Posts Tagged ‘Zdrowie’

Historia przetwórstwa soi mogłaby stać się kanwą powieści sensacyjnej mówiącej o niezwykłych wynalazkach, wojnach handlowych, produkcji materiałów wybuchowych, czy też roli soi w gospodarce wojennej III Rzeszy Adolfa Hitlera. Z oleju sojowego Niemcy wytwarzali glicerynę – surowiec do produkcji nitrogliceryny (z 10 ton oleju powstawała 1 tona gliceryny), dzięki której można było wyposażyć Wehrmacht w tysiące ton bezdymnego prochu strzelniczego i dynamitu. Rozpowszechniona w Ameryce Południowej uprawa nasączonej środkami ochrony roślin soi GMO jest bezpośrednim zagrożeniem lasów Amazonii.

Z oleju sojowego Niemcy wytwarzali glicerynę - surowiec do produkcji nitrogliceryny (z 10 ton oleju powstawała 1 tona gliceryny), dzięki której można było wyposażyć Wehrmacht w tysiące ton bezdymnego prochu strzelniczego i dynamitu.
Z oleju sojowego Niemcy wytwarzali glicerynę – surowiec do produkcji nitrogliceryny (z 10 ton oleju powstawała 1 tona gliceryny), dzięki której można było wyposażyć Wehrmacht w tysiące ton bezdymnego prochu strzelniczego i dynamitu. 

Soja to roślina, która zrobiła błyskotliwą karierę w globalizującym się świecie – mleko sojowe uznano za pro-zdrowotną alternatywę do alergizującego mleka krowiego. Suche ziarna soi zawierają 34% białka i około 18% tłuszczu, z czego połowa to nienasycone kwasy tłuszczowe. Soja dostarcza również witamin i składników mineralnych. Spośród witamin na uwagę zasługuje dość duża zawartość witamin z grupy B. Jej odtłuszczone ziarno jest powszechnie stosowane jako pasza dla zwierząt. I, jak do tej pory sądzono, przetwory sojowe są cennym źródłem substancji odżywczych dla człowieka. Z takich przetworów chętnie korzystają wegetarianie i weganie, wielu ludzi zastępuje mięso w swej diecie właśnie soją.

To wszystko, to powszechnie znane fakty. Mniej znana jest jednak historia użycia soi jako produktu spożywczego oraz fakt używania jej w różnej postaci (lecytyny, izolatu białkowego, oleju) w 70% produktów spożywczych dostępnych na rynku – od pieczywa, lodów, odżywek dla niemowląt, aż po przetwory mięsne.

Historia przetwórstwa soi mogła by stać się kanwą powieści sensacyjnej mówiącej o niezwykłych wynalazkach, wojnach handlowych, produkcji materiałów wybuchowych, czy też roli soi w gospodarce wojennej III Rzeszy Adolfa Hitlera. Jeszcze sto lat temu główną przeszkodą w szerszym wykorzystaniu soi jako paszy dla zwierząt i produktu spożywczego, był zawarty w niej tłuszcz. Na początku XX wieku stosowano wypłukiwanie tego tłuszczu z ziarna przy użyciu rozpuszczalników: benzyny i benzenu, które pozostawiały silny odór, powodujący, że taka soja nie nadawała się do bezpośredniej konsumpcji dla ludzi. Jednak metodę tę stosowano w latach 20′ i 30′ na coraz większą skalę dla pozyskania oleju używanego później do produkcji margaryny.

Technologicznym liderem w stosowaniu tej technologii były przygotowujące się do wojny Niemcy, to właśnie olej sojowy miał zapewnić III Rzeszy możliwość zapewnienia zaopatrzenia ludności w margarynę, substytut deficytowego masła. Rok 1934 był w tej historii przełomowy – to właśnie wówczas Niemcy udostępniły Stanom Zjednoczonym zaawansowaną technologię oddzielania oleju od ziarna sojowego, co zapoczątkowało prawdziwy „sojowy boom” w USA. Dla Niemiec rozwinięcie tej technologii miało niezwykłe znaczenie przede wszystkim jednak ze względów militarnych – III Rzesza potrzebowała środków do podbicia świata, a olej sojowy stał się doskonałym surowcem do produkcji prochu strzelniczego i materiałów wybuchowych (dynamitu) na ogromną skalę. Z oleju sojowego Niemcy wytwarzali glicerynę – surowiec do produkcji nitrogliceryny (z 10 ton oleju powstawała 1 tona gliceryny), dzięki której można było wyposażyć Wehrmacht w tysiące ton bezdymnego prochu strzelniczego i dynamitu. Po wybuchu wojny również w Anglii cena gliceryny poszybowała w górę ustalając się na poziomie pięciokrotnie wyższym od przedwojennego.

Obecnie surowy olej sojowy powstaje w wyniku procesu ekstrakcji chemicznej rozdrobnionych ziaren soi z udziałem rozpuszczalnika, którym najczęściej jest produkt rafinacji ropy naftowej – heksan. Producenci oleju sojowego nie chwalą się tym, iż stosują w tym procesie produkty petrochemiczne. Również fakt, iż większość soi na świecie jest w chwili obecnej modyfikowana genetycznie jest najczęściej dyskretnie przemilczana na etykietach produktów spożywczych. Produkowana z nasion soi lecytyna, jest kluczowym polepszaczem w produkcji piekarniczej, ponieważ pomaga łączyć składniki wyrobów piekarniczych. Jednak na opakowaniach wyrobów czekoladowych czy ciast najczęściej wymienia się lecytynę zamiast soi i to bez podawania czy jest to produkt soi GMO. Podobnie stosowany w sałatkach czy majonezach olej sojowy jest masowo używany w sosach sałatkowych i olejach jadalnych, jednak na etykietach tych produktów będzie jedynie wymieniony olej roślinny, a nie sojowy. W rezultacie konsumenci niemieccy stali się tak nieufni i wyczuleni na obecność soi GMO w żywności, że najbardziej szanowani niemieccy producenci marcepanów i czekolady całkowicie zrezygnowali z użycia lecytyny, by nie narażać się na podejrzliwość konsumentów.

To jednak nie lecytyna stała się głównym tematem sojowych kontrowersji – rolę tę odegrały tzw. izoflawony. Należą one do tzw. estrogenów roślinnych (fitoestrogenów) – izoflawonów. Są to związki chemiczne występujących w roślinach, spełniających rolę przeciwutleniaczy, naturalnych insektycydów czy fungicydów. Amerykański przemysł sojowy wydaje rocznie 80 mln dolarów na promocję soi GMO na całym świecie. Według amerykańskich producentów soi, ze względu na to, że budowa molekularna sojowego izoflawonu zbliżona jest do hormonu ludzkiego estrogenu, może więc łączyć się w tkance z receptorami tego hormonu znacznie obniżając możliwość zachorowań na raka piersi. W tekstach reklamowych produktów sojowych czytamy, że fitoestrogeny w dużych ilościach zmniejszają objawy zespołu klimakterycznego, izoflawony zmniejszają ryzyko chorób układu krwionośnego, zwłaszcza choroby wieńcowej serca i miażdżycy naczyń krwionośnych.

Z kolei według opublikowanego w 2000 r. raportu brytyjskich endokrynologów, nie należy stosować mleka sojowego u dzieci, nawet jeżeli mają one uczulenie na mleko krowie. Dlaczego? Właśnie ze względu na fitoestrogeny – substancje o silnym działaniu hormonalnym, mogące zaburzać rozwój dziecka. Wskazano również na inny istotny fakt – stosowana od wieków w Chinach i Japonii fermentacja soi zmniejsza poziom izoflawonów 2-3 krotnie w odróżnieniu od współczesnych, zachodnich, producentów przetworów sojowych, którzy uznają wysoki poziom hormonów roślinnych za atut. Takie silne działanie hormonalne zachodnich przetworów sojowych szczególnie wzbudza wątpliwości w przypadku żywności dla dzieci, ale nie tylko – grupą szczególnego ryzyka są osoby z dolegliwościami tarczycy oraz kobiety z nowotworami piersi zależnymi od estrogenów.
Profesor Richard Sharpe z Uniwersytetu w Edynburgu od pięciu dekad zajmuje się problemem płodności u mężczyzn. Jego program badawczy dotyczący wpływu konsumpcji mleka sojowego na zdrowie młodych samców małp wykazał, że soja zaburza również poziom męskiego hormonu – testosteronu. Z kolei Sue Dibb, ekspert brytyjskiej Narodowej Rady Konsumenckiej mówi: – Martwi mnie fakt, iż wielki przemysł sojowy i wytwórcy dodatków do żywności lansują soję jako „zdrową żywność”. Powinniśmy tu być o wiele bardziej ostrożni -.

 

http://marekkryda.natemat.pl/59893,soja-od-niespelnionej-nadziei-iii-rzeszy-do-meskiej-bezplodnosci

 

Jod – przywrócić uniwersalny składnik odżywczy medycynie

 

International Medical Veritas Association

Źródło: http://www.health-science-spirit.com
Tłumaczenie: BladyMamut

Polecam również nowy artykuł: Wielka debata o jodzie – Sally Fallon Morell

Podręczniki medyczne zawierają kilka istotnych fragmentów dezinformacji
o niezbędnym elemencie jakim jest jod, które mogą przyczynić się do powstania
więcej ludzkiego cierpienia i śmierci niż obu w wojnach światowych łącznie. – Dr. Guy Abraham

Obecna sytuacja w jakiej znaleźliśmy się w na samym początku 21 wieku, wymaga szybkich i gruntownych zmian w medycynie, nie tylko w powszechnej alopatycznej ale również w alternatywnej. Świadomość tworzy się wokół konkluzji że większość ludzi dzisiaj cierpi na przewlekłe zatrucia.
To nie tylko fakt, że fala toksycznych chemikaliów rośnie i zbiera się w naszych komórkach i krwi, szkodzi fizjologiczne, emocjonalne oraz się spustoszenie psychicznie, ale jest też zwykły spadek jakości i ilości kluczowych składników odżywczych jakie są spożywane.
Jod jest doskonałym przykładem, w dzisiejszym świecie, ostatnią rzeczą, którą chcesz żeby Ci brakowało to jod.

Jod jest wykryty w każdym organie i tkance Twojego ciała

Możemy dyskutować o optymalnej dawce, ale powinniśmy znaleźć szybkie porozumienie co do tego że jod jest absolutnie konieczny dla zdrowej tarczycy, jak i również dla zdrowych jajników, piersi i prostaty. Obok zwiększonego ryzyka zachorowania na raka piersi u kobiet spowodowanego niedoboru jodu, istnieją przekonujące dowody, że niedobór jodu zwiększa ryzyko zachorowania na raka tarczycy. Są to tylko niektóre z powodów żeby zainteresować się jodem. W dobie zwiększonego narażenia na substancje toksyczne, potrzebujemy więcej a nie mniej jodu ponieważ ma bardzo specyficzny efekt przeciwko takim powszechnym truciznom jak fluor, brom oraz w mniejszym stopniu pomaga w eliminowaniu ołowiu i rtęci z organizmu. Dr. Sebastiano Venturi, w książce „Evolution of Dietary Antioxidants: Role of Iodine„, wyjaśnia, że jod jest ważnym antyoksydantem i induktorem apoptozy z anty-nowotworowym i przeciw miażdżycowym działaniem. Kiedy suplementujemy jod widzimy zwiększoną aktywność antyoksydacyjną oraz zwiększoną aktywność funkcji systemu immunologicznego.

Jod, Rak i dysplazja
Liczne badania wykazały zależność, pomiędzy niskim spożyciem jodu a dysplazją sutka, u kobiet jak i zwierzą laboratoryjnych.

Dr. David Derry mówi, „Roztwór Lugola czyli wodny roztwór jodu był stosowany przez lekarzy od 200 lat. Jedna kropla (6.5mg w jednej kropli) roztworu Lugola dziennie w wodzie, sokach albo mleku stopniowo eliminuje pierwszą fazę rozwoju raka zwanego dysplazją sutka, a nowy nie jest w stanie się rozwinąć. Także zabija nieprawidłowe komórki pływające w organizmie w miejscach odległych od pierwotnego raka.Oczywiście ta metoda wydaje się działać na raka prostat, jako że rak prostaty jest podobny do raka piersi w wielu aspektach.W rzeczywistości pomoże w większości nowotworów. Ponadto większe dawki jodu są konieczne dla zapalnego raka piersi. Wiemy, że duże dawki jodu dożylnie nie są szkodliwe co sprawia, że należy się zastanowić, jaki wpływ będzie to miało na rozwój raka”

Ponieważ niedobór jodu powoduje zwiększone wychwytywanie go przez tarczyce, niedobór jodu w każdym wieku sprawia że tarczyca jest bardziej wrażliwa na promieniowanie indukowane co może prowadzić do raka tarczycy

Jod odgrywa kluczową role w organizmie w systemie eliminacji przez wywoływanie apoptozy lub tzw zaprogramowanej śmierci komórki, a to jest ważne, ponieważ proces ten ma kluczowe znaczenie w rozwoju i wzroście oraz niszczeniu komórek, które stanowią zagrożenie dla integralności organizmu jak komórki nowotworowe i komórki zainfekowane wirusami.

Kobiety z wolami (widoczne, nienowotworowe rozszerzenia tarczycy) z powodu niedoboru jodu stwierdzono, że mają trzy razy większą częstotliwość występowania raka piersi. Wysokie spożycie jodu jest związane z niską częstotliwością występowania raka piersi, a niskie spożycie z wysoką częstotliwością występowania raka piersi. – Dr. Donald Miller Jr.

Jod jest bardzo ważnym składnikiem odżywczym w podstawowym odniesiuniu do zdrowia i leczenia ludzi. Tak więc jod jest istotny dla życia, a jego niedobory powodują cierpienie z powodu rożnych schorzeń ( w tym raka) które są trudne w śledzeniu z powodu tego śladowego minerału. Przynajmniej 20 lat wstecz jod był uznawany za o wiele bardziej ważny, do tego stopnia że dodawano go rutynowo do chleba jako suplement.
” Jak prawdopodobne jest to że osoby chorujące na raka mają niedobór jodu? W badaniu na 60 pacjentach z rożnymi typami raka, podawano im jod a następnie sprawdzano jego wydalanie z moczem. U wszystkich 60 stwierdzono poważne niedobory jodu w organizmie a u niektórych duże nadmiary bromu. W najlepszym przypadku pacjenci wydalali 50% dawki a w najgorszych tylko 20% dawki ( co znaczy że do 80% dawki jodu organizm zatrzymywał w sobie). Sto procent cierpiących na raka miało niedobory jodu! Zapewniam Cię, że problem dotyczy całej populacji” pisze Dr. Robert Rowen.

60 milionów Japończyków spożywa codziennie około 13,8 mg elementarnego jodu, i są jednym z najzdrowszych narodów na podstawie ogólnego dobrobytu i statystyk rakowych

Jod jest dostępny w małych ilościach w niektórych solach kuchennych, ale urzędnicy służby zdrowia nie uważają że większość jodu ulatnia się, leżąc w kuchni. W Stanach Zjednoczonych 45% procent gospodarstw domowych kupuje sól bez dodatku jodu, a wciągu ostanich trzech dekad ludzie którzy używali jodowanej soli kuchennej zmniejszyli jej zużycie o 65%. Amerykanie zużywają mniej jody, gdy w rzeczywistości potrzebują go znacznie więcej.

Jod antyseptyczny

Jod jest zdecydowanie najlepszym antybiotykiem, środkiem anty wirusowym i przeciw bakteryjnym wszechczasów” – Dr. David Derry

Antyseptyczne właściwości jodu były wykorzystywane do sterylizacji powierzchni i materiałów w szpitalach. Jod jest doskonałym środkiem bakteriobójczym o szerokim działaniu, który obejmuje prawie wszystkie mikro organizmy związane ze zdrowiem takie jak bakterie, bakterie jelitowe, wirusy jelitowe, grzyby, pierwotniaki. Minimalna liczba cząsteczek jodu potrzebna do zniszczenia bakterii zależy. Dla Haemophilus influenzae http://pl.wikipedia.org/wiki/Haemophilus_influenzae została obliczona na 15 000 cząsteczek na komórkę. Kiedy bakteria jest potraktowana jodem, komórka natychmiast przestaje zużywać tlen i fosfor nieorganiczny.
Choć jod zabija wszystkie jedno komórkowe organizmy takie ja te, nie jest wykorzystywany do użytku wewnętrznego przez współczesnych lekarzy do walki z infekcjami wewnętrznymi, co jest dużym błędem. Dr. Derry mówi, że jod jest efektywny „do standardowych patogenów takich gronkowce, ale także ma szerszy zakres działania, mniej efektów ubocznych i nie powoduje rozwoju odporności u bakterii na jod” Niektórzy lekarze donoszą, że jest doskonały w leczeniu Mononukleozy zakaźnej http://pl.wikipedia.org/wiki/Mononukleoza_zaka%C5%BAna

Jod jest w stanie przeniknąć szybko przez ścianki komórek drobnoustrojów.

Jod jest śmiertelnym wrogiem jednokomórkowych drobnoustrojów, co oznacza że może być naszym najlepszym przyjacielem. Jod nie był dostępny dla tych form życia na początku ewolucji i nie był do momentu aż wodorosty zaczęły go koncentrować i stał się dostępny dla wyższych form życia. Właśnie z tego powodu najprostsze formy życia nie tolerują jodu Jod zabija organizmy jedno komórkowe przez łączenie się z amino kwasami tyrozyną lub histydyną, gdy są wystawione na działanie środowiska zewnątrz komórkowego. Wszystkie pojedyncze komórki wykazują tyrozyne na zewnętrznej błonie komórkowej i giną natychmiast w prostej reakcji chemicznej z jodem, ponieważ ulegają denaturacji białka.Natura i ewolucja dała nam ważny mechanizm kontrolowania chorobotwórczych form życia i powinniśmy go używać i zaufać mu, aby chronić siebie w jaki antybiotyki nie potrafią. Jak przekonamy się bezpośrednio poniżej, jod jest potężny w sensie ochronnym dla naszego organizmu przez szkodliwymi substancjami chemicznymi, ale również oczyszcza organizm z nieprawidłowych komórek, co oznacza, że kwalifikuje się jako czynnik przeciw nowotworowy.

Elementarny jod jest silnym środkiem bakteriobójczym o szerokim spektrum aktywności i niskiej toksyczności dla tkanek. Roztwór zawierający 50ppm jodu zabija bakterie w ciągu 1 minuty a zarodniki w ciągu 15 minut. Jest słabo rozpuszczalny w wodzie, ale łatwo rozpuszcza się w etanolu, który zwiększa działanie antybakteryjne. Nalewki jodowe zawierające 2% jodu i 2.4% jodku sodu (NaI) rozpuszczone w 50% etanolu używa się do dezynfekcji skóry. Silne nalewki jodowe zawierają 7% jodu i 5% jodku potasu (KI) rozpuszczonego w 95% etanolu ma silniejsze działanie, ale również jest bardziej podrażniające niż zwykłe nalewki jodowe. Wodny roztwór jodu o zawartości 2% jodu i 2.4% jodku sodu (NaI) jest używany jako nie podrażniający środek antybakteryjny na razy i otarcia. Stężony roztwór jodu (płyn, roztwór Lugola) zawiera 5% jodu i 10% jodku potasu rozpuszczonego w wodzie. Jodofor są rozpuszczalnymi w wodzie kombinacjami jodu z detergentami, środkami nawilżającymi oraz środkami zwiększającymi rozpuszczalność. Powoli uwalniają jod jako środek anty bakteryjny i są szeroko stosowane jako środki dezynfekujące skórę, w szczególności przed zabiegiem.

Medyczna jodofobia osiągnęła pandemiczne rozmiary.
Jest wysoce zaraźliwa i sieje spustoszenie w praktykach
medycznych oraz amerykańskiej populacji – Dr. Guy Abraham

Zgodnie z statystykami WHO ponad 3 miliardy ludzi na świecie żyje w krajach z niedoborem jodu, a wiadomo że niedobory selenu, witaminy A i żelaza mogą nasilać skutki niedoboru jodu. W analizie „National Health and Nutrition Examination Surveys” dane od umiarkowanego do ciężkiego niedoboru jodu są obecne u znacznej części amerykańskiej populacji, z wyraźną tendencją wzrostową w ciągu ostatnich 20 lat, spowodowane zmniejszonym zużyciem jodowanej soli kuchennej. Wraz z magnezem i selenem, jod jest najbardziej niedoborowym minerałem w naszych ciałach. Jod jest niezbędny do syntezy hormonu tarczycy, ale seleno zależne enzymy (iodothyronine deiodinases) są także wymagane do konwersji tyroksyny (T4) do biologicznie aktywnego hormonu tarczycy trójjodotyroniny (T3). Selen jest głównym minerałem odpowiedzialnym odpowiedzialnym za konwersje w wątrobie T4 do T3(hormony tarczycy). (Selen jest absolutnie niezbędny w dobie toksyczności rtęci, jest dla nas idealnym antidotum na rtęć. Rtęć jest prawie jak deszcz na całym świecie, a szczególnie na półkuli północnej. Przede wszystkim przez dentystów zatruwających świat pacjentów, dentystycznymi amalgatami rtęciowymi oraz doktorami używającymi szczepionek z ładunkiem rtęci. Selen jest ważniejszy niż większość z nas może sobie to wyobrazić. Trzeba pamiętać, że rtęć obdziera organizm z selenu, zmagazynowany selen zużywa się szybko, ze względu na duże powinowactwo do rtęci)

Jod jest środkiem który wywołuje (rozpala) i utrzymuje płomień życia.
Przy pomocy tarczycy, w której jod się objawia,
może ona ten płomień zdusić lub rozpalić go rozpustnych rozmiarów – Scholz 1990

Objawy niedoboru jodu to skurcze mięśni, zimne dłonie i stopy, skłonność do przybierania na wadze, słaba pamięć, zaparcia, depresja i bóle głowy, obrzęk, bóle mięśni, osłabienie, suchość skóry i łamliwe paznokcie.Źródła jodu obejmują większość pokarmów morskich (ryby oceaniczne, skorupiaki, zwłaszcza ostrygi), nierafinowana sól morska, algi morskie i inne chwasty, rosół z ryby, masło, ananas, karczochy, szparagi, ciemnozielone warzywa i jajka. Niektóre warzywa, takie jak kapusta i szpinak, mogą blokować wchłanianie jodu po gdy są jedzone na surowo lub niesfermentowane i mogą powodować rozwój woli (goitrogens). Jedząc ryby nie da się otrzymac wystarczającej ilości mg jodu. Aby otrzymać 13,8 mg jodu, trzeba by zjeść 5-10 kilogramów ryb dziennie.

Jod jest potrzebny w mikrogramach dla tarczycy, oraz piersi i innych tkanek, a w celach terapeutycznych może być używany w gramowych ilościach – Dr David Miller

Nieorganiczny nie radioaktywny jod / jodek jest niezbędnym składnikiem odżywczym, a nie lekarstwem.
Dlatego ciało posiada mechanizm metaboliczny wykorzystujący nieorganiczny jod korzystnie, skutecznie i bezpiecznie.
Jod jest równie bezpieczny jak chlorek magnezu, z zapisem sięgającym do 180 lat wstecz stosowania w medycynie.
Opublikowane dane potwierdzają bezpieczeństwo nawet gdy był stosowany u pacjentów z dolegliwościami płucnymi w ilościach cztery większych niż rekomendowane dzienne zapotrzebowanie (RDA US) .
Kiedy pacjenci spożywali od 12,5 do 50 mg jodu dziennie, wyglądało, że ciało zaczęło bardziej reagować na hormony tarczycy.
Optymalne spożycie jodu w ilości dwa razy większej niż poziom jodu potrzebny do kontroli wola mogą być wymagane do jodowania receptorów hormonalnych.

Jod pomaga nam wykorzystać nasze białka prawidłowo. Według wszelkiego prawdopodobieństwa osoba z niedoborem jodu może mieć niedobory białkowe. – Dr Bryce Vickery

Jod jest niezbędnym składnikiem w syntezie hormonów tarczycy. Więc jeśli go brakuje, synteza białek będzie zaburzona.
Hormony tarczycy mają dwa główne efekty fizjologiczne.
Zwiększają one syntezę białek w prawie każdej tkance ciała oraz zużycie tlenu wzrost zależnego od Na+ -K+ATPase (pompa sodowa Na).
Tarczyca potrzebuje jodu do syntezy tyroksyny (T4) i trójjodotyroniny (T3), hormony, które regulują metabolizm i kierują wzrostem i rozwójem.
Hormony tarczycy są niezbędne do życia, jako, że regulują podstawowe reakcje biochemiczne, szczególnie syntezy białka i aktywność enzymatyczną, w narządach docelowych, takich jak mózg, mięśnie, serce, przysadka i nerki, w ten sposób jod jest niezwykle(krytycznie) ważny dla rozwoju płodu .

Uszkodzenia transportu jodu może być skorygowane, w części, przez podawanie
racjonalnie dużych dawek kwasu askorbinowego lub bardziej naturalnej witaminy C.

Hormony tarczycy są syntetyzowane w komórkach pęcherzykowych tarczycy. Pierwszy krok do syntezy hormonów jest import jodku do komórek pęcherzykowych.
Hormon tarczycy reguluje syntezę białek mitochondriów przez stymulację syntezy mitochondrialnych modulatorów syntezy białek, oraz modulatory w tkankach specyficznych (stymulujące w wątrobie i hamujące w nerkach) mogą być wytwarzane przez hormon.
Pełna samowystarczalność jodowa ciała ma krytyczne znaczenie do zwalczania skutków ubocznych leków, hormonów tarczycy (Synthroid, itp.).
Długotrwałe stosowanie tych leków wiąże się z wyczerpaniem poziomu jodu z tarczycy i innych tkanek ciała, jak również zwiększa występowanie raka. Wszyscy pacjenci tarczycy powinno być na terapii jodem.

Jod jest potężnym podstawowym składnikiem odżywczym, z szerokimi efektami leczniczymi, a sto lat temu był powszechnie używany przez większość lekarzy. Od 1900 do 1960 prawie każdy lekarz w USA używał roztwór Lugola (jod) w swojej praktyce zarówno niedoczynności jak i nadczynności tarczycy, a także wielu, wielu innych przypadkach, wszystkie z doskonałymi wynikami. W rzeczywistości, jod uznano za panaceum na wszystkie ludzkie bolączki.
Laureat Nagrody Nobla dr Albert Szent Györgi (1893 – 1986), lekarz, który odkrył witaminę C, pisze:

„Kiedy byłem studentem medycyny, jod w formie KI (jodku potasu) był uniwersalnym lekiem, nikt nie wiedział co robił, ale robił coś i robił coś dobrego.”

Dziś wiemy, co robi jod i jak bardzo może pomóc ludziom, ale nowoczesna medycyna alopatyczna śpi i pozwala ludziom cierpieć i umierać z powodu z jego braku.

Jod jest strażnikiem uczciwości gruczołu sutkowego

Dr Robert Rowen mówi,że „piersi, jajniki i cysty skóry – rozwiązując każdy przypadek torbieli piersi, jod ma również niezwykły wpływ leczniczy na torbiele jajników”.
Choć mało kto wie, że obrzęk jajników jest stanem analogicznym do wola, kiedy tarczyca pęcznieje w odpowiedzi na niedobór jodu. Rezultatem woli często są zaburzenia hormonalne prowadzące do niedoczynności tarczycy. W przypadku Zespołu wielotorbielowatych jajników (PCOS ) głodowanie jajników powoduje, że stają się pęcherzykowate, obrzęknięte i ostatecznie nie będące w stanie regulować syntezą ich hormonów prowadzącą do braku równowagi i niepłodności. Badania rosyjskie śledzące Mastopatie również odkryły, że im większy jest niedobór jodu tym większa liczba torbieli w jajnikach. Od 1928 znane było to, że stężenie jodu w jajniku jest wyższe niż w każdym innym organie z wyjątkiem tarczycy.
Dr Browstein odkrył w swoich badaniach z dużymi dawkami jodu, że torbiele na jajnikach stawały się mniejsze i zaczęły znikać. Odkrył również, że libido u kobiet i mężczyzn wzrosło.

Potrzeba 20 do 40 razy więcej jodu do kontrolowania raka piersi i dysplazji niż potrzeba do zapobiegania wolom.

Wystarczająca ilość jodu może nie tylko uregulować dysfunkcje tarczycy, może pomóc w szeregu zaburzeń działania gruczołów, a także szerokim zakresem działania przeciwko wewnętrznym jak i zewnętrznym bakteriom, grzybom i wirusom.
Jod ma wiele nie endokrynologicznych efektów biologicznych, oraz rolę jaką odgrywa w fizjologii reakcji zapalnej. Jodki zwiększają ruch granulocytów do obszarów zapalenia oraz poprawę fagocytozy bakterii przez granulocyty i zdolność granulocytów do zabijania bakterii [ xv ].

Dr Robert Rowen informuje, że jod zmniejsza aktywność lipoprotein(a). Gdy ich poziom jest podniesiony, białko to może prowadzić do nadmiernej krzepliwości krwi, choroby naczyniowej. Jod z powodzeniem był stosowany przy bólach głowy, tworzeniu bliznowców, przyusznych kamieni kanałowych, chorobie Peyroniego i przykurczów Dupuytrena .
Dawki do sześciu razy niż zalecane dzienne spożycie były bezpiecznie stosowane miesiącami do zwalczania nadmiernego śluzu w przewlekłych chorobach płuc. Odkrył również, że jod znajduje się w dużych ilościach w mózgu ( w obszarach mózgu związanych z chorobą Parkinsona) i ciała rzęskowego oka, potencjalny czynnik w jaskrze .
„W 1860 pewien francuski lekarz błędnie podał jodynę, gdy miał zamiar dać naparstnicy kobiecie z chorobą Gravesa. Wyzdrowiała w ciągu trzech tygodni. Gdy odkrył swój błąd, powrócił do naparstnicy, a jej objawy wróciły. Przestawił się jodynę i uzyskał remisje”, poinformował dr Rowen.
Występowanie niedoboru jodu w chorobie sercowo-naczyniowej jest częsta. Niedobór hormonu tarczycy w układzie krążenia może charakteryzować się zmniejszoną kurczliwością mięśnia sercowego i zwiększenie obwodowego oporu naczyniowego, jak i ze zmianami w metabolizmie lipidów.
Badania przeprowadzone na 42 pacjentach z chorobą sercowo-naczyniową podzielono na 5 podgrup ze względu na obecność nadciśnienia, zastoinowej niewydolności serca, kardiomiopatii niedokrwiennej, dysfunkcji i zaburzeń rytmu serca.

Gdy badano stężenie jodu w moczu, najbardziej zmniejszyło się w grupie z arytmią i zastoinową niewydolnością serca.
Podwyższony poziom TSH odkryto u 3 pacjentów i podwyższony metabolizm lipidów (cholesterol, trójglicerydy) związanych z wszystkimi podgrupami bez arytmii.
Badacze doszli do wniosku, że suplementacja jodu może zapobiec pogorszeniu wpływu niedoboru jodu na choroby układu krążenia. [xvi]
Jod dokonał skoku w historii medycyny, gdy szwajcarski lekarz, Dr Jean François Condet ogłosił, że jod może zmniejszyć wola (powiększenie tarczyce). W tym momencie narodziła się współczesna medycyna, ponieważ po raz pierwszy mamy konkretną chorobę, którą możemy uśmierzyć konkretnym leczeniem.
To jest najbardziej ironiczne, że pierwszy krok alopatycznej medycyny był w kierunku żywieniowej, a nie w stronę chemicznej medycyny
jodem, minerałem powszechnie występującym w morzu.

 Zalecana dzienna ilość (RDA) jodu jest wystarczająca, aby zapobiec rozszerzaniu się tarczycy, tak samo jak RDA witaminy C, która jest dziś wystarczająca na tyle, by zapobiegać szkorbutowi, ale nie na tyle, aby zapobiec /pre scurvy syndromes/ lub chorobie sercowo-naczyniowej.

“Umieściliśmy 83-letnią kobietę na orto-jodo suplementacji na 6 miesięcy po 50 mg jodu dziennie. Rezultaty były następujące: ogromny wzrost energii, wytrzymałości, dobrego samopoczucia, pamięci. Po sześciu miesiącach jej skóra zaczęła się złuszczać, a nowa warstwa wyglądała młodziej. Kobieta była zdumiona swoim nowym wyglądem. Dr Guy Abraham napisał:
„Z naszego doświadczenia wynika, że starsze kobiety (szczególnie po 65 roku życia) zauważyły większe zmiany, zarówno fizyczne jak i mentalne.”
Dr Abraham jest endokrynologiem który obecnie jest zwolennikiem ruchu który propaguje użycie jodu jako bezpiecznego i skutecznego lekarstwa.

Tkanka piersi charakteryzuje się powinowactwem z jodem.
Niedobory jodu powodują mastopatie
z guzkami, powiększanie się cyst, ból i tkankę bliznowatą.

Doktorzy Abraham, Flechas i Brownstein przetestowali ponad 4000 pacjentów przyjmujących jod w dziennych dawkach od 12,5 do 50 mg, a u tych z cukrzycą do 100 mg dziennie. Odkryli oni, że „jod odwraca skutki mastopatii; pacjenci z cukrzycą przyjmujący jod potrzebują mniej insuliny; pacjenci z niedoczynnością tarczycy mniej leków na tę chorobę; ustępują symptomy fibromalgii, a pacjenci z migrenami przestali je miewać.” Możemy się spodziewać jeszcze lepszych wyników przy podawaniu jodu z chlorkiem magnezu.
Większość lekarzy i chirurgów widzi jod w wąskiej perspektywie, co jest jedną z największych tragedii alopatycznej medycyny. Większość osób z branż związanych ze zdrowiem to chemiczni terroryści w przebraniu, ignorujący nagromadzenie toksyn w naszej populacji, którzy nie mają zamiaru poinformowania ludzi o tym zagrożeniu i możliwych rozwiązaniach. Idealnym przykładem w tym wypadku jest rtęć. Rtęć jest toksyczna bez względu na źródło z jakiego dostaje się do naszego organizmu, ale dentyści nadal jej używają co sprawia, że współczesna era może być nazwana erą medycznego i dentystycznego barbarzyństwa. Lubimy myśleć, że jesteśmy inteligentnymi ludźmi, zaawansowaną rasą, jednak jak widać, ci którzy powinni być najlepsi i najbardziej inteligentni z nas (lekarze) trują młodych i starych rtęcią. To co robią i czemu jednocześnie zaprzeczają jest więcej niż przestępstwem.
W dodatku ci sami urzędnicy służby zdrowia nie znają zastosowania podstawowych lekarstw takich jak jod, chlorek magnezu czy wodorowęglanu sodu i innych substancji, które codziennie ocalają ludzkie życia. Dla większości lekarzy jod to tylko antyseptyk, który dezynfekuje wodę pitną i zapobiega infekcjom związanym z ranami chirurgicznymi, wiedzą, że tarczyca potrzebuje go aby wytwarzać swoje hormony i to wszystko.
Według doktora Goerge’a Flechasa wielu jego pacjentów cierpiących na cukrzycę mogło zmniejszyć swoją dawkę insuliny i lekarstw na cukrzycę po uzupełnieniu niedoborów jodu. Rozwiązanie wielu problemów jest tuż przed naszymi oczami, medyczna tajemnica, która ujawni nam naszą ignorancję dotyczącą ogromnego znaczenia minerałów w naszym życiu. Naukowcy medyczni i nie tylko, mogą wyjaśnić dlaczego cukrzycy i inni chorzy mogą wiele zyskać z intensywnej suplementacji jodem, ale czy urzędnicy medycyny alopatycznej będą tego słuchać? Wątpię.

Jod jest używany przez każdy receptor hormonów w organizmie.
Niedobór jodu powodu dysfunkcje hormonalne, które można zaobserwować,
jeśli chodzi o praktycznie każdy hormon w organizmie. – Dr. George Flechas

To wyjaśnia po części dlaczego pacjenci z cukrzycą Dr Flechasa widzą tak ogromne rezultaty. Z jakiego innego powodu pacjenci, którzy przyjmują jod mieliby zauważyć polepszenie samopoczucia, zwiększona energię i zwiększoną jasność myślenia? Kolejne skutki to odczucie ciepła w zimnych środowiskach, mniejsza potrzeba snu, poprawa cery i lepsze trawienie. Oczywistą odpowiedzą jest stwierdzenie, że jod jest pierwiastkiem śladowym używanym do syntezy hormonów i minerał, który odgrywa ważną rolę w funkcjonowaniu hormonów w receptorach hormonalnych.
Tyroksyna i Trójjodotyronina stymuluje i utrzymuje normalny rytm serca, ciśnienie krwi i temperaturę ciała.
„Mimo tego, że medycyna zwykle polega na specjalnych testach hormonalnych jak na przykład TSH i inne, aby ocenić funkcjonowanie gruczołu tarczycy, o wiele bardziej dokładny w tym celu wydaje się prosty pomiar temperatury. Przez ostatnią dekadę zauważyłem, że 90 % osób miało temperaturę PONIŻEJ typowej. Po włożeniu termometru w usta rano powinien pokazywać on temperaturę 36.4 stopni Celsjusza lub wyższą. W południe około 37 stopni. Temperatura to najprostszy sposób zmierzenia metabolizmu, czyli kluczowego wskaźnika funkcjonowania tarczycy” mówi dr Norman Shealy, który sugeruje dawkę 1500 mikrogramów jodu dziennie od 4 do 6 tygodni. Jeśli temperatura wróci do normy, obniż dawkę jodu do 600 mcg dziennie. Zdolności jodu do ożywienia wrażliwości hormonalnej przyczyniają się też do wrażliwości na insulinę.
Dr Flechas twierdzi: „ Kiedy leczyłem kobietę ważącą 320 funtów (145 kg) z cukrzycą insulino-zależną nauczyłem się cennej rzeczy o roli jodu w funkcjonowaniu receptorów hormonalnych. Ta kobieta trafiła na pogotowie z poziomem cukru we krwi 1, 380 mg/dl. Potem podczas pobytu w szpitalu zaczęła przyjmować insulinę i zaczęła używać glukomierza. Miała go używać 2 razy dziennie.
2 tygodnie później gdy wróciła na kontrolę, poinformowano ją, że wyniki szpitalne pokazują, że ma mastopatie (FBD -Fibrocystic Breast Disease) i wyznaczono jej dawkę 50 mg jodu (4 tabletki). Tydzień później poprosiła ona o zmniejszenie dawki insulin ponieważ pojawiła się u niej hipoglikemia. Potem kobieta ta zgodnie ze wskazówkami lekarza obniżała systematycznie dawkę insuliny, kiedy widziała u siebie objawy hipoglikemii na glukometrze. 4 tygodnie później po kontroli miałem wyniki z jej gleukometru na swoim komputerze i zauważyłem, że średni poziom cukru to 98. Pochwaliłem ją za pilne wysiłki w kontrolowaniu diety i poziomu cukru oraz dawkowania insuliny. Kiedy zapytałem ją dlaczego nastąpiła tak duża zmiana (polepszenie) jeśli chodzi o jej cukrzycę, odpowiedziała, że to dzięki jodowi.”

Zwiększony metabolizm zwiększa potrzebę jodu.
Jeśli osoba nie przyjmuje wystarczająco dużo jodu i jednocześnie przyjmuje leki na tarczycę, 
jej deficyt jodu się zwiększy.

Dr Flechas zauważył dwa lata później i 35 kilo mniej, ta sama kobieta przyjmowała dawkę jodu około 50 mg dziennie. „Od tamtego czasu wykonaliśmy badanie na 12 cukrzykach i w sześciu przypadkach mogliśmy odstawić ich lekarstwa na cukrzycę. Dzienna dawka jodu wynosiła od 50 do 100 mg dziennie. Wszyscy pacjenci z cukrzycą mieli w rezultacie obniżoną dawkę lekarstw niezbędną do leczenia ich cukrzycy.”

Brak jodu w skórze objawia się suchą skórą oraz skórą która się nie poci kiedy jest gorąco. – Dr. Jorge D. Flechas

Każdy się zgodzi, że brak jodu w diecie powoduje szereg problemów m.in. wole, niedoczynność tarczycy, opóźnienie umysłowe, kretynizm (poważne opóźnienie umysłowe w połączeniu z deformacją fizyczną). Ludzie z niedoborem jodu cierpią na choroby fizyczne, neurologiczne, umysłowe, immunologiczne i reprodukcyjne. Jod jest ważny do odpowiedniego funkcjonowania systemu nerwowego, a dr S. Cunnane sugeruje, że „jod jest głównym składnikiem odżywczym mózgu w jego ewolucji.”

Niedobór jodu jest główną przyczyną problemów umysłowych. Dr Flechas twierdzi: „U noworodków jod odpowiedzialny jest za rozwój IQ dziecka.” Ostatnie badania pokazują, że niedobór jodu jest prawdopodobnie źródłem zaburzeń uwagi u dzieci. Poseł Dan Burton (Indiana) powiedział: „Mamy w kraju wręcz epidemię autyzmu. Rodzice i doktorzy starają się znaleźć odpowiednie formy leczenia.” Nie zbadano jeszcze na ile jodu może pomóc dzieciom z uszkodzeniami neurologicznymi, ale jod i magnez powinny być logicznie pierwszymi środkami po jakie sięgną rodzice. Jodu powinno się także używać przed, w czasie i po ciąży. Prawdopodobnie niedobór jodu jest groźny szczególnie dla rozwijającego się embriona, a niedobory jodu u ciężarnych powodują poronienia.
Niedobór jodu może spowodować nie tylko kretynizm, ale wręcz zagrozić przeżyciu dziecka. Odpowiednia dawka jodu zapewnia również ochronę przed infekcjami i skutkami ubocznymi szczepionek. W badaniu wykonanym na 617 niemowlętach od 6 tyg. do 6 miesięcy, w środowisku ubogim w jod pokazały, że te którym dodano 100 mg oleju z jodem miały sporo niższy wskaźnik umieralności niż niemowlęta którym go nie podano.

To niedobory magnezu i jodu powodują zapalenie tarczycy, a nie nadmiar jodku.

Niedobory jodu stwarzają ryzyko dodatkowego ryzyka reprodukcyjnego, w tym niedoczynności tarczycy i niepłodności. Niedoczynność tarczycy powoduje anowulację (brak owulacji), niepłodność, nadciśnienie ciążowe. Odpowiedni poziom jodu pomaga w odpowiedniej dystrybucji estrogenu, który jest niezbędny w odpowiednim funkcjonowaniu kobiecych hormonów płciowych. Jod przyczynia się do tworzenia testosteronu. U kobiet ten hormon odpowiada za popęd płciowy, a u mężczyzn niezbędny do funkcjonowania.

Jod jest moim lekiem z wyboru. Używam go do wszystkiego. Podawałam go dzieciom i wnukom. Mój syn miał mieć usunięte migdałki, a po tym jak spryskałam jego migdałki jodem, przestał mieć problemy z gardłem. Jak wiece jod szybko wysycha, więc nie połknął on nawet kropli. Jod zadziałał w ciągu 24 godzin po spryskaniu gardła.

Według Dr Johna Myer’a jod ma bezpośredni efekt na skurcze mięśni. Pomaga w skurczach mięśni nóg, przynosi ulgę w bólu osierdziu i ma rewelacyjny wpływ na skurcze i energię mięśni w całym ciele. Dr Myer zapewnia, że jod gra kluczową i krytyczną rolę w systemie limfatycznym i gruczołach limfatycznych. Spuchnięte gruczoły podżuchwowe zmniejszą się i zmiękną po kilku minutach po rozpuszczeniu jodowanej limonki w ustach.
Jod jest efektywnym sposobem na oczyszczanie wody; jego działanie zależy od skoncentrowania jodu, temperatury wody i długości kontaktu. Np. koncentrat 8mgs na litr w 20 stopniach Celsiusza po 10 minutach zniszczy wszystkie patogeny. Niższe stężenie i niższa temperatura wody wymaga więcej czasu na oczyszczenie. Tabletki jodu wymyślono w czasie II wojny światowej aby dezynfekować małe ilości wody w razie sytuacji awaryjnej lub tymczasowego użycia.
Kilka kropel nalewki z jodem lub tabletek z jodem jest popularny wśród biwakowiczów i żołnierzy do dezynfekcji wody. Powinno się utrzymać osad jodyny od 0.5 do 1.0 mg/l co daje wodzie mało lub w ogóle posmaku i zapachu.
Przy przyjmowaniu jodu i innych minerałów (jod w połączeniem z selenem przynosi pozytywne zmiany w fizjologii komórek [type 1 deiodinase (D1) and glutathione peroxidase (GSHPx]). Jod z magnezem, wspomagany chelatowaniem, pomaga w schorzeniach na które nie pomagały inne leki. „Medycyna orthomolekularna (czyli dotycząca odpowiednich molekuł) ” Dr Linusa Pauling’a odnosząca się do stworzenia optymalnego molekularnego środowiska w ciele powinna stać się kamieniem węgielnym medycyny jednak został zastąpiony systemem, który niszczy ludzkie życie truciznami farmaceutycznymi. Allopaci (konwencjonalni lekarze) żyją złudzeniem, że jeśli dawka trucizny w leku będzie minimalna to nie przyniesie ona krzywdy, jednak widzimy teraz tragiczne skutki ich błędów w straconych życiach.

Niedobory jodu i/lub selenu mogą zmienić dystrybucję i homeostazę (zdolność utrzymywania stałości parametrów wewnętrznych w systemie) innych minerałów.

Funkcjonowanie naszego ciała bez odpowiednich minerałów to jak próba jechania autem bez oleju. Silniki naszego życia komórkowego i tak łatwo się psują ze względu na zanieczyszczenia powietrza, pokarmu, wody oraz leki i substancje medyczne i dentystyczne. Minerały są potężnymi lekami ponieważ dotykają one i wpływają na najważniejsze funkcje fizjologiczne ciała.
Można wręcz podejrzewać o konspiracji, która ma na celu utrzymywanie ludzi w nieświadomości, jeśli chodzi o niedobory jodu, ponieważ ten niedobór powoduje znaczne osłabienie naszej woli, intelektu, energii i witalności oraz podatność na problemy z tarczycą, brak równowagi hormonalnej, raka piersi, jajników i prostaty.
Wielu dobrych lekarzy zastanawia się dlaczego średnia dzienna dawka jodu jest ustalona na tak niskim poziomie i dlaczego wiele poprzednich źródeł jodu zostało wymienionych na inne substancje, takie jak np. bromki czy chlorki które zmniejszają poziom jodu i nie oferują żadnych wartości w zamian?Dr Danil Huffy mówi ostro, ale te słowa muszą paść podczas rozmowy o jodzie i związanych z nim kwestiach. „Czy to nie dziwne, że rząd wydaje jod jako lekarstwo przed skutkami radioaktywnego jodu, kiedy w tym samym czasie konowały- lekarze używają tego samego radioaktywnego jodu na pacjentach z problemami z tarczycą, aby „wyleczyć” ‘chorobę’ tarczycy spowodowaną brakiem naturalnego jodu? Naturalny jod chroni gruczoły tarczycy przed destrukcyjnym radioaktywnym jodem, jednak ten sam radioaktywny jod jest używany przez głupich lekarzy, aby niszczyć i tarczyce ich pacjentów? Dlaczego lekarze przestali używać płynu Lugola, pewnego leku na choroby tarczycy?”
Prezydent Franklin D. Roosevelt powiedział kiedyś: “Nic w Rządzie i polityce nie dzieje się przez przypadek, jeśli coś się dzieje to było to wcześniej dobrze zaplanowane.”
J. Edgar Hoover powiedział: “Jednostka jest upośledzona, jeśli ma do czynienia bezpośrednio z konspiracją tak wielką, że ciężko w to uwierzyć, że w ogóle istnieje”
Jeśli chodzi o jod, spodziewaj się najgorszego ze strony rządu i urzędników służby zdrowia którzy chcą zatruć ludność. Co można o nich powiedzieć jeśli nadal dopuszcza się stosowanie aspartamu, chociaż naukowcy udowodnili, że do jeden z najgorszych dodatków do jedzenia? Na szczęście mamy teraz do czynienia z powrotem popularności jodu.

Orto-jodo-suplementacja powinna być częścią pełnego programu odżywiania, kładącego nacisk na magnez zamiast wapnia. – Dr. Guy Abraham

Orto-jodo-suplementacja polega na spożywaniu podstawowych suplementów z jodem, aż gruczoł tarczycy i inne wrażliwe na jod części naszego ciała osiągną niezbędny poziom tego minerału. W rzeczywistości nie ma powodu aby obawiać się jodu przy podejściu do jego stosowania z rozsądkiem i odrobiną ostrożności, wtedy będzie on stymulował proces detoksyfikacji z metali ciężkich, szczególnie halogenów (chlorowców). Sto lat temu każdy lekarz używał jodu, a ci lepsi używają go nadal.

Co 17 minut, każda kroplą naszego ciała przepłynie przez nasz gruczoł tarczycy i jeśli ma ona wystarczający poziom jodu, bakterie i wirusy w naszej krwi są zabijane podczas gdy krew przepływa przez tarczycę.

Dopiero zaczynamy odkrywać na nowo niezwykłe lecznicze możliwości jodu. Może nie jest to wszechstronny lek na wszystkie choroby jak mówili kiedyś lekarze, ale może zdziałać niezwykłe rzeczy gdy spożywany jest z chlorkiem magnezu, kwasem liponowym (ALA) i w przypadku raka z wodorowęglanem sodu. Medycyna Przetrwania z XXI Wieku zawiera rewolucyjny protokół postępowania w przypadku raka piersi który mówi o chlorku magnezu, jodzie i wodorowęglanie sodu. Kiedy połączymy te trzy lekarstwa „awaryjne” i będziemy ich odpowiednio używać, zrewolucjonizujemy onkologię, ale zarazem będzie to zagrożenie dla przemysłu farmaceutycznego, którego zyski zmniejszą się drastycznie jeśli ludzie zaczną używać tych tanich, bezpiecznych i efektywnych leków.
Medyczna prawda jest oczywista i jasna jak słońce. Z czasem medycyna dojdzie do prawdy. Jak zobaczysz w Trans-skórnej Terapii Magnezem, badania pokazały, że chlorek magnezu jest mistrzem wagi ciężkiej medycznego świata, zdolnym ocalać życia w kryzysowych sytuacjach, a w połączeniu z innymi podstawowymi substancjami odżywczymi stworzonymi na potrzeby medycyny, są one odpowiedzią jakiej szukamy, jeśli chodzi o ochronę siebie i naszych bliskich przed otaczającymi nas toksynami.

Mark Sircus

Komentarz – WALTERA LASTA

Zwiększaj poziom przyjmowanego jodu cały czas monitorując swoje zdrowie. Według obecnych ostrzeżeń medycznych, jod może tłumić funkcje tarczycy. Jednakże dawka która jest niebezpieczna to około 750 mg jodu, a kropla płynu Lugola ma zaledwie 6.5 mg.

Nasycony roztwór jodku potasu był używany jako awaryjny środek na niedoczynność tarczycy ponieważ wysokie ilości jodku tymczasowo tłumią wydalanie hormonów tarczycy. Dawka to 5 kropli nasyconego roztworu jodku potasu z 250 mg jodu w formie jodku trzy razy dziennie. Zalecana dawka chroniąca tarczycę przed zatruciem radioaktywnym to 100 mg jodu dziennie. Dwie krople nasyconego roztworu jodku potasu lub standardowa 130 mg pigułka mogą być używane dziennie w wypadkach nuklearnych, aby zablokować wpływ radioaktywnego jodu.

Głównymi przyczynami stłumienia funkcji tarczycy są grzyb Candida, rtęć i fluorek. Do roku 1970 fluorek był przepisywany przez lekarzy jako lekarstwo na stłumienia funkcji tarczycy osobom z nadczynnością tarczycy!

Niektóre symptomy niedoczynności tarczycy to zmęczenie, niedowaga lub nadwaga, zatwardzenie, problem z myśleniem, suchość skóry, niskie ciśnienie kwi, zatrzymywanie płynów, depresja, i zwolnione odruchy. Używanie wysokich dawek suplementów z jodem wymaga obserwacji nadczynności gruczołu tarczycy, czyli objawów takich jak niepokój, bezsenność, nagła utrata wagi, biegunka, szybki puls, wysokie ciśnienie krwi, zaburzenia widzenia.
Suplementy z jodem normalizują nad-aktywną tarczycę, w tym choroby autoimmunologiczne i raka tarczycy. Jednak jeśli nadczynność tarczycy objawia się wolem, dodatkowa dawka jodyny może początkowo spowodować nadmierną stymulację. Aby unormować wielkość tarczycy i jej funkcje dawka jodu powinna być zwiększana stopniowo i tymczasowo zmniejszana, jeśli zajdzie nadmierna stymulacja, a po jakimś czasie znowu zwiększana.
Innym problemem jest fakt, że jod stymuluje serce i jeśli używasz leków na tarczycę lub innych stymulantów, twoje serce może nie wytrzymać i możesz mieć palpitacje. W tym wypadku zredukuj leki, aby pozbyć się tego problemu.
Z mojego doświadczenia wynika że największą korzyścią z przyjmowania dużej ilości jodu jest jego efektywność w zabijaniu grzyba Candida oraz innych grzybów i mikrobów. To może być też przyczyną jego efektywności w przypadku raka piersi i tworzenia cyst w piersiach, jajnikach i macicy. Sekretem sukcesu jodu może być też fakt, ze jod i grzyby lubią się sytuować w membranach śluzowych. Jod utrzymuje je w zdrowiu, co pomaga przezwyciężyć choroby autoimmunologiczne, problemy z zatokami, astmą, rakiem płuc i innymi problemami z płucami, oraz choroby jelit w tym zapalenia i nowotwory. Badania pokazują, że najlepszy suplement jodu to ten zawierający jod molekularny, który preferuje tkanka piersi.

Najczęstsze użycie jodu jako środka odkażającego to 4 x 6 na 8 kropli lub 3 x 10 kropli roztworu Lugola przez 3 tygodnie, patrz: Ostateczne Oczyszczenie(Ultimate Cleanse). Ostatnio wydano zakaz sprzedaży większej ilości płynu Lugola niż 30 ml, ale w Stanach może nadal kupić Iodoral (tabletki z jodem) i 2 % roztwór jodu i spożyć 5 razy więcej kropli niż w przypadku płynu Lugola, ale upewnij się, że używasz roztworu jodu w wodzie, a nie alkoholu. Iosol, jodek jodu/amonu jest lekarstwem, które posiada 1.8 mg jodu/jodku w kropli.
W Australii nie wolno używać płynu Lugola, ani innych podobnych roztworów jodu jako lekarstw. Można jednak nadal kupić roztwór Lugola do akwarium i oczyszczania wody, patrz: http://www.strideintohealth.com.
Możesz monitorować swoje funkcje tarczycy poprzez sprawdzanie temperatury przed wstaniem z łóżka rano. Mierzenie jej pod językiem daje lepsze wyniki niż pod pachą. Kobiety przed menopauzą powinny mierzyć ją w pierwszej połowie cyklu przed owulacją, a najlepiej w pierwszym tygodniu po rozpoczęciu miesiączki. Temperatura powinna wynosić 36,5 stopnia Celsiusza lub wyżej, inaczej możemy podejrzewać nad-aktywność tarczycy. Inną możliwością przyczyny podniesionej temperatury jest oczywiście także np. infekcja lub proces leczenia.

Inny doskonały artykuł który polecam to „Jod dla Zdrowia” autorstwa Donalda Millera. Paragraf z niego brzmi:

„Więcej niż 4,000 pacjentów w tym projekcie przyjmuje jod codziennie w dawkach od 12,5 do 50 mg; a diabetycy nawet do 100 mg. Naukowcy odkryli, że jod odwraca skutki mastopatii, cukrzycy (pacjenci wymagają mniej insuliny), oraz chorób tarczycy (również po pewnym czasie przyjmujących mniej lekarstw), i powoduje zanik fibromalgii. Ustępują również migreny. Parafrazujac dr Szent-Györgi, te badania nie mówią jednoznacznie jak działa jod, ale na pewno działa on pozytywnie.”

Więcej artykułów w jednym miejscu na temat Jodu można znaleźć w linku poniżej

https://forum.wybudzeni.com/index.php?topic=814.0

  1. Test na poziom jodu w organizmie
  2. Fragment książki z 1929 r napisanej przez Zdzisława Szpora.
  3. Tarczyca , czyli żywy włos i żywa myśl
  4. Preparaty jodu
  5. Znaczenie jodu dla zachowania dobrego stanu zdrowia
  6. Jod-doskonałe panaceum

http://www.tarczycahashimoto.pl/

 

Wielka debata o jodzie – Sally Fallon Morell

Mimo, że doktor Weston Price znalazł zdrowe populacje, które spożywały stosunkowo mało jodu, to badania wykazują, że współcześnie większość ludzi najlepiej radzi sobie przy górnej granicy skali, przyjmując około 1000 mcg na dzień. Często zapomina się o tym, że wiele czynników we współczesnej diecie wpływa negatywnie na pracę tarczycy i zwiększa nasze zapotrzebowanie na jod – nie tylko ekspozycja na halogeny takie jak fluor, chlor i brom, ale także niedobory w witaminie A, B6, selenie i magnezie. Zmniejszona ekspozycja na halogeny i obfite zażywanie tych kluczowych składników zmniejsza nasze zapotrzebowanie na jod.

W latach 70. badacze brali pod uwagę kwas linolowy omega-6 jako lekarstwo na nadczynność tarczycy.
Jod na skórę jest świetnym lekarstwem na zmiany przednowotworowe, pieprzyki, keloidy i inne problemy skórne. Wg doktora Davida Derry,
„…skłonność jodu do wywoływania naturalnej śmierci komórek (apoptoza) czyni go efektywnym przeciwko zmiano przednowotworowym, a prawdopodobnie także wielu nowotworowym. Dany obszar wymieniany jest na zdrową skórę.”
Jod może być pomocny również w leczeniu innych rodzajów raka, ponieważ indukuje apoptozę – zaprogramowaną śmierć komórek. Apoptoza jest kluczowa dla wzrostu i rozwoju (palce u dłoni płodu kształtują się właśnie przez apoptozę tkanki pomiędzy nimi), a także dla niszczenia komórek, które stanowią zagrożenie dla integralności organizmu, jak komórki rakowe czy komórki zainfekowane wirusami. W pewnym eksperymencie, ludzkie komórki raka płuc, które połączono z genami stymulującymi wychwytywanie i zużycie jodu, przeszły apoptozę i zmniejszyły się gdy dodano jod – tak w przypadku in vitro (poza ciałem) jak i w przypadku wszczepienia ich do żywych myszy. Niektórzy przewidują więc szersze wykorzystanie jodu w leczeniu raka.

Płyn Lugola

RAK JEST WYLECZALNY Z NATURY
Dr Stanisław Rymsza
(Artykuł opublikowany w tygodniku „Ład” 27 października 1985 r.)

W związku z artykułem R. J. Baja pt. „Adwentyści wobec nowotworów” (Ład nr 33) poczuwam się do obowiązku moralnego i naukowego ukazania wyników moich badań biologicznych nad profilaktyką i autoterapią raka.

Tę wielką sprawę ogólnoludzką zapoczątkował drobny „prywatny” konflikt z medycyną, reprezentowaną przez kilku lekarzy pracujących w klinikach, którzy odmówili mi współpracy, „nie ufając nowinkom biologicznym”. Byłem więc zmuszony uciec się do testu publicznego. W styczniu i lutym 1954 r. w ramach akcji odczytowej TWP wygłosiłem cztery popularnonaukowe prelekcje otwarte o moich badaniach nad rakiem u zajęcy i królików oraz obserwacjach porównawczych chorych ludzi. Umówiłem się ze słuchaczami, aby donosili mi o każdym pozytywnym i negatywnym wyniku zastosowania przedstawionej im mojej metody sterowania samoleczeniem się organizmu w każdym przypadku (wykrytego przez specjalistyczną medycynę) raka u nich i ich bliskich. Odtąd w ciągu 25 lat otrzymałem 46 takich doniesień pozytywnych (guzki sutkowe — 32, nadżerki szyjki macicy — 8, guzy wątroby — 2, induratio penis — 2, nowotwór skóry — l, rak płuc — 1). Negatywnych zaś nie otrzymałem. A te contra factum non valet argumentum, więc nie czekając zaplanowanej początkowo setki (do bilansu procentowego), opisałem te godne uwagi owoce moich zignorowanych przez medyków „nowinek biologicznych” i rozesłałem komunikat do wszystkich uczonych parających się tą problematyką.
Był to wynik moich żmudnych badań: odkrycie nowej prawdy o specyficznej roli kwasu L-askorbinowego (C6H8O6) w tworzeniu się i funkcjonowaniu fagocytów, zdolnych do pożerania komórek rakowych. Mikrobiologicznicznie, ponad wszelką wątpliwość stwierdziłem, że ten kwas (acidum L-ascorbinicum), zwany witaminą C, przekształca bierne leukocyty, zwłaszcza neutrofilne w aktywne fagocyty, które drapieżnie bronią organizm przed wszelką infekcją zewnętrzną i przed neocytozą wewnętrzną, zakłócającą Jego genetyczny porządek rozwojowy, stabilnie zaplanowany w DNA. Pełne zaopatrzenie krwi i limfy w molekuły witaminy C tak potężnie uzbraja tworzące się pod jej wpływem fagocyty i makrofagj, że absolutnie żadne obce mikroorganizmy nie są zdolne rozwijać się w jej środowisku osmotycznym. Tu fagocyty przy pomocy witaminy C rozpuszczają (rozmiękczają) ścianki niepotrzebnych komórek egzogennych (mikroby chorobotwórcze) i endogennych (tkanki martwicowe, neocyty i neoplazy rakowe), a następnie je pożerają, same przy tym ginąc i trupami swymi wypełniając gruczoły chłonne, skąd są systematycznie wydalane do moczu jako tzw. „ciała ropne”, znane powszechnie z elementarnych analiz lekarskich.
W świetle tej prawdy o kwasie L-askorbinowym witamina C, może śmiało awansować do rangi wymarzonego przez ludzkość panaceum. Jeżeli wszyscy będą mieli zawsze swoją krew nasyconą witaminą C, to nie tylko rak, ale również inne dolegliwe cierpienia (grypa, katar, torbiel przyzębna, szkorbut etc.) zostaną wykreślone z rejestru chorób człowieka. Są tu jednak pewne bardzo istotne restrykcje, które przeoczają inni badacze (np. Pauling). Dlatego ich wyniki są połowiczne, a wnioski błędne. Przede wszystkim trzeba sobie uświadomić, ze witamina C nie jest lekiem sensu stricte, lecz koniecznym składnikiem organizmu, jak woda (H2O) i sól (NaCl), których naturalne uzupełnienie należy do kulinarii — nie do terapii. Dopiero brak tych składników lub ich niedobór wywołuje stany chorobowe, wymagające ingerencji medycyny. Takim właśnie deficytowym składnikiem krwi człowieka jest dziś kwas L-askorbinowy (C6H8O6), którego ubytek powiększa się coraz bardziej w miarę postępu technizacji życia codziennego (wibracja, promieniowanie, hałas, ultradźwięki) i chemizacja pokarmów (konserwacja, dezynfekcja, dezynsekcja). Szczególnie szkodliwa tu jest pironizacja żywności, zapoczątkowana wkrótce po wynalazku ognia, a dziś doprowadzona do perfekcji. Surówki spożywa człowiek coraz rzadziej. A więc, w rezultacie deficytu witaminy C w jego krwi, rozwijają się tzw. „choroby cywilizacyjne”, pośród których rak zajmuje czołowe i najgroźniejsze miejsce pobudzając uczonych (Rosenthal, Galio) do snucia najbłędniejszych hipotez i teorii. Np. nie wiedzą oni, że modny dziś interferon jest bezwartościowym odpadkiem (askorbinofagocytozy) antagonistycznych wirusów, a więc „śmieciem” witaminy C.
Rola witaminy C w organizmie Jest dwojaka. Primo: Jest ona konieczna jako czynnik (enyzm askorbinaza) metabolizmu, bez którego proces życia (przemiana materii) byłby niemożliwy. Secundo: służy fagocytom i makrofagom jako niezbędne narzędzia obrony organizmu przed egzo- i endoinfekcją. Stosownie do tej dwoistej funkcji witaminy C, jej zapas w organizmie dzieli się niejako na dwa magazyny. Pierwszy — bazowy, konstytutywny, stały, metaboliczny, nienaruszalny (na rzecz drugiego). Drugi — obronny, niestały, ilościowo zmienny, w zależności od dopływu z zewnątrz, z pokarmów, zużywalny po zaspokojeniu zapotrzebowań pierwszego (po jego nadmiarze ilościowym).
Normalnie organizm sam wytwarza witaminę C dla obu tych „magazynów” w dostatecznej ilości. Niestety. cywilizacja techniczna permanentnie utrudnia to wytwarzanie oraz niszczy (denaturalizuje) potrzebne do tego surowce pokarmowe. Stąd wiele ludzi nie posiada dostatecznego stężenia witaminy C we krwi, wystarczającego na zaopatrzenie obu tych „magazynów” stale się opróżniających wskutek procesu życia i obrony fagocytarnej. Cywilizacja techniczna prowadzi do tego, te zapas witaminy C zabezpiecza już tylko zaspokojenie konstytutywnych potrzeb metabolizmu i to w coraz uboższym zakresie Na potrzeby obronne mamy jej coraz mniej. Wynaturzony przez technikę i starzejący się organizm wytwarza ją coraz skąpiej, a schemizowane pokarmy dostarczają coraz mniej surowca, przydatnego na to wytwarzanie. Oba te nieszczęścia idą w parze! Na ich tle powstają różne choroby zakaźne, które medycyna nauczyła, się zwalczać za pomocą osobnych szczepionek. Ale wobec neocytozy kancerogennej okazała się bezradna, wskutek niewiedzy o istotnej roli witaminy C w organizmie, gdzie ona stanowi uzbrojenie fagocytów, zabijających i pożerających wszelkie niepotrzebne komórki (neocyty, mikroby, nekroby).
Odkrycia tych niepodważalnych prawd o witaminie C dokonałem na zasadzie: necessitas mater, studiorum. W roku 1952 lekarze stwierdzili, że mój najbliższy przyjaciel jest chory na „raka wątroby z przerzutem na płuca”. Zaproponowali jako jedyny ratunek chirurgiczne usunięcie guza oraz rentgeno- i chemioterapię z gwarancją życia przez 2 lata po operacji. Odrzuciłem tę „łaskę” medycyny i jako biolog na własną rękę podjąłem walkę ze śmiercią człowieka, poświęcając badaniom ponad 400 królików, co zawdzięczam pomocy prof. Jana Dembowskiego, który uwierzył w moją hipotezę intuicyjnie. Po wielu eksperymentach stwierdziłem, że 88 proc. rakowatych królików powróciło do zdrowia po wprowadzeniu dużych dawek witaminy C do ich pożywienia. Dalsze próby, już po wyeliminowaniu dostrzeżonych błędów transplantacyjnych, wykazały 100-procentowe wyzdrowienie zwierząt, dożywianych witaminą C. Podkreślam: dożywianych! — nie leczonych! Onkolodzy bowiem pouczyli mnie, że witamina C jest lekiem za mało toksycznym, więc nie zatruje raka(!)
Równolegle z królikami i mój najbliższy przyjaciel został w ten sam sposób uratowany od niechybnej śmierci, prognozowanej przez medycynę. Już w styczniu 1954 r. był on prawie zdrowy: z płuc całkowicie zniknęły wszystkie 4 guzki wielkości fasoli, a na wątrobie guz (wielkości mandarynki) zmalał do rozmiarów orzecha laskowego. Po następnym roku rtg nie wykazał Już żadnych zmian. A niedoszły „umarlak” jest dziś uosobnieniem zdrowia i siły (mężczyzna ten liczy dziś lat 89. 180 cm. 89 kg). Przez ostatnie 25 lat, odkąd pozbył się swego raka. nie chorował ani razu, nawet na katar — wyraźnie odmłodniał. A to dzięki witaminie C, której dawkę obliczyłem mu na 9 g dziennie krystalicznego kwasu L-askorbinowego, rozpuszczonego w litrze wody z cukrem. Po wyzdrowieniu pacjenta redukowałem stopniowo tę dozę aż do 2 g. które utrzymałem, na stałe jako minimum profilaktyczne, wykluczające nawrót nowotworu — co również wybadałem na zwierzętach. A więc (uczciwie wyprodukowanych przez „Polfę”) 18 drażetek a 0,2 g witaminy C dziennie całkowicie zabezpiecza mu zdrowie przed nowotworami, ale również przed innymi chorobami i schorzeniami.
Jako wskaźnik kontrolny nasycenia organizmu kwasem L-askorbinowym przyjąłem Jego śladową obecność w urynie. Kto w moczu ma kwas askorbinowy, temu nie grozi rak ani inna choroba. Zrozumiała więc jest naiwność amerykańskich uczonych (np. Burzyńskiego), którzy z moczu wypreparowują ten nadwyżkowy odpadek witaminy C jako specyficzny „antyneoplaston”. Przecież to substancja już mało aktywna biochemicznie, „zmęczona” pracowitą wędrówką po organizmie! Ale oni tego nie rozumieją i nie wiedzą, że to odpad witaminy C.

Odkrywszy tak niezwykłe walory witaminy C, przeprowadziłem bardzo dokładne badania mikrobiologiczne i biochemiczne nad jej działaniem. Tu m. i n. okazało się, że jest ona bardzo wybredna i kapryśna pod względem „towarzyskim”. We krwi nie znosi ona obecności alkoholi, alkaloidów, glikoalkaloidów. sulfamidów etc. Pod ich wpływem struktura kwasu L-askorbinowego ulega przekształceniom izomerycznym i traci niektóre atomy, przemieniając się w kwas dihydroaskorbinowy (C6H6O6) albo w inne bezwartościowe „askorbiniaki” (kwasy: d-askorbinowy, L-izoaskorbinowy, d-izoaskorbinowy), których mieszaninę fabryczną sprzedają apteki pod nazwą „witamina C”, ale bez literki „L” przed nazwą łacińską: acidum ascorbinicum. To pociąga za sobą bezskuteczność terapeutyczną i profilaktyczną tej handlowej witaminy C. A w organizmie traci ona wszelką wartość ochronno-fizjologiczną, gdy spotyka tam różne „używki” przyjemnościowe, nie stanowiące pokarmu.
A zatem kto chce mieć w swoim organizmie prawidłową gospodarkę askorbinową, gwarantującą absolutne zdrowie pod każdym względem, ten musi zrezygnować z wielu rozkoszy „cywilizacyjnych”, jakimi codziennie zanieczyszcza swoją krew (alkohol, nikotyna, kofeina, solanina etc.). To jest warunek konieczny skuteczności działania witaminy C. którą należałoby ustawowo wprowadzić do wszystkich produktów spożywczych, poddając je askorbinizacji przemysłowej. Bo tylko w ten sposób wszyscy ludzie będą mieli krew nasyconą tą witaminą bez uciążliwej konieczności łykania drażetek. Opłaciłoby się to wielokrotnie bardziej niż budowanie kosztownych ośrodków onkologicznych — albowiem tańsze jest zapobieganie aniżeli leczenie.

Aby uniknąć nieporozumień powtarzam, że tylko jeden kwas askorbinowy jest witaminą C, chociaż wszystkie one mają identyczny wzór ilościowy (C6H8O6), z wyjątkiem dihydroaskorbinowego (C6H6O6). Różnica polega na budowie molekuł (drobin) tych kwasów. Prawdziwa witamina C musi mieć literkę „L” przed swą nazwą: acidum L-ascorbinicum. To jest klucz do zagadki, na której załamują się badania i odkrycia wszystkich uczonych. A ich kosztowny interferon jest mało skuteczny, bo to odpad fagocytarny kwasu L-askorbinowego. powstający przy antagonizacji wirusów.

Dr STANISŁAW RYMSZA

Źródło: www.klinika-zdrowia.com

TESTY

Czy masz niedobór witamin?

 

 

Czy mózg jest należycie zaopatrywany?

  • Czy potrafisz podać z pamięci dziesięć numerów telefonicznych (krewnych, przyjaciół itp?)

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy w nocy przesypiasz mocnym spokojnym snem przynajmniej pięć godzin?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy w sytuacjach stresowych (napięcie zawodowe, konflikty itp.) panujesz nad nerwami?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy lubisz brać udział w zażartych dyskusjach?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy budząc się rano, oczekujesz dnia z radością?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy lubisz się koncentrować (na przykład w czasie rozwiązywania krzyżówek, w trakcie gry w szachy itp.)?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy potrafisz się zawsze koncentrować podczas czytania książki lub oglądania filmu i sztuki, nadążając za akcją?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy jesteś wolny od stanów lub nastrojów depresyjnych i lękowych?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy po południu czujesz się równie rześki i świeży jak z samego rana?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy masz podniesiony poziom cholesterolu we krwi?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

 

 

Jeśli na wszystkie powyższe pytania odpowiesz TAK, można przyjąć, że zaopatrzenie twoich komórek mózgowych jest wystarczające. Jeśli na trzy pytania padła odpowiedź NIE, brakuje Ci, neurosubstancji CHOLINY, głównego składnika mielinowej warstwy ochronnej komórek mózgowych i nerwowych. Pięć odpowiedzi przeczących oznacza, że mózg nie jest w wystarczającym stopniu chroniony przed wolnymi rodnikami. W takim przypadku należy zadbać o suplementację witaminą E.

Jeśli aż osiem odpowiedzi brzmi NIE, twój stan mentalny może budzić obawy. Komórkom mózgowym i nerwowym brakuje z pewnością białka oraz witaminy B6 (pirodoksyny), niezbędnej dla białkowej przemiany materii w komórkach mózgowych. W przypadku braku tej witaminy dochodzi w mózgu do drastycznej redukcji białka. Więcej niż osiem odpowiedzi NIE to sygnał alarmowy: należy niezwłocznie zmienić dotychczasowy  sposób odżywiania i uwzględnić odtąd w jadłospisie potrawy pełnowartościowe o wysokiej  zawartości witamin z grupy B.

 

Brak:

            Witamina E

            Witamina B6

            Cholina

 

Wynik:

Osłabienie pamięci, jej brak, niezdolność koncentracji

 

Czy twoim żyłom brakuje witamin?

 

  • Czy wieczorem lub w nocy, leżąc w łóżku, czujesz, że ciążą Ci nogi?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy często się zdarza, że z niewiadomych przyczyn czujesz zmęczenie?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy masz nadwagę?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy twoja matka, ma lub miała żylaki?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy miewasz czasem krwawienia z dziąseł?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy dokuczają Ci niekiedy skurcze w łydkach?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy twoja skóra (na twarzy, szyi, piersiach) jest z rana bardziej napięta niż wieczorem?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy często się zdarza, że miewasz oczy rozpalone, zaczerwienione?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy pojawia się niekiedy podwyższona temperatura?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy dokucza Ci swędzenie?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

 

 

Jeżeli odpowiesz na powyższe pytania tylko dwukrotnie TAK, stan ścianek twoich naczyń krwionośnych jest na razie w porządku. Trzy do pięciu odpowiedzi TAK to sygnał ostrzegawczy: ścianki naczyń są już słabe i porowate. Istnieje niebezpieczeństwo powstania żylaków lub przeniknięcia krwi i wody do sąsiadującej tkanki i powstania obrzęków.

 Jeżeli odpowiesz TAK sześć razy lub więcej, przemiana materii tkanki łącznej w żyłach szwankuje. Skutek: zakłócenia w krążeniu krwi oraz zagęszczenia spowodowane przez skrzepy krwi lub resztki tłuszczu i cholesterolu. Twoje żyły potrzebują teraz przede wszystkim witaminy C i bioflawonoidów. Są to roślinne substancje ochronne (zawarte między innymi w miąższu owoców), które potęgują działanie witaminy C podczas odbudowy kolagenu w naczyniach.

 

 

 

 

Brak:

            Witamina C

 

Wynik:

Żylaki, hemoroidy, wrzody na udach

 

Czy żołądek i jelito potrzebują pomocy?

 

  • Czy miewasz wrażenie (na przykład po wypiciu kawy lub spożyciu czegoś kwaśnego), że coś nie jest w porządku z żołądkiem?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy napięcie związane ze stresem powoduje u Ciebie czasem biegunkę?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy zdarza się, że rano nie możesz zjeść śniadania?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy często miewasz po jedzeniu kolkę jelitową?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy stwierdzasz niekiedy przykrą woń z ust?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy wypadają Ci włosy i masz łamliwe paznokcie?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy występują na przemian biegunka i obstrukcja?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy stolec ma przykry zapach?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy miewasz czasem wysypkę?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy preferujesz podświadomie wodniste potrawy (na przykład sosy i zupy) i czy pijesz dużo do posiłku?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

 

Jeżeli nie więcej niż dwie odpowiedzi na powyższe pytania brzmią TAK, skład soków żołądkowego i jelitowego oraz flory bakteryjnej jelit są u ciebie zadowalające. Trzy do pięciu odpowiedzi TAK to sygnał ostrzegawczy: najwyższa pora, aby zaopatrzyć na nowo błonę śluzową żołądka i jelit w karoteny i witaminę A. Tego typu kuracja daje wyniki stosunkowo szybko, gdyż komórki błony śluzowej są krótkowieczne i odnawiają się błyskawicznie.

Jeżeli odpowiesz TAK sześć razy lub więcej, powinieneś zacząć zażywać witaminy z grupy B(B complex), lub drożdże piwne. Prócz pierwiastków śladowych, aktywizujących trawienie, zawierają one niemal wszystkie witaminy z grupy B potrzebne dla węglowodanowej przemiany materii. Ziarno pełne, orzechy i pestki są bogate w wysokowartościowe kwasy tłuszczowe, które wspomagają działanie osłonowej witaminy A.

 

Brak:

            Witamina A

            Karotenoidy

            Witaminy z grupy B (B complex)

Wynik:

Biegunka, wzdęcia, obstrukcja

 

 

Czy twój układ immunologiczny funkcjonuje prawidłowo?

 

  • Czy masz na skórze przebarwienia i tak zwane plamy starcze?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy często cierpisz na stany zapalne  błon śluzowych?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy reagujesz na określone potrawy alergicznie?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy wypadają Ci włosy?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy twoja skóra staje się niekiedy sucha oraz /lub popękana?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy zdarza się, że widzisz niewyraźnie, nieostro?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy drobne rany lub skaleczenia goją się zbyt powoli?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy miewasz wysypkę?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy pod paznokciami widnieją małe, białe plamki?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy często odczuwasz zmęczenie?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

 

Jeżeli nie musisz odpowiedzieć TAK na powyższe pytania więcej niż dwa razy, stan twojego układu immunologicznego nie budzi na razie obaw. Trzy do pięciu odpowiedzi TAK to pewna informacja, że brakuje ci najważniejszych witamin immunologicznych A, C i E.

Jeśli jest sześć lub więcej odpowiedzi TAK, należy zacząć spożywać przeciwutleniacze, jako uzupełnienie racjonalnego odżywiania. Owe przeciwutleniacze zawierają prócz wspomnianych już wyżej witamin ważny minerał osłonowy SELEN. Witaminy z grupy B, CHOLINA i INOZYTOL, przyczyniają się dodatkowo do wytworzenia zdrowej osłony immunologicznej wszystkich komórek.

 

  Brak:

            Witamina A

            Witamina C

            Witamina E

            Selen, Cholina, Izyntol

 

Wynik:

Przeziębienia, stany zapalne

 

 

 

 

Czy masz zdrowe uzębienie?

 

  • Czy twardsze kęsy gryziesz tylko po jednej stronie uzębienia?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy często miewasz zaczerwienione lub opuchnięte dziąsła?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy twoje dziąsła są wrażliwe na ucisk i ból?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy na twoich zębach widnieją jaśniejsze i ciemniejsze plamki?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy miewasz niekiedy krwawienia z dziąseł?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy chwieją ci się zęby?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy odczuwasz czasem swędzenie dziąseł?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy czujesz niekiedy przykry smak  w ustach?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy instynktownie unikasz mocnego gryzienia zębami siecznymi?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy doznajesz niekiedy przykrego uczucia ucisku w uzębieniu?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

 

Jeśli tylko dwukrotnie odpowiedź zabrzmiała TAK, twoje zęby są na razie w porządku. Trzy do pięciu odpowiedzi TAK to informacja, że zaopatrzenie twoich 35 miliardów komórek ozębnej jest niewystarczające. Odbywa się tam permanentna walka pomiędzy czynnikami chorobotwórczymi (na przykład wolnymi rodnikami) a neutrofilami (białymi krwinkami), przy czym immunoglobuliny i inne substancje występują w roli mediatorów. Wskazane jest zwiększone dostarczenie twoim komórkom ozębnej, witaminy C.

Jeżeli jest sześć lub więcej odpowiedzi TAK, oznacza to, że tkanka łączna dziąseł jest częściowo uszkodzona, a gęsto rozwinięta sieć drobniutkich naczyń krwionośnych osłabiona. Zarówno tkanka łączna, jak i naczynia oraz zęby potrzebują dużej dawki witaminy C dla regeneracji kolagenu i wprowadzenia wapnia, a także „dozbrojenia” neutrofili.

 

Brak:

            Witamina C

 

Wynik:

Krwawienie z dziąseł, zanik (zapalenie) przyzębia, próchnica

 

 

Czy twoja skóra potrzebuje więcej substancji odżywczych?

 

 

  • Czy często miewasz sińce albo popękane żyły pod skórą?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy masz tłuste włosy?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy skóra na twarzy i szyi jest wieczorem bardziej zwiędła niż rano?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy nad górną wargą pojawiły się zmarszczki?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy skórę po wewnętrznej stronie ramion masz bardziej gładką i miękką niż na twarzy?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy po uszczypnięciu na skórze powstają zmarszczki?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy odczuwasz swędzenie w różnych miejscach ciała?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy łatwo dochodzi u ciebie do oparzenia słonecznego?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy skóra na czole i nosie jest błyszcząca?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy twoja skóra bez kremu nawilżającego robi się sucha i popękana?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

 

Jeśli odpowiedź TAK wystąpiła nie więcej niż dwa razy, stan twojej skóry nie budzi na razie obaw. Trzy do pięciu odpowiedzi TAK  to oznaka, że brakuje ci witamin, zwłaszcza witaminy C, aby mogła się dokonywać regeneracja kolagenu z białka, jak również choliny, aby utrzymać stan wilgotności w lipidowej warstwie błony komórkowej.

Jeżeli jest sześć lub więcej odpowiedzi TAK, twoja skóra potrzebuje dodatkowej ochrony, jaką zapewniają witaminy A i E.

 

Brak:

            Witamina C

            Witamina A

            Witamina E

            CHOLINA

 

Wynik:

Swędzenie, wysypka, stany zapalne

 

 

 

 

Czy twoje plecy potrzebują witamin?

 

  • Czy w nocy sypiasz w pozycji wygiętej?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy twoje kręgi szyjne zgrzytają, gdy poruszasz głową?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy masz dużą nadwagę?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy miewasz trudności, stojąc dłuższy czas prosto?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy twoja postawa jest z rana prostsza niż wieczorem?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy często cierpisz na ból w lędźwiach (lumbago, postrzał) i/lub zapalenie nerwu kulszowego (ischias) albo czy odczuwasz bóle w kręgosłupie?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy przy biurku lub w kuchni pracujesz w pozycji nachylonej do przodu?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy sypiasz na bardzo miękkim podłożu?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy miewasz często stany zapalne różnych części ciała?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy wstając po długotrwałym siedzeniu czujesz sztywność?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

Jeśli nie musisz odpowiedzieć TAK więcej niż dwa razy, muskulatura grzbietowa oraz kręgi nie zostały jeszcze tknięte żadnym schorzeniem. Trzy do pięciu odpowiedzi TAK to informacja, że komórkowa przemiana mięśni uległa zakłóceniu, przeważnie przyczyną jest brak aminokwasów – waliny, leucyny i izoleucyny, które w przypadku niedoboru witaminy B6 (pirydoksyny) nie mogą znaleźć dostępu do tkanki mięśniowej. Witamina B6  potrzebuje przy tym procesie wsparcia ze strony witaminy B2 (ryboflawiny). Ludziom, którzy uskarżają się na bóle pleców, najczęściej brakuje tych właśnie witamin. Dla utrzymania elastyczności i jędrności muskulatury grzbietowej niezbędna jest witamina B5 (kwas pantotenowy), główny składnik energetycznego koenzymu A,  i  odpowiednie ćwiczenia gimnastyczne.

Sześć lub więcej odpowiedzi TAK to sygnał alarmowy: do problemów z plecami przyczyniają się zapewne także nerwy znajdujące się w stanie zapalnym oraz uciskane przez uszkodzone kręgi. Cholina         (witamina B) zapobiega nerwobólom, witamina E zwalcza stany zapalne w syntezie leukotryn i prostanglandyn, witamina C zmniejsza stężenie histaminy i w ten sposób zwalcza również stany zapalne w obrębie nerwów grzbietu.

Brak: Witamina C

          Witamina E

          Witaminy z grupy B (B complex)

Wynik:

Bóle pleców, dolegliwości związane z dyskiem międzykręgowym

 

 

Na tropie alergii

 

  • Czy pojawiają się czasem u ciebie zagadkowe czerwone plamy na skórze, przeważnie na twarzy?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy masz kłopoty ze zrzuceniem nadwagi?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy miewasz opuchnięte wargi?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy kichasz często?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy cierpisz na dolegliwości związane z pęcherzem (na przykład mocne i częste parcie na pęcherz)?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy doznajesz często uczucia zmęczenia i apatii?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy dokucza ci często biegunka?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy miewasz często swędzenie w różnych miejscach ciała?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy po posiłkach występują niekiedy mdłości?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

 

Już dwie odpowiedzi TAK oznaczają, że grożą ci dolegliwości alergiczne. Trzy do pięciu odpowiedzi TAK to informacja ostrzegawcza :jesteś typem uczuleniowca. Duże ilości witaminy C mogą pomóc w uporaniu się z alergenami, takimi jak na przykład zmiany na skórze, zaburzenia żołądkowo-jelitowe, swędzenie, a nawet bóle głowy.

Przy sześciu odpowiedziach TAK należy wypowiedzieć wojnę alergiom, zażywając witaminy. Dla ochrony błon śluzowych niezbędne są (oprócz witaminy C) przede wszystkim witamina A, ewentualnie karoteny. Witamina E powstrzymuje rozwój alergii wywoływanych przez wolne rodniki.

 

Brak:  

            Witamina C

            Witamina A

            Witamina E

 

Wynik:

Katar sienny, astma, stany zapalne

 

 

 

 

 

 

 

                                                Witaminy na zdrowy sen

 

  • Czy potrzebujesz więcej niż 15 minut, aby zasnąć?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy „jakość” twojego snu zmienia się w zależności od pogody (mgła, pełnia księżyca, wichura, deszcz)?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy potrzebujesz jakiegoś stymulatora aby zasnąć (książki do poduszki , alkoholu, leku)?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy budzisz się w nocy częściej niż trzy razy?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy miewasz męczące sny (strach, kłopoty, jakieś nie określone zagrożenie)?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy potrafisz zasnąć jedynie gdy jest ciemno?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy potrafisz zasnąć tylko wtedy, gdy w pobliżu nie ma nikogo innego?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy często budzisz się nad ranem (około godziny czwartej) w nastroju depresyjnym?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy zdarza się często, że mimo skrajnego zmęczenia budzisz się w środku nocy?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy w ciągu dnia miewasz zmienne nastroje?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

 

Jeśli nie musisz odpowiedzieć TAK więcej niż dwa razy, twój rytm, czuwanie – sen nie został jeszcze zakłócony. Trzy do pięciu odpowiedzi TAK  to oznaka, że biosynteza hormonu snu – serotoniny i melatoniny, z surowca białkowego tryptofanu nie przebiega prawidłowo. Brakuje witaminy C, która w ciągu dnia tworzy w mózgu większe rezerwy serotoniny z tryptofanu. Z seratoniny powstaje w szyszynce melatonina. Dla właściwego przebiegu tego procesu potrzebna jest także witamina B6  (pirydoksyna).

Sześć lub więcej odpowiedzi TAK oznacza, że należy poprawić zaopatrzenie organizmu  w witaminę B3 (niacynę). Substancja ta powstaje z surowca snu, tryptofanu, dlatego w przypadku braku niacyny mózg otrzymuje za mało tryptofanu.

 

Brak:

            Witamina C

            Witamina B(pirydoksyna)

            Witamina B3 (niacyna)

 

Wynik:

Problemy z zasypianiem i ze snem 

 

 

 

Czy twój układ hormonalny jest zdrowy?

 

  • Czy często miewasz stany depresyjne?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy łatwo odczuwasz ból (na przykład przy skaleczeniach i uderzeniach)?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy w ciągu dnia sięgasz często po słodycze?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy często odczuwasz zmęczenie z niewiadomego powodu?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy masz trudności z dłuższym, spokojnym przesiadywaniem lub z koncentracją  myśli?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy cierpisz nieraz na zwiększone wydalanie moczu lub na trudności z jego oddawaniem?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy  łatwo wpadasz w stan agresji?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy dziwi cię nieraz własna bezduszna reakcja na określone sytuacje?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy przeszłość zajmuje cię w większym stopniu niż teraźniejszość?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

  • Czy trudno ci się zdobyć na radość (na przykład, gdy otrzymujesz prezent lub oczekujesz rychłego urlopu)?

ÿ

TAK

 

ÿ

NIE

 

Dwukrotna odpowiedź TAK dowodzi, że stan twojego układu hormonalnego nie jest zły. Trzy do pięciu odpowiedzi TAK to oznaka, że coś z hormonami i neuropeptydami w układzie mózgowym i nerwowym nie jest w porządku. Witaminy C oraz B6 stymulują wydzielanie hormonów i substancji hormonopodobnych w podwzgórzu, gruczole przysadki mózgowej, nadnerczach i tkance nerwu.

Jeżeli jest co najmniej sześć odpowiedzi TAK, należy przyjąć, że zostało zakłócone prawidłowe współdziałanie mózgu, gruczołu tarczowego, gruczołów płciowych, nadnerczy itp. Kompleks witamin B, cholina, oraz witamina E potrafią dosyć prędko skorygować tę nieprawidłowość.

 

Brak:

            Witamina E

            Witaminy z grupy B (B kompleks)

            CHOLINA

 

Wynik:

Rozdrażnienie, irytacja, lęk 

Mike Adams
, naturalnews.com, USA, 2012-09-19

Przekład: PrisonPlenet.pl

Jedzenie genetycznie zmodyfikowanej kukurydzy oraz konsumowanie śladowych ilości nawozu chemicznego Monsanto Roundup wywołało u szczurów rozwój przerażających nowotworów, rozległych szkód w narządach wewnętrznych i przedwczesną śmierć. Jest to konkluzja nowego szokującego badania, które badało długoterminowe skutki spożywania genetycznie zmodyfikowanej kukurydzy Monsanto.

Badanie zostało uznane za “najbardziej dokładne badanie, kiedykolwiek opublikowane w zakresie skutków zdrowotnych żywności GMO oraz herbicydu Roundup na szczurach.” Informacje o przerażających ustaleniach rozprzestrzeniają się jak pożar w internecie, gdzie nawet media głównego nurtu pozostają w szoku nad zdjęciami szczurów pokrytych wieloma groteskowymi guzami… guzy są tak duże, że szczury miały, w niektórych przypadkach, nawet trudności w oddychaniu.

[…] Badanie prowadzone przez Gillesa-Erica Seralini z Uniwersytetu w Caen, było pierwszym w historii badającym długoterminowe (przez okres życia) efekty jedzenia GMO. Może wydać ci się to absolutnie zadziwiające, że takie badania nie zostały kiedykolwiek przeprowadzone przed tym jak kukurydza GMO została zatwierdzona do powszechnego stosowania przez USDA i FDA, ale taka jest właśnie siła korporacyjnego lobbingu i chciwości korporacji.

Badanie zostało opublikowane w czasopiśmie The Food & Chemical Toxicology Journal i zostało właśnie przedstawione na konferencji prasowej w Londynie.

Wyniki badań:
Oto niektóre z szokujących ustaleń z badania:
• do 50% samców i 70% samic doznało przedwczesnej śmierci.
• Szczury, które piły śladowe ilości Roundup (na poziomach prawnie dozwolonych w sieci wodociągowej) rozwinęło o 200% do 300% więcej dużych guzów.
• Szczury karmione kukurydzą GMO i śladowymi ilościami Roundup doznały poważnych obrażeń w tym organiczne uszkodzenia wątroby i uszkodzenie nerek.

Badanie szczury były karmione NK603, odmianą kukurydzy GMO Monsanto, która jest uprawiana w Ameryce Północnej i jest powszechnie używana w żywieniu zwierząt i ludzi. Jest to ta sama kukurydza, która znajduje się w płatkach śniadaniowych, kukurydzianych tortillach i snakach kukurydzianych.

Streszczenie badania:
Badanie nazwane jest  “Porównanie skutków trzech odmian kukurydzy GMO na zdrowie ssaków” (ang. “A Comparison of the Effects of Three GM Corn Varieties on Mammalian Health.”). Streszczenie można przeczytać pod tym linkiem:  http://www.biolsci.org/v05p0706.htm

“Nasza analiza jasno wykazuje na 3 nowe skutki uboczne GMO związane z konsumpcją genetycznie zmodyfikowanej kukurydzy, które są zależne od płci i dawki. Efekty były głównie związane z nerkami i wątrobą, które są narządami detoksykującymi, choć były one różnie dla trzech rodzajów GMO. Inne efekty zostały również zauważone w sercu, nadnerczach, śledzionie i układzie krwiotwórczym. Możemy stwierdzić, że te dane wskazują na toksyczność względem wątroby, prawdopodobnie z powodu nowych pestycydów, specyficznych dla każdego rodzaju zmodyfikowanej genetycznie kukurydzy. Ponadto, niezamierzone bezpośrednie lub pośrednie konsekwencje metaboliczne genetycznej modyfikacji nie mogą być wykluczone.”

Oto kilka cytatów badaczy:
“To badanie pokazuje nadzwyczajną liczbę guzów rozwijających się wcześniej i bardziej agresywnie – szczególnie u samic. Jestem w szoku w odniesieniu do skrajnie negatywnych skutków dla zdrowia.” powiedział Dr Michael Antoniou, biolog molekularny, King College London.

“Możemy spodziewać się, że spożycie kukurydzy GMO i herbicydu Roundup, poważnie wpływa na zdrowie człowieka.” powiedział Dr Antoniou.

“Jest to pierwszy raz, kiedy badanie nad długoterminowym karmieniem zwierząt zbadało wpływ żywienia kukurydzą GMO lub herbicydem Roundup, lub połączeniem obu, a wyniki są bardzo poważne. U samców szczurów stwierdzono choroby wątroby i nerek, w tym nowotworów i co bardziej niepokojące, u samic szczurów wytworzył się rak sutka na poziomie, który jest bardzo niepokojący, 80 procent samic szczurów miała guzy sutka pod koniec badania.” powiedział Patrick Holden, dyrektor Sustainable Food Trust.

ZOBACZ   FILM,  ROZEŚLIJ DALEJ INFORMACJE, KONIECZNIE NAPISZ i ZADZWOŃ DO:  Ministrów Rolnictwa,  Środowiska, Zdrowia,  Premiera,  Prezydenta,  do posłów i senatorów oraz do lokalnych władz.

WSPIERAJ DZIAŁANIA NA RZECZ POLSKI WOLNEJ OD GMO: http://www.icppc.pl/antygmo/pomoz-kampani/

WIĘCEJ:

NOWE wyniki badań opublikowane we wrześniu 2012 roku m. in. na łamach „Food and Chemical Toxicology” i przedstawione na konferencji prasowej w Londynie pokazują, że WPŁYW GMO NA ZDROWIE JEST SZOKUJĄCY!

Wieloletnie badanie, przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu w Caen (Francja) uznano za najbardziej dokładne badanie, kiedykolwiek opublikowane w zakresie skutków zdrowotnych żywności GMO oraz herbicydu Roundup na szczurach.

“TO BADANIE POKAZUJE NADZWYCZAJNĄ LICZBĘ GUZÓW ROZWIJAJĄCYCH SIĘ WCZEŚNIEJ I BARDZIEJ AGRESYWNIE – szczególnie u samic. Jestem w szoku w odniesieniu do skrajnie negatywnych skutków dla zdrowia.” – powiedział Dr Michael Antoniou, biolog molekularny, King College London.

“Możemy spodziewać się, że spożycie kukurydzy GMO i herbicydu Roundup, poważnie wpływa na zdrowie człowieka.” dodał Dr Antoniou.

Oto niektóre z szokujących(!) ustaleń, jakie potwierdzono w badaniach opierających się na długoterminowym spożywaniu GMO:

  1. Do 50% samców i 70% samic umarło przedwcześnie w porównaniu z 30% i 20% w grupie kontrolnej.
  2. Szczury karmione kukurydzą GMO i śladowymi ilościami Roundup doznały poważnych obrażeń w tym organiczne uszkodzenia wątroby i uszkodzenia nerek.
  3. We wszystkich zabiegach i u obu płci wystąpiło 2-3 razy więcej nowotworów niż w grupie kontrolnej.
  4. Do 24 miesiąca 50-80% samic rozwinęło nowotwór, z nawet trzema guzami na zwierzę. Pierwsze duże nowotwory wykrywane są w czasie od 4 do 7 miesięcy. Większość nowotworów wykrywana była po 18 miesiącach.
  5. Szczury, które piły śladowe ilości Roundup (na poziomach prawnie dozwolonych w sieci wodociągowej) rozwinęło o 200% do 300% więcej dużych guzów.

W związku z tymi SZOKUJĄCYMI wynikami badań domagajmy się od Rządu RP:

  1. NATYCHMIASTOWEGO ZAKAZU UPRAW GMO W POLSCE, w tym szczególnie upraw kukurydzy MON810 i ziemniaków AMFLORA.
  2. Stopniowego wycofywania ze sprzedaży produktów żywnościowych i pasz zawierających GMO… termin całkowitego wycofania wspomnianych produktów nie może być dłuższy niż 3 lata.
  3. Nieograniczonego dostępu do tradycyjnych, lokalnych/regionalnych nasion.
  4. Nieograniczonego dostępu do dobrej jakości żywności produkowanej przez tradycyjnych i ekologicznych rolników co wiąże się jednoznacznie z opracowaniem regulacji, które będą tę sprzedaż ułatwiały a nie utrudniały, jak to jest obecnie.

Z poważaniem,
Jadwiga Łopata, laureatka Nagrody Goldmana (ekologiczny Nobel)
Sir Julian Rose, prezes
==========================
Międzynarodowa Koalicja dla Ochrony Polskiej Wsi – ICPPC
34-146 Stryszów 156, Poland tel./fax +48 33 8797114  biuro@icppc.pl
www.icppc.pl   www.gmo.icppc.pl   www.eko-cel.pl

Inne nazwy: Witamina P, flawonoidy, związki flawonowe, witamina C2

Bioflawonoidy to naturalnie występujące substancje fitochemiczne (nazwa pochodzi od greckiego słowa phyto – roślina), które znajdują się w roślinach. nadają zabarwienie roślinom, a przede wszystkim ich owocom. Chronią komórki roślinne przed chorobami oraz szkodliwym działaniem słońca, grzybów i insektów. Przeniesione do organizmu człowieka mogą pełnić podobną rolę jak witaminy.

Grupa substancji zwanych bioflawonoidami, jest niezwykle liczna – dotychczas odkryto ponad 4000 związków chemicznych, które należą do tej grupy. Występują m.in. w owocach (głównie owocach czerwonych), warzywach (np. pomidorach, brokułach, papryce, sałacie), kaszy gryczanej, roślinach strączkowych, herbacie, w czerwonym winie, młodym pieprzu.

O istnieniu tych substancji ludzkość dowiedziała się w latach 30-tych XX wieku dzięki węgierskiemu naukowcowi Albertowi Szent-Gyorgyi, który „natknął się” on na bioflawonoidy podczas badań nad witaminą C. Wykazał, że dwa flawonoidy (rutyna, naryngenina) pochodzące z cytrusów zmniejszają łamliwość i przepuszczalność naczyń włosowatych.

Dlaczego potrzebujemy bioflawonoidów ?

Początkowo naukowcy sądzili, że bioflawonoidy to kolejna witamina i nazwali substancje z tej grupy witaminą P (nazwa od Permeability – przepuszczalność), ponieważ w połączeniu z witaminą C miały zdolność zapobiegania szkorbutowi. Wówczas otrzymywano je z pomarańczy i dopiero w wiele lat później okazało się, że rzekoma witamina P jest w istocie mieszaniną flawonoidów, głównie rutyny, w związku z czym odstąpiono od tego nazewnictwa.
Bioflawonoidy mają wiele użytecznych właściwości, są pomocne w utrzymaniu sprawności i dobrego zdrowia, odgrywają także istotną rolę w zapobieganiu i leczeniu wielu chorób. Dotyczy to zarówno popularnych infekcji, przeziębienia i grypy, jak również chorób przewlekłych i cywilizacyjnych – takich jak miażdżyca i choroby serca, a nawet nowotworów. Wspomagają również odporność organizmu człowieka.

Bioflawonoidy są uważane za jedne z najlepszych substancji o właściwościach antyoksydacyjnych, czyli są tzw. „wymiataczem” wolnych rodników, rozkurczają mięśnie gładkie naczyń krwionośnych i przewodów żółciowych, podnoszą kondycję naczyń włosowatych, uszczelniają i wzmacniają ściany naczyń krwionośnych i ich przepuszczalność, usprawniają krążenie, zapobiegają krwawieniom, wybroczynom, są pomocne w leczeniu miażdżycy, poprawiają przepływ krwi w naczyniach wieńcowych i obniżają ciśnienie, działają przeciwalergicznie, przeciwgrzybicznie, przeciwnowotworowo i przeciwwrzodowo.
Przynoszą korzystne efekty zdrowotne oraz opóźniają procesy starzenia się skóry, mają zdolność pochłaniania promieniowania UVA i UVB, co również znalazło zastosowanie w kosmetykach, kosmetologii i dermatologii estetycznej.
Bioflawonoidy ograniczają także zakrzepy krwi przyczyniające się do udarów mózgu. Zmniejszają utlenianie LDL (tzw. dobrego cholesterolu), który ma niską gęstość; jego utlenianie powoduje bowiem zwiększanie tej gęstości i zatykanie tętnic. Naukowcy twierdzą, że mała ilość zachorowań na chorobę serca we Francji wynika właśnie z rozpowszechnienia w tym kraju zwyczaju picia czerwonego wina, które zawiera dużo bioflawonoidów.
Stwierdzono, że wiele bioflawonoidów zapobiega nowotworom, hamują powstawanie czynników rakotwórczych, powstrzymuje rozwój raka.Pomagają chronić organizm przed niszczącym procesem wywołanym paleniem papierosów. Chronią oczy przed schorzeniami powodującymi utratę wzroku – zaćma, degeneracja siatkówki.

Bioflawonoidy wspomagają wątrobę w usuwaniu związków toksycznych z organizmu. Okazuje się, że należą do nielicznych substancji, które wiążą toksyczne pierwiastki, takie jak miedź i ołów, a potem wydalają je z organizmu. Mogą spowalniać przebieg choroby Alzheimera.

Dlaczego bioflawonoidy są niezbędne dla człowieka ?

Obecny stan wiedzy pozwala z całą pewnością stwierdzić jedno: bioflawonoidy są nam niezbędne. Niestety jednak, mimo naszej coraz szerszej wiedzy na temat bioflawonoidów, spożywamy ich coraz mniej. Zwłaszcza w nowoczesnych społeczeństwach spożycie tych związków osiąga zaskakująco niski poziom, rzędu kilku do kilkudziesięciu miligramów dziennie, podczas gdy zdrowa dieta powinna ogółem zawierać kilkaset miligramów tych cennych substancji. Jest spowodowane tym, że związki te praktycznie nie występują w produktach wysoko przetworzonych, podczas gdy występują w dużych ilościach (wraz z innymi cennymi substancjami) w produktach surowych lub naturalnego pochodzenia. Najwięcej bioflawonoidów jest w nieprzetworzonej żywności. Jedząc surowe warzywa i owoce, pijąc czerwone wino (oczywiście w umiarkowanych ilościach), czy też jedząc ziarna i orzechy dostarczalibyśmy sobie odpowiednich dla zachowania zdrowia ilości tych substancji.

Źródło: planetazdrowie.pl

Czy wiesz, że …
Kosmonautom i pilotom samolotów odrzutowych podaje się duże ilości bioflawonoidów dla zabezpieczenia przed pękaniem naczyń krwionośnych?

Wyciąg z pestek grejpfruta

Pozytywne dla zdrowia działanie roślin obserwuje się od dawna. Wiele cennych substancji znajduje się nawet w pestkach niektórych owoców, np. grejpfruta.

Od wieków są one znane z antybakteryjnego działania. Owoce te mogą wzmagać działanie niektórych leków, m.in. wchodzą w niebezpieczne interakcje z uspokajającymi benzodiazepinami. Dlatego przy zażywaniu tego suplementu każdorazowo niezbędna jest konsultacja z lekarzem, przepisującym inny lek. 

Wizytówka
Najważniejszą cechą wyciągu z tego owocu cytrusowego jest jego działanie antybakteryjne i antywirusowe. Przez przypadek zwrócono uwagę na to, że pestki grejpfruta nie rozkładają się w kompoście, co wskazywało na zawartość w nich substancji zwalczających mikroorganizmy. Wyciąg z pestek potrafi zniszczyć kilkaset gatunków bakterii (m.in.Helicobacter pylori) i wirusów oraz ponad 100 gatunków grzybów (likwiduje np. pleśń)

Właściwości
Czynne składniki wyciągu niszczą mikroorganizmy, likwidując ich łańcuchy oddechowe. Co istotne, nie 
niszczą przy tym pożytecznych bakterii funkcjonujących w naszych organizmach. Ważną zaletą wyciągu jest też jego działanie antyoksydacyjne: zawarte w nim flawonoidy (substancje chroniące komórki roślin przed chorobami) oraz witamina C to silne przeciwutleniacze. 
Flawonoidy poprawiają też przyswajanie witamin, podnoszą odporność i chronią ściany naczyń krwionośnych. 

Stosowanie
Już w starożytności grejpfrut był owocem wykorzystywanym jako lek na zatrucia pokarmowe. Do dziś stosowany jest w usuwaniu infekcji układu pokarmowego, a także w leczeniu wrzodów żołądka i dwunastnicy – potrafi zwalczyć bakterię Helicobacter pylori odpowiedzialną za powstawanie tych dolegliwości. Jest dodawany do tabletek odchudzających, gdyż zmniejsza łaknienie i przyspiesza spalanie kalorii. Świeże grejpfruty są jednym z podstawowych elementów większości diet, gdyż zawarte w nich flawonoidy są odpowiedzialne za zwiększenie produkcji żółci, przez co wpływają korzystnie na procesy trawienne. 
Wyciąg z grejpfruta często stosowany jest również zewnętrznie, jako środek na problemy skórne – łuszczycę, atopowe zapalenie skóry, a zwłaszcza grzybicę. 
Leczenie ekstraktem z grejpfruta daje efekty zarówno w leczeniu grzybicy stóp czy paznokci (wyciąg można stasować również do usuwania mikroorganizmów z obuwia czy skarpet), jak i w leczeniu grzybicy pochwy. W tym drugim przypadku ekstrakt należy jednak rozcieńczać wodą. 
Ponieważ wyciąg z grejpfruta poprawia również odporność, a przede wszystkim zabija wirusy, jest często stosowany w infekcjach przeziębieniowych i kataralnych. Jest też polecany przez dentystów jako środek zwalczający płytkę nazębną oraz leczący zakażenie dziąseł. 

Dawkowanie
Najczęściej spotyka się wyciąg z grejpfruta w 33-procentowym roztworze. Profilaktycznie warto pić 5-10 kropli ekstraktu rozcieńczonego w szklance soku pomarańczowym 2−3 razy dziennie. 
W długotrwałym leczeniu, np. trzymiesięcznej kuracji oczyszczającej organizm z mikroorganizmów, stosuje się 10-20 kropli 2-3 razy dziennie, natomiast w ostrych infekcjach warto łykać nawet 50-70 kropli dwa razy dziennie. W przypadku problemów skórnych należy rozmieszać roztwór z olejem z oliwek i w tej postaci nakładać na chore miejsca (z wyjątkiem otwartych ran). Przy objawach przeziębienia lub grypy zażywa się 15 kropli ekstraktu z grejpfruta wymieszanych ze szklanką soku trzy razy dziennie. 

Źródło


Grejpfrut wspomaga leczenie chorób:

Grzybice i Drożdżyce takie jak:
Candida,
Aspargillus
Trichophyton, Epidermophyton

Wirusy takie jak: Opryszczka Simpleks, Grypa
zwierzęce wirusy: Toksoplazmoza (Toxoplasma gondii)

Gram dodatnie bakterie takie jak:
Gronkowiec, Staphylococcus
Listeria monocytogenes;

Gram ujemne bakterie takie jak:
Coli Escherichia (pałeczka okrężnicy),
Pałeczka Klebsiella scleromatis,
Legionella,
Salmonella,
Pałeczka czerwonki,
Cholera
Pseudomonas;

Pasożyty takie jak:
Lamblia,
Histolytica Entameby (Ameboza, amebiaza, pełzakowica, czerwonka pełzakowa)
Chlamydia (zapalenie spojówek lub narządów rodnych, zakażenie na pływalni, też jaglica, bielmo, astma) 
Toksokaroza (Toxocara canis, Toxocara cati),

Medyczne właściwości lecznicze pestek grejpfruta:

Ekstrakt z pestek grejfruta wspomaga leczenie wrzodów dwunastnicy i korzystnie wpływa na pracę jelit. Przeciwdziała żylakom i sklerozie, pobudza też apetyt. 
Nasiona grejpfruta zawierają przede wszystkim bioflawonoidy, glikozydy, witamina C i inne białka. Ekstrakt z nasion grejpfruta skutecznie zwalcza 800 rodzajów wirusów, 100 gatunków grzybów i innych licznych pasożytów. Wspomaga leczeni zapalenia opon mózgowych, poronień i martwych porodów często powodowanych przez bakterię Listeria monocytogenes. Pomaga w leczeniu róży, ostrej choroby zakaźnej skóry i tkanki podskórnej wywołana przez paciorkowce, zapobiega jej rozprzestrzenianiu się drogą naczyń limfatycznych i nawracania (często w tym samym miejscu).

Ekstrakt z nasion grejpfruta zawarty z ParaProteX przydaje się do wspomagania leczenia groźnej i opornej na leki choroby posocznicy, zwanej też sepsą, której przyczyną bywa zakażenie ogólne ze stałą obecnością bakterii gronkowiec i paciorkowiec, ale też w zakażeniach pneumokokami, meningokokami, czy pałeczkami okrężnicy.
Paciorkowce czy gronkowce mogą być również sprawcami zapalenia płuc.

U najmłodszych dzieci z zapaleniem płuc wywołanym bakteriami G(-), paciorkowcem z grupy B (agalctiae) lub gronkowcem złocistym u około 25% chorych zdarza się wstrząs septyczny, który zawsze jest zagrożeniem dla życia.

Ciekawostka
Wyciąg z nasion grejpfruta to stosowany jest do dezynfekcji i chronienia otoczenie przed drobnoustrojami patogennymi. Jest bez żadnych szkodliwych skutków ubocznych dla środowiska.

W jednej z klinik w Stanach Zjednoczonych dodano fragment nasienia grejpfruta, do płynów czyszczących, by zadziałał antyseptycznie i przeciwbakteryjnie, aby zapobiec infekcji szpitala. Dezynfekcja chirurgicznych narzędzi odbywa się w podobny sposób. Zamiast chloru, który ma udowodnionych 40 szkodliwych skutki na ludzki organizm, woda do picia może też zostać zdezynfekowana ekstraktem z nasienia grejpfruta. Ta metoda okazała się sukcesem i w praktyce stosuje się ją również w Tajlandii w pralniach i basenach. Składniki nasienia grejpfruta są biodegradalne i dlatego jest to bezpieczna metoda dezynfekcji dla środowiska. Ciekawostką jest fakt, iż w krajach Azji w tym w Tajlandii, grejfruty uznaje się za owoc niejadalny.

Grejpfrut jako roślina lecznicza

Grejpfrut w 90% to woda zawierająca owocowy cukier, kwasy organiczne oraz witaminy z grupy B, a także spore ilości E i P. Owoc posiada dużą ilość witaminy C (30-50 mg/ 100 g) i korzystnie wpływa na pracę jelit.

Odtruwa organizm z toksycznych związków, działa odkwaszająco i reguluje homeostazę – równowagę kwasowo-zasadową. Przyspiesza przemianę materii, reguluje trawienie i poziom cholesterolu. Działa przeciwmiażdżycowo. Przeciwdziała sklerozie i żylakom, pobudza też apetyt. W miąższu występują karoteny – głównie likopen, warunkujący jego zabarwienie. Występuje także gorzki związek – naryngina. Związek ten jest odpowiedzialny za gorzki smak owocu, ale także za jego działanie lekko przeczyszczające, wspomagające przemianę materii.

Grejpfruty – reaktywacja

Nie tak dawno międzynarodowy zespół badaczy, również z Polski, pod przewodnictwem prof. Shela Gorinstein z Uniwersytetu Hebrajskiego, dowiódł pożytków z jedzenia grejpfrutów. Okazało się, że grejpfruty mogą wpływać na poziom związków tłuszczowych we krwi.

Zbyt wysokie stężenie tych substancji, zwłaszcza tzw. złego cholesterolu i trójglicerydów, jest niekorzystne dla zdrowia. Przyczynia się ono do powstawania blaszek miażdżycowych, głównej przyczyny zawału mięśnia sercowego.
Wiadomo już, iż grejpfrut przyspiesza przemianę materii, jest bogaty w witaminy i sole mineralne – w 90% to woda zawierająca cukier, kwasy organiczne i witaminę C (30-50 mg/ 100 g) oraz witaminy z grupy B, a także spore ilości E i P. Ekstrakt z pestek grejpfruta chroni przed skutkami działania wolnych rodników czyli substancji uszkadzających naczynie krwionośne, tkanki i komórki w naszym organizmie. Dodatkowo naukowcy pod wodzą prof. Hanny Leontowicz z Katedry Nauk Fizjologicznych Wydziału Medycyny Weterynaryjnej SGGW w Warszawie wykazali, że czerwone grejpfruty są zdrowsze niż żółte, gdyż mają więcej zdrowych przeciwutleniaczy, m.in. antocyjanów i flawonoidów. Do przeprowadzonych w Izraelu badań klinicznych zaproszono 57 pacjentów – mężczyzn i kobiet w wieku od 39 do 72 lat. Wszyscy chorowali wcześniej na serce i byli po tzw. by-passach (chirurgicznie wszczepiono im dodatkowe dwa-trzy naczynia wieńcowe). Wszyscy też mieli kłopoty z utrzymaniem właściwego poziomu tłuszczów we krwi mimo zażywania obniżających poziom cholesterolu statyn. Chorych podzielono na trzy równe grupy. Przez 30 dni nie dostawali żadnych leków, wszyscy byli na zdrowej dla sercowców diecie. Pacjentom z pierwszej grupy polecono dodatkowo zjadać raz dziennie czerwonego grejpfruta, druga grupa raczyła się żółtymi grejpfrutami, ostatnia zaś była grupą kontrolną. Wyniki, zwłaszcza w wypadku czerwonych grejpfrutów, okazały się bardzo obiecujące. Po miesiącu regularnego jedzenia tych owoców poziom całkowitego cholesterolu obniżył się o ponad 15%, a złego cholesterolu aż o 20,3% ! Podobnie kwestia trójglicerydów – u jedzących czerwone grejpfruty poziom tych związków spadł o ponad 17%. To doskonała wiadomość dla sercowców.

Furanokumaryny

Podkreślmy, że sok z grejpfrutów jest jednym z niewielu napojów, którym nie wolno popijać leków – często bowiem dochodzi tu do niekorzystnych interakcji. Teraz badacze z Uniwersytetu Północnej Karoliny w Chapel Hill wykazali, że najbardziej prawdopodobnym winowajcą są tzw. furanokumaryny. 
Zespół badaczy pod kierunkiem dr Paula Watkinsa analizował jak obecność furanokumaryn w soku z grejpfrutów wpływa na absorpcję jednego z leków na nadciśnienie – felodypiny. 

W badaniach wzięło udział 18 zdrowych ochotników. Przeprowadzono trzy jednodniowe testy – każdy w odstępie jednego tygodnia. Za każdym razem pacjent zażywał 10 miligramów felodypiny i pił jeden z trzech soków – pełnowartościowy grejpfrutowy, grejpfrutowy pozbawiony furanokumaryn, bądź też sok pomarańczowy. W ciągu 24 godzin regularnie pobierano próbki krwi pacjentów by zmierzyć poziom leku. 
Okazało się, że sok pozbawiony furanokumaryn miał właściwości podobne do soku pomarańczowego i nie wchodził w reakcję z felodypiną. 
Zdaniem Watkinsa, odkrycie jego zespołu może mieć kilka praktycznych zastosowań. Po pierwsze pijąc sok grejpfrutowy codziennie, można stosować będzie znacznie mniejsze dawki leków farmakologicznych, a zatem zminimalizować szkodliwe działanie leków. Z drugiej strony, dodając furanokumaryny do receptury niektórych leków można będzie poprawiać ich przyswajalność w organizmie.

Słowem spożywanie codziennie czerwonego grejpfruta może się okazać prawdziwie zbawienne dla naszych naczyń i serca, a przy okazji znacznie poprawić wchłanialność niektórych leków i zmniejszyć ilość ich podawania i ich skutków ubocznych. 

Źródło: gronkowiec.pl

Nasiona konopi od zarania dziejów cenione są jako wartościowe i smaczne źródło pożywienia. W każdej kulturze można odnaleźć tradycyjne sposoby ich przyrządzania. Zazwyczaj były one mielone i używane jako mąka, miażdżone dla pozyskania oleju lub pieczone i podawane na świątecznych ucztach. W wielu krajach używa się ich do dziś, a na Zachodzie entuzjaści konopi pracują nad takimi produktami jak konopna guma do żucia, sery, albo lody! Smile
Siemię konopne jest również składnikiem pokarmu dla ptaków. Oświadczenie hodowców pagug, że ich ptaki nie będą śpiewać, jeśli nie będą karmione nasionami konopi, skłoniło w 1937 r. Kongres USA do wydania zezwolenia na obrót tymi nasionami pod warunkiem, że nasiona zostaną wysterylizowane tak aby nie mogła wyrosnąć z nich roślina. Należy dodać, że nasiona nie zawierają THC, a sterylizacja sprawia, że szybciej się psują.
Nasiona konopi mają duże wartości odżywcze, co czyni dla człowieka je niezmiernie wartościowym pokarmem. Zawierają wile istotnych związków mineralnych i w niewielkim stopniu absorbują metale ciężkie. Niewiele jest w nich witamin, ale tych dostarczają nam świeże warzywa i owoce. Zawierają dużo białka, w tym osiem najważniejszych aminokwasów (wymaganych, ale nie wtwarzanych przez ludzki organizm) w odpowiednich proporcjach. Soja zawiera wprawdzie więcej białka, jednak są to trudnoprzyswajalne białka złożone. Białko w konopiach jest łatwe do przyswojenia, naukowcy proponują stosowanie ich w przypadkach niedożywienia.
Nasiona konopi zawierają również duże ilości oleju. Olej konopny to w dużej mierze nienasycone kwasy tłuszczowe (wymagane lecz nie wytwarzane przez organizm ludzki) w doskonałych proporcjach. W Stanach Zjednoczonych przemysł olejowy staje się coraz bardziej dochodowym interesem, z rosnącą sprzedażą oleju rzepakowego i lnianego. Tymczasem oleje te mają gorsze proporcje kwasów tłuszczowych i niezbyt dobrze smakują – olej konopny ma wyśmienity, orzechowy smak. Jednak olej konopny ma jedną główną wadę – wystawiony na działanie powietrza bardzo szybko jełczeje. Próżniowy proces butelkowania pozwala na zachowanie świeżości nawet przez rok, jednak po otwarciu musi być przechowywany w lodówce i szybko zużyty.

P.S. W Polsce kultura używania konopi sięga conajmniej XVII wieku. Smile) Oto co Pierwszy Sarmata Rzeczpospolitej pan Jan Onufry Zagłoba herbu Wczele mawiał o naszych nasionkach:

Cytat:„Radziłem mu – mówił – iżby siemię konopne w kieszeni nosił i po trochu spożywał. To tak ci się do tego przyzwyczaił, że teraz coraz to ziarno wyjmie, wrzuci do gęby, rozgryzie, miazgę zje, a łuskwinę wyplunie. W nocy, jak się obudzi, także to czyni. Od tej pory tak mu się dowcip zaostrzył, że i najbliżsi go nie poznają.

– Jakże to? – pytał starosta kałuski.

– Bo w konopiach oleum się znajduje, przez co i w głowie jedzącemu go przybywa.

– Bodajże waszą mość! – rzekł jeden z pułkowników. – Toż w brzuchu oleju przybywa, nie w głowie.

– Est modus in rebus! – rzecze na to Zagłoba – trzeba co najwięcej wina pić: oleum, jako lżejsze, zawsze będzie na wierzchu, wino zaś, które i bez tego idzie do głowy, poniesie ze sobą każdą cnotliwą substancję. Ten sekret mam od Lupuła, hospodara, po którym jak waściom wiadomo, chcieli mnie Wołosi na hospodarstwo posadzić, ale sułtan, który woli, by hospodarowie nie mieli potomstwa, postawił mi kondycję, na którą zgodzić się nie mogłem.

– Musiałeś waść siła konopnego siemienia i sam zażywać? – rzekł na to pan Sobiepan.

– Ja nie potrzebowałem, ale waszej dostojności z całego serca radzę! – odparł Zagłoba.”
H. Sienkiewicz „Potop” tom III rozdział 2.


Źródło



Proszek wysokobiałkowy pochodzi z nasion konopi. Z jednej strony, dziedziczy wszystkie korzyści zdrowotne z nasiona konopi , z drugiej strony, ma bardzo wysoką zawartość białka (ok 48,5%), a więc jest bardzo ważne dla osób trenujących i ludzi, którzy prowadzą aktywny tryb życia.

Mielone konopie są pełne witamin, enzymów i minerałów. Białka są bardzo łatwo przyswajalne przez nasz organizm.
Produkt jest całkowicie wolny od glutenu. Proszek ten jest optymalny stosunek omega-6 do 3 niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe. To jest dobre dla kobiet przy menstruacji i menopauzie. Ponadto, jest również dobre dla suche włosy i skórę.

Ziarna konopi

Znaną nazwą konopi jest Cannabis. Nazwa ta odnosi się przede wszystkim do konopi przemysłowej. Konopie rosną niemal wszędzie na świecie. Jest to roślina organiczna ze swej natury, gdyż nie potrzebuje żadnych nawozów, chemii, czy pestycydów. Ludzie od dawna spożywają konopie i jej ziarna. Naukowcy odkryli włókna konopi w naczyniach ceramicznych z epoki kamiennej. Dawniej włókna konopi wykorzystywano także do wyrobu ubrań, butów , lin, itp. Obecnie powszechnie wykorzystuje się ją do innych celów, na przykład do robienia olinowania, ubrań oraz produkcji zdrowej żywności.

Ziarna konopi to popularna zdrowa żywność, gdyż obfituje w składniki odżywcze, takie jak kwasy tłuszczowe omega, inne kwasy tłuszczowe oraz minerały. Konopie w około 35% składają się z oleju. Olej z ziaren konopi zawiera 80% niezbędnych kwasów tłuszczowych (EFA- essential fatty acid), kwasu linolowego (LA, 50-70%), kwasu alfa-linolowego (ALA, 15–25%) i kwasu gamma-linolowego (GLA, 1–6%). Równowaga zachowana w proporcjach kwasu linolowego i alfa-linolowego w pełni pokrywa nasze zapotrzebowanie na kwasy tłuszczowe EFA. Zarówno kompletny zestaw białka jak i niezbędne tłuszcze zawarte w ziarnach konopi znajdują się w idealnych dla ludzkiego organizmu proporcjach. 65% zawartości białka jest w formie globuliny edestyny, która może być spożytkowana przez ciało w nieprzetworzonej formie. Dla porównania, soja musi być ugotowana lub w postaci kiełków przed zjedzeniem przez człowieka. Inne korzyści ziaren konopi to działanie na skórę i włosy, które są odżywiane na poziomie komórkowym. Olej konopny łatwo wchłania się przez skórę a kwasy EFA mogą od razu zacząć działać!

Jest to doskonały pokarm dla osób przyjmujących w niewielkiej ilości niezbędne kwasy tłuszczowe oraz dla sportowców. Ziarna konopi to jedyne jadalne ziarna zawierające kwas gamma-linolowy (GLA). Ziarna konopi to bardzo odżywcze źródło protein o lepszym smaku i przyswajalności niż soja.

Ziarna konopi można jeść na surowo, zmielone dodane do posiłku, mleka, przygotowane w formie herbaty oraz wykorzystać je do pieczenia. Jednym z popularnych sposobów jedzenia tych ziaren jest dodanie ich do smakołyków. Można też zmiksować garść organicznych ziaren (całych lub bez skorupki) z owocami lub sokiem. W chińskich kinach sprzedaje się nawet pieczone ziarna konopi. Jest wiele dostępnych produktów począwszy od od płatków śniadaniowych, przez mrożone wafle, tofu z konopi po masła orzechowe. Niektórzy producenci bardziej przetwarzają ziarna konopi, by uzyskać bardziej cenione produkty, takie jak olej konopny, pełne ziarno konopi, ziarno konopi w skorupce, mąkę z konopi, ciasto, i proszek proteinowy z konopi. Konopie wykorzystywane są ponadto w niektórych organicznych płatkach śniadaniowych. Ziarna konopi można wykorzystać do produkcji nie nabiałowego „mleka”.

Olej z konopi możemy spożywać codziennie nie ponosząc ryzyka zachwiania równowagi poziomu kwasów EFA. Jednak, w związku z faktem, że ziarna konopi zawierają nienasycone tłuszcze, może szybko zjełczeć. Zazwyczaj więc przechowujemy taki olej w ciemnych butelkach lub dodajemy konserwanty. Poza tym, nie należy stosować oleju z ziaren konopi do smażenia, ponieważ tłuszcze nienasycone nie zawsze radzą sobie dobrze w wysokich temperaturach. Jeśli chodzi o wartość odżywczą, olej tłoczony na zimno z ziaren konopi jest lepszy niż oliwa z oliwek, tak więc możemy używać oleju z konopi do sałatek, smakołyków, i innych dań nie wymagających smażenia. Gotowanie każdego oleju zmniejsza jego wartość odżywczą i może przekształcić korzystne kwasy tłuszczowe w mniej dobroczynne substancje.

W polsce są strasznie drogie mielone nasiona konopii, jedyne miejsce, gdzie można kupić, jakie znalazłem tohttp://www.bogutyn.pl/go/_info/?id=4523
Ja kupuje proszek z nasion konopi z tej strony jakby ktoś był zainteresowany
http://www.goodhempnutrition.com/good-he…l-raw.html wysyłka do polski sporo kosztuje, chyba żeby sie dogadać z nimi że odbiór osobisty, przez polską firme przeworzącą paczki na trasie Polska-Anglia
A najtaniej to byłoby zasadzić samemu i mielić samemu  🙂


Nasiona konopi – łuskane czy nie?

Ziarno konopii

Jak w tytule. Czyli które lepsze.

Ponieważ łupiny nasion konopi są dosyć chrupkie i zawierają dużo włókna, my jako społeczeństwo nie jesteśmy przyzwyczajeni do spożywania tego rodzaju pokarmu. Łuskanie ziaren stworzone zostało po to by uczynić jedzenie nasion konopnych bardziej dostępnym i łatwiejszym. Podobnie jest ze zbożami i wypiekaniem białego chleba które powoduje, iż chleb taki jest miększy, lepiej strawny i optycznie bardziej hmmm.. estetyczny. Jednakże wszystko to co dobrego i odżywczego znajduje się w otrębach, jest usuwane. Chleb taki nie jest bardziej odżywczy od pełnoziarnistego. Podobna analogia ma miejsce w przypadku nasion konopi.

Gdy usuwamy łupinę z nasiona konopnego, zubażamy również jego wartość odżywczą. Usuwamy przede wszystkim doskonałe źródło mikroelementów (wapń, potas) ale również pozbawiamy się rzadkiego źródła nierozpuszczalnego włókna. Czegoś co w obecnej wysoko przetworzonej diecie nie otrzymujemy wcale. Spożywanie całych nasion konopi pozwala na delikatne oczyszczenie okrężnicy i wypłukanie toksyn z jelit.
Jak już wspomniałem, okrywa nasion konopnych jest doskonałym źródłem mikroelementów. Poza tym całe nasiona przechowują się lepiej niż łuskane. Pomimo tego, że nasiona konopi są małe, bardzo chrupiące i mogą utknąć pomiędzy zębami, korzyści wynikające z dodania włókna do diety przewyższają te drobne niedogodności. Poza tym lepiej jest spożywać nasiona konopi (łuskane bądź też nie) i uzyskać zdrowotne korzyści dzięki ich unikatowemu składowi, niż nie spożywać ich wcale.

Źródło: http://shoovar44.neon24.pl/post/69554,nasiona-konopi-luskane-czy-nie



Jak zdelegalizowano konopie (cz. 1)

Marijuana

Konspiracja mająca na celu usunięcie „naturalnych” przeciwników

W połowie lat 30’tych, gdy zostały wynalezione maszyny do przetwarzania i zbioru konopi, a maszyny przerabiajace paździeże na „papkę” do produkcji papieru, stały się ogólno dostępne. Firmy, takie jak Hearst Paper Manufacturing Division (który posiadał olbrzymie połacie lasów) i praktycznie wszystkie firmy które opierały swoją produkcję na przemysle drzewnym stanęły przed możliwością utraty miliardowych zysków a być może również i bankructwem.

Przypadkowo w 1937 roku, DuPont właśnie opatentował proces wytwarzania plastiku z ropy i węgla, jak również nowy proces wytwarzania papieru z „papki” drzewnej. Według danych z firmy DuPont oraz dziennikarskich rozmów Jack’a Herrer’a z przedstawicielami firmy DuPont, te dwa procesy stanowiły 80% działalności firmy przez ponad 60 następnych lat. Więc gdyby konopia nie została zdelegalizowana, 80% przychodów firmy DuPont nigdyby się nie zmaterializowało, a zanieczyszczenia które zatruły nasze powietrze i wody, nigdy by nie wystąpiły.
Na otwartym rynku, konopia pomogłaby przetrwać większości amerykańskich rodzinnych farm i najprawdopodobniej pomogłaby nawet zwiększyć ich liczbę, pomimo wielkiej recesji w latach 30’tych.
Ale konkurowanie przeciwko środowiskowo przyjaznemu papierowi z konopi i naturalnemu plastikowi, naraziłoby lukratywne projekty finansowe Hearst’a, DuPont’a i bankiera DuPont’a Andrew Mellon’a.
Odbywał się szereg ściśle tajnych spotkań.
W 1931,Mellon piastujący stanowisko w Departamence Skarbu za czasów Hoover’a, polecił Harry’ego J. Aslinger’a (swojego przyszłego zięcia) na stanowisko szefa Federal Bureau of Narcotics and Dangerous Drugs (FBNDD). Które to stanowisko sprawował przez następne 31 lat.
Ci baronowie przemysłowi i finansowi wiedzieli , że maszyny do cięcia, balowania, dekortykacji i przerobu konopi na papier, stanął się dostępne w połowie lat 30’tych. Konopia musiała zniknąć.

Gazeta Hearst i jej histeryczne kłamstwa.

Obawy co do efektów palenia konopi, zaowocowały już dwoma poważnymi rządowymi badaniami nad tym zagadnieniem. Brytyjski rząd w Indiach opublikował raport Indian Hemp Drugs Commission 1893-1894, na temat notorycznych palaczy haszyszu na subkontynencie. W 1930 rząd USA zalecił badania nad efektami palenia konopi przez amerykańskich pracowników rządowych w Panamie. Obydwa raporty stwierdzały, iż marihuana nie stanowiła żadnego problemu i zalecały nie stosowania żadnych kar w związku z tym. Na początku 1937 roku asystent U.S. Surgeon General, Walter Treadway powiedział przed podkomisją Ligi Narodów Zjednoczonych (Cannabis Advisory Subcommittee): „Może być zażywana (marihuana- przyp. aut.) przez długi czas bez socjalnego czy też emocjonalnego załamania. Marihuana wykształaca raczej przyzwyczajenie.. w tym samym sensie jak… cukier lub kawa”.
Jednakże inne siły pracowały ciężko. Wojenna furia która doprowadziła do Hiszpańsko Amerykańskiej Wojny w 1898 roku, została rozpalona przez William’a R. Hearst’a poprzez sieć jego gazet. Zapoczątkował on tzw.:”yellow journalism” (co oznaczało używanie taniej sensacji, nieskrupulatnych metod dziennikarskich w gazetach i innych mediach w celu przyciągnięcia lub wywarcia wpływu na czytelnika), jako siłę w amerykańskiej polityce.
W latach 1920’tych i 30’tych, gazety Hearst’a celowo produkowały nowe zagrożenie dla Ameryki i rozpoczęły nową kampanię „yellow journalism”, aby wprowadzić prohibicję na konopie. Np. historia o wypadku samochodowym w którym znaleziono „papieros marihuany”, zdominowała czołówki gazet na tygodnie, podczas gdy wypadki samochodowe powodowane pod wpływem alko ( które tak na marginesie przewyższały wypadki pod wpływem marihuany, według statystyk ponad 10 000 do 1), znajdowały się tylko na ostatnich stronach. Ten sam temat: „marihuana prowadzi do wypadków samochodowych,” został wypalony w świadomości społecznej poprzez bezustanne eksponowanie kłamstwa w nagłówkach gazet i filmach takich jak „Reefer    Madness” i „Marijuana – Assassin of Youth”.
Zajęcie przez palącą marijuanę armię Pancho Villi 800 tys. akrów pierwotnych lasów meksykańskich, które należały do Hearst’a, tylko zintensyfikowało nagonkę. Przez następne 30 lat, Hearst malował obraz leniwych, palących zielsko Meksykan, który to obraz pokutuje aż do dziś.
W latach 1910 – 1920 gazety Hearst’a uprzejmie donosiły, iż gwałty murzynów na białych kobietach, są bezpośrednio związane z kokaina. Po dziesięciu latach Hearst postanowił zmienić zdanie, od tego momentu takie same wypadki były już bezpośrednio związane z marihuaną. Hearst i inne sensacyjne tabloidy zamieszczały histeryczne nagłówki i artykuły, przedstawiające murzynów i Meksykanów jako oszalałe bestie, które pod wpływem marihuany grały anty- białą, voodoo – sataniczną muzykę (jazz). Inne z podobnych wystepków wynikajace z zażywania tego wywołującego „falę zbrodni” narkotyku, było: wchodzenie w drogę białemu człowiekowi, bezpośrednie patrzenie białemu człowiekowi w oczy dłużej niż trzy sekundy, dwukrotne spoglądanie na białą kobietę, wyśmiewanie się z białego człowieka itd., itp.
Za takie „zbrodnie”, setki tysiecy Meksykan i murzynów, spedziło wiele lat w więzieniach i aresztach, należy pamiętać, że prawa segregacyjne były w użyciu aż do lat 60’tych. Hearst, poprzez ciągłe powtarzanie slangowego meksykańskiego słowa „marijuana” wprowadził je do użycia w języku angielskim (i nie tylko). W tym samym czasie słowa konopia i „cannabis” (naukowy termin), były ignorowane i pogrzebane. Właściwa hiszpańska nazwa konopi to „canamo” ale użycie meksykańskiego kolokwializmu – marijuana, gwarantowało iż niewiele osób zorientuje się, że chodzi tak naprawdę o konopię.

Podatek zakazujący marijauny

W tajnych spotkaniach prowadzonych w Departamencie Skarbu w latach 1935-37, prawa zakazujące konopie zostały naszkicowane oraz przyjęto strategie. „Marijuana” nie została zakazana bezpośrednio, wprowadzono nowe prawo: „dodadkowy podatek akcyzowy dla dealerów i podatek transferowy przy hadlu marihuaną”. Importerzy, wytwórcy i dystrybutorzy mieli obowiązek zarejestrowania w Departamencie Skarbu i zapłacenia dodatkowego podatku. Wprowadzono podatek w wysokości 1$ za uncję, lub 100$ za uncję jeśli dealer był nie zarejestrowany. Nowy podatek od razu podwoił cenę legalnego surowca konopi (na potrzeby przemysłu farmaceutycznego), który w tym czasie kosztował 1$ za uncję. Był rok 1937. Stan Nowy York miał tylko jednego oficera do spraw narkotyków. Obecnie w tym samym stanie jest siatka tysięcy oficerów ds. narkotyków, agentów, szpiegów i płatnych informatorów. Ilość miejsc w więzieniach wzrosła dwudziesto- krotnie, podczas gdy ludność stanu wzrosła zaledwie dwu- krotnie od 1937 roku. Po decyzji Sądu Najwyższego z 29 Marca 1937roku, podtrzymującego prohibicje na karabiny maszynowe poprzez podatek, Herman Oliphant (główny radca w Departamencie Skarbu) wykonał swój ruch. 14 kwietnia przedstawił projekt ustawy bezpośrednio do House Ways and Means Committee, zamiast do odpowiednich komisji takich jak: żywności i lekarstw, rolnictwa, tekstylnej itd. Powodem dla którego przedstawił on swój projekt bezpośrednio do komisji „Ways and Means”, był taki iż jest to jedyna komisja która może wprowadzić ustawę do głosowania, bez debaty z innymi komisjami. Członek komisji „Ways and Means” Robert L. Doughton, kluczowy sprzymierzeniec DuPont’a, szybciutko podstęplował tajny plan podatkowy i wysłał go żeglującego poprzez kongres do prezydenta.

Czy ktoś się konsultował z AMA ( American Medical Association)?

Jednakże, pomimo kontrolowanego słuchania projektu w komisjach, wielu ekspertów zeznawało przeciwko temu niezwykłemu prawu podatkowemu. Np. dr William G. Woodward, który był jednocześnie fizjologiem jak i prawnikiem w AMA, zeznawał w jej imieniu. Powiedział on: „w rzeczywistości wszystkie federalne oświadczenia są tabloidalnymi sensacjami. Te prawo, przepchnięte w atmosferze ignorancji, mogłoby odmówić światu potencjalnego lekarstwa, zwłaszcza teraz kiedy medyczny świat zaczyna odkrywać które składniki w konopi są aktywne”. Woodward powiedział komisji że jedynym powodem dla którego AMA nie wystąpiła przeciwko temu prawu wcześniej, był taki iż marihuan była opisywana w prasie przez ostatnie niemal 20 lat, jako: „diabelskie ziele z Meksyku”. Doktorzy z AMA zdali sobie sprawę dwa dni przed wiosennym słuchaniem w komisji, że Kongress zamierza obłożyć prohibicją roślinę, która w medycynie występowała pod nazwą „cannabis”, łagodną substancję używaną w USA bezpiecznie na szereg różnego rodzaju chorób i schorzeń od ponad stu lat. „Nie możemy zrozumieć”, protestował Wooward, „dlaczego ten akt prawny był przygotowywany przez dwa lata w ścisłym sekrecie, bez jakiegokolwiek poinformowania profesji, dla których był przygotowywany”. On i AMA został szybko oskarżony przez Aslinger’a oraz całą komisję kongresu i brutalnie usunięty z sali.
Kiedy „ Marijuana Tax Act” trafił pod końcową dyskusję i głosowanie, na posiedzeniu Kongresu, z sali padło tylko jedno pytanie: „czy ktokolwiek konsultował się z AMA i zasięgał ich opinii?”. Na co przedstawiciel komisji Ways and Means, odpowiedział: „ Tak, kontaktowaliśmy się. Dr Wharton (nawet nazwisko pomylili :)) i (AMA) zgadzają się całkowicie!”. Z tym pamiętnym kłamstwem, ustawa przeszła i w grudniu 1937 weszła w życie. Zostały utworzone federalne i stanowe siły policyjne, które uwięziły setki tysięcy amerykanów, dodając milion straconych lat w aresztach i więzieniach – które często i gęsto prowadziły do ich śmierci- wszystko w imię trującego, zanieczyszczającego przemysłu.
Tak jak dr Woodward stwierdził, rządowe oświadczenie przed Kongresem w 1937 roku w całości oparte było na sensacyjnych i rasistowskich artykułach prasowych Hearst’a a odczytywał je głośno Harry J. Anslinger, dyrektor Federalnego Biura Narkotykowego (FDN). Przed 1931 rokiem, Anslinger był asystentem w komisji USA od spraw prohibicji. Należy pamiętać iż Anslinger został własnoręcznie wybrany przez swojego teścia, Andrew Mellon’a. Andrew Mellon był także właścicielem i największym udziałowcem sześciu największych banków w USA. Mellon Bank z Pittsburgh’a jest jednym z dwóch banków z którymi współpracuje DuPont od 1928 roku do chwili obecnej.
W 1937 roku Anslinger zeznawał przed kongersem: „Spośród wszystich narkotyków znanych historii ludzkości, marihuana jest tym który najmocniej wywołuje agresję”.
W rzeczywistości statystyki FBI, których Anslinger nawet nie kłopotał się sprawdzić, ukazywały iż 65 – 75% wszystkich morderstw w USA było – i wciąż jest- popełnianych pod wpływem alkoholu.
W rzeczywistości w ameryce nikt inny poza kilkoma bogatymi przedsiębiorcami i ich wynajętymi gliniarzami, nie wiedział że pod nazwą marihuana jest wyrzucana poza nawias prawa – konopia. Ich (przedsiębiorców) najwiekszy potencjalny rywal. Marihuana była tylko pretekstem do wprowadzenia prohibicji na konopie i zduszeniu w zarodku jej ekonomicznego potencjału.

Źródło: http://shoovar44.neon24.pl/post/37770,jak-zdelegalizowano-konopie-cz-1

Jak zdelegalizowano konopie (cz. 2)

Hemp

Czy powinniśmy wierzyć samym sobie służącym, wciąż rosnącym biurokratycznym siłom zwalczającym narkotyki (bądź leczących z uzależnień), których płaca i powodzenie zależą od znajdywania wciąż więcej i więcej ludzi do aresztowania bądź “leczenia”?

Ruch w celu zmiażdżenia dezaprobaty

Po ukazaniu się raportu „LaGuardia Marijuana Report 1938 – 1944”, który donosił, iż marijuana nie powoduje agresji w najmniejszym stopniu a za to przynosi szereg innych pozytywnych rezultatów. Harry J. Aslinger przystąpił do kontrofensywy. W publicznej tyradzie za tyradą oskarżał Mayor’a Fiorello z LaGuardia, Akademię Medyczną Nowego Yorku i wszystkich lekarzy którzy brali udział w pracach badawczych nad raportem. Anslinger obiecywał, że ci lekarze już nigdy nie przeprowadzą żadnych eksperymentów i badań nad marihuaną bez jego zgody, lub pójdą do więzienia! Następnie użył całej mocy rządu USA (nielegalnie!) by zatrzymać jakiekolwiek badania nad konopią, w tym samym czasie szantażując AMA (American Medical Association) ażeby odrzucili i zakwestionowali powyższe badania. Na marginesie wypada wspomnieć, iż nie była to już ta sama organizacja która 1937 roku tak aktywnie występowała przeciwko wprowadzeniu delegalizującego podatku na konopie. Kontrolowane przez Anslinger’a FBN, od chwili wejścia podatku w życie do 1939 roku wniosło oskarżenia przeciw ponad 3 000 lekarzy za nielegalne wypisywnie wyciągów z konopi. W 1939 roku AMA zawarła z Anslinger’em porozumienie co do marihuany. Wynik: tylko trzech lekarzy zostało postawionych w stan oskarżenia za przepisywanie nielegalnych lekarstw w latach 1939 – 1949.
Aby obalić raport LaGuardia, AMA (na osobiste żądanie Aslinger’a) przeprowadziło w 1944-45 własne badania, „na eksperymentalnej grupie 35 osobowej, gdzie 34 osób było murzynami a jedna była biała” (to chyba dla statystycznej kontroli), które paliły marihuanę i pod jej wpływem przestali okazywać respekt przed białymi żołnierzami i oficerami („Army Study of Marijuana,” Newsweek, Jan 15, 1945.).

A teraz zobaczmy jak Wujek Sam reaguje, zmuszony do działania.

II Wojna Światowa

Na początku 1942 roku, Japonia odcieła niezbędne dostawy włókna konopnego do USA. Marihuana, która została zdelagalizowan w USA jako „Zabójca młodzieży”, niespełna pięć lat temu, stała się raptem na tyle bezpieczna, by rząd poprosił młodzieży zrzeszoną w klubie Kentucky 4-H aby zaczęły uprawiać konopie na nasiona, do przyszłorocznych zasiewów (dla całego kraju). Każdy z członków był proszony o obsianie co najmniej pół akra, a najlepiej dwa akry konopi na nasiona.(University of Kentucky Agricultural Extension, Leaflet 25, March 1943).
W latach 1942 – 43, wszyscy amerykańscy farmerzy byli zobowiązani do obejrzenia rządowego filmu: Hemp for Victory (Konopia dla zwycięstwa), podpisania listy udziału w pokazie oraz przeczytanie ulotki na temat uprawy konopi. Maszyny do zbioru konopi były udostępniane po niskich cenach bądź też za darmo. Pięcio – dolarowe znaczki skarbowe zostały udostępnione i przyjęto w planach na 1943 rok, uprawę 350 000 akrów konopi.
Amerykańscy „patryjotyczni” farmerzy (od 1942 do 1945 roku), którzy zgodzili się na uprawę konopi, byli zwolnieni z obowiązku poboru, ich synowie również. Widać jak niezbędna była konopia podczas II W.Ś. W tym samym czasie, od późnych lat 30-tych aż do 1945 roku, niemieccy „patryjotyczni” farmerzy dostawali od nazistowskiego rządu, książkę (właściwie komiks) z instrukcjami i zachętami do uprawiania konopi. Na potrzeby wojenne.

Zioło i zagrożenie Pokojem

Jednakże od 1948 do 1950, Anslinger przestał karmić prasę opowieściami o marihuanie powodującej przemoc i rozpoczął „czerwoną nagonkę”, tak typową dla ery McCarthy’ego.
Teraz przerażonym amerykanom, powiedziano iż jest to bardziej niebezpieczny narkotyk, niż przypuszczano. Zeznając przed mocno anty- komunistycznym Kongresem w 1948 roku – a po tym notorycznie w prasie – Anslinger twierdził, iż marihuana nie wywołuje agresji u osób ją zażywających, jest wręcz przeciwnie. Usposabia ludzi pokojowo i pacyfistycznie więc komuniści mogą i na pewno ją wykorzystają (marihuanę), ażeby osłabić wolę do walki amerykańskiego obywatela. To był zwrot o 180 stopni, do pierwotnych powodów dla których konopia została wypchnięta poza nawias prawa w 1937 roku.
Jednakże niezbity z pantałyku Kongres zagłosował teraz by utrzymać i kontynuować prohibicję konopi. Opartą na jakże różnych powodach od tych z 1937 roku. Anslinger zeznał przed Kongresem, że komuniści będą sprzedawać marihuanę amreykańskim chłopakom, by osłabić ich wolę walki – by zrobić z nas naród zombie – pacyfistów. Oczywiście, komunistyczna Rosja i Chiny dyskredytowały tą marihuanową paranoję USA przy każdej nadażającej się okazji – zarówno w prasie jak i na forum Narodów Zjednoczonych.
Niestety, idea zioła i pacyfizmu miały przez następne 20 lat tak „dobrą prasę”, że ewentualnie Rosja, Chiny i kraje Bloku Wschodniego (które uprawiały duże ilości konopi) również zdelegalizowały konopię, ze strachu że Amerykanie zaczną używąc marihuany aby uczynić komunistycznych żołnierzy łagodnymi i pacyfistycznymi. Było to poniekąd dziwne ponieważ Rosja, Wschodnia Europa i Chiny uprawiały i przetwarzały konopie przez setki, jak nie tysiące lat.

Kryminalne zachowanie

Jak już zdążyliśmy się zorientować, w temacie konopi (oczywiście pod nazwą marihuana) Anslinger był biurokratycznym, policyjnym kłamcą. Przaz kolejne ponad 60 lat, społeczeństwo amerykańskie wyrastało i akceptowało kłamstwa Anslingera na temat konopi – od powodującego przemoc do złowrogiego pacyfizmu.
Jakiekolwiek były powody do delegalizacji konopi (ekonomiczne czy też rasowe), teraz nie wiadomo na pewno. Ale jedno jest wiadome, że informacje rozsiewane przez rząd USA (np. DEA) na temat konopi, były wtedy i są w dalszym ciągu celowymi kłamstwami.
Jak zobaczycie w następnych podrozdziałach, waga i duża liczba  empirycznych faktów wskazuje, że administracje rządowe Reagan/Bush/Quayle razem z koncernami farmaceutycznmi (z którymi mieli powiązania) wstrzymywali informacje na temat leczniczych właściwości konop,i bądź też szerzyły dezinformację. Należy nadmienić, iż decyzje takie zapadały na najwyższym szczeblu. Wydaje się, że zamierzali oni zachować własne inwestycje – i ich przyjaciół – w przemyśle farmaceutycznym, energetycznym i papierniczym; oraz dali tym trującym, syntetycznym przemysłom szaloną przewagę nad naturalną konopią, by chronić ich multi- miliardowe roczne zyski, które by utracili gdyby konopia nie była zakazana!

Bush/Quayle/Lilly – Farmaceutyczna zdrada

W USA, najbardziej szczerymi oponentami marihuany, byli między innymi – pierwsza dama Nancy Reagan (1981 – 1989) oraz prezydent George Bush (1989 – 1993), który w przeszłości był min: dyrektorem CIA za czasów Gerald’a Ford’a (1975 – 1977). Po opuszczeniu CIA w 1977 roku, Bush został powołany na stanowisko dyrektora w firmie farmaceutycznej Eli Lilly, przez Dan’a Quayle’a który posiadał pakiet kontrolny tej firmy.
W późniejszym czasie Dan Quayle występował w roli pośrednika pomiędzy bossami narkotykowymi i przemytnikami bronią a rządowymi oficjelami w skandalu IranContra.
Cała rodzina Bush’ów była dużymi udziałowcami w firmach Lilly, Abbott, Bristol, Pfizer i inne. Faktem jest, iż Bush w 1981 roku jako vice – prezydent aktywnie i nielegalnie wspierał przemysł farmaceutyczny, aby pozwolić im pozbywać się lekarstw niechcianych, przeterminowanych oraz zakzanych w USA, wysyłając je do niczego nie podejrzewających krajów Trzeciego Świata
Vice – prezydent Bush nielegalnie występował w imieniu firm farmaceutycznych, osobiście chodził do IRS po specjalne zwolnienia podatkowe dla pewnych firm farmaceutyczny produkujących w Puerto Rico (np. Lilly). W 1982 roku dostał  on jednakże polecenie z Sądu Najwyższego, aby zaprzestać lobbowania w IRS w imieniu firm farmaceutycznych.Przestał – ale firmy farmaceutyczne wciąż otrzymywały 23% zwolnienie podatkowe. (Financial disclosure statements; Bush 1979 tax report; „Bush Tried to Sway a Tax Rule Change But Then Withdrew” NY Times, May 19, 1982; misc. corporate records; Christic Institute „La Penca” affidavit; Lilly 1979 Annual Report.)

Supergwiazda XIX wieku

Marihuana była środkiem przeciwbólowym numer jeden, przez ponad 60 lat przed ponownym odkryciem aspiryny około 1900. Od 1842 do 1900 połowa wytwarzanych leków była właśnie z konopi. Od 1850 do 1937 roku, konopia występowała w Encyklopedii Farmaceutycznej jako lek na ponad 100 różnego rodzaju chorób. Przez cały ten czas, naukowcy, lekarze i producenci leków (Eli Lilly, Parke – David, Squibb i inni) nie mieli zielonego pojęcia jakie aktywne substancje występują w konopi, aż do 1964 roku kiedy to dr Mechoulan odkrył THC.

Badania XX wieku

Jak już pisałem wcześniej, AMA (American Medical Association) i firmy farmaceutyczne, w 1937 roku zeznawały przeciwko wprowadzeniu nowego podatku na konopie, ponieważ było powszechnie wiadomo, iż ma ona ogromny medyczny potencjał i nigdy nie spowodowała żadnych zauważalnych uzależnień lub śmierci poprzez przedawkowanie. Twierdzili oni, iż istnieje możliwość, gdy odkryte zostaną i wyizolowane wszystkie aktywne składniki, gdy ustali się ich dawkę, konopia może stać się cudownym lekiem.
Jakkolwiek, musiało minąć 29 lat, zanim amerykańscy naukowcy mogli zacząć na nowo odkrywać konopię dla medycyny. THC Delta – 9 został wyizolowany przez dr Raphael’a Mechoulam’a z Uniwersytetu w Tel Aviv’ie 1964 roku. Jego praca potwierdziła prace prof. Taylor z Princetown, który rozpoczął badania nad identyfikacją naturalnych prekursorów THC Delta-9 w 1930 roku. Kahn, Adams i Loewe, również pracowali nad strukturą aktywnych składników konopi w 1944 roku. Od 1964 roku, wyizolowano ponad 400 różnych składników. Co najmniej 60 z tych wyizolowanych składników ma właściwości terapeutyczne. Rząd USA zakazał tego typu badań poprzez biurokratyczny autorytet Harry’ego Anslinger’a aż do 1962 roku, kiedy to został zmuszony do odejścia przez prezydenta Kennedy’ego.

Rosnąca akceptacja

Około 1966 roku, miliony młodych amerykanów zaczęło używać marihuany. Zaniepokojeni rodzice i rząd, chcący wiedzieć na jakie niebezpieczeństwo narażają się ich dzieci, zaczęli fundować dziesiątki a następnie setki badań nad konopią. Obrazem tkwiącym w umysłach starszego społeczeństwa, był ten który przez ponad 30 lat odmalowywał duet Anslinger/Hearst. A więc przerażające historie o morderstwach, gwałty oraz inne okropieństwa aż po zombie – pacyfizm. Rezultaty badań federalnych, zaczęły uspokajać obawy związane z konopią, setki nowych badań sugerowały, że ukryta wewnątrz konopi chemia niesie ze sobą niespotykany potencjał terapeutyczny. Rząd zaczął fundować coraz więcej i więcej badań.
Wkrótce, legiony amerykańskich naukowców uzyskiwało wyniki sugerujące pozytywne efekty związane z używaniem konopi: od anoreksji, poprzez raka i epilepsję, aż do stosowania jako antybiotyk generalnego użytku. Nakładające się odkrycia wskazywały również na pozytywne efekty stosowania konopi w przypadku choroby Parkinson’a, stwardnienia rozsianego i dystrofii mięśniowej. Aż do roku 1976, raporty o pozytywnych rezultatach i nowych potencjalnych terapeutycznych zastosowań konopi, ukazywały się niemal co tydzień w medycznych periodykach i prasie ogólnokrajowej.

Narodowa konferencja nad terapeutycznym zastosowaniem konopi.

W listopadzie 1975 roku, właściwie wszyscy wiodący naukowcy badający temat konopi, spotkali się Centrum Konferencyjnym Asilomar w Kaliforni. Seminaria były sponsorowane przez National Institute on Drug Abuse (NIDA) i miały na celu skompendiowanie badań i odkryć, od tych najwcześniejszych aż po najświeższe odkrycia. Kiedy seminaria dobiegły końca, praktycznie wszyscy naukowcy skonkludowali, że przy tak twardych dowodach zebrancyh do tej pory o terapeutycznych właściwościach marihuany, rząd USA nie będzie miał innego wyjścia jak tylko zainwestować pieniądze podatników na kolejne badana. Byli oni przekonani, iż podatnicy powinni zostać poinformowani o tym, że są solidne powody ku temu, by rozpocząć badania na szeroką skalę nad medycznym i terapeutycznym wykorzystaniem konopi. Wszyscy uczestnicy konferencji w to wierzyli. Wielu z nich (np. Mechoulam) wierzyło, że do połowy lat 80-tych konopia będzie jednym z głównych i najważniejszych produktów medycznych na świecie. Mechoulam, w swojej przemowie w Bio-Fach we Frankfurcie w marcu 1997, wciąż wierzył że konopia jest najlepszym lekarstwem na świecie.

Zakaz badań nad Marihuaną

Jakkolwiek, w 1976 roku, kiedy multi- dyscyplinarne badania nad marihuaną powinny zacząć wchodzić w drugą, trzecią i czwartą generację badań, rząd USA sprawił kolejną „niespodziankę”. Ponownie zakazał wszelkich rządowych badań nad terapeutycznymi efektami marihuany. Tym razem jednakże zakaz badań został dokonany wtedy, gdy amerykańskie kompanie farmaceutyczne, skutecznie przekonały władze federalne aby pozwolić im (kompaniom farmaceutycznym) w 100% finansować i oceniać wyniki badań.
Poprzednie 10 lat badań ukazło ogromą obietnicę dla terapeutycznego użycia naturalnej konopi i ten potencjał został po cichu oddany w łapy korporacji – nie dla pożytku publicznego, ale by zdusić wszelką informację w zarodku.
Plan ten pozwolił prywatnym kompaniom farmaceutycznych, na wytworzenie i opatentowanie syntetycznych molekuł konopnych, bez ponoszenia kosztów przez rząd federalny z obietnicą iż będą one bez efektu „odlotu”. W 1976 roku, administracja Forda, NIDA i DEA ogłosiły, że od tej pory nie będzie żadnych niezależnych (czyt.: uniwersyteckich) badań lub federalnych programów zdrowotnych w celu badania naturalnych składników konopi i ich potencjału medycznego. Postanowienie te oczywiście nie dotyczyło firm farmaceutycznych; one miały wolną rękę.
Dlaczego firmy farmaceutyczne konspirowały aby przejąć wszystkie badania nad konopią?
Ponieważ badania rządu USA (1966 – 76) wskazywały lub potwierdzały poprzez setki badań, że nawet naturalna surowa konopia była „najlepszym i bezpiecznym lekarstwem wyboru” na szerg poważnych dolegliwości zdrowotnych.

Chroniąc zyski firm farmaceutycznych

Kompanie farmaceutyczne przejęły wszystkie badania i obiecały wytworzyć syntetyczne analogi THC, CBD, CBN itd., jednakże bez efektu „odlotu” zanim produkt zostanie wypuszczony na rynek. Eli Lilly wyprodukowało Nabilone a później Marinol, drugi syntetyczny kuzyn THC delta -9 i obiecało rządowi wspaniałe rezultaty. Po dziewięciu latach 1982 roku Magazyn Omni donosił, iż Nabilone był wciąż właściwie bezużyteczny w porównaniu do naturalnej, bogatej w THC konopi. Marinol z kolei był równie skuteczny co marihuana tylko u 13% pacjentów.
Magazyn Omni zasugerował również firmom farmaceutycznym, by zamiast wydawać dzisiątki miliardów dolarów i tracić kolejne 9 lat na tworzenie syntetycznych analogów konopnych, powinny napisać kolejną petycje do rządu USA, by zezwoliły na obrót „surowym ekstraktem konopnym” ze względu na interes zdrowia publicznego.
Rząd USA i kompanie farmaceutyczne, do dziś nie odpowiedziały na to. Właściwie odpowiedziały, poprzez zignorowanie postulatu.
Administracje Reagan’a/Bush’a/Clinton’a absolutnie odmówiły wznowienia rzetelnych (uniwersyteckich) badań nad konopią, wyjątek oczywiście stanowią kompanie farmaceutyczne..
Wydaje mi się, że powodem dla którego firmy farmaceutyczne i administracje rządów USA, chcą tylko legalnego, syntetycznego THC jest taki, że prosta ekstrakcja setek składników zawartych w konopi byłaby wykonywana bez udziału kompani farmaceutycznych i ich patentów. To by spowodowało upadek ich zmonopolizowanych profitów.

Źródło: http://shoovar44.neon24.pl/post/43170,jak-zdelegalizowano-konopie-cz-2

Maca peruwiańska

Posted: Wrzesień 28, 2012 in Uncategorized
Tagi:

[Obrazek: 292tdna.jpg]

Maca (Lepidium meyenii Walp.) nazywana jest peruwiańską wiagrą, gdyż wpływa dobrze na potencję.
Maca jest dwuletnią lub roczną zielną rośliną rosnącą w Boliwii i Peru. Jest głównie znana jako Maca Peruwiańska. Maca rośnie wysoko w górach, lubi niskie temperatury i nieurodzajną glebę. Odkryto, że hipokotyle to jeden z głównych elementów składowych naturalnie rosnących i organicznych korzeni macy na obszarze górskim. Jako że hipokotyle nie tworzą się w szklarniach ani w ciepłym klimacie, maca uprawiana w innych rejonach Andów nie ma tego samego składu hipokotyli i innych składników odżywczych, co naturalnie rosnąca organiczna maca.

Ludzie uprawiają ją ze względu na korzeń. Korzeń ten można wykorzystać jako warzywo lub w ziołolecznictwie. Pod względem biologicznym, korzeń macy obfituje w cukier i białko. 
Zawiera 
60% węglowodanów, 
10% białka, 
8.5% błonnika,
2.2% tłuszczy.

Maca rosnąca w Peru na na wysokości powyżej 3500 metrów n.p.m. Klimat, ekologicznie czysta ziemia i wysokość, powodują niepowtarzalny skład macy. 
Maca zawiera prekursory hormonalne
wiele witamin ( A, C, E, z grupy B). 
Minerały takie jak: selen, wapń, magnez, żelazo, cynk, jod, miedź, mangan
Kwasy tłuszczowe, w tym kwas linolowy, kwas palmitynowy i kwasy oleinowe.
19 aminokwasów.
Poza tym, zawiera urydynę, kwas jabłkowy, pochodne benzoilu oraz glukozydówalkanoidysterole orazpolisacharydy.

Maca poprawia potencję i funkcje rozrodcze, ogólnie wzmacnia i tonizuje.
Południowi Amerykanie spożywają i uprawiają macę od tysiącleci. Maca może wzmocnić system immunologiczny, zwiększyć przyswajanie umysłu oraz poprawić funkcjonowanie organizmu. Może rewitalizować zarówno mężczyzn jak i kobiety w średnim i podeszłym wieku. Ludność Andów używa korzenia macy, aby zwiększyć swą energię, łagodzić zmęczenie fizyczne i psychiczne, przyjmować więcej składników odżywczych w codziennej diecie. Ponadto, wspomaga redukcję problemów związanych ze starzeniem się organizmu i może zapobiec osteoporozie i anemii. Poza tym reguluje nieregularne cykle hormonalne kobiet: miesiączkę, łagodzi bóle menstruacyjne oraz symptomy menopauzy.

Co więcej, maca jest znana ze swoich właściwości zwiększających płodność i od dawna stosuje się ją jako afrodyzjak, więc nazywana jest również ziołową viagrą. Próby kliniczne przeprowadzone na mężczyznach wykazały, że ekstrakt i proszek z macy podnosi libido i poprawia jakość nasienia. Dodatkowo, testy na zwierzętach z użyciem proszku z macy wykazały, że może on zwiększyć łączenie w pary u szczurów i myszy. Takie korzyści mogą być spowodowane wysoką koncentracją białka i składników odżywczych oraz tym, że maca zawiera składnik chemiczny o nazwie izotiocyjanin p-metoksybenzylu o właściwościach afrodyzjaków. Dlatego też w Andach maca to magiczny symbol młodości.

Już 2000 lat temu maca była używana przez Inków i innych mieszkańców Peru jako środek odżywczy, wzmacniający przed walką, podróżami, jak również dla poprawienia płodności.
Obecnie maca jest bardzo skuteczna jako środek wspomagający leczenie bezpłodności, impotencji i innych zaburzeń popędu płciowego.
Maca ma również działanie wzmacniające, regulujące i długotrwałe, poprawia samopoczucie, podnosi ogólny komfort życia.
Surowcem leczniczym macy jest sproszkowana bulwa. Jest ona używana jako naturalny środek odżywczy w stanach niedożywienia, wycieńczenia chorobą lub zaburzeniach zdrowia. W krajach Ameryki Południowej bulwy je się na surowo, upieczone, suszone lub w postaci dżemu. Stosowana leczniczo maca reguluje zaburzenia hormonalne, zapobiega rozwojowi osteoporozy, poprawia przemiany energetyczne, łagodzi chroniczne zmęczenie.

DZIAŁANIE:
– dostarcza dużą ilość substancji odżywczych,
– działa energetyzująco, tonizująco, adaptogennie,
– wzmacnia w czasie rekonwalescencji i w wieku starczym,
– reguluje przemianę materii,
– wzmacnia odporność,
– wzmacnia mięsień serca i ścianki naczyń krwionośnych,
– poprawia funkcję podwzgórza, przysadki, nadnerczy, tarczycy, gruczołów płciowych i reguluje poziom hormonów,
– reguluje cykl miesiączkowy,
– zwiększa płodność, potencję, żywotność i ruchliwość plemników, działa jako afrodyzjak,
– eliminuje objawy i zapobiega komplikacją przekwitania,
– zmniejsza zmiany wiekowe, działa odmładzająco,
– zmniejsza wpływ stresu, niepokój, depresje, reguluje funkcje wegetatywnego układu nerwowego,
– poprawia pamięć i koncentrację, zdolność przyswajanie wiedzy,
– podnosi wydajność sportowców, wspomaga budowę i wytrzymałość masy mięśniowej,
– poprawia wydajność fizyczną i umysłową,
– zmniejsza negatywny wpływ promieniowania radioaktywnego, radioterapii.

STOSOWANIE:
– osłabienie, zespół przewlekłego zmęczenia, stany wycieńczenia po przebytych chorobach lub operacjach,
– impotencja,
– bezpłodność, zaburzenia miesiączkowania,
– menopauza, andropauza,
– arytmia, częstoskurcz
– zaburzenie funkcji tarczycy i innych gruczołów dokrewnych,
– nerwica, depresja, bóle głowy, osłabienie pamięci,
– dla sportowców, przy dużych obciążeniach fizycznych, w czasie egzaminów,
– długotrwała praca z komputerem, telefonem komórkowym, radioterapia.

Maca powinna urosnąć w polsce, jej skład chemiczny napewno będzie się różnił, ale zawsze to bedzie taniej, nasiona można kupić np na ebayu wpisując peruvian maca seeds zasadzić u siebie a poźniej mieć juz swoje nasiona.