Posts Tagged ‘Matura’

Wyniki końcowych egzaminów szkolnych to oszustwo – napisy PL 

Czy ktokolwiek z was kiedykolwiek chociaż pomyślał o tym, aby zapytać swojego księgowego, architekta, inżyniera, lekarza, malarza pokojowego, prawnika czy fryzjera o wyniki testów?

Ale chwila – jeśli ma to być naprawdę istotnym pomiarem zdolności, dlaczego tego nie zrobiliście?

Czy nie powinniście domagać się tego, aby w każdej sali lekcyjnej i budynki administracyjnym na terenie Australii wywieszane były wyniki egzaminów opłacanych pracowników? Czy wasze dzieci nie zasługują na taką ochronę? Samo zadanie tych kilku zupełnie normalnych pytań – czego nie robi nikt – odkrywa zgniliznę kryjącą się pod spokojną powierzchnią.

Szkoły używają terminu „osiągnięcie” w taki sposób, że fani George’a Orwella mogą dostrzec w tym nowomowę. Pomyślcie o testach osiągnięć.
Czy tego pojęcia używa się w Australii? Testy osiągnięć? Bardzo powszechne w Stanach. O jakie osiągnięcie chodzi?
Jeśli chodzi o nauki ścisłe, osiągnięcie ma miejsce w następujących, ograniczonych przypadkach:
– kiedy coś odkryjesz;
– kiedy zmodyfikujesz czyjeś odkrycie;
– kiedy odkryjesz, że coś, co było uważane za prawdę jest błędne lub na odwrót;
– i w końcu kiedy zmarnujesz znaczącą ilość czasu kończąc w ślepym zaułku przy jednoczesnym prowadzeniu starannych zapisków po to, żeby ktoś inny nie musiał marnować czasu w tym samym ślepym zaułku.
Poza tymi czterema kategoriami nie ma mowy o osiągnięciu.

Testy osiągnięć to oszustwo, a wymagania w zakresie wyników mogą zostać skonstruowane w obrębie każdej dziedziny; osiągnięcia nie są, z wyjątkiem przypadku, możliwe do zmierzenia. Drużyny sportowe odnoszą osiągnięcia i porażki, ale nie dotyczy to zajęć z nauk społecznych. Nauka w szkole nie jest nauką – jest formą przyjętej religii, tyle że pod inną nazwą. Ruszcie głowami; jak można utrzymać stabilne społeczeństwo, kiedy miliony ludzi zajmowałoby się odkrywaniem tajemnic natury albo tego, jak tak naprawdę działa elektryczność? W przeciągu 5 minut, a właściwie nawet w 90 sekund mógłbym nauczyć was, jak skonstruować bombę, która kilka lat temu przyczyniła się do zniszczenia w londyńskim metrze; materiał można znaleźć na półkach każdego sklepu z artykułami żelaznymi w Australii i kosztuje mniej niż 100 dolarów. Rozumiecie, co mam na myśli? Mam to zrobić? Chcielibyście się dowiedzieć, jak zrobić taką bombę? Nie rozumiem dlaczego by nie, ale nie nauczę was tego. Sam nauczyłem się, jak zbudować taką bombę dzięki lekturze Financial Times, wiecie, tego dziennika finansowego o łososiowym kolorze papieru skierowanego do wąskiego grona. Około ¾ receptury udało mi się uzyskać ze strony redakcyjnej Financial Times, a resztę z ogłoszenia w dzienniku The New York Times izraelskiej firmy sprzedającej mechaniczne urządzenia wykrywające każdy rodzaj bomby. Jeśli martwicie się o takie rzeczy jak kontrola nabywania i posiadania broni… Kupując części ze sklepu z artykułami żelaznymi za mniej niż 100 dolarów… Tamta bomba wyrządziła duże szkody, prawda? A całość waży tylko 2,7 kg. Urządzeniem wyzwalającym wybuch bomby jest telefon komórkowy, czego nie brak w Australii.

Jeśli uważacie, że jestem sceptyczny jeśli chodzi o wartość testów, co powiecie o Harvardzie? Kiedy mówimy o elitarnych uniwersytetach w Stanach Zjednoczonych zazwyczaj wymieniamy cztery, chociaż jest ich w sumie prawdopodobnie 20. Wymieniamy Harvard, Yale, Princeton i Stanford, ale tak jak powiedziałem, mamy jeszcze 16. W roku 2006, czyli rok temu, Harvard odrzucił 1100 kandydatów z doskonałymi wynikami testów standaryzowanych. To ludzie, którzy poświęcają swoją młodość i pieniądze rodziców i uzyskują doskonałe wyniki. Nie dostali się. Harvard odrzucił też 80% najlepszych uczniów [valedictorians], którzy aplikowali na tę uczelnię na terenie Stanów Zjednoczonych. Czy tego pojęcia używa się tutaj? Oznacza ono osobę z najwyższą średnią ocen w całej szkole, więc mamy jednego takiego ucznia na szkołę.

To samo miało miejsce w Princeton i Yale – wszystkie selektywne uczelnie wyższe postąpiły w taki sam sposób. Co przegapili nieprzyjęci kandydaci? Czy nie jest to oczywiste? Przecenili testy i nie docenili rzeczywistego osiągnięcia.
Rzeczniczka Caltech, uczelni, która obok MIT jest jedną z najlepszych uczelni technicznych w Stanach Zjednoczonych, powiedziała:

„zakwalifikowani kandydaci mają za zadanie stworzyć nowy system komputerowy dla liceum albo zdemontować traktor i złożyć go samemu z powrotem”.

Staje się jasne, w jaki sposób toczy się wielka walka o władzę. Nie nabierają się na wyniki testów zupełnie tak jak wy, kiedy zlecacie komuś usługę. Jeśli uważacie, że to nie może być prawdą, zapytajcie męża czy żonę o średnią ocen albo o wyniki testów standaryzowanych. Nie pozwólcie, żeby wasze dzieci zadawały się z dziećmi, które gorzej wypadły na teście – z kim przystajesz, takim cię widzą… mam na myśli, że to jest chore! Nikt ważny nie posługuje się takimi informacjami.

doc. Józef Kossecki — Procesy niszczenia systemu szkolenia polskich elit od 1948 roku…, cz. I

Wykład doc. Józefa Kosseckiego w ramach Akademii Technologii Informacyjnych na temat: „Procesy niszczenia systemu szkolenia polskich elit od 1948 roku, ze szczególnym uwzględnieniem prawa — zwłaszcza teorii dowodów sądowych i procedury karnej. Eliminacja najbardziej diagnostycznych elementów dorobku polskich przedwojennych nauk humanistycznych”.

doc. Józef Kossecki – Procesy niszczenia systemu szkolenia polskich elit od 1948 roku…, cz. II

doc. Józef Kossecki – Procesy niszczenia systemu szkolenia polskich elit od 1948 roku…, cz. III

doc. Józef Kossecki – Procesy niszczenia systemu szkolenia polskich elit od 1948 roku…, cz. IV

Poniżej dwa fragmenty z książki Mariana Mazura – „Cybernetyka i charakter”

„Instytucją umożliwiającą człowiekowi najdokładniejsze poznanie siebie samego powinna być szkoła . Niestety, szkoła nie tylko tego zadania nie spełnia, lecz przeciwnie, wszystko w niej jest skierowane na uniemożliwianie osiągnięcia takiego celu. Przecież ideałem szkoły jest uniformizacja: wszyscy uczniowie mają nabyć jednakowych wiadomości z każdego przedmiotu bez względu na zdolności i zamiłowania, wszyscy mają zachowywać się jednakowo, być jednakowo pilni, pracowici, posłuszni, jednakowi jak sztachety w parkowym ogrodzeniu. Życie zacznie się dla nich dopiero po ukończeniu szkoły – wejdą do niego zasobni w mnóstwo zbędnych informacji, a przy tym straszliwie bezradni, gdyż nie nauczono ich poznawania siebie i decydowania o sobie. I takim to ludziom przyjdzie zaraz na progu tego życia podejmować dwie najważniejsze decyzje osobiste: o wyborze zawodu i o wyborze partnera do małżeństwa.
Są normy społeczne, które Kowalskiemu wpajają ich rzecznicy: rodzice, nauczyciele, dyrektorzy, sędziowie, kapłani, moraliści itp., ale, po pierwsze – są to tylko nakazy i zakazy, po drugie – odnoszą się do wszystkich jednakowo, i po trzecie – nie ze względu na interes Kowalskiego zostały wprowadzone, lecz ze względu na interes społeczny.
W sumie więc człowiek otrzymuje informacje ważne, ale nie o sobie, oraz informacje o sobie, ale mało ważne. Ważne informacje o sobie musi on sam zdobyć, ale jakże ma to zrobić, skoro nie wie nawet, co to znaczy.”

„Miarą racjonalnego wykształcenia jest nie tyle znajomość szczegółów, ile znajomość związków ogólnych i oparta na niej umiejętność wyrabiania sobie poglądów w poszczególnych sprawach.”

 


 

 

Doc. Józef Kossecki – Współczesna potrzeba tworzenia prawdziwych elit narodowych