Posts Tagged ‘Strach’

Jak poprawnie nienawidzić antyszczepionkowców. Forrest Maready

Nie jesteś do końca pewny, jak poprawnie nienawidzić antyszczepionkowców?
Potrzebujesz może wskazówek, jak się za to zabrać?

Wiem, że co niektórzy wierzycie w to, że przetrwanie rasy ludzkiej zależy w całości od naszej zdolności do przechytrzenia Matki Natury. Wiem, że napawa was dumą to, że jakiś przedstawiciel naszej rasy dokonał czegoś, co pozwala nam zarazem mieć ciastko i zjeść ciastko. Więc gdy czujecie nagły przypływ gniewu i ogarnia was strach na myśl o tym, że ludzkość może przetrwać nawet wtedy, gdy przestaniemy się szczepić – mam wtedy dla was kilka wskazówek co do tego, jak komunikować się ze mną i innymi – przydadzą się Wam w dyskusji.

1. Komentuj jako anonim.
Utwórz sekretne konto, na którym nie używasz prawdziwego imienia i nazwiska. Dzięki temu będziecie mogli pisać siedząc sobie w przytulnym mieszkaniu – co wam się tylko żywnie podoba. Trzeba nie lada odwagi i przekonania o własnej racji, aby nie brać odpowiedzialności za to w co wierzysz – wiedzcie, że podziwiam was za tę odwagę.

2.Wiedz, że jesteś w większości i komentuj w przekonaniu, że większość nigdy się nie pomyliła w żadnej kwestii.
Przenigdy.

3.Pamiętaj, by zawsze podkreślać mój formalny brak wykształcenia w dziedzinie nauki i medycyny.
Ubolewam nad tym, że nikt nie pomyślał o tym, by udostępnić w internecie wszystkie te rzeczy, których uczą się na wydziałach medycyny. Dostęp do tych informacji to byłoby coś. Na przykład indeks wszystkich badań naukowych przeprowadzonych przez ostanie 30 lat – pomyślcie tylko, co dostatecznie zmotywowana osoba mogłaby zrobić z tymi informacjami!

4.Przyozdabiaj swoje najbardziej prowokacyjne uwagi łacińskimi terminami, takimi jak „ad hominem” czy „post hoc, ergo propter hoc” – zrobisz wrażenie bardziej inteligentnego.

5.Wspominaj o tzw. odporności stada tak często, jak to tylko możliwe.
To oczywiste, że nigdy nie słyszałem o tym pojęciu. Przecież nigdy nie badałem sensowności tej idei czy poniesionych porażek podczas prób jej realizacji, pomimo, że poziom wyszczepialności populacji wynosi ponad 95%. Ale pewnie pozwoli ci to dobrze się poczuć – więc czemu nie?

6.Mów o tym, jak to antyszczepionkowcy dosłownie zabijają ludzi.
Niech to zabrzmi naprawdę poważnie. Wspomnij o epidemiach odry.

7. W końcu – to jest absolutnie kluczowe – cytuj informacje z stron takich jak: CDC, FDA, ScepticalRaptor czy ScienceBasedMedicine, nagminnie z takim samym namaszczeniem, z jakim traktowałbyś Ewangelię według Jezusa Chrystusa.
Przecież informacje, które tam podają, zawsze były prawidłowe.

Jeśli zetknąłeś się z osobami, które postępują wedle niektórych z tych wskazówek, pogratulujcie im proszę i odeślijcie ich do tego materiału, aby miały szansę zapoznać się z pozostałymi wskazówkami.
Źródło: Jak poprawnie nienawidzić antyszczepionkowców – poradnik

Ruchy antyszczepionkowe
Co u licha antyszczepionkowcy mają w głowach
20 powodów, dla których nazywam siebie „Anty-Szczepionkowcem”!
Szczepienia: Historia mitu – Roman Bystrianyk i dr Suzanne Humphries

Reklamy

Przymusowe szczepionkowe eksperymenty medyczne w Polsce

Eksperymenty medyczne

Lubimy myśleć, że jesteśmy mądrzejsi od poprzednich pokoleń, ale trudno być mądrzejszym jeśli nie zdobywamy cennych informacji o przeszłości, które pozwalają wspiąć się na wyższy poziom. Przez to popełniamy te same błędy, mając do dyspozycji bardziej wyrafinowane zabawki.

Przeglądając książki do historii niezmiennie można spotkać się z przewidywalnym zestawem konkretów – co, kto, gdzie i oczywiście kiedy. Niemal zawsze brakuje kontekstu, czyli dlaczego i jak. Uczymy się pewnych faktów, na przykład, że w przeszłości były wojny, kto rządził, kto dowodził, że znęcano się i torturowano ludzi, że było to złe, ale nie uczymy się wiedzy pozwalającej rozpoznawać mechanizmy, które do tego doprowadziły.

W książce Auschwitz. Medycyna III Rzeszy i jej ofiary, jej autor Ernsts Klee, podaje wiele przykładów eksperymentów jakie były prowadzone przez najwyższej klasy niemieckich specjalistów. Ich podstawą był brak poszanowania wolnej woli. Bez względu na to jak okropne były te eksperymenty medyczne to cechowało je to, że zleceniodawcy wiedzieli po co je robią.

Poniżej kilka fragmentów:

Medycyna w czasach narodowego socjalizmu różni się od tego, co było przed nią i po niej tylko w jednym: naukowcom wolno wszystko, czego tylko chcą. – str.8

 

Lekarze, o których mowa w tej książce, zaznaczają w swych zeznaniach, że nigdy nie naruszyli etosu lekarskiego. – str.9

 

Eksperymenty medyczne

 

Akademia SS w Grazu kształci lekarzy SS. Jednym z nich jest np. lekarz obozowy dr Lucas (który jeszcze pod koniec wojny przeprowadza w Ravensbrück sterylizacje). Zakładem ćwiczeń dla absolwentów Akademii jest Dachau. Jednego dnia w planie są operacje żołądka według Billrotha I, drugiego według Billrotha II, trzeciego według innej metody. W niektóre dni ćwiczone są operacje woreczka żółciowego, wyrostka robaczkowego, przepukliny (ostatnie dwie w połączeniu ze sterylizacją ofiar). – str 30.

 

Docent Clauberg, kliniki ginekologiczne Uniwersytetu w Królewcu, zajmuje się np. hormonami płciowymi i sterylizacją kobiet.” W latach 1940/41 (adres: kliniki ginekologiczne szpitala Knappschaft w Chorzowie) otrzymuje on od DFG dotacje na „badania dotyczące polityki ludnościowej i problemu wschodniego”.100 „Problemem” tym zajmie się w Auschwitz. Profesor Eugen Haagen, Instytut im. Roberta Kocha, pracuje w latach 1937/38 nad sztucznym wytworzeniem nowotworów.101 W latach 1940/41 zajmuje się „badaniami nad wirusami”.102 Ich miejscem będzie KL Natzweiler.- str.78

 

28 marca 1941 roku Viktor Brack, główny kierownik urzędu w kancelarii Führera, pisze do Himmlera. Oświadcza, że mimo iż jest jeszcze zajęty eliminacją chorych psychicznie i upośledzonych (,,eutanazja”), jest gotów „do przeprowadzenia masowej sterylizacji za pomocą promieni rentgena”. Jego propozycja: „Sposobem praktycznej realizacji tego projektu mogłoby być np. nakazanie osobom, które trzeba wysterylizować, ustawić się przed okienkiem, gdzie będą musiały odpowiadać na pytania albo wypełniać formularze.” Aparat rentgenowski obsługiwałby urzędnik w okienku. Cała procedura trwałaby około dwóch, trzech minut: „W zakładzie z dwiema lampami można by w ten sposób sterylizować ok. stu pięćdziesięciu do dwustu osób dziennie, przy dwudziestu urządzeniach już trzy do czterech tysięcy w ciągu jednego dnia.” – str.419-420

 

Doświadczonym lekarzem jest dr Robert Neumann, w latach 1935 do 1940 dyrektor instytutu patologii szpitala im. Roberta Kocha i docent berlińskiego uniwersytetu. Była współpracowniczka: „Skonstruował urządzenie, które nazwał ‚histotom’. Przy jego pomocy można było dotrzeć do wątroby i pobrać fragmenty tkanki. Było to niebezpieczne, ponieważ czasem uszkadzało się większe naczynia.” Neumann wypróbowuje swój histotom w Buchenwaldzie. Najpierw na zwłokach, później na żywych więźniach. Jeden ze świadków twierdzi, że „prawie wszyscy więźniowie poddawani eksperymentowi umierają najczęściej dwa lub trzy dni po nakłuciu.- str. 32

 

Killian i Mrugowsky opowiadali o przypadkach śmierci rannych żołnierzy, którzy otrzymywali wysokie dawki surowicy przeciwko zgorzeli gazowej (do 1500 cm3) i w kilka godzin później, mimo że czuli się zupełnie dobrze, umierali nagle, bez widocznej przyczyny. Mrugowsky wyraził podejrzenie, że zawarty w surowicy fenol sumował się w poszczególnych dawkach i miał działanie śmiertelne. W obecności innych Mrugowsky polecił mi wziąć udział w eutanazji przy użyciu fenolu w jednym z obozów koncentracyjnych i dokładnie opisać działanie zastrzyku, ponieważ ani on, ani ja nie widzieliśmy do tej pory śmierci z powodu zatrucia fenolem.” (…) – str.146

 

Wehrmacht najwyraźniej bierze udział w eksperymentach. W jednej z serii doświadczeń Gebhardt używa zasypki Marfanil wyprodukowanej przez I.G. Farben, „ponieważ ta została wyraźnie zalecona przez inspekcję sanitarną Wojsk Lądowych. Zasypka była stosowana według procedury Schmicka.”
Po początkowych próbach w eksperymencie wykorzystuje się trzydzieści sześć kobiet. Do kultur bakterii dodaje się kawałki drewna, odłamki szkła, albo jedno i drugie. Wynik: stan zapalny nie wywiązuje się tylko wtedy, gdy z kulturami bakterii wstrzykuje się równocześnie sulfonamidy.
W kolejnej serii doświadczeń na dwudziestu czterech kobietach stworzone zostają warunki podobne do panujących na froncie: kobietom rozcina się mięśnie aż do kości. Co najmniej trzy przypadki kończą się śmiertelnie. Po doświadczeniach z sulfonamidami, ludzi jest przecież pod dostatkiem, podjęte zostają próby transplantacji i operacje mięśni. W tym celu na stole operacyjnym lekarze miażdżą kobietom kości podudzia. – str.148

 

Trująca amunicja została wyprodukowana w KTI i ma zostać przetestowana w eksperymentach na ludziach przez Instytut Medycyny Kryminalnej w Wiedniu, który podlega KTI. Na ofiarę wyznaczono mężczyznę o nazwisku Bruno Lüdke. – str.167

 

Marynarka Wojenna uczestniczy w eksperymentach na ludziach m.in. dotyczących szczepionek, niebezpieczeństw na morzu i badań nad wodą morską w Dachau. W Ravensbrück „w obecności dr Lollinga kilku więźniów zostaje zabitych przez lekarzy Marynarki Wojennej przy pomocy osobliwych trucizn w celu zbadania ich działania”. – str. 187

 

Na szefa doświadczeń Eppinger proponuje wyznaczyć swojego wcześniejszego ordynatora Wilhelma Beiglbócka, który już w 1941 roku próbował w swojej klinice przenieść zapalenie wątroby za pomocą transfuzji na zdrowych ludzi.182 7 czerwca 1944 roku prof. Oskar Schröder, następca Hippkego na stanowisku szefa służb sanitarnych Luftwaffe, pisze (przez szefa służby zdrowia SS i policji) do Himmlera: „Już wcześniej dał Pan Luftwaffe możliwość wyjaśnienia palących problemów medycznych poprzez eksperymenty na ludziach. Dzisiaj znowu muszę podjąć decyzję, która, po przeprowadzeniu licznych eksperymentów na zwierzętach i ochotnikach, wymaga ostatecznego rozwiązania. (…) Potrzebnych jest czterdzieści zdrowych osób doświadczalnych, do pełnej dyspozycji na okres czterech tygodni.” – str.238

 

Niektórzy więźniowie służą jedynie jako osoby kontrolne, tzn. zostają zainfekowani durem plamistym przez zastrzyki ze świeżej krwi chorych, nie są jednak szczepieni. To oni stanowią wysoki odsetek zmarłych. W najgorszej sytuacji są osoby z kolejnej grupy: trzech do pięciu więźniów miesięcznie, tzw. osoby przejściowe, jest sztucznie infekowanych po to, by stale była do dyspozycji „świeża krew” chorych. – str.283

 

Jakiś czas później Mrugowsky sporządza notatkę do akt: „Pan dr Haas z instytutu duru plamistego Behringa we Lwowie zgłasza trudności w znalezieniu żywicieli wszy dla swojego instytutu.” Za żywicieli ma więc posłużyć dwudziestu więźniów Buchenwaldu, co ma umożliwić „stwierdzenie, czy i w jakiej formie ludzie zapadają na tę chorobę. Wszy, klatki na wszy i wszystkie przybory dostarczy dr Haas. Szczepionka ma przyjść w połowie października 1942 roku.” – str.287

 

Nowo przesłane wszy zostały przyłożone do piętnastu osób (5 zaszczepionych i 10 kontrolnych). Wszy znów muszą zostać zniszczone, ponieważ klatki są nieszczelne. Należy zameldować, że nie jesteśmy w stanie przeprowadzić infekcji przy pomocy żywych, zakażonych wszy, ponieważ stanowi to zbyt duże zagrożenie dla więźniów obozu. – Str.314

 

Gerhard Rose, konsultant higienista przy inspektorze sanitarnym Luftwaffe, „wiele razy” odwiedza Haagena w Strasburgu. Chciałby przetestować szczepionkę z Kopenhagi. 13 grudnia 1943 roku pisze do Haagena: „Proszę, by starając się o więźniów podlegających szczepieniu dla pana doświadczeń, uwzględnił pan z góry odpowiednią liczbę osób dla szczepionki z Kopenhagi. Ma to bez wątpienia tę zaletę, co zauważono także podczas doświadczeń w Buchenwaldzie, że badanie różnych szczepionek równocześnie daje dokładniejsze informacje o lepszym lub gorszym działaniu szczepionki niż badanie szczepionek pojedynczo.” – str.356

 

 Etyka i prawa człowieka

 

Jeśli można tak to nazwać to dzięki tym eksperymentom powstała Powszechnej Deklaracji w sprawie Bioetyki i Praw Człowieka UNESCO.  Artykuł 6 – Zgoda, dot. kwestii które w Polsce podlegają bezprawnemu naciskowi, zgodnie z tymi zapisami:

„1.„Jakakolwiek interwencja profilaktyczna, diagnostyczna i terapeutyczna może być podjęta wyłącznie po uzyskaniu uprzedniej, dobrowolnej i świadomej zgody osoby, której ma dotyczyć, udzielonej w oparciu o dostateczne informacje. W odpowiednich przypadkach zgoda powinna być wyraźna i może być wycofana przez zainteresowaną osobę w dowolnym czasie oraz z dowolnej przyczyny, bez stawiania takiej osoby w niekorzystnej sytuacji bądź powodowania jakichkolwiek niedogodności po jej stronie”.

2.Badania naukowe powinny być wyłącznie prowadzone po uzyskaniu uprzedniej, dobrowolnej, wyraźnej i świadomej zgody osoby zainteresowanej, udzielonej w oparciu o informacje, które powinny być dostateczne i przekazane w zrozumiałej formie oraz wskazywać na sposoby wycofywania zgody. Zgoda może zostać wycofana przez zainteresowaną osobę w dowolnym czasie oraz z dowolnej przyczyny, bez stawiania takiej osoby w niekorzystnej sytuacji bądź powodowania jakichkolwiek niedogodności po jej stronie. (…)”

Warto poznać standardy etyczne zaproponowane przez Radę Europy w odniesieniu do biologii i medycyny mimo, że Polska podpisała, ale dotychczas nie ratyfikowała Konwencji.

Znajdują się w niej takie zapisy jak:

„Rozdział I – Artykuł 2 ( Prymat istoty ludzkiej )

Interes i dobro istoty ludzkiej przeważa nad wyłącznym interesem społeczeństwa lub nauki.

Rozdział II Zgoda – Artykuł 5 ( Postanowienia ogólne )

Nie można przeprowadzić interwencji medycznej bez swobodnej i świadomej zgody osoby jej poddanej. Przed dokonaniem interwencji osoba jej poddana otrzyma odpowiednie informacje o celu i naturze interwencji, jak również jej konsekwencjach i ryzyku. Osoba poddana interwencji może w każdej chwili swobodnie wycofać zgodę.” – Konwencja O Ochronie Praw Człowieka I Godności Istoty Ludzkiej Wobec Zastosowań Biologii I Medycyny

„Wojewoda Dolnośląski uważa, że prawo do świadomej zgody na zabieg medyczny nie obowiązuje i jest wyłączone ze względu na obowiązek szczepień i podkreśla, że w Polsce nie obowiązuje Konwencja O Ochronie Praw Człowieka I Godności Istoty Ludzkiej Wobec Zastosowań Biologii I Medycyny: Konwencja o prawach człowieka i biomedycynie.” – Wojewoda dolnośląski: prawa pacjenta i człowieka nie przysługują przymuszanym do szczepień (odpowiedź na petycję)

W Polsce nie istnieją ograniczenia wiekowe dla obiektów eksperymentów medycznych. W Polsce widać nie ma ani jednego działacza na rzecz praw człowieka, bo inaczej jak by polski Minister Zdrowia mógł wydać rozporządzenie, w którym czytamy:

„3. W badaniach klinicznych z udziałem małoletnich należy uwzględnić poniższe grupy wiekowe:
1) noworodki urodzone przedwcześnie;
2) noworodki urodzone o czasie (od 0 do 27 dnia życia);
3) niemowlęta i małe dzieci (od 28 dnia życia do 23 miesiąca życia);” –  Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 30 kwietnia 2004 r. w sprawie sposobu prowadzenia badań klinicznych z udziałem małoletnich

W filmie Człowiek – najlepszy królik doświadczalny – 1:01:25 z 2010 roku jedna z osób wypowiadających się o badaniach klinicznych w kontekście śmierci dziewczynki o imieniu Lakshmi w trakcie testów szczepionki Prevenar 13 mówi, że:

„W całym cywilizowanym świecie obowiązują te same zasady. Badania kliniczne można prowadzić na dzieciach, które kończyły 60 dni. Jedynie u nas, podkreślam, wyłącznie w Indiach tę granice obniżono do 42 dni. To znaczy, że można tutaj prowadzić na badania na znacznie młodszych dzieciach niż w krajach zachodnich.”

Prezes zarządu AstraZeneca w 2014 roku powiedział, że

„Polska ma szansę stać się wiodącym ośrodkiem badań klinicznych na świecie.”

Biorąc pod uwagę modus operandi koncernów, to te słowa można przetłumaczyć, na coś w rodzaju Polska ma szanse stać się poligonem numer jeden dla koncernów farmaceutycznych.

Stosowanie szczepionek w głównej mierze opiera się na założeniu i wierze, że przeciwciała na konkretny antygen powstrzymują wystąpienie choroby przeciw której podawana jest szczepionka. Choroby przeciw którym jesteśmy obecnie szczepieni przestawały być problemem zanim wprowadzono szczepionki. Pierwsze dwie zasłużone szczepionki, czyli przeciw ospie prawdziwej i poliomyelitis, konsekwentnie podtrzymywały problem, przy czym ta druga czyni to po dziś dzień – rozsiewając zawarte w niej żywe wirusy polio. W przypadku niektórych szczepionek antygenów jest kilka lub kilkanaście z gamy kilkudziesięciu, które wywołują konkretną chorobę. Przy promowaniu szczepień ignoruje się wpływ wzrostu higieny, dostępu do czystej wody, odżywiania i innych czynników środowiskowych, na poprawę stanu zdrowia społeczeństw. Dla utrzymania wiary w szczepienia, tworzy się dogmaty i iluzje, podtrzymujące pozory dowodów naukowych.

Badania kliniczne

Do trzeciej fazy badań klinicznych szczepionki zostały zwolnione chyba z wszystkiego co może być zagrożeniem dla utrzymywanej fikcji o bezpieczeństwie i skuteczności, nawet obojętne placebo nie jest wymagane. W takich badaniach wyklucza się osoby, które nie są całkowicie zdrowe lub mają alergie na jakikolwiek składnik szczepionki, co może stanowić nawet do 50% populacji. Co więcej nikt tak naprawdę nie wie czym są skażone szczepionki. Jeśli o czymś się nie wie to nie ma możliwości sprawdzać czy to coś znajduje się w składzie. Szczególnie gdy takie badania nie są wymagane to można pomijać nawet obecność bakterii, komórek zwierzęcych, wirusów, DNA, arszeniku czy uranu.

Jakich jeszcze badań się nie wykonuje?
Procesy metabolizmu i wydalania, nie są dobrze badane dla szczepionek, ponieważ badania farmakokinetyczne nie są wymagane do zatwierdzenia szczepionki.
Również dlatego, że zakłada się, iż nie są one uważane za istotne w odniesieniu do skuteczności szczepionki lub interakcji z innymi medykamentami.” – ADME and Translational Pharmacokinetics / Pharmacodynamics of Therapeutic Proteins: Applications in Drug Discovery and Development – str 357

Jest to interesujące wyjaśnienie w takim kontekście, że skuteczność szczepionki rozumiana jako zapobieganie chorobie może być równa zeru jak na przykład w przypadku grypy lub nie przeprowadza się badań czy szczepionka ma jakikolwiek wpływ na zmniejszoną zachorowalność jak miało to miejsce w przypadku Flulaval. Oprócz antygenu szczepionka ma w sobie wiele interesujących składników.

eksperymenty medyczne

„Historycznie, niekliniczna ocena bezpieczeństwa szczepionek nie obejmowała z reguły badań nad toksycznością u zwierząt. To dlatego, bo szczepionki nie były generalnie postrzegane jako toksyczne i przeważnie podaje się je w ograniczonych dawkach przez miesiące czy nawet lata.” (str. 11-12) – Non-Clinical Safety Evaluation Of Preventive Vaccines – Recent Advances And Regulatory Considerations

Większość szczepionek nie została poddana np. badaniom sprawdzającym właściwości rakotwórcze,mutagenne, czy wpływ na rozrodczość – szczepionki nie są badane pod kątem wpływu na rozrodczość, ponieważ… nie dotyczą kobiet w wieku rozrodczym.

szczepionki nie są badane pod kątem wpływu na rozrodczość

Co więcej jako „placebo” może zostać użyty zastrzyk zawierający praktycznie wszystko oprócz antygenu (jak to miało miejsce podczas badań szczepionki Gardasil HPV). Wiele poszczepiennych negatywnych efektów ubocznych związanych jest z adiuwantem, środkiem konserwującym, albo inną substancją chemiczną, a nie samym antygenem. Korzystanie z fałszywego placebo zawyża ilość działań niepożądanych w grupie kontrolnej co jednocześnie maskuje działania niepożądane szczepionki, dzięki czemu wygląda ona stosunkowo bezpieczne w porównaniu. Inną sztuczką stosowaną podczas badań to podawanie testowanej szczepionki łącznie z inną już zatwierdzoną. Przykładem może być ActHIB podawana z DTP, a w grupie kontrolnej podawano Hep B z DTP.

Jednocześnie coraz trudniej znaleźć osoby do badań bez historii medycznej:

Brak wymagań odnośnie odpowiednich badań sprawia, że szczepionki są tańsze do wprowadzenia na rynek niż leki. Ponadto, coraz droższe staje się przeprowadzanie długoterminowych badań bezpieczeństwa medykamentów, ponieważ grupa testowa nie może używać żadnych innych środków farmaceutycznych w czasie badań. Ponad 70% populacji USA stosuje medykamenty, co sprawia, że prawie niemożliwym staje się znalezienie odpowiednich osób do badań. (Źródło: CBSNews.com)

Szczepionki badane są niezależnie, tj. bez analizowania wpływu podania kilku preparatów i do tego najkrócej jak to tylko możliwe, po czym ogłaszane są jako bezpieczne według definicji – względna wolność od szkodliwego wpływu na osoby związaną bezpośrednio lub pośrednio z lekiem kiedy jest roztropnie podawany biorąc pod uwagę charakter produktu w stosunku do stanu zdrowia pacjenta. Oraz skuteczne, czyli, że po wstrzyknięciu organizm produkuje przeciwciała. Nie bada się skutków jakie wyrządzają organizmowi jako komplet zabiegów wykonywanych według kalendarza szczepień. Rozpoznaje się pojedyncze drzewa, a nie las. Przeprowadzono jedno jedyne badanie pilotażowe na zwierzętach, którym podawano szczepionki według kalendarza jaki obowiązywał w USA w latach 1994-1999. Wyniki były tak pesymistyczne, że do tej pory nie podjęto próby kolejnego takiego badania.

W tym artykule z października 2012 roku w Human & Experimental Toxicology autorzy piszą, że nie przeprowadza się badania skutków podania wielu szczepionek na raz. Zauważyli, że im więcej szczepionek i im młodsze niemowlę tym bardziej rośnie ryzyko hospitalizacji lub zgonu. Co raczej nie jest zaskoczeniem biorąc pod uwagę zawartość strzykawki.

 

Organizacje przestępcze zajmujące się sprzedażą szczepionek

Chcesz wiedzieć jak znaleźć międzynarodową organizację przestępczą, która zajmuje się sprzedażą szczepionek? To proste. Wchodzisz w archiwum na stronie Departamentu Sprawiedliwości USA i wpisujesz np. MERCK, GSK, SANOFI, NOVARTIS lub PFIZER. Kilka lat temu wyszukiwarka wskazywała ile spraw miała dana firma.

MERCK Sharp & Dohme – ostatnia większa kara w USA to 950mln $ [2011] oraz 4.85 mld$ w 2007
GSK – ostania kara w USA to 3mld $
SANOFI-Aventis– ostatnia kara w USA to 109 mln $
NOVARTIS – – ostatnia większa kara w USA to 422.5 mln $
PFIZER – – ostatnia większa kara w USA to 55 mln $

Magia zaimków! Wskazówki dla początkujących przestępców politycznych:

Przestudiowałem jednak historię i dzięki tej analizie ujrzałem pewien schemat i sposób postępowania obecny na naszej planecie przez wiele, wiele lat. I jeśli to zrozumiesz, myślę, że to właśnie może pomóc osiągnąć ci swój cel. (…) Zaproponuj im użycie nowych zaimków, kiedy będą chcieli mówić o tobie, członkach twojego gangu i o twoich działaniach. Zamiast używać zaimków „oni”, „im” czy „ich” nalegaj, aby ludzie zwracali się do ciebie i do członków gangu za pomocą zaimków „my”, „nas” i „nasz”.

 

Zatwierdzanie szczepionek przez organy regulacyjne

 

Podczas zatwierdzania szczepionek przez organy dopuszczające, firmy farmaceutyczne dostarczają dowody w postaci własnych badań. Na podstawie tych materiałów organy wydają zezwolenie. Materiały dostarczone przez firmę farmaceutyczna, są jedynymi materiałami na podstawie których podejmowana jest decyzja. Nie poddaje się w wątpliwość rzetelności, wiarygodności bezstronności materiałów dostarczonych przez producenta zatwierdzanego produktu. Nie bada się konfliktu interesów.

FDA pisze, że „medykament jest wycofywany z rynku, gdy jego zagrożenia przewyższają korzyści.”

W przypadku szczepionek badania bezpieczeństwa i skuteczności są jakie są. Do tego poszczepienne efekty uboczne dzielą się na dwie kategorie. Pierwsza to wszystko to co składniki szczepionek rzeczywiście wywołują w organizmie konkretnego człowieka, a druga to te objawy które są uznawane za NOP przez system prawno medyczny i ich zgłaszalność NOP, która w USA jest nie większa niż 5%, a może nawet 1% wszystkich powikłań. Rhode Island physicians’ recognition and reporting of adverse drug reactions.

W takiej sytuacji, zanim zostanie dowiedzione, że zagrożenia przewyższą ryzyko, mija wiele lat.

Zdumiewające jest to jakie środki zaradcze może podjąć koncern, aby utrzymać zabójczy środek farmaceutyczny na rynku. Podczas procesu koncernu Merck w sprawie Vioxx, ujawniono wewnętrzne wiadomości opisujące naukowe metody radzenia sobie z obiekcjami lekarzy, którzy kwestionują bezpieczeństwo Vioxxa. Te sposoby to izolowanie, dyskredytowanie i neutralizacja. Natomiast jeden z pracowników Merck powiedział następujące słowa: „możliwe, że trzeba będzie delikwenta odszukać i zniszczyć tam, gdzie żyje.”

Innym produktem na rynku firmy Merck, który jest na fali to szczepionka Gardasil. O kulisach z nią związanych opowiada na przykład film dokumentalny Medycyna pod dyktando. Byli pracownicy koncernów farmaceutycznych opowiadają o tym, jak produkuje się i rozprowadza leki. Wśród omawianych zjawisk znajdą się: reklama wprowadzająca w błąd, lobbing polityczny na skalę globalną, fałszowanie badań, lekceważenie działań niepożądanych i skupienie na zyskach.

 

Biurokratyczny terroryzm

„Systemy dyktatorskie zmuszają do konformizmu groźbą i terrorem; kraje demokratyczne – perswazją i propagandą.” – Erich Fromm

W słowniku Oxford Dictionaries znajduje się interesujące pojęcie. Terroryzm – bezprawne użycie przemocy i zastraszania, zwłaszcza wobec ludności cywilnej w dążeniu do osiągnięcia celów politycznych.

Biurokraci mają to do siebie, że nie rozróżniają rzeczywistości od biurokratycznej imitacji rzeczywistości.

W 2008 roku po nowelizacji ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych został usunięty przepis o karach za brak szczepień. W przepisach prawa oficjalnie nie ma kar, jednak biurokraci na wszelkie możliwe sposoby szukają drogi do ukarania niepokornych obywateli. O czym można poczytać w artykule Justyny Sochy z dnia 23 września pod tytułem „nie ma podstaw prawnych do nakładania grzywien za brak szczepień.” Kary jednorazowo mogą sięgać do 5 tysięcy złotych. Wojewoda Dolnośląski uważa, że prawo do świadomej zgody na zabieg medyczny nie obowiązuje i jest wyłączone ze względu na obowiązek szczepień

Jeśli biurokrata, nie mając podstaw prawnych, podejmuje czynności zmierzające do zastraszenia i szantażowanie obywateli – wypełnia kryteria definicji terroryzmu. Celem jest ochrona własnego stanowiska oraz realizacja polityki (tu zdrowotnej). Wolność i bezpieczeństwo konkretnej osoby są ignorowane.

 

Odpowiedzialność

Trudno sobie wyobrazić głupszy lub bardziej niebezpieczny sposób podejmowania decyzji, niż pozwolenie, by decydowali ludzie, którzy nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za swoje błędy. – Thomas Sowell

Jeśli biurokrata dopnie swego i przymusi osobę do zaszczepienia, a osoba, która otrzymała szczepionkę doświadczy powikłania poszczepiennego, to praktycznie zostaje ona sama z problemem. Urzędnik nie ponosi żadnej odpowiedzialności za szkody wywołane przez preparat, którego przyjęcie wymusił. W Polsce obecnie nie ma systemu odszkodowawczego za NOP.

Co więcej pojawiają się ogromne przeszkody w zarejestrowaniu niepożądanego odczynu poszczepiennego, którym jest każde zaburzenie stanu zdrowia, jakie występują występuje do 4 tygodni po zaszczepieniu [gruźlica do 12 miesięcy].

Absurdem i normą jest sytuacja, w której system monitorowania bezpieczeństwa szczepień, odmawia zbadania i zarejestrowania NOP, jednocześnie potwierdzając ich wystąpienie. Dzieje się, tak w sytuacji, kiedy standardowo podaje się kilka szczepionek podczas jednej wizyty.

Z URPL można spodziewać się takiej odpowiedzi:

„Z uwagi na jednoczasowe podanie trzech szczepionek nie można jednoznacznie ocenić która/e z nich są odpowiedzialne za wystąpienie ww działań niepożądanych.”

W Polsce monitorowanie bezpieczeństwa szczepień praktycznie nie funkcjonuje, mimo, ze przepisy stwarzają odpowiednie możliwości. Dla wszystkich produktów leczniczych (według danych WHO), w Polsce, w 2013 roku, działania niepożądane leków zgłosiło jedynie 0,1% mieszkańców. Zgłaszanie działań niepożądanych do URL nie trafia do statystyk NOP.

Osoby wykonujące szczepienia są szkolone w taki sposób, aby wstrzykiwały szczepionki bez informowania pacjentów o możliwym ryzyku poważnych działań niepożądanych, nie przekazywały przed szczepieniem ulotki załączonej do preparatu, nie informowały o konieczności zapoznania się z charakterystyka produktu leczniczego przed szczepieniem.
Sanepid (podmiot będący jednocześnie organem zamawiającym, opiniującym, przechowującym i kontrolującym szczepionki, który ma jednocześnie monitorować wykonywanie szczepień oraz bezpieczeństwo ich podawania), skutecznie zniechęca i zastrasza lekarzy aby nie informowali o możliwym ryzyku wystąpienia poważnych odczynów poszczepiennych (NOP). Lekarze są wzywani przed sąd lekarski, przesłuchiwani i zastraszani groźbami odebrania prawa wykonywania zawodu za udostępnianie treści z ulotek i charakterystyk preparatów szczepionkowych.

Lekarze są również szykanowani za częste zgłaszanie NOP. W tej sytuacji łatwo utrzymać iluzję braku występowania negatywnych efektów ubocznych szczepień.

Jedyne co wiadomo i można – to szczepić każdego kto wpadnie pod igłę. Bez względu na to czy człowiek jest wystarczająco zdrowy, aby znieść zastrzyk. Wszystko co wydarzy się po wstrzyknięciu życiodajnego eliksiru jest czystym przypadkiem, więc szczepienia mogłyby być wykonywane przez urządzenia podobne w działaniu do automatów na batony czy napoje. Podchodzisz, wkładasz rękę, wybierasz co chcesz, albo do czego jesteś zmuszony i wciskasz przycisk start.

 

System edukacji

„Celem edukacji powinno być zniszczenie wolnej woli, tak aby uczniowie, po ukończeniu szkoły, nie byli zdolni – przez resztę swojego życia – do myślenia lub działania innego niż to, którego życzyliby sobie ich nauczyciele”. – Bertrand Russel

Umiejętność czytania jest rodzajem zniewolenia dopóki ten, kto czyta nie posłuży się krytycznym myśleniem. Gdy zapoznajemy się z nowymi informacjami i nie jesteśmy krytyczni podczas przyswajania tych informacji to czy rzeczywiście myślimy? Czy też bezmyślnie akceptujemy poglądy innych jako prawdę?

Burza irracjonalizmu składa się z trzech głównych czynników.

  1. Cenzura lub tajność, czyli utajnianie informacji;
  2. Manipulowanie edukacją, które pozostawia cię intelektualnie bezbronnym
  3. Brak pokojowej komunikacji, co zapobiega konstruktywnemu działaniu.

Odstąpienie od tajności i ujawnienie prawdy nie daje ludziom automatycznie zdolności krytycznego myślenia. Zapewnienie intelektualnej samoobrony nie zapobiega automatycznie cenzurze, ani nie uczy jak się komunikować bez przemocy. Nauczenie się komunikowania bez przemocy nie kończy tajności, ani nie zapewnia zdolności krytycznego myślenia.

Osoby zajmujące się tworzeniem programu nauczania, mają ogromny wpływ na to jakie cele i jakimi metodami będą realizowane. Jeśli rzeczywisty cel jest ukryty przed tymi, którzy są poddawani obróbce to mamy do czynienia z manipulacją.

„Nauczyliśmy się nazywać to propagandą. Grupa ludzi, która może zablokować dostęp do informacji o danym wydarzeniu, jest w stanie tak zmanipulować wiadomości na ten temat, żeby pasowało to do jej potrzeb i umożliwiło przeprowadzenie kampanii propagandowej. Dostęp do prawdziwego środowiska musi być ograniczony zanim ktokolwiek zdoła stworzyć pseudo-środowisko, które uznaje za mądre lub pożądane”. – Walter Lippman

Jedną z podstawowych rzeczy jakie system kształcenia obecnie uczy uczniów to posłuszeństwo i dopasowanie do systemu co wyklucza nabywanie umiejętności krytycznego myślenia w programie nauczania o czym pisał już przeszło 100 lat temu pisał Gustaw Le Bon w swojej książce Psychologia tłumu. „Najbardziej karygodnym błędem obecnego systemu wychowania jest jego fałszywa postawa psychologiczna, która przyjmuje, że mechaniczne wbijanie w pamięć całych podręczników rozwija inteligencję(…) ani na chwilę zaś nie poświęca na kształcenie umysłu i zdolności samodzielnego myślenia.. Nauka szkolna to posłuszeństwo połączone z kuciem na pamięć.” Być może nie byłby to problem zagrażający zdrowiu i życiu, gdyby osoby decyzyjne opierały swoje polecenia na obiektywnie istniejącej rzeczywistości

W eksperymencie Milgrama odkryto niepokojącą prawidłowość, polegającą na odkryciu, że około 2/3 ludzi jest w stanie zabić drugiego człowieka na polecenie lub rozkaz, pomimo tego, że źle się z tym czuje.

 

Ślepe posłuszeństwo na masową skalę, wobec ludzi, którzy opierają swoje decyzje na założeniach i teoriach, które nie mają przełożenia na praktykę, wcześniej czy później prowadzą do ogromnej tragedii. Wszelkie próby maskowania iluzji zwiększają tylko liczbę niepotrzebnych ofiar. Im bardziej ludzie odstępują od żywotnych prawd, aby cieszyć się komfortem jaki daje iluzja, tym bardziej roztrzaskany będzie obraz świata gdy te iluzją upadną.

Wiedza na temat szczepień w podręcznikach medycznych jest jednostronna. Pomijane lub bagatelizowane są wszelkie niewygodne dla polityki szczepień informacje. Zdumiewające dla mnie jest to, że jeśli student, a później lekarz posiądzie wiedzę tylko z uczelni to wszystko jest w jak najlepszym porządku. Bycie agnostykiem czyli kimś kto nie ma świadomości istnienia wiedzy ponieważ nigdy nie miał możliwości dokonania określonych wyborów ani okazji, by mieć z nią styczność jest z punktu widzenia medycyny cenione i pożądane. Jednak gdy lekarz [albo ktokolwiek] posiądzie wiedzę o szczepionkach inną niż ta ze studiów, tą która jest podawana w hierarchii urzędowej, albo z karty charakterystyki produktu leczniczego to o dziwo staje się szarlatanem tylko dlatego, że zaczął samodzielne dokształcanie. Jest jeszcze drugi wybór, jaki można podjąć, a jest nim trwanie w ignorancji. Ignorant to ktoś świadomy jakiegoś pojęcia lub wiedzy, mimo to nie przyjmuje jej, dlatego też opiera się uczeniu z własnego wyboru.

 

Stosowanie szczepionek w kontekście terminu ludobójstwo

 

Do języka prawnego  termin ludobójstwo wszedł za sprawą Konwencji ONZ w sprawie Zapobiegania i Karania Zbrodni Ludobójstwa podpisanej 9 grudnia 1948, której wstępny projekt był współtworzony przez Lemkina. Artykuł II Konwencji definiuje ludobójstwo jako czyn „dokonany w zamiarze zniszczenia w całości lub części grup narodowych, etnicznych, rasowych lub religijnych, jako takich:
a) zabójstwo członków grupy
b) spowodowanie poważnego uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia psychicznego członków grupy
c) rozmyślne stworzenie dla członków grupy warunków życia, obliczonych na spowodowanie ich całkowitego lub częściowego zniszczenia fizycznego
d) stosowanie środków, które mają na celu wstrzymanie urodzin w obrębie grupy
e) przymusowe przekazywanie dzieci członków grupy do innej grupy.”Ludobójstwo – Wikipedia
Działania prowadzone w Polsce związane ze szczepieniami spełniają postulaty definicyjne ludobójstwa. Ludzie, którzy świadomie lub nieświadomie prowadzą taką politykę zdrowia publicznego, to zbrodniarze, według prawa międzynarodowego.
Czy nasi agnostycy, ignoranci i/lub członkowie organizacji przestępczych związanych publiczną służbą zdrowia wiedzą co dla nas rzeczywiście robią?

Paryż 13.11.2015 – Le Carillon – atak czy ćwiczenia? [napisy PL]

Jest to materiał o jednym z wydarzeń do jakiego doszło 13 listopada 2015 roku. W materiale jest na przykład wzmianka o przeprowadzanych ćwiczeniach SAMU (ratownictwo medyczne) tego dnia oraz kilka nieścisłości wokół knajpy Le Carillon, Le Petit Cambodge i Voltaire.

 

Tłumaczenie: BladyMamut

Jak się zakochujemy – rozdział 2: Piękno jest w oku patrzącego 

Faza 1 : Faza Przyciągania
Krok 1: Okazywanie piękna

Mężczyzna pragnie kobiety nie dlatego, że jest ona człowiekiem, ale dlatego że jest kobietą. To że jest ona człowiekiem nie ma dla niego znaczenia. –  Immanuel Kant

Pierwszy krok w przyciąganiu mężczyzny ma miejsce w gadzim mózgu, ponieważ bez zaapelowania do jego zwierzęcych instynktów nie znajdziesz Tego Jedynego. Zanim jednak zaczniemy, musisz opanować jedną ważną umiejętność. Jeśli jej nie posiadasz to nie możesz będziesz w stanie radzić sobie z problemami i stresem które wiążą się z randkowaniem i związkami. Nazywam tę umiejętność „Uważnym Okiem”, jest ona dobrze znana psychoanalitykom jako pojęcie „obserwacja ego”.

Czy kiedykolwiek po rozmowie z jakimś mężczyzną (minutę, godzinę lub kilka dni później) wyrzucałaś sobie: „O czym ja myślałam? Czemu to powiedziałam?” (albo: „Czemu tego nie powiedziałam?”). Czy kiedykolwiek żałowałaś tego, że nakrzyczałaś na kogoś w trakcie rozmowy, poniżałaś się wobec niego, albo poddałaś się jego kontroli, żądaniom lub manipulacji? Czy kiedykolwiek żałowałaś, że nie podążałaś za głosem intuicji, a po kilku miesiącach lub latach żałowałaś tego? Jeśli tak, przyczyną wszystkich tych żali, zwątpień, niechęci i bólu związanego ze związkami jest to, że nie używałaś swojego Uważnego Oka.

Bądź „fajną dziewczyną” z „uważnym okiem”

Czy kiedykolwiek zastanawiałaś się co znaczy być fajnym? Bycie fajnym to zachowanie na które pozwala Uważne Oko. Dzięki niemu możesz zapobiec zerwaniom, rozwodom, konfliktom oraz utracie seksualnej iskry w związku zanim zaczną się w nim problemy. Jeśli podejmiesz decyzję wybrania potencjalnego Tego Właściwego i unikania Tych Niewłaściwych tak szybko jak tylko ich poznasz, oszczędzisz sobie wielu życiowych cierpień i kłopotów. Fajna dziewczyna szybko pozbywa się Tego Niewłaściwego, aby mieć czas na znalezienie Tego Jedynego.

Tak wiele kobiet spędza wiele czasu szukając mężczyzny który ma potencjał, aby zostać Tym Jedynym. Jednak po miesiącach, a nawet latach odkrywają, że ten mężczyzna wcale nie jest Tym Właściwym. Fajne dziewczyny nie tracą swojego czasu i życia w ten sposób. Nie wybierają pierwszego lepszego mężczyzny jaki stanie im na drodze i nie próbują go przerobić w ideał. Zaczynają od faceta, który jest dla nich odpowiedni taki jaki jest. Uważne Oko nie tylko czyni kobietę fajną, ale działa również jak urządzenie selekcjonujące umożliwiające szybkie filtrowanie mężczyzn, szczególnie tych którzy nie są dla niej odpowiedni. Pomaga  także zidentyfikować co jest dla ciebie właściwe, więc będziesz mogła podjąć działanie i wykorzystać nadarzającą się możliwość, jeśli pojawi się mężczyzna który jest dla ciebie odpowiedni w danym czasie, zanim chwilowe okno okazji się zamknie.

Wyobraź sobie, że jesteś na przyjęciu. Widzisz mężczyznę który ci się podoba, wygląda jak Brad Pitt. Jest czarujący, inteligentny, dyplomatyczny i elegancko ubrany. Mógłby być Tym Jedynym. Podchodzisz blisko niego i odwracasz się. On odwraca się w twoją stronę, spogląda na ciebie przelotnie i uśmiechając się, mówi cześć.

Jeśli twoje Uważne Oko jest w pełni aktywne to następnie stanie się to: wyobrazisz sobie siebie wychodzącą z siebie i stojącą z boku, doradzającą/pouczającą sobie we własnym zachowaniu nawet wtedy gdy odpowiadasz cześć. Ta wersja ciebie będzie patrzeć na ciebie z dystansu, będzie cię instruować i mówić jak sobie radzisz – w czasie rzeczywistym – podczas spotkania. Twoje Uważne Oko będzie delikatnie mówiło ci odnośnie twojej postury, mimiki twarzy, wyboru słów, tonu głosu i energii jaką emanujesz. Będzie cię prowadziło i delikatnie szturchało bez wywierania presji na tobie. Będzie tobą będącą twoim najlepszym przyjacielem.

Możliwe, że przez chwilę, podczas rozmowy przestaniesz się uśmiechać i on również przestanie się uśmiechać. Popatrzysz w bok z obawy przed odrzuceniem, a on z poczucia winy zacznie patrzeć na inną piękną kobietę. Stracisz z nim kontakt wzrokowy i zaczniesz czuć się zawiedziona że być może straciłaś okazję – ale twoje  Uważne Oko pozwoli ci wrócić do gry. Powie ci: „Przestań się martwić! Po prostu nie utrzymujesz dobrego kontaktu wzrokowego. Widzisz dlaczego on patrzy w inną stronę? Czy zauważyłaś, że przestałaś się uśmiechać?

Ponieważ przyuczasz się, aby prowadzić obserwację, możesz w ciągu chwili coś zmienić i dopasować się do sytuacji, zamiast potem wyrzucać sobie, że ominęła cię szansa. Zaczynasz świadomie i celowo uśmiechać się. On nieświadomie w odpowiedzi uśmiecha się do ciebie, nieświadomy konwersacji jaką właśnie sama ze sobą prowadzisz, ponieważ w tym samym czasie prowadzisz rozmowę z nim. Teraz celowo utrzymujesz lepszy kontakt wzrokowy, a nawet decydujesz się lekko dotknąć dłonią jego ręki ponieważ twoje Uważne Oko daje ci znać, że już czas to zrobić. Nawiązujesz o wiele lepszy kontakt wzrokowy, a on robi to samo.

Teraz on przestaje rozglądać się w wokół za innymi kobietami. Jest skupiony tylko na tobie. Patrzysz mu głęboko w oczy i odsuwasz się o krok od niego, ponieważ twoje Uważne Oko mówi ci, że już czas to zrobić. Czyniąc to tworzysz fizyczną próżnię twojej nieobecności, którą on podświadomie poczuje i będzie chciał ją wypełnić. Jego ciało chce cię ścigać i złapać, ponieważ świadomie pociągnęłaś za sznurek w gadziej części jego mózgu, aby zatrzymać to co było na jego męskim terytorium kilka chwil wcześniej.

On myśli, że jesteś fajna. Pyta o twój numer.

Dlaczego jesteś fajna? Ponieważ użyłaś swojego Uważnego Oka: umiejętności wyjścia z siebie, obserwacji swojego zachowania z boku, dawania wskazówek i zmiany własnego podejścia we właściwym czasie. Uważne Oko jest jak mały doradca, który siedzi ci na ramieniu, obserwuje i komentuje twoje interakcje z innymi. Jest to potężne narzędzie i jest łatwe do opanowania, jeśli zdajesz sobie sprawę z jego istnienia.

Najlepszym sposobem rozwinięcia Uważnego Oka, czyli umiejętności spojrzenia na swoje zachowanie z boku w danym momencie, jest po prostu praktyka. Prowadź pamiętnik lub medytuj, bo obie te rzeczy są doświadczeniem pozwalającym patrzeć na samą siebie. Kiedy wykonujesz codzienne czynności, zastanów się: Jak mi idzie? Czy powinnam to robić w taki sposób? Nie chodzi o to żeby wszystko nadmiernie analizować, ale oto by być świadomą tego kim jesteś, czego chcesz w życiu i móc sprawdzać czy posuwasz się w realizacji swoich celów. Uważne Oko jest jak komputerowy program antywirusowy. Działa wspólnie z innymi programami i wspomaga ich działanie. Nie zatrzymujesz się, żeby użyć swojego Uważnego Oka. Używasz go podczas robienia innych rzeczy w swoim życiu.

Inna forma praktyki zawiera w sobie sposób w jaki spędzasz swój czas. Nasza kora mózgowa jest podzielona na lewą i prawą półkulę. Lewa półkula jest jak urządzenie przechowujące dane, które jest uporządkowane, chronologiczne, prawdopodobne w oparciu o wydarzenia z historii oraz to tutaj mieści się idea przeszłości. Prawa półkula jest bardziej jak internet lub urządzenie przechowujące dane w sposób artystyczny i przypadkowy, to tutaj pojawiają się możliwości z przyszłości oraz idea przyszłości. Równomierne używanie obu półkul osadza nas w teraźniejszości. Każdy człowiek w swoim umyśle spędza czas w przeszłości, teraźniejszości i przyszłości, ale  uważani jesteśmy za opanowanych, świadomych i fajnych gdy jesteśmy w  teraźniejszości.

Czy kiedykolwiek jechałaś do sklepu tą samą drogą co zwykle i po dojechaniu na miejsce zdałaś sobie sprawę, że nie pamiętasz jak jechałaś i co mijałaś? Gdzie podczas jazdy był Twój umysł? Założę się, że Twój umysł był, albo w przeszłości, albo przyszłości, zamiast w teraźniejszości.

Gdy żyjesz przeszłością (żałujesz czegoś lub wspominasz to bardzo mile), albo przyszłością (marzysz o niej lub martwisz się o nią) to właściwie jesteś na życiowym autopilocie. Nie jest fajna. Nie możesz podejmować decyzji w przeszłości lub przyszłości. Nie możesz działać w przeszłości lub przyszłości. Nie możesz używać swoich pięciu zmysłów w przeszłości lub przyszłości. Możesz robić te rzeczy tylko w teraźniejszości. Gdy jesteś w teraźniejszości, nie jesteś na autopilocie; stoisz za sterami własnego życia. Możesz kontrolować swoje życie tylko w teraźniejszości, a fajni ludzi kontrolują swoje życie.

Zamiast skupiać się na rzeczach które są poza Twoją kontrola, zrób coś co pozwoli ci ją przejąć – pomyśl gdzie jesteś teraz. Doskonalisz swoje umiejętności w robieniu migawek obecnej sytuacji. Jak wyglądasz? Dlaczego zmierzasz tak gdzie zmierzasz? Czy jesteś przygotowana na to co się ma wydarzyć później dzisiejszego dnia? To pozwoli ci kontrolować siebie i dbać o ludzi wokół siebie (szczególnie potencjalnego Tego Jedynego).

Gdy mówimy na kogoś, że jest fajny/spoko, chodzi nam oto, że wyglądają na takich, którzy trzymają ster swojego życia, są obecni, w krótkim czasie gotowi do zmiany jeśli sytuacja towarzyska będzie tego wymagać, zdolni do podejmowania aktywnych działań w celu osiągnięcia tego co chcą w swoim życiu. Wyglądają na obytych politycznie i uzdolnionych jeśli chodzi o społeczne umiejętności, tak jakby odbyli jakiegoś rodzaju szkolenie w kosztownej szkole uroku. W rzeczywistości mogło to być nic z powyższych rzeczy, ale opanowali oni używanie swojego Uważnego Oka.

Z tej książki nauczysz się jak używać Uważnego Oka aby być fajną, wzbudzać pożądanie, i zostać reżyserem swojej własnej romantycznej historii. Ta umiejętność jest kluczowa aby wykonać pierwszy krok Fazy Przyciągania Tego Właściwego jakim jest: okazywanie piękna.

Co możesz się nauczyć od Parysa z Troi

Jak zaobserwowaliśmy w poprzednim rozdziale, mity towarzyszą nam od tysięcy lat. Są to historie przekazywane z pokolenia na pokolenie i kultury na kulturę. Przetrwały test czasu i ewolucję społeczną człowieka z jednego prostego powodu: zawierają istotne prawdy o tym co jest powszechne w naturze kobiety i mężczyzny. Te prawdy są dla nas obecnie tak samo ważne jak wieki temu – szczególnie jeśli szukamy wewnętrznych wiadomości.

W tej książce podzielę się z Tobą kilkoma mitami (w tym niektórymi z czasów współczesnych), ponieważ wymownie mówią co się dzieje w naszych trzech mózgach. Najpierw zaczniemy od historii ilustrującej funkcjonowanie gadziego mózgu mężczyzny i zidentyfikujemy trzy tajniki które rządzą jego zwierzęcymi instynktami.

Możliwe, że słyszałaś o Greckim micie Heleny Trojańskiej, której „twarz wysłała tysiące okrętów.” Legenda głosi, że Helena była najpiękniejszą kobietą na świecie, żoną króla greckiego Agamemnona. Kiedy Parys z Troi porwał Helenę, doprowadziło to do tragicznej i epickiej wojny w której stracił życie.

Niewielu ludzi zna jednak historię, która wydarzyła się przed to historią a to w niej kryje się sekret. Legenda głosi, że były trzy boginie: Hera, bogini ziemi (królowa wszystkiego); Atena, bogini mądrości i udanych łowów (sukces); oraz Afrodyta, bogini miłości.

Hera, Atena i Afrodyta bardzo rywalizowały ze sobą nawzajem i każda z nich myślała, że jej domena była nadrzędna względem innych. Aby rozstrzygnąć spór która jest najlepszą boginią, zdecydowały się na przeprowadzenie testu który określiłby jakie kobiece moce i umiejętności były najbardziej pożądane przez mężczyzn. Znalazły idealnego kandydata do swojego eksperymentu, mężczyznę znanego z tego, że był najbardziej fascynujący, przystojny, odnoszący sukcesy, bogaty oraz posiadający władzę młody człowiek – Parys z Troi.

Każda z bogiń przystąpiła do pracy nad umysłem Parysa kusząc go swoimi mocami. Hera oferowała mu władzę nad całą ziemią i królowanie nad wszystkimi krainami – uczyniła by go samcem alfa numer jeden wśród mężczyzn na całej ziemi – jeśli zgodzi się, że to ona jest najwspanialszą boginią. Atena zaproponowała mu umiejętność wygrania każdej bitwy i pewnego zwycięstwa. Afrodyta zaoferowała Parysowi rękę Heleny, najpiękniejszej znanej kobiety na ziemi, mimo że była ona żoną króla który był jego rywalem.

To było wyzwanie dla Parysa, ponieważ boginie wiedziały, że te trzy rzeczy kierują gadzim mózgiem mężczyzny bardziej, niż cokolwiek innego – status samca alfa (ranga, władza, terytorium, motywacje witalne), wygranie rywalizacji oraz naładowane seksualnie piękno. Parys chciał wszystkich tych trzech darów, ale mógł wybrać tylko jeden. Po długim zastanawianiu się wybrał to czego chciał najbardziej, czyli piękno Heleny. Afrodyta umożliwiła mu wykradzenie jej z rąk Agamemnona, i sami wiecie co się później stało.

Mit przetrwał całe wieki ponieważ uchwycił istotną prawdę o naszym gadzim mózgu. Prawdą w tym micie jest to, że wszyscy mężczyźni pragną piękna, statusu oraz odnoszenia sukcesów w rywalizacjach, ale cenią kobiece piękno (i obietnicę seksu, która za tym idzie) ponad wszystko. Z tego wynika, że sensownym pierwszym krokiem wszystkich kobiet, które chcą przyciągnąć mężczyznę jest pokazanie mu swojego piękna.  Aby to osiągnąć rób co możesz, żeby wyglądać dobrze fizycznie i używaj Uważnego Oka, aby ustalić czy mu się podobasz. Jeśli on też posiada umiejętność Uważnego Oka to będzie w stanie zauważyć swoje pragnienia względem Ciebie. Pomyśli: Twoje piękno jest wodą na mój młyn. Pamiętaj że „Piękno jest w (Uważnym) Oku patrzącego” i Fajna Dziewczyna z Uważnym Okiem zasługuje na wartościowego Faceta.

Karą za nie posiadanie umiejętności eksponowania swojego piękna (a co ważniejsze, aby wiedzieć czy on jest wystarczająco uważny by rozpoznać, że jesteś w jego guście) jest ciężka. To strata twojego czasu, energii i pieniędzy. Zapobiegnijmy temu, żeby nie wydarzyło się ponownie.

Czego możesz nauczyć się od Penelopy i Teda?

Pamiętasz historię Penelope i Teda która opowiadałem na początku książki? Penelope była pełną życia Francuzką która spotykała się z Tedem, stażystą na chirurgii, przez 2 lata zanim ich związek wypalił się, a Ted pozwolił Penelope wrócić do Francji nie walcząc o nią. Oboje czuli się dobrze razem, ale brakowało im prawdziwej seksualnej iskry. Oto reszta ich historii:

Tak jak mówiłem wcześniej, Teda o wiele bardziej pociągała śliczna przyjaciółka Penelopy o imieniu Rose. Ale Rose była zajęta, a Ted lubił Penelopę, więc zaczęli się spotykać. Dobrze dogadywali się ze sobą i mieli ze sobą wiele wspólnego. Jednak Ted nigdy nie mocnego pociągu seksualnego do niej i to w końcu całkowicie pogrzebało ich związek. Penelopa nigdy nie wyrobiła Uważnego Oka, aby zauważyć, że ona, Ted i Rose są razem, wzrok Teda zatrzymuje się dłużej na Rose niż na niej, pomimo tego, że byli ze sobą w związku.

Penelope miała piękną twarz, ale miała także o 10 kg więcej powyżej swojej idealnej  wagi i nie dbała zbytnio o swój wygląd, ani ubiór. W rezultacie Ted postrzegał ją jako wspaniałą przyjaciółkę i towarzyszkę, ale jego zwierzęce seksualne instynkty nigdy się w pełni nie rozbudziły na jej punkcie. Sama przyjaźń nie wystarczy żeby zbudować związek. Ted na podświadomym poziomie prawdopodobnie wiedział, że bez seksualnego pociągu do niej nie przejdzie do poważniejszych życiowych zobowiązań zobowiązać. Kiedy skończyła się wiza Penelopy, pozwolił jej wrócić do Francji.

Penelopa zrobiła wiele rzeczy właściwie, ale ponieważ nie pokazała Tedowi swojego całego potencjału piękna i nie odczytała z jego wzroku, że nie całkiem mu się podoba, oblała pierwszy krok pierwszej fazy zalotów. W rezultacie ich związek nie mógł mieć trwałej przyszłości.

Jestem pewien, że czujesz się teraz sfrustrowana, a nawet wkurzona, jeśli chodzi o konsekwencje  tej historii. Możesz się buntować przeciwko temu ile chcesz, ale rzeczywistość jest taka, że mężczyźni zwracają dużą uwagę na piękno. Stary jak świat mit o Helenie Trojańskiej podkreśla to wyraźnie. Chodzi oto, że mężczyźni po prostu są tak skonstruowani, to jest w naszym DNA. Nic nie możemy z tym zrobić – nie możemy nic zrobić z tym, że mamy gadzi mózg wielkości orzecha włoskiego, który jest częścią nas – i ty też nic z tym nie możesz zrobić. Atrakcyjność seksualna nie jest logiczna. Nie jest jakąś wyniosłą i etyczną częścią charakteru gentlemana (który swoją drogą mieści się w wyższym mózgu), ale tylko instynktem w naszym pniu mózgu.

Nawet nie wiesz jak wiele znam kobiet które chciałyby być kochane za swoje wnętrze, które nigdy nie chodzą na randki. Masz wybór miedzy oszukiwaniem się i samotnością, a pogodzeniem się z tą rzeczywistością.  Pamiętaj, sukces w znalezieniu Tego Jedynego kryje się w wykonaniu dziewięciu kroków tego programu w odpowiedniej kolejności. Jeśli chcesz znaleźć faceta który jest przystojny, interesujący i odnosi sukcesy, kogoś takiego jak Parys z Troi, pierwszym krokiem będzie zaspokojenie jego wrodzonego pragnienia gadziego mózgu jakim jest Twoje piękno.

Czym tak właściwie jest piękno?

Nie sugeruję że musisz wyglądać jak supermodelka lub gwiazda filmowa aby wzbudzić w seksualne zainteresowanie u mężczyzny. Różni mężczyźni mają różne definicje piękna. „Piękno jest (uważnym) okiem patrzącego”. Niektórzy mężczyźni lubią niskie kobiety, inni wolą wyższe. Niektórzy szaleją na punkcie blondynek, inni uwielbiają rude. Różnych mężczyzn pociągają różne cechy, takie jak duże oczy, długie nogi, kręcone włosy, pełne usta, duży biust, mały biust oraz nieskończona kombinacja tych zarówno tych jak i jeszcze innych cech. Jeśli chodzi o mężczyzn, niewielu z nas ma jeden standard piękna i niewielu z nas wierzy że codziennie w domu będzie na niego czekać Angelina Jolie. Nie chodzi też o to, że jesteśmy gotowi zadowolić się „pierwszą lepszą”. Chodzi o to że dojrzali mężczyźni nie oczekują perfekcji (dopóki wierzą, że starasz się pokazać swoje piękno). Nie ma znaczenia jaki jest twój typ urody, duża ilość mężczyzn uzna cię za piękną jeśli podejmiesz wysiłek wspięcia się na wyżyny twego piękna. Liczy się próbowanie.

Niektórzy mężczyźni preferują kobiety, które są daleko od swojej idealne wagi, ale zakładanie z góry że spotkasz takiego ogranicza twoje szanse na znalezienie Tego Jedynego. Historia Teda i Penelope nie miała na celu podkreślenia jej nadwagi, ale że jej typ urody nie trafił w preferencje gadziego mózgu Teda.

W zasadzie to wiele przyjaciółek Penelope uważało że jest piękna. Kobiety mogą w ten sposób często wprowadzać siebie w błąd. Dlatego kluczowe jest żebyś zrozumiała, że kobiety definiują piękno innych kobiet w inny sposób, niż mężczyźni u kobiet. Właściwie to zasięganie rady drugiej kobiety może prowadzić do najgorszego rodzaju dezinformacji. Wiele przyjaciółek może mówić ci o sekretach urody, dietach i ciuchach – jak wyglądać na zabiedzoną, o idealnym manicure dla ciebie, albo o odpowiedniej kombinacji białka i węglowodanów w posiłku lub właściwym dekolcie pasującym do twojego typu sylwetki – ale mężczyźni o to nie dbają. Serio.

Większość mężczyzn nie dba o to czy twój manicure jest francuski, amerykański, litewski, jeśli twoje paznokcie są czyste i ładnie wyglądają. Nie obchodzi ich czy jesz marchewki, hamburgery, czy kiełki pszenicy dopóki jesteś w dobrej formie. Nie zauważą kroju twoich ubrań, ani tego czy są modne, wystarczy że będziesz w nich dobrze wyglądać. Mężczyźni mogą mieć swoje opinie na ten temat, ale jeśli chodzi i atrakcyjność, intelekt nie ma z nią nic wspólnego. Chodzi o instynkty.

Psychologowie ewolucyjni uczą nas że podstawą seksualnej atrakcyjności jest szczerość reprodukcyjna. To znaczy, że mężczyźni podświadomie są przyciągani do kobiet, które oferują najlepsze szanse rozrodcze na przekazanie ich genów. Nie sugeruję że mężczyźni rozumieją to na intelektualnym poziomie. W rzeczywistości większość mężczyzn nawet nie myśli o ojcostwie kiedy widzą piękną kobietę. Pamiętaj o tym, że gadzi mózg kieruje się wyłącznie instynktami przetrwania i reprodukcji, a to znaczy, że rzeczy wymienione poniżej rozbudzają ich seksualne instynkty:

  • Twoje ciało tworzy seksualnie pociągający stosunek twoich wymiarów klatki piersiowej do talii do bioder. Naukowcy odkryli, że jest on istotny w ocenianiu kobiecej atrakcyjności przez mężczyzn. Mężczyźni, bez względu na to z jakiej kultury pochodzą, oceniają kobiety z na podstawie współczynnika talia/biodra (WHR) 0.7 (obwód talii to 70% obwodu bioder) jako bardziej atrakcyjne. Takie piękności jak Marilyn Monroe, Sophia Loren, Natalie Portman czy Venus de Milo wszystkie miały WHR około 0.7. Współczynnik ten sygnalizuje płodność – z wiekiem talia kobiet przybiera na wadze w miarę jak zmniejsza się płodność.
  • Kiedy mężczyzna wyobraża sobie ciebie nago, wolałby żebyś miała czystą i gładką skórę, bez cellulitu i jeśli to możliwe, żeby była lekko umięśniona. BMI (indeks masy ciała) jest inną uniwersalną miarą jeśli chodzi o postrzeganie piękna. BMI odnosi się do proporcji między masą ciała, a jego strukturą. Bycie szczupłą, aż do wychudzenia nie oznacza atrakcyjności (wbrew temu co mogą mówić twoje przyjaciółki), tak jak dążenie do pełnych kształtów nie znaczy nadwagi ani otyłości. Mówisz, że nie cierpisz chodzić na siłownię, lub nie możesz znaleźć na to czasu? Weź się za siebie.
  • Niedawne badania wykazały, że mężczyźni uważają symetryczne twarze u kobiet (te same proporcje po prawej i lewej stronie) za najpiękniejsze. Jeśli zobaczysz na zdjęcia Charlize Theron lub Halle Berry, albo przyłożysz lusterko do jednej ze stron twarzy którejś z nich, zauważysz prawie idealną symetrię między prawą i lewą stroną. Symetria twarzy jest uniwersalnym wskaźnikiem zdrowia, tak więc tutaj piękno jest sygnałem dobrej jakości twoich genów dla mężczyzny, które przyczynią się też do zdrowia waszego potomstwa. Niewielu ludzi ma symetryczne twarze, ale fryzura, albo makijaż mogą stworzyć iluzję takiej symetrii. Dobry stylista pomoże ci ich użyć tak aby osiągnąć wspaniały efekt.
  • Kolejną cechą jest odcień twojej skóry. Ludzie na Zachodzie w XX i XXI wieku uważają opaloną skórę za bardzo atrakcyjną. Teoria mówi, że jest tak dlatego, że w czasie XX wieku tylko bogatsi mogli podróżować po świecie. Wielu z tych ludzi wyjeżdżało na Francuską Riwierę i wracając mogli pochwalić się ładną opalenizną. Tak więc opalenizna stała się oznaką statusu. Status sugeruje bogactwo, a u mężczyzny sugeruje ono potrzebne środki do wychowania potomstwa. Opalenizna u kobiet nadaje skórze połysk, który jest bardziej atrakcyjny niż ziemista (a nie blada) cera czy cera z problemami. U kobiet, ciemniejsza skóra sugeruje zdrową ekspozycję na słońcu, a opalenizna nabyta podczas pobytu na słońcu (a nie nadmierna z solarium) sugeruje lepsze zdrowie i większe szanse przetrwania potomstwa ze względu na niezbędność światła w procesach metabolizmu witamin.
  • Używanie swojego piękna poprzez pewną postawę i gesty sygnalizuję męskiemu gadziemu mózgowi, że jest bezpiecznie, a nawet pożądane, aby do ciebie podejść.
  • Eksponowanie szyi, rąk, i/lub ramion sygnalizuje otwarcie na seksualne przyciąganie. Tak jak patrzenie się na niego (w przeciwieństwie do patrzenia w ziemię).
  • Poprzez poprawianie włosów pokazujesz, że czujesz się przy nim wystarczająco komfortowo, aby poprawiać się w jego obecności, jest to coś co zwierzęta robią tylko wtedy gdy ufają sobie i utrzymują intymną wieź z tymi którzy ich otaczają lub gdy są o wiele potężniejsze niż inne osobniki w społeczności.
  • Zatrzymaj na nim wzrok dłużej, niż zwykle to robisz kiedy spotykasz obcą osobę. To sugeruje że czujesz się przy nim komfortowo, zakłada, że pojawiła się między wami bliskość lub jesteś na nią otwarta i oferuje coś więcej i przyciąga to jego uwagę.
  • Rozluźniona szczęka i lekko otwarte usta wskazują na komfort podczas jego podejścia oraz pewność swojej własnej seksualności.

 

Podjęcie pierwszego kroku: używanie swojego piękna

Pierwszy krok odnośnie przyciągania mężczyzny to regularne pokazywanie z podkreślonym pięknem. Przypominam ponownie, nie mówię o ustaleniu sobie nierzeczywistych celów, ale o osiągnięciu pełni swego potencjału, mając w pamięci powyższe wskazówki dotyczące instynktów mężczyzny.  Jeśli zrobisz to co możesz, aby wykorzystać swój potencjał i nauczysz się jak rozpoznawać Tych Niewłaściwych (o tym w dalszych rozdziałach) naturalnie odfiltrujesz wszystkich mężczyzn którzy nie będą pasowali do tego co masz do zaoferowania.

Ubranie powinno zaznaczać twoje ciało lub nosić rzeczy które odsłaniają coś i  jednocześnie pozwalają działać wyobraźni w uzupełnieniu pełnego obrazu. To bardzo potężna technika, męska wyobraźnia robi niezwykłe rzeczy dla ich seksualności. Wielu mężczyzn wybrałoby kobietę w typie bibliotekarki, niż modelkę w kostiumie kąpielowym. Wszystko rozchodzi się o ogólną prezencję i zaakcentowanie twoich najlepszych cech.

Przestań się garbić. Z dumą pokazuj swoje włosy, twarz, klatkę piersiową i siebie.

Dla mężczyzn garbiące się kobiety są bardzo nieatrakcyjne.

Mówiliśmy już o oczach, włosach, ciele i ubraniu które je okrywa. Kolejne dwie techniki podniosą twoją atrakcyjność na nowy poziom.

„Niegrzeczny chłopiec”  i „Femme Fatale”

Wielu mężczyzn uważa, że kobieta której fizyczne zachowanie i sposób poruszania się jak „femme fatale” jest piękna, nawet jeśli nie jest ona klasyczną pięknością. Dla wiele kobiet „niegrzeczni chłopcy” są tajemniczy i seksualnie pociągający z tego samego powodu, często ignorując wskazówki mówiące, że są to mężczyźni mający słaby charakter.

Mężczyźni nie przywiązują uwagi do rzeczy, które się nie zmieniają lub poruszają. Jednakże zauważą zmiany w ich środowisku. Te zmiany uruchamiają alarm w ich gadzim mózgu, który dotyczy utrzymania terytorium. Kiedy zda sobie sprawę, że na jego terytorium nie wkroczyło zagrożenie, ale piękność, kontrast sprawi, że staniesz się dla niego jeszcze bardziej pożądana. To ważna taktyka do zapamiętania, jeśli chodzi o pokazywanie swego piękna i wyjątkowo potężna, ponieważ istnieją dwa rodzaje pobudzenia – spowodowane zagrożeniem lub seksualne.

Każdy rodzaj pobudzenia wzywa do instynktownego działania.

Gadzi mózg u mężczyzny, mimo że jego męskie cechy różnią jego zachowanie od twojego, ma te same gadzie cele  odnośnie dobrostanu czyli: przetrwanie i reprodukcję. Wszelkiego rodzaju pobudzenie u kobiety jak i mężczyzny uruchamia w nas podjęcie działania, zanim nasze półkule zorientują się o co chodzi.

Kiedy poruszasz się lub ubierasz w sposób wyróżniający cię w tłumie to uruchamiasz seksualne pobudzenie mężczyzny, które oczywiście związane jest z reprodukcją. Jeśli pojawiłabyś się nagle w jego osobistej przestrzeni lub wzbudziłabyś w nim tajemnicze poczucie zagrożenia – jak zobrazowano to filmie Fatalne Zauroczenie czy książce Vanity Fair [Targowisko Próżności] – uruchomi to w nim pobudzenie spowodowane niebezpieczeństwem. Oczywiście wspiera to jego przetrwanie poprzez przygotowanie się do walki lub ucieczki.

Nieświadomy mężczyzna na początku może zauważyć, że jest ogólnie pobudzony, zanim nie odkryje jakiego rodzaju jest to pobudzenie. Skoro nie chcesz go zabić, przykujesz jego uwagę i co za tym idzie „pobudzenie”.

Atrakcyjność seksualna i postrzegane zagrożenie idą ręka w rękę, ponieważ oba wzbudzają dwa podstawowe instynkty, przetrwania i reprodukcji. Od czasu do czasu pokaż swoją ostrą stronę osobowości. Po przyciągnięciu jego uwagi swoim pięknem, wykonaj nagły ruch (jakbyś miała opuścić jego sąsiedztwo) co może przypomnieć okrutną matkę porzucającą małego chłopca (najgorszy pierwotny strach i zagrożenie jakie mężczyzna może sobie wyobrazić). Możesz zaskoczyć lub zaszokować  mężczyznę wzbudzając zagrożenie, a potem pozwolić mu się rozluźnić odczuwając seksualne pobudzenie gdy zda sobie sprawę, że nie jesteś dla niego żadnym zagrożeniem. Nie odejdziesz, a raczej zostaniesz u jego boku. Dla wielu niczego niepodejrzewający mężczyzn pobudzenie jest pobudzeniem. Połącz swoje piękno z pozornym zagrożeniem ze swojej strony, a podwoisz moc przyciągania Tego Jedynego.

W odwróconym scenariuszu, jeśli będziesz czuć atmosferę zagrożenia ze strony mężczyzny, możesz instynktownie poczuć, że jest dla ciebie seksualnie atrakcyjny. To jest źródłem uwodzicielskiej atrakcyjności niegrzecznych chłopców wśród wielu nieświadomych tego kobiet. Jak jednak zobaczysz w kolejnych rozdziałach, niegrzeczni chłopcy są właśnie tacy: to faceci którzy są źli, którzy mają seksualne wabiki w dobrze rozwiniętej gadziej części mózgu, ale brakuje im obycia w świecie, klasy i dojrzałości pochodzącej z wyższego mózgu. Uważne dziewczyny są świadome tego aspektu i omijają niegrzecznych chłopców wybierając dojrzałych mężczyzn, którzy mają naturę niegrzecznego chłopca pod autentyczną i dystyngowaną  powierzchnią.

Uśmiechnij się , a świat Tego Właściwego uśmiechnie się do ciebie

Jest jedna sekretna moc piękna, którą posiada każda kobieta bez względu na typ sylwetki, wzrost, włosy czy rodzaj cery. Tą sekretną mocą jest uśmiech. Uśmiechanie się ogromnie podnosi fizyczne piękno w oczach mężczyzn. sprawia że nasze piękno wzrasta. Uśmiech naturalnie zwiększa symetrię twarzy, bardziej niż rozluźnienie mięśni. Badania wskazują że w pierwszych czterech latach wspólnego życia pary, które żyły ze sobą w tym czasie uśmiechały się do siebie pięć razy więcej niż te które nie przetrwały próby czasu, tak więc już na wczesnym etapie uśmiech sygnalizuje, że możecie mieć szansę na długoterminowy, dobry związek.

Oczywiście jeśli zamierzasz się uśmiechać to twój uśmiech nie może być sztuczny. Badania zachowań związanych z uśmiechem wskazują, że istnieją dwa jego rodzaje. Uśmiech Duchenne’a jest autentycznym uśmiechem który przekazuje, że jesteś pełna szczerej radości, atrakcyjności zainteresowania, podczas którego zaangażowane są wszystkie mięśnie twarzy,

zarówno mięśni jarzmowych (podnoszących kąciki ust) jak i mięśni okrężnych oka (podnoszących policzki i tworzących zmarszczki wokół oczu). Dla kontrastu wersja Pan-American to uśmiech zestresowanych stewardess [od nazwy linii lotniczych Pan American World Airways, których stewardesy były znane z uśmiechu tego typu], które starają się być uprzejme i jest sztucznym uśmiechem w który zaangażowane są  tylko dolna część twarzy i usta bez reszty twarzy, oczu i czoła. Ten drugi wysyła niewłaściwy sygnał i nie tworzy seksualnego zainteresowania u mężczyzn.

Uśmiech wpływa nie tylko do gadziej części mózgu, ale i dwóch pozostałych. Uśmiech jest wskaźnikiem wewnętrznego poczucia własnej wartości o czym dowiesz sie w dalszej części oraz bezpośrednią miarą szczęścia (jest nieodzownym wymogiem dla mózgu ssaka Tego Jedynego). Żadna przyjaźń nie przetrwa bez pewnej ilości trwałego szczęścia, a twój uśmiech jest pierwszą podświadomą wskazówką dla mężczyzny, że nawiązanie więzi i przejście z tobą do Fazy II jest warte zachodu. W międzyczasie stale uśmiechaj się bez względu na problemy jakie pojawiają się w twoim otoczeniu co odsłania właściwość wyższego mózgu zwaną silnymi Granicami Osobowości. Skoro zarówno ty jak i Ten Właściwy poprzez wyższy mózg kontrolujecie waszą umiejętność zwaną Granicami Osobowości, a w końcu zobowiązania to ciągłe uśmiechanie się sprawia, że jesteś wiele miesięcy do przodu w grze, bo wysyłasz sygnały, że jesteś wystarczająco silna żeby tolerować i szanować zobowiązania wobec niego.

Twój plan działania

Jesteś gotowa żeby wprowadzić Krok 1 w czyn. Podążaj za poniższymi wskazówki, a wydobędziesz drzemiące w tobie piękno:

– Bądź w formie. Jedz zdrowo i postanów, ze będziesz ćwiczyć.

– Ubieraj się w sposób który podkreśli proporcję talii do bioder, tworzy symetrię twarzy i przede wszystkim sprawia, że czujesz się pewnie i wygodnie.

– Używaj makijażu i stylizuj włosy w taki sposób, aby zmaksymalizować to co widzisz w lustrze jako symetrię. Przytrzymaj lusterko na wysokości nosa i zobacz czy obie połowy twarzy są do siebie podobne. Jeśli nie, pomyśl o zmianie makijażu i fryzury aby wytworzyć równowagę.

– Pomyśl o tym jak mogłabyś sprawić, że poczuje on lekkie zagrożenie z twojej strony, trochę w stylu femme fatale, ale tak, aby w dalszym ciągu pasowało to do twojej osobowości.

– Bądź uważna na tyle, żeby odróżnić dojrzałego gentlemana z „pazurem” od niegrzecznego chłopca lub naprawdę niebezpiecznego mężczyzny (więcej na ten temat później) i wybierz tego pierwszego.

– Kiedy zauważysz potencjalnego kandydata, wejdź w zasięg jego wzroku i na krótko spójrz mu w oczy. Zatrzymaj swój wzrok na nim dłużej, rozluźnij szczękę, otwórz odrobinę usta, rozważ poprawianie włosów, odchyl głowę odsłaniając szyję. Uśmiechnij się krótko i szczerze, wysyłając w jego stronę dobrą energię, a potem odwróć się i odejdź w jakiejś sensownej sprawie np. żeby wziąć coś do picia czy przywitać się z przyjacielem. Zauważ czy cię widział i twoje sygnały wywołały u niego uśmiech zwrotny. Jeśli tak, to właśnie stworzyłaś unikalna chwilę przecięcia się twojej życiowej historii z jego. Teraz jego zadaniem jest pociągnąć to dalej.

Jeśli tego nie zrobi, prawdopodobnie nie posiada dojrzałych męskich cech których szukasz u Tego Właściwego lub nie spodobałaś się mu, albo to nie był ten moment. Nie stresuj się tym, podejdź w sąsiedztwo innego mężczyzny, który pochwyci twoją wyobraźnię. Pamiętaj, na świecie jest 3,25 miliarda mężczyzn. Bądź uważną dziewczyną i szukaj dalej.

Twoje Uważne Oko sprawia że wszystkie te techniki są silniejsze. Służy ci jako monitor, przypominający o wyprostowaniu się, uśmiechu, poprawieniu ubrania lub włosów, aby wyglądały tak jak chcesz. Da ci nawet znać o tym, że zbyt długo stałaś w jednym miejscu oraz to, że już czas zbliżyć się, oddalić lub całkowicie zniknąć z pola widzenia mężczyzny którego obserwujesz. Jeśli będziesz ćwiczyć Uważne Oko i techniki zawarte w Kroku Pierwszym, będziesz znajdować regularnie wspaniałych mężczyzn zainteresowanych tobą.

Będziesz wiedzieć, że mężczyźni nie są tobą zainteresowani gdy na ciebie nie patrzą, nie zapraszają cię na randki, ich język ciała wysyła wskazówki, że nie dążą do fizycznego kontaktu z tobą, nie dzwonią, nie piszą sms-ów, emaili, albo nie czynią sugestii w jakikolwiek inny sposób, że chcą kontynuować zaloty.

Idąc za swoją historią

Jak wspomniałem wcześniej, jest jeszcze dodatkowy składnik związków który jest poza dziewięcioma krokami opisanymi w tej książce. Tym składnikiem jest twoja życiowa historia oraz życia Tego Jedynego, który zwali cię z nóg. Zarówno twoje jak i jego życie jest opowieścią. Wasz wspólny romans będzie, mam nadzieję, najlepszą opowieścią jaką słyszałaś. Ten system zalotów jest uniwersalny dla wszystkich ludzi na świecie, którzy kochali się przez całe życie. Jednak twoja własna historia oraz cześć którą dzielisz z Tym Właściwym są tym co daje ci unikalności i sprawiają, że jesteś dla niego jedną na milion, tak samo jak on dla ciebie.

Historia naszego życia i miłości rozwija się wspólnie z naszym poziomem dojrzałości. Ta historia prowadzi cię poprzez znaki i wskazówki które pobudzają twoją intuicję na każdym zakręcie. Twoje Uważne Oko da ci umiejętność czytania swojej własnej opowieści, dostrzegania znaków i wskazówek które pojawią się w naszym życiu dzięki nieoczekiwanym i przypadkowym dobrym zbiegom okoliczności. To w takich momentach fabuły, wspólnie spędzonych chwilach z mężczyzną, mamy możliwość kształtowania naszego przeznaczenia. Bez Uważnego Oka przeoczysz wskazówki i znaki poprzez które wzywa cię przeznaczenie w swojej opowieści. Umykają ci wspólne chwile i okazje do obrania zupełnie nowego kierunku. Każdego dnia przepuszczasz pomiędzy palcami niezliczoną ilość potencjalnych Tych Właściwych.

Chciałbym teraz  podzielić się tobą pewną historią, aby pokazać ci jaki wpływ miał moment fabuły w tym przypadku Penelope. Penelope nie używała swojego Uważnego Oka od początku swojej historii. Nie zidentyfikowała tego, że od pierwszej wspólnej chwili Tedowi brakowało poważnego poziomu przyciągania do jej piękna.

Na szczęście wyciągnęła wnioski ze swoich błędów. Aktywowała swoje Uważne Oko i nauczyła się wycofywać z randkowych sytuacji jeśli odczuwała brak pociągu fizycznego ze strony Tego Niewłaściwego. Zaczęła też eksponować swoje piękno, zrzuciła parę kilo, zmieniła fryzurę dzięki czemu jej twarz wyglądała lepiej, zaczęła uśmiechać się tak samo  często jak przed tą niefortunną sytuacją z Tedem. Wkrótce miała cały wachlarz mężczyzn którzy przeszli pierwszy krok. Jeden z nich, Pierre, był francuzem, biznesmenem jak jej ojciec, tylko odnoszącym większe sukcesy. Był wysoki i przystojny, a przede wszystkim jego historia była bardziej odpowiednia dla niej, niż Teda – jeśli chodzi o jego kulturę, maniery, oddanie i wspólne cele które jej pasował. Pierre był Tym Właściwym dla Penelope, rok po ich małżeństwie (trzy lata po zerwaniu z Tedem) urodziła im się piękna córeczka. Była ona fizyczną manifestacją dwóch historii które połączyły się dzięki zrządzeniu losu.

Oczywiście fizyczna atrakcyjność to tylko początek procesu, ale musi wystąpić na początku, abyś mogła znaleźć Tego Jedynego. Będąc świadoma swojej historii skrupulatnie obserwowanej przez twoje Uważne Oko, jesteś gotowa na Krok 2 Fazy I. Możesz nie wyglądać jak Helena Trojańska, ale wsparta sekretną wiedzą greckich bogiń, będziesz mieć przewagę nad każdą kobietą której tego brakuje. W końcu, będziesz Heleną Trojańską dla twojego idealnego Pana Właściwego. Będzie cię on postrzegać jako najlepszą wersję ciebie.

Po prostu zapytaj Penelope.

Seks jak poród szpitalny – napisy PL

 

Poród to czynność kierowana przez hormony, między innymi oksytocynę, która jest nazywana hormonem miłości. Podczas porodu oksytocyna odpowiada za przebieg akcji, jak również zmniejszenie bólu. Niestety stres i nieznane środowisko sprawiają, że hormon nie wydziela się w odpowiednich ilościach. To spory problem, bo gdy przychodzi na świat dziecko kluczowe jest poczucie bezpieczeństwa, spokoju, które w warunkach szpitalnych jest trudne do zapewnienia, co niestety zwiększa ryzyko wystąpienia komplikacji.

Aby pokazać, jak nieodpowiednie warunki mogą wpłynąć na poród, grupa Freedom For Birth Rome Action wpadła na pomysł, by pokazać problem celnie i w sposób dający do myślenia. W filmie para zachęcana jest do tego, by naturalnie począć dziecko w warunkach szpitalnych, motywowani są do zachowania odpowiedniego stylu, ale jednocześnie relaksu i działania zgodnie z „naturalną koncepcją”.

Można się uśmiechać, ale przekaz jest bardzo trafny i pokazuje absurdalność wielu praktyk niestety ciągle stosowanych.

Źródło: http://www.sosrodzice.pl/co-by-sie-dzialo-gdyby-seks-wygladal-jak-porod-w-szpitalu/

„Systemy dyktatorskie zmuszają do konformizmu groźbą i terrorem; kraje demokratyczne – perswazją i propagandą.” – Erich Fromm

Edward Bernays i sztuka sterowania tłumem – napisy PL 

Zasadniczo wszyscy ludzie są tacy sami. Zasadniczo jesteśmy klonami siebie nawzajem. Od chwili narodzin mamy „wbudowanych” wiele tych samych cech. Wszyscy uśmiechamy się, kiedy jesteśmy szczęśliwi, odróżniamy co jest sprawiedliwe, a co nie, mamy podobne pojęcie o moralności. Wszystkie społeczeństwa – zarówno prymitywne, jak i rozwinięte – posiadają mechanizmy, które powodują, że są płynne. Tymi mechanizmami mogą być rynki lub przepisy prawa, rządy lub związki zawodowe. Społeczeństwo powinno ujarzmić mechanizmy, które generują rzeczy wspólne dla nas wszystkich, rzeczy, które uznajemy za święte, takie jak wolność, wypoczynek czy szczęście. Wszyscy dzielimy te ideały, ponieważ są wrodzone, zakorzenione w naszym DNA i wyrażone przez naszą własną naturę. Demokracja, czyli system samorządności opartej na uczestnictwie społeczeństwa, ma być jednym z samoregulujących się mechanizmów. Powinna powoływać do życia społeczeństwo, które ceni najważniejsze ludzkie ideały. Istnieje jednak zasadnicza niedoskonałość, która została wykorzystana. Człowiekiem, który odkrył jak wykorzystać tę niedoskonałość był Edward Bernays. Uważa się go za ojca public relations i jedną z tych osób, które wniosły szczególnie znaczący wkład do nauki o marketingu. Bernays uważał, że ludzie są ze swej natury głupi i można ich łatwo przekonać nie za pomocą racjonalnych argumentów, ale przez odwołanie się do ich emocji. Jeżeli ludzie są źli, głupi, nieracjonalni i jeżeli rządzi nimi mentalność tłumu, to według Bernaysa należy ich kontrolować, a demokrację kształtować lub przynajmniej zapobiegać jej funkcjonowaniu w pełnym wymiarze. By to osiągnąć, Bernays wykorzystał filozofię swojego wuja Zygmunta Freuda. Freud uważał, że na człowieka mają wpływ jego nieświadome pragnienia. Korzystając z tej wiedzy, Bernays doszedł do wniosku, że można wpływać na ludzi nie odwołując się do racjonalnych argumentów, ale do irracjonalnych emocji. W latach 20-tych jednym z pierwszych klientów Bernaysa była American Tobacco Corporation. W tamtym czasie palenie papierosów przez kobiety w miejscach publicznych było tabu. Prezes American Tobacco Corporation, George Hill, poskarżył się Bernaysowi, że jego firma traci połowę swoich potencjalnych odbiorców. Bernays zatrudnił psychologów, żeby ustalili dlaczego. Doszli do wniosku, że palenie stanowi wyraz potencjału seksualnego mężczyzn, ale kobiety mogą podważyć ten potencjał same sięgając po papierosa. Miał to być jeden ze sposobów walki o prawa kobiet. W jednym ze swoich pierwszych eksperymentów, Bernays przekonał grupę bogatych debiutantek, aby wyciągnęły papierosy podczas parady wielkanocnej w Nowym Jorku. Poinformował gazety, że kobiety te będą protestować. Wiedział, że zjawią się media i kiedy to się stało, za pomocą banerów z napisem „pochodnie wolności” dał kobietom znak, żeby zapaliły papierosa przed kamerami. Następnego dnia relacje z tego zdarzenia ukazały się nie tylko w nowojorskich gazetach, ale w prasie na całym świecie. Eksperyment okazał się sukcesem. Chociaż Bernays przełamał tabu tylko podczas tego jednego wydarzenia, wkrótce palenie przez kobiety stało się pełnym mocy symbolem. Poprzez samo tylko palenie kobiety wysyłały przekaz, że są równe mężczyznom, tak samo silne i niezależne. Jednakże rzeczywistość jest taka, że palenie nie czyni cię silnym. Bernays uświadomił sobie, że może wykorzystywać produkty nie po to, żeby odwoływać się do rozsądku danej osoby, lecz do jej emocji. Wyłącznie sprawiając, że dana osoba czuje się wyjątkowa, silna, seksowna, niezależna, dumna, szczęśliwa lub podekscytowana, Bernays mógł manipulować ogółem. Niedługo po tym wydarzeniu, wyniki sprzedaży papierosów kobietom niebotycznie wzrosły. W 1928 roku droga Edwarda Bernaysa do świadomej i inteligentnej manipulacji zorganizowanymi zwyczajami i opiniami tłumu jest istotnym elementem demokratycznego społeczeństwa. Ci, którzy manipulują tym niewidocznym mechanizmem społeczeństwa stanowią niewidzialny rząd, będący rzeczywistą siłą rządzącą w naszym kraju. W dużej mierze rządzą nami, urabiają nasze umysły, kształtują nasze gusta i sugerują nam ideały ludzie, o których nigdy nie słyszeliśmy. To logiczny efekt sposobu, w jaki zorganizowane jest nasze demokratyczne społeczeństwo. Amerykański sektor biznesowy zainteresował się nową metodą manipulowania społeczeństwem opracowaną przez Edwarda Bernaysa. W tamtym czasie firmy namawiały ludzi, żeby kupowali ich produkty, ponieważ muszą je mieć. Były to produkty, bez których nikt z nas nie może się obejść, jak pasta do zębów czy obuwie. Bernays odradzał to sektorowi prywatnemu. Zamiast tego odwoływał się do emocjonalnych pragnień. Samochody nie miały już być sprzedawane, ponieważ są niezawodnymi maszynami, ale dlatego, że dają kierowcy poczucie wolności, luksusu, wyjątkowości, tego, że może być lepszy od swojego sąsiada.

Paul Mazur z Lehman Brothers, człowiek, który zatrudnił Barneysa, stwierdził:

„Musimy przekierować Amerykę od kultury potrzeb do kultury pragnień. Ludzi należy szkolić, by pożądali, ludzie muszą chcieć nowych rzeczy zanim stare całkowicie się zużyją. Musimy ukształtować nową mentalność w Ameryce. Pragnienia muszą przyćmić potrzeby”.

Reszta korporacyjnej Ameryki zgodziła się z tym. Wkrótce popyt na usługi Bernaysa stał się przytłaczający. Inne firmy zajmujące się PR-em zaczęły się mnożyć w całej Ameryce. Niemal każda znacząca korporacja zaczęła stosować metodę public relations. Odwoływały się do najbardziej pierwotnych ludzkich pragnień opartych nie na demokratycznych zasadach, ale na zasadach rynkowych. Te nowe metody sprawiły, że sektor prywatny stał się wszechwładny. Niektóre firmy, jak United Fruit Company, posiadały duże połacie ziemi w Gwatemali. United Fruit wspierała kolejnych dyktatorów w tym kraju. W demokratycznych wyborach w 1951 roku prezydentem Gwatemali został opowiadający się za reformami Jacobo Arbenz Guzmán. Jedną z tych reform miało być wyzwolenie kraju spod rządów United Fruit. Kongres przegłosował reformę rolną, w ramach której rząd miał wykupywać nieuprawiane działki będące w posiadaniu United Fruit i przekazywać je ubogim rodzinom pod uprawę. Podczas gdy społeczeństwo gorąco wspierało reformy, maleńka grupa przywódców oraz United Fruit Company poczuły się zagrożone. Poszukując wyjścia z sytuacji, którą uznała za kryzysową, korporacja zwróciła się o pomoc do Edwarda Bernaysa. Ze względu na dużą popularność, jaką cieszył się Arbenz, Bernays zdecydował, że nie należy manipulować opinią publiczną w Gwatemali, a zamiast tego odwołał się do rządu Stanów Zjednoczonych. W tamtym czasie budzący przerażenie komunizm sowiecki był obecny w każdym aspekcie życia w Ameryce. Pomimo że Gwatemala była krajem kapitalistycznym, Bernays postanowił przekonać Amerykanów, że Arbenz jest marionetką Sowietów, mimo że żadne powiązanie nie istniało. Wykorzystał lęki ludzi przeciwko nim samym i sprawił, że Arbenz stał się największym zagrożeniem dla amerykańskiej demokracji. Bernays zebrał grupę dziennikarzy z Ameryki, którzy polecieli do Gwatemali i spotkali się z niewielką grupą polityków przeciwnych Arbenzowi. Przekonał tych dziennikarzy, że Arbenz jest komunistą mającym powiązania z sowieckim imperium. W tym samym czasie Bernays utworzył w Stanach Zjednoczonych fałszywą, niezależną agencję prasową o nazwie Middle America Information Bureau. Jej zadaniem było zalanie mediów groźbami dotyczącymi rządu Arbenza. Według tej agencji, Moskwa miała zamiar wykorzystać Gwatemalę jako bazę do ataku na Amerykę. Plan się powiódł. W całych Stanach Zjednoczonych gazety i ludzie mówili o zbliżającym się ataku, który miał przeprowadzić mały, niemal całkowicie bezbronny kraj. W tym samym czasie United Fruit wywierała nacisk na rząd Eisenhowera. Udało się go przekonać, że Gwatemala stanowi zagrożenie dla amerykańskiej demokracji. Prezydent wydał polecenie, by CIA przeprowadziła zamach stanu w tym kraju poprzez uzbrojenie i wyszkolenie armii rebelianckiej. Następnie CIA stworzyła coś, co nazwała kampanią terroru, bombardując miasto Gwatemala. 27 czerwca 1954 roku Arbenz uciekł do Meksyku. Ostatecznie władzę w kraju przejął Carlos R. Moss, który został dyktatorem. Rozgniewał ludność unieważniając reformę rolną. Na żądanie CIA, R. Moss utworzył Narodowy Komitet Obrony przed Komunizmem. Grupę tę uznaje się powszechnie za pierwszy współczesny szwadron śmierci w Ameryce Łacińskiej. R. Moss oczyścił rząd i związki zawodowe z ludzi oskarżonych o sympatie lewicowe, zakazał zakładania partii politycznych i organizacji chłopskich oraz powołał na nowo tajną policję. Wszystko to ostatecznie doprowadziło do wybuchu wojny domowej w Gwatemali, w której życie straciło 200.000 cywilnych obywateli tego kraju. Najwięcej zginęło z ręki wspieranego przez Stany Zjednoczone rządu oraz szwadronów śmierci. Chociaż większość Amerykanów nie wie kim był Edward Bernays, wywarł on istotny wpływ na ich życie. Pracował dla rządów Wilsona, Hoovera i Eisenhowera. Utrzymywał kontakty z najbardziej wpływowymi ludźmi w Ameryce i był zatrudniony przez niemal każdą większą korporację w Stanach Zjednoczonych, m.in. New Jersey Bell Telephone, Procter & Gamble, American Tobacco Company, General Electric, Dodge Motors, CBS i Bethlehem Steel.

Prawdziwa ironia polega na tym, że Bernays był przekonany, iż demokracji trzeba zapobiegać, a społeczeństwo kontrolować, gdyż jest nieracjonalne, jednak postępując w ten sposób sprawił, że ludzie istotnie stali się nieracjonalni i zmienił ich w motłoch, którego tak się obawiał. Edward Bernays podważył demokrację, jedyny mechanizm zawierający cechy, które go chronią i zastąpił ją innym mechanizmem, wydobywającym z ludzi najgorsze słabości, takie jak chciwość, egoizm, żądza władzy i zawiść. Bernays grał na naszym potencjale, pragnieniach, lękach, na naszej ignorancji i naszych marzeniach, a wszystko to w imię innego mechanizmu, który rządzi społeczeństwami – w imię prywatnego przedsiębiorstwa. To właśnie o nim mówił, że jest niewidzialnym rządem. Ludzie, którzy kontrolują ten wielki mechanizm, to ci, którzy posiadają władzę i pieniądze, by manipulować całymi społeczeństwami zgodnie z własną wolą i przekonaniami oraz dla zaspokojenia własnej chciwości. Zyskali na naszych najbardziej pierwotnych i opartych na strachu emocjach, które wykorzystywali, zmieniając obywateli w prawdziwie nieracjonalne istoty.

Świńska grypa z 1976 & Propaganda [CBS „60 minutes”] – napisy PL

 

Fragment programu dokumentalnego „60 MINUTES” stacji CBS dotyczącego epidemii świńskiej grypy z 1976 w USA. Wyświetlony tylko raz.

 

Tłumaczenie: BladyMamut

Rozdział Pierwszy

Łączenie się z Tym Właściwym poprzez  jego Trzy Mózgi

Nigdy za bardzo nie ufaj mężowi, ani za mało kawalerowi. – Helen Rowland

Mężczyźni i kobiety są równi jeśli chodzi o wartość, ale mają różną naturę. Czasem wręcz wydaje mi się, że jesteśmy dwoma odmiennymi gatunkami. Pomimo tego, że mamy tendencje do krytykowania siebie za te różnice, to gdzieś głębi sprawiają one, że czujemy dzikie przyciąganie do siebie właśnie z ich powodu. Pod względem anatomicznym zarówno kobiety jak i mężczyźni mają „trzy mózgi”: pień mózgu, który rozpala nasze instynkty seksualne; śródmózgowie, które zapewnia emocjonalne paliwo dla tego ognia; oraz korę mózgową, która sprawdza dwie pozostałe oraz jest cywilizującą siłą, dbającą o uczciwość i szczerość – jedyna część mózgu zdolna do tworzenia zobowiązań.

Jednakże większość kobiet nie zdaje sobie sprawy, że gadzi mózg, czyli centrum naszych podświadomych instynktów seksualnych, delikatnie różni się u kobiety i mężczyzny, mimo ze pozostałe części mózgu są bardzo podobne. Oczywiście, nasz gadzi mózg komunikuje się i wpływa na pozostałe dwie części mózgu. Czasami wręcz gadzi mózg przejmuje kontrolę nad pozostałymi dwoma mózgami, mimo tego, że zwykle sam jest kontrolowany i hamowany przez nie. To daje złudzenie, że cały mózg mężczyzny zachowuje się inaczej niż kobiecy, mimo że chodzi tylko o tą jedną część mózgu.

To z powodu gadziego mózgu, który jest zaledwie wielkości orzecha laskowego, kobiety i mężczyźni różnią się diametralnie jeśli chodzi o komunikację, uczenie się i miłość. Ta subtelność w funkcjonowaniu mózgu jest źródłem całego zamieszania w wojnie płci. Stwarza ona przeszkody na drodze wzajemnego łączenia się w miłości, a w tym samym czasie jest przyczyną początkowego przyciągania do płci przeciwnej.

Wszyscy jesteśmy indywidualnoścami, jeśli chodzi o nasze unikalne wybory, osobistą tożsamość, przekonania, doświadczenia emocjonalne i historię naszego życia przechowywaną w mózgu ssaka oraz wyższym mózgu, pomimo tego, że te części mózgu zachowują się podobnie u obu płci. Mężczyźni i kobiety różnią się od siebie jeśli chodzi o instynkty w gadzim mózgu, z kolei każdy z nas różni się od innych na ziemi jeśli chodzi o osobowość zawartą w wyższych częściach mózgu.

Istotną rzeczą jest, aby zdać sobie z tego sprawę, ponieważ jest to kluczem do zrozumienia i doskonalenia swojego romantycznego życia. Nie będziesz mieć postępu w poszukiwaniach Tego Właściwego, jeśli nie zaakceptujesz tego faktu: Żeby nas zdobyć, musisz płynnie mówić trzema różnymi „językami mózgu”, zachowując i szanując  jednocześnie swoją unikalną tożsamość jako kobieca kobieta.

Przyjrzyjmy się bliżej tym trzem mózgom:

Gadzi mózg (pień mózgu) jest odpowiedzialny za prymitywne instynkty – terytorialność, jedzenie, walka i cóż… seks. Pień mózgu odpowiada za instynkty i impulsy, które nie kierują się logiką, a emocjonalna energia z mózgu ssaka może zabrać te instynkty na dziką przejażdżkę. Twój wyższy mózg, kieruje się logiką i podejmuje racjonalne decyzje. Z kolei twój gadzi ma swój własny umysł. Jest to powodem przez, który pociąg seksualny do innych nie jest logicznym czy racjonalnym wyborem, a nieświadomym instynktem. Tak jak zachowanie gadów, pień mózgu działa szybko, niecierpliwie i nie charakteryzuje się mądrością inną niż biologiczna „mądrość” przetrwania i prokreacji gatunku. Gadzi mózg kontroluje naszą zwierzęcą stronę.

Gadzi mózg kobiety i mężczyzny jest zaprogramowany inaczej ze względów biologicznych. Mężczyźni pragną seksu na krótszą i na dłuższą metę, ponieważ mają oni miliardy plemników, które  chcą bezkrytycznie „rozdać”, aby zapewnić kontynuację gatunku. My mężczyźni mamy nastoletnie pragnienie, aby zasiewać nasze „ziarno” starając się uzyskać jak najlepsze geny w naszym potomstwie, bez względu na moralność naszego „wyższego mózgu”, szacunek dla innych czy uprzejmość. Kobiety chcą seksu na krótką metę, ale zobowiązania w dłuższym okresie czasu, ponieważ mają tylko około trzystu jajeczek dostępnych przez całe swoje życie i tracą jedno z każdym miesiącem. Kobiety nie mogą zagwarantować sobie przekazania wspaniałych genów potomstwu dzięki licznym jajeczkom (i ich ilości), ponieważ mają tylko te 200-300 szans, aby dobrze wybrać mężczyznę. Z tego powodu podświadomie szukają one u mężczyzny zdolności do zobowiązań i zapewnienia dobrobytu swemu potomstwu.

To znaczy, że od początku kobiety i mężczyźni mają inne programy/cele. Cele te nie wyłączają się wzajemnie, ale każdy z nich musi zostać adresowany, negocjowany, i prowadzony z pomocą wyższego mózgu (kory mózgowej). Jedno jest pewne: jeśli udoskonalisz swoje zrozumienie funkcjonowania męskiego gadziego mózgu, to udoskonalisz seksualne przyciąganie.

Mózg ssaka (śródmózgowie) jest odpowiedzialny za wszystko co wiąże się z emocjami. Mamy tutaj do czynienia z naszymi reakcjami na osobiste lub lokalne wydarzenia, które nie są związane z prymitywnymi potrzebami takimi jak przetrwanie czy prokreacja. Mózg ssaka zajmuje się społecznie ważnymi ludzkimi sytuacjami takimi jak przyjaźń, a jego rolą jest przywiązywanie emocjonalnej wartości do wydarzeń, informacji i symboli. To ta część mózgu sprawia, że cenimy daną osobę jako kogoś więcej niż znajomego czy obcego. Nasz mózg ssaka nie „myśli” – czuje i nawiązuje więź z drugą osobą sprawiając, że znajomość staje się czymś więcej niż jednonocną przygodą (bardziej romantyczna przyjaźń niż kochankowie), ale mniej trwałą niż małżeństwo.

Mózg ssaka gra niezwykle ważną rolę w  związkach uczuciowych. Dlaczego? Z samej definicji ludzkiej przyjaźni. Kiedy większość mężczyzn rozróżnia „przyjaciół” oraz „ludzi którzy nie należą do grona przyjaciół”, to kobiety rozróżniają „znajomych”, „zakupowych przyjaciół”, „przyjaciół z którymi wyskakuje się na obiad”, „przyjaciół do pogadania”, „najlepszych przyjaciół” „przyjaciół romantycznych”, i wiele innych kategorii. To co łączy wszystkie te kategorie przyjaźni to to, że składają się z współdzielonej, wzajemnej pozytywnej emocji  między dwojgiem ludzi. Jest prawdą zarówno wtedy gdy widzimy przyjaciela codziennie, czy też rzadko – gdy widzicie jego lub ją, uczucie pomiędzy wami sprawia że czujecie się dobrze przez większość czasu.

Skoro mózg ssaka jest emocjonalnym centrum osoby, jest on całkowicie odpowiedzialny za jakość przyjaźni jaka łączy ciebie i mężczyznę; bez względu na to czy jest on zwykłym znajomym czy też Tym Jedynym. Jeśli opanujesz/udoskonalisz swój mózg ssaka to jednocześnie opanujesz emocjonalne przyciąganie. Doskonaląc zarówno gadzi jak i mózg ssaka, będziesz na dobrej drodze do uczuciowej przyjaźni pełnej iskry i ognia.

Wyższy mózg (kora mózgowa) jest odpowiedzialny za logikę, kreatywność, podejmowanie decyzji, etykę, tożsamość i interakcje z innymi z użyciem dyplomacji i uprzejmość i maniery. Aktywuje on także twoją Granicę Osobowości ( którą opiszę później w detalach – jest to jedna z Twoich największych mocy). Twój wyższy mózg jest cywilizującą siłą odpowiedzialną za strukturę, organizację, prawa, przywileje, zwyczaje, historię, opowieści i kreatywność. W przeciwieństwie do gadziego oraz mózgu ssaków, wyższy mózg myśli. Pozwala ludziom uczyć się i  wspólnie wzrastać. Jest centrum dojrzałości i przyciągania intelektualnego, pozwalającym na rozwinięcie zdolności do wzajemnych zobowiązań. Wyższy mózg spaja ze sobą moce trzech mózgów oraz sprawia, że możemy być kochankami, przyjaciółmi i partnerami w jednej wyjątkowej osobie.

Wyższy mózg współpracuje z śródmózgowiem w przypisywaniu emocjonalnej wartości do informacji, które przechowuje. Znamy je jako przekonania, które tworzą podstawy zarówno naszej tożsamości jak i światopoglądu. Śródmózgowie i wyższy mózg pracują razem tworząc naszą osobowość, która jest przejawem unikalnej tożsamości każdej kobiety i mężczyzny. Gadzi mózg nie wpływa na wyjątkowość naszej świadomej osobowości, tylko na ogólne podświadome instynkty, które współdzielą obie płcie, więc po części wszyscy mężczyźni są tacy sami na poziomie naszej gadziej części mózgu. Jeśli wierzysz w wyobrażenie że wszystko czego chcą mężczyźni to seks to do pewnego stopnia masz  rację. Bez wątpienia taki jest cel naszego gadziego mózgu – i nie ma tu nic z czego mężczyzna mógłby się wstydzić.

Jak się zakochujemy 1-1

Skoro zabieram cię w świat mężczyzn, chciałbym użyć analogii dotyczącej tematu bliskiego mężczyznom (nie, nie chodzi o seks) – samochody. Nasze trzy części mózgu działają jak silnik samochodu zaprojektowany, aby wzajemnie wprawiać się w ruch. Gadzi mózg jest jak świeca zapłonowa, która za pomocą iskry przyciągania rozpoczyna relację. Mózg ssaka jest jak zbiornik paliwa, przechowujący energię emocjonalną zasilającą te związki. Wyższy mózg jest silnikiem samym w sobie, pojemnikiem, który przechowuje konieczne narzędzia  do tego by relacja trwała.

Tak jak samochód nie będzie na chodzie bez tych trzech elementów w dobrej kondycji, tak samo twoje relacje nie będą funkcjonować (przynajmniej nie na długo) jeśli nie zadbasz o sprawność swojego silnika. Jeśli Twoje świece zapłonowe będą wadliwe, twojemu związkowi będzie brakować seksualnej chemii (tego czegoś). Jeśli zabraknie ci benzyny, nie będziesz mieć koniecznego paliwa do utrzymania relacji. Jeśli nie ma silnika, iskra i paliwo nic nie znaczą ponieważ nie masz gdzie zbudować wspólnego życia razem.

Jak się zakochujemy 1-2

Jak komunikujemy się poprzez „skrzyżowane mózgi”

Komunikacja jest ważnym aspektem jakiegokolwiek związku, a problemy z nią związane mogą zakończyć każdy romans. W każdej konkretnej chwili, jeden z naszych trzech mózgów jest najbardziej aktywny. Mężczyzna, który myśli tylko o seksie jest zdominowany przez gadzi mózg i niekoniecznie jest dobrym partnerem do zobowiązań w danej chwili. Mężczyzna, który złości się z powodu złego dnia w pracy jest zdominowany przez mózg ssaka i w tym czasie będzie kiepskim przyjacielem. Mężczyzna jest cierpliwy względem Ciebie, dzieli z tobą wydatki, albo właśnie ci się oświadcza jest w tych czasie pod wpływem swojego wyższego mózgu. Kiedy mamy kłopoty z efektywnym komunikowaniem z naszymi partnerami, prawdopodobnie dzieje się tak dlatego, że każde z nas używa innej części mózgu w danej chwili.

Na przykład kobieta, która używa swojego wyższego mózgu próbuje przemówić logicznie do mężczyzny którym zawładnął terytorialny gadzi mózg kochający sport i rywalizację zawodową. W innej sytuacji kobieta zdominowana przez swój mózg ssaka błaga mężczyznę o to, aby poczuł znaczenie jej namiętności, podczas gdy mężczyzna w tym samym czasie będąc pod wpływem swego wyższego mózgu mówi jej, że jest nielogiczna. Z kolei kobieta pod wpływem gadziej części mózgu czuje potrzebę przytulenia, wsparcia czy bycia wysłuchaną – podczas gdy jej partner siedzi przy komputerze i zajmuje się rozliczeniami podatkowymi używając wyższego mózgu.

Błędy w komunikacji

Komunikacja w każdej z tych sytuacji przypominałaby próby uczenia żaby mówienia po francusku – frustrujące i bezsensowne.

Oto przykładowe zdania mówione przez mężczyzn i kobiety których mózgi są „niedopasowane”:

  • Męski gadzi mózg przemawia do logiki wyższego mózgu kobiety: „Czy nie moglibyśmy się po prostu przespać razem? Nie rozumiem dlaczego myślisz, że na to za wcześnie.” Niezbyt efektywne. Instynkty nie są logiczne.
  • Wyższy mózg mężczyzny do gadziego mózgu kobiety: „Twoja ciągła potrzeba towarzystwa jest nielogiczna”. Zgadza się. Jej instynkty szukają „połączenia” z innymi i nie są „logiczne”, ale dość ważne i normalne
  • Kobiecy gadzi mózg przemawiający do męskiego wyższego mózgu: „Czemu mnie nie słuchasz? Mam wrażenie, że ciągle myślisz o pracy.” Oczywiście. Nasze uszy będą bardziej podatne na przykład jeśli zaczniesz mówić o seksie.
  • Kobiecy wyższy mózg komunikujący do męskiego gadziego mózgu: „Dlaczego mężczyźni zawsze myślą tylko o jednym?” Ponieważ mamy również gadzi mózg i po prostu działa dobrze.
  • Instynkty męskiego gadziego mózgu do kobiecych emocji ssaka: „Nie zawsze mogę być z Tobą gdy się boisz – czasami potrzebuję wolności i tego żebyś sama dawała sobie radę” . My mężczyźni czasami mamy bezwarunkowy odruch w naszym gadzim mózgu, która sprawia, że czujemy się zagrożeni na naszym spokojnym osobistym terytorium, gdy ty (pełnoprawnie) zaczynasz kierować się emocjami w swoim mózgu ssaka.
  • Kobiecy gadzi mózg do męskiego mózgu ssaka: „Chciałabym się przytulić! Czemu boisz się mnie objąć? Myślisz, że ktoś nas zobaczy?” Cóż, ponieważ on jest tak zestresowany emocjonalnie, że nie przełączyć się z mózgu ssaka, aby dołączyć do Twojego seksualnego gadziego mózgu.
  • Męski wyższy mózg do kobiecego mózgu ssaka: „Twoje obawy nie mają sensu – otrząśnij się!” To ostatnie co chciałabyś usłyszeć, prawda? Dzieje się tak, ponieważ on myśli wyższym mózgiem, zamiast czuć mózgiem ssaka.
  • Kobiecy wyższy mózg do męskiego mózgu ssaka: „Dlaczego zawsze musisz krzyczeć?” Nie ma powodu. „Powód” to atrybut wyższego mózgu, a emocje nie są logiczne czy „rozsądne” w danej chwili. On musi przełączyć się na wyższy mózg, żeby „załapać” o co Ci chodzi.

Aby zapobiec temu zamieszaniu musimy nauczyć się mówić do każdej części mózgu drugiej osoby, tą samą częścią z naszej strony. W ten sposób każda cześć nas  będzie mówić właściwym językiem.

Gdy 3 mózgi dobrze się komunikują

Być może zauważyłaś, że podczas tej wędrówki poprzez mózg gadzi, ssaka i wyższy, te trzy elementy naszego umysłu odpowiadają za dominujące umiejętności umysłowe różnych poziomów dojrzałości. Każda mózg komunikuje się z płcią przeciwną na poziomie dojrzałości jaki do niej pasuje.

Prawdopodobnie zauważyłaś, że nastolatki spędzają większość czasu doskonaląc swój gadzi mózg: uczą się rozumienia własnych instynktów seksualnych i pożądania, jak nawiązywać więzi z inni, uczą się jak prowadzić konflikty i rywalizację, uczą się terytorialności i posiadania oraz innych instynktownych umiejętności gadziego mózgu. Nasz gadzi mózg mówi jak nastolatek pełen seksualnych i agresywnych popędów.

Młode dorośli mają tendencję do pracy nad doskonaleniem emocji i pracy w grupie z przyjaciółmi. Uczą się jak zmienić swój nastoletni gniew w zaspokajanie swoich prawdziwych potrzeb,  jak przeobrazić nastoletnie lęki oraz obawy w pewność siebie do stawiania czoła ryzyku, zmianom i stracie w prawdziwym świecie. Mózg ssaka zawiera emocje, przyjaźń, a praca w grupie jest idealną okazją do skupienia się na tej części, kiedy przechodzimy poprzez szczeble zarówno wyższej edukacji jak i kariery zawodowej. Nasz mózg ssaka mówi jak młodzi dorośli pełni emocjonalnych wzlotów i upadków w swoim  życiu.

Ostatecznie w pełni dojrzali dorośli, którzy łączą umiejętności nastoletniego instynktownego gadziego mózgu z emocjonalnymi umiejętnościami wczesnej dorosłości, oraz odnaleźli dojrzały sposób łączenia ich w budowaniu zobowiązań wobec innych, uczciwości, solidnych granic dzięki którym szanują prawa, emocje i przekonania innych, mądrych decyzji oraz cierpliwości w pracy nad osiągnięciem długoterminowych celów. Nasz wyższy mózg mówi językiem odpowiedzialnego, logicznego, dojrzałego dorosłego. Do dojrzałych związków wnosimy całych siebie, nasze historie i całe nasze życie: dziecięctwo, okres nastoletni oraz wczesną dorosłość, które są częścią pełni naszej dojrzałej tożsamości.

Co jeśli  Twój związek nie aktywuje wszystkich trzech mózgów?

Trzy fazy zalotów są analogiczne do trzech poziomów ludzkiej dojrzałości. Przechodząc przez te fazy, twój związek, albo będzie się spokojnie rozwijać, albo dojdziesz do wniosku, że mężczyzna na którego poświęcasz swój czas i energię nie nadaje się do poważniejszego związku, a co za tym idzie jest Tym Niewłaściwym.

Wiedza o trzech mózgach Tego Jedynego daje Ci unikalną przewagę jako bystrej kobiecie. Pozwoli ci praktycznie przewidzieć ewentualną przyszłość z danym mężczyzną, bazując na ocenie dojrzałości jego charakteru. Co jeśli wcześnie zauważysz, że całe jego życie kierowane jest jego gadzim mózgiem? Myśli tylko o seksie, terytorium, rywalizacji i władzy. Do tego  nie umie zapanować nad swoimi emocjami, albo nie umie współpracować z innymi jako część drużyny. Taki mężczyzna w tym momencie swojego życia nie będzie dla ciebie dobrym przyjacielem, a co dopiero partnerem. To jest Ten Niewłaściwy.

A co jeśli wcześnie zauważysz, że kieruje się on w większości mózgiem ssaka? Jest świetny w posługiwaniu się swoimi emocjami, współpracuje z innymi, nie traci opanowania,  ani nadmiernie nie przytłaczają go zmiany wokół niego. Ale zdarza mu się przechwalenie przed tobą, „prężenie klaty”, łamanie słowa danego innym, a nawet kłamstwa. W takiej sytuacji nie rozwinął on jeszcze umiejętności wyższego mózgu czyli pełnej dojrzałości poprzez zbudowanie solidnych Granic Osobowości. Dlatego też nie będzie on umiał się zobowiązać, ani być dobrym partnerem. To jest Ten Niewłaściwy.

Możesz też spotkać mężczyznę, który będzie zdolny przeżywać przyjemne emocje z innymi (dobry przyjaciel), będzie dotrzymywał złożone obietnice, nie będzie kłamał oraz będzie mieć realistyczne cele, które będą podobne do twoich. Fajnie, ale bez zbudowanej w wieku nastoletnim umiejętności wzbudzenia w tobie seksualnego przyciągania/pożądania, będzie on oddanym przyjacielem, ale seks stanie się rutynowy. Twój pociąg seksualny do niego zaniknie i obumrze. Będzie Ci w nim czegoś brakowało, a tym czymś będzie część jego młodzieńczych lat. To jest  Ten Niewłaściwy.

To samo dotyczy też ciebie. Jeśli chcesz naprawdę aktywnego, połączonego więzami i zobowiązującego związku, absolutnie musisz odnosić się do trzech części mózgu Tego Właściwego. Jeśli nie, wasz związek jest skazany na porażkę. Następne rozdziały w łatwy sposób wyjaśnią Ci jak sortować  ze swojego życia Tych Niewłaściwych mężczyzn. Twoim zadaniem będzie przygotowanie się na prawdziwego Tego Jedynego gdy wreszcie się pojawi.

Jedno nocne przygody nigdy nie są sposobem na znalezienie Tego Jedynego. Prześpij się z nim w ciągu kilku pierwszych godzin znajomości (a nawet w ciągu pierwszego miesiąca randkowania), a skończycie jako znajomymi, którzy zaspokoili impulsy. Prawdopodobnie nie staniecie się przyjaciółmi, a z pewnością nie dojdziecie do poważnych zobowiązań. Powodem tego jest to, że szybki seks odwołuje się tylko do męskiego gadziego mózgu. Omija to cierpliwość i  pozytywne emocje niezbędne do tego, aby on docenił cię emocjonalnie poprzez nawiązanie więzi z jego mózgiem ssaka. Tak, są jednak wyjątki – niektórzy ludzie idą ze sobą do łóżka szybko i potem wiążą się na całe życie – ale te wyjątki są tak rzadkie jak wygrana na loterii. To co dzieje się w tych rzadkich przypadkach to to, że w jakiś sposób wszystkie „guziki zaskakują” jednocześnie. Ale szanse na to są bardzo nikłe.

Nawet jeśli prześpisz się z facetem szybko i mimo tego będzie on z tobą związany przez kilka lat, to sparaliżowałaś potencjał romantycznej historii jaką mogliście zbudować razem – atmosferę ciężko wypracowanej nagrody jaką dla niego jest seks, a dla Ciebie będzie z trudem osiągnięte zobowiązanie. Ukradliście sobie cześć fabuły rozwoju waszego charakteru z pięknego bestsellera jakim mogło być wasze życie (więcej o tym gdy będziemy mówić o historiach). Odmówiliście sobie przyczyny do tworzenia związku – szansy powolnego wzrostu poprzez wzajemne poznawanie. Ominęliście środek swojego waszej romantycznej noweli i przeskoczyliście od razu do ostatniej strony.

Z drugiej strony, jeśli nie przyciągniesz jego gadziego mózgu i przejdziesz od razu do wiązania się z jego mózgiem ssaka, będziesz skazana na bycie tylko jego przyjaciółką, która nie dzieli z nim iskry/chemii przyciągania seksualnego. Czy kiedykolwiek doświadczyłaś bycia „tylko przyjaciółką” mężczyzny które desperacko chciałaś? To dlatego tak się stało.

Z kolei jeśli seksualne przyciąganie między wami jest silne, ale ominiesz łączenie się mózgiem ssaka i przejdziesz od razu do zobowiązań, pewnego dnia zdasz sobie sprawę, że jesteście dobrymi kochankami, ale nigdy nie byliście przyjaciółmi i postawiliście swój związek na niepewnym fundamencie. Poza nielicznymi wyjątkami, prowadzi to do nieszczęśliwego zakończenia. Nie znam żadnego państwa, które uznaje brak przyjaźni jako podstawę prawną do rozwodu, ale w zasadzie jest to jeden z głównych powodów.

Jeśli ominiecie zarówno fazę przyciągania i przyjaźni i przejdziecie od razu do czystego intelektualnego zobowiązania poprzez korę mózgową, zbudujecie partnerstwo (na przykład takie jak w firmie prawniczej) zamiast relacji. Będziecie mieć szczere porozumienie (może nawet na całe życie), ale nie będzie w nim ognia który sprawia że romantyczny związek będzie wart zachodu. Pewnego dnia obudzisz się i zdasz sobie sprawę, że utknęłaś z osobą która w ogóle Cię nie pociąga, nigdy nie pociągała i  nigdy nie będziecie dobrymi przyjaciółmi. To smutny scenariusz.

Jak się zakochujemy 1-3

Aktywowanie trzech części mózgu jest łatwe jak ABC

Jeśli poświęcisz czas aby przeprowadzić cały proces właściwie to rezultaty będą cudowne. Jedyną drogą do znalezienia Tego Jedynego i czerpania przyjemności z trwającej miłości jest bycie kochankami którzy nie sięgają zbyt szybko po końcową nagrody jakimi są seks i zobowiązanie, dalej stają się przyjaciółmi którzy cenią się wzajemnie pod względem emocjonalnym bardziej niż innych, aż w końcu wreszcie stajecie się zobowiązanymi partnerami którzy łączą swoje życie razem. Te trzy fazy jakimi są przyciąganie, tworzenie więzi i zobowiązania – w tej kolejności – zapewnią ci sukces. To jest głęboka anatomia ludzkich zalotów, bez względu na pochodzenie kulturalne lub religijne. Tak zwaneABC”  randkowania.

Trzy fazy romansu

Atrakcyjność (Przyciąganie) – Pobudzenia jego zainteresowania tobą jako kochanką poprzez seksualną komunikację z jego gadzim mózgiem – seksualne przyciąganie.

Nawiązywanie więzi – Tworzenie przyjaźni poprzez emocjonalną komunikację z jego mózgiem ssaka – emocjonalne przyciąganie.

Zobowiązanie – Utworzenie partnerstwa poprzez intelektualną komunikację z jego wyższym mózgiem i jego poczuciem prawa, zasad, kreatywnością, dyscypliną oraz dojrzałością – przyciąganie  intelektualne.

Każdy wielki romans przechodzi przez te trzy fazy. Pomyśl o romantycznych komediach jakie uwielbiasz. Jesteś w stanie prześledzić rozwój akcji porzez te fazy? Jeśli nie, to z pewnością  do czasu ukończenia czytania tej książki będziesz w stanie to dostrzec.

 

Twoja historia prowadzi cię do spotkania Tego Jedynego we właściwym czasie

Wszyscy ludzie mają zwierzęcy instynkt w swoich gadzich mózgach. Musisz się odnieść do tego instynktu, aby przyciągnąć seksualnego partneraa i musi się to stać w ciągu od pierwszych sekund do kilku godzin od spotkania tej osoby. Pierwsze wrażenie ma duże znaczenie, jeśli chodzi o zwierzęcy instynkt. Jeśli od odrazu nie zaiskrzy między Tobą, a mężczyzną to prawdopodobnie nigdy nie zaiskrzy. Powodem tego jest to, że w prawdziwym romansie na całe życie kobieta i mężczyzna odkrywają razem wspólną historię.

Mity są historiami które przemawiają do wszystkich ludzi. Jednak z tysięcy współczesnych historii o których opowiadają książki, filmy, albo które słyszymy w ustnych przekazach, tylko niektóre przemawiają do naszych serc bardziej niż inne. Nasze indywidualne romantyczne historie muszą przemawiać wyłącznie do naszych unikalnych serc.

Dobra historia ma wyczucie czasu i bez względu na to czy twoje cechy będą tymi samymi których poszukuje mężczyzna, to wasz związek nie wypali jeśli go zabraknie. Czy widziałaś kiedykolwiek romantyczną komedię gdzie pomiędzy dwojgiem głównych bohaterów nie było żadnej chemii? Jeśli widziałabyś historię filmową w której para zaprzyjaźniałaby się, a nawet pobrała, a nie byłoby między nimi iskry czy chemii, nie uwierzyłabyś w to (nie kupiłabyś tego). Tak samo jest w życiu. Seksualny pociąg nazywany atrakcyjnością w gadzim mózgu mężczyzny musi się pojawić zanim cokolwiek głębszego wydarzy się między wami. Mężczyzna nie może być z powodzeniem romantycznym przyjacielem, a potem partnerem, jeśli nie będzie wcześniej widział siebie jako potencjalnego kochanka.

Aby w romansie posunąć się na wyższy poziom poza seksualną atrakcyjność czy pożądanie do poziomu, który nazywamy przyjaźnią i partnerstwem musimy opierać się na osobowościach, które pochodzą z mózgu ssaka oraz wyższego mózgu. Bez tego dopasowania możesz osiągnąć męskie zainteresowanie i seks odnosząc się wyłącznie do męskiego pnia mózgu (niektórzy zapewne byliby tym zachwyceni). Jednak jeśli nie dokonałaś jeszcze oceny dwóch pozostałych części jego mózgu, to możesz zainwestować miesiące lub lata swojego życia i pewnego dnia obudzić się obok Tego Niewłaściwego.

Możesz także nawiązać przyjaźń i zobowiązanie z mężczyzną nawet, jeśli brakuje seksualnej chemii. Możecie stworzyć nawet dosyć dobre małżeństwo, które zadowoli twoją matkę i twój kościół (nie ciebie), ale będzie drętwe z brakami pasji.

Jednak nie będziesz mieć dobrego związku, jeśli nie nauczysz się łączyć aspekty tych trzech części mózgu. To konieczne by utworzyć trwały, zasobny i ekscytujący związek który ma swoją historię. Na pewnym poziomie, związek to piękna historia, a opowieść którą się dzielisz jest piękną relacją.

Trzy fazy zalotów odnoszące się do trzech części mózgu są psychologicznie i posiadają swoją sekwencję, ale ilość czasu na każdą z nich może być różna do pewnych granic.

Faza Przyciągania może zacząć się nawet przed powiedzeniem sobie pierwszego cześć i trwa do jednego miesiąca jako proces inicjacyjny.

Nawiązywanie Przyjaźni zwykle rozpoczyna się w czasie lub po pierwszej randce, a jej rozwój przeważnie ukończony jest w ciągu trzech miesięcy.

Faza Zobowiązań zwykle rozpoczyna się drobnymi kroczkami od około pierwszego miesiąca znajomości i w najlepszym wypadku trwa do końca życia.

Oczywiście jest pewne pole do manewru. Ty i potencjalny Ten Właściwy możecie nawiązywać więź jako przyjaciele zaraz po tym jak się poznacie, a nawet przed pierwszą randką lub możecie nie nawiązywać więzi po drugiej randce, jeśli pociąg seksualny wciąż się rozwija i nabiera wiatru w żagle. To też jest w porządku i wspaniały związek może się z tego rozwinąć.

Mogą powstawać kłopoty gdy fazy zalotów będą w innej kolejności – na przykład nawiązujecie silną więź zanim zdąży rozwinąć się przyciąganie seksualne, albo „przeskakujecie” od razu do zobowiązań przed nawiązaniem więzi. Będzie ciężko stworzyć coś trwałego jeśli czas na każdą fazę będzie za bardzo odbiegał od normy.

W tym momencie pewnie zastanawiasz się jak mają się stadia zalotów do relacji typu „niezobowiązujące spotkanie” kontra „randkujemy” do  „chodzimy ze sobą”?

Jak ma się czas do tych „typów randkowania”? „Niezobowiązujące spotkanie” jest wtedy gdy jedyne co was łączy to seksualne przyciąganie. Kiedy zaczynacie nawiązywać przyjaźń, zaczynają się „randki”, a „chodzenie ze sobą” gdy zaczynacie tworzyć wspólne zobowiązania.

Mam wrażenie że wiele kobiet ma intuicyjny sens wyczucia czasu, jeśli chodzi o randki – o wiele lepszy niż my mężczyźni – ale wy panie możliwe, że nigdy nie zagłębiliście się analizowaniu tego zagadnienia. Teraz możecie.

Uogólniony sposób randkowania
Jeśli poświęcisz cały miesiąc na budowanie pożądania to po tym czasie możesz już być w jego mózgu zakodowana jako przyjaciółka. Jeśli poświęcisz miesiąc na wytworzenie przyjacielskich więzi, może cię potraktować tylko jako podbój który chce zakończyć jednonocną przygodą. Tak jak pisałem wcześnie jest tutaj pole do manewru, ale nie możesz odchodzić za daleko od norm, bo w przeciwnym razie coś jest nie tak z ciągiem historii jaką razem tworzycie.

Czy kiedykolwiek widziałaś romantyczny film w którym jakaś scena ciągnęła się w nieskończoność, tak że zaczęłaś przysypiać? Albo zmontowane klipy w dwu minutową całość w których widzimy parę romansującą kilka tygodni Mogłaś pomyśleć, że to nieprawdopodobne, zgadza się? Tak samo jest z Twoją życiową historią.
Wybór odpowiedniego faceta (i porzucenie niewłaściwego) jest kluczowy abyś odniosła sukces w twoim życiu miłosnym. Jednak poczucie czasu jest równie istotne. W romansie chodzi oto, żeby być z odpowiednią osobą w odpowiednim czasie. Jeśli jesteś z odpowiednią osobą w nieodpowiednim czasie, albo z nieodpowiednią osobą w odpowiednim czasie, to nic z tego nie będzie. Zrozumienie tej metody randkowania pozwoli ci na wybranie odpowiedniego dla Ciebie mężczyzny, uniknięcie tracenia czasu i emocjonalnej energii na związki które nie mogą wypalić i podążanie za porządkiem i tempem randkowania, które pomoże odpowiedniemu facetowi rozwinąć waszą wspólną historię.
Ten Jedyny gdzieś tam jest i czeka na ciebie, oraz wasza jedyna historia którą macie ze sobą dzielić. Po co tracić chociaż minutę dłużej na niewłaściwego faceta? Teraz gdy zaczynasz rozumieć jak działają trzy mózgi, takie marnotrawstwo przestaje Ci grozić.
Przejdźmy do pierwszego kroku Pierwszej Fazy i bliżej znalezienia Tego Jedynego.

Jak się zakochujemy – rozdział 2: Piękno jest w oku patrzącego

Miłość, która uzdrawia – Harville Hendrix

Poniżej kilkanaście fragmentów z książki, które prawdopodobnie zachęcą do przeczytania całości

 

W miarę coraz większego zainteresowania tym tematem dochodziliśmy do zdumiewających wniosków: osoby szczęśliwe w małżeństwie były również świetnymi rodzicami. Dlaczego? Częściowo dlatego, że między rodzicielstwem a małżeństwem istnieje wiele cech wspólnych. Łączy je na przykład rozwój etapowy: rozpoczynają się od pełnego romantyzmu przywiązania, przechodzą w próbę sił, a następnie (przy odrobinie szczęścia i rozumu) w zdrową zależność. Imago, czyli zinternalizowane wyobrażenie własnych rodziców, kształtuje obie relacje. Na wybór partnera małżeńskiego wypływa wewnętrzne wyobrażenie własnych rodziców. Zinternalizowane i pochodzące z dzieciństwa doświadczenia z rodzicami w dużym stopniu determinują także sposób wychowywania własnych dzieci.
Z drugiej strony istnieją również oczywiste różnice między małżeństwem a rodzicielstwem. Nikt nie oczekuje, że dziecko będzie zaspokajać jego potrzeby tak samo jak partner życiowy. Poza tym obowiązki i odpowiedzialność za dziecko jest całkowicie odmienna od obowiązków i odpowiedzialności za partnera.
W centrum obu związków, jeśli są one udane, leży dążenie do większej świadomości – siebie, drugiej osoby, sposobów, na które imago kształtuje zachowania i dokonywanie wyborów. Te osoby, którym wiedzie się zarówno w relacji ze współmałżonkiem, jak i z dziećmi, chciały stać się świadome tego procesu. Chciały poznać, co kryje się w ich wnętrzu, i bez uprzedzeń zrozumieć zależność między krzywdami, których doznały w przeszłości, a teraźniejszym funkcjonowaniem. Umiały opanować mechanizmy samoobronne na rzecz reakcji skupionych na związku, a nie na sobie.

(…)

Najgłębsze tajemnice ludzkiej istoty dotyczą tego, czego jeszcze nie wiemy o mózgu człowieka. Posługując się w codziennej rozmowie pojęciem „umysł”, wszyscy wiemy, o co chodzi. Wszyscy nas rozumieją, kiedy mówimy o „świadomości”. Tymczasem naukowcy w dalszym ciągu zaciekle dyskutują na temat znaczeń tych pojęć i nie znajdują porozumienia w kwestii fizycznych form umysłu i świadomości. Czy umysł jest zlokalizowany w substancji szarej mózgu, czy jest to proces chemiczny rozpoczynający się w ramach tej struktury, czy proces ten rozpoczyna się na skutek jakiegoś impulsu elektrycznego? A może mózg działa jako przekaźnik świadomości na zewnątrz?
A pamięć? Być może jest to najważniejsza i najtrudniejsza do zrozumienia funkcja mózgu. Jak to się dzieje, że przeszłe doświadczenia zostają w nas, mimo że nie czyniliśmy świadomych wysiłków, żeby je zapamiętać, oraz kształtują nasze obecne zachowanie i myślenie? Jak możemy być odpowiedzialni za zaburzenia pamięci, polegające na tym, że włączamy przeszłe doświadczenie w wydarzenie, które – jak się zarzekamy – naprawdę miało miejsce?

IMAGO

Nie znamy jeszcze mechanizmu, dzięki któremu nieświadome wspomnienia wpływają na bieżące funkcjonowanie. Wiemy jednak, że tak się dzieje. Ma to duże znaczenie dla teorii Imago. Jak widzieliśmy, w przypadku małżeństwa nieświadomy umysł wpływa na wybór partnera. Dzieje się tak dlatego, że każda osoba gromadzi w umyśle wszystkie cechy, interakcje i doświadczenia związane z własnymi rodzicami. Powstały w ten sposób wewnętrzny obraz nazywa się imago. Człowiek nie zdaje sobie sprawy z istnienia imago, ale on istnieje i ma niezwykłą siłę. W niemowlęctwie zadaniem imago jest ułatwić dziecku rozróżnienie swoich rodziców od innych dorosłych. Jest to kwestia życia i śmierci, zupełnie tak jak u małej zebry. W dorosłości, jak widzieliśmy, imago kieruje nieświadomie do związania się osoby z partnerem, który pod wieloma względami przypomina w strukturze charakter rodziców. Prowadzi więc do okazji wyleczenia dawnych krzywd, co można określić bardziej wyrafinowanym przejawem przetrwania. O ile nam wiadomo, zebr to nie dotyczy. Osoba, którą poślubiasz, jest wybrankiem imago, który później staje się twoim partnerem w rodzicielstwie.

RODZICIELSKI ŚLAD

Nieświadomy umysł stanowi też potężną siłę w innym aspekcie rodzinnego życia. Mówiliśmy już, iż dzieci internalizują swoje doświadczenia z rodzicami. W swoim umyśle dokonują wewnętrznej kopii, własnej interpretacji tego, na co się natknęły na zewnątrz podczas interakcji z rodzicami i innymi ważnymi opiekunami. Co ważne, absorbują też dojrzałość bądź niedojrzałość emocjonalną rodzica oraz jego moralność. Sposób radzenia sobie rodzica z konfliktem, rozmaitymi rozczarowaniami czy dylematami moralnymi pozostawia w dziecku niezatarte wrażenie. To, kim jest rodzic (a nie tylko to, co mówi),
staje się częścią dziecięcego ja. Wewnętrzny obraz rodziców wpływa na wybór partnera małżeńskiego. Oddziałuje też na to, jakim rodzicem stanie się dziecko i  ogólniej  jakim będzie człowiekiem.
Doszliśmy więc do ważnego wniosku: najważniejszym wskaźnikiem sposobu, w jaki będziesz wychowywał dziecko, jest sposób wychowywania ciebie, kiedy sam byłeś mały. Działania (albo ich brak) twoich rodziców, nawet jeśli tego nie pamiętasz, stworzyły z ciebie człowieka, którym jesteś obecnie. To tak, jakbyśmy mieli w naszych umysłach odciśnięte przez rodziców ślady, podobne do śladów na naszych palcach (linii papilarnych). Każdy rodzicielski ślad jest wyjątkowy i charakterystyczny. Niemożliwe jest ich przeniesienie za pomocą atramentu na papier, ale można je zobaczyć w akcji, obserwując, jak reagujemy na inne osoby w naszych bliskich związkach, zwłaszcza w trakcie wychowywania.

W wypadku zebr ogólny wzór przekazywany jest z pokolenia na pokolenie, lecz każdy wzór indywidualny jest odrobinę odmienny. U ludzi jest tak samo. Z dużą dozą pewności można opisać proces bądź wzorzec wybierania partnera lub przekazywania dzieciom umysłowego czy emocjonalnego dziedzictwa, jednak szczegóły charakterystyczne dla życia danego człowieka zależą od jego osobistej historii. Naszym celem jest podanie w tej książce jak najwięcej informacji, dzięki którym będziesz umiał rozpoznać własny, niepowtarzalny wzorzec.

(…)

Od dziecka-problemu do nauczyciela – to zadziwiająca przemiana! Owi rodzice potrafili przekształcić niezadowolenie ze swojego syna w okazję do innego spojrzenia na własne życie. Pomyśl o tym w ten sposób: jesteś zranionym dzieckiem, dorastasz, na świat przychodzą twoje dzieci. Ciągle jesteś poraniony, chociaż być może nie zdajesz sobie z tego sprawy. Twoje krzywdy mogą się ujawnić w relacji ze współmałżonkiem albo z dzieckiem. Ponieważ jesteś zraniony, sam również ranisz swoje dziecko, nie doceniając go albo nie akceptując go takim, jakie jest – zupełnie tak samo, jak twoi rodzice nie akceptowali ciebie. Ranisz je, choć być może niezbyt głęboko i sporadycznie. To wzorzec zachowań, który będzie trwał, dopóki się nie zorientujesz, co robisz, i nie zaczniesz postępować inaczej.

(…)

Możesz nauczyć się rozpoznawać, kiedy twoje reakcje biorą początek w twojej krzywdzie. To się dzieje wtedy, gdy na normalne zachowanie dziecka za każdym razem reagujesz gwałtownie i zazwyczaj negatywnie. Twoja nadmierna reakcja stanowi wskazówkę, że napotkałeś swój „punkt rozwoju”, jak to nazywamy. To miejsce, które jest dla ciebie trudne w rodzicielstwie. Kieruje cię do jakiejś wewnętrznej niekompletności bądź krzywdy, które stanowią punkt potencjalnego uzdrawiania.
Twoje dziecko będzie cię uczyło wielu rozmaitych spraw, miedzy innymi uzdrawiania. Co najważniejsze, nauczy cię, co musisz zrobić, żeby je dobrze wychowywać. Przede wszystkim traktuj je z takim szacunkiem, jak kogoś, od kogo, jak sądzisz, mógłbyś się czegoś nauczyć. Potem wypatruj i nasłuchuj informacji, jakie do ciebie wysyła.

(…)

Świadomy rodzic zaspokaja potrzeby dziecka, zapewniając mu na każdym etapie rozwojowym bezpieczeństwo, wsparcie i strukturę. Dostraja się odpowiednio do jego niepowtarzalnej osobowości i temperamentu, umie dostrzec, czego potrzebuje w miarę swojego wzrostu i zachodzących w nim zmian. Wie, przez jakie etapy rozwojowe przechodzi dziecko, i jest gotowy oraz dostatecznie elastyczny, by wchodzić z nim w interakcje.
Jego kontakty z dzieckiem są zamierzone, a nie reaktywne. Przejawem owej zamiarowości jest stosowanie przez niego dialogu intencyjnego podczas rozmów, zwłaszcza tych trudnych. Podejmuje świadomy dialog, a więc odzwierciedlanie, walidację i empatię, oraz odnajduje odpowiednie sposoby, aby te procesy stały się częścią jego codziennych kontaktów z dzieckiem.
Posiada narzędzia postępowania z frustracją, gniewem i wycofywaniem się dziecka, przekształcające owe potencjalnie szkodliwe reakcje emocjonalne w okazje do wzmacniania jego pełni oraz podtrzymywania jego więzi z rodzicami, bezpośrednim otoczeniem i światem zewnętrznym. Zna sposoby zachęcania do śmiechu, kreatywnego wyrażania siebie, duchowego rozwoju i kształtowania moralności wtedy, gdy dziecko zaczyna swą podróż przez życie.

(…)

Nieświadome rodzicielstwo może być dominującym wzorcem interakcji zachodzących w rodzinie. Poniższy przykład pochodzi od dwudziestodziewięcioletniej kobiety, dyrektorki ogólnokrajowej sieci hoteli, którą nazwiemy tutaj Susan. Zaczęła szukać pomocy, ponieważ jej chłopak narzekał na jej „nieprzystępność i chłód emocjonalny”. Na spotkania terapeutyczne przychodziła zadbana, sprawiała wrażenie kobiety sukcesu. Podczas drugiej sesji terapeuta poczuł, że rodzi się między nimi zaufanie. Zaczął ją pytać o dzieciństwo.

Susan: Jesteś jedyną osobą, poza moim chłopakiem, której to powiem. Kiedy miałam dziesięć lat, mój ojciec popełnił samobójstwo, powiesił się. Nie było mnie w domu, kiedy to się stało, nie zobaczyłam jego ciała. Przez bardzo długi czas nie mogłam uwierzyć, że nie żyje. Myślałam, że może po prostu postanowił od nas odejść. Był majsterkowiczem, pamiętam, jak kłócili się z mamą o pewną kobietę, która zawsze potrzebowała pomocy w malowaniu, układaniu płytek na podłodze czy kiedy coś się zepsuło. Najgorzej było przy obiedzie. Było nas sześcioro: mama, dwie siostry, brat, ja i on. Zawsze musia-łam siedzieć po jego prawej stronie. Chciał, żebym była pod ręką, żeby mógł się na mnie wyżywać. Byłam najstarsza. Nigdy mnie nie uderzył, ale rąbał pięścią w stół obok mojego talerza, zrzucał mój obiad na podłogę albo krzyczał na mnie bez powodu. Tak było przez około trzy lata. „Na co się tak gapisz? Masz jakiś problem? Do cholery, będziesz miała problem, jeśli nie przestaniesz się tak gapić”. Doszło do tego, że nie mogłam jeść. Nikt nie mógł jeść. Nie wiem, dlaczego wybrał właśnie mnie.

Kiedy zapytano Susan, jaki wpływ miał ojciec na jej życie, odpowiedziała, że chyba nie została przez niego zanadto okaleczona. Zaprzeczenia tego rodzaju spotyka się dość często, ponieważ na ogół ból związany z takimi doświadczeniami zostaje wyparty. Po jakimś czasie przyznała, że jest perfekcjonistką, tak w życiu zawodowym, jak i prywatnym, oraz że ma problemy z bliskością w intymnym związku. W przeciwieństwie do nas nie odczuwa bólu, co pokazuje, jak głęboko i całkowicie broniła się przed potwornym zranieniem.

(…)

Oto chwila opamiętania ojca uwieczniona w opowiadaniu Tobiasa Wolffa Nightingale. Człowiek ten zdał sobie sprawę z tego, jak bardzo błąd, który popełnił w stosunku do własnego syna, uzależniony był od jego przeszłości:

Dr Booth chciał, żeby Owen zniknął z domu. Taka była prawda, która teraz wydawała mu się bezsensowna. Odczuwał zniecierpliwienie, gdy widział, jak syn czytał, bawił się z psem, nic nie robił, marzył – dlaczego? Jakaż to była zbrodnia? Sam, będąc chłopcem, najbardziej pragnął marzyć. Okazja ku temu zdarzała się rzadko w tym zatłoczonym, stechnicyzowanym domu, i nie trwała długo. Dlaczego więc żałował swojemu synowi tego, czego sam najbardziej pragnął? Dlaczego żałował mu jego dzieciństwa?

Zaczyna żałować. Przez te wszystkie lata myślał, że widzi swego syna takim, jakim jest, i wcale mu się ten obraz nie podobał. Dał sobie przyzwolenie na dezaprobatę i nielubienie swojego dziecka, aż w końcu zapisał go do szkoły wojskowej, w której miano go nauczyć dyscypliny. Poniewczasie zdał sobie sprawę, że jego początkowa wizja została zniekształcona przez zalegające w nim pozostałości własnego, zimnego i stawiającego wysokie wymagania dzieciństwa.
Jak wielu rodziców, żył w świecie własnoręcznie spreparowanego paradoksu. Żałował swemu synowi tego, czego sam najbardziej pragnął. Jakiś nieświadomy wewnętrzny plan tak kierował jego działaniem, że obracało się ono przeciwko interesom jego dziecka. Błędnie odczytywał wskazówki, źle interpretował zachowania, odnajdywał niewłaściwe odpowiedzi, widział problemy tam, gdzie ich nie było, a nigdy nie zauważał prawdziwych kłopotów.
Często spotykamy się z takim wzorcem zachowania. Ojciec lub matka noszą w sobie wiele gniewu, bo w dzieciństwie pozbawiono ich czegoś, czego najbardziej chcieli i potrzebowali. Działając na zasadzie nieświadomej, koszmarnej zemsty, pozbawiają swoje dzieci tego samego. Stają się takimi samymi zimnymi, niezmiernie wymagającymi rodzicami, jakich mieli w dzieciństwie, choć wcale tego nie planowali.
Jest nieświadome. Rodzice, którzy czują się oszukani, nie zdają sobie sprawy z tego, co wyrządzają swoim dzieciom. To trzecia cecha typowa dla nieświadomego rodzicielstwa. Jest nieświadome.

(…)

Podsumowując, zachowania nieświadomego rodzica wskazują na małą świadomość (bądź jej zupełny brak) potrzeb rozwojowych dziecka. Rodzic taki nie wie, dlaczego reaguje w określony sposób ani jak jego reakcja wpłynie na dziecko. Wszystkie tego typu reakcje, negatywne czy pozytywne, gwałtowne czy umiarkowane, mają jedną wspólną cechę: wykazują się brakiem wrażliwości na wewnętrzny świat dziecka. Rodzic nie dzieli dziecięcego światopoglądu i postępuje na podstawie tego, co sam uważa za najlepsze, co traktuje jako zasady rządzące światem. W tym ujęciu dziecko nie stanowi innej, odrębnej i świętej jednostki, lecz staje się przedmiotem w subiektywnej sztuce stworzonej przez rodzica.

(…)

Dzieci, które mają problem z pełnym wyrażaniem siebie, wyrastają na dorosłych z tym samym problemem. Jeśli relacja symbiotyczna rozpoczyna się od rodziców, oznacza to, że nie wykształcili oni w pełni zróżnicowanego „ja”. Skoncentrowani na sobie nie zakończyli rozwojowego zadania polegającego na staniu się pełnią, całością. Tak naprawdę nie wiedzą, kim są. Nie odróżniają siebie od swoich dzieci, nie umieją uszanować wyraźnych granic między sobą a nimi. Nieświadomie projektują na swoje dzieci to, czego nie wiedzą o sobie samych.”
Żyjący w symbiozie rodzice nie wiedzą, że cechy, które tak bardzo ich denerwują u własnych dzieci, są tak naprawdę odrzuconymi przez nich aspektami siebie. Projektują je na dzieci w formie restrykcji, atrybutów bądź życzeń. Kiedyś ich rodzice powtarzali im: „Nie możesz taki być” albo „Nie wierzę, że taki jesteś”. Teraz własnym dzieciom mówią: „Nie możesz być taki, jeśli chcesz być akceptowany w tym domu”.
Trzeba jednak zauważyć, że nie wszystkie projektowane cechy są niepożądane. Niektóre z nich reprezentują nie rozwinięty, pozytywny potencjał rodzica. Matka, która zachwyca się dziecięcym geniuszem, mieszkającym pod jej dachem, tak naprawdę może podziwiać własny, nie rozwinięty potencjał intelektualny. Mówiąc o niezwykłych zdolnościach fizycznych swojego niemowlęcia, może odzwierciedlać własne nie spełnione marzenia o zostaniu gwiazdą sportu.
Jeszcze inna odmiana projekcji symbiotycznej polega na tym, że matka wchodzi w takie interakcje z dzieckiem, jakby to ono było jej rodzicem. Dziecko jest dla niej źródłem zasobów. Kontaktuje się z nim tak, aby zaspokoić swoją potrzebę bycia wychowującym rodzicem. Ponieważ zaspokojenie tej potrzeby stanowi dla dziecka gwarancję jej uwagi i miłości, a co za tym idzie – przetrwania, ucieka ono z dzieciństwa, stając się przedwcześnie dojrzałym dorosłym, który stara się bezskutecznie zostać rodzicem swojego rodzica.
Wreszcie, rodzic, który z zewnętrznych źródeł poznał wiele zasad i mądrości dotyczącej wychowywania dziecka (wie, jak „powinno” wyglądać wychowywanie bez względu na potrzeby konkretnego dziecka), również charakteryzuje się zachowaniem symbiotycznym. Przepływ informacji w tego rodzaju relacji ma jeden kierunek: od rodzica do dziecka. W świadomym rodzicielstwie działa również drugi kierunek, a dziecko i rodzic uczą się od siebie nawzajem.

(…)

Słowo to podstawowy środek interakcji między rodzicami i dziećmi. To dar, za którego pomocą mówiący może uczynić przeszłość bądź przyszłość doświadczeniem teraźniejszości. Mówiąc: „Pamiętasz, jak pojechaliśmy na plażę?” albo „To może być twój urodzinowy prezent”, ojciec daje swojemu dziecku dar w tej właśnie chwili.
Język czyni niewidzialne widzialnym. Opisując, jak wygląda puchacz wirgiński na tle śniegu, ojciec tworzy dla swojego syna wyrazisty obraz. Kiedy matka opisuje, jak pryzmat rozszczepia światło, jej córka widzi tęczę.
Język sprawia także, że czujemy – na przykład radość, kiedy słyszymy „kocham cię”, ból, jak w wypadku „poczekaj, niech no tylko wróci ojciec, to zobaczysz”. Dzieci uczą się mówić tak, jak do nich się mówi; niezależnie od tego, czy chodzi tu o język ich kultury, czy też symbiotyczny język ich rodziców. Język to środek, przez który rodzice mogą uwięzić swoje dziecko bądź dzięki któremu mogą je uwolnić, by było w pełni sobą.

(…)

Symbioza jest jednocześnie rezultatem i przyczyną zaabsorbowania sobą, będącego efektem krzywdy doznanej przez rodzica w dzieciństwie. Jego podstawowe potrzeby nie zostały zaspokojone, w związku z czym projektuje swoje ograniczenia i pragnienia na własne dzieci, które stanowią dla niego kolejną szansę na takie życie, jakiego zawsze pragnął. Symbioza jest przejawem niekompletnego rozwoju rodzica. Jego dzieci przychodzą na świat, zanim on sam osiąga dojrzałość. Problemy takie, jak obwinianie, dystansowanie się, niekonsekwentne reakcje czy emocjonalne kazirodztwo pojawiają się wtedy, gdy rodzic reaguje na swoje dziecko tak, aby zaspokoić swoje, a nie jego potrzeby.

STARY MÓZG

U wszystkich rodziców występuje skłonność do symbiozy. U jednych jest to chwilowa pokusa, u innych sposób życia. Jak sobie zapewne przypominasz, nasz stary mózg ma trudności z rozróżnieniem tego, co przytrafiło się mnie, a co przytrafia się moim dzieciom, które nie są mną, nawet wtedy, gdy zostaliśmy poważnie zranieni. Ma trudności z rozróżnieniem tego, co wydarzyło się kiedyś, a co ma miejsce teraz. W szczególnie „gorących” chwilach odzywają się nasze zranienia, a nasza świadomość koncentruje się na nas samych. Moje uczucia, moje pytania, moje pragnienia biorą górę, w związku z czym tracę możliwość działania w rzeczywistości uwzględniającej również twoje uczucia, twoje pytania i twoje potrzeby. Zdolność zauważania granicy między „ja” i „ty” oraz „kiedyś” i „teraz” to funkcja bardziej rozwiniętego nowego mózgu – kory mózgowej. Stawanie się świadomym wymaga pokonywania prymitywnego, skoncentrowanego na „ja” instynktu przetrwania, typowego dla starego mózgu. To dlatego właśnie mówimy często, że świadome rodzicielstwo jest sprzeczne z instynktem.

[Zobacz na:  <a href=”https://bladymamut.wordpress.com/2013/11/09/system-operacyjny-umyslu-rozdzial-5/&#8221; target=”_blank”>System Operacyjny UmysłuGranice osobowości</a>

(…)

Rytmy dzieciństwa istnieją w kontekście najbardziej uniwersalnego cyklu: narodziny, młodość, dojrzałość, wiek podeszły, śmierć. Jest to ponad wszystkim odwieczna prawda wszechświata: świadoma energia przybiera formę materii i przychodzi na świat. Forma ta zmienia się z biegiem czasu, a następnie umiera. Cykl ten jest taki sam dla gza i tygrysa syberyjskiego, jak dla łańcuchów górskich i układów słonecznych.
U niektórych organizmów łatwo jest zauważyć granice między etapami. Motyl pokazuje ci, na jakim etapie rozwojowym się znajduje: jego forma w każdej fazie jest zupełnie inna. Gdybyś wcześniej o tym nie wiedział, nie domyśliłbyś się nawet, że małe jajeczka w twardej skorupie to ten sam organizm, co gruba gąsienica, albo że ta gąsienica była kiedyś poczwarką w kokonie, albo że owa gąsienica będzie kiedyś opalizującym motylem unoszącym się w letnim powietrzu. Cztery etapy rozwoju, cztery zupełnie odmienne formy tego samego stworzenia.
Człowiek również stanowi odzwierciedlenie uniwersalnego procesu zmian, przechodząc przez kolejne stadia swojego rozwoju. W tym aspekcie jednak więcej nas łączy z łańcuchami górskimi niż z motylami. Nasze ciało nie zmienia się tak drastycznie w trakcie przechodzenia przez kolejne etapy rozwoju. Nasza ewolucja przebiega powoli, nie za pomocą gwałtownych skoków i przestojów. Przez większość dzieciństwa, a w większej mierze po jego zakończeniu, wyglądamy właściwie tak samo: jedynie czas wyciska na nas – tak samo jak na górach – swe piętno.
Nie znaczy to, że się nie zmieniamy. Nasze dzieci wyglądają zdecydowanie inaczej na zdjęciach z dzieciństwa i na tych robionych w dniu ślubu. Nie mamy jednak do czynienia z jednym, konkretnym momentem, podobnym do tego, gdy gąsienica motyla przybiera formę poczwarki (jakkolwiek znajdą się pewnie rodzice, którzy nie zgodzą się z tym stwierdzeniem i wskażą dokładnie tę chwilę, w której ich trzynastolatek zamienił się w stworzenie nie z tego świata). Zmiana jest stopniowa i niezauważalna w codziennym życiu.
Rodzicom trudniej jest zauważyć zmiany, które zachodzą w ich dzieciach, gdyż są razem z nimi przez cały czas. Co rano patrzą na ich ukochane twarze i nie mają pojęcia, że jakiś ukryty prąd wyniesie na powierzchnię coś nowego, coś, co zamanifestuje się zupełnie nie znanym zachowaniem. Rodzice stają zdumieni na widok nowych zainteresowań dziecka, jego nowych umiejętności, nowych poglądów. Myśleli, że znają swoje dziecko i jego charakter, więc czują się nieswojo, gdy niespokojne wody przynoszą coś niespodziewanego. „Skąd to się wzięło?”, pytają po jednej z takich niespodzianek.
Prawdziwym zaskoczeniem nie jest to, że dzieci zamieniają się w dorosłych. Zaskakuje to, że ewolucja ta jest tak przewidywalna i tak uniwersalna. Tak samo, jak ziarno słonecznika jest zaprogramowane, by stać się słonecznikiem, ludzkie dziecko jest zaprogramowane, by stać się dorosłym. Dla każdego dziecka istnieje mniej więcej taki sam, wrodzony plan rozwojowy, pozwalający nabywać umiejętności fizycznych, umysłowych i emocjonalnych. Różnica polega na tym, że kwiat potrzebuje do swojego rozwoju gleby, wody i słońca. Dziecko – znacznie więcej.

(…)

Tak jak mówiliśmy na początku tego rozdziału, pierwszym krokiem przemiany jest zrozumienie. Dla przejrzystości naszej dyskusji o nieświadomym rodzicielstwie zaprezentujemy teraz streszczenie przedstawiające sposób myślenia nieświadomego rodzica. Jeśli któreś z poniższych zdań znasz z autopsji, możesz być zadowolony, że właśnie rozpocząłeś swoją rodzicielską przemianę.

CO MYŚLI NIEŚWIADOMY RODZIC

1. Nieświadomy rodzic postrzega swoje dziecko jako przedłużenie siebie i uważa, że jest ono wtajemniczone w jego myśli i uczucia.
2. Nieświadomy rodzic wierzy, że jego rzeczywistość jest jedyną prawdziwą rzeczywistością, a co za tym idzie myli swój rodzicielski autorytet i odpowiedzialność z przymiotami boskimi.
3. Nieświadomy rodzic jest przekonany, że reaguje na zachowanie dziecka, podczas gdy tak naprawdę reaguje na coś, co działo się z nim samym w przeszłości.
4. Nieświadomy rodzic uważa, że doświadczenie dziecka jest nieważne, jeśli nie jest zbieżne z jego własnym doświadczeniem.
5. Nieświadomy rodzic sądzi, że jego dziecko ma takie same informacje jak on.
6. Nieświadomy rodzic wierzy, że jego zadaniem jest kształtować dziecko i że zachowania dziecka są kry tyką jego wysiłków.
7. Nieświadomy rodzic twierdzi, że wszystkie dzieci są takie same; nie wie, że dzieci rozwijają się według etapów rozwojowych.
8. Nieświadomy rodzic uważa, że konflikty między rodzicami a dziećmi mają początek w tym, co dziecko robi źle; nie dostrzega swojej roli w powstawaniu problemu.
9. Nieświadomy rodzic postrzega swoją rolę jako trwałą, a dziecka – jako poddającą się wpływom. W związku z tym uważa, że od dziecka nie może się niczego nauczyć.

(…)

 

PODZIELONE „JA”
Dziecko skrzywdzone przez rodzica symbiotycznego czuje się atakowane. Impuls do przetrwania popycha je do wyzbycia się wszelkich zachowań, które wywołują furię u jego wszechpotężnego rodzica. Ustawia straże wokół tych części siebie, których rodzice nie akceptują, i zacznie chronić swoje delikatne, wrażliwe wewnętrzne „ja” za pomocą twardego i nieprzeniknionego „ja” zewnętrznego. Działanie to służy konkretnemu celowi – jego bezpieczeństwu – lecz odbywa się wielkim kosztem. Takie tłumienie hamuje wzrost i rozwój pełnej osoby. Stopniowo, cegła po cegle, dziecko zaczyna budować mur oddzielający jego „ja” od świata zewnętrznego.
Przyjrzyjmy się bliżej, jak tłumienie może chronić dziecko przed tymi aspektami jego charakteru, które, na jakimś poziomie nieświadomości postrzega jako zagrażające jego przetrwaniu, ponieważ są niebezpieczne dla rodzica. W akcie obrony przez zranieniem, które jest następstwem wychowywania symbiotycznego, rdzenne „ja” dzieli się na cztery elementy. Są to: „Ja” pokazowe, „ja” zagubione, „ja” porzucone i „ja” wyparte.
„Ja” pokazowe. Pewne cechy i właściwości dziecka mogą ulec przerysowaniu bądź zostać sfabrykowane. Dziecko może zamienić się w aktora, aby przysłonić te części siebie, które mają pozostać w ukryciu, a pokazać inne, które lepiej nadają się do realizacji jego celu. Buduje osobę, która – jak się wydaje – dobrze mu służy, choć nie jest prawdziwym, naturalnym nim.
Przykładem osoby, która dobrze zrozumiała istotę swojego „ja” pokazowego w kształtowaniu życiowych celów, jest pewien dyrektor w średnim wieku (nazwijmy go James), którego małżeństwo znajdowało się w stanie rozkładu. Oto, jak opisuje załamanie, które zaczęło się ponad dwa lata wcześniej:

„Byłem rozbity. Załamałem się, moje życie się rozpadło. Nic mi nie wychodziło. Byłem ojcem do niczego, mężem do niczego. W pracy było źle. Moje życie było jak jedno wielkie kłamstwo. Miałem swoje życie zewnętrzne, które było według wszystkich wspaniałe, i moje życie wewnętrzne, którego z nikim nie dzieliłem, nawet nie mogłem dzielić. Zupełnie jakbym miał dwa różne życia”.

(…)

W chwili odrzucania bądź tłumienia przez rodzica naturalnych impulsów lub odruchów dziecka mamy do czynienia z narodzinami nienawiści do samego siebie. Dziecko zrobi wszystko, co w jego mocy, by uniknąć rodzicielskiego odrzucenia. Będzie nawet nienawidzić tych części samego siebie, które narażają je na niebezpieczeństwo utraty miłości rodziców i powodują, że jest przez nich odrzucone. Dla dziecka odrzucenie oznacza zostawienie, a zostawienie równa się śmierci. Musi robić wszystko, by przetrwać.
Powyższy proces można opisać w formie następującej sekwencji: dziecko przejawia w swoim zachowaniu pewne zupełnie normalne impulsy, rodzic reaguje na nie z dezaprobatą, dziecko rejestruje, że są one złe i niebezpieczne, zaczyna siebie nienawidzić za to, że u niego występują. Oczywiście w rzeczywistych kontaktach między rodzicami a dziećmi takie wzorce nie są liniowe i proste. Dziecko nie podejmuje racjonalnej decyzji, żeby siebie nienawidzić; takie samo odrzucenie jest wynikiem rozmaitych wydarzeń, których znaczenia nie są w pełni świadomi ani rodzice, ani dzieci. Ich konsekwencje – uświadamiane czy nie – mogą być jednak dramatyczne.
Umiejętność brania miłości. Między nienawiścią do siebie a umiejętnością brania miłości istnieje współzależność. Nasza nieświadomość nie może przyjmować miłosnych wyznań skierowanych do tych części nas, których nienawidzimy albo z których istnienia nie zdajemy sobie sprawy. Aby miłość innych mogła do nas dotrzeć, musimy popracować nad nienawiścią do samych siebie wspólnie z naszym małżonkiem bądź bliskim partnerem przekonanym o wartości świadomości.

(…)

Zadawanie pytań pomaga rodzicom zorientować się, jak są postrzegani przez swoje dzieci. Wszystkie dzieci komunikują się poprzez akcje i reakcje. Czy dziecko jest otwarte na rodzicielskie myśli i wskazówki, czy przyjmuje ustalone przez nich granice, czy też buntuje się przeciwko nim? Utrzymujące się reakcje negatywne stanowią dla rodzica wskazówkę, która pomaga w identyfikacji zagadnienia wymagającego uwagi.
Kiedy rodzic zaakceptuje, że jego percepcja jest ograniczona, i bardziej się otworzy na percepcję dziecka, jego świat się poszerzy. Poglądy dziecka są źródłem informacji, niekoniecznie muszą stanowić zarzewie konfliktu. Szczególnie dobrym źródłem informacji jest wyrażany przez dziecko krytycyzm – i to zarówno w formie werbalnej, jak i niewerbalnej.
Małe dzieci doprowadziły do perfekcji cały zestaw fizycznych i emocjonalnych reakcji, które rodzice mogą łatwo i trafnie odczytać. Usztywnienie ciała na znak oporu, zwiotczenie na znak porażki, wybuch śmiechu – to najdoskonalsza informacja zwrotna. Starsze dzieci można zapytać o ich uczucia wprost, stosując bezpieczne narzędzie dialogu intencyjnego. Jeśli rodzic modeluje umiejętność przyznawania się do pomyłek i uczenia się na błędach, wówczas dziecko będzie znało tę formę wymiany, dzięki której związek pozostaje zdrowy.

(…)

Przyjmowanie informacji zwrotnej. Julie doskonale wie, że więcej się nauczy od dzieci, jeśli będą mogły być sobą w jej towarzystwie. Jeśli są już zranieni i się ukrywają, jej zadanie będzie trudniejsze. Julie mówi, że zawsze usiłowała przekazać dzieciom komunikat, że jest ich ciekawa. W chwili, gdy się przed nią odsłaniali, pamiętała, by ich akceptować. Pomagało jej w tym wspomnienie z czasów, kiedy Jeff był małym, pięcio-, sześcioletnim chłopcem. Wszedł do domu, trzymając coś w zaciśniętej dłoni. „Co to jest?”, zapytała. „Nie pokażesz mi tego? Naprawdę chciałabym to zobaczyć”. Nie chciał tego zrobić, mówiąc, że nie sądzi, aby się jej to spodobało. W końcu zaczęła się denerwować i nalegać. Powoli rozluźnił pięść, ukazując wielkiego, czarnego, włochatego pająka. Julie wrzasnęła, Jeff zaczął płakać. Mówiła, że chce to zobaczyć, potem zmusiła go, żeby pokazał, co trzyma w dłoni, a na koniec ogromnie się zdenerwowała. Julie uważa, że była to lekcja poglądowa. Jeśli chcemy, żeby dzieci nam coś ujawniały, nie możemy sobie pozwolić na zdenerwowanie, kiedy już to zrobią.
Istnieje wiele sposobów świadomego zbierania przez rodziców informacji na temat swoich metod wychowywania. Jak już mówiliśmy, podstawowym źródłem jest samo dziecko. Jeśli rodzic chce się dowiedzieć, co dziecko o nim myśli, nie musi daleko szukać. Dowie się tego z jego słów, z mowy ciała. Jeśli tylko będzie tego chciał, dziecko będzie udzielało mu informacji, których potrzebuje, żeby podążać właściwym torem. I jeśli będzie wiedziało, że nic mu nie grozi, obdarzy go pełną ekspresją swojej nieposkromionej i nieprzewidywalnej osobowości.

(…)

Efektywna komunikacja jest szczególnie istotna między rodzicami i dziećmi, ponieważ sposób słuchania naszych dzieci i rozmawiania z nimi w głębokim stopniu wpływa na to, kim się staną. Słowa kształtują osobowość dziecka. Wyraz twojej twarzy staje się częścią jego doświadczenia, a zachowanie to część tego, co zabiera z sobą w świat. Liczy się to, co robisz.
Problem polega na tym, że na zachowanie rodzica wpływają po części wydarzenia z przeszłości. Jest spychany ze sceny przez osoby, które teraz nie są nawet obecne. To może być jego ojciec, który warknął na syna, gdy ten chciał mu pokazać swoje dzieło sztuki, albo jego matka, która zawsze za niego kończyła zdania. Rodzic wygłasza zdania tak, jakby pochodziły od niego, ale tak naprawdę pochodzą od kogoś innego, z innego czasu i miejsca.
W naszej pracy z małżeństwami i rodzinami zawsze podkreślaliśmy, jak istotne są ramy dialogu, które zarówno promują świadome kontakty, jak i zawierają ich esencję. Przekazują one podstawowy komunikat zgody i akceptacji wobec dzieci i rodziców. Ucząc tego rodzaju komunikowania się w małżeństwie, posługujemy się terminem dialog małżeński. Ucząc tej samej umiejętności rodziców, mówimy o dialogu intencyjnym.
W obu formach dialogu występują wyraźnie trzy odrębne procesy: odzwierciedlanie, walidacja i empatia.6 Podczas każdego kontaktu występuje co najmniej jeden z tych procesów. Najczęściej mamy do czynienia z odzwierciedlaniem. Nawet jeśli nie padają żadne konkretne słowa sygnalizujące odzwierciedlanie, walidację czy empatię, konwersacja może się odbywać w duchu dialogu intencyjnego. Rodzic powinien być szczególnie otwarty na porozumiewanie się w ten sposób wtedy, gdy porusza się drażliwe tematy, a emocje zaczynają sięgać zenitu.
Odzwierciedlanie polega na oddawaniu treści przekazu. Dokładne powtarzanie treści nazywane jest odzwierciedlaniem płaskim i może być trudniejsze, niż się zdaje. Bardzo łatwo jest nieświadomie odzwierciedlić trochę więcej bądź trochę mniej, niż się usłyszało. Osoba oddająca trochę więcej dokonuje odzwierciedlenia wypukłego, podczas gdy osoba oddająca mniej, koncentrująca się na wybranym, najbardziej ją interesującym zagadnieniu, a ignorująca pozostałe – odzwierciedlenia wklęsłego. Maksymaliści często powtarzają przekaz za pomocą odzwierciedlenia wypukłego, świadomie bądź nie dodając coś od siebie, aby kształtować myśli i uczucia innych. Przykładem odzwierciedlenia wypukłego jest matka, która mówi do swojego nastolatka: „A więc czujesz się winny z tego powodu, że spóźniłeś się na obiad”, podczas gdy jej dziecko mówi, że przykro mu, że nie wyjechało do domu wcześniej, bo był straszny korek. Minimaliści najczęściej powtarzają przekaz poprzez odzwierciedlenie wklęsłe, podkreślając tylko jedno zagadnienie, które ich zdaniem jest najistotniejsze. Przykładem niech będzie tutaj ojciec, który reaguje na przegraną syna w baseball słowami: „A więc mówisz, że przegraliście”, podczas gdy syn tak naprawdę mówi, jakie to było niesamowite, że prawie wygrali mecz. Całościowe odzwierciedlenie pomaga nam się powstrzymać przed powtarzaniem bądź parafrazowaniem w niebezpiecznym nieraz celu wpływania na myślenie innych.
Powtarzanie słów danej osoby to jedna z form odzwierciedlania. Najpopularniejszy sposób to parafrazowanie. Parafrazując, wyrażamy własnymi słowami to, co naszym zdaniem mówi druga osoba. Tak często zakładamy, że wiemy, co inna osoba ma na myśli, podczas gdy naprawdę wcale tak nie jest. Jest to z naszej strony zaledwie zgadywanie. Być może jesteśmy w tym dobrzy, mamy rację w większości wypadków, lecz dopóki nie dokonamy odzwierciedlenia i nie upewnimy się, że dobrze zrozumieliśmy, istnieje niebezpieczeństwo nieporozumienia. Podczas odzwierciedlania często kusi nas dokonywanie interpretacji słów, zanim się je jeszcze zrozumie. Jeśli jednak nasza interpretacja bazuje na błędnym rozumieniu, ona sama również nie będzie poprawna. Odzwierciedlanie, oprócz zapewniania dokładności, uzmysławia także dziecku, że jego rodzic chce zrozumieć jego punkt widzenia. Dla wielu rodziców jest to rzadki moment przekraczania siebie.
Walidacja to proces pokazujący drugiej osobie, że to, co mówi bądź robi, ma sens. Odkłada się na bok własne punkty odniesienia, doceniając logikę, rzeczywistość i wartość drugiej osoby z jej punktami odniesienia. Twoje słowa przekazują dziecku komunikat, że liczy się również jego postrzeganie rzeczywistości. Docenianie doświadczenia dziecka nie oznacza koniecznie zgadzania się z nim bądź tego że jego myśli i uczucia są takie same jak twoje. Oznacza natomiast, że oddajesz swoje centralne miejsce jako źródła „prawdy” i dajesz dziecku swobodę na jego interpretację rzeczywistości. Dokonując odzwierciedlenia i walidacji wobec dziecka, tworzysz warunki, które pozwalają mu zaspokoić jego podstawowe potrzeby wyrażania siebie. Wasze zaufanie i wzajemna bliskość będą rosnąć, przez co łatwiej będzie mu ufać i zbliżać się do innych.
Empatia to proces rozpoznawania uczuć drugiej osoby, w trakcie gdy ona wypowiada swój punkt widzenia bądź opowiada jakąś historię. Istnieją dwa poziomy empatii. Na pierwszym poziomie odzwierciedlamy i wyobrażamy sobie uczucia, o których mówi druga osoba. Na drugim, głębszym poziomie doświadczamy emocjonalnie – naprawdę odczuwamy- jej doświadczenie. Takie empatyczne doświadczenia same w sobie są uzdrawiające i transformujące dla osób pozostających w kontakcie, bez względu na to, co jest komunikowane. W takich chwilach obie strony przekraczają swoją odrębność i doświadczają prawdziwego spotkania umysłów i serc. Kiedy wchodzisz w dialog ze swoim dzieckiem, rozumiesz je i – przynajmniej przez chwilę – widzisz świat jego oczami.

KIEDY STOSOWAĆ DIALOG INTENCYJNY

Dialog intencyjny jest szczególnie cenny wtedy, gdy emocje sięgają zenitu. Jakkolwiek pragniemy, by wszystkie nasze interakcje z dzieckiem były przesycone duchem odzwierciedlania, walidacji i empatii, to jednak dialog intencyjny jest najbardziej celowy w sytuacjach, gdy:

1. Ty i/lub twoje dziecko chcecie być wysłuchani i zrozumiani;
2. Ty i/lub twoje dziecko jesteście czymś zdenerwowani i chcecie to omówić;
3. Ty i/lub twoje dziecko chcecie porozmawiać na jakiś drażliwy temat;

Jedna z najistotniejszych rzeczy, których nauczyliśmy się podczas wychowywania naszej szóstki, to przyjmowanie intensywnych emocji jako czegoś normalnego, jako procesu dawania i brania typowego dla wszystkich bliskich związków. Odczuwanie frustracji, zmartwienia, zawodu czy gniewu to nic złego. Jeśli zareagujesz ze zbytnią przesadą bądź obojętnością na normalne emocje dziecka, to sygnał, że masz nad czym się zastanowić, a być może także i popracować.
Jeśli podczas waszej rozmowy dziecko wyraża negatywne emocje, możesz się nauczyć pochłaniać ich intensywność. Po prostu trzymaj je w sobie i nic z nimi nie rób: nie musisz niczego naprawiać; nie musisz zmieniać jego zdania; nie musisz go uczyć, żeby zmieniło punkt widzenia. Nie musisz też wybuchać ani uciekać i się chować. Dialog intencyjny uczy wytrwałości, rozpoznawania tego, co się dzieje, wykraczania poza siebie w świat drugiej osoby i stawania się na chwilę częścią jej doświadczenia.
Dialog intencyjny przytrzymuje cię w centrum. Jeśli masz skłonność do bycia maksymalistą bądź minimalistą, dialog intencyjny pomoże ci przezwyciężyć obie te tendencje i po prostu być w rozmowie z twoim dzieckiem, bez uprzedzeń i ograniczeń, które normalnie prowadzą do przesadnych reakcji bądź wycofania się.

(…)

Świadomy rodzic wykorzystuje zachowanie dziecka bardziej jako okazję do uczenia niż do karania. Mówiąc szczerze, nie przychodzi nam na myśl żadna sytuacja, w której rodzic musiałby karać swoje dziecko. Pozostawiając na boku kwestię skuteczności kary jako metody uczenia, wydaje się oczywiste, że wymierzanie kar równie często bywa przejawem bezsilności i gniewu rodzica, jak próbą nauczenia go czegoś. Rodzic musi zrozumieć, że złe zachowanie dziecka niemal nigdy nie stanowi próby ataku na rodzica czy psucia mu szyków. To sygnał, że trzeba na coś zwrócić uwagę, a zarazem okazja nauki dla dziecka (a także jego rodzica).
Słowo „dyscyplina” pochodzi od łacińskiego disciplina, oznaczającego instrukcję bądź metodę. Stąd też dyscyplinowanie dzieci powinno mieć na celu uczenie ich czegoś. Karę wymierza się po to, by ktoś cierpiał. Karanie dzieci może nauczyć ich poniżenia, buntu lub mściwości, rzadko kiedy dobrego zachowania. Rodzice mogą pomóc dziecku zmienić zachowanie poprzez konsekwencję i przejrzystość swoich oczekiwań, pozwalanie na poznawanie konsekwencji własne-go złego zachowania i tworzenie warunków, w których możliwe jest poprawianie się i wynagradzanie wyrządzonego zła.
Często pozornie złe zachowanie małych dzieci oznacza zupełnie coś innego. Dziecko może być zmęczone, głodne, spragnione bądź mieć złe samopoczucie (być może po prostu przechodzi normalny, choć trudny dla rodziców, etap rozwojowy. Temu istotnemu zagadnieniu poświęcimy część IV, „Poznaj swoje dziecko”). Niekiedy najlepiej jest zarządzić krótką przerwę, upewnić się, że podstawowe potrzeby dziecka są zaspokojone, oraz pozwolić mu przez chwilę odpocząć i zastanowić się.

Świadomy rodzic ucząc nowych zachowań, podaje przejrzyste instrukcje. Rodzic nieświadomy zakłada, że dziecko wie to samo co on i że potrafi skojarzyć znacznie więcej niż w rzeczywistości. Przekazuje więc dziecku werbalny bądź poza- werbalny komunikat: „To przecież oczywiste, powinieneś wiedzieć, że chcę, byś to zrobił”. Podczas gdy rozsądne jest nakładanie na dziecka obowiązku słuchania, co się do niego mówi, zupełnie bez sensu wydaje się wymaganie od niego rozumienia i wypełniania nie wypowiedzianych instrukcji. Dlatego tak istotne jest odzwierciedlanie. Chcąc, by dziecko wypełniło jakieś polecenie, świadomy rodzic podaje jasne i szczegółowe instrukcje, a następnie, by upewnić się, że został dobrze zrozumiany, prosi dziecko, aby je powtórzyło.

Świadomy rodzic koncentruje się na zachowaniu dziecka, a nie na jego charakterze i motywacji. Pamiętajmy, że głównym celem komunikacji z dzieckiem jest przekazanie mu podstawowej informacji: „Jesteś w porządku” – nawet wtedy, gdy coś jest nie tak. Dziecko musi zrozumieć, że rodzic jest niezadowolony z jakiegoś jego zachowania, lecz nie kwestionuje wartości dziecka jako człowieka. Aby przekazać dziecku, że to jego zachowanie, a nie ono samo potrzebuje jakiejś korekty, świadomy rodzic posługuje się zazwyczaj wyrażeniami takimi, jak: „Gniewam się, gdy tak się zachowujesz”, a nie: „Jesteś złym chłopcem”. Nie chcemy dziecku powiedzieć, ani nawet sugerować, że nie jest wystarczająco dobrą osobą.

Świadomy rodzic nie czyni żadnych poniżających założeń na temat ukrytych motywów dziecka oraz jego charakteru. Umie rozdzielić nieodpowiedzialne i rozczarowujące zachowania dziecka od jego prawdziwej natury. Negatywne założenia skłaniają rodzica do wymierzania dziecku kar.
Świadomy rodzic poświęca więcej energii na docenianie współpracy dziecka niż na nawoływanie do koncentracji na danym problemie. Rodzic może wybierać między tym, co widzi i co uważa za istotne. Może zauważać wszystkie te zachowania dziecka, które go złoszczą, albo wszystkie te, które go zadowalają. Jeśli chce wzmocnić cechy pozytywne, powinien je doceniać i chwalić. Dzieci z natury pragną zadowalać swoich rodziców, którzy mogą wykorzystać tę dążność, entuzjastycznie witając wszystko to, co im sprawia radość. Podchodząc z zapałem do wszelkich przejawów współpracy dziecka, a nie koncentrując się na jego błędach, rodzic daje mu znać, że to, co robi dobrze, ma większe znaczenie niż to, co robi źle.

Świadomy rodzic pomaga dziecku zrozumieć, że decyzje pociągają za sobą konsekwencje. Niemal każde nasze zachowanie jest rezultatem decyzji o podjęciu działania, nawet jeśli odległość czasowa między nimi jest tak niewielka, że wydają się one jednoczesne. Świadomy rodzic wie, jak ważna jest przerwa na zastanowienie się przed podjęciem decyzji, i może nauczyć dziecko takiego samego podejścia. Dzieci uczą się, obserwując swoich rodziców podejmujących decyzje w trudnych sytuacjach, jeszcze więcej mogą się nauczyć, gdy rodzice opowiadają im o tym procesie oraz o konsekwencjach, które na nich spadły, gdy postępowali zbyt szybko bądź w przypływie gniewu.

(…)

Teraz wiemy, że pierwsze trzy lata życia są niezmiernie istotne dla osoby, na którą dziecko wyrośnie. Neurolodzy w znacznym stopniu poznali procesy formowania się mózgu w życiu płodowym oraz po przyjściu dziecka na świat. Procesy te są reakcją na doświadczenia dziecka od chwili jego poczęcia. Okazało się, że mózg nie jest samowystarczalny i odizolowany, nie rozwija się niezależnie od kontekstu. Można go opisać jako organ społeczny, który rozwija się jedynie poprzez interakcję z otoczeniem.

Oto kilka istotnych faktów:

1. Dziecko przychodzi na świat z około stoma miliardami komórek nerwowych (neuronów), co odpowiada liczbie gwiazd wchodzących w skład Drogi Mlecznej. Neurony te tworzą obwody układające się w pewne odziedziczone wzorce. Obwody nie są stabilne ani niezmienialne. Podczas gdy geny stanowią swego rodzaju szkielet mózgu, doświadczenia życiowe decydują o jego ostatecznej budowie.

2. Po urodzeniu w mózgu dziecka powstają tryliony nowych połączeń neuronowych, które dziecko może wykorzystywać. Mózg się asekuruje. Nie ryzykuje sytuacji, że zabraknie mu potrzebnego połączenia. Długa wędrówka poprzez dzieciństwo to jeden ze sposobów „zużywania” połączeń: to dziecięce lata określają, które z tych obwodów zostaną podtrzymane i umocnione, a które zanikną i obumrą. Mózg samoorganizuje się w mapę fizyczną, która zawiaduje takimi funkcjami, jak: widzenie, słyszenie, mówienie czy porusza-nie się. Do około dziesiątego roku życia połowa tych połączeń zaniknie, a pozostała liczba utrzyma się na mniej więcej stałym poziomie przez resztę życia. To, które z nerwowych połączeń zanikną, zależy od wykorzystania ich przez dziecko. Dzieci z ubogich w bodźce środowisk posiadają mniej połączeń, podczas gdy u dzieci ze środowisk, w których stymulacja znajduje się na odpowiednim poziomie, rozwija się mózg z poprawnymi połączeniami i wzorcami. Dzięki swej plastyczności – możliwości zmian struktury fizycznej i chemicznej na skutek interakcji z otoczeniem – mózg wykorzystuje świat zewnętrzny do budowania siebie. Mózg dziecka coraz efektywniej robi to, czego wymaga od niego otoczenie.

3. „Samobudowanie się” mózgu trwa głównie w ciągu trzech pierwszych lat życia. Sposób tego rozwoju zależy od rodzaju i jakości doświadczanych przez dziecko kontaktów – najpierw z matką, ojcem i innymi opiekunami, następnie z przedmiotami z własnego otoczenia i innymi osobami. Efekt tego rozwoju zależy natomiast od jakości jego kontekstu. Mówiąc dosłownie, mózg tworzy się w związku.

4. Geny tak programują nasz mózg, aby w konkretnych okresach uczył się określonych umiejętności. Mózg jest gotowy i chętny do podjęcia pewnych zadań w okresach, które można nazwać oknami możliwości. Wszelkie próby podjęcia tych zadań przed bądź po tym okresie są trudne bądź niemożliwe. Na przykład mózg dziecka potrzebuje stymulacji słowem mówionym w celu zaktywizowania komórek odpowiedzialnych za mowę, wytworzenia połączeń, dzięki którym dziecko zrozumie, co mówisz, a w okolicy dwunastego miesiąca – samodzielnego posługiwania się słowem. Jeśli dziecko nie słyszy słów, nie dochodzi do wytworzenia odpowiednich połączeń nerwowych, w czego wyniku rozwój mowy może być opóźniony bądź uszkodzony.
Sposób rozwoju mózgu pokazuje, jak istotne jest uważne, troskliwe i świadome rodzicielstwo, zwłaszcza w pierwszych latach życia dziecka. Tutaj znowu mamy do czynienia z paradoksem: Czas, kiedy najtrudniej jest odczytać wskazówki od dziecka, to jednocześnie czas, kiedy rodzice powinni być szczególnie czujni i odpowiedzialni pod względem dostarczania dziecku właściwej stymulacji.

(…)

W pierwszym stadium życia dziecko i rodzic (z początku głównie matka, potem coraz częściej także ojciec) rozpoczynają ze sobą szczególny rodzaj tańca działania i reakcji, który nazywany jest wzajemnym informowaniem. Matka obserwuje dziecko i odzwierciedla dla niego jego wizerunek. Pomyśl, jak wielkie znaczenie ma przesyłanie tej informacji przez matkę: „Widzę, kim jesteś, i moim zdaniem jesteś wspaniała”. Dziecko staje się tym, kogo widzi w odzwierciedlonym przez matkę wizerunku. Rodzicielskie odzwierciedlanie jest katalizatorem poznawania siebie przez dziecko. Pomaga mu stworzyć własne „ja”.
Krytyczne znaczenie ma dokładność, z jaką matka odzwierciedla esencję dziecka. Dziecko czuje się bezpiecznie, jeśli zauważa spójność między własnym doświadczeniem wewnętrznym a wyrazem twarzy matki. Jeśli jednak jego wewnętrzne doświadczenie nie jest odzwierciedlane, odczuwa dysonans, konflikt między tym, czego doświadcza, a co jest odzwierciedlane przez matkę. W takich wypadkach regułą jest, że uwierzy matce, pomniejszając jednocześnie znaczenie swojego „ja”. Aby zapełnić pustkę nie odzwierciedlonego „ja”, buduje „ja” zafałszowane, chcąc w ten sposób wywołać pozytywną reakcję rodzica.
Dla świadomego rodzica odzwierciedlanie dziecka to sposób na bycie z nim, to forma komunikacji, a nie próby wywierania wpływu czy kontroli. Konstrukcja mózgu człowieka sprawia, że matka otrzymuje z powrotem odzwierciedlone przez dziecko uczucie. Odzwierciedlając dziecko, paradoksalnie zaczyna walidować własne doświadczenie. Umie wyłamać się z własnych ograniczeń, w pełni uczestnicząc w życiu drugiej osoby.

Równowaga. Na każdym etapie wychowania esencją świadomego rodzicielstwa jest znalezienie równowagi między spełnianiem wszystkich oczekiwań dziecka a wyznaczaniem i przestrzeganiem granic. Przez pierwsze osiemnaście miesięcy życia dziecka rodzic działa na jednym z końców kontinuum opisanym jako „dawanie”, po czym przesuwa się ku jego centrum. Stopniowo w miarę rozwoju dziecka rodzic dostarcza dziecku pewnej struktury; dzięki niej buduje ono perspektywę opisującą jego miejsce w kontaktach z innymi, moralność, która pozwala mu stosować się do złotych zasad w kontaktach towarzyskich, oraz samodyscyplinę, pozwalającą na produktywne i pełne znaczenia życie. W tym znaczeniu struktura stanowi wychowanie. Rodzic aktywnie kocha swoje dziecko, pomagając mu stworzyć uwewnętrznione granice. Przydadzą mu się wtedy, gdy będzie chciało zaspokoić własne potrzeby, a jednocześnie zacznie spostrzegać wokół siebie obecność innych osób.

Samoocena. Kiedy dziecko się uczy, że z jednej strony może zaspokoić własne potrzeby, a z drugiej, że trzeba być partnerem dla innych, aby ich potrzeby również zostały zaspokojone, może owocnie przejść przez bramę dzieciństwa. Za każdym razem, gdy dokonuje przejścia, rośnie jego samoocena. Zaczyna uważać, że jest w porządku, kiedy dostaje taką informację z zewnątrz. Przechowuje w sobie doświadczenie „bycia w porządku”, samoakceptacji i przywiązania do samego siebie. Rodzice, którzy pielęgnują u dziecka owo poczucie bycia akceptowanym, odpowiednim, wartościowym i cenionym, zasiewają w nim ziarno, które będzie przynosić owoc przez całe jego życie. Stanie się odporne, będzie umiało radzić sobie z emocjami. Rozwój tego ziarna gwarantuje rodzicielska miłość (w tym także emocjonalne wsparcie) oraz konsekwentne przestrzeganie właściwych granic.

Niebezpieczeństwo. Trzeba sobie zdać sprawę z tego, co naprawdę kryje się pod pojęciem „kochać dziecko”. Wiemy, że oznacza to zaspokajanie jego potrzeb. Przed chwilą mówiliśmy też, że znaczy to wyznaczanie granic i określanie struktury. Miłość nie oznacza jednak dwóch spraw: dawania dziecku wszystkiego, czego zapragnie, oraz takiego zachowania, jakby twoje dziecko było tobą. Mówiliśmy już
0 niebezpieczeństwie symbiozy, niebezpieczeństwie stopienia się z dzieckiem. Możemy więc dodać kolejną warstwę do pojęcia miłości: kochać to znaczy stworzyć odpowiednią relację, w której zarówno szanuje się wewnętrzny związek między dorosłym a dzieckiem, jak i uznaje, że dorosły nie jest dzieckiem. Ty i dziecko to dwie odrębne istoty.
Na samym początku między matką i dzieckiem istnieje tak silny związek intymny, iż wydaje się, że są z sobą stopieni. To stan niezbędny dla przetrwania niemowlęcia. Posiada ono wiele potrzeb, a świat zewnętrzny jest pełen niebezpieczeństw. Matka musi być niezwykle wyczulona, by pod każdym względem zapewnić dziecku przetrwanie. Jednocześnie jednak musi pokonać w sobie tendencję do scalenia się z dzieckiem bądź – przeciwnie – odseparowania się od niego. Musi stać się rodzicem, który funkcjonuje na zasadzie empatii, nie symbiozy.
Warto się zastanowić, dlaczego chcieliśmy się stać rodzicami. Czy posiadanie dziecka zapełni pustkę w życiu? Czy dzięki dziecku zmieni się status w rodzinie bądź społeczeństwie? Czy dziecko sprawi, że poczujesz się mniej samotna i pusta? Czy posiadanie dziecka oznacza, że będziesz mogła kontrolować ten związek, podczas gdy inne związki wymykają się spod twojej kontroli?
Jeśli rodzic odpowiada pozytywnie na każde z tych pytań, musi być świadomy, że granice między nim a dzieckiem są zagrożone. Mówiąc szczerze, może zbezcześcić świętość własnego dziecka poprzez wytworzenie z nim związku symbiotycznego. Trzeba na to uważać!
Empatia z kolei to inne zagadnienie. Umiejętność odzwierciedlania uczuć dziecka i uczestniczenia w jego doświadczeniu to istotny składnik świadomego rodzicielstwa. Na gruncie empatii rozwija się dostrajanie, na którego podstawie rodzic wie, jak należy utrzymać równowagę miedzy troską o dziecko a nadawaniem struktury. Rodzic odpowiednio dostrojony do swego dziecka wie, kiedy zaspokojenie jego potrzeb wymaga słowa „tak”, a kiedy słowa „nie”.

Pamiętając o tych generalnych wskazówkach, możemy lepiej zrozumieć, jak pomóc dziecku osiągnąć swą pełnię, stać się tym, kim miało się stać – w pełni funkcjonującą osobą.

(…)

Sporadyczna dostępność to prawdziwy problem. Przytoczymy za chwilę dość drastyczną analogię nie dlatego, że chcemy w rodzicach wzbudzić poczucie winy, lecz po to, by zdali sobie sprawę, że podobne sposoby wykorzystywane są podczas przesłuchań w celu uzależnienia osoby przesłuchiwanej. Przesłuchujący bywa ciepły i przyjacielski, kiedy indziej znów jest zimny i karzący. Więzień nigdy nie wie, co go czeka, jednak przyjacielskie nastawienie przesłuchującego zdarzało się na tyle często, że zrobi wszystko, żeby je ponownie wywołać. Nawet wtedy, gdy – jak sobie zdaje sprawę – zaczyna tracić nad wszystkim kontrolę. Owe sporadyczne i skrajne reakcje emocjonalne szybko sprawiają, że zapomina o sobie samym i zaczyna się utożsamiać z przesłuchującym.
Dlaczego rodzic zachowuje się w ten sposób? Dlatego, że jego rodzice reagowali tak na niego. Jego niekonsekwentni rodzice, na których nie mógł polegać, również próbowali zapełnić pustkę w swoim życiu, zasypując go chwilami nadmiernej uwagi. Z kolei on sam wszedł w relację symbiotyczną ze swoim dzieckiem, często – mimo niechęci dziecka i prób wyswobodzenia się – bywa nadmiernie zainteresowany i zalewa je swymi uczuciami. Nieświadomie stara się zaspokoić poprzez dziecko własne potrzeby.
Z dużym prawdopodobieństwem możemy także przypuszczać, że potrzeba ciepła nie jest zaspokojona także w małżeństwie maksymalisty. Gdyby była, jego krzywda z dzieciństwa byłaby przynajmniej częściowo zaleczona, a on sam nie przejawiałby tej wewnętrznej niekonsekwencji w swoich kontaktach z dzieckiem.
Skoro maksymalista bywa tak skrajnie uczuciowy, to dlaczego się zdarza, że wycofuje swoje uczucie w stosunku do dziecka? Dlaczego maksymalista jest niekonsekwentny? Ponieważ odkrył jedną z największych życiowych prawd: dzieci wiele potrzebują. Wymagają. Nie dają za wygraną. Są natarczywe. Być może początkowo matka idealizowała swojego syna i swoją rolę jako jego matki, wyobrażała sobie romantyczny związek, w którym wreszcie uzyska bezwarunkową miłość, której nigdzie indziej nie była pewna. W końcu jednak nie może znieść nie kończących się żądań, zupełnie tak, jak to się dzieje z romantycznym przyciąganiem i próbą sił w małżeństwie. W nieunikniony sposób rzeczywistość z dzieckiem zaczyna odbiegać od romantycznej wizji. Tak więc czasami bywa ciepła i kochająca, a innym razem znów odpychająca, znudzona i zła. Przesyła dziecku kolejne komunikaty: „Nie potrzebuj”, „Zaspokajaj moje potrzeby”, „Teraz idź gdzie indziej zaspokoić swoje potrzeby”. Czując, że jest przyparta do muru, odpowiada dziecku ze złością, nieprzyjemnie. Potrzebując pomocy od swojego współmałżonka, krytykuje go i poucza wtedy, gdy jej udziela tej pomocy.

(…)

CZEGO POTRZEBUJE DZIECKO NA ETAPIE INTYMNOŚCI

Narodziny dziecka to dla małżeństwa kulminacja miłości i początek nowego poziomu intymności. W tej poszerzonej intymności znajduje się jednak paradoks: doświadczając tego najbardziej intymnego doświadczenia, jakim jest wychowywanie dziecka, któremu się dało życie, rodzice często oddalają się od siebie. W trakcie mijających, trudnych lat blokują części siebie, a kiedy dziecko osiąga wiek dorastania, zaczynają prowadzić niejako osobne życia. Spójność, której potrzeba, by zapewnić dorastającemu dziecku pewny grunt pod nogami w tym niespokojnym czasie, może być nieosiągalna.
Troska o zdolność tworzenia intymności emocjonalnej to sprawa rodzinna. Dziecko uczy się w domu dzielenia się myślami i uczuciami. Jeśli dziecko wychowywane jest w rodzinie, w której panuje rytuał codziennego dialogu, komunikacja w naturalny i spójny sposób zakorzenia się w jego podświadomości. Dorastające dziecko z takiego środowiska ma znacznie większe szanse na intymność z inną młodą osobą, a jednocześnie trzymanie się osobistych granic, niż dziecko, którego rodzice zazwyczaj unikali mówienia o prawdziwych uczuciach. Intymność polega na wymianie głębokich uczuć i osobistych przemyśleń. Dialog stanowi bezpieczną i ustrukturalizowaną formę tej wymiany. Taki rodzaj komunikacji nie powstaje nagle przy rodzinnym stole podczas śniadania, trzeba się go nauczyć i ćwiczyć przez długi czas. Nie każda rozmowa musi być od razu dialogiem intencyjnym, lecz jeśli atmosfera, panująca w domu, odzwierciedla jego zasady, małe i dorastające dzieci uczą się przenosić ją do swoich związków.
Osoby, które naprawdę wchodzą w intymność, czują się z sobą bezpiecznie. Wiedzą, że chwile intymności mogą powstać naturalnie i spontanicznie. Nie zawsze muszą być świadomie planowane i opracowywane. W rodzinach, gdzie dzielenie się stanowi część codzienności, gdzie otwartość między małżonkami oraz między rodzicami a dziećmi składa się na rodzinny klimat, istnieją warunki, w których dziecko uczy się, jak ufać i korzystać z intymnej wymiany.
Jeśli zauważasz, że czujesz się nieswojo z seksualnością swojego dziecka bądź z własną potrzebą kontaktu intymnego i płciowego, być może zostałeś zraniony na tym etapie w dzieciństwie. Nie będziesz umiał kierować swym dzieckiem w tej fazie, jeśli nie stawisz czoła własnej niekompletności i dyskomfortowi w tym obszarze. Zajmując się nimi, otwierasz przed sobą możliwość stania się bardziej świadomym rodzicem.

W świadomej rodzinie doświadczenia dorastającego dziecka powinny być również osadzone w kontekście domu, który podkreśla określone wartości i zachowania. Świadomy rodzic rozumie, że najważniejszym sposobem uczenia wartości jest ich modelowanie we własnym małżeństwie lub związku. Rodzice okazują sobie nawzajem szacunek, a ich komunikacja jest autentyczna. Jeśli w małżeństwie pojawiają się napięcia, nadszedł dobry czas, by zadeklarować swą wolę odnowienia świadomego małżeństwa i zacerować wszystkie rozdarcia w tkaninie intymności. Jak już wcześniej mówiliśmy, najlepsze środowisko wychowawcze to takie, w którym rodzice pracują nad swoim związkiem. To stwierdzenie jest szczególnie prawdziwe podczas dorastania dziecka. Małżeństwo, które nie funkcjonuje poprawnie, to kiepska podstawa, z której trzeba kierować dorastającym młodym człowiekiem.

Świadomi rodzice posiadają i trzymają się ustalonych wartości moralnych i rodzinnych. Nieświadomy rodzic, który – dajmy na to – przestrzega dziecko przed zgubnymi skutkami zażywania narkotyków, trzymając jednocześnie drugą lub trzecią szklaneczkę martini w dłoni jest śmieszny, i tak też będzie postrzegany przez szesnastolatka. „Postępuj tak, jak mówię, a nie tak, jak postępuję” po prostu nic nie daje. To strategia skazana na niepowodzenie, jeśli ma się zamiar wpoić dorastającemu dziecku wartości moralne. W tym wieku młoda osoba obdarzona jest niezwykłą zdolnością obserwacji i brzydzi się wszelką hipokryzją. Dzieci na tym etapie są zbyt inteligentne, by szanować rodziców, którzy sami nie doszli z sobą do porządku.

Bezpieczeństwo. Jakkolwiek są kultury, w których dopuszcza się, a nawet zachęca, do eksperymentowania seksualnego, to eksperymenty takie obecne są we wszystkich kulturach – czy na to zezwalają czy nie. To naturalne. Rolą świadomego rodzica na etapie intymności jest nie tylko zapewnienie zdrowych granic, ale także zaakceptowanie budzącej się seksualności dziecka. To pomaga utrzymać związek rodziców i dzieci. Rodzic musi uczyć swoje dziecko o świecie seksualności, tak by eksploracja była bezpieczna, a sam temat musi stać się naturalny i znajomy. Świadomy rodzic jest przygotowany także do rozmów o seksie z dziećmi, które jeszcze nie są nastolatkami albo są nimi od niedawna. Informacja to bezpieczeństwo.
Ponieważ dzieciom na późniejszych etapach rozwoju trudno jest rozpocząć ze swymi rodzicami rozmowę na temat seksu, świadomy rodzic przygotowany jest do udzielania odpowiedzi, a nie czeka na pytania. Odpowiedź musi być na temat, prosta i prawdziwa. Świadomy rodzic nie bawi się w niejasne uogólnienia, nie odbija pytań ani nie wydaje autorytarnych sądów. Do niczego dobrego nie prowadzi też sytuacja, kiedy rodzice są bardziej zażenowani niż ich dzieci.
Dziecko musi wiedzieć, że jego rodzic ma odpowiedni stosunek do jego seksualności i że nie jest w tej kwestii zbyt nachalny. Rodzice szanują jego prywatność. Musi czuć, że może porozmawiać z rodzicem zawsze, gdy zajdzie taka potrzeba, i że znajdzie u niego informację niezbędną do dokonania prawidłowych wyborów: takich, dzięki którym utrzyma swe zdrowe granice, a jednocześnie stopniowo i ostrożnie wejdzie w intymność z drugą osobą. Rzecz jasna, kwestia bezpiecznego seksu jest niezmiernie istotna, tak samo jak na przykład formy, które przyjmuje płciowość.

Świadomy rodzic, oprócz rozwijania umiejętności otwartej rozmowy o seksualności, musi także troskliwie i umiejętnie stworzyć sieć bezpieczeństwa dla swego dorastającego dziecka. Sieć ta musi być niewidzialna, ale pewna. Od rodzica musi płynąć komunikat: „Jestem tu, jeśli mnie potrzebujesz, ale nie będę naruszał twojej prywatności. Nie zostawię cię. Możesz na mnie liczyć. Ufam, że będziesz dokonywać trafnych wyborów i przychodzić do mnie, jeśli będziesz potrzebować pomocy”. Owa sieć bezpieczeństwa opiera się na zrozumieniu, że związek z rodzicem w dalszym ciągu ma dla dziecka, choćby nawet wyrośniętego, podstawowe znaczenie. Pamiętając o tym, że jest jeszcze niedoświadczone i że ciągle kryje się w nim małe dziecko, rodzic może zaoferować mu miejsce, w które może odłożyć na chwilę płaszcz dorosłej odpowiedzialności.

Wsparcie. Dzieci, zwłaszcza we wczesnym okresie dorastania, kiedy zaczynają dojrzewać, przejawiają głęboki niepokój w związku z zachodzącymi w nich zmianami. Świadomy rodzic zapewnia swoje dziecko, że jest z nim wszystko w porządku. Dziecko może się obawiać, że zbyt szybko dojrzewa, szybciej niż większość jego przyjaciół. Bywa też, że niektórzy dojrzewają szybciej od niego, w związku z czym czuje, że wlecze się w ogonie. Co jest z nim nie tak? Świadomy rodzic stale jest przy nim, komunikując, że ciało każdego człowieka rozwija się własnym tempem.
Świadomi rodzice zachęcają młodych nastolatków do spotkań i zajęć grupowych. Kiedy długie, wieczorne rozmowy telefoniczne bądź inne nieomylne znaki świadczą, że ich trzynastoletni syn zaczyna bardziej interesować się konkretną koleżanką, mądrze postępują, włączając ją w konkretne zajęcia rodzinne – oczywiście, jeśli ich dziecko nie ma nic przeciw temu. Tak samo jak rodzic akceptował i interesował się przyjacielem swojego syna na poprzednim etapie, teraz powinien zainteresować się jego nową przyjaciółką. Zainteresować się, ale nie narzucać się. W chwili wystosowania zaproszenia świadomy rodzic pozwala dziecku przejmować inicjatywę.
W otwartym środowisku rodzinnym nastolatek często wypróbo- wuje rozmaite opinie i przekonania, zupełnie tak samo jak wtedy, gdy przymierzał rozmaite tożsamości. Teraz eksperymenty stają się poważniejsze – poszukując bowiem swojej dorosłej tożsamości, wypróbowuje rozmaite style życia. Rodzicielska walidacja polega na przyjmowaniu do wiadomości, niekoniecznie na akceptacji, dzięki czemu zyskuje bazę wsparcia oraz lepiej rozumie stanowisko swoich rodziców wobec niektórych poważniejszych społecznych zagadnień.

Struktura. Niekiedy rodziców kusi, by witać na progu swe dziecko słowami: „O? To ty tu ciągle mieszkasz?” Młody człowiek często wychodzi ze swymi przyjaciółmi, do pracy, do szkoły, na randki. Świadomy rodzic musi umieć negocjować granice dotyczące spędzania wieczorów poza domem, odrabiania lekcji, korzystania z samochodu, randek oraz konieczności bycia poinformowanym o zmieniających się planach. Adolescencja to okres osobistego rozwoju, który nie jest wolny od zagrożeń. Dziecko narażone jest na pokusę przejmowania zachowań grupowych (konformizm). Błędy popełnione w tym okresie mogą mieć gorsze konsekwencje niż wcześniejsze pomyłki. Nie sposób zaprzeczyć, że niekiedy nastolatki wybierają brzemienną w skutki bądź zagrażającą życiu linię postępowania.
Bez wątpienia niektórzy jego przyjaciele zaczynają flirt z niebezpiecznymi zachowaniami. Świadomi rodzice zajmują w tej kwestii jasne stanowisko i rozmawiają o skomplikowanych zagadnieniach, jakie się z nimi wiążą. Można na przykład powiedzieć, że nikt nie ma prawa zmuszać drugiej osoby do konkretnych zachowań, seksualnych czy jakichkolwiek innych, które stoją w sprzeczności z sumieniem bądź wartościami dziecka. Zarówno dziewczęta, jak i chłopcy muszą wiedzieć, że „Nie” to zdanie dokończone i że mają prawo je wypowiedzieć. Odnosi się to nie tylko do seksu, ale także do innych zachowań, które są przyczyną niepokoju: picia, brania narkotyków, kradzieży, jeżdżenia samochodem z nieodpowiedzialnymi osobami. Świadomie ucząc dziecko odmawiania, pomagamy mu rozwinąć szacunek dla samego siebie oraz poczucie wewnętrznej integralności.
Mówiąc prosto, świadomy rodzic na wszystko uważa po to, by pomóc dorastającemu dziecku w eksploracji rodzącego się impulsu do intymności, unikając emocjonalnych zranień oraz ryzyka przypadkowego seksu, prób z narkotykami czy klinicznej depresji. Zapewnianie bezpieczeństwa w niebezpiecznym świecie to nie lada wyzwanie. Wymaga od rodziców zrównoważonego podejścia, nadmierna surowość jest równie szkodliwa jak zupełny brak reguł. Jeśli rodzicom brak jest elastyczności, dziecko zmuszone jest buntować się przeciwko nim, bo w przeciwnym wypadku jego tożsamość będzie zupełnie zduszona rodzicielskimi nieuzasadnionymi próbami kontroli. Jeśli rodzice są niezdecydowani, dziecko jest pozostawione presji swoich rówieśników i nie ma żadnego punktu odniesienia, dzięki któremu mogłoby przyjąć bezpieczny kurs. Obie skrajne sytuacje są niebezpieczne.
Kiedy widoczne są wyraźne sygnały, że coś jest nie tak, a dziecko znajduje się w niewoli autodestrukcyjnych zachowań – depresji, kłopotów szkolnych, picia alkoholu bądź zażywania narkotyków, przygodnego seksu, przemocy, zachowań typowych dla grup przestępczych – mądry rodzic szuka wsparcia z zewnątrz. Dokłada wszelkich starań, by znaleźć profesjonalną pomoc, ponieważ wie, że samym rodzicom trudno jest poradzić sobie z poważnymi problemami. Szkoły, poradnie i rozmaite lokalne organizacje mogą skierować rodzica do kompetentnego specjalisty. To prezent, który rodzic może dać swojemu pogrążonemu w kłopotach dziecku.

(…)

GDZIE SIĘ TERAZ ZNAJDUJEMY

W znacznym stopniu straciliśmy łączność z naszą prawdziwą naturą, z sobą nawzajem i z kosmicznym porządkiem. Raj, który jest naszym stanem naturalnym, został utracony. To oczywiste, gdy przyjrzymy się, w jakim stanie znajdują się obecnie rodziny amerykańskie. Jak podaje raport Council on Families in America z 1995 roku,

„aby zatrzymać pogarszanie się sytuacji dziecka i społeczeństwa amerykańskiego, musimy wzmocnić instytucję małżeństwa. Osłabienie małżeństwa niesie z sobą katastrofalne skutki dla dobra dziecka (…), prowadząc do coraz większej niestabilności rodziny i spadku zainteresowania rodziców dzieckiem”.

Zgadzamy się z raportem, że oddane małżeństwo to środowisko, z którego można czerpać siłę i stabilność potrzebną do olbrzymiego wysiłku, jakim jest wychowywanie dziecka. Rodzicielstwo to trudne zadanie, żadna inna aktywność człowieka nie stawia tak wysokich wymagań. W naszym przekonaniu rodzicielstwo przebiega najlepiej w kontekście małżeństwa, w którym oboje dorosłych oddanych jest swemu wzajemnemu szczęściu i zdrowiu, a także szczęściu i zdrowiu swoich dzieci. To dlatego tak żarliwie domagamy się uznania, iż między dobrym małżeństwem i dobrym rodzicielstwem istnieje związek.
Prosimy jednocześnie o zrozumienie, iż w naszym przekonaniu nie wszystkie rozwody są złe, nie wszystkie małżeństwa są dobre, nie wszystkie dzieci z rozbitych rodzin są trwale skrzywdzone i nie wszystkie problemy, przed którymi stoją obecnie dzieci, wywodzą się ze zła, które niesie z sobą rozwód. Twierdzimy jedynie, że dziecko, które wzrasta w obecności obojga rodziców pozostających z sobą w stabilnym związku, ma ogólnie pojęty lepszy start niż dziecko, które nie ma takiej możliwości. Ponadto twierdzimy też, że osoby, które chcą jak najlepiej wychować swoje dziecko, muszą podtrzymywać i ulepszać swoją relację małżeńską w czasie, gdy dziecko mieszka z nimi w domu.
Niestety, coraz więcej osób doświadcza czegoś innego. Obecna sytuacja małżeństwa i dziecka jest najgorsza w historii. Choć świadomi jesteśmy, że nie należy wiązać przyczynowych wydarzeń z przypadkowymi zjawiskami, to jednak jesteśmy przekonani (a z nami także wiele innych osób), że istnieje związek między pogarszaniem się małżeństwa i pogarszanie się sytuacji dziecka.

Zastanówmy się nad zmianami w życiu rodzinnym, które przedstawia raport Council on Families in America z 1995 roku:

1. Przestępczość wśród nieletnich wzrosła sześciokrotnie w latach 1960-1992. 70 procent młodocianych przestępców dorastało w rozbitych rodzinach.

2. Liczba raportów dotyczących zaniedbania dziecka wzrosła pięciokrotnie od roku 1976.

3. Problemy psychologiczne dzieci i młodzieży dramatycznie się pogorszyły. Coraz więcej jest przypadków zaburzeń prawidłowego odżywiania oraz depresji. Potroiła się liczba samobójstw. Nadużywanie alkoholu i narkotyków utrzymuje się na wysokim poziomie. Ostatnie badania pokazują, że dzieci z rozbitych rodzin mają dwu-, trzykrotnie więcej problemów psychologicznych i behawioralnych niż dzieci z pełnych rodzin.

4. Wyniki testów SAT spadły o niemal 80 punktów. (Scholastic Assessment Test) – egzamin sprawdzający poziom wiedzy ogólnej ucznia kończącego edukację na poziomie szkoły średniej w USA (przyp. tłum.).

5. Ubóstwo przeniosło się z osób starszych na młode. Obecnie 38 procent osób żyjących w ubóstwie to dzieci. Stopa ubóstwa jest pięć razy wyższa dla dzieci samotnych matek, w porównaniu z dziećmi z rodzin pełnych.

6. Spada liczba małżeństw. Obecnie 62 procent dorosłych pozostaje w związkach małżeńskich (w porównaniu z 72 procentami w roku 1970), a ponad 30 procent wszystkich dzieci w USA przychodzi na świat w związkach pozamałżeńskich (w roku 1960 tylko 5,6 procent). Prawdopodobieństwo rozwodu bądź trwałej separacji małżeństwa wynosi 60 procent. Około połowa dzieci w USA prawdo¬podobnie doświadczy rozwodu rodziców przed opuszczeniem domu rodzinnego. Ponad jedna trzecia dzieci nie mieszka ze swoimi biologicznymi ojcami.

Bez względu na znajomość owych statystyk wśród osób prezentujących rozmaite poglądy na życie panuje coraz większy niepokój. Wszyscy wiemy, że sytuacja dzieci w naszym kraju jest nie najlepsza. Czas przestać się oszukiwać: nasza indywidualna i zbiorowa przyszłość będzie zagrożona, jeśli dzieci nie będą otrzymywały wszystkiego, co jest im potrzebne do tego, by rozwijać się w skupieniu i bez obawy o przyszłość. Bez wątpienia konieczne jest wprowadzenie reform społecznych. Niemniej większe fundusze i większa liczba programów społecznych – choć bardzo potrzebnych – nie naprawią jednak krzywd wyrządzonych przez złe małżeństwa i złe rodzicielstwo.
Warto zrozumieć, że zachowania i postawy, które nazywamy nie-świadomymi, wywodzą się z naszych ludzkich ograniczeń. Struktura mózgu człowieka nakazuje mu powtarzać zachowania, które są mu znajome, oraz podejmować gwałtowne działania obronne nawet wtedy, gdy źródłem „zagrożenia” jest ukochany dwulatek bądź trzynastolatek. Mówiąc o nieświadomym rodzicielstwie, nie mamy na myśli czegoś, co dzieje się poza nami, co przydarza się innym. Mówimy o sobie, o stanie nieświadomości, który do pewnego stopnia opisuje każdego z nas. Bywają osoby obdarzone większą samoświadomością, lecz wszystkim nam zdarzają się momenty nieświadomości, kiedy zachowujemy się tak, jakby inne osoby nie miały własnego życia. Nasze obserwacje czynimy, uznając, że wszyscy jesteśmy ograniczeni, oraz wierząc, że stoją przed nami nowe możliwości.
Cóż więc mamy czynić w obecnej rzeczywistości, aby stać się w przyszłości lepszymi zarządcami naszych fizycznych i duchowych darów?

 

Zobacz na: Teleogłupianie – Michel Desmurget

 

David Buss porusza zagadnienia dotyczące oczekiwań względem płci przeciwnej, budowania związków, doboru w pary, a także rozstań i zdrady. Jeśli jesteś zainteresowany taką tematyką to znajdziesz w tej książce kilka, a może wiele informacji, które pozwolą Ci dostrzec niektóre motywy postępowania własnego i innych ludzi oraz zrozumieć czemu do tej pory działo się tak, a nie inaczej.

Poniżej kilka fragmentów:

Prezentowanie zasobów

W świecie zwierząt demonstrowanie posiadanych zasobów jest dość powszechnym zachowaniem samców. Na przykład samce kukawki srokatej (Geococcyx californianus) łapią myszy czy niedojrzałe szczury, ogłuszają je lub zabijają, po czym oferują je samicom. Nie przekazują jednak prezentu, poprzestając na wyczekującym krakaniu i kiwaniu ogonem. Przekazanie żywności następuje dopiero po kopulacji; samica zjada „prezent”, co ma jej pomóc wysiedzieć jaja właśnie zapłodnione przez samca (Kevles, 1986). Jeżeli samcowi nie uda się upolować właściwego prezentu, nie uda mu się też i przystąpić do kopulacji.
Również mężczyźni dokładają starań, by zaprezentować swoje zasoby kobietom i dzięki temu przywabić je do siebie. W badaniach nad taktykami wabienia partnera prosiliśmy kilka setek studentów i studentek różnych uniwersytetów (kalifornijski, Harvarda, Michigan) o opisanie taktyk, które sami stosują i które zaobserwowali u innych. Wśród opisanych taktyk znalazły się takie zachowania, jak chwalenie się własnymi osiągnięciami, opowiadanie o ważności własnej pracy, okazywanie sympatii i zrozumienia innym, nawiązywanie kontaktu wzrokowego czy noszenie seksownych ubrań. Zespół czworga badaczy podzielił następnie te ponad sto zachowań na dwadzieścia osiem wyodrębniających się kategorii. Na przykład kategoria „prezentowanie sprawności fizycznej” obejmowała takie zachowania, jak podnoszenie ciężarów na pokaz, otwieranie mocno zamkniętych słojów i opowiadanie o własnych sukcesach sportowych. Wreszcie poprosiliśmy sto par małżeńskich i dwieście studentów i studentek stanu wolnego o ocenę skuteczności każdej z tych taktyk jako sposobu na przyciągnięcie płci przeciwnej (do związku przelotnego lub stałego) i ocenę, jak często każda taktyka jest stosowana przez nich samych, przez ich przyjaciół i małżonków (Buss, 1988a; Schmitt, Buss, 1996). Przedmiotem podobnie skonstruowanego badania były też taktyki zwalczania konkurencji – najpierw poprosiliśmy badanych o opisanie własnych i cu-dzych praktyk, po czym również sklasyfikowaliśmy je w dwadzieścia osiem różnych kategorii. Na przykład kategoria „podważanie inteligencji konkurenta” polegała na takich zachowaniach, jak doprowadzenie do sytuacji, w której konkurent wyjdzie na głupca, mówienie innym, że jest tępy czy że „ma nie po kolei w głowie”. Na koniec i tutaj poprosiliśmy sto małżeństw i ponad trzysta studentów i studentek o ocenę skuteczności i częstości stosowania tych taktyk (Buss, Dedden, 1990).
Jedną z taktyk stosowanych przez mężczyzn okazało się prezentowanie własnych zasobów – przechwalanie się wysokością zarobków i osiągnięciami, wydawanie dużych sum pieniędzy celem wywarcia na kobiecie odpowiedniego wrażenia, jeżdżenie drogim samochodem, opowiadanie o ważności wykonywanej pracy. Innym sposobem jest zawyżanie przed kobietami własnej pozycji zawodowej i perspektyw kariery. Pokazywanie zasobów jest więc strategią przyciągania płci przeciwnej stosowaną nie tylko przez ptaki, lecz i przez mężczyzn.
Mężczyźni starają się też pomniejszyć wagę zasobów, którymi dysponują konkurenci, mówiąc kobietom, że rywal jest biedny, nie ma pieniędzy, nie wykazuje ambicji i jeździ tanim samochodem. Kobiety w mniejszym stopniu stosują tę taktykę obniżania wartości rywalek, a jeżeli nawet, to jest ona oceniana jako mniej skuteczna w wydaniu kobiet niż mężczyzn.
Kluczową rolę odgrywa też dostosowanie taktyki do przelotnego bądź trwałego charakteru związku. Próby oszołomienia kobiety własnymi zasobami już na początku znajomości (kosztowna kolacja podczas pierwszej randki, cenne prezenty, szastanie pieniędzmi) są skuteczniejsze przy pozyskiwaniu partnerki związku przelotnego niż trwałego. W barach dla samotnych częstym sposobem wabienia partnerki jest fundowanie jej drinka, a im droższy drink, tym bardziej jest skuteczny; podobnie skuteczną strategią jest dawanie wysokich napiwków kelnerowi, co pokazuje kobiecie szczodrość i zasobność mężczyzny (Cloyd, 1976).
W kontekście związku trwałego skuteczniejszą taktyką mężczyzny jest natomiast pokazywanie własnej pracowitości czy opowiadanie o ambitnych planach życiowych. Podważanie wartości zasobów konkurenta również jest taktyką skuteczniejszą w kontekście pozyskiwania partnerki długotrwałej niż przelotnej – podważanie ambicji życiowych i umiejętności zawodowych konkurenta zniechęca do niego kobietę, jeżeli idzie o małżeństwo, ale nie o przelotny seks. Pasuje to oczywiście doskonale do poprzednio omówionych upodobań kobiet, które pragną natychmiastowego dostępu do zasobów mężczyzny w kontakcie przelotnym, a dobrych, choć niekoniecznie natychmiast realizowanych perspektyw na przyszłość w wypadku związku trwałego.
Noszenie kosztownego ubrania działa natomiast jednako dobrze w obu kontekstach. W pewnym badaniu wyświetlano kobietom zdjęcia mężczyzn ubranych w drogie trzyczęściowe garnitury, markowe dżinsy czy marynarki bądź też ubranych w odzież tanią. Ci pierwsi bardziej się kobietom podobali (Hill, Nocks, Gardner, 1987; Townsend, Levy, 1990), zarówno jako kandydaci na męża, jak i na przelotnego partnera, ponieważ drogie ubranie zdaje się sygnalizować zasoby zarówno natychmiastowo dostępne, jak i trwałe. Antropologowie John M. Townsend i Gary Levy stwierdzili powszechność takiego właśnie oddziaływania ubioru mężczyzn na kobiety we wszelkich relacjach damsko-męskich, od pójścia na kawę do małżeństwa. Pokazywali różnym kobietom zdjęcia tych samych mężczyzn ubranych albo w tani uniform Burger Kinga, albo w kosztowny blezer, białą koszulę i wykwintny krawat oraz zegarek firmy Rolex. Kobiety nie chciały z tymi pierwszymi ani umówić się na randkę, ani nawiązać przelotnego kontaktu, ani wyjść za nich za mąż. Ci drudzy, owszem, nadawali się do wszystkich tych trzech celów, mimo że byli to dokładnie ci sami mężczyźni, tyle że inaczej ubrani.
Ważność pokazywania przez mężczyznę zasobów materialnych nie ogranicza się oczywiście do kultur Zachodu. Antropolog A.R. Holmberg napotkał wśród boliwijskich Indian Siriono pewnego szczególnie marnego myśliwego, którego już kilka kolejnych żon zdążyło porzucić na rzecz lepszych myśliwych i który w związku z tym spadł na bardzo niską pozycję w plemiennej hierarchii. Kiedy jednak Holmberg zaczął z nim wspólnie polować i nauczył go posługiwania się bronią palną, wzrost łowieckich umiejętności owego Indianina spowowodował, że zaczął on w końcu „cieszyć się najwyższym szacunkiem współplemieńców, pozyskał kilka partnerek seksualnych i zaczął ubliżać innym, miast samemu wysłuchiwać ich obelg” (Holmberg, 1950, s. 58).
Siła oddziaływania zasobów mężczyzny nie jest też niczym nowym. Dwa tysiące lat temu Owidiusz zauważał nie bez melancholii: „Chcemy solidniejszych darów / chociaż poezję chwalimy / Nawet dziki barbarzyńca / nieogładzony, nieczuły / może być pewien triumfu /jeśli ma pełne szkatuły / Żyjemy dziś w złotym wieku / Wszystko otrzymasz za złoto / Ta, co nawet słynie cnotą / nagradza złoto pieszczotą” (Owidiusz Sztuka kochania, tłum. Julian Ejsmond, Warszawa 1987). Wciąż jeszcze żyjemy w tym złotym wieku.

(…)

Skuteczną taktyką przyciągania męskiej uwagi jest też nawiązywanie przez kobietę kontaktu wzrokowego. Mężczyźni uważają wpatrywanie się im w oczy przez nieznajomą za jedną ze skuteczniejszych taktyk pozyskania ich na partnera prze­lotnego kontaktu. Kobiety uważały jednak tę taktykę za jedynie umiarkowanie skuteczną w wykonaniu mężczyzny (w połowie siedmiostopniowej skali). Inicjo­wanie kontaktu wzrokowego przez kobietę zdaje się więc być dla mężczyzn sy­gnałem jej dostępności seksualnej, a mężczyźni są mocno wyczuleni na wszelkie oznaki tego rodzaju. W jednym z badań nagrywano przebieg kontaktu mężczyzny z nieznajomą kobietą, która w pewnym momencie spoglądała mu z uśmiechem w oczy (Abbey, 1982). Badanym odtwarzano zapis tego kontaktu i proszono ich
0 ocenę jej intencji. Choć kobiety oceniały zachowanie aktorki jako wyraz jedynie przyjazności, mężczyźni to samo zachowanie uważali za uwodzicielski objaw erotycznego zainteresowania. Z uwagi na taką męską interpretację nawiązywania; kontaktu wzrokowego przez kobietę, zachowanie to może być skuteczniejszym sposobem pozyskiwania zainteresowania partnera przelotnego niż stałego. W wypadku tego ostatniego skuteczniejsze może być unikanie kontaktu wzrokowe­go, sygnalizujące mężczyźnie niedostępność i brak zainteresowania przelotnym seksem.
Tak jak sygnalizowanie seksualnej dostępności jest kobiecą taktyką pozyski­wania przelotnego partnera, tak kwestionowanie dostępności jest kobiecą takty­ką zwalczania konkurencji w kontekście takich kontaktów. Studentki na przy­kład starają się zdeprecjonować rywalki, tłumacząc mężczyźnie, że „tamta” tylko udaje i zabawia się mężczyznami, a w rzeczywistości jest oziębła i nie intere­suje się seksem. Usiłują więc przekonać mężczyznę, że niepotrzebnie traci czas i energię, gdyż i tak nie uzyska u rywalki tego, o co mu idzie. Ta strategia zwal­czania konkurencji częściej stosowana jest przez kobiety niż mężczyzn. Kobie­ty nierzadko twierdzą, że ich rywalki są ozięble, pruderyjne i purytańskie. Stra­tegia ta nie jest skuteczna w wypadku inicjowania trwałego związku, choć dobrze działa w kontekście kontaktów przelotnych, ponieważ kwestionowa­nie seksualnej dostępności rywalki sygnalizuje mężczyźnie bezowocność jego wysiłków.
Informowanie, że rywalka tylko zabawia się mężczyznami, próbując ich „roz­palić do białości”, ma też z punktu widzenia kobiety i ten walor, że wcale nie sy­gnalizuje wierności rywalki na dłuższą metę. Przeciwnie, sugeruje raczej nielojalność i wykorzystywanie udawanej dostępności seksualnej celem pozyskania od mężczyzny korzyści, które nie zostaną potem „opłacone” rzeczywistym kontaktem seksualnym. Mężczyźni unikają oziębłości i skłonności do manipulacji także u stałych partnerek. Stąd też taktyka deprecjonowania rywalki za pomocą insynu­acji, że faktycznie tylko udaje ona dostępność seksualną, by wycofać się, gdy „przyjdzie co do czego”, jest skuteczna w zwalczaniu konkurencji w kontaktach przelotnych, a równocześnie i ewentualnych kontaktach trwałych.
Mae West wyraziła się kiedyś, że inteligencja jest wielką zaletą kobiety, pod warunkiem, że potrafi ją ukryć. Zdaje się to być prawdą w odniesieniu do pozy­skiwania partnerów przelotnych. Kobiety często odgrywają rolę istot uległych, bezbronnych, a nawet głupich, celem pozyskania przelotnego partnera – pozwala­ją mu przejmować inicjatywę w rozmowie, udają roztrzepanie i naiwność. Studen­ci uważają tego rodzaju taktyki za umiarkowanie skuteczne w pozyskiwaniu męż­czyzny dla kontaktu przelotnego, choć za zupełnie nieskuteczne w pozyskiwaniu stałego partnera (średnie oceny 3,35 i 1,62 na siedmiostopniowej skali skuteczno­ści). Ujawnianie bezradności i uległości przez mężczyzn jest natomiast wybitnie nieskutecznym środkiem pozyskiwania partnerek zarówno przelotnych, jak i sta­łych (średnie oceny skuteczności: 1,60 i 1,31).
Uległość kobiety sygnalizuje mężczyźnie, że nie musi się obawiać jej wrogiej reakcji na własne awanse (Givins, 1978), że ma jej pozwolenie na zapoczątkowa­nie kontaktu. Rozszerza to znacznie pulę ewentualnych kandydatów o tych, którzy są niezbyt odważni czy wytrwali, powiększając możliwości dokonywania wybo­rów przez kobietę i szansę wybrania sobie lepszego partnera. Uległość może też sygnalizować mężczyźnie, że bez trudu zapanuje nad kobietą i podporządkuje ją swym pragnieniom. Ponieważ w kontekście kontaktów przelotnych pragnienia te mają charakter głównie seksualny, uległość sygnalizuje zwiększoną dostępność seksualną kobiety i możliwość seksu bez kosztów zaangażowania. Stereotyp „głu­piej blondynki” może jednak wprowadzać w błąd – taki sposób prezentowania siebie przez kobietę sygnalizuje nie tyle brak inteligencji, ile brak barier w dostę­pie do niej, także seksualnym.
Sygnalizowanie nasilonej dostępności seksualnej bywa częścią rozleglejszej intrygi w celu pozyskania przez kobietę trwałego partnera. Czasami jedynym spo­sobem kobiety na przyciągnięcie początkowej uwagi mężczyzny jest oferowanie łatwego dostępu seksualnego, pozornie niepociągającego za sobą żadnych kosz­tów z jego strony. Jeżeli koszty zdają się wystarczająco małe, mężczyzna zostaje bez trudu przywabiony do kontaktu wyglądającego na przelotny. Kiedy już kon­takt taki zostanie nawiązany, kobieta może na różne sposoby uzależniać mężczyz­nę od siebie, stale podnosząc jego korzyści z pozostania, a koszty z opuszczenia związku. Tak więc to, co początkowo wyglądało na seks bez zobowiązań, posłu­żyć może w istocie jako wabik służący powiększaniu zaangażowania mężczyzny. Ponieważ mężczyźni są tak bardzo nastawieni na pozyskiwanie seksu przelotne­go, kobiety mogą wykorzystywać ten mechanizm celem zwabienia ich do trwałe­go związku.

(…)

Na zazdrość seksualną składają się uczucia stanowiące reakcję na spostrzega­ne niebezpieczeństwo grożące naszemu związkowi. Dostrzeżenie niebezpieczeń­stwa prowadzi do pomniejszających lub usuwających je działań – od wzmożenia czujności w poszukiwaniu oznak niewierności drugiej strony do przemocy w sto­sunku do partnera lub rywala (Dały, Wilson, 1988, s. 182). Zazdrość wzbudzają sygnały zainteresowania rywali partnerem bądź też oznaki niewierności partnera czy tylko zainteresowania ewentualnymi rywalami. Funkcją wzbudzonych tymi oznakami emocji – gniewu, smutku, upokorzenia – jest albo odcięcie się od rywa­la, albo powstrzymanie własnego partnera przed dezercją ze związku.

Mężczyźni, którzy nie potrafili rozwiązać tego problemu adaptacyjnego, sta­wali nie tylko w obliczu bezpośrednich strat „reprodukcyjnych”, lecz również ry­zykowali utratą reputacji i pozycji społecznej, co w wypadku rejterady partnerki mogło im poważnie utrudniać pozyskanie następnej. Już u starożytnych Greków „niewierność żony ściągała hańbę na głowę męża, określanego wówczas obraźliwym mianem keratos (rogacz), oznaczającym słabość i nieadekwatność… Choć opinia społeczna dopuszczała tolerowanie zdrady męża przez żonę, tolerowanie niewierności żony przez męża było niedopuszczalne i ściągało nań drwiny jako zachowanie niemęskie” (Safilios-Rotschild, 1969, s. 78-79). Mężczyźni zdradzani są powszechnym przedmiotem kpin.

Zapewne z powodu asymetrii pewności ojcostwa i macierzyństwa większość dotychczasowych badań skupiała się na zazdrości seksualnej mężczyzn, choć jest ona doświadczana, oczywiście i przez kobiety. Kontakt partnera z inną kobietą mo­że, bowiem zawsze doprowadzić do wycofania przezeń własnych zasobów i skiero­wania ich na rywalkę i jej dzieci. Mężczyźni i kobiety nie różnią się ani częstością, ani natężeniem przeżywanej zazdrości, jak to wykazało na przykład badanie stu pięćdziesięciu par, które poproszono o opisanie własnego poziomu zazdrości o płeć przeciwną (White, 1981). Podobne wyniki uzyskano w badaniu ponad dwóch ty­sięcy osób z Węgier, Irlandii, Meksyku, Holandii, byłego Związku Radzieckiego, Stanów Zjednoczonych i dawnej Jugosławii, które to osoby proszono o podanie własnych reakcji na różne wyobrażane scenariusze zdrady. Mężczyźni i kobiety ze wszystkich siedmiu krajów podawali jednakowo negatywne reakcje na wyobraże­nie flirtu lub stosunku seksualnego drugiej strony z kimś innym. Nie różnili się też intensywnością reakcji na wyobrażane sceny, w których partner obejmuje rywalkę czy tańczy z nią, choć reakcje na te sceny były oczywiście mniej negatywne od re­akcji na flirt i stosunek seksualny. We wszystkich krajach mężczyźni i kobiety zda­ją się, więc jednako reagować zazdrością w odpowiedzi na grożące ich związkom niebezpieczeństwo (Buunk, Hupka, 1987).

Pomimo tych podobieństw, mężczyźni i kobiety ujawniają jednak intrygujące różnice, co do treści zdarzeń prowokujących zazdrość. W jednym z badań poproszono dwadzieścia kobiet i dwudziestu mężczyzn o odegranie roli w wywołują­cym zazdrość scenariuszu(Teisman, Mosher, 1978). Zanim jednak do tego doszło, badanych poproszono o wybranie najbardziej prowokującego scenariusza spośród kilku przedstawionych. Aż siedemnaście kobiet wybrało scenariusz, w którym niewierny partner poświęcał swój czas i zasoby materialne rywalce, a jedynie trzy scenariusz, w którym dochodziło wyłącznie do zdrady seksualnej. Mężczyźni wy­bierali natomiast dokładnie na odwrót – tylko czterech wybrało scenariusz zawie­rający poświęcanie czasu i energii, aż szesnastu – zdradę czysto seksualną. Bada­nie to dostarczyło pierwszej wskazówki, że choć zazdrość typowa jest i dla kobiet, i dla mężczyzn, każda z płci może ją przeżywać z odmiennych powodów. U ko­biet powody te dotyczą problemu pozyskiwania od mężczyzny niezbędnych zaso­bów materialnych, u mężczyzn – problemu pewności własnego ojcostwa.

(…)

Niepowtarzalność ludzkich strategii ma swoje źródło także i w tym, że pozo­stawanie razem przynosi reprodukcyjne korzyści obu płciom i dla obu płci korzy­ści te przeważają nad zyskami ze zmiany partnera. W rezultacie taktyki utrzymywania partnera przy sobie uprawiane są i przez mężczyzn, i przez kobiety (u owa­dów uprawiają je z reguły jedynie samce). Ponieważ ludzie kojarzą się zwykle z osobami o podobnym poziomie wartości reprodukcyjnej, obie strony mają zwy­kle mniej więcej tyle samo do stracenia wskutek rozpadu związku (Buss, 1988b; Buss, Barnes, 1986; Kenrick i in., 1993). Ludzie rozwinęli, więc wiele sobie tylko właściwych taktyk utrzymywania partnera przy sobie. Jedne z najważniejszych to system wczesnego ostrzegania przed niebezpieczeństwem w postaci zazdrości seksualnej oraz zaspokajanie pragnień partnera.

(…)

Ponadto mężczyźni mają niepokojącą skłonność do ogromnego niedoceniania, jak dalece agresja seksualna jest przykra dla kobiet. Wszystkie tego rodzaju akty agre­sji mężczyźni uznają za znacznie mniej przykre dla kobiet, niż uważają same ko­biety. Jest to oczywiście drzemiące zarzewie konfliktu – niedocenianie bolesności wymuszonego seksu stanowić może jeden z czynników powodujących brak empa­tii mężczyzn dla ofiar gwałtu (Zahavi, 1977). Drastyczną ilustracją tego braku jest pozbawiona serca (i sensu) wypowiedź pewnego teksańskiego polityka, który stwierdził, że jeżeli kobieta nie może uciec przed gwałtem, powinna leżeć spokoj­nie i starać się przynajmniej mieć z niego przyjemność.

Z kolei kobiety przeceniają stopień, w jakim mężczyznom sprawia przykrość skierowana na nich kobieca agresja seksualna – kobiety oceniają ją na 5,13, sami mężczyźni – jedynie na 3,02 (Blumstein, Schwartz, 1983). Tak więc zarówno męż­czyźni, jak i kobiety nie doceniają zdania płci przeciwnej i niezbyt dobrze je rozu­mieją. Obie płcie skłonne są widzieć reakcje płci przeciwnej raczej na obraz i po­dobieństwo swoich własnych odczuć. Mężczyźni sądzą, że kobiety w sprawach agresji seksualnej są bardziej męskie, niż to jest w istocie, a podobny błąd – zmie­niwszy, co trzeba – popełniają i kobiety. Rozpowszechnienie informacji o faktycz­nych odczuciach kobiet wśród mężczyzn i o faktycznych odczuciach mężczyzn wśród kobiet mogłoby, więc stanowić choćby drobny krok na drodze zmniejszania konfliktu między płciami.

W pewnym sensie odwrotnością agresji seksualnej jest oziębłość czy wycofy­wanie się z seksu, o co ustawicznie kobiety oskarżane są przez mężczyzn. Narze­kają oni na takie ich zachowania, jak celowe rozbudzanie mężczyzny, by potem się wycofać z kontaktu, złośliwe flirtowanie na niby czy odmawianie kontaktu seksualnego. Tego rodzaju zachowania oceniane są przez mężczyzn jako wyraźnie przykre (5,03), choć przez kobiety widziane są jako tylko umiarkowanie przykre (4,29). Wycofanie się z seksu jest, więc przykre dla obu płci, choć wyraźnie bar­dziej dla mężczyzn.

Z punktu widzenia kobiet wycofywanie się z seksu spełniać może szereg fun­kcji. Najbardziej oczywistą jest pozostawianie sobie możliwości wyboru między mężczyznami o dużej wartości, gotowymi do zaangażowania uczuciowego i mate­rialnego. Kobiety wycofują się z seksu z pewnymi mężczyznami po to, by zaanga­żować się weń z innymi, których same wybrały. Za pomocą wycofania się z seksu kobiety podwyższają również swoje znaczenie dla mężczyzny – w myśl zasady, że niedostępność każdego dobra podnosi jego wartość. Jeżeli jedynym sposobem po­zyskania kobiety przez mężczyznę będzie poczynienie poważnych inwestycji, poczyni je. Ale jest to następne zarzewie konfliktu między mężczyzną pragnącym szybkiego seksu bez zobowiązań a kobietą, która wycofuje dostępność seksualną, by pozyskać właśnie emocjonalne zobowiązanie mężczyzny.

(…)

Złe traktowanie drugiej strony jest oczywiście taktyką bardzo niebezpieczną. Choć zasadniczym jej celem jest powiększenie zaangażowania partnerki i przy­muszenie jej do działań na rzecz męża, taktyka ta może łatwo przynieść skutki od­wrotne od zamierzonych i doprowadzić do ucieczki kobiety, gdy dojdzie ona do wniosku, że nic gorszego i tak już jej spotkać nie może. Być może właśnie, dlatego mężowie bijący żony często je potem przepraszają, nierzadko plącząc i obiecując poprawę (Dały, Wilson, 1988; Russell, 1990). Tego rodzaju działania służą po­wstrzymaniu żony przed ucieczką.

Bicie żon spotykane jest w wielu kulturach. Wśród Indian Yanomamo zdarza się często, że mężczyźni biją swoje żony kijami za takie „wykroczenia”, jak opie­szałość w podawaniu herbaty (Chagnon, 1983). Co ciekawe, kobiety z tego ple­mienia uważają nierzadko bicie za objaw gorących uczuć mężowskich – interpre­tacja, której zapewne nie podzielają współczesne Amerykanki. Niezależnie od interpretacji, tego rodzaju działania służą podporządkowaniu żony mężowi.

Inną formą złego traktowania drugiej strony jest szydzenie z jej wyglądu. Zdarza się to zaledwie u 5% nowo poślubionych mężczyzn, ale w piątym roku małżeństwa odsetek ten jest już czterokrotnie wyższy. Zważywszy, jak ważny dla kobiet jest ich wygląd, cios wymierzony w ten punkt jest wyjątkowo bolesny. Funkcją takiego postępowania mężczyzny jest zapewne obniżanie mniemania żo­ny o samej sobie, a przez to powstrzymywanie jej od angażowania się w kontakty pozamałżeńskie.

Złe traktowanie partnerek można więc wyjaśnić na gruncie myślenia ewolucjonistycznego adaptacyjnymi funkcjami takiego postępowania. Zrozumienie fun­kcji i celów takiego zachowania nie oznacza jednak wcale jego akceptacji czy aprobaty, podobnie jak to jest i z innymi rodzajami destruktywnego postępowania. Wręcz przeciwnie, zrozumienie przyczyn i warunków pojawiania się takich niepo­żądanych zachowań może przyczynić się do skuteczniejszego im przeciwdziała­nia. Złe traktowanie partnerek przez mężczyzn ma swoje korzenie biologiczne, ale nie jest to w żadnym sensie zachowanie ani konieczne (niczym odruch kolanowy), ani niemożliwe do zmiany. Jego pojawianie się zależy od różnych okoliczności, w tym także od szczególnych cech charakteru mężczyzn. W badaniach nad nowo­żeńcami stwierdziliśmy na przykład, że mężczyźni nieufni i niestabilni emocjo­nalnie czterokrotnie częściej źle traktują swoje żony, niż mężczyźni emocjonalnie stabilni i pozbawieni podejrzliwości. Inne czynniki nasilające poniewieranie żon przez mężów to odizolowanie żony od jej krewnych, brak sankcji prawnych gro­żących mężczyźnie za takie postępowanie, czy sytuacja, w której atrakcyjność żo­ny znacznie przewyższa atrakcyjność jej męża, co nasila się jego lęk przed opuszcze­niem. Zidentyfikowanie okoliczności nasilających szansę złego traktowania kobiety przez męża może być pierwszym krokiem w kierunku przeciwdziałania temu niepożądanemu zjawisku

(…)

Sytuacją, w której stosunkowo często dochodzi do gwałtu, jest randka. Jedno z badań ujawniło, że prawie 15% studentek doświadczyło gwałtu podczas randki. Inne badanie trzystu czterdziestu siedmiu kobiet ujawniło zaś, że sprawcami aż 63% gwałtów są „chłopcy”, narzeczeni czy mężowie ofiar (Gavey, 1991). Najbar­dziej rozległe z dotychczasowych badań nad tym problemem ujawniło, że spośród prawie tysiąca zamężnych kobiet, 14% zostało zgwałconych przez swoich mężów (Russell, 1990). Daleko, więc do tego, by gwałt można było uważać za przestęp­stwo popełniane jedynie przez nieznajomych czyhających w ciemnych alejkach. Jest on zjawiskiem nierzadkim w kontekście kojarzenia się ludzi w pary, stano­wiącym przedmiot zainteresowania tej książki.

(…)

Ewolucyjny wyścig zbrojeń

Kontakty mężczyzn z kobietami nękane są więc licznymi konfliktami – od poty­czek o dostęp seksualny w parach przedmałżeńskich, przez walki o zaangażo­wanie i inwestycje zasobów wśród par małżeńskich, do zaczepek seksualnych w miejscu pracy i gwałtu pośród znających się osób i nieznajomych. Źródła znacznej większości tych konfliktów znaleźć można w odmienności ewolucyjnie wykształconych strategii seksualnych obu płci. Strategie typowe dla jednej płci często utrudniają realizację celów drugiej strony.

Obie strony konfliktu wykształciły w trakcie ewolucji szereg mechanizmów reagowania na utrudnianie własnych celów przez postępowanie drugiej strony. Należą do nich przede wszystkim takie emocje, jak gniew, smutek i zazdrość. Ko­biety najsilniej reagują gniewem na mężczyzn wtedy, kiedy ich postępowanie uniemożliwia im realizację ich własnych strategii postępowania, kiedy mężczyźni na przykład próbują wymusić seks i poniżają je. Podobnie mężczyźni reagują gniewem na utrudnianie im realizacji ich własnych strategii seksualnych, kiedy kobiety odtrącają ich zaloty, odmawiają seksu czy podrzucają „kukułcze jaja”.

Wszystkie te potyczki prowadziły w trakcie ewolucji naszego gatunku do swoistej „spirali zbrojeń” obu płci. Na każdy postęp umiejętności mężczyzn do wprowadzania kobiet w błąd, te odpowiadały rozwojem większych umiejętności wykrywania oszustwa. Na każdą, coraz to trudniejszą próbę, na którą kobiety wy­stawiały mężczyzn, by sprawdzić siłę ich uczuć i zaangażowania, mężczyźni od­powiadali wzrostem umiejętności udawania oznak zaangażowania. A to prowadzi­ło do dalszego wzrostu wrażliwości kobiet na tego rodzaju próby wprowadzenia ich w błąd. Każde ulepszenie w realizacji strategicznych celów jednej płci spoty­kało się z analogiczną reakcją drugiej. Ponieważ zaś strategie seksualne obu płci są częściowo odmienne, owa ewolucyjna spirala zdaje się nie mieć końca.

Ewolucyjnie wykształcona zdolność do reagowania negatywnymi emocja­mi i cierpieniem na przeszkody w realizowaniu własnych strategii seksualnych pozwalają kobietom i mężczyznom działać w sposób pomniejszający ich własne koszty. Czasami oznacza to wycofanie się z dotychczasowego związku.

(…)

Harmonia między kobietą a mężczyzną

 Cokolwiek zostało uczynione przez jakąkolwiek jednostkę w historii ludzkiego gatunku, wyznacza minimalną granicę naszych możliwości. Granica maksymalna — jeżeli w ogóle istnieje —pozostaje całkowitą niewiadomą

John Tooby i Leda Cosmides The Adapted Mind

Kluczowym przesłaniem niniejszych rozważań nad ludzkimi strategia­mi seksualnymi jest idea, że strategie te są ogromnie plastyczne i wrażliwe na kontekst społeczny. Wykształcając różne nasze mecha­nizmy psychologiczne, ewolucja wyposażyła nas w szeroki repertuar zmiennych zachowań pozwalających rozwiązywać różne problemy adaptacyjne związane z doborem partnerów. Z repertuaru tego możemy wybierać dowolne za­chowania pozwalające spełnić nasze pragnienia przy uwzględnieniu konkretnych warunków, w których do spełnienia tych pragnień dochodzi. Tak więc w dziedzi­nie seksu żadne zachowanie nie jest nieuniknione czy wyznaczone nieuchronnym programem genetycznym – ani niewierność czy monogamia, ani przemoc czy ła­godność, ani zazdrosne strzeżenie drugiej strony czy obojętność. Mężczyźni nie są nieodwołalnie skazani na pogoń za przelotnym seksem z licznymi partnerkami, podobnie jak kobiety nie są skazane na wyśmiewanie mężczyzn nieskłonnych do stałego zaangażowania. Nie jesteśmy niewolnikami na zawsze przypisanymi do ról płciowych wyznaczonych przez ewolucję. Znajomość warunków aktywizują­cych każdą ze strategii postępowania umożliwia nam dowolne decydowanie, którą z nich realizować, a którą pozostawić jedynie niewykorzystaną możliwością.

Zrozumienie powodów, dla których seksualne strategie w nas się wykształciły, dostarcza nam potężnego narzędzia umożliwiającego zmienianie naszego własnego postępowania, podobnie jak poznanie fizjologii ludzkiego ciała umożliwia nam wprowadzanie zmian w jego funkcjonowaniu. Wiedząc, co i dlaczego powoduje powstawanie odcisków, możemy ich uniknąć. Podobnie wiedząc, że funkcją zazdrości u mężczyzn jest zapewnienie sobie ojcostwa rodzonych przez partnerkę dzieci, a u kobiet — zapewnienie sobie wyłączności dostępu do zasobów partnera, możemy przewidzieć, które warunki najbardziej będą zazdrości sprzyjały, a w konsekwencji warunków tych unikać. Dysponując tą wiedzą, możemy skonstruować nasz związek w taki sposób, że zazdrość nie będzie w nim wielkim problemem.

W dotychczasowych rozdziałach tej książki posługiwałem się danymi empi­rycznymi na temat stosowanych przez ludzi taktyk przyciągania, pozyskiwania, utrzymywania przy sobie i porzucania partnera celem zbudowania ogólnej teorii ludzkich zachowań seksualnych. Choć nie stroniłem od spekulacji, w zasadzie sta­rałem się ograniczać do ustalonych faktów. W tym rozdziale wychodzę poza owe fakty, próbując pokazać ich szersze implikacje dla kontaktów społecznych w ogó­le, a szczególnie dla kontaktów między kobietami a mężczyznami.

Różnice między płciami

Ponieważ kobiety i mężczyźni stawali w ewolucyjnej przeszłości naszego gatunku przed ogromną liczbą identycznych wyzwań, większość wykształconych przez obie płcie mechanizmów adaptacyjnych jest jednakowa. Zarówno kobiety, jak i mężczyźni pocą się i doznają dreszczy w trakcie regulacji temperatury ciała, po­dobnie jak obie płcie wysoko cenią sobie inteligencję i niezawodność u stałego partnera życiowego, a także jego lojalność, rzetelność czy skłonność do współpra­cy. Na tle tych licznych podobieństw tym bardziej wyraziste stają się różnice mię­dzy kobietami a mężczyznami. Występują one w takim zakresie, w jakim nasi praprzodkowie różnych płci stawali przed odmiennymi problemami przystoso­wawczymi, które musiały zostać rozwiązane odmiennymi sposobami. Ponieważ na pradawne kobiety spadał główny ciężar opieki nad dzieckiem, to u nich wykształ­ciły się gruczoły mleczne. Ponieważ do zapłodnienia dochodzi wewnątrz ciała ko­biety, to pradawni mężczyźni stawali przed problemem pewności własnego ojco­stwa. Doprowadziło to do wykształcenia się u nich szczególnej preferencji do seksualnej wierności partnerek i psychologicznych mechanizmów zazdrości skon­centrowanej na niewierności seksualnej oraz skłonności do wycofywania własnego zaangażowania w wypadku podejrzeń, że podrzucono im „kukułcze jajo”. Wszyst­ko to wyraźnie ich odróżnia od kobiet (Baker, Bellis, 1995; Buss, Schmitt, 1993; Betzing, 1989).

Niektóre z różnic między płciami są niezbyt przyjemne. Kobiety nie lubią być traktowane jako obiekty seksualne cenione za piękno i młodość, a więc wła­ściwości, na które w przeważającej mierze nie mają żadnego wpływu. Mężczy­źni nie lubią być traktowani jako narzędzie sukcesu cenione za grubość portfela i wysokość zajmowanej pozycji społecznej. Niewątpliwe bolesne jest być żoną mężczyzny, którego pogoń za seksualną różnorodnością skłania do niewierności, podobnie jak być mężem kobiety, którą do niewierności skłania poszukiwanie emocjonalnej bliskości z innym mężczyzną. I dla kobiet, i dla mężczyzn bolesne jest doświadczenie odrzucenia przez płeć przeciwną wskutek braku cenionych przez nią właściwości.

Dość powszechnie przyjmowane założenie nauk społecznych o jednakowości obu płci nie daje się utrzymać w świetle obecnie znanych faktów. Zważywszy siłę ewolucyjnych presji oddziaływujących w odmienny sposób na kobiety i mężczyzn przez tysiące pokoleń, oczekiwanie takiej jednakowości byłoby oczywiście zupełnie pozbawione realizmu. Dziś nie można już wątpić w zasadnicze różnice między płciami – z silniejszą preferencją mężczyzn do partnerek młodych, urodziwych i licznych oraz z silniejszą preferencją kobiet do mężczyzn wysoko stojących w hie­rarchii, zasobnych i skłonnych do dzielenia się swymi zasobami tylko z nimi. Męż­czyźni i kobiety różnią się znacznie strategiami przyciągania, pozyskiwania i utrzy­mywania przy sobie drugiej strony. Wszystkie te różnice zdają się mieć po­wszechny, w dużym stopniu ponadkulturowy charakter i decydują o kształcie poży­cia obu płci.

Niektórzy ludzie starają się różnicom tym przeczyć w nadziei, że po zamknię­ciu oczu znikną i same różnice. Zaprzeczanie ich istnieniu nie na wiele się jednak zda, a harmonijne współżycie obu płci będzie możliwe dopiero wtedy, kiedy róż­nice te dobrze zrozumiemy, pojmując w ten sposób także i odmienność pragnień kobiet i mężczyzn.