Posts Tagged ‘Zdrowie’

Jest to tłumaczenie obszernego artykuł pod tytułem The Great Iodine Debate autorstwa Sally Fallona Morella.

Całość dostępna w linku obok: Wielka debata o jodzie – Sally Fallon Morell

Mimo, że doktor Weston Price znalazł zdrowe populacje, które spożywały stosunkowo mało jodu, to badania wykazują, że współcześnie większość ludzi najlepiej radzi sobie przy górnej granicy skali, przyjmując około 1000 mcg na dzień. Często zapomina się o tym, że wiele czynników we współczesnej diecie wpływa negatywnie na pracę tarczycy i zwiększa nasze zapotrzebowanie na jod – nie tylko ekspozycja na halogeny takie jak fluor, chlor i brom, ale także niedobory w witaminie A, B6, selenie i magnezie. Zmniejszona ekspozycja na halogeny i obfite zażywanie tych kluczowych składników zmniejsza nasze zapotrzebowanie na jod.

W latach 70. badacze brali pod uwagę kwas linolowy omega-6 jako lekarstwo na nadczynność tarczycy.

Jod na skórę jest świetnym lekarstwem na zmiany przednowotworowe, pieprzyki, keloidy i inne problemy skórne. Wg doktora Davida Derry,
„…skłonność jodu do wywoływania naturalnej śmierci komórek (apoptoza) czyni go efektywnym przeciwko zmiano przednowotworowym, a prawdopodobnie także wielu nowotworowym. Dany obszar wymieniany jest na zdrową skórę.”

Jod może być pomocny również w leczeniu innych rodzajów raka, ponieważ indukuje apoptozę – zaprogramowaną śmierć komórek. Apoptoza jest kluczowa dla wzrostu i rozwoju (palce u dłoni płodu kształtują się właśnie przez apoptozę tkanki pomiędzy nimi), a także dla niszczenia komórek, które stanowią zagrożenie dla integralności organizmu, jak komórki rakowe czy komórki zainfekowane wirusami. W pewnym eksperymencie, ludzkie komórki raka płuc, które połączono z genami stymulującymi wychwytywanie i zużycie jodu, przeszły apoptozę i zmniejszyły się gdy dodano jod – tak w przypadku in vitro (poza ciałem) jak i w przypadku wszczepienia ich do żywych myszy. Niektórzy przewidują więc szersze wykorzystanie jodu w leczeniu raka.

 

Jod w kampaniach społecznych na temat zdrowia

 

W przeszłości, regionalny niedorozwój umysłowy [kretynizm] z powodu niedoboru jodu był szczególnie powszechny w obszarach południowej Europy w okolicach Alp. Został opisany przez starożytnych rzymskich pisarzy i był często ukazywany przez średniowiecznych artystów. Pierwsi zdobywcy Alp czasami napotykali na całe wioski ludzi niedorozwiniętych. W drugiej połowie osiemnastego i pierwszej połowie dziewiętnastego wieku, kilku podróżników i medyków opisało alpejski problem z perspektywy medycznej, często przypisując powód „zastałemu powietrzu” w górskich dolinach lub „złej wodzie”.

Mniej dotknięte obszary Europy i Ameryki Północnej były nazywane „pasami woli” w XIX wieku. Poziom deficytu jodu był niższy i objawiał się głównie jako lekkie powiększenie tarczycy, a nie jako ciężka niepełnosprawność psychiczna i fizyczna. W Szwajcarii, gdzie gleba jest uboga w jod, przypadków kretynizmu było sporo i nawet uznawano to za dziedziczne. Kiedy w Europie i Ameryce Północnej zaczęto spożywać jedzenie z dużo większej liczby źródeł a populacje przestały być w 100% zależne od lokalnych upraw, liczba osób cierpiących na przerost tarczycy zmalała.

Dopiero na początku dwudziestego wieku naukowcy odkryli połączenie pomiędzy niedorozwojem [kretynizmem] z brakiem jodu i problemami z tarczycą. Dodaniu jodu do soli czy wody pitnej przypisuje się redukcję (czy nawet wyeliminowanie) niedorozwoju i woli, chociaż niedorozwój wciąż pozostaje poważnym problemem w wielu niezurbanizowanych obszarach Chin.

W obszarach przybrzeżnych, działanie fal morskich tworzy jod w stanie gazowym. Kiedy jod pojawia się w powietrzu, miesza się z nim lub z wodą i wchodzi w ziemię. Rośliny i pożywienie dla zwierząt rosnące w glebie zawierającej jod pobierają go z ziemi, dzięki czemu staje się on dostępny w pokarmie. Może być także wchłonięty przez skórę z powietrza w obszarach nadmorskich, co tłumaczy czemu wiele osób mówi o polepszonym stanie zdrowia po wizycie w nadmorskich ośrodkach i dlaczego osoby z ciężką alergią na jod ryzykują reakcją alergiczną gdy zbliżą się za bardzo do morza.

 

W tym odcinku wybierzemy się do Łotwy i dowiemy się o wirusie, który można stosować w leczeniu raka, który potencjalnie może wyleczyć z tej choroby. Dowiemy się o niebezpieczeństwach związanych z genetycznie zmodyfikowanymi organizmami GMO oraz kodeksie żywnościowym CODEX Alimentarius.
W poprzednim odcinku niezbędnym krokiem numer jeden przedstawionym przez dr Veronique Desaulniers było “niech żywność będzie lekarstwem”. Dzisiejszy odcinek będzie pełen informacji na temat żywności i żywienia.

Prawda o raku – epizod 3 – napisy PL [RIGVIR, rakowe komórki macierzyste, wyciskane soki]

 

Dr Bita Badakshan: Jeden z problemów, jakie niesie za sobą chemia polega na tym, że kiedy pacjent przechodzi chemioterapię, krążące komórki nowotworowe, komórki rakowe, które powstają, kiedy pojawia się pierwszy guz, mogą mutować i stać się bardziej odporne na inne metody leczenia. Krążące komórki nowotworowe powstają z pierwszego guza, podobnie jak krążące komórki macierzyste guza nowotworowego. Te mogą stać się złymi komórkami, czyli komórkami rakowymi, ale niekoniecznie. Krążąca komórka nowotworowa również, obie będą pływać w organizmie. To z tego powodu, kiedy przechodzisz operację, chemię czy naświetlanie, atakując jeden obszar, nie pozbywasz się raka. Co się dzieje? W twoim organizmie pływają krążące komórki nowotworowe. Tych komórek wciąż przybywa. I co takiego robią? Wywołują przerzuty, nawroty i odległe przerzuty. To dlatego tak się dzieje. To dlatego pacjentka mówi, “Usunęłam obie piersi. Usunęłam je całe. Dlaczego rak pojawił się w innym miejscu?” Przyczyną są krążące komórki nowotworowe (CTC).

Dr Nalini Chilkov: Spośród znanych chińskich ziół można wyróżnić Huang Qin, czyli tarczycę bajkalską. Obecnie w Chinach – we współczesnym chińskim ziołolecznictwie – tarczyca bajkalska znajduje się w niemal każdej recepturze antynowotworowej. Zawiera bardzo wiele fitochemikaliów, a jednym z nich jest berberyna. Berberyna jest bardzo gorzka, a to stymuluje detoksykację. Może również kontrolować insulinę. Ponieważ napędza komórki nowotworowe i ze względu na to, że w Stanach Zjednoczonych ponad 40 procent ludzi choruje na cukrzycę lub ma stan przedcukrzycowy, insulina jest jedną z największych sił napędzających raka we współczesnej Ameryce. Poszukujemy zatem roślin i substancji chemicznych również o takim działaniu. Tarczyca bajkalska zawiera także bajkalinę, a bajkalina oraz wogonina, należące do grupy substancji chemicznych zwanych flawonolami, wyłączają rozwój rak i zapalenie, a włączają apoptozę i działają na komórki macierzyste. Widać zatem, że rośliny działają wielozadaniowo. Możemy dużo zdziałać  dysponując zaledwie kilkoma gatunkami roślin.

Lourdes Colon: Stosowanie perzu było jedną z najistotniejszych rzeczy, jakie robiłam w swojej walce z rakiem. Dowiedziałam się, że zawiera chlorofil bardzo podobny do krwi, że od krwi różni się tylko jednym składnikiem. My mamy żelazo, a perz magnez.

Dr Russell Blaylock: Widać to na przykład w badaniach nad białaczką. Wykazały one bez cienia wątpliwości, że szanse wyleczenie z białaczki są znacznie wyższe przy zastosowaniu kwercetyny. Większość przypadków białaczki jest na nią bardzo wrażliwa. Chłoniaki, wszystkie te substancje – kurkumina, kwercetyna, kwas elagowy, resveratrol – one wszystkie powstrzymują nowotworowe komórki macierzyste. I to jest właśnie interesujące na przykład w kurkuminie. Ona faktycznie zabija komórkę macierzystą – nowotworową komórkę macierzystą. Nie działa na normalne komórki macierzyste, a tylko na nowotworowe.

Dr Steve Klayman: Jednym z produktów, ku których zwróciłem się lata temu była herbata Essiac. Czytałem o aktywnej w latach 20-tych pielęgniarce z Kanady nazwiskiem Renee Caisse. Wielu spośród kierowanych do niej chorych na raka pacjentów usłyszało już wyrok śmierci. Ona podawała im herbatę o nazwie Essiac. E-S-S-I-A-C, herbata Essiac.

Dr Rob Verkerk: Rządy nie chcą, by ludzie wiedzieli o suplementach. Traktują je w dużej mierze tak, jak chcieliby traktować lekarstwa, więc jak tylko pojawia się jakiś suplement o działaniu leczniczym, zwłaszcza w Europie, natychmiast staje się nielegalny. Ponieważ, z definicji, zgodnie z Europejskim Kodeksem Medycznym, który opracowano w 1965 roku, aby chronić ludzi przed talidomidem, więc kodeks ten zasadniczo stanowił, że każdy środek o działaniu farmokologicznym należy określać jako lek. W myśl tego zapisu żywność pozostaje produktem, który konsumujemy, aby dostarczyć organizmowi energii, ale nie czymś, czego można używać w celach leczniczych.
A zatem żywność nie może być lekarstwem, co oczywiście pozostaje w sprzeczności z tym, co wiele setek lat temu mówił, przypuszczalnie mówił, nasz drogi przyjaciel Hipokrates. A więc tak, stoimy przed poważnymi wyzwaniami związanymi z dostawami żywności, jak również przyjmowaniem skoncentrowanych źródeł składników odżywczych. Obecnie, jeśli się spojrzy na dziewięć niezbędnych aminokwasów, nie istnieje jeden zatwierdzony plan ochrony zdrowia. Jeżeli sprzedajemy aminokwasy, choć są niezbędne do życia, nie wolno nam powiedzieć…

Dr Matthias Rath: W pierwszej połowie XX wieku aż dziewięć Nagród Nobla zostało przyznanych za badania nad witaminami mające udowodnić ich korzystny wpływ na zdrowie człowieka. W 1963 roku rząd niemiecki, pod naciskiem Bayer, utworzył Komitet w sprawie Kodeksu Żywności, którego celem było zagwarantowanie, że witaminy i korzyści z witamin dla zdrowia człowieka są eliminowane na całym świecie. Widzi więc pan, że to nie jest tak, że tylko pan i my rozmawiamy o raku. Tradycja zbrodni przeciw ludzkiemu zdrowiu liczy już sto lat. Jeżeli widzowie oglądający ten wywiad wezmą pod uwagę minione wydarzenia, łatwiej im będzie zrozumieć wiele spraw, o których będziemy dziś mówić.

Jeffrey Smith: Organizmy zmodyfikowane genetycznie – bierzesz geny z jednego gatunku i wprowadzasz je do DNA innego gatunku. Zmodyfikowanych genetycznie roślin uprawnych jest na rynku dziewięć, a ich najważniejsze cechy to odporność na herbicydy albo produkcja pestycydów.
Tak więc jeśli chodzi o odporność na herbicydy, soja Roundup Ready jest najpopularniejsza. Soja Roundup Ready, bawełna, rzepak, buraki cukrowe i lucerna. Wprowadza się do nich geny bakterii i fragmentów wirusa i tak dalej po to, żeby nie umarły – roślina nie umiera, kiedy się ją spryska herbicydami Roundup, które normalnie powodują śmierć roślin. Dzięki temu odchwaszczanie jest dla rolników łatwiejsze. Mogą po prostu spryskać rośliny uprawne i zabić wszystkie chwasty, ale nie rośliny uprawne Roundup Ready.
Inną popularną cechą uzyskaną na drodze modyfikacji genetycznej jest produkcja pestycydów. Bierze się gen z bakterii w glebie o nazwie Bacillus thuringiensis lub w skrócie Bt. Bierze się ten gen, który produkuje znany środek owadobójczy, i umieszcza w kukurydzy i bawełnie. Kiedy więc owad – określony gatunek owadów – próbuje ugryźć roślinę, uwalnia się toksyna, która rozrywa małe otworki w ściankach jego żołądka i owad umiera. A zatem spożywamy dziś środek owadobójczy, jak również rośliny uprawne Roundup. Spożywamy dwa rodzaje trucizn w tych genetycznie zmodyfikowanych roślinach uprawnych.

Ocean Robbins: Wszyscy jesteśmy uczestnikami zbiorowego eksperymentu. Jeżeli nie mieszkasz w jaskini albo sam nie uprawiasz całej zjadanej przez siebie żywności, z całą pewnością w którymś momencie spożyłeś pewną ilość organizmów zmodyfikowanych genetycznie. Znajdują się one tylko w pięciu podstawowych roślinach uprawnych, ale te rośliny są nadzwyczaj rozpowszechnione. Mówimy tu o kukurydzy, soi, rzepaku, burakach cukrowych, no i oczywiście o bawełnie, z nasion której produkuje się olej. Ale wśród składników używanych przez dosłownie wszystkie restauracje znajdują się produkty GMO. Tak więc prawdopodobnie każdy miał z nimi styczność, chyba że ktoś nigdy nie jada w restauracjach.
Wiemy z całą pewnością, że organizmy zmodyfikowane genetycznie prowadzą do ogromnego zwiększenia użycia Roundup zawierającego glifosat, który Światowa Organizacja Zdrowia ogłosiła właśnie jako prawdopodobny środek rakotwórczy. Wiemy na pewno, że GMO prowadzą do ogromnego zwiększenia użycia 2,4-D, czyli jednego z dwóch składników Czynnika Pomarańczowego, prawda? A ten z kolei powiązany jest z mnóstwem metabolicznych, zdrowotnych i neurologicznych dysfunkcji – bardzo licznymi wadami okołoporodowymi. Wiemy na pewno, że jeżeli spryskamy rośliny uprawne tymi środkami chemicznymi, będziemy później spożywać żywność, która dosłownie wchłonęła herbicydy, co nie ma precedensu w historii ludzkości. Ponieważ wcześniej było tak, że kiedy spryskiwało się nimi rośliny uprawne, rośliny te zawsze umierały.

Dr Kaspars Losans: RIGVIR® to żywy wirus – żywy i zamrożony po to, żeby pozostał żywy. Funkcjonuje jak żywy wirus, który odszukuje w ludzkim organizmie komórki rakowe i niszczy je.

Dr Ivars Kalvins: Jest tylko jeden lek na świecie, na rynku, żywy wirus RIGVIR – “RIG” od Rygi, RIGVIR. Został stworzony czy też odkryty przez profesor Ainę Muceniece i ustanowiony lub zatwierdzony przez łotewski odpowiedni amerykańskiej Agencji Żywności i Leków. Jest niezwykle skuteczny w leczeniu czerniaka, ale nie tylko. To ludzki wirus – wrodzony, niezmodyfikowany wirus. Głównym problemem w przypadku wszystkich wirusów jest mutacja. To jest wirus niemutujący.

Dr Ivars Kalvins: Jest co najmniej dziesięć takich rodzajów nowotworu, lokalizacji raka, w tym rak nerki, rak piersi, żołądka, płuc i wiele innych rodzajów, również rak prostaty, niezwykle powszechny u mężczyzn. Jednak w tej chwili RIGVIR jest oficjalnie zatwierdzony jedynie do leczenia czerniaka. Pomimo to widzimy, że ludzie, którzy mają inne rodzaje nowotworu, a leczą się z raka za pomocą tego wirusa, również mogą wrócić do zdrowia. To olbrzymi sukces.

Dr Elita Shapovalova: W przypadku pacjentów we wczesnym stadium czerniaka, którym podawany jest RIGVIR, wskaźnik przeżywalności wynosi 92 procent. W późniejszym stadium, jeżeli podaje się RIGVIR – 60 procent. Jeśli nie otrzymują wirsua RIGVIR, wskaźnik wynosi już tylko 9 procent. Nie istnieje chemioterapia, którą można stosować do leczenia czerniaka, a przynajmniej nie wynaleziono takiej. Na początku stosowaliśmy radioterapię. Później jednak została odrzucona. Nie mogliśmy jej stosować z tego względu, że niszczy system odpornościowy i bardzo trudno ją zwalczyć. Wracamy do chemioterapii – nic nam nie wiadomo o tym, żeby medycyna w dziedzinie chemioterapii leczyła czerniaka. Drugą negatywną właściwością chemioterapii jest to, że powoduje efekty uboczne, które po prostu niszczą system odpornościowy, obniżają jakość życia pacjenta i najzwyczajniej w świecie zmieniają całe jego życie.

Dr Jimenez: RIGVIR ma tę szczególną właściwość, że selektywnie atakuje komórki rakowe, pozostawiając normalne komórki nietknięte. To się nazywa tropizm komórek nowotworowych.

Dr Peteris Alberts: A wie pan kto pierwszy zastosował wirus w leczeniu człowieka? Ponownie pani Garklava. RIGVIR to wirus onkolityczny. Wirus infekuje komórkę nowotworową. Replikuje się w komórce nowotworowej i po prostu ją niszczy, rozsadza ją.

Dr Antonio Jimenez: To się nazywa rozpad komórek nowotworowych. Kiedy komórka rakowa pęka, wówczas te wirusy, które się podwoiły i zreplikowały w jej wnętrzu, przedostają się do innych komórek rakowych. Jedną z ciekawych rzeczy, Ty, dotyczących wiroterapii za pomocą wirusa RIGVIR jest to, że RIGVIR atakuje także nowotworowe komórki macierzyste. Wiemy, że nawet jeśli niektórzy widzowie tej serii filmów dokumentalnych przeszli chemioterapię bądź naświetlanie i lekarze stwierdzili, że są w remisji lub że zostali wyleczeni, istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że może nastąpić u nich nawrót. A zatem dzięki wiroterapii z wykorzystaniem wirusa RIGVIR możemy zaatakować te komórki macierzyste, które nie poddają się chemii ani naświetlaniu, a nawet mogą stać się bardziej agresywne w wyniku zastosowania chemii i naświetlania.

 

Rigvir Virotherapy
http://www.virotherapy.eu/rigvir.php

Przybrać na wadze i wyglądaj lepiej?

Gain Weight, Look Better?
Autor: Chris Sandel
Tłumaczenie: BladyMamut

http://180degreehealth.com/smash-your-bathroom-scale/

 

 

Przybierz na wadze - proporcjaUtrata wagi nie koniecznie prowadzi do lepszego wyglądu. Podobnie jak zyskanie kilogramów nie koniecznie prowadzi do gorszego wyglądu. Wygląd twojego ciała bardziej zależy od proporcji mięśni i tkanki tłuszczowej. W większości wypadków liczba na wadze nie ma związku z dobrym wyglądem, a wielu ludzi wręcz pogarsza swój wygląd poprzez próby utraty wagi. Tak więc waga w najlepszym przypadku jest kiepskim narzędziem. Ale zanim zanurzymy się w temacie, pozmawiajmy o jeszcze ważniejszym powodzie dla którego powinniśmy przestać się regularnie stawać na wadze…

Jesteśmy emocjonalnymi stworzeniami. Większość naszych wyborów nie jest dokonywana przez racjonalną część mózgu, chociaż tak to sobie tłumaczymy przed samym soba. Zamiast tego, nasze decyzje i emocje są determinowane naszym gadzim mózgiem, tą częścią mózgu, którą mamy wspólną z wszystkimi innymi zwierzętami,  a z perspektywy ewolucji, pierwszym regionem mózgu, który się rozwinął.

Jeśli jest jeden instrument, który ma najwięcej władzy nad gadzim mózgiem, to spekuluje, że będzie to waga – urządzenie. Wejście na wagę może zadecydować czy będzie to dla nas dobry czy zły dzień. W naszym racjonalnym umyśle wydaje się to głupie, że kawałek metalu i plastiku na którym wyświetlają cyfry może mieć tak wiele władzy, ale wiesz, że dla wielu ludzi jest to prawdą.

Dziwne jest to, że dla większości ludzi, bez względu na to jaką cyfrę zobaczą na wadze, to będzie zły dzień. Zdecydowałeś się rozpocząć dietę (jakakolwiek jest modna w tym miesiącu) i jesteś na niej już od jakiegoś czasu. Zauważyłeś już pewne zmiany, ale jedynym miarodajnym sposobem czy to naprawde działa jest wejście na wagę. Tak więc przygotowujesz się, wchodzisz na wagę i widzisz jak twoje wysiłki są wynagradzane.

Dalej sytuacją może potoczyć się w kilku kierunkach….

1. Zauważasz, że mniej ważysz, waga jest mniejsza. To prowadzi do pozytywnych emocji i czujesz, że twoja ciężka praca opłaciła się. Ale wiesz, że ma to swoją cenę. Jeśli naprawdę zadręczałeś się ćwiczeniami i ograniczaniem kalorii, zdajesz sobie sprawę, że to teraz będzie twoja nowa rzeczywistość. Tak, straciłeś wagę, ale za jaką cenę? Czujesz się cały czas głodny i zmęczony. Musisz teraz utrzymać to co robiłeś do tej pory, aby gubić kilogramy i zaczynasz się zastanawiać jak długo wytrzymasz.

2. Lub – utrata wagi wzbudza strach. Zawsze chciałeś stracić na wadze i teraz martwisz się co się stanie jeśli nie uda ci się utrzymać tego stanu. Byłeś już wcześniej na różnych dietach i nie utrzymałeś się dłużej na żadnej z nich, dlaczego ta miałaby być inna? Tak więc przyrzekasz sobie pracować ciężej, jeść mniej żeby utrzymać ten efekt. Dzisiaj nie zjesz obiadu, a na kolację przegryziesz lekką przekąskę, żeby tego nie zaprzepaścić.

3. Jeśli stajesz na wadze i widzisz, że twoja waga wzrosła, stajesz przez jeszcze innym dylematem, który zwykle idzie w jednym z dwóch kierunków. Pierwszy – decydujesz, że nie byłeś wystarczająco surowy i musisz ciężej i więcej popracować. Decydujesz się jeść mniej, zmniejszysz ilość zjadanych makroelementów (będą to węglowodany lub tłuszcze) lub dodasz więcej ćwiczeń.

4. Druga opcja – stwierdzasz, że próba utraty wagi zakończyła się porażką i poddajesz się. Pozwalasz sobie na jedzenie wszystkiego co do tej pory było na twojej zakazanej liście. Zamiast jeść normalnie, rzucasz się na jedzenie jak zawodnik w jedzeniu na czas w bufecie – targają tobą emocje jak na kolejce górskiej – zaczynasz od euforii, a kończysz w depresji. Za kilka tygodni kiedy znowu staniesz na wadze podejmiesz decyzję o podjęciu nowej diety i przysięgniesz, że tym razem będzie inaczej. I schemat zaczyna się od nowa.

Mówiąc prawdę, te schematy zachowania mają miejsce gdy ktoś jest lub nie jest na diecie. Kiedy ktoś kto nie był na diecie od lat (lub nigdy) wejdzie na wagę i wynik sprawi, że zacznie myśleć, że może już czas aby zacząć myśleć o przejściu na dietę.

Gdy pracuję z moimi klientami zwykle na początku przybierają na wadze. Żyjemy w społeczeństwie gdzie wielu ludzi liczy kalorie i powszechny jest pogląd że powinni spożywać 1,200 kalorii dziennie. Czasami nie jest to nawet nasza świadoma decyzja, ale jedzenie jest u nas na jednej z ostatnich pozycji – jesteśmy zbyt zajęci innymi rzeczami, omijamy posiłki i nie dostarczamy swojemu ciału adekwatnej liczny kalorii.

Kiedy zaczynam pracę z moimi klientami, zachęcam ich do jedzenia więcej w krótszych odstępach czasu, co sprawia, że zaczyna pojawiać się poprawa – lepiej śpią, mają więcej energii, lepszy nastrój, lepsze trawienie i tak dalej. Ale w jakimś momencie dostaję email zatytułowany „Pomocy! Przybrałem/am na wadze!”, mówiący o tym, że dana osoba stanęła na wadze i zauważyła, że przytyła 2 kg a przecież chciała „stracić na wadze, a nie przytyć!”

Jest takie założenie, że wzrost wagi znaczy, że to co się robi nie działa. Jeśli przybieramy na wadze to dieta musi nie działać, a gdy tracimy kilogramy jesteśmy na drodze do zwycięstwa. Gdy waga wzrasta, pojawia się tendencja do myślenia, że te kilogramy to tylko tłuszcz. „Przytyłam 2 kg, więc mam o 2 kg tłuszczu więcej.” Cóż, nie oto tutaj chodzi. Przyjrzyjmy się różnym opcjom tego czym może być nowa waga:

Przybierz na wadze i wyglądaj dobrze

Tłuszcz… tak, część nowo nabytych kilogramów będzie tłuszczem. To część procesu dochodzenia do siebie i jeśli nie dojadałeś (świadomie lub nieświadomie) twoje ciało odłoży część spożywanego przez ciebie jedzenia jako tłuszcz. W ten sposób twój organizm zachowuje się sensownie – po latach zmagań z małą ilością jedzenia chce mieć odłożony zapas na cięzkie dni. Na początku większość dodatkowego jedzenia odkładane w organizmie jako tłuszcz, ale z czasem to się zmienia, ciało nie czuje już potrzeby zabezpieczania się na ciężkie dni i większość zużywana jest na energię i inne funkcje organizmu. Niestety tego etapu nie da się uniknąć, a ciało potrzebuje przejść przez ten proces, aby poprawiało się zdrowie.
Glikogen – część dodatkowej wagi jest spowodowana zwiększoną ilością glikogenu. Kiedy jesz węglowodany, część z nich jest używana od razu jako źródło energii, a część jest składowana jako szybkie źródło energii na później (glikogen). Glikogen jest składowany w twoich mięśniach i wątrobie do ewentualnego wykorzystania pomiędzy posiłkami oraz w nagłych wypadkach. Kiedy nie dojadasz twoja umiejętność składowania glikogenu jest ograniczona, ale kiedy zaczniesz jeść więcej – zwiększa się. To bardzo ważne ponieważ prowadzi do bardziej stabilnej energii, nastroju oraz pozwala lepiej radzić sobie ze stresem.
Woda – kolejna część składowa nowonabytych kilogramów to woda. Zwiększona ilość wody w organizmie jest spowodowana opisanym wyżej procesem składowana glikogenu w mięśniach, a także naprawą komórek. Ten obrzęk zwykle sam przechodzi po kilku tygodniach, ale może to potrwać dłużej, jeśli istnieją także jakieś hormonalne problemy.
Organy- część nabytych kilogramów jest też spowodowana przebudową tkanki organów. Kiedy jesz mało twoje ciało musi jakoś nadrobić niedobory energetyczne, więc przechodzi na katabolizm i czerpie z tkanki twoich organów, aby mieć jakieś źródło energii. Szczególnie wpływa to na grasicę, która jest głównym kontrolerem naszego systemy immunologicznego – co jest też powodem dlaczego jedzenie niewystarczających ilości jedzenia prowadzi do chorób autoimmunologicznych, nietolerancji pokarmowych oraz ogólnie problemów z odpornością. Poprzez zwiększanie spożywania ilości jedzenia twoje ciało zaczyna odbudowywać te organy i dlatego zwiększa się twoja waga.
Beztłuszczowa tkanka i mięśnie – w ten sam sposób w jaki twoje ciało korzysta z tkanki organów w czasie nagłych wypadkach, robi to samo z beztłuszczową tkanką i mięśniami. Kiedy zaczynasz przyjmować odpowiednią dawkę kalorii, utracona tkanka regeneruje się i przez to dodaje kilogramów na wadze.

Tak więc kiedy wchodzisz na wagę i zauważasz wzrost wagi, nie powinieneś od razu myśleć o złych rzeczach. Często jest to znak, że twoje zdrowie poprawia się, a ciało zaczyna się regenerować. Nawet ludzie którzy uważają siebie za otyłych mogą popatrzyć na siebie i poczuć się o wiele lepiej po przytyciu, tak jak kobieta która przeszła terapię i zmianę diety razem z 180DegreeHealth.

Według Matt, temperatura jej ciała/metabolizm wzrósł z 35,5 stopni Celsiusa do 37,2 stopni, a na sama stwierdziła:
„Moje życie zmieniło się zarówno pod względem fizycznym jak psychicznym. Mogę mieć normalne jedzenie w domu i nie rzucam się na nie, ani nie jem gwałtowanie jak kiedyś, mam energię żeby się ruszać i nie umiem ustać, ani wysiedzieć w jednym miejscu dłużej niż 15 min, nie mam żadnych problemów ze snem, wreszcie zaczęłam ćwiczyć (chociaż wcześniej obiecywałam sobie, że to zrobię przez 2,5 roku na Paleo-diecie), nie mam już suchych ust, ani innych rejonów mojego ciała, moje włosy są gęstsze, mam o wiele lepszy nastrój. Myślałam, że już straciłam poczucie humoru.”

Wyglądać lepiej

Sama waga jest słabym wskaźnikiem tego czy nasza dieta działa czy nie, szczególnie w jej początkowym stadium. Obserwowanie tego czy nasze ciało i związane z nim objawy się poprawiają jest o wiele lepszym sposobem, chociaż nie koniecznie jest to prawdą. Czasami zdarza się, że na początku zdrowienia ludzie nadal czują się niezbyt dobrze.

Zrozumienie tego, że jest to naturalna część procesu jest ważne, ponieważ powstrzymuje nas przed powróceniem do starych nawyków, jeśli nie uzyskujemy rezultatu po kilku tygodniach. Zdrowienie zajmuje trochę czasu (od miesięcy do lat), a nauczenie się bycia cierpliwym jest kluczem do długotrwałych sukcesów.

Samo obserwowanie wagi znaczy jeszcze mniej kiedy nasze ciało naprawdę się regeneruje. Bardzo często nasza waga zwiększa się, podczas gdy w tym samym czasie nasze ciało i jego skład polepszają (mniej tłuszczu w proporcji do beztłuszczowej masy). Jeśli patrzysz tylko na liczbę kg na wadze możesz pomyślisz, że nie idzie ci dobrze, a w rzeczywistości jest odwrotnie – zdjęcia w tym artykule dobrze to ilustrują.

Skoro już wiesz, że stanięcie na wadze powoduje u ciebie  irracjonalny emocjonalny lęk, unikaj tego. W wielu przypadkach sabotuje to ciężką pracę jaką wykonałeś, ponieważ zaczynasz wtedy dbać tylko o wyświetlające się na niej numerki – jedyny miernik tego czy dobrze ci idzie. Z czasem, stanięcie na wadze nie powinno wywoływać u ciebie palpitacji serca. Ale teraz, kiedy tak jest, zamiast walczyć z tą sytuacją po prostu odłóż wagę do szafki i odejdź. Albo ją rozwal lub wyrzuć.

Waga

 

Przemysł spożywczy i uzależniające jedzenie – napisy PL

 

 

Jeśli kiedykolwiek złapałeś się nad tym, że mówisz „nie jestem w stanie dać sobie rady”
kiedy jesz zbyt wiele złego jedzenia, możesz mieć rację.
Wiele osób wkłada dużo pracy upewniając się, że nie przestaniemy jeść.
Nasz reporter zdrowotny odkrył, że to bardzo silnie chroniony sekret przemysłu,
który ma tylko jeden cel – jedzenie, któremu nie można się oprzeć.
Oni próbują zwiększyć swoje udziały w Twoim żołądku
i zwiększyć zysk jaki z tego powodu otrzymują.
Nie mogłam się ruszyć i wolałam raczej leżeć w łóżku jakbym była martwa.
Te firmy bazują na głębokiej, zaawansowanej i czystej nauce,
aby zrozumieć jak mogą uatrakcyjnić swoje jedzenie i stworzyć je bardziej atrakcyjnym dla nas.
Za tym wszystkim stoi nauka,
jogurt tak smakuje w Twoich ustach z jakiegoś konkretnego powodu.
Przemysł żywieniowy bada nawet połączenie między receptorami Twojego jeżyka,
a odpowiadającymi reakcjami chemicznymi w Twoim mózgu.
Rezultat to ostrożnie dobrana mieszanka soli, cukru, tłuszczu i innych substancji chemicznych,
doskonale zaprojektowana tak byś nie mógł zjeść tylko jednego.
Michael Moss poświęcił 4 lata na badanie nauki stojącej za przetworzonym jedzeniem.
Byłem zaskoczony jak wielu najlepszych naukowców pracuje w firmach w tym kraju.
To niesamowite jak wiele matematyki i nauki, analizy wstecznej
i energii oni wkładają w poszukiwania idealnych proporcji tłuszczu, soli i cukru,
by po zjedzeniu ich produktów czuć się tak dobrze.
W trakcie przeszukiwania baz danych dokumentów naukowych oraz patentów przemysłu spożywczego,
odsłaniał się ogrom nauki stojącej za inżynierią żywieniową.
Chemia, fizyka, biologią wszystkie razem pracowały na rzecz stworzenia jedzenia przynoszącego zysk.
Tutaj znajduję się opis ulepszacza smaku serowego bez sera.
Surowce bazowe do tego wykorzystane były tłuszczami i białkami co oznacza,
że zawartość drogiego sera mogła być zredukowana do minimum.
Oni potrafią odtworzyć reakcję chemiczną, która może mieć miejsce w Twoim języku lub aromat.
Mogą symulować smak, czegoś tak naprawdę bez zawartości prawdziwego produktu.
Bruce Bradley wie z pierwszej ręki co dzieje się w przemyśle spożywczym,
były kierownik w wielu dużych firmach spożywczych jest teraz pisarzem i krytykiem tej branży.
Było kilka sytuacji, kiedy czułem się niekomfortowo, a nawet źle z tym co robiłem.
Myślę, że ostatecznie to właśnie była jedna z przyczyn tego, dlaczego opuściłem przemysł spożywczy.
Widziałem problemy jakie występowały w miastach oraz problemy ze zdrowiem,
które narastały, głównie z powodu jedzenia, które spożywamy.
Było to dla mnie trudne, brać na siebie tyle odpowiedzialności za to co robiłem.
Przemysł spożywczy jest wysoce konkurencyjny i nastawiony na zyski.
Michael Moss brał udział w setkach wywiadów zanim skończył swoją książkę.
To było dla mnie jak praca detektywa, przeglądać tysiące stron wewnętrznych dokumentów naukowych,
prosić menadżerów i naukowców, aby odkryli przede mną sekrety tego jak to działa.
To co odkrył to, że przemysł spożywczy spoczywa na trzech filarach.
Sól, cukier i tłuszcz.
To trójca święta wysoko przetworzonego jedzenia,
kiedy oni znajdują idealną proporcję mówią, że
mają punkt rozkoszy dla cukru, usta wypełnione tłuszczem oraz smak soli,
oni wiedza jak stworzyć ich produkt nieodpartym.
Sól, cukier i tłuszcz nie występują razem w naturze.
Naukowcy coraz częściej dowodzą, że wysoko przetworzone jedzenie, może być uzależniające.
Mogę jeść to łyżeczką, albo ręką i myśleć “muszę przestać, muszę przestać”
i po prostu dalej to robię, nie zatrzymuje się.
Na imię Pat i jest uzależniona od jedzenia.
Byłam zdesperowana, kiedy byłam uzależniona od jedzenia i to było naprawdę niszczące,
czułam się bezsilna, zawstydzona i to było okropne.
Jej kuchnia to pole bitwy, a każdy posiłek to wyzwanie musi sobie przypominać,
że dla niej, nawet szczypta cukru, może spowodować, że wróci do tego co było wcześniej.
Widok jedzenia może to rozpocząć, reklamy jedzenia mogą to wyzwolić,
to jedzenie jest tak uzależniające, nawet wygląd jest uzależniający.
Jeżeli chodzi o uzależnionych od jedzenia, długo po tym jak jedzenie przestaje sprawiać nam przyjemność, długo po tym od kiedy jedzenie jest dla nas przykrością, my wciąż nie możemy przestać.
Co z tymi czipsami? To tylko jeden.
To staje się wdrukowane w umysł, przez co bardzo ciężko to pokonać.
Podczas, gdy przemysł nienawidzi słowa “uzależnienie” bardziej niż jakiegokolwiek innego,
badania pokazują, że kiedy osiągają oni idealną ilość tych 3 składników
sprawiają, że „odlatujemy”, biegamy po między sklepowymi półkami, jemy więcej,
więcej kupować, a firmy dzięki temu zarabiają więcej.
Francis Mcglown jest neurologiem,
jako element badań dla BBC włożył on brytyjskiego szefa kuchni do tomografu
i karmił go chili, każda kropla, która lądowała na języku
powodowała uwolnienie się w mózgu substancji chemicznych sprawiających dobre samopoczucie.
Konsekwencją tego słabego poziomu bólu, było wyzwalanie się naturalnych opioidów wewnątrz mózgu.
Francis Mcglown był jednym z pierwszych naukowców pracujących dla przemysłu żywieniowego,
spędził 10 lat, wykonując badania dla firmy UNILEVER,
jednej z największych na świecie firm zajmujących się przemysłem spożywczym.
Jako neurolog miałem możliwość wglądu w mechanizm preferencji dotyczących różnych rodzajów jedzenia.
Używając neurologii, Unilever doprowadził do artykułów np. o takim tytule “Jak lody łaskoczą Twój mózg”.
Tylko jedna łyżeczka aktywuję receptory szczęścia Twojego mózgu, co zostało odkryte podczas badań klinicznych.
Usta to kolejna część ciała, która fascynuję naukowców,
sposób w jaki jedzenie kruszy się pomiędzy zębami, siła nacisku szczęki, dźwięk chrupania.
Częściowo to hałas, wzmocniony tym, że Twoje szczęki łączą się z uchem
i naprawdę słyszysz to chrupanie dosyć głośno gdy gryziesz.
To także częściowo związane z umysłem, chrupanie przypomina Ci o tym, że jesz i kieruje tam Twoją uwagę.
Chris Looker jest konsultantem przemysłu żywieniowego, pomaga firmom wprowadzać produkty,
które on nazywa “mourish” (przymiotnik od słowa more – więcej) innymi słowy, takimi, które przekonają Cię, żebyś chciał więcej.
Oni chcą, żebyś zaraz po zjedzeniu jednego, masz sięgnąć po następny
i często osiągają to za pomocą bardzo intensywnego smaku,
który czujesz na początku języka, ten smak bardzo szybko mija
i zanim zdążysz opróżnić usta, znów smaku. który utraciłeś.
Kształt jedzenia również jest ważny,
czekolada nie powinna mieć ostrych krawędzi.
Chcemy, żeby czekolada była naprawdę wygodna, żeby była miłym, relaksującym doświadczeniem,
roztapianie jest naprawdę delikatnym doświadczeniem.
Ostre końce psuły by to doświadczenie i zmuszały jedzącego do pogryzienia zanim by się roztopiła.
Naukowcy żywieniowi wiedzą co zmusza mózg do zaprzestania jedzenia i nazywają to sytością sensoryczną.
Określenie to oznacza, że jeśli jedzenie ma jeden wyraźny smak,
będzie on dla nas bardzo przyjemny na początku, ale później zaczniemy się nim szybko męczyć.
Dlatego też firmy wkładają naprawdę wiele wysiłku w to,
żeby ich jedzenie było nie tylko pomieszane, ale naprawdę dobrze wymieszane.
Dlaczego nie możesz poprzestać jedzenia tylko na jednym?
Nazywa się to “Znikającą Gęstością Kaloryczną”
To co nazywamy tym określeniem odnosi się na przykład do Cheetosów,
które rozpuszczają się w Twoich ustach i mózg uznaje,
że kalorię zniknęły i zjesz znacznie więcej
zanim mózg wyśle Ci sygnał “Hej, zjadłeś wystarczająco”.
Witajcie w laboratorium badań nad zmysłami w Uniwersytecie Gwel.
Uczymy tutaj studentów jak tworzyć testy związane z odbieraniem zmysłów,
nauczamy ich podstaw tego jak robić badania dotyczące oceniania wartości sygnałów zmysłowych,
gdyż nie jest to tak proste jak jedzenie jedzenia.
Próbujemy różnych składników, żeby sprawdzić, które z nich są preferowane lub akceptowane przez ludzi.
W tym przypadku, różne poziomy sodu. Który Ci smakuje bardziej?
Wolę ten drugi, bardziej słony.
Bardziej słony? Tak bardziej słony.
Ponieważ te produkty muszą być w stanie wytrzymać na półce miesiącami,
wiele składników nie ma nic wspólnego ze smakiem,
ale są składnikami konserwującymi lub innymi substancjami chemicznymi,
które są odpowiedzialne za wygląd i strukturę,
a wiele z nich znane jako ulepszacze mają oszukać mózg,
by dać smak czegoś czego tam nie ma.
Ogromne ilości pieniędzy wydawane są na to, żeby wytworzyć produkty, które smakują i pachną realistycznie,
ale w rzeczywista ilość tych składników jest znikoma.
Ponieważ bez ulepszenia smaku, nikt by tego nie zjadł.
Smakowały by okropnie, po prostu wziąłbyś jednego i wypluł.
Jedna z firm wyprodukowała specjalną serię krakersów bez soli dla Michaela, żeby mógł ich spróbować.
Było to naprawdę okropne przeżycie,
normalnie mogę jeść Cheez-IT cały dzień bez przerwy,
bez soli nie mogłem ich nawet przełknąć.
Wycieczka po sklepie spożywczym pokazała nam, że coś się zmienia,
ciastka mają deklaracje o zdrowiu, czipsy są z pełnego ziarna i mają błonnik.
Jeśli przemysł spożywczy znajdzie sposób, żeby je rozreklamować i zarobić na nich pieniądze,
jestem pewien, że to zrobią, ale jeśli w długim okresie czasu,
ma to zmniejszyć ilość jedzenia jakie sprzedają, nie sądzę by poszli tą drogą.
Więc nawet jeśli mają mniej cukru, soli czy tłuszczu
zawierają prawdziwe owoce, wypiekane są z prawdziwych warzyw i tak wrócisz po więcej.
Przemysł żywieniowy zależy od tego.

 Żelazne ciało Ninja – Ashida Kim – fragmenty

Pamiętaj nigdy nie patrz na swojego przeciwnika z góry [tj. nie czuj się kimś lepszym od niego, ani z dołu [tj. nie czuj się kimś gorszym], ażeby nie zaślepiła cię pewność siebie ani nie obezwładniła niepewność. Wszyscy mają równe szanse w Grze Życia i Śmierci”. Rozwijanie ciała i umysłu nie czyni Cię „lepszym” od nikogo. Dzięki temu jednak staniesz się lepszy, niż jesteś teraz, pod względem zdrowia, długowieczności i zro­zumienia. Trudno o szlachetniejszą misję.

Kiedy „powracasz do świata” po „przebudzeniu” wszystko co na początku tej podróży wydawało Ci się ważne, blednie i staje się bez znaczenia w obliczu nowo uzyskanego doświadczenia wewnętrznego spokoju. Już nigdy nie będziesz patrzeć na świat tak jak dawniej. Porzucisz przywiązanie do rzeczy materialnych, a tym samym staniesz się odporny na intrygi i podstępy tych, którym wciąż wydaje się, że te rzeczy są ważne. Będziesz jednak lepiej rozumieć, dlaczego postępują oni tak a nie inaczej, gdyż będziesz pamiętać, że sam kiedyś byłeś taki jak oni. W tej podróży nic nie tracisz, wszystko pamiętasz, a przy tym po raz pierwszy widzisz to jasno. I pamiętaj, aby pomóc co najmniej dziesięciu, tak jak Ty to odkryłeś, o co w tym wszystkim chodzi.

Właściwie tak samo jest z dzisiejszymi ninja. Nie rozko­szują się oni opowieściami wojennymi ani przechwałkami na temat własnej sprawności bojowej, ponieważ wiedzą, że nawet mistrz może w każdej chwili zostać przez kogoś pokonany. Nie chełpią się też własnym rodowodem. W daw­nych czasach, gdy „agent” wyruszał z „misją”, było to tak, jak gdyby nigdy się nie narodził, nigdy nie dorastał w swo­jej wsi, nigdy się nie ożenił ani nie miał dzieci, nie upra­wiał pól ani nie łowił ryb w sadzawce. Nigdy nie istniał. Kiedy wracał, było to tak, jak gdyby nigdy nie wyjechał.
Owe wyprawy zresztą nie były czymś pospolitym, nie po­dejmowano ich samowolnie ani nie powierzano dużej licz­bie osób. Jeden właściwy człowiek na właściwym miejscu może zmienić bieg historii. A tego, który zrealizował siebie, stać na wszystko. Ninja nie wprawiali się specjalnie w pod­kradaniu się do wartowników czy wspinaniu na mury. Po prostu znajdowali się oni w takiej harmonii z naturą, że owe zadania były dla nich łatwe, kiedy sytuacja tego wyma­gała. I nawet posiadając całą tę moc, bardzo mało wtrącali się w sprawy zwykłych ludzi, wierząc, że z czasem ci mniej oświeceni znajdą, tak jak oni, nauczycieli, którzy wskażą im właściwą drogę i ujawnią im ich własną „tygrysią twarz” – ich prawdziwe, boskie Wewnętrzne Ja.
Nie ćwiczyli się też w technikach zadawania śmierci. Nauka medycyny dawała im wiedzę o anatomii, lecz zda­wali sobie sprawę, że jeśli odetniesz głowę węża, całe jego ciało obumiera” i że „jeden kamień wrzucony do sta­wu wywołuje wiele kręgów na powierzchni”. Dlatego, jeśli było to konieczne, „usypiali” wodza, dawali mu spokój, ja­kiego nigdy by nie zaznał w świecie iluzji, i tym jednym aktem powstrzymywali cała armię, wojnę lub tyrana. To dlatego zdobywali sobie raputacje „niewidzialnych morderców”, którzy potrafią przenikać przez ściany, przedostawać się wszędzie niepostrzeżenie i znikać bez śladu
Alchemia zatem, taka jaką opisują Lao Cy i Ko Hung, jest nauką o transmutacji; polega ona na tym, że poprzez ćwiczenia oddechowe i ruchy lecznicze oddziałuje się na składniki odżywcze, wchłaniane przez organizm z pożywienia, wody i powietrza, z takim skutkiem, iż „kości stają się żelazem, a skóra nefrytem”. Tego sformułowania pojawiającego się w starożytnych tekstach nie należy rozumieć dosłownie, że kości faktycznie zmieniają się w metal. Chodzi o to, że stają się one zdrowe, mocne i sprężyste. Ludz­kie kości mogą wytrzymać nieprawdopodobne naciski; dobrze odżywiane i ćwiczone, mogą być względnie wolne od katabolizmu, efektu starzenia się, który wpływa na ich łamliwość.
Skóra też nie zmienia się dosłownie w nefryt. To jeszcze jeden przykład symbolicznego, czy też poetyckiego, przedstawienia owych tajemnic. Wyrażona jest tu myśl, że skóra będzie zdrowa i elastyczna; każdy porządny lekarz powie, że najlepszą ochroną przed infekcjami jest czysta, niepopękana skóra (pamiętaj, że w dawnych czasach, kiedy powstało owo określenie ludzie umierali na tężec, który brał się z zakażenia otwartych ran)
Mówimy więc o ćwiczeniach, które dają zdrowie i przedłużają życie. Dzieje się tak, ponieważ oddychanie zmienia pH krwi, a wówczas gruczoły dokrewne zachowują aktywność i produ­kują hormony, dzięki którym ciało pozostaje młode i silne.
Niektórzy sądzą, że alchemia polega na zmienianiu oło­wiu w złoto. Jest to błędne wyobrażenie, zrodzone w epoce feudalnej wśród europejskich alchemików, którzy myśleli, że metale – ołów, rtęć i złoto – wspominane w przetłumaczonych z chińskiego traktatach, opisujących „proces wewnętrznej destylacji” czy też, inaczej mówiąc, transmu-tacji, należy rozumieć dosłownie, a nie jako poetyckie symbole chemii naszego wnętrza.
Zmiana ołowiu w złoto jest możliwa na poziomie ato­mów, ale nie mamy tu na nią przepisu. To, o czym mówi­my, oznacza posługiwanie się własnym organizmem w taki sposób, aby „zbierać, doskonalić i wprawiać w obieg ener­gię qi” – proces ten anatomicznie bardzo przypomina de­stylację spirytusu z napoju alkoholowego, uzyskanego z kolei z przetworzenia różnych soków owocowych. Oddychając, „zbieramy”; zmieniając tempo oddechu i pH krwi, rafinuje­my albo „doskonalimy”; zachodząca wówczas reakcja che­miczna sprawia, że „esencja” się „wygotowuje” i nabiera większej mocy. Tak powstały „eliksir” działa jak wewnętrz­ne lekarstwo i odżywka, która pozwala ciału w większym stopniu urzeczywistniać swoje możliwości.
Alchemia ninja – ta prawdziwa alchemia, gdy już rozu­miemy znaczenie symboli – nie jest kluczem do szybkiego zdobycia bogactwa, ponieważ nie ołów będziemy zmieniać w złoto, tylko niskie pierwiastki ja i ciała zostaną przeisto­czone, podniesione na wyższy poziom (staną się „złote”), co zapewni nam długowieczność.

W literaturze można spotkać wiele opowieści, w których sławne postacie chętnie by się wyrzekły swego bogactwa, gdyby tylko mogły w zamian pożyć trochę dłużej. Osoby te zużyły mnóstwo sił, gromadząc władzę, i zapłaciły za to pewną cenę. W pogoni za sukcesem doprowadziły się do stanu wyczerpania, a teraz jedyne, czego pragną, to odzy­skać stracony czas.
Są też legendy o postaciach, które żyły niesłychanie długo, a które najczęściej żaliły się, że widząc przemijanie całych pokoleń zwyczajnych śmiertelników, odczuwają straszliwą samotność. Tak prawdopodobnie byłoby z nieśmiertelnym człowiekiem, zważywszy na filozoficzną naturę naszego ludzkiego rodzaju.
Był sobie kiedyś uczeń, który dążył do Nieśmiertelności. Zapytany, jak będzie wykorzystywać czas potem, kiedy już osiągnie swój cel, odrzekł: „Będę pracować nad tym, żeby zgromadzić jeszcze więcej dodatkowego czasu”, na co jego nauczyciel odparł: „Nieśmiertelność jest rzeczą absolutną. Gdyby można było ją osiągnąć, byłbyś tu już od zawsze. Najlepsze, o co możesz się modlić, to życie dwustu lub trzystuletnie, abyś zdążył się znudzić wystarczająco, by chętnie przejść na następny poziom. A jeśli uda ci się zajść tak daleko, bądź człowiekiem przynajmniej na tyle, żeby podzielić się z innymi tym, co odkryłeś”. Obowiązek ten spoczywa więc także na tych wszystkich, którzy chcieliby zostać alchemikami.
Ci, którzy kroczą Milczącą Ścieżką, jak bywa nazywana nauka transformacji praktykowana przez ninja, potrafią dostrzec „schemat Wszechświata”, o czym można przeczy­tać w objaśnieniach do obietnicy Ko Hunga. Wiedz, że me­tody kontroli oddechu oraz ćwiczenia pomagające osiągnąć długowieczność i Nieśmiertelność i obdarzające człowieka mistycznymi zdolnościami, takimi jak Żelazne Ciało, są w istocie naturalnymi, wrodzonymi możliwościami każde­go człowieka.
Tym, co odróżnia ninja od zwykłych ludzi, jest ich wraż­liwość, samoświadomość – świadomość własnego ja – dzięki której mogą do pewnego stopnia sprawować kontrolę nad tym stanem swego istnienia, podczas gdy ci drudzy są zda­ni na łaskę żywiołów, nie wiedząc, że posiadają taką wro­dzoną zdolność. To właśnie owa świadomość własnego ja sprawia, że inni uważają ich za „oświeconych”.

Zanim zacząłeś oddychać powietrzem, oddychałeś wodą, bezpiecznie ukryty w łonie matki. Wszystkie, chociaż pro­ste, twoje potrzeby były zaspokajane, a wszystkie twoje ambicje się urzeczywistniały. Potem przyszedł wstrząs po­rodu. Nagle zostałeś wypchnięty w próżnię wypełnioną in­tensywnym światłem i dźwiękami. Brakowało ci powietrza, twoje płuca się opróżniły i wciągnąłeś w nie pierwszy haust tego nowego świata. A potem było po wszystkim. Rozpoczę­ła się nowa egzystencja.
Byłeś wyposażony we wszystko, czego potrzebowałeś do przetrwania i dobrego radzenia sobie w tym nowym świe­cie, więc zacząłeś poznawać go swymi nowymi zmysłami i one właśnie przywiodły cię do tego miejsca.
Dlaczego więc miałbyś wątpić w to, że tak samo będzie z umieraniem? Chwila dyskomfortu, a potem nowa rzeczy­wistość do poznawania! Dlaczego w takim razie nie zapo­mnieć o Nieśmiertelności i nie popełnić samobójstwa, sko­ro to, co ma być potem, jest takie wspaniałe?
Otóż dlatego, że są tu inni, którzy o tym jeszcze nie wiedzą, których trzeba uspokoić i zapewnić, że wszystko będzie dobrze. Trzeba ich nauczyć, że są panami własnego losu i kapi­tanami okrętu własnej duszy. Dickens zaczyna jedno ze swych dzieł słowami: „Zrozumiałem, że jeśli moje życie miałoby mieć jakiegoś bohatera, to niechybnie byłbym nim ja sam”.

Mówimy, że człowiek nie może zmienić świata, i to praw­da. Może jednak przedłużyć chwilę. Mędrcy starożytnych Chin, którzy dawno opanowali techniki zapewniające zdro­wie i długowieczność, przemierzali kraj w poszukiwaniu królestwa, w którym ludzie byliby szczęśliwi, a władca był­by człowiekiem dobrej woli. Zgłaszali się na jego dwór i oferowali, że wprowadzą go w tajemnice nieśmiertelno­ści, aby jego panowanie mogło trwać, a lud długo cieszył się dobrobytem.
Tak samo jest z każdym prawdziwym Nieśmiertelnym.
Mówimy, że nauczać można każdego, kto jest wybrany. Nie chodzi tu jednak o żaden test ani o próbę narzucenia jakichś norm tym, którzy chcieliby pobierać owe nauki. W istocie to uczeń sam czyni siebie wybranym. Kiedy już wyruszysz w tę podróż i doświadczysz jej cudów, zapragniesz dzielić się nimi ze wszystkimi. Japończycy nazywają to shakabuku, pędem do rekrutowania nowych członków. Twój entuzjazm będzie jednak odstręczał większość ludzi. Wtedy zaczniesz staranniej dobierać tych, z którymi ze­chcesz podzielić się sekretem zdrowia i długiego życia, czy też tych, przed którymi ujawnisz fakt posiadania jakiejś wiedzy na ten temat – po co zwykli śmiertelnicy mają myśleć, że jesteś dziwakiem albo kimś niespełna rozumu? Oni nie chcą wiedzieć. Jeszcze nie.
Można by z tego wnioskować, i od dawna tak się uważa, że Nieśmiertelni mają jakąś moc, która daje im przewagę nad innymi. Owszem. Jest to moc spokojnego umysłu.
A więc znowu, nie zniechęcaj się, jeśli nie każdy od razu przyjmie mądrość, którą ty poznałeś.
 To tylko droga do tego, żeby można było „zajrzeć na drugą stronę”, zobaczyć, co jest „za zasłoną”. Potem już wszystko zaczyna się układać.
Zaczynasz dostrzegać prawidłowości Wszechświata i to, co kiedyś było wielką tajemnicą – dlaczego ludzie postępują tak a nie inaczej, zmieni się w zrozumienie własnego ja i innych. Ludzie w większości sami zwykle komplikują sobie życie i nie potrafią się pogodzić z tym, że sekret szczęścia jest taki prosty.
Ze spokojem umysłu przychodzi akceptacja, a z wiekiem doświadczenie. Stąd jeden człowiek znosi powszednie trudy życia lepiej niż drugi w dużym stopniu dlatego, że spotkał się z pewnymi problemami już a doświadczywszy ich raz, kiedy to albo znalazł rozwiązanie albo nie, mierzy się z nimi ponownie lub wypróbowuje inne rozwiązanie. To się nazywa nauka przez doświadczenie, która nie tylko wskazuje, jak być pożytecznym dla innych, lecz również skłania cię do aktywności, a więc nie pozwala ci się nudzić

Mądry człowiek uczy się przez doświadczenie: Nieśmiertelny uczy się także z doświadczeń innych. Z tego względu Nieśmiertelni rachują upływ czasu nieco inaczej niż śmiertelnicy.
Nauczyli się że jeśli człowiek unieszczęśliwia się zmartwieniami, wątpliwościami, poczuciem winy albo obawami, to czas wlecze się nie miłosiernie. Jeśli natomiast pozwala sobie być szczęśliwym, czas śmiga Dlatego „żyją chwilą”, przezywając każda sekundę jak nową przygodę, radując się każdym wschodem słońca i wpadając w podziw nad pięknem każdego zachodu.
Wiedzą bowiem że każdy dzień z niewielkimi odmianami taki sam,że w każdym roku przychodzi wiosna, lato, jesień i zima; że wszystko będzie po sobie następować niezależnie od tego, czy ktoś to widzi, czy nie.
Życie toczy się naprzód, i dopóki ktoś o nas pamięta, dopóty naprawdę nie umieramy.

Można tłumaczyć, że to efekt działania kodu genetyczne­go oraz pamięci, ale wszystko to poznasz sam na sobie kiedy zaczniesz oddychać.

Rotschild i biometryka

Posted: Maj 3, 2013 in Uncategorized
Tags:
exmobaby

Prison Planet.pl

Gregoire de Rothschild wyraził zgodę aby doradzać firmie Exmovere Holdings, Inc (Frankfurt:X3M). Pan de Rothschild i jego firma GDR Privee, Inc wyrazili dzisiaj pełne poparcie dla firmy, jej produktów i jej misji. Pan de Rothschild powiedział: “biosensor Exmovere i technologia wykrywania emocji są rewolucyjne i mają potencjał, aby pomóc na całym świecie milionom matek rodzących pierwsze dziecko, przewlekle chorym ludziom z amputacjami, inwalidom i innym osobom mającym problemy z poruszaniem się.”

Ubrania Exmobaby

 

[…] Jednym z głównych produktów Exmovere jest Exmobaby – opatentowane, “inteligentne ubranie”z biosensorem dla niemowląt. Technologia pozwala na śledzenie funkcji życiowych i w razie potrzeby wysłanie informacji alarmowej na telefon komórkowy rodziców. Exmobaby będzie dostępny dla konsumentów w Stanach Zjednoczonych w przyszłym roku we współpracy z AT&T. Pan de Rothschild zauważa, że “na całym świecie istnieje ogromny potencjał dla tego nowego produktu.” David Bychkov stwierdził: “Exmobaby, wspierane przez AT&T i innych kluczowych graczy w dziedzinie opieki zdrowotnej i technologii bezprzewodowych, ma potencjał, by znacząco ograniczyć strach przed SIDS(nagła śmierć łóżeczkowa) u matek posiadających pierwsze dziecko, których jest około 4 milionów w samych Stanach Zjednoczonych.”

GDR privée, Inc znana jest z kluczowych kontaktów i zdolności do cementowania istotnych sojuszy strategicznych. Zobowiązanie GDR Privée pojawia się w bardzo ważnym momencie dla Exmovere Holdings, Inc, ponieważ przygotowuje się on do wdrożenia większości swoich nowych produktów w 2012 roku.

Bramka Exmogate.

Innym produktem Exmovere jest bramka Exmogate. Jak pisze producent “Jest ona bardzo czułym urządzeniem biotechnologicznym o dużym potencjale implikacji w zarówno krajowych, jak i globalnych środkach bezpieczeństwa. W czasach, gdy możliwość błyskawicznego pomiaru gniewu lub złych zamiarów może uratować tysiące bezbronnych żyć, to wyjątkowe i futurystyczne urządzenie nie może być ignorowane.

[…] Bramka ma potencjalny wpływ na zwiększenie bezpieczeństwa nie tylko naszych granic (wiele z nich na portach lotniczych), ale bezpieczeństwa publicznego w szkołach, stacjach masowego tranzytu, uniwersytetach, i wielu innych miejscach. Urządzenie to dosłownie odczytuje emocje, gromadząc funkcje życiowe w połączeniu z innymi danymi i zastosowaniem wbudowanego empirycznie potwierdzonego algorytmu warunkowych psychospołecznych stanów.

[…] Te dane (nie dane informacyjne) są następnie przesyłane do przeszkolonej osoby, która może podjąć szybkie i odpowiednie działania. Ponieważ ta technologia również bada funkcje życiowe, wtórną zdolnością urządzenia jest zdolność do ostrzegania osoby badanej o potencjalnych zagrożeniach chorobotwórczych.

[…] Ta nowa, przełomowa technologia jest niepodobna do czegokolwiek z czym mieliśmy do czynienia do tej pory. Wykrycie stanu w jakim znajduje się człowiek poprzez dane (fakty) zgromadzone przez biosensory jest najnowocześniejszą biotechnologią przyszłości. Bramka Exmogate zawiera najnowocześniejszą technologię pozwalającą dokładnie przewidzieć, wrogość i złe zamiary, a także zmierzyć parametry życiowe, które mogą wskazywać na stan chorobowy, który nie może być zmierzony w inny sposób. To opłacalne ekonomicznie rozwiązanie, może być używane w publicznych szkołach, uniwersytetach, w dziedzinie bezpieczeństwa narodowego, jak również w miejscach masowych takich jak obiekty masowego tranzytu.”

Exmovere opracowało również system detekcji stanu psychofizycznego, z przeznaczeniem wykorzystania go w pojazdach mechanicznych tj samochodach, samolotach i innych pojazdach.Instrumenty sterujące pojazdami uzbrojone w detektor pozwalają na wykrycie stanu emocjonalnego i fizycznego osoby prowadzącej. System po wykryciu “złego” stanu emocjonalnego ma zalecać jego korekcję wspomagając w ten sposób możliwości podejmowania decyzji przez kierowcę.

Systemy Exmovere są elementem nadchodzącego w ciągu kolejnej dekady Internetu Rzeczy, systemu, w którym wszystkie elementy na ziemi będą posiadały czujniki RFID podłączone do internetu. Wszystko począwszy od gumy do żucia a skończywszy na ludziach będzie monitorowane i śledzone 24 godziny na dobę.

Linki do oryginalnych publikacji: LINKLINK

Nauka i technologia
Po wezwaniu etyków by dokonywać aborcji na narodzonych dzieciach i eksplozji tematu eutanazji w prasie, w Australii tworzone są nowe akty prawne torujące drogę do tego aby dzieci w każdym wieku mogły wyrażać zgodę na osobistą sterylizację – bez zgody rodziców. Jeśli psychiatra stwierdzi, że dziecko w wieku poniżej 18 roku życia jest „wystarczająco dojrzałe”, to zostanie ono wysterylizowane bez wiedzy czy zgody rodziców. Nie przewiduje się minimalnego wieku dla wykonania sterylizacji, wystarczy jedynie fakt, iż dziecko jest „dojrzałe”.Ustawodawstwo, znane jako „Projekt Mental Health 2011 Bill”, pozwala również by 12-latkowie wyrażali zgodę na zabieg psychochirurgiczny i elektrowstrząsy. Możesz przeczytać ustawę samemu na australijskiej rządowej stronie internetowej Komisji Zdrowia Psychicznego. Ustawa została napisana przez Komisję Zdrowia Psychicznego Zachodniej Australii (MHC) i nadzorowana jest przez komisarza ds. zdrowia i psychologa klinicznego pana Eddie Bartnika. Zarzuty do ustawy mogą być przedkładane australijskim parlamentarzystom, w każdym stanie do 9 marca.

Niektóre główne punkty projektu ustawy:
• Dzieci w każdym wieku mogą wyrażać zgodę na STERYLIZACJĘ: jeśli psychiatra uzna, że dziecko (do 18 roku życia) jest wystarczająco dojrzałe, i on lub ona jest w stanie zgodzić się na sterylizację. Zgoda rodziców nie będzie potrzebna. Dopiero po zabiegu sterylizacji, jego wykonanie musi być zgłoszone jedynie do Głównego psychiatry. [Strony: 135 i 136 Projektu ustawy Zdrowia Psychicznego 2011]

• 12-latek będzie mógł wyrazić zgodę na zabieg psychochirurgiczny: zakazane w NSW i NT, zabieg nieodwracalnie uszkadza mózg poprzez chirurgię, wypalanie lub umieszczanie elektrod. Ten projekt ustawy proponuje, aby umożliwić 12-letniemu dziecku, jeśli uzna się je za wystarczająco dojrzałe przez psychiatrę, aby mogło wyrazić zgodę na zabieg psychochirurgiczny. Gdy dziecko wyrazi zgodę będzie stawiane przed Trybunałem Zdrowia Psychicznego (MHT) do zatwierdzenia. Zgoda rodziców nie jest również potrzebna aby MHT zatwierdziło zabieg psychochirurgiczny. [Strony: 108, 109, 110, 197,198, 199, 213]

• 12-latkowie będą mogli wyrazić zgodę na elektrowstrząsy (ECT): Elektrowstrząsy dystrybuują setki woltów elektryczności do głowy. Każde dziecko w wieku 12 lat i starsze, którego psychiatra dziecięcy i młodzieży zdecyduje, że jest dostatecznie „dojrzałe”, będzie mógł wyrazić zgodę na elektrowstrząsy.

Jak wygląda „terapia” elektrowstrząsami w szkole można zobaczyć na tym wstrząsającym materiale:

Electroshock therapy still in USA

Graphic video of teen being restrained, shocked played in court: MyFoxBOSTON.com

Dodatkowo, jeśli zgoda została wyrażona, nie będzie wymogu wyrażenia zgody przez rodziców i innych osób, w tym MHT, by zatwierdzić elektrowstrząsy. Elektrowstrząsy powinny być zakazane. Jego zastosowanie na starszych, kobietach w ciąży i dzieciach jest szczególnie destruktywne. [Strony: 100, 101, 103, 104, 194, 105]

Link do oryginalnego artykułu: LINK

(przypis prisonplanet.pl
W Australii po przejęciu władzy przez fabiańskich socjalistów kraj stacza się niezwykle szybko w kierunku, który wskazał jeden z założycieli ruchu Bernard Shaw tj kontroli całej populacji i eliminacji bezużytecznych zjadaczy chleba. Idee które głosił Shaw wracają wraz z rozwojem genetyki i bioetyki z nową siłą.

 

Źródło: http://www.prisonplanet.pl/nauka_i_technologia/australijska_ustawa,p808309409

Study: Mammogram radiation may put young women at higher risk of breast cancer

http://www.rawstory.com/rs/2012/09/07/study-mammogram-radiation-may-put-young-women-at-higher-risk-of-breast-cancer/

Autor: Kay Steiger, 7 IX 2012 r.; przekład: Ussus

Promieniowanie, któremu poddawane są młode kobiety podczas badania mammografem, może rzeczywiście zwiększyć ryzyko zachorowania na raka piersi, szczególnie jeśli mają ku temu predyspozycje, wynika z studium opublikowanego w czwartek przez BMJ.

Chociaż ogólnie kobiety są poddawane takim badaniom będąc już po czterdziestce, niektóre posiadające geny BRCA1 i BRCA2  zwiększające ryzyko zachorowania na raka pięciokrotnie, są badane wcześniej. Jednakże nowe studium wykazuje, że mammografia grozi jeszcze większym ryzykiem.

„Geny BRCA pomagają reperować uszkodzenia w DNA – uszkodzenia mogące powstawać podczas badań mammograficznych.” Organizmowi kobiety mającej uszkodzone te geny trudniej jest naprawić szkody wyrządzone przez radiację więc narażony jest na zwiększone ryzyko zachorowania na raka piersi. Ważne jest by młode kobiety i ich lekarze byli tego świadomi” – mówi profesor Douglas Easton, autor badania, naukowiec z Brytyjskiego Centrum Badań nad rakiem na Uniwersytecie Cambridge.

Badaniu poddano 2000 kobiet z tymi markerami genetycznymi z Holandii, Francji i Wielkiej Brytanii w latach 2006‑2009. Kobiety przed trzydziestką które doświadczyły promieniowania na klatkę piersiową mają zwiększone o 43 % ryzyko zachorowania na raka piersi w stosunku do tych, które nie zostały poddane badaniom mammografem. W przypadku kobiet poniżej dwudziestego roku życia poddawanych radiacji X‑rayem, ryzyko zachorowania jest aż o 62 % wyższe.

„Uważamy, że w krajach w których kobiety przed trzydziestym rokiem życia są poddawane badaniom mammografem należy poważnie zastanowić się nad wytycznymi tyczącymi się tych badań” – powiedział dla Associated Press jeden z autorów studium, Anouk Pijpe.

Dr Len Lichtenfeld z American Cancer Society powiedział dla AP, że obawia się iż wyniki tych badań mogą zniechęcić kobiety do poddawania się tego rodzaju badaniom. „Nikt nie powinien myśleć, że nie może podać się badaniom ponieważ ma mutacje BRCA1 lub BRCA2”, powiada. „Po prostu dbaj o to, by prześwietleniu poddawać się gdy jest rzeczywiście potrzebne.”

 

Źródło: http://ussus.wordpress.com/2012/09/08/badania-mammograficzne-moga-zwiekszyc-ryzyko-zachorowania-na-raka-piersi-u-mlodych-kobiet/

Źródło: UssusAutor: Tony Isaacs, Natural News, 9 IV 2012r.; przekład: Ussus
390-crop

http://www.naturalnews.com/035504_BPA_puberty_chemicals.html

(Natural News) Dziewczynki już w wieku siedmiu lat zaczynają dojrzewać w sposób w jaki ich matki rozwijały się, gdy miały co najmniej lat dziesięć – rosną im piersi, zmianom podlegają inne części ciała. Głównym tego sprawcą jest bisfenol A, lepiej znany jako po prostu BPA.

BPA jest bezbarwnym, trwałym, chemicznym związkiem złożonym z dwóch grup fenoli; ma szerokie zastosowanie przy produkcji tworzyw sztucznych, plastików. Przy długim przechowywaniu w wysokich temperaturach, BPA wycieka. Gdy BPA przeniknie do ludzkiego ciała udaje estrogen i może wtedy zaburzyć delikatną równowagę hormonalną rozwijającego się dziecka.

Zbyt lukratywny by szkodził?

BPA jest dziś stosowany przy produkcji ogromnej większości wszelkiego rodzaju tworzyw sztucznych. Znajduje się w większości plastikowych pudełek i toreb, a nawet w pieniężnych rachunkach i w papierze toaletowym. Większość butelkowanej wody, która często poddawana jest wysokim temperaturom, zawiera wysoką zawartość BPA. Także do produkcji puszek używany jest ten związek. Żywność przeznaczona do przygotowania w mikrofalówce jest przechowywana często w pojemnikach zawierających BPA i jest szczególnie narażona na wyciek tejże substancji.

Jak już w kwietniu 2010 r. donosił serwis Natural News – przeciętny wiek w którym dziewczynki zaczynają dojrzewać wynosi obecnie około dziesięć lat. Nota bene, wiek temu dziewczynki wchodziły w wiek dojrzewania sześć lat później. Wczesny początek dojrzewania u dziewczyn może przyczynić się do wielu problemów w późniejszym wieku np. zaburzeń hormonalnych, zwiększonego ryzyka zachorowania na raka piersi. Badania wykazały, że ryzyko zachorowania na raka piersi maleje o 7 % na każdy rok opóźnienia początku dojrzewania.

Serwis Natural News także donosił w 2010 r., że Kanada była pierwszym krajem, który uznał bisfenol A (BPA) za substancję toksyczną zagrażającą ludzkiemu zdrowiu i środowisku naturalnemu. Jednakże roczna sprzedaż BPA szacowana jest na 8 mld $ i, jak to już wielokrotnie historia nam pokazała, jest mało prawdopodobne, aby Stany Zjednoczone podjęły jakąkolwiek akcję przeciwko tak wielkim pieniądzom. Ot, właśnie tydzień temu Natural News zawiadomił, że FDA (Federalna Agencja Leków) oświadczyła, iż nie zakaże stosowania BPA z powodu braku dowodów na szkodliwość tego związku.

Inni winowajcy wczesnego pokwitania

BPA został uznany za główną przyczynę wczesnego dojrzewania młodych dziewczynek. Nie jest jednak jedynym tego powodem. Podobnież równowagę hormonalną burzy też inna grupa związków – ftalany. Ftalany są używane jako plastyfikatory do zmiękczania plastików, polichlorku winylu (PVC), produkcji zabawek dziecięcych, produktów budowlanych i dekoracyjnych, pojemników na krew, rozpuszczalników. Mogą znajdować się także w kosmetykach, środkach owadobójczych, wykończonym drewnie.

Innym produktem powodującym przedwczesny rozwój płciowy są hormony wzrostu obficie występujące w mięsie i produktach mlecznych. Tymi hormonami karmione są krowy, kurczaki i inne zwierzęta w celu przyspieszenia przyrostu wagowego. Wskutek badań dostrzeżono korelację między spożyciem mięsa i produktów mlecznych a przedwczesnym dojrzewaniem płciowym dziewczynek.

Wielu uważa, że produkty sojowe także powodują zaburzenia hormonalne. Soja jest usilnie promowana jako zdrowa żywność, ale często jest poważnie modyfikowana genetycznie. Ponadto soja zawiera dużo estrogenów i jej spożywanie może zaburzać balans hormonalny.

Źródła:

http://en.wikipedia.org/wiki/Bisphenol_A

http://naturalsociety.com

http://www.naturalnews.com/028616_puberty_chemicals.html

http://nutritionfacts.org

http://www.naturalnews.com/030343_BPA_toxic_chemicals.html

http://www.naturalnews.com/035453_FDA_BPA_chemicals.html

 

 

http://www.stopbpa.pl wypowiedź Profesora Radzikowskiego na temat problemu BPA

Historia przetwórstwa soi mogłaby stać się kanwą powieści sensacyjnej mówiącej o niezwykłych wynalazkach, wojnach handlowych, produkcji materiałów wybuchowych, czy też roli soi w gospodarce wojennej III Rzeszy Adolfa Hitlera. Z oleju sojowego Niemcy wytwarzali glicerynę – surowiec do produkcji nitrogliceryny (z 10 ton oleju powstawała 1 tona gliceryny), dzięki której można było wyposażyć Wehrmacht w tysiące ton bezdymnego prochu strzelniczego i dynamitu. Rozpowszechniona w Ameryce Południowej uprawa nasączonej środkami ochrony roślin soi GMO jest bezpośrednim zagrożeniem lasów Amazonii.

Z oleju sojowego Niemcy wytwarzali glicerynę - surowiec do produkcji nitrogliceryny (z 10 ton oleju powstawała 1 tona gliceryny), dzięki której można było wyposażyć Wehrmacht w tysiące ton bezdymnego prochu strzelniczego i dynamitu.
Z oleju sojowego Niemcy wytwarzali glicerynę – surowiec do produkcji nitrogliceryny (z 10 ton oleju powstawała 1 tona gliceryny), dzięki której można było wyposażyć Wehrmacht w tysiące ton bezdymnego prochu strzelniczego i dynamitu. 

Soja to roślina, która zrobiła błyskotliwą karierę w globalizującym się świecie – mleko sojowe uznano za pro-zdrowotną alternatywę do alergizującego mleka krowiego. Suche ziarna soi zawierają 34% białka i około 18% tłuszczu, z czego połowa to nienasycone kwasy tłuszczowe. Soja dostarcza również witamin i składników mineralnych. Spośród witamin na uwagę zasługuje dość duża zawartość witamin z grupy B. Jej odtłuszczone ziarno jest powszechnie stosowane jako pasza dla zwierząt. I, jak do tej pory sądzono, przetwory sojowe są cennym źródłem substancji odżywczych dla człowieka. Z takich przetworów chętnie korzystają wegetarianie i weganie, wielu ludzi zastępuje mięso w swej diecie właśnie soją.

To wszystko, to powszechnie znane fakty. Mniej znana jest jednak historia użycia soi jako produktu spożywczego oraz fakt używania jej w różnej postaci (lecytyny, izolatu białkowego, oleju) w 70% produktów spożywczych dostępnych na rynku – od pieczywa, lodów, odżywek dla niemowląt, aż po przetwory mięsne.

Historia przetwórstwa soi mogła by stać się kanwą powieści sensacyjnej mówiącej o niezwykłych wynalazkach, wojnach handlowych, produkcji materiałów wybuchowych, czy też roli soi w gospodarce wojennej III Rzeszy Adolfa Hitlera. Jeszcze sto lat temu główną przeszkodą w szerszym wykorzystaniu soi jako paszy dla zwierząt i produktu spożywczego, był zawarty w niej tłuszcz. Na początku XX wieku stosowano wypłukiwanie tego tłuszczu z ziarna przy użyciu rozpuszczalników: benzyny i benzenu, które pozostawiały silny odór, powodujący, że taka soja nie nadawała się do bezpośredniej konsumpcji dla ludzi. Jednak metodę tę stosowano w latach 20′ i 30′ na coraz większą skalę dla pozyskania oleju używanego później do produkcji margaryny.

Technologicznym liderem w stosowaniu tej technologii były przygotowujące się do wojny Niemcy, to właśnie olej sojowy miał zapewnić III Rzeszy możliwość zapewnienia zaopatrzenia ludności w margarynę, substytut deficytowego masła. Rok 1934 był w tej historii przełomowy – to właśnie wówczas Niemcy udostępniły Stanom Zjednoczonym zaawansowaną technologię oddzielania oleju od ziarna sojowego, co zapoczątkowało prawdziwy „sojowy boom” w USA. Dla Niemiec rozwinięcie tej technologii miało niezwykłe znaczenie przede wszystkim jednak ze względów militarnych – III Rzesza potrzebowała środków do podbicia świata, a olej sojowy stał się doskonałym surowcem do produkcji prochu strzelniczego i materiałów wybuchowych (dynamitu) na ogromną skalę. Z oleju sojowego Niemcy wytwarzali glicerynę – surowiec do produkcji nitrogliceryny (z 10 ton oleju powstawała 1 tona gliceryny), dzięki której można było wyposażyć Wehrmacht w tysiące ton bezdymnego prochu strzelniczego i dynamitu. Po wybuchu wojny również w Anglii cena gliceryny poszybowała w górę ustalając się na poziomie pięciokrotnie wyższym od przedwojennego.

Obecnie surowy olej sojowy powstaje w wyniku procesu ekstrakcji chemicznej rozdrobnionych ziaren soi z udziałem rozpuszczalnika, którym najczęściej jest produkt rafinacji ropy naftowej – heksan. Producenci oleju sojowego nie chwalą się tym, iż stosują w tym procesie produkty petrochemiczne. Również fakt, iż większość soi na świecie jest w chwili obecnej modyfikowana genetycznie jest najczęściej dyskretnie przemilczana na etykietach produktów spożywczych. Produkowana z nasion soi lecytyna, jest kluczowym polepszaczem w produkcji piekarniczej, ponieważ pomaga łączyć składniki wyrobów piekarniczych. Jednak na opakowaniach wyrobów czekoladowych czy ciast najczęściej wymienia się lecytynę zamiast soi i to bez podawania czy jest to produkt soi GMO. Podobnie stosowany w sałatkach czy majonezach olej sojowy jest masowo używany w sosach sałatkowych i olejach jadalnych, jednak na etykietach tych produktów będzie jedynie wymieniony olej roślinny, a nie sojowy. W rezultacie konsumenci niemieccy stali się tak nieufni i wyczuleni na obecność soi GMO w żywności, że najbardziej szanowani niemieccy producenci marcepanów i czekolady całkowicie zrezygnowali z użycia lecytyny, by nie narażać się na podejrzliwość konsumentów.

To jednak nie lecytyna stała się głównym tematem sojowych kontrowersji – rolę tę odegrały tzw. izoflawony. Należą one do tzw. estrogenów roślinnych (fitoestrogenów) – izoflawonów. Są to związki chemiczne występujących w roślinach, spełniających rolę przeciwutleniaczy, naturalnych insektycydów czy fungicydów. Amerykański przemysł sojowy wydaje rocznie 80 mln dolarów na promocję soi GMO na całym świecie. Według amerykańskich producentów soi, ze względu na to, że budowa molekularna sojowego izoflawonu zbliżona jest do hormonu ludzkiego estrogenu, może więc łączyć się w tkance z receptorami tego hormonu znacznie obniżając możliwość zachorowań na raka piersi. W tekstach reklamowych produktów sojowych czytamy, że fitoestrogeny w dużych ilościach zmniejszają objawy zespołu klimakterycznego, izoflawony zmniejszają ryzyko chorób układu krwionośnego, zwłaszcza choroby wieńcowej serca i miażdżycy naczyń krwionośnych.

Z kolei według opublikowanego w 2000 r. raportu brytyjskich endokrynologów, nie należy stosować mleka sojowego u dzieci, nawet jeżeli mają one uczulenie na mleko krowie. Dlaczego? Właśnie ze względu na fitoestrogeny – substancje o silnym działaniu hormonalnym, mogące zaburzać rozwój dziecka. Wskazano również na inny istotny fakt – stosowana od wieków w Chinach i Japonii fermentacja soi zmniejsza poziom izoflawonów 2-3 krotnie w odróżnieniu od współczesnych, zachodnich, producentów przetworów sojowych, którzy uznają wysoki poziom hormonów roślinnych za atut. Takie silne działanie hormonalne zachodnich przetworów sojowych szczególnie wzbudza wątpliwości w przypadku żywności dla dzieci, ale nie tylko – grupą szczególnego ryzyka są osoby z dolegliwościami tarczycy oraz kobiety z nowotworami piersi zależnymi od estrogenów.
Profesor Richard Sharpe z Uniwersytetu w Edynburgu od pięciu dekad zajmuje się problemem płodności u mężczyzn. Jego program badawczy dotyczący wpływu konsumpcji mleka sojowego na zdrowie młodych samców małp wykazał, że soja zaburza również poziom męskiego hormonu – testosteronu. Z kolei Sue Dibb, ekspert brytyjskiej Narodowej Rady Konsumenckiej mówi: – Martwi mnie fakt, iż wielki przemysł sojowy i wytwórcy dodatków do żywności lansują soję jako „zdrową żywność”. Powinniśmy tu być o wiele bardziej ostrożni -.

 

http://marekkryda.natemat.pl/59893,soja-od-niespelnionej-nadziei-iii-rzeszy-do-meskiej-bezplodnosci