Archive for the ‘Uncategorized’ Category

Losy najlepszych absolwentów szkół średnich

Zastanawiałeś/aś się kiedyś, jak potoczyły się losy najlepszych absolwentów szkół średnich?

Karen Arnold, badacz z Boston College, zadała sobie takie samo pytanie.

Postanowiła prześledzić losy 81 najlepszych absolwentów od momentu ukończenia przez nich szkoły.

95% z tych osób, które ukończyły później uczelnię wyższą…

osiągały średnio GPA (średnia ocen) na poziomie 3,6.

60% z nich ukończyło studia wyższe drugiego poziomu.

90% z nich pracuje w zawodzie.

40% z nich piastuje najwyższe stanowiska.

Ale jeśli chodzi o zmienianie świata, kierowanie nim czy wywieranie istotnego wpływu na otaczający nas świat…

…żadna z tych osób mogących pochwalić się świetnymi wynikami, nie podjęła się takich wyzwań.

Dlaczego więc najlepsi absolwenci szkół średnich nie mogą pochwalić się takimi sukcesami już jako osoby dorosłe?

Z dwóch powodów.

System szkolnictwa wynagradza konformizm i posłuszeństwo.

Oceny szkolne tylko nieznacznie korelują z inteligencją.

Owszem, najlepsi absolwenci są zazwyczaj wszechstronnie wykształceni, ale…

…nie poświęcają się w pełni tej dziedzinie, która jest ich pasją.

W pracy zawodowej zazwyczaj, tylko jedna umiejętność jest wysoce doceniana.

I jak na ironię, Arnold wykazała, że intelektualiści, którym uczenie się sprawia przyjemność…

…mieli z tą właśnie nauką problemy w szkole średniej.

Te osoby mają pasje, są zainteresowane osiąganiem mistrzostwa w określonej dziedzinie oraz…

…uważają szkolny system nauczania za ograniczający.

Badanie przeprowadzone na ponad 700 amerykańskich milionerach pokazało…

…że ukończyli oni szkołę osiągając średnią ocen (GPA) na poziomie 2.9.

Okazuje się…

…że oceny w szkole nie są lepszym wyznacznikiem przyszłego sukcesu, niż zwykły rzut kośćmi.

Wywiad z dr Stefanem Lanka o błędach metodologicznych w izolowaniu wirusów

Tłumaczenie wywiadu z doktorem Stefanem Lanką o błędach metodologicznych w izolowaniu wirusów na przykładzie wirusa HIV.
Odkąd media rozniosły tego wirusa minęło już około 30 lat, a do dziś prawidłowo nie udało się go wyizolować.

Stefan Lanka zwraca uwagę na to, że nasze wyobrażenie nt. wirusów jest niewłaściwe, ponieważ świat nauki dopuszcza się sztuczek, nie mających nic wspólnego z nauką.

„Wszystkie obrazy cząstek rzekomo reprezentujących HIV opublikowane zarówno w naukowych , jak również popularnonaukowych publikacjach pochodzą z badań mikroskopem elektronowym kultur komórkowych. Nigdy nie pokazują cząsteczek HIV pochodzących bezpośrednio od pacjenta z AIDS” – Human Endogenous Retroviruses and AIDS Research: Confusion, Consensus, or Science? – Ettiene de Harven

Rozwój nauki, rozwój społeczno-gospodarczy i rozwój walki w historii świata

Tabelka z książki Naukowe podstawy nacjokratyzmu – Józefa Kosseckiego

Rozwój nauki, rozwój społ-gosp i rozwój walki w historii świata2

 

WSTĘP

WSPÓŁCZESNY NACJOKRATYZM POLSKI

Po II wojnie światowej miała w Polsce miejsce manipulacja semantyczna, której istotą była zmiana znaczenia pewnych kluczowych dla życia społecznego słów. Do słów takich należały: patriotyzm, nacjonalizm i szowinizm.

W dominującej części narodu polskiego, przed II wojną światową, słowo patriotyzmrozumiano jako miłość ojczyzny, przy czym ojczyzną tą mogło być zarówno państwo narodowe jak i np. wielonarodowa monarchia. Słowo nacjonalizm rozumiano jako miłość do własnego narodu, która bynajmniej nie musiała oznaczać wywyższania go w stosunku do innych narodów – tak właśnie rozumieli to słowo twórcy polskiego nacjonalizmu z Romanem Dmowskim na czele. Słowo zaś szowinizm rozumiano jako skrajną odmianę nacjonalizmu, w której miłość własnego narodu łączyła się z pogardą, a czasem wręcz nienawiścią wobec innych narodów. Szowinizm narodowy w skrajnej formie reprezentował nacjonalizm niemiecki, którego wyraźne sformułowanie znajdujemy w hitleryzmie. Były też zresztą nienarodowe odmiany szowinizmu – np. szowinizm klasowy występujący u komunistów internacjonalistów. Szowinizm niejednokrotnie stanowił ideologiczne uzasadnienie różnych odmian imperializmu – zarówno narodowego (hitleryzm) jak i kosmopolitycznego (radziecka odmiana komunizmu).

Po II wojnie światowej imperializm szowinistyczno-narodowy w wydaniu niemieckim przegrał, zwyciężyły zaś kosmopolityczne odmiany imperializmu w wydaniu sowieckim (ZSRR) i liberalno-wolnomularskim (USA). Zgodnie z ich interesem dokonano w skali globalnej manipulacji lingwistycznej, polegającej na zmianie znaczenia wymienionych wyżej trzech kluczowych słów. Słowu patriotyzm, w oficjalnych masowych procesach wymiany informacji, nadano znaczenie takie jak dawniej nadawano słowom patriotyzm i nacjonalizm, słowu nacjonalizm nadano znaczenie takie jak miało dawniej słowoszowinizm narodowy, zaś słowo szowinizm zaczęło znikać z masowego społecznego obiegu informacji. Po doświadczeniach z hitlerowską odmianą szowinizmu niemieckiego, wszelki nacjonalizm zaczął się w społecznej świadomości – czy może nawet podświadomości – kojarzyć ze zbrodniczym hitleryzmem. Na tym właśnie polegała manipulacja semantyczna, której dokonano po II wojnie światowej, a jej skutki trwają do dzisiaj.

Zjawisko to zaobserwowali twórcy Ligi Narodowo Demokratycznej już w latach 50-tych i postanowili się jej przeciwstawić, przywracając w swych opracowaniach – z Programem LND[1] na czele – dawne przedwojenne znaczenie powyższych kluczowych słów.

Studiując zarówno przedwojenną jak i wojenną czy wreszcie emigracyjną literaturę narodową, doszliśmy do wniosku, że w świecie, jaki ukształtował się po II wojnie światowej, stara polska myśl narodowa już nie wystarczy. Stwierdziliśmy, że już w latach 30. tacy myśliciele ruchu narodowego jak Adam Doboszyński, wzbogacili ją, wprowadzając do niej naukę społeczną Kościoła katolickiego, sformułowaną przez Leona XIII w encyklice Rerum novarum i rozwiniętą przez Piusa XI w encyklice Quadragesimo anno.

Dążąc do unowocześnienia polskiej myśli narodowej, postanowiliśmy doktrynę LND oprzeć nie tylko na polskiej tradycyjnej myśli narodowej, której twórcami byli Roman Dmowski, Jan Ludwik Popławski i Zygmunt Balicki i nauce społecznej Kościoła katolickiego, ale również na nauce porównawczej o cywilizacjach Feliksa Konecznego. To był nasz pierwszy wkład w unowocześnienie polskiej myśli narodowej[2].

Dalszy wkład stanowiło wykorzystanie dorobku polskiej szkoły cybernetycznej, której głównym twórcą był Marian Mazur oraz cybernetyki społecznej (socjocybernetyki), której podstawy przez wiele lat opracowywałem i publikowałem. Dzięki temu polska doktryna narodowa stała się w pełni nowoczesna i oparta na naukowych podstawach. Postanowiliśmy nadać jej nazwę nacjokratyzm, który w naszym wydaniu opiera się na czterech następujących źródłach:

  1. polska tradycyjna myśl narodowa,
  2. nauka społeczna Kościoła katolickiego,
  3. nauka porównawcza o cywilizacjach,
  4. polska szkoła cybernetyczna i polska cybernetyka społeczna[3].

Warto w tym miejscu stwierdzić, że dążenie do oparcia doktryny narodowej na naukowych podstawach, było cechą charakterystyczną polskiego ruchu narodowego, od początku jego istnienia. Roman Dmowski z wykształcenia był biologiem, a pamiętajmy, że na przełomie XIX i XX wieku, w socjologii dominowały ujęcia odwołujące się do analogii biologicznych. Potem w pierwszej połowie XX wieku, wielu działaczy polskiego ruchu narodowego było socjologami czy ekonomistami. Roman Rybarski i Stanisław Grabski tworzyli podstawy socjologiczne myśli narodowej, zaś zarówno oni jak i Stanisław Głąbiński budowali naukowe podstawy ekonomiki narodowej. Sam Roman Dmowski w ostatnich latach swego życia zajmował się antropologią kultury.

Biorąc pod uwagę fakt historyczny, że obóz Józefa Piłsudskiego dysponował, w okresie dwudziestolecia międzywojennego, najlepszym wywiadem świata, jakim był II Oddział Sztabu Głównego, a także jedną z najlepszych na świecie policją, nawiązaliśmy w tej dziedzinie do tych właśnie tradycji, tworząc w dziedzinie socjotechniki syntezę metod obozu Romana Dmowskiego i Józefa Piłsudskiego. W strategicznych planach LND, wyłożonych w jej programie znaleźć można również elementy syntezy myśli politycznej Romana Dmowskiego i Józefa Piłsudskiego[4] – czego na nasze szczęście nie zauważyli oficerowie śledczy SB, prowadzący rozpracowanie naszej organizacji.

W okresie PRL Liga Narodowo Demokratyczna[5], stosując wspomnianą wyżej socjotechnikę, prowadziła zarówno działania tajne jak i jawne, przy czym na zewnątrz niczego nie firmowała. W miarę upływu czasu i rozwoju naszej doktryny, coraz więcej jej elementów i jej źródeł, mogło być ujawnianych, o czym świadczą liczne publikacje polskiej szkoły cybernetyki społecznej, a także pierwsze po II wojnie legalne wydanie Myśli nowoczesnego Polaka Romana Dmowskiego, przez wydawnictwo Zjednoczenia Patriotycznego „Grunwald”, które w tej organizacji podlegało mnie jako sekretarzowi propagandy. Podstawą ideową wszystkich tych naszych działań był nacjokratyzm.

Nacjokratyzm można również nazwać naukowym nacjonalizmem, biorąc jednak pod uwagę wspomnianą wyżej manipulację semantyczną, związaną ze zmianą znaczenia słowa, nacjonalizm, która obecnie funkcjonuje w masowych społecznych procesach wymiany informacji, chcąc unikać złego rozumienia powyższego terminu, używamy publicznie raczej terminu nacjokratyzm.

1. ROLA TAKTYKI, SZTUKI OPERACYJNEJ, STRATEGII I IDEOLOGII W DZIAŁANIACH SPOŁECZNYCH

1.1. Uwagi wstępne

Lata, które upłynęły od 1989 roku, wykazały, że żadna partia, ani też żadna koalicja sejmowa, nie była w stanie utrzymać się u władzy dłużej niż przez jedną kadencję, a były nawet przypadki skracania kadencji (1993 i 2007 rok). Dzieje się tak, mimo że kolejne kampanie wyborcze, a także okresy między nimi, wykazują, jak wielką wagę nasi politycy przywiązują do taktyki swych działań – zwłaszcza propagandowych. Natomiast długoterminowe działania strategiczne, nie mówiąc już o pracy ideowo-wychowawczej, są przez ogół naszych polityków niemal całkowicie ignorowane.

Nie należy się temu dziwić, jeżeli przypomnimy sobie, że w okresie PRL, strategia długookresowych działań politycznych o szerokim, światowym zasięgu była zarezerwowana dla centrali w Moskwie, Warszawa zaś miała opracowywać krótkookresowe lokalne problemy taktyczne, a co najwyżej średniookresowe i średniozakresowe problemy operacyjne. Rzecz jasna rozwiązywanie problemów ideologicznych było również zarezerwowane dla moskiewskiej centrali. W rezultacie kadry PZPR i aparatu państwowego PRL, posiadały tylko wiedzę pozwalającą rozwiązywać problemy taktyczno-operacyjne, wykazując niemal całkowitą indolencję gdy trzeba było samodzielnie rozwiązywać nowe problemy strategiczne i ideologiczne.

Z dawną opozycją było jeszcze gorzej, gdyż niemal cała była nastawiona na krytykę istniejącego reżimu i walkę z nim, nie opracowywała więc samodzielnie żadnych perspektywicznych planów, dostosowanych do zmieniającej się rzeczywistości. Co najwyżej sięgano do starych koncepcji z pierwszej połowy XX wieku lub mechanicznie przejmowano niektóre rozwiązania zaczerpnięte z Zachodu. W dodatku do 1989 roku opozycja była praktycznie odsunięta od sprawowania władzy w państwie, nie posiadła więc nawet wiedzy i doświadczenia, koniecznego do samodzielnego rozwiązywania problemów taktyczno-operacyjnych. W rezultacie dawna tzw. demokratyczna opozycja, gdy przejęła władzę, nie była w stanie samodzielnie rozwiązywać problemów taktyczno-operacyjnych na szczeblu państwa, ustępując w tej dziedzinie kadrom wywodzącym się z dawnej PZPR i jej satelitów. W tej sytuacji dawni opozycjoniści, którzy niespodziewanie dla siebie przejęli władzę w Polsce, musieli korzystać z informacyjno-koncepcyjnej pomocy ośrodków zachodnich, niemal całkowicie się od nich pod tym względem uzależniając[1]. Skończyło się na tym, że w nowej III/IV RP, rolę dawnej centrali moskiewskiej przejęły centrale – brukselska, waszyngtońska i berlińska, które rzecz jasna sterowały sytuacją w Polsce w sposób zgodny ze swymi interesami, nie zawsze zgodnymi i interesami Polski.

Ciekawe świadectwo informacyjnego uzależnienia Polski od zagranicznych central, znaleźć możemy w artykule Porażka ekonomistów Jacka Wiśniewskiego – głównego ekonomisty Raiffeisen Bank Polska. Czytamy w nim:

W jednym z ostatnich numerów „The Economist” można przeczytać artykuł „What went wrong wuth economics” o kryzysie nauk ekonomicznych, które w praktyce zawiodły w obliczu kryzysu. Wedle stawianych tez ekonomiści i finansiści po części doprowadzili do kryzysu, w dużej części zawiedli w ostrzeganiu przed kryzysem i właściwie nie wiedzą, jak go rozwiązać. Zastanawiałem się, jak wygląda to z polskiej perspektywy.

Po pierwsze nie doprowadziliśmy do kryzysu, bo udział naszego sektora finansowego i myśli teoretycznej jest znikomy na świecie. (…) Praktycznie śladowy wkład w rozwój obecnej teorii ekonomii i finansów jest przygnębiający i sam w sobie świadczy o poziomie edukacji.

Po drugie kryzysu światowego nie mogliśmy przewidzieć z bardzo prostego powodu – praktycznie nikt w Polsce zawodowo nie analizuje sytuacji globalnej gospodarki. Banki komercyjne i biura maklerskie skupiają się na lokalnym, góra regionalnym rynku. Prognozy dla globalnych liderów gospodarczych są tworzone w centralach – czyli w tym zakresie jako ekonomiści bankowi odtwarzamy to, co prognozowane jest zewnętrznie. Żaden z polskich uniwersytetów czy thin-tanków również nie stawia regularnie prognoz. Z jednej strony nie ma popytu na takie analizy, z drugiej – efektywność kosztowa prowadzi do centralizacji takich badań poza Polską.

Po trzecie,  skoro czegoś się nie analizuje, to ciężko będzie stawiać diagnozy i przepisywać lekarstwa. Stąd praktyczny brak polskiego głosu na temat kryzysu na łamach światowych.

(…)

Jeżeli chodzi o rozwiązania kryzysu, to mamy monodyskusję. Większość obecnych w mediach ekonomistów – łącznie ze mną – jest wychowana w „balcerowiczowskim” duchu reform i wolności. Nie ma więc drugiej strony dyskusji – kto w Polsce się przyzna, że jest keynesistą?  Daje to konsensus w sprawie tego, co należy zrobić, ale czy jest to na pewno słuszne?[2]

Obecnie rozpoczęła się ostra walka między wielkimi blokami państw, która nasila się w dobie kryzysu światowego, co dla strony polskiej stwarza pewne szanse, pod warunkiem jednak, że będzie potrafiła je wykorzystać, do tego zaś potrzebne są odpowiednio przygotowane kadry, które będą potrafiły nie tylko rozwiązywać taktyczno-operacyjne problemy związane z walką wyborczą i ewentualnie utrzymywaniem się u władzy do następnych wyborów, ale również problemy strategiczne i ideowo-wychowawcze, w interesie Polski, a nie tylko innych państw, czy ich bloków. Dla takich kadr przeznaczona jest niniejsza praca.

1.2. Czym jest taktyka, sztuka operacyjna, strategia i ideologia

w działaniach społecznych

Problemy taktyki, sztuki operacyjnej i strategii, zostały doskonale opracowane w naukach wojskowych. Dlatego zacytuję tu polskiego klasyka tych nauk – generała Stefana Mossora.

„Sztuka wojenna dzieliła się dawniej, jak wiadomo, na dwa tylko zasadnicze odłamy: taktykę i strategię.

Taktyka była umiejętnością uszykowania wojska do walki, strategia – nauką prowadzenia wojny.

(…)

W miarę wyraźnego podziału starć wojennych na walkę, bitwę i wojnę chciano mieć trzy terminy dla określenia nauki dowodzenia w każdej z nich. I wówczas powstał wyrazoperacje jako odpowiednik dla bitwy.

Teoretycznie więc sztuka wojenna dzieli się obecnie na 3 kategorie: taktykę, działania operacyjne i strategię”[3].

„Taktyka w pojęciu nowoczesnym obejmuje nie tylko umiejętność ugrupowania wojska do walki, ale i uzgodnienie kilku walczących obok siebie czynników do wspólnego wysiłkumającego jeden cel ograniczony w czasie i przestrzeni.

(…)

Wysiłek taktyczny ma zasięg ograniczony, bo opisane współdziałanie wojsk i środków ogniowych nie da się ustalić na dalszą metę.

(…)

Działania operacyjne są dziedziną daleko szerszą od taktyki. Nie chodzi tu o zorganizowanie krótkotrwałej walki poprowadzonej w jednym kierunku, ale o zgranie kilku walk bądź kilkudniowych serii walk, poprowadzonych oddzielnie na kilku zbieżnych kierunkach, nieraz bardzo odległych od siebie, ta kombinacjawielokierunkowego działania do jednego celu przy pomocy kilku zgrupowań o różnej sile stanowi zasadniczą cechę operacji.

(…)

Strategia jest najwyższą dziedziną sztuki wojennej. Nie zniża się ona nigdy do rzemiosła wojennego, jakim jest bezsprzecznie taktyka, pozostając zawsze na wyżynach potężnych zamiarów, rozstrzygających o losach krajów. (…)”[4].

W polityce dodać tu jeszcze trzeba walkę ideologiczną, gdyż ideologia w rozumieniu socjocybernetycznym, wytycza zasadnicze cele wszelkich działań społecznych, w tym również wszelkich rodzajów walki.

Powyższy podział możemy uogólnić na sterowanie wszelkimi działaniami społecznymi.

Wróćmy jeszcze do rozważań naszego klasyka wojskowości, który w swym dziele przytacza następujący cytat pruskiego teoretyka sztuki wojennej K. Clausewitza:

„Zarówno w taktyce jak i w strategii jest przewaga najpoważniejszą zasadą zwycięstwa”. „Należy ją uważać za ideę podstawową i dążyć do niej wedle możności, zawsze i przede wszystkim”[5].

„Przewaga przybiera na polach bitew postacie najrozmaitsze. Najprostszą jej postacią jest przewaga fizyczna (liczebna lub materialna). Brak takiej przewagi może być częściowo zastąpiony czynnikami uzupełniającymi, które są zresztą zawsze niezbędne do wygrania bitwy, a mianowicie:

1) przewagą sztuki wojennej (przewaga względna, uzyskiwana przez ekonomię sił i wyzyskanie czynnika zaskoczenia),

2) przewagą moralną (przewaga umysłu i ducha dowódcy oraz nastroju moralnego wojska).

Tu się nasuwa pytanie, w jakim stopniu mogą te dwa czynniki duchowe uzupełnić brak przewagi liczebnej i materialnej?”[6]

Na szczeblu taktycznym powyższy stopień jest znaczny, ale już na szczeblu operacyjnym znacznie mniejszy. Nasz klasyk stwierdza, że „(…) przeprowadzamy często podświadomą analogię między wspomnieniami taktycznych walk małych oddziałów a bitwami jednostek operacyjnych i strategicznych, które to analogie istniały za czasów małych armii zawodowych, ale dziś już nie istnieją. I dziś jeszcze jest możliwe, że szwadron kawalerii rozbije pułk tejże broni, jeśli go znienacka zaskoczy. Pobije on wówczas 4-krotną lub 6-krotną przewagę korzystając z tego, że skutek zaskoczenia trwa właśnie tyle czasu, ile mu go trzeba do pobicia przeciwnika. Ale nie jest już do pomyślenia, żeby jedna dywizja piechoty pobiła cztery równie silne i dobre dywizje, ponieważ do ich unieszkodliwienia potrzeba by co najmniej dwu dni lub więcej czasu, skutek zaś zaskoczenia (nawet zupełnego, na nocnym nieubezpieczonym postoju, czego się nie można spodziewać), nie trwa na tym szczeblu nigdy dłużej niż kilka godzin, co najwyżej jedna noc.

To sprawia, że im wyższy szczebel, tym trudniej o zaskoczenie i tym mniej czynników zastępujących siłę można odeń oczekiwać. O ile bowiem w walce indywidualnej lub w walce małych oddziałów taktycznych nie brak nawet w ostatnich wojnach, ba nawet w wojnie pozycyjnej, zdumiewających przykładów bohaterskiego zuchwalstwa, które w ciągu kilku minut rozprawiało się z rojem nieprzyjaciół, o tyle nie ma takich samych przykładów na szczeblu operacyjnym i strategicznym.

W sumie, żeby uniknąć rozczarowań, bądźmy skłonni uznać tezy Clauzewitza za miarodajne i przyjmijmy, że pobicie dwukrotnie silniejszej (liczebnie lub materialnie) armii będzie dziś rzeczą niezwykle trudną, jeżeli nie niemożliwą, chyba, że przeciwnik będzie bezwartościowy, na co w Europie już liczyć nie można”[7].

Stosując powyższe zasady do walki cywilnej i w ogóle działalności społecznej, w szczególności zaś walki politycznej, możemy stwierdzić, że działania taktyczne, to w demokratycznym państwie, przede wszystkim poszczególne walki przedwyborcze, toczone w różnych miejscach i w różnym czasie. Obiektem oddziaływania jest psychika społeczeństwa, zaś celem poderwanie autorytetu przeciwnika i budowanie autorytetu własnego. Na szczeblu taktycznym decydujące znaczenie może mieć czynnik zaskoczenia, wybór właściwego kierunku uderzenia – zgodny z oczekiwaniami społeczności w danym czasie i na danym obszarze oraz czynniki, które generał Mossor nazwał czynnikami przewagi moralnej – przewaga umysłu, ducha i autorytetu polityka, który tę walkę prowadzi oraz nastrój działaczy partyjnych i publiczności.

Działania operacyjne w walce politycznej, to w demokratycznym państwie, cała zorganizowana kampania wyborcza, której kierownictwo ma za zadanie ukierunkowanie poszczególnych walk, prowadzonych w różnych miejscach i w różnym czasie, w taki sposób by zmierzały one do jednego wytyczonego celu – którym jest zwycięstwo wyborcze. Tu już nie wystarczy sama przewaga moralna, konieczna jest bowiem odpowiednia siła materialna, niezbędna do pokonania przeciwnika. Siła ta wyrażać się może zarówno odpowiednią liczebnością działaczy i zwolenników danej partii, jak też środkami finansowymi, którymi ona dysponuje.

Rola tych czynników materialnych jest jeszcze większa w działaniach strategicznych, w których chodzi już nie tylko o wygranie następnych wyborów, ale o rozwiązywanie zasadniczych, długofalowych problemów społeczeństwa, którym zwycięska partia lub koalicja kieruje. Bez wytyczenia zasadniczych celów działań społecznych, rozwiązać takich problemów się nie da – i tu właśnie konieczne jest włączenie jakiejś ideologii, która wytyczaniem tego rodzaju celów się zajmuje.

Strategia wynika z ideologii, sztuka operacyjna wynika ze strategii, zaś taktyka ze sztuki operacyjnej. Można to schematycznie przedstawić w następujący sposób:

Ideologia => Strategia => Sztuka operacyjna => Taktyka

Cele =>   Metody                    ich                  realizacji

Pojęcie ideologii ma w tych rozważaniach znaczenie ogólne i oznacza systemy norm społecznych wytyczających zasadnicze cele działań społeczeństwa jako systemu autonomicznego. Przy czym przez system autonomiczny – zgodnie z definicją Mariana Mazura – rozumiemy system, który ma zdolność do sterowania się i może przeciwdziałać utracie tej swojej zdolności, albo inaczej mówiąc jest swoim własnym organizatorem i może się sterować zgodnie z własnym interesem (w określonych granicach)[8].

W tym rozumieniu ideologią jest nie tylko np. komunizm, który wytyczał zasadnicze cele działań społecznych ludności ZSRR, czy nazizm, który wytyczał cele działań III Rzeszy, ale także obrona wolności, praw człowieka i szerzenie systemu demokratycznego i poprawności politycznej – które wytyczają zasadnicze cele USA i UE oraz innych państw współczesnej demokracji w stylu zachodnim.

Walka społeczna toczy się zarówno w sferze ideologicznej jak politycznej, ekonomicznej i propagandowej. W sferze ideologicznej chodzi o narzucenie lub przekonanie ludzi do własnej ideologii i realizacji wytyczonych przez nią celów. W sferze politycznej chodzi o narzucenie lub przekonanie ludzi do własnej strategii, sztuki operacyjnej i taktyki. W sferze ekonomicznej chodzi o narzucenie lub przekonanie do działań gospodarczych zgodnych z własnym interesem. Wreszcie w sferze propagandy chodzi o rozpowszechnianie własnych koncepcji i rozwiązań we wszystkich lub tylko wybranych dziedzinach życia.

W mniejszej skali możemy samodzielnie działające firmy (przede wszystkim prywatne) traktować jako systemy autonomiczne. W tym wypadku ideologię firmy będzie stanowić to, co nazywa się jej misją społeczną, czyli zaspokajanie określonych potrzeb klientów. Jak podają zachodnie podręczniki biznesu, John D. Rockefeller na początku swojej kariery, tłumaczył swoim pracownikom, że misją jego firmy jest dostarczenie klientom taniego, dobrego oświetlenia – chodziło wówczas o lampy naftowe. Z tej działalności, odpowiednio w miarę potrzeb społecznych modyfikowanej, wyrosła potem wielka fortuna Rockefellerów. Niektórzy teoretycy biznesu tłumaczą, że zysk to niejako produkt uboczny dobrego wypełniania misji polegającej na zaspokajaniu potrzeb klientów.

W marksistowskich podręcznikach ekonomii politycznej, ideologię firm kapitalistycznych przedstawiano inaczej. J. W. Stalin w swej pracy pt. Ekonomiczne problemy socjalizmu w ZSRR pisał, że „główne cechy i wymogi podstawowego ekonomicznego prawa współczesnego kapitalizmu można by było sformułować mniej więcej w następujący sposób: zapewnienie maksymalnego zysku kapitalistycznego w drodze wyzysku, ruiny i pauperyzacji większości ludności danego kraju, w drodze ujarzmiania i systematycznego ograbiania narodów innych krajów, zwłaszcza krajów zacofanych, wreszcie w drodze wojen i militaryzacji gospodarki narodowej wykorzystywanych dla zapewnienia najwyższych zysków”[9].

W powyższym ujęciu istotę zasadniczych celów – czyli rzeczywistą ideologię – kapitalistycznych przedsiębiorstw i całej gospodarki, określono zupełnie inaczej niż robił to J. D. Rockefeller. Ponadto określono też istotę zasadniczej strategii tejże gospodarki.

Nie wdając się w ocenę, które z powyższych ujęć jest bliższe prawdy, ograniczymy się do stwierdzenia, że każde z nich w pewien (choć zasadniczo różny) sposób, określa to, co nazwaliśmy ideologią firmy.

Na zakończenie tego rozdziału trzeba podkreślić, że w hierarchii skuteczności społecznej, najwyżej stoi wybór odpowiedniej ideologii, następnie właściwej strategii, potem rozwiązań operacyjnych i na koniec taktycznych.      Błędnych wyborów ideologicznych nie da się nadrobić nawet najlepszą strategią, sztuką operacyjną czy taktyką – czego dobitnym przykładem jest los III Rzeszy, której kierownictwo dokonało złego wyboru anachronicznej już w owym czasie polityki imperialnej i błędnych koncepcji rasistowskich. W rezultacie nawet skuteczna w pierwszym okresie II wojny światowej strategia tzw. wojny błyskawicznej, bardzo wysoko stojąca sztuka operacyjna i taktyczna wojsk niemieckich, nie mogły uchronić III Rzeszy od ostatecznej klęski.

Z kolei błędnych wyborów strategicznych nie da się nadrobić dobrą sztuką operacyjną i taktyką. Jako przykład może tu służyć nasza kampania wrześniowa w 1939 roku. Strategia zastosowana przez polskie kierownictwo polityczne, postawiła nasze wojsko w beznadziejnej sytuacji – nasi bowiem zachodni sojusznicy nie wywiązali się z zobowiązania uderzenia na III Rzeszę z zachodu, zaś Stalin jako sojusznik Hitlera ze swego zobowiązania się wywiązał (choć trochę zwlekał obserwując, czy Francja i Wielka Brytania uderzą na Hitlera w 14-tym dniu wojny, jak się zobowiązały). W tej sytuacji strategicznej, nawet wielkie bohaterstwo naszych żołnierzy i dowódców na szczeblu taktycznym i pewne udane działania operacyjne w bitwie pod Kutnem, nie mogły uchronić Polski od klęski. Równoczesnego uderzenia z dwu stron, dwóch największych armii lądowych i powietrznych ówczesnego świata, nie było w stanie wytrzymać żadne ówczesne państwo.

Natomiast błędy operacyjne i taktyczne popełnione przez Stalina i jego podwładnych, w pierwszym okresie wojny z III Rzeszą, zostały z nawiązką nadrobione skuteczną strategią ZSRR, jaką przyjęto podczas wojny, w okresie który nastąpił po pierwszych klęskach operacyjnych.

Warto na koniec zwrócić uwagę na to, że z jednej strony taka instytucja jak Kościół katolicki, a z drugiej strony wolnomularstwo, spełniające funkcje instytucji kwasireligijnej we współczesnych państwach demoliberalnych, zajmują się w zasadzie programowaniem ideowo wychowawczym i walką w sferze idei, nie zaś (poza pewnymi wyjątkami) prowadzeniem działań o charakterze strategicznym czy tem bardziej operacyjnym i taktycznym w sferze politycznej.

Rzecz jasna, programowanie ideowo wychowawcze i walka ideologiczna, pośrednio wpływa na strategię, a także może również pośrednio wpływać na działania operacyjne i taktyczne, nic więc dziwnego, że zarówno Kościół katolicki, jak i wolnomularstwo, były niejednokrotnie podejrzewane o bezpośrednie sterowanie politycznymi działaniami w sferze zarówno strategicznej, jak i taktyczno operacyjnej. Wiele przykładów na to znajdujemy w historii wolnomularstwa po Kongresie Wiedeńskim, gdy policje polityczne państw Świętego Przymierza, szukały w lożach wolnomularskich sztabów kierujących działaniami wywrotowymi. Analogicznie w państwach komunistycznych w XX wieku, organy policji politycznych, szukały w Kościele katolickim, sztabów sterujących bezpośrednio działaniami antykomunistycznymi – widoczne to było szczególnie wyraźnie w okresie stalinowskim. Zarówno jedne jak i drugie działania, dawały niewielkie rezultaty, co przedstawiciele policji tłumaczyli sobie istnieniem jakiejś superkonspiracji, nie rozumiejąc dobrze relacji między działaniami i walką w sferze ideologicznej i strategicznej, operacyjnej oraz taktycznej.

W średniowieczu, kościelne organy inkwizycji, bardzo dobrze rozumiały rolę ideologii i dywersji ideologicznej, w walce społeczno-politycznej, niejednokrotnie nawet przeceniając pewne jej przejawy, co prowadziło do różnych błędów i wypaczeń. O ile jednak Kościół katolicki do II Soboru Watykańskiego, przywiązywał wielką wagę do czystości swej doktryny, to wolnomularstwo zajmowało się głównie rozmywaniem wszelkich doktryn, pod hasłem tolerancji. To podejście wolnomularskie, przeniknęło również do Kościoła katolickiego – zwłaszcza w okresie po II Soborze Watykańskim.

 

Błędy logiczne i krytyczne myślenie w 100 minut – napisy PL 

Materiał składa się z dwóch 50 minutowych wykładów prowadzonych przez Hansa i Nathaniela Bluedorn. Dla kogo? Od około 10 lat w górę.
Część 1: Uczenie się myślenia logicznego – dowiesz się jak wykrywać propagandę i błędy logiczne w TV i internecie.
Część 2: Używanie myślowej skrzynki narzędziowej – dowiesz się
badać dwie strony kontrowersyjnych zagadnień.

Więcej na: http://trivium.wybudzeni.com

 

Nauczanie trivium: trivium w praktyce – napisy PL

Laurie Bluedorn omawia co uczyć dziecko przed ukończeniem dziesięciu lat, aby zapewnić dobre podstawy do późniejszej nauki w szkole.
Przed ukończeniem dziesięciu lat, dziecko znajduje się na wczesnym etapie gramatyki, kiedy w największym stopniu uczy się na drodze konkretnych doświadczeń zdobywanych za pomocą zmysłów.
Laurie omawia listę dziesięciu rzeczy, które należy zrobić przed ukończeniem przez dziecko dziesięciu lat, dalej kolejne dziesięć między dziesiątym, a dwunastym rokiem oraz między trzynastym, a piętnastym.

Poniżej lista dziesięciu rzeczy, które należy zrobić przed ukończeniem przez dziecko dziesięciu lat:
Numer 1 to czytanie i pisanie.
Numer 2 to ustna narracja.
Numer 3 to coś, co idzie w parze z narracją – zapamiętywanie.
Numer 4 to słyszenie i słuchanie.
Numer 5 to rodzinne praktykowanie religii.
Numer 6 to plastyka i zajęcia artystyczne.
Numer 7 to wycieczki i biblioteki.
Numer 8 to praca i służba.
Numer 9 to dyscyplina.
Numer 10 to daj swojemu dziecku wiele czasu na zabawę i odkrywanie.

Narracja polega na tym, że rodzic czyta coś dziecku – lub dziecko czyta coś samo – a następnie opowiada rodzicowi własnymi słowami to, co właśnie zostało przeczytane.

Zapamiętywanie fragmentów literatury przygotuje twoje dziecko do nauki gramatyki formalnej w wieku dziesięciu lat. Da mu to orientację w jaki sposób składa się zdania i pomoże rozbudowywać słownictwo. Tak więc zapamiętywanie przygotowuje twoje dziecko również do tego, by w przyszłości dobrze pisało.

Na przekór staremu powiedzeniu, „Rodzina, która modli się razem, pozostaje razem”, badania wskazują, że rodzina, która tylko modli się razem, to jest wspólnie praktykuje religię tylko w kościele, zwykle nie pozostaje razem. Rodzina, która pozostaje razem to rodzina, która modli się i regularnie studiuje Biblię w domu jako rodzina.

Małe dzieci uczą się przede wszystkim poprzez zmysły, więc zanim skończą 10 lat potrzebują wielu zajęć związanych z manipulowaniem dłońmi. Należy zapewnić dziecku miejsce, narzędzia i czas, aby rozwinęło swoje zdolności twórcze wykorzystując sztukę. W salonie czy gdziekolwiek, gdzie czytasz na głos swoim dzieciom, powinieneś mieć nisko zawieszoną półkę, którą zapełnisz dobrej jakości przyborami plastycznymi – dobrej jakości kredkami ołówkowymi, papierem, folderami z próbkami tapet, kawałkami materiału, klejem, gliną, tego typu różnorodnymi rzeczami. Trzeba też mieć mały stół i krzesła, tak żeby dzieci mogły wyciągnąć swoje przybory, kiedy mają na to ochotę i zająć się zabawą nimi. Nie trzymajcie przyborów plastycznych na wysoko zawieszonej półce, żeby nie musiały prosić mamusi o ściągnięcie ich z góry. To nie zachęca dzieci do kreatywności. Niech będzie tak, żeby same mogły je wyciągnąć, kiedy tylko będą chciały. Oczywiście naucz dzieci utrzymywania porządku. To jasne, że estetyka twojego domu i ogrodu na tym nie zyska, ale twoim celem powinno być umożliwienie dzieciom rozwoju ich zdolności twórczych.

Transkrypt w linku poniżej:
http://trivium.wybudzeni.com/2016/02/20/nauczanie-trivium-trivium-w-praktyce-napisy-pl/

Trivium Edukacja – Jan Irvin – Red Ice Radio – napisy PL

 

Henrik Palmgren: Witaj ponownie na naszej antenie, Jan. Miło z tobą znowu rozmawiać. Jak się masz i jak tam sprawy w gnosticmedia.com?

Jan Irvin: Wszystko bardzo dobrze, Henrik. Minęło trochę czasu. Chyba w 2007 roku rozmawialiśmy ostatni raz. Dobrze mówię? Czy w 2008?

Henrik Palmgren: Tak. Dobre pytanie. Rozmawialiśmy dwa razy, więc może najpierw w 2007 roku, a potem w 2008. Musiałbym sprawdzić, ale na pewno możemy zachęcić wszystkich naszych słuchaczy, żeby posłuchali fascynującego archiwalnego materiału, w szczególności dotyczącego psychodelii, którym się zajmujesz. Ale teraz porozmawiamy o czym innym. Twoja praca i badania z całą pewnością nadały niektórym sprawom nowy kierunek. Nie mogę się doczekać, żeby dzisiaj dowiedzieć się o tym czegoś więcej. Siedem sztuk wyzwolonych. Przedstawmy na początek podstawy, Jan.

Jan Irvin: Jasne. Wszyscy, którzy chcą śledzić wiele spośród rzeczy, o których będziemy mówić mogą wejść na moją stronę internetową triviumeducation.com. Większość materiałów dotyczących spraw, o których będzie mowa znajduje się na stronie głównej – są to materiały dźwiękowe i video oraz teksty pisane. Mam nadzieję, że do czasu emisji tego wywiadu będziemy mieć nową stronę internetową dostępną dla wszystkich, ale tak, więc… Zasadniczo, kiedy pisałem moją pierwszą książkę „Astrotheology and Shamanism” w 2003, 2004 i przez pewien czas w 2005 roku, dużą jej część poświęciliśmy siedmiu sztukom wyzwolonym, religii, mitologii i tym podobnym kwestiom. Jedną rzeczą, która wciąż się pojawiała i której nie mogłem do końca rozgryźć było siedem sztuk wyzwolonych i te siedem sztuk wyzwolonych… Musimy pamiętać… Powinienem powiedzieć… Musimy dokonać rozróżnienia i zaznaczyć, że współczesna liberalna edukacja, którą ludzie otrzymują na uniwersytetach czy innych szkołach wyższych, to bardzo rzadko – jeśli kiedykolwiek – tradycyjne lub klasyczne nauczanie siedmiu sztuk wyzwolonych według pierwotnego modelu, chyba że ktoś ma nauczyciela czy profesora, który zna tę tradycyjną formę i po prostu tak się składa, że uczy klasę, która… Czasami kontaktuję się z profesorami, którzy uczą i znają pierwotny model trivium, jednak jest ich niewielu. Ale siedem sztuk wyzwolonych… Zacznijmy od zdefiniowania słowa „wyzwolony”. Definiuje się jako „wolny z urodzenia”, a więc opisujące człowieka wyzwolonego lub dżentelnema, kogoś, kto studiuje sztuki wyzwolone lub otrzymuje edukację wyzwoloną. Znaczenie tego słowa nie ogranicza się ani nie zawęża do jego znaczenia dosłownego – słowo to oznacza „wolny”. Zatem wyraz „wyzwolony” to również wyraz… W rzeczywistości jest to słowo pochodzące od słowa „książka” [ang. liberal – wyzwolony]. „Libra” lub „liber” to po hiszpańsku „książka” – jak również po łacinie. Tak więc wolność znajduje się w książkach. Pozwól, że przeczytam cytat z Edwarda Bernaysa. Pochodzi on z pierwszej strony pierwszego rozdziału wydanej w 1928 roku książki Bernaysa p.t. „Propaganda”. Bernays pisze: „Świadoma i inteligentna manipulacja zorganizowanymi zwyczajami i opiniami tłumu jest istotnym elementem demokratycznego społeczeństwa. Ci, którzy manipulują tym niewidocznym mechanizmem społeczeństwa stanowią niewidzialny rząd, będący rzeczywistą siłą rządzącą w naszym kraju. W dużej mierze rządzą nami, urabiają nasze umysły, kształtują nasze gusta i sugerują nam ideały ludzie, o których nigdy nie słyszeliśmy. To logiczny efekt sposobu, w jaki zorganizowane jest nasze demokratyczne społeczeństwo. Ogromne liczby istot ludzkich muszą współpracować w ten sposób, jeśli mają żyć razem w sprawnie funkcjonującym społeczeństwie. Niemal w każdej czynności w naszym życiu codziennym, czy to w sferze biznesu czy polityki, w naszym zachowaniu społecznym czy etycznym myśleniu, jesteśmy zdominowani przez stosunkowo niewielką liczbę osób rozumiejących procesy mentalne i wzorce społeczne mas. To oni pociągają za sznurki, które kontrolują umysł społeczeństwa”.

Patrzymy zatem na coś, co jest zasadniczo systemem ustanowionym przez elity, przez B.F. Skinnera, przez Edwarda Bernaysa, przez właśnie takich ludzi, którzy…

Henrik Palmgren: On się klepie po plecach w tym cytacie, jakby mówił: „Popatrzcie na mnie, na to, co ja byłem w stanie zrobić”.

Jan Irvin: No właśnie. A nawet używa propagandy czy też PR-u do sprzedawania swojej propagandy, do usprawiedliwienia swoich czynów, prawda?

Henrik Palmgren: Tak.

Jan Irvin: Zasadniczo mówi, że to logiczny efekt sposobu, w jaki zorganizowane jest nasze demokratyczne społeczeństwo. Jest logiczny tylko w tym sensie, że oni muszą ogłupić nas wszystkich. Chyba przeprowadzałeś w swoim programie wywiad z Johnem Taylorem Gatto, mam rację?

Henrik Palmgren: Zgadza się. To był naprawdę dobry wywiad. Słuchanie Johna Gatto to zawsze duża przyjemność, zdecydowanie.

Jan Irvin: Tak. Ja również gościłem go w swoim programie wiele razy. Właśnie zakończył „Weekend z Johnem Taylorem Gatto”, który został nagrany w weekend 4. lipca, wraz z Richardem Andrew Grove z „Tragedy and Hope”, który jest moim partnerem. On naprawdę znakomicie wyjaśnia kwestię ogłupiania, tego jak oni otumaniają umysł społeczeństwa za pomocą edukacji. Edward Bernays tak naprawdę mówi… Pozwól, że przytoczę tu inny cytat autorstwa Waltera Lippmanna. Walter Lippmann… Cytat ten pochodzi z jego książki „Public Opinion”, opublikowanej w 1922 roku:

„Nauczyliśmy się nazywać to propagandą. Grupa ludzi, która może zablokować niezależny dostęp do informacji o danym wydarzeniu, jest w stanie tak zmanipulować wiadomości na ten temat, żeby pasowało to do jej potrzeb i umożliwiło przeprowadzenie kampanii propagandowej. Musi istnieć jakaś bariera między ludźmi a tym wydarzeniem. Dostęp do prawdziwego środowiska musi być ograniczony zanim ktokolwiek zdoła stworzyć pseudo-środowisko, które uznaje za mądre lub pożądane”.

Oni manipulują przekazywanymi nam danymi. Po to, by stosować tę propagandę, ten PR, jak również funkcjonujący obecnie system marketingowy i rządowy, musieli coś nam odebrać lub przynajmniej ukryć coś bądź utajnić przed nami, tak abyśmy nie mogli zobaczyć jak to wszystko działa. Zasadniczo to, o czym będziemy dziś rozmawiać jest w pewnym sensie jak połknięcie czerwonej tabletki, a potem przyjrzenie się wszystkim kłamstwom na ekranie jak w serii filmów „Matrix”, prawda? Na tym właśnie polega nauczanie siedmiu sztuk wyzwolonych według tradycyjnego modelu. Tak jak powiedziałem, siedem sztuk wyzwolonych… Słowo „wyzwolony” pochodzi od słowa „wolność”, a oni nawet wpletli to słowo do jego przeciwieństwa oznaczającego liberalnego zwolennika zwiększenia podatków z przeznaczeniem wpływów na cele polityczne czy też komunistę lub socjalistę, czyli w rzeczywistości dokładne przeciwieństwo kogoś, kogo można by było uznać za liberała. Prawdziwy liberał to ktoś, kto nie chce żyć na rządowym garnuszku. On chce żyć sam.

Henrik Palmgren: No tak, zgadza się. Chciałbym cię zapytać o to co twoim zdaniem stało się… Na pewno do tego dojdziemy, ale chcę cię zapytać co według ciebie stało się z nauczaniem siedmiu sztuk wyzwolonych, ponieważ mnie się wydaje, że był to system stworzony w dużej mierze dla elit, ale nawet on zszedł do podziemia, jeśli wiesz co mam na myśli, Jan. Nawet to, co jest dane nam kilkaset lat po tym zniknięciu stanowi zasadniczo dużo bardziej ograniczoną wersję pierwotnego modelu. Ten model został okrojony, żeby odpowiadał plebsowi, jeśli tak można powiedzieć. Ale proszę, odpowiedz, Jan.

Jan Irvin: Jasne. Siedem sztuk wyzwolonych składa się z dwóch składników zwanych trivium i quadrivium.Quadrivium opracował Pitagoras, który żył 2800 – 2700 lat temu, trivium zaś w dużej mierze stworzył Arystoteles, który żył około 2500 lat temu. Arystoteles, kiedy opublikował swoją pracę poświęconą trivium i logice, był… Arystoteles był mentorem Aleksandra Wielkiego i naraził się Aleksandrowi Wielkiemu opublikowaniem tej informacji, ponieważ ujawniała w jaki sposób elity kontrolują masy. Patrzymy więc na system, który jest trochę jak… wiesz… wiele osób wie, że kabała może być wykorzystywana do kontrolowania umysłu, do złych celów, ale tutaj patrzymy na… To samo może również być prawdą w odniesieniu do trivium, a jedynym sposobem, w jaki te systemy mogą być wykorzystywane do kontrolowania umysłu przeciwko tobie jest to, że ty decydujesz, żeby nie rozumieć jak one mogą być wykorzystywane przeciwko tobie. Ty musisz zachować i pielęgnować własną ignorancję albo zdecydować, że zignorujesz informacje – od tego pochodzi słowo „ignorancja”. Słowo „utajniony” znaczy po prostu „ukryty”, a „edukować” tak naprawdę znaczy „odtajniać”. A zatem kiedy edukujesz się na jakiś temat, przestaje on być dla ciebie niejasny, nie jesteś już dłużej nieświadomy, przestajesz być ignorantem w danej kwestii. A zatem jedynym sposobem, w jaki systemy takie jak kabała i trivium mogą być wykorzystywane przeciwko tobie… To znaczy, nawet, kiedy jesteś ich świadomy, ktoś może próbować, ale jest dużo bardziej prawdopodobne, że wychwycisz jakąkolwiek próbę wykorzystania tych rzeczy przeciwko tobie, jeśli je studiujesz i jesteś ich świadom niż gdy jesteś całkowitym ignorantem i decydujesz, że w ogóle nie będziesz ich studiował. To dlatego nazywają się sztukami wyzwolonymi, czyli dotyczącymi lub opisującymi człowieka wolnego. A więc nieznajomość ich to zasadniczo niewolnictwo i służebność i dlatego ważne jest, żeby się ich uczyć. Jak powiedziałem, oni przeinaczyli słowo „wyzwolony”, jak również słowo „trivium” i próbowali trywializować to drugie słowo i jego ważność na świecie. Ściśle mówiąc, zajrzałem na stronę internetową „Encyklopedii Britannica” i na własnej stronie podali złą definicję słowa „trivium”. Skontaktowałem się więc z jednym z ACADEMIC, profesorów-redaktorów „Encyklopedii Britannica” i zapytałem go o to, a on odpowiedział:

„Och, to absolutna nieprawda. Skąd panu przyszło do głowy, że słowo ‘trywialny’ pochodzi od słowa ‘trivium’? Słowo ‘trivium’ oznacza po łacinie 3 przecinające się drogi, a słowo ‘trywialny’ pochodzi od jakiegoś tam innego słowa”.  

Ja odpowiedziałem: „Właśnie o to mi chodzi, proszę pana, ponieważ wziąłem to z pańskiej publikacji”. Tak więc on nie był nawet świadom tego, że „Encyklopedia Brittanica” podaje, że „trivium” jest spokrewnione z „trywialny”. Zajmijmy się więc tym czym jest trivium. Trivium składa się z trzech elementów. Pierwszym z nich jest… pozwól, że zmienię to co mam tu na ekranie. Pierwszym z nich jest gramatyka, a gramatyka jest faktycznie rzecz biorąc wiedzą. I gramatyka… Istnieją dwa różne rodzaje gramatyki.

Większość ludzi, kiedy usłyszy słowo „gramatyka”, pomyśli sobie: „Henrik, po co do licha gościsz w swoim programie kogoś, kto da nam lekcję gramatyki?” A więc są dwa różne rodzaje gramatyki.

Jest gramatyka, która odnosi się do określonego języka, jak angielski, rosyjski, polski czy łacina, a także do słów, konstrukcji zdań i tym podobnych zagadnień w danym języku.

Jest też gramatyka ogólna odnosząca się do obiektywnej rzeczywistości w każdym języku oraz do wszystkich tematów jako pierwszy zestaw klocków do zintegrowanej i w pełni świadomej, obiektywnej nauki lub zasobu wiedzy. Zasadniczo możemy więc myśleć o gramatyce ogólnej jako o przeprowadzaniu badań, prawda?

Gramatyka ogólna odpowiada na pytania kto, co, gdzie i kiedy, a gramatyka specjalna odnosi się – znowu – do interpunkcji, gramatyki i wiedzy dotyczącej liter oraz innych rzeczy, z którymi masz do czynienia, a także tego jak je właściwie ze sobą łączyć.

Kiedy zagłębiamy się w jakiś temat, po pierwsze musimy wiedzieć kto, co, gdzie i kiedy. W przeciwnym razie nie mamy żadnej wiedzy o tym co się dzieje. Gdybym podszedł do ciebie, Henrik, i zapytał: „Henrik, dlaczego tamta maszyna działa?”, to gdybyś ty nie podszedł do niej, nie popatrzył i nie zbadał jej, prawdopodobnie nie miałbyś danych typu kto, co, gdzie i kiedy i tak dalej odnośnie do tego jak ta rzecz działa. I nie byłbyś w stanie wyjaśnić tego komuś innemu. Tak więc ważne jest, abyśmy zawsze, zanim wyciągniemy jakiekolwiek wnioski… To jest jedna z kwestii, które postrzegam jako współczesny globalny problem – ludzie wyciągają wnioski zanim zapytają kto, co, gdzie i kiedy. Nazywamy to stawianiem logiki na pierwszym miejscu. Według mnie jest to skutek usunięcia trivium z programu nauczania. Pytałeś wcześniej kiedy to nastąpiło. Myślę, że mniej więcej w latach 50-tych XIX wieku. Wtedy to się zaczęło. W Stanach Zjednoczonych usunięto je całkowicie, z wyjątkiem małych ośrodków, przed nastaniem drugiej dekady XX wieku. Niektórzy nawet przypisują Rewolucję Amerykańską i Amerykańską Erę Przemysłową właśnie trivium i nauczaniu trivium w starych szkołach z jedną salą. To wszystko jest zatem w pewnym sensie zintegrowane i połączone.

Henrik Palmgren: Możemy z tego zrozumieć, Jan, że to niebezpieczna rzecz ta edukacja, ta wiedza uzyskiwana dzięki właściwemu zrozumieniu świata, własnego otoczenia i tak dalej.

Jan Irvin: Zgadza się.

Henrik Palmgren: Dzięki temu powstaje silne, świadome społeczeństwo.

Jan Irvin: Dokładnie. Dokładnie o to chodzi. Dokładnie o to chodzi. Ty dajesz im moc, żeby zobaczyli rzeczy, o których mówili Edward Bernays, Walter Lippmann i B.F. Skinner. Wiesz, B.F. Skinner powiedział:

„Daj mi dziecko, a ja zrobię z niego cokolwiek”.

Henrik Palmgren: Sądzę, że to naprawdę ważna rzecz. Mówiąc inaczej, to oznacza, że oni nie są pod żadnym względem lepsi ani nadrzędni, jeśli spojrzymy na elity lub na tych…

Jan Irvin: Dokładnie. Trafiłeś właśnie w samo sedno. Oni próbują wykorzystać tę całą filozofię genetyczną, eugeniczną, można tu nawet wrzucić filozofię syjonistyczną, i próbują powiedzieć, że jedna grupa stoi wyżej od wszystkich pozostałych, ale w rzeczywistości używają konkretnego sposobu myślenia, aby mieć przewagę nad innymi. Jeśli znasz ten system, to możesz dostrzec w jaki sposób próbują tobą manipulować.

Henrik Palmgren: No tak.

Jan Irvin: Dobrze? No więc tak… Trafiłeś dokładnie w samo sedno. To co się dzieje, kiedy ludzie nie rozumieją trivium czy choćby rozumieją je w niewłaściwej kolejności… Trivium… Wiesz, niektórzy ludzie nauczają trivium jako gramatykę, logikę i retorykę, jako trzy różne i odrębne dziedziny nauki. Ja i ludzie, z którymi pracuję absolutnie się z tym nie zgadzamy. My postrzegamy trivium jako funkcjonujący system. Powodem dla którego jest to funkcjonujący system jest to, że jeśli zawsze mówi się o trivium w kolejności gramatyka, logika i retoryka, wejście, przetwarzanie, wyjście informacji, gramatyka, logika, retoryka, to funkcjonuje ono jak koło lub rodzaj spirali, co pozwala na przemieszczanie się do góry i na dół poziomami w celu zweryfikowania i ponownego sprawdzenia danych, z którymi mamy do czynienia. Kiedy ktoś pyta w jaki sposób wracasz i przechodzisz przez logikę, czyli „dlaczego”, co zmusza cię do powrotu na dół do gramatyki, czyli „kto, co, gdzie i kiedy” zanim wrócisz na górę z większą liczbą danych… Ten system jest jak spirala [korkociąg do butelek z winem], która umożliwia ci przesuwanie się z góry na dół niezależnie od przedmiotu, którym się zajmujesz – czy studiujesz koszykarstwo czy astronomię, czy chcesz być kucharzem czym kimkolwiek innym.

Spirala-indukcyjno-dedukcyjna (1)

 

Możesz wykorzystać te same informacje, by zagłębić się, dojść do podstaw tego, co próbujesz zrobić i wrócić na górę z właściwymi informacjami. Jeżeli tego nie robimy, to stawiamy logikę przed gramatyką, a logika to rozumienie, dobrze? Logika odpowiada na „dlaczego” tematu, ale bez uprzedniej znajomości tego o czym mówisz – a gramatyka jest wiedzą – bez wcześniejszego uzyskania odpowiedzi na pytania kto, co, gdzie i kiedy, to co dokładnie rozumiesz, prawda? Widzisz więc, że tylko pytanie co rozumiesz zmusza cię do tego, byś zszedł z powrotem na dół do gramatyki i zapytał kto, co, gdzie i kiedy, prawda? Tak więc wielu ludzi… Wiesz, jeśli powiesz… Jeśli wygłosisz stwierdzenie na jakiś temat, ludzie powiedzą: „Och Henrik, jesteś po prostu teoretykiem spisku, rząd nigdy nie mógłby zrobić czegoś takiego”. A ty siedzisz ze stosem danych, do których oni nie chcą zajrzeć. Dają pierwszeństwo swojej logice. Już podjęli decyzję. Wiesz, jak mówi stare powiedzenie: „Nie mieszaj mi w głowie faktami, już podjąłem decyzję”,prawda?

Henrik Palmgren: No tak.

Jan Irvin: Więc dają pierwszeństwo logice lub swojej decyzji, swojemu „dlaczego”, dlaczego coś jest zanim w ogóle zapytają kto, co, gdzie i kiedy i spojrzą na faktyczne dane, prawda? Ludzie, którzy nie wracają na dół do poziomu gramatyki i nie przyglądają się kto, co, gdzie i kiedy i wychodzą na górę zanim zapytają dlaczego… Pozwól, że dodam, iżlogika rozwija zdolność ustanawianiu niesprzecznych relacji/związków, a to odkrywa systematyczne zrozumienie tematów, z którymi masz do czynienia. To jest przewodnik prawidłowego myślenia, myślenia bez sprzeczności.Wiesz… Według definicji Ayn Rand, to sztuka niesprzecznej identyfikacji. I co ciekawe, Ayn Rand była jedną z… jeśli przeczytasz jej książkę, była jedną z tych, którzy zwykle stawiali logikę przed gramatyką. Dochodziła do wniosków, które były niewłaściwe. Jeśli studiujesz Anthony’ego Suttona, Carrolla Quigley’a albo Douglasa Reeda lub inne tego typu prace, od razu widzisz wyraźnie, że ona nie stawiała gramatyki przed logiką. Wyciągała wnioski bez odpowiedniej analizy. To nie znaczy, że cała filozofia Ayn Rand jest zła, ale jedynie, że niewłaściwie rozumiała trivium i to jak zbierać dane zanim wysnuje się wniosek.

Henrik Palmgren: Jan, czy dostrzegasz, że istnieje problematyczny aspekt, jeśli włączymy do tego wszystkiego filozofię, ponieważ w pewnym momencie, jeżeli interesuje cię konkretna dziedzina filozofii, pojawią się sprzeczne rzeczy.

Jan Irvin: W tym wszystkim chodzi o to, Henrik, że starożytni wierzyli, w każdym razie ci po Arystotelesie, że nie można nawet studiować filozofii, jeśli najpierw nie ma się podstawy w postaci trivium. Rozumiesz, wiele osób nie wie – i być może to jest tutaj dobrym przejściem – że istnieje starożytna dyskusja, która toczy się od Sokratesa aż do czasów obecnych, zwana wielką dyskusją. Można ją znaleźć w wybitnych książkach świata zachodniego. Aż do dnia dzisiejszego uzbierało się 54 – 60 tomów. Coraz trudniej dostać egzemplarze, ale można pójść do antykwariatu i czasami udaje się znaleźć taką książkę za nie wiem ile by to było w Szwecji, ale odpowiednik 100, 200 dolarów. W tej dyskusji uczestniczą właściwie wszyscy najważniejsi filozofowie z ostatnich 2500 lat i jest to niezmienna dyskusja, do której każde pokolenie dodaje coś od siebie. Aby móc się w to zagłębić i zrozumieć te wielkie dyskusję, musisz najpierw studiować trivium i quadrivium. Zatem to jest jeden ze sposobów w jaki oni uniemożliwiają ludziom zrozumienie jak stają się ofiarami przeróżnych taktyk i mechanizmów, a kiedy pojawiają się sprzeczności, o których wspomniałeś, to ja chętnie odnoszę się do Kanta, ponieważ uważam, że Kant dał nam sprzeczności i to filozofia Kanta tak naprawdę wyrządziła nam największą szkodę, wpłynęła na irracjonalność nowego porządku świata i wiele innych rzeczy narzucanych ludziom, jak również… Sądzę, że ruch pozytywistyczny w dużej mierze wywodzi się z filozofii Kanta. To są ludzie, którzy zamiast, no wiesz, zamiast podejmować działania przeciwko złu, mówią:

„To jest negatywne, nie chcę o tym słyszeć, nie chcę nic o tym wiedzieć”.

Wiesz, oni wybierają ignorancję zamiast zrozumienia. Automatycznie blokują dopływ informacji. Słyszałem wielu ludzi w typie Hippisów, którzy mówili, że coś jest negatywne i odmawiali sprawdzenia tego. Wybierali ignorancję – sądzę, że na szkodę własną i wszystkich innych, bo na czyją korzyść działa taka decyzja, czy działa na twoją korzyść czy na korzyść przywódców nowego porządku światowego, że usiądziesz i nie będziesz podejmować działań, kiedy widzisz niesprawiedliwość? Jeśli ktoś jak…

Powiedzmy, że są trzy osoby, które biorą udział w wyścigu i znajdują się na linii startowej, prawda? Jednym z nich jest optymista, drugi nie jest ani optymistą ani pesymistą, trzeci zaś jest wielkim pesymistą. Jak sądzisz który wygra wyścig?

Henrik Palmgren: O rany, czy to w ogóle ma znaczenie? Trudno odpowiedzieć…

Jan Irvin: Kwestia, do której zmierzam dotyczy podejmowania działań i nierobienia tego. Dowcip jest taki, że optymista zdenerwuje się, że pesymista tam jest i usiądzie, żeby medytować i oczyścić atmosferę. Pesymista, który choć może mieć negatywne nastawienie, narzekać i jęczeć przez cały czas, dotrze do mety prawdopodobnie w tym samym czasie co ten, który nie myśli ani pozytywnie ani negatywnie i na całej trasie zatrzymuje się, by wąchać kwiaty. Wiesz, to jest po prostu… To pokazuje, że ludzie, którzy zazwyczaj przez cały czas chcą być optymistami, nie są holistyczni ani nie myślą krytycznie. Ludzie często postrzegają krytyczne myślenie jako pesymizm, bycie negatywnym, prawda? Pozytywne myślenie nie oznacza równowagi. Jeżeli cały czas myślisz pozytywnie, brakuje ci równowagi, a jeśli spojrzymy na kabałę, to jednym ze sposobów w jaki w kabale można wykorzystywać kontrolę umysłu jest przyporządkowanie cię do jednej z sefir, gdzie będziesz myśleć wyłącznie pozytywnie. Musisz więc pamiętać, że istnieją różne strony, jest yin i yang w równowadze i przyrodzie, jest dzień i noc, jest dobro i zło, wiesz, w przyrodzie i wszechświecie panuje równowaga. Tak więc jeśli zawsze skupiasz się tylko na jednej stronie i absolutnie, niezależnie od okoliczności, odmawiasz przyjrzenia się drugiej, to faktycznie rzecz biorąc bardzo łatwo będzie cię kontrolować i tobą manipulować.

Henrik Palmgren: Jak najbardziej. To również… Ja dostrzegam, że chodzi również o to do jakiego rodzaju informacji lub danych, jeśli zgodzisz się na takie słowo, masz dostęp po to, by wygłosić właściwy osąd lub podjąć właściwą decyzję. Nie wiem czy nie wybiegam naprzód, Jan, ale może krótko zajmiemy się tą kwestią. Musisz mieć w swoich parametrach wszystkie zmienne, jeśli zgodzisz się na to określenie, aby podjąć właściwą decyzję, zupełnie w ten sam sposób, co wiele tych osób… Oni chcą… To nie ma nic wspólnego z empirycznymi danymi, jeśli zgodzisz się na to określenie, oni tak naprawdę nie obserwują rzeczywistości taką jaka ona jest.

Jan Irvin: Tak jest.

Henrik Palmgren: Jak możemy być prawdziwie obiektywni w świecie, w którym prawdopodobnie nie możemy znać wszystkich zmiennych, nie możemy znać wszystkich prawd, tak?

Jan Irvin: Widzisz, to w pewnym sensie prawda, ale trivium – jeśli się je umieści w funkcjonującym systemie, w układzie przypominającym koło albo spiralę, która stale się obraca – zawsze uczy cię, żeby wrócić na dół i przyjrzeć się danym. Możesz faktycznie zgłębić informacje uzyskane za pomocą pięciu zmysłów, możesz się zagłębić i znaleźć wszystkie dostępne dane na konkretny temat, a mając te dane zdecydować czy doszedłeś do ostatecznego wniosku. No wiesz, A czy B, tak czy nie, a może musisz przeprowadzić więcej badań, prawda czy fałsz i tak dalej. Nawet jeśli dojdziesz do określonego wniosku w tym konkretnym momencie w historii i wiesz czy stwierdzenie jest prawdziwe czy fałszywe, to używając trivium jako funkcjonującego systemu zawsze wiesz, że trzeba się cofnąć i sprawdzić rzeczy, gdyby kiedykolwiek pojawiły się nowe dane, prawda? Wówczas zawsze jesteś w stanie się cofnąć i masz funkcjonującą metodę, żeby to zrobić, jak również przyjrzeć się informacjom, wiesz także dokładnie jak doszedłeś do tego wniosku ostatnim razem kiedy przez to przechodziłeś. Dzięki temu możesz bardzo szybko i łatwo cofnąć się i przyjrzeć się temu. Robienie tego przypomina w pewnym sensie mentalny system antywirusowy, ponieważ w ten sposób, no wiesz, dostajesz maile-łańcuszki, w których ludzie wysyłają ci jakieś absurdalne rzeczy. Jest w nich napisane, żeby przesłać je 20 innym osobom czy cokolwiek takiego, no wiesz, pająk na muszli klozetowej cię ugryzie, a wiele osób nie wchodzi na stronę snoops.com lub na inną z tych stron, aby sprawdzić czy mail-łańcuszek, który rozsyłają jest prawdziwy czy nie. Wtedy dzieje się coś takiego, że ty na przykład, jeśli ty na przykład… Powiedzmy, że zabiera ci 30 sekund czy może 5 minut, żeby wejść na stronę internetową snoops albo podobną i zweryfikować czy ten mail-łańcuszek jest prawdziwy czy nie zanim go wyślesz, prawda? Ale powiedzmy,jeżeli tego nie zweryfikujesz i po prostu prześlesz go dalej, roześlesz do stu osób, zabierzesz wszystkim tym ludziom czas, wielokrotnie przemnożony, tylko dlatego, że nie zweryfikowałeś tej informacji… Jeżeli rozsyłasz fałszywą informację, to tak jakbyś rozsyłał wirus, złą informację. To co się dzieje z twoim komputerem, kiedy jest w nim wirus… Jeśli ktoś nie ma oprogramowania antywirusowego w swoim komputerze i dostaje od kogoś maila z wirusem i ten mail trafia do ich skrzynki odbiorczej, a następnie rozsyła następne kilkaset maili i infekuje komputery wszystkich tych kolejnych osób… Tylko dlatego, że ta jedna osoba bez oprogramowania antywirusowego nie sprawdza danych, to teraz wszystkie te osoby mają tego wirusa. Jako że obserwujemy to co kilka lat, pojawi się globalny wirus komputerowy, który zainfekuje firmy i maile i wszystkie te rzeczy, ponieważ ludzie przekazywali informacje, których nie zweryfikowali. Wiesz, patrzymy na makro i mikro, patrzymy tutaj na dwie różne rzeczy, no wiesz, systemy komputerowe i ludzie, ale myślę, że analogia jest jasna, że gdy sami ludzie nie poświęcają minuty czy dwóch na zweryfikowanie informacji, w przyszłości zajmie to nieporównywalnie więcej czasu. Poświęćcie czas na zweryfikowanie informacji zanim przekażecie ją dalej, zapytajcie kto, co, gdzie i kiedy. W ten sposób będziecie mieć przekonanie, że albo wiecie na pewno albo musicie przeprowadzić więcej badań, że właściwą odpowiedzią jest A albo B, ale trzeba przeprowadzić więcej badań, żeby się tego dowiedzieć na pewno, bądź używając logiki lub wiedzy o sofizmatach logicznych i rozumiejąc konstrukcję zdań i to wszystko, możecie sprawdzić czy jedna strona stosuje błędne rozumowanie, nie uzasadnia podawanych przez siebie faktów i wygłasza błędne twierdzenia, a potem możecie to odrzucić, prawda? Możecie także odkryć kto wysuwa lepszy argument, czym jeszcze się nie zajęliśmy, ale…

A zatem, tak czy inaczej, trzecia część trivium to retoryka i to jest „jak” tematu. Zanim wyjaśnisz innym w jaki sposób jakaś rzecz poprawnie działa, musisz odpowiedzieć na pytanie dlaczego oraz kto, co, gdzie i kiedy. Musisz przejść przez gramatykę i logikę. Najpierw gromadzisz wszystkie dane za pomocą gramatyki, pozbywasz się sprzeczności za pomocą logiki i odpowiadasz na pytanie dlaczego coś działa tak jak działa. Teraz, kiedy ktoś cię pyta dlaczego, jesteś w stanie wyrazić to przekonywająco i wyraźnie i przekazać jasną informację bez szumu w sygnale. Tego właśnie brakuje w naszych dzisiejszych systemach edukacji, co ludzie zdecydowanie mieli… Czytałem listy żołnierzy walczących w amerykańskiej wojnie domowej, które były znacznie bardziej zrozumiałe niż to co dzisiaj pisze przeciętny człowiek, nawet ktoś, kogo spotykasz w sieci czy gdziekolwiek.

Henrik Palmgren: Zwłaszcza w sieci, Jan, wiemy o tym. Wszystko jest ograniczone i zasadniczo spełnia się koszmar Orwella, jeśli chodzi o słownictwo.

Jan Irvin: Zdecydowanie. Zdecydowanie. Znowu trafiłeś w dziesiątkę. Prawdę mówiąc, mam tutaj gdzieś książkę właśnie na ten temat. Ma tytuł „Less Than Words Can Say”. Traktuje właśnie na ten temat i na temat ciągłego ogłupiania nas w sferze języka. Przed minutą wspomniałem o sofizmatach logicznych. Powinniśmy zająć się niektórymi z nich, ludzie powinni zrozumieć sofizmaty logiczne. Ja sądzę, że najpierw, ponieważ można zacząć je stosować od razu. A sofizmaty logiczne są w rzeczywistości jak… Znajomość sofizmatów logicznych jest jak połknięcie czerwonej tabletki w filmie „Matrix” – sądzę, że to najlepsza analogia. Istnieją dwa typy, dwie kategorie sofizmatów logicznych – formalne i nieformalne.

Sofizmaty formalne oparte są ściśle na logicznej budowie argumentu, co jest dedukcyjne.

Sofizmaty nieformalne są najpowszechniejsze, najczęściej rozpoznawane i najłatwiejsze do nauczenia. Uwzględniają nielogiczną treść argumentu i są indukcyjne. Są fałszywe z epistemologicznych, logicznych, dialektycznych lub pragmatycznych powodów.

Sofizmaty nieformalne dzielą się na trzy kategorie:

*relewancja,

*przypuszczenie

*wieloznaczność.

Kiedy rozumiemy sofizmaty logiczne i powinienem wspomnieć, że słowo „fallacy” [ang. sofizmat] pochodzi od łacińskiego „fallare”, co znaczy „kłamać”. Gdy ludzie używają różnych rodzajów sofizmatów, to w rzeczywistości kłamią.

Są dwa typy ludzi stosujących sofizmaty. Jest przeciętna osoba, która nigdy nie studiowała logiki ani żadnej nauki tego rodzaju i robi to po prostu w wyniku ignorancji, nie jest tego świadoma, no wiesz, nie jest wyedukowana. I jest też drugi rodzaj, osoba, która robi to celowo, czyli sofista – stąd mamy słowo „sophisticated” [ang. Przebiegły, wyrafinowany]. To są zwykle elity – prawnicy, marketingowcy, propagandyści, politycy – ten rodzaj ludzi to klasa przebiegła, sofiści, którzy stosują ten rodzaj informacji do kontrolowania reszty społeczeństwa. Możemy teraz zagłębić się w niektóre sofizmaty logiczne. Mów, mów.

Henrik Palmgren: Zanim się tym zajmiemy, Jan, chcę cię znowu zapytać o właściwy typ informacji. Jeśli wrócimy do tej idei, ponieważ jeśli myślimy o tej koncepcji koła lub spirali, o której wspomniałeś – spirali, dzięki której się obracamy – to ok, muszę zebrać więcej danych lub przeprowadzić więcej badań, żeby się dowiedzieć co tak naprawdę się dzieje, no wiesz, zasadniczo na każdy temat. Istnieje prawdopodobieństwo, że możemy skończyć biegając w kółko. Może nas również powstrzymać myśl o… Mów, Jan.

Jan Irvin: Nie zgadzam się, że będziemy po prostu biegać w kółko, ponieważ koncepcja robienia tego jest w swej istocie niezmiennie samo korygująca. Sądzę, że to właśnie nie robienie tego wpędza nas w koło w pierwszej kolejności, ponieważ nie pytamy kto, co, gdzie i kiedy. Nie sprawdzamy naszych danych i wyciągamy niewłaściwe wnioski bez żadnych informacji czy prawidłowej analizy. Uważam, że ten motyw biegania w kółko to jest dokładnie to co robi całe nasze społeczeństwo właśnie w tej chwili bez trivium. Tak więc całkowicie się z tobą nie zgadzam w tej kwestii, ponieważ ciągłe powracanie na dolny poziom, sprawdzanie samego siebie i upewnianie się, że opierasz swoje decyzje na solidnych informacjach to jest to, co da ci silne poczucie własnej wartości i przekonanie, że podejmujesz właściwą decyzję.

Henrik Palmgren: Jak najbardziej rozumiem o co ci chodzi, Jan. Sądzę, że nawiązuję tutaj w pewnym sensie do jakości informacji, którą otrzymujemy. Powiedzmy na przykład, że chcemy się dowiedzieć czegoś o Celtach czy Druidach.

Jan Irvin: Jasne.

Henrik Palmgren: Jeśli jedyne dane, do których mam dostęp pochodzą od Juliusza Cezara, ponieważ to jest jedyny faktycznie napisany…

Jan Irvin: No to jesteś ograniczony do informacji, które są dostępne i które możesz uzyskać poprzez pięć zmysłów.

Henrik Palmgren: No tak, tak.

Jan Irvin: Tak więc na pewno, jeżeli wiedziałbyś, że skoro Juliusz Cezar jest jedynym źródłem, to wiesz, czy musisz wyjść i kopać w polu, przeprowadzić własne prace archeologiczne, żeby się dowiedzieć więcej na temat tego kto, co, gdzie i kiedy, to w takim razie muszę to zrobić. Możesz zrozumieć to jedno źródło w oparciu o sofizmaty i właśnie zaraz zajmiemy się sofizmatami logicznymi, ale jeśli jedna strona wysuwa stronniczy argument przeciwko drugiej, sofizmaty logiczne i wiedza na temat tego jak się buduje zdania i czy twierdzenie jest logiczne, albo tego czy ktoś próbuje wykorzystać te sofizmaty przeciwko tobie, w dziewięćdziesięciu dziewięciu przypadkach na sto ujawni te fałszywe próby poprzez użycie samej tylko logiki.

Henrik Palmgren: Rozumiem. To interesujące, ponieważ o tym właśnie chciałem mówić, zasadniczo chciałem zapytać jak daleko cię to zabiera, czy jesteś ograniczony jedynie do środowiska akademickiego w sensie, że jesteś badaczem, który nie rusza się z fotela czy faktycznie zabiera cię to do fizycznego świata.

Jan Irvin: Nie nie nie. Widzisz, trzeba pamiętać, że aspekt gramatyki ogólnej dotyczy rzeczywistości, wiesz, drzew, roślin, zwierząt, samochodów, dróg, domów, budynków, książek – wszystko, co jest rzeczywistością może się mieścić w gramatyce ogólnej, podczas gdy gramatyka specjalna zajmuje się klockami budującymi język specjalistyczny, jak angielski, rosyjski, polski czy łacina, prawda? A zatem gramatyka ogólna zawsze zabiera cię z powrotem do rzeczywistości, żebyś mógł się przyjrzeć temu co tam jest i powiedzieć:

„Aha, to jest to, co muszę zrobić, żeby zebrać więcej informacji zanim wrócę i wyciągnę ostateczny wniosek”.

Henrik Palmgren: Doskonale. Innymi słowy wspaniała indywidualna ocena sytuacji, a nie poleganie wyłącznie na danych, które aktualnie są dostępne.

Jan Irvin: Tak, dokładnie. Tak więc zawsze mówisz jakie jest wykształcenie danej osoby, skąd pochodzi, czy ma ukryte motywy, dla kogo pracowała, czy stosuje fałszywą retorykę, czy informacje, które on lub ona podaje są właściwie przytoczone i czy te wszystkie źródła są łatwe do znalezienia, możliwe do zweryfikowania, czy są błędnie zacytowane i tak dalej, po to, żebyś mógł wrócić i wszystko to sprawdzić. Właściwie dokładnie to zrobiłem, kiedy pisałem moją ostatnią książkę „The Holy Mushroom”, wtedy gdy byłem w twoim programie ostatnim razem. Wszystkie ataki wykorzystywane przeciwko Johnowi Allegro w pierwszej kolejności przez R. Gordona Watsona, więc to co ja zrobiłem… Byłem faktycznie rzec biorąc pierwszym od czterdziestu lat, od czasu, kiedy Allegro opublikował tę książkę, który rzeczywiście sprawdził każdy z jego przypisów, a następnie zweryfikował każdy cytat, którego użył w przypisach, złożył je wszystkie razem i przeszedł przez nie wszystkie, aby sprawdzić prawdziwość jego cytatów, no i okazało się, że są zgodne z rzeczywistością, wbrew opinii wszystkich naukowców przez te ostatnie czterdzieści lat, prawda? Co więcej, byłem również w stanie odnaleźć starożytne, pierwotne teksty, które udowadniały… Jeden z tych tekstów wspominał konkretnie o, w cudzysłowie, „świętym grzybie”. Mieliśmy więc starożytny, pierwotny tekst, który konkretnie wspierał tezę Allegro, a dzisiaj mamy także około 3 tysięcy innych ilustracji i tym podobnych rzeczy. Wiesz, w 1970 roku nie było Internetu i mieliśmy tylko jedną czy dwie, prawda? A więc w taki sposób możemy wrócić na dół, zagłębić się i nie ograniczać się do opinii jednej osoby czy jednej grupy, a robiąc to, możemy zacząć od przyjrzenia się nieformalnym sofizmatom logicznym.

Jak powiedziałem, sofizmaty w pierwszej kolejności dzielą się na trzy grupy: relewancja, przypuszczenie i wieloznaczność.

Najpierw wymienię niektóre z nich, a potem skupimy się na kilku wybranych.

  1. Jest więc ad hominem,
  2. odwołanie się do władzy,
  3. odwołanie się do przekonania,
  4. odwołanie się do konsekwencji przekonania,
  5. odwołanie się do emocji,
  6. odwołanie się do strachu,
  7. odwołanie się do pochlebstwa,
  8. odwołanie się do nowości,
  9. odwołanie się do współczucia,
  10. do popularności,
  11. do szyderstwa,
  12. do złośliwości,
  13. do tradycji…

Są też sofizmaty

  1. odwołujący się do głosu ludu,
  2. sofizmat niedostatecznego uzasadnienia czy też błędnego koła w rozumowaniu,
  3. jest sofizmat tendencyjnego przykładu,
  4. sofizmat ciężaru dowodu,
  5. sofizmat ad hominem zarzucający rozmówcy własną korzyść w danej kwestii,
  6. sofizmat polegający na myleniu przyczyny ze skutkiem,
  7. fałszywy dylemat,
  8. sofizmat hazardzisty,
  9. sofizmat genetyczny,
  10. jest wina przez skojarzenie,
  11. pośpieszne uogólnienie,
  12. sofizmat płaszczyzny porozumienia…

To tylko krótki przegląd. W rzeczywistości znamy kilkaset sofizmatów, a ich lista nigdy nie będzie pełna, ponieważ ludzie zawsze mogą wymyślić nowe kłamstwa i nowe sposoby kłamania.

Henrik Palmgren: Zgadza się, Jan. Dobrze by było, gdyby ruch konspiracyjny przeanalizował niektóre z nich…

Jan Irvin: Zdecydowanie i właśnie po to ujawnia się te informacje. Bo gdyby ruch odsłaniający działania konspiracyjne zapoznał się z tym wszystkim i nauczył się w jaki sposób działają te kłamstwa, byłby w stanie wrócić przez wszystkie poziomy i odfiltrować wszystkie nieprawdziwe informacje i dezinformacje, mające zaszkodzić tak zwanemu ruchowi prawdy. Byłby w stanie dopracować swoje argumenty, uściślić dane na temat ataków z 11. września czy na jakikolwiek inny temat, zdobyć więcej niezbitych faktów i odfiltrować wszystko co nie jest prawdą. Kiedy kilka lat temu odbyła się debata między Jasonem Bermasem i Dylanem Avery a „Popular Mechanics” w Democracy Now!… Gdyby Bermas i Avery byli uzbrojeni w te informacje, gdy tam poszli, zamiast odpowiadać sofizmatami logicznymi na sofizmaty stosowane przez gości z „Popular Mechanics”, mogliby powiedzieć: „Och, to był sofizmat śliskiego zbocza albo rozszerzenia albo fałszywy trop albo użyłeś odwołania się do strachu czy odwołania się do szyderstwa”.

No wiesz, jeżeli nie potrafisz przedstawić jednego argumentu w ogólnokrajowej telewizji bez stosowania sofizmatów logicznych, to dla mnie i wszystkich innych jest oczywiste, że jest pan intelektualnym bankrutem, panie Popular Mechanics, i tak to powinno było być odebrane.

Henrik Palmgren: Tak.

Jan Irvin: Ale wiesz, wszystko co możemy powiedzieć to „mogłoby tak być”, „powinno było tak być”, „byłoby tak” i od tego pójść dalej. I to właśnie trzeba zrobić, ludzie muszą się nauczyć jak te rzeczy działają po to, aby mogli z powrotem wejść do środka i przedstawić solidne argumenty, zaprezentować te argumenty i za każdym razem, kiedy, wiesz, ktoś mówi: „Henrik, jesteś po prostu teoretykiem spisku ha ha ha!”, to jest po pierwsze sofizmat ad hominem, ponieważ zamiast spojrzeć na dane, które przedstawiasz, rozmówca atakuje cię, a po drugie odwołanie się do szyderstwa. Ten sofizmat jest naprawdę interesujący, ponieważ to tak jakby ktoś mówił: „Henrik, mylisz się, bo ha ha ha!” I na tym kończą się jego argumenty.

Henrik Palmgren: Tak. To wszystko co ma do powiedzenia.

Jan Irvin:  To wszystko co ma do powiedzenia. Zatem jeśli możesz dostrzec ten rodzaj kłamstwa, to ci znacznie ułatwia, więc teraz, kiedy idziesz przez życie… Wiesz, na początku, kiedy zaczniesz się uczyć sofizmatów, będziesz się często potykał i tak dalej. To jest jak nauka chodzenia. Dziecko nie wstaje i nie biegnie od razu pierwszego dnia, ale często się przewraca.

Henrik Palmgren: Zgadza się.

Jan Irvin: Więc wiesz, przez pierwszy rok albo półtora musisz się uczyć mniej więcej jednego sofizmatu dziennie. Gwoli ścisłości, ktoś właśnie wyszedł naprzeciw tej potrzebie i założył stronę internetową, która chyba nazywa się http://www.fallacyaday.com. Możesz się uczyć jednego sofizmatu dziennie albo nauczyć się wszystkich, a kiedy już nauczysz się ich nazw i tego jak działają, to wówczas przeniosą twoją wiedzę od intuicyjnej do jawnej. Intuicyjna wiedza to coś takiego, że gadasz z facetem na pchlim targu albo z dealerem samochodowym i masz dziwne uczucie w żołądku, że ten facet kłamie:

„Myślę, że facet mi ściemnia, ale nie jestem do końca pewien, mam to dziwne uczucie”,

podczas gdy jawna wiedza polega na tym, że mówisz:

„O tak, on właśnie zastosował odwołanie się do pochlebstwa, odwołanie się do popularności. Powiedział, że wszystkie gorące laski będą moje, jeśli sobie załatwię skórzane siedzenia. Gada w ten zwodniczo plastyczny sposób i tak dalej, żeby mi sprzedać ten produkt”.

Tak więc teraz nie masz już tylko dziwnego uczucia, ale jesteś w stanie wyraźnie rozpoznać konkretne kłamstwo, które właśnie zostało użyte przeciwko tobie.

Henrik Palmgren: To jest metoda weryfikowania twojej intuicji i przeczuć, czegoś co podświadomość cały czas odbiera.

Jan Irvin: Dokładnie, dokładnie. Znowu trafiłeś w samo sedno. Dokładnie tak jest, ponieważ wiedza intuicyjna powinna jedynie skłaniać cię do tego, byś pomyślał:

„Aha, co to było, wróćmy do trivium i przejdźmy przez gramatykę i logikę zanim wyciągniemy jakiekolwiek wnioski lub przekażemy informację. Przetwórzmy to przez trivium i wtedy zobaczymy co tu się dzieje”.

Tak więc to ukryte lub intuicyjne dziwne uczucie, ten moment, kiedy mówisz „ahaaa”, powinno jedynie skłaniać cię do przejścia do systematycznej metody weryfikacji, a nie powinno być ostatecznym wnioskiem. Wiesz, obserwuję wiele osób w Ruchu New Age, które mówią, że doznały dziwnego uczucia: „Och, pewnego dnia ja…”. Wiesz, byłem na wielu konferencjach New Age, gdzie były dziesiątki ludzi, którzy myślą w ten sposób:

„Cóż, no wiesz, jestem medium, dlatego miałem dziwne uczucie, że uzyskałem informację jako medium i stąd wiem, że to prawda. Albo ta osoba to jaszczur lub kosmita, ponieważ moi rodzice doznali dziwnego uczucia, kiedy oglądali telewizję”.

Poważnie, to wszystko co masz? To są jedyne dowody jakie masz?

Henrik Palmgren: W tym momencie dotykasz kwestii, których nie można udowodnić ani obalić, co jest zdecydowanie wygodne.

Jan Irvin: Nie, wcale nie, ponieważ coś takiego nazywa się twierdzeniem arbitralnym i zostaje automatycznie odrzucone. Przedstawiasz tezę, na którą nie masz absolutnie żadnych dowodów. Widzisz, trzeba pamiętać, wracając do obiektywnej rzeczywistości, że wnosisz informacje poprzez pięć zmysłów i weryfikujesz, pytasz kto, co, gdzie i kiedy zanim powiesz dlaczego lub jak. A zatem ktoś, kto po prostu doznaje dziwnego uczucia, a następnie uznaje je za fakt – wiesz, z tego powodu bardzo ostro krytykowano Rene Descartesa i Kanta. To po prostu wymyślanie jakichś rzeczy i decydowanie, że odzwierciedlają rzeczywistość, kiedy tak naprawdę nie możesz tego w żaden sposób zweryfikować. Kiedy więc ktoś mówi: „Cóż, Donald Rumsfeld jest jaszczurem”, „Mój przyjaciel miał dziwne uczucie…” czy coś podobnego, musisz być w stanie zweryfikować to twierdzenie za pomocą pięciu zmysłów, zapytać kto, co, gdzie i kiedy, zapytać czy istnieje jakiś ukryty plan opracowany przez fabiańskich socjalistów, który ma na celu skłonić cię, byś uwierzył w tę teorię, prawda?

Henrik Palmgren: Czy dla Ciebie, Jan, to wyklucza wszystkich metafizyków, jeśli zgodzisz się na takie określenie?

Jan Irvin: Ja nikogo nie wykluczam. Widzisz, interesujące jest to, że trivium i quadrivium… Trzecia część… Nie mówiłem jeszcze w ogóle o quadrivium, ale co ciekawe trivium i quadrivium, łączą się ściśle ze świętą geometrią, kabałą, filozofią i tym podobnymi rzeczami…  z całą pewnością wiążą się z astrologią i wszystkimi tymi rzeczami, ale przede wszystkim dają ci systematyczną metodę zrozumienia w jaki sposób starożytni odkryli te idee i w jaki sposób one działają. Rozumiesz, że chociaż daje ci to obraz samego siebie, nie musisz weryfikować każdego pojedynczego słowa jako faktu. Te rzeczy powinny być dla ciebie pomocą lub wskazówką, że trzeba upewnić się w jak największym stopniu, że dana informacja jest prawdziwa zanim przekaże się ją komuś innemu.

Henrik Palmgren: Uhm.. Odpowiedzialność…

Jan Irvin: Tak, więc zanim za jakiś czas przekażesz tego mentalnego wirusa  – wracamy do mentalnego antywirusa, do mentalnego wirusa i tego, że trivium jest systemem antywirusowym, który umożliwia stałe sprawdzanie danych. Sądzę, że to Ruch New Age, ruch pozytywistyczny, należy obarczyć największą winą za tego rodzaju zachowania i, w cudzysłowie, „myślenie”. Wiesz, oni nie weryfikują informacji, po prostu je rozpowszechniają, a to może być bardzo szkodliwe dla wszystkich dalszych odbiorców, którym faktycznie chcemy pomóc się podnieść i dać moc. Trivium naprawdę… Wiesz, istnieją różne kwestie, na których musimy się skupić. Jestem aktywistą od ponad dwudziestu lat, a dopiero kilka lat temu zdałem sobie sprawę z tego, że, mówiąc w przenośni, próbowałem złapać wiele srok za ogon, czyli zajmowałem się jednocześnie wieloma tematami. Zacząłem więc szukać głównej przyczyny tego wszystkiego, na której będzie się można skupić. I wiesz, skupienie się na przyczynie [korzeniach] przyniosłoby skutek w postaci rozwiązania pozostałych kwestii, a trivium i quadrivium są po prostu właśnie tym. Kiedy wyposażasz kogoś w zdolność dostrzeżenia sofizmatów logicznych – kiedy politycy lub ktokolwiek inny opowiadają ci dyrdymały albo znajdujesz je w książkach, gazetach czy gdziekolwiek indziej – kiedy dajesz ludziom zdolność dostrzeżenia wszystkich tych rzeczy, wówczas usuwasz to wszystko z systemu, eliminujesz cały ten szum, który jest stosowany, by nas infekować i kontrolować.

Henrik Palmgren: Jan, to jest naprawdę bardzo istotna rzecz, ponieważ jeśli myślimy o komentarzach w formie drzewek na You Tube, koncepcji otwartego źródła z tą całą agresją, która jest tam obecna pod przykrywką tak zwanej dyskusji, wymiany poglądów między ludźmi, to oczywiście w rzeczywistości nie toczy się żadna dyskusja, żadna akademicka dyskusja, tylko ludzie zasadniczo obrzucają się błotem.

Jan Irvin: To się dzieje w wyniku ogłupiania światowej populacji.

Henrik Palmgren: No tak.

Jan Irvin: Ludzie nie mają zdolności krytycznego myślenia, więc siedzą i przerzucają się atakami ad hominum. Jesteś gejem, jesteś idiotą, jesteś głupi, to i tamto, cały ten nonsens, zamiast, no wiesz, zagłębić się w informacje, przyjrzeć się im i wyjść z powrotem na górę z logicznym, prawidłowym wnioskiem. Tak więc kiedy wchodzisz na You Tube i rozpoczynasz z kimś dyskusję, a ten ktoś zaczyna w ciebie rzucać sofizmaty logiczne, to może wskaż te sofizmaty, prawda?

Henrik Palmgren: No właśnie.

Jan Irvin: A zatem tworzymy mem ludzi, którzy rozumieją i potrafią widzieć poprzez macierz, prawda? Potrafią przejrzeć wszystkie kłamstwa.

Henrik Palmgren: I wreszcie, kiedy te pojęcia wystarczająco się zadomowią, nie trzeba będzie ich nawet wskazywać, ludzie od razu będą je dostrzegać i to jest oczywiście największa korzyść z czegoś takiego…

Jan Irvin: Dokładnie.

Henrik Palmgren: Bo ja zawsze byłem bardzo rozczarowany faktem, że nigdy nie ma żadnej konstruktywnej krytyki, jak:

Dobrze, myślę, że się mylisz, z tego to a tego powodu. Rozłóż to na czynniki pierwsze, wytłumacz dlaczego nie mam racji, podaj linki do odniesień i faktycznie zrób coś, żebyśmy wszyscy mogli dzięki temu poczynić jakiś postęp, ruszyć do przodu”.

Jan Irvin: Dokładnie.

Henrik Palmgren: I żebyśmy mogli dojść do prawdy. Ale tak nigdy się nie dzieje.

Jan Irvin: Widzisz, miejmy nadzieję, że dzięki dzisiejszej rozmowie dasz swoim słuchaczom zdolność, żeby od teraz – przynajmniej wielu spośród swoich słuchaczy – dostarczali właśnie ten rodzaj konstruktywnej, krytycznej informacji zwrotnej zamiast przyjmować postawę optymisty, który nie chce o tym myśleć w ogóle ani w ogóle nic robić, bo ktoś inny się tym zajmie lub kogoś kto po prostu będzie cię atakował, ponieważ stawia logikę przed gramatyką i nie przeprowadził żadnych badań, więc powie tylko, że gadasz brednie, no wiesz, bla bla bla bla bla. I to znowu jest systematyczna… To naprawdę poważna choroba naszego społeczeństwa, kiedy ludzie stawiają logikę przed gramatyką. Jest tak dlatego, że ludzi – zwłaszcza w ciągu ostatnich trzydziestu, czterdziestu lat – uczono kierować się emocjami zamiast dochodzić do różnych spraw.

Henrik Palmgren: No tak, jasne.

Jan Irvin: I znów cofamy się tutaj do Kanta, cofamy się do Rene Descartesa, do tych dwóch facetów. Jednak jeśli kierujesz się po prostu tymi ciepłymi, nieokreślonymi odczuciami i nie sprawdzasz informacji, które przekazujesz dalej, nieważne czy są pozytywne czy negatywne, jeśli masz tylko to ciepłe, nieokreślone uczucie, kiedy myślisz, że właśnie odebrałeś informację jako medium bez zweryfikowania tej informacji i przekazujesz ją dalej, no wiesz, że sądzisz, że ta osoba to kosmita czy ktokolwiek inny, ponieważ jej rodzice widzieli kogoś w telewizji kto jest, wiesz… Ostatnio w Filadelfii, gdzie miałem prelekcję, jeden z mówców… To była jedyna podstawa całej jego prezentacji, to, że jego rodzice doznali dziwnego uczucia oglądając telewizję. A inni, którzy też tam mieli prelekcję, wiem że niektórzy z nich, że jeden z nich był stypendystą Fulbrighta z tytułem doktora prawa i wiem, że był w pełni wyposażony w narzędzia retoryki i sofizmaty logiczne. Jeśli dał radę zostać stypendystą Fulbrighta nie rozumiejąc tych zagadnień, znaczy to, że jest sofistą lub człowiekiem niekompetentnym. To dla mnie przerażające, że nawet ludzie, którzy uważają się za wykształconych mogą rozpowszechniać tak wiele nieprawdziwych informacji. I potem coś takiego sprowadza się znowu do dwóch rzeczy: jeśli ktoś robi to celowo, jest sofistą, jest przebiegły, dostaje za to pieniądze albo ma w tym własny interes, który chce ochronić.

Druga grupa to ci, którzy są po prostu niewykształceni i robią to z czystej ignorancji.

W tym momencie musisz ich zapytać: „Czy są ci znane sofizmaty logiczne, błędy w rozumowaniu i tym podobne rzeczy?” Jeśli odpowiedzą „tak”, wtedy wiesz, że są sofistami, prawda? Jeżeli jednak nie są sofistami, to w takim razie nie mają umiejętności krytycznego myślenia, stosują logikę i gramatykę w nieodpowiedniej kolejności, nie wracają z powrotem na dół i nie pytają kto, co, gdzie i kiedy zanim wyciągną wniosek. To bardzo powszechne, ale może wrócimy naprawdę szybko do niektórych sofizmatów.

Henrik Palmgren: Tak, tak.

Jan Irvin: Naprawdę chciałbym, żeby twoi słuchacze dobrze zrozumieli wiele z nich. O ad hominem wspomniałem wcześniej i to jest po prostu atakowanie rozmówcy, człowieka. Osoba A wygłasza twierdzenie X, osoba B przeprowadza atak na osobę A, dlatego twierdzenie osoby A jest fałszywe.

Czyli wygłaszasz twierdzenie na temat, no nie wiem, to może być cokolwiek, na przykład na temat bombardowania Norwegii. Wygłaszasz na ten temat twierdzenie, a ktoś mówi: „Henrik, jesteś Szwedem, nie możesz wiedzieć niczego o Norwegii”. To jest rodzaj… Czyli wszystko co mówisz o Norwegii jest nieprawdą. To jest sofizmat ad hominem, który można też potraktować jako atak okolicznościowy ad hominem, że rozmówca ma w danej kwestii własną korzyść, ponieważ nie jesteś Norwegiem.

Henrik Palmgren: No tak, zgadza się.

Jan Irvin: Ale ktoś może też powiedzieć: „Henrik, jesteś teoretykiem spisku”, „Henrik, jesteś gejem” albo „Henrik, jesteś tym czy tamtym” zamiast zająć się konkretną informacją, którą przekazujesz. Odwołanie się do przekonania jest bardzo częste. Większość ludzi uważa, że twierdzenie X jest prawdziwe, dlatego też to twierdzenie jest prawdziwe. Wiesz, milion osób nie może być w błędzie. Milion Francuzów nie może się mylić, prawda?

Henrik Palmgren: Zgadza się, zgadza się. Wracamy tutaj do koncepcji informacji lub dezinformacji, że jeśli udało im się w pewnym sensie „zalać” nie tylko sieć internetową, ale też książki i tak dalej, konkretnego rodzaju informacją, będzie to uznane za „och, to twoje  odniesienie”, ale coś takiego nie powoduje, że tak jest, nie powoduje, że to jest w porządku.

Jan Irvin: No tak, a wracając do cytatu z Edwarda Bernaysa, który przeczytałem na początku wywiadu, co to oznacza, że sama umiejętność czytania nie wystarcza? Widzisz, Lew Tołstoj powiedział, że maszyna drukarska jest potężną maszyną do szerzenia ignorancji. Dlaczego tak jest? Widzisz, jeśli nie opanowałeś systematycznej metody przeglądania i weryfikowania danych, które zdobywasz podczas czytania, to można cię bardzo łatwo zwieść, prawda? I to jest cała tajemnica tego jak to działa oraz tego w jaki sposób media, prasa, książki i tego typu rzeczy wykorzystywane są do kontrolowania umysłu. Tak więc jeśli nie opanowałeś systematycznej metody przeglądania informacji i pytania kto, co, gdzie, kiedy, dlaczego i jak, tej całej systematycznej metody spirali, to bardzo łatwo cię zwieść lub kontrolować. Ale jeśli opanowałeś ten system, to zawsze jesteś w stanie wrócić do środka, sprawdzić dane i upewnić się, że nikt cię nie ogłupia. Pozwól, że przeczytam jeszcze cytat z sir Thomasa More’a, który znajduje się na stronie internetowej triviumeducation. On mówi:

„Bo jeśli znosisz to, że twoi ludzie są źle wykształceni, a ich maniery zepsute od niemowlęctwa, a potem karzesz ich za zbrodnie, do których usposobiła ich najwcześniejsza edukacja, jaki inny wniosek można z tego wyciągnąć poza tym, że najpierw tworzysz złodziei i bandytów, a później ich karzesz?”

Henrik Palmgren: No tak, tak.

Jan Irvin: To cytat z książki sir Thomasa More’a p.t. „Utopia” z jak mi się zdaje początku XVI wieku, mniej więcej z lat 20-tych lub 30-tych XVI wieku. Tak więc patrzymy tutaj na takie zjawisko, że ludzie, którzy nie opanowali systematycznej metody tworzą zasadniczo przestępców i bandytów z ludzi pozbawionych tej umiejętności, a potem winią ich za brak zdolności krytycznego myślenia. I winią ich za… Wiesz, elity mówią „głupi, ignorancki motłoch” bądź „prole”, „proletariusze”, ten rodzaj ludzi, „martwi”, „profani”, wszystkie te epitety. To wszystko wynika z tego, że ludzie w pierwszej kolejności nie przyswajają sobie trivium, ale także – w pierwszej kolejności – quadrivium, a także nie mają wiedzy z dziedziny filozofii, przynajmniej podstaw, które można znaleźć w wybitnych książkach świata zachodniego. Przejdźmy teraz do odwołania się do nowości. Wiesz, z tego słynął Terence McKenna.

Henrik Palmgren: Tak sądzisz?

Jan Irvin: X jest nowy, więc X jest prawidłowy bądź lepszy. Wiesz, cała jego teoria fali czasu zero oparta jest na przesłance, że nowość jest lepsza, ale… Wiesz, natura, z tego co możemy powiedzieć – chyba że jesteś zdeklarowanym twardym wyznawcą teorii Darwina, która moim zdaniem pod pewnymi względami służy bardziej eugenikom niż tym, którzy chcieliby ją zweryfikować – w każdym razie nie uważam, że natura zawsze wybiera nowość. Sądzę, że jest to typowe dla ludzi, zwłaszcza jeśli chodzi o technologię, ale to już inna sprawa.

Jest też odwołanie się do strachu. Obama… To jeden z ulubionych sofizmatów Obamy. Stosuje również sofizmat odwołania się do emocji. Ktoś przedstawia twierdzenie Y, które ma na celu wzbudzenie strachu, dlatego też prawdziwe jest twierdzenie X, które ogólnie rzecz biorąc odnosi się, ale nie musi odnosić się pod żadnym względem do Y. Wiesz… Terroryści z Al-Kaidy czają się w jaskiniach w komórkach terrorystycznych, gotowi, by w każdej chwili zniszczyć Amerykę, choć tak naprawdę są na drugim końcu świata. I, wiesz, to my wzmocniliśmy Al-Kaidę i daliśmy jej władzę. Zrobił to rząd Stanów Zjednoczonych, żeby walczyć ze Związkiem Radzieckim, a więc kolejna sprzeczność. I tak dalej.

Henrik Palmgren: Tak.

Jan Irvin: Możemy więc posunąć się dalej i mówić w jaki sposób można wykorzystać te rzeczy dla uzyskania dalszych informacji. O odwołaniu się do szyderstwa już mówiłem – mylisz się, bo ha ha ha ha ha. Odwołanie się do złośliwości, odwołanie się do tradycji… Sofizmat tendencyjnego przykładu jest dość oczywisty. Przykład S, który jest tendencyjny, został wzięty z populacji P. Wniosek W na temat populacji P wyciągnięty jest w oparciu o S, więc zasadniczo nie wnosisz wystarczająco dużo informacji. Wina przez skojarzenie to kolejny powszechny sofizmat. Pozwól, że na krótką chwilę zatrzymamy się przy niedostatecznym uzasadnieniu. Ten sofizmat jest bardzo powszechny i chętnie stosowany przez chrześcijan. Po pierwsze przesłanki, w oparciu o które ktoś twierdzi lub przesłanki, w oparciu o które ktoś zakłada, że dane twierdzenie jest prawdziwe, bezpośrednio lub pośrednio, pochodzą z tego samego źródła. A zatem załóżmy, że mówisz: „Bóg napisał Biblię”. Ale skąd wiesz, że Bóg napisał Biblię?

Henrik: Bo tak jest napisane w Biblii.

Jan Irvin: Bo tak jest napisane w Biblii.

Henrik Palmgren: Tak.

Jan Irvin: No więc to jest błędne koło w rozumowaniu, sofizmat niedostatecznego uzasadnienia, błagający o pytanie. Skąd wiesz, że jakiś rabin dwa tysiące lat temu dla własnej korzyści lub też korzyści własnego plemienia czy ludu nie napisał tego w Biblii? Podobnie jak to, że Izrael należy, w cudzysłowie, do „narodu wybranego”, co samo w sobie jest rasistowską przesłanką. Odczłowiecza się jedną grupę, a drugą wynosi ponad pozostałe. Potem mogli użyć tej logiki błędnego koła czy też argumentu niedostatecznego uzasadnienia do walki, odebrania ziemi i robienia różnych rzeczy związanych z syjonizmem, odczłowieczając siebie nawzajem, walcząc i wprowadzając w życie te brednie o nowym porządku świata. To wszystko opiera się na niedostatecznym uzasadnieniu i sofizmatach logicznych, więc następnym razem, kiedy wdasz się w dyskusję z syjonistami, możesz zwyczajnie powiedzieć: „Wiesz co, to jest sofizmat niedostatecznego uzasadnienia, a nie poprawny argument”. I na tym dyskusja się skończy, prawda? Jeśli rozmówca nie chce tego zrozumieć, to – choć brzmi to zabawnie – czort z nim.

Henrik Palmgren: No tak, to wszystko co możesz zrobić w tym momencie. Dokładnie, dochodzisz do pewnego poziomu, kiedy nie możesz założyć, że – choć się z nimi kłócisz – że mają to samo pojęcie o racjonalności ani nawet, że mają zdolność bycia racjonalnymi. Wiesz co mam na myśli, więc…

Jan Irvin: Zgadza się, zatem, rozumiesz, jeśli nie uczyli się konkretnie i nie zainstalowali we własnym umyśle systematycznego rodzaju krytycznego myślenia, to prawdopodobnie nie mają tej zdolności. Większość ludzi reaguje emocjonalnie na informację zamiast ją najpierw zweryfikować.

Henrik Palmgren: Tak, tak.

Jan Irvin: Tak więc zawsze ważne jest, żeby wrócić na dół i zapytać kto, co, gdzie i kiedy zanim odpowie się „dlaczego” w ramach logiki i zanim będzie można wyjaśnić innym „jak” w ramach retoryki. To zawsze opiera się na tej samej koncepcji problemu mylenia się. Ludzie wyciągają pochopne wnioski albo reagują emocjonalnie zanim sprawdzą dostępne dane.

Szklanka-wody Widzisz, to jest tak, że trzymam szklankę wody, którą właśnie podniosłem ze stołu. Mogę spojrzeć na szklankę wody, mogę postukać w szklankę wody, mogę polizać szklankę wody, mogę powąchać znajdującą się w niej wodę, mogę poczuć wszystko w związku z tą szklanką wody i realizuję w ten sposób gramatykę, kto, co, gdzie i kiedy na temat szklanki, zgadza się? Teraz rozumiem, mam o tym pojęcie, przeprowadziłem badanie tej szklanki. Mogę postawić szklankę na stole. Nie muszę się nią stać, żeby wyrobić sobie o niej pojęcie. Nie muszę wierzyć, trzymać się tych poglądów ani bronić ich swoim życiem jak religii czy czegoś podobnego – po prostu podnoszę ją, badam, zdobywam o niej pojęcie, a potem ją odstawiam. A kiedy ktoś chce do mnie podejść i porozmawiać ze mną o tym, to mogę mu wyjaśnić czego dowiedziałem się o tej szklance stosując właściwą retorykę, bez zabarwienia emocjonalnego, bez konieczności stawiania na pierwszym miejscu logiki. Przejawem stawiania logiki na pierwszym miejscu byłoby takie zdanie: „To jest ten… ten… nieprzezroczysty obiekt, który spadł z kosmosu i sądzę, że stworzyli go kosmici”.

Henrik Palmgren: No tak, tak.

Jan Irvin: Prawda? Więc wiesz, to powiedziałby ktoś, kto na pierwszy miejscu stawia logikę. Każdy pomysł, który przychodzi komuś takiemu do głowy, jest właściwą odpowiedzią. Nie ważne co. Więc wiesz, prawda nie istnieje, prawda nie ma znaczenia. No wiesz, kto podnosi lament, że prawda nie ma znaczenia?

Henrik Palmgren: Elity.

Jan Irvin: Czy to działa na twoją korzyść, jeśli nie obchodzi cię prawda? Jeśli po prostu szerzysz ideę pozytywnego myślenia i masz w nosie prawdę? Czy to naprawdę leży w twoim interesie? Moim zdaniem nie.

Henrik Palmgren: Masz rację i…

Jan Irvin: Mów dalej.

Henrik Palmgren: I wtedy ostatecznie znajdujesz się w sytuacji, kiedy możesz, kiedy sprawy mogą… Znajdujesz się niemal w narożniku filozoficznym lub na obszarze, gdzie możesz udowodnić lub obalić wiele rzeczy. W odniesieniu do pewnych kwestii możesz twierdzić, że tak jest, podczas gdy to nieprawda, tak? Możesz to wyrazić poprzez fizykę kwantową, możesz uwodnić, że tego tak naprawdę nie ma, no wiesz, również z perspektywy macierzy, że to jest…

Jan Irvin: To bardzo interesujące, że wspomniałeś o fizyce kwantowej. Widzisz, dowód, no wiesz… Pojęcie logiki to sztuka niesprzecznej identyfikacji. Tak więc jeśli nadal istnieje sprzeczność między twoją opinią a opinią drugiej osoby, co to dla ciebie oznacza? Powinno ci to powiedzieć:

„Aha, przeprowadziliśmy niewystarczające badania. Nie jesteśmy na tym samym poziomie. Nie ma między nami zgody”.

Albo jeżeli przeprowadziłeś badania, znasz prawdę i wiesz, że możesz uzasadnić swoje twierdzenie, możesz napisać o tym książkę i udowodnić punkt po punkcie, że to właśnie się dzieje, a przy tym wciąż pozostajesz otwarty na napływające dane, gdyby przypadkiem było coś, o czym zapomniałeś, to nadal istnieje taka możliwość, ale, widzisz, fizyka kwantowa wywodzi się z filozofii Kanta. Niedawno przeprowadzałem w swoim programie wywiad z Davidem Harrimannem, który pracuje w Instytucie Ayn Rand, a więc niewątpliwie wiele osób go nienawidzi. Jednak gorąco zachęcam, żeby ludzie posłuchali co on mówi, a mówi o koncepcji fizyki kwantowej pozwalając jednocześnie, by istniało 11 czy 12 sprzeczności.  To oznacza, że możesz nigdy niczego nie wiedzieć, że możesz równie dobrze zgasić światło i na zawsze dać temu spokój. Na świecie nie ma prawdy, wszystko może być dobre lub złe, prawdziwe albo fałszywe w każdym dowolnym momencie. Ale sądzę, że Harrimann odwala kawał świetnej roboty w swoim wykładzie „The Philosophic Corruption of Physics”. A jego książka, której tytułu w tej chwili zapomniałem… chwileczkę… jego książka ma tytuł „The Logical Leap”. Uważam, że jest po prostu fantastyczna. Harrimann rzeczywiście podaje wiele przykładów i faktycznie rzecz biorąc wykazuje, że to na drodze indukcji powstały prawa fizyki, dzięki którym dzisiaj działają nasze komputery, rakiety wystrzeliwane są w kosmos, światło się włącza i tak dalej. Te rzeczy powstały dzięki prawom fizyki, które z kolei powstały na drodze indukcji. A zatem nie byłyby możliwe, gdyby fizyka kwantowa była prawdziwa, a mimo to ich istnienia nadal nie traktuje się jako dowodu na istnienie fizyki kwantowej. Fizyka kwantowa jest nadal teorią. Istnieją pewne jej aspekty, które są prawdziwe i mogą działać, jednak cała ta rzecz i ta rzecz jako całość nie jest udowodniona, teoria m nie została udowodniona. Zatem to nadal jest teoria, a jeśli porównasz pracę Harrimanna z dziedziną fizyki kwantowej, to takie porównanie rodzi bardzo interesujące pytania, że cała ta dziedzina fizyki kwantowej oparta jest na nieracjonalności.

Henrik Palmgren: Ciekawe. Ponieważ z jednej strony uważam, że niektóre z tych nowych dziedzin nauki są korzystne dla określonych aspektów rzeczywistości. Wkraczamy tutaj na obszar… No wiesz, istnieje moralny obiektywizm, tego typu rzeczy, ale to wciąż są pojęcia filozoficzne… To tak jak… A znowu, kiedy wyobrażasz sobie… informację, którą uzyskałeś jako medium – jeśli zgodzisz się, by tak to ująć – wówczas jesteś na obszarze, że ktoś to musi zaaprobować, a ty to wtedy obalasz. Rozumiesz, co mam na myśli?

Jan Irvin: Ale coś takiego to zmierzanie donikąd, przedstawianie arbitralnych argumentów. Widzisz, trzeba pamiętać, że istnieje coś takiego jak ciężar dowodu. Jeżeli ktoś przedstawia jakąś ideę, spoczywa na nim ciężar dowodu, czyli obowiązek uzasadnienia tej idei. Jeżeli powiem, że tutaj w kącie siedzi zielony krasnoludek, a facet obok mnie powie: „Udowodnij to”, zadanie udowodnienia mojego twierdzenia spada na mnie. Kropka. A kiedy medium mówibla bla bla, to nic nie znaczy. Na tej osobie zawsze spoczywa ciężar dowodu, obowiązek uzasadnienia własnego twierdzenia. I nawet jeśli ktoś uzyskał informację jako medium, to powinien wrócić do kto, co, gdzie i kiedy i zdobyć dane, dzięki którym będzie mógł właściwie uzasadnić swoje twierdzenie prawidłowo.

Henrik Palmgren: Na pewno można dłużej mówić na ten temat, ale chciałem cię zapytać o słowa, o koncepcję używania bezpośrednich słów, a nawet całego słownictwa, stosowania terminów, które wszyscy znamy. Bo to jest kolejny problem.

Jan Irvin: Jak najbardziej. Dokładnie to robisz, kiedy realizujesz gramatykę. Gramatyczny aspekt trivium dotyczy słów,prawda?

Henrik Palmgren: Zdecydowanie.

Jan Irvin: A logika jest sztuką niesprzecznej identyfikacji, tak?

Henrik Palmgren: Tak.

Jan Irvin: Zatem kiedy słuchasz czyjejś wypowiedzi i mówisz:

„Dobrze, rozumiem, że to słowo[pojęcie] znaczy X, a ty jak je rozumiesz?”,

a druga osoba mówi:

„Cóż, ja rozumiem, że znaczy Y”,

to wtedy oboje możecie powiedzieć:

„Dobrze, a może oboje będziemy używać innego terminu [pojęcia] B zamiast X czy Y, co do którego wzajemnie się zgodzimy?”

Albo:

„Ustalmy, że w tym konkretnym przypadku będziemy używać mojej lub twojej definicji”. Prawda? W ten sposób znajdziemy się w tym samym punkcie. Pozbywasz się sprzeczności, a znalezienie się w tym samym punkcie [ang. getting on the same page] to właśnie dosłownie znaczy. Prawda? Kiedy musisz… Kiedy rozmawiasz na jakiś temat, ty i twój rozmówca musicie znaleźć się w tym samym punkcie. Jeśli ja czytam książkę i jestem na stronie 190, a ty jesteś na stronie 30 i ty zaczynasz, wiesz, ja próbuję wytłumaczyć ci co jest na stronie 190, a ty zaczynasz się ze mną kłócić, twierdząc, że się mylę – w oparciu o to, co powiedziałeś o stronie 30 – to jest to bardzo głupi powód do kłótni. Może po prostu cofnę się do strony 30 i wtedy porozmawiamy, prawda?

Henrik Palmgren: No tak, zdecydowanie, zgadza się. My jesteśmy, ludzie w ogóle nie znajdują się w tym samym punkcie i z tego powodu mamy wiele problemów.

Jan Irvin: Tak jest.

Henrik Palmgren: Ale inną kwestią… Mów, Jan.

Jan Irvin: Chciałem tylko powiedzieć, że to nieustannie sprowadza się do tego, że ludzie stawiają logikę przed gramatyką, przed badaniami. Wyciągają wnioski zanim zapytają kto, co, gdzie i kiedy. Jeżeli więc zawsze wracają, sprawdzają informację i dochodzą do wspólnego punktu:

„O! Wiesz, na której jesteś stronie? Jesteś na stronie 30, a ja na stronie 190. Dobra, poczekajmy aż oboje skończymy książkę i wtedy o tym porozmawiamy, tak żebyśmy znaleźli się w tym samym punkcie”.

Rozumiesz o czym mówię?

Henrik Palmgren: Tak, oczywiście.

Jan Irvin: W ten sposób nie mówisz o głupotach i nie powodujesz szumu, który powstaje, gdy ty i twój rozmówca nie jesteście w tym samym punkcie. Nie patrzysz jeszcze na te same wyniki badań, na tę samą gramatykę. A kiedy ty i twój rozmówca jesteście w tym samym punkcie, wiesz, jeśli ja patrzę na konkretną liczbę rzeczy, powinienem być w stanie dojść do dokładnie tego samego wniosku co ty. Wiesz, mogą się pojawić…

Mogą się pojawić głupcy, którzy przywołają filozofię Kanta. Skąd wiem, że białe jest białe albo że 2 to 2? Skąd wiem, że to jest prawdziwe? Albo skąd wiem, że ty jesteś prawdziwy? Co jeśli uderzę cię w twarz? Poczujesz to, prawda? Wiesz, my obaj możemy się zgodzić w czasie tej rozmowy, że ten kolor tutaj to biały, a ten tutaj to czarny. Po tej rozmowie, jeżeli będziesz chciał się cofnąć i dalej myśleć, że biały to fioletowy, a jeden plus jeden to trzy, to jak najbardziej możesz to zrobić, ale w tej rozmowie obaj przyjmujemy, że jeden plus jeden równa się dwa i każdy z nas przyjmuje, że biały to biały. Możesz myśleć nieracjonalnie bez przerwy przez cały dzień, jeśli właśnie to chcesz robić, ale ja nie będę grał w tę grę. Baw się dobrze.

Henrik Palmgren: Jan, czy zauważyłeś, by istniały jakiekolwiek obszary, w których słowa wchodzą do szarej strefy i trudniej je scharakteryzować, a pewność w pewnym sensie trochę się zmniejsza?

Jan Irvin: No cóż, niezupełnie, ponieważ istnieją te wszystkie aspekty… Chodzi mi o to, że istnieje taka rzecz jak sofizmat sofizmatu, kiedy musisz… No powiedzmy, że słuchasz kogoś i mówisz: „To jest sofizmat, to jest sofizmat, to jest sofizmat…”. Prawdopodobnie ten ktoś opowiada stek bzdur. Powinieneś jednak zauważyć, że jest coś takiego jak sofizmat sofizmatu i powiedzieć:

Cóż, założę, że ta osoba opowiada stek bzdur, ale zweryfikuję to bardzo szybko”.

Powiedzmy, że mieszkasz w małej wiosce, a po drugiej stronie wzgórza jest inna wioska i mieszkańcy obu tych wiosek ciągle ze sobą walczą. Ktoś przybiega w panice z drugiej strony wzgórza, stosuje odwołanie się do strachu i mówi:

„Właśnie nadchodzą, przyjdą i zabiją nas wszystkich, musicie pomóc!”.

Stosuje odwołanie się do strachu, odwołanie się do emocji, wszystkie te rzeczy, które normalnie odrzuciłbyś jako sofizmaty logiczne, prawda? Jednak aspekt gramatyki tej sprawy mówi ci, żeby wrócić na dół, sprawdzić kto, co, gdzie, kiedy i dlaczego – czy raczej kto, co, gdzie i kiedy – co oznacza, że będziesz musiał wejść na wzgórze, wystawić głowę ponad szczyt, popatrzeć i powiedzieć:

„Rany boskie, nadciąga armia, faktycznie nadciąga!”

Prawda? Więc właśnie tak to zawsze działa. To znowu jest systematyczna metoda. Wiesz, jeśli myślisz o tym jak o kole lub spirali, zwłaszcza spirali, ponieważ spirala umożliwia ci wyobrażenie sobie tej koncepcji, że bardziej się zagłębiasz, aby zdobyć więcej informacji, a potem wracasz na górę… Prawda? Ale to wciąż jest obracanie się w koło, tyle że schodzisz w dół na kolejny, kolejny poziom. Wiesz, możesz dojść do wniosku, że – jak mówiłem wcześniej –wniosek to A lub B. Cóż, to oznacza, że musisz zejść na jeszcze niższy poziom. Przez cały czas schodzisz niżej aż dojdziesz do samego dna. I wiesz, kiedy już dojdziesz do samego dna, nadal przechodzisz przez ten system, aby w każdej chwili dopuścić więcej informacji.

Możesz już jednak stwierdzić:

„Cóż, doszedłem do tego wniosku opierając się o wszystkie dostępne w tym momencie dane. Rzeczywiście, ktoś zbliża się do tego cholernego wzgórza”.

Zgadza się? Tak więc, wiesz, jeżeli ludzie to robią, jeśli sprawdzają snoops.com czy jakąkolwiek stronę zanim roześlą maile-łańcuszki, jeżeli sprawdzają i weryfikują rzeczy, które dostają bez zapowiedzi podczas seansu spirytystycznego czy czegokolwiek i rozumieją, że ciężar dowodu spoczywa na nich, czyli mają obowiązek uzasadnienia swojego twierdzenia, wówczas sprawy przybierają o wiele lepszy obrót dla nas wszystkich. Nie chodzi o to, żeby odrzucić świat duchowy. Wiesz, ja, będąc etnobotanikiem i autorem książek na ten temat, wiem, że… Miałem wiele doświadczeń związanych z telepatią i tym podobnych przeżyć, dlatego też naprawdę sądzę, wiem na podstawie informacji uzyskanych za pomocą pięciu zmysłów, że jest na świecie coś więcej niż to co opisuje nasz język, ale musimy uświadomić sobie, że gramatyka, logika i retoryka dotyczą wyłącznie języka, którego jesteśmy w stanie używać, a identyfikacja wszystkiego co znajduje się poza tym językiem jest nadal niemożliwa. Musimy zatem być świadomi, że mogą istnieć rzeczy, nowe odkrycia czy cokolwiek, które… wiesz, nowe terminy stworzone dla nowych odkryć, które wcześniej znajdowały się poza obszarem naszej świadomości, zgadza się?

Henrik Palmgren: Tak.

Jan Irvin: Więc wiesz, tylko dlatego że… Niektórzy empirycy, zwłaszcza z Ayn Rand, którzy są zdeklarowanymi ateistami, twierdzą, że nic niezwykłego nie jest możliwe, ale ja sam doświadczyłem zbyt wiele zgłębiając te tematy, żeby zupełnie odrzucić taki pogląd i uważam, że ponieważ logika i trivium dotyczą wyłącznie języka, to i tak musimy być świadomi wszelkich ewentualności znajdujących się poza tym językiem. Wciąż jednak musimy robić wszystko co w naszej mocy, by zweryfikować informacje i koncepcje zanim przekażemy je innym.

Henrik Palmgren: No tak. Zdecydowanie rozumiem twój punkt widzenia, Jan. To jest metoda, za pomocą której próbujesz dotrzeć do prawdy, a jednocześnie zauważasz, że nie wiemy wszystkiego, że nie mamy pełnego oprzyrządowania, by zmierzyć wszystkie zmienne we wszechświecie i nie zawsze możemy wierzyć, że nauka zna wszystkie odpowiedzi. To znaczy, jest inna…

Jan Irvin: Cóż, zauważ, że nauka zawsze polega na przyglądaniu się temu co jest dostępne… Takie jest znaczenie pojęcia nauka.

Henrik Palmgren: Pojęcie nauki, no tak.

Jan Irvin: Przyglądanie się dostępnym dowodom, a następnie ciągłe wypatrywanie nowych dowodów, które mogą coś zmienić, prawda?

Henrik Palmgren: Zgadza się.

Jan Irvin: To jest właśnie prawidłowa metoda naukowa. Jeśli ktoś trzyma się pojedynczej koncepcji, to nie… to znowu jest stawianie logiki przed gramatyką, a nie metoda naukowa. I co ciekawe, metoda naukowa i wiele jej aspektów wywodzi się z kabały. Więc, wiesz, to jest jeszcze jedna ”smakowita” informacja, w którą dziś nie będę się zagłębiał, ale można posłuchać podkastu nr 51 z Genem Odening na mojej stronie gnosticmedia, gdzie słuchacze znajdą wyjaśnienie tej kwestii. Powinniśmy jednak zająć się jeszcze kilkoma sofizmatami logicznymi, przynajmniej kilka.

Nie wspomniałem dotąd o sofizmacie post hoc –  A następuje przed B, stąd A jest przyczyną B. To również bardzo powszechny sofizmat w Ruchu New Age. Czarny kot przebiega mi drogę dziś wieczorem, jutro potykam się w centrum handlowym i łamię sobie palec u nogi, kiedy piszę smsa do przyjaciela. Nieważne, że nie patrzyłem pod nogi, że w chodniku było pęknięcie i pisałem smsa, to czarny kot, który poprzedniego wieczora przebiegł mi drogę spowodował to wszystko. Prawda? To jest zatem sofizmat post hoc.

Fałszywy trop jest kolejnym niezwykle powszechnym sofizmatem. Fałszywy trop… Zadajesz pytanie politykowi, a on zamiast bezpośrednio na nie odpowiedzieć, zaczyna się rozwodzić, zaczyna ci opowiadać:

 „Wiesz co, kiedy byłem małym chłopcem… bla bla bla.”

To co on robi to kieruje rozmowę na inne tory. Nazwa tego sofizmatu wywodzi się z dawnej tradycji polowań na lisy. Kiedy szkoliło się psa gończego, żeby ścigał lisa, i kiedy pies był mniej więcej gotowy, mniej więcej wyszkolony i chciało się wypróbować jego umiejętności, to robiłeś coś takiego, że wypuszczałeś lisa, a później szczułeś psa, żeby złapał tego lisa. Następnie przeciągałeś rybę po śladach lisa i skłaniałeś psa, by podążał za zapachem ryby zamiast lisa. Stąd właśnie mamy sofizmat fałszywego tropu, po prostu totalnie zmieniasz temat rozmowy i sprawdzasz czy rozmówca za tobą podąży. Politycy stosują ten sofizmat bardzo skutecznie.

Innym sofizmatem jest argument typu strach na wróble. Gwoli ścisłości, osoba prawna jako korporacja to argument typu strach na wróble. Osoba A prezentuje pogląd X, osoba B prezentuje pogląd Y, który stanowi zniekształconą wersję poglądu X, kiedy nagle osoba B atakuje swój własny pogląd Y, udając, że był taki sam, jak pogląd X i że z tego powodu pogląd X jest w jakimś sensie wadliwy lub nieprawidłowy, ponieważ ten facet przekręcił twój argument w pierwszej kolejności i stworzył chochoła, stracha na wróble, który wygląda jak człowiek, ale tak naprawdę nim nie jest. No wiesz, nie jest ani korporacją ani człowiekiem. Tworzy tę fałszywą ideę, a później ją atakuje i udaje, że to był twój argument. To kolejny bardzo często spotykany sofizmat. Zachęcam również, żeby ludzie nauczyli się łacińskich nazw sofizmatów, bo to ogromnie pomaga zrozumieć skąd się wzięły, a także zrozumieć związane z nimi słowa i tak dalej. I znowu, ucząc się sofizmatów logicznych [błędów w rozumowaniu], ludzie zdobywają wiedzę jawną zamiast intuicyjnej na temat tego czy ktoś opowiada im kłamstwa.

Aha, jeszcze jeden sofizmat, o którym powinienem wspomnieć to sofizmat śliskiego zbocza. Jest bardzo powszechny. Jeżeli zalegalizujemy marihuanę, jutro wszyscy będą sobie wstrzykiwać heroinę na ulicach. Prawda? Wiesz, jedno nijak nie przystaje do drugiego. Albo jeśli nie będziemy ścigać Osamy bin Ladena, to terroryści będą wszędzie, mimo że CIA codziennie dopuszcza się aktów terrorystycznych na całym świecie. Wczoraj czy przedwczoraj czytałem artykuł, w którym było podane, że obecnie w różnych krajach na świecie CIA przeprowadza dziennie 70 czy 80 tajnych operacji.

Henrik Palmgren: Tak, tak.

Jan Irvin: Tak więc nigdy nie wiadomo kogo właśnie mordują ani jaką tajną wojnę prowadzą. Nic nie wiadomo, a to wszystko dzieje się tutaj w domu albo tutaj się zaczyna.

Innym sofizmatem, o którym chcę bardzo szybko powiedzieć jest sofizmat płaszczyzny porozumienia. Powiedzmy, że przeprowadziłem badania na jakiś temat, pokonałem całą drogę na sam dół, przeszedłem przez gramatykę i wszystko inne, pozbyłem się wszystkich sprzeczności i wiem, że znam prawdę na ten konkretny temat. Ok?Przedstawiam więc swój konkretny pogląd, wielu ludzi jest wzburzonych i mówią:

„Nie, nie, nie, nie, to nie jest prawidłowa odpowiedź”.

Stawiają logikę przed gramatyką, bulwersują się i tworzą przeciwstawny pogląd, który jest dokładnym przeciwieństwem twojego. Ok? Wtedy zjawia się polityk, który mówi:

„Wy po tej stronie i wy po tamtej stronie, przestańcie ze sobą walczyć. Stwórzmy coś tutaj dokładnie w samym środku”.

Ok? Ty już zweryfikowałeś wszystkie informacje, przeszedłeś przez gramatykę i logikę, zweryfikowałeś wszystko i wiesz, że to co przedstawiłeś jest prawdziwe i zgodne z faktami, ok? Wiesz na pewno, że druga strona stawia logikę przed gramatyką. Niczego nie sprawdzili i reagują emocjonalnie, a ich koncepcja jest nieprawdziwa ok? Tak więc co się stanie, jeśli zgodzisz się na środek?

Henrik Palmgren: Dostajesz nieprawdziwą wersję, no wiesz, godzisz się na sytuację, w której otrzymujesz połowiczną prawdę.

Jan Irvin: Po prostu zaakceptowałeś kłamstwo.

Henrik Palmgren: No tak, tak.

Jan Irvin: Zatem niczego nie udaje się osiągnąć. To co robisz po prostu unieśmiertelnia problem. To tutaj politycy zazwyczaj robią swój biznes, prawda?

Henrik Palmgren: Tak.

Jan Irvin: To jest nieprawidłowy, słaby sposób myślenia. I wiesz, to tylko krótki przegląd kilku najważniejszych sofizmatów, ale jeśli słuchacze wejdą na moją stronę triviumeducation.com, mogą kliknąć na linki i dowiedzieć się o nich więcej. Jest też podstrona z filmami video, jest video dotyczące sofizmatów logicznych, które zrobiłem z dr. Michaelem Labossiere. Jest bardzo dobre. Zachęcam, żeby słuchacze obejrzeli to video i posłuchali tych rozmów wiele razy, żeby zaczęli to rozumieć. Ja słuchałem tego chyba 10 czy 15 razy zanim sofizmaty logiczne naprawdę zaczęły być dla mnie zrozumiałe. Na koniec, Henrik, zanim zakończę rozmowę, chcę bardzo szybko wspomnieć o quadrivium, które jest drugim aspektem siedmiu sztuk wyzwolonych – pierwszym, jak mówiłem, jest trivium.

Quadrivium oparte jest na arytmetyce lub matematyce, geometria jest druga, muzyka lub teoria harmonii trzecia, zaś astronomia czwarta. Można też powiedzieć czwarta, piąta, szósta i siódma, jako że to siedem sztuk wyzwolonych.

Quadrivium odnosi się do materii i ilości, cztery wyższe sztuki wyzwolone, zaś

  1. Matematyka to liczby same w sobie, czysta abstrakcją poza przestrzenią i czasem.
  2. Geometria zaś to liczby w przestrzeni,
  3. Muzyka lub teoria harmonii to liczby w czasie.
  4. Astronomia to liczby w przestrzeni i czasie.

Podobnie jak w przypadku trivium, nauk tych trzeba nauczać w kolejności, trzeba znać matematykę zanim się przejdzie do geometrii, trzeba znać geometrię zanim… Tutaj w Stanach Zjednoczonych robią coś takiego i zrobili również mnie coś, co wszystko mi spieprzyło, a mianowicie nauczyli mnie matematyki, a potem algebry przed geometrią. Musi być zachowana właściwa kolejność, abyśmy mieli podstawy i mogli zrozumieć historyczne pochodzenie tych rzeczy. Dzięki temu twój własny umysł może skorzystać z wiedzy na temat tego w jaki sposób starożytni sami korzystali dokładnie z tego samego zasobu wiedzy. Chciałem bardzo szybko dodać tych kilka słów o quadrivium, tak byśmy nie zostawili twoich słuchaczy w zawieszeniu, żeby na ten temat też co nieco wiedzieli.

Henrik Palmgren: To naprawdę bardzo interesujące, Jan. Zbliżamy się już do końca, ale koniecznie chciałbym powtórzyć nazwy twoich stron internetowych… gnosticmedia.com to twoja główna strona.

Jan Irvin: Może przeliterujemy tę nazwę. gnosticmedia.com. Jest też strona internetowa triviumeducation.com. Być może słuchacze będą chcieli zajrzeć na jeszcze inną stronę, którą prowadzę – popupfallacies.com. [ang. pop up – wyskakujące okienka].

Henrik Palmgren: Pop up… Tam są chyba przykłady niektórych rzeczy, o których dziś mówiłeś. Przykłady w czasie rzeczywistym.

Jan Irvin: Tak. Pozwól, że dla przykładu wyjaśnię jak powstało moje ostatnie video z wyskakującymi okienkami. To jest oparte na starym pomyśle… nie wiem czy macie w Szwecji VH1? Wiem, że w Europie jest MTV.

Henrik Palmgren: Niestety mamy. Tak, Jan.

Jan Irvin: No tak, miałem MTV, kiedy mieszkałem w Europie. VH1 to kanał podobny do MTV. Kiedyś grali muzykę, teraz robią to w mniejszym zakresie. Mieli coś takiego co się nazywało video z wyskakującymi okienkami, kiedy podczas teledysku wyskakiwały okienka, w których nabijali się z muzyków albo podawali różne opinie o zespołach i tak dalej, prawda? No więc ja wykorzystałem ten sam pomysł i zacząłem go stosować dla sofizmatów – sofizmaty w wyskakujących okienkach. Ostatnie video, które zrobiłem to przemówienie Obamy z 1. maja na okoliczność śmierci bin Ladena. Trwa 9 minut i 48 sekund i w jego trakcie Obama wygłasza chyba 86 kłamstw. Wiesz, sofizmat oznacza kłamstwo, więc nazwaliśmy to wskaźnikiem liczby kłamstw na minutę. Wskaźnik liczby kłamstw na minutę Obamy to 9,5.

Henrik Palmgren: Całkiem nieźle.

Jan Irvin: No, całkiem cholera nieźle. Kiedy oglądasz to video, możesz zobaczyć jak Obama obraca całą retorykę, żeby kłamać i manipulować ludźmi, prawda?

Henrik Palmgren: No tak.

Jan Irvin: Kłamać i manipulować tobą, zatem, wiesz, cały pomysł z sofizmatami w wyskakujących okienkach… Słuchacze, których to zainteresowało znajdą link po lewej stronie. Mogą ściągnąć zestaw narzędzi potrzebny do stworzenia video z sofizmatami w wyskakujących okienkach, stworzyć własne i przesłać je do nas, a my je zamieścimy na stronie. Kiedy robisz takie video, bardzo pomocne jest nauczenie się sofizmatów, bo to polega na tym, że przeglądasz jakiś materiał i wyłapujesz je. Opanowanie ich jest bardzo pomocne zarówno do tego, żeby stworzyć takie video, jak i po to, by uświadomić ludziom, w jaki sposób politycy i tym podobni używają fałszywej retoryki przeciwko nim.

Henrik Palmgren: Zdecydowanie. Bardzo ci dziękuję za poświęcony nam dzisiaj czas, Jan. Słuchanie o trivium było bardzo interesujące. Myślę, że na pewno wiele osób w ruchu tropiącym różnego rodzaju konspiracje czy alternatywnym mają się czego uczyć. Dedukcja, Jan, czyli pewnego rodzaju metoda służąca temu, aby, miejmy nadzieję, zbliżyć się do prawdy, koncepcja i słowo, które jest obecnie bardzo atakowane i obejmuje… nadużywane i stosowane w odniesieniu do przeróżnych rzeczy, a ludzie mają brać je za dobrą monetę, ponieważ to jest teraz prawda. Jestem jak najbardziej z tobą w tych próbach zbliżenia się do prawdy i kiedy rozmawiamy, Jan, zawsze istnieje obszar…

 

Niewidoczne sprężyny

Źródło: O czym lekarze Ci nie powiedzą – maj-czerwiec 2015

Grupy wsparcia pacjentów walczą o rejestrację nowych leków dla swych członków – pod powierzchnią kryje się jednak znaczący wpływ wielkich koncernów farmaceutycznych

Załóżmy, że właśnie zdiagnozowano u Ciebie przewlekłe schorzenie – co zrobisz w pierwszej kolejności? W naszych czasach wiele osób sięga natychmiast po iPhone, iPad lub laptop, by przeszukać Google. Na pierwszych miejscach wśród rezultatów wyszukiwania pojawią się grupy wsparcia chorych. I cóż w tym złego? W końcu mają pomagać pacjentom, dostarczając im wyważonych i obiektywnych informacji na temat danego schorzenia i dostępnych metod jego leczenia.

Przy bliższym zbadaniu okaże się jednak, że większość proponowanych terapii opiera się na lekach wydawanych na receptę, podczas gdy metody alternatywne traktowane są bardzo pobieżnie. Jeszcze dokładniejsze zgłębienie tematu ujawni, że – zupełnie przypadkowo – producenci owych leków są również sponsorami grup wsparcia pacjentów.

Taka forma pośredniego lobbingu stosowana jest powszechnie przez wielkie koncerny farmaceutyczne już od wielu lat. Nadano jej już nawet nazwę: astroturfing, wywodzącą się od marki sztucznej trawy, jaką pokrywane są boiska sportowe. Astroturfing oznacza fałszywą oddolną kampanię, obejmującą sponsorowanie grup wsparcia pacjentów, niezależnych grup lobbystycznych, takich jak Sense About Science, oraz fałszywe błogi, znane jako „flogi”.

Badanie przeprowadzone wśród 29 grup wsparcia pacjentów ujawniło, że 27 z nich było pod tak silnym wpływem sponsorujących je firm farmaceutycznych, że podawało pacjentom wiadomości nieobiektywno i stronnicze. Minimalizowano i bagatelizowano skutki uboczne leków, jednocześnie przesadnie zachwalając skuteczność intensywnie promowanych terapii. Tylko nieliczne grupy wspominały o jakichkolwiek zamiennikach farmaceutyków.

Chociaż działania takie mają miejsce od lat, dopiero niedawno powiązania między koncernami farmaceutycznymi a grupami wsparcia pacjentów zostały nagłośnione. Narodowy Fundusz Zdrowia (NHS) w Walii umieściła niedawno lek stosowany w stwardnieniu rozsianym (SM), Sativex (nabbdmols), na swej liście leków bezpiecznych i skutecznych, a kluczową rolę w lobbingu leku odegrała grupa wsparcia pacjentów MS Trust.

– Będąc organizacją charytatywną, prowadziliśmy długą kampanię na rzecz szerokiej dostępności Sativexu przez wzgląd na poważny wpływ na spastyczność SM (wzmożonego napięcia mięśni) w codziennym życiu – powiedziała stacji BBC dyrektor ds. rozwoju usług tej grupy.

Nie wspomniała jednak o tym, że firma Bayer, producent Sativexu, sponsoruje jej grupę, a w latach 2012 i 2013 przekazała na jej rzecz 5 tys. funtów. Nie ma też o tym żadnej wzmianki na stronie internetowej grupy ani w jej wydawnictwach. W dorocznym przeglądzie uwzględniono wprawdzie fundusze pozyskane od korporacji w wysokości 54 121 funtów, acz nie wyszczególniono, kim byli sponsorzy.

Firmy farmaceutyczne zmuszone są jednak – na mocy wytycznych Stowarzyszenia Brytyjskiego Przemysłu Farmaceutycznego – do zachowania większej przejrzystości. Bayer ujawnia więc na swej stronie internetowej,
że dokonał wspomnianej wpłaty 5 tys. funtów, a z kolei Genzyme – firma należąca do koncernu Sanofi – podarowała 15 tys. funtów. Tak się składa, że Genzyme jest wytwórcą innego leku stosowanego w stwardnieniu rozsianym – teriflunomidu. Firma Biogen Idee przekazała na rzecz MS Trust 50 tys. funtów. Produkuje ona trzy leki wykorzystywane w leczeniu SM: peginterferon beta-la, famprydy-nę i dimetylofumaran, a nad kilkoma kolejnymi właśnie pracuje.

W czerwcu bieżącego roku Michelle Mitchell, przewodnicząca innej grupy wsparcia dla pacjentów z SM – MS Society – skrytykowała brytyjski Narodowy Instytut Zdrowia i Jakości Klinicznej (NICE) za blokowanie dostępu do „zmieniających jakość życia” leków, takich jak nabbdmols (Bayer) i fampry-dyna (Biogen), „choć są one dopuszczone do użycia i okazały się skuteczne w ułatwianiu pacjentom chodzenia i w łagodzeniu bolesnych skurczów mięśni”;. Nie wspomniała przy tym, że jej organizacja sponsorowana jest przez producentów tych leków: Biogen przeznaczył na ten cel 21 tys. funtów, a Bayer 5 tys. funtów.

Zarówno MS Trust, jak i MS Society aktywnie działały na rzecz zatwierdzenia przez Szkockie Konsorcjum Leków (SMC) teriflunomidu wytwarzanego przez Genzyme, a sprzedawanego pod nazwą Aubagio, nie ujawniły jednak, że były sponsorowane przez tegoż dostawcę leku. W 2013 r. Genzyme przekazał 31 700 funtów na rzecz MS Society i kolejne 38 tys. funtów na rzecz MS Trust. Konsorcjum SMC jest szkockim odpowiednikiem Instytutu NICE; określa, czy dany lek przynosi korzyść, czy jego cena nie jest wygórowana, i czy powinien zostać dopuszczony do stosowania przez Krajową Służbę Zdrowia (NHS).
Niewidoczne sprężyny Grupy wsparcia dla pacjentów z SM nie są jedynymi, które zalecają leki produkowane przez swych sponsorów. Dochodzenie prowadzone przez szkocką gazetę „Sunday Herald” ujawniło, że osiem innych niedawnych decyzji podjętych przez SMC – oprócz Aubagio – było przedmiotem intensywnego lobbingu ze strony grup wsparcia pacjentów, z których wszystkie dziwnym zbiegiem okoliczności były sponsorowane przez producentów tych leków2.

• The National Ankylosing Spon-dylitis Society (Krajowe Towarzystwo Zesztywniającego Zapalenia Stawów Kręgosłupa) było gorącym orędownikiem zatwierdzenia leku Cimzia, wytwarzanego przez UCB Pharma UK. W 2013 r. firma farmaceutyczna przekazała Towarzystwu 26 850 funtów. SMC zatwierdziło stosowanie leku przez Krajową Służbę Zdrowia.

• Skin Conditions Campaign Scotland (Szkocka Kampania Schorzeń Skórnych) wspierała wniosek złożony do SMC przez firmę Galderma UK o dopuszczenie żelu przeciwtrądzikowego Epiduo. Kampania otrzymuje corocznie od producenta 2 tys. funtów.

• Novo Nordisk nie uzyskało akceptacji SMC dla swego leku insulinowego Tresiba, pomimo poparcia ze strony South Asian Health Foundation (Połu-dniowoazjatyckiej Fundacji Zdrowia). W 2013 r. wspomniana firma farmaceutyczna przekazała fundacji 35 tys. funtów.

• Firma Celgene uzyskała dopuszczenie swego leku o nazwie Revlimid do ograniczonego stosowania u pacjentów ze szpiczakiem mnogim. Wniosek poparty został przez stowarzyszenie Myeloma UK (Stowarzyszenie Szpiczaka,Wielka Brytania), które przyjęło w ramach darowizny od Celgene w roku 2013 108 tys. funtów, a w 2012 -175 tys. funtów.

• Bayer wystąpił do SMC o zatwierdzenie leku do wstrzyknięć, Eylea, przynoszącego ulgę osobom z upośledzeniem widzenia z powodu obrzęku plamki żółtej i wysiękowej postaci zwyrodnienia plamki żółtej, związanego z wiekiem. The Royal National Institute of Blind People (Scotiand) (Królewski Krajowy Instytut Niewidomych, Szkocja) udzielił poparcia wnioskowi, nie wspomniał jednak o tym, że Bayer podarował mu w 2013 r. prawie 58 tys. funtów, a w 2012 – około 97 tys. funtów. • Merck, Sharp & Dohme nie zdołali przekonać SMC o zaletach infliximabu, ich leku przeciwko wrzodziejącemu zapaleniu jelita grubego, pomimo zabiegów ze strony charytatywnej organizacji Crohn’s and Colitis UK (Stowarzyszenie Choroby Crohna i Zapalenia Jelita Grubego, Wielka Brytania), która w 2012 r. otrzymała od MSD ok. 20 tys. funtów.

• Zezwolenie na stosowanie leku na łuszczycowe zapalenie stawów o nazwie Stelara firmy Janssen-Cilag zostało rozszerzone przez SMC przy poparciu Psoriasis Association (Stowarzyszenia Łuszczycy), obdarowanego przez jego producenta 25 636 funtami w 2011 r. i 9 tys. funtami w 2012 r.

• Firma Boehringer Ingelheim złożyła wniosek o zatwierdzenie leku stosowanego w raku płuc, Gilotrif, a wniosek ten poparła Roy Castle Lung Cancer Foundation (Fundacja Raka Płuc Roya Castle), która otrzymała od wytwórcy specyfiku 16 127 funtów w 2012 r. i 400 funtów w roku ubiegłym.

Sponsoring nie całkiem ukryty

Grupy wsparcia pacjentów odgrywają istotną rolę w procesie decydowania o tym, które leki powinny być dostępne. W Szkocji mają też możliwość zgłaszania wniosków do SMC. Dwóch byłych prezesów tego Konsorcjum nadesłało do „Sunday Herald” list, w którym poddają w wątpliwość słuszność utrzymywania tak uprzywilejowanej pozycji tych grup.

Profesorowie David Webb i Kenneth Paterson napisali: „Być może powinniśmy rozważyć, czy zaangażowanie pewnych grup lub osób w proces podejmowania decyzji nie jest niestosowne ze względu na kierujące nimi interesy, lub przynajmniej zapewnić całkowitą jawność tych interesów podczas dyskusji”.

Czasami sponsoring ma postać subtelną i ukrytą. Czasami jest bardziej jawny, jak w przypadku GlaxoSmithKline (GSK), gdy sponsorowało ono Ekbom Support Group – grupę wsparcia dla osób z zespołem niespokojnych nóg (RLS). GSK nie tylko zapewniało finansowanie grupy, lecz także zamieściło na jej stronie internetowej reklamę przekierowującą do własnej witryny GSK, gdzie promowano ich lek wykorzystywany w chorobie Parkinsona, Adartrel (ropinirol), jako lekarstwo na RLS.

Niestety, reklama ukazała się na stronie na całe osiem miesięcy przed tym, nim lek został zatwierdzony.

Organizacja Prescription Medicines Code of Practice Authority (PMCPA), nadzorująca reklamowanie leków w Wielkiej Brytanii, oceniła, że GSK „w rezultacie kierowało pacjentów do strony internetowej, zawierającej mylące informacje na temat bezpieczeństwa stosowania ropinirolu (…) co mogło pośrednio zachęcać pacjentów do zwracania się do swych lekarzy o przepisanie tego leku”3.

Nie wszystkie grupy wsparcia pacjentów akceptują farmaceutyczny sponsoring. Fundacja zdrowia psychicznego MIND odmawia przyjmowania pieniędzy od firm farmaceutycznych, a jej dyrektorka do spraw pozyskiwania funduszy, Cathleen Miles, powiedziała w wywiadzie dla „British Medical Journal” – „Jedynie pozostając całkowicie niezależnymi od firm farmaceutycznych, możemy zachować niezależność głosu i oferować obiektywne informacje wszystkim, którzy zgłoszą się do nas po wsparcie i pomoc w podjęciu decyzji, jaka terapia będzie dla nich najlepsza”4.

Ci, którzy przyjmują jednak datki od wielkich koncernów farmaceutycznych, utrzymują, że producenci leków stanowią tylko niewielki procent ofiarodawców i że ich darowizny nie mają wpływu na decyzje podejmowane przez grupę. Twierdzą, że dobro pacjentów jest dla nich najważniejsze, można jednak mieć co do tego poważne wątpliwości – widząc, jak wiele faktów starają się utrzymać w tajemnicy.

Niestety, mechanizmy jawności nie działają jeszcze w Polsce. Dopiero od połowy przyszłego roku firmy farmaceutyczne ujawniać będą wysokość wynagrodzenia wypłaconego lekarzowi za przeprowadzony wykład, darowizny dla szpitali. Do publicznej wiadomości podane zostaną m.in. wysokość przekazanych darowizn, wiadomości o sponsoringu wydarzeń oraz koszty związane z podróżami. Ujawniane będą również szczegóły współpracy z instytucjami naukowymi i szpitalami, a także informacja o świadczeniach związanych z działalnością badawczo-rozwojową. Będzie to dotyczyło jedynie firm farmaceutycznych zrzeszonych w Związku Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych INFARMA oraz tych, które przyjęły „Kodeks Przejrzystości”. Został on opracowany przez Europejską Federację Przemysłu i Stowarzyszeń Farmaceutycznych (EFPIA), a w Polsce wdraża go INFARMA, będąca członkiem EFPIA. Dotychczas „Kodeks przejrzystości” zaakceptowały wszystkie firmy zrzeszone w INFARMIE (29) oraz trzy firmy farmaceutyczne nie będące członkami tego związku. Do tego czasu warto uważnie przyglądać się stowarzyszeniom pacjentów, lobbują-cym wprowadzenie danego leku i nie wahać się zadawania pytań o to, kto i w jakich kwotach je sponsoruje.

Bryan Hubbard

 

BIBLIOGRAFIA
1 The Telegraph, 9 June 2014; http://goo.gl/KAnmbE
2 Sunday Herald, 15 June 2014; http://goo.gl/Jjsb22
3 http://goo.gl/JldXQe
4 BMJ, 2014; 349: g5892

 

Astroturf i Manipulacja Medialna – Sharyl Attkisson

Wpisujecie hasło „szczepienia” w wyszukiwarce Google i co się pojawia? Cała masa propagandy! Jak dotrzeć do prawdy? Jak nauczyć się zauważać, że pewne strony są sponsorowane, a niektórzy komentatorzy – są płatnymi Trollami. Eksperci w swojej roli – ASTROTURF. W tej otwierającej oczy przemowie, doświadczona dziennikarka z CBS, Sharyl Attkisson, wyjaśnia, co to jest Astroturf oraz jak wiadomości multimedialne są skutecznie manipulowane, aby wpłynąć na Waszą opinię. Łącznie z Wikipedią, o której również jest mowa w tym materiale… A szczególnie powinni to obejrzeć wszyscy zwolennicy szczepień, którzy uważają, iż potrafią wyszukać rzetelne informacje w Internecie oraz ufają swoim lekarzom – być może te 10minut pomoże obudzić się im z Matrixa, w którym żyją.

Samoorganizacja – napisy PL

Porządek pojawia się wtedy, gdy organizmy współdziałają z sobą, by tworzyć nowe właściwości, poprzez połączenie swoich możliwości.Protony, neutrony i elektrony łączą się by zbudować atomy. Atomy łączą się by stworzyć cząsteczki.Cząsteczki współdziałają by stworzyć komórki. Pojedyncze komórki łączą się ze sobą, by tworzyć wielocząsteczkowe kolonie cząsteczek. Niektóre zajmują się trawieniem, inne są odpowiedzialne za ruch, a pracując razem tworzą tkanki.Tkanki połączone razem ewoluują w wielokomórkowy organizm, jak w pełni rozwinięty system nerwowy.A to wszystko dzieje się poprzez zachowanie pojedynczych komórek, które poruszając się indywidualnie poruszają cały żyjący organizm.Więc musisz się siebie zapytać, czym jest żyjący organizm? Żywy organizm jest systemem ekstremalnie złożonej interkomunikacji. Spróbuj zdefiniować czym jesteś, kiedy wchodzisz w detale, nagle zdajesz sobie sprawę, że gdy zdejmujesz skórę i patrzysz pod spód i jesteś złożonym systemem rurek i włókien pięknie ułożonych w piękne wzory.Gdy spojrzysz na to pod mikroskopem, ta cała masa małych stworzeń biegająca po naszym organizmie wcale nie wygląda jak ludzie.Choć oni wydawaliby się ludźmi gdyby się im przyjrzeć.Ponieważ wewnątrz nas, mają problemy, różnego rodzaju walki, kolaboracje, konspiracji i tym podobne.Ale jeśli nie robiliby tego, my nie bylibyśmy zdrowi.Jeśli te różne komórki w naszej krwi nie walczyłyby ze sobą, umarlibyśmy.Dlatego wojny na pewny poziomie przynoszą ogólny spokój i zdrowie na innym poziomie.Ludzie zawsze będą mieli problemy, zawszę będą się zderzać bez znaczenia w jakim systemie żyją.Ale od nas zależy czy to rozumiemy i czy umiemy odwrócić te rzeczy w proces uczenia się.Weź jakikolwiek zorganizowany system życia, na przykład to jak zachowuje się ogród.Pełen jest gatunków, które w pewnym stopniu ze sobą konkurują, ślimaki i inne owady przeciw sobie.Ponieważ te małe walki ciągle mają miejsce, życie ogrodu jako całości jest utrzymane.Nie można wyrzucić ślimaków, pomimo tego, że jedzą sałatę. Jeśli nie będzie ślimaków, ptaki nie przylecą. Ponieważ one lubią ślimaki. A ptaki robią wiele pożytecznych rzeczy dla Twojego ogrodu, na przykład dostarczają odchody. Więc ceną posiadania ptaków są ślimaki, które będą jadły sałatę. W ten sam sposób ludzie są inni, ale w tym samym czasie ludzie są ze sobą powiązani, polegają na sobie. Tak jak organy w Twoim ciele, można się kłócić, że żołądek jest fundamentalny, jedzenie jest bardzo ważne, a dodatkowo mózg rośnie jako przedłużenie żołądka, by otrzymywać jak najwięcej jedzenia. Więc można powiedzieć, że mózg jest sługą żołądka. Ale równie dobrze, można się kłócić, że mózg jest najważniejszy. To on przeprowadza wszystkie procesy myślowe i potrzebuje, by żołądek dostarczał mu energii. Można także polemizować, że organy płciowe są najważniejsze, a one potrzebują zarówno mózgu jak i żołądka, by utrzymać ekstazę potrzebną do reprodukcji. Ale wtedy, mózg i żołądek mogą stwierdzić, że im się to nie opłaca. Prawda w tym temacie jest taka, że nikt nie jest najważniejszy, nikt nikim nie pomiata. Nie znajdziesz mózgu bez żołądka czy organów płciowych. Wszystkie są jednością i to jest główną wadą imperiów, władców, przywódców. Nikt nie jest najważniejszy. Ludzie nie powinni rządzić innymi ludźmi. Wszyscy powinni pracować razem, w taki sam sposób w jaki nasze ciało porusza się razem. Wszystkie komórki w naszym ciele ruszają się razem, nie musisz ich zmuszać do współpracy. Nie musisz zmuszać komórek mózgowych do współpracy. Nie musisz im nic kazać. Nie musisz tworzyć różnego rodzaju traktatów. One po prostu to robią. Te sieci neuronów tworzą myśli bardziej złożone niż te które mógłby stworzyć, przesłać lub zrozumieć pojedynczy neuron. Spójrz tylko na ptaki. Zauważ jak ptaki nagle obracają się w powietrzu. Skręcają jakby były jednym ptakiem, ale kiedy lądują na piasku, stają się jednostkami, które mogą biegać niezależnie od siebie. Pomimo tego, że ptaki kontrolują siebie, istnieje zestaw zasad na czas gdy wchodzą ze sobą i z otoczeniem w interakcje. To samo dzieje się z ławicami ryb. U ryb możemy znaleźć złożony układ, wszystkie współpracują bez przywódcy, nie ma pojedynczego mózgu operacji na górze, który przekazywał by rozkazy w dół. Nie ma kierownika. Nie ma szefa kontrolującego funkcje tych ryb. Są samo organizujące się, więc porządek nie potrzebuje centralnej koordynacji. Ludzie mogą się spontanicznie organizować i tworzyć tego typu struktury, gdzie jednostka może dawać od siebie, kopiować lub otrzymywać, a nawet koordynować. To dzieje się poprzez stowarzyszenia, które powodują spontaniczne dyskusje, zrozumienie i prostotę w złożoności. To właśnie jest porządek.

———————————————–

Fragment z książki Józefa Kosseckiego „Cybernetyka kultury”

„W ustawicznej wymianie energii i informacji ze środowiskiem (metabolizm energetyczny i informacyjny) każdy żywy ustrój, od najprostszego do najbardziej skomplikowanego, stara się zachować swój własny porządek. Utrata tego porządku jest równoznaczna ze śmiercią, jest zwycięstwem drugiego prawa termodynamiki (entropii). Mimo pozornej stałości żywego ustroju żaden atom w nim nie pozostaje ten sam; po krótkim stosunkowo czasie zostaje wymieniony przez atom środowiska zewnętrznego. Stała pozostaje tylko struktura, swoisty porządek, specyficzny dla danego ustroju. Ta swoistość, czyli indywidualność odnosi się zarówno do porządku na poziomie biochemicznym (swoistość białek ustroju), fizjologicznym, morfologicznym, jak też informacyjnym.

Ten ostatni rodzaj porządku dotyczy sygnałów odbieranych ze świata otaczającego i swoistych reakcji na niego. Dzięki metabolizmowi informacyjnemu „moim” staje się nie tylko własny ustrój, ale też otaczający świat, który się w swoisty sposób spostrzega, przeżywa i na niego reaguje. W miarę filogenetycznego rozwoju układu nerwowego metabolizm informacyjny odgrywa coraz większą rolę w porównaniu z metabolizmem energetycznym.

Utrzymywanie porządku swoistego dla danego ustroju wymaga od niego stałego wysiłku, który jest wysiłkiem życia. Wysiłku życia, który przeciwstawia się entropii, a którego wygaśnięcie oznacza śmierć, częściowo oszczędza biologiczne dziedziczenie. Dzięki niemu swoisty porządek przenosi się z jednego pokolenia na drugie. Reprodukcja seksualna zapewnia większą rozmaitość struktur, gdyż plan genetyczny powstały z połączenia dwóch komórek rozrodczych jest nowym planem, a nie wiernym odbiciem planu komórki macierzystej, jak w wypadku reprodukcji aseksualnej. Ta ostatnia przypomina produkcję techniczną, w której wytwarzane modele są wiernym odbiciem prototypu.

Człowiek obok dziedziczenia biologicznego dysponuje dziedziczeniem społecznym, dzięki któremu może wejść w posiadanie określonych wartości materialnych i duchowych. Wysiłek tysięcy pokoleń, związany z wykształceniem mowy, pisma, wiadomości o świecie, wartości moralnych, artystycznych, urządzeń technicznych itp. jest mu przekazywany od momentu urodzenia. Gdyby tej spuścizny był pozbawiony, musiałby wciąż zaczynać od nowa. Rozwój kultury byłby niemożliwy.” – A. Kępiński

Technika Laury Moore

Tłumaczenie: BladyMamut

TAK! Powiększenie penisa jest możliwe!

Jak drastycznie i na trwałe powiększyć penisa z użyciem prostych ćwiczeń i diety

„Każdy mężczyzna jest bardziej obdarzony niż myśli”
Laura Moore

 

Suplementy

Prawie każdy środek na powiększenie penisa bez recepty zawierają podobne kombinacje tych samych składników. Ich głównym celem jest zwiększenie dopływy krwi do tego organu i powiększenie przez to jego tkanek, co powoduje tylko chwilowe rezultaty. Jeśli będziemy stosować te środki codziennie przez dłuższy okres, powiększenie tkanek penisa jest możliwe, ale nieznacznie. Poniżej główne składniki używane w tych tabletkach:
L-Arginina: Naturalnie występujący aminokwas niezbędny do tworzenia tlenku azotu. Tlenek azotu rozszerza naczynia krwionośne, poprzez co wzrasta dopływ krwi do penisa.
Glikonian cynku: Minerał niezbędny do utrzymywania w zdrowiu męskiego system reprodukcyjnego (szczególnie prostaty).
Miłorząb japoński: To ziele wzmacnia (poprawia) cyrkulację krwi i zwiększa dostawę tlenu do organizmu (szczególnie do serca i mózgu). Poprawa cyrkulacji krwi wpływa również na penisa.
Żeń Szeń: To ziele ma właściwości dostosowujące, przez co poprawia nastrój i zwiększa ilość energii.
Owoc głogu: To ziele poprawia funkcje serca i system krążenia. Rozszerza naczynia krwionośne… i jak się domyślasz, wpływa to na powiększenie tkanek penisa.
Semen Cuscuta: To nasiono poprawia jakość spermy, zwiększa płodność (męską i żeńską) I w chińśkiej medeycynie jest znane jako afrodyzjak. Używa się też go w leczeniu impotencji, przedwczesnej ejakulacji i częstego oddawania moczu.
Catuaba (afrodyzjak wytwarzany z kory drzew): Catuaba zawiera dużo minerałów, w tym magnez, potas i wapń. Uważa się go za skuteczny w leczeniu impotencji funkcjonalnej męskich genitaliów.
Muira Pauma: To ziele powiększa libido i funkcje seksualne jak wykazały badania kliniczne.
Herba Epimedii: Badania wykazały, że to ziele zwiększa gęstość spermy i jej wydzielanie.

 

Urządzenia do powiększania penisa

 

Urządzenia do powiększania penisa wg badań mogą pomóc. Działają one na tej samej zasadzie co np. u plemion w Południowej Ameryce które rozciągały sobie usta, małżowinę uszną, i szyje. Ludzie Sadhus potrafili przedłużyć swoje penisy do długości 22 cali, jednak czy poprawiało to ich stosunki? Wątpię.
Według: PenisWebClinic (http://www.help-my-penis.com/ i innych stron. Google: ćwiczenia kegla dla mężczyzn.

Szybki test: przy następnej erekcji spróbuj ścisnąć swój mięsień łonowo-guziczny oraz podnieść i obniżyć swojego penisa. Jeśli nie dasz rady, wykonaj ćwiczenia kegla. Pomogą ci one wyćwiczyć mięsień łonowo –guziczny co poprawi twoje życie seksualne i wydłuży orgazm. Po pewnym czasie możesz ćwiczyć np. z małą szmatką lub ręcznikiem przy podnoszeniu i opuszczaniu; a po jakimś czasie np. namoczyć go w wodzie. To pomoże ci wzmocnić mięsień łonowo –guziczny.

 

Technika Moore

 

Wreszcie dotarliśmy do mojej techniki która zrewolucjonizuje myślenie mężczyzn na temat poprawy ich penisów. Jak wspomniałam na początku, wypróbowałam to na swoim partnerze. Po 3 latach jego penis jest 1 cal dłuższy i szerszy. Jednak swego odkrycia dokonałam przypadkowo. Ale wcześniej trochę o sobie, abyście zrozumieli moją wiedzę i znajomość męskich genitaliów.
Mój eks-mąż którego wcześniej wspominałam, nie był dla mnie najmilszym z facetów. Kiedy odmawiałam uczestniczenia w jego sadystycznych eksperymentach seksualnych, przestawał okazywać mi jakiekolwiek uczucia i ignorował. Czasami nie rozmawiał ze mną całe dnie. Próbowałam różnych rzeczy żeby go przekonać, w tym fellatio. W tym czasie starał się on nie mieć orgazmu, a ja próbowałam różnych rzeczy aby stało się inaczej. Na początku zajmowało mi to godziny, potem z czasem krócej, aż do minut. Te liczne próby trwały przez 10 lat mojego małżeństwa, więc uważam się za eksperta od męskich stref erogennych.
Nie miałam pojęcia o tym jak wiele wiem dopóki się nie rozwiodłam i nie miałam stosunku z nowym kochankiem, który ostrzegł mnie: „Jeśli chodzi o fellatio, powoli osiągam orgazm.” Jednak pobudzenie go zajęło mi około minuty i zaczęłam się zastanawiać: Jak to zrobiłam? Ta historia nie miała na celu przechwalania się, ale uświadomienia ci jaką wiedzę posiadam.

Technika Moore Solo

Na początku rozgrzej swojego penisa ciepłą wodą pod prysznicem lub ciepłą szmatką. Później nałóż balsam lub nawilżacz i połóż się na plecach, zegnij kolana a stopy ułóż płasko na łóżku. Ze złączonymi kciukami i wnętrzami dłoni skierowanymi w stronę ciała otocz podstawę penisa i spód moszny. Twoje środkowe palce powinny dotykać perineum (krocza), delikatnie uciśnij swego penisa. Teraz przyciśnij palce do pachy i rusz nimi w stronę otwarcia twojej kości miedniczej. Wszystkie ruchy powinny być delikatne. Po ściśnięciu na tyle na ile dasz radę, owiń penis palcami i masuj go przez 1 minutę. Zrób przerwę. Teraz powróć do pozycji kiedy twoje palce są blisko twojej kości miedniczej i zbliż do siebie ręce (ta część nazywa się „ukryty trzon”). Wykonuj ruchy masujące.
To prosta metoda i wszystko co musisz wiedzieć, dodając do tego ćwiczenia mięśnia kegla.

 

Technika Moore z partnerem

 

Mam nadzieję, że masz partnerkę do przećwiczenia razem poniższych wskazówek. Te ćwiczenia pomogą ci powiększyć swojego penisa i swoje wrażenia. Instruktaż dla twojego partnera:
(sugestie co do rozgrzewki) „Dziękuję ci kochanie ze to że chcesz sprawić mi przyjemność. Na początku zacznij mnie lizać i oddychaj abym poczuł twoje ciepło, potem kontynuuj fellatio poruszając twoimi ustami i językiem po moim penisie, a kiedy weźmiesz go całego do ust dotykaj moich jąder i pieść je rękoma i językiem, potem ułóż wnętrze dłoni pod moimi jądrami i kroczem i lekko uciśnij, a potem owiń swój kciuk i palec wskazujący wokół podstawy penisa. Delikatnie uciskaj palcami kość łonową, od tego miejsca mam dodatkowe 2 cale mojego penisa które możesz wykorzystać.”
Kiedy osiągniesz tym sposobem kilka orgazmów dodawaj do twoich stosunków elementy ćwiczeń kegla… to pomoże ci w powiększeniu penisa.

 

SUPER JEDZENIE!

 

Odpowiednie i porządne odżywianie jest niezbędne do pobudzenia gruczołów endokrynowych do wydzielania więcej hormonów których potrzebujesz aby mieć dużo energii, silne libido, i aby czuć się pewnie. Przepływ krwi w penisie jest kluczowy w utrzymywaniu go w zdrowiu i jego powiększeniu.

Poniżej 5 owoców i warzyw które najefektywniej wzmagają krążenie krwi:

Nasiona dyni
Nasiona dyni są dobrym źródłem witaminy E która jak wykazały badania rozrzedza krew i przez to redukuje ryzyko tworzenia skrzepów.

Pomarańcze
Wysoki poziom wit. C i bioflawonoidów w pomarańczach wspomaga przepływ krwi w organizmie przez wzmocnienie ścian naczyń włosowatych.

Orzechy
Orzechy zawierają niacynę czyli witaminę B3, która poprawia krążenie krwi.

Arbuz
Arbuzy są bogate w likopen który pomaga zapobiegać nagromadzeniu płytek miażdżycowych (utrudniających przepływ krwi w arteriach) i w ten sposób poprawia przepływ krwi.

Czosnek
Czosnek działa korzystnie na ciśnienie krwi, zapobiega gromadzeniu się płytek miażdżycowych, a w niektórych wypadkach je redukuje.

Twój styl życia będzie ważnym czynnikiem jeśli chodzi o powiększenie twojego penisa i zadowolenie z twojego pożycia seksualnego.

Na koniec kilka rad:
• Nie pal
• Monitoruj swój cholesterol
• Jedz 5 świeżych owoców i warzyw dziennie
• Ćwicz codziennie
• Pij przynajmniej jeden litr wody dziennie
• Zmniejsz stres
• 6-8 godzin spokojnego snu na dobę
• Jedz białka (protein) wysokiej jakości

Moja ulubiona mądrość:
„Orgazm dziennie oddala perspektywę doktora.(Orgazm a day, keep your doctor away)”

Powodzenia w staniu się większymi i lepszymi mężczyznami.
Pokój, miłość i światło,
Laura

 

_______________________________________________________

 

 

Dlaczego warto ćwiczyć mięśnie Kegla?

 

Mięśnie Kegla, których prawidłowa, anatomiczna nazwa to mięśnie dna miednicy i krocza, to jedna z najważniejszych grup mięśniowych w organizmie człowieka. Wraz z przeponą, mięśniami brzucha i mięśniami dolnej części grzbietu wpływają na prawidłowe ciśnienie w jamie brzusznej, a co za tym idzie dobre ustawienie narządów wewnątrz miednicy.
Do ich licznych funkcji należy przede wszystkim podtrzymywanie narządów rodnych kobiety, pęcherza moczowego oraz jelit. Pełnią więc rolę w sprawnym funkcjonowaniu układu moczowego i pokarmowego, a także odpowiadają za doznania seksualne. Kiedy ulegają osłabieniu, jakość naszego życia, w każdym jego wymiarze, zdecydowanie pogarsza się.
Istnieją różne czynniki, które wywierają negatywny wpływ na stan mięśni dna miednicy. Należą do nich wszelkie stany przeciążeniowe związane np. z licznymi, gwałtownymi porodami czy częstymi operacjami ginekologicznymi, otyłość, wiek około menopauzalny. Osłabienie tych mięśni powodują również: ciężka praca fizyczna czy niektóre sporty, noszenie ciężarów, choroby przebiegające z intensywnym, przewlekłym kaszlem.
Jeżeli dojdzie do uszkodzenia i upośledzenia pracy mięśni dna miednicy, wówczas istnieje duże ryzyko powikłań zdrowotnych. Należą do nich przede wszystkim wysiłkowe nietrzymanie moczu i stolca oraz obniżanie i wpadanie narządów rodnych i moczowych kobiety (wypadanie pochwy, macicy, obniżanie pęcherza moczowego).
Skuteczną formą zapobiegania tym patologiom są odpowiednie ćwiczenia. Mięśnie dna miednicy należą do mięśni poprzecznie prążkowanych, których skurcz zależny jest od naszej woli. W związku z tym można w pełni świadomie, w sposób kontrolowany je wzmacniać.
Ćwiczenia wzmacniające powinny być wykonywane profilaktycznie przede wszystkim u kobiet:
• z nadwagą i otyłych,
• planujących macierzyństwo,
• w okresie poporodowym,
• w okresie po operacjach ginekologicznych,
• w okresie okołomenopauzalnym,
• w wieku starszym.

Odrębną grupę stanowią kobiety w ciąży, które powinny przede wszystkim nauczyć się świadomie rozluźniać mięśnie krocza, co będzie bardzo pomocne podczas porodu, w fazie parcia. Ćwiczenia profilaktyczne polegają na zaciskaniu mięśni wokół pochwy, cewki moczowej i odbytu. Może to przypominać uczucie wstrzymywania moczu.
Należy pamiętać, że nie wolno pod żadnym pozorem wzmacniać mięśni krocza poprzez zatrzymywania strumienia moczu podczas wizyty w toalecie. Może to doprowadzić do rozregulowania czynności mięśnia zwieracza cewki moczowej i do zalegania moczu w pęcherzu, a stąd prosta droga do zakażeń układu moczowego i dalszych, nieprzyjemnych powikłań zdrowotnych.
W ćwiczeniach mięśni dna miednicy i krocza przydatny jest trening Pilates, który uaktywnia tzw. mięśnie centrum (core muscles). Należą do nich między innymi głębokie mięśnie brzucha oraz tzw. mięśnie Kegla. Regularne ćwiczenia Pilates pomogą więc wzmocnić te grupy mięśniowe, i przyniosą wiele innych korzyści, jak np. poprawa sylwetki i jej wysmuklenie.

Źródło: fitness.wp.pl

 

Ćwiczmy mięśnie Kegla

W krajach Dalekiego Wschodu – zanim jeszcze zaczęto mówić o mięśniach Kegla – matki uczyły swoje dorastające córki, jak odpowiednio napinać i rozluźniać mięśnie dna miednicy. Elastyczny, mocny i dobrze wyćwiczony mięsień łonowo-guziczny ułatwia bowiem poród, zapobiega nietrzymaniu moczu, pomaga szybko wrócić do formy po urodzeniu dziecka oraz świetnie wpływa na satysfakcję seksualną obojga partnerów. Ćwiczenia mięśni Kegla zaleca się zwłaszcza kobietom ciężarnym, ale nie tylko…

Dlaczego warto ćwiczyć?

Dzięki ćwiczeniom wzmacniasz napięcie mięśni krocza otaczających ujście cewki moczowej, pochwy i odbytu,
Wyćwiczone mięśnie Kegla są napięte, dzięki czemu poprawiają jakoś doznań seksualnych obojgu partnerom.
Mocne mięśnie pomagają dźwigać macicę, kiedy jesteś w ciąży,
Wyćwiczone mięśnie są elastyczne, dlatego lepiej pracują, kiedy Twoje maleństwo przeciska się przez kanał rodny a to daje Ci dużą szansę na uniknięcie nacięcia lub pęknięcia krocza. Poza tym sam poród jest łatwiejszy,
Wykonywanie tych ćwiczeń ma korzystny wpływ na przywrócenie właściwej anatomii wejścia do pochwy po porodzie.
Ćwiczenie tych mięśni daje dużą szansę, że w przyszłości unikniesz kłopotów związanych z nietrzymaniem moczu czy obniżeniem się macicy,
Łatwiejsze stają się też wypróżnienia.

Co to są mięśnie Kegla?

Mięśnie Kegla to w medycznym słowniku mięśnie dna macicy i odbytu. Podtrzymują narządy jamy brzusznej od dołu, ponieważ wraz z przeponą, mięśniami brzucha i mięśniami dolnymi części grzbietu wpływają na prawidłowe ciśnienie w jamie brzusznej, a tym samym odpowiadają za prawidłowe ustawienie narządów wewnątrz miednicy. Ich głównym zadaniem jest podtrzymywanie macicy i kontrolowanie pęcherza. Od ich elastyczności zależy umiejętność powstrzymywania moczu, a zarazem stopień doznań erotycznych kobiety i mężczyzny – im większa sprężystość i zacisk mięśni, tym większe odczucie ruchów frykcyjnych. Ciąża i poród powodują rozluźnienie i zwiotczenie mięśni, stąd medyczne uzasadnienie na konieczność ćwiczenia mięśni Kegla szczególnie podczas ciąży i po urodzeniu dziecka.

Ćwiczenia Kegla

Ćwiczenie mięśnie Kegla nie wiąże się z żadnym wysiłkiem fizycznym. Po prostu podczas relaksowania się należy pobudzać pracę mięśni macicy poprzez spinanie, zaciskanie mięśni pochwy i odbytu na kilka sekund i rozkurczaniu ich. To proste ćwiczenie należy wykonywać w seriach w krótkich odstępach czasu, zaczynając od 5 powtórzeń, dochodząc do 25 w miarę wzmacniania się mięśni. Ćwiczenia Kegla dedykowane są przede wszystkim kobietom i młodym dziewczętom. Dobrze wyćwiczony mięsień dna macicy i krocza to przyjemniejszy seks, łatwiejszy i szybszy poród, szybszy powrót do formy po porodzie, a także doskonała profilaktyka nietrzymania moczu, wypadania macicy i pęcherza.

Kiedy ćwiczyć mięśnie Kegla?

Ćwiczenia Kegla są rekomendowane młodym dziewczętom i kobietom, chociaż wiek nie ma tu większego znaczenia. Ważne, żeby uświadomić sobie korzyści z tej czynności możliwie najwcześniej i tym samym jak najwcześniej podjąć tę aktywność. Tym bardziej, że efekty nie pokazują się z dnia na dzień, najlepiej rozpocząć ćwiczenie mięśni Kegla zaraz z rozpoczęciem współżycia seksualnego. Następnym momentem przełomowym jest ciąża. Ćwiczenia Kegla należy kontynuować po porodzie, nawet już 24 godziny po. Zalecane jest regularne ćwiczenie ich co najmniej przez okres 2-3 miesięcy po porodzie.

Nie tylko dla kobiet…

Ćwiczenia Kegla z powodzeniem mogą stosować także mężczyźni. Szczególnie zaleca się je na kłopoty z pęcherzem moczowym, pomagają też one kontrolować wytrysk. Dzięki temu mężczyźni, którzy świetnie opanują zestaw ćwiczeń Kegla mogą osiągać nawet wielokrotny orgazm.

Przeciwwskazania

Przed rozpoczęciem ćwiczeń w ciąży koniecznie należy skonsultować się ze swoim lekarzem, ponieważ gdy ciąża jest zagrożona nie należy wykonywać tych ćwiczeń.

Źródło: mamagaja.pl

 

System Operacyjny Umysłu / Mind OS

http://www.menspsychology.com/mindos

The Tortoise and Hare Quit the Rat Race: Fulfillment Through Brief Solution-Focused Psychoanalysis
http://www.amazon.co.uk/Tortoise-Hare-Quit-Race-Solution-Focused/dp/1410717623/ref=sr_1_7?ie=UTF8&qid=1408914886&sr=8-7&keywords=paul+dobransky

Mind OS – System Operacyjny Umysłu

Tytuł oryginalny: The Tortoise and Hare Quit the Rat Race: Fulfillment Through Brief Solution-Focused Psychoanalysis
Autor: Paul Dobransky 1999

Tłumaczenie: BladyMamut

Wstęp

Kiedy zaczynałem pracę w tej technologii dziesięć lat temu, nie miałem pojęcia, jak potężne będzie to narzędzie dla ludzi. Ja po prostu chciałem sprawić aby psychologia była łatwa i zrozumiała dla ludzi takich jak Ty oraz żebyś wiedział wszystko, co wiem na temat ludzkiego umysłu.
To co odkryłem z pomocą diagramów, to to, że niewidzialny świat psychologii, może dosłownie stać się widoczny, a cała starożytna mądrość i stare babskie opowieści jak „obraz wart jest tysiąca słów”, naprawdę były prawdziwe.
Ludzie płacą tysiące czy dziesiątki tysięcy za lata terapii słownej. Stało się dla mnie oczywiste, że czas potrzebny, aby zrozumieć wszystkie problemy biznesu, kariery, relacji i życia osobistego może być znacznie skrócony dzięki moim diagramom.
Odkąd firmy mogą być legalnie zdefiniowane prawnie jako „osoby”, wszystkie komponenty Systemu Operacyjnego Umysłu (Mind OS) i jego diagramy można stosować i używać zarówno do indywidualnego użytkownika jak i ogólnej działalności biznesowej.
Co więcej to to, że te schematy faktycznie tworzą mój opatentowany system rozwiązywania wszelkich społecznych, biznesowych, osobistych lub psychicznych dylematów oraz problemów, za pośrednictwem prostego sposobu analizowania go przy użyciu powszechnego laickiego języka.
Widzisz, jeśli naprawdę chcesz rozwinąć interes, najpierw trzeba rozwinąć(opanować) siebie, a następnie dowiedzieć się, jak prowadzić innych do rozwinięcia ich psychiki. Biznes składa się z indywidualności (jednostek), a jednostki są zbudowane z psychiki. Jeśli nie rozwiniesz(opanujesz) prostych elementów psychiki, to odkryjesz, że znalazłeś się w samym środku huraganu kultury biznesowej, psychologicznej ekonomicznej lub  politycznej.

Nawet jeśli nie prowadzisz działalności gospodarczej, również będziesz potrzebował  nauczyć się tego wszystkiego, pielęgnować dla własnego życiowego interesu, bo Twoje nazwisko jest marką.

Jest to nowa technologia nigdy nie widziana wcześniej i chcę się z wami nią podzielić za ułamek kosztów leczenia, konsultacji ekspertów, czy wszystkich innych „produktów” od dobrej nauki do reklamowym sztuczek.

System Operacyjny Umysłu jest zsyntetyzowany z idei formalnie znany jako:
psychoterapii psychodynamicznej, analizy transakcyjnej, psychoanalizy, relacji obiektów, terapii poznawczo-behawioralnej, dialektycznej terapii behawioralnej, psychologii pozytywnej, terapii interpersonalnej, terapii grupowej, terapii skoncentrowanej na rozwiązania, programowanie neurolingwistyczne , psychoterapii Junga i Równowagii Nasha oraz z założeniami teorii gier oraz wielu innych.

System Operacyjny Umysłu to system operacyjny ludzkiego umysłu i po prostu jest tym co nam nazwa mówi. Jest to fundament, na którym zestaw informacji z każdej dziedziny ludzkiego życia może działać, podobnie jak programy uruchamiane w systemie operacyjnym komputera. Jednak, jak wiadomo, program może być cudownie przydatny, praktyczny i użyteczny na tyle na ile system operacyjny może działać.

System Operacyjny Umysłu (SO Umysłu) – jest następną generacją samopomocy i jest jednocześnie tym, co niektórzy nazywają „Świętym Graalem” teorii psychologii. Jest to tylko kompleksowe ujednolicenie teorii i systemu, zsyntetyzowane z wszystkich byłych szkół teorii psychologii i samopomocy. Jako takie, integruje tylko najlepsze z najlepszych i sprawia, że razem pracują na wyższym poziomie przydatności do życia.

Używa języka potocznego który dobrze znasz – słów takich jak „stres”, „zaniechanie” i „poczucie własnej wartości” i wykorzystuje diagramy, aby oszczędzać i skrystalizować jasne zrozumienie.
Chcę rozpocząć epidemie osobistego samo wzmacniania się.
Wszystko zaczyna się od metafory dziecięcej opowieści zaktualizowanej do dzisiejszych problemów. Takiej którą daje Ci przewodnik dla początkujących w rozwiązywaniu każdego problemu z jakim można ewentualnie spotkać się w życiu twarzą w twarz.

The Tortoise and Hare Quit the Rat Race

ROZDZIAŁ I: Żółw i zając odeszli z wyścigu szczurów

„Co za tępa, powolna i ciężka istota, ten żółw” powiedział Zając.

„Może nie nudny, ale powolny i ciężki,  masz co do tego rację,” powiedział Szczur.

„A ty, szczurze”- powiedział zając, „Nie jesteś taki ciężki. Jesteś słabszy niż my. Nic szczególnego. Średnia waga i mądrość. Cienki i chudy szczurzy worek na szczurze kości. Bez skorupy która mogła by Cię zabezpieczyć tak jak żółwia, ani mięśni takich dużych jak moje które pozwalają się ścigać! ”

„Tylko dlatego, że szczur jest przeciętny,”- powiedział żółw „nie znaczy, że nie jest zdolny do wielkich rzeczy. To od niego zależy – żeby zdecydować robić rzeczy, które sprawiają, że będzie wielki – po prostu jak ktoś tak ciężki, jak ja.”

”Całkowicie się nie zgadzam” – powiedział Zając.

„Zobaczymy” – powiedział Żółw „będziemy biegli z Tobą razem o zakład.”

„Zgoda”- powiedział Zając, a potem zwrócił się do Lisa aby został sędzią.

Żółw, Zając i Szczur dyskutowali tak głośno, że tłum szczurów zebrał się, aby zobaczyć, o co chodzi w tym zamieszaniu. Wreszcie wystrzelił pistolet sygnalizujący start i Zając popędził daleko, daleko.

Szczur, zaskoczony szybkością z jaką Zając wyskoczył, po prostu zatrzymał się kilka kroków poza linią startu. „Co zrobić?”-  powiedział. „Mogę pokonać Żółwia, ale nigdy nie złapie Zająca! Mam lepsze rzeczy do roboty, jak kopanie wśród śmietników za łatwą nagrodą. I mogę skosztować ładny kawałek resztki mięsa lub chleba.”

Tymczasem Zająć w połowie biegu, położył się i zrobił sobie drzemkę.

„Nie ma problemu”-  Zając powiedział. „Założę się, że mogę pokonać żółwia, kiedy zechcę.”

Tymczasem Żółw biegł aż dotarł prawie na metę.

Zając obudził się za późno, aby zobaczyć Żółwia jak ten prawie przekracza metę. Biegł tak szybko, jak tylko mógł, ale Żółw wygrał przekraczając metę swoją kościstą szyją.

Tłum szczurów drapiąc się łapami po głowie, jak to możliwe żeby wyścig potoczył się tak źle? Ich własny brat opuścił wyścig zaraz po starcie, pozostając w cichej niepewności. Po tym wydarzeniu większość szczurów stwierdziła, aby w ogóle nigdy nie przekraczać linii startowej życia.

Zaczynamy nasze zrozumienie psychologii od nowej wersji tej bardzo starej bajki w konkretnym celu. Będąc na stażu psychiatrycznym, oniemiałem przez to jak literatura nauka była trudno zrozumiała dla zwykłych ludzi. Przecież jestem zwyczajnym człowiekiem, tak jak ty.

Odkryłem, że marnuje czas na tłumaczenie prawdziwego znaczenia literatury naukowej, często zwracałem się do poradników samo pomocy po trochę łatwiejszy i przyjemniejszy język. Ale wśród tych bestsellerów znalazłem braki prawdziwej nauki. Często w takich poradnikach zajmujących się samopomocą albo biznesem znajdują się po prostu opinie autora łącznie z anegdotami z życia które są nie do powtórzenia w realnym świecie. One po prostu nie wiele mi pomagały.

Wkrótce zdałem sobie sprawę, że byłoby dobrze, aby spróbować połączyć świat samo pomocy i nauki psychologii ze sobą w sposób, który jest zarówno łatwy do nauczenia, inspirujący, a także naukowo powtarzalny w rzeczywistym świecie czytelników.

Wyobrażałem sobie książkę którą można kupić lub seminarium które można było zobaczyć, a po nim już nigdy nie będziesz musiał kupować kolejnej części, a po tym jak się z tym zapoznasz, będzie kontynuowało pracę w Twoim życiu, zamiast blaknąć w pamięci.

Myślałem o opowieściach i metaforach, które wyjaśniają ludzkie warunki i przypadkiem znalazłem starą bajkę o Żółwiu i Zającu.

Kiedy myślałem o starej opowieści, zdałem sobie sprawę, że nie reprezentuje ona wszystkich ludzi, których znam, jako będących typem żółwia, albo zająca w realnym  życiu. W rzeczywistości, większość ludzi, których znałem w tym czasie mojego życia nie była, ani jednym, ani drugim.

Myślałem trochę więcej na ten temat i zrozumiałem, że brakowało w tej bajce jeszcze jednego zwierzęcia – szczura!

Zwierzęcia które było bierne, jak wszyscy ludzie, których znałem, w tym mnie.

Zwierzę, które jest zbyt bierne nawet żeby przyłączyć się do wyścigu po lepsze życie, podobnie jak ci z nas pochłonięci życiem które możemy złapać w „wyścigu szczurów” ludzie mówią o niczym i dochodzą donikąd.

Wkrótce znalazłem korelację pomiędzy tymi trzema zwierzętami, która ma sens z naukowego punktu widzenia.

Uczyliśmy się o osobistych granicach w klasach i przyszło mi do głowy, że Żółw w bajce ma ogromne osobiste granice – twarde przed zagrożeniami: nazywają ich „gruboskórnymi”, i jest w nich miejsce (granice) na wystawienie głowy i kończyn kiedy pojawi się coś dobrego zjedzenia lub poznania.

Zarówno Szczur i Zająć są „wrażliwsi” przez porównanie – łatwo przezwyciężają elementy natury w trakcie wyścigu.

Ale najgłębszą rzeczą w tej bajce było to, że zarówno Żółw i Zając przynajmniej spróbowali wziąć udział w wyścigu.

Więc potrzebny był Szczur, którzy nawet tego nie zrobił.

Wtedy wszyscy ludzie mogą być reprezentowani w bajce – każdy jest Zającem, Żółwiem, albo Szczurem w dowolnym momencie swojego życia.

Wszyscy pacjenci z depresją jakich widziałem, zauważyłem, że większość z nich ma coraz mniej i mniej energii, ąż do momentu kiedy przestaną już próbować, tak jak Szczur w mojej nowej bajce.

Często podawałem im leki aby dać im impuls wystarczający do ponownego chodzenia z normalną życiową energią.

Jednak widziałem tak wielu ludzi na antydepresantach, który wciąż nie byli zadowoleni i nie wzrastali w swoim życiu.

Często ci ludzie byli tylko na lekach bez terapii. Wtedy dotarło do mnie, że leki nie wystarczą, aby pomóc najbardziej przygnębionym ludziom wyjść nie tylko cierpienia do przetrwania, ale od cierpienia do wzrostu

Zacząłem stosować te pomysły w moim życiu, i zdałem sobie sprawę, że pierwszym kluczem do rozwiązania jakiego kolwiek problemu jest bycie aktywnym, a nie biernym. Aby „wyjść z wyścigu szczurów”.

Zarówno Żółw i Zając mieli przewagę nad Szczurem w tej kwestii.

Ale Zając też ma trudną wadę. Jest zbyt impulsywny.

Jak uczyłem się o naturze lęku podczas moich badaniach terapii behawioralnej, zdałem sobie sprawę, że impulsywność i unikanie zachowań są zarówno spowodowane przez jeden z poziomów lęku, a rządzony jest przez instynkt który wszyscy posiadamy, który nazywa walka lub ucieczka.

Wygląda to dla mnie tak, że zarówno Żółw i Szczur mają przewagę nad Zającem w ujarzmieniu tego instynktu w swoim życiu bez bycia sparaliżowanym przez lęk.

Więc którą postacią lepiej być? Zającem czy Szczurem? Okazuje się, że są jednakowo osłabieni w życiu i tylko Żółw ma dużą przewagę.

Szybko zrozumiałem, w mojej krótkiej bajce, co sprawia, że Żółw, Zając i Szczur różnią się od siebie, w podejmowaniu decyzji.

Żółw w nas chce podejmować konstruktywne decyzje, Zająć w nas jest skłonny do podejmowania destrukcyjnych decyzji, bazując na impulsywności – szybciej robiąc niż myśląc, robi coś zanim pomyśli.

I wreszcie Szczur w nas po prostu nie podejmuje w ogóle decyzji, jest kompletnie bierny.

Wszystko to dało mi do myślenia o tym, jak te trzy małe zwierzęta, które ścigają się wewnątrz nas żyją swoim własnym życiem

Każdy z nich ma swoje własne życie. Więc co jest „definicją życia”?

Decyzja! „Definicja życia”: Wzrost vs „Regresja”(cofanie się)

System 1-1

Pewnie znasz Ernest’a Hemingway’a, znany autor, który miał swoją definicję: „Życie jest tragedią”. I zobacz, co się z nim stało.

Być może tak samo jest z wokalistą Kurtem Cobainem, Michaelem Hutchencem, Judy Garland i Marilyn Monroe. Może oni mieli podobne „definicje życia”. A jednak kiedy obejrzysz Roberto Benini, reżysera „Życie jest piękne” możesz zauważyć to, jaki był z niego szczęśliwy facet, kiedy został zbesztany na rozdaniu Oscarów kiedy zaakceptował swoją nagrodę. Wszyscy tworzymy własne definicje życia. Ale jaka jedna definicja może nas wszystkich łączyć?

Biolodzy mają odpowiedź. Mówią, że „życie jest drażliwe”. Żywa istota jest zdefiniowana jako podmiot, na który wywierany jest stres środowiskowy, a to sprawia, że celowo następuje reakcja na stres. Oznacza to, że decyzja została podjęta. Dlatego jedyną wspólną rzeczą, jaką mają ze sobą wszystkie istoty żywe jest to, że podejmują one decyzje.

Nawet drzewa podejmują prymitywny rodzaj decyzji w odpowiedzi na środowisko – gałęzie rosną ku słońcu, nie w stronę cienia. Żaba decyduje się odskoczyć od drapieżnika. Za to skały nie podejmują decyzji, kiedy działa na nie środowisko, tylko siedzą tam gdzie są. Powaliło mnie to.

Szczur wewnątrz naszego charakteru, jest bierny, jest trochę mniej niż żywy. Co oznacza, że kiedy my ludzie jesteśmy bierni, nie żyjemy pełnią życia.

Głęboko w niezdecydowaniu depresji i uzależnieniu, osoba powie, że czuje się „trochę martwa, nie żyje w pełni”. Teraz już wiesz, dlaczego. Jest to po prostu dlatego, że przestali podejmować decyzje, jak Szczur i pozwalają na to, aby świat za nich to robił.

Nie bądź Szczurem. Wyjdź z wyścigu szczurów dzisiaj, przez podejmowanie decyzji. To jest twój najlepszy punkt wyjścia z problemu. Podejmij działanie, nawet jeśli oznacza to po prostu czytanie reszty tej książki.

System 1-2

Powyższy diagram wyjaśnia znaczenie decyzji w określaniu życia osoby, jako różnica od każdej innej.

Będąc biernym prowadzi nas to do „regresji”(cofania się) dojrzałości psychiki a w końcu do śmierci, przez depresję, albo nadużycia różnych substancji itp.

Każda decyzja powoduje rozwój osobisty. Strzałka „w górę” oznacza „rozwój”, a strzałka „w dół” oznacza „regresje” do mniejszej dojrzałości, a w końcu do śmierci. Dojrzałość jest życiem.

Więc Żółw i Zając rosną, przynajmniej Zając ma szanse uczyć się ze swoich błędów. Szczur pomału umiera.

 

Na szkoleniu z psychiatrii jest stosowany model, zwany biopsychospołeczny model.

Wszystko to oznacza to, że źródłem wszystkich problemów psychicznych pochodzą albo z biologii naszego mózgu, emocji zwanych psychiki, oraz z powodów społecznych, takich jak rozwód, bankructwo i tym podobne.

Wziąłem tę trzecią kategorię i po prostu nazwałem „stresem” w moim oryginalnym modelu. Stres wydaje się reprezentować każde zewnętrzne zagrożenie pochodzące ze środowiska i do tego jest prostym słowem które każdy rozumie.

W rzeczywistości, w systemie którego masz zamiar się nauczyć, używam słowa „stres” w znaczeniu „emocjonalna energia pochodząca z zewnątrz Twoich granic osobowości”

Więc możesz zacząć, widzieć, że jeśli nasze trzy zwierzęta brały by udział w wyścigu, zarówno Zając jak i Szczur są podatni na stres, z powodu ich cienkiej skóry, za to Żółw był dobrze wyposażony przeciwko stresowi ze swoją twardą skorupą.

Więc w której skórze zwierzęcia spędzasz najwięcej swojego czasu? Da Ci to wskazówkę w dekodowaniu Twojego indywidualnego stylu, wyzwań i rozwiązań jakie nadejdą. Zostawmy bajkę i zacznijmy uczyć się jak lepiej poznawać siebie i nasze problemy. Twój umysł jest jak komputer który tylko rozwiązuje problemy – czuje oraz posiada wolną wolę. Twój umysł jest Twoim jedynym atutem(własnością) która trwa.

ROZDZIAŁ II: Przyczyny Problemów w Psychice i Biznesie

System 2-1

Ten diagram wyjaśnia intymny związek między biologią (chemia mózgu), psychiką (czyjś sposób używania emocji) i stres (który pochodzi ze świata zewnętrznego). Również dobrze wyjaśnia rolę leków, psychoterapii, a osobiste podejmowanie decyzji w całkowitym uzdrowieniu psychologicznych problemów.
Pamiętaj, SO Umysłu (System Operacyjny Umysłu) to system operacyjny twojego umysłu, więc patrz(traktuj) na twoją biologia tak jak na twój „sprzęt”(„hardware”) mózgowy, twoja psychika jest jak „programy” w mózgu które instalowałeś w ciągu swojego życia, oraz stres jest jak problemy lub dane, które się są podłączone do komputera, którym jest twój umysł.
Tylko „użytkownik” komputera może zdecydować, jakie dane wprowadzić do komputera z którymi będzie miał do czynienia.
Stres przychodzi do nas ze świata zewnętrznego. Jest to negatywna energia emocjonalna w naszym środowisku. Jedynym lekarstwem na niego to podejmowanie decyzji o nim, co Szczurzy charakter w nas nie lubi tego robić.
Zdecyduj się myśleć o stresie inaczej, zostań w środowisku, ale użyj twardszego skóry przeciwko niemu, jak Żółw zrobił by to ze swoją skorupą, albo po prostu zdecyduj się zostawić go i wyjdź ze stresującego środowiska. Jeśli nie zdecydujesz się, co zrobić ze stresem w swoim życiu, pozostając w nim, prędzej czy później zacznie ranić psychikę.
Ludzie, którzy są(żyją) w stresujących warunkach wystarczająco długo, zaczynają charakterystycznych cech stresowych, stają się bardziej pesymistycznymi ludźmi. To tak, jakby ich „oprogramowanie”(„software”) zostało przeprogramowane aby być bardziej negatywnym, a zatem mniej wydajnym – bardziej topornym.
Jedynym sposobem rozwiązania tego problemu jest „przeprogramować” komputer za pomocą terapii i edukacji. Oczywiście istnieje wiele „programów naprawy oprogramowania” z którymi możesz pracować z twoim umysłem – z wieloma przydatnymi informacjami i trikami, a także naukowo przydatnych terapii. Ale, SO Umysłu nie jest tylko programem do „oprogramowania”(„software”), jest to „system operacyjny”, który może „uruchomić” inne programy. Prawdziwa teoria unifikacji w psychologii.
Co jeśli masz zainstalowany swoim umyśle toporny system operacyjny – coś starego, jak DOS lub Windows 95? Będziesz potrzebował coś nowszego – potrzebujesz terapii lub edukacji jako lekarstwo. Jeśli nie zmienisz swojego systemu operacyjnego z pomocą terapii lub edukacji, z czasem możesz odkryć, że twój pesymizm spowodowany stres utrzymuje się wystarczająco długo, żeby zacząć uszkadzać twój „sprzęt”, twoją BIOLOGIE mózgu. Wkrótce pojawi się niski poziom Serotoniny, na którą chemia mózgu odpowiada(reaguje), aby utrzymać cię z dala od depresji. Teraz terapia i edukacja nie jest na tyle potężna ponieważ masz uszkodzony „dysk twardy”.
Gdy biologia została dotknięta wpływem problemu, rzeczy są bardzo daleko od upośledzenia lub choroby. Jest to podobna sytuacja do załapania paskudnego wirusa komputerowego i nic nie robienia z nim.
Jeśli taka sytuacja w twoim systemie trwa wystarczająco długo, możesz zacząć rozpoznawać jak nie tylko twoje oprogramowanie nie działa tak dobrze jak wcześniej, teraz twój sprzęt komputerowy zaczyna zawodzić.
Jeśli twój sprzęt komputerowy zostanie wystarczająco zapaskudzony wirusem, może się to skończyć tym, że kupisz cały nowy komputer – oprogramowanie nie może rozwiązać problemu.
Jest to podobna sytuacja do uzyskania leku na stan psychiczny – zmienia to sprzęt (biochemie) naszego mózgu, zastępując go bardziej funkcjonalnym sprzętem.
Więc, jeśli ciągle masz to samo kiepskie oprogramowanie w swoim systemie operacyjnym, albo tego samego wirusa który kontynuuje szkodliwy wpływ na nowy sprzęt który właśnie zainstalowałeś.
To dlatego pojęcie stresu, psychiki i medycyny na problemy psychiatryczne, zwłaszcza w nastroju, są ” jedno kierunkowym interesem”.
Stres może zapaskudzić psychikę, a twoja zła psychika może zapaskudzić twoją chemie lub biologie mózgu. Co więcej naprawianie biologii twojego mózgu przy użyciu środków medycznych nie robi nic aby zmienić sposób w jaki działa psychika.
Medycyna z pewnością nic nie ma, aby poradzić sobie ze stresem. One(psychika i stres) nadal czekają na ciebie.
(W tym samym tonie, nadużywanie alkoholu i narkotyków nie rozwiąże stresów pojawiającego się w życiu, one po prostu zmienią to jak odczuwasz).
Jeśli dostane pocztą duży rachunek do zapłacenia, mogę czuć się zestresowany, a nawet wpaść w depresję z jego powodu.
Teraz, jeśli wziąłem jakiś lek, taki jak środek uspokajający, czułbym się inaczej i w lepszym nastroju.
Mogę wtedy stać się bierny jak Szczur i udawać jakby nic się nie stało, rachunek w ogóle do mnie nie dotarł.
Po wszystkim mam inne odczucia co do rachunku. Ale w przyszłym miesiącu dostane podwójny rachunek i będę dwukrotnie zestresowany.
Może weznę podwójną dawkę leku uspokajającego, odetchnę ahhhh .. . Poczuje się lepiej myśląc o rachunku.
Czy to oznacza, że stres został rozwiązany? NIE! Jedynym lekarstwem na ten stres jest decyzja o tym, aby „zapłacić rachunek”.
Więc możesz zacząć zauważać jak Szczur w nas może nas doprowadzić do uzależnienia i zaprzeczania przez bierną postawę w naszej psychice.
Częścią rozwiązania aby zawsze zachować zdrowie oraz w rozwiązywaniu wszelkich psychologicznych lub społecznych dylematów jest wzmocnienie naszej psychiki przed stresem w pierwszej kolejności, zanim dostanie się do naszego środka.
To samo odnosi się do działalności gospodarczej, ponieważ firma jest prawnie zdefiniowana jako osoba, z takimi samymi prawami jak osoba.
Firma ma wtedy właściwości fizyczne, wewnętrzny kapitał oraz „kulturę” psychologicznej grupy wewnątrz jego murów,
z wszystkimi pomysłami i zasadami, oraz misją i wizją, wspólnych wartości wśród pracowników i własności intelektualnej, historią firmy i duchem ludzkim, który definiuje indywidualności równie dobrze.
Oczywiście, firmy mają zewnętrzne zagrożenia lub stres z którym musi sie zmierzyć, oraz rynek na który wchodzi i próbuje rozwijać się. Więc widzisz, że SO Umysłu jednakowo można zastosować do grup osób lub przedsiębiorstw tak samo jak do pojedynczej osoby.
Teraz, widzisz „większy obraz”, w jaki sposób działasz w świecie, zacznijmy skupiać się na szczegółach twoich wewnętrznych częściach roboczych psychiki.

ROZDZIAŁ III:  Cztery proste rozwiązania na każdy problem psychiki i biznesu

Mam dla ciebie niespodziankę. To co dowiedzieliśmy się do tej pory, że my jesteśmy tymi, którzy definiują życie przez własne decyzje. Jakość naszego życia jest niczym innym niż suma całkowitą wszystkich decyzji, jakie do tej pory podjęliśmy.
Wszystko, co kiedykolwiek potrzebowaliśmy wiedzieć, to dokładnie to jakie są najlepsze opcje do korzystania z naszej wewnętrznej psychologii przeciwko stresowi.
Wszystko, co kiedykolwiek potrzebowaliśmy wiedzieć to, jak zaprogramować oprogramowanie komputera, wewnątrz nas, aby idealnie pasował do sytuacji, które pojawiają się na naszej drodze – żeby rozwiązywać życiowe problemy, najlepiej jak to tylko możliwe.
Weźmy tylko środkową część tego schematu, aby dowiedzieć się więcej:

System 3-1

Aby to zrobić, musimy znać wszystkie zawiłości psychologii wewnątrz nas.
Niespodzianką jest to, że są tylko cztery części robocze psychologii człowieka.
Opanuj je,a opanujesz wszelkie możliwe problemy, że pojawiające się na twojej drodze.

Cztery proste części ludzkiej psychologii – Cztery proste rozwiązania na każdy problem, to:
1. Granice personalne.
2. Emocjonalna energia – składająca się zarówno z pozytywnej energii nazywana również poczuciem własnej wartości oraz
negatywnej energii, takiej jak gniew lub lęk.
3. Intelekt – lub „dane” w nas, takie jak nasze przekonania, pomysły, wartości, historia,
wykształcenie i doświadczenie.
4. Podejmowanie decyzji – o którym rozpoczęliśmy się już uczyć.

Odpowiedź na wszelkie możliwe problemy w życiu lub firmie, pojawiające się na Twojej drodze istnieje w Tobie, to podciągnięcie jednej lub więcej z tych czterech części. To takie proste.
Możesz użyć tych czterech części siebie do rozwiązania indywidualnych, konkretnych problemów lub spojrzeć na kurs całego swojego życie i zdecydować gdzie chcesz iść.

Czy kiedykolwiek słyszałeś o jakiś badaniach dotyczących „śmierci i umierania”? Często opisują dwa rodzaje ludzi, którzy borykają się śmierć. Jeden rodzaj ludzi to Ci którzy boją się śmierci lub jest to dla nich gorzkie, ponure, czy rozczarowanie.
Druga grupa, mniejsza ilościowo część, będąca na łożu śmierci, czują się w porządku z tym co nadchodzi, w jakiś sposób są „zadowoleni”.
Ta grupa osób, zrobiła to wszystko co miała do zrobienia – założyła rodzinę, miała powodzenie w życiu, znalazła wiele miłości i spełnienia, w swoich późniejszych latach mieli wolność w podróżowaniu, odkrywania świata i przyczynić się do wspomagania następnych pokoleń. Jaka jest różnica między tymi dwoma rodzajami ludzi?
Ci, którzy są zadowoleni ze swojej misji w życiu wypełnili, osiągnęli coś, co nazywa trwałym spełnieniem.

Kiedy prowadzę seminaria, często pytam ludzi, aby podsumowali wszystko, czego naprawdę chcą w życiu. Co sądzisz większość ludzi mówi? Mówią, że „szczęście”. Ale czy kiedykolwiek poznałeś „szczęśliwą” osobę, dla której szczęście było czasowe lub ulotne, lub których życie się nie wniosło za wiele do wkładu w następne pokolenia? Ja tak.
Co jeszcze mówią, czego tak naprawdę chcą? Wielu mówi, „sukces”. Ale czy kiedykolwiek poznałeś osobę odnoszącą wiele sukcesów, która nie za bardzo była szczęśliwa? A co wszystkimi gwiazdami/celebrytami, których definicją życia było to, że jest to tragedia?

Są szczęśliwi ludzie, którzy nie odnoszą za wiele sukcesów lub twórczy w dawaniu następnemu pokoleniu, oraz ludzie sukcesu, którzy nie są bardzo szczęśliwi.
Mimo to, niektórzy ludzie na moich seminariach mówią, że chcą „wolności” przede wszystkim, jak Patrick Henry, mówiąc: „Daj mi wolność albo śmierć”, oni są zmęczeni wyścigiem szczurów.
Chcą więcej wolnego czasu i więcej swobody w robieniu tych wszystkich rzeczy, które nigdy nie mógł zrobić, będąc uwięziony w „złotych kajdankach”, to dziwna sytuacja, gdzie ludzie pracują dziewięćdziesiąt godzin w tygodniu, zarabiają dużo pieniędzy, ale są niewolnikami swoich zawodów/profesji.
Cóż ci ludzie także, myślą, że wolność jest wszystkim, co istnieje jako nagroda w życiu, ale czy kiedykolwiek zatrzymałeś się, aby pomyśleć jak „wolność” bezdomnej osoby odnosi do tego co chce robić. Albo niedawno rozwiedziona osoba, która była zdradzana i porzucona? Wolny, ale nie szczęśliwy lub odnoszący sukcesy.

Ludzkie istoty chcą tego wszystkiego w jednym pakiecie – błogosławieństwo i sukces i wolność. Słowo którego używam do połączenia tego wszystkiego to spełnienie

Wszyscy co jakiś czas czujemy ulotne chwile spełnienia i nazywamy je „szczytowym momentem” lub „szczytowym doświadczeniem „doświadczenia szczytowe”. Znam ludzi, których jedynym szczytowym momentem spełnienia w życiu było wygrać jeden mecz w szkole średniej, czy inni, których jedynym szczytowym momentem był ich dzień ślubu. Od tego czasu wszystko posuwało się w dół.
Myślę, że to, co ludzie naprawdę, NAPRAWDĘ chcą w życiu jest spełnienie, które trwa. Trwałe Spełnienie. I wiecie co? To jest dokładnie to, co ci ludzie zadowoleni z życia na swoich łożach śmierci znaleźli w pewnym momencie ich życia. Te osoby przełamały się i osiągnęły Trwałe Spełnienie, trwałe szczęście, sukces, i wolność.
Ich misja w życiu została osiągnięta, a Trwałe Spełnienie było ich nagrodą za rozwój solidnego charakteru podobnie jak Żółw w naszej oryginalnej bajce.
Musimy zacząć widzieć większy obraz, za pomocą … dobrych … obrazów.
POKARZĘ Ci psychikę zamiast mówić mgliście o niewidzialnych rzeczach.
Poniżej pokazane jest jak cztery części swojej psychiki prowadzą do części wynagrodzenia w życiu nazywanej
Trwałym Spełnieniem:
System 3-2

Możesz zobaczyć, jak rozpocząć naukę rozkładania wszystkich problemów życiowych aż do zaledwie czterech części – (1) kiedy mamy kłopoty z naszym szczęściem spowodowanym problemami, (2) brak sukcesu ze względu na problemy, (3) brak wolności ze względu na problemy, lub (4) brak trwałości lub prężności(odporności) przeciw problemom.
Ta ostatnia część problemu może być również sformułowana w kategoriach jakichkolwiek mglistych niejasnych słowach związanych z problemem. Numer (4) spowodowany jest przez problemy z twoimi granicami osobowości.

Rzeczy takie jak „słabość”, „przytłoczenie”, „bycie zestresowanym”, „nie w humorze”, lub inne niejasne pojęcie, które nie pasują do kategorii braku szczęścia , porażki lub poczucia uwięzienia, to wszystko problemy z granicami osobowości. Możesz również zobaczyć, jak opanowanie(doskonalenie) każdej z tych czterech części swojej psychiki może atakować i rozwiązać odpowiednią część problemu, oraz rozwój swoje życie w kierunku Trwałego Spełnienia w ogóle.
Widzisz, Trwałe Spełnienie jest ostatecznym rozwiązaniem jakiegokolwiek problemu w życiu. Ale, aby móc rozpocząć analizę problemów i swoje życie w ogóle, musimy nauczyć się podstawowych umiejętności, pewnego rodzaju zdolności do „bycia swoim własnym trenerem” w życiu tak, żeby nie trzeba było Ci jakiegoś zewnętrznego eksperta lub guru, który będzie Cię prowadził. Ta umiejętność nazywa Obserwacją Ego, oraz nauka i poznawanie tej umiejętności, na początek musimy dowiedzieć się, jak w naszym życiu działa czas.
Wszyscy mamy ograniczoną ilość tego materiału o nazwie CZAS. To jest jedyna rzecz, której nie możemy po prostu magicznie więcej stworzyć(dorobić). Zawsze możemy znaleźć więcej swobody przez porzucenie pracy bez perspektyw lub nieudanego małżeństwa, więcej energii emocjonalnej, łącząc się z nowymi znajomymi, lub zdobyć więcej intelektualnych pomysłów przez pójście do szkoły, ale czas jest materiałem o podwyższonej cenie. Można zauważyć, że w naszej bajce Szczur ma tendencje do marnowania go w sporych ilościach. Mam nadzieję, że Ty nie (jest to cel tej książki – zaoszczędzić Twój CZAS).
Co jeśli istnieje sposób, aby nieco zwiększyć ograniczoną ilość czasu, którą każdy z nas ma w swoim życiu?
JEST tylko jeden sposób, który daje nam WSZYSTKO co potrzebujemy do budowy, pracy, lub rozpoczęcia(zresetowania) naszego życia, rozwiązuje każdy i wszystkie problemy, który pojawi się na naszej drodze. Sposób myślenia(mindset) o obecnej chwili jest KROKIEM NUMER JEDEN w rozwiązywaniu problemów.

Spędzanie czasu: Wyjątkowość Teraźniejszości

Zobaczysz, jak wkrótce nauczysz się więcej szczegółów, czas jest to rodzaj „psychicznej waluty” którą wydajemy w życiu. Jest ograniczona ilość tej waluty i musimy ją wydać mądrze.
Cóż, jak się okazuje, są tylko trzy sposoby, w jaki wszyscy spędzają swój czas – w przeszłości, teraźniejszości lub przyszłości.
Czy kiedykolwiek prowadziłeś samochód do znanego Ci miejsca, jak praca, a po upływie określonej ilości czasu zauważyłeś, że po prostu dojechałeś bez większego myślenia o jeździe? Bez jakichkolwiek szczegółów z podróży? Jak się tam dostałeś bez świadomego decydowania o tym czy skręcić w tą czy w tą stronę? Jak ty spędzasz czas podczas takiej podróży?
Cóż, spędzasz go w przeszłości lub przyszłości, przeglądając przeszłość, lub marząc o przyszłości.
Możliwe, że zauważyłeś, że droga jaką masz do celu „stała się nawykiem”. Byłeś na autopilocie podczas trwania podróży.
Nie spędziłeś czasu w chwili obecnej(teraźniejszości) w trakcie podróży, czy też może nie zauważyłeś koloru nieba, tego że został otwarty nowy warzywniak, albo to, że jakiś stary samochód jechał za tobą prawie przez całą trasę.

Skoro już wiesz, że my wszyscy spędzamy czas Przeszłości Przyszłości i Teraźniejszości, czy zauważyłeś, że to jest jedna rzecz, którą MUSIMY wydać stale? Chociaż możemy oszczędzać naszą energię, lub wstrzymać się z wprowadzeniem pomysłów w użyciu, nie mamy wyboru, odnośnie czasu.
Więc, myślałeś może o czasie i naturze naszych decyzji?
Czy możesz podjąć decyzję W Przeszłości? Nie. Przeszłości już nie ma. Czy można podjąć decyzję W Przyszłości? Nie. Jeszcze jej nie ma. Możesz jedynie podjąć decyzję mentalnie w chwili obecnej.
Jeśli pamiętacie, że biolodzy określają żyjące istoty „podmiot, podejmuje, niezależne decyzje”, to tylko w teraźniejszości, ludzie są tak naprawdę żywi. Gdy ludzie myślami są w przeszłości lub w przyszłości, są „mniej żywi”.
Dlaczego? Kiedy nasz umysł jest w przeszłości lub przyszłości, jesteśmy na autopilocie, który jest stanem pozwalającym naszemu życiu działać na nawykach/przyzwyczajeniach, bezmyślnie nas kierującymi i często w sposób który nie jest w naszym najlepszym interesie.
Oczywiście to nie znaczy, że koncepcja wykorzystywania przeszłości lub przyszłości nie jest wartościowa. Potrzebujemy ich.
Co by nie było, musimy się uczyć się z historii naszej przeszłości oraz zaplanować i wyznaczyć sobie cele w przyszłości, aby uniknąć szkód i dążyć do najlepszego co możemy osiągnąć.
Jednak, gdy uczymy się z przeszłych lekcji lub planujemy na przyszłe wydarzenia w świadomy sposób, faktycznie robimy to w chwili obecnej.
To jest jedyny sposób, kiedy przeszłość i przyszłość mogą być dla nas cenne – z teraźniejszego punktu widzenia .

Nasz intelekt lub umysł, jest tym co wymyśla samo pojęcie przeszłości, jest nim to co nazywamy naszym Lewym-mózgiem (półkula mózgową) i przyszłość w tym co nazywamy naszym Prawym-mózgiem (prawą półkulą). Nieożywione rzeczy, jak skały nie mają pojęcia o czymś takim jak czas. Przeszłość jest tym co daje nam cenne pojęcie prawdopodobieństwa wystąpienia rzeczy/wydarzeń na podstawie przeszłości,
a przyszłość jest tym co daje nam pojęcie możliwości w oparciu o wiele naszych obecnych wyborów.
Czy kiedykolwiek „nie odrobiłeś lekcji” lub słyszałeś cytat, że
„Ci, którzy nie uczą się z historii są skazani na jej powtarzanie”?

Znam wielu ludzi, którzy nigdy nie zatrzymali się w teraźniejszości aby dokonać przeglądu swoich wcześniejszych relacji i ciągle randkują i biorą ślub z tym samym typem ludzi, tylko po to aby ponownie się rozwieść.
Znam także wielu ludzi którzy nigdy nie odłożyli grosza na emeryturę lub w prowadząc interes nigdy nie przejmowali się tym aby przeznaczyć jakiś budżet w kierunku badań i rozwoju lub programu kształcenia pracowników dla przyszłości firmy. Te życiowe błędy występują, ponieważ nie spędzamy wystarczająco dużo czasu w teraźniejszości.
Obecnie pojawiło się wiele książek o „mocy teraźniejszości”, oraz o uważności i medytacji, ale ja chcę, aby to pojęcie stało się praktyczne dla Ciebie. Dowiedzieliśmy się już, że decyzje mogą być dokonywane jedynie w chwili obecnej.
To oznacza, że ​​za każdym razem kiedy podjąłeś decyzję właśnie dodałeś sobie więcej życia.
Jesteś bardziej żywy gdy decydujesz na podstawie własnych upodobań.
Jest to pierwszy sposób, aby stać się obecnym w teraźniejszości. Jest kilka innych praktycznych rzeczy które możesz zrobić aby spędzać więcej czasu w teraźniejszości

Większość metod medytacji i modlitw są sposobami dostania się do mentalnej chwili obecnej.
Jednak można również odkryć, że podczas medytacji lub modlitwy rozpraszasz się lub zaczynasz marzyć(śnić na jawie) . Gdy tak się stanie, przechodzisz do myślenia w przeszłości lub w przyszłości.

Chciałbym powiedzieć o niektórych rzeczach, oprócz podejmowania decyzji, które mogą być wykonywane tylko w teraźniejszości.

System 3-3
Więc … DRUGIE, możesz podjąć działania tylko w teraźniejszości. Jest to niemożliwe, aby podjąć działania w przeszłości której już nie ma, ani w przyszłości, której jeszcze nie ma.

TRZECIE , można używać swoich pięciu zmysłów tylko w teraźniejszości. Nie możesz powąchać czegoś z przeszłości lub poczuć smak z przyszłości – przynajmniej nie prawdziwe, tak intensywnie jak można to zrobić w obecnej.

CZWARTE, intymność. Czy kiedykolwiek rozmawiałeś z przyjacielem, który był rozproszony, rozglądał się, a Ty próbowałeś/aś nawiązać z nim kontakt? Mówiłeś/aś, różne rzeczy, ale wydawało Ci się, że nie słuchał, oprócz czegoś w rodzaju, „Aha, huh.” Gdzie, w jakim czasie ta osoba była z którą próbowałeś się połączyć?

Cóż, Ty byłeś w teraźniejszości, ale on/oni rozmyślali o przeszłości lub przyszłości.

To prawdziwe uczucie połączenia nazywa intymnością może zdarzyć się tylko gdy dwie osoby są w mentalnej chwili obecnej.

Być może nie wiedziałeś, kiedyś jakieś trzydzieści lub więcej lat temu Amerykanie powszechnie, robili coś co napędzało ludzi do mentalnej chwili obecnej, które łączyło w sobie wszystkie działania powyżej: był to wspólny rodzinny posiłek.
Kiedy dzielisz z kimś posiłek, jest to intymność, decydując się na posiłek w konkretnym celu, podejmujesz działanie i używasz WSZYSTKICH PIĘCIU zmysłów.
To jedna z niewielu rzeczy, które robimy, oprócz seksu, który wykorzystuje dotyk, smak, zapach, wzrok i słuch.

No cóż jest jeszcze piąta i ostatnia rzecz która może być wykonana tylko w chwili obecnej i jest to jedna z najpotężniejszych zdobytych umiejętności ludzkich jaka istnieje.
Ta umiejętność jest tak istotna, że jest to jedyna rzecz, która pozwala ludziom na wzrost lub zmiany. Ta umiejętność nazywa się Obserwacją Ego.
Są to jedyne naukowe słowa jakie mam zamiar używać.

Obserwowanie Ego

Obserwowanie Ego to „zdolność do wyjścia poza siebie i spojrzenie na siebie z boku, dokonanie oceny, tego co robisz, nawet jak kontynuujesz życie na swój sposób” Jest to bardzo podobne do bycia swoim własnym „trenerem”, lub posiadanie siebie, jako własne psychiatrę, siedzącego na twoim ramieniu. Niektórzy nazywają ją „Oczami Umysłu” lub „Trzecim Okiem”.
Brak tej potęgi sprawia, że ​​ludzie ponoszą porażkę w życiu, gdzie wszyscy narzekają, że „ludzie nigdy się nie zmieniają” Cóż, nie mogą się zmienić bez Obserwacji Ego, ale mogą się zmienić gdyby mają tą umiejętność. Problemem jest to, że bardzo niewiele osób uprawia tą umiejętność w życiu.

W rzeczywistości brak tej umiejętności sprawia, że stajemy się „frajerami” dla innych, dla firm oraz reklam. Jeśli reklama w telewizji może uśpić cię i prowadzić do śnienia na jawie lub życzeń na przyszłość, to znaczy, że został skutecznie włączony Twój autopilot, czyż nie? A sama reklama przejęła kontrole nad twoim samolotem. Zostałeś łatwo zmanipulowany i kontrolowany przez innych, którzy nie mają w swoim planach jak najlepszego interesu dla Ciebie. Tylko ty sam możesz mieć dobre plany dla siebie oraz najlepszy w tym interes.

Na przykład, co gdybym kłócił się z inną osobą? Pewnie bym walczył, walczył, walczył. Jeśli używam Obserwacji Ego, mogę pomyśleć „Bolek, jestem zły.” Więc wciąż walczę, walczę, walczę i mówię do siebie podczas walki „Hej, czy mnie to gdzieś zaprowadzi” Dalej walczę, walczę, walczę i mówię do siebie: „Nie. To do niczego nie prowadzi.” I kończę. Koniec walki. Oszczędziłem energie. Rozwiązanie.
Co zrobić, jeśli nie mam umiejętności Obserwacji Ego? Cóż, prawdopodobnie walka może trwać do dzisiaj dzisiaj! Złość będzie budowana w sposób niekontrolowany na autopilocie, do tego zarówno ja, jak i osoba, z którą walcze będzie pokrzywdzona.

Obserwacja Ego: jedyna ludzka umiejętność, która pozwala na zmianę i rozwój.

System 3-4

Ten rysunek systemu operacyjnego umysłu przedstawia twoje własne Obserwujące siebie Ego w celu rozwiązania wszelkich problemów psychologicznych lub biznesowych. Zauważ, jak można jednocześnie obserwować otoczenie oraz siebie w nim, pamiętaj jaką masz osobowość i jakie zasoby posiadasz wewnątrz siebie, kiedy masz do czynienia z problemami pochodzącymi z otoczenia na swojej drodze.

Ten projekt systemu operacyjnego umysłu jest zintegrowany w naturalny sposób tworzy Obserwacje Ego ponieważ reprezentuje „ciebie” i „twoje funkcje”. W związku z tym można zastanawiać się jak twoja własna psychika funkcjonuje, nawet jeśli jest osłabiona. To pokazuje, „ciebie” patrzącego „siebie” zarówno jako obserwator z zewnątrz, a także jako uczestnik swoich własnych zachowań

Jest drugi ciekawy sposób, aby zrozumieć jak działa Obserwacja Ego.
Metafora: chodzenie do kina(na film).
Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się nad tym, co dokładnie sprawia, że ​​film dostaje Oscara? Co to sprawia? Większość krytyków filmowych powie, że film nagrodzony Oscarem daje lekcję oraz posiada głównego bohatera, którego ​​każdy z widzów mógłby widzieć się w jego butach.
Uniwersalny bohater. Cóż Żółw, Zająć i Szczur w nas wszystkich, to takie główne role, mieszkające w naszej psychologicznej osobowości. Mamy wybór w danej sytuacji w każdej sytuacji który z nich będziemy naśladować.

W kinie, na dużym ekranie, będąc na widowni patrzymy na obraz samego siebie. Jeżeli główny bohater jest uniwersalną postacią, on lub ona w nas. Kiedy oglądamy Forrest Gump wszyscy podłączamy się do niego, lub Gladiator, albo Erin Brockovich, właśnie staliśmy się naszym własnym Obserwatorem Ego „Ja obserwuje siebie”
Zauważysz, że na początku filmu pojawiają się ​​trudności o które martwimy się, związane z przeszłością lub przyszłością, ponieważ całkowicie zaangażowałeś/aś się w historie. Filmy nagradzane Oscarem zamykają cię w chwili obecnej jedynej ramie czasowej w której Obserwacja Ego może się zdarzyć.
To co rzeczywiście widzisz na ekranie to rozkładająca się potencjalna mapa drogowa do rozwoju własnego charakteru. Jak myślisz, dlaczego nazywają ich „charakter”postać?
Jak dobrze jest poczuć w kulminacyjnym momencie filmu kiedy wzrasta osobowość głównego bohatera. Zarówno Ty jak i bohater jesteście identyczni, z wyjątkiem tego, że tak naprawdę nie wykonałeś żadnej pracy żeby wzrosnąć – a postać na ekranie tak
.
Więc co robić? Jak rozwijać swoją osobowość aby była bardziej dojrzała i potężna w prawdziwym życiu? Będzie jak postać w wspaniałym filmie. To jest dokładnie to jak
potężna jest Obserwacja Ego. Jest jak dyrektor dyrektor filmu pretendującego do Oscara, twojego życia.
Czy mam już twoją uwagę?
Jeśli twój mózg działa podobnie jak komputer i masz prawo do użycia tego komputera do dopracowania każdego elementu historii swojego życia tak jak chcesz żeby było – kiedy chcesz rozwiązać każdy problem i pokonać każdą przeszkodę na swojej drodze – to potrzebujesz zaprogramować ten komputer. Obserwacja Ego jest niczym innym niż ekranem komputera, na którym programujesz.

Co jeśli Twój komputer nie miałby ekranu i starałbyś się coś zrobić po prostu klikając w klawisze, nie wiedząc, co jest rejestrowane w systemie? To byłoby tak jak życie bez Obserwcji Ego. Ale kiedy masz umiejętność Obserwacji Ego, masz ekran, na którym malujesz swój film – im więcej ćwiczysz, tym większy staje się ekran. Jeśli chcesz możesz dać sobie wielki 65 calowy ekran aby na nim pracować.

Tak więc czas ucieka, czekając jak Szczur aby życie przyszło do Ciebie. Kiedyś nadejdzie śmierć. Twoja. Jaką chcesz mieć historię swojego życia, jak chcesz ją zakończyć ? Tragedią? Czy zwycięstwem?

Pamiętaj o badaniach na temat śmierci i umierania, które ujawniają ciekawy podział u ludzi – dwie mentalności które pojawiają się na łożu śmierci (Można powiedzieć to samo odnośnie umierającej kariery lub firmy na skraju upadłości).

Jeden typ osób jest w porządku z myślą że życie się kończy. Czują, że „zrobili wszystko”, mieli dzieci, rozwineli i przekazali firmę następnemu pokoleniu. Są w zgodzie ze śmiercią i nie boją się za bardzo. Film ich życia był tak doskonały, jak mógł być dla nich, z wspaniałą kulminacją w latach zmierzchu.

Drugi typ jest bardziej powszechny, to Ci którzy będąc blisko końca swojego życia, boją lub są zgorzkniali z tego powodu. Jest tak wiele tego czego nie zrobili, tak wiele im brakowało, a tak wiele ubolewania nad rzeczami które mogli zrobić w zamian. Film ich życia był tragedią lub po prostu zawodem pod koniec. Na pewno nie był Oscarowego kalibru.

Jaka była różnica między tymi dwoma rodzajami ludzi pod koniec ich życia?

Pierwszy typ osób osiągnął Trwałe Spełnienie, a drugi nie. Trwałe Spełnienie jest ostatecznym celem w każdym życiu, szczytową nagrodą za rozwój osobowości i rozwiązywanie każdego problemu jakie życie lub firma mogła zaoferować.

Jest to czas w którym rozpoczęliśmy naukę o szczegółach czterech części naszej psychiki – nasze wewnętrzne zasoby – oraz jak opanowanie tych czterech głównych części prowadzi bezpośrednio do czterech części Trwałego Spełnienia, do szczytu w swoim własnym filmie oraz zwycięstwo na koniec wyścigu między Szczurem, Zającem i Żółwiem w każdym z nas.

[ Dobrym materiałem z polskiego podwórka rozjaśniającym o co chodzi z Obserwacją Ego jest szkolenie Mateusza Grzesiaka  Ćwiczenie Mięśnia Świadomości – BladyMamut ]

CDN…

System Operacyjny Umysłu – rozdział 5