Posts Tagged ‘Zrzucanie wagi’

Przestań Stawiać Sobie Bzdurne Cele Fitnessowe

Co to jest? Dźwięk jest do bani w moim wideo,  to pewnie o to chodzi, ponieważ mikrofon jest tutaj, a jeśli ja mówię z tego miejsca, nikt mnie nie słyszy. Jak również dlatego, że zawsze kiedy mówię, czy to jest w sytuacji z osobą,  czy gdy przemawiam do grupy, słowa idą w eter. Nie będzie to zrobione drugi raz w sposób, w jaki zostało to przeprowadzone za pierwszym razem. Tak więc zależnie od określonego poziomie entuzjazmu  lub poziomu kontaktu jaki złapię z ludźmi za każdym razem jest zupełnie inaczej. Tak więc spróbujemy nagrać co najmniej drugą część.

Po raz pierwszy zrobiłem to kiedyś o 10 rano. Dosłownie robiłem notatki na kawałkach papieru i wypisałem to wszystko. A potem w swojej głowie próbowałem wymyślić jak połączyć to wszystko razem, żeby miało sens. Jak Mariah zapytała… kiedy mówiłem o „byciu w ćwierć drogi”, „o czym ty do cholery mówisz?” Ale później stało się to dla niej jasne,  a to wszystko co się liczy.

Tak więc to jest, powiedziałbym: jak nie ustanawiać bzdurnych celów, pewnie macie takie. Wszystko zaczyna się od celu. Pojedyncze cele są ważne, ale wszystkie razem powinny być spójną częścią większego celu. Chcę przez to powiedzieć, że jeśli postawisz sobie cel,  żeby wyglądać  w konkretny sposób, nosić określony rozmiar ubrań albo osiągnąć  określoną wagę to jest to bzdurny cel, z wielu powodów. Możecie to osiągnąć, jednocześnie nie będąc zdrowym. Czyli możecie osiągnąć ten rozmiar ubrania, zobaczyć w końcu wagę jaką chcecie, wyglądać jak chcecie bez zdrowego jedzenia, bez ćwiczeń  kardio, nawet bez intensywnych treningów, zgadza się?

Weźmy jako przykład modelkę. Jak dużo ćwiczeń wykonuje modelka? Pomyślmy o Kate Moss, modelce roku 1995. Zero, one wykonują zero ćwiczeń. Noszą rozmiar zero w ogóle nie ćwicząc. W ich umysłach, usprawiedliwienie tego co próbują osiągnąć to wszystko powierzchowne bzdury. Czyli jeśli będą tak wyglądać, to dostanę tę pracę, będę podziwiana przez ludzi. A to jest bzdura, bo… Jaka jest dieta Kate Moss? Głównie seler i kokaina stanowiła dietę Kate Moss. Seler i kokaina.

Powiedzcie mi więc, czy chcielibyście aby wasz cel był choć trochę bliski jej celowi, żeby wyglądać tak jak ona wyglądała? Oczywiście przykład był ekstremalny z drugiej strony spektrum. Wróćmy do normalnej osoby, prowadzącej proste codzienne życie. Jeśli masz właśnie takie same cele, problem z nimi jest taki że niekoniecznie idą w parze z prowadzeniem jakiegokolwiek rodzaju zdrowego stylu życia żeby je osiągnąć. Kiedy przychodziliście tu na początku, mówiliście coś w rodzaju: chcę wyglądać w taki sposób, chcę ważyć tyle i tyle, albo żeby zainteresować tego gościa, nieważne…

Zakładamy, że osiągacie to, osiągacie to nagle, mieścicie się w końcu w rozmiar 2, czy jakiś inny. Nie znam damskich rozmiarów. Dla mnie będzie to rozmiar 30, myślę że chyba większość gości chciało by się w taki mieścić.

Osiągacie więc ten rozmiar i ostatecznie co się dzieje kiedy to osiągnięcie: Jestem w tym miejscu więc mogę poeksperymentować. Tak więc mieszczę się w konkretny rozmiar, ważę ile chciałem, wiec teraz poeksperymentuję. Chodzi mi o to co poświęciłem, żeby to osiągnąć i co mogę  odzyskać jednocześnie pozostając z osiągniętym wynikiem.

Zaprzestałem napoi wyskokowych,  przestałem jeść śmieciowe jedzenie, przestałem obżerać się w Święta, zrezygnowałem z tylu rzeczy. W Twojej głowie wszystkie te rzeczy postrzegane są jako strata. To te straty pozwoliły dotrzeć Wam w to miejsce. Teraz więc chodzi o to jak utrzymam rozmiar 2,  czy jakąkolwiek pożądaną przeze mnie wagę oraz jak zrównoważę niektóre straty  przez wprowadzenie ich z powrotem.

Tak więc w piątek możesz wybrać się z przyjaciółmi coś wypić. W poniedziałek wchodzisz na wagę,  widzisz że nie wpłynęło to na ciebie. Wciąż masz rozmiar 2, wciąż się w niego mieścisz. Więc nic się nie stało. Kolejny tydzień: robisz to samo,  to był długi tydzień i wypijasz kilka kieliszków wina. A jeśli wszyscy jedzą ciasto ta ja też je zjem, to nic takiego.  Wezmę tylko mały kawałek. Kogo to obchodzi. Znowu przychodzi poniedziałek, nie wpłynęło to za bardzo na waszą wagę i wciąż jeszcze jesteś w rozmiarze 2.

W drugim tygodniu dopadło was uzależnienie od jedzenia. A u większości właściwie powróciło. Wróciłeś do jedzenia kompulsywnego [w niekontrolowany sposób], sam regulujesz to na co jesteś podatny. Na poziomie naukowym to co się stało to,  przestawiłeś swoje ciało ze stanu anabolicznego – w którym spalany jest tłuszczy i budowane są mięśnie – czyli to co zapewniło ci estetyczny wygląd, twój wymarzony estetyczny cel i włączyłeś przełącznik.

Teraz spalam mięśnie i kumuluję tłuszcz, ale w swojej głowie myślisz, że nic się nie stało ponieważ były to dwa pojedyncze „wypadki”  i może być ich więcej, bo są małe i nie mają wielkiego znaczenia. Tak więc w tygodniu drugim nie tylko załatwiłeś sobie  uzależnienie od jedzenia, to jeszcze jesteś pełen złudzeń. Jesteś daleko od rzeczywistości i straciłeś z nią kontakt. Więc jeśli teraz stajesz się uzależniony i nie masz poczucia rzeczywistości, to co do cholery stanie się w tygodniu trzecim? Czy nagle wrócisz do zachowań dzięki którym osiągnąłeś upragniony rozmiar 2?

Dlaczego miałbyś wracać skoro masz urojenia. Żyjesz w rzeczywistości, której nie dostrzegasz, żyjesz gdzieś tam, w chmurach. W związku z tym, w tygodniu trzecim pozwalacie sobie na trochę więcej. No dobra… kilka kilo mi przybyło, ale wciąż mieszczę się  w te spodnie. Czyli nic wielkiego się nie stało.

Jeśli będziesz to kontynuować, bo wydaje ci się, że możesz zacząć nadrabiać to co straciłeś, to za sześć lub osiem tygodni znowu przybierzesz na wadze, wtedy już nie możesz powiedzieć, że to woda zatrzymała się w organizmie, bo nie ćwiczyłem kardio dzisiaj, bo się starzeje, albo jestem jeszcze młody,  albo że się nie wyspałem i inne takie wymówki.

Teraz jest to widoczne i możesz to obserwować w każdym tygodniu. To jest to co widać gdy stajesz na wadze. Określona waga nie  jest dobrym celem z kilku powodów, ale głównie nie jest nim dlatego, że nie odnosi się to do ludzi w formie.

Innym powodem, dla którego nigdy nie powinniście sugerować się wagą to to, iż ta osoba nie przejmowała się swoją dietą, ani niczym innym przez  całe tygodnie, ale wciąż utrzymała założony cel. Na wadze. Więc czy waga jest dobrym przykładem  przestrzegania przez nią zasad programu w tym momencie?

Nie. Taki ktoś nie postępował właściwie.

Waga nie ma nic wspólnego z tym co ta osoba powinna osiągnąć, przykro mi.  Jaki jest więc właściwy sposób osiągnięcia tego?  To powinno być następne pytanie.

Przejdziemy teraz do tego procesu, który rozpoczynamy lub zaczynamy od nowa. W tym miejscu muszę przestrzec przed zaczynaniem od nowa. Ludzie nie powinni za często zaczynać od nowa i ludzie nie powinni… Jak ja tego nie cierpię, oto czego nienawidzę.

„W poniedziałek jest nowy dzień, w tym tygodniu mi się uda.”

Nie znoszę tego, bo tylko wydaje wam się, że możecie znowu zacząć w poniedziałek i że dacie radę na pewno. A to nie jest prawda. Nie możesz zaczynać w nieskończoność, bo to tak nie działa.

Nie mamy takich zdolności, żeby wymazać do czysta naszą przeszłość i wyznaczyć nowy punkt startowy. To nie działa. To nie jest rozpoczynanie, ale wciąż kontynuacja.

Nawet jeśli nie dawaliście rady od roku, to kontynuujecie coś, nie zaczynacie od nowa. A zgadnijcie dlaczego. Ten cały rok błędów to lekcje jakie możecie wykorzystać, aby teraz naprawdę pójść do przodu.

Zapominanie o tych nauczkach to błąd. Były użyteczne, miały swój sens, udowodniliście sobie czego nie możecie robić.

Teraz, druga część, to powrócić do rzeczywistości,  odstawić złudzenia i zacząć iść do przodu.

Oto plan jaki mam w swojej głowie, dla każdej osoby, która zaczyna u nas klubie Spartan. Będzie różny dla zdrowych ludzi, nie wiem czy inny trener przykłada do tego tak dużą wagę. Więc, chcemy mieć postęp liniowy, zawsze chcemy iść do przodu i robić postępy, tak więc mamy pewne cele.  Te cele powinny łączyć się w całość, czyli nie być bzdurnymi celami.

Powinny być takie same dla każdego.  Ale może ja nie chcę robić tego co ta osoba. Nie masz wyboru.  Albo posuwasz się do przodu albo się cofasz. Jeśli jeszcze tego sobie nie przetłumaczyłeś, to daj sobie więcej czasu, w końcu zrozumiesz. Albo idziesz do przodu, albo w tył.  Jeśli mówimy o kształtowaniu twego ciała, nie możesz robić dwóch rzeczy jednocześnie,  to tak nie działa.

Tak więc krok pierwszy to proces uczenia się. Na przykład zostajecie skonfrontowani z jakąś nową informacją, jesteśmy w tym procesie. To co pozwala wam na osiąganie kolejnych kroków jako celów to zdrowie i długowieczność.

Jest to dobry cel bo nie da się spartaczyć zdrowia i długowieczności.

Jeśli celem jest zmieścić się w rozmiar 2, to możesz wiele spartaczyć mając taki cel.

Jeśli celem jest zdrowie i długowieczność to nie ma tu miejsca na pomyłki.

Te błędy, które będziecie powtarzać znowu, z powodu strat, które ponieśliście, będą dalej szkodziły waszemu zdrowiu i długowieczności. Może nie zaszkodzą waszemu rozmiarowi 2, ale szkodzą zdrowiu i długowieczności.

Tak więc, jeśli przejdziemy przez ten proces z tym jako celem nagle jesteśmy tutaj.  Zdrowie i długowieczność bierzemy jako cel lub zaczynacie od nowa, jakkolwiek to dla was jest, czy według mojej definicji kontynuujecie.

Po tym jak nauczycie się już czegoś, musicie trzymać się tego przez wystarczająco długi czas, aby zrobiło to dla was różnicę.

Tak więc następny krok to będzie stosowanie się. Nagle mamy kolejny wyznacznik do osiągnięcia. Znowu fundamentalnym celem jest zdrowie i długowieczność. Odtąd stajemy się szczuplejsi, silniejsi i szybsi.

Po pierwsze szczuplejsi, po drugie silniejsi, po trzecie szybsi. Problem większości ludzi nie tkwi w tym,  że nie są wystarczająco silni żeby robić pompki. Problem większości jest taki, że podnoszą poprzeczkę za wysoko. Ciało nie zostało zaprojektowane tak, żeby móc robić  pompki lub coś innego z każda wagą jaką możesz mieć. Stajesz się więc chudszy, a potem silniejszy. Czy na tym etapie jesteście silniejsi fizycznie? Prawdopodobnie nie.  Prawdopodobnie jesteś tylko chudszy.

Masz o jakieś 5 kilogramów mniej więc oczywiście będzie ci łatwiej. Potem, przy tym wszystkim, stajesz się szybszy. To więc też są namacalne cele: chudszy, silniejszy i szybszy. Jeden z nich lub wszystkie, to nie ma większego znaczenia.  Dążymy do nich, ale wciąż naszym podstawowym celem jest zdrowie i długowieczność.

W pewnym momencie następuje konieczność nauczenia się wielu rzeczy od nowa. Po tym jak już będziecie chudsi, silniejsi i szybsi, wiele  rzeczy wciąż się zmienia i to w bardzo znaczący sposób. Bo w tym momencie, żeby dotrzeć do tego miejsca, dokonujemy zmian nieomalże regularnie.

Często mówię ludziom, że jeśli nie zmieniają swojego żywienia raz na dwa tygodnie to dlatego, że nie dowiadujesz się nowych rzeczy na tyle, żeby dokonało to jakichś zmian w nas, a tym samym nie przynosi to widocznych efektów dających nam znać, że te zmiany działają. Tak więc cała koncepcja. Będę robił dokładnie to co robiłem pół roku temu bo to działało. Nie zadziałało bo wciąż nie dotarliście do tego punktu w którym chcecie być. Właściwie to nie działało. Nastawianie się więc na robienie tego ponownie to szaleństwo i nie ma sensu.

W tym momencie uczymy się więc rzeczy na nowo, wciąż trzymając się celu zdrowia i długowieczności. Teraz masz do przyswojenia nowe rzeczy, bo nauczyłeś się nowych informacji. Więc znowu, zdrowie i długowieczność są celem, zobowiązanie i przestrzeganie zasad.

Bzdurne cele 1

Znowu za cel obieramy aby być szczuplejszym, silniejszym i szybszym. I o ile mi wiadomo to się nieustannie powtarza. A wiem to dlatego, że każda jedna osoba, która przechodzi przez ten proces ma się lepiej z tygodnia na tydzień, przez lata.

Nic nie wiem o tym, żeby to nie działało na ludzi. Tak więc to może trwać w nieskończoność, a jeśli się tak nie dzieje to jest to kwestia wyboru. To nie wasze geny, co jeszcze, to nie wasz wiek…

Jakich jeszcze wymówek używają ludzie? Praca, to żadna z tych rzeczy. Wszystko sprowadza się do tego.

Na początku myślimy o tym, jakie są nasze limity tolerancji dla zmian.Robimy te wszystkie zmiany, ale mamy jakiś limit. Jeśli go przekroczymy, a liczba zmian jest za duża, to nie damy rady, prawda? Więc kiedy ludzie po raz pierwszy przychodzą albo kontynuują, zależy jak podejście do tego wybierzemy, to na początku dzieje się dużo, ale potem tempo zaczyna znacznie się obniżać.

Bzdurne cele 2

Więc w pewnym momencie postrzegany przez was wysiłek jest znacznie mniejszy niż wasz faktyczny wysiłek. To kwestia percepcji. Kiedy się uczycie, tutaj, to postrzegany wysiłek jest wyższy.

Po tym jak coś przyswoicie po pewnym czasie i stosujecie te informacje to jest łatwo  z powodu ilości powtórzeń i stopnia nasycenia. Więc im częściej coś robisz, raz za razem, to łatwiej jest kontynuować robienie tego, zamiast zaprzestać to robić, zastanawiać się w jakim punkcie jestem, w którym kierunku mam to kontynuować? To jest dla mnie za trudne…

Tak więc proces idzie w górę, a potem w dół, ale w pewnym momencie te linie spotkają się tutaj. Wtedy ilość włożonego wysiłku, postrzegany tak przy okazji, jakkolwiek, to kwestia percepcji…

Postrzegana ilość wysiłku jest mniejsza niż ten, który faktycznie w to wkładacie. Tak więc nagle prowadzicie zdrowy tryb życia,  jesteście chudsi, silniejsi, szybsi, uczycie się nowych rzeczy oraz stosujecie się do nich, człowiek kontynuuje proces i jest łatwo, przynajmniej w waszej głowie.

Czy w rzeczywistości jest to łatwe czy nie, nieważne, nie ma to większego znaczenia, bo wasz umysł postrzega to jako łatwe. Od tego momentu, kiedy uda wam się minąć ten punkt, to właściwie jest łatwe. Dlaczego miałoby nie być? Dlaczego miałoby się wam nie udać do niego dotrzeć? Tak to właśnie się staje.

Tak więc teraz – czego nie robić. Powiedzmy, że pomarańczowa linia będzie charakteryzować bzdurne cele. Tak więc docieramy do punktu, gdzie, będzie to mniej więcej podobnie, docieramy więc do krzywej uczenia się, potem przechodzimy do wprowadzania wiedzy życie, mamy się świetnie, a potem przechodzimy do: chudsi, silniejsi, szybsi, wciąż idzie nam dobrze.

Ale wtedy nagle, z naszą krzywą zaczyna się coś dziać.  To jest: „Jestem już tutaj, jestem”. Mam upragnioną wagę, mieszczę się w ten rozmiar, podobam się tym kolesiom, cokolwiek. Udało się. Nagle zaczyna kierować się w dół.

Problem z tym kierunkiem do dołu jest taki, że aby móc wrócić  z powrotem do góry, musimy powtórzyć te kroki. Tak więc w tym momencie, jakie to było słowo… produktywność. Tak więc tym razem produktywność spada, bo musimy zrobić te rzeczy jeszcze raz.

Więc robimy rzeczy jeszcze raz, powtarzamy krok 1, 2 i 3 jeszcze raz i posuwamy się trochę wyżej. Ale znowu jesteśmy w: „jestem tutaj”. Udało się, jesteśmy gdzie chcieliśmy być, jest nam wygodnie. Mieszczę się w ten rozmiar, ludzie zwracają na mnie uwagę,  każdy mówi jak dobrze wyglądam, przez cały czas. To bzdurne powierzchowne cele. Więc wtedy: „to mogę przemycić z powrotem kilka rzeczy.”

I znowu muszę robić wszystko jeszcze raz. Produktywność przestaje istnieć. Przechodzisz więc wciąż przez ten proces, aż zaczynasz wariować i rezygnujesz. Dlatego właśnie ludzie rezygnują. Nie zrobią nic innego.  Zazwyczaj właśnie tak to się dzieje.

Tak więc postrzegany wysiłek przez tą osobę zaczyna się tuż poniżej tego co jest ich limitem. Zaczyna wzrastać do obszaru,  który dla nich jest niewykonalny. Ta osoba i ta osoba, obydwie pracują z ludzkim ciałem, biochemia jest relatywnie taka sama.

Jeśli mówimy o śledzeniu postępów, mogę dokładnie przewidzieć gdzie ta osoba będzie za dwa lata. Mogę też przewidzieć gdzie będzie ta osoba za dwa lata.  Jaka jest główna różnica między tymi dwoma osobami?

Postrzeganie. To jest jedyna różnica.

Jedna osoba zbudowała sobie coś w swojej głowie chcąc być ponad swoje limity tolerancji, nawet pomimo tego, że dokonała tego na samym początku.  To są te same rzeczy, które już zrobili. Ale teraz, z jakiegoś powodu, wykracza to poza to z czym może się mierzyć, a linia będzie przesuwała się do góry,  tak długo jak będzie się tego trzymać.

Zamiast więc mieć taką krzyżującą się linię,  gdzie postrzegany wysiłek jest mniejszy niż twoje aktualne czynności, ciągnie się po prostu bez końca. Za każdym razem kiedy się dostosowujesz próbując połączyć ze sobą te dwie linie, jest coraz dalej.

Wysiłek jest większy i większy i większy. Za każdym razem, kiedy łączysz te linie, ciągle czujesz się źle z tym, w jakim kierunku zmierzasz.

Próbujemy tego co dobre…

Czy wszyscy to rozumieją? Czy to ma sens? Czy może brzmi jak bzdura? Brzmi jak bzdura?

Tak więc percepcja musi się zmienić.  W pewnym momencie percepcja musi się zmienić. Bo ostatecznie to co się stanie to uczynisz swoje cele innymi od tych celów i będą oparte tylko na postrzeganym wysiłku. Postrzeganym, nie realnym. Więc zamiast przejścia przez ten proces i ustalenia realistycznych, efektywnych celów, zapytacie:

 „Ile wysiłku będzie wymagało ode mnie żeby dotrzeć do tego miejsca”, a potem zadacie sobie pytanie:

„czy to przekracza moje granice tolerancji?”

A odpowiedź brzmi:  tak, jest to powyżej twojego limitu tolerancji.

Robisz więc to wtedy przez bardzo krótki okres czasu, bo wydaje ci się, że im dłużej to robisz, wymaga to coraz więcej wysiłku. Natomiast rzeczywistość jest taka, że gdy w trakcie nie ma przerw we wprowadzaniu wiedzy w życie to jest łatwiej. Czy to dla was jasne? Ktoś chce cos dodać? No dobrze.  Nie ustanawiajcie więc sobie bzdurnych celów.

.

Znajdź czas – napisy PL

To co większość ludzi chce słyszeć to to, że nie musisz ciężko pracować,  Wszystko co musisz zrobić to wziąć magiczną pigułkę. Ale to co potrzebujesz usłyszeć to to, że konkretny czas i wysiłek  musi zostać włożony, jeśli chcesz rozwinąć zauważalnie wyższy poziom.
Nie mam czasu to argument numer jeden jakie ludzie stosują, który pasuje do wszystkiego.
Ale prawda jest taka, że zawsze znajdziesz czas na cokolwiek co jest ważne dla Ciebie w Twoim życiu, jeżeli czytanie książki jest ważne, znajdziesz na to czas, jeżeli pójście na siłownie jest ważne, znajdziesz czas, jeżeli bycie z ukochaną osobą jest ważne, znajdziesz czas.

 

Dyscyplina i intencja – napisy PL

Wyraźna intencja oznacza, że masz pełną zgodność w myślach, słowach i czynach. Dyscyplina to Twój pojazd do sukcesu [zrealizowanie założonego celu], a intencja to paliwo, jedno nie zadziała bez drugiego.

Przybrać na wadze i wyglądaj lepiej?

Gain Weight, Look Better?
Autor: Chris Sandel
Tłumaczenie: BladyMamut

http://180degreehealth.com/smash-your-bathroom-scale/

 

 

Przybierz na wadze - proporcjaUtrata wagi nie koniecznie prowadzi do lepszego wyglądu. Podobnie jak zyskanie kilogramów nie koniecznie prowadzi do gorszego wyglądu. Wygląd twojego ciała bardziej zależy od proporcji mięśni i tkanki tłuszczowej. W większości wypadków liczba na wadze nie ma związku z dobrym wyglądem, a wielu ludzi wręcz pogarsza swój wygląd poprzez próby utraty wagi. Tak więc waga w najlepszym przypadku jest kiepskim narzędziem. Ale zanim zanurzymy się w temacie, pozmawiajmy o jeszcze ważniejszym powodzie dla którego powinniśmy przestać się regularnie stawać na wadze…

Jesteśmy emocjonalnymi stworzeniami. Większość naszych wyborów nie jest dokonywana przez racjonalną część mózgu, chociaż tak to sobie tłumaczymy przed samym soba. Zamiast tego, nasze decyzje i emocje są determinowane naszym gadzim mózgiem, tą częścią mózgu, którą mamy wspólną z wszystkimi innymi zwierzętami,  a z perspektywy ewolucji, pierwszym regionem mózgu, który się rozwinął.

Jeśli jest jeden instrument, który ma najwięcej władzy nad gadzim mózgiem, to spekuluje, że będzie to waga – urządzenie. Wejście na wagę może zadecydować czy będzie to dla nas dobry czy zły dzień. W naszym racjonalnym umyśle wydaje się to głupie, że kawałek metalu i plastiku na którym wyświetlają cyfry może mieć tak wiele władzy, ale wiesz, że dla wielu ludzi jest to prawdą.

Dziwne jest to, że dla większości ludzi, bez względu na to jaką cyfrę zobaczą na wadze, to będzie zły dzień. Zdecydowałeś się rozpocząć dietę (jakakolwiek jest modna w tym miesiącu) i jesteś na niej już od jakiegoś czasu. Zauważyłeś już pewne zmiany, ale jedynym miarodajnym sposobem czy to naprawde działa jest wejście na wagę. Tak więc przygotowujesz się, wchodzisz na wagę i widzisz jak twoje wysiłki są wynagradzane.

Dalej sytuacją może potoczyć się w kilku kierunkach….

1. Zauważasz, że mniej ważysz, waga jest mniejsza. To prowadzi do pozytywnych emocji i czujesz, że twoja ciężka praca opłaciła się. Ale wiesz, że ma to swoją cenę. Jeśli naprawdę zadręczałeś się ćwiczeniami i ograniczaniem kalorii, zdajesz sobie sprawę, że to teraz będzie twoja nowa rzeczywistość. Tak, straciłeś wagę, ale za jaką cenę? Czujesz się cały czas głodny i zmęczony. Musisz teraz utrzymać to co robiłeś do tej pory, aby gubić kilogramy i zaczynasz się zastanawiać jak długo wytrzymasz.

2. Lub – utrata wagi wzbudza strach. Zawsze chciałeś stracić na wadze i teraz martwisz się co się stanie jeśli nie uda ci się utrzymać tego stanu. Byłeś już wcześniej na różnych dietach i nie utrzymałeś się dłużej na żadnej z nich, dlaczego ta miałaby być inna? Tak więc przyrzekasz sobie pracować ciężej, jeść mniej żeby utrzymać ten efekt. Dzisiaj nie zjesz obiadu, a na kolację przegryziesz lekką przekąskę, żeby tego nie zaprzepaścić.

3. Jeśli stajesz na wadze i widzisz, że twoja waga wzrosła, stajesz przez jeszcze innym dylematem, który zwykle idzie w jednym z dwóch kierunków. Pierwszy – decydujesz, że nie byłeś wystarczająco surowy i musisz ciężej i więcej popracować. Decydujesz się jeść mniej, zmniejszysz ilość zjadanych makroelementów (będą to węglowodany lub tłuszcze) lub dodasz więcej ćwiczeń.

4. Druga opcja – stwierdzasz, że próba utraty wagi zakończyła się porażką i poddajesz się. Pozwalasz sobie na jedzenie wszystkiego co do tej pory było na twojej zakazanej liście. Zamiast jeść normalnie, rzucasz się na jedzenie jak zawodnik w jedzeniu na czas w bufecie – targają tobą emocje jak na kolejce górskiej – zaczynasz od euforii, a kończysz w depresji. Za kilka tygodni kiedy znowu staniesz na wadze podejmiesz decyzję o podjęciu nowej diety i przysięgniesz, że tym razem będzie inaczej. I schemat zaczyna się od nowa.

Mówiąc prawdę, te schematy zachowania mają miejsce gdy ktoś jest lub nie jest na diecie. Kiedy ktoś kto nie był na diecie od lat (lub nigdy) wejdzie na wagę i wynik sprawi, że zacznie myśleć, że może już czas aby zacząć myśleć o przejściu na dietę.

Gdy pracuję z moimi klientami zwykle na początku przybierają na wadze. Żyjemy w społeczeństwie gdzie wielu ludzi liczy kalorie i powszechny jest pogląd że powinni spożywać 1,200 kalorii dziennie. Czasami nie jest to nawet nasza świadoma decyzja, ale jedzenie jest u nas na jednej z ostatnich pozycji – jesteśmy zbyt zajęci innymi rzeczami, omijamy posiłki i nie dostarczamy swojemu ciału adekwatnej liczny kalorii.

Kiedy zaczynam pracę z moimi klientami, zachęcam ich do jedzenia więcej w krótszych odstępach czasu, co sprawia, że zaczyna pojawiać się poprawa – lepiej śpią, mają więcej energii, lepszy nastrój, lepsze trawienie i tak dalej. Ale w jakimś momencie dostaję email zatytułowany „Pomocy! Przybrałem/am na wadze!”, mówiący o tym, że dana osoba stanęła na wadze i zauważyła, że przytyła 2 kg a przecież chciała „stracić na wadze, a nie przytyć!”

Jest takie założenie, że wzrost wagi znaczy, że to co się robi nie działa. Jeśli przybieramy na wadze to dieta musi nie działać, a gdy tracimy kilogramy jesteśmy na drodze do zwycięstwa. Gdy waga wzrasta, pojawia się tendencja do myślenia, że te kilogramy to tylko tłuszcz. „Przytyłam 2 kg, więc mam o 2 kg tłuszczu więcej.” Cóż, nie oto tutaj chodzi. Przyjrzyjmy się różnym opcjom tego czym może być nowa waga:

Przybierz na wadze i wyglądaj dobrze

Tłuszcz… tak, część nowo nabytych kilogramów będzie tłuszczem. To część procesu dochodzenia do siebie i jeśli nie dojadałeś (świadomie lub nieświadomie) twoje ciało odłoży część spożywanego przez ciebie jedzenia jako tłuszcz. W ten sposób twój organizm zachowuje się sensownie – po latach zmagań z małą ilością jedzenia chce mieć odłożony zapas na cięzkie dni. Na początku większość dodatkowego jedzenia odkładane w organizmie jako tłuszcz, ale z czasem to się zmienia, ciało nie czuje już potrzeby zabezpieczania się na ciężkie dni i większość zużywana jest na energię i inne funkcje organizmu. Niestety tego etapu nie da się uniknąć, a ciało potrzebuje przejść przez ten proces, aby poprawiało się zdrowie.
Glikogen – część dodatkowej wagi jest spowodowana zwiększoną ilością glikogenu. Kiedy jesz węglowodany, część z nich jest używana od razu jako źródło energii, a część jest składowana jako szybkie źródło energii na później (glikogen). Glikogen jest składowany w twoich mięśniach i wątrobie do ewentualnego wykorzystania pomiędzy posiłkami oraz w nagłych wypadkach. Kiedy nie dojadasz twoja umiejętność składowania glikogenu jest ograniczona, ale kiedy zaczniesz jeść więcej – zwiększa się. To bardzo ważne ponieważ prowadzi do bardziej stabilnej energii, nastroju oraz pozwala lepiej radzić sobie ze stresem.
Woda – kolejna część składowa nowonabytych kilogramów to woda. Zwiększona ilość wody w organizmie jest spowodowana opisanym wyżej procesem składowana glikogenu w mięśniach, a także naprawą komórek. Ten obrzęk zwykle sam przechodzi po kilku tygodniach, ale może to potrwać dłużej, jeśli istnieją także jakieś hormonalne problemy.
Organy- część nabytych kilogramów jest też spowodowana przebudową tkanki organów. Kiedy jesz mało twoje ciało musi jakoś nadrobić niedobory energetyczne, więc przechodzi na katabolizm i czerpie z tkanki twoich organów, aby mieć jakieś źródło energii. Szczególnie wpływa to na grasicę, która jest głównym kontrolerem naszego systemy immunologicznego – co jest też powodem dlaczego jedzenie niewystarczających ilości jedzenia prowadzi do chorób autoimmunologicznych, nietolerancji pokarmowych oraz ogólnie problemów z odpornością. Poprzez zwiększanie spożywania ilości jedzenia twoje ciało zaczyna odbudowywać te organy i dlatego zwiększa się twoja waga.
Beztłuszczowa tkanka i mięśnie – w ten sam sposób w jaki twoje ciało korzysta z tkanki organów w czasie nagłych wypadkach, robi to samo z beztłuszczową tkanką i mięśniami. Kiedy zaczynasz przyjmować odpowiednią dawkę kalorii, utracona tkanka regeneruje się i przez to dodaje kilogramów na wadze.

Tak więc kiedy wchodzisz na wagę i zauważasz wzrost wagi, nie powinieneś od razu myśleć o złych rzeczach. Często jest to znak, że twoje zdrowie poprawia się, a ciało zaczyna się regenerować. Nawet ludzie którzy uważają siebie za otyłych mogą popatrzyć na siebie i poczuć się o wiele lepiej po przytyciu, tak jak kobieta która przeszła terapię i zmianę diety razem z 180DegreeHealth.

Według Matt, temperatura jej ciała/metabolizm wzrósł z 35,5 stopni Celsiusa do 37,2 stopni, a na sama stwierdziła:
„Moje życie zmieniło się zarówno pod względem fizycznym jak psychicznym. Mogę mieć normalne jedzenie w domu i nie rzucam się na nie, ani nie jem gwałtowanie jak kiedyś, mam energię żeby się ruszać i nie umiem ustać, ani wysiedzieć w jednym miejscu dłużej niż 15 min, nie mam żadnych problemów ze snem, wreszcie zaczęłam ćwiczyć (chociaż wcześniej obiecywałam sobie, że to zrobię przez 2,5 roku na Paleo-diecie), nie mam już suchych ust, ani innych rejonów mojego ciała, moje włosy są gęstsze, mam o wiele lepszy nastrój. Myślałam, że już straciłam poczucie humoru.”

Wyglądać lepiej

Sama waga jest słabym wskaźnikiem tego czy nasza dieta działa czy nie, szczególnie w jej początkowym stadium. Obserwowanie tego czy nasze ciało i związane z nim objawy się poprawiają jest o wiele lepszym sposobem, chociaż nie koniecznie jest to prawdą. Czasami zdarza się, że na początku zdrowienia ludzie nadal czują się niezbyt dobrze.

Zrozumienie tego, że jest to naturalna część procesu jest ważne, ponieważ powstrzymuje nas przed powróceniem do starych nawyków, jeśli nie uzyskujemy rezultatu po kilku tygodniach. Zdrowienie zajmuje trochę czasu (od miesięcy do lat), a nauczenie się bycia cierpliwym jest kluczem do długotrwałych sukcesów.

Samo obserwowanie wagi znaczy jeszcze mniej kiedy nasze ciało naprawdę się regeneruje. Bardzo często nasza waga zwiększa się, podczas gdy w tym samym czasie nasze ciało i jego skład polepszają (mniej tłuszczu w proporcji do beztłuszczowej masy). Jeśli patrzysz tylko na liczbę kg na wadze możesz pomyślisz, że nie idzie ci dobrze, a w rzeczywistości jest odwrotnie – zdjęcia w tym artykule dobrze to ilustrują.

Skoro już wiesz, że stanięcie na wadze powoduje u ciebie  irracjonalny emocjonalny lęk, unikaj tego. W wielu przypadkach sabotuje to ciężką pracę jaką wykonałeś, ponieważ zaczynasz wtedy dbać tylko o wyświetlające się na niej numerki – jedyny miernik tego czy dobrze ci idzie. Z czasem, stanięcie na wadze nie powinno wywoływać u ciebie palpitacji serca. Ale teraz, kiedy tak jest, zamiast walczyć z tą sytuacją po prostu odłóż wagę do szafki i odejdź. Albo ją rozwal lub wyrzuć.

Waga