Posts Tagged ‘Wolna Wola’

Zachowanie – Marian Mazur

Dzięki p. Maciejowi Węgrzynowi udostępniamy dotychczas niepublikowany fragment pracy prof. Mariana Mazura (1909-1983) wybitnego polskiego naukowca o międzynarodowej sławie (elektrotermia, cybernetyka), pioniera – mimo reżimowej anatemy, a potem licznych przeszkód – szeroko zakrojonych interdyscyplinarnych badań nad cybernetyką; autora wielu niezwykle inspirujących, oryginalnych i odkrywczych prac z zakresu psychocybernetyki, cybernetyki teoretycznej, informacjologii, zarządzania, terminologii, metodyki, historii nauki czy naukoznawstwa; Mistrza dla wielu pokoleń przedstawicieli niezliczonych dyscyplin naukowych na czele z humanistyką; współtwórcy polskiej szkoły cybernetyki; promotora jego wybitnego kontynuatora doc. Józefa Kosseckiego. Na podstawie kopii maszynopisu od str. 336.

Informacja dla osób niezaznajomionych z twórczością Mariana Mazura: w zrozumieniu terminologii zawartej w tekście pomocna będzie praca M. Mazura „Cybernetyka i charakter” dostępna na stronie http://www.autonom.edu.pl albo J. Kosseckiego „Tajniki sterowania ludźmi” (html)

VI. Zachowanie

34. Tendencje

Gdybyśmy stojąc u źródła rzeki rzucili na powierzchnię wody kawałek korka, a następnie obserwowali, co się z nim stanie, to stwierdzilibyśmy, że popłynąłby on unoszony nurtem rzecznym. Na podstawie obserwacji moglibyśmy z dużą dokładnością określić drogę przebytą przez korek. Gdybyśmy, następnie rzucali inne jeszcze kawałki korka i obserwowali przebytą przez nie drogę, to stwierdzilibyśmy, że każdy z nich przebyłby inną drogą, przy czym różnice mogłyby być nawet dość znaczne — jeden kawałek korka popłynąłby głównym nurtem, inny dostałby się po drodze w wiry rzeczne, jeszcze inny obijałby się o kamienie wystające ponad powierzchnię wody itp.

Pomimo tych różnic stwierdzilibyśmy jednak że drogi wszystkich kawałków korka miałyby ze sobą coś wspólnego, a mianowicie dążenie do poruszania się w kierunku od źródła rzeki, do morza. Nie znaczy to wcale, że każdy z nich rzeczywiście dopłynąłby do morza: niektóre z nich, być może utknęłyby na mieliźnie lub w jakimś załamku brzegu rzeki. Nie mniej dążenie płynięcia od źródła do morza ma rzeka jako całość. Oparcie się na tym dążeniu pozwala nam nawet wyodrębniać rzekę właśnie jako pewną całość, chociaż żadna kropla wody nie popłynie w rzece po raz drugi, jak mówi hinduskie przysłowie, nie można wykąpać się dwa razy w tej samej wodzie Gangesu. Pomimo że nie wiemy, co się stanie z każdą kroplą wody z osobna, możemy w oparciu o znajomość dążenia przewidywać, co się będzie działo w ogólności z wodą w rzece.

Podobnie przedstawia się sprawa współdziałania homeostatu z korelatorem, a więc ogólnie mówiąc, zachowania się organizmu. Wiemy już, że każda zmiana rozkładu przewodności środowiska korelacyjnego wywołuje emocje a następnie refleksje, która spowoduje jakąś zmianę w środowisku korelacyjnym, co z kolei wywoła inną emocję i refleksję, przy czym wśród tych przebiegów powstaną ewentualnie jakieś decyzje itd. Przebiegi te będą jednak miały coś ze sobą wspólnego, a mianowicie dążenie pozwalające odróżnić zachowanie się organizmu w pewnej sytuacji od jego zachowania się w innej sytuacji lub od zachowania się innego organizmu w podobnej sytuacji, a nawet wyróżnia pewne typowe rodzaje zachowania się organizmów w pewnych typowych sytuacjach. Tak pojmowane zespoły przebiegów w zachowaniu się organizmu będziemy nazywać tendencjami.

W stosunku do języka potocznego termin „tendencja” określa ogólnie takie pojęcia jak „wola”, „rozum”, „uczucie”. Według potocznego traktowania tych pojęć można by je definiować w taki sposób, że rozum jest tendencją do poznania, uczucie jest tendencją do oceniania, wola zaś jest tendencją do osiągnięcia. Wielu z ludzi ma skłonność do przeciwstawiania woli jako przejawu „ducha” uczuciom jako przejawom potrzeb „ciała”, przy czym aktem woli jest dokonywanie wyboru („wolna wola”) wbrew tym potrzebom, przy czym może się to odbywać z mniejszym czy większym natężeniem („słaba wola”, „silna wola”). Przy cybernetycznym traktowaniu człowieka jako struktury samodzielnej rozróżnienia tego rodzaju są bezprzedmiotowe, sprowadzają się one bowiem do tego, że za przejaw woli uważa się rozstrzygnięcie rozterki na rzecz atrakcji późniejszej, a za przejaw uczucia rozstrzygnięcie rozterki na rzecz atrakcji wcześniejszej (odwrotnie jest z repulsjami, co w istocie na to samo wychodzi). Na przykład rezygnacja z palenia papierosów czy picia wódki, uchodząca za przejaw „siły woli”, jest w istocie daniem pierwszeństwa przyjemności z posiadania lepszego zdrowia, której się będzie doznawać dopiero po pewnym czasie, przed przyjemnością doznawania wspomnianych narkotyków już teraz. Podobnie przedstawia się sprawa z uczniem, który zabiera się do uczenia wzorów matematycznych, z których będzie mógł odnosić korzyści dopiero w odległej przyszłości, zamiast teraz grać w piłkę. Pacjent, który naraża się na ból, składając wizytę lekarzowi czyni to aby uniknąć większych przykrości w przyszłości, itp. Dawanie pierwszeństwa emocjom późniejszym przed wcześniejszymi, lub na odwrót jest zawsze wynikiem rozstrzygania rozterek bez względu na to jak rozstrzygnięcie wypadnie, jest to zawsze proces zdeterminowany — na żadną „wolną wolę”, ani „silną wolę” nie ma w nim miejsca, niemniej skoro w języku potocznym doszło do rozróżnienia „woli” i „uczucia” osobnymi nazwami, musiało się to z jakichś powodów, chociażby nie uświadomionych, okazać potrzebne.

Powody te możemy łatwo wymienić. Dawanie pierwszeństwa atrakcjom późniejszym jest równoznaczne z dążeniem do zapewnienia sobie pewnych korzyści (mocy socjologicznej) na przyszłość, ale jak już wiemy, dążenie do zwiększenia mocy socjologicznej, i to dalekowzroczne, jest oznaką endodynamizmu, w przeciwieństwie do egzodynamizmu cechującego się dążeniem, żeby już zaraz używać życia. A zatem różnica między przejawami „woli” i „uczuć” sprowadza się do położenia osi charakteru na wykresie dynamizmu. Łatwo stwierdzić, że z dwóch dążeń za przejaw „woli” jest uważane to dążenie, któremu odpowiada oś charakteru położona bardziej na prawo (od strony endodynamizmu) a za przejaw „uczucia” to dążenie, któremu odpowiada oś charakteru położona bardziej na lewo (od strony egzodynamizmu). Jeżeli jeden przedsiębiorca z całym zaparciem i konsekwencją dąży do zdobycia wielkiego majątku, a drugi zadowala się spokojnym funkcjonowaniem swojego małego przedsiębiorstwa, to jest to różnica między endodynamizmem a endostatyzmem. Jeżeli jeden pracownik z uporem dąży do zajęcia stanowiska dyrektorskiego, drugi zaś cieszy się, że wszelkie kłopoty spadają na jego zwierzchników, to jest to różnica między endostytyzmem a statyzmem. Jeżeli ktoś ślęczy nad sporządzaniem bilansów jako księgowy zamiast być trampem pogwizdującym sobie na włóczeniu się od miasta do miasta, to jest to różnica między statyzmem a egzodynamizmem. Gdy się wybitnych organizatorów, wodzów i finansistów nazywa potocznie „tytanami silnej woli”, a o poetach i kurtyzanach mówi, że „żyją uczuciami”, to w istocie jest to tylko rozróżnieniem endodynamików i egzodynamików. Nic też dziwnego, że w postępowaniu dzieci widzi się przewagę uczuć, a w postępowaniu starców przewagę woli skoro z biegiem życia charakter zmienia się w kierunku od egzodynamizmu do endodynamizmu. Tylko dynamizm stanowi kryterium, które sprawia, że przy porównywaniu postępowania endodynamika i statyka przypisuje się „silną wolę” endodynamikowi, a przy porównywaniu postępowania statyka i egzodynamika przypisuje się „silną wolę” statykowi. I dlatego właśnie uważamy rozróżnianie „woli” i „uczucia” za nieistotne, a jedno i drugie będziemy określać jako tendencje, każda z nich może być silna lub słaba i każda jest zdeterminowana.

Tych potocznych nazw będziemy używać jedynie w odniesieniu do przykładów różnych tendencji, nawiązując do językowych przyzwyczajeń czytelników. Nie należy też mieszać uczuć z emocjami, gdyż, jak widzieliśmy, uczucia są pewnym rodzajem tendencji, natomiast emocje są elementem wszelkich tendencji.

W potocznym traktowaniu pojęcia „rozum” można się spotkać z pomieszaniem dwóch różnych zjawisk. Jeśli traktuje się rozum jako podstawę rozważań, namysłu itp., to jest to utożsamianie rozumu, z obiegami refleksyjnymi. Natomiast jeżeli traktuje się rozum jako prawidłowość wnioskowania, to jest to utożsamianie rozumu z tendencjami statycznymi, a więc z dążeniem do zgodności z przyjętymi zasadami.

Wiązanie rozumu z obiegami refleksyjnymi przejawia się w przekonaniu, że rozumem są obdarzeni ludzie, nie mają zaś rozumu zwierzęta, rośliny i maszyny. Jak już omawialiśmy w rozdz. 15 „Obiegi korelacyjne i obiegi refleksyjne” jeśli przy którymś z nich nie nastąpi decyzja i jeśli nie pojawią się nowe bodźce prowadzą do przeświadczenia tj. do powtarzania się tych samych obiegów refleksyjnych. Tylko wtedy gdy zmiana potencjału refleksyjnego wywołuje zmianę wyobrażenia, następny obieg refleksyjny różni się od poprzedniego. Różnych obiegów refleksyjnych może więc być tym więcej, im więcej różnych wyobrażeń może powstawać w korelatorze, a więc im więcej jest w nim rejestratorów, czyli im wyższy jest poziom struktury samodzielnej. Przy niskim poziomie ilość możliwych wyobrażeń jest ograniczona z powodu małej ilości rejestratorów, toteż przy dużej ilości obiegów refleksyjnych muszą się one z konieczności zacząć powtarzać, a więc dość wcześnie powstaje przeświadczenie. Przy bardzo niskim poziomie ilość rejestratorów jest tak mała, że do wystąpienia przeświadczenia dochodzi bardzo szybko, nie zauważa się więc objawów obiegów refleksyjnych. To właśnie jest źródłem poglądu, że rośliny i niższe zwierzęta nie mają „rozumu”. Trudności z przyjęciem takiego poglądu w stosunku do zwierząt wyższych, których zachowanie wskazuje na występowanie większej ilości obiegów refleksyjnych starano się ominąć za pomocą sformułowania, że to zachowanie nie jest przejawem „rozumu” lecz „instynktu”. Zwracaliśmy już na to uwagę w rozdz. 21 „Organizmy jako struktury samodzielne”.

Z powyższych rozważań wynika, że im wyższy jest poziom, tym więcej odbywa się obiegów refleksyjnych, tym dłużej więc one trwają i tym trudniej dochodzi do decyzji ponieważ zanim potencjał estymacyjny zdąży przekroczyć potencjał decyzyjny, powstaje następny obieg refleksyjny, który zmienia rozpływ mocy korelacyjnej i decyzja się odwleka.

A zatem charaktery o bardzo wysokim poziomie cechuje nadmiar refleksji, wahanie się, niezdecydowanie, ograniczona zdolność do czynu. Klasycznym tego przykładem literackim jest Hamlet.

Głupiec jest zbyt pochopny w działaniu, mędrzec zaś zbyt powolny. Dlatego to Archimedes został zamordowany przez żołdaka a nie na odwrót. Jak powiedział umierający Hamlet: „wiele mógłbym wam rzeczy powiedzieć, gdybym miał czas”.

Natomiast utożsamianie rozumu z tendencjami statycznymi przejawia się w przekonaniu, że „rozum” jest czymś obiektywnym, bezstronnym w porównaniu z „wolą” i „uczuciem”, to zaś wynika z okoliczności, że tendencje statyczne są tendencjami pośrednimi między tendencjami endodynamicznymi i egzodynamicznymi. To co się potocznie nazywa „rozumem”, jest w istocie tendencją charakterystyczną dla statyków i dlatego statykami byli wszyscy wielcy filozofowie. Żałosny koniec z reguły spotykał zachłannych zdobywców, ponieważ kierowali się tendencjami skrajnie endodynamicznymi (które przedstawiali sobie jako „genialną intuicję”(, nie słuchając rad swoich bardziej statycznych doradców. Rozum statyków nie trafiał też nigdy do przekonania wielkim artystom (a więc skrajnie egzodynamicznym) czemu dał wyraz m.in. Mickiewicz, potępiając „mędrca szkiełko i oko”. W powstawaniu tendencji ważną rolę odgrywa konfrontacja charakteru z sytuacją danego organizmu, czyli aktualnym stanem jego otoczenia. W każdej sytuacji występuje mniejsze czy większe niedopasowanie do charakteru danego organizmu. Pomijając już niedopasowanie do warunków pobierania energii, jak np. nieurodzajna ziemia, tereny do polowania ubogie w zwierzynę, mało płatna posada itp., chodzi przede wszystkim o to, że sytuacja organizmu jest wynikiem charakterów innych organizmów, w związku z czym może występować niedopasowanie między charakterem danego organizmu a charakterami otaczających go organizmów. Na przykład, pracownik jakiejś instytucji ma nie dowolne warunki pracy lecz w znacznym stopniu ukształtowane przez charakter jego zwierzchnika, mąż żyje w warunkach ukształtowanych w pewnym stopniu przez charakter jego żony i na odwrót, przy czym może tu występować niedopasowanie pod wzglądem niektórych lub nawet wszystkich parametrów charakteru, a więc dynamizmu, szerokości i poziomu. Społecznik wśród karierowiczów odczuwa niedopasowanie dynamizmu, człowiek tolerancyjny wśród fanatyków odczuwa niedopasowanie szerokości, intelektualista wśród prostaków odczuwa niedopasowanie poziomu itp.

W związku z tym tendencje można by określić jako zwalczanie niedopasowania. Organizm stara się za pomocą tendencji osiągnąć dopasowanie miedzy swoim charakterem a swoją sytuacją. Ponieważ dotyczy to każdego organizmu, więc życie społeczności jest grą tendencji, w której każdy organizm stara się zmienić swoją sytuację, dlatego też zdarza się, że ludzie zmieniają posady lub nawet zawód, szukają sobie innego środowiska, rozwodzą się itp. nawet bez zmiany na inną organizm kształtuje swoją sytuację, a przy tym sam jest przez nią kształtowany, co w rezultacie prowadzi do zmniejszenia niedopasowania. Wyniku takiej gry tendencji zależy od tego, ilu osobników reprezentuje poszczególne tendencje. Tak na przykład, przekonania, że uczciwość powinna zwyciężać dzięki „sile moralnej” jest złudzeniem — uczciwość zwycięża tylko wtedy, gdy nieuczciwy jest wyjątkiem wśród uczciwych, natomiast przegrywa uczciwy będący wyjątkiem wśród złodziejów. Dlatego nie wystarcza sama propaganda uczciwości, trzeba jej ponadto zapewnić przytłaczającą większość.

W każdej tendencji można wyróżnić dwie istotne cechy: kierunek tendencji oraz stopień szczególności tendencji.

Kierunek tendencji jest określony parametrem charakteru wymagającym dopasowania, tendencja może być skierowana na uzyskanie sytuacji odpowiadającej danemu charakterowi pod względem dynamizmu, szerokości lub poziomu.

Stopień szczególności tendencji jest określony dokładnością rozróżniania i traktowania obiektów, do których tendencja jest skierowana. Im mniej receptorów ma organizm, tym mniej szczegółów może odróżniać w swojej sytuacji, a im mniej ma on estymatorów, tym mniej dokładnie może kształtować sytuację. A zatem stopień szczególności tendencji zależy od ilości elementów korelacyjnych danego organizmu dających się wykorzystać w tendencjach, czyli od jego poziomu aktualnego. Z tego też powodu organizmy o niskim poziomie potencjalnym są ograniczone do tendencji bardzo prymitywnych. W dalszych rozdziałach omówimy rozmaite tendencje przechodząc od tendencji ogólnych do coraz bardziej szczególnych.

Tendencje źródłowe

Za tendencje źródłowe będziemy uważać tendencje określone wyłącznie przez właściwości samego organizmu, a więc niezależne od sytuacji organizmu. Określanie takich tendencji jako „źródłowe” jest ponadto uzasadnione tym, że stanowią one podstawę wszystkich innych tendencji.

Do występowania tendencji źródłowych potrzebne jest spełnienie tylko jednego warunku, a mianowicie zdolność do rozróżniania bodźców pożądanych od niepożądanych. Do tego celu potrzebne jest współdziałanie korelatora z homeostatem czyli emocje, będące wobec bodźców pożądanych atrakcjami a wobec bodźców niepożądanych repulsjami. Ponieważ w korelator i homeostat są wyposażone wszelkie struktury samodzielne, więc też w każdej strukturze samodzielnej występują tendencje źródłowe. Mogą one występować nie tylko w organizmach lecz nawet w najprostszych autonomach, co się wiąże z okolicznością, że autonomy, podobnie jak organizmy, działają dla własnego bezpieczeństwa i wobec tego muszą mieć przynajmniej tendencję do obrony tego bezpieczeństwa.

Gdy w początkowym stanie korelatora nie było zarejestrowanych żadnych skojarzeń, czyli gdyby struktura samodzielna miała w tym stanie poziom aktualny równy zeru, to przy pojawieniu się pierwszych bodźców nie mogłaby ona ocenić, czy są to bodźce pożądane czy niepożądane. Dopiero po wystąpieniu skutków tych bodźców zostałyby w korelatorze skojarzenia, dzięki którym następne bodźce tego rodzaju mogłyby wywoływać atrakcje bądź repulsje. W ten sposób struktura samodzielna zdobyłaby pewne.

Do tego rodzaju przejawów tendencji poznawczych należy wiele innych nastrojów, jak np. nastrój przygnębiający, nastrój ponury, nastrój senny, nastrój pogodny, nastrój podniosły, nastrój wesoły itp.

Ponieważ nastroje ułatwiają zaspokajanie tendencji poznawczych wśród szumu informacyjnego, więc też często stosuje się umyślne organizowanie szumu informacyjnego w celu łatwiejszego przekazywania informacji. Polega to na ujednolicaniu bodźców, aby wywołać określony nastrój. W szerokim zakresie wykorzystuje się to w sztuce, a więc w teatrze, filmie, powieściach itp. Na przykład, w celu wywołania nastroju jesiennej melancholii pokazuje się widzom pożółkłe liście opadające z drzew, dla gwałtownych przeżyć dobiera tło w postaci szalejącej burzy z grzmotami i błyskawicami, rodzącą się miłość pokazuje się na tle nocy księżycowej, zwątpienie podkreśla się strugami deszczu spływającymi po szybach w ciemną noc, itp., wszystko to przy akompaniamencie odpowiedniej muzyki. Sposoby te były wykorzystywane już tyle razy, za stosowanie ich uchodzi za zbyt daleko posuniętą rozwlekłość, w związku z czym są określane jako banalne. Bo wywoływania nastrojów w sztuce wykorzystuje się również ludzi, lecz tylko jako sztafaż, bez wnikania w ich charaktery Rolę sztafażu pełnią oracze idący za pługiem, rybacy zarzucający sieci, żołnierze uderzający rytmicznie butami o bruk, itp.

Do wytwarzania odpowiednich nastrojów służą togi i cała procedura w sądach, namaszczony sposób mówienia i specjalny ceremoniał w kościołach, łopoczące sztandary i optymistyczne melodie w obchodach państwowych, itp. środkami tymi dąży się do przekazywania uczestnikom uogólnionych i łatwo przyswajalnych informacji mających służyć do określonych celów.

W stosunku do autonomów można sobie pozwolić na dobieranie takich czy innych skojarzeń początkowych gdyż jako struktura sztuczna autonomu musiałby być doprowadzony do stanu samodzielności przez człowieka, przy czym obojętne jest, czy człowiek odegrałby tę rolę w trakcie budowy autonomu czy wkrótce potem, Natomiast każdy organizm zdany jest przede wszystkim na siebie toteż bez pewnego poziomu pierwotnego wiele organizmów musiałoby zginąć zanim zdążyłoby zebrać jakiekolwiek doświadczenia. Dzięki posiadaniu poziomu pierwotnego organizmy mają od urodzenia pewne tendencje źródłowe, dzięki którym mogą uniknąć przynajmniej niebezpieczeństw wynikających z samego działania organizmu np. śmierci z głodu. Poziom pierwotny sprawia, że każdy organizm potrafi zaspokoić głód i pragnienie oraz rozmnażać się nawet gdyby nie uzyskał żadnych nowych skojarzeń w ciągu życia, czyli gdyby jego poziom aktualny nigdy nie wzrósł ponad poziom pierwotny. Tendencje źródłowe najbardziej odpowiadają pobocznemu pojęciu „instynktów” jak np. instynkt samozachowawczy, instynkt seksualny, instynkt macierzyński, instynkt walki (dla samej walki a nie dla korzyści ze zwycięstwa) itp.

Twierdzenie że w odróżnieniu od człowieka wszelkie inne organizmy mają jedynie instynkt jest niesłuszne dlatego, że pomija związek między tendencjami a poziomem. Tylko w odniesieniu do organizmów o najniższym poziomie można by mówić z dużym przybliżeniem, że występują w nich jedynie tendencje źródłowe. Im wyższy jest poziom, tym więcej dołącza się tendencji bardziej szczególnych, co u zwierząt wyższych można stwierdzić zupełnie wyraźnie. Również zachowanie się małych dzieci i ludzi dzikich jest w przeważającym stopniu „instynktowne”, tj. wynikające z tendencji źródłowych, sprowadza się bowiem głównie do spraw związanych z zaspokajaniem głodu i innych instynktów. Wynika to z niskiego poziomu aktualnego tych istot. Tendencje źródłowe są ze wszystkich najogólniejsze. Ażeby odczuwać lęk, ból, głód lub żądze seksualne nie trzeba mieć żadnych informacji o otoczeniu (dlatego mówi się, ze instynkty są „ślepe”. Nie należy tego jednak mieszać z potrzebą informacji w celu znalezienia sposobów uwolnienia się od lęku, zdobycia pożywiania itd. ponieważ wchodzi to już w zakres innych tendencji.

Tendencje poznawcze

Organizm mógłby się ograniczyć do tendencji źródłowych, gdyby do ich zaspokajania wystarczały dowolna bodźce z otoczenia, W rzeczywistości oprócz bodźców pożądanych organizm spotyka w swoim otoczeniu również bodźca obojętna a nawet niepożądane!

Wśród bodźców, które się najpierw pojawią, jeden okaże się dostatecznie silny, ażeby wywołać moc korelacyjną wystarczającą do tego, żeby potencjał estymacyjny przekroczył potencjał decyzyjny. Gdyby nawet wszystkie początkowe bodźce były bardzo słabe i wobec tego wywoływały bardzo mały potencjał rejestracyjny, to wskutek wzmagania się z czasem tendencji źródłowych zmierzających do zaspokojenia głodu wzrastałby potencjał refleksyjny, aż wreszcie w sumie z małym nawet potencjałem rejestracyjnym utworzyłby potencjał korelacyjny wystarczający do wywołania decyzji i reakcji. A zatem do decyzji zawsze przy którymś bodźcu dojść musi, przy silnych bodźcach wcześniej, przy słabych później. Dlatego nawet noworodek, gdy jest dostatecznie głodny, zaczyna ssać wszystko, co mu się znajdzie w ustach, nie robi zaś tego, gdy jest nasycony.

Ssać potrafi od razu, gdyż do tego ma już skojarzenia objęte poziomem pierwotnym. Skutki tej pierwszej w życiu decyzji i reakcji zostają zarejestrowane w korelatorze jako odpowiednie skojarzenie, które w przyszłości będzie sprawiać, że następny bodziec tego samego rodzaju będzie wywoływać atrakcję bądź repulsję w zależności od tego, czy skutki poprzedniego bodźca okazały się pomyślne czy nie. W ten sposób organizm zyskał jedno doświadczenie i podniósł swój poziom aktualny nieco ponad poziom pierwotny. Podobnie dzieje się z rozmaitymi następnymi bodźcami, dzięki czemu doświadczenie organizmu wzbogaca się i poziom aktualny wzrasta.

Wśród narastających w ten sposób skojarzeń powstaje w korelatorze również skojarzenie , że doznawanie nowych bodźców jest użyteczne bez względu na to, czy skutki ich okażą się pomyślne czy nie. Użyteczność ich polega na tym, że umożliwiają organizmowi orientację jakim bodźcom należy sprzyjać a jakich unikać. To skojarzenie jest źródłem tendencji poznawczych zmierzających do szukania nowych bodźców. Odpowiadają one pojęciu nazywanemu potocznie „ciekawością”.

Tendencje poznawcze przejawiają się u dzieci w oglądaniu i dotykaniu nieznanych przedmiotów, później zaś, w miarę wzrastania poziomu aktualnego, w zadawaniu pytań „co to jest?” i „dlaczego?”, tendencje poznawcze łatwo też zaobserwować u wyższych zwierząt np. psy i koty oglądają i obwąchują nieznane im przedmioty. Zarówno dzieci jak i zwierzęta interesują się nowymi przedmiotami głównie z punktu widzenia ich przydatności do spożycia, co jest przejawem tendencji źródłowych.

Z punktu widzenia teorii informacji nowe bodźce stanowią dla organizmu szum informacyjny, z którego organizm wyławia informacje użyteczne, przy czym, jak już wspomnieliśmy, informacjami użytecznymi mogą być zarówno bodźce pożądane jak i niepożądane. Wśród pojawiających się bodźców wiele z nich jest powtórzeniem poprzednich bodźców. Te powtórne bodźce stanowią dla organizmu rozwlekłość informacyjną.

Jak to wykazaliśmy w rozdz. 13 „Skojarzenia”, powtarzające się bodźce przyczyniają się do zwiększania przewodności korelacyjnej dróg odpowiadających skojarzeniom między takimi bodźcami, nawiązując do podanego tam przykładu obserwacji wielu domów możemy powiedzieć, że powtarzanie się takich cech wszystkich domów, jak dach lub ściany, stanowi dla obserwatora rozwlekłość informacyjną. Z drugiej strony wiemy już, że powtarzania się tych cech prowadzi do uogólniania pojęcia „domu” jako obiektu mającego ściany i dach, z odsunięciem innych cech, np. koloru ścian lub kształtu dachu, jako szczególnych, a więc nieistotnych dla pojęcia „dom”. Jak widzimy, rozwlekłość informacyjna jest podstawą tworzenia pojęć ogólnych. Z tego punktu widzenia rozwlekłość informacyjna jest zjawiskiem korzystnym, gdyż do wyobrażania sobie wynikających z niej pojęć ogólnych wystarcza stosunkowo mała ilość elementów korelacyjnych, a mianowicie potrzebne są do tego celu tylko te elementy korelacyjne, między którymi występują drogi o zwiększonej przewodności korelacyjnej. Inaczej mówiąc, do wywoływania wyobrażeń pojęć ogólnych potrzebna jest ilość informacji wyrażająca się małą liczbą bitów. Stanowi to dla organizmu udogodnienie, ponieważ przelotność informacyjna korelatora jest ograniczona, wobec czego organizmowi łatwiej jest w obiegach refleksyjnych przechodzić do coraz to innych wyobrażeń a więc oceniać otoczenie w pełniejszym zakresie, Przejawia się to w tworzeniu osobnych nazw dla pojęć ogólnych, dzięki czemu komunikowanie ich między ludźmi mówiącymi tym samym językiem wymaga niewielkiej liczby bitów, co jest korzystne przy odbieraniu informacji ze względu na ograniczoną przelotność informacyjną dróg łączących receptory z rejestratorami oraz przy wydawaniu informacji ze względu na ograniczoną przelotność informacyjną dróg łączących estymatory z efektorami.

Dzięki wzrastaniu przewodności korelacyjnej w wyniku rozwlekłości informacyjnej przy powtarzaniu się bodźców organizmu uzyskuje też ułatwienie w zaspokajaniu tendencji poznawczych, polegające na zwiększeniu przyswajalności informacji.

Można to zademonstrować na prostym przykładzie matematycznym. Gdyby czytelnicy niniejszej książki otrzymali następujący komunikat cyfrowy: 4916253549S4, to nie popełnimy chyba przesady twierdząc, że żaden a nich nie potrafiłby po jednorazowym (a może nawet wielokrotnym) przeczytaniu powtórzyć tego komunikatu, a to oznacza, że komunikat ten jest trudno przyswajalny. Dzieje się tak dlatego, że każda z cyfr komunikatu prowadzi do pobudzenia wielu rejestratorów, wskutek czego moc korelacyjna rozpływa się na wiele dróg w środowisku korelacyjnym, a więc w każdej z nich z osobna moc jest bardzo mała i wobec tego wywołuje nieznaczny wzrost przewodności korelacyjnej każdej drogi — bodźce reprezentujące poszczególne cyfry komunikatu (np. ujrzenie cyfr w druku lub usłyszenie) nie zostały zarejestrowane (zapamiętane). Sprawa zmienia się jednak radykalnie, gdy wskażemy, że pierwsza cyfra komunikatu jest kwadratem liczby 2 (2 = 4(, druga kwadratem liczby 3 (3 = 9(, dwie następne kwadratem liczby 4 (4 = 16(, dwie dalsze kwadratem liczby 5 (5 = 25) itd. Gdy czytelnik czyta te objaśnienia, to wyraz „kwadrat” stanowi dla niego bodziec powtarzający się kilkakrotnie, który za każdym razem wywołuje w korelatorze czytelnika potencjał rejestracyjny i przepływ mocy korelacyjnej po taj samej drodze, co w rezultacie daje większy wzrost przewodności korelacyjnej tej drogi, niż gdyby taki bodziec pojawił się tylko jednorazowo. W ten sposób powstało u czytelnika skojarzenia cech wspólnych dla poszczególnych cyfr lub ich grup, a więc uogólnienie związku między nimi. Podobnym uogólnienie następuje, gdy wskażemy, że 3 = 2 +1, 4 = 3 + 1, 5 = 4 + 1 itd., a więc że w podanym przykładzie liczby podnoszone do kwadratu mają tę wspólną cechę, że następna cyfra jest większa o 1 od poprzedniej, czyli że mamy do czynienia z ciągiem liczb naturalnych. Po tych wyjaśnieniach czytelnik, zamiast ze słabą rejestracją dwunastu nie skojarzonych ze sobą cyfr ma do czynienia ze znacznie silniejszą rejestracją dwóch pojęć ogólnych, jakimi są ciąg liczb naturalnych i podnoszenie do kwadratu. Dzięki temu informacje zawarte w komunikacie stały się przyswajalne.

Przykładem ułatwień informacyjnych, spowodowanych rozwlekłością informacyjną jest wszelka symetria! Ułatwienie polega na tym, że gdy się zna zasadę symetrii i jeden istotny fragment, wówczas — bez żadnych dodatkowych informacji — zna się całość. W sztuce unika się nadmiernej symetrii gdyż odbiorcom o wysokim poziomie daje ona za duże ułatwienia informacyjne tj. dostarcza bodźców zbyt ubogich (dlatego tez symetria w sztuce bywa nazywana „estetyką głupich”).

Dla ułatwień informacyjnych powstają również wszelkie klasyfikacje. Użyteczność ich polega na tym, że przez wskazanie przynależności jakichś nowo poznanych bodźców do odpowiedniej klasy w znanej klasyfikacji toruje się dla skojarzenia tych bodźców najkrótsze drogi, a więc mające największą przewodność korelacyjną. Dzięki temu skojarzenie ich zostaje łatwiej zarejestrowane.

Objaśnimy to za pomocą przykładów. Gdybyśmy chcieli wytworzyć u kogoś skojarzenie biotytu z muskowitem to przez samo wymienienia nazw „biotyt” i „muskowit” komuś, kto tych nazw nigdy przedtem nie słyszał, z pewnością nie doprowadziłoby do zapamiętania takiego skojarzenia. Moglibyśmy to osiągnąć przez opisanie cech biotytu i muskowitu i wskazanie cech wspólnych jako podstawy skojarzenia, ale doszło by do tego z wielkim trudem, ponieważ opisy te zawierały ty wiele informacji, które musiałyby być zarejestrowane. Tym czasem gdy powiemy, że biotyt jest czarną a muskowit białą odmianą miki, to ten komunikat jest łatwo przyswajalny dzięki temu, że mika jest minerałem powszechnie znanym, wobec czego w korelatorze odbiorcy komunikatu potrzebna jest jedynie rejestracja prostych skojarzeń barwy czarnej i białej z miką. Ponadto bez dodatkowych informacji wiadomo to, że prawdopodobnie biotyt i muskowit mają typowe cechy miki, jak połysk, łupliwość itp.

Jako drugi podany przykład oparty na treści niniejszej książki. Gdybyśmy zapytali czytelnika przed jej przeczytaniem, jaki widzi związek między regulatorem temperatury a mózgiem, to prawdopodobnie okazałoby się, że nie ma on żadnych skojarzeń między tymi dwoma obiektami a w najlepszym razie bardzo odległe. Obecnie moglibyśmy odpowiedzieć krótko, ze regulator temperatury i mózg są korelatorami, a z odpowiedzi tej wynikało by od razu, że jeden i drugi mają wspólne wszystkie istotne cechy korelatorów, jak np. istnienie rejestratorów, estymatorowi środowiska korelacyjnego itd. Opisany proces zwiększania przyswajalności informacji można przedstawić schematycznie jak na rys. 36.1, wytwarzanie skojarzeń między bodźcami S1 i S2 bezpośrednio (rys. 36.1 a) przez ich szczegółowe opisywanie wymaga utorowania długich dróg przewodzenia w środowisku korelacyjnym, podczas gdy przez nawiązanie do wspólnej klasy S (rys. 36.2) potrzebne jest zwiększenie przewodności tylko na drogach skojarzeń każdego z bodźców S i S z klasą S w obrębie samej klasy S przewodność korelacyjna już jest duża, nie wymaga więc zwiększenia. Z rozważań tych wynika, ze poznawanie nowych bodźców jest ułatwione, gdy bodźce się powtarzają oraz gdy występują w skojarzeniach ze znanymi bodźcami.

Wykorzystuje się to w dydaktyce, np. podając nie tylko wzory matematyczne lecz i ich interpretację, ilustrując definicje pojęć przykładami, nawiązując do rozważań poprzednich, zapowiadając cel rozważań przyszłych. Również i w niniejszej książce robimy z tego użytek, co łatwo stwierdzić choćby na podstawie częstości występowania w niej takich zwrotów jak np. „czyli”, „tzn.”, „tj.”, „itp.”.

Gdyby organizm przejawiał tylko tendencje źródłowe, to zbiór bodźców występujących w otoczeniu stanowiłby dla organizmu szum informacyjny. Dzięki tendencjom poznawczym organizm stara się wyodrębnić z szumu bodźce mogące stanowić informacje użyteczne. Gdy za względu na rodzaj bodźców występujących w danej sytuacji lub ze względu na aktualny stan organizmu nie dochodzi do wyodrębnienia bodźców użytecznych, tan. organizm musi na razie uznawać wszystkie bodźce za nieużyteczne, wówczas tendencje poznawcze prowadzą przynajmniej do znalezienia cech wspólnych dla większości bodźców, a więc do uogólnienia bodźców składających się na szum informacyjny. Uogólnienia takie są „nastrojami”. W ten sposób organizm ułatwia sobie orientację w otoczeniu, gdyż zamiast szukania skojarzeń między wszystkimi poszczególnymi bodźcami (rys. 3.1 a) może się ograniczyć do skojarzeń poszczególnych bodźców z nastrojem, np. w celu stwierdzenia, czy dany bodziec jest zgodny z nastrojem czy nie. Dzięki temu ocena poszczególnych bodźców jest ułatwiona, jeśli bowiem jakiś nastrój jest dla organizmu pożądany, to każdy bodziec nie pasujący do tego nastroju jest niepożądany. Ułatwienie polega na tym, ze zamiast sprawdzania bodźca pod względem rozmaitych jego cech sprawdza się go jedynie pod względem przynależności do danego nastroju.

Dla ilustracji weźmy np. nastrój pogrzebowy. To jedno uogólnienie obejmuje mnóstwo szczegółów, jak np. spokój, ciemne stroje osób, powolne ruchy, przyciszone głosy, przyćmione światła itp. Gdyby w tej sytuacji ktoś się głośno roześmiał, to inne obecne osoby nie zainteresowałyby się powodem śmiechu, lecz przede wszystkim stwierdziłyby, że ktoś naruszył nastrój, a więc że stan ułatwienia informacyjnego został zagrożony wprowadzeniem pewnej trudności informacyjnej, jako że obecni musieliby ponieść pewien trud na zbadania, o co chodzi i czy może to być dla nich użyteczne. Trudu takiego nie chcą oni ponosić, skoro akceptowali już cały nastrój.

Do tego rodzaju przejawów tendencji poznawczych należy wiele innych nastrojów, jak np. nastrój przygnębiający, nastrój ponury, nastrój senny, nastrój pogodny, nastrój podniosły, nastrój wesoły itp.

Ponieważ nastroje ułatwiają zaspokajanie tendencji poznawczych wśród szumu informacyjnego, więc też często stosuje się umyślne organizowanie szumu informacyjnego w celu łatwiejszego przekazywania informacji. Polega to na ujednolicaniu bodźców, aby wywołać określony nastrój. W szerokim zakresie wykorzystuje się to w sztuce, a więc w teatrze, filmie, powieściach itp. Na przykład, w celu wywołania nastroju jesiennej melancholii pokazuje się widzom pożółkłe liście opadające z drzew, dla gwałtownych przeżyć dobiera tło w postaci szalejącej burzy z grzmotami i błyskawicami, rodzącą się miłość pokazuje się na tle nocy księżycowej, zwątpienie podkreśla się strugami deszczu spływającymi po szybach w ciemną noc, itp. wszystko to passy akompaniamencie odpowiedniej muzyku Sposoby te były wykorzystywane już tyle razy, za stosowanie ich uchodzi za zbyt daleko posuniętą rozwlekłość, w związku z czym są określane jako banalne. Do wywoływania nastrojów w sztuce wykorzystuje się również ludzi, lecz tylko jako sztafaż, bez wnikania w ich charaktery. Rolę sztafażu pełnią oracze idący za pługiem, rybacy zarzucający sieci, żołnierze uderzający rytmicznie butami o bruk itp.

Do wytwarzania odpowiednich nastrojów służą togi i cała procedura w sądach, namaszczony sposób mówienia i specjalny ceremoniał w kościołach, łopoczące sztandary i optymistyczne melodie w obchodach państwowych, itp. środkami tymi dąży się do przekazywania uczestnikom uogólnionych i łatwo przyswajalnych informacji mających służyć do określonych celów.

Powstawanie dróg o dużej przewodności korelacyjnej, na którym polega uogólnianie informacji, prowadzi do interesującego zjawiska interpolacji i ekstrapolacji wyobraźni. Jeżeli w korelatorze powstaną dwie odrębne grypy wyobrażeń polegające na tym samym uogólnianiu, to każdej z tych grup odpowiadają drogi o dużej przewodności korelacyjnej, jedynie między grupami przewodność korelacyjna jest mała, to też drogi łączące te grupy stanowią główną przeszkodę dla przepływu mocy korelacyjnej. Z czasem przepływ mocy korelacyjnej spowoduje, że przewodność i tych dróg wzrośnie, a wówczas dwie odrębne grupy staną się jedną dużą grupą wyobrażeń o tym samym rodzaju uogólnienia. Takie wypełnianie luk w uogólnianiu wyobrażeń jest interpolacją wyobrażeń.

Istnienie dużej grupy wyobrażeń uogólnionych sprawia, że dla skojarzeń z jakimiś nowymi wyobrażeniami największą przewodność korelacyjną mają najkrótsze drogi łączące te nowe wyobrażenia z grupą wyobrażeń uogólnionych. Dzięki temu rozpływ mocy korelacyjnej kieruje się przede wszystkim na takie drogi, co prowadzi do jaszcze większego wzrostu ich przewodności korelacyjnej. W ten sposób odbywa się rozszerzanie grupy wyobrażeń uogólnionych czyli ekstrapolacja wyobrażeń.

Dla zilustrowania tych zjawisk nawiążemy do podanego poprzednio przykładu komunikatu liczbowego, w którym uogólnianie jest określone podnoszeniem liczb naturalnych do kwadratu. Dzięki ujawnieniu przez nas zasady tego uogólnienia czytelnicy nie tylko przyswoili sobie ten komunikat, ale — w oparciu o zjawisko ekstrapolacji — mogliby go dalej kontynuować, staje się bowiem dla nich oczywiste, że po cyfrach 6 i 4 (8 do kwadratu to 64) musiałyby następować cyfry 8 i 1 (92 to 81) itd. Podobnie ciąg liczb 1, 2, 3, 4, 6, 7, 8 nasuwa każdemu — wskutek zjawisk interpolacji — wyobrażenie brakującej cyfry 5.

Na zjawiskach interpolacji i ekstrapolacji polega zamiłowanie do kolekcjonerstwa. Filatelista odczuwa dotkliwie lukę w posiadanej serii znaczków i poszukuje znaczka mogącego wypełnić tę lukę, bibliofil poszukuje brakującego mu tomu, podróżnik dąży do zbadania krainy oznaczonej białą plamą na mapie, alpinista, wspina się na niezdobyty jeszcze szczyt górski itp.

Takie same przyczyny skłaniają uczonych do wypełniania łuk w aktualnym stanie wiedzy np. do poszukiwania pierwiastków brakujących w tablicy Mendelejewa, i rozszerzania jej zasięgu.

Ekstrapolacja wyobrażeń stworzyła też metafizykę. Podobnie jak w matematyce wymienienie dowolnie dużej liczby skłania do wymienienia jeszcze większej, co doprowadziło do wytworzenia pojęcia „nieskończoności”, tak samo człowiek wytwarzał sobie wyobrażenia najdawniejszej przeszłości („stworzenie świata”) i najpóźniejszej przyszłości („sąd ostateczny i „życie wieczne”).

Podobnie okoliczność, że ludzkie charaktery spotyka się tylko w pewnym zakresie parametrów charakteru, skłania ludzi do ekstrapolacji tego zakresu. Takie pojęcia jak „Bóg” i „Szatan” okazują się ekstrapolacjami dynamizmu, szerokości i poziomu. Według rozpowszechnionych wyobrażeń „Bóg” to istota obejmująca całą skałę dynamizmu („ideał dobra, prawdy i piękna”, co jest zbiorem następujących analogii: dobro — endodynamizm, prawda — statyzm piękno – egzodynamizm), a więc o nieskończenie wielkiej szerokości charakteru (nieskończenie wielka wyrozumiałość), i odznaczająca się nieskończenie wysokim poziomem: (nieskończenie wielka mądrość) a podobnym tle powstało pojęcie „Szatana”, przy czym z konieczności nastąpiło rozdwojenie tego pojęcia na „Szatana przewrotnego” „nieludzko” wyolbrzymiony endodynamizm) i na „Szatana rozpustnego” („nieludzko” wyolbrzymiony egzodynamizm). Nic dziwnego, że każdy śpiewak grający rolę Mefistofelasa w „Fauście” Goethego zastanawia się, który z tych dwóch typów Szatana wybrać do interpretacji aktorskich.

„Bóg — życie wieczne” ma swoje przeciwieństwo w „śmierci — wiecznej martwocie” Wszystkie te ekstrapolacje są widoczne na wykresie charakteru (rys. 36.2)

Rzecz jasna, powstały w ten sposób zbiór pojęć nie może mieć luk, to też „Bóg”, „Szatan” i „Śmierć” są w wierzeniach ludowych traktowane jako postacie z którymi można się porozumiewać.

Dlatego też według tych wierzeń Bóg ma partnerów w osobach Mędrców, Szatan rozpustny kusi rozpustników, a Szatan przewrotny chciwców. Śmierci zaś niezdolnej do przekazywania informacji z powodu braku elementów korelacyjnych w zdezorganizowanych organizmach przyznano możność przekazywania informacji przynajmniej w ilości 1 bita (umrzesz teraz lub „jeszcze nie teraz”).

Ekstrapolacja wyobrażeń stanowi istotę dowcipu. Umiejętne opowiadanie dowcipów polega na tym, że opowiadający podaje najpierw tylko te szczegóły, które prowadzą do ekstrapolacji złudnej, a dopiero na końcu opowiadania występuje szczegół usuwający złudzenie, a szczegół taki stanowi pointę dowcipu. Na przykład opowiadają, że Ampere bardzo lubił koty, a kiedyś miał ich nawet dwa, jednego dużego i jednego małego. Ponieważ koty często wchodziły i wychodziły z jego pracowni, przy czym Ampere musiał się za każdym razem odrywać od pracy, aby im otwierać drzwi, więc pewnego razu wezwał stolarza i powiedział „proszę u dołu drzwi wywiercić dwa otwory, jeden większy dla dużego kota a drugi mniejszy dla małego, na co stolarz odpowiedział: „a czy nie wystarczyłby jeden większy otwór?”. „Potrzebne są dwa różne otwory.” (Jest to ekstrapolacja zasady superpozycji, według której suma przyczyn wywołuje sumę skutków poszczególnych przyczyn.) Byłoby to słuszne przy przypuszczeniu, że obydwa koty muszą przechodzić przez drzwi jednocześnie, i na tym polega złudność omawianej ekstrapolacji. Złudzenie to usunęła odpowiedź stolarza wskazująca, że przecież koty mogą przechodzić kolejno, do czego wystarcza jeden większy otwór.

Inny przykład: Bonę, która wyszła na spacer z dwojgiem bardzo podobnych do siebie dzieci, pyta ktoś: „czy to dwojaczki?” na co Bona odpowiada: „nie, trojaczki! trzecie zostało w domu”. Słysząc o dużym podobieństwie dwojga dzieci słuchacz dzięki ekstrapolacji istotnie wyobraził sobie, że chodzi o dwojaczki, to też pytanie zadane Bonie wydało mu się zupełnie naturalne. Odpowiedź Bony wskazała na złudność takiej ekstrapolacji! Równie dobrze odpowiedź mogła brzmieć, że chodzi o czworaczki, z których dwoje pozostało w domu, lub o pięcioraczki, z których, troje pozostało w domu itd. Ludzie źle opowiadający dowcipy (mordercy point) podają za wcześnie szczegół wykluczający ekstrapolację złudną. Gdyby w ostatnim przykładzie opowiadanie zaczęło się następująco: „Bona opiekująca się trojaczkami wzięła dwoje z nich na spacer…”, to opowiadanie nie wywołałoby u słuchacza ekstrapolacji złudnej, i dowcip zostałby zniweczony. Autorzy powieści kryminalnych starają się naprowadzić czytelników na jedną lub nawet kilka ekstrapolacji złudnych, a dopiero w końcu powieści podają szczegóły usuwające złudzenie. Gdyby zapytać kogokolwiek, co jest przedstawione na rys., to najprawdopodobniej odpowiedź brzmiałaby, że kwadrat i koło. Odpowiedź ta byłaby oczywiście niesłuszna, gdyż obydwa rysunki przedstawiają tylko rozmaicie ugrupowane punkty.

Opowiedz taka jest wynikiem okoliczności, że przewodność korelacyjna wyobrażenia kwadratu jest wskutek uprzednich obserwacji bardzo wielu kwadratów tak duża, iż pokazanie czterech punktów (rys. 3.3 a) mogących stanowić wierzchołki kwadratu wystarcza do interpolacji wszystkich brakujących punktów na bokach kwadratu. Podobnie jest z wyobrażeniom koła na rys. 36.3 b. Tymczasem zarówno punkty przedstawione na rys. 36.3 a, jak i na rys. 36.3 b mogą leżeć na okręgu koła.

Jak wynika z dotychczasowych rozważań tendencje poznawcze, wbrew rozpowszechnionemu przekonaniu, nie prowadzą do obiektywnego poznawania rzeczywistości. Poznanie jest zniekształcone tym, że w każdej chwili w korelatorze każdego organizmu istnieje pewien określony rozkład przewodności korelacyjnej. Każdy następny bodziec wywołuje skojarzenie, któremu odpowiada droga o możliwie najmniejszej przewodności korelacyjnej, a więc droga w jak największym stopniu obejmująca już istniejące odcinki o dużej przewodności korelacyjnej (por. rys. 36.1 b). Znaczy to, że wyobrażenia aktualnej rzeczywistości zależą nie tylko od tego, jaka ta rzeczywistość jest, lecz od stanu dotychczasowych wyobrażeń w korelatorze.

Mówiąc praktycznie: aby kogoś do czegoś przekonać, nie wystarczy mieć słuszność: wynik zależy ponadto od stanu korelatora u przekonywanego, a więc od przeszłości przekonywanego, która doprowadziła do tego, czym jest jego teraźniejszość. Ale to nie wszystko. Istnieje jeszcze druga, i to ważniejsza przyczyna zniekształcania wyobrażeń rzeczywistości. Każdy organizm przejawia w swoim postępowaniu własny interes, podyktowany przez jego homeostat i wymagający realizacji za pośrednictwem tendencji źródłowych. Wyobrażenia w korelatorze nie są dokładnym odpowiednikiem doznanych bodźców i związków miedzy nimi, ponieważ działania homeostatu organizmu sprawia, że bodźce atrakcyjne wywołują wyobrażenia wzmocnione przez wzrost potencjału refleksyjnego. Jak już mówiliśmy, w ten sposób ujawnia się dynamizm charakteru. Wskutek tego przekonywanie kogokolwiek jest o tyle skuteczne, o ile prowadzi do skojarzeń z najsilniejszymi wyobrażeniami, a więc o ile pozostaje w zgodności z interesem przekonywanego. Ponieważ interes organizmu przejawia się w dynamizmie jego charakteru, więc przekonywanie w tej samej sprawie da inny wynik np. u endodynamika niż u statyka lub egzodynamika.

Wielu ludziom wydaje się, że aby kogoś o czymś przekonać wystarczy mu to udowodnić w sposób logiczny. Tymczasem może to być przekonywające tylko dla ludzi uznających zasady (a więc i zasady logiki), tj. dla statyków. Kto tego nie rozumie, ten zawsze będzie się dziwić, dlaczego wielu polityków, którym wytknięto kłamstwo, nie przejawia żadnego zawstydzenia, lub dlaczego obrazy wielu malarzy nie są zgodne z zasadami perspektywy.

Nie można nikomu udowodnić, że powinien się zakochać w blondynce zamiast w szatynce, że powinien lubić muzykę lub być religijny. Słusznie ktoś powiedział, że dyskusje nie służą do przekonywania lecz do wymiany poglądów. Dyskusje prowadzą do zgodności poglądów tylko wtedy, gdy u przekonywanego powstanie wyobrażanie, że cudza teza jest zgodna z jego własnym interesem, każdy bowiem dopasowuje tezy do swojego interesu a nie interes do tez. Zasady logiki, którymi Sokrates, typowy statyk, szermował przez całe życie, nie zdołały go obronić przed wyrokiem śmierci. Sędziowie skazali go, gdyż wyobrażali sobie, ze ich interes jest zagrożony. „Wróg ludu” Ibsena jest dramatem lekarza uzdrowiskowego, który zyskał sobie uznanie współobywateli odkryciem szkodliwości wód uzdrowiska, ale został przez nich potępiony, gdy wyobrazili sobie, że odkrycie to ich zrujnuje. O kierowanie się własnym interesem nie można nawet mieć do nikogo pretensji, ponieważ nikt nie może sobie zmienić własnego interesu: w tym celu musiałby wymiesić swój organizm na inny. Rzecz jasna, nie chodzi tu o „interes” w znaczeniu trywialnym, jak np. zarobienie dużo pieniędzy, odziedziczenie majątku itp. lecz o interes w najogólniejszym znaczeniu — nie zgodne jest z interesem organizmu to co zakłóca jego równowagę, zgodne zaś to co ją przywraca. Z tego punktu widzenia główna wygrana na loterii może się okazać sprzeczna z interesem „szczęśliwego” gracza a zgodne z interesem organizmu może być nawet pielęgnowanie trędowatych. Humanitaryzm nie jest wcale rezygnacją z własnego interesu i przeciwnie, jest on jak najbardziej zgodny z interesem całej ludzkości i wszystkich ludzi z osobna.

O ile tendencje źródłowe są związane tylko z samym organizmem, to tendencje poznawcze wymagają istnienia otoczenia są bowiem przejawem postawy organizmu względem jego otoczenia. Do poznawania otoczenia może wystarczyć nawet mała ilość rejestratorów, tyle że to poznawanie będzie dość ogólne, bez rozróżnienia wielu szczegółów.

A zatem do przejawiania tendencji poznawczych są zdolne nawet organizmy o dość niskim poziomie, tendencje poznawcze są jednak mniej ogólne niż tendencje źródłowe, w ogóle nie wymagające rozróżniania szczegółów w otoczeniu.

Tendencje poznawcze mogą przemieść organizmowi większe korzyści sytuacjach obfitujących w wiele bodźców. Stąd pochodzi skłonność gawiedzi do gapienia się na zajścia uliczne, bójki, kłótnie itp. Ludzie kulturalni nie robią tego, ponieważ nie spodziewa ją się znaleźć informacji użytecznych w takich zbiorach bodźców przypadkowych, natomiast szukają informacji użytecznych w zbiorach bodźców zorganizowanych, np. w dziełach sztuki. Fabularne dzieła sztuki, jak np. powieści, filmy, przedstawienia teatralne, obrazy itp. dostarczają im bodźców mających często związek z ich własną sytuacją i umożliwiających im dzięki temu wytwarzacie użytecznych wyobrażeń, nie fabularne zaś dzieła sztuki, jak muzyka, balet, architektura, malarstwo abstrakcyjne itp. wprowadzają przynajmniej pewne uporządkowane stanu informacyjnego przez wywoływali określonych nastrojów. Podobne zadania spełnia turystyka.

363

Tendencje zdobywcze

Kiedy organizm dąży do sytuacji odpowiadającej jego charakterowi, a więc dopasowany do jego dynamizmu, szerokości i poziomu, wtedy występuje niedopasowanie sytuacji do któregokolwiek parametru charakteru, wówczas pojawiają się tendencje zdobywcze zmierzające do zmiany sytuacji w celu uzyskania jej dopasowania do charakteru. Na przykład, endodynamik zatrudniony na podrzędnym stanowisku dąży do zajęcia stanowiska kierowniczego zgodnie z cechującym endodynamików dążeniem do zdobywania mocy socjologicznej. Człowiek tolerancyjny przeciwstawia się ograniczeniom narzucanym mu przez nie tolerancyjne środowisko a człowiek o wysokim poziomie chce mieć do czynienia z innymi ludźmi o równie wysokim poziomie, tendencje zdobywcze przejawiają się jako uczucia niechęci i antypatii do ludzi utrudniających dopasowanie sytuacji do charakteru, jak na przykład, egzodynamik odczuwa niechęć do statyków zmuszających go do utrzymywania pedantycznego porządku, wykształcony pracownik odczuwa niechęć do wydającego mu rozkazy niewykształconego zwierzchnika, człowiek liberalny odczuwa niechęć do ograniczających go fanatyków itp. Do przejawiania tendencji zdobywczych organizm potrzebuje więcej elementów korelacyjnych niż przy samych tendencjach poznawczych, gdyż oprócz rozpoznania sytuacji musi on mieć skojarzenia umożliwiające przekształcanie sytuacji. A zatem organizmy zdolne do tendencji zdobywczych muszą mieć wyższy poziom niż organizmy zdolne tylko do tendencji poznawczych.

Tendencje zdobywcze są tym silniejsze, im większa jest rozbieżność między sytuacją a charakterem, oraz im większą moc koordynacyjną ma dany organizm Okoliczności te sprawiają, że egzodynamicy, dysponując dużą mocą koordynacyjną, reagują niezmiernie silnie nawet na niezbyt wielkie niedopasowanie sytuacji do swojego charakteru: to właśnie jest przyczyną, dlaczego rewolucje bywają przede wszystkim dziełem młodzieży i poetów. A u endodynamików, zwłaszcza pochodzących z nizin społecznych, tendencje zdobywcze, pomimo małej mocy koordynacyjnej, są silne z powodu dużej rozbieżności między sytuacją a charakterem. Mała moc koordynacyjna sprawia, że realizują oni te tendencje w sposób powolny a wytrwały.

Jak z tego wynika, tendencje zdobywcze nie występują u ludzi zadowolonych z życia (brak rozbieżności między sytuacją a charakterem) i u zupełnie ujarzmionych niewolników (brak mocy koordynacyjnej spowodowany koniecznością zużywania całej mocy dyspozycyjnej jako mocy roboczej). Tym się objaśnia brak skłonności bunt buntowniczych w społeczeństwach cieszących się dobrobytem oraz u niewolników nawet gdy wiedzą, że idą na śmierć (i wobec tego niczym nie ryzykowaliby buntując się).

Gdy pomimo silnych tendencji zdobywczych sytuacja nie daje się zmienić, tendencje te przejawiają się jako uczucie zwane frustracją, towarzyszy mu uporczywe utrzymywanie się wysokiego potencjału refleksyjnego spowodowanego atrakcyjnością wyobrażeń rozmaitych środków zaspokojenia tendencji zdobywczych, ale narastające wyobrażenia daremności wysiłków sprawiają wreszcie, że homeostat znajduje nowy stan równowagi, w którym tendencje zdobywcze przestają występować — jeśli nawet pojawią się wreszcie możliwości ich realizacji, to nie wywołują już atrakcji. Ilustracją takiego stanu jest powieść Londona „Martin Eden”, której bohater popadł w stan zobojętnienia u progu wielkich sukcesów.

Gdy tendencje zdobywcze są niezbyt silne, co zachodzi przy niezbyt dużym niedopasowaniu sytuacji do charakteru, wówczas stają się one tendencjami wyrównawczymi, zmierzającymi nie do śniony sytuacji lecz do jej uzupełniania. Wynikiem tendencji wyrównawczych są m.in. rozmaite hobby, amatorstwo, dyletantyzm. Jak na przykład, egzostatyk będący z zawodu kasjerem, a więc uprawniający zajęcie odpowiednie dla statyków, zajmuje się w wolnych chwilach malarstwem, jest członkiem chóru, bierze udział w amatorskich przedstawieniach teatralnych itp. Endostatyk, pracujący jako urzędnik i odczuwający z tego powodu pewien niedosyt roli kierowniczej, grywa z zamiłowaniem w szachy lub brydża, gdzie może samodzielnie kierować przebiegiem gry. Tendencje wyrównawcze przejawiają się również w przypadkach, gdy mąż, któremu żona niezupełnie odpowiada, znajduje sobie przyjaciółkę, gdy ojciec, niemający w swoim zawodzie żadnych podwładnych, wyżywa się we władzy nad dziećmi, itp.

Tendencje zdobywcze zmierzająca do uzyskania dopasowania sytuacji do dynamizmu charakteru w celu zwiększenia mocy socjologicznej bywają nazywane w języku potocznym „ambicjami”. Ponieważ zwiększanie mocy socjologicznej jest tym łatwiejsze, im wyższy ma się poziom, więc tendencjom zdobywczym zmierzającym do zwiększenia mocy socjologicznej często towarzyszą wzmożone tendencje poznawcze zmierzające do podwyższania poziomu, zwane potocznie „aspiracjami”.

Ambicje są tym większe, im większe jest niedopasowanie sytuacji do dynamizmu, ale tym trudniej jest osiągnąć cel ambicji im mniejszą ma się moc socjologiczną. Z drugiej jednak strony, duże niedopasowanie sytuacji do dynamizmu jest (z wyjątkiem przyczyn przypadkowych) wynikiem posiadania małej mocy socjologicznej. Wskutek tego powstaje błędne koło: mała moc socjologiczna spowodowała duże nie dopasowanie, wywołując przez to silne tendencje zdobywcze, ale nie dające się zaspokoić właśnie z powodu małej mocy socjologicznej. Tendencje zdobywcze dałyby się łatwo zaspokoić przy dużej mocy socjologicznej, ale przy dużej mocy socjologicznej tendencje zdobywcze nie powstałyby, gdyż byłyby niepotrzebne. Aby mieć dużo pieniędzy, trzeba mieć duże przedsiębiorstwo, ale aby mieć duże przedsiębiorstwo, trzeba mieć dużo pieniędzy, krótko mówiąc: aby mieć pieniądze trzeba mieć przedtem pieniądze. Aby mieć wpływowych znajomych, trzeba zostać dygnitarzem, ale żeby zostać dygnitarzem, trzeba mieć wpływowych znajomych. Jak widać, niedopasowanie sytuacji do dynamizmu i mała moc socjologiczna są ze sobą powiązane w taki sposób, że wywołują silne tendencje zdobywcze, ale nie dające się zrealizować Wydobycie się z tego stanu jest więc niezwykle trudne, mozolne i zależne nieraz od pomyślnego zbiegu okoliczności, co wielu ludzi, którym udało się zrobić karierę lub zdobyć sławę, potwierdza w swoich wspomnieniach z wczesnego okresu przebywania bariery dzielącej ich od źródeł dużej mocy socjologicznej.

Zdobywanie mocy socjologicznej napotyka trudności wynikające głównie z ograniczeń źródeł mocy socjologicznej. I tak na przykład, ograniczona jest ilość ziemi ornej, złóż surowcowych (węgla, rud metali itp.(, stanowisk władzy, możliwości zarobkowych itp. W zasadzie tylko postęp nauki i techniki prowadzi do zwiększenia mocy socjologicznej dla wszystkich, co się przejawia np. w poprawie ogólnej zdrowotności, wydłużeniu życia ludzkiego, odkrywaniu nowych źródeł energii, budowie doskonalszych maszyn itp. Zwiększanie mocy socjologicznej z innych źródeł sprowadza się do tego, że jedni starają się ubiec innych w opanowaniu takich źródeł. Ubiegają, czyli powstaje konkurencja.

Ograniczoność źródeł mocy socjologicznej sprawia, że dążenia jednych do zmiany sytuacji spotyka się z dążeniami do utrzymania jej bez zmian u tych, którym zmiana sytuacji grozi zmniejszeniem ich mocy socjologicznej. Jeżeli zagrożeni mają dosyć dużo mocy socjologicznej, ażeby uniemożliwić zmianę sytuacji to powstaje stan, w którym nic się na pozór nie dzieje, w istocie jednak u obu stron występują silne tendencje zdobywcze przejadające się we wzmożonych obiegach refleksyjnych! Wytwarzają one u jednych gotowość do zaatakowania, gdy nadarzy się sposobność, u drugich zaś gotowość do odparcia ataku. Tendencje takie określa się potocznie jako uczucia wrogości, nienawiści itp. Powstające na tym tle uczucia ambicjonalne są silnie zróżnicowane w zależności od poziomu osobników konkurujących ze sobą w zdobywaniu mocy socjologicznej.

Wyłączając z rozważań przypadki pośrednie, można rozróżnić ludzi:

1. o wysokim poziomie i dużej mocy socjologicznej,

2. o wysokim poziomie i małej mocy socjologicznej,

3. o niskim poziomie i dużej mocy socjologicznej,

4. o niskim poziomie i malej mocy socjologicznej.

Ponieważ każdy z wymienionych tu typów może się znaleźć w konkurencji z każdym z nich, więc otrzymuje się w ten sposób szesnaście możliwych rodzajów uczuć ambicjonalnych.

Ponadto sprawa się komplikuje wskutek tego, że tendencje powstają w oparciu o wyobrażenia a nie o obiektywną miarę mocy socjologicznej i poziomu. A zatem zamiast jednego rzeczywistego poziomu danego osobnika wchodzą w grę dwa poziomy wyobrażania: domniemany poziom, jaki każdy sam sobie przypisuje, i poziom, jaki inni mu przypisują! krótko mówiąc, każdy człowiek reaguje na to. czy inni niedoceniają czy też przeceniają jego poziom. Nie jest też wcale obojętne, czy ocena pochodzi od osobnika o wysokim czy niskim poziomie (według wyobrażeń ocenianego). To samo dotyczy oceny mocy socjologicznej. Wskutek tego istnieje mnóstwo wariantów uczuć ambicjonalnych, o czym też świadczy mnogość nazw, jakie powstały w języku potocznym na określa ale rozmaitych odcieni tych uczuć. Nie mniej, ludzie mający rozwinięte umiejętności postępowania z innymi dobrze rozróżniają nasuwające się w związku z tym subtelności.

Aby lepiej zorientować czytelników w tych zagadnieniach omówimy przynajmniej przypadki najwyraźniejsze. Aby uprościć terminologię, będziemy nazywać „oceną własną” to, co ktoś sam o sobie sądzi, a „oceną cudzą” to, co ktoś inny o nim sądzi. Sprawa prawdziwości lub fałszywości oceny własnej i oceny cudzej nie odgrywa żadnej roli, gdyż każda ocena jest oparta na wyobrażeniach oceniającego, a jak wiemy, od wyobrażeń zależą emocje (atrakcje i repulsje(, a więc i sterowanie się organizmu. Nawet jeżeli zdaniem wielu postronnych osób czyjeś oceny te są fałszywej to wartość takiego poglądu może mieć tylko znaczenie statystyczne, gdyż każda spośród tych osób wypowiada go w oparciu o własne wyobrażenia. Gdyby to nawet spowodowało zmianę oceny własnej lub oceany cudzej, to również tylko dzięki zmianie wyobrażeń u oceniającego.

W zakresie oceny własnej każdy człowiek ma pogląd na własny poziom (kwalifikacje) i na własną moc socjologiczną (osiągnięcia). Wywołuje to w nim określona uczucia ambicjonalne, a mianowicie w przypadku niedosytu (tj. gdy się uważa własną moc socjologiczną za zbyt małą w stosunku do własnego poziomu) jest to pragnienie awansu, w przypadku nasycenia (tj. gdy się uważa własną moc socjologiczną za odpowiednią do własnego poziomu) jest to pragnienie stabilizacji, czyli tendencja skierowana przeciw naruszaniu stanu nasycenia, a w przypadku przesytu (tj. gdy się uważa własną moc socjologiczną za zbyt dużą w stosunku do własnego poziomu) jest to pragnienie degradacji. Pragnienie awansu i pragnienie degradacji, pomijając przeciwstawność tych tendencji, różnią się ponadto możliwościami ich realizacji. Pragniecie awansu niekoniecznie prowadzi do awansu, gdyż może napotkać silne opory ze strony zagrożonego otoczenia, natomiast pragnienie degradacji można zrealizować bez żadnych trudności a nawet z pomocą otoczenia, zwłaszcza w stosunku do ludzi, których niski poziom w zupełności uzasadniałby potrzebę degradacji. Pragnienie degradacji spotyka się rzadko, ponieważ z powodu ograniczoności źródeł mocy socjologicznej przypadki przesytu są o wiele rzadsze niż przypadki niedosytu, a poza tym właśnie dlatego, że dobrowolna degradacja jest tak ułatwiona, ludzie przesyceni obawiają się popaść znów w niedosyt, z którego, być może, nie znajdą już możliwości awansu. Nie mniej przypadki dobrowolnej degradacji zdarzają się, czego przykładem może być abdykacja Dioklecjana lub rezygnacja syna Cromwella z założenia nowej dynastii. Historia zna też wielu władców, którzy jeśli nawet formalnie nie abdykowali, to jednak praktycznie rezygnowali ze znacznej części władzy na rzecz energicznych ministrów, jak np. Ludwik XIII w stosunku do Richelieu. Przejawem pragnienia degradacji jest także trwonienia pieniędzy przez ludzi, którym przyszła one nadmiernie łatwo, z dużego spadku, wielkiej wygranej na loterii, kradzieży itp.

Tendencje zdobywcze przejawiające się jako pragnienie awansu maleją przy zwiększaniu się mocy socjologicznej, a wzrastają przy jej zmniejszaniu się w stosunku do poziomu; i tu znów trzeba podkreślić, że nie chodzi o rzeczywistą moc socjologiczną ani rzeczywisty poziom lecz o wyobrażenia o nim. Dlatego też tendencje zdobywcze nie maleją u człowieka, którego wyraźnie awansowano, ale który uważa otrzymany awans za nieznaczny albo któremu zmieniło się wyobrażenie o jego własnym poziomie, a mianowicie gdy ocenia on swój poziom wyżej niż przedtem. Na odwrót, tendencje zdobywcze zmaleją, gdy ktoś przecenia swoja powodzenia lub gdyż zaczął oceniać swój poziom niżej niż przedtem, gdy uświadomił sobie, że ma za niskie kwalifikacje).

W zależności od rozmaitych okoliczności tendencje zdobycze oparta napocenia własnej przejawiają się jako uczucia zapału (gdy łatwo jest zwiększać moc socjologiczną) lub zniechęcenia (gdy trudno jest zwiększać noc socjologiczną(, mściwości względem ludzi, którzy uniemożliwili awans lub spowodowali degradację, lub wdzięczność w stosunku do ludzi, dzięki którym otrzymało się awans wyższy od odpowiadającego poziomowi (uczucia wdzięczności nie występują bądź zanikają, gdy awansowany uważa, że awans nie jest wyższy, niż odpowiada jego poziomowi. Naraża się wtedy na zarzut „niewdzięczności”. Ludzie wytwarzają sobie też pogląd na cudzy poziom i cudzą moc socjologiczną. Wywołuje to w nich uczucia ambicjonalne, które względem konkurentów dościgających w awansie przejawiają się jako zawiść a względem konkurentów prześcigających w awansie jako zazdrość. Uczucie zawiści jest tym silniejsze, im szybciej wzrasta poziom aktualny dościgających konkurentów (gdyż prowadzi to do wyobrażenia o wysokim poziomie potencjalnym tych konkurentów a więc o dużej możliwości prześcignięcia). Jeżeli uczucia zawiści doznają ludzie o dużej mocy socjologicznej lecz niskim poziomie, to zdają oni sobie sprawę z braku szans na dalsze zwiększanie własnej mocy socjologicznej, wobec czego wykorzystują oni swoją dużą noc socjologiczną do pognębienia, maltretowania takich wybijających się konkurentów, dopóki ci mają jeszcze za małą moc socjologiczną! w tych przypadkach tendencje zdobywcze przejawiają się jako tzw. „sadyzm” zwierzchnika w stosunku do podwładnego, tj. dążenie do utrzymania przewagi nie przez zwiększanie mocy socjologicznej przez hamowanie jej wzrostu u innych, tendencje zdobycze względem konkurentów, którym zaczyna się nie powodzić słabną, przy czym pojawia się uczucie ulgi, które wobec niepowodzenia konkurentów dościgających jest uczuciem lekceważenia a wobec niepowodzenia konkurentów prześcigających uczuciem uciechy). Uczucie to jest dobrze znane z historii rewolucji, które doprowadziły do upadku rozmaitych koronowanych miernot).

Pod wpływem własnych tendencji zdobywczych ocenia się rozmaite cudze tendencje zdobywcze. Gdy konkurent dąży do uzyskania mocy socjologicznej ponad jego domniemany poziom, przypisuje mu się „zarozumiałość”, a gdy konkurent rzeczywiście tę nadmierną moc socjologiczną osiągnął, przypisuje mu się uczucie „pychy”, dążenie do jej dalszego zwiększenia określa się jako „zachłanność”. Gdy konkurent osiągnął moc socjologiczną odpowiednią do jego domniemanego poziomu, przypisuje mu się uczucie „dumy”. Gdy konkurent przecenia posiadaną moc socjologiczną, przypisuje mu się „próżność”.

Źródłem uczuć ambicjonalnych są również rozbieżności między oceną własną i oceną cudzą poziomu i mocy socjologicznej danego osobnika. Do rozbieżności ocen dochodzi z dwóch powodów. Po pierwsze, osobnik oceniający sam siebie i inny osobnik, który go ocenia, kierują się własnymi interesami, a interesy te mogą być przecież różne. Po drugie, ocena cudza jest często fragmentaryczna, na przykład, moc socjologiczną innych ludzi ocenia się często na podstawie ich ubrania, mieszkania, wydatków itp., poziom zaś na podstawie sposobu mówienia, zachowania się przy jedzeniu itp., a to może się okazać zawodne.

Ocena cudza w stosunku do oceny własnej poziomu i mocy socjologicznej może być pochlebna (przecenianie) lub niepochlebna (niedocenianie). W każdym jednak z tych dwóch przypadków nie jest obojętna, czy chodzi o poziom czy o moc socjologiczną. Różnica polega na tym, że (posiadana) moc socjologiczna w znacznie większym stopniu zależy od poziomu niż od (dostępnej) mocy socjologicznej Możliwe są raptowne zmiany mocy socjologicznej. natomiast poziom może się zmieniać tylko w sposób powolny. Dlatego tez jeżeli między posiadaną mocą socjologiczną a poziomem nie ma odpowiedniości, to w dążeniu do osiągnięcia tej odpowiedniości łatwiej jest, mimo wszystko, w krótkim czasie zwiększyć móc socjologiczną, gdy jest za mała, niż podwyższyć poziom, gdy jest za niski. Odpowiedniość można uzyskać przez rzeczywiste zwiększenie mocy socjologicznej bądź podwyższenie poziomu przez zmianę wyobrażeń będących podstawą własnej oceny mocy socjologicznej i poziomu (tzn. można sobie wyobrażać, że się ma większą moc socjologiczną lub wyższy poziom niż w rzeczywistości). Z przyczyn omówionych powyżej wyobrażenia odgrywają większą rolę we własnej ocenie poziomu niż mocy socjologicznej. Dlatego więcej jest ludzi mających złudzenia co do własnej wartości niż co do uzyskanych korzyści. Wskutek tego niedocenianie czyjegoś poziomu i niedocenianie czyjejś mocy socjologicznej wywołują różne uczucia ambicjonalne — ludzie są znacznie wrażliwsi na niedocenianie ich poziomu.

Upraszczając sprawę przez pominięcie rozmaitych okoliczności ubocznych można rozróżnić sześć głównych uczuć ambicjonalnych wywołanych rozbieżnością między oceną własną i oceną cudzą poziomu i mocy socjologicznej.

Człowieka mającego poczucie odpowiedniości między posiadana mocą socjologiczną a poziomem nie ma niedopasowania sytuacji do charakteru, a więc nie ma i tendencji zdobywczych. Jest to stan określany potocznie jako zadowolenie „miłości własnej”. Za niska ocena cudza poziomu lub mocy socjologicznej narusza to wyobrażenie zakłócając równowagę organizmu. Wywołuje to „urazę”, „zranienie miłości własnej” (tabl. 37-1 p.1) tj. tendencję do usunięcia źródła zakłócenia przez skorygowanie cudzej oceny. Do tego celu człowiek urażony wykorzystuje posiadaną moc socjologiczną stosując represje wobec nie doceniającego na przykład, zwierzchnik odmawia awansu podwładnemu, który wyraził się o nim lekceważąco. Okazania w ten sposób dużej mocy socjologicznej ma zarazem być dowodem przeciw niedocenianiu mocy, a pośrednio także przeciw niedocenianiu poziomu, co wiąże się z wyobrażeniami urażonego, że — wobec występującej u niego odpowiedniości między posiadaną mocą socjologiczną — duża moc socjologiczna świadczy też o jego wysokim poziomie. Jeżeli człowiek mający poczucie odpowiedniości między posiadaną mocą socjologiczną a poziomem spotyka się przecenianiem jego mocy socjologicznej lub poziomu, to zakłóca mu to również równowagę organizmu, ale nie ma on innego sposobu usunięcia tego zakłócenia niż wyprowadzenie przeceniającego z błędu. Uczucia ambicjonalne przejawiają się tu jako zażenowanie (tab. 37-1 p.4). Tak na przykład, zażenowany jest urzędnik, którego przez pomyłkę wzięto za ministra.

Ludzie odczuwający brak odpowiedniości między posiadaną mocą socjologiczną a poziomem mogą się znaleźć w jednej z czterech następujących sytuacji: przy dużej mocy socjologicznej i niskim poziomie mogą się spotkać z niedocenianiem mocy socjologicznej lub z przecenieniem poziomu, a przy małej mocy socjologicznej i wysokim poziomie z przecenieniem mocy socjologicznej lub niedocenieniem poziomu. Przyczyną niedoceniania lub przeceniania jest to, że ludzie z otoczenia wrobiwszy sobie najpierw ocenę czyjejś mocy socjologicznej wnioskują z niej o poziomie i na odwrót, z oceny poziomu wnioskują o mocy socjologicznej, kierując się własnym wyobrażeniem odpowiedniości między mocą socjologiczną a poziomem.

Człowiek o niskim poziomie lecz dużej mocy socjologicznej odczuwa niedopasowanie, do usunięcia którego byłoby potrzebne podniesienie poziomu, tego zaś nie da się zrobić od razu (a przy niskim poziomie potencjalnym nawet nigdy). Dla takiego osobnika posiadanie dużej mocy socjologicznej jest jedynym atutem mogącym sugerować, że i poziom jest odpowiednio wysoki, tymczasem jeśli ktoś inny podaje w wątpliwość, czy ta moc socjologiczna jest rzeczywiście duża (gdyż wydaje mu się nieprawdopodobne, żeby osobnik o niskim poziomie mógł mieć dużą moc socjologiczną(, to niedoceniony w ten sposób osobnik, sądząc, że niedoceniający zna tylko fragment jego mocy socjologicznej, stara się zademonstrować ją w całej okazałości. Uczucia ambicjonalne przejawiają się u niego jako chęć imponowania (tabl. 37-1 P2). Stąd pochodzi u rozmaitych nowobogackich skłonność do popisywania się przepychem, posiadaniem cennych antyków, znajomościami wybitnych ludzi, itp.

Natomiast jeżeli tego rodzaju ludzie spotkają się z przecenieniem ich poziomu (ze strony kogoś, komu wydaje się nieprawdopodobna, żeby osobnik o dużej mocy socjologicznej mógł mieć niski poziom(, to nie pozostaje im nic innego niż utrzymywanie przeceniającego w błędzie (ze swojej dużej mocy socjologicznej nie mogą robić większego użytku niż dotychczas, ponieważ nie jest ona kwestionowana). Uczucia ambicjonalne przejawiają się u nich jako lęk przed kompromitacją (tabl. 37-1 P4). Dlatego ludzie nie przyznają się do żadnych sprawek, których ujawnienie mogłoby ich poniżyć w opinii. Na uczuciu lęku przed kompromitacją żerują szantażyści, przy czym ich ofiary o małej mocy socjologicznej ulegają szantażowi, natomiast ofiary o wielkiej mocy socjologicznej dążą do unieszkodliwienia szantażysty (z zamordowaniem włącznie) co jest ulubionym motywem wielu autorów powieści kryminalnych). Lękiem przed kompromitacją objaśnia się również wrażliwość ludzi na pochlebstwa, czego przykładam jest choćby postać Nerona.

Jeśli człowiek o wysokim poziomie i małej mocy socjologicznej spotyka się z niedocenianiem jego poziomu (ze strony kogoś, komu wydaje się nieprawdopodobne, żeby osobnik o małej mocy socjologicznej mógł mieć wysoki poziom(, to wobec małej mocy socjologicznej musi on poprzestać na stwierdzeniu swojej bezsilności wobec Uczucia ambicjonalne przejawiają się w takich przypadkach jako uczucie upokorzenia (tab. 37.1 p3). Takie uczucie ma np. człowiek wykształcony, którego z powodu wytartego ubrania nie chciano wpuścić do wytwornego lokalu gastronomicznego lub wzięto za żebraka, natomiast jeżeli ludzie o wysokim poziomie i małej mocy socjologicznej spotykają się z przecenianiem ich mocy socjologicznej ) ze strony kogoś, komu wydaje się nieprawdopodobne, żeby osobnik o wysokim poziomie mógł mieć małą moc socjologiczną(, to starają się oni utrzymać przeceniającego w błędzie eksponując swoją małą moc socjologiczną, aby wywołać wrażanie, że jest ona fragmentem ich rzekomej dużej mocy socjologicznej. Uczucia ambicjonalne przejawiają się wtedy jako chęć zachowania pozorów (tab. 37.1 P5) Tak na przykład, biedni ludzie, których ktoś nieświadomy uważa za bogatych, rujnują się na kosztowne przyjęcia lub prezenty, aby podtrzymać to mniemanie.

Omówione tu uczucia ambicjonalne wynikające z rozbieżności ocen zestawiono w tabl. 37-1.

Silne tendencje zdobywcze mogą doprowadzić do walki o moc socjologiczną między poszczególnymi ludźmi, rodzinami, grupami społecznymi a nawet narodami i ich związkami. Wzajemna zwalczanie się konkurentów zmierzające do zmiany sytuacji na własną korzyść przez zmianę jej na niekorzyść przeciwnika stanowi konflikt.

tabl. 37.1

Uczucia ambicjonalne przy rozbieżności ocen poziomu lub mocy socjologicznej.

Lp.

Ocena własna

Ocena obca

Rozbieżności ocen

Uczucie ambicjonalne

Wysoki poziom i duża moc

Niski poziom i mała moc

Niedocenianie poziomu i mocy

Uraza

Niski poziom lecz duża moc

Niski poziom więc chyba mała moc

Niedocenianie mocy

Chęć imponowania

Wysoki poziom i mała moc

Mała moc więc chyba niski poziom

Niedocenianie poziomu

Upokorzenie

Niski poziom i mała moc

Wysoki poziom i duża moc

Przecenianie poziomu i mocy

Zażenowanie

Wysoki poziom i mała moc

Wysoki poziom więc chyba duża moc

Przecenianie mocy

Chęć zachowania pozorów

Niski poziom lecz duża moc

Duża moc więc chyba wysoki poziom

Przecenianie poziomu

Lęk przed kompromitacją

W każdym konflikcie występują u każdej ze stron rozterki atrakcyjno-repulsyjne, przy czym od rozstrzygnięcia tych rozterek zależy przebieg konfliktu. Przypomnijmy (rozdz. 17 „Rozterki”) że rozstrzygnięciem rozterki atrakcyjno-repulsyjnej może być decyzja zmierzająca do atrakcji pomimo towarzyszącej jej repulsji bądź rezygnacja z atrakcji w celu uniknięcia repulsji. Tendencje zdobywcze zmierzają do zwiększenia mocy socjologicznej, co stanowi atrakcję zaś realizacja tych tendencji wymaga użycia mocy socjologicznej a często i mocy fizjologicznej, co stanowi repulsję i rozterka kończy się decyzją, gdy atrakcja jest większa od repulsji, rezygnacją zaś, gdy repulsja jest większa od atrakcji.

Rozpatrzmy najpierw pewien szczególny przypadek, gdy tendencje zdobywcze występują tylko u jednej ze stron. Przypadek taki nie jest konfliktem lecz napaścią (strona napadająca, zwłaszcza w polityce międzynarodowej, chętnie nazywa to „konfliktem”, sugerując przez to, że i strona napadnięta przejawia tendencje zdobywcze). Przed napaścią, u strony napadającej występuje rozterka atrakcyjno-repulsyjna, której rozstrzygnięciem jest decyzja. U strony napadniętej nie ma żadnej rozterki wobec braku tendencji zdobywczych. Po napaści, u strony napadniętej występuje rozterka repulsyjna między repulsją związaną ze zużyciem mocy na obronę a repulsja związaną ze stratą mocy w wyniku kapitulacji. Może też to być rozterka atrakcyjno-repulsyjna, jeżeli tymczasem u napadniętego wystąpią tendencje zdobywcze. Dalszy ciąg pokrywa się z przebiegiem właściwych konfliktów, do omawiania których obecnie przystępujemy.

Z punktu widzenia procesów sterowniczych konflikty mogą się opierać na sprzężeniu zwrotnym ujemnym lub dodatnim.

Sprzężenie zwrotne ujemne występuje w konfliktach, w których u strony zdobywającej moc socjologiczną kosztem drugiej strony rozstrzyganie rozterek atrakcyjno-repulsyjnych przesuwa się od decyzji do rezygnacji. Konflikt ma wówczas przebieg oscylacyjny (por. rys. 2.3) polegający na tym, że u każdej ze stron występują na przemian decyzje i rezygnacje. Praktycznie biorąc, strony atakują się na przemian i na przemian ustępują, gdy ataki zaczynają pociągać za sobą zbyt duże straty. Konflikt taki może być długotrwały i prowadzi w zasadzie do utrzymania stanu posiadania obu stron („równowaga sił”).

Sprzężenie zwrotne dodatnie występuje w konfliktach, w których u obu stron rozstrzygnięciem rozterek atrakcyjno-repulsyjnych jest decyzja, co prowadzi do wzmagania się reakcji obu stron (por. rys. 2.2). Zazwyczaj występuje w tych przypadkach sprzężenie destruktywne, polegające na tym, że gdy jedna strona przyczyni drugiej stronie pewnych strat, to druga strona w odwet przyczyni pierwszej stronie większych strat, na co pierwsza strona przyczyni drugiej jeszcze większych strat, itd. aż do chwili gdy u jednej ze stron wystąpi zanik tendencji zdobywczych, czyli gdy rozterka atrakcyjno-repulsyjna przemieni się w rozterkę repulsyjną, rozstrzygniętą na rzecz kapitulacji.

Jest bardzo charakterystyczne, że ogromna większość ludzi widzi możliwość przejawiania tendencji zdobywczych tylko w sprzężeniu destruktywnym, spodziewając się naturalnie, że doprowadzi do kapitulacji drugiej strony). Tymczasem istnieje takie sprzężenie konstruktywne, które jest również sprzężeniem dodatnim, i również wiąże się z rozstrzyganiem rozterek atrakcyjno-repulsyjnych, ale polega na tym, że gdy jedna strona przyczyni drugiej stronie pewnych korzyści, to druga strona przyczyni pierwszej stronie większych korzyści, wobec czego pierwsza strona przyczyni drugiej stronie jaszcze większych korzyści itd., aż do stanu nasycenia, gdy strony przestaną przejawiać tendencje zdobywcze lub do stanu wyczerpania się możliwości dalszego zwiększania mocy socjologicznej. Sprzężenie konstruktywne powstaje wprawdzie w wyniku tendencji zdobywczych, ale nie jest konfliktem, gdyż tendencje te nie są sprzeczne. Obydwa te rodzaje sprzężeń zilustrujemy przykładami w postaci następujących dialogów między zwierzchnikiem a podwładnym.

Przykład sprzężenia destruktywnego.

Zwierzchnik: „ten pracownik opuszcza się w pracy, trzeba mu obniżyć wynagrodzenie”. Podwładny: „skoro mi mniej płacą, to będę się mniej wytężał”.

Zwierzchnik: „pracownik znów się opuścił, trzeba mu jeszcze bardziej obniżyć wynagrodzenie”.

Podwładny: „przy tak niskim wynagrodzeniu jeszcze za dużo pracuję”, itd., aż do chwili gdy pracownik zostanie zwolniony lub sam wystąpi o zwolnienie.

Przykład sprzężenia konstruktywnego.

Zwierzchnik: „tego pracownika niedoceniałem, trzeba mu podwyższyć wynagrodzenie”.

Podwładny: „zaczynają mi płacić więcej, zacznę pracować wydajniej, aby nie zmienili zdania i nie cofnęli podwyżki”.

Zwierzchnik; „to coraz lepszy pracownik, trzeba mu jeszcze podwyższyć wynagrodzenie”. Podwładny: „gdy będę jeszcze lepiej pracował, to będę jeszcze lepiej zarabiał” itd. aż do stanu gdy pracodawcy nie opłaca się dawanie dalszych podwyżek a pracownikowi dalsze zwiększanie wkładu pracy.

Jak widać, sprzężenie konstruktywne przynosi obu stronom korzyści, podczas gdy sprzężenie destruktywne przynosi obu stronom straty. Wobec tego wydaje się oczywiste, że w interesie wszystkich powinno leżeć unikanie konfliktów i zaspokajanie tendencji zdobywczych w oparciu o sprzężenie konstruktywne. Tymczasem praktyka życiowa wskazuje, że sprzężenie konstruktywne należy raczej do wyjątków. Mogą tu wchodzić w grę dwie przyczyny.

Po pierwsze, sprzężenie destruktywne nie zawsze daje w wyniku straty. Może się np. okazać że pracownik, któremu obniżono stawkę wynagrodzenia akordowego, będzie zmuszony zwiększyć wydajność swojej pracy, aby utrzymać dotychczasową wysokość zarobków, a być może nawet zdoła ją przekroczyć. Skłoni to pracodawcę do wniosku, że obniżka stawki akordowej była posunięciem celowym, ponieważ dała wzrost produkcji przy mniejszym koszcie jednostkowym robocizny, i że wobec tego należało by dalej iść w tym kierunku i jeszcze bardziej obniżyć stawkę akordową (wiedzą o tym robotnicy i dlatego wystrzegają się osiągania dużej wydajności). Podobnie w czasach niewolnictwa starano się biciem skłonić niewolników do wydajniejszej pracy, a osiągnięcie tego celu uważano za potwierdzenie skuteczności takiej metody postępowania i zachętę do jeszcze większego okrucieństwa; Stosującym z powodzeniem postępowanie według sprzężenia destruktywnego nie wydaje się potrzebne postępować według sprzężenia konstruktywnego, a wielu z nich nie przychodzi nawet na myśl, że taki sposób postępowania istnieje. Drugą przyczyną jest okoliczność, że o ile do wywołania sprzężenia destruktywnego wystarczy chęć tylko jednej strony (silniejszej(, to w sprzężeniu konstruktywnym konieczne jest współdziałanie obu stron. Strona inicjująca sprzężenie konstruktywne jest narażona na ryzyko, że druga strona uzna to za oznakę słabości i zacznie postępować według sprzężenia destruktywnego, co jej przyniesie korzyści kosztem pierwszej ze stron. Taki przypadek zachodzi np. gdy pracownik po otrzymaniu podwyżki uzna, że skoro obecnie więcej zarabia, to nie musi już z takim wytężaniem pracować, lub gdy pracodawca uzna wzrost zarobków wydajniej pracującego pracownika za oznakę, że pracownik ten był dotychczas zbyt wysoko opłacany. W tym, czy sprzężenie stanie się destruktywne czy też konstruktywne, największą rolę odgrywają bodźce rozpoczynające sprzężenie, a ponieważ w tym stadium zaangażowane moce obu stron są małe, więc też najłatwiej jest wtedy przekształcić sprzężenia destruktywne w konstruktywne. Niestety, rzadko tak się dzieje, ponieważ, jak już mówiliśmy, w rozterkach atrakcyjno-repulsyjnych występujących u obu stron na początku konfliktu atrakcja ma wyraźną przewagę nad repulsją, co prowadzi do decyzji zmierzającej do konfliktu zamiast do rezygnacji z niego. Później, gdy konflikt już jest w toku i zdążył przynieść obu stronom poważne straty i spowodował zaangażowanie dużych mocy, żadna strona nie chce go przerwać bez doprowadzenia przeciwnika do kapitulacji. Znanych jest wiele procesów sądowych, które rozpoczęły się od drobiazgów bez większego znaczenia, a w następstwie stały się pieniactwem rujnującym obie strony. Do takich niekończących się konfliktów należą również waśnie rodowe, jak tradycyjna włoska „vendetta”. Wielu nieszczęść będących wynikiem. przewlekłych konfliktów można byłoby uniknąć, gdyby którakolwiek ze stron zdecydowała się przejść od sprzężenia destruktywnego do sprzężenia konstruktywnego czyli zastosować się do chrześcijańskiej maksymy; „jeżeli ktoś na ciebie kamieniem, to ty na niego chlebem”.

Z powyższych rozważali wynika, że postępowanie według sprzężenia konstruktywnego prowadzi do najlepszych rezultatów dla obu stron, jednak postępowania takiego jedna strona na drugiej nie może wymusić. Konieczne jest obustronne zaufanie, ale do jego wywołania tendencje zdobywcze nie wystarczają, konieczne są ponad to tendencje sprzymierzeńcze, o których będzie mowa w następnym rozdziale.

Tendencje sprzymierzeńcze

W związku z tendencjami zdobywczymi mówiliśmy o zwiększaniu mocy socjologicznej w drodze napaści lub konfliktów. Istnieją jednak również bezkonfliktowe możliwości zwiększania mocy socjologicznej, a mianowicie w drodze wymiany. Wymiana polega na tym, że każda strona zwiększa swoją moc socjologiczną dzięki odstąpienia części mocy strony drugiej. Do wymiany dochodzi dzięki temu, że każda strona zdobywa to czego jej brakuje, zbywa zaś to co ma w nadmiarze.

Jako przykład można przytoczyć współżycie roślin i owadów; motyle ułatwiają zapylanie kwiatów, a kwiaty żywią motyle. Należy tu jednak mieć na uwadze, że motyle nie w tym celu siadają na kwiatach, żeby je zapylać, lecz żeby znaleźć pożywienie, a roślinom chodzi nie o to, żeby żywić motyle, lecz żeby się rozmnażać. Każdy z tych organizmów wyzyskuje swoją moc socjologiczną do uzależniania innych organizmów od siebie wyłącznie dla swoich własnych potrzeb. Mamy tu więc przypadek kompensacji dwóch tendencji zdobywczych. Są to tylko tendencje zdobywcze, ponieważ żadnej roślinie nie zależy na tym, żeby motyle siadające na jej kwiatach rzeczywiście znalazły pożywienie, ani żadnemu owadowi nie zależy na tym, żeby kwiaty zostały zapylone. Roślina nie zmieni swojego zachowania, gdy motyl odleci głodny, ani motyl nie zmieni swojego postępowania, gdy kwiat nie zostanie zapylony. Zachodzi tu przypadek gdy awans jednej strony jest mniejszą degradacją drugiej, dzięki czemu wymiana jest korzystna dla obu stron.

Innym przykładem są transakcje handlowe. Nabywca otrzymuje towar tracąc pieniądze, sprzedawca otrzymują pieniądze tracąc towar. Jednak i w tym przykładzie należy mieć na uwadze, że nabywca przychodzi do sklepu po to, żeby otrzymać towar a nie żeby sprzedawca otrzymał, pieniądze podobnie sprzedawca obsługuje nabywcę po to żeby otrzymać pieniądze a nie żeby nabywca otrzymał towar. Nabywca wyzyskuje okoliczność, że jest w posiadaniu pieniędzy, sprzedawca zaś, że jest w posiadania towaru: każda strona wyzyskuje moc socjologiczną dla uzależnienia od siebie drugiej strony. Są to tylko tendencje zdobywcze, ponieważ nabywca nie interesuje się, czy sprzedawca sprzedał towar z zyskiem czy nie, ani sprzedawca nie interesują się, czy towar był nabywcy potrzebny, czy nie. I tu zachodzi przypadek gdy awans jednej strony jest mniejszą degradacją drugiej, dzięki czemu wymiana jest korzystna dla obu stron. W ten sposób dochodzi do neutralizacji sprzecznych tendencji zdobywczych.

Przytoczone przykłady dotyczyły wymiany jednoczesnej. Jednak do zwiększania mocy socjologicznej jednoczesność wymiany nie jest konieczna. Zwiększanie mocy socjologicznej jednej ze stron kosztem drugiej może nastąpić w innym czasie niż zwiększenie mocy socjologicznej drugiej strony kosztem pierwszej, co, jak wiadomo, nosi nazwę „kredytu”.

W naszych rozważaniach nie chodzi jednak o kredyt w zwykłym znaczeniu handlowym lub bankowym. Jeżeli jedno przedsiębiorstwo dostarcza Innemu przedsiębiorstwu towary bez natychmiastowej zapłaty gotówkowej, lecz ma możność wyegzekwowania należności w razie odmowy jej uiszczenia, lub gdy bank udziela pożyczki pod zastaw kosztowności, to takie przypadki niczym się w zasadzie nie różnią od wymiany jednoczesnej. Przedsiębiorstwa i banki udzielające takiego kredytu nic nie ryzykują, toteż w swojej działalności mogą się w zupełności zadowolić tendencjami zdobywczymi.

Na pozór nieco inaczej wygląda sprawa we wspomnianym powyżej przykładzie współżycia roślin i owadów, jako ze nie każdy pyłek kwiatu zostanie przeniesiony przez motyla i nie na każdym kmiecie motyl znajdzie pożywienie. Statystycznie jednak sprawa sprowadza się do jednoczesności, ponieważ na łące fruwa tak wiele motyli i rośnie tak dużo kwiatów o tak wielu pałkach, że każdy z zainteresowanych organizmów osiąga swój cel.

Sprawa zmienia się w sposób zasadniczy, gdy jako podstawę kredytu wprowadzić zaufanie. Przedsiębiorstwo lub bank, udzielają kredytu bez możności wyegzekwowania należności lub bez rekompensaty, ryzykuje że dług nie będzie spłacony, co w wyniku przyniesie straty.

A jednak kredyt oparty tylko na zaufaniu bywa udzielany, ponieważ jest to korzystne. Korzyść polega na tym, że dłużnik obdarzony zaufaniem ma interes w tym, żeby dług spłacić, gdyż zachęca to wierzyciela do ponownego udzielenia kredytu, gdy w przyszłości dłużnik będzie go znów potrzebował. Poza tym wierzyciel może liczyć na wzajemność dłużnika, gdyby w przyszłość: role się odwróciły. Wielką zaletą kredytu opartego na zaufaniu jest to, że można go uzyskać nawet w razie chwilowego braku pokrycia, a więc również w stanie zmniejszonej mocy socjologicznej.

Jednakże czynnik zaufania wprowadza konieczność odróżniania dłużników godnych zaufania od dłużników, którym zaufać nie można. Tej konieczności nie miał ani sprzedawca w sklepie wobec nabywcy płacącego za towar gotówką ani bank udzielający pożyczek pod zastaw.

A zatem do wyróżniania kontrahentów godnych zaufania organizm musi mieć dodatkowe skojarzenia zarejestrowana w środowisku korelacyjnym. Kontrahentów takich trzeba także popierać, tj. pomagać im w zdobywaniu mocy socjologicznej, aby oni z kolei mogli udzielić kredytu, gdy zajdzie potrzeba. Kontrahent, na którego pomoc można liczyć, jest sprzymierzeńcem. Aby utrzymać sprzymierzeńca w zdolności do udzielania pomocy, trzeba my tez pomagać, gdy sam potrzebuje pomocy. Do posiadania sprzymierzeńcom służą tendencja sprzymierzeńcze. Ze wspomnianej już okoliczności, że do wyróżniania sprzymierzeńców spośród innych ludzi potrzebne są dodatkowe skojarzenia, wynika, że do przejawiania tendencji sprzymierzeńczych organizm potrzebuje więcej elementów korelacyjnych niż przy samych tendencjach zdobywczych. A zatem organizmy do tendencji sprzymierzeńczych muszą mieć wyższy poziom niż organizmy zdolne tylko do tendencji zdobywczych.

Tendencje sprzymierzeńcze cechuje doraźna bezinteresowność. Nie jest to jednak bezinteresowność bezwzględna. Każdy człowiek potrzebuje i ewentualnie znakuje sprzymierzeńców, ale inni także potrzebują sprzymierzeńców i niektórzy w nim właśnie szukają sprzymierzeńca — w tym właśnie przejawia się brak bezinteresowności bezwzględnej chociaż istnieje doraźna bezinteresowność poszczególnych aktów.

Najprostszym przykładem ilustrującym takie pojmowanie bezinteresowności jest uprzejmość. Kulturalny człowiek, zachowując się uprzejmie względem innych ludzi, ogranicza przez to swoją moc socjologiczną, czyli dopuszcza dobrowolnie do własnych małych degradacji, aby zapewnić pewne awanse innym otaczającym go ludziom. Na przykład, ustępując w pociągu swoje miejsce choremu nie liczy na to, że ów chory pasażer pomoże mu zdjąć z półki ciężką walizkę. Co więcej, rozmaite uprzejmości są często skierowane do całego zbiorowiska ludzi, bez oglądania się na to, że nie wszyscy jego członkowie ma to zasługują! Na przykład, idąc do teatru ubieramy się odpowiednio, aby przyczynić się w ten sposób do wzmożenia nastroju pożądanego przez innych , chociaż z pewnością nie zasługują na to niektórzy widzowie, którzy właśnie zabrali się do jedzenia cukierków głośno szeleszcząc ich opakowaniami.

Wszelkie tego rodzaju przysługi wyświadcza się bezinteresownie, jeżeli każdą z nich brać z osobna. Natomiast nie są one bez interesowne w ujęciu statystycznym. Wyświadcza się je w przeświadczeniu, że inni kulturalni ludzie, dopuszczając dobrowolnie do swoich rozmaitych małych degradacji, zapewniają pewne awanse innym. W sumie, awans każdego organizmu przewyższają jego degradacje, dzięki czemu życie wszystkich staje się wygodniejsze i przyjemniejsze. Przeświadczenie to jest tak powszechne, że organizacja społeczeństw oparto głównie na ustaleniu rozmaitych awansów i degradacji.

W przykładzie dotyczącym uprzejmości mamy do czynienia ze stosunkowo ogólnymi tendencjami sprzymierzeńczymi. Mogą się one jednak odnosić również do pewnych bardziej ograniczonych zbiorowisk ludzkich, jak np. narodowości, grupy społeczne, a nawet poszczególni ludzie. Im mniejsze są zbiorowiska ludzkie występujące względem siebie w roli sprzymierzeńców, tym silniej uwydatnia się sprzężenie konstruktywne, o którym była mowa w poprzednim rozdziale. Jednocześnie im mniejsze jest zbiorowisko ludzkie traktowane jako sprzymierzeniec, tym mniejszą rolę odgrywa statystyczne prawdopodobieństwo rewanżu między sprzymierzeńcami, tym dokładniejsze więc musi być rozeznanie cech sprzymierzeńca mogących stanowić podstawę zaufania, zwłaszcza gdy chodzi o poszczególnych ludzi.

Nasuwa się pytanie, po czym można rozpoznać takie cechy. Jak poznać na przykład, czy dopuszczony do udziału we władzy nie stanie się rywalem, czy współlokator nie zechce zatruwać życia innym mieszkańcom, itp. Potocznie zaleca się w tym celu postępowanie oparte na doświadczeniu zwanym „znajomością ludzi”, „znajomością życia” itp. W praktyce sprowadza się to do zasięgania opinii o kandydacie na pracownika, wspólnika, współlokatora itp. a zwykle ogranicza się do oceny ludzi na podstawie rozmaitych okoliczności jak np. wykształcenie, zawód, wiek, rysy twarzy, sposób mówienia, sposób ubierania się itp.

Taki sposób oceny ludzi nasuwa dwa zastrzeżenia. Po pierwsze, jest on zawodny: w zbyt wielu przypadkach okazało się, ze wykształcenie nie jest gwarancją kultury, zawód — solidności, itp. Po drugie, jest on pozbawiony jednoznacznej motywacji, dlaczego np. na jednych ludziach lepsze wrażenie wywiera zawód nauczycielki niż aktorki, a na innych odwrotnie, dlaczego ludzie o wymuskanym stroju jednym się podoba ją a innych rażą, itd.

Jest oczywiste, że najpewniejszą podstawą zaufania między sprzymierzeńcami jest wspólność interesów (co wcale nie oznacza jednakowości interesów). Wiemy jednak, że interes organizmu przejawia się jako dynamizm jego charakteru. Przecież to w zależności od dynamizmu organizm dokonuje selekcji bodźców na pożądane i niepożądane, dlatego tez można być z góry pewnym, ż dany człowiek będzie postępował — w zakresie szerokości swojego charakteru tak jak to wynika z jego dynamizmu, a jego postępowanie będzie się zmieniać tylko w miarę powolnych zmian dynamizmu z biegiem życia, Gruboskórność czy subtelność postępowania będzie zależna od poziomu danego osobnika, co jednak nie wpływa na kierunek jego postępowania, określony przez dynamizm charakteru, o rozpoznawaniu dynamizmu była szczegółowo mowa w rozdz. 29 „Przejawy dynamizmu”.

Obecnie będą nas interesować przejawy tendencji sprzymierzeńczych w zależności od dynamizmu. Nawiązując do języka potocznego będziemy te przejawy nazywać sympatiami.

Biorąc pod uwagę podział charakterów na trzy klasy A — endodynamicy, B — statycy, C — egzodynamicy, otrzymamy cztery rodzaje tendencji sprzymierzeńczych, które poniżej omówimy.

Ludzie o określonym dynamizmie szukają sprzymierzeńców w ludziach o takim samym dynamizmie wtedy, gdy identyczność dynamizmu prowadzi do zwiększania mocy socjologicznej, jest to możliwe dzięki temu że organizmy o jednakowym dynamizmie znajdują się przeważnie w podobnych warunkach (ponieważ każdy a tych organizmów kierował się własnym dynamizmem w doborze swoich warunków istnienia (, a więc mają przeważnie wspólnych wrogów. Liczne zbiorowisko podobnych organizmów może łatwiej zwalczać wspólnych wrogów, gdy mają oni przeciw sobie zwiększoną moc socjologiczną całego zbiorowiska zamiast małej mocy socjologicznej poszczególnych jego członków z osobna. Jak wiadomo, tego rodzaju wspólne postępowanie nosi nazwę „solidarności”.

Tendencje sprzymierzeńcze między charakterami o jednakowym dynamizmie będziemy nazywać sympatiami prostymi. Przy podziale charakterów na pięć klas będą to sympatie między następującymi parami sprzymierzeńców.

A — A,

AB — AB,

B — B,

BC – BC,

C – C.

Rys. 38-1

Na rys. 38-1 podano przykłady kilku sympatii prostych: sympatia egzodynamika X do egzodynamika X (C- C), rys. 38-1 a, sympatia endostatyka X do endostatyka T (AB — AB), rys. 38-1 b. sympatia statyka X do statyka T (B — B), rys. 38-1c.

Ludzie o określonym dynamizmie szukają sprzymierzeńców w ludziach o przeciwnym dynamizmie wtedy, gdy zwiększenie mocy socjologicznej wynika właśnie z przeciwieństwa dynamizmu. Na przykład, egzodynamik mógłby intensywniej używać życia, gdyby mu zmniejszono moc roboczą zwiększając przez to moc koordynacyjną. Potrafi to dla niego zrobić endodynamik dzięki zdobywanej przezeń dużej mocy socjologicznej. Z drugiej strony, endodynamik mógłby łatwiej zdobywać moc socjologiczną, gdyby go do tego silniej pobudzano — potrafi mu to zapewnić egzodynamik dzięki intensywnemu używaniu życia.

Tendencje sprzymierzeńcze między charakterami o przeciwnym dynamizmie będziemy nazywać sympatiami kontrastowymi.

na rys. 38.2 podano przykłady kilku sympatii kontrastowych.

sympatia endodynamika X do egzodynamika Y (A i C), (rys. 38.2a).

sympatia statyka X do statyka Y (B i B) rys. 38.2b.

sympatia egzostatyka X do endostatyka Y (BC i AB), rys. 3-2c.

Zaskakująca może być dla czytelnika zbieżność przykładów podanych na rys. 38-1c i na rys. 38-2b, a mianowicie potraktowanie sympatii między statykami (B — B) jako sympatii prostej a zarazem jako sympatii kontrastowej. Wyjaśnienie tej sprawy jest następujące: Jeżeli dla osobnika X dobierać charakter o coraz mniejszym endodynamizmie a dla osobnika Y charakter o coraz mniejszym egzodynamizmie, to kontrast między tymi charakterami będzie coraz mniejszy aż w końcu zejdą się one na osi statyzmu (B). Wynika stąd, że sympatię statyka do statyka można równie dobrze uważać za szczególny przypadek sympatii prostej i za szczególny przypadek sympatii kontrastowej (o kontraście zerowym). Jest to sytuacja analogiczna do tej, którą się spotyka w geometrii: punkt przecięcia dwóch prostych należy zarówno do jednej jak i do drugiej prostej.

Jak już mówiliśmy w rozdz. 20 „Zmienność dynamizmu” z biegiem życia zmienia się dynamizm charakteru w kierunku od egzodynamizmu do endodynamizmu, czemu towarzyszy wzrost mocy socjologicznej.

Można wyróżnić trzy przyczyny tego wzrostu mocy socjologicznej. Po pierwsze, organizm o rosnącym endodynamizmie jest coraz bardziej nastawiony na zdobywanie mocy socjologicznej. Po drugie, zdobywanie mocy socjologicznej jest tym łatwiejsze, im większą moc socjologiczną się już posiada. Po trzecie, zdobyte już doświadczenie zwiększa umiejętność zdobywania mocy socjologicznej (wpływ wzrostu poziomu aktualnego na tendencje poznawcze i tendencje zdobywcze).

Z biegłem życia organizmu, w miarę zmniejszania się mocy koordynacyjnej do zera (śmierć organizmu(, zwiększanie a nawet choćby tylko zachowanie zdobytej mocy socjologicznej staje się coraz trudniejsze. Z tego powodu organizm jest zainteresowany w szukaniu sprzymierzeńców przydatnych do wyręczania go. Sprzymierzeńców takich szuka on w organizmach o stosunkowo znacznej jeszcze mocy koordynacyjnej, a więc młodszych od siebie. Ponieważ organizmy młodsze znajdują się we wcześniejszej fazie przebiegu dynamizmu, więc na sprzymierzeńców wybiera on wśród nich takie organizmy, które pod względom endodynamizmu niewiele ustępują jemu samemu. A więc np. dla endodynamika sprzymierzeńcem może być statyk lub endostatyk, ale nie egzodynamik lub egzostatyk, ponieważ jako sprzymierzeńcy w zdobywaniu mocy socjologicznej byliby nieodpowiedni z powodu zbyt wczesnej fazy ich dynamizmu, ani też endodynamik, ponieważ miałby już zbyt małą moc koordynacyjną. Krótko więc mówiąc, chodzi o znalezienie sprzymierzeńca znajdującego się w nieco wcześniejszej fazie dynamizmu, aby zwiększyć jego przydatność jako zastępcy i następcy udostępnia mu się własna doświadczenia.

Oparta na tym sympatia do organizmów o wcześniejszej (ale niezbyt wczesnej) fazie dynamizmu będziemy określać jako sympatia protekcyjna, Sympatie protekcyjne mogą odczuwać np. nauczyciele do uczniów, rodzice do dzieci, władcy do swoich następców itp. Na rys. 38-5 są przedstawione przykłady kilku sympatii protekcyjnych:

sympatia: endodyanamika X do statyka Y (A–B), rys.38-5

sympatia statyka X do egzodynamika Y (B—C rys. 38-3bf

sympatia endostatyka X do egzostatyka Y (AB—BC), rys. 38.-3c.

Organizm może łatwiej zdobywać moc socjologiczną w miarę wzrastania jego endodynamizmu, gdy jago sprzymierzeńcem jest organizm o jeszcze większym endodynamizmie, a więc organizm o dużej mocy socjologicznej i o dużym doświadczaniu w jej zdobywania. Sprzymierzeniec taki staje się wzorem do naśladowania.

Oparte na tym sympatia do organizmów o późniejszej fazie dynamizmu będziemy określać jako sympatie adoracyjne. Sympatie adoracyjne mogą odczuwać np. uczniowie do nauczycieli, adepci rozmaitych sztuk do mistrzów, dzieci do rodziców, itp. Jak widać, sympatie adoracyjne są przeciwieństwem sympatii protekcyjnych.

Na rys. 38-4 są przedstawione przykłady kilku sympatii adoracyjnych.

Sympatia statyka X do endodynamika Y (B i A(, rys. 38-4a(

sympatia egzodynamika X do statyka Y (C — B) rys. 38-„4b

sympatia egzostatyka X do endostatyka Y (BC – AB) rys. 38-4c.

Sympatie są szczególniejsze od uczuć ambicjonalnych o tyle, że nie są one skierowane do wszystkich organizmów przyczyniających się do awansu danego organizmu, lecz tylko do tych, które mogą zapewnić ten awans bez doraźnej rekompensaty, a więc do organizmów nadających się na sprzymierzeńców.

Z drugiej strony sympatie są uczuciami jeszcze na tyle ogólnymi, że nie odnoszą się one do poszczególnych organizmów lecz do pewnego typu organizmów, a mianowicie do typu określonego fazą dynamizmu. W związku z tym, do odczuwania sympatii nie jest konieczna ani zupełna dokładność osi charakteru ani zupełna równość szerokości (na rys. 38-1, 38-2, 38-3 i 38-4 zachowano zupełną dokładność jedynie dla umieszczenia ujęcia schematycznego). Nie jest także konieczna wzajemność sympatii (wynika to z okoliczności, że sympatie są uczuciami skierowanymi do pewnego typu organizmów a nie do poszczególnych organizmów). Jeden statyk może się solidaryzować z całą grupą statyków (sympatia prosta(, przy czym niektórzy mogą ze swojej strony odczuwać potrzebę solidarności a inni nie. wszyscy z nich mają do niego sympatię adoracyjną. Adorowani mistrzowie sportu nawet nie znają adorujących ich osób.

Sympatie są przejawem szukania sprzymierzeńców, ale rodzaj sprzymierzeńców wynika z aktualnych potrzeb danego organizmu, i dlatego w określonych warunkach istnienia organizmu może on odczuwać pewne sympatia, a nie odczuwać innych. Na przykład, organizm o dużej mocy socjologicznej nie odczuwa sympatii prostych ponieważ nie potrzebuje wzmocnienia swojej sytuacji życiowej, ani sympatii adoracyjnych, ponieważ nie ma potrzeby na nikim się wzorować. Jeżeli ma on przy tym dużą moc koordynacyjną, to powstają w nim sympatie kontrastową, a jeżeli małą moc koordynacyjną, to sympatie protekcyjne. W stanach mniej ostro zarysowanych kojarzą się ze sobą rozmaite potrzeby, a więc i rozmaite rodzaje sympatii. Należy tu mieć na uwadze, że tendencje sprzymierzeńcze przejawiają się odpowiednio do wyobraźni, na podstawie których organizm ocenia otoczenie, toteż oceny dokonywane przez poszczególne organizmy mogą się bardzo różnić. Wskutek tego może nie być odpowiedniości sympatii między dwoma organizmami. Na przykład, wychowawca nie doceniając rozwoju swojego wychowanka ma dla niego ciągle jaszcze sympatię protekcyjną, chociaż u wychowanka sympatia adoracyjna do wychowawcy przeszła już w sympatię prostą. Tego rodzaju nie porozumienia spotyka się często w stosunkach między rodzicami a dorastającymi dziećmi. Pouczanie innych jest przez nich dobrze przyjmowane, gdy mają sympatię adoracyjną do pouczającego. Nic dziwnego, że pouczanie ludzi dorosłych, rzadko mających do kogokolwiek sympatię adoracyjną, budzi u nich niechęć.

Z tendencjami sprzymierzeńczymi wiąże się także zagadnienie autorytetu. Wielu ludziom brakuje autorytetu, chociaż się bardzo o niego starają. Żądają uznania swojego autorytetu nauczyciele od uczniów, zwierzchnicy od podwładnych, starsi od młodszych itp., a gdy to okazuje się bezskuteczne, starają się autorytet wymusić przez narzucanie określonych form, np. nauczyciel wymaga, żeby uczniowie wstawali przy jego wejściu do klasy, oficer wymaga salutowania od żołnierzy, zwierzchnik wymaga tytułowania go przez podwładnych itp. Tego rodzaju wymuszone formy mają sens, dopóki chodzi o tendencje zdobywcze („ja tu rządzę, więc musicie mi być posłuszni” natomiast nie stwarzają autorytetu. Autorytet jest sprawą tendencji sprzymierzeńczych, a w szczególności sympatii adoracyjnych, i dlatego nie daje się wymusić. Co więcej, tam gdzie istnieją sympatie adoracyjne, adorujący sami używają form podkreślających te sympatie, nawet gdy adorowani nie żądają tego lub nawet sobie nie życzą. W zakresie sympatii adoracyjnych etykieta jest potrzebą adorujących a nie adorowanych.

Na sympatiach adoracyjnych polegają również uczucia religijne. W sporach na tematy religii można się nieraz spotkać a argumentem, że wykształcenie zmniejsza religijność, na co obrońcy religii odpowiadają, że religijni bywali nawet wielcy uczeni. Jest w tym nieporozumienie — religijność nie jest sprawą poziomu lecz dynamizmu. Egzodynamicy mogą mieć sympatie adoracyjne do statyków, statycy zaś do endodynamików, ale endodynamicy, zwłaszcza skrajni, nie miewają sympatii adoracyjnych, gdyż nie mają już do kogo (podobnie jak egzodynamicy nie mają do kogo mieć sympatii protekcyjnych); Dlatego też, chociaż bywali religijni uczeni, to nie spotkano jeszcze religijnych bankierów.

W świetle omówionych pojęć nawet kompleks Edypa można by określić jako przejście sympatii syna do matki z adoracyjnej w kontrastową, w związku z czym sympatia adoracyjna do ojca przechodzi w antypatię. W tendencjach sprzymierzeńczych płeć nie ma znaczenia. Tak np. sympatie proste mogą występować równio dobrze między organizmami różnej płci, a sympatie kontrastowe między organizmami tej samej płci. Dotyczy to również sympatii protekcyjnych i adoracyjnych. Przedmiotem sympatii mogą być nie tylko osoby z bezpośredniego otoczenia, lecz także osoby nieznane na przykład, autor książki może mieć sympatię protekcyjną dla nieznanych sobie czytelników, którym udostępnia swoją wiedzę, a których dynamizm charakteru jedynie sobie wyobraża. Mogą to nawet być organizmy fikcyjne: na przykład, młodzi chłopcy mają sympatie adoracyjne dla bohaterów powieści awanturniczych. Do tej kategorii należą też sympatie dla znanych aktorów, gwiazd filmowych, itp., (fikcyjność polega tu na tym, za widzowie przeważnie przypisują swoim ulubieńcom dynamizm charakteru kreowanych postaci a nie rzeczywistego charakteru samych aktorów). Niejednokrotnie mówiliśmy już o względności pojęcia „słuszności” i „niesłuszności”, podkreślając, że w stosunku do siebie człowiek uznaje za słuszne tylko to, co odpowiada jego dynamizmowi i mieści się w szerokości jego charakteru. Dlatego np. jako statyk uznaje za słuszne co innego, niż uznawał, gdy był egzodynamikiem, i co innego, niż będzie uznawał, gdy stanie się endodynamikiem. Obecnie może tę tematykę rozszerzyć na sprawę oceny „słuszności” w stosunku do otoczenia. Ponieważ każdy człowiek szuka sobie sprzymierzeńców odpowiednio do swojego dynamizmu, a tendencje sprzymierzeńcze mogą się przejawiać w postaci rozmaitych przedstawionych powyżej sympatii, więc ocena słuszności postępowania sprzymierzeńców będzie zależną od rodzaju sympatii. Tak na przykład, endodynamik będzie aprobował cechy endodynamiczne u osób, do których odczuwa sympatię prostą, jak i cechy egzodynamiczne u osób, do których odczuwa sympatię kontrastową. Dlatego właśnie zdarza się, że jakiś zwierzchnik faworyzuje pracownika będącego skończonym leniem, a ma wieczne pretensje do pracownika zdolnego i pracowitego, lub że jakaś matka aprobuje kaprysy syna, których dziesiątej części nie tolerowałaby u córki, itp. Odwoływanie się do „poczucia sprawiedliwości” okazuje się w takich przypadkach zawodne, i nic dziwnego — „słuszność” nie jest sprawą logiki ale tendencji. Kierowanie się sympatiami w ocenach przyczyniło się do powstania w wielu sprawach podwójnej terminologii. To samo pojęcie na inną nazwę przy nastawieniu sympatycznym, inną zaś przy antypatycznym: np. sympatyczna jest „rozmowność” antypatyczna zaś „gadatliwość”, sympatyczna jest „oszczędność”, antypatyczne zaś „skąpstwo”, sympatyczna jest „szczodrość”, antypatyczna zaś „rozrzutność”, itp. W tym co się potocznie określa jako „znajomość ludzi”, „doświadczenie życiowe” itp., taka podwójna terminologia odgrywa niemałą rolę i wprowadza wiele zamętu w porozumiewaniu się ludzi między sobą. Podwójność ocen występuje szczególnie wyraźnie w odniesieniu do zdobywania mocy socjologicznej przez konkurentów i sprzymierzeńców, a wynika zaś stąd, że do konkurentów skierowane są tendencje zdobywcze, do sprzymierzeńców tendencje sprzymierzeńcze. Jak na przykład, gdy uczucie względem dościgającego konkurenta jest zawiścią, to dla dościgającego sprzymierzeńca jest uznaniem, gdy uczucie dla prześcigającego konkurenta jest zazdrością, to dla prześcigającego sprzymierzeńca zaś podziwem, gdy niepowodzenia konkurenta wywołuje lekceważenie, to niepowodzenie sprzymierzeńca wywołuje współczucie.

Tendencje wzajemne

Przypomnijmy z poprzedniego rozdziału, że tendencje sprzymierzeńcze są skierowano do pewnego typu ludzi traktowanych jako sprzymierzeńcy ze względu aa ich charakter, a więc ze względu na ich dynamizm, szerokość i poziom. Sprzyjanie sprzymierzeńcom jest korzystne dla organizmu, ponieważ i sprzymierzeńcy sprzyjają jego interesom z tym, że wymiana korzyści nie zachodzi jednocześnie lecz w zależności od potrzeby, a więc tendencje sprzymierzeńcze są doraźnie bezinteresowne, chociaż nie są bezinteresowne na dłuższą metę. Nie wymagając od sprzymierzeńców natychmiastowego rewanżu udziela się im przez to pewnego kredytu opartego na zaufaniu; tendencje sprzymierzeńcze są zaspokajane przez to, że rewanż ze strony sprzymierzeńców jako grupy kiedyś jednak następuje, przy czym jest nieistotne, czy rewanżuje się akurat ten właśnie sprzymierzeniec, któremu wyświadczono jakieś przysługi czy którykolwiek inny z grupy sprzymierzeńców. Na przykład, nauczyciel odczuwający sympatie protekcyjne do uczniów swojej klasy lub swojej szkoły lub w ogóle do młodzieży, jest zadowolony, gdy doznaje sympatii adoracyjnych ze strony uczniów w ogóle, a nie koniecznie od tego słabego ucznia, którym opiekował się bardziej niż innymi; Podobnie robotnik, który kieruje się sympatiami prostymi pomógł w czymś koledze, jest zadowolony, gdy w potrzebie doznał pomocy ze strony kolegów, niekoniecznie od tego samego, któremu sam przedtem udzielił pomocy.

Może się jednak zdarzyć, że osobnik, który traktuje innego osobnika jako sprzymierzeńca, sam jest przez niego traktowany jako sprzymierzeniec, zachodzi więc wzajemność sympatii. Przy dużym dopasowaniu charakterów obu sprzymierzeńców, bodźce pochodzące od jednego z nich są szczególnie pożądane dla drugiego i wywołują w nim reakcje będące bodźcami szczególnie pożądanymi dla pierwszego, w którym wywołują reakcje będące bodźcami szczególnie pożądanymi dla drugiego itd. Dzięki temu każdy sprzymierzeniec ceni coraz bardziej drugiego jako sprzymierzeńca, aż do pewnego stanu maksymalnego nasycenia u obu sprzymierzeńców. Dzięki bardzo dużemu dopasowaniu charakteru takich sprzymierzeńców stan te wyróżnia się swoją intensywnością spośród sprzężeń między innymi dowolnymi sprzymierzeńcami. Zgodnie z pewnymi tradycjami językowymi stan ten można by nazwać „afektem”. Organizm dąży do takiego stanu, jako najbardziej odpowiadającego jego interesom. Do osiągania i utrzymania takiego stanu służą tendencje wzajemne.

Tendencje wzajemne powstają na podstawce tendencji sprzymierzeńczych, wymagają jednak większej ilości skojarzeń z powodu konieczności dokładniejszego rozpoznania sprzymierzeńca wyróżnionego. A zatem tendencje wzajemne wymagają wyższego poziomu charakteru niż tendencje sprzymierzeńcze. Ze względu na wielką ilość skojarzeń wykorzystywanych w afekcie do jednego osobnika, pozostałych skojarzeń nie wystarcza już na równoczesny afekt do innego osobnika, dlatego też afekty cechują się wyłącznością. Daleko idące dopasowanie charakterów zwiększa wzajemne zaufanie partnerów afektu inaczej mówiąc, obdarzają się oni kredytem, na długi, praktycznie nieograniczony czas.

Ponieważ afekty wynikają z sympatii, więc i rodzaje afektów odpowiadają rodzajom sympatii.

Afekty wynikające z sympatii prostych odpowiadają pojęciu „przyjaźni” (nie chodzi tu oczywiście, o znaczenia, w jakim używa się niekiedy wyrazów „przyjaciel”, „przyjaciółka” mając na myśli kochanka lub kochankę).

Przy podziale na pięć klas charakteru otrzymuje się pięć typów przyjaźni:

A i A przyjaźń endodymamików,

AB i AB przyjaźń endostatyków,

B i B przyjaźń statyków,

BC i BC przyjaźń egzostatyków,

C i C przyjaźń egzodynamików.

Pryncypialność statyków sprawia, że przyjaźń staje się dla obu zaprzyjaźnionych statyków prawem i obowiązkiem, których naruszanie zasługuje na napiętnowanie jako zdrada. Do podtrzymywania przyjaźni statyków bardzo się przyczynia wspólność interesów życiowych.

Powyższe cechy są tym mniejsze, im bardziej dynamiczne charaktery wchodzą w grę. Jedną z przyczyn tego stanu rzeczy jest to, że im większy jest dynamizm, tym mniejsze jest przywiązanie do zasad, a więc tym mniejsza staje się niewzruszalność przyjaźni. Drugą przyczynę stanowią motywy rywalizacji, tym silniejsze, i bardziej dynamiczne są charaktery.

Nastawienie endodynamików na zdobywanie mocy socjologicznej sprawia, że zasięg ich wpływów wzrasta. Przyjaźń trwa dopóty, dopóki strefy działania obu endodynamicznych przyjaciół nie zachodzą na siebie, zaś skoro się to już stanie, każdy z nich dąży do uzależniania drugiego od siebie, a wówczas kończy się przyjaźń. Przyjaciółmi mogą być dwaj wodzowie dwóch różnych armii, a nie dwaj wodzowie tej samej armii, wówczas bowiem jeden z nich musiałby przestać być wodzem, na co jednak nie pozwala mu jego endodynamizm. Triumwirat Cezara, Pompejusza i Krassusa mógł istnieć dopóki każdy z triumwirów panował nad osobną strefą, musiał się jednak rozpaść, gdy wyniknęła sprawa władzy nad całym imperium rzymskim.

Nastawienie egzodynamików na rozpraszanie mocy socjologicznej związane z chęcią użycia, jakkolwiek odwrotna do nastawienia endodynamików, prowadzi do podobnych skutków, jeżeli chodzi o przyjaźń. Potrzebną im moc socjologiczną egzodynamicy muszą czerpać z jakichś źródeł, tym rozleglejszych, im większy jest egzodynamizm. Gdy źródła te zachodzą na siebie, a zwłaszcza gdy stają się jednym i tym samym źródłem, każdy egzodynamik chce mieć wyłączność korzystania z niego, a to się nie da pogodzić z przyjaźnią. Mogą być przyjaciółkami dwie primadonny dwóch różnych teatrów, ale nie dwie primadonny w tym samym teatrze. Jako przykład można też przytoczyć rywalizację Mickiewicza i Słowackiego, o której Słowacki napisał „dwóch nas, jak dwóch słońc, za wiele na niebie”!

Afekty wynikające z sympatii kontrastowych odpowiadają pojęciu „miłości” we właściwym znaczeniu tego słowa, a nie jak w konwencjonalnych wyrażeniach „miłość ojczyzny”, „miłość macierzyńska” itp.

Przy podziale charakterów na pięć klas otrzymuje się następujące trzy typy miłości:

A i C miłość dynamików,

AB i BC miłość między partnerem endostatycznym i partnerem egzostatycznym,

B i B miłość statyków.

W odniesieniu do statyków istnieje zbieżność przyjaźni i miłości, analogiczna do zbieżności sympatii prostych i sympatii kontrastowych. Z tych samych więc przyczyn, jakie kształtują przyjaźń statyków, statycy traktują miłość jako zobowiązanie. Pryncypialność statyków przejawia się w rozmaitych formach zewnętrznych, jak deklaracje słowne (oświadczyny(, symbole (kwiaty, prezenty, wymiana pierścionków) i ściśle ustalony ceremoniał (zaślubiny). Mają one podkreślać obowiązywanie określonych zasad. Również wierność jest traktowana nie jako przejaw miłości lecz jako zasada. Zdradzony statyk boleje nie tyle nad zachwianiem czy zanikiem miłości ile nad złamaniem danego mu przyrzeczenia, a więc naruszeniem zasady, na której polegał, największego zagrożenia miłości, jakim jest sama gotowość do zdrady, statyk nie dostrzega, dopóki nie zostanie naruszona wierność.

Im większy jest dynamizm partnerów w miłości, tym mniejszą rolę odgrywają zasady, tym słabsze są cechy obowiązkowości, tym mniejsza jest zbieżność miłości z przyjaźnią.

W miłości dynamików nie ma mowy o zasadach i obowiązkowości — pozostaje tylko to, co jest w miłości istotne, a mianowicie, że każdy z partnerów jest dla drugiego niezbędnym dopełnieniem. W miłości dynamików istnieje wierność, lecz jako konsekwencja miłości, a nie jako zobowiązanie. Gdy jeden z dynamicznych kontrahentów miłości przejawia skłonności do zdrady, drugi kontrahent nie wytyka mu naruszania zasady wierności, lecz sam także przejawi skłonności do zdrady. Wówczas u obu partnerów powstaje odczucie niebezpieczeństwa utraty drugiego partnera i przywraca zakłóconą równowagę. Brak takiego odczucia świadczy, że miłość już wygasła, trzeba się więc rozejść.

Afekty wynikające z odwzajemnienia sympatii protekcyjnych i sympatii adoracyjnych odpowiadają potocznej nazwie „przywiązania”. W związku z tym afekt wynikający z sympatii protekcyjnych można określić jako „przywiązanie protekcyjne”, afekt zaś wynikający z sympatii adoracyjnych jako „przywiązanie adoracyjne”.

Partner, u którego występuje przywiązanie protekcyjne, jest protektorem, partner, u którego występuje przywiązanie adoracyjne, jest „adoratorem”. Zgodnie z warunkiem wyłączności afektów, protektor proteguje tylko jednego adoratora, adorator zaś adoruje tylko jednego protektora. Jak wynika z rozważań nad sympatiami protekcyjnymi i sympatiami adoracyjnymi, protektorem jest zawsze kontrahent bardziej endodynamiczny (mniej egzodynamiczny(, adoratorem zaś kontrahent mniej endodynamiczny (bardziej egzodynamiezny).

Przy podziale charakterów na pięć klas otrzymuje się następujące trzy typy przywiązania:

A — B przywiązania między endodyamikiem i statykiem.

AB — BC przywiązanie między endostatykiem i egzostatykiem,

B — C przywiązanie między statykiem i egzodynamikiem.

Naturalnym terenem występowania przywiązania jest życie rodzinne, jako ze przeciętna różnica wielu rodziców i dzieci, wynosząca 25 — 35. lat, sprzyja powstawaniu takich układów klas charakteru jak A — B, AB — B, B – C. Może wtedy występować przywiązanie między jednym z rodziców i jednym z dzieci, będącym jego ulubieńcem.

Znane też są w historii starożytnego Rzymu przykłady przywiązania między cezarami i ich ulubieńcami. Przywiązanie było także nierzadkim zjawiskiem w patriarchalnym rzemiośle między mistrzem i wybranym uczniem, którego mistrz wtajemniczył w arkana swojego kunsztu. Przywiązanie zdarza się tez między wybitnym uczonym i wybranym przezeń młodym kontynuatorem jego idei naukowych. Biorąc pod uwagę wzajemność i wyłączność afektów można przedstawić afekt jako sprzężenie dwóch organizmów (rys. 39.1(

Dla uproszczenia zaznaczono tylko receptory, korelatory i efektor, jako organy biorąca bezpośredni udział w takim sprzężeniu. Dopóki w grę wchodzą tylko sympatia, osobnik X traktuje osobnika T jako sprzymierzeńca, tzn. wyróżnia go jedynie dlatego, że należy on do typu osobników, dla których dobra osobnik X dopuszcza pewną własną degradację bez doraźnej rekompensaty.

Podobnie zachowują się osobnik Y względem osobnika X. Jeżeli w tym stanie rzeczy bodziec, pochodzący od organizmu Y odebrany przez receptory organizmu X, wywoła zwiększoną atrakcję w organizmu X, to wzrośnie działania efektorów organizmu X będzie stanowić odpowiednio silniejszy bodziec dla organizmu X. Jeżeli i organizm Y zareaguje podobnie , to jego zachowanie się będzie stanowić dla organizmu X bodziec silniejszy niż poprzednia i wywoła w organizmie X jeszcze większą atrakcję, itd. W ten sposób atrakcje obu organizmów wzrastają do stanu, w którym cała moc koordynacyjna każdego ze sprzężonych organizmów zużyta się na reakcje odnoszące się do pozostałego organizmu. W krótkim okresach czasu może to nawet być cała moc dyspozycyjna (bo tylko na krótki czas organizm może dopuście zmniejszenie mocy roboczej do zera).

A zatem w stanie afektu każdy z organizmów odbiera silne bodźce i silnie na nie reaguje, przy czym reakcje każdego organizmu są zarazem bodźcami dla organizmu z nim sprzężonego. Inaczej mówiąc, obydwa organizmy sterują się wzajemnie, przy czym obieg sterowniczy jest sprzężeniem zwrotnym (ponieważ działanie efektorów wywiera wpływ na bodźce odbierane przez receptory) dodatnim (ponieważ działanie efektorów wzmaga bodźce odbierane przez receptory) podwójnym (ponieważ taki proces sterowniczy występuje u każdego z dwóch organizmów) i konstruktywnym (emocje powstające w jednym organizmie pod wpływem drugiego są atrakcjami) Okoliczność, że wzajemna bodźce mają duże natężenie, zaznaczyliśmy na rys. 39.1 podwójnymi liniami obiegu sprężenia.

Rozpatrzymy teraz kilka modyfikacji takiego sprzężenia. Załóżmy, że zamiast organizmu X podstawiono jakiś inny organizm Z. Jeżeli organizm Z będzie reagował dokładnie tak samo jak organizm X, to organizm X nie spostrzeże żadnej różnicy i pozostanie w stanie afektu jak gdyby zamiana sprzężonego a nim organizmu nie nastąpiła. Jest to zupełnie uzasadnione , ponieważ żaden organizm nie może zidentyfikować innego organizmu (ani w ogóle żadnego przedmiotu) inaczej niż za pomocą swoich receptorów, skoro więc receptory nie rozróżniają bodźców pochodzących od różnych organizmów, to rozpatrywany organizm nie może stwierdzić, że w grę wchodzą różne organizmy z nim sprzężone. Omawiane założenia nie jest bynajmniej tylko teoretyczne. Organizm ludzki ma wielkie zdolności identyfikacyjne dzięki swojemu wysokiemu poziomowi, nie mniej zawodzą go one w tych przepadkach,: gdy w grę wchodzi mała ilość cech rozpoznawczych (wielka liczba rejestratorów organizmu ludzkiego pozostaje wtedy niewykorzystana). Jak wiadomo, rodzona matka ma trudności w rozpoznaniu noworodka, wskutek czego zdarzały się zamiany dzieci nie spostrzeżone przez ich matki i nie wpływające na ich uczucia do zamienionych dzieci. Po ostatniej wojnie opowiadano o żołnierzu który stale dyktował przyjacielowi listy do swojej starej matki pełne synowskiego przywiązania. Gdy zginął, przyjaciel pisywał do niej listy fikcyjne, nie mając serca do wyjawienia staruszce faktycznego stanu rzeczy. Pikantny przykład podstawienia osób można znaleźć w pamiętnikach d’Artagnana, w których opowiada on, jak spędził noc miłosną w roli hrabiego de Wardes (opis tej sceny wykorzystał Dumas w „Trzech muszkieterach”.

Jest nawet możliwe, to organizm X będzie odbierać bodźce od organizmu X i oddziaływać na organizm Z nie wiedząc, że sprzężone z nim są dwa organizmy a nie jeden. Próbką takiego stanu rzeczy jest bijatyka, w której uderzony sam uderza w odwet kogoś zupełnie niewinnego. Omawiany motyw sprzężenia z dwoma osobnikami został wykorzystany przez Rostanda („Cyrano de Bergerac”) w scenie balkonowej, gdzie afekt Roksany, podsycany przez Cyrana, jest skierowany do Krystiana.

Pójdźmy jeszcze dalej i wyobraźmy sobie afekt, w którym organizmu sprzężonego w ogóle nie ma, a zamiast niego jest tylko komentator informujący o nieistniejących reakcjach nieistniejącego organizmu. Podczas wojny grasowali w krajach okupowanych liczni wydrwigrosze, którzy podając się za ludzi wpływowych podtrzymywali dla zysku afekt np. czyjejś żony przenosząc od niej wiadomości do rzekomo żyjącego jeszcze więźnia i przekazując jej rzekomo jego odpowiedzi. I wreszcie możliwy jest afekt do organizmu, który nigdy nie istniał. Na każdego człowieka oddziaływają liczne i różnorodne bodźce pochodzące z jego otoczenia. Jeżeli jakiś budzący jego zaufanie komentator wskaże na niektóre z tych bodźców jako pochodzące od rzekomego sprzymierzeńca, to tego rodzaju postępowanie może wzbudzić i podtrzymywać u takiego człowieka afekt do całkowicie fikcyjnej istoty. Komentatorami takimi byli kapłani, którzy przedstawiali rozmaite zjawiska żywiołowe (pioruny, powodzie, susze itp. jako przejaw gniewu bogów, a np. urodzaj jako przejaw ich łaskawości). Z drugiej strony skłaniali wyznawców do składania ofiar, interpretując je zależnie od okoliczności bądź jako środek przebłagania bogów bądź też jako sposób wyrażenia im wdzięczności. W tym przypadku podstawą afektu jest współzależność bodźców i reakcji wynikająca jedynie z interpretacji komentatora.

Opisane powyżej afekty jednostronne, w których współzależność bodźców i reakcji występuje dzięki ingerencji organizmów postronnych (bez względu na to, czy stwarzających bodźce fikcyjne czy tylko nadających istniejącym bodźcom odpowiednią interpretację) to można określić jako „afekty niby – odwzajemnione”. Istotne jest w nich to, że organizm otrzymuje takie bodźce, jak gdyby jego afekt był rzeczywiście odwzajemniony.

Rys. 39.2 — przedstawiono sprzężenie organizmu X z nieistniejącym organizmem Y.

Powyższe rozważania pozwalają zrozumieć istotę afektów jednostronnych, których nikt nie podsyca, czyli „afektów nieodwzajemnionych”. Weźmy pod uwagę takie sprzężenie organizmów X i Y, w którym organizm X reaguje na bodźce silnie a organizm Y coraz słabiej. Prowadzi to do stanu, w którym tendencje organizmu X są nadal afektem, a tendencje organizmu Y już nim być przestały (bądź nigdy nim nie były, a tylko organizm X oceniał je jako afekt).

Organizm X czuje się zagrożony utratą organizmu Y jako wyłącznego sprzymierzeńca (lub nawet jako sprzymierzeńca w ogóle). Aby podtrzymać sprzężenie organizmu X reaguje nadmiernie (w wyniku refleksji (dążąc w ten sposób do wzmożenia reakcji organizmu Y) stanowiących bodźce dla organizmu X).

Stan taki jest przedstawiony na rys. 39.3. Okoliczność, że organizm X otrzymuje bodźce zbyt słabe zaznaczono pojedynczą linią a okoliczność, że organizm X otrzymuje bodźce zbyt silne — linią potrójną.

Ponieważ reakcje organizmu X stanowią dla organizmu Y bodźce zbyt silne , organizm Y dąży do ich osłabienia reagując na nie coraz słabiej, tj. kierując coraz słabsze bodźce do organizmu X. W rezultacie dochodzi do zerwania sprzężenia. Teoretycznie dążenia reakcji organizmu X do zera musiałoby odpowiadać wzrastanie reakcji organizmu X do nieskończoności. Praktycznie reakcje organizmu X dochodzą do całkowitego wyczerpania mocy dyspozycyjnej i zaczynają naruszać jałową, a więc zagrażać życiu organizmu. Powstaje niezwykle ostra rozterka atrakcyjno-repulsyjna, w której atrakcji utrzymania afektu towarzyszy repulsja zagrożenia życia. Rozstrzygnięciem rozterki może być albo rezygnacja z afektu albo rezygnacja z życia. Taki właśnie przebieg afektów nieodwzajemnionych mają przypadki zawiedzionej miłości. Strona zakochana bez wzajemności odbierając słabe bodźce obiektu miłości przetrawia je w refleksjach prowadzących do powstania wielkich emocji. Zdawkowy wyraz sympatii, uśmiech, a nawet przejawy zwykłej uprzejmości wywołują przepływ gorących uczuć skłaniających do postępowania, które obiekt nieodwzajemnionej miłości traktuje jako narzucanie się i stara się ostudzić. Domaganie się objawów czułości i zapewnień miłości odnosi wręcz odwrotny skutek, gotowość do bezgranicznych poświęceń jest przyjmowana z zupełną oziębłością zapewnienia strony zakochanej w rodzaju „życie bez ciebie jest dla mnie pozbawione wartości” nie wywierają na obiekcie zawiedzionej miłości żadnego wrażenia. W literaturze powieściowej pełno jest opisów takich przeżyć.

Afekty są odczuwane jako coś bezgranicznego i ostatecznego. Jest to zrozumiałe, ponieważ afekty wiążą się z działaniem tak wielu elementów korelacyjnych, że niewiele ich pozostaje dla innych uczuć, stąd też pochodzi warunek wyłączności afektów. Dlatego też, gdy zakochany grozi, że zakocha się w kimś innym, lub stara się zachowywać jak gdyby był w kim innym zakochany, nie należy brać tego poważnie, bo w jego korelatorze nie ma miejsca na inną równoległą miłość, następna może powstać dopiero po wygaśnięciu poprzedniej.

O tym, że wygaśnięcie afektu zwalnia korelator dla nowego afektu, nie wiedzą ludzie bardzo młodzi, i dlatego zawód miłosny niekiedy kończy się dla nich tragicznie! Przeświadczenie, że życie straciło dla nich sens bezpowrotnie, popycha ich nieraz do samobójstwa, co nie zdarza się ludziom bardziej doświadczonym. Natomiast niebezpieczeństwo pojawia się znów w schyłkowej fazie życia. Ludzie przeżywający tzw. „drugą młodość” wiedzą wprawdzie o powtarzalności afektów, ale nie mają już czasu na oczekiwanie wygaśnięcia nieodwzajemnionej miłości i znalezienie innej. Dobrą ilustracją literacką takich przeżyć jest miłość Wokulskiego do Izabeli w „Lalce” Prusa. Do tej kategorii, choć na tle afektu przywiązania, należy załamanie się Jeana Valjeana (Viktor Hugo „Nedznicy”) po wyjściu jego przybranej córki za mąż. Zdarza się, że strona niekochająca, chcąc oszczędzić przykrości stronie zakochanej stara się zachowywać w sposób choćby w pewnym stopniu imitujący objawy afektu. W tym przypadku strona zakochana znajduje się w stanie afektu niby – odwzajemnionego. Może on trwać przez pewien czas, po czym — gdy strona niekochająca zmęczy się udawaniem — przechodzi w afekt nieodwzajemniony.

Na osobną uwagę zasługują afekty homoseksualne. Istnieją duże rozbieżności poglądów z punktu widzenia prawnego, moralnego i medycznego. Sprawa interesuje nas tutaj wyłącznie z charakterologicznego punktu widzenia. Istotną rolę w efekcie miłości odgrywają tendencje źródłowe zmierzające do sprzężenia dwóch organizmów różnej płci (przez co natura osiąga kontynuację gatunku) oraz tendencje wzajemne zmierzające do sprzężenia dwóch organizmów o przeciwnym dynamizmie charakteru (przez co natura osiąga wyrównanie charakteru potomstwa). Jeżeli następuje sprzężenie jakiegoś organizmu z inny organizmem o przeciwnej płci i przeciwnym dynamizmie charakteru, to obydwa ta wymagania zostają spełnione. Nie zawsze jednak występują taki zbieg okoliczności, przy czym możliwe są jedynie następujące trzy przypadki:

1. Jeżeli jakiś osobnik spotyka innego osobnika o nieodpowiedniej płci i nie odpowiednim dynamizmie, to do sprzężenia w ogóle nie dochodzi, ponieważ nie ma do niego żadnych podstaw.

2. Jeżeli jakiś osobnik spotyka innego osobnika o odpowiedniej płci ale nieodpowiednim dynamizmie, to sprzężenie może powstać tylko w razie złudzeń w ocenie dynamizmu partnera i ulegnie zerwaniu po ustaniu tych złudzeń.

3. Jeżeli jakiś osobnik spotyka innego osobnika o nieodpowiedniej płci, ale odpowiednim dynamizmie, to sprzężenie może powstać i będzie wówczas trwać aż do wygaśnięcia afektu jednej ze stron. Jak już wiemy, proces wygasania afektów jest dość długotrwały, nie mniej po jego zakończeniu każdy z partnerów ma szanse na odpowiedniejsze sprzężenie z kim innym. Jeżeli jednak trwaniu afektu towarzyszy zaspokajanie głodu seksualnego nawet w nienormalnej formie, to przyczynia się to do wzmocnienia afektu a nawet jego wygaśnięcie pozostawia skojarzenia skłaniające danego osobnika do szukania podobnego rodzaju sprzężeń następnych. Mówi się o nim wtedy, że ma skłonności homoseksualne.

Nienormalne zaspokajanie głodu seksualnego może odegrać istotną rolę tylko w stosunku do osobnika nie mającego jeszcze normalnych doświadczeń seksualnych; stąd pochodzi częstość przypadków uwiedzenia młodocianych przez doświadczonych homoseksualistów. Biorąc pod uwagę, że większość mężczyzn stanowią statycy (młodzi) i endodynamicy (starsi) a większość kobiet to egzodynamiczki (młodsze) i statyczki (starsze(, łatwo stwierdzić, że pewną rzadkością są egzodynamiczni mężczyźni i endodynamiczne kobiety, wskutek czego istnieją dość małe prawdopodobieństwa powstawania prawidłowych sprzężeń typy egzodynamik — endodynamiczka.

Krąg osób mogących mieć jakieś bliższa kontakty ze sobą jest zazwyczaj dość ograniczony, to też najczęściej zdarza się, że albo jakaś skrajna endodynamiczka albo jakiś skrajny egzodynamlk na próżno szukają się wzajemnie, często nawet nie wiedząc, że są dla siebie odpowiednimi partnerami, czemu się zresztą trudno dziwić wobec mającego statystyczne podłoże przyzwyczajenia, że to mężczyzna (endodynamik) utrzymuje kobietę (egzodynamiczkę(, która mu umila życie (a nie na odwrót, jak właśnie musiało by być, i zresztą bywa, w sprzężeniu egzodynamik — endodynamiczka). Mając trudności w znalezieniu odpowiednich dla siebie partnerów heteroseksualnych (z powodu malej ich liczebności) wymienione osobniki szukają sobie nieraz partnerów homoseksualnych o odpowiednim dynamizmie. Istotnie też obserwuje się, że uwodzącymi homoseksualistkami są kobiety władcze o męskim wyglądzie (endodynamiczki(, a uwodzonymi homoseksualistami są lalkowaci młodzieńcy o kobiecym wyglądzie (egzodynamicy). Różnica doświadczenia życiowego, a więc i wieku, między uwodzicielami i uwiedzionymi wprowadza dużą przymieszkę sympatii protekcyjnych i adoracyjnych, wskutek czego trudno się nieraz zorientować, czy jakąś parę homoseksualistów łączy afekt miłości czy przywiązania. Ponadto jednakowość płci sugeruje, że może chodzić o sympatie proste z czego homoseksualiści korzystają określając często swoje afekty wyrazem „przyjaźń” jako lepiej maskującym je przed opinią środowiska. Wydaje się, że zagadnienie homoseksualizmu zasługiwałoby na rozległe badania z charakterologicznego punktu widzenia, oparte na obszernych danych statystycznych.

Afekty występujące na miejsce innych, nie dających się zrealizować afektów, można określać jako afekty zastępcze. Wiele przemawia za tym, że homoseksualizm należy do kategorii afektów zastępczych.

Niewątpliwie afektem zastępczym jest przywiązanie osób bezdzietnych i osamotnionych do zwierząt domowych (psów, kotów). Dają oni w ten sposób ujście swoim niewyżytym sympatiom protekcyjnym. Natomiast dewocja jest afektem zastępczym dla niewyżytych sympatii adoracyjnych.

W związku z tendencjami zdobywczymi mówiliśmy o dopasowaniu sytuacji do charakteru. W tendencjach sprzymierzeńczych głównym czynnikiem sytuacji jest dynamizm sprzymierzeńców, a w tendencjach wzajemnych dynamizm jednego sprzymierzeńca wyróżnionego jako partnera afektu. W związku z tym dopasowanie sytuacji do charakteru staje się w tendencjach wzajemnych dopasowaniem charakterów obu partnerów afektu. A więc w przyjaźni dopasowanie charakterów polega na zgodności dynamizmu, w miłości na przeciwieństwie dynamizmu, a w przywiązaniu na różnicy fazy dynamizmu.

Biorąc pod uwagę, że dynamizm charakteru zawiera się w pewnym zakresie, a więc uwzględniając szerokość charakteru można mówić o dopasowaniu zupełnym charakterów, gdy charaktery partnerów efekty są odpowiednie pod względem dynamizmu, jeżeli chodzi o oś charakteru, i mają równe szerokości. Na przykład, w przyjaźni występuje dopasowanie zupełne, gdy u obu partnerów osie charakterów pokrywają się, a szerokości są równe. W miłości dopasowanie zupełne występuje, gdy — przy równych szerokościach charakterów osie charakterów przypadają na wykresie po obu stronach osi statyzmu w jednakowych od niej odległościach (rys. 39.4(

Oczywiście, mogą występować rozmaita odchylenia od dopasowania zupełnego. Omówimy je bliżej w związku z afektem miłości jako najbardziej interesującym. Aby nie sprawiać czytelnikowi trudności w ocenie wzrokowej różnych szerokości charakteru i różnych położeń osi charakteru, będziemy na wykresach dynamizmu zaznaczać nie tylko rzeczywiste pasma charakteru, lecz ponadto przerzucać pasmo jednego ze sprzężonych, charakterów na drugą stronę osi statyzmu, co ułatwi porównania. Dla zaznaczenia, że chodzi o pasmo przerzucone, przedstawiono go w postaci prostokąta nie zaczernionego, w odróżnieniu od pasm rzeczywistych przedstawionych prostokątach zaczernionymi. Dopasowanie na pewnych odcinkach szerokości charakteru będziemy nazywać kompensacją charakteru. Przypadki niewielkich odchyleń od dopasowania zupełnego będziemy określać jako dopasowanie niezupełne. Na rys. 39.5 przedstawione są przykłady dopasowania niezupełnego nie odpowiadające sobie osie przy różnych szerokościach (rys. 39-5a) nie odpowiadające sobie osie przy jednakowych szerokościach (rys. 39.5b(, odpowiadające sobie osie przy różnych szerokościach (rys. 39-5c). Przy dopasowaniu niezupełnym niewielka część pasa jednego z charakterów nie ma odpowiednika w paśmie drugiego charakteru. Będziemy ją określać jako nie skompensowany odcień charakteru. Na rys 39-5 a nie skompensowany jest odcień endodynanaiczny charakteru X, na rys. 39.5 b nie skompensowany jest odcień endodynamiczny charakteru X i odcień statyczny charakteru Y, na rys 39-5.C nie skompensowany jest odcień endodynazmiczny i odcień stateczny charakteru X. Interesujące są skutki występowania nie skompensowanych odcieni charakteru. Omówimy tę sprawę bliżej na przykładzie przedstawionym na rys 39-5 a. Reakcje osobnika X w zakresie endodynamicznego odcienia jego charakteru stanowią bodźce odbierane przez receptory osobnika Y i ulegają zarejestrowaniu w jego korelatorze w postaci odpowiednich wrażeń. Wrażenia te w odróżnieniu od pozostałych wrażeń, dzięki którym istnieje afekt między osobnikami X i Y) nie wywołują u osobnika Y atrakcji, ponieważ dla endodynamieznego odcienia charakteru X nie ma w charakterze Y odpowiednika w postaci odcienia egzodynamiczmego. A zatem omawiane bodźca nie biorą udziału w afekcie. Wobec tego jednak osobnik X, w zakresie nie skompensowanego odcienia endodynamicznego, może mieć tendencje sprzymierzeńcze do jakiegoś innego osobnika niż osobnik Y. Wskutek istnienia nie skompensowana go odcienia charteru mogą więc powstawać wspomniane już poprzednio tendencje wyrównawcze. Osobnik Y w którego charakterze nie ma odcieni nie skompensowanych, odczuwa bez reszty afekt dla osobnika X. Zazwyczaj w sytuacjach tego rodzaju osobnik nie mający tendencji wyrównawczych (w danym przykładzie osobnik Y) ma swojemu partnerowi za złe jego tendencje wyrównawcze (zarzuca chęć „zdrady” itp.). Zarzuty tego rodzaju zatruwają współżycie zupełnie nie potrzebnie. Tendencje wyrównawcze zajmują zbyt małą liczbę elementów korelacyjnych ażeby mogły się stać podstawą nowego, „konkurencyjnego” afektu. Z konieczności tendencje wyrównawcze nie wykraczają poza kategorię sympatii, przy czym niekoniecznie muszą to być sympatie kontrastowe równie dobrze mogą wchodzić w grę wszelkie inne. W praktyce przejawiają się one jako pewne upodobania jednego z partnerów, jak np. że mąż lubi się nieraz obejrzeć za kobietami nieco strojniejszymi niż jego własna żona lub pójść od czasu do czasu z kolegami do baru, albo że żona lubi prowadzić bardziej towarzyski tryb życia itp. Ponieważ dopasowanie zupełne występuje niezwykle rzadko, tendencje wyrównawcze są zjawiskiem powszechnym a zwalczanie ich jest bezskuteczne. W przykładzie na rys. 39-5 b wystąpią u osobnika X tendencje wyrównawcze o odcieniu endodynamicznym a u osobnika Y tendencje wyrównawcze o odcieniu statycznym, W tym przypadku zachodzi więc obustronność tendencji wyrównawczych, co w praktyce prowadzi do wysuwania od czasu do czasu nieszkodliwych wzajemnych pretensji. W przykładzie na rys. 39-5c wystąpią u osobnika X tendencje wyrównawcze po obu stronach pasma jego charakteru, a więc zarówno o odcieniu endodynamicznym jak i odcieniu statycznym. Ponieważ osie charakterów odpowiadają sobie, więc skutki niezupełności dopasowania przejawiają się tylko w tym, że osobnik X, mając szerszy charakter, jest bardziej wyrozumiały niż osobnik Y i dąży do nieco „pełniejszego” życia. Na rys. 39-6 są przedstawione przykłady, w których nie skompensowana część pasma charakteru jest znacznie większa od części skompensowanej, występuje tu więc niedopasowanie charakterów. W przykładzie na rys. 39.6 a skompensowany jest tylko odcień statyczny charakteru X Reszta pasma tego charakteru jest tak duża, te tendencje powstające w jej zakresie mogą stać się afektem do innych osobników niż osobnik X. Odcień skompensowany staje się przeszkodą dla tego afektu, w wyniku czego sprzężenie między osobnikami X i X rozpada się W takich więc przypadkach tendencje powstające w nie skompensowanym zakresie pasma nie są już tendencjami wyrównawczymi lecz tendencjami zmierzającymi do zerwania dotychczasowego sprzężenia. Będziemy je określać jako tendencje rozprężne. W przypadku na rys. 39-6b tendencje rozprężne występują u obu partnerów, co tym szybciej prowadzi do rozpadu ich sprzężenia. Interesujący przykład niedopasowania jest przedstawiony na rys. 39.6c. U osobnika X wystąpią tendencje rozprężne zarówno endodynamiczne jak i statyczne. Jednakże każda z części pasma, odpowiadających tym tendencjom jest zbyt mała w stosunku do całego pasma charakteru X, ażeby któreś z tendencji rozprzężnych mogło przejść w afekt. W rezultacie osobnik X dąży do zerwania sprzężenia z osobnikiem T i do zastąpienia go innym osobnikiem o takie o samej osi charakteru lecz o znacznie większej szerokości charakteru. Dążenie te jest zaskakujące ł niezrozumiałe dla osobnika Y który ze swojego punktu widzenia oceniał dopasowanie jako zupełne, ponieważ całe jego pasmo charakteru było skompensowane, a nawet odpowiadały sobie osie charakteru. Na rys. 39.7 jest przedstawiony przypadek, w którym żadna część pasm obu charakterów nie jest skompensowana. Będziemy to określać jako niedopasowanie zupełne. W takim przypadku sprzężenie nie może w ogóle powstać. W związku z zagadnieniami dopasowania może się nasunąć pytanie, w jaki sposób dochodzi do sprzężeń charakterów niedopasowanych, skoro kompensacja zachodzi tylko w mniejszej części pasma charakteru. Sprzężenia tego rodzaju są jednak możliwe wskutek złudzeń charakterologicznych, czyli błędów popełnianych przez jednego osobnika w ocenie charakteru drugiego osobnika. Złudzenia charakterologiczne powstają w następujący sposób. Przypuśćmy, że osobnik X spotyka osobnika X po raz pierwszy w życiu, a więc początkowo nie wie nic o jego charakterze (rys. 39.8). Wygląd zewnętrzny (ubranie, wzrost, wydatniejsze rysy twarzy(, barwa głosu itp. są dla osobnika X pierwszymi bodźcami informującymi go o osobniku X. Przypuśćmy, że bodźce te oraz następne poglądy wygłaszane przez osobnika X, jego zachowanie się w różnych sytuacjach itp. odpowiadają odcieniom charakteru osobnika X, co wzbudza jego sympatię dla typu charakteru, jaki (według oceny osobnika X) reprezentuje osobnik X (rys. 39-8b; dla ułatwienia porównywania pasm charakteru przerzucono pasmo charakteru X na drugą stronę osi statyzmu). Osobnik X zauważa, że na bodźce pochodząc od niego osobnik X reaguje w sposób wzmożony, co z kolei przyczynia się do wzmożenia jego własnych reakcji powstaje sprzężenie, w którym sympatię osobnika X przechodzi w afekt dla osobnika X. Dopasowanie jest niezupełne, osobnik X ma niewielkie tendencje wyrównawcze (rys. 39-8). Osobnik X zaczyna otrzymywać od osobnika X nie tylko bodźce przypadające w skompensowanej część pasma swojego charakteru lecz także poza tym pasmem. Dokładniejsze rozpoznawanie charakteru X przez osobnika X wskazuje więc, że w danym sprzężeniu występują tendencje wyrównawcze po obu stronach: statyczne u osobnika X, egzodynamiczne u osobnika X. Dopasowanie jest niezupełne, sprzężenie trwa nadal, osobnik X pozostaje w afekcie (rys.39-8d). Z upływem czasu osobnik X, obok bodźców dotychczasowych, odbiera jeszcze niektóre inne bodźce od osobnika X, wreszcie jednak różnorodność ich wyczerpuje się — wszystkie następne bodźce zawierają się w określonym paśmie: osobnikowi X ujawnił się pełny charakter osobnika X. Okazuje się przy tym, ze kompensacja występuje prawie w całym paśmie charakteru X, a tylko w małej części pasma charakteru X, jest więc stan niedopasowania (rys. 39-8e) tendencje osobnika X są afektem, natomiast tendencje osobnika X nie wyszły poza sympatię. Wobec niedopasowania powstaną u osobnika tendencje rozprzężne, które doprowadzą do zerwania sprzężenia. Opisany przebieg wskazuje, że złudzenia charakterologiczne powstają wtedy, gdy rozpoznawanie charakteru jednego osobnika, przez drugiego rozpoczyna się od odpowiadających sobie części pasma charakteru. Gdyby w zachowaniu osobnika X ujawniły się najpierw egzodynamiczne odcienie jego charakteru, to nie wywołałyby one wzmożonych reakcji u osobnika X, wobec czego nie doszło by do sprzężenia. Ponieważ na podstawie fragmentarycznych bodźców nie można ocenić, do jakiej części pasma cudzego charakteru bodźce te się odnoszą, więc należy zapobiegać powstawaniu silnych atrakcji przed nagromadzeniem znacznej liczby wrażeń umożliwiających dokładniejsze rozpoznanie charakteru, tragiczne w złudzeniach charakterologicznych jest to, że strona zakochana opiera się zrozumieniu swojej pomyłki. Dokonawszy oceny (błędnej) charakteru obiektu swojego afektu uważa wszystko, co tej oceny nie potwierdza, za zakłócenia dające się usunąć. Na przykład, gdy strona niekochająca obraca się w towarzystwie innych osób (do czego skłaniają ją znaczna nie skompensowana część pasma własnego charakteru(, strona zakochana jest przeświadczona, że zaniedbywanie jej jest spowodowane szkodliwym wpływem tych osób, i stara się te osoby zwalczać. Typowe też dla tych przypadków jest wymuszanie objawów miłości (będące przejawem tendencji zdobywczych(, co w końcu sprawia, że u partnera nie tylko nie powstaje afekt, lecz zanika nawet sympatia. W ten sposób afekt niby — odwzajemniony strony zakochanej przejdzie w afekt nieodwzajemniony. Proces rozwiewania się złudzeń charakterologicznych i zanikania opartego na nich afektu wzbudza silne repulsje, jest więc ciężkim przeżyciem, ale przeciwdziałanie mu jest sprawą beznadziejną. Im wcześniej strona zakochana z tym się pogodzi, tym lepiej dla niej. Wszyscy zakochani powinni zrozumieć, że nie kochają swojego obiektu miłości lecz swoje o nim wyobrażenie, i nie mieć pretensji, gdy rzeczywistość temu wyobrażeniu nie odpowiada. Przedmiotem powyższych rozważań były złudzenia charakterologiczne polegające na tym, że pozorne dopasowanie okazało się niedopasowaniem. Możliwe też są przypadki odwrotne, a mianowicie, że pozorne niedopasowanie okazuje się dopasowaniem (niezupełnym). Dzieje się tak wtedy, gdy pasma obu charakterów odpowiadają sobie w znanej części z wyjątkiem pewnego odcienia charakteru, przy czym tak się złożyło, że początkowe bodźce odnosiły się do tego właśnie odcienia. Rozwiewanie się takich złudzeń przebiega bez wstrząsów, jako że jest zmianą atrakcyjną. O ludziach będących obiektem złudzeń charakterologicznych tego rodzaju mówi się potocznie, że „zyskują przy bliższym poznaniu”.

Ewolucja tendencji

Rozpatrując wszystkie tendencje, omówione w poprzednich rozdziałach, łatwo stwierdzić, że wykazują one pewne ogólne prawidłowości. Jedną z takich prawidłowości jest zależność tendencji od poziomu. Najniższego poziomu wymagają tendencje źródłowe jak już wspominaliśmy, mogą one istnieć nawet przy poziomie aktualnym równym zeru, wynikają bowiem tylko z istnienia homeostatu. Do rozeznania się w otoczeniu służą tendencja pozorne, przy czym organizm osiąga ten cel tym skuteczniej, im wyższy ma poziom aktualny, ale tendencje poznawcze mogą powstawać nawet przy niskim poziomie, gdyż sama z kolei przyczyniają się do podnoszenia poziomu. Jeżeli więc organizm rozpoczyna życie od pewnego poziomu pierwotnego wyższego od zera, to jest to pewnym ułatwieniem dla rozwijania się tendencji poznawczych, ale nie stanowi warunku koniecznego. Homeostat i korelator z jego elementami korelacyjnymi (poziomem potencjalnym) zapewniają wzrastanie poziomu aktualnego, poczynając nawet od stanu, gdy poziom aktualny jest równy zeru. Do przejawiania tendencji zdobywczych w celu zwiększania mocy socjologicznej potrzebny jest wyższy poziom niż do samego tylko rozeznania otoczenia. Dalszy wzrost poziomu jest potrzebny do przejawiania tendencji sprzymierzeńczych umożliwiających znajdowanie sprzymierzeńców w otoczeniu. I wreszcie najwyższy poziom jest potrzebny do przejawiania tendencji wzajemnych zmierzających do wyróżnienia najbardziej pożądanych sprzymierzeńców. Z punktu widzenia rodzaju obiektów poszczególnych tendencji można stwierdzić, że dla tendencji źródłowych, obiektem jest otoczenie bez żadnych rozróżnień, dla tendencji poznawczych obiektem jest otoczenie z ogólnymi rozróżnieniami, dla tendencji zdobywczych obiektem są kontrahenci w walce o moc socjologiczną, dla tendencji sprzymierzeńczych obiektem są sprzymierzeńcy, a dla tendencji wzajemnych obiektem są wybrańcy spośród sprzymierzeńców.

Zależność tendencji od poziomu aktualnego sprawia, że organizmy o wysokim poziomie potencjalnym w miarę wzrastania ich poziomu aktualnego nabywają zdolności do przejawiania coraz wyższych tendencji. Dlatego też u noworodków występują tylko tendencje źródłowe, u małych dzieci pojawiają się tendencje poznawcze, a następnie z wiekiem pojawiają się tendencje zdobywcze, tendencje sprzymierzeńcze i wreszcie tendencje wzajemne.

Między poszczególnymi tendencjami nie ma przeskoków i jest to jeden ciąg tendencji stanowiący po prostu jedną tendencję zachowania się organizmu w której tendencje będą się zmieniać z czasem, przeważają jedne nad drugimi itp.

Organizmy o niskim poziomie potencjalnym nie mogą osiągnąć wysokiego poziomu aktualnego, są więc ograniczone do najniższych tendencji. Tak na przykład, rośliny przejawiają głównie tendencje źródłowe oraz w pewnym stopniu tendencje poznawcze i tendencje zdobywcze. U zwierząt występują wyraźnie tendencje tych trzech rodzajów, a u zwierząt wyższych ponadto tendencje sprzymierzeńcze. Wysoki poziom organizmu ludzkiego zapewnia ludziom także zdolność do tendencji wzajemnych.

Podobna prawidłowość występuje również w odniesieniu do dynamizmu charakterów, jakie organizm spotyka w swoim otoczeniu. W tendencjach źródłowych dynamizm innych organizmów nie wchodzi w grę ponieważ w tych tendencjach otoczenie nie odgrywa roli. W tendencjach poznawczych dynamizm organizmów otaczających wymaga rozeznania jedynie w zakresie ogólnej orientacji w otoczeniu. W tendencjach zdobywczych rozeznanie dynamizmu musi być dokładniejsze z punktu widzenia możliwości zwiększania mocy socjologicznej i dotyczy każdego otaczającego organizmu mogącego być konkurentem w walce o moc socjologiczną. W tendencjach sprzymierzeńczych organizm musi wyraźnie odróżniać dynamizm grupy sprzymierzeńców, a w tendencjach wzajemnych nawet odcienie dynamizmu wybrańców.

Ponieważ każda tendencja szczególniejsza wynika z poprzedniej ogólniejszej tendencji, więc stąd wynika, że każdej tendencji muszą towarzyszyć wszystkie ogólniejsze tendencje na przykład, tendencjom poznawczym muszą towarzyszyć tendencje źródłowe, tendencjom zdobywczym muszą towarzyszyć tendencje źródłowe i tendencje poznawcze tendencjom sprzymierzeńczym muszą towarzyszyć tendencje źródłowe, tendencje poznawcze, tendencje zdobywcze, itd. Każda poprzednia tendencja jest potrzebna do wytworzenia następnej tendencji szczególniejszej, ale ją niekoniecznie wywołuje, do tego bowiem potrzebny jest odpowiednio wysoki poziom aktualny, a ponadto organizm musiałby mieć interes w przejawianiu następnej tendencji szczególniejszej. Na potwierdzenie tych prawidłowości można by przytoczyć bardzo wiele przykładów. Gdzie występuje miłość (tendencje wzajemne) tam musi występować popęd seksualny (tendencje źródłowe(, ale występowanie popędu seksualnego nie przesądza, że występuje miłość, zakochani odczuwają potrzebę określonych nastrojów (tendencje poznawcze(, jak np. muzyka, taniec, turystyka itp. ale nastroje same przez się nie przesądzają istnienia uczuć miłosnych. Odczuwają też oni potrzebę przejawiania sympatii (tendencje sprzymierzeńcze) i dlatego tak chętnie chodzą do kina, teatru itp. gdzie mogą wyróżniać typy bohaterów i bohaterek nadających się na sprzymierzeńców. Nastroje (tendencje poznawcze) pobudzają apetyt (tendencje źródłowe) i dlatego w lokalach gastronomicznych odbywają się produkcje muzyczne, bywalcy koncertów symfonicznych przynoszą ze sobą słodycze, spotkania towarzyskie są z reguły połączone z atrakcjami kulinarnymi itd. Sympatia (tendencje sprzymierzeńcze) do pewnych osób towarzyszy zainteresowania ich strojem (tendencje poznawcza(, ale sam strój nie przesądza jaszcze istnienia sympatii.

Z okoliczności, że podstawą tendencji szczególniejszych są tendencje ogólniejsze, wynikają znane powszechnie objawy dbałości o występowanie tendencji ogólniejszych, aby utrzymać tendencje szczególniejsze bądź nie przeszkadzać ich powstawaniu. A więc na przykład, orkiestry wojskowe grają dziarskie marsze armii wyruszającej na front, rewolucjoniści śpiewają pieśni rewolucyjne, dziewczęta wybierające się na spotkanie ze swoimi chłopcami spędzają wiele czasu przed lustrem, matki córek na wydaniu karmią przysmakami kandydatów do małżeństwa („przez żołądek do serca”(, klienci biur matrymonialnych żądają fotografii proponowanych im kandydatek, itp.

Mówiąc obrazowo, tendencje są jak wielopiętrowy budynek: każde piętro może istnieć tylko wtedy, gdy pod nim znajdują się wszystkie niższe piętra, i jest niezbędne do tego, żeby mogły powstać wyższe piętra.

W kolejności odwrotnej do narastania tendencji odbywa się zanikanie tendencji. Na przykład, gdy kobieta oświadcza mężczyźnie że ma dla niego „siostrzane uczucia”, to oznacza to zejście z tendencji wzajemnych na tendencje sprzymierzeńcze (sympatie), gdy interesują ją tylko pieniądze mężczyzny, to jest to zejściem na tendencje zdobywcze, a gdy chodzi jej już tylko o to, żeby mieć z kim porozmawiać i nie czuć osamotnienia, to sprawa sprowadza się do tendencji poznawczych (nastroje).

Współzależność tendencji sprawia, że przejawianie tendencji szczególniejszych z pominięciom tendencji ogólniejszych budzi repulsje u osób z otoczenia. Dlatego to w tylu krajach rozmowy z nieznajomymi zaczynają się od upewnienia o zdrowiu (tendencje źródłowe) interlokutora: „jak się pan miewa”, co wskutek tego zaczęło odgrywać rolę powitania, i nie wykraczają poza najprostsze nastroje (tendencje poznawcze) „jak się pani bawiła” „było bardzo miło” oraz tylokrotnie choć niesłusznie wyśmiewane rozmowy o pogodzie, bądź wymianę ogólnikowych poglądów na temat sztuki. Dyskusje polityczne wchodzą już w zakres tendencji zdobywczych. Zwierzania z własnej sytuacji życiowej, zasięganie rady itp. należą do tendencji sprzymierzeńczych, a zwierzania intymne do tendencji wzajemnych. Nie lubimy, gdy nieznajome lub mało znane osoby zwracają się do nas o pożyczkę, gdyż jest to odwoływaniem się od razu do tendencji sprzymierzeńczych z pominięciem tendencji ogólniejszych. Umiejętne swatanie polega na stworzeniu okazji do kolejnego narastania tendencji coraz szczególniejszych. Rozważania nad tendencjami-pozwalają stwierdzić, że między tzw. uczuciami pozytywnymi i negatywnymi jak np. „sympatia” i „antypatia”, „miłość” i „nienawiść” nie ma symetrycznej przeciwstawności. Symetria takich uczuć występowałaby, gdyby organizm, według kryteriów poszczególnych tendencji, wyszukiwał sobie zarówno najlepszych sprzymierzeńców jak i największych wrogów, a tak przecież nie jest: organizm szuka sobie sprzymierzeńców, a z pośród nich wybrańców, natomiast wrogów unika lub zwalcza. Pretensje do wrogów pochodzą stąd, ze przeszkadzają oni zwiększać moc socjologiczną, toteż zwalczanie wrogów jest przejawem tendencji zdobywczych, bez względu na natężenia wrogości. Organizm nie ma interesu w wyszukiwaniu „większych wrogów”, a wśród nich „największych wrogów”. Natężenie wrogości zależy od postępowania samych wrogów tj. od stopnia, w jakim przeszkadzają oni zwiększać moc socjologiczną, a ściślej zaś mówiąc, od wyobrażeń organizmu o szkodliwości ich postępowania. Dlatego „antypatia”, „nienawiść” itp. są przejawami tendencji zdobywczych (ambicji), podczas gdy „sympatie” są przejawem tendencji sprzymierzeńczych a „miłość” i „przyjaźń” przejawami tendencji wzajemnych. Jak widać, powszechne przekonanie i że nienawiść jest „uczuciem niskim” ma swoje uzasadnienie. Przejawy szczególnego zadowolenia jak śmiech, humor itp. Wymagają wyższego poziomu niż przejawy niezadowolenia! nic więc dziwnego, że zwierzęta się nie śmieją. Pies ma wyższy poziom niż kot, co łatwo stwierdzić na podstawie zdolności psów do uczenia się; w parze z tym idą też większa zdolności psów do wyrażania zadowolenia.

Przypadki gdy ludzie toczą ze sobą bezwzględną walkę o byt piętnuje się takimi określeniami jak „dżungla, prawo dżungli” itp. a więc aluzjami do walki o byt między dzikimi zwierzętami.

Można to objaśnić okolicznością, że na ogół poziom zwierząt wystarcza co najwyżej do przejawiania tendencji zdobywczych, natomiast do przejawiania tendencji sprzymierzeńczych a tym bardziej tendencji wzajemnych jest potrzebny tak wysoki poziom jakim cechuje się organizm ludzki, tym się tez objaśnia zainteresowanie człowieka dla najmniejszych nawet przejawów tendencji sprzymierzeńczych między jednymi zwierzętami a drugimi bądź między zwierzętami a ludźmi, chociażby to były fikcje literackie jak np. w „Księgach dżungli” Kiplinga.

Humanitaryzm można by określić jako potrzebę tendencji sprzymierzeńczych między wszystkimi ludźmi jako istotami o poziomie umożliwiającym powstawanie tendencji sprzymierzeńczych , wraz z tymi spośród wyższych zwierząt, których poziom uzasadniałby przypuszczenia o zdolności tych zwierząt do przejawiania tendencji sprzymierzeńczych, W stosunku do niższych zwierząt i roślin człowiek uważa się za zwolnionego od wymagań humanitaryzmu wątpiąc w ich zdolności do przejadania tendencji sprzymierzeńczych. Z omawianymi tu sprawami wiąże się też pojęcie moralności: Dopóki zachowania się organizmu nie wychodzi poza tendencje źródłowe i tendencje poznawcze, ocena tego zachowania się z punktu widzenia moralności nie miałaby sensu i nie ma nic moralnego ani niemoralnego w tym, że ktoś jest głodny lub odczuwa popęd seksualny, albo że stara się rozeznać swoje otoczenie. Problematyka moralna pojawia się dopiero przy tendencjach zdobywczych, a mianowicie gdy znajdują się one w sprzeczności z tendencjami zdobywczymi innych organizmów, co może prowadzić do sprzężeń destrukcyjnych. Liberalność jest więc sprawą wzajemnego postępowania organizmów będących członkami pewnej społeczności. Przy tendencjach sprzymierzeńczych i tendencjach wzajemnych problematyka moralna znów nie wchodzi w grę, ponieważ tendencje te prowadzą do sprzężeń konstruktywnych. A za tam normy moralne odnoszą się wyłącznie do tendencji zdobywczych! Celem ich stosowania tych norm jest zapobieganie sprzężeniom nadmiernie destruktywnym ze względu na ich szkodliwość dla społeczności jako całości.

Jeżeli nawiązać do traktowania tendencji zdobywczych jako zwiększania innym mocy socjologicznej tylko na zasadzie korzystnej doraźnej wymiany, a więc bez udzielania kredytu zaufania, oraz do traktowania tendencji sprzymierzeńczych i tendencji wzajemnych jako zwiększania innym mocy socjologicznej z udzielaniem krótszego czy dłuższego kredytu, to moralność można określić jako wymaganie pewnego minimum kredytu nawet przy tendencjach zdobywczych. W interesie społeczności jest, żeby ten minimalny kredyt był przez wszystkich udzielany i żeby nikt nie zawiódł się na udzieleniu kredytu. Przechodzień na ulicy nie może strzelać do innych przechodniów, aby uprzedzić ich w ataku na siebie i musi on okazać zaufanie, że im z ich strony nic nie grozi, im zaś nie wolno tego zaufania zawieść. Opierając się na zaufaniu instytucja zatrudniająca kasjera powierza mu klucze od kasy i kontroluje jej stan tylko od czasu do czasu. Klient kupując cukierki nie sprawdza zawartości opakowań; Rodzice posyłając dzieci do szkoły kierują się zaufaniem. że będą one miały należytą opiekę nauczycieli, pacjent powierza się zaufanym lekarzom, na wzajemnym zaufaniu polegają ludzie zawierający małżeństwo, itp. W rozmaitych przypadkach za zawiedzenie zaufania grożą represje prawne, bywają jednak sprawy nie objęte przepisami prawa bądź trudne do wykrycia, a poza tym w wielu przypadkach ukaranie sprawcy bynajmniej nie usuwa wyrządzonej przez niego szkody. Dla wszystkich takich spraw zasady moralne określają granice nieszkodliwości z punktu widzenia interesu społecznego.

Ponieważ zasady są przestrzegane przez statyków, więc też moralność stanowi skuteczny rygor społeczny o tyle, o ile ma poparcia przeważającej większości statyków, przeciw określonym zasadom moralnym mogą występować ci statycy, którzy uznają inne zasady, oraz egzodynamicy i endodynamicy jako ludzie o charakterach nie uznających żadnych zasad. Wskutek tego występuje trwały konflikt między skrajnymi dynamikami a resztą społeczeństwa, którego wynikiem jest kompromis polegający na tym, że statyczna część społeczeństwa godzi się z pewnym złagodzeniem zasad moralnych, a dynamiczna część społeczeństwa rezygnuj z postępowania naruszającego te zasady, granica takiego kompromisu zależy od ilościowego rozkładu dynamizmu członków społeczeństwa (por. rys. 27-1 i 2? .-2). W społeczeństwach o dużej przewadze statyków zasady moralności są ostrzejsze, tj. zawierają się w węższym przedziale dynamizmu, niż w społeczeństwach o małej przewadze statyków, z tego powodu inna uczciwość panują np. u Cyganów niż u Szwedów. A zatem można określić moralność jako szerokość charakteru społeczności. Oczywiście, różne społeczności mogą mieć różne moralności; Inna moralność obowiązuj np. wśród uczniów a inna wśród ich nauczycieli (np. moralność nauczycielska zakazuje uczniom kłamać a moralność uczniowska zakazuje im wydać winowajcę spośród kolegów). Inna moralność obowiązuje w kabarecie a inna w klasztorze, itp. Istnieje też moralność społeczności zawodowych (np. lekarzy(, moralność narodowa (szerokość charakteru narodowego) i moralność ogólna ludzi.

Występowanie przeciw zasadom moralnym przyczynia skrajnym dynamikom wiele przykrości za strony statycznej większości społeczeństwa, to też wygodniej im jest postępować przynajmniej na pozór w zgodzie z moralnością czyli uprawiać ‘hipokryzję”.

Brak zrozumienia dla charakterologicznej natury wszelkiej moralności prowadzi niekiedy do poważnych błędów w polityce socjalnej, jak to się np. dzieje w zwalczaniu prostytucji. Społecznicy zajmujący się tym zagadnieniem wyobrażają sobie, że środkiem do resocjalizacji prostytutek jest zapewnienie im spokojnej, regularnej, pracy. Tymczasem rozwiązanie problemu zależy od dynamizmu charakteru. Tylko prostytutki uprawiają swój proceder z braku środków utrzymania, a więc statyczki można „nawrócić” dając im zatrudnienie. Są jednak równie wykolejone endodynamiczki, które uprawiają prostytucję szukając w niej drogi do kariery, oraz wykolejone egzodynamiczki, które prostytucja pociąga ze względu na awanturniczy tryb życia. Jednym i drugim normalna, cicha praca nie stwarza sytuacji dopasowanej do ich charakterów, to też w odniesieniu do nich takie rozwiązanie chybia celu. Endodynamiczkom trzeba zapewnić zajęcie, w którym mogłyby rządzić, a egzodynamiczkom zajęcie bardzo urozmaicone, np. w jakiejś dziedzinie sztuki.

Bernard Shaw powiedział ironicznie, że do zasad moralności nie stosują się najwyższe i najniższe warstwy społeczeństwa. To twierdzenie jest słuszne o tyle, że skrajni endodynamicy dążąc bez skrupułów do kariery przeważnie osiągają cel i zajmują miejsce w górnej warstwie społeczeństwa, natomiast skrajni egzodynamicy w dążeniu do awanturniczego życia przeważnie wykolejają się spadając do warstwy włóczęgów i lumpów. Nie przeszkadza to jednak, że w najwyższych i najniższych warstwach społeczeństwa znajdują się również statycy przestrzegający zasad moralności, jak również że w średnich warstwach społeczeństwa są skrajni endodynamicy i egzodynamicy, którzy tych zasad nie uznają.

Zakres moralności nie zawsze pokrywa się z zakresem prawa. Gdy zakres moralności jest szerszy — społeczeństwo odczuwa pewne przepisy prawa jako ucisk. Gdy zakres moralności jest węższy, społeczeństwo uważa prawo za zbyt tolerancyjne i narzeka na anarchię.

Po obu wojnach światowych zauważono w różnych krajach objawy rozwydrzenia młodzieży określanej u nas nazwą „bikiniarzy” (nazwa „bikiniarz” ma swoje odpowiedniki w innych krajach, jak np. „teddy boy” w Anglii, „beatnik” w USA, „Halbstarke” w Niemczech). Początkowo sądzono, że zjawisko to jest wynikiem demoralizacji wojennej, ale przeciw temu przemawiał fakt, że wystąpiło ono dopiero w parę lat po wojnie i to również w krajach, które nie brały udziału w wojnie, jak np. Szwecja. Jego istotną przyczyną jest to, że we wszystkich krajach, również w neutralnych wojna spowodowała zaostrzenie rygorów (braki materiałowe, mobilizacja psychiczna społeczeństwa do obrony w czasie zagrożenia itp. czyli zwężenie moralności społecznej w kierunku czystego statyzmu. Dzieci mające w czasie wojny 8 — 10 lat odczuły to jako przykre ograniczenie ich egzodynamizmów nie rozumiejąc jednak jego przyczyn, toteż mając 15 — 17 lat a więc w kilka lat po wojnie, zareagowały nasilonym akcentowaniem egzodynamizmu, atakując ład społeczny na pokaz bez widocznej przyczyny.

O ile zasady moralności nie wywołują żadnych rozterek u statyków (gdyż uznają oni zasady) ani u endodynamików i egzodynamików (gdyż nie uznają oni zasad(, to u endostatyków i egzostatyków sprawa nie jest tak oczywista. W zależności od zakresy moralności obowiązującej w danej społeczności mogą oni przeżywać rozterki między dynamizmem i statyzmem swojego charakteru i w rozterkach takiego rodzaju statyzm stanowi czynnik zwany potocznie „sumieniem”.

Zakończenie

Nowe idee cybernetyki czy choćby ujęcia starych idei, znajdują silny oddźwięk u ogółu intelektualistów, o czym świadczy żywiołowy rozwój i rozpowszechnianie się cybernetyki. Trzeba jednak stwierdzić, że zdarzają się również przypadki niechęci do cybernetyki ze strony niektórych przedstawicieli dziedzin specjalnych. Sądzą oni, ze ogólne traktowanie zjawiska tak charakterystyczne dla cybernetyki nie może dać nic nowego specjalistom zajmującym się szczegółowo zjawiskami z ich specjalności; W związku z tym słyszy się nieraz argument, że znane już zjawiska cybernetycy ponazywali tylko innymi nazwami! na przykład: zdaniem niektórych fizjologów cybernetycy nazwali „sprzężeniem zwrotnym” to. co w fizjologii jest od dawna znane pod nazwą „reaferencji”! Takie postawienie sprawy jest nieporozumieniem w terminologii cybernetycznej nie chodzi inne nazwy zjawisk lecz o wskazanie ogólności zjawisk! Nazywając reaferencję „sprzężeniem zwrotnym” cybernetyka wskazuje, że chodzi o zjawisko występujące nie tylko w fizjologii lecz we wszelkich procesach sterowniczych i wobec tego podlegające pewnym ogólnym prawom, dzięki czemu zdobycze naukowe jednej specjalności można wykorzystywać w innych specjalnościach.

Bardzo możliwe, że i w stosunku do przedstawionej tu teorii będzie wysuwana argumentacja, że np. „tendencje” są znane w psychologii jako „uczucia”, „poziom” jako „inteligencja” itp. Moglibyśmy na to opowiedzieć, że w nazwie „tendencji” tkwi wskazanie na interes organizmów (a nawet wszelkich struktur samodzielnych) a w nazwie „poziom” wskazanie na ilościowe ujmowanie właściwości mogących występować nawet w automatach. Podobnie nazwa „korelacja” może dotyczyć zarówno mózgu ludzkiego jak i najprostszego regulatora technicznego.

Niemniej, gdyby sprawa sprowadzała się tylko do uogólnień znanych skądinąd pojęć, to może nie warto byłoby wprowadzać tylu nowych nazw, jakie czytelnik spotkał w niniejszej książce, a może nawet w ogolę napisać tej książki.

W istocie jednak chodzi o znacznie więcej. Celem naszym było pokazanie, że wśród wielkiej różnorodności przejawów charakteru można wyodrębnić czynniki główne, że te przejawy są wynikiem zjawisk prostych i dających się co do zasady odtwarzać środkami technicznymi, że charakter można ujmować za pomocą parametrów traktowanych jako wielkości fizyczne, a więc ze znaczną ścisłością, że charakter ulega zmianom prawidłowym i dającym się przewidywać, że zachowanie się w danych warunkach jest jednoznacznie umotywowane i zdeterminowane stanem struktury, i wreszcie że możliwa jest obiektywna ocena charakteru bez zamącenia tej oceny względami moralistycznymi.

Jest dość prawdopodobne, że określanie charakteru kilkoma zaledwie parametrami wyda się komuś niedokładne, nie ujmujące wszystkich przejawów charakteru. Byłby to pogląd niewątpliwie słuszny. Jednakże trzeba mieć zawsze na uwadze, że nauka nie określa i nigdy nie zdoła określić wszystkiego: nauka tylko zmniejsza niedokładność naszego poznawania rzeczywistości. Nie oznacza to jednak wcale bezradności nauki, jak skłonni są mawiać ludzie szukający wypełnienia braków wiedzy w religijnym objawieniu. Dokładność, z jaką nauka potrafi już obecnie określać rzeczywistość, jest często aż nadto wystarczająca dla wielu naszych potrzeb. Określając dokładniej profil koła wagonowego łatwo jest stwierdzić, ze jest on krzywą obfitującą w nieregularne wklęsłości i wypukłości, a przecież inżynier projektujący koła wagonowe traktuje ich profil jako idealnie regularny okrąg koła geometrycznego, bo okazuje się to w zupełności wystarczające do tego, żebyśmy mogli jeździć koleją. Dzieje się tak dzięki stwierdzeniu, ze kołowość koła wagonowego jest parametrem głównym czyli o wiele ważniejszym dla potrzeb praktycznych niż odchylenia od idealnej kołowości. Podobnie przypisujemy naszej planecie kształt kulisty i jest to określanie niedokładne ale do wielu celów zupełnie wystarczające, w rasie potrzeby większej dokładności mówimy, że Ziemia jest elipsoidom. Gdy i to nie wystarcza, wówczas bierzemy pod uwagę, że Ziemia jest elipsoidem spłaszczonym, zwiększając coraz bardziej dokładność określania kształtu ziemi moglibyśmy dojść do tak dokładnego opisu, ze uwzględniałby on nawet poszczególne ziarnka piasku na plaży w Nicei. Nie dążymy do tego jednak, ponieważ wymagałoby to ogromnego trudu, który w wyniku dałby nam opis ziemi potwornie skomplikowany bez żadnych praktycznych korzyści. Wadą prostoty jest zubożenie informacji, zaletą zaś ze prostota jest wygodna. Dążąc do prostoty musimy ograniczyć ilość informacji, rezygnując z informacji najmniej użytecznych. Z dwóch następujących informacji: „Ziemia jest kulista” oraz na płazy nicejskiej jest nieparzysta ilość ziaren piasku, zrezygnujemy raczej z drugiej informacji pomimo jej dokładności, a zadowolimy się pierwszą, gdyż- jakkolwiek niezbyt dokładna — jest ona o wiele bardziej istotna dla opisu Ziemi, a więc bardziej użyteczna.

Podobną rolę odgrywa opisywanie charakteru za pomocą jego głównych parametrów. Być może, okaże się dostatecznie użyteczne wyodrębnienie innych jeszcze, bardziej szczegółowych parametrów, ale idąc po tej drodze doszlibyśmy wcześniej czy później do stanu w którym doszukiwanie się jeszcze drobniejszych szczegółów stałoby się praktycznie nie opłacalne. We wszystkich dziedzinach nauk, wolno i trzeba wprowadzać uproszczenia, pod warunkiem, że odróżnia się przy tym sprawy istotne od mniej istotnych.

Pragnęlibyśmy też zapobiec następującemu nieporozumieniu: Użyteczność przedstawionej teorii widzimy w tym, że czytelnik ma jej podstawie będzie mógł lepiej zrozumieć siebie samego, otaczających go ludzi, a przez to udoskonalić swoje postępowanie. Któryś z czytelników mógłby na to odpowiedzieć, ze stanowiąc- zgodnie z tą teorią — strukturę zdeterminowaną nie będzie mógł inaczej postępować, niż to wyniknie z wymagań determinizmu. Ten najzupełniej słuszny pogląd nie stoi jednak w żadnej sprzeczności ze sformułowanym powyżej celem. Sam fakt przeczytania tej książki wprowadził zmiany w korelatorze czytelnika sprawiając, że czytelnik będzie wprawdzie nadał zdeterminowany ale przez zmienione już czynniki. I nie oznacza to bynajmniej, że czytelnik uzna za słuszne wszystko, co tu przeczytał. Zależy to m.in. od poprzedniego stanu jego korelatora i działania jego homeostatu. Pewną rolę odegra w tym także sprawdzalność tej teorii w praktyce, toteż sądząc na podstawie doświadczeń osób, które miały sposobność zapoznać się z nią przed ukazaniem się wydania książkowego, pozwalamy sobie prorokować, że czytelnik nie zdoła się już uwolnić od chęci oceniania rozmaitych osób ze swego otoczenia przynajmniej pod względem dynamizmu ich charakteru.

Być może, znajdą się. też czytelnicy, którym nasze ujęcie człowieka wyda się zimne i „bezduszne” wskutek traktowania go na jednej płaszczyźnie, ze zwierzętami, roślinami i maszynami, nawet w zakresie, który człowiek przywykł przypisywać tylko sobie, a mianowicie w zakresie tzw., potocznie zwanego „życia duchowego”. Jeżeli jednak ci czytelnicy zastanowią się głębiej na tym, co tu napisaliśmy, to nie będą się mogli oprzeć wzruszeniu na myśl, jak wiele może struktura dysponująca mocą wynoszącą zaledwie około setki kilokalorii na godzinę i sterująca się za pomocą kilkunastu miliardów elementów korelacyjnych rozmieszczonych w organie ważącym niewiele ponad kilogram, struktura zwana człowiekiem. I zamiast zajmować się metafizycznymi mirażami „życia pozagrobowego” okażą więcej dbałości o swoje i cudze życie rzeczywiste.

Na zakończenie pragniemy wyrazić życzenie, żeby praca niniejsza choć w małej części przyczyniła się do spełnienia się wypowiedzianych krótko przed śmiercią słów Franklina D. Roosevelta: dzisiaj, by cywilizacja przeżyła, musimy wszyscy studiować wiedzę o wzajemnych stosunkach ludzkich, o zdolności ludów do współżycia i współdziałania w nowym świecie.

Na tym kończy się maszynopis odnaleziony przez Zbyszka Zaniewskiego.
Zeskanował i odcyfrował: Maciej Węgrzyn
Poprawił: Krzysztof Kawalec
Źródło: https://socjocybernetyka.wordpress.com/2012/09/05/marian-mazur-zachowanie/

Reklamy
Współdziałanie i zawłaszczanie.
Dwie filozofie życia

Potrzeba dyskusji światopoglądowej
 
Dzisiejsze zagubienie się człowieka wobec mozaiki sprzecznych ze sobą ideologii wynika z braku dyskusji światopoglądowej, z braku świadomości, że dopiero po określeniu naczelnych wartości, które ma realizować kultura, możliwe będzie odnalezienie się jednostki wobec tych wartości. Wtedy też dopiero jednostka będzie mogła wygenerować własny plan dla wszechświata, ujrzeć siebie w tym planie i nadać własnemu życiu wartość nim uzasadnioną. Bez tego będzie zagubiona, niepewna własnej tożsamości i wartości.
Niemożność nadania wartości swojemu osobistemu życiu jest oczywiście brzemienną w skutki chorobą. Powoduje ona z jednej strony strach przed pustką egzystencji i niepewność wobec niezrozumiałego świata, z drugiej zaś podatność na sprzedawanie się handlarzom doktryn oferującym fałszywe obietnice zapełnienia pustki egzystencjalnej, w zamian za wyrzeczenie się poszukiwań autentycznych wartości mogących zlikwidować chorobę. Wyznaczony powyższymi punktami obszar możliwości człowieka leży całkowicie w obrębie choroby, a skorumpowany cyniczny polityk pozbawiony trosk materialnych oraz zepchnięty na margines społeczny wyznawca Prawdy to w zasadzie jedna i ta sama psychika – zakompleksiona, niepewna siebie, szukająca zabezpieczeń materialnych i duchowych przed nieodłącznym strachem, chora, zdegenerowana natura ludzka.
Nasza niewydolność we wszystkich dziedzinach życia zbiorowego jest dobrze udokumentowana w literaturze, zarówno naukowej jak i w beletrystyce. Powiązanie notorycznego kryzysu materialnego i moralnego z panującymi ideologiami też jest opisane, choć w mniejszym stopniu. Obraz tego zjawiska jest jednak czytelny po zapoznaniu się z pracami choćby Trentowskiego, Brzozowskiego i Stachniuka – twórców piszących w odstępach po pięćdziesiąt lat od siebie. Postulatów o rozpoczęcie dyskusji światopoglądowej jest już znacznie mniej – właściwie są tylko wzmianki na ten temat (Berent, Parandowski, Stachniuk). Natomiast same próby realizacji tego podstawowego (nie tylko dla nas) zadania w naszej humanistyce nie zaistniały. Tu wyprzedza nas nieświadome siebie życie, i obserwujemy coraz to nowe objawy buntu, przeważnie młodego pokolenia wobec zastanej hipokryzji panującej kultury. Wobec skurczenia się świata przez łatwość obiegu informacji mamy też dostępne do analizy podobne zjawiska w innych społeczeństwach.
 
Rodzi się bunt
 
To, co ludziom podpowiada podświadomość (nazywana czasami sumieniem, instynktem czy etyką naturalną) stanowi dość jednoznaczne rozróżnienie wartości. Kiedy jednak dochodzi do artykulacji tych odczuć obiegowymi pojęciami dzisiejszej kultury znika jednoznaczność sądów, a ich interpretacja przez intelekt przybiera różnorodne, często sprzeczne z sobą postacie.
Zjawisko to jest nieuniknione. Brak narzędzi do analizy światopoglądu nie daje możliwości zakwestionowania podstaw kultury, bez czego nie da się wyjść z błędnego koła, w którym jedne konsekwencje choroby kultury będą przyjmowane jako przyczyny innych. Założenia na których zbudowany jest gmach kultury są z jego wnętrza niewidoczne, a więc niedyskutowalne. Stąd bezradność zarówno człowieka próbującego buntować się przeciw otaczającej go patologii jak i intelektualistów próbujących znaleźć błędy w sposobach realizacji przez naszą cywilizację szczytnych – jak im się zdaje – wartości i celów.
 

Nie ma błędu

 

Dopiero spojrzenie na kulturę, jako prawidłową konsekwencję światopoglądu, na którym się opiera, przerywa jałowe poszukiwanie nieistniejących błędów realizacji i równie nieistniejących programów uzdrowienia kultury. Intelektualnie zabieg taki jest bardzo prosty i potrafi to robić każde dziecko reagujące na każde następne wyjaśnienie kolejnym pytaniem – dlaczego? Niestety zdobycie się na taką dziecięcą odwagę przez środowiska opiniotwórcze jest trudne. Zabobon (religijny czy naukowy), politically correct czy inne eufemistycznie maskowane zapory dla umysłu i artykulacji jego dokonań wciąż są skuteczne.

 

Obszary buntu

 

eli przyjrzymy się powstałym na przestrzeni dziejów projektom różnych Utopii czy współczesnym ruchom kontestacyjnym to przy ich różnorodności pomysłów na szczęście (co jest funkcją zastanej cywilizacji i temperamentu twórców) wspólny jest obszar buntu. Wszystkie one wyrastają z niezgody na toksyczne środowisko psychiczne, jakie organizuje społeczeństwu panująca kultura oraz nieuwzględnianie w realizacji cywilizacji potrzeb biologicznych społeczeństwa i możliwości środowiska przyrodniczego. Oczywiście, ten bunt jest jedyną wartością utopistów, gdyż ich pomysły mieszczą się w zamkniętym kręgu poszukiwania błędu wewnątrz zbioru konsekwencji tej samej przyczyny.
Naiwne (matematycznie poprawne) wyliczenia Kropotkina dotyczące technicznych możliwości wyżywienia społeczeństwa Francji nikogo nie interesowały, gdyż akurat cywilizacja francuska optymalizowała całkiem inną funkcję, a Kropotkin wierząc za Chrystusem, że człowiek jest z natury dobry, a za Kartezjuszem, że kieruje się intelektem, uważał, że wystarczy przekonać ludzi do swojej idei (i obliczeń) i wdrożyć ją, a nastanie raj. Niestety materializm dziejowy istnieje jedynie na papierze, ale o tym nie wiedział ani Kropotkin, ani Marks. Nie spodziewał się tego również Kartezjusz. Utopia powinna pozostać jedynie jako utwór literacki More’a.
Celowo w jednej myśli powołuję przedstawicieli różnych epok, aby ukazać ich bliskość zarówno w obszarach buntu jak i w akceptowaniu wartości będących przyczyną zła przeciwko któremu się buntują.
Podobną niekonsekwencję wykazują współczesne ruchy kontestacyjne jak zieloni, neofaszyści, socjaliści, hippisi, czy kościoły różnych orientacji religijnych.
Współczesny ruch ekologiczny jest może najbardziej świadomą formą oporu przeciwko dominującej dziś (a w polityce wszechwładnej) mentalności zawłaszczania i jednocześnie terenem dojrzewania mentalności współdziałania. Brak mu jednak refleksji, że aby osiągnąć sukces nie wystarczy skupiać się na krytyce fatalnych skutków, jakie niesie dominująca dziś formacja kulturowa. Przede wszystkim trzeba dotrzeć do przyczyn tkwiących głęboko w systemie wartości, tam dokonać zmian i dopiero wówczas możliwe będzie wyprowadzenie założeń nowej kultury, nie produkującej patologii z którą trzeba walczyć.
Proponowany tu sposób rewizji podstaw światopoglądowych pokazuje, że nie wszystko trzeba wymyślać od zera. Są w doświadczeniach człowieka dokonania na których można się oprzeć i zawierają one wycinkowe odkrycia różnych współczesnych ruchów kontestacyjnych.

 

Punkt wyjścia

 

Jako że kształt kultury jest funkcją założeń światopoglądowych funkcjonujących w danej społeczności, a wszystkie inne czynniki mają znaczenie drugorzędne, nieodzownym będzie odszukanie tych założeń. W związku z tym, że aparat intelektualny angażowany w takim przedsięwzięciu jest już produktem tej kultury i jest obciążony jej założeniami, należy równocześnie kontrolować ten aparat. Wymóg ten powoduje, że musimy cofać się w historii do czasów powstawania zarówno światopoglądów jak i aparatu ich werbalizacji i ekspresji (artykulacji). Jest to zarazem okres krystalizowania się samoświadomości człowieka, zapoznawania się z podstawowymi prawami przyrody i organizowania sposobów utrzymania się biologicznego w ekosystemie oraz budowania relacji społecznych.
Zadanie dotarcia do źródeł nie jest jednak tak trudne, jakby mogło się początkowo wydawać. Zachował się bogaty zestaw mitów obrazujących początki tych procesów, zachowały się konstrukcje naturalnych języków powstających równocześnie ze świadomością ludów, gdzie są zawarte podstawowe elementy stosunku człowieka do siebie, świata i swojego w nim miejsca. Zachowały się wreszcie przekazy historyczne i archeologiczne, gdyż ostateczne krystalizowanie się podstawowych światopoglądów nastąpiło w starych kulturach śródziemnomorskich około VI w. p.n.e. a wiele ludów przetrwało do czasów nieomal współczesnych z pierwotnymi wersjami świadomości siebie i świata.
Prześledzenie procesu rodzenia się świadomości człowieka oraz jej historii ukażę w następnym artykule „Historia świadomości”. Dziś przedstawię rzecz ważniejszą: wynik tego procesu – dwie postawy wobec życia – oglądany przez pryzmat współczesnej metodologii oraz narzędzia do analizy tych postaw i warunkujących je światopoglądów.

 

Miejsce człowieka w świecie

 

Świat dąży w kierunku wzrostu świadomości. Na mocy nieznanych jeszcze sił rządzących przyrodą tworzą się struktury o entropii niższej niż materiał wejściowy. Siły te długo nie były obserwowane, jednak człowiek domyślał się ich istnienia i wiedziony poszukiwaniem sensu, lub odkrywaniem mechanizmu świata, tworzył sobie wyobrażenia na ich temat.

Siły te, działając jako własności tworzywa, wygenerowały bogactwo form materii, jej organizacji wewnętrznej, rozmieszczenia w świecie, doprowadziły do rozwoju jej w formy o tak bogatej strukturze (atomy, galaktyki), że stało się możliwe, a więc na podstawie praw chaosu nieuchronnie musiało zaistnieć, takie zjawisko jak życie biologiczne.
Skomplikowana struktura życia biologicznego umożliwiła mu funkcjonowanie jako układ adaptacyjny, a możliwości ewolucyjne i samoorganizacyjne umożliwiły uzyskanie dodatkowego narzędzia, świadomości, której nośnikiem jest umysł ludzki, mogący włączyć się w dalszy rozwój jako podmiot świata.
W początkach historii człowieka jego umysł realizował zadanie przetrwania nośnika świadomości, przetrwania człowieka, jako gatunku. Ten etap człowiek przebył pomyślnie i zaczął funkcjonować jako świadomość świata, napędzana tą samą siłą, która doprowadziła do powstania materii, życia i umysłu. Objawiała się ona jako wola obecna w podświadomości – instynkt samozachowawczy, odczytywany jako sumienie, a narzędziami były ręce i intelekt. Człowiekowi działającemu jako świadomość świata podświadomość podpowiadała hierarchię ważności spraw, którą odczuwał jako swoje własne potrzeby. Zaspokajając je realizował proces wzrostu świadomości świata. Realizując instynktowną wolę, poznawał siebie i świat, tworzył fizyczne i umysłowe narzędzia do dalszych działań. Wówczas pomyślna realizacja tego celu napawała go dumą.
Gdzieś na etapie niepisanej jeszcze historii, ale już wówczas, kiedy siła i możliwości człowieka przekroczyły barierę niepewności jego egzystencji, wyłonił się problem: co dalej, na co poświęcić wyłaniający się nadmiar swojej mocy i możliwości. Niewiedza, że człowiek jest świadomością świata i powinien wyznaczyć kierunek dalszego jej wzrostu wyrwała człowieka z wielkiego kosmicznego procesu, odebrała poczucie wartości własnego życia i spowodowała dezintegrację osobowości. Ujrzał siebie jako fakt biologiczny i niezrozumiałą mieszankę emocji i intelektu. Jego biologia, podświadomość i intelekt, niezwiązane już w sprawny mechanizm wzrostu świadomości świata, działając w rozłączeniu zaczęły na własną rękę podejmować próby zagospodarowania ciągle zwiększającego się potencjału materialnego i dorobku intelektualnego powstającej cywilizacji. Zaczęło się zawłaszczanie. Zawłaszczanie dorobku. Zawłaszczanie przyrody. Zawłaszczanie woli.
Zawłaszczanie przyrody to psychiczne wyodrębnienie się z niej, i, jako konsekwencja tego, rabunkowe lub bezmyślne jej niszczenie. Zawłaszczanie woli (obecnej tak w zawłaszczającym jak i w innych ludziach) to przekierowywanie jej ze służenia procesowi wzrostu świadomości świata na usługi jego narzędzia – struktury biopsychicznej ludzi, to jednocześnie instytucje władzy (zawłaszczania ludzi) jak państwo, rodzina. Zawłaszczanie dorobku to wykorzystywanie wytworzonych narzędzi materialnych i intelektualnych dla osłabiania tego procesu lub nieefektywność w ich użyciu przez dysponentów.
Brak świadomości, powodował przyjmowanie kierunków działań na ślepo i powodował marnowanie większości sił i środków będących w dyspozycji ludzi. Napięcia wywoływane działaniami niezgodnymi z sumieniem przerywały marsz w złym kierunku, i na gruzach zniszczonych rozwiązań umożliwiały poszukiwanie czegoś nowego. Stosowany przez przyrodę rozrzutny mechanizm rozwoju metodą prób i błędów stał się też narzędziem człowieka. Upadki wielkich cywilizacji były nieuchronne, gdyż obecność błędu powodowała degenerację kultury tym szybszą im wydajniejsza była jej sprawność w realizacji swojego błędnego przesłania, im sprawniejsze stawało się zawłaszczanie.

 

Początki świadomości

 

Przetrwanie człowieka w zwierzęcej jeszcze świadomości było trudne, jako że jego forma biologiczna była gorzej przystosowana do zmiennych warunków klimatycznych, a także był słabiej od innych zwierząt wyekwipowany w ułatwiające przetrwanie wyposażenie do walki i siłę fizyczną.
Niedobory te powoli zaczęło rekompensować poznawanie siebie i świata. Umysł tworzył coraz większą bazę wiedzy o warunkach otoczenia i możliwościach dostępnych reakcji na nadchodzące zdarzenia. Przewidywanie skutków działań zaczynało być daleko precyzyjniejsze i bardziej dalekosiężne niż u innych zwierząt i ta właściwość umysłu dała człowiekowi zaczątki bezpieczeństwa wobec przyrody.
Świadomość, że w danej sytuacji można zachować się różnie była równoznaczna z odkryciem woli jako instrumentu wyboru z różnych możliwości na podstawie kryterium oczekiwanego skutku. Pożądane skutki nadchodzących działań podpowiadał instynkt, a intelekt dobierał działania mające do nich doprowadzić. Mając tę świadomość człowiek stał się takim jakiego go znamy już z początków okresu pisanej historii.
W międzyczasie jeszcze sformalizuje swój język (a raczej języki), wykształci też aparat pojęciowy odzwierciedlający model świata, związany ze sposobem życia, realizacji potrzeb, charakterem obcowania z przyrodą i innymi ludźmi. Etap ten zakończony został osiągnięciem warunków bezpieczeństwa zapewniających trwanie gatunku, zharmonizowaniem wewnętrznego odczucia siebie i świata z intelektualnym jego opisem i cywilizacją na etapie pierwotnego rolnictwa. Stare podania sumeryjskie nazywały te osiągnięcia powstaniem człowieka ze zwierzęcia i chyba miały rację. Jako moment przełomowy notują one fakt wykopania pierwszego rowu nawadniającego pole pod przyszłą uprawę, fakt dostosowania środowiska do swoich potrzeb. Wola człowieka jako podmiot świata. Kultura sumeryjska to już wiedziała – teraz musimy odkrywać to po raz drugi.

 

Człowiek w kulturze zawłaszczania

 

Nieznane budzi niepokój. Nieznana przyszłość może być powodem twórczego niepokoju, który obliguje do wytyczenia celów działań, mających przyszłość tę oswoić. Wpleciona w plan realizacji celów staje się nie tylko poznana, ale jeszcze jest elementem tworzącym osobowość – włączona jest w obręb tego, co człowiek nazywa sobą, co odczuwa jako swoje ja, swoją kulturę. Ta przyszłość, wszystkie elementy, które mają ją stworzyć, zostaje włączona w obręb świata objęty świadomością.
Kiedy jednak człowiek nie staje na wysokości zadania i nie potrafi wytyczyć celów angażujących jego potencjał twórczy i cały dotychczasowy dorobek, przyszłość staje się czymś w stosunku do czego ma poczucie winy, poczucie niespełniania swojej roli w świecie, poczucie niespełnienia siebie. Następuje postój w drodze życiowej. Niczemu nie służący wypracowany dotychczas materialny i intelektualny aparat twórczy rodzi poczucie, że to wszystko, zamiast czemuś służyć marnuje się bezużytecznie. Powoduje to taki stres, że człowiek, nie mając porywających celów, gorączkowo szuka choćby jakichś ich atrap. Te, absorbując część przynajmniej możliwości, złagodzą nieprzyjemne uczucie braku zaangażowania nadającego wartość jego życiu.
Bez obecności programu dla wszechświata, w którym człowiek ma szczytną funkcję jego realizatora i który podporządkowuje temu programowi wszystkie siły i środki, osobowość dezintegruje się. Będące w zasięgu możliwości, nieujęte w program, tracą łączność – postrzegane są jako elementy odrębne, często opozycyjne względem siebie. Człowiek zauważa, że jego biologia, intelekt i wola rozchodzą się w swoich własnych teraz dążeniach i jedno chciałoby dwóm pozostałym narzucić własny punkt widzenia. To co człowiek nagromadził wokół siebie widziane jest teraz jako zbiór niepowiązanych ze sobą spraw i rzeczy – przeważnie niepotrzebnych w świecie zdezintegrowanej jednostki. Niewielką ilość tego mogą zawłaszczyć elementy rozbitej osobowości, a reszta staje się dowodem, że dokonana została prymitywizacja człowieka i budowanego przez niego świata.
Chora osobowość broni się przed tym niekorzystnym obrazem siebie przez próby unieważnienia tego wszystkiego, co stanowi nadmiar w stosunku do potrzeb prymitywizowanej jednostki. Powoduje to nihilistyczny stosunek do otaczającej rzeczywistości i wewnętrzne łamanie podświadomości nie chcącej zgodzić się na dokonane unieważnienie świata. Człowiek zafundował sobie wewnętrzne rozbicie i dozwolił elementom swojej osobowości na wzajemną walkę i wyniszczanie się.
Do końca oszukać podświadomości się nie da i pomimo udanych prób podporządkowania swojego świata impulsom rozbitej osobowości – atrapom autentycznych twórczych celów, stale jest obecny brak poczucia własnej wartości. Niepewność egzystencji powodowana tym strachem stanie się powodem przyjęcia polityki zawłaszczania otaczającej rzeczywistości (w tym woli innych ludzi) po to, aby uniemożliwić proces sprawiedliwego ustalenia się życia tej jednostki na odpowiednio niskim poziomie odpowiadającym zresztą niskiej samoocenie.
Ból egzystencjalny – chora świadomość zagubienia w świecie, strach przed niepewnością jutra – domaga się uśmierzenia. Wszystko przed tą potrzebą kapituluje, także umysł, który nie widzi już świata inaczej jak poprzez tę niepewność chorej jednostki. Widzi ona siebie jako coś odrębnego od reszty świata, jako coś innego rodzaju. Reszta świata jest czymś obcym, czymś w opozycji do niej. Człowiek nieświadomie wymyślił personalizm. Zauważył też, że wokół niego jest więcej takich jak on odrębnych jednostek, każda w opozycji do świata. Tak narodziła się solidarność na płaszczyźnie idei personalizmu, solidarność tylko względem tej idei, przy wszelkich konsekwencjach obcości względem siebie we wzajemnych stosunkach. Człowiek zaczął myśleć kategoriami jednostki, której wrogiem jest cały świat. Zagospodarowująca nadwyżki możliwości człowieka inteligencja wytworzyła zjawisko nadkonsumpcji i hedonizmu. Starając się podporządkować tym ideologiom cały świat nieuchronnym stał się nihilizm, by za jego pomocą unieważnić wszystko, co jest im zbędne, co przypominało o tym, że konsumpcja i zabawa to tylko drobny fragment życia. Istniejąca nadal podświadomość przypominała człowiekowi o tym, że jest w niej wola świata, a instynkt samozachowawczy – sumienie, że postępowanie winno podlegać jakimś ograniczeniom. Chwilowo brak było dla nich zajęcia. Zagospodarowaniem tych odczuć będzie świat religii i moralności wymyślany tak, by odpowiadał okrojonemu do jednostki biologicznej, często wrogiemu światu człowiekowi. Sposób w jaki to zagospodarował, zależał od jego trybu życia i sposobu zaspokajania podstawowych potrzeb życiowych. Tak powstały religie utrwalające błąd w kulturze i dzięki temu powodujące, że dalszy rozwój okupiony był niezliczonymi klęskami, zahamowaniami, i ofiarami. Rozwój trwał jednak nadal, gdyż na mocy praw ewolucji propagacja błędu powoduje zniszczenie błędnej opcji dając pole do nowych poszukiwań tam, gdzie ten błąd był mniejszy.
Personalistyczna odpowiedź na niepokój egzystencjalny nie jest jednak w stanie usunąć bólu – konsekwencji rozbicia osobowości. Atrapa jako cel jest nieskutecznym lekarstwem, więcej nawet – pogłębia chorobę i powoduje chęć zastosowania tego leku w większej dawce. W ten sposób, dzięki dodatniemu sprzężeniu zwrotnemu nakręca się spirala nieufności do siebie i świata i odpowiedź na nią – spirala zawłaszczania przyrody, własnej i cudzej woli, dorobku kultury po to tylko, aby w obliczu bólu egzystencjalnego dać złudzenie zabezpieczania przed wrogim światem.

 

Rolnik i koczownik

 

Początki świadomości człowieka i droga, którą ją uzyskiwał przetrwały w najstarszych mitach. Opisują one jak to człowiek, odkrył, że ma wolę i intelekt, i jak zaczął z nich korzystać – wpierw nieporadnie, a w miarę zdobywania doświadczenia i wiedzy o przyrodzie, sobie i właściwościach swojego umysłu, coraz to lepiej. Mity zauważają też pierwsze, znamienne w skutki porażki umysłu, który logizując świat wynalazł oprócz konstruktywnych modeli rzeczywistości idee prowadzące do zatrzymywania rozwoju świadomości, a nawet wyposażania ją w treści prowadzące do destrukcji już dokonanych osiągnięć.
Mity ukazują, że źródłem błędnych kierunków rozwoju cywilizacji i kultury było zawłaszczanie.
Z zawłaszczania przyrody wyrosła mentalność koczownika, który nieomal natychmiast sięgnął też do zawłaszczania dorobku kultury i to czym zawładnął przekształcał w środki dowartościowania się. Wobec braku programu dla świata, nie tworzył kultury i odczuwał brak poczucia wartości siebie.
Późniejsze opanowanie władzy w świecie przez nosicieli mentalności koczowniczej spowodowało, że zawłaszczanie stało się podstawą funkcjonowania życia zbiorowego ludzkości.
Zawłaszczanie woli stało się podstawą błędów życia prywatnego ludzi. Początkowo dotyczyło to tylko koczowników i ich nierzadko niewolniczych form życia rodzinnego. Ludy agrarne, które nie wykształciły mentalności zawłaszczania w stosunku do przyrody i dorobku kultury, nie dążył też do zawłaszczania woli najbliższych współplemieńców, wykształciły instytucje życia prywatnego, w tym rodziny oparte na szacunku, zaufaniu i dostosowaniu form życia rodzinnego do wymogów efektywności rozwijanej kultury. Jednak wraz z opanowaniem władzy politycznej przez koczowników upadały obyczaje rodzinne wykształcone przez mentalność agrarną i zawłaszczanie najbliższych, a właściwie nieustanne zmagania o dominację w rodzinie, opanowały całą ludzkość.
Koczowniczy model rodziny, przyjęty dziś w prawie całym świecie prowadzi do zawłaszczania psychiki dzieci przez rodziców. To okalecza nowe pokolenia brakiem zaufania do siebie, a tym samym czyni je niezdolnymi do pełnienia podmiotowej roli wobec świata i siebie. U ludów agrarnych spowodowało to zahamowanie rozwoju i uwiąd wszelkich instytucji życia zbiorowego. U koczowników natomiast, zwiększyło nieufność wobec siebie i zaostrzyło drapieżność wyścigu szczurów.
Wobec funkcjonowania tych błędnych idei sprawność kulturotwórcza człowieka, zapoczątkowana uprawą ziemi – stąd kojarzona z mentalnością rolnika, była niska. Momenty, kiedy mentalność ta stawała się dominantą jakiejś społeczności były w historii nieliczne, ale im zawdzięczamy prawie wszystko to, co osiągnęliśmy.
Te błędy osiągnęły dziś etap całkowitego podporządkowania sobie kultury i zatrzymały rozwój – przy czym zatrzymanie oznacza nieustanny konflikt ludzi zarówno w życiu zbiorowym jak i prywatnym.
 

Mentalność rolnika

 

Historię cywilizacji możemy rozpatrywać od momentu, kiedy pierwotny sposób życia ludzi oparty na przystosowywaniu się do otaczającej przyrody przeszedł w dwa diametralnie różne nastawienia: współpracującego z przyrodą rolnika i zawłaszczającego ją koczownika.
Rolnik znalazł się w korzystniejszej sytuacji psychicznej. Współpraca z przyrodą była i gwarantem jego powodzenia w zabezpieczeniu warunków bytu i czynnikiem kształtującym światopogląd, w którym nie tylko czuł, że jest elementem przyrody ale też, że jest za nią odpowiedzialny. Im więcej musiał, dla swojego powodzenia, w tę przyrodę ingerować, tym bardziej rozumiał jej funkcjonowanie, tym bardziej stawał się jej podmiotem, i tym bardziej czuł, że ingerencja w naturalny porządek przyrody jest sprawą bardzo ryzykowną i musi być czyniona z dużą rozwagą i odpowiedzialnością. Znajduje to odzwierciedlenie w duchowości ludów agrarnych, która zawierała zawsze elementy świętości przyrody i integralności jej jako systemu zawierającego w sobie również działalność cywilizacyjną człowieka. Człowiek jest wpleciony w przyrodnicze cykle życia, jego duchowość jest podobna do duchowości zwierząt a nawet roślin i wielu elementów przyrody nieożywionej. Wyróżnia go natomiast wiedza. Wiedza jaką zdobywał o przyrodzie dawała mu prawo czucia się jej gospodarzem, ale dawała też do zrozumienia, że tylko kumulowanie efektów wieloletnich doświadczeń i wieloletniej pracy pozwala na podejmowanie odpowiedzialnych działań i umożliwia uzyskanie zamierzonych efektów.
Jako konsekwencje intelektualną takiej duchowości wszystkie ludy agrarne wytworzyły, jako swój światopogląd, jakąś formę panteizmu. W dzisiejszym rozumieniu było to coś znacznie bliższego teorii kultury niż religii. Kultura, czyli uprawa dotyczyła zresztą szerszych aspektów życia niż rolnictwo, ale zasadniczy rys mentalności kulturotwórczej został przeniesiony z rolnictwa na inne dziedziny życia, i widzieliśmy w tych kulturach uprawianie różnych sztuk, rzemiosł.

 

Mentalność koczownika

 

Wędrujący ze swoimi stadami w poszukiwaniu pastwisk koczownik znalazł się w sytuacji psychicznie niekorzystnej. Wstępował na nowy teren jako intruz, eksploatował gotowe dobra przygotowane przez przyrodę i odchodził, zostawiając za sobą zdewastowany teren. Uczucia które towarzyszyły takiemu stylowi życia nie mogły być budujące, a odczucie jedności z przyrodą nie mogło się pojawić. Pogłębiał się natomiast niepokój o jutro zależne od znalezienia kolejnego terenu do eksploatacji, niepokój o swój status, który nadwyrężony był opozycyjną postawą do reszty świata. Bo oprócz eksploatowanej przyrody obce mu były także konkurencyjne hordy i ich stada. Ta opozycyjność miała bardzo konkretny wymiar. Z konkurencyjną hordą trzeba było walczyć; przepędzić, aby uzyskać pastwisko. Można było walkę przegrać i zginąć, albo uciec bez stada i dobytku. Można było też zdobyć stado wroga. Ciągła wojna lub jej potencjalna możliwość zorganizowały społeczność hordy w strukturę efektywną w walce. Wyłanianie najlepiej walczących i podporządkowanie się im reszty społeczności było zadaniem na tyle ważnym, że wytworzyło hierarchiczną strukturę społeczności, w której, ze względu na powodzenie całej hordy, ludzie dobrowolnie zrzekli się swej autonomii na rzecz herszta. On w zamian za rezygnację z własnej podmiotowości i gotowość do posłuchu nawet w obliczu śmierci gwarantował przetrwanie społeczności i prawo do eksploatacji reszty świata, tj. przyrody i pobitej konkurencji.
Konsekwencją tak ukształtowanego ducha koczownika było przyjęcie abstrakcyjnej – arbitralnie przyjętej hierarchii jako prawa organizującego cały świat. W ramach tej większej hierarchii uzasadnieniem pozycji herszta był abstrakcyjny nadherszt – Bóg, który tak samo apodyktycznie włada światem i udziela koncesji na władzę jak herszt w hordzie. Wykreowane w ten sposób religie z osobowym bogiem stały się ostoją i rozsadnikiem mentalności koczowniczej w późniejszych czasach, kiedy wędrowanie ze stadami ustąpiło miejsca innym zajęciom. Pielęgnowana przez nie mentalność zawłaszczania, była anachronizmem już wtedy, gdy pojawiły się pierwsze wysokocywilizowane ośrodki kultury agrarnej, jak Sumer, Egipt, Kreta, niestety dotrwała do dziś, w międzyczasie niszcząc kolejne próby odradzania się kultur.
Koczownictwo mentalnie polega na braku refleksji nad prawami rozwoju świata i uznaniu człowieka uprawnionym do rabunkowej eksploatacji przyrody i zawłaszczaniu uzyskanego już dorobku kultury dla potrzeb dalszego sprawniejszego pasożytnictwa w przyrodzie i społeczności.
Ideologia koczownicza powoływała na swój użytek zespół mających ją uzasadniać symboli, w którego centrum był zawsze mistyczny suweren, nadawca i gwarant ideologii.
Efektem funkcjonowania koczownictwa była niezmiernie niska wydajność kulturowa człowieka i okresowe lokalne zapaści cywilizacyjne w momentach, kiedy koczownikowi udawało się zrealizować gdzieś społeczność opartą jedynie na jego ideologii. Na poziomie wiedzy potocznej koczownictwo zostało rozpoznane już w momencie jego powstania – świadczy o tym mit o Kainie i Ablu, jednak brak było narzędzi intelektualnych do rozpoznania zjawiska na tyle głęboko, by można było zrozumieć jego źródła i żywotność, a tym samym podjąć trud jego wyeliminowania. Możliwości te dała dopiero filozofia kulturalistyczna dwudziestego wieku.
 

Kumulacja błędów

 

Błędy były po obu stronach. Kultury agrarne zamykały się w swoich enklawach, nie mając szerszego planu cywilizacyjnego. Po osiągnięciu bezpieczeństwa i dobrobytu miały nadmiary energii, która nie zagospodarowana kulturowo, zaczęła służyć substytutom działań kulturotwórczych i następowała stagnacja. Nie było też programu dla początkowo słabych i biednych wędrownych hord. Te zaś w sporadycznych kontaktach z kulturą przyswajały sobie jej zdobycze i rewanżowały się podbojem. Tym sposobem mentalność koczownicza dostawała duży zastrzyk sił, których sama nie byłaby w stanie wypracować. Koczownicze państwo mogło pokusić się wówczas na eliminowanie konkurujących hierarchii i zawłaszczanie innych ośrodków kultury. Wzmocnione podbojami i zawłaszczaniem szybciej doprowadzały swoje postulaty zawłaszczania do maksymalnego poziomu, który bywał równoznaczny z jej wewnętrzną niewydolnością i rozpadem stworzonej przez nią cywilizacji. Wówczas, na gruzach odbudowywała się nowa kultura i stawała się łakomym kąskiem dla następnych zdobywców z mentalnością koczowniczą.
Kilka tysięcy lat historii cywilizacji wypełnione jest wzrastaniem kultur i ich upadkami powodowanymi dopuszczeniem do stagnacji, wojnami koczowników i podbijaniem przez nich spetryfikowanych kultur rolniczych. W międzyczasie następowała zmiana obszarów kultury, które podlegały rozwojowi i ew. zawłaszczaniu. Następowały też zmiany granic domen myślenia agrarnego i koczowniczego z widocznych, geograficznych u zarania cywilizacji do formalno-prawnych i psychicznych dziś.
Problem pozostał.

 

Perspektywy przełomu kulturowego

 

Kryzys dotychczasowej kultury jest typowy. Maksymalne zawłaszczanie, minimalna efektywność. Mamy jednak większą szansę na to, że na gruzach tego co zastaliśmy będziemy budować już coś zdrowego. Znamy błąd poprzedników. Możemy go wyeliminować. Już coś się dzieje na tej drodze.
Osiągnięcia cywilizacyjne, okupione zagładami zawierających błąd kultur są jednak na tyle duże, że możliwe jest dziś sprowadzenie ludzi na drogę rozwoju bez załamań, przy wyeliminowaniu głównych problemów z jakimi boryka się nasza kultura. Jest to do osiągnięcia tylko za pomocą zmian w świadomości, za pomocą uświadomienia sobie przez ludzi miejsca i roli człowieka w świecie.
Dzisiejszy świat dobrnął do stanu, który nie ma szans na stabilność. Koczownik ma siłę i władzę, ale aby mógł dalej przeżyć potrzebuje nowych terenów, nowych obszarów do zawłaszczania. Biorąc pod uwagę poziom cywilizacyjny współczesnego koczownika (USA i Europa zachodnia), nie ma on szans na konieczną mu do życia ekspansję – świat na to zbyt mały. Dodatkowo natrafia na opór ludów agrarnych (Słowianie, Celtowie, Chińczycy), które zaczynają kosztem bolesnych lekcji rozumieć, do czego prowadzi tolerowanie zarówno poczynań koczownika jak i obecności jego mentalności i jego prawa we własnym życiu zbiorowym. Kiedy koczownik nie będzie mógł ekspandować na zewnątrz, to, prawem wyścigu szczurów, będzie spychał do obszaru zawłaszczanego świata coraz większe rzesze swoich własnych społeczeństw i coraz większe obszary kultury we własnych krajach. W nich natomiast rodzą się nieświadome siebie nurty agrarne jak: ekologizm, różne odmiany New Age, odchodzenie od koczowniczej religii chrześcijańskiej, odmowa uczestnictwa w wyścigu szczurów.
W konsekwencji braku możliwości ekspansji, koczownik albo pożre sam siebie, albo wygeneruje u siebie silny opór wewnątrz własnych społeczeństw, gdzie tendencje do agraryzacji mentalności pojawiają się i rosną w siłę. Tak upadały wszystkie znane z historii imperia koczownicze.
Zanim to jednak nastąpi może dojść do totalnych wojen między pozostałymi na arenie koczownikami, tak, aby pozostał tylko jeden – niezagrożony. Takie aspiracje ma teraz USA. Może też dochodzić do prób zniewalania przez istniejących jeszcze koczowników resztek świata nie do końca podległego koczowniczej hierarchii. To zachodzi teraz w Europie środkowej, gdzie za pomocą wymuszania, otumaniania czy agresji zbrojnej ustanawia się jako obowiązujące koczownicze prawo zawłaszczania i włącza je w koczowniczy świat. Wobec jednak toczącego się już procesu pożerania przez hierarchię koczownika własnych społeczeństw, te nowo wchłonięte obszary od razu stanowią ośrodki oporu i od nich opór rozszerza się na społeczeństwa tradycyjnie koczownicze.
Aby powstrzymać te procesy oporu koczownik zwiększa ucisk, a energię na to czerpie z szybszego pożerania własnych zasobów. W tym zwiększającym się napięciu może dochodzić do lokalnych przeciążeń psychicznych ludzi i w zależności od ich pozycji w społeczeństwie owocować to będzie wojnami, aktami terroru, chorobami psychicznymi czy ogólnie zezwierzęceniem kontaktów międzyludzkich.
Niezależnie jednak od czasu i liczby konfliktów i wojen rezultat tych zmagań może być tylko jeden. Przysłowiowy Kain musi zabić Abla, aby kultura mogła przejść na wyższy etap. Przeciwko koczownikowi jest dziś wysoki poziom cywilizacyjny, zmuszający go do zawłaszczania większych obszarów i zwiększający się na nich opór. Abel nie może zabić Kaina, gdyż straci obszar zawłaszczania, a Kain coraz bardziej ufny swej Świadomości agrarnej coraz śmielej będzie podnosił rękę na Abla wyłączając kolejne pastwisko zasilające koczownika.
Ważne jest jednak, jak długie będą te ostatnie zmagania, i jakie będą ich koszty. Ostatnia faza będzie toczyć się w najwyższym napięciu i przy rzuceniu na szalę przez ostatniego koczownika wszystkich, zgromadzonych dzięki podporządkowaniu całych resztek koczownictwa w jedną hierarchię, sił i środków. Miejmy nadzieję, że siły kultury będą wówczas na tyle duże, by ta faza walki była krótka, a koszty minimalne.
Kultura pozbawiona obciążenia koczownikiem będzie jednak musiała dbać o to, by mieć stale program rozwoju angażujący wszystkie jej potencjalne siły, gdyż jego brak może spowodować alienację społeczeństw i odtworzyć mentalność zawłaszczania.
To już jednak zadanie dla nowego pokolenia, które będzie wchodzić w życie z otrzymaną od nas artykulacją pełnej świadomości kulturowej, zapoczątkowanej doświadczeniem uprawy ziemi a dziś potrafiącą poddać uprawie wszystkie obszary swojej kultury z uprawą człowieczeństwa włącznie.

 

Zdzisław Słowiński
Pierwodruk ZB nr 6(164)/2001, sierpień 2001
Źródło: http://prawia.org/artykuly/wspoldzialanie_i_zawlaszczanie.html

Fragment książki Erazm Majewskiego „Teorya człowieka i cywilizacyi”

 

Podobnie, jak nie dostrzegano, że ludzkie narzędzia sztuczne nie są dziełem, a więc i narzędziem człowieka jako jednostki izolowanej, jak nie dostrzegano, że władze umysłowe osobnika ludzkiego nie mogą być prostem rozwinięciem się władzy umysłowej nieczłowieka (Praecursor hominis) a więc nie mogą być własnością, ani narzędziem człowieka samego, tak samo nie orjentujemy się jeszcze w mnóstwie innych zjawisk świata ludzkiego i wyjaśniamy je najsprzeczniej, nie umiejąc nawet odnaleźć kryteryów, któreby rozsądziły ostatecznie: które z wyjaśnień najbardziej zbliżone jest do prawdy.
Do takich zjawisk rozmaicie definiowanych a więc ostatecznie niezdefiniowanych, należy wola ludzka.
Wygłaszano o niej najsprzeczniejsze sądy, była ona przedmiotem niezliczonych traktatów, przeważnie filozoficznych, albowiem zdawała się należeć do dziedziny obcej naukom przyrodniczym, a chociaż w nowszych czasach psychologia „doświadczalna” zajęła się wolą, jako zjawiskiem realnem w przyrodzie, nie zdołano jeszcze wyznaczyć jej miejsca właściwego w szeregu zjawisk świata, nie rozpoznano, skąd płynie i jakie są jej granice. Dotychczas niemal stoją naprzeciwko siebie determinizm i indeterminizm, a choć ostatni utracił wartość naukową, jednakie nawet i determinizm różnie bywa pojmowany, co świadczy najdosadniej, że jeszcze nie udało się odsłonić z całą jasnością podstaw, czy źródła z których wola ludzka wpływa.
Wolę nazywa się bardzo złożonem zjawiskiem duchowem, bada się jej skomplikowane przejawy, ale najlepszy dowód niemocy u podstaw mamy w okoliczności, że jedni właściwej woli u zwierząt nie uznają, inni sądzą, że i zwierzęta, a przynajmniej „wyższe”, obdarzone są wolą.
Po wszystkiem, co było powiedziane o myśli i mowie, łatwo się domyśleć, że geneza woli ludzkiej daje się już dokładnie określić, skutkiem czego można także rozstrzygnąć z dostateczną pewnością kwestyę woli u zwierząt. Sprawa tak się przedstawia, że jeżeli istnienie woli stwierdzamy u człowieka, to musimy ją przyznać zwierzętom, tylko trzeba powiedzieć, że wola zwierzęcia ma się tak do ludzkiej, jak poznanie zwierzęcia do ludzkiego. Musimy orzec, że wola ludzka jest zjawiskiem o tyle bardziej złożonem od zwierzęcej, o ile myślenie ludzkie od myślenia zwierzęcego.
Wszystko też, cośmy mówili o społecznym charakterze myśli ludzkiej – musi być zastosowane do woli ludzkiej. Jest to zjawisko społeczne, bynajmniej zaś nie osobnicze i organiczne, a w takim razie jedynie wolę zwierzęcą będzie można uważać za zjawisko organiczne, płynące wyłącznie z osobniczej organizacyi, opartej jedynie na dziedziczności fizyologicznej.
Wolę zwierząt przyjęto przeważnie nazywać popędem, nie tylko dla odróżnienia od ludzkiej, ale jeszcze dla tego, że nie uważano jej za coś, jakościowo identycznego z ludzką. Lecz wątpię, czy to jest zgodne z faktami. Proszę, niech mi kto nazwie popędem akt postanowienia konia, gdy „nieczuły” na najsroższe smagania woźnicy, zatnie się i nie chce ruszyć z miejsca ciężaru nad siły, który jednak ciągnął przez czas pewien cierpliwie. W przezwyciężeniu dotkliwych cierpień dla dopięcia swego celu (mniejsza jak go na domysł sformujemy) widnieje coś więcej, niż popęd, widnieje postanowienie (Entschluss), końcowy akt procesu woli, niewątpliwie niepozbawiony motywów, które płyną z rozważenia (Ueberlegung).
Jeśli to ma być popęd, w takim razie wszystkie akty woli człowieka trzeba nazwać również popędami, gdyż jakościowej różnicy między temi aktami nie widzę.
I wyznam, że gdybyśmy akty woli ludzkiej nazwali popędami społecznemi, nie stracilibyśmy nic na tej zamianie wyrazów. Popędy stałyby się bodaj zrozumialsze od „aktów woli”, którym, przez przyzwyczajenie do dawniej przypisywanego metafizycznego znaczenia, przypisujemy do dziś mimo wiedzy i chęci, cechę „wolności”, której ona nie ma. W naszym zwłaszcza języku istnieje nawet ścisłe pokrewieństwo etymologiczne Woli z wolnością, którego nie posiadają wyrazy francuzkie, niemieckie i niektórych innych języków, stąd też my łatwiej wpadamy w błąd metafizyczny. Toczono oddawna nieskończone rozprawy nad wolą. Palącym dawniej tematem była jej „wolność”, namiętnie broniona przez jednych i równie namiętnie zwalczana przez innych.
I okazuje się, że dużo w tem wszystkiem było czysto formalnych nieporozumień. Jedni wolność woli rozumieli w znaczeniu metafizycznem, gdy inni w psychologicznem. Psycholog więc zwalczał wolność metafizyczną, i miał w tem słuszność, przeciętny jednak laik wykształcony argumentował przeciw twierdzeniu psychologa tak, jakby przeczenie metafizycznej wolności było równocześnie przeczeniem wolności woli w znaczeniu psychologicznem i praktycznem. Aby ułatwić sobie wzajemnie niepopadanie w błędne koło czysto wyrazowych nieporozumień, a jednocześnie aby zadośćuczynić wzmożonym wymaganiom ścisłości naukowej, zaczęto wolną wolę w rozumieniu metafizycznem nazywać wolą niewyznaczoną przez przyczyny. Łatwo wtedy dało się uzasadnić, że takiej woli niema, albowiem wszystko, całe doświadczenie, polega na uznaniu przyczynowości. Pozostała więc tylko wola wyznaczona przez przyczyny, i okazało się, że tę tylko posiadamy, a choć odpowiada ona metafizycznie „niewolnej” pojęto ją właśnie, jako wolną i pojęto tak, a nie inaczej, całkiem słusznie.
Podobne rozwiązanie może się wydać dziwnem, a nawet niedopuszczalnem, boć jakżeż to może być, aby wola niewolna mogła być jednocześnie wolną.
Aby tak rażącą sprzeczność pogodzić wcale nie potrzebujemy zapuszczać się w filozoficzne rozprawy na temat woli. Dość wziąć pod uwagę równoległe z wolą zjawisko myślenia, które było tu już zgłębione do granic koniecznych, a natychmiast zrozumiemy jak prosto i naturalnie sprzeczność się rozwiązuje.
Przypomnijmy sobie tylko, że „moje” myślenie, chociaż jest naprawdę i praktycznie „mojem”, jest równocześnie myśleniem „naszem”, jest myśleniem niewolnego osobnika społecznego. Moje myślenie płynie z cywilizacyi, więc jest fragmentem myślenia realności D, jest produktem scalonych osobników zróżnicowanych. Przypomnijmy sobie tę okoliczność, że myślę i działam jako człowiek, czyli po ludzku, tylko przez to, że należę do społeczeństwa, które mnie drugi raz niejako urodziło, nadając mi indywidualność ludzką i jeszcze osobistą, kwalifikowaną. Otóż, gdy z tego samego punktu spojrzę na swoją wolę, wnet zrozumiem, że „moja” wola, chociaż jest praktycznie moją, jest równocześnie „naszą” wolą, wolą niewolnego osobnika społecznego, którego indywidualność nie jest jego indywidualnością, nie jest jego dziełem, ani dziełem dziedziczności samej, ale jest dziełem otoczenia społecznego. Moja wola płynie z cywilizacyi. „Chcę” i działam po ludzku tylko przez to, że należę do społeczeństwa, które mię drugi raz ukształtowało. Raz urodziłem się jako przeciętny osobnik fizyczny, z wolą tylko zwierzęcą, albo powiedzmy z popędami zwierzęcemi, wolę ludzką uformowało mi dopiero i to najczęściej mimowiednie moje ludzkie otoczenie, więc naprzód wszystkie wpływy ludzkie, jakie działały na moich przodków żyjących w społeczeństwie, powtóre wszystkie wpływy ludzkie, jakich doznawałem od kolebki i doznaję bezustannie. Nie mam prawa twierdzić, abym sam kierował sobą, albowiem wcale nie jestem jestestwem odosobnionem, więc chęci i pobudki moje są mi narzucone przez cywilizacyę wraz z pojęciami ludzkiemi, które mię uczyniły człowiekiem.
Nic to nie znaczy, że ja nie znam innej przyczyny postępku mego nad wolę moją i że wyobrażam sobie, iż mógłbym albo mogę, jeżeli zechcę, postąpić inaczej, jak postępuję, albowiem owo złudzenie moje wolnego wyboru wypływa tylko z nieznajomości wszystkich przyczyn postanowienia oraz z faktu, że jestem świadom własnych aktów woli. Aby się przekonać, że jest tak, a nie inaczej, musimy każdą z tych okoliczności z osobna rozważyć.
Otóż pierwsza okoliczność, mianowicie, że nie znamy wszystkich przyczyn własnego postanowienia, nie wymaga nowych dowodzeń. Determiniści dostatecznie rzecz oświetlili; wystarczy przypomnieć, że owa nieznajomość jest tej samej natury, jak wszelka nieznajomość czynników, kształtujących zdarzenia chwili przyszłej, czyli inaczej, zdarzeń, które mają nastąpić w przyrodzie. Wszak ludzie nawet najgłębszej nauki, najrozleglejszej wiedzy nie umieją sobie nawet post factum wytłumaczyć przyczyn koniecznych mnóstwa zjawisk w przyrodzie, które nastąpiły w ich oczach, więc tembardziej nie mogli ich przewidzieć, choćby na krótką chwilę przed ich wystąpieniem. Mimo to powiadają, że winną temu jest tylko ich niedostateczna znajomość przyrody, wcale zaś nie bezprzyczynowość zjawisk. Nie powiadają, że zjawisko niema przyczyny naturalnej, lecz tylko, że nie znamy wszystkich warunków zjawiska, potrzebnych do objaśnienia i do obrachowania, że musiało ono wystąpić w takim czasie i charakterze, w jakim wystąpiło.
Wiemy dalej aż nadto dobrze, że nie wszystkie zjawiska są jednakowo łatwe do wytłumaczenia.
Jeżeli zaćmienie słońca możemy dość dokładnie przewidzieć i wytłumaczyć, to dzieje się to tylko dlatego, że mamy tu do czynienia z wyjątkowo nielicznemi momentami ruchów ciał niebieskich, łatwych do ujęcia obserwacyą i rachunkiem z powodu ich długotrwałości, więc względnej powolności. Ale nawet i tu nigdy nie jesteśmy pewni, czy rachunek się sprawdzi, bo zawsze możliwą jest jakaś perturbacya, wywołana przez nieznaną przyczynę, i skutkiem tego nie wziętą do obrachunku. Przewidzieć zachowanie się dwóch ciał chemicznych, przy dobrej znajomości chemii, możemy ze znaczną pewnością również z powodu wielkiej prostoty stosunków chemicznych i nieliczności warunków, które trzeba uwzględnić. O procesach w komórce wnioskujemy już z daleko większą trudnością, bo tu trzeba uwzględnić ogromną ilość danych, w znacznej części mało znanych.
Przewidzieć czynu człowieka, (którego nie znamy), przeważnie niepodobna, ale nie dla jego bezprzyczynowości, lecz ponieważ nigdy nie możemy doszukać się nie tylko a priori, lecz nawet a posteriori, wszystkich momentów, które wpływają na czyn ludzki. Więc też słusznie determiniści podnoszą niewyrozumiałość swych przeciwników w dziedzinie psychologicznej, gdy wszyscy jesteśmy bezporównania wyrozumialsi, skoro chodzi o zadania daleko łatwiejsze.
Żaden z nich nie obwinia matematyka o nieuctwo, a matematyki o bezsilność, gdy w braku jednej potrzebnej danej rachmistrz nie rozwiązuje zadania, a nawet gdy nie chce przystąpić do jego rozwiązywania. Każdy rozumie, że brak jednej potrzebnej danej nie pozwala nawet zacząć rachunku. Nikt nie obwini astronoma o nieuctwo, albo komety o wolną wolą, gdy z powodu nieznanej perturbacyi zawiedzie ona przewidywania i spóźni się, lub wcale nie pojawi tam, gdzie jej oczekiwano. A przecież zjawiska społeczne, zjawiska psychologiczne są najbardziej ze wszystkich zjawisk świata skomplikowane, tutaj najtrudniej dociec choćby jako tako przyzwoitej cząstki przyczyn. Tutaj jesteśmy w iście rozpaczliwem położeniu, albowiem choćbyśmy nawet poznali 999 przyczyn, jeśli ich było 1000, to brak jednej uniemożliwi nam dokładne objaśnienie. A w procesach psychicznych stosunek wiadomych do niewiadomych nam bywa często odwrotny. Tylko więc w zawrotnej mnogości przyczyn (wpływów) spoczywać może nieobliczalność myśli, postanowień i czynów ludzkich. Zbyt zuchwały jednak wyciągamy z naszej bezsilności wniosek, gdy zaraz twierdzimy, że innych przyczyn niema, jak tylko niekrępowana wola ludzka. Dobrze jednak, że choć wolę ludzką wskazują nam inderterminiści jako przyczynę, gdyż skoro nawet oni uważają za potrzebne powoływać się na jakiś czynnik, to już łatwo będzie dojść do porozumienia. Nie można się dziwić, że wyznaczonej woli ludzkiej najczęściej niepodobna obrachować, nawet gdy chodzi o samego siebie, gdy równie wyznaczonej woli zwierząt, czyli ich względnie daleko mniej skomplikowanych popędów nie możemy z całkowitą ścisłością przewidzieć czyli obrachować.
Gdyby to było możebnem, wtedy zwierzęta przedstawiałyby się nam całkiem tak, jak mechanizmy, a przecież jakże daleko do tego!
Doświadczony myśliwy wie wprawdzie jakiemi szlakami wilk chodzi, jak się zachowuje w każdej okoliczności, ale również wie, że mimo to setki przyczyn składa się na to, że wilk może za każdym krokiem zboczyć ze szlaku swego, zatrzymać się, cofnąć i pójść innym – a tego wszystkiego przewidzieć myśliwy nie władny, bo nie zna ani czynników chwili ani czynników, które na danego wilka oddziaływały w ciągu jego żywota, nadając mu osobne cechy indywidualne i wpływając perturbująco na przeciętne jego popędy. Myśliwy musiałby zawiele wiedzieć o wilku, którego spotka, aby każdy ruch jego obrachować. Nawet gdyby go, sam niewidzialny, obserwował przez całe jego życie w lesie, jeszczeby jego mechanizmu psychicznego nie umiał obrachować, bo do tego trzebaby znać i obrachować wprzódy cały mechanizm lasu i wszystkich zwierząt, które wpływać mogą na zachowanie się tego właśnie wilka, o którego chodzi.
W tej trudności – mamy obraz trudności, podniesionych do sześcianu, gdy chodzi o zamierzenia i postanowienia ludzkie, cudze lub własne. Więc cóż dziwnego, że ostatnie, to jest ludzkie wydają się nam wolnemi? Cóż dziwnego, że myśliciele, zrozpaczeni stałą niemożnością nawet takiego przybliżonego przewidywania, jakie jest możliwe względem zwierząt, – oddawna wynaleźli wyjaśnienie nieobliczalności w przyjęciu pierwiastku osobnego, właściwego tylko człowiekowi, który ma być przyczyną postępków ludzkich? Byłoby raczej dziwnem, gdyby go byli nie wprowadzili do nauki o człowieku, bo dowodziłoby to złej obserwacyi. Każde przenikliwe poszukiwanie przyczyn postępków ludzkich musiało doprowadzić do hipotezy wolnej woli, a zwłaszcza, gdy działał tu zamącająco drugi czynnik, którym jest niewątpliwa świadomość swobody własnych aktów woli, czyli wewnętrzne przekonanie, że moglibyśmy, postanowić co innego, niż postanowiliśmy, że postanawiamy zatem z własnej woli. Otóż na tym drugim punkcie mam jedną uwagę do zrobienia. Jestem pewny, że gdyby wilk miał świadomość, podobną do ludzkiej, byłby on również przekonany, że mógłby postanowić co innego, niż każdorazowo postanawia. Byłby tak samo, jak my przeświadczony o wolności swych popędów, a przecież nikt nie wątpi, że wola wilka, obracająca się w nader szczupłym zakresie, jest wyznaczona przez przyczyny koniecznie i dostatecznie. Oczywiście nie wiemy, czy wilk posiada świadomość i jaką, ale łatwo pojąć, że jeśli ją ma nawet, to ma wilczą i działa tak samo, jak działałby, gdyby jej niemiał. Ona w niczem nie przeszkadza ściśle przyczynowemu porządkowi impulsów i działań wilka. Dlatego możemy być pewni, że i nasza świadomość nie zmienia ostatecznego wyniku rozważań naszych, ludzkich, zwanego postanowieniem. Wyznaczona wola nasza działa w ramach świadomości. Oto wszystko.
Inna jest rzecz, że my świadomości swojej swobody wyboru, czyli, mówiąc krócej, świadomości nie posiadać nie możemy; nasze akty woli i pewna część naszych czynów muszą być związane ze świadomością. Przekonamy się później, dla czego tak jest i co należy trzymać o świadomości. (Patrz rozdz. XXV i dalsze). Tymczasem, aby skończyć z wolą, zwróćmy uwagę na fakt, który nazywamy obowiązkowością, a który mocno ogranicza swobodę naszych postanowień.
Mówimy ustawicznie o ludziach z charakterem i ludziach bez charakteru. Cenimy pierwszych i polegamy na nich, niedowierzamy zaś drugim i mamy ich za coś gorszego. Dla czego tak jest? Dla tego, że człowiek z charakterem, działając według zasad, pozwala przewidywać swoje czyny i zamiary. Jeżeli więc znamy zasady człowieka z charakterem, to pewni jesteśmy, że im się nie sprzeniewierzy i z dwóch wyjść wybierze zawsze tylko zgodne z jego zasadami. Okoliczność ta mocno upraszcza nasze stosunki i chroni nas od mnóstwa omyłek i zawodów. Tak samo odmiennie oceniamy mądrego i głupiego. Mądremu ufamy i chętnie z nim obcujemy, głupiemu nie dowierzamy i stronimy od niego. Mądry bowiem pozwala przewidywać swoje zamiary i czyny w danych okolicznościach, – czynów głupiego nigdy nie możemy przewidzieć.
Jest to tak dalece prawdą, że, jak wieść niesie, Turenniusz wolał mieć do czynienia z dobrym czyli mądrym wodzem nieprzyjacielskim na polu bitwy, niż ze złym, bo zły mieszał mu szyki niespodziewanemi pomyłkami, dobry zaś pozwalał przewidywać plany i ruchy. My wszyscy, instynktownie jesteśmy Turenniuszami, o czem świadczy przysłowie: „lepiej z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć”.
Pytam teraz czyjaż wola obraca się w węższych granicach: człowieka z charakterem lub mądrego, czy człowieka bez charakteru, lub ograniczonego? Skoro łatwiej nam przewidzieć myśli, chęci, postanowienia i czyny pierwszych, więc swoboda ich postanowień musi być mniejszą, są oni w większym stopniu niewolnikami zasad i norm, panujących w społeczeństwie lub w danej grupie jego, niżeli ci drudzy.
Wola ich jest krępowana nakazami silniejszemi a i wyższemi od chceń ich impulsywnych, niższych, a jednak powiadamy, że ci są bardziej ludźmi i dusze ich cenimy wyżej. Jeżeli w jakiem społeczeństwie mamy bardzo wielu ludzi z charakterem, społeczeństwo to nazywamy wyższem czy doskonalszem, i słusznie, bo gdzie największa ilość ludzi działa zgodnie z zasadami i to jednakowemi dla wszystkich, tam mniej mamy tarcia, mniej trudów zmarnowanych, nieszczęść i bólów zbytecznych.
Czegóż to dowodzi? Oto tej prostej prawdy, że większe skrępowanie woli, większa szablonowość postanowień jest pożądana w społeczeństwie i z tego mianowicie powodu, że gwarantuje porządek większy. I rzecz osobliwa, że przy tem skrępowaniu, ludzie zasad i charakteru nie czują się większymi niewolnikami, lecz odwrotnie czują się wolniejszymi, czują się panami siebie, a nawet innych, nawiasowo zaś dodam czują się szczęśliwszymi i innym ułatwiają pożycie, choć te ostatnie warunki nie należą w tej chwili do rzeczy.
Człowiek zasad najlepiej stwierdza swem postępowaniem, że wola jest wyznaczona, bo on musi chcieć, jak chce, lubo chce, na pozór dobrowolnie. Wyznaczona wola jest tedy nietylko objawem prawidłowości w sferze psychicznej, ale podległości względem całego szeregu norm, które nie myśmy ustanowili, a jednak poddajemy się im dobrowolnie. Jest ona nadto miarą wartości moralnej postanowień i postępków. Gdy zaś w przyrodzie niemasz nieprawidłowości, ani dowolności, więc innej woli nad wyznaczoną nie może być. To co byśmy chcieli nazwać jej mianem, będzie tylko objawem nieładu, nieskoordynowania, gdy pierwsza jest objawem ładu i to społecznego. Upór, postanowienie powzięte w gniewie lub smutku nie będzie objawem wolniejszej woli, lecz odwrotnie, bardziej skrępowanej i to czynnikami przemijającymi więc perturbującemi ład normalny.

Społeczeństwo stoi wolą ludzką, nie instynktami zwierzęcemi; ilekroć ostatnie biorą górę, tylekroć bierze górę nieład społeczny nad ładem, tylekroć pierwiastek niespołeczny bierze górę nad społecznym. Społeczeństwo zbudowane jest z pierwiastku niespołecznego, tak jak komórka z pierwiastków nieorganicznych, ale tylko zbudowane. Jeśli w komórce wyzwalają się pierwiastki nieorganiczne z karbów ładu komórkowego, nazywamy to procesem destrukcyjnym, który w rezultacie ostatecznym niesie chorobę i śmierć komórki.
Ponieważ zaś w przyrodzie nic nie dzieje się bez przyczyny, więc i nieład, tak w komórce, jak w społeczeństwie, ma swoje przyczyny. Najczęściej, jeżeli nie zawsze tkwią one zewnątrz komórki i społeczeństwa. Powoduje go zrywanie się równowagi ze środowiskiem, w którem trwa komórka i społeczeństwo. Tysiączne mogą być rodzaje zrywania się równowagi i tysiączne jej objawy i skutki. Ponieważ komórka jest całością żyjącą, przeto anormalności zachodzą w sferze zjawisk życiowych, ponieważ cywilizacya zdaje się być całością psychiczną, – więc anormalności zachodzą w sferze zjawisk inter-psychicznych, czyli społecznych. Tam zagrażają życiu – tu cywilizacyi. Wola jest czynnikiem psychicznym i zarazem społecznym – nie dziw więc, że jej objawy idą równolegle z ogólnemi objawami procesów w cywilizacyi, a zarazem, że kierunek swój bierze we wpływach zewnętrznych, warunkujących równowagę sił wewnętrzną.
10 Praw bycia mężczyzną – Paul Dobransky

The 10 Laws of Being a Man
Tłumaczenie: Żaneta Tyborowska
Korekta: BladyMamut

Link do pierwszych 5 praw

.

SZÓSTE PRAWO

„Jesteś przyczyną wszystkich swoich porażek i strat. Jak uniknąć rozstań, utraty pracy, braku pieniędzy/ bogactwa”

Teraz kiedy już wiesz co ogólnie znaczy być mężczyzną i jak strach może sprawić, że będziesz czuł się mniej mężczyzną, jak twój charakter może doprowadzić cię do bogactwa i miłości, jak kobieta może być zbawieniem dla twojej misji (lub jej klęską), oraz jak tajemniczość jest esencją twojego stylu i wiąże się z ogromną władzą. Do tej pory mówiliśmy o tym jak zmierzyć się z wyzwaniami, jakie stawia prze nami świat oraz jak wyjść z nich zwycięsko.

O czym jeszcze nie powiedzieliśmy to wyzwania pochodzące z naszego wnętrza – twoja potrzeba posiadania racji i poprzez to przekonanie, że inni są w błędzie; twoja potrzeba bycia pierwszym, najlepszym, kapitanem drużyny; potrzeba posiadania tego czego pragniesz tutaj i zaraz; potrzeba bycia ważnym i perfekcyjnym. Żadna z nich nie jest godna pochwały i żadna nie przybliża cię do wypełnienia twojej misji i związanych z tym nagród. (Odstraszają też odpowiednie dla ciebie kobiety, które są skłonne wierzyc w twoją życiową misję).

Kobiety które wyczuwają te cechy w tobie – potrzebę bycia podziwianym, idealnym, ważnym, posiadania statusu, stanowiska i dominacji – wyczują je z daleka. Twoje wysiłki w celu bycia szlachetnym są godne szacunku i same w sobie są nagrodą. Pomogą ci osiągnąć szczęście i dobrobyt. Wielu wojowników powie ci, że są szybkie i łatwe wojny w których pada zaledwie jeden strzał, ale są też takie w których rozpętuje się piekło od początku do końca.

Czas nauczyć się jak uformować ścieżkę do swoich celów i pozbawić ją cierni i trudności. Jeśli chodzi o formowanie charakteru to NIGDY nie uda nam się dojść do czegokolwiek bez wysiłku i wzratającego bólu, jednak ta ilość wysiłku i bólu może być zminimalizowana.

Następne wszechobecne i logiczne prawo to to, które pomaga nam zatrzymać wroga wewnętrznego – prawdopodobnie naszego najbardziej niebezpiecznego wroga. Ten wróg cicho niszczy nasza pracę i nie da się go zatrzymać z pomocą innych [tylko pracą nad sobą] – ani przyjaciół, ani rodziny, rządu, ani kultury. Nawet ukochana kobieta nie pomoże nam w tej kwestii.
To nasza ignorancja naszych wewnętrznych działań uwalnia nieświadome procesy, które unieruchamiają nas, doprowadzają do tego, że zostajemy samotni, porzuceni, głodni, ponosimy porażki i jesteśmy nie kochani. My sami. To my sami jesteśmy źródłem swoich porażek i strat.

Pozwól mi wyjaśnić jak to się dzieje.
W wieku chłopięcym naturalnie adoptujemy pogląd na „niedostatek” świata. Fantazjujemy/marzymy o tym kim możemy kiedyś zostać o tym, że odkryjemy swoją misję – wyleczymy raka, zdobędziemy Złoty Medal w Igrzyskach Olimpijskich, Oskara, objedziemy dookoła świat, będziemy w czymś NAJLEPSI. Ale gdzieś wewnątrz nas samych wiemy, że fantazjowanie o naszym marzeniach to nie to samo co życie nimi lub zrealizowanie marzeń. Jako chłopcy patrzymy na dorosłych, prawdziwych mężczyzn, którzy naprawdę coś osiągnęli. My mamy 90cm wzrostu, oni 180cm – wydają się gigantami, którzy mogą osiągnąć wszystko – silne ręce, które mogą podnieść rzeczy kilka, a nawet kilkanaście razy cięższe niż my, kluczyki do szybkiego samochodu, kartę płatniczą, która magicznie pozwala im na kupno tego czego zapragną oraz rękę kobiety o której my możemy tylko pomarzyć jako młodziki. Poprzez „niedostatek” nie mam na myśli „nędzy”. Mam na myśli „nie jestem wystarczająco dobry” lub „to nie jest wystarczające”, lub „ten świat nie daje mi wystarczająco dużo”.
To zrozumiałe. Możemy marzyć o byciu pilotem myśliwca, ale mając 90cm wzrostu i ważąc 30kg daleko nam do zrealizowania tego celu. Możemy marzyć o byciu bogatym mężczyzną, ale dostając 20 dolarów kieszonkowego, nie stać nas na drogi obiad. Nigdy nie widzieliśmy żywej, nagiej kobiety, chyba że jej zdjęcie i podświadomie wiemy, że nie może to się równać z prawdziwym pocałunkiem, dotykiem, albo podekscytowaniem z powodu bycia z kimś naprawdę.

I w tym “byciu nie wystarczająco dobrym” jest ból, niecierpliwość i pustka. Odruchowo zaczynamy wymyślać sposoby, aby wypełnić tę pustkę. Tak długo marzymy o byciu idealnym, że w końcu zaczynamy w to wierzyć. W tęsknocie za nagrodami prawdziwych mężczyzn, wyobrażamy sobie, że jemy ich steki, cieszymy się ich bogactwem i wkrótce nasze udawanie sprawia, że wierzymy w to, że jesteśmy prawie na ich poziomie dojrzałości. Widzimy siebie na szczycie, jesteśmy najlepsi i często zatrzymujemy te myśli tylko dla siebie. Nie wspominając o nich nikomu, łatwo jest nam w nie uwierzyć, że są prawdziwe i pocieszać się nimi.

Nasz niepokój dotyczący „bycia nie wystarczająco dobrym” powoli się zmniejsza i osiągamy równowagę, spokój dotyczący naszego miejsca w świecie, który może potrwać bardzo długo. Niestety czasem przez całe nasze życie.

Niefortunnie te schematy myślenia, które sami sobie wymyślamy prowadzą nas na ruchome piaski i do naszej klęski i jeśli mamy szczęście w końcu dopada nas rzeczywistość i musimy skonfrontować siebie z rzeczywistym mężczyzną w rzeczywistym świecie.

Tak więc każda klęska i strata jaka cię spotkała w życiu nie jest niczyją winą tylko twoją. Może do tej pory nie byłeś tego świadomy, jak sprawy się mają. Kobiety wyczuwają twoją słabość poprzez twoją niecierpliwość, potrzebę bycia ważnym, posiadania zawsze racji, twoje uzależnienia, niepewność i postawę obronną.

Twoi koledzy z pracy i szefowie też mogą je wyczuć i chociaż nigdy nie wspomną o tym w ocenie twojej pracy – lub zwolnieniu itd. – to tylko te cechy stoją na drodze do rozwoju twojej kariery. Są zagładą twojej męskiej misji, a ich doskonalenie jest kluczem do ocalenia tej misji.

Jeśli nie zrozumiesz szóstego prawa bycia mężczyzną, nie przetrwasz szóstej pułapki. Dokładnie tak – odniesiesz porażkę, kiedy nie zauważysz, że sam jesteś źródłem swoich porażek – nic dziwnego, że nie zauważyłeś wcześniej – a ból, który poczujesz jako rezultat straty będzie spowodowany twoim własnym biczem, chłoszczącym cie z powodu twojej psychologicznej ślepoty.

Pułapka wygląda tak:

„Przypadkowość życiowych wyzwań sprawia, że łatwo obwiniać innych o nasz pech i tym samym nie używać swojego własnego heroizmu.”

Ludzki mózg posiada cechę, która utrzymuje nas przy życiu, ale tym samym sprawia, że łatwo zapominamy o tym podstawowym prawie. Skoro nie możemy znać WSZYSTKICH faktów – ani być pewni, że z następnym krokiem będziemy mieć grunt pod nogami – nasz mózg „wypełnia luki” brakującymi danymi, aby mieć pewność, że nasze działania nie pójdą na marne.

Pomyśl o zestawie kropek tworzącym okrąg. Jeśli są tylko 4 kropki, nie widać za bardzo kształtu, ale jeśli jest ich 5, 6 lub 7 łatwiej nam nazwać kształt, prawda? Nazywamy go okręgiem. Ale czy nim jest? Nie. To tylko zestaw kropek, a nie okrąg. Kiedy widzimy kropki, myślimy “okrąg” ponieważ nasz mózg wypełnił luki pomiędzy kropkami. Potrzebujemy tej pewności, żeby poruszać się w świecie i podejmować w nim działania, nazywać rzeczy, zgadywać ich znaczenie i zrobiwszy to jesteśmy gotowi, żeby przejść dalej.

Innymi słowami, żeby funkcjonować w rzeczywistości i być efektywnym, nasz mózg buduje „historie”, żeby wypełnić luki w swoich danych, aby wyjaśnić znaczenie całości. W ten sposób widzimy sens w przypadkowości świata i nabieramy pewności co do reguł nim rządzących, dzięki czemu możemy w nim działać.

Tak, ten głód pochodzący ze świadomości naszego „niedostatku” działa dalej sprawiając, że czujemy jeszcze większą potrzebę szukania pewności w świecie wokoło nas. To zmniejsza nasze niepokoje i maskuje nasz wstyd. Historie które wymyślamy pomagają nam przetrwać (i tolerować “pecha” życiowej przypadkowości) oraz dają nam nieustającą nadzieję, że któregoś dnia będziemy jak ci “prawdziwi mężczyźni”, którzy mają wszystko czego zapragną. Jednak te same historie tracą na znaczeniu gdy wreszcie zdajemy sobie sprawę, że prawdziwe historie to te które zabawiają, niosą przekaz i zadawalają WSZYSTKICH, nie tylko nas.

Dorośli mężczyźni żyją w świecie dostatku. Mężczyzna który ma 180cm wzrostu, posiada samochód, kartę płatniczą, wygląd i kobietę u boku, nie ma tego wszystkiego ponieważ ktoś mu to wszystko podarował, ani dlatego, że mu się „poszczęściło”, ale ponieważ nabył umiejętności niezbędne do uzyskania tych rzeczy – nauczył się on Dziesięciu Praw Bycia Mężczyzną na swojej ścieżce. Wie on czym jest męskość i rozwiązał już wystarczająco dużo problemów, żeby czuć szacunek, ale nie bać się śmierci. Zna on swoją misję i wie, że potrzeba charakteru, żeby zdobyć nagrody mu przeznaczone. Ma świadomość, która kobieta jest dla niego odpowiednia, a która nie oraz nauczył się zachowywać swoje sekrety dla siebie. Jest Mężczyzną(samcem) Omega. Z pewnością zna on też szóste prawo, bo bez niego nie osiągnąłby tego co ma.

Codzienne, nieustanne wychodzenie na kraniec naszej granicy ma swój efekt. Nazywa się to „projekcją”, a pojęcie to wyjaśniam obszerniej w e-kursie System Operacyjny Umysłu, pokazując jego efekt.

W zasadzie, projekcja zachodzi gdy jesteśmy młodzi ponieważ łączy w sobie miksturę tego co dobre i złe, zdrowe i niezdrowe, właściwe i nie właściwe oraz wszystkie inne pozytywne i negatywne cechy w nas, czekając na połączenie w niedoskonałą lecz „wystarczająco dobrą” całość. Kiedy wyobrażamy sobie, że jesteśmy idealni, prawi, nie chcąc czuć bólu wstydu z powodu nie bycia jeszcze prawdziwym mężczyzną, mamy tendencję do wyrzucania wszystkiego co w nas złe poza naszą granicę – na zewnątrz – i projekcji tych cech na innych [obwinianie ich o nasze złe cechy]. W ten sposób czujemy się lepiej, zachowując wszystko co dobre w naszym wnętrzu i wyrzucając to co złe na zewnątrz. Składają się na to historie które sobie opowiadamy, a nasza wyobraźnia pomaga nam w naszym cierpieniu.

Żyjemy w świecie innych myśli i nie da się funkcjonować bez nich. Jak wkrótce zauważysz, twoja misja jako mężczyzny nie może zostać zrealizowana bez wspierających cię przyjaciół wokół Ciebie, kobiet lub kobieta w twoim życiu, która musi w nim być, jeśli chcesz mieć wystarczająco męskości aby ją ukończyć. Ludzie nie lubią słuchać ICH historii w TWOJEJ wersji.
To burzy ich certainty i unsettles pewność siebie i spokój, wzburza emocje.
Zjada to ich od środka, a w rezultacie oni też budują swoje projekcje na TWÓJ temat. W końcu znienawidzą cię oni za wytknięcie im, że na świecie nie ma NIC pewnego, tak jak ty nienawidzisz ich za wytknięcie ci tego samego.

Bycie mężczyzną oznacza tolerowanie/zrozumienie takiego zachowania.

Więc jeśli kiedykolwiek walczyłeś o coś w związku lub kłóciłeś się w pracy, albo groziła ci jej utrata lub utrata kobiety, albo mierzyłeś się z czymś co zapowiadało się jak zagłada twoich marzeń, to tylko ty byłeś przyczyną tych wszystkich zmartwień, projektując je (obwiniając) na innych.

Jeśli spotykasz jakąś osobę pierwszy raz – w pracy lub życiu prywatnym – i od razu czujesz do niej niechęć, czy wiesz co jest jej przyczyną? Widzisz w tej osobie SWOJE niechciane cechy. Patrzysz jakby w lustro i widzisz rzeczy, które cię w tobie zawstydzają, albo w stosunku do których czujesz się źle, albo „niewystarczająco” z ich powodu. Tak więc winisz o nie innych.

Jeśli zamiast tego zaakceptowałbyś te rzeczy w sobie, miałbyś szansę nad nimi POPRACOWAĆ, doszlifować i dojrzeć jako mężczyzna. Te cechy są w tobie czy tego chcesz czy nie chcesz i tak jak chłopiec marzy o zostaniu pilotem któregoś dnia, ale JESZCZE nim nie jest, tak samo ty masz jeszcze rzeczy nad którymi powinieneś popracować.

Ta projekcja powoduje nie tylko zniszczenie twojej reputacji w stosunkach z kobietami i potencjalnymi współpracownikami w twojej misji, ale tez sprawia że wyrzekasz się swoich mocnych stron.

Czy masz swoich bohaterów? Oczywiście, że masz. Mężczyźni których nigdy nie spotkałeś i nie spotkasz. Mężczyźni, którzy mimo to prowadzą cię i uczą jak stać się tym kim chcesz się stać.
Kim są twoi bohaterowie?

Zgadnij kim są? Są różnymi aspektami CIEBIE. Wszystkie ich godne pochwały cechy są w TOBIE i to te cechy są twoją zewnętrzną projekcją. Kiedy podziwiasz jakiegoś bohatera, podziwiasz w nim twoje nierozwinięte części siebie i zgadnij co jest potrzebne, żeby rozwinąć i udoskonalić te heroiczne rzeczy w tobie? Jakie narzędzia sa potrzebne do tego, aby zrobić je wydajnymi i praktycznymi jak i do osiągnięcia nagród w twojej misji?

Twoje „złe” aspekty. Te które są źródłem twojej projekcji na innych, a przez to idą na marne.

Wszystkie twoje cierpienia i wstyd który nosisz umacniającą są siłą, empower skierowaną na to kim nie chcesz być. Poprzez ich poznanie i zaakceptowanie, możesz „oszlifować” swoje dobre cechy które już posiadasz. To uczucie nie bycia prawdziwym mężczyzną, bycia “niewystarczającym,” nie było spowodowane „złymi cechami” lub rzeczami których nie lubisz w sobie. Były rezultatem oddzielenia w tobie dobrego i złego, oraz brak zaakceptowania ich i używania razem w prawdziwym świecie.

Wszyscy w pewnym momencie naszej młodości idealizujemy naszych ojców. Lub przynajmniej czujemy, że mamy z nimi coś wspólnego – dziedzictwo, zwyczaje, poglądy albo chociaż przynajmniej genetykę, wygląd, wzrost, typ budowy itd. Ale jeśli naprawdę chcesz stać się prawdziwym mężczyzną, musisz jednego dnia wejść w jego buty, zobaczyć świat przez jego oczy i zdać sobie sprawę, jako kolejne pokolenie zapoczątkowane przez niego, Ty też masz swoje skazy i słabości, niedoskonałości i kłopoty. Nigdy nie zdawałeś sobie z tego sprawy jako chłopiec – twój ojciec był dla ciebie gigantem o wzroście 180cm, dwa razy wyższym niż ty, z samochodem, piędzmi, silnym głosem, którego ty nie miałeś. Jednak on też był niedoskonały.

Mit o Sfinksie mówił o jego zagadce, która miała być nie do rozwiązania: „ Co chodzi na czterech nogach rano, dwóch w południe i trzech wieczorem?” I podczas gdy wielu wędrowców nie umiało odpowiedzieć poprawnie i nie przejść przez bramę Sfinksa bezpiecznie, słynny wędrowiec który odpowiedział poprawnie i nie został zjedzony przez bestię powiedział: „Człowiek.”

CZŁOWIEK chodzi na dwóch nogach rankiem – na początku, jako niepewny chłopiec, raczkując; potem na dwóch nogach wyprostowany w wieku dorosłym; i na końcu, w wieku starczym, podpierając się laską, czyli trzecią „nogą” (co może sprawiać wrażenie trzech nóg). Ten mit to opowieść o inicjacji w męskość, którą widzimy w symbolu laski sugerującej, że nasze niedoskonałości sprawiają, że nie umieramy jako mężczyźni. Musimy się nauczyć ADAPTOWAĆ i przystosowywać do naszych ograniczeń.

Chłopiec wyobraża sobie, że jest perfekcyjny i idealny, ale prawdziwy mężczyzna WIE, że nie jest idealny i MIMO TEGO adaptuje(przystosowuje) się do życia. To jest z pewnością tematem Dojrzałej Męskiej Siły.

Aby pokonać pułapkę obwiniania innych o twoje klęski i straty oraz odnaleźć swój własny heroizm musisz nauczyć się Szóstej Umiejętności:

„W każdym momencie klęski lub straty, pytaj się dlaczego tego chcesz?”

Kiedy jako prawdziwy mężczyzna masz już umiejętność brania odpowiedzialności za swoje porażki, tylko wtedy możesz naprawdę się rozwinąć i wyciągnąć z nich wnioski, zbierając Z POWROTEM ich straconą wartość i zmieniać je w siłę. Tylko wtedy możesz użyć tych porażek do oszlifowania umiejętności związanych z heroizmem, które są już w tobie i zobaczyć je odbite w swoich bohaterach.

Wtedy pytasz siebie dlaczego “chciałeś porażki” – to nie twoja logiczna, świadoma jaźń „chciała” tego. To twoja PODŚWIADOMOŚĆ – nieujarzmione, chłopięce instynkty, które cię sabotowały poprzez twoje uzależnienia i przyzwyczajenia, doprowadzając do furii twoich potencjalnych współpracowników/kolegów poprzez twoją potrzebę posiadania racji, bycia „tym odpowiednim” oraz unikania poczcucia wstydu bycia „niewystarczającym”, co doprowadziło też do tego, że najlepsza kobieta jaka mogła Ci się przytrafić opuściła cię, ponieważ uważałeś się za zbyt idealnego, żeby tolerować jej niedoskonałości.

Będziesz “wystarczająco dobry” jako mężczyzna tylko wtedy gdy połączysz swoje naturalne uzdolnienia i skazy, aby zbudować z nich prawdziwego mężczyznę, który sprawdzi się w realnym świecie. Nie ma w tym nic wstydliwego, a wręcz przeciwnie, w ten sposób zajdziesz tak daleko jak niegdyś marzyłeś. Tym razem jednak stanie się to rzeczywistością, a nie pozostanie w sferze marzeń.

Pilot testowy Chuck Yeager kiedyś powiedział: „Nie przechwalasz się jeśli naprawdę POTRAFISZ to zrobić.”

Pomyśl o tym przez chwilę. W twojej słabościach “bycia niewystarczającym” i chełpienia się pychą, brawurą i pseudo-dominacją nad innymi, twoimi potencjalnymi współpracownikami w misji oraz potencjalnej kobiecie twoich marzeń, poczują twój wstyd. Bedą dotknięci twoimi wymyślonymi historyjkami, które sprawiały, że wyglądałeś lepiej niż oni tylko w twojej głowie. Czuli, że ignorujesz ICH wielkość i wkrótce zaczynali czuć do ciebie niechęć, a ich własna podświadomość sprawiała, że sabotowali oni twoje szczęście i sukces.

Byłeś do bani. Byłeś dla nich tylko narzędziem ignorancji, który sprawił że poczuli się mniejsi. Sprawiłeś, że poczuli się „niewystarczająco dobrzy”, chociaż twój mózg chciał tylko spowodować, że poczujesz się lepiej, jak prawdziwy mężczyzna, których widziałeś wokół siebie gdy byłeś mały.

Ale gdy zaakceptujesz swoje słabości, przystosowujesz/adaptujesz do nich i szlifujesz swoje naturalne talenty ostrzem porażek, zaczynasz osiągać PRAWDZIWE nagrody poprzez PRAWDZIWY wysiłek. Gdybyś żył jak Chuck Yeager musiałbyś stać się słynnym pilotem testowym, nie ma wątpliwości, że również osiągnąłbyś niesamowite rzeczy w swojej misji jako mężczyzna. Byłbyś szanowany i uważany za wyszkolonego i uczciwego, a twoje dobre samopoczucie nie miałoby miejsca kosztem pomniejszanie zasług innych.

Wtedy można by o tobie powiedzieć, że masz w sobie “siłę”, własność twojej granicy, która sprawia że jesteś solidny, cecha o której opowiadam w moim e-kursie System Operacyjny Umysłu. To coś niezbędnego jeśli chcesz uniknąć samo-sabotażu, NIGDY nie zostać porzuconym z powodu bycia słabym małym chłopcem, NIGDY nie stracić pracy z powodu niesubordynacji, bycia „zbyt wykwalifikowanym” lub „braku umiejętności działania w zespole”, albo innych powodów utraty pracy o których NIE przeczytasz w podręczniku pracownika.

Powodem dla którego pytasz siebie czy “chciałeś porażki” jest to, że porażka i rany przez nią zadane pokazują rzeczy nad którymi musisz popracować w życiu. Część twojej podświadomości POTRZEBOWAŁA porażek aby odkryć co jeszcze należy ulepszyć, jakie słabości należy wzmocnić i jakie skazy przezwyciężyć i zaadoptować.

Można to porównać do bloku marmuru na którym pracujesz poprzez drążenie w nim, aż utworzysz piękną rzeźbę. Bez młotka i dłuta, NIGDY nie skończysz dzieła swojego życia (swojej misji). Dłuto i młotek to twoje porażki i straty. Nauczyliśmy się, że potrzebujesz strachu, ryzyka i straty aby móc użyć swojej odwagi. To odnosi się też do strachu przed porażkami.
W świecie Mężczyzn Omega, prawdziwym męskim świecie obfitości, ma on do dyspozycji więcej niż mu potrzeba na zewnątrz i wewnątrz siebie. Poprzez adaptację prób i błędów może on rozwiązać każdy problem i zmienić każdą idealną słabość w niedoskonałą siłę. Siłę która jest „wystarczająco dobra” i przez to rzeczywista, prawdziwa i satysfakcjonująco TWOJA.

SIÓDME PRAWO

„Nigdy nie rezygnuj ze swojej misji, ale zawsze wiedz kiedy zrezygnować gdy coś nie działa”

Nie kontrolujemy innych ludzi. Możemy mieć tylko na nich wpływ. Nie kontrolujemy też przypadkowości naszego środowiska. Możemy kontrolować wyłącznie siebie. To jedna z podstawowych lekcji granic i Systemu Operacyjnego umysłu. Chciałbym żebyście nigdy nie rezygnowali z tego KIM jesteście, ale zawsze byli gotowi zrezygnować z tego CO robisz w danym momencie.
Po wielokrotnym znalezieniu się w sytuacji, która nie idzie po naszej myśli, albo uniemożliwia nam realizację naszej życiowej misji – lub relacji z kobietą – nawet najsilniejszym mężczyznom czasami przychodzi na myśl, żeby się poddać. Jednak ważne żebyś pamiętał, że jako mężczyzna nie jesteś definiowany przez swoją KARIERĘ. Nie, nigdy w życiu. Masz tożsamość i męskość z której wynika twoja MISJA, a nie odwrotnie. A twoja kariera i kobieta, którą znasz też cię nie definiują. Są tylko odzwierciedleniem tego kim jesteś.

Kiedy uczysz się (studiujesz) diagramy dotyczące granic osobowości w Systemie Operacyjnym Umysłu widzisz, że wszyscy ludzie w zależności od ich umiejętności granic mają albo „wewnętrzny punkt kontroli” lub „zewnętrzny punkt kontroli”. Ci którzy mają ten ostatni (zewnętrzny punkt kontroli, czyli ich ocena zależy od oceny innych), mają ciężko w życiu i cierpią. Jeśli nie zmienią swoich przyzwyczajeń, nigdy nie osiągną spełnienia swojej misji. Nigdy też nie osiągną trwałego połączenia z kobietą.

Nie bądź takim mężczyzną.

Ci z WEWNĘTRZNYM punktem kontroli SAMI się definiują. Nie pozwalają definiować się swojej pracy, lub kobiecie o którą się starają. Właściwie to musisz pamiętać, że twoja kariera NIE jest tym samym co twoja misja. Twoja misja wynika z twojej tożsamości i może manifestować się różnych karierach, hobby i zainteresowaniach. W zasadzie, twoja misja może zawierać próbki WIELU karier i hobby zanim połączysz je razem w dobrodziejstwo, które przekażesz z powrotem społeczeństwu i swojej rodzinie.

Niektórzy z was mozliwe, że słyszeli o książce Josepha Campbella „Podróż Bohatera(The Hero’s Journey)”. Mówi on w niej, że każdy mężczyzna żyje realizując swoją misję. To jest to o czym tutaj mówię. Będzie powołanie do akcji, potem pojawienie się mentora, potem wiele wyzwań, jałowa ziemia życia oraz heroiczna bitwa o to żeby stać się tym czym jest nam przeznaczone się stać. Na koniec bohater przynosi korzyść nie tylko dla siebie, ale też dla swojej społeczności.

Między czasie, potrzebujemy też REZYGNOWAĆ Z RZECZY.
To może być trudne dla osoby która chce z chłopca stać się mężczyzną. Jak sobie przypominasz, w naszej młodości myślimy w kategoriach ideałów i perfekcyjności, co jest sposobem na ukrycie naszego wstydu z powodu bycia „niewystarczająco dobrym.” Może to zawierać nastawienie polegające na odmowie rezygnacji z CZEGOKOLWIEK. Co prawda nie powinieneś NIGDY rezygnować ze swojej misji – to rzecz, która podtrzymuje cię kiedy znajdujesz się w „martwym punkcie” swojego życia po zwolnieniu z pracy lub porzuceniu przez kobietę, przy problemach zdrowotnych lub samotności w nowym miejscu zamieszkania.

Ale powinniśmy pamiętać, że słowo “rezygnować/porzucić” ma dwa znaczenia. Pierwsze – wielu mężczyzn poddaje się byciu „porzuconym i osamotnionym”. Drugie znaczenie – być zwycięskim czyli „wolnym, podekscytowanym życiem i tym co kryje przyszłość”. Tak więc część bycia mężczyzną to nie tylko wiedza, kiedy należy zrezygnować, ale też jak szybko przejść przez fazę żalu/żałoby i zrezygnować z tego co jest stracone na dobre.

Mężczyzna musi wyciągnąć lekcję z przeszłości, aby przejść do przyszłości.

W moim życiu był czas gdy straciłem kobietę, którą miałem nadzieję poślubić. Byłem młody i naiwny, a jeśli zostałbym z nią, to nigdy nie byłbym tym kim jestem teraz. Nie zwiedziłbym świata i nie pomógł tak wielu ludziom. Nigdy nie zostałbym psychiatrą, nie poznał sławnych ludzi, nie doświadczył miłości i nie wiedział jak to jest pomagać tysiącom ludzi poprzez telewizję, radio i słowo drukowane. Nigdy nie zostałbym autorem, nie poznałbym CIEBIE, co jest najważniejszą kwestią. Innymi słowy, nieodpowiednia kobieta POGRZEBAŁABY moja życiową misję, a ona była NIEODPOWIEDNIĄ kobietą.

Był czas w moim życiu, kiedy myślałem, że NIGDY nie przetrwam bez wygód posiadania stałej pensji, bonusów i biura które utrzymywałby i czyściłby ktoś inny. Zostawienie tego za sobą było jak śmierć. Jak życiowe pustkowie. Usłyszałem wezwanie do akcji, w moim życiu zjawili się mentorowie, ale ja stałem na krawędzi, wahając się, pełen obaw i myślałem, że umrę kiedy postanowiłem zrobić to co WIEDZIAŁEM, że WIEM że muszę zrobić. Nie umarłem, a ta sytuacja stała się dla mnie małą inicjacją w męskość. Nie stałbym się dyrektorem wykonawczym gdyby nie ta sytuacja, nie poznałbym najjaśniejszych umysłów w mojej dziedzinie, oraz prawdopodobnie nie byłbym w tak dobrej kondycji i zdrowiu jak teraz. Widzisz, gdybym pozostał w mojej poprzedniej karierze, spędzając całe dnie w pracy, dzień po dniu nie dbając o swoje zdrowie i związki, skróciłbym swoje życie. Moja kariera w tamtym momencie mojego życia nie była tożsama z moją MISJĄ jako mężczyzny.

Jeśli nie nauczyłeś się do tej pory, że kariera przypisana ci przez innych, jest tylko ICH misją, nie twoją, przemyśl to jeszcze.

Musisz się nauczyć rezygnować z kariery i innych rozpraszających cię w danym momencie rzeczy, aby podjąć zobowiązanie wobec MISJI, którą powinieneś wypełniać.

Skąd masz wiedzieć kiedy zrezygnować? Niestety u tych z was, którzy trwają w swoich przyzwyczajeniach i u których przeważa lewa półkula mózgu, nadal odczuwają niepokój (aby pokonać niepokój staraj się pokonać strach przed śmiercią) – potrzebujecie ćwiczyć INTUICJĘ.

Intuicja NIE opiera się na PEWNOŚCI jakiej potrzebowaliśmy i sprawiała nam przyjemność jako chłopcy. Jest oparta na doświadczeniu bycia mężczyzną. Po tym jak doświadczyłeś życia w wielu miejscach, konstruujesz magazyn doświadczeń z których możesz czerpać, co daje ci wiedzę na temat prawdopodobnych rezultatów/scenariuszy podczas stawiania czoła wyzwaniom. Nigdy nie będzie to tak prawdopodobne i pewne jak np. liczenie rachunków; raczej jak chodzenie po ziemi z pewnością posiadania gruntu pod nogami, jest to jak uczenie się latania.

Nauczenie się tego jest dla każdego z nas źródłem niepokoju, ponieważ pierwszą rzeczą jaką musimy doskonalić, jeśli chodzi o to Prawo Bycia Mężczyzną jest to jak REZYGNOWAĆ z PEWNOŚCI. Musimy wyciągać wnioski z przeszłości i poddać się niepewnej przyszłości, niosąc ze sobą nasze talenty i uzdolnienia, NIE projektując naszych słabości i blędów na innych oraz NIE projektująć na innych i nie obwiniać ich . Potrzebujemy odwagi, żeby wyruszyć w nieznane, stawić czoło lękom mniejszym niż nasz inicjacyjny lęk przed śmiercią – bitwa którą już wygraliśmy – i iść do przodu z odpowiednią kobietą, odpowiednimi narzędziami i lojalnością wobec misji do której jesteśmy stworzeni.

Po drodze napotkamy siódmą pułapkę:

„Komfort tego co znasz sprawi, że ciężko będzie ci podjąć decyzję.”

Ustawiamy się w życiu i aranżujemy je, aby było nam wygodnie. Pracujemy ciężko nad swoją karierą – nie nad życiową misją – i ewentualnie zostajemy za to sowicie nagrodzeni pieniężnie. Jeśli nie rozwiązaliśmy zagadki Sfinksa, nie nauczyliśmy się przystosowywać do każdych warunków – i przez to stajemy się zależni od naszej pracy, zamiast uwolnić się i kroczyć naszą ścieżką do realizacji życiowej misji. Sami wykuliśmy dla siebie łańcuchy, które ciągną nas w dół. Wokół naszych nadgarstków mamy „Złote Kajdanki.”

Nie możemy odejść z pracy bo jesteśmy przekonani, że potrzebujemy pieniędzy, aby przetrwać. Nie potrafimy odejść od nieodpowiedniej kobiety bo jesteśmy przekonani, że nigdy nie uda nam się znaleźć innej.

Zajęło mi dekady żeby przestudiować i zebrać wszystkie źródła jakie były powiązane z tematem. Wszystkie historie i lekcje oraz systemy, które wyjaśniają dokładnie skomplikowany proces seksualnej atrakcyjności, randkowania i tworzenia związków formalnych, jak i związków personalnych na całe życie – z bratnią duszą. I nie mam tutaj na myśli tylko mentalnego (umysłowego) aspektu tego procesu, ale też sposób poruszania się mężczyzny, rzeczy które mówi w rozmowie, znaki zainteresowania w mowie ciała kobiety, wszystkie fizyczne czynniki, które przyciągają i dzięki nim wygrywasz kobietę twoich marzeń. To wszystko razem zebrał w jednym miejscu dla Ciebie w Programie Mężczyzna Omega: Totalna Dominacja w Randkowaniu (The Omega Male Program: Total Dating Dominance), nie możesz sobie pozwolić na bycie ślepym na sekretną psychologię, która jest tam przedstawiona. Dzięki temu programowi nie tylko będziesz wiedział jak wybrać ODPOWIEDNIĄ kobietę. Będziesz umiał rozpoznać „niewłaściwą kobietę”, tą od której odejść.

Twoja intuicja jest kluczem do przetrwania i sukcesu w świecie przypadku. Widzisz, to nie intuicja jest tym co jest źródłem niepewności, ale środowisko z którym masz do czynienia. Byłeś ślepy na fakt, że nie kontrolujemy środowiska (świata). My tylko możemy się do niego przystosować. TO (środowisko) jest niepewną rzeczą w życiu, a TY jesteś siłą organizacji, intencji i ambicji.

Twoja siódma umiejętność jako mężczyzny to:

„Nie potrzebujesz ‘pozwolenia’ lub ‘pewności’ aby robić to co czujesz, żeby robić. ‘No bo tak’ jest wystarczającym powodem. To uczucie w trzewiach (w tobie) to więcej niż Ci potrzeba na pozwolenie, aby podjąć następną decyzję – aby podjąć następne działanie.”

Pomyśl o wszystkich najtrudnych decyzjach jakie podjąłeś. Relacje z których musiałeś zrezygnować, zobowiązanie wobec kobiety, praca z której odszedłeś lub nowa ścieżka kariery przed tobą. Twoja misja nigdy nie odeszła. Zawsze była ta sama. A kobieta, której życiowa historia połączyła się z twoją, też się nie zmieniła. Przewinęły się też inne zwykłe kobiety oraz prace, które przychodziły i odchodziły, ale warunki które są ci potrzebne do bycia prawdziwym tobą, pełnym pasji i siły, męskim tobą (ze słabościami, które akceptujesz) cały czas pozostają niezmienione. Tylko czynniki środowiska i różnorodność ludzi wokół ciebie się zmieniały.

Tak wielu mężczyzn, w tym ja sam, stawali przed decyzjami i nie podejmowali żadnej akcji. To jak pierwszy skok z wysokiej trampoliny do basenu. Wszedłeś na krawędź, rozglądasz się patrząc na przestrzeń między tobą i wodą. Już prawie skaczesz, ale nagle się powstrzymujesz. Może nawet wykonałeś już skok w połowie i niezręcznie wpadłeś do wody, połykając kilka łyków wody, krztusząc się, bo nie byłeś w pełni zdeterminowany i zaangażowany.

Tak niewielu z was zapewne zatrzymało się żeby rozważyc to, że nie potrzebujemy pozwolenia, faktów, danych, albo jakiegoś rodzaju dowodu sukcesu zanim zdecydujemy się zanurkować w nowy kierunku życia. Nigdy tego nie potrzebowałeś. Twoi rodzice, przyjaciele, media, nauczyciele – tak wielu ludzi którym na tobie zależy lub chcą ci pomóc – nie mogą być tobą i nie mogą być mężczyzną ZA ciebie. Jedyne prawo i odpowiedzialność jaka na tobie spoczywa to bycie mężczyzną.

A to wymaga pełnego zaufania, pewności siebie oraz słuchania swoich „trzewi”. Twoja intuicja i ty macie prawo popełniać błędy i uczyć się na nich.

Jesteś tego wart aby pozwolić swojej intuicji się wzmocnić. Mężczyzna tak postępuje. Mężczyzna czasem robi rzeczy „bo tak.”

ÓSME PRAWO

”Nie odniesiesz sukcesu w Twojej misji bez przyjaciół”

Większość Praw Bycia mężczyzną, które do tej pory przerobiliśmy mówiły o zatwardziałym indywidualizmie. To było niezbędne, ponieważ praca w zespole nigdy nie odniesie sukcesu, jeśli nie nauczysz się być mężczyzną, który potrafi pracować samodzielnie. Innymi słowami, zespół potrzebuje twojej kontrybucji (wkładu pracy), a nie tego żebyś był od niego zależny. Jeśli jesteś całkowicie zależny, nie tylko zaprzepaścisz swoją misję jako mężczyzna, ale również zaprzepaścisz misję całego zespołu.

Żyłem w Kolorado wiele lat, tam gdzie wspinaczka górska to nie tylko sport, ale dla wielu kultura i sposób życia. Jest specyficzny rodzaj koleżeństwa bedąc w spiczaczkowej drużynie, jego członkowie wymieniają sarkastyczne uwagi przed wspinaczką, aby „przetestować” pozostałych. To jest proces testowania w grupie siły charakteru i zdecydowania każdego członka ekipy. Nie chodzi tylko o dobrą zabawę i spędzanie wolnego czasu. To rodzaj oceny odpowiedzialności na śmierć i życie każdego ogniwa łańcucha, każdego członka zespołu.

Wyobraź sobie jak starożytne plemiona radziły sobie w dżungli. Na pewno wielu wojowników polowało w głuszy samotnie, ucząc się jak zdobywać pożywienie, na własną rękę, zapuszczając się na obce terytorium, prawdziwi mężczyźni na indywidualnych misjach. Jednak samotne osiągnięcia przeplatały się z duchem zespołowym, ponieważ nie wszystkie zadania można było wykonać samotnie. Obrona przed innym plemieniem, zebranie jedzenia na zimę lub systematyczny podbój nowego terytorium wymagały wysiłku grupy mężczyzn. Obejrzyj na przykład film Apocalypto.

Dzisiaj, nie chodzimy boso przez dżunglę z innymi wojownikami. Możemy pracować w biurze, jako partnerzy w firmie prawniczej, nauczyciele, księgowi w firmie, odpowiadamy za sprzedaż w sklepie, albo serwujemy jedzenie w restauracji, tworzymy strony internetowe – podsumowując, pracujemy w różnorodnych zawodach. Jednak zasady dotyczące współpracy z innymi mężczyznami w pracy i grupach społecznych pozostały niezmienne. Nazywamy innych mężczyzn przyjaciółmi, a nie wojownikami, a przyjaźń jest zasadą kryjącą się za każdą misją grupową, każdym celem większym niż my sami. Aby ją osiągnąć potrzeba Mężczyzny (Samca) Omega.

W naszych przyjaźniach z innymi mężczyznami, instynktownie czujemy potrzebę ustalenia swojej POZYCJI, a kiedy o nią rywalizujemy, to nie jest to próba podcięcia autorytetu innych mężczyzn, którzy mają tę samą misję – ale rywalizacja w celu ustalenia pozycji, nauczenia się sztuki dowodzenia oraz sprawienia, że każdy z mężczyzn poprzez rywalizację stanie się lepszy [powiększy swoje zdolności itd.]. Prawdziwy mężczyzna rywalizuje nie żeby pokonać innych, ale żeby poprawić kondycje CAŁEGO zespołu, aby osiągnąć cel.

Pierwszą rzeczą jaką musimy się nauczyć, jeśli chodzi o przyjaźń z innymi mężczyznami (lub kobietami) jest działanie emocjonalnej energii. Opisuję zarządzanie emocjonalną energią dokładniej w Systemie Operacyjnym Umysłu – unikanie depresji, niepokoju, zarządzanie gniewem, impulsywność, unikanie strachu, masochizm i samo-sabotaż.
Jeśli kiedykolwiek miałeś jedenz powyższych, albo innego problemu powiązanego z nieumoznością pracy w zespole przyjaciół o podobnych misjach w życiu, to jest to w tym programie.

Istnieje nieprawdopodobna siła w naszej umiejętności liczenia, upraszczania, definiowania i mierzenia niejasnych (ogólnikowych) pojęć psychologicznych w coś praktycznego. Zrobiłem do dla was ponownie w definicji którą stworzyłem, aby opisać słowo PRZYJAŹŃ.

Na następnym poziomie instrukcji którą jest na stronie http://www.doctorpaul.net,
zwanej KWML Mastery Course. Definiuję przyjaźń jako „stałą, wzajemną, dzieloną pozytywną emocję.” Jeśli zastanowisz się czym naprawdę jest przyjaźń, jeśli chodzi o mężczyznę i kobietę, u jej rdzenia znajduje się wzajemny wzrost poczucia własnej wartości w obojgu tych osobach. Czujemy się „dobrze” kiedy spędzamy czas z przyjaciółmi, jesteśmy szczęśliwsi, a zatem wzrasta nasze poczucie własnej wartości, mamy więcej energii, ducha i nastrój do zrobienia więcej w naszej misji. U mężczyzn dochodzi potrzeba ustalenia hierarchii (pozycji) pomiędzy nimi, ale rdzeń przyjaźni jest zbudowany z pozytywnych emocji.

W podstawowym e-kursie KWML oraz zaawansowanym KWML daję ci to co składa się na „e=mc2 psychologii,” czyli podstawową definicję poczucia własnej wartości – składa się ono z dwóch specyficznych typów energii. Możesz się nauczyć je kontrolować poprzez System Operacyjny Umysłu i używać ich do skompletowania twojego zespołu przyjaciół poprzez Zaawansowany kurs KWML. Nie ma innego źródła informacji, które mówi o tym z taką jasnością, a bez tych systemów informacji niemożliwym jest stanie się efektywnym mężczyzną, liderem, i członkiem zespołu który ma osiągnąć sukces w swojej grupowej misji.

Powiedzmy, że osiągnąłeś pewien stopień równoważenia misji z kobietami w swoim życiu i stanąłeś oko w oko z wieloma lękami. Powiedzmy że nauczyłeś się z Programu Mężczyzna Omega każdego szczegółu identyfikacji/rozpoznania odpowiedniej dla ciebie kobiety, przyciągnięcia jej oraz wiesz kiedy zrezygnować z kobiety, która nie jest dla ciebie odpowiednia. Powiedzmy, że nauczyłeś się już szczegółów solidnego charakteru, które zagwarantują twoje przeznaczenie sukcesu w życiu. Pomimo tego, bez względu to jak silny jesteś, albo jak pewnie czujesz się pracując w pojedynkę, natkniesz się w końcu na wyzwanie, które będzie WYMAGAŁO wsparcia zespołu innych mężczyzn.

Jak go zbudujesz?
Wyzwania którym teraz stawiasz czoła i mogą cię powstrzymać przed zbudowaniem i/lub podtrzymywaniem zespołu który cię wesprze, co jest ósmą pułapką:

„Będziesz czuć pokusę, aby samemu ustalić sobie swoją rangę w grupie, kosztem realizacji misji twojego zespołu.”

Gdzieś po drodze na ścieżce do osiągnięcia twoich nagród będziesz musiał się zmierzyć z etycznymi pytaniami. Czy wybieram WŁASNĄ korzyść? Czy wybieram korzyść INNYCH? Takie pytania nie powstałyby gdybyś był całkowicie SAM. Kiedy jesteś sam w dżungli polując, nie pojawiają się żadne etyczne pytania. Dopiero w świecie innych wykuwa się nasza etyka, nasze umiejętności granicy, nasze decyzje, które są ważne ponieważ dotykają one nie tylko NAS, ale też INNYCH – w tym kobietę którą kochamy i przyjaciół, którzy są naszymi sprzymierzeńcami.

Jak więc wybierać?

Często przytaczam przykład mowy, którą słyszymy od stewardess lub stewardów na początku naszej podróży samolotem, ponieważ wyruszenie w świat jest bardziej podobne do lotu niż spaceru. Kiedy mówią do Ciebie, słyszysz: „jeśli wlączy się światło alarmowe i maski tlenowe opadną z luków, nałóżcie je najpierw na SWOJĄ twarz, zanim pomożecie innym, a nawet przed swoimi dziećmi.”

Dlaczego?

Ponieważ byłoby lekkomyślne i głupie próbowanie pomóc przetrwać innym z twojego „zespołu,” jeśli sam skończyłbyś nieprzytomny. Tak więc twoją zasadą bycia mężczyzną jest pomóc najpierw SOBIE, POTEM innym dlatego, że twój zespół i społeczność i ich przetrwanie zależy od twojego przetrwania.

Zbyt mało mężczyzn jest tego świadomych, ponieważ byli wychowani w kulturze bezmyślnego poświecenia dla innych. Prawdziwy mężczyzna wie, że o wiele bardziej wspaniałomyślne jest wzmocnienie SIEBIE zanim bezmyslnie zaczniemy asystować innym z samo osłabianiem siebie. Także ci z nas, którzy są zwolennikami „chłopięcej psychologii” mają zwyczaj zadowalania innych jako sposób na zyskanie ich aprobaty i miłości. Kiedy dorastamy, ten sposób już nie działa. Wręcz przeciwnie – przynosi pogardę i brak szacunku od innych i w rzeczywistości jest formą tchórzostwa.

Żeby zbudować wokół siebie zespół współpracowników, najpierw będziesz musiał dowiedzieć się wystarczająco dużo o sobie, twoich gustach i preferencjach – przeczytasz o tym w Systemie Operacyjnym Umysłu – o twojej tożsamości jako mężczyzna i poprzez to zdasz sobie w pełni sprawę ze swojej misji, co pozwoli ci na dobranie sprzymieżeńców wśród innych mężczyzn.

Twoi współpracownicy muszą mieć ten sam umysł albo twoje sojusze nie wypalą, a tym samym, jak możesz dowiedzieć się z zaawansowanego programu KWML, ci inni mężczyźni powinni być równowagą CZTERECH TYPÓW OSOBOWOŚCI. TO jest idealny zespół.

Wśród nich odkryjesz „najlepszych przyjaciół”. Będą oni zawsze mieli podobne MISJE do ciebie, ale PRZECIWNE STYLE OSOBOWOŚCI (wg systemu KWML).

Autor Napoleon Hill opisał kiedyś siłę/moc którą nazwał „Grupą Mistrzowskich Umysłów (Mastermind Group)”. Przypomina ona rodzaj męskiej drużyny, którą mam na myśli i składa się z grupy mężczyzn, którzy pomagają sobie nawzajem w osiągnięciu wspólnego celu, który staje się ich wspólną misją.

Jednak trzeba też wiedzieć KOGO wybrać do swojej drużyny i kolejna kwestia – JAK zacząć kompletować twój zespół.

Twoja ścieżka do tego JAK zdobyć przyjaciół na swojej drodze zaczyna się od ósmej umiejętności bycia mężczyzną:

„Aby zdobyć przyjaciół, oferuj pozytywne emocje tak często jak to możliwe”

To wydaje się proste, jednak gwarantuję ci, że przez większość czasu o tym zapominasz. Kiedy tracisz swój spokój, wybuchasz gniewem lub cofasz się od działania z powodu strachu, nadajesz wyraźną wiadomość megafonem do wszystkich wokoło ciebie: „Nie jestem dobrym przyjacielem!”

Przyjaźń jest naukowo zdefiniowana w moim systemie jako „trwała, wzajemna, dzielona wspólnie pozytywna emocja.” Kiedy jesteś rozzłoszczony i nie rozwiązałeś własnych problemów, jesteśmy przerażeni lub sfrustrowani, łatwo się denerwujemy i nie możemy podjąć żadnej decyzji – tak jak w przypadku skoku na trampolinie gdy nie jesteśmy pewni czy chcemy go wykonać – wysyła to osobom wokoło wiadomość, że nie można na tobie polegać gdy misja grupy jest zagrożona.

Jeśli chcesz w pełni poczuć się mężczyzną, będziesz musiał odkryć swoją pozycję jako mężczyzna – bez różnicy czy czeka cię długa wspinaczka po drabinie sukcesu czy już jesteś na jej wysokim szczeblu. Jednak jeśli ustalanie twojej pozycji stanie się twoją misją – zarabianie pieniędzy, nabycie lepszego samochodu, poznanie piękniejszych kobiet, albo innych rzeczy materialnych, które tylko stwarzają pozory, że jesteś prawdziwym mężczyzną – wtedy PONIESIESZ KLĘSKĘ i nie zrealizujesz twojej prawdziwej misji o której jeszcze nie masz pojęcia. Dlaczego? Ponieważ twój zespół cię opuści. Nic nie ma dla NICH.

Poczują twoją NEGATYWNE emocje i tym bardziej wyczują, że chcesz ich pozbawić ich pozycji, wspiąć się po nich na drodze. A poza tym stajesz się ZAGROŻENIEM dla ich misji.

Nawet sobie nie wyobrażasz ile razy mężczyźni, których nawet nie znałem podchodzili do mnie i proponowali mi „wspólne partnerstwo w interesach”, które bez wątpienia miałoby przynieść korzyści tylko IM, albo pytali o to czy mógłbym ich zapoznać z moim agentem, albo znanymi przyjaciółmi. To absurd. Nie uderzam ich z oburzeniem w twarz, ale kręcę głową z niedowierzeniem na ich brak finezji i dyplomacji. Oczywiście jest dla mnie jasne, że nie są oni nawet odrobinę moimi „przyjaciółmi”, ani nie są zdolni do dojrzałej i męskiej przyjaźni.

Jedyną niezbędną rzecza, aby zyskać sojuszników, zespół, i osiągnąć gwarantowany sukces, którego nie udałoby się nam osiągnąć samotnie, jest umiejętność uszczęśliwiania ludzi. To jest przyjaźń.

DZIĘWIĄTE PRAWO

„Pamiętaj o kolejnym pokoleniu, albo ryzykujesz klęskę swojej misji”

Nauczyłeś się już jak zawierać przyjaźnie, tworzyć zespół – masz już wszystko czego potrzebujesz, aby osiągnąć cel twojej podróży. Ale nie powiedzieliśmy za wiele o tym co to jest!

Czy zdefiniowałeś swoją misję?
Jak wyobrażasz sobie jej wypełnienie?

Czy chciałbyś być fotografem, dziennikarzem, lekarzem, prawnikiem, pilotem czy nauczycielem? Jak będzie wyglądało twoje życie za pięć, dziesięć, dwadzieścia lat? Czy jako twoją nagrodę wyobrażasz sobie Pulitzera, Oskara, milion dolarów, 50 milionów, czy seks z aktorką z pierwszych stron?

Wszystkie te rzeczy jako nagrody, sa tylko miarą twojej pozycji jako mężczyzny i ŻADNA z nich nie jest PRAWDZIWĄ nagrodą w twojej misji życiowej. Mogą być one efektami ubocznymi, ale nie nagrodą. Tak wielu młodych ludzi mówi mi, że chcą wygrać to lub tamto, pokonać tego faceta lub jakiegoś wroga z którym rywalizują. Chcą się przespać z kobietą, która jest „dziesiątką” w ich 10-stopniowej skali piękna i liczyć miliony zdobyte bez wysiłku. Niektóre z tych rzeczy łatwo osiągnąć, ale nie dają one wcale satysfakcji.

Jeśli wrócimy do dramatu 300 wojowników, którzy walczyli pod Termopilami, walczących przeciwko 500 tys. armii perskiego króla Kserksesa, zauważymy coś bardzo ważnego w byciu mężczyzną. Jeśli prześledzimy dokumentację dotyczącą tej bitwy zauważymy, że bitwa której w owym czasie nie dało się wygrać doprowadziła do zjednoczenia wszystkich miast greckich i utworzenia pierwszej światowej demokracji. Można wręcz stwierdzić, że wszystkie przywileje jakimi cieszymy się dzisiaj w wolnych społeczeństwach są rezultatem walki tych 300 Spartan.

Kiedy inni wojownicy opuszczali tą drużynę i wracali do domów do ich rodzin, pytali dlaczego u licha 300 jest tak „lekkomyślnych”, aby stawać do walki z wrogiem którego nie można pokonać. Ich odpowiedź brzmiała: „To oferuje dobrą śmierć.”

Czym jest „dobra śmierć” ?

Widzisz, ci mężczyźni mieli intuicję co do tego co poświęcają oraz co ich wysiłek będzie znaczył dla świata.

Mówiliśmy o różnych rodzajach cech dotyczących dobrego ŻYCIA mężczyzny, ale co z znaczeniem śmierci. W młodości czuliśmy strach przed śmiercią w trudnych momentach – zerwania, utraty pracy, oraz w sytuacjach wyzwań, które przerażały nas do tego stopnia, że nie byliśmy w stanie na nie patrzeć. To wszystko były nasze pierwsze inicjacje w męskość. Ale co z PRAWDZIWYM końcem? Prawdziwą śmiercią?

Wiele badań dotyczących psychologii śmierci i umierania pokazało, że są dwa rodzaje ludzi: ci, którzy są pełni strachu, żalu i zgorzkniali w momencie śmierci, oraz ci którzy ją spokojnie akceptują, myśląc: „Moja misja jest zakończona. Zrobiłem co miałem do zrobienia.”

Opisuję bardzo dokładnie w moim Systemie Operacyjnym Umysłu tą ostatnią grupę jako tych którzy znaleźli “trwałe spełnienie” w życiu. Osiągnęli trwałe szczęście, sukces i wolność bycia sobą. Ale jest jeszcze But there is another subtle distinction for men and men only

Kobiety mają potrzebę stworzenia czegoś w swoim życiu – głównie posiadania dzieci. Ale mężczyźni – bez względu na to czy mają dzieci czy nie – bez wyjątku muszą RÓWNIEŻ osiągnąć nagrodę spełnienia swojej misji życiowej. W innym wypadku całe znaczenie ich życia jako mężczyzny zostało stracone.

To jest to o czym tych 300 Spartan mówiło o „godnej śmierci”. Dobra śmierć to taka w której przekazujemy następnemu pokoleniu DZIEDZICTWO, dar dla następnego pokolenia bez różnicy czy mamy przez to na myśli nasze dzieci czy ogólnie społeczeństwo. Widzisz, Nagroda Nobla czy Oskar może pokazać twoją pozycję/rangę innym mężczyznom, ale nie robią NICZEGO dla następnego pokolenia. Są tylko EFEKTEM UBOCZNYM twojego dziedzictwa, które to jest kontrybucją dla kolejnego pokolenia.

Na ścieżce do pewnej śmierci, 300 wojowników Spartańskich było błaganych przez swoje żony, aby zrezygnować z walki która byłaby pewnym samobójstwem. „Pomyślcie o dzieciach” – mówiły – „One was potrzebują.” Te prośby i błagania były kuszące, okropne i zjadały ich dusze. W duchu niektórzy z nich zapewne płakali na myśl o stracie miłości którą tyle lat budowali na myśl, że nigdy nie dotkną już swoich kobiet, ani nie wezmą w ramiona swoich dzieci. Ale wiedzieli oni także, że bez postawienia swojej męskości na pierwszym planie, spotka ich klęska – i to nie tylko ich, nie tylko ich rodziny, ale także tysiące lat społeczeństwa.

Tych 300 Spartan wiedziało, że jest JEDNA rzecz wbudowana w duszę mężczyzny, ważniejsza niż przeżycie kolejnego dnia walcząc lub zadowolenia kobiety. Męskość z definicji zakłada, że dążymy do osiągnięcia misji nawet kosztem naszego życia. Aktor Russel Crowe w filmie „Gladiator” powiedział:
„To co robimy w naszym życiu, odbija się echem w wieczności.”
To jest ścieżka mężczyzny do nieśmiertelności. W jego dzieciach i jego heroicznych darach dla świata.

Nigdy nie osiągniesz tego spełnienia, radości z bycia mężczyzną, jeśli wpadniesz w dziewiątą pułapkę:

„Będziesz czuć pokusę, żeby zrezygnować ze swojej misji, gdy w zamian będziesz mógł zyskać aprobatę kobiety lub własne samo-zadowolenie w postaci lepszej pozycji wśród mężczyzn.”

Tak jak większość ludzi, uwielbiam film „To Wspaniałe Życie” z Jamesem Stewartem. Świąteczny klasyk, który zawsze napełnia mnie ciepłymi uczuciami w środku. Jednak pewnego razu zauważyłem braki męskości w podejmowaniu decyzji przez postać George’a Bailey’a (Jamesa Stewarta) i NIE wyjście do świata, aby stać się architektem, którym od zawsze chciał być. Musiał wybrać pomiędzy poślubieniem Mary (graną przez Donnę Reed) LUB zrealizowaniem swojej misji jako mężczyzna i w momencie decyzji: „mam zostać czy wyruszyć w drogę?”, George zetknął się z dziewiątą pułapką i według mnie, już na początku historii poniósł klęskę. To było też przyczyną tego, że prawie popełnił samobójstwo – jego męskość, jego pasja życiowa wyciekły z niego, dlatego kusiło go, by złamać siódme prawo bycia mężczyzną – „nigdy się nie poddawaj.”

Męskość George’a Bailey’a ucierpiała z powodu wstydu spowodowanego tym, że jego brat pojechał na wojnę i wrócił z honorami, podczas gdy on został w domu, aby być mężem. Możesz poczuć jego ból. Jednak kiedy uczy się on wartości przyjaźni, współczesny widz zastanawia się: „Dlaczego nie pojechał on z Mary do Nowego Jorku, aby zostać architektem i ją poślubić?”

Nie chcę żebyś poddał się iluzji, że KIEDYKOLWIEK będziesz musiał wybierać miedzy kobietą i misją. Nie możesz być mężczyzną bez obojga. Jeśli zabraknie ci jednego lub drugiego, to rozedrze twoje równanie męskości i sprawi, że nie będziesz mógł przekazać swojego dziedzictwa następnemu pokoleniu. To dziedzictwo nie jest niczym samolubnym, ani czymś co ignoruje kobietę, którą kochasz. To jest coś czego ona również instynktownie chce, jeśli jest odpowiednią kobietą dla ciebie.

Decyzja udania się do Nowego Jorku, aby zostać architektem nie byłaby ZABÓJCZA. To nie byłaby walka w bitwie nie do wygrania. To po prostu przeprowadzka do Nowego Jorku. Możesz się przeprowadzić Z POWROTEM, jeśli zajdzie taka potrzeba, ale nigdy, przenigdy nie rezygnuj ze swoich marzeń i misji. Zbyt wielu z nas zbyt łatwo daje się przekonać, że najważniejsze decyzje dotyczą kariery, mieszkania, małżeństwa, dzieci. Wcale nie.

Kiedyś starszy chirurg powiedział mi że „Nie chodzi o to co robisz. Liczy się to co zrobisz POTEM.” W chirurgii błędy są popełnianie cały czas, ponieważ chirurdzy to ludzie. Jednak mają oni też do swojej dyspozycji różne narzędzia, aby zmieniać, naprawiać i poprawiać błędy w danym momencie. Na końcu misja jest zrealizowana, bezpiecznie i efektywnie – a małe błędy popełnione w trakcie nie mają znaczenia, ani nie przynoszą żadnej szkody. ZAWSZE jest rozwiązanie dla KAŻDEGO problemu, jeśli tylko nie stosujemy półśrodków lub nie jesteśmy rozproszeni przez tych którzy mówią, że czegoś NIE MOŻESZ/NIE DASZ RADY lub PROSZĄ CIĘ BYŚ TEGO NIE ROBIŁ. Nawet w obliczu śmierci, zawsze będzie kolejny dzień na rozwiązanie problemów. Realizuj swoją misję z odwagą i weź ze sobą odpowiednią kobietę. Nigdy nie zdradź siebie przez stanie się ofiarą Dziewiątej Pułapki.

W filmie Stephena Kinga i Franka Darabonta „Mgła” bohater – ojciec jest przekonany, że koniec już się zbliża i to, że za chwilę jego, jego syna i przyjaciół pożrą go potwory. Nie wie jednak, że oddziały ratunkowe są już w drodze, prawie na miejscu. W najbardziej niepokojącym momencie filmu, ojciec wyjmuje strzelbę i strzela do swojego syna, przyjaciół, a dla niego braknie kuli. W tym momencie pojawia się oddział ratunkowy i zabija potwory. Jeśli ojciec nie poddał by się w realizowaniu swojej misji w stosunku do syna, przekazania mu dziedzictwa jego długiego życia i jego skorzystania z ojcowskiej porady oraz mądrości i TYLKO śmierci pozwolić na zabranie go kiedy ONA tak zdecyduje. Miałby wtedy dziedzictwo do przekazania i byłby prawdziwym mężczyzną.

Zamiast szukać dla siebie nagród i być rozproszonym przez błaganie, opinie, życzenia i pragnienia innych, musisz doskonalić Dziewiątą Umiejętność Bycia mężczyzną, jeśli chcesz dotrzeć do nagrody jaką jest dawanie kolejnemu pokoleniu:

„Nie PRZYMUJ nagród. Jako swoją misję przyjmij obdarowywanie innych i bądź gotowy ZAAKCEPTOWAĆ nagrody, które za to otrzymasz.”

Jako chłopiec poprzez dawanie innym, łatwo dawałeś się wykorzystywać innym przez twoją potrzebę akceptacji. W poszukiwaniu pozycji wśród mężczyzn także przyjmowałeś pozycję biorcy, nawet jeśli nie zdawałeś sobie z tego sprawy. Ale kiedy osiągniesz już ten rodzaj dojrzałości, tajemnicy, odwagi, samo-doskonalenia, przyjaźni oraz umiejętności przyciągania kobiet, którego chcę cię nauczyć w moich kursach będziesz na tyle silny, by dawać i otrzymywać nagrody. W tym momencie życia nauczysz się, że tylko ty możesz zdefiniować siebie jako mężczyznę, ale tylko społeczeństwo może dać ci laury jako mężczyźnie, który wypełnił swoją misję.

Nauczyliśmy się już, że wybierając odpowiednią kobietę, musisz ją do siebie przyciągnąć, zlustrować od stóp do głów – czy jest odpowiednia, abyś spędził z nią życie, i zatrzymać ją przy sobie, według wytycznych z Programu Mężczyzna Omega: Totalna Dominacja w Randkowaniu. Jednak niektórzy mężczyźni nie zdają sobie sprawy, że aby znaleźć odpowiednią kobietę, odpowiedni zespół przyjaciół, odpowiednią misję – musisz być wystarczająco silny.

Zapytaj siebie czy kobieta o której MYŚLISZ, że cię wspiera jest z tobą dlatego, że jest silna i wybrała cię z własnej woli czy też dlatego, że jest słaba i cię potrzebuje. Zapytaj siebie czy TY jesteś z nią z własnej woli, ponieważ jesteś silny czy dlatego, że jesteś słaby i zależny od niej. Ludzie, którzy są z nami z powodu własnej słabości na pewno nas zawiodą w godzinie próby.

Z pozycji siły odkryjesz, że łatwiej jest dawać ludziom, przyjaciołom i twojej kobiecie, zamiast kurczowo się ich trzymać, próbować uzyskać pozycje, lojalność lub publicznego poklasku i nie mieć nic do ofiarowania w zamian.

Tak więc nie dawaj innym z pozycji słabości. Nałóż maskę tlenową najpierw na SWOJĄ twarz. Dawaj innym będąc silnym, a odkryjesz, że poprzez to zrealizujesz swoją męską misję. A któregoś dnia, kiedy ONA przyjdzie po CIEBIE, umrzesz „dobrą śmiercią”, nie zgorzkniały, pełen strachu, żałosny lub urażony. I nie będziesz sam w momencie śmierci.

DZIESIĄTE PRAWO

„Wolność to twój klucz, potęga (siła), i twoje pierworództwo jako mężczyzny”

Zaczęliśmy naszą podróż przez te prawa zaczynając od zamieszania, strachu, samotności i bólu. Potrzebujemy zakończyć nasze ostatnie prawo, opisującym jednoczącą siłę kryjącą się za męskością. To co się działa pod dwoma częściami równania męskości – pod naszą umiejętnością przyciągania i zatrzymywania odpowiedniej kobiety w naszym życiu oraz pod odkryciem misji i jej dziedzictwa dla społeczności – jest to męski sens WOLNOŚCI.

Jeśli byłeś w dołku, nie mogąc znieść swojej pracy, ponieważ ona cię unieszczęśliwiała.
Wolność była odpowiedzią.

Jeśli miałeś dziwne przeczucia co do kobiety z którą byłeś w związku, np. że może cię zdradzać lub wkrótce cię zostawi albo, że coś innego ostatecznie nie wypali w waszym związku.
Wolność była odpowiedzią.

Jeśli bałeś się, że twoje życie może nie mieć znaczenia lub nie przybliżasz się do realizacji swoich celów albo, że COFASZ się w swoim życiu, zamiast iść do przodu.
Wolność była odpowiedzią.

Niekoniecznie chodzi o wolność w sensie zerwania z kobietą po drobnej kłótni, lub zrezygnowania z pracy ponieważ w tym momencie ci nie odpowiada.

Mówię o wewnętrznej wolności podejmowania decyzji, przestrzeni osobistej i opiece nad sobą w postaci dbania najpierw o siebie, stawiania siebie przed kobietą, pracą, czy propagandą mówiącą o tym jak być ”dobrym mężczyzną” (tłumaczenie: „dobrym chłopczykiem”, który jest posłuszny tym, którzy chcą go użyć w SWOJEJ misji).

To wolności myśli, uczuć i etycznego postępowania – podstawa współczesnej cywilizacji i fundamenty zachodnich demokracji. W Systemie Operacyjnym Umysłu opisuję jak biologowie „zdefiniowali życie” – według nich żywa rzecz jest „drażliwa” i z tego powodu PODEJMUJE DECYZJE. Im mniej decyzji podejmujesz, tym jesteś „mniej żywy” i odwrotnie – im więcej decyzji podejmujesz, tym „bardziej żywy” jesteś. Spróbuj. Bądź pasywny przez tydzień i zobacz jak „żywo” będziesz się czuć. To będzie nudne. Ale w następnym tygodniu bądź aktywny – podejmij wszystkie decyzje jakie są dla ciebie ważne. Poczujesz się bardziej „żywy”, nawet jeśli popełnisz jakieś błędy.

Podczas gdy S.O. Umysłu leży na ścieżce charakteru dla wszystkich ludzi – mężczyzn i kobiet – nasz podstawowy warunek bycia żywym jako ludzie zakłada, że mamy wolną wolę w podejmowaniu decyzji. Innymi słowy, poprzez nasze pierworództwo mamy prawo, nie przywilej, ale prawo do podejmowania decyzji. A jednak wiele kobiet i mężczyzn oddaje to prawo innym.

Co więcej, w męskiej psychologii bycia mężczyzną jest dodatkowa cecha bycia żywym, która także zakorzeniona jest w wolności. Wszystkie cechy męskości jakie omówiliśmy są połączone przez tą jedną cechę, która jednocześnie leży u podstaw oraz kryje się za nimi wszystkimi – czyli potrzeba WOLNOŚCI.
Czy chodzi o wolność myśli, wolność opinii, wolność wypowiedzi, wolność odczuwania tego co czujemy, wolność etycznego działania, wolność podążania za swoją misją, czy też wolność posiadania prywatności i przestrzeni osobistej. Omawiam użycie jako mężczyzna w produktach Męska Dojrzała Siła(Mature Masculine Power).

Istnieje równanie pod równaniem, czy mówimy o kobietach, twojej misji lub obojgu: im więcej wolności posiadasz, tym bardziej męski się CZUJESZ, tym więcej PASJI masz w swoim życiu, tym większe odnosisz sukcesy i jesteś bardziej seksualnie pociągający dla kobiet.

Jeśli kiedykolwiek zastanawiałeś się czy kobieta cię zdradza, miałeś zapewne chłopięcy impuls, żeby pilniej ją obserwować, jak chłopczyk obserwuje matkę. Ale mężczyzna w takim momencie potrzebuje dać sobie WIĘCEJ wolności, a nie mniej. Kobieta, która cię zdradza szybciej cię zostawi i szybciej UWOLNI twój czas i zasoby. A kobieta, która jest ci oddana pobiegnie za tobą, porzucając jakiekolwiek fantazje o odejściu.

Kiedykolwiek czujesz, że praca jest dla ciebie nieodpowiednia, nie musisz kulić się w strachu, że szef wykryje twoją niepewność i cię zwolni. Właściwie im bardziej niepewny jesteś, tym gorszym jesteś przyjacielem, a nawet szefowie potrzebują poczuć dobrą energię od swoich pracowników. MOŻE on cię zwolnić jeśli będziesz się tak dalej zachowywać. Zamiast tego wykorzystaj swoją wolność do szukania lepszej pracy, szef może o tym nie wiedzieć. Poczuj dobrą energię pewności siebie wynikającą z twoich innych opcji, która będzie z ciebie promieniować. Poczuje on więcej przyjaźni i ironicznie, tym bardziej będzie chciał żebyś został w firmie niż kiedykolwiek wcześniej. Będzie stawał na rzęsach, żeby cię zadowolić.

TY jesteś tym, który daje ci pozwolenie jako prawdziwemu mężczyźnie na bycie wolnym. Na podejmowanie decyzji. Nie zależy to od innej osoby, mężczyzny, przyjaciela, pracodawcy, kobiety, ani nawet od twojego ojca. Twoje życie jest Twoje.

Po wszystkich naciskach i wyzwaniach życia, po pułapkach i lekcjach których się nauczyłeś, umiejętnościach przez ciebie nabytych, będzie cię kusić ostatnia pułapka. Brzmi ona:

“Doświadczysz ambiwalentnego (dwuznacznego) czasu, kiedy nie będziesz w stanie podjąć wyraźnej decyzji, nie będziesz mieć żadnego przeczucia i poczujesz pokusę pozostania na ‘ziemi niczyjej’.”

Być może prowadziłeś dobre życie i nie dbałeś o politykę, głód na świecie lub cierpienie które ma miejsce daleko od twojego domu. Masz dziedzictwo i osiągnąłeś już zaszczyty i honory, masz u boku wspaniałą kobietę i rodzinę, dzieci którymi się zajmujesz. Poczujesz pokusę spoczęcia na laurach i NIE SYMPATYZOWANIA z trudnościami świata, które NIE SĄ TWOJE.

Nie są.

Ale jesteś prawdziwym mężczyzną w świecie i masz wybór ZDECYDOWANIA, że ci zależy, nawet jeśli masz wszystko czego ci trzeba i nawet jeśli na innych spoczywa odpowiedzialność za plagi, które spadają na nasz świat.
Ambiwalencja jest trudna – nie ma gut żadnych instynktów/przeczuć, nie czujesz moralnego imperatywu. Już sprawiłeś, że świat jest lepszym miejscem. Jednak jest stadium męskiego rozwoju, które mogą osiągać nawet gwiazdy biznesu, nauki i sztuki – FILANTROPIĘ. To jest opcja zrobienia czegoś po tym jak zabezpieczyłeś swoje dziedzictwo dla swoich dzieci i społeczności. Okazja dawania nie tylko własnemu następnemu pokoleniu, ale też innych którym nic nie jesteś winien, już teraz, dziś, w SWOJEMU własnemu pokoleniu i innych które nie pochodzą z twojego rodu. Jako Mężczyzna Omega nie obdarowujesz innych jak głupiec z pozycji słabości, aby zyskać aprobatę, ale jako mężczyzna, który już wypełnił swoją życiową misję.

Ten etap bycia mężczyzną nie finalizuje twojej misji, ale misję wszystkich mężczyzn, której główną zasadą jest możliwość wyboru między działaniem, a nie działaniem, stanie się liderem lub nie, a kiedy twój związek z kobietą upada, może nie chodzić o to że ona jest nieodpowiednią kobietą dla ciebie, ale to że nie PROWADZISZ.
Kiedy praca wygląda jak najgorsza rzecz przez którą przeszedłeś możliwe, że to nie decyzja twojego szefa lub kolegi, ale po prostu to , że nie przewodzisz.

Kiedy przekazałeś już swoje dary, swoje dziedzictwo i zostałeś za to nagrodzony, zyskałeś uznanie, nie oczekuje się od ciebie niczego więcej. Ale jeśli mimo to jesteś na to gotowy, jesteś więcej niż prawdziwym mężczyzną. To sprawia, że jesteś mężczyzną wśród mężczyzn i liderem.

Jeśli spojrzysz na swoje życie wstecz, 10,20 lat od teraz i pomyślisz o tym, jak bałeś się podejść do kobiety i zagadać, albo pójść nową ścieżką kariery, albo bałeś się, że okażesz się „niewystarczającym” do wypełnienia misji o zrealizowaniu której marzyłeś, zrozumiesz, że cały czas podejmować WYBORY – czy to odwagi, ciszy, przejścia, rezygnacji, czy też innego obrania nowego kierunku życia i nowej ścieżki.

Każdy moment w twoim życiu jest „nowy”, tak jak kierunek w którym on cię prowadzi.

Ostatnia umiejętność jakiej nauczyłem się od mojego mentora dawno temu brzmi:
„Kiedy usiądziesz w miejscu ambiwalencji, nie czując nic, nie czujesz potrzeby, ani logicznej konkluzji, lepiej jest DZIAŁAĆ, niż nie robić nic. JAKAKOLWIEK decyzja jest lepsza niż jej brak.”

To jest bycie żywym.

Możesz nie dbać o politykę, sprawy socjalne, biednych, sztukę, rozrywkę, kulturę lub naukę. Ale żyjesz w tym świecie i jako mężczyzna musisz działać.

Kiedy odkryjesz, że nie wiesz co robić lub nic nie czujesz, nie masz zdania, czas na DECYZJE, ponieważ dopóki nie umrzesz, nadal żyjesz. A bycie żywym oznacza wolną wole do podejmowania decyzji.

KAŻDA DECYZJA JEST LEPSZA NIŻ JEJ BRAK i każda opinia jest lepsza niż jej brak. Mówi się, że najbardziej niebezpieczny nie jest mężczyzna który walczy, lecz ten który nic nie robi.

Za każdym razem gdy czujesz się niepewnie tak jak tylko mężczyzna może się czuć, czy to w dramatycznej kłótni z przyjacielem, szefem lub twoją kobietą, czy też w ciszy nie odczuwania tego, że jesteś na dobrej ścieżce, jest to spowodowane przez odpływ twojej męskości, która nie wyczuwa WOLNOŚCI.

To co powinieneś wiedzieć to, że wolność wyboru, działania i wzrastania do bycia mężczyzną jakim miałeś się stać były w tobie od początku. TY jesteś tym, który daje ci pozwolenie na to żeby czuć, myśleć, wybierać, działać i BYĆ.

Używaj tego prawa i tej siły, zawsze.

Jeśli już doświadczyłeś tego darmowego daru wiedz, że jest o wiele więcej do nauczenia się o życiu niż sobie wyobrażasz.

Powiedzieliśmy o podstawach bycia mężczyzną. Ale są też inne programy, które sięgają znacznie głębiej do zrozumienia czym jest bycie mężczyzną, nie tylko wewnątrz, ale też mówiące o tym jak się zachować w sytuacjach z kobietami i jak realizować twoją misję NA ZEWNĄTRZ.

Są następne kroki dla ciebie. Zacząłeś edukacją czytając materiały o tym jak funkcjonuje umysł, ale teraz przyszedł czas na zdobycie DOŚWIADCZENIA odnośnie tego co się nauczyłeś. Te kwestie znajdziesz na naszej stronie internetowej nie tylko w formacie pisanym, ale i na płytach CD i DVD, które POKAŻĄ ci jak przyciągać kobietę oraz jak tworzyć własną drogę w świecie.

Jest to dla mnie zaszczyt, że mogłem Ci służyć.

10 Praw bycia mężczyzną – Paul Dobransky

The 10 Laws of Being a Man
Tłumaczenie: Żaneta Tyborowska
Korekta: BladyMamut

 

Wstęp

Dawno temu zdałem sobie sprawę, że bycie mężczyzną to nie coś co nastąpi gdy będę bezczynnie na to czekać. Jako chłopiec myślałem, że jeśli będę ciężko pracować w trakcie studiów – potem czekać – wszystkie nagrody którymi cieszyli się moi filmowi bohaterowie których oglądałem, po prostu do mnie same przyjdą. Że odpowiedzialność, honor, pieniądze, miłość i uznanie zostaną mi ot tak przyznane. Poza tym, tak wielu mężczyzn miało te rzeczy i musiały się one skądś wziąć. Niestety, nie ma szkolnego podręcznika, nauczyciela czy nawet gazety albo programu telewizyjnego który pomógłby mężczyznom właściwie nauczyć się dokładnych kroków do zrealizowania tego celu w swoim życiu. Przez minione czterdzieści do pięćdziesięciu lat było mnóstwo rzeczników kobiet i wiecznie niebosiężna lista źródeł edukacji jak być kobietą sukcesu. Ale nic dla mężczyzn.

Cóż, jest coś co musisz o mnie wiedzieć właśnie teraz. Jestem na przegranej pozycji. Z niej zaczęło się moje życie i musiałem przezwyciężyć dziedzictwo bez straty poczucia swojej tożsamości w tym procesie. Nigdy, przenigdy, przenigdy nie chcę spotkać innego mężczyzny, który nie posiada dostępu do porad i instrukcji sedna sprawy oraz uniwersalnych umiejętności wymaganych do życia jako dobrze prosperujący, spełniony mężczyzna. Taki z całą odpowiedzialnością, honorem, bogactwem, miłością i uznaniem, które są jego wrodzonym prawem. Podczas gdy jest wiele opinii i mówców, którzy chcieliby zdefiniować jak to jest być mężczyzną – niektórzy stawiają siebie jako ważniejszych i potężniejszych niż inni i niektórzy łagodzą w ten sposób swoje własne lęki w tym chaotycznym świecie – żadne z tych nie jest moim celem. Po prostu chcę by każdy mężczyzna z zaciekawieniem i interesem w rozwinięcie swego całego potencjału – miał każdą możliwość na osiągnięcie życia jakiego zawsze pragnął. By robił to nie za przyzwoleniem innych ale dlatego że odkrył w sobie pragnienie by to zrobić- by dorosnąć by stać się kimś kogo zna w ciszy swych najgorszych chwil, MOŻE taki kiedyś być. Ten moment do osiągnięcia jest dużo bliżej niż sobie kiedykolwiek wyobrażałeś. Widzisz, materiały, kursy i właściwie cały program nauczania dla mężczyzn do przestudiowania, doświadczenie i praktyka są dostępne na http://www.doctorpaul.net i jest to rodzaj doradztwa, którego zgromadzenie zajęło mi dwa lata. Stosowanie tych materiałów może W TEJ CHWILI zmienić twoje życie.
Dlaczego?
Nie jest to oparte na mojej lub czyjejś opinii. To by po prostu działało dla mnie lub dla ”nich”, we właściwym miejscu, o właściwej porze, na określonych warunkach, które przypadkowo zapewniają krótki okres bogactwa czy miłości, honoru lub uznania. Nie, to jest nauka i jedyna nauka, która może dać Ci DOKŁADNIE to czego szukasz w JAKIEJKOLWIEK KAŻDEJ sytuacji, wyzwanie lub okazja jako mężczyźnie, tu, tam i gdziekolwiek na świecie, w jakiejkolwiek kulturze, w każdym momencie w historii. Zebrałem wszystko czego się nauczyłem, czego doświadczyłem, co zbadałem, przetestowałem i połączyłem z istniejącą literaturą naukową na temat męskiej psychologii i zamieniłem to w zestaw PRAW(reguł), które odnoszą się do wszystkich mężczyzn, wszędzie i wiążą się z dogłębniejszą instrukcją dostępną na http://www.doctorpaul.net
W końcu w najprostszy sposób odkryjesz że bycie mężczyzną dotyczy charakteru, który pozwoli znaleźć misję w twoim życiu którą będziesz bez wahania wypełniać oraz umiejętności by stale utrzymywać satysfakcjonujące, cenne i namiętne związki z kobietami.

PIERWSZE PRAWO

”Wiedz, że we wszystkim co robisz, musisz równoważyć wartość tego we wspieraniu twojej MISJI jako mężczyzny z wartością budowania satysfakcjonującej więzi z KOBIETĄ.”

Teraz nadszedł czas. Unieśmy zasłonę znad wszystkich tajemnic psychologii. To niewidzialna siła, bezbarwna, nieważka i nigdy w błędzie- wszystko co dzieje się w umyśle, dzieje się z jakiegoś powodu. Nawet jeśli nie może to być zważone czy też zmierzone to najprawdziwsza i najpotężniejsza siła która istnieje. Potężniejsza niż energia nuklearna, ponieważ to ona wynalazła użycie tej energii. Potężniejsza niż siła wojny, choroby lub nieuczciwości, ponieważ może wynaleźć rozwiązanie do każdej z nich. To podstawa tego, czego nauczam. Dlatego gdy odkryjesz że psychologia może być ustanowiona jako prosty zestaw diagramów, tak jak w moim kursie System Operacyjny Umysłu, odkryjesz, że nie ma NICZEGO czego nie można rozwiązać. Można dosłownie zobaczyć i problem i jego rozwiązanie znajdujące się dokładnie przed tobą. Istnieje zasadnicza lekcja której będziesz potrzebował zanim będziesz mógł zrobić cokolwiek innego jako mężczyzna. Opiera się ona na naukowej definicji męskości, którą znajdziesz gdziekolwiek na świecie. Moje równanie jest takie:

Bycie mężczyzną (męskość)
=
Twoje Poświęcenie dla Twojej Misji w Życiu jako Mężczyzna 

Twoja Umiejętność Przyciągania, Łączenia się i Zapewnienia Bezpieczeństwa Kobiecie w Twoim Życiu

Przekonasz się że to równanie dotyczy wszystkich mężczyzn, w każdym czasie, w każdej kulturze i w każdym miejscu na ziemi. Niezależnie czy się przed nim chowamy czy jesteśmy nim zawstydzeni czy też wmawia się nam że jest nieprawdziwe, równanie męskości ma dla ciebie odpowiedzi. Jeśli ci którzy czują się zagrożeni przez naszą męskość mówią nam abyśmy zmienili myślenie jeśli chcemy uniknąć kłopotów – to wciąż tak będzie, niezmiennie, zawsze.

Nie zawsze. Dlaczego to równanie jest zawsze prawdziwe i ważne zanim zaczniesz uczyć się czegoś innego, dlatego, że bez niego najprawdopodobniej nie zdołasz przezwyciężyć Pierwszej Pułapki w życiu:

‚Brak męskości jest brakiem pasji w życiu, co obniża twój potencjał w karierze jak również twoją seksualną atrakcyjność w oczach kobiety”

Czuć się całkowicie męsko nie oznacza być zadowolonym lub mieć wysokie poczucie własnej wartości (które podoba się również kobietom) ale czuć całkowitą pasję do tego jakim jesteś jako mężczyzna, spełniać obowiązki wobec siebie i odgrywać tą wyjątkową rolę mężczyzny w społeczeństwie. Bycie z niewłaściwą kobietą lub z żadną kobietą sprawia że ”brakuje ci czegoś”, nieważne jak świetną masz pracę lub jak dużo pieniędzy posiadasz. Bycie bez kobiety ogranicza twoją duszę i zabiera ogień, który kiedyś w sobie miałeś do tego co robisz w życiu. Bycie z niewłaściwą kobietą to pewna porażka misji, którą masz, ponieważ ona nie będzie ci pomagać, wspierać cię lub inspirować byś coś osiągnął. Nauczę cię jak najpierw przyciągnąć do siebie kobietę a także znaleźć i utrzymać przy sobie tą JEDYNĄ, która jest ci przeznaczona w Programie Omega Male.
W pierwotnych czasach całkowitym zamysłem męskich ambicji było oczarowanie kobiety lub też ochrona i wykarmienie jej i dzieci które urodziła. Nasze umysły nie zmieniły się wraz z nadejściem kultury nowożytnej i obyciem. Więc ta konieczność wciąż u nas działa. Pomyśl o momencie w twoim życiu gdy zerwałeś lub randkowałeś z kobietą, która nie pasowała do twojego życia. Cierpiałeś również w pracy, prawda? Nie byłeś w najlepszej formie w jakiej powinieneś być, z podnieceniem i pewnymi argumentami by próbować. Tak jest ponieważ miałeś tylko jedną z dwóch części swojej męskości – misję lub karierę – podczas gdy druga część to kobieta z którą się męczyłeś..
Gdy pozwalasz na to w swym życiu – brak wprawy z kobietami- możesz przez jakiś czas wesprzeć swoją karierę lub podjąć pracę w której nie wypełnisz misji jako mężczyzna ale w końcu i w tym poniesiesz porażkę. Rozstanie, brak kobiety lub obecność destrukcyjnej kobiety, która wystawia na próbę twoje poczucie celu- to wyjaławia twoją całkowitą pasję życia nawet jeśli właściwie nie jesteś w głębokiej depresji. To może być lekkie uczucie niepokoju lub pustka, nie całkowita depresja. Po prostu ”czegoś ci brakuje”. Twój szef czy partnerzy biznesowi to zauważają -dosłownie to czują- przestają w ciebie wierzyć i obserwują spadek twojej formy. Mogą cię nawet zwolnić.
Druga strona równania męskości mówi, że musisz mieć równowagę pomiędzy swoją karierą i misją w życiu. Pomyśl wstecz. Być może były chwile gdy miałeś naprawdę wspaniałą kobietę w swoim życiu lub miałeś sukcesy w randkowaniu. Jeśli mimo tego nienawidziłeś swoją pracę, bo nic dla ciebie nie znaczyła lub może nawet straciłeś pracę, skutkiem tego opuszczało cie zamiłowanie do życia jako mężczyzny. Twoja męskość malała tak jak przewiduje równanie. Wtedy nawet kobieta, którą myślałeś że będziesz kochać na zawsze traciła zainteresowanie i zrywaliście. Nie pomoże narzekanie. Nie warto oskarżać ją o bycie zdrajczynią czy obłudną kłamczuchą. To było już z góry zapisane w równaniu. Gdy męskość spada z powodu złej pracy, zainteresowanie jakim obdarzała cię kobieta też spada a reszta jest tym z powodu czego cierpi miliony mężczyzn na świecie każdego dnia. Gdy wiążesz się z kobietą, którą obiecałeś uwodzić swoją męskością. Gdy zdradzasz swoją własną misję życia jako mężczyzna, automatycznie pozbawiasz siebie tej męskiej pasji w życiu. To już ją straciłeś.
Tracisz pracę? Tracisz kobietę. Nie masz kobiety? Tracisz pracę.
To wszystko oznacza, że gdy krążysz w swoim życiu nieświadom dwóch biegunów swojej męskości, swojej pasji bycia prawdziwym mężczyzną, to prawdopodobne że ulokujesz wszystkie swoje zasoby albo w jednej (kobiecie) albo w drugiej (karierze) i poniesiesz porażkę w OBU. Opisuję każdy detal tego równania, rozlegle, w Dojrzałej Męskiej Sile: Ewolucja(Mature Masculine Power: Evolution) na http://www.doctorpaul.net.

Nie daj się złapać w pierwszą pułapkę. Naucz się pierwszej umiejętności bycia mężczyzną:

”Znajdź RÓWNOWAGĘ we wszystkim co robisz, pytając samego siebie jak każde działanie sprzyja twoim relacjom z kobietami, podczas równoczesnego rozwoju twojej misji jako mężczyzny”

Na pierwszy rzut oka wydaje się to być prostą umiejętnością- zawsze równoważyć misję w życiu z obecnymi sukcesami z kobietami. Jednak prawie każdy mężczyzna którego znam, w tym ja sam, stawało w obliczu wyzwania by opanować tą umiejętność. Pojęcie równowagi jest czymś danym tobie przez tzw. osobistą granicę- swego rodzaju ”wydatek” twego czasu, energii i pieniędzy które opisałem w kursie S.O. Umysłu na http://www.doctorpaul.net
Wiele razy odrzuciłem lukratywną posadę, ponieważ była ulokowana w takiej głębi jakichś lasów Ameryki Środkowej, że szanse na przebieranie w kobietach były znikome, jako że byłem wciąż singlem. To miałoby swój logiczny sens aby w młodym wieku gonić za pieniędzmi, ale coś mnie powstrzymywało przed tą decyzją. Teraz wiem, że było to ponadczasowe równanie męskości, które intuicyjnie ostrzegało mnie, że moje wysiłki pójdą na marne jeśli w zasięgu wzroku nigdzie nie będzie interesującej kobiety. Podobnie wiele razy nie zwlekałem z robieniem kariery, robiąc rzeczy, w których nie spełniałem się jako mężczyzna. Kobieta z którą byłbym w tamtym czasie powoli by się zmieniała i przestałbym się jej podobać. Nie wiedziałem jak ją przy sobie zatrzymać ale nie wiedziałem też co zrobić z pracą która pozwalała mi opłacać jej rachunki. W pewnym stopniu wiedziałem, że jeśli nie zmienię ścieżki swojej kariery to stracę kobietę, bo ona wyczuwała brak pasji w moim życiu (moją zubożałą męskość). Przeczuwałem również, że jeśli miałbym kobietę, która nie trwałaby przy mnie na dobre i na złe, poniósłbym też porażkę nawet w tymczasowej pracy, która pozwalałaby tylko na spłacenie rachunków. Mężczyźni potrzebują kobiet i kobiety potrzebują mężczyzn nie bez powodu. Mamy zazębiające się instynkty i role w życiu. Zawarłem wszystkie testy i cechy które potrzebujesz byś wybrał dla siebie odpowiednią kobietę na swojej ścieżce życiowej jako mężczyzna w kursie internetowym KWML (e-course) i Mastery Course na http://www.doctorpaul.net.

Wszystko to co musisz wiedzieć do tej pory to umiejętność zadania sobie tego pytania przy każdej decyzji jaką masz przed sobą. (przynajmniej każdą WAŻNĄ decyzją)

”Jak to wpłynie na misję mojego życia jako mężczyzny podczas wspierania moich cennych relacji z kobietami”

Jeśli decyzja zawodzi w którejś z opcji, to jest to ZŁA decyzja
Im mniejsze poczucie męskości, tym mniejsza pasja w życiu i jesteś mniej atrakcyjny seksualnie dla kobiet i co ważniejsze dla kobiety z którą jesteś. Im większe poczucie twojej męskości tym większa pasja życia, tym bardziej atrakcyjny seksualnie jesteś dla kobiet i dla kobiety z którą jesteś.

DRUGIE PRAWO

”Szanuj i unikaj, ale nie bój się śmierci”

We współczesnych czasach czegoś mężczyznom brakuje. Kiedyś zwało się to ”inicjacją”. Od starożytnych kultur do bardziej współczesnych rytuałów przejścia w wiek męskości poprzez służbę wojskową – pojęcie ”przetrwanie w obozie”- chłopcy stawali się mężczyznami poprzez rytuały dokonywane przez starszyznę, plemię lub grupę z wioski.
Chłopcy byli zabierani do lasu i bici lub porzucani na pustkowiu w jednym celu poddaniu się testowi, który zrobi z nich mężczyzn. Przetrwanie było celem i po końcowym rytuale – przekazywaniu obowiązków dorosłego mężczyzny na następne pokolenie – przekonywali się, że tak naprawdę ich życie nie było w niebezpieczeństwie. Ich ojcowie i starszyzna wszystkiemu z góry przewodzili. Widzisz myśleli, że stawali ze śmiercią w cztery oczy i ci którzy odnosili sukces dostawali kulturowe pozwolenie na bycie nazywanymi mężczyznami.

Dzisiaj inicjacja mężczyzn nie istnieje przynajmniej w formie rytuału i oczywiście w formie zorganizowanego i celowego procesu przewodnictwa przez bardziej doświadczonych mężczyzn. Są ślady w niektórych kulturach i religiach – żydowskie Bar Mitzvah lub pseudo-inicjacja bractw w szkole średniej z poniżającymi rytuałami lub nawet szkolenia w obozach militarnych, które przygotowują młodych mężczyzn do walki i wojny. Ale żadne z tych nie jest zasadniczo stworzone dla jakiegoś zewnętrznego powodu (jak służba wojskowa lub braterstwo), ale po prostu dla korzyści przeistaczania się z chłopaka w mężczyznę.
Jeśli spojrzeć na psychologię tego co oferowała inicjacja w starożytnych czasach, to było to zapewnienie chłopcu odczulania przeciwko strachowi przed śmiercią. Zdawał sobie sprawę, że śmierć w kiedyś nadejdzie. Jednak kiedy nauczy się odwagi to śmierć nie zawsze przyjdzie od razu gdy spojrzy jej się prosto w oczy. To dotyczyło pokonywania lęków, aby stać się prawdziwym mężczyzną i przyjęcia roli mężczyzny w społeczeństwie – takiego, który okazywał męstwo gdy trzeba i był wolny od strachu przy każdej okazji.

Jest wiele wyzwań w życiu które mogą ”być odczuwalne porównywalnie do śmierci” rozstanie lub rozwód, utrata pracy, finansowe lub zdrowotne kłopoty. Wszystkie są stratami, a ostateczną stratą jest śmierć. Więc jeśli możesz pokonać strach przed śmiercią jednocześnie ją szanując – bez ryzykanctwa czy porywczości – to czego innego możesz w życiu się bać?

Niczego. Jesteś mężczyzną, który nie pozwala by strach go zatrzymał. I to druga podstawowa zasada bycia mężczyzną. Bez tej siły stawiasz czoła drugiemu wyzwaniu:

”Strach przed utratą – kobiety, pracy, niepowodzeniem, albo nawet fizycznym bezpieczeństwem – jest niewidzialnym więzieniem, które trzyma Cię z dala od wolności, by być efektywnym mężczyzną.”

Istnieje szczególny rodzaj bólu który czują mężczyźni gdy konfrontują się ze stratą. Kobiety zawsze mogą na sobie polegać i zapewniają wzajemne opiekuńcze wsparcie i potrafią dostrzec, że wkrótce wszystko się ułoży. Podczas gdy mężczyźni mają wbudowany biologiczny instynkt, by podążać za indywidualną odrębnością i brną w nieznane by to zdobyć. Są obciążeni przynoszeniem darów, które zdobyli dla ich grupy lub społeczności. Pozyskiwanie poparcia innych w momentach, kiedy odwaga jest potrzebna jest nie tylko niemożliwe (i by wciąż zwać to odwagą), ale również intuicyjnie obniża status mężczyzny pośród innych mężczyzn. Tak więc niezbyt często prosimy innych o pomoc. To degraduje naszą męskość i dlatego też również zamiłowanie do życia.

Szczegółowo przedstawiam kroki do uprawiania odwagi w swoim życiu i pokonaniu strachu na dobre w S.O. Umysłu. Definiuję tam odwagę jako ”robienie właściwej rzeczy, nieważne jak źle to odczuwamy”.

Cóż jest jeden aspekt by żyć swoim życiem jako mężczyzna stawiając czoła wyzwaniu jakim jest odwaga: możesz użyć odwagi do czegokolwiek w życiu co cię nie zabije. Robić inaczej jest BEZMYŚLNE. Pomyśl o tym tak – mężczyźni nie idą na wojnę bez przeszkolenia z użycia broni. Najpierw idą do obozu treningowego. Innymi słowy obóz przetrwania to trening jak NIE ZGINĄĆ. Więc gdy żołnierz wyrusza na wojnę, nie idzie tam umrzeć, ale odnieść sukces w PRZEŻYCIU i zdobywaniu obiektów.

Czy kiedykolwiek byłeś w sytuacji, że bardzo bałeś się, aby podejść do kobiety? Myślę, że większość tak miała. Wiem, to biologiczny odruch wszystkich mężczyzn, stworzony by nas ostrzec, że kobieta do której podchodzimy może być związana z dużo większym mężczyzną. W zamierzchłych czasach mogło to doprowadzić nas do śmierci z jego rąk tak jak wśród grupy zwierząt. Samiec alfa był tym, który łączył się z 80% kobiet. Jeśli mężczyzna nie znał swojej określonej pozycji pośród hierarchii, brak tej wiedzy mógł z pewnością okazać się śmiertelny. Dziś nie jesteśmy aż tak prymitywni – mamy prawa i społeczne konwencje w których możemy użyć siły naszego charakteru. Tak więc odpowiedź brzmi nie możesz w dzisiejszych czasach zginąć przez podejście do kobiety choć w dawnych czasach byś mógł. Możesz dziś użyć do tego odwagi.

Czy kiedykolwiek bałeś się zerwania z kobietą? Albo, że ona z tobą zerwie? Odpowiedź brzmi nie możesz umrzeć od zerwania albo bycia porzuconym. Więc możesz użyć do tego swojej odwagi. Czy kiedykolwiek bałeś się utraty pracy, porzucenia pracy lub szukania lepszej? Czy kiedykolwiek bałeś się stanąć twarzą w twarz z szefem, by powiedzieć mu, że zasługujesz na szacunek? Czy kiedykolwiek bałeś się, że twoje ukochane hobby, z którego CHCIAŁBYŚ zrobić pracę, nigdy nie zamieniłoby się w nią ponieważ za bardzo obawiałeś się spróbować? Nic z tych rzeczy nie może cię zabić więc można wobec nich zastosować ODWAGĘ.

Tak boli rozstanie, utrata pracy lub zaryzykowanie wypełnienia misji życiowej – tego ukochanego hobby, które uwielbiasz. Ale ryzyko czyni cię mężczyzną.

Właściwie nie możesz być mężczyzną, jeśli nie podejmujesz jakiegoś wkalkulowanego ryzyka, nie tolerujesz zaistniałych strat i poddajesz się.

Pomyśl. Jeśli pozwolisz by strach cię uwięził, nigdy nie wkroczysz na ścieżkę, którą powinieneś kroczyć w życiu. Jeśli nigdy nie podejmiesz ryzyka to nigdy nie zbliżysz się do kobiety, którą mógłbyś poznać lub KOBIETY bez której byś się nie obył.
W efekcie NIGDY BYŚ NIE ŻYŁ. Przynajmniej nie jako mężczyzna. Przestraszony, niespełniony, godny pożałowania mały chłopiec, ale nie jako kochający życie z racji pokonania strachu przed śmiercią.

Nie musisz skakać ze spadochronem, zjeżdżać na nartach czy ze zbocza góry lub uprawiać inny niebezpieczny sport.
Ale wiele NIE – ŚMIERTELNYCH rzeczy można ODCZUWAĆ jako śmiertelne. Utrata kobiety którą kochałeś może być odczuwalna jako śmierć cząstki ciebie. Zmiana pracy również. Jednak misja w życiu to nie OKREŚLONA praca czy określona KARIERA. To coś niewidzialnego wewnątrz ciebie i może dotyczyć wielu prac, karier i na wiele sposobów. Nigdy nie umrze chyba że pozwolisz śmierci- największemu strachowi – i każdemu innemu mniejszemu by cię UWIĘZIŁ.

Nawet jeśli straciłeś kobietę to nie straciłeś SIEBIE – tylko po prostu odbicie siebie w tej osobie. Wciąż tu jesteś jak chłopiec, który przetrwa rytuał inicjacji i jej koniec.

To w porządku ryzykować i wtedy stracić. Nie jest w porządku nie ryzykować. Więc twoją drugą umiejętnością w byciu mężczyzną musi być:

” Przyjmowanie wyzwań i podejmowanie ich z wkalkulowanym ryzykiem”

Ilu znasz facetów, którzy mówią: „Dlaczego to zawsze MNIE spotyka”?
To niewtajemniczeni faceci, którzy wciąż wypatrują oczekiwanych wyzwań, takich które czynią nas mężczyznami. I są naturalną cechą żywotności, jako swego rodzaju klątwa lub kłopot albo fatum.

Twoje `wyzwania wszystkie są okazjami/mozliwościami. Każde rozstanie, zmiana pracy, kryzys finansowy, towarzyska katastrofa, walka, groźba, potyczka prawna są DARAMI, które trafiły ci się na tym świecie by uczynić z ciebie mężczyznę. Przyjmuj je i dziękuj za nie. Są szansą na odwagę co wytłumaczyłem wizualnie i graficznie w kursie S.O. Umysłu i są JEDYNYMI ścieżkami na PEWNOŚĆ SIEBIE jako mężczyzna.

Powiedzmy, że chciałeś dać SOBIE terapię wstrząsową z inicjacji w brnięcia w męskość.
To wymagałoby:
1. Uznania że śmierć istnieje i kiedyś przyjdzie po każdego
2. Wkalkulowane ryzyko
3. Zastosowanie odwagi w wyzwaniu

Jeśli spojrzysz w głębiej w to czym jest odwaga i połączysz z myśleniem o którym wspominałem w drugiej edycji Mature Masculine Power: Evolution CD to odkryjesz że odwaga nie jest niczym innym jak męską metodą OJCOWANIA SOBIE.

Tak w rytuałach inicjacyjnych ojcowie z wioski nadzorowali chłopców, aż osiągnęli punkt odwagi – samotności w której myśleli, że spotykają się ze śmiercią, mała ”śmierci” naszego strachu – i robili co należy by przez to przejść.
Odwaga jest momentem gdy chłopak uczy się jak OJCOWAĆ SOBIE SAMEMU. Wtedy obowiązek dorosłości jest na niego przekazywany i może on sobie ojcować do końca swych dni, nawet samotnie w dziczy, stawiając czoło żywiołom, bestiom i nieznanym, zawsze, zawsze będzie mieć ojca u swego boku.
Ojciec który idzie z nim jest nim samym.

Pomyśl jakie wyzwania możesz dziś przyjąć zamiast się ich lękać. Sporadycznie porozmyślaj nad śmiercią i tym, że w końcu przyjdzie. Podejmij niewielkie ryzyko i oceń umiejętność przejścia przez to. Ustal co należy zrobić, potem zrób to nieważne jak bolesne to jest. I po tej drugiej stronie to właściwie przetrwasz i będziesz lepszym mężczyzną.
Śmierć będzie czekać na przyjście któregoś dnia. Ale teraźniejszy moment będzie pełen życia, pasjonującej pogoni za misją i właściwą kobietą dla ciebie.

TRZECIE PRAWO

”Charakter to przeznaczenie”

Niektórzy faceci są znudzeni tematem charakteru i bycia ”facetem w gotowości” bo to brzmi tak porządnie. Nic dziwnego, że gdy jesteśmy pod kulturową presją opisującą mężczyzn jako bufonów, chuliganów i głupców wyglądamy jak niekompetentni jaskiniowcy gdy pozwalamy instynktowi się z nas wydostać. To surowe, ostre i pierwotne. Ale to nie czyni nas złymi czy dziwnymi. To część nas która nigdy nas nie opuści. Właściwie bez tego instynktu nie byłoby dziś tu rasy ludzkiej, I nawet kobiety. które chętnie zamknęłyby mężczyzn. którzy odważnie mówią prawdę i publicznie ubolewają. że nie mogą znaleźć ”prawdziwego mężczyzny” to i tak po cichu więdną z tęsknoty za seksualną energią, która bije od pierwotnego jaskiniowca.

W świecie nadmiernie rosnącego przewrażliwienia do ”politycznej niepoprawności” trzeba by się zastanowić kto definiuje co jest, a co nie jest poprawne i jakie kwalifikacje mają ci co są sędziami do tego co uważaliśmy zawsze za wolność słowa. Obecnie czasami są to tylko komicy którzy dobrze się bawią dysponując prawem do mówienia co tak naprawdę myślą wszyscy mężczyźni i nie są za to atakowani, poniżani czy nieszanowani.

Reakcja w kulturze na niemoc mężczyzn może być przypisana tym którzy wyznają idee Machiavellego i kultywują przebiegłość, oszustwo i manipulację w interakcjach z innymi. Biznesmen który oszukuje klienta, uwodziciel który pozbawia kobiety rozsądku, aby się z nim przespały zanim zorientują się, że rzucił na nie urok i polityk który oszukuje przyjaciół, rodzinę, nawet własną matkę, aby tylko awansować. Żaden z tych mężczyzn nie będzie samcem alfa na długo, bo tak twierdzi nauka. Jest coś ponad byciem samcem alfa, nazywam to Programem Mężczyzną Omega (Omega Male) w przeciwieństwie do królestwa zwierząt gdzie jest najniższa pozycja w hierarchii, używam słowa do reprezentowania najwyższego statusu w męskiej klasyfikacji.

Podczas gdy musisz kultywować niektóre umiejętności jako mężczyzna o którymi później się zajmiemy – dla niektórych to umiejętność użycia zawiłego matactwa – ważne byś znał tajemny klucz do swojego losu – z kobietami i misji. Starożytny filozof Epiktetusz i później Zygmunt Freud twierdzili że ”charakter jest przeznaczeniem”

Co to oznacza to to że wszystkie cechy dojrzałego mężczyzny naturalnie i niezawodnie doprowadzą do sprecyzowanych celi w twoim życiu. W S.O. Umysłu w szczegółchh opowiadam o sile charakteru i jak bezpośrednio wpływa to na twoją misję, stosunki z kobietami i w ogóle na twoje życie. Twoja osobista granica, poczucie zwycięstwa, mądrość twoich decyzji, intelekt w pogoni za celami, radzenie sobie z emocjami, świadomość przewodzenia całemu procesowi przez psychiatrów zwane Obserwacją Ego – wszystko prowadzi cię bezpośrednio do tego czego chcesz w życiu.

Pomyśl o ulubionych filmach i ich bohaterach. Nazywamy ich głównymi BOHATERAMI nie bez powodu. To ostateczność bo na początku bohater ma jakąś skazę i jest niedojrzały w jakimś aspekcie życia. Jeśli film jest tragedią to ta skaza się powiększa i powoduje jego upadek abyśmy wyciągnęli z tego wnioski i nie robili tego. Jeśli to komedia albo dramat, przygoda czy epopeja wtedy bohater WYRASTA na charakter w trakcie filmu. Dosłownie widzimy nagrody tej dorosłości na ekranie. I pożytek dla nas z tego taki że jeśli zrobimy dokładnie to co on to otrzymamy taką samą nagrodę i w naszym życiu.

Nasi bohaterowie są więc kimś w rodzaju zastępczych rodziców których nie musimy spotkać nawet na żywo. Uczą nas siły charakteru bez potrzeby zapłaty, spotkania czy dyscyplinowania. Nasze własne sumienie lub poczucie etyki może to dla nas zrobić.

Mężczyzna, który jest naiwny nie poradzi sobie w życiu ani w misji życiowej. Będzie musiał nauczyć się tajemnych metod osiągania celów poprzez omijanie bezpośrednich ataków ze strony tych, którzy mają inne cele.
Ale ryzykuje stratę wszystkiego na co zapracował jeśli ulegnie Pułapce innego mężczyzny:

”Kto mieczem wojuje, od miecza ginie”

Niektórzy mężczyźni przeszli prze traumę lub byli zranieni i przysięgają sobie, że to się więcej nie powtórzy. Nie chcą być ciapami dlatego ruszają i uczą się wszystkich sposobów bycia chytrymi, manipulantami, uwodzicielami, bez skrupułów i pozwalają swojemu odkrytemu męskiemu instynktowi szerzyć się na ich ścieżce.

To sposób by być na krótko zadowolonym z życia i na krótko być męskim ale w końcu to doprowadzi to jeszcze większego upadku w życiowej misji i relacjami z kobietami. W dzisiejszych czasach mężczyźni dużo mówią o chwałach które daje status samca alfa. Jednak nikt o tym nie wspomina że w świecie zwierząt np. w populacji goryli bycie na szczycie lub bycie samem alfa może trwać tylko jeden dzień lub tydzień albo najdłużej miesiąc. Czy to wszystko czego pragniesz?

W dzisiejszych czasach młodzi mężczyźni chcą być uważani za ”fajnych”, albo ”alfa”, albo być widzianymi jako ”mężczyźni”. Tak jak w młodzieńczym wieku to nasz obowiązek- uczyć się instynktownych umiejętności męskości. Ale wielu mężczyzn przechodzi dziś przez wiek młodzieńczy nigdy nie ucząc się tych rzeczy- są zbyt zajęci by dostać się na właściwe studia, tracą ojcowską cierpliwość tajemniczych aspektów bycia mężczyzną. Być może wielu ojców nawet ich nie zna. Więc dorośli mężczyźni czasem wyglądają jak nastolatkowie. Wracają się i próbują nowych zachowań, których nigdy nie opanują. Mogą nawet uczęszczać na seminaria prowadzone przez marketingowców, którzy uczą metod jak ”podrywać kobiety” i te na temat sukcesu w biznesie.

Jest tak ponieważ mężczyźni muszą zaznajomić się z instynktami, tymi na które byliśmy skazani w wieku młodzieńczym – jak flirtować, rywalizować, dotrzymywać tajemnic i wygrywać w biznesach poprzez krętactwo i zamieszanie. Sztuka Wojny i zasady Machiavellego są testamentami tej głębokiej męskiej potrzeby.

Jednakże mężczyzna to coś więcej niż surowa męskość, ta siła, zamiłowanie do życia nie jest wymyślone jako eksplozja poprzez którą bierzesz szturmem cały świat. Musi to być wyżłobione i efektywnie użyte w odpowiednich miejscach w odpowiednim czasie i z odpowiednią chytrością. Ta zdolność świadomości by być swoim własnym trenerem, wielkim bratem i ojcem są zapakowane w jedność, to to o czym mówi Obserwacja Ego. Teraz jak już wiesz czym jest odwaga możesz ojcować sobie poprzez wszystkie aspekty życia- nie tylko w stawianiu czoła strasznym wyzwaniom. Wszystkie z tych umiejętności są nauczane w S.O. Umysłu. Jedną z tych umiejętności jest używanie osobistej granicy. Pomyśl nad tym: w świecie broni miecz jest dość potężnym i śmiertelnym narzędziem może odeprzeć atak, zabić, może zmieść to co stanie na twojej drodze. Ale równie dobrze może zostać ci zabrany, odwrócić się od ciebie i wymaga użycia dużej siły i energii. Cóż twoją granicą może nie być broń, ale coś nawet bardziej potężnego niż miecz. Pomyśl o tarczy.

Mówiono, że mając wybór użycia w bitwie miecza lub tarczy, tarcza była dużo bardziej efektywną opcją. Wymaga zużycia dużo mniejszej energii i ochrania. Podczas gdy inni wojownicy wokół ciebie walczą na miecze męcząc się i wyczerpując, ty możesz używać tarczy podniesionej do obrony i czekać na ich klęskę.

Tak więc trzecia umiejętność mężczyzny to:

”Odmawianie innym i sobie, aby chronić swoją energię i zasoby”

Główne użycie osobistej granicy w życiu jest po to by mówić NIE innym i sobie. Gdy zaznajomisz się z tym słowem NIE to właśnie odkryłeś potężną moc jako prawdziwego mężczyzny. Możesz użyć tej siły do ochrony swoich zasobów, ochrony siebie przed szkodą podczas używania odwagi w swym życiu.

Jestem pewien że przy nie jednej okazji kobieta poprosiła cię o coś czego nie chciałeś dać. To brzmiało jak czysty układ. Może to były pieniądze,może kupienie drinka, może zobowiązanie się do czegoś do czego nie byłeś gotów, albo było to ogólne i częste zużycie twego czasu i energii. Przeczuwałeś że nic nie otrzymasz w zamian za ten wydatek ale zrobiłeś to i postąpiłeś wbrew swojej intuicji.

To była szansa by użyć swojej granicy, swej tarczy i odniosłeś w tym porażkę. Cierpiałeś przez utratę zasobów i nie otrzymałeś z tego nic. Byłeś po cichu zabijany przez jej miecz i czułeś jak wycieka z ciebie trochę twojej męskości. Po oddaniu swoich zasobów i zaniku męskości zauważyłeś że podobasz jej się mniej, twój nastrój się pogorszył i teraz wiesz dlaczego. Męskość to źródło twego pasji do życia i podstawa twojej seksualnej atrakcyjności w oczach kobiety. Gdy ją trwonisz nawet podczas wydawania dla niej wszystkiego co masz, ona nie może Ci pomóc, tylko nieuchronnie traci zainteresowanie ponieważ seksualność i pasja dla życia nie są logicznymi procesami, które torują drogę. Są surowymi instynktami.

Z pewnością podjąłeś się pracy, która ci nie odpowiadała lub nie pomaga twojej misji w życiu. Nakazywano ci robić rzeczy, których nie uważałeś za właściwe lub wysysały energię i nie dawały wystarczająco dużo w zamian – z pewnością twoja wypłata nie była tego warta.
Ale robiłeś to trzymałeś się tej pracy i przyjmowałeś obelgi ze strony szefa którego oceniłeś jako mniejszego mężczyzną niż Ty sam. Twoja męskość wyciekała i kobieta obecna w twoim życiu to czuła. Twoja pasja zanikała. Byłeś zabijany mieczem swojego pracodawcy i nie pofatygowałeś się by użyć tarczy.

Będąc dziećmi jesteśmy nagradzani za bycie ”dobrymi chłopcami”, którzy zwykle odpowiadają dorosłym TAK. Im więcej używamy słowa TAK, tym lepszymi dziećmi jesteśmy – posłuszni, grzeczni, poprawni, ulegli mali chłopcy. Jednak w którymś momencie dorosłego życia możemy zostać zaskoczeni gdy odkryjemy, że mówienie TAK cały czas może właściwie działać ODWROTNIE niż jak wtedy gdy byliśmy dziećmi. To właściwie bezpośrednie żądanie od tych, którzy rzucają nam wyzwanie powoduje, że nami gardzą nie szanują nas, a nawet NIENAWIDZĄ za brak męskości, pasji dla życia i atrakcyjności

I w końcu z pewnością popadasz w przesadę z wydawaniem energii i czasu na inwestycję jaką jest praca lub kobieta lub zostajesz skrzywdzony przez innych bo wtedy tak było im wygodnie. To jest problem, nie rozwiązanego mówienia NIE do SIEBIE SAMEGO.

Gdy kultywujesz umiejętność Obserwacji Ego i wszystkie cechy wyższego(solidnego) charakteru o których mowa w S.O. Umysłu to zupełnie i całkowicie zrozumiesz co robić w życiu z tym problemem. Twoja granica osobowości jest zasadniczą cechą tego co inni nazywają wyższym(solidnym) charakterem. Rozwijaj umiejętność mówienia innym i sobie NIE. To naturalnie doprowadzi do oszczędzenia Twoich zasobów na czas gdy są naprawdę potrzebne – w momentach odwagi – i dla twoich celów, które są wbudowane w misję, którą zamierzasz osiągnąć. To jest mówienie innym NIE. W nauczeniu się mówienia NIE sobie samemu, będziesz również mniej sabotował siebie, bez rozpraszania siebie uzależnieniami, obsesjami w dziedzinach w których nie posuwasz się na przód w kierunku życiowego celu lub nie będziesz pozwalał dobrowolnie na stratę czasu, pieniędzy i energii na ludzi, którzy tego nie odwzajemniają.

Gdy masz swego rodzaju umiejętność rozgraniczenia, dyplomacji, mądrość i intelekt w dążeniu do celu i przewodzenia sobie o czym uczyłem w S.O. Umysłu zobaczysz, że Twój charakter doprowadzi Cię prosto do twojego przeznaczenia, poprzez umieszczanie zasobów w miejscach które są TYLKO dla Ciebie korzystne. I to ten spryt jest dużo lepszy niż oszustwo, uwodzenie, manipulacja czy brak skrupułów nastolatka. Nigdy nie zostaniesz ofiarą ”wojowania od miecza i zginięcia od miecza”, ponieważ będziesz miał największą, najsilniejszą tarczę spośród wszystkich jakie znasz.

CZWARTE PRAWO

„Wybierz odpowiednią kobietę, albo wszystko stracone.”

Nawet sobie nie wyobrażasz ilu mężczyzn których znam, odnoszących sukcesy w swoich branżach – posiadających pieniądze, władzę i inne atrybuty sukcesu – stracili to wszystko z powodu złych wyborów dotyczących kobiet. Nie chodzi mi o to, że mieli słabe charaktery, aby to robić – tylko, że brakowało im szczęścia, aby spotkać tą właściwą kobietę, która polepszyłaby ich życie jako mężczyny, oraz wiedzy i doświadczenia aby WYBRAĆ tą odpowiednią.
Jeśli weźmiesz pod uwagę nasze równanie męskości i bycie prawdziwym mężczyzną, sposób myślenia który Wam przedstawiłem na płytach CD i e-Kursie Dojrzałej Męskiej Siły(Mature Masculine Power) zobaczysz, że jeśli osiągnąć szczyt swoich możliwości jako mężczyzna, musisz utrzymać równowagę pomiędzy kobietą i karierą.

Męskość = Misja + Kobieta

Niektórzy mężczyźni mają tak agresywne podejście do swojej kariery, że nigdy nie zwalniają, żeby pomyśleć o charakterze kobiety z którą przebywają. Zauważają ich piękno, pozwalają im wejść w swoje życie, a potem skupiają się tylko na karierze, nie będąc świadomymi głębokiego wpływu jaki pewnego dnia wywrze na nich kobieta.
Powiedziałem ci już, że nauka nie kłamie – działa cały czas, pracuje wewnątrz nas – i zawsze będzie. Twoja męskość i pasja do życia, Twoja atrakcyjność zarówno dla kobiet jak i pracodawców, będzie zawsze zależała od OBU – twojej umiejętności wykonania misji oraz umiejętności przyciągania i łączenia się z kobietami. Wybór złej kobiety może wszystko zaprzepaścić.

Rzeczą na którą zwracam szczególną uwagę w programie Dojrzałej Męskiej Siły jest fakt: rezygnujesz z ogromu rzeczy jako mężczyzna w zamian za bycie z tą JEDYNĄ kobietą. To MUSI być układ wygran/wygrana – i Twoją cześcią jest być lojalnym, nie oszukiwać, dzielić się z nią swoimi zasobami, JEJ częścią tego układu jest to, że MUSI wiedzieć o tym, aby podziwiać i wspierać twoją misji w życiu jako mężczyzny. Wymaga to od niej poświęceń i to też takich które będą wiązały się z rezygnacją z jej własnych pragnień na rzecz zrealizowania twoich CELÓW podczas twojej misji. To MUSI być układ w którym celujesz we właściwą kobietę, jeśli ona ma być tą JEDYNĄ kobietą.

Nie ma innej drogi. Nie przetrwasz jako mężczyzna i nie przetrwasz w żadnym małżeństwie, jeśli to nie będzie się spełniać. Widziałem tysiące par na terapii. Zapewniam cię, że miały one ze sobą JEDNĄ rzecz wspólną rzecz, która była powodem ich kryzysów. Czasami chodziło o zdradzającego mężczyznę, czasami kobietę, czasami problemy rodzinne, albo jeszcze poważniejsze dramaty. Jednak głównym powodem KAŻDEGO kryzysu u tych par była sytuacja, kiedy mężczyzna nie znał swojej życiowej misji lub kobieta albo jej nie rozumiała albo nie wspierała. Wszelkiego rodzaju działania i konflikty wynikały z tego, a to było tym co było pod spodem.

Większość tego co Ci daję we wszsytkich produktach ze strony http://www.doctorpaul.net pochodzi z pewnego rodzaju „sekretnej psychologii” – rodzaju odkodowania i zebrania ludzkiego zachowania w proste lekcje, które sprawdzają się WSZĘDZIE i w KAŻDEJ sytuacji.

Jedna z nich i zarazem mój prezent dla ciebie: Kobieta co do której będziesz mieć zobowiązania (twoja wybranka) MUSI zrozumieć, uwierzyć i gorąco wpierać twoją misję jako mężczyzny, ale przede wszystkim to ty musisz być jej świadom.

Rozważ to: przez lata tak wielu mężczyzn przychodziło do mnie mówiąc: „Okej, wiem że w życiu potrzebna mi jest misja, a odpowiednia dla mnie kobieta będzie mnie w niej wspierać. Jednak jak mam ją ZNALEŹĆ? Nie znam ani nie spotykam tego rodzaju kobiet.”

Jest przyczyna tego stanu rzeczy. Istnieją cztery rodzaje mężczyzn i cztery typy kobiet które są dla nich odpowiednie. Istnieje dopasowanie jeden-do-jednego, które wystarczy dostrzec. Nazywa się systemem KWML [skrót od pierwszych liter angielskich]. Cztery rodzaje mężczyzn – jesteś jednym z nich – mogą być opisani jako Królowie, Wojownicy, Magicy i Kochankowie. A cztery typy kobiet współgrające z tymi typami to: Królowe, Wojowniczki, Czarodziejki i Kochanki.
Jak się okazuje, jest sekretna metoda wyboru DOKŁADNIE tej kobiety która jest dla ciebie odpowiednia i wiąże się z tym specjalna WSKAZÓWKA. Czy w związku kiedykolwiek druga strona powiedziała ci że „niewystarczająco się starasz”? Albo że „bycie w związku to ciężka praca”? Ja też to słyszałem, wszyscy słyszeliśmy. Bez wątpienia w tych związkach byliśmy z osobami które były, w najlepszym wypadku, nie naszym dokładnym przeciwieństwem, a w najgorszym, tym samym typem osobowości co my.

Jeśli jesteśmy w związku na całe życie z kobietą, która jest zainteresowana, ciekawa i pasjonuje ją nasza własna misja jako mężczyzny, to bycie z nią będzie zawsze, ale to zawsze ŁATWE. NIGDY nie będzie to ciężka praca. Mamy wystarczająco dużo zadań jako mężczyźni, bez dodawania sobie kolejnych.

Jest tylko JEDEN warunek aby związek DODAWAŁ wartości twojemu życiu i twojej misji zamiast stawać się kolejnym obowiązkiem – znalezienie kobiety która jest naszym PRZECIWIEŃSTWEM jeśli chodzi o osobowość.

Powód: kiedy mężczyzna łączy się z kobietą o przeciwnym typie osobowości, NIE istnieje wtedy rywalizacja pomiędzy nim, a kobietą o lepszą karierę, popularność, czy wpływy. Możemy się razem wspierać i nie rywalizujemy z osobą która jest naturalnie bardziej obdarzona w dziedzinach, które nie przychodzą nam naturalnie. Właściwie to ta osoba może wręcz zostać naszym pomocnikiem i „korepetytorem”, a my jej. To dotyczy zarówno mężczyzny jak i kobiety.

Zadałem sobie sporo trudu żeby dać ci dokładny opis systematyczny jak znaleźć kobiecą bratnią duszę w e-kursie KWML.

Kiedy jako mężczyzna posiadasz ten rodzaj siły/władzy, natychmiastowo pokonujesz lata bólu i walki w związkach, które nie mogły działać ani wypalić. Unikniesz ciężkiej PRACY której wymaga większość związków i możesz skupić się na karierze i misji jaką dla siebie odkryłeś.

Bez tej siły, poddasz się czwartej pułapce:

„Piękno nie wystarcza”

Starożytni Grecy opowiadali mit o Syrenach, odrażających istotach żyjących na skałach, które upodabniały się do pięknych kobiet aby wabić naiwnych marynarzy i później ich zabijać na skałach, ale ty nie musisz padać ofiarą Syren. Mity przetrwały stulecia, nie bez powodu – zawierają uniwersalne lekcje dotyczące życia dla nas. A ten konkretny mit dotyczy jednej kwestii na której teraz się skupimy.

Niektórzy mężczyźni nadmiernie starają się o przyciągnięcie uwagi pięknych kobiet, a kiedy uda się już je zdobyć, resztę życia spędzają na spełnianiu ich zachcianek i byciu przez nie prowadzonym za rękę, chociaż jedyną zasługą tego typu kobiet jest wyglądanie dobrze w ramionach mężczyzny.

To może brzmieć niepoprawnie politycznie, ale jako mężczyzna wiesz, że to prawda.

Mężczyźni są przyciągani przez piękno kobiece – pierwszy i podstawowy czynnik seksualności i pasji w romansie. Ponieważ ten czynnik jest tak silny, wiele mężczyzn szuka WYŁĄCZNIE niego i działa impulsywnie, robiąc wszystko aby zdobyć piękną kobietę – nawet posuwając się do porzucenia ich misji jako mężczyzny. Tacy mężczyźni zdradzają samych siebie.

Nie znaczy to, że piękna kobieta nie może być równocześnie inteligentna, zdolna i troskliwa, nie jest winą pięknych kobiet fakt, że jeśli staniecie się parą, kobieta, która NIE jest twoim przeciwieństwem, jeśli chodzi o typ osobowości, raczej w krótszym niż dłuższym okresie czasu odnajdziesz siebie jaką słabszą stroną w tym związku.

Na pewno znasz mężczyzn, którzy nie należą do najprzystojniejszych, ale mają przepiękne żony. Zastanawiasz się jak tego dokonali, ale prawdopodobnie nie zadajesz sobie innego pytania – dlaczego ONA wybrała JEGO. Jest wielu nauczycieli, którzy trenują mężczyzn jak być bardziej uwodzicielskimi i atrakcyjnymi seksualnie – uczą wszystkiego co jest niezbędne, aby odnieść zwycięstwo w tej miłosnej dziedzinie. Jednak mężczyzna atrakcyjny seksualnie nie różni się niczym od innych atrakcyjnie seksualnych mężczyzn.

Jeśli jednak to jest WSZYSTKO co wiesz na ten temat, to nie masz dużej przewagi. O podstawowych elementach seksualnego przyciągania dla mężczyzn mówimy w e-kursie Podstawowe Narzędzia Gentlemana i na 21 płytach CD Program Mężczyzna Omega. Jednak w umyśle kobiety dzieje się o wiele więcej niż tylko seksualne przyciąganie. Chodzi też o to KIM jesteś i jaki potencjał do podjęcia życiowych zobowiązań wobec niej posiadasz.

Tylko bratnia dusza odnaleziona na podstawie szukania przeciwieństw wg modelu KWML może zadowolić kobiecą intuicję.
Dlatego kiedy poznasz już ten sekretny klucz do odkrycia tej jedynej, odpowiedniej kobiety dla ciebie (oczywiście zanim ją odnajdziesz będziesz zapewne pod wpływem innych pięknych kobiet), ta którą wybierzesz będzie posiadała idealną OSOBOWOŚĆ dopasowaną do twojej życiowej misji jako mężczyzny. Twoja męskość, pasja do życia, oraz misja będą bezpieczne, teraz i zawsze.

Istnieje czwarta umiejętność bycia prawdziwym mężczyzną, która będzie ci przydatna przez całe życie:

„Rozpoznaj i działaj, jeśli czujesz, że związek wymaga za dużo wkładu”

To brzmi jak coś wbrew naszej intuicji, prawda? Całe życie słyszymy, że związki to ciężka praca oraz, że powinniśmy poświęcić się i zabrać do pracy. Jeśli chodzi o karierę, uczymy się że im ciężej pracujemy tym większy odnosimy sukces. Jednak związki działają w inny sposób niż praca są PRZECIWIEŃSTWEM. Kiedy są właściwe wtedy są ŁATWE.
Moją osobistą misją jest pomaganie mężczyznom wieść lepsze życie. Innym aspektem mojej misji jest innowacja w nauce. Połączyłem wszystkie moje indywidualne misje w jedną wielką misję i jako rezultat powstała firma, która dostarcza wam produkty i usługi aby zwiększyć wasze możliwości.

Mogę wam przy okazji powiedzieć, że krocząc tą ścieżką poznałem wiele pięknych kobiet. Każda z nich sprawiła, że czegoś się nauczyłem, ale prawie zawsze lekcja ta dotyczyła przemyślenia – piękno nigdy nie wystarczy samo w sobie. Kobieta MUSI posiadać przeciwną osobowość do mojej, aby na początek zechcieć się dowiedzieć czym się zajmuję.

Aby dać wam przykład – umawiałem się już wiele razy z Królowymi i Wojowniczkami. Dla tych kobiet ważne jest posiadanie „racji”, bycie postrzeganymi jako ekspertki i wpływowe kobiety. Jak mam wytrzymać na dłuższą metę z osobą która zawsze chce mnie przegadać i rozwodzi się na temat jej osobistego poglądu na psychologię, oraz tego jak „obeznana” jest ona w mechanizmach jej działania? Ja spędziłem całe życie studiując te kwestie.

Z drugiej strony, zawsze, ale to ZAWSZE, kiedy umawiałem się z Czarodziejkami, miały one o wiele większy talent do działania niż ja i uczyły mnie jak go rozwijać i wykorzystywać, jednocześnie będąc zafascynowane moimi intelektualnymi wywodami, technologią z której jestem tak dumny. Nawet jeśli te kobiety nie pracowały bezpośrednio dla mojej firmy z pewnością szanowały one, wspierały emocjonalnie i podziwiały moje pomysły i misję.

Związki z Czarodziejkami były dla mnie, jako Króla, zawsze proste, nigdy nie stawały się walką. Wiadomo, że ludzie nie mogą być identyczni, zawsze zdarzają się kłótnie i nieporozumienia – jednak te konflikty ZAWSZE znajdowały rozwiązanie gdy zdawaliśmy sobie sprawę, że bez siebie nawzajem nie mamy tyle siły, miłości, przyciągania i zobowiązań w połączonych życiowych celach co jesteśmy razem.

Analizuję cały proces zalotów do kobiet w Programie Mężczyna Omega: Całościowa Dominacja w Umawianiu Się, z którego KWML jest tylko częścią, jednak punktem początkowym do odnalezienia ODPOWIEDNIEJ kobiety, jest właśnie system KWML. Nawet jeśli wybierzemy odpowiednią partnerkę wg systemy KWML, niektóre rzeczy mogą zagrozić naszemu związkowi, ale bez użycia systemy KWML bez wątpienia będzie trudniej.

Aby wystartować na właściwej ścieżce, użyj czwartej umiejętności, rozpoznając kiedy związek wymaga zbyt dużo pracy i zrezygnuj z niego. Zacznij właściwie zamiast poprawiać to co i tak nie wypali. Związki powinny poprawiać nasze życie, a nie dodawać nam ciężkiej pracy. Jeśli by tak nie było to po co mielibyśmy się w nie angażować? Lepiej być ze sobą po coś więcej niż tylko piękno. I może zabrzmi to niepoprawnie politycznie, ale nigdy nie słyszałem o mężczyźnie który instynktownie nie odkryłby, że to prawda.

Kiedy już wiesz czym jest męskość, znasz ważność swojej misji, wiesz jak radzić sobie ze strachem, oraz jak używać solidny charakter. możesz użyć tych umiejętności, aby poradzić sobie ze strachem utraty kobiety, która nie jest odpowiednia dla ciebie i powiedzieć sobie NIE gdy poczujesz pokusę bycia z nieodpowiednią osobą, kierując się tylko jej pięknem.

PIĄTE PRAWO

„Zawsze kultywuj tajemniczość, albo ryzykujesz porzucenie, zdradę, zwolnienie lub bycie niespełnionym”

Podczas gdy podstawową siłą (atutem) kobiet ponad męskimi instynktami jest ich piękno – uczyliśmy się o tej pułapce w historii o Syrenach – mężczyźni także mają podstawową siłę(atut) ponad kobietami jaką jest atrakcyjność.
Naszą podstawową seksualną umiejętnością przyciągania kobiet jest bycie tajemniczym – po prostu jeśli chcesz seksualnie przyciągać kobiety, zacznij być tajemniczy.
Mit lub historyjka, który najlepiej oddaje ten aspekt to mit o Sinobrodym, francuskim szlachcicu. Opowiada on nie tylko o tym jak instynktownie działa kobiecy umysł, ale opisuje też podstawową siłę mężczyzn, którzy szukają w życiu misji.

Siwobrody był bogatym mężczyzną, znany z tego, ze miał setki żon – gdy jedna umierała, sprawiał sobie kolejną. Był on znany z kultywowania jednej zasady w małżeństwie – (mówił do każdej swojej żony: „Możesz odwiedzać każdy pokój w moim domu, poza jednym”.)

Po czym wyjeżdżał w interesach, opływając świat, zostawiając swoja żonę w domu z kluczami do wszystkich pokoi. Jednak była jedna rzecz, której żadna z jego żon nie mogła się oprzeć – zajrzenie do jego sekretnego pokoju, w którym znajdowały się wszystkie jego martwe żony.

Ta historia to metafora mówiąca o podstawowej potrzebie kobiety, która pojawia się w niej poprzez doświadczenie ojca w dzieciństwie. Zauważa ona, że jej tatuś ma pewnego rodzaju „władzę” nad mamusią, w pewnym sensie seksualną, ale nie wie ona jeszcze co to znaczy. Podejrzewa ona, że jest ona ulokowana gdzieś w jego lędźwiach, ale istnieje tabu związane z odkryciem tej siły… dopóki dziewczyna nie staje się dorosła i nie odkrywa tej tajemnicy z mężczyzną, który jest równie rycerski i silny jak jej ojciec.

Znaczenie tej historii to pokazanie, że głównym wabikiem, który przyciąga kobiety (tak jak piękno przyciąga mężczyzn) jest tajemniczość którą charakteryzuje się mężczyzna. Najlepiej sprzedające się książki w tym stuleciu to romanse. I nie bez powodu. Skoro kobiety należą do większości czytelników, ich instynkty płciowe wychodzą na pierwszy plan w rynku sprzedaży.

Omawiam wszystkie możliwe sposoby użycia tajemnicy w relacjach z kobietami w Programie Mężczyzna Omega: Totalna Dominacja na Randce, tak jak w e-kursie Zbiór Narzędzi Gentlemana zamieszczam najlepsze taktyki, gry dotyczące społecznych umiejętności, teksty i testy jakich możecie użyć aby przyciągać kobiety. Wielu mężczyzn zauważyło poprawę swoich umiejętności w stosunkach z kobietami po zapoznaniu się z tymi systemami, a teraz mają narzędzia i metody dzięki którym zawsze wiedzą jak przyciągać kobiete. Jeśli masz do dyspozycji taką technologię, nie ma potrzeby aby być zignorowanym, samotnym, porzuconym, zdradzonym lub zapomnianym.

Fundamentem JAKIEJKOLWIEK metody zdobywania myśli kobiet, zapewniam was, jest obecny element tajemnicy; znaku zapytania dotyczącego CIEBIE który pozostaje JEJ w głowie. W momencie kiedy ten znak zapytania zniknie, ty też znikniesz z kręgu jej zainteresowań, uwagi, pasji i jej życia.

Pomyśl o mężczyźnie, który arogancko wchodzi do pokoju, z nosem podniesionym do góry i wypięta klatą, mówiąc: „Cześć laski! Zapewne moe być liderem, inteligentnym, zabawnym mężczyzną – ale kobiety parskną i obgadają go pomiędzy sobą jako głupka wypinającego klatę. Powód jest oczywisty – odstawia on przedstawienie. Znak zapytania zniknął z ich głów.

Tak więc nie ma znaczenia jak przyciągasz kobiety, tak długo jak otaczasz swoje działania dozą tajemnicy. Tak więc każdy „sekretny trik”, manipulacja, „taktyka uwodzenia” albo inne tego typu działania nie zadziałają jeśli będziesz je wykonywać zbyt otwarcie i niezdarnie, bez odrobiny tajemniczości w swojej prezentacji. Wtedy kobiety stracą całe zainteresowanie. Dlaczego? Brakuje ci tajemniczości.

Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się dlaczego ktoś z tobą zerwał, rozwiódł się, zignorował, oszukał – pomijając wszystkie wyjaśnienia i wymówki? Nie chodziło o to że byłeś dla niej „zbyt dobry” lub „zły” albo „nie wystarczająco się starałeś”. Stało się tak dlatego, że zrezygnowałeś ze swojego prawa męskości, siły i umiejętności bycia tajemniczym. Kobieta straciła całe swoje zaciekawienie tobą, kiedy staliście się sobie zbyt bliscy, byłeś zbyt chętny do pokazania każdej i wszystkich swoich słabości i zranienia. Może nie było z tobą aż tak źle, żeby opierać się na kobiecie i polegać na niej jak dziecko na swojej mamusi, jednak nie zapamiętałeś lekcji Sinobrodego dla mężczyzn. Twoja zasada dotycząca małżeństwa, umawiania się i zobowiązań powinna brzmieć: „Możesz poznawać większość mojego życie, jednak nie masz wstępu do tego jednego, prywatnego pokoju”.

W tym pokoju mieszczą się sekrety twojej męskości, i wszystko czego się do tej pory nauczyłeś w tym kursie.

Tajemnica (lub sekrety) to nie tylko podstawowy czynnik napędzający żeńskie pożądanie; ale odkąd mężczyzna i kobieta pasują do siebie psychologicznie jak klucz i kłódka, używanie tajemnicy w życiu mężczyzny także mówi coś o NIM i jego męskości jako takiej.

To dotyczy także miejsca pracy, kariery, i twojej misji jako mężczyzny. Czy kiedykolwiek pracowałeś w korporacji lub biznesie? Prawdopodobnie słyszałeś o niektórych dziełach literackich które mówią o męskich sztuczkach i umiejętnościach radzenia sobie w świecie. „Książe” Macchiavell’ego, „Sztuka Wojny” Sun Tzu i wiele innych klasyków dotyczą sposobu pokonania wroga, aby zdobyć nagrody w twojej życiowej misji.

Wielu mężczyzn pyta mnie jak można opanować sztukę rywalizacji z innymi mężczyznami i czy odnosi się to też do naszych wysiłków zdobycia kobiety, sportu, czy też naszych karier.
W świecie biznesu często uczy się zasady, że można brać udział w rywalizacji na kilka sposobów – angażując się bezpośrednio, co nazywa się 3:1 wymaga to siły, przewagi, poprzez „oflankowanie” – czyli ominięcie bezpośredniego zaangażowania i zaatakowanie najsłabszego punktu „okrążenie wozów” – ochronę swoich aktywów (i tyłka) i pozwalanie innym walczyć na śmierć; lub „innowację – która może np. polegać na przeniesieniu w dziedziny/miejsca w których nie ma rywalizacji.
Te cztery metody rywalizacji są przydatne w biznesie, sporcie, walce o rękę kobiety, i życiu ogólnie, ale – i to „ale” jest bardzo ważnym „ale” – bez elementu zaskoczenia, zamaskowania, oraz przede wszystkim tajemniczości, są to zmarnowane wysiłki.

Jeśli przestudiujesz wielkie bitwy historii – od 300 Spartan w Termopilach, po Bitwę o Pacyfik pomiędzy Japończykami i Aliantami w czasie II Wojny Światowej – znajdziesz wspólny motyw, który stał za męskim zwycięstwem lepszych sił. Jak zauważysz, nie chodziło o sam rozmiar armii, albo o wiedzę/wyrafinowanie wojenne samo w sobie, ale przede wszystkim o element tajemniczości na temat ich strategii.

Jeśli Perska armia Kserksesa znałaby wcześniej tajną, ukrytą ścieżkę na tyły Spartan, mogłaby uniknąć dziesiątek tysięcy strat w swojej armii w starciu z tylko 300 Spartanami. Jeśli Amerykanie nie złamaliby wcześniej tajnego kodu japońskiej komunikacji, nie byliby oni w stanie przygotować się na uderzenie tam gdzie planowali atak Japończycy – i nie wygraliby wojny (albo przynajmniej bez kolejnych milionów ofiar w ludziach.)

Zwycięstwo jest zakorzenione w naszej męskości, a męskość ma tajemnice, jako podstawowy sekret w osiąganiu naszych celów.

Znałem wielu mężczyzn (sam nim jestem) którzy pracowali w zawodach, które nie były zgodne z ich życiową misją. Praca była tylko sposobem zarobku na zapłate rachunków. To nie znaczy, że powinieneś wykonywać pracę byle jak – rób to co robisz jak najlepiej umiesz – jednak ci dla których pracujesz nie mogą i nie będą dbać o twój dobrobyt bardziej niż o dobro własne lub firmy.

Biznes jest zaprojektowany na jak największy zarobek przy jak najmniejszych kosztach, zakładając w tym samym czasie, że dostarczy on najwyższe jakości dobra lub usługi dla klienta. Rzadko jednak biznes pozwala na równoczesne zrealizowanie życiowych potrzeb i celów wszystkich jego pracowników (lub większości), aby zbudować silny zespół. Jeśli jesteś w takiej sytuacji, możesz uważać się za szczęśliwego, że masz takich znajomych w pracy. Jednak większość z nas ma świadomość, że wkrótce możemy zmienić pracę posuwając się po ścieżce do realizacji naszej misji.

Znałem mężczyzn (w tym siebie), którzy rozmawiali zbyt otwarcie o swoich intencjach (planach itd.) w miejscu pracy. Mówili o swoich marzeniach o szkole prawniczej lub o napisaniu książki, przeprowadzce do Nowego Jorku lub Londynu, nigdy nie zatrzymując się żeby pomyśleć (użyć Obserwacji Ego, żeby się skupić na sobie), żeby zdać sobie sprawę, że bycie zbyt otwartym oraz chlapanie językiem może nie być dobrą strategią w miejscu pracy. Od kolegi do kolegi, plotka jest przekazywana, aż dociera do szefa. Wtedy stajesz się monitorowany i obserwowany, jesteś na świeczniku, być może nawet jesteś ganiony za rzeczy za które nie odpowiadasz, a oceny twojej pracy są coraz niższe chociaż masz poczucie, że osiągnąłeś najlepsze możliwe rezultaty. Dzieje się tak dlatego, że pracodawcy nie mają zysku z silnego pracownika, który dąży do zrealizowania swojej życiowej misji. Pracodawca czerpie zysk z pracownika, który skieruje swoją męskość na JEGO cele, JEGO misje. Chce cię kontrolować. Postawa obronna, obserwacja, oraz czujne oko spoczywają na tobie ponieważ gdzieś głęboko wie on, że wszyscy mężczyźni są wolni i każdy z nich ma własną osobistą misję. Ma on cichą nadzieję, że jej nie odkryjesz.

To nie ma znaczenia. To gdzie popełniłeś błąd to złamanie Piątego Prawa bycia mężczyzną. Byłeś zbyt gadatliwy i otwarty i w pewnym sensie, zbyt SZCZERY wobec tych, którzy nie zasłużyli na dostęp do twoich najbardziej prywatnych myśli, uczuć lub planów. Zignorowałeś w sobie siłę zwaną „tajemniczością” i zaniedbałeś użycia swojego najbardziej efektywnego uzbrojenia – tajnych umiejętności szpiegów, łamaczy kodów, sabotażystów, i innych tajnych agentów zwycięstwa na wojnie.

Czy wiedziałeś, że podczas II Wojny Światowej, gdyby nie niezwykłe umiejętności użyte w tajnych akcjach przez czwórkę Norwegów, Hitler miałby już zbudowaną bombę atomową? To prawda. W porównaniu z milionami ton metalu zużytymi na machiny wojenne i milionami straconych żyć, cały ten wysiłek aliantów mógł pójść na marne gdyby nie tajne akcje czwórki mężczyzn, którzy osobiście wysadzili magazyn ciężkiej wody (tlenku deuteru) Hitlera, która była niezbędna do zbudowania bomby atomowej.
Na tym przykładzie widać jak potężny może być wpływ tajemnicy w twoim życiu.

To jest to co stoi też za każdą i trwale celebrowaną GWIAZDĄ, za każdym mężczyzną pożądanym przez kobiety. Każde z nich zatrzymuje coś dla siebie, dając zarazem do zrozumienia, że coś takiego (tajemnica) istnieje, ale nie ujawniając co to jest. Ma to też każdy dyrektor wykonawczy, któremu udało się przetrwać początkowe porażki i którego reputacja trwa nawet po jego śmierci. Właściwie jedną z lekcji jakie wynieśliśmy z bitwy pod Termopilami to ta, że bardziej męskie i znaczące dla mężczyzny jest umrzeć w obronie swojej życiowej misji, niż żyć dalej jak tchórz. Mamy dziedzictwo do przekazania dla następnych pokoleń, nagrodę za wypełnianie naszej życiowej misji; szansę na nieśmiertelność dla każdego z nas. Jeszcze do tego wrócimy wkrótce.

W rywalizacji z innymi mężczyznami wiedz, że nikt poza ludźmi z twojej „drużyny”, twoimi mentorami oraz ojcem, oraz oczywiście tobą samym, nie będzie ci pomagać. Inni mężczyźni nie mają nic do zyskania poprzez pomoc tobie w stanie się potężniejszymi niż oni sami. Może nigdy nie słyszałeś, żeby ktoś mówił o tym tak bezpośrednio i otwarcie, ale instynktownie wiesz o tym.

Z tego względu, nie jesteś nikomu winny ujawniania swoich prywatnych myśli, uczuć, lub planów na przyszłość. Nikomu poza twoimi kolegami/ludźmi z twojej drużyny, albo twoimi mentorami. Nawiązując znowu do sekretnego pokoju Sinobrodego, twoje sekretne myśli to twoja największa siła (tajna broń), potężniejsza niż armia przeciwników, o wiele bardziej potężniejsza niż najsilniejsza bogini zemsty (nemezis). W tym wypadku twoja męskość nie jest jednak analizowana bezpośrednio w odniesieniu do kobiety, ale do twojej misji jako mężczyzny w miejscu pracy – twojej karierze, bez względu na to jak próbujesz ją zracjonalizować, była, jest i będzie męskim polem bitwy.

W najgłębszy możliwy sposób opisuję te sekrety w serii lekcji Dojrzała Męska Siła. Są one bardzo opisowe i tworzą rodzaj systemu, który możesz łatwo użyć. Jest też inny sposób spojrzenia na te wyzwania – politykę miejsca pracy, trudności związane z poderwaniem właściwej kobiety i poczuciem bycia solidnym mężczyzną w świecie rywalizacji:
Zaprzyjaźniłem się z mężczyzną o imieniu Carl, ogromnym mężczyzną, który wychował już córkę i niedawno ożenił się z kobietą swoich marzeń. Jest on także bokserem, który ma duże szanse na wygraną w Mistrzostwach Świata Wagi Ciężkiej tego roku. Zagląda on śmierci w oczy każdego dnia, a jednak żyje z pasją, rozwija się i codziennie odnosi zwycięstwa. Udało mi się złapać tajemniczość w tym człowieku sukcesu, co opisuję w serii rozmów które z nim przeprowadziłem, a które są do kupienia w formie audio oraz programu video nazwanego „On Men Women and Life: Wisdom of the Professional Boxer (O mężczyznach, kobietach i życiu: mądrość profesjonalnego boksera)”. Bardzo polecam wam tą serię, jeśli chcecie doświadczyć ŚMIAŁEGO (bez ogródek) zrozumienia potęgi tajemniczości w życiu mężczyzny.

Jeśli nie uda wam się nauczyć tego subtelnego piątego prawa – jak być tajemniczym – staniesz twarzą w twarz z piątą pułapką:

„Nie ujawniaj swoich sekretów; jest różnica między uczciwością a lekkomyślnością/głupotą”

Ten rodzaj pułapki jest bardzo subtelny. Pojawia się po cichu w momentach słabości przy kontaktach z kobietami lub w miejscu pracy. Czujesz u siebie potrzebę akceptacji, miłości, poważania. Zanim się zorientujesz, twoje usta już ujawniają szczegóły twojej męskiej siły, wyjawiając je kobietom, które z tego powodu wkrótce cię zdradzą. Ujawniasz te szczegóły również mężczyznom, którzy przejmą twoje zasoby, a potem zwolnią cię, ukradną twoje pomysły i też cię zdradzą.

Dowiedzieliśmy się ważnej lekcji na temat granic gdy uczyliśmy się, że “charakter jest przeznaczeniem”. Jest też inna droga poprzez, którą twoja granica jako mężczyzny jest bezpośrednio powiązana z rdzeniem twojego męskiego instynktu. To powiedzenie NIE, kiedy czujesz pokusę podzielenia się z kimś swoimi tajnymi myślami, uczuciami, przeczuciami i intencjami na przyszłość. Nie tylko pozbawiasz się wtedy swojej przewagi w rywalizacji, jeśli ją podejmiesz, ale też swojej męskiej pasji życiowej. Zmniejsza się ona z każdym sekretem który ujawniasz.
NIE jest w porządku zdradzać się w ten sposób.

Kiedy kobieta żąda, błaga lub zaklina cię żebyś odpowiedział jej na pytanie o czym myślisz, co robisz gdy jej nie ma w pobliżu, albo co jest twoją największą słabością, tak łatwo można wrócić do sposobu myślenia z dzieciństwa i stać się chłopczykiem, który chce się przypodobać swojej mamusi – i powiedzieć kobiecie wszystko. Zrobienie tego równałoby się z Sinobrodym otwierającym z własnej woli swój sekretny pokój, a potem wyciągającym ręce żeby go zakuć w kajdanki i zabrać do więzienia. Bycie tajemniczym nie jest niczym kryminalnym ani nieetycznym. Nie. Pamiętaj o WSZYSTKICH Prawach Bycia Mężczyzną, w których zawiera się lekcja wartościowego charakteru. Czyli, bycia ETYCZNYM. W granicach etyki, nie jest kłamstwem odmowa, unikanie odpowiedzi, lub chronienie sekretów twojej prywatności – czyli nie ujawnianie rzeczy które należą tylko do ciebie.

To samo jest prawdziwe, jeśli chodzi o twoją misje jako mężczyzny. Nie mogę zliczyć mężczyzn, którym mógłbym pomóc gdyby tylko WCZEŚNIEJ wiedzieli oni o tej zasadzie, zanim ogłosili oni swojemu pracodawcy, że wybierają się do szkoły prawniczej, albo swoim współpracownikom, że zauważyli błąd w księgowości lub swoim kolegom z klasy, że wiedzą kto oszukiwał na teście. Dając inny przykład – polityk przyznający się do jakiegoś błędu z przeszłości. Żadna z tych informacji nie należy do grupy osób wokół Ciebie. To twoja osobista własność.

Jest JEDNA umiejętność którą musisz doskonalić, aby dać sobie radę z podupadającym zainteresowaniem w sobie, twoją misją, twoją atrakcyjnością, która zapobiegnie przed uniknięciem bycia oszukanym, zwolnionym, porzuconym, lub niespełnionym w stosunkach z kobietami lub w pracy.

Piąta umiejętność bycia mężczyzną brzmi:

„Milcząc obserwuj wszystko bez ujawniania czegokolwiek.
I rób to bez przepraszania”

Nie ma w tym żadnego dylematu etycznego. Należy być uczciwym w kwestii tego co uważasz za prywatne, bez ujawniania czegokolwiek co mogłoby ci zaszkodzić i nie działać w twoim najlepszym interesie, odnośnie tego co jest ZAWARTE w tej prywatności. Myślę, że nie spotkałem się z lepszym opracowaniem tego tematu niż w Programie Mężczyzna Omega.
Dzięki niemu zobaczysz jak być dojrzałym, męskim, i mądrym; ponieważ co ludzie myślą o tobie jeśli będą wiedzieć, że nie potrafisz dochować nawet WŁASNYCH sekretów, nie mówiąc o ICH sekretach?

Kiedy byliśmy dziećmi rodzice nagradzali nas za każde powiedzenie TAK. Te prośby zawierały również pytania o szczegóły naszych wybryków. Pytali nas: „Byłeś niegrzeczny? Kłamiesz? Co ukradłeś? Powiedz prawdę. No dalej!” A my przyznawaliśmy się, przepraszaliśmy, płakaliśmy i potem byliśmy nagradzani za to. Inni mogli nam dawać miłość i uwagę.
Czy nie jest dziwne, że kiedy staliśmy się dorośli, im MNIEJ mówimy, a WIĘCEJ ukrywamy i WIĘKSZA nasza dyskretność, tym BARDZIEJ ludzie wokoło czują do nas SYMPATIĘ. Szanują nas bardziej jako mężczyznę, ironiczne wiedzą, że mogą nam BARDZIEJ ufać i chcą podążać za nami w naszej życiowej misji.

Ta zasada jest jeszcze bardziej prawdziwa jeśli chodzi o stosunki z kobietami; jak widzieliśmy ich główną seksualną podnietą jest głód odpowiedzi na tajemnice (świata) i na pytanie co kręci mężczyzn.

Nie pozbawiajmy ich tego. Obserwuj kobietę i nie ujawniaj niczego jeżeli nie będzie to z korzyścią dla ciebie lub twojej misji i nie przepraszaj z tego powodu. Posiadanie silnego charakteru i robienie tego co należy – tak daleko jak Twoje sumienie może Cię poprowadzić – jest wszystkim czego potrzebujesz żeby nigdy nie musieć przepraszać.

Nigdy nie przepraszaj, chyba że jesteś młody, głupi, niedojrzały, albo naprawdę zrobiłeś coś złego spowodowanego okrucieństwem, ignorancją lub zaniedbaniem. W innych przypadkach żadnych przeprosin.
To jedna z wielu “niepoprawnych politycznie” rzeczy, które na pewno i biologicznie czynią cię mężczyzną.

.

Link do drugiej 5 praw