Posts Tagged ‘System’

Konieczne kłamstwa, proste prawdy – Daniel Goleman

Link do skanu na mega

Kilka fragmentów na zachętę z książki. Jest w niej bardzo wiele na temat samooszukiwania siebie i nawet nie zdawania sobie z tego sprawy oraz jakie są tego konsekwencje.

Wprowadzenie

Trudno mi sformułować temat niniejszej książki, mimo że traktuje ona o czymś, co jest nam wszystkim bardzo bliskie. Trudność polega na tym, że nie dysponujemy słowami, które precyzyjnie określałyby, o co mi chodzi. To między innymi sprawia, że tak mnie intryguje ten temat – istnieją, zdaje się, ważne fragmenty naszego życia, które są dla nas w pewnym sensie białymi plamami; dziurami w przeżywaniu, zamaskowanymi brakami w słownictwie. Z tego, że są rzeczy, których nie doznajemy, zdajemy sobie sprawę jedynie bardzo mgliście albo wcale.
Właśnie te białe plamy w przeżywaniu są moim tematem.
Niemożność uprzytomnienia sobie pewnych aspektów naszego życia wydaje się spowodowana przyczynami leżącymi głęboko w naszej jaźni. Jej rezultatem jest niezdolność do zwrócenia uwagi na pewne zasadnicze aspekty otaczającej nas rzeczywistości, przez co powstają luki w tym strumieniu świadomości, który w każdym momencie określa nasz świat.
Tak więc moim tematem jest to, jak postrzegamy, a może bardziej jak nie postrzegamy tego, co uchodzi naszej uwagi.
Innymi słowy, ten fragment, który nie dociera do świadomości. Dziura w postrzeganiu. Sprawy wymazane gumką z karty postrzegania.
Tę niezdolność widzenia rzeczy takimi, jakimi rzeczywiście są, można metaforycznie nazwać „ślepą plamką”. W anatomii ślepą plamką (ściślej: ślepą plamką Mariotte’a [Edme Mariotte (1620-1684), francuski fizyk, zajmował się optyką i badaniami właściwości gazów i cieczy. W 1666 r. wykrył istnienie ślepej plamki w oku, ponadto w 1676, niezależnie od R. Boyle’a, podał prawo określające zachowanie gazów w stałej temperaturze, znane jako prawo Boyle’a-Mariotte’a.]) nazywa się lukę w polu widzenia, wynikłą z budowy oka.
Na dnie każdej gałki ocznej znajduje się fragment siatkówki, pozbawiony komórek światłoczułych (wyściełających całą resztę siatkówki), a więc niewrażliwy na bodźce świetlne, utworzony przez tarczę nerwu wzrokowego, czyli miejsce, w którym zbierają się wszystkie włókna nerwowe wewnętrznej warstwy neuronów siatkówki i przechodzą w nerw wzrokowy. W rezultacie w informacjach dostarczanych do mózgu jest luka dotycząca tego fragmentu pola widzenia. Ślepa plamka nie rejestruje niczego.
Zwykle ten brak danych jest kompensowany informacjami z drugiego oka. Tak więc zazwyczaj nie dostrzegamy naszych ślepych plamek. Ale kiedy zamkniemy jedno oko, ślepa plamka ujawni się. Aby dostrzec swoją ślepą plamkę, zamknij czytelniku lewe oko, przytrzymaj książkę przed sobą w wyciągniętej prawej ręce i skup wzrok na krzyżyku. Bardzo powoli zbliżaj książkę do oka i oddalaj z powrotem. Gdzieś w odległości od dwudziestu pięciu do czterdziestu centymetrów od oka będziesz miał złudzenie, że kropka znikła [Warto zwrócić uwagę, że w momencie kiedy czarna kropka „znika”, wychodzi na jaw „oszustwo” naszego mózgu – o czym autor nie wspomina. Otóż zamiast czarnej kropki nie zobaczymy „dziury” w polu widzenia, nie zobaczymy „miejsca, w którym nic nie ma”. Zobaczymy papier. Mózg wypełni „dziurę” informacjami z sąsiedztwa. Jeszcze wyraźniej można się o tym przekonać, jeśli przerysuje się kropkę i krzyżyk na kolorową kartkę i powtórzy eksperyment.].

krzyzyk i kółko
Dostrzeżenie własnej ślepej plamki jest bardzo pouczające: przeżycie to dostarcza konkretnej analogii dla znacznie subtelniejszych zjawisk psychicznych.
Pozwólcie, że przedstawię kilka przykładów takich zjawisk, zaczerpniętych z rozmaitych sfer życia. Wszystkie one zdają się świadczyć o istnieniu schematu, którym będę się tutaj zajmował.
Weźmy przykład kobiety, która w trakcie psychoterapii przypomina sobie, iż kiedyś, jako pięcioletnie dziecko, słyszała, że jej matka płacze w nocy. To wspomnienie zaskakuje kobietę, zupełnie nie pasuje do jej świadomych wspomnień z tamtych czasów. Był to okres wkrótce po wyprowadzeniu się ojca z domu. Matka wtedy wydzwaniała do niego błagając, żeby wrócił, jednakże w obecności dziewczynki utrzymywała pozory zupełnie innego stanu uczuciowego – zaprzeczała, że brakuje jej męża, i sprawiała wrażenie osoby beztroskiej i nie przejmującej się sytuacją: „Przecież dobrze nam razem tylko we dwie, prawda?”.
Córka pojęła, że o smutku matki się nie wspomina. Ponieważ matka ukrywała te uczucia, jej córka także miała je stłumić. Wielokrotnie słyszała wersję na temat rozwodu, odpowiadającą wizerunkowi, jaki jej matka pragnęła stworzyć; opowieść przerodziła się w pamięci dziewczynki w niezbity fakt. Takie niepokojące wspomnienia, jak matka płacząca w nocy, zbłakły w pamięci i skryły się w jej zakamarkach, by ujawnić się wiele lat później w trakcie psychoanalizy.
Temat katastrofalnego wpływu skrywanych tajemnic na ludzkie życie jest tak częsty w literaturze, iż wskazuje na powszechność przeżyć tego rodzaju. Opiera się na nim historia Edypa, podobnie jak fabuła powieści Forda Madoxa Forda pt. The Good Soldier, czy też niektóre sztuki Ibsena. Ibsen nazwał tego rodzaju tajemnicę, czyli taki mit rodzinny, który zastępuje niezbyt wygodną prawdę, „zakłamaniem” albo „życiowym kłamstwem” [W oryginale: vital lie (użyte także w tytule niniejszej książki), co oznacza „kłamstwo konieczne po to, by żyć”. Zwrot ten pochodzi z angielskiej wersji Dzikiej kaczki Henryka Ibsena (w innym angielskim przekładzie używa się słowa life-illusion, „złudzenie, na którym opiera się życie”). W polskim tekście Dzikiej kaczki, w przekładzie Jacka Friichlinga (z autoryzowanego tekstu niemieckiego – sic!) brzmi to bądź ,.życiowe kłamstwa” (Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 1988; Zysk i S-ka, Poznań 1994), bądź – „życiowe zakłamanie” (Wyd. KAMA, Warszawa 1994). W związku z tym w tekście będę używał obu tych sformułowań. Natomiast w tytule, na życzenie wydawcy, użyto zwrotu „konieczne kłamstwa”.].
Takie życiowe kłamstwo to coś często spotykanego. Oto pewien psychiatra relacjonuje wypowiedź kobiety, zasłyszaną na jakimś przyjęciu’.
Czuję się bardzo blisko związana z rodziną. Kochają mnie i okazują to. Kiedy nie zgadzam się z matką, potrafi rzucić we mnie czymś, co ma pod ręką. Pewnego razu trafił jej się nóż i trzeba było mi założyć dziesięć szwów na nodze. Kilka lat później ojciec chciał mnie udusić, bo zaczęłam chodzić z chłopakiem, który mu nie przypadł do gustu. Naprawdę bardzo się o mnie troszczą.
Mechanizm zaprzeczania, widoczny jak na dłoni w powyższym przykładzie, to niezawodny wskaźnik zakłamania. Kiedy brutalność faktów jest zbyt oczywista, by je zignorować, zmienia się ich wymowę. Kłamstwo pozostaje nie zdemaskowane dzięki przemilczeniom, wykrętom, zaprzeczaniu w żywe oczy, w czym solidarnie uczestniczy cała rodzina. Zmowę podtrzymuje odwracanie uwagi od przerażających prawd albo owijanie ich w bawełnę, żeby się można było z nimi pogodzić. Pewien terapeuta zajmujący się rodzinami z takimi problemami, jak stosunki kazirodcze lub alkoholizm, w następujący sposób opisuje funkcjonowanie życiowego zakłamania:
Bagatelizuje się wszelkie aluzje do prawdziwej natury problemu, wyśmiewa się je, pokrętnie wyjaśnia, nie nazywa się rzeczy po imieniu. Ogromną rolę w bagatelizowaniu tego, co się naprawdę dzieje, odgrywa język, czyli słowa. By ukryć rzeczywistą naturę zjawisk, nagminnie używa się eufemizmów. Określenia: „lubi wypić”, małżeńskie
„Nieporozumienie” lub „surowa dyscyplina” mogą oznaczać alkoholizm, bicie żony lub maltretowanie dzieci. Mówi się o „drobnym wypadku” w celu wytłumaczenia siniaków i złamań, gdy mamy do czynienia z przemocą w rodzinie. Twierdząc: „zaszkodziło mu”, usprawiedliwia się zachowanie po nadużyciu alkoholu.
Pewien człowiek, którego ojciec był alkoholikiem, ujął to tak: „W naszej rodzinie obowiązywały dwie wyraźne reguły: pierwsza, że wszystko jest w porządku, i druga, że nikomu ani słowa”.
A oto przykład innego rodzaju. Jesse Jackson [ (ur. 1941), amerykański polityk znany z działalności na rzecz Murzynów, wybitny mówca. Bez powodzenia starał się o nominację Partii Demokratycznej na kandydata w wyborach prezydenckich w USA w latach 1984 i 1988.], wspominając dzieciństwo w Karolinie Południowej, opowiada następującą historię o spotkaniu z mężczyzną imieniem Jack, białym właścicielem miejscowego sklepiku spożywczego.
Tego dnia śpieszyłem się wyjątkowo, ponieważ przed sklepem czekał na mnie mój dziadek, który dał mi parę groszy na herbatniki czy coś innego. Wewnątrz znajdowało się ośmiu czy dziesięciu czarnych, a ja powiedziałem: „Jack, poproszę herbatniki”. On w tym czasie kroił mortadelę czy coś tam. Zagwizdałem, żeby zwrócić jego uwagę. Nagle rzucił się na mnie z pistoletem. Wycelował w głowę i powiedział: „Nigdy więcej na mnie nie gwiżdż!”. Moją uwagę zwróciło to, że pozostali czarni w sklepie zachowywali się tak, jakby tego nie widzieli. Krzątali się wśród półek. Strach głęboko zapuścił w nich korzenie. Ja bałem się nie tyle pistoletu, ile tego, co zrobi mój ojciec. Wrócił właśnie z frontu drugiej wojny światowej, wiedziałem, że jest porywczy, a na dodatek miał umysł otwarty dzięki kontaktowi z Europą w czasie wojny. Narastał w nim sprzeciw wobec panującego systemu. Wiedziałem, że jeśli ojciec się o tym dowie, to albo zabije Jacka, albo sam zginie. Tak więc stłumiłem to przeżycie. Dopiero wiele lat później wyszło na jaw. Ale tak się żyło w naszej „strefie okupowanej”.
W pewnym sensie drugą stronę medalu przedstawia Barney Simon, południowo-afrykański dramaturg, kiedy snuje refleksje na temat niewypowiedzianych prawd o apartheidzie. Jeśli w Ameryce Północnej Murzyni tłumią gniew przeciwko białym, to w Afryce Południowej biali muszą tłumić ciepłe uczucia wobec czarnych.
Wszyscy biali mieszkańcy Afryki Południowej mieli w dzieciństwie murzyńskie nianie. Pamiętam tę, która służyła u nas w domu, Rose… Pierwsze kilka lat życia spędza się na plecach czarnej kobiety. Spędza się je z policzkiem przytulonym do jej karku. Słucha się jej piosenek, jej języka. Chodzi się z nią do parku i siaduje wśród innych czarnych – jak ona – kobiet. Wchodzi się do jej pokoju i może nawet zastaje tam jej kochanka. Poznaje się nawzajem, blisko, intymnie. Ale w końcu przychodzi moment,  kiedy Afryka Południowa mówi ci, że ta bliskość jest czymś wstrętnym, jest zbrodnią, gorzej niż zbrodnią – grzechem. Każe ci się wyrzucić z pamięci to, czego się dowiedziałeś.

Historia wojen i wojskowości to bogata kopalnia przejawów tego, co próbuję uchwycić, weźmy na przykład wypadki jawnej odmowy przyjęcia do wiadomości prawdy.

•   W czasie pierwszej wojny światowej, na tydzień przed pierwszym niemieckim atakiem gazami bojowymi, pewien niemiecki dezerter przyniósł ostrzeżenie, że taki atak ma nastąpić. Pokazywał nawet ochronne maski, które zostały wydane siłom niemieckim. Francuski dowódca uznał doniesienie za absurdalne i zmyl głowę łącznikowi za to, że zameldował się z pominięciem drogi służbowej.
•   W czasie drugiej wojny światowej doniesiono Hermannowi Goringowi, że nad jednym z miast niemieckich zestrzelono aliancki myśliwiec, pierwszy, który znalazł się tak daleko od linii frontu. Oznaczało to, że alianci dysponują nowym myśliwcem dalekiego zasięgu, będącym w stanie konwojować bombowce nad terytorium Niemiec. Góring, który sam był pilotem, „wiedział”, że to niemożliwe. Jego odpowiedź brzmiała: „Stwierdzam stanowczo, że Akwizgran znajduje się poza zasięgiem myśliwców amerykańskich… W związku z powyższym oficjalnie rozkazuję, że ich tam nie było”.
•   Podczas tej samej wojny, w dniu rozpoczęcia ofensywy niemieckiej na Związek Sowiecki, jednostka ochrony pogranicza wysłała meldunek do kwatery głównej: „Znajdujemy się pod ostrzałem. Co mamy robić?”, na co dowództwo odpowiedziało: „Chyba zwariowaliście”.

Następny z kolei przykład, tym razem na znacznie większą skalę, znajdziemy, jeśli rozważymy los ludzkości. „Światowe zapasy broni atomowej – stwierdzono w jednym z artykułów «The Wall Street Journal» – narastają w tempie jednego miliona dolarów na minutę, obecnie liczba głowic przekracza pięćdziesiąt tysięcy”. Równocześnie – według danych Światowej Organizacji Zdrowia – pięćdziesiąt milionów dzieci umiera rocznie z powodu biegunki, największego zabójcy na świecie – a tak łatwego do opanowania za pomocą najprostszych środków higienicznych i przez poprawę odżywiania.
Psychiatrzy ukuli termin „atomowe odrętwienie” na określenie tej masowo obserwowanej niezdolności do odczuwania strachu, gniewu i buntu, adekwatnych do sytuacji, w jaką ludzkość wpędził wyścig zbrojeń. Ludzie zachowują się tak, jakby aplikowali sobie środki znieczulające, jakby niebezpieczeństwo było zbyt ogromne, by się nim przejąć.
Lester Grinspoon, psychiatra, zauważa, że w ramach „atomowego odrętwienia” ludzie „odmawiają przyjmowania informacji, które mogłyby sprawić, że mgliste lęki staną się wystarczająco konkretne, by wymagać od człowieka stanowczego działania”, a także „świadomie unikają wyciągania wniosków z informacji, które do nich dotarły”. Innymi słowy, traktują ten problem, problem nas wszystkich, jakby dotyczył kogoś innego.
Przytoczone przykłady pokazują, jak skutecznie wypaczone postrzeganie może ukrywać bolesną prawdę. We wszystkich cytowanych opisach mamy do czynienia z uspokajaniem przemożnych obaw poprzez wypaczenie postrzegania rzeczywistości.
Postrzeganie to gromadzenie informacji niezbędnych do przeżycia. Niepokój (lęk) to reakcja, która pojawia się, gdy informacje kwalifikowane są jako oznaki zagrożenia. Najciekawsze jest to, że możemy użyć postrzegania do zaprzeczenia zagrożeniu, do łagodzenia niepokoju.
Takie samooszukiwanie się może być pod wieloma względami użyteczne. Pod innymi – nie.
W Związku Sowieckim każde czasopismo miało własnego cenzora. Ale dziennikarze i redaktorzy rzadko mieli do czynienia ze skreśleniami cenzury, pisząc bowiem automatycznie wykonywali robotę za cenzora, z góry przyjmując jego wymagania. Lew Poliakow, rosyjski emigrant, który pracował jako fotoreporter w Związku Sowieckim, opowiada o swoich odwiedzinach w pewnym miasteczku nad Morzem Kaspijskim, gdzie przyjechał jako wysłannik czasopisma dziecięcego. W mieście znajdowały się dwie duże instytucje: ośrodek naukowy i obóz pracy przymusowej. Przyjął go tam miejscowy funkcjonariusz partyjny i powiedział: „Słuchaj, ty jesteś zapracowany i ja jestem zapracowany. Ułatwmy sobie nawzajem robotę. Jak tylko zobaczysz drut kolczasty, po prostu odwróć się do niego plecami i dopiero wtedy rób zdjęcie”.
Inny fotograf-emigrant, Lew Nisniewicz, sfotografował głosowanie w Związku Pisarzy. W kadrze znalazł się agent KGB, który pilnie obserwował, jak członkowie związku głosują. Zdjęcie opublikowano w szeroko czytanej „Litieraturnoj Gazietie”, jednakże postać agenta odcięto, zostali tylko głosujący pisarze, trzymający w górze swoje mandaty. Obraz nasuwał myśl o spontanicznym entuzjazmie, nie dając żadnej wskazówki o innych siłach, które wtedy miały wpływ na członków związku.
Wypadki takiej ewidentnej cenzury są łatwe do rozpoznania. Ale zmiany, jakie zachodzą w naszej świadomości, nie są łatwe do uchwycenia. Niemniej jednak przykład z wykadrowanym zdjęciem jest wyjątkowo trafny jako metafora tego, co się dzieje w naszej psychice. To, na co zwracamy uwagę, znajduje się wewnątrz ram naszej świadomości, to, co zostaje odcięte – znika.
Rama obrazu prowadzi nasz wzrok ku temu, co jest przez nią otoczone, a odwraca od tego, co na zewnątrz. Określa, co jest obrazem, a co nie. Dobra rama tworzy margines, który stapia się z obrazem w ten sposób, że zauważamy tylko to, co jest oprawione, a nie samą ramę.
Podobnie jest z uwagą. To ona określa, co zauważamy, ale jest tak wyrafinowana, że z rzadka tylko uświadamiamy sobie, w jaki sposób zauważamy. Uwaga stanowi ramę wokół tego, co przeżywamy.
Ram się na ogół nie zauważa – z wyjątkiem może pozłacanych barokowych potworności. Ale tak samo jak zła rama kłóci się z oglądaniem, rujnuje obraz, tak zniekształcona uwaga wypacza nasze przeżywanie i wstrzymuje działanie.
Wykoślawiona świadomość może prowadzić do katastrofy. Dyżurnym tematem greckiej tragedii antycznej jest łańcuch fatalnych przypadków, rozpoczęty przez niewielką wadę percepcji na wstępie. Filozof społeczny Hannah Arendt wiele pisała o tym, jak mieszanina oszukiwania samego siebie i wolnej woli pozwala nam wyrządzać zło w przekonaniu, że czynimy dobro.
Skłonność do uśmierzania bólu za pośrednictwem zniekształcania uwagi może być niedomaganiem, na co współczesna wrażliwość jest szczególnie podatna. John Updike w swoim artykule o Kafce formułuje to celnie:

„Stulecie, które minęło od urodzenia Franza Kafki, charakteryzowało się ideą «modernizmu» – świadomością nowości, która pojawiła się w dziejach jako coś nowego. W sześćdziesiąt lat po swojej śmierci Kafka ucieleśnia jeden z przejawów tej modernistycznej mentalności: doznanie lęku i wstydu, nie wiadomo skąd się biorące, a więc niemożliwe do ukojenia; poczucie, że wszystko jest nieskończenie trudne, pętające wszelką aktywność; te wrażenia są tak dojmujące i bolesne, jakby system nerwowy odarty ze swoich dawnych osłon konwenansów społecznych i wierzeń religijnych rejestrował każde poruszenie jako dotkliwy cios”.

Ślepe plamki szczególnie kuszą umysły nadwrażliwe na ból. Oferują łatwą pociechę w obliczu bolesnych faktów zarówno wtedy, kiedy źródło owego bólu jest głęboko wewnętrzne, jak na przykład wspomnienia dziecięcej krzywdy albo poranna sprzeczka z małżonkiem, jak i wówczas, gdy jest ono publiczne – tortury i morderstwa popełniane przez dyktatorskie reżimy albo też groza wojny atomowej.
Jakieś filtry selekcjonujące postrzeganie są bezwzględnie konieczne, choćby ze względu na ogromny potok informacji, który w każdym momencie dociera do naszych zmysłów. Kora mózgowa, najnowsza część ludzkiego mózgu, większość swojej energii poświęca na wybieranie z tego potoku. „Prawdę mówiąc – twierdzi neurofizjolog Monte Buchsbaum – filtrowanie czy też radzenie sobie z tym ogromnym nadmiarem informacji, jakim ludzkie oczy, uszy i inne organy zmysłów obciążają ośrodkowy układ nerwowy, jest jednym z głównych zadań kory mózgowej”.
Postrzeganie jest wyborem. Odsiewanie informacji jest więc korzystne. Ale właśnie ta sprawność mózgu czyni go podatnym na deformację tego, co dociera do świadomości po odrzuceniu reszty. Buchsbaum posuwa się do twierdzenia, że różnice między ludźmi, w związku z tym, co odsiewają,

„prowadzą do tego, że różne osoby tworzą w swej świadomości całkowicie odmienne obrazy zewnętrznego środowiska, w zależności od tego, jakie nastawienie towarzyszy procesowi przyjmowania i odrzucania sygnałów zmysłowych”.

Skuteczność sposobów, prowadzących do wypaczenia naszego postrzegania, ma daleko idące skutki. Jak ujął to William James: „Moje przeżycia są tym, w czym zgodziłem się uczestniczyć. Tylko to, co zauważam, kształtuje mój umysł”. Ale dodaje też: „Bez selekcji, którą kieruje zainteresowanie, nasze doświadczenie byłoby jednym wielkim chaosem”. Według Jamesa uwaga jest aktem woli, wybór tego, co zostanie przyswojone przez umysł, jest wyborem świadomym. Według Freuda tymczasem uwagę kształtują siły psychiki nieświadomej, krainy znajdującej się poza zasięgiem dyktowanych wolą decyzji.
Obaj, James i Freud, mieli częściowo rację. Uwagę modyfikują zarówno siły świadome, jak i nieświadome. Niektóre z nich nie szkodzą nam, na przykład ograniczenia pojemności, ustanowione przez konstrukcję psychiki. Niektóre mają dla nas zasadnicze znaczenie, jak skłonność do zwracania uwagi na bodźce najsilniejsze i aktualne. Inne modyfikacje uwagi – co postaram się wykazać – mogą się obracać przeciwko nam. Najważniejszą z nich jest samooszukiwanie się spowodowane wymianą typu „coś za coś” między lękiem a uwagą.

HANDEL WYMIENNY

Wymiana, polegająca na tym, że płacimy zniekształceniem świadomości za poczucie bezpieczeństwa, stanowi – w moim przekonaniu – zasadę, wokół której skupia się ludzka aktywność w rozmaitych dziedzinach i na wielu poziomach organizacji życia. Moim zamiarem jest naszkicować to powiązanie między uwagą a lękiem, które uznaję za element skomplikowanej sieci wplecionej w funkcjonowanie mózgu, strukturę naszej psychiki i tkankę życia społecznego.
Pragnę się skoncentrować na tym, w jaki sposób napływają informacje i jak ten potok jest zniekształcany przez współgranie bólu i uwagi. Dostrzeżenie związku między bólem a uwagą nie jest osiągnięciem nowym. Freud dawno temu rozpracował go z właściwą sobie błyskotliwością. Jednakże współczesne badania i poglądy, zwłaszcza w dziedzinie przetwarzania informacji, oferują bardziej dopracowaną koncepcję wewnętrznej dynamiki procesów psychicznych, koncepcję, którą daje się rozciągnąć na funkcjonowanie życia grupowego i rzeczywistości społecznej.
Ani Freud, ani żaden inny współczesny mu badacz psychiki ludzkiej nie byli w stanie dokonać tego przeskoku na wyższe poziomy organizacji, ponieważ dopiero w ostatnich dekadach psychologia poznawcza wypracowała model funkcjonowania umysłu, model, dużo bardziej szczegółowy i oparty na znacznie solidniejszych podstawach, niż to było w przeszłości. Model ten pozwala nam wreszcie pojąć, jak kształtuje się nasze przeżywanie i jakie ukryte siły rzeźbią osobistą i społeczną rzeczywistość.
Obszar rozciągający się od mechanizmów psychicznych do funkcjonowania życia społecznego to dziedzina, w którą będziemy się zagłębiać w tej książce. Nasza podróż rozpocznie się jednakże na poziomie znacznie bardziej podstawowym: od układu funkcjonalnego odczuwania bólu przez nasz mózg. Na poziomie neurofizjologii kryje się podstawowy model tego handlu wymiennego między bólem a uwagą. Mózg, jak się przekonamy, dysponuje zdolnością znoszenia bólu poprzez maskowanie jego żądła, ale za cenę ograniczenia pola świadomości.
Ta sama zasada powtarza się na każdym następnym poziomie zachowań ludzkich: w mechanizmach psychicznych, w strukturze charakteru, w życiu zbiorowym, w społeczeństwie. W każdej z tych sfer rodzaj „bólu”, który jest odgradzany od świadomości, staje się coraz bardziej wyrafinowany, od stresu i lęku, przez bolesne tajemnice do zagrażających bądź niewygodnych faktów z dziedziny życia społecznego.
Podsumowując, moje tezy obracają się wokół następujących przesłanek:
•   Psychika aktywnie chroni samą siebie przez przytępianie uwagi.
•   Mechanizm ten wytwarza ślepą plamkę: strefę wyłączonej uwagi i samooszukiwania
się.
•   Ślepe plamki istnieją na każdym z głównych poziomów organizacji zachowań ludzkich, od psychicznego do społecznego.

Niniejsza książka podzielona jest na sześć części. Pierwsza z tych części to zarys handlu wymiennego między uwagą a bólem, pokazujący tę współzależność na poziomie funkcjonowania mózgu i sposobu, w jaki psychika radzi sobie z lękiem i stresem. Neurofizjologiczne mechanizmy tej wymiany wykorzystują wytwarzane w mózgu substancje z grupy opioidów, „morfiny mózgowej”, która osłabia wrażenie bólu i przytępia uwagę. Analogią tego fizjologicznego handlu jest mechanizm psychologiczny polegający na łagodzeniu lęku przez stępienie uwagi.
Część druga wypracowuje model funkcjonowania psychiki. Jego zadaniem jest ukazać mechanizmy umożliwiające ów handel wymienny między uwagą a bólem. Przedstawione są tu dwie zasadnicze koncepcje: pierwsza głosi, że nieświadomość odgrywa zasadniczą rolę w funkcjonowaniu psychiki, a druga – że umysł upakowuje informacje w „schematy poznawcze” czy „szablony”, coś w rodzaju kodu reprezentującego doświadczenie życiowe. Schematy poznawcze operują poza naszą uwagą, w nieświadomości. Ich zasadnicze zadanie polega na kierowaniu świadomości (uwagi) w stronę bodźców w danym momencie najistotniejszych, a ignorowaniu reszty. Jednakże gdy na schematy te ma wpływ lęk przed informacjami bolesnymi – tworzą się „ślepe plamki” w uwadze.
Część trzecia pozwala nam ujrzeć psychiczne mechanizmy obronne – te sztandarowe przykłady samooszukiwania się – w nowym świetle płynącym z przedstawionego modelu funkcjonowania umysłu. Część ta w nowy sposób przedstawia procesy psychiczne, kształtowane powiązaniami między uwagą a schematami poznawczymi, i ukazuje jak – poprzez samą strukturę psychiki – niedostrzeganie bolesnych prawd chroni nas od lęku.
Gdy takie łagodzenie bólu przez niedostrzeganie bolesnych prawd stanie się nawykiem, wówczas zaczyna wpływać na charakter człowieka. W części czwartej przyjrzymy się, w jaki sposób nawyki unikania lęku wskutek przytępienia uwagi są przekazywane z rodziców na dzieci. W trakcie kształtowania się osobowości zaczynają dominować określone zestawy mechanizmów obronnych, a wraz z nimi „ślepe plamki” i wynikające z tego samooszukiwanie się.
Część piąta opisuje życie w grupie, używając przykładu elementarnego – rodziny. Pokazuje, w jaki sposób wspólne schematy poznawcze dyrygują dynamiką procesów zachodzących w grupie. Odbywa się tu ten sam handel wymienny „ból-uwaga”, wykrawając „ślepe plamki” w zbiorowym polu widzenia grupy.
W części szóstej korzystamy z tego samego modelu, by rozpoznać społeczną konstrukcję rzeczywistości. Wspólne schematy poznawcze funkcjonują w życiu społecznym, tworząc „uzgodnioną” rzeczywistość. Ta rzeczywistość społeczna jest usiana „dziurami informacyjnymi”, którym zaprzecza się na mocy cichej zmowy. Łatwość powstawania takich społecznych „ślepych plamek” wynika z budowy umysłów poszczególnych jednostek. Ceną, jaką płaci za to społeczeństwo, są kolektywne złudzenia.
Nasza wyprawa to wyprawa zwiadowcza. Dokonamy po drodze rozpoznania terenu w rozmaitych dziedzinach przeżywania. Rzucimy okiem na obszary, do których mam nadzieję powrócić, by sporządzić ich dokładniejsze mapy. Do czytelników-niespecjalistów zwracam się z prośbą o wyrozumiałość i cierpliwość dla moich wywodów. Lektura ich będzie zapewne wymagała niekiedy wysiłku. Żywię jednakże nadzieję, że pilny czytelnik zostanie wynagrodzony lepszym zrozumieniem swoich własnych przeżyć.
Fachowców, którzy wezmą do ręki tę pracę – kolegów psychologów, specjalistów teorii poznania, neurofizjologów, socjologów i wszystkich tych, w których dziedziny wkraczam – proszę, by mi wybaczyli, jeśli stwierdzą pewną skrótowość w traktowaniu ich dyscyplin. Mając tak ogromny obszar do prześledzenia mogłem tylko musnąć powierzchnię każdej mijanej okolicy. Na przykład nie byłem w stanie wprost odwołać się do prac Rubena Gura i Harolda Sackheima, psychologów, którzy interesowali się rolą samooszukiwania się w zaburzeniach psychicznych, takich jak depresja. Ja podchodzę do tego zagadnienia w sposób zbliżony, jednakże patrzę z innego punktu widzenia.
Próba ekstrapolacji, którą podjąłem – wychodząc z modelu przetwarzania informacji w umyśle i dochodząc do obszarów osobowości, funkcjonowania grupy i rzeczywistości społecznej – nie była dotychczas, z tego, co mi wiadomo, podejmowana przez nikogo innego. Tak więc formułuję tutaj konkretną hipotezę, że nasze przeżywanie jest kształtowane i ograniczane przez handel wymienny „uwaga-ból”. Ów model zachowań ludzkich na wszystkich poziomach organizacji stanowi dla mnie wielkie ułatwienie w wykonaniu zadania. Jednakże równie wielki jest mój niepokój przed prezentacją tak daleko idącej syntezy.
Ta książka nie daje łatwych odpowiedzi (podejrzewam, że ich nie ma) ani nie zapewnia miarki, którą można by zmierzyć samego siebie. Po prostu dostarcza nowej mapy do przeżywania, szczególnie uwypuklając pewne ciemniejsze miejsca. Chodzi w niej o to, jak się rzeczy mają, a nie o to, jak można temu zaradzić. Ufam, że lepsze zrozumienie psychiki, zyskane dzięki ostatnim odkryciom naukowym, umożliwi nam pełniejszy wgląd w osobistą i zbiorową mentalność.
Moją intencją było odsłonić czytelnikowi na moment zasłonę, za którą kryje się to, co dzieje się na marginesie świadomości. Ta zasłona potrafi zakryć przed nami najistotniejsze rzeczy w dziedzinach, na których nam najbardziej zależy: w naszych najgłębszych myślach, naszych najistotniejszych związkach, grupach, z którymi jesteśmy najmocniej związani, w tworzeniu naszej wspólnej rzeczywistości. Chodziło mi o to, by zasygnalizować, że te zasłony istnieją i gdzie ich należy szukać. Ale nie twierdzę, że wiem, jak najlepiej je zerwać i czy w ogóle należy je zrywać.
Kiedy stajemy przed tymi zagadnieniami, mamy do czynienia ze szczególnym paradoksem. R. D. Laing ujął to w swoim „supełku” następująco:
Zasięg naszych myśli i naszych poczynań
ograniczony jest przez to, że nie zauważamy.
A ponieważ nie zauważamy,
że nie zauważamy,
nie jesteśmy w stanie
nic zmienić,
póki nie zauważymy,
że to niezauważanie
kształtuje nasze myśli i uczynki.

George Bateson ukuł wielce adekwatne określenie. Używał słowa dormitive, aby określić pewne zaciemnienie rzeczywistości, niezdolność do widzenia rzeczy takimi, jakimi są. Słówko dormitive wywodzi się z łacińskiego dormire, oznaczającego „spać”.
„Ukradłem to słowo Molierowi – wyjaśnił mi Bateson. – W zakończeniu dzieła Mieszczanin szlachcicem jest fragment w makaronicznej łacinie, przedstawiający komiczną scenę egzaminu ustnego z medycyny. Grupa medyków pyta kandydata: «Dlaczego opium usypia ludzi?», a ten triumfalnie oznajmia: «Ponieważ, uczeni doktorzy, zawiera ono czynnik usypiający (dormitive)». To znaczy, usypia ludzi, bo ich usypia.
Ten neologizm dormitive (albo może po polsku „siła usypiativa”? – przyp. tłum.) byłby tu nadzwyczaj odpowiedni. Kradnąc z kolei słowo Batesonowi, moglibyśmy nim określić siły, które są odpowiedzialne za usypianie marginesów naszej uwagi.
W katalogu czynników, które kształtują nasze postrzeganie, szczególną moją uwagę zwracają „usypiające” ramy, te wypaczenia i skrzywienia narzucone naszej uwadze przez potrzebę bezpieczeństwa. Jeśli uda nam się dostrzec, choć na moment, ramy ograniczające nasze przeżywanie, zyskamy odrobinę więcej wolności, żeby „rozepchnąć” trochę marginesy. Okaże się wtedy, że mamy więcej do powiedzenia o tym, czy chcemy tych ograniczeń narzuconych naszemu myśleniu i działaniu.
Chciałbym w tej książce zadumać się nad naszym wspólnym położeniem: skoro tak łatwo dajemy się ukołysać do snu, jak możemy się ocknąć? Pierwszym krokiem w tę stronę, jak mi się wydaje, jest zauważyć, że śpimy.

(…)
Na ogół to nie niebezpieczeństwo jako takie, lecz groźba niebezpieczeństwa wyzwala reakcję stresową. Podstawową cechą informacji, będącej wyzwalaczem stresu, jest niepewność. Niepewność to system zdalnego ostrzegania, wyzwalacz stanu podwyższonej gotowości, kiedy trzeba sprawdzić, czy istnieje jakieś realne zagrożenie. Trzask gałązki może oznaczać lub nie, że zbliża się drapieżnik. Ale to potomkowie tych małych ssaków naczelnych, które spinały się do działania na trzask gałązki, dożyły dzisiejszych czasów i mogą o tym pisać książki.
Najogólniej biorąc, każde zdarzenie nowe, dotąd niespotykane, każda rzecz niezwykła, niesztampowa wymaga bliższego zapoznania się, niechby tylko przelotnego. Nowe to – z definicji – nieznane. Nowość to niepewność, a niepewność z kolei może być zwiastunem niebezpieczeństwa.
Mózg reaguje na rzeczy nowe podwyższoną gotowością do reakcji stresowej (choć nie wyzwalając jej jeszcze), tak na wszelki wypadek. Reakcja stresowa jest związana z uwagą podwójnym wiązaniem: wzmożona uwaga wyzwala tę odpowiedź, a ośrodki odpowiedzialne za uwagę są pobudzane przez gotowość stresową. Jeśli zagrożenie zostanie potwierdzone, rozwija się pełna reakcja stresowa. Ożywienie, które wywołują rzeczy nowe i nieznane, też wywodzi się z tego mechanizmu: zetknąwszy się z czymś nowym, organizm przygotowuje się do działania reagując stanem niewielkiego podniecenia.
Taka – powszechnie występująca u zwierząt – reakcja zwana jest „reakcją rozpoznawczą”; to kombinacja podwyższonej aktywności mózgu, pobudzonych zmysłów i wzmożonej uwagi. Spokojna czujność kota, który obserwuje ptaka, to właśnie przykład takiej reakcji. Podobnie postępuje człowiek, który zastanawia się, czy szmer za oknem to złodziej, czy kot.
Jeśli zdarzenie, które wyzwoliło reakcję rozpoznawczą, zostało zakwalifikowane jako znane, nie niosące zagrożenia (to tylko kot), mózg i ciało obniża poziom pobudzenia. Lecz jeśli informacja zostanie zakwalifikowana jako zagrożenie (złodziej!), reakcja rozpoznawcza zamienia się w reakcję stresową.
Poziom pobudzenia mózgu zależy od tego, jak duży jest rozziew między tym, co jest spodziewane, a tym, co zostaje stwierdzone. Jeżeli zdarzenie nie wykracza poza normalność, hipokamp – ośrodek w śródmózgowiu – utrzymuje pobudzenie na niskim poziomie; zdarzenie zostaje zarejestrowane, wzięte pod uwagę, ale spokojnie. Hipokamp rejestruje znajomy bodziec, nie „kłopocząc” tym reszty mózgu. Wykonuje codzienny nudny kołowrotek zajęć. Tak jego rolę opisano w jednej z publikacji:

Jeśli witamy kogoś w progu swojego domu, nie musimy świadomie obserwować ścian, framug drzwi i tak dalej, a mimo to zauważamy je nieświadomie i dostosowujemy do nich swoje zachowanie. Co innego, jeśli zdarzy się trzęsienie ziemi – wtedy natychmiast zainteresujemy się świadomie tymi dotąd nieistotnymi bodźcami.

Jak ważną funkcję spełnia hipokamp w takich sytuacjach, widać najwyraźniej u pacjentów, którym operacyjnie go usunięto. Wtedy „każda zmiana w otoczeniu przybiera rozmiary trzęsienia ziemi… Każdy bodziec wdziera się (…) i rozprasza aktywne procesy psychiczne (…) które kierują zachowaniem„. To hipokamp zatem powstrzymuje mózg przed traktowaniem każdego zdarzenia jako alarmu i w ten sposób pozwala rutynie toczyć się poza świadomością .
Podczas reakcji stresowej część obwodu mózgowego, który wyzwala wydzielanie ACTH, przebiega od pnia mózgu przez hipokamp. Te szlaki również uczynniają uwagę. W rezultacie natężenie uwagi i pobudzenie stresowe są ze sobą splecione: pewne steroidy stresowe są uwalniane za każdym razem, gdy mózg wzmaga uwagę powyżej pewnego progu.

(…)

Niektórzy niewidomi – niewidzący wskutek wylewu lub urazu mózgu, a nie z powodu uszkodzenia oka – potrafią zrobić rzecz niewiarygodną. Jeśli umieścić przed nimi przedmiot i zadawać pytania, nie są w stanie odpowiedzieć, co to jest ani gdzie się znajduje. Jeśli poprosić ich, by sięgnęli po ten przedmiot, odpowiedzą, że to niemożliwe, przecież nie widzą. Jeśli jednak ich przekonać, by spróbowali, wydarzy się coś niezwykłego – wezmą przedmiot do ręki z pewnością, która zdziwi ich samych. Ta niezwykła zdolność wynika z tego – jak się okazało na podstawie badań psychologa Anthony’ego Mercela z uniwersytetu w Cambridge – że ludzie ci mają doskonały wzrok, natomiast nie wiedzą, że widzą. Filmując ruchy pacjentów za pomocą ultraszybkiej kamery Marcel prześledził dokładnie ruchy ich rąk, dłoni i palców podczas chwytania przedmiotów, których świadomie nie widzieli. Jak wykazała analiza filmów, te ruchy były absolutnie precyzyjne.
Jakie jest podłoże tego zjawiska? Neurologiczne wyjaśnienie przedstawia się następująco: uszkodzone fragmenty mózgu tych pacjentów odgrywały rolę w „uprzytomnianiu” sobie obrazów, a nie w widzeniu jako takim. Wzrok tych
ludzi jest sprawny, ale to, co widzą oczy, nie dostaje się do tej części mózgu, w którym wrażenia wzrokowe przekazywane są do świadomości. Zdolność chwytania przedmiotów u tych pacjentów wskazuje na niezwykłą cechę psychiki, polegającą na tym, że jedna jej część po prostu wie, co robi, a ta część, która powinna wiedzieć – czyli świadomość – nie ma o tym pojęcia.
Inne doświadczenia przeprowadzone przez Marcela wykazały, że także u ludzi, którzy nie ulegli urazom, umysł może o czymś wiedzieć, a nie być świadomym tego, co wie. Marcel dokonał tego odkrycia przypadkiem, kiedy zajmował się badaniami umiejętności czytania u dzieci. Wyświetlał na ekranie słowa, czasami tak krótko, że badane dzieci nie były w stanie ich przeczytać. Kiedy jednak prosił je, żeby zgadywały, jakie słowa wyświetlano, zaskoczyła go częstość „inteligentnych błędów” – dzieci podawały słowa blisko powiązane znaczeniowo z tymi z migawek, na przykład „dzień” zamiast „noc”. Zaintrygowany tym, zaczął badać to zjawisko metodycznie. Rzucał na ekran wyraz niekiedy tylko przez tysięczne części sekundy, za krótko, by badani nawet wiedzieli, że zobaczyli słowo. Potem podawał parę wyrazów, z prośbą o wybór tych, które miały znaczenie albo wygląd podobny do obrazu, który mignął. Jeśli na przykład nie dostrzeżonym wyrazem na ekranie było określenie book (książka), to wyrazem podobnym z wyglądu byłoby pojęcie look (spojrzenie), a spokrewnionym znaczeniowo – read (czytać). Mimo że badani kompletnie nie orientowali się, jakie słowo pojawiło się na ekranie, zgadywali z dokładnością około dziewięćdziesięciu procent, co jest wynikiem niebywałym, jeśli uwzględnić, iż nie zdawali sobie oni w ogóle sprawy, że widzieli jakieś słowo.
Zjawisko, które ujawniło się w tych doświadczeniach, Marcel nazwał „nieświadomym czytaniem”. Jest ono – podobnie jak zdolność chwytania przedmiotów przez niewidzących – niewytłumaczalne, jeśli wyznaje się obiegowy pogląd na temat psychiki. Ale współcześni badacze przyjęli dość radykalne założenie: duża część, a nawet większość ważnych czynności psychicznych zachodzi poza świadomością.
Słuszność tej tezy wspiera się na dwóch faktach, a mianowicie pojemności kanału świadomego, czyli ilości informacji, jaką może przechować pamięć krótkotrwała, oraz zdolności psychiki do funkcjonowania poza świadomością. Z badań psychologów poznawczych wynika, że pojemność pamięci krótkotrwałej wynosi „siedem plus/minus dwa”,
jak brzmiał tytuł słynnej publikacji George’a Millera na ten temat. Miller opierając się na szczegółowym przeglądzie danych z badań uznał, że człowiek jest w stanie zapamiętać mniej więcej siedem „jednostek”  pamięciowych. „Jednostka” to taka część informacji, którą zapamiętuje się naraz jako całość, na przykład cyfra albo litera. Dlatego zapamiętamy bez większego kłopotu sześcio- czy nawet siedmiocyfrowy numer telefonu. A co z dłuższymi numerami, zawierającymi na przykład kod kierunkowy? Zapamiętamy je pod warunkiem, że kilka cyfr połączy się w jedną jednostkę, np. „22″ jako „kierunkowy do Warszawy”.
Późniejsze badania Herberta Simona wskazują, że pojemność tego kanału może być jeszcze mniejsza: pięć plus/minus dwie jednostki. Skoro pole świadomości ma tak małą pojemność, a wszelka informacja musi przez nie przejść, aby dostać się do pamięci długotrwałej, to znaczy, że mamy do czynienia z bardzo wąskim gardłem. Bogactwo informacji wpływających do wejścia jest ogromne, Przejście do wąziutkiego pola świadomości wymaga więc niezwykle gęstego sita informacyjnego.
A jednak nie wszyscy teoretycy zgadzają się z poglądem, że umysł musi odrzucać tak wiele informacji. Niektórzy psychologowie – wśród nich wiedzie Ulric Neisser – uważają, że w ogóle nie istnieje zjawisko ograniczonej pojemności. Poglądom Neissera dostarczyła amunicji Gertruda Stein.
W latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia Gertruda Stein, zanim stała się znaną postacią literacką Paryża, studiowała psychologię na Uniwersytecie Harvarda u Williama Jamesa. Pod jego kierunkiem Stein wraz z kolegą-studentem Leonem Solomonsem przeprowadzili sprawdzian pojemności kanału świadomości na wiele dziesiątków lat wcześniej, zanim znalazł on się w psychologicznym modelu umysłu Oboje fascynowało zjawisko „pisania automatycznego”, które było jedną z przelotnych okultystycznych manii fin de siecle ‚u. Polega ono na tym, że człowiek trzyma ołówek nad kartką i czeka, żeby ręka zaczęła się poruszać „sama z siebie”. Nie daje jej żadnych świadomych poleceń; jeśli zostanie napisany jakiś tekst, ma on pochodzić z innego źródła niż świadoma psychika. Dla kogoś o zacięciu psychologicznym pismo będzie się wywodziło z nieświadomej części psychiki. Dla kogoś skłonnego do wiary w działanie sił nadprzyrodzonych będzie przekazem ze świata duchów.
Solomons i Stein wykorzystali siebie jako króliki doświadczalne i postanowili nauczyć się automatycznego pisania. Zaczęli od tego, że jedno zapisywało słowa dyktowane przez drugie, równocześnie czytając inny tekst. Na przykład Solomons czytał jakąś historię i w tym samym czasie zapisywał słowa wypowiadane przez Stein. Założyli, że czytanie zajmuje świadomość, natomiast akt pisania pozostaje pod kontrolą tej części psychiki, która leży poza obszarem aktualnej świadomości.
To był początkowy etap treningu. Później udawało im się wykonywać to zadanie równocześnie we dwójkę: oboje naraz czytali na głos różne teksty, pisząc w tym czasie coś innego. Teraz już zamiast pisać pod dyktando, pozwalali dłoni pisać „automatycznie”.

(…)

Nauka nowej umiejętności wymaga skupienia uwagi. Potrzebna jest nieustanna czujność, by sprostać wymaganiom nowego zadania. Czynność jest opanowana wtedy, kiedy da się ją wykonać bez myślenia o niej, całkiem lub prawie całkiem automatycznie. Gdy zostanie zakodowana w pamięci, bodźce, zdarzenia i reakcje, jakie się z nią wiążą, mogą pozostawać niezauważone.
Mistrz nie musi myśleć o krokach, przy których potyka się nowicjusz. Oto dlaczego arcymistrz szachowy José Capablanca, któremu zadano pytanie: „Ile możliwych ruchów rozpatruje pan na szachownicy podczas zastanawiania się nad następnym ruchem?” – odparł: „Jeden. Ten właściwy”.
Dopóki wszystko idzie naprzód płynnie, możemy oddawać się niezliczonym, bezmyślnym równoległym działaniom. Ale jeśli z jednym z tych działań zaczną się jakieś kłopoty, wtedy zagarnie całą naszą uwagę. Inne czynności ulegną spowolnieniu lub ustaną.
Pomyłka sprawia, że nasza uwaga kieruje się na jej naprawienie. W trakcie tego procesu to, co zwykle znajdowało się poza świadomością, wchodzi w pole świadomości i zajmuje je. Innym zadaniom można wtedy poświęcić niewiele uwagi lub nie poświęcić jej wcale.
Zjawisko odwrotne, czyli niemożność poświęcenia uwagi czynnościom normalnie wykonywanym automatycznie, stało się tematem anegdot o roztargnionych naukowcach, których świadoma część psychiki jest tak zajęta myśleniem o odkryciach i wynalazkach, że nie ma w niej miejsca na trywialne sprawy codzienności. Żona Einsteina, Elsa, ubierała go w palto i żegnała się z nim w przedpokoju, gdzie wkładał buty. Nieraz znajdywała go tam po trzech kwadransach, pogrążonego w myślach. Ale jeśli chodzi o większość z nas, to kiedy mamy do czynienia z czynnościami rutynowymi i dobrze opanowanymi, granice uwagi są dość elastyczne i nieświadoma część psychiki dobrze sobie radzi.

(…)

Szwajcarski pionier psychologii rozwojowej Jean Piaget badał, jak zmieniają się te szablony w trakcie rozwoju dziecka. Stwierdził, że rozwój poznania ma charakter kumulatywny. Zrozumienie wyrasta z tego, czego dowiedzieliśmy się wcześniej. Staliśmy się tym, kim jesteśmy, nauczyliśmy się tego, co wiemy, dzięki schematom poznawczym, które nabyliśmy po drodze. Gromadzą się one z czasem; schematy poznawcze, którymi dysponujemy w danym momencie, są produktem końcowym naszego osobistego życiorysu.
Do opisania, jak kształtują się te struktury psychiczne w interakcji ze światem, Piaget korzystał z pojęć „przyswojenie” i „przystosowanie”. Gdy dowiadujemy się nowych rzeczy, nasze schematy zmieniają się. Jako dziecko sądziłem, że każde drzewo, które nie ma liści, jest uschnięte, martwe. Wychowywałem się w Kalifornii i tam ten schemat sprawdzał się zawsze. Kiedy widziałem zdjęcia bezlistnych drzew, uważałem, że to drzewa uschnięte. Potem przeprowadziłem się na Wschód i ze zdziwieniem odkryłem, że drzewa tracą liście na zimę, ale nie usychają. Mój schemat uległ rewizji: drzewo pozbawione liści niekoniecznie musi być uschnięte.
W sytuacji gdy ktoś nie potrafi zrewidować schematu tak, by pasował do faktów, dochodzi do dziwacznych błędów w postrzeganiu. Dla unaocznienia tego problemu Ulric Neisser opowiada anegdotę o człowieku, który trafił do psychiatry, ponieważ uważał, że nie żyje. Po kilku sesjach terapeutycznych psychiatra stwierdził, że pacjent uparcie trzyma się swojego przekonania. W związku z tym pyta go:
– Pan wie, oczywiście, że trupy nie krwawią?
– Jasne, że wiem – odpowiada pacjent.
Psychiatra bierze igłę i wbijają pacjentowi w rękę aż do krwi.
– I co pan na to? – pyta.
– Coś podobnego! – wykrzykuje pacjent. – A jednak trupy krwawią!
Wzorzec jest w pewnym sensie hipotezą, pewnym założeniem określającym,
czym jest to, czego doświadczamy, i jak działa. Schemat, mówiąc słowami psychologa Davida Rumelharta, to „rodzaj nieformalnej, osobistej, nie sformułowanej hipotezy na temat natury zdarzeń, przedmiotów czy sytuacji, w obliczu których stajemy. Zestaw wszystkich schematów, którymi dysponujemy do interpretacji naszego świata, składa się na naszą prywatną teorię na temat natury rzeczywistości” .
Dzięki schematom dowiadujemy się więcej niż tylko to, co niosą zmysłom informacje. Jeśli widzimy samochód, możemy spokojnie przypuszczać, że jest wyposażony w te atrybuty, co zwykle – kierownicę, bak, fotele itd. – mimo że nie widzimy ich bezpośrednio. Podobnie jak w wypadku hipotezy, schemat ucieleśnia założenia, które przyjmujemy za prawdziwe z pełnym zaufaniem. To pozwala nam wyprowadzać wnioski, które wykraczają poza bezpośrednie dowody dostarczane przez zmysły. Takie skróty poznawcze pozwalają nam bezpiecznie żeglować wśród niepewności, z którą mamy najczęściej do czynienia, stawiając czoło światu.
Schematy, podobnie jak hipotezy, mogą się zmieniać. Właśnie poprzez rewidowanie starych i dodawanie nowych schematów gromadzimy wiedzę. Schematy to hipotezy, które podlegają weryfikacji. Kiedy znajdziemy się w sytuacji niepewnej, dwuznacznej, przywołujemy schematy, żeby ją wyjaśnić. Każdy schemat, z którym wychodzimy, jest równocześnie sprawdzany – czy trafnie dobrany, czy dobrze pasuje.
Do schematów, z których korzystamy, mamy na ogół pełne zaufanie. Ale kiedy dostrzegamy jakąś drobną rozbieżność – na przykład widzimy w tłumie twarz, chyba znajomą, ale nie jesteśmy o tym do końca przekonani – wtedy sprawdzamy dopasowanie schematu, biorąc pod uwagę większą liczbę dowodów, podobnie jak to robią naukowcy z hipotezami: Czy to może być ona? Czy może być tutaj teraz? Czy z bliska też wygląda jak ona? Czy ma te same ruchy, ubiera się jak ona? Te wszystkie pytania to małe sprawdziany hipotezy „To ona”.
Odmianą schematów poznawczych są stereotypy. Oto relacja Susan Fiske, psychologa poznawczego, o jej własnym stereotypie dotyczącym robotników pracujących w zakładach metalurgicznych. Można się z niej dowiedzieć wiele
o dynamice schematów poznawczych.

Kiedy przeprowadziliśmy się do Pittsburgha, zetknęłam się z nowym stereotypem (…) stereotypem „robociarza”. Robociarz to archetyp hutnika. Robociarz to – według tego szablonowego obrazu – kobieta lub mężczyzna, lecz zawsze twardziel; niezależnie od płci – sprośny. Robociarz zawsze pije piwo Iron City, ogląda wszystkie mecze Hutnika Pittsburgh, chodzi w trykotowej koszulce niezależnie od pogody. (…) Mój stereotyp robociarza tkwi we mnie jako abstrakcyjny przykład pewnego gatunku, nie jako zbiorowy obraz wszystkich hutników, których kiedykolwiek poznałam, chociaż ten stereotyp zawiera w sobie także pewne konkretne przykłady. Mam tendencję do ignorowania informacji, które nie przylegają do tego stereotypu (…) mam tendencję przypominać sobie jedynie informacje, które są z nim zgodne. (…) Robociarz, który czyta „Hustlera”.

Schematy dotyczą zarówno ogromnych sfer, jak i szczególików; funkcjonują na wszystkich poziomach przeżywania, na każdym szczeblu abstrakcji. „Tak jak hipotezy, schematy mogą dotyczyć rzeczy wielkich i drobiazgów – powiada Rumelhart – i reprezentują naszą wiedzę na wszelkich poziomach: od ideologii i kultury, do wiedzy o tym, jak zbudować poprawne zdanie w swoim języku, do znajomości znaczenia konkretnego wyrazu, czy też przyswojenia sobie tego, która litera alfabetu oznacza określoną głoskę”.
Pojęcie schematu jest także schematem. A więc za jego pomocą musimy sobie wyjaśnić to, w jaki sposób wyjaśniamy sobie rzeczy. Schematy organizują naszą wiedzę w czasie jej rozwoju. Jeśli zdamy sobie sprawę, w jaki sposób działają, zrozumiemy rozumienie.

(…)

Prowadzono jeszcze wiele innych badań potwierdzających, że informacja, która nigdy nie dotarła do pola świadomości, mimo to ma silny wpływ na nasze postrzeganie i działanie. Na przykład Howard Shevrin z Uniwersytetu Michigan rejestrował fale mózgowe u studentów-ochotników, którym pokazywał migawki
zawierające słowa lub obrazy. Migawki wyświetlano przez tysięczne części sekundy – zbyt krótko, by badani mogli uświadomić sobie ich znaczenie. Równocześnie ochotnicy mieli na głos wypowiadać nasuwające się im swobodne
skojarzenia.
Informacje z migawek wpływały na sposób kojarzenia badanych. Na przykład, kiedy pokazywano im zdjęcie pszczoły, skojarzenia ograniczały się do związanych z nią słów, takich jak: „truteń”, „żądło”, „miód”. Mimo że nie mieli pojęcia, jakie słowo czy obraz im pokazywano, wyraźnie odbierali informację poza świadomością i uruchamiali zgodne z tą informacją schematy poznawcze.
Wyjaśnienia Shewina pasują dobrze do roboczego modelu umysłu, który opisaliśmy .

Zawsze zdajemy sobie sprawę jedynie z małego ułamka wszystkich bodźców dociera-
jących do naszych zmysłów. Zależnie od swoich potrzeb, zainteresowań czy intensyw-
ności bodźca czynnie wybieramy to, na co zwracamy uwagę. Jednakże sam proces do-
boru tematów jest nieświadomy. Mamy wrażenie, że coś nam „wskakuje” w pole świa-
domości, coś zwraca naszą uwagę, ale za tym „wskoczeniem” kryje się cały złożony
i nieświadomy proces. (…) Reasumując, badania uwagi i bodźców podprogowych wy-
kazują, że w naszych mózgach tętnią procesy poznawcze i emocjonalne, poprzedzają-
ce świadome poznanie.

(…)

Ernest Hilgard, wybitny badacz hipnozy z Uniwersytetu Stanforda, relacjonuje seans hipnotyczny, który zdarzył się w klasie szkolnej, gdy jednego ucznia-ochotnika zahipnotyzowano i zasugerowano mu, że będzie przez jakiś czas głuchy. Jako „głuchy” ochotnik nawet nie mrugnął na takie dźwięki, jak strzał czy łomot uderzanych o siebie kamieni.
Jeden z uczniów zapytał, czy „jakaś część” hipnotyzowanego nie rejestruje jednak dźwięków, przecież jego uszy najprawdopodobniej funkcjonują w dalszym ciągu. Prowadzący seans wyszeptał do ochotnika:

Jak wiesz, istnieją fragmenty naszego układu nerwowego, wypełniające funkcje, z których nie zdajemy sobie sprawy, na przykład krążenie krwi (…). Mogą także istnieć nieświadome procesy psychiczne, te, które znajdują swój wyraz w (…) snach. Wprawdzie wskutek hipnozy jesteś głuchy, ale być może jakiś twój fragment słyszy mój głos i przetwarza zasłyszane informacje. Jeśli tak jest, chciałbym, żeby podniósł się twój palec wskazujący u prawej ręki na znak, że tak rzeczywiście jest.

Ku konsternacji prowadzącego, palec się uniósł. Zaraz potem zahipnotyzowany uczeń odezwał się spontanicznie mówiąc, że czuje uniesienie palca, ale nie ma pojęcia, dlaczego się tak dzieje, i domagając się wyjaśnienia.
Prowadzący seans uwolnił następnie ochotnika od głuchoty hipnotycznej i zapytał, co jego zdaniem zaszło. „Pamiętam – rzekł ochotnik – że powiedział mi pan, iż będę głuchy, kiedy pan doliczy do trzech, a słuch mi powróci, kiedy położy mi pan rękę na ramieniu. Potem przez chwilę było cicho. Nudziło mi się tak siedzieć, więc zacząłem w myślach rozwiązywać problem statystyczny, nad którym poprzednio pracowałem. Byłem tym zajęty, kiedy nagle poczułem, że unosi mi się palec, i chciałbym prosić o wyjaśnienie tego zdarzenia”.
Hilgard (zakładając prawdomówność badanego) wyjaśnia, że umysł człowieka jest zdolny rejestrować i magazynować informacje poza polem świadomości. W pewnych warunkach można nawiązać kontakt i komunikować się z ową nieświadomą uwagą, ciągle poza polem świadomości danej osoby. Tę szczególną zdolność nazywa Hilgard „ukrytym obserwatorem”.

(…)

Analiza Neissera pokazuje, że pamięć – podobnie jak uwaga – jest podatna na zniekształcenia. Związki między uwagą a wspomnieniami są niezwykle bliskie. Wspomnienia to uwaga w czasie przeszłym – pamiętamy tylko to, co zauważyliśmy. Wspomnienia są więc podwójnie narażone, bo oprócz wstępnych zniekształceń tego, co zauważamy, podlegają wtórnym wypaczeniom podczas przypominania.
„Czy wszyscy tacy jesteśmy? – zapytuje Neisser. – Czy u każdego z nas wspomnienia są spreparowane, poprzekręcane, upozowane, egocentryczne?”. Studium pojedynczego przypadku nie stanowi wystarczającej podstawy, by udzielić wiążącej naukowo odpowiedzi na to pytanie. Mimo to Neisser przypuszcza, że w każdym z nas jest coś z Johna Deana. „Wspomnienia przeorganizowała mu własna ambicja; kiedy nawet stara się powiedzieć prawdę, nie może się powstrzymać, by nie podkreślić roli, jaką odegrał w każdym zdarzeniu. Ktoś inny na jego miejscu mógłby patrzeć na zdarzenia bardziej beznamiętnie, zastanawiać się nad swoimi przeżyciami z większym rozmysłem, relacjonować je wierniej. Niestety, takie cechy charakteru są rzadkością”.
Dean albo wiedział, że nagina prawdę, albo wierzył we własną wersję i sam siebie wprowadzał w błąd. Niezależnie od tego, czy była to obłuda zamierzona, czy mimowolna, rekonstrukcja wydarzeń w jego wykonaniu była doskonałą ilustracją wybiórczego przypominania.

(…)

„Własna przeszłość to narastające brzemię – napisał Bertrand Russell. – Łatwo sobie pomyśleć, że własne emocje były żywsze, niż są obecnie, a umysł bystrzejszy. Jeśli to prawda, to trzeba o tym zapomnieć, a jeśli się o tym zapomni, to prawdopodobnie przestanie być prawdą”. Przemyśleniom Russella odpowiada złowieszcze hasło z Roku 1984 Orwella: „Kto rządzi przeszłością, w tego rękach jest przyszłość; kto rządzi teraźniejszością, w tego rękach jest przeszłość”. A w królestwie psychiki w czyich rękach jest naprawdę przeszłość?
Pamięć jest rodzajem autobiografii, jej autorem jest ja”, wyjątkowo potężny zestaw schematów. Czasami nazywany jaźnią”, ego – jest tym zestawem schematów, który określa, co rozumiemy przez ja”, „sobie”, „mój”, który precyzuje poczucie bycia sobą w świecie.
„Ja” buduje się powoli, od dzieciństwa, i prawdopodobnie jest najbardziej podstawowym zgrupowaniem schematów w naszej psychice. Jego początki biorą się z interakcji między matką a niemowlęciem; rozwój formowany jest przez związki z rodzicami, rodziną, rówieśnikami, z każdym i ze wszystkimi ważnymi ludźmi, znaczącymi wydarzeniami w życiu człowieka. To jaźń kształtuje sposób, w jaki dana osoba filtruje i interpretuje swoje przeżycia, komponuje te wszystkie zmyślenia służące podnoszeniu własnej wartości, jak w przypadkach Deana i Darsee. Robiąc to jaźń ma do dyspozycji całą potęgę i wszystkie narzędzia – także zachęty – władzy w państwie totalitarnym. To jaźń sprawuje funkcję cenzora, dokonując wyboru i skreśleń w strumieniu informacji.

 


 

 

Źródło: http://michalpasterski.pl/2009/04/co-potrafi-twoja-plamka-slepa/

Co potrafi Twoja plamka ślepa

Co potrafi Twoja plamka ślepa

Plamka ślepa to miejsce na siatkówce oka, gdzie nie ma komórek odbierających światło. Jak to się w takim razie dzieje, że nasze oko obserwuje otaczający nas świat bez „dziur” w widzeniu?

Czytając ten artykuł będziesz mieć wyjątkową okazję przetestować swój własny wzrok, sprawdzić wielkość swojej plamki ślepej i doświadczyć, w jaki sposób Twój mózg sprytnie „dorabia” sobie obraz tam, gdzie tak naprawdę nie powinno go być.

Tylna część oka jest zbudowana z fotoreceptorów, komórek, które odbierają światło i zamieniają je w impulsy nerwowe przekazywane do mózgu. Na siatkówce jest jednak jedno miejsce, gdzie tych komórek nie ma- jest to plamka ślepa. Jest to miejsce, z którego odchodzi włókno nerwowe, przekazując informację o obrazie prosto do mózgu. O istnieniu plamki ślepej możesz przekonać się sam, patrząc na poniższy obrazek 15-25 centymetrów od monitora. Zasłoń lewe oko i skup swój wzrok na krzyżyku. Teraz zacznij przybliżać i oddalać głowę aż czarna kropka po prawej stronie zniknie.

blindspot1bw

 

Ale to jeszcze nie wszystko. Możesz dokładnie określić wielkość swojej plamki ślepej! TUTAJ znajdziesz specjalne miejsce, gdzie możesz sprawdzić jak duża jest plamka ślepa w Twoim polu widzenia. Aby to zrobić, wejdź na stronę (link w poprzednim zdaniu), zakryj lewe oko i spójrz na obraz tak aby nie widzieć czarnej kropki. Teraz manewruj wskaźnikiem myszki tak aby oscylować nim przy niewidzianej przez Ciebie kropce. Gdy nie widzisz wskaźnika, oddalaj go od tej kropki aż do momentu gdy go zobaczysz. Na granicy kliknij lewym przyciskiem myszy, co spowoduje zaznaczenie tego punktu. I tak samo zrób z różnymi kierunkami, aby obrysować kształt Twojej plamki ślepej.

Co potrafi Twoja plamka ślepa?

Okazuje się, że nasza plamka ślepa potrafi więcej niż nam się wydaje. Otóż mózg automatycznie wypełnia lukę w obrazie, która powstaje poprzez istnienie plamki ślepej. W końcu gdy patrzysz normalnie przed siebie, nie masz dwóch pustych kropek w swoim polu widzenia (każde oko ma swoją plamkę ślepą). Mózg wypełnia te obszary tym, co spodziewa się, że tam powinno być! Aby samemu tego doświadczyć, przetestuj kilka ciekawych przypadków działania plamki ślepej, które znajdziesz poniżej. Wszystkie obrazki pochodzą ze strony http://serendip.brynmawr.edu. Za każdym razem zasłaniaj lewe oko i patrząc na krzyżyk przybliżaj się oddalaj od ekranu, aż zniknie czarna kropka po prawej stronie.

 

blindspot1

 

blindspot1rev

 

Jak widzisz, Twój mózg potrafi wypełnić miejsce, w którym znajdowała się kropka kolorem, który tą kropkę otaczał. I potrafi to zrobić niezależnie od tego, jaki kolor wchodzi w grę.

 

blindspotline

 

W tym przypadku mózg w miejsce kropki uzupełnia linię. Robi tak dlatego, że „spodziewa” się ciągłości tej lini.

 

blindspotdotfield

 

Wyraźna, żółta kropka znika a zamiast niej pojawia się czerwona!

 

Wygląda na to, że rozglądając się wokół siebie widzimy też punkty, które są tylko „dopowiedziane” przez nasz mózg. Oczywiście w miarę możliwości mózg będzie uzupełniał brakującą informację danymi z drugiego oka, jednak gdy drugie oko ma ograniczone pole widzenia, mózg po prostu dorabia sobie spodziewany obraz.

Jak sprawić, aby kogoś głowa zniknęła

Tom Stafford, autor książki „100 sposobów na zgłębienie tajemnic umysłu”, z której pochodzą informacje zawarte w tym artykule, opisuje tam zabawną możliwość wykorzystania plamki ślepej. Gdy będziesz w pomieszczeniu, w którym znajdują się ludzie, zasłoń jedno swoje oko i wysuń przed siebie drugą dłoń z wysuniętym palcem wskazującym. Skup swój wzrok na tym palcu i wybierz jakąś osobę. Teraz przesuwaj swój palec tak, aż głowa tej osoby zniknie a zastąpi ją tło 🙂

Zachęcam cię również do przeczytania artykułu Efekt McGurka – słyszenie oczami, z którego dowiesz się jak to możliwe, że Twój mózg słyszy to, czego nie słychać.

 

Źródło: http://michalpasterski.pl/2009/04/co-potrafi-twoja-plamka-slepa/

Samoorganizacja – napisy PL

Porządek pojawia się wtedy, gdy organizmy współdziałają z sobą, by tworzyć nowe właściwości, poprzez połączenie swoich możliwości.Protony, neutrony i elektrony łączą się by zbudować atomy. Atomy łączą się by stworzyć cząsteczki.Cząsteczki współdziałają by stworzyć komórki. Pojedyncze komórki łączą się ze sobą, by tworzyć wielocząsteczkowe kolonie cząsteczek. Niektóre zajmują się trawieniem, inne są odpowiedzialne za ruch, a pracując razem tworzą tkanki.Tkanki połączone razem ewoluują w wielokomórkowy organizm, jak w pełni rozwinięty system nerwowy.A to wszystko dzieje się poprzez zachowanie pojedynczych komórek, które poruszając się indywidualnie poruszają cały żyjący organizm.Więc musisz się siebie zapytać, czym jest żyjący organizm? Żywy organizm jest systemem ekstremalnie złożonej interkomunikacji. Spróbuj zdefiniować czym jesteś, kiedy wchodzisz w detale, nagle zdajesz sobie sprawę, że gdy zdejmujesz skórę i patrzysz pod spód i jesteś złożonym systemem rurek i włókien pięknie ułożonych w piękne wzory.Gdy spojrzysz na to pod mikroskopem, ta cała masa małych stworzeń biegająca po naszym organizmie wcale nie wygląda jak ludzie.Choć oni wydawaliby się ludźmi gdyby się im przyjrzeć.Ponieważ wewnątrz nas, mają problemy, różnego rodzaju walki, kolaboracje, konspiracji i tym podobne.Ale jeśli nie robiliby tego, my nie bylibyśmy zdrowi.Jeśli te różne komórki w naszej krwi nie walczyłyby ze sobą, umarlibyśmy.Dlatego wojny na pewny poziomie przynoszą ogólny spokój i zdrowie na innym poziomie.Ludzie zawsze będą mieli problemy, zawszę będą się zderzać bez znaczenia w jakim systemie żyją.Ale od nas zależy czy to rozumiemy i czy umiemy odwrócić te rzeczy w proces uczenia się.Weź jakikolwiek zorganizowany system życia, na przykład to jak zachowuje się ogród.Pełen jest gatunków, które w pewnym stopniu ze sobą konkurują, ślimaki i inne owady przeciw sobie.Ponieważ te małe walki ciągle mają miejsce, życie ogrodu jako całości jest utrzymane.Nie można wyrzucić ślimaków, pomimo tego, że jedzą sałatę. Jeśli nie będzie ślimaków, ptaki nie przylecą. Ponieważ one lubią ślimaki. A ptaki robią wiele pożytecznych rzeczy dla Twojego ogrodu, na przykład dostarczają odchody. Więc ceną posiadania ptaków są ślimaki, które będą jadły sałatę. W ten sam sposób ludzie są inni, ale w tym samym czasie ludzie są ze sobą powiązani, polegają na sobie. Tak jak organy w Twoim ciele, można się kłócić, że żołądek jest fundamentalny, jedzenie jest bardzo ważne, a dodatkowo mózg rośnie jako przedłużenie żołądka, by otrzymywać jak najwięcej jedzenia. Więc można powiedzieć, że mózg jest sługą żołądka. Ale równie dobrze, można się kłócić, że mózg jest najważniejszy. To on przeprowadza wszystkie procesy myślowe i potrzebuje, by żołądek dostarczał mu energii. Można także polemizować, że organy płciowe są najważniejsze, a one potrzebują zarówno mózgu jak i żołądka, by utrzymać ekstazę potrzebną do reprodukcji. Ale wtedy, mózg i żołądek mogą stwierdzić, że im się to nie opłaca. Prawda w tym temacie jest taka, że nikt nie jest najważniejszy, nikt nikim nie pomiata. Nie znajdziesz mózgu bez żołądka czy organów płciowych. Wszystkie są jednością i to jest główną wadą imperiów, władców, przywódców. Nikt nie jest najważniejszy. Ludzie nie powinni rządzić innymi ludźmi. Wszyscy powinni pracować razem, w taki sam sposób w jaki nasze ciało porusza się razem. Wszystkie komórki w naszym ciele ruszają się razem, nie musisz ich zmuszać do współpracy. Nie musisz zmuszać komórek mózgowych do współpracy. Nie musisz im nic kazać. Nie musisz tworzyć różnego rodzaju traktatów. One po prostu to robią. Te sieci neuronów tworzą myśli bardziej złożone niż te które mógłby stworzyć, przesłać lub zrozumieć pojedynczy neuron. Spójrz tylko na ptaki. Zauważ jak ptaki nagle obracają się w powietrzu. Skręcają jakby były jednym ptakiem, ale kiedy lądują na piasku, stają się jednostkami, które mogą biegać niezależnie od siebie. Pomimo tego, że ptaki kontrolują siebie, istnieje zestaw zasad na czas gdy wchodzą ze sobą i z otoczeniem w interakcje. To samo dzieje się z ławicami ryb. U ryb możemy znaleźć złożony układ, wszystkie współpracują bez przywódcy, nie ma pojedynczego mózgu operacji na górze, który przekazywał by rozkazy w dół. Nie ma kierownika. Nie ma szefa kontrolującego funkcje tych ryb. Są samo organizujące się, więc porządek nie potrzebuje centralnej koordynacji. Ludzie mogą się spontanicznie organizować i tworzyć tego typu struktury, gdzie jednostka może dawać od siebie, kopiować lub otrzymywać, a nawet koordynować. To dzieje się poprzez stowarzyszenia, które powodują spontaniczne dyskusje, zrozumienie i prostotę w złożoności. To właśnie jest porządek.

———————————————–

Fragment z książki Józefa Kosseckiego „Cybernetyka kultury”

„W ustawicznej wymianie energii i informacji ze środowiskiem (metabolizm energetyczny i informacyjny) każdy żywy ustrój, od najprostszego do najbardziej skomplikowanego, stara się zachować swój własny porządek. Utrata tego porządku jest równoznaczna ze śmiercią, jest zwycięstwem drugiego prawa termodynamiki (entropii). Mimo pozornej stałości żywego ustroju żaden atom w nim nie pozostaje ten sam; po krótkim stosunkowo czasie zostaje wymieniony przez atom środowiska zewnętrznego. Stała pozostaje tylko struktura, swoisty porządek, specyficzny dla danego ustroju. Ta swoistość, czyli indywidualność odnosi się zarówno do porządku na poziomie biochemicznym (swoistość białek ustroju), fizjologicznym, morfologicznym, jak też informacyjnym.

Ten ostatni rodzaj porządku dotyczy sygnałów odbieranych ze świata otaczającego i swoistych reakcji na niego. Dzięki metabolizmowi informacyjnemu „moim” staje się nie tylko własny ustrój, ale też otaczający świat, który się w swoisty sposób spostrzega, przeżywa i na niego reaguje. W miarę filogenetycznego rozwoju układu nerwowego metabolizm informacyjny odgrywa coraz większą rolę w porównaniu z metabolizmem energetycznym.

Utrzymywanie porządku swoistego dla danego ustroju wymaga od niego stałego wysiłku, który jest wysiłkiem życia. Wysiłku życia, który przeciwstawia się entropii, a którego wygaśnięcie oznacza śmierć, częściowo oszczędza biologiczne dziedziczenie. Dzięki niemu swoisty porządek przenosi się z jednego pokolenia na drugie. Reprodukcja seksualna zapewnia większą rozmaitość struktur, gdyż plan genetyczny powstały z połączenia dwóch komórek rozrodczych jest nowym planem, a nie wiernym odbiciem planu komórki macierzystej, jak w wypadku reprodukcji aseksualnej. Ta ostatnia przypomina produkcję techniczną, w której wytwarzane modele są wiernym odbiciem prototypu.

Człowiek obok dziedziczenia biologicznego dysponuje dziedziczeniem społecznym, dzięki któremu może wejść w posiadanie określonych wartości materialnych i duchowych. Wysiłek tysięcy pokoleń, związany z wykształceniem mowy, pisma, wiadomości o świecie, wartości moralnych, artystycznych, urządzeń technicznych itp. jest mu przekazywany od momentu urodzenia. Gdyby tej spuścizny był pozbawiony, musiałby wciąż zaczynać od nowa. Rozwój kultury byłby niemożliwy.” – A. Kępiński

System Operacyjny Umysłu / Mind OS

http://www.menspsychology.com/mindos

The Tortoise and Hare Quit the Rat Race: Fulfillment Through Brief Solution-Focused Psychoanalysis
http://www.amazon.co.uk/Tortoise-Hare-Quit-Race-Solution-Focused/dp/1410717623/ref=sr_1_7?ie=UTF8&qid=1408914886&sr=8-7&keywords=paul+dobransky

Mind OS – System Operacyjny Umysłu

Tytuł oryginalny: The Tortoise and Hare Quit the Rat Race: Fulfillment Through Brief Solution-Focused Psychoanalysis
Autor: Paul Dobransky 1999

Tłumaczenie: BladyMamut

Wstęp

Kiedy zaczynałem pracę w tej technologii dziesięć lat temu, nie miałem pojęcia, jak potężne będzie to narzędzie dla ludzi. Ja po prostu chciałem sprawić aby psychologia była łatwa i zrozumiała dla ludzi takich jak Ty oraz żebyś wiedział wszystko, co wiem na temat ludzkiego umysłu.
To co odkryłem z pomocą diagramów, to to, że niewidzialny świat psychologii, może dosłownie stać się widoczny, a cała starożytna mądrość i stare babskie opowieści jak „obraz wart jest tysiąca słów”, naprawdę były prawdziwe.
Ludzie płacą tysiące czy dziesiątki tysięcy za lata terapii słownej. Stało się dla mnie oczywiste, że czas potrzebny, aby zrozumieć wszystkie problemy biznesu, kariery, relacji i życia osobistego może być znacznie skrócony dzięki moim diagramom.
Odkąd firmy mogą być legalnie zdefiniowane prawnie jako „osoby”, wszystkie komponenty Systemu Operacyjnego Umysłu (Mind OS) i jego diagramy można stosować i używać zarówno do indywidualnego użytkownika jak i ogólnej działalności biznesowej.
Co więcej to to, że te schematy faktycznie tworzą mój opatentowany system rozwiązywania wszelkich społecznych, biznesowych, osobistych lub psychicznych dylematów oraz problemów, za pośrednictwem prostego sposobu analizowania go przy użyciu powszechnego laickiego języka.
Widzisz, jeśli naprawdę chcesz rozwinąć interes, najpierw trzeba rozwinąć(opanować) siebie, a następnie dowiedzieć się, jak prowadzić innych do rozwinięcia ich psychiki. Biznes składa się z indywidualności (jednostek), a jednostki są zbudowane z psychiki. Jeśli nie rozwiniesz(opanujesz) prostych elementów psychiki, to odkryjesz, że znalazłeś się w samym środku huraganu kultury biznesowej, psychologicznej ekonomicznej lub  politycznej.

Nawet jeśli nie prowadzisz działalności gospodarczej, również będziesz potrzebował  nauczyć się tego wszystkiego, pielęgnować dla własnego życiowego interesu, bo Twoje nazwisko jest marką.

Jest to nowa technologia nigdy nie widziana wcześniej i chcę się z wami nią podzielić za ułamek kosztów leczenia, konsultacji ekspertów, czy wszystkich innych „produktów” od dobrej nauki do reklamowym sztuczek.

System Operacyjny Umysłu jest zsyntetyzowany z idei formalnie znany jako:
psychoterapii psychodynamicznej, analizy transakcyjnej, psychoanalizy, relacji obiektów, terapii poznawczo-behawioralnej, dialektycznej terapii behawioralnej, psychologii pozytywnej, terapii interpersonalnej, terapii grupowej, terapii skoncentrowanej na rozwiązania, programowanie neurolingwistyczne , psychoterapii Junga i Równowagii Nasha oraz z założeniami teorii gier oraz wielu innych.

System Operacyjny Umysłu to system operacyjny ludzkiego umysłu i po prostu jest tym co nam nazwa mówi. Jest to fundament, na którym zestaw informacji z każdej dziedziny ludzkiego życia może działać, podobnie jak programy uruchamiane w systemie operacyjnym komputera. Jednak, jak wiadomo, program może być cudownie przydatny, praktyczny i użyteczny na tyle na ile system operacyjny może działać.

System Operacyjny Umysłu (SO Umysłu) – jest następną generacją samopomocy i jest jednocześnie tym, co niektórzy nazywają „Świętym Graalem” teorii psychologii. Jest to tylko kompleksowe ujednolicenie teorii i systemu, zsyntetyzowane z wszystkich byłych szkół teorii psychologii i samopomocy. Jako takie, integruje tylko najlepsze z najlepszych i sprawia, że razem pracują na wyższym poziomie przydatności do życia.

Używa języka potocznego który dobrze znasz – słów takich jak „stres”, „zaniechanie” i „poczucie własnej wartości” i wykorzystuje diagramy, aby oszczędzać i skrystalizować jasne zrozumienie.
Chcę rozpocząć epidemie osobistego samo wzmacniania się.
Wszystko zaczyna się od metafory dziecięcej opowieści zaktualizowanej do dzisiejszych problemów. Takiej którą daje Ci przewodnik dla początkujących w rozwiązywaniu każdego problemu z jakim można ewentualnie spotkać się w życiu twarzą w twarz.

The Tortoise and Hare Quit the Rat Race

ROZDZIAŁ I: Żółw i zając odeszli z wyścigu szczurów

„Co za tępa, powolna i ciężka istota, ten żółw” powiedział Zając.

„Może nie nudny, ale powolny i ciężki,  masz co do tego rację,” powiedział Szczur.

„A ty, szczurze”- powiedział zając, „Nie jesteś taki ciężki. Jesteś słabszy niż my. Nic szczególnego. Średnia waga i mądrość. Cienki i chudy szczurzy worek na szczurze kości. Bez skorupy która mogła by Cię zabezpieczyć tak jak żółwia, ani mięśni takich dużych jak moje które pozwalają się ścigać! ”

„Tylko dlatego, że szczur jest przeciętny,”- powiedział żółw „nie znaczy, że nie jest zdolny do wielkich rzeczy. To od niego zależy – żeby zdecydować robić rzeczy, które sprawiają, że będzie wielki – po prostu jak ktoś tak ciężki, jak ja.”

”Całkowicie się nie zgadzam” – powiedział Zając.

„Zobaczymy” – powiedział Żółw „będziemy biegli z Tobą razem o zakład.”

„Zgoda”- powiedział Zając, a potem zwrócił się do Lisa aby został sędzią.

Żółw, Zając i Szczur dyskutowali tak głośno, że tłum szczurów zebrał się, aby zobaczyć, o co chodzi w tym zamieszaniu. Wreszcie wystrzelił pistolet sygnalizujący start i Zając popędził daleko, daleko.

Szczur, zaskoczony szybkością z jaką Zając wyskoczył, po prostu zatrzymał się kilka kroków poza linią startu. „Co zrobić?”-  powiedział. „Mogę pokonać Żółwia, ale nigdy nie złapie Zająca! Mam lepsze rzeczy do roboty, jak kopanie wśród śmietników za łatwą nagrodą. I mogę skosztować ładny kawałek resztki mięsa lub chleba.”

Tymczasem Zająć w połowie biegu, położył się i zrobił sobie drzemkę.

„Nie ma problemu”-  Zając powiedział. „Założę się, że mogę pokonać żółwia, kiedy zechcę.”

Tymczasem Żółw biegł aż dotarł prawie na metę.

Zając obudził się za późno, aby zobaczyć Żółwia jak ten prawie przekracza metę. Biegł tak szybko, jak tylko mógł, ale Żółw wygrał przekraczając metę swoją kościstą szyją.

Tłum szczurów drapiąc się łapami po głowie, jak to możliwe żeby wyścig potoczył się tak źle? Ich własny brat opuścił wyścig zaraz po starcie, pozostając w cichej niepewności. Po tym wydarzeniu większość szczurów stwierdziła, aby w ogóle nigdy nie przekraczać linii startowej życia.

Zaczynamy nasze zrozumienie psychologii od nowej wersji tej bardzo starej bajki w konkretnym celu. Będąc na stażu psychiatrycznym, oniemiałem przez to jak literatura nauka była trudno zrozumiała dla zwykłych ludzi. Przecież jestem zwyczajnym człowiekiem, tak jak ty.

Odkryłem, że marnuje czas na tłumaczenie prawdziwego znaczenia literatury naukowej, często zwracałem się do poradników samo pomocy po trochę łatwiejszy i przyjemniejszy język. Ale wśród tych bestsellerów znalazłem braki prawdziwej nauki. Często w takich poradnikach zajmujących się samopomocą albo biznesem znajdują się po prostu opinie autora łącznie z anegdotami z życia które są nie do powtórzenia w realnym świecie. One po prostu nie wiele mi pomagały.

Wkrótce zdałem sobie sprawę, że byłoby dobrze, aby spróbować połączyć świat samo pomocy i nauki psychologii ze sobą w sposób, który jest zarówno łatwy do nauczenia, inspirujący, a także naukowo powtarzalny w rzeczywistym świecie czytelników.

Wyobrażałem sobie książkę którą można kupić lub seminarium które można było zobaczyć, a po nim już nigdy nie będziesz musiał kupować kolejnej części, a po tym jak się z tym zapoznasz, będzie kontynuowało pracę w Twoim życiu, zamiast blaknąć w pamięci.

Myślałem o opowieściach i metaforach, które wyjaśniają ludzkie warunki i przypadkiem znalazłem starą bajkę o Żółwiu i Zającu.

Kiedy myślałem o starej opowieści, zdałem sobie sprawę, że nie reprezentuje ona wszystkich ludzi, których znam, jako będących typem żółwia, albo zająca w realnym  życiu. W rzeczywistości, większość ludzi, których znałem w tym czasie mojego życia nie była, ani jednym, ani drugim.

Myślałem trochę więcej na ten temat i zrozumiałem, że brakowało w tej bajce jeszcze jednego zwierzęcia – szczura!

Zwierzęcia które było bierne, jak wszyscy ludzie, których znałem, w tym mnie.

Zwierzę, które jest zbyt bierne nawet żeby przyłączyć się do wyścigu po lepsze życie, podobnie jak ci z nas pochłonięci życiem które możemy złapać w „wyścigu szczurów” ludzie mówią o niczym i dochodzą donikąd.

Wkrótce znalazłem korelację pomiędzy tymi trzema zwierzętami, która ma sens z naukowego punktu widzenia.

Uczyliśmy się o osobistych granicach w klasach i przyszło mi do głowy, że Żółw w bajce ma ogromne osobiste granice – twarde przed zagrożeniami: nazywają ich „gruboskórnymi”, i jest w nich miejsce (granice) na wystawienie głowy i kończyn kiedy pojawi się coś dobrego zjedzenia lub poznania.

Zarówno Szczur i Zająć są „wrażliwsi” przez porównanie – łatwo przezwyciężają elementy natury w trakcie wyścigu.

Ale najgłębszą rzeczą w tej bajce było to, że zarówno Żółw i Zając przynajmniej spróbowali wziąć udział w wyścigu.

Więc potrzebny był Szczur, którzy nawet tego nie zrobił.

Wtedy wszyscy ludzie mogą być reprezentowani w bajce – każdy jest Zającem, Żółwiem, albo Szczurem w dowolnym momencie swojego życia.

Wszyscy pacjenci z depresją jakich widziałem, zauważyłem, że większość z nich ma coraz mniej i mniej energii, ąż do momentu kiedy przestaną już próbować, tak jak Szczur w mojej nowej bajce.

Często podawałem im leki aby dać im impuls wystarczający do ponownego chodzenia z normalną życiową energią.

Jednak widziałem tak wielu ludzi na antydepresantach, który wciąż nie byli zadowoleni i nie wzrastali w swoim życiu.

Często ci ludzie byli tylko na lekach bez terapii. Wtedy dotarło do mnie, że leki nie wystarczą, aby pomóc najbardziej przygnębionym ludziom wyjść nie tylko cierpienia do przetrwania, ale od cierpienia do wzrostu

Zacząłem stosować te pomysły w moim życiu, i zdałem sobie sprawę, że pierwszym kluczem do rozwiązania jakiego kolwiek problemu jest bycie aktywnym, a nie biernym. Aby „wyjść z wyścigu szczurów”.

Zarówno Żółw i Zając mieli przewagę nad Szczurem w tej kwestii.

Ale Zając też ma trudną wadę. Jest zbyt impulsywny.

Jak uczyłem się o naturze lęku podczas moich badaniach terapii behawioralnej, zdałem sobie sprawę, że impulsywność i unikanie zachowań są zarówno spowodowane przez jeden z poziomów lęku, a rządzony jest przez instynkt który wszyscy posiadamy, który nazywa walka lub ucieczka.

Wygląda to dla mnie tak, że zarówno Żółw i Szczur mają przewagę nad Zającem w ujarzmieniu tego instynktu w swoim życiu bez bycia sparaliżowanym przez lęk.

Więc którą postacią lepiej być? Zającem czy Szczurem? Okazuje się, że są jednakowo osłabieni w życiu i tylko Żółw ma dużą przewagę.

Szybko zrozumiałem, w mojej krótkiej bajce, co sprawia, że Żółw, Zając i Szczur różnią się od siebie, w podejmowaniu decyzji.

Żółw w nas chce podejmować konstruktywne decyzje, Zająć w nas jest skłonny do podejmowania destrukcyjnych decyzji, bazując na impulsywności – szybciej robiąc niż myśląc, robi coś zanim pomyśli.

I wreszcie Szczur w nas po prostu nie podejmuje w ogóle decyzji, jest kompletnie bierny.

Wszystko to dało mi do myślenia o tym, jak te trzy małe zwierzęta, które ścigają się wewnątrz nas żyją swoim własnym życiem

Każdy z nich ma swoje własne życie. Więc co jest „definicją życia”?

Decyzja! „Definicja życia”: Wzrost vs „Regresja”(cofanie się)

System 1-1

Pewnie znasz Ernest’a Hemingway’a, znany autor, który miał swoją definicję: „Życie jest tragedią”. I zobacz, co się z nim stało.

Być może tak samo jest z wokalistą Kurtem Cobainem, Michaelem Hutchencem, Judy Garland i Marilyn Monroe. Może oni mieli podobne „definicje życia”. A jednak kiedy obejrzysz Roberto Benini, reżysera „Życie jest piękne” możesz zauważyć to, jaki był z niego szczęśliwy facet, kiedy został zbesztany na rozdaniu Oscarów kiedy zaakceptował swoją nagrodę. Wszyscy tworzymy własne definicje życia. Ale jaka jedna definicja może nas wszystkich łączyć?

Biolodzy mają odpowiedź. Mówią, że „życie jest drażliwe”. Żywa istota jest zdefiniowana jako podmiot, na który wywierany jest stres środowiskowy, a to sprawia, że celowo następuje reakcja na stres. Oznacza to, że decyzja została podjęta. Dlatego jedyną wspólną rzeczą, jaką mają ze sobą wszystkie istoty żywe jest to, że podejmują one decyzje.

Nawet drzewa podejmują prymitywny rodzaj decyzji w odpowiedzi na środowisko – gałęzie rosną ku słońcu, nie w stronę cienia. Żaba decyduje się odskoczyć od drapieżnika. Za to skały nie podejmują decyzji, kiedy działa na nie środowisko, tylko siedzą tam gdzie są. Powaliło mnie to.

Szczur wewnątrz naszego charakteru, jest bierny, jest trochę mniej niż żywy. Co oznacza, że kiedy my ludzie jesteśmy bierni, nie żyjemy pełnią życia.

Głęboko w niezdecydowaniu depresji i uzależnieniu, osoba powie, że czuje się „trochę martwa, nie żyje w pełni”. Teraz już wiesz, dlaczego. Jest to po prostu dlatego, że przestali podejmować decyzje, jak Szczur i pozwalają na to, aby świat za nich to robił.

Nie bądź Szczurem. Wyjdź z wyścigu szczurów dzisiaj, przez podejmowanie decyzji. To jest twój najlepszy punkt wyjścia z problemu. Podejmij działanie, nawet jeśli oznacza to po prostu czytanie reszty tej książki.

System 1-2

Powyższy diagram wyjaśnia znaczenie decyzji w określaniu życia osoby, jako różnica od każdej innej.

Będąc biernym prowadzi nas to do „regresji”(cofania się) dojrzałości psychiki a w końcu do śmierci, przez depresję, albo nadużycia różnych substancji itp.

Każda decyzja powoduje rozwój osobisty. Strzałka „w górę” oznacza „rozwój”, a strzałka „w dół” oznacza „regresje” do mniejszej dojrzałości, a w końcu do śmierci. Dojrzałość jest życiem.

Więc Żółw i Zając rosną, przynajmniej Zając ma szanse uczyć się ze swoich błędów. Szczur pomału umiera.

 

Na szkoleniu z psychiatrii jest stosowany model, zwany biopsychospołeczny model.

Wszystko to oznacza to, że źródłem wszystkich problemów psychicznych pochodzą albo z biologii naszego mózgu, emocji zwanych psychiki, oraz z powodów społecznych, takich jak rozwód, bankructwo i tym podobne.

Wziąłem tę trzecią kategorię i po prostu nazwałem „stresem” w moim oryginalnym modelu. Stres wydaje się reprezentować każde zewnętrzne zagrożenie pochodzące ze środowiska i do tego jest prostym słowem które każdy rozumie.

W rzeczywistości, w systemie którego masz zamiar się nauczyć, używam słowa „stres” w znaczeniu „emocjonalna energia pochodząca z zewnątrz Twoich granic osobowości”

Więc możesz zacząć, widzieć, że jeśli nasze trzy zwierzęta brały by udział w wyścigu, zarówno Zając jak i Szczur są podatni na stres, z powodu ich cienkiej skóry, za to Żółw był dobrze wyposażony przeciwko stresowi ze swoją twardą skorupą.

Więc w której skórze zwierzęcia spędzasz najwięcej swojego czasu? Da Ci to wskazówkę w dekodowaniu Twojego indywidualnego stylu, wyzwań i rozwiązań jakie nadejdą. Zostawmy bajkę i zacznijmy uczyć się jak lepiej poznawać siebie i nasze problemy. Twój umysł jest jak komputer który tylko rozwiązuje problemy – czuje oraz posiada wolną wolę. Twój umysł jest Twoim jedynym atutem(własnością) która trwa.

ROZDZIAŁ II: Przyczyny Problemów w Psychice i Biznesie

System 2-1

Ten diagram wyjaśnia intymny związek między biologią (chemia mózgu), psychiką (czyjś sposób używania emocji) i stres (który pochodzi ze świata zewnętrznego). Również dobrze wyjaśnia rolę leków, psychoterapii, a osobiste podejmowanie decyzji w całkowitym uzdrowieniu psychologicznych problemów.
Pamiętaj, SO Umysłu (System Operacyjny Umysłu) to system operacyjny twojego umysłu, więc patrz(traktuj) na twoją biologia tak jak na twój „sprzęt”(„hardware”) mózgowy, twoja psychika jest jak „programy” w mózgu które instalowałeś w ciągu swojego życia, oraz stres jest jak problemy lub dane, które się są podłączone do komputera, którym jest twój umysł.
Tylko „użytkownik” komputera może zdecydować, jakie dane wprowadzić do komputera z którymi będzie miał do czynienia.
Stres przychodzi do nas ze świata zewnętrznego. Jest to negatywna energia emocjonalna w naszym środowisku. Jedynym lekarstwem na niego to podejmowanie decyzji o nim, co Szczurzy charakter w nas nie lubi tego robić.
Zdecyduj się myśleć o stresie inaczej, zostań w środowisku, ale użyj twardszego skóry przeciwko niemu, jak Żółw zrobił by to ze swoją skorupą, albo po prostu zdecyduj się zostawić go i wyjdź ze stresującego środowiska. Jeśli nie zdecydujesz się, co zrobić ze stresem w swoim życiu, pozostając w nim, prędzej czy później zacznie ranić psychikę.
Ludzie, którzy są(żyją) w stresujących warunkach wystarczająco długo, zaczynają charakterystycznych cech stresowych, stają się bardziej pesymistycznymi ludźmi. To tak, jakby ich „oprogramowanie”(„software”) zostało przeprogramowane aby być bardziej negatywnym, a zatem mniej wydajnym – bardziej topornym.
Jedynym sposobem rozwiązania tego problemu jest „przeprogramować” komputer za pomocą terapii i edukacji. Oczywiście istnieje wiele „programów naprawy oprogramowania” z którymi możesz pracować z twoim umysłem – z wieloma przydatnymi informacjami i trikami, a także naukowo przydatnych terapii. Ale, SO Umysłu nie jest tylko programem do „oprogramowania”(„software”), jest to „system operacyjny”, który może „uruchomić” inne programy. Prawdziwa teoria unifikacji w psychologii.
Co jeśli masz zainstalowany swoim umyśle toporny system operacyjny – coś starego, jak DOS lub Windows 95? Będziesz potrzebował coś nowszego – potrzebujesz terapii lub edukacji jako lekarstwo. Jeśli nie zmienisz swojego systemu operacyjnego z pomocą terapii lub edukacji, z czasem możesz odkryć, że twój pesymizm spowodowany stres utrzymuje się wystarczająco długo, żeby zacząć uszkadzać twój „sprzęt”, twoją BIOLOGIE mózgu. Wkrótce pojawi się niski poziom Serotoniny, na którą chemia mózgu odpowiada(reaguje), aby utrzymać cię z dala od depresji. Teraz terapia i edukacja nie jest na tyle potężna ponieważ masz uszkodzony „dysk twardy”.
Gdy biologia została dotknięta wpływem problemu, rzeczy są bardzo daleko od upośledzenia lub choroby. Jest to podobna sytuacja do załapania paskudnego wirusa komputerowego i nic nie robienia z nim.
Jeśli taka sytuacja w twoim systemie trwa wystarczająco długo, możesz zacząć rozpoznawać jak nie tylko twoje oprogramowanie nie działa tak dobrze jak wcześniej, teraz twój sprzęt komputerowy zaczyna zawodzić.
Jeśli twój sprzęt komputerowy zostanie wystarczająco zapaskudzony wirusem, może się to skończyć tym, że kupisz cały nowy komputer – oprogramowanie nie może rozwiązać problemu.
Jest to podobna sytuacja do uzyskania leku na stan psychiczny – zmienia to sprzęt (biochemie) naszego mózgu, zastępując go bardziej funkcjonalnym sprzętem.
Więc, jeśli ciągle masz to samo kiepskie oprogramowanie w swoim systemie operacyjnym, albo tego samego wirusa który kontynuuje szkodliwy wpływ na nowy sprzęt który właśnie zainstalowałeś.
To dlatego pojęcie stresu, psychiki i medycyny na problemy psychiatryczne, zwłaszcza w nastroju, są ” jedno kierunkowym interesem”.
Stres może zapaskudzić psychikę, a twoja zła psychika może zapaskudzić twoją chemie lub biologie mózgu. Co więcej naprawianie biologii twojego mózgu przy użyciu środków medycznych nie robi nic aby zmienić sposób w jaki działa psychika.
Medycyna z pewnością nic nie ma, aby poradzić sobie ze stresem. One(psychika i stres) nadal czekają na ciebie.
(W tym samym tonie, nadużywanie alkoholu i narkotyków nie rozwiąże stresów pojawiającego się w życiu, one po prostu zmienią to jak odczuwasz).
Jeśli dostane pocztą duży rachunek do zapłacenia, mogę czuć się zestresowany, a nawet wpaść w depresję z jego powodu.
Teraz, jeśli wziąłem jakiś lek, taki jak środek uspokajający, czułbym się inaczej i w lepszym nastroju.
Mogę wtedy stać się bierny jak Szczur i udawać jakby nic się nie stało, rachunek w ogóle do mnie nie dotarł.
Po wszystkim mam inne odczucia co do rachunku. Ale w przyszłym miesiącu dostane podwójny rachunek i będę dwukrotnie zestresowany.
Może weznę podwójną dawkę leku uspokajającego, odetchnę ahhhh .. . Poczuje się lepiej myśląc o rachunku.
Czy to oznacza, że stres został rozwiązany? NIE! Jedynym lekarstwem na ten stres jest decyzja o tym, aby „zapłacić rachunek”.
Więc możesz zacząć zauważać jak Szczur w nas może nas doprowadzić do uzależnienia i zaprzeczania przez bierną postawę w naszej psychice.
Częścią rozwiązania aby zawsze zachować zdrowie oraz w rozwiązywaniu wszelkich psychologicznych lub społecznych dylematów jest wzmocnienie naszej psychiki przed stresem w pierwszej kolejności, zanim dostanie się do naszego środka.
To samo odnosi się do działalności gospodarczej, ponieważ firma jest prawnie zdefiniowana jako osoba, z takimi samymi prawami jak osoba.
Firma ma wtedy właściwości fizyczne, wewnętrzny kapitał oraz „kulturę” psychologicznej grupy wewnątrz jego murów,
z wszystkimi pomysłami i zasadami, oraz misją i wizją, wspólnych wartości wśród pracowników i własności intelektualnej, historią firmy i duchem ludzkim, który definiuje indywidualności równie dobrze.
Oczywiście, firmy mają zewnętrzne zagrożenia lub stres z którym musi sie zmierzyć, oraz rynek na który wchodzi i próbuje rozwijać się. Więc widzisz, że SO Umysłu jednakowo można zastosować do grup osób lub przedsiębiorstw tak samo jak do pojedynczej osoby.
Teraz, widzisz „większy obraz”, w jaki sposób działasz w świecie, zacznijmy skupiać się na szczegółach twoich wewnętrznych częściach roboczych psychiki.

ROZDZIAŁ III:  Cztery proste rozwiązania na każdy problem psychiki i biznesu

Mam dla ciebie niespodziankę. To co dowiedzieliśmy się do tej pory, że my jesteśmy tymi, którzy definiują życie przez własne decyzje. Jakość naszego życia jest niczym innym niż suma całkowitą wszystkich decyzji, jakie do tej pory podjęliśmy.
Wszystko, co kiedykolwiek potrzebowaliśmy wiedzieć, to dokładnie to jakie są najlepsze opcje do korzystania z naszej wewnętrznej psychologii przeciwko stresowi.
Wszystko, co kiedykolwiek potrzebowaliśmy wiedzieć to, jak zaprogramować oprogramowanie komputera, wewnątrz nas, aby idealnie pasował do sytuacji, które pojawiają się na naszej drodze – żeby rozwiązywać życiowe problemy, najlepiej jak to tylko możliwe.
Weźmy tylko środkową część tego schematu, aby dowiedzieć się więcej:

System 3-1

Aby to zrobić, musimy znać wszystkie zawiłości psychologii wewnątrz nas.
Niespodzianką jest to, że są tylko cztery części robocze psychologii człowieka.
Opanuj je,a opanujesz wszelkie możliwe problemy, że pojawiające się na twojej drodze.

Cztery proste części ludzkiej psychologii – Cztery proste rozwiązania na każdy problem, to:
1. Granice personalne.
2. Emocjonalna energia – składająca się zarówno z pozytywnej energii nazywana również poczuciem własnej wartości oraz
negatywnej energii, takiej jak gniew lub lęk.
3. Intelekt – lub „dane” w nas, takie jak nasze przekonania, pomysły, wartości, historia,
wykształcenie i doświadczenie.
4. Podejmowanie decyzji – o którym rozpoczęliśmy się już uczyć.

Odpowiedź na wszelkie możliwe problemy w życiu lub firmie, pojawiające się na Twojej drodze istnieje w Tobie, to podciągnięcie jednej lub więcej z tych czterech części. To takie proste.
Możesz użyć tych czterech części siebie do rozwiązania indywidualnych, konkretnych problemów lub spojrzeć na kurs całego swojego życie i zdecydować gdzie chcesz iść.

Czy kiedykolwiek słyszałeś o jakiś badaniach dotyczących „śmierci i umierania”? Często opisują dwa rodzaje ludzi, którzy borykają się śmierć. Jeden rodzaj ludzi to Ci którzy boją się śmierci lub jest to dla nich gorzkie, ponure, czy rozczarowanie.
Druga grupa, mniejsza ilościowo część, będąca na łożu śmierci, czują się w porządku z tym co nadchodzi, w jakiś sposób są „zadowoleni”.
Ta grupa osób, zrobiła to wszystko co miała do zrobienia – założyła rodzinę, miała powodzenie w życiu, znalazła wiele miłości i spełnienia, w swoich późniejszych latach mieli wolność w podróżowaniu, odkrywania świata i przyczynić się do wspomagania następnych pokoleń. Jaka jest różnica między tymi dwoma rodzajami ludzi?
Ci, którzy są zadowoleni ze swojej misji w życiu wypełnili, osiągnęli coś, co nazywa trwałym spełnieniem.

Kiedy prowadzę seminaria, często pytam ludzi, aby podsumowali wszystko, czego naprawdę chcą w życiu. Co sądzisz większość ludzi mówi? Mówią, że „szczęście”. Ale czy kiedykolwiek poznałeś „szczęśliwą” osobę, dla której szczęście było czasowe lub ulotne, lub których życie się nie wniosło za wiele do wkładu w następne pokolenia? Ja tak.
Co jeszcze mówią, czego tak naprawdę chcą? Wielu mówi, „sukces”. Ale czy kiedykolwiek poznałeś osobę odnoszącą wiele sukcesów, która nie za bardzo była szczęśliwa? A co wszystkimi gwiazdami/celebrytami, których definicją życia było to, że jest to tragedia?

Są szczęśliwi ludzie, którzy nie odnoszą za wiele sukcesów lub twórczy w dawaniu następnemu pokoleniu, oraz ludzie sukcesu, którzy nie są bardzo szczęśliwi.
Mimo to, niektórzy ludzie na moich seminariach mówią, że chcą „wolności” przede wszystkim, jak Patrick Henry, mówiąc: „Daj mi wolność albo śmierć”, oni są zmęczeni wyścigiem szczurów.
Chcą więcej wolnego czasu i więcej swobody w robieniu tych wszystkich rzeczy, które nigdy nie mógł zrobić, będąc uwięziony w „złotych kajdankach”, to dziwna sytuacja, gdzie ludzie pracują dziewięćdziesiąt godzin w tygodniu, zarabiają dużo pieniędzy, ale są niewolnikami swoich zawodów/profesji.
Cóż ci ludzie także, myślą, że wolność jest wszystkim, co istnieje jako nagroda w życiu, ale czy kiedykolwiek zatrzymałeś się, aby pomyśleć jak „wolność” bezdomnej osoby odnosi do tego co chce robić. Albo niedawno rozwiedziona osoba, która była zdradzana i porzucona? Wolny, ale nie szczęśliwy lub odnoszący sukcesy.

Ludzkie istoty chcą tego wszystkiego w jednym pakiecie – błogosławieństwo i sukces i wolność. Słowo którego używam do połączenia tego wszystkiego to spełnienie

Wszyscy co jakiś czas czujemy ulotne chwile spełnienia i nazywamy je „szczytowym momentem” lub „szczytowym doświadczeniem „doświadczenia szczytowe”. Znam ludzi, których jedynym szczytowym momentem spełnienia w życiu było wygrać jeden mecz w szkole średniej, czy inni, których jedynym szczytowym momentem był ich dzień ślubu. Od tego czasu wszystko posuwało się w dół.
Myślę, że to, co ludzie naprawdę, NAPRAWDĘ chcą w życiu jest spełnienie, które trwa. Trwałe Spełnienie. I wiecie co? To jest dokładnie to, co ci ludzie zadowoleni z życia na swoich łożach śmierci znaleźli w pewnym momencie ich życia. Te osoby przełamały się i osiągnęły Trwałe Spełnienie, trwałe szczęście, sukces, i wolność.
Ich misja w życiu została osiągnięta, a Trwałe Spełnienie było ich nagrodą za rozwój solidnego charakteru podobnie jak Żółw w naszej oryginalnej bajce.
Musimy zacząć widzieć większy obraz, za pomocą … dobrych … obrazów.
POKARZĘ Ci psychikę zamiast mówić mgliście o niewidzialnych rzeczach.
Poniżej pokazane jest jak cztery części swojej psychiki prowadzą do części wynagrodzenia w życiu nazywanej
Trwałym Spełnieniem:
System 3-2

Możesz zobaczyć, jak rozpocząć naukę rozkładania wszystkich problemów życiowych aż do zaledwie czterech części – (1) kiedy mamy kłopoty z naszym szczęściem spowodowanym problemami, (2) brak sukcesu ze względu na problemy, (3) brak wolności ze względu na problemy, lub (4) brak trwałości lub prężności(odporności) przeciw problemom.
Ta ostatnia część problemu może być również sformułowana w kategoriach jakichkolwiek mglistych niejasnych słowach związanych z problemem. Numer (4) spowodowany jest przez problemy z twoimi granicami osobowości.

Rzeczy takie jak „słabość”, „przytłoczenie”, „bycie zestresowanym”, „nie w humorze”, lub inne niejasne pojęcie, które nie pasują do kategorii braku szczęścia , porażki lub poczucia uwięzienia, to wszystko problemy z granicami osobowości. Możesz również zobaczyć, jak opanowanie(doskonalenie) każdej z tych czterech części swojej psychiki może atakować i rozwiązać odpowiednią część problemu, oraz rozwój swoje życie w kierunku Trwałego Spełnienia w ogóle.
Widzisz, Trwałe Spełnienie jest ostatecznym rozwiązaniem jakiegokolwiek problemu w życiu. Ale, aby móc rozpocząć analizę problemów i swoje życie w ogóle, musimy nauczyć się podstawowych umiejętności, pewnego rodzaju zdolności do „bycia swoim własnym trenerem” w życiu tak, żeby nie trzeba było Ci jakiegoś zewnętrznego eksperta lub guru, który będzie Cię prowadził. Ta umiejętność nazywa Obserwacją Ego, oraz nauka i poznawanie tej umiejętności, na początek musimy dowiedzieć się, jak w naszym życiu działa czas.
Wszyscy mamy ograniczoną ilość tego materiału o nazwie CZAS. To jest jedyna rzecz, której nie możemy po prostu magicznie więcej stworzyć(dorobić). Zawsze możemy znaleźć więcej swobody przez porzucenie pracy bez perspektyw lub nieudanego małżeństwa, więcej energii emocjonalnej, łącząc się z nowymi znajomymi, lub zdobyć więcej intelektualnych pomysłów przez pójście do szkoły, ale czas jest materiałem o podwyższonej cenie. Można zauważyć, że w naszej bajce Szczur ma tendencje do marnowania go w sporych ilościach. Mam nadzieję, że Ty nie (jest to cel tej książki – zaoszczędzić Twój CZAS).
Co jeśli istnieje sposób, aby nieco zwiększyć ograniczoną ilość czasu, którą każdy z nas ma w swoim życiu?
JEST tylko jeden sposób, który daje nam WSZYSTKO co potrzebujemy do budowy, pracy, lub rozpoczęcia(zresetowania) naszego życia, rozwiązuje każdy i wszystkie problemy, który pojawi się na naszej drodze. Sposób myślenia(mindset) o obecnej chwili jest KROKIEM NUMER JEDEN w rozwiązywaniu problemów.

Spędzanie czasu: Wyjątkowość Teraźniejszości

Zobaczysz, jak wkrótce nauczysz się więcej szczegółów, czas jest to rodzaj „psychicznej waluty” którą wydajemy w życiu. Jest ograniczona ilość tej waluty i musimy ją wydać mądrze.
Cóż, jak się okazuje, są tylko trzy sposoby, w jaki wszyscy spędzają swój czas – w przeszłości, teraźniejszości lub przyszłości.
Czy kiedykolwiek prowadziłeś samochód do znanego Ci miejsca, jak praca, a po upływie określonej ilości czasu zauważyłeś, że po prostu dojechałeś bez większego myślenia o jeździe? Bez jakichkolwiek szczegółów z podróży? Jak się tam dostałeś bez świadomego decydowania o tym czy skręcić w tą czy w tą stronę? Jak ty spędzasz czas podczas takiej podróży?
Cóż, spędzasz go w przeszłości lub przyszłości, przeglądając przeszłość, lub marząc o przyszłości.
Możliwe, że zauważyłeś, że droga jaką masz do celu „stała się nawykiem”. Byłeś na autopilocie podczas trwania podróży.
Nie spędziłeś czasu w chwili obecnej(teraźniejszości) w trakcie podróży, czy też może nie zauważyłeś koloru nieba, tego że został otwarty nowy warzywniak, albo to, że jakiś stary samochód jechał za tobą prawie przez całą trasę.

Skoro już wiesz, że my wszyscy spędzamy czas Przeszłości Przyszłości i Teraźniejszości, czy zauważyłeś, że to jest jedna rzecz, którą MUSIMY wydać stale? Chociaż możemy oszczędzać naszą energię, lub wstrzymać się z wprowadzeniem pomysłów w użyciu, nie mamy wyboru, odnośnie czasu.
Więc, myślałeś może o czasie i naturze naszych decyzji?
Czy możesz podjąć decyzję W Przeszłości? Nie. Przeszłości już nie ma. Czy można podjąć decyzję W Przyszłości? Nie. Jeszcze jej nie ma. Możesz jedynie podjąć decyzję mentalnie w chwili obecnej.
Jeśli pamiętacie, że biolodzy określają żyjące istoty „podmiot, podejmuje, niezależne decyzje”, to tylko w teraźniejszości, ludzie są tak naprawdę żywi. Gdy ludzie myślami są w przeszłości lub w przyszłości, są „mniej żywi”.
Dlaczego? Kiedy nasz umysł jest w przeszłości lub przyszłości, jesteśmy na autopilocie, który jest stanem pozwalającym naszemu życiu działać na nawykach/przyzwyczajeniach, bezmyślnie nas kierującymi i często w sposób który nie jest w naszym najlepszym interesie.
Oczywiście to nie znaczy, że koncepcja wykorzystywania przeszłości lub przyszłości nie jest wartościowa. Potrzebujemy ich.
Co by nie było, musimy się uczyć się z historii naszej przeszłości oraz zaplanować i wyznaczyć sobie cele w przyszłości, aby uniknąć szkód i dążyć do najlepszego co możemy osiągnąć.
Jednak, gdy uczymy się z przeszłych lekcji lub planujemy na przyszłe wydarzenia w świadomy sposób, faktycznie robimy to w chwili obecnej.
To jest jedyny sposób, kiedy przeszłość i przyszłość mogą być dla nas cenne – z teraźniejszego punktu widzenia .

Nasz intelekt lub umysł, jest tym co wymyśla samo pojęcie przeszłości, jest nim to co nazywamy naszym Lewym-mózgiem (półkula mózgową) i przyszłość w tym co nazywamy naszym Prawym-mózgiem (prawą półkulą). Nieożywione rzeczy, jak skały nie mają pojęcia o czymś takim jak czas. Przeszłość jest tym co daje nam cenne pojęcie prawdopodobieństwa wystąpienia rzeczy/wydarzeń na podstawie przeszłości,
a przyszłość jest tym co daje nam pojęcie możliwości w oparciu o wiele naszych obecnych wyborów.
Czy kiedykolwiek „nie odrobiłeś lekcji” lub słyszałeś cytat, że
„Ci, którzy nie uczą się z historii są skazani na jej powtarzanie”?

Znam wielu ludzi, którzy nigdy nie zatrzymali się w teraźniejszości aby dokonać przeglądu swoich wcześniejszych relacji i ciągle randkują i biorą ślub z tym samym typem ludzi, tylko po to aby ponownie się rozwieść.
Znam także wielu ludzi którzy nigdy nie odłożyli grosza na emeryturę lub w prowadząc interes nigdy nie przejmowali się tym aby przeznaczyć jakiś budżet w kierunku badań i rozwoju lub programu kształcenia pracowników dla przyszłości firmy. Te życiowe błędy występują, ponieważ nie spędzamy wystarczająco dużo czasu w teraźniejszości.
Obecnie pojawiło się wiele książek o „mocy teraźniejszości”, oraz o uważności i medytacji, ale ja chcę, aby to pojęcie stało się praktyczne dla Ciebie. Dowiedzieliśmy się już, że decyzje mogą być dokonywane jedynie w chwili obecnej.
To oznacza, że ​​za każdym razem kiedy podjąłeś decyzję właśnie dodałeś sobie więcej życia.
Jesteś bardziej żywy gdy decydujesz na podstawie własnych upodobań.
Jest to pierwszy sposób, aby stać się obecnym w teraźniejszości. Jest kilka innych praktycznych rzeczy które możesz zrobić aby spędzać więcej czasu w teraźniejszości

Większość metod medytacji i modlitw są sposobami dostania się do mentalnej chwili obecnej.
Jednak można również odkryć, że podczas medytacji lub modlitwy rozpraszasz się lub zaczynasz marzyć(śnić na jawie) . Gdy tak się stanie, przechodzisz do myślenia w przeszłości lub w przyszłości.

Chciałbym powiedzieć o niektórych rzeczach, oprócz podejmowania decyzji, które mogą być wykonywane tylko w teraźniejszości.

System 3-3
Więc … DRUGIE, możesz podjąć działania tylko w teraźniejszości. Jest to niemożliwe, aby podjąć działania w przeszłości której już nie ma, ani w przyszłości, której jeszcze nie ma.

TRZECIE , można używać swoich pięciu zmysłów tylko w teraźniejszości. Nie możesz powąchać czegoś z przeszłości lub poczuć smak z przyszłości – przynajmniej nie prawdziwe, tak intensywnie jak można to zrobić w obecnej.

CZWARTE, intymność. Czy kiedykolwiek rozmawiałeś z przyjacielem, który był rozproszony, rozglądał się, a Ty próbowałeś/aś nawiązać z nim kontakt? Mówiłeś/aś, różne rzeczy, ale wydawało Ci się, że nie słuchał, oprócz czegoś w rodzaju, „Aha, huh.” Gdzie, w jakim czasie ta osoba była z którą próbowałeś się połączyć?

Cóż, Ty byłeś w teraźniejszości, ale on/oni rozmyślali o przeszłości lub przyszłości.

To prawdziwe uczucie połączenia nazywa intymnością może zdarzyć się tylko gdy dwie osoby są w mentalnej chwili obecnej.

Być może nie wiedziałeś, kiedyś jakieś trzydzieści lub więcej lat temu Amerykanie powszechnie, robili coś co napędzało ludzi do mentalnej chwili obecnej, które łączyło w sobie wszystkie działania powyżej: był to wspólny rodzinny posiłek.
Kiedy dzielisz z kimś posiłek, jest to intymność, decydując się na posiłek w konkretnym celu, podejmujesz działanie i używasz WSZYSTKICH PIĘCIU zmysłów.
To jedna z niewielu rzeczy, które robimy, oprócz seksu, który wykorzystuje dotyk, smak, zapach, wzrok i słuch.

No cóż jest jeszcze piąta i ostatnia rzecz która może być wykonana tylko w chwili obecnej i jest to jedna z najpotężniejszych zdobytych umiejętności ludzkich jaka istnieje.
Ta umiejętność jest tak istotna, że jest to jedyna rzecz, która pozwala ludziom na wzrost lub zmiany. Ta umiejętność nazywa się Obserwacją Ego.
Są to jedyne naukowe słowa jakie mam zamiar używać.

Obserwowanie Ego

Obserwowanie Ego to „zdolność do wyjścia poza siebie i spojrzenie na siebie z boku, dokonanie oceny, tego co robisz, nawet jak kontynuujesz życie na swój sposób” Jest to bardzo podobne do bycia swoim własnym „trenerem”, lub posiadanie siebie, jako własne psychiatrę, siedzącego na twoim ramieniu. Niektórzy nazywają ją „Oczami Umysłu” lub „Trzecim Okiem”.
Brak tej potęgi sprawia, że ​​ludzie ponoszą porażkę w życiu, gdzie wszyscy narzekają, że „ludzie nigdy się nie zmieniają” Cóż, nie mogą się zmienić bez Obserwacji Ego, ale mogą się zmienić gdyby mają tą umiejętność. Problemem jest to, że bardzo niewiele osób uprawia tą umiejętność w życiu.

W rzeczywistości brak tej umiejętności sprawia, że stajemy się „frajerami” dla innych, dla firm oraz reklam. Jeśli reklama w telewizji może uśpić cię i prowadzić do śnienia na jawie lub życzeń na przyszłość, to znaczy, że został skutecznie włączony Twój autopilot, czyż nie? A sama reklama przejęła kontrole nad twoim samolotem. Zostałeś łatwo zmanipulowany i kontrolowany przez innych, którzy nie mają w swoim planach jak najlepszego interesu dla Ciebie. Tylko ty sam możesz mieć dobre plany dla siebie oraz najlepszy w tym interes.

Na przykład, co gdybym kłócił się z inną osobą? Pewnie bym walczył, walczył, walczył. Jeśli używam Obserwacji Ego, mogę pomyśleć „Bolek, jestem zły.” Więc wciąż walczę, walczę, walczę i mówię do siebie podczas walki „Hej, czy mnie to gdzieś zaprowadzi” Dalej walczę, walczę, walczę i mówię do siebie: „Nie. To do niczego nie prowadzi.” I kończę. Koniec walki. Oszczędziłem energie. Rozwiązanie.
Co zrobić, jeśli nie mam umiejętności Obserwacji Ego? Cóż, prawdopodobnie walka może trwać do dzisiaj dzisiaj! Złość będzie budowana w sposób niekontrolowany na autopilocie, do tego zarówno ja, jak i osoba, z którą walcze będzie pokrzywdzona.

Obserwacja Ego: jedyna ludzka umiejętność, która pozwala na zmianę i rozwój.

System 3-4

Ten rysunek systemu operacyjnego umysłu przedstawia twoje własne Obserwujące siebie Ego w celu rozwiązania wszelkich problemów psychologicznych lub biznesowych. Zauważ, jak można jednocześnie obserwować otoczenie oraz siebie w nim, pamiętaj jaką masz osobowość i jakie zasoby posiadasz wewnątrz siebie, kiedy masz do czynienia z problemami pochodzącymi z otoczenia na swojej drodze.

Ten projekt systemu operacyjnego umysłu jest zintegrowany w naturalny sposób tworzy Obserwacje Ego ponieważ reprezentuje „ciebie” i „twoje funkcje”. W związku z tym można zastanawiać się jak twoja własna psychika funkcjonuje, nawet jeśli jest osłabiona. To pokazuje, „ciebie” patrzącego „siebie” zarówno jako obserwator z zewnątrz, a także jako uczestnik swoich własnych zachowań

Jest drugi ciekawy sposób, aby zrozumieć jak działa Obserwacja Ego.
Metafora: chodzenie do kina(na film).
Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się nad tym, co dokładnie sprawia, że ​​film dostaje Oscara? Co to sprawia? Większość krytyków filmowych powie, że film nagrodzony Oscarem daje lekcję oraz posiada głównego bohatera, którego ​​każdy z widzów mógłby widzieć się w jego butach.
Uniwersalny bohater. Cóż Żółw, Zająć i Szczur w nas wszystkich, to takie główne role, mieszkające w naszej psychologicznej osobowości. Mamy wybór w danej sytuacji w każdej sytuacji który z nich będziemy naśladować.

W kinie, na dużym ekranie, będąc na widowni patrzymy na obraz samego siebie. Jeżeli główny bohater jest uniwersalną postacią, on lub ona w nas. Kiedy oglądamy Forrest Gump wszyscy podłączamy się do niego, lub Gladiator, albo Erin Brockovich, właśnie staliśmy się naszym własnym Obserwatorem Ego „Ja obserwuje siebie”
Zauważysz, że na początku filmu pojawiają się ​​trudności o które martwimy się, związane z przeszłością lub przyszłością, ponieważ całkowicie zaangażowałeś/aś się w historie. Filmy nagradzane Oscarem zamykają cię w chwili obecnej jedynej ramie czasowej w której Obserwacja Ego może się zdarzyć.
To co rzeczywiście widzisz na ekranie to rozkładająca się potencjalna mapa drogowa do rozwoju własnego charakteru. Jak myślisz, dlaczego nazywają ich „charakter”postać?
Jak dobrze jest poczuć w kulminacyjnym momencie filmu kiedy wzrasta osobowość głównego bohatera. Zarówno Ty jak i bohater jesteście identyczni, z wyjątkiem tego, że tak naprawdę nie wykonałeś żadnej pracy żeby wzrosnąć – a postać na ekranie tak
.
Więc co robić? Jak rozwijać swoją osobowość aby była bardziej dojrzała i potężna w prawdziwym życiu? Będzie jak postać w wspaniałym filmie. To jest dokładnie to jak
potężna jest Obserwacja Ego. Jest jak dyrektor dyrektor filmu pretendującego do Oscara, twojego życia.
Czy mam już twoją uwagę?
Jeśli twój mózg działa podobnie jak komputer i masz prawo do użycia tego komputera do dopracowania każdego elementu historii swojego życia tak jak chcesz żeby było – kiedy chcesz rozwiązać każdy problem i pokonać każdą przeszkodę na swojej drodze – to potrzebujesz zaprogramować ten komputer. Obserwacja Ego jest niczym innym niż ekranem komputera, na którym programujesz.

Co jeśli Twój komputer nie miałby ekranu i starałbyś się coś zrobić po prostu klikając w klawisze, nie wiedząc, co jest rejestrowane w systemie? To byłoby tak jak życie bez Obserwcji Ego. Ale kiedy masz umiejętność Obserwacji Ego, masz ekran, na którym malujesz swój film – im więcej ćwiczysz, tym większy staje się ekran. Jeśli chcesz możesz dać sobie wielki 65 calowy ekran aby na nim pracować.

Tak więc czas ucieka, czekając jak Szczur aby życie przyszło do Ciebie. Kiedyś nadejdzie śmierć. Twoja. Jaką chcesz mieć historię swojego życia, jak chcesz ją zakończyć ? Tragedią? Czy zwycięstwem?

Pamiętaj o badaniach na temat śmierci i umierania, które ujawniają ciekawy podział u ludzi – dwie mentalności które pojawiają się na łożu śmierci (Można powiedzieć to samo odnośnie umierającej kariery lub firmy na skraju upadłości).

Jeden typ osób jest w porządku z myślą że życie się kończy. Czują, że „zrobili wszystko”, mieli dzieci, rozwineli i przekazali firmę następnemu pokoleniu. Są w zgodzie ze śmiercią i nie boją się za bardzo. Film ich życia był tak doskonały, jak mógł być dla nich, z wspaniałą kulminacją w latach zmierzchu.

Drugi typ jest bardziej powszechny, to Ci którzy będąc blisko końca swojego życia, boją lub są zgorzkniali z tego powodu. Jest tak wiele tego czego nie zrobili, tak wiele im brakowało, a tak wiele ubolewania nad rzeczami które mogli zrobić w zamian. Film ich życia był tragedią lub po prostu zawodem pod koniec. Na pewno nie był Oscarowego kalibru.

Jaka była różnica między tymi dwoma rodzajami ludzi pod koniec ich życia?

Pierwszy typ osób osiągnął Trwałe Spełnienie, a drugi nie. Trwałe Spełnienie jest ostatecznym celem w każdym życiu, szczytową nagrodą za rozwój osobowości i rozwiązywanie każdego problemu jakie życie lub firma mogła zaoferować.

Jest to czas w którym rozpoczęliśmy naukę o szczegółach czterech części naszej psychiki – nasze wewnętrzne zasoby – oraz jak opanowanie tych czterech głównych części prowadzi bezpośrednio do czterech części Trwałego Spełnienia, do szczytu w swoim własnym filmie oraz zwycięstwo na koniec wyścigu między Szczurem, Zającem i Żółwiem w każdym z nas.

[ Dobrym materiałem z polskiego podwórka rozjaśniającym o co chodzi z Obserwacją Ego jest szkolenie Mateusza Grzesiaka  Ćwiczenie Mięśnia Świadomości – BladyMamut ]

CDN…

System Operacyjny Umysłu – rozdział 5