Posts Tagged ‘Nauka’

Czym zajmuje się fanpage stopstopnop? Etyką i nauką? Nie zagłębiejąc się za bardzo w szczegóły, to piętnowaniem osób lub instytucji, które wskazują niewygodne fakty związane ze szczepieniami, wspieraniem gwałcenia praw jednostki do wolnego wyboru i samostanowienia o sobie jak i swoim dziecku, prowadzenia eksperymentów bez świadomej zgody badanego oraz prezentowanie materiałów wspierających bezwarunkowo szczepienia. Jakiś czas temu opublikowaliśmy pełną wersję Penn & Teller o szczepionkach,który to film na stopstopnop jest okrojony z wszystkich treści, które ukazują negatywne skutki działania szczepionek.

W świecie medycyny istnieje taki koncept jak „medycyna oparta na dowodach”. W tym koncepcie badanie empiryczne, które spełnia kryterium najwyższych standardów to badanie metodą podwójnie ślepej próby, z grupą kontrolną otrzymującą placebo, „obojętną” substancją jak na przykład sól fizjologiczna.

A czy szczepienia mogą się pochwalić takim standardem jakości? Jeśli chodzi o bezpieczeństwo rozumiane jako brak negatywnych efektów? Niestety, ale nie ma ani jednego takiego badania (chyba, że istnieje, a jeszcze nie wiem o tym). Ostatnia znana mi próba podjęcia prawnego nakazania takiego badania była podjęta w 2006 roku przez kongresmenów Dave’a Weldona i Carolyn Maloney’a, chodzi o ustawę „Vaccine Safety Bill”

Jeśli chodzi o badanie skuteczności szczepionek metodą podwójnie ślepej próby, z grupą kontrolną otrzymującą placebo, „obojętną” substancją jak na przykład sól fizjologiczna to też nie dotarłam jeszcze do takiego. Za to jako placebo na przykład używa się innej szczepionki lub jednego ze składników zawartego w testowanej szczepionce. A nawet są przypadki, gdy w ogóle się nie testuje skuteczności.

Za to pojawia się coraz więcej doniesień, że mimo wysokiej wyszczepialności ludzie dalej chorują na choroby przeciw, którym szczepionki miały chronić, albo czas wystąpienia choroby przesuwa się na groźniejszy okres życia [np. świnka] lub przyczyniają się do zachorowania na groźniejsze choroby [np. półpasiec].

Więc jeśli nie ma badań spełniających kryteria najwyższej jakości w kwestii bezpieczeństwa i skuteczności, ale mamy opór przed takimi badaniami to o czym to świadczy? O bezpieczeństwie danego produktu? O jego skuteczności?

Stopstopnop pisze o moralności, ale czy moralnym jest stosowanie preparatów, które nie zostały porządnie zbadane na bezpieczeństwo i skuteczność?

Czy moralnym jest wspieranie stosowania przymusu stosowania preparatów wątpliwej jakości?

Czy moralnym jest sabotowanie działań Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Wiedzy o Szczepieniach – STOP NOP, które walczy o wolny wybór i dostęp do rzetelnych informacji w kwestii szczepień?

Astroturfing

Źródło: Stopstopnop – etyka i nauka

Penn & Teller o szczepionkach

Reklamy

Rozwój nauki, rozwój społeczno-gospodarczy i rozwój walki w historii świata

Tabelka z książki Naukowe podstawy nacjokratyzmu – Józefa Kosseckiego

Rozwój nauki, rozwój społ-gosp i rozwój walki w historii świata2

 

WSTĘP

WSPÓŁCZESNY NACJOKRATYZM POLSKI

Po II wojnie światowej miała w Polsce miejsce manipulacja semantyczna, której istotą była zmiana znaczenia pewnych kluczowych dla życia społecznego słów. Do słów takich należały: patriotyzm, nacjonalizm i szowinizm.

W dominującej części narodu polskiego, przed II wojną światową, słowo patriotyzmrozumiano jako miłość ojczyzny, przy czym ojczyzną tą mogło być zarówno państwo narodowe jak i np. wielonarodowa monarchia. Słowo nacjonalizm rozumiano jako miłość do własnego narodu, która bynajmniej nie musiała oznaczać wywyższania go w stosunku do innych narodów – tak właśnie rozumieli to słowo twórcy polskiego nacjonalizmu z Romanem Dmowskim na czele. Słowo zaś szowinizm rozumiano jako skrajną odmianę nacjonalizmu, w której miłość własnego narodu łączyła się z pogardą, a czasem wręcz nienawiścią wobec innych narodów. Szowinizm narodowy w skrajnej formie reprezentował nacjonalizm niemiecki, którego wyraźne sformułowanie znajdujemy w hitleryzmie. Były też zresztą nienarodowe odmiany szowinizmu – np. szowinizm klasowy występujący u komunistów internacjonalistów. Szowinizm niejednokrotnie stanowił ideologiczne uzasadnienie różnych odmian imperializmu – zarówno narodowego (hitleryzm) jak i kosmopolitycznego (radziecka odmiana komunizmu).

Po II wojnie światowej imperializm szowinistyczno-narodowy w wydaniu niemieckim przegrał, zwyciężyły zaś kosmopolityczne odmiany imperializmu w wydaniu sowieckim (ZSRR) i liberalno-wolnomularskim (USA). Zgodnie z ich interesem dokonano w skali globalnej manipulacji lingwistycznej, polegającej na zmianie znaczenia wymienionych wyżej trzech kluczowych słów. Słowu patriotyzm, w oficjalnych masowych procesach wymiany informacji, nadano znaczenie takie jak dawniej nadawano słowom patriotyzm i nacjonalizm, słowu nacjonalizm nadano znaczenie takie jak miało dawniej słowoszowinizm narodowy, zaś słowo szowinizm zaczęło znikać z masowego społecznego obiegu informacji. Po doświadczeniach z hitlerowską odmianą szowinizmu niemieckiego, wszelki nacjonalizm zaczął się w społecznej świadomości – czy może nawet podświadomości – kojarzyć ze zbrodniczym hitleryzmem. Na tym właśnie polegała manipulacja semantyczna, której dokonano po II wojnie światowej, a jej skutki trwają do dzisiaj.

Zjawisko to zaobserwowali twórcy Ligi Narodowo Demokratycznej już w latach 50-tych i postanowili się jej przeciwstawić, przywracając w swych opracowaniach – z Programem LND[1] na czele – dawne przedwojenne znaczenie powyższych kluczowych słów.

Studiując zarówno przedwojenną jak i wojenną czy wreszcie emigracyjną literaturę narodową, doszliśmy do wniosku, że w świecie, jaki ukształtował się po II wojnie światowej, stara polska myśl narodowa już nie wystarczy. Stwierdziliśmy, że już w latach 30. tacy myśliciele ruchu narodowego jak Adam Doboszyński, wzbogacili ją, wprowadzając do niej naukę społeczną Kościoła katolickiego, sformułowaną przez Leona XIII w encyklice Rerum novarum i rozwiniętą przez Piusa XI w encyklice Quadragesimo anno.

Dążąc do unowocześnienia polskiej myśli narodowej, postanowiliśmy doktrynę LND oprzeć nie tylko na polskiej tradycyjnej myśli narodowej, której twórcami byli Roman Dmowski, Jan Ludwik Popławski i Zygmunt Balicki i nauce społecznej Kościoła katolickiego, ale również na nauce porównawczej o cywilizacjach Feliksa Konecznego. To był nasz pierwszy wkład w unowocześnienie polskiej myśli narodowej[2].

Dalszy wkład stanowiło wykorzystanie dorobku polskiej szkoły cybernetycznej, której głównym twórcą był Marian Mazur oraz cybernetyki społecznej (socjocybernetyki), której podstawy przez wiele lat opracowywałem i publikowałem. Dzięki temu polska doktryna narodowa stała się w pełni nowoczesna i oparta na naukowych podstawach. Postanowiliśmy nadać jej nazwę nacjokratyzm, który w naszym wydaniu opiera się na czterech następujących źródłach:

  1. polska tradycyjna myśl narodowa,
  2. nauka społeczna Kościoła katolickiego,
  3. nauka porównawcza o cywilizacjach,
  4. polska szkoła cybernetyczna i polska cybernetyka społeczna[3].

Warto w tym miejscu stwierdzić, że dążenie do oparcia doktryny narodowej na naukowych podstawach, było cechą charakterystyczną polskiego ruchu narodowego, od początku jego istnienia. Roman Dmowski z wykształcenia był biologiem, a pamiętajmy, że na przełomie XIX i XX wieku, w socjologii dominowały ujęcia odwołujące się do analogii biologicznych. Potem w pierwszej połowie XX wieku, wielu działaczy polskiego ruchu narodowego było socjologami czy ekonomistami. Roman Rybarski i Stanisław Grabski tworzyli podstawy socjologiczne myśli narodowej, zaś zarówno oni jak i Stanisław Głąbiński budowali naukowe podstawy ekonomiki narodowej. Sam Roman Dmowski w ostatnich latach swego życia zajmował się antropologią kultury.

Biorąc pod uwagę fakt historyczny, że obóz Józefa Piłsudskiego dysponował, w okresie dwudziestolecia międzywojennego, najlepszym wywiadem świata, jakim był II Oddział Sztabu Głównego, a także jedną z najlepszych na świecie policją, nawiązaliśmy w tej dziedzinie do tych właśnie tradycji, tworząc w dziedzinie socjotechniki syntezę metod obozu Romana Dmowskiego i Józefa Piłsudskiego. W strategicznych planach LND, wyłożonych w jej programie znaleźć można również elementy syntezy myśli politycznej Romana Dmowskiego i Józefa Piłsudskiego[4] – czego na nasze szczęście nie zauważyli oficerowie śledczy SB, prowadzący rozpracowanie naszej organizacji.

W okresie PRL Liga Narodowo Demokratyczna[5], stosując wspomnianą wyżej socjotechnikę, prowadziła zarówno działania tajne jak i jawne, przy czym na zewnątrz niczego nie firmowała. W miarę upływu czasu i rozwoju naszej doktryny, coraz więcej jej elementów i jej źródeł, mogło być ujawnianych, o czym świadczą liczne publikacje polskiej szkoły cybernetyki społecznej, a także pierwsze po II wojnie legalne wydanie Myśli nowoczesnego Polaka Romana Dmowskiego, przez wydawnictwo Zjednoczenia Patriotycznego „Grunwald”, które w tej organizacji podlegało mnie jako sekretarzowi propagandy. Podstawą ideową wszystkich tych naszych działań był nacjokratyzm.

Nacjokratyzm można również nazwać naukowym nacjonalizmem, biorąc jednak pod uwagę wspomnianą wyżej manipulację semantyczną, związaną ze zmianą znaczenia słowa, nacjonalizm, która obecnie funkcjonuje w masowych społecznych procesach wymiany informacji, chcąc unikać złego rozumienia powyższego terminu, używamy publicznie raczej terminu nacjokratyzm.

1. ROLA TAKTYKI, SZTUKI OPERACYJNEJ, STRATEGII I IDEOLOGII W DZIAŁANIACH SPOŁECZNYCH

1.1. Uwagi wstępne

Lata, które upłynęły od 1989 roku, wykazały, że żadna partia, ani też żadna koalicja sejmowa, nie była w stanie utrzymać się u władzy dłużej niż przez jedną kadencję, a były nawet przypadki skracania kadencji (1993 i 2007 rok). Dzieje się tak, mimo że kolejne kampanie wyborcze, a także okresy między nimi, wykazują, jak wielką wagę nasi politycy przywiązują do taktyki swych działań – zwłaszcza propagandowych. Natomiast długoterminowe działania strategiczne, nie mówiąc już o pracy ideowo-wychowawczej, są przez ogół naszych polityków niemal całkowicie ignorowane.

Nie należy się temu dziwić, jeżeli przypomnimy sobie, że w okresie PRL, strategia długookresowych działań politycznych o szerokim, światowym zasięgu była zarezerwowana dla centrali w Moskwie, Warszawa zaś miała opracowywać krótkookresowe lokalne problemy taktyczne, a co najwyżej średniookresowe i średniozakresowe problemy operacyjne. Rzecz jasna rozwiązywanie problemów ideologicznych było również zarezerwowane dla moskiewskiej centrali. W rezultacie kadry PZPR i aparatu państwowego PRL, posiadały tylko wiedzę pozwalającą rozwiązywać problemy taktyczno-operacyjne, wykazując niemal całkowitą indolencję gdy trzeba było samodzielnie rozwiązywać nowe problemy strategiczne i ideologiczne.

Z dawną opozycją było jeszcze gorzej, gdyż niemal cała była nastawiona na krytykę istniejącego reżimu i walkę z nim, nie opracowywała więc samodzielnie żadnych perspektywicznych planów, dostosowanych do zmieniającej się rzeczywistości. Co najwyżej sięgano do starych koncepcji z pierwszej połowy XX wieku lub mechanicznie przejmowano niektóre rozwiązania zaczerpnięte z Zachodu. W dodatku do 1989 roku opozycja była praktycznie odsunięta od sprawowania władzy w państwie, nie posiadła więc nawet wiedzy i doświadczenia, koniecznego do samodzielnego rozwiązywania problemów taktyczno-operacyjnych. W rezultacie dawna tzw. demokratyczna opozycja, gdy przejęła władzę, nie była w stanie samodzielnie rozwiązywać problemów taktyczno-operacyjnych na szczeblu państwa, ustępując w tej dziedzinie kadrom wywodzącym się z dawnej PZPR i jej satelitów. W tej sytuacji dawni opozycjoniści, którzy niespodziewanie dla siebie przejęli władzę w Polsce, musieli korzystać z informacyjno-koncepcyjnej pomocy ośrodków zachodnich, niemal całkowicie się od nich pod tym względem uzależniając[1]. Skończyło się na tym, że w nowej III/IV RP, rolę dawnej centrali moskiewskiej przejęły centrale – brukselska, waszyngtońska i berlińska, które rzecz jasna sterowały sytuacją w Polsce w sposób zgodny ze swymi interesami, nie zawsze zgodnymi i interesami Polski.

Ciekawe świadectwo informacyjnego uzależnienia Polski od zagranicznych central, znaleźć możemy w artykule Porażka ekonomistów Jacka Wiśniewskiego – głównego ekonomisty Raiffeisen Bank Polska. Czytamy w nim:

W jednym z ostatnich numerów „The Economist” można przeczytać artykuł „What went wrong wuth economics” o kryzysie nauk ekonomicznych, które w praktyce zawiodły w obliczu kryzysu. Wedle stawianych tez ekonomiści i finansiści po części doprowadzili do kryzysu, w dużej części zawiedli w ostrzeganiu przed kryzysem i właściwie nie wiedzą, jak go rozwiązać. Zastanawiałem się, jak wygląda to z polskiej perspektywy.

Po pierwsze nie doprowadziliśmy do kryzysu, bo udział naszego sektora finansowego i myśli teoretycznej jest znikomy na świecie. (…) Praktycznie śladowy wkład w rozwój obecnej teorii ekonomii i finansów jest przygnębiający i sam w sobie świadczy o poziomie edukacji.

Po drugie kryzysu światowego nie mogliśmy przewidzieć z bardzo prostego powodu – praktycznie nikt w Polsce zawodowo nie analizuje sytuacji globalnej gospodarki. Banki komercyjne i biura maklerskie skupiają się na lokalnym, góra regionalnym rynku. Prognozy dla globalnych liderów gospodarczych są tworzone w centralach – czyli w tym zakresie jako ekonomiści bankowi odtwarzamy to, co prognozowane jest zewnętrznie. Żaden z polskich uniwersytetów czy thin-tanków również nie stawia regularnie prognoz. Z jednej strony nie ma popytu na takie analizy, z drugiej – efektywność kosztowa prowadzi do centralizacji takich badań poza Polską.

Po trzecie,  skoro czegoś się nie analizuje, to ciężko będzie stawiać diagnozy i przepisywać lekarstwa. Stąd praktyczny brak polskiego głosu na temat kryzysu na łamach światowych.

(…)

Jeżeli chodzi o rozwiązania kryzysu, to mamy monodyskusję. Większość obecnych w mediach ekonomistów – łącznie ze mną – jest wychowana w „balcerowiczowskim” duchu reform i wolności. Nie ma więc drugiej strony dyskusji – kto w Polsce się przyzna, że jest keynesistą?  Daje to konsensus w sprawie tego, co należy zrobić, ale czy jest to na pewno słuszne?[2]

Obecnie rozpoczęła się ostra walka między wielkimi blokami państw, która nasila się w dobie kryzysu światowego, co dla strony polskiej stwarza pewne szanse, pod warunkiem jednak, że będzie potrafiła je wykorzystać, do tego zaś potrzebne są odpowiednio przygotowane kadry, które będą potrafiły nie tylko rozwiązywać taktyczno-operacyjne problemy związane z walką wyborczą i ewentualnie utrzymywaniem się u władzy do następnych wyborów, ale również problemy strategiczne i ideowo-wychowawcze, w interesie Polski, a nie tylko innych państw, czy ich bloków. Dla takich kadr przeznaczona jest niniejsza praca.

1.2. Czym jest taktyka, sztuka operacyjna, strategia i ideologia

w działaniach społecznych

Problemy taktyki, sztuki operacyjnej i strategii, zostały doskonale opracowane w naukach wojskowych. Dlatego zacytuję tu polskiego klasyka tych nauk – generała Stefana Mossora.

„Sztuka wojenna dzieliła się dawniej, jak wiadomo, na dwa tylko zasadnicze odłamy: taktykę i strategię.

Taktyka była umiejętnością uszykowania wojska do walki, strategia – nauką prowadzenia wojny.

(…)

W miarę wyraźnego podziału starć wojennych na walkę, bitwę i wojnę chciano mieć trzy terminy dla określenia nauki dowodzenia w każdej z nich. I wówczas powstał wyrazoperacje jako odpowiednik dla bitwy.

Teoretycznie więc sztuka wojenna dzieli się obecnie na 3 kategorie: taktykę, działania operacyjne i strategię”[3].

„Taktyka w pojęciu nowoczesnym obejmuje nie tylko umiejętność ugrupowania wojska do walki, ale i uzgodnienie kilku walczących obok siebie czynników do wspólnego wysiłkumającego jeden cel ograniczony w czasie i przestrzeni.

(…)

Wysiłek taktyczny ma zasięg ograniczony, bo opisane współdziałanie wojsk i środków ogniowych nie da się ustalić na dalszą metę.

(…)

Działania operacyjne są dziedziną daleko szerszą od taktyki. Nie chodzi tu o zorganizowanie krótkotrwałej walki poprowadzonej w jednym kierunku, ale o zgranie kilku walk bądź kilkudniowych serii walk, poprowadzonych oddzielnie na kilku zbieżnych kierunkach, nieraz bardzo odległych od siebie, ta kombinacjawielokierunkowego działania do jednego celu przy pomocy kilku zgrupowań o różnej sile stanowi zasadniczą cechę operacji.

(…)

Strategia jest najwyższą dziedziną sztuki wojennej. Nie zniża się ona nigdy do rzemiosła wojennego, jakim jest bezsprzecznie taktyka, pozostając zawsze na wyżynach potężnych zamiarów, rozstrzygających o losach krajów. (…)”[4].

W polityce dodać tu jeszcze trzeba walkę ideologiczną, gdyż ideologia w rozumieniu socjocybernetycznym, wytycza zasadnicze cele wszelkich działań społecznych, w tym również wszelkich rodzajów walki.

Powyższy podział możemy uogólnić na sterowanie wszelkimi działaniami społecznymi.

Wróćmy jeszcze do rozważań naszego klasyka wojskowości, który w swym dziele przytacza następujący cytat pruskiego teoretyka sztuki wojennej K. Clausewitza:

„Zarówno w taktyce jak i w strategii jest przewaga najpoważniejszą zasadą zwycięstwa”. „Należy ją uważać za ideę podstawową i dążyć do niej wedle możności, zawsze i przede wszystkim”[5].

„Przewaga przybiera na polach bitew postacie najrozmaitsze. Najprostszą jej postacią jest przewaga fizyczna (liczebna lub materialna). Brak takiej przewagi może być częściowo zastąpiony czynnikami uzupełniającymi, które są zresztą zawsze niezbędne do wygrania bitwy, a mianowicie:

1) przewagą sztuki wojennej (przewaga względna, uzyskiwana przez ekonomię sił i wyzyskanie czynnika zaskoczenia),

2) przewagą moralną (przewaga umysłu i ducha dowódcy oraz nastroju moralnego wojska).

Tu się nasuwa pytanie, w jakim stopniu mogą te dwa czynniki duchowe uzupełnić brak przewagi liczebnej i materialnej?”[6]

Na szczeblu taktycznym powyższy stopień jest znaczny, ale już na szczeblu operacyjnym znacznie mniejszy. Nasz klasyk stwierdza, że „(…) przeprowadzamy często podświadomą analogię między wspomnieniami taktycznych walk małych oddziałów a bitwami jednostek operacyjnych i strategicznych, które to analogie istniały za czasów małych armii zawodowych, ale dziś już nie istnieją. I dziś jeszcze jest możliwe, że szwadron kawalerii rozbije pułk tejże broni, jeśli go znienacka zaskoczy. Pobije on wówczas 4-krotną lub 6-krotną przewagę korzystając z tego, że skutek zaskoczenia trwa właśnie tyle czasu, ile mu go trzeba do pobicia przeciwnika. Ale nie jest już do pomyślenia, żeby jedna dywizja piechoty pobiła cztery równie silne i dobre dywizje, ponieważ do ich unieszkodliwienia potrzeba by co najmniej dwu dni lub więcej czasu, skutek zaś zaskoczenia (nawet zupełnego, na nocnym nieubezpieczonym postoju, czego się nie można spodziewać), nie trwa na tym szczeblu nigdy dłużej niż kilka godzin, co najwyżej jedna noc.

To sprawia, że im wyższy szczebel, tym trudniej o zaskoczenie i tym mniej czynników zastępujących siłę można odeń oczekiwać. O ile bowiem w walce indywidualnej lub w walce małych oddziałów taktycznych nie brak nawet w ostatnich wojnach, ba nawet w wojnie pozycyjnej, zdumiewających przykładów bohaterskiego zuchwalstwa, które w ciągu kilku minut rozprawiało się z rojem nieprzyjaciół, o tyle nie ma takich samych przykładów na szczeblu operacyjnym i strategicznym.

W sumie, żeby uniknąć rozczarowań, bądźmy skłonni uznać tezy Clauzewitza za miarodajne i przyjmijmy, że pobicie dwukrotnie silniejszej (liczebnie lub materialnie) armii będzie dziś rzeczą niezwykle trudną, jeżeli nie niemożliwą, chyba, że przeciwnik będzie bezwartościowy, na co w Europie już liczyć nie można”[7].

Stosując powyższe zasady do walki cywilnej i w ogóle działalności społecznej, w szczególności zaś walki politycznej, możemy stwierdzić, że działania taktyczne, to w demokratycznym państwie, przede wszystkim poszczególne walki przedwyborcze, toczone w różnych miejscach i w różnym czasie. Obiektem oddziaływania jest psychika społeczeństwa, zaś celem poderwanie autorytetu przeciwnika i budowanie autorytetu własnego. Na szczeblu taktycznym decydujące znaczenie może mieć czynnik zaskoczenia, wybór właściwego kierunku uderzenia – zgodny z oczekiwaniami społeczności w danym czasie i na danym obszarze oraz czynniki, które generał Mossor nazwał czynnikami przewagi moralnej – przewaga umysłu, ducha i autorytetu polityka, który tę walkę prowadzi oraz nastrój działaczy partyjnych i publiczności.

Działania operacyjne w walce politycznej, to w demokratycznym państwie, cała zorganizowana kampania wyborcza, której kierownictwo ma za zadanie ukierunkowanie poszczególnych walk, prowadzonych w różnych miejscach i w różnym czasie, w taki sposób by zmierzały one do jednego wytyczonego celu – którym jest zwycięstwo wyborcze. Tu już nie wystarczy sama przewaga moralna, konieczna jest bowiem odpowiednia siła materialna, niezbędna do pokonania przeciwnika. Siła ta wyrażać się może zarówno odpowiednią liczebnością działaczy i zwolenników danej partii, jak też środkami finansowymi, którymi ona dysponuje.

Rola tych czynników materialnych jest jeszcze większa w działaniach strategicznych, w których chodzi już nie tylko o wygranie następnych wyborów, ale o rozwiązywanie zasadniczych, długofalowych problemów społeczeństwa, którym zwycięska partia lub koalicja kieruje. Bez wytyczenia zasadniczych celów działań społecznych, rozwiązać takich problemów się nie da – i tu właśnie konieczne jest włączenie jakiejś ideologii, która wytyczaniem tego rodzaju celów się zajmuje.

Strategia wynika z ideologii, sztuka operacyjna wynika ze strategii, zaś taktyka ze sztuki operacyjnej. Można to schematycznie przedstawić w następujący sposób:

Ideologia => Strategia => Sztuka operacyjna => Taktyka

Cele =>   Metody                    ich                  realizacji

Pojęcie ideologii ma w tych rozważaniach znaczenie ogólne i oznacza systemy norm społecznych wytyczających zasadnicze cele działań społeczeństwa jako systemu autonomicznego. Przy czym przez system autonomiczny – zgodnie z definicją Mariana Mazura – rozumiemy system, który ma zdolność do sterowania się i może przeciwdziałać utracie tej swojej zdolności, albo inaczej mówiąc jest swoim własnym organizatorem i może się sterować zgodnie z własnym interesem (w określonych granicach)[8].

W tym rozumieniu ideologią jest nie tylko np. komunizm, który wytyczał zasadnicze cele działań społecznych ludności ZSRR, czy nazizm, który wytyczał cele działań III Rzeszy, ale także obrona wolności, praw człowieka i szerzenie systemu demokratycznego i poprawności politycznej – które wytyczają zasadnicze cele USA i UE oraz innych państw współczesnej demokracji w stylu zachodnim.

Walka społeczna toczy się zarówno w sferze ideologicznej jak politycznej, ekonomicznej i propagandowej. W sferze ideologicznej chodzi o narzucenie lub przekonanie ludzi do własnej ideologii i realizacji wytyczonych przez nią celów. W sferze politycznej chodzi o narzucenie lub przekonanie ludzi do własnej strategii, sztuki operacyjnej i taktyki. W sferze ekonomicznej chodzi o narzucenie lub przekonanie do działań gospodarczych zgodnych z własnym interesem. Wreszcie w sferze propagandy chodzi o rozpowszechnianie własnych koncepcji i rozwiązań we wszystkich lub tylko wybranych dziedzinach życia.

W mniejszej skali możemy samodzielnie działające firmy (przede wszystkim prywatne) traktować jako systemy autonomiczne. W tym wypadku ideologię firmy będzie stanowić to, co nazywa się jej misją społeczną, czyli zaspokajanie określonych potrzeb klientów. Jak podają zachodnie podręczniki biznesu, John D. Rockefeller na początku swojej kariery, tłumaczył swoim pracownikom, że misją jego firmy jest dostarczenie klientom taniego, dobrego oświetlenia – chodziło wówczas o lampy naftowe. Z tej działalności, odpowiednio w miarę potrzeb społecznych modyfikowanej, wyrosła potem wielka fortuna Rockefellerów. Niektórzy teoretycy biznesu tłumaczą, że zysk to niejako produkt uboczny dobrego wypełniania misji polegającej na zaspokajaniu potrzeb klientów.

W marksistowskich podręcznikach ekonomii politycznej, ideologię firm kapitalistycznych przedstawiano inaczej. J. W. Stalin w swej pracy pt. Ekonomiczne problemy socjalizmu w ZSRR pisał, że „główne cechy i wymogi podstawowego ekonomicznego prawa współczesnego kapitalizmu można by było sformułować mniej więcej w następujący sposób: zapewnienie maksymalnego zysku kapitalistycznego w drodze wyzysku, ruiny i pauperyzacji większości ludności danego kraju, w drodze ujarzmiania i systematycznego ograbiania narodów innych krajów, zwłaszcza krajów zacofanych, wreszcie w drodze wojen i militaryzacji gospodarki narodowej wykorzystywanych dla zapewnienia najwyższych zysków”[9].

W powyższym ujęciu istotę zasadniczych celów – czyli rzeczywistą ideologię – kapitalistycznych przedsiębiorstw i całej gospodarki, określono zupełnie inaczej niż robił to J. D. Rockefeller. Ponadto określono też istotę zasadniczej strategii tejże gospodarki.

Nie wdając się w ocenę, które z powyższych ujęć jest bliższe prawdy, ograniczymy się do stwierdzenia, że każde z nich w pewien (choć zasadniczo różny) sposób, określa to, co nazwaliśmy ideologią firmy.

Na zakończenie tego rozdziału trzeba podkreślić, że w hierarchii skuteczności społecznej, najwyżej stoi wybór odpowiedniej ideologii, następnie właściwej strategii, potem rozwiązań operacyjnych i na koniec taktycznych.      Błędnych wyborów ideologicznych nie da się nadrobić nawet najlepszą strategią, sztuką operacyjną czy taktyką – czego dobitnym przykładem jest los III Rzeszy, której kierownictwo dokonało złego wyboru anachronicznej już w owym czasie polityki imperialnej i błędnych koncepcji rasistowskich. W rezultacie nawet skuteczna w pierwszym okresie II wojny światowej strategia tzw. wojny błyskawicznej, bardzo wysoko stojąca sztuka operacyjna i taktyczna wojsk niemieckich, nie mogły uchronić III Rzeszy od ostatecznej klęski.

Z kolei błędnych wyborów strategicznych nie da się nadrobić dobrą sztuką operacyjną i taktyką. Jako przykład może tu służyć nasza kampania wrześniowa w 1939 roku. Strategia zastosowana przez polskie kierownictwo polityczne, postawiła nasze wojsko w beznadziejnej sytuacji – nasi bowiem zachodni sojusznicy nie wywiązali się z zobowiązania uderzenia na III Rzeszę z zachodu, zaś Stalin jako sojusznik Hitlera ze swego zobowiązania się wywiązał (choć trochę zwlekał obserwując, czy Francja i Wielka Brytania uderzą na Hitlera w 14-tym dniu wojny, jak się zobowiązały). W tej sytuacji strategicznej, nawet wielkie bohaterstwo naszych żołnierzy i dowódców na szczeblu taktycznym i pewne udane działania operacyjne w bitwie pod Kutnem, nie mogły uchronić Polski od klęski. Równoczesnego uderzenia z dwu stron, dwóch największych armii lądowych i powietrznych ówczesnego świata, nie było w stanie wytrzymać żadne ówczesne państwo.

Natomiast błędy operacyjne i taktyczne popełnione przez Stalina i jego podwładnych, w pierwszym okresie wojny z III Rzeszą, zostały z nawiązką nadrobione skuteczną strategią ZSRR, jaką przyjęto podczas wojny, w okresie który nastąpił po pierwszych klęskach operacyjnych.

Warto na koniec zwrócić uwagę na to, że z jednej strony taka instytucja jak Kościół katolicki, a z drugiej strony wolnomularstwo, spełniające funkcje instytucji kwasireligijnej we współczesnych państwach demoliberalnych, zajmują się w zasadzie programowaniem ideowo wychowawczym i walką w sferze idei, nie zaś (poza pewnymi wyjątkami) prowadzeniem działań o charakterze strategicznym czy tem bardziej operacyjnym i taktycznym w sferze politycznej.

Rzecz jasna, programowanie ideowo wychowawcze i walka ideologiczna, pośrednio wpływa na strategię, a także może również pośrednio wpływać na działania operacyjne i taktyczne, nic więc dziwnego, że zarówno Kościół katolicki, jak i wolnomularstwo, były niejednokrotnie podejrzewane o bezpośrednie sterowanie politycznymi działaniami w sferze zarówno strategicznej, jak i taktyczno operacyjnej. Wiele przykładów na to znajdujemy w historii wolnomularstwa po Kongresie Wiedeńskim, gdy policje polityczne państw Świętego Przymierza, szukały w lożach wolnomularskich sztabów kierujących działaniami wywrotowymi. Analogicznie w państwach komunistycznych w XX wieku, organy policji politycznych, szukały w Kościele katolickim, sztabów sterujących bezpośrednio działaniami antykomunistycznymi – widoczne to było szczególnie wyraźnie w okresie stalinowskim. Zarówno jedne jak i drugie działania, dawały niewielkie rezultaty, co przedstawiciele policji tłumaczyli sobie istnieniem jakiejś superkonspiracji, nie rozumiejąc dobrze relacji między działaniami i walką w sferze ideologicznej i strategicznej, operacyjnej oraz taktycznej.

W średniowieczu, kościelne organy inkwizycji, bardzo dobrze rozumiały rolę ideologii i dywersji ideologicznej, w walce społeczno-politycznej, niejednokrotnie nawet przeceniając pewne jej przejawy, co prowadziło do różnych błędów i wypaczeń. O ile jednak Kościół katolicki do II Soboru Watykańskiego, przywiązywał wielką wagę do czystości swej doktryny, to wolnomularstwo zajmowało się głównie rozmywaniem wszelkich doktryn, pod hasłem tolerancji. To podejście wolnomularskie, przeniknęło również do Kościoła katolickiego – zwłaszcza w okresie po II Soborze Watykańskim.

 

Wyniki końcowych egzaminów szkolnych to oszustwo – napisy PL 

Czy ktokolwiek z was kiedykolwiek chociaż pomyślał o tym, aby zapytać swojego księgowego, architekta, inżyniera, lekarza, malarza pokojowego, prawnika czy fryzjera o wyniki testów?

Ale chwila – jeśli ma to być naprawdę istotnym pomiarem zdolności, dlaczego tego nie zrobiliście?

Czy nie powinniście domagać się tego, aby w każdej sali lekcyjnej i budynki administracyjnym na terenie Australii wywieszane były wyniki egzaminów opłacanych pracowników? Czy wasze dzieci nie zasługują na taką ochronę? Samo zadanie tych kilku zupełnie normalnych pytań – czego nie robi nikt – odkrywa zgniliznę kryjącą się pod spokojną powierzchnią.

Szkoły używają terminu „osiągnięcie” w taki sposób, że fani George’a Orwella mogą dostrzec w tym nowomowę. Pomyślcie o testach osiągnięć.
Czy tego pojęcia używa się w Australii? Testy osiągnięć? Bardzo powszechne w Stanach. O jakie osiągnięcie chodzi?
Jeśli chodzi o nauki ścisłe, osiągnięcie ma miejsce w następujących, ograniczonych przypadkach:
– kiedy coś odkryjesz;
– kiedy zmodyfikujesz czyjeś odkrycie;
– kiedy odkryjesz, że coś, co było uważane za prawdę jest błędne lub na odwrót;
– i w końcu kiedy zmarnujesz znaczącą ilość czasu kończąc w ślepym zaułku przy jednoczesnym prowadzeniu starannych zapisków po to, żeby ktoś inny nie musiał marnować czasu w tym samym ślepym zaułku.
Poza tymi czterema kategoriami nie ma mowy o osiągnięciu.

Testy osiągnięć to oszustwo, a wymagania w zakresie wyników mogą zostać skonstruowane w obrębie każdej dziedziny; osiągnięcia nie są, z wyjątkiem przypadku, możliwe do zmierzenia. Drużyny sportowe odnoszą osiągnięcia i porażki, ale nie dotyczy to zajęć z nauk społecznych. Nauka w szkole nie jest nauką – jest formą przyjętej religii, tyle że pod inną nazwą. Ruszcie głowami; jak można utrzymać stabilne społeczeństwo, kiedy miliony ludzi zajmowałoby się odkrywaniem tajemnic natury albo tego, jak tak naprawdę działa elektryczność? W przeciągu 5 minut, a właściwie nawet w 90 sekund mógłbym nauczyć was, jak skonstruować bombę, która kilka lat temu przyczyniła się do zniszczenia w londyńskim metrze; materiał można znaleźć na półkach każdego sklepu z artykułami żelaznymi w Australii i kosztuje mniej niż 100 dolarów. Rozumiecie, co mam na myśli? Mam to zrobić? Chcielibyście się dowiedzieć, jak zrobić taką bombę? Nie rozumiem dlaczego by nie, ale nie nauczę was tego. Sam nauczyłem się, jak zbudować taką bombę dzięki lekturze Financial Times, wiecie, tego dziennika finansowego o łososiowym kolorze papieru skierowanego do wąskiego grona. Około ¾ receptury udało mi się uzyskać ze strony redakcyjnej Financial Times, a resztę z ogłoszenia w dzienniku The New York Times izraelskiej firmy sprzedającej mechaniczne urządzenia wykrywające każdy rodzaj bomby. Jeśli martwicie się o takie rzeczy jak kontrola nabywania i posiadania broni… Kupując części ze sklepu z artykułami żelaznymi za mniej niż 100 dolarów… Tamta bomba wyrządziła duże szkody, prawda? A całość waży tylko 2,7 kg. Urządzeniem wyzwalającym wybuch bomby jest telefon komórkowy, czego nie brak w Australii.

Jeśli uważacie, że jestem sceptyczny jeśli chodzi o wartość testów, co powiecie o Harvardzie? Kiedy mówimy o elitarnych uniwersytetach w Stanach Zjednoczonych zazwyczaj wymieniamy cztery, chociaż jest ich w sumie prawdopodobnie 20. Wymieniamy Harvard, Yale, Princeton i Stanford, ale tak jak powiedziałem, mamy jeszcze 16. W roku 2006, czyli rok temu, Harvard odrzucił 1100 kandydatów z doskonałymi wynikami testów standaryzowanych. To ludzie, którzy poświęcają swoją młodość i pieniądze rodziców i uzyskują doskonałe wyniki. Nie dostali się. Harvard odrzucił też 80% najlepszych uczniów [valedictorians], którzy aplikowali na tę uczelnię na terenie Stanów Zjednoczonych. Czy tego pojęcia używa się tutaj? Oznacza ono osobę z najwyższą średnią ocen w całej szkole, więc mamy jednego takiego ucznia na szkołę.

To samo miało miejsce w Princeton i Yale – wszystkie selektywne uczelnie wyższe postąpiły w taki sam sposób. Co przegapili nieprzyjęci kandydaci? Czy nie jest to oczywiste? Przecenili testy i nie docenili rzeczywistego osiągnięcia.
Rzeczniczka Caltech, uczelni, która obok MIT jest jedną z najlepszych uczelni technicznych w Stanach Zjednoczonych, powiedziała:

„zakwalifikowani kandydaci mają za zadanie stworzyć nowy system komputerowy dla liceum albo zdemontować traktor i złożyć go samemu z powrotem”.

Staje się jasne, w jaki sposób toczy się wielka walka o władzę. Nie nabierają się na wyniki testów zupełnie tak jak wy, kiedy zlecacie komuś usługę. Jeśli uważacie, że to nie może być prawdą, zapytajcie męża czy żonę o średnią ocen albo o wyniki testów standaryzowanych. Nie pozwólcie, żeby wasze dzieci zadawały się z dziećmi, które gorzej wypadły na teście – z kim przystajesz, takim cię widzą… mam na myśli, że to jest chore! Nikt ważny nie posługuje się takimi informacjami.

14 zasad w prywatnych elitarnych szkołach – napisy PL

John Gatto opisuje 14 rzeczy jakich są uczeni absolwenci w elitarnych prywatnych szkołach [USA], każda z tych szkół różni się od siebie, ale wszystkie opierają się na czternastu motywach.

1. Żaden uczeń nie powinien ukończyć szkoły bez znajomości teorii ludzkiej natury, motywów ich działania oraz wiedzy, jak wpłynąć na daną osobę tak, aby uzyskać pożądany efekt. Ogrom wiedzy na ten temat pochodzi z dziedzin takich jak historia, filozofia, teologia, literatura oraz prawo.
2. Konieczność posiadania przez absolwenta bogatego doświadczenia w zakresie czynnego komunikowania się. Sztuka pisania oraz oratorstwo.
3. Wgląd w główne formy instytucjonalne. Instytucje takie jak sądy, przedsiębiorstwa czy wojsko; włączając szczegóły koncepcji, którymi się kierują. „władza korumpuje, władza absolutna korumpuje absolutnie”
4. Ćwiczenia dobrych manier i uprzejmości.
5. Nacisk na samodzielną pracę i samodzielność.
6. Ćwiczenia sportowe jako bezwzględnie jedyny sposób na nadanie wdzięku ludzkiej prezencji. Wdzięk ten przekłada się na władzę, a potem na pieniądze. Sport uczy także wytrzymałości w radzeniu sobie z bólem oraz nagłymi wypadkami.
7. Teoria dostępu do każdego miejsca pracy i do każdej osoby.
8. Odpowiedzialność jako całkowicie podstawowa część programu nauczania. Wymóg od ucznia opieki nad koniem, podjęcia ważnych prac na rzecz społeczności lokalnej, objęcia przywództwa w klubach itp. Branie odpowiedzialności kiedy zostanie to zaproponowane i zawsze dawanie z siebie więcej, niż jest wymagane.
9. Długoterminowy, ciężki do zrealizowania i rozległy projekt, który musi być kontrolowany systematycznie jakim jest osobisty kodeks norm postępowania. Norm w odniesieniu do wydajności, zachowania i do moralności.
10. Obeznanie z wielkimi dziełami z dziedziny muzyki, malarstwa, tańca, rzeźby, wzornictwa i architektury, literatury i dramatu. Poza religią, sztuka jest jedynym sposobem na wykroczenie poza zwierzęcą materialność naszych istnień, sposobem na nawiązanie kontaktu z większą wersją ciebie.
11. Umiejętność dokładnej obserwacji i notowania. Wśród brytyjskich klas wyższych panowało pewne oczywiste niegdyś stwierdzenie polegające na tym, że jeśli nie jesteś w stanie narysować tego, co zobaczyłeś, tak naprawdę nie widziałeś tego, co się tam znajdowało. Dlatego też rysowanie nie było po prostu sposobem na zabicie czasu, ale też metodą na wyostrzenie percepcji.
12. Umiejętność dawania sobie rady z wyzwaniami w każdej postaci.
13. Nawyk bycia ostrożnym w wyciąganiu wniosków. Ciągły rozwój i badanie oceny sytuacji. Dokonujesz oceny i rozróżniasz wartość, a następnie sprawdzasz; masz na uwadze własną prognozę w celu porównania, jak bardzo jest ona odległa od tego, co tak naprawdę ma miejsce, albo w jakim stopniu jest zgodna z tym, co wyjdzie na jaw.
14. Potrzeba sprawnego i krytycznego rozsądku

Eksperyment Milgrama dotyczączy posłuszeństwa wobec autorytetu – napisy PL

 

Jest to powtórzenie wykonane w 2009 roku w Wielkiej Brytanii, jednego z najbardziej kontrowersyjnych eksperymentów w historii wykonanego pierwszy raz w 1961 roku przez Stanley’a Milgrama. Eksperyment ma na celu sprawdzenie czy przypadkowe osoby będą w stanie zadawać nieznajomemu śmiertelne wstrząsy elektryczne w imię nauki.

Zagadnienie prawdy w nauce

Mazur M., 1981, Zagadnienie prawdy w nauce. Zeszyty Naukowe Stowarzyszenia PAX, nr 1 (30), s. 79-92.
Zeskanował i opracował Mirosław Rusek (mirrusek@poczta.onet.pl).

 

1. Prawdy i nieprawdy

Na temat „problemu prawdy” napisano już bez mała całe biblioteki, ale obfitość tej literatury nie świadczy bynajmniej o trudności owego „problemu” lecz o jego fikcyjności. Szukano bowiem odpowiedzi na pytanie „co to jest prawda?” a to w istocie nie było rozwiązywaniem żadnego problemu lecz tylko domniemywaniem się znaczenia słowa „prawda”. Ponieważ domniemań może być tyle, ile osób zechce je snuć, więc jedynym tego rezultatem były jałowe spory, czyje domniemanie jest „słuszne”, i wprowadzanie zamętu do sprawy prostej, podczas gdy do niej należy podejść we właściwy sposób, tj. od analizy zjawisk, jak się to robi w naukach ścisłych.

Sposobu takiego dostarcza cybernetyka (1).

W każdym torze informacyjnym występuje transformacja oryginałów (tj. komunikatów na początku toru) w obrazy (tj. komunikaty na końcu toru). Relacja między dwoma oryginałami jest informacją nadawaną, a relacja między dwoma obrazami jest informacją odbieraną.

Jeżeli informacja odbierana jest identyczna z informacją nadawaną, to jest ona transinformacją (informacją wierną, prawdziwą). Na przykład, odległość z Londynu do Rzymu jest dwukrotnie większa niż odległość z Londynu do Genewy – jeżeli na mapie występuje taki sam stosunek długości odcinków przedstawiających te odległości, to w tym zakresie mapa jest wierna, stanowi źródło prawdy. Tak samo jest we wszelkich pomiarach, obserwacjach itp.

Wynikają stąd dwa ważne twierdzenia:

l) jeżeli dwie informacje są prawdziwe, to ich wypadkowa jest również prawdziwa (np. jeżeli zmierzono, że jedna góra jest o 200 metrów wyższa od drugiej, a druga jest o 300 metrów wyższa od trzeciej, to bez mierzenia można powiedzieć, że pierwsza góra jest o 500 metrów wyższa od trzeciej),
2) jeżeli z informacją prawdziwą jest identyczna inna informacja, to i ona jest prawdziwa (np. jeżeli kopia jest zgodna z dokumentem autentycznym, to zawiera informacje prawdziwe).

Po takim uporaniu się z prawdami zobaczmy, jak się przedstawiają zniekształcenia informacji odbieranych, czyli nieprawdy. Wchodzą tu w grę – w odróżnieniu od informowania wiernego – dwie możliwości: informowanie pozorne oraz informowanie fałszywe.

Informowanie pozorne (pseudoinformowanie) powstaje, gdy liczba obrazów jest nierówna liczbie oryginałów, przy czym może to być:
informowanie rozwlekłe (pseudoinformowanie symulacyjne), gdy jednemu oryginałowi odpowiada kilka obrazów (np. gdy ktoś mówi, że „zbudowano wiele zakładów przemysłowych, fabryk i wytwórni”, chociaż wszystkie te wyrazy oznaczają jedno i to samo, przez co powstaje tylko pozór obfitości informacji),
informowanie ogólnikowe (pseudoinformowanie dysymulacyjne), gdy kilku oryginałom odpowiada jeden obraz (np. gdy ktoś zamiast „weszli mężczyzna i kobieta” mówi: „weszły dwie osoby” – niby prawda ale zubożona, pozór prawdy).

Informowanie fałszywe (dezinformowanie) powstaje, gdy brakuje jakichś oryginałów lub obrazów, przy czym może to być:
zmyślanie (dezinformowanie symulacyjne), gdy obrazowi nie odpowiada żaden oryginał (np. gdy w spisie figuruje towar, którego nie ma w magazynie),
zatajanie (dezinformowanie dysymulacyjne), gdy oryginałowi nie odpowiada żaden obraz (np. gdy w spisie nie figuruje towar, który jest w magazynie).

Informowanie może być wzbogacone o domniemanie (parainformowanie), gdy z informacjami nadawanymi i odbieranymi sumują się informacje uprzednio zapamiętane (parainformacje) u nadawcy i odbiorcy, przy czym można rozróżniać domniemanie trafnedomniemanie nietrafne.

Domniemanie trafne występuje, gdy parainformacje u odbiorcy są takie same jak u nadawcy (na tym polega rozumienie słów, zdań, aluzji, dzieł sztuki, itp.).
Domniemanie nietrafne występuje, gdy parainformacje u odbiorcy i nadawcy są niejednakowe (prowadzi to do nieporozumień), przy czym może to być:
domniemanie bezpodstawne, gdy parainformacje są u odbiorcy, a nie ma ich u nadawcy (np. dopatrzenie się aluzji, której nie było),
domniemanie niedomyślne, gdy parainformacje są u nadawcy, a nie ma ich u odbiorcy (np. niedopatrzenie się aluzji, która była).

Dla kompletności systematyki trzeba dodać, że możliwe jest także informowanie o informowaniu (metainformowanie), informowanie o metainformowaniu (meta-metainformowanie), informowanie o meta-metainformowaniu (meta-meta-metainformowanie), i tak dalej aż do nieskończoności.

Podobnie jak informowanie, również metainformowanie (oraz meta-metainformowanie itd.) może być wierne, pozorne (rozwlekłe lub ogólnikowe), fałszywe (zmyślanie lub zatajanie) bądź polegać na domniemaniach (trafnych lub nietrafnych).

Jako przykłady metainformowania można wymienić metadecydowanie jako decydowanie o sposobach decydowania, metadyskutowanie jako dyskutowanie o sposobach dyskutowania, metanauczanie jako nauczanie o sposobach nauczania, itp.

Ogromna większość ludzi, w tym nawet bardzo wykształconych, nie odróżnia metainformowania od informowania, co może prowadzić do przykrych skutków, zwłaszcza w prawodawstwie. Na przykład, informacja o karalności „czynów szkodliwych” wymaga z kolei informacji o tej informacji (metainformowanie), a mianowicie wyjaśnienia, co się uważa za szkodliwe, a co nie, gdyż bez tego sprawca może nie wiedzieć, czy przekracza prawo.

Gdyby kodeks karny miał się składać wyłącznie z takiego rodzaju przepisów, to można byłoby go zredukować do dwóch paragrafów: „1. Przestępstwa są karalne. 2. Co było przestępstwem, oceni prokurator”.

Rozróżnienie miedzy informowaniem a metainformowaniem pozwala też uchwycić różnice między fałszem a kłamstwem. Fałszem jest dezinformowanie, kłamstwem zaś jest metadezinformowanie przedstawiające to dezinformowanie jako transinformowanie.

Inaczej mówiąc, kłamstwem jest przedstawianie fałszu jako prawdy. Nie ma kłamstwa, gdy fałsz jest przedstawiany jako fałsz (np. autor powieści historycznej fałszuje historię, ale przed zarzutem kłamstwa chroni go wyraz „powieść” umieszczony przezeń pod tytułem książki).

Z tego punktu widzenia dość niefortunne jest sądowe wyrażenie „kara za fałszywe zeznania” – powinno by się mówić o karze za kłamliwe zeznania, gdyż źródłem fałszywych zeznań mogą być przecież omyłki, złudzenia itp., za co nie ma powodu nikogo karać.

Przedstawiona tu systematyka informowania będzie przydatna w sprawach poruszanych poniżej.

2. Czy prawdomówność jest cnotą

Pogląd, że należy mówić prawdę, jest tak rozpowszechniony, że aż stał się sprawą moralności, a prawdomówność uchodzi za zaletę charakteru. „To brzydko kłamać” – mówią rodzice dzieciom, które gdy dorosną, będą mówić to samo swoim dzieciom. Podobnie mówią nauczyciele swoim uczniom. Prawdomówności żądają urzędy dając obywatelom do wypełnienia rozmaite ankiety (personalne, paszportowe, celne itp.), a często nawet dopisując zdanie, że „powyższe dane podałem zgodnie z prawdą” lub coś w tym rodzaju, aby w ten sposób przypomnieć wypełniającemu obowiązek prawdomówności. Zgodnie z prawdą mają być sporządzane wszelkie sprawozdania i meldunki. Sądy żądają prawdomówności od świadków i w tym celu inscenizują teatralne składanie przysięgi (lub „oświadczenia w miejsce przysięgi”). W krajach anglosaskich wypracowano nawet formułę: „będę mówił prawdę, całą prawdę i tylko prawdę”, co w świetle systematyki informacji znaczy: „będę informował wiernie, niczego nie tając i nie zmyślając”.

Z drugiej jednak strony wiele jest przypadków, w których prawdomówność jest potępiana, a nawet karalna. Zdanie: „ależ pani staro wygląda” zostałoby uznane za przejaw chamstwa. Weredycy, mający zwyczaj mówić wszystkim „prawdę w oczy”, to nieprzyjemni ludzie, których wszyscy unikają. Człowiek rozgadujący się o przypadkowo zaobserwowanej dyzlokacji wojsk ryzykuje postawienie przed sądem za „ujawnienie tajemnic państwowych”, a gdyby tam powoływał się na obowiązek prawdomówności, to powinien czuć się szczęśliwy, jeżeli zostanie uznany tylko za głupca. Zwolniony z obowiązku prawdomówności jest oskarżony w procesie karnym, adwokat fantazjujący na temat jego „ciężkiego dzieciństwa”, tudzież prokurator, który z okruchów udowodnionych informacji usiłuje skomponować obraz przebiegu zbrodni.

Jakże to więc w końcu jest z prawdomównością – obowiązuje czy nie? A jeżeli czasem tak, a czasem nie, to kiedy?

Sprawa staje się jasna, jeżeli się ją potraktuje na podstawach cybernetycznych. Każdy proces sterowania jest przeprowadzany dla osiągnięcia określonego celu. Koniecznym tego warunkiem jest, żeby sterujący miał prawdziwe informacje o obiekcie sterowanym. Znaczy to, że człowiek dążący do jakiegoś celu, będzie szukał prawdziwych informacji, które go do tego celu przybliżają, pozostanie obojętny wobec informacji nie mających z tym celem nic wspólnego, a będzie potępiał informacje (choćby prawdziwe), które mu w osiąganiu celu przeszkadzają.

Biorąc to pod uwagę łatwo zauważyć, że wymaganie prawdomówności pojawia się zawsze w przypadkach zależności jednych ludzi od innych, przy czym jest ono nieodwzajemniane. Rodzice żądają prawdomówności od dzieci, ale nie przychodzi im nawet na myśl, że również sami powinni być wobec nich prawdomówni. Nauczyciele są skłonni do karania uczniów, ale gdy nauczyciel dopuścił się czynu karygodnego, zostaje to przed uczniami zatajone. Gdy przesłuchiwanemu zdarzy się o coś zapytać prokuratora, słyszy zaraz że „ja tu jestem od zadawania pytań”.

Sprawy te zasługują na to, żeby się im przyjrzeć nieco bliżej. Przenieśmy się w tym celu do czasów niewolnictwa, w których rola niewolników polegała na wykonywaniu pracy, a rola panów na przymuszaniu ich do tego. Skąd jednak wiadomo, czy niewolnicy wykonali narzuconą im pracę? Ponieważ była to praca ciężka, uzasadnione było podejrzenie, że starali się wykonać jej jak najmniej. Aby się przekonać o faktycznym stanie rzeczy, trzeba byłoby przeprowadzić kontrolę wykonanej pracy. Jednakże kontrola to także praca, wyszłoby więc na to, że niewolnicy wykonali jakąś pracę, ale jej kontrola obciążałaby ich panów. Ci jednak nie byli skłonni do ponoszenia żadnych trudów, choćby tylko kontrolnych, toteż wcześniej czy później musieli wpaść na pomysł, żeby i tym obciążyć samych niewolników (lub posłużyć się nadzorcami, przeprowadzającymi kontrolę z upoważnienia panów, ale to nie zmieniało istoty rzeczy, bo i nadzorcy woleli przerzucać trudy kontroli na samych niewolników).

Czy jednak niewolnicy kontrolowaliby samych siebie uczciwie? Mogli by przecież meldować wykonanie pracy, którą w rzeczywistości wykonali tylko częściowo. Aby temu zapobiec, panowie (lub nadzorcy) musieliby wziąć na siebie kontrolę tej samokontroli niewolników (metakontrola), co jednak było już trudem znacznie mniejszym, wystarczało bowiem wyrywkowe wychwycenie choćby jednego kłamstwa, aby zakwestionować cały meldunek. I tak doszliśmy do tego, że kontrola pracy niewolników została zastąpiona kontrolą ich prawdomówności. W konsekwencji, oprócz kar za opieszałość, spadały na niewolników również kary za kłamstwo.

Niewolnictwa dawno już nie ma, ale mechanizm sprawy pozostał. Na przykład, aby wymierzyć pasażerowi należne cło, celnik powinien by dokładnie przetrząsnąć jego bagaż. Chcąc jednak zaoszczędzić sobie tego trudu zaczyna on od pytania: „co pan ma do oclenia”? Prawdziwość otrzymanej odpowiedzi celnik sprawdza przez zajrzenie tu i ówdzie, ale gdy znajdzie choćby jeden przedmiot zatajony przez pasażera, przeprowadza kontrolę szczegółową, przy czym zakwestionowane przedmioty zostaną skonfiskowane (wraz z opakowaniem i środkiem transportu, np. samochodem), pasażer zaś zostanie ukarany za przemyt.

Podobnie urząd podatkowy, zamiast zbadać dochody płatnika, żąda od niego zeznania podatkowego, które następnie porównuje z własnymi doniesieniami, a stwierdziwszy zatajenie jakiejś kwoty, odrzuca zeznanie i wymierza podatek według własnej oceny (oczywiście wysokiej).

Wszystko to wyjaśnia, że prawdomówność nadawcy informacji jest kwestią interesów odbiorcy tych informacji, a cała otoczka moralna została dorobiona w celu dodatkowego obrzydzenia kłamstwa ludziom podległym i sprawienia, żeby nawet kontrola wyrywkowa stała się zbędna! Stąd pochodzi uznanie prawdomówności za cnotę.

Niewątpliwie przyczyniła się do tego ważna okoliczność, że prawdomówność odgrywa rolę nie tylko między osobami nadrzędnymi a podrzędnymi, lecz także między osobami równorzędnymi. Kolega może oczekiwać prawdomówności od innego kolegi tylko o tyle, o ile sam jest wobec niego prawdomówny. Stało się milczącą umową społeczną, żeby, w pewnym zakresie (np. z wyłączeniem spraw ściśle osobistych, a zwłaszcza intymnych) przestrzegać obowiązku wzajemnej prawdomówności po prostu dlatego, że tak jest łatwiej żyć. W gruncie rzeczy ma to postać wzajemnej wymiany usług, na zasadzie partnerstwa. Sprowadza się ona do przestrzegania prawdomówności, jeżeli jest dla partnera użyteczna, i jej unikania, jeżeli jest dla niego przykra lub szkodliwa.

W nowoczesnych społeczeństwach jest jednym z naczelnych problemów, jak powinny się układać stosunki między rządzącymi a rządzonymi. Nie mogą one być podobne do dawnych stosunków między panami a niewolnikami, gdyż wywołuje to narastającą nienawiść niewolników, wyładowującą się w końcu w krwawych rewolucjach, toteż dojrzewa idea, żeby były one oparte na partnerstwie, w którym chodzi o podział decydowania odpowiednio do posiadanych kwalifikacji.

Oczywiście, sprzeczne z tą ideą jest stosowanie cenzury, zmierzającej do ukrywania błędów popełnianych przez rządzących i tłumienia objawów niezadowolenia rządzonych. Wynika ono z niezrozumienia, że podstawą partnerstwa jest jednakowość stopnia prawdomówności u obu partnerów. Przypuszczenie rządzących, że dzięki cenzurze mogą oni wiedzieć prawie wszystko a rządzeni prawie nic, jest złudne. Im miej rządzeni wiedzą o rządzących, tym mniej rządzący wiedzą o rządzonych. Taka już jest uroda cybernetycznego zjawiska zwanego sprzężeniem zwrotnym.

W związku z systematyką informowania można by sądzić, że prawdomówność jest nakazem informowania wiernego i zakazem wszelkiego innego. Tymczasem przy tak rygorystycznym postawieniu sprawy szkody byłyby niewspółmiernie większe od pożytków.

Zakaz rozwlekłości zapobiegałby traceniu czasu na odbieranie wielu informacji, z których wystarczyłaby jedna – ale utrudniłby bardzo przyswajanie informacji.
Zakaz ogólnikowości zapobiegałby zacieraniu szczegółów – ale zmusiłby odbiorców do przetrawiania mnóstwa informacji bezwartościowych.
Zakaz zmyślania zapobiegałby wprowadzeniu odbiorców w błąd – ale zniszczyłby wszelką twórczość informacyjną, np. sztukę.
Zakaz zatajania zapobiegałby pozbawieniu odbiorców dopływu informacji użytecznych – ale pozbawiłby ich również ochrony przed dopływem informacji szkodliwych.

Jak widać, prawdomówność nie jest sprawą, w której można by abstrahować od rozróżniania informacji użytecznych i szkodliwych.

Dla ilustracji rozpatrzmy następujący przykład.

Przypuśćmy, że na zapleczu wiejskiego kina, mieszczącego się w drewnianym budynku, pojawił się ogień. Gdy kierownik kina powiadomił o tym widzów, rzucili się oni tłumnie do drzwi, przy czym wiele osób zostało stratowanych. Postawiony przed sądem za spowodowanie paniki i śmierć pewnej liczby osób, kierownik bronił się argumentem, że postąpił zgodnie z moralnym obowiązkiem mówienia prawdy. Sąd jednak odrzucił ten argument i wydał wyrok skazujący.

W podobnej sytuacji, inny kierownik kina zataił powstanie ognia i starał się go ugasić, ale pożar tak szybko się rozszerzał, że wielu widzów nie zdążyło opuścić sali i spaliło się żywcem. Postawiony przed sądem za nieostrzeżenie widzów i spowodowanie śmierci pewnej ich liczby, nie mógł się nawet powoływać na nakazy prawdomówności i otrzymał wyrok skazujący.

Jakże więc należało postąpić? Przykładowy kierownik powinien ocenić, czy ma szanse ugasić ogień. Jeżeli tak, to powinien to zrobić jak najszybciej bez niepokojenia widzów. Jeżeli nie, to powinien zająć się ich ewakuacją jak najsprawniej. Gdyby w każdym z tych przypadków nie obeszło się bez ofiar, to w razie postawienia przed sądem powinien uzasadnić, że postąpił w sposób najwłaściwszy (najmniej zły) z możliwych.

Ale to jest zagadnienie podejmowania optymalnych decyzji, a nie przestrzegania moralnych nakazów mówienia prawdy. Inaczej mówiąc, sprawa należy do cybernetyki, a nie do etyki.
Wzgląd na użyteczność występuje nawet w dekalogu, gdzie wcale nie zabrania się kłamstwa w ogólności, lecz tylko kłamstwa na szkodę bliźniego.

3. Nauka i nienauka

Podobnie jak w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie: „co to jest prawda?”, tak samo w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie: „co to jest nauka?” napisano mnóstwo publikacji wprowadzających jedynie zamęt.

Tymczasem i tutaj sprawa jest jasna, jeżeli, zamiast na domniemaniach znaczeń słów, oprzeć się na analizie zjawisk. Biorąc pod uwagę informacje podawane jako prawdziwe oraz dowody ich prawdziwości, otrzymuje się z ich analizy następujące trzy możliwe rodzaje wypowiedzi:

l) twierdzenia, czyli wypowiedzi zawierające informacje podawane jako prawdziwe, poparte dowodami ich prawdziwości – należą one do nauki,
2) zapewnienia, czyli wypowiedzi zawierające informacje podawane jako prawdziwe, ale nie poparte żadnymi dowodami – należą one do filozofii,
3) zwierzenia, czyli wypowiedzi nie zawierające informacji podawanych jako prawdziwe, a więc i dowodów prawdziwości – należą one do sztuki.

Przypisanie poszczególnym możliwościom nazw „nauka”, „filozofia”, „sztuka”, może się nie zupełnie pokrywać z nawykami językowymi rozmaitych osób, ale nie o nazwy tu chodzi lecz o różnice między wymienionymi możliwościami. Równie dobrze można by te możliwości ponazywać inaczej, lub po prostu ponumerować, a jednak w niczym nie zmieniłoby to sensowności ich rozróżnienia.

Zresztą czyżby nazwy te zostały tu użyte nietrafnie? Przecież koncepcje filozoficzne nie tylko nie są udowodnione, ale nawet spotyka się coraz częściej publikacje filozoficzne, których autorzy wręcz oświadczają, że od filozofii nie można żądać dowodów! Wyrażenia w rodzaju „filozofia naukowa”, „nauki filozoficzne”, „filozofia – królowa nauk” itp. można złożyć na karb przeświadczenia, że podciąganie pod naukę i naukowość „nobilituje”.

Co się tyczy sztuki, to nawet o powieściach historycznych nie można powiedzieć, że spełniają wymagania ścisłości historycznej, a wysuwanie pretensji z tego powodu jest bezpodstawne. Sienkiewicz, podając w „Panu Wołodyjowskim” przebieg rozmowy między Sobieskim a Azją Tuhajbejowiczem bynajmniej nie zapewniał, że taka rozmowa się odbyła ani że jakiś Azja w ogóle istniał.

Nie można zaprzeczyć, że zdarzają się wypowiedzi filozoficzne bądź artystyczne, odczuwane przez wielu ludzi jako przedstawiające jakieś prawdy, ale jest to coś innego niż prawdy naukowe, czyli twierdzenia udowodnione.

Należy przyznać, że nawet w nauce uzyskanie zupełnego dowodu jakiegokolwiek twierdzenia jest niemożliwe. Wyjątek zdają się w tym stanowić logika i matematyka ale tylko pozornie, ponieważ są to nauki abstrakcyjne, a dowodzenie w nich wszelkich twierdzeń polega jedynie na poprawności operacji formalnych. Natomiast w naukach konkretnych dowody twierdzeń są zawsze obarczone błędami obserwacji i pomiarów, i conajwyżej można dążyć do ich zmniejszenia.

Można więc powiedzieć, że naukowość polega na udowadnianiu twierdzeń w stopniu osiągalnym w aktualnym stanie nauki. Innymi słowy, podstawowym warunkiem przynależności do nauki – w odróżnieniu od filozofii i sztuki – jest poczuwanie się do obowiązku udowodnienia prawdziwości wypowiedzi.

Jest zrozumiałe, że nauka dąży do posługiwania się wyłącznie informacjami wiernymi, gdyż tylko takie mogą prowadzić do zupełnych dowodów prawdziwości twierdzeń. Wszelako, wspomniane powyżej trudności sprawiają, że w nauce nie brak też informacji fałszywych (nie mówiąc już o pozornych). Nie są one jednak kłamstwami, jeżeli naukowiec zaznaczy, że nie są to informacje wierne, czyli – jak o tym już była mowa – uzupełni informacje fałszywe metainformacjami wiernymi.

Na przykład, gdy naukowiec prowadzi na wykresie krzywą na podstawie punktów otrzymanych z pomiarów, to krzywa ta jest zmyśleniem, powstałym w jego wyobraźni. Nie będzie to jednak sprzeczne z naukową rzetelnością, jeżeli na wykresie zostaną zaznaczone również punkty pomiarowe, ujawniając czytelnikowi odchylenia miedzy nimi a poprowadzoną krzywą.
Tego rodzaju kłopoty z prawdą występują wewnątrz nauki. Poza tym jednak nauka miewa też kłopoty natury zewnętrznej, o czym będzie mowa w następnym rozdziale.

4. Prawo do prawdy w nauce

Do niedawna – w skali dziejów – naukowcy byli ludźmi niezależnymi. Mogli stawiać i rozwiązywać problemy, jakie chcieli. Dla kogo to robili? Przede wszystkim dla własnej satysfakcji z wykrywania nieznanych dotychczas prawd, ale ponadto pragnęli uznania ze strony innych naukowców, toteż przekazywali im swoje prace w drodze korespondencji, przedstawiali swoje osiągniecie na zebraniach towarzystw naukowych organizowanych do takich celów, i wreszcie publikowali je w czasopismach naukowych, których liczba szybko wzrastała. W ten sposób utarło się przeświadczenie, że wiedza naukowa jest dobrem przeznaczonym dla każdego, kto zechce się z nią zapoznać i z niej korzystać.

Biorąc to pod uwagę można określić wiedzę naukową jako zbiór udostępnionych twierdzeń i ich dowodów. Aby być naukowcem, trzeba więc spełniać trzy warunki: l) formułować nowe twierdzenia, 2) podawać ich dowody, 3) twierdzenia te i ich dowody udostępniać w sposób ścisły i zrozumiały przez ich opublikowanie.

Z powstaniem uniwersytetów naukowcy utrzymywali się przeważnie z wynagrodzenia za wykłady, co nie zmniejszało ich niezależności, ponieważ uniwersytety były instytucjami samorządnymi, a w nich sami naukowcy byli samorządni, na wykładach przedstawiali własne dociekania lub referowali cudze, a jedynymi osobami, które się tym interesowały, byli studenci kompletujący sobie swobodnie program studiów według tematyki zapowiedzianej przez wykładowców.

Zaczęło się to zmieniać, gdy zadaniem uniwersytetów stawało się kształcenie do określonych zawodów, do których były dostosowane obowiązkowe programy studiów. Ograniczało to swobodę naukowców o tyle, że w swoich wykładach musieli przedstawiać wiedzę potrzebną do danego zawodu, a nie wiedzę przez nich samych stworzoną lub najbardziej ich interesującą.

O wiele bardziej radykalne zmiany nastąpiły, gdy się okazało, że badania naukowe mogą być przedsięwzięciem bardzo rentownym i odgrywającym doniosłą rolę w technice, gospodarce, wojskowości, medycynie itp. Wówczas zaczęto tworzyć instytuty naukowe, których zadaniem było prowadzenie badań naukowych do określonych celów. Ograniczyło to znacznie swobodę naukowców w wyborze problemów i publikowania osiągniętych wyników, co jest zrozumiałe wobec faktu, że pracodawca, którym było wielkie przedsiębiorstwo a nawet państwo, mógł odmówić finansowania badań uznanych za nie interesujące. Stan taki przetrwał do dzisiejszych czasów.

W wyniku wspomnianych przemian naukowcy popadli w rozmaite sploty demoralizujących zależności, wśród których dla uproszczenia, można rozróżnić mikrozależności i makrozależności.

Jako mikrozależności będziemy tu określać bliskie zależności, np. od dyrekcji instytutu lub od innych naukowców. Sprzeciwienie się im w imię prawdy naukowej może stać się grobem kariery w tym zawodzie. Skrytykowanie publikacji innego naukowca zostaje przezeń uznane za akt osobistej wrogości. Wydanie negatywnej opinii o czyjejś rozprawie doktorskiej może spowodować, że jej promotor zemści się na takim opiniodawcy dyskwalifikując rozprawę jego własnego doktoranta. Łatwo powstają kliki uprawiające „klakierstwo”, „cmokierstwo” wychwalające mierne prace swoich członków, oraz „gwizdactwo” ośmieszające wartościowe prace członków kliki konkurencyjnej. Rzecz jasna, są to już objawy zjawisk patologicznych w nauce.

Jeszcze większą rolę jednak odgrywają makrozależności, czyli zależności naukowców od doktryn, polityki rządowej, nastrojów społeczeństwa itp.

Aby wyjaśnić, o co tu chodzi, weźmy pod uwagę historię. Normalnie, każda nauka powinna prowadzić badania zjawisk przeszłych po to, żeby ich wyniki były przydatne do wpływania na zjawiska przyszłe. Dzięki temu prawdy odkryte np. w fizyce mogą być wykorzystane w konstruowaniu urządzeń technicznych, jak mosty, samoloty, czy elektrownie.

Tymczasem historycy nie dążą do wykrywania praw rządzących dziejami (a próby tego rodzaju określają lekceważąco jako „historiozofię”), ograniczając się do ustalania drobnych faktów, nie interesując się przeszłością ani teraźniejszością (co możnaby jeszcze uzasadnić definicją historii jako nauki o dziejach przeszłych, choć doprawdy nie ma powodu, dlaczego nie miałaby to być nauka o dziejach w ogóle), ani nawet przeszłością „bliską”. To ostatnie historycy uzasadniają niedostępnością wielu dokumentów politycznych zwalnianych z archiwów dopiero po określonym czasie, ale jasne jest, że w istocie chodzi tu o nienarażanie się jeszcze żyjącym byłym politykom, lub wręcz o zakazy czynnych jeszcze polityków. Tak pojmowana historia jest raczej działalnością służebną, niż nauką. A już cechy patologiczne ma historia zmyślająca lub przekraczająca fakty.

Jako inny przykład można przytoczyć protesty rozmaitych organizacji z nieprawdziwego zdarzenia tudzież felietonistów usiłujących epatować horrorami swoich czytelników przeciwko badaniom z zakresu atomistyki, inżynierii genetycznej itp., z uzasadnieniem, że spowodują one katastrofalne skutki dla ludzkości.

Tymczasem, podobnie jak toksykologowie rozwijając naukę o truciznach nie spowodowali trucia ludzi, tak samo żadni naukowcy nie nakazywali rzucania bomb atomowych, ani niszczenia naturalnego środowiska człowieka. Tego rodzaju nakazy wychodzą zawsze od polityków. Wspomniane protesty stawiają sprawę tak, jak gdyby władcy postępowali jak dzieci, które użyją niezwłocznie wszystkiego, co im umożliwi nauka, na którą też spada za to odpowiedzialność.

Marian Mazur
http://www.autonom.edu.pl

O NAUCE PRAWIE I MORALNOŚCI – Leon Petrażycki

 

Skan książki do ściągnięcia na mega

 

Leon Petrażycki

Przedmowa

Twórczość Leona Petrażyckiego jest zjawiskiem wyjątkowym w dzie-jach nowożytnej nauki polskiej. Jego zainteresowania intelektualne i pra-ce naukowe pokrywają rozległe obszary humanistyki. Zajmował się filozofią i teorią rozwoju społecznego, psychologią i etyką, nauką o państwie i teorią prawa, logiką i metodologią, by wspomnieć tylko dziedziny najważniejsze. W każdej z nich miał coś istotnego do powiedzenia, na każdej odcisnął piętno swej oryginalnej osobowości twórczej, w każdej samodzielnie wypowiedział wiele ważkich twierdzień i sformułował wiele płodnych poznawczo hipotez. Był myślicielem niezwykle wszechstronnym, uczonym obdarzonym niepospolitą siłą wyobraźni, a za-razem reformatorem nauki. Starał się, odrzuciwszy zastane paradygmaty, unaukowić całą wiedzę humanistyczną, usiłował znaleźć nowe perspektywy poznawcze, prowadzące do wiedzy pewniejszej, lepiej uzasadnionej i bardziej wiarygodnej. Celem, który mu przyświecał, była gruntowna przebudowa podstaw wielu dyscyplin naukowych — i program ten konsekwentnie realizował. Nie wahał się wypowiadać niepopularnych poglądów, jeśli tylko był przekonany o ich słuszności. Cechowała go obywatelska odwaga i autentyczne zaangażowanie w sprawy postępu społecznego. Obcy mu był wszelki konformizm i oportunizm, tak w myśleniu, jak i w działaniu. Społeczną rolę uczonego pojmował nie jako „profesję”, tj. uprawianie jednego z wielu zawodów, lecz jako szczególnie zobowiązujące powołanie, którego istotą i racją nadrzędną jest uporczywe poszukiwanie prawdy, jej głoszenie i konsekwentna obrona.
Opinie, że Petrażycki jest twórcą nieprzeciętnym, że należy do grona wielkich humanistów, że jest prekursorem wielu idei naukowych dyskutowanych w ciągu dziesięcioleci, nie są, oczywiście, odkrywcze. Trudno wszakże powiedzieć, że zdezaktualizował się pogląd, iż jest on znakomitością uznaną, lecz nieznaną.
W ciągu wielu lat dyskusji nad twórczością Petrażyckiego nawarstwiło się mnóstwo nieporozumień, symplicystycznych interpretacji i błędnych o niej sądów. Autora Wstępu do nauki prawa i moralności nazywano „niezwykłym geniuszem”, „pierwszorzędnym myślicielem”, „Kopernikiem nauk prawnych” . W jego dziełach znajdowano „rzadkie skarby oryginalnej pomysłowości”3, lecz równocześnie zarzucano mu solipsyzm, skrajny psychologizm, indywidualizm, atomizowanie społeczeństwa itp. Współcześnie jedni kreują go na „zapoznanego ojca socjologii prawa”5, drudzy widzą w nim prekursora symbolicznego interakcjonizmu , a jeszcze inni utrzymują, iż jego poglądy są szczególnie bliskie orientacji strukturalno-funkcjonalnej w naukach społecznych.
Rzadko który uczony jest przedstawiony w tak różnym świetle, jak Petrażycki. Tylko w części jest to spowodowane tym, że „należy on do myślicieli niełatwo dających się pojąć i objąć” .
Krytycy dzieła Petrażyckiego charakteryzują teorie, które stworzył, w sposób nad wyraz uproszczony, toczą z nim pozorne polemiki, dyskutują nie z jego wypowiedziami, lecz z własnymi o nich wyobrażeniami (lub przypuszczeniami innych komentatorów), entuzjaści zaś przypisują mu, z pełną aprobatą, poglądy, których nigdy nie wypowiedział.
Dotychczasowe opracowania twórczości Petrażyckiego nie obejmują całokształtu jego naukowych dokonań. Pomimo to jego system naukowy jest przedstawiany jako skończony i zamknięty. Sam autor traktował własną twórczość znacznie skromniej, jako początki tworzenia systemu nauk teoretycznych i praktycznych.
Bariera językowa (pisał w trzech językach) oraz nie mająca odpowiedników w najnowszej historii nauki rozległość problematyki, którą podejmował, w połączeniu z niezwykle indywidualnym i oryginalnym charakterem twórczości, stanowiły (i nadal stanowią) poważną przeszkodę pełnym i jednocześnie krytycznym przedstawieniu koncepcji, które stworzył.
Tak jak Maria Skłodowska-Curie, Bronisław Malinowski czy Florian Znaniecki, Petrażycki znaczną część swego twórczego życia spędził poza Polską. Prawnicy, wśród których pracował, uważali (niektórzy z nich nadal tak sądzą), że jego zasadnicze idee więcej mają wspólnego z psychologią, filozofią czy zagadnieniami ogólnej metodologii aniżeli z naukami
0 prawie. Natomiast przedstawiciele wymienionych i innych dyscyplin są w większości przekonani, że twórczość Petrażyckiego należy przede wszystkim do filozofii prawa. W tym stanie rzeczy dorobek naukowy jednego z najwybitniejszych polskich uczonych XX wieku jest w nie-których dziedzinach nauki niemal całkowicie zapoznany. Podstawowe idee Petrażyckiego są ciągle nie wykorzystane, nie zostały skonfrontowane ze stanem współczesnej wiedzy, nie docenia się ich walorów ogólnohumanistycznych, możliwości eksplikacyjnych i różnokierunkowych kontynuacji.
Petrażycki nie stworzył szkoły naukowej, lecz jego dzieła przez długie lata promieniowały na szerokie kręgi inteligencji, najpierw rosyjskiej, a potem polskiej. Burzliwe czasy, w których przypadało mu żyć (wojny, rewolucje, zmiany ustrojów) wchodzenie w coraz to inne środowiska, przymusowe rozproszenie po świecie wielu jego uczniów
i przedwczesna, spowodowana II wojną światową śmierć większości z nich, to główne przyczyny braku ciągłości oddziaływania myśli Petrażycjańskiej.
A była to myśl niekonwencjonalna. Jej twórca nie ulegał autorytetom, prądy epoki i dominujące kierunki ideologiczne nie wywierały na niego takiego wpływu, jak na wielu innych uczonych. Nie usiłował korygować, po to, aby następnie rozwijać, idei, które uważał za błędne z punktu widzenia własnej metodologii, zarazem jednak kontynuował te nurty badawcze, które uważał za częściowo tylko nietrafne (np. teorię ewolucji Darwina, logikę J. S. Milla). Był śmiałym, bezkompromisowym polemistą, lecz równocześnie rzetelnym i lojalnym dyskutantem poglądów niezgodnych ze stanowiskiem, które głosił.
Tradycyjne, utarte poglądy przewartościowywał nie przez udowadnianie wyższości swoich racji, lecz poprzez wskazywanie na poznawcze i eksplikacyjne walory własnego programu naukowego, jego użyteczność w dociekaniach nad istotą rozlicznych zagadnień z różnych dziedzin umiejętności. Zadania nauki postrzegał dwutorowo. Nauka powinna zmierzać do jak najpełniejszego, adekwatnego poznawania prawdy, a zarazem jej równorzędnym celem powinno być udoskonalanie życia.
W sposób skrupulatny i metodycznie konsekwenty odróżniał podstawowe — jego zdaniem — płaszczyzny analiz epistemologicznych: teoretyczną i praktyczną, a w ramach tej ostatniej normatywną i teleologiczną. Najbardziej interesowała go epistemologia prawa i moralności. Nie przypisywał jej charakteru absolutystycznego, uznając, że poznanie naukowe „dobra”, „słuszności”, „sprawiedliwości” itp. jest niemożliwe. Tym niemniej ma ono doniosły sens praktyczny, umożliwia bowiem formułowanie dyrektyw teleologicznych, których celem powinno być wzbudzanie i utrwalanie w ludziach motywacji społecznie pożądanych oraz przeciwdziałanie dyspozycjom egoistycznym.
Czym innym jest wedle Petrażyckiego myślenie teoretyczne (badające zjawiska realne), czym innym myślenie normatywne (ustalające treść rozmaitych przepisów), a jeszcze czymś innym myślenie teleologiczne (oceniające działania wedle ich skutków). W swych studiach naukowych wyraźnie oddzielał problemy psychologiczne (ustalanie przebiegu i struktury przeżyć psychicznych) od zagadnień społecznych (analizy procesów przystosowania i rozwoju socjocentrycznego). Równie konsekwentnie wyodrębniał odmienne sfery ontologiczne w badaniach nau-kowych: dziedzinę tego, co istnieje realnie (przeżycia i ich elementy), od tego, co ma charakter idealny (wartości i normy i ich części składowe).
Książki i artykuły Petrażyckiego zawierają ogromne bogactwo refleksji, wśród których kwestie ogólnofilozoficzne i metodologiczne wysuwają się na plan pierwszy. Niezależnie od wcześniejszych, rudymentarnie zarysowanych pomysłów, sformułował zasadę adekwatności oraz udowodnił jej teoretyczną i praktyczną użyteczność. Wykazał mianowicie, na licznych przykładach, że tworzenie pojęć klasowych i budowanie teorii adekwatnych umożliwia logicznie poprawną systematyzację i kumulację wiedzy naukowej, a także ustalanie racjonalnych reguł postępowania.
Tak jak podstawy metodologii Petrażyckiego, uzasadnione w późniejszych latach zarysem nowej logiki, którą nazwał pozycyjną, podobnie stworzona przez niego teoria zjawisk psychicznych odbiega od ujęć tradycyjnych. Wyróżnienie przez Petrażyckiego czwartego (obok poznania, uczucia i woli) elementu psychiki — impulsji (emocji) jako swoistych „podrażnień popędowych” o dwoistej naturze „doznawczo-popędowej” pozwala głębiej wniknąć w pobudki (motywy) ludzkiego postępowania. Przeżycia psychiczne są — jak wykazał — sumą dyspozycji do przeżywania impulsji różnego rodzaju, które kierują w sposób bezpośredni postępowaniem ludzi. Wyobrażenia i uczucia tylko o tyle wpływają na zachowanie, o ile wzbudzają odpowiednie impulsje — apulsywne (przyciągające) lub repulsywne (odpychające).
Jak dotychczas nie tylko metodologia, lecz również psychologia emocjonalna Petrażyckiego nie spotkała się z odpowiednim zainteresowaniem ani też z kompetentną dyskusją na jej temat. A przecież o płodności poznawczej nauki o pobudkach postępowania świadczą dobitnie Petrażycjańskie analizy zjawisk prawnych, moralnych, estetycznych, ekonomicznych, językowych i kulturowych.
Wśród wielu dyscyplin humanistycznych, których podstawy Petrażycki zamierzał poddać gruntownej przebudowie, poczesne miejsce w jego systemie naukowym zajmuje socjologia. Zapowiedź odrębnego dzieła poświęconego socjologii pojawiła się już w 1910 r., w drugim tomie Teorii prawa i państwa». W późniejszym okresie „Autor miał trzy rękopisy Socjologii, napisane w różnych latach — ostatni już w Warszawie — lecz zły stan zdrowia nie pozwolił mu ich wykończyć i Wydać” . (Wszystkie te rękopisy zaginęły, prawdopodobnie bezpowrotnie). Wątki socjologiczne przewijają się wszakże we wszystkich najważniejszych pracach Petrażyckiego, począwszy od jego najwcześniejszych publikacji do ostatnich manuskryptów. Nie są one zbyt dobrze znane socjologom, zwłaszcza polskim. Jeśli w ogóle wymienia się nazwisko Petrażyckiego we współczesnych podręcznikach socjologii, są to z reguły zdawkowe wzmianki lub przypadkowe cytaty mające świadczyć o erudycji ich autorów. Krótko mówiąc, miejsce Petrażyckiego w socjologii jest więcej niż skromne, chociaż widzieli w nim socjologa F. Znaniecki i R. K. Merton, T. Szczurkiewicz i P. A. Sorokin, J. Lande i M. M. Laserson. Odnalazła socjologa w Petrażyckim nauka światowa, kiedy w 1925 r. wybrano go wiceprezesem Międzynarodowego Instytutu So-cjologicznego w Paryżu. Uznawały Petrażyckiego za socjologa tysiące słuchaczy jego wykładów, uczestnicy jego seminarium, a następnie założyciele Koła Socjologicznego Studentów Uniwersytetu Warszawskiego. Dzisiaj tych, którzy są świadomi, że Petrażycki był również socjologiem, jest mniej niż kiedyś, a jeszcze rzadsze są próby rozwijania jego poglądów socjologicznych.
Petrażycki odrzucał tradycyjną „koncepcję socjologii jako „nauki 0 społeczeństwie”, której celem podstawowym jest opis i wyjaśnianie wszelkich „zjawisk społecznych”. Uważał, że „socjologia przedstawia coś w rodzaju muzeum patologii naukowej, mianowicie bogatą kolekcję teorii skaczących” u. Aby socjologia mogła być w pełnym tego słowa znaczeniu nauką, musi adekwatnie ustalić swój specyficzny przedmiot. Z zasady adekwatności wynika konieczność zbudowania socjologii jako teorii rodzajowej, nadrzędnej w stosunku do n społecznych teorii gatunkowych. Socjologię ujmuje więc Petrażycki jako „teorię procesów społecznych i rozwoju społecznego”. Utożsamia „naukową socjologię” z „naukową teorią procesów społeczno-psychicznych”. Jak pisze Jerzy Lande: „W zastosowaniu do prawa socjologia ta daje teorię rozwoju, która zawiera […] koncepcję postępu społecznego, określoną w treści i uzasadnioną naukowo, bez użycia jakichkolwiek kryteriów absolutnych” .
Już w Lehre vom Einkommen (t. 2, 1895 r.) analizował Petrażycki, w szerokim przekroju historycznym, społeczną rolę prawa cywilnego jako czynnika z jednej strony gospodarczego, a z drugiej — etycznie wychowawczego. W Teorii prawa i państwa (1907 r.) charakteryzował m.in. ustrój decentralizacji gospodarczej (kapitalistyczny) i ustrój centralizacji (socjalistyczny). Uważał, że świadoma polityka prawa powinna już w ustroju decentralizacji w taki sposób ustalać treść przepisów prawa, aby przygotowywały one ludzi do nowego ustroju, ustroju socjalistycznego, wpajając zamiłowanie do pracy, prawość, solidność, poczucie godności własnej itd. i zarazem przeciwdziałać egoizmowi, lenistwu, chciwości, bezwzględności i różnym przejawom społecznie niepożądanego indywidualizmu. Był przekonany, że „uspołecznienie produkcji dla swego powodzenia wymaga nie tylko odpowiedniego poziomu sprawności gospodarczej jako takiej, lecz również zdolności i skłonności do energicznej pracy nie dla siebie, lecz dla dobra ogólnego […]” .
Do socjologii należy niewątpliwie Petrażycjańska teoria motywacyjnego i wychowawczego działania prawa i moralności jako dwóch gatunków zjawisk etycznych. Teorię tę traktował jako część ogólnej teorii rozwoju społecznego. W myśl założeń, które stanowiły fundament jego metodologii, teoria prawa i moralności powinna stanowić konieczne uzupełnienie badań nad ogółem zjawisk społecznych. „Socjologia — pisze w No-wych podstawach logiki — jest, czyli raczej powinna być, budowana jako wyższa teoria rodzajowa procesów społecznych, w odróżnieniu od różnych podrzędnych nauk gatunkowych, dotyczących różnych gatunków zjawisk społecznych, od teorii prawa, teorii państwa, teorii moralności, teorii gospodarstwa, religii itd. Nad n teorii społecznych gatunkowych może i powinna być zbudowana n + 1 teoria, jeszcze jedna teoria, wyższa rodzajowo, traktująca nie o prawie lub gospodarstwie, religii itp., lecz o zasadniczo innych rzeczach, o tym co jest wspólne i właściwe procesom społecznym w ogóle, co jest prawem ewolucji społecznej w ogóle itd.”
Prawo jako wytwór procesów przystosowania społeczno-psychicznego, ujmowane przez Petrażyckiego jako „realność” psychiczna, jest w jego teorii powiązane dwustronnymi relacjami z „realnością” społeczną. Dlatego z jednej strony analizuje społeczne uwarunkowania prawa, z drugiej zaś *— oddziaływanie prawa na rozwój życia społecznego. Wartość społeczna prawa polega, jego zdaniem, na tym, że umożliwia realizację naczelnej wartości moralnej, którą jest ideał miłości — stan całkowitego uspołecznienia człowieka. Prawo sprzyja więc w swoisty sposób aktualizowaniu się dobra i ograniczaniu zła w stosunkach międzyludzkich; uznaje przymus, aczkolwiek go nie wymaga.
Wyróżnienie przez Petrażyckiego dwóch społecznych funkcji prawa, funkcji rozdzielczej (regulującej podział i krążenie dóbr materialnych w społeczeństwie) i organizacyjnej (wytwarzającej strukturę grup społecznych) pozwoliło na sformułowanie wielu wnikliwych obserwacji na temat procesów kształtowania się ustrojów gospodarczych i politycznych, w szczególności państwa. Z tymi zagadnieniami związane są jego refleksje nad zjawiskiem władzy, a więc prawem do rozkazywania i obowiązkiem posłuszeństwa, nad „władzami pańskimi” i „społecznie służebnymi” etc.
,.Kiedy studiuje się rozważania Petrażyckiego — pisze P. A. Sorokin — nad organizacyjną i rozdzielczą funkcją prawa, wychowawczymi i społecznymi jego skutkami, związkami pomiędzy prawem pozytywnym a intuicyjnym, prawem oficjalnym i nieoficjalnym lub to, jaki rodzaj stosunków międzyludzkich reguluje oficjalne prawo i co się dzieje, gdy pojawia się rozbieżność między prawem oficjalnym i intuicyjnym, staje się jasne, że we wszystkich tych dociekaniach Petrażycki zajmuje się intersubiektywnymi, społecznymi formami prawa jako czymś realnym i problemy te traktuje socjologicznie, z pomysłowością pierwszorzędnego socjologa”20. Niewątpliwie Sorokin ma też rację, kiedy twierdzi, że dla Petrażyckiego cała klasa rzeczywistości społecznej (superorganicznej) jest obszarem nie tylko zachowań w sensie behawioralnym, lecz przede wszyst-kim znaczeń, wartości i norm, i ocen.
W dziełach Petrażyckiego znaleźć można wiele innych, inspirujących i głębokich refleksji na temat np. stosunku definicji do teorii naukowych, związku przyczynowego, psychospołecznych form myślenia, norm jednostronnie imperatywnych i imperatywno-atrybutowych, przeżyć heteronomicznych i autonomicznych, faktów normatywnych, teorii ewolucji, przekształceń ustrojów społecznych, procesów rozwojowych społeczeństwa, ekonomii politycznej, uprawnień i obowiązków, sprawiedliwości, piękna etc. Sposób formułowania tych i innych problemów oraz metody ich rozwiązywania są bliskie współczesnym wymaganiom naukowym, a samowiedza metodologiczna Petrażyckiego jest czymś wyjątkowym nie tylko na tle epoki, w której przypadło mu żyć, lecz również i współcześnie.
Z tego krótkiego przeglądu niektórych problemów, jakie można znaleźć w pismach Petrażyckiego, wynika, że dla ludzi myślących długo jeszcze będą stanowić źródło twórczych pomysłów i przedmiot licznych studiów i analiz. Weryfikacja teorii, twierdzeń i hipotez, których tak wiele sformułował Petrażycki, niewątpliwie może przyczynić się do postępu nauki. Jego spuścizna ma wielokierunkowy, wieloaspektowy charakter. Nie została ona, jak już podkreślałem, skonfrontowana ze współczesnym stanem wiedzy. Całościowa ocena dorobku naukowego Petrażyckiego będzie możliwa dopiero wtedy, kiedy w analizie jego dzieła wezmą udział metodologowie i logicy, filozofowie i psycholodzy, prawnicy i socjologowie, etycy i ekonomiści.
Niniejszy tom, którego tytuł obiecuje znacznie mniej, niż w istocie zawiera, stanowi pierwszy krok w tym kierunku. Składa się on z wybranych fragmentów prac Petrażyckiego, które w jakiejkolwiek postaci były
opublikowane w języku polskim, a także zawiera ocalałe inedita. Mimo że jest adresowany przede wszystkim do socjologów, by oni także zaczęli uczestniczyć w intelektualnym dziedzictwie Petrażycjanizmu, zapewne zainteresuje przedstawicieli i innych nauk humanistycznych.
Pracę nad Pismami wybranymi rozpoczął wiosną 1980 r. Jerzy Licki (Jerzy Finkelraut do 1939 r.) — uczeń, współpracownik, tłumacz i wydawca w okresie międzywojennym rękopisów Petrażyckiego. Jesienią
tegoż roku gotowy był wstępny projekt tomu. Ostatniego dnia marca 1981 r. nagła śmierć zabrała Jerzego Lickiego. Zdążył on dokonać wstępnego wyboru fragmentów z następujących prac Petrażyckiego (i niektóre z nich opatrzyć redakcyjnymi komentarzami): Szkice filozoficzne (w tomie fragmenty te noszą tytuł O tzw. metodzie krytycznej), O różnych gatunkach przewidywań, O filozofii, O pobudkach postępowania, O ideale społecznym, Teoria prawa i państwa (t. 1), Zagadnienia prawa zwyczajowego, Prawo a sąd, O ratunek dla inteligencji, O dopełniających prądach kulturalnych.
Z tytułu wieloletniej, bliskiej współpracy z J. Lickim przypadło mi w udziale kontynuowanie przerwanej pracy nad dziełem dopiero co rozpoczętym. Po dokonaniu wyboru fragmentów z pozostałych utworów
Petrażyckiego opracowałem i skomponowałem całość, wprowadziłem brakujące śródtytuły i wszystkie odsyłacze oznaczone literami. Korzystając z licznych ineditów i materiałów archiwalnych J. Lickiego, opracowałem tekst Zycie i twórczość Leona Petrażyckiego, bibliografię prac poświęconych L. Petrażyckiemu, a także dokonałem wyboru i opisu ilustracji.
Rozprawę pt. Tworzenie pojęć klasowych i budowanie teorii naukowych utworzyłem z fragmentów dwóch różnych prac Petrażyckiego, tj. ze Wstępu do nauki prawa i moralności oraz z Nowych podstaw logiki.
Przyczyny tej decyzji wyjaśniam w przypisie do rozprawy. ‚W trzech przypadkach zmianie uległy pierwotne tytuły prac Petrażyckiego. I tak wyimki ze Szkiców filozoficznych opatrzyłem skróconym podtytułem oryginału, adekwatniej bowiem odzwierciedla on treści w nich zawarte.
Z analogicznego powodu zmieniony został podtytuł Wstępu do nauki prawa i moralności oraz skrócony został tytuł Teorii prawa i państwa w związku z teorią moralności. Pozostałe tytuły prac Petrażyckiego pozostały bez zmian.
Zastosowane skróty tekstu nie zostały zaznaczone, by nie utrudniać jego czytelności. Oznaczenia skrótów […] występują jedynie w ineditach, których zasady opracowania są zamieszczone we wstępie je poprzedzającym.
Źródła, z których pochodzą poszczególne partie tekstu, są podane na końcu każdej pracy. Śródtytuły, których numery są opatrzone nawiasem kwadratowym, są autorstwa A. Kojdera lub J. Lickiego, pozostałe wzięte są z oryginału albo były wprowadzone w pierwodrukach rękopisów. Autorami przypisów uzupełniających i innych komentarzy redakcyjnych, które są sygnowane J-L. lub A.K., są autorzy wyboru Pism.
Kompozycja niniejszego tomu odbiega zasadniczo od wydawnictw po-dobnego typu. Składa się on nie z większych partii (paragrafów, rozdziałów, części itp.) prac oryginalnych, lecz z — powiązanych śródtytułami — drobnych wyimków, które, jak zakładali autorzy wyboru, odzwierciedlają bez zniekształceń, w skondensowanej formie, zasadniczy tok wywodów Leona Petrażyckiego i podstawowe tezy jego argumentacyj. Tom tak przygotowany nie powinien zastępować lektury pełnych edycji prac Petrażyckiego, lecz raczej zachęcać do zapoznania się z nimi tych wszystkich, których głębiej zainteresuje myśl autora.
Kiedy opracowywałem niniejszy tom, miałem w pamięci długie rozmowy prowadzone z Profesorem Jerzym Lickim — niestrudzonym pro-pagatorem i kontynuatorem idei naukowych Petrażyckiego. On też jest głównym autorem koncepcji tomu. Starałem się rozpoczęte przez niego przedsięwzięcie zrealizować poprawnie. Czy mi się to udało — osądzą Czytelnicy.
Życzliwe uwagi i pomoc wielu osób bardzo sobie cenię. Szczególną wdzięczność — zwłaszcza za liczne sugestie na temat układu treści — winien jestem Profesorom Jerzemu Kowalskiemu i Adamowi Podgóreckiemu. Tomaszowi Giaro dziękuję za przetłumaczenie zwrotów łacińskich i pomoc w rozwikłaniu kilku problemów translatorskich. Todorovi Podgoracovi oraz Rozalii i Antoniemu Sułkom zawdzięczam cenne uzupełnienia i komentarze bibliograficzne. Kazimierzowi Lickiemu składam podziękowanie za udostępnienie zarówno ineditów Petrażyckiego, jak i archiwum jego Ojca. Wypada mi również podziękować Wydawnictwu za rzeczową współpracę i żywe zainteresowanie książką.

Andrzej Kojder

Społeczeństwo przemysłowe i jego przyszłość – Ted Kaczyński

 

 

1. Rewolucja przemysłowa oraz jej konsekwencje okazały się katastrofą dla rodzaju ludzkiego. Znacznie zwiększyły średnią długość życia tych z nas, żyjących w krajach “rozwiniętych”, lecz zdestabilizowały społeczeństwo, uczyniły życie niespełnionym, podporządkowały ludzi nieudogodnieniom, doprowadziły do cierpienia na płaszczyźnie psychologicznej (w krajach Trzeciego Świata również i fizycznej) oraz naraziły naturalny świat na poważne szkody. Kontynuowanie rozwoju technologii pogorszy jedynie sytuację. Z pewnością podporządkuje ludzi jeszcze większym nieudogodnieniom i narazi naturalny świat na jeszcze większe szkody, prawdopodobnie doprowadzi do większego rozłamu społecznego i psychologicznego cierpienia, a nawet do zwiększenia cierpienia fizycznego w krajach “rozwiniętych”.

2. System industrialno-technologiczny może przetrwać lub ulec załamaniu. Jeżeli przetrwa, MOŻE ostatecznie osiągnąć niski poziom fizycznego i psychologicznego cierpienia, lecz jedynie po przejściu przez długi i dotkliwy okres przystosowawczy i jedynie za cenę trwałego zredukowania istot ludzkich oraz wielu innych żywych organizmów do ról sterowanych produktów i trybików społecznej machiny. Ponadto, jeżeli system przetrwa, konsekwencje będą nieuniknione: nie istnieje żaden sposób zreformowania bądź zmodyfikowania systemu bez pozbawienia ludzi ich godności i autonomii.

3. Jeżeli system ulegnie załamaniu, konsekwencje wciąż będą bardzo dotkliwe. Im większy jednak staje się system, tym bardziej katastroficzne będą skutki jego upadku, jeżeli więc ma upaść, lepiej żeby nastąpiło to wcześniej niż później.

4. Wysuwamy więc hasło rewolucji skierowanej przeciw systemowi industrialnemu. Rewolucja ta może, lub też nie, zrobić użytek z przemocy; może nastąpić nagle, lub stanowić względnie stopniowy proces obejmujący kilka dziesięcioleci. Takich rzeczy nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Możemy jednak ogólnie naszkicować kryteria, jakie powinni przyjąć ci, którzy nienawidzą systemu industrialnego w celu przygotowania podłoża pod rewolucję przeciwko dzisiejszej formie społeczeństwa. Nie będzie to rewolucja POLITYCZNA. Jej celem będzie obalenie nie rządów, lecz ekonomicznych i technologicznych podstaw współczesnego społeczeństwa.

5. W poniższym tekście zwracamy uwagę jedynie na niektóre negatywne aspekty wynikające z systemu industrialno-technologicznego. O innych wspominamy bardzo pobieżnie lub zupełnie ignorujemy. Nie oznacza to, że uważamy je za nieważne. Z przyczyn praktycznych musimy ograniczyć naszą dyskusję do obszarów, które nie doczekały się dostatecznej uwagi publicznej lub takich, o których mamy do powiedzenia coś nowego. Przykładowo, skoro działają dobrze rozwinięte ruchy na rzecz ochrony środowiska i dzikiego życia, o degradacji czy destrukcji dzikiej natury piszemy niewiele, pomimo tego, że uważamy te kwestie za niezwykle ważne.

6.Prawie każdy zgodzi się ze stwierdzeniem, iż żyjemy w społeczeństwie nękanym przez liczne problemy. Jedną z najbardziej rozpowszechnionych manifestacji szaleństwa naszego świata jest lewactwo, tak więc dyskusja nad psychologicznym obrazem lewactwa może posłużyć jako wprowadzenie do dyskusji nad problemami współczesnego społeczeństwa jako ogółu.

7. Czym jednak jest lewactwo? W pierwszej połowie 20-tego wieku lewactwo miało być praktycznie utożsamiane z socjalizmem. Dzisiaj ruch ten jest podzielony i nie jest do końca jasne, kto właściwie powinien być określany mianem lewaka. W poniższym tekście, gdy mówimy o lewakach, mamy na myśli głównie socjalistów, kolektywistów, osoby “politycznie poprawne”, feministki, działaczy na rzecz gejów i niepełnosprawnych, aktywistów praw zwierząt, i tym podobnych. Nie każdy, kto jest powiązany z którymś z tych ruchów jest lewakiem. To, do czego chcemy dotrzeć przez omawianie lewactwa to nie tyle ruch czy ideologia, co typ psychologiczny, czy raczej zbiór pokrewnych typów. Tak więc to, co mamy na myśli mówiąc o lewactwie wyłoni się jaśniej wraz z tokiem naszej dyskusji nad lewackim obrazem psychologicznym (zobacz również punkty 227- 230).

8. Mimo to, nasza koncepcja lewactwa pozostaje punktem wyjścia mniej jasnym, niż byśmy sobie tego życzyli, jednakże nie ma na to rady. Staramy się jedynie ukazać z grubsza i w sposób zbliżony dwie psychologiczne tendencje, które naszym zdaniem są główną siłą napędową współczesnego lewactwa. W żadnym wypadku nie twierdzimy, że ujawniamy CAŁĄ prawdę w obrazie psychologicznym lewactwa. W dodatku nasza dyskusja odnosi się jedynie do lewactwa współczesnego. Kwestię, w jakim stopniu nasza dyskusja może odnosić się do 19-tego i wczesnych lat 20-tego wieku, pozostawiamy otwartą.

9. Dwie psychologiczne tendencje stanowiące podłoże współczesnego lewactwa nazywamy “poczuciem niższości” oraz “nadsocjalizacją”. Poczucie niższości charakterystyczne jest dla współczesnego lewactwa jako całość, podczas gdy nadsocjalizacja charakterystyczna jest jedynie pewnego jej segmentu; segment ten jest jednak wysoko wpływowy.

 

POCZUCIE NIŻSZOŚCI

 

10. “Poczucie niższości” rozumiemy nie tylko w ścisłym tego słowa znaczeniu, ale jako całe spektrum powiązanych cech: niskiej samooceny, poczucia bezradności, tendencji desperacyjnych, defetyzmu, poczucia winy, samonienawiści, itd. Twierdzimy, że współcześni lewacy posiadają owe cechy (prawdopodobnie mniej lub bardziej tłumione) oraz że są one czynnikiem decydującym dla ustalenia kierunku współczesnego lewactwa.

11. Jeśli ktoś interpretuje jako uwłaczające prawie wszystko, co się o nim mówi (lub o grupach, z którymi się identyfikuje) wnioskujemy z tego, że ma on poczucie niższości lub niski poziom samooceny. Ta tendencja jest widoczna pośród rzeczników praw mniejszości, niezależnie od tego, czy należą do grup mniejszości, których praw bronią. Są oni nadwrażliwi na terminy używane do określenia mniejszości. Terminy “murzyn”, “orientalny”, “upośledzony” czy “panienka” dla Afrykanina, Azjaty, osoby niepełnosprawnej czy kobiety pierwotnie pozbawione były jakiegokolwiek uwłaczającego znaczenia. “Babka” i “panienka” były jedynie żeńskimi odpowiednikami “faceta”, “gościa” czy “kolesia”. Negatywne znaczenie zostało przypisane tym terminom przez samych aktywistów.

12. Osoby najbardziej przewrażliwione na punkcie “niepoprawnej politycznie” terminologii to nie przeciętni czarni mieszkańcy getta, azjatyccy imigranci, wykorzystywane kobiety czy osoby niepełnosprawne, lecz mała grupa aktywistów, spośród których wielu nie należy nawet do żadnej “uciskanej” grupy, lecz pochodzi z uprzywilejowanej warstwy społeczeństwa. Polityczna poprawność znajduje swe oparcie pośród profesorów uniwersyteckich, mających zapewnione zatrudnienie z zadowalającymi zarobkami, z których większość jest heteroseksualnymi białymi mężczyznami z klasy średniej.

13. Wielu lewaków mocno identyfikuje się z problemami grup, które postrzegane są jako słabe (kobiety), pokonane (Amerykańscy Indianie), odpychające (homoseksualiści), czy w inny sposób niższe. Lewacy sami również uważają te grupy za niższe. Nie przyznaliby się nawet sami przed sobą do tego, że mają takie odczucia, ale właśnie dlatego identyfikują się z problemami tych grup, ponieważ uznają je za niższe. (Nie chcemy przez to powiedzieć, że kobiety, Indianie, itd. są niżsi, czynimy tylko uwagę na temat lewackiej psychologii).

14. Feministki desperacko chciałyby udowodnić, że kobiety są równie silne i uzdolnione jak mężczyźni. Najwidoczniej nękane są przez obawę, że kobiety mogą NIE być równie silne i uzdolnione jak mężczyźni.

15. Lewacy wydają się nienawidzić wszystkiego, co posiada wizerunek silnego, dobrego i pełnego sukcesów. Nienawidzą Ameryki, nienawidzą zachodniej cywilizacji, nienawidzą białych mężczyzn, nienawidzą racjonalności. Powody, jakie podają lewacy na uzasadnienie swej nienawiści do Zachodu, itd. w oczywisty sposób nie odpowiadają ich rzeczywistym motywom. Twierdzą, że nienawidzą Zachodu za jego upodobanie do wojen, imperializmu, seksizmu, etnocentryzmu, itd., lecz gdy tylko te same wady ujawniają się w krajach socjalistycznych, lub kulturach prymitywnych, lewacy znajdują dla nich uzasadnienie, lub co najwyżej NIECHĘTNIE przyznają, że owe wady istnieją, podczas gdy ENTUZJASTYCZNIE wytykają (często znacznie przesadzając), gdy pojawiają się w cywilizacji zachodniej. Jest więc oczywiste, że wady te nie stanowią rzeczywistego motywu nienawiści do Ameryki i Zachodu. Nienawidzą Ameryki i Zachodu za to, że są silne i pełne sukcesów.

16. Słowa takie jak “pewność siebie”, “poleganie na sobie”, “inicjatywa”, “przedsiębiorczość”, “optymizm”, itd. odgrywają mało istotną rolę w liberalnym i lewackim słownictwie. Lewak jest antyindywidualistyczny, pro-kolektywistyczny. Oczekuje od społeczeństwa, by zajmowało się potrzebami każdego, każdym się opiekowało. Nie jest tym typem osoby, która posiada wewnętrzne poczucie ufności w możliwość samodzielnego rozwiązywania swoich problemów i zaspokajania swoich potrzeb. Lewak jest nastawiony antagonistycznie do koncepcji współzawodnictwa, ponieważ w głębi duszy czuje się przegrany.

17. Formy sztuki pociągające współczesnych intelektualistów lewackich wydają się skupiać na nędzy, porażce i rozpaczy, lub tez przyjmują ton orgiastyczny, odrzucający racjonalną kontrolę, tak jakby nie istniała nadzieja na osiągnięcie czegokolwiek poprzez racjonalną kalkulację, a jedyne, co pozostało to zanurzenie się w odczuwaniu danej chwili.

18. Współcześni filozofowie lewaccy wykazują tendencję do pomijania przyczyny, nauki, obiektywnej rzeczywistości i twierdzą, że wszystko jest kulturowo względne. Prawdą jest, że można poważnie kwestionować podstawy wiedzy naukowej i to, w jaki sposób, jeżeli w ogóle, można zdefiniować koncepcję obiektywnej rzeczywistości. Jest jednak oczywiste, że współcześni filozofowie lewaccy nie kierują się zimną logiką systematycznie analizującą podstawy wiedzy. Są głęboko zaangażowani emocjonalnie w swój atak na prawdę i rzeczywistość. Atakują te koncepcje z powodu własnych potrzeb psychologicznych. Ich atak jest ujściem ich wrogości i dopóki są skuteczne zaspokajają rządzę władzy. Co ważniejsze, lewak nienawidzi nauki i racjonalności, ponieważ klasyfikują one pewne poglądy jako prawdziwe (czyli pełne sukcesów, nadrzędne), a inne jako fałszywe (czyli przegrane, niższe). Poczucie niższości lewaka zakorzenione jest tak głęboko, że nie jest on w stanie tolerować jakiejkolwiek tego typu klasyfikacji. Poczucie to powoduje również odrzucenie przez wielu lewaków koncepcji choroby umysłowej i użyteczności testów na inteligencję. Lewacy nastawieni są antagonistycznie do genetycznego wyjaśniania ludzkich możliwości czy zachowań, ponieważ takie wyjaśnienia mogą sugerować wyższość pewnych osób w stosunku do innych. Lewacy wolą wpisać zdolności jednostki na konto społeczeństwa lub obwiniać je za brak owych zdolności. W ten sposób, jeżeli jakaś osoba jest “wyższa” nie jest to jej wina, lecz społeczeństwa, ponieważ osoba ta nie została prawidłowo wychowana.

19. Lewak nie jest typowym przykładem osoby, z której poczucie niższości czyni zachwalającego siebie egoistę, brutala, bezwzględnego współzawodnika. Taka osoba nie utraciła całkowicie wiary w siebie. Wykazuje braki w poczuciu władzy i własnej wartości, ale w dalszym ciągu ufa w swą zdolność do bycia silnym, a jej wysiłki w tym celu powodują jej nieprzyjemne zachowanie. [1] Lewak jednak poszedł w tym o wiele dalej. Jego poczucie niższości jest zakorzenione tak głęboko, że nie jest on w stanie postrzegać siebie jako jednostki silnej i wartościowej. Stąd też bierze się lewacki kolektywizm. Lewak może bowiem czuć się silny jedynie jako członek dużej organizacji lub masowego ruchu, z którym może się identyfikować.

20. Na uwagę zasługują masochistyczne tendencje lewackich metod działania. Lewacy protestują kładąc się przed pojazdami, umyślnie prowokują policję lub rasistów, itd. Metody te mogą często być skuteczne, lecz wielu lewaków używa ich nie jako środka do osiągnięcia celu, ale ponieważ WOLI metody masochistyczne. Samonienawiść jest wadą lewacką.

21. Lewacy mogą twierdzić, że ich działalność motywowana jest współczuciem bądź zasadami moralnymi i rzeczywiście te ostatnie odgrywają pewną rolę dla lewaka cechującego się nadsocjalizacją. Współczucie i zasady moralne nie mogą być jednak głównymi motywami lewackiej działalności. Wrogość jest zbyt widocznym składnikiem zachowania lewaków, podobnie jak pęd do władzy. Pozy tym, wiele lewackich zachowań nie jest racjonalnie obliczonych na korzyść ludzi, którym lewacy rzekomo chcą pomagać. Na przykład, jeżeli ktoś uważa, że faworyzowanie mniejszości odpowiednie jest dla czarnej ludności, czy ma sens żądanie go we wrogich czy dogmatycznych terminach? Bardziej efektywne byłoby objęcie podejścia dyplomatycznego i pojednawczego, które wywołałoby przynajmniej werbalne i symboliczne ustępstwa ze strony białej ludności, która uważa, że faworyzowanie mniejszości jest skierowane przeciwko niej. Takiego podejścia lewacy jednak nie podejmują, ponieważ nie zaspakajałoby to ich potrzeb emocjonalnych. Pomaganie czarnej ludności nie jest ich prawdziwym celem. Problemy rasowe służą raczej jako pretekst do wyrażania swej wrogości i niespełnionej żądzy władzy. Czyniąc to, w rzeczywistości szkodzą czarnym, ponieważ wrogość działaczy wobec białej większości prowadzi do nasilenia nienawiści rasowej.

22. Gdyby nasze społeczeństwo pozbawione było jakichkolwiek problemów, lewacy musieliby problemy WYNALEŹĆ, by zapewnić sobie pretekst do wywoływania awantur.

23. Podkreślamy, że nie jest to dokładny opis każdego, kto może być uważany za lewaka. Jest to jedynie pobieżne nakreślenie ogólnej tendencji lewactwa.

 

NADSOCJALIZACJA

 

24. Psycholodzy używają terminu “socjalizacja” na określenie procesu, w którym dzieci uczone są, by myśleć i zachowywać się tak, jak wymaga społeczeństwo. O osobie mówi się, że jest dobrze uspołeczniona, jeśli uznaje i przestrzega kodeksu moralnego swego społeczeństwa i dostosowuje się jako jego funkcjonująca część. Może wydawać się bezsensowne twierdzenie, że wielu lewaków jest naduspołecznionych, skoro są oni postrzegani jako buntownicy. Niemniej jednak, stanowisko to może być obronione. Wielu lewaków nie jest takimi buntownikami, jakimi wydają się być.

25. Kodeks moralny naszego społeczeństwa jest na tyle wymagający, że nikt nie może myśleć, czuć i działać w sposób całkowicie moralny. Na przykład, oczekuje się od nas, byśmy nikogo nie nienawidzili, jednak prawie każdy w takim czy innym przypadku nienawidzi, czy się do tego przyznaje czy nie. Niektórzy ludzie są tak wysoce uspołecznieni, że usiłowanie myślenia, odczuwania i działania w zgodzie z moralnością nakłada na nich poważny ciężar. W celu uniknięcia poczucia winy, muszą ciągle oszukiwać siebie samych co do swych motywów i znajdywać moralne wytłumaczenie dla uczuć i zachowań w rzeczywistości mających niemoralne pochodzenie. Na określenie takich osób używamy terminu “naduspołecznieni”. [2]

26. Nadsocjalizacja może prowadzić do niskiej samooceny, poczucia bezsilności, defetyzmu, winy, itd. Jednym z najważniejszych środków uspołeczniających dzieci jest sprawianie, by poczuły się zawstydzone z powodu zachowania lub wypowiedzi niezgodnych z oczekiwaniami społeczeństwa. Jeśli będzie to przesadzone, lub jeśli jakieś dziecko jest szczególnie wrażliwe na podobne uczucia, skończy wstydząc się SAMEGO SIEBIE. Ponadto myśli i zachowanie osoby naduspołecznionej są bardziej ograniczone oczekiwaniami społeczeństwa, niż osoby uspołecznione w mniejszym stopniu. Większość ludzi angażuje się w znaczącą ilość zachowań cechujących się nieposłuszeństwem. Kłamią, popełniają drobne kradzieże, łamią przepisy drogowe, wymigują się od pracy, nienawidzą kogoś, mówią złośliwe rzeczy, używają niejasnych sztuczek, by prześcignąć drugą osobę. Naduspołeczniona osoba tych rzeczy robić nie może, a jeśli już to z odczuciem wstydu i oskarżania samego siebie. Nie może nawet doświadczyć, bez winy, myśli lub uczuć niezgodnych z przyjętą moralnością; nie może mieć “nieczystych” myśli. A socjalizacja nie jest jedynie kwestią moralności; jesteśmy uspołeczniani, by potwierdzać wiele norm zachowań, które moralności nie dotyczą. Osoba naduspołeczniona jest więc trzymana na psychologicznej smyczy i całe swoje życie chadza ścieżkami wyznaczonymi jej przez społeczeństwo. W wielu naduspołecznionych osobach wywołuje to odczucie przymusu i bezsilności, będące poważnym utrudnieniem. Sugerujemy, że nadsocjalizacja zajmuje miejsce obok innych poważnych okrucieństw, jakie wyrządzają sobie nawzajem istoty ludzkie.

27. Twierdzimy, ze bardzo istotny i wpływowy segment współczesnej lewicy jest naduspołeczniony, oraz że jego naduspołecznienie ma ogromne znaczenie w wyznaczaniu kierunku współczesnego lewactwa. Lewacy naduspołecznieni często są intelektualistami bądź członkami wyższej klasy średniej. Godne uwagi jest, że intelektualiści uniwersyteccy [3] stanowią najwyżej uspołeczniony segment naszego społeczeństwa jak również najbardziej lewicowy.

28. Naduspołeczniony lewak próbuje zerwać się ze swej psychologicznej smyczy i zapewnić sobie autonomię przez buntowanie się. Zwykle nie jest jednak wystarczająco silny, by buntować się przeciw najbardziej podstawowym wartościom społeczeństwa. Ogólnie rzecz biorąc, cele dzisiejszych lewaków nie są sprzeczne z przyjętą moralnością. Wprost przeciwnie, lewica wybiera jakąś ogólnie przyjętą zasadę moralną, przyjmuje ją jako swoją, oskarżając główny nurt społeczeństwa o jej łamanie. Przykładowo: równość rasowa, równość płci, pomoc biednym, pokój w opozycji do wojny, działanie bez użycia przemocy, swoboda ekspresji, dobroć dla zwierząt. Zasadniczo obowiązek jednostki do służenia społeczeństwu i obowiązek społeczeństwa do opiekowania się jednostką. Są to wszystko wartości głęboko zakorzenione w naszym społeczeństwie (lub przynajmniej jego średnich i wyższych klas) [4] od długiego czasu. Są one w sposób jawny lub domniemany wyrażane w większej części materiałów prezentowanych nam przez główny nurt mediów komunikacyjnych oraz system edukacyjny. Lewacy, szczególnie ci naduspołecznieni zazwyczaj nie buntują się przeciw tym zasadom, lecz usprawiedliwiają swą wrogość wobec społeczeństwa twierdząc (do pewnego stopnia słusznie), że nie żyje ono według tych zasad.

29. Oto przykład obrazujący sposób, w jaki naduspołeczniony lewak wykazuje swoje przywiązanie do konwencjonalnych postaw naszego społeczeństwa, jednocześnie udając, że się przeciw nim buntuje. Wielu lewaków postuluje faworyzowanie mniejszości, przyznawanie czarnym prestiżowych zawodów, polepszanie edukacji w czarnych szkołach i zwiększanie nakładów finansowych na nie; styl życia czarnej “podklasy” uważają za społeczną hańbę. Chcą zintegrować czarnego człowieka z systemem, uczynić z niego biznesmena, prawnika, naukowca takiego samego, jak biali przedstawiciele klasy średniej. Lewacy odpowiedzą, że ostatnią rzeczą, jakiej chcą jest uczynienie z czarnego człowieka kopii człowieka białego; że chcą raczej zachowywać kulturę afroamerykańską. Na czym jednak zachowywanie tej kultury polega? Nie może polegać w zasadzie na niczym więcej jak tylko na jedzeniu “czarnego” pożywienia, słuchaniu “czarnej” muzyki, ubieraniu się w “czarnym” stylu oraz uczęszczaniu do czarnego kościoła czy meczetu. Innymi słowy, owa kultura może wyrażać się jedynie w powierzchownych kwestiach. We wszystkich PODSTAWOWYCH aspektach, większa część naduspołecznionych lewaków chce ułożyć czarnego człowieka w zgodności z ideałami białej klasy średniej. Chcą, by studiował przedmioty techniczne, został urzędnikiem lub naukowcem, spędzał swoje życie na wspinaniu się na wyższe szczeble drabiny statusu, by udowodnić, że czarni są tak dobrzy jak biali. Chcą uczynić czarnych ojców “odpowiedzialnymi”, chcą, by czarne gangi zaprzestały przemocy, itd. Są to jednak dokładnie te wartości, które charakterystyczne są dla systemu przemysłowo-technologicznego. To, o co system dba najmniej, to jakiej muzyki człowiek słucha, jakie nosi ubrania i jaką wyznaje religię, dopóki uczy się w szkole, ma szanowaną pracę, wspina się po drabinie statusu, jest “odpowiedzialnym” rodzicem, nie używa przemocy, itd. W rezultacie nie ważne jest, jak bardzo temu zaprzecza, naduspołeczniony lewak chce zintegrować czarnego człowieka z systemem i chce, by przyswoił sobie jego wartości.

30. Oczywiście nie twierdzimy, że lewacy, nawet ci naduspołecznieni, NIGDY nie buntują się przeciw fundamentalnym wartościom naszego społeczeństwa. Czasami to robią. Niektórzy naduspołecznieni lewacy posunęli się tak daleko, że buntują się przeciw jednej z najważniejszych zasad współczesnego społeczeństwa angażują się w fizyczną przemoc. Z ich punktu widzenia przemoc stanowi formę “wyzwolenia”. Innymi słowy, poprzez przemoc przełamują się przez psychologiczne ograniczenia wpajane im przez wychowanie. Z powodu ich naduspołecznienia, ograniczenia te są dla nich trudniejsze do zniesienia niż dla innych, stąd ich potrzeba uwolnienia się od nich. Zwykle jednak usprawiedliwiają swój bunt przy użyciu terminów charakterystycznych dla wartości głównego nurtu społeczeństwa. Gdy angażują się w przemoc, twierdzą że walczą z rasizmem, itd.

31. Zdajemy sobie sprawę, że wobec powyższego, pobieżnie nakreślonego obrazu psychologicznego lewaka, może wybuchnąć wiele sprzeciwów. Rzeczywista sytuacja jest bardziej złożona i jakikolwiek kompletny zapis tego zjawiska wymagałby wielu tomów, nawet gdyby były dostępne niezbędne dane. Twierdzimy jedynie, że przedstawiliśmy orientacyjnie dwie najważniejsze tendencje w psychologii współczesnego lewactwa.

32. Problemy lewaka ukazują problemy naszego społeczeństwa jako całości. Niska samoocena, skłonności depresyjne oraz defetyzm nie są zarezerwowane dla lewicy. Mimo tego, że są szczególnie widoczne w lewicy, upowszechnione są w całym społeczeństwie, a dzisiejsze społeczeństwo stara się poddać nas socjalizacji na większą skalę, niż jakakolwiek poprzednia społeczność. Doszło nawet do tego, że eksperci mówią nam co jeść, jak ćwiczyć, jak się kochać, jak wychowywać nasze dzieci, itd.

 

PROCES WŁADZY

 

33. Istoty ludzkie wykazują potrzebę (prawdopodobnie umotywowaną biologicznie) czegoś, co będziemy nazywać “procesem władzy”. Jest on ściśle związany z potrzebą władzy (która jest ogólnie rozpoznawana), lecz nie jest to dokładnie to samo. Na proces władzy składają się cztery elementy. Trzy z nich najbardziej oczywiste, nazywamy celem, staraniem oraz osiągnięciem celu. (Wszyscy potrzebują mieć cele, których osiągnięcie wymaga starania a także odnosić sukcesy w osiąganiu przynajmniej części swoich celów). Czwarty element jest nieco trudniejszy do zdefiniowania i nie musi być konieczny dla każdego. Nazywamy go autonomią i omówimy go później (w paragrafach 42-44).

34. Rozważmy hipotetyczny przypadek człowieka, który może mieć wszystko, czego chce po prostu wyrażając takie życzenie. Człowiek taki posiada władzę, jednak czekają go poważne problemy natury psychologicznej. Z początku będzie się dobrze bawił, z biegiem czasu poczuje się jednak znudzony i zdemoralizowany. Skończyć się to może kliniczną depresją. Historia pokazuje, że niepracujące warstwy arystokrackie popadały w dekadencję. Nie dzieje się tak w przypadku arystokratów, którzy musieli wywalczyć sobie osiągnięcie władzy. Jednak niepracujący arystokraci z poczuciem bezpieczeństwa, nie muszący się o nic starać, zwykle stają się znużeni, hedonistyczni i zdemoralizowani pomimo tego, że posiadają władzę. Pokazuje to, że sama władza nie wystarcza. Jednostka musi posiadać cele w kierunku, których będzie kierować swą władzę.

35. Wszyscy mają cele; jeżeli nie mają innych, to przynajmniej chcą osiągnąć fizyczne warunki życia: jedzenie, wodę, odzież i schronienie odpowiednie do klimatu. Niepracujący arystokrata zdobywa te rzeczy bez jakiegokolwiek starania. Stąd jego znudzenie i demoralizacja.

36. Rezultatem nieosiągnięcia istotnych celów jest śmierć, jeżeli celami są normalne potrzeby fizyczne oraz frustracja, jeżeli nieosiągnięcie celów nie jest zagrożeniem dla przeżycia. Rezultatem porażki w osiąganiu celów życiowych jest defetyzm, niska samoocena lub depresja.

37. Tak więc, aby uniknąć poważnych problemów psychologicznych, istota ludzka musi mieć cele, których osiągnięcie wymaga starania oraz musi odnosić odpowiednią ilość sukcesów w osiąganiu tych celów.

 

CZYNNOŚCI ZASTĘPCZE

 

38. Nie każdy jednak niepracujący arystokrata ulega znudzeniu i demoralizacji. Na przykład, cesarz Hirohito, zamiast wtopić się w dekadencki hedonizm, oddał się biologii morskiej, której stał się wybitnym znawcą. Kiedy ludzie nie muszą podejmować żadnych starań by zaspokoić swe fizyczne potrzeby, często wyznaczają sobie sztuczne cele. W wielu przypadkach dążą do owych celów z taką samą energią i zaangażowaniem emocjonalnym, jakie normalnie wkładaliby w zaspokojenie fizycznych konieczności. Tak więc arystokraci Imperium Rzymskiego wykazywali aspiracje literackie; wielu arystokratów europejskich sprzed kilku stuleci wkładało wiele czasu i energii w polowanie, mimo że z pewnością nie potrzebowali mięsa; inni starali się o status poprzez okazywanie swego bogactwa; a kilku arystokratów, jak Hirohito, zwróciło się ku nauce.

39. Terminu “działania zastępczego” używamy na określenie aktywności skierowanej ku sztucznemu celowi wyznaczonemu sobie przez ludzi wyłącznie po to, by posiadać jakikolwiek cel, lub powiedzmy dla “spełnienia”, jakie mogą osiągnąć z dążenia do celu. Oto dobry sposób na zidentyfikowanie działań zastępczych. Dana osoba wkładająca większość swego czasu i energii w osiągnięcie celu X powinna odpowiedzieć na pytanie: “Czy gdyby musiał poświęcić większość swego czasu i energii w celu zaspokojenia swoich biologicznych potrzeb i gdyby wymagałoby to od niego wykorzystania swych fizycznych i umysłowych udogodnień w zróżnicowany i ciekawy sposób, czy czułby się poważnie niespełniony, z powodu nieosiągnięcia celu X? Jeśli odpowiedź brzmi “nie” – jego dążenie do celu X jest działaniem zastępczym. Studia Hirohito nad biologią morską stanowiły z pewnością działanie zastępcze, gdyż jest oczywiste, że gdyby musiał spędzać czas na pracy nienaukowej w celu uzyskania minimalnych konieczności życiowych, nie czułby się niespełniony z powodu nieznajomości anatomii oraz cyklów życiowych morskich zwierząt. Z drugiej strony dążenie do seksu i miłości (dla przykładu) nie stanowi działania zastępczego, ponieważ większość ludzi, nawet gdyby ich egzystencja była zadowalająca pod każdym innym względem, czułaby się niespełniona, gdyby ich życie upłynęło bez związku z przedstawicielem przeciwnej płci. (Dążenie do nadmiernej liczby stosunków, większej niż rzeczywiste potrzeby jednostki, może jednak być działaniem zastępczym).

40. We współczesnym industrialnym społeczeństwie jedynie minimalny wysiłek jest konieczny do zaspokojenia fizycznych potrzeb jednostki. Wystarczy przejść przez program ćwiczeń w celu zdobycia pewnych mało ważnych zdolności technicznych, później przychodzić na czas do pracy i podejmować naprawdę skromny wysiłek konieczny do utrzymania tej pracy. Jedynymi wymaganiami są umiarkowany poziom inteligencji oraz przede wszystkim proste POSŁUSZEŃSTWO. Każdym, kto posiada te cechy społeczeństwo opiekuje się od kołyski aż po grób. (Tak, istnieje podklasa, która nie ma takiego dostępu do fizycznych konieczności, ale mówimy tutaj o głównym nurcie społeczeństwa). Nie jest więc zaskakującym fakt, że współczesne społeczeństwo jest pełne działań zastępczych. Zalicza się tu prace naukowe, osiągnięcia sportowe, prace humanitarne, twórczość artystyczną oraz literacką, wspinanie się po drabinie korporacyjnej, gromadzenie pieniędzy i dóbr materialnych ponad stan, w którym zapewniają fizyczne zaspokojenie oraz działalność społeczną wymierzoną w kwestie, które nie są istotne dla działacza osobiście, tak jak w przypadku białych aktywistów pracujących na rzecz praw kolorowych mniejszości. Nie są one zawsze czysto zastępczymi działaniami, ponieważ w przypadku wielu ludzi mogą być motywowane częściowo przez potrzeby inne, niż potrzeba posiadania celu do osiągnięcia. Prace naukowe mogą być częściowo motywowane przez żądzę prestiżu, twórczość artystyczną przez potrzebę wyrażania uczuć, bojowniczą działalność społeczeństwa przez wrogość. Dla większości osób te czynności są jednak działaniami zastępczymi. Na przykład, większość naukowców prawdopodobnie zgodzi się, że “spełnienie”, które czerpią ze swej pracy jest ważniejsze niż zdobywane pieniądze oraz prestiż.

41. Dla wielu ludzi, jeśli nie dla większości czynności zastępcze są mniej satysfakcjonujące, niż dążenie do prawdziwych celów (czyli celów, które ludzie chcieliby osiągnąć nawet gdy ich potrzeba procesu władzy byłaby już spełniona). Oznaką tego jest fakt, że w wielu, bądź w większości przypadków, ludzie głęboko zaangażowani w czynności zastępcze nie są nigdy usatysfakcjonowani, nigdy nie spoczną. Tak więc zdobywacz pieniędzy wciąż stara się o coraz większe bogactwo. Naukowiec nie rozwiąże jednego problemu wcześniej, niż nie zajmie się drugim. Biegacz długodystansowy zmusza się do coraz dłuższego i szybszego biegu. Wiele osób zajmujących się czynnościami zastępczymi powie, że osiągają znacznie więcej spełnienia z owych czynności, niż z “przyziemnego” zaspokajania swoich potrzeb biologicznych, lecz dzieje się tak, ponieważ w naszym społeczeństwie wysiłek potrzebny do osiągnięcia potrzeb biologicznych został zredukowany do poziomu trywialności. Co ważniejsze, w naszym społeczeństwie ludzie nie zaspokajają swych potrzeb AUTONOMICZNIE, lecz przez funkcjonowanie jako części w ogromnej maszynie społecznej. Dla kontrastu, ludzie generalnie maja olbrzymią autonomię w zajmowaniu się swoimi czynnościami zastępczymi.

 

AUTONOMIA

 

42. Autonomia jako część procesu władzy może nie być konieczna dla każdej jednostki. Większość ludzi jednak potrzebuje większego bądź mniejszego stopnia autonomii w pracy na rzecz swych celów. Ich starania muszą być przedsięwzięte z ich własnej inicjatywy oraz muszą pozostawać pod ich nadzorem i kontrolą. Mimo to większość ludzi nie musi podejmować tej inicjatywy, nadzoru, i kontroli pojedynczo. Zwykle wystarcza branie udziału jako członek MAŁEJ grupy. Tak więc jeśli pół tuzina ludzi dyskutuje pomiędzy sobą na temat celu i sposobu jego osiągnięcia, ich potrzeba procesu władzy jest zaspokajana. Jeśli jednak działają pod surowymi rozkazami z góry, nie zostawiającymi im miejsca na autonomiczną dyskusję oraz inicjatywę, wtedy ich potrzeba procesu władzy nie jest zaspokajana. Odnosi się to również do przypadku, kiedy decyzje podejmowane są kolektywnie, jeżeli grupa podejmująca takie kolektywne decyzje jest na tyle duża, że rola każdej jednostki jest bez znaczenia.[5]

43. Prawdą jest, że niektóre jednostki wykazują małą potrzebę autonomii. Albo ich ciąg do władzy jest słaby, albo zaspokajają go przez identyfikowanie się z jakąś silną organizacją, do której należą. Istnieją również bezmyślne zwierzęce typy, które wydają się być zaspokojone czysto fizycznym poczuciem władzy (dobry żołnierz, czerpiący poczucie władzy z rozwijania umiejętności bojowych, zadowolony z używania ich w ślepym posłuszeństwie wobec zwierzchników).

44. Jednak w przypadku większości ludzi, to właśnie przez proces władzy – posiadanie celu, podejmowanie AUTONOMICZNYCH starań i osiągnięcie celu – nabywa się samoocenę, pewność siebie, oraz poczucie władzy. Gdy jednostka nie ma okazji do przejścia przez proces władzy, konsekwencjami są (w zależności od jednostki oraz od sposobu, w jaki proces władzy jest zaburzony) znudzenie, demoralizacja, niska samoocena, poczucie niższości, defetyzm, depresja, niepokój, poczucie winy, frustracja, wrogość, wykorzystywanie dzieci lub partnerów, niezaspokojony hedonizm, anormalne zachowania seksualne, zaburzenie snu oraz przyjmowania pokarmu, itd.[6]

 

ŹRÓDŁA PROBLEMÓW SPOŁECZNYCH

 

45. Powyższe symptomy pojawiać się mogą w każdej społeczności, jednak we współczesnym społeczeństwie industrialnym są one obecne na skalę masową. Nie jako pierwsi przyznać musimy, że dzisiejszy świat wydaje się wariować. Nie jest to zjawisko normalne dla ludzkich społeczności. Istnieją solidne powody, aby przypuszczać, że człowiek prymitywny o wiele mniej cierpiał z powodu stresu i frustracji oraz był bardziej zadowolony ze swego sposobu życia niż człowiek współczesny. Prawdą jest, że nie wszystko było w prymitywnych społeczeństwach idealne. Wykorzystywanie kobiet było często spotykane pośród australijskich aborygenów, podobnie transseksualizm w niektórych plemionach amerykańskich Indian. Jednak widoczne jest, że GENERALNIE RZECZ BIORĄC problemy, które wymieniliśmy w poprzednim paragrafie były o wiele rzadziej spotykane wśród prymitywnych ludów niż we współczesnym społeczeństwie.

46. Społeczne i psychologiczne problemy współczesnego społeczeństwa przypisujemy faktowi, iż wymaga ono od ludzi życia w warunkach diametralnie różnych od tych, w których rasa ludzka ewoluowała oraz zachowywania się w sposób sprzeczny z wzorcami zachowań rozwiniętymi przez rasę ludzką podczas życia we wcześniejszych warunkach. Z tego, co do tej pory napisaliśmy jasno wynika, że uznajemy brak okazji do właściwego doświadczania procesu władzy za najważniejszy z nienormalnych warunków, jakim współczesne społeczeństwo podporządkowuje ludzi. Nie jest jednak jedynym. Zanim przejdziemy do omówienia zaburzenia procesu władzy jako źródła problemów społecznych, przedyskutujemy niektóre z innych źródeł.

47. Pośród nienormalnych warunków obecnych we współczesnym społeczeństwie industrialnym wymienić należy nadmierne zagęszczenie populacji, odizolowanie człowieka od natury, nadmierną szybkość zmian społecznych oraz załamanie się małych wspólnot takich jak duża rodzina, wioska lub plemię.

48. Dobrze wiadomo, że zatłoczenie zwiększa stres i agresję. Istniejący obecnie stopień zatłoczenia oraz odizolowanie człowieka od natury są naturalnymi konsekwencjami postępu technologicznego. Wszystkie przedindustrialne społeczności były w przeważającej części wiejskie. Rewolucja przemysłowa ogromnie zwiększyła rozmiary miast oraz proporcje zamieszkującej je populacji, natomiast współczesna technologia agrokulturowa umożliwiła Ziemi utrzymanie populacji bardziej zagęszczonej, niż kiedykolwiek wcześniej. (Technologia pogarsza efekty przeludnienia również poprzez oddawanie zwiększonej zaburzonej władzy w ręce ludzi. Dla przykładu, różnorodność hałaśliwych urządzeń: kosiarki do trawy, radia, motocykle, itd. Jeżeli użytkowanie tych urządzeń nie jest ograniczone, ludzie pragnący ciszy i spokoju są sfrustrowani z powodu hałasu. Jeżeli ich użytkowanie jest ograniczone, ludzie którzy ich używają są sfrustrowani z powodu przepisów… Gdyby jednak te maszyny nie zostały nigdy wynalezione, nie byłoby żadnego konfliktu ani wywołanej nimi frustracji).

49. Dla społeczeństw prymitywnych świat naturalny (który zazwyczaj zmienia się tylko powoli) zapewniał stabilną konstrukcję, a tym samym poczucie bezpieczeństwa. We współczesnym świecie to ludzkie społeczeństwo dominuje naturę, a nie odwrotnie, a współczesne społeczeństwo ulega bardzo szybkim zmianom dzięki rozwojowi technologicznemu. Tak więc stabilna konstrukcja nie istnieje.

50. Konserwatyści są głupcami: skarżą się na niszczenie tradycyjnych wartości jednocześnie entuzjastycznie popierając rozwój technologiczny i wzrost ekonomiczny. Najwyraźniej nie potrafią przyjąć do wiadomości, że nie można wywoływać szybkich i drastycznych zmian w technologii i ekonomii społeczeństwa bez powodowania szybkich zmian również we wszystkich innych aspektach społeczeństwa oraz tego, że szybkie zmiany nieuchronnie burzą tradycyjne wartości.

51. Załamanie tradycyjnych wartości do pewnego stopnia zakłada załamanie więzi trzymających razem tradycyjne małe grupy społeczne. Dezintegracja małych grup społecznych jest dodatkowo wspomagana przez fakt, że współczesne warunki często wymagają, bądź kuszą jednostki do przeprowadzania się w nowe miejsca, oddzielając się od swych wspólnot. Poza tym, społeczeństwo technologiczne MUSI osłabiać więzi rodzinne i lokalne wspólnoty, jeżeli ma sprawnie funkcjonować. We współczesnym społeczeństwie jednostka musi być lojalna w pierwszym rzędzie wobec systemu, a dopiero później wobec małej wspólnoty, ponieważ gdyby lojalność wobec małych wspólnot była silniejsza niż wobec systemu, takie wspólnoty dążyłyby do swej przewagi kosztem systemu.

52. Przypuśćmy, że jakiś urzędnik bądź kierownik korporacji wybrał na stanowisko swego kuzyna, przyjaciela lub współwyznawcę, a nie osobę mającą najlepsze kwalifikacje do wykonywania tego zawodu. Pozwolił, aby osobista lojalność przeważyła nad lojalnością wobec systemu, a to oznacza “negotyzm” lub “dyskryminację”, które są we współczesnym społeczeństwie strasznym grzechem. Społeczeństwa starające się o miano industrialnych, które niedokładnie podporządkowały osobistą lub lokalną lojalność lojalności wobec systemu są zwykle bardzo nieefektywne. (Wystarczy spojrzeć na Amerykę Łacińską). Tak więc zaawansowane społeczeństwo industrialne może tolerować tylko te spośród małych wspólnot, które są osłabione, uległe i przemienione w narzędzie systemu.[7]

53. Przeludnienie, szybkie zmiany oraz załamanie się wspólnot zostały uznane za źródła problemów społecznych. Nie wydaje nam się jednak, żeby były wystarczające aby mogły odpowiadać za widoczny dzisiaj rozmiar problemów.

54. Kilka przedindustrialnych miast było dużych i zatłoczonych, jednak ich mieszkańcy nie wydawali się cierpieć z powodu problemów psychologicznych w takim stopniu jak współczesny człowiek. W dzisiejszej Ameryce wciąż istnieją nie zatłoczone obszary wiejskie, a jednak dostrzegamy tam te same problemy co na obszarach zurbanizowanych, chociaż problemy wydają się być mniej dotkliwe na wsi. Tak więc przeludnienie nie jest raczej czynnikiem decydującym.

55. W rosnącej krawędzi amerykańskiej granicy w 19 wieku, ruchomość populacji prawdopodobnie załamała duże rodziny i małe grupy społeczne co najmniej do tego samego stopnia, co dzisiaj. Wiele rodzin złożonych z rodziców i dwójki dzieci żyło z wyboru w izolacji, bez sąsiadów na przestrzeni najbliższych kilometrów, bez przynależności do żadnej wspólnoty, a mimo to nie rozwinęły one w rezultacie takich problemów.

56. Co więcej, zmiana amerykańskiej granicy społecznej była bardzo szybka i głęboka. Człowiek mógł urodzić się i wychowywać w drewnianej chacie, poza zasięgiem prawa i porządku, odżywiać się głównie mięsem dzikich zwierząt; a zanim dożył starości mógł podjąć regularną pracę żyjąc w porządnej wspólnocie ze sprawnym systemem prawnym. To była zmiana o wiele głębsza od tych, jakie zazwyczaj pojawiają się w życiu współczesnej jednostki, jednak nie wydawała się prowadzić do problemów psychologicznych. W rzeczywistości XIX-wieczne amerykańskie społeczeństwo wykazywało optymistyczny, pełen pewności siebie nastrój, zupełnie niepodobny do dzisiejszego.[8]

57. Różnica według nas tkwi w tym, że współczesny człowiek ma wrażenie (w dużym stopniu uzasadnione), że zmiany są mu NARZUCANE, podczas gdy XIX-wieczny granicznik miał poczucie (również szeroko uzasadnione), że zmian dokonał sam, z własnego wyboru. Tak więc pionier osiadał na kawałku ziemi, który sam wybrał i przekształcił w farmę własnym wysiłkiem. W tamtych czasach całe hrabstwo mogło mieć tylko kilkuset mieszkańców i było znacznie bardziej odizolowaną i autonomiczną jednostką niż dzisiaj. Stąd też farmer pionier brał udział, jako członek relatywnie małej grupy, w kształtowaniu nowej, porządnej wspólnoty. Można dyskutować nad tym, czy kształtowanie tej wspólnoty było postępem, jednak zaspokajało u pioniera potrzebę procesu władzy.

58. Byłoby możliwe podanie innych przykładów społeczności charakteryzujących się szybkimi zmianami oraz/lub brakiem bliskich więzów wspólnotowych bez takiego zachwiania zachowań, jakie obserwujemy w dzisiejszym industrialnym społeczeństwie. Twierdzimy, że najważniejszą przyczyną społecznych i psychologicznych problemów we współczesnym społeczeństwie jest fakt, że ludzie nie mają wystarczających okazji do przejścia przez proces władzy w normalny sposób. Nie chcemy przez to powiedzieć, że współczesne społeczeństwo jest jedynym, w którym proces władzy uległ załamaniu. Prawdopodobnie większość, jeśli nie wszystkie cywilizowane społeczeństwa ingerowały w proces władzy w większym lub mniejszym stopniu. Jednak we współczesnym industrialnym społeczeństwie ten problem stał się szczególnie dotkliwy. Lewactwo, przynajmniej w swej ostatniej formie (druga połowa 20-tego wieku), jest częściowo symptomem pozbawienia szacunku dla procesu władzy.

 

ZABURZENE PROCESU WŁADZY WE WSPÓŁCZESNYM SPOLECZEŃSTWIE

 

59. Dzielimy ludzkie popędy na trzy grupy:

(1) te popędy, które mogą być zaspokajane przy minimalnym wysiłku,

(2) te, które mogą być zaspokojone tylko przy poważnym wysiłku,

(3) te, które nie mogą zostać zaspokojone bez względu na to, ile wysiłku wkłada jednostka.

Proces władzy służy zaspokajaniu popędów z drugiej grupy. Im więcej popędów w trzeciej grupie, tym więcej jest frustracji, gniewu, a ostatecznie defetyzmu, depresji, itd.

60. We współczesnym industrialnym społeczeństwie naturalne ludzkie popędy wydają się być spychane do grupy pierwszej i trzeciej, natomiast druga grupa wydaje się zawierać wciąż rosnącą liczbę sztucznie wytworzonych popędów.

61. W społecznościach prymitywnych, minimalne konieczności fizyczne generalnie wpadają do grupy 2: mogą być osiągnięte, ale jedynie kosztem poważnego wysiłku. Współczesne społeczeństwo jednak wydaje się gwarantować fizyczne konieczności każdemu [9] w zamian za minimalny wysiłek, a więc potrzeby fizyczne są spychane do grupy 1. (Można kłócić się, czy wysiłek konieczny do utrzymania pracy jest “minimalny”, ale zwykle w zawodach od niższego do średniego poziomu praktycznie jedynym wymaganym wysiłkiem jest posłuszeństwo. Siedzisz lub stoisz tam, gdzie każą ci siedzieć lub stać i robisz to, co każą ci robić w sposób, w jaki każą ci to robić. Rzadko musisz podejmować poważny wysiłek i w każdym przypadku masz w pracy bardzo mało autonomii, a więc proces władzy nie jest zaspokajany).

62. Potrzeby społeczne, takie jak seks, miłość czy status, często pozostają we współczesnym społeczeństwie w grupie 2, w zależności od sytuacji jednostki [10]. Z wyjątkiem jednak ludzi posiadających szczególnie silny popęd do statusu, wysiłek wymagany do zaspokojenia potrzeb społecznych jest niewystarczający do odpowiedniego zaspokajania potrzeby procesu władzy.

63. Tak więc, wytworzone zostały sztuczne potrzeby wpadające do grupy 2, stąd też obsługujące potrzebę procesu władzy. Rozwinęły się techniki reklamowe i marketingowe, które sprawiają, że ludzie czują potrzebę rzeczy, których nie pragnęli ani nawet o nich nie myśleli ich dziadkowie. Wymaga poważnego wysiłku zarobienia wystarczającej ilości pieniędzy na zaspokojenie tych sztucznych potrzeb, spadają więc do grupy 2 (Zobacz jednak paragrafy 80-82). Współczesny człowiek musi zaspokajać swój proces władzy poprzez dążenie do sztucznych potrzeb wykreowanych przez reklamy i marketing [11] oraz poprzez czynności zastępcze.

64. Wydaje się, że dla wielu ludzi, być może dla większości, te sztuczne formy procesu władzy są niewystarczające. Tematem często powtarzającym się w pismach krytyków społecznych drugiej połowy 20-tego wieku jest poczucie bezcelowości dotykające wiele osób we współczesnym społeczeństwie. (Ta bezcelowość jest często nazywana “anemią” lub “pustką” klasy średniej). Sugerujemy, że tak zwany “kryzys tożsamości” w rzeczywistości jest poszukiwaniem poczucia celu, często zaangażowania się w odpowiednią czynność zastępczą. Jest możliwe, że egzystencjalizm jest w znacznej mierze odpowiedzią na bezcelowość życia. [12] Szeroko rozpowszechnione we współczesnym świecie jest poszukiwanie “spełnienia”. Sądzimy jednak, że dla większości ludzi czynność mająca na celu spełnienie (chodzi o czynność zastępczą) nie przynosi go w sposób całkowicie satysfakcjonujący. Innymi słowy, nie zaspokaja w pełni potrzeby procesu władzy (zobacz paragraf 41). Potrzeba ta może być w pełni zaspokojona jedynie przez czynności mające pewien zewnętrzny cel, np. fizyczne konieczności, seks, miłość, status, zemsta, itd.

65. Co więcej, kiedy do celu dąży się przez gromadzenie pieniędzy, wspinanie się po drabinie statusu czy funkcjonowania jako część systemu w jakikolwiek inny sposób, większość ludzi nie jest w stanie dążyć do swych celów AUTONOMICZNIE. Większość pracowników jest przez kogoś zatrudniona i jak wspomnieliśmy w paragrafie 61, musi spędzać dni robiąc to, co się im każe w sposób jaki się im każe. Nawet większość ludzi prowadzących swój własny interes ma ograniczoną autonomię. Przedstawiciele małego biznesu ciągle skarżą się, że ich ręce są związane przez nadmierne regulacje rządowe. Niektóre z tych regulacji są bez wątpienia niepotrzebne, lecz w większości przypadków rządowe regulacje są zasadniczymi i nieuniknionymi częściami naszego nadzwyczaj złożonego społeczeństwa. Duża część małych przedsiębiorstw działa dzisiaj w systemie koncesyjnym. Kilka lat temu Wall Street Journal ujawnił, że wiele z przyznających koncesję firm wymaga od ubiegających się o nią przejścia testu osobowości ułożonego w ten sposób, aby ODRZUCIĆ tych, którzy wykazują kreatywność i inicjatywę, ponieważ takie osoby nie są wystarczająco uległe w podporządkowaniu się systemowi koncesyjnemu. To wyklucza z małego biznesu wiele osób, które potrzebują autonomii.

66. Ludzie zawdzięczają dzisiaj życie temu, co system robi DLA nich lub IM, bardziej niż temu, co sami dla siebie robią; a to, co dla siebie robią jest coraz częściej robione sposobem wyłożonym przez system. Okazje wydają się być zapewniane przez system, muszą być wykorzystywane zgodnie z zasadami i przepisami [13], a jeżeli mają odnieść sukces muszą być realizowane zgodnie z zaleceniami ekspertów.

67. Tak więc, proces władzy jest w naszym społeczeństwie zaburzony przez brak prawdziwych celów oraz brak autonomii w dążeniu do celów. Ale jest także zaburzony przez te ludzkie popędy, które wpadają do grupy 3: popędy, których jednostka nie jest w stanie zaspokoić niezależnie od tego, ile wysiłku w to wkłada. Jednym z takich popędów jest potrzeba bezpieczeństwa. Nasze życie zależy od decyzji podejmowanych przez innych ludzi, nie mamy nad tymi decyzjami kontroli i zwykle nawet nie znamy ludzi, którzy je podejmują (“ Żyjemy w świecie, w którym względnie mała liczba ludzi – może 500 lub 1000 – podejmuje ważne decyzje” – Philip B. Heymann z Harwardzkiej Szkoły Prawnej, cytowany za: Anthony Lewis, New York Times, 21 kwiecień, 1995). Nasze życie zależy od tego, czy odpowiednio zachowane są standardy bezpieczeństwa w elektrowni atomowej; od tego jak dużo pestycydów dostaje się do naszej żywności czy też zanieczyszczeń do naszego powietrza; od tego jak zdolny (lub niekompetentny) jest nasz lekarz; to czy tracimy czy zyskujemy pracę może zależeć od rządowych ekonomistów lub urzędników korporacji; itd. Większość indywidualnych osób nie jest w stanie zabezpieczyć się przed tymi zagrożeniami w stopniu większym niż bardzo ograniczony. Dążenie jednostki do bezpieczeństwa jest więc skazane na niepowodzenie, co prowadzi do poczucia bezsilności.

68. Można się sprzeciwiać twierdząc, że człowiek prymitywny jest pod względem fizycznym mniej zabezpieczony niż współczesny człowiek, czego dowodzić może jego krótsze często życie; stąd też współczesny człowiek narażony jest na mniejszy, a nie większy, poziom niepewności niż normalnie. Bezpieczeństwo psychiczne nie idzie jednak w parze z bezpieczeństwem fizycznym. To co sprawia, że CZUJEMY się bezpiecznie nie jest wcale obiektywnym bezpieczeństwem jako poczuciem pewności w swoje możliwości zadbania o własny los. Człowiek prymitywny, zagrożony przez drapieżne zwierzę lub głód, może walczyć w samoobronie lub przenieść się w inne miejsce w poszukiwaniu pożywienia. Nie ma żadnej pewności odniesienia sukcesu w swych działaniach, ale nie jest w żaden sposób bezsilny wobec rzeczy, które mu zagrażają. Z drugiej strony współczesna jednostka jest zagrożona przez wiele rzeczy, wobec których jest bezsilna: katastrofy nuklearne, związki rakotwórcze w żywności, zanieczyszczenie środowiska, wojna, rosnące podatki, naruszanie jej prywatności przez duże organizacje, wielkie społeczne lub ekonomiczne fenomeny mogące zakłócić jej styl życia.

69. Prawdą jest, że człowiek prymitywny jest bezsilny wobec niektórych zagrażających mu rzeczy, na przykład zarazy. Akceptuje jednak ryzyko zarazy ze stoickim spokojem. Jest to bowiem częścią naturalnego porządku rzeczy, nie jest to niczyja wina, chyba że jakiegoś wyimaginowanego, bezosobowego demona. Ale zagrożenia dla współczesnej jednostki wydają się być STWORZONE PRZEZ CZŁOWIEKA. Nie są wynikiem przypadku, lecz są mu NARZUCONE przez inne osoby, na których decyzje on jako jednostka nie ma żadnego wpływu. W konsekwencji czuje się sfrustrowany, upokorzony i wściekły.

70. Tak więc człowiek prymitywny w przeważającej części trzyma swoje bezpieczeństwo we własnych rękach (zarówno jako jednostka i jako członek MAŁEJ grupy) podczas gdy bezpieczeństwo człowieka współczesnego leży w rękach ludzi bądź organizacji będących zbyt silnymi, aby mógł osobiście na nie wpływać. Potrzeba bezpieczeństwa w przypadku współczesnego człowieka wpada więc do grup 1 i 3; w niektórych kwestiach (pożywienie, schronienie, itd.) jego bezpieczeństwo jest zapewnione kosztem jedynie trywialnego wysiłku, podczas gdy w innych kwestiach NIE JEST W STANIE go osiągnąć. (Stwierdzenie to wielce upraszcza prawdziwą sytuację, nakreśla jednak w sposób ogólny czym warunki współczesnego człowieka różnią się od warunków człowieka prymitywnego).

71. Ludzie mają wiele przejściowych popędów lub impulsów, które są z konieczności zawiedzione we współczesnym życiu, więc wpadają do grupy 3. Jednostka może stać się gniewna, lecz współczesne społeczeństwo nie może zezwolić na walkę. W wielu sytuacjach nie zezwala nawet na werbalną agresję. W trakcie podróży ktoś może się spieszyć, lub chcieć podróżować powoli, jednak generalnie nie ma innego wyboru oprócz poruszania się z prądem ruchu ulicznego i przestrzegania znaków drogowych. Ktoś może chcieć wykonywać swoją pracę w inny sposób, ale zwykle może robić to tylko zgodnie z zasadami wytyczonymi przez pracodawcę. W wielu innych przypadkach, współczesny człowiek ograniczany jest listą zasad i przepisów (jawnych bądź domniemanych), które zawodzą wiele z jego impulsów ingerując w jego proces władzy. Wielu z tych przepisów nie można się pozbyć, ponieważ są one konieczne do funkcjonowania społeczeństwa przemysłowego.

72. W pewnych przypadkach współczesne społeczeństwo jest wyjątkowo przyzwalające. W kwestiach nie powiązanych z funkcjonowaniem systemu możemy generalnie robić to co nam się podoba. Możemy wyznawać taką religię, jaką chcemy (tak długo jak nie zachęca ona do zachowań niebezpiecznych dla systemu). Możemy iść do łóżka z kim chcemy (tak długo jak praktykujemy “bezpieczny seks”). Możemy robić to co chcemy tak długo, jak pozostaje to NIEISTOTNE. We wszystkich jednak istotnych kwestiach system dąży do rosnącej regulacji naszych zachowań.

73. Zachowanie regulowane jest nie tylko poprzez jasne zasady i nie tylko przez rząd. Kontrola jest często wprowadzana w życie poprzez pośrednią perswazję lub psychologiczną presję bądź manipulację, przez organizacje inne niż rząd lub przez system jako całość. Większość dużych organizacji używa jakiejś formy propagandy [14] w celu manipulowania publicznymi zachowaniami bądź postawami. Propaganda nie ogranicza się do reklam i czasem nie jest nawet świadomie zamierzona przez jej twórców. Dla przykładu, potężną formą propagandy są programy rozrywkowe. Przykład pośredniej perswazji: Nie istnieje żadne prawo nakazujące nam chodzenia do pracy i wypełniania poleceń pracodawcy. W świetle prawa nie istnieje nic, co mogłoby nas powstrzymać przed życiem w dziczy na wzór ludów prymitywnych, lub przed rozpoczęciem własnego biznesu. W praktyce jednak, pozostało już bardzo niewiele dzikich obszarów, a w gospodarce jest miejsce jedynie dla ograniczonej liczby małych przedsiębiorców. Stąd też większość z nas może przeżyć tylko jako czyjś pracownik.

74. Sugerujemy, iż obsesja współczesnego człowieka na punkcie długowieczności i zachowania fizycznego wigoru oraz atrakcyjności seksualnej aż do zaawansowanego wieku jest objawem niespełnienia wynikającego z braku szacunku dla procesu władzy. “Kryzys wieku średniego” również jest podobnym objawem. Jest nim także niechęć do posiadania dzieci, charakterystyczna dla współczesnego społeczeństwa a niemal niespotykana wśród społeczeństw prymitywnych.

75. W prymitywnych społeczeństwach życie jest sukcesją etapów. Gdy potrzeby i cele jednego etapu zostają zaspokojone, przejściu w etap następny nie towarzyszy jakakolwiek niechęć. Młody mężczyzna przechodzi przez proces władzy zostając myśliwym, polując nie dla sportu czy spełnienia lecz by zdobyć mięso potrzebne mu na pokarm. (W przypadku młodych kobiet proces ten jest bardziej złożony, z większym naciskiem na władzę społeczną; jednak w tym miejscu się tym nie zajmiemy). Po udanym przejściu przez tę fazę młody mężczyzna nie odczuwa niechęci do podjęcia odpowiedzialności za wychowanie rodziny. (Dla kontrastu, część współczesnych ludzi odkłada posiadanie dzieci, ponieważ jest zbyt zajęta pogonią za pewnego rodzaju “spełnieniem”. Sugerujemy, że spełnieniem, którego potrzebują jest właściwe doświadczenie procesu władzy – z prawdziwymi celami zamiast sztucznych celów działań zastępczych). Podobnie po udanym wychowaniu dzieci, doświadczając procesu władzy poprzez zapewnianie im fizycznych konieczności, prymitywny człowiek czuje, że jego dzieło jest zakończone i przygotowany jest na zaakceptowanie starości (jeśli jej dożyje) oraz śmierci. Z drugiej strony, wielu współczesnych ludzi jest zaniepokojonych wizją śmierci, czego dowodzi ogrom starań, jakie wkładają w zachowanie kondycji fizycznej, atrakcyjności i zdrowia. Twierdzimy, że dzieje się tak z powodu niespełnienia wynikającego z faktu, iż nigdy nie używali swoich sił fizycznych, nigdy nie przeszli przez proces władzy używając swych ciał w poważny sposób. To nie człowiek prymitywny, używający codziennie swego ciała w celach praktycznych, obawia się upływu czasu, lecz człowiek współczesny, który nigdy nie używał swego ciała z wyjątkiem przejścia z samochodu do domu. To właśnie człowiek, którego potrzeba procesu władzy została zaspokojona za życia, jest najlepiej przygotowany na przyjęcie końca tego życia.

 

JAK LUDZIE PRZYSTOSOWUJĄ SIĘ

 

77. Nie każdy w społeczeństwie przemysłowo-technologicznym cierpi na problemy psychologiczne. Niektórzy ludzie przyznają nawet, że są całkiem usatysfakcjonowani przez społeczeństwo takie jakie jest. Przedyskutujemy teraz niektóre powody, dla których ludzie tak bardzo różnią się w swych reakcjach na współczesne społeczeństwo.

78. Po pierwsze, bez wątpienia występują różnice w sile chęci władzy. Jednostki z małą chęcią władzy mogą mieć stosunkowo małą potrzebę przejścia przez proces władzy, lub przynajmniej stosunkowo małą potrzebę autonomii w procesie władzy. Jest to typ ludzi posłusznych, którzy są szczęśliwi w roli murzynów na plantacjach Starego Południa (Nie chcemy przez to ukazać niższości “murzynów na plantacjach Starego Południa”. Większość z nich NIE była zadowolona ze służenia. Uznajemy jednak niższość ludzi, którzy SĄ zadowoleni ze służenia).

79. Niektórzy ludzie mogą mieć jakiś wyjątkowy pęd, w dążeniu do którego zaspokajają swą potrzebę procesu władzy. Na przykład, ci którzy mają niezwykle silny pęd do statusu społecznego, mogą spędzić całe swoje życie wspinając się po drabinie społecznej nie wykazując żadnego znudzenia tą grą.

80. Ludzie różnią się w swojej podatności na reklamę i techniki marketingu. Niektórzy są na nie podatni do tego stopnia, że nawet gdy wejdą w posiadanie ogromnej sumy pieniędzy, nie mogą zaspokoić swego ciągłego pragnienia nowych, lśniących zabawek, którymi przemysł reklamowy świeci im przed oczami. Tak więc zawsze czują się źle pod względem finansowym, nawet gdy ich przychody są duże, a ich pragnienia są zawodzone.

81. Niektórzy ludzie wykazują małą podatność na reklamę i techniki marketingowe. To ci ludzie, których nie interesują pieniądze. Materialne posiadanie nie zaspokaja ich potrzeby procesu władzy.

82. Ludzie, którzy wykazują średnią podatność na reklamę i techniki marketingowe są w stanie zarobić wystarczającą ilość pieniędzy, by zaspokoić swoje pragnienie dóbr i usług, ale tylko kosztem poważnego wysiłku (nadgodziny, dodatkowa praca, premie, itd.). Tak więc materialne posiadanie zaspokaja ich potrzebę procesu władzy. Nie oznacza to jednak, że potrzeba ta jest zaspokajana w pełni. Mogą oni odczuwać niewystarczającą autonomię w procesie władzy (ich praca może składać się z wykonywania poleceń) oraz ich pędy mogą być zawodzone (poczucie bezpieczeństwa, agresja). Jesteśmy winni zbytniego upraszczania w paragrafach 80-82 ponieważ założyliśmy, że pragnienie materialnego posiadania jest całkowicie wytworzone przez przemysł reklamowy. Oczywiście nie jest to takie proste.

83. Niektórzy ludzie częściowo zaspokajają swą potrzebę władzy przez identyfikowanie się z silną organizacją bądź masowym ruchem. Jednostka, której brakuje celów lub władzy dołącza do ruchu bądź organizacji, przyjmując jej cele jako własne i podejmuje starania prowadzące do ich osiągnięcia. Kiedy niektóre z tych celów zostają osiągnięte, jednostka, nawet jeżeli jej osobiste starania odegrały mało znaczącą rolę w ich osiągnięciu, czuje się (poprzez identyfikowanie się z ruchem bądź organizacją) jakby przechodziła przez proces władzy. Ten fenomen wykorzystywany był przez faszystów, nazistów i komunistów. Nasze społeczeństwo również go wykorzystuje, choć już nie w tak okrutny sposób. Przykład: Manuel Noriega był niewygodny dla U.S.A. (cel: ukarać Noriegę). U.S.A. dokonały inwazji na Panamę (staranie) i ukarały Noriegę (osiągnięcie celu). U.S.A. przeszły przez proces władzy i wielu amerykan z powodu ich identyfikowania się z U.S.A., przeszło przez proces władzy przez nie swoje doświadczenie. Stąd też powszechna aprobata publiczna inwazji na Panamę: dała ludziom poczucie władzy [15]. Ten sam fenomen obserwujemy w armiach, korporacjach, partiach politycznych, organizacjach humanitarnych, ruchach religijnych bądź ideologicznych. Szczególne dążenie do atrakcyjności dla osób chcących zaspokoić swą potrzebę władzy, wykazują ruchy lewackie. Jednak w przypadku większości osób, identyfikacja z dużą organizacją lub masowym ruchem nie zaspokaja w pełni potrzeby władzy.

84. Kolejnym sposobem, w jaki ludzie zaspokajają swą potrzebę procesu władzy, są działania zastępcze. Jak wyjaśniliśmy w paragrafach 38-40, działanie zastępcze wymierzone jest w sztuczny cel, o który stara się jednostka dla dobra “spełnienia” osiąganego z dążenia do celu, a nie z powodu potrzeby osiągnięcia celu samego w sobie. Dla przykładu, nie istnieje żaden praktyczny motyw by budować olbrzymie mięśnie, wbijać małą piłeczkę do dziurki lub zdobyć kompletną serię znaczków pocztowych. Mimo to wiele osób w naszym społeczeństwie poświęca się z namiętnością kulturystyce, golfowi lub filatelistyce. Niektórzy ludzie są inaczej ukierunkowani, niż inni i stąd też będą przypisywać znaczenie działaniu zastępczemu tylko dlatego, że ludzie wokół nich traktują je jako ważne, lub dlatego, że społeczeństwo mówi że są ważne. Z tego powodu niektórzy ludzie bardzo poważnie traktują zasadniczo trywialną działalność, jak sport, bądź szachy, czy tajemnicze starania uczonych, podczas gdy inni, bardziej trzeźwi, nie będą widzieć w nich nic, oprócz działań zastępczych, którymi są i w konsekwencji nie będą przywiązywać do nich tyle uwagi, by mogły zaspokoić ich potrzebę procesu władzy. Pozostaje tylko zaznaczyć, że w wielu przypadkach sposób zarabiania pieniędzy na utrzymanie jest również działaniem zastępczym. Nie CZYSTYM działaniem zastępczym, skoro część motywacji działania to zdobycie fizycznych konieczności oraz (dla niektórych osób) statusu społecznego i luksusów, które reklama każe im chcieć. Jednak wiele osób wkłada w swoją pracę znacznie więcej wysiłku niż jest to konieczne w celu zdobycia pieniędzy bądź statusu i to właśnie dodatkowy wysiłek stanowi działanie zastępcze. Ten dodatkowy wysiłek, razem z emocjonalnym zaangażowaniem, jakie mu towarzyszy, jest jedną z sił o największym potencjale ciągłego rozwijania i doskonalenia systemu, z negatywnymi konsekwencjami dla wolności jednostki (patrz paragraf 131). Szczególnie dla większości kreatywnych naukowców i inżynierów praca dąży to tego, by być głównie działaniem zastępczym. Ta uwaga jest tak ważna, że zasługuje na oddzielną dyskusję, jaką przeprowadzimy za chwilę (paragrafy 87-92).

85. W tym rozdziale wyjaśniliśmy, w jaki sposób wiele osób we współczesnym społeczeństwie zaspokaja swoją potrzebę procesu władzy w mniejszym lub większym stopniu. Uważamy jednak, że w przypadku większości osób potrzeba procesu władzy nie jest w pełni zaspokajana. Po pierwsze, ci którzy wykazują nienasycony pęd do statusu, lub traktują działanie zastępcze zbyt poważnie lub silnie identyfikują się z ruchem bądź organizacją w celu zaspokojenia potrzeby władzy, są wyjątkami. Pozostali nie są w pełni zaspokojeni działaniami zastępczymi lub identyfikacją z organizacją (patrz paragrafy 41, 64). Po drugie, system wdraża zbyt dużą kontrolę poprzez jawne przepisy lub socjalizację, czego wynikiem jest deficyt autonomii oraz frustracja spowodowana niemożliwością osiągnięcia pewnych celów oraz koniecznością powściągania zbyt wielu impulsów.

86. Nawet gdyby większość osób w przemysłowo-technologicznym społeczeństwie była dobrze zaspokojona, my (FC) ciągle przeciwstawialibyśmy się takiej formie społeczeństwa, ponieważ (oprócz innych powodów) uważamy za poniżające spełnianie potrzeby procesu władzy jednostki poprzez działania zastępcze bądź identyfikację z organizacją, zamiast dążenia do prawdziwych celów.

 

MOTYWY NAUKOWCÓW

 

87. Nauka i technologia dostarczają najważniejszych przykładów działań zastępczych. Niektórzy naukowcy twierdzą, iż motywuje ich “ciekawość”. Twierdzenie to jest czystym absurdem. Większość naukowców pracuje nad wysoko wyspecjalizowanym problemem nie będącym obiektem zwykłej ciekawości. Dla przykładu, czy astronoma, matematyka lub entomologa ciekawią właściwości izopropyltrimetylmetanu? Oczywiście, że nie! Taka rzecz ciekawi jedynie chemika, w dodatku ciekawi go to tylko dlatego, że jest to jego czynność zastępcza. Gdyby chemik i entomolog musieli włożyć poważny wysiłek w zdobycie fizycznych konieczności i gdyby ten wysiłek ćwiczył ich zdolności w interesujący i nienaukowy sposób, nie obchodziłby ich ani izopropyltrimetylmetan ani klasyfikacja żuków. Przypuśćmy, że brak funduszy na ponadszkolne kształcenie doprowadził chemika do tego, że został agentem ubezpieczeniowym, a nie chemikiem. W takim przypadku byłby bardzo zainteresowany kwestiami ubezpieczeniowymi, a nie izopropyltrimetylmetanem. W żadnym przypadku nie jest normalne wkładanie w zaspokojenie ciekawości takiej ilości czasu i wysiłku, jakie naukowcy wkładają w swą pracę. Tłumaczenie się “ciekawością” w motywach naukowców nie wytrzymuje krytyki.

88. Nie bardziej przekonujące jest również tłumaczenie o “dobru ludzkości”. Część prac naukowych nie ma żadnego związku z dobrobytem ludzkiej rasy – na przykład większa część archeologii lub lingwistyki porównawczej. Niektóre z innych dziedzin nauki prezentują wyraźnie niebezpieczne możliwości, jednak naukowcy zajmujący się nimi są tak samo entuzjastyczni w swej pracy jak ci, którzy udoskonalają szczepionki czy badają zanieczyszczenie powietrza. Rozważcie przypadek dr Edwarda Tellera wykazującego wielkie zaangażowanie emocjonalne w promowanie elektrowni nuklearnych. Czy to zaangażowanie wynikało z pragnienia służby ludzkości? Jeżeli tak, to dlaczego dr Teller nie wykazywał podobnego entuzjazmu wobec innych “humanitarnych” kwestii? Jeżeli był tak humanitarny, to dlaczego pomógł w udoskonaleniu bomby H? Tak jak w przypadku innych naukowych osiągnięć pozostaje kwestią otwartą czy elektrownie nuklearne rzeczywiście służą ludzkości. Czy tania elektryczność przewyższa akumulujące się odpady i ryzyko wypadku? Dr Teller widział jedynie jedną stronę tej kwestii. W oczywisty sposób jego emocjonalne zaangażowanie w energię nuklearną wyrosło nie z pragnienia “służby ludzkości”, lecz z osobistego spełnienia, jakie czerpał ze swej pracy oraz z obserwowania jej praktycznego użytkowania.

89. To samo tyczy się ogółu naukowców. Z możliwymi rzadkimi wyjątkami, ich motywem nie jest ani ciekawość ani pragnienie niesienia pomocy ludzkości, lecz potrzeba przejścia przez proces władzy: posiadania celu (naukowego problemu do rozwiązania), podejmowania wysiłku (badania) oraz osiągnięcia celu (rozwiązanie problemu). Nauka jest czynnością zastępczą, ponieważ naukowcy pracują głównie z powodu spełnienia, jakie czerpią z samej pracy.

90. Oczywiście nie jest to aż tak proste. Inne motywy również odgrywają pewną rolę dla wielu naukowców, na przykład pieniądze oraz status. Niektórzy naukowcy mogą być ludźmi z typu posiadających nienasycony pęd do statusu (patrz paragraf 79) i może to dostarczać wiele motywacji dla ich pracy. Nie ma wątpliwości, że większość naukowców, tak jak większość ogólnej populacji, jest mniej lub bardziej podatna na reklamę i techniki marketingowe oraz potrzebuje pieniędzy w celu zaspokojenia swego pragnienia dóbr i usług. Tak więc nauka nie jest czynnością CZYSTO zastępczą. Jest nią jednak w większej części.

91. Nauka i technologia stanowi również silny ruch masowy i wielu naukowców zadowala swą potrzebę władzy poprzez identyfikowanie się z tym masowym ruchem (patrz paragraf 83).

92. Tak więc nauka maszeruje na ślepo, nie oglądając się na rzeczywisty dobrobyt ludzkiej rasy czy na żaden inny standard, będąc posłuszną wyłącznie psychologicznym potrzebom naukowców oraz urzędników państwowych i przedstawicieli korporacji, którzy zapewniają fundusze na badania.

 

NATURA WOLNOŚCI

 

93. Zamierzamy kłócić się iż społeczeństwo przemysłowo-technologiczne nie może być zreformowane w taki sposób, by zapobiec postępującemu zawężaniu sfery ludzkiej wolności. Jednak ponieważ “wolność” jest słowem, które może być interpretowane na wiele sposobów, musimy najpierw wyjaśnić o jaką wolność nam chodzi.

94. Poprzez “wolność” rozumiemy okazję do przejścia przez proces władzy, z prawdziwymi celami w miejsce sztucznych oraz czynności zastępczych oraz bez ingerencji, manipulacji bądź nadzoru z niczyjej strony, szczególnie ze strony dużej organizacji. Wolność oznacza kontrolowanie (jako jednostka bądź członek MAŁEJ grupy) spraw życia i śmierci jednostki, pożywienia, ubioru, schronienia oraz ochrony przed wszystkim, co stanowi zagrożenie w danym otoczeniu. Wolność oznacza posiadanie władzy; nie władzy kontrolowania innych ludzi, ale władzy kontrolowania okoliczności własnego życia. Jednostka nie posiada wolności jeżeli ktoś inny (szczególnie duża organizacja) ma władzę nad jednostką niezależnie od tego jak nieszkodliwie, tolerancyjnie i przyzwalająco owa władza jest sprawowana. Ważne jest, aby nie mylić wolności z przyzwoleniem (patrz paragraf 72).

95. Mówi się, ze żyjemy w wolnym społeczeństwie, ponieważ mamy pewną ilość konstytucyjnie zagwarantowanych praw. Nie są one jednak tak istotne jak mogłyby się wydawać. Poziom osobistej wolności w społeczeństwie jest wyznaczany bardziej przez jego ekonomiczną i technologiczną strukturę niż przez jego prawa lub formę rządu [16]. Większość indiańskich narodów Nowej Anglii było monarchiami, a wiele miast włoskiego renesansu było kontrolowanych przez dyktatorów. Jednak czytając o tych społeczeństwach można odnieść wrażenie, że pozwalały na dalece większą wolność niż nasze społeczeństwo. Po części było tak dlatego, że brakowało im sprawnych mechanizmów narzucających wolę władcy: nie było nowoczesnych, dobrze zorganizowanych sił policyjnych, szybkiej, długodystansowej komunikacji, nadzorujących kamer czy akt informacyjnych o życiu przeciętnych obywateli. Stąd też stosunkowo łatwo było unikać kontroli.

96. Co do naszych konstytucyjnych praw, rozważcie na przykład wolność prasy. Oczywiście nie chcemy atakować tego prawa: jest ono bardzo istotnym narzędziem ograniczenia koncentracji władzy politycznej oraz trzymania w ryzach tych, którzy posiadają władzę polityczną poprzez ujawnienie niewłaściwych zachowań z ich strony. Jednakże wolność prasy ma bardzo mały użytek dla przeciętnego obywatela jako jednostki. Masmedia są w większości pod kontrolą dużych organizacji zintegrowanych w system. Każdy kto posiada jakąś sumę pieniędzy może dać coś do druku, dystrybuować coś w Internecie lub w inny sposób, lecz to co ma do powiedzenia zostanie wchłonięte przez ogromną ilość materiału w mediach, stąd też nie odniesie to praktycznie żadnego rezultatu. Dla większości osób i małych grup wywarcie wrażenia słowem na społeczeństwo jest prawie niemożliwe. Weźmy nas (FC) za przykład. Gdybyśmy nie uczynili nic niezgodnego z prawem by oddać niniejsze pismo wydawcy, prawdopodobnie nie zostałoby przyjęte. Gdyby zostało przyjęte i opublikowane, prawdopodobnie nie zainteresowałoby wielu czytelników, ponieważ większą zabawą jest oglądanie w mediach programów rozrywkowych niż czytanie trzeźwego eseju. Nawet jeżeli to pismo znalazłoby wielu czytelników, większość z nich zapomniałaby o czym czytała w ogromie materiału serwowanego jej przez media. W celu ukazania naszego przekazu ogółowi z szansą pozostawienia trwałego wrażenia musieliśmy zabijać ludzi.

97. Konstytucyjne prawa są do pewnego stopnia użyteczne, jednak nie wykraczają poza gwarantowanie tego, co można by nazwać mieszczańską koncepcją wolności. Zgodnie z tą koncepcją, “wolny” człowiek jest zasadniczo elementem machiny społecznej i posiada jedynie pewien zbiór przypisanych i ograniczonych wolności; wolności, które zostały zaprojektowane, by służyć potrzebom machiny społecznej a nie jednostki. Tak więc mieszczański “wolny” człowiek posiada wolność ekonomiczną, ponieważ gwarantuje ona wzrost i rozwój; posiada wolność prasy, ponieważ publiczna krytyka panuje nad niewłaściwymi zachowaniami przywódców politycznych; posiada prawo do sprawiedliwego procesu, ponieważ uwięzienie w wyniku kaprysu posiadających władzę nie byłoby dobre dla systemu. Takie właśnie było nastawienie Simona Bolivara. Dla niego ludzie zasługiwali na wolność tylko jeżeli używali jej w celu promowania rozwoju (rozwoju w oczach mieszczuchów). Inni mieszczańscy myśliciele podzielali podobny pogląd o wolności jako zaledwie środka do kolektywnego celu. Chester C.Tau w książce “Chińska myśl polityczna XX wieku”, na stronie 202, wyjaśnia filozofię przywódcy Knomintang, Hu Hau-mina: “Jednostce przyznawane są prawa, ponieważ jest ona członkiem społeczeństwa i jej życie we wspólnocie wymaga takich praw. Przez wspólnotę Hu miał na myśli cały naród.” Zaś na stronie 259 Tan stwierdza iż zgodnie z Carsum Chang (Chang Chun-mai, przywódca Państwowej Socjalistycznej Partii Chin) wolność musiała być używana w interesie państwa i ludności jako całości. Jednak jaką wolność ma jednostka, jeżeli może jej używać, tylko w sposób wskazany przez innych? Koncepcja wolności FC jest odmienna od Bolivara, Hu, Changa czy innych mieszczańskich teoretyków. Problem takich teoretyków polega na tym, że rozwój oraz zastosowanie społecznych teorii uczynili swą czynnością zastępczą. W konsekwencji teorie te są zaprojektowane by służyć potrzebom teoretyków, a nie ludzi, którzy mieli pecha na tyle dużego, by żyć w społeczeństwie, na które narzucone są te teorie.

98. Jeszcze jedna uwaga odnośnie tego rozdziału: nie powinno się zakładać, że ktoś posiada wystarczającą wolność tylko dlatego, że TWIERDZI że ją posiada. Wolność jest częściowo ograniczona przez psychologiczną kontrolę, której ludzie nie są świadomi, a co więcej, wyobrażenia wielu osób co do tego, co stanowi o ich wolności są ustanawiane bardziej przez społeczne konwencje, niż przez ich rzeczywiste potrzeby. Na przykład, wielu naduspołecznionych lewaków prawdopodobnie powiedziałoby, że większość ludzi, włączając ich samych jest uspołeczniona w zbyt małym stopniu, a nie w zbyt dużym, jednak naduspołeczniony lewak płaci dużą psychologiczną cenę za swój stopień uspołecznienia.

 

NIEKTÓRE ZASADY HISTORII

 

99. Pomyśl o historii jako sumie dwóch składników: nieuporządkowanego zbioru nieprzewidywalnych zdarzeń nie układających się w żaden schemat oraz regularnego składnika zawierającego długoterminowe trendy historyczne. Zajmiemy się teraz właśnie długoterminowymi trendami.

100. PIERWSZA ZASADA. Jeżeli dokonuje się MAŁEJ zmiany, która wpływa na długoterminowy trend historyczny, efekt tej zmiany prawie zawsze będzie krótkotrwały – trend szybko powróci do swego pierwotnego stanu. (Przykład: Ruch reformatorski powołany w celu oczyszczenia społeczeństwa z politycznej korupcji rzadko miewa długoterminowy efekt; prędzej czy później reformatorzy rozluźnią nacisk i korupcja rozwinie się ponownie. Poziom politycznej korupcji w danym społeczeństwie dąży do pozostawania stałym lub jedynie do powolnej zmiany wraz z ewolucją społeczeństwa. Normalnie, polityczna czystka byłaby permanentna tylko w towarzystwie szerokich zmian społecznych; MAŁA zmiana w społeczeństwie nie wystarczy). Jeżeli mała zmiana w długoterminowym trendzie historycznym wydaje się być permanentna, jest tak tylko dlatego, że zmiana działa w kierunku, w którym trend już zmierzał, a więc trend nie zmienił się, lecz tylko został nieco popchnięty naprzód.

101. Pierwsza zasada jest niemal tautologią. Gdyby trend nie był stabilny w związku z małymi zmianami, błądziłby przypadkowo raczej, niż podążał w określonym kierunku; innymi słowy, nie byłby wcale długoterminowym trendem.

102. DRUGA ZASADA. Jeżeli dokonuje się zmiany wystarczająco dużej by trwale zmieniła długoterminowy trend historyczny, wtedy również zmieni społeczeństwo jako całość. Innymi słowy, społeczeństwo jest systemem, w którym wszystkie części są ze sobą połączone i nie można trwale zmienić żadnej ważnej części bez wywołania zmiany również w innych częściach.

103. TRZECIA ZASADA. Jeżeli dokonuje się zmiany wystarczająco dużej by zmienić długoterminowy trend, to konsekwencje dla społeczeństwa jako całości nie mogą być zawczasu przewidziane. (Chyba, że poszczególne inne społeczności przeszły przez taką samą zmianę i doświadczyły takich samych konsekwencji, w tym przypadku można na gruncie empirycznym przewidzieć, że następna społeczność, która przejdzie przez taką samą zmianę prawdopodobnie doświadczy podobnych konsekwencji).

104. CZWARTA ZASADA. Nowy rodzaj społeczeństwa nie może zostać zaprojektowany na papierze. Oznacza to, że nie można zaplanować nowej formy społeczeństwa zawczasu, później jej ustanowić i oczekiwać, że będzie funkcjonować zgodnie z wcześniejszym planem.

105. Zasady trzecia i czwarta wynikają ze złożoności ludzkich społeczności. Zmiana w ludzkim zachowaniu wpłynie na ekonomię społeczeństwa oraz na jego fizyczne środowisko; ekonomia wpłynie na środowisko i vice versa, a zmiany w ekonomi i w środowisku wpłyną na ludzkie zachowanie w złożony, nieprzewidywalny sposób; i tak dalej. Sieć przyczyn i skutków jest dalece zbyt złożona by ją rozwikłać i zrozumieć.

106. PIĄTA ZASADA. Ludzie nie wybierają świadomie i racjonalnie formy swojego społeczeństwa. Społeczeństwa rozwijają się w procesach społecznej ewolucji nie będących pod racjonalną ludzką kontrolą.

107. Piąta zasada jest konsekwencją pozostałych czterech.

108. By zilustrować: Zgodnie z pierwszą zasadą, ogólnie rzecz biorąc, próba społecznej reformy albo działa w kierunku w którym i tak już rozwija się społeczeństwo (czyli zaledwie przyspiesza zmianę, która i tak by nastąpiła), albo odnosi tylko krótkotrwały skutek, a społeczeństwo szybko powraca do poprzedniego stanu. Aby wywołać trwałą zmianę w kierunku rozwoju jakiegokolwiek ważnego aspektu społeczeństwa reforma jest niewystarczająca i wymagana jest rewolucja. (Rewolucja niekoniecznie musi oznaczać zbrojne powstanie czy obalenie rządu.) Zgodnie z drugą zasadą, rewolucja nigdy nie zmienia tylko jednego aspektu społeczeństwa; a zgodnie z trzecią zasadą następują zmiany nigdy nie oczekiwane i niepożądane przez rewolucjonistów. Zgodnie z czwartą zasadą, gdy rewolucjoniści czy utopiści ustalają nowy rodzaj społeczeństwa, nigdy nie funkcjonuje ono tak jak to sobie zaplanowali.

109. Amerykańska Rewolucja nie dostarcza kontrargumentu. Nie była ona rewolucją w naszym rozumieniu tego słowa, ale wojną o niepodległość, po której nastąpiła raczej szeroko sięgająca reforma polityczna. Ojcowie Założyciele nie zmienili kierunku rozwoju amerykańskiego społeczeństwa, nawet do tego nie aspirowali. Uwolnili jedynie rozwój amerykańskiego społeczeństwa spod opóźniającego wpływu brytyjskiej władzy. Ich reforma polityczna nie zmieniła żadnego podstawowego trendu, lecz jedynie popchnęła amerykańską kulturę polityczną jej naturalnym torem rozwoju. Brytyjskie społeczeństwo, którego gałęzią było społeczeństwo amerykańskie, już od dawna zmierzało w kierunku demokracji reprezentatywnej. Przed Wojną o Niepodległość Amerykanie praktykowali już do pewnego stopnia demokrację reprezentatywną w kolonialnych zgromadzeniach. System polityczny ustanowiony przez Konstytucję wzorowany był na systemie brytyjskim oraz zgromadzeniach kolonialnych. Z dużą zmianą, dla pewności – nie ulega wątpliwości, że Ojcowie Założyciele uczynili bardzo istotny krok. Był to jednak krok na drodze, którą anglojęzyczny świat już kroczył. Dowodem jest fakt, że Brytania i wszystkie jej kolonie, zaludnione przede wszystkim ludźmi brytyjskiego pochodzenia, przyjęły systemy demokracji reprezentatywnej zasadniczo podobne do Stanów Zjednoczonych. Gdyby Ojcowie Założyciele stracili odwagę i zaniechali podpisania Deklaracji Niepodległości, nasz sposób życia nie byłby znacząco inny. Może mielibyśmy bliższe związki z Brytanią, może mielibyśmy Parlament oraz Ministra zamiast Kongresu i Prezydenta. Nic wielkiego. Tak więc Amerykańska Rewolucja dostarcza nie kontrprzykładu dla naszych zasad, ale ich dobrej ilustracji.

110. Wciąż używać należy zwykłego rozumienia w zastosowaniu tych zasad. Wyrażone są one w nieprecyzyjnym języku pozostawiającym miejsce na interpretację, można znaleźć od nich wyjątki. Dlatego prezentujemy te zasady nie jako nieprzekraczalne prawa, ale jako regułę kciuka lub przewodniki myśli, które mogą dostarczyć częściowe antidotum dla naiwnych idei o przyszłości społeczeństwa. Zasady te powinny być nieustannie w umyśle i kiedy ktoś dochodzi do wniosku przeciwnego im, powinien jeszcze raz ostrożnie przebadać swój tok myślenia i zachować swój wniosek tylko jeżeli ma ku temu dobre, solidne powody.

 

SPOŁECZEŃSTWO INDUSTRIALNO-TECHNOLOGICZNE NIE MOŻE ZOSTAĆ ZREFORMOWANE

 

111. Wymienione zasady pomagają w ukazaniu jak beznadziejnie trudne byłoby zreformowanie systemu industrialnego w taki sposób, by nie zawężał ciągle naszej sfery wolności. Widoczna jest stała tendencja, zauważalna co najmniej od czasu Rewolucji Przemysłowej, do umacniania systemu przez technologię wysokim kosztem w wolności jednostki i lokalnej autonomii. Stąd też każda zmiana mająca na celu ochronę wolności przed technologią byłaby przeciwna podstawowemu trendowi w rozwoju naszego społeczeństwa.

W konsekwencji, podobna zmiana albo byłaby krótkotrwała – szybko pochłonięta przez falę historii – albo, gdyby byłaby wystarczająco duża by być trwałą, zmieniłaby naturę całego naszego społeczeństwa. Jest to zgodne z zasadami pierwszą i drugą. Co więcej, skoro społeczeństwo zostałoby zmienione w sposób zawczasu nieprzewidywalny (trzecia zasada) byłoby to wielkie ryzyko. Zmiany wystarczająco duże by wprowadzić trwałą różnicę na rzecz wolności nie zostałyby zapoczątkowane, ponieważ zakłócałyby funkcjonowanie systemu. Dlatego też wszelkie próby reform byłyby zbyt nieśmiałe by być efektywnymi. Nawet gdyby zapoczątkowane zostały wystarczająco duże zmiany, byłyby cofnięte wraz z uwidocznieniem się ich zakłócających porządek efektów. Tak więc, permanentne zmiany na rzecz wolności mogłyby być wprowadzone w życie tylko przez osoby przygotowane na zaakceptowanie radykalnych, niebezpiecznych i nieprzewidywalnych przekształceń całego systemu. Innymi słowy, nie przez reformatorów, a przez rewolucjonistów.

112. Ludzie chcący chronić wolność bez poświęcania rzekomych korzyści płynących z technologii zasugerują naiwne plany jakiejś nowej formy społeczeństwa godzącej wolność z technologią. Pomijając fakt, że ludzie wysuwający takie sugestie rzadko proponują jakiekolwiek praktyczne środki, którymi miałoby zostać ustanowione nowe społeczeństwo; z czwartej zasady wynika, że nawet jeśli nowa forma społeczeństwa zostałaby ustanowiona to albo upadłaby albo dałaby rezultaty odmienne od oczekiwanych.

113. Tak więc, nawet na bardzo ogólnym gruncie, wydaje się być wysoce nieprawdopodobne znalezienie sposobu zmiany społeczeństwa godzącego wolność z nowoczesną technologią. W kilku następnych rozdziałach podamy więcej konkretnych powodów, z których wynika, że wolność i rozwój technologiczny nie idą ze sobą w parze.

 

OGRANICZENIE WOLNOŚCI JEST W INDUSTRIALNYM SPOŁECZEŃSTWIE NIEUNIKNIONE

 

114. Jak zostało wyjaśnione w paragrafach 65-67, 70-73, współczesny człowiek jest uwikłany w sieć zasad i regulacji, a jego los zależy od osób nie mających z nim wiele wspólnego i na których decyzje nie może on w żaden sposób wpłynąć. Nie jest to ani przypadek, ani wynik samowoli aroganckich biurokratów. Jest to coś niezbędnego i nieuniknionego w jakimkolwiek technologicznie zaawansowanym społeczeństwie. System MUSI ściśle regulować ludzkie zachowanie po to, by mógł funkcjonować. W pracy ludzie muszą robić to, co im się każe, w przeciwnym razie produkcja pogrąży się w chaosie. Biurokracje MUSZĄ być prowadzone zgodnie z surowymi zasadami. Zezwolenie niższym w hierarchii biurokratom na jakąkolwiek znaczącą samowolę zakłóciłoby system i doprowadziłoby do posądzeń o niesprawiedliwość w związku z różnicami w sposobie wykorzystywania samowoli przez biurokratów. Prawdą jest, że niektóre restrykcje nałożone na naszą wolność mogłyby być wyeliminowane, ale GENERALNIE RZECZ BIORĄC regulowanie naszego życia przez duże organizacje jest konieczne dla funkcjonowania społeczeństwa industrialno-technologicznego. Wynikiem tego jest poczucie bezsilności u części przeciętnych osób. Jakkolwiek, może zdarzyć się, że formalne regulacje będą wzrastająco zmierzać do tego, by zastąpiono je narzędziami psychologicznymi, które powodują, że chcemy robić to, czego wymaga od nas system. (Propaganda [14], techniki edukacyjne, programy “zdrowia psychicznego”, itd.)

115. System MUSI zmuszać ludzi, by zachowywali się w sposób, który jest odległy od naturalnego wzorca ludzkiego zachowania. Na przykład, system potrzebuje naukowców, matematyków i inżynierów. Nie może bez nich funkcjonować. Tak więc duża presja wywierana jest na dzieci, by kształciły się w tych dziedzinach. Dla młodego człowieka nienaturalne jest spędzanie większej części swojego czasu na ślęczeniu przy biurku i zajmowaniu się nauką. Normalny młody człowiek chce spędzać swój czas w aktywnym kontakcie z prawdziwym światem. Pośród prymitywnych ludów, przedmioty w których kształcone są dzieci pozostają w naturalnej harmonii z naturalnymi ludzkimi impulsami. Pośród amerykańskich Indian na przykład, chłopcy kształcą się w aktywnych zajęciach na świeżym powietrzu – a to jest właśnie to co chłopcy lubią. Lecz w naszym społeczeństwie dzieci zmuszane są do nauki przedmiotów technicznych, których większość z nich uczy się niechętnie.

116. Z powodu ciągłej presji, jaką system wywiera w celu modyfikowania ludzkiego zachowania, wzrasta liczba ludzi, którzy nie dostosowują się do wymagań społeczeństwa: pasożyty społeczne, członkowie gangów młodzieżowych, sekciarze, antyrządowi buntownicy, radykalni eko-sabotażyści, wyrzutkowie i różnego rodzaju opozycjoniści.

117. W każdym technologicznie zaawansowanym społeczeństwie los jednostki MUSI zależeć od decyzji, na które w znacznym stopniu nie ma ona żadnego wpływu. Społeczeństwo technologiczne nie może zostać rozbite na małe, autonomiczne wspólnoty, ponieważ produkcja opiera się na kooperacji ogromnej liczby ludzi i maszyn. Takie społeczeństwo MUSI być wysoko zorganizowane i MUSZĄ być podejmowane decyzje oddziałujące na ogromną liczbę osób. Kiedy decyzja oddziałuje, powiedzmy na milion osób, wtedy każda jednostka ma średnio jedną milionową udziału w podejmowanej decyzji. W praktyce zwykle wygląda to tak, że decyzje są podejmowane przez urzędników publicznych, przedstawicieli korporacji lub technicznych specjalistów; nawet jeżeli ludność głosuje nad decyzją, liczba głosujących jest zbyt wielka, by pojedynczy głos był znaczący. [17] Tak więc większość jednostek nie jest w stanie wymiernie wpływać na poważne decyzje oddziałujące na ich życie. Nie jest możliwy żaden sposób na uzdrowienie tego w technologicznie zaawansowanym społeczeństwie. System próbuje “rozwiązać ten problem” poprzez użycie propagandy w celu sprawienia by ludzie CHCIELI decyzji, które zostały za nich podjęte; ale nawet gdyby to “rozwiązanie” odniosło całkowity sukces sprawiając, że ludzie czuliby się lepiej, byłoby to poniżające.

118. Konserwatyści i inne osoby wysuwają postulat bardziej “lokalnej autonomii”. Lokalne wspólnoty cieszyły się niegdyś autonomią, ale staje się ona coraz mniej możliwa z chwilą, gdy lokalne wspólnoty zostają wciągnięte i uzależnione od systemów dużej skali, jak użyteczności publiczne, sieci komputerowe, systemy autostrad, środki masowego przekazu, współczesny system opieki zdrowotnej. Przeciwko autonomii występuje również fakt, iż technologia zastosowana w jednym miejscu często oddziałuje na ludzi w innych, położonych dalej miejscach. Tak więc użycie pestycydów i innych chemikaliów w pobliżu zbiornika wodnego może skazić punkt czerpania wody setki mil w dół rzeki, a efekt cieplarniany oddziałuje na cały świat.

119. System nie istnieje i nie może istnieć w celu zaspokajania ludzkich potrzeb. Zamiast tego właśnie ludzkie zachowanie musi ulec modyfikacji w celu dostosowania się do potrzeb systemu. Nie ma to nic wspólnego z polityczną ani społeczną ideologią, która może udawać, że przewodzi technologicznemu systemowi. Jest to wina technologii, ponieważ system przewodzony jest nie przez ideologię, lecz przez techniczną konieczność. [18] Oczywiście system zaspokaja wiele ludzkich potrzeb, ale ogólnie rzecz biorąc robi to tylko do poziomu do którego robienie tego jest dla niego korzystne. Najważniejsze są potrzeby systemu, a nie człowieka. Na przykład, system dostarcza ludziom żywność, ponieważ nie mógłby funkcjonować gdyby wszyscy głodowali; zajmuje się psychologicznymi potrzebami człowieka wtedy, kiedy jest mu WYGODNIE, ponieważ nie mógłby funkcjonować jeżeli zbyt wielu ludzi wpadłoby w depresję lub zaczęło się buntować. Jednakże system z dobrych, solidnych, praktycznych powodów musi wywierać ciągłą presję na ludzi, by dostosować ich zachowanie do swoich potrzeb. Zbyt duża akumulacja śmieci? Rząd, media, system edukacji, ekolodzy, wszyscy zasypują nas masą propagandy na temat recyklingu. Potrzebny jest większy personel techniczny? Chór głosów nakazuje dzieciom studiowanie przedmiotów naukowych. Nikt nie zatrzymuje się by spytać, czy ludzkie jest zmuszanie młodych ludzi do spędzania większości ich czasu na naukę przedmiotów, których większość nienawidzi. Gdy utalentowani pracownicy odsuwani są od pracy przez techniczne innowacje i muszą przejść “ponowne przeszkolenie”, nikt nie pyta czy nie jest dla nich poniżające traktowanie ich w ten sposób. Po prostu przyjmuje się jako pewnik, że wszyscy muszą kłaniać się przed techniczną koniecznością i to z dobrego powodu: gdyby ludzkie potrzeby przełożono ponad techniczną konieczność powstałyby problemy ekonomiczne, bezrobocie, braki lub coś jeszcze gorszego. Koncepcja “zdrowia psychicznego” w naszym społeczeństwie jest określana głównie przez stopień, w jakim jednostka zachowuje się zgodnie z potrzebami systemu bez okazywania oznak stresu.

120. Starania mające na celu uczynienie w systemie miejsca na poczucie celu i autonomie, są po prostu kiepskim żartem. Na przykład, pewna firma zamiast kazać każdemu ze swoich pracowników składania jednej sekcji katalogu, kazała każdemu składać cały katalog, co miało im dać poczucie celu i osiągnięcia. Niektóre firmy próbowały przyznać swoim pracownikom nieco więcej autonomii, lecz z przyczyn praktycznych może to być zrealizowane tylko w bardzo ograniczonym stopniu i w każdym przypadku pracownicy nie otrzymują autonomii jako celu – ich “autonomiczne” starania nie mogą być skierowane w cele przez nich wybrane, lecz jedynie w cele ich pracodawców, takie jak przetrwanie i rozwój firmy. Każda firma pozwalająca swym pracownikom zachowywać się inaczej szybko poszłaby z torbami. Podobnie w każdym przedsiębiorstwie w systemie socjalistycznym, pracownicy muszą skupić swe starania w kierunku celów przedsiębiorstwa, inaczej przedsiębiorstwo nie będzie służyło swemu celowi jako część systemu. Ponownie, z czysto technicznych przyczyn niemożliwe jest dla większości jednostek i małych grup posiadanie zbyt dużej autonomii w społeczeństwie industrialnym. Nawet posiadacz małego biznesu ma zwykle ograniczoną autonomię. Pomijając konieczność rządowych regulacji, jest ograniczony przez fakt, że musi dostosować się do systemu ekonomicznego i jego wymagań. Dla przykładu, gdy ktoś rozwija nową technologię, posiadacz małego biznesu często musi użyć tej technologii, czy tego chce czy nie, w celu pozostania konkurencyjnym.

 

“ZŁE” STRONY TECHNOLOGII NIE MOGĄ BYĆ ODDZIELONE OD STRON “DOBRYCH”

 

121. Kolejnym powodem, dlaczego społeczeństwo industrialne nie może być zreformowane na rzecz wolności jest to, iż nowoczesna technologia jest spójnym systemem, w którym wszystkie części są od siebie zależne. Nie można pozbyć się “złych” stron technologii i pozostawić tylko “dobrych”. Weźmy na przykład nowoczesną medycynę. Postęp w naukach medycznych zależy od postępu w chemii, fizyce, biologii, naukach komputerowych i innych gałęziach wiedzy. Zaawansowane medyczne leczenie wymaga drogiego wyposażenia wyższej technologii, które może być wytworzone i powszechnie dostępne tylko w zaawansowanym technologicznie i bogatym społeczeństwie. Wyraźnie widać, że nie można osiągnąć dużego postępu w medycynie bez rozwiniętego systemu technologicznego i wszystkiego co się z nim łączy.

122. Nawet jeśli postęp medyczny mógłby być osiągnięty bez udziału systemu technologicznego, sam przyniósłby pewne zło. Przypuśćmy na przykład, że wynaleziono lek na cukrzycę. Ludzie z genetyczną skłonnością do cukrzycy będą w stanie przetrwać i rozmnażać się podobnie jak inni. Naturalna selekcja genów cukrzyków zostanie przerwana i takie geny będą rozprzestrzeniać się przez kolejne pokolenia. (Do pewnego stopnia jest to widoczne już dziś, odkąd cukrzyca, mimo że nieuleczalna może być kontrolowana przy użyciu insuliny). To samo stanie się z wieloma innymi chorobami, które grożą genetyczną degradacją populacji. Jedynym rozwiązaniem pewnego rodzaju program eugeniczny czy też rozległa inżynieria genetyczna ludzkich istot, tak aby człowiek w przyszłości nie był już tworem natury, przypadku czy Boga (w zależności od twoich przekonań religijnych lub filozoficznych) lecz sfabrykowanym produktem.

123. Jeżeli myślisz, że rząd zbyt mocno ingeruje w twoje życie TERAZ, to poczekaj aż zacznie kierować konstrukcją genetyczną twego potomstwa. Taka regulacja nieuchronnie nastąpi po wprowadzeniu inżynierii genetycznej istot ludzkich, ponieważ konsekwencje nieregulowanej inżynierii genetycznej byłyby katastroficzne. [19]

124. Naturalną odpowiedzią na takie zmartwienia jest mówienie o “etyce medycznej”. Jednak kodeks etyczny nie miałby na celu ochrony wolności w obliczu rozwoju medycznego; pogorszyłby jedynie sprawy. Kodeks etyczny stosujący się do inżynierii genetycznej w rezultacie byłby sposobem regulowania genetycznej budowy ludzkich istot. Ktoś (prawdopodobnie w większości z wyższych warstw klasy średniej) decydowałby, że takie a takie zastosowanie inżynierii genetycznej jest “etyczne” a inne nie, narzucałby zatem swój system wartości przedsięwzięcia genetycznego modyfikowania całej populacji. Nawet jeśli kodeks etyczny zostałby ustanowiony na całkowicie demokratycznych podstawach, większość będzie narzucać swoje własne wartości jakiejkolwiek mniejszości, która może mieć całkiem odmienne zdanie o tym co stanowi o “etycznym” zastosowaniu inżynierii genetycznej. Jedyny kodeks etyczny, który naprawdę chroniłby wolność to taki, który zabraniałby JAKIEJKOLWIEK inżynierii genetycznej na istotach ludzkich, lesz możesz być pewien, że taki kodeks nigdy nie zostanie przyjęty w technologicznym społeczeństwie. Nie ma takiego kodeksu, który po zredukowaniu inżynierii genetycznej do roli drugorzędnej mógłby utrzymać się przez dłuższy czas, ponieważ pokusa przedstawiona przez siłę biotechnologii byłaby nieodparta, szczególnie że dla większości ludzi wiele spośród zastosowań tej nauki wydaje się być oczywistym i niedwuznacznym dobrem (eliminującym fizyczne i psychiczne choroby, dającym ludziom możliwości, których potrzebują do radzenia sobie w dzisiejszym świecie). Nieuchronnie inżynieria genetyczna będzie używana coraz rozleglej i w sposób zgodny tylko z potrzebami systemu industrialno-technologicznego. [20]

 

TECHNOLOGIA JEST SILNIEJSZĄ SIŁĄ SPOŁECZNĄ NIŻ DĄŻENIE DO WOLNOŚCI

 

125. Znalezienie TRWAŁEGO kompromisu pomiędzy technologią i wolnością nie jest możliwe, ponieważ technologia jest dalece silniejszą siłą społeczną i w sposób ciągły przyćmiewa wolność poprzez POWTARZANE kompromisy. Wyobraź sobie przypadek dwóch sąsiadów, z których każdy posiada taką samą ilość ziemi, lecz jeden z nich jest potężniejszy od drugiego. Potężniejszy domaga się części ziemi od drugiego. Słabszy odmawia. Potężniejszy mówi: “Dobra, pójdźmy na kompromis. Daj mi połowę tego, o co prosiłem”. Słaby nie ma zbyt wielu możliwości poza poddaniem się. Jakiś czas później potężniejszy sąsiad domaga się kolejnej części ziemi, ponownie zawierają kompromis, itd. Poprzez wymuszanie długiej serii kompromisów na słabszym, potężniejszy ostatecznie odbiera mu całą ziemię. Tak samo jest w przypadku konfliktu miedzy technologią i wolnością.

126. Wytłumaczymy teraz dlaczego technologia jest silniejszą siłą społeczną niż dążenie do wolności.

127. Technologiczny postęp, który wydaje się nie zagrażać wolności, często okazuje się zagrażać jej później bardzo poważnie. Rozważmy na przykład zmotoryzowany transport. Dawniej pieszy mógł chodzić gdzie chciał, kroczyć swoją własna ścieżką bez podporządkowywania się jakimkolwiek przepisom drogowym i był niezależny od wspierających systemów technologicznych. Kiedy pojawiła się motoryzacja wydawało się, że zwiększa ona ludzką wolność. Nie odebrała wolności pieszym, nikt nie musiał mieć samochodu jeżeli tego nie chciał, a ci którzy wybrali kupno samochodu mogli podróżować dużo szybciej niż piesi. Lecz wprowadzenie transportu zmotoryzowanego wkrótce zmieniło społeczeństwo w taki sposób, aby organizować lokomocyjną wolność człowieka. Kiedy samochody stały się liczne trzeba było coraz bardziej kierować ich użyciem. Samochodem nie można tak po prostu pojechać gdzie się chce, swoimi własnymi drogami, szczególnie na terenach gęsto zaludnionych, ruchem poszczególnych osób rządzi ruch uliczny i różnorodne przepisy drogowe. Każdy ograniczony jest przez niskie zobowiązania: prawo jazdy, testy kierowców, ponawianie rejestracji, ubezpieczenie, środki wymagane dla zachowania bezpieczeństwa, comiesięczne opłaty. Co więcej, użycie transportu zmotoryzowanego nie jest już dowolne. Od momentu wprowadzenia tego transportu układ miast zmienił się w taki sposób, że większość ludzi nie mieszka już w możliwej do przebycia pieszo odległości od swoich miejsc pracy, sklepów, miejsc wypoczynku i rekreacji, tak więc są oni zależni od samochodu jako środka transportu. W przeciwnym razie muszą korzystać z transportu publicznego, a w tym wypadku mają jeszcze mniejszą kontrolę nad swoim przemieszczaniem się, niż gdy kierują własnym samochodem. Nawet wolność pieszego jest teraz bardziej ograniczona. W mieście musi on ciągle zatrzymywać się i czekać na zmiany świateł, które są zaprojektowane aby służyć ruchowi pojazdów. Poza miastem ruch samochodów powoduje, że chodzenie wzdłuż autostrady stało się niebezpieczne i niewygodne. (Zauważ istotną kwestię zobrazowaną przez nas w przypadku zmotoryzowanego transportu: kiedy nowa technologicznie rzecz jest wprowadzana jako opcja którą jednostki mogą wybrać lub nie, niekoniecznie POZOSTAJE ona dowolna. W wielu przypadkach nowa technologia zmienia społeczeństwo w taki sposób, że ludzie ostatecznie są ZMUSZENI do używania jej).

128. Podczas gdy postęp technologiczny JAKO CAŁOŚĆ ciągle ogranicza sferę naszej wolności, każde nowe ulepszenie techniczne ROZPATRYWANE SAMO W SOBIE wydaje się być pożądane. Elektryczność, kanalizacja, szybka komunikacja na długie dystanse… jak ktoś mógłby występować przeciwko którejś z tych rzeczy lub przeciwko innym z niezliczonej grupy technicznych osiągnięć, które stworzyły nowoczesne społeczeństwo? Absurdem byłoby na przykład opieranie się wprowadzeniu telefonu, gdyż przyniósł on wiele korzyści i żadnej strony ujemnej. Jednak jak już wytłumaczyliśmy w paragrafach 59-76, wszystkie te techniczne osiągnięcia razem wzięte wykreowały świat, w którym los przeciętnego człowieka nie spoczywa już dłużej w jego własnych rękach, w rękach jego sąsiadów czy przyjaciół, lecz kierują nim politycy, zarządy korporacji, anonimowi technicy i biurokraci, na których człowiek, jako jednostka nie ma możliwości wpływu. [21] Ten proces będzie kontynuowany w przyszłości. Weźmy na przykład inżynierię genetyczną. Garstka ludzi będzie opierać się wprowadzeniu technik genetycznych eliminujących pewną dziedziczną chorobę. Nie czynią one żadnej widocznej szkody i zapobiegają cierpieniu. Jednakże szereg genetycznych osiągnięć razem wziętych uczyni z człowieka zaprojektowany produkt zamiast wolny twór przypadku (albo boga, czy czegokolwiek w zależności od twoich przekonań religijnych).

129. Następnym powodem dlaczego technologia stanowi tak potężną siłę społeczną jest to, że w kontekście danego społeczeństwa, rozwój technologiczny postępuje wyłącznie w jednym kierunku; nie może zostać zawrócony. Kiedy zostaje wprowadzona techniczna innowacja, ludzie zwykle uzależniają się od niej do chwili, gdy zostaje zastąpiona bardziej zaawansowaną innowacją. Nie tylko ludzie jako jednostki uzależniają się od nowego produktu technologii, ale nawet bardziej, uzależnia się od niego system, jako całość. (Wyobraź sobie co stałoby się z dzisiejszym światem gdyby wyeliminowano, np. komputery). Tak więc system może postępować tylko w jednym kierunku, ku jeszcze większej technologizacji. Technologia wciąż wymusza krok w tył na wolności – bez obalenia całego systemu technologicznego.

130. Technologia postępuje z ogromną prędkością i zagraża wolności w wielu różnych punktach w tym samym czasie (przeludnienie, zasady i przepisy, zwiększająca się zależność jednostek od dużych organizacji, propaganda i inne techniki psychologiczne, inżynieria genetyczna, naruszenia prywatności przez urządzenia obserwacyjne i komputery, itd.). Zażegnanie jakiegokolwiek JEDNEGO zagrożenia wymagałoby różnej długiej walki społecznej. Osoby chcące chronić wolność są przytłoczone liczbą nowych ataków i prędkością ich rozwoju, stąd też stają się apatyczni i przestają się opierać. Walka z każdym z zagrożeń osobno byłaby daremna. Jedyną nadzieją na sukces jest walka z systemem technologicznym jako całością, ale to oznacza rewolucję a nie reformę.

131. Technicy (używamy tego terminu w szerokim znaczeniu aby opisać wszystkich zajmujących się wyspecjalizowanym zadaniem wymagającym ćwiczeń) dążą do takiego zaangażowania w swoją pracę (swoje działanie zastępcze), że gdy następuje konflikt pomiędzy ich pracą techniczną a wolnością, prawie zawsze ich wybór pada na pracę. Jest to oczywiste w przypadku naukowców, ale ujawnia się również wszędzie indziej: nauczyciele, grupy humanitarne, konserwatywne organizacje nie wahają się przed użyciem propagandy lub innych technik psychologicznych pomagającym im osiągnąć ich cele. Korporacje i agencje rządowe kiedy uznają to za użyteczne, nie wahają się przed zbieraniem informacji o jednostkach, nie myśląc o ich prywatności. Dla agencji stojących na straży prawa często niewygodne są konstytucyjne prawa podejrzanych i często kompletnie niewinnych osób, dlatego robią wszystko co mogą legalnie (lub czasem nielegalnie) by ograniczyć lub pominąć owe prawa. Większość z tych nauczycieli, urzędników rządowych i przedstawicieli prawa wierzy w wolność, prywatność i konstytucyjne prawa, ale gdy wchodzą one w konflikt z ich pracą, zazwyczaj czują iż jest ona ważniejsza.

132. Dobrze wiadomo, że ludzie generalnie pracują lepiej i bardziej wytrwale gdy starają się o nagrodę, niż gdy chcą uniknąć kary lub negatywnych rezultatów. Naukowcy oraz inni technicy motywowani są głównie przez nagrody, które mogą osiągnąć ze swojej pracy. Jednak ci, którzy sprzeciwiają się technologicznym inwazjom na wolność, pracują, by uniknąć negatywnych rezultatów, w konsekwencji istnieje garstka ludzi, którzy dobrze i wytrwale zajmują się tym zniechęcającym zadaniem. Gdyby reformatorzy kiedykolwiek osiągnęli znaczące zwycięstwo, które wydawałoby się wznosić solidną barierę przeciw dalszemu ograniczaniu wolności przez rozwój technologiczny, większość z nich dążyłaby do zrelaksowania się i zwrócenia swej uwagi na mniej wymagające, kompromisowe starania. Jednakże naukowcy wciąż pracowaliby w swoich laboratoriach, a technologia w swym rozwoju znalazłaby sposoby, pomimo wszelkich barier, aby zyskać coraz większą kontrolę nad jednostkami i uzależnić je od systemu.

133. Żadne układy społeczne, czy to prawa, instytucje, zwyczaje czy kodeksy etyczne, nie są w stanie zapewnić trwałej ochrony przed technologią. Historia pokazuje, że wszystkie układy społeczne są przejściowe; wszystkie w końcu ulegają zmianie lub załamaniu. Jednak osiągnięcia technologiczne są trwałe w kontekście danej cywilizacji. Przypuśćmy na przykład, że byłoby możliwe na podstawie pewnych układów społecznych zapobieżenie stosowaniu inżynierii genetycznej na ludziach, lub zapobieżenie jego stosowania w sposób zagrażający wolności i godności. Technologia wciąż pozostawałaby w oczekiwaniu. Prędzej czy później, układ społeczny uległby załamaniu. (Prawdopodobnie prędzej, mając na myśli nasze społeczeństwo). Wtedy inżynieria genetyczna zaczęłaby wkraczać w sferę naszej wolności i byłoby to nieodwracalne (bez załamania samej cywilizacji technologicznej). Wszelkie złudzenia co do osiągnięcia czegokolwiek trwałego poprzez układy społeczne powinny zostać rozwiane przez to co obecnie dzieje się z prawodawstwem ochrony środowiska. Kilka lat temu wydawało się, że istnieją bezpieczne bariery prawne zapobiegające przynajmniej NIEKTÓRYM z najgorszych form degradacji środowiska. Wystarczyła zmiana w prądzie politycznym i bariery te zaczęły się kruszyć.

134. Z wszystkich powyższych powodów technologia jest silniejszą siłą społeczną niż dążenie do wolności. Jednak twierdzenie to wymaga ważnego ostrzeżenia. Wydaje się, że w czasie następnych dekad system industrialno-technologiczny przechodzić będzie przez twarde naciski w związku z problemami ekonomicznymi i ekologicznymi, a w szczególności w związku z problemami ludzkich zachowań (alienacja, bunt, wrogość, szereg trudności społecznych i ekologicznych). Mamy nadzieję, że naciski przez które system prawdopodobnie będzie musiał przejść, spowodują jego upadek, lub przynajmniej osłabią go na tyle, że gdy rewolucja nadejdzie i powiedzie się, w tym szczególnym momencie dążenie do wolności okaże się silniejsze od technologii.

135. W paragrafie 125 użyliśmy analogii o słabym sąsiedzie ograbionym przez silniejszego sąsiada, który zabiera mu całą ziemię poprzez wymuszenie na nim serii kompromisów. Lecz przypuśćmy teraz, że silny sąsiad zachoruje i nie będzie w stanie się bronić. Słaby sąsiad może zmusić silnego do oddania mu ziemi z powrotem, może go też zabić. Jeżeli pozwoli silnemu żyć i jedynie wymusi na nim zwrócenie ziemi, jest głupcem, ponieważ kiedy silny wyzdrowieje, zaatakuje ponownie i zabierze całą ziemię dla siebie. Jedyną rozsądną alternatywą dla słabszego jest zabicie silnego wtedy, kiedy ma szansę. W ten sam sposób, podczas gdy system industrialny będzie osłabiony, musimy go zniszczyć. Jeżeli pójdziemy z nim na kompromis i pozwolimy mu na odzyskanie sił, ostatecznie odbierze nam całą wolność.

 

PROSTSZE PROBLEMY SPOŁECZNE OKAZUJĄ SIĘ NIEMAL NIEROZWIĄZYWALNE

 

136. Jeżeli ktoś wciąż uważa, że możliwe byłoby zreformowanie systemu w taki sposób, by chronić wolność przed technologią, niech rozważy jak niezręcznie, a przede wszystkim nieefektywnie nasze społeczeństwo radziło sobie z innymi o wiele prostszymi problemami społecznymi. Pośród innych spraw, system zawiódł jeśli chodzi o powstrzymanie degradacji środowiska, korupcji politycznej, handlu narkotykami czy nadużyć domowych.

137. Weźmy na przykład nasze problemy ekologiczne. W tym wypadku konflikt wartości jest prosty: natychmiastowe korzyści ekonomiczne kontra zachowanie części zasobów naturalnych dla naszych wnuków [22]. Jednak w tym temacie otrzymujemy jedynie stos bredni i owijania w bawełnę ze strony ludzi mających władzę oraz wyraźną, ciągłą linię działania, podczas gdy wciąż powiększamy liczbę problemów ekologicznych, z którymi będą musiały żyć nasze wnuki. Próby rozwiązania kwestii środowiska składają się z szeregu bitew i kompromisów pomiędzy różnymi frakcjami, z których niektóre górują w jednym momencie, inne w drugim. Linia walki zmienia się wraz ze zmiennymi prądami opinii publicznej. Nie jest to racjonalny proces, ani też taki, który mógłby doprowadzić do trwałego i efektywnego rozwiązania problemu. Główne problemy społeczne, jeżeli w ogóle zostają “rozwiązane”, rzadko lub nigdy nie są rozwiązane przez racjonalny, rozumowy plan. Po prostu same się rozwiązują w procesie, w którym różne rywalizujące grupy dążące do swojego (zazwyczaj krótkoterminowego) interesu [23] osiągają (głównie dzięki szczęściu) mniej lub bardziej stabilne modus vivendi. W rzeczywistości, w świetle zasad sformułowanych w paragrafach 100-106 wydaje się wątpliwe, by racjonalne, długoterminowe społeczne planowanie mogłoby KIEDYKOLWIEK być efektywne.

138. Jest więc jasne, że rodzaj ludzki w najlepszym razie ma bardzo ograniczoną zdolność do rozwiązywania nawet stosunkowo prostych problemów społecznych. Jak więc może rozwiązać o wiele trudniejszy i subtelniejszy problem pogodzenia wolności z technologią? Technologia daje oczywiście korzyści materialne, podczas gdy wolność jest abstrakcją oznaczającą różne rzeczy dla różnych ludzi, a jej utrata jest łatwo zaciemniana przez propagandę.

139. Zwróćcie uwagę na tę istotną różnicę: możliwe jest, że nasze problemy ekologiczne (na przykład) mogłyby być kiedyś rozwiązane przez racjonalny, zrozumiały plan, ale stałoby się tak tylko jeżeli leżałoby to w długoterminowym interesie systemu. Jednak NIE jest w interesie systemu ochrona wolności, czy autonomii małych grup. Wprost przeciwnie, w interesie systemu leży kontrolowanie ludzkiego zachowania w największym możliwym stopniu. Tak więc, podczas gdy praktyczne rozwiązania mogą w końcu zmusić system do zajęcia racjonalnego, roztropnego stanowiska w sprawie problemów ekologicznych, jednocześnie praktyczne rozważania zmuszą system do jeszcze większej regulacji ludzkiego zachowania (najprawdopodobniej przez pośrednie środki, które ukryją ograniczenie wolności). Nie jest to wyłącznie nasza opinia. Wybitni społeczni naukowcy (np. James Q.Wilson) kładli nacisk na ważność “socjalizowania” ludzi w bardziej efektywny sposób.

 

REWOLUCJA JEST ŁATWIEJSZA NIŻ REFORMA

 

140. Mamy nadzieję, iż przekonaliśmy czytelnika o tym, że system nie może zostać zreformowany w taki sposób, by pogodzić wolność z technologią. Jedynym wyjściem jest porzucenie całego systemu industrialno-technologicznego. Oznacza to rewolucję; niekoniecznie zbrojne powstanie, ale z pewnością radykalną i fundamentalną zmianę w naturze społeczeństwa.

141. Ludzie mają skłonności, aby przypuszczać, że rewolucja jest trudniejsza niż reforma, ponieważ pociąga za sobą dużo większe zmiany. A w rzeczywistości, w pewnych okolicznościach rewolucja jest dużo łatwiejsza niż reforma. Powodem tego jest fakt, iż ruch rewolucyjny może wzbudzić duże zaangażowanie, którego ruch reformatorski nie potrafi zainicjować. Ruchy reformatorskie proponują rozwiązanie jedynie poszczególnych społecznych problemów. Ruch rewolucyjny natomiast chce rozwiązać wszystkie problemy za jednym zamachem i stworzyć całkiem nowy świat, proponuje idee, dla których ludzie gotowi są na wyrzeczenia i ryzyko. Z tego powodu łatwiejsze jest odrzucenie całego systemu technologicznego, a nie przykładanie dużej uwagi i wysiłku do prób powstrzymania zastosowań któregokolwiek z segmentów technologii, takiego jak np. inżynieria genetyczna. W odpowiednich warunkach duża liczba ludzi mogłaby rewolucyjnie wystąpić przeciw systemowi industrialno-technologicznemu. Jak zauważyliśmy w paragrafie 132, reformatorzy starający się ograniczać pewne aspekty technologii pracowaliby, aby uniknąć negatywnych rezultatów. Jednakże rewolucjoniści pracują aby uzyskać potężną nagrodę – spełnienie swej rewolucyjnej wizji – i stąd też starania ich są silniejsze i wytrwalsze niż starania reformatorów.

142. Reforma zawsze jest ograniczona przez obawę przed bolesnymi konsekwencjami jeżeli zmiany zajdą zbyt daleko. Ale gdy społeczeństwo obejmuje nastrój rewolucyjny, ludzie są gotowi znosić wszelkie niewygody dla dobra swej rewolucji. Było to jasno widoczne w rewolucjach Francuskiej i Rosyjskiej. Być może w takich przypadkach jedynie mniejszość populacji jest naprawdę oddana rewolucji, jest to mniejszość wystarczająco duża i aktywna by stać się siłą dominującą w społeczeństwie. O rewolucji powiemy więcej w paragrafach 180-205.

 

KONTROLA LUDZKIEGO ZACHOWANIA

 

143. Od początku cywilizacji, zorganizowane społeczeństwa musiały wywierać presję na ludziach dla dobra funkcjonowania organizmu społecznego. Rodzaje presji różniły się znacznie w każdym społeczeństwie. Niektóre z nich były fizyczne (uboga dieta, nadmiar pracy, zanieczyszczenie środowiska) a inne psychologiczne (hałas, przeludnienie, wymuszanie na ludziach zachowania zgodnego z wymaganiami społeczeństwa). W przeszłości, ludzka natura była w przybliżeniu stała lub różniła się tylko w pewnych punktach. W konsekwencji, społeczeństwa były w stanie popychać ludzi tylko do pewnych granic. Gdy granica ludzkiej wytrzymałości została przekroczona, sprawy zaczynały przybierać zły obrót: bunt lub przestępczość, korupcja, unikanie pracy, depresja lub inne problemy psychiczne, wzrastająca śmiertelność lub zanikająca liczba urodzeń, lub coś jeszcze innego. Ostatecznie, albo społeczeństwo załamywało się, albo jego funkcjonowanie stawało się niesprawne i zostawało (nagle lub stopniowo, poprzez podbój, osłabienie lub ewolucję) zastąpione przez bardziej sprawną formę społeczeństwa. [25]

144. Tak więc ludzka natura wyznaczała w przeszłości granice w rozwoju społeczeństw. Ludzie mogli zostać popchnięci tylko do pewnego punktu, nigdy dalej. Dzisiaj jednak może to ulegać zmianie, ponieważ współczesna technologia rozwija sposoby modyfikowania ludzi.

145. Wyobraźcie sobie społeczeństwo poddające ludzi warunkom czyniącym ich bardzo nieszczęśliwymi, po czym dające im narkotyki odsuwające ich nieszczęście. Fikcja naukowa? Do pewnego stopnia, ma to już miejsce w naszym społeczeństwie. Wiadomo jest, że liczba depresji klinicznych w ostatnich dekadach znacznie wzrasta. Uważamy, że jest to wynikiem zakłócenia procesu władzy, jak wytłumaczyliśmy w paragrafach 59-76. Jednak nawet jeżeli się mylimy, wzrastająca liczba depresji z pewnością jest rezultatem KTÓRYCHŚ z warunków istniejących w dzisiejszym społeczeństwie. Zamiast usuwać warunki wpędzające ludzi w depresję, współczesne społeczeństwo podaje im leki antydepresyjne. W rezultacie, leki te są środkiem modyfikującym wewnętrzny stan jednostki w taki sposób, by mogła tolerować warunki społeczne, które inaczej uznałaby za nie do zniesienia. (Tak, zdajemy sobie sprawę z tego, że depresja ma często pochodzenie czysto genetyczne. Odnosimy się tutaj do przypadków, w których otoczenie odgrywa przeważającą rolę).

146. Leki oddziałujące na umysł są tylko jednym przykładem metod kontrolowania ludzkiego zachowania rozwijanych przez społeczeństwo. Przyjrzyjmy się niektórym z nich.

147. Na początek techniki nadzoru. Ukryte kamery video są już używane w większości sklepów i w wielu innych miejscach, komputery używane są w celu gromadzenia i przetwarzania dużej ilości informacji o jednostkach. Tak uzyskane informacje znacznie zwiększają efektywność fizycznego przymusu (sił stojących na straży prawa). [26] Później mamy metody propagandy, w których efektywnym motorem są środki masowego przekazu. Rozwinięte zostały skuteczne techniki na wygranie wyborów, sprzedanie produktów, wpływanie na opinię publiczną. Przemysł rozrywkowy służy jako bardzo ważne narzędzie psychologiczne systemu, prawdopodobnie nawet wtedy gdy epatuje seksem i przemocą. Rozrywka zapewnia współczesnemu człowiekowi podstawowy środek ucieczki. Podczas zajmowania się telewizją, wideo, itd., może on zapomnieć o stresie, niepokoju, frustracji, niespełnieniu. Wielu ludzi prymitywnych, gdy nie mają żadnej pracy do wykonania jest bardzo zadowolonych siedzeniem całymi godzinami i nie robieniem niczego, ponieważ pozostają w pokoju ze sobą i ze swoim światem. Większość współczesnych ludzi musi być ciągle zajętych bądź zabawianych, inaczej “nudzą się” – stają się niespokojni, nerwowi, pobudliwi.

148. Inne techniki uderzają głębiej niż wyżej wymienione. Edukacja nie jest już po prostu ganieniem dziecka, gdy się nie uczy i głaskaniem go po główce, gdy się uczy. Staje się naukową techniką kontrolowania rozwoju dziecka. Centrum Nauczania Sylvan, na przykład, odnosi wielkie sukcesy w motywowaniu dzieci do nauki, a techniki psychologiczne są używane z większym lub mniejszym powodzeniem w wielu konwencjonalnych szkołach. Techniki “rodzicielskie” wpajane rodzicom, są tak zaprojektowane, by dzieci akceptowały fundamentalne wartości systemu i zachowywały się w sposób, jaki system uważa za pożądany. Programy “zdrowia psychicznego”, techniki “interwencyjne”, psychoterapia i tak dalej mają pozornie służyć jednostkom, lecz w praktyce są zazwyczaj metodami nakłaniania jednostek do myślenia i zachowywania się zgodnie z wymaganiami systemu. (Nie ma w tym żadnej sprzeczności; jednostka, której nastawienie bądź zachowanie stawia ją w konflikcie z systemem, znajduje się w obliczu siły zbyt potężnej dla niej, by mogła z nią walczyć lub od niej uciec, stąd też prawdopodobnie będzie cierpieć z powodu stresu, frustracji, porażki. Jej ścieżka będzie o wiele prostsza jeżeli będzie myśleć i zachowywać się tak jak wymaga tego system. W tym sensie system działa na korzyść jednostki, gdy poddaje ją praniu mózgu i zawraca na drogę konformizmu). Nadużycia wobec dzieci w swych najbardziej oczywistych i ordynarnych formach spotykają się z dezaprobatą w większości, jeżeli nie we wszystkich kulturach. Molestowanie dziecka z błahego powodu lub bez powodu jest czymś co przeraża niemal każdego. Jednak wielu psychologów interpretuje koncepcję nadużycia szerzej. Czy danie dziecku klapsa, użyte jako część racjonalnego i konsekwentnego systemu dyscypliny, jest formą nadużycia? Kwestia ta zostanie ostatecznie przesądzona na podstawie tego, czy klaps dąży do uzyskania zachowania dostosowującego osobę do istniejącego systemu społecznego. W praktyce, słowo “nadużycie” będzie interpretowane tak, by włączyć w to wszelkie metody wychowywania dzieci uzyskujące zachowanie niewygodne dla systemu. Tak więc, gdy wyjdą poza zapobieganie oczywistego, bezsensownego okrucieństwa, programy zapobiegania “nadużyciom wobec dzieci” mają służyć kontroli ludzkiego zachowania przez system.

149. Prawdopodobnie badania będą wciąż zwiększać efektywność technik psychologicznych w kontrolowaniu ludzkiego zachowania. Uważamy jednak, że same techniki psychologiczne nie będą wystarczające do dostosowania ludzi do rodzaju społeczeństwa kreowanego przez technologię. Prawdopodobnie będą musiały zostać użyte metody biologiczne. Wspomnieliśmy już o użyciu w związku z tym leków. Neurologia może dostarczyć innych dróg modyfikowania ludzkiego umysłu. Inżynieria genetyczna istot ludzkich zaczyna już pojawiać się w formie “terapii genowej” i nie ma powodu by przypuszczać, że podobne metody nie będą w końcu użyte w celu modyfikowania tych aspektów organizmu, które oddziaływują na funkcjonowanie psychiczne.

150. Jak już wspomnieliśmy w paragrafie 134, społeczeństwo przemysłowe wydaje się wkraczać w okres poważnych nacisków, częściowo w wyniku problemów z ludzkim zachowaniem, a częściowo w wyniku problemów ekonomicznych oraz ekologicznych. Rozważana proporcja ekonomicznych i ekologicznych problemów systemu wynika ze sposobu, w jaki zachowują się ludzie. Alienacja, niska samoocena, depresja, wrogość, bunt; dzieci, które nie chcą się uczyć, młodzieżowe gangi, używanie nielegalnych narkotyków, gwałty, nadużycia wobec dzieci, inne rodzaje przestępczości, przypadkowy seks, ciąże nastolatek, rozrost populacji, korupcja polityczna, nienawiść rasowa, rywalizacja etniczna, gorzkie konflikty ideologiczne (pro-choice vs. pro-life), ekstremizm polityczny, terroryzm, sabotaż, grupy antyrządowe, grupy nienawiści. Wszystko to zagraża przetrwaniu systemu. System będzie ZMUSZONY użyć wszelkich praktycznych środków kontroli ludzkiego zachowania.

151. Zaburzenie społeczne, jakie dziś obserwujemy z pewnością nie jest dziełem przypadku. Może być wyłącznie rezultatem warunków życia, jakie system narzuca ludziom (stwierdziliśmy, że najważniejszym z tych warunków jest zakłócenie procesu władzy). Jeżeli system odniesie sukces w narzucaniu kontroli nad ludzkim zachowaniem wystarczającej do jego przetrwania, nastąpi nowy, przełomowy okres w ludzkiej historii. Podczas gdy dawniej granice ludzkiej wytrzymałości wyznaczały granice rozwoju społeczeństw (jak wytłumaczyliśmy w paragrafach 143, 144), społeczeństwo industrialno-technologiczne będzie w stanie przekroczyć te granice poprzez modyfikowanie istot ludzkich, czy to metodami psychologicznymi, biologicznymi, czy też ich połączeniem. W przyszłości systemy społeczne nie będą dostosowane do odpowiadania ludzkim potrzebom. Zamiast tego, istota ludzka będzie dostosowana do odpowiadania potrzebom systemu. [27]

152. Ogólnie rzecz biorąc, technologiczna kontrola nad ludzkim zachowaniem prawdopodobnie nie będzie wprowadzona z totalitarną intencją ani nawet ze świadomą chęcią ograniczenia ludzkiej wolności [28]. Każdy nowy krok w zapewnieniu kontroli nad umysłem ludzkim będzie podejmowany jako racjonalna reakcja na problem trapiący społeczeństwo, leczenie alkoholizmu, zmniejszenie przestępczości bądź skłonienie młodych ludzi do studiowania nauki i inżynierii. W wielu przypadkach będzie to miało humanitarne usprawiedliwienie. Na przykład, kiedy psychiatra proponuje lek antydepresyjny pacjentowi, robi to oczywiście na korzyść pacjenta. Byłoby nieludzkie odmówienie leku komuś kto go potrzebuje. Kiedy rodzice posyłają swoje dzieci do Centrum Nauczania Sylvan, gdzie są manipulowane, by stały się entuzjastycznie nastawione do nauki, robią to z troski o dobro swoich dzieci. Być może część z tych rodziców nie chce, by trzeba było przechodzić przez wyspecjalizowane szkolenie w celu otrzymania pracy, ani też by ich dzieci przechodziły pranie mózgu i stawały się komputerowymi ofermami. Ale cóż mogą zrobić? Nie mogą zmienić społeczeństwa a ich dziecko może zostać bezrobotne, jeżeli nie posiądzie pewnych zdolności. Wysyłają je więc do Sylvan.

153. Tak więc kontrola nad ludzkim zachowaniem zostanie wprowadzona nie przez wykalkulowaną decyzję władz, a przez proces społecznej ewolucji (jednakże, ewolucji GWAŁTOWNEJ). Procesowi temu nie będzie można się oprzeć, ponieważ każde osiągnięcie, samo w sobie, będzie wydawało się korzystne, lub przynajmniej ujemna strona wprowadzenia osiągnięcia będzie wydawać się mniejsza od tej wynikającej z jego nie wprowadzania (zobacz paragraf 127). Propaganda jest na przykład używana z wielu dobrych przyczyn, takich jak zniechęcanie do nadużyć wobec dzieci czy nienawiści rasowej. [14] Edukacja seksualna jest niewątpliwie użyteczna, jednak jej efektem (do stopnia, w którym jest skuteczna) jest przesunięcie kształtowania postaw seksualnych z rąk rodziny w ręce państwa reprezentowanego przez publiczny system szkolnictwa.

154. Załóżmy, że wykryto biologiczną cechę zwiększającą prawdopodobieństwo, że dziecko wyrośnie na kryminalistę i załóżmy, że jakiś rodzaj terapii genowej może tę cechę usunąć. [29] Oczywiście większość rodziców, których dzieci posiadają tę cechę, podda je takiej terapii. Postąpienie inaczej byłoby nieludzkie, ponieważ dziecko prawdopodobnie pędziłoby nędzne życie jako kryminalista. Jednak wiele najbardziej prymitywnych społeczności wykazywało niski poziom przestępczości w porównaniu z naszym społeczeństwem, pomimo tego, że nie miały ani technologicznych metod wychowania dzieci ani surowych systemów kar. Skoro nie ma powodu by przypuszczać, że więcej współczesnych ludzi niż ludzi prymitywnych posiada wrodzone tendencje drapieżcze, wysoki poziom przestępczości w naszym społeczeństwie nie musi być wynikiem nacisków wywieranych na ludziach przez współczesne warunki, do których nie mogą lub nie chcą się dostosować. Tak więc terapia mająca na celu usunięcie potencjalnych tendencji przestępczych jest przynajmniej częściowo sposobem re-inżynierowania ludzi tak, by odpowiadali wymaganiom systemu.

155. Nasze społeczeństwo dąży do uznania za “chorobę” każdego sposobu myślenia lub zachowania, który jest niewygodny dla systemu i jest to wiarygodne, ponieważ gdy jednostka nie dostosowuje się do systemu powoduje to zarówno ból tej jednostki, jak i problemy dla systemu. Tak więc manipulacja jednostką mająca na celu dostosowanie jej do systemu postrzegana jest jako “uleczenie choroby”, a zatem jest dobra.

156. W paragrafie 127 wyszczególniliśmy, że jeżeli użycie nowego produktu technologii jest POCZĄTKOWO dobrowolne, niekoniecznie takim POZOSTAJE, ponieważ nowa technologia dąży do zmiany społeczeństwa w taki sposób, że staje się trudne, bądź niemożliwe funkcjonowanie jednostki bez używania tej technologii. Odnosi się to również do technologii ludzkiego zachowania. W świecie, w którym większość dzieci jest poddawanych programowi wzbudzającemu w nich entuzjazm do nauki, rodzic będzie do tego niemal zmuszony, jeżeli nie, jego dziecko wyrośnie na nieuka i będzie w przyszłości bezrobotne. Załóżmy, że wynaleziona zostaje biologiczna terapia, która bez niepożądanych skutków ubocznych znacznie obniży psychologiczny stres, przez który cierpi tak wiele osób w naszym społeczeństwie. Jeżeli liczne grupy osób poddadzą się temu leczeniu, ogólny poziom stresu w społeczeństwie zostanie zmniejszony, więc możliwe stanie się dla systemu zwiększenie powodujących stres nacisków. W rzeczywistości, coś takiego wydaje się już istnieć wraz z najważniejszym w naszym społeczeństwie narzędziem umożliwiającym ludziom zmniejszenie (lub przynajmniej czasową ucieczkę od) stresu, mianowicie z masową rozrywką (zobacz paragraf 147). Używanie jej przez nas jest “dobrowolne”: nie ma praw wymagających od nas oglądania telewizji, słuchania radia, czytania magazynów. Jednakże masowa rozrywka jest środkiem ucieczki i redukcji stresu, od którego uzależniła się już większość z nas. Wszyscy narzekają na to, że telewizja jest pełna śmieci, a mimo to wszyscy ją oglądają. Garstka porzuciła nałóg oglądania TV, ale rzadkością jest osoba obchodząca się dzisiaj bez JAKIEJKOLWIEK formy masowej rozrywki. (A jednak wcale nie tak dawno temu większości ludzi żyło się bardzo dobrze bez rozrywki innej niż ta, którą tworzyła sama dla siebie lokalna wspólnota). Bez przemysłu rozrywkowego system prawdopodobnie nie byłby w stanie tak gładko wywierać wywołującego stres nacisku jak robi to dzisiaj.

157. Zakładając, że społeczeństwo przemysłowe przetrwa, prawdopodobne jest, że technologia osiągnie w końcu stan zbliżony do całkowitej kontroli ludzkiego zachowania. Zostało dowiedzione ponad wszelką wątpliwość, że ludzkie myśli i zachowanie mają w znacznym stopniu biologiczną podstawę. Jak wykazały doświadczenia, uczucia takie jak głód, przyjemność, gniew i strach mogą być włączane i wywołane za pomocą elektrycznej stymulacji odpowiednich części mózgu. Halucynacje oraz zmiany nastrojów można wywołać dzięki narkotykom. Niematerialna ludzka dusza może istnieć lub nie, ale jeżeli istnieje, to najwyraźniej nie jest tak potężna, jak biologiczne mechanizmy ludzkiego zachowania. Gdyby było inaczej, naukowcy nie byliby w stanie tak łatwo manipulować ludzkimi uczuciami poprzez narkotyki i elektryczność.

158. Prawdopodobnie byłoby niepraktyczne, gdyby wszyscy ludzie mieli zainstalowane w głowach elektrody pozwalające na kontrolowanie ich przez władze. Jednakże fakt, iż ludzkie myśli i uczucia są tak otwarte na biologiczną interwencję pokazuje, że problem kontrolowania ludzkiego zachowania jest głównie problemem natury technicznej; problem neuronów, hormonów i złożonych molekuł; problem podatny na atak naukowców. Mając na uwadze niesamowite rekordy naszego społeczeństwa w rozwiązywaniu problemów technicznych, jest przytłaczająco prawdopodobne, że również w kontroli ludzkiego zachowania dokonane zostaną wielkie osiągnięcia.

159. Czy publiczny opór zapobiegnie wprowadzeniu technologicznej kontroli ludzkiego zachowania? Z pewnością tak by się stało gdyby próby wprowadzenia takiej kontroli podjęte zostały na raz. Skoro jednak technologiczna kontrola będzie wprowadzana poprzez długą serię małych osiągnięć, nie będzie żadnego racjonalnego i efektywnego oporu publicznego (zobacz paragrafy 127, 132, 153).

160. Dla tych, którzy myślą, że to wszystko brzmi jak fikcja naukowa zaznaczamy, że wczorajsza fikcja naukowa jest dzisiejszym faktem. Rewolucja Przemysłowa radykalnie zmieniła środowisko człowieka oraz jego styl życia i można oczekiwać, że gdy tylko technologia zacznie zwiększać swe zastosowanie w ludzkim ciele i umyśle, człowiek zmieni się równie radykalnie jak jego środowisko i styl życia.

 

RODZAJ LUDZKI NA ROZDROŻU

 

161. Odeszliśmy jednak daleko od naszego głównego wątku. Co innego rozwinąć w laboratorium serię psychologicznych bądź biologicznych technik manipulowania ludzkim zachowaniem, a co innego zintegrować te techniki w funkcjonujący system społeczny. Z dwóch przedstawionych problemów, ten drugi jest o wiele trudniejszy. Na przykład podczas gdy techniki edukacyjnej psychologii niewątpliwie spełniają swoją funkcję całkiem nieźle w “szkołach laboratoryjnych” gdzie są rozwijane, niekoniecznie łatwo będzie zastosować je efektywnie w naszym systemie oświaty. Wszyscy wiemy jak wygląda wiele z naszych szkół. Nauczyciele są zbyt zajęci odbieraniem uczniom noży i broni by poddać ich najnowszym technikom mającym uczynić z nich ofermy komputerowe. Tak więc pomimo wszystkich swoich technicznych osiągnięć odnośnie ludzkiego zachowania, system do dzisiaj nie odnosi spektakularnych efektów w kontrolowaniu istot ludzkich. Ludzie, których zachowanie jest zadowalająco pod kontrolą systemu to przedstawiciele typu, który możemy określić mianem “mieszczan”. Wzrasta jednak ilość ludzi w ten czy inny sposób buntujących się przeciw systemowi: pasożyty społeczne, młodzieżowe gangi, sekciarze, sataniści, naziści, radykalni ekolodzy, milicje obywatelskie, itd..

162. System jest w obecnym czasie zaangażowany w desperacką walkę w celu przezwyciężenia pewnych problemów zagrażających jego przetrwaniu, z pośród których najważniejszym jest kwestia ludzkiego zachowania. Jeśli system szybko odniesie sukces w osiąganiu dostatecznej kontroli nad ludzkim zachowaniem, prawdopodobnie przetrwa. W innym wypadku załamie się. Uważamy, że ta wątpliwość zostanie rozwiana najprawdopodobniej w ciągu kilku następnych dekad, powiedzmy 40 do 100 lat.

163. Przypuśćmy, że system przetrwa kryzys kilku następnych dekad. Do tego czasu będzie musiał rozwiązać, lub przynajmniej objąć kontrolą główne problemy, z którymi się boryka, w szczególności z kwestią “uspołeczniania” istot ludzkich, a więc uczynienia ich wystarczająco uległymi by ich zachowanie nie zagrażało systemowi. Osiągnąwszy to, nie wydaje się by zaistniały jakiekolwiek dalsze przeszkody dla rozwoju technologii i prawdopodobnie dojdzie ona do swej logicznej konkluzji czyli do całkowitej kontroli nad wszystkim na ziemi, włączając w to istoty ludzkie i wszystkie inne ważne organizmy. System może stać się centralną, monolityczną organizacją lub być mniej lub bardziej rozczłonkowany i składać się z szeregu organizacji współpracujących w związku uwzględniającym elementy zarówno kooperacji jak i rywalizacji, podobnie jak dzisiejszy rząd, korporacje i inne duże organizacje kooperują i rywalizują ze sobą. Ludzka wolność w większości zaniknie, ponieważ jednostki i małe grupy będą bezradne wobec ogromnych organizacji uzbrojonych w supertechnologie i cały arsenał dobrze rozwiniętych psychologicznych i biologicznych narzędzi manipulowania ludźmi, a poza tym instrumenty nadzoru i fizycznej perswazji. Tylko mała liczba ludzi będzie miała jakąkolwiek realną władzę, a nawet oni prawdopodobnie mieć będą bardzo ograniczoną wolność, ponieważ ich zachowanie również będzie regulowane, podobnie jak dzisiejsi politycy oraz zarządy korporacji mogą utrzymywać swe pozycje władzy tylko dopóki ich zachowanie nie wykracza poza pewne wąskie granice.

164. Nie myślcie, że system przestanie rozwijać dalsze techniki kontrolowania ludzi i natury kiedy już kryzys następnych kilku dekad przeminie i zwiększanie kontroli nie będzie już konieczne dla przetrwania systemu. Wprost przeciwnie, kiedy miną ciężkie czasy, system gwałtownie zwiększy swą kontrolę nad ludźmi i naturą, ponieważ nie będzie już powstrzymywany przez trudności, których w tej chwili doświadcza. Przetrwanie nie jest głównym motywem rozszerzania kontroli. Jak wytłumaczyliśmy w paragrafach 87-90, technicy i naukowcy kontynuują swą pracę głównie jako działanie zastępcze, a więc zaspokajają swą potrzebę władzy poprzez rozwiązywanie problemów technicznych. Będą kontynuować swą pracę z niepohamowanym entuzjazmem, a pośród najbardziej interesujących i stanowiących dla nich wyzwanie problemów będzie zrozumienie ludzkiego ciała i umysłu oraz ingerowanie w ich rozwój. Oczywiście “dla dobra ludzkości”.

165. Z drugiej strony, załóżmy że naciski zbliżających się dekad okażą się dla systemu zbyt dużym obciążeniem. Jeżeli system załamie się, może nastąpić okres chaosu, “czas kłopotów” podobny do tych, które zna historia w różnych epokach w przeszłości. Niemożliwe jest przewidzenie co wyłoni się z takiego czasu kłopotów, jednakże rodzaj ludzki otrzyma nową szansę. Największym niebezpieczeństwem jest to, że społeczeństwo może rozpocząć się ponownie ustanawiać w czasie pierwszych lat po załamaniu. Z pewnością, wiele będzie osób (szczególnie typów żądnych władzy) chętnych do ponownego uruchomienia fabryk.

166. Tak więc dwa zadania stoją przed tymi, którzy nienawidzą uległości, do której system industrialny redukuje rodzaj ludzki. Po pierwsze, musimy dołożyć starań by zwiększyć naciski społeczne wewnątrz systemu tak, by zwiększyć prawdopodobieństwo jego załamania lub osłabienia wystarczającego, by możliwa stała się skierowana przeciw niemu rewolucja. Po drugie, konieczne jest rozwinięcie i propagowanie ideologii sprzeciwiającej się technologii i społeczeństwu przemysłowemu w chwili, gdy system zostanie dostatecznie osłabiony. Taka ideologia pomoże zapewnić, że gdy społeczeństwo przemysłowe załamie się, jego pozostałości zostaną zniszczone bez możliwości naprawy, tak że system nie będzie mógł być ponownie ustanowiony. Fabryki zostaną zniszczone, techniczne książki spalone, itd..

 

LUDZKIE CIERPIENIE

 

167. System industrialny nie załamie się wyłącznie za sprawą rewolucyjnej działalności. Nie będzie bezradny wobec rewolucyjnego ataku, chyba że jego wewnętrzne problemy z rozwojem doprowadzą go do wielu poważnych trudności. Jeżeli więc ulegnie załamaniu, stanie się tak albo spontanicznie albo poprzez proces częściowo spontaniczny lecz wspomagany przez rewolucjonistów. Jeżeli załamanie będzie nagłe, umrze wielu ludzi skoro światowa populacja jest tak olbrzymia, że nie potrafi już nawet samej siebie wykarmić bez zaawansowanej technologii. Nawet jeżeli załamanie będzie przebiegać wystarczająco stopniowo by redukcja populacji nastąpiła raczej przez zmniejszenie liczby urodzeń niż zwiększenie liczby zgonów, proces industrializacji będzie prawdopodobnie bardzo chaotyczny i pełen cierpienia. Naiwnym byłoby sądzić, że technologia może zostać usunięta w łagodnie przebiegający sposób, szczególnie że technofile będą uparcie walczyć na każdym kroku. Czy w takim razie okrutnym jest staranie się o załamanie systemu? Może tak, a może nie. Przede wszystkim, rewolucjoniści nie będą w stanie obalić systemu, jeżeli nie będzie już tkwił głęboko w kłopotach, a więc nie będzie istnieć duża szansa jego samoistnego załamania; a im bardziej rozrasta się system tym bardziej drastyczne będą konsekwencje jego upadku; tak więc być może rewolucjoniści, poprzez przyspieszenie załamania zredukują rozszerzanie się katastrofy.

168. Po drugie, każdy musi postawić na szali walkę i śmierć przeciw utracie wolności i godności. Dla wielu z nas, wolność i godność są o wiele ważniejsze niż długie życie czy unikanie fizycznego bólu. Poza tym, wszyscy musimy kiedyś umrzeć, być może lepiej jest umrzeć walcząc o przetrwanie lub w imię jakiejś sprawy niż przeżyć długie ale puste i bezcelowe życie.

169. Po trzecie, nie jest pewne, czy przetrwanie systemu doprowadzi do mniejszego cierpienia, niż jego upadek. Już w tej chwili system spowodował i ciągle powoduje ogromne cierpienia na całym świecie. Starożytne kultury, które przez tysiące lat dawały ludziom zadowalający związek ze sobą oraz środowiskiem, zostały zburzone przez kontakt ze społeczeństwem industrialnym, czego rezultatem jest cały szereg ekonomicznych, ekologicznych, społecznych i psychologicznych problemów. Jednym z efektów wkroczenia społeczeństwa przemysłowego było zachwianie równowagi tradycyjnych metod kontroli populacji. Stąd też eksplozja demograficzna, oraz wszystko co za sobą niesie. Następnie mamy psychologiczne cierpienie rozpowszechnione w pozornie dobrze prosperujących krajach zachodu (zobacz paragrafy 44, 45). Nikt nie wie co będzie rezultatem zaniku warstwy ozonowej, efektu cieplarnianego czy innych ekologicznych problemów, których jeszcze nie można przewidzieć. A jak pokazał rozwój technik nuklearnych, nowe technologie nie mogą być utrzymane z dala od rąk dyktatorów i nieodpowiedzialnych krajów Trzeciego Świata. Czy chcielibyście spekulować na temat co zrobi Irak lub Korea Północna z inżynierią genetyczną?

170. Technofile powiedzą: “Nauka wszystko to naprawi! Przezwyciężymy głód, wyeliminujemy psychologiczne cierpienie, uczynimy wszystkich zdrowymi i szczęśliwymi!” Tak, jasne. To samo mówili 200 lat temu. Rewolucja Przemysłowa miała wyeliminować biedę, uszczęśliwić wszystkich itd. Rzeczywisty rezultat jest jednak nieco odmienny. Technofile są beznadziejnie naiwni (lub sami się oszukują) w swym rozumieniu problemów społecznych. Są nieświadomi faktu (lub wolą go ignorować), że gdy wielkie zmiany, nawet te z pozoru korzystne, wprowadzane są do społeczeństwa, prowadzą do długiej sekwencji innych zmian, których większość jest niemożliwa do przewidzenia (paragraf 103). Rezultatem jest społeczne zaburzenie. Jest więc wielce prawdopodobne, że w swych próbach zakończenia biedy i chorób, kreowania uległych, szczęśliwych osobowości, itd., technofile stworzą systemy społeczne, które będą borykać się z ogromnymi problemami, większymi nawet niż obecnie. Dla przykładu, naukowcy przechwalają się, że położą kres głodowi przez tworzenie nowych, genetycznie modyfikowanych roślin. Pozwoli to jednak ludzkiej populacji na ciągły nie ograniczony rozrost, a dobrze wiadomo, że przeludnienie prowadzi do zwiększenia stresu i agresji. To zaledwie jeden przykład z PRZEWIDYWALNYCH problemów, jakie się pojawią. Kładziemy nacisk na to, że jak pokazały przeszłe doświadczenia, rozwój techniczny doprowadzi do innych, nowych problemów społecznych o wiele szybciej niż rozwiąże stare. Tak więc potrzeba będzie technofilom długiego i trudnego okresu prób i błędów do usunięcia złych stron ich Dzielnego Nowego Świata (jeśli kiedykolwiek im to się uda). W między czasie spotkamy się z ogromnym cierpieniem. Nie jest więc takie oczywiste, że przetrwanie społeczeństwa przemysłowego pociągnie za sobą mniej cierpienia niż jego załamanie. Technologia zaprowadziła gatunek ludzki w pułapkę, z której prawdopodobnie nie ma żadnej łatwej ucieczki.

 

PRZYSZŁOŚĆ

 

171. Przypuśćmy teraz, że społeczeństwo przemysłowe przetrwa następnych kilka dekad, a słabe punkty systemu zostaną wreszcie przezwyciężone, tak by sprawnie funkcjonował. Jakiego rodzaju będzie to system? Rozważmy kilka możliwości.

172. Na początek załóżmy, że naukowcom komputerowym uda się rozwinąć inteligentne maszyny tak, że będą wykonywać wszystkie czynności lepiej niż ludzie. W takim przypadku cała praca prawdopodobnie będzie wykonywana przez ogromne, wysoko zorganizowane systemy maszyn i ludzki wysiłek stanie się zbędny. Pojawiają się dwie możliwości. Maszynom zezwoli się na podejmowanie samodzielnych decyzji bez nadzoru człowieka, albo ludzka kontrola nad maszynami może zostać wstrzymana.

173. Jeśli maszynom zezwoli się na podejmowanie samodzielnych decyzji, nie sposób domniemać rezultatów, ponieważ nie wiadomo jak owe maszyny mogą się zachować. Wskazujemy tylko, że ludzki los będzie spoczywał w łasce maszyn. Można argumentować, że rodzaj ludzki nigdy nie byłby tak głupi na tyle głupi, by oddać całą władzę maszynom. Jednakże nie sugerujemy, że człowiek zrobi to ochotniczo czy też padnie ofiarą przejęcia władzy przez maszyny. Sugerujemy, że rodzaj ludzki łatwo mógłby pozwolić na doprowadzenie się do takiej zależności od maszyn, że nie miałby praktycznie żadnego wyboru, jak tylko zaakceptować ich decyzje. W miarę jak społeczeństwo i trapiące je problemy stawać będą się coraz bardziej złożone a maszyny coraz inteligentniejsze, ludzie złożą większą część decyzji w ręce maszyn, gdyż one radzić będą sobie lepiej niż człowiek. Ostatecznie, możemy dojść do poziomu, na którym decyzje konieczne dla utrzymania systemu będą tak złożone, iż istoty ludzkie nie będą zdolne ich inteligentnie pojąć. Na tym poziomie maszyny uzyskają kontrolę. Ludzie nie będą mogli ich po prostu wyłączyć, gdyż będą od nich tak zależni, że wyłączenie równałoby się z samobójstwem.

174. Z drugiej strony możliwe jest, że ludzka kontrola nad maszynami zostanie utrzymana. W takim przypadku przeciętny człowiek będzie mógł mieć kontrolę nad niektórymi ze swoich maszyn, jak samochód czy komputer osobisty, lecz kontrola nad dużymi systemami maszyn spoczywać będzie w rękach wąskiej elity – dokładnie tak jak wygląda to dzisiaj, jednak z dwiema różnicami. W wyniku udoskonalonych technik elita uzyska większą kontrolę nad masami, a ponieważ ludzka praca nie będzie już potrzebna, masy staną się zbędnym, bezużytecznym ciężarem dla systemu. Jeżeli elita będzie bezwzględna, może po prostu zdecydować się na eksterminację masy ludzkości. Jeżeli będzie humanitarna, może użyć propagandy lub innych psychologicznych bądź biologicznych technik w celu redukowania liczby urodzin aż do wymarcia ludzkości, pozostawiając świat elicie. Jeżeli elita składać się będzie z liberałów o miękkich sercach, może zdecydować się na odgrywanie roli dobrego pasterza dla pozostałej części ludzkiej rasy. Będzie im się wydawać, że potrzeby fizyczne każdego zostały zaspokojone, wszystkie dzieci dorastają w odpowiednich psychologicznie warunkach, każdy ma swoje hobby, które go zajmuje, a każdy kto może stać się niezadowolony przechodzi “leczenie” eliminujące jego “problem”. Oczywiście życie będzie tak pozbawione celu, że ludzie będą musieli być poddawani biologicznej bądź psychologicznej inżynierii usuwającej potrzebę procesu władzy lub przekształcającej ją w jakieś nieszkodliwe hobby. Te wyinżynierowane istoty ludzkie mogą być w takim społeczeństwie szczęśliwe, lecz z całą pewnością nie będą wolne. Ich status zostanie zredukowany do statusu zwierząt domowych.

175. Przypuśćmy teraz, że naukowcom komputerowym nie uda się rozwinięcie sztucznej inteligencji, a więc ludzka praca pozostanie potrzebna. Nawet wtedy maszyny przyjmować będą coraz więcej zadań, tak że nastąpi wzrost nadwyżki pracowników o niższym poziomie zdolności (Obserwujemy to już dzisiaj. Jest wiele osób, dla których trudne lub niemożliwe jest znalezienie pracy, gdyż z intelektualnych bądź psychologicznych powodów nie są w stanie osiągnąć poziomu szkolenia, koniecznego by stali się użyteczni w obecnym systemie). Na tych, którzy pracują nakładane będą wciąż rosnące wymagania. Będą musieli przechodzić coraz nowsze szkolenia, zyskiwać coraz więcej zdolności i będą musieli być jeszcze bardziej konformistyczni i ulegli, ponieważ w coraz większym stopniu stawać się będą komórkami gigantycznego organizmu. Ich zadania będą podlegać dalszej specjalizacji, a więc ich praca będzie w pewnym sensie oderwana od realnego świata, ponieważ koncentrować się będzie na małych wycinkach rzeczywistości. System będzie musiał użyć wszystkich dostępnych mu środków, psychologicznych bądź biologicznych, w celu uczynienia ludzi uległymi, kształcenia zdolności których system wymaga oraz popychania ich pędu w jakieś wyspecjalizowane zadanie. Stwierdzenie, że ludzie w takim społeczeństwie będą musieli być ulegli, wymaga pewnego wyjaśnienia. Społeczeństwo może uznać rywalizację za użyteczną, jeżeli wynalezione zostaną sposoby kierowania rywalizacją w kanały służące potrzebom systemu. Możemy sobie wyobrazić przyszłe społeczeństwo, w którym istnieje ciągła rywalizacja o pozycję prestiżu i władzy. Jednakże tylko garstka ludzi osiągnie szczyt, na którym spoczywać będzie prawdziwa władza (zobacz koniec paragrafu 163). Bardzo odpychającym jest społeczeństwo, w którym osoba może zaspokoić swą potrzebę władzy tylko przez wypieranie szeregu innych ludzi lub pozbawianie ich WŁASNEJ okazji osiągnięcia władzy.

176. Można sobie wyobrazić scenariusze włączające aspekty więcej niż jednej z omówionych przez nas możliwości. Dla przykładu, może stać się tak, że maszyny przejmą większość pracy o rzeczywistym, praktycznym znaczeniu, a ludzie zajmą się zadaniami stosunkowo mało ważnymi. Zasugerowano na przykład, że duży rozwój w obsłudze przemysłu może zapewnić ludziom pracę. Tak więc spędzaliby oni czas na polerowaniu innym butów, wożeniu innych taksówką, wyrabianiu dla innych rękodzieł, czekając na stoliki, itd. Wydaje się nam, że gdyby tak skończył rodzaj ludzki, byłoby to całkowicie godne pogardy i wątpimy czy wiele osób uznawałoby swoje życie za spełnione przy tak bezcelowej pracy. Szukaliby innych, niebezpiecznych ujść (narkotyki, przestępczość, “sekty”, gangi), chyba że byliby biologicznie lub psychologicznie przystosowani do takiego stylu życia.

177. Nie trzeba mówić, że nakreślone wyżej scenariusze nie wykorzystują wszystkich możliwości. Wskazują jedynie przypadki, które wydają się nam najbardziej prawdopodobne. Nie możemy jednak wyobrazić sobie żadnego scenariusza, który byłby przyjemniejszy od właśnie przez nas opisanych. Jest przytłaczająco prawdopodobne, że jeśli system industrialno-technologiczny przetrwa następne 40-100 lat, to do tego czasu rozwinie pewne ogólne cechy charakterystyczne: jednostki (przynajmniej te typu “mieszczańskiego”, które są zintegrowane z systemem i wprawiają go w ruch, w związku z czym posiadają całą władzę) będą bardziej niż kiedykolwiek zależne od dużych organizacji, będą bardziej “uspołecznione” niż kiedykolwiek, a ich fizyczne i mentalne cechy do pewnego stopnia (prawdopodobnie w dużym stopniu) będą raczej wykreowane, niż stanowiące dzieło przypadku (czy też Boskiej woli czy czegoś jeszcze innego), a cokolwiek pozostanie z dzikiej natury będzie zredukowane do pozostałości zachowanych dla badań naukowych i trzymanych pod nadzorem i zarządzaniem naukowców (stąd nie będzie już prawdziwie dzikie). Ostatecznie (powiedzmy za kilka stuleci) prawdopodobnie ani rodzaj ludzki ani inne ważne organizmy nie będą istniały w takim stanie w jakim je znamy, ponieważ jeżeli rozpocznie się modyfikowanie organizmów drogą inżynierii genetycznej nie ma powodu by przestać w jakimś szczególnym momencie, a więc modyfikacje będą prawdopodobnie kontynuowane dopóki człowiek i inne organizmy nie zostaną całkowicie przekształcone.

178. Niezależnie od innych przypadków jest pewne, że technologia tworzy dla ludzi nowe psychiczne i społeczne środowisko radykalnie odmienne od spektrum środowisk, do których naturalna selekcja dostosowała rodzaj ludzki fizycznie i psychologicznie. Jeżeli człowiek nie dostosuje się do tego nowego środowiska przez sztuczną inżynierię, zostanie do niego przystosowany przez długi i bolesny proces naturalnej selekcji. Pierwszy przypadek jest o wiele bardziej prawdopodobny niż drugi.

179. Lepiej byłoby odrzucić cały ten śmierdzący system i ponieść tego konsekwencje.

 

STRATEGIA

180. Technofile zabierają nas wszystkich na całkowicie lekkomyślną przejażdżkę w nieznane. Wiele osób rozumie co robi z nami postęp technologiczny, a mimo to przyjmuje wobec niego bierną postawę, ponieważ uważa go za coś nieuniknionego. Jednakże my (FC) myślimy, że nie jest on nieunikniony. Myślimy, że może zostać powstrzymany i udzielimy pewnych wskazówek co do jego powstrzymania.

181. Jak stwierdziliśmy w paragrafie 166, dwa główne zadania dla teraźniejszości to rozszerzanie społecznych nacisków i niestabilności w industrialnym społeczeństwie oraz rozwinięcie i propagowanie ideologii sprzeciwiającej się technologii oraz systemowi industrialnemu. Gdy system stanie się wystarczająco niestabilny, możliwa stanie się rewolucja przeciw technologii. Jej ogólny wzór byłby podobny do Rewolucji Francuskiej czy Rosyjskiej. Społeczeństwo francuskie i społeczeństwo rosyjskie przez kolejne dekady poprzedzające ich rewolucje wykazały mnożące się oznaki nacisku i osłabienia. W tym samym czasie rozwijane były ideologie oferujące nowy pogląd na świat odmienny od starego. W przypadku Rosji, rewolucjoniści aktywnie pracowali na rzecz pogrążenia starego porządku. Wtedy, gdy stary system został poddany dodatkowemu wystarczającemu naciskowi (przez kryzys ekonomiczny we Francji, przez militarną panikę w Rosji) zmiotła go rewolucja. To co my proponujemy mieści się w tym samym zarysie.

182. Można się w tym miejscu sprzeciwić stwierdzając, że zarówno Francuska jak i Rosyjska Rewolucja były porażkami. Jednak większość rewolucji ma dwa cele. Jednym jest zniszczenie starej formy społeczeństwa, a drugim jest ustanowienie nowej, zgodnej z wizją rewolucjonistów. Francuska i Rosyjska Rewolucja zawiodły (na szczęście!) w utworzeniu nowej formy społeczeństwa, o której marzyły, jednak odniosły spory sukces w zniszczeniu do tej pory istniejącej.

183. Jednakże ideologia, w celu uzyskania entuzjastycznego poparcia, musi posiadać ideały pozytywne, jak i negatywne; musi być ZA czymś, jak również PRZECIWKO czemuś. Pozytywnym ideałem jaki proponujemy jest Natura. To jest, DZIKA natura, te aspekty funkcjonowania Ziemi i jej żywych stworzeń, które są niezależne od ludzkiego zarządzania i wolne od ludzkiej ingerencji i kontroli. W dziką naturę włączamy również naturę ludzką, przez którą rozumiemy te aspekty funkcjonowania jednostki ludzkiej, które nie są podporządkowane regulacji ze strony zorganizowanego społeczeństwa, lecz są wynikiem przypadku, wolnej woli, czy Boga (zależnie od twoich poglądów religijnych bądź filozoficznych).

184. Natura jest doskonałym kontr-ideałem dla technologii z różnych powodów. Natura (ta która jest poza władzą systemu) jest przeciwieństwem technologii (która dąży do nieograniczonego rozszerzenia władzy systemu). Większość ludzi zgadza się, że natura jest piękna; z pewnością posiada w powszechnej opinii niewiarygodny wdzięk. Radykalni ekolodzy JUŻ trzymają się ideologii wynoszącej naturę a sprzeciwiającej się technologii. [30] Nie jest konieczne ustanawianie dla dobra natury jakiejś chimerycznej utopii czy nowego rodzaju społecznego porządku. Natura sama dba o siebie: Była spontanicznym stworzeniem istniejącym na długo przed jakimkolwiek ludzkim społeczeństwem i przez niezliczony szereg wieków wiele różnych rodzajów społeczeństw współistniało z naturą bez czynienia jej nadmiernych szkód. Dopiero z Rewolucją Przemysłową oddziaływanie ludzkiej społeczności na naturę stało się niszczące. By zelżyć naciski na naturę nie jest konieczne tworzenie szczególnego rodzaju systemu społecznego, konieczne jest jedynie pozbycie się społeczeństwa przemysłowego. Nie rozwiąże to jednak wszystkich problemów. Społeczeństwo przemysłowe wyrządziło już tyle ogromnych szkód naturze i leczenie ran zajmie bardzo wiele czasu. Poza tym, nawet przedindustrialne społeczeństwa mogą wyrządzić naturze znaczące szkody. Niemniej jednak, pozbycie się społeczeństwa przemysłowego wykona znaczną część roboty. Usunie największy nacisk na naturę, tak że zacznie ona leczyć swe rany. Wyeliminuje zdolność zorganizowanej społeczności do zwiększania swej kontroli nad naturą (włączając w to naturę ludzką). Jakikolwiek rodzaj społeczeństwa będzie istnieć po ustaniu systemu industrialnego, pewne jest, że większość ludzi będzie żyć blisko natury, Ponieważ bez zaawansowanej technologii nie ma innego sposobu, w jaki ludzie MOGLIBY żyć. By jeść muszą być rolnikami, pasterzami, rybakami lub myśliwymi, itd. Ogólnie rzecz biorąc, lokalna autonomia powinna wzrastać, ponieważ brak zaawansowanej technologii i szybkiej komunikacji ograniczy zdolność rządów bądź innych dużych organizacji do kontrolowania lokalnych wspólnot.

185. A co do negatywnych konsekwencji eliminacji społeczeństwa przemysłowego – cóż, nie można zjeść ciastka i go zatrzymać. By zyskać jedną rzecz trzeba poświęcić inną.

186. Większość ludzi nienawidzi konfliktów psychologicznych. Z tego powodu unikają poważnego myślenia o trudnych kwestiach społecznych i chcą, by przedstawiano im te kwestie w prostych, czarno-białych terminach: TO wszystko jest dobre a TAMTO wszystko złe. Tak więc rewolucyjna ideologia powinna zostać rozwinięta na dwóch poziomach.

187. Na poziomie bardziej wyrafinowanym, ideologia powinna być adresowana do ludzi inteligentnych, myślących i racjonalnych. Powinien zostać stworzony krąg ludzi sprzeciwiających się systemowi industrialnemu z racjonalnych, przemyślanych podstaw, z uwzględnieniem związanych z nim problemów i dwuznaczności oraz ceny, jaką trzeba zapłacić za pozbycie się systemu. Pozyskanie ludzi tego typu jest szczególnie ważne, ponieważ są oni zdolni i użyteczni w wywieraniu wpływu na innych. Powinni oni opierać się na tak racjonalnej podstawie jak to tylko możliwe. Fakty nie powinny być nigdy przekręcone a nieumiarkowany język powinien być unikany. Nie znaczy to, że nie należy się nigdy odwoływać do emocji, powinno to następować tak, by uniknąć błędnych interpretacji prawd oraz wszystkiego, co mogłoby naruszyć poważanie ideologii.

188. Na drugim poziomie, ideologia powinna być propagowana w uproszczonej formie, która pozwoli nie myślącej większości dojrzeć konflikt pomiędzy technologią a naturą w terminach niedwuznacznych. Nawet na tym drugim poziomie, ideologia nie może być wyrażana w języku tak tanim, niepowściągliwym lub irracjonalnym, że odpychałby ludzi bardziej myślących i racjonalnych. Tania, niepowściągliwa propaganda przynosi czasem zdumiewające krótkoterminowe korzyści, lecz na dłuższą metę bardziej korzystne będzie zachowanie lojalności małej liczby inteligentnie zaangażowanych ludzi niż wzbudzenie emocji nie myślącego, niestałego motłochu, który zmieni swe nastawienie, gdy tylko ktoś zastosuje wobec niego lepszy chwyt propagandowy. Jednakże, pobudzająca motłoch propaganda może okazać się konieczna, gdy system będzie zbliżał się do punktu załamania i nastąpi ostateczna bitwa pomiędzy rywalizującymi ideologiami decydująca która z nich stanie się dominująca po odsunięciu starego światopoglądu.

189. Przed tą ostateczną bitwą rewolucjoniści nie powinni oczekiwać, że po ich stronie stanie większość. Historię tworzą aktywne, zdeterminowane mniejszości a nie większość, która rzadko ma jasne i trwałe wyobrażenie o tym, czego naprawdę chce. Zanim nadejdzie czas na ostateczny krok w kierunku rewolucji [31], zadaniem rewolucjonistów nie będzie zdobycie powierzchownego poparcia większości, lecz raczej zbudowanie małego kręgu głęboko oddanych ludzi. Co do większości, wystarczy uczynić ją świadomą istnienia nowej ideologii i regularnie o niej przypominać. Oczywiście byłoby pożądane zdobycie poparcia większości do takiego stopnia, by nie dopuścić do osłabienia kręgu szczerze oddanych ludzi.

190. Każdy rodzaj społecznego konfliktu pomaga w destabilizacji systemu, jednak powinno się być ostrożnym w tym jaki rodzaj konfliktu się wywołuje. Linia konfliktu powinna przebiegać pomiędzy masami ludzi a dzierżącą władzę elitą społeczeństwa przemysłowego (politycy, naukowcy, wyższe zarządy biznesu, urzędnicy rządowi, itd.). NIE powinna przebiegać pomiędzy rewolucjonistami a masami ludzi. Na przykład, byłoby złą strategią dla rewolucjonistów potępianie Amerykan za ich konsumpcyjne nawyki. Zamiast tego, przeciętny Amerykanin powinien zostać przedstawiony jako ofiara przemysłu reklamowego, który wciągnął go w kupowanie kupy śmieci, której nawet nie potrzebuje i która jest bardzo kiepską rekompensatą za utratę wolności. Obydwa podejścia są zgodne z faktami. Jest zaledwie sprawą nastawienia, czy wini się przemysł reklamowy za manipulowanie ludnością czy wini się ludność za to, że pozwala sobą manipulować. Ze względów strategicznych powinno się generalnie unikać obwiniania ludności.

191. Każdy powinien się dwa razy zastanowić przed wywołaniem jakiegokolwiek innego konfliktu poza tym pomiędzy dzierżącą władzę elitą (używającą technologii) a ogółem ludności (nad którą technologia rozszerza swoją władzę). Po pierwsze, inne konflikty dążą do odwrócenia uwagi od konfliktów istotnych (pomiędzy elitą władzy, a zwyczajnymi ludźmi, pomiędzy technologią a naturą); po drugie, inne konflikty mogą w rzeczywistości wzmocnić technologizację, ponieważ każda strona takiego konfliktu chce użyć władzy technologicznej w celu uzyskania przewagi nad wrogiem. Jasno widoczne jest to w rywalizacji pomiędzy narodami. Ujawnia się to również w etnicznych konfliktach wewnątrz narodów. Na przykład, w Ameryce wielu czarnych przywódców dąży do uzyskania władzy dla afrykańskich Amerykan poprzez umieszczanie jednostek w technologicznej elicie rządzącej. Chcą by było wielu czarnych urzędników rządowych, naukowców, przedstawicieli korporacji, itd. W ten sposób pomagają we wchłonięciu afroamerykańskiej podkultury przez system technologiczny. Generalnie rzecz biorąc powinno się wzniecać tylko takie konflikty społeczne, które mieszczą się w ramach konfliktu pomiędzy elitą władzy a zwykłymi ludźmi, technologią a naturą.

192. Jednakże do zniechęcenia konfliktu etnicznego NIE jest militarne egzekwowanie praw mniejszości (zobacz paragrafy 21, 29). Zamiast tego, rewolucjoniści powinni kłaść nacisk na to, że pomimo iż mniejszości cierpią z powodu swej niekorzystnej sytuacji, sytuacja ta ma znaczenie marginalne. Naszym prawdziwym wrogiem jest system industrialno- technologiczny a w walce przeciwko systemowi, podziały etniczne nie mają znaczenia.

193. Rodzaj rewolucji jaki mamy na myśli niekoniecznie musi angażować zbrojne powstanie przeciwko jakiemukolwiek rządowi. Może lub nie użyć przemocy fizycznej, ale nie będzie rewolucją POLITYCZNĄ. Skupiona będzie na technologii i gospodarce, a nie polityce. [32]

194. Prawdopodobnie rewolucjoniści powinni nawet UNIKAĆ pretendowania do władzy politycznej, legalnymi bądź nielegalnymi środkami, dopóki system industrialny nie ulegnie naciskom w stopniu niebezpiecznym i nie udowodni dla większości ludzi, że zawiódł. Przypuśćmy na przykład, że jakaś partia “zielonych” uzyskuje drogą wyborów kontrolę w Kongresie Stanów Zjednoczonych. By uniknąć zdradzenia lub rozmycia swej ideologii musieliby podjąć energiczne środki by zmienić wzrost gospodarczy w gospodarczy regres. Przeciętnemu człowiekowi rezultaty wydałyby się katastrofalne i wystąpiłoby olbrzymie bezrobocie, redukcja towarów, itd. Nawet gdyby większych negatywnych efektów dałoby się uniknąć poprzez sprawne, superhumanitarne zarządzanie, ludzie ciągle musieliby porzucać luksusy, od których stali się uzależnieni. Wzrastałoby niezadowolenie, partia “zielonych” zostałaby odsunięta od władzy, a rewolucjoniści napotkaliby ciężką przeszkodę. Z tego powodu rewolucjoniści nie powinni starać się o osiągnięcie politycznej władzy dopóki system nie wpędzi się w takie zamieszanie, że jakiekolwiek niewygody będą widziane jako wynikające z porażek samego systemu industrialnego, a nie z polityki rewolucjonistów. Rewolucja skierowana przeciw technologii prawdopodobnie będzie musiała być przeprowadzona przez outsiderów, będzie rewolucją oddolną, a nie odgórną.

195. Rewolucja musi być międzynarodowa i globalna. Nie może zaistnieć na drodze naród-po-narodzie. Kiedykolwiek sugeruje się, że na przykład Stany Zjednoczone powinny zahamować technologiczny rozwój bądź wzrost gospodarczy, ludzie wpadają w histerię i zaczynają krzyczeć, że jeżeli opuścimy się w technologii, wyprzedzą nas Japończycy. Świat wypadnie z orbity jeśli Japończycy zaczną sprzedawać więcej samochodów niż my! (Nacjonalizm jest świetnym narzędziem promowania technologii). Bardziej racjonalni argumentują, że jeśli względnie demokratyczne narody świata opuszczą się w technologii, podczas gdy wstrętne dyktatorskie państwa, takie jak Chiny, Wietnam i Korea Pn. będą się wciąż rozwijać, ostatecznie dyktatorzy mogą osiągnąć dominację w świecie. Właśnie dlatego system industrialny musi być zaatakowany we wszystkich krajach jednocześnie, do stopnia w którym jest to możliwe. Prawda, nie ma pewności, że system industrialny może zostać zniszczony w tym samym czasie na całym świecie i jest nawet możliwe, że próba odrzucenia systemu może doprowadzić do zdominowania systemu przez dyktatorów. Jest to ryzyko, które trzeba podjąć. Warto je podjąć, mając na uwadze że różnica pomiędzy “demokratycznym” systemem industrialnym a kontrolowanym przez dyktatorów jest mała w porównaniu z różnicą pomiędzy systemem industrialnym a nieindustrialnym.[33] Można nawet argumentować, że system industrialny kontrolowany przez dyktatorów byłby bardziej preferowany, ponieważ systemy dyktatorskie zwykle były nieskuteczne, stąd też są bardziej narażone na upadek. Przyjrzyjcie się Kubie.

196. Rewolucjoniści mogą rozważyć faworyzowanie dążących do zlania się światowej gospodarki w zjednoczoną całość. Porozumienie wolnorynkowe, takie jak NAFTA czy GATT są prawdopodobnie szkodliwe dla środowiska na krótszą metę, jednak w perspektywie długoterminowej mogą być korzystne, ponieważ umacniają ekonomiczne współzależności między państwami. Łatwiejsze byłoby zniszczenie systemu industrialnego na bazie ogólnoświatowej, jeżeli światowa gospodarka będzie tak zjednoczona, że jej załamanie w którymkolwiek głównym państwie doprowadzi do załamania we wszystkich zindustrializowanych krajach.

197. Niektórzy ludzie przyjmują stanowisko mówiące, że współczesny człowiek posiada zbyt dużą władzę, zbyt dużą kontrolę nad naturą; żądają od części rodzaju ludzkiego przyjęcia bardziej biernego nastawienia. W najlepszym wypadku ci ludzie nie wyrażają się jasno, ponieważ nie dostrzegają rozróżnienia pomiędzy władzą dla DUŻYCH ORGANIZACJI a władzą dla JEDNOSTEK i MAŁYCH GRUP. Błędem jest żądanie bezsilności i bierności, ponieważ ludzie POTRZEBUJĄ władzy. Współczesny człowiek jako kolektyw – czyli system industrialny ma ogromną władzę nad naturą i my (FC) uważamy, że to źle. Jednakże współczesne JEDNOSTKI oraz MAŁE GRUPY JEDNOSTEK mają o wiele mniej władzy niż kiedykolwiek miał człowiek prymitywny. Ogólnie rzecz biorąc, większa część władzy “współczesnego człowieka” nad naturą jest wykorzystywana nie przez jednostki ani małe grupy lecz przez duże organizacje. Przeciętna współczesna JEDNOSTKA może sprawować władzę nad technologią tylko w wąskim zakresie i tylko pod kontrolą i nadzorem systemu (Potrzeba pozwolenia na wszystko, a wraz z pozwoleniem przychodzą zasady i przepisy). Jednostka posiada tylko taką technologiczną władzę, jaką system zgodzi się jej zapewnić. Jej OSOBISTA władza nad naturą jest znikoma.

198. Prymitywne JEDNOSTKI i MAŁE GRUPY w rzeczywistości posiadały znaczną władzę nad naturą; a może lepiej byłoby powiedzieć władzę POŚRÓD natury. Gdy prymitywny człowiek potrzebował jedzenia wiedział jak znaleźć i przygotować jadalne korzenie, tropić zwierzynę i zabić ją ręcznie wykonaną bronią. Wiedział jak chronić się przed upałem, zimnem, deszczem, niebezpiecznymi zwierzętami, itd. Jednakże prymitywny człowiek wyrządził stosunkowo mało szkody naturze, ponieważ KOLEKTYWNA władza prymitywnej społeczności jest znikoma w porównaniu z KOLEKTYWNĄ władzą społeczeństwa przemysłowego.

199. Zamiast żądać bezsilności i bierności, powinno się żądać, by władza SYSTEMU INDUSTRIALNEGO została złamana, co znacznie ZWIĘKSZY władzę i wolność JEDNOSTEK i MAŁYCH GRUP.

200. Dopóki system industrialny nie zostanie całkowicie rozbity, zniszczenie tego systemu musi być JEDYNYM celem rewolucjonistów. Inne cele odwracałyby uwagę i energię od głównego celu. Co ważniejsze, jeżeli rewolucjoniści pozwoliliby sobie na posiadanie innego celu niż niszczenie technologii, skusiliby się na użycie technologii jako narzędzia w osiągnięciu tego celu. Jeżeli ulegliby tej pokusie, wpadliby z powrotem w technologiczną pułapkę, ponieważ współczesna technologia jest zjednoczonym, ściśle zorganizowanym systemem, a więc w celu zachowania CZĘŚCI technologii, jednostka okaże się być zobowiązana do zachowania WIĘKSZOŚCI technologii, stąd też ostatecznie poświęci jedynie nieznaczną część technologii.

201. Przypuśćmy na przykład, że rewolucjoniści obrali sobie za cel “sprawiedliwość społeczną”. Mając na uwadze, że ludzka natura jest taka a nie inna, sprawiedliwość społeczna nie przyszłaby spontanicznie; musiałaby zostać wymuszona. W celu jej wymuszenia, rewolucjoniści musieliby zachować centralną organizację i kontrolę. W tym celu potrzebowaliby szybkiej, długodystansowej komunikacji. Aby nakarmić i ubrać biednych musieliby użyć technologii rolniczej i fabrycznej. I tak w kółko. Tak więc próba zapewnienia sprawiedliwości społecznej wymagałaby od nich zachowania większości systemu technologicznego. Nie chodzi o to, byśmy mieli cokolwiek przeciwko sprawiedliwości społecznej, ale nie można pozwolić, by przeszkadzała ona w próbie pozbycia się systemu technologicznego.

202. Beznadziejne byłoby dla rewolucjonistów atakowanie systemu bez użycia CZĘŚCI współczesnej technologii. Będą musieli użyć przynajmniej środków komunikacji w celu rozprzestrzeniania swego przekazu. Powinni jednak używać technologii tylko w JEDNYM celu: by atakować system technologiczny.

203. Wyobraźcie sobie alkoholika siedzącego przed beką wina. Zaczyna mówić do siebie: “Wino nie jest szkodliwe w umiarkowanych ilościach. Podobno w małych ilościach jest nawet zdrowe! Nic się nie stanie, jeśli wypiję tylko trochę…” Wszyscy wiemy, co się dalej stanie. Nie można nigdy zapomnieć, że rodzaj ludzki i technologia jest jak ten alkoholik z beczką wina.

204. Rewolucjoniści powinni mieć tyle dzieci, ile tylko mogą. Istnieją silne dowody naukowe ukazujące, że postawy społeczne mogą być do pewnego stopnia dziedziczone. Nie chodzi o to, że są one bezpośrednim rezultatem kodu genetycznego osoby, ale wydaje się że cechy osobowości dążą, w kontekście naszego społeczeństwa, do uczynienia osoby bardziej podatną na taką czy inną postawę społeczną. Pojawiają się głosy sprzeciwu wobec tej teorii, ale są one nieprzekonujące i wydają się być motywowane ideologicznie. Nikt nie zaprzeczy, że dzieci dążą zazwyczaj do postaw społecznych podobnych do swych rodziców. Z naszego punktu widzenia nie jest właściwie ważne, czy postawy te są przekazywane genetycznie czy poprzez wychowanie. W obu przypadkach SĄ przekazywane.

205. Problem w tym, że ludzie skłonni do buntu przeciw systemowi industrialnemu są również zmartwieni problemami populacji, stąd też chcą mieć mało dzieci lub w ogóle nie mieć dzieci. W ten sposób oddają świat tym ludziom, którzy wspierają lub przynajmniej akceptują system industrialny. W celu zapewnienia siły dla następnego pokolenia rewolucjonistów obecne pokolenie rewolucjonistów musi się reprodukować obficie. Robiąc to, pogarszają problemy populacji tylko w znikomym stopniu. A najważniejszym problemem jest pozbycie się systemu industrialnego, ponieważ jego załamanie wywoła zmniejszenie populacji (zobacz paragraf 167), jeżeli natomiast system przetrwa, będzie kontynuować rozwój nowych technik produkcji żywności, która umożliwi praktycznie nieograniczony wzrost światowej populacji.

206. W odniesieniu do strategii rewolucyjnej, jedynymi punktami na które absolutnie nalegamy to, że nadrzędnym celem musi być eliminacja współczesnej technologii oraz że żaden inny cel nie może z nim konkurować. Jeżeli chodzi o resztę, rewolucjoniści powinni przyjąć podejście doświadczalne. Jeżeli doświadczenie pokaże, że niektóre z rekomendacji opisanych w poprzednich paragrafach nie dadzą dobrych rezultatów, wtedy powinny one być odrzucone.

 

DWA RODZAJE TECHNOLOGII

 

207. Argumentem, który łatwo można skierować przeciwko prowadzonej przez nas rewolucji jest to, że z pewnością ona zawiedzie, ponieważ (jak się twierdzi) poprzez historię technologia zawsze się rozwijała, nigdy cofała, stąd też technologiczny regres jest niemożliwy. Twierdzenie to jest jednak fałszywe.

208. Wyróżniamy dwa rodzaje technologii, które nazywamy technologią małej skali i technologią zależną od organizacji. Technologia małej skali używana jest przez małe wspólnoty bez zewnętrznego wsparcia. Technologia zależna od organizacji zależy od wielkoskalowej organizacji społecznej. Świadomi jesteśmy braku określonych przypadków regresu w technologii małej skali, jednak technologia zależna od organizacji WYKAZUJE regres kiedy załamuje się organizacja społeczna, od której zależy. Przykład: gdy rozpadło się Imperium Rzymskie, technologia małej skali Rzymian przetrwała, ponieważ każdy sprytny wiejski rzemieślnik mógł zbudować, powiedzmy młyn, każdy utalentowany kowal mógł wyrobić stal rzymskimi metodami, itd. Jednakże technologia zależna od organizacji Rzymian WYKAZAŁA regres. Ich akwedukty uległy zepsuciu i nigdy nie zostały odbudowane. Ich techniki konstrukcji dróg zostały stracone. Rzymski system kanalizacji miejskiej został zapomniany, tak że do niedawna system kanalizacji miast Europejskich był gorszy niż w Starożytnym Rzymie.

209. Powodem dlaczego technologia wydawała się zawsze rozwijać jest fakt, że aż do około wieku lub dwóch przed Rewolucją Przemysłową większa część technologii była małej skali. Natomiast większość technologii rozwiniętej po Rewolucji Przemysłowej stanowi technologia zależna od organizacji. Weźmy jako przykład lodówkę. Bez fabrycznie wyprodukowanych części lub udogodnień z postindustrialnego warsztatu byłoby praktycznie niemożliwe dla garstki lokalnych rzemieślników wyprodukowanie lodówki. Gdyby jakimś cudem udało się im zrobić jedną, byłaby dla nich bezużyteczna bez źródła prądu elektrycznego. Musieliby więc zbudować tamę i generator. Generatory wymagają dużej ilości miedzianego drutu, wyobraźcie sobie jego wyprodukowanie bez użycia współczesnej maszynerii. A skąd wzięliby gaz odpowiedni dla mrożenia? Łatwiej byłoby zbudować chłodnię lub konserwować żywność poprzez suszenie lub marynowanie, tak jak robiono to przed wynalezieniem lodówki.

210.Jest więc oczywiste, że jeżeli system industrialny uległby zniszczeniu, lodówki zostałyby stracone, tak jak inne produkty zależnej od organizacji. Jeśli zostałyby stracone, powiedzmy na jedno pokolenie, odbudowanie ich zajęłoby wieki, tak jak zajęło wieki wybudowanie ich po raz pierwszy. Ocalałe książki techniczne byłyby nieliczne i szczątkowe. Społeczeństwo przemysłowe, budowane od zera bez zewnętrznej pomocy, może zostać ustanowione poprzez szereg etapów: potrzeba narzędzi by zrobić narzędzia by zrobić narzędzia by zrobić narzędzia… Wymagałoby to długiego procesu rozwoju ekonomicznego i rozwoju organizacji społecznej. Nawet bez ideologii sprzeciwiającej się technologii nie ma powodu sądzić, że ktokolwiek byłby zainteresowany odbudowaniem społeczeństwa przemysłowego. Entuzjazm związany z “rozwojem” jest zjawiskiem charakterystycznym dla nowoczesnej formy społeczeństwa i nie wydawał się istnieć przed 17 wiekiem lub okolicznym punktem tamtego okresu.

211. W późnym średniowieczu istniały cztery główne cywilizacje, które były w równym stopniu “rozwinięte”: Europa, świat Islamu, Indie i Daleki Wschód (Chiny, Japonia, Korea). Trzy z tych cywilizacji pozostały mniej lub bardziej stabilne, tylko Europa stała się bardziej dynamiczna. Nikt nie wie dlaczego tak się wtedy stało, teorie historyków na ten temat są tylko spekulacjami. W każdym wypadku oczywiste jest, Że gwałtowny rozwój w kierunku technologicznej formy społeczeństwa pojawia się tylko w szczególnych warunkach. Nie ma więc powodów przypuszczać, że nie może nastąpić długotrwały technologiczny regres.

212. Czy społeczeństwo OSTATECZNIE wróciłoby do industrialno-technologicznej formy? Być może, nie należy się jednak tym martwić, ponieważ nie jesteśmy w stanie przewidzieć ani kontrolować wydarzeń mających nastąpić za 500 lub 1000 lat. Ten problem będą musiały podjąć osoby, które będą w tym czasie żyły.

 

NIEBEZPIECZEŃSTWO LEWACTWA

 

213. Ze względu na swą potrzebę buntu i uczestnictwa w ruchu lewacy lub osoby podobnego typu psychologicznego często są zainteresowani buntowniczymi ruchami, których cele i członkowie nie są z początku lewackie. Napływ lewackich typów może łatwo przekształcić nielewacki ruch w lewacki, a więc lewackie cele zastępują lub zniekształcają pierwotne cele ruchu.

214. Aby tego uniknąć, ruch przedstawiający naturę technologii musi przyjąć zdecydowanie antylewacką postawę i musi unikać jakiejkolwiek kolaboracji z lewakami. Na dłuższą metę lewactwo jest niezgodne z dziką naturą, ludzką naturą oraz eliminacją współczesnej technologii. Lewactwo jest kolektywistyczne, dąży do scalenia całego świata (zarówno natury jak i rodzaju ludzkiego) w zjednoczoną całość. Nasuwa to jednak zarządzanie naturą i życiem ludzkim przez zorganizowane społeczeństwo i wymaga zaawansowanej technologii. Nie można zjednoczyć świata bez szybkiego transportu i komunikacji, nie można skłonić wszystkich ludzi do tego by się nawzajem kochali bez wyrafinowanych technik psychologicznych, nie może powstać “planowe społeczeństwo” bez koniecznej bazy technologicznej. Co najważniejsze, lewactwo kieruje się potrzebą władzy, której lewacy upatrują na poziomie kolektywnym, poprzez identyfikację z masowym ruchem bądź organizacją. Lewactwo nigdy nie odrzuci technologii, ponieważ jest ona zbyt cennym źródłem kolektywnej władzy.

215. Anarchista [34] również dąży do władzy, jednak upatruje jej na poziomie indywidualnym lub w małej grupie; chce by jednostki i małe grupy były w stanie kontrolować okoliczności swojego życia. Sprzeciwia się technologii, ponieważ uzależnia ona małe grupy od dużych organizacji.

216. Niektórzy lewacy mogą sprzeciwiać się technologii, ale tylko wtedy gdy są outsiderami a system technologiczny jest kontrolowany przez nielewaków. Gdyby lewactwo kiedykolwiek stało się dominujące w społeczeństwie i system technologiczny stałby się narzędziem w jego rękach, entuzjastycznie używałby go i promował jego rozwój. Powieliliby w ten sposób wzorzec, który lewactwo ukazywało wiele razy w przeszłości. Kiedy bolszewicy w Rosji byli outsiderami, kategorycznie sprzeciwiali się cenzurze i tajnej policji, postulowali samostanowienie mniejszości etnicznych, i tak dalej; kiedy jednak doszli do władzy, narzucili jeszcze surowszą cenzurę i stworzyli jeszcze bardziej bezlitosną tajną policję od tych istniejących w czasach carskich i uciskali mniejszości etniczne przynajmniej w takim samym stopniu co carowie. W Stanach Zjednoczonych kilka dekad temu gdy lewacy stanowili mniejszość na uniwersytetach, lewaccy profesorowie żądali wolności akademickiej (Nazywa się to “poprawnością polityczną”). To samo stanie się z lewakami i technologią: jeżeli kiedykolwiek dostanie się ona pod ich kontrolę, użyją jej do podtrzymania ucisku.

217. We wcześniejszych rewolucjach, najbardziej żądni władzy lewacy na początku współpracowali z nielewackimi rewolucjonistami, jak również z lewakami o skłonnościach bardziej wolnościowych, a później przechytrzyli ich by samemu przejąć władzę. Robespierre zrobił to w Rewolucji Francuskiej, Bolszewicy zrobili to w Rewolucji Rosyjskiej, komuniści zrobili to w Hiszpanii w 1938 roku, a Castro zrobił to na Kubie. Mając na uwadze historię lewactwa, byłoby głupie dla nielewackich rewolucjonistów kolaborowanie z lewakami.

218. Różni myśliciele zasugerowali, że lewactwo jest rodzajem religii. Nie jest religią w dosłownym tego słowa znaczeniu, ponieważ lewacka doktryna nie postuluje istnienia jakiejkolwiek nadnaturalnej siły. Jednakże dla lewaka, lewactwo odgrywa taką psychologiczną rolę, jaką dla niektórych odgrywa religia. Lewak MUSI wierzyć w lewactwo, odgrywa ono żywotną rolę w jego gospodarce psychologicznej. Jego poglądy nie są łatwo modyfikowane przez logikę czy fakty. Wyraża przekonanie, że lewactwo jest moralnie Właściwe przez duże W oraz że ma on nie tylko prawo, ale i obowiązek narzucić wszystkim lewacką moralność (Jednakże wiele osób, do których odnosimy się jako do “lewaków” nie uważa się za nich i nie określiłoby swego systemu poglądów mianem lewactwa. Używamy terminu “lewactwo”, ponieważ nie znamy lepszego określenia dla spektrum powiązanych ze sobą poglądów włączających ruchy feministyczne, prawa gejów, politycznej poprawności, itd., ponieważ ruchy te wykazują silne podobieństwo do starej lewicy. Zobacz paragrafy 227-230.)

219. Lewactwo jest siłą totalitarną. Gdziekolwiek jest w pozycji władzy, dąży do wkroczenia w każdy prywatny kącik i wymuszenia na wszystkich lewackiego myślenia. Częściowo jest to spowodowane quasi-religijnym charakterem lewactwa: wszystko niezgodne z lewackimi poglądami reprezentuje Grzech. Co ważniejsze, lewactwo jest siłą totalitarną ze względu na pęd do władzy lewaków. Lewak dąży do zaspokojenia swej potrzeby władzy poprzez identyfikację z ruchem społecznym i próbuje przejść przez proces władzy pomagając w osiągnięciu celu ruchu (zobacz paragraf 83). Niezależnie jednak od tego jak daleko zaszedł ruch w osiąganiu swoich celów, lewak nigdy nie jest usatysfakcjonowany, ponieważ jego działalność jest działalnością zastępczą (zobacz paragraf 41). Tak więc, prawdziwym motywem lewaka nie jest osiągnięcie rzekomych celów lewactwa; w rzeczywistości motywowany jest przez poczucie władzy, jakie uzyskuje z walki, a potem osiągania społecznego celu. [35] W konsekwencji lewak nigdy nie jest usatysfakcjonowany celami, które już osiągnął; jego potrzeba procesu władzy prowadzi go zawsze do walki o nowe cele. Lewak chce równych szans dla mniejszości. Gdy zostaje to osiągnięte nalega on na statystyczną równość osiągnięć mniejszości. I tak długo jak ktoś w zakątku swego umysłu skrywa negatywny stosunek do jakieś mniejszości, lewak musi dokonać jego reedukacji. A mniejszości etniczne to nie wszystko; nikomu nie można pozwolić na negatywny stosunek wobec homoseksualistów, niepełnosprawnych, otyłych, starych, brzydkich, itd., itd. Nie wystarczy by opinia publiczna była informowana o zagrożeniach związanych z paleniem tytoniu, ostrzeżenie należy drukować na każdej paczce papierosów. Później należy ograniczyć lub zakazać reklam papierosów. Działacze nigdy nie będą usatysfakcjonowani dopóki tytoń nie zostanie zakazany, później przyjdzie czas na alkohol, niezdrowe jedzenie, itd. Działacze przeciwstawiali się rażącym nadużyciom wobec dzieci, co było dość rozsądne. Ale teraz chcą doprowadzić do powstrzymania każdego klapsa. Gdy tego dokonają, będą chcieli zakazać czegoś innego, co uważają za niewłaściwe; później jeszcze coś innego, itd. Nigdy nie będą usatysfakcjonowani dopóki nie uzyskają całkowitej kontroli nad praktykami wychowania dzieci. Wtedy przejdą do jakiejś innej kwestii.

220. Przypuśćmy, że poproszono lewaków o sporządzenie listy WSZYSTKICH niewłaściwych w społeczeństwie rzeczy oraz że wprowadzono KAŻDĄ socjalną zmianę, której żądali. Można spokojnie powiedzieć, że w ciągu kilku lat większość lewaków znalazłaby nowy temat do narzekania, nowe “zło” społeczne, które należy zmienić, ponieważ jak już mówiliśmy, lewak jest mniej motywowany przez martwienie się chorobami społecznymi a bardziej przez potrzebę zaspokojenia pędu władzy poprzez narzucenie swoich rozwiązań społeczeństwu.

221. Z powodu ograniczeń nałożonych na ich myśli i zachowanie przez ich wysoki stopień uspołecznienia, wielu naduspołecznionych lewaków nie może dążyć do władzy w taki sposób, w jaki robią to inni ludzie. Dla nich pęd do władzy ma tylko jedno moralnie akceptowane ujście i jest nim walka o narzucenie wszystkim swojej moralności.

222. Lewacy, szczególnie ci naduspołecznieni, są Prawdziwie Wierzący w znaczeniu książki Erica Hoffera “Prawdziwie Wierzący”. Jednakże nie wszyscy Prawdziwie Wierzący reprezentują ten sam typ psychologiczny co lewacy. Prawdopodobnie prawdziwie wierzący nazista, na przykład, różni się psychologicznie od prawdziwie wierzącego lewaka. Ze względu na swoją skłonność do stanowczego oddania sprawie, Prawdziwie Wierzący są użytecznym, a być może koniecznym składnikiem każdego ruchu rewolucyjnego. Stanowi to problem, z którym, musimy przyznać, nie wiemy jak się uporać. Nie jesteśmy pewni jak wykorzystać energię Prawdziwie Wierzącego do rewolucji przeciw technologii. Na tym etapie wszystko co możemy powiedzieć, to że żaden Prawdziwie Wierzący nie będzie bezpiecznym dla rewolucji rekrutem, chyba że będzie oddany wyłącznie zniszczeniu technologii. Jeżeli oddany jest również innemu ideałowi, może chcieć użyć technologii, aby do niego dążyć (zobacz paragraf 220, 221).

223. Niektórzy czytelnicy mogą powiedzieć: “Cały ten tekst o lewactwie to bzdety. Znam Johna i Jane, którzy są lewakami i nie wykazują wszystkich tych totalitarnych tendencji.” Prawdą jest, że wielu lewaków, możliwe nawet że większość, jest przyzwoitymi ludźmi szczerze wierzącymi w wartość tolerancji wobec innych (do pewnego stopnia), którzy nie chcieliby użyć autorytarnych metod, by osiągnąć swe cele. Nasze spostrzeżenia na temat lewactwa nie mają zastosowania do każdego indywidualnego lewaka, ale moją opisywać ogólny charakter lewactwa jako ruchu. A ogólny charakter ruchu niekoniecznie jest wyznaczany przez liczbowe proporcje różnych rodzajów ludzi zaangażowanych w ruch.

224. Ludzie dorastający do pozycji władzy w ruchach lewackich są lewakami typu najbardziej żądnego władzy, ponieważ ludzie tego typu najbardziej starają się o takie pozycje. Kiedy żądne władzy typy przejmują kontrolę nad ruchem, wielu łagodniejszych lewaków po cichu nie zgadza się z działalnością przywódców, ale nie jest w stanie się im sprzeciwić. POTRZEBUJĄ wiary w ruch i ponieważ nie mogą jej porzucić, podążają za przywódcami. Prawdą jest, że NIEKTÓRZY lewacy mają odwagę by sprzeciwić się tym totalitarnym tendencjom, ale zazwyczaj przegrywają, ponieważ typy żądne władzy są lepiej zorganizowane, bezlitosne i Makiavelijskie oraz troszczą się o budowanie sobie silnego zaplecza.

225. Te zjawiska ujawniły się jasno w Rosji i w innych krajach przejętych przez lewaków. Podobnie, przed upadkiem komunizmu w Związku Radzieckim, lewacy na Zachodzie rzadko krytykowali ten kraj. Zapytani, przyznaliby że ZSRR robiło wiele niewłaściwych rzeczy, ale próbowali też znajdywać usprawiedliwienie dla komunistów i zaczęliby mówić o porażkach Zachodu. Zawsze przeciwstawiali się zachodniemu oporowi militarnemu wobec komunistycznej agresji. Lewackie typy na całym świecie żywo protestowały przeciw wojskowej działalności U.S.A. w Wietnamie, ale nie zrobili nic, gdy Związek Radziecki najechał na Afganistan. Nie aprobowali działalności Sowietów, ale ze względu na swe lewackie poglądy nie mogli postawić się w opozycji do komunizmu. Dzisiaj, na tych uniwersytetach gdzie dominuje “polityczna poprawność” jest prawdopodobnie wiele lewackich typów, którzy prywatnie nie aprobują tłumienia wolności akademickiej, ale i tak je podtrzymują.

226. Tak więc fakt, że wielu indywidualnych lewaków to prywatnie spokojni i tolerancyjni ludzie w żaden sposób nie świadczy o tym, że lewactwo jako całość nie posiada tendencji totalitarnych.

227. Nasza dyskusja na temat lewactwa ma poważną wadę. Wciąż niejasne jest co rozumiemy pod pojęciem “lewak”. Chyba nie możemy zbyt wiele na to poradzić. Dzisiejsze lewactwo jest rozdzielone w szerokie spektrum różnych ruchów. Nie wszystkie ruchy są lewackie, a niektóre (jak radykalni obrońcy środowiska) wydają się łączyć osobowości zarówno typu lewackiego i nielewackiego, który powinien wiedzieć, że nie należy kolaborować z lewakami. Różnorodność lewaków stopniowo przechodzi w różnorodność nielewaków i my sami często nie bylibyśmy w stanie decydować o tym, czy dana jednostka jest lub nie jest lewakiem. Do stopnia w jakim może to być w ogóle zdefiniowane, nasza koncepcja lewactwa zdefiniowana jest przez dyskusję na jego temat, jaką przeprowadziliśmy w tym tekście i możemy jedynie poradzić czytelnikowi, by zastosował własny osąd w decydowaniu kto jest lewakiem.

228. Pomocnym będzie jednak wymienienie pewnych kryteriów określających lewactwo. Kryteria te nie mogą być stosowane w sposób bardzo jednostronny. Niektóre jednostki mogą spełniać te kryteria nie będąc lewakami, niektórzy lewacy mogą nie spełniać żadnego z tych kryteriów. Ponownie, musicie po prostu zastosować własny osąd.

229. Lewak zorientowany jest na kolektywizm na wielką skalę. Kładzie nacisk na obowiązek jednostki służenia społeczeństwu i obowiązek społeczeństwa troszczenia się o jednostkę. Negatywnie odnosi się do indywidualizmu. Często przybiera ton moralistyczny. Zwykle jest za kontrolą posiadania broni, edukacją seksualną i innymi psychologicznie “oświeconymi” metodami, za planowaniem, za faworyzowaniem mniejszości, za multikulturalizmem. Dąży do identyfikacji z ofiarami. Jest przeciwko rywalizacji i przemocy, lecz często wynajduje wymówki dla tych lewaków, którzy dopuszczają się przemocy. Ma zamiłowanie do chwytliwych terminów jak “rasizm”, “seksizm”, “homofobia”, “kapitalizm”, “imperializm”, “neokolonializm”, “ludobójstwo”, “zmiana społeczna”, “sprawiedliwość społeczna”, “odpowiedzialność społeczna”. Być może najlepszą metodą określenia lewaka jest jego tendencja do sympatyzowania z następującymi ruchami: feminizm, prawa gejów, prawa mniejszości etnicznych, prawa niepełnosprawnych, prawa zwierząt, polityczna poprawność. Każdy kto silnie sympatyzuje ze WSZYSTKIMI tymi ruchami jest niemal z pewnością lewakiem. [36]

230. Bardziej niebezpieczni lewacy, czyli ci najbardziej żądni władzy, często charakteryzują się arogancją lub dogmatycznym podejściem do ideologii. Jednakże najbardziej niebezpiecznymi ze wszystkich lewaków mogą być pewne naduspołecznione typy, które unikają irytujących pokazów agresywności oraz powstrzymują się od obnoszenia się ze swoim lewactwem, ale pracują po cichu i niezauważalnie na rzecz promowania wartości kolektywistycznych, “oświeconych” psychologicznych technik uspołeczniania dzieci, zależności jednostki od systemu, itd. Ci kryptolewacy (jak można ich nazwać) przypominają pewne mieszczańskie typy w przypadku praktycznego działania, ale różnią się od nich w kwestii psychologii, ideologii oraz motywacji. Zwyczajny mieszczuch próbuje poddać ludzi kontroli systemu w celu chronienia swego stylu życia lub po prostu z powodu swej konwencjonalnej postawy. Kryptolewak próbuje poddać ludzi kontroli systemu ponieważ jest Prawdziwie Wierzącym w kolektywistyczną ideologię. Kryptolewak różni się od przeciętnego lewaka typu naduspołecznionego poprzez fakt, że jego impuls buntowniczy jest słabszy i jest uspołeczniany w bezpieczniejszy sposób. Różni się od zwyczajnego dobrze uspołecznionego mieszczucha poprzez fakt, że posiada w sobie pewien głęboki brak, który sprawia, że konieczne jest dla niego oddanie się sprawie i zagłębianie się w kolektywizm. Być może jego (wysublimowany) pęd do władzy jest silniejszy niż u przeciętnego mieszczucha.

 

OSTATNIA UWAGA

231. W całym tekście wydaliśmy nieprecyzyjne stwierdzenia, które powinny być połączone z wieloma uściśleniami i zastrzeżeniami, a niektóre z naszych stwierdzeń mogą być całkiem błędne. Brak dostatecznych informacji oraz potrzeba zwięzłości uczyniła dla nas niemożliwym formułowanie naszych twierdzeń bardziej precyzyjnie lub dodania wszystkich koniecznych uściśleń. I oczywiście w tego rodzaju dyskusji trzeba mocno polegać na osądzie intuicyjnym, co może być czasem niewłaściwe. Nie twierdzimy więc, że ten tekst wyraża coś więcej niż surowe zbliżenie się do prawdy.

232. Pomimo tego, jesteśmy racjonalnie pewni, że ogólny zarys jaki tutaj nakreśliliśmy jest całkowicie prawidłowy. Zobrazowaliśmy lewactwo w jego współczesnej formie jako zjawisko specyficzne dla naszych czasów i symptom zaburzenia procesu władzy. Jednak możemy się w tym punkcie mylić. Naduspołecznione typy próbujące zaspokoić swój pęd do władzy poprzez narzucanie wszystkim swej moralności z pewnością istnieją od dawna. Jednakże UWAŻAMY, że rozstrzygająca rola odgrywana przez poczucie niższości, niską samoocenę, bezsilność, utożsamianie się z ofiarami ludzi, którzy sami nimi nie są, jest cechą specyficzną dla współczesnego lewactwa. Utożsamianie się z ofiarami ludzi, którzy sami nimi nie są, jest do pewnego stopnia widoczne w 19-wiecznym lewactwie i wczesnym chrześcijaństwie, ale według nas symptomy niskiej samooceny, itd. Nie były tak oczywiste w tych ruchach, ani w ruchach innych, tak jak we współczesnym lewactwie. Nie jesteśmy jednak całkowicie pewni, że podobne ruchy nie istniały przed współczesnym lewactwem. Tej szczególnej kwestii powinni przyjrzeć się historycy.

 

PRZYPISY

1. (Paragraf 19) Twierdzimy, że WSZYSCY, lub przynajmniej większość brutali i bezwzględnych współzawodników cierpi z powodu poczucia niższości.

2. (Paragraf 25) Podczas okresu wiktoriańskiego wielu naduspołecznionych ludzi cierpiało z powodu poważnych problemów psychologicznych, będących wynikiem ograniczenia swoich uczuć seksualnych. Najwidoczniej Freud opierał swą teorię na ludziach tego typu. Dzisiaj skupienie socjalizacji przesunęło się z seksu na agresję.

3. (Paragraf 27) Niekoniecznie włączając w to specjalistów od nauk “ciężkiej” inżynierii.

4. (Paragraf 28) Istnieje wiele jednostek z klasy średniej i wyższej, które sprzeciwiają się niektórym z tych wartości, ale zwykle ich sprzeciw jest mniej lub bardziej ukryty. Główny nurt propagandy w naszym społeczeństwie działa na rzecz wymienionych wartości.

Głównym powodem, dlaczego te wartości stały się oficjalnymi wartościami naszego społeczeństwa jest fakt, iż są użyteczne dla systemu industrialnego. Przemoc jest odrzucana, ponieważ zakłóca funkcjonowanie systemu. Rasizm jest odrzucany, ponieważ konflikty etniczne również zaburzają system, a dyskryminacja marnuje talenty członków mniejszości, którzy mogliby być dla systemu użyteczni. Należy przeciwdziałać biedzie, ponieważ niższe klasy powodują problemy dla systemu, a konflikt z nimi obniża morale innych klas. Kobiety zachęcane są do podjęcia kariery, ponieważ ich talenty są użyteczne dla systemu, a co ważniejsze, posiadanie stałej pracy bardziej integruje je z systemem i wiąże je bezpośrednio z nim zamiast z rodziną. Pomaga to w osłabieniu solidarności rodzinnej. (Przywódcy systemu mówią, że chcą wzmocnić rodzinę, ale tak naprawdę chcą żeby rodzina służyła jako efektywne narzędzie uspołeczniania dzieci zgodnie z potrzebami systemu. W paragrafach 51, 52 twierdzimy, że system nie może pozwolić rodzinie lub innym małoskalowym grupom społecznym na siłę lub autonomię).

5. (Paragraf 42) Można stwierdzić, że większość ludzi nie chce sama podejmować decyzji, lecz chce by myśleli za nich ich przywódcy. Jest w tym element prawdy. Ludzie lubią podejmować decyzje w małych kwestiach, ale podejmowanie decyzji w trudnych, fundamentalnych kwestiach wymaga stanięcia w obliczu konfliktu psychologicznego, a tego większość ludzi nienawidzi. Stąd też polegają na innych w podejmowaniu trudnych decyzji. Większość ludzi nie jest z natury przywódcami, woli raczej za nimi podążać, jednak lubią mieć bezpośredni osobisty dostęp do swych przywódców i brać udział do pewnego stopnia w podejmowaniu trudnych decyzji. Przynajmniej do tego stopnia potrzebują autonomii.

6. (Paragraf 44) Niektóre z wymienionych symptomów są podobne do tych, jakie wykazują uwięzione zwierzęta.

Aby wyjaśnić jak te symptomy wyłaniają się z pozbawienia uczestnictwa w procesie władzy:

Pospolite rozumienie ludzkiej natury mówi, że brak celów, których osiągnięcie wymaga wysiłku, prowadzi do znudzenia, a to znudzenie długo kontynuowane, często w ostateczności prowadzi do depresji. Porażka w osiąganiu celów prowadzi do frustracji i obniżenia samooceny. Frustracja prowadzi do gniewu, gniew do agresji, często w formie nadużyć wobec dzieci i współmałżonków. Wykazano, że długo kontynuowana frustracja zwykle prowadzi do depresji, a depresja do poczucia winy, zaburzeń snu i przyjmowania pokarmu oraz złych odczuć odnośnie własnej osoby. Ci którzy dążą do depresji widzą antidotum w przyjemności, stąd też niezaspokojony hedonizm i nadmierny perwersyjny seks. Znudzenie również prowadzi do nadmiernego poszukiwania przyjemności, ponieważ z braku innych celów, celem staje się przyjemność. Oczywiście jest to uproszczenie. Rzeczywistość jest dużo bardziej złożona i oczywiście pozbawienie udziału w procesie władzy nie jest JEDYNĄ przyczyną opisanych symptomów. Przy okazji, kiedy mówimy o depresji, niekoniecznie mamy na myśli taki stopień depresji, jaki wymaga terapii psychiatrycznej. Często chodzi tylko o łagodne formy depresji. A kiedy mówimy o celach, niekoniecznie mamy na myśli cele długoterminowe. Dla wielu osób (być może dla większości) w ludzkiej historii wystarczającym celem było po prosu zapewnienie sobie i swej rodzinie pożywienia.

7. (Paragraf 52) Częściowy wyjątek można uczynić dla kilku biernych, zamkniętych w sobie grup, takich jak Amiszowie, które wywierają mały wpływ na szerszą społeczność. Poza tym, istnieją też alternatywne, małoskalowe wspólnoty w dzisiejszej Ameryce. Na przykład gangi młodzieżowe i “sekty”. Wszyscy uważają je za niebezpieczne i takie są, ponieważ ich członkowie są lojalni raczej wobec siebie, a nie wobec systemu, stąd też system nie może ich kontrolować. Kolejnym przykładem jest “margines społeczny”. Często uchodzi im na sucho kradzież i oszustwo, ponieważ ze względu na jego lojalność wobec siebie, zawsze znajdą ludzi którzy będą zeznawać “udowadniając” ich niewinność. Oczywiście system byłby w poważnych tarapatach gdyby zbyt wielu ludzi należało do tych grup. Niektórzy chińscy myśliciele z początku XX wieku, których celem było zmodernizowanie Chin, dostrzegali konieczność złamania małoskalowych grup społecznych, takich jak rodzina. Zgodnie z Sun Yat-senem “Chińczycy potrzebowali nowego przypływu patriotyzmu, który doprowadziłby do przeobrażenia lojalności wobec rodziny w lojalność wobec państwa”. Zgodnie z Li Huangiem “Tradycyjne przywiązania, szczególnie do rodziny, musiały zostać porzucone, jeżeli nacjonalizm miał rozwinąć się w Chinach”. (Chester C. Tan, Chińska myśl polityczna w dwudziestym wieku, strona 125 i 297)

8. (Paragraf 61) Tak, wiemy że 19-sto wieczna Ameryka borykała się z wieloma problemami, i to poważnymi, lecz dla dobra zwięzłości musimy wyrażać się w terminach uproszczonych.

9. (Paragraf 61) Podklasy zostawiamy na boku. Mówimy o głównym nurcie.

10. (Paragraf 62) Niektórzy społeczni naukowcy, edukatorzy, specjaliści od “zdrowia psychicznego”, itd. robią co mogą by wepchnąć społeczne popędy do grupy 1, próbując twierdzić, że każdy prowadzi satysfakcjonujące życie społeczne.

11. (Paragraf 63, 82) Czy pęd do nieograniczonego posiadania rzeczywiście jest sztucznie stworzony przez przemysł reklamowy? Z pewnością nie istnieje żaden wewnętrzny ludzki pęd do posiadania. Istniało wiele kultur, w których ludzie żądali bardzo mało dóbr materialnych poza tym, co było konieczne do zaspokojenia podstawowych potrzeb fizycznych (australijscy aborygeni, tradycyjne wiejskie kultury meksykańskie, niektóre kultury afrykańskie). Z drugiej strony, istniało również wiele przedindustrialnych kultur, w których posiadanie dóbr materialnych odgrywało ważną rolę. Nie możemy więc twierdzić, że dzisiejsza materialistyczna kultura jest wytworem wyłącznie przemysłu reklamowego. Jednak jest oczywiste, że przemysł ten odegrał ogromną rolę w tworzeniu owej kultury. Duże korporacje wydające miliony dolarów na reklamę nie marnowałyby takiej ilości pieniędzy bez solidnych dowodów, że wrócą one do nich w zwiększonej ilości. Jeden z członków FC spotkał kilka lat temu przedstawiciela handlu, który był na tyle szczery by powiedzieć: “Naszą pracą jest sprawianie by ludzie kupowali rzeczy, których nie chcą i nie potrzebują”. Później opisał, jak niedoświadczony nowicjusz może przedstawić klientowi fakty dotyczące produktu i nie doprowadzić do jego sprzedaży, podczas gdy wyćwiczony i doświadczony profesjonalny sprzedawca sprzedałby dużą ilość tego towaru tym samym ludziom. Pokazuje to, że ludzie są manipulowani w celu kupowania rzeczy, których w rzeczywistości nie chcą.

12. (Paragraf 64) Problem bezcelowości wydaje się być mniej poważny niż np. 15 lat temu, ponieważ dzisiejsi ludzie czują się mniej bezpieczni fizycznie i ekonomicznie niż przedtem, a potrzeba bezpieczeństwa daje im cel. Jednak bezcelowość została zamieniona na frustrację wywołaną trudnością osiągnięcia bezpieczeństwa. Kładziemy nacisk na problem bezcelowości, ponieważ liberałowie i lewacy chcieliby rozwiązać nasze problemy społeczne przez zagwarantowanie wszystkim bezpieczeństwa, jednak gdyby tego dokonano, przywróciłoby to tylko bezcelowość. Istotną kwestią nie jest to czy społeczeństwo zapewnia ludziom bezpieczeństwo dobrze lub słabo; problem tkwi w tym, że ludzie są uzależnieni od systemu dla swego bezpieczeństwa, podczas gdy powinni wziąć je w swoje ręce. To, przy okazji jest częścią powodu, dla którego ludzie dążą do prawa do posiadania broni; posiadanie broni kładzie ten aspekt bezpieczeństwa w ich ręce.

13. (Paragraf 66) Wysiłki konserwatystów w celu zmniejszenia liczby rządowych regulacji przynoszą małą korzyść przeciętnemu człowiekowi. Po pierwsze, tylko część regulacji może być zniesiona, ponieważ większość z nich jest konieczna. Po drugie, większa część deregulacji dotyka raczej biznesu niż przeciętnego człowieka, a więc głównym efektem jest odebranie władzy rządowi i przekazanie jej prywatnym korporacjom. Dla przeciętnego człowieka oznacza to tyle, że ingerencja rządu w jego życie zastąpiona zostaje ingerencją dużych korporacji, którym może zostać zezwolone, na przykład pozbywanie się coraz więcej substancji chemicznych, które dostają się do jego zaopatrzenia w wodę i fundują mu raka. Konserwatyści biorą po prostu przeciętnego człowieka za frajera, wykorzystując jego urazę do Wielkiego Rządu, by promować władzę Wielkiego Biznesu.

14. (Paragraf 73) Gdy ktoś aprobuje cel w jakim propaganda używana jest w danym przypadku, zwykle nazywa to “edukacją” lub podobnym eufemizmem. Jednakże propaganda jest propagandą niezależnie od celu, w jakim jest używana.

15. (Paragraf 83) Nie wyrażamy aprobaty ani dezaprobaty dla inwazji na Panamę. Używamy jej tylko w celu ilustracji pewnej uwagi.

16. (Paragraf 95) Gdy amerykańskie kolonie były pod brytyjskimi rządami, legalne gwarancje wolności były mniej efektywne niż po wprowadzeniu w życie amerykańskiej konstytucji, jednak w przedindustrialnej Ameryce było więcej osobistej wolności, zarówno przed i po Wojnie o Niepodległość, niż po tym jak kraj przejęła rewolucja przemysłowa. Cytujemy za Doris Graham i Ted Robert Gurr, rozdział 12 Roger Lane “Przemoc w Ameryce: historyczne i porównawcze perspektywy”, strony 476-478: “ Postępujące podwyższanie standardów własności, a z tym zwiększająca się zależność od urzędowej straży prawa (w 19-wiecznej Ameryce)… były wspólne dla całego społeczeństwa… Zmiana społecznych zachowań jest tak długoterminowa i rozszerzona, że sugeruje powiązanie z najbardziej fundamentalnym z tymczasowych procesów społecznych; z samą industrialną urbanizacją… Massachusetts w 1835 r. miało populację 660 940, w 81 procentach miejską, w większości przedindustrialną i rdzennie urodzoną. Jego obywatele przywykli do rozsądnej wolności osobistej. Woźnice, farmerzy czy rzemieślnicy, wszyscy mieli w zwyczaju ustalanie samemu swoich rozkładów pracy, a natura ich pracy czyniła ich fizycznie zależnymi od siebie… Pojedyncze problemy, grzechy czy nawet zbrodnie, nie były generalnie powodem szerszej troski społecznej… Jednak impet ruchów zdążających do miasta i do fabryk, które przed 1835 były dopiero w zalążku wywarł progresywny efekt na osobiste zachowanie w 19 wieku i wprowadził w wiek 20. Fabryka wymagała regularności zachowania, życia rządzonego przez rytmy zegara i kalendarza oraz żądania nadzorcy. W mieście lub miasteczku, potrzeba mieszkania w ściśniętych sąsiedztwach powstrzymywała wiele działań wcześniej uchodzących za normę.

Zarówno pracownicy umysłowi jak i fizyczni w większych zakładach są zależni od swych współpracowników. Odkąd praca jednego człowieka dopasowywała się do pracy innego, interes jednego człowieka przestał być jego własnym. “Rezultaty nowej organizacji życia i pracy były widoczne przed rokiem 1900, gdy około 76 procent z 2 805 346 mieszkańców Massachusetts zostało sklasyfikowane jako mieszczanie. Wiele gwałtownych i nieregularnych zachowań, które były tolerowane w zwykłym, niezależnym społeczeństwie, stały się nieakceptowane w sformalizowanej, kooperatywnej atmosferze późniejszego okresu… Emigracja do miast, krótko mówiąc, wytworzyła bardziej uległe, uspołecznione i “cywilizowane” pokolenie od poprzednich”.

17. (Paragraf 117) Apologeci systemu mają zamiłowanie do przywoływania przypadków, w których o wyniku przesądzał jeden lub dwa głosy, jednak takie przypadki są rzadkością.

18. (Paragraf 119) “Dzisiaj, w technologicznie zaawansowanych krajach, ludzie prowadzą podobne życie niezależnie od różnic geograficznych, religijnych i politycznych. Codzienne życie chrześcijańskiego urzędnika bankowego w Chicago, buddyjskiego urzędnika bankowego w Tokio, komunistycznego urzędnika bankowego w Moskwie jest o wiele bardziej podobne niż w przypadku jakiegokolwiek człowieka żyjącego tysiąc lat temu. Te podobieństwa są rezultatem wspólnej technologii…” L. Spragne de Camp “Starożytni inżynierowie”, strona 17.

Życie trzech urzędników bankowych nie jest IDENTYCZNE. Ideologia wywiera PEWIEN wpływ. Jednak wszystkie technologiczne społeczeństwa, jeśli chcą przetrwać, muszą ewoluować w PRZYBLIŻENIE tej samej trajektorii.

19. (Paragraf 123) Pomyślcie tylko o tym, że nieodpowiedzialny genetyk mógłby stworzyć wielu terrorystów.

20. (Paragraf 124) Jako dalszy przykład niepożądanych konsekwencji rozwoju medycznego, wyobraźcie sobie, że wynalezione zostaje skuteczne lekarstwo na raka. Nawet jeżeli terapia będzie zbyt droga by mógł sobie na nią pozwolić ktokolwiek spoza elity, znacznie obniży ich chęć zatrzymania ucieczki substancji rakotwórczych do środowiska.

21. (Paragraf 128) Skoro wielu ludzi uznaje za paradoksalny pogląd, że duża liczba dobrych rzeczy może tworzyć złą rzecz, zilustrujemy to analogią. Przypuśćmy, że Pan A gra w szachy z Panem B. Pan C, mistrz, zagląda Panu A przez ramię. Oczywiście Pan A chce wygrać, więc jeśli Pan C podpowiada mu dobry ruch, wyświadcza Panu A przysługę. Przypuśćmy jednak, że Pan C podpowiada Panu A jak ma wykonać WSZYSTKIE swoje ruchy. W każdym przypadku wyświadcza Panu A przysługę przez ukazywanie mu najlepszego ruchu, lecz przez wykonywanie z niego WSZYSTKICH ruchów, psuje całą grę, ponieważ nie ma sensu gra Pana A, jeżeli ktoś wykonuje za niego wszystkie ruchy.

Sytuacja współczesnego człowieka jest analogiczna do sytuacji Pana A. System Czyni życie jednostki łatwiejszym na niezliczone sposoby, ale pozbawia go kontroli nad swym własnym losem.

22. (Paragraf 137) Rozważamy tu tylko konflikt wartości pośród głównego nurtu. W celu zachowania prostoty pozostawiamy na boku wartości “outsiderów”, jak idea wyższości dzikiej natury nad ekonomicznym dobrobytem człowieka.

23. (Paragraf 137) “Swój interes” niekoniecznie musi być interesem MATERIALNYM. Może składać się z zaspokojenia jakiejś psychologicznej potrzeby, na przykład, z promowania swojej ideologii i religii.

24. (Paragraf 139) Zastrzeżenie: W interesie leży zezwalanie na pewien stopień wolności w niektórych obszarach. Na przykład, wolność ekonomiczna (z odpowiednimi ograniczeniami) udowodniła swą skuteczność w promowaniu wzrostu ekonomicznego. Jednak tylko planowana, określona i ograniczona wolność leży w interesie systemu. Jednostka musi zawsze być trzymana na smyczy, nawet gdy ta smycz jest czasem długa (zobacz paragrafy 94, 97).

25. (Paragraf 143) Nie chcemy sugerować, że skuteczność lub potencjał przetrwania społeczeństwa zawsze był odwrotnie proporcjonalny do ilości nacisków i dyskomfortów jakim społeczeństwo poddaje ludzi. Nie o to nam chodzi. Istnieją dobre powody by wierzyć, że wiele prymitywnych społeczności poddawało ludzi mniejszej presji niż społeczeństwo europejskie, ale to ostatnie okazało się o wiele bardziej wydajne niż jakiekolwiek społeczeństwo prymitywne i zawsze wygrywało z takimi społeczeństwami z powodu przewagi technologicznej.

26. (Paragraf 147) Jeżeli myślicie, że bardziej efektywne siły stojące na straży prawa są jednoznacznie dobre ponieważ tłumią przestępczość, pamiętajcie że przestępczość w definicji systemu niekoniecznie jest tym co WY nazwalibyście przestępczością. Dzisiaj palenie marihuany jest “przestępstwem”, w niektórych stanach USA chce się przestępstwem uczynić również posiadanie broni, zarejestrowanej bądź nie, później może przyjść czas na nie aprobowane metody wychowania dzieci, takie jak danie klapsa. W niektórych krajach wyrażanie dysydenckich poglądów politycznych jest przestępstwem i nie ma żadnych gwarancji, że tak nie stanie się w USA, ponieważ żadna konstytucja ani system polityczny nie trwają wiecznie.

Jeżeli społeczeństwo potrzebuje potężnych sił stojących na straży prawa, to znaczy, że coś jest nie tak u samych podstaw tego społeczeństwa; musi ono poddawać ludzi ciężkim naciskom jeżeli tak wielu odmawia podporządkowania się przepisom lub podporządkowuje się im tylko ponieważ są siłą wymuszone. Wiele społeczności w przeszłości obyło się z małą liczbą, lub w ogóle bez sił stojących na straży prawa.

27. (Paragraf 151) Dla pewności, przeszłe społeczeństwa posiadały pewne środki wpływania na zachowanie, jednak były one prymitywne i mało efektywne w porównaniu z technologicznymi środkami, jakie rozwijane są teraz.

28. (Paragraf 152) Jakkolwiek, niektórzy psycholodzy publicznie wyrażali opinie sugerujące ich pogardę dla ludzkiej wolności. A w Omni (sierpień 1987) cytowano matematyka Claude Shannona, który powiedział: “Wyobrażam sobie czas, gdy będziemy dla robotów tym, czym psy są dla ludzi, obstaję za maszynami”.

29. (Paragraf 154) To nie jest science fiction! Po napisaniu paragrafu 154, przeczytaliśmy artykuł w Sceintific American, zgodnie z którym naukowcy aktywnie rozwijają techniki identyfikowania potencjalnych przyszłych kryminalistów i poddawania ich kombinacji środków biologicznych i psychologicznych. Niektórzy naukowcy postulują obowiązkowe stosowanie tej terapii, która będzie dostępna w niedalekiej przyszłości (Zobacz “W poszukiwaniu elementów kryminalnych” W. Wayt Gibbs, Scientific American, marzec 1995). Być może myślicie, że jest to w porządku, ponieważ terapia ta byłaby stosowana w przypadku osób, które mogą stać się pijanymi kierowcami (oni też zagrażają życiu), a może później tych, którzy sprawiają lanie swoim dzieciom, później ekologów niszczących sprzęty, a na końcu wszystkich których zachowanie jest niewygodne dla systemu.

30. (Paragraf 184) Kolejną zaletą natury jako kontrideału wobec technologii jest to, że u wielu osób natura wyzwala taką samą część jak religia, a więc natura może być idealizowana na gruncie religijnym. Prawdą jest, że w wielu społeczeństwach religia służyła jako wsparcie i usprawiedliwienie dla ustanowionego porządku, ale jest również prawdą, że religia często stanowiła podstawę rebelii przeciw technologii, tym bardziej, że dzisiejsze zachodnie społeczeństwo nie ma żadnych silnych podstaw religijnych.

Religia jest dzisiaj używana jako tanie i elastyczne wsparcie dla wąskiego, krótkowzrocznego egoizmu (w ten sposób używają jej niektórzy konserwatyści, lub nawet jest cynicznie wykorzystywana do szybkiego wzbogacenia się (wielu ewangelistów) albo też jest wypaczona do grubiańskiego irracjonalizmu (fundamentalistyczne wyznania, protestanckie sekty) lub po prostu tkwi w stagnacji (Katolicyzm, główny nurt Protestantyzmu). Zjawiskiem najbliższym silnej, rozprzestrzenionej, dynamicznej religii na zachodzie stała się ostatnio quasi-religia lewactwa, lecz dzisiejsze lewactwo jest podzielone i nie ma jasnego, zjednoczonego i inspirującego celu.

Tak więc istnieje w naszym społeczeństwie religijna próżnia, która mogłaby być wypełniona przez religię skupioną na naturze w opozycji do technologii. Byłoby jednak błędem sztuczne tworzenie religii spełniającą tę funkcję. Taka wymyślona religia prawdopodobnie byłaby porażką. Weźmy na przykład religię “Gai”. Czy jej zwolennicy naprawdę w nią wierzą czy po prostu grają? Jeżeli tylko grają, ich religia zakończy się niepowodzeniem.

Najprawdopodobniej najlepiej byłoby nie wprowadzać religii w konflikt między naturą a technologią, chyba że NAPRAWDĘ wierzy się w tę religię i widzi się głęboką, silną i autentyczną reakcję na nią u wielu innych ludzi.

31. (Paragraf 189) Przypuszczając, że ten ostateczny krok nastąpi. Możliwe, że system industrialny mógłby być wyeliminowany w stopniowy lub fragmentaryczny sposób (zobacz paragrafy 4, 167 oraz przypis 4).

32. (Paragraf 193) Jest nawet możliwe (choć w najmniejszym stopniu), że rewolucja może składać się tylko z masowej zmiany nastawienia do technologii wynikającej z relatywnie stopniowej i bezbolesnej dezintegracji systemu industrialnego. Jeżeli tak się stanie, będziemy mieli wielkie szczęście. Jest o wiele bardziej prawdopodobne, że przekształcenie się w nietechnologiczne społeczeństwo będzie bardzo trudne i pełne konfliktów i katastrof.

33. (Paragraf 195) Ekonomiczna i technologiczna struktura społeczeństwa jest o wiele ważniejsza od jego struktury politycznej w wyznaczaniu stylu życia przeciętnego człowieka (zobacz paragrafy 95, 119 oraz przypisy 16, 18).

34. (Paragraf 215) To stwierdzenie odnosi się do naszego szczególnego rodzaju anarchizmu. Szeroka gama postaw społecznych nazywana była “anarchizmem” i być może wiele osób uważających się za anarchistów nie akceptuje naszego stwierdzenia z paragrafu 215. Trzeba również zauważyć, że istnieje przeciwny przemocy ruch anarchistyczny, którego członkowie prawdopodobnie nie uznaliby FC za anarchizm i z pewnością nie aprobują metod przemocy FC.

35. (Paragraf 219) Wielu lewaków jest motywowanych również przez wrogość, jednak jest ona prawdopodobnie częściowo wynikiem zawiedzionej potrzeby władzy.

36. (Paragraf 229) Ważne jest zrozumienie, że mamy na myśli kogoś kto sympatyzuje z tymi RUCHAMI takimi jakimi są one dzisiaj w naszym społeczeństwie. Ktoś kto wierzy w to, że kobiety, homoseksualiści, itd. powinni mieć równe prawa, niekoniecznie jest lewakiem. Istniejące w naszym społeczeństwie ruchy feministyczne, homoseksualne, itd. mają ten szczególny ideologiczny ton charakteryzujący lewactwo, lecz jeżeli ktoś wierzy, na przykład, że kobiety powinny mieć równe prawa, niekoniecznie musi sympatyzować z dzisiejszą formą ruchu feministycznego.

 

Źródło: http://pl.scribd.com/doc/16444119/Manifest-Unabombera