Posts Tagged ‘Opór’

Era roztrzaskanych iluzji – napisy PL

 

Struktura historii podtrzymywana jest razem przez dwa niezwykle ważne i całkowicie odmienne połączenia, dwa momenty w czasie na które nikt nie jest uodporniony:
moment olśnienia oraz moment katastrofy.
Czasami te dwa elementy przeplatają się ze sobą tworząc wyjątkową epokę.
Ludzie często budzą się i zaczynają rozumieć środek wielkich kryzysów
i niezmiennie, wielkie kryzysy mogą wybuchnąć gdy ludzie przebudzają się.
Są to chwile, gdy grawitacja społeczna ulatnia się, kiedy spoiwo normalności zaczyna się rozpływać w nicość, a my zaczynamy dostrzegać prawdziwe fundamenty naszego świata, jeśli takowe w ogóle istnieją.

Katastrofa wydarza się wtedy gdy zbyt wielu ludzi odmawia
zaakceptowania faktu, że wokół nas działają dwa wszechświaty.
Jest zimna i twarda rzeczywistość, która leży u podstaw wszystkiego, a na powierzchni leży zasłona z oszust i ustępstw. Im bardziej ludzie odstępują od żywotnych prawd, aby cieszyć się komfortem jaki daje iluzja, tym bardziej roztrzaskany będzie umysł
gdy te iluzją upadną. Te dwa światy mogą współistnieć jedynie przez krótki okres czasu i zawsze, wcześniej czy później dojdzie między nimi do kolizji. Nie ma innej możliwości.

 

 

Myślenie pojęciowe, a myślenie stereotypowe

Wykład „Myślenie pojęciowe a myślenie stereotypowe” – Prelegent Andrzej Wronka

Myślenie pojęciowe a myślenie stereotypowe” – to temat wykładu przeprowadzonego przez Pana Andrzeja Wronkę, którego mieliśmy okazję gościć 28 września br. w Zduńskiej Woli, w ramach cyklu spotkań organizowanych przez Narodową Akademię Informacyjną.
Poniżej, prezentujemy w lapidarnym ujęciu czego dotyczył omawiany temat, aby zachęcić Państwa do udziału w naszych spotkaniach. Rozpoczniemy od wyjaśnienia podstawowych pojęć, aby przybliżyć, co konkretnie będziemy rozumieli używając wyrazu w rozumieniu pojęciowym i stereotypowym. Z hasłem pojęcie mamy do czynienia kiedy „używany jest w określonym znaczeniu, gdy towarzyszy mu rzeczowa, metodologiczna, precyzyjna definicja. Warstwa poznawcza jest tam więc decydująca, natomiast warstwa wartościująca, oceniająca jest minimalna lub nie występuje w ogóle. Dokładnie odwrotnie jest w wypadku stereotypu. Tu warstwa poznawcza, metodologiczna jest minimalna, a wartościująca, oceniająca (na plus, lub minus — stereotypy pozytywne i stereotypy negatywne) jest rozbudowana i decydująca. Na przykład słowo: „żyd” może być pojęciem, gdy używane jest w określonym, sprecyzowanym znaczeniu, w kontekście naukowym, socjologicznym, religijnym itp. Może też być stereotypem, np. w negatywnie (domyślnie) wartościującej wypowiedzi człowieka o przekonaniach antysemickich: „Och to jakiś żyd!”.
Stereotypy służą do sterowania różnymi grupami ludźmi, a szczególnie tymi, które nie żądają precyzyjnych informacji i nie sprawdzają ich wiarygodności w źródłach. By sterować, czy też manipulować tymi grupami, należy wiedzieć jakie stereotypy w danej społeczności są pozytywne, a jakie negatywne. Ten sam wyraz może być różnym stereotypem w zależności od grupy. Dla przykładu wyraz „liberał” może być pozytywnym stereotypem w niektórych grupach, a bardzo negatywnym w innych. Słowo „sekta” może być również używane jako stereotyp (z reguły negatywny) lub jako pojęcie. W niniejszym tekście używamy go w tym drugim znaczeniu. Myślenie pojęciowe to myślenie opierające się przede wszystkim na faktach, źródłach, pragnące odkryć i dotrzeć do prawdy obiektywnej w danym temacie. Osoba, która się nim kieruje, gdy słyszy opinie przeciwne jej poglądom, przekonaniom czy wiedzy w danym temacie, nie odrzuca ich a priori, ale stara się je zweryfikować, sprawdzić. Gdy okażą się zgodne z rzeczywistością, osoba ta, gotowa jest raczej zmienić swoje przekonania i opinie w danym zakresie, niż swą ideologię, stawiać ponad odkrytą prawdę, fakty, rzeczywistość.
W myśleniu stereotypowym dominuje ideologia, utarte przekonania, stereotypy (stąd nazwa), przyzwyczajenie itp. Gdy osoba kierująca się tym typem myślenia spotyka się z poglądami i informacjami burzącymi jej utarte przekonania, gotowa jest raczej odrzucić te informacje bez weryfikacji, ograniczyć czy zakończyć znajomość z osobami i podmiotami, które takich informacji dostarczają.
„(…) Analizując relacje wewnątrz wielu grup religijnych okazuje się, iż dominuje tam bezwzględne, bezkrytyczne, nie podlegające dyskusji posłuszeństwo guru, przywódcy, animatorowi, prowadzącemu. Różne przejawy pytań, dyskusji, dotarcie do prawdy, czy wątpliwości widziane są źle. Jeżeli jestem nauczycielem, wykładowcą, naukowcem warto zwrócić uwagę, jaki model dominuje w mojej postawie i jaki model kreuję u swoich uczniów, studentów, słuchaczy; czy zachęcam do krytycznego (choć nie krytykanckiego) myślenia — również względem treści, jakie słyszą ode mnie — do samodzielności w myśleniu, analizowaniu i docieraniu do informacji, sprawdzania faktów głównie w źródłach itp. Czy też raczej preferuję tych, którzy we wszystkim ze mną się zgadzają, nie zgłaszają krytycznych uwag, alternatywnych czy wręcz innych ujęć . Warto wychowywać już od dziecka do myślenia w życiu.”



 

Myślenie pojęciowe, a myślenie stereotypowe

Józef Kossecki

O PEWNYCH STEREOTYPACH WYKORZYSTYWANYCH DO DZIAŁAŃ DEZINFORMACYJNYCH I DEZINTEGRACYJNYCH 1

Socjocybernetyczna analiza pojęcia stereotypu i manipulacji wykorzystującej stereotypy

Socjocybernetyka bada procesy sterowania społecznego, przy czym przez sterowanie rozumiemy wywieranie celowego wpływu na określone zjawiska. Szczególnym rodzajem sterowania jest manipulacja, która odgrywa istotną rolę w socjotechnice działań politycznych.

Przez manipulację rozumiemy tego rodzaju sterowanie ludźmi, przy którym ukrywa się przed nimi prawdziwy cel lub nawet sam fakt sterowania ich działaniami. Ludzie skutecznie manipulowani wyobrażają sobie, że realizują zupełnie inne cele, niż te do których realizacji faktycznie zmierzają, sądząc, że działają samodzielnie. Takim właśnie manipulacjom są poddawane miliony wyborców.

Manipulacja stosowana w polityce dotyczy dwóch rodzajów procesów, które są niezbędne do samodzielnego sterowania sobą, zarówno przez poszczególnych ludzi, jak i cały zorganizowany naród:
1. procesów poznawczych,
2. procesów decyzyjnych.

Ad 1. W procesach poznawczych podstawą manipulacji jest dezinformacja, polegająca na zastępowaniu pojęć i opartego na nich krytycznego, samodzielnego myślenia i dochodzenia do prawdy obiektywnej, stereotypami i opartym na nich myśleniu niesamodzielnym, silnie wartościującym, w oderwaniu od prawdy  obiektywnej.

Kluczem zarówno do pojęć, jak i stereotypów, są najczęściej te same słowa, które są nazwami doniosłych społecznie obiektów lub zjawisk. Różnica między nimi polega na tym, że pojęcia mają charakter czysto poznawczy, natomiast stereotypy mają przede wszystkim charakter wartościujący, wywołując silne emocje (pozytywne lub negatywne), przy bardzo zawężonym lub nawet niezgodnym z prawdą obiektywną, sensie poznawczym.

Podstawą pojęcia jest jego definicja, stereotyp jest natomiast wpajany bez definicji, którą zastępuje ocena.

Jeżeli ludzi zaprogramuje się określonym systemem stereotypów i równocześnie oduczy samodzielnego myślenia pojęciowego, a tak właśnie najczęściej programują szerokie rzesze swych odbiorców media, to operując odpowiednią propagandą, odwołującą się do tych stereotypów, można będzie łatwo takich ludzi dezinformować i nimi skutecznie manipulować.

Ad. 2.
W procesach decyzyjnych i opartym na nich działaniu, wykorzystuje się rezultaty opisanych wyżej procesów dezinformacyjnych, w celu wywołania odpowiednich decyzji i działań społecznych.

Pozytywne stereotypy, skojarzone z własnymi celami i prowadzącymi do ich osiągnięcia decyzjami, ułatwiają podjęcie tych decyzji. Z kolei negatywne stereotypy skojarzone z celami przeciwnika i decyzjami prowadzącymi do ich osiągnięcia, zapobiegają im.

Ważnym elementem manipulacji procesami decyzyjnymi u przeciwników politycznych, jest dążenie do ich dezintegracji.

Główne stereotypy negatywne i pozytywne, używane współcześnie do dezinformacji i dezintegracji politycznej w Polsce

Obecnie nasz naród, a zwłaszcza jego elity, są zaprogramowane określonym system stereotypów negatywnych i pozytywnych.

1) Stereotypy negatywne

a) służące do manipulowania lewicą i centrum:
antysemita, rasista, nacjonalista, fundamentalista, klerykał, człowiek zacofany, nietolerancyjny, obskurant, oszołom…

b) służące do manipulowania prawicą:
agent, komuch, komunista, postkomunista, ubek, esbek;

w szczególności prawicą katolicko-narodową:
mason, Żyd, liberał, bezbożnik, sekciarz, pedał itp.;

2) stereotypy pozytywne

a) służące do manipulowania lewicą i centrum:
człowiek tolerancyjny, światły, postępowy, o postawie otwartej, autorytet moralny itp.

b) służące do manipulowania prawicą:
antykomunista, patriota, etosowiec „Solidarności”,

w szczególności prawicą katolicko-narodową:
narodowiec, antymason, dobry katolik, człowiek pobożny itp.

Warto zwrócić uwagę, że stereotypy lustracji i dekomunizacji są stereotypami negatywnymi dla lewicy, zaś pozytywnymi dla prawicy. Analogicznie wśród ludzi o poglądach lewicowych określenie prawicowiec funkcjonuje jako stereotyp negatywny, a lewicowiec jako stereotyp pozytywny; natomiast wśród ludzi o poglądach prawicowych jest dokładnie odwrotnie.

Biorąc pod uwagę, że stereotypy mają bardzo zawężoną stronę poznawczą, a przy tym wywołują silne emocje, jest oczywiste, że ich używanie – zwłaszcza w skali masowej – sprzyja dezinformacji. Natomiast fakt, że stereotypy funkcjonujące w środowiskach lewicowych są zasadniczo różne niż te, które funkcjonują w środowiskach prawicowych, sprzyja dezintegracji całego społeczeństwa.
Niezależnie od tego, dezintegracja może być wywoływana (mniej lub więcej świadomie) zarówno wewnątrz środowisk lewicowych, jak i prawicowych. W ostatnim czasie ciekawym przykładem procesów dezintegracji środowisk katolickich, było wykorzystywanie negatywnego stereotypu agenta, które spowodowało dezintegrację niektórych środowisk katolicko-narodowych.

Rola stereotypów w społecznych procesach poznawczych i decyzyjnych towarzyszących walce politycznej

Socjotechnika manipulacji opartej na wykorzystywaniu stereotypów w społecznych procesach poznawczych, towarzyszących walce politycznej, polega na tym, że określonym ludziom, organizacjom lub działaniom, przylepia się odpowiednie etykietki negatywne lub pozytywne (nie koniecznie prawdziwe), aby wytworzyć wobec nich określone postawy i wywołać odpowiednie działania oparte na emocjach.

Manipulatorzy – zwłaszcza polityczni – stosują z reguły tego rodzaju socjotechnikę, że nie podają definicji pojęć, a tylko wywołują określone emocje związane ze stereotypami.
Nie podają też dowodów prawdziwości swoich twierdzeń, że np. ktoś jest antysemitą, rasistą, nacjonalistą, komunistą lub antykomunistą, agentem, masonem czy Żydem. Nie o prawdę im bowiem chodzi, lecz o wywołanie określonych emocji i postaw negacji lub aprobaty.

Warto zwrócić uwagę, że powyższe stereotypy mają najczęściej charakter, lub przynajmniej podtekst, ideologiczny i polityczny: dla lewicy socjaldemokratyczny, dla centrum liberalny, dla prawicy antykomunistyczny lub narodowo-katolicki.

Na opisanej wyżej manipulacji w społecznych procesach poznawczych, opiera się socjotechnika manipulacji w procesach decyzyjnych, której celem jest wywoływanie decyzji pożądanych, a powstrzymywanie decyzji niepożądanych, z punktu widzenia celów, które chce się osiągnąć.

Ważnym rodzajem manipulacji w społecznych procesach decyzyjnych, jest powodowanie dezintegracji przeciwników politycznych, której celem jest rozbicie więzów łączących atakowaną grupę czy organizację, poprzez zasianie w niej nieufności, niechęci, a w końcu wzajemnej wrogości wśród jej członków.

Wystarczy komuś przylepić odpowiednią etykietę, a wówczas ludzie przyzwyczajeni do bezkrytycznego przyjmowania wszelkich informacji, zaczną traktować go tak, jakby treść tej etykiety była prawdą obiektywną i odpowiednio do tego postępować. Takie etykiety można upowszechniać w skali masowej gdy się dysponuje mediami – zaś te w Polsce obecnie są opanowane najczęściej przez obcy kapitał, albo obce osobowe kanały wpływu.

Socjotechnika obrony przed manipulacją w sferze procesów poznawczych, polega na oduczaniu siebie i innych, myślenia stereotypowego oraz trenowaniu samodzielnego, krytycznego myślenia pojęciowego. Przy ocenie informacji i twierdzeń podawanych – zwłaszcza przez media – można pytać o definicje pojęć i dowody twierdzeń. Np. w wypadku gdy ktoś twierdzi, że jakaś osoba jest agentem, stosowana jest socjotechnika obronna polegająca na pytaniu, co rozumiemy przez słowo agent i jakie są dowody na to, że dana osoba jest lub była agentem (zgodnie z podaną definicją). Analogicznie w wypadku, gdy ktoś jest oskarżany o to, że jest antysemitą, stosowana jest socjotechnika obronna, polegająca na zapytaniu co rozumiemy pod pojęciem antysemity i jakie są dowody na to, że dana osoba – zgodnie z tą definicją – jest antysemitą

Socjotechnika obrony przed manipulacją w sferze procesów decyzyjnych, polega na sprawdzaniu źródeł informacji, zwłaszcza zaś dezintegrujących grupę, a następnie ich neutralizacji.
Osoba, która daną dezinformację lub informację dezintegrującą grupę przekazuje, może być świadomym lub nieświadomym jej nośnikiem – czyli kanałem sterowniczym, a wówczas ustala się źródło, które może się okazać wrogim ośrodkiem, prowadzącym celową działalność zmierzającą do rozbicia danej grupy lub wywołania różnych niekorzystnych dla niej decyzji.

„Kanały sterownicze oddziałujące na strukturę przeciwnika w procesach politycznej walki informacyjnej dzielimy na:

1) Agenturalne, które są zobowiązane wykonywać wszystkie polecenia ośrodka kierującego walką informacyjną, teoretycznie z prawdopodobieństwem P=1, w zamian za zapłatę lub inne korzyści osobiste, albo też z motywów ideowych, etycznych czy prawnych. Klasycznym przykładem może tu być zarówno tajny współpracownik policji, jak kontrwywiadu czy wreszcie agent wywiadu, który jest zobowiązany do wykonywania wszystkich poleceń prowadzącego go oficera.

2) Współpracujące, które wykonują tylko te decyzje ośrodka kierującego walką informacyjną, które są zgodne z ich własnymi celami, robiąc to z własnej woli lub na polecenie własnego kierownictwa. Mają one też możliwość korygowania ewentualnych błędnych decyzji ośrodka kierującego walką informacyjną, z którym współpracują, w związku z tym dla takich kanałów prawdopodobieństwo wykonania decyzji tego ośrodka P<1. Jako przykład może tu służyć współpraca wywiadów państw suwerennych. W naszej historii współpracownikiem wywiadu austro-węgierskiego był w pewnym okresie Józef Piłsudski, który nigdy jednak nie był agentem tego wywiadu.

3) Inspiracyjne, które nieświadomie, lub nie całkiem świadomie, wykonują decyzje ośrodka kierującego walką informacyjną, wprowadzając do systemu przeciwnika algorytmy decyzji i działań sprzecznych z jego interesami, które dezorganizują jego strukturę, albo też dostarczają przeciwnikowi odpowiednich informacji, które wpływają na podejmowanie przez niego samodzielnie szkodliwych dlań decyzji. W stosunku do ludzi stanowiących kanały inspiracyjne, stosuje się z reguły sterowanie pośrednie, polegające na przekonywaniu, sugerowaniu i podsuwaniu odpowiednich informacji, dobre rezultaty może też dać wywołanie u nich poczucia winy, które może stać się motywem usprawiedliwiającym działania na szkodę własnej struktury – tą ostatnią metodę niejednokrotnie stosowały wywiady alianckie w stosunku do Niemców podczas II wojny światowej. Człowiek zainspirowany, zwłaszcza gdy jest ignorantem nie zdającym sobie sprawy ze skutków tego co czyni, działając w dobrej wierze i wskutek tego będąc wolnym od obaw o zdemaskowanie, które zawsze ograniczają działania agenta, może niejednokrotnie wyrządzić przeciwnikowi więcej szkód niż agent; z drugiej jednak strony nie zawsze uda się takiego człowieka odpowiednio zainspirować i w związku z tym, dla takiego kanału, prawdopodobieństwo wykonania decyzji ośrodka kierującego walką informacyjną P ≤ 1. Jako przykład wykorzystania kanału inspiracyjnego mogą służyć działania niemieckiego wywiadu w przededniu II wojny światowej, który podsuwał radzieckiemu kontrwywiadowi materiały kompromitujące wielu radzieckich dowódców, inspirując Stalina i jego współpracowników do podjęcia decyzji, w wyniku których znaczna część radzieckiej kadry wojskowej została zlikwidowana.

Niezależnie od podanego wyżej podziału, możemy zastosować nieco inny, dzieląc kanały sterownicze oddziałujące na strukturę przeciwnika w procesach walki informacyjnej na:

a) kanały informacyjne, których zadaniem jest zbieranie i przekazywanie do centrali kierującej walką, odpowiednich informacji – przede wszystkim o przeciwniku i jego otoczeniu;

b) kanały sterowniczo-dywersyjne, których zadaniem jest wywieranie wpływu na system przeciwnika, zwłaszcza zaś inspirowanie jednych a blokowanie innych decyzji i działań.

Obydwa rodzaje wymienionych wyżej kanałów mogą być tajne lub jawne. Np. agent wywiadu jest kanałem tajnym, zaś attaché wojskowy występujący oficjalnie – kanałem jawnym” 2 .

Uwagi końcowe

Na zakończenie powyższych rozważań warto zwrócić uwagę, że największe możliwości stosowania opisanych wyżej metod politycznej walki informacyjnej, ma aparat państwowy, który pod tym względem przewyższa wszelkie aparaty partyjne w systemie demokratycznym. Jest więc całkiem zrozumiałe, że partie, które po wyborach obejmują władzę, ulegają pokusie, wykorzystania aparatu państwowego w walce z przeciwnikami. Dla propagandowego uzasadnienia takich działań wykorzystuje się odpowiednie stereotypy, tłumacząc np., że konieczne jest oczyszczenie aparatu państwowego z agentów lub komunistów (argumentacja prawicy obejmującej władzę) lub koniecznością oczyszczenia tegoż aparatu z prawicowych oszołomów (argumentacja lewicy).

Tego rodzaju socjotechnikę działania obserwowaliśmy niejednokrotnie u różnych partii w Polsce w okresie ostatnich kilkunastu lat. Zjawiska te stanowią zawsze pewne – mniejsze lub większe – zagrożenie dla demokracji.

Obrona przed tego rodzaju zagrożeniami polega na przestrzeganiu zasady apolityczności aparatu państwowego, która jednak bardzo często nie była przestrzegana, stając się bardziej propagandowym stereotypem, niż faktyczną zasadą działania.

W systemach totalitarnych występuje dążenie do pełnego podporządkowania aparatu państwowego jedynej partii rządzącej – co obserwować było można w państwach podporządkowanych partiom marksistowskim. Natomiast w hitlerowskiej III Rzeszy wystąpił proces zlewania się aparatu partyjnego i państwowego.

Doc. Józef Kossecki

——————————-
1 Tekst został opublikowany w: Socjotechnika w polityce – wczoraj i dziś, Tom 2, A. Kasińska – Metryka, A. Kasowska – Pedrycz (red.), Wydawnictwo Uniwersytetu Humanistyczno-Przyrodniczego Jana Kochanowskiego, Kielce 2009, s. 113-117.
2 J. Kossecki, Totalna wojna informacyjna XX wieku a II RP, Kielce 1997, s. 4-5.

Źródło: kotwicki.blogspot.co.uk

 

Myślenie pojęciowe a myślenie stereotypowe cz.2

MYŚLENIE POJĘCIOWE I STEREOTYPOWE A PROBLEM SEKT

Dotykając problemu sekt i różnych grup religijnych dochodzimy do zawiłych, często
sporów, dotyczących podania definicji „sekty” i jej charakterystyki oraz ustalania kryteriów oceny danej grupy1. Czy mają to być kryteria prawne (związek zarejestrowany czy nie w danym państwie, wówczas ta sama grupa raz może być traktowana jako sekta, a w innym wypadku jako legalnie działająca organizacja religijna), kryteria dogmatyczne (czy poglądy, nauka głoszona wdanej wspólnocie jest zgodna z przekonaniami definiującego), kryterium metod działania(czy dana grupa stosuje psychomanipulację, totalność wkraczającą w możliwie wszystkie dziedziny życia, czy wprowadza ograniczenia wolności swych członków, w jakim
zakresie, czy stosuje izolacjonizm itp.).
Kryteria te, choć niosąc pewną precyzję i będąc wyznacznikiem oceny, stają się jednocześnie źródłem kolejnych kontrowersji. I tak np. gdy weźmiemy problem ograniczania wolności to w takich podmiotach jak wojsko, zakony (nie tylko chrześcijańskie), seminaria duchowne, życie członków podlega wielu ograniczeniom, kontroli… W pedagogice i procesach wychowawczych  często stosuje się metody socjotechniki czy nawet psychomanipulacji, by dotrzeć z pewnymi treściami do młodego człowieka lub by móc opanować zachowanie jakiejś grupy osób. Technika ta bardzo często jest stosowana podczas negocjacji, przez psychologów,
czy policyjnych negocjatorów np. w wypadku podejmowania prób samobójczych
przez różne zdesperowane osoby. Pomocnym  kryterium może być konieczność uwzględnienia kilku czynników występujących jednocześnie,by moc mówić o sekcie czy działaniu destrukcyjnym. Lubelski ośrodek zajmujący się m. in. problemem sekt, proponuje uwzględnienie dwóch czynników: totalności i psychomanipulacji (szczególnie związanej z ukrywaniem przed członkami rzeczywistych celów działania, różniących się od deklarowanych). Ważne jest w tym wypadku, iż czynniki te musiałyby występować w znacznym stopniu i zachodzić jednocześnie2.
Ja pragnąłbym dyskusję na temat destrukcji sekt i ich charakterystycznych cech, ująć
na płaszczyźnie sposobu myślenia, motywacji i relacji, jakie zachodzą w danej grupie, odwołując się m. in. do osiągnięć polskiej szkoły cybernetycznej.
Myślenie ludzkie możemy podzielić m. in. na pojęciowe i stereotypowe.
Muszę tu określić, co w dalszym ciągu będę rozumiał przez pojęcie a co przez stereotyp.
Oprócz definicji słownikowych, do których można dotrzeć, tu zaznaczymy różnice, jakie między nimi zachodzą. Otóż ten sam wyraz może być pojęciem lub stereotypem. Pojęciem jest wówczas gdy używany jest w określonym znaczeniu, gdy towarzyszy mu rzeczowa, metodologiczna, precyzyjna definicja. Warstwa poznawcza jest tam więc decydująca, natomiast warstwa wartościująca,oceniająca jest minimalna lub nie występuje w ogóle. Dokładnie odwrotnie jest w wypadku stereotypu. Tu warstwa poznawcza, metodologiczna jest minimalna, a wartościująca, oceniająca (na plus, lub minus – stereotypy pozytywne i stereotypy negatywne) jest rozbudowana i decydująca. Np. słowo: „żyd” może być pojęciem, gdy używane jest w określonym, sprecyzowanym znaczeniu, w kontekście naukowym, socjologicznym, religijnym itp. Może też być stereotypem, np. w negatywnie (domyślnie) wartościującej wypowiedzi człowieka o przekonaniach antysemickich: „Och to jakiś żyd!”
Warto dodać, iż stereotypy służą do sterowania różnymi grupami ludzkimi; szczególnie tymi, które nie żądają precyzji informacji i nie sprawdzają ich wiarygodności w źródłach. By sterować, manipulować tymi grupami należy wiedzieć, jakie stereotypy w danej społeczności są pozytywne, a jakie negatywne. Ten sam wyraz może być różnym stereotypem w zależności od grupy. Np. słowo „liberał” może być pozytywnym stereotypem w niektórych grupach, a bardzo negatywnym w innych3. Słowo „sekta” może być również używane jako stereotyp (z reguły negatywny) lub jako pojęcie. W niniejszym tekście używamy go w tym drugim znaczeniu. Myślenie pojęciowe to myślenie opierające się przede wszystkim na faktach, źródłach, pragnące odkryć i dotrzeć do prawdy obiektywnej w danym temacie. Osoba, która się nim kieruje,gdy słyszy opinie przeciwne jej poglądom, przekonaniom czy wiedzy w danym temacie, nie odrzuca ich a priori, ale stara się je zweryfikować, sprawdzić.Gdy okażą się zgodne z rzeczywistością, osoba ta, gotowa jest raczej zmienić swoje przekonania i opinie w danym zakresie, niż swą ideologię, stawiać ponad odkrytą prawdę, fakty, rzeczywistość.
W myśleniu stereotypowym dominuje zdecydowanie ideologia, utarte przekonania,
stereotypy (stąd nazwa), przyzwyczajenie itp.Gdy osoba kierująca się tym typem myślenia spotyka się z poglądami i informacjami burzącymi jej utarte przekonania, gotowa jest raczej odrzucić te informacje bez weryfikacji, ograniczyć czy skończyć znajomość z osobami i podmiotami, które takich informacji dostarczają.
Analizując relacje wewnątrz wielu grup religijnych okazuje się, iż dominuje tam bezwzględne, bezkrytyczne, niepodlegające dyskusji posłuszeństwo guru, przywódcy, animatorowi, prowadzącemu.Różne przejawy pytań, dyskusji, dotarcie do prawdy, czy wątpliwości widziane są źle. Podobnie jak edukacja, studiowanie czy kontakty z innymi, którzy mogą stać się źródłem wątpliwości i niewygodnych pytań. W tym ujęciu istotni są nie tyle członkowie danej grupy, lecz relacje, jakie między nimi zachodzą, jakie się rozwija, a jakie z tych relacji się eliminuje.
Informacje, które zaprzeczają, podważają,obalają jakieś fragmenty doktryny danej
grupy nie są sprawdzane, lecz od razu wartościowane negatywnie i odrzucane bez weryfikacji źródłowej. Stąd przede wszystkim akcent na rozwijanie motywacji ideologicznych, a redukowanie motywacji poznawczych. Tak więc z psychocybernetycznego punktu widzenia chodzi tu o eliminację bardzo ważnych motywacji, które sterują postępowaniem człowieka;jego decyzjami, patrzeniem na świat itp.
Polska szkoła cybernetyki społecznej wyróżnia 6podstawowych typów motywacji4,
(wymienimy je w kolejności od najbardziej energmaterialnych po najbardziej informacyjne):
– witalne (podejmuję dane działania by utrzymać się przy życiu, przekazać życie, zająć dobrą pozycję w grupie, zapewnić dobrą pozycję wżyciu moim bliskim, swemu otoczeniu czy ogólnie – swojej grupie społecznej);
– ekonomiczne (podejmuję dane działania bo przynoszą one zysk);
– prawne (podejmuję dane działania bo są one zgodne zobowiązującym prawem, nie podejmuję działań gdyż prawo ich zabrania);
– etyczne (działam, bo jest to dobre i przynosi dobro);
– ideologiczne (działam, bo domaga się tego moja ideologia,wiara, system przekonań, w które szczerze wierzę);
– poznawcze (staram się poznać prawdę, przyjmuję coś bo jest to prawdą).
Z tego punktu widzenia nie jest najważniejsza sama definicja sekty albo spory, czy
dana grupa religijna to sekta czy nie.Najważniejsze jest, czy w danej grupie zachęca się członków do krytycznego(choć nie krytykanckiego) myślenia, samodzielności w docieraniu do informacji źródłowych, ocenianiu ich wartości; czy prawdę stawia się ponad ideologię, czy chwali się angażowanie rozumu (ratio), czy też rzeczywistość sprowadza się tylko do subiektywnych uczuć, emocjonalizmu,subiektywizmu, argumentu: „Bo mi się tak wydaje!” „Bo jak tak uważam!”, „Bo tak mówi lider!” Niestety dziś w wielu grupach nie tylko religijnych, ale też ekonomicznych, politycznych, mile widzi się bezwzględne posłuszeństwo,wasalizm, bezkrytyczne podporządkowanie, a nie krytycyzm, samodzielność w myśleniu. Członków nie
zachęca się do tego by nie wierzyli na słowo słyszanym informacjom, ale przede wszystkim by starali się je krytycznie przemyśleć, sprawdzić, docierać do dalszych.
Taka postawa może być bardzo destrukcyjna. Znany jest w Polsce przykład sekty Niebo pana Kacmajora, która działała m. in. pod Lublinem. Na małym obszarze działki jednorodzinnej zgromadziło się kilkadziesiąt osób w różnym wieku, gdzie razem egzystowali. Wszyscy byli tak ślepo zapatrzeni w Kacmajora (w ich umysłach miał stereotyp pozytywny), że on kojarzył tzw. małżeństwa i nieważne np. było, że chłopiec mógł mieć 16 lat a kobieta 54i wcześniej prawie się nie znali, ale według nich sam Kacmajor, (który jakwierzyli ma bliski kontakt z Bogiem) nie może się mylić. Rodzice z sekty Kacmajora nie posyłali do szkoły swoich dzieci. Kacmajor tłumaczył to tym, iż w szkołach będzie się ich uczyć rzeczy sprzecznych z Biblią, np. na chemii nauczyciele będą im wpajać, że niemożliwa jest przemiana wody w wino, a na fizyce, że nie możliwe jest chodzenie po wodzie… Powszechnym faktem jest, iż
przywódcy sekt izolują swoich członków i zabraniają, odradzają lub zniechęcają do studiowania, rozwijania naukowej pracy. Wiedzę spoza sekty traktuje się jako mało wartościową lub szkodliwą. U świadków Jehowy, z którymi mam okazję spotykać się od ponad 20 lat zdecydowanie źle widziano pęd do nauki i studiowania rzeczy pozabiblijnych, które zabierają czas,który należałoby raczej przeznaczać na głoszenie od domu do domu, tym bardziej,że już tuż tuż jest koniec tego systemu rzeczy (koniec świata).
Żeby zilustrować jak sprzeczne są te dwa sposoby myślenia zobaczmy to na przykładzie znanego przesądu czarnego kota, który przebiega drogą i jeśli ktoś tę drogę przetnie musi spotkać się z nieszczęściem w jakiejś formie. Wyobraźmy sobie taką sytuację: Idę ze znajomymi, spieszymy się bo jesteśmy spóźnieni, nagle ktoś krzyczy:
– Stójcie, stójcie!
– O co ci chodzi, przecież jesteśmy spóźnieni?
– Nie widziałeś? Czarny kot przebiegł drogę,jeśli ktoś pierwszy przejdzie to będzie miał pecha, nieszczęście!
I tu zderzają się dwa sposoby myślenia. Ale wierzymy, iż w XXI w. dotrę z logicznymi argumentami, a przynajmniej wzbudzę wątpliwości u kogoś kto myśli tak stereotypowo. Próbuję tłumaczyć:
– Słuchaj mówisz, że jak czarny kto przebiegnie drogę to będzie pech, a jak czarny kto nie przebiegł tylko powoli przeszedł toteż działa czy nie działa. A jak nie przeszedł, nie przebiegł, nie przeczołgał się tylko ktoś go wziął na ręce i obszedł mnie wokół, to mam być z zaklętym kręgu na zawsze? A może szybkość nieszczęścia, jakie ma mnie dopaść jest proporcjonalne do szybkości przebiegającego czarnego kota?
Myślę sobie przekona go to. Nic z tych rzeczy.Raczej się obruszy:
– Ty się nie znasz, tylko się wyśmiewasz, nie rozumiesz tego!
– Nie rozumiem więc pytam logicznie.
Nie tracąc w racjonalne myślenie człowieka próbujemy dalej.
– No Dorze przyjmijmy, że nie ma wpływu prędkość przemieszczającego się przede mną czarnego kota. Ale okazało się, iż ten czarny kot ma półtora milimetra kwadratowego białej plamki za uchem. Rodzi się pytanie: Czy to jeszcze czarny kot czy już czarno-biały i zły urok nie zadziała.Jeśli to jest jeszcze czarny kot to ile procent czarnego kota musi być czarne żeby zły urok działał, a ile żeby można go uważać za czarno-białego. A może znów natężenie, wielkość nieszczęścia, jakie ma mnie spotkać jest proporcjonalna do powierzchni zaczernienia przebiegającego kota? Kto to badał,czy jakiś uniwersytet, instytut weterynarii, naukowiec?
Gdzie wyniki były publikowane, jakie metody stosowano itd.
Podobny przykład możemy podać ze znanym zjawiskiem kupna samochodu. Jeśli człowiek jest zauroczony jakimś autem, to tłumaczenie, ostrzeganie przed kupnem bubla przez kogoś kto chłodnym i fachowym okiem mu się przygląda nie spotyka się z posłuchem. Sprzedawca jeszcze roztoczy bajkową wizję danego auta, da się przejechać, model, kolor jest taki, jaki od dawna chciałem więc bezkrytycznie się kupuje; często potem szybko się przekonując o wielu ukrytych usterkach.
Warto pamiętać, iż jeśli w danym temacie ktoś ma myślenie typowo stereotypowe, to występowanie przeciwko jego poglądom i motywowanie swego odmiennego zdania rzeczowymi, logicznymi, naukowymi,źródłowymi argumentami nie zostanie przyjęte, przynajmniej nie od razu;natomiast jest bardzo prawdopodobne, że jedynym skutkiem będzie to, że sobie zniechęcę,zrażę czy wręcz pokłócę się z moim dyskutantem. W takim przypadku, żeby dotrzeć do jego myślenia potrzeba czasu i innej metody działania uwzględniającej jego stereotypy.
Jeżeli jestem nauczycielem, wykładowcą, naukowcem warto zwrócić uwagę, jaki model dominuje w mojej postawie i jaki model kreuję u swoich uczniów, studentów, słuchaczy; czy zachęcam do krytycznego (choć niekrytykanckiego) myślenia – również względem treści, jakie słyszą ode mnie – do samodzielności w myśleniu, analizowaniu i docieraniu do informacji, sprawdzania faktów głównie w źródłach itp. Czy też raczej preferuję tych, którzy we wszystkim ze mną się zgadzają, nie zgłaszają krytycznych uwag, alternatywnych czy wręcz innych ujęć …?
Warto wychowywać już od dziecka do myślenia wżyciu. Można to robić w szkołach np. na lekcji wychowawczej w formie warsztatów.Pytamy dzieci jakie zwierzę jest symbolem mądrości: np. sowa, a jakie symbolem głupoty, lekkomyślności, np. osiołek. Dzielimy klasę na dwie grupy. Jedna na kartonie rysuje jedno zwierzę i wokół niego wypisuje przymioty, jakie symbolizują dane zwierzę, druga grupa drugie. Dwie osoby referują i uzasadniają krótko dlaczego te przymioty. Komentujemy je i wskazujemy by wyrabiać w swoim życiu cechy, których symbolem jest np. sowa.
Działanie ukierunkowane na rozbudzanie motywacji poznawczych (i etycznych), winno być dominujące, jeśli w danej wspólnocie chcemy wychować, uformować, wykształcić przyszłe, prawdziwe elity.

Andrzej Wronka
Węgrów, Polska

1 M. Pytlak, Rozpoznać sektę, Radom 2005, s. 12-16; T. Paleczny, Sekty. W poszukiwaniu utraconego raju, Kraków
1998, s. 32.
2 Por. P. Królak, Sekty inwazja manipulacji, Radom 2003, s. 9; D. Kuncewicz, Psychomanipulacja a młodzież –
zjawisko,zagrożenie, pomoc. Komplementarność ofert i potrzeb w zjawisku psychomanipulacji, Lublin 2002,
s. 9.16.
3 Por. J. Kossecki, Cybernetyczna analiza systemów i procesów społecznych, Kielce 1996, s. 147-151.
4 Por. tamże, s. 102-113.

http://nai.blog.onet.pl/2011/11/27/myslenie-pojeciowe-a-mylenie-stereotypowe-cz-2

 



 

doc. Józef Kossecki – Stereotypy i ich rola w procesach manipulacji społeczeństwem

doc. Józef Kossecki – Stereotypy i ich rola w procesach manipulacji społeczeństwem cz. II

 

Żyjemy w epoce informacji łupanej – doc. Józef Kossecki

 

David Deida pisał, że „Tylko niektórzy znając i czując prawdę, zaczynają nią żyć i zdecydowanie zmieniają swoje nawyki. Dużo trudniej żyć prawdą niż poczuć ją lub poznać. Poznanie jest najłatwiejsze Umysł jest bardziej giętki, niż emocje czy ciało i dlatego stosunkowo szybko coś przyswaja. Słyszysz coś i natychmiast decydujesz czy coś brzmi dla ciebie prawdziwe.”
Przynajmniej 8 lat temu po raz pierwszy powiedziano mi, że najbardziej czułym, seksualnym miejscem w kobiecym ciele jest umysł, po przeczytaniu tej książki zwiększyło się moje zrozumienie czemu tak jest lub może być. Inny aspekt to szczerość w związku i czy chcesz i jesteś w stanie zmierzyć się z prawdą, przyjąć ją i zaakceptować czy raczej pojawia się tendencja do odwracania głowy i udawania, że nie ma jakiegoś tematu.
Poniżej fragment z książki „Mój tajemny ogród” – Nancy Friday .

WSTĘP

Po raz pierwszy w historii próbujemy ustalić, co rzeczywiście dzielimy z innymi kobietami. Ta książka jest próbą zrozumienia nas samych, a to wydaje się o wiele lepsze niż skazanie się na los Milczącej Płci. Starałam się tu odnaleźć istotne więzi łączące kobiety. Ostatecznie doszłam do ważnego chyba spostrzeżenia: mimo że połowa przebadanych przeze mnie kobiet to Brytyjki, jednak nie ma istotnych różnic między nimi a Amerykankami. By zrozumieć, co to znaczy być kobietą, nie trzeba odwoływać się do jej narodowości czy przynależności klasowej, a jedynie do analizy naszych uczuć i naszych pragnień. Od chwili opublikowania „Mojego tajemnego ogrodu” w Ameryce otrzymałam tysiące listów, które całkowicie pokrywają się z wypowiedziami kobiet z Wielkiej Brytanii: „Nigdy nie sądziłam, żeby inne kobiety miały myśli tego typu. Zawsze myślałam, że z powodu moich seksualnie »wybujałych« wyobrażeń jestem jakimś perwersyjnym monstrum. Teraz czuję, że mogę zaakceptować samą siebie taką, jaką jestem. Dzięki Bogu, nie jestem już sama”.

ROZDZIAŁ PIERWSZY
SIŁA FANTAZJI

W marzeniach i na jawie, kiedy jestem w łóżku z facetem, moja wyobraźnia podsuwa mi taką fantazję: … z grupką przyjaciół jesteśmy na meczu piłki nożnej, jest bardzo zimno. W cztery czy pięć osób kulimy się pod dużym, kraciastym kocem. Nagle podrywamy się, żeby lepiej widzieć George’a Besta biegnącego w stronę bramki. Gdy on pędzi przez boisko, my biegniemy za nim jak jedno ciało, skręcając się pod kocem, krzycząc z podniecenia. Jeden z mężczyzn, nie wiem który, bo w tym podnieceniu nie odwracam głowy, przysuwa się do mnie bliżej od tyłu. W dalszym ciągu głośno krzyczę, mój głos zlewa się z jego, owiewającym moją szyję. Czuję jego erekcję przez spodnie, gdy daje mi znać dotykiem, abym przysunęła biodra bliżej niego. Besta blokują, ale cała akcja, dzięki Bogu, dalej toczy się w stronę bramki, a my stoimy dalej odwróceni tak, żeby widzieć, co się dzieje na boisku. Wszyscy szaleją. On właśnie wyjął swojego kutasa i już jest między moimi rozsuniętymi nogami; zrobił mi dziurę w majtkach pod krótką spódniczką. Krzyczę coraz głośniej, bo gol wydaje się nieunikniony. Wszyscy podskakujemy to w górę, to w dół, a ja muszę postawić nogę na wyższym stopniu, żeby utrzymać równowagę: w ten sposób mężczyźnie z tyłu łatwiej jest go wsunąć. Wszyscy podskakujemy, obijając się o siebie, a on obejmuje mnie ramieniem, żeby utrzymać nasz rytm. Jest już we mnie, przebił mnie jak wyciorem. O Boże, mam uczucie, jakby doszedł do gardła! „Dalej, Georgie! Dalej, dalej, szybciej, szybciej!” — krzyczymy razem, głośniej niż inni, zagrzewając wszystkich do jeszcze większego dopingu. We dwoje przewodzimy kibicom, jak wodzireje, a w środku czuję, że on, kimkolwiek jest, rośnie coraz bardziej, wpycha się we mnie z każdym ruchem coraz głębiej i wyżej, aż aplauz dla Besta staje się rytmem naszego pieprzenia się, a wszyscy wokoło są po naszej stronie, kibicując i nam, i bramce… trudno to teraz rozdzielić. To decydujące, wszystko zależy od niego; my też urządzamy wyścig, do naszej bramki. Moje podniecenie jest coraz dziksze, tracę nad sobą kontrolę. Krzyczę, żeby Best robił to tak jak my, żebyśmy razem wygrali. A gdy mężczyzna za mną zaczyna jęczeć ściskając mnie w spazmie rozkoszy, Best strzela gola a ja…
— Powiedz mi o czym myślisz — powiedział mężczyzna, z którym byłam w łóżku. Jego słowa dobrze współgrały z fantazją w moim umyśle. Nigdy nie broniłam się przed takimi myślami, gdy kochaliśmy się (tak bardzo byłam pewna naszej spontaniczności i dopasowania), że bez oporu powiedziałam mu o czym myślałam.
Wstał z łóżka, założył spodnie i wyszedł.
Leżąc tam, pośród pogniecionych prześcieradeł, nagle odrzucona, nie rozumiejąc właściwie dlaczego, patrzyłam jak się ubierał. Próbowałam wytłumaczyć, że to tylko wyobraźnia, że nie chciałam naprawdę tego drugiego mężczyzny na meczu. On nie miał twarzy, był nikim! Nie miałabym w ogóle takich myśli, nie mówiąc już o wypowiadaniu ich, gdybym nie była tak podniecona, gdyby on, mój prawdziwy kochanek, nie
podniecił mnie do tego stopnia, że poczułam swoje ciało, całą siebie, nawet swój umysł. Czy naprawdę nie widział tego? On i jego wspaniałe namiętne kochanie sprowadziło te myśli, a one z kolei podsyciły moją namiętność. Powinien być dumny, szczęśliwy za nas oboje…
Jedną z rzeczy, które zawsze podziwiałam u mojego kochanka, było to, że był jednym z niewielu mężczyzn, którzy rozumieli, że w łóżku może być wesoło i zabawnie. Niestety, nie uważał, że moja fantazja futbolowa jest śmieszna czy zabawna. Jak powiedziałam, po prostu wyszedł.
Jego złość i wstyd dopiero zrozumiałam dzięki napisaniu tej książki — pojęłam, jak bardzo mnie zranił. Był to początek końca naszego związku. Do tego momentu zawsze krzyczał: „Więcej!” Byłam przekonana, że nie ma takiego obszaru, do którego bym nie doszła, a który by nie podniecił go jeszcze bardziej; jego zachęta była jak prztyczek dziecka, który daje bączkowi, żeby się kręcił coraz szybciej, tak on nakręcał mnie w kierunku rzeczy, które zawsze chciałam robić, ale byłam zbyt nieśmiała, żeby robić z kimś innym. Nieśmiałość na pewno nigdy nie była w moim stylu, ale w łóżku, w dalszym ciągu byłam kochaną córeczką mamusi. Czułam, że on uwolnił mnie od tego niepotrzebnego panieńskiego skrępowania, którego nie potrafiłam intelektualnie zrozumieć i od którego nie umiałam uciec. Dumny z moich wyników sprawił, że i ja byłam z siebie dumna. Kochałam nas oboje.
Spoglądając dziś innymi oczami na mojego wszystko akceptującego kochanka, widzę, że to, co tak radośnie odgrywałam, to były jego, a nie moje niejasno wypowiedziane fantazje, rodem z „Pygmaliona” czy D. H. Lawrence’a. A moje? Nie chciał o nich słyszeć. Nie byłam współautorem tego fascynującego scenariusza „Jak być Nancy”, nawet jeśli to było moje życie. Przeznaczono mi tylko rolę statystki.
Gdzie jesteś, mój były kochanku? Jeśli uraziła cię fantazja o „innym mężczyźnie”, co byś pomyślał o tej z Dalmatyńczykiem Mojego Wspaniałego Wujka Henry’ego w roli głównej? Albo z członkiem mojej rodziny, którego lubiłeś, samym Wspaniałym Wujkiem Henrym, tak jak wyglądał na portrecie wiszącym nad pianinem mojej matki, w czasach, kiedy mężczyźni nosili wąsy, które łaskotały, a kobiety długie spódnice. Czy dostrzegasz, co Wspaniały Wujek Henry robi mi pod stołem? Tylko, że jestem przebrana za chłopca.
Czy na pewno jestem? To bez znaczenia. Dla fantazji to nieważne. Funkcjonują one na zasadzie swoistej elastyczności, zdolności natychmiastowego wchłonięcia każdej nowej postaci, obrazu czy idei — lub też, jak w marzeniach, do których są tak bardzo podobne, przez rozwijanie sprzecznych obrazów w tym samym czasie. Rozszerzają, wydłużają, deformują lub wyolbrzymiają rzeczywistość, przenosząc nas coraz dalej i szybciej w kierunku, gdzie pozbawiona wstydu podświadomość wie, dokąd chce iść. Fantazje proponują zdumionej jaźni niewiarygodną okazję uchwycenia niemożliwego.
Byli i inni kochankowie, i inne fantazje. Ale już nigdy nie przedstawiałam ich sobie nawzajem, Aż do momentu, kiedy spotkałam mojego męża. Dobrego mężczyznę charakteryzuje umiejętność ujawnienia w kobiecie tego co najlepsze, wszystkich jej pragnień. W poszukiwaniu twojej najgłębszej istoty, nie tylko zaakceptuje to, co odkryje, ale też nic niepełnego nie może go zaspokoić. Bill wydobył z powrotem moje fantazje na powierzchnię, z głębin, gdzie roztropnie zadecydowałam, że muszą żyć — żywiołowe i żywotne jak zawsze, to prawda, ale nigdy nie wypowiadane.
Nigdy nie zapomnę jego reakcji, kiedy nieśmiało, z bojaźnią i pewnym zawstydzeniem, zdecydowałam zaryzykować i zwierzyć mu się z tego, o czym myślałam. „Co za wyobraźnia!” — wykrzyknął. „Nigdy sam bym czegoś takiego nie wymyślił. Czy naprawdę o tym myślałaś?”
Jego spojrzenie pełne rozbawionego podziwu przyniosło mi ogromną ulgę; zrozumiałam jak bardzo mnie kochał, a kochając mnie, kochał wszystko, co mogło wzbogacić nasze życie. Moje fantazje były dla niego jak nagłe odkrycie tajemniczego ogrodu rozkoszy, którego nie znał, a do którego miałam go zaprosić.
Małżeństwo uwolniło mnie od wielu rzeczy, a wprowadziło w inne. Jeżeli moje fantazje wydawały się Billowi takie odkrywcze i porywające, dlaczego nie przedstawić ich w powieści, którą właśnie pisałam? Miało to być oczywiście o kobiecie i musieli być inni czytelnicy, poza moim mężem, inni mężczyźni i kobiety, którzy byliby zaintrygowani nowym podejściem do tego, co się dzieje w umyśle kobiety. I rzeczywiście, poświęciłam cały rozdział książki długiemu, idyllicznemu opisowi erotycznych fantazji heroiny. Myślałam, że to będzie najlepsza rzecz w książce, materiał w rodzaju tego, z którego zwykle były zbudowane powieści przeze mnie podziwiane. Lecz mój wydawca, mężczyzna, miał zupełnie inne zdanie. „Nigdy nie czytałem czegoś takiego” — powiedział mi (wystarczająca przyczyna, żeby wreszcie coś takiego napisać, pomyślałam). „Te fantazje zrobiły z bohaterki jakieś seksualne monstrum. Jeżeli ona tak szaleje za tym facetem, z którym jest, kontynuował, i jeśli on jest takim świetnym ogierem, to dlaczego ona myśli o innych szalonych rzeczach… dlaczego nie skupi się na nim?”
A może ja powinnam go zapytać: dlaczego mężczyźni mają seksualne fantazje? Dlaczego chodzą do
prostytutek, żeby robić pewne rzeczy, kiedy mają do dyspozycji oddane damy czekające w domu? Dlaczego mężowie kupują żonom czarne, koronkowe podwiązki i staniki odkrywające sutki, jeśli nie w pogoni za urzeczywistnieniem własnych fantazji? We Włoszech mężczyźni krzyczą „Madonna mia”, kiedy szczytują, i nierzadko się zdarza, o czym czytamy w „Odepchniętym Erosie”, że Anglik z wyobraźnią płaci panience za przywilej skosztowania truskawkowej pianki (tak jak robiła to Nanny), którą ona uprzejmie wepchnęła sobie w pipkę. Dlaczego są akceptowane (i nieustannie są w modzie) komiksy w kółko powtarzające motyw Jasia Przeciętniaczka pożerającego wzrokiem apetyczną blondynę, podczas gdy w dymku nad jego głową kłębi się istna orgia egzotycznych pozycji. Mój Boże! Nie tylko, że nie uważa się tej fantazji za naganną, wprost przeciwnie, należy ona do kanonu żartów, a nawet dykteryjek rodzinnych, które ojciec ze śmiechem opowiada synowi.
Mężczyźni dzielą się fantazjami seksualnymi przy wódce, nazywając je „świńskimi kawałami”; a jeśli się trafi taki, którego to nie bawi, uznają go za dziwnego. Sprośne filmy uświetniają męskie obiady i konferencje handlowe. Ale kiedy Henry Miller, D. H. Lawrence i Norman Mailer — już nie mówiąc o Gene- cie — przelewają swoje fantazje na papier, wtedy uznawane są za to, czym być mogą — za sztukę. Tego typu seksualne fantazje mężczyzn nazywane są powieściami. Dlaczego więc, chciałam zapytać mojego wydawcę, fantazje seksualne kobiet nie mogą być tak samo nazywane?
Nie powiedziałam nic. Insynuacje wydawcy i odejście mojego byłego kochanka uderzyły w moje najczulsze miejsce: tam, gdzie kobieta, nie wiedząc zbytnio o wzajemnych seksualnych odczuciach, jest najbardziej podatna na ciosy. Co to znaczy być kobietą?
Czy nie jestem kobieca? Jedną rzeczą jest zadać to pytanie samej sobie, nie wątpiąc z góry w jakość odpowiedzi, a inną jest poczuć, że to pytanie zostało nagle zadane przez kogoś i poczuć się ocenianym w jakimś nieokreślonym, nieznanym, niewyobrażalnym konkursie czy sądzie. Co to naprawdę znaczy być kobietą? Nie chciałam dyskutować o tym z wydawcą — mężczyzną męskim nad podziw, który prawdopodobnie trzymał rękę na seksualnym pulsie świata (czy nie opublikował Jamesa Jonesa i Mailera, czytając najprawdopodobniej z nimi nie nadające się do druku pieprzne kawałki). Zabrałam siebie, swoją powieść i swoje fantazje i poszłam do domu, gdzie byłyśmy doceniane. Książkę schowałam. Świat nie był jeszcze gotowy na przyjęcie kobiecych fantazji seksualnych.
Miałam rację. Nikt mojej książki wówczas nie potrzebował, chociaż zdarzyło się to raptem cztery lata temu, a nie czterysta. Ludzie twierdzili, że chcą usłyszeć coś o kobietach. Co mieli na myśli? Mężczyźni na pewno nie chcieli niczego nowego wiedzieć o ukrytym i być może zagrażającym im potencjale. Mogłoby to się wiązać z kwestią równości seksualnej i przewartościować pojęcia na temat męskiej dominacji. A my, kobiety, także nie byłyśmy jeszcze gotowe, żeby dzielić się naszymi skrywanymi fantazjami, naszą wspólną lecz nie wypowiedzianą wiedzą.
Kobiety potrzebowały i czekały na coś w rodzaju miary, którą mogłyby się zmierzyć i ocenić, na rodzaj seksualnej reguły odpowiadającej temu, co mężczyźni stworzyli już dawno na własny użytek. Kobiety były jednak milczącą płcią. W naszym pragnieniu uszczęśliwienia facetów narzuciłyśmy sobie ograniczenia seksualne i dyskrecje, które mężczyźni uważali za konieczne dla swojego własnego szczęścia i wolności. Uwięziłyśmy siebie nawzajem, zdradziłyśmy naszą własną płeć i nas samych. Mężczyźni zawsze trzymali się razem, licząc na braterską pomoc i poparcie, otwierając przed sobą wszystkie możliwe drogi przygód seksualnych, rozmaitości i możliwości. Kobiety wręcz przeciwnie.
Dla mężczyzn rozmawianie o seksie, pisanie i spe-kulowanie o nim, wymiana doświadczeń, porad i słów otuchy zawsze było społecznie dopuszczalne. W rzeczywistości, pewna doza seksualnych przechwałek w męskiej ubikacji jest uważana za oznakę męskości. Kultura, która daje mężczyznom taką wolność, surowo zabrania tego samego kobietom, każąc nam być nieufnym przed samym sobą, zmuszając nas do zaakceptowania reguł oszustwa, wstydu, a przede wszystkim milczenia.
Prawdopodobnie nigdy nie zdecydowałabym się na napisane tej książki, gdyby nie głosy innych kobiet, które przerwały tę zmowę milczenia. Uzyskałam dzięki nim nie tylko seksualny punkt odniesienia, o którym już mówiłam, ale także świadomość, że inne kobiety pragną usłyszeć, co ja mam do powiedzenia, i że ja także pragnę usłyszeć ich głosy. Teraz sytuacja uległa zmianie. Kobiety same zaczęły mówić, nie czekając aż zostaną zapytane, chcąc dzielić się swoimi doświadczeniami, swoimi pragnieniami. Nagle tysiące kobiet popierając siebie nawzajem zaczęło zgłaszać swoje głosy i nazwiska jako wyraz poparcia dla ruchów równouprawnienia kobiet.
Wyzwolenie wisiało w powietrzu. Wraz ze stopniowym uwalnianiem naszych ciał, wolność zdobywały też nasze umysły. Pozornie zagadkowa sugestia, że kobiety mają seksualne fantazje, zafascynowała wydawców. Pojawiła się szansa na to, że staromodne pytanie „o czym myślisz?”, zadawane kobietom przez mężczyzn, w końcu znajdzie odpowiedź. To już nie obrotny wydawca miał decydować, czy dobrym chwytem handlowym będzie seria erotycznych powieści, napisanych przez pełne seksu autorki. To wydostało się spod ich kontroli. Kobiety pisały o seksie ze swojego punktu widzenia (postrzegane już nie tylko jako obiekty męskich fantazji). To było zupełnie nowe odkrycie. Koniecznością stało się zrozumienie faktu, że wraz z wyzwoleniem kobiet mężczyźni uwolnią się od wszystkich damsko-męskich stereotypów. Koniec z myśleniem o kobietach jako z gruntu złych, świętoszkowatych, kłopotliwych, nie mających szans na dorównanie mężczyznom. Wyobraźcie sobie rzecz niezwykłą; rozmowa z kobietą mogłaby dać więcej frajdy niż noc spędzona z kumplami!
To wisiało w powietrzu, i nic dziwnego, że moja idea zafascynowała wszystkich. „Myślę o napisaniu książki o seksualnych fantazjach kobiet” — mówiłam grupie inteligentnych i elokwentnych przyjaciół. Tylko tyle. Cała rozmowa natychmiast urywała się. Mężczyźni i kobiety obracali się do mnie z uśmieszkami podniecenia. Zauważyłam, że mieli ochotę zaaprobować ideę, ale tylko deklaratywnie. „Och, chodzi ci o odwieczne marzenia o gwałcie?” „Chyba nie myślisz o czymś takim, jak King Kong, prawda?” Lecz kiedy zaczynałam mówić o fantazjach w sposób szczegółowy, tak jak tego wymaga styl narracyjny, niosąc powiew życia i emocjonalną wiarygodność, swoboda panująca przy stole nagle urywała się. Mężczyźni stawali się agresywni i nerwowi (och! mój dawny kochanku, jakże nie różnisz się od innych), a ich kobiety, nie tylko, że nie wypowiadały swoich fantazji — co zaintrygowało je na początku — ale zamykały się jak ostrygi.
Jeśli ktokolwiek coś powiedział, był to zawsze mężczyzna:

„Dlaczego nie zbierasz męskich fantazji?”
„Kobiety nie potrzebują fantazji, one mają nas.”
„Kobiety nie mają seksualnych fantazji.”
„Mogę zrozumieć, że jakaś stara, wysuszona śliwka czy sfrustrowana neurotyczka, której żaden mężczyzna już nie chce, ma takie fantazje. Ale zwykła, seksualnie zaspokojona kobieta ich nie potrzebuje.”
„Komu potrzebne są fantazje? Czy jest coś złego w dobrym, staroświeckim seksie?”

Nie ma nic złego w dobrym, staroświeckim seksie. Nie ma też nic złego w asparagusie. Ale dlaczego by nie mieć także i orchidei? Próbowałam wytłumaczyć, że to nie jest kwestią potrzeb, kobieta nie przestaje być kobietą, jeśli fantazjuje. (A gdy to robi, niekoniecznie musi to też oznaczać jakieś braki u mężczyzny). Ale jeśli kobieta ma fantazje lub ma na nie ochotę, wtedy powinna zaakceptować je bez wstydu i bez wmawiania sobie, że to jakaś perwersja. Stwierdzenie to odnosi się także do mężczyzn. Fantazje powinny być uważane za przedłużenie naszego erotyzmu. I myślę, że właśnie ta idea, pojęcia nieznanego, seksualnego potencjału, kryjącego się w kobietach, groźba niewidzialnego, mocarnego rywala, tak bardzo zaniepokoiła większość mężczyzn.

„Fantazje w trakcie uprawiania seksu? Moja żona? Nie, Harriet nie fantazjuje…”

Zaraz potem zwracał się do żony z mieszaniną groźby i rosnących wątpliwości. „Prawda, Harriet?” Zaskoczeniem było dla mnie to, że tak wielu inteligentnych i generalnie pozbawionych uprzedzeń ludzi wpadało w panikę na samą myśl o tym, że ich partnerki mogłyby mieć seksualne nawet ulotne myśli, które nie dotyczyłyby ich.
Oczywiście, ten niepokój oddziaływał także na kobiety. Wkrótce nauczyłam się, aby nie zgłębiać tych idei w mieszanym towarzystwie. Na początku naiwnie wierzyłam, że obecność męża lub oddanego kochanka będzie wpływała kojąco i asekurująco. Patrząc na to obecnie, widzę, jak bardzo się myliłam, sądząc, że on też mógłby być zainteresowany odkryciem czegoś więcej o’seksualnym życiu partnerki i że gdyby ona
nie mogła pokonać nieśmiałości czy strachu, on potrafiłby ją odpowiednio naprowadzić. Rzeczywistość okazała się zupełnie inna.
Rozmawiając tylko z kobietami, u których trudno byłoby zauważyć jakikolwiek niepokój z faktu, że ten temat mógłby wywołać niezadowolenie w ich mężczyznach, to i tak trudno nawiązać z nimi dobry kontakt, przezwyciężyć ich strach nie tyle przed przy-znaniem się do fantazji, ile przed przyznaniem się do nich przed samą sobą. To ten nie do końca uświadamiany strach przed potępieniem zmusza kobiety do skrycia fantazji w zapomnianych pokładach świadomości.
Przed moimi rozmówczyniami nie próbowałam grać roli terapeuty; analizowanie ich fantazji nie było moim celem. Chciałam po prostu udowodnić moją hipotezę, że kobiety też fantazjują i że powinno być to zaakceptowane, że mają te same nie zrealizowane potrzeby i pragnienia co mężczyźni, które mogą znaleźć swoje ujście w fantazji.
Wierzyłam i nadal wierzę, że jeśli ta informacja dotrze do kobiet, te z nich, które fantazjują, znajdą w końcu punkt oparcia dla swoich marzeń. Pozbędą się tego niepotrzebnego strachu, że tylko one mają dziwne, niewytłumaczalne pomysły i idee.
W końcu wypracowałam metodę, która pozwoliła wszystkim, z wyjątkiem tych najbardziej nieśmiałych, zwerbalizować swoje fantazje. Na przykład, jeśli tak, jak w wielu przypadkach pierwszą reakcją było: „Kto, ja? Nigdy!”, to pokazywałam im jedną lub dwie opowiedziane fantazje, które zebrałam od bardziej otwartych kobiet. To łagodziło niepokój:

„Myślałam, że moje pomysły są dzikie, ale one nawet w połowie nie dorównują tym tutaj.”

Lub też wywoływało ducha rywalizacji, który nigdy nie śpi w naszej płci:

„Jeśli ona myśli, że fantazja, którą mi daje do czytania, jest taka seksy, niech lepiej poczeka aż przeczyta moją.”

W ten sposób, nie napracowawszy się zanadto, uzbierałam całkiem liczną, choć amatorską kolekcję fantazji. Jednak wszystko, co zdobyłam do tej pory, było od kobiet, które znałam, lub od znajomych moich przyjaciółek, które dzwoniły lub pisały, mówiąc, że słyszały o tym, co robię, i chciałyby pomóc udzielając wywiadu. Ale, gdzieś po drodze, zrozumiałam, że jeśli moja kolekcja erotycznych marzeń ma być czymś więcej niż tylko przekrojem wąskiego kręgu moich znajomych, będę musiała pójść dalej. Dałam więc ogłoszenia w gazetach i czasopismach, które dotarły do różnych kobiet.
Ogłoszenia brzmiały:
KOBIECE FANTAZJE SEKSUALNE poszukiwane przez poważną badaczkę.
Dyskrecja zapewniona. Skrytka XYZ

Do tej pory najważniejszymi czynnikami zagrzewającymi mnie do pracy były poparcie mojego męża i duch czasów, w których żyliśmy. Ale dopiero listy, które nadeszły, wywołały we mnie poważną zmianę w podejściu do tematu. Nie jestem bojowniczką ani siostrą Czerwonego Krzyża, ale niektóre z apeli o pomoc i wyrazy ulgi zawarte w listach naprawdę mnie wzruszyły.
Najczęściej zaczynały się tak. „Dzięki Bogu, że mogę to komuś opowiedzieć; do tej pory nigdy nikomu się z tego nie zwierzyłam. Zawsze się bardzo wstydziłam, myśląc, że inni ludzie będą uważali je za nienaturalne, że uznają mnie za perwersyjną nimfomankę.”
Uważam za swój obowiązek przyznać, że do napisania tej książki pchnęła mnie przede wszystkim ciekawość — ciekawość siebie i ciekawość podniecenia i szoku, jaki ten temat wywoła u innych; chęć utarcia nosa męskiemu samozadowoleniu kochanka, który odszedł, i temu wszechwiedzącemu redaktorowi była siłą napędową; ale dopiero, gdy zdałam sobie sprawę z tego, że mój wysiłek może się przydać tym wszystkim czasami rozgoryczonym, czasami szczęśliwym kobietom, które zwykle anonimowo pisały do mnie, a jeszcze bardziej tysiącom tych, które były zbyt zażenowane, samotne lub wstydliwe, żeby do mnie napisać. Może zdobędą się na odwagę — sięgną po tę książkę i przeczytają ją.
Dzisiaj możemy zaobserwować swobodę z jaką kobiety piszą o seksie i o tym, co dzieje się w umyśle kobiety i w jej ciele w tym czasie. Wspaniałe pisarki, takie jak Edna O’Brien i Doris Lessing. Lecz nawet kobiety tak elokwentne jak one odczuwają potrzebę zarzucenia siódmej zasłony na to, co mogłoby być przyznaniem się do własnego seksualizmu; to, co piszą, nazywają jedynie fikcją. Ciekawe, a nawet użyteczne byłoby odrzucenie tej zasłony na rzecz wyzwolenia nas wszystkich, zarówno kobiet jak i mężczyzn. Żaden mężczyzna nie może być naprawdę wolny w łóżku z kobietą, która wolna nie jest.
Tworzenie tej książki było edukacją. Zdobywanie wiedzy o tym, jakie są inne kobiety, w swoich fantazjach i w życiu — czasem trudno było oddzielić te dwie rzeczy — często zapierało mi dech, czasem wywoływało śmiech, nierzadko rumieniec; dużo westchnień, pewną dozę przerażenia, zawiści i dużo, dużo współczucia. Moje własne fantazje wydają się od niektórych śmieszniejsze, od innych mniej poetyckie, od wielu bardziej zaskakujące — ale są moje własne. Naturalnie moje najlepsze fantazje, moje obecne faworytki — numery 1, 2 i 3 na mojej prywatnej liście przebojów — nie zostały umieszczone. W tej pracy
jest to jeszcze jedna rzecz, której nauczyłam się o fantazjach; dużą radością jest się nimi dzielić, ale raz wyjawione tracą połowę swojego czaru, ich nieodparty urok zanika. Są jak morskie kamyki, na których obeschła woda. Czy to nie brzmi tajemniczo? Ale tacy jesteśmy wszyscy.

 

 

 

Zobacz na:
Konieczne kłamstwa, proste prawdy – Daniel Goleman
Prawda, magnetyzm seksualny, kobieca i męska esencja – Błękitna Prawda, David Deida.

 Komunikacja Seksualna – David DeAngelo

 

Dalszy ciąg tłumaczenia skoroszytu do szkolenia pod tym samym tytułem.

Tytuł oryginalny: Sexual Communication

Szkolenie można kupić na stronie: http://www.doubleyourdating.com/catalog/sexualcommunication.html

Tłumaczenie: Elżbieta Murzińska i BladyMamut

 

Część 4: Kontakt fizyczny

Na końcu omówię FIZYCZNY aspekt seksualnej komunikacji. Od kontaktu wzrokowego i specyficzną mowę ciała poprzez całowanie i kontakt seksualny.

Przypominam składniki procesu seksualnej komunikacji:

1. Zaiskrzenie przyciągania/pociągu lub chemii (flirt, rozpoczęcie rozmowy od cwanego/pewnego siebie humoru/żartów)
2. Budowanie napięcia seksualnego (zadziorność i zabawa, arogancja)
3. Rozwijanie/wzmacnianie przyciągania (dwa kroki do przodu, jeden do tyłu… opuszczenie natychmiastowo domu)
4. Kontakt fizyczny (wąchanie, całowanie itd.)

W tej części skupimy się na punkcie 3 i 4 czyli wzmacnianiu przyciągania oraz kontakcie fizycznym. Zaczniemy od kontaktu wzrokowego, tonu głosu, mowa ciała.

 

Mowa ciała

 

Jak  już prawdopodobnie słyszałeś wcześniej, około 93 % Twojej komunikacji to ton głosu i mowa ciała, a tylko 7 % słowa jakich używamy. Pozwól, że dam ci kilka wskazówek o tonie głosu i mowie ciała, których będziesz potrzebował użyć podczas komunikacji seksualnej z kobietą.

Czytałem szacunki, że kobiety radzą sobie DZIESIĘĆ RAZY LEPIEJ niż mężczyźni w odczytywaniu  i komunikowaniu subtelnej mowy ciała.

Kobiety zwykle mogą powiedzieć w jakim nastroju jest druga osoba wyłącznie poprzez patrzenie na nią. Twoja mowa ciała WIELE komunikuje kobietom. Potrzebujesz zwracać uwagę na wszystko co robisz, od postawy ciała, tego jak się poruszasz, jak chodzisz, do tego jak gestykulujesz.

Kilka wskazówek: trzymaj się prosto, z wyprostowaną postawą… klatka piersiowa do góry, ramiona do tyłu. Nie pochylaj się do przodu, odchylaj się do tyłu. Poruszaj się powoli i z gracją.

 

Kontakt wzrokowy

 

Kontakt wzrokowy odkrywa jak dobrze czujesz się we własnej skórze – albo jak niepewnie – oraz wiele innych rzeczy. Utrzymuj pierwszy kontakt wzrokowy do momentu, aż ONA opuści wzrok – demonstrujesz ‚pewność siebie, męskość, seksualną uważność . Mrugaj i poruszaj oczami wolniej.

 

Ton głosu

 

Mów niższym głosem, wychodzącym z klatki piersiowej i przepony, a nie z nosa i ust. Popracuj nad mówieniem wolniejszym, głębszym oraz używaj… PAUZ.

Rozmyślny, świadomy, wyraźny, rytmiczny głos jest bardzo wyróżniający i atrakcyjny. Pewność siebie jaką te głosy demonstrują jest silnie hipnotyzująca dla kobiet.

Jeśli myślisz, że masz wysoki głos i nic nie da się z tym zrobić to mylisz się. MOŻESZ obniżyć swój głos jeśli chcesz: świadomie wciągaj powietrze z głębokości swoich  płuc oraz świadomie na nowo naucz się brzmienia swojego głosu. Z czasem twój głos stanie się głębszy, płynąc z poziomu podświadomości.

 

Szczypta romantycznej przyprawy

 

Kobieta potrafi wyczuć mężczyzn, którzy są świadomi głębszych poziomów Seksualnej Komunikacji oraz tych którzy dodają do tej mieszanki trochę tradycyjnych „romantycznych”, „rycerskich” czy „dżentelmeńskich” cech.

Kiedy kobieta wyczuje mężczyznę, który naprawdę „łapie/rozumie”  te wszystkie aspekty, to będzie on dla niej  atrakcyjny nawet jeśli on nie jest nią zainteresowany.

Kiedy otwierasz przed kobietą drzwi,  idąc chodnikiem idziesz od strony drogi, zamawiasz jej jedzenie, wybierasz butelkę wina lub jakiekolwiek z setek działań tego typu, to może potężnie WZMOCNIĆ waszą interakcję.

Upewnij się jednak, że nie używasz powyżej wymienionych BEZ kontekstu Seksualnej Komunikacji. Używaj ich jak PRZYPRAWY, a nie dania głównego.

Porozmawiajmy teraz o niektórych  fizycznych aspektach seksualnej komunikacji… mam na myśli całowanie, dotykanie, a nawet seks.

 

Mężczyźni podejmują ryzyko

 

Czy kiedykolwiek siedziałeś rozmawiając z kobietą i chciałeś ją pocałować, ale nie byłeś w stanie do tego doprowadzić, ponieważ nie wiedziałeś jak się do tego zabrać?

Czy kiedykolwiek nie posunąłeś się dalej  niż do pocałunków ponieważ martwiłeś się, że bardziej seksualne działania mogą ją obrazić i zepsują wszystko między wami? Czy ryzyko odrzucenia kiedykolwiek zatrzymało cię przed byciem seksualnie agresywnym?

Czy kiedykolwiek całowałeś kobietę, która nagle przerwała, by powiedzieć „Myślę że powinniśmy zaczekać” albo „To się dzieje za szybko”, „Nie spieszmy się”, itd.

Myślę, że większość z nas była w takich sytuacjach.

Od mężczyzn oczekuje się prowadzenia i inicjowania całej serii fizycznych kroków: trzymanie za rękę, całowanie kobiety, pocieranie jej ciała, itd. To także znaczy, że mężczyzna ponosi ryzyko zalotów poprzez cały ten proces, co perwersyjnie daje kobiecie władzę do ODRZUCENIA go w każdym momencie na tej drodze.

Mężczyzna podejmuje całe ryzyko, a jeśli coś zawali nie dostaje drugiej szansy, tracąc wszystkie swoje szanse na zawsze. Przynajmniej tak się wydaje większości…

 

Ale TY NIE musisz

 

Rzeczywistość wygląda tak, że jeśli zrozumiesz jak działa Komunikacja Seksualna i podniecenie dla kobiet, możesz uniknąć większości tych przeszkód i w zasadzie wyeliminować te problemy.

Jest jeden uniwersalny błąd który popełniają mężczyźni.. i ten błąd prowadzi do większego oporu i odrzucenia mężczyzn przez kobiety niż wszystkie inne.

Typowy mężczyzna ponosi porażkę, bo zachowuje się jakby to ON miał zdobyć coś OD NIEJ, podczas gdy użycie tego sekretnego języka pokazuje, że to właściwie  ONA  mogłaby uzyskać wiele przyjemności OD NIEGO.

Przestań zachowywać się jakbyś próbował coś WZIĄĆ/ZDOBYĆ.

Zacznij DEMONSTROWAĆ w języku którego kobiety słuchają, że mogą one UZYSKAĆ dużo przyjemności OD CIEBIE.

Możesz budować małymi krokami, aż dojdziesz do najwyższego poziomu zadowolenia seksualnego. JEŚLI mówisz językiem ANTYCYPACJA/PRZEWIDYWANIA/OCZEKIWANIA rozumianym przez wszystkie kobiety.

 

ANTYCYPACJA

 

Porozmawiajmy teraz o konkretnym szczególnym kluczu do seksualnej stymulacji kobiet jakim jest ANTYCYPACJA/PRZEWIDYWANIE.

Kiedyś mądry nauczyciel podzielił się ze mną tą zasadą: ludzie robią tylko to co widzieli, że robią NAJPIERW w swoim umyśle.

Innymi słowy, dopóki kobieta NAJPIERW  NIE  WYOBRAZI SOBIE, bycia z Tobą seksualnie i SPODOBAJĄ JEJ TE MYŚLI nie zrobi tego. Kiedy droczysz się z nią, użyj antycypacji i wzmocnij seksualne podniecenie, wytworzysz emocje, które AUTOMATYCZNIE STWORZĄ W JEJ WYOBRAŹNI ŻYWE OBRAZY was obojga razem.

Mężczyźni nie mają tego kłopotu, ponieważ uprzedmiotowiają kobiece ciało stają się  seksualnie podniecenie w kilka sekund, mogą nawet uprawiać seks z dmuchaną lalką w kształcie owcy jeśli będzie pod ręką.

Mężczyźni są jak włączniki do światła, a kobiety pokrętła/regulatory głośności. Musisz podkręcać kobietę stopniowo, aż do osiągnięcia tego samego poziomu gotowości co Ty.

Studiuj jak sprawić, aby kobieta czuła się dobrze! Utworzenie totalnej pewności przy której ona będzie czuła się wspaniale poprowadzi was naprzód. Całe twoje zachowanie i wszystko co przez nie komunikujesz, musi pokazywać seksualną uważność, pewnego siebie mężczyznę, który sprawi, że ona będzie czuć się niesamowicie.

Chęć bycia lubianym może być największym problemem aktora ponieważ odwraca jego uwagę od tego co potrzebuje zrobić, aby odegrać swoją rolę odpowiednio.

To samo jest  z mężczyzną.

Potrzebujesz być w stanie panować nad sobą i robić to co wiesz, że należy robić, nawet gdy przyjdzie Ci zmierzyć sie z niepewnością  i zamętem emocjonalnym.

Nie próbuj być lubianym… tylko ją rozpalaj!

 

Dwa kroki do przodu, jeden do tyłu

 

TO  NAJWAŻNIEJSZY  KLUCZ DO WZMOCNIENIA PRZYCIĄGANIA/ATRAKCYJNOŚCI I SEKSUALNEGO PODNIECENIA  KOBIET.

Zacznij wcześnie! Ustawienie tej potężnej fizycznej elektryczności, która prowadzi do pasjonującego całowania i seksu może zacząć się od początku relacji  i mają na nie wpływ nawet małe pozornie nieznaczące rzeczy. Na przykład jeśli spotykasz się z nią w swoim domu, po chwili wychodząc z niego szybko, tworzy to magnetyczną ciekawość i komfort, dzięki któremu ona będzie chciała dowiedzieć się więcej…

Podobnie, nie wykorzystywanie atutów i nie posuwanie się do niczego więcej niż pocałunku, tworzy ANTYCYPACJĘ poprzez tworzenie sugestii, ale ich nie spełnianie… sprawiaj by o tym myślała do czasu, aż stanie się to niespodziewanie, a ona będzie tym zachwycona (miękkie kolana, kisiel w majtkach:) ).

Inną rzeczą jest zatrzymywanie działania, szczególnie kiedy i tak nic nie możesz zrobić.

 

Mężczyźni zazwyczaj tworzą wszelki opór nawet nie zadając sobie z tego sprawy

 

Większość mężczyzn podchodzi do seksu w sposób który tworzy kobiece opory, protesty, a często na dobre odrzucają możliwość JAKIEGOKOLWIEK przyszłego fizycznego związku  z mężczyzną.

To podejście charakteryzuje się próbą dotykania kobiety zanim jest na to gotowa, natychmiastowe złapanie jej wpół zaraz po całowaniu i ogólnie brakiem zrozumienia  całego procesu  rozbudzenia/podniecania kobiety.

Odpowiedzią  jest podejście do napierania fizycznego  z innej perspektywy. W sprzedaży najlepiej skupić się na potrzebach klienta demonstrując jak produkt lub usługa rozwiążą jego problemy, a nigdy skupianiu się na potrzebach sprzedawcy. W seksie chodzi o demonstrowanie, że:

  1. Rozumiesz proces i co właściwie się dzieje.
  2. Masz kontrolę nad sobą i sytuacją.
  3. Masz zdolności do rozbudzenia jej bez otwartej rozmowy o seksie lub dotykania jej.

Kiedy kobieta jest już rozbudzona/rozpalona i czuje, że seks to jest jej pomysł, sama zacznie inicjować seksualną gestykulację, taką jak pocieranie, dotykanie lub rozmowa. Po tym nie ma już oporu.

Z drugiej strony, jeśli kobieta nie stanie się rozbudzona, dalsze próby spowodują tylko opór.

 

Pewność siebie, pewność sytuacji, wiedza o tym się dzieje

 

Przechodzenie naturalnie od jednego kroku do następnego pokazuje, że rozumiesz co się dzieje oraz to, że ‚kumasz/łapiesz’ i wiesz co robić.

Dwa kroki do przodu i jeden do tyłu demonstruje, że kontrolujesz sytuację i siebie. Drocz się z nią, a nawet czasem… spraw, aby mówiła ‚proszę’. Utrzymuj nastawienie „Mógłbym, ale nie chcę.”

Na początku lekki powolny dotyk jest czymś co rozbudza większość kobiet – bez bycia jawnie seksualnym.

Kontrastuje to z późniejszym przyciąganiem, chwytaniem oraz innymi pasjonującymi  sposobami okazywania fizyczności, które kobietom naprawdę sprawiają przyjemność.

 

Przykładowy postęp fizyczny

 

Opisze teraz specyficzny przykład postępu w sferze fizycznej, który silnie wzmacnia  kobiece seksualne podniecenie krok po kroku, przyspiesza proces prowadzący do seksu i sprawia że jest on potężniejszy, pełen pasji i intensywniejszy niż cokolwiek wcześniej doświadczyła, więc kobieta jest dosłownie zwalona z nóg i nie zdolna do samo kontroli…

Usiądź na łóżku, daleko od niej.

Pomasuj jej dłoń.

Używając olejku lub balsamu, masuj jej przedramię. Zatrzymaj się i odchyl się do tyłu.

Wyciągnij dłoń  jakbyś chciał wziąć jej dłoń, a kiedy ja do ciebie wyciągnie, połóż ją z powrotem.

Odwróć ją i pomasuj jej ramiona przez chwilę.

Jeśli nie wiesz jak to robić, zapisz się na masaż, albo kup książkę o tym jak masować. Głaskaj szyję i odsłaniaj skórę szyi/ramion bardzo delikatnie i powoli. Zatrzymaj się i odchyl do tyłu.

Przysuń ją do siebie, przytul, otul ją ramieniem i odpręż/zrelaksuj się. Kontynuuj mówiąc „Odpręż się.”

Powąchaj jej szyję, a potem odchyl się do tyłu i skomentuj jej zapach. Zrelaksuj się na kilka minut.

Wąchaj jej szyję ciągiem przez 10 minut, poruszając po niej nosem, potem przyciągnij ją blisko do siebie i powiedz „Chcę cię ugryźć. ”

Kiedy możesz powiedzieć, że jest BARDZO urobiona, drocz się z nią „prawie całując”. Kontynuuj wąchanie i dotykanie/pocieranie ją w miejscach nie związanych ze sferą seksualną.

Gładź/Dotykaj palcami wokół miejsc gdzie jej skóra jest odsłonięta przez ubranie, nawet podciągnij lekko jej bluzkę, drocz się z nią.

Pocałuj ją mocno i przyciągaj do siebie. Całuj ją przynajmniej przez 10 lub 15 minut.

Przerwij i odchyl się, możesz pójść napić się wody lub skorzystać z łazienki, itd.

Wykreuj nastrój poprzez zapalenie świec, włączenie muzyki, itd.

Zacznij ją całować ponownie, z tym, że tym razem ustawiając ją w różne pozycje seksualne.

Kiedy leży na brzuchu, zacznij ciągnąć ją za włosy podczas gdy ją całujesz.

Kiedy ona jest już całkowicie rozgrzana i gotowa, sprawdź czy czuje się komfortowo gdy dotykasz ja pomiędzy nogami poprzez położenie ręki OBOK jej krocza, ale nie na nim przez kilka minut, a potem ją zabierz. Powtórz.

Dotknij jej piersi przez ubranie, a potem uszczypnij jej sutki.

Jeśli ona jest bardzo podniecona, przesuń dłonią z jej uda na krocze podczas gdy ją całujesz pocieraj ją w tym miejscu przez chwilę i wydaj głębokie westchnienie „Mmm.” Jeśli jej się to spodoba, przestań, tylko całuj ją i wąchaj, rób to przez kilka chwil.

Sięgnij w dół i odepnij guzik od jej spodni, połóż palce na jej majtkach… dotykaj ją, a potem umieść swój palec pomiędzy waszymi ustami podczas całowania.

Jeśli jej się to podoba, zdejmij jej majtki i kochajcie się. Drocz się z nią ustami, buduj antycypację, aż do samego końca.

Możesz naturalnie zmieniać pozycję kochania, ponieważ próbowałeś i testowałeś je podczas całowania.

Zawsze używaj zabezpieczenia i uprawiaj bezpieczny seks!

Jeśli chcesz żeby to doświadczenie było naprawdę wyjątkowe, nakarm ją zimnymi owocami np. truskawkami, weźcie razem kąpiel, itd.

 

Opór i  WYTRWAŁOŚĆ! Nie, nie, nie… TAK!

 

Opór kobiety jest często rezultatem tego, że chce innego tempa niż mężczyzna  Jeśli pójdziesz na kompromis co do tempa fizycznego postępu fizycznego wtedy kobieta może chcieć tego samego punktu docelowego dla fizycznego postępu relacji co Ty.

Wytrwałość, nic na siłę czy bycie przypierającym do muru, ale po prostu kontynuowanie na akceptowanym przez nią poziomie, buduje antycypację do następnego poziomu. Wystarczająco ilość antycypacji w końcu generuje/tworzy wystarczająco dużo pożądania  do przejścia na następny poziom, aby pozwolić jej wprowadzić Cie tam przez nią samą!

 

Podsumowanie…

 

Dlaczego kobiety zrywają z mężczyznami po jednej, dwóch lub trzech randkach? Albo jednym dwóch, lub trzech LATACH?

Ponieważ zniknęło PRZYCIĄGANIE/ATRAKCYJNOŚĆ. Ponieważ ona już tego nie CZUJE. Większość kobiet  nie potrafi ci tego konkretnie wytłumaczyć, ale właśnie to się dzieje. Kobiety nie wiedzą dlaczego tak się dzieje, jak się to stało, ani jak to naprawić.

Tak więc jeśli chcesz, aby kobieta czuła do Ciebie pociąg/przyciąganie, NIGDY nie bądź przewidywalny, pamiętaj o komunikacji seksualnej, byciu Zadziornym i Zabawnym, antycypacji oraz umiejętności dawania jej niesamowitej przyjemności seksualnej, która powali ją z nóg.