Posts Tagged ‘Orgazm’

Syndrom Kinsey’a – napisy PL

Ten dokument pokazuje, jak „Raporty Kinsey’a ” zostały wykorzystane do zmiany przepisów dotyczących przestępstw seksualnych w Ameryce , w wyniku czego gwałciciele i pedofile otrzymują minimalne wyroki.

Kolejna kwestia objaśnia jak dane Kinsey’a zostały wykorzystane jako podwaliny dla edukacji seksualnej – szkolenia nauczycieli , psychologów, pastorów i księży katolickich z dziedziny ludzkiej seksualności i co było tego następstwem i konsekwencją?
Na jakich podstawach tak naprawdę opierały się badania Kinsey’a?

Kinsey pracując potajemnie na strychu swojego domu był jednym z pierwszych którzy rozpoczęli regularne kręcenie filmów pornograficznych. Jego wpływ zainspirował Hugh Hefnera do rozpoczęcia wydawania magazynu Playboy – zajmującego się „miękkim” porno, które z czasem rozszerzyło się na inne magazyny, telewizję kablową i internet. W 2006 roku California Child Molestation & Sexual Abuse Attorneys doniosło, że „Liczba dziecięcych ofiar molestowania seksualnego rośnie każdego roku, a te przerażające przestępstwa są bezpośrednio związane z rozwojem pornografii w Internecie”.

Kinsey twierdził, że dzieci w 100% są orgazmiczne [przeżywają orgazmy] od urodzenia,
dlatego dzieci mogą zyskać na seksie z dorosłymi, czy nawet na kazirodztwie, co jest nielegalne, więc powinniśmy zmniejszyć dopuszczalny wiek.
Potrzebują masturbacji oraz nauki na temat aktów heteroseksualnych oraz homoseksualnych, co było nielegalne, a teraz jest nauczane.

W swoich badaniach np 4 letni partner seksualny(czyli gwałcone dziecko przez pedofila) płci męskiej przeżył 26 orgazmów w ciągu doby. Orgazm u dzieci przez Kinsey’a jest zdefiniowany jako nadpobudliwość, płacz, wzdychanie, drgawki, wymioty, omdlenia oraz wszelkiego rodzaju próby wyrywania się i walki z partnerem seksualnym. Kinsey odnotowywał to jako dowód na to, że seks sprawiał dziecku (nawet noworodkom) wielką rozkosz!

Jedyny człowiek na świecie, który może nazwać orgazmem coś co do czego zalicza się wymiotowanie, konwulsje, mdlenie, krzyki, płacz, jedyna osoba, która może tak uważać to ktoś kto przeżywa podobne doświadczenia u siebie musi to być sadomasochista, a jedyną osobą, którą mogłaby zaserwować takie sadomasochistyczne rzeczy noworodkom będzie pederastą i gwałcicielem.

Koncept grawitacji cz.2 – napisy PL

W tej części omawiane są kolejne elementy Grawitacji jakimi są Pasja i Obecność.

Kluczowym elementem obecności jest odnoszenie się do siebie nawzajem, co powoduje intymność. Obecność i relacja prowadzi do intymności. Większość facetów boi się intymności. Strach pojawia się w oczach, gdy zachodzi zagrożenie intymnością.
Innym elementem obecności jest jazda na emocjonalnej fali razem z kobietą i pozwolenie tej emocjonalnej fali przejść przez Ciebie, gdy się pojawi. Jeżeli zamierzasz być w intymnej relacji z zaangażowaną kobietą, prawdopodobnie znajdziesz się w miejscach do których nie jesteś przyzwyczajony oraz nie czujesz się w takich sytuacjach komfortowo. Raz w miesiącu hormony powodują, że kobieta przenosi się z jednego stanu siebie w inny, który mężczyźni mogą opisać tylko jako pewna wersja szaleństwa.
A więc raz w miesiącu masz czas by, albo dostać w dupę, albo się wykazać, że jesteś w intymnej relacji z zaangażowaną kobietą.
Wyobraź sobie, że raz w miesiącu ktoś wstrzykuje Ci 10 krotną dawkę testosteronu w stosunku do tego co normalnie płynie w Twoich żyłach. Chcesz zabić wszystko co się rusza, zamordować i zjeść wciąż bijące serca ofiar, a potem bzyknąć wszystko co udało Ci się zabić. Wyobraź sobie jak by wyglądało Twoje życie, gdybyś wpadał w ten stan na 2-3 dni w miesiącu?
Większość facetów, których znam, gdy nadchodzi burza, podwija ogon i ucieka, jeden za drugim, zamykają się, nie okazują emocji, dystansują się. Jak myślicie jak czuje się kobieta, która przechodzi przez ten proces, a wy się odsuwacie i mówicie przepraszam, ale nie mogę tego znieść.
Jak myślicie co ona o was myśli jako o potencjalnym partnerze na dłuższy czas? To trudne, to na pewno nie jest nic z czym większość z nas chce się zmierzyć, myśleć o tym, babrać się z tym, ubrudzić, ale to jest bardzo ważne.

Ilu z was chciało by spotkać wspaniałą kobietę i mieć z nią naprawdę dobry długoterminowy związek?
Jeżeli chcesz spotkać kobietę, która jest niesamowita, jest prawdziwą 10/10, która nie pije, nie ćpa, jest wykształcona, dojrzała, będzie Ci wierna, nie jest zepsuta. Masz pojęcie jak rzadko można spotkać taką dziewczynę? Jeżeli chodzisz do klubów to kiedy ostatnio taką spotkałeś, albo czy w ogóle spotkałeś kobietę, która spełnia te kryteria?
Rzadko taką znajdziesz, więc jeżeli chcesz mieć i być z taką kobietę, musisz mieć jej coś do zaoferowania. I nie możesz tego podrobić! Ponieważ im lepsza ona jest, im więcej ma tych cech/wartości, tym lepsza będzie w wykrywaniu podobnych cech w Tobie! Myślisz, że jeżeli ona jest spójna to nie będzie w stanie zauważyć braku spójności w sobie?

Ilu z was może uśmiechnąć się na zawołanie?
I zrobić to przekonująco?
Znasz może jakiś tajemny trik, który sprawi, że kobieta będzie nakręcona na Ciebie, od samego początku?
A dzięki temu trikowi Twoje słowa zostaną przyjęte naprawdę dobrze?
Pomyśl o niesamowitej kobiecie, którą ostatnio widziałeś.
Pomyśl o niej.
Pomyśl teraz o tym jak seksowna była ta kobieta, ponieważ kobiety są naprawdę seksowne.
Powiem wam coś, kobiety mogą mieć wiele orgazmów, mają te wszystkie zabawki, którymi się bawią.
Dlaczego bawią się tymi zabawkami? Bo mogą mieć jeden orgazm za drugim, nie tak jak my, trzy ruchy worek suchy.
One mają niesamowite fantazje seksualne co jest naprawdę niesamowite.
Pomyśl o tym, że wszystkie kobiety chcą, żebyś podchodził do nich z tym małym uwodzicielskich uśmiechem jak George Clooney.
One to uwielbiają. To uruchamia odpowiednie myśli od razu.
Wiesz o czym teraz myślę?
Myślę o tej seksownej kobiecie, którą dziś rano spotkałem, myślę o jej seksualnych fantazjach jakie miała o mnie.
Wczoraj brała kąpiel z bąbelkami i miała wibrator, wibrator nazywał się [Twoje imię].
Bawiła się tym wibratorem, a podczas tego jak ją zaczynało skręcać krzyczała
„Oh [Twoje imię], oh [Twoje imię], oh [Twoje imię].”
Kiedy podchodzę do kobiety, zawsze myślę o tym jak bawiła się wibratorem poprzedniego wieczora.
To zmienia całkowicie podejście.
Kto teraz ma władzę/moc?
Ona nie ma mocy, to Ty ją masz, ona masturbuje się myśląc o Tobie.
Ona myśli o Tobie po nocach, woła Twoje imię podczas swoich fantazji i robienia sobie dobrze.
Jej współlokatorka mówiła do jej, żeby się zamknęła, bo zbyt głośno wypowiadała „ohh, [Twoje imię]” ostatniej nocy.
A więc myślisz tak o niej i podchodzisz do niej, myśląc „Ty mała niegrzeczna dziewczynko, wiem, że mnie pragniesz.”
Po prostu myśl i miej ten uśmiech, to działa!
Nigdy nie wątp w moc fantazji, bo o to właśnie chodzi.
Patrzysz na nią, myślisz „jesteś moja. Jesteś moja.”
Kobiety tego szukają, więc uśmiechaj się w ten sposób i mów do niej, podnosisz swój głos i pytasz, o …?

David Deida pisał, że „Tylko niektórzy znając i czując prawdę, zaczynają nią żyć i zdecydowanie zmieniają swoje nawyki. Dużo trudniej żyć prawdą niż poczuć ją lub poznać. Poznanie jest najłatwiejsze Umysł jest bardziej giętki, niż emocje czy ciało i dlatego stosunkowo szybko coś przyswaja. Słyszysz coś i natychmiast decydujesz czy coś brzmi dla ciebie prawdziwe.”
Przynajmniej 8 lat temu po raz pierwszy powiedziano mi, że najbardziej czułym, seksualnym miejscem w kobiecym ciele jest umysł, po przeczytaniu tej książki zwiększyło się moje zrozumienie czemu tak jest lub może być. Inny aspekt to szczerość w związku i czy chcesz i jesteś w stanie zmierzyć się z prawdą, przyjąć ją i zaakceptować czy raczej pojawia się tendencja do odwracania głowy i udawania, że nie ma jakiegoś tematu.
Poniżej fragment z książki „Mój tajemny ogród” – Nancy Friday .

WSTĘP

Po raz pierwszy w historii próbujemy ustalić, co rzeczywiście dzielimy z innymi kobietami. Ta książka jest próbą zrozumienia nas samych, a to wydaje się o wiele lepsze niż skazanie się na los Milczącej Płci. Starałam się tu odnaleźć istotne więzi łączące kobiety. Ostatecznie doszłam do ważnego chyba spostrzeżenia: mimo że połowa przebadanych przeze mnie kobiet to Brytyjki, jednak nie ma istotnych różnic między nimi a Amerykankami. By zrozumieć, co to znaczy być kobietą, nie trzeba odwoływać się do jej narodowości czy przynależności klasowej, a jedynie do analizy naszych uczuć i naszych pragnień. Od chwili opublikowania „Mojego tajemnego ogrodu” w Ameryce otrzymałam tysiące listów, które całkowicie pokrywają się z wypowiedziami kobiet z Wielkiej Brytanii: „Nigdy nie sądziłam, żeby inne kobiety miały myśli tego typu. Zawsze myślałam, że z powodu moich seksualnie »wybujałych« wyobrażeń jestem jakimś perwersyjnym monstrum. Teraz czuję, że mogę zaakceptować samą siebie taką, jaką jestem. Dzięki Bogu, nie jestem już sama”.

ROZDZIAŁ PIERWSZY
SIŁA FANTAZJI

W marzeniach i na jawie, kiedy jestem w łóżku z facetem, moja wyobraźnia podsuwa mi taką fantazję: … z grupką przyjaciół jesteśmy na meczu piłki nożnej, jest bardzo zimno. W cztery czy pięć osób kulimy się pod dużym, kraciastym kocem. Nagle podrywamy się, żeby lepiej widzieć George’a Besta biegnącego w stronę bramki. Gdy on pędzi przez boisko, my biegniemy za nim jak jedno ciało, skręcając się pod kocem, krzycząc z podniecenia. Jeden z mężczyzn, nie wiem który, bo w tym podnieceniu nie odwracam głowy, przysuwa się do mnie bliżej od tyłu. W dalszym ciągu głośno krzyczę, mój głos zlewa się z jego, owiewającym moją szyję. Czuję jego erekcję przez spodnie, gdy daje mi znać dotykiem, abym przysunęła biodra bliżej niego. Besta blokują, ale cała akcja, dzięki Bogu, dalej toczy się w stronę bramki, a my stoimy dalej odwróceni tak, żeby widzieć, co się dzieje na boisku. Wszyscy szaleją. On właśnie wyjął swojego kutasa i już jest między moimi rozsuniętymi nogami; zrobił mi dziurę w majtkach pod krótką spódniczką. Krzyczę coraz głośniej, bo gol wydaje się nieunikniony. Wszyscy podskakujemy to w górę, to w dół, a ja muszę postawić nogę na wyższym stopniu, żeby utrzymać równowagę: w ten sposób mężczyźnie z tyłu łatwiej jest go wsunąć. Wszyscy podskakujemy, obijając się o siebie, a on obejmuje mnie ramieniem, żeby utrzymać nasz rytm. Jest już we mnie, przebił mnie jak wyciorem. O Boże, mam uczucie, jakby doszedł do gardła! „Dalej, Georgie! Dalej, dalej, szybciej, szybciej!” — krzyczymy razem, głośniej niż inni, zagrzewając wszystkich do jeszcze większego dopingu. We dwoje przewodzimy kibicom, jak wodzireje, a w środku czuję, że on, kimkolwiek jest, rośnie coraz bardziej, wpycha się we mnie z każdym ruchem coraz głębiej i wyżej, aż aplauz dla Besta staje się rytmem naszego pieprzenia się, a wszyscy wokoło są po naszej stronie, kibicując i nam, i bramce… trudno to teraz rozdzielić. To decydujące, wszystko zależy od niego; my też urządzamy wyścig, do naszej bramki. Moje podniecenie jest coraz dziksze, tracę nad sobą kontrolę. Krzyczę, żeby Best robił to tak jak my, żebyśmy razem wygrali. A gdy mężczyzna za mną zaczyna jęczeć ściskając mnie w spazmie rozkoszy, Best strzela gola a ja…
— Powiedz mi o czym myślisz — powiedział mężczyzna, z którym byłam w łóżku. Jego słowa dobrze współgrały z fantazją w moim umyśle. Nigdy nie broniłam się przed takimi myślami, gdy kochaliśmy się (tak bardzo byłam pewna naszej spontaniczności i dopasowania), że bez oporu powiedziałam mu o czym myślałam.
Wstał z łóżka, założył spodnie i wyszedł.
Leżąc tam, pośród pogniecionych prześcieradeł, nagle odrzucona, nie rozumiejąc właściwie dlaczego, patrzyłam jak się ubierał. Próbowałam wytłumaczyć, że to tylko wyobraźnia, że nie chciałam naprawdę tego drugiego mężczyzny na meczu. On nie miał twarzy, był nikim! Nie miałabym w ogóle takich myśli, nie mówiąc już o wypowiadaniu ich, gdybym nie była tak podniecona, gdyby on, mój prawdziwy kochanek, nie
podniecił mnie do tego stopnia, że poczułam swoje ciało, całą siebie, nawet swój umysł. Czy naprawdę nie widział tego? On i jego wspaniałe namiętne kochanie sprowadziło te myśli, a one z kolei podsyciły moją namiętność. Powinien być dumny, szczęśliwy za nas oboje…
Jedną z rzeczy, które zawsze podziwiałam u mojego kochanka, było to, że był jednym z niewielu mężczyzn, którzy rozumieli, że w łóżku może być wesoło i zabawnie. Niestety, nie uważał, że moja fantazja futbolowa jest śmieszna czy zabawna. Jak powiedziałam, po prostu wyszedł.
Jego złość i wstyd dopiero zrozumiałam dzięki napisaniu tej książki — pojęłam, jak bardzo mnie zranił. Był to początek końca naszego związku. Do tego momentu zawsze krzyczał: „Więcej!” Byłam przekonana, że nie ma takiego obszaru, do którego bym nie doszła, a który by nie podniecił go jeszcze bardziej; jego zachęta była jak prztyczek dziecka, który daje bączkowi, żeby się kręcił coraz szybciej, tak on nakręcał mnie w kierunku rzeczy, które zawsze chciałam robić, ale byłam zbyt nieśmiała, żeby robić z kimś innym. Nieśmiałość na pewno nigdy nie była w moim stylu, ale w łóżku, w dalszym ciągu byłam kochaną córeczką mamusi. Czułam, że on uwolnił mnie od tego niepotrzebnego panieńskiego skrępowania, którego nie potrafiłam intelektualnie zrozumieć i od którego nie umiałam uciec. Dumny z moich wyników sprawił, że i ja byłam z siebie dumna. Kochałam nas oboje.
Spoglądając dziś innymi oczami na mojego wszystko akceptującego kochanka, widzę, że to, co tak radośnie odgrywałam, to były jego, a nie moje niejasno wypowiedziane fantazje, rodem z „Pygmaliona” czy D. H. Lawrence’a. A moje? Nie chciał o nich słyszeć. Nie byłam współautorem tego fascynującego scenariusza „Jak być Nancy”, nawet jeśli to było moje życie. Przeznaczono mi tylko rolę statystki.
Gdzie jesteś, mój były kochanku? Jeśli uraziła cię fantazja o „innym mężczyźnie”, co byś pomyślał o tej z Dalmatyńczykiem Mojego Wspaniałego Wujka Henry’ego w roli głównej? Albo z członkiem mojej rodziny, którego lubiłeś, samym Wspaniałym Wujkiem Henrym, tak jak wyglądał na portrecie wiszącym nad pianinem mojej matki, w czasach, kiedy mężczyźni nosili wąsy, które łaskotały, a kobiety długie spódnice. Czy dostrzegasz, co Wspaniały Wujek Henry robi mi pod stołem? Tylko, że jestem przebrana za chłopca.
Czy na pewno jestem? To bez znaczenia. Dla fantazji to nieważne. Funkcjonują one na zasadzie swoistej elastyczności, zdolności natychmiastowego wchłonięcia każdej nowej postaci, obrazu czy idei — lub też, jak w marzeniach, do których są tak bardzo podobne, przez rozwijanie sprzecznych obrazów w tym samym czasie. Rozszerzają, wydłużają, deformują lub wyolbrzymiają rzeczywistość, przenosząc nas coraz dalej i szybciej w kierunku, gdzie pozbawiona wstydu podświadomość wie, dokąd chce iść. Fantazje proponują zdumionej jaźni niewiarygodną okazję uchwycenia niemożliwego.
Byli i inni kochankowie, i inne fantazje. Ale już nigdy nie przedstawiałam ich sobie nawzajem, Aż do momentu, kiedy spotkałam mojego męża. Dobrego mężczyznę charakteryzuje umiejętność ujawnienia w kobiecie tego co najlepsze, wszystkich jej pragnień. W poszukiwaniu twojej najgłębszej istoty, nie tylko zaakceptuje to, co odkryje, ale też nic niepełnego nie może go zaspokoić. Bill wydobył z powrotem moje fantazje na powierzchnię, z głębin, gdzie roztropnie zadecydowałam, że muszą żyć — żywiołowe i żywotne jak zawsze, to prawda, ale nigdy nie wypowiadane.
Nigdy nie zapomnę jego reakcji, kiedy nieśmiało, z bojaźnią i pewnym zawstydzeniem, zdecydowałam zaryzykować i zwierzyć mu się z tego, o czym myślałam. „Co za wyobraźnia!” — wykrzyknął. „Nigdy sam bym czegoś takiego nie wymyślił. Czy naprawdę o tym myślałaś?”
Jego spojrzenie pełne rozbawionego podziwu przyniosło mi ogromną ulgę; zrozumiałam jak bardzo mnie kochał, a kochając mnie, kochał wszystko, co mogło wzbogacić nasze życie. Moje fantazje były dla niego jak nagłe odkrycie tajemniczego ogrodu rozkoszy, którego nie znał, a do którego miałam go zaprosić.
Małżeństwo uwolniło mnie od wielu rzeczy, a wprowadziło w inne. Jeżeli moje fantazje wydawały się Billowi takie odkrywcze i porywające, dlaczego nie przedstawić ich w powieści, którą właśnie pisałam? Miało to być oczywiście o kobiecie i musieli być inni czytelnicy, poza moim mężem, inni mężczyźni i kobiety, którzy byliby zaintrygowani nowym podejściem do tego, co się dzieje w umyśle kobiety. I rzeczywiście, poświęciłam cały rozdział książki długiemu, idyllicznemu opisowi erotycznych fantazji heroiny. Myślałam, że to będzie najlepsza rzecz w książce, materiał w rodzaju tego, z którego zwykle były zbudowane powieści przeze mnie podziwiane. Lecz mój wydawca, mężczyzna, miał zupełnie inne zdanie. „Nigdy nie czytałem czegoś takiego” — powiedział mi (wystarczająca przyczyna, żeby wreszcie coś takiego napisać, pomyślałam). „Te fantazje zrobiły z bohaterki jakieś seksualne monstrum. Jeżeli ona tak szaleje za tym facetem, z którym jest, kontynuował, i jeśli on jest takim świetnym ogierem, to dlaczego ona myśli o innych szalonych rzeczach… dlaczego nie skupi się na nim?”
A może ja powinnam go zapytać: dlaczego mężczyźni mają seksualne fantazje? Dlaczego chodzą do
prostytutek, żeby robić pewne rzeczy, kiedy mają do dyspozycji oddane damy czekające w domu? Dlaczego mężowie kupują żonom czarne, koronkowe podwiązki i staniki odkrywające sutki, jeśli nie w pogoni za urzeczywistnieniem własnych fantazji? We Włoszech mężczyźni krzyczą „Madonna mia”, kiedy szczytują, i nierzadko się zdarza, o czym czytamy w „Odepchniętym Erosie”, że Anglik z wyobraźnią płaci panience za przywilej skosztowania truskawkowej pianki (tak jak robiła to Nanny), którą ona uprzejmie wepchnęła sobie w pipkę. Dlaczego są akceptowane (i nieustannie są w modzie) komiksy w kółko powtarzające motyw Jasia Przeciętniaczka pożerającego wzrokiem apetyczną blondynę, podczas gdy w dymku nad jego głową kłębi się istna orgia egzotycznych pozycji. Mój Boże! Nie tylko, że nie uważa się tej fantazji za naganną, wprost przeciwnie, należy ona do kanonu żartów, a nawet dykteryjek rodzinnych, które ojciec ze śmiechem opowiada synowi.
Mężczyźni dzielą się fantazjami seksualnymi przy wódce, nazywając je „świńskimi kawałami”; a jeśli się trafi taki, którego to nie bawi, uznają go za dziwnego. Sprośne filmy uświetniają męskie obiady i konferencje handlowe. Ale kiedy Henry Miller, D. H. Lawrence i Norman Mailer — już nie mówiąc o Gene- cie — przelewają swoje fantazje na papier, wtedy uznawane są za to, czym być mogą — za sztukę. Tego typu seksualne fantazje mężczyzn nazywane są powieściami. Dlaczego więc, chciałam zapytać mojego wydawcę, fantazje seksualne kobiet nie mogą być tak samo nazywane?
Nie powiedziałam nic. Insynuacje wydawcy i odejście mojego byłego kochanka uderzyły w moje najczulsze miejsce: tam, gdzie kobieta, nie wiedząc zbytnio o wzajemnych seksualnych odczuciach, jest najbardziej podatna na ciosy. Co to znaczy być kobietą?
Czy nie jestem kobieca? Jedną rzeczą jest zadać to pytanie samej sobie, nie wątpiąc z góry w jakość odpowiedzi, a inną jest poczuć, że to pytanie zostało nagle zadane przez kogoś i poczuć się ocenianym w jakimś nieokreślonym, nieznanym, niewyobrażalnym konkursie czy sądzie. Co to naprawdę znaczy być kobietą? Nie chciałam dyskutować o tym z wydawcą — mężczyzną męskim nad podziw, który prawdopodobnie trzymał rękę na seksualnym pulsie świata (czy nie opublikował Jamesa Jonesa i Mailera, czytając najprawdopodobniej z nimi nie nadające się do druku pieprzne kawałki). Zabrałam siebie, swoją powieść i swoje fantazje i poszłam do domu, gdzie byłyśmy doceniane. Książkę schowałam. Świat nie był jeszcze gotowy na przyjęcie kobiecych fantazji seksualnych.
Miałam rację. Nikt mojej książki wówczas nie potrzebował, chociaż zdarzyło się to raptem cztery lata temu, a nie czterysta. Ludzie twierdzili, że chcą usłyszeć coś o kobietach. Co mieli na myśli? Mężczyźni na pewno nie chcieli niczego nowego wiedzieć o ukrytym i być może zagrażającym im potencjale. Mogłoby to się wiązać z kwestią równości seksualnej i przewartościować pojęcia na temat męskiej dominacji. A my, kobiety, także nie byłyśmy jeszcze gotowe, żeby dzielić się naszymi skrywanymi fantazjami, naszą wspólną lecz nie wypowiedzianą wiedzą.
Kobiety potrzebowały i czekały na coś w rodzaju miary, którą mogłyby się zmierzyć i ocenić, na rodzaj seksualnej reguły odpowiadającej temu, co mężczyźni stworzyli już dawno na własny użytek. Kobiety były jednak milczącą płcią. W naszym pragnieniu uszczęśliwienia facetów narzuciłyśmy sobie ograniczenia seksualne i dyskrecje, które mężczyźni uważali za konieczne dla swojego własnego szczęścia i wolności. Uwięziłyśmy siebie nawzajem, zdradziłyśmy naszą własną płeć i nas samych. Mężczyźni zawsze trzymali się razem, licząc na braterską pomoc i poparcie, otwierając przed sobą wszystkie możliwe drogi przygód seksualnych, rozmaitości i możliwości. Kobiety wręcz przeciwnie.
Dla mężczyzn rozmawianie o seksie, pisanie i spe-kulowanie o nim, wymiana doświadczeń, porad i słów otuchy zawsze było społecznie dopuszczalne. W rzeczywistości, pewna doza seksualnych przechwałek w męskiej ubikacji jest uważana za oznakę męskości. Kultura, która daje mężczyznom taką wolność, surowo zabrania tego samego kobietom, każąc nam być nieufnym przed samym sobą, zmuszając nas do zaakceptowania reguł oszustwa, wstydu, a przede wszystkim milczenia.
Prawdopodobnie nigdy nie zdecydowałabym się na napisane tej książki, gdyby nie głosy innych kobiet, które przerwały tę zmowę milczenia. Uzyskałam dzięki nim nie tylko seksualny punkt odniesienia, o którym już mówiłam, ale także świadomość, że inne kobiety pragną usłyszeć, co ja mam do powiedzenia, i że ja także pragnę usłyszeć ich głosy. Teraz sytuacja uległa zmianie. Kobiety same zaczęły mówić, nie czekając aż zostaną zapytane, chcąc dzielić się swoimi doświadczeniami, swoimi pragnieniami. Nagle tysiące kobiet popierając siebie nawzajem zaczęło zgłaszać swoje głosy i nazwiska jako wyraz poparcia dla ruchów równouprawnienia kobiet.
Wyzwolenie wisiało w powietrzu. Wraz ze stopniowym uwalnianiem naszych ciał, wolność zdobywały też nasze umysły. Pozornie zagadkowa sugestia, że kobiety mają seksualne fantazje, zafascynowała wydawców. Pojawiła się szansa na to, że staromodne pytanie „o czym myślisz?”, zadawane kobietom przez mężczyzn, w końcu znajdzie odpowiedź. To już nie obrotny wydawca miał decydować, czy dobrym chwytem handlowym będzie seria erotycznych powieści, napisanych przez pełne seksu autorki. To wydostało się spod ich kontroli. Kobiety pisały o seksie ze swojego punktu widzenia (postrzegane już nie tylko jako obiekty męskich fantazji). To było zupełnie nowe odkrycie. Koniecznością stało się zrozumienie faktu, że wraz z wyzwoleniem kobiet mężczyźni uwolnią się od wszystkich damsko-męskich stereotypów. Koniec z myśleniem o kobietach jako z gruntu złych, świętoszkowatych, kłopotliwych, nie mających szans na dorównanie mężczyznom. Wyobraźcie sobie rzecz niezwykłą; rozmowa z kobietą mogłaby dać więcej frajdy niż noc spędzona z kumplami!
To wisiało w powietrzu, i nic dziwnego, że moja idea zafascynowała wszystkich. „Myślę o napisaniu książki o seksualnych fantazjach kobiet” — mówiłam grupie inteligentnych i elokwentnych przyjaciół. Tylko tyle. Cała rozmowa natychmiast urywała się. Mężczyźni i kobiety obracali się do mnie z uśmieszkami podniecenia. Zauważyłam, że mieli ochotę zaaprobować ideę, ale tylko deklaratywnie. „Och, chodzi ci o odwieczne marzenia o gwałcie?” „Chyba nie myślisz o czymś takim, jak King Kong, prawda?” Lecz kiedy zaczynałam mówić o fantazjach w sposób szczegółowy, tak jak tego wymaga styl narracyjny, niosąc powiew życia i emocjonalną wiarygodność, swoboda panująca przy stole nagle urywała się. Mężczyźni stawali się agresywni i nerwowi (och! mój dawny kochanku, jakże nie różnisz się od innych), a ich kobiety, nie tylko, że nie wypowiadały swoich fantazji — co zaintrygowało je na początku — ale zamykały się jak ostrygi.
Jeśli ktokolwiek coś powiedział, był to zawsze mężczyzna:

„Dlaczego nie zbierasz męskich fantazji?”
„Kobiety nie potrzebują fantazji, one mają nas.”
„Kobiety nie mają seksualnych fantazji.”
„Mogę zrozumieć, że jakaś stara, wysuszona śliwka czy sfrustrowana neurotyczka, której żaden mężczyzna już nie chce, ma takie fantazje. Ale zwykła, seksualnie zaspokojona kobieta ich nie potrzebuje.”
„Komu potrzebne są fantazje? Czy jest coś złego w dobrym, staroświeckim seksie?”

Nie ma nic złego w dobrym, staroświeckim seksie. Nie ma też nic złego w asparagusie. Ale dlaczego by nie mieć także i orchidei? Próbowałam wytłumaczyć, że to nie jest kwestią potrzeb, kobieta nie przestaje być kobietą, jeśli fantazjuje. (A gdy to robi, niekoniecznie musi to też oznaczać jakieś braki u mężczyzny). Ale jeśli kobieta ma fantazje lub ma na nie ochotę, wtedy powinna zaakceptować je bez wstydu i bez wmawiania sobie, że to jakaś perwersja. Stwierdzenie to odnosi się także do mężczyzn. Fantazje powinny być uważane za przedłużenie naszego erotyzmu. I myślę, że właśnie ta idea, pojęcia nieznanego, seksualnego potencjału, kryjącego się w kobietach, groźba niewidzialnego, mocarnego rywala, tak bardzo zaniepokoiła większość mężczyzn.

„Fantazje w trakcie uprawiania seksu? Moja żona? Nie, Harriet nie fantazjuje…”

Zaraz potem zwracał się do żony z mieszaniną groźby i rosnących wątpliwości. „Prawda, Harriet?” Zaskoczeniem było dla mnie to, że tak wielu inteligentnych i generalnie pozbawionych uprzedzeń ludzi wpadało w panikę na samą myśl o tym, że ich partnerki mogłyby mieć seksualne nawet ulotne myśli, które nie dotyczyłyby ich.
Oczywiście, ten niepokój oddziaływał także na kobiety. Wkrótce nauczyłam się, aby nie zgłębiać tych idei w mieszanym towarzystwie. Na początku naiwnie wierzyłam, że obecność męża lub oddanego kochanka będzie wpływała kojąco i asekurująco. Patrząc na to obecnie, widzę, jak bardzo się myliłam, sądząc, że on też mógłby być zainteresowany odkryciem czegoś więcej o’seksualnym życiu partnerki i że gdyby ona
nie mogła pokonać nieśmiałości czy strachu, on potrafiłby ją odpowiednio naprowadzić. Rzeczywistość okazała się zupełnie inna.
Rozmawiając tylko z kobietami, u których trudno byłoby zauważyć jakikolwiek niepokój z faktu, że ten temat mógłby wywołać niezadowolenie w ich mężczyznach, to i tak trudno nawiązać z nimi dobry kontakt, przezwyciężyć ich strach nie tyle przed przy-znaniem się do fantazji, ile przed przyznaniem się do nich przed samą sobą. To ten nie do końca uświadamiany strach przed potępieniem zmusza kobiety do skrycia fantazji w zapomnianych pokładach świadomości.
Przed moimi rozmówczyniami nie próbowałam grać roli terapeuty; analizowanie ich fantazji nie było moim celem. Chciałam po prostu udowodnić moją hipotezę, że kobiety też fantazjują i że powinno być to zaakceptowane, że mają te same nie zrealizowane potrzeby i pragnienia co mężczyźni, które mogą znaleźć swoje ujście w fantazji.
Wierzyłam i nadal wierzę, że jeśli ta informacja dotrze do kobiet, te z nich, które fantazjują, znajdą w końcu punkt oparcia dla swoich marzeń. Pozbędą się tego niepotrzebnego strachu, że tylko one mają dziwne, niewytłumaczalne pomysły i idee.
W końcu wypracowałam metodę, która pozwoliła wszystkim, z wyjątkiem tych najbardziej nieśmiałych, zwerbalizować swoje fantazje. Na przykład, jeśli tak, jak w wielu przypadkach pierwszą reakcją było: „Kto, ja? Nigdy!”, to pokazywałam im jedną lub dwie opowiedziane fantazje, które zebrałam od bardziej otwartych kobiet. To łagodziło niepokój:

„Myślałam, że moje pomysły są dzikie, ale one nawet w połowie nie dorównują tym tutaj.”

Lub też wywoływało ducha rywalizacji, który nigdy nie śpi w naszej płci:

„Jeśli ona myśli, że fantazja, którą mi daje do czytania, jest taka seksy, niech lepiej poczeka aż przeczyta moją.”

W ten sposób, nie napracowawszy się zanadto, uzbierałam całkiem liczną, choć amatorską kolekcję fantazji. Jednak wszystko, co zdobyłam do tej pory, było od kobiet, które znałam, lub od znajomych moich przyjaciółek, które dzwoniły lub pisały, mówiąc, że słyszały o tym, co robię, i chciałyby pomóc udzielając wywiadu. Ale, gdzieś po drodze, zrozumiałam, że jeśli moja kolekcja erotycznych marzeń ma być czymś więcej niż tylko przekrojem wąskiego kręgu moich znajomych, będę musiała pójść dalej. Dałam więc ogłoszenia w gazetach i czasopismach, które dotarły do różnych kobiet.
Ogłoszenia brzmiały:
KOBIECE FANTAZJE SEKSUALNE poszukiwane przez poważną badaczkę.
Dyskrecja zapewniona. Skrytka XYZ

Do tej pory najważniejszymi czynnikami zagrzewającymi mnie do pracy były poparcie mojego męża i duch czasów, w których żyliśmy. Ale dopiero listy, które nadeszły, wywołały we mnie poważną zmianę w podejściu do tematu. Nie jestem bojowniczką ani siostrą Czerwonego Krzyża, ale niektóre z apeli o pomoc i wyrazy ulgi zawarte w listach naprawdę mnie wzruszyły.
Najczęściej zaczynały się tak. „Dzięki Bogu, że mogę to komuś opowiedzieć; do tej pory nigdy nikomu się z tego nie zwierzyłam. Zawsze się bardzo wstydziłam, myśląc, że inni ludzie będą uważali je za nienaturalne, że uznają mnie za perwersyjną nimfomankę.”
Uważam za swój obowiązek przyznać, że do napisania tej książki pchnęła mnie przede wszystkim ciekawość — ciekawość siebie i ciekawość podniecenia i szoku, jaki ten temat wywoła u innych; chęć utarcia nosa męskiemu samozadowoleniu kochanka, który odszedł, i temu wszechwiedzącemu redaktorowi była siłą napędową; ale dopiero, gdy zdałam sobie sprawę z tego, że mój wysiłek może się przydać tym wszystkim czasami rozgoryczonym, czasami szczęśliwym kobietom, które zwykle anonimowo pisały do mnie, a jeszcze bardziej tysiącom tych, które były zbyt zażenowane, samotne lub wstydliwe, żeby do mnie napisać. Może zdobędą się na odwagę — sięgną po tę książkę i przeczytają ją.
Dzisiaj możemy zaobserwować swobodę z jaką kobiety piszą o seksie i o tym, co dzieje się w umyśle kobiety i w jej ciele w tym czasie. Wspaniałe pisarki, takie jak Edna O’Brien i Doris Lessing. Lecz nawet kobiety tak elokwentne jak one odczuwają potrzebę zarzucenia siódmej zasłony na to, co mogłoby być przyznaniem się do własnego seksualizmu; to, co piszą, nazywają jedynie fikcją. Ciekawe, a nawet użyteczne byłoby odrzucenie tej zasłony na rzecz wyzwolenia nas wszystkich, zarówno kobiet jak i mężczyzn. Żaden mężczyzna nie może być naprawdę wolny w łóżku z kobietą, która wolna nie jest.
Tworzenie tej książki było edukacją. Zdobywanie wiedzy o tym, jakie są inne kobiety, w swoich fantazjach i w życiu — czasem trudno było oddzielić te dwie rzeczy — często zapierało mi dech, czasem wywoływało śmiech, nierzadko rumieniec; dużo westchnień, pewną dozę przerażenia, zawiści i dużo, dużo współczucia. Moje własne fantazje wydają się od niektórych śmieszniejsze, od innych mniej poetyckie, od wielu bardziej zaskakujące — ale są moje własne. Naturalnie moje najlepsze fantazje, moje obecne faworytki — numery 1, 2 i 3 na mojej prywatnej liście przebojów — nie zostały umieszczone. W tej pracy
jest to jeszcze jedna rzecz, której nauczyłam się o fantazjach; dużą radością jest się nimi dzielić, ale raz wyjawione tracą połowę swojego czaru, ich nieodparty urok zanika. Są jak morskie kamyki, na których obeschła woda. Czy to nie brzmi tajemniczo? Ale tacy jesteśmy wszyscy.

 

 

 

Zobacz na:
Konieczne kłamstwa, proste prawdy – Daniel Goleman
Prawda, magnetyzm seksualny, kobieca i męska esencja – Błękitna Prawda, David Deida.

Technika Laury Moore

Tłumaczenie: BladyMamut

TAK! Powiększenie penisa jest możliwe!

Jak drastycznie i na trwałe powiększyć penisa z użyciem prostych ćwiczeń i diety

„Każdy mężczyzna jest bardziej obdarzony niż myśli”
Laura Moore

 

Suplementy

Prawie każdy środek na powiększenie penisa bez recepty zawierają podobne kombinacje tych samych składników. Ich głównym celem jest zwiększenie dopływy krwi do tego organu i powiększenie przez to jego tkanek, co powoduje tylko chwilowe rezultaty. Jeśli będziemy stosować te środki codziennie przez dłuższy okres, powiększenie tkanek penisa jest możliwe, ale nieznacznie. Poniżej główne składniki używane w tych tabletkach:
L-Arginina: Naturalnie występujący aminokwas niezbędny do tworzenia tlenku azotu. Tlenek azotu rozszerza naczynia krwionośne, poprzez co wzrasta dopływ krwi do penisa.
Glikonian cynku: Minerał niezbędny do utrzymywania w zdrowiu męskiego system reprodukcyjnego (szczególnie prostaty).
Miłorząb japoński: To ziele wzmacnia (poprawia) cyrkulację krwi i zwiększa dostawę tlenu do organizmu (szczególnie do serca i mózgu). Poprawa cyrkulacji krwi wpływa również na penisa.
Żeń Szeń: To ziele ma właściwości dostosowujące, przez co poprawia nastrój i zwiększa ilość energii.
Owoc głogu: To ziele poprawia funkcje serca i system krążenia. Rozszerza naczynia krwionośne… i jak się domyślasz, wpływa to na powiększenie tkanek penisa.
Semen Cuscuta: To nasiono poprawia jakość spermy, zwiększa płodność (męską i żeńską) I w chińśkiej medeycynie jest znane jako afrodyzjak. Używa się też go w leczeniu impotencji, przedwczesnej ejakulacji i częstego oddawania moczu.
Catuaba (afrodyzjak wytwarzany z kory drzew): Catuaba zawiera dużo minerałów, w tym magnez, potas i wapń. Uważa się go za skuteczny w leczeniu impotencji funkcjonalnej męskich genitaliów.
Muira Pauma: To ziele powiększa libido i funkcje seksualne jak wykazały badania kliniczne.
Herba Epimedii: Badania wykazały, że to ziele zwiększa gęstość spermy i jej wydzielanie.

 

Urządzenia do powiększania penisa

 

Urządzenia do powiększania penisa wg badań mogą pomóc. Działają one na tej samej zasadzie co np. u plemion w Południowej Ameryce które rozciągały sobie usta, małżowinę uszną, i szyje. Ludzie Sadhus potrafili przedłużyć swoje penisy do długości 22 cali, jednak czy poprawiało to ich stosunki? Wątpię.
Według: PenisWebClinic (http://www.help-my-penis.com/ i innych stron. Google: ćwiczenia kegla dla mężczyzn.

Szybki test: przy następnej erekcji spróbuj ścisnąć swój mięsień łonowo-guziczny oraz podnieść i obniżyć swojego penisa. Jeśli nie dasz rady, wykonaj ćwiczenia kegla. Pomogą ci one wyćwiczyć mięsień łonowo –guziczny co poprawi twoje życie seksualne i wydłuży orgazm. Po pewnym czasie możesz ćwiczyć np. z małą szmatką lub ręcznikiem przy podnoszeniu i opuszczaniu; a po jakimś czasie np. namoczyć go w wodzie. To pomoże ci wzmocnić mięsień łonowo –guziczny.

 

Technika Moore

 

Wreszcie dotarliśmy do mojej techniki która zrewolucjonizuje myślenie mężczyzn na temat poprawy ich penisów. Jak wspomniałam na początku, wypróbowałam to na swoim partnerze. Po 3 latach jego penis jest 1 cal dłuższy i szerszy. Jednak swego odkrycia dokonałam przypadkowo. Ale wcześniej trochę o sobie, abyście zrozumieli moją wiedzę i znajomość męskich genitaliów.
Mój eks-mąż którego wcześniej wspominałam, nie był dla mnie najmilszym z facetów. Kiedy odmawiałam uczestniczenia w jego sadystycznych eksperymentach seksualnych, przestawał okazywać mi jakiekolwiek uczucia i ignorował. Czasami nie rozmawiał ze mną całe dnie. Próbowałam różnych rzeczy żeby go przekonać, w tym fellatio. W tym czasie starał się on nie mieć orgazmu, a ja próbowałam różnych rzeczy aby stało się inaczej. Na początku zajmowało mi to godziny, potem z czasem krócej, aż do minut. Te liczne próby trwały przez 10 lat mojego małżeństwa, więc uważam się za eksperta od męskich stref erogennych.
Nie miałam pojęcia o tym jak wiele wiem dopóki się nie rozwiodłam i nie miałam stosunku z nowym kochankiem, który ostrzegł mnie: „Jeśli chodzi o fellatio, powoli osiągam orgazm.” Jednak pobudzenie go zajęło mi około minuty i zaczęłam się zastanawiać: Jak to zrobiłam? Ta historia nie miała na celu przechwalania się, ale uświadomienia ci jaką wiedzę posiadam.

Technika Moore Solo

Na początku rozgrzej swojego penisa ciepłą wodą pod prysznicem lub ciepłą szmatką. Później nałóż balsam lub nawilżacz i połóż się na plecach, zegnij kolana a stopy ułóż płasko na łóżku. Ze złączonymi kciukami i wnętrzami dłoni skierowanymi w stronę ciała otocz podstawę penisa i spód moszny. Twoje środkowe palce powinny dotykać perineum (krocza), delikatnie uciśnij swego penisa. Teraz przyciśnij palce do pachy i rusz nimi w stronę otwarcia twojej kości miedniczej. Wszystkie ruchy powinny być delikatne. Po ściśnięciu na tyle na ile dasz radę, owiń penis palcami i masuj go przez 1 minutę. Zrób przerwę. Teraz powróć do pozycji kiedy twoje palce są blisko twojej kości miedniczej i zbliż do siebie ręce (ta część nazywa się „ukryty trzon”). Wykonuj ruchy masujące.
To prosta metoda i wszystko co musisz wiedzieć, dodając do tego ćwiczenia mięśnia kegla.

 

Technika Moore z partnerem

 

Mam nadzieję, że masz partnerkę do przećwiczenia razem poniższych wskazówek. Te ćwiczenia pomogą ci powiększyć swojego penisa i swoje wrażenia. Instruktaż dla twojego partnera:
(sugestie co do rozgrzewki) „Dziękuję ci kochanie ze to że chcesz sprawić mi przyjemność. Na początku zacznij mnie lizać i oddychaj abym poczuł twoje ciepło, potem kontynuuj fellatio poruszając twoimi ustami i językiem po moim penisie, a kiedy weźmiesz go całego do ust dotykaj moich jąder i pieść je rękoma i językiem, potem ułóż wnętrze dłoni pod moimi jądrami i kroczem i lekko uciśnij, a potem owiń swój kciuk i palec wskazujący wokół podstawy penisa. Delikatnie uciskaj palcami kość łonową, od tego miejsca mam dodatkowe 2 cale mojego penisa które możesz wykorzystać.”
Kiedy osiągniesz tym sposobem kilka orgazmów dodawaj do twoich stosunków elementy ćwiczeń kegla… to pomoże ci w powiększeniu penisa.

 

SUPER JEDZENIE!

 

Odpowiednie i porządne odżywianie jest niezbędne do pobudzenia gruczołów endokrynowych do wydzielania więcej hormonów których potrzebujesz aby mieć dużo energii, silne libido, i aby czuć się pewnie. Przepływ krwi w penisie jest kluczowy w utrzymywaniu go w zdrowiu i jego powiększeniu.

Poniżej 5 owoców i warzyw które najefektywniej wzmagają krążenie krwi:

Nasiona dyni
Nasiona dyni są dobrym źródłem witaminy E która jak wykazały badania rozrzedza krew i przez to redukuje ryzyko tworzenia skrzepów.

Pomarańcze
Wysoki poziom wit. C i bioflawonoidów w pomarańczach wspomaga przepływ krwi w organizmie przez wzmocnienie ścian naczyń włosowatych.

Orzechy
Orzechy zawierają niacynę czyli witaminę B3, która poprawia krążenie krwi.

Arbuz
Arbuzy są bogate w likopen który pomaga zapobiegać nagromadzeniu płytek miażdżycowych (utrudniających przepływ krwi w arteriach) i w ten sposób poprawia przepływ krwi.

Czosnek
Czosnek działa korzystnie na ciśnienie krwi, zapobiega gromadzeniu się płytek miażdżycowych, a w niektórych wypadkach je redukuje.

Twój styl życia będzie ważnym czynnikiem jeśli chodzi o powiększenie twojego penisa i zadowolenie z twojego pożycia seksualnego.

Na koniec kilka rad:
• Nie pal
• Monitoruj swój cholesterol
• Jedz 5 świeżych owoców i warzyw dziennie
• Ćwicz codziennie
• Pij przynajmniej jeden litr wody dziennie
• Zmniejsz stres
• 6-8 godzin spokojnego snu na dobę
• Jedz białka (protein) wysokiej jakości

Moja ulubiona mądrość:
„Orgazm dziennie oddala perspektywę doktora.(Orgazm a day, keep your doctor away)”

Powodzenia w staniu się większymi i lepszymi mężczyznami.
Pokój, miłość i światło,
Laura

 

_______________________________________________________

 

 

Dlaczego warto ćwiczyć mięśnie Kegla?

 

Mięśnie Kegla, których prawidłowa, anatomiczna nazwa to mięśnie dna miednicy i krocza, to jedna z najważniejszych grup mięśniowych w organizmie człowieka. Wraz z przeponą, mięśniami brzucha i mięśniami dolnej części grzbietu wpływają na prawidłowe ciśnienie w jamie brzusznej, a co za tym idzie dobre ustawienie narządów wewnątrz miednicy.
Do ich licznych funkcji należy przede wszystkim podtrzymywanie narządów rodnych kobiety, pęcherza moczowego oraz jelit. Pełnią więc rolę w sprawnym funkcjonowaniu układu moczowego i pokarmowego, a także odpowiadają za doznania seksualne. Kiedy ulegają osłabieniu, jakość naszego życia, w każdym jego wymiarze, zdecydowanie pogarsza się.
Istnieją różne czynniki, które wywierają negatywny wpływ na stan mięśni dna miednicy. Należą do nich wszelkie stany przeciążeniowe związane np. z licznymi, gwałtownymi porodami czy częstymi operacjami ginekologicznymi, otyłość, wiek około menopauzalny. Osłabienie tych mięśni powodują również: ciężka praca fizyczna czy niektóre sporty, noszenie ciężarów, choroby przebiegające z intensywnym, przewlekłym kaszlem.
Jeżeli dojdzie do uszkodzenia i upośledzenia pracy mięśni dna miednicy, wówczas istnieje duże ryzyko powikłań zdrowotnych. Należą do nich przede wszystkim wysiłkowe nietrzymanie moczu i stolca oraz obniżanie i wpadanie narządów rodnych i moczowych kobiety (wypadanie pochwy, macicy, obniżanie pęcherza moczowego).
Skuteczną formą zapobiegania tym patologiom są odpowiednie ćwiczenia. Mięśnie dna miednicy należą do mięśni poprzecznie prążkowanych, których skurcz zależny jest od naszej woli. W związku z tym można w pełni świadomie, w sposób kontrolowany je wzmacniać.
Ćwiczenia wzmacniające powinny być wykonywane profilaktycznie przede wszystkim u kobiet:
• z nadwagą i otyłych,
• planujących macierzyństwo,
• w okresie poporodowym,
• w okresie po operacjach ginekologicznych,
• w okresie okołomenopauzalnym,
• w wieku starszym.

Odrębną grupę stanowią kobiety w ciąży, które powinny przede wszystkim nauczyć się świadomie rozluźniać mięśnie krocza, co będzie bardzo pomocne podczas porodu, w fazie parcia. Ćwiczenia profilaktyczne polegają na zaciskaniu mięśni wokół pochwy, cewki moczowej i odbytu. Może to przypominać uczucie wstrzymywania moczu.
Należy pamiętać, że nie wolno pod żadnym pozorem wzmacniać mięśni krocza poprzez zatrzymywania strumienia moczu podczas wizyty w toalecie. Może to doprowadzić do rozregulowania czynności mięśnia zwieracza cewki moczowej i do zalegania moczu w pęcherzu, a stąd prosta droga do zakażeń układu moczowego i dalszych, nieprzyjemnych powikłań zdrowotnych.
W ćwiczeniach mięśni dna miednicy i krocza przydatny jest trening Pilates, który uaktywnia tzw. mięśnie centrum (core muscles). Należą do nich między innymi głębokie mięśnie brzucha oraz tzw. mięśnie Kegla. Regularne ćwiczenia Pilates pomogą więc wzmocnić te grupy mięśniowe, i przyniosą wiele innych korzyści, jak np. poprawa sylwetki i jej wysmuklenie.

Źródło: fitness.wp.pl

 

Ćwiczmy mięśnie Kegla

W krajach Dalekiego Wschodu – zanim jeszcze zaczęto mówić o mięśniach Kegla – matki uczyły swoje dorastające córki, jak odpowiednio napinać i rozluźniać mięśnie dna miednicy. Elastyczny, mocny i dobrze wyćwiczony mięsień łonowo-guziczny ułatwia bowiem poród, zapobiega nietrzymaniu moczu, pomaga szybko wrócić do formy po urodzeniu dziecka oraz świetnie wpływa na satysfakcję seksualną obojga partnerów. Ćwiczenia mięśni Kegla zaleca się zwłaszcza kobietom ciężarnym, ale nie tylko…

Dlaczego warto ćwiczyć?

Dzięki ćwiczeniom wzmacniasz napięcie mięśni krocza otaczających ujście cewki moczowej, pochwy i odbytu,
Wyćwiczone mięśnie Kegla są napięte, dzięki czemu poprawiają jakoś doznań seksualnych obojgu partnerom.
Mocne mięśnie pomagają dźwigać macicę, kiedy jesteś w ciąży,
Wyćwiczone mięśnie są elastyczne, dlatego lepiej pracują, kiedy Twoje maleństwo przeciska się przez kanał rodny a to daje Ci dużą szansę na uniknięcie nacięcia lub pęknięcia krocza. Poza tym sam poród jest łatwiejszy,
Wykonywanie tych ćwiczeń ma korzystny wpływ na przywrócenie właściwej anatomii wejścia do pochwy po porodzie.
Ćwiczenie tych mięśni daje dużą szansę, że w przyszłości unikniesz kłopotów związanych z nietrzymaniem moczu czy obniżeniem się macicy,
Łatwiejsze stają się też wypróżnienia.

Co to są mięśnie Kegla?

Mięśnie Kegla to w medycznym słowniku mięśnie dna macicy i odbytu. Podtrzymują narządy jamy brzusznej od dołu, ponieważ wraz z przeponą, mięśniami brzucha i mięśniami dolnymi części grzbietu wpływają na prawidłowe ciśnienie w jamie brzusznej, a tym samym odpowiadają za prawidłowe ustawienie narządów wewnątrz miednicy. Ich głównym zadaniem jest podtrzymywanie macicy i kontrolowanie pęcherza. Od ich elastyczności zależy umiejętność powstrzymywania moczu, a zarazem stopień doznań erotycznych kobiety i mężczyzny – im większa sprężystość i zacisk mięśni, tym większe odczucie ruchów frykcyjnych. Ciąża i poród powodują rozluźnienie i zwiotczenie mięśni, stąd medyczne uzasadnienie na konieczność ćwiczenia mięśni Kegla szczególnie podczas ciąży i po urodzeniu dziecka.

Ćwiczenia Kegla

Ćwiczenie mięśnie Kegla nie wiąże się z żadnym wysiłkiem fizycznym. Po prostu podczas relaksowania się należy pobudzać pracę mięśni macicy poprzez spinanie, zaciskanie mięśni pochwy i odbytu na kilka sekund i rozkurczaniu ich. To proste ćwiczenie należy wykonywać w seriach w krótkich odstępach czasu, zaczynając od 5 powtórzeń, dochodząc do 25 w miarę wzmacniania się mięśni. Ćwiczenia Kegla dedykowane są przede wszystkim kobietom i młodym dziewczętom. Dobrze wyćwiczony mięsień dna macicy i krocza to przyjemniejszy seks, łatwiejszy i szybszy poród, szybszy powrót do formy po porodzie, a także doskonała profilaktyka nietrzymania moczu, wypadania macicy i pęcherza.

Kiedy ćwiczyć mięśnie Kegla?

Ćwiczenia Kegla są rekomendowane młodym dziewczętom i kobietom, chociaż wiek nie ma tu większego znaczenia. Ważne, żeby uświadomić sobie korzyści z tej czynności możliwie najwcześniej i tym samym jak najwcześniej podjąć tę aktywność. Tym bardziej, że efekty nie pokazują się z dnia na dzień, najlepiej rozpocząć ćwiczenie mięśni Kegla zaraz z rozpoczęciem współżycia seksualnego. Następnym momentem przełomowym jest ciąża. Ćwiczenia Kegla należy kontynuować po porodzie, nawet już 24 godziny po. Zalecane jest regularne ćwiczenie ich co najmniej przez okres 2-3 miesięcy po porodzie.

Nie tylko dla kobiet…

Ćwiczenia Kegla z powodzeniem mogą stosować także mężczyźni. Szczególnie zaleca się je na kłopoty z pęcherzem moczowym, pomagają też one kontrolować wytrysk. Dzięki temu mężczyźni, którzy świetnie opanują zestaw ćwiczeń Kegla mogą osiągać nawet wielokrotny orgazm.

Przeciwwskazania

Przed rozpoczęciem ćwiczeń w ciąży koniecznie należy skonsultować się ze swoim lekarzem, ponieważ gdy ciąża jest zagrożona nie należy wykonywać tych ćwiczeń.

Źródło: mamagaja.pl