Archiwum dla Październik, 2015

Koncept Grawitacji cz 3 – napisy PL 

Jeśli wchodzisz w sytuację, w której masz podejść do kobiety i myślisz o tym, jak uniknąć odrzucenia, to już w tym momencie zamykasz przed nią wszystkie fajne części swojej osobowości.

Mamy skłonność, by myśleć o nas samych jako statycznych, więc na przykład jeśli żywimy jakieś przekonanie, nie kwestionujemy go. Nie robimy tego, ponieważ zwykle z przekonaniem tym wiąże się jakieś emocjonalne skojarzenie, a emocje są dużo silniejsze niż fakty. Dużo, dużo silniejsze niż fakty. W 99% naszych przekonań wierzymy nie dlatego, że są prawdziwe. Wierzymy w nie, ponieważ je czujemy. A uczucie niestety jest wszystkim, czego potrzebujemy, aby żywić jakieś przekonanie. Uczucie jest znacznie silniejsze niż fakty.

Kobieta jest jak ocean, a mężczyzna jak statek. Ocean jest potężny. Nie można go kontrolować. Jeśli wbijesz sobie do głowy myśl, że jest inaczej, ocean cię zniszczy. Ocean może zniszczyć statek.
Musisz trzymać się swojego kursu. Trzymać się kursu. Oczywiście, aby trzymać się kursu, musisz go znać, musisz wiedzieć jaki jest twój cel. Jeśli ta koncepcja nie jest ci znana, możesz powiedzieć: „Wow, to brzmi trochę dziwnie, to zbyt abstrakcyjne, od czego tu w ogóle zacząć?” Określenie celu może zająć trochę czasu. Może będziesz musiał poświęcić temu trochę czasu. David Deida poleca zadawanie pytania: „Co muszę zrobić przed śmiercią?”

My mężczyźni kiedy stajemy przed wyzwaniem, mamy skłonność do poszukiwania szybkiej techniki jak sprawę naprawić. Chcemy wiedzieć jak to zrobić, jak wykonać tę rzecz, żeby przyniosło to taki efekt, jakiego chcemy. Mam dla was nowinę. Udany, trwały związek nie jest efektem zastosowania szybkiej techniki. To nie pojedyncze wydarzenie. To nie jest coś, co możecie uzyskać z zastosowania jakiejś techniki. Próby używania techniki, żeby do tego dojść dadzą odwrotny skutek. Musicie najpierw mieć podwaliny, musicie najpierw mieć podstawy. Kiedy już je uzyskacie, kiedy zrozumiecie podstawy i będziecie nad nimi pracować, wtedy możecie się nauczyć niesamowitych technik, które będą bardzo pomocne. Ale jeśli dysponujecie tylko techniką, a nie macie podstaw… to po prostu się nie uda.

Tak więc 200 lat temu kobieta, która nazywała się Mary Shelley napisała książkę p.t. „Frankenstein Współczesny Prometeusz”. Wszyscy znamy historię o Frankensteinie. Facet, który zwie się Victor Frankenstein jest naukowcem, co wtedy było nową rzeczą, nauka była nową rzeczą, która rozwijała się w Paryżu. Dokonywano wówczas licznych wynalazków. Victor Frankenstein ulega modzie, ale łączy to, co nowe z dawną praktyką alchemii i magii. Łączy to wszystko i zdaje sobie sprawę, że może stworzyć życie. Idzie więc na cmentarz i wykopuje martwe ciała. Zszywa te wszystkie gnijące kawałki ciał i unosi dźwignię ze słowami: „Niech stanie się życie!” I…potwór otwiera oczy. I w tej chwili Victor Frankenstein uświadamia sobie: „Co ja zrobiłem? Stworzyłem potwora!” Wybiega z pokoju, a potem następuje szereg strasznych wydarzeń. No wiecie… resztę znamy z Hollywood. To ponadczasowa historia. Wydaje mi się, że jakieś 10, 15 lat temu grupa naprawdę inteligentnych mężczyzn dała początek czemuś zupełnie nowemu, kiedy zaczęli stosować antropologię i psychologię ewolucyjną w kontekście umawiania się na randki, przyciągania kobiet. To było jak spojrzenie na umysł i stwierdzenie:

„Chwileczkę, wiem jak to rozwiązać. Istnieją pewne reakcje. Jesteśmy ssakami naczelnymi, zwierzętami, więc może uda mi się spojrzeć na sprawę inaczej niż przez pryzmat ‘reżyserowanych’ sytuacji damsko-męskich, ustalić co dokładnie sprawia, że mężczyzna zdobywa kobietę i doprowadzić to u siebie do perfekcji”.

Efekty były niewiarygodne. Okazało się, że to działa. Jednym z tych facetów był David D. Ale gdzieś po drodze, do pewnego stopnia, stworzyli potwora. Przyglądałem się temu z zewnątrz. Sam nie należę do tej grupy. Nie jestem mistrzem podrywu, ale znam wielu facetów, którzy są. Rozumują w ten sposób: „Jestem mistrzem podrywu, nauczę cię jak robić to co ja”. Obserwuję to już od wielu lat. Łączą mnie bliskie relacje z niektórymi z tych facetów i sądzę, że jedną z oczywistych prawd, którą wszyscy zdają się ignorować jest to, że niektórzy ich uczniowie, a właściwie i sami ci faceci z mojej perspektywy są normalni, ale z zewnątrz wydają się jakby emocjonalnie upośledzeni. Jak ten potwór. Jest więc wielu facetów uznawanych za guru umawiania się z kobietami; niektórzy stali na tej scenie. Większość z nich to bardzo fajni goście. Znam ich wielu. To świetni faceci, którzy mają do przekazania wiele wartościowych informacji. Jest też wielu innych facetów, nie poznałem ich wszystkich, którzy wydają mi się trochę dziwni – przynajmniej pewien ich procent. Pewnie zostanę zlinczowany, gdy zejdę z tej sceny, bo wiem, że idę tu trochę pod prąd. Sądzę, że kiedy patrzycie na to, co dzieje się na tej scenie i zamierzacie wybrać faceta, za którego myślą będzie podążać, ważne dla was powinno być, aby znaleźć kogoś, co do kogo naprawdę uważacie, że potrafi „ogarnąć’ swoje życie. Szczerze mówiąc, każdy kto staje na tej scenie i robi te programy, zdobywa dużo lasek. Z pewnością może wybrać się do baru i zdobyć tam trochę telefonów. Ale jaki jest poziom osobistej satysfakcji z życia i szczęścia tych facetów to ważne pytanie, które należy zadać. A już zdecydowanie najistotniejszym pytaniem, zwłaszcza jeśli któregoś dnia zechcecie tego samego dla siebie, jest to czy mają autentyczny, mocny, spójny, godny podziwu, normalny związek z kobietą? Czy są w takim związku, jakiego faktycznie chcesz dla siebie? Wydaje się, że należałoby się temu przyjrzeć. Tak więc, okazuje się… Nie powinienem nikogo wyróżniać, ponieważ wielu facetów, którzy się tu pojawiają jest po prostu pierwsza klasa i tak między Bogiem a prawdą, David by ich tu nie sprowadził, gdyby nie byli naprawdę fajnymi gośćmi. Jednak istnieje i druga wersja prawdy. I tak się składa, że wiem… Jeden z facetów, który wygłaszał tu prezentację, nie wymienię nazwiska, jest moim zdaniem fenomenalnym człowiekiem i można się od niego dużo dowiedzieć.

Reklamy

Czy konfiskata pieniędzy jest zgodna z prawem? [ napisy PL]

Wzywam każdego do udowodnienia mi, że nie mam racji mówiąc, że konfiskacja depozytów bankowych to nic innego jak zalegalizowany rozbój w biały dzień.
Deponentom w Wielkiej Brytanii i USA może się wydawać, że ich depozyty bankowe są ubezpieczone i nie mają prawa być skonfiskowane, a żaden rząd nie odważyłby się podjąć tak drastyczniej akcji jaką jest ratowanie niewypłacalnych banków.
Zanim wytłumaczę dlaczego konfiskacja depozytów bankowych w Wielkiej Brytanii i USA jest rzeczą pewną i jak najbardziej legalną, proszę wszystkich o wykonanie następujących czynności:

Zadaj następujące pytania miejscowej policji, szeryfom, prawnikom albo sędziom:
1) Czy w przypadku, gdy jako interesant powierzę własne pieniądze prawnikowi, który wykorzysta potem moje środki bez mojej zgody, prawnik popełnia przestępstwo?
2) Jeśli będę przechowywać w magazynie buszel pszenicy albo bawełny, a właściciel magazynu sprzeda moją pszenicę/ bawełnę bez mojej zgody czy upoważnienia, czy właściciel magazynu popełnia przestępstwo?
[1 Buszel = 36,369 litrów – miara objętości dla ciał sypkich w krajach anglosaskich]
3) Jeśli powierzę pieniądze pośrednikowi (maklerowi albo pośrednikowi handlowemu), który użyje moich środków na inne cele i/ lub sprzecznie z moimi poleceniami, czy pośrednik popełnia przestępstwo?

Jestem pewien, że odpowiedź na wszystkie te pytania brzmi: „tak!”.
Na potrzeby tego materiału chciałbym jednak zwrócić uwagę na sytuację depozytu / przechowywania pszenicy u właściciela magazynu w odniesieniu do depozytu pieniędzy / przechowywania pieniędzy w banku.
Po pierwsze zauważysz fakt, że każdy rodzaj pszenicy jest taki sam – buszel pszenicy nie różni się od innego worka buszlu pszenicy. Podobnie jak w przypadku bawełny, towar jest nie do odróżnienia. W świetle prawa przechowanie buszlu pszenicy u właściciela magazynu jest określane terminem „zdeponowanie”. Prawo własności buszlu pszenicy pozostaje po twojej stronie; przeniesienie prawa własności na właściciela magazynu nie ma miejsca.
Tak jak wspomniano wcześniej, w przypadku gdy właściciel sprzedaje buszel pszenicy bez twojej zgody lub upoważnienia, popełnia on przestępstwo i czyn niedozwolony (delikt) polegający na wykorzystaniu przez niego twojej własności, w efekcie czego może być pozwany.
Posłużę się inną analogią. Jeśli kasjer w supermarkecie pobierze z kasy 100 $ w piątek po to, żeby zabawić się w sobotę, dopuszcza się on kradzieży, nawet jeśli odda 100 $ w poniedziałek bez wiedzy właściciela/ menedżera supermarketu. Nie da się odróżnić banknotu 100 $ ukradzionego w piątek od tego z powrotem włożonego do kasy w poniedziałek. Zarówno w przypadku pszenicy w magazynie jak i nielegalnie przywłaszczonego banknotu o nominale 100 $ w kasie doszło do przestępstwa.
Miej tę kwestię i regułę na uwadze.
Przejdźmy teraz do pieniędzy, które wpłaciłeś w banku.
Jestem pewien, że większość z was nie ma pojęcia o bankowości lub ma znikomą wiedzę na ten temat, szczególnie jeśli chodzi o bankowość rezerw częściowych.
Od dziecka rodzice zachęcali cię do oszczędzania pieniędzy, aby wpoić dobry zwyczaj zarządzania pieniędzmi. Kiedy dorosłeś i się ożeniłeś, wpajałeś z kolei tę samą dyscyplinę swoim dzieciom. Twoja wiara w uczciwość banku jest niemalże bezwarunkowa. Twoje pieniądze w banku generowały przychody z tytułu odsetek, a kiedy chciałeś odzyskać pieniądze, wystarczyło wypłacić pieniądze razem z nagromadzonymi odsetkami. Nawet nie przeszła ci przez głowę myśl, że przeniosłeś własność swoich pieniędzy na rzecz banku. Twoje przekonanie było mocno zakorzenione, podobnie zachował się właściciel pszenicy składowanej w magazynie.
To przeświadczenie było jednak od zawsze kłamstwem. Utwierdzano was w tym fałszywym przekonaniu dzięki i sprytnym reklamom przygotowanym przez banki oraz zapewnieniom rządu, że twoje pieniądze są bezpieczne i chronione przez ubezpieczenia depozytów. Jednak ubezpieczenie nie pokrywa wszystkich twoich pieniędzy wpłaconych do banku a jedynie ograniczoną ich kwotę, np. do 250 000 $ w Stanach Zjednoczonych przez Federalną Korporację Ubezpieczeń Depozytów (FDIC), w Niemczech do 100 000 €, w Wielkiej Brytanii do 85 000 £, itd.
W przeciwieństwie do właściciela pszenicy, który oddał pszenicę na przechowanie właścicielowi magazynu, prawo do własności twoich pieniędzy zdeponowanych w banku przenoszone jest na bank, a ty masz jedynie prawo do zażądania zwrotu pieniędzy. Jeśli bank nie będzie w stanie wypłacić ci pieniędzy, jedynym rozwiązaniem z takiej sytuacji będzie pozwanie banku do sądu, a jeśli bank jest niewypłacalny, nie dostaniesz nic. Być może będziesz mógł odzyskać część swoich pieniędzy jeśli twój depozyt jest objęty ubezpieczeniem w ramach wcześniej wspomnianego systemu ubezpieczeń, ale tylko w ustalonej kwocie. Jest jednak pewien haczyk. Większość systemów ubezpieczeń – bez względu na to, czy są wspierane przez rząd czy też nie – nie ma wystarczającej ilości pieniędzy potrzebnej do pokrycia wszystkich depozytów w systemie bankowym. W najgorszym przypadku, tj. w przypadku załamania systemu, nie istnieje możliwość odzyskania własnych pieniędzy, co było widoczne na przykładzie bankowego fiaska na Cyprze, gdzie władze posunęły nawet się do konfiskacji depozytów w celu spłacenia należności wierzycielom banku. Zwykli obywatele i analitycy finansowi wykrzykiwali wtedy, że tego typu konfiskacja to rozbój w biały dzień. Czy mieli rację? Niespodzianka!
Z pewnością zszokuje was wszystkich wiadomość, że ten rozbój w biały dzień jest całkowicie legalny od setek lat. Pozwólcie, że wytłumaczę.
W przeciwieństwie do właściciela buszlu pszenicy, którego prawo własności nigdy nie było przeniesione na właściciela magazynu w momencie umieszczenia pszenicy w magazynie, w sytuacji gdy zdeponujesz pieniądze do banku, prawo własności jest przenoszone na bank. Otrzymujesz status wierzyciela banku, który jest z kolei twoim dłużnikiem. Uznaje się, że „pożyczasz” bankowi swoje pieniądze, aby mogły zostać użyte w drodze działalności bankowej (nawet do brania udziału w grach hazardowych w największym kasynie na świecie – globalnym kasynie derywatów). Stałeś się wierzycielem – wierzycielem niezabezpieczonym. Dlatego też w razie niewypłacalności banku, prawnie jako wierzyciel niezabezpieczony jesteś ostatni w kolejce do wypłaty jakichkolwiek funduszy lub aktywów, które bank musi wypłacić swoim wierzycielom. Wierzyciele zabezpieczeni zawsze mają pierwszeństwo przy wypłacie. Dopiero po tym, jak wypłaci się pieniądze wierzycielom zabezpieczonym i zostanie jeszcze trochę funduszy (zazwyczaj niewiele, bardzo często kompletnie nic!), wypłacane są należności wierzycielom niezabezpieczonym, a kwoty zostają dzielone proporcjonalnie pomiędzy wszystkich wierzycieli niezabezpieczonych.
To jest prawda, cała prawda i tylko prawda. To prawo istnieje od setek lat i zostało ustanowione w Anglii przez Izbę Lordów w sprawie Foley v. Hill w roku 1848.
Kiedy klient wpłaca do banku pieniądze, między tymi dwoma podmiotami powstaje zależność w postaci wierzyciela i dłużnika. Bank jest zobowiązany do spłacenia zdeponowanych przez klienta pieniędzy. Od momentu wpłacenia pieniędzy do banku stają się one własnością banku, który może swobodnie nimi rozporządzać.

Zacytuję teraz istotny fragment orzeczenia Izby Lordów wydanego przez lorda Cottenhama na stanowisku Lorda Kanclerza. Oświadczył, co następuje:

„Pieniądze wpłacane do banku przestają być własnością klienta, a stają się własnością banku, który jest zobowiązany do ich zwrotu na żądanie ich pierwotnego właściciela. Klient jest świadomy faktu, że wpłaca sumę pieniędzy do banku, aby ten objął nad nią kontrolę. Oznacza to, że pieniądze te są własnością banku, który może rozporządzać nimi tak, jakby rzeczywiście były jego własnością; może czerpać z nich zysk, który ma prawo zachować. Pieniądze ulokowane w banku stają się pod każdym względem własnością banku, który może rozporządzać nimi wedle własnej woli. Nie łamie kontraktu, jeśli ich użyje; nie odpowiada przed klientem, jeśli wystawi je na niebezpieczeństwo, jeśli wyda je na ryzykowne spekulacje. Bank nie musi traktować pieniędzy tak, jakby były własnością klienta. Odpowiada jednak za zwrot wyznaczonej sumy na żądanie klienta, co wynika z kontraktu”. (cytat z: UK Law Essays, Relationship Between A Banker And Customer, That Of A Creditor/Debtor [Eseje prawnicze Wielkiej Brytanii, Stosunek Między Bankiem A Klientem Na Linii Wierzyciel – Dłużnik])

Utrzymując, że stosunek między bankiem a klientem nie polega powiernictwie, lecz na relacji na linii dłużnik – wierzyciel, lord Brougham oznajmił:

„Zadaniem banku jest przyjmowanie pieniędzy i rozporządzanie nimi tak, jakby były jego własnością, przy czym staje się on dłużnikiem osoby, która deponuje lub pożycza własne środki do użytku w charakterze własności banku, za które to bank ponosi odpowiedzialność jako dłużnik. Nie mogę mylić pozycji banku z pozycją powiernika i wywnioskować, że bank jest dłużnikiem o charakterze powiernika”. Przekładając to na prosty język oznacza to, że bank nie może być ścigany sądownie za nadużycie zaufania, ponieważ nie ma obowiązku powierniczego względem deponenta/ klienta, jako że uznaje się, że bank używa własnych pieniędzy celem spekulacji, itd. Pod żadnym względem nie ma mowy o odpowiedzialności karnej.”

Pytanie za bilion dolarów brzmi: dlaczego nikt z Ministerstwa Sprawiedliwości czy z innej agencji rządu nie wspomniał o tej zasadzie prawnej?
Powodem, dla którego nikt nie ośmiela się poruszać tej legalnej prawdy jest to, że doszłoby do masowego wycofywania pieniędzy z banku w chwili, gdy statystyczny Kowalski zorientuje się, że jego środki pieniężne złożone w depozycie banku prawnie stanowią kredyt udzielony bankowi. Bank może postępować w dowolny sposób, a nawet dopuszczać się ryzykownych spekulacji takich jak branie udziału w grach hazardowych w globalnym kasynie derywatów.
Statystyczny Kowalski zawsze będzie traktować bank jako wierzyciela, nawet gdy wpłaca do niego pieniądze. Żaden deponent nie traktuje siebie samego jako wierzyciela/kredytodawcy!

Eric Holder, prokurator generalny Stanów Zjednoczonych, miał rację mówiąc, że banki nie mogą być ukarane za szkody przez nie poniesione. Dzieje się tak dlatego, że bank nie może być ścigany sądownie za utracenie „własnych pieniędzy”, jak stwierdzono przez Izbę Lordów. Dzieje się tak dlatego, że z momentem wpłacenia pieniędzy do banku stają się one jego własnością. Nieprawdą jest to, że jeśli bank będzie przedmiotem postępowania karnego, cały system bankowości runie w gruzach.
Prokurator generalny Stanów Zjednoczonych nie mógł i nie wypowiedział się na temat tej zasady prawnej, ponieważ spowodowałoby to masowe wycofywanie pieniędzy z banku w momencie gdy ludzie zdadzą sobie sprawę, że ich pieniądze nie są bezpieczne w banku, jako że w świetle prawa zdeponowane środki pieniężne mogą być wykorzystane przez bank nawet do celów spekulacji.
Fakt, że prawo do uzyskania zwrotu pieniędzy przysługuje ci tylko wtedy, kiedy zażądasz zapłaty budzi niepokój. Oczywiście kiedy zażądasz zapłaty, bank musi wypłacić tobie należność. Jednak jeśli zażądasz zapłaty po tym, jak bank upadnie i stanie się niewypłacalny, będzie na to za późno. Przysługujące ci prawo do uzyskania zwrotu pieniędzy jest jedynie prawem wierzyciela niezabezpieczonego. Tylko jeśli pozostanie jeszcze jakaś część funduszy po likwidacji, należności wypłacane są wszystkim wierzycielom niezabezpieczonym, a pozostałe fundusze zostają dzielone proporcjonalnie. Będziesz mieć szczęście, jeśli odzyskasz chociaż 10%.
Kiedy Bank Anglii, System Rezerwy Federalnej i Bank Rozrachunków Międzynarodowych wystosowały wytyczne, które stały się modelem rozwiązania „bail-in” na Cyprze, czyli sposobu polegającego na ratowaniu upadających banków z pieniędzy ich wierzycieli (zatwierdzonego przez szczyt G-20 w Cannes w 2011 r.), zabieg ten posłużył jedynie do orzeczenia pozycji prawnej bez wzbudzenia gniewu obywateli. Dobrze wiedzieli, że jeśli prawda wyjdzie na jaw, mogłoby dojść do rewolucji i rozlewu krwi na ulicach. Nie dziwi więc fakt, że światowe banki centralne wystąpiły z tym absurdalnym działaniem doradczym.
Ten rodzaj skomplikowanego żargonu używanego przez banki ma na celu zdezorientować ludzi (zwłaszcza deponentów) oraz zatuszować to, o czym wspomniałem w prostych słowach w poprzednich akapitach.

Kluczowe hasła wytycznych Banku Rozrachunków Międzynarodowych to:
„bez poważnych zakłóceń systemowych”,
 – „przy jednoczesnej ochronie istotnych funkcji gospodarczych” (tj. ochronie osobistych interesów bankierów),
– „wierzyciele niezabezpieczeni” (tzn. twoje pieniądze, ty jesteś tylko marionetką),
„szanuje hierarchię roszczeń w przypadku likwidacji” (tzn. jesteś ostatni w kolejce do wypłaty jakichkolwiek środków po tym, jak bank wypłaci pieniądze wierzycielom zabezpieczonym).
Oznacza to, że wszyscy deponenci są na przegranej pozycji!
Proszę o zrozumienie tego przekazu i rozpowszechnianie go na szerszą skalę.
Zrobisz przysługę wszystkim rodakom, a co ważniejsze rodzinie i krewnym.
Trzymaj pieniądze z dala od banku.

Wyniki końcowych egzaminów szkolnych to oszustwo – napisy PL 

Czy ktokolwiek z was kiedykolwiek chociaż pomyślał o tym, aby zapytać swojego księgowego, architekta, inżyniera, lekarza, malarza pokojowego, prawnika czy fryzjera o wyniki testów?

Ale chwila – jeśli ma to być naprawdę istotnym pomiarem zdolności, dlaczego tego nie zrobiliście?

Czy nie powinniście domagać się tego, aby w każdej sali lekcyjnej i budynki administracyjnym na terenie Australii wywieszane były wyniki egzaminów opłacanych pracowników? Czy wasze dzieci nie zasługują na taką ochronę? Samo zadanie tych kilku zupełnie normalnych pytań – czego nie robi nikt – odkrywa zgniliznę kryjącą się pod spokojną powierzchnią.

Szkoły używają terminu „osiągnięcie” w taki sposób, że fani George’a Orwella mogą dostrzec w tym nowomowę. Pomyślcie o testach osiągnięć.
Czy tego pojęcia używa się w Australii? Testy osiągnięć? Bardzo powszechne w Stanach. O jakie osiągnięcie chodzi?
Jeśli chodzi o nauki ścisłe, osiągnięcie ma miejsce w następujących, ograniczonych przypadkach:
– kiedy coś odkryjesz;
– kiedy zmodyfikujesz czyjeś odkrycie;
– kiedy odkryjesz, że coś, co było uważane za prawdę jest błędne lub na odwrót;
– i w końcu kiedy zmarnujesz znaczącą ilość czasu kończąc w ślepym zaułku przy jednoczesnym prowadzeniu starannych zapisków po to, żeby ktoś inny nie musiał marnować czasu w tym samym ślepym zaułku.
Poza tymi czterema kategoriami nie ma mowy o osiągnięciu.

Testy osiągnięć to oszustwo, a wymagania w zakresie wyników mogą zostać skonstruowane w obrębie każdej dziedziny; osiągnięcia nie są, z wyjątkiem przypadku, możliwe do zmierzenia. Drużyny sportowe odnoszą osiągnięcia i porażki, ale nie dotyczy to zajęć z nauk społecznych. Nauka w szkole nie jest nauką – jest formą przyjętej religii, tyle że pod inną nazwą. Ruszcie głowami; jak można utrzymać stabilne społeczeństwo, kiedy miliony ludzi zajmowałoby się odkrywaniem tajemnic natury albo tego, jak tak naprawdę działa elektryczność? W przeciągu 5 minut, a właściwie nawet w 90 sekund mógłbym nauczyć was, jak skonstruować bombę, która kilka lat temu przyczyniła się do zniszczenia w londyńskim metrze; materiał można znaleźć na półkach każdego sklepu z artykułami żelaznymi w Australii i kosztuje mniej niż 100 dolarów. Rozumiecie, co mam na myśli? Mam to zrobić? Chcielibyście się dowiedzieć, jak zrobić taką bombę? Nie rozumiem dlaczego by nie, ale nie nauczę was tego. Sam nauczyłem się, jak zbudować taką bombę dzięki lekturze Financial Times, wiecie, tego dziennika finansowego o łososiowym kolorze papieru skierowanego do wąskiego grona. Około ¾ receptury udało mi się uzyskać ze strony redakcyjnej Financial Times, a resztę z ogłoszenia w dzienniku The New York Times izraelskiej firmy sprzedającej mechaniczne urządzenia wykrywające każdy rodzaj bomby. Jeśli martwicie się o takie rzeczy jak kontrola nabywania i posiadania broni… Kupując części ze sklepu z artykułami żelaznymi za mniej niż 100 dolarów… Tamta bomba wyrządziła duże szkody, prawda? A całość waży tylko 2,7 kg. Urządzeniem wyzwalającym wybuch bomby jest telefon komórkowy, czego nie brak w Australii.

Jeśli uważacie, że jestem sceptyczny jeśli chodzi o wartość testów, co powiecie o Harvardzie? Kiedy mówimy o elitarnych uniwersytetach w Stanach Zjednoczonych zazwyczaj wymieniamy cztery, chociaż jest ich w sumie prawdopodobnie 20. Wymieniamy Harvard, Yale, Princeton i Stanford, ale tak jak powiedziałem, mamy jeszcze 16. W roku 2006, czyli rok temu, Harvard odrzucił 1100 kandydatów z doskonałymi wynikami testów standaryzowanych. To ludzie, którzy poświęcają swoją młodość i pieniądze rodziców i uzyskują doskonałe wyniki. Nie dostali się. Harvard odrzucił też 80% najlepszych uczniów [valedictorians], którzy aplikowali na tę uczelnię na terenie Stanów Zjednoczonych. Czy tego pojęcia używa się tutaj? Oznacza ono osobę z najwyższą średnią ocen w całej szkole, więc mamy jednego takiego ucznia na szkołę.

To samo miało miejsce w Princeton i Yale – wszystkie selektywne uczelnie wyższe postąpiły w taki sam sposób. Co przegapili nieprzyjęci kandydaci? Czy nie jest to oczywiste? Przecenili testy i nie docenili rzeczywistego osiągnięcia.
Rzeczniczka Caltech, uczelni, która obok MIT jest jedną z najlepszych uczelni technicznych w Stanach Zjednoczonych, powiedziała:

„zakwalifikowani kandydaci mają za zadanie stworzyć nowy system komputerowy dla liceum albo zdemontować traktor i złożyć go samemu z powrotem”.

Staje się jasne, w jaki sposób toczy się wielka walka o władzę. Nie nabierają się na wyniki testów zupełnie tak jak wy, kiedy zlecacie komuś usługę. Jeśli uważacie, że to nie może być prawdą, zapytajcie męża czy żonę o średnią ocen albo o wyniki testów standaryzowanych. Nie pozwólcie, żeby wasze dzieci zadawały się z dziećmi, które gorzej wypadły na teście – z kim przystajesz, takim cię widzą… mam na myśli, że to jest chore! Nikt ważny nie posługuje się takimi informacjami.

Jak przyczynić się do rozwinięcia geniuszu u dziecka napisy PL

John Gatto opowiada o doświadczeniu jakie przeszedł Richard Branson w wieku 4 lat, które zaważyło na całym jego życiu.