Posts Tagged ‘Przestępstwo’

Czy konfiskata pieniędzy jest zgodna z prawem? [ napisy PL]

Wzywam każdego do udowodnienia mi, że nie mam racji mówiąc, że konfiskacja depozytów bankowych to nic innego jak zalegalizowany rozbój w biały dzień.
Deponentom w Wielkiej Brytanii i USA może się wydawać, że ich depozyty bankowe są ubezpieczone i nie mają prawa być skonfiskowane, a żaden rząd nie odważyłby się podjąć tak drastyczniej akcji jaką jest ratowanie niewypłacalnych banków.
Zanim wytłumaczę dlaczego konfiskacja depozytów bankowych w Wielkiej Brytanii i USA jest rzeczą pewną i jak najbardziej legalną, proszę wszystkich o wykonanie następujących czynności:

Zadaj następujące pytania miejscowej policji, szeryfom, prawnikom albo sędziom:
1) Czy w przypadku, gdy jako interesant powierzę własne pieniądze prawnikowi, który wykorzysta potem moje środki bez mojej zgody, prawnik popełnia przestępstwo?
2) Jeśli będę przechowywać w magazynie buszel pszenicy albo bawełny, a właściciel magazynu sprzeda moją pszenicę/ bawełnę bez mojej zgody czy upoważnienia, czy właściciel magazynu popełnia przestępstwo?
[1 Buszel = 36,369 litrów – miara objętości dla ciał sypkich w krajach anglosaskich]
3) Jeśli powierzę pieniądze pośrednikowi (maklerowi albo pośrednikowi handlowemu), który użyje moich środków na inne cele i/ lub sprzecznie z moimi poleceniami, czy pośrednik popełnia przestępstwo?

Jestem pewien, że odpowiedź na wszystkie te pytania brzmi: „tak!”.
Na potrzeby tego materiału chciałbym jednak zwrócić uwagę na sytuację depozytu / przechowywania pszenicy u właściciela magazynu w odniesieniu do depozytu pieniędzy / przechowywania pieniędzy w banku.
Po pierwsze zauważysz fakt, że każdy rodzaj pszenicy jest taki sam – buszel pszenicy nie różni się od innego worka buszlu pszenicy. Podobnie jak w przypadku bawełny, towar jest nie do odróżnienia. W świetle prawa przechowanie buszlu pszenicy u właściciela magazynu jest określane terminem „zdeponowanie”. Prawo własności buszlu pszenicy pozostaje po twojej stronie; przeniesienie prawa własności na właściciela magazynu nie ma miejsca.
Tak jak wspomniano wcześniej, w przypadku gdy właściciel sprzedaje buszel pszenicy bez twojej zgody lub upoważnienia, popełnia on przestępstwo i czyn niedozwolony (delikt) polegający na wykorzystaniu przez niego twojej własności, w efekcie czego może być pozwany.
Posłużę się inną analogią. Jeśli kasjer w supermarkecie pobierze z kasy 100 $ w piątek po to, żeby zabawić się w sobotę, dopuszcza się on kradzieży, nawet jeśli odda 100 $ w poniedziałek bez wiedzy właściciela/ menedżera supermarketu. Nie da się odróżnić banknotu 100 $ ukradzionego w piątek od tego z powrotem włożonego do kasy w poniedziałek. Zarówno w przypadku pszenicy w magazynie jak i nielegalnie przywłaszczonego banknotu o nominale 100 $ w kasie doszło do przestępstwa.
Miej tę kwestię i regułę na uwadze.
Przejdźmy teraz do pieniędzy, które wpłaciłeś w banku.
Jestem pewien, że większość z was nie ma pojęcia o bankowości lub ma znikomą wiedzę na ten temat, szczególnie jeśli chodzi o bankowość rezerw częściowych.
Od dziecka rodzice zachęcali cię do oszczędzania pieniędzy, aby wpoić dobry zwyczaj zarządzania pieniędzmi. Kiedy dorosłeś i się ożeniłeś, wpajałeś z kolei tę samą dyscyplinę swoim dzieciom. Twoja wiara w uczciwość banku jest niemalże bezwarunkowa. Twoje pieniądze w banku generowały przychody z tytułu odsetek, a kiedy chciałeś odzyskać pieniądze, wystarczyło wypłacić pieniądze razem z nagromadzonymi odsetkami. Nawet nie przeszła ci przez głowę myśl, że przeniosłeś własność swoich pieniędzy na rzecz banku. Twoje przekonanie było mocno zakorzenione, podobnie zachował się właściciel pszenicy składowanej w magazynie.
To przeświadczenie było jednak od zawsze kłamstwem. Utwierdzano was w tym fałszywym przekonaniu dzięki i sprytnym reklamom przygotowanym przez banki oraz zapewnieniom rządu, że twoje pieniądze są bezpieczne i chronione przez ubezpieczenia depozytów. Jednak ubezpieczenie nie pokrywa wszystkich twoich pieniędzy wpłaconych do banku a jedynie ograniczoną ich kwotę, np. do 250 000 $ w Stanach Zjednoczonych przez Federalną Korporację Ubezpieczeń Depozytów (FDIC), w Niemczech do 100 000 €, w Wielkiej Brytanii do 85 000 £, itd.
W przeciwieństwie do właściciela pszenicy, który oddał pszenicę na przechowanie właścicielowi magazynu, prawo do własności twoich pieniędzy zdeponowanych w banku przenoszone jest na bank, a ty masz jedynie prawo do zażądania zwrotu pieniędzy. Jeśli bank nie będzie w stanie wypłacić ci pieniędzy, jedynym rozwiązaniem z takiej sytuacji będzie pozwanie banku do sądu, a jeśli bank jest niewypłacalny, nie dostaniesz nic. Być może będziesz mógł odzyskać część swoich pieniędzy jeśli twój depozyt jest objęty ubezpieczeniem w ramach wcześniej wspomnianego systemu ubezpieczeń, ale tylko w ustalonej kwocie. Jest jednak pewien haczyk. Większość systemów ubezpieczeń – bez względu na to, czy są wspierane przez rząd czy też nie – nie ma wystarczającej ilości pieniędzy potrzebnej do pokrycia wszystkich depozytów w systemie bankowym. W najgorszym przypadku, tj. w przypadku załamania systemu, nie istnieje możliwość odzyskania własnych pieniędzy, co było widoczne na przykładzie bankowego fiaska na Cyprze, gdzie władze posunęły nawet się do konfiskacji depozytów w celu spłacenia należności wierzycielom banku. Zwykli obywatele i analitycy finansowi wykrzykiwali wtedy, że tego typu konfiskacja to rozbój w biały dzień. Czy mieli rację? Niespodzianka!
Z pewnością zszokuje was wszystkich wiadomość, że ten rozbój w biały dzień jest całkowicie legalny od setek lat. Pozwólcie, że wytłumaczę.
W przeciwieństwie do właściciela buszlu pszenicy, którego prawo własności nigdy nie było przeniesione na właściciela magazynu w momencie umieszczenia pszenicy w magazynie, w sytuacji gdy zdeponujesz pieniądze do banku, prawo własności jest przenoszone na bank. Otrzymujesz status wierzyciela banku, który jest z kolei twoim dłużnikiem. Uznaje się, że „pożyczasz” bankowi swoje pieniądze, aby mogły zostać użyte w drodze działalności bankowej (nawet do brania udziału w grach hazardowych w największym kasynie na świecie – globalnym kasynie derywatów). Stałeś się wierzycielem – wierzycielem niezabezpieczonym. Dlatego też w razie niewypłacalności banku, prawnie jako wierzyciel niezabezpieczony jesteś ostatni w kolejce do wypłaty jakichkolwiek funduszy lub aktywów, które bank musi wypłacić swoim wierzycielom. Wierzyciele zabezpieczeni zawsze mają pierwszeństwo przy wypłacie. Dopiero po tym, jak wypłaci się pieniądze wierzycielom zabezpieczonym i zostanie jeszcze trochę funduszy (zazwyczaj niewiele, bardzo często kompletnie nic!), wypłacane są należności wierzycielom niezabezpieczonym, a kwoty zostają dzielone proporcjonalnie pomiędzy wszystkich wierzycieli niezabezpieczonych.
To jest prawda, cała prawda i tylko prawda. To prawo istnieje od setek lat i zostało ustanowione w Anglii przez Izbę Lordów w sprawie Foley v. Hill w roku 1848.
Kiedy klient wpłaca do banku pieniądze, między tymi dwoma podmiotami powstaje zależność w postaci wierzyciela i dłużnika. Bank jest zobowiązany do spłacenia zdeponowanych przez klienta pieniędzy. Od momentu wpłacenia pieniędzy do banku stają się one własnością banku, który może swobodnie nimi rozporządzać.

Zacytuję teraz istotny fragment orzeczenia Izby Lordów wydanego przez lorda Cottenhama na stanowisku Lorda Kanclerza. Oświadczył, co następuje:

„Pieniądze wpłacane do banku przestają być własnością klienta, a stają się własnością banku, który jest zobowiązany do ich zwrotu na żądanie ich pierwotnego właściciela. Klient jest świadomy faktu, że wpłaca sumę pieniędzy do banku, aby ten objął nad nią kontrolę. Oznacza to, że pieniądze te są własnością banku, który może rozporządzać nimi tak, jakby rzeczywiście były jego własnością; może czerpać z nich zysk, który ma prawo zachować. Pieniądze ulokowane w banku stają się pod każdym względem własnością banku, który może rozporządzać nimi wedle własnej woli. Nie łamie kontraktu, jeśli ich użyje; nie odpowiada przed klientem, jeśli wystawi je na niebezpieczeństwo, jeśli wyda je na ryzykowne spekulacje. Bank nie musi traktować pieniędzy tak, jakby były własnością klienta. Odpowiada jednak za zwrot wyznaczonej sumy na żądanie klienta, co wynika z kontraktu”. (cytat z: UK Law Essays, Relationship Between A Banker And Customer, That Of A Creditor/Debtor [Eseje prawnicze Wielkiej Brytanii, Stosunek Między Bankiem A Klientem Na Linii Wierzyciel – Dłużnik])

Utrzymując, że stosunek między bankiem a klientem nie polega powiernictwie, lecz na relacji na linii dłużnik – wierzyciel, lord Brougham oznajmił:

„Zadaniem banku jest przyjmowanie pieniędzy i rozporządzanie nimi tak, jakby były jego własnością, przy czym staje się on dłużnikiem osoby, która deponuje lub pożycza własne środki do użytku w charakterze własności banku, za które to bank ponosi odpowiedzialność jako dłużnik. Nie mogę mylić pozycji banku z pozycją powiernika i wywnioskować, że bank jest dłużnikiem o charakterze powiernika”. Przekładając to na prosty język oznacza to, że bank nie może być ścigany sądownie za nadużycie zaufania, ponieważ nie ma obowiązku powierniczego względem deponenta/ klienta, jako że uznaje się, że bank używa własnych pieniędzy celem spekulacji, itd. Pod żadnym względem nie ma mowy o odpowiedzialności karnej.”

Pytanie za bilion dolarów brzmi: dlaczego nikt z Ministerstwa Sprawiedliwości czy z innej agencji rządu nie wspomniał o tej zasadzie prawnej?
Powodem, dla którego nikt nie ośmiela się poruszać tej legalnej prawdy jest to, że doszłoby do masowego wycofywania pieniędzy z banku w chwili, gdy statystyczny Kowalski zorientuje się, że jego środki pieniężne złożone w depozycie banku prawnie stanowią kredyt udzielony bankowi. Bank może postępować w dowolny sposób, a nawet dopuszczać się ryzykownych spekulacji takich jak branie udziału w grach hazardowych w globalnym kasynie derywatów.
Statystyczny Kowalski zawsze będzie traktować bank jako wierzyciela, nawet gdy wpłaca do niego pieniądze. Żaden deponent nie traktuje siebie samego jako wierzyciela/kredytodawcy!

Eric Holder, prokurator generalny Stanów Zjednoczonych, miał rację mówiąc, że banki nie mogą być ukarane za szkody przez nie poniesione. Dzieje się tak dlatego, że bank nie może być ścigany sądownie za utracenie „własnych pieniędzy”, jak stwierdzono przez Izbę Lordów. Dzieje się tak dlatego, że z momentem wpłacenia pieniędzy do banku stają się one jego własnością. Nieprawdą jest to, że jeśli bank będzie przedmiotem postępowania karnego, cały system bankowości runie w gruzach.
Prokurator generalny Stanów Zjednoczonych nie mógł i nie wypowiedział się na temat tej zasady prawnej, ponieważ spowodowałoby to masowe wycofywanie pieniędzy z banku w momencie gdy ludzie zdadzą sobie sprawę, że ich pieniądze nie są bezpieczne w banku, jako że w świetle prawa zdeponowane środki pieniężne mogą być wykorzystane przez bank nawet do celów spekulacji.
Fakt, że prawo do uzyskania zwrotu pieniędzy przysługuje ci tylko wtedy, kiedy zażądasz zapłaty budzi niepokój. Oczywiście kiedy zażądasz zapłaty, bank musi wypłacić tobie należność. Jednak jeśli zażądasz zapłaty po tym, jak bank upadnie i stanie się niewypłacalny, będzie na to za późno. Przysługujące ci prawo do uzyskania zwrotu pieniędzy jest jedynie prawem wierzyciela niezabezpieczonego. Tylko jeśli pozostanie jeszcze jakaś część funduszy po likwidacji, należności wypłacane są wszystkim wierzycielom niezabezpieczonym, a pozostałe fundusze zostają dzielone proporcjonalnie. Będziesz mieć szczęście, jeśli odzyskasz chociaż 10%.
Kiedy Bank Anglii, System Rezerwy Federalnej i Bank Rozrachunków Międzynarodowych wystosowały wytyczne, które stały się modelem rozwiązania „bail-in” na Cyprze, czyli sposobu polegającego na ratowaniu upadających banków z pieniędzy ich wierzycieli (zatwierdzonego przez szczyt G-20 w Cannes w 2011 r.), zabieg ten posłużył jedynie do orzeczenia pozycji prawnej bez wzbudzenia gniewu obywateli. Dobrze wiedzieli, że jeśli prawda wyjdzie na jaw, mogłoby dojść do rewolucji i rozlewu krwi na ulicach. Nie dziwi więc fakt, że światowe banki centralne wystąpiły z tym absurdalnym działaniem doradczym.
Ten rodzaj skomplikowanego żargonu używanego przez banki ma na celu zdezorientować ludzi (zwłaszcza deponentów) oraz zatuszować to, o czym wspomniałem w prostych słowach w poprzednich akapitach.

Kluczowe hasła wytycznych Banku Rozrachunków Międzynarodowych to:
„bez poważnych zakłóceń systemowych”,
 – „przy jednoczesnej ochronie istotnych funkcji gospodarczych” (tj. ochronie osobistych interesów bankierów),
– „wierzyciele niezabezpieczeni” (tzn. twoje pieniądze, ty jesteś tylko marionetką),
„szanuje hierarchię roszczeń w przypadku likwidacji” (tzn. jesteś ostatni w kolejce do wypłaty jakichkolwiek środków po tym, jak bank wypłaci pieniądze wierzycielom zabezpieczonym).
Oznacza to, że wszyscy deponenci są na przegranej pozycji!
Proszę o zrozumienie tego przekazu i rozpowszechnianie go na szerszą skalę.
Zrobisz przysługę wszystkim rodakom, a co ważniejsze rodzinie i krewnym.
Trzymaj pieniądze z dala od banku.

Syndrom Kinsey’a – napisy PL

Ten dokument pokazuje, jak „Raporty Kinsey’a ” zostały wykorzystane do zmiany przepisów dotyczących przestępstw seksualnych w Ameryce , w wyniku czego gwałciciele i pedofile otrzymują minimalne wyroki.

Kolejna kwestia objaśnia jak dane Kinsey’a zostały wykorzystane jako podwaliny dla edukacji seksualnej – szkolenia nauczycieli , psychologów, pastorów i księży katolickich z dziedziny ludzkiej seksualności i co było tego następstwem i konsekwencją?
Na jakich podstawach tak naprawdę opierały się badania Kinsey’a?

Kinsey pracując potajemnie na strychu swojego domu był jednym z pierwszych którzy rozpoczęli regularne kręcenie filmów pornograficznych. Jego wpływ zainspirował Hugh Hefnera do rozpoczęcia wydawania magazynu Playboy – zajmującego się „miękkim” porno, które z czasem rozszerzyło się na inne magazyny, telewizję kablową i internet. W 2006 roku California Child Molestation & Sexual Abuse Attorneys doniosło, że „Liczba dziecięcych ofiar molestowania seksualnego rośnie każdego roku, a te przerażające przestępstwa są bezpośrednio związane z rozwojem pornografii w Internecie”.

Kinsey twierdził, że dzieci w 100% są orgazmiczne [przeżywają orgazmy] od urodzenia,
dlatego dzieci mogą zyskać na seksie z dorosłymi, czy nawet na kazirodztwie, co jest nielegalne, więc powinniśmy zmniejszyć dopuszczalny wiek.
Potrzebują masturbacji oraz nauki na temat aktów heteroseksualnych oraz homoseksualnych, co było nielegalne, a teraz jest nauczane.

W swoich badaniach np 4 letni partner seksualny(czyli gwałcone dziecko przez pedofila) płci męskiej przeżył 26 orgazmów w ciągu doby. Orgazm u dzieci przez Kinsey’a jest zdefiniowany jako nadpobudliwość, płacz, wzdychanie, drgawki, wymioty, omdlenia oraz wszelkiego rodzaju próby wyrywania się i walki z partnerem seksualnym. Kinsey odnotowywał to jako dowód na to, że seks sprawiał dziecku (nawet noworodkom) wielką rozkosz!

Jedyny człowiek na świecie, który może nazwać orgazmem coś co do czego zalicza się wymiotowanie, konwulsje, mdlenie, krzyki, płacz, jedyna osoba, która może tak uważać to ktoś kto przeżywa podobne doświadczenia u siebie musi to być sadomasochista, a jedyną osobą, którą mogłaby zaserwować takie sadomasochistyczne rzeczy noworodkom będzie pederastą i gwałcicielem.

Tłumaczenie fragmentów książki, właściwie to będzie większość, bo jest to książeczka, a nie książka. Książka została wydana w Anglii. Daje powody do refleksji. Przetłumaczyłem najlepiej jak potrafiłem, jeśli ktoś orientuje się w temacie wszelki poprawki mile widziane.

Tytuł oryginalny: So, They Say You’Ve Broken The Law: Challenging Legal Authority
Skan dostępny w linku

Tłumaczenie: BladyMamut

Opis książki na amazon

Ta mała książeczka dostarczy wam informacji i narzędzi potrzebnych do kwestionowania  rzekomej władzy w sądzie i poza sądem. Adwokaci, doradcy królewscy i prawnicy z całego świata czytali i omówili zawartość z autorem i nie mogą znaleźć argumentu prawnego przeciw. Działa. Używaj tego do obrony, apelacji oraz podważania wszelkich roszczeń w stosunku do Ciebie.

A więc mówią, że złamałeś prawo. . .
Jak kwestionować władze prawną




So, They Say You'Ve Broken The Law: Challenging Legal Authority

„Być rządzonym to być człowiekiem obserwowanym, szpiegowanym, kierowanym, policzonym, regulowanym, spisanym, indoktrynowanym, sprawdzanym, oszacowanym cenzurowanym oraz rządzonym przez stworzenia, które nie mają ani prawa, ani mądrości aby to robić.
Być rządzonym znaczy być odnotowanym, policzonym, opodatkowanym, oznaczonym, zmierzonym, ocenionym, upomnianym, zakazanym, poprawionym, ukaranym i spisanym przy każdej czynności jaką wykonujemy.
Pretekstem jest publiczna użyteczność oraz w imię dobra publicznego jesteśmy wykorzystywani, obrabowywani i oszukani; a kiedy ktoś okazuje najmniejszą oznakę sprzeciwu jest represjonowany, prześladowany, nakładane są na niego kary, jest śledzony, rozbrojony, związany, uwięziony, osądzony i skazany, potem postrzelony, deportowany, sprzedany, zdradzony; a na koniec jest on też wyśmiany, wyszydzony, i pozbawiony honoru.
To jest rząd i jego sprawiedliwość oraz jego moralność.”
 – Pierre-Joseph Proudhon



Wstęp

Ta mała książeczka dostarczy wam informacji potrzebnych do wyzwania władzy jakiejkolwiek osoby lub bytu prawnego(instytucji), który twierdzi, że złamałeś prawo.

Od mandatu do “poważnego” roszczenia ustawodawczego, musi istnieć DOWÓD na poparcie roszczenia.
Prawo Drogowe, Prawo Podatkowe, wszelkie zakazy i nakazy rejestracji są ROSZCZENIAMI wobec nas. Czy opierają się one na prawie (mają fundament prawny), czy na sile?
Ta książeczka pomoże ci z sukcesem kwestionować ideę przyjętej z góry WŁADZY. 

Ten przewodnik przetrwania da ci wiedzę (znajomość rzeczy) i narzędzia jak kwestionować władze w sądzie i poza nim.

Czym jest PRAWO, a czym ROSZCZENIE?

Gdy zrozumiesz ten koncept będziesz mógł (lub Twój prawnik) prowadzić swoją sprawę odpowiednio.
Autor podał kilka „przykładów”, które nie są wzorcami per se, ale dadzą ci solidną podstawę do kwestionowania autorytetów, ustnie lub na papierze.
Noś tę książeczkę przy sobie, aby móc z niej skorzystać kiedy ktoś będzie ROŚCIŁ sobie coś od ciebie.
Ta książka powie ci dlaczego są to rewolucyjnie ważne informacje
Na końcu znajduje się rozdział z DEFINICJAMI, a cała książeczka pokazuje nie używane publicznie dotąd ASPEKTY PRAWA.
Do teraz…


URODZIŁEM SIĘ WOLNYM CZŁOWIEKIEM, TAK JAK TY

Czy chcesz złożyć jakieś roszczenie wobec mnie? Twierdzisz, że złamałem prawo?

Czy masz DOWÓD na poparcie ROSZCZENIA? 
Czy masz DOWÓD posiadania WŁADZY?

Jeśli chcesz podjąć jakieś działania przeciwko mnie od tej chwili, musisz być PEWIEN, że odpowiedź na te oba pytania brzmi „tak”. Będziesz potrzebował ich w sądzie.
Jeśli odpowiedź na te pytania brzmi inaczej niż absolutne „tak”, działasz poza swoimi zawodowymi uprawnieniami(możliwościami) działania, a twoje działania wobec kobiety lub mężczyzny są na twoją WŁASNĄ odpowiedzialność. Twoje działania nie będą miały żadnego poparcia [nie będziesz mógł uzyskać środków na ewentualne pokrycie szkód] u twojego pracodawcy czy ubezpieczyciela, ponieważ będą one zawodowym (profesjonalnym) zaniedbaniem.

Jeśli działanie wymaga władzy prawnej i jest wykonywane w zgodzie z nim, nazywamy go w języku prawniczym Intra Vires 
[wyrażenie prawnicze określające sytuacje działania w zakresie kompetencji.]
Jeśli działanie wymaga władzy prawnej i działasz bez tej władzy, w prawie znane jest to jako Ultra Vires [(łac. ponad siły) wyrażenie prawnicze określające sytuacje działania poza zakresem kompetencji./POZA WŁADZĄ]

W tym wypadku popełnisz PRZESTĘPSTWO CYWILNE (człowiek przeciwko człowiekowi) czyli DELIKT (czyn niedozwolony), które zawierają, ale nie ograniczają się do naruszenia obowiązków, bezprawne przekroczenie mojej granicy lub własności, bezprawne uwięzienie, inwazja na prywatność, oszustwo, celowe narzucenie emocjonalnego stresu, nadużycie, ZŁOŚLIWE PRZEŚLADOWANIE oraz szkody związane z nadużyciem publicznego urzędu.

“Gorliwość do karania jest niebezpieczna dla wolności. Prowadzi do naciągania, nad interpretowania i błędnego aplikowania nawet najlepszego z praw.
Ten kto ceni sobie swoją wolność musi bronić wolności nawet swego wroga, bo jeżeli zaniedba tego obowiązku stworzy niebezpieczny precedens który wróci do niego w skutkach.”
 – Thomas Paine



Nie widziałem żadnego dowodu roszczenia ani władzy i wierzę, że takie dowody nie istnieją.

Nie miej złudzeń, w tym powództwie CYWILNYM pozwę CIĘ OSOBIŚCIE, a twój status pracownika/mundur ci nie pomoże, ani nie obroni.



DOWÓD ROSZCZENIA

Złożyłeś ROSZCZENIE i twierdzisz, że muszę robić to co mi powiesz. 
Twierdzisz, że naruszyłem prawo. 

Moje czyny mogły przekroczyć jakieś regulacje prawne, ale czy masz DOWODY nie do obalenia, że twoje prawo odnosi się do mnie?
Czy możesz mi wskazać teraz lub w przyszłości dowody, które wskazują na to że to prawo mnie dotyczy?

Kto utworzył to prawo wymierzone przeciwko mnie?
Kto płaci ci aby podjąć działania przeciwko mnie, aby narzucić to prawo?

Kimkolwiek jest twój pracodawca, prawdopodobnie najwyższym autorytetem w tej kwestii jest Elżbieta, monarcha konstytucyjny. 
Elżbieta jest „dyrektorem generalnym” rządu bez którego ustawodawstwo nie mogłyby zostać ustanowione.
Każda legislacja w Zjednoczonym Królestwie (UK) wymaga zgody monarchy. 

Prawdopodobnie słyszałeś, że mówi ona „mój rząd…” przy wielu okazjach. To bez wątpienia JEJ rząd, ale czy zarazem MÓJ? Czy masz na to DOWÓD? Dowód na to że ona, ktoś, ktokolwiek-gdziekolwiek ma większe roszczenie do mnie niż ja sam?

Jeśli tak uważasz będziesz musiał przedstawić na to TWARDE DOWODY w sądzie.

Kto mnie posiada?
Kto posiada większe prawo do mnie niż ja sam?

Czy Elżbieta była świadkiem faktu, że rzekomo jestem jej własnością? 
Jeśli nie ona, to może reprezentant koronnej służby prokuratorskiej, policji czy rządu był świadkiem, że jestem czyjąś własnością?
Jeśli ośmieliliby się to zrobić to mielibyśmy sporo do obgadania odnośnie NIEWOLNICTWA.

Przykład: Dałeś swojemu pracodawcy prawo do zawodowego ROSZCZENIA tobą na wiele sposobów: zezwoliłeś mu wydawać sobie polecenia, udostępniłeś swoje konto bankowe, pozwoliłeś na kontrole swojego zachowania zawodowego. Te reguły/prawa odnoszą się do ciebie ponieważ wyraziłeś na to zgodę. Wszedłeś w kontrakt z pracodawcą.

NIE WIDZIAŁEM jakiegokolwiek dowodu na roszczenie w stosunku do mnie i wierzę, że taki dowód nie istnieje.



DOWÓD WŁADZY

Elżbieta pokazuje poprzez twoje działania, że zapłaci ci, żeby NARZUCIĆ jej zasady i kodeksy przeciwko mnie.
Kto dał jej na to pozwolenie?
Ja nie …

Elżbieta urodziła się wolna i naga jak każdy z nas. W pewnym momencie swego życia zdecydowała, że użyje SIŁY przeciwko mnie, jeśli nie będę przestrzegać jej zasad i kodeksów.

Monarcha, Król, Królowa, Książę, Księżniczka, Rząd, Prezydent i Premier – to fikcyjne tytuły prawne. Prawdziwi ludzie za tymi tytułami nie mają więcej wrodzonej władzy nade mną, niż listonosz czy kot.

Bez względu na to, że ich prawa są zapisane w formie legislacji lub ustaw parlamentu, jedyna rzecz która nadaje tym dokumentom władzy to ZGODA tych którzy będą rządzeni.

Tylko dlatego, że twój pracodawca mówi, że możesz działać z autorytetem (władzą) wobec mnie, nie przedstawia DOWODU że on, lub ty, macie taki autorytet (władze). To co posiadasz ty lub twój mocodawca to SIŁA, a nie władza.

Nie udzielałem, nie udzielam i nie będę udzielał upoważnienia do twojego użycia SIŁY przeciwko mnie. 

NIE WIDZIAŁEM jakiekolwiek dowodu władzy i wierzę, że taki dowód nie istnieje.


JAK UZYSKUJE SIĘ ZGODĘ

Zgodę(przyzwolenie) można uzyskać na kilka sposobów.

Zgoda:
Wystarczy zwykłe przyzwolenie. Jeśli pozwalam komuś sprawować nad sobą władzę, zgadzam się na jej czyny wobec mnie.

Głosowanie:
Wielka Brytania jest rzekomo demokracją. Poprzez głosowanie na kandydata do rządu który potem będzie mną rządzić, udzielam mu na to przez to automatycznie zgody. Tym prostym sposobem. Odnosi się to także do rady miasta, gminy czy innych lokalnych instytucji. Jeśli oddaję komuś władzę nad sobą, zgadzam się na wynikające z tego zachowanie. Oszustwa, zbrodnie wojenne, nadużycia popełniane przez tych w parlamencie prowadzą mnie do zdania sobie sprawy że moje sumienie nie popiera tych bezprawnych działań. 

Nie będę głosować, a przez to popierać system rządowy który krzywdzi mnie i innych. Nie potrzebuję gubernatora(rządca).
NIE BĘDĘ na nikogo głosować.

Osiągnąłem wiek Większości i mogę zarządzać moimi własnymi sprawami, jeśli nie krzywdzę drugiego człowieka. Nie popełniłem PRZESTĘPSTWA.

Prawodawstwo twierdzi, że popełniłem przestępstwo, ale było to tylko wykroczenie:
Kto byłby urażony przeze mnie jadącego 66 km/h w strefie ograniczenia prędkości do 50km/h? Czy przeszkadzałoby ci to, gdybyś był w domu oglądając TV lub robiąc coś innego?Dlaczego przeszkadza to Królowej? Czy jedzie ona ze mną w samochodzie?
Mógłbym mieć wypadek lub spowodować zniszczenia osoby jadącej w innym samochodzie.
To prawda. Ale nie musi tak się stać. 

Karać kogoś z powodu czegoś co MOŻE się stać to delikt lub przywłaszczenie (jakiekolwiek działania pozbawiające właściciela jego własności bez jego zgody).

Delikt jest niewłaściwy. Przywłaszczenie to świadome wywieranie kontroli i wpływu na własność drugiej osoby bez jej zgody.

Moje ciało to moja własność.

Oświadczenie lub Uznanie:
Pojawia się w wielu formach. Za każdym razem gdy ktoś śpiewa te niesławne słowa: „niech nam długo panuje”, oddaje swoją władzę dla Królowej i poprzez to dla jej agentów/przedstawicieli/służących. 

NIE zgadzam, aby Elżbieta rościła sobie jakiekolwiek panowanie nade mną.

Posłuszeństwo:
Poprzez wypełnianie nakazów bez słowa protestu lub pod przymusem, wyrażam zgodę na to, że ktoś ma wyższy status ode mnie – bez znaczenia kim jest ta osoba, czy też fikcja prawna(byt prawny) oraz bez znaczenia czego dotyczą te rozkazy.

Kontrakt:
Czy kiedykolwiek podpisałeś kontrakt/umowę, dokonałeś porozumienia, podałeś komuś rękę lub obiecałeś coś?
Tego typu działania to DOWÓD na to, że wyraziłem zgodę.

Prawo pozwala na wszelkiego rodzaju korupcje przy domniemanym kontrakcie/umowie.

Mogę zostać i będę uczyniony odpowiedzialnym za implikowaną umowę, tajny kontrakt, powiernictwo, porozumienie lub inny rodzaj oszukańczej kombinacji.
Czasami brak zaprzeczenia przyłączenia się do umowy świadczy o jej zawarciu – nawet jeśli nie zdajemy sobie z tego sprawy.
Kiedy damy do zrozumienia, że się z tym nie zgadzamy, zostanie to zignorowane lub zaatakowane.

Jest doskonały powód dla którego Elżbieta i jej agenci to robią i uchodzi im to na sucho. To proste i nazywa się SIŁA:
• Elżbieta kontroluje rząd ,
• Elżbieta kontroluje SIŁY policji,
• Elżbieta kontroluje SIŁY ZBROJNE
• Elżbieta kontroluje też Ministerstwo Sprawiedliwości 
• Elżbieta kontroluje Sądy, Sędziów oraz Prawników
• Elżbieta podpisuje wszystkie ustawy
• Elżbieta wypowiada stan wojny
• Elżbieta jest otoczona płatną armią której zadaniem jest ochrona jej i jej następców/następczyń
• Elżbieta docelowo PŁACI ci, żeby użyć SIŁY przeciwko mnie.
• Ludzie płacąc w formie podatków, wyrażają zgodę na wszystko powyżej.

NIE widziałem jakiegokolwiek kontraktu/umowy jako dowodu na to, że udzieliłem zgody na bycie zarządzanym lub bycie pod kontrolą policji.
Wierzę, że taki dowód nie istnieje.

KTO MA PRAWDZIWĄ WŁADZĘ?

Monarcha? Rząd? Prawodawstwo? Ty? Twój pracodawca? Członek parlamentu?

Wielu ROŚCI sobie nade mną władze, ale gdzie jest DOWÓD tej władzy? Czy możesz zaprezentować DOWÓD w sądzie? Będziesz musiał.

Czy możesz dostarczyć NIEPODWAŻALNY DOWÓD w procesie sądowym, że ktoś inny, gdziekolwiek ma większą władzę nade mną niż ja sam? Będziesz musiał.
Czy będziesz w stanie dostarczyć kopii rzekomego kontraktu w którym przyznałem komuś innemu władzę nad sobą? Będziesz musiał.
Czy będziesz w stanie przedstawić świadka, który będzie miał większą władzę nade mną niż ja sam? Będziesz musiał.
Czy będziesz w stanie przedstawić świadka i dowód w jakiejkolwiek formie ukazujący to, że legalnie ma większe prawo do roszczenia mną niż ja sam? Znowu, będziesz musiał.

Bez zgody tego człowieka, żaden inny człowiek nie może mieć władzy nade mną. 

Tylko dlatego, że działasz TAK JAKBYŚ miał nade mną władzę nie jest DOWODEM, że ją masz. Twoje działania wynikają z SIŁY, a nie władzy. 
Jedyną osobą, która prawnie może przyznać ci władze nade mną … jestem ja sam.
NIE ZGADZAM SIĘ na bycie rządzonym, regulowanym, zmuszanym lub kontrolowanym przez policję. 

NIE WIDZĘ żadnego dowodu twojej władzy nade mną. Wierzę, że taki dowód w ogóle nie istnieje.

Chociaż…jeśli popełniłbym przestępstwo uczynienia KRZYWDY lub ZAGRABIŁ jakąkolwiek rzecz od mężczyzny, kobiety (lub dziecka), mają wtedy prawowite roszczenie i władze, aby mnie sądzić i skazać. Istnieje DOWOD ROSZCZENIA (osoby te doznały krzywdy w jakikolwiek sposób). Jest też DOWÓD WŁADZY (mają PRAWO do SPRAWIEDLIWOŚCI) i powinienem naprawić wyrządzone krzywdy.

Powinienem zawsze być pociągnięty do odpowiedzialności na rzecz CORPUS DELICTI (łac. przedmiot przestępstwa), przestępstwo musi zostać popełnione przed osądzeniem.

Ale.. powinienem zawsze być niewinny (nie „nie winny”) za jakiekolwiek rzekome wykroczenie/przestępstwo, jeśli nie ma DOWODU ROSZCZENIA lub WŁADZY (lub straty)


UMOWA SPOŁECZNA

Twierdzisz że jestem związany Umową Społeczną ?
W takim razie chciałbym ją zobaczyć. Powinien być na niej mój podpis. 
Być może przedstawisz ją w sądzie…?

Rzekoma umowa społeczna nie może być użyta jako dowód PRAWNY, aby uzasadnić/uprawomocnić reguły rządowe, ponieważ rząd użyje SIŁY przeciwko każdemu kto nie zechce wejść w ten kontrakt/umowę społeczną.

„Nie ufaj nikomu kto przejawia silny impuls do karania”. – Fryderyk Nietsche



Mam nadzieję, że zaczynasz widzieć pełen obraz?
NIE ZGADZAM SIĘ na bycie rządzonym.
NIE ZGADZAM SIĘ na bycie kontrolowanym przez policję.
NIE MACIE WŁADZY nade mną.
NIE PODEJMUJCIE WOBEC MNIE ŻADNYCH DZIAŁAŃ jeśli nie jesteście pewni, że macie PODSTAWĘ DOWODOWĄ swojego roszczenia, ponieważ powołam się na to w sądzie.

NIE widziałem nigdy Umowy Społecznej. Wierzę, że taka umowa nie istnieje.



KLUCZOWA RÓŻNICA

We wszystkich sprawach sądowych, 
[innych niż te ścigane przez CPS – Koronna Służba Prokuratorska], zawsze strona pozywająca musi przedstawić PODSTAWĘ DOWODOWĄ.

Przykład 1:
Mężczyzna zatrzymuje mnie na ulicy i żąda, żeby zapłacić mu 100 funtów. Zgadzam się zapłacić pod warunkiem, że UDOWODNI on swoje roszczenie poprzez przedstawienie DOWODU, że jestem mu winien jakiekolwiek pieniądze. Może posiada on skrypt dłużny (papier udowadniający dług), ale czy dotyczy on mnie? Może kogoś innego o podobnym nazwisku, a może blefuje on i podrobił ten dokument? Może ma świadka który widział, że pożyczam mu 100 funtów? W sądzie CYWILNYM, jeśli nie istnieje DOWÓD roszczenia, nie można złożyć pozwu.

Przykład 2:
Otrzymałem list z policji który mówi że pojazd przekroczył prędkość. Zgadzam się go zapłacić pod warunkiem, że policja dostarczy DOWODU roszczenia, czyli fotograficznego dowodu lub zeznania wiarygodnego rzetelnego świadka – np. policjanta który był świadkiem zdarzenia i widział moje przekroczenie prędkości. 
Czy istnieje DOWÓD na to że limit prędkości na tym odcinku drogi był mniejszy niż prędkość z jaką jechałem? Czy mogą udowodnić, że to ja byłem kierowcą? I że to był mój samochód?

To DOWÓD odnoszący się do ROSZCZENIA jest kwestią dysputy w sądzie; oskarżenie twierdzi, że ZROBIŁEM coś, a obrona, że tego NIE ZROBIŁEM.

Mogą się kłócić o szczegóły ROSZCZENIA, ale nie o brak AUTORYTETU/WŁADZY, aby mnie sądzić.

„Nie da się rządzić niewinnymi ludźmi. Jedyną władzą jaką rząd posiada to karanie przestępców. 
A kiedy nie ma wystarczająco przestępców, władza ich tworzy – deklarując tak wiele rzeczy przestępstwami, że niemożliwym staje życie bez łamania prawa”. – Ayn Rand



• Złamałem prawo.
• Ktoś ma dowód na to, że złamałem prawo.
• Jest świadek który widział, że złamałem prawo.
• Prawo dotyczy mnie, bo tak mówi władza ustawodawcza. 
• Rząd mówi, że prawo mnie dotyczy.
• Sędzia mówi, że prawo mnie dotyczy.
• Każdy musi przestrzegać prawa.
• Mówisz, że jestem szalony …
• Królowa mówi, że prawo mnie dotyczy.
• Jestem członkiem SPOŁECZEŃSTWA.
• Społeczeństwo mówi, że prawo mnie dotyczy (odnosi się do mnie).
• Umowa społeczna zobowiązuje mnie do przestrzegania prawa.
• Jeśli mi się to nie podoba, mogę coś z tym zrobić.

Wszystkie zdania powyżej to ROSZCZENIA. NIE są one DOWODAMI prawa do roszczenia czegokolwiek ode mnie.
Brakuje PODSTAWY DOWODOWEJ do tych wszystkich roszczeń. Nie ma dowodu WŁADZY.

Nigdy nie będzie …