Posts Tagged ‘Promieniowanie’

Prawda o raku – epizod 2 – napisy PL [Rak piersi, hormony, rak skóry i olejki eteryczne]

 

W tym odcinku zajmiemy się szerokim zakresem tematów. Pojedziemy do Australii i posłuchamy kilku opowieści tych, którzy przeżyli, a także poznamy niektóre metody leczenia, które obecnie się tam stosuje. Dowiemy się czegoś o hormonach, zgłębimy temat olejków eterycznych oraz zajmiemy się problemem na wielką skalę – rakiem piersi. Październik jest Miesiącem Świadomości Raka Piersi. Z tym rodzajem raka wiążą się liczne kłamstwa i przekłamania.

Dr Mercola: Jednym z głównych elementów mojego sposobu leczenia jest zrozumienie strategii odnoszenia się do insulinoodporności. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że absolutnie najskuteczniejszym sposobem traktowania insulinoodporności, jaki kiedykolwiek widziałem, są okresowe głodówki, idealnie byłoby, gdyby z właściwą dietą. Okresowe głodówki. Możesz powiedzieć, “Nie dam rady, muszę jeść co dwie godziny, inaczej zemdleję, nie będę mieć energii”. Tak właśnie się dzieje, ponieważ twój organizm jest przyzwyczajony do określonego poziomu cukru i nie możesz spalać tłuszczu. Jednak kiedy nastąpi to przejście, to jest to dosłownie magia – twój organizm nie jest już głodny. Po prostu nie jest głodny. Naszym przeznaczeniem nigdy nie było siedzenie przez cały dzień. To kolejny problem. Kiedy siedzisz, stawiasz przed swoim ciałem/systemem poważne wyzwania, z którymi nigdy nie miał się zmierzyć. Naszym przeznaczeniem nigdy nie było siedzieć od 8-miu do 10-ciu godzin dziennie. Dlatego sądzę, że naprawdę dobrym pomysłem jest wstać i przejść się kilka kilometrów dziennie, od 7000 do 10000 kroków lub więcej każdego dnia – oprócz ćwiczeń. Nie chodzi tylko o ćwiczenia, chodzi o ruch. To ogromnie istotne. Niekoniecznie chodzenie, chodzi o ruch. Potrzebujemy regularnego ruchu przez cały dzień, a nie tylko godziny dziennie spędzonej na siłowni.

Dr Fisher: Przyczyną 18 procent wszystkich przypadków raka jest infekcja. Nikt o tym nie mówi. 23 procent wszystkich przypadków raka jest związanych z otyłością. Nikt nigdy o tym nie mówi, ponieważ otyłość obecnie się panoszy. W tym roku nadwaga i otyłość w samych Stanach Zjednoczonych osiągną 75 procent, z czego 41 procent osób jest otyłych. Oni już sfałszowali te liczby, wskaźnik masy ciała, żeby móc to ogłosić. Spójrzmy na inne czynniki środowiskowe. 41 procent wszystkich przypadków raka jest spowodowanych czynnikami środowiskowymi. Pozostaje nam nieznane 18 procent, które może być związane z genetyką. Genetyka to rzadka przyczyna, od 5 do 10 procent przypadków. Po prostu inne czynniki, jak na przykład promieniowanie z otaczającego nas środowiska, promieniowanie niejonizujące, raczej nie promieniowanie jonizujące, ale wszystko to można umieścić w tej samej grupie czynników.

Infekcje, pasożyty, wirusy, grzyby, toksyny w środowisku – to wszystko niektóre z przyczyn raka. Dlaczego? Ponieważ te czynniki naruszają system odpornościowy. I znowu, system odpornościowy jest tu kluczowy. Ale co z genetyką? Czy to nie genetyka jest główną przyczyną raka? Złe geny, prawda? Po prostu masz pecha. Powie wam to wielu onkologów. Ale faktem jest, że to nieprawda. Dr Fisher nie wziął tych statystycznych 5-ciu procent z powietrza. Wziął je ze strony internetowej Amerykańskiego Stowarzyszenia Raka. Mówiąc o genetyce, wszyscy słyszeliśmy historie o kobietach, które mają gen BRCA i boją się, że z tego powodu zachorują na raka. Angelina Jolie jest tu czołowym przykładem. Ale czy wprowadzono ją w błąd? Czy onkolodzy wprowadzili ją w błąd, twierdząc, że jej jedyną nadzieją na uniknięcie raka piersi jest usunięcie obu piersi? Czy wybrała tę metodę leczenia ze strachu?

Dr Chilkov: Absolutnie ze strachu oraz ze względu na to, że media lubią robić dużo szumu, zwłaszcza jeśli sławna osoba, jak Angelina Jolie, poddaje się podwójnej mastektomii. Ale ten rodzaj raka, który ona miała dotyka mniej niż 5 procent wszystkich kobiet z rakiem piersi. Usunięcie piersi jest moim zdaniem czymś barbarzyńskim, naprawdę barbarzyńskim. Epigenetyka, jeśli widzowie nie wiedzą co to jest, oznacza, że coś działa na twoje geny. Zatem twoja genetyka jest jak twoje oprogramowanie. Coś musi ją otworzyć i odczytać. Mogą to być na przykład toksyczne chemikalia w środowisku, które otwierają geny rakowe i je włączają, ale geny te możemy również wyłączyć za pomocą medycyny roślinnej. To dużo badziej skuteczne niż po prostu próby zabijania komórek rakowych.

Bob Wright: Lekarze chcieliby, żebyśmy wierzyli, że rak ma podłoże genetyczne. Że mamy anomalia genetyczne i że rak powstaje w wyniku predyspozycji genetycznych lub z uszkodzenia naszego DNA czy z czegoś podobnego, ale to nieprawda. I rzeczywiście zostało udowodnione, że to nieprawda. Tak między name, lekarze powinni o tym wiedzieć, a nie wiedzą. Powiedzmy, że twój organizm i twoja genetyka to komputer. Ludzie rozumieją takie porównanie. Epigenetyka to oprogramowanie. Oprogramowanie obsługuje komputer. Znamy to ze świata komputerów, nie wygląda jednak na to, żebyśmy to rozumieli w odniesieniu do ludzkiego organizmu. Nie powinniśmy więc polegać na genetyce, ale na epigenetyce, inaczej mówiąc na tym, dzięki czemu działa komputer. Jeśli działa oprogramowanie, ogólnie rzecz biorąc działa też komputer.

Dr Coldwell: Wczesne wykrycie oznacza po prostu wczesną śmierć, ponieważ im wcześniej wykryją raka, tym wcześniej zaczynają cię kroić, tym wcześniej zaczynają cię leczyć chemioterapią i naświetlaniem i tym wcześniej umierasz. Rak piersi rośnie od 7 do 12 lat do takiego rozmiaru, że można go zdiagnozować. Nie ma więc pośpiechu. Wiesz, kiedy zdiagnozują raka piersi, mówią kobiecie, że musi się poddać operacji nazajutrz rano.
Ty: Mnóstwo w tym presji.
Dr Coldwell: Mnóstwo presji, ponieważ zasadniczo nie chcą, żeby kobieta miała czas na zdobycie wiedzy.

Oni nawet zrównali ten mem z zapobieganiem, podczas gdy tak naprawdę kobieta wystawia pierś na taki rodzaj naświetlania, o którym wiadomo, że niesie ryzyko wywołania raka w piersi, zwłaszcza jeśli pacjentka ma mutacje genów BRCA1 i 2, którymi wszyscy tak się przejmują, ponieważ utrudniają one ochronę przed szkodami wyrządzonymi przez naświetlanie. Jeżeli chodzi o hiperdiagnozę, według niedawnego badania przeprowadzonego przez The New England Journal of Medicine, w ciągu ostatnich 30 lat w Stanach Zjednoczonych u 1,3 miliona kobiet zdiagnozowano raka piersi we wczesnym stadium, ale kobiety te w rzeczywistości nie chorowały na żaden rodzaj raka, który spowodowałby uszczerbek na zdrowiu. Ten typ raka nazywamy rakiem nieinwazyjnym przewodowym sutka lub rakiem w stadium zero, ale został on zrównany z normalnym rakiem, choć dziś wiemy, że to nie jest normalny rak. Kobiety poddaje się standardowej mastektomii lub wycięciu guza wraz z naświetlaniem i chemioterapią, lekami jak Tamoxifen, a następnie leczeniu polegającemu na supresji hormonalnej z użyciem leków takich jak Arimidex. To z czym zasadniczo mamy tutaj do czynienia to w pewnym sensie medyczny holocaust, ponieważ kobiety te muszą radzić sobie z diagnozą raka, którego nie miały, z tym, że poddano je leczeniu, że mają piętno oraz spowodowany tymi przeżyciami stres psychiczny, duchowy i emocjonalny. A tymczasem branża mówi im, że statystycznie uratowała im życie, podczas gdy w rzeczywistości stało się coś przeciwnego. Identyfikują się zatem z agresorem jak w przypadku syndromu sztokholmskiego. Miliony ludzi bierze udział w marszach świadomości raka piersi, nie zdając sobie sprawy, że marsze te są finansowane przez te same korporacje, które zarabiają pieniądze na lekach stosowanych w leczeniu raka piersi. Mówię tu o AstraZeneca, czyli w rzeczywistości koncernie wyodrębnionym z Imperial Chemical Industries, która rozpoczęła Miesiąc Świadomości Raka Piersi w latach 80-tych i ma lub miała patent na Tamoxifen i Arimidex. Jest to więc błędne koło prania mózgu, które wykorzystuje się jako przykrywkę dla procederu, który ostatecznie doprowadził do śmierci, jak sądzę, setek tysięcy kobiet.

Rak to nie choroba sama w sobie, to zaledwie wierzchołek góry lodowej, który pokazuje, że jest wiele ukrytych rzeczy, ponieważ trzeba być chorym, żeby dostać raka. Nie jest tak, że dostajesz raka i wtedy zachorowujesz. Twój organizm już wcześniej jest chory. Jest naruszony, twój system odpornościowy jest słaby, organizm wypełniają toksyny, jesteś zestresowany i w ten sposób powstaje rak. Chodzi o wyparcie tego mitu, tego strachu, że rak jest czymś, co cię dopada. Jest czymś, co rozwija się przez jakiś okres czasu. Nie jesteś jego ofiarą, masz nad nim mnóstwo kontroli. Jednym z powodów, dla których wykonuję pracę, którą wykonuję jest to, że istnieje tyle informacji i nie wiadomo od czego zacząć.

Czy najpierw poddać się detoksykacji, zrobić to, a może tamto, jakie zioła przyjmować? Stworzyłam więc program 7-miu kroków o nazwie “Seven Essentials/Siedem podstawowych zasad”. Jest tak prosty, że każdy może go stosować.

Pierwszy krok to “pozwól, aby żywność była twoim lekarstwem” . Wiemy, że żywność ma ogromny wpływ na ekspresję naszych genów. Wiemy, że może dosłownie włączyć konkretne geny chroniące przed rakiem. Mamy tę wiedzę dzięki naukom takim jak epigenetyka i nutrigenomika.

Numer 2 to “detoksykacja”. Zmniejsz swoją ekspozycję na toksyny. Żyjemy w toksycznym świecie, nie można temu zaprzeczyć, ale są rzeczy, które można zrobić konkretnie w tym celu, aby wzmocnić drogi detoksykacyjne w organizmie i żeby uniemożliwić toksynom dostanie się do organizmu.

Numer 3 to “zrównoważ swoją energię”. Jesteśmy energetycznymi istotami, więc co możemy zrobić, żeby utrzymać prawidłowy przepływ tej elektrycznoci i energii? Opieka chiropraktyka, akupunktura, ćwiczenia fizyczne, właściwy sen, poświęcenie uwagi równowadze hormonalnej, ponieważ hormony są absolutnie kluczowe w wielu przypadkach raka spowodowanych hormonami.

Numer 4 to “ulecz swoje emocjonalne rany”. Naucz się pielęgnować samego siebie, kochać siebie, wybaczać sobie i innym, lepiej radzić sobie ze stresem. Zapomnij o przeszłości, ponieważ te rzeczy, ponieważ jeśli dusisz w sobie te emocje, możesz spowodować rozwój nowotworu. Albo pielęgnujesz swoje życie albo guza. Musisz więc zmienić ten emocjonalny element swojego życia.

Numer 5 to “przyjrzyj się swoim zębom”, ponieważ zęby mają ogromny wpływ na zdrowie. Zęby połączone są z organami poprzez system meridianów. To co znajduje się w zębach ma wpływ na nasze zdrowie, bo jeśli mamy w nich toksyczne amalgamaty, powodują one zatrucie całego organizmu.

Teraz przechodzimy do numeru 6. Istnieją konkretne zioła, suplementy i witaminy, które rzeczywiście obniżają ładunek toksyn, które mogą pomóc leczyć raka, zabijać komórki rakowe i wzmocnić system odpornościowy.

I na koniec numer 7, czyli “rzeczywiste praktykowanie autentycznej profilaktyki”. Tradycyjna medycyna nie uczy niestety profilaktyki i nie orientuje się w profilaktyce. Istnieje bardzo wiele sposobów i rozmaitych technik wykrywania raka, kiedy jest rozmiarów główki od szpilki zamiast czekać aż osiągnie rozmiary guza, który można wykryć na zdjęciu rentgenowskim albo na mammografie. Za pomocą termografii na przykład możemy odczytać zmiany fizjologiczne zachodzące w organizmie. Istnieją specjalne testy krwi, jak Profil Nowotworu, który mierzy poziom hormonów HCG, test PHI, czyli hormonu przerzutów, oznaczania enzyme TK-1, test ONCOblot, za pomocą którego również można ustalić obecność raka, kiedy jest wielkości główki od szpilki.

 

Termograf można zasadniczo wykorzystywać do wykonywania zdjęć każdej części organizmu. Jak większość widzów zapewne słyszała, termografia piersi jest prawdopodobnie najpopularniejsza. Jeżeli chodzi o raka, to zastosowanie termografu naprawdę ogranicza się jedynie do piersi, być może też do niektórych przypadków raka skóry, ponieważ sięga na głębokość skóry, nie tak głęboko, jak znajduje się wątroba czy inne organy. Ale to wspaniały sposób, całkowicie bezbolesny. Paniom on odpowiada, ponieważ, jak mówią, nie jest jak maszynka do naleśników, nie ma promieniowania jonizującego, więc można go stosować dowolnie często. Termografię przeprowadza się w chłodnym pomieszczeniu. Wszystkie rodzaje raka przechodzą proces zwany neoangiogenezą, co oznacza rozwój nowych naczyń krwionośnych. Ponieważ rak rośnie szybciej niż otaczająca go zdrowa tkanka, wobec tego musi mieć własny dyskretny dopływ krwi, gdy ma już kilka lat. Okazuje się, że kiedy większość raków piersi, bo tylko kilka, nie wszystkie, rozwijają się tak szybko, podczas gdy większość rośnie powoli – żeby osiągnąć wielkość groszku potrzebują od 8 do 10 lat. A zatem jeżeli możemy je “złapać” w pierwszym lub drugim roku, kiedy właśnie dostają ten nowy dopływ naczyń krwionośnych, to w tym momencie naczynia krwionośne są ciepłe i dlatego nasz termograf je wyłapuje. Mammografia jest mniej więcej w dwóch trzecich dokładna w wykrywaniu raka, kiedy jest wielkości groszku, czyli wtedy, gdy ma już 8 lat. Z punktu widzenia profilaktyki, jeżeli wykryjemy coś wcześnie, możemy zmienić dietę i styl życia, być może zastosować którąś z metod leczenia, o jakich mówisz w tym programie jako przeciwieństwo takiego podejścia, że ok, masz coś już od roku, to się już zadomowiło, więc co możemy zrobić.

Olejki eteryczne to lotne związki organiczne. Sądzę, że ludzie powinni zdać sobie sprawę, że nie ma w nich żadnych składników odżywczych, nie ma witamin ani minerałów. To związki chemiczne, które Bóg dał roślinie, żeby ją chronić przed zewnętrznymi zagrożeniami, takimi jak bakterie, wirusy, grzyby czy nawet wektory, jak muchy, pszczoły, przed wszystkim, co może zaatakować roślinę. Olejki eteryczne zawierają składniki organiczne, ale nie organiczne tak jak o tym myślimy, czyli organiczne równa się posiadające łańcuch węglowy, ale składniki organiczne takie jakie terpeny, alkohole, ketony, estry i tak dalej. Zasadniczo mówiąc, związki chemiczne.

Nie jest tak, że jeden olejek leczy jedno schorzenie. Odkryliśmy coś bardzo fascynującego. Weźmy na przykład model ajurwedyjski, indyjską medycynę ludową. W Indiach jest mnóstwo cytryn. Hindusi stosują cytrynowy olejek eteryczny dosłownie do wszystkiego – do wewnętrznej i zewnętrznej detoksykacji, tak do wycierania lady, jak i wycierania skóry. Używają cytrynowego olejku eterycznego do wszystkiego począwszy od nudności, przez cuchnący oddech, cukrzycę aż do raka. Kiedy pojedziesz do Australii, zobaczysz, że tam używają drzewa herbacianego i eukaliptusa. Kiedy pojedziesz do Oregonu i Waszyngtonu, zobaczysz, że tam stosują do wszystkiego miętę pieprzową. Ważne jest więc, byśmy zdali sobie sprawę, że wiele z tych olejków ma to samo zastosowanie. Kiedy więc podaję wyniki badań, są one ograniczone, ponieważ przeprowadziliśmy ograniczoną liczbę badań, ale z tego co mi wiadomo, nie istnieje olejek eteryczny, który nie działa na raka. Niedawno czytałem sprawozdanie z badania dotyczącego 130 artykułów naukowych na temat olejków eterycznych. Naukowcy odkryli, że olejki eteryczne zapobiegają angiogenezie, czyli rozwojowi żył i tętnic, zatrzymują rozwój przerzutów, zapobiegają odbudowie DNA, co jest kluczowe, naprawdę kluczowe, ponieważ jedno z badań, w którym porównywano sandałowiec z kadzidłem wykazało, że kadzidło wyzwala działanie apoptyczne, które powoduje śmierć komórek rakowych, podczas gdy sandałowiec zabija raka w inny sposób, w pewnym sensie od tyłu, otaczając komórkę z obu stron poprzez uniemożliwienie DNA samoczynnej odnowy, więc rak ginie również w ten sposób.

BEC-5 jest składnikiem uzyskiwanym pierwotnie z australijskiej rośliny o nazwie diabelskie jabłko. Można go również znaleźć w bakłażanie i w zielonej papryce. One wszystkie zawierają nieco BEC-5. Ich techniczna nazwa to glikozydy solasodyny.
Oto co dr Cham odkrył bardzo szybko. Odkrył, że następuje zmiana membrany w membranie otaczającej komórkę rakową. W każdej komórce rakowej. Jak później usłyszysz od dr. Gastona, każda komórka rakowa ma tę zmianę membrany. Ale normalne komórki, nie komórki rakowe, nie mają tej zmiany membrany. Kluczową rzeczą jest to, że glikozydy solasodyny, ten cukier, który zwisa w dół, ma szczególny rodzaj cukru roślinnego, który łączy się ze zmienioną membraną komórki rakowej, łączy się i komórka rakowa wciąga BEC-5 do środka komórki rakowej, gdzie nie ma to wpływu na DNA komórki rakowej, przemieszcza się do małych torebeczek o nazwie lizosomy, które są wypełnione enzymami i służą jako magazyn dla enzymów wykorzystywanych przez komórkę. Ale BEC-5 wchodzi do komórki rakowej, w jakiś sposób przechodzi do lizosomów, wchodzi do nich i wszystkie membrany magazynowe pękają. Tak więc komórka zostaje zalana enzymami trawiennymi i trawi samą siebie na śmierć. Poważnie. Gdybym miał w tym miejscu raka skóry i położyłbym to tutaj, to w ogóle nie zaszkodziłoby normalnej skórze. To jest klucz. To cudownie nakierowana rzecz.

Co się stało z BEC-5? No cóż, dr Cham jest w Australii. Zanim Australijsko-Azjatyckie Stowarzyszenie Dermatologiczne złożyło skargę do Therapeutic Goods Administration, czyli australijskiego odpowiednika naszej Agencji Żywności i Leków, zanotowano 70.000 udokumentowanych przypadków, kiedy ludzie sami wyleczyli się z raka skóry stosując krem dr. Cham. A on go sprzedawał bez recepty. Potrafisz sobie wyobrazić, że lek na raka sprzedawany jest bez recepty? 70.000 osób samodzielnie wyleczyło się z raka.
A zatem Australijsko-azjatyckie Stowarzyszenie Dermatologiczne złożyło skargę do Therapeutic Goods Administration, “Niech ten krem będzie na receptę, tylko lekarze mogą leczyć”. I Therapeutic Goods Administration zarządziła, że ten krem na być na receptę. I to by było na tyle, jeśli chodzi o sprzedawanie leku bez recepty przez dr. Chama. I wiesz co? Mało który dermatolog przepisywał ten krem. Nie mogli go już dostać.


 

Wstępne przedkliniczne badania wybranych ziół ajurwedyjskich.

http://rozanski.li/2757/wstepne-przedkliniczne-badania-wybranych-zil-ajurwedyjskich/

25 Withania somnifera (L.) Dunal
rodzina: psiankowate – Solanaceae
niem. Schlafbeere
surowiec: korzeń – radix
witaferyna A (withaferin-A)
alkaloidy: kuskohigryna, anaferyna, anahygryna, nikotyna, tropina, witasomnina; witanolidy 2,8%, np. witaferyna A, witasamnifernaolid, somnifernaolid, somniwitanolid
anticancer (przeciwnowotworowe) tonikum, afrodyzjak, antystresowe

What is Frankincense Good For? 8 Essential Oil Uses

The King’s Medicine Cabinet – Dr. Axe.pdf

Cancer is a Preventable Disease that Requires Major Lifestyle Changes
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2515569/

Stem cells, cancer, and cancer stem cells.
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/11689955

The biology of cancer stem cells.
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/17645413

Modern mammography screening and breast cancer mortality: population study
http://www.bmj.com/content/348/bmj.g366

Reklamy
Użytkowanie broni mikrofalowej na ludziach objaśnione przez Barrie Trowera – napisy PL

Złożyłem oświadczenie około 15 lat temu, od tego czasu nic nie zmieniłem, a powiedziałem, że wierzę, że przemysł i ta część rządu, która ich wspiera, będą odpowiedzialni za większą liczbę śmierci i ludzkiego cierpienia niż wszystkie grupy terrorystyczne na świecie, kiedykolwiek.

W związku ze wzrostem przemysłu przez 15 lat, powiedziałbym teraz, że Ci ludzie spowodują więcej śmierci i ludzkiego cierpienia niż cała druga wojna światowa.

Amerykanie używali swoich własnych ludzi jak szczurów laboratoryjnych, aby rozwinąć swoją broń, a następnie, kiedy odkryto co tam się działo, rząd oczywiście jak zawsze zaprzeczył. Później były ukryte raporty i ostatecznie, bardzo znany profesor, wydaje mi się, że profesor na 18 uczelniach.

John Goldsmith, napisał definitywnie odpowiedni raport, w którym zawarł…rozumiecie fale mikrofalowe w niskich dawkach powodowały ogromną liczbę zachorowań na raka i białaczkę i innych chorób. Po tym wszyscy zainteresowali się mikrofalami, niewykrywalną bronią i to ciągnie się od tamtych czasów, a były to lata 50, przez moje czasy, aż do dnia dzisiejszego.

Kobiety protestowały przeciwko amerykańskim pociskom na Angielskiej ziemi i był to pokojowy protest, wszystko co robiły to protest dookoła Amerykańskiej basy, nie było żadnej przemocy, obrażania, krzyków, to był pokojowy protest, ale odkryto, że kobiety były poddane działaniu fal mikrofalowych z amerykańskiej bazy. Było to zmierzone, że zostały poddane działaniu fal mikrofalowych, aby one zachorowały. I to sprawdzono, była zdecydowanie nieproporcjonalna ilość zmian w osobowości, tendencji samobójczych u kobiet, które były poddane działaniu mikrofal przez Amerykanów, za protestowanie dookoła ich bazy. I jak wiecie za jednym razem można spowodować tak depresyjne zmiany w charakterze, że nie będą mogli oni już protestować nigdy więcej bo wszystko co chcą robić to spać, albo leżeć w łóżku cały dzień. A więc jeśli wybierasz na cel protestujących, powodujesz, że są oni w stanie depresji i nie obchodzi ich już więcej demonstracja bo są zbyt załamani. Jeśli chcesz uzyskać konkretną chorobę psychiczną, powinieneś mieć urządzenie na podczerwień, które będzie podążało za wybraną osobą, i wtedy fala mikrofalowa dosięgnie konkretny gruczoł, lub wybraną część mózgu czy oko, albo serce.
Może to spowodować szaleństwo, był podjęty eksperyment i w tym eksperymencie wybierano zwykłą osobę, aby spowodować u niej szaleństwo i psychiatra, który był zupełnie nieznany, bezstronny, zdiagnozował schizofrenię lub paranoję czy inną chorobę psychiczną, wtedy uznawano to za udany rezultat. Co prawda ta osoba spędzała resztę swojego życiu w przytułku, w nędzy, ale dla rządowych naukowców to był sukces. tak tak ludzie są dla nich jak świnki morskie, jeśli chcą eksperymentować na tysiącach z nich, to będą. i możesz być doprowadzony do szaleństwa i śmierci, bo oni postawią na Tobie krzyżyk, zupełnie bez uczucia.

Przed latami 70 to nie było traktowane jako sekret, z jakiegoś powodu mówiono o tym otwarcie,
Rozumiesz, jeśli rozmawiam ze szpiegiem i chce wiedzieć gdzie go wyszkolono i jak go zrekrutowano, podczas pięcioletniego okresu treningowego i wszystkiego co się tam działo uczono nas, ,że to zajmie lata. Ale jeśli chodzi o mikrofale czy chipy, rozmawiano o tym przy herbacie i biszkoptach, to nie był sekret, większość rządu mówiła o tym otwarcie, większość ludzi mówiła o tym otwarcie. Tak się działo do lat 70, do połowy lat 70, kiedy jak sądzę pełny potencjał tego, globalnie wszedł do użytku, Rząd zdecydował, aby ukryć wszystko jako oficjalnie sekretne. Ale wcześniej po prostu otwarcie o tym rozmawiano. Ale ludzie o tym nie wiedzieli, to nie była ogólna wiedza, nie było tak, że spotkasz kogoś w supermarkecie i “hej będę miał chip”, ale ludzie wiedzieli, że je mają, wiedzieli, że będą mieć, że będą skrzywdzeni i mogli o tym mówić.

Zazwyczaj tak jak to działa z Siłami Specjalnymi, jeśli wiesz w jakim kraju są, możesz wysłać falę z satelity, która włączy chip, on się aktywuje i odeśle sygnał, masz ten rodzaj chipu, drugi to taki, który pulsuje, aby stymulować powiedzmy gruczoł w ciele, który będzie pracował w określonej częstotliwości, aby wyprodukować odpowiednie hormony, by uzyskać konkretną reakcję biochemiczną w mózgu, niektóre z nich mogą pracować cały czas, niektóre nieregularnie, a niektóre tylko jeżeli zostaną aktywowane.
Głosy w głowie są najłatwiejsze, bo jedyne co musisz zrobić to stymulować ślimak z jednosekundową częstotliwością, to bardzo proste, głosy są bardzo proste. I to nie jest tak, że ludzie wyobrażają sobie głosy, oni je fizycznie słyszą, kiedy mówię do Ciebie, mój głos nie jest wewnątrz Twojego mózgu, mój głos nie dochodzi dalej niż na cal od Twojego ucha, dalej to elektroniczny sygnał, który interpretuje dla Ciebie jak brzmię, i ten elektryczny sygnał, może być powodowany przez chip, lub wiele innych rzeczy. Możesz spowodować, że ludzie fizycznie usłyszą głosy, konkretne głosy i może to być jakakolwiek rozmowa, może to być ktokolwiek kogo chcesz usłyszeć, może być to miękki, anielski głos, może to być Bóg, może to być coś co przeraża Cię jak szatan, cokolwiek.

Bakterie czy drożdże mogą leżeć w glebie przez setki lat w uśpionym stanie. I co jest już wiadome dla grabarzy i ludzie, którzy odkopują stare groby, że to możliwe, że kiedy nadejdzie czas na zastosowanie bakterii, znów przywrócić plagę dżumy, która od setek lat jest zakopana. Wystarczy konkretna częstotliwość i bang, znów jest aktywna. Nie potrzebujesz więcej niż dwóch komórek mózgowych, aby domyślić się do czego to prowadzi, wirusy nie są, ani martwe, ani żywe są w zamieszkałych gospodarzach. Jeśli umieszczę wirus, w uśpionej bakterii, którą wiem, że mogę przywrócić do życia, jadę na wakacje do Norwegii, Danii czy Szwecji, rozprzestrzeniam wirus w lesie dzięki uśpionej bakterii i jeśli chce mogę czekać dwieście lat, albo dwie godziny, nie ma to dla mnie znaczenia i wszystko co musze zrobić to użyć HAARP albo podobnego urządzenia, to użyć częstotliwości mikrofal z jonosfery na Norwegię, kiedy tylko chcę, wirus obudzi się do życia, bo jego gospodarz obudzi się do życia i tu własnie jesteśmy. I teraz kraje, dzięki aktywacji bakterii lub wirusa, mogą totalnie zniszczyć ekonomiczne możliwości innego kraju.

W ciągu 3 miesięcy w tym domu spotkałem 5 policjantek, wszystkie z rakiem. Miałem kilka poważnych wezwańod policjantów, że ich osobowość się zmieniła. Za każdym razem kiedy jadę do innego kraju, a wydaje mi się, że odwiedziłem 6 krajów w ostatnich latach, pytania zawsze kręcą się dookoła Tetry i dookoła agresywnego zachowania Policji od kiedy zaczęli używać Tetry. I mam rządowe dokumenty świadczące o tym, że może to powodować neurologiczne uszkodzenia, może to powodować raka, może to powodować agresywne zachowanie i zmiany w osobowości.

Tak było na początku eksperymentów i eksperymenty nie skończą się przed 2018 rokiem, więc jest to system eksperymentalny. To co działo się w Stanach Zjednoczonych było całkiem interesujące, miało związek z Siłami Specjalnymi, około 5-6 lat temu, wrócili oni z misji i z około 7-8 gentlemanów, którzy byli w Siłach Specjalnych, 5 lub 6 z nich wróciło do domu i dotkliwie pobiło swoje żony lub dzieci, lub zarówno żony i dzieci. część z żon zmarła, część wylądowała w szpitalu, ale była ciężko pobita, stwierdzono, że organ mowy jakiego używali nie oddziaływał na mózg i nie stymulował przemoc, to było w Fort Bragg. I teraz, kiedy mam telefon z Bragg, albo Ambasady jakie częstotliwości mogą to spowodować i ponieważ kończę rozmowę z każdym z nich i mówię, nie wmawiajcie mi, że powiem wam jakich częstotliwości używali. W siłach specjalnych nie jest to działanie permanentne, więc mówimy o znacznie większym oddziaływaniu, większym niż zwykła osoba mogła by doświadczyć. Więc powiedziałem im, jakich częstotliwości używają, wysłałem im je, całą dokumentację, było to nawet w wiadomościach, ale później oczywiście musieli zmienić częstotliwości.

Wykazano, że dziecko używające telefonu komórkowego, zwykłe szkolne dziecko, jeśli dziecko rozmawia przez zaledwie 2 minuty, mózgowi może zająć nawet 2 godziny, aby powrócić do normalnego stanu, dwie godziny i zostało to opublikowane. W ciągu tych dwóch godzin, mózg dziecka nie zachowuje się tak jak powinien i może zademonstrować to na wiele sposobów. Na przykład jeśli dziecko wykona szybki telefon z placu zabaw, może to być utrata koncentracji, hiper aktywność, złe zachowanie, może to być cokolwiek w tym rodzaju. I będzie się to utrzymywało nawet to dwóch godzin, nie przez dwie minuty. A jeśli dziecko będzie dzwoniło co kilka godzin, mózg będzie pod tym wpływem cały czas i zostało to już opublikowane przez przemysł, że dziecko używające mikrofal zaraz przed pójściem do łóżka, będzie miało całkowicie zakłócony sen przez oddziaływanie. W 200 szkołach w Europie, gdzie transmiter umieszczono jedynie na placu zabaw tam znajdowały się skupiska białaczki. Niektórzy z opiekun powiedzieli nawet w parlamencie, że mają 11 osób z białaczką w wieku poniżej 11 lat w pobliżu transmitera, lub 18 dzieci. Mam na myśli, że rak osiąga już granicę epidemii. Obecnie jest wiele przypadków, które wychodzą na jaw, np. w chinach wzrosła o 30 krotnie zachorowalność na raka węzłów chłonnych, który znajduję się na boku twarzy, tam gdzie trzymasz telefon komórkowy. Przewidujemy, że rak oka, będzie następny, Oczywiście guzy mózgu, szczerze mówiąc guzy mózgu są ogromne obecnie, jeśli chodzi o liczby. Czytałem ostatnio raport i słyszałem, że ludzie w południowej Kanadzie boją się guza mózgu, tak, że 10000 guzów mózgu zostało ponownie zdiagnozowanych jako rak układu hormonalnego, aby zdjąć je ze statystyk. Wiem tez, że w Unii Europejskiej stwierdzono, że rak osiąga epidemiczne proporcje i mówimy tu głównie o raku pomiędzy uchem i mózgiem.

Lata temu, rząd powiedział swoim naukowców, że jeśli przyjdzie do mikrofal, macie mówić tylko o rzeczach związanych z podgrzewaniem i tylko to. Więc nie będą rozmawiać o niczym innym, nie będą dyskutować o niczym co nie jest związane z podgrzewaniem. Oni nawet zaprzeczą, że 40 lat badań prowadzi do czegoś innego, Nawet jeśli powiedzą, że to powoduje raka i inne uszkodzenia, to stwierdzą, że badania skupiali tylko na cieple i tylko to ma znaczenie. Wole nazywać to kłamstwem.

Myślę, że nie słyszałem w życiu tyle kłamstw ile teraz dochodzi ze strony rządowej, To proste oni robią te wszystkie badania, oni znają zagrożenia, a potem decydują się na kłamstwo. Z jednego prostego powodu, aby chronić siebie za kurtyną prawa i robią pieniądze dla przemysłu. I to zostało zapisane i mam to w Wielkiej Brytanii. I przez ostatnie… 40 lat, rząd, brytyjski rząd, okłamywał ludzi i amerykański, kanadyjski, australijski, oni kłamali. Kłamali by chronić przemysł i ich zyski, by chronić samych siebie, a więc oni są kłamcami i można to udowodnić. Złożyłem oświadczenie w Birmingham, w tym kraju, około 15 lat temu od tego czasu nic nie zmieniłem, a powiedziałem, że wierzę, że przemysł i ta część rządu, która ich wspiera, będą odpowiedzialni za większą liczbę śmierci i ludzkiego cierpienia niż wszystkie grupy terrorystyczne na świecie, kiedykolwiek. I w związku ze wzrostem przemysłu przez 15 lat, powiedziałbym teraz, że Ci ludzie spowodują więcej śmierci i ludzkiego cierpienia niż cała druga wojna światowa. Czy to ludobójstwo? Tak, bez cienia wątpliwości. I czy oni mogą wyjść z tego bezkarni? Tak ponieważ są nietykalni. Są poza prawem.

Jest to usankcjonowane przez Światową Organizację Zdrowia, bez cienia wątpliwości, to Ci sami ludzie podpisują certyfikaty, Ci sami ludzie są w Ministerstwie Ochrony Zdrowia, w Światowej Organizacji Zdrowia, to Ci sami ludzie i prawdopodobnie nie ma ich więcej niż 20 i moim zdaniem popełnią najgorsze ludobójstwo jakie ta planeta znała, nie tylko ludzi, ale też roślin zwierząt, prawdopodobnie spowodują większe zniszczenia niż wojny światowe. I za setki lat ludzie spojrzą w przeszłość, jeśli ktokolwiek przeżyje i będą patrzeć co próbowaliśmy zrobić, aby ich powstrzymać.

Operacja Spinacz pod koniec wojny. Jeśli mogli kogoś złapać i zatrzymać jego imię w tajemnicy to zabierali  go, zatrzymywali, używali całych swoich środków, a było dużo naukowców, więc użyli wszystkich swoich środków. To były podstawy kontroli umysłu, narkotyków i wszystkiego inne.

Dano im nowe tożsamości, głównie w Stanach Zjednoczonych, żyli jak normalni ludzie, bardzo dobrze opłacani, pracowali w laboratoriach dla amerykańskiego rządu i zajmowali się wszystkimi ich badaniami, oto właśnie tu chodzi. Podstawą tego wszystkiego jest operacja Spinacz.

Opowiem o jednym eksperymencie, żeby podać wam przykład, wiem, że znaleziono jeden podtytuł, który brzmiał “fale mikrofalowe na ciężarnej kobiecie” i odkryli oni, że mogą spowodować 57% wzrost poronień u ciężarnych kobiet. I był to tylko jeden eksperyment, co oznacza, że zabito 57 dzieci. Innym razem mieszając fale mikrofalowe lub elektromagnetyczne LSD, kwasem lizergowym, na czterolatkach. Więc oni eksperymentowali na ludziach z każdą ilością cierpień, aż do śmierci i jeśli ludzie kończyli w metalowych klatkach, albo kamiennych pudłach na resztę życia i tak to się właśnie kończyło bo oni mieli pozwolenie na eksperymentowanie na nich, ale nie ma żadnej granicy, wg mnie nie ma nic takiego co pozwoliło by Ci na krzywdzenie dziecka czy płodu nie możesz już bardziej się zniżyć. A to właśnie robią
Pod koniec II wojny światowej został sformowany komitet, wszystkich zachodnich aliantów, USA i Rosji, nazwany został paktem norymberskim, zgodziły się na niego wszystkie kraje, które wygrały wojnę, był on przeprowadzony, aby powstrzymać ludzi takich jak Doktor Mengele – Doktor Śmierć, eksperymentował on w obozie Bergen-Belsen na bliźniakach i Japończyków, którzy torturowali Amerykańskich, Brytyjskich i Europejskich żołnierzy, niemieckie eksperymenty. Kiedy pakt norymberski został ustanowiony, a jest on bardzo zdefiniowany i treściwy i mówi, że nie wolno eksperymentować na żadnej osobie z żadnego powodu i oczywiście w to zawierają się napromieniowania mikrofalami, bez ich (krajów) zgody i zanim one dadzą zgodę, muszą mieć pełną wiedzę nad celem eksperymentu, potencjalnymi efektami ubocznymi, uszkodzeniami ciała, potencjalnymi chorobami, musi być to całkowicie zrozumiałe i wytłumaczone, i muszą dać indywidualną zgodę (osoby) i to tyczy się również TETRA, który jest eksperymentalny, aż do 2018 roku, aby sprawdzić możliwość występowania raka lub uszkodzeń mózgu, więc, każdy kto używa Tetra, łamie prawo, tak zostało ustalone. A więc eksperymenty na ludziach, personelu obsługi, policjantach za pomocą mikrofal tetra, jest nielegalne, zgodnie z paktem norymberskim.
Był specyficzny proces nazywany procesem doktorów.
Wyroki z tych procesów były ukryte, napisałem to w moich papierach i mówiłem o tym w radiu, byłem w międzynarodowym radio nadawanym w 95 krajach i powiedziałem, że naukowcy wtedy byli wieszani za to co naukowcy obecnie robią bezkarnie.

 Barrie Trower – WiFi, mikrofale i konsekwencje dla naszego zdrowia – napisy PL

 

 

Według Barriego Trowera każdy kto instaluje Wi-fi w szkole powinien być zamknięty na resztę życia.

Taka osoba nie jest dopasowana do życia w społeczeństwie, nie powinna chodzić po powierzchni tej planety, ponieważ nie sprawdziła wyników badań na ten temat. Jakie by nie byłyby jej intencje, nie jest warte problemów genetycznych jakie będą miały następne pokolenia.

Problem leży w tym… Wyobraź sobie, że jesteś 15 letnią uczennicą. Wszystkie 400 000 komórek jajowych w Twoich jajnikach były z Tobą od urodzenia, nie są w pełni rozwinięte, ale są już obecne. Są dziesięciokrotnie bardziej podatne na promieniowanie niż reszta DNA w naszym ciele.

Mamy ten wysoce podatny materiał genetyczny, który stworzy w przyszłości Twoje dzieci. A Ty go napromieniowujesz, ponieważ Wi-fi to są nadajniki, zarówno routery jak i inne urządzenia koło Ciebie, to wszystko przekazuje promieniowanie, prosto do Twoich jajników. Tak więc, ryzykujesz uszkodzenie DNA Twojego dziecka, za każdym razem gdy korzystasz z Wi-fi. To tak jakby zapytać, „Jeśli będę palić papierosy, to który spowoduje uszkodzenie mojego ciała?”

Odpowiedzią jest „Nie wiem, może to być ten wypalony dzisiaj.” Więc Ty, teraz masz dziecko, które może prawdopodobnie być genetycznie uszkodzone, ale prawdziwe niebezpieczeństwo jest wtedy gdy to dziecko dorośnie. Masz materiał genetyczny w Twoich jajnikach, który może być uszkodzony. Teraz prawdziwy problem pojawia się gdy zachodzisz w ciąże. Jeśli jesteś nauczycielką lub dojrzałym uczniem i jesteś w ciąży. Ponieważ dziecko w Twojej macicy, przez pierwsze 100 dni formuje te 400 000 komórek jajowych w jajnikach Twojego dziecka. Ono może urodzić się z genetycznie uszkodzonymi komórkami jajowymi.

Głównym problemem z tymi komórkami w jajnikach Twojego dziecka jest to, że nie mają zupełnie żadnej ochrony, ponieważ ta jeszcze się nie wytworzyła. My mamy naturalną ochronę przeciw mikro falom. Została ona wytworzona jeszcze w czasie epoki kamienia łupanego by chronić nas przeciw efektami burz z piorunami i wielkimi ilościami promieniowania przechodzącymi przez nasze ciało. Ale, dziecko w Twojej macicy, gdy się rozwija przez te pierwsze 100 dni, w jego jajnikach komórki jajowe nie posiadają tej ochrony, więc mają największe ryzyko napromieniowania. Przez pierwszy miesiąc nie wiedziałabyś nawet, że jesteś w ciąży, nawet nie starałabyś się być bardziej ostrożna. To jest największe niebezpieczeństwo. Więc Ty rodzisz córkę, ale jej jajniki są już skażone, ona może być zupełnie normalna, a może mieć uszkodzenia genetyczne, ale jej jajniki są pod największym ryzykiem. Więc kiedy Twoja córka dorośnie i będzie miała dziecko, to wtedy jedna z tych komórek jajowych będzie zapłodnione.

Więc Twoje wnuki są w prawdziwym niebezpieczeństwie, to właśnie u nich wady ukażą się najbardziej. Już możemy zaobserwować te zmiany u zwierząt u których cykl rozrodczy trwa rok, dwa lub trzy. Już możemy to zaobserwować. Jest to już publikowane przez szkoły weterynaryjne, weterynarzy i naukowców. Wiemy więc, ze to się zdarza, to zostało także udokumentowane w czasie zimnej wojny, kiedy kobiety były świadomie poddawane działaniom mikro fal. Więc wiemy, że to się dzieje. Dokumenty na ten temat są dostępne. Tym co ryzykujemy udostępniając Wi-fi w szkołach są przyszłe pokolenia dziewcząt.

“Może i genetyka łąduje broń, lecz to środowisko po­ciąga za spust”.- lek. med. Parnela Peeke, specjalista zdrowia publicznego Fight Fat After Forty

Słowo „genetyczny” jest jednym z terminów, który­mi najbardziej manipuluje się w rozmowach o zdrowiu. Niemal co tydzień w wiadomościach ogłasza się odkry­cia z dziedziny genetyki, informując o genetycznym podłożu niezliczonych problemów, od nowotworów po Uzależnienie się od zakupów. Naukowcy zwykle opisu­ją dany gen raczej jako związany z konkretną chorobą (niż jako bezpośrednią jej przyczynę), ale szczegóły są wypaczane lub mylnie interpretowane. Wiele osób czu­je się zdezorientowanych i nie ma pewności, czym są geny i jak działają. Ostatecznie zaczynamy wierzyć, że geny sprawują bezpośrednią kontrolę nad zdro­wiem. Jednak nie jest to do końca prawda, ponie­waż przejawianie się genów kontroluje środowisko, jakie tworzymy naszym komórkom.

Owszem, istnieją prawdziwe choroby genetyczne, ale dotykają one mniej niż 5 procent populacji. Silniejsze od dziedziczności jest działanie środowiska, a przecież to ty kontrolujesz swoje środowisko. Masz władzę nad tempem starzenia się i chorobami, na które zapadniesz (lub nie). Aktywuj dobroczynne geny i dezaktywuj nie­przyjazne. Zdrowie zależy nie od genów, lecz od komó­rek. Powtórzę jeszcze raz: to na nas spoczywa odpowie­dzialność i to my decydujemy. Wykorzystaj sześć dróg, by wzmocnić zdrowie swoich komórek, a będziesz kon­trolował sposób przejawiania się swoich genów.

CZY ZAWIEDZIE NAJSŁABSZE OGNIWO?
A co z predyspozycjami genetycznymi, o których tak często słyszymy? Co z problemami zdrowotnymi które zwykle określa się mianem „rodzinnych”?
Pomyśl o predyspozycji genetycznej do rozwoju cho­roby jako o słabym ogniwie w łańcuchu, który może się przerwać, ale tylko pod wpływem nadmiernego ob­ciążenia. We właściwym środowisku słabe ogniwo bę­dzie funkcjonowało prawidłowo. Nie do końca praw­dziwe jest stwierdzenie, że jeśli łańcuch pęka (pojawia się choroba), winę za to ponosi tylko słabe ogniwo („zły gen”). Rolę katalizatora odgrywa nadmierny stres bio­logiczny, który możemy kontrolować.

Kiedy wzmacniamy sprawne działanie komórek, pre­dyspozycje genetyczne pozostają raczej w sferze poten­cjalnych niż realnych problemów, bez względu na to, co „występuje w rodzinie”. Niestety ludzie często pod- r-dają się swoim genetycznym predyspozycjom, uwal­niając się – w każdym razie w swoim mniemaniu – od odpowiedzialności za to, jak żyją. Osoba z predyspozycją genetyczną może stwierdzić beztrosko (między jednym kęsem hamburgera i frytek a drugim): „Nic nato. nie poradzę. Wszyscy w mojej rodzinie mają nadwagę”. Przekonanie, że geny i zarazki są głównymi czynnikami warunkującymi nasz stan zdrowia, jest przestarzałe i fatalistyczne. Geny i zarazki należą do czynników, które warto wziąć pod uwagę, ale nie wywołują chorób w taki sposób, jak nam się powszechnie wydaje.
Przyjrzyjmy się genom: czym są, jak działają i co wszyscy możemy zrobić, żeby potencjał zdrowia na nowo znalazł się w naszych rękach, niezależnie od na­szego genetycznego dziedzictwa.

NATURA A POŻYWIENIE
Geny są niczym matryce lub „plany” życia. Zawierają one instrukcje mówiące naszym organizmom, jak z jed­nej komórki rozwinąć się w istotę ludzką. Jednak tyl­ko w przypadku około jednej czwartej genów następuje automatyczna ich ekspresja (aktywacja czy przejawie­nie się), która określa na przykład, czy mamy niebieskie oczy lub kręcone włosy. Większość pozostałych genów przypomina zestaw zakodowanych instrukcji, które po­dobnie jak program komputerowy pozostają uśpione, właściwie nie działając, dopóki ich nie aktywujesz.
Większość genów potrzebuje pewnego katalizatora (środowiskowego lub psychologicznego), by nastąpiła ich ekspresja. Sam fakt występowania w rodzinie danej cechy, „dobrej” czy „złej”, nie oznacza, że każdy członek rodziny posiada tę cechę, a nawet jeśli tak – że musi się ona ujawnić. Często nadmiernie przejmujemy się na­szym dziedzictwem genetycznym. <strongNajważniejsze jest środowisko, które tworzysz dla swoich komórek po­przez swoją dietę i tryb życia. Wprawdzie nie możesz panować nad tym, co dziedziczysz, lecz możesz kontro­lować środowisko, jakie tworzysz dla komórek swoje­go ciała.

Zamiast traktować geny jak absolutny i niezmienny zestaw instrukcji, lepiej patrzeć na nie jak na róż­norodność możliwości, czyli zestaw instrukcji „a co, jeśli”. Jeśli zaistnieją określone warunki, to geny dane­go człowieka ujawnią się w pewien sposób. W innych warunkach te same geny wyrażą się odmiennie. Bio­chemik Roger Williams utrzymywał, że same geny są całkowicie bezużytecznymi nićmi substancji chemicz­nych. W pojedynkę nie mogą decydować o chorobie ani zdrowiu.

Gdyby geny w formie komórkowego DNA były głów­nym czynnikiem sterującym komórką, poniekąd jej „mózgiem”, to obumarłaby bez nich – a przecież tak, się nie dzieje. Naukowcy przeprowadzili doświadczenie polegające na usunięciu jądra komórki i jej DNA. Później jeszcze miesiącami komórka prawidłowo funkcjo­nowała.
Zauważ, jak zmiany w diecie, stylu życia i środowisku w ciągu ostatnich stu lat zbiegły się w czasie z ogromnym wzrostem liczby zachorowań na choro­by przewlekłe. Na przykład w 1900 roku na nowotwo­ry chorowało tylko 3 procent populacji Stanów Zjedno­czonych. Obecnie zapada na nie 50 procent mężczyzn i 40 procent kobiet. Nasze środowisko zmieniło się dramatycznie, że obwinianie odziedziczonych genów za wzrost zachorowalności jest pozbawione logiki.

Zwróć uwagę, jaki wpływ na ekspresję genów mają, czynniki środowiskowe. Na przykład temperatura śro­dowiska oddziałuje na aktywność genów, które odpo­wiadają za ubarwienie królików himalajskich. Króliki te, przyzwyczajone do niskich temperatur, zwykle mają czarne uszy, przednie łapy, nosy i ogony. Jednak u tych samych królików hodowanych w wyższych temperatu­rach ciemne ubarwienie nie występuje. Czyli te same króliki, te same geny, ale różne środowiska – i efek­tem jest różna ekspresja genów. Podobnie rośliny, ktore cechuje genetyczna zdolność kwitnięcia i owocowa­nia, kwitną i mają owoce tylko wówczas, gdy określony zestaw warunków środowiskowych (takich jak tempe­ratura, nasłonecznienie i wilgotność) „włączy” wymagane geny. Na tej samej zasadzie funkcjonują „geny choroby”. Kiedy ludzie przeprowadzają się z jednej czę­ści świata do innej, przejmując dietę i styl życia nowe­go środowiska, także wykształcają się u nich warunki sprzyjające rozwojowi choroby typowej dla danego regionu. I tak gdy mieszkańcy krajów o niskich wskaźni­kach zachorowalności na choroby serca i nowotwory, na przykład Japonii, przeprowadzają się do USA albo do Europy, zapadają na te choroby w podobnym stop­niu jak reszta miejscowej populacji.

Omawiając kwestię dziedziczności, nie sposób po­minąć fascynującego tematu długości życia. Badania wskazują na jeden czynnik, który konsekwentnie wy­dłuża życie – na dietę niskokaloryczną. Dzieje się tak za sprawą ekspresji genów. Badanie przedstawione w czasopiśmie „Proceedings of the National Academy of Sciences” we wrześniu 2001 roku wykazało, iż dieta wy­sokokaloryczna (typowa zachodnia dieta) wywoływała zmiany, które ograniczały ekspresję genów chronią­cych przed chorobami i aktywowały geny przyspieszające proces starzenia się. Na szczęście badanie dowiod­ło również, że u starszych osobników żywionych mniej kalorycznymi pokarmami zaledwie przez cztery tygo­dnie około połowa przypadków aktywacji genów odpo­wiedzialnych za proces starzenia się uległa cofnięciu, Zmiana wewnętrznego środowiska komórkowego (przez ograniczenie liczby kalorii) nie tylko pomaga zapobiegać aktywacji genów procesu starzenia się u ludzi młodych, lecz może też spowolnić, a nawet odwrócić ten proces u osób starszych.

Biolog Steven Rosę w swojej książce Lifelines (1997) zwrócił uwagę, iż większość procesów, jakie zachodzą w komórce, jest przynajmniej w takim samym stopniu wytworem środowiska wewnątrz i wokół komórki jak wytworem jej DNA. Środowisko tworzymy za pomocą naszej diety, kontaktu z toksynami, stylu życia, a na­wet myśli, przekonań i sposobu patrzenia na świat. Zdaniem biologa, „organizmy są aktywnymi rozgrywającymi swojego losu”.
Istotnie, nawet stan umysłowy wpływa na środowi­sko, jakie tworzymy naszym komórkom i genom. Ko­mórki są zależne od tego, jak mózg interpretuje środowisko i wykorzystuje układ nerwowy, aby przekazać im informacje, co mają robić. Sposób postrzegania rzeczy­wistości przez daną osobę może bardzo silnie oddziały­wać na ekspresję genów. Na przykład wskaźnik umie­ralności jest wyższy wśród osób, które rok lub dwa lata wcześniej przeszły na emeryturę. Dlaczego? Czy mózg interpretuje to zdarzenie jako informację, że „życie” się skończyło, i wywołuje odpowiednią ekspresję genów? Lekarz medycyny Deepak Chopra, autor wielu książek, pionier i lider w dziedzinie medycyny ciała i umysłu, często powtarza na wykładach: „Proces starzenia się jest błędem”. Innymi słowy, ponieważ obserwujemy to zjawisko wokół nas, wierzymy, że i my się zestarzeje­my. Dosłownie aktywujemy własne geny odpowiedzial­ne za starzenie się organizmu. Czyż mógł to być jeden z powodów, że tradycyjnie zdrowe ludy, na przykład Hunzowie, żyli tak długo? Czy członkowie tego plemienią, przekonani o możliwości długiego życia w zdrowiu, w istocie odpowiednio instruowali swoje geny? Wiele dowodów potwierdza, że nasze przekonania znacząco wpływają na działanie komórek i ekspresję genów.

CELOWE USZKODZENIE DNA
Współczesna dieta i tryb życia mogą prowadzić do uszkodzeń genów, niezależnie od odziedziczonych pre­dyspozycji. Uszkodzenia genetyczne nie tyle wywołu­ją ekspresję zakodowanej informacji genetycznej, ile zmieniają kod. Zmianę w kodzie genetycznym nazywa się mutacją. Może ona nastąpić zarówno z przyczyn na­turalnych, jak i w wyniku uszkodzenia spowodowane­go działaniem człowieka. Jedna z teorii na temat pro­cesu starzenia się mówi o tym, że zachodzące przez całe życie mutacje genów wywołują stopniową utratę sprawności i odporności. Zdolność genów do mutowa-nia ma nie tylko negatywne aspekty; jest nieodłączną częścią procesu ewolucji i adaptacji do zmieniających się warunków.

Za szkodliwe mutacje odpowiadają substancje che­miczne i promieniowanie, które mogą prowadzić do drastycznych i nieprzewidywalnych zmian w kodzie genetycznym. W genach zawarte są podstawowe pla­ny tworzenia, naprawiania i rozmnażania organizmu i dlatego przypadkowa zmiana tych planów niesie duże ryzyko. Co by się stało, gdybyś zaczął na chybił trafił wprowadzać zmiany do projektu swojego domu? Drzwi, okna, ściany, a nawet całe pomieszczenia znalazłyby się w dziwnych miejscach. Tak się właśnie dzieje przy uszkodzeniach genetycznych.

Co powoduje mutacje genetyczne?
*Promieniowanie jonizujące. Niemal połowa ekspozycji przeciętnego człowieka na działanie promieniowania jonizującego pochodzi z przeświet­leń rentgenowskich i z radioterapii. Unikaj tego typu promieniowania, chyba że jest naprawdę ko­nieczne. To dziwne, że lekarze dopatrują się źródeł choroby w genetyce, jednocześnie dokonując ol­brzymich uszkodzeń genetycznych za pomocą środków farmaceutycznych i prześwietleń rentge­nowskich.
*Promieniowanie niejonizujące. Tworzy je prze­pływ elektryczności, który może wpływać na geny,
choć dowody na to są mniej oczywiste. Zasadni­czo staraj się nie przebywać w pobliżu włączonych urządzeń elektrycznych lub unikaj przedłużonego kontaktu z nimi.
*Toksyny. Zaliczają się do nich syntetyczne prze­mysłowe substancje chemiczne, leki, tytoń, alko­hol i pozostałości substancji chemicznych w mię­sie czy przetworach mlecznych, jak polichlorowane bifenyle i dioksyny. Mutagenne i rakotwórcze sub­stancje chemiczne powstają głównie w pokarmach podgrzanych do wysokich temperatur lub okop­conych (jak przy grillowaniu).

Komórka wystawiona na działanie toksyn lub promieniowania może obumrzeć albo jej geny mogą uszkodzeniu. Zmutowany gen może na stałe zmienić sposób działania komórki, często prowadząc do niedo­borów, toksyczności i choroby. Ponadto zmienione ko­mórki (ze zmutowanymi genami) mogą się dzielić, prze­nosząc mutację do coraz większej liczby kolejnych komórek. Skutki tego powielania bywają albo znikome, albo druzgocące. Nowotwór rozwija się zwykle właśnie przez podział komórek. Co gorsza, jeśli mutacje gene­tyczne nastąpiły w komórce rozrodczej, to w 50 procen­tach jest prawdopodobne, że zostanie ona przekazana potomstwu. Zniszczone lub uszkodzone komórki i geny mogą prowadzić do przedwczesnego starzenia się i roz­woju różnych schorzeń, takich jak nowotwory, słaba odporność na infekcje, stres, zmęczenie, a nawet nie­przystosowanie społeczne.

To wcale nie geny powodują starzenie się i choroby. Powodujemy je my sami. Wystawiamy nasze komórki na działanie toksyn i promieniowania, które w pierw­szej kolejności odpowiadają za mutacje genetyczne. Styl życia w XXI wieku w niespotykanym dotąd stop­niu i alarmującym tempie przyczynia się do uszkodzeń i mutacji genetycznych. Jak pisze naukowiec Richard Lewontin w książce Human Diversity (1982): „Uważa się, że w związku z przedsięwzięciami technologicznymi w dziedzinie promieniowania jonizującego i chemii syn­tetycznej współczesne istoty ludzkie oraz łańcuch po­karmowy, na którym opiera się ich życie, ulegają znacz­nie szybszej mutacji niż taka, do jakiej biologia była dotychczas przyzwyczajona”.

Na szczęście w odpowiednich warunkach uszkodze­nia genetyczne można naprawić. Musimy nie tylko uni­kać uszkodzeń genetycznych, lecz również dostarczać genom surowce (składniki odżywcze), których potrze­bują do samodzielnej naprawy.

ŻYWNOŚĆ GENETYCZNIE MODYFIKOWANA TO RYZYKOWNY INTERES
Obecnie w każdej dyskusji na temat genetyki po­rusza się temat potężnych technologii genetycznych, które są wykorzystywane zwłaszcza w przemyśle spo­żywczym. To, co jeszcze poprzedniemu pokoleniu wy­dawało się fenomenem, obecnie staje się możliwe dzięki współczesnej inżynierii genetycznej. Niemniej kwestia potencjalnych zagrożeń tych technologii dla ludzkie­go zdrowia pozostaje sporna. Naukowcy z przeciwnych obozów wciąż dowodzą swoich racji. Owe technologie niosą potencjał zarówno wielkich dokonań, jak i katastrofy. Nie mamy wystarczająco wielu badań, żeby przewidzieć, co się stanie w przyszłości, lecz te badania, które są dostępne, dają powody do poważnego niepoko­ju, a nawet strachu. Nie zalecam spożywania żywno­ści genetycznie modyfikowanej, gdyż, moim zdaniem, może ona zawierać więcej toksyn, być uboższa w skład­niki odżywcze i potencjalnie niebezpieczna pod innymi względami.
Nigdy wcześniej w historii ludzkości człowiek nie spo­żywał genetycznie modyfikowanych pokarmów. Dopie­ro w ostatnich latach opracowaliśmy technologie, które pozwalają wytwarzać takie produkty. Obecnie inżynie­ria genetyczna szybko się rozwija, przy czym proces ten jest słabo kontrolowany i prawie w ogóle nie roz­waża się jego długoterminowych skutków. Większość żywności sprzedawanej w supermarketach zawiera już genetycznie zmodyfikowane składniki. Tymczasem nie przeprowadzono wystarczająco wielu badań, szczegól­nie długookresowych, żeby zagwarantować bezpieczeń­stwo takiej żywności. Przeciwnie, istnieje mnóstwo do­wodów potwierdzających jej szkodliwość.

Jeśli nadal będziemy produkować i konsumować żywność genetyczne modyfikowaną, jej ogromne ilości w zasobach pożywienia spowodują, że nie będzie moż­na zapobiec zanieczyszczeniu genetycznemu pokar­mów. Jeśli kiedykolwiek ich szkodliwość zostanie do­wiedziona, straty będą nieodwracalne. Nieoczekiwane skutki spożywania tej żywności mogą ujawnić się do­piero po wielu latach, kiedy będzie już za późno na jej wycofanie. Nasi naukowcy robią, co w ich mocy, ale w przypadku eksperymentów genetycznych możliwości nieprzewidzianych działań ubocznych są prawie nie­skończone. Oto jeden ze scenariuszy: z czasem gene­tycznie modyfikowane organizmy wchodzą w reakcje ze środowiskiem, mutują, ewoluują i przekazują swoje zmutowane cechy innym spokrewnionym lub niespokrewnionym organizmom, łącznie z istotami ludzkimi. Wywołuje to reakcję łańcuchową w całym ekosystemie, zagrażając życiu na Ziemi w znanej nam postaci. Wiem, że ten scenariusz brzmi dramatycznie, ale manipulacja genami i przebiegiem ewolucji jest ryzykowną grą.

Czy w twoim ziemniaku pływa meduza?
Produkowanie nowej żywności na drodze inżynierii genetycznej nie należy do błahostek. Inżynierowie genetyczni kroją, łączą i przenoszą geny między zupełnie niezwiązanymi gatunkami, aby stworzyć kombinacje, które nigdy nie miałyby szans pojawić się w naturze. Naukowcy wprowadzają geny meduzy do ziemniaków, geny skorpiona do warzyw, ludzkie geny do organi­zmów świń i geny ryby do pomidorów. Idealna precy­zja przy wykorzystaniu technik łączenia genów i do­kładna wiedza na temat tego, co w efekcie powstanie, prawie niemożliwe. Naukowcy z prestiżowego Rowett Institute w Szkocji przebadali różne partie transgenicz-nych ziemniaków i odkryli istotne różnice w skutkach wprowadzenia tego samego genu. Dwa rzędy ziemniaków, do których wprowadzono ten sam gen, uprawiane w tych samych warunkach, wykazywały 20-procen-tową różnicę w zawartości białka, co potwierdziło nieprzewidywalność wpisaną w modyfikację genetyczną.
Żywność genetycznie modyfikowana może mieć od­mienną wartość odżywczą oraz zawierać alergeny i tok­syny, które w naturalnych warunkach byłyby nieobecne (włącznie z odmianami nietypowymi dla tych produk­tów). Na przykład geny orzechów brazylijskich wyko­rzystano przy opracowaniu nowego gatunku soi. Jed­nak osoby z alergią na orzechy brazylijskie mocno na nią reagowały. Na szczęście problem został wykryty, zanim komukolwiek stała się krzywda. Inne rodzaje żywności transgenicznej mogą stwarzać podobne za-grożenia. Badanie z 1999 roku, które przedstawiono w brytyjskim czasopiśmie medycznym „Lancet”, wykazało, że genetycznie modyfikowane ziemniaki uszko­dziły żołądki i nabłonek jelit szczurów. Choć ludzie też spożywają takie ziemniaki, nie przeprowadza się u nich tego rodzaju testów.
Czy pamiętasz jedną z „afer zdrowotnych” z drugiej połowy lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku? U wielu osób, które zażyły niezbędny aminokwas zwany tryptofanem (stosowany w walce z depresją i innymi proble­mami emocjonalnymi), wystąpiły fatalne w skutkach reakcje. Trzydzieści siedem osób zmarło, u tysiąca pięciuset nastąpiło trwałe kalectwo, a u pięciu tysięcy rozwinęła się ciężka choroba. Jak się okazało, pewien Japoński producent wytwarzał tryptofan, wykorzystują genetycznie zmodyfikowaną bakterię, która umożliwiała intensywną produkcję preparatu, ale jednocześni powodowała powstanie trucizny nerwów. Oczywiście owa trucizna nie istniała, dopóki nie została stworzona, drogą inżynierii genetycznej, więc nie mogły jej wykryć istniejące testy bezpieczeństwa. Problem z żywnością transgeniczną polega właśnie na tym, że nie możemy wykonywać testów na toksyny, których nie znamy. Je­dzenie żywności genetycznie modyfikowanej może mieć nieprzewidziane skutki.

Supermarkety są pełne eksperymentów genetycznych
Według danych opracowanych przez czasopisma branżowe przemysłu spożywczego, około 70 procent przetworzonej żywności z naszych supermarketów mia­łoby pozytywny wynik testu na zawartość składników transgenicznych. Najczęściej modyfikowane produkty tojtukurydza, soja, pomidory, dynia ozdobna, rzepak, papaja i odmiana ziemniaków Russet Burbank. Opra­cowuje się również inne produkty żywnościowe, na « przykład jabłka, ryż, pszenicę, brokuły, ogórki, marchew, melony winogrona. Ich genetycznie modyfikowane wersje są już dostępne w sklepach albo wkrótce się pojawią.
Na podstawie wyników badania przeprowadzone­go przez „Consumer Reports” w 1999 roku wiadomo, że tylko jedna trzecia Amerykanów zdaje sobie sprawę z tego, iż kupuje i spożywa żywność genetycznie mo­dyfikowaną. Agencja ds. Żywności i Leków nie wyma­ga, aby pokarmy te były oznaczone jako „genetycznie kodyfikowane”, a konsumenci nie wiedzą, co kupu­ją. Ludzie zaopatrują się w tak zwane „świeże” produk­ty, nieświadomi tego, że nie powstały one w naturalny sposób. Jak zwykle najlepiej kupować tylko świeżą ekologiczną żywność. Jeśli nie masz dostępu do eko­logicznych produktów, unikaj tych wytwarzanych na skalę przemysłową, szczególnie kukurydzy i soi (włącznie z tofu), które najprawdopodobniej były genetycz­nie modyfikowane. Nie spożywaj przetworzonych i go­towanych produktów, gdyż 70 procent z nich zawiera składniki transgeniczne, w tym często soję jako ukry­ty składnik.

Obecnie nie można nawet mieć pewności, że żyw­ność ekologiczna jest wolna od genetycznie modyfiko­wanych składników. Podczas zbiorów, przeładunku, transportu i przemiału nie można dokładnie oddzielić upraw ekologicznych od genetycznie modyfikowanych. Poza tym owady, ptaki i wiatr przenoszą nasiona i pyłek z roślin transgenicznych na uprawy ekologiczne i do­chodzi do zapylenia krzyżowego. Uprawy amerykań­skie są tak zanieczyszczone modyfikacją genetyczną, że Australijska Federacja Rolnictwa Ekologicznego ogłosi­ła w 2001 roku, że nie może dłużej weryfikować czysto­ści ekologicznych zbiorów importowanych z USA. Z ko­lei Farm Yerified Organie (amerykańska agencja, która przyznaje certyfikaty ekologicznego rolnictwa) wydała następujące oświadczenie: „Zanieczyszczenie GM [genetyczną modyfikacją] amerykańskich artykułów spo­żywczych jest tak powszechne, iż naszym zdaniem, rolnicy z Ameryki Północnej nie mają możliwości zaopatrywania się w nasiona niemodyfikowane”. Testy na obecność obcego materiału genetycznego w naszych, rzekomo nieskażonych, ekologicznych uprawach ku­kurydzy, soi i rzepaku mają wynik pozytywny.

Jak wiadomo, rolnictwo przemysłowe produkuje chore rośliny chore muszą być spryskiwane nawożąmi sztucznymi i pestycydami, gdyż inaczej nie przeżyją. Aby ograniczyć zużycie pestycydów, pewne genetycznie modyfikowane uprawy (na przykład kukurydzy i ziem-niaków) są tak opracowane, że samoistnie wytwarza­ją toksyczne pestycydy. Te rośliny stają się w zasadzie własnymi fabrykami pestycydów. Nie jest znane długo­terminowe oddziaływanie tych pestycydów na zdrowie. Uprawy te z pewnością stwarzają możliwość długofa­lowych niedoborów składników odżywczych, toksycz­ności, a nawet mutacji genetycznych u ludzi. W wyda­niu czasopisma „Naturę” z grudnia 1999 roku podano, że genetycznie modyfikowane uprawy przystosowane do produkcji własnych pestycydów w rzeczywistości zatruwają glebę. Pestycydy spływające po korzeniach rośliny zabijają pożyteczne bakterie obecne w glebie, zakłócając jej sieć pokarmową i zagrażając jej czysto­ści. Nie trzeba wyjaśniać powagi tego problemu. Jakość gleby ma ogromny wpływ na kondycję i zawartość od­żywczą upraw.
Organizmy transgeniczne budzą wątpliwości, ponie­waż niezwykle trudno je kontrolować. Geny nie istnie­ją oddzielnie, lecz są częścią wzajemnie oddziałujących na siebie sieci. Łączenie genów daje nie tylko cechy po­żądane, lecz niesie też inne, nieprzewidywalne skutki. Po co niepotrzebnie ryzykować, skoro gatunki stworzo­ne przez Matkę Naturę świetnie funkcjonują?

„Postęp”? Jakim kosztem?
Dostawcy genetycznie modyfikowanych nasion, na przykład firmy Archer Daniels Midland i Monsanto, uważają się za pionierów technologii, która może słu­żyć ludzkości i oferować jej niezliczone korzyści teraz i w przyszłości. Specjaliści w tej dziedzinie przekonują, że żywność genetycznie modyfikowana zwiększa plo­ny i jest konieczna, aby zapewnić pożywienie naszemu „głodującemu” światu. Ich zdaniem, można opracować uprawy, które ograniczą zanieczyszczenie środowiska pestycydami, gdyż rośliny same wewnętrznie wytwarza­ją pestycydy. Naukowcy twierdzą, że można tak zmody­fikować rośliny, aby były odporne na chemiczne środki chwastobójcze, co pozwoli rolnikom dowolnie używać tych środków. W przyszłości zostaną prawdopodobnie opracowane rośliny bardziej wytrzymałe na surowe wa­runki klimatyczne, co umożliwi uprawy w rejonach dzi­siaj do tego nieprzystosowanych. W perspektywie jest także inżynieria genetyczna roślin o zwiększonej war­tości odżywczej. Owszem, żywność transgeniczna może być niezwykle obiecująca, ale jak zawsze musimy brać pod uwagę pełny obraz sytuacji.
Żywność genetycznie modyfikowana niesie również olbrzymie ryzyko, ale motywacja finansowa do prowa­dzenia badań nad negatywnymi aspektami tej żywno­ści jest znikoma i wiele środowisk woli ignorować tę kwestię. Testy bezpieczeństwa dla nowo powstających gatunków powinny być co najmniej tak rygorystycz­ne jak te dla dodatków do żywności. Tymczasem żad-s, na z instytucji nadzorujących nie jest odpowiedzialna za żywność genetycznie modyfikowaną. Na przykład w USA osiem agencji rządowych działa na podstawie dwunastu różnych ustaw, lecz żadna z tych organiza­cji nie zajmuje się konkretnie żywnością genetycznie modyfikowaną. Firmy biotechnologiczne przeprowadzają własne badania i nie muszą informować Agen­cji ds. Żywności i Leków o potencjalnych problemach. Choć w przemysł ten zaangażowane są wielkie korpO’ racje i olbrzymie sumy pieniędzy, polegamy niejako na kodeksie honorowym. Ludzie mają przynajmniej prawo wiedzieć, co jedzą. Powinniśmy nalegać na to, aby żywność transgeniczna była opatrzona odpowiednimi etykietami. Zachęcam do aktywności obywatelskiej: skon­taktuj się z lokalnym samorządem, którego członków wybierałeś, i podziel się swoimi wątpliwościami co do żywności genetycznie modyfikowanej.

BŁĘDNE PRZEKONANIA NA TEMAT WAD WRODZONYCH
Wady genetyczne i wrodzone należą do głównych kwestii związanych z genetyką, wokół których istnie­ją liczne nieporozumienia. Większość osób zakłada, że stan organizmu w momencie narodzin jest określony genetycznie. To nieprawda. Na każdy etap rozwoju no­worodka wpływały warunki w łonie matki. Wady spo­wodowane przez niesprzyjające warunki w łonie należą do wrodzonyc a nie genetycznych.
Rozwój dziecka mocno obciąża organizm matki, któ­ry w związku z tym wymaga dużo większych niż nor­malnie dostaw składników odżywczych. Jeśli matka nie dostarcza organizmowi odpowiednich ilości substancji odżywczych, może to poważnie wpłynąć na rozwój pło­du. Wady wrodzone, czyli biochemiczne i fizyczne wady występujące przy narodzinach, nie są określo­ne genetycznie, lecz mają te same dwie przyczyny co każda choroba: niedobory i toksyczność.
Jeśli w komórkach matki nie ma niedoborów skład­ników odżywczych ani toksyn, szansę jej dziecka na zdrowe życie są dużo większe. Tkanki i komórki bardzo intensywnie rosną, w miarę jak płód przechodzi kolej­ne fazy rozwoju. Komórki, które szybko się dzielą, są narażone na większe ryzyko niedoborów odżywczych, nadmierne ilości niektórych hormonów lub obecność Pewnych toksyn. Takie warunki mogą zmienić proces kształtowania się tkanek u niemowlęcia, trwale wpływają na fizyczną i umysłową sprawność dziecka.
Niesprzyjające środowisko w łonie matki sprawi że rozwijający się płód musi w jakiś sposób równowa żyć niedobory i toksyczność. Działania te dużo kosztu ją młody organizm, a ich skutki często są niewidoczne i nie dają się przewidzieć. Może układ nerwowy okaże się uszkodzony i dziecko będzie miało niższy iloraz in­teligencji, niż mogłoby mieć w innych okolicznościach Może układ trawienny dziecka nie rozwinie się w pełni prowadząc do problemów z trawieniem, chorób i krót­szego życia. Może układ krążenia nie będzie całkowicie sprawny, uniemożliwiając docieranie do tkanek odpo-wiednich ilości składników odżywczych i tlenu, co z ko­lei spowoduje rozwój chorób i przedwczesne starzenie się. Może dziecko urodzi się z rozszczepem podniebie­nia, zdeformowaną stopą lub wadą serca.
Niektóre z tych problemów są widoczne przy narodzi­nach, lecz większość nie. Kiedy są zauważalne, kładzie­my je na karb genetyki, mimo że należą, do wad wrodzonych.
Aby ich uniknąć, rodzice (szczególnie przed ciążą i w jej trakcie) muszą trzymać się sześciu dróg. Dzię­ki temu usprawnią funkcje komórkowe swoich orga­nizmów i ograniczą prawdopodobieństwo wystąpienia wad wrodzonych u swoich dzieci.

WYBRAĆ PRZEZNACZENIE
Chociaż idealne odżywianie, idealne geny, czyste śro­dowisko i idealne zachowanie nie istnieją, właśnie te czynniki piszą historię twojego życia i decydują, ile bę­dzie miała rozdziałów.
Wzajemne oddziaływanie odziedziczonych genów, ilości dostarczanych składników odżywczych, śro­dowiska i naszych myśli oraz przekonań jest katalizatorem, który określa nasz obecny stan zdrowia lub choroby oraz długość życia.
Zmieniając warunki wewnątrz organizmu, możesz sygnalizować genom różne sposoby ekspresji. Nasze społeczeństwo skłania się ku poglądowi, że choroba jest efektem procesu starzenia się. Nieprawda. Plemię ^ Hunzów i inne znane zdrowe populacje dożywały bar­dzo późnego wieku bez chorób. Choroba jest skutkiem tempa, w jakim się starzejemy, a nie liczby lat spędzonych na Ziemi. Wpływ na to tempo mają “geny starzenia się”, które możemy dezaktywować – wybór należy do nas.
Możesz stworzyć młodszą i zdrowszą wersję siebie, zgodnie z sugestią lekarza medycyny Arthura Yandera, autora książki Nutńtion, Stress & Toxic Chemicals: Ań Approach to Environ.men.tal Health Controversies (1981). Doktor Yander twierdzi, że „poprzez zmianę ekspresji genów różne rodzaje środowiska mogą stwo­rzyć (…) niezliczone rodzaje «ciebie»”.
Przyjmując, iż odziedziczone geny wywołują choro­bę, zakładamy, że choroba pojawia się bez względu na czynniki związane z żywieniem i stylem życia – inny­mi słowy, bez względu na środowisko. Nie jest to prawda i dlatego mamy tak przemożny wpływ na równowa­gę między zdrowiem a chorobą. Geny są istotne, lecz stanowią jedynie mały element dużo większej układan­ki. Zasadniczo istnieje tylko jedna choroba (niewydol­ność komórek), która ma tylko dwie przyczyny (niedo­bory i toksyczność).
Niezależnie od przepisu, o wartości dania decydu­ją jego składniki. To samo dotyczy komórki. Gdy ko­mórka otrzymuje odpowiednie składniki odżywcze, jest wolna od toksyn i znajduje się w sprzyjającym środo­wisku, wówczas aktywują się geny, które podtrzymują zdrowie, a geny odpowiedzialne za starzenie się i cho­roby pozostają uśpione. Krótko mówiąc, twoje komór­ki są zdrowe i ty cieszysz się zdrowiem. Stwórz sprzy­jające środowisko dla swoich genów i chroń je przed uszkodzeniami, żebyś mógł podążać „drogą genetyki” w stronę zdrowia.