Posts Tagged ‘CDC’

Wyszczepieni

Posted: Wrzesień 2, 2016 in Zdrowie
Tagi: , , , , , ,

Wyszczepieni – od TUSZOWANIA faktów do KATASTROFY

„Długo czekałem, aby opowiedzieć moją historię i chcę ją przekazać zgodnie z prawdą. Byłem zaangażowany w oszukiwaniu milionów podatników w sprawie potencjalnie negatywnych skutków ubocznych szczepień. Kłamaliśmy na temat odkryć naukowych. Nie można już ufać pracy CDC nad bezpieczeństwem szczepień. Nie można ufać, że będą przejrzyste. CDC nie można zaufać, że będą się sami kontrolowali. To tylko kilka uwag.”
William W. Thompson, starszy naukowiec w Centrum ds. Kontroli i Zapobiegania Chorób USA

Jako śledczy dziennikarz medyczny spędziłem ostanie 7 lat pracując przy najlepszych medycznych talk-show-ach na świecie. W medycynie wiemy, że było bardzo wiele badań o tym, ze szczepienia nie wywołują autyzmu, ale problem, który ja zawsze miałem z tym tematem to tysiące rodziców opowiadających tę samą historię. „Moje dziecko po otrzymaniu szczepionki, przeważnie szczepionki MMR jeszcze ten samej nocy lub następnego ranka dostawało wysokiej gorączki, a kiedy gorączka spadała, dziecko traciło umiejętność mówienia, umiejętność chodzenia.” Następowała regresja w kierunku, który dziś wiemy, że jest autyzmem i nigdy nie wróciło do normalnego stanu. Kiedyś lekarze byli uczeni, aby przede wszystkim słuchać swoich pacjentów, to była podstawa medycyny. Ale ostatnio coś się zmieniło, pacjenci są zapewniani, że nie wiedzą o czym mówią, ci wszyscy rodzice ze swoimi historiami, które są odrzucane, bo jakoby nie wiedzą co się dzieje z ich dziećmi.

Wyszepieni

Pytanie, które zadają wszyscy z nas, którzy badają autyzm, jest czy wiek narażenia na szczepienie MMR ma znaczenie wobec ryzyka zachorowania na autyzm. I aby zrozumieć, dlaczego to może mieć znaczenie, trzeba najpierw zrozumieć historię szczepionki MMR.
W 1987 roku w Kanadzie używano szczepionki MMR produkcji Smith-Kline-Beecham. I ona powodowała zapalenie opon mózgowych, co zostało szybko zauważone. I ta szczepionka została szybko wycofana z obiegu w Kanadzie. Jednakże w tym samym miesiącu, gdy została ona wycofana w Ontario, została zalicencjonowana w Wielkiej Brytanii. Zmieniona została jedynie nazwa z TRIVIRIX na PLUSERIX. Przez 4 lata szczepionka była używana na terenie Wielkiej Brytanii i również powodowała tam zapalenie opon mózgowych, więc musiała zostać szybko wycofana. Spowodowało to oburzenie społeczne oraz brak zaufania do urzędników podejmujących decyzje. I szczepionka powinna zostać na tym etapie zniszczona. Ale nie została.
Została wysłana do krajów rozwijających się [biednych], takich jak Brazylia, gdzie użyto ją w programie szczepień na ogromną skalę. I wybuchła tam epidemia zapalenia opon mózgowych. Było to zupełnie do przewidzenia. Naukowcy przestudiowali przebieg tej epidemii.

Protokół badania jest najbardziej istotnym etapem badań empirycznych. To prawa i zasady, którymi naukowiec kieruje się prowadząc badanie. Protokół ten spisywany jest przez samych naukowców, czasami narzucony jest z góry przez przełożonych. Kiedy już zaakceptują ostateczny plan, jest to protokół, który mówi „jak będziemy wykorzystywać dane”. Nie można robić żadnych odchyleń od protokołu, bo to grozi oszustwem, naukowym oszustwem. Czy dopuścili do odchyleń od wcześniej przyjętego protokołu po tym jak zobaczyli coś co się im nie spodobało? Bo jeśli to właśnie robili to mamy tu poważny problem.

Rodzice, którzy podejmują decyzję odnośnie zdrowia swoich dzieci, zasługują na dostęp do najlepszych informacji. Powinni móc liczyć na agencje rządowe, że powiedzą im prawdę.

Wyszczepieni – od TUSZOWANIA faktów do KATASTROFY

Wyszepieni Jon Rappoport

Oświadczenie dr Williama W. Thompsona

Nazywam się William Thompson. Jestem starszym naukowcem w Centrum Kontroli i Prewencji Chorób, gdzie pracowałem od 1998 roku.

Żałuję, że w raz z moimi współautorami pominęliśmy statystycznie istotną informację w naszym artykule z 2004 roku, opublikowanym w czasopiśmie Pediatrics. Pominięte dane sugerowały sugerowały, że czarni Amerykanie płci męskiej, którzy otrzymali szczepionkę MMR przed 36 miesiącem życia, wykazywali podwyższone ryzyko zachorowania na autyzm. Po zebraniu wszystkich danych podjęto decyzje, które odkrycia opublikować, a które nie.  Wierzę również, że nie postępowano zgodnie z ustalonym końcowym protokołem badania.

Oświadczenie dr Williama W. Thompsona

Prawda o raku – epizod 1 – napisy PL [Prawdziwa historia chemioterapii & Farmaceutyczny monopol]

 

Ty Bollinger w materiale prowadzi wywiady z wybitnymi naukowcami, badaczami, lekarzami oraz pacjentami chorymi na raka, którzy zapobiegają, leczą i zmagają się z nowotworem.
Dowiedziesz się o najlepszych kuracjach i protokołach, które nie szkodzą twojemu organizmowi od wiodących lekarzy z całego świata.

Pod koniec XIX i na początku XX w., szkoły medyczne uczyły wielu różnych rzeczy. Działały propagujące homeopatię szkoły medyczne, propagujące naturopatię szkoły medyczne, były eklektyczne propagujące ziołolecznictwo szkoły medyczne. Panowała duża różnorodność. Nie było jednej metody. Fundacje Rockefellera i Carnegiego zainteresowane były ustaleniem takiej właśnie jedynej metody, zamierzały przejąć kontrolę nad systemem edukacyjnym i stworzyć monopol medyczny eliminując po prostu wszelką konkurencję do kształcenia medycznego ewidentnie promującego chemiczne podejście do leczenia. Tego właśnie dotyczy Raport Flexnera z 1910 r. Do jego sporządzenia zostali zatrudnieni Abraham i Simon Flexner.
Szkoły wyższe propagujące naturalne metody leczenia nie forsowały wystarczająco wielu leków chemicznych produkowanych przez Carnegiego i Rockefellera.
Amerykańskie Stowarzyszenie Medyczne, które oceniało różne medyczne szkoły wyższe, uznało za swoje zadanie namierzyć i zamknąć większe, szanowane, popierające homeopatię uczelnie wyższe. Carnegie i Rockefeller zaczęli natychmiast zasypywać setkami milionów dolarów te szkoły medyczne uczące medycyny opartej na lekach.

Już w 1913 r. Amerykańskie Stowarzyszenie Medyczne utworzyło wewnętrzny dział, który nazwano Działem Propagandy i którego głównym celem było wyeliminowanie znachorów. Ale czym dokładnie jest znachorstwo?
Pierwszy prezydent Stanów Zjednoczonych, George Washington, zmarł na skutek upustu krwi, który w tamtych czasach był uznaną metodą leczenia. Ignaz Semmelweis został nazwany szarlatanem, ponieważ zasugerował, żeby lekarze myli ręce przed przystąpieniem do operacji. Współcześni lekarze, którzy nie stosują chemioterapii, również uznawani są za szarlatanów.

Chemioterapia, pierwsze leki cytostatyczne zostały odkryte na początku lat 40-tych XX w. we Włoszech, kiedy puszczono azotowy gaz musztardowy na jedną z misji bombowych, a potem przeprowadzono autopsję ciał. Okazało się, że poziom limfocytów u ofiar spadł.
I wtedy niektórzy z lekarzy wpadli na pomysł.

„Jeśli ktoś ma białaczkę czy chłoniaka, choroby, w których produkowane jest za dużo limfocytów, to poziom limfocytów w ich krwi obniży się tak samo, jak u tych osób, na które spuszczono gaz musztardowy”.

Tak więc narodziny leków cytostatycznych związane są z produkcją gazu musztardowego.

Tamoxifen to lek, który lekarze przepisują większości kobiet chorych na raka piersi, nie mówią im jednak, że jest sklasyfikowany jako substancja rakotwórcza przez Amerykańskie Stowarzyszenie Raka i Światową Organizację Zdrowia. Czy ma sens przepisywanie kobietom leku rakotwórczego, który wywoła raka w innych częściach ciała, aby “zapobiec” rakowi?

Dr James Forsythe: Potem rozpocząłem praktykę w San Francisco jako onkolog z grupą onkologów, którzy zaczęli dostrzegać, że lista moich długoterminowych ozdrowieńców jest bardzo krótka. Zacząłem czytać w literaturze, że wszyscy byli, że po pięciu latach chemii, w swojej własnej literaturze oni zanotowali tylko 2,1-procentowy wskaźnik przeżywalności.
Bob Wright: Wiemy, że 97 procent osób przechodzących chemioterapię umiera w ciągu pięciu lat. Badanie to znalazło się w [Clinical Oncology] Journal. To sami onkolodzy podcinali gałąź, na której siedzieli.

W rzeczywistości, kiedy mówimy o odporności na chemię i naświetlanie, to tak naprawdę jest to sposób obarczania winą ofiary, ponieważ my wszyscy, gdyby nas poddać konwencjonalnej chemii i naświetlaniu, doznalibyśmy szkody i miałoby to faktycznie skutek rakotwórczy i w wielu przypadkach wywołałoby drugiego raka. Z technicznego punktu widzenia, uważam, że ludzie muszą mieć świadomość, że to nie jest prawdziwa terapia przeciwrakowa. W najlepszym razie jest paliatywna w takim sensie, że może zmniejszyć guz. Ale tak naprawdę najważniejszą rzeczą, którą chciałbym przekazać jest to, że spowoduje ona wzmocnienie właściwej komórki matki znajdującej się pod guzem, zwanej rakową komórką macierzystą. Mówiąc technicznie, zmniejszasz rozmiar guza, ale w tym samym momencie wzmacniasz populację komórek rakotwórczych. I znowu, koncepcja, że niektórzy ludzie są odporni na chemię i naświetlanie jest w rzeczywistości nieprawdziwa. Każda osoba poddana naświetlaniu i chemii dozna niepożądanych skutków ubocznych, z których część jest gorsza niż pierwotne schorzenie, na które ją leczono.

Aby mieć maksymalną szansę pokonania raka, potrzebny jest nieuszkodzony układ odpornościowy. To również czyni współczesną metodę chemioterapii tak nieetyczną. Chemioterapia powoduje uszkodzenia pierwszego organu, którego dotyka rak, faktycznie rzecz biorąc organu docelowego, a mianowicie szpiku kostnego. Następuje zaburzenie produkcji komórek obronnych, leukocytów itd. w szpiku kostnym. Od samego początku, od samego planowania chemioterapii, od tego jakże naukowego podejścia, chemioterapia to oszustwo. To nieetyczny, oszukańczy biznes, który tworzy złudzenia dla milionów ludzi i każdego naukowca, który się w niego zaangażuje. Nie winię lekarzy, ponieważ czasami brakuje im wykształcenia, by się w to zagłębiać. Ale każdy naukowiec wie, że to oszustwo na wielką skalę. Ci, którzy twierdzą, że o tym nie wiedzą, powinni porzucić zawód naukowca.

Mówi się nam, że był tylko jeden trybunał przeciwko głównym zbrodniarzom wojennym, ale w rzeczywistości było ich 12.Trybunał numer sześć rozpatrywał sprawę przeciwko Bayer, BASF i Hoechstat. W tamtym czasie tworzyły one kartel pod nazwą IG Farben. Sprawa toczyła się przez cały rok przeciwko 24 kierownikom tych firm farmaceutycznych i chemicznych. Ujawniła, że w dużej mierze sfinansowały one dojście nazistów do władzy – że dostarczyły 100 procent surowców potrzebnych im do prowadzenia wojny, w tym 100 procent benzyny syntetycznej, gumy, 100 procent materiałów wybuchowych.Sprawa dobiegła końca, oskarżyciel amerykański stwierdził: “Bez IG Farben nie byłoby Drugiej Wojny Światowej”. Inaczej mówiąc, musimy przedefiniować historię. Nawet jeśli dziś rozmawiamy o raku, musimy wiedzieć o tych sprawach. Że te interesy związane z rozszerzaniem rynków produktów opatentowanych na całym świecie – że ryzykowali, a w rezultacie odpowiedzialni byli za śmierć 60 milionów ludzi w czasie Drugiej Wojny Światowej.

Francis Bacon dał początek nowoczesnej zasadzie naukowej w 1600 roku. Stwierdził: “Żeby rządzić przyrodą, trzeba jej słuchać”. W nowoczesnej medycynie stwierdzamy: “Nie dbamy o zasady, zmienimy je. Wiemy, że potrzebujecie witaminy D i słońca, ale powiemy, że ponieważ nie możemy tego opatentować, to spróbujemy wynaleźć lek, który obejdzie wszystkie te drogi”. Żeby rządzić przyrodą, trzeba jej słuchać.

Ludzie boją się używać słowa “spisek”, ponieważ sądzą, że inni mogą ich uznać za czubków. Ale co gdybym wam powiedział, że Senat Stanów Zjednoczonych uznał, że istnieje spisek, żeby zakazać naturalnych metod leczenia raka? Czy miałoby to dla was znaczenie?

Fitzgerald był detektywem w Międzystanowej Komisji Handlu. Przeczytam co tu jest napisane, ponieważ muszę przytoczyć cytaty, inaczej ludzie pomyślą, że to teoria spisku.
1953. Pracował jako detektyw w Międzystanowej Komisji Handlu. Senator, którego wnuk został wyleczony z raka naturalnymi środkami i miał duży kłopot z zamówieniem tego leku, poprosił go o przeprowadzenie śledztwa. Oto tylko jeden cytat. Fitzgerald mówi: “Moje śledztwo przeprowadzone do tej chwili powinno przekonać tę komisję, że spisek faktycznie istnieje”. To zeznanie przed Kongresem Głównego Śledczego Międzystanowej Komisji Handlu. “Istnieje spisek mający na celu powstrzymanie swobodnego przepływu i stosowania leków”.

Dr Stanislaw Burzynski: Władze bezlitośnie prześladują lekarzy-wynalazców. Mnie od trzech lat prześladuje Rada Medyczna w Stanie Texas. Jednym z powodów, dla których przez to przechodzę jest fakt, że stosuję metody, które nie są standardowymi metodami leczenia pacjentów z rakiem trzustki.
Stosuję taką metodę leczenia w przypadku nieuleczalnego raka płuc, czyli międzybłoniaka. Pacjent przeżył już pięć lat. Zmarłby dawno temu. Te wyniki ocenili zewnętrzni onkolodzy. Niesamowite wyniki, tak? Znoszę szykany, ponieważ Rada Medyczna w Stanie Texas twierdzi: “Stosuje pan metody leczenia, które nie są standardowe”.
Dr Rashid Buttar: Jeżeli stosujesz standardowe leczenie i przepisujesz chemię, a ludzie umierają, jest w porządku. Jeśli nie stosujesz standardowego leczenia i ludzie żyją, nie jest w porządku. To politycznie niepoprawne. Oto co w tym zadziwiające: bierzesz truciznę, dajesz ją ludziom, ludzie umierają, to nieodłączna część normalnego status quo lub modus operandi, tak powinno być. Ale ktoś to łamie. Robi coś, co nie jest toksyczne, pomaga pacjentom, pacjentom udaje się przeżyć. “Chwileczkę, nie interesuje nas czy pacjent żyje czy nie. To nieistotne, bo ta metoda nie jest częścią standardowego leczenia”.

Kiedy wychodzisz z czymś kompletnie nowym i ludzie nie potrafią tego ogarnąć, stajesz się ofiarą prześladowań, ponieważ destabilizujesz system. I tak każde odkrycie, wielkie, prawdziwe odkrycie czyni stary system bezużytecznym. To dlatego ucisza się wynalazcę. Bo żyjemy w systemie średniowiecznym. To jest rzeczywisty powód, dla którego rak wciąż zabija miliony ludzi.


 

3 Powerful Facts Discovered About Suppressed Cancer Treatments and the American Medical Association

Fitzgerald vividly described what he uncovered stating,

“…There is reason to believe that the AMA (American Medical Association) has been hasty, capricious, arbitrary, and outright dishonest, and of course if the doctrine of ‘respondeat suprior‘ to be observed, the alleged machinations of Dr. J.J. Moore (for the past 10 years the treasurer of the AMA, could involve the AMA and others in an interstate conspiracy of alarming proportions.” [1]

And if that’s not enough, Fitzgerald continues…

“Behind and over all this is the weirdest conglomeration of corrupt motives, intrigue, selfishness, jealousy, obstruction, and conspiracy that I have ever seen.”  “The Fitzgerald Report”. August 3, 1953. [pdf]

1953 Fitzgerald Report – Suppressed Cancer Treatments

„My investigation to date should convince this committee that a conspiracy does exist to stop the free flow and use of drugs in interstate commerce which allegedly has solid therapeutic value. Public and private funds have been thrown around like confetti at a country fair to close up and destroy clinics, hospitals, and scientific research laboratories which do not conform to the viewpoint of medical associations.”

The Chiropractic Antitrust Suit Wilk, et al vs. the AMA, et al
http://www.chiro.org/Wilk/
http://www.chiro.org/abstracts/amavschiro.pdf

The suit claimed that the defendants had participated for years in an illegal conspiracy to destroy chiropractic. On August 24, 1987, after endless wrangling in the courts, U.S. District Court judge Susan Getzendanner ruled that the AMA and its officials were guilty, as charged, of attempting to eliminate the chiropractic profession.

Dr Robert Willner wstrzykuje sobie HIV w TV [1994] – napisy PL

Poniżej kilka fragmentów z prelekcji Willnera

Ponieważ to nie jest pierwszy raz, kiedy kłuję się publicznie, robiłem to już kilka razy, dobrze wiem, co potem trafia do gazet. Dlatego przed rozpoczęciem chciałbym wyjaśnić parę kwestii zanim w ogóle zacznę. Chciałbym, żeby było bardzo jasne, że popieram odpowiedzialny seks.Nazywam to odpowiedzialny seks, ponieważ ma on o wiele szerszy zakres niż koncept ‚bezpieczny seks’.
W okresie czasu, kiedy szczególnie młodzież żyjąca w tym kraju jest zastraszona AIDS,
rzekomo śmiertelną chorobą, jako konsekwencją nieodpowiedzialnego zachowania seksualnego, zapomina się przypadkach chorób wenerycznych, czy dzieciach urodzonych poza małżeństwem i korzyści jakie daje małżeństwo.
Ale nie o AIDS to naprawdę interesujące.
Najwidoczniej, nie ma to wpływu na zachowanie seksualne młodych ludzi.
Nawet przez chwilę nie myślałem, że może nie mieć.

Tylko jedna rzecz może wpłynąć na zachowanie seksualne.
Jest to zrozumienie odpowiedzialności jaka związana jest z seksem.
Po pierwsze: masz do czynienia z uczuciami, emocjami oraz życiem drugiego człowieka, kiedy rozpoczynasz związek seksualny.
Po drugie: Możesz również mieć kontakt z sześcioma chorobami wenerycznymi.
Po trzecie: Może zdarzyć się niechciana i nieplanowana ciąża.
Są to bardzo ważne i poważne rzeczy do przemyślenia.
Brak odpowiedzialności i rozumu w tym obszarze może prowadzić do nieopisanego cierpienia drugiego człowieka oraz pociągnąć za sobą niewyobrażalne koszty.
Wiec niech nikt nie twierdzi, że popieram nieprzemyślany seks.
Jednak jestem przeciwnikiem okłamywania młodych ludzi.

Kiedy ogłoszono po raz pierwszy, że dr Robert Gallo odkrył wirusa, który rzekomo powoduje AIDS, to obwieszczenie zostało podane przez Margaret Heckler 23 kwietnia 1984 roku do gazet i mediów, bez ani jednego opublikowanego naukowego dokumentu w jakimkolwiek czasopiśmie medycznym w USA.
I, jak wiemy teraz, bez jakiegokolwiek dowodu, że wirus ten powoduje jakąkolwiek chorobę.
Media podłapały temat. Dla samej sensacji.
I wkrótce wirus, który rzekomo powodował AIDS, stał się wirusem, który powodował AIDS i zostało to udowodnione w prasie. I nigdzie więcej.
Ludzie zadają mi wiele pytań, kiedy pojawiam się przed kamerami i robię to, co wiele osób nazywa „sztuczką”.
Aby sprzedać książkę. Pochodzę z planety Ziemia.
I szczerze wierzę, że te osoby pochodzą z planety Uran.
Jak ktokolwiek może sugerować, że wstrzykuję sobie wirus, który powinien być śmiertelny, w celu sprzedania książki.
To szaleństwo.

Rzucę trochę światła na osobistości z Narodowego Instytutu Zdrowia, a szczególnie na Robert Gallo, Anthony Fauci, William Haseltine, Max Essex i resztę tych skandalistów najgorszego sortu. Bez wątpienia przestępcom winnym ludobójstwa.
Zachęcam ich, aby pozwali mnie do sądu. Marzę o tym, żeby pozwali mnie do sądu!
Ponieważ świadomie wypuścili śmiertelny medykament, a przed sądem miałbym okazję do przedstawienia niezbitego dowodu, tak jak zrobiłem to w książce „Deadly Deception”.

Dlaczego najwybitniejszy wirusolog na świecie, jeden z najbardziej znanych wirusologów, członek National Academy of Science jakim jest Peter Duesberg,
dlaczego ryzykowałby cała swoją karierę? Co mógłby na tym zyskać?
Stracił już swoje laboratorium, finansowanie, nie mogą zabrać mu tytułu profesora, ponieważ ma gwarancje zatrudnienia.
Dlaczego dr Charles A. Thomas, profesor medycyny na Harvardzie, mówi to samo?
Dlaczego Kary Mullis, zdobywca nagrody Nobla za osiągnięcia dziedzinie wirusologii w zeszłym roku, naraża się?
Możliwe, że wiemy coś, czego wy nie rozumiecie, że w momencie gdy z równania zabierzemy wirus, mamy całkowicie prostą do zrozumienia chorobę, łatwe do zrozumienia odpowiedzi i chciałbym przypomnieć tym, którzy nie są tego świadomi,
jeśli nie czytali mojej książki, że wiemy, co powoduje zespół nabytego niedoboru odporności od przynajmniej 70 lat.
Jest to w książkach medycznych. Jest tam po to, żebyście czytali. Przyczyną numer jeden na tej planecie jest niedożywienie i głód. To dzieje się w Afryce.
Spójrzcie na nagłówki w The Sunday Times (London) z 3 października ostatniego roku [1993], THE PLAGUE THAT NEVER WAS http://www.duesberg.com/subject/nhbib.html
gdzie na dwóch stronach widnieje artykuł o pladze, której nigdy nie było.
Artykuł jest o Philippe i Evelyne Krynen, którzy z ekipą 250 osób, ze swoim własnym laboratorium, lekarzami i szpitalem,
którzy przez pięć lat żyli w sercu śmiertelnej epidemii.
Albo rzekomej epidemii, przez 5 lat.

Nie jest wielką tajemnicą, co powoduje AIDS, wiemy o tym od 70 lat.
Numerem drugim powodującym AIDS są narkotyki/medykamenty. [z ang. zarówno narkotyk jak i lek]
I nie myśl tylko ulicznych narkotykach, ponieważ numerem jeden wśród powodów AIDS dzisiaj są dwa medyczne medykamenty.
AZT, medykament odkryty w latach 60, używany w chemioterapii  raka, jednak został wycofany ze względu na to, że był zbyt toksyczny, aby niszczyć raka. Medykament gorszy od raka.
Był używany u ludzi, którzy mieli osłabiony układ odpornościowy.
Wróćmy teraz do innych przyczyn AIDS.
Więc mamy nie tylko uliczne narkotyki oraz medykamenty, przyczyną numer trzy jest promieniowanie.
Tego boją się w Czarnobylu, Nagasaki oraz w Hiroszimie.
Ale przyczyną AIDS numer cztery jest chemioterapia.
Numerem cztery w przypadku śmierci osób z zespołem nabytego niedoboru odporności jest chemioterapia. A najbardziej toksycznym medykamentem w chemioterapii wszechczasów jest AZT [Zidovudine (ZDV), Azydotymidyna], którego teraz używają teraz, żeby leczyć AIDS.
Badanie z Concorde ukończone w zeszłym roku. Możecie to sobie wyobrazić, gdzie jest teraz prasa? [The Concorde Study and Its Impact on Clinical Decision-Making in HIV Care]
Gdzie jesteście ludzie?
Używają medykamentu, który kosztuje setki tysięcy dolarów rocznie i nie przynosi pozytywnych efektów.
Uwierzycie w to? Ale czy ktokolwiek poświęcił czas, żeby przyjrzeć się ulotce dołączanej do medykamentu?
To zabójca DNA. Znaczy to, że jest to terminator, tak jak w filmie.
Czyli niszczy życie. Kiedy zabijasz DNA, niszczysz życie.
W ulotce mówią również o efektach ubocznych. Kiedy zamierzacie nauczyć się, że nie ma czegoś takiego jak efekt uboczny medycynie.
Jest to niechciany efekt bezpośredni. I wiecie jakie są niechciane efekty bezpośrednie AZT?
Chłoniak – rak, jedna z chorób AIDS, jak to nazywają.
Oh, i inny tak zwany efekt uboczny, który tak naprawdę jest niechcianym efektem bezpośrednim.
Pancytopenia. Potrzebujecie definicji?
*Pan – wszystko,
*cyto – komórki,
*penia – utrata.

Utrata wszystkich Twoich komórek. To AIDS.
Jest to definicja AIDS.
Więc AZT z definicji, z dołączonej do niego ulotki, powoduje AIDS. I nikt nie przeżyje przyjmowania AZT.
W końcu doprowadzi do Twojej śmierci. A oni zmniejszają dawki.
Ponieważ to coś zwane AZT zabija ludzi zbyt szybko.
Tak jakby dać komuś dużą dawkę strychniny i umarłby w przeciągu pięciu minut.
Więc następnej osobie podają mniej, zazwyczaj kilka kropel, żeby przeżyli jeszcze cztery lub pięć dni.
A ty byś powiedział, że strychnina jest cudownym lekarstwem. Ten pacjent przeżył pięć razy dłużej. To jest to w jaki sposób przedstawiają to światu.

Co możemy powiedzieć o Narodowym Instytucie Zdrowia [National Institution of Health]? Prywatne i niezależne laboratoria, odkryły, że AZT jest 1000 razy bardziej toksyczny, niż wykazały to laboratoria NIH.
Można zrozumieć 5 procentowy, czy nawet 10 procentowy błąd w wynikach, ale błąd wielkości 10 000% czy nawet błąd wielkości stu tysięcy procent? To się nazywa oszustwo. I rozumiem, że wydostało się to, istnieją nawet listy i dokumenty na udowodnienie tego, ale Centrum Chorób Zakaźnych, ta sama organizacja,
która nie udzieliła pomocy czarnym chorym na syfilis tylko po to, żeby zobaczyć, co się stanie i co spowoduje ta choroba.
Ta sama organizacja, która przyznaje, że nie podda się teraz w sprawie AIDS tylko dlatego, że nikt nie byłby w stanie ponownie zaufać rządowi.

Naukowcy, a raczej ludzie udający naukowców, których w tym przypadku powinno nazywać się indoktrynerami obecnie nie zachowują się inaczej, niż politycy. I teraz mamy chorobę wywołaną przez politykę.
Czy nie jest to dziwne, że tego samego dnia lub dzień później,
Robert Gallo złożył podanie o patent na test na HIV po tym, jak został ogłoszony? Brzmi to jak premedykacja. To znaczy, że miał ten test już dostępny?
I to tego samego lub następnego dnia? Zgłosił podanie o patent.
Miał test i po prostu szukał jakiejś choroby, do której można byłoby go użyć.

Lekarz, który przeprowadza testy, wychwalał się ilościami przeprowadzonych testów.
A kiedy powiedziałem mu o książce, którą napisałem i powiedział do mnie: „Ćśśśś, nic nie mów. Moi pacjenci mogą to usłyszeć.”
Wyszedł mi wynik negatywny. I oczywiście, kiedy rozmawialiśmy o tym co zrobiłem w Cleveland tydzień temu, cóż, powiedział, że musiałbym się pokłóć jeszcze z trzysta razy, żeby zarazić się wirusem.

Rząd Stanów Zjednoczonych twierdzi, że każdego roku umiera 12 tysięcy osób od 1985 do 1992 roku. Dziecko w szkole publicznej powie, że kiedy epidemia się rozpoczyna i jedno dziecko jest zarażone to potem dopadnie ona każdego.
Tak powiedzą. 12 tysięcy osób rocznie przez siedem lat z rzędu?
To nie jest epidemia, z definicji to jest endemia.
I można by się spodziewać, że przez siedem lat, biorąc pod uwagę, że przenosi się drogą płciową, to chorych będzie prawdopodobnie od 15 do 20 milionów ludzi, biorąc pod uwagę aktywność seksualną kraju.

Sam ten fakt powinien poruszyć prasę odnośnie tego, kto mówi prawdę.
I gdy słyszycie kłótnię między politykami i gdy jeden wyzywa drugiego [etykietuje],
zamiast odpowiedzieć na konkretne zarzuty w naukowy sposób, to kto jest kłamcą?
Anthony Fauci i Robert Gallo, zamiast odpowiedzieć na ten konflikt naukowy i rozwiać wątpliwości, które dr Duesberg błyskotliwie wskazał, zamiast odpowiedzieć na te wątpliwości, nazywają go homofobem. Możecie to sobie wyobrazić? Mnie również nazywano homofobem.
Zastanawiam się. Przyszedłem tutaj i daje nadzieje.
Nie tylko dla gejów, ale też dla czarnych, Hiszpanów i innych wyrzutków społeczeństwa, którzy co dziwne, są grupami łączonymi z tak zwanym AIDS.
Widzicie, jeśli należycie do którejkolwiek z tych grup, macie AIDS.
Jednak jeśli nie należycie do żadnej z tych grup, dostajecie bardziej szanowaną diagnozę. Masz gruźlicę, chłoniaka, białaczkę, mięsaka Kaposiego, pneumocystoza
Ponad trzydzieści chorób. Gdzie jest prasa?
Jak mogą kupować historię o wirusie, wiedzącym w jakim kraju jest.
Trzy symptomy w Afryce, ale trzydzieści chorób w Stanach i Europie.
Jak mogą kupować historię, w której wirus ma uprzedzenia?
W Ameryce i Europie woli mężczyzn niż kobiety w stosunku 9:1, ale w Afryce kobiety są już tak samo zagrożone jak mężczyźni?
Wie, czy jesteś homoseksualny czy hetero, czy jesteś stanu wolnego czy w związku małżeńskim, czarny czy biały.
Powinien mieć stałą pracę w Urzędzie Emigracyjnym, ponieważ wykonuje kawał dobrej roboty. To jest to czym karmili publikę i zarówno wy jak i prasa, publikowaliście.
Zabawne jest, że za każdym razem, gdy wbijam sobie igłę, dostaje telefon z jakiegoś dużego programu telewizyjnego. Od podekscytowanych młodych ludzi łaknących prawdy. A trzy dni później dostaję telefon, że program został odwołany przez wyższe szczeble.

Widzicie, wierzyłem, że wirus powoduje AIDS od 1984 do 1988 roku.
I byłem jednym z niewielu lekarzy, którzy chcieli leczyć chorych na AIDS.
Lekarze byli tak przerażeni o swoje życie, że odmawiali leczenia pacjentów.
Przy okazji, ukłucie się w palec nie jest dla mnie niczym nowym.
Zdarzało mi się to wiele razy podczas leczenia chorych na AIDS.
I co jest niesamowite, mimo, że byliśmy tak bardzo narażeni na kontakt z tak bardzo śmiertelną chorobą, zachorowalność personelu medycznego na wszelkiego rodzaju choroby zajmującego się chorymi na AIDS jest o wiele mniejsza niż wśród ogółu społeczeństwa.
Po raz pierwszy w historii nauki. Przemyślcie to sobie.
Jak to może być możliwe? Być może wirus nie ma z tym nic wspólnego.
Nie tylko „być może”. Wirus nie ma z tym nic wspólnego.
W 1988 roku byłem zaproszony na kolację wydawaną przez Burroughs-Wellcome
z okazji świętowania przepchnięcia zgody na leczenie AIDS przy pomocy AZT.
I powiedziano nam, że możemy zadawać pytania w czasie kolacji, ponieważ Margaret Fischl miała przemawiać.
Kiedy wspomniała, że medykament AZT ma 56 objawów ubocznych, podniosłem rękę i zapytałem: „Doktor Fischl, jak przeprowadzasz badanie metodą podwójnie ślepej próby na medykament, który ma 56 efektów ubocznych? Musicie wiedzieć, skoro medykament jest komuś podawany.”
Spojrzała na mnie i na innych lekarzy tam obecnych i powiedziała: „Cóż, placebo ma 31 efektów ubocznych”.
Ponownie podniosłem rękę. „W jaki sposób placebo może mieć 31 efektów ubocznych?” „Jak substancja obojętna może mieć 31 efektów ubocznych?”
Wtedy nie wiedziałem, co w tym jest nie tak.
Ale wiedziałem, że dzieje się coś nie dobrego, dzieje się coś bardzo złego, jednak nie wiedziałem jak śmiertelnie złe to było.
Odpowiedź pojawiła się kilka lat później.
Jak może wiecie FDA wypuściła AZT na rynek po czterech miesiącach badań, zamiast zaplanowanych sześciu.
Skrócili je, ponieważ jedna grupa, w tym badaniu podwójnie ślepej gdzie nikt nie wiedział, co kto brał, czuła się lepiej, niż druga grupa.
I kierowani współczuciem, skrócili badania. Nie winię ich za to.
I faktycznie, grupa która dostała AZT czuła się o wiele lepiej niż grupa, która dostała placebo. Więc wypuścili medykament na rynek.
Ale osiemnaście miesięcy później, ich własna grupa dochodzeniowa z FDA sporządziła raport.
Wiecie, co w nim było?
Biorący udział w badaniu wiedzieli od pierwszego tygodnia, który badany dostał który medykament. Nie było żadnej podwójnie ślepej próby, to nie było tego typu badanie.
Co więcej, członkowie grupy, która dostała AZT przyznali, że niektórzy podzielili się swoim lekiem z członkami z grupy placebo.
Wyjaśnia to 31 efektów ubocznych w grupie placebo. Niektórzy z nich wzięli AZT.
Efekty uboczne.
A tak swoją drogą to takie informacje dyskredytują to badanie jako naukowe.
Podawanie AZT powinno zostać przerwane, a sam specyfik wycofany z użytkowania.
Jednak później w raporcie wyszło coś po czym szczęka opada.
Członkowie grupy na AZT w ciągu czterech miesięcy zostali poddani sześciokrotnie większej liczbie transfuzji krwi niż grupa placebo.
Co się dzieje, kiedy przeprowadzana jest transfuzja krwi? Wyglądasz lepiej, czujesz się lepiej, żyjesz trochę dłużej.
Jednak najważniejszym pytaniem i lekcją, którą można z tej sytuacji wyciągnąć…
Musisz zapytać „dlaczego”?
Dlaczego dawka AZT wymagała sześciokrotnie większej ilości transfuzji krwi w ciągu czterech miesięcy na badanych, niż ludzie na w grupie placebo.
Ponieważ masz do czynienia z zabójczym środkiem i potrzebujesz tych transfuzji krwi, aby przetrwać.
Przypadkowo sprawiają one, że wyglądasz trochę lepiej i zdrowiej od tej drugiej grupy.
Gdy przebrnąłem przez to wszystko, doszedłem do pytania: „Co naprawdę wywołuje AIDS?”. Musiałem to sobie powtórzyć dziesięć czy dwadzieścia razy w mojej książce i powiem to teraz jeszcze raz:
Znamy przyczynę od siedemdziesięciu lat. Dlaczego inni ludzie podczas tego badania zmarli? Powodem numer jeden jest niedożywienie i głód.
W przypadku niektórych badanych było to prawdą, ale było to prawdą tylko z powodu przyczyny numer dwa. Powodem numer dwa są medykament i narkotyki.

Przypominacie sobie, drodzy obecni z prasy, że kilka tygodni temu w gazetach ogłosiliście, że zabijamy naszych seniorów zbyt dużą ilością leków.
A jak ich leczyć? Odstawiając leki.
Jak umierają ci ludzie na tak zwany AIDS? Z powodu nr 2 czyli medykamentów.
Zarówno narkotyków ulicznych jak i leków farmaceutycznych.
Ale jeden wyróżniał się najbardziej i został połączony z 24 pracami naukowymi
na temat mięsaka Kaposiego to Poppers lub azotyn amylu. [wdychane azotyny wywołują relaksację mięśni gładkich w całym organizmie, w tym zwieraczy odbytu]
Bardzo rzadko spotka się przypadek mięsaka Kaposiego w Afryce, ponieważ nie używają tam poppersów. I jest to pierwsza ludzka choroba, której nie możemy przekazać małpom właściwym [antropoidy].
I mówię o potwierdzonych chorobach, ponieważ wirusolodzy wyskakują z ilością chorób większą, niż można to sobie wyobrazić.
I nikt nie zauważył, że większość z nich nigdy się nie rozpowszechniła?
Po prostu zniknęła z nagłówków gazet i nigdy o niej ponownie nie usłyszano.

Ponieważ od początku nie były żadnymi chorobami. Tak jak SMON, choroba z Japonii.
Przez piętnaście lat podejrzewali różne wirusy.
Niesamowite, prawda?
Spędzili nad tym piętnaście lat i wydali wiele milionów na te badania. A zgadnijcie, co zrobili nasi wirusolodzy?
Cóż, nikt się do nich nie umywa.
Przez dwadzieścia lat wojny z rakiem wydali ponad dwadzieścia miliardów dolarów szukając wirusa powodującego raka. I nic nie znaleźli.
Nie tylko nie mogli znaleźć retrowirusa, który byłbym idealnym wyborem, ponieważ nie zabija komórek, ale jest powielany przez komórki, czyli to samo, co robią komórki rakowe, ale nie znaleźli żadnej choroby którą mógłby wywołać. Ale zgadnijcie, co wybrali do przekrętu z AIDS? Był to retrowirus.
Przez dwadzieścia lat wydając dwadzieścia miliardów dolarów nie znaleźli nic, co ten wirus mógłby spowodować, oraz odkryli, że na pewno nie zabija komórek ponieważ gdyby tak było to popełniałby samobójstwo. Potrzebuje komórek, aby móc się replikować, żeby utrzymywać się przy życiu.
Epidemia zakończyła się jeszcze przed rozpoczęciem, czyli to jest niemożliwe.
Ale jest to wirus, na który poświęcili kolejne dwadzieścia miliardów dolarów, ale tym razem w przeciągu tylko dziesięciu lat.
I prosili o więcej. A teraz chcą nam dać szczepionkę.
Widzicie. Oh, z tego mogą być pieniądze.
Nie tylko mają test na HIV, który swoją drogą nie jest testem na wirusa tylko na odporność. Jak mówiłem, jest to pierwsza choroba w historii medycyny, gdzie, jeśli jesteś na nią odporny, umrzesz przez nią.
A teraz, chcą nam dać szczepionkę.
Test na HIV to test na przeciwciała, nie na obecność wirusa.
Cóż, przeciwciała to coś co zdobywasz, gdy użyjesz szczepionki, musisz produkować przeciw ciała, żeby móc walczyć z chorobą.
Pogubiłem się i nie rozumiem.
Skoro mamy już przeciwciała, to dlaczego chcemy tworzyć przeciwciała?
Trochę to zbędne, nie uważacie?

Tak przy okazji, jeśli weźmiecie te same przeciwciała i umieścicie je w laboratorium Gallo, zniszczycie jego kilkumiliardową kulturę, tą, na której zbija fortunę.
Bo widzicie, te przeciwciała niszczą kulturę bakterii.

Gallo został raz spytany przez prasę, co ma do powiedzenia w sprawie wyzwania postawionego przez dr Duesberga.
Odpowiedział: „Skoro się mylimy, czemu tylu ludzi nam wierzy?” [Zobacz na eksperyment Millgrama badający posłuszeństwo]
Właśnie widzę Hitlera i jego szturmowców, mówiących prasie: „Skoro się mylimy, czemu wszyscy robią to, co im każemy?”
Ponieważ oni prowadzą to przedstawienie. Nie patrzymy na jakieś proste kłamstwo naukowe.

Chciałbym powiedzieć jeszcze, że dr Michael Gottlieb, który zdobył sławę jako lekarz, który odkrył pierwsze cztery czy pięć przypadków AIDS, powiedział mi na antenie jakiś czas temu, że uwierzyłby w to co robię, gdybym przyjął w siebie litr krwi.
To już jest transfuzja krwi. I powiedziałem, że „musisz być chyba szalony.”
Co to udowadnia, skoro potrzeba litra krwi, żeby złapać AIDS? To nikt by nie miał wtedy AIDS.

Naprawdę łatwo jest stworzyć epidemię.
Po prostu bierzesz różne choroby, umieszczasz je pod jednym nagłówkiem jako nowa jednostkę chorobową i twierdzisz, że wszystkie zostały wywołane przez jednego wirusa. To bezsens.

Medycznym faktem jest, że antybiotyki są immunosupresyjne.

Kilka lat temu w gazetach doniesiono, że odkryto HIV w próbce krwi, która była przetrzymywana w laboratorium od lat 40tych.
Przeglądali czyjeś próbki i odkryli wirus HIV.
Który tak przy okazji pewnie krążył po świecie od tysięcy lat.
Ale skupmy się na tym jednym przypadku.
Skoro mamy wirus HIV w populacji w próbce krwi z lat 40-tych i w latach 40-tych byli homoseksualiści, ponadto według Alfreda Kinsey’a, [zobacz na film „Syndrom Kinsey’a] 10 do 15% heteroseksualnych par preferowało stosunek analny, gdzie w takim razie jest epidemia?
Nie były to czasy stosowne dla kogoś takiego jak łajdak Robert Gallo w latach czterdziestych, nie był wystarczająco duży, właściwie to pewnie dopiero się urodził, żeby ogłosić chorobę i zrobił przedstawienie na taką skalę.
Zostali złapani wir ciągnący ich w odmęt.
Teraz, kiedy prawda wychodzi na jaw, i odpowiedź brzmi „tak”. To zaszkodzi opinii i zaufaniu wobec NIH oraz CDC, FDA i AMA i mój Boże, jak bardzo jest im to potrzebne. To oburzenie jest konieczne, żeby oczyścić atmosferę.

Wszystko może stać się niszczące. Jest to współczesne, medyczne voodoo.
Jeśli lekarz powie ci, że umrzesz, założę się, że tak będzie.
Jako pierwszy wyłożę pieniądze na stół i powiem, że podbijesz statystyki i umrzesz, bo tak ci powiedziano. To jest amerykańskie voodoo.

Zawsze byłem trochę zdezorientowani przez limfocyty T.
Ponieważ limfocyty T nie są niczym więcej niż leukocytami [białe krwinki] i ich zadaniem jest walka z infekcją.
Ktoś kiedyś przyszedł do mojego gabinetu z bólem brzucha. Zrobiłem morfologię, wskaźnik WBC. To badanie mierzy również poziom limfocytów T.
Jeśli wynik białych krwinek był 5, 6, 7 tysięcy, to nic wielkiego nie było.
To ból brzucha, złe jedzenie lub jakaś infekcja wirusowa.
Wirusy to ciekawa sprawa, zawsze można na nie zwalić jak się nie wie co się dzieje, nawet ja myślę w ten sposób.
Ale kiedy wynik wychodził powyżej 20 tysięcy, wzywałem chirurga.
Ciało wytwarza limfocyty T, kiedy ich potrzebuje.
Jeśli ich nie potrzebujesz, to nie masz ich.
Po co chodzić z dużą ilością limfocytów T, skoro nie ma się niczego do zwalczania.
Powiem wam jedno, co wiadomo od zawsze. Nie ma żadnego związku pomiędzy ciężkością tak zwanego AIDS, a ilością limfocytów T.
Powiem wam dlaczego.
Wyglądacie na trochę zdezorientowanych, kiedy mówię wam,
że nie możecie mieć wysokiego poziomu białych krwinek [Leukocytów] chyba, że macie poważną infekcję. Co znaczy, że jeśli poziom białych krwinek nie jest wysoki, to nie jest źle. Jeśli nic innego nie dzieje się z tobą, to powiedziałbym, że jest to normalne.
Dlaczego chcesz mieć wysoki poziom białych krwinek?

CDC nie leczyło chorych syfilis, pomimo tego, że mieli odpowiednie leki, tylko po to, żeby zobaczyć, co się stanie, to samo CDC przyznało, że pomiędzy 40 a 60% ludzi wpisanych na listę chorych na AIDS nie było nawet badanych testem na obecność wirusa HIV. Nie robi to żadnej różnicy, ponieważ test i tak jest bezwartościowy.

Przy okazji, pozwólcie, że przedstawię wam bardzo ważną zasadę przy zajmowaniu się tematem chorób i śmierci. Odnosi się to zarówno do AIDS jak i do jakiejkolwiek choroby z jaką może borykać ludzkość. Tym zakończę dzisiejsze spotkanie.
Dżuma wybiła połowę populacji Europy.
Pytanie, jakie musisz zadać i na które trzeba odpowiedzieć, jeśli chcesz być racjonalnie myślącą ludzką istotą, to pytanie brzmi: dlaczego dżuma nie wybiła pozostałej połowy?
W USA, w 1919 roku, 80 milionów ludzi zmarło na grypę.
Moje pytanie to dlaczego pozostałe 92 miliony nie zmarło?
Odpowiedź na to pytanie jest prosta i każdy reporter powinien przekazywać to swoim czytelnikom, zarazek nie spowoduje choroby chyba, że natrafi ma odpowiedni grunt.

„Komary szukają stojących zbiorników wodnych, a nie powodują, że staw staje się nieruchomy”. – Rudolf Yirchow

A odpowiedzą na wszystkie choroby nie jest rozwalenie ludzkiego ciała za pomocą dubeltówki, ale po prostu zapobieganie wywołania choroby.
Poprzez życie w spokoju i harmonii, nie tylko z innymi ludźmi, ale z każdym organizmem na tej planecie.

Flourek z perspektywy profesjonalistów: pełne medyczne oskarżenie – napisy PL

Witam, nazywam się Bill Osmundson.
Już od przeszło trzydziestu lat jestem dentystą i stomatologiem kosmetycznym.
Uzyskałem tytuł magistra zdrowia publicznego, odżywiania oraz edukacji zdrowotnej.
W ciągu pierwszych dwudziestu pięciu lat praktyki, agresywnie promowałem fluoryzację wody, myślałem, że płyną z tego korzyści i sądziłem tak, dopóki samodzielnie nie zweryfikowałem tych informacji.
Zacząłem szukać przyglądać się rozmaitych agencjom rządowych, a także rożnym raportom i wynikom badań, po czym zacząłem uzmysławiać sobie fakt, że fluoryzacja wody stanowi problem. Jedną z pierwszych rzeczy, jakie uczyniłem, było przyjrzenie się tubce pasty do zębów, której używałem.
Było na niej napisane: fakty dotyczące leku. Wiedziałem, że to jest lek, jeśli chciałbym Ci go polecić musiałbyś mieć receptę, chodzi o połykanie.
Jeśli chodzi tubkę, jest zalecenie „nie połykaj”, a w przypadku, gdy to połkniesz – „skontaktuj się z centrum kontroli zatruć”.
Ilość fluorku, o jakiej mówimy jest wielkości małego orzeszka, prawdopodobnie nie zobaczysz tego w reklamach.
Zwykle, gdy oglądamy reklamy, widzimy to jak śmietankę na lodach.
Ta ilość wyciśniętej pasty zawiera dokładnie ćwierć miligrama fluoru.
Jest to taka sama ilość fluorku, jaką odnaleźć możemy w 200 ml wody.
Ćwierć miligrama fluoru i ćwierć miligrama fluorku – nie połykać!
Jeśli to połkniesz, niezwłocznie „skontaktuj się z centrum kontroli zatruć.”

OSTRZEŻENIA DLA NIEMOWLĄT

Jedną z rzeczy, jaka mnie zajmuję to wpływ fluoryzacji wody na niemowlęta.
Amerykańskie Stowarzyszenie Stomatologiczne oraz Centrum Kontroli Chorób zaleca,
by niemowlęta nie dostawały do picia fluoryzowanej wody, jak również, by nie przygotowywać dla nich żadnych preparatów mlecznych z jego zawartością.
Stężenie fluorku w wodzie jest 250-krotnie większe niż w mleku matki.
Nie powinniśmy zatem fluoryzować wody i szkodzić najbardziej podatnym i bezradnym.
FLOUROZA ZĘBÓW
Kolejną ze sprawą, której przyjrzałem się bliżej, jest fluoroza stomatologiczna, odpowiedzialna za widoczne na zdjęciu biało-brązowe miejsca na zębach.
Okazuje się, że jedynym czynnikiem powodującym fluorozę jest fluor, a przyczyną jest
zbyt wielka ilość połykanego fluorku w czasie rozwoju od urodzenia do około 8 roku życia.
Za każdym razem, gdy przychodzą do mnie pacjenci leczący się na fluorozę, mówię im,
że mają zbyt wiele fluoru i jest to wskaźnik tego, że prawdopodobnie jest go za dużo w całym organizmie nie tylko w zębach, zarówno w kościach, jak i w innych organach. Uszkodzenia, jakie powoduje fluoroza nie podlegają dyskusji.
Każdy zgodzi się z tym, że zbyt wielka ilość fluorku może spowodować fluorozę.
Zgodnie z danymi pochodzącymi z CDC, dziś około 1/3 dzieci na świecie cierpi na fluorozę.

KORZYŚCI?

Następną sprawą, której chciałbym się przyjrzeć, to kwestia korzyści.
Jakie korzyści płyną z fluoryzacji? Słyszałem o danych, które mówią o redukcji kłopotów z zębami od 20% do 40%, 60%, a nawet 80% dzięki fluorowanej wodzie.
Jakie więc korzyści płyną z fluoryzacji wody? Dokładnie przeanalizowałem kilka czynników.
Po pierwsze, przyglądając się rozmaitym krajom świata, możemy zobaczyć, że nie ma znaczenia co robimy z fluoryzacją, gdyż zarówno kraje, które fluoryzują wodę w wysokim stopniu, jak i te, które w ogóle nie fluoryzują wody, wykazują się podobnym wskaźnikiem redukcji ubytków.
W tym celu możemy równie dobrze porównać różne stany w Stanach Zjednoczonych. Na wykresie możemy zaobserwować, że stopień fluoryzacji nie odgrywa żadnej roli w kwestii zdrowia zębów w poszczególnych stanach, niezależnie od poziomu fluoryzacji wody. To samo dotyczy wszystkich krajów i innych miejsc.
Ten fakt nie dawał mi spokoju: skoro z fluoryzacji wody nie wynikają żadne korzyści, to dlaczego wciąż ją fluoryzujemy?
Mam do Państwa dwie prośby. Pierwszą jest, byście porozmawiali ze swoimi dentystami i lekarzami na temat fluoryzacji.
Zapytajcie czy widzieli raport Narodowej Akademii Nauk na temat fluoryzacji.
Dajcie im informacje na temat fluoryzacji wody i nadmiernej ekspozycji na fluor, którymi być może nie dysponują.
Te dane bardzo mi pomogły, gdy moi pacjenci na spokojnie zwracali się do mnie mówiąc: proszę zobacz na te dane, ci lekarze i dentyści zaniepokojeni są zjawiskiem fluoryzacji wody. Co pan o tym myśli?
Nikt z nas, profesjonalistów, nie chce krzywdzić swoich pacjentów. Całe nasze życie związane jest z dbaniem o poprawę zdrowia ludzi, a nie krzywdzeniu ich.
Wy którzy zajmujecie się zdrowiem zawodowo, usilnie proszę Was jeszcze raz o przyjrzenie się temu, co nauka mówi na temat fluoryzacji.
Nauki nie powinniśmy się bać, oferuje ona informacje.
Poświęćcie nieco czasu przyglądając się tym danym, zwracając uwagę na obie strony zagadnienia.
Przyjrzyjcie się obu stronom i osądźcie sami.

Fluoryzacja wody jest rozprowadzaniem medykamentów.

To droga dostarczania medykamentu. Fluorek jest lekiem jest medykamentem.
Fluor oddziałuje na ciebie fizycznie, powoduje w tobie fizyczne zmiany.
Fluor to nie chlor, to nie jedna z wielu substancji chemicznych służących do uzdatniania wody, uczynienia jej bezpieczną i zdatną do picia.
Fluor nie przypomina chloru, który służy oczyszczeniu wody i uczynieniu jej bezpieczną, zabijając bakterie w zasobach wodnych.
To jedyna substancja na świecie spośród występujących w wodzie pitnej, która oddziałuje na człowieka i wpływa na jego ciało.
Powiedzieć mogę, że na światowym rynku nie ma absolutnie żadnego leku,
który byłby podawany w jednej dawce wszystkim, który pasowałby do każdej możliwej sytuacji.
Takie podejście jest całkowicie przestarzałe. W nowoczesnej farmakologii całkowicie jasne jest, że nawet jeśli w lekach zawarta jest stała dawka leku, to każdy reaguje na jedną i tę samą dawkę leku w indywidualny i odmienny sposób.
Jednak nie dzieje się tak w tym przypadku. Fluor zawarty jest w wodzie, a różni ludzie piją różne jej ilości, a więc występuje tu olbrzymie zróżnicowanie w jej spożyciu.
Istnieją przecież atleci, robotnicy, którzy piją duże ilości wody.
Są też cukrzycy, którzy muszą wypijać olbrzymie jej ilości w porównaniu do przeciętnej osoby.
Celem wszelkiej farmakologii jest dostarczenie właściwych środków właściwej osobie, we właściwym czasie i we właściwych ilościach.
A tych wymogów nie spełnia fluoryzacja. Nie może ich spełnić.
Zdecydowanie preferuję indywidualne podejście w leczeniu. Nie widzę problemu w tym, by dentysta mający bezpośredni kontakt z pacjentem przepisał mu fluor w odpowiedniej dawce i monitorował w razie możliwych efektów ubocznych. To jest to co w zasadzie robimy w przypadku innych leków i tak samo powinno być z fluorem. Przecież nie dodajemy innych środków do wody, aby obniżyć wszystkim ciśnienie krwi lub obniżyć ryzyko wylewu.
Nie ma powodu dla którego w ogóle mielibyśmy takim podejściem próbować traktować wszystkich.
Problem z dodawaniem medykamentów do wody oczywiście dotyczy udzielenia zgody na branie w tym udziału, chodzi o świadomą zgodę, której ludzie nie mogą udzielić co jest podstawą etyki lekarskiej.
Pozwalamy społeczności na robienie każdemu w społeczności, tego co pojedynczy lekarz nie może zrobić pojedynczej osobie
i jest to przepisywanie leku na receptę bez świadomej zgody pacjenta.
Jaki lekarz o zdrowych zmysłach by leczył kogoś, kogo historii medycznej nie zna
którego nawet nie widział, substancją, która wywołuje fizyczne zmiany w organizmie,
leczysz nią kogoś całe życie tylko dlatego, że zetknąłeś się z opinią, że pomogła ona komuś w leczeniu jego zębów?
Wyborcy leczą siebie nawzajem, niezależnie od tego, czy ktoś tego chce, czy nie.
Jeśli 51% zagłosuje, że należy leczyć całe miasto, wówczas wszyscy zostają poddani medykalizacji.

Brent Foster

Zdecydowałem się zadzwonić do specjalisty zajmującego się biologią ryb (ichtiologa).
Odpowiedział mi: nie przejmuj się kwestią arszeniku, ani innymi ciężkimi metalami czy zanieczyszczeniami w Columbia River, bo w gruncie rzeczy jedynym udowodnionym toksycznym czynnikiem odpowiedzialnym za zwolnienie lub zatrzymanie przepływu łososia w tej rzece jest fluor.
Ta wypowiedź mną wstrząsnęła i mnie obudziła, pamiętam jak powiedziałem do niego – żartujesz sobie ze mnie?
Gdy wreszcie zacząłem zagłębiać się w to, co obecnie nauka ma do powiedzenia na temat fluoru, skoncentrowałem się zwłaszcza na kwestii wpływu fluoru na ryby. Tym, co bardzo szybko skonstatowałem, to fakt, że bez wątpienia stężenie fluoru już w ilości 1/4 tego co dodajemy do wody pitnej ma znaczący wpływ na migrację łososi.
Łososie wiedzą, że jest w wodzie i aktywnie omijają te miejsca, mówimy to tak niskim stężeniu fluoru jak 1ppm [1 cząsteczka fluoru na milion cząsteczek wody]
Dla mnie było to czymś co otwiera oczy, było to całkiem niezłym znakiem,
dla mnie, że to co do tej pory wiedziałem o fluorze, było mitami
Zaufaj nam, jesteśmy ekspertami! że jest wspaniały dla tych wszystkich biednych dzieci, a w reklamach pokazywane są fakty, a każdy kto ma jakieś obawy z nim związane jest po prostu jakimś szarlatanem, który nie ma za tym co mówi żadnych podstaw naukowych.
Kiedy zacząłem przeglądać różnorodne informacje na temat fluoru, to w czasie tego procesu zszokowało mnie to odkryłem.
Nowe odkrycia naukowe, które wyszły na temat wpływu fluoru, a szczególnie fluoryzacji wody, w ciągu ostatnich kilku lat, przekraczają prawie wszystko. Pracuję z toksynami całymi dniami i ciągle otrzymujemy nowe informacje, jakie się pojawiają, o różnych nowych zanieczyszczeniach i substancjach zaburzających gospodarkę hormonalną i tego typu rzeczach.
Lecz spośród tych wielu istotnych danych na temat fluoru, kilka kwestii należy szczególnie podkreślić.
Niedawno ukazał się raport Narodowej Akademii Nauk, w którym wyszczególnione zostały potencjalne powiązania zachodzące pomiędzy stopniem fluoryzacji wody, a wzrostem ryzyka zachorowania choroby od Alzhaimera po różne rodzaje raka, jak i jego szkodliwym wpływem na zdrowie neurologiczne dzieci. Te dane są szczególnie alarmujące.
Dla wielu ludzi, gdy zwrócą uwagę na tę sprawę i zaczną dowiadywać się więcej, interesująca będzie informacja, że teraz nawet Amerykańskie Stowarzyszenie Stomatologów przestrzega przed używaniem fluoryzowanej wody w celu przygotowywania preparatów[mleka, kaszki] dla niemowląt i dzieci.
To zaskakujące wieści. Gdy uzmysłowimy sobie fakt, że jednym ze źródeł fluoru
jest produkcja fosforanowych nawozów sztucznych i powstaje on jako efekt jest uboczny, odpad.
To powinno zapalić czerwoną lampką dla większości ludzi, którzy chcą dbać o czystość wody.
Myślę, że dane te będą dla ludzi przełomowe. Gdy tylko rozpoczniemy od przyjrzenia się poczynaniom legislacyjnym, a zwłaszcza gdy zaczniemy rozmawiać z zawodowymi lekarzami odpowiedzialnymi za zmiany w organach legislacyjnych i zapoznamy ich z tymi informacjami, dając im czas na ich rozważne przestudiowanie,
wówczas każdy lekarz w senacie, każda pielęgniarka, a także każdy dentysta znajdujący się w organie legislacyjnym – wszyscy będą sprzeciwić się fluoryzacji wody, gdyż dane, z którymi ich zapoznamy mają podstawy naukowe.
W trakcie mojej praktyki zetknąłem się jedynie ze znikomą ilością ludzi, którzy z otwartym umysłem zagłębili się dane naukowe i zrozumieli znaczenie zagadnienia fluoryzacji i kierunku, jaki wskazywały badania naukowe nad zagrożeniem, jakie ono ze sobą niesie i mimo to forsowali fluoryzację, aby każdy pił wodę z fluorem.
Nawet jeśli ludzie sądzą, że fluor musi stanowić część strategii ochrony stomatologicznej, będą musieli przyznać, że są inne sposoby, aby go dostarczyć, niż system wodociągów.

Nazywam się Vyvyan Howard.

Jestem profesorem bioobrazowania na Uniwersytecie Ulster jak również patologiem medycznym oraz toksykologiem.
Prowadzę swoje badania już od niemal trzydziestu lat i dotyczą one śledzenia skutków wpływu substancji toksycznych na rozwój płodów oraz niemowląt.
Powszechnie uważa się, że jest to okres rozwoju życiowego szczególnie podatny na ich działanie.
Uważam, że spośród tych czynników pierwsze miejsce należy przypisać fluorowi,
ponieważ bardzo niskie jego ilości można znaleźć w mleku matki.
To co mi to mówi to w świetle teorii ewolucji, to nasze organizmy wykształciły mechanizm mający na celu ochronę rozwijających się niemowląt przed fluorem.
Natura wykształciła system mający trzymać niemowlęta z dala od fluoru,
tymczasem my stosujemy fluor poprzez dodawanie go do wody pitnej, a to pociąga za sobą konsekwencje.
Pytanie zatem brzmi: dlaczego natura wytworzyła system, który trzyma z daleka i chroni niemowlęta szczególnie przed fluorem?
Odpowiedź brzmi: aby powstrzymać wpływ toksyny wpływającej na rozwój organizmu, a w szczególności neurotoksyn.
Są dowody epidemiologiczne, że obecność neurotoksyn w organizmie może wpływać na przykład na inteligencję dziecka.
Zauważono to na przykład w Chinach, a zostało zweryfikowane przez Narodową Akademię Nauk, a to co mówią nam te dane to, że choć nie można być całkowicie pewnym, to jednak stanowią one silną przesłankę i potrzebujemy dalszych badań.
Przeprowadziliśmy również inne badania, które wykazały, że to może być w stanie wpłynąć na układ hormonalny, a zwłaszcza na stężenie hormonów tarczycy, co może mieć wpływ na IQ u rozwijających się dzieci.
Jeśli za normę obierzemy standardowy zakres poziomu hormonów tarczycy u matki,
to istnieje różnica w inteligencji u potomków matek posiadających górną skalę normalnego zakresu stężenia oraz u potomków matek o niskim stężeniu hormonów tarczycy.
Okazuje się więc, że są to szczególnie wrażliwe systemy.
Są dowody i mówią nam, że musimy zachować dużą ostrożność.
Według mnie, nie istnieje jedna satysfakcjonująca dawka roztworu, którą można faszerować całą populacje po równo poprzez fluorowaną wodę.
Stanie się tak, że niektórzy członkowie naszego społeczeństwa mogą być bardziej poszkodowani od innych.
Oczywiście odnosi się to w szczególności do płodów oraz niemowląt, ale z drugiej strony dotyczy również ludzi cierpiących na przykład na niewydolność nerek, którzy mogą odznaczać się zwiększoną podatnością.

Gdy tylko dostanie się do ciała zakłóca działanie szyszynki oraz tarczycy, a zarówno szyszynka, jak i tarczyca mają bezpośredni wpływ na rozwój mózgu oraz na rozwój umysłowy dziecka. Główną troską dotyczącą małych dzieci, a w szczególności noworodków jest fakt, że ich bariera krew-mózg nie jest w pełni rozwinięta i gdy dziecko wypija preparat zawierający fluoryzowaną wodę, otrzymuje zbyt dużą i nieproporcjonalną dawkę fluoru do rozwijającego się dopiero mózgu.

Fluor i tarczyca

Obawy związane z fluorem i jego oddziaływaniem na tarczycę są wielorakie.
Fluor używany był w przeszłości do tłumienia nadczynności tarczycy, zwłaszcza w Europie w latach 40-tych i 50-tych.Dawki, które były wtedy stosowane do obniżania nadczynności tarczycy są porównywalne z dzisiejszą rozległą i nadmierną ekspozycją na fluor w Stanach Zjednoczonych.
Istnieje spójna literatura, która wykazuje, że ekspozycja na fluor obniża funkcjonowanie tarczycy u ludzi jak i zwierząt laboratoryjnych. Ekspozycja ludzi na fluor i powiązane z nią efekty są tymi jakie można oczekiwać u ludzi pijących fluoryzowaną wodę. Duża część populacji Stanów Zjednoczonych cierpi na problemy związane z tarczycą.
Powodem tego, że znaczna część ludzi cierpi na niedoczynność tarczycy może być związany z faktem, że występuje nadmiar fluorku w otoczeniu.
Wchłanianie fluoru wpływa na problemy związane z tarczycą.
Ludzie, którzy mają niedoczynność tarczycy szczególnie powinni być zaniepokojeni piciem fluoryzowanej wody, ponieważ może pogorszyć jej stan i doprowadzić do poważnego stanu klinicznego.
Skutkiem niedoczynności tarczycy może być na przykład depresja i letarg.
Jeśli osoba czuje się tak, że nie ma dość siły, by wstać z łóżka i zrobić cokolwiek, z całą pewnością może być wiele przyczyn odpowiedzialnych za ten stan, ale niedoczynność tarczycy to jedna z nich i to ona prawdopodobnie odpowiedzialna jest za depresję dotykającą wielu ludzi.

W kwietniu 1999 roku jeden z głównych kanadyjskich badaczy dentystycznych zaczął nawoływać do zaprzestania fluoryzacji.
Tym badaczem był Hardy Limeback, prezes Kanadyjskiego Stowarzyszenia Badań Stomatologicznych, dyrektor Stomatologii Zapobiegawczej na Uniwersytet w Toronto

Wykorzystywanie odpadków przemysłowych do fluoryzacji wody

Opowiedz nam więcej na temat jakości odpadu przemysłowego jakim jest fluorek, który wykorzystywany jest do fluoryzacji wody.
Zawsze zakładałem, że fluor wykorzystywany do fluoryzacji zasobów wodnych to wysokiej jakości farmaceutyczny fluorek sodu.
Z czasem odkryłem, że większość fluoru służącego do fluoryzacji zasobów wodnych w Kanadzie, a opieram się na danych pochodzących z wielu dokumentów rządowych, większość to kwas heksafluorokrzemowy lub Na2SiF6.
Dodawane są on do zasobów wodnych i rozcieńczane w proporcji 1ppm [jednej cząsteczki fluoru na milion cząsteczek wody].
Oczywiście te rozcieńczalniki zawierają zanieczyszczenia, które są dopuszczone przez Agencję Ochrony Środowiska.
George Lasher w jednym z artykułów, które napisał, pokazał mi listę tych substancji zanieczyszczających.
Nie mogłem uwierzyć w to, że wrzucamy OŁÓW, ARSZENIK, a nawet RAD,
który wytrąca się w procesie powstawania tych zanieczyszczeń.
Z tego, co rozumiem, substancje zanieczyszczające środowisko są przechwytywane za pomocą aparatów absorpcyjnych z dymu kominowego fabryk produkujących nawozy fosforanowe.
Są one bardzo bogate we fluor, bardzo toksyczne,
ale gdy rozcieńczymy to w zasobach wody pitnej do 1ppm, wygląda to rzekomo całkiem bezpiecznie.
Moje obawy to to, że z wiekiem rośnie ilość zakumulowanych substancji w naszym ciele, wiemy, że ołów kumuluje się w tkankach miękkich, mózgu oraz w kościach.
Wiemy też, że ołów akumuluje się w zębach, czyniąc je podatniejszymi na ubytki.
Moją kolejną obawą jest skażenie radem, który został znaleziony w kwasie heksafluorokrzemowym, a teraz o tym wiemy, że przemysł nawozów fosforanowych, gdy produkuje sztuczny nawóz fosforanowy to wypuszcza część tego radu z ziemi, który odzyskiwany jest teraz w aparatach absorpcyjnych z dymu razem z fluorkiem przemysłowym,
a później to wszystko trafia do wody, którą pijemy. Dalej odnalazłem artykuł napisany przez Filkensteina w którym stwierdza się, że rad jest źródłem czy też jedną z głównych przyczyn kostniakomięsaka [rak kości], które dotykają kanadyjskie dzieci.
Artykuł ten opisywał powiązanie pomiędzy obecnością radu w wodzie, a kostniakomięsakiem u dzieci.
Jak sądzisz, ilu stomatologów w Kanadzie świadomych jest, że ten materiał, fluor wykorzystywany przy fluoryzacji wody
w rzeczywistości jest niebezpiecznym odpadem przemysłowym? Myślisz, że większość ma tego świadomość?
Większość nie ma o tym pojęcia. Skoro jedyna osoba w kraju, która naucza o prewencji stomatologicznej tego nie wiedziała, to sądzisz, że ktokolwiek inny może to wiedzieć? Myślę, że ani jeden dentysta to wiedział, dopóki zagadnienie fluoryzacji nie stało się zagadnieniem bardziej otwartym z powodu przeciwników fluoryzacji.
Gdy rozmawiasz z innymi dentystami i mówisz im o tym odpadzie przemysłowym, jaka jest ich reakcja?
Ich pierwszą reakcją jest: udowodnij to! Nie wierzą.

Czym jest fluoroza zębów? Co ją powoduje?

Fluoroza jest po prostu deformacją/zniekształceniem szkliwa zębów.
W rzeczywistości fluoroza zębów wpływa nie tylko na szkliwo zęba, ale również na jego zębinę. Zębina to tkanka wewnątrz zęba.
Zewnętrzna warstwa zęba to szkliwo i to właśnie widzimy na zdjęciach, chodzi o te białe plamy widoczne na uzębieniu dzieci. To jest to co określamy mianem fluorozy zębowej.
Najogólniej mówiąc, fluor zakłóca właściwy rozwój zębów.

Większość dzisiejszych badań naukowych pokazuje nam, że w miastach fluoryzujących wodę mamy do czynienia z dwukrotnie większą ilością przypadków fluorozy zębowej, niż w obszarach gdzie fluoryzacja wody nie jest przeprowadzana, a próchnica zębów jest na takim samym poziomie.
Po drugie, fluor akumuluje się w organizmach ludzi.
Mam wiele dowodów, które mogę pokazać, że nawet jeśli powstrzymamy ekspozycję na fluor we wczesnym wieku, dzieci nadal będą miały symptomy fluorozy w tylnych zębach, ponieważ ich kości są nasycone fluorem.
Ich ciała wychwyciły nadmierne ilości fluoru z wody, pasty do zębów oraz z jedzenia,
że ich kości zawierają nadmiar fluoru. To kości są źródłem fluoru, który powoduje fluorozę zębową.
Teraz, ponieważ ich kości zawierają tak wiele fluoru, mamy więcej powodów do obaw o rozwój ich zębów,
ewentualny późniejszy rozpad zębów, nieprawidłowy zgryz, możliwe złamania kości, problemy z rozwojem szkieletu.
Jest wiele obaw wynikających z badań, że obecność fluoru w układzie kostnym dzieci nie przyczynia się do niczego dobrego.
Do tego należy dodać ryzyko kostniakomięsaka.
Wyjaśnij co to jest Kostniakomięsak. Jest to rak kości.

Wiemy za to z badań nad zwierzętami, że siła kości zaczyna spadać wraz z wyższą zawartością w nich fluoru.
Fluor sprawia, że kości stają się bardziej łamliwe, ponieważ kryształy są upchane ciaśniej, a te kryształki sprawiają, ze kości zaczynają przypominać kryształy przez co można je łatwiej skruszyć, a kości bogate w fluor stają się bardziej podatne na złamanie, są bardziej kruche, łatwiej je złamać.
To wygląda na spójne z tymi badaniami dotyczącymi złamań bioder.
Tak. Wzrastająca ilość fluoru, na który narażeni są ludzie ze Stanów Zjednoczonych
tylko z samej fluoryzowanej wody, może przyczyniać się do łamliwości ich kości.
Oczywiste jest, że im więcej fluoru dostarczamy do organizmu, tym więcej się go odkłada w kościach, a jeśli z powodu fluoryzowanej wody nagromadzi się go wystarczająco w kościach, skończy się tym, że ich łamliwość może być większa niż przeciętnie.
Oczywiste jest też, że niepokoi nas kwestia złamań bioder, ponieważ wiąże się z nią olbrzymi koszt dla służby zdrowia.
Badania pokazują, że sieje to spustoszenie dla tych ludzi, szczególnie dotyka to starszych kobiet, które kończą na wózku inwalidzkim i/ lub w domach spokojnej starości.

Fluor i bomba atomowa: konflikt interesów Harolda Hodge’a

Lucas dokładnie przyglądał się roli kluczowego naukowca jakim był Harold Hodge w debacie na temat fluoryzacji wody.
Harold Hodge od czasów zimnej wojny jawił się jako czołowy naukowiec broniący stosowania niskich dawek fluoru i korzyści wypływających z fluoryzacji wody.
Doktor Harold Hodge, wybitny toksykolog, szczegółowo przebadał kwestię bezpieczeństwa fluoryzacji wody.
Przedstawiciele służby zdrowia ufali słowom Harolda Hodge’a jak żadnemu innemu naukowcowi w kwestii fluoru, był poważaną postacią na wysokim szczeblu podejmowania decyzji prawie przez całą swoją naukową karierę.
To prowadzi nas do podstawowego punktu, fluor jest bezpieczny.
Myślę, że mogę przedstawić konkluzję, że nie ma zagrożenia dla zdrowia, które usprawiedliwiałoby odkładanie w czasie fluoryzacji wody.
Dziś wiemy, że Harold Hodge był jednym z współprzewodniczących w eksperymentach nad napromieniowaniem ludzi,
w ramach których obywatelom hospitalizowanym w szpitalu w Rochester, wstrzykiwano pluton, a dokonywali tego naukowcy, którzy działali zgodnie z zaleceniami Harolda Hodge’a.
Na ten temat została napisana cała książka. O działaniach Harolda Hodge’a wiemy po części dzięki śledztwom dokonywanym przez reporterów, takich jak choćby Eileen Welsome, która otrzymała nagrodę Pulitzera za odkrycie imion i nazwisk osób, którym wstrzykiwano PLUTON.
Imię Harolda Hodge’a pojawia się niemal na każdej stronicy tej książki, pojawia się tez w późniejszym prezydenckim dochodzeniu w kwestii eksperymentów radiacyjnych.
Połączmy teraz kropki. Jeśli Harold Hodge i uniwersytet w Rochester
wstrzykiwali ludziom pluton i uran, a w tym samym czasie zapewniali nas o bezpieczeństwie fluoryzacji, pytanie brzmi: jaki związek zachodzi między tymi faktami?
Więc jaki był związek? Harold Hodge był głównym toksykologiem Projektu Manhattan,
grupy naukowców i inżynierów, którzy pracowali nad budową bomby atomowej podczas II Wojny Światowej i we wczesnych latach zimnej wojny.
Hodges odpowiedzialny był za ustalanie toksykologicznych właściwości wielu substancji chemicznych, które służyły do zbudowania bomby atomowej.
A jedną z tych substancji, która wielce go interesowała, był fluor.
Projekt Manhattan wymagał olbrzymich ilości fluoru do wyprodukowania broni nuklearnej, bomby jaka zrzucona została na Hiroszimę.
Tak więc w ramach Projektu Manhattan było zainteresowanie toksycznymi właściwościami fluoru.

„Z powodu roszczeń oto, że opary fluorku szkodzą zarówno zwierzętom jak i ludziom na obszarze New Jersey… Uniwersytet w Rochester przeprowadza eksperymenty, aby ustalić toksyczne działanie fluoru” Lt. Col. Cooper B. Rhodes do generała Leslie Grovesa, 2 maja 1946

Dokumenty, które odkryłem wraz z Joel Griffithsem w archiwach pochodzących z Manhattan Project i Komisji do spraw energii atomowej były bardzo jasne i jednoznaczne.
Wydział toksykologii na uniwersytecie Rochester, który był pod kierownictwem Harolda Hodge’a, został poproszony o dostarczenie informacji medycznych, które mogłyby pomóc amerykańskiemu rządowi bronić się przed pozwami w których armia i rząd amerykański byli oskarżani o zanieczyszczenie fluorem.

Informacje które sugerowałyby lub mogły zachęcić do roszczeń przeciwko Komisji Energii Atomowej lub jej podwykonawcom, takie jak fragmenty opublikowanych artykułów powinny być zredagowane lub usunięte.” Komisja Energii Atomowej, 8 październik 1947

Jak wynika z odtajnionych rządowych dokumentów, publikacja naukowych informacji, zebranych przez naukowców z Komisji Energii Atomowej, takich jak Harold Hodge, mogłaby przyczynić się zwiększenia szans pozwów sądowych przeciwko programowi budowy bomby atomowej, przez pracowników lub społeczności mieszkające blisko tych prac co było zakazane.
Jeśli fluoryzację wody uznano by za szkodliwą, to wówczas zarówno amerykański program budowy bomby, jak i wiele ośrodków przemysłowych przyczyniających się do zanieczyszczenia, zostałyby otwarte na zmasowane oskarżenia sądowe.
Nie było więc nadziei na to, że Harold Hodge przyzna, że fluoryzacja wody jest niebezpieczna, albo to, że fluorek nawet w niewielkich dawkach jest toksyczny, ponieważ gdyby to powiedział spowodowało by to wiele problemów dla projektów armii oraz planów budowy broni nuklearnej.

„Dokumenty wskazują, że badania fluoru na Uniwersytecie w Rochester… były przeprowadzone pod kątem przewidywanych pozwów sądowych przeciwko programowi atomowemu z powodu uszczerbków na zdrowiu. Badania prowadzone pod kątem pozwów sporządzone przez obrońców nie zostałyby dzisiaj uznane jako naukowe z powodu nieodłącznej stronniczości, aby udowodnić bezpieczeństwo tej substancji chemicznej” Jacqueline Kittrell, prawnik społeczny, 1997

Laboratorium Kettering: Sprzedaj nam ołów, sprzedaj nam fluor

Dla ludzi znających historię medycyny i nauki w tym kraju Laboratorium Kettering kojarzy się z jednym z największych prywatnych laboratoriów zajmujących się problemami związanymi z toksycznością.
Było to dobrze finansowane laboratorium, którego dyrektorem Robert A. Kehoe, będący równocześnie poważaną osobą w organach służby zdrowia.
Dziś nazwisko Kehoe znane jest najbardziej za sprawa jego długiej kariery obrony dodawania ołowiu do benzyny jako bezpiecznego procederu.
Kehoe spędził całą swoją zawodową karierę przy swym pulpicie w laboratorium Kettering, zapewniając naród, że dodawanie ołowiu do benzyny jest całkowicie bezpieczne.
Oczywiście, zostało to całkowicie obalone.
Duży stopień urazów zdrowotnych, neurologicznych urazów u samych dzieci spowodowane dodawaniem ołowiu do benzyny jest prawie niepoliczalne.
Za to tak naprawdę możemy być wdzięczni doktorowi Robertowi Kehoe.
W jego imieniu dodawano ołów do benzyny w ciągu jego zawodowej kariery.
Robił to dobrze, a był opłacany przez Ethyl Corporation produkującą tetraetyloołów [czteroetylek ołowiu].
Dokładnie taką samą pracę jaką zrobił piorąc powszechny obraz ołowiu dla przemysłu zrobił z fluorem.
Kehoe razem z Haroldem Hodge’em byli głównymi obrońcami tezy, że fluor jest bezpieczny w miejscu pracy, a także był jednym z głównych zwolenników fluoryzacji wody.
Robert Kehoe i Instytut Kettering w imieniu przemysłu oraz Narodowego Instytutu Badań Dentystycznych, skompilowali obszerną bibliografię abstraktów na temat toksyczności fluoru i roli fluoru w zdrowiu publicznym.
Praca ta była finansowana przez: Alcoa, Aluminium Company of Canada, American Petroleum Institute, DuPont, Kaiser Aluminium, Reynolds Metals, US Steel jak również wiele innych korporacji oraz Narodowy Instytut Badań Stomatologicznych.
Jeśli zagłębimy się w materiałach doktora Kehoe i Laboratorium Kettering,
wówczas natrafimy na istnienie ukrytego i nieznanego podmiotu, zwanego jako „Komitet Prawników ds. Fluoru”.
Kehoe pracował dla Komitetu Prawników ds. Fluoru, na uniwersytecie w Cincinnati działając na jego zlecenie tego komitetu i dostarczając amunicję temu komitetowi, aby mogli bronić swoich korporacyjnych klientów takich jak ALCOA, DuPont, Monsanto, US Steel w pozwach związanych z fluorem.

„Pytanie o bezpieczeństwo publiczne w związku z fluoryzacją wody nie istnieje z naukowo medycznego punktu widzenia” Robert Kehoe, 1957

Pogrzebana nauka, pogrzebani robotnicy

Wśród dokumentów Roberta Kehoe znajduje się badanie medyczne
zawierające najbardziej aktualny stan wiedzy, badanie o wartości stu tysięcy dolarów w którym psu rasy beagle podano do oddychania fluor w ilościach zbliżonych do warunków pracy kobiet i mężczyzn pracujących w przemyśle aluminiowym czy w jakimkolwiek innym przemyśle w którym występuje fluorek.
Co stało się z badanym psem beagle? Badanie to wykazuje, że fluorek okazuje się głęboko toksyczny dla zwierząt laboratoryjnych.
Pies beagle, który wdychał sześć dni w tygodniu fluor, dokładnie tak jak robotnicy,
odniósł rozległe obrażenia płuc oraz uszkodzenia węzłów chłonnych.
Jeśli ktoś sądzi, że podzielono się tymi informacjami medycznymi z amerykańskimi lekarzami czy z robotnikami chodzącymi do tych lekarzy i pytającymi dlaczego są chorzy na rozedmę płuc to jest w błędzie, bo badanie i jego wyniki przekazano Komitetowi Prawników ds. Fluoru i pogrzebano.

Zohydzanie odmiennego zdania.

Od samego początku opozycja wobec fluoryzacji była porównywana do ludzi wierzących w to, że ziemia jest płaska lub bycie przeciwko narodom zjednoczonym.
Opozycję przeciwko fluorkowi zrównywano z szarlatanerią lub paranoją.
W rzeczywistości było to medialna nagonka/obsmarowywanie.
W 1950 roku publiczna służba zdrowia zatwierdziła fluoryzację wody i niemal natychmiast powstał narodowy ruch przeciwników fluorkowi,
który prowadzony był przez doktora George’a Woolboota. Każdy z nas powinien znać imię doktora George’a Woolboota.
Był to pierwszy lekarz, który ostrzegał o niebezpieczeństwie śmiertelnych reakcji alergicznych na penicylinę.
Był również jednym z pierwszych lekarzy, który przestrzegał przed rozedmą płuc spowodowaną paleniem papierosów.
Prowadził swoją własny gabinet lekarski w Detroit w stanie Michigan.
Ludzie przychodzący do niego skarżyli się na różnego rodzaju dolegliwości, niewyjaśnione dolegliwości, takie jak:
bóle pleców, bóle żołądkowo-jelitowe, osłabienie mięśni czy bóle głowy.
Odkrył, że przyczyną tych dolegliwości jest przyjmowanie niewielkich dawek fluoru.
Jak w przypadku każdego rodzaju substancji chemicznej czy leku, zawsze znajdzie się niewielka grupa ludzi, którzy reagują wyjątkowo alergicznie na pewne substancje chemiczne. Doktor Woolboot ustalił, że jest to fluor.
Dlatego też zaczął prowadzać całe serie podwójnie ślepych eksperymentów,
w ramach których podawał pacjentom do wypicia fluoryzowaną wodę bez ich wiedzy i symptomy alergiczne powracały.
Nazwisko Woolboota bardzo szybko zamiast stać się gigantem ochrony zdrowia publicznego, zobowiązanym do ochrony zdrowia publicznego, ktoś kto ostrzegał nas przed penicyliną czy tytoniem, zamiast tego George Woolboot stał się marginalną postacią, która była krytykowana za swój sprzeciw wobec fluorku i to jest coś co ciągle się powtarza, raz po raz i nadal będą się powtarzało.
Wypowiadanie się jako dentysta czy lekarz przeciwko fluorowi to coś niedopuszczalnego i było zabójcze dla twojej kariery.
Nie znamy dziś imienia George’a Woolboota, ponieważ został on zdyskredytowany i oczerniony przez służbę zdrowia za swój sprzeciw wobec fluoryzacji.

Fluor i Mózg: „Fajerwerki w Instytucie Forsyth”

Pierwsze dwa rozdziały mojej książki opowiadają historię doktor Phyllis Mullenix,
która pracowała w Instytucie Stomatologicznym Forsyth, pomagała wynaleźć nową technologię służącą badaniu neurotoksyczności substancji chemicznych.
Nazywano to komputerowym systemem rozpoznawania wzorców.
Istotą technologii jakiej używała doktor Mullenix była możliwość robienia zdjęć oraz nagrań wideo zwierzętom, którym podawano w niewielkich dawkach substancje chemiczne, a następnie używała komputerów w celu analizy wzorcowych zachowań zwierząt i zakłóceń w tych zachowaniach w chwili, gdy podano zwierzęciu daną substancję chemiczną.
Mullenix pracując w tym instytucie badała substancje chemiczne wykorzystywane w stomatologii.
Została poproszona o zbadanie fluoru. Na to Phyllis Mullenix odpowiedziała:
nie będę marnowała swojego czasu na badanie fluor, fluor podaje się dzieciom, jest on dobry dla dzieci, podaje się go już od wielu lat.
Będę marnować tylko czas badając fluor. Zrobiła to jednak, ponieważ takie dostała polecenie.
Phyllis Mullenix odkryła, że fluor nawet w bardzo niewielkich dawkach powoduje
u zwierząt laboratoryjnych reakcje takie jak zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi.
Wzorzec zachowania, który zaobserwowaliśmy okazał się typowy dla innych neurotoksycznych substancji, które powszechnie znane z tego, że powodują zaburzenia takie jak nadpobudliwość, problemy z pamięcią lub zaburzenia ilorazu inteligencji.
Gdy po raz pierwszy zaprezentowałam wyniki tych badań pewnej osobie, która siedziała i słuchała tego o czym mówię, zostałam przez nią zapytana: czy masz pojęcie o czym mówisz? Mówisz nam, że przyczyniamy się do redukcji ilorazu inteligencji u dzieci?
Odpowiedziałam, że zasadniczo, TAK, wiem co mówię.
W ciągu kilku dni od zgody na publikację doktor Mullenix została zwolniona z Forsyth Dental Centre. Od tego czasu nie otrzymała funduszy na kontynuację jej badań.
Przeszła od bycia wybitnym neurotoksykologiem w finansowanej przez przemysł placówce badawczej mającej afiliacje z Instytutem Badań Harvard do bycia głosem wołającym na puszczy.
Od tego momentu nie otrzymała żadnego grantu na prowadzenie badań, ani też akademickiej pozycji jako badacza naukowego, a wszystko to dlatego, że jej sprzeciw wobec fluoryzacji wody stał się publiczny.

Kwestionowanie ortodoksji

Centrum Kontroli Chorób stwierdza, że fluoryzacja wody to jedno z dziesięciu najważniejszych osiągnięć w kwestii zdrowia publicznego z jakimi mieliśmy do czynienia w XX wieku. W jaki sposób obywatele mogą sobie poradzić z takim stwierdzeniem?
POPRZEZ KWESTIOWANIE AUTORYTETÓW.

Przez całe lata establishment służby zdrowia powtarzał nam, że ołów w benzynie był bezpieczny.
Dziś natomiast wiemy, że mózgi dzieci doznawały uszkodzeń spowodowanych dodawaniem ołowiu do benzyny.
Implikacje tych dokumentów, które ujrzały światło dzienne, następstwa tych pogrzebanych badań medycznych, które stały się teraz własnością publiczną jako rezultat publikacji mojej książki, jako rezultat pracy medycznej dokonanej przez ludzi takich, jak Phyllis Mullenix,
dzięki woli mówienia prawdy, z jaką spotkaliśmy się na przykład u toksykologa doktora Williama Marcusa, wszystkie implikacje tych badań i odkryć mówią nam, że dzieje się coś straszliwie złego, a my pogubiliśmy się i nadszedł już czas zmiany.
Zmiany mogą nadejść tylko jako rezultat odwagi, jako rezultat chęci inwestowania własnego czasu.
Myślę, że już czas by mówić głośno i otwarcie, Już czas, żeby się organizować i wspólnie walczyć o zmianę.

Fluor Dean Burk

Autyzm po szczepionce?

Źródło: O czym lekarze Ci nie powiedzą – lipiec-sierpień 2015

http://oczymlekarze.pl/

Umysł

Nowe doniesienia o możliwości manipulowania danymi odsłaniają skandaliczne współdziałanie amerykańskich agencji rządowych i prasy głównego nurtu w zatajaniu związku między szczepionką MMR przeciwko odrze, śwince i grypie a autyzmem.
Tuszowanie faktów ma jedną wadę – rozrasta się jak nowotwór. Wystarczy przypomnieć sobie wydarzenia w czasie prezydentury Richarda Nixona. Zaczęło się od tego, że dla zapewnienia jego zwycięstwa w wyborach prezydenckich w 1972 r. republikański komitet na rzecz reelekcji prezydenta użył kilku standardowych brudnych sztuczek wobec Partii Demokratycznej, ale już w momencie ustąpienia Nixona z urzędu na wielu spośród najważniejszych osób w państwie – w Departamencie Sprawiedliwości, FBI, CIA, a szczególnie w Białym Domu – ciążyły oskarżenia o udział w rozlicznych próbach tuszowania przestępstw federalnych, od włamań, nielegalnych podsłuchów i innych aktów politycznego sabotażu aż po obstrukcję procesową, pranie brudnych pieniędzy oraz nadużycie władzy i krzywoprzysięstwo.

Na krótko przed tym, jak cała afera zaczęła wychodzić na jaw, John Dean, doradca prezydenta, ostrzegał swego szefa, że trudno utrzymać pod przykryciem tyle potajemnych działań, porównując zaistniałą sytuację do nowotworu niszczącego tę prezydenturę.

Podobna choroba opanowała obecnie amerykańskie Centrum Zwalczania i Zapobiegania Chorobom (CDC) – instytucję rządową, mającą za zadanie ochronę kraju przed chorobami zakaźnymi. Świadczą o tym najnowsze informacje, wskazujące na prawdopodobieństwo manipulowania danymi w badaniach nad szczepionkami.

W 2004 r. naukowcy pracujący w ramach prowadzonego przez CDC Narodowego Programu Immunizacji przeprowadzili badanie, mające na celu wyjaśnienie wszystkich kontrowersji wokół szczepionki przeciwko odrze, śwince i różyczce (MMR), produkowanej przez koncern farmaceutyczny Merck, oraz jej ewentualnego związku z autyzmem. Porównali oni wiek 624 dzieci autystycznych w chwili przyjęcia pierwszej szczepionki MMR z grupą ok. 1800 dzieci rozwijających się normalnie.

Wprawdzie odnotowano niewielki wzrost liczby przypadków autyzmu u dzieci szczepionych przed ukończeniem 3 roku życia, jak również bardziej wyraźny związek w grupie wiekowej 3-5 lat, to jednak autorzy uznali, że te niepokojące dane wynikają jedynie z wdrożenia „programów wczesnego interweniowania”.

W opublikowanych w 2004 r. wynikach badania naukowcy z CDC oznajmili, że nie znaleźli żadnych znaczących powiązań między stosowaniem szczepionki a rozwojem autyzmu ani też żadnego statystycznie istotnego wzrostu ryzyka dla którejkolwiek grupy rasowej lub etnicznej.

Świeże spojrzenie

Taka wersja obowiązywała przez niemal 9 lat, do momentu gdy Brian Hooker, inżynier biochemii i profesor biologii z Uniwersytetu Simpson w Kalifornii, postanowił spojrzeć na dane świeżym okiem. Złożył wniosek o udostępnienie oryginalnych danych na mocy ustawy o swobodzie informacji (FOIA), a gdy był już w trakcie ich analizowania, odebrał telefon od epidemiologa z CDC, dr. Williama Thompsona, jednego ze współtwórców raportu z 2004 r., który teraz uznał za swój obowiązek sprostowanie wcześniejszej opinii i gotów był uczestniczyć w ponownej ocenie danych.

W licznych rozmowach telefonicznych Thompson ujawnił niektóre ze statystycznych oszustw, jakich użyto, by parametry badanej grupy dzieci umożliwiły pożądaną manipulację danymi. Badacze z CDC odkryli w rzeczywistości 3,4-krotny (340-procentowy!) wzrost liczby przypadków autyzmu wśród afroamerykańskich chłopców objętych badaniem. Ryzyko to nie zostało jednak uwzględnione w publikacji, gdyż, jak wyjaśnił Thompson, on i jego współpracownicy starannie wybrali uczestników, których chcieli uwzględnić w swojej analizie.

Jak wykazały nowe ekspertyzy, w badaniu oryginalnym, prowadzonym przez DeStefano, ograniczono grupę afroamerykańską tylko do uczestników posiadających ważny akt urodzenia w stanie Georgia, co obniżyło moc statystyczną analizy. W ten sposób zredukowano badaną grupę aż o 41%, praktycznie dyskwalifikując większość Afroamerykanów początkowo objętych badaniem, co ostatecznie zafałszowało końcowe rezultaty, tworząc złudzenie, że ryzyko stosowania szczepionki jest minimalne.

Po wielu rozmowach z Thompsonem Hooker opublikował nową analizę danych na początku sierpnia. Tym razem wynika z niej jasno, że u badanych afroamerykańskich chłopców, którym podano szczepionkę MMR przed ukończeniem 24 miesięcy życia, ryzyko wystąpienia autyzmu było wyższe.

Tym samym badanie dowiodło wreszcie słuszności tez bezlitośnie szkalowanego brytyjskiego gastroenterologa, dr. Andrew Wakefielda, który poświęcił swąją karierę naukową na rzecz nagłaśniania związku pomiędzy szczepionką MMR i autyzmem (po tym, jak został oczerniony przez prasę, Brytyjska Izba Lekarska odebrała mu prawo wykonywania zawodu lekarza).

Ujawnione przez Thompsona manipulacje są alarmującym dowodem statystycznych oszustw, mających stworzyć wrażenie, że ryzyko szczepienia MMR jest minimalne

Ujawnione przez Thompsona manipulacje są szokującym dowodem oszustwa i korupcji w samym sercu amerykańskiej agencji rządowej, odpowiedzialnej za bezpieczeństwo stosowania szczepionek.

Thompson postanowił podać do wiadomości publicznej swój list do dr Julie Gerberding – w owym czasie pełniącej funkcję dyrektora CDC – z dnia 2 lutego 2004 r., wysłany na tydzień przed decydującym spotkaniem w Instytucie Medycyny, poświęconym bezpieczeństwu szczepień i autyzmowi. W liście tym Thompson ubolewał, że wyniki jego badań okazały się niepokojące. Pisał:

„będę musiał przedstawić kilka problematycznych rezultatów, dotyczących zależności statystycznych pomiędzy szczepionką MMR i autyzmem”.

Ponaglał również adresatkę, by odpowiedziała na wątpliwości kongresmena Davida Weldona, wyrażone w dwóch listach, odnoszących się do „kwestii uczciwości Waszych naukowców w Narodowym Programie Immunizacji”.

Thompson wskazywał również na próby ukrywania prawdy o bezpieczeństwie szczepionek:

„W ostatnich latach kilkakrotnie zwracałem uwagę osobom z Rady Kierowniczej Narodowego Programu Immunizacji, że w bardzo niewłaściwy sposób wywiązują się z zadania prezentacji problemów bezpieczeństwa szczepień i że przegrywamy batalię na polu relacji publicznych”.

W innym e-mailu z 2002 r., skierowanym do zarządu CDC po zakończeniu badań, lecz przed publikacją ich wyników, Thompson zwracał uwagę na możliwość licznych zatajeń prawdy, pisząc o swojej porażce w sprawie dokumentów przesłanych przez CDC do Departamentu Sprawiedliwości, a dotyczących badań nad szczepionką MMR i jej ewentualną szkodliwością.

„Nie sądzę, by ktokolwiek złamał prawo” – napisał Thompson, lecz zeznania jednego ze współautorów raportu na temat MMR i autyzmu, złożone przed komisją Kongresu w 2002 r. wprawiły go w zakłopotanie, szczególnie po odkryciu, że współautora tego raportu reprezentował prawnik z innej agencji rządowej – Narodowego Centrum Wad Wrodzonych i Zaburzeń Rozwojowych (NCBDDD) – prawdopodobnie również negującej jakikolwiek związek między szczepieniem a autyzmem.

We wspomnianej korespondencji Thompson oznajmił, że zamierza wynająć własnego prawnika, by zagwarantować dostarczenie wszystkich istotnych dla sprawy dokumentów.

„Jestem tak głęboko zaniepokojony, że poważnie rozważam możliwość usunięcia mojego nazwiska jako autora wstępnej wersji raportu” – napisał Thompson.

To nie pierwszy przypadek, gdy CDC przyłapano na gorącym uczynku w trakcie podejrzanych działań. Przez 6 lat Hooker – sam będąc ojcem 16-letniej autystycznej córki, która, według jego oceny, jest ofiarą szczepienia, a także pełniąc funkcję doradcy Focus Autism Foundation, która sponsorowała jego powtórną analizę danych – uparcie składał wnioski o udostępnienie na mocy ustawy o swobodzie informacji oryginalnych danych z badań, które rzekomo wykazywały, że tiomersal (thimerosal w USA), związek rtęci, stosowany jako konserwant w wielu szczepionkach, nie ma wpływu na przypadki występowania autyzmu.

Jako że CDC ustawicznie odwlekało udostępnienie tych podobno publicznych dokumentów, Hooker zmuszony był założyć sprawę sądową. W końcu jednak wykazał, że liczne badania, potwierdzające rzekomo bezpieczeństwo stosowania tiomersalu, zawierały poważne błędy (patrz oś czasu, po lewej).

To jednak tylko początek zatajeń prawdy. W latach 70., gdy wiadomości o włamaniach do budynku Watergate po raz pierwszy dotarły do opinii publicznej, prasa odegrała kluczową rolę w ujawnianiu kłamstw i oszustw w sercu amerykańskiego rządu.

Dziś, w czasach mediów kontrolowanych przez korporacje, prasa w swej przeważającej części uczestniczy w korporacyjnej zmowie. Tak znaczący przypadek tajnych manipulacji, prowadzonych przez agencję rządową – oszustwo potencjalnie na miarę Watergate – został praktycznie pominięty milczeniem przez całą prasę,  a relacjonowały go tylko media alternatywne, do których zaliczają się też prowadzone przez rodziców strony internetowe poświęcone autyzmowi i szczepieniom.

Gdy informacje o odkryciach Hookera i manipulacjach ujawnionych przez Thompsona zamieszczone zostały na stronie internetowej CNN jako iReport, uzyskały ponad 45 000 wyświetleń i 178 komentarzy, w większości od osób domagających się od kanału CNN oficjalnego przedstawienia tych wydarzeń. CNN nie tylko jednak nie zamieściło własnej relacji, lecz na dodatek usunęło ze strony doniesienia czytelników.

Co więcej, gdy sprawa zaczęła wypływać w prasie alternatywnej, czasopismo „Translational Neurodegeneration”, które opublikowało pracę Hookera, dodało do niej czerwoną ramkę ostrzegawczą z adnotacją, że „wydawca wyraził wątpliwości odnoszące się do tego artykułu”. Ramka przekierowuje czytelników do komentarza stwierdzającego, że wydawca czasopisma „ma poważne obawy co do słuszności wniosków przedstawionych w artykule”.

Autorzy brytyjskiego raportu z badania przeprowadzonego na ponad 14 000 dzieci w Avon zdołali sformułować wniosek, że rtęć jest w rzeczywistości korzystna dla dzieci

15 września 1972 r. Nixon pogratulował Johnowi Deanowi jego roli w tym, co jeden z ludzi prezydenta nazwał „ograniczonym ujawnieniem informacji”, a co służyło zatuszowaniu afery Watergate: „Poradził pan sobie z tym w bardzo zręczny sposób, zatykając palcem przecieki, pojawiające się to tu, to tam”.

Za sprawą ostatniego skandalu z CDC w roli głównej, jak napisano na stronie Age of Autism,

„te przecieki zamieniają się w powódź, a powódź – w falę przypływu… falę, burzącą cały mur zaprzeczeń, którego budowniczym nie starcza już palców u rąk i nóg do zatykania kolejnych przecieków”.

Nixon osobiście nigdy w pełni nie odpokutował swych grzechów. Musiał ustąpić z urzędu prezydenta, lecz w końcu został ułaskawiony przez swojego następcę. A dr Gerberding, szefowa CDC w czasie, gdy przeprowadzono badanie? Ma teraz nową posadę – jako dyrektor działu szczepionek firmy Merck.

Czy na jej miejsce przyszła już całkiem nowa grupa „wszystkich ludzi prezydenta”?

Lynne McTaggart

Jak zataić związek szczepień z autyzmem

Dowody uzyskane przez różne grupy na mocy ustawy o swobodzie informacji ujawniają, że CDC stało na czele szerokiego światowego ruchu, mającego na celu zebranie badań, które ostatecznie pogrążyłyby hipotezę o związku tiomersalu z autyzmem.

2008

Badacze z Guy’s & St Thomas’ NHS Foundation Trust w Wielkiej Brytanii porównali szczepione dzieci, wykazujące spektrum zaburzeń autystycznych (ASD), z dziećmi o innych specjalnych potrzebach i z dziećmi rozwijającymi się normalnie. Jednakże 735 dzieci „zniknęło” w drugiej fazie badania, a spośród 155 pozostałych od 100 nie uzyskano zadowalających próbek krwi. Wnioski badania oparte są na próbkach pobranych od niewielkiej grupy, stanowiącej zdecydowaną mniejszość badanych .

2007

Badanie przeprowadzone przez CDC wykryto jedynie kilka znaczących związków pomiędzy narażeniem na działanie tiomersalu a autyzmem2. Jak jednak ujawnił później jeden z zewnętrznych konsultantów badania , . rozmyślnie manipulowano statystykami w taki sposób, by objęty one jedynie te dzieci, u których rozwój upośledzenia byt najmniej prawdopodobny; w ten sposób odrzucono 70% kohorty.

2007

Dwóch doktorantów z Wydziału Psychologii Uniwersytetu Stanowego w Iowa, analizując na nowo dane z badania przeprowadzonego w Hongkongu w roku 2004, które nie wy-2007 kazato żadnych związków pomiędzy na-/ rażeniem na działanie rtęci a autyzmem^, stwierdziło liczne błędy obliczeniowe. Jak się okazato, poprawione liczby potwierdziły istnienie znaczącej zależności .

2005

W brytyjskim badaniu, mającym na celu wykazanie braku zależności pomiędzy szczepionką MMR i problemami trawiennymi, uwzględniono jedynie przypadki nagłych hospitalizacji.

2004

Autorzy brytyjskiego raportu z badania przeprowadzonego na ponad 14 000 dzieci w Avon zdołali sformułować wniosek, że rtęć jest w rzeczywistości korzystna dla dzieci.

2003

Trzy spośród czterech duńskich badań
– prowadzonych przez zespoty, w których niejednokrotnie uczestniczyli ci sami badacze
– nie wykazały żadnego związku pomiędzy autyzmem i tiomersalem . Duńskie dane, dotyczące autystycznych pacjentów w przychodniach, w których diagnozuje się większość przypadków, uwzględniono jedynie w ostatnich kilku latach 30-letniego przeglądu, przez co stworzono wrażenie, że odsetek przypadków autyzmu wzrost po tym, jak tiomersal został usunięty ze szczepionek.

2003

Jedno ze wspomnianych wyżej duńskich badań, porównując dane dotyczące dzieci autystycznych w Kalifornii, Szwecji i Danii, brato pod uwagę tylko przypadki autyzmu zdiagnozowane w szpitalach, co zaniżyło rzeczywistą częstość jego występowania w tych krajach .

Bibliografia:
1 Pediatrics, 2004; 113:259-66
2 Transl Neurodeqener, 2014; 3:16

Oś czasu:
1 Arch DisChild, 2008; 93:832-7
2 NEnglJ Med, 2007; 357:1281-92
3 N Engl J Med, 2008; 358:93-4
4 J Child Neurol, 2004; 19:431-4
5 J Child Neurol, 2007; 22:1308-11
6 BMJ, 2005; 330:1120-1
7 Pediatrics, 2004; 114:577-83
8 JAMA, 2003; 290:1763-6
9 Pediatrics, 2003;112:604-6
10 AmJ Prev Med,2003;25:101-6

Skan

Prawda o fluorze uderzyła w australijskich mediach głównego nurtu – napisy PL

 

Fluor, który dodawany jest do wody pitnej jest toksycznym odpadem pochodzącym głównie z produkcji nawozów sztucznych. Amerykańskie Stowarzyszenie Dentystów ostrzega przed dodawaniem fluorowanej wody do mleka i kaszek w proszku dla dzieci.

W USA przyznają, że dodawanie fluoru do wody uszkadza zęby i jest to wielki eksperyment 

Świńska grypa z 1976 & Propaganda [CBS „60 minutes”] – napisy PL

 

Fragment programu dokumentalnego „60 MINUTES” stacji CBS dotyczącego epidemii świńskiej grypy z 1976 w USA. Wyświetlony tylko raz.

 

Propaganda szczepionkowa obnażona – napisy PL [Infowars.com]