Posts Tagged ‘Zmysły’

Mózg incognito. Wojna domowa w Twojej głowie – David Eagleman

Jeśli ktoś interesuje się poznawaniem samego siebie to można znaleźć w niej sporo ciekawostek. Autor przedstawia wiele badań empirycznych i według mnie zachowuje umiar w przekonywaniu co do swoich hipotez.

Poniżej kilka fragmentów z książki:

Rozbiór doświadczenia 

Pewnego popołudnia pod koniec pierwszego dziesięciolecia XIX wieku Ernst Mach, fizyk i filozof, zaczął się dokładnie przyglądać ułożonym obok siebie kartkom papieru w tym samym kolorze. Interesowała go kwestia percepcji, zwrócił więc uwagę na zastanawiający szczegół. Coś było nie tak. Podzielił kartki, popatrzył na każdą z osobna, po czym znów ułożył je tak jak wcześniej. Wtedy zdał sobie sprawę, co mu się nie zgadza: kartki oglądane oddzielnie były jednokolorowe, lecz jeśli ułożyło się je w rzędzie, każda wydawała się nieco jaśniejsza po lewej stronie, a ciemniejsza po prawej. (Przekonacie się, że każda z karteczek z rysunku ma jednolitą barwę, kiedy zakryjecie wszystkie pozostałe).

Pasmo macha

To złudzenie optyczne nazwano pasmem Macha. Jeśli wie się, jak ono działa, można dostrzec jego efekty również w innych sytuacjach – na przykład na styku ścian w rogu pokoju. Różnica w oświetleniu sprawia, że farba w samym rogu wydaje się jaśniejsza lub ciemniejsza. Niewykluczone, że zauważyliście to dopiero teraz, chociaż patrzyliście w życiu na wiele ścian. Podobnie renesansowi artyści w którymś momencie zwrócili uwagę, że znajdujące się w dalekim tle góry wydają się niebieskawe – a zauważywszy to, zaczęli je w ten sposób malować Wszyscy wcześniejsi twórcy kompletnie nie zdawali sobie sprawy ze zmiany odcienia, chociaż też mieli to przed oczami.
Dlaczego nie dostrzegamy rzeczy tak oczywistych? Czy jesteśmy aż tak kiepskimi obserwatorami? Tak, obserwacja wychodzi nam zaskakująco marnie. Introspekcja też nie jest w stanie pomóc: jesteśmy przekonani, że widzimy wszystko wyraźnie, dopóki coś nie uświadomi nam, że jednak się mylimy. W dalszej części tego rozdziału nauczymy się uważnie przyglądać temu, co widzimy.
Czym naprawdę są nasze doświadczenia, a czym nie są?

(…)

Tajemnica sekserów kurcząt i obserwatorów samolotów
Najlepsi sekserzy kurcząt pochodzą z Japonii. Gdy w wielkich wylęgarniach wykluwają się pisklęta, zazwyczaj są dzielone na samce i samice – procedura ta nosi nazwę seksowania. Jest konieczna, ponieważ typ karmy zależy od płci: inaczej karmi się kury, których zadaniem będzie znoszenie jaj, a inaczej koguty (tylko nieliczne samce tuczy się na mięso). Zadanie seksera polega więc na tym, by podnieść każde pisklę, szybko ocenić jego płeć i włożyć je do odpowiedniego pojemnika. Problem w tym, że to niezwykle trudna praca: małe samczyki i samiczki wyglądają identycznie.
No, prawie identycznie Japończycy wymyślili metodę seksowania kurczaków zwaną seksowaniem kloacznym, która pozwala ekspertom w tej dziedzinie błyskawicznie ustalić płeć jednodniowych piskląt. Od lat trzydziestych XX wieku hodowcy drobiu z całego świata zjeżdżają do szkoły seksowania kurcząt Zen-Nippon w Japonii, by nauczyć się tej techniki. Sęk w tym, że nikt nie był w stanie im dokładnie wyjaśnić, jak to się robi. Metoda miała polegać na jakichś subtelnych wskazówkach wzrokowych, lecz zawodowi sekserzy nie potrafili ich wymienić Patrzyli na kuperek (gdzie znajduje się kloaka) i po prostu wiedzieli, do którego koszyka kurczaka włożyć
I w ten sposób uczyli nowych sekserów. Mistrz stał nad podopiecznym i przyglądał się jego pracy. Uczeń brał do ręki pisklę, oglądał kuper i wrzucał je do jednego lub drugiego kosza. Zawodowiec mówił wtedy: „dobrze” albo „źle”. Po wielu tygodniach takiego treningu mózg ucznia był już wyćwiczony do perfekcji – ale uczeń świadomie nie wiedział nic.
Tymczasem na dnigim końcu świata rozgrywała się bardzo podobna historia. Podczas drugiej wojny światowej zagrożeni bombardowaniami Brytyjczycy musieli znaleźć jakiś sposób na szybkie i poprawne rozpoznawanie nadlatujących samolotów. Które kropki na horyzoncie zamienią się w powracających aliantów, a które w niemieckie bombowce? Kilku miłośników lotnictwa okazało się doskonałymi obserwatorami, więc armia natychmiast zaproponowała im współpracę. Ich rola była tak istotna, że rząd postanowił zatrudnić więcej takich osób, lecz znalezienie odpowiednich ludzi okazało się niezwykle trudnym zadaniem. Poproszono wówczas „etatowych” obserwatorów o wyszkolenie nowych – co ciekawe, rezultaty były mierne. Próbowali wyjaśnić swoje metody pracy, lecz szło im bardzo kiepsko. Nikt, nawet inni obserwatorzy, nie potrafił pojąć, w czym rzecz. Podobnie jak sekserzy kurcząt, nie wiedzieli, co dokładnie robią – po prostu dostrzegali różnice.
W końcu Brytyjczycy wpadli na pomysł, jak skutecznie szkolić nowych obserwatorów samolotów: metodą prób i błędów. Uczeń patrzył na samolot i zgadywał, a ekspert stwierdzał, czy to poprawna, czy niepoprawna odpowiedź. Po jakimś czasie uczniowie stawali się posiadaczami tajemniczej, niewytłumaczalnej wiedzy.
Między tym, co wiemy, a tym, czego jesteśmy świadomi, może istnieć spora przepaść Badania nad umiejętnościami, które trudno poddać introspekcji, pokazują coś zaskakującego – pamięć ukryta jest całkowicie odrębna od jawnej, a uszkodzenie jednego typu nie ma wpływu na ten drugi. Dobrym przykładem są pacjenci z amnezją następową, którzy tracą zdolność świadomego zapamiętywania nowych doświadczeń. Jeśli spędzicie kilka godzin, próbując nauczyć ich gry Tetris, następnego dnia powiedzą wam, że nie pamiętają niczego takiego i nigdy wcześniej tej gry nie widzieli, a najprawdopodobniej również, że nie mają pojęcia, kim jesteście Kiedy jednak przyjrzycie się ich wynikom w grze, zauważycie postęp, taki sam jak u ludzi z poprawnie działającą pamięcią. Ich mózgi nauczyły się zasad, tyle że ich świadomość nie ma dostępu do tej informacji. (Co ciekawe, jeśli obudzi się pacjenta z amnezją w środku nocy po dniu, który spędził na grze w Tetris, powie wam, że śnił o spadających kolorowych figurach, choć nie będzie umiał powiedzieć dlaczego).
Oczywiście nie tylko sekserzy kurcząt, obserwatorzy samolotów i pacjenci z amnezją uczą się czegoś podświadomie: w zasadzie wszystkie nasze interakcje ze światem na tym się opierają. Być może trudno wam będzie opisać słowami sposób chodzenia waszego ojca, kształt jego nosa lub śmiech, lecz kiedy zobaczycie kogoś, kto chodzi, wygląda lub śmieje się tak samo, natychmiast zauważycie podobieństwo.

Otwórz oczy

Fakt widzenia wydaje się rzeczą tak naturalną, że trudno nam docenić niezwykle skomplikowaną mechanikę tego procesu. Być może zdziwi was fakt, że mniej więcej jedna trzecia ludzkiego mózgu zajmuje się „obsługą” wzroku. Mózg musi wykonać ogromny wysiłek, aby poprawnie zinterpretować miliardy fotonów docierających do naszych oczu. Ściśle rzecz ujmując, wszystkie sygnały wzrokowe są wieloznaczne:

Pizza na przykład ilustracja po lewej przedstawia obraz, jaki zarejestrujemy, patrząc na Krzywą Wieżę w Pizie z odległości czterystu metrów lub na jej model trzymany w ręku: oba te obiekty są postrzegane przez nasze oczy jako identyczne.
Mózg stara się ujednoznacznić docierające do nas sygnały wzrokowe, rozpatrując je w kontekście, przyjmując pewne założenia i korzystając z różnych sztuczek. Nie dzieje się to bez żadnego wysiłku z naszej strony, jak mogą
się przekonać pacjenci, którzy dzięki operacji odzyskują utracony przed kilkoma dziesięcioleciami wzrok. Nie widzą świata od razu – muszą się tego ponownie nauczyć.
Na początku spada na nich lawina chaotycznych, niezrozumiałych kształtów i barw. Chociaż oczy funkcjonują prawidłowo, mózg musi się dowiedzieć, jak interpretować napływające sygnały.
Ludziom, którzy przez całe życie cieszyli się dobrym wzrokiem, najłatwiej wytłumaczyć, że jest on strukturą, przez uświadomienie im, jak często oczy wprowadzają nas w błąd Złudzenia optyczne istnieją na obrzeżach sygnałów, z którymi mózg nauczył się sobie radzić Stanowią swego rodzaju okno – możemy przez nie podejrzeć, co się dzieje w naszych umysłach.
Zdefiniowanie słowa „złudzenie” staje się tu o tyle problematyczne, że w pewnym sensie wszystko, co dostrzegamy, jest złudzeniem. Jakość naszego widzenia peryferyjnego można porównać do patrzenia przez zaparowaną szybę, a jednak mamy wrażenie, że widzimy wyraźnie nawet po bokach. Dzieje się tak dlatego, że widzimy ostro wszystko, na co skierujemy oczy Do wyjaśnienia tego zjawiska wystarczy mały eksperyment: poproście znajomego, aby wziął do ręki kilka kolorowych pisaków lub zakreślaczy i wyciągnął ramię w bok. Skupiając wzrok na jego nosie, spróbujcie podać kolejność kolorów pisaków w jego dłoni. Wynik doświadczenia was zaskoczy: nawet jeśli będziecie w stanie dojrzeć że na obrzeżach pola widzenia są jakieś kolory, nie będziecie umieli podać ich ułożenia. Nasze widzenie peryferyjne jest znacznie mniej dokładną niż nam się zdaje, ponieważ w typowej sytuacji mózg ustawi mięśnie oka tak, by ostre widzenie centralne skierować wprost na interesujący nas obiekt. Wszystko, na co spojrzymy, wydaje się idealnie ostre, zakładamy więc, że cała nasza percepcja tak działa5.
To dopiero początek. Zwróćcie uwagę, że nie jesteśmy świadomi granic naszego pola widzenia. Skierujcie wzrok na ścianę przed sobą, wyciągnijcie rękę do przodu i pomachajcie palcami. Następnie przesuńcie ją powoli w kierunku ucha. W pewnym momencie przestaniecie widzieć swoje palce. Jeśli wyciągniecie rękę nieco w przód, znów je zobaczycie. Tam właśnie znajduje się krawędź pola widzenia. Tak jak w poprzednim przykładzie – ponieważ zazwyczaj kierujemy wzrok od razu tam, gdzie chcemy, nie myślimy o tym, że nasze pole widzenia jest ograniczone. Można przypuszczać, iż większość ludzi przez całe życie nie uświadamia sobie, że w danym momencie widzi tylko niewielki fragment rzeczywistości.
Jeśli zaczniemy głębiej analizować zjawisko widzenia, okaże się, że mózg może nam serwować całkiem przekonujące kłamstwa, jeśli tylko dostarczymy mu odpowiednich informacji. Weźmy na przykład postrzeganie głębi. Nasze oczy są oddalone od siebie o kilka centymetrów, więc każde z nich rejestruje nieco inny obraz świata. Można to zaobserwować, robiąc dwa zdjęcia z punktów odległych od siebie o kilka centymetrów i kładąc jedno obok drugiego. Jeśli spojrzymy na nie zezem, dwa obrazy zleją się w trzeci, za to trójwymiarowy. Naprawdę dostrzeżemy w nim głębię – nie będziemy w stanie pozbyć się tego wrażenia. Nieprawdopodobne stwierdzenie, że płaskie obrazy mogą stworzyć iluzję głębi, ujawnia mechaniczną, automatyczną naturę układu wzrokowego: wystarczy nakarmić go odpowiednimi danymi, a sam stworzy szczegółowy świat.

(…)

Pierwsze modele funkcjonowania mózgu mocno opierały się na podobieństwie do komputera: przedstawiały go jako urządzenie wejścia-wyjścia, które przetwarza dane zmysłowe na różnych poziomach i wyciąga z nich wnioski. Jednak schemat przyrównujący umysł do linii produkcyjnej zaczął budzić coraz więcej wątpliwości, kiedy okazało się, że aktywność mózgu nie przebiega po prostu z punktu A przez punkt B do punktu C: ist-nieją ścieżki informacji zwrotnych łączące punkty C i B, C i A oraz B i A. Mózg przesyła sobie tyle samo informacji zwrotnych, co przetworzonych – w żargonie technicznym cecha ta nosi nazwę rekurencji, potocznie zaś jest zwana zapętleniem. Cały ten system bardziej przypomina targowisko niż linię produkcyjną. Uważny czytelnik natychmiast odnotuje, że przy takich właściwościach sieci neuronowej istnieje możliwość, że percepcja wzrokowa nie jest strumieniem danych, który ma swój początek w siatkówce oka, a kończy się w jakimś tajemniczym punkcie z tyłu mózgu. Zagnieżdżonych kanałów do przekazywania informacji zwrotnej jest tyle, że cały system mógłby w zasadzie działać w drugą stronę. Obszary odpowiedzialne za postrzeganie zmysłowe przetwarzają dane, budując coraz bardziej skomplikowane interpretacje przekazywane wyżej postawionym w hierarchii fragmentom mózgu. Te wyższe obszary mózgu również komunikują się bezpośrednio z najniższymi. Oto przykład: zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie mrówkę idącą po biało-czerwonym obrusie w kierunku słoika fioletowego dżemu. Obszary waszych mózgów z samego dołu hierarchii właśnie się uaktywniły. Nie patrzyliście na żadną mrówkę, ale zobaczyliście ją oczami wyobraźni. Wyżej postawione obszary wprawiły w ruch te niższe; korzystają one z danych przesyłanych przez oczy, ale obustronne połączenia w mózgu sprawiają, że całkiem dobrze radzą sobie same w całkowitej ciemności.
To nie koniec Okazuje się, że pośród tego zgiełku jedne zmysły oddziałują na inne, zmieniając naszą percepcję świata zewnętrznego. Informacjami przesyłanymi przez oczy nie zajmuje się tylko układ wzrokowy – cała reszta mózgu też jest zaangażowana. W przypadku brzuchomówców dźwięk dochodzi z jednego miejsca – ust brzuchomówcy, ale nasze oczy widzą ruch innych ust (tych należących do lalki). Mózg dochodzi wówczas do wniosku, że to lalka mówi. Nie ma czegoś takiego jak „projekcja głosu” u brzuchomówców. Nasz mózg odwala za nich całą robotę.
Innym przykładem jest efekt McGurka: jeśli zsynchronizować dźwięk jednej sylaby (ba) z nagraniem wideo ust wypowiadających inną sylabę (ga), oglądający film ma złudzenie, że słyszy jeszcze inną sylabę (da). Wynika to z obecności obustronnych połączeń i zapętlenia mózgu, za sprawą którego sygnał głosowy i ruchy warg są łączone na wczesnym etapie przetwarzania danych.
Wzrok zazwyczaj dominuje nad słuchem, lecz istnieją też przypadki oddziaływania w drugą stronę, na przykład efekt iluzorycznego błysku: jeśli widząc pojedynczy błysk, usłyszymy dwa sygnały dźwiękowe, wyda nam się, że światełko też błysnęło dwukrotnie. Jest to skutek zjawiska zwanego sterowaniem słuchem, które sprawia, że postrzegana przez nas częstotliwość migotania światła będzie mniejsza lub większa w zależności od częstotliwości towarzyszących sygnałów dźwiękowych. Tego typu proste złudzenia stanowią istotne wskazówki dotyczące działania naszego układu nerwowego. Udowadniają, że
systemy wzrokowy i słuchowy są ze sobą ściśle powiązane i starają się przekazać nam ujednoliconą wersję wydarzeń. Spotykany w tekstach popularnonaukowych model układu wzrokowego jako linii produkcyjnej jest zatem nie tyle mylący, ile po prostu błędny.
* * *
Jakie korzyści płyną z posiadania zapętleń w mózgu? Pozwalają one organizmom wyjść poza schemat bodziec-reakcja i wypracować umiejętność formułowania założeń, zanim do mózgu dotrą dane zmysłowe Przypomnijcie sobie przykład łapania piłki w locie. Gdybyśmy mieli w głowach zwyczajną linię produkcyjną, nie moglibyśmy jej przechwycić: między chwilą, w której światło trafia do czujników na naszych siatkówkach, a wykonaniem od-powiedniego ruchu mijają setki milisekund Ręce zawsze wyciągałyby się do miejsca, w którym piłka była przed chwilą. Jesteśmy w stanie grać w baseball tylko dzięki temu, że działanie praw fizyki mamy głęboko zakodowane w systemie. Nasz wewnętrzny model przewiduje, gdzie i kiedy piłka dotknie ziemi w oparciu o oddziaływanie przyciągania. Skuteczność tych prognoz wynika ze zbieranych przez całe życie doświadczeń dotyczących grawitacji. Dzięki temu nasze mózgi nie pracują wyłącznie w oparciu o najnowsze dane zmysłowe, lecz formułują hipotezy dotyczące przyszłego położenia piłki.
Jest to jeden z przykładów szerszej koncepcji wewnętrznych modeli otaczającego nas świata. Mózg przeprowadza symulacje tego, co się zdarzy, jeśli wykonamy dane działanie w określonych warunkach. Wewnętrzne modele wpływają nie tylko na nasze ruchy (na przykład złapanie piłki lub unik), lecz stanowią podstawę świadomej percepcji. Już w latach czterdziestych XX wieku naukowcy zaczęli snuć domysły, że percepcja działa nie na zasadzie gromadzenia pozyskanych danych, lecz dopasowywania
oczekiwań do docierających informacji. Ta dziwna teoria pojawiła się, kiedy zaobserwowano, że nasze oczekiwania mają wpływ na to, co widzimy. Nie wierzycie? Spróbujcie opisać, co przedstawia obrazek poniżej. Jeśli wasz mózg nie spodziewa się zobaczyć w tym układzie plam niczego konkretnego, będziecie widzieć tylko plamy. Żebyście coś „zauważyli”, musi istnieć jakaś prognoza co do natury napływających danych.
Jeden z najwcześniejszych przykładów tego zjawiska został opisany przez neurologa Donalda MacKaya, który w 1956 roku wysunął teorię, że podstawowe zadanie kory wzrokowej polega na tworzeniu wewnętrznego modelu otaczającej nas rzeczywistości. Sugerował, że pierwszorzędna kora wzrokowa konstruuje odwzorowanie, dzięki któremu jest w stanie przewidywać, jakie dane otrzyma. Kora przesyła gotowe prognozy do obszaru międzymózgowia zwanego wzgórzem, analizującego różnice między danymi dostarczonymi przez zmysł wzroku a tymi przewidywanymi. Następnie wzgórze wysyła korze tylko te dane, które nie pojawiły się w przewidywanym modelu. Uzupełniają one wewnętrzny model, dzięki czemu w przyszłości różnica między odwzorowaniem a stanem faktycznym będzie mniejsza. Mózg go doskonali, zwracając baczną uwagę na popełniane przez siebie pomyłki. MacKay zauważył, że taki schemat zgadza się z jego anatomią: od kory do wzgórza wiedzie dziesięć razy więcej włókien nerwowych niż w drugą stronę. Ma to sens, jeśli kora przesyła szczegółowe odwzorowanie, a w zamian dostaje tylko zwięzły raport o błędach w prognozie.

To wszystko udowadnia nam, że percepcja odzwierciedla aktywne porównanie zmysłowych danych wejściowych z wewnętrzną prognozą. Wynika z tego jeszcze jeden wniosek: zwracamy świadomą uwagę na otoczenie dopiero wtedy, gdy świadectwo zmysłów nie zgadza się z oczekiwaniami. Jeśli jesteśmy w stanie skutecznie „przewidzieć” świat, nie potrzebujemy świadomej uwagi, ponieważ mózg doskonale sobie radzi. Na przykład kiedy pierwszy raz jechaliście na rowerze, musieliście mocno koncentrować się na tej czynności; jednak po jakimś czasie system prognoz sensomotorycznych jest już na tyle sprawny, że jazda obywa się bez udziału świadomości. Nie chcę przez to powiedzieć, że nie jesteście świadomi, że jedziecie na rowerze, jednak istotnie nie jesteście świadomi sposobu trzymania kierownicy, naciskania na pedały i balansowania ciałem. Wasz mózg już wie, czego ma się spodziewać, kiedy wykonujecie konkretne ruchy, nie macie więc ich świadomości ani związanych z nimi wrażeń zmysłowych, dopóki coś nie ulegnie zmianie – nie zacznie wiać silny wiatr lub nie pęknie opona. Gdy nowa sytuacja nie zgadza się z prognozami, włącza się świadomość, a wewnętrzny model zostaje uzupełniony.
Przewidywalność własnych działań i ich skutków sprawia, że człowiek nie jest w stanie sam się połaskotać.
Możemy za to zostać połaskotani przez innych, ponieważ ich ruchy są dla nas nie do przewidzenia. Jeśli jednak bardzo wam na tym zależy, zyskacie taką możliwość Wyobraźcie sobie sytuację, w której sterujecie ruchami piórka za pomocą joysticka o minimalnie opóźnionym działaniu: gdy go przechylacie, mija przynajmniej jedna sekunda, zanim piórko się poruszy. Dzięki temu ruch nie jest już przewidywalny i można się połaskotać Co ciekawe, schizofrenicy są w stanie łaskotać się sami z powodu problemu z koordynacją w czasie, który uniemożliwia ustalenie poprawnej kolejności czynności ruchowych i wywołanych przez nie wrażeń.
Kiedy uznamy mózg za system o licznych pętlach i własnej dynamice wewnętrznej, będziemy w stanie zrozumieć przyczyny innych dziwnych zaburzeń, na przykład zespołu Antona. Diagnozuje się go u ludzi, którzy, straciwszy wzrok, utrzymują, że nadal widzą. Grupa lekarzy może stać nad łóżkiem pacjentki i pytać: „Pani Johnson, ile osób znajduje się w sali?”, a ona bez wahania odpowie, że cztery, chociaż w istocie jest ich siedem. Gdy jeden z lekarzy zapyta: „Pani Johnson, ile palców pokazuję?”, odpowiedź będzie brzmiała: „Trzy”, podczas gdy doktor nawet nie uniósł ręki. Kiedy ktoś poprosi o podanie koloru jego koszuli, pacjentka stwierdzi, że jest biała, chociaż w rzeczywistości jest niebieska. Ludzie z zespołem Antona nie udają, że nie są ślepi, lecz naprawdę w to wierzą. Ich stwierdzenia, choć nieprawdziwe, nie są kłamstwem. Doświadczają czegoś, co uważają za widzenie, a co w istocie jest wewnętrznie generowanym obrazem. Często pacjent cierpiący na to zaburzenie przez jakiś czas po wylewie nie próbuje szukać pomocy medycznej, ponieważ nie ma pojęcia, że stracił wzrok. Dopiero gdy wystarczającą ilość razy obije się o ścianę czy meble, zaczyna podejrzewać, że coś jest nie tak. Chociaż przytoczone wyżej odpowiedzi pacjentki wydają się dziwne, można je rozumieć jako jej wewnętrzny model: z powodu wylewu informacje z zewnątrz nie docierają do właściwych obszarów mózgu, więc obraz jest generowany przez jej umysł bez kontaktu z fizyczną rzeczywistością. To, czego doświadcza, nie różni się zbytnio od snu, wizji narkotycznej czy halucynacji.

(…)

Co znaczy, a czego nie znaczy fakt, te jesteśmy zbudowani z części fizycznych
Jeden z najsłynniejszych przypadków urazów mózgu to historia dwudziestopięcioletniego majstra Phineasa Gage’a. 21 września 1848 roku gazeta „Boston Post” zamieściła o nim krótki artykuł, zatytułowany Straszny wypadek:

 „Kiedy w dniu wczorajszym Phineas P. Gage, kierownik budowy linii kolejowej w Cavendish, przygotowywał ładunek wybuchowy, doszło do eksplozji, za sprawą której trzymane przez Gage’a narzędzie o [średnicy] trzech i pół centymetra i długości jednego metra przebiło mu czaszkę. Pręt wbił się w bok twarzy, miażdżąc górną szczękę i tył lewego oka, po czym wyszedł górą”.

Stalowy pręt spadł na ziemię trzydzieści metrów dalej. Gage nie był pierwszą osobą, której czaszka została przebita, a część mózgu wyrwana ze swojego miejsca przez lecący przedmiot, jednak jako pierwszy to przeżył, a nawet nie stracił świadomości.
Edward H. Williams, lekarz, nie uwierzył w słowa Gage – „myślał, że on musiał się pomylić”. Zrozumiał jednak powagę sytuacji, kiedy „pan Gage wstał i zwymiotował, co sprawiło, że fragment mózgu o objętości około pół łyżeczki wypłynął z czaszki i spadł na podłogę”.
Doktor Henry Jacob Bigelow, chirurg z Uniwersytetu Harvarda, który badał ten przypadek, napisał:, Jego cechą charakterystyczną jest nieprawdopodobny przebieg […]. W historii chirurgii nie ma drugiego takiego”. Artykuł w „Boston Post” podsumował to wszystko tylko jednym zdaniem:

 „Najdziwniejszym aspektem tej smutnej opowieści jest to, że jeszcze dziś o drugiej po południu pan Gage żył, był w pełni władz umysłowych i nie czuł bólu”.

Już sam fakt, że przeżył, czynił z niego ciekawy przypadek medyczny, jednak zyskał sławę, ponieważ na jaw wyszło coś innego. Dwa miesiące po wypadku lekarz Gage poinformował, że jego pacjent „czuje się lepiej pod każdym względem […], znów chodzi po domu; mówi, że nie boli go głowa”. Zasugerował jednak istnienie większego problemu, pisząc, że

 „wydaje się na dobrej drodze do rekonwalescencji, o ile uda się go opanować”.

Co miał na myśli, stwierdzając: „o ile uda się go opanować”? Okazało się, że przed wypadkiem Gage był opisywany jako „ulubieniec całej ekipy”. Pracodawcy chwalili go jako „najbardziej wydajnego i zdolnego majstra wśród pracowników”. Jednak po urazie mózgu jego zwierzchnicy „uznali zmianę w jego charakterze za tak ogromną, że nie mogli zaoferować mu na powrót stanowiska”. W roku 1868 doktor John Martyn Harlow, lekarz prowadzący Gage’a, pisał:

     „Tak zwana równowaga pomiędzy władzami jego umysłowymi a zwierzęcymi skłonnościami została zburzona. Jest niestały i lekceważący, a czasami tak, że niezwykle wulgarny (co wcześniej nie było w jego zwyczaju), nie okazuje prawie żadnego szacunku swoim kompanom, nie hamuje się i nie słucha rad, kiedy są one sprzeczne z jego pragnieniami, bywa szalenie uparty, a zarazem kapryśny i niezdecydowany. Snuje liczne plany na przyszłość, ale zanim zdąży je zrealizować, porzuca je na rzecz innych, które wydają mu się bardziej osiągalne. Ma mentalność i intelektualne zdolności dziecka oraz zwierzęce popędy silnego mężczyzny. Przed urazem, chociaż brakowało mu wykształcenia, posiadał umysł zrównoważony, a przez znających go ludzi był uważany za przebiegłego, bystrego przedsiębiorcę, pełnego energii i konsekwentnie dążącego do wszystkich celów. Pod tym względem jego charakter zmienił się do tego stopnia, że przyjaciele i znajomi stwierdzili, że «nie jest już Gage’em”.

W ciągu następnych stu czterdziestu trzech lat naukowcy opisali wiele innych tragicznych eksperymentów natury – nowotworów, wylewów, degeneracji i innych urazów mózgu – których skutki przypominały przypadek Phineasa Gage’a. Wniosek płynący z nich wszystkich był taki sam: stan waszego mózgu jest kluczem do tego, kim jesteście. Wasze „ja”, znane i kochane przez waszych przyjaciół, nie istnieje, jeśli wszystkie tranzystory i śrubki waszego mózgu nie są na swoim miejscu. Jeśli w to nie wierzycie, odwiedźcie oddział neurologiczny dowolnego szpitala. Uszkodzenie choćby najmniejszego obszaru mózgu może prowadzić do utraty szokująco konkretnych umiejętności: nazywania zwierząt, słyszenia muzyki, szacowania ryzyka, rozróżniania kolorów lub podejmowania prostych decyzji. Wspominaliśmy już o pewnych przypadkach, na przykład pacjentki, która straciła zdolność postrzegania ruchu (rozdział drugi), chorych na parkinsonizm hazardzistów i złodziei sklepowych z otępieniem czołowo-skroniowym, niepotrafiących oszacować ryzyka (rozdział szósty). Ich osobowość zmieniła się na skutek zmian w mózgu.
Tu rodzi się istotne pytanie: czy posiadamy duszę niezależną od fizycznej materii, czy też jesteśmy po prostu niezwykle skomplikowaną siecią biologiczną, która mechanicznie produkuje nasze nadzieje, aspiracje, sny, pragnienia, humor i namiętności? Większość populacji uznaje istnienie ponad biologicznej duszy, zaś większość neurobiologów skłania się ku tej drugiej opcji: istoty będącej naturalną właściwością, która wynika z naszej złożonej biologii i niczego poza nią. Czy znamy poprawną odpowiedź? Nie mamy pewności, ale takie przypadki jak historia Gage’a dostarczają pewnych argumentów.
Podejście materialistyczne zakłada, że zasadniczo składamy się tylko z substancji chemicznych. Według tej teorii mózg to system, którego działanie jest regulowane przez prawa chemii i fizyki, w wyniku czego myśli, uczucia i decyzje są produktem naturalnych reakcji przebiegających zgodnie z zasadami dotyczącymi energii potencjalnej. Nasza osobowość to nasz mózg i zawarte w nim substancje chemiczne, a majstrując przy układzie nerwowym, zmieniamy człowieka. Redukcjonizm to popularna wersja materializmu; teoria ta zakłada, że skomplikowane stany, takie jak choćby szczęście, chciwość, narcyzm, współczucie, złośliwość, ostrożność czy podziw, będzie można zrozumieć, redukując cały problem do najdrobniejszych elementów biologicznych.
Na pierwszy rzut oka wielu ludziom podejście reduk- cjonistyczne wydaje się bezsensowne. Wiem o tym, ponieważ pytam o to nieznajomych, kiedy siedzę obok nich w samolotach. Zazwyczaj słyszę wtedy coś w rodzaju:

  „Widzi pan, to jak zakochałem się w swojej żonie, czemu wybrałem ten zawód i inne takie – to nie ma nic wspólnego z chemią mojego mózgu. Taki już jestem”.

Moi rozmówcy mają prawo myśleć, że związek pomiędzy ich osobowością a galaretowatym skupiskiem komórek wydaje się w najlepszym razie niewielki. Ich decyzje pochodzą od nich samych, a nie od substancji chemicznych pozamykanych w mikroskopijnych cyklach. Nieprawdaż?
Co jednak, kiedy natrafiamy na przypadki takie jak historia Phineasa Gage’a? Albo zauważamy inne czynniki wpływające na mózg – znacznie bardziej subtelne niż metalowy pręt – które zmieniają ludzką osobowość?
Posłużmy się przykładem ogromnych efektów, jakie są w stanie wywołać drobne cząsteczki zwane narkotykami. Wpływają na świadomość i percepcję, sterują zachowaniem. Jesteśmy zdani na ich łaskę. Ludzie na całym świecie dawkują sobie tytoń, alkohol i kokainę właśnie w celu poprawy nastroju. Już samo istnienie narkotyków dostarcza nam dowodów na potwierdzenie tezy, że naszym zachowaniem i psychologią można manipulować na poziomie molekularnym. Weźmy taką kokainę. Narkotyk ten wchodzi w interakcję z określonym systemem mózgu, odpowiedzialnym za rejestrowanie satysfakcjonujących wydarzeń – od zaspokojenia pragnienia łykiem mrożonej herbaty przez wywołanie uśmiechu na czyjejś twarzy aż do rozwiązania skomplikowanego problemu i usłyszenia słów pochwały. Wiążąc pozytywną reakcję z zachowaniami, które do niej doprowadziły, owa sieć neuronów (zwana mezolimbicznym układem dopaminergetycznym) uczy się dostosowywać zachowania do potrzeb. Pomaga nam to zdobywać pokarm, napoje i partnerów seksualnych, przydaje się też przy podejmowaniu codziennych decyzji8.
Wyrwana z kontekstu kokaina jest zupełnie nieciekawą cząsteczką – siedem atomów węgla, dwadzieścia jeden wodom, jeden atom azotu i cztery atomy tlenu – ale z biegiem okoliczności jej kształt pasuje do zamka mikroskopijnej maszynerii ośrodków przyjemności, dlatego działa, tak jak działa. Podobnie rzecz się ma w przypadku czterech najpopularniejszych typów używek: alkoholu, nikotyny, stymulantów (amfetamina) i opiatów (morfina). Wszystkie tym lub innym kanałem podłączają się do układu odpowiedzialnego za nagradzanie. Substancje, które dają kopa układowi mezolimbicznemu, same warunkują ciągłość stosowania, a korzystający z nich ludzie potrafią napadać na sklepy lub rabować staruszków, byle tylko nadal mieć dostęp do cząsteczek o tym określonym kształcie. Chemikalia te, działające na obszarze tysiąc razy mniejszym niż średnica ludzkiego włosa, wywołują w nas uczucie triumfu i euforii. Podłączając się do układu dopamine- nergetycznego, kokaina i pokrewne jej związki chemiczne przejmują nasze ośrodki przyjemności, przekonując mózg, że to najlepsze, co może się nam przytrafić. Nasze obwody padają ofiarą terrorystów.
Cząsteczki kokainy są setki milionów razy mniejsze niż pręt, który przebił mózg Phineasa Gage’a, jednak ich działanie nasuwa nam ten sam wniosek: to, kim jesteśmy, jest sumą czynników neurobiologicznych.
Układ dopaminenergetyczny to tylko jeden z setek przykładów. Dokładny poziom pozostałych neuroprzekaźników – na przykład serotoniny – ma kluczowy wpływ na to, jak postrzegamy samych siebie. Jeśli zapadniecie na kliniczną depresję, najprawdopodobniej zostanie wam przepisany lek z grupy selektywnych inhibitorów zwrotnego wychwytu serotoniny (w skrócie SSR1) – na przykład fluoksetyna, sertralina, paroksetyna lub Citalopram. Wszystkie potrzebne informacje o tych lekach zawierają się w słowach „inhibitor wychwytu”: w normalnej sytuacji białka zwane transportowymi wychwytują serotoninę z przestrzeni pomiędzy neuronami; zahamowanie ich działania zwiększa jej stężenie w mózgu, a to z kolei ma bezpośredni wpływ na postrzeganie i emocje. Ludzie zażywający te leki potrafią przejść od „siedzę na łóżku i płaczę” do „wstaję, biorę prysznic, walczę o swoją pracę i ratuję zagrożony związek”. A wszystko to dzięki drobnej korekcie systemu neuroprzekaźników. Niezwykłość tej historii byłaby bardziej widoczna, gdyby nie dotyczyła ona tak wielu osób.
Wpływ na nasze postrzeganie świata mają nie tylko neuroprzekaźniki, lecz także hormony – mikroskopijne cząsteczki, które pływają po układzie krwionośnym, robiąc awanturę w każdym odwiedzonym porcie. Jeśli samicy szczura wstrzyknie się estrogen, zacznie szukać partnera; u samców testosteron wywołuje agresję. W poprzednim rozdziale wspominałem o wrestlerze Chrisie Benoit, który zażywał duże dawki testosteronu, po czym w sterydowym szale zamordował żonę i dziecko. Rozdział czwarty wyjaśniał, że hormon zwany wazo- presyną ma wpływ na wierność partnerom. Kolejnym przykładem są wahania hormonalne związane z cyklem menstruacyjnym. Jakiś czas temu moja koleżanka znajdowała się w samym dołku hormonalnych zmian na-stroju. Uśmiechnęła się wówczas blado i powiedziała: „Wiesz, przez te parę dni w miesiącu po prostu nie czuję się sobą”. Ponieważ też jest neurofizykiem, po chwili zastanowienia dodała: „A może właśnie to jest moja prawdziwa osobowość, a kimś innym jestem przez pozostałe dwadzieścia siedem dni w miesiącu?”. Uśmialiśmy się z tego. Moja znajoma nie bała się spojrzeć na siebie jako na sumę substancji chemicznych w danym momencie. Rozumiała, że to, co nazywa „sobą”, to w istocie wypadkowa różniących się w czasie wersji.
Wszystko to składa się na w sumie dziwną koncepcję osobowości. Za sprawą niezależnych od nas zmian naszej biologicznej zupy są dni, kiedy jesteśmy bardziej drażliwi, humorzaści, elokwentni, spokojni, pełni energii lub trzeźwiej myślący. Naszym życiem wewnętrznym i działaniami steruje biologiczny koktajl, do którego nie mamy dostępu i którego składu dokładnie nie znamy.
Nie zapominajcie też, że długa lista czynników wpływających na życie umysłowe zawiera nie tylko substancje chemiczne, lecz także szczegóły dotyczące samych obwodów. Posłużmy się przykładem epilepsji. Jeśli napad padaczkowy skoncentruje się w pewnym specyficznym punkcie płata czołowego, chora osoba nie do-świadczy objawów motorycznych, lecz czegoś znacznie subtelniejszego, w rodzaju napadu psychicznego, który objawia się zmianami osobowości, hiperreligijnością (obsesją na punkcie religii i poczuciem pewności religijnej), hipergrafią (nadmierną skłonnością do pisania na jakiś temat, zazwyczaj o religii), fałszywym poczuciem czyjejś obecności, a często również omamami słuchowymi (słyszy się wówczas głos utożsamiany z głosem bóstwa). Wydaje się, że pewna część znanych z historii proroków, męczenników i przywódców cierpiała właśnie na epilepsję skroniową. Na przykład Joanna d’Arc, szesnastolatka, której udało się odwrócić losy wojny stuletniej, ponieważ twierdziła, że słyszy głos świętego Michała Archanioła, świętej Katarzyny Aleksandryjskiej, świętej Małgorzaty i świętego Gabriela (i przekonała francuską armię, że to prawda). Swoje doświadczenia opisała tak:

 „Kiedy miałam trzynaście lat, usłyszałam głos Boga mówiący, jak mam postępować Za pierwszym razem się przeraziłam. Głos nawiedził mnie około południa w ogrodzie mego ojca, było lato”.

Później opowiadała:

  „Skoro Bóg nakazał mi wyruszyć, muszę usłuchać A ponieważ Bóg tak nakazał, to choćbym miała stu ojców i sto matek, i była królewską córką, i tak bym ruszyła”.

Po tylu latach nie można postawić jednoznacznej diagnozy, lecz wyznania Joanny, jej coraz większa pobożność i fakt, że regularnie słyszała głosy, pasuje do objawów epilepsji skroniowej. Kiedy pobudzone zostaną odpowiednie obszary mózgu, ludzie słyszą głosy. Jeśli lekarz przepisze środek na epilepsję, ataki ustają, a głosy przestają się odzywać. Nasza rzeczywistość jest zależna od naszej biologii.
Do czynników wpływających na życie umysłowe należy również obecność maleńkich istot: mikroorganizmy, takie jak bakterie i wirusy, sterują zachowaniem w bardzo określony sposób, tocząc w naszych ciałach niewidzialne bitwy. Moim ulubionym przykładem mikroskopijnego stworzenia, które potrafi zarządzać zachowaniem ogromnego mechanizmu, jest wirus wścieklizny. Kiedy chory ssak ugryzie innego, wspina się ono po połączeniach nerwowych aż do płatu skroniowego mózgu. Tam wnika do neuronów i zmienia cykle ich aktywności, wywołując u zarażonego organizmu agresję, wściekłość i skłonność do kąsania. Wirus trafia także do ślinianek i w ten sposób przenosi się z jednego organizmu do drugiego. Manipulując zachowaniem zwierzęcia, jest w stanie rozprzestrzeniać się dalej. Tylko pomyślcie: ma średnicę zaledwie czterdziestu pięciu nanometrów, a zapewnia sobie przetrwanie, przejmując władzę nad ciałem zwierzęcia większego od siebie dwadzieścia pięć milionów razy. To tak, jakbyście w sprytny sposób zmusili do współpracy istotę wysoką na czterdzieści pięć tysięcy kilometrów13. Płynie z tego następująca nauka: nawet najmniejsze zmiany w mózgu mogą prowadzić do ogromnych zmian w zachowaniu. Nasze decyzje są nierozerwalnie związane z działaniem najdrobniejszych trybików naszej wewnętrznej maszynerii.
Za ostatni przykład na zależność człowieka od jego biologii posłużą nam drobne mutacje w pojedynczych genach, które determinują i zmieniają zachowanie. Pląsawica Huntingtona wywołuje postępujące uszkodzenie kory czołowej, prowadzące do zmian osobowości, takich jak wzmożona agresja, nadmierny popęd seksualny, impulsywność i brak poszanowania norm społecznych – wszystkie te objawy pojawiają się długo wcześniej niż charakterystyczne dla tej choroby spazmatyczne mchy kończyn. Warto zauważyć, że ta choroba jest wynikiem mutacji pojedynczego genu. Jak podsumował Robert Sapolsky: „Wystarczy zmienić jeden z dziesiątków tysięcy genów, a mniej więcej w połowie życia człowieka nastąpi dramatyczna zmiana osobowości”. Wobec tak przekonujących przykładów musimy przyznać, że nasza istota jest zależna od czynników biologicznych. Bo czy można powiedzieć osobie cierpiącej na chorobę Huntingtona, żeby skorzystała z wolnej woli i przestała zachowywać się tak dziwnie?
Widzimy zatem, że małe rączki mikroskopijnych cząsteczek zwanych narkotykami, neuroprzekaźnikami, wirusami i genami potrafią bardzo mocno dzierżyć ster naszego zachowania. Wypijecie herbatkę z prądem, ktoś nakicha wam na kanapkę albo wasze geny postanowią się zmutować i wasze działania pójdą w zupełnie innym kierunku. Choćbyście chcieli temu przeciwdziałać, zmiany w wewnętrznych mechanizmach prowadzą do zmian osobowości. Zważywszy na wszystkie te fakty, trudno jednoznacznie stwierdzić, czy mamy jakikolwiek wybór w kwestii tego, kim się staniemy. Jak stwierdziła neuro- etyk Martha Farah, skoro pigułka antydepresyjna „może pomóc nam poradzić sobie z problemami codzienności, a substancja stymulująca sprawia, że zdążamy na czas ze zleceniem i wywiązujemy się z powierzonych nam zadań, to pewność siebie i sumienność muszą chyba być cechami zależnymi od ludzkiego ciała. A jeśli tak jest, to czy istnieje jakikolwiek aspekt człowieczeństwa, który z ciała nie wynika?”.
To, kim się staniecie, zależy od tak wielkiej liczby czynników, że najprawdopodobniej nigdy nie będzie można stworzyć schematu jednoznacznych powiązań między naszymi cząsteczkami a zachowaniem (więcej o tym za chwilę), lecz mimo całej tej złożoności, wasz świat jest bezpośrednio złączony z waszą fizjologią. Jeśli istnieje coś takiego jak dusza, musi być nierozerwalnie związana z mikroskopijnymi cząsteczkami. Niezależnie od tego, co jeszcze dzieje się w naszym tajemnym życiu, zależność od biologii jest niezaprzeczalna. Patrząc z tej perspektywy, nietrudno zrozumieć, dlaczego redukcjonizm biologiczny ma tylu zwolenników wśród współczesnych badaczy zajmujących się mózgiem. Jednak redukcjonizm to nie wszystko.

Kuji-kiri – „dziewięć cięć” (mundry)

Rozdział z książki „Umysł ninja” – Ashida Kima 

Kuji-kiri: dziewięć poziomów mocy
W języku japońskim istnieją specjalne określenia na ćwiczenia Ninja związane z zaplataniem palców. Nazywają się one kuji-kiri, co dosłownie oznacza „dziewięć cięć”. W hinduizmie i tradycji tybetańskiej zamykanie dłoni określa się jako mudry. Wierzy się, iż w czasie medytacji lub w stanie stresu, osobom, które osiągnęły określony poziom wtajemniczenia, ręce same, niejako automatycznie, formułują określone sploty. Niektóre szkoły wprowadzają śpiewy i mantry, inne — energiczne pocieranie paciorków trzymanych pomiędzy dłońmi. Bez względu na to wszystko, ręce zawsze uznaje się za mikrokosmos całego ciała, tak więc pobudzanie lub tonowa¬nie przepływu energii i krwi poprzez ręce przynosi efekty, choćby małe lub umiarkowane, całemu systemowi.
Dzięki obcowaniu ze znaczeniem i symboliką każdego ze splotów, Ninja jest w stanie niejako zaprogramować siebie na przetrzymanie każdej tortury lub dokonanie każdego wyczynu. Dało to początek wielu legendom o ich ponadludzkim bohaterstwie. Wzory splatania palców wpływają na stosujących je, a ponieważ wiedza o zależności rąk i ciała dostępna jest każdemu, aczkolwiek w większości przypadków na poziomie podświadomości, wzory te mogą też mieć wpływ na audytorium. Przede wszystkim z tego powodu kuji-kiri uznaje się też za sztukę Ninja związaną z wpływaniem na umysły innych za pomocą podświadomych gestów. Prawidłowe uprawia¬nie jej sprawia, że podmiot zupełnie nie zdaje sobie sprawy z tego, iż jest kierowany.
Niektóre testy dotyczące poza czuciowej percepcji (ESP) uwzględniają przekazywanie szczątkowych wyobrażeń z jednego umysłu do drugiego. Oczywiście jest to możliwe tylko w przypadku osób choćby nieco zorientowanych w kuji-kiri. Zastosowane w testach symbole zwykle pochodzą ze starożytności i niosą znaczenie oddziałujące na podświadomość, i dzięki temu są rozpoznawalne nawet przez nie wtajemniczonych. Co więcej, niektóre gesty można odbierać wyłącznie podświadomie.
W chińskiej kosmologii reprezentując mikrokosmos podstawowych zależności występujących we wszechświecie, dłonie zawsze odgrywały doniosłą rolę. Złożenie dłoni na wysokości piersi stanowi symbol pokoju i modlitwy. Pięść symbolizuje agresję i złość. W ninjitsu otwartą lewą dłoń przykrywającą prawą pięść uznaje się za symbol wieczności, a także „ukrytej wiedzy”. Złączenie końcówek, czy raczej uformowanie obwodów dzięki zapleceniu palców, służy udrożnieniu przepływu energii wewnętrznej ciała podążającej właściwymi kanałami.
Kilka lat temu, w filmie Ostatni Ninja pokazana była scena, w której przedstawiciel rządu starał się zniechęcić Ninja do wzięcia udziału w określonym zadaniu. Kiedy kamera zza pleców Ninja ukazała mówiącego urzędnika, Ninja wykonał kuji-kiri, pocierając kciukiem opuszki pozostałych palców, co oznaczało pieniądze. Kie¬dy zaś ten sam moment kamera ukazała z perspektywy urzędnika, ręce Ninja w ogóle się nie poruszały, zwisały swobodnie.
Opisany wyżej sposób manipulowania innymi jest niezwykle subtelny, czasem niedostrzegalny, natomiast tak potężny, że skuteczny za każdym razem. Dlatego też stając w jego obliczu, ofiara nie ma szans. Wiele zasad współczesnej sztuki reklamowania opartych jest na podobnych subtelnych działaniach i wiąże się z panowaniem nad umysłem innych. Ponieważ nie wtajemniczony nie ma żadnych szans sprostania mistrzowi tej sztuki, umiejętności wykorzystania kuji-kiri nie naucza się poza ścisłym kręgiem adeptów. Uczy się tylko tych, którzy osiągnęli już pewne mistrzostwo i pozbyli się egoistycznych motywów działania, czyli tych, którzy nigdy nie wykorzystają dziewięciu cięć do osiągnięcia niegodziwych celów.

DZIEWIĘĆ POZIOMÓW

W chińskiej medycynie ciało dzieli się na trzy rejony: wyższy, środkowy i niższy. Wyższy, to rejon powyżej przepony; środkowy, to obszar rozciągający się pomiędzy rejonem wyższym a pępkiem;
niższy zaś obejmuje wszystko poniżej pępka wraz z nogami. Podziału trójkowego tradycyjnie używa się też do wyznaczenia organów ciała. W najwyższej części mieszczą się serce i płuca, w środkowej wątroba, śledziona i żołądek, podczas gdy w niższej pęcherz, nerki oraz jelita grube i cienkie. W terminologii zachodniej rejony te od¬noszą się do części piersiowej, brzusznej i miednicznej.
Tam gdzie Chińczycy wyróżniają trzy rejony, Ninja wyznacza dziewięć poziomów mocy. Dzieje się tak dlatego, gdyż każdy z trzech poziomów tworzy pole elektromagnetyczne, inaczej „aurę”, oraz wywołuje towarzyszącą mu charakterystyczną częstotliwość drgań, w sumie dziewięć typów. Celem medytacji jest zharmonizowanie tych różnorodnych czynników.
W ninjitsu każdy musi poznać dziewięć poziomów mocy. Są one zawarte, a zarazem reprezentowane przez sploty palców w ćwiczeniach kuji-kiri. Szczegółowa charakterystyka oraz właściwości poszczególnych pozycji omówione są w pracy Sekrety Ninja. Tutaj przedstawione są one w sposób, w jaki są nauczane w Japonii, czyli jako kompletny zestaw ruchów rytmicznie płynących od pierwszego do ostatniego poziomu w połączeniu z kontrolą oddechu. Wyprowadza się je z praktyk modlitewnych tybetańskich łamów, na sku¬tek których można osiągnąć oświecenie. Są to najstarsze ćwiczenia tego typu. Przetrwały od prehistorycznych czasów.

Dziewięć poziomów mocy przedstawia się następująco:
1. Rin — wzmocnienie umysłu i ciała — po chińsku chu\
2. Kyo — kierowanie energią — po chińsku shen\
3. Toh — współistnienie ze wszechświatem — po chińsku tai-,
4. Sha — leczenie siebie i innych — po chińsku sha;
5. Kai — przeczuwanie niebezpieczeństwa — po chińsku kar,
6. Jin — poznawanie myśli innych — po chińsku jen\
7. Retsu — opanowanie czasu i przestrzeni — po chińsku tung\
8. Zai — panowanie nad żywiołami natury — po chińsku hua\
9. Zen — oświecenie — po chińsku tao.
Urzeczywistniające dziewięć poziomów mocy pozycje kuji-kiri
stosuje się jako techniki pamięciowe służące wytrenowaniu Ninja zarówno w aspekcie fizycznym, jak i psychicznym. Przesuwanie się ruchów od jednego do drugiego symbolizuje ruch energii chi wewnątrz ciała. Podczas każdej indywidualnej sesji, nawet u tych, którzy dopiero rozpoczęli ćwiczenia, uczestniczy każdy poziom mocy i przepływu energii, tak że praktykujący może w pełni wybadać potencjalne możliwości drzemiące na wszystkich poziomach. Jednakże dopiero po długich ćwiczeniach można osiągnąć gotowość mistycznego w nie wglądu czy też okultystycznego ich rozumienia.

1. WZMOCNIENIE

Pierwsza pozycja zaplatania palców w mistycznym kuji-kiri polega na spleceniu wszystkich palców z wyjątkiem środkowych, które pozostają wyprostowane i dotykają się opuszkami (ii. 2). W czasie
wydechu należy skoncentrować się na punkcie, w którym odczuje się puls. Ten rodzaj kanji, czyli mudry, symbolizuje siłę umysłu i ciała. Mówi się, iż aby zostać Ninja, należy najpierw osiągnąć siłę, potem zdobyć wiedzę, następnie stać się nieustraszonym i wreszcie posiąść tajemnicę zachowania milczenia. Tao Te Ching głosi, iż „Pracę należy wykonać, po czym o niej zapomnieć; tylko wówczas jej rezultaty trwać będą wiecznie”. Ćwiczący musi być cierpliwy, nie działając na wyrost, musi robić to, co powinien. Takie postępowanie określa się mianem wewnętrznej siły. Postawa z tym związana nie powinna opierać się na chęci osiągnięcia lepszego przyszłego życia czy nawet szlachetniejszego ponownego odrodzenia się dzięki odbywanej pokucie za poprzednie czyny lub dzięki przygotowywaniu się na wszelkie możliwe niebezpieczeństwa. Powinna wiązać się z duchowością codziennego działania. Aby to osiągnąć, należy czekać i nauczyć się z wyczekiwania czerpać tylko same przyjemności.

Kuji-kiri 1

 2. KIEROWANIE ENERGIĄ
Drugie kanji można uformować, prostując palce wskazujące i zakładając na nie palce środkowe, przy jednoczesnym utrzymywaniu zaplecionych pozostałych palców. Symbolizuje ono zdolność do kierowania przepływem energii wewnątrz ciała człowieka. Pozycja pierwsza umożliwia praktykującemu rozwinięcie zdolności wyciszania zmysłów dzięki skierowaniu jego uwagi na wewnętrzne dźwięki i wibracje. Jednoczesne ćwiczenie panowania nad siłą harmonizującą przepływ energii wewnętrznej umożliwia adeptowi rozwinięcie zdolności psychokinetycznych. Palce oplatające [środkowe] podobne są, a nawet symbolizują, dwa węże znane z medycznego kaduceusza. Niewykluczone, że kaduceusz był bezpośrednim źródłem z którego wyprowadzono tę formę kanji. W hinduskiej hatha jodze bardzo podobnie opisane są dwa wzajemnie się oplatające kanały przepływu energii, które jednoczą różne ośrodki mocyznajdujące się wewnątrz ciała człowieka.

Kuji-kiri 2

3. WSPÓŁISTNIENIE
Po zrozumieniu idei i zasad medytacji znikają wszelkie różnice pomiędzy praktykującym a przedmiotem koncentracji, pojawia się świadomość całego wszechświata. Dobra kondycja w naturalny sposób staje się udziałem ćwiczącego. Na tym poziomie, pozycja ułożenia palców odpowiada elementowi ognia. Ćwiczący instynktownie zaczyna podążać właściwą drogą, a jego ręce automatycznie przyjmują formę poprawnego splotu kolejnego kanji (il. 4). W tym ćwiczeniu zaczyna przejawiać się prawdziwe rozumienie życia. Zwierzęta wyczują wewnętrzny spokój adepta, co można porównać do rozmowy z nim. Ćwiczący będzie mógł bezpiecznie spacerować po dołach pełnych węży, gdyż zwierzęta w pełni rozpoznają intencje jego obecności. Nasuwa się tu analogia z pszczelarzem, który mentalnie kreśli sześciokąt, dzięki czemu harmonizuje energię przez niego płynącą i owady nie czują przed nim żadnego lęku.

Kuji-kiri 3

4. LECZENIE
Siły zabijania i leczenia są symbolizowane przez splot palców, w którym palce wskazujące pozostają wyprostowane, a wszystkie pozostałe splecione . Ten, kto ćwiczy ten poziom, rozumie swoją wewnętrzną energię i potrafi nią kierować tak, by leczyć choroby  i zabliźniać rany zarówno własne, jak i innych osób. W późniejszej fazie ćwiczący nie przekazuje pacjentowi swojej energii, raczej odwołuje się do energii pacjenta, po czym kieruje ją w pożądane miejsce. W swym pozytywnym aspekcie to kanji ofiarowuje ćwiczącego wspaniałymi możliwościami leczenia i przeciwnie, obdarza też umiejętnościami odbierania życia. W ćwiczeniu wszystkie punkty życia rozlokowane na ciele człowieka, jak również wewnętrzne organy, stają się szczególnie podatne na zranienia. W postawie tej należy odczuć puls pomiędzy opuszkami palców. Źródłem mocy dla tych umiejętności jest splot słoneczny.

Kuji-kiri 4

5. PRZECZUWANIE
Splecenie obydwu dłoni w tym kanji przywraca spokój umysłowi. Kupcy bardzo częsta zacierają dłonie przed dobijaniem targu, aby się odprężyć lub też, aby być w zgodzie z przesądem. Shiatsu, sztuka akupresury, także wymaga rozgrzania rąk przez pocieranie przed dotknięciem pacjenta, aby uchronić go przed niemiłym wrażeniem. Złóż razem dłonie i zapleć wszystkie palce. Ruch ten nie tylko wnosi spokój w chwilach zamętu, lecz także stanowi klucz do rozwoju szóstego zmysłu umożliwia przeczucie niebezpieczeństwa. Osoby wykorzystujące tę umiejętność potrafią odczuwać emocje ludzi ich otaczających i często rozwijają w sobie wrażliwość na psychiczne oddziaływanie. Co więcej, praktycy obdarzeni zostają szczególną mocą panowania nad własnym ciałem, w tym wstrzymywania ogólnych procesów życiowych czy skutecznego opierania się atakowi ekstremalnego upału i zimna.

Kuji-kiri 5

6. POZNAWANIE MYŚLI INNYCH
Skieruj czubki palców w dół i zapleć dłonie. Następnie zegnij dłonie przez opuszczenie łokci i skrzyżuj kciuki (il. 7). Gest ten symbolizuje wewnętrzną mądrość, oznacza, że praktykujący posiada siłę odczytywania myśli innych. Ponadto wskazuje, iż siła oddziaływania na drugich może zostać utrwalona za pomocą innych tajemnych prób. Jest to Saimenjitsu („droga wrót umysłu”), które jest symbolem telepatii pozwalającej na pozawerbalne porozumiewanie się z osobami o podobnym umyśle. Równocześnie z tą umiejętnością ćwiczący uczy się tworzenia mentalnej bariery odgradzającej go od myśli innych ludzi oraz kreowania wrażeń, które z założenia są fałszywe. Nazywa się to „maskowaniem zamiarów”. Osoba, która osiągnie wprawę w tej sztuce może być wspaniałym negocjatorem i znakomicie wczuwać się w sprawy innych oraz okazywać współczucie. Podczas wydechu skup się na pozycji przyjętej przez dłonie. Skoncentruj się na słuchaniu głosów płynących z twojego wnętrza.

Kuji-kiri 6

7. OPANOWANIE CZASU I PRZESTRZENI
Następny splot mudry formułuje się, zaciskając palce prawej ręki dookoła wyciągniętego palca wskazującego zaciśniętej lewej dłoni, oraz naciskając prawym kciukiem na czubek jego paznokcia (il. 8). W akupunkturze punkt ten znany jest pod nazwą Sho Yo („młody kupiec”). Korzysta się z niego w trakcie leczenia gorączki i biegunki, a sama metoda polega na mocnym naciskaniu ostrych przedmiotów w czasie wdechu trwającego dziewięć uderzeń serca (od siedmiu do dziesięciu sekund), co należy trzykrotnie powtórzyć. W medytacji wystarczy co najwyżej dotykać ten punkt będący punktem numer jeden meridiany jelita grubego, aby odczuć jego obecność. Powyższy gest przynosi zdolność opanowania czasu i przestrzeni w zakresie od trzech do pięciu stóp, w zależności od poziomu wtajemniczenia praktykującego. Ma to związek z „trzecim okiem” i może być wykorzystane do psychicznego zniewolenia przeciwnika, podobnie jak ma to miejsce w kai za pomocą dźwięków. Przy ataku wielu przeciwników dostatecznie groźne wpatrywanie się w nich może ich zastraszyć na wystarczający na ucieczkę czas. Mudra ta może być wykorzystana także do zawieszenia lub wstrzymania upływu czasu, w odpowiedniej proporcji uzależnionej od stopnia koncentracji. W bardziej zaawansowanych stadiach można stosować blokadę drzwi, powstrzymać pogoń lub niszczycielską działalność trucizny czy ognia.

Kuji-kiri 7

8. PANOWANIE
Kanji to symbolizuje panowanie nad żywiołami natury. W tym przypadku bardziej prawdziwe jest stwierdzenie, że jest to stan, w którym dostrzega się sposób działania natury i tak dobiera się swoje działanie, aby z nim harmonizowało. Nie można mówić o podporządkowaniu żywiołów własnym zachciankom, co oczywiście nie jest możliwe. Sam gest symbolizuje „lotos o tysiącu płatków”, a w rzeczywistości powierzchnię korową mózgu. Oznacza fizjologiczne aspekty organizmu, które powstają, kiedy hormony wzbogacają krew pełną gamą endorfin, chemicznie tworzonych przez organizm jako wynik ćwiczeń medytacyjnych. W umyśle objawia się to nagłym przypływem energii przynoszącym odczucia jedności i całkowitego zadowolenia. Chociaż starożytni lekarze nie posiadali dostatecznej wiedzy do opisania tego anatomicznego fenomenu, ich intuicyjne założenia wydają się właściwe w każdym względzie. Oczywiście tego rodzaju doświadczenia nie można opisać kilkoma słowami. Dlatego też opis należy wzbogacić wyjaśnieniami technik kuji-kiri. Na tym poziomie osiąga się prawdziwą niewidzialność. Działając w harmonii ze wszystkim, unika się wszelakich nieprawidłowości.

Kuji-kiri 8
9. OŚWIECENIE
Gest ukrytej dłoni  wskazuje, że osoba inicjowana osiągnęła satori, nirwanę czy najwyższe szczęście. Jakiejkolwiek użyć by nazwy, znaczenie jest jedno: ostateczne zrozumienie siebie i innych. Po przejściu przez meandry zwątpienia, po długim i głębokim wpatrywaniu się w zwierciadło samopoznania wreszcie osiąga się wiedzę o sobie. Człowiek pozbywa się uczucia żalu i nie obwinia przeszłości o teraźniejsze niepowodzenia. Nie czeka na przyjście lepszego jutra, gdyż potrafi być tutaj-i-teraz, cieszyć się z każdego kęsa pożywienia. Naukę tę opanować może tylko ten, kto jest głodny. Wpatrywanie się z drżeniem serca we wschodzące słońce, podziwianie różnorodności życia na naszej planecie — oto co zostało nazwane podążaniem umiarkowaną ścieżką. Ci, którzy odwołują się do tego gestu, a jednocześnie są w pełni świadomi jego prawdziwego znaczenia,powszechnie znani są jako nauczyciele innych.

Kuji-kiri 9

PODSUMOWANIE POZIOMÓW NAUKI KUJI-KIRI
1. Wyciszenie zmysłów — samotne siedzenie w wygodnej pozycji w zacisznym miejscu.
2. Wprowadzenie się w stan relaksu — skoncentrowanie się na oddechu.
3. Wyczulenie się na psychiczne wrażenia — pielęgnowanie i gromadzenie chi wewnątrz własnego ciała.
4. Udrożnienie przepływu energii — uzyskanie świadomości od¬pływów i przypływów energii natury oraz poruszanie się w zgodzie z nimi.
5. Zrównoważenie — relacje wewnętrzne; fizyczna i psychiczna równowaga, która przynosi z sobą rozumienie siebie i innych.
6. Współistnienie — relacje zewnętrzne; siła chłonięcia i odbijania energii płynącej z najróżniejszych źródeł w taki sposób, że po zwycięstwie przeciwnik otwiera swe serce, przez co staje się równy zwycięzcy; dzięki temu znikają wszelkie nieporozumienia.
7. Oddanie się — uczenie się czegokolwiek poprzez robienie tego; kluczem jest praktyka, a później cierpliwość i wytrwałość. Wytyczanie realistycznych celów i klarowne rozpoznawanie rzeczy; dzielenie się swą wiedzą z innymi poszukującymi.
DOŚWIADCZANIE CHI W WALCE
Wcześniej mówiliśmy o przepływie energii wewnątrz ciała. Większość ćwiczących doznania chi w czasie walki opisuje w następujący sposób.
Przede wszystkim w harze pojawia się ciepło. Chi wstępuje w górę kręgosłupa, dając odczucie pokrywania go pancerzem. Stopy ukorzeniają się w ziemi bez względu na powierzchnię, a ćwiczący odczuwa mocne wrośnięcie, czyli zachowuje równowagę bez naprężania mięśni. Jeżeli pojawi się napięcie mięśni w przedniej części ciała, da się ono łagodnie odczuć w harze i wzdłuż wewnętrznej części nóg. W większości przypadków w czasie obrony ręce wznosi się na wysokość piersi. W ninjitsu odczuwa się chi kierujące się ku przodowi w formie kuli absorbującej i odbijającej każdy atak, z jakiejkolwiek strony by on nastąpił. Głowa i oczy zdają się działać niezależnie, odnotowując wszystko od razu, jakby w ogóle nie
brały udziału w konflikcie. Umysł pozostaje niezmącony, niczego nie oczekując i reagując natychmiast. W pismach Musashiego, słynnego szermierza zen, który w feudalnej Japonii zwyciężył w ponad sześćdziesięciu pojedynkach, by w spokoju umrzeć we własnym łóżku, stan ten znany jest jako „pusty umysł”.
Po osiągnięciu tego stanu należy korzystać z niego w czasie poruszania się. W zamierzchłych czasach mówiło się, że adept ćwiczący ninjitsu musi być yudansha (czarny pas). Mówiono tak dlatego, że na tym poziomie każdy musi zwrócić się ku oryginalnym technikom i zastosować w nich zasady właściwego poruszania się. Wszystkie sztuki walki nauczają medytacji z koncentracją na harze, lecz niewiele wie, dlaczego. Dzieje się tak, gdyż w prawidłowym ruchu pierwsza musi ruszyć talia. Można nauczyć się dowolnego stylu lub systemu, rezygnując z tej ważnej nauki. Jednakże przyswojenie jej
pozwala na kontynuowanie praktyki z odświeżonym zainteresowaniem i entuzjazmem. Nie ma tutaj niczego nowego do nauczenia się, jest tylko głębsze rozumienie.


Gregg Braden, Bladder Cancer dissolves in less than 3 minutes using The Language of Emotion

Gregg Braden Wylecz wszystkie choroby w 3 minuty


Lecznicze mudry

Na podstawie „Zdrowie nie ma ceny” Teresy Tuszyńskiej.

Mudry wywodzą się z starohinduskiej Ayurwedy (wiedza o życiu). Polegają na układach palców ręki lub obu rąk, które mają działanie uzdrawiające. Tradycyjna medycyna hinduska uważa, że nadmiar lub niedostatek któregoś z elementów (słońca, powietrza, nieba, ziemi lub wody) jest przyczyną choroby i róznych dolegliwości, gdyż polega na zachwianiu równowagi mikrokosmosu naszego ciała. Reguła wyrównania energii występuje wtedy, gdy czubkiem któregoś z palców dotknie się opuszka kciuka. Aby zredukować któryś z elementów należy lekko nacisnąć kciuk, natomiest by wzmocnić jakiś element należy kciukiem lekko nacisnąć odpowiedni opuszek palca. Nie wpływają na siebie wzajemnie tylko serdeczny i mały palec.

Jak wykonywać

Wszystkie ćwiczenia wykonujemy bez naprężania mięśni i bez wysiłku. Po prostu palce stykamy z delikatnym naciskiem. Ćwiczenia należy wykonywać obydwoma dłońmi (jeśli ktoś nie może, wykonuje jedną podwajając jednocześnie czas ćwiczenia). Ogólny czas ćwiczeń nie powinien być krótszy niż 45 minut dziennie (lub rozłozony np. 3 razy po 15 minut).

[Obrazek: usg.gif]

Mudra ratująca życie. Apan Vayu Mudra
Ułożenie: Palec wskazujący należy zgiąć tak, aby czubkiem dotknął podstawy kciuka, natomiast palce – serdeczny, środkowy i kciuk stykamy opuszkami, mały zaś pozostaje wyprostowany.
Mudra jest pomocna przy wielu schorzeniach, przede wszystkim jednak pomaga w dolegliwościach serca. Zastosuj ją jako pierwszą pomoc w razie ataku serca. W takim wypadku należy to ćwiczenie wykonać natychmiast i to obydwoma rękami. Działanie mudry mozna przyrównać do zażycia dawki nitrogliceryny. Profilaktycznie stosować codziennie 3 razy po 15 minut.

[Obrazek: sjag.gif]

Mudra wiedzy. Gyan Mudra
Ułożenie: Należy połączyć ze sobą czubek kciuka i palca wskazujacego. Pozostałe trzy palce powinny być wyprostowane i rozluźnione.
Mudra jest w stanie rozwiązać wiele problemów zdrowotnych. Znacznie zmniejsza napięcie wewnętrzne, uspokaja, a także „porządkuje” wnętrze organizmu, rozluźnia psychicznie i duchowo. Wzmacnia pamięć i poprawia koncentrację. Jest pomocna przy bezsenności, jak również przy depresjach. Obniża zbyt wysokie cisnienie krwi i pogłębia działanie innych mudr, dlatego zaleca się jej stosowanie z innymi mudrami.

[Obrazek: 4q6.gif]

Mudra życia. Pran Mudra
Ułożenie: Trzeba złączyć opuszki trzech palców – serdecznego, małego i kciuka. Pozostałe palce trzymamy swobodnie wyprostowane. Wykonujemy obydwiema rękami.
Mudra związana z oczami. Doskonale wpływa na wzrok, polepsza ostrość, leczy różne choroby oczu, a jednocześnie ma na celu wyrównanie poziomu energetycznego w całym organizmie. Podnosi witalność, dodaje sił, a także redukuje objawy senności i nerwowości.Jej praktykowanie jest wskazane w stanach zmęczenia i wyczerpania.

[Obrazek: mih.gif]

Mudra nieba. Shunya Mudra
Ułożenie: Zginamy środkowy palec w ten sposób, aby opuszką dotknął podstawy kciuka, kciukiem zaś go lekko przyciskamy. Pozostałe palce powinny być wyprostowane i rozluźnione.
Zalecana na wszystkie schorzenia uszu, bóle uszu i wszelkie schorzenia związane ze słuchem. Stosując tę mudrę, często w kilkanaście minut możemy sobie polepszyć słuch i zlikwidować ból uszu, a przy dłuższym praktykowaniu całkowicie wyleczyć prawie wszystkie choroby uszu.

[Obrazek: svs9.gif]

Mudra ziemi. Prithvi Mudra
Ułożenie: Stykamy (lekko przyciskając) opuszkami palec serdeczny i kciuk, a pozostałe palce pozostawiamy swobodnie wyprostowane.
Wyrównuje deficyt energetyczny organizmu oraz zachwianą równowagę wewnętrzną. Poprawia stan psychofizyczny, działa przeciw słabością psychicznym, załamaniom, stresom i przeciwdziała witalnemu wyniszczeniu. Stosując te mudrę możemy odzyskać równowagę i odzyskać zaufanie do siebie.

[Obrazek: z2gg.gif]

Mudra podnosząca. Linga Mudra
Ułożenie: Dłonie składamy razem wewnętrznymi powierzchniami, a palce splatamy. Wystający kciuk otaczamy „obręczą”, którą tworzą palec wskazujący z kciukiem drugiej reki.
Mobilizuje siły obronne organizmu i jest bardzo pomocna przy przeziębieniach, kaszlu, grypie i zapaleniu płuc. Powoduje wewnętrzne rozgrzanie i uwalnianie śluzu, który zbiera się w płucach. Ćwiczenie pomaga ludziom, którzy przy zmianie pogody cierpią na zakłócenia pracy dróg oddechowych. Nie wolno stosować długo, gdyż może wywołać uczucie zobojętnienia i letargu. Jest to sygnał do skrócenia lub przerwania ćwiczeń.

[Obrazek: g9i.gif]

Mudra energii. Apan Mudra
Ułożenie: Należy połączyć opuszki palców – środkowego, serdecznego i kciuka. Pozostałe dwa palce, wskazujący i mały, powinny być swobodnie wyprostowane.
Przeciwdziała bólowi, wydala z organizmu różne trucizny i zanieczyszczenia, oczyszczając organizm, oraz leczy dolegliwości i choroby układu moczowego. Szczególnie wskazana przy zatruciach i w wypadku bólu.

[Obrazek: fqa.gif]

Mudra muszli. Shankh Mudra

Ułożenie: Łączymy cztery palce prawej ręki i obejmujemy nimi kciuk lewej. Kciuk prawej ręki powinien dotykać wystającego środkowego palca lewej ręki (palce nie mogą być spięte).
Pomaga we wszystkich dolegliwościach gardła i krtani, leczy chrypkę. Może wzmocnić i polepszyć głos, gdyż jest związana z głosem i śpiewem. Tak często przy śpiewie trzymają ręce śpiewacy operowi. Złączone dłonie przypominaja kształt muszli.

[Obrazek: 7kd.gif]

Mudra Varuny. Varuna Mudra
Ułożenie: Mały palec prawej reki zginamy tak, by dotykał podstawy kciuka, i kciukiem lekko go dociskamy. Lewą ręką obejmujemy prawą od spodu i jednocześnie kładziemy kciuk lewej reki na kciuku prawej.
Pomaga ludziom, którzy maja za dużo śluzu i wydzielin w organach wewnętrznych (np. płuca, żołądek, śledziona), ponieważ blokują one energię całego organizmu. Mudrę stosujemy w dolegliwościach żołądka, wątroby, śledziony, w chorobach płuc i innych narządów wewnętrznych.

[Obrazek: i0l.gif]

Mudra wiatru. Vayu Mudra
Ułożenie: Palec wskazujący zginamy tak, by dotykał opuszką podstawy kciuka. Kciukiem lekko go przyciskamy, a pozostałe palce (środkowy, serdeczny i mały) trzymamy wyprostowane i rozluźnione.
Osłabia „wiatry” w różnych częściach ciała, który wywołuje róznorakie schorzenia, jak np. reumatyzm, ischias czy drżączkę rąk, szyi czy nawet głowy. Często się zdarza, że po kilkunastu godzinach ćwiczeń poprawia się samopoczucie i stan zdrowia. Przy schorzeniach przewlekłych należy ją ćwiczyć naprzemian z Mudrą życia i natychmiast zakończyć po ustąpieniu objawów chorobowych.

[Obrazek: mzi.gif]

Mudra krowy. Surabhi Mudra
Ułożenie: Mały palec lewej ręki powinien dotykać serdecznego palca prawej ręki, a mały palec prawej ręki musi dotykać serdecznego palca lewej ręki. Jednocześnie palec środkowy prawej ręki łączymy z palcem wskazującym lewej, a palec środkowy lewej ręki z palcem wskazującym prawej. Kciuki pozostają rozstawione w rozluźnieniu podobne do rogów krowy.
Bardzo skuteczna przy wszelkich dolegliwościach reumatycznych, goścowych i zapaleniach stawów.

Mudry nie powodują żadnych skutków ubocznych, a mogą jedynie pomóc. Przy niektórych schorzeniach na efekty należy poczekać kilka tygodni, a nawet miesięcy. Zdarza się jednak, przy chorobach lekkich lub niezaawansowanych,

Źródło: http://uleszka.uprowadzenia.cba.pl/webacja/medalt/mudra.htm


Mudry – energetyczne układy dłoni

Sanskryckie słowo mudra w dosłownym tłumaczeniu oznacza „to, co przynosi radość”. Mud tłumaczy się jako „radość” oraz jako „gesty w celu zadowolenia bogów”, natomiast Ra znaczy „to co daje”. Mudry stosowane są w sztuce sakralnej, tańcu i jodze w celu osiągnięcia harmonii duchowej.

Stworzono również cały szereg pozycji dłoni i palców o działaniu terapeutycznym i leczniczym. Mechanizm działania mudr polega na kierowaniu przepływem energii i usuwaniu blokad energetycznych. Ten rodzaj terapii jest prosty, skuteczny i bezpieczny. Nie wymaga żadnych specyficznych predyspozycji. Jednak osoby o zwiększonej percepcji energetycznej (np. adepci Reiki) mogą wykorzystać mudry bardziej efektywnie.

Mudry podstawowe

GYAN MUDRA (MUDRA WIEDZY I MĄDROŚCI)

[Obrazek: fy22.jpg]

Stosowana jest przeciwko dysharmoniom duchowym i wewnętrznemu nieporządkowi. Usuwa niepokój, przygnębienie, poprawia pamięć, zdolność koncentracji. Jest pomocna przy zaburzeniach snu, trudnościach w skupieniu, depresjach i nadciśnieniu tętniczym. Wpływa regenerująco na organizm. Podwyższa potencjał energetyczny. Zalecana jest dla ludzi uczących się lub intensywnie pracujacych umysłowo.

Wykonanie układu: palec wskazujący dotyka lekko opuszki kciuka, pozostałe palce są wyprostowane, ale nie napięte.

APAN VAYU MUDRA (MUDRA RATUJĄCA ŻYCIE)

[Obrazek: e4tu.jpg]

Mudra ma korzystny wpływ w przypadku bólu lub silnego kołatania serca, a także złego samopoczucia, połączonego ze smutkiem i niepokojem. Może stanowić doraźną pierwszą pomoc przy zawale mięśnia sercowego.

Wykonanie układu (równocześnie obiema dłońmi): palec wskazujący składamy tak, aby opuszką dotknął podstawy kciuka. Palec środkowy i serdeczny jest zgięty i opuszkami stykają się z opuszką kciuka. Kciuk lekko uciska zewnętrzną stronę palca wskazującego. Mały palec jest wyprostowany.

PRAN MUDRA (MUDRA ŻYCIA)

[Obrazek: dkjx.jpg]

Mudra sprzyja wzmocnieniu energii witalnej, poprawiając samopoczucie. Zmniejsza senność i nerwowość. Jest korzystna przy osłabieniu, zniechęceniu, a także w przypadku chorób oczu; poprawia ostrość wzroku.

Wykonanie układu (równocześnie obiema dłońmi): łączymy opuszkami palec serdeczny, mały i kciuk. Pozostałe palce pozostawiamy swobodnie wyprostowane.

VAYU MUDRA (MUDRA WIATRU)

[Obrazek: dvv6.jpg]

Mudra pomocna w takich chorobach jak : rwa kulszowa, reumatyzm, drżenie rąk i głowy. Należy ją stosować we wczesnych stadiach schorzeń. W przewlekłych chorobach wspierać Pran Mudrą. Przerwać stosowanie, gdy objawy choroby znikną.

Wykonanie układu (równocześnie obiema dłońmi): palec wskazujący zginamy tak, aby opuszką dotknął podstawy kciuka. Kciukiem lekko przyciskamy zgięty palec wskazujący w miejscu stawu. Pozostałe palce są luźno wyprostowane.

Mudry uzupełniające

MUDRA „GRZEBYK MORSKI”

[Obrazek: fo55.jpg]

Poprawia funkcjonowanie układu trawienia, zwiększa apetyt. Wykonywanie tej mudry zaleca się ludziom osłabionym, z zaburzeniami trawienia, cierpiącym na brak łaknienia.

Wykonanie układu: wskazujące, środkowe, serdeczne i małe palce obu rąk krzyżują się ze sobą w ten sposób, że chowają się wewnątrz dłoni. Kciuki łączą się opuszkami.

MUDRA „GŁOWA SMOKA”

[Obrazek: 00i6.jpg]

Szczególnie zalecana dla dzieci. Stosowana jest w chorobach płuc, górnych dróg oddechowych, w przeziębieniach. Warto wykonywać ją profilaktycznie w okresach grypowych i przeziębieniowych.

Wykonanie układu: łączymy dłonie, krzyżując ze sobą małe i serdeczne palce obu dłoni, przy czym opuszki tych palców dotykają zewnętrznej strony dłoni. Palce wskazujące pozostają wyprostowane i złączone. Palce środkowe obejmują i lekko uciskają, od strony przeciwnej, złączone palce wskazujące. Palce środkowe stykają się opuszkami. Kciuki łączą się powierzchniami bocznymi.

MUDRA „OKNO MĄDROŚCI”

[Obrazek: wx7u.jpg]

Korzystnie wpływa na pracę mózgu, aktywizuje procesy myślowe. Wskazana jest przy zaburzeniach krążenia i miażdżycy.

Wykonanie układu (równocześnie obiema dłońmi): serdeczny palec zginamy tak, aby lekko dotknął podstawy kciuka. Kciuk uciska palec serdeczny, a pozostałe palce są wyprostowane.

MUDRA „SZYBUJĄCY LOTOS”

[Obrazek: 98x4.jpg]

Jej stosowanie jest korzystne w chorobach kobiecych, a także schorzeniach narządów jamy brzusznej (żołądek, jelito, pęcherzyk żółciowy).

Wykonanie układu : wyprostowane palce wskazujące i środkowe obu dłoni łączymy ze sobą opuszkami. Kciuki są wyprostowane i połączone opuszkami ich zewnętrzną stroną. Serdeczne i małe palce obu rąk krzyżujemy poziomo ze sobą tak, aby końcówki palców (średniego i małego) dotykały podstawy wewnętrznej palców środkowych.

MUDRA „SCHODY ŚWIĄTYNI NIEBIAŃSKIEJ”

[Obrazek: d6r0.jpg]

Wskazana jest w przypadku depresji oraz innych zaburzeń psychicznych. Skutecznie poprawia nastrój nawet w beznadziejnej sytuacji.

Wykonanie układu : czubki palców lewej ręki, zaczynając od kciuka, układamy na przemian w górę z czubkami palców prawej ręki. Palce prawej ręki znajdują się zawsze na dole. Małe palce są wyprostowane i skierowane ku górze.

MUDRA „ZĄB SMOKA”

[Obrazek: gxfr.jpg]

Skutecznie przeciwdziała stresom i niestabilności emocjonalnej. Stosowana jest przy zaburzeniach świadomości i koordynacji ruchowej.

Wykonanie układu (obiema dłońmi jednocześnie): wyprostowane palce wskazujące kierujemy ku górze. Ugięte kciuki lekko dociskamy do wewnętrznych powierzchni dłoni. Pozostałe palce (środkowe, serdeczne i małe) uginamy tak, aby przylegały do dłoni.

Praktyczne wskazówki

Podczas wykonywania mudr należy pamiętać o kilku zasadach:
* przed ich rozpoczęciem należy rozluźnić nadgarstki i zrelaksować mięśnie dłoni;
* podczas wykonywania układów, w których łączymy opuszki palców, pamiętaj, aby palce stykały się ze sobą lekko;
* daną mudrę należy powtarzać kilka razy dziennie przez np. 2 lub 3 kwadranse;
* podczas dnia można wykonywać więcej niż jedną mudrę oddziałując w ten sposób na kilka dolegliwości;
* mudry wykonuj świadomie, w stanie wyciszenia wewnętrznego.

Bibliografia
Dział opracowano na podstawie książki „Moc Twoich dłoni” autorstwa Leszka Mateli i Otylii Sakowskiej.

Źródło: http://krainazdrowia.ovh.org/mudry.htm

że efekty uzyskujemy po jednym lub kilku dniach ćwiczeń.

Przemysł spożywczy i uzależniające jedzenie – napisy PL

 

 

Jeśli kiedykolwiek złapałeś się nad tym, że mówisz „nie jestem w stanie dać sobie rady”
kiedy jesz zbyt wiele złego jedzenia, możesz mieć rację.
Wiele osób wkłada dużo pracy upewniając się, że nie przestaniemy jeść.
Nasz reporter zdrowotny odkrył, że to bardzo silnie chroniony sekret przemysłu,
który ma tylko jeden cel – jedzenie, któremu nie można się oprzeć.
Oni próbują zwiększyć swoje udziały w Twoim żołądku
i zwiększyć zysk jaki z tego powodu otrzymują.
Nie mogłam się ruszyć i wolałam raczej leżeć w łóżku jakbym była martwa.
Te firmy bazują na głębokiej, zaawansowanej i czystej nauce,
aby zrozumieć jak mogą uatrakcyjnić swoje jedzenie i stworzyć je bardziej atrakcyjnym dla nas.
Za tym wszystkim stoi nauka,
jogurt tak smakuje w Twoich ustach z jakiegoś konkretnego powodu.
Przemysł żywieniowy bada nawet połączenie między receptorami Twojego jeżyka,
a odpowiadającymi reakcjami chemicznymi w Twoim mózgu.
Rezultat to ostrożnie dobrana mieszanka soli, cukru, tłuszczu i innych substancji chemicznych,
doskonale zaprojektowana tak byś nie mógł zjeść tylko jednego.
Michael Moss poświęcił 4 lata na badanie nauki stojącej za przetworzonym jedzeniem.
Byłem zaskoczony jak wielu najlepszych naukowców pracuje w firmach w tym kraju.
To niesamowite jak wiele matematyki i nauki, analizy wstecznej
i energii oni wkładają w poszukiwania idealnych proporcji tłuszczu, soli i cukru,
by po zjedzeniu ich produktów czuć się tak dobrze.
W trakcie przeszukiwania baz danych dokumentów naukowych oraz patentów przemysłu spożywczego,
odsłaniał się ogrom nauki stojącej za inżynierią żywieniową.
Chemia, fizyka, biologią wszystkie razem pracowały na rzecz stworzenia jedzenia przynoszącego zysk.
Tutaj znajduję się opis ulepszacza smaku serowego bez sera.
Surowce bazowe do tego wykorzystane były tłuszczami i białkami co oznacza,
że zawartość drogiego sera mogła być zredukowana do minimum.
Oni potrafią odtworzyć reakcję chemiczną, która może mieć miejsce w Twoim języku lub aromat.
Mogą symulować smak, czegoś tak naprawdę bez zawartości prawdziwego produktu.
Bruce Bradley wie z pierwszej ręki co dzieje się w przemyśle spożywczym,
były kierownik w wielu dużych firmach spożywczych jest teraz pisarzem i krytykiem tej branży.
Było kilka sytuacji, kiedy czułem się niekomfortowo, a nawet źle z tym co robiłem.
Myślę, że ostatecznie to właśnie była jedna z przyczyn tego, dlaczego opuściłem przemysł spożywczy.
Widziałem problemy jakie występowały w miastach oraz problemy ze zdrowiem,
które narastały, głównie z powodu jedzenia, które spożywamy.
Było to dla mnie trudne, brać na siebie tyle odpowiedzialności za to co robiłem.
Przemysł spożywczy jest wysoce konkurencyjny i nastawiony na zyski.
Michael Moss brał udział w setkach wywiadów zanim skończył swoją książkę.
To było dla mnie jak praca detektywa, przeglądać tysiące stron wewnętrznych dokumentów naukowych,
prosić menadżerów i naukowców, aby odkryli przede mną sekrety tego jak to działa.
To co odkrył to, że przemysł spożywczy spoczywa na trzech filarach.
Sól, cukier i tłuszcz.
To trójca święta wysoko przetworzonego jedzenia,
kiedy oni znajdują idealną proporcję mówią, że
mają punkt rozkoszy dla cukru, usta wypełnione tłuszczem oraz smak soli,
oni wiedza jak stworzyć ich produkt nieodpartym.
Sól, cukier i tłuszcz nie występują razem w naturze.
Naukowcy coraz częściej dowodzą, że wysoko przetworzone jedzenie, może być uzależniające.
Mogę jeść to łyżeczką, albo ręką i myśleć “muszę przestać, muszę przestać”
i po prostu dalej to robię, nie zatrzymuje się.
Na imię Pat i jest uzależniona od jedzenia.
Byłam zdesperowana, kiedy byłam uzależniona od jedzenia i to było naprawdę niszczące,
czułam się bezsilna, zawstydzona i to było okropne.
Jej kuchnia to pole bitwy, a każdy posiłek to wyzwanie musi sobie przypominać,
że dla niej, nawet szczypta cukru, może spowodować, że wróci do tego co było wcześniej.
Widok jedzenia może to rozpocząć, reklamy jedzenia mogą to wyzwolić,
to jedzenie jest tak uzależniające, nawet wygląd jest uzależniający.
Jeżeli chodzi o uzależnionych od jedzenia, długo po tym jak jedzenie przestaje sprawiać nam przyjemność, długo po tym od kiedy jedzenie jest dla nas przykrością, my wciąż nie możemy przestać.
Co z tymi czipsami? To tylko jeden.
To staje się wdrukowane w umysł, przez co bardzo ciężko to pokonać.
Podczas, gdy przemysł nienawidzi słowa “uzależnienie” bardziej niż jakiegokolwiek innego,
badania pokazują, że kiedy osiągają oni idealną ilość tych 3 składników
sprawiają, że „odlatujemy”, biegamy po między sklepowymi półkami, jemy więcej,
więcej kupować, a firmy dzięki temu zarabiają więcej.
Francis Mcglown jest neurologiem,
jako element badań dla BBC włożył on brytyjskiego szefa kuchni do tomografu
i karmił go chili, każda kropla, która lądowała na języku
powodowała uwolnienie się w mózgu substancji chemicznych sprawiających dobre samopoczucie.
Konsekwencją tego słabego poziomu bólu, było wyzwalanie się naturalnych opioidów wewnątrz mózgu.
Francis Mcglown był jednym z pierwszych naukowców pracujących dla przemysłu żywieniowego,
spędził 10 lat, wykonując badania dla firmy UNILEVER,
jednej z największych na świecie firm zajmujących się przemysłem spożywczym.
Jako neurolog miałem możliwość wglądu w mechanizm preferencji dotyczących różnych rodzajów jedzenia.
Używając neurologii, Unilever doprowadził do artykułów np. o takim tytule “Jak lody łaskoczą Twój mózg”.
Tylko jedna łyżeczka aktywuję receptory szczęścia Twojego mózgu, co zostało odkryte podczas badań klinicznych.
Usta to kolejna część ciała, która fascynuję naukowców,
sposób w jaki jedzenie kruszy się pomiędzy zębami, siła nacisku szczęki, dźwięk chrupania.
Częściowo to hałas, wzmocniony tym, że Twoje szczęki łączą się z uchem
i naprawdę słyszysz to chrupanie dosyć głośno gdy gryziesz.
To także częściowo związane z umysłem, chrupanie przypomina Ci o tym, że jesz i kieruje tam Twoją uwagę.
Chris Looker jest konsultantem przemysłu żywieniowego, pomaga firmom wprowadzać produkty,
które on nazywa “mourish” (przymiotnik od słowa more – więcej) innymi słowy, takimi, które przekonają Cię, żebyś chciał więcej.
Oni chcą, żebyś zaraz po zjedzeniu jednego, masz sięgnąć po następny
i często osiągają to za pomocą bardzo intensywnego smaku,
który czujesz na początku języka, ten smak bardzo szybko mija
i zanim zdążysz opróżnić usta, znów smaku. który utraciłeś.
Kształt jedzenia również jest ważny,
czekolada nie powinna mieć ostrych krawędzi.
Chcemy, żeby czekolada była naprawdę wygodna, żeby była miłym, relaksującym doświadczeniem,
roztapianie jest naprawdę delikatnym doświadczeniem.
Ostre końce psuły by to doświadczenie i zmuszały jedzącego do pogryzienia zanim by się roztopiła.
Naukowcy żywieniowi wiedzą co zmusza mózg do zaprzestania jedzenia i nazywają to sytością sensoryczną.
Określenie to oznacza, że jeśli jedzenie ma jeden wyraźny smak,
będzie on dla nas bardzo przyjemny na początku, ale później zaczniemy się nim szybko męczyć.
Dlatego też firmy wkładają naprawdę wiele wysiłku w to,
żeby ich jedzenie było nie tylko pomieszane, ale naprawdę dobrze wymieszane.
Dlaczego nie możesz poprzestać jedzenia tylko na jednym?
Nazywa się to “Znikającą Gęstością Kaloryczną”
To co nazywamy tym określeniem odnosi się na przykład do Cheetosów,
które rozpuszczają się w Twoich ustach i mózg uznaje,
że kalorię zniknęły i zjesz znacznie więcej
zanim mózg wyśle Ci sygnał “Hej, zjadłeś wystarczająco”.
Witajcie w laboratorium badań nad zmysłami w Uniwersytecie Gwel.
Uczymy tutaj studentów jak tworzyć testy związane z odbieraniem zmysłów,
nauczamy ich podstaw tego jak robić badania dotyczące oceniania wartości sygnałów zmysłowych,
gdyż nie jest to tak proste jak jedzenie jedzenia.
Próbujemy różnych składników, żeby sprawdzić, które z nich są preferowane lub akceptowane przez ludzi.
W tym przypadku, różne poziomy sodu. Który Ci smakuje bardziej?
Wolę ten drugi, bardziej słony.
Bardziej słony? Tak bardziej słony.
Ponieważ te produkty muszą być w stanie wytrzymać na półce miesiącami,
wiele składników nie ma nic wspólnego ze smakiem,
ale są składnikami konserwującymi lub innymi substancjami chemicznymi,
które są odpowiedzialne za wygląd i strukturę,
a wiele z nich znane jako ulepszacze mają oszukać mózg,
by dać smak czegoś czego tam nie ma.
Ogromne ilości pieniędzy wydawane są na to, żeby wytworzyć produkty, które smakują i pachną realistycznie,
ale w rzeczywista ilość tych składników jest znikoma.
Ponieważ bez ulepszenia smaku, nikt by tego nie zjadł.
Smakowały by okropnie, po prostu wziąłbyś jednego i wypluł.
Jedna z firm wyprodukowała specjalną serię krakersów bez soli dla Michaela, żeby mógł ich spróbować.
Było to naprawdę okropne przeżycie,
normalnie mogę jeść Cheez-IT cały dzień bez przerwy,
bez soli nie mogłem ich nawet przełknąć.
Wycieczka po sklepie spożywczym pokazała nam, że coś się zmienia,
ciastka mają deklaracje o zdrowiu, czipsy są z pełnego ziarna i mają błonnik.
Jeśli przemysł spożywczy znajdzie sposób, żeby je rozreklamować i zarobić na nich pieniądze,
jestem pewien, że to zrobią, ale jeśli w długim okresie czasu,
ma to zmniejszyć ilość jedzenia jakie sprzedają, nie sądzę by poszli tą drogą.
Więc nawet jeśli mają mniej cukru, soli czy tłuszczu
zawierają prawdziwe owoce, wypiekane są z prawdziwych warzyw i tak wrócisz po więcej.
Przemysł żywieniowy zależy od tego.

System Operacyjny Umysłu / Mind OS

http://www.menspsychology.com/mindos

The Tortoise and Hare Quit the Rat Race: Fulfillment Through Brief Solution-Focused Psychoanalysis
http://www.amazon.co.uk/Tortoise-Hare-Quit-Race-Solution-Focused/dp/1410717623/ref=sr_1_7?ie=UTF8&qid=1408914886&sr=8-7&keywords=paul+dobransky

Mind OS – System Operacyjny Umysłu

Tytuł oryginalny: The Tortoise and Hare Quit the Rat Race: Fulfillment Through Brief Solution-Focused Psychoanalysis
Autor: Paul Dobransky 1999

Tłumaczenie: BladyMamut

Wstęp

Kiedy zaczynałem pracę w tej technologii dziesięć lat temu, nie miałem pojęcia, jak potężne będzie to narzędzie dla ludzi. Ja po prostu chciałem sprawić aby psychologia była łatwa i zrozumiała dla ludzi takich jak Ty oraz żebyś wiedział wszystko, co wiem na temat ludzkiego umysłu.
To co odkryłem z pomocą diagramów, to to, że niewidzialny świat psychologii, może dosłownie stać się widoczny, a cała starożytna mądrość i stare babskie opowieści jak „obraz wart jest tysiąca słów”, naprawdę były prawdziwe.
Ludzie płacą tysiące czy dziesiątki tysięcy za lata terapii słownej. Stało się dla mnie oczywiste, że czas potrzebny, aby zrozumieć wszystkie problemy biznesu, kariery, relacji i życia osobistego może być znacznie skrócony dzięki moim diagramom.
Odkąd firmy mogą być legalnie zdefiniowane prawnie jako „osoby”, wszystkie komponenty Systemu Operacyjnego Umysłu (Mind OS) i jego diagramy można stosować i używać zarówno do indywidualnego użytkownika jak i ogólnej działalności biznesowej.
Co więcej to to, że te schematy faktycznie tworzą mój opatentowany system rozwiązywania wszelkich społecznych, biznesowych, osobistych lub psychicznych dylematów oraz problemów, za pośrednictwem prostego sposobu analizowania go przy użyciu powszechnego laickiego języka.
Widzisz, jeśli naprawdę chcesz rozwinąć interes, najpierw trzeba rozwinąć(opanować) siebie, a następnie dowiedzieć się, jak prowadzić innych do rozwinięcia ich psychiki. Biznes składa się z indywidualności (jednostek), a jednostki są zbudowane z psychiki. Jeśli nie rozwiniesz(opanujesz) prostych elementów psychiki, to odkryjesz, że znalazłeś się w samym środku huraganu kultury biznesowej, psychologicznej ekonomicznej lub  politycznej.

Nawet jeśli nie prowadzisz działalności gospodarczej, również będziesz potrzebował  nauczyć się tego wszystkiego, pielęgnować dla własnego życiowego interesu, bo Twoje nazwisko jest marką.

Jest to nowa technologia nigdy nie widziana wcześniej i chcę się z wami nią podzielić za ułamek kosztów leczenia, konsultacji ekspertów, czy wszystkich innych „produktów” od dobrej nauki do reklamowym sztuczek.

System Operacyjny Umysłu jest zsyntetyzowany z idei formalnie znany jako:
psychoterapii psychodynamicznej, analizy transakcyjnej, psychoanalizy, relacji obiektów, terapii poznawczo-behawioralnej, dialektycznej terapii behawioralnej, psychologii pozytywnej, terapii interpersonalnej, terapii grupowej, terapii skoncentrowanej na rozwiązania, programowanie neurolingwistyczne , psychoterapii Junga i Równowagii Nasha oraz z założeniami teorii gier oraz wielu innych.

System Operacyjny Umysłu to system operacyjny ludzkiego umysłu i po prostu jest tym co nam nazwa mówi. Jest to fundament, na którym zestaw informacji z każdej dziedziny ludzkiego życia może działać, podobnie jak programy uruchamiane w systemie operacyjnym komputera. Jednak, jak wiadomo, program może być cudownie przydatny, praktyczny i użyteczny na tyle na ile system operacyjny może działać.

System Operacyjny Umysłu (SO Umysłu) – jest następną generacją samopomocy i jest jednocześnie tym, co niektórzy nazywają „Świętym Graalem” teorii psychologii. Jest to tylko kompleksowe ujednolicenie teorii i systemu, zsyntetyzowane z wszystkich byłych szkół teorii psychologii i samopomocy. Jako takie, integruje tylko najlepsze z najlepszych i sprawia, że razem pracują na wyższym poziomie przydatności do życia.

Używa języka potocznego który dobrze znasz – słów takich jak „stres”, „zaniechanie” i „poczucie własnej wartości” i wykorzystuje diagramy, aby oszczędzać i skrystalizować jasne zrozumienie.
Chcę rozpocząć epidemie osobistego samo wzmacniania się.
Wszystko zaczyna się od metafory dziecięcej opowieści zaktualizowanej do dzisiejszych problemów. Takiej którą daje Ci przewodnik dla początkujących w rozwiązywaniu każdego problemu z jakim można ewentualnie spotkać się w życiu twarzą w twarz.

The Tortoise and Hare Quit the Rat Race

ROZDZIAŁ I: Żółw i zając odeszli z wyścigu szczurów

„Co za tępa, powolna i ciężka istota, ten żółw” powiedział Zając.

„Może nie nudny, ale powolny i ciężki,  masz co do tego rację,” powiedział Szczur.

„A ty, szczurze”- powiedział zając, „Nie jesteś taki ciężki. Jesteś słabszy niż my. Nic szczególnego. Średnia waga i mądrość. Cienki i chudy szczurzy worek na szczurze kości. Bez skorupy która mogła by Cię zabezpieczyć tak jak żółwia, ani mięśni takich dużych jak moje które pozwalają się ścigać! ”

„Tylko dlatego, że szczur jest przeciętny,”- powiedział żółw „nie znaczy, że nie jest zdolny do wielkich rzeczy. To od niego zależy – żeby zdecydować robić rzeczy, które sprawiają, że będzie wielki – po prostu jak ktoś tak ciężki, jak ja.”

”Całkowicie się nie zgadzam” – powiedział Zając.

„Zobaczymy” – powiedział Żółw „będziemy biegli z Tobą razem o zakład.”

„Zgoda”- powiedział Zając, a potem zwrócił się do Lisa aby został sędzią.

Żółw, Zając i Szczur dyskutowali tak głośno, że tłum szczurów zebrał się, aby zobaczyć, o co chodzi w tym zamieszaniu. Wreszcie wystrzelił pistolet sygnalizujący start i Zając popędził daleko, daleko.

Szczur, zaskoczony szybkością z jaką Zając wyskoczył, po prostu zatrzymał się kilka kroków poza linią startu. „Co zrobić?”-  powiedział. „Mogę pokonać Żółwia, ale nigdy nie złapie Zająca! Mam lepsze rzeczy do roboty, jak kopanie wśród śmietników za łatwą nagrodą. I mogę skosztować ładny kawałek resztki mięsa lub chleba.”

Tymczasem Zająć w połowie biegu, położył się i zrobił sobie drzemkę.

„Nie ma problemu”-  Zając powiedział. „Założę się, że mogę pokonać żółwia, kiedy zechcę.”

Tymczasem Żółw biegł aż dotarł prawie na metę.

Zając obudził się za późno, aby zobaczyć Żółwia jak ten prawie przekracza metę. Biegł tak szybko, jak tylko mógł, ale Żółw wygrał przekraczając metę swoją kościstą szyją.

Tłum szczurów drapiąc się łapami po głowie, jak to możliwe żeby wyścig potoczył się tak źle? Ich własny brat opuścił wyścig zaraz po starcie, pozostając w cichej niepewności. Po tym wydarzeniu większość szczurów stwierdziła, aby w ogóle nigdy nie przekraczać linii startowej życia.

Zaczynamy nasze zrozumienie psychologii od nowej wersji tej bardzo starej bajki w konkretnym celu. Będąc na stażu psychiatrycznym, oniemiałem przez to jak literatura nauka była trudno zrozumiała dla zwykłych ludzi. Przecież jestem zwyczajnym człowiekiem, tak jak ty.

Odkryłem, że marnuje czas na tłumaczenie prawdziwego znaczenia literatury naukowej, często zwracałem się do poradników samo pomocy po trochę łatwiejszy i przyjemniejszy język. Ale wśród tych bestsellerów znalazłem braki prawdziwej nauki. Często w takich poradnikach zajmujących się samopomocą albo biznesem znajdują się po prostu opinie autora łącznie z anegdotami z życia które są nie do powtórzenia w realnym świecie. One po prostu nie wiele mi pomagały.

Wkrótce zdałem sobie sprawę, że byłoby dobrze, aby spróbować połączyć świat samo pomocy i nauki psychologii ze sobą w sposób, który jest zarówno łatwy do nauczenia, inspirujący, a także naukowo powtarzalny w rzeczywistym świecie czytelników.

Wyobrażałem sobie książkę którą można kupić lub seminarium które można było zobaczyć, a po nim już nigdy nie będziesz musiał kupować kolejnej części, a po tym jak się z tym zapoznasz, będzie kontynuowało pracę w Twoim życiu, zamiast blaknąć w pamięci.

Myślałem o opowieściach i metaforach, które wyjaśniają ludzkie warunki i przypadkiem znalazłem starą bajkę o Żółwiu i Zającu.

Kiedy myślałem o starej opowieści, zdałem sobie sprawę, że nie reprezentuje ona wszystkich ludzi, których znam, jako będących typem żółwia, albo zająca w realnym  życiu. W rzeczywistości, większość ludzi, których znałem w tym czasie mojego życia nie była, ani jednym, ani drugim.

Myślałem trochę więcej na ten temat i zrozumiałem, że brakowało w tej bajce jeszcze jednego zwierzęcia – szczura!

Zwierzęcia które było bierne, jak wszyscy ludzie, których znałem, w tym mnie.

Zwierzę, które jest zbyt bierne nawet żeby przyłączyć się do wyścigu po lepsze życie, podobnie jak ci z nas pochłonięci życiem które możemy złapać w „wyścigu szczurów” ludzie mówią o niczym i dochodzą donikąd.

Wkrótce znalazłem korelację pomiędzy tymi trzema zwierzętami, która ma sens z naukowego punktu widzenia.

Uczyliśmy się o osobistych granicach w klasach i przyszło mi do głowy, że Żółw w bajce ma ogromne osobiste granice – twarde przed zagrożeniami: nazywają ich „gruboskórnymi”, i jest w nich miejsce (granice) na wystawienie głowy i kończyn kiedy pojawi się coś dobrego zjedzenia lub poznania.

Zarówno Szczur i Zająć są „wrażliwsi” przez porównanie – łatwo przezwyciężają elementy natury w trakcie wyścigu.

Ale najgłębszą rzeczą w tej bajce było to, że zarówno Żółw i Zając przynajmniej spróbowali wziąć udział w wyścigu.

Więc potrzebny był Szczur, którzy nawet tego nie zrobił.

Wtedy wszyscy ludzie mogą być reprezentowani w bajce – każdy jest Zającem, Żółwiem, albo Szczurem w dowolnym momencie swojego życia.

Wszyscy pacjenci z depresją jakich widziałem, zauważyłem, że większość z nich ma coraz mniej i mniej energii, ąż do momentu kiedy przestaną już próbować, tak jak Szczur w mojej nowej bajce.

Często podawałem im leki aby dać im impuls wystarczający do ponownego chodzenia z normalną życiową energią.

Jednak widziałem tak wielu ludzi na antydepresantach, który wciąż nie byli zadowoleni i nie wzrastali w swoim życiu.

Często ci ludzie byli tylko na lekach bez terapii. Wtedy dotarło do mnie, że leki nie wystarczą, aby pomóc najbardziej przygnębionym ludziom wyjść nie tylko cierpienia do przetrwania, ale od cierpienia do wzrostu

Zacząłem stosować te pomysły w moim życiu, i zdałem sobie sprawę, że pierwszym kluczem do rozwiązania jakiego kolwiek problemu jest bycie aktywnym, a nie biernym. Aby „wyjść z wyścigu szczurów”.

Zarówno Żółw i Zając mieli przewagę nad Szczurem w tej kwestii.

Ale Zając też ma trudną wadę. Jest zbyt impulsywny.

Jak uczyłem się o naturze lęku podczas moich badaniach terapii behawioralnej, zdałem sobie sprawę, że impulsywność i unikanie zachowań są zarówno spowodowane przez jeden z poziomów lęku, a rządzony jest przez instynkt który wszyscy posiadamy, który nazywa walka lub ucieczka.

Wygląda to dla mnie tak, że zarówno Żółw i Szczur mają przewagę nad Zającem w ujarzmieniu tego instynktu w swoim życiu bez bycia sparaliżowanym przez lęk.

Więc którą postacią lepiej być? Zającem czy Szczurem? Okazuje się, że są jednakowo osłabieni w życiu i tylko Żółw ma dużą przewagę.

Szybko zrozumiałem, w mojej krótkiej bajce, co sprawia, że Żółw, Zając i Szczur różnią się od siebie, w podejmowaniu decyzji.

Żółw w nas chce podejmować konstruktywne decyzje, Zająć w nas jest skłonny do podejmowania destrukcyjnych decyzji, bazując na impulsywności – szybciej robiąc niż myśląc, robi coś zanim pomyśli.

I wreszcie Szczur w nas po prostu nie podejmuje w ogóle decyzji, jest kompletnie bierny.

Wszystko to dało mi do myślenia o tym, jak te trzy małe zwierzęta, które ścigają się wewnątrz nas żyją swoim własnym życiem

Każdy z nich ma swoje własne życie. Więc co jest „definicją życia”?

Decyzja! „Definicja życia”: Wzrost vs „Regresja”(cofanie się)

System 1-1

Pewnie znasz Ernest’a Hemingway’a, znany autor, który miał swoją definicję: „Życie jest tragedią”. I zobacz, co się z nim stało.

Być może tak samo jest z wokalistą Kurtem Cobainem, Michaelem Hutchencem, Judy Garland i Marilyn Monroe. Może oni mieli podobne „definicje życia”. A jednak kiedy obejrzysz Roberto Benini, reżysera „Życie jest piękne” możesz zauważyć to, jaki był z niego szczęśliwy facet, kiedy został zbesztany na rozdaniu Oscarów kiedy zaakceptował swoją nagrodę. Wszyscy tworzymy własne definicje życia. Ale jaka jedna definicja może nas wszystkich łączyć?

Biolodzy mają odpowiedź. Mówią, że „życie jest drażliwe”. Żywa istota jest zdefiniowana jako podmiot, na który wywierany jest stres środowiskowy, a to sprawia, że celowo następuje reakcja na stres. Oznacza to, że decyzja została podjęta. Dlatego jedyną wspólną rzeczą, jaką mają ze sobą wszystkie istoty żywe jest to, że podejmują one decyzje.

Nawet drzewa podejmują prymitywny rodzaj decyzji w odpowiedzi na środowisko – gałęzie rosną ku słońcu, nie w stronę cienia. Żaba decyduje się odskoczyć od drapieżnika. Za to skały nie podejmują decyzji, kiedy działa na nie środowisko, tylko siedzą tam gdzie są. Powaliło mnie to.

Szczur wewnątrz naszego charakteru, jest bierny, jest trochę mniej niż żywy. Co oznacza, że kiedy my ludzie jesteśmy bierni, nie żyjemy pełnią życia.

Głęboko w niezdecydowaniu depresji i uzależnieniu, osoba powie, że czuje się „trochę martwa, nie żyje w pełni”. Teraz już wiesz, dlaczego. Jest to po prostu dlatego, że przestali podejmować decyzje, jak Szczur i pozwalają na to, aby świat za nich to robił.

Nie bądź Szczurem. Wyjdź z wyścigu szczurów dzisiaj, przez podejmowanie decyzji. To jest twój najlepszy punkt wyjścia z problemu. Podejmij działanie, nawet jeśli oznacza to po prostu czytanie reszty tej książki.

System 1-2

Powyższy diagram wyjaśnia znaczenie decyzji w określaniu życia osoby, jako różnica od każdej innej.

Będąc biernym prowadzi nas to do „regresji”(cofania się) dojrzałości psychiki a w końcu do śmierci, przez depresję, albo nadużycia różnych substancji itp.

Każda decyzja powoduje rozwój osobisty. Strzałka „w górę” oznacza „rozwój”, a strzałka „w dół” oznacza „regresje” do mniejszej dojrzałości, a w końcu do śmierci. Dojrzałość jest życiem.

Więc Żółw i Zając rosną, przynajmniej Zając ma szanse uczyć się ze swoich błędów. Szczur pomału umiera.

 

Na szkoleniu z psychiatrii jest stosowany model, zwany biopsychospołeczny model.

Wszystko to oznacza to, że źródłem wszystkich problemów psychicznych pochodzą albo z biologii naszego mózgu, emocji zwanych psychiki, oraz z powodów społecznych, takich jak rozwód, bankructwo i tym podobne.

Wziąłem tę trzecią kategorię i po prostu nazwałem „stresem” w moim oryginalnym modelu. Stres wydaje się reprezentować każde zewnętrzne zagrożenie pochodzące ze środowiska i do tego jest prostym słowem które każdy rozumie.

W rzeczywistości, w systemie którego masz zamiar się nauczyć, używam słowa „stres” w znaczeniu „emocjonalna energia pochodząca z zewnątrz Twoich granic osobowości”

Więc możesz zacząć, widzieć, że jeśli nasze trzy zwierzęta brały by udział w wyścigu, zarówno Zając jak i Szczur są podatni na stres, z powodu ich cienkiej skóry, za to Żółw był dobrze wyposażony przeciwko stresowi ze swoją twardą skorupą.

Więc w której skórze zwierzęcia spędzasz najwięcej swojego czasu? Da Ci to wskazówkę w dekodowaniu Twojego indywidualnego stylu, wyzwań i rozwiązań jakie nadejdą. Zostawmy bajkę i zacznijmy uczyć się jak lepiej poznawać siebie i nasze problemy. Twój umysł jest jak komputer który tylko rozwiązuje problemy – czuje oraz posiada wolną wolę. Twój umysł jest Twoim jedynym atutem(własnością) która trwa.

ROZDZIAŁ II: Przyczyny Problemów w Psychice i Biznesie

System 2-1

Ten diagram wyjaśnia intymny związek między biologią (chemia mózgu), psychiką (czyjś sposób używania emocji) i stres (który pochodzi ze świata zewnętrznego). Również dobrze wyjaśnia rolę leków, psychoterapii, a osobiste podejmowanie decyzji w całkowitym uzdrowieniu psychologicznych problemów.
Pamiętaj, SO Umysłu (System Operacyjny Umysłu) to system operacyjny twojego umysłu, więc patrz(traktuj) na twoją biologia tak jak na twój „sprzęt”(„hardware”) mózgowy, twoja psychika jest jak „programy” w mózgu które instalowałeś w ciągu swojego życia, oraz stres jest jak problemy lub dane, które się są podłączone do komputera, którym jest twój umysł.
Tylko „użytkownik” komputera może zdecydować, jakie dane wprowadzić do komputera z którymi będzie miał do czynienia.
Stres przychodzi do nas ze świata zewnętrznego. Jest to negatywna energia emocjonalna w naszym środowisku. Jedynym lekarstwem na niego to podejmowanie decyzji o nim, co Szczurzy charakter w nas nie lubi tego robić.
Zdecyduj się myśleć o stresie inaczej, zostań w środowisku, ale użyj twardszego skóry przeciwko niemu, jak Żółw zrobił by to ze swoją skorupą, albo po prostu zdecyduj się zostawić go i wyjdź ze stresującego środowiska. Jeśli nie zdecydujesz się, co zrobić ze stresem w swoim życiu, pozostając w nim, prędzej czy później zacznie ranić psychikę.
Ludzie, którzy są(żyją) w stresujących warunkach wystarczająco długo, zaczynają charakterystycznych cech stresowych, stają się bardziej pesymistycznymi ludźmi. To tak, jakby ich „oprogramowanie”(„software”) zostało przeprogramowane aby być bardziej negatywnym, a zatem mniej wydajnym – bardziej topornym.
Jedynym sposobem rozwiązania tego problemu jest „przeprogramować” komputer za pomocą terapii i edukacji. Oczywiście istnieje wiele „programów naprawy oprogramowania” z którymi możesz pracować z twoim umysłem – z wieloma przydatnymi informacjami i trikami, a także naukowo przydatnych terapii. Ale, SO Umysłu nie jest tylko programem do „oprogramowania”(„software”), jest to „system operacyjny”, który może „uruchomić” inne programy. Prawdziwa teoria unifikacji w psychologii.
Co jeśli masz zainstalowany swoim umyśle toporny system operacyjny – coś starego, jak DOS lub Windows 95? Będziesz potrzebował coś nowszego – potrzebujesz terapii lub edukacji jako lekarstwo. Jeśli nie zmienisz swojego systemu operacyjnego z pomocą terapii lub edukacji, z czasem możesz odkryć, że twój pesymizm spowodowany stres utrzymuje się wystarczająco długo, żeby zacząć uszkadzać twój „sprzęt”, twoją BIOLOGIE mózgu. Wkrótce pojawi się niski poziom Serotoniny, na którą chemia mózgu odpowiada(reaguje), aby utrzymać cię z dala od depresji. Teraz terapia i edukacja nie jest na tyle potężna ponieważ masz uszkodzony „dysk twardy”.
Gdy biologia została dotknięta wpływem problemu, rzeczy są bardzo daleko od upośledzenia lub choroby. Jest to podobna sytuacja do załapania paskudnego wirusa komputerowego i nic nie robienia z nim.
Jeśli taka sytuacja w twoim systemie trwa wystarczająco długo, możesz zacząć rozpoznawać jak nie tylko twoje oprogramowanie nie działa tak dobrze jak wcześniej, teraz twój sprzęt komputerowy zaczyna zawodzić.
Jeśli twój sprzęt komputerowy zostanie wystarczająco zapaskudzony wirusem, może się to skończyć tym, że kupisz cały nowy komputer – oprogramowanie nie może rozwiązać problemu.
Jest to podobna sytuacja do uzyskania leku na stan psychiczny – zmienia to sprzęt (biochemie) naszego mózgu, zastępując go bardziej funkcjonalnym sprzętem.
Więc, jeśli ciągle masz to samo kiepskie oprogramowanie w swoim systemie operacyjnym, albo tego samego wirusa który kontynuuje szkodliwy wpływ na nowy sprzęt który właśnie zainstalowałeś.
To dlatego pojęcie stresu, psychiki i medycyny na problemy psychiatryczne, zwłaszcza w nastroju, są ” jedno kierunkowym interesem”.
Stres może zapaskudzić psychikę, a twoja zła psychika może zapaskudzić twoją chemie lub biologie mózgu. Co więcej naprawianie biologii twojego mózgu przy użyciu środków medycznych nie robi nic aby zmienić sposób w jaki działa psychika.
Medycyna z pewnością nic nie ma, aby poradzić sobie ze stresem. One(psychika i stres) nadal czekają na ciebie.
(W tym samym tonie, nadużywanie alkoholu i narkotyków nie rozwiąże stresów pojawiającego się w życiu, one po prostu zmienią to jak odczuwasz).
Jeśli dostane pocztą duży rachunek do zapłacenia, mogę czuć się zestresowany, a nawet wpaść w depresję z jego powodu.
Teraz, jeśli wziąłem jakiś lek, taki jak środek uspokajający, czułbym się inaczej i w lepszym nastroju.
Mogę wtedy stać się bierny jak Szczur i udawać jakby nic się nie stało, rachunek w ogóle do mnie nie dotarł.
Po wszystkim mam inne odczucia co do rachunku. Ale w przyszłym miesiącu dostane podwójny rachunek i będę dwukrotnie zestresowany.
Może weznę podwójną dawkę leku uspokajającego, odetchnę ahhhh .. . Poczuje się lepiej myśląc o rachunku.
Czy to oznacza, że stres został rozwiązany? NIE! Jedynym lekarstwem na ten stres jest decyzja o tym, aby „zapłacić rachunek”.
Więc możesz zacząć zauważać jak Szczur w nas może nas doprowadzić do uzależnienia i zaprzeczania przez bierną postawę w naszej psychice.
Częścią rozwiązania aby zawsze zachować zdrowie oraz w rozwiązywaniu wszelkich psychologicznych lub społecznych dylematów jest wzmocnienie naszej psychiki przed stresem w pierwszej kolejności, zanim dostanie się do naszego środka.
To samo odnosi się do działalności gospodarczej, ponieważ firma jest prawnie zdefiniowana jako osoba, z takimi samymi prawami jak osoba.
Firma ma wtedy właściwości fizyczne, wewnętrzny kapitał oraz „kulturę” psychologicznej grupy wewnątrz jego murów,
z wszystkimi pomysłami i zasadami, oraz misją i wizją, wspólnych wartości wśród pracowników i własności intelektualnej, historią firmy i duchem ludzkim, który definiuje indywidualności równie dobrze.
Oczywiście, firmy mają zewnętrzne zagrożenia lub stres z którym musi sie zmierzyć, oraz rynek na który wchodzi i próbuje rozwijać się. Więc widzisz, że SO Umysłu jednakowo można zastosować do grup osób lub przedsiębiorstw tak samo jak do pojedynczej osoby.
Teraz, widzisz „większy obraz”, w jaki sposób działasz w świecie, zacznijmy skupiać się na szczegółach twoich wewnętrznych częściach roboczych psychiki.

ROZDZIAŁ III:  Cztery proste rozwiązania na każdy problem psychiki i biznesu

Mam dla ciebie niespodziankę. To co dowiedzieliśmy się do tej pory, że my jesteśmy tymi, którzy definiują życie przez własne decyzje. Jakość naszego życia jest niczym innym niż suma całkowitą wszystkich decyzji, jakie do tej pory podjęliśmy.
Wszystko, co kiedykolwiek potrzebowaliśmy wiedzieć, to dokładnie to jakie są najlepsze opcje do korzystania z naszej wewnętrznej psychologii przeciwko stresowi.
Wszystko, co kiedykolwiek potrzebowaliśmy wiedzieć to, jak zaprogramować oprogramowanie komputera, wewnątrz nas, aby idealnie pasował do sytuacji, które pojawiają się na naszej drodze – żeby rozwiązywać życiowe problemy, najlepiej jak to tylko możliwe.
Weźmy tylko środkową część tego schematu, aby dowiedzieć się więcej:

System 3-1

Aby to zrobić, musimy znać wszystkie zawiłości psychologii wewnątrz nas.
Niespodzianką jest to, że są tylko cztery części robocze psychologii człowieka.
Opanuj je,a opanujesz wszelkie możliwe problemy, że pojawiające się na twojej drodze.

Cztery proste części ludzkiej psychologii – Cztery proste rozwiązania na każdy problem, to:
1. Granice personalne.
2. Emocjonalna energia – składająca się zarówno z pozytywnej energii nazywana również poczuciem własnej wartości oraz
negatywnej energii, takiej jak gniew lub lęk.
3. Intelekt – lub „dane” w nas, takie jak nasze przekonania, pomysły, wartości, historia,
wykształcenie i doświadczenie.
4. Podejmowanie decyzji – o którym rozpoczęliśmy się już uczyć.

Odpowiedź na wszelkie możliwe problemy w życiu lub firmie, pojawiające się na Twojej drodze istnieje w Tobie, to podciągnięcie jednej lub więcej z tych czterech części. To takie proste.
Możesz użyć tych czterech części siebie do rozwiązania indywidualnych, konkretnych problemów lub spojrzeć na kurs całego swojego życie i zdecydować gdzie chcesz iść.

Czy kiedykolwiek słyszałeś o jakiś badaniach dotyczących „śmierci i umierania”? Często opisują dwa rodzaje ludzi, którzy borykają się śmierć. Jeden rodzaj ludzi to Ci którzy boją się śmierci lub jest to dla nich gorzkie, ponure, czy rozczarowanie.
Druga grupa, mniejsza ilościowo część, będąca na łożu śmierci, czują się w porządku z tym co nadchodzi, w jakiś sposób są „zadowoleni”.
Ta grupa osób, zrobiła to wszystko co miała do zrobienia – założyła rodzinę, miała powodzenie w życiu, znalazła wiele miłości i spełnienia, w swoich późniejszych latach mieli wolność w podróżowaniu, odkrywania świata i przyczynić się do wspomagania następnych pokoleń. Jaka jest różnica między tymi dwoma rodzajami ludzi?
Ci, którzy są zadowoleni ze swojej misji w życiu wypełnili, osiągnęli coś, co nazywa trwałym spełnieniem.

Kiedy prowadzę seminaria, często pytam ludzi, aby podsumowali wszystko, czego naprawdę chcą w życiu. Co sądzisz większość ludzi mówi? Mówią, że „szczęście”. Ale czy kiedykolwiek poznałeś „szczęśliwą” osobę, dla której szczęście było czasowe lub ulotne, lub których życie się nie wniosło za wiele do wkładu w następne pokolenia? Ja tak.
Co jeszcze mówią, czego tak naprawdę chcą? Wielu mówi, „sukces”. Ale czy kiedykolwiek poznałeś osobę odnoszącą wiele sukcesów, która nie za bardzo była szczęśliwa? A co wszystkimi gwiazdami/celebrytami, których definicją życia było to, że jest to tragedia?

Są szczęśliwi ludzie, którzy nie odnoszą za wiele sukcesów lub twórczy w dawaniu następnemu pokoleniu, oraz ludzie sukcesu, którzy nie są bardzo szczęśliwi.
Mimo to, niektórzy ludzie na moich seminariach mówią, że chcą „wolności” przede wszystkim, jak Patrick Henry, mówiąc: „Daj mi wolność albo śmierć”, oni są zmęczeni wyścigiem szczurów.
Chcą więcej wolnego czasu i więcej swobody w robieniu tych wszystkich rzeczy, które nigdy nie mógł zrobić, będąc uwięziony w „złotych kajdankach”, to dziwna sytuacja, gdzie ludzie pracują dziewięćdziesiąt godzin w tygodniu, zarabiają dużo pieniędzy, ale są niewolnikami swoich zawodów/profesji.
Cóż ci ludzie także, myślą, że wolność jest wszystkim, co istnieje jako nagroda w życiu, ale czy kiedykolwiek zatrzymałeś się, aby pomyśleć jak „wolność” bezdomnej osoby odnosi do tego co chce robić. Albo niedawno rozwiedziona osoba, która była zdradzana i porzucona? Wolny, ale nie szczęśliwy lub odnoszący sukcesy.

Ludzkie istoty chcą tego wszystkiego w jednym pakiecie – błogosławieństwo i sukces i wolność. Słowo którego używam do połączenia tego wszystkiego to spełnienie

Wszyscy co jakiś czas czujemy ulotne chwile spełnienia i nazywamy je „szczytowym momentem” lub „szczytowym doświadczeniem „doświadczenia szczytowe”. Znam ludzi, których jedynym szczytowym momentem spełnienia w życiu było wygrać jeden mecz w szkole średniej, czy inni, których jedynym szczytowym momentem był ich dzień ślubu. Od tego czasu wszystko posuwało się w dół.
Myślę, że to, co ludzie naprawdę, NAPRAWDĘ chcą w życiu jest spełnienie, które trwa. Trwałe Spełnienie. I wiecie co? To jest dokładnie to, co ci ludzie zadowoleni z życia na swoich łożach śmierci znaleźli w pewnym momencie ich życia. Te osoby przełamały się i osiągnęły Trwałe Spełnienie, trwałe szczęście, sukces, i wolność.
Ich misja w życiu została osiągnięta, a Trwałe Spełnienie było ich nagrodą za rozwój solidnego charakteru podobnie jak Żółw w naszej oryginalnej bajce.
Musimy zacząć widzieć większy obraz, za pomocą … dobrych … obrazów.
POKARZĘ Ci psychikę zamiast mówić mgliście o niewidzialnych rzeczach.
Poniżej pokazane jest jak cztery części swojej psychiki prowadzą do części wynagrodzenia w życiu nazywanej
Trwałym Spełnieniem:
System 3-2

Możesz zobaczyć, jak rozpocząć naukę rozkładania wszystkich problemów życiowych aż do zaledwie czterech części – (1) kiedy mamy kłopoty z naszym szczęściem spowodowanym problemami, (2) brak sukcesu ze względu na problemy, (3) brak wolności ze względu na problemy, lub (4) brak trwałości lub prężności(odporności) przeciw problemom.
Ta ostatnia część problemu może być również sformułowana w kategoriach jakichkolwiek mglistych niejasnych słowach związanych z problemem. Numer (4) spowodowany jest przez problemy z twoimi granicami osobowości.

Rzeczy takie jak „słabość”, „przytłoczenie”, „bycie zestresowanym”, „nie w humorze”, lub inne niejasne pojęcie, które nie pasują do kategorii braku szczęścia , porażki lub poczucia uwięzienia, to wszystko problemy z granicami osobowości. Możesz również zobaczyć, jak opanowanie(doskonalenie) każdej z tych czterech części swojej psychiki może atakować i rozwiązać odpowiednią część problemu, oraz rozwój swoje życie w kierunku Trwałego Spełnienia w ogóle.
Widzisz, Trwałe Spełnienie jest ostatecznym rozwiązaniem jakiegokolwiek problemu w życiu. Ale, aby móc rozpocząć analizę problemów i swoje życie w ogóle, musimy nauczyć się podstawowych umiejętności, pewnego rodzaju zdolności do „bycia swoim własnym trenerem” w życiu tak, żeby nie trzeba było Ci jakiegoś zewnętrznego eksperta lub guru, który będzie Cię prowadził. Ta umiejętność nazywa Obserwacją Ego, oraz nauka i poznawanie tej umiejętności, na początek musimy dowiedzieć się, jak w naszym życiu działa czas.
Wszyscy mamy ograniczoną ilość tego materiału o nazwie CZAS. To jest jedyna rzecz, której nie możemy po prostu magicznie więcej stworzyć(dorobić). Zawsze możemy znaleźć więcej swobody przez porzucenie pracy bez perspektyw lub nieudanego małżeństwa, więcej energii emocjonalnej, łącząc się z nowymi znajomymi, lub zdobyć więcej intelektualnych pomysłów przez pójście do szkoły, ale czas jest materiałem o podwyższonej cenie. Można zauważyć, że w naszej bajce Szczur ma tendencje do marnowania go w sporych ilościach. Mam nadzieję, że Ty nie (jest to cel tej książki – zaoszczędzić Twój CZAS).
Co jeśli istnieje sposób, aby nieco zwiększyć ograniczoną ilość czasu, którą każdy z nas ma w swoim życiu?
JEST tylko jeden sposób, który daje nam WSZYSTKO co potrzebujemy do budowy, pracy, lub rozpoczęcia(zresetowania) naszego życia, rozwiązuje każdy i wszystkie problemy, który pojawi się na naszej drodze. Sposób myślenia(mindset) o obecnej chwili jest KROKIEM NUMER JEDEN w rozwiązywaniu problemów.

Spędzanie czasu: Wyjątkowość Teraźniejszości

Zobaczysz, jak wkrótce nauczysz się więcej szczegółów, czas jest to rodzaj „psychicznej waluty” którą wydajemy w życiu. Jest ograniczona ilość tej waluty i musimy ją wydać mądrze.
Cóż, jak się okazuje, są tylko trzy sposoby, w jaki wszyscy spędzają swój czas – w przeszłości, teraźniejszości lub przyszłości.
Czy kiedykolwiek prowadziłeś samochód do znanego Ci miejsca, jak praca, a po upływie określonej ilości czasu zauważyłeś, że po prostu dojechałeś bez większego myślenia o jeździe? Bez jakichkolwiek szczegółów z podróży? Jak się tam dostałeś bez świadomego decydowania o tym czy skręcić w tą czy w tą stronę? Jak ty spędzasz czas podczas takiej podróży?
Cóż, spędzasz go w przeszłości lub przyszłości, przeglądając przeszłość, lub marząc o przyszłości.
Możliwe, że zauważyłeś, że droga jaką masz do celu „stała się nawykiem”. Byłeś na autopilocie podczas trwania podróży.
Nie spędziłeś czasu w chwili obecnej(teraźniejszości) w trakcie podróży, czy też może nie zauważyłeś koloru nieba, tego że został otwarty nowy warzywniak, albo to, że jakiś stary samochód jechał za tobą prawie przez całą trasę.

Skoro już wiesz, że my wszyscy spędzamy czas Przeszłości Przyszłości i Teraźniejszości, czy zauważyłeś, że to jest jedna rzecz, którą MUSIMY wydać stale? Chociaż możemy oszczędzać naszą energię, lub wstrzymać się z wprowadzeniem pomysłów w użyciu, nie mamy wyboru, odnośnie czasu.
Więc, myślałeś może o czasie i naturze naszych decyzji?
Czy możesz podjąć decyzję W Przeszłości? Nie. Przeszłości już nie ma. Czy można podjąć decyzję W Przyszłości? Nie. Jeszcze jej nie ma. Możesz jedynie podjąć decyzję mentalnie w chwili obecnej.
Jeśli pamiętacie, że biolodzy określają żyjące istoty „podmiot, podejmuje, niezależne decyzje”, to tylko w teraźniejszości, ludzie są tak naprawdę żywi. Gdy ludzie myślami są w przeszłości lub w przyszłości, są „mniej żywi”.
Dlaczego? Kiedy nasz umysł jest w przeszłości lub przyszłości, jesteśmy na autopilocie, który jest stanem pozwalającym naszemu życiu działać na nawykach/przyzwyczajeniach, bezmyślnie nas kierującymi i często w sposób który nie jest w naszym najlepszym interesie.
Oczywiście to nie znaczy, że koncepcja wykorzystywania przeszłości lub przyszłości nie jest wartościowa. Potrzebujemy ich.
Co by nie było, musimy się uczyć się z historii naszej przeszłości oraz zaplanować i wyznaczyć sobie cele w przyszłości, aby uniknąć szkód i dążyć do najlepszego co możemy osiągnąć.
Jednak, gdy uczymy się z przeszłych lekcji lub planujemy na przyszłe wydarzenia w świadomy sposób, faktycznie robimy to w chwili obecnej.
To jest jedyny sposób, kiedy przeszłość i przyszłość mogą być dla nas cenne – z teraźniejszego punktu widzenia .

Nasz intelekt lub umysł, jest tym co wymyśla samo pojęcie przeszłości, jest nim to co nazywamy naszym Lewym-mózgiem (półkula mózgową) i przyszłość w tym co nazywamy naszym Prawym-mózgiem (prawą półkulą). Nieożywione rzeczy, jak skały nie mają pojęcia o czymś takim jak czas. Przeszłość jest tym co daje nam cenne pojęcie prawdopodobieństwa wystąpienia rzeczy/wydarzeń na podstawie przeszłości,
a przyszłość jest tym co daje nam pojęcie możliwości w oparciu o wiele naszych obecnych wyborów.
Czy kiedykolwiek „nie odrobiłeś lekcji” lub słyszałeś cytat, że
„Ci, którzy nie uczą się z historii są skazani na jej powtarzanie”?

Znam wielu ludzi, którzy nigdy nie zatrzymali się w teraźniejszości aby dokonać przeglądu swoich wcześniejszych relacji i ciągle randkują i biorą ślub z tym samym typem ludzi, tylko po to aby ponownie się rozwieść.
Znam także wielu ludzi którzy nigdy nie odłożyli grosza na emeryturę lub w prowadząc interes nigdy nie przejmowali się tym aby przeznaczyć jakiś budżet w kierunku badań i rozwoju lub programu kształcenia pracowników dla przyszłości firmy. Te życiowe błędy występują, ponieważ nie spędzamy wystarczająco dużo czasu w teraźniejszości.
Obecnie pojawiło się wiele książek o „mocy teraźniejszości”, oraz o uważności i medytacji, ale ja chcę, aby to pojęcie stało się praktyczne dla Ciebie. Dowiedzieliśmy się już, że decyzje mogą być dokonywane jedynie w chwili obecnej.
To oznacza, że ​​za każdym razem kiedy podjąłeś decyzję właśnie dodałeś sobie więcej życia.
Jesteś bardziej żywy gdy decydujesz na podstawie własnych upodobań.
Jest to pierwszy sposób, aby stać się obecnym w teraźniejszości. Jest kilka innych praktycznych rzeczy które możesz zrobić aby spędzać więcej czasu w teraźniejszości

Większość metod medytacji i modlitw są sposobami dostania się do mentalnej chwili obecnej.
Jednak można również odkryć, że podczas medytacji lub modlitwy rozpraszasz się lub zaczynasz marzyć(śnić na jawie) . Gdy tak się stanie, przechodzisz do myślenia w przeszłości lub w przyszłości.

Chciałbym powiedzieć o niektórych rzeczach, oprócz podejmowania decyzji, które mogą być wykonywane tylko w teraźniejszości.

System 3-3
Więc … DRUGIE, możesz podjąć działania tylko w teraźniejszości. Jest to niemożliwe, aby podjąć działania w przeszłości której już nie ma, ani w przyszłości, której jeszcze nie ma.

TRZECIE , można używać swoich pięciu zmysłów tylko w teraźniejszości. Nie możesz powąchać czegoś z przeszłości lub poczuć smak z przyszłości – przynajmniej nie prawdziwe, tak intensywnie jak można to zrobić w obecnej.

CZWARTE, intymność. Czy kiedykolwiek rozmawiałeś z przyjacielem, który był rozproszony, rozglądał się, a Ty próbowałeś/aś nawiązać z nim kontakt? Mówiłeś/aś, różne rzeczy, ale wydawało Ci się, że nie słuchał, oprócz czegoś w rodzaju, „Aha, huh.” Gdzie, w jakim czasie ta osoba była z którą próbowałeś się połączyć?

Cóż, Ty byłeś w teraźniejszości, ale on/oni rozmyślali o przeszłości lub przyszłości.

To prawdziwe uczucie połączenia nazywa intymnością może zdarzyć się tylko gdy dwie osoby są w mentalnej chwili obecnej.

Być może nie wiedziałeś, kiedyś jakieś trzydzieści lub więcej lat temu Amerykanie powszechnie, robili coś co napędzało ludzi do mentalnej chwili obecnej, które łączyło w sobie wszystkie działania powyżej: był to wspólny rodzinny posiłek.
Kiedy dzielisz z kimś posiłek, jest to intymność, decydując się na posiłek w konkretnym celu, podejmujesz działanie i używasz WSZYSTKICH PIĘCIU zmysłów.
To jedna z niewielu rzeczy, które robimy, oprócz seksu, który wykorzystuje dotyk, smak, zapach, wzrok i słuch.

No cóż jest jeszcze piąta i ostatnia rzecz która może być wykonana tylko w chwili obecnej i jest to jedna z najpotężniejszych zdobytych umiejętności ludzkich jaka istnieje.
Ta umiejętność jest tak istotna, że jest to jedyna rzecz, która pozwala ludziom na wzrost lub zmiany. Ta umiejętność nazywa się Obserwacją Ego.
Są to jedyne naukowe słowa jakie mam zamiar używać.

Obserwowanie Ego

Obserwowanie Ego to „zdolność do wyjścia poza siebie i spojrzenie na siebie z boku, dokonanie oceny, tego co robisz, nawet jak kontynuujesz życie na swój sposób” Jest to bardzo podobne do bycia swoim własnym „trenerem”, lub posiadanie siebie, jako własne psychiatrę, siedzącego na twoim ramieniu. Niektórzy nazywają ją „Oczami Umysłu” lub „Trzecim Okiem”.
Brak tej potęgi sprawia, że ​​ludzie ponoszą porażkę w życiu, gdzie wszyscy narzekają, że „ludzie nigdy się nie zmieniają” Cóż, nie mogą się zmienić bez Obserwacji Ego, ale mogą się zmienić gdyby mają tą umiejętność. Problemem jest to, że bardzo niewiele osób uprawia tą umiejętność w życiu.

W rzeczywistości brak tej umiejętności sprawia, że stajemy się „frajerami” dla innych, dla firm oraz reklam. Jeśli reklama w telewizji może uśpić cię i prowadzić do śnienia na jawie lub życzeń na przyszłość, to znaczy, że został skutecznie włączony Twój autopilot, czyż nie? A sama reklama przejęła kontrole nad twoim samolotem. Zostałeś łatwo zmanipulowany i kontrolowany przez innych, którzy nie mają w swoim planach jak najlepszego interesu dla Ciebie. Tylko ty sam możesz mieć dobre plany dla siebie oraz najlepszy w tym interes.

Na przykład, co gdybym kłócił się z inną osobą? Pewnie bym walczył, walczył, walczył. Jeśli używam Obserwacji Ego, mogę pomyśleć „Bolek, jestem zły.” Więc wciąż walczę, walczę, walczę i mówię do siebie podczas walki „Hej, czy mnie to gdzieś zaprowadzi” Dalej walczę, walczę, walczę i mówię do siebie: „Nie. To do niczego nie prowadzi.” I kończę. Koniec walki. Oszczędziłem energie. Rozwiązanie.
Co zrobić, jeśli nie mam umiejętności Obserwacji Ego? Cóż, prawdopodobnie walka może trwać do dzisiaj dzisiaj! Złość będzie budowana w sposób niekontrolowany na autopilocie, do tego zarówno ja, jak i osoba, z którą walcze będzie pokrzywdzona.

Obserwacja Ego: jedyna ludzka umiejętność, która pozwala na zmianę i rozwój.

System 3-4

Ten rysunek systemu operacyjnego umysłu przedstawia twoje własne Obserwujące siebie Ego w celu rozwiązania wszelkich problemów psychologicznych lub biznesowych. Zauważ, jak można jednocześnie obserwować otoczenie oraz siebie w nim, pamiętaj jaką masz osobowość i jakie zasoby posiadasz wewnątrz siebie, kiedy masz do czynienia z problemami pochodzącymi z otoczenia na swojej drodze.

Ten projekt systemu operacyjnego umysłu jest zintegrowany w naturalny sposób tworzy Obserwacje Ego ponieważ reprezentuje „ciebie” i „twoje funkcje”. W związku z tym można zastanawiać się jak twoja własna psychika funkcjonuje, nawet jeśli jest osłabiona. To pokazuje, „ciebie” patrzącego „siebie” zarówno jako obserwator z zewnątrz, a także jako uczestnik swoich własnych zachowań

Jest drugi ciekawy sposób, aby zrozumieć jak działa Obserwacja Ego.
Metafora: chodzenie do kina(na film).
Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się nad tym, co dokładnie sprawia, że ​​film dostaje Oscara? Co to sprawia? Większość krytyków filmowych powie, że film nagrodzony Oscarem daje lekcję oraz posiada głównego bohatera, którego ​​każdy z widzów mógłby widzieć się w jego butach.
Uniwersalny bohater. Cóż Żółw, Zająć i Szczur w nas wszystkich, to takie główne role, mieszkające w naszej psychologicznej osobowości. Mamy wybór w danej sytuacji w każdej sytuacji który z nich będziemy naśladować.

W kinie, na dużym ekranie, będąc na widowni patrzymy na obraz samego siebie. Jeżeli główny bohater jest uniwersalną postacią, on lub ona w nas. Kiedy oglądamy Forrest Gump wszyscy podłączamy się do niego, lub Gladiator, albo Erin Brockovich, właśnie staliśmy się naszym własnym Obserwatorem Ego „Ja obserwuje siebie”
Zauważysz, że na początku filmu pojawiają się ​​trudności o które martwimy się, związane z przeszłością lub przyszłością, ponieważ całkowicie zaangażowałeś/aś się w historie. Filmy nagradzane Oscarem zamykają cię w chwili obecnej jedynej ramie czasowej w której Obserwacja Ego może się zdarzyć.
To co rzeczywiście widzisz na ekranie to rozkładająca się potencjalna mapa drogowa do rozwoju własnego charakteru. Jak myślisz, dlaczego nazywają ich „charakter”postać?
Jak dobrze jest poczuć w kulminacyjnym momencie filmu kiedy wzrasta osobowość głównego bohatera. Zarówno Ty jak i bohater jesteście identyczni, z wyjątkiem tego, że tak naprawdę nie wykonałeś żadnej pracy żeby wzrosnąć – a postać na ekranie tak
.
Więc co robić? Jak rozwijać swoją osobowość aby była bardziej dojrzała i potężna w prawdziwym życiu? Będzie jak postać w wspaniałym filmie. To jest dokładnie to jak
potężna jest Obserwacja Ego. Jest jak dyrektor dyrektor filmu pretendującego do Oscara, twojego życia.
Czy mam już twoją uwagę?
Jeśli twój mózg działa podobnie jak komputer i masz prawo do użycia tego komputera do dopracowania każdego elementu historii swojego życia tak jak chcesz żeby było – kiedy chcesz rozwiązać każdy problem i pokonać każdą przeszkodę na swojej drodze – to potrzebujesz zaprogramować ten komputer. Obserwacja Ego jest niczym innym niż ekranem komputera, na którym programujesz.

Co jeśli Twój komputer nie miałby ekranu i starałbyś się coś zrobić po prostu klikając w klawisze, nie wiedząc, co jest rejestrowane w systemie? To byłoby tak jak życie bez Obserwcji Ego. Ale kiedy masz umiejętność Obserwacji Ego, masz ekran, na którym malujesz swój film – im więcej ćwiczysz, tym większy staje się ekran. Jeśli chcesz możesz dać sobie wielki 65 calowy ekran aby na nim pracować.

Tak więc czas ucieka, czekając jak Szczur aby życie przyszło do Ciebie. Kiedyś nadejdzie śmierć. Twoja. Jaką chcesz mieć historię swojego życia, jak chcesz ją zakończyć ? Tragedią? Czy zwycięstwem?

Pamiętaj o badaniach na temat śmierci i umierania, które ujawniają ciekawy podział u ludzi – dwie mentalności które pojawiają się na łożu śmierci (Można powiedzieć to samo odnośnie umierającej kariery lub firmy na skraju upadłości).

Jeden typ osób jest w porządku z myślą że życie się kończy. Czują, że „zrobili wszystko”, mieli dzieci, rozwineli i przekazali firmę następnemu pokoleniu. Są w zgodzie ze śmiercią i nie boją się za bardzo. Film ich życia był tak doskonały, jak mógł być dla nich, z wspaniałą kulminacją w latach zmierzchu.

Drugi typ jest bardziej powszechny, to Ci którzy będąc blisko końca swojego życia, boją lub są zgorzkniali z tego powodu. Jest tak wiele tego czego nie zrobili, tak wiele im brakowało, a tak wiele ubolewania nad rzeczami które mogli zrobić w zamian. Film ich życia był tragedią lub po prostu zawodem pod koniec. Na pewno nie był Oscarowego kalibru.

Jaka była różnica między tymi dwoma rodzajami ludzi pod koniec ich życia?

Pierwszy typ osób osiągnął Trwałe Spełnienie, a drugi nie. Trwałe Spełnienie jest ostatecznym celem w każdym życiu, szczytową nagrodą za rozwój osobowości i rozwiązywanie każdego problemu jakie życie lub firma mogła zaoferować.

Jest to czas w którym rozpoczęliśmy naukę o szczegółach czterech części naszej psychiki – nasze wewnętrzne zasoby – oraz jak opanowanie tych czterech głównych części prowadzi bezpośrednio do czterech części Trwałego Spełnienia, do szczytu w swoim własnym filmie oraz zwycięstwo na koniec wyścigu między Szczurem, Zającem i Żółwiem w każdym z nas.

[ Dobrym materiałem z polskiego podwórka rozjaśniającym o co chodzi z Obserwacją Ego jest szkolenie Mateusza Grzesiaka  Ćwiczenie Mięśnia Świadomości – BladyMamut ]

CDN…

System Operacyjny Umysłu – rozdział 5