Posts Tagged ‘Soja’

W tym odcinku wybierzemy się do Łotwy i dowiemy się o wirusie, który można stosować w leczeniu raka, który potencjalnie może wyleczyć z tej choroby. Dowiemy się o niebezpieczeństwach związanych z genetycznie zmodyfikowanymi organizmami GMO oraz kodeksie żywnościowym CODEX Alimentarius.
W poprzednim odcinku niezbędnym krokiem numer jeden przedstawionym przez dr Veronique Desaulniers było “niech żywność będzie lekarstwem”. Dzisiejszy odcinek będzie pełen informacji na temat żywności i żywienia.

Prawda o raku – epizod 3 – napisy PL [RIGVIR, rakowe komórki macierzyste, wyciskane soki]

 

Dr Bita Badakshan: Jeden z problemów, jakie niesie za sobą chemia polega na tym, że kiedy pacjent przechodzi chemioterapię, krążące komórki nowotworowe, komórki rakowe, które powstają, kiedy pojawia się pierwszy guz, mogą mutować i stać się bardziej odporne na inne metody leczenia. Krążące komórki nowotworowe powstają z pierwszego guza, podobnie jak krążące komórki macierzyste guza nowotworowego. Te mogą stać się złymi komórkami, czyli komórkami rakowymi, ale niekoniecznie. Krążąca komórka nowotworowa również, obie będą pływać w organizmie. To z tego powodu, kiedy przechodzisz operację, chemię czy naświetlanie, atakując jeden obszar, nie pozbywasz się raka. Co się dzieje? W twoim organizmie pływają krążące komórki nowotworowe. Tych komórek wciąż przybywa. I co takiego robią? Wywołują przerzuty, nawroty i odległe przerzuty. To dlatego tak się dzieje. To dlatego pacjentka mówi, “Usunęłam obie piersi. Usunęłam je całe. Dlaczego rak pojawił się w innym miejscu?” Przyczyną są krążące komórki nowotworowe (CTC).

Dr Nalini Chilkov: Spośród znanych chińskich ziół można wyróżnić Huang Qin, czyli tarczycę bajkalską. Obecnie w Chinach – we współczesnym chińskim ziołolecznictwie – tarczyca bajkalska znajduje się w niemal każdej recepturze antynowotworowej. Zawiera bardzo wiele fitochemikaliów, a jednym z nich jest berberyna. Berberyna jest bardzo gorzka, a to stymuluje detoksykację. Może również kontrolować insulinę. Ponieważ napędza komórki nowotworowe i ze względu na to, że w Stanach Zjednoczonych ponad 40 procent ludzi choruje na cukrzycę lub ma stan przedcukrzycowy, insulina jest jedną z największych sił napędzających raka we współczesnej Ameryce. Poszukujemy zatem roślin i substancji chemicznych również o takim działaniu. Tarczyca bajkalska zawiera także bajkalinę, a bajkalina oraz wogonina, należące do grupy substancji chemicznych zwanych flawonolami, wyłączają rozwój rak i zapalenie, a włączają apoptozę i działają na komórki macierzyste. Widać zatem, że rośliny działają wielozadaniowo. Możemy dużo zdziałać  dysponując zaledwie kilkoma gatunkami roślin.

Lourdes Colon: Stosowanie perzu było jedną z najistotniejszych rzeczy, jakie robiłam w swojej walce z rakiem. Dowiedziałam się, że zawiera chlorofil bardzo podobny do krwi, że od krwi różni się tylko jednym składnikiem. My mamy żelazo, a perz magnez.

Dr Russell Blaylock: Widać to na przykład w badaniach nad białaczką. Wykazały one bez cienia wątpliwości, że szanse wyleczenie z białaczki są znacznie wyższe przy zastosowaniu kwercetyny. Większość przypadków białaczki jest na nią bardzo wrażliwa. Chłoniaki, wszystkie te substancje – kurkumina, kwercetyna, kwas elagowy, resveratrol – one wszystkie powstrzymują nowotworowe komórki macierzyste. I to jest właśnie interesujące na przykład w kurkuminie. Ona faktycznie zabija komórkę macierzystą – nowotworową komórkę macierzystą. Nie działa na normalne komórki macierzyste, a tylko na nowotworowe.

Dr Steve Klayman: Jednym z produktów, ku których zwróciłem się lata temu była herbata Essiac. Czytałem o aktywnej w latach 20-tych pielęgniarce z Kanady nazwiskiem Renee Caisse. Wielu spośród kierowanych do niej chorych na raka pacjentów usłyszało już wyrok śmierci. Ona podawała im herbatę o nazwie Essiac. E-S-S-I-A-C, herbata Essiac.

Dr Rob Verkerk: Rządy nie chcą, by ludzie wiedzieli o suplementach. Traktują je w dużej mierze tak, jak chcieliby traktować lekarstwa, więc jak tylko pojawia się jakiś suplement o działaniu leczniczym, zwłaszcza w Europie, natychmiast staje się nielegalny. Ponieważ, z definicji, zgodnie z Europejskim Kodeksem Medycznym, który opracowano w 1965 roku, aby chronić ludzi przed talidomidem, więc kodeks ten zasadniczo stanowił, że każdy środek o działaniu farmokologicznym należy określać jako lek. W myśl tego zapisu żywność pozostaje produktem, który konsumujemy, aby dostarczyć organizmowi energii, ale nie czymś, czego można używać w celach leczniczych.
A zatem żywność nie może być lekarstwem, co oczywiście pozostaje w sprzeczności z tym, co wiele setek lat temu mówił, przypuszczalnie mówił, nasz drogi przyjaciel Hipokrates. A więc tak, stoimy przed poważnymi wyzwaniami związanymi z dostawami żywności, jak również przyjmowaniem skoncentrowanych źródeł składników odżywczych. Obecnie, jeśli się spojrzy na dziewięć niezbędnych aminokwasów, nie istnieje jeden zatwierdzony plan ochrony zdrowia. Jeżeli sprzedajemy aminokwasy, choć są niezbędne do życia, nie wolno nam powiedzieć…

Dr Matthias Rath: W pierwszej połowie XX wieku aż dziewięć Nagród Nobla zostało przyznanych za badania nad witaminami mające udowodnić ich korzystny wpływ na zdrowie człowieka. W 1963 roku rząd niemiecki, pod naciskiem Bayer, utworzył Komitet w sprawie Kodeksu Żywności, którego celem było zagwarantowanie, że witaminy i korzyści z witamin dla zdrowia człowieka są eliminowane na całym świecie. Widzi więc pan, że to nie jest tak, że tylko pan i my rozmawiamy o raku. Tradycja zbrodni przeciw ludzkiemu zdrowiu liczy już sto lat. Jeżeli widzowie oglądający ten wywiad wezmą pod uwagę minione wydarzenia, łatwiej im będzie zrozumieć wiele spraw, o których będziemy dziś mówić.

Jeffrey Smith: Organizmy zmodyfikowane genetycznie – bierzesz geny z jednego gatunku i wprowadzasz je do DNA innego gatunku. Zmodyfikowanych genetycznie roślin uprawnych jest na rynku dziewięć, a ich najważniejsze cechy to odporność na herbicydy albo produkcja pestycydów.
Tak więc jeśli chodzi o odporność na herbicydy, soja Roundup Ready jest najpopularniejsza. Soja Roundup Ready, bawełna, rzepak, buraki cukrowe i lucerna. Wprowadza się do nich geny bakterii i fragmentów wirusa i tak dalej po to, żeby nie umarły – roślina nie umiera, kiedy się ją spryska herbicydami Roundup, które normalnie powodują śmierć roślin. Dzięki temu odchwaszczanie jest dla rolników łatwiejsze. Mogą po prostu spryskać rośliny uprawne i zabić wszystkie chwasty, ale nie rośliny uprawne Roundup Ready.
Inną popularną cechą uzyskaną na drodze modyfikacji genetycznej jest produkcja pestycydów. Bierze się gen z bakterii w glebie o nazwie Bacillus thuringiensis lub w skrócie Bt. Bierze się ten gen, który produkuje znany środek owadobójczy, i umieszcza w kukurydzy i bawełnie. Kiedy więc owad – określony gatunek owadów – próbuje ugryźć roślinę, uwalnia się toksyna, która rozrywa małe otworki w ściankach jego żołądka i owad umiera. A zatem spożywamy dziś środek owadobójczy, jak również rośliny uprawne Roundup. Spożywamy dwa rodzaje trucizn w tych genetycznie zmodyfikowanych roślinach uprawnych.

Ocean Robbins: Wszyscy jesteśmy uczestnikami zbiorowego eksperymentu. Jeżeli nie mieszkasz w jaskini albo sam nie uprawiasz całej zjadanej przez siebie żywności, z całą pewnością w którymś momencie spożyłeś pewną ilość organizmów zmodyfikowanych genetycznie. Znajdują się one tylko w pięciu podstawowych roślinach uprawnych, ale te rośliny są nadzwyczaj rozpowszechnione. Mówimy tu o kukurydzy, soi, rzepaku, burakach cukrowych, no i oczywiście o bawełnie, z nasion której produkuje się olej. Ale wśród składników używanych przez dosłownie wszystkie restauracje znajdują się produkty GMO. Tak więc prawdopodobnie każdy miał z nimi styczność, chyba że ktoś nigdy nie jada w restauracjach.
Wiemy z całą pewnością, że organizmy zmodyfikowane genetycznie prowadzą do ogromnego zwiększenia użycia Roundup zawierającego glifosat, który Światowa Organizacja Zdrowia ogłosiła właśnie jako prawdopodobny środek rakotwórczy. Wiemy na pewno, że GMO prowadzą do ogromnego zwiększenia użycia 2,4-D, czyli jednego z dwóch składników Czynnika Pomarańczowego, prawda? A ten z kolei powiązany jest z mnóstwem metabolicznych, zdrowotnych i neurologicznych dysfunkcji – bardzo licznymi wadami okołoporodowymi. Wiemy na pewno, że jeżeli spryskamy rośliny uprawne tymi środkami chemicznymi, będziemy później spożywać żywność, która dosłownie wchłonęła herbicydy, co nie ma precedensu w historii ludzkości. Ponieważ wcześniej było tak, że kiedy spryskiwało się nimi rośliny uprawne, rośliny te zawsze umierały.

Dr Kaspars Losans: RIGVIR® to żywy wirus – żywy i zamrożony po to, żeby pozostał żywy. Funkcjonuje jak żywy wirus, który odszukuje w ludzkim organizmie komórki rakowe i niszczy je.

Dr Ivars Kalvins: Jest tylko jeden lek na świecie, na rynku, żywy wirus RIGVIR – “RIG” od Rygi, RIGVIR. Został stworzony czy też odkryty przez profesor Ainę Muceniece i ustanowiony lub zatwierdzony przez łotewski odpowiedni amerykańskiej Agencji Żywności i Leków. Jest niezwykle skuteczny w leczeniu czerniaka, ale nie tylko. To ludzki wirus – wrodzony, niezmodyfikowany wirus. Głównym problemem w przypadku wszystkich wirusów jest mutacja. To jest wirus niemutujący.

Dr Ivars Kalvins: Jest co najmniej dziesięć takich rodzajów nowotworu, lokalizacji raka, w tym rak nerki, rak piersi, żołądka, płuc i wiele innych rodzajów, również rak prostaty, niezwykle powszechny u mężczyzn. Jednak w tej chwili RIGVIR jest oficjalnie zatwierdzony jedynie do leczenia czerniaka. Pomimo to widzimy, że ludzie, którzy mają inne rodzaje nowotworu, a leczą się z raka za pomocą tego wirusa, również mogą wrócić do zdrowia. To olbrzymi sukces.

Dr Elita Shapovalova: W przypadku pacjentów we wczesnym stadium czerniaka, którym podawany jest RIGVIR, wskaźnik przeżywalności wynosi 92 procent. W późniejszym stadium, jeżeli podaje się RIGVIR – 60 procent. Jeśli nie otrzymują wirsua RIGVIR, wskaźnik wynosi już tylko 9 procent. Nie istnieje chemioterapia, którą można stosować do leczenia czerniaka, a przynajmniej nie wynaleziono takiej. Na początku stosowaliśmy radioterapię. Później jednak została odrzucona. Nie mogliśmy jej stosować z tego względu, że niszczy system odpornościowy i bardzo trudno ją zwalczyć. Wracamy do chemioterapii – nic nam nie wiadomo o tym, żeby medycyna w dziedzinie chemioterapii leczyła czerniaka. Drugą negatywną właściwością chemioterapii jest to, że powoduje efekty uboczne, które po prostu niszczą system odpornościowy, obniżają jakość życia pacjenta i najzwyczajniej w świecie zmieniają całe jego życie.

Dr Jimenez: RIGVIR ma tę szczególną właściwość, że selektywnie atakuje komórki rakowe, pozostawiając normalne komórki nietknięte. To się nazywa tropizm komórek nowotworowych.

Dr Peteris Alberts: A wie pan kto pierwszy zastosował wirus w leczeniu człowieka? Ponownie pani Garklava. RIGVIR to wirus onkolityczny. Wirus infekuje komórkę nowotworową. Replikuje się w komórce nowotworowej i po prostu ją niszczy, rozsadza ją.

Dr Antonio Jimenez: To się nazywa rozpad komórek nowotworowych. Kiedy komórka rakowa pęka, wówczas te wirusy, które się podwoiły i zreplikowały w jej wnętrzu, przedostają się do innych komórek rakowych. Jedną z ciekawych rzeczy, Ty, dotyczących wiroterapii za pomocą wirusa RIGVIR jest to, że RIGVIR atakuje także nowotworowe komórki macierzyste. Wiemy, że nawet jeśli niektórzy widzowie tej serii filmów dokumentalnych przeszli chemioterapię bądź naświetlanie i lekarze stwierdzili, że są w remisji lub że zostali wyleczeni, istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że może nastąpić u nich nawrót. A zatem dzięki wiroterapii z wykorzystaniem wirusa RIGVIR możemy zaatakować te komórki macierzyste, które nie poddają się chemii ani naświetlaniu, a nawet mogą stać się bardziej agresywne w wyniku zastosowania chemii i naświetlania.

 

Rigvir Virotherapy
http://www.virotherapy.eu/rigvir.php

Co takiego jest w dzisiejszym jedzeniu, a czego nie było w przeszłości, że organizm traktuje je jako coś z czym trzeba walczyć? Czy roślina uznana przez Ministerstwo Środowiska jako pestycyd, wytwarzająca swój własny pestycyd może mieć korzystny wpływ na nasze zdrowie?

Historia przetwórstwa soi mogłaby stać się kanwą powieści sensacyjnej mówiącej o niezwykłych wynalazkach, wojnach handlowych, produkcji materiałów wybuchowych, czy też roli soi w gospodarce wojennej III Rzeszy Adolfa Hitlera. Z oleju sojowego Niemcy wytwarzali glicerynę – surowiec do produkcji nitrogliceryny (z 10 ton oleju powstawała 1 tona gliceryny), dzięki której można było wyposażyć Wehrmacht w tysiące ton bezdymnego prochu strzelniczego i dynamitu. Rozpowszechniona w Ameryce Południowej uprawa nasączonej środkami ochrony roślin soi GMO jest bezpośrednim zagrożeniem lasów Amazonii.

Z oleju sojowego Niemcy wytwarzali glicerynę - surowiec do produkcji nitrogliceryny (z 10 ton oleju powstawała 1 tona gliceryny), dzięki której można było wyposażyć Wehrmacht w tysiące ton bezdymnego prochu strzelniczego i dynamitu.
Z oleju sojowego Niemcy wytwarzali glicerynę – surowiec do produkcji nitrogliceryny (z 10 ton oleju powstawała 1 tona gliceryny), dzięki której można było wyposażyć Wehrmacht w tysiące ton bezdymnego prochu strzelniczego i dynamitu. 

Soja to roślina, która zrobiła błyskotliwą karierę w globalizującym się świecie – mleko sojowe uznano za pro-zdrowotną alternatywę do alergizującego mleka krowiego. Suche ziarna soi zawierają 34% białka i około 18% tłuszczu, z czego połowa to nienasycone kwasy tłuszczowe. Soja dostarcza również witamin i składników mineralnych. Spośród witamin na uwagę zasługuje dość duża zawartość witamin z grupy B. Jej odtłuszczone ziarno jest powszechnie stosowane jako pasza dla zwierząt. I, jak do tej pory sądzono, przetwory sojowe są cennym źródłem substancji odżywczych dla człowieka. Z takich przetworów chętnie korzystają wegetarianie i weganie, wielu ludzi zastępuje mięso w swej diecie właśnie soją.

To wszystko, to powszechnie znane fakty. Mniej znana jest jednak historia użycia soi jako produktu spożywczego oraz fakt używania jej w różnej postaci (lecytyny, izolatu białkowego, oleju) w 70% produktów spożywczych dostępnych na rynku – od pieczywa, lodów, odżywek dla niemowląt, aż po przetwory mięsne.

Historia przetwórstwa soi mogła by stać się kanwą powieści sensacyjnej mówiącej o niezwykłych wynalazkach, wojnach handlowych, produkcji materiałów wybuchowych, czy też roli soi w gospodarce wojennej III Rzeszy Adolfa Hitlera. Jeszcze sto lat temu główną przeszkodą w szerszym wykorzystaniu soi jako paszy dla zwierząt i produktu spożywczego, był zawarty w niej tłuszcz. Na początku XX wieku stosowano wypłukiwanie tego tłuszczu z ziarna przy użyciu rozpuszczalników: benzyny i benzenu, które pozostawiały silny odór, powodujący, że taka soja nie nadawała się do bezpośredniej konsumpcji dla ludzi. Jednak metodę tę stosowano w latach 20′ i 30′ na coraz większą skalę dla pozyskania oleju używanego później do produkcji margaryny.

Technologicznym liderem w stosowaniu tej technologii były przygotowujące się do wojny Niemcy, to właśnie olej sojowy miał zapewnić III Rzeszy możliwość zapewnienia zaopatrzenia ludności w margarynę, substytut deficytowego masła. Rok 1934 był w tej historii przełomowy – to właśnie wówczas Niemcy udostępniły Stanom Zjednoczonym zaawansowaną technologię oddzielania oleju od ziarna sojowego, co zapoczątkowało prawdziwy „sojowy boom” w USA. Dla Niemiec rozwinięcie tej technologii miało niezwykłe znaczenie przede wszystkim jednak ze względów militarnych – III Rzesza potrzebowała środków do podbicia świata, a olej sojowy stał się doskonałym surowcem do produkcji prochu strzelniczego i materiałów wybuchowych (dynamitu) na ogromną skalę. Z oleju sojowego Niemcy wytwarzali glicerynę – surowiec do produkcji nitrogliceryny (z 10 ton oleju powstawała 1 tona gliceryny), dzięki której można było wyposażyć Wehrmacht w tysiące ton bezdymnego prochu strzelniczego i dynamitu. Po wybuchu wojny również w Anglii cena gliceryny poszybowała w górę ustalając się na poziomie pięciokrotnie wyższym od przedwojennego.

Obecnie surowy olej sojowy powstaje w wyniku procesu ekstrakcji chemicznej rozdrobnionych ziaren soi z udziałem rozpuszczalnika, którym najczęściej jest produkt rafinacji ropy naftowej – heksan. Producenci oleju sojowego nie chwalą się tym, iż stosują w tym procesie produkty petrochemiczne. Również fakt, iż większość soi na świecie jest w chwili obecnej modyfikowana genetycznie jest najczęściej dyskretnie przemilczana na etykietach produktów spożywczych. Produkowana z nasion soi lecytyna, jest kluczowym polepszaczem w produkcji piekarniczej, ponieważ pomaga łączyć składniki wyrobów piekarniczych. Jednak na opakowaniach wyrobów czekoladowych czy ciast najczęściej wymienia się lecytynę zamiast soi i to bez podawania czy jest to produkt soi GMO. Podobnie stosowany w sałatkach czy majonezach olej sojowy jest masowo używany w sosach sałatkowych i olejach jadalnych, jednak na etykietach tych produktów będzie jedynie wymieniony olej roślinny, a nie sojowy. W rezultacie konsumenci niemieccy stali się tak nieufni i wyczuleni na obecność soi GMO w żywności, że najbardziej szanowani niemieccy producenci marcepanów i czekolady całkowicie zrezygnowali z użycia lecytyny, by nie narażać się na podejrzliwość konsumentów.

To jednak nie lecytyna stała się głównym tematem sojowych kontrowersji – rolę tę odegrały tzw. izoflawony. Należą one do tzw. estrogenów roślinnych (fitoestrogenów) – izoflawonów. Są to związki chemiczne występujących w roślinach, spełniających rolę przeciwutleniaczy, naturalnych insektycydów czy fungicydów. Amerykański przemysł sojowy wydaje rocznie 80 mln dolarów na promocję soi GMO na całym świecie. Według amerykańskich producentów soi, ze względu na to, że budowa molekularna sojowego izoflawonu zbliżona jest do hormonu ludzkiego estrogenu, może więc łączyć się w tkance z receptorami tego hormonu znacznie obniżając możliwość zachorowań na raka piersi. W tekstach reklamowych produktów sojowych czytamy, że fitoestrogeny w dużych ilościach zmniejszają objawy zespołu klimakterycznego, izoflawony zmniejszają ryzyko chorób układu krwionośnego, zwłaszcza choroby wieńcowej serca i miażdżycy naczyń krwionośnych.

Z kolei według opublikowanego w 2000 r. raportu brytyjskich endokrynologów, nie należy stosować mleka sojowego u dzieci, nawet jeżeli mają one uczulenie na mleko krowie. Dlaczego? Właśnie ze względu na fitoestrogeny – substancje o silnym działaniu hormonalnym, mogące zaburzać rozwój dziecka. Wskazano również na inny istotny fakt – stosowana od wieków w Chinach i Japonii fermentacja soi zmniejsza poziom izoflawonów 2-3 krotnie w odróżnieniu od współczesnych, zachodnich, producentów przetworów sojowych, którzy uznają wysoki poziom hormonów roślinnych za atut. Takie silne działanie hormonalne zachodnich przetworów sojowych szczególnie wzbudza wątpliwości w przypadku żywności dla dzieci, ale nie tylko – grupą szczególnego ryzyka są osoby z dolegliwościami tarczycy oraz kobiety z nowotworami piersi zależnymi od estrogenów.
Profesor Richard Sharpe z Uniwersytetu w Edynburgu od pięciu dekad zajmuje się problemem płodności u mężczyzn. Jego program badawczy dotyczący wpływu konsumpcji mleka sojowego na zdrowie młodych samców małp wykazał, że soja zaburza również poziom męskiego hormonu – testosteronu. Z kolei Sue Dibb, ekspert brytyjskiej Narodowej Rady Konsumenckiej mówi: – Martwi mnie fakt, iż wielki przemysł sojowy i wytwórcy dodatków do żywności lansują soję jako „zdrową żywność”. Powinniśmy tu być o wiele bardziej ostrożni -.

 

http://marekkryda.natemat.pl/59893,soja-od-niespelnionej-nadziei-iii-rzeszy-do-meskiej-bezplodnosci