Posts Tagged ‘Kobieta’

Koncept grawitacji cz.2 – napisy PL

W tej części omawiane są kolejne elementy Grawitacji jakimi są Pasja i Obecność.

Kluczowym elementem obecności jest odnoszenie się do siebie nawzajem, co powoduje intymność. Obecność i relacja prowadzi do intymności. Większość facetów boi się intymności. Strach pojawia się w oczach, gdy zachodzi zagrożenie intymnością.
Innym elementem obecności jest jazda na emocjonalnej fali razem z kobietą i pozwolenie tej emocjonalnej fali przejść przez Ciebie, gdy się pojawi. Jeżeli zamierzasz być w intymnej relacji z zaangażowaną kobietą, prawdopodobnie znajdziesz się w miejscach do których nie jesteś przyzwyczajony oraz nie czujesz się w takich sytuacjach komfortowo. Raz w miesiącu hormony powodują, że kobieta przenosi się z jednego stanu siebie w inny, który mężczyźni mogą opisać tylko jako pewna wersja szaleństwa.
A więc raz w miesiącu masz czas by, albo dostać w dupę, albo się wykazać, że jesteś w intymnej relacji z zaangażowaną kobietą.
Wyobraź sobie, że raz w miesiącu ktoś wstrzykuje Ci 10 krotną dawkę testosteronu w stosunku do tego co normalnie płynie w Twoich żyłach. Chcesz zabić wszystko co się rusza, zamordować i zjeść wciąż bijące serca ofiar, a potem bzyknąć wszystko co udało Ci się zabić. Wyobraź sobie jak by wyglądało Twoje życie, gdybyś wpadał w ten stan na 2-3 dni w miesiącu?
Większość facetów, których znam, gdy nadchodzi burza, podwija ogon i ucieka, jeden za drugim, zamykają się, nie okazują emocji, dystansują się. Jak myślicie jak czuje się kobieta, która przechodzi przez ten proces, a wy się odsuwacie i mówicie przepraszam, ale nie mogę tego znieść.
Jak myślicie co ona o was myśli jako o potencjalnym partnerze na dłuższy czas? To trudne, to na pewno nie jest nic z czym większość z nas chce się zmierzyć, myśleć o tym, babrać się z tym, ubrudzić, ale to jest bardzo ważne.

Ilu z was chciało by spotkać wspaniałą kobietę i mieć z nią naprawdę dobry długoterminowy związek?
Jeżeli chcesz spotkać kobietę, która jest niesamowita, jest prawdziwą 10/10, która nie pije, nie ćpa, jest wykształcona, dojrzała, będzie Ci wierna, nie jest zepsuta. Masz pojęcie jak rzadko można spotkać taką dziewczynę? Jeżeli chodzisz do klubów to kiedy ostatnio taką spotkałeś, albo czy w ogóle spotkałeś kobietę, która spełnia te kryteria?
Rzadko taką znajdziesz, więc jeżeli chcesz mieć i być z taką kobietę, musisz mieć jej coś do zaoferowania. I nie możesz tego podrobić! Ponieważ im lepsza ona jest, im więcej ma tych cech/wartości, tym lepsza będzie w wykrywaniu podobnych cech w Tobie! Myślisz, że jeżeli ona jest spójna to nie będzie w stanie zauważyć braku spójności w sobie?

Ilu z was może uśmiechnąć się na zawołanie?
I zrobić to przekonująco?
Znasz może jakiś tajemny trik, który sprawi, że kobieta będzie nakręcona na Ciebie, od samego początku?
A dzięki temu trikowi Twoje słowa zostaną przyjęte naprawdę dobrze?
Pomyśl o niesamowitej kobiecie, którą ostatnio widziałeś.
Pomyśl o niej.
Pomyśl teraz o tym jak seksowna była ta kobieta, ponieważ kobiety są naprawdę seksowne.
Powiem wam coś, kobiety mogą mieć wiele orgazmów, mają te wszystkie zabawki, którymi się bawią.
Dlaczego bawią się tymi zabawkami? Bo mogą mieć jeden orgazm za drugim, nie tak jak my, trzy ruchy worek suchy.
One mają niesamowite fantazje seksualne co jest naprawdę niesamowite.
Pomyśl o tym, że wszystkie kobiety chcą, żebyś podchodził do nich z tym małym uwodzicielskich uśmiechem jak George Clooney.
One to uwielbiają. To uruchamia odpowiednie myśli od razu.
Wiesz o czym teraz myślę?
Myślę o tej seksownej kobiecie, którą dziś rano spotkałem, myślę o jej seksualnych fantazjach jakie miała o mnie.
Wczoraj brała kąpiel z bąbelkami i miała wibrator, wibrator nazywał się [Twoje imię].
Bawiła się tym wibratorem, a podczas tego jak ją zaczynało skręcać krzyczała
„Oh [Twoje imię], oh [Twoje imię], oh [Twoje imię].”
Kiedy podchodzę do kobiety, zawsze myślę o tym jak bawiła się wibratorem poprzedniego wieczora.
To zmienia całkowicie podejście.
Kto teraz ma władzę/moc?
Ona nie ma mocy, to Ty ją masz, ona masturbuje się myśląc o Tobie.
Ona myśli o Tobie po nocach, woła Twoje imię podczas swoich fantazji i robienia sobie dobrze.
Jej współlokatorka mówiła do jej, żeby się zamknęła, bo zbyt głośno wypowiadała „ohh, [Twoje imię]” ostatniej nocy.
A więc myślisz tak o niej i podchodzisz do niej, myśląc „Ty mała niegrzeczna dziewczynko, wiem, że mnie pragniesz.”
Po prostu myśl i miej ten uśmiech, to działa!
Nigdy nie wątp w moc fantazji, bo o to właśnie chodzi.
Patrzysz na nią, myślisz „jesteś moja. Jesteś moja.”
Kobiety tego szukają, więc uśmiechaj się w ten sposób i mów do niej, podnosisz swój głos i pytasz, o …?

David Buss porusza zagadnienia dotyczące oczekiwań względem płci przeciwnej, budowania związków, doboru w pary, a także rozstań i zdrady. Jeśli jesteś zainteresowany taką tematyką to znajdziesz w tej książce kilka, a może wiele informacji, które pozwolą Ci dostrzec niektóre motywy postępowania własnego i innych ludzi oraz zrozumieć czemu do tej pory działo się tak, a nie inaczej.

Poniżej kilka fragmentów:

Prezentowanie zasobów

W świecie zwierząt demonstrowanie posiadanych zasobów jest dość powszechnym zachowaniem samców. Na przykład samce kukawki srokatej (Geococcyx californianus) łapią myszy czy niedojrzałe szczury, ogłuszają je lub zabijają, po czym oferują je samicom. Nie przekazują jednak prezentu, poprzestając na wyczekującym krakaniu i kiwaniu ogonem. Przekazanie żywności następuje dopiero po kopulacji; samica zjada „prezent”, co ma jej pomóc wysiedzieć jaja właśnie zapłodnione przez samca (Kevles, 1986). Jeżeli samcowi nie uda się upolować właściwego prezentu, nie uda mu się też i przystąpić do kopulacji.
Również mężczyźni dokładają starań, by zaprezentować swoje zasoby kobietom i dzięki temu przywabić je do siebie. W badaniach nad taktykami wabienia partnera prosiliśmy kilka setek studentów i studentek różnych uniwersytetów (kalifornijski, Harvarda, Michigan) o opisanie taktyk, które sami stosują i które zaobserwowali u innych. Wśród opisanych taktyk znalazły się takie zachowania, jak chwalenie się własnymi osiągnięciami, opowiadanie o ważności własnej pracy, okazywanie sympatii i zrozumienia innym, nawiązywanie kontaktu wzrokowego czy noszenie seksownych ubrań. Zespół czworga badaczy podzielił następnie te ponad sto zachowań na dwadzieścia osiem wyodrębniających się kategorii. Na przykład kategoria „prezentowanie sprawności fizycznej” obejmowała takie zachowania, jak podnoszenie ciężarów na pokaz, otwieranie mocno zamkniętych słojów i opowiadanie o własnych sukcesach sportowych. Wreszcie poprosiliśmy sto par małżeńskich i dwieście studentów i studentek stanu wolnego o ocenę skuteczności każdej z tych taktyk jako sposobu na przyciągnięcie płci przeciwnej (do związku przelotnego lub stałego) i ocenę, jak często każda taktyka jest stosowana przez nich samych, przez ich przyjaciół i małżonków (Buss, 1988a; Schmitt, Buss, 1996). Przedmiotem podobnie skonstruowanego badania były też taktyki zwalczania konkurencji – najpierw poprosiliśmy badanych o opisanie własnych i cu-dzych praktyk, po czym również sklasyfikowaliśmy je w dwadzieścia osiem różnych kategorii. Na przykład kategoria „podważanie inteligencji konkurenta” polegała na takich zachowaniach, jak doprowadzenie do sytuacji, w której konkurent wyjdzie na głupca, mówienie innym, że jest tępy czy że „ma nie po kolei w głowie”. Na koniec i tutaj poprosiliśmy sto małżeństw i ponad trzysta studentów i studentek o ocenę skuteczności i częstości stosowania tych taktyk (Buss, Dedden, 1990).
Jedną z taktyk stosowanych przez mężczyzn okazało się prezentowanie własnych zasobów – przechwalanie się wysokością zarobków i osiągnięciami, wydawanie dużych sum pieniędzy celem wywarcia na kobiecie odpowiedniego wrażenia, jeżdżenie drogim samochodem, opowiadanie o ważności wykonywanej pracy. Innym sposobem jest zawyżanie przed kobietami własnej pozycji zawodowej i perspektyw kariery. Pokazywanie zasobów jest więc strategią przyciągania płci przeciwnej stosowaną nie tylko przez ptaki, lecz i przez mężczyzn.
Mężczyźni starają się też pomniejszyć wagę zasobów, którymi dysponują konkurenci, mówiąc kobietom, że rywal jest biedny, nie ma pieniędzy, nie wykazuje ambicji i jeździ tanim samochodem. Kobiety w mniejszym stopniu stosują tę taktykę obniżania wartości rywalek, a jeżeli nawet, to jest ona oceniana jako mniej skuteczna w wydaniu kobiet niż mężczyzn.
Kluczową rolę odgrywa też dostosowanie taktyki do przelotnego bądź trwałego charakteru związku. Próby oszołomienia kobiety własnymi zasobami już na początku znajomości (kosztowna kolacja podczas pierwszej randki, cenne prezenty, szastanie pieniędzmi) są skuteczniejsze przy pozyskiwaniu partnerki związku przelotnego niż trwałego. W barach dla samotnych częstym sposobem wabienia partnerki jest fundowanie jej drinka, a im droższy drink, tym bardziej jest skuteczny; podobnie skuteczną strategią jest dawanie wysokich napiwków kelnerowi, co pokazuje kobiecie szczodrość i zasobność mężczyzny (Cloyd, 1976).
W kontekście związku trwałego skuteczniejszą taktyką mężczyzny jest natomiast pokazywanie własnej pracowitości czy opowiadanie o ambitnych planach życiowych. Podważanie wartości zasobów konkurenta również jest taktyką skuteczniejszą w kontekście pozyskiwania partnerki długotrwałej niż przelotnej – podważanie ambicji życiowych i umiejętności zawodowych konkurenta zniechęca do niego kobietę, jeżeli idzie o małżeństwo, ale nie o przelotny seks. Pasuje to oczywiście doskonale do poprzednio omówionych upodobań kobiet, które pragną natychmiastowego dostępu do zasobów mężczyzny w kontakcie przelotnym, a dobrych, choć niekoniecznie natychmiast realizowanych perspektyw na przyszłość w wypadku związku trwałego.
Noszenie kosztownego ubrania działa natomiast jednako dobrze w obu kontekstach. W pewnym badaniu wyświetlano kobietom zdjęcia mężczyzn ubranych w drogie trzyczęściowe garnitury, markowe dżinsy czy marynarki bądź też ubranych w odzież tanią. Ci pierwsi bardziej się kobietom podobali (Hill, Nocks, Gardner, 1987; Townsend, Levy, 1990), zarówno jako kandydaci na męża, jak i na przelotnego partnera, ponieważ drogie ubranie zdaje się sygnalizować zasoby zarówno natychmiastowo dostępne, jak i trwałe. Antropologowie John M. Townsend i Gary Levy stwierdzili powszechność takiego właśnie oddziaływania ubioru mężczyzn na kobiety we wszelkich relacjach damsko-męskich, od pójścia na kawę do małżeństwa. Pokazywali różnym kobietom zdjęcia tych samych mężczyzn ubranych albo w tani uniform Burger Kinga, albo w kosztowny blezer, białą koszulę i wykwintny krawat oraz zegarek firmy Rolex. Kobiety nie chciały z tymi pierwszymi ani umówić się na randkę, ani nawiązać przelotnego kontaktu, ani wyjść za nich za mąż. Ci drudzy, owszem, nadawali się do wszystkich tych trzech celów, mimo że byli to dokładnie ci sami mężczyźni, tyle że inaczej ubrani.
Ważność pokazywania przez mężczyznę zasobów materialnych nie ogranicza się oczywiście do kultur Zachodu. Antropolog A.R. Holmberg napotkał wśród boliwijskich Indian Siriono pewnego szczególnie marnego myśliwego, którego już kilka kolejnych żon zdążyło porzucić na rzecz lepszych myśliwych i który w związku z tym spadł na bardzo niską pozycję w plemiennej hierarchii. Kiedy jednak Holmberg zaczął z nim wspólnie polować i nauczył go posługiwania się bronią palną, wzrost łowieckich umiejętności owego Indianina spowowodował, że zaczął on w końcu „cieszyć się najwyższym szacunkiem współplemieńców, pozyskał kilka partnerek seksualnych i zaczął ubliżać innym, miast samemu wysłuchiwać ich obelg” (Holmberg, 1950, s. 58).
Siła oddziaływania zasobów mężczyzny nie jest też niczym nowym. Dwa tysiące lat temu Owidiusz zauważał nie bez melancholii: „Chcemy solidniejszych darów / chociaż poezję chwalimy / Nawet dziki barbarzyńca / nieogładzony, nieczuły / może być pewien triumfu /jeśli ma pełne szkatuły / Żyjemy dziś w złotym wieku / Wszystko otrzymasz za złoto / Ta, co nawet słynie cnotą / nagradza złoto pieszczotą” (Owidiusz Sztuka kochania, tłum. Julian Ejsmond, Warszawa 1987). Wciąż jeszcze żyjemy w tym złotym wieku.

(…)

Skuteczną taktyką przyciągania męskiej uwagi jest też nawiązywanie przez kobietę kontaktu wzrokowego. Mężczyźni uważają wpatrywanie się im w oczy przez nieznajomą za jedną ze skuteczniejszych taktyk pozyskania ich na partnera prze­lotnego kontaktu. Kobiety uważały jednak tę taktykę za jedynie umiarkowanie skuteczną w wykonaniu mężczyzny (w połowie siedmiostopniowej skali). Inicjo­wanie kontaktu wzrokowego przez kobietę zdaje się więc być dla mężczyzn sy­gnałem jej dostępności seksualnej, a mężczyźni są mocno wyczuleni na wszelkie oznaki tego rodzaju. W jednym z badań nagrywano przebieg kontaktu mężczyzny z nieznajomą kobietą, która w pewnym momencie spoglądała mu z uśmiechem w oczy (Abbey, 1982). Badanym odtwarzano zapis tego kontaktu i proszono ich
0 ocenę jej intencji. Choć kobiety oceniały zachowanie aktorki jako wyraz jedynie przyjazności, mężczyźni to samo zachowanie uważali za uwodzicielski objaw erotycznego zainteresowania. Z uwagi na taką męską interpretację nawiązywania; kontaktu wzrokowego przez kobietę, zachowanie to może być skuteczniejszym sposobem pozyskiwania zainteresowania partnera przelotnego niż stałego. W wypadku tego ostatniego skuteczniejsze może być unikanie kontaktu wzrokowe­go, sygnalizujące mężczyźnie niedostępność i brak zainteresowania przelotnym seksem.
Tak jak sygnalizowanie seksualnej dostępności jest kobiecą taktyką pozyski­wania przelotnego partnera, tak kwestionowanie dostępności jest kobiecą takty­ką zwalczania konkurencji w kontekście takich kontaktów. Studentki na przy­kład starają się zdeprecjonować rywalki, tłumacząc mężczyźnie, że „tamta” tylko udaje i zabawia się mężczyznami, a w rzeczywistości jest oziębła i nie intere­suje się seksem. Usiłują więc przekonać mężczyznę, że niepotrzebnie traci czas i energię, gdyż i tak nie uzyska u rywalki tego, o co mu idzie. Ta strategia zwal­czania konkurencji częściej stosowana jest przez kobiety niż mężczyzn. Kobie­ty nierzadko twierdzą, że ich rywalki są ozięble, pruderyjne i purytańskie. Stra­tegia ta nie jest skuteczna w wypadku inicjowania trwałego związku, choć dobrze działa w kontekście kontaktów przelotnych, ponieważ kwestionowa­nie seksualnej dostępności rywalki sygnalizuje mężczyźnie bezowocność jego wysiłków.
Informowanie, że rywalka tylko zabawia się mężczyznami, próbując ich „roz­palić do białości”, ma też z punktu widzenia kobiety i ten walor, że wcale nie sy­gnalizuje wierności rywalki na dłuższą metę. Przeciwnie, sugeruje raczej nielojalność i wykorzystywanie udawanej dostępności seksualnej celem pozyskania od mężczyzny korzyści, które nie zostaną potem „opłacone” rzeczywistym kontaktem seksualnym. Mężczyźni unikają oziębłości i skłonności do manipulacji także u stałych partnerek. Stąd też taktyka deprecjonowania rywalki za pomocą insynu­acji, że faktycznie tylko udaje ona dostępność seksualną, by wycofać się, gdy „przyjdzie co do czego”, jest skuteczna w zwalczaniu konkurencji w kontaktach przelotnych, a równocześnie i ewentualnych kontaktach trwałych.
Mae West wyraziła się kiedyś, że inteligencja jest wielką zaletą kobiety, pod warunkiem, że potrafi ją ukryć. Zdaje się to być prawdą w odniesieniu do pozy­skiwania partnerów przelotnych. Kobiety często odgrywają rolę istot uległych, bezbronnych, a nawet głupich, celem pozyskania przelotnego partnera – pozwala­ją mu przejmować inicjatywę w rozmowie, udają roztrzepanie i naiwność. Studen­ci uważają tego rodzaju taktyki za umiarkowanie skuteczne w pozyskiwaniu męż­czyzny dla kontaktu przelotnego, choć za zupełnie nieskuteczne w pozyskiwaniu stałego partnera (średnie oceny 3,35 i 1,62 na siedmiostopniowej skali skuteczno­ści). Ujawnianie bezradności i uległości przez mężczyzn jest natomiast wybitnie nieskutecznym środkiem pozyskiwania partnerek zarówno przelotnych, jak i sta­łych (średnie oceny skuteczności: 1,60 i 1,31).
Uległość kobiety sygnalizuje mężczyźnie, że nie musi się obawiać jej wrogiej reakcji na własne awanse (Givins, 1978), że ma jej pozwolenie na zapoczątkowa­nie kontaktu. Rozszerza to znacznie pulę ewentualnych kandydatów o tych, którzy są niezbyt odważni czy wytrwali, powiększając możliwości dokonywania wybo­rów przez kobietę i szansę wybrania sobie lepszego partnera. Uległość może też sygnalizować mężczyźnie, że bez trudu zapanuje nad kobietą i podporządkuje ją swym pragnieniom. Ponieważ w kontekście kontaktów przelotnych pragnienia te mają charakter głównie seksualny, uległość sygnalizuje zwiększoną dostępność seksualną kobiety i możliwość seksu bez kosztów zaangażowania. Stereotyp „głu­piej blondynki” może jednak wprowadzać w błąd – taki sposób prezentowania siebie przez kobietę sygnalizuje nie tyle brak inteligencji, ile brak barier w dostę­pie do niej, także seksualnym.
Sygnalizowanie nasilonej dostępności seksualnej bywa częścią rozleglejszej intrygi w celu pozyskania przez kobietę trwałego partnera. Czasami jedynym spo­sobem kobiety na przyciągnięcie początkowej uwagi mężczyzny jest oferowanie łatwego dostępu seksualnego, pozornie niepociągającego za sobą żadnych kosz­tów z jego strony. Jeżeli koszty zdają się wystarczająco małe, mężczyzna zostaje bez trudu przywabiony do kontaktu wyglądającego na przelotny. Kiedy już kon­takt taki zostanie nawiązany, kobieta może na różne sposoby uzależniać mężczyz­nę od siebie, stale podnosząc jego korzyści z pozostania, a koszty z opuszczenia związku. Tak więc to, co początkowo wyglądało na seks bez zobowiązań, posłu­żyć może w istocie jako wabik służący powiększaniu zaangażowania mężczyzny. Ponieważ mężczyźni są tak bardzo nastawieni na pozyskiwanie seksu przelotne­go, kobiety mogą wykorzystywać ten mechanizm celem zwabienia ich do trwałe­go związku.

(…)

Na zazdrość seksualną składają się uczucia stanowiące reakcję na spostrzega­ne niebezpieczeństwo grożące naszemu związkowi. Dostrzeżenie niebezpieczeń­stwa prowadzi do pomniejszających lub usuwających je działań – od wzmożenia czujności w poszukiwaniu oznak niewierności drugiej strony do przemocy w sto­sunku do partnera lub rywala (Dały, Wilson, 1988, s. 182). Zazdrość wzbudzają sygnały zainteresowania rywali partnerem bądź też oznaki niewierności partnera czy tylko zainteresowania ewentualnymi rywalami. Funkcją wzbudzonych tymi oznakami emocji – gniewu, smutku, upokorzenia – jest albo odcięcie się od rywa­la, albo powstrzymanie własnego partnera przed dezercją ze związku.

Mężczyźni, którzy nie potrafili rozwiązać tego problemu adaptacyjnego, sta­wali nie tylko w obliczu bezpośrednich strat „reprodukcyjnych”, lecz również ry­zykowali utratą reputacji i pozycji społecznej, co w wypadku rejterady partnerki mogło im poważnie utrudniać pozyskanie następnej. Już u starożytnych Greków „niewierność żony ściągała hańbę na głowę męża, określanego wówczas obraźliwym mianem keratos (rogacz), oznaczającym słabość i nieadekwatność… Choć opinia społeczna dopuszczała tolerowanie zdrady męża przez żonę, tolerowanie niewierności żony przez męża było niedopuszczalne i ściągało nań drwiny jako zachowanie niemęskie” (Safilios-Rotschild, 1969, s. 78-79). Mężczyźni zdradzani są powszechnym przedmiotem kpin.

Zapewne z powodu asymetrii pewności ojcostwa i macierzyństwa większość dotychczasowych badań skupiała się na zazdrości seksualnej mężczyzn, choć jest ona doświadczana, oczywiście i przez kobiety. Kontakt partnera z inną kobietą mo­że, bowiem zawsze doprowadzić do wycofania przezeń własnych zasobów i skiero­wania ich na rywalkę i jej dzieci. Mężczyźni i kobiety nie różnią się ani częstością, ani natężeniem przeżywanej zazdrości, jak to wykazało na przykład badanie stu pięćdziesięciu par, które poproszono o opisanie własnego poziomu zazdrości o płeć przeciwną (White, 1981). Podobne wyniki uzyskano w badaniu ponad dwóch ty­sięcy osób z Węgier, Irlandii, Meksyku, Holandii, byłego Związku Radzieckiego, Stanów Zjednoczonych i dawnej Jugosławii, które to osoby proszono o podanie własnych reakcji na różne wyobrażane scenariusze zdrady. Mężczyźni i kobiety ze wszystkich siedmiu krajów podawali jednakowo negatywne reakcje na wyobraże­nie flirtu lub stosunku seksualnego drugiej strony z kimś innym. Nie różnili się też intensywnością reakcji na wyobrażane sceny, w których partner obejmuje rywalkę czy tańczy z nią, choć reakcje na te sceny były oczywiście mniej negatywne od re­akcji na flirt i stosunek seksualny. We wszystkich krajach mężczyźni i kobiety zda­ją się, więc jednako reagować zazdrością w odpowiedzi na grożące ich związkom niebezpieczeństwo (Buunk, Hupka, 1987).

Pomimo tych podobieństw, mężczyźni i kobiety ujawniają jednak intrygujące różnice, co do treści zdarzeń prowokujących zazdrość. W jednym z badań poproszono dwadzieścia kobiet i dwudziestu mężczyzn o odegranie roli w wywołują­cym zazdrość scenariuszu(Teisman, Mosher, 1978). Zanim jednak do tego doszło, badanych poproszono o wybranie najbardziej prowokującego scenariusza spośród kilku przedstawionych. Aż siedemnaście kobiet wybrało scenariusz, w którym niewierny partner poświęcał swój czas i zasoby materialne rywalce, a jedynie trzy scenariusz, w którym dochodziło wyłącznie do zdrady seksualnej. Mężczyźni wy­bierali natomiast dokładnie na odwrót – tylko czterech wybrało scenariusz zawie­rający poświęcanie czasu i energii, aż szesnastu – zdradę czysto seksualną. Bada­nie to dostarczyło pierwszej wskazówki, że choć zazdrość typowa jest i dla kobiet, i dla mężczyzn, każda z płci może ją przeżywać z odmiennych powodów. U ko­biet powody te dotyczą problemu pozyskiwania od mężczyzny niezbędnych zaso­bów materialnych, u mężczyzn – problemu pewności własnego ojcostwa.

(…)

Niepowtarzalność ludzkich strategii ma swoje źródło także i w tym, że pozo­stawanie razem przynosi reprodukcyjne korzyści obu płciom i dla obu płci korzy­ści te przeważają nad zyskami ze zmiany partnera. W rezultacie taktyki utrzymywania partnera przy sobie uprawiane są i przez mężczyzn, i przez kobiety (u owa­dów uprawiają je z reguły jedynie samce). Ponieważ ludzie kojarzą się zwykle z osobami o podobnym poziomie wartości reprodukcyjnej, obie strony mają zwy­kle mniej więcej tyle samo do stracenia wskutek rozpadu związku (Buss, 1988b; Buss, Barnes, 1986; Kenrick i in., 1993). Ludzie rozwinęli, więc wiele sobie tylko właściwych taktyk utrzymywania partnera przy sobie. Jedne z najważniejszych to system wczesnego ostrzegania przed niebezpieczeństwem w postaci zazdrości seksualnej oraz zaspokajanie pragnień partnera.

(…)

Ponadto mężczyźni mają niepokojącą skłonność do ogromnego niedoceniania, jak dalece agresja seksualna jest przykra dla kobiet. Wszystkie tego rodzaju akty agre­sji mężczyźni uznają za znacznie mniej przykre dla kobiet, niż uważają same ko­biety. Jest to oczywiście drzemiące zarzewie konfliktu – niedocenianie bolesności wymuszonego seksu stanowić może jeden z czynników powodujących brak empa­tii mężczyzn dla ofiar gwałtu (Zahavi, 1977). Drastyczną ilustracją tego braku jest pozbawiona serca (i sensu) wypowiedź pewnego teksańskiego polityka, który stwierdził, że jeżeli kobieta nie może uciec przed gwałtem, powinna leżeć spokoj­nie i starać się przynajmniej mieć z niego przyjemność.

Z kolei kobiety przeceniają stopień, w jakim mężczyznom sprawia przykrość skierowana na nich kobieca agresja seksualna – kobiety oceniają ją na 5,13, sami mężczyźni – jedynie na 3,02 (Blumstein, Schwartz, 1983). Tak więc zarówno męż­czyźni, jak i kobiety nie doceniają zdania płci przeciwnej i niezbyt dobrze je rozu­mieją. Obie płcie skłonne są widzieć reakcje płci przeciwnej raczej na obraz i po­dobieństwo swoich własnych odczuć. Mężczyźni sądzą, że kobiety w sprawach agresji seksualnej są bardziej męskie, niż to jest w istocie, a podobny błąd – zmie­niwszy, co trzeba – popełniają i kobiety. Rozpowszechnienie informacji o faktycz­nych odczuciach kobiet wśród mężczyzn i o faktycznych odczuciach mężczyzn wśród kobiet mogłoby, więc stanowić choćby drobny krok na drodze zmniejszania konfliktu między płciami.

W pewnym sensie odwrotnością agresji seksualnej jest oziębłość czy wycofy­wanie się z seksu, o co ustawicznie kobiety oskarżane są przez mężczyzn. Narze­kają oni na takie ich zachowania, jak celowe rozbudzanie mężczyzny, by potem się wycofać z kontaktu, złośliwe flirtowanie na niby czy odmawianie kontaktu seksualnego. Tego rodzaju zachowania oceniane są przez mężczyzn jako wyraźnie przykre (5,03), choć przez kobiety widziane są jako tylko umiarkowanie przykre (4,29). Wycofanie się z seksu jest, więc przykre dla obu płci, choć wyraźnie bar­dziej dla mężczyzn.

Z punktu widzenia kobiet wycofywanie się z seksu spełniać może szereg fun­kcji. Najbardziej oczywistą jest pozostawianie sobie możliwości wyboru między mężczyznami o dużej wartości, gotowymi do zaangażowania uczuciowego i mate­rialnego. Kobiety wycofują się z seksu z pewnymi mężczyznami po to, by zaanga­żować się weń z innymi, których same wybrały. Za pomocą wycofania się z seksu kobiety podwyższają również swoje znaczenie dla mężczyzny – w myśl zasady, że niedostępność każdego dobra podnosi jego wartość. Jeżeli jedynym sposobem po­zyskania kobiety przez mężczyznę będzie poczynienie poważnych inwestycji, poczyni je. Ale jest to następne zarzewie konfliktu między mężczyzną pragnącym szybkiego seksu bez zobowiązań a kobietą, która wycofuje dostępność seksualną, by pozyskać właśnie emocjonalne zobowiązanie mężczyzny.

(…)

Złe traktowanie drugiej strony jest oczywiście taktyką bardzo niebezpieczną. Choć zasadniczym jej celem jest powiększenie zaangażowania partnerki i przy­muszenie jej do działań na rzecz męża, taktyka ta może łatwo przynieść skutki od­wrotne od zamierzonych i doprowadzić do ucieczki kobiety, gdy dojdzie ona do wniosku, że nic gorszego i tak już jej spotkać nie może. Być może właśnie, dlatego mężowie bijący żony często je potem przepraszają, nierzadko plącząc i obiecując poprawę (Dały, Wilson, 1988; Russell, 1990). Tego rodzaju działania służą po­wstrzymaniu żony przed ucieczką.

Bicie żon spotykane jest w wielu kulturach. Wśród Indian Yanomamo zdarza się często, że mężczyźni biją swoje żony kijami za takie „wykroczenia”, jak opie­szałość w podawaniu herbaty (Chagnon, 1983). Co ciekawe, kobiety z tego ple­mienia uważają nierzadko bicie za objaw gorących uczuć mężowskich – interpre­tacja, której zapewne nie podzielają współczesne Amerykanki. Niezależnie od interpretacji, tego rodzaju działania służą podporządkowaniu żony mężowi.

Inną formą złego traktowania drugiej strony jest szydzenie z jej wyglądu. Zdarza się to zaledwie u 5% nowo poślubionych mężczyzn, ale w piątym roku małżeństwa odsetek ten jest już czterokrotnie wyższy. Zważywszy, jak ważny dla kobiet jest ich wygląd, cios wymierzony w ten punkt jest wyjątkowo bolesny. Funkcją takiego postępowania mężczyzny jest zapewne obniżanie mniemania żo­ny o samej sobie, a przez to powstrzymywanie jej od angażowania się w kontakty pozamałżeńskie.

Złe traktowanie partnerek można więc wyjaśnić na gruncie myślenia ewolucjonistycznego adaptacyjnymi funkcjami takiego postępowania. Zrozumienie fun­kcji i celów takiego zachowania nie oznacza jednak wcale jego akceptacji czy aprobaty, podobnie jak to jest i z innymi rodzajami destruktywnego postępowania. Wręcz przeciwnie, zrozumienie przyczyn i warunków pojawiania się takich niepo­żądanych zachowań może przyczynić się do skuteczniejszego im przeciwdziała­nia. Złe traktowanie partnerek przez mężczyzn ma swoje korzenie biologiczne, ale nie jest to w żadnym sensie zachowanie ani konieczne (niczym odruch kolanowy), ani niemożliwe do zmiany. Jego pojawianie się zależy od różnych okoliczności, w tym także od szczególnych cech charakteru mężczyzn. W badaniach nad nowo­żeńcami stwierdziliśmy na przykład, że mężczyźni nieufni i niestabilni emocjo­nalnie czterokrotnie częściej źle traktują swoje żony, niż mężczyźni emocjonalnie stabilni i pozbawieni podejrzliwości. Inne czynniki nasilające poniewieranie żon przez mężów to odizolowanie żony od jej krewnych, brak sankcji prawnych gro­żących mężczyźnie za takie postępowanie, czy sytuacja, w której atrakcyjność żo­ny znacznie przewyższa atrakcyjność jej męża, co nasila się jego lęk przed opuszcze­niem. Zidentyfikowanie okoliczności nasilających szansę złego traktowania kobiety przez męża może być pierwszym krokiem w kierunku przeciwdziałania temu niepożądanemu zjawisku

(…)

Sytuacją, w której stosunkowo często dochodzi do gwałtu, jest randka. Jedno z badań ujawniło, że prawie 15% studentek doświadczyło gwałtu podczas randki. Inne badanie trzystu czterdziestu siedmiu kobiet ujawniło zaś, że sprawcami aż 63% gwałtów są „chłopcy”, narzeczeni czy mężowie ofiar (Gavey, 1991). Najbar­dziej rozległe z dotychczasowych badań nad tym problemem ujawniło, że spośród prawie tysiąca zamężnych kobiet, 14% zostało zgwałconych przez swoich mężów (Russell, 1990). Daleko, więc do tego, by gwałt można było uważać za przestęp­stwo popełniane jedynie przez nieznajomych czyhających w ciemnych alejkach. Jest on zjawiskiem nierzadkim w kontekście kojarzenia się ludzi w pary, stano­wiącym przedmiot zainteresowania tej książki.

(…)

Ewolucyjny wyścig zbrojeń

Kontakty mężczyzn z kobietami nękane są więc licznymi konfliktami – od poty­czek o dostęp seksualny w parach przedmałżeńskich, przez walki o zaangażo­wanie i inwestycje zasobów wśród par małżeńskich, do zaczepek seksualnych w miejscu pracy i gwałtu pośród znających się osób i nieznajomych. Źródła znacznej większości tych konfliktów znaleźć można w odmienności ewolucyjnie wykształconych strategii seksualnych obu płci. Strategie typowe dla jednej płci często utrudniają realizację celów drugiej strony.

Obie strony konfliktu wykształciły w trakcie ewolucji szereg mechanizmów reagowania na utrudnianie własnych celów przez postępowanie drugiej strony. Należą do nich przede wszystkim takie emocje, jak gniew, smutek i zazdrość. Ko­biety najsilniej reagują gniewem na mężczyzn wtedy, kiedy ich postępowanie uniemożliwia im realizację ich własnych strategii postępowania, kiedy mężczyźni na przykład próbują wymusić seks i poniżają je. Podobnie mężczyźni reagują gniewem na utrudnianie im realizacji ich własnych strategii seksualnych, kiedy kobiety odtrącają ich zaloty, odmawiają seksu czy podrzucają „kukułcze jaja”.

Wszystkie te potyczki prowadziły w trakcie ewolucji naszego gatunku do swoistej „spirali zbrojeń” obu płci. Na każdy postęp umiejętności mężczyzn do wprowadzania kobiet w błąd, te odpowiadały rozwojem większych umiejętności wykrywania oszustwa. Na każdą, coraz to trudniejszą próbę, na którą kobiety wy­stawiały mężczyzn, by sprawdzić siłę ich uczuć i zaangażowania, mężczyźni od­powiadali wzrostem umiejętności udawania oznak zaangażowania. A to prowadzi­ło do dalszego wzrostu wrażliwości kobiet na tego rodzaju próby wprowadzenia ich w błąd. Każde ulepszenie w realizacji strategicznych celów jednej płci spoty­kało się z analogiczną reakcją drugiej. Ponieważ zaś strategie seksualne obu płci są częściowo odmienne, owa ewolucyjna spirala zdaje się nie mieć końca.

Ewolucyjnie wykształcona zdolność do reagowania negatywnymi emocja­mi i cierpieniem na przeszkody w realizowaniu własnych strategii seksualnych pozwalają kobietom i mężczyznom działać w sposób pomniejszający ich własne koszty. Czasami oznacza to wycofanie się z dotychczasowego związku.

(…)

Harmonia między kobietą a mężczyzną

 Cokolwiek zostało uczynione przez jakąkolwiek jednostkę w historii ludzkiego gatunku, wyznacza minimalną granicę naszych możliwości. Granica maksymalna — jeżeli w ogóle istnieje —pozostaje całkowitą niewiadomą

John Tooby i Leda Cosmides The Adapted Mind

Kluczowym przesłaniem niniejszych rozważań nad ludzkimi strategia­mi seksualnymi jest idea, że strategie te są ogromnie plastyczne i wrażliwe na kontekst społeczny. Wykształcając różne nasze mecha­nizmy psychologiczne, ewolucja wyposażyła nas w szeroki repertuar zmiennych zachowań pozwalających rozwiązywać różne problemy adaptacyjne związane z doborem partnerów. Z repertuaru tego możemy wybierać dowolne za­chowania pozwalające spełnić nasze pragnienia przy uwzględnieniu konkretnych warunków, w których do spełnienia tych pragnień dochodzi. Tak więc w dziedzi­nie seksu żadne zachowanie nie jest nieuniknione czy wyznaczone nieuchronnym programem genetycznym – ani niewierność czy monogamia, ani przemoc czy ła­godność, ani zazdrosne strzeżenie drugiej strony czy obojętność. Mężczyźni nie są nieodwołalnie skazani na pogoń za przelotnym seksem z licznymi partnerkami, podobnie jak kobiety nie są skazane na wyśmiewanie mężczyzn nieskłonnych do stałego zaangażowania. Nie jesteśmy niewolnikami na zawsze przypisanymi do ról płciowych wyznaczonych przez ewolucję. Znajomość warunków aktywizują­cych każdą ze strategii postępowania umożliwia nam dowolne decydowanie, którą z nich realizować, a którą pozostawić jedynie niewykorzystaną możliwością.

Zrozumienie powodów, dla których seksualne strategie w nas się wykształciły, dostarcza nam potężnego narzędzia umożliwiającego zmienianie naszego własnego postępowania, podobnie jak poznanie fizjologii ludzkiego ciała umożliwia nam wprowadzanie zmian w jego funkcjonowaniu. Wiedząc, co i dlaczego powoduje powstawanie odcisków, możemy ich uniknąć. Podobnie wiedząc, że funkcją zazdrości u mężczyzn jest zapewnienie sobie ojcostwa rodzonych przez partnerkę dzieci, a u kobiet — zapewnienie sobie wyłączności dostępu do zasobów partnera, możemy przewidzieć, które warunki najbardziej będą zazdrości sprzyjały, a w konsekwencji warunków tych unikać. Dysponując tą wiedzą, możemy skonstruować nasz związek w taki sposób, że zazdrość nie będzie w nim wielkim problemem.

W dotychczasowych rozdziałach tej książki posługiwałem się danymi empi­rycznymi na temat stosowanych przez ludzi taktyk przyciągania, pozyskiwania, utrzymywania przy sobie i porzucania partnera celem zbudowania ogólnej teorii ludzkich zachowań seksualnych. Choć nie stroniłem od spekulacji, w zasadzie sta­rałem się ograniczać do ustalonych faktów. W tym rozdziale wychodzę poza owe fakty, próbując pokazać ich szersze implikacje dla kontaktów społecznych w ogó­le, a szczególnie dla kontaktów między kobietami a mężczyznami.

Różnice między płciami

Ponieważ kobiety i mężczyźni stawali w ewolucyjnej przeszłości naszego gatunku przed ogromną liczbą identycznych wyzwań, większość wykształconych przez obie płcie mechanizmów adaptacyjnych jest jednakowa. Zarówno kobiety, jak i mężczyźni pocą się i doznają dreszczy w trakcie regulacji temperatury ciała, po­dobnie jak obie płcie wysoko cenią sobie inteligencję i niezawodność u stałego partnera życiowego, a także jego lojalność, rzetelność czy skłonność do współpra­cy. Na tle tych licznych podobieństw tym bardziej wyraziste stają się różnice mię­dzy kobietami a mężczyznami. Występują one w takim zakresie, w jakim nasi praprzodkowie różnych płci stawali przed odmiennymi problemami przystoso­wawczymi, które musiały zostać rozwiązane odmiennymi sposobami. Ponieważ na pradawne kobiety spadał główny ciężar opieki nad dzieckiem, to u nich wykształ­ciły się gruczoły mleczne. Ponieważ do zapłodnienia dochodzi wewnątrz ciała ko­biety, to pradawni mężczyźni stawali przed problemem pewności własnego ojco­stwa. Doprowadziło to do wykształcenia się u nich szczególnej preferencji do seksualnej wierności partnerek i psychologicznych mechanizmów zazdrości skon­centrowanej na niewierności seksualnej oraz skłonności do wycofywania własnego zaangażowania w wypadku podejrzeń, że podrzucono im „kukułcze jajo”. Wszyst­ko to wyraźnie ich odróżnia od kobiet (Baker, Bellis, 1995; Buss, Schmitt, 1993; Betzing, 1989).

Niektóre z różnic między płciami są niezbyt przyjemne. Kobiety nie lubią być traktowane jako obiekty seksualne cenione za piękno i młodość, a więc wła­ściwości, na które w przeważającej mierze nie mają żadnego wpływu. Mężczy­źni nie lubią być traktowani jako narzędzie sukcesu cenione za grubość portfela i wysokość zajmowanej pozycji społecznej. Niewątpliwe bolesne jest być żoną mężczyzny, którego pogoń za seksualną różnorodnością skłania do niewierności, podobnie jak być mężem kobiety, którą do niewierności skłania poszukiwanie emocjonalnej bliskości z innym mężczyzną. I dla kobiet, i dla mężczyzn bolesne jest doświadczenie odrzucenia przez płeć przeciwną wskutek braku cenionych przez nią właściwości.

Dość powszechnie przyjmowane założenie nauk społecznych o jednakowości obu płci nie daje się utrzymać w świetle obecnie znanych faktów. Zważywszy siłę ewolucyjnych presji oddziaływujących w odmienny sposób na kobiety i mężczyzn przez tysiące pokoleń, oczekiwanie takiej jednakowości byłoby oczywiście zupełnie pozbawione realizmu. Dziś nie można już wątpić w zasadnicze różnice między płciami – z silniejszą preferencją mężczyzn do partnerek młodych, urodziwych i licznych oraz z silniejszą preferencją kobiet do mężczyzn wysoko stojących w hie­rarchii, zasobnych i skłonnych do dzielenia się swymi zasobami tylko z nimi. Męż­czyźni i kobiety różnią się znacznie strategiami przyciągania, pozyskiwania i utrzy­mywania przy sobie drugiej strony. Wszystkie te różnice zdają się mieć po­wszechny, w dużym stopniu ponadkulturowy charakter i decydują o kształcie poży­cia obu płci.

Niektórzy ludzie starają się różnicom tym przeczyć w nadziei, że po zamknię­ciu oczu znikną i same różnice. Zaprzeczanie ich istnieniu nie na wiele się jednak zda, a harmonijne współżycie obu płci będzie możliwe dopiero wtedy, kiedy róż­nice te dobrze zrozumiemy, pojmując w ten sposób także i odmienność pragnień kobiet i mężczyzn.

Koncept Grawitacji – cz 1 – napisy PL

 

 
Z czasem jak pracowałem wiele nad swoją atrakcyjnością oraz pracowałem z kolesiami, którzy rozumieją o co chodzi z atrakcyjnością, na nieziemskim poziomie.
Zauważyłem wtedy, że kiedy koleś nauczy się jak tworzyć atrakcyjność,
to często wytworzy trochę atrakcyjności, potem spieprzy sprawę i tak kolejny raz, raz za razem moim poprzednim modelem było utrzymywanie napięcia, trzymaj napięte sznurki i cały czas napinaj mocniej, w nieskończoność…
Od tego czasu gdy się tego nauczyłem zauważyłem, że jeśli chcesz by przekształciło się to ze zwykłej znajomości w głęboką, intymną relacje z kobietą, którą nazywam absolutną 10, niesamowitą, piękną wewnętrznie i zewnętrznie, dojrzałą, musisz znów zmienić swój paradygmat/wzorzec, musisz wykroczyć poza model atrakcyjności musisz nauczyć się nowego sposobu dostrzegania/widzenia rzeczy, bo jeśli tego nie zrobisz,
wciąż będziesz naciskał ten sam przycisk „atrakcyjności” i ta absolutna „10” powie Ci dosyć szybko, że „ooo to w taką grę grasz”, wiesz jak zrobić ten mały trik, ale nie wiesz co potem.
Dla niej te gierki związane z tworzeniem atrakcyjności mogą być zabawne przez jakiś czas, ale ona skupia się na całości i szybko Cię przejrzy i powie Ci „w porządku, rozumiem na czym polega Twoja gra”.
Stanie się tak dopóki nie zmienisz, nie przeniesiesz, nie ewoluujesz, nie wykroczysz nawet poza ten model.
Wykroczenie poza coś znaczy przejście na następny wyższy poziom i wzięcie
niższego poziomu i zawarcie go jako elementu składowego wyższego poziomu.

Rozpocząłem tłumaczenie książki Paula Dobransky The Secret Psychology of How We Fall in Love, która wcześniej miała chyba tytuł The Three Brains Of Mr. Right.

Jeśli wychwycisz jakiś błąd, albo coś brzmi dziwnie to pisz w komentarzu, dzięki


http://books.google.co.uk/books?id=KhtShek5p-cC&printsec=frontcover&hl=pl&source=gbs_ge_summary_r&cad=0#v=onepage&q&f=false


http://books.google.co.uk/books/about/The_Secret_Psychology_of_How_We_Fall_in.html?id=a7wBcgHsvloC&redir_esc=y

Psychologiczny sekret tego jak się zakochujemy – Paul Dobransky

Wstęp

„Przyszłość świata będzie zależeć nie od narodów, ale raczej od relacji pomiędzy kobietą i mężczyzną” – D. H. Lawrence

Możesz myśleć, że znalazłaś ten rewolucyjny system dotyczący randkowania i związków -System – Siódmy Zmysł, do którego ta książka jest wstępem – ponieważ czułaś, że może „coś jest z Tobą nie tak.” Może zajrzałaś tu ponieważ uważasz, że „coś jest nie tak z mężczyznami’ bo oni „nic nie rozumieją.” Jeśli lubisz rozmyślać i zastanawiać się nad wszystkim, albo może nawet zajrzałeś tutaj ponieważ zdajesz sobie sprawę, że coś jest nie tak z „naszymi czasami” lub naszą kulturą czy społeczeństwem, jeśli chodzi o spędzanie czasu z innymi ludźmi, randkowanie, zobowiązania lub małżeństwa na całe życie.

To nie tak

Z pewnością wszystko jest z tobą w porządku, tak jak wszystko jest w porządku z mężczyznami. Mężczyźni i kobiety żyli obok siebie przez setki tysięcy, jeśli nie miliony lat i zawsze radzili sobie ze znalezieniem się i dobraniem w pary, posiadaniem dzieci oraz wspólnym dobrym życiem. Tak więc narzekanie, że coś jest nie tak z czasami w których  żyjemy – a każdy ma swoje odrębne zdanie na temat tego co to jest – nie przybliża nas ani trochę do uzyskania tego czego chcemy od naszego życia społecznego.
Zamiast marzyć o tym, żeby sprawy układały się inaczej pomiędzy kobietami, a mężczyznami lub buntować się przeciwko rzeczywistości i temu jak współcześnie funkcjonują kobiety i mężczyźni, pokrzykując jak na siebie jak „powinno być”, spędzimy następne przeszło sto stron na odkrywaniu jak sprawy mają się „naprawdę” między kobietami i mężczyznami. Nie mamy innego wyjścia jak uczynić to punktem wyjścia do tego co chcemy osiągnąć.
Nie winię cię za powątpiewanie w świat książek o samo pomocy, a nawet w akademicką psychologię, te pierwsze pełne są pustych obietnic i marketingowych haseł. Tą drugą charakteryzuje skomplikowany język i potrzeba wydania masy pieniędzy na „poznawanie siebie” na kozetce u psychoanalityka. Książka ta połączy najlepsze z różnych dziedzin – i będzie praktyczna jak mapa drogowa, albo przepis kulinarny.
Możesz mnie uznać za tłumacza, szofera, lub szefa kuchni – tłumaczącego działanie męskiego mózgu w prosty i przejrzysty sposób, zabierającego cię na safari męskich zachowań – na polowanie na właściwego faceta dla ciebie; oraz „gotującego” dla ciebie najbardziej soczyste techniki, taktyki i strategie, jeśli chodzi o twoje życie uczuciowe, seksualne oraz związki.
Być może już myślałaś, że spotkałaś Tego Właściwego (faceta na całe życie) i przeszłaś twardą lekcję na własnej skórze, że byłaś w błędzie. Może wielokrotnie próbowałaś usidlić Tego Niewłaściwego licząc na to, że jeden z nich cudownie przekształci się z żaby w księcia dzięki twojemu szczeremu pocałunkowi. Być może nigdy nie przybliżyłaś się nawet do znalezienia Tego Właściwego czyli mężczyznę na całe życie i nie jesteś nawet pewna, że rozpoznałabyś go gdyby pojawił się na progu drzwi Twojego domu.
Chociaż żyjemy w trudnych czasach dla trwałego uczucia, miłości i partnerstwa, nie ma już potrzeby, aby chować się w ciemnościach. Mimo, że może być to czasami trudne, warto abyś w końcu „załapała” co tak naprawdę dzieje się pomiędzy kobietą i mężczyzną oraz jak sprawić, aby rzeczywistość działa na Twoją korzyść. W końcu odnajdziesz wszystko czego pragnęłaś w mężczyźnie – serio.

Czy kiedykolwiek:
•   Martwiłaś się że Twój mężczyzna cię zdradza, ale nie wiedziałaś jak to rozgryźć, zapobiec lub naprawić wasz związek? Jest sposób.
•   Cierpliwie czekałaś, aż on się zdeklaruje, ale ten dzień nadal nie nadszedł? Przyjdzie, ale musisz już TERAZ podjąć działanie.
•   Miałaś problemy ze znalezieniem wartościowego mężczyzny? Lub nie miałaś pojęcia gdzie takich szukać, ani od czego zacząć? Jest prosta droga.
•   Zdałaś sobie sprawę, że zbyt często kończysz na przelotnych randkach, wdajesz się w relacje „bez zobowiązań”,  albo nawet „jednonocne przygody”? sługujesz na coś więcej.
•   Masz problemy z radzeniem natłoku obowiązków – kariera, szkoła, rodzina lub dzieci- z życiem osobistym?  Jest na to sposób.
•   Masz uczucie, że jesteś „zawsze druhną” pośród przyjaciół? Już nie.
•   Odkryłaś, że wygląda na to, ciągle spotykasz się z tymi samymi typem facetów i zauważyłaś, że to nie działa? Zmienisz to.
•   Od dłuższego czasu nie byłaś na randce lub właśnie zerwałaś i nie wiesz jak „wrócić do gry”? Jest sposób, aby zdobyć to czego chcesz.
•   Przez dłuższy czas byłaś z facetem który „był blisko, ale nie wystarczająco ” tego co chciałaś lub  potrzebowałaś? Nie martw się. Zatrzymasz to TERAZ.
•   Zastanawiałaś się dlaczego „inne kobiety mają więcej szczęścia”? Nie mają. Masz w sobie potencjał tylko go nie używasz.
•   Zastanawiałaś się czy „są jeszcze jacyś wolni porządni mężczyźni”? Tak, są i także szukają Ciebie.
•   Zastanawiałaś się czy  gdzieś na świecie istnieje twoja bratnia dusza, albo przynajmniej osoba która stworzyłaby z tobą trwały związek? Z całą pewnością ktoś taki istnieje.

Odpowiemy w tej książce na wszystkie powyższe odpowiedzi, oraz na każde inne pytanie związane z randkowaniem jakie przyszłoby ci do głowy.
Przyczyną całego zamieszania w sferze damsko-męskiej jest złe podejście; ale mam dla ciebie dobrą nowinę – w tej książce znajdziesz właściwe podejście – które przeszło próbę czasu,  zostało udowodnione klinicznie oraz wsparte nauką  i  jest w tej książce.
Nazywa to ZALOTAMI – system który pozwala zrozumieć i opanować świat mężczyzn, randkowania i romansu. Jeśli chcesz znaleźć Tego Właściwego, przygotuj się na by go odnaleźć.
W moim zawodowym życiu pilnie studiowałem dojrzałość charakteru i opracowałem innowacyjne metody leczenia problemów z tożsamością i osobowością moich klientów.  To co zawsze fascynowało mnie w „charakterze” to fakt, że pomimo tego, że mężczyźni i kobiety są indywidualnościami, współdzielą ze sobą pewne cechy wspólne dla swojej płci. Ambitna i agresywna prawniczka lub chirurg mogą być jednocześnie bardzo kobiece. Miły i opiekuńczy pielęgniarz może być także bardzo męski.
Mając to na  uwadze, patrząc na romantyczne relacje moich pacjentów zauważyłem powtarzającą się historię tego jak „zgasła iskra”, „czegoś brakowało”, „coś się wypaliło”, ”przestaliśmy się przyjaźnić”, albo „on po prostu nie angażuje się”. Wszystkie te powszechne problemy odnosiły się po części do tego co wiedziałem o charakterze.
W tym samym czasie znałem wiele szczęśliwych par, oraz trwałych małżeństw. Kiedy pytałem tych ludzi o ich o „sekret”, o to skąd wiedzieli, że znaleźli idealnego dla nich partnera, słyszałem tą samą powtarzającą się odpowiedź „po prostu wiedzieliśmy.”
Frustrowało mnie to przez lata i systematycznie dużo o tym myślałem. Ludzie zachowują się w specyficzny sposób z konkretnych powodów i byłem zdeterminowany znaleźć przyczynę porażek i sukcesów w sferze randkowania i związków. Zajęło mi to trochę, aż w końcu natknąłem się na film który został bezlitośnie zjechany przez krytyków.
Film „Igraszki Losu” z 2001 roku zmienił mój sposób myślenia o związkach i seksualności, jak i ich powiązaniu z osobowością i charakterem. Opowiadał on historię kwitnącego romansu między bohaterami granymi przez Johna Cusacka i Kate Beckinsale. Poza tym, pokazywał on coś czego nie udało mi się dostrzec w żadnym teście psychiatrycznym – tego że niektórzy ludzie po prostu nie są nam pisani, mimo tego, że wydają się dla nas idealnym połączeniem, podczas gdy ktoś inny jest naszą prawdziwą pokrewną duszą.
W filmie były rzadkie momenty połączenia mężczyzny i kobiety, które można było zauważyć tylko wtedy gdy ma się otwarte oczy – rzadkie chwile kiedy historia życia mężczyzny przecina się z historią życia kobiety na kilka sekund, może minut, a potem to połączenie jest utracone na wieki… o ile nie zaczniemy działać.
Uderzyło mnie, że każda z trzech głównych części mózgu (o czym więcej za chwilę) ma różną rolę w związku. Szczęśliwy związek ma 3 role/fazy (bycie kochankami, bycie przyjaciółmi oraz bycie oddanymi partnerami) i każda z nich ma odpowiednią część „mózgu” która prowadzi do jej zrealizowania. Każda kobieta musi rozwiązać te trzy „tajemnice” jeśli chce znaleźć swoją prawdziwą miłość. Te trzy sekrety muszą zostać odkryte – przyciąganie seksualne, emocjonalne i intelektualne – jeśli kobieta chce związać swoją historię z Tym Właściwym.
Wszystko wspomniane powyżej – film, „trzy mózgi”, obserwacja szczęśliwych i nieudanych związków – doprowadziły mnie do odkrycia systemu, który pomoże mężczyznom i kobietom zdiagnozować i rozwiązać ich problemy z randkowaniem i związkami z precyzją i perfekcją. Spędziłem lata na odkrywaniu symboliki. To przygoda, która przyniosła nieoczekiwane owoce dla mnie, moich klientów, oraz wkrótce mam nadzieję przyniesie Tobie. Połączyłem kawałki układanki dotyczącej randkowania i związków, a obraz który powstał nie zawsze jest tym jaki chcą ujrzeć kobiety. Jednak to zdanie sobie sprawy z rzeczywistości pomogło tysiącom kobiet odnaleźć to czego naprawdę chciały w mężczyźnie.
Zdałem sobie sprawę, że za każdym razem kiedy kobieta mówiła mi, że coś jest nie tak z jej facetem, to mówiła o jednej lub dwóch rzeczach jakich jej w nim brakuje. Jest dobrym przyjacielem i kochankiem, ale nie umie się zdeklarować do stałego zwiążku. Albo:  jest miły, przyjacielski i chce stałego związku, tylko, że kiepski w łóżku. Albo: jest dobrym kochankiem i lojalnym partnerem, ale nie mają tych samych zainteresowań lub nie daje komfortu bycia jej najlepszym przyjacielem. Tylko kochanek, tylko przyjaciel lub tylko partner to zawsze cechy Tego Niewłaściwego. Jednakże mężczyzna, który w jakiś sposób potrafi być tymi trzema był tym czego zawsze kobieta chciała.
Po tym jak usłyszałem tego typu wyznania setki razy, doszedłem swoje momentu „aha”, a to do czego doszedłem po tej chwili dzielę się tym w tej książce. Jeśli będziesz podążać za moimi poradami uważnie, mogą cię one uchronić przed zerwaniem lub rozwodem, zanim dojdzie do pierwszego pocałunku.
Chcę żebyś nauczyła się jak zapobiec rozwodowi lub statusie wiecznej panny (o ile nie chcesz tego długoterminowo), zanim nasiona tego stanu rzeczy zostaną zasiane.
Większość małżeństw rozpada się w ciągu pierwszych pięciu lat, ponieważ to maximum czasu jaki można „wytrzymać” w związku w sytuacji w której nie zaiskrzyło między wszystkimi trzema częściami mózgu z Tym Właściwym.

Wskaźnik rozwodów
• Dane z polski  http://www.rozwodpoczekaj.org.pl/statystyki/

Często mówię kobietom, które chodzą na randki żeby „dokonywały dobrego wyboru w pierwszych  30 minutach”. Kiedy to robią używając mojego systemu później rzadko coś idzie źle. Nasza kultura  jest przepełniona rozwodami, i jak wkrótce zobaczysz, czas jaki spędziliście ze sobą jest bezpośrednim wyznacznikiem tego jak dobrze twoje trzy części Twojego mózgu zaskoczyły z trzema częściami mózgu Tego Właściwego.
Jeśli planujesz naprzód, od pierwszej randki, nie uwikłasz się w Pięcioletnią Porażkę – nazywaną potocznie „Próbnym Małżeństwem.”
Ten system może zrewolucjonizować twoje życie.

Zanim jednak przejdziemy dalej, musisz zrozumieć i zaakceptować kilka rzeczy:
•   Aby ten system mógł Ci pomóc, musisz zgodzić się, aby unikać błędów, zanim jeszcze zaczniesz. Panowie Niewłaściwi mogą być kuszący. a jeśli czujesz że nie będziesz w stanie oprzeć się pokusie i ulegniesz bo „tym razem może się to udać”, nie zaczynaj tego programu. Musisz się zdeklarować do „podejmowania dobrego wyboru w pierwszych 30 minutach”, wyłapując Panów Niewłaściwych zanim się do ciebie zbliżą.
•   Bądź gotowa do podążania według sekwencji kroków; to znaczy unikaj pokusy przeskakiwania o kilka kroków naprzód, albo wykonywania ich w innej kolejności, jak np. bycie przyjaciółmi, a potem inicjowanie seksualnego napięcia, albo przespanie się z facetem bez sprawdzenia czy byłby dobrym przyjacielem lub jaki ma charakter.
•   Bądź gotowa do pracy nad sobą, uczenia się o sobie i mężczyznach, oraz patrzenia na sytuację „tak jak sprawy się mają”, a nie tak jak chciałabyś żeby było, albo jak według Ciebie „powinno być”.
•   Instynkty mężczyzn i kobiet są na Ziemi od milionów lat i nie zanosi się na to żeby miało się coś zmienić, mimo tego, że życzyłabyś sobie, aby było inaczej. Nic cudownego, ani zmieniającego życie nie przyjdzie do Ciebie bez choć odrobiny wysiłku. Ale pomyśl o tym w ten sposób – jeśli opanujesz System – Siódmy Zmysł, będziesz musiała przejść przez ten proces tylko raz. Potem będziesz mogła poświęcić swoje życie przyszłości z Tym Właściwym. Potraktuj tę książkę jako szybki przewodnik po systemie, którego uczę innych od wielu lat.
•   Aby otrzymać, musisz coś dać. To znaczy, że pomimo tego, że szanujesz siebie, swoje zdanie oraz to co ma dla Ciebie sens i działa dla Ciebie; będziesz musiała przemówić jego językiem i podjąć działania ważne dla niego, co zbliży Cię do tego co chcesz.
•   Odkryj  że „bycie sobą” jest dobre tylko jeśli jesteś najlepszą wersją siebie, chcącą się rozwijać; chcącą widzieć to czy rozwój jest tym czego on chce, czy też nie, oraz akceptowaniem końca budowania związku.
•   Nie zapominaj, że związki są dobrowolne. Nic nie jesteście sobie winni. Nie „posiadasz” mężczyzny na własność, ani on nie „posiada” ciebie. Nawet jeśli jesteście zaręczeni czy po ślubie. Nawet jeśli deklarujemy nasze uczucia wobec drugiej osoby, nasz związek jest darem, a nie umową zatrudnienia czy niewolnictwem.
•   Zrozum, że mężczyźni prawie zawsze będą kusić Cię związkiem, aby dostać od kobiety seks, a kobiety będą zawsze będą posługiwać się seksem, aby zdobyć zobowiązanie od mężczyzny.

U rdzenia mojego systemu jest fakt naukowy: ludzki umysł dzieli się na trzy ogólne części które działają niezależnie od siebie, tak jak różne zestawy programów mogą pracować razem na Twoim komputerze. Praktycznie mówiąc, każdy z nas nie ma jednego, ale „trzy” oddzielnie funkcjonujące „mózgi” w głowie. Każdy człowiek ma „gadzi mózg” (pień mózgu i podwzgórze), „mózg ssaka” (śródmózgowie i móżdżek) i „wyższy mózg” (kora mózgowa). Gadzi mózg jest odpowiedzialny za nasze instynkty, niekontrolowane impulsy i odruchy odpowiedzialne za przetrwanie. To tutaj jest zlokalizowany pociąg seksualny – pragnienia, pasja i pożądanie oparte na instynktownych, odruchowych reakcjach męskości lub kobiecości.
To jedyny obszar mózgu gdzie kobiety i mężczyźni są naprawdę od siebie różni – co więcej właśnie te różnice sprawiają, że szalejemy za sobą. Gdyby nie te różnice rasa ludzka, by nie przetrwała.
Mózg ssaka skupia się na emocjonalnym przyciąganiu. To obszar mózgu odpowiedzialny za tworzenie się przyjaźni, przykładający wartość do idei, a nawet ludzi oraz wyłączne miejsce tego  to co nazywamy „miłością.”
W przeciwieństwie do seksualności lub instynktownych żądzy, masz nad tym kontrolę. Problemy pomiędzy mężczyznami i kobietami w tym obszarze umysłu sprawiają, że walczymy ze sobą i odkochujemy się nawet, jeśli mamy połączenie seksualne lub zobowiązania wobec siebie oraz są sekretną słabością i obciążeniem związków skażonych przez stres, niskie poczucie własnej wartości, depresję, problemy z niepokojem, przemoc lub nadużycia, uzależnienia, nieśmiałość i ogólne niedopasowanie osobowości.
Kiedy mówimy „nie pasujemy do siebie”- to najbardziej prawdopodobne jest to, że ten obszar umysłu jest za to odpowiedzialny.
Wyższy mózg odpowiada za przyciąganie intelektualne:  komunikowanie idei i szacunek dla praw, oczekiwania, przekonania, wartości,  cele i preferencje. Co więcej, to centrum Twoich Granic Osobowości – dom twoich praw, idei, twojej wolnej woli do działania w świecie jako osoba z unikalną tożsamością. Bez silnych granicy, zobowiązanie lub związek z inną osobą jest niemożliwy.

Trzy mózgi Tego Właściwego
Najmniej różnimy się między sobą w obszarze gadziego mózgu – większość mężczyzn jest jak inni mężczyźni, a większość kobiet jest jak inne kobiety. Pomyśl o tym jak unikalne są węże między sobą. Nie wiem jak ty, ale dla mnie wąż to wąż – śliskie i pełzające stworzenie którego należy unikać.
Biorąc pod uwagę część mózgu ssaków, niewiele różnimy się od siebie, a mężczyźni są właściwie prawie identyczni z kobietami – wszyscy mamy swoje leki, jakieś frustracje, gniew i ograniczoną liczbę sposobów radzenie sobie z tymi emocjami. Mimo tego niektórzy z nas mają tendencję do bycia bardziej pasywno-agresywnym, niektórzy bardziej asertywnym, inni chowają głowy w piasek gdy się boją, gdy inni z kolei lubią stawiać czoło swoim lękom. Wszyscy mamy swoje emocjonalne przyzwyczajenia, ale istnieje ograniczona liczba sposobów radzenia sobie z emocjami. Tak więc w tej części mózgu do gry wchodzi odrobina indywidualności.
W wyższym mózgu,  mamy do dyspozycji wszystkie aspekty naszej dojrzałości, które sprawiają, że różnimy się od siebie – zarówno kobiety jak i mężczyźni – każdy różni się od każdego na ziemi bez względu na płeć. Każdy z nas ma swoje unikalne gusta i preferencje, całkowicie różną życiową historię, edukację, doświadczanie życia, pracę i miłość, zróżnicowany intelekt, wszechświat osobistych opinii i przekonań o tym jak funkcjonuje świat (lub jak „powinien funkcjonować”), oraz masę innych zindywidualizowanych cech, które tworzą to co nazywamy naszą tożsamość.
Tak więc jak wzrastamy poprzez „trzy mózgi” – mózg ssaka „usytuowany” na gadzim mózgu, a wyższy mózg na mózgu ssaka – stajemy się coraz bardziej dojrzali i zindywidualizowani. Dlatego też powstają uogólnienia takie jak „wszystkie dzieci są takie same”, „wszyscy mężczyźni są tacy sami”, „Z kobietami źle. Ale bez nich jeszcze gorzej”, „dzieci są jak zwierzaki”, czy też „ona jest kotka…”.
Dzieje się tak dlatego, że gadzi mózg jest najbardziej prymitywnym, „zwierzęcym” obszarem umysłu, w którym jesteśmy najbardziej „niedojrzali” jako, że działają w nim instynkty i odruchy i nie ma w nim jakiejś wyższej, wyrafinowanej logiki. Mieszczą się w nim także instynkty płciowe, pasje i pożądania. Dzieci i nastolatki mają najbardziej podstawowe, oparte na odruchach zachowania, często poza ich świadomą uwagą. Właściwie, śmiem twierdzić, że ta część mózgu mieści w sobie męskość, kobiecość i pasję z definicji, jest nieświadoma.
Odruchy i instynkty są z definicji nieświadome i poza naszą uwagą, ponieważ są automatyczne – robimy coś „bez myślenia.”

Nic dziwnego że kobiety często nie mogą zrozumieć „dlaczego mężczyźni postępują tak jak postępują”, i dlatego nawet Freud narzekał, że jedyną rzeczą jakiej nie mógł rozgryźć było „czego chcą kobiety.” Natura naszych płci nie jest „logiczna”, lecz nieświadome odruchy były programowane przez miliony lat ewolucji oraz zmieniające się środowisko – są nieświadome dopóki nie staniemy się ich świadomi oraz nie nauczymy się jak działają. Innymi słowy, dopóki nie zaczniemy być ich świadomi, zachowania płci przeciwnej będą uważane za dziwne. Pozwólmy mężczyznom być mężczyznami, a kobietom kobietami – a potem nauczmy się mówić językiem drugiej płci.
Trzy mózgi rządzą każdym romantycznym związkiem. Sekretem udanego związku jest więc zaspokojenie potrzeb każdego „mózgu”, poprzez właściwe stadia (etapy) związku, ułożone w odpowiedniej kolejności.
Kiedy nauczysz się najbardziej podstawowego modelu poniżej, nigdy go już nie zapomnisz. Zobaczysz jak on działa tuż przed twoimi oczami, kiedy będziesz rozmawiać z mężczyznami w taki sposób jakbyś miała rentgenowski skaner męskiego umysłu.  Zadaniem tego modelu jest dosłownie sprawić, aby nie widzialny świat psychiki stał się widzialny dla Ciebie do końca Twojego życia.

3 Mózgi - Metoda Randkowania
Mój system zawiera fazy poświęcone każdej z części mózgu: przyciąganie (gadzi mózg), nawiązywania przyjacielskiej więzi (mózg ssaka), zobowiązanie (kora mózgowa, wyższy mózg). To ABC zalotów i musisz z powodzeniem przejść każdy etap w odpowiedniej  kolejności, aby być w trwałym związku.
Nie chcesz mężczyzny, który jest zdolny tylko do seksu bez jakiejkolwiek emocjonalnej więzi lub intelektualnego połączenia. Nie chcesz również kogoś kto jest zdolny do bycia Twoim przyjacielem i nie pożąda Cię z łóżku. Tak jak nie chciałabyś się związać z facetem, który wchodzi w związek z tobą z powodu wzniosłych „zasad”, ale nigdy nie będzie cię pożądał, ani nie będzie Twoim najlepszym przyjacielem.
Tylko mężczyzna, który będzie kochankiem, przyjacielem i życiowym partnerem może zostać „Tym Jedynym.”

Możesz go znaleźć (równie ważne jest odrzucanie pretendentów tego miana), jeśli poświęcisz czas, aby zrozumieć każdy z etapów i zobowiążesz się, że zaczniesz wprowadzać je w życie w odpowiedniej kolejności.
Jeśli przejdziesz wszystkie 9 kroków w tej kolejności, jesteś na dobrej drodze do zdobycia „Tego Jedynego”:

Etap I: Faza Przyciągania (Przyciąganie seksualne/Atrakcyjność Seksualna)
Zestaw działań oparty na instynkcie (gadzi mózg), dzięki którym przyciągniesz seksualnie mężczyznę.

Etap II: Faza Nawiązywania Przyjacielskich Więzi (Przyciąganie Emocjonalne)
Zestaw działań oparty na emocjach (mózg ssaka) dzięki którym przyciągniesz emocjonalnie mężczyznę.

Etap III: Faza Zobowiązania (Przyciąganie Intelektualne)
To zestaw działań oparty na intelekcie i dojrzałości (wyższy mózg) dzięki, którym przyciągniesz intelektualnie  mężczyznę.

Opanowanie tych trzech etapów to na razie twoje największe wyzwanie. Ale kiedy już je wykonasz, pozostaje jeszcze jedna kwestia. Każdy dobry związek ma swoją historię z nim związaną, całkowicie indywidualną opowieść o Twoim romansie z Tym Jedynym. Jeżeli jesteś tego świadoma, to poprowadzi Cię to, zainspiruje cię i ustrzeże przed popełnieniem poważnych błędów.
Kiedy pary mówią, że „po prostu wiedziały”, że spędzą resztę życia razem, to to co naprawdę mówią, to to, że połączyła i związała ich unikalna wspólna historia; doszli do wspólnej konkluzji (trwały związek), ale na swój własny sposób.

Każda kobieta musi odnaleźć zestaw „punktów fabularnych historii” jeśli ma zamiar zbudować swoją własną romantyczną historię i podążać za nimi aż do szczęśliwego zakończenia. Te „punkty” są wspólne dla każdej kobiety, która szuka miłości, ale szczegóły są zdecydowanie indywidualne i możesz delektować się nimi jako wyłącznie Twoimi. Ta książka nauczy cię jak mieć otwarte oczy na swoją własną opowieść oraz co robić kiedy ją odnajdziesz.
Odnalazłaś tą książkę ponieważ miałaś szereg związków, które nie wypaliły i nie do końca wiesz dlaczego. Kiedy  wchłoniesz materiał z tej książki, już nigdy więcej nie będziesz przeżywać rozterek z tego powodu. Zaczniesz rozpoznawać w ciągu pierwszych kilku minut od spotkania mężczyzny czy masz z nim jakieś szansę na satysfakcjonującą przyszłość –  a tych którzy nie będą jej mieli, odrzucasz szybko ze swojej drogi.
Co więcej, będziesz wiedzieć jak rozpoznać potencjalnego „Tego Właściwego” gdy pojawi się na twojej drodze, oraz jakie kroki podjąć, aby poprowadzić tą relację w kierunku w którym chcesz. Wiele kobiet, które znam mówią, że mają dosyć „gierek” w które grają mężczyźni lub wysłuchiwania od przyjaciół, że miłość to „gra” której trzeba się nauczyć. Chcą być wysłuchane i zrozumiane, co więcej szybko nudzą się „lojalnymi”, ale „przewidywalnymi” mężczyznami, którzy nie „grają w gierki”. Wydaje się, że kobiety z tego co mówią chcą mężczyzny, który nie będzie bał się zobowiązań oraz potrafiącego rozpalić płonne pasję i tęsknotę w trzewiach – kobiety nie pragną niczego innego niż „tajemniczego mężczyzny”.
Tego typu kwestie doprowadzają zarówno kobiety jak i mężczyzn do szaleństwa. Jak kobieta może chcieć, żeby mężczyzna był intrygującym, tajemniczym bohaterem o którym będzie marzyć na jawie, a jednocześnie żeby był do niej tak podobnym, że będzie znał ją tak dobrze jak ona zna samą siebie? Jak mężczyzna może pragnąć kobiety, która będzie zmysłowa, będzie jak nagroda do zdobycia, tak jakby miłość naprawdę była grą, a jednocześnie chcieć by była wierna  i lojalna?
Odpowiedzi znajdziesz w tej książce, a niektóre ku temu powody na pewno cię zaskoczą.
Prawdopodobnie tak jak odpowiedzi na poniższe pytania:
•   Dlaczego on mnie nie słucha?
•   Dlaczego on spędza ze mną mniej czasu niż na początku znajomości?
•   Dlaczego uprawiamy mniej seksu?
•   Jak będzie wyglądała nasza przyszłość. jeśli zostaniemy razem?
•   Dlaczego ze sobą walczymy?
•   Dlaczego mam obawy o „nas” oraz oto czy nasz związek się przetrwa?
•   Czy błędem było pozostanie w tym związku, czy też jego rozpoczęcie?
•   Tak bardzo się różnimy. Czy coś jest z nami nie tak?
•   Jesteśmy tak bardzo podobni. Czemu nie czuję „tego czegoś” do niego?

Odpowiedzi nie należy szukać w tylko w sercu czy w brzuchu, ale w trzech „mózgach” Tego Jedynego oraz historii, którą razem tworzycie.
Podczas lektury tej książki będziesz rozwiązywać zagadki męskiego zachowania, łamać ich kod komunikacji oraz poznawać tajemnice męskiego umysłu, aby rozwikłać wszystkie dylematy jakie kiedykolwiek z nim miałaś.
Będę twoim doraźnym przewodnikiem i specjalistą od symboli, pokazując ci, poprzez użycie starożytnych historii oraz ponadczasowej nauki, jak znaleźć „Tego Jedynego”. Za dużo czasu spędziłaś z Tym Niewłaściwym. A Ten Właściwy czeka na ciebie z otwartymi ramionami –  idealnie pasuje do trzech ról, których inni nigdy nie będą w stanie wypełnić: kochanek, przyjaciel i lojalny partner.

David Deida pisał, że „Tylko niektórzy znając i czując prawdę, zaczynają nią żyć i zdecydowanie zmieniają swoje nawyki. Dużo trudniej żyć prawdą niż poczuć ją lub poznać. Poznanie jest najłatwiejsze Umysł jest bardziej giętki, niż emocje czy ciało i dlatego stosunkowo szybko coś przyswaja. Słyszysz coś i natychmiast decydujesz czy coś brzmi dla ciebie prawdziwe.”
Przynajmniej 8 lat temu po raz pierwszy powiedziano mi, że najbardziej czułym, seksualnym miejscem w kobiecym ciele jest umysł, po przeczytaniu tej książki zwiększyło się moje zrozumienie czemu tak jest lub może być. Inny aspekt to szczerość w związku i czy chcesz i jesteś w stanie zmierzyć się z prawdą, przyjąć ją i zaakceptować czy raczej pojawia się tendencja do odwracania głowy i udawania, że nie ma jakiegoś tematu.
Poniżej fragment z książki „Mój tajemny ogród” – Nancy Friday .

WSTĘP

Po raz pierwszy w historii próbujemy ustalić, co rzeczywiście dzielimy z innymi kobietami. Ta książka jest próbą zrozumienia nas samych, a to wydaje się o wiele lepsze niż skazanie się na los Milczącej Płci. Starałam się tu odnaleźć istotne więzi łączące kobiety. Ostatecznie doszłam do ważnego chyba spostrzeżenia: mimo że połowa przebadanych przeze mnie kobiet to Brytyjki, jednak nie ma istotnych różnic między nimi a Amerykankami. By zrozumieć, co to znaczy być kobietą, nie trzeba odwoływać się do jej narodowości czy przynależności klasowej, a jedynie do analizy naszych uczuć i naszych pragnień. Od chwili opublikowania „Mojego tajemnego ogrodu” w Ameryce otrzymałam tysiące listów, które całkowicie pokrywają się z wypowiedziami kobiet z Wielkiej Brytanii: „Nigdy nie sądziłam, żeby inne kobiety miały myśli tego typu. Zawsze myślałam, że z powodu moich seksualnie »wybujałych« wyobrażeń jestem jakimś perwersyjnym monstrum. Teraz czuję, że mogę zaakceptować samą siebie taką, jaką jestem. Dzięki Bogu, nie jestem już sama”.

ROZDZIAŁ PIERWSZY
SIŁA FANTAZJI

W marzeniach i na jawie, kiedy jestem w łóżku z facetem, moja wyobraźnia podsuwa mi taką fantazję: … z grupką przyjaciół jesteśmy na meczu piłki nożnej, jest bardzo zimno. W cztery czy pięć osób kulimy się pod dużym, kraciastym kocem. Nagle podrywamy się, żeby lepiej widzieć George’a Besta biegnącego w stronę bramki. Gdy on pędzi przez boisko, my biegniemy za nim jak jedno ciało, skręcając się pod kocem, krzycząc z podniecenia. Jeden z mężczyzn, nie wiem który, bo w tym podnieceniu nie odwracam głowy, przysuwa się do mnie bliżej od tyłu. W dalszym ciągu głośno krzyczę, mój głos zlewa się z jego, owiewającym moją szyję. Czuję jego erekcję przez spodnie, gdy daje mi znać dotykiem, abym przysunęła biodra bliżej niego. Besta blokują, ale cała akcja, dzięki Bogu, dalej toczy się w stronę bramki, a my stoimy dalej odwróceni tak, żeby widzieć, co się dzieje na boisku. Wszyscy szaleją. On właśnie wyjął swojego kutasa i już jest między moimi rozsuniętymi nogami; zrobił mi dziurę w majtkach pod krótką spódniczką. Krzyczę coraz głośniej, bo gol wydaje się nieunikniony. Wszyscy podskakujemy to w górę, to w dół, a ja muszę postawić nogę na wyższym stopniu, żeby utrzymać równowagę: w ten sposób mężczyźnie z tyłu łatwiej jest go wsunąć. Wszyscy podskakujemy, obijając się o siebie, a on obejmuje mnie ramieniem, żeby utrzymać nasz rytm. Jest już we mnie, przebił mnie jak wyciorem. O Boże, mam uczucie, jakby doszedł do gardła! „Dalej, Georgie! Dalej, dalej, szybciej, szybciej!” — krzyczymy razem, głośniej niż inni, zagrzewając wszystkich do jeszcze większego dopingu. We dwoje przewodzimy kibicom, jak wodzireje, a w środku czuję, że on, kimkolwiek jest, rośnie coraz bardziej, wpycha się we mnie z każdym ruchem coraz głębiej i wyżej, aż aplauz dla Besta staje się rytmem naszego pieprzenia się, a wszyscy wokoło są po naszej stronie, kibicując i nam, i bramce… trudno to teraz rozdzielić. To decydujące, wszystko zależy od niego; my też urządzamy wyścig, do naszej bramki. Moje podniecenie jest coraz dziksze, tracę nad sobą kontrolę. Krzyczę, żeby Best robił to tak jak my, żebyśmy razem wygrali. A gdy mężczyzna za mną zaczyna jęczeć ściskając mnie w spazmie rozkoszy, Best strzela gola a ja…
— Powiedz mi o czym myślisz — powiedział mężczyzna, z którym byłam w łóżku. Jego słowa dobrze współgrały z fantazją w moim umyśle. Nigdy nie broniłam się przed takimi myślami, gdy kochaliśmy się (tak bardzo byłam pewna naszej spontaniczności i dopasowania), że bez oporu powiedziałam mu o czym myślałam.
Wstał z łóżka, założył spodnie i wyszedł.
Leżąc tam, pośród pogniecionych prześcieradeł, nagle odrzucona, nie rozumiejąc właściwie dlaczego, patrzyłam jak się ubierał. Próbowałam wytłumaczyć, że to tylko wyobraźnia, że nie chciałam naprawdę tego drugiego mężczyzny na meczu. On nie miał twarzy, był nikim! Nie miałabym w ogóle takich myśli, nie mówiąc już o wypowiadaniu ich, gdybym nie była tak podniecona, gdyby on, mój prawdziwy kochanek, nie
podniecił mnie do tego stopnia, że poczułam swoje ciało, całą siebie, nawet swój umysł. Czy naprawdę nie widział tego? On i jego wspaniałe namiętne kochanie sprowadziło te myśli, a one z kolei podsyciły moją namiętność. Powinien być dumny, szczęśliwy za nas oboje…
Jedną z rzeczy, które zawsze podziwiałam u mojego kochanka, było to, że był jednym z niewielu mężczyzn, którzy rozumieli, że w łóżku może być wesoło i zabawnie. Niestety, nie uważał, że moja fantazja futbolowa jest śmieszna czy zabawna. Jak powiedziałam, po prostu wyszedł.
Jego złość i wstyd dopiero zrozumiałam dzięki napisaniu tej książki — pojęłam, jak bardzo mnie zranił. Był to początek końca naszego związku. Do tego momentu zawsze krzyczał: „Więcej!” Byłam przekonana, że nie ma takiego obszaru, do którego bym nie doszła, a który by nie podniecił go jeszcze bardziej; jego zachęta była jak prztyczek dziecka, który daje bączkowi, żeby się kręcił coraz szybciej, tak on nakręcał mnie w kierunku rzeczy, które zawsze chciałam robić, ale byłam zbyt nieśmiała, żeby robić z kimś innym. Nieśmiałość na pewno nigdy nie była w moim stylu, ale w łóżku, w dalszym ciągu byłam kochaną córeczką mamusi. Czułam, że on uwolnił mnie od tego niepotrzebnego panieńskiego skrępowania, którego nie potrafiłam intelektualnie zrozumieć i od którego nie umiałam uciec. Dumny z moich wyników sprawił, że i ja byłam z siebie dumna. Kochałam nas oboje.
Spoglądając dziś innymi oczami na mojego wszystko akceptującego kochanka, widzę, że to, co tak radośnie odgrywałam, to były jego, a nie moje niejasno wypowiedziane fantazje, rodem z „Pygmaliona” czy D. H. Lawrence’a. A moje? Nie chciał o nich słyszeć. Nie byłam współautorem tego fascynującego scenariusza „Jak być Nancy”, nawet jeśli to było moje życie. Przeznaczono mi tylko rolę statystki.
Gdzie jesteś, mój były kochanku? Jeśli uraziła cię fantazja o „innym mężczyźnie”, co byś pomyślał o tej z Dalmatyńczykiem Mojego Wspaniałego Wujka Henry’ego w roli głównej? Albo z członkiem mojej rodziny, którego lubiłeś, samym Wspaniałym Wujkiem Henrym, tak jak wyglądał na portrecie wiszącym nad pianinem mojej matki, w czasach, kiedy mężczyźni nosili wąsy, które łaskotały, a kobiety długie spódnice. Czy dostrzegasz, co Wspaniały Wujek Henry robi mi pod stołem? Tylko, że jestem przebrana za chłopca.
Czy na pewno jestem? To bez znaczenia. Dla fantazji to nieważne. Funkcjonują one na zasadzie swoistej elastyczności, zdolności natychmiastowego wchłonięcia każdej nowej postaci, obrazu czy idei — lub też, jak w marzeniach, do których są tak bardzo podobne, przez rozwijanie sprzecznych obrazów w tym samym czasie. Rozszerzają, wydłużają, deformują lub wyolbrzymiają rzeczywistość, przenosząc nas coraz dalej i szybciej w kierunku, gdzie pozbawiona wstydu podświadomość wie, dokąd chce iść. Fantazje proponują zdumionej jaźni niewiarygodną okazję uchwycenia niemożliwego.
Byli i inni kochankowie, i inne fantazje. Ale już nigdy nie przedstawiałam ich sobie nawzajem, Aż do momentu, kiedy spotkałam mojego męża. Dobrego mężczyznę charakteryzuje umiejętność ujawnienia w kobiecie tego co najlepsze, wszystkich jej pragnień. W poszukiwaniu twojej najgłębszej istoty, nie tylko zaakceptuje to, co odkryje, ale też nic niepełnego nie może go zaspokoić. Bill wydobył z powrotem moje fantazje na powierzchnię, z głębin, gdzie roztropnie zadecydowałam, że muszą żyć — żywiołowe i żywotne jak zawsze, to prawda, ale nigdy nie wypowiadane.
Nigdy nie zapomnę jego reakcji, kiedy nieśmiało, z bojaźnią i pewnym zawstydzeniem, zdecydowałam zaryzykować i zwierzyć mu się z tego, o czym myślałam. „Co za wyobraźnia!” — wykrzyknął. „Nigdy sam bym czegoś takiego nie wymyślił. Czy naprawdę o tym myślałaś?”
Jego spojrzenie pełne rozbawionego podziwu przyniosło mi ogromną ulgę; zrozumiałam jak bardzo mnie kochał, a kochając mnie, kochał wszystko, co mogło wzbogacić nasze życie. Moje fantazje były dla niego jak nagłe odkrycie tajemniczego ogrodu rozkoszy, którego nie znał, a do którego miałam go zaprosić.
Małżeństwo uwolniło mnie od wielu rzeczy, a wprowadziło w inne. Jeżeli moje fantazje wydawały się Billowi takie odkrywcze i porywające, dlaczego nie przedstawić ich w powieści, którą właśnie pisałam? Miało to być oczywiście o kobiecie i musieli być inni czytelnicy, poza moim mężem, inni mężczyźni i kobiety, którzy byliby zaintrygowani nowym podejściem do tego, co się dzieje w umyśle kobiety. I rzeczywiście, poświęciłam cały rozdział książki długiemu, idyllicznemu opisowi erotycznych fantazji heroiny. Myślałam, że to będzie najlepsza rzecz w książce, materiał w rodzaju tego, z którego zwykle były zbudowane powieści przeze mnie podziwiane. Lecz mój wydawca, mężczyzna, miał zupełnie inne zdanie. „Nigdy nie czytałem czegoś takiego” — powiedział mi (wystarczająca przyczyna, żeby wreszcie coś takiego napisać, pomyślałam). „Te fantazje zrobiły z bohaterki jakieś seksualne monstrum. Jeżeli ona tak szaleje za tym facetem, z którym jest, kontynuował, i jeśli on jest takim świetnym ogierem, to dlaczego ona myśli o innych szalonych rzeczach… dlaczego nie skupi się na nim?”
A może ja powinnam go zapytać: dlaczego mężczyźni mają seksualne fantazje? Dlaczego chodzą do
prostytutek, żeby robić pewne rzeczy, kiedy mają do dyspozycji oddane damy czekające w domu? Dlaczego mężowie kupują żonom czarne, koronkowe podwiązki i staniki odkrywające sutki, jeśli nie w pogoni za urzeczywistnieniem własnych fantazji? We Włoszech mężczyźni krzyczą „Madonna mia”, kiedy szczytują, i nierzadko się zdarza, o czym czytamy w „Odepchniętym Erosie”, że Anglik z wyobraźnią płaci panience za przywilej skosztowania truskawkowej pianki (tak jak robiła to Nanny), którą ona uprzejmie wepchnęła sobie w pipkę. Dlaczego są akceptowane (i nieustannie są w modzie) komiksy w kółko powtarzające motyw Jasia Przeciętniaczka pożerającego wzrokiem apetyczną blondynę, podczas gdy w dymku nad jego głową kłębi się istna orgia egzotycznych pozycji. Mój Boże! Nie tylko, że nie uważa się tej fantazji za naganną, wprost przeciwnie, należy ona do kanonu żartów, a nawet dykteryjek rodzinnych, które ojciec ze śmiechem opowiada synowi.
Mężczyźni dzielą się fantazjami seksualnymi przy wódce, nazywając je „świńskimi kawałami”; a jeśli się trafi taki, którego to nie bawi, uznają go za dziwnego. Sprośne filmy uświetniają męskie obiady i konferencje handlowe. Ale kiedy Henry Miller, D. H. Lawrence i Norman Mailer — już nie mówiąc o Gene- cie — przelewają swoje fantazje na papier, wtedy uznawane są za to, czym być mogą — za sztukę. Tego typu seksualne fantazje mężczyzn nazywane są powieściami. Dlaczego więc, chciałam zapytać mojego wydawcę, fantazje seksualne kobiet nie mogą być tak samo nazywane?
Nie powiedziałam nic. Insynuacje wydawcy i odejście mojego byłego kochanka uderzyły w moje najczulsze miejsce: tam, gdzie kobieta, nie wiedząc zbytnio o wzajemnych seksualnych odczuciach, jest najbardziej podatna na ciosy. Co to znaczy być kobietą?
Czy nie jestem kobieca? Jedną rzeczą jest zadać to pytanie samej sobie, nie wątpiąc z góry w jakość odpowiedzi, a inną jest poczuć, że to pytanie zostało nagle zadane przez kogoś i poczuć się ocenianym w jakimś nieokreślonym, nieznanym, niewyobrażalnym konkursie czy sądzie. Co to naprawdę znaczy być kobietą? Nie chciałam dyskutować o tym z wydawcą — mężczyzną męskim nad podziw, który prawdopodobnie trzymał rękę na seksualnym pulsie świata (czy nie opublikował Jamesa Jonesa i Mailera, czytając najprawdopodobniej z nimi nie nadające się do druku pieprzne kawałki). Zabrałam siebie, swoją powieść i swoje fantazje i poszłam do domu, gdzie byłyśmy doceniane. Książkę schowałam. Świat nie był jeszcze gotowy na przyjęcie kobiecych fantazji seksualnych.
Miałam rację. Nikt mojej książki wówczas nie potrzebował, chociaż zdarzyło się to raptem cztery lata temu, a nie czterysta. Ludzie twierdzili, że chcą usłyszeć coś o kobietach. Co mieli na myśli? Mężczyźni na pewno nie chcieli niczego nowego wiedzieć o ukrytym i być może zagrażającym im potencjale. Mogłoby to się wiązać z kwestią równości seksualnej i przewartościować pojęcia na temat męskiej dominacji. A my, kobiety, także nie byłyśmy jeszcze gotowe, żeby dzielić się naszymi skrywanymi fantazjami, naszą wspólną lecz nie wypowiedzianą wiedzą.
Kobiety potrzebowały i czekały na coś w rodzaju miary, którą mogłyby się zmierzyć i ocenić, na rodzaj seksualnej reguły odpowiadającej temu, co mężczyźni stworzyli już dawno na własny użytek. Kobiety były jednak milczącą płcią. W naszym pragnieniu uszczęśliwienia facetów narzuciłyśmy sobie ograniczenia seksualne i dyskrecje, które mężczyźni uważali za konieczne dla swojego własnego szczęścia i wolności. Uwięziłyśmy siebie nawzajem, zdradziłyśmy naszą własną płeć i nas samych. Mężczyźni zawsze trzymali się razem, licząc na braterską pomoc i poparcie, otwierając przed sobą wszystkie możliwe drogi przygód seksualnych, rozmaitości i możliwości. Kobiety wręcz przeciwnie.
Dla mężczyzn rozmawianie o seksie, pisanie i spe-kulowanie o nim, wymiana doświadczeń, porad i słów otuchy zawsze było społecznie dopuszczalne. W rzeczywistości, pewna doza seksualnych przechwałek w męskiej ubikacji jest uważana za oznakę męskości. Kultura, która daje mężczyznom taką wolność, surowo zabrania tego samego kobietom, każąc nam być nieufnym przed samym sobą, zmuszając nas do zaakceptowania reguł oszustwa, wstydu, a przede wszystkim milczenia.
Prawdopodobnie nigdy nie zdecydowałabym się na napisane tej książki, gdyby nie głosy innych kobiet, które przerwały tę zmowę milczenia. Uzyskałam dzięki nim nie tylko seksualny punkt odniesienia, o którym już mówiłam, ale także świadomość, że inne kobiety pragną usłyszeć, co ja mam do powiedzenia, i że ja także pragnę usłyszeć ich głosy. Teraz sytuacja uległa zmianie. Kobiety same zaczęły mówić, nie czekając aż zostaną zapytane, chcąc dzielić się swoimi doświadczeniami, swoimi pragnieniami. Nagle tysiące kobiet popierając siebie nawzajem zaczęło zgłaszać swoje głosy i nazwiska jako wyraz poparcia dla ruchów równouprawnienia kobiet.
Wyzwolenie wisiało w powietrzu. Wraz ze stopniowym uwalnianiem naszych ciał, wolność zdobywały też nasze umysły. Pozornie zagadkowa sugestia, że kobiety mają seksualne fantazje, zafascynowała wydawców. Pojawiła się szansa na to, że staromodne pytanie „o czym myślisz?”, zadawane kobietom przez mężczyzn, w końcu znajdzie odpowiedź. To już nie obrotny wydawca miał decydować, czy dobrym chwytem handlowym będzie seria erotycznych powieści, napisanych przez pełne seksu autorki. To wydostało się spod ich kontroli. Kobiety pisały o seksie ze swojego punktu widzenia (postrzegane już nie tylko jako obiekty męskich fantazji). To było zupełnie nowe odkrycie. Koniecznością stało się zrozumienie faktu, że wraz z wyzwoleniem kobiet mężczyźni uwolnią się od wszystkich damsko-męskich stereotypów. Koniec z myśleniem o kobietach jako z gruntu złych, świętoszkowatych, kłopotliwych, nie mających szans na dorównanie mężczyznom. Wyobraźcie sobie rzecz niezwykłą; rozmowa z kobietą mogłaby dać więcej frajdy niż noc spędzona z kumplami!
To wisiało w powietrzu, i nic dziwnego, że moja idea zafascynowała wszystkich. „Myślę o napisaniu książki o seksualnych fantazjach kobiet” — mówiłam grupie inteligentnych i elokwentnych przyjaciół. Tylko tyle. Cała rozmowa natychmiast urywała się. Mężczyźni i kobiety obracali się do mnie z uśmieszkami podniecenia. Zauważyłam, że mieli ochotę zaaprobować ideę, ale tylko deklaratywnie. „Och, chodzi ci o odwieczne marzenia o gwałcie?” „Chyba nie myślisz o czymś takim, jak King Kong, prawda?” Lecz kiedy zaczynałam mówić o fantazjach w sposób szczegółowy, tak jak tego wymaga styl narracyjny, niosąc powiew życia i emocjonalną wiarygodność, swoboda panująca przy stole nagle urywała się. Mężczyźni stawali się agresywni i nerwowi (och! mój dawny kochanku, jakże nie różnisz się od innych), a ich kobiety, nie tylko, że nie wypowiadały swoich fantazji — co zaintrygowało je na początku — ale zamykały się jak ostrygi.
Jeśli ktokolwiek coś powiedział, był to zawsze mężczyzna:

„Dlaczego nie zbierasz męskich fantazji?”
„Kobiety nie potrzebują fantazji, one mają nas.”
„Kobiety nie mają seksualnych fantazji.”
„Mogę zrozumieć, że jakaś stara, wysuszona śliwka czy sfrustrowana neurotyczka, której żaden mężczyzna już nie chce, ma takie fantazje. Ale zwykła, seksualnie zaspokojona kobieta ich nie potrzebuje.”
„Komu potrzebne są fantazje? Czy jest coś złego w dobrym, staroświeckim seksie?”

Nie ma nic złego w dobrym, staroświeckim seksie. Nie ma też nic złego w asparagusie. Ale dlaczego by nie mieć także i orchidei? Próbowałam wytłumaczyć, że to nie jest kwestią potrzeb, kobieta nie przestaje być kobietą, jeśli fantazjuje. (A gdy to robi, niekoniecznie musi to też oznaczać jakieś braki u mężczyzny). Ale jeśli kobieta ma fantazje lub ma na nie ochotę, wtedy powinna zaakceptować je bez wstydu i bez wmawiania sobie, że to jakaś perwersja. Stwierdzenie to odnosi się także do mężczyzn. Fantazje powinny być uważane za przedłużenie naszego erotyzmu. I myślę, że właśnie ta idea, pojęcia nieznanego, seksualnego potencjału, kryjącego się w kobietach, groźba niewidzialnego, mocarnego rywala, tak bardzo zaniepokoiła większość mężczyzn.

„Fantazje w trakcie uprawiania seksu? Moja żona? Nie, Harriet nie fantazjuje…”

Zaraz potem zwracał się do żony z mieszaniną groźby i rosnących wątpliwości. „Prawda, Harriet?” Zaskoczeniem było dla mnie to, że tak wielu inteligentnych i generalnie pozbawionych uprzedzeń ludzi wpadało w panikę na samą myśl o tym, że ich partnerki mogłyby mieć seksualne nawet ulotne myśli, które nie dotyczyłyby ich.
Oczywiście, ten niepokój oddziaływał także na kobiety. Wkrótce nauczyłam się, aby nie zgłębiać tych idei w mieszanym towarzystwie. Na początku naiwnie wierzyłam, że obecność męża lub oddanego kochanka będzie wpływała kojąco i asekurująco. Patrząc na to obecnie, widzę, jak bardzo się myliłam, sądząc, że on też mógłby być zainteresowany odkryciem czegoś więcej o’seksualnym życiu partnerki i że gdyby ona
nie mogła pokonać nieśmiałości czy strachu, on potrafiłby ją odpowiednio naprowadzić. Rzeczywistość okazała się zupełnie inna.
Rozmawiając tylko z kobietami, u których trudno byłoby zauważyć jakikolwiek niepokój z faktu, że ten temat mógłby wywołać niezadowolenie w ich mężczyznach, to i tak trudno nawiązać z nimi dobry kontakt, przezwyciężyć ich strach nie tyle przed przy-znaniem się do fantazji, ile przed przyznaniem się do nich przed samą sobą. To ten nie do końca uświadamiany strach przed potępieniem zmusza kobiety do skrycia fantazji w zapomnianych pokładach świadomości.
Przed moimi rozmówczyniami nie próbowałam grać roli terapeuty; analizowanie ich fantazji nie było moim celem. Chciałam po prostu udowodnić moją hipotezę, że kobiety też fantazjują i że powinno być to zaakceptowane, że mają te same nie zrealizowane potrzeby i pragnienia co mężczyźni, które mogą znaleźć swoje ujście w fantazji.
Wierzyłam i nadal wierzę, że jeśli ta informacja dotrze do kobiet, te z nich, które fantazjują, znajdą w końcu punkt oparcia dla swoich marzeń. Pozbędą się tego niepotrzebnego strachu, że tylko one mają dziwne, niewytłumaczalne pomysły i idee.
W końcu wypracowałam metodę, która pozwoliła wszystkim, z wyjątkiem tych najbardziej nieśmiałych, zwerbalizować swoje fantazje. Na przykład, jeśli tak, jak w wielu przypadkach pierwszą reakcją było: „Kto, ja? Nigdy!”, to pokazywałam im jedną lub dwie opowiedziane fantazje, które zebrałam od bardziej otwartych kobiet. To łagodziło niepokój:

„Myślałam, że moje pomysły są dzikie, ale one nawet w połowie nie dorównują tym tutaj.”

Lub też wywoływało ducha rywalizacji, który nigdy nie śpi w naszej płci:

„Jeśli ona myśli, że fantazja, którą mi daje do czytania, jest taka seksy, niech lepiej poczeka aż przeczyta moją.”

W ten sposób, nie napracowawszy się zanadto, uzbierałam całkiem liczną, choć amatorską kolekcję fantazji. Jednak wszystko, co zdobyłam do tej pory, było od kobiet, które znałam, lub od znajomych moich przyjaciółek, które dzwoniły lub pisały, mówiąc, że słyszały o tym, co robię, i chciałyby pomóc udzielając wywiadu. Ale, gdzieś po drodze, zrozumiałam, że jeśli moja kolekcja erotycznych marzeń ma być czymś więcej niż tylko przekrojem wąskiego kręgu moich znajomych, będę musiała pójść dalej. Dałam więc ogłoszenia w gazetach i czasopismach, które dotarły do różnych kobiet.
Ogłoszenia brzmiały:
KOBIECE FANTAZJE SEKSUALNE poszukiwane przez poważną badaczkę.
Dyskrecja zapewniona. Skrytka XYZ

Do tej pory najważniejszymi czynnikami zagrzewającymi mnie do pracy były poparcie mojego męża i duch czasów, w których żyliśmy. Ale dopiero listy, które nadeszły, wywołały we mnie poważną zmianę w podejściu do tematu. Nie jestem bojowniczką ani siostrą Czerwonego Krzyża, ale niektóre z apeli o pomoc i wyrazy ulgi zawarte w listach naprawdę mnie wzruszyły.
Najczęściej zaczynały się tak. „Dzięki Bogu, że mogę to komuś opowiedzieć; do tej pory nigdy nikomu się z tego nie zwierzyłam. Zawsze się bardzo wstydziłam, myśląc, że inni ludzie będą uważali je za nienaturalne, że uznają mnie za perwersyjną nimfomankę.”
Uważam za swój obowiązek przyznać, że do napisania tej książki pchnęła mnie przede wszystkim ciekawość — ciekawość siebie i ciekawość podniecenia i szoku, jaki ten temat wywoła u innych; chęć utarcia nosa męskiemu samozadowoleniu kochanka, który odszedł, i temu wszechwiedzącemu redaktorowi była siłą napędową; ale dopiero, gdy zdałam sobie sprawę z tego, że mój wysiłek może się przydać tym wszystkim czasami rozgoryczonym, czasami szczęśliwym kobietom, które zwykle anonimowo pisały do mnie, a jeszcze bardziej tysiącom tych, które były zbyt zażenowane, samotne lub wstydliwe, żeby do mnie napisać. Może zdobędą się na odwagę — sięgną po tę książkę i przeczytają ją.
Dzisiaj możemy zaobserwować swobodę z jaką kobiety piszą o seksie i o tym, co dzieje się w umyśle kobiety i w jej ciele w tym czasie. Wspaniałe pisarki, takie jak Edna O’Brien i Doris Lessing. Lecz nawet kobiety tak elokwentne jak one odczuwają potrzebę zarzucenia siódmej zasłony na to, co mogłoby być przyznaniem się do własnego seksualizmu; to, co piszą, nazywają jedynie fikcją. Ciekawe, a nawet użyteczne byłoby odrzucenie tej zasłony na rzecz wyzwolenia nas wszystkich, zarówno kobiet jak i mężczyzn. Żaden mężczyzna nie może być naprawdę wolny w łóżku z kobietą, która wolna nie jest.
Tworzenie tej książki było edukacją. Zdobywanie wiedzy o tym, jakie są inne kobiety, w swoich fantazjach i w życiu — czasem trudno było oddzielić te dwie rzeczy — często zapierało mi dech, czasem wywoływało śmiech, nierzadko rumieniec; dużo westchnień, pewną dozę przerażenia, zawiści i dużo, dużo współczucia. Moje własne fantazje wydają się od niektórych śmieszniejsze, od innych mniej poetyckie, od wielu bardziej zaskakujące — ale są moje własne. Naturalnie moje najlepsze fantazje, moje obecne faworytki — numery 1, 2 i 3 na mojej prywatnej liście przebojów — nie zostały umieszczone. W tej pracy
jest to jeszcze jedna rzecz, której nauczyłam się o fantazjach; dużą radością jest się nimi dzielić, ale raz wyjawione tracą połowę swojego czaru, ich nieodparty urok zanika. Są jak morskie kamyki, na których obeschła woda. Czy to nie brzmi tajemniczo? Ale tacy jesteśmy wszyscy.

 

 

 

Zobacz na:
Konieczne kłamstwa, proste prawdy – Daniel Goleman
Prawda, magnetyzm seksualny, kobieca i męska esencja – Błękitna Prawda, David Deida.

Wojny plemników – Robert Baker

W różnych fazach cyklu miesiączkowego kobieta postrzega u mężczyzny cechy jako atrakcyjne/pociągające. W zasadzie to można podzielić to na dwie grupy: jedna to cechy na stałego partnera, a druga to najlepszy dostępny partner (alfa). W książce Bakera jest wystarczająco dużo opisów różnych mechanizmów jakie zachodzą w organizmach, żeby móc zrozumieć różnice między jednym a drugim i jakie mogą być tego konsekwencje. Wiele z tych mechanizmów dla wielu ludzi jest poza świadomym umysłem. Są też odpowiedzi na pozorną niepłodność, nie możność zajścia w ciąże z jednym partnerem, a po zmianie partnera wszytko gra.

Poniżej kilkanaście fragmentów z książki

 

Przedmowa
Seks i rozmnażanie zajmują ludziom znaczną część czasu – w mniejszym może stopniu jako działania praktyczne, w większym jako myślenie i rozprawianie. Mimo tego całego zainteresowania większość ludzie uważa zachowania, reakcje i emocje seksualne za najbardziej wstydliwe aspekty swego życia. Rozważmy następujące kwestie.
Dlaczego w pozornie doskonałym, satysfakcjonującym związku odczuwamy niebywale silną pokusę niedochowania wierności? Dlaczego podczas każdego stosunku mężczyźni wyrzucają z siebie wystarczającą liczbę plemników, aby zapłodnić całą populację Stanów Zjednoczonych, w dodatku ponad dwukrotnie? Dlaczego następnie połowa z nich spływa kobietom po nogach? Dlaczego nieustannie mamy ochotę na uprawianie seksu, mimo że zazwyczaj wcale nie chodzi nam o dzieci? Dlaczego w sytuacji, gdy bynajmniej nie chcemy mieć dzieci, zawodzi nas organizm i dochodzi do zapłodnienia? Albo organizm nas zawodzi i nie dopuszcza do poczęcia, choć zależy nam na posiadaniu dzieci? Dlaczego tak trudno wybrać najlepszy moment do stosunku, aby doszło do poczęcia lub aby do niego nie doszło? Dlaczego penis ma taki kształt, jaki ma, i dlaczego w trakcie stosunku wykonujemy charakterystyczne ruchy? Dlaczego drzemie w nas nad wyraz silna skłonność do masturbacji i dlaczego zdarza się, że przeżywamy orgazm podczas snu? Dlaczego orgazm u kobiety jest nieprzewidywalny i tak trudno go wywołać? Dlaczego niektóre osoby przedkładają seks z osobnikami tej samej płci nad seks z osobnikami płci przeciwnej?
Oto część z pytań, na które większość ludzi – jeśli są uczciwi – nie potrafi udzielić odpowiedzi ani sensownej, ani choćby spójnej. Wszystkie one napłynęły wraz z falą rewolucji w rozumieniu płciowości, rewolucji, która zaczęła się w latach siedemdziesiątych, ale w istocie do lat dziewięćdziesiątych nie nabrała rozpędu.
Dotychczas dokonywanie rewolucji w interpretacji zachowań seksualnych było przywilejem naukowców, a zwłaszcza biologów ewolucjonistów. W tej książce pragnę po raz pierwszy przedstawić nowości znacznie szerszemu kręgowi czytelników.
Istnieją podstawy, aby zrewolucjonizować sposób, w jaki wszyscy myślimy o seksie. Mam ambicję pomóc rewolucji w jej postępach. Podstawowym przesłaniem owej rewolucji jest teza, że nasze zachowania seksualne zostały zaprogramowane i ukształtowane dzięki siłom ewolucji. Oddziaływały one na naszych przodków i oddziałują dzisiaj na nas. Zasadnicze uderzenie tych sił kieruje się na nasze ciało, nie na świadomość. Ciało po prostu wykorzystuje inteligencję do sterowania naszym zachowaniem odpowiednio do określonego z góry programu.
Główną siłą, która steruje tym programem, jest zagrożenie wojną plemników. Ilekroć w tym samym czasie wewnątrz kobiecego ciała znajdują się plemniki dwóch lub większej liczby mężczyzn, dochodzi do rywalizacji, czyje zdobędą główną „nagrodę”, to znaczy zapłodnią komórkę jajową. Sposób, w jaki owa rywalizacja przebiega, przypomina działania wojenne. Zaledwie minimalna część (mniej niż 1%) plemników w każdym wytrysku należy do elity, płodnych „zdobywców”. Na resztę składa się bezpłodna rzesza kamikadze, których funkcja nie ma nic wspólnego z zapłodnieniem jako takim, lecz wyłącznie z uniemożliwieniem zapłodnienia komórki jajowej przez plemniki innego mężczyzny.
Wojny plemników można potraktować jako osobny temat, lecz mają one wielorakie konsekwencje na wielu poziomach ludzkich zachowań seksualnych. Częściowo świadome, znacznie częściej podświadome, wszystkie seksualne postawy, uczucia, reakcje i zachowania obracają się wokół wojny plemników, a wszystkie seksualne zachowania można poddać reinterpretacji z tej nowej perspektywy. Tak oto większość seksualnych zachowań mężczyzn okazuję się próbą albo powstrzymania kobiety od „wysłania” ich nasienia na wspomnianą wojnę, albo – jeśli to zawiedzie – dania własnemu nasieniu szansy na jej wygranie. Zachowanie kobiet jest usiłowaniem bądź wymanewrowania partnerów lub innych mężczyzn, bądź wpłynięcia na rozstrzygnięcie, czyje nasienie będzie miało największą szansę na wygranie wojny, do której ona doprowadza.
W wypadku każdego z nas był krytyczny moment w przeszłości, kiedy to jeden z plemników naszego ojca dotarł do jednej z komórek jajowych matki i zostaliśmy poczęci. Ów moment oznaczał wyzwolenie złożonego zespołu instrukcji dotyczących dalszego rozwoju. Owe instrukcje pochodziły w połowie od ojca, w połowie od matki i ostatecznie stworzyły osobę, którą obecnie jesteśmy. Gdyby nasz ojciec i nasza matka nie kochali się wtedy to a wtedy, gdyby nie zrobili tego z tym a tym konkretnym człowiekiem, będąc na to przygotowani w pewien określony sposób, nigdy byśmy się na tym świecie nie pojawili.
Każde poczęcie ma w tle jakąś historię. Jej szczegóły rzadko są znane. Czy ktoś z nas wie na przykład, czy wówczas jego matka przeżywała orgazm, a jeżeli tak, to czy szczytowała przed, po czy w tym samym momencie co ojciec? Czy ojciec lub matka masturbowali się w dniach albo godzinach poprzedzających nasze poczęcie? Czy może jedno z nich przejawiało bi- seksualizm albo zdradzało swego partnera? Czy w momencie naszego poczęcia matka miała w sobie nasienie tylko jednego mężczyzny, dwóch czy może kilku? Czy mężczyzna, którego nazywamy naszym ojcem, rzeczywiście jest tym, którego plemnik zapłodnił komórkę jajową, zapoczątkowując nasz rozwój?
Okaże się wkrótce, że wszystkie wymienione wyżej kwestie określiły nasze pochodzenie, a zrozumienie, jak to się dokładnie odbyło, jest jednym z najbardziej interesujących rezultatów nowej rewolucji.
Oczywiście większość ludzi poczęto podczas rutynowego aktu seksualnego między kobietą i mężczyzną, którzy żyją ze sobą w jednej z form stałego związku. Tak to się dzieje obecnie i tak się prawdopodobnie działo przynajmniej od trzech albo czterech milionów lat. Wiele w tych działaniach monotonii, to prawda, lecz nawet w rutynowych zachowaniach seksualnych tkwią niespodzianki, co, mam nadzieję, znajdzie odzwierciedlenie w niniejszej książce. Z poczęciem około jednej piątej całej populacji – ludzi, którzy nie są rezultatem powszedniego seksu, siłą rzeczy wiążą się jeszcze bardziej interesujące historie. Wiele z nich znajdzie się w tej książce.
W 1995 roku wydawnictwo Chapman & Hall wydało książkę, którą napisałem wspólnie z doktorem Markiem Bellisem, zatytułowaną Human Sperm Compétition: Copulation, Mastur-bation and Infidelity. Przedstawiliśmy w niej wyniki najnowszych badań biologicznych, głównie własnych, nad problemem reperkusji, jakie w ludzkiej seksualności wywołuje ryzyko wojny plemników. Dowodziliśmy, że niemal każdy aspekt ludzkiej seksualności, w tym wiele najpowszechniejszych i najbardziej monotonnych, zawdzięcza swe cechy toczącej się wojnie plemnikowej bądź przynajmniej ryzyku jej wystąpienia. Kto pragnie zapoznać się z naukowym uzasadnieniem wniosków i twierdzeń zamieszczonych w tej książce, niech sięgnie po Human Sperm Competition. Tamta praca z konieczności obfituje w żargon, beznamiętne dane, wykresy i tabele, co nieuchronnie odgradzają od doświadczeń większości ludzi. Niemniej zawiera interpretacje i wyjaśnienia zachowań seksualnych, z których wszystkie mieszczą się w granicach doświadczeń większości – często zachowań z pozoru irracjonalnych i niewytłumaczalnych. Badania naukowe dowodzą, że zachowania seksualne we wszystkich swoich przejawach — przyziemne, żenujące, radosne, ryzykowne, występne czy amoralne – przebiegają według pewnych fundamentalnych zasad.
Aby owe zasady zilustrować i tchnąć życie w zachowania pojmowane modelowo, tę książkę skomponowałem jako cykl wymyślonych scen. Każda z nich dotyczy jakiejś formy konfliktu seksualnego – pomiędzy mężczyznami, pomiędzy kobietami albo, najczęściej, między mężczyznami i kobietami. Liczne dotykają tego lub owego oblicza plemnikowej wojny, która, jak staram się dalej dowieść, stanowi podłoże wszelkich zachowań seksualnych. Po każdym fragmencie literackiej fikcji, następuje interpretacja przedstawionych zachowań z punktu widzenia biologa ewolucjonisty.
Wszystkie scenki ukazują ludzi stosujących strategie seksualne, które w ostatnich latach stały się głównym przedmiotem dociekań i interpretacji. Podstawy do uogólnień na temat ludzkich zachowań pochodzą z obserwacji naukowych i eksperymentów, w których wzięło udział wiele tysięcy ludzi z całego świata, natomiast same historyjki są oczywiście wymyślone. Chodzi wszak o to, by ukazać ludzi ponoszących koszty i osiągających korzyści w wyniku określonych zachowań oraz trafnie zilustrować dane oraz ich interpretację. Postawiłem sobie zadanie stworzenia typów i scenerii, które złożyłyby się na zabawną, prawdopodobną fikcję i stanowiły zarazem odzwierciedlenie pewnego typu dowodów. Pisząc historyjki, korzystałem z informacji mniej całościowych niż te, które pochodzą z badań i eksperymentów – i chociaż pewne z nich mają swe źródło w doniesieniach prasowych, telewizyjnych lub radiowych, dla większości zaczynem były epizody z mojego własnego życia, życia moich bliskich i przyjaciół. Wszystkie bez wyjątku mają bardzo bliski związek z rzeczywistymi wydarzeniami. Choć tak jest, moi przyjaciele i znajomi nie powinni tracić czasu na próby zidentyfikowania konkretnych osób, tak samo jak pozostali czytelnicy nie powinni zajmować się odszukiwaniem określonych wiadomości w serwisach informacyjnych. Każda postać jest swoistym amalgamatem, a każda opowieść mozaiką kilku różnych zdarzeń. Co więcej, ta czy inna postać może reprezentować dowolną rasę (i narodowość), scenka zaś — rozgrywać się w niemal dowolnym kraju.

Nie wszystkie zdarzenia z każdej scenki są natychmiast objaśniane, lecz każdy element przedstawionego zachowania jest zinterpretowany w którymś fragmencie książki. Na przykład masturbacji poświęciłem dwie scenki, w tym jedną z udziałem mężczyzny (scenka 12) i jedną z udziałem kobiety (scenka 22). Po każdej z nich omawiam funkcję masturbacji. Obie scenki obrazujące zachowania seksualne dotyczą postaci w trakcie masturbacji oraz jakiś czas po niej. Skoro jednak funkcje masturbacji zostały opisane w nawiązaniu do poświęconych im scenek, ich rola w innych scenkach powinna być jasna.
Pisząc objaśnienia, starałem się nie wpadać w akademicki styl, co jest moją naturalną skłonnością. Starałem się również nie przesadzać z liczbami, a tam, gdzie któreś wyjaśnienie było szczególnie złożone, wybierałem wersję krótszą i bardziej zabawną kosztem formalnej precyzji. Powstrzymywałem się od używania słów „prawdopodobnie” i „chyba” w wielu przypadkach, kiedy, ściśle rzecz ujmując, były potrzebne. Każdy czytelnik z naukowym przygotowaniem, którego razi brak rygorów formalnych w moim tekście, powinien szukać odpowiednich informacji i wyjaśnień w rozprawie, którą napisałem wraz z Markiem Bellisem.
Nie wszyscy koledzy ze społeczności akademickiej zgodzą się z moimi interpretacjami ani nawet szczegółami na temat tego, co dzieje się pomiędzy kobietami i mężczyznami, jakie interakcje zachodzą między nasieniem i jego drogą wewnątrz kobiecego ciała, między plemnikiem i komórką jajową, pomiędzy plemnikami. Z całą pewnością istnieją osoby, znakomitości w swoich dziedzinach, które całą tę książkę – zarówno interpretację, jak i scenki – uznają za wymysł. Niechaj już tak zostanie. Rzecz w tym, że zdecydowałem się opowiedzieć historię opartą na naukowych interpretacjach najnowszych badań. Poza narzuceniem sobie tego pierwszego ograniczenia starałem się uczynić opowieść zajmującą i spójną. Nie wdawałem się we wszechstronne prezentowanie poglądów innych ludzi. Gdybym postąpił inaczej, powstałaby książka zawiła, przeładowana treścią, a nawet nudna. Interpretacje innych zostały obszernie omówione i poddane ocenie -w Humań Sperm Competition, gdzie wspólnie z Markiem Bellisem dokładnie wyjaśniliśmy, dlaczego uważamy historię, którą tutaj przedstawiam, za najlepszą spośród obecnie istniejących. Przedstawiwszy argumenty tam, tutaj mogę snuć opowieść w sposób możliwie prosty i swobodny
Jeden z problemów, jakie napotkałem, pisząc tę książkę, polegał na tym, że wiele zachowań, które próbuję zinterpretować, wymaga otwartego przedstawienia. Liczne scenki i szczegóły, które opisuję, w innym kontekście mogłyby uchodzić za pornograficzne. Starałem się unikać nadmiernej wyrazistości i mam nadzieję, że w wypadku wszystkich scenek czy fragmentów, które czytelnik uznałby może za krępujące lub nadmiernie ekscytujące, wyjaśnienie występujące po nich wystarczająco wszystko usprawiedliwi.
Jest jeszcze jedna kwestia. Otóż w znacznej części opisuję i interpretuję zachowania uznawane przez wielu ludzi w najlepszym wypadku za amoralne, w najgorszym zaś – za karygodne. W moim mniemaniu najistotniejsze jest jednak, abym nie godził w żadne określone postawy moralne. Jako biolog ewolucjonista dokonuję interpretacji bez uprzedzeń i krytycznych ocen. Niebezpieczeństwo polega na tym, że ktoś może potraktować mój brak krytycyzmu wobec pewnych form zachowań jako przejaw akceptacji bądź zachęty. Warto wszak poczynić spostrzeżenie, jak to czynię w odniesieniu do gwałtu (scenka 33), że wstępem w procesie opanowywania antyspołecznych zachowań powinno być ich zrozumienie. A właśnie to, i tylko to jest celem wszystkich moich interpretacji.

(…)

Nasze cechy osobnicze zależą od genów – chemicznych instrukcji dotyczących tego, jak powinniśmy się rozwijać i funkcjonować. Owe instrukcje znajdują się w plemnikach oraz komórkach jajowych i są przekazywane zgodnie z rozgałęzieniami drzewa genealogicznego, aż dotrą do nas za pośrednictwem genetycznych rodziców. Dzięki genom dziedziczymy nie tylko „rodową twarz”, ale także wiele innych cech naszej fizjologii, psychiki i zachowania, w tym także określających nasze zachowania seksualne.
W książce tej spróbujemy odpowiedzieć na pytanie, dlaczego w sytuacjach seksualnie znaczących postępujemy właśnie tak, a nie inaczej. Zastosujemy podejście niezwykle proste. Zapytamy, dlaczego tak jest, że ludzie stosujący określone strategie seksualne (wzory zachowań seksualnych) osiągają pomyślniejszy rezultat niż inni. Miarą sukcesu będzie liczba zstępnych – to bowiem kształtuje przyszłe pokolenia.
Rodziny i populacje zostaną zdominowane przez potomków zwycięskich przodków, będą w się w nich liczyły przede wszystkim cechy tych ludzi. W pierwszej scence pokolenie młodej kobiety przejęło twarz prababki, nie zaś charakterystyczny nos bezimiennego brata babki. Orientowała się, że jej generacja w stopniu dominującym przejęła „rodzinną seksualność”, przekazaną tak wielu osobnikom przez założycielkę dynastii, prababkę. Nikt bezpośrednio nie odziedziczył seksualności bezimiennego brata babki. Jakakolwiek by była jego strategia seksualna, w praktyce okazała się zawodna i nie pozwoliła na pozostawienie zstępnych, ażeby im tę strategię przekazać.

(…)

Ci, którzy choć przez kilka lat żyli w związku seksualnym, w opisanej powyżej scence powinni znaleźć kilka znajomych elementów. W istocie są one do tego stopnia znajome, że istnieje niebezpieczeństwo zagubienia subtelności zachowania tych dwojga ludzi. W ciągu czterech lat trwania związku odbyli mniej więcej pięćset pełnych stosunków. Mimo to ani jeden wytrysk nie doprowadził do zapłodnienia. Oczywiście używali środków antykoncepcyjnych, jednakże od czasu do czasu bywali nieostrożni i kobieta mogła zajść w ciążę, jednak do tego nie doszło. Teraz przestali korzystać z antykoncepcji i nadal nie dochodziło do poczęcia. Cóż, nie powtarzali pięćset razy aktu seksualnego, aby mieć dzieci. Pod tym względem wcale nie zachowują się osobliwie. Przeciętny mężczyzna i przeciętna kobieta, mieszkańcy buszu, pustyni Kalahari albo luksusowego domu z mnóstwem sypialni – bez różnicy – kochają się około dwóch, trzech tysięcy razy w ciągu całego życia. Mimo wszystko, nawet bez stosowania nowoczesnej antykoncepcji, większość ludzi ma mniej niż siedmioro dzieci. Wypada przeciętnie pięćset ejakulacji na jedno dziecko, choć określenie dokładnej liczby nie jest specjalnie istotne. W kontekście sukcesu reprodukcyjnego warto podkreślić, że rutynowe zachowania seksualne nie służą ludziom ani przede wszystkim, ani zwłaszcza do płodzenia dzieci.
Pod tym względem wcale nie jesteśmy odosobnieni. Jeśli porównać nas z naczelnymi, okaże się, że liczba stosunków przypadających na spłodzenie jednego potomka jest u nas w miarę przeciętna. Wypadamy blado w porównaniu z szympansami bonobo, które zdają się uprawiać seks niemal bez wytchnienia. Prócz naczelnych bez trudu bije nas na głowę lew, który musi dokonać trzech tysięcy inseminacji na jedno lwiątko. Niektóre ptaki w każdym okresie godowym parzą się niewiele razy, lecz inne dorównują nam, osiągając pięćset parzeń na każde pisklę. Zatem dlaczego my i wszystkie te zwierzęta parzymy się tak często, jeżeli nie chodzi o prokreację? W jaki sposób rutynowy seks pomaga nam, zarówno mężczyznom, jak i kobietom, w odniesieniu sukcesu reprodukcyjnego?
Najczęściej spotykamy się z wyjaśnieniem, że ludzie (i przypuszczalnie wszystkie wymienione zwierzęta) uprawiają seks, ponieważ sprawia im to przyjemność. Ale czy to na pewno prawda? Jeszcze raz powrócimy do pary z ostatniej scenki. Oczywiście przez pierwsze tygodnie związku, kiedy kochali się codziennie, stosunek pełny, kontakt, a nawet perspektywa bycia razem nago – wszystko to było dla obojga bardzo ekscytujące. Z całą pewnością od tamtego pierwszego przypływu namiętności zdarzały się momenty, że jedno albo drugie okazjonalnie przeżywało rzeczywistą przyjemność podczas stosunku. Lecz ostatnio nasza para doświadczała owych przyjemności jakby rzadziej. W scence z pewnością dostrzegliśmy, że partnerzy nie czekali z utęsknieniem na seks. Co więcej, gdyby ich ktoś zapytał, musieliby uczciwie przyznać, że w tym związku nie doznają już tak dużej rozkoszy.
Z pewnością nie odczuwała jej kobieta. Przebieg stosunku odebrała jako niezbyt przyjemny, momentami nawet bolesny i niemal całkowicie niesatysfakcjonujący. Poprzedniej środy podczas zwykłego flirtu z obcym mężczyzną doświadczyła znacznie silniejszego podniecenia niż podczas pełnego stosunku ze swoim partnerem. Podczas gry wstępnej mężczyzna się nudził. Zdobywając skąpo zwilżoną pochwę, odczuwał irytację. W końcu do irytacji dołączyła nuda, gdy poruszał się, czekając, kiedy kobieta się podnieci. Przeżył krótką chwilę rozkoszy na moment przed wytryskiem, ale niemal natychmiast popadł w przygnębienie wzmocnione poczuciem winy. Co więcej, nie tylko oboje czerpali mało przyjemności ze związku, lecz ponadto wiedzieli z góry, że tak będzie.

(…)

Chyba niewiele aspektów seksu jest tak niewłaściwie i fałszywie rozumianych jak „odpływ”, złożona substancja, która wypływa z pochwy jakiś czas po stosunku. Dla niektórych ludzi to powód do irytacji, dla innych do niepokoju, dla jeszcze innych zagrożenie dla płodności.
Odpływ jest wspólnym produktem kobiety i mężczyzny. W zasadniczej części składa się z wprowadzonego przez mężczyznę płynu nasiennego, który zostaje usunięty niemal w całości. Do tego dochodzą komórki ze ścianek pochwy, uwolnione poruszeniami członka oraz pewna ilość śluzu z szyjki macicy. Lecz najliczniejsze komórki w odpływie to plemniki, z reguły miliony plemników. Ludziom trudno traktować odpływ inaczej niż jako negatywne, bierne zjawisko. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że nie jest możliwe, by wilgotna plama na prześcieradle albo strumyczek spływający po nodze stały się wydarzeniem pozytywnym i dynamicznym. Ale właśnie do tego zamierzam doprowadzić. Chciałbym uzasadnić tezę, że odpływ jest jednym z ważniejszych oręży kobiety wspomagających osiągnięcie sukcesu reprodukcyjnego.
Jedna z moich ulubionych fotografii ostatnich lat przedstawia rodzinę zebr: ogiera, klacz i źrebaka. Ogier właśnie przed chwilą pokrył klacz i jeszcze stoi na zadnich nogach, trzymając przednie na grzbiecie klaczy. Źrebak spogląda w inną stronę, jakby krępował go widok matki wyrzucającej z pochwy strumień odpływu. W wypadku tego gatunku zwierząt klacz pozbywa się większej części nasienia w ciągu zaledwie kilku minut. Kobiety w żadnym wypadku nie zachowują się równie otwarcie jak samica zebry. Można sądzić, że ściekanie wilgoci po nogach nie da się porównać z gwałtowną reakcją zebry. Lecz z racji prowadzonych badań musiałem wykazywać większe zainteresowanie odpływem niż większość ludzi i dlatego z pełną odpowiedzialnością mogę oświadczyć, że kobiety w istocie wcale nie muszą się czuć pod tym względem upośledzone.
W scence 3 kobieta, oddawszy mocz, zauważyła w toalecie białe kulki. Jeśli jesteś kobietą, posłuż się lustrem i w trzydzieści, czterdzieści pięć minut po stosunku zobacz odpływ podczas oddawania moczu. Nie możesz tego zrobić w muszli klozetowej, więc wykorzystaj pustą wannę. Przykucnij, rozdziel włosy łonowe i wargi sromowe, tak aby mocz tryskał bez przeszkód. Wybierz odpowiedni moment. Odczekaj, póki nie poczujesz, że zbiera się odpływ, i dokładnie w tym momencie oddaj mocz. Obserwując się w tej pozycji, zobaczysz, że strumień moczu płynie do przodu z cewki moczowej, tymczasem kiedy dojdzie do odpowiedniego skurczu mięśni, mniej więcej centymetr niżej, odpływ tryśnie z pochwy z zadziwiającą siłą. (Jeżeli jesteś mężczyzną, spróbuj przekonać partnerkę, aby pozwoliła ci zobaczyć u siebie to zjawisko). Obojętne, czy jesteś mężczyzną czy kobietą, nie powinieneś albo nie powinnaś mieć wątpliwości, że odpływ oznacza pozbycie się przez kobietę części nasienia, które przed momentem dostarczył mężczyzna.
Kobiety i samice zebry nie są jedynymi, którym to się zdarza. Małpy, króliki, myszy, wróble – prawdopodobnie wszystkie samice ssaków i ptaków – wyrzucają odpływ.
Jak to się dzieje u kobiet? Zanim wyjaśnię mechanizm tego zjawiska w odniesieniu do ludzi, muszę zrobić dwie rzeczy. Po pierwsze, opisać dość szczegółowo budowę dróg płciowych kobiety. Po drugie, wypada ukazać, co się dzieje z nasieniem w tym krytycznym momencie mniej więcej trzydzieści minut po wytrysku. Jedno i drugie zajmie nam trochę czasu.
Wyobraź sobie, że jesteś lekarzem i że właśnie masz dokonać badania kobiety leżącej przed tobą na łóżku. Ona leży na plecach. Najpierw odsuwasz włosy łonowe, które znajdują się na drodze, potem rozdzielasz wargi sromowe, abyś mógł widzieć wejście do pochwy. Trójkątna przestrzeń zaraz na początku to przedsionek. Jeśli masz dobry wzrok i odpowiednio rozciągniesz wargi, zobaczysz niewielką szczelinę na szczycie Przedsionka, czyli cewkę moczową. Tędy wypływa mocz.
Następnie wsuń dwa palce do pochwy i delikatnie rozsuń je na maksymalną szerokość. Zwróć uwagę, że palce dotykają pochwy ze wszystkich stron. A to dlatego, że pochwa nie jest tunelem, lecz szczeliną o ściankach przylegających do siebie. Pochwa nie tylko nie jest tunelem, lecz nawet nie stanowi przejścia. Popularne wyobrażenie tego organu jako rury prowadzącej bezpośrednio do macicy poprzez szyjkę jest całkowicie błędne. Myliłby się również ten, kto by sobie wyobrażał, że „ślepogłowe kuśki” mogą rzeczywiście wstrzelić ładunek nasienia bezpośrednio przez szyjkę do macicy. Oba te poglądy są z gruntu fałszywe, bo pochwa jest w istocie ślepą uliczką. Rzecz jasna istnieje wejście do macicy, lecz wcale nie z przodu; aby dotrzeć do wejścia, należałoby zmienić kierunek o dziewięćdziesiąt stopni.
Nie wyciągając palców, odwróć rękę w taki sposób, aby otwarta dłoń była skierowana ku górze, a grzbiet dotykał powierzchni łóżka. Macica, która ma kształt gruszki, znajduje się na szczycie samego końca pochwy, prawdopodobnie zaraz za koniuszkami twoich palców. Zwężonym końcem gruszki jest szyjka i właśnie szyjka przechodzi przez sklepienie pochwy, stercząc nieco ponad nią. Jeśli masz wystarczająco długie palce – a z reguły nie są dość długie – koniuszkami możesz wyczuć szyjkę sterczącą przez sklepienie pochwy. Przez szyjkę macicy biegnie wąski kanalik i to właśnie on łączy pochwę z wnętrzem macicy. Tędy muszą przejść plemniki, zmierzając do celu. Ten właśnie kanał – fenomen inżynierii i elastyczności – musi pokonać dziecko, wychodząc na świat. Na razie jednak skoncentrujmy się na szerokości kanalika i wchodzących doń plemnikach.
Kanalik wewnątrz szyjki macicy nie jest pusty. Wypełnia go śluz. Jeśli wystarczająco długo przytrzymasz palce w środku, nieco tego śluzu spłynie ci na palce. To zjawisko w sposób najistotniejszy przyczynia się do powstania odpływu i na stronach tej książki występuje w roli głównej. Wiele zrozumiemy z zakresu ludzkiej seksualności, jeśli docenimy piękno kobiecego śluzu i zadziwiające rzeczy, jakich dzięki niemu kobieta jest stanie dokonać. Śluz spełnia wiele złożonych wymagań. Z jednej strony jest ostatnią zaporą przed bakteriami i innymi drobnoustrojami chorobotwórczymi, które zawsze usiłują zaatakować szyjkę macicy i macicę. Z drugiej strony udostępnia przejście plemnikom do środka i krwi menstruacyjnej na zewnątrz. Innymi słowy pełni funkcję dwukierunkowego filtra.
Większość ludzi myśli o śluzie z pewną dozą podejrzliwości jako o brudnej, amorficznej substancji, czego przyczyną jest prawdopodobnie to, że śluz, z jakim się głównie stykają, wydostaje im się z nosów. Śluz, o który nam chodzi, może i przypomina wydzielinę z nosa, lecz w istocie jest całkowicie inny. Stanowi cudowne zjawisko, posiada nieskazitelną strukturę i ma absolutnie żywotne znaczenie dla zdrowia, bezpieczeństwa i seksualnej potencji kobiet. Zawiera włókna i jest po- przetykany kanalikami. Większość tych kanalików jest bardzo wąska, niektóre z nich mają średnicę zaledwie podwójnej główki plemnika, lecz w żadnym razie nie są czymś w rodzaju autostrad, którymi nasienie przepływa strumieniem z pochwy do środka szyjki macicy i dalej.
Śluz jest wydzielany nieustannie, najpierw z gruczołów położonych w górnej połowie szyjki macicy, następnie z pochwy. Początkowo wydziela się i spływa powoli niczym lodowiec, w końcu ścieka do pochwy. Tempo tego procesu jest powolne w porównaniu z prędkością płynących plemników, ale szybkie, gdy odniesiemy je do prędkości atakujących organizmów chorobotwórczych. Bakterie oraz inni intruzi są przenoszeni z powrotem do pochwy, nim zdołają się zagnieździć. W pochwie giną z uwagi na kwaśny odczyn wydzielin pochwowych. Podczas miesiączki substancja menstruacyjna po prostu towarzyszy strumieniowi śluzu. Taki podwójny potok jeszcze bardziej utrudnia inwazję organizmom chorobotwórczym – zwłaszcza że podczas menstruacji świeży nabłonek macicy czyni ją podatną na atak. Śluz spełnia bardzo ważne funkcje, zwłaszcza ze względu na strategię kobiet polegającą na odbywaniu stosunków w trakcie niepłodnych faz cyklu menstruacyjnego (scenka 2), kiedy wydają się nie mieć z nasienia żadnego pożytku – aby zwieść mężczyzn. Po menopauzie także nie stronią od kopulacji – w tym samym celu – kontynuując aktywność seksualną wiele lat po ostatniej miesiączce. Unikając otwartego sygnalizowania swego wyjścia poza wiek rozrodczy, kobieta po menopauzie jest w stanie zmniejszyć ryzyko, że zostanie opuszczona na rzecz kobiety młodszej i bardziej płodnej. W istocie kobiety, które pozornie weszły w fazę postmenopauzalną, mogą czasem zajść w ciążę – Przynajmniej do wieku pięćdziesięciu siedmiu lat, a nawet Podobno do siedemdziesięciu (scenka 34). Stosunki seksualne odbywają także kobiety w ciąży – też aby zwieść mężczyzn, lecz ze szczególnych względów, które omówimy w kontekście scenki 17.  Kobieta musi ustawicznie balansować między korzyściami płynącymi z dopuszczenia plemników i utrzymania na zewnątrz organizmów chorobotwórczych. Rzecz jasna ułatwienie zadania plemnikom wiąże się z ułatwieniem życia zarazkom. W okresie ciąży kobieta nie może mieć pożytku z plemników, które otrzymuje podczas kopulacji, i usuwa całe nasienie z odpływem; śluzowy filtr nie dopuszcza do przedłużenia życia plemnikom, bo zapewnia maksimum ochrony przed chorobami. Jednakże wyjąwszy okres ciąży, aktywna seksualnie kobieta może mieć pewien pożytek z plemników, a wówczas musi zrezygnować z niektórych środków obronnych, aby wpuścić nasienie. I jak korzyści z wpuszczenia nasienia zmieniają się wraz z wiekiem i w różnych fazach cyklu menstruacyjnego, tak zmienia się skuteczność śluzowego filtra.
Kobieta nie będąca w ciąży ma najmniejszy pożytek z nasienia w czasie niepłodnych faz swojego życia (czyli przez większą część cyklu menstruacyjnego i po menopauzie). Jednak nawet wtedy może mieć pewne korzyści z plemników, chociażby dlatego, że plemniki wpuszczone w fazie niepłodnej mogą oddziaływać na nasienie, które pojawi się na początku najbliższej fazy płodnej (zilustrujemy to w scence 7). Ponieważ korzyść z utrzymania spermy w fazie niepłodnej jest względnie niewielka, kobieta może sobie pozwolić na wzmocnienie szczelności filtra, aby obronić się przed zakażeniem. Wraz z nadejściem owulacji korzyść z przepuszczenia przez szyjkę macicy większej liczby plemników oczywiście wzrasta, zatem sprawy przybierają dla plemników możliwie najbardziej sprzyjający obrót. Organizm kobiety ułatwia bądź utrudnia przejście plemnikom poprzez zamianę charakterystyki śluzu szyjkowego.
Podczas licznych i długich faz bezpłodności śluz szyjkowy jest trudny do spenetrowania. Wąskich kanalików jest niewiele i chociaż plemniki mogą wniknąć do śluzu, mało z nich się przez nie przedostanie. Nawet te, którym to się uda, nie dokonają tego szybko. Podczas tej fazy wyciek śluzu jest powolny, ale jednocześnie dostatecznie prędki, aby zapobiec infekcji. Przeciwnie dzieje się podczas krótkich faz płodnych. Wówczas śluz zmienia się: staje się bardziej płynny i rozciągliwy, a kanaliki większe. Łatwiej przechodzą nimi zarówno plemniki, jak i bakterie.
Jedyny większy problem, jaki napotykają nacierające plemniki w czasie fazy płodnej, polega na tym, że nie wszystkie kanaliki są wolne od zatorów, o których była mowa wcześniej. Aby je usunąć i przeciwdziałać zwiększonemu zagrożeniu infekcją, kobieta zwiększa tempo wydzielania śluzu. W ten sposób usuwa bakterie i inne zanieczyszczenia. W tym czasie odczuwa zwiększoną wilgotność i na jej bieliźnie pojawia się przeźroczysta wydzielina o słodkawym zapachu.
Chociaż dobrodziejstwa zmian właściwości śluzu szyjkowego są oczywiste, mogłyby stwarzać pewien problem. Stanowiłyby zagrożenie dla wysiłku kobiety, aby ukryć fazy płodne zarówno przed partnerem, jak i przed sobą (scenka 2). Jej ciało niweluje to zagrożenie, powodując że wydzielanie śluzu nasila się i jest on obfitszy, niż wynikałoby to z potrzeby ułatwienia plemnikom przedostania się przez szyjkę macicy. Objawy zwiększonego wydzielania śluzu mogą wystąpić z ponadtygodniowym wyprzedzeniem i trwać jeszcze przez dwa dni lub dłużej po owulacji. W rezultacie, choć śluz szyjkowy daje pewne wskazówki co do istnienia fazy płodnej, jest zbyt nieprzewidywalny, by mógł zrujnować całą strategię.
Zatem śluz szyjkowy sam jest niezależnym filtrem. Ponadto bez względu na fazę cyklu menstruacyjnego kobieta może wzmóc skuteczność filtracyjną śluzu, blokując kanaliki. Im więcej kanalików zdoła zablokować, tym skuteczniejszy jest filtr. Czym się posługuje, aby zablokować kanaliki w śluzie? Trzema rodzajami substancji. Pierwsza to krew, fragmenty tkanki i inne produkty menstruacji. Druga to białe krwinki (scenka 4). Trzecia to plemniki (scenka 7). Wymienione rodzaje blokad mogą się utrzymywać kilka dni i są ostatecznie likwidowane, kiedy lodowiec śluzu szyjkowego spycha je do pochwy. Potem zobaczymy, że owa zdolność kobiety do modyfikowania skuteczności filtra szyjkowego bądź jej brak jest jej najpotężniejszym orężem w próbach wyprowadzenia w pole mężczyzny (scenki od 22 do 26).
Hola śluzu szyjkowego nie kończy się z chwilą przejścia do Pochwy. Spływa on po jej ściankach, pokrywając je cieniutką warstwą. Trochę wydostaje się na zewnątrz, przyczyniając się do odczucia „wilgotności” na wargach sromowych. Jednakże znaczna część śluzu pozostanie na ściankach pochwy – jako przygotowanie do następnego stosunku, nawet jeśli w najbliższym czasie do niego nie dojdzie. Kiedy podczas gry wstępnej kobieta podnieci się, ścianki pochwy zaczną się „pocić”. Ten pot sam w sobie nie jest śliski, ale gdy zmiesza się z warstewką starego śluzu szyjkowego, powstanie w efekcie bardzo skuteczny smar. Teraz pochwa jest gotowa do penetracji i stosunku.
Mamy już wszystkie konieczne informacje, by móc prześledzić to, co dzieje się od chwili wniknięcia penisa do pochwy aż do momentu powstania odpływu. Aby ułatwić sobie zadanie, zrezygnujmy teraz z roli lekarza. Za chwilę opiszę, co po raz pierwszy sfilmowano za pomocą cienkiego jak włókno endoskopu przypiętego do penisa tuż przed odbyciem stosunku. Dzięki temu zyskaliśmy możliwość ujrzenia tego, co się stało, „okiem penisa”. Dla ułatwienia opisu załóżmy, że zgłosiłeś się, czytelniku, na ochotnika, by wziąć udział w tym eksperymencie. Odbywasz stosunek w klasycznej pozycji i twój wyprostowany członek (jeśli jesteś mężczyzną) albo członek twojego partnera (jeśli jesteś kobietą) ma na czubku kamerę. To, co jest filmowane, widzisz od razu na dużym ekranie telewizyjnym, który masz bezpośrednio przed sobą.
Kiedy penis wdziera się do pochwy po raz pierwszy, jej ścianki rozstępują się i, kiedy już jest całkowicie wewnątrz, w pewnej odległości dostrzegasz ślepy kraniec pochwy. Tak samo nieco z przodu, wystająca ze sklepienia pochwy, znajduje się szyjka macicy. W tym momencie z centralnie położonym, trochę wklęsłym wejściem wygląda niczym pozbawiony wąsów ukwiał. Lecz to się zmieni w trakcie stosunku.
Jeżeli będziesz od początku przyglądać się poruszeniom penisa, najpierw dostrzeżesz, że ilekroć ów męski narząd cofa się, wciąga za sobą ścianki pochwy, kiedy zaś napiera, ścianki się rozstępują. Kiedy penis tkwi całkowicie w środku, widzisz kraniec pochwy i wystającą szyjkę macicy. W miarę trwania stosunku, obraz pełnej penetracji ulega zmianie. Kraniec pochwy zaczyna bardziej przypominać komorę, powoli wypełnia się powietrzem i staje się śliski od śluzu. Co niezwykłe, szyjka macicy coraz bardziej rozciąga się i zwisa. Mniej przypomina ukwiał, a bardziej różową, szeroką trąbę słonia. W końcu wszystko, co dostrzegasz przed wprowadzonym w pełni członkiem, to przednia ściana trzonu szyjki. Jej ujście skierowane jest ku dołowi i nie można go zobaczyć. Blisko szczytowania ujście szyjki może nawet oprzeć się na dnie pochwy. Kiedy z penisa tryska nasienie, strumień uderza w przednią ściankę szyjki i spływa na dno, tworząc zbiornik nasienny. Zanurzona w tej kałuży nasienia, niczym trąba słonia przy wodopoju, zwisa szyjka macicy.
W ciągu minuty po wytrysku penis zaczyna się kurczyć. Kiedy do tego dochodzi, ścianki pochwy zamykają się za nim, ale nie wypuszczają nasienia. Wiotczenie penisa oznacza, że tracimy nośnik kamery i nasz ekran telewizyjny ciemnieje. Na razie nie ma to większego znaczenia, choć to moment krytyczny, ale nie chodzi o przemiany oczywiste i widoczne, tylko chemiczne i mikroskopijne.
Najpierw – i to prawie mogliśmy zobaczyć na ekranie, nim penis skurczył się i wydostał z pochwy – nasienie tworzące zbiornik nasienny tężeje, stając się mniej wodniste, bardziej zaś galaretowate. Następnie plemniki zaczynają wydostawać się ze zbiornika. Zmierzają do kanału w szyjce macicy, do którego mogą się dostać przez połączenie między śluzem szyjkowym a nasieniem. Wyobraź sobie, że szyjka macicy jest rzeczywiście trąbą słonia, zanurzoną w dużej kałuży nasienia. Trąba jest pełna śluzu. Jednakże śluz nie rozpuszcza się ani nawet nie miesza z nasieniem. Dzieje się coś znacznie bardziej skomplikowanego.
Połączenie pomiędzy śluzem a nasieniem przy ujściu szyjki nie jest płaskie. „Palce” nasienia wypełniają najpierw większe kanaliki w śluzie szyjkowym i rosną. Pokonują krótki odcinek w głąb i w śluzie rozchodzą się ku górze niczym palce gumowej rękawicy. Plemniki gorączkowo wpływają w te palce, a stamtąd kierują się w węższe kanaliki, pozostawiając z tyłu płyn nasienny. Później podążymy dalej tropem plemników, tymczasem w centrum naszej uwagi umieśćmy odpływ.
Po kilku minutach zanurzenia w zbiorniku nasiennym, szyjka macicy zaczyna się kurczyć i wracać do sklepienia pochwy, Przechodząc jeszcze jedną metamorfozę: trąba słonia przybiera kształt ukwiału. Traci kontakt ze zbiornikiem nasiennym 1 odcina plemnikom drogę do góry. Kiedy szyjka macicy wróci do poprzedniego położenia, plemniki pozostałe w kałuży zostaną skazane na usunięcie i wczesną śmierć. Kwadrans po ejakulacji, kałuża zaczyna tracić konsystencję galarety i ponownie staje się bardziej wodnista. Wkrótce niewyczuwalne i bezwiedne poruszenia mięśni zsuwają mieszankę złożoną ze starego nasienia, śluzu, plemników i innych komórek w dół pochwy. W końcu wszystko to gromadzi się w jej przedsionku. Zwykle dochodzi do tego mniej więcej w pół godziny po wytrysku, ale może się zdarzyć, że i w dziesięć minut – najkrócej – i w dwie godziny – najdłużej. Zanim do tego dojdzie, kobieta może wstać, przespacerować się, nawet oddać mocz, a jeszcze nie wyrzuci odpływu. Kiedy jednak odpływ zatrzyma się w przedsionku, wówczas wystarczy każda z wymienionych czynności, a nawet kaszlnięcie bądź kichnięcie, i zbędny materiał zostanie usunięty. Jeżeli kobieta śpi, to po dwóch godzinach odpływ staje się do tego stopnia płynny, że w końcu sam zaczyna wyciekać i wsiąkać w prześcieradło.
Przeciętnie odpływ zawiera połowę wprowadzonych plemników – czasem więcej, czasem mniej. To zależy w pewnej mierze od tego, jak bardzo wybiórczy jest u kobiety filtr szyjki macicy. Dosyć często (mniej więcej raz na dziesięć) filtr jest tak selektywny, że odrzuca niemal całość materiału inseminacyjnego; znacznie rzadziej filtr pozwala prawie wszystko zatrzymać. Najistotniejsze jest to, że liczba plemników, która pozostaje, nie zależy od czystego przypadku. W znacznym stopniu pozostaje pod kontrolą kobiecego ciała. Za każdym razem, kiedy kobieta uprawia miłość, jej ciało rozstrzyga, ile spermy zatrzymać, a ile odrzucić. W jaki sposób to się dzieje i dlaczego, postaramy się przedstawić później. Niedługo ta umiejętność stanie się niezwykle ważna w życiu naszej pary. Lecz nie od razu.

(…)

Wraz z nadejściem środowego wieczoru język jej ciała i duszy zmienił się diametralnie w porównaniu z poprzednim czwartkiem. Większość sugestii znowu pochodziła od mężczyzny, ale choć przed tygodniem kobieta jasno dawała do zrozumienia, że nie jest zainteresowana, tym razem wszystko wyglądało zupełnie inaczej. Współpracowała także w hotelowej sypialni, ażeby zapewnić sobie otrzymanie jego nasienia. Przystała na pełny stosunek oraz wytrysk, poprzedzony zaledwie minimum gry wstępnej, i całkowicie zignorowała kwestię antykoncepcji. Później zapewne zinterpretowała swoje zachowanie jako rezultat działania pod wpływem chwilowego podniecenia i chwilowego przypływu namiętności. W rzeczywistości chodziło o to, że na dwa dni przed owulacją jej ciało zmierzało
do otrzymania nasienia tego a nie innego mężczyzny. Później zastanowimy się, dlaczego ciało tej kobiety dążyło do powtórnej inseminacji (scenka 25). W każdym razie, otrzymawszy nasienie, kobieta straciła zainteresowanie tym związkiem. I, co należy uznać za fakt zdecydowanie najważniejszy, wróciła do swojego stałego partnera.
W sferze podświadomości były to prawdopodobnie dwie główne przyczyny nagłej zmiany nastawienia naszej bohaterki wobec partnera. Jakąś cząstką świadomości obejmowała je, ale pod postacią nieco odmiennych wyjaśnień. Dominująca strategia, jaką realizowało jej ciało, polegała na tym, że bez względu na to, kto począł dziecko, najlepszym mężczyzną do jego wychowania miał być stały partner. Istotne dla tej strategii było zatem to, że niewierność nie powinna zostać odkryta.
W ciele kobiety pojawiła się obawa przed odkryciem i poczucie paniki, ale potrzebna była świadomość, aby subtelniej posłużyć się kategorią czasu i kłamstwem. Jedno wydaje się całkiem dobrze współgrać z drugim. Badania naukowe pozwalają wysunąć sugestię, że odosobnione przypadki niewierności, takie jak ten, rzadko są ujawniane, ale nawet dłuższe okresy niewierności mają tylko pięćdziesięcioprocentową szansę wykrycia. W tym przypadku, jak dostrzegliśmy, kobiecie udało się zatrzeć ślady.

(…)

Najbardziej znaną postacią ludzkiego plemnika jest, rzecz jasna, wspaniała, elegancka komórka o budowie atlety – z główką, talią i długim, szczupłym ogonkiem. Główka ma kształt wiosła, owalna w obrysie, ale ścięta i zakończona czapeczką. Czapeczka zawiera bardzo ważne płyny. W główce, ściśle upakowane, znajduje się DNA, geny, które zapładniający plemnik dostarczy do centrum komórki jajowej. Główka sterczy niczym lizak na krótkiej, sztywnej części środkowej, która jest silnikiem plemnika, miejscem, gdzie uwalnia się zmagazynowana energia i uaktywnia ogonek. Owe zgrabne osobniki bez wysiłku podróżują przez wydzieliny kobiecego ciała, popychane do przodu eleganckimi, falistymi poruszeniami ogonków.
Choć większości ludzi ów wizerunek wydaje się znajomy, odpowiada mu zaledwie połowa plemników wchodzących w skład normalnego nasienia. Armia plemników jest w większym stopniu zróżnicowana, niż większość z nas jest skłonna przypuszczać. Na przykład niektóre plemniki mają duże główki, inne – małe, jeszcze inne – igłogłowe – tak małe, że brakuje miejsca na genetyczny ładunek DNA. Niektóre główki są okrągłe, inne przypominają kształtem cygaro, gruszkę, hantle, innych natomiast nie da się z niczym porównać. Pewne plemniki, prawdziwe bandy potworów, posiadają po dwie, trzy albo, bardzo rzadko, cztery główki.
Kształt główki nie jest jedyną cechą, która odróżnia od siebie plemniki. Pewna ich liczba posiada ogonki krótkie albo zakręcone niczym sprężynki, albo też po dwa, trzy lub nawet cztery. Niektóre, typ garbusów, mają części środkowe wygięte pod kątem prostym. Jeszcze inne, podobne do autostopowiczów z plecakami, przenoszą materiał komórkowy w częściach środkowych. Przeciętnie tylko około 60% armii przybiera znajomy kształt szczupłych atletów; pozostałe stanowią zbiór dewiantów. Wszystkie jednak mają do spełnienia istotną rolę w wojnie plemnikowej.

(…)

Kontrolowana agresja albo groźba posłużenia się nią może odgrywać ważną rolę w obronie przed niewiernością partnerki. Jeśli jednak zostanie niewłaściwie zastosowana, zarówno gdy idzie o moment, jak i moc, koszty mogą znacznie przewyższyć korzyści reprodukcyjne. Istnieją trzy możliwe rodzaje ujemnych stron zachowań agresywnych wobec partnera seksualnego. Po pierwsze, póki samiec (albo samica) potrzebuje współpracy partnera, póty pozostawanie w stanie zdrowia i płodności jest najistotniejsze. Przemoc, każdy uszczerbek, jaki może spowodować, jest tak samo niekorzystna dla agresora, jak i dla ofiary. Po drugie, istnieje niebezpieczeństwo gwałtownego odwetu ze strony ofiary, a wtedy ostatecznie agresor może się okazać najbardziej pokrzywdzony. W końcu inne jednostki, którym leży na sercu interes ofiary – na przykład rodzice, potomstwo albo potencjalni partnerzy — mogą pospieszyć z obroną, co mężczyzna ze scenki 9 musiał zaliczyć do szczególnie dotkliwych kosztów. Ów człowiek zaprezentował wobec partnerki taki poziom agresji, jakiego u zwierząt prawie się nie spotyka. Jego pęd do kopulacji w czasie silnego wzburzenia emocjonalnego, to znaczy pod wpływem uczucia zazdrości, jest już znacznie mniej niezwykły i zdarza się też u niektórych zwierząt. Samce ptaków spostrzegłszy, że ich partnerki kopulują z innym samcem, natychmiast lecą wprost na tego samca, strącają go, a następnie same dokonują inseminacji samicy. Samce szczurów i małp reagują bardzo podobnie. Po dokonaniu inseminacji partnerki szczur albo małpa w normalnych warunkach czekają chwilę, nim zrobią to ponownie. Gdy jednak zobaczą, że parzy się ona z innym samcem, natychmiast inseminują ją ponownie. Nawet jeżeli tylko tracą się z oczu na jakiś czas, wzrasta prawdopodobieństwo że samiec zainseminuje samicę przy najbliższej okazji.
Tego rodzaju reinseminacja jest ważną strategią prowadzącą do sukcesu w wojnie plemnikowej (scenka 21). Jeśli drugi samiec zwleka zbyt długo, więcej plemników pierwszego samca ma czas na opuszczenie zbiornika nasiennego. Na dodatek armia pierwszego samca ma szansę optymalnie rozmieścić się wzdłuż wewnętrznego traktu samicy, zablokować kanaliki szyjkowe, wypełnić krypty szyjkowe i zorganizować na kilka najbliższych dni przejście dla swoich zabójców i zdobywców. Z drugiej strony, jeżeli drugi samiec jest w stanie szybko dokonać inseminacji samicy, jego armia znajdzie się tam na czas, aby wdać się w walkę o najlepsze pozycje w ciele kobiety. Badania na szczurach wykazały, że liczy się dosłownie każda sekunda. Im dłużej drugi samiec zwleka z kopulacją, tym więcej młodych w miocie zostanie spłodzonych przez pierwszego samca. Wszystko sprowadza się do szybkości.
Właśnie z tego powodu szczury, małpy – i ludzie – doznają podniecenia seksualnego na widok kopulującej pary. Penis samca sztywnieje, a czasem nawet nasienie przechodzi do cewki moczowej. Ostra pornografia właśnie dlatego tak silnie oddziałuje na ludzi, że sprzyja osiągnięciu zwycięstwa w wojnie plemnikowej.
Ludzie starają się uniknąć kosztów niewierności partnera, zwracając uwagę na szczególne objawy, ograniczając okazje do minimum i grożąc porzuceniem lub odwetem. Jeśli oznaki niewierności zostaną odkryte, wtedy następuje eskalacja gróźb i kontrola staje się bardziej ścisła. Groźby są spełniane, jeżeli tylko rzeczywiście dojdzie do aktu zdrady. Nawet wówczas mężczyzna może ostatecznie uznać, że na dłuższą metę jego perspektywy reprodukcyjne są lepsze, jeśli zostanie, niż jeśli odejdzie do kogoś innego – w tym wypadku realizacja groźby podlega ograniczeniu.

(…)

Ludzie nie są jednymi zwierzętami, które znajdują upodobanie w seksie oralnym. Większość samców ssaków, od szczurów i psów po słonie i małpy podczas gry wstępnej pociera, trąca nosem, wącha i liże srom samicy. Małpy także dotykają żeńskich genitaliów, czasem wsuwają palce do pochwy, a po wyciągnięciu wąchają je i liżą. Te samce nie robią nic innego, tylko zbierają informacje. Szukają odpowiedzi na trzy pytania. Czy samica jest zdrowa? Czy jest płodna? Czy ostatnio miała kontakt seksualny z innym samcem? Mężczyzna robi dokładnie to samo – a informacje, które zbiera, mogą być mu pomocne w dążeniu do prokreacyjnego sukcesu.
Jeśli kobiece wydzieliny smakują i pachną szczególnie nie-przyjemnie, mężczyzna prawdopodobnie w ogóle straci chęć na penetrację. Zapach może wskazywać na chorobę. Tego rodzaju informacja jest najbardziej użyteczna, kiedy w grę wchodzi seks z nieznajomą kobietą. A ponieważ w choroby się wpada i wychodzi z nich, nie zaszkodzi od czasu do czasu zbadać zdrowie nawet stałej partnerki.
U wielu ssaków zapach żeńskich wydzielin jest wyraźnie odmienny i przyjemniejszy podczas fazy płodnej. U kobiet oraz innych ssaków ukrywających fazę płodną zmiana zapachu podczas cyklu jest mniej zauważalna. W Stanach Zjednoczonych przeprowadzono eksperyment, który polegał na tym, że grupa ochotniczek w różnych okresach cyklu nosiła tampony, które następnie umieszczono w specjalnych rurkach. Miały być niewidoczne, jedynie pachnieć. Potem przekazano je do oceny zespołowi ekspertów. Zapach każdego tamponu klasyfikowano na skali pomiędzy „bardzo nieprzyjemny” a „bardzo Przyjemny”. Okazało się, że stopień „przyjemności” zapachu zmieniał się zależnie od fazy cyklu menstruacyjnego. Najbardziej nieprzyjemny był podczas menstruacji. Przeciętnie zapach był nieco, choć nie całkiem konsekwentnie, bardziej przyjemny podczas fazy płodnej. Zatem dotykając kobiecego sromu, mężczyzna może przynajmniej stwierdzić, czy u partnerki n,G rozpoczęło się krwawienie.
Jeśli kobiece wydzieliny przejdą test zdrowia i płodności, wtedy mężczyzna szuka innej ważnej informacji, mianowicie czy kobieta miała ostatnio kontakt z innym mężczyzną. Organizm mężczyzny może tę informację wykorzystać, aby zmienić odpowiednio liczbę plemników-zabójców i plemników-zdobywców, które znajdą się w wytrysku. Jak już mieliśmy okazję zaobserwować, najbardziej prymitywna ocena dokonuje się na podstawie proporcji czasu, jaki mężczyzna spędził z kobietą podczas minionego tygodnia albo od ostatniego stosunku (scenka 6). Im mniej czasu z nią spędził, tym większa szansa, że znajduje się w niej nasienie obcego mężczyzny, i tym więcej nasienia powinien wprowadzić. Metoda ta sprawdza się, ale jest bardzo niedokładna. Gdyby jego ciało mogło się dowiedzieć, czy kobieta ma w sobie nasienie obcego mężczyzny, byłoby w stanie bardziej precyzyjnie ocenić, jaka liczba plemników będzie potrzebna.

(…)

Ciało mężczyzny odróżnia masturbację od inseminacji. Wytryski jednego i drugiego rodzaju nie są identyczne. Wiele czynników wpływa na liczbę plemników wprowadzanych podczas stosunku – takich jak potrzeba uzupełnienia ich liczby u partnerki i wygrania w walce, oczywiście zawsze z określonym poziomem ryzyka. Pomijając wiek, tylko jeden ważniejszy czynnik – czas od ostatniego wytrysku – określa liczbę plemników wydalanych podczas masturbacji. Kiedy mężczyzna się masturbuje, uwalnia około pięć milionów plemników na każdą godzinę, która upłynęła od ostatniej ejakulacji. Wydaje się, że w takim tempie plemniki osiągają datę ważności jako blokery, zabójcy i zdobywcy.
Plemniki zmieniają funkcję w zależności od wieku. Większość młodych to zabójcy, większość starych to blokery. Plemniki-zabójcy muszą być pełne energii, zdolne do szybkiego ruchu i mieć czapeczki wypełnione uśmiercającymi związkami chemicznymi (scenka 7). Blokery mogą być stare. Albo, żeby wyrazić to inaczej, jedyny sposób na wykorzystanie starych plemników polega na blokowaniu. Aby zablokować kanaliki w szyjce macicy, plemnik musi mieć tyle energii, aby opuścić zbiornik nasienny i pokonać krótki odcinek w śluzie szyjkowym. Potem wystarczy, że zwinie ogonek i pozostanie w bezruchu. Może nawet umrzeć. Kanalik w dalszym ciągu będzie zablokowany.
Zdobywcy również się przekształcają z upływem czasu. Zanim zdobywca wedrze się do komórki jajowej, na jego powierzchni będą zachodziły przemiany chemiczne, przemiany, do których nie dojdzie, póki plemnik nie zbliży się do strefy zapłodnienia. W rezultacie życie zdobywcy dzieli się na dwie fazy aktywności. Pierwsza polega na wydatkowaniu energii – przed dokonaniem zapłodnienia – kiedy surfuje i płynie do strefy wyczekiwania w jajowodzie. Podczas krótkiej fazy płodności następuje powtórne silne wydatkowanie energii – kiedy dociera na miejsce, a potem płynie przez strefę zapłodnienia. Następnie po prostu umiera.
Zawartość nasieniowodów zgromadzona w kolejce do wytrysku (scenka 4) nie jest jednolitą mieszanką bez żadnego charakteru. Naturalnie te plemniki, które znajdują się na początku kolejki, są najstarsze. Te, które pozostają z tyłu głęboko w jądrach, są najmłodsze. Kiedy nasienie przechodzi do cewki moczowej, może dojść do wymieszania pokoleń plemników. Nawet jeśli tak się dzieje, kiedy po wytrysku nasienie zostaje wprowadzone do pochwy, najstarsze plemniki wychodzą pierwsze i zajmują miejsce na dnie zbiornika nasiennego, młodsze plemniki przybywają w ostatnich wyrzutach i idą na wierzch.
Młodsze plemniki jako bardziej ruchliwe pierwsze znajdą się w śluzie szyjkowym. Starsze plemniki wolniej opuszczą zbiornik nasienny. Bardzo stare plemniki w ogóle z niego nie wyjdą i zostaną usunięte w odpływie. Zdarza się, że młodsze plemniki muszą przedostać się z góry i minąć grupy starszych, zanim wpłyną do „trąby słoniowej” szyjki macicy. Wiele zależy od tego, jak głęboko szyjka zanurza się w zbiorniku nasiennym. Nadmierna liczba starych plemników może przeszkadzać młodzieńcom w ucieczce.
Masturbacja między stosunkami zazwyczaj oznacza, że mężczyzna podczas stosunku dostarczy partnerce mniej plemników niż w przypadku, gdyby do masturbacji nie doszło. Wtedy jednak plemniki, które dostarcza kobiecie, są młodsze, bardziej dynamiczne i trudniejsze do zatrzymania przez zwiększoną liczbę podstarzałych plemników. W rezultacie tyle samo, jeżeli nie więcej, plemników zdoła wyjść ze zbiornika nasiennego i pozostać w ciele kobiety. Co więcej, plemniki, którym się to uda, będą młodsze i bardziej aktywne, stworzą więc bardziej efektywną armię.
Tym niemniej mężczyzna powinien wstrzyknąć pewną liczbę starych plemników pełniących funkcję blokerów – przynajmniej tyle, aby uzupełnić ich populację w śluzie szyjkowym partnerki. W ciągu trzech dni po ostatnim rutynowym stosunku proces starzenia się plemników w nasieniowodach z zadziwiającą precyzją odpowiada stratom blokerów w szyjce macicy partnerki. Gdy odstęp między kolejnymi stosunkami wynosi od trzydziestu minut do trzech dni, mężczyzna jest w stanie wprowadzić do ciała kobiety idealny uzupełniający ładunek blokerów. Gdy odstęp powiększa się z trzech do czterech dni, w kolejce plemników powstaje nadmiar blokerów. Dzieje się tak, ponieważ w śluzie szyjkowym znajduje się określona liczba kanalików i po ich zablokowaniu, nadmiar blokerów staje się zbędny. Więcej niż zbędny, gdyż prawdopodobnie utrudnia młodszym plemnikom wyjście ze zbiornika nasiennego do szyjki macicy. Z pewnym zastrzeżeniem można stwierdzić, że lepsza taktyka mężczyzny polega na wydaleniu starszej zawartości nasieniowodów przed kopulacją i wytryskiem, a nie dopuszczanie, by została usunięta w odpływie. Na tym polega Jedna z funkcji masturbacji.
Jeżeli przerwa między jednym a drugim stosunkiem przekracza cztery dni, idealny materiał do wytrysku powstanie wówczas, gdy od masturbacji do stosunku upłyną dwa dni. W ten sposób na początku każdego z dwóch nasieniowodów mężczyzny znajdzie się dwadzieścia milionów wiekowych blokerów, nieco z tyłu od stu do pięciuset milionów młodszych blokerów oraz zabójców. Wśród młodszych plemników, rozproszeni, znajdują się zdobywcy w proporcji jeden zdobywca na dziewięćdziesiąt dziewięć plemników typu kamikadze. Około 10% zdobywców osiągnęło szczyt płodności i ruszy od razu do jajowodu. Pozostali będą dojrzewać do tego stadium czasem nawet przez pięć dni po wytrysku.
Ten stan rzeczy pozwala mężczyźnie na elastyczne przygotowanie armii stosownie do zagrożenia. Jeśli od ostatniego stosunku pilnie strzegł partnerki, powinien dostarczyć jej pełny kontyngent blokerów, mniej zaś zabójców i zdobywców. Zatem w jego wytrysku wszystkie blokery znajdą się na początku kolejki, z tyłu natomiast mała porcja zabójców i zdobywców. Jeśli spędził z nią mniej czasu, ryzyko działań wojennych jest większe, wówczas potrzebuje większej liczby zabójców. Sięga zatem do głębszych zasobów każdego z nasieniowodów. Liczba blokerów pozostaje ta sama, zwiększa się liczba młodszych plemników: zabójców i zdobywców.
Aby mieć w nasieniowodach dwudniowy zapas plemników, mężczyzna powinien przewidzieć, kiedy nastąpi następny stosunek z partnerką. Poważną rolę w tym procesie odgrywa podświadomość. Impulsy zachęcające do masturbacji ustalane są przez umysł oraz ciało i zmierzają do osiągnięcia właśnie takiego odstępu pomiędzy masturbacją a stosunkiem. W scence 12 mężczyzna masturbuje się najczęściej we wtorki i czwartki, przewidując normalne współżycie w sobotę. Bywa, że masturbuje się jedynie w środy. W rezultacie rzadko się zdarza, że zawartość wytrysku jest starsza niż trzy dni albo młodsza niż dwa. Oznacza to, że podczas każdego stosunku wystawia optymalną w danych okolicznościach armię. Oczywiście znacznie częściej żadna armia nie jest potrzebna: nie ma wojny, wystarczy więc wprowadzić kilka milionów zdobywców w różnym wieku. Na wszelki wypadek jednak, gdyby partnerka była albo mogła być niewierna, dostarcza ograniczonej liczby blokerów i zabójców.

(…)

Większość ludzi zwykła myśleć o antykoncepcji i planowaniu rodziny jako o wynalazkach bardzo współczesnych. Lecz one wcale takie nie są. Nawet „świadoma” antykoncepcja nie jest niczym nowym. Przez stulecia kobiety z najróżniejszych kultur umieszczały sobie w pochwach liście albo owoce (a nawet krokodyle odchody!), aby uniknąć poczęcia. Chemiczne środki antykoncepcyjne, takie jakie wchodzą w skład pigułek, nie są nawet ludzkim wynalazkiem. Na przykład samice szympansów w odpowiednim czasie żują liście, które zawierają antykoncepcyjne związki chemiczne. W istocie organizmy samic planowały rodziny i unikały poczęcia na wiele milionów lat przed chwilą, gdy na arenę ewolucji wkroczył człowiek. Kobiety odziedziczyły owe zupełnie naturalne cechy od swoich przodkiń – ssaków.
Dla kobiet oraz wszystkich samic ssaków naturalnym czynnikiem pośredniczącym między nieodpowiednimi warunkami i unikaniem reprodukcji jest stres. Reakcja stresowa zazwyczaj uchodzi za wrogą – stan patologiczny, z którego nie potrafimy się otrząsnąć, i dlatego funkcjonujemy nienormalnie, nieskutecznie. Istnieje jednakże inna interpretacja: reakcja stresowa jest przyjacielem – środkiem, za pomocą którego organizm powstrzymuje się przed uczynieniem czegoś niekorzystnego, kiedy okoliczności są bardzo niesprzyjające. W szczególności stres jest skutecznym środkiem antykoncepcyjnym. A dla kobiety unikanie poczęcia jest nieocenionym sprzymierzeńcem w dążeniu do sukcesu reprodukcyjnego! Jak to się dzieje?
Kluczowy paradoks polega na tym, że kobieta niekoniecznie osiąga największy sukces, gdy urodzi dużo dzieci w możliwie najkrótszym czasie. Sama okoliczność, że kobiety identycznie jak samice większości naczelnych rodzą zwykle jedno dziecko naraz, jest świadectwem niebezpieczeństw i trudności wychowywania w tym samym czasie więcej niż jednego potomka jednocześnie. Urodzenie bliźniaków mogłoby się wydawać dobrym sposobem zwiększenia sukcesu reprodukcyjnego, lecz istnieje przy tym dwukrotnie większe niebezpieczeństwo, że dzieci te nie przeżyją. Póki warunki, w jakich żyje kobieta, nie są sprzyjające, póty szansa na wychowanie dwojga zdrowych i płodnych dzieci urodzonych jako bliźnięta jest mniejsza niż w wypadku spłodzenia dwojga dzieci w odstępie kilku lat.
Kobieta odziedziczyła pewien podstawowy problem w spadku po swoich przodkiniach-naczelnych – trudno nieść więcej niż jedno dziecko, kiedy trzeba pieszo pokonywać znaczne odległości. Trudność jest wielka zwłaszcza wtedy, gdy idzie się w pozycji wyprostowanej na dwóch nogach. Dała się poważnie we znaki kobietom w toku ewolucji, ale nie jest nieznana także tym, które żyją w nowoczesnych społeczeństwach przemysłowych. Naturalnie ograniczenie to ma zasadnicze znaczenie w tych kulturach, gdzie do obowiązków kobiety należy zbieranie i dźwiganie dużych ilości pożywienia, wody, opału oraz innych materiałów. Noszenie choćby jednego dziecka jest równie uciążliwe. W tych okolicznościach większy sukces reprodukcyjny osiągają te kobiety, które nie mają następnego dziecka, póki poprzednie nie tylko nauczy się chodzić, ale i nie ociąga się w marszu.
Odstęp czasowy między urodzinami kolejnych dzieci nie jest jedynym aspektem „planowania rodziny”, który wpływa na
sukces reprodukcyjny kobiety. Dzieci z większym prawdopodobieństwem przeżyją i staną się zdrowymi, płodnymi osobnikami, jeżeli przyjdą na świat w sprzyjających warunkach. Pierwszorzędne znaczenie ma przestrzeń i dostarczanie zdrowego, pożywnego pokarmu. Wówczas dzieci są w niewielkim i stopniu podatne na choroby, a jeśli zachorują, ich organizm lepiej się broni. W nowoczesnych społeczeństwach przestrzeń i jakość pokarmu zależy od dobrobytu. Nawet obecnie prawdopodobieństwo śmierci w okresie przed reprodukcyjnym dziecka pochodzącego z biednej rodziny jest dwukrotnie większe niż dziecka z rodziny zamożnej. W historycznie i ewolucyjnie pojmowanej przeszłości – kiedy zamożność mierzono nie ilością pieniędzy, lecz wielkością zbiorów i stada albo po prostu dostępem do obszarów zasobnych w pokarm, wodę i schronienie — owo zróżnicowanie było jeszcze większe.
Istnieje pewna ogólna zasada, opisana skrótowo w scence 8 w odniesieniu do wad i zalet rodziny z jednym dzieckiem: dla dowolnej kobiety w określonych warunkach istnieje taka wielkość rodziny, która zapewni jej największą liczbę wnuków.
W mniejszej rodzinie kobieta zapewni sobie mniejszą liczbę wnuków. Stanie się identycznie, jeżeli będzie miała rodzinę większą, bo wówczas ryzykuje przepełnienie przestrzeni mieszkalnej, niewystarczający rozdział zasobów, w tym także możliwość własnej opieki. Konsekwencją tego stanu rzeczy będą choroby, niepłodność i ostatecznie mniejsza liczba wnuków. Każda kobieta staje przed wyzwaniem, by przede wszystkim zidentyfikować optymalną wielkość rodziny w danych warunkach, następnie zaś doprowadzić do uzgodnienia jednego z drugim. Innym czynnikiem, który wpływa na liczbę wnuków, jest sposób, w jaki kobieta ustala poczęcia. Życie układa się w mozaikę sytuacji. Zdrowie, zamożność i okoliczności zmieniają się wraz z upływem czasu. Niektóre okresy życia kobiety bardziej sprzyjają staraniom o dzieci. Te kobiety, które doprowadzą do poczęcia w najkorzystniejszym czasie, będą miały najwięcej wnuków.
Nie tylko dzieci cierpią, jeśli zostaną poczęte w niedobrych czasach – cierpią także matki. Poczęciem nie w porę nadwyrę- żają zdrowie i czasem pogarszają sytuację do tego stopnia, że przestają być zdolne do zajścia w ciążę. Gdyby kobieta ze scenki 16 wydała na świat dziecko w jednej z najbardziej stresujących faz swego związku, mogłaby doznać nieodwracalnych szkód (wymagania dziecka mogłyby się okazać nawet śmiertelne, bo para z trudem utrzymywała siebie). W takich okolicznościach istnieje ryzyko utraty zdrowia i w konsekwencji płodności. Narasta wrogość, zwiększając ryzyko maltretowania, a nawet zabójstwa. Kobieta ze scenki, opóźniając poczęcie pierwszego dziecka do czasu poprawy okoliczności, urodziła w końcu troje dzieci, którym zapewniła dość przestrzeni i zasobów. Gdyby próbowała doprowadzić do prokreacji wcześniej, narażałaby się nie tylko na niepowodzenie, ale również na utratę szans na poczęcie w przyszłości.
Najlepszą metodą uniknięcia poczęcia jest naturalnie całkowita abstynencja seksualna, a kobieta i jej partner ze scenki rzeczywiście rezygnowali z seksu w najbardziej stresujących momentach wspólnego życia. Działo się tak nie dlatego, że świadomie pragnęli uniknąć poczęcia, lecz przeciwnie – ponieważ stracili zainteresowanie sobą. Bywało, że odczuwali wobec siebie wrogość. Ich organizmy manipulowały emocjami w ten sposób, aby zredukować szanse poczęcia dziecka. Sporadycznie jednak oboje rezygnowali z seksu na dłużej. To dlatego, że abstynencja jest, ogólnie rzecz biorąc, pełna wad jako strategia antykoncepcji. Ostatnie twierdzenie wymaga uzasadnienia.
Omawiając scenkę 2, zauważyliśmy, że pierwotną funkcją rutynowych aktów seksualnych nie jest poczęcie dziecka: w wypadku kobiet chodzi raczej o zmylenie mężczyzn, w wypadku mężczyzn – o zabezpieczenie się przed niewiernością partnerki poprzez ustawiczne dostarczanie jej armii plemników. Ponieważ ani kobieta, ani jej partner nie mogą sobie pozwolić na rezygnację z rutynowego seksu na zbyt długi okres, mężczyźni i kobiety uruchamiają różne od abstynencji mechanizmy, które pomimo ustawicznej seksualnej aktywności ograniczają szanse zajścia w ciążę, kiedy nie sprzyja temu sytuacja zewnętrzna.
Zwłaszcza kobiety dysponują wieloma tego rodzaju mechanizmami. Jeden z nich jest powszechnie znany: wpływ laktacji na owulację. Jeżeli kobieta karmi dziecko piersią przez kilka miesięcy po porodzie, owulacja w tym okresie jest mało prawdopodobna. Dzieje się tak nawet wówczas, gdy powraca okres. Brak owulacji należy do głównych sposobów rozkładania w czasie poczęcia kolejnych dzieci.
Jednak większość ze sposobów unikania reprodukcji w niestosownym momencie jest powiązana ze stresem. W scence 16 kobieta nie tylko uniknęła zajścia w ciążę w czasie największego stresu. Zdarzyło się też, że poroniła, potem zaś w niebezpieczeństwie znalazło się życie jej nowo narodzonego dziecka – także w związku z reakcją na stres.
Reakcje stresowe manifestują się na wiele sposobów. W ostatniej scence dojrzewająca kobieta, jak 1% populacji dziewcząt w wieku między 16 a 18 rokiem życia, popada w anoreksję, nie mogąc sobie poradzić z sytuacją w trudnym związku. Stres fizjologiczny wywołany głodówką ma właściwości antykoncepcyjne, hamuje owulację, często także menstruację. Z reguły sytuacja taka nie trwa zbyt długo. Chociaż anoreksja prowadzi niekiedy do śmierci (5 do 10% przypadków), a niekiedy utrzymuje się w dalszym etapie życia( 15-20%), większość (75%) chorych wraca do normalnego, zdrowego życia, w którym jest miejsce na rozród.
Większość reakcji antykoncepcyjnych ma charakter znacznie mniej ekstremalny niż anoreksja. W każdym razie im większy stres, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że w organizmie kobiety dochodzi do jajeczkowania (scenka 15). Tak samo mniejsze jest prawdopodobieństwo, że ułatwi ona plemnikom zapłodnienie komórki jajowej albo dopuści do zagnieżdżenia w macicy zapłodnionej komórki jajowej. Wreszcie częściej ryzykuje poronienie, zwłaszcza w ciągu trzech pierwszych miesięcy ciąży.
Ocenia się, że większość zapłodnionych jaj dociera do macicy, z czego jednak 40% nie zagnieżdża się tam. 60% pozostałych obumiera przed dwunastym dniem ciąży. Wreszcie i tak około 20% ulega poronieniu w czasie następnych trzech miesięcy. Wszystkie te liczby są wyższe, jeśli kobieta pozostaje pod wpływem stresu, niższe, jeżeli jest od niego wolna. Wiadomo, że takie czynniki, jak na przykład śmierć partnera, jego niewierność, wybuch wojny powiększają ryzyko poronienia. Podczas pierwszych miesięcy ciąży poronienie może mieć także przyczynę genetyczną albo wynikać z fizjologicznego rozwoju płodu.
Na pierwszy rzut oka może się wydać dziwne, że do dyspozycji kobiety jest tak wiele sposobów obrony przed posiadaniem dziecka. Z pewnością gdyby jeden z tych systemów działał sprawnie, pozostałe byłyby zbędne. Lecz ten pozorny nadmiar wcale nie jest błędem w programie sterującym organizmem kobiety. Warunki zmieniają się, czasem dość szybko, zatem organizm kobiety musi równie szybko reagować. Na przykład, warunki zewnętrzne w okresie owulacji są sprzyjające, ale to się zmienia, kiedy komórka jajowa dociera do macicy. Wtedy wprawdzie dochodzi do owulacji, ale jajo się nie zagnieżdża. Albo warunki mogą być odpowiednie w chwili zagnieżdżenia się jaja, lecz zmieniają się po miesiącu lub jeszcze później. Dlatego po zajściu w ciążę bohaterka naszej scenki poroniła.
Nawet jeśli warunki są sprzyjające na początku ciąży, mogą ulec zmianie przed narodzinami dziecka. Ostatnim trzem miesiącom ciąży towarzyszy poważna zmiana w psychice kobiety. Po pierwsze przychodzi okres „budowania gniazda” – silne skłonności do kształtowania środowiska, w którym pojawi się dziecko. Podobnie przedstawia się sprawa z próbami przewartościowania istotnych elementów otoczenia, co dotyczy w pierwszej kolejności partnera i domu, następnie szerszego środowiska. W tym okresie często następują po sobie fazy troski, depresji i irytacji. W końcu często występuje zaabsorbowanie Przyszłością. W tym czasie każde poważniejsze pogorszenie sytuacji w najbliższym otoczeniu kobiety może prowadzić do Patologicznej depresji i późniejszego odrzucenia, a nawet maltretowania dziecka.
Depresja poporodowa jako niepohamowane dążenie do opuszczenia, maltretowania albo wręcz zabicia dziecka spotykana jest powszechnie. Tak samo powszechnie wiele systemów prawnych uwzględnia okoliczność, że kobieta bezpośrednio po urodzeniu dziecka może w pełni nie odpowiadać za swoje czyny.

W historii ludzkości dzieciobójstwo występowało – i występuje nadal – jako jeden ze sposobów planowania rodziny, stosowanych przez kobiety. W kulturach, w których dominuje gospodarka oparta na łowiectwie bądź zbieractwie, nie na uprawie ziemi, około 7% dzieci ginie z rąk matek. Światowa Organizacja Zdrowia utrzymuje, że dzieciobójstwo było najpowszechniejszą formą planowania rodziny w dziewiętnastowiecznej Wielkiej Brytanii.
Tego rodzaju postępowanie nie ogranicza się do ludzi. Podobnie jak inne formy naturalnego planowania rodziny odziedziczyliśmy dzieciobójstwo po naszych przodkach z gromady ssaków. Kto trzymał w domu takie zwierzęta, jak króliki, gerbile (Gerbillus amoenus), chomiki albo myszy, ten wie, że jeśli samica jest w stresie zaraz po porodzie, wtedy może zabić, a nawet pożreć część albo całość miotu. Tego rodzaju dzieciobójstwo nie jest patologiczne: odzwierciedla podświadomą decyzję matki, aby w danych okolicznościach nie zajmować się wychowaniem potomstwa, przesunąć próbę do czasu, aż się polepszą warunki.
Dotychczas zwracaliśmy szczególną uwagę na planowanie rodziny z punktu widzenia kobiety. Okazuje się jednak, że także mężczyźni mają sporo podobnych problemów. Wiele wysiłków kierują na przygotowanie środowiska dla swoich dzieci. W ciężkich czasach mężczyzna może nie chcieć zajmować się dziećmi tak samo jak jego partnerka.
Przeważnie interesy mężczyzny i kobiety w związku współgrają. Organizm kobiety planuje rodzinę dla wspólnego dobra. Zdarza się jednak, że owe interesy nie pokrywają się. W tym wypadku mężczyzna potrzebuje własnego mechanizmu antykoncepcyjnego. Interesy obojga popadają w konflikt, gdy warunki do urodzenia dziecka są prawie, ale nie zupełnie dobre. Jeżeli w tej sytuacji kobieta spotka mężczyznę, którego jej organizm uzna za genetycznie bardziej odpowiedniego od jej partnera, wtedy może spróbować począć z nim dziecko. W takich okolicznościach – uwzględnionych niżej w scence 18 – reprodukcyjne dobrodziejstwa posiadania dziecka z drugim mężczyzną będą warte ryzyka nadwyrężenia zasobów jej i jej partnera. Oczywiście partner kobiety będzie tych korzyści po-zbawiony.
Dla niego sytuacja może okazać się groźna i delikatna. Przede wszystkim w jakiś sposób musi on przeciwdziałać powstaniu takiej sytuacji. Jednocześnie sam musi uniknąć zapłodnienia partnerki. Mężczyzna ze scenki 16, pierwszy partner kobiety – choć nieświadomie – pozostawał w takiej sytuacji dosyć długo, zanim ona od niego odeszła. Aby przeciwdziałać zapłodnieniu kobiety, także przez siebie, mężczyzna ma do dyspozycji akcesoria rutynowego seksu. Dysponuje on wyrafinowanym mechanizmem, który akurat temu służy: toczeniu wojny z własnymi plemnikami.
Istnieją dwa typy plemników w porcji przeznaczonej do wytrysku, które, jeżeli są obecne w znacznych ilościach, silnie redukują szanse zapłodnienia. Zdaje się, że owe plemniki rzeczywiście mogą zostać zaprogramowane na niszczenie własnych zdobywców. Należące do jednego typu mają główki w kształcie cygara, do drugiego – w kształcie gruszki. Kiedy mężczyzna przeżywa stres, wówczas wytwarza znacznie większą liczbę tych tak zwanych „plemników planowania rodziny”.
Im więcej plemników planowania rodziny i im mniej zdobywców mężczyzna dostarczy partnerce, tym mniejsza szansa, że zajdzie ona w ciążę. Jeśli jednak kobieta nie jest wierna i dojdzie do wojny plemników, wówczas plemniki planowania rodziny są w stanie pomóc zwykłym zabójcom w unieszkodliwianiu zdobywców innego mężczyzny. Co więcej, jeśli mimo wysiłków partnera jakiś plemnik-zdobywca zdoła się przedrzeć, to istnieje przynajmniej szansa, że dziecko będzie jego. Gdyby reakcją na stres była rezygnacja z rutynowego seksu, wtedy nie istniałaby taka szansa.
W scence 16 strategia ta przyniosła sukces pierwszemu partnerowi. Udało mu się nie dopuścić, aby kobieta zaszła w ciążę w wyniku niewierności. Kiedy w końcu doszło do poczęcia dziecka, on był zwycięzcą w wojnie, w którą ona go wciągnęła.
Jak się okazało, organizmy mężczyzn i kobiet dysponują wieloma naturalnymi metodami, uruchamianymi zazwyczaj przez stres, które zabezpieczają przed posiadaniem dzieci w trudnych czasach. Można by się zatem spodziewać, że społeczeństwa żyjące w zasadniczo bardziej stresujących warunkach będą miały mniej dzieci. Tak się nie dzieje. W istocie prawdziwe jest coś całkowicie przeciwnego. Jak to jest możliwe?
Otóż czynniki, które wyznaczają najbardziej odpowiednią liczbę dzieci, są odmienne od czynników określających naj-
lepszy moment do posiadania dzieci. Z perspektywy historycznej i geograficznej liczba dzieci, które kobieta w ciągu swojego życia wydaje na świat, jest ściśle powiązana z szansą, że dożyją one dojrzałego wieku. Kiedy widoki na przeżycie są mizerne, kobieta daje życie większej liczbie dzieci. Gdyby tego nie zrobiła, niewiele z nich lub zgoła żadne nie dożyłoby dojrzałości. Unika posiadania dzieci tylko podczas najtrudniejszych momentów, zachodzi w ciążę i rodzi dzieci, ilekroć warunki zdają się poprawiać. Dla kontrastu, jak dostrzegliśmy wcześniej, kiedy rokowania są dobre, kobieta rodzi mniej dzieci i każdemu z nich poświęca więcej czasu oraz innych zasobów. Jej wysiłki nie powinny zostać zmarnowane, skoro szanse przeżycia każdego dziecka są wysokie. Warto powtórzyć, że
kobieta unika rodzenia dzieci w złych czasach i zachodzi w ciążę, gdy okoliczności rzeczywiście wydają się temu sprzyjać.
We wszystkich opisanych sytuacjach stres ma charakter antykoncepcyjny. Ponieważ jednak kobiety w różnych sytuacjach mają różne oczekiwania, stresujące są rozmaite poziomy deprywacji. Warunki, które stresują kobiety z zamożnych dzielnic podmiejskich Europy Zachodniej czy Ameryki Północnej nie stresują mieszkanek rynsztoka w którymś z krajów Trzeciego Świata. Chodzi o to, że liczbę dzieci determinuje oczekiwany przez kobietę poziom życia. Jakiekolwiek byłyby te oczekiwania, w zależności od tego, czy są przekraczane albo nie zaspokajane, stres to pojawia się, to przemija. W tym procesie wspomniany wpływ zaznacza się zarówno wtedy, kiedy chodzi o każde poszczególne dziecko, jak i wtedy, gdy kobieta stara się osiągnąć preferowaną ich liczbę.
Małe rodziny nie są wynalazkiem nowym. Niemal przez całą historię ludzkości, w okresie od około miliona do dziesięciu,
piętnastu tysięcy lat temu, ludzie utrzymywali się dzięki łowiectwu i zbieractwu. Mężczyźni polowali na zwierzęta, kobiety szukały pożywienia w postaci warzyw i owoców. Społeczności składały się z małych, rozproszonych gromad ludzi. Ich dieta była bogata w białka i większość przypadków śmierci wiązało się częściej z nieszczęśliwymi wypadkami, napadami oraz walkami międzyplemiennymi, rzadziej z chorobami. Dzieci łowców i zbieraczy miały znakomitą szansę na przeżycie. Stosując jedynie naturalną, regulowaną stresem metodę antykoncepcji, którą omówiliśmy, w ciągu całego życia kobiety rodziły maksymalnie troje, czworo dzieci, z czego przeżywało
dwoje albo troje.
Duże rodziny zaczęły się pojawiać dopiero mniej więcej przed dziesięcioma tysiącami lat, kiedy uprawa ziemi stworzyła możliwość zmiany stylu życia. Na najbardziej urodzajnych obszarach duże, osiadłe społeczności rozwijały się, stosując dietę bogatą w węglowodany. Panoszyły się choroby, panowała wysoka umieralność niemowląt. Przeciętna liczba dzieci to siedmioro, ośmioro, ale i dwa razy tyle nie było rzadkością. Cóż z tego, kiedy całe rodziny padały ofiarą szalejących chorób. Podobnie jak w kulturze zbieracko-łowieckiej przeżywało przeciętnie dwoje albo troje dzieci z każdej rodziny.
W przededniu rozwoju nowoczesnej cywilizacji spadła śmiertelność niemowląt, a wraz z nią, po kilku dekadach, także liczba urodzin. W Europie Zachodniej spadek liczby urodzin znowu był efektem naturalnego planowania rodziny, bo zjawisko to wystąpiło jeszcze zanim zaczęto stosować nowoczesne metody antykoncepcji. Zatem redukcja rodziny do poziomu istniejącego w nowoczesnych społeczeństwach przemysłowych dokonała się nie poprzez ulepszone metody antykoncepcji, lecz za sprawą podświadomego „planowania” przez kobiety mniejszych rodzin w reakcji na pewniejsze perspektywy przeżycia ich dzieci.
Wiele kobiet przeczyta te rozważania na temat naturalnego planowania rodziny z pewną dozą lekceważenia, zachodząc w głowę, dlaczego tak się stało, że zaszły w ciążę dokładnie w momencie, kiedy najmniej tego pragnęły, choć ponoć ich organizmy są takie doskonałe w planowaniu rodziny. Oto więc Podamy jeszcze jeden przykład konfliktu między świadomym umysłem i podświadomą cielesnością.
Jak wielokrotnie podkreślaliśmy, organizm kobiety może interpretować kontekst otoczenia całkowicie inaczej niż umysł. Z tym konfliktem mieliśmy do czynienia w scence 15. Jej bohaterka myślała, że ostatnią rzeczą, jakiej pragnie w surowych czasach wojny, jest poczęcie dziecka. Jednak jej organizm uczynił wszystko, aby dziecko się poczęło. W tym przypadku słuszność była po stronie organizmu, a kobieta osiągnęła sukces reprodukcyjny dzięki „przypadkowo” poczętemu synowi.
Błędna byłaby konkluzja, że organizm ma zawsze rację. Żaden organizm nie jest tak zaprogramowany, żeby idealnie reagować na każdą sytuację. W każdym pokoleniu jedni ludzie osiągają większy sukces reprodukcyjny niż inni, co oznacza, że niektóre organizmy popełniają mniej błędów niż inne. Całkiem możliwe, iż organizm – ciało – popełnia tych błędów mniej niż umysł. Ostatnio jednak w kwestii antykoncepcji umysły liczą się bardziej. Nowoczesne środki antykoncepcyjne, takie jak pigułki i kapturki, na pierwszy rzut oka zdają się odbierać kontrolę nad poczęciem ciału i przekazywać ją bardziej stanowczo umysłowi. Lecz ta zmiana kontroli nie może, jak już zauważyliśmy, wpłynąć na całkowitą liczbę dzieci, jaką kobieta będzie miała. Wydaje się, że nowoczesna antykoncepcja raczej uzupełnia naturalne mechanizmy kobiety, pomagając jej kontrolować, kiedy i z kim mieć dziecko – przekonamy się o tym w następnej scence.

(…)

Z upływem lat partner tracił w jej oczach. Nie sprostał wzorcowi, jaki prezentował dawniej. Obecnie zdrowie mu nie dopisywało i nie był tak silny, jak się wydawał. W jej pojęciu nie wyróżniał się żadnymi szczególnych cechami intelektu czy charakteru. W rezultacie jej organizm zdecydował, że ojcem dziecka będzie ktoś inny, i w pełni wykorzystał okazję, gdy ta się pojawiła.
Okazuje się, że kobieta rzadziej korzysta ze środków antykoncepcyjnych, jeżeli kocha się z kimś innym niż własny partner. Dzieje się tak wcale nie dlatego, że zazwyczaj warunki towarzyszące zdradzie utrudniają skorzystanie z nich. Kiedy w scence 17 kobieta po raz pierwszy kochała się z szefem partnera albo młodzieńcem myjącym okna, trudno byłoby wymagać założenia prezerwatywy. Na kolejne okazje zarówno ona, jak i oni mogli się lepiej przygotować, jednak nie uczynili tego. Gdyby we właściwym czasie przyjęła pigułkę, mimo wszystko uniknęłaby zapłodnienia. Ale zapomniała. Był to rzeczywiście Przypadek, a może autentyczny zanik pamięci? A może jej organizm w granicach podświadomości dokonał manipulacji, by zaszła w ciążę z kimś innym niż jej partner?
Nagły, ale trwający tydzień przypływ podniecenia seksualnego, którego doświadczyła kobieta, był zewnętrzną manifestacją hormonów fazy płodnej. Opisaliśmy już wcześniej (scenka 6) mechanizm kierujący w tym czasie zainteresowania kobiety ku niewierności. Niespodziewana utrata zainteresowania seksem pod koniec tygodnia oznaczała koniec fazy płodnej i, tak się złożyło, początek ciąży. Gdy partner wrócił i przyjął powitalny prezent w postaci stosunku bez zabezpieczenia, kobieta już od
dwóch tygodni była w ciąży. Kobiety, podobnie do samic większości zwierząt, które nie ujawniają płodnej fazy cyklu menstruacyjnego, miewają stosunki seksualne niemal przez cały okres ciąży. Zatem także tym sposobem mogą zmylić otaczających je mężczyzn. Gdyby traciły zainteresowanie seksem zaraz po zajściu w ciążę, byłby to łatwo dostrzegalny sygnał dla mężczyzn z otoczenia, że doszło do zapłodnienia. To pozwoliłoby każdemu z nich poczy-
nić pewne obliczenia, kto może, a kto nie może być biologicznym ojcem. Odbywanie przez nie stosunków w początkowym okresie ciąży gwarantuje ostateczną możliwość wyprowadzenia w pole wszystkich potencjalnych ojców. To wyjaśnia, dlaczego nasza główna bohaterka chętnie kocha się bez zabezpieczenia ze swoim partnerem po jego powrocie. Oznacza to, że w jego ocenie, a nawet w jej ocenie, on może być ojcem jej trzeciego dziecka, nawet jeśli nim nie jest.

(…)

Badania wielu kultur na całym świecie konsekwentnie i zgodnie potwierdzają, że kandydat na stałego partnera powinien przynajmniej mieć zadatki na osobę o odpowiedniej pozycji, zamożną, ustabilizowaną i wytrwałą. Dawniej we wszystkich kulturach dzieci kobiet tworzących związki z mężczyznami posiadającymi owe cechy miały znacznie większą szansę na przeżycie, zdrowie i w związku z tym także na płodność. To samo zachowuje prawdziwość w odniesieniu do współczesnych społeczeństw przemysłowych.
Preferencje są wyraźne, ale w wypadku większości kobiet kompromis jest konieczny. Konkretny mężczyzna może się okazać zamożny, ale obca mu będzie troska; inny będzie miał wysoki status, lecz zabraknie mu stałości; jeszcze inny może być biedny, ale i stały, i opiekuńczy. Zatem nieuchronnie kobieta musi dążyć do najlepszego kompromisu. Oczywiście wcale nie musi zostawać z pierwszym partnerem. Badania dowodzą i tego, że kiedy jakaś kobieta zostawia pierwszego partnera dla drugiego, przesuwa się na skali w stronę lepszego kompromisu.
W wyborze mężczyzny, który ma pomóc w wychowaniu dzieci, wygląd nie ma pierwszoplanowego znaczenia, podczas gdy w poszukiwaniu partnera seksualnego wygląd jest znacznie ważniejszy. Cechy, które kobiety uważają za najbardziej atrakcyjne, to zdrowe oczy, skóra i włosy, mocne pośladki, pas o obwodzie zbliżonym do bioder, kształtne nogi, szerokie ramiona, poczucie humoru oraz inteligencja. Pociąga je również symetria cech fizycznych. Wszystkie te cechy są dość wiary, godnymi oznakami zdrowia genetycznego, płodności i waleczności i wskazują na genetyczną konstytucję, która byłaby także pożądana u dzieci.
Ponieważ kobiety poszukują innych atrybutów u stałych partnerów, innych u partnerów na krótką metę, przy czym;
mają większy wybór tych drugich, znowu mogą być zmuszone do kompromisu. Mogą wybrać najlepszego z możliwych stałego partnera, a potem zdradzać, aby otrzymać najlepsze geny.
Sukces zależy od tego, czy zdołają uniknąć ujemnych stron niewierności, którymi zajmowaliśmy się już wcześniej (scenki od 8 do 11). Pozostaje ewentualność, że wybiorą mężczyznę, który nie będzie ani najlepszym dostarczycielem genów, ani najlepszym partnerem.
Jak zdążyliśmy się zorientować w odniesieniu do wielu aspektów sukcesu prokreacyjnego, zachowania i doświadczenia kobiet mają odpowiedniki w świecie zwierząt. Kobiety nie są jedynymi samicami, które muszą balansować pomiędzy kryterium wsparcia ze strony samców a genami. Jedno z najbardziej  odkrywczych badań w tej dziedzinie dotyczyło ptaka, małej sikorki. Samice tego gatunku przejawiają zachowanie, które przed chwilą opisaliśmy w odniesieniu do kobiet. Niektóre z nich miały więcej szczęścia i dobrały się z genetycznie
lepszymi samcami, do których należały najlepsze terytoria. Te są całkowicie wierne. Samice z sąsiedztwa, towarzyszki innych samców, wykorzystują każdą okazję, aby dokonać zdrady z tamtymi samcami. Zakradają się na terytoria lepszych samców, parzą się z nimi, po czym wracają ukradkiem do partnerów, których właśnie przed momentem oszukały. Przeciętnie mniej więcej co trzecie pisklę w gnieździe nie zostało spłodzone przez partnera matki. Rzeczywisty udział tych piskląt waha się od zera w gniazdach najbardziej uprzywilejowanych samców do 80% w gniazdach samców najbardziej pod tym względem upośledzonych. To może dziwić, lecz podobną prawidłowość obserwujemy
u ludzi. Przeciętnie 10% dzieci nie pochodzi od domniemanego ojca. Wszak wiadomo, że mężczyźni należący do określonego kręgu będą oszukiwani częściej niż inni – zazwyczaj ci, którzy nie są zamożni i powodzi im się najgorzej. Rzeczywiste wskaźniki wynoszą od 1% dla mężczyzn o wysokim statusie w Szwajcarii i USA, 5-6% dla mężczyzn z klasy średniej w Wielkiej Brytanii i USA, do 10-30% dla osobników o niskim statusie w Wielkiej Brytanii, Francji i USA. Co więcej, najbardziej prawdopodobna sytuacja to taka, że mężczyzn o niskim statusie nabierają ci o wyższym statusie. Studia antropologiczne ujawniają dokładnie taką samą prawidłowość. Mężczyźni o wyższej pozycji społecznej i bardziej zamożni szybciej zdobywają partnerki i wcześniej przystępują do prokreacji, ich part-nerki rzadziej są zapładniane przez innych mężczyzn, oni zaś częściej zapładniają obce kobiety. Zatem tak czy inaczej mężczyźni zamożni i zajmujący wysoką pozycję dysponują odpowiednim potencjałem, aby odnieść większy niż pozostali sukces prokreacyjny.
Wracając do ptaków, trzeba dodać, że jeśli samiec nie jest bezpłodny, rzadko bywa tak, że wszystkie młode w „jego gnieździe” zostały spłodzone przez innych samców. Można by pomyśleć, że samiczka zazwyczaj daje partnerowi pewną szansę na ojcostwo, by tym pewniej otrzymać jego pomoc w utrzymaniu dzieci. To samo może być prawdą w odniesieniu do ludzi. Co więcej, gdybyśmy chcieli zbadać, które dzieci najprawdopodobniej należą do partnera danej kobiety, okaże się, że znajdziemy wyraźną prawidłowość. Jak w przypadku kobiety ze scenki 18, najpewniej drugie dziecko zostanie spłodzone przez partnera kobiety; istnieje mniejsze prawdopodobieństwo, że będzie to dziecko pierwsze, a zwłaszcza ostatnie. Przyczyny są jednakowoż nieco odmienne w wypadku pierwszego i ostatniego.
Często kobieta jest gotowa do zajścia w ciążę, kiedy ułoży sobie stabilne życie ze stałym partnerem, przy czym zdarza się, że ów partner nie jest ojcem jej dziecka. Bywa, że o tym wie, ale i tak wiąże się z kobietą i jej dzieckiem z powodów, które przedstawiliśmy w scence 9. Bywa też tak, że nie wie 0 niczym. Najmniejsze prawdopodobieństwo niewierności kobiety zachodzi w okresie poprzedzającym poczęcie drugiego dziecka. Późniejsze dzieci z coraz większym prawdopodobieństwem będą rezultatem niewierności.

(…)

Ponadto mężczyźni na całym świecie silnie reagują na zdrowe oczy, włosy i skórę, kształt twarzy, zwłaszcza zaś na jej symetrię. Także w tym wypadku owe cechy są silnie powiązane z ogólnym zdrowiem i płodnością. Mężczyźni w większości kultur są bardzo wrażliwi na rozmiar i kształt piersi, choć rzeczywiste preferencje są różne i nie istnieje bezpośredni związek między wielkością piersi a zdolnością kobiety do laktacji i utrzymania dziecka przy życiu. Wreszcie silnie reagują na pewne rysy charakteru, takie jak potulność i uległość, które mogą sugerować potencjalną wierność. Jednakże owe rysy są łatwe do odegrania, zwłaszcza przez jakiś czas.
Istnieje jeszcze inna różnica między kobietami i mężczyznami w preferencjach dotyczących wyboru towarzysza. Kobiety mają tendencję do wybierania na stałych partnerów mężczyzn starszych od siebie. Tacy mężczyźni mają więcej czasu, aby się sprawdzić i zgromadzić zasoby, których kobieta będzie w przyszłości potrzebowała do utrzymania dzieci. Mężczyzna około pięćdziesiątki, jeżeli nie jest bardzo zdrowy, z upływem czasu staje się coraz mniej atrakcyjny dla młodszej i nadal płodnej kobiety – wzrasta ryzyko, że może umrzeć, zanim usamodzielnią się ich dzieci.
Z drugiej strony mężczyźni wolą kobiety, które wprawdzie już dojrzały do zapłodnienia, ale które mają przed sobą długi okres zdolności do prokreacji. W rezultacie mogą liczyć na większą liczbę dzieci przy danych nakładach. Czy mężczyzna ma lat dwadzieścia czy siedemdziesiąt, kandydatka na jego nową partnerkę będzie miała dwadzieścia lat albo nawet mniej. To dlatego najbardziej aktywni mężczyźni tak często opuszczają swoje partnerki w średnim wieku i pierwszą rodzinę, by stworzyć sobie nowy dom i założyć drugą rodzinę ze znacznie młodszą kobietą.
Starsze, lecz nadal płodne kobiety również mogą zyskać na romansie z młodszym mężczyzną. Rzecz jasna najłatwiej ocenić fizyczną jakość mężczyzny, kiedy znajduje się on pod tym względem w najlepszych latach swojego życia. Lecz w większości przypadków taki mężczyzna nie jest w stanie utrzymać starszej kobiety, a tym bardziej jej już narodzonych dzieci, a także tych, które miałyby się urodzić z nowego związku.
W rezultacie starsze kobiety częściej obiorą sobie za cel młodych mężczyzn w kontekście zdrady bezpiecznego stałego
związku niż w kontekście doboru stałego partnera.

(…)

„Udany” syn może dać kobiecie znacznie więcej wnucząt niż udana córka. Im wyższy status społeczny syna, tym większe prawdopodobieństwo, że osiągnie sukces. Ponieważ zamożność i status, jak również potencjał genetyczny do zdobycia bogactwa i osiągnięcia statusu podlega dziedziczeniu, możemy się spodziewać, że parom o wysokim statusie rodzi się więcej synów niż parom o statusie niższym – i tak jest rzeczywiście. Studia porównawcze na całym świecie potwierdzają przewagę płci męskiej wśród dzieci par 0 wyższym statusie (weźmy jako przykład dzieci mężczyzn
1 kobiet wymienionych w angielskim Who’s Who). Zazwyczaj Przewaga chłopców ma charakter statystyczny, bynajmniej nie oczywisty – około 115 chłopców przypada na 100 dziewczynek – lecz czasem może zrobić wrażenie. Prezydenci Stanów Zjednoczonych na przykład postarali się o 90 synów i 61 córek, co jest ekwiwalentem 148 synów na każde 100 córek.
Dlaczego zatem nie wszystkie kobiety rodzą nadwyżki synów? W istocie do pewnego stopnia rodzą. Przeciętnie na 106
mężczyzn przychodzi na świat 100 dziewczynek. Lecz ponieważ chłopcy częściej umierają w okresie dzieciństwa, proporcja niemal się wyrównuje, gdy dane pokolenie dojrzewa. Chociaż tak jest, to przeciętna kobieta nie tylko ma mniejsze szanse na urodzenie syna niż kobieta w związku z mężczyzną 0 wysokim statusie, ale kobiety związane z mężczyznami o niskim statusie i kobiety samotne mają większą szansę na córkę. Dlaczego?
Odpowiedź zamyka się w sformułowaniu, że syn jest opcją daleko bardziej niepewną niż córka. Mimo że jest potencjalnie
bardziej płodny, grozi mu, że umrze, zanim przystąpi do reprodukcji, a także że nie uda mu się spłodzić potomstwa, nawet kiedy spróbuje. Jeśli synowie mają nie być konkurencyjni reprodukcyjnie, ich narodziny to marna opcja. Wyobraźmy sobie społeczeństwo, w którym wszystkie kobiety rodzą tylko dwoje dzieci: na każdego mężczyznę, który spłodzi sześcioro dzieci z trzema różnymi kobietami, przypadnie dwóch, którym nie uda się spłodzić żadnego dziecka. Wówczas córki są opcją bezpieczniejszą w dwojaki sposób: po pierwsze, ponieważ względnie niewiele córek rodzi matce względnie znaczną liczbę wnucząt, względnie niewiele nie rodzi w ogóle; po drugie, matka może być pewna, że wszystkie wnuki i zarazem dzieci córki są jej. Nie może być tak samo pewna co do wnuków spłodzonych prawdopodobnie przez jej syna.
Zatem warto urodzić syna jedynie w sytuacji, kiedy istnieje bardzo duża szansa, że nie tylko przeżyje, ale także okaże się konkurencyjny wobec innych mężczyzn. Dlatego w zasadzie nie powinniśmy się dziwić, że kobiety bez stałego partnera 1 kobiety związane z mężczyznami o niskim statusie rodzą nadmiar córek – albo że kobiety związane z mężczyznami o wyższym 2 statusie rodzą nadmiar synów. Nie powinniśmy się dziwić,  3 że większość kobiet znajduje środek i nie skłania się ku żadnej płci.
Kobieta ze scenki 18 stosuje się precyzyjnie do tego wzorca, jeszcze w wieku szkolnym wydając na świat córkę – wskutek
spadku” – oraz dwóch synów już ze związku z zamożnym mężczyzną o wysokim statusie. Właściwie nie wiadomo, w jaki sposób doprowadzi ona do takiego rezultatu. Aby to wyjaśnić, nie wystarczy stwierdzić, że mężczyźni o wysokim statusie wytwarzają nadmiar „męskich” plemników – przypadkowi kochankowie pochodzący z tej grupy płodzą nadmiar córek, tak jak powinni. Nie wydaje się prawdopodobne, żeby mężczyźni o wysokim statusie dostarczali nadmiaru „męskich” plemników partnerkom, a nadmiaru „żeńskich” – kochankom. Jedyne racjonalne wytłumaczenie wiąże tę tendencję z rolą kobiet. Ich organizmy sterują proporcją, w jakiej męskie i żeńskie plemniki dostaną się do strefy zapłodnienia w jajowodach, albo dokonują selekcji rodzajów embrionów, które będą dopuszczone do zagnieżdżenia się w macicy po zapłodnieniu. Być może jeśli embrion jest „nieodpowiedniej” płci w określonych okolicznościach, to macica go nie przyjmuje (scenka 16).
Dla większości ludzi cały proces wyboru partnera jest polem minowym pełnym niebezpieczeństw i pułapek, zwłaszcza w okresie dojrzewania, kiedy chłopiec albo dziewczyna poszukują pierwszego stałego partnera.

(…)

Organizm kobiety nie pragnął partnerstwa, tylko genów. W mężczyźnie szukał zasobu cech odpowiednich dla dziecka, gdyby je miała urodzić. Zgodziłaby się na urodzenie jego dziecka, gdyby te cechy przeważały nad potencjalnymi kosztami niewierności. Wynik był zrównoważony nie tylko z tego powodu, że jej ewentualny kochanek jak dotychczas nie przedstawił świadectw seksualnej potencji. Otóż z punktu widzenia jej organizmu tego popołudnia odbył się test jego potencji – ostateczne zebranie danych, ostateczne zbilansowanie równania. Podświadomie kobiecie nie chodziło o nasienie, lecz o informację.
Po pierwsze, przyjrzała się dokładnie jego ciału. Dotychczas nigdy nie widziała go nagiego, kiedy zaś je ujrzała, okazało się, że jest takie, jakiego się spodziewała. Oczywiście typowo dla większości mężczyzn jej towarzysz podróży sądził, że interesuje ją głównie rozmiar penisa i mięśnie. W istocie najbardziej w tym nagim ciele interesowały ją pośladki. Najlepszym wskaźnikiem zdrowia i poziomu męskich hormonów jest proporcja między pasem a pośladkami. Optymalnie obwód na wysokości pasa powinien zbliżać się do obwodu bioder i pośladków (powinien stanowić około 90%). Mocne, jędrne pośladki są dobrym, choć naturalnie niezupełnie doskonałym wskaźnikiem zdrowia i płodności.
Po drugie, kobieta miała okazję ocenić zdolność mężczyzny do erekcji i wytrysku. Dopiero kiedy zaczęła go całować po incydencie z samochodem, jej ciało mogło się upewnić, że nie jest on impotentem.
Wreszcie w grę wchodziło zdrowie seksualne. Najlepszym sposobem sprawdzenia, czy nie istnieje zagrożenie infekcją, jest obejrzenia penisa z bliska. Kobieta przyjrzała mu się, polizała go i posmakowała. Brak wysypki i zranień oraz względnie przyjemny smak są dobrymi sygnałami świadczącymi o zdrowiu i właśnie tego się dowiedział jej organizm. Wytrysk także wiele ujawnia. Płynny, białawy, o normalnym zapachu oznacza zdrowie, podczas gdy przebarwienia, zwłaszcza zaś jasnożółte albo pomarańczowe, do tego nieprzyjemny zapach, często świadczą o zakażeniu. Podobnie przedstawia się sprawa ze śladami krwi.
W ciągu kilku minut zebrała o tym mężczyźnie całe bogactwo informacji, z których wiele pozostałoby w ukryciu, gdyby Po prostu odbyła z nim stosunek. Tak się złożyło, że pomyślnie Przeszedł wszystkie próby.
Nie tylko podczas pierwszego spotkania z potencjalnym kochankiem kobieta może skorzystać, sprawdzając jego penis. Od czasu do czasu taką samą korzyść może osiągnąć w trakcie rutynowych aktów seksualnych. Wszak partnerzy, którzy dawniej byli zdrowi, mogą zachorować. Zwracając baczną uwagę na zmiany, oglądając, wąchając, próbując podejrzany członek, kobieta może tylko zyskać. Posługując się techniką oralną, jest w stanie wyczuć bądź wywąchać zdradę (także mężczyzna – scenka 10). Smak lub zapach po kochance utrzymuje się na męskim członku nawet do kilku godzin. Nie tylko partnerka mężczyzny, lecz także kochanka zyska na seksie oralnym. Ta ostatnia może się spodziewać znalezienia na członku śladów partnerki kochanka; gdyby wyczuła smak pochwy, zyskałaby pewność, że ta druga kobieta jest zdrowa albo nie.
Skłaniając mężczyznę do zaprezentowania wytrysku, kobieta może osiągnąć wiele innych korzyści. Tak samo jak poprzednio nie tylko podczas pierwszego spotkania z potencjalnym kochankiem, ale także okazjonalnie w ramach rutynowego seksu. Niepokoić może nie tylko wygląd i zapach, ale także smak nasienia. Powinna zwłaszcza zbadać starannie partnera, który ma kłopoty z wytryskiem albo wytwarza mało nasienia. Jeśli jednak od ostatniego rutynowego stosunku minęło kilka dni, być może wytłumaczeniem jest to, że ostatnio się masturbował. Ta wiadomość także jest dla niej użyteczna (scenka 13), ale – co znacznie ważniejsze – wyjaśnieniem może być zdrada. Czas, w którym należałoby dokonać badania po stosunku, jest raczej krótki, lecz nie na tyle krótki, by ta czy inna kobieta nie mogła przyłapać swego partnera. Na przykład większość mężczyzn miałaby kłopoty z wytryskiem w ciągu pierwszej godziny po stosunku z kochanką. Co więcej, ilość nasienia w wytrysku nie powróci do normy przed upływem dwunastu godzin od tego wydarzenia.
Istnieją też dobre strony świadomego doprowadzenia się do wytrysku przed partnerką. Starannie dobrana okazja prezentacji wysokiej jakości nasienia staje się znakomitym sposobem udowodnienia dobrego stanu zdrowia. Albo pozwala uspokoić bądź zwieść partnerkę co do niedawnej zdrady. Sukces męskiej strategii zapewnia i to, że większość kobiet prawdopodobnie nie dostrzega mniejszej niż zwykle ilości nasienia w wytrysku. Dzieje się tak dlatego, że większość mężczyzn nie robi tego jawnie zbyt często, a kiedy to robią, zwykle sami wybierają najbardziej odpowiedni moment. Zatem przeważająca część kobiet nie ma szans, aby poznać zakres zróżnicowania ejakulatów w poszczególnych sytuacjach. Tym samym nie jest w stanie odkryć odstępstwa od normalności. Mężczyzna, który zbyt często dopuszcza do jawnego wytrysku, być może będzie miał trudności z ukryciem choroby bądź niewierności,
gdy zajdzie taka potrzeba. W szczególności powinien on unikać biernego seksu oralnego czy też pokazywania wytrysku w niedługim czasie po akcie niewierności. Z tego wynika, że najlepszą strategią kobiety będzie wybranie momentu na seks oralny według własnej woli albo wywołanie jawnego wytrysku. Im bardziej nieoczekiwane będą to momenty, tym więcej wiarygodnych informacji zbierze.

(…)

Większość ludzi postrzega męski penis bardziej w kategoriach funkcji niż estetyki. Wszak większość ludzi nie uświadamia sobie, że zadaniem owego narządu jest coś więcej niż dostarczenie nasienia do pochwy. Ludzki penis jest bardzo skutecznym tłokiem. Jego kształt nie wydaje się przypadkowy, tak samo jak nie są wcale przypadkowe jego posuwiste ruchy towarzyszące penetracji. W toku ewolucji penis osiągnął taki kształt i rozmiar, aby wypierać wszystko, co już znajduje się w pochwie. U ludzi dotyczy to w szczególności zbiornika nasiennego i jeszcze nie wydalonego odpływu. Kiedy penis prze w przód, gładki, wolny od naskórka koniec przedziera się przez nasienie i śluz w pochwie. Cofając się, działa dwojako: spód żołędzi ściąga wszystko, co znajduje się z tyłu; przednia część zasysa w dół to, co się znajduje z przodu, a przez co przejdzie podczas następnego ruchu. Szybkie ruchy frykcyjne w czasie stosunku usuwają więc to, co pozostało po poprzednim wytrysku. Usuwają jednocześnie nieco śluzu i blokerów z szyjki macicy. Im dłużej ruchy trwają i im są szybsze, tym dokładniej pochwa jest oczyszczona. Im większy jest penis, tym bardziej skuteczne oczyszczanie.

(…)

Jak pewnie zdążyliśmy się zorientować, większość strategii stosowanych przez mężczyzn i kobiety w związku z ejakulacją i orgazmem jest podświadoma – zaaranżowana przez ciało za pośrednictwem sekwencji nastrojów, libido i wrażliwości na stymulację. W istocie większość zachowań opisanych w tej książce jest podświadoma, jest raczej efektem programu genetycznego niż działania rozumu. Lecz element świadomy wcale przez to nie liczy się mniej, gdy mężczyźni i kobiety uczą się zaspokajać swoje pragnienia metodą prób i błędów. Mężczyźni mają niemało do nauczenia się, od podstaw penetracji po subtelności kobiecego orgazmu. Kobiety muszą się nauczyć, jak szczytować, jak zachęcić mężczyzn do pomagania im w tym, kiedy i w jaki sposób udawać. Obie płci muszą się nauczyć wyrafinowanych technik zdradzania i zapobiegania niewierności; tego, jak dobierać partnera do stosunku, jak się zalecać i uwodzić, a także jak unikać niepożądanego zainteresowania.
Zdolność do uczenia się tego wszystkiego dobrze i szybko, popełniania możliwie najmniejszej liczby błędów będzie miała ogromne znaczenie. Scenki od 27 do 29 obrazują, w jaki sposób mężczyźni i kobiety uczą się niezbędnych subtelności w tej dziedzinie.

(…)

Techniki seksualne nie są mężczyźnie dane od urodzenia. Trzeba się ich nauczyć. Pod tym względem ludzie nie różnią się od ptaków i ssaków. Podniecenie, erekcja i ejakulacja są zaprogramowane biologicznie, czyli są automatyczne, lecz tego, co w seksie najprzyjemniejsze, należy się nauczyć. Jeśli mężczyzna ma przekonać kobietę, by zgodziła się na stosunek i dopuściła do ejakulacji, musi się nauczyć subtelnych zalotów i stymulacji. Zatem musi się też dowiedzieć, jak kopulować szybko i skutecznie, aby nie stracić okazji, jakie mogą się pojawić dzięki technikom zalotów.
Samce ptaków na przykład muszą się najpierw nauczyć, jak utrzymać się na grzbiecie samiczki, potem jak odchylić ogon i napierać na genitalia przed przekazaniem nasienia. Samce ssaków muszą się nauczyć, co począć z erekcją – gdzie wsunąć penis. Nawet tak inteligentny ssak jak dorosły szympans nie potrafi sobie poradzić, jeśli w okresie dojrzewania nie miał kontaktów seksualnych. Jego rozwój seksualny zależy po pierwsze od obserwacji innych kopulujących osobników, po drugie zaś od samodzielnego praktykowania stosunku. W towarzystwie samic niedoświadczony dojrzały samiec jest podniecony, dostaje erekcji, ale nie ma pojęcia, co z tym zrobić. Ma nawet kłopoty z oceną, od której strony podejść do samicy ze swoim sterczącym penisem. Rzadko udaje mu się kopulacja podczas pierwszego zetknięcia z samicą, a nawet podczas kilku pierwszych spotkań. Jeżeli więc samiec nie chce stracić pierwszych w życiu okazji, aby dokonać inseminacji samicy, musi ćwiczyć w wieku dorastania – ludzie nie są tu żadnym wyjątkiem. Jak przekonał się bohater ostatniej scenki, niepowodzenie w szybkim opanowaniu techniki seksualnej podczas dorastania może się wkrótce objawić w postaci utraty okazji do kopulacji. Może też znacząco wpływać na sukces prokreacyjny mężczyzny.
We wszystkich ludzkich kulturach młodzi mężczyźni najpierw słuchają o podstawowych technikach seksualnych od bardziej doświadczonych, zarówno od wcześnie rozwiniętych rówieśników, jak i starszych nauczycieli. W wielu kulturach seksualne eksperymentowanie młodych, chłopców i dziewcząt, a nawet dzieci przed okresem pokwitania, spotyka się z zachętą lub przynajmniej jest akceptowane. Chłopiec, który wcześnie się dowie, jak namówić dziewczynę na kontakt seksualny, jak przygotować jej genitalia do penetracji, jak ją stymulować, aby stała się wilgotna, jak znaleźć i sterczącym penisem spenetrować pochwę, najprawdopodobniej nie zmarnuje pierwszej okazji do prokreacji. Młodzieniec ze scenki 27 miał swoją pierwszą szansę nauczenia się techniki seksualnej w wieku szesnastu lat. Jedna okazja nie wystarczyła. Dwa lata później stracił szansę na odbycie pełnego stosunku z pewną dziewczyną, ponieważ nie nauczył się jeszcze, jak znaleźć jej pochwę penisem ani co się czuje, gdy jest się już w środku. Jako dziewiętnastolatek znalazł pochwę i przy pomocy dziewczyny wytrysnął do środka, ale nawet wówczas brak doświadczenia pozbawił go możliwości utrzymywania stałego związku z poznaną na przyjęciu dziewczyną, a zatem kolejnych okazji do współżycia z nią.
Oczywiście mężczyzna musi się nauczyć znacznie więcej niż tylko tego, jak zwracać na siebie uwagę kobiet, utrzymać zainteresowanie dostatecznie długo, aby wykorzystać okazję i doprowadzić do stosunku, a także tego, gdzie umieścić penis, kiedy nadejdzie odpowiedni moment. Mężczyzna, który może się także nauczyć, jak wpływać na wzór kobiecych orgazmów, ma znacznie większą szansę na sterowanie zatrzymaniem swego nasienia wewnątrz ciała kobiety (scenki od 24 do 26). Ciało kobiety w niewielkim stopniu pomaga mężczyźnie w opanowaniu koniecznych technik. A nawet dzieje się coś wręcz odwrotnego. Dlaczego? Odpowiedź kryje się w kryteriach doboru partnerów seksualnych i sposobie, w jaki kobiety zdobywają informacje o mężczyznach.
Zajmowaliśmy się już w pewnej mierze kryteriami, jakie stosują kobiety w doborze mężczyzny (bądź mężczyzn) na stałego albo tymczasowego partnera (scenki od 18 do 21). Rozpatrzyliśmy znaczenie statusu mężczyzny, jego wyglądu, zachowania, płodności i zdrowia seksualnego. Zwróciliśmy też uwagę na to, że dobór partnera jest wynikiem szeregu kompromisów; że mężczyzna, który wydaje się najlepszą partią w pewnej fazie związku, w innej fazie może już nią nie być; że kobieta potrzebuje czasem zrównoważenia zewnętrznych cech mężczyzny, takich jak status i wygląd, mniej widocznymi zaletami, takimi na przykład jak sprawność w wojnie plemnikowej.
Aby zdobyć informacje o jakimś mężczyźnie, kobieta musi przeprowadzić serię prób. W zależności od liczby testów, przez które dany mężczyzna przejdzie pomyślnie, w porównaniu z wynikami innych kandydatów, albo zaakceptuje go, albo odrzuci. Powinna go wystawiać na próby trudne, lecz możliwe do przejścia. Nie będą miały żadnej wartości, jeśli okażą się zbyt łatwe. Równie bezużyteczne będą próby zbyt trudne, jeśli nie przejdzie przez nie żaden kandydat. Zachowanie i ciało kobiety zostały tak ukształtowane, aby przeprowadzić tego rodzaju test. Mniej więcej w połowie przypadków sprawdzana jest zdolność mężczyzny do uczenia się, w jaki sposób korzystać z ciała kobiety i radzić sobie z jej zachowaniem.
Uczenie się jest trudniejsze, kiedy dane zachowanie nie zawsze spotyka się z taką samą reakcją. Reakcja kobiety na określony rodzaj stymulacji jest całkowicie nieprzewidywalna. Tak jest od początku zalotów do wystąpienia orgazmu podczas stosunku. Kobiety nie tylko różnią się między sobą (z istotnych względów – scenka 36), ale także reagują odmiennie w różnych momentach swojego życia (znowu z istotnych względów – scenki 24 i 25).
Zmienność ta umożliwia kobietom wyznaczanie zadań trudnych, ale możliwych do wykonania przez mężczyzn, którzy spełnią inne ich kryteria. Bez wątpienia próby te są trudniejsze dla niedoświadczonych mężczyzn. Jako przykład podajmy usytuowanie łechtaczki. Jak już wcześniej zauważyliśmy, w wy-padku ludzi, małp i małpiatek organ ten jest mały, trudny do odszukania i nie podlega bezpośredniej stymulacji przez członek podczas stosunku (scenka 22). Może być drażniona przez jakąś część ludzkiego ciała – zwykle przez penis – jeśli jednak samiec nie wie dokładnie, co robić, zwykle drażniona nie jest.
Stymulacja łechtaczki zależy przede wszystkim od pozycji albo poruszeń kobiety i dlatego znajduje się bardziej pod kontrolą kobiet niż mężczyzn. Tak jest u ludzi, zdarza u innych ssaków i wcale nie dziwi w świetle konkluzji dotyczących funkcji orgazmu podczas stosunku (scenka 25). To niezmiernie utrudnia życie niedoświadczonemu mężczyźnie, który stara się poznać techniki stosunku. Jeśli zachowanie mężczyzny czasem pobudza kobietę, a czasami nie, może się on nauczyć, jak wykorzystywać to najbardziej zasobne źródło seksualnych podniet, jedynie metodą prób i błędów albo korzystając z nauk jakiejś kobiety. Nawet technika łechtaczkowa, która zdaje egzamin w wypadku jednej kobiety, nie sprawdza się wobec innej (scenka 36).
Dziewczyna ze scenki 27 szukała stałego partnera. Częścią procedury selekcji, jaką przeprowadzało jej ciało, było zbadanie kompetencji wybranego mężczyzny w akcie spółkowania. Ponieważ on czegoś już się nauczył o zalotach, przeszedł pierwsze próby i został dopuszczony do stosunku. Niestety, fatalnie zawiódł. Z kolei starszy mężczyzna zaliczył wszystkie próby na wszystkich poziomach. Dziewczyna prawdopodobnie wolała starszego mężczyznę z wielu powodów, ale na pewno jednym z nich była lepsza technika seksualna.
Zapytane, dlaczego lubią mężczyzn, którzy są w stanie doprowadzić je do orgazmu, kobiety naturalnie podkreślają przyjemność, jaką czerpią z orgazmu. Lecz korzyści, jakie osiąga kobieta, wybierając bardziej kompetentnych mężczyzn, są natury zarówno biologicznej, jak i zmysłowej. Dzieje się tak mimo pozornej wady, mimo że im większy wpływ ma mężczyzna na wzór występowania u niej orgazmów, tym słabszą kontrolę ma ona sama. A przecież dowodziliśmy (scenki od 22 do 26), że kontrola kobiety w tej sferze jest jej główną bronią w walce o własny sukces prokreacyjny. Czy to możliwe, że utrata kontroli jest bardziej pozorna niż rzeczywista?
Żaden mężczyzna nie może zmusić kobiety do szczytowania, jeśli jej ciało tego nie chce. Kompetentny mężczyzna po prostu pomaga jej szczytować, gdy ona tego pragnie. Mniej kompetentny zmuszają do większego wysiłku – do masturbacji i bezwiednych orgazmów. Doświadczony i kompetentny mężczyzna stanowi pomoc, nie zagrożenie. Ale istnieje jeszcze jeden aspekt preferowania przez kobiety bardziej doświadczonych mężczyzn.
W istocie kobieta wykorzystuje podejście mężczyzny do gry wstępnej i stosunku, by zebrać informacje. Mężczyzna, który jest w stanie podniecić kobietę i doprowadzić ją do orgazmu, sygnalizuje, że miał doświadczenia z innymi kobietami. Sygnalizuje, że inne kobiety także uznały go za dostatecznie atrakcyjnego, aby dopuścić do stosunku z nim. Im skuteczniej ją stymuluje, tym bardziej doświadczony powinien być – i stąd większa liczba kobiet, które do tej pory uznały go za atrakcyjnego. Wymiana genów z nim może więc doprowadzić do przyjścia na świat synów i wnuków, którzy także będą atrakcyjni dla kobiet, zwiększając szanse matki na sukces reprodukcyjny.
Interesujący jest fakt, że samiczki niektórych gatunków ptaków wykorzystują te obserwacje w doborze partnera. Gdy jakaś samiczka dostrzega, że inne parzą się z pewnym samcem, wówczas wzrasta prawdopodobieństwo, iż także ona to uczyni. Zatem sprawianie wrażenia, że jest się atrakcyjnym dla innych samiczek, wydaje się na swój sposób zaletą samca.
Mimo trudności właściwie wszyscy mężczyźni uczą się w końcu podstaw, większość zaś nabywa wyrafinowania w grze miłosnej. Im szybciej się uczą, tym mniej okazji do odbycia stosunku utracą i będą mieli tym większe szanse na spłodzenie większej liczby dzieci z większą liczbą kobiet. Inaczej niż w wypadku wolniej uczących się rówieśników. Badania dowodzą, że chłopcy i dziewczęta, którzy eksperymentowali przed okresem pokwitania, zwłaszcza jeśli owe doświadczenia obejmowały kontakt genitalny, mają w życiu więcej partnerów seksualnych. Dobre wykorzystanie wczesnych kontaktów do nabycia seksualnej praktyki daje młodemu chłopcu przewagę nad rówieśnikami i zapewnia, że w przyszłych pokoleniach będzie miał większą populację swoich potomków.
Rzecz jasna brak wczesnych doświadczeń seksualnych nie skazuje młodego człowieka na życie bez udanych stosunków.
Jeśli dziewczyna lub kobieta uzna danego mężczyznę za właściwego kandydata na stałego albo przelotnego partnera tak-
że z innych powodów, to może mu wybaczyć brak doświadczenia, dbałości oraz to, że nie jest biegłym kochankiem. Wybór partnera do kontaktów seksualnych jest ciągiem kompromisów (scenka 18). W scence 27 koleżanka głównej bohaterki postanowiła wprowadzić młodziana w subtelności gry miłosnej. Jej celem było ukształtowanie partnera, który obok cech całkiem przez nią lubianych miałby także tę właściwość, że potrafiłby pomóc jej osiągnąć orgazm, ilekroć miałaby na to ochotę. Edukując go, poddawała próbie jego zdolność do uczenia się technik seksualnych. Stawał się „całkiem dobry”, co sugerowało, że synowie i wnukowie, których mógł jej ewentualnie dać, również będą przynajmniej „całkiem nieźli”. Istotne jest to, że ucząc go, jak pomagać jej w szczytowaniu, nie uczyła jednocześnie, jak pomóc w tym innym kobietom – w każdym razie nie w takiej samej mierze (scenka 36). W tej dziedzinie także nauczyłby się czegoś od niej, ale nie tyle, ile mogłoby się wydawać.
W rozważaniach tych skoncentrowaliśmy się na seksualnym rozwoju młodych mężczyzn, którzy zmagają się, aby poradzić sobie z próbami, na które wystawiają ich kobiety w imię selekcji. Chociaż młode kobiety mają znacznie mniej do przyswojenia niż młodzi mężczyźni, jeśli chodzi o podstawowe umiejętności potrzebne przy stosunku, one powinny się nauczyć, jak rozpoznać i działać pod naciskiem popędów generowanych przez ciało. Na przykład wiele muszą się nauczyć o tym, jak się masturbować i kiedy to czynić – lub kiedy się powstrzymać. Muszą opanować wiedzę, jak i kiedy szukać męskiej współpracy w dojściu do orgazmu podczas gry wstępnej, podczas stosunku albo po nim. W końcu musi się wiele nauczyć o technikach oszukiwania i uspokajania partnera.
Skłonności, aby robić to wszystko, są aranżowane podświadomie przez kobiece ciało, ale biegłość w zaspokajaniu owych skłonności, którą zdobywa, zależy od jej zdolności do uczenia się – szybkiego uczenia się. Niepowodzenie w szybkim przyswajaniu techniki seksualnej zdaje się nie prowadzić jak w wypadku mężczyzn do utraty szans na inseminację. Niemniej jednak będzie wpływało na liczbę wykorzystanych okazji. Skuteczność uczenia się wpłynie na zdolność do jak najlepszego wykorzystania wojny plemnikowej.

(…)

W fascynującej serii eksperymentów przeprowadzonych w USA we wczesnych latach osiemdziesiątych, kobiety z grupy ochotniczek zgodziły się codziennie przez kilka miesięcy smarować skórę pod nosem wydzielinami spod pachy innej kobiety. U każdej kobiety, która otrzymywała wydzieliny, cykl menstruacyjny dostosowywał się do cyklu kobiety, która dostarczała wydzielin. Sugeruje to, że związki chemiczne wchodzące w skład wydzielin spod pachy umożliwiają grupie kobiet spędzającej ze sobą czas zsynchronizować cykle menstruacyjne.
W ostatnich latach dużo się dyskutuje o tym, czy synchronizacja menstruacyjna jest zjawiskiem prawdziwym. Najnowsze badania zdają się to potwierdzać – lecz że podobnie sprawa się przedstawia z procesem odwrotnym. W pewnych grupach kobiet cykle menstruacyjne upodabniają się do siebie, w innych stają bardziej odmienne. Nie jest dziełem przypadku, w którym kierunku zjawisko to przebiegnie. W największym stopniu zależy to od tego, czy u kobiet regularnie występuje owulacja (scenka 15). W grupach składających się z kobiet, z których nieliczne mają owulację, zwłaszcza jeśli niektóre łykają pigułki, panuje tendencja do synchronizacji. W grupach, w których większość ma owulację, powstaje tendencja do desynchronizacji – jak gdyby kobiece ciała starały się przeprowadzić owulację w możliwie największym odstępie czasu od owulacji innych.
Mechanizm pojawiania się tych reakcji pozostaje nadal tajemnicą, lecz prawdopodobnie ma jakiś związek z ukrywaniem
faz płodnych przed mężczyznami (scenka 2). Gdyby wszystkie kobiety w grupie przechodziły owulaqę w tym samym czasie, nawet najbardziej niezorientowani mężczyżni mogliby dostrzec zmianę w ich zachowaniu związaną z fazą płodną (scenki 3, 6, 10 i 22). W izolacji jednostka może z łatwością ukryć owe zmiany przed partnerem pośród przypadkowych zachwiań nastroju i zachowania.
Fakt, że dwie kobiety w scence 31 zsynchronizowały się, sugeruje, że nie miały owulacji w minionych miesiącach. Jest to powszechna reakcja na brak mężczyzn (scenka 15). Kiedy młodsza dziewczyna rozpoczęła aktywność heteroseksualną, powinniśmy się spodziewać, że najpierw przejdzie owulację, a potem jej cykl nie będzie już zsynchronizowany z cyklem kochanki.

(…)

Mężczyźni są wyposażeni w parę jąder niejednakowej wielkości (zwykle prawe jest o 5% większe), które wiszą sobie w mosznie na różnych wysokościach (częściej lewe jest niżej).
Jądra wszystkich ssaków rozwijają się wewnątrz ciała dokładnie w tym samym miejscu co jajniki – a w przypadku wielu gatunków tam właśnie pozostają. U innych gatunków, takich jak ludzie, schodzą do woreczka mosznowego jeszcze przed pojawianiem się mężczyzny na tym świecie i pozostają tam przez całe życie poszczególnych osobników. U jeszcze innych gatunków jądra schodzą na sezon rozrodczy, a potem wracają do wnętrza ciała, gdzie pozostają bezpieczne do następnego sezonu.
Jądra w mosznie są bardziej wrażliwe niż jądra wewnątrz ciała i łatwo je urazić. Zaleta takiego położenia polega na tym, że plemniki są przechowywane w niższej temperaturze niż wówczas, gdyby pozostawały w ciele, przez co dłużej zachowują żywotność i zdrowie. U nagich mężczyzn nasienie jest przechowywane w temperaturze o 6°C niższej niż ta, która panuje wewnątrz ciała. W ubraniu różnica wynosi jedynie 3°C.
Przeciętnie wyżsi i ciężsi (lecz nie otyli) mężczyźni mają większe jądra. Niektórzy jednak mają jądra względnie większe w proporcji do masy ciała; inni zaś – względnie mniejsze. Różnica ma charakter genetyczny i dziedziczny. Jeżeli nie występują żadne szczególne problemy, nawet najmniejsze jądra są w stanie wyprodukować dostateczną liczbę plemników do zapłodnienia, jeśli akurat nie muszą wziąć udziału w wojnie plemnikowej. Poza tym małe jądra są mniej wrażliwe i mniej narażone na uszkodzenie niż większe. Dlaczego zatem wszyscy mężczyźni nie mają małych jąder? Otóż kiedy prawdopodobna jest wojna plemnikowa, małe jądra stanowią poważne upośledzenie. Najlepszą strategię dla danego mężczyzny wyznacza w znacznej mierze wielkość jego jąder.
Mężczyźni z większymi jądrami wytwarzają dziennie więcej plemników, częściej miewają wytrysk i podczas każdego stosunku wprowadzają więcej nasienia do ciała kobiety. Co interesujące, podczas masturbacji wcale nie usuwają więcej spermy. Spędzają mniej czasu ze swoimi partnerkami, częściej bywają niewierni i często dobierają sobie partnerkę, która także nie jest wierna. U mężczyzn z mniejszymi jądrami sprawy mają się wprost przeciwnie.
Ujmijmy to w największym skrócie: mężczyźni z większymi jądrami są zaprogramowani jako eksperci od wojen plemnikowych. Ponieważ wprowadzają do walki potężne armie plemników, powinni być zwycięzcami. Z drugiej strony mężczyźni z mniejszymi jądrami zgodnie z genetycznymi programem specjalizują się w pilnowaniu partnerki, w wierności oraz unikaniu wojny plemnikowej – wojny, którą z powodu wystawiania do boju małych armii prawdopodobnie by przegrali. Zatem kto powinien odnieść większy sukces reprodukcyjny, mężczyzna z małymi czy z większymi jądrami? Wydaje się, że żaden nie osiąga zdecydowanej przewagi. Jak w wypadku biseksualizmu, wygląda na to, że ewolucja wytworzyła stan równowagi. Mężczyźni z małymi i dużymi jądrami radzą sobie równie dobrze.

(…)

W porównaniu z mężczyznami kobiety różnią się między sobą pod względem seksualnych upodobań wprost niewiarygodnie. Niektóre (2-4%) nigdy nie przeżywają orgazmu; inne (5%) mają wielokrotne orgazmy, przechodząc płynnie od jednego szczytowania do drugiego. 10% w ogóle nie osiąga orgazmu w trakcie stosunku, z kolei tyle samo szczytuje prawie zawsze. Niektóre wolą całkowicie biernie dochodzić do orgazmu; inne wolą być aktywne. Wreszcie 40% miewa bezwiedne orgazmy nocne, podczas gdy inne nawet nie potrafią sobie czegoś takiego wyobrazić.
Zróżnicowaniu we wzorach przeżywania orgazmu towarzyszy – albo się z nim wiąże – różna wrażliwość i pobudliwość rozmaitych części kobiecego ciała. Niektóre kobiety mają wrażliwe brodawki, inne nie. Niektóre mają łechtaczkę tak wrażliwą, że nie lubią, aby dotykać żołędzi; inne bardzo słabo reagują na bezpośrednią stymulację.
Nie do końca prawdziwe jest twierdzenie, że nie istnieją dwie takie same kobiety – lecz wielu mężczyzn często odnosi podobne wrażenie. Dlaczego występuje tak znaczne zróżnicowanie kobiecej seksualności i jaką rolę odgrywa ona w dążeniu kobiet do osiągnięcia sukcesu reprodukcyjnego? Otóż jest to jeszcze jedna manifestacja umiejętności kobiet wyprowadzania mężczyzn w pole (scenka 2) i testowania ich zdolności (scenka 27). To się sprawdza, bo jak mieliśmy okazję już zauważyć (scenka 27), mężczyźni muszą opanować techniki seksualne.

(…)

Niewiarygodna różnorodność kobiecej seksualności jest po prostu najbardziej złożonym przykładem tego rodzaju równowagi. Jak w przypadku poprzednich przykładów, możemy się spodziewać, że poziom równowagi zostanie ustalony przez ewolucję w taki sposób, iż w zakresie prokreacji wszystkie kategorie zaczną się sprawdzać równie dobrze.
Zatem jakie to kategorie? Czy są różne tylko ze względów estetycznych czy z uwagi na powiązanie z innymi aspektami zachowań seksualnych? To ostatnie wydaje się najbardziej prawdopodobne. Jak duże jądra (scenka 35) i biseksualizm (scenka 30) predestynują pewnych mężczyzn do specjalizacji w zakresie osobliwych strategii seksualnych, tak różnorodne wzory dochodzenia do orgazmu oznaczają stosowanie określonych strategii seksualnych przez kobiety. Niektóre wzorce pomogą danej kobiecie jak najlepiej wykorzystać wierność i troskliwość partnera. Ujmując sprawę w uproszczeniu, zgadzamy się z poglądem, że bogactwo kobiecej seksualności w znacznym stopniu nie poddaje się kategoryzacji, lecz dla ułatwienia sobie życia wyróżnimy cztery główne typy.
Do pierwszego zaliczają się kobiety, które są zaprogramowane, aby od czasu do czasu przeżywać (czasem zaś nie) pełen zestaw możliwych orgazmów (wyzwalanych pod wpływem masturbacji, gry wstępnej, stosunku albo po stosunku, czyli postkoitalny – czasami wielokrotnie). Chociaż tylko 5% kobiet przeżywa absolutnie całe spektrum możliwości, dodatkowo aż 25% doświadcza wszystkich odmian orgazmów z wyjątkiem wielokrotnych, a jeszcze 40% przeżywa je wszystkie z wyjątkiem orgazmów wielokrotnych i bezwiednych nocnych. Wszystkie kobiety zaliczane do tej kategorii są zdolne do sterowania utrzymaniem nasienia na wszystkie sposoby, które już omówiliśmy (scenki od 22 do 26). W szczególności są w stanie różnicować częstotliwość, z jaką przeżywają ten czy inny typ orgazmu, aby maksymalnie wykorzystać mężczyznę i dane okoliczności. To są najprawdopodobniej kobiety, które są maksymalnie przygotowane do eksploatacji wojny plemnikowej, ilekroć warto to uczynić.
Chociaż ta kategoria kobiet jest pewnie najbardziej liczna (około 75%), jest też ogromnie zróżnicowana. Na przykład około 30% masturbuje się i jednocześnie ma bezwiedne orgazmy. Owe różnice odzwierciedlają chyba już tylko różnorodność dla samej różnorodności. Masturbacja i bezwiedne orgazmy są alternatywnymi środkami prowadzącymi do tego samego celu (scenka 22 i 23). Nacisk na jedno albo drugie pozwala się kobietom odróżniać. Wyznacza także możliwość utrzymania w tajemnicy przygotowań do zdrady (scenka 23), lecz chyba nie ma poważniejszego znaczenia, jeśli chodzi o zdolności do manipulowania utrzymaniem nasienia. Dodatkowo w obrębie tej kategorii jest dość przestrzeni, by każda kobieta różnicowała własne zachowanie (w zależności od okresu i od mężczyzny) tak, by nigdy nie stała się przewidywalna.
Drugą kategorię tworzą kobiety zaprogramowane na unikanie tego czy innego ważniejszego sposobu manipulowania zatrzymaniem nasienia albo wojną plemnikową. Nie przeżywają orgazmów ani samotnie (bezwiednych bądź masturbacyjnych), ani w obecności mężczyzn. W większości przypadków angażują jedynie odrobinę ze swoich manipulacyjnych umiejętności. Zyskują na tym, że występują nieco mniej powszechnie. tylko koło 10% kobiet jest tak zaprogramowanych, że ani nie miewają orgazmów bezwiednych, ani się nie masturbują, co w efekcie sprowadza się do tego, że cała odpowiedzialność za manipulowanie nasieniem spada na orgazmy, które przeżywają w obecności mężczyzn. Pełen zakres manipulacji plemnikami jest w dalszym ciągu możliwy (poprzez orgazmy w trakcie gry wstępnej, w czasie stosunku albo po stosunku – scenki od 22 do 25), ale istotne staje się dla kobiety to właśnie, aby wybrała seksualnie kompetentnego mężczyznę. Inne kobiety (znowu około 10%) są tak zaprogramowane, aby nigdy nie szczytować w obecności mężczyzn, ale które mastur- bują się i/albo miewają bezwiedne orgazmy. One również w pełni manipulują nasieniem. W sekrecie przygotowują bardziej lub mniej szczelny filtr szyjkowy – jednego wszak uczynić nie mogą, to znaczy nie są w stanie w ostatniej chwili zmienić „zdania” i zniweczyć skutków istnienia szczelnego filtra.
Trzecia kategoria składa się z 10% kobiet, które szczytują praktycznie za każdym razem podczas pełnego stosunku. Te kobiety także mogą manipulować utrzymaniem nasienia, a przez to aktywnie wpływać na rezultat wojny plemników – tak długo, jak długo dostosowują chwilę szczytowania do momentu wprowadzenia nasienia (scenka 25). Orgazm minutę bądź dwie przed mężczyzną zapewnia niski poziom zatrzymania nasienia; po mężczyźnie – wysoki.
W skład czwartej kategorii wchodzi 2 do 4% kobiet, które nigdy nie przeżywają orgazmu ani podczas stosunku, ani podczas masturbacji, ani bezwiednie. W efekcie, jak zaznaczono wyżej, kobiety tego typu zyskują, nie ucząc partnera technik seksualnych, które sprzyjałyby jego niewierności. Inaczej niż przedstawicielki wymienionych wcześniej kategorii, te kobiety tylko w niewielkim stopniu są w stanie wpływać na wynik wojny plemnikowej. Są jednak dobrze przygotowane do tego by względnie bezpiecznie wybrać partnera i jak najlepiej wykorzystać związek. Mają pewną kontrolę nad liczbą plemników, głównie przez możliwość odczekania, aż filtr szyjkowy utraci swoją szczelność (scenka 22). Ale ponieważ liczba plemników jest znacznie mniej ważna dla poczęcia niż dla celów wojny, jeśli nie ma możliwości, by do takiej wojny doszło, kwestia, ile nasienia kobieta zatrzyma po każdym stosunku, nie ma praktycznego znaczenia.
Chociaż po prawidłowym wytrysku można zatrzymać znacznie więcej nasienia niż potrzeba do zapłodnienia (scenka 19), znacznie trudniej zatrzymać go zbyt mało. Trzeba jednak przyznać, że ejakulat zawierający zbyt mało nasienia nie jest zwykle w pełni zdolny do zapłodnienia, nawet jeśli kobieta zatrzymuje je w całości. Dzieje się tak nie dlatego, że zawiera mało plemników – mężczyźni po sterylizacji, którzy wprowadzają bardzo niewielką liczbę plemników do ciała kobiety (może nawet mniej niż sto), bywają czasem ojcami. To raczej warunki kliniczne warunkujące obniżoną produkcję plemników (dziesiątków milionów, nie zaś setek milionów) są odpowiedzialne za niską płodność nasienia.
Kobiety zaliczające się do tej ostatniej kategorii oczywiście nie korzystają z dobrodziejstw orgazmu jako obrony przed infekcją. Lecz z drugiej strony, w porównaniu z innymi kategoriami, są najmniej podatne na zarażenie się chorobami wenerycznymi. W każdym razie wydaje się, że nawet kobiety zaprogramowane na unikanie manipulowania plemnikami za pośrednictwem orgazmu mogą go przeżywać, jeśli pojawi się zagrożenie infekcjami genitalnymi. W jaki sposób to uczynią, zależeć będzie od ich anatomii. Jeżeli łechtaczka takiej kobiety jest wrażliwa na stymulację, może ona nagle poczuć pociąg do masturbacji. Jednakże u tego rodzaju kobiet częścią biologicznego programu bywa względny brak wrażliwości na stymulację łechtaczki. Może zatem trudno im poprzez masturbację doprowadzić się do orgazmu, ale naturalnie droga do orgazmów bezwiednych pozostaje dla nich otwarta.
Predyspozycje różnych kobiet do stosowania rozmaitych strategii seksualnych stanowią ostateczny niuans w procedurach doboru partnera seksualnego — tym szczegółem powinniśmy uzupełnić elementy przedstawione wcześniej (scenki 18, 20, 21,27 i 28). Dana kobieta powinna szukać partnera, którego podejście do wojny plemnikowej uzupełniać będzie jej własne. Mężczyzna o małych jądrach ze scenki 35, specjalizujący się w pilnowaniu partnerki, stanowił dobrą partię dla kobiety, która nigdy nie przeżyła orgazmu. Podobnie mężczyzna o dużych jądrach z tej samej scenki był odpowiednią partią dla kobiety potrafiącej przeżywać wiele rodzajów orgazmu. Mogła ona uzyskać najwięcej, wykorzystując niewierność i wojnę plemników. Skorzystała w dwojaki sposób. Po pierwsze, nastawienie jej partnera na wojnę oznaczało, że jego liczna armia plemników w maksymalnym stopniu utrudnia zadanie armiom kochanków. Po drugie, ponieważ sam dopuszczał się niewierności, często pozostawiał kobiecie swobodę w zmierzaniu do sukcesu prokreacyjnego dokładnie tą samą drogą
Wreszcie powinniśmy zaakcentować kwestię, na którą zwracaliśmy już uwagę w poprzednich scenkach tego rozdziału: kobiety zaliczające się do rozmaitych kategorii osiągają identyczny sukces prokreacyjny. Odsetek każdej kategorii w całej populacji ustala się dokładnie na takim poziomie, aby tak się stało. W konsekwencji żadnej kobiety nie powinien wstrzymywać w dążeniu do osiągnięcia sukcesu prokreacyjnego reżim orgazmu, któremu ona podlega – póki dobór partnera i wynikające z niego zachowanie będą ze sobą współgrać.

 

 

Podróż plemników do jajeczka nie jest jedynie prostym procesem prowadzącym do zapłodnienia. To bezwzględna walka, w której zwyciężyć mogą tylko najsilniejsi. Jak się jednak okazuje, równie dramatyczne są ostatnimi czasy wysiłki mężczyzn, mające na celu zachowanie płodności.

Niektórzy twierdzą, że mężczyzna XXI wieku jest jedynie połową tego, kim był jego dziadek. Mówi się tak nie bez powodu, jako że męska płodność, a w raz z nią zdolności reprodukcyjne, ulegają systematycznemu obniżeniu. Dociekając przyczyny tego alarmującego zjawiska specjaliści wskazują na szereg różnych czynników. Nadmierne korzystanie z telefonów komórkowych i laptopów, zbyt obcisła bielizna, nadużywanie alkoholu i lekarstw, nafaszerowana chemią żywność – wszystko to ma wpływ na upadek etosu mężczyzny-reproduktora.

Czy jednak istotnie panowie mają powody do niepokoju? Czy ich przyszłość wygląda tak źle, jak przekonują naukowcy? Czy nowoczesny styl życia stanowi realne zagrożenie dla trwałości gatunku ludzkiego? Odpowiedzi na te i inne pytania postanowili udzielić twórcy filmu „Wojny plemników”. W atrakcyjny i przystępny sposób przekazują najważniejsze informacje na temat tego, jak każdy mężczyzna może zadbać o własną płodność. Mówią, co ma dobry, a co negatywny wpływ na spermę, przy okazji weryfikując pogląd o jej „psuciu się” u kolejnych generacji. Na trzech sprawnych seksualnie mężczyznach przeprowadzone zostaje badanie na szkodliwość obcisłej bielizny, laptopów, a nawet częstego spoczywania w pozycji siedzącej. Przy okazji twórcy przedstawiają rzadko omawiane prawdy na temat męskiego nasienia i samego procesu zapłodnienia.

Film dotyka także poważnego problemu bezpłodności, który dla wielu panów jest powodem osobistych tragedii. Twórcy „Wojen plemników” przyglądają się nie tylko sposobom zapobiegania tej przypadłości, ale też możliwościom jej leczenia – poprzez radykalną zmianę diety i sposobu życia, kurację farmakologiczną lub zabieg chirurgiczny.

„Wojny plemników” stanowią swoisty przewodnik dla wszystkich mężczyzn chcących zadbać o własne zdrowie i sprawność seksualną, są również wnikliwym studium współczesności, w której bezpłodność staje się jedną z coraz powszechniejszych chorób cywilizacyjnych.

Kilka fragmentów na zachętę z książki „Droga pełniejszego mężczyzny” – David Deida

1. Nie licz na to, że cokolwiek się zakończy
Większość mężczyzn popełnia błąd myśląc, że pewnego dnia nastąpi koniec. Myślą, że jeśli będę pracował wystarczająco dużo, to pewnego dnia będę mógł odpocząć”. Albo „Pewnego dnia moja kobieta coś zrozumie i wtedy przestanie narzekać”. Albo „Robię to tylko chwilowo, żebym pewnego dnia mógł robić to, co naprawdę chcę robić w życiu”, Błędem mężczyzny jest myślenie, że ostatecznie sprawy będą wyglądać inaczej w jakiś fundamentalny sposób. Nie będą. To się nigdy nie kończy. Jak długo trwa życie, twórczym wyzwaniem jest walczyć, grać I kochać się z chwilą obecną, jednocześnie ofiarując swój wyjątkowy dar.
To się nigdy nie skończy, więc przestań czekać aż przyjdzie to lepsze. Poświęć od teraz minimum jedną godzinę dziennie, by robić to, co odkładasz na później, czekając na ustabilizowanie się twojej sytuacji finansowej lub na chwilę, kiedy twoje dzieci dorosną i opuszczą dom lub do momentu, kiedy zrealizujesz swoje zobowiązania i poczujesz się wolny, by robić to, co chcesz robić naprawdę. Nie czekaj już dłużej. Nie wierz w mit „pewnego dnia, gdy wszystko będzie wyglądało inaczej”. Rób to, co kochasz robić, na co czekasz by robić, co urodziłeś się by robić, teraz.
Przynajmniej jedną godzinę dziennie rób to, co zwyczajnie kochasz robić – co w głębi serca czujesz, że powinieneś robić – pomimo codziennych obowiązków, które pozornie cię ograniczają. Ostrzegam jednak już teraz: może się okazać, że nie potrafisz lub nie będziesz tego robił, że w gruncie rzeczy twoje wyobrażenie przyszłego życia jest tylko fantazją.
Odwlekanie jest najczęstszą wymówką dla braku twórczej dyscypliny. Brak pieniędzy i zobowiązania rodzinne nigdy nie powstrzymują mężczyzny, który naprawdę chce coś zrobić, ale dostarczają wymówek mężczyźnie, który od początku nie jest gotowy na twórcze wyzwanie. Dowiedz się dzisiaj, czy jesteś gotowy robić to, co konieczne, by ofiarowywać swój dar w pełni. Jako pierwszy krok, poświęć dzisiaj przynajmniej godzinę na dawanie swojego najpełniejszego daru, czymkolwiek jest on na dzień dzisiejszy, tak byś kładąc się spać, wiedział, że nie mogłeś przeżyć tego dnia z większą odwagą, bardziej twórczo i ofiarnie.
Poza mitem, że pewnego dnia twoje życie będzie fundamentalnie inne, możesz też wierzyć i mieć nadzieję, że pewnego dnia twoja kobieta zasadniczo się zmieni. Nie czekaj. Załóż, że zawsze będzie taka jaką jest obecnie. Jeśli jej zachowanie czy nastroje są dla ciebie naprawdę nie do zniesienia, powinieneś od niej odejść i nie oglądać się za siebie (skoro nie możesz jej zmienić). Jeśli jednak uważasz, że jej zachowanie i nastroje są tylko przykre czy kłopotliwe, musisz zdać sobie sprawę z tego, że zawsze będzie ci się taka wydawać: z męskiej perspektywy, kobieta zawsze zdaje się być chaotyczna i skomplikowana.
Następnym razem, kiedy zauważysz, że starasz się „naprawić” kobietę,
żeby nie (uzupełnij puste pole), rozluźnij się i okaż jej miłość,
dotykając ją i mówiąc, że kochasz ją, kiedy jest taka (cokolwiek wstawiłeś w puste pole). Obejmij ją lub walcz z nią albo wrzeszcz i krzycz, ale nie staraj się skończyć z tym, co cię tak wkurwia. Zamiast starać się skończyć z tym, co cię tak drażni, praktykuj miłość. Nie unikniesz bójek z kobietą. Naucz się odnajdywać humor w niekończącym się dramacie emocji, który ona zdaje się uwielbiać. Miłość, którą potęgujesz, może przemienić jej zachowanie, ale nigdy nie sprawi tego twój wysiłek wkładany w jej „naprawę” ani twoja frustracja.
Świat i kobieta zawsze będą dostarczać ci nieoczekiwanych wyzwań. A ty albo żyjesz w pełni, ofiarując swój dar pośród tych wyzwań, nawet dzisiaj, albo czekasz na wyimaginowaną przyszłość, która nigdy nie nadejdzie. Mężczyźni żyjący głęboko, to mężczyźni, którzy nigdy nie czekają: na pieniądze, bezpieczeństwo, spokój czy kobietę. Poczuj, co chcesz złożyć w darze najbardziej, swojej kobiecie i światu, i zrób co tylko możesz by ofiarować go dzisiaj. Każda chwila kiedy na coś czekasz to chwila zmarnowana, a każdy zmarnowany moment zakłóca jasność twojego celu.

30. To co mówi, nie jest tym czego chce
Czasami kobieta zwróci się do mężczyzny z prośbą wyrażoną wprost, nie po to, by coś zrobił, ale po to by zobaczyć czy jest na tyle słaby, że to zrobi. Inaczej mówiąc, testuje jego zdolność do robienia tego co słuszne, a nie tego o co go prosi. W takich wypadkach, jeśli mężczyzna zrobi to o co go prosiła, będzie zawiedziona i zła, A on nie będzie miał zielonego pojęcia, dlaczego jest taka zła, albo co mogłoby ją zadowolić. Mężczyzna musi pamiętać, że zaufanie kobiety nie rodzi się w wyniku spełniania jej próśb, lecz przez potęgowanie miłości, świadomości i sukcesu, pomimo jej próśb.
To prawdziwa historia. Dość cichy i wrażliwy mężczyzna uczył się jogi seksu. Istotnym jej elementem jest nauka wstrzymywania wytrysku, krążenie pobudzoną energią w całym ciele i w sercu, w pewnego rodzaju orgazmie całego ciała, zamiast tracenia jej w spazmie ejakulacyjnego uwolnienia. Uczył się także wyrażać podczas seksu swoją zwierzęcą namiętność, zamiast pozostawać zawsze spokojnym i biernym.
Pewnego dnia, mężczyzna wraz ze swoją żoną jechali samochodem. Mija-jąc las, spontanicznie zdecydowali się zatrzymać, pobiec między drzewa i kochać się dziko na trawie. Żadne z nich nie kochało się wcześniej na świeżym powietrzu. Więc oto byli tutaj, rzucali się na siebie drapiąc nawzajem swoje ciała, warcząc i wyjąc z agresywnością pełną namiętności. To był dla nich prawdziwy przełom.
W pewnej chwili mężczyzna uświadomił sobie, że jeśli nie zwolnią na parę sekund będzie miał wytrysk. „Nie ruszaj się przez chwilę”, powiedział do swojej żony. „Jeśli będziemy kontynuować, zaraz dojdę”. Jednak kobieta nadal się ruszała, nawet bardziej energicznie. „Chcę, żebyś doszedł we mnie” błagała. „Chcę, żebyś mnie wypełnił swoim nasieniem.”
Mężczyzna w ułamku sekundy musiał zdecydować, co zrobić i postanowił ulec i spełnić życzenie swojej kobiety. Po wytrysku w niej, rozluźnił się. Kiedy jednak spojrzał na jej twarz, była wyraźnie zdenerwowana. „Co się stało?” spytał. „Doszedłeś”, odpowiedziała. „Ale przecież mówiłaś, że chcesz, żebym wypełnił cię nasieniem?” „Tak, ale powiedziałam to tylko po to, by poczuć, że jesteś na tyle silny, by tego nie zrobić!”
Mężczyzna poczuł się wyczerpany i pusty. Poczuł, że nie sprawdził się w praktykowaniu jogi seksu. Wiedział, że wytrysk nie był właściwym wyborem w tym momencie, ale uległ życzeniu swojej żony. A teraz ona była zawiedziona. Kiedy mówiła, żeby wypełnił ją nasieniem, naprawdę chciała poczuć, że jest dość silny, by wytrwać przy tym, co wiedział, że było słuszne i by nie dochodził do wytrysku. Miałoby to dla niej znacznie więcej erotyzmu, byłoby bardziej polaryzujące i wzbudziłoby więcej zaufania, niż jego posłuszeństwo wobec prośby o wytrysk.
T\voja kobieta zapewne nieustannie testuje cię w ten sposób. Jej osta-tecznym pragnieniem jest poczuć twoją pełną świadomość, twoją godną zaufania spójność, twoją niezachwianą miłość i przekonanie o słuszności twojej misji. Jednak rzadko poprosi cię o to wprost. Będzie raczej próbowała odwrócić twoją uwagę od prawdy, by przekonać się, że nie może tego zrobić – że trzymasz się mocno swojej prawdy, nie przestając jej kochać.
Jeśli jesteś słabym mężczyzną, wówczas kobieca cecha pragnienia jednej rzeczy, a proszenia o inną, będzie cię wkurwiać. Będziesz się zastanawiał „Dlaczego po prostu nie powiesz mi czego chcesz naprawdę, zamiast mówić jedno, a myśleć drugie i oczekując, że się tego domyślę?” Tak patrzy mężczyzna, który nie rozumie, że kobiety są wcieleniem boskiej kobiecości. A boska kobiecość nie zadowala się niczym innym jak tylko boską męskością.
Boska męskość jest świadomością. Pełniejszy mężczyzna stara się utrzymywać pełną świadomość we wszystkich sytuacjach. Jeśli rezultatem wytrysku będzie zmniejszenie twojej pełni, uszczuplenie twojej obecności, osłabienie twojej świadomości, wtedy nie powinieneś dochodzić do wytrysku. Nawet jeśli twoja kobieta mówi, że chce, żebyś to zrobił. Zwłaszcza wtedy, kiedy cię o to prosi.
Twoja kobieta codziennie będzie prosić cię o przeróżne rzeczy. Nie pozwól sobie na odchylenie się od twojej prawdy, od kierunku twojego serca. Pod płaszczykiem pozornej prośby leży jej rzeczywiste pragnienie i potrzeba: chce, by przenikała ją twoja namiętna pełnia, chce móc zaufać twojej niezmąconej miłości, chce poczuć w swoich kościach, że twoja boska, męska obecność jest silniejsza, niż twoje roztargnienie.
Twoja kobieta ma postać bogini, drwi z ciebie, sprawdza cię, uwodzi cię, gotowa odrąbać ci głowę swoim gniewem, kiedy jesteś słaby i niejednoznaczny w swojej prawdzie, ale gotowa też poddać się sile twojej miłości, kiedy jesteś pewny i olśniewasz swoją świadomością podczas kochania.
Wiedz, że twojej kobiecie najwięcej przyjemności daje zawsze siła twojej miłości, wolności i świadomości. Jeśli jej prośby i pragnienia mogą zachwiać cię w tym, o czym ona wie, że jest twoim najwyższym celem, będzie na ciebie zła i zawiedziona – mimo, że o to prosiła. Zawsze postępuj tak, by utrzymać najpełniejszą świadomość. Zawsze przesiewaj prośby swojej kobiety przez sito rozróżnienia, nigdy nie traktując ich dosłownie, ale zawsze odnosząc je do twojej najgłębszej mądrości i podążając drogą swojej najwyższej prawdy, nawet jeśli zdaje się to oznaczać zawód dla twojej kobiety. Nie będzie zawie-dziona, jeśli poczuje, że jesteś silny i zdecydowany w prawdziwym kierunku twojego serca. A jeśli będzie zawiedziona twoją najgłębszą prawdą, wtedy nie powinieneś z nią być.

31. Jej skargi odnoszą się do czegoś innego
Kobiety zawsze pragnq od mężczyzny boskiej, męskiej obecności, bez względu na konkretne skargi czy nastrój. Mężczyzna powinien słuchać zarzutów kobiety jak ostrzegawczych dzwonów, a następnie zrobić co w jego mocy, by zestroić swoje życie z własną prawdą i celem. Kiedy jednak wierzy w dosłowną treść jej skarg, wtedy natychmiast zgubi kurs, ponieważ ich treść odzwierciedla bardziej jej aktualny nastrój, niż uważną obserwację jego działania na przestrzeni czasu, Jej zarzut powinien być ceniony jako przypomnienie, by „zebrać się do kupy” I być może jako wskazówka jak to zrobić. Znacznie częściej konkretne zarzuty nie dotyczą rzeczywistego działania czy skłonności, które należy zmienić.
„Jak możesz spędzać tyle czasu przed telewizorem, kiedy za parę dni mamy do zapłacenia czynsz i zalegamy z ratami za samochód, a ty właśnie straciłeś pracę?”
„Nie martw się tym. Jutro mam rozmowę o pracę”
„No czemu nie ruszysz tyłka! Już parę tygodni temu mówiłeś, że posprzątasz w garażu. Ledwo można się dostać do samochodu!”
„No dobra. Posprzątam garaż dzisiaj po południu.”
TWoja kobieta milknie i idzie do swoich spraw, ale czujesz jej wzbierającą złość i napięcie. Wolałbyś nie być wtedy przy niej. Chcesz wyjść z domu.
„Wrócę za parę godzin i posprzątam garaż,” mówisz, łapiąc płaszcz i zmierzając do drzwi.
Nagle słyszysz dźwięk zbitego szkła w kuchni, wchodzisz tam i widzisz, że twoja żona jest wściekła. „Już dłużej tego nie zniosę!” lamentuje.
„Co? Przecież powiedziałem, że posprzątam garaż. Co się dzieje?” zasta-nawiasz się.
„Po prostu już nie mogę!” płacze, odsuwając się od ciebie, zamykając się i nie pozwalając się dotknąć.
„Nie rozumiem. Powiedziałem, że posprzątam w garażu. Jutro mam rozmowę o pracę. Wszystko się ułoży. O co ci chodzi?”
Zapewne przeszedłeś kiedyś jakąś wersję takiej rozmowy. Tkwi w niej klucz do męskiego wzrastania w wolności i pokazuje powszechny błąd jaki mężczyźni robią w postępowaniu z kobietami.
To na co narzeka twoja kobieta, rzadko jest tym na co w istocie narzeka. Błędem jest wierzyć w treść tego o czym mówi i następnie odpowiadać na jej zarzuty punkt po punkcie. Kiedy uskarża się na kwestie finansowe, zazwyczaj czuje brak twoich męskich zdolności do kierowania własnym życiem z jasnością, celem, spójnością i mądrością. Pieniądze same w sobie są kwestią drugorzędną. Gdybyś był biedny, ale w pełni świadomy, szczęśliwy, pełny spójności, nieustraszony, zabawny, kochający i dawałbyś swoje najpełniejsze dary światu i kobiecie, nie narzekałaby na brak pieniędzy.
Kiedy mówisz, że posprzątasz garaż, a potem mijają tygodnie i tego nie robisz, to jej zarzut nie dotyczy naprawdę garażu. Jasne, że chciałaby mieć tam porządek, ale to tylko pozorne życzenie. Ważniejszą kwestią jest to, że nie zrobiłeś tego, co powiedziałeś, że zrobisz. Dałeś jej słowo i go nie dotrzymałeś. Nie może ufać temu, co mówisz i to głęboko ją boli. Tobie może się zdawać, że przesadza. Dlaczego reaguje tak histerycznie? To tylko głupi garaż. Ale ona czuje w tobie brak spójności. Nie posprzątanie garażu wydaje ci się drobnostką, pokazuje jednak, że nie trzymasz się swojego słowa, swojego celu.
TWoje słowo przedstawia twój cel, jest demonstracją twojego męskiego rdzenia. Kiedy nie wywiązujesz się z tego, co mówisz, że zrobisz, ona czuje, że twój męski rdzeń jest słaby. Czuje się zawiedziona. Nie może zaufać twojemu kierunkowi i dlatego odczuwa wielką stratę. Z czasem sama zacznie po męsku chronić się przed twoim brakiem spójności. Będzie osłaniać się przed bólem, który jej sprawiasz niedokończonymi sprawami. Uodporni się, stanie się drażliwa i napięta. Dla ciebie garaż to drobnostka. W jej przekonaniu zawiodłeś ją w danym słowie. Nie może ci zaufać.
Bardzo podobnie wyglądałaby sytuacja, kiedy twoja kobieta miałaby się stać niechlujna. Rdzeniem kobiecości jest energia lub blask. Jeśli przestanie o siebie dbać, jeśli stanie się przyćmiona i bezbarwna, zawsze zmęczona i zniszczona, wtedy nie będzie w stanie dać ci żeńskiej energii, której pragniesz w intymnym związku. Możesz nadal ją kochać, ale zaczniesz szukać tej energii gdzie indziej.
Na poziomie biegunowości przyciąga cię i ożywia kobieca promienność. Podobnie, na poziomie biegunowości, kobietę pociąga i rozluźnia twoja męska klarowność, ukierunkowanie, spójność i obecność. Kiedy narzeka, że oglądasz telewizję, to zazwyczaj jest to uskarżanie się na całe twoje życie, twój brak wytrwałości i klarowności. Gdyby czuła, że żyjesz zgodnie ze swoim celem z całkowitą klarownością, gdyby czuła twoją pełną obecność w chwili kiedy chcesz być przy niej i wtedy powiedziałbyś: „Zrelaksuję się i przez pół godziny pooglądam telewizję”, nic by się nie stało. To nie samo oglądanie telewizji ją martwi, choć właśnie o tym mówi.
Musisz słuchać jej bardziej jak wyroczni, niż jak doradcy. Zazwyczaj wypowiada się w sposób odbiegający od tematu, ale bardzo odkrywczy. Uzmysławia ci istnienie w tobie podświadomych nawyków, które uniemoż-liwiają ci najpełniejsze przebudzenie świadomości. TWoja nieświadomość sprawia jej ból. Nie powie tego w ten sposób, ale właśnie to sugeruje.
Nie kłóć się z nią o garaż czy o rozmowę w sprawie pracy. Nie o tym mówi, nawet jeśli ubiera to w takie słowa. Słuchaj jej uskarżania się jak wszech-świata dającego ci znaki dotyczące twojego życia. Czy oglądanie telewizji jest najlepszym sposobem wykorzystania tej chwili? Czasami potrzebujesz takiego odprężenia, ale czasem jesteś po prostu leniwy i starasz się zapomnieć o zobowiązaniach, które stworzyłeś w swoim życiu.
Czy celowo okłamałeś swoją kobietę, że posprzątasz garaż? Czy po prostu to zaniedbałeś, jak wiele innych zobowiązań w swoim życiu? Czy naprawdę możesz ją winić za to, że czuje się zraniona brakiem spójności, która przejawia się w twoim życiu?
Jeśli nie może ci zaufać, że we własnym życiu będziesz żył zgodnie z najgłębszą mądrością i w pełni swoich zdolności, to nie powierzy ci swojego życia. Nie może zaufać twojej męskiej nieskazitelności, więc naturalnie skompensuje ten brak nadmiernym rozwojem swojej własnej męskości. Nie tylko będzie męska w stosunku do siebie, będzie teraz męska również dla ciebie. Jeśli musi przypominać ci o rozmowie o pracę lub o bałaganie w garażu, to wskazuje męski kierunek wam obojgu. A to wywołuje stres. Jej ciało zacznie go okazywać. Ponieważ będzie musiała kompensować twoją porażkę, stanie się mniej promienna i mniej rozluźniona w swojej kobiecej mocy i chwale.
Worki pod oczami i zmarszczki na jej twarzy wiele mówią o tym do jakiego stopnia żyjesz zgodnie ze swoim najwyższym celem. Oczywiście twoja kobieta ma swoje własne nieświadome nawyki do pokonania, ale czasami odzwier-ciedla też twoje. Postaraj się określić najlepiej jak umiesz, które z jej „prob-lemów” to w istocie reakcja ciała doskonale ukazująca to jak żyjesz. Znasz tę masę bredni, którymi się oszukujesz. Ona także je zna. Tylko że ją boli to bardziej niż ciebie.

46. Wytrysk w górę kręgosłupa
U większości mężczyzn wytrysk oznacza wyplucie przez genitalia nasienia i energii. Po wszystkim czują, że pozbyli się napięcia. Orgazm pełniejszego mężczyzny znacznie częściej wybucha w górę kręgosłupa do mózgu, spływając stamtąd deszczem w dół ciała, jak ambrozja błogiego odmłodzenia. Technika przemiany wyczerpującego orgazmu w orgazm odmładzający polega między innymi na zaciskaniu dna miednicy w pobliżu genitaliów i wyrzucaniu energii w górę, wzdłuż kręgosłupa, poprzez wykorzystanie oddechu, uczucia i świadomej intencji.
Czym jest przedwczesny wytrysk? Niektórzy mężczyźni dochodzą do wytrysku zanim wejdą w pochwę kobiety. Inni mają wytrysk po dziesięciu minutach stosunku. Znaczenie ma to, nie kiedy dochodzi do wytrysku, ale jak głęboko jesteś w stanie połączyć się w seksualnym zjednoczeniu w miłości bez granic. Jeśli twój wytrysk jest oznaką końca miłosnej sesji, zanim oboje w pełni się otworzycie, wtedy twój wytrysk jest przedwczesny.
Jeśli należysz do większości mężczyzn, twoim pierwszym seksualnym doświadczeniem jako nastolatka była masturbacja. Ciągłe masturbowanie się kończy się przyzwyczajeniem ciała i systemu nerwowego do utartej sekwencji: stymulacja genitaliów, fantazja, nabudowanie napięcia i wytrysk. Masturbacja w nastoletnim wieku jest zasadniczo ćwiczeniem fantazji, sam na sam, bez większej miłości, a nawet ludzkiej intymności. W czasie kiedy większość mężczyzn uprawia już seks z kobietami, powtarzają oni tę samą sekwencję, której nauczyli się podczas masturbacji. Seks stał się drogą do wytrysku, drogą wybrukowaną wewnętrznymi wyobrażeniami, zamknięciem w sobie i pragnieniem pozbycia się napięcia.
By w pełni zrealizować potencjał seksu, musisz od nowa uwarunkować swoje ciało i system nerwowy. Musisz oduczyć się nabytego mechanizmu wytrysku i przekształcić orgazm w obfitość energii, która nie kończy, lecz pogłębia miłosną sesję.
Pierwszym krokiem jest wyzbycie się nawyków, które wypracowałeś masturbując się jako nastolatek. Gdy stajesz się pobudzony, zamiast napinać mięśnie, naucz się je rozluźniać. Kiedy zauważysz, że ściskasz twarz, rozluźnij ją. Kiedy zauważysz, że twój oddech staje się szybki i płytki, spowolnij go i pogłęb. Kiedy zauważysz, że twój brzuch się ściska, a twoja klatka piersiowa napina, otwórz brzuch i rozluźnij rejon wokół serca.
Następnym krokiem jest ukierunkowanie od nowa twojej uwagi. Naucz się odczuwać partnerkę podczas seksu mocniej niż swoje własne doznania. Zamiast koncentrować uwagę na sobie i odczuwać przyjemność przeszy-wającą twoje ciało, poczuj ją na zewnątrz siebie, do wewnątrz i poprzez partnerkę. Poczuj ją mocniej niż czujesz siebie. Poczuj jej ruch, jej jęki i jej wewnętrzną energię.
W końcu, dzięki praktyce, będziesz w stanie czuć poprzez partnerkę, jakby jej ciało było bramą do ogromnej, otwartej przestrzeni energii, światła i świadomości. Takie uczucie pełnej swobody jest podstawą prawdziwego kochania się. Wyjdź ze swoją miłością poza siebie, a z czasem poprzez twoją kobietę i poza nią. Jest to naturalnie kwestią czasu, ponieważ masz silną tendencję by skupiać się na własnych doznaniach fizycznych, zwłaszcza podczas intensywnego pobudzenia seksualnego. Przeciwdziałaj tej tendencji ćwicząc odczuwanie poza siebie i poprzez twoją partnerkę, jakby w ogóle nie istniały przeszkody w twoim kochaniu.
Oprócz rozluźniania i kochania w niej i poprzez nią, musisz stać się niezwy-kle wrażliwy na siłę twojego oddechu. Oddech porusza w twoim ciele i w ciele twojej partnerki energią życia. Jeśli oddychasz zbyt płytko, wtedy twoje ciało nie będzie przewodziło siły życia. Zamiast tego zazwyczaj zgromadzi się w głowie lub w genitaliach. Jeśli skupi się w głowie, będziesz spędzał coraz więcej czasu fantazjując o seksie i kobietach. Jeśli zgromadzi się w genitaliach, poczujesz potrzebę wytrysku, poprzez seks lub masturbację.
Zatem jeśli w ciągu dnia nie oddychałeś głęboko, zanim zbliżysz się do partnerki, wypełniać cię będą fantazje i potrzeba wytrysku. Dlatego unikanie przedwczesnego wytrysku w dużej mierze polega na pełnym oddychaniu, głęboko i z wielką siłą, przez cały dzień. Powinieneś czuć jak twój wdech wciąga energię w dół wzdłuż przedniej części ciała, napełniając brzuch i obszar genitaliów. Powinieneś czuć jak twój wydech przemieszcza energię z dna miednicy, w górę kręgosłupa, do głowy.
Kiedy oddychasz według tego cyklu, w dół przedniej części ciała i w górę wzdłuż kręgosłupa, twoja wewnętrzna energia może płynąć swobodnie. W twojej głowie i genitaliach nie tworzą się zatory energii, a przymus wytrysku słabnie.
Seks wzmaga w twoim ciele siłę życia. Kiedy robisz się coraz bardziej pobudzony, twój oddech przyspiesza, a twoje ciało zaczyna wić się pełne energii, która zazwyczaj koncentruje się w rejonie genitaliów. Jeśli nie będziesz świadomie przemieszczał tej energii oddechem, nagromadzi się ona w genitaliach i wytworzy ciśnienie, które zechce wydostać się dzięki wytryskowi.
Jest konkretne ćwiczenie, które możesz wykonywać podczas seksu, a także kiedy zbliżasz się do orgazmu. Wykonując to ćwiczenie zmienisz kierunek orgazmu i zamiast ejakulować penisem, będziesz „wytryskiwał” w górę kręgosłupa, doświadczając intensywnej cielesnej rozkoszy i emocjonalnej otwartości, wykraczającej daleko poza krótką przyjemność i spokój wyczerpania następujący po orgazmie z wytryskiem.
By wykonywać to ćwiczenie musisz nauczyć się świadomie zaciskać mięśnie dna miednicy. Do tego obszaru należą twoje genitalia, odbyt oraz krocze, czyli odcinek pomiędzy odbytem i genitaliami. Ćwiczenie zaciskania dna miednicy podobne jest w odczuciu do powstrzymywania się przed pójściem do łazienki.
Oprócz zaciskania dna miednicy, ćwicz podciąganie go w górę, do środka ciała i w kierunku kręgosłupa. To wyciąganie w górę faktycznie podniesie nieznacznie mosznę w kierunku ciała.
Ćwicz zaciskanie i wynoszenie w górę całego dna miednicy, włączając w to odbyt, krocze i genitalia jako jeden ruch. Wykonaj to ćwiczenie w seriach po 15-20 zaciśnięć, trzymając tak długo jak potrafisz. Wykonaj parę takich serii, trzy lub cztery razy dziennie.
W końcu będziesz potrafił zacisnąć i podciągnąć dno miednicy z łatwością, trzymając je tak długo jak zechcesz. Oznacza to, że zyskałeś niezbędną kontrolę nad mięśniami. Teraz możesz ćwiczyć bardziej subtelny element przenoszenia energii w górę kręgosłupa.
Z początku może ci się wydawać jakbyś tylko wyobrażał sobie wewnętrzną energię poruszającą się w twoim ciele. Jednak im więcej będziesz ćwiczył z coraz większą łatwością zobaczysz lub odczujesz jak energia się przemiesz-cza. W końcu to ta sama energia, z której wyczuciem nie masz problemu podczas intensywnego pobudzenia seksualnego, jak gromadzi się w rejonie genitaliów, a następnie uwalnia się w wytrysku. Czujesz jak rośnie, podobnie jak woda bliska przerwania tamy. Ta sama energia może też wystrzelić w górę. A kiedy tak się stanie, doświadczysz orgazmu daleko bardziej przyjemnego, a także znacznie bardziej uzdrawiającego i ożywczego niż krótki wybuch typowego genitalnego wytrysku.
Podczas seksu, ale zanim jeszcze zbliżysz się do wytrysku, ćwicz zaciskanie dna miednicy, zgodnie z opisem. Kiedy je zaciskasz i podciągasz do góry, przemieść oddechem energię w górę kręgosłupa. Będziesz musiał eksperymentować, by określić czy wdychać czy wydychać energię w górę kręgosłupa, chociaż w większości przypadków lepiej działa wydech w górę kręgosłupa. Jeśli połączysz zaciskanie w górę dna miednicy z oddechem w górę kręgosłupa, powinieneś utracić nieznacznie erekcję i potrzebę wytrysku. Podczas kochania się powtarzaj to ćwiczenie tak często jak potrzebujesz, tak by utrzymać rozluźnienie i otwartość.
Nawet stosując tę technikę możesz zauważyć, że od czasu do czasu docho-dzisz bardzo blisko orgazmu. W tym momencie przestań się poruszać, zaciśnij w górę dno miednicy i przemieść oddechem energię orgazmu w górę kręgosłupa. Dodatkowo do zaciskania dna miednicy i oddechu w górę kręgosłupa, niektórym pomaga zaciśnięcie pięści i zębów z jednoczesnym skierowaniem oczu do góry, szczególnie, kiedy pragnienie wytrysku jest wyjątkowo silne. Jednak im więcej będziesz ćwiczył, działanie wszystkich mięśni stanie się bardzo nieznaczne i płynne, aż do momentu kiedy całe ćwiczenie wykonywane będzie przede wszystkim poprzez oddech, odczuwanie i świadomym zamiarem.
Kiedy energia strzela w górę kręgosłupa, rozluźnij się i ciesz się kolorami, odczuciami i rozkoszą, które napełnią twoją głowę i spłyną deszczem przez twoje ciało. Kiedy osiągniesz już biegłość w tym ćwiczeniu, możesz wywołać te same doznania u twojej partnerki, wczuwając się w nią z głębi serca kiedy orgazm strzela w górę twojego kręgosłupa. Poruszająca się w górę energia wywoła ten sam ruch energii u twojej partnerki.
Ćwiczenia te nie będą przynosić żadnego efektu, dopóki pośród seksu-alnego zjednoczenia nie będziesz umiał oddać się miłości. Miłość włada energią. Musisz coraz bardziej praktykować bycie miłością w formie seksu-alnego złączenia. Bez względu na to jak ciężki miałeś dzień i jakich ciężarów doświadczasz w życiu, seks powinien być czasem praktykowania miłości. Jak medytacja lub modlitwa, seks powinien być szczególnym czasem praktyki otwierania serca i dawania miłości w całej pełni, partnerce i poprzez partnerkę, oraz w duchowej łączności z tym, co uważasz za najbardziej święte.
Jeśli twoje serce jest zamknięte, energia będzie zatamowana i nigdy nie będziesz w stanie przemienić tryśnięcia w porażający piorun miłości. Jeśli nie praktykujesz miłości, twoją energią seksualną rządzić będą stare nawyki ciała i emocji, w których chodzi tylko o niewielkie wzburzenie wytrysku. Jeśli więc chcesz zwiększyć seksualną rozkosz tak bardzo jak to możliwe, pamiętaj że od samych technicznych ćwiczeń znacznie ważniejsze jest twoje emocjonalne usposobienie.
Ponieważ każdy jest inny, musisz eksperymentować i odkryć, które tech-niki, wykonywane jako ćwiczenia miłości, sprawdzają się najlepiej w twoim przypadku. W miarę wykonywania ćwiczeń z łatwością będziesz umiał doświadczyć głębokiego orgazmu bez wytrysku, rozświetlającego w górę twoje ciało, po którym twoje serce będzie szeroko otwarte, twoja energia odnowiona, a twoje ciało rozbrzmiewać będzie rozkoszą. Będziesz w stanie kochać się tak długo jak zechcesz, a seks zamiast uszczuplać, odmłodzi twoją życiową siłę.
Podsumowując, kiedy eksperymentujesz i odkrywasz, które techniki działają dla ciebie najlepiej, powinieneś pamiętać o tym:
1. Zamiast fantazjować i zajmować się wszelkiego rodzaju seksualnymi obrazami stworzonymi we własnym umyśle, bądź całkowicie obecny, świadomy własnego ciała, oddechu i umysłu, i bądź szczególnie uważny i otwarty na twoją partnerkę. Przełam masturbacyjny nawyk wewnętrznych fantazji, świadomie praktykując seks jako grę miłości w relacji z twoją partnerką.
2. Pilnuj, by twoje ciało i oddech były rozluźnione i pełne. Pilnuj, by zrelak-sowany był zwłaszcza przód twojego ciała, tak by twój brzuch był obszerny, a twoje serce miękkie i szeroko otwarte. Pomoże to zapobiec gromadzeniu się zbyt dużego napięcia w jakimkolwiek pojedynczym obszarze.
3. Naucz się wczuwać w głąb niej, a następnie odczuwać poprzez swoją partnerkę, tak by twoja uwaga była skierowana poza twoje własne doznania, a nawet poza doznania twojej partnerki. Staraj się odczuwać na zewnątrz, bez granic, jakbyś czując sięgał nieskończoności. Innymi słowy, cokolwiek czujesz, poczuj to w pełni, a następnie poczuj na wskroś tego i poza to, tak by zamiast skupiać się na jakimkolwiek doznaniu, seks stał się ciągłym odczuwaniem poprzez i poza każde doznanie.
4. W ciągu całego dnia i podczas seksu, oddychaj w taki sposób, by twój wdech przemieszczał energię w dół przodu twojego ciała, a wydech przesuwał energię w górę kręgosłupa. Nadmierne, chroniczne myślenie lub uzależnienie od wytrysku często oznacza, że twoja energia jest zablokowana i nie oddychasz jeszcze w pełni według tego cyklu w ciągu całego dnia.
5. Podczas seksu od czasu do czasu zaciskaj w górę dno miednicy jedno-cześnie oddychając seksualną energią w górę kręgosłupa, tak by wypełniła całe twoje ciało. Szczególnie kiedy zaczynasz zbliżać się do orgazmu, połącz zaciskanie dna miednicy z oddechem w górę kręgosłupa, by wystrzelić orgazm do mózgu, a nawet na zewnątrz przez czubek głowy, zamiast w dół przez genitalia. Taki orgazm „do góry” odczujesz wtedy jakby delikatnie sączył się w dół przez każdą komórkę twojego ciała, nasycając cię gęstym, otwartym światłem.
Techniki te nie będą nawet skuteczne, dopóki podczas seksu nie będziesz praktykował miłości. Naturalna inteligencja miłości działa tak, by rozpro-wadzić energię w najzdrowszy możliwy sposób. Techniki te mają głównie za zadanie przeciwdziałanie niezdrowym seksualnym nawykom wypracowanym przez lata, zazwyczaj mających swe początki w masturbacji w nastoletnim wieku. Po wyeliminowaniu mechanicznego nawyku wytrysku i tamowania energii, siła twojego serca bardzo naturalnie poprowadzi orgazm tak, by eksplodował w górę, przez całe ciało i mózg, zanim spłynie deszczem w dół, w obfitości rozkoszy, która nie tylko cię odmłodzi, ale rozproszy też twoje krawędzie jak cienie w słońcu.


Recenzja użytkownika Paweł Żentała z forum spolecznosc.grmg.pl
CZĘŚĆ 1 MĘSKA DROGA

Rozdział 1: Nie licz na to, że cokolwiek się zakończy

-wielu mężczyzn myśli ze nastąpi czegoś koniec (gdy zarobię ileś tam kasy to będzie inaczej, robie to chwilowo aby w przyszłości moc realizować marzenia, pewnego dnia moja kobieta się zmieni)
-błędnym jest myślenie z ostatecznie sprawy będą wyglądać fundamentalnie inaczej
-żyj i działaj w chwili obecnej, nic się nie zmieni jeśli Ty czegoś nie zmienisz – w sobie lub samodzielnie
-TERAZ rób to co kochasz robić
-min godzinę dziennie rób to co Cię pasjonuje, może się okazać że to była twoja fantazja i nie potrafisz tak żyć
-celem jest „byś kładąc się spać, wiedział, że nie mogłeś przeżyć tego dnia z większą odwagą, bardziej twórczo i ofiarnie”
-załóż że kobieta nigdy się nie zmieni, kochaj ją taka jaka jest teraz lub zostaw – tak będzie lepiej
-gdy będziesz się starał ja naprawić to rozluźnij się, okaż jej miłość, ale nie próbuj skończyć z tym co Cię tak drażni
-naucz się odnajdywać humor w jej nieskończonym dramacie emocji który ona tak lubi
-świat i kobieta będą zawsze dostarczać Ci wyzwań
-mężczyźni którzy żyją najgłębiej to tacy którzy nigdy nie czekają
-pomyśl o tym co chcesz przekazać światu, kobiecie i zrób to teraz

Rozdział 2: Żyć z otwartym sercem nawet jeśli boli

-zamkniecie sie w sobie nie jest prawdziwa natura mężczyzny
-oświecony mężczyzna jest wolny emocjonalnie i w działaniu – nawet pośród bólu i cierpienia!
-mężczyzna powinien żyć raczej z bolącym, niż z zamkniętym, sercem
-powinien nauczyć sie żyć z boląca rana, działać spontanicznie i kochać (nawet z tego miejsca – z rana) -wyobraźnia zawodzi przy większych planach/projektach
-kiedy chcesz poderwać dziewczynę, podsłuchać jej żart o twoich bledach w łóżku – jak reagujesz?
-jeśli twoja mowa ciała robi sie zamknięta nie możesz najlepiej działać
-oświecony mężczyzna praktykuje otwieranie sie w sytuacjach w których sie automatycznie zamyka
-siedzi i stoi, przodem, wysunięta klatka piersiowa, splot sloneczny, brzuch, zajmuje dużo miejsca, patrzy prosto w oczy
-czuje swój ból ale stara sie jak najlepiej odczuć druga osobę
-ciało jest zrelaksowane i otwarte – tylko wtedy oddech może być pełny i głęboki
-możesz wtedy niezamierzenie(naturalnie, bez zmuszania się) patrzeć w oczy i nawiązać bezpośrednie polaczenie z druga osoba; spontanicznie użyć pełni inteligencji w tej sytuacji

Rozdział 3: Żyj jak gdyby Twój ojciec umarł

David Deida napisał:

Mężczyzna musi kochać ojca, mimo to być wolnym od jego akceptacji i krytycyzmu aby być wolnym człowiekiem.

-kiedy ojciec umarł duża cześć Ciebie nie potrzebuje żyć zgodnie z akceptacja lub cierpieniem pochodzącym z jego krytyki
-jak inaczej wyglądało by twoje życie gdybyś nigdy ciężko nie prosił swojego ojca?
-jeśli byś nigdy nie pokazywał że jesteś godny (zasługujesz na szacunek)?
-gdybyś nigdy nie czul brzemienia krytycznych oczu ojca?

Rozdział 4: Poznaj swoją rzeczywistą granice i nie udawaj

-jest godny szacunku mężczyzna który przyznaje się do swoich lęków, oporów, ograniczeń, możliwości
-okłamywanie siebie i innych jest niegodziwe, najważniejsze to żyć w prawdzie!
-nie powinien zatrzymywać się przed ograniczeniami
-gdy żyjesz na prawdziwej krawędzi stajesz się wartościowym towarzyszem dla innych mężczyzn
-w którym momencie moje lęki powstrzymują mnie przed życiem w bardziej twórczy i przyjemny sposób?
-czy gdybym był nieustraszony żyłbym (robiłbym to) tak samo?
-granica: tam gdzie się zatrzymujesz lub idziesz na kompromis
-czujesz że się nie boisz – okłamujesz się
-jeśli się oszukujesz ludzie poczują Twój strach i nie zaufają Ci
-niektórzy boją się uczucia strachu (jeśli to Ty to masz NLP i zmień to… )
-życie bezpieczne i wygodne = martwe życie, brak żywotności, głębi, energii
-opisz swoją aktualną krawędź w dowolnym kontekście – pomaga! I polecam to robić często!
-żyj obok lęku, nie walcząc z nim

Rozdział 5: Zawsze utrzymuj swoje najgłębsze urzeczywistnienie

-uczyń z życia niekończący się proces bycia tym, kim jesteś
-wszystko inne ma znaczenie drugorzędne
-pozwól zanurzyć się Twojej uwadze w źródle, żyj ze źródła, rób to konsekwentnie
-uwaga większości mężczyzn zagubiona jest w świecie, zdawałoby się, koniecznych zobowiązań
-jeśli utrzymasz najgłębsze urzeczywistnienie będziesz dobrze ugruntowany, nic nie uczyni różnicy dla jedności którą jesteś

Rozdział 6: Nigdy nie zmieniaj zdania tylko po to, aby zadowolić kobietę

-kobieta coś sugeruje: podejmij znów decyzję w oparciu o nową perspektywę
-nigdy nie zdradzaj jednak swojej najgłębszej wiedzy i intuicji żeby ją zadowolić, przystać na jej rozwiązanie
-wpłynie to źle na nią, ciebie (osłabisz się) i związek (nieautentyczność, uraza…)
-jeśli nie ufasz sobie sam to dlaczego ktokolwiek miałby Ci ufać? Mogą Cię kochać ale nie będą Ci ufać.
-jesteś gotowy uczyć się na błędach, przyjmujesz odpowiedzialność za własne decyzje, nikogo nie możesz za nie winić

Rozdział 7: Swój cel musisz stawiać wyżej od związku

-najwyższy cel mężczyzny nie może być sprowadzony do jakiegokolwiek związku, jeśli tak się stanie osłabi sam siebie, nie służy wszechświatowi i kłamie kobiecie
-twoim priorytetem jest misja, jeśli jej nie znasz Twój rdzeń będzie pusty, obecność osłabiona
-kiedy ‘poddajesz się kobiecie’ – powiedz że ją kochasz i możesz spędzić z nią tyle i tyle czasu ale nie możesz się wyprzeć serca (misji)
-czas z kobietą powinien być czasem kiedy ona jest na pierwszym miejscu, jeśli będziesz wolał robić coś innego ona to poczuje – oboje będziecie niezadowoleni

Rozdział 8: Wychyl się nieznacznie po za krawędź
-rozwój jest optymalny gdy w każdej chwili nieznacznie przekraczasz swoje granice, lęki – rób to nieustannie, permanentnie, cały czas, we wszystkich kontekstach
-nie powinien on wychodzić za daleko po za ograniczenia, niepotrzebnie się spinając

David Deida napisał

Twój strach jest najbardziej precyzyjną definicją Ciebie. Powinieneś go znać. Powinieneś czuć go właściwie nieustannie. Strach ma się stać Twoim przyjacielem, tak byś nie czuł się już nim skrępowany.
-życie na krawędzi pozwala skupić się max na teraz, na gotowości przyjęcia rzeczywistości
-gdy wychylasz się nieznacznie stawiasz krok na grunt nowy ale pewny i bezpieczny

Rozdział 9: Zrób to dla miłości

-mężczyzna powinien ‘penetrować’ świat aby spotęgować miłość, otwartość i głębie
-przy następnym seksualnym zbliżeniu poczuj swoje najgłębsze pragnienie, z jakiegokolwiek powodu robisz cokolwiek w życiu, a w szczególności kochasz się z nią, jaki jest najgłębszy powód?
-dla większości mężczyzn: odkrywanie prawdy, cieszenie się wolnością i miłością, ofiarowywanie najpełniejszych darów
-jednak wielu przestaje na odrobinie tego wszystkiego nie dając w pełni swoich darów – wielu to nie wystarcza, brakuje im spełnienia, czują że życiu u podstawy jest sztuczne; chcą wolności od subtelnego poczucia ograniczenia, napięcia, samotności, strachu…
-„by kobieta i świat mogły zakwitnąć naprawdę, konieczna jest stanowczość i odwaga serca”
-poznaj prawdę serca, dawaj dar w pełni, żadnego wstrzymywania się
-większość mężczyzn zwiotczała z wątpliwości i niepewności, albo wstrzymują swoje prawdziwe popędy ze strachu
-świat ma kobiecą naturę, jest nieprzewidywalny – będzie Cię testował, ani kobiety ani świata nie można przewidzieć czy oszukać, wiedzą kiedy się opieprzasz, chcą Cię mieć naprawdę, nie będą tolerowały gówna w Tobie i będą je brutalnie traktować
-możesz być pustelnikiem albo idź na całość, żadnych granic – tylko do pełni istnienia

Rozdział 10: Doceń krytykę swoich przyjaciół

-zdolność do przyjmowania męskiej krytyki jest zdolnością do przyjmowania męskiej energii
-jeśli nie ma pozytywnego stosunku do męskiej energii (np. ojciec) będzie czuł się zraniony jak kobieta zamiast zrobić z niej użytek
-raz w tygodniu usiądź z najbliższymi kumplami i przedyskutuj co robisz i czego się boisz robić
-powinni oni wystawić twoje wahanie na próbę jakimś zadaniem, pomóc Ci rozwiązać problem
-jeśli oczekujesz od kumpli tylko wsparcia bez postawienia wyzwania – nierozwiązana sprawa z ojcem
-bez tej siły (wyzwania i przewodzenia) będziesz błądził
-wybierz za przyjaciół facetów którzy sami żyją na krawędzi – będą Cię kochać i pozwalać Ci skonfrontować się rzeczywistością, przedstawią twoje życie jak je widzą i zaproponują konkretne działania

Rozdział 11: Jeżeli nie znasz swojego celu, odkryj go, teraz

-bez tego mężczyzna jest całkiem zagubiony, przystosowuje się zamiast tworzyć
-jeśli masz działać w świecie ze spójnością i prawością wszystko musi być w harmonii z twoim celem
-sekretem jest zdyscyplinowanie życia
-odseparowany od rdzenia czujesz się słaby
-pełniejszy mężczyzna nie szuka spełnienia w kobiecie bo jest pełny, praca i intymność są okazja do dawania

Rozdział 12: Bądź gotowy zmienić w życiu dosłownie wszystko

-mężczyzna musi być gotowy poświecić się celowi 100%
-musi być zdolny by nie wiedząc co zrobić ze swoim życiem wkroczyć w okres niepewności i czekać na pojawienie się wizji lub nowej postaci celu
-ten cykl jest naturalny
-otwierając się na życie na krawędzi cel się będzie pojawiał
-musisz wypalić fascynacje kolejnymi celami które stoją Ci na drodze zanim zabierzesz się za najgłębszy
-to normalne że sukces szybko przestaje nam tak dobrze smakować, to znak rozwoju który wielu uznaje za znak porażki
-wtedy musisz zakończyć to, co robiłeś i czekać na nowy cel, możesz trochę błądzić ale w końcu znajdziesz… i tak zaczynasz od nowa

Rozdział 13: Nie używaj swojej rodziny jako wymówki

-żeby wychowywać dzieci i dbać o dom nie musisz wyrzekać się swego celu,
-jeśli będziesz to robił będziesz coraz bardziej sfrustrowany, oddalał się od rdzenia
-jeśli zrezygnujesz z siebie twoja kobieta i dzieci poczują twoją słabość
Rozdział 14: Nie pogub się w zadaniach i obowiązkach
„Tryb działania u mężczyzny” – silnie skupiony na celu, nie chcesz aby ktoś Ci przeszkadzał, możesz przebrnąć przez zadania – to największa słabość i zaleta; jeśli skupiasz się na zadaniach może się zdarzyć ze zapomnisz o głębszym celu i stajesz się maszynką. Innymi słowy autor mówi ze hipnoza w działaniu jest przydatna, ale facet powinien też spędzać czas w up-time.
Zadania są ważne (związane z fizycznym życiem) ale nie wnoszą nic do wolności, miłości i świadomości. Nie dadzą Ci spełnienia, więc wykonuj je w kontekście szerszej perspektywy tajemnicy życia.

Rozdział 15: Nie licz na to że twoja kobieta stanie się łatwiejsza

Zawsze będzie Cie testować, robi to aby poczuć Twoją siłę, charakter i otwartość.
W miarę rozwoju testy będą trudniejsze.
Każda chwila życia to test lub świętowanie.
Twój sukces gówno dla niej znaczy jeśli nie jesteś wolny i pełny miłości, chce czuć że Twoje szczęście nie zależy od jej reakcji ani tego że zarobiłeś milion dolców.
Możesz nie lubić testów ale chciałbyś aby zadowoliła się jakimś palantem którego szczęście zależy od jej reakcji?
Twoja kobieta nie chce żebyś potrzebował mamusi, to napawa ją obrzydzeniem.
Jeśli twoja kobieta jest słaba może poprzestać na słabym mężczyźnie.
Chce żeby Twoim życie kierowała prawda a nie niezaleczone rany z dzieciństwa, że wyrosłeś z potrzeby używania zabawek za milion dolców.
Narzekanie jest początkiem odczuwanej przez nią przyjemności.
Ta która kocha najmocniej, będzie testować najbardziej.

CZĘŚĆ 2 POSTĘPOWANIE Z KOBIETAMI

Rozdział 16: Kobiety nie kłamią

„Dotrzymywanie słowa” to cecha męska. To co mówi kobieta to odzwierciedlanie przelotnej fali uczuć. Może zmieniać zdanie co 5 min bo ma kobiecą istotę. Prawdą dla kobiety jest to, co czuje w obecnej chwili. Zamiast się z nią kłócić przywróć miłość w waszym związku.
Nie opieraj swojej decyzji na jej słowach, w przeciwnym wypadku skończysz obwiniając ją. Musisz opierać decyzje na swojej najgłębszej prawdzie, rozważając co znaczą jej słowa. Dzięki temu gdy ona zmieni zdanie nie będziesz czuł urazy że poszedłeś na ustępstwa.

Rozdział 17: Wychwalaj ją

Męskość przybiera na sile dzięki wyzwaniom, kobiecość – pochwałom. Mężczyzna musi swobodnie, nieskrępowanie chwalić kobietę. Ciebie motywuje wyzwanie, ją (jej kobiecą część) pochwała. Pochwała jest pokarmem dla kobiecych cech, naucz się chwalić te cechy które chcesz aby wzrastały w Twojej kobiecie. Jeśli będziesz rzucał jej wyzwania lub mówił dlaczego powinna coś robić pokazujesz że nie akceptujesz jej jaka jest. Rób odwrotnie – powiedz że jest seksowna gdy poci się w obcisłych getrach a będzie ćwiczyć.
Rozdział 18: Tolerowanie prowadzi do pretensji
Sedno związku – służenie sobie we wzrastaniu i miłości.
Kobieta na cykle otwierania się (łatwe chwile) i zamykania się, to naturalne. Twoim zadaniem jest danie jej swojego daru – pomocy aby się otwarła, dzięki twojej miłości. Zrób wszystko co możesz (rozmowa za zwyczaj nie działa, musisz ja inaczej wprowadzić w dobry nastrój), jeśli wiesz że dałeś wszystko – odpuść. Jeśli często nie możesz jej pomóc – może jesteś z niewłaściwą kobietą.
Jeśli będziesz tolerował jej humory i zamykał się w sobie będzie narastać w Tobie uraza do niej i odwrotnie.

Rozdział 19: Nie analizuj jej

Problemy kobiety nie mają przyczyn, są jak burza – to różnice między stanami miłości. Gdy miłość płynie jej nastrój może się zmienić w jednej chwili. 90% problemów emocjonalnych kobiety wynika z poczucia bycia niekochaną. Nie zadawaj pytań, nie szukaj przyczyn problemów… nie rób tego wszystkiego co Ty jako facet robisz sam ze sobą aby sobie pomóc, to zazwyczaj ją wkurwia. Daj je miłość – przytul, spójrz w oczy, pocałuj, zanuć ulubioną piosenkę, zatańcz… gdy dasz już jej miłość problem emocjonalny zostanie rozwiązany, teraz możecie porozmawiać o czymkolwiek co wymaga omówienia.

Rozdział 20: Nie sugeruj jej by uporządkowała swoje problemy emocjonalne

Kobieta nie „uporządkuje” niczego analizując swój „problem”.
Ona chce mężczyzny który sam dojdzie do tego co ona chce i nie pyta jej o to. Jednym z jej pragnień jest by nie musiała za niego zgadywać i prowadzić go, chce móc mu zaufać. Jeśli zaproponujesz jej danie jej czegokolwiek ona chce – nie będzie zadowolona. Innym jej pragnieniem jest się odprężyć i poddać, wiedząc że on zadbał o wszystko.
Przyrodzony stan kobiety – jak ocean płynąć z wielką mocą i bez określonego kierunku. Facet buduje tamy, kanały i łodzie by zjednoczyć się z siłą kobiecego oceanu i dostać się z punktu A do B. Mężczyzna decyduje o kursie, jednym określonym, jak statek. Kobieta jest jak prądy oceanu.
Może ona dobrze analizować swoje nastroje ale nie uczyni to z niej szczęśliwszej kobiety. Ciebie nie poruszają opery mydlane a jej nie pomaga analizowanie emocji. Jak byś się czuł gdyby twoja kobieta wymagała abyś czytał romanse?
Kobieta staje się wolna oddając się miłości, mężczyzna uwalnia się dzięki analizowaniu.

Rozdział 21: Wytrzymaj intensywność jej uczuć – do pewnego momentu

Kiedy emocje kobiety nabierają intensywności mierny facet chce ją uspokoić albo wrócić gdy ta będzie myśleć rozsądnie. Pełniejszy mężczyzna będzie stał przy niej i kochał ją pośród burzy emocji. Możesz obstawać przy swoim i kochać tak mocno że pozostaje tylko miłość. Wybór to strach albo mistrzostwo, mistrzostwo prowadzi przez porażki ale podniesiesz się i zaczniesz od nowa. Gra polega na uznawaniu każdej sytuacji za możliwą do przejścia.
Rozdział 22: Nie zmuszaj jej do podejmowania decyzji
Gdy oczekujesz że kobieta będzie samodzielnie podejmowała decyzje unikasz odpowiedzialności, wstrzymujesz swój dar i wzmacniasz jej męską stronę. Gdy wyrzekasz się dawania tego daru wtedy stanie się ona mało subtelna i podejrzliwa wobec Twojej miłości, przestanie ufać jego zdolnościom a zamiast tego stanie się swoim własnym facetem. Mów jej co Ty byś zrobił nawet gdy chcesz aby samodzielnie podejmowała decyzje. Powiedz: „w czerwonych butach wyglądasz lepiej, ale założysz to co będziesz wolała”.

CZĘŚĆ 3 PRACA Z ENERGIĄ I BIEGUNOWOŚCIĄ

Rozdział 23: Nie unikniesz pociągu do kobiecości

Męskich mężczyzn pociągają kobiece formy energii: promienne kobiety, piwo, muzyka, przyroda. Gdy to ukrywa, ujawnia wstyd wobec własnego wnętrza. W pracy, sklepie, na ulicy podniecają Cię kobiety, przyciągają Cię. Jeśli czujesz się z tym niezręcznie to zapewne czujesz się tak samo ze swoją męskością. Uważasz że to dla niej poniżające być obiektem męskiego pożądania – zapewne wyparłeś się męskiego rdzenia, wykastrowałeś energetycznie. Każde pragnienie jest wyrazem odruchu dawania miłości. Na pociąg do kobiet spójrz jak na gest serca, pragnienie miłości i zjednoczenia oraz niezależne od Ciebie przyciąganie się dwóch biegunów energetycznych. Jest różnica między przyciąganiem do energii a seksem. Intymność to związek ludzi którzy oddają się sobie na wzajem w miłości i służeniu.

Rozdział 24: Wybierz kobietę która jest uzupełniającym Cię przeciwieństwem

Pytasz: dlaczego kobiety nie mogą być podobne do mężczyzn? – ta różnica właśnie sprawia że Cię pociągają. Męski facet wybierze kobiecą kobietę, kobiecy facet – męską kobietę, zbalansowany facet- zbalansowaną kobietę; a przynajmniej do takiej będzie czuł pociąg. Zazwyczaj depolaryzacja energii w związku doprowadza do rozstania się (ok. 10% par jest zrównoważonych). Gdy jesteś męski: akceptuj kobiecą energię i pielęgnuj ją aby wasz związek kwitł; kobieta która dobrze czuje się ze swoją naturą tak samo dobrze czuje się z en. sex. czy duchową i nie rozdziela ich.
[od recenzenta, czyli ode mnie: wydaje się istotne wtrącić uwagę jaką kiedyś rzucił mi Mat: kobieta się nie rodzi, kobietę się robi. Ty robisz kobietę, instalujesz jej przekonania, jesteś jej logiką, do tego ona Cię potrzebuje, więc od tego co jej zainstalujesz (a ona Ci się odda i pozwoli zainstalować wszystko co jest powodem dla którego kobiety były zdominowane przez wieki) zależy wasz związek.]
Wraz z wyborem kobiecej kobiety idzie względny chaos i emocjonalne burze, które wielu przerażają, ale to wyraz energii która Cię podnieca. Możesz nauczyć się być wolny i silny bez względu na emo.
Rozdział 25: Wiedz co jest ważne w twojej kobiecie
Im bardziej szukasz kobiety która dała by Ci wszystko tym mniej dostaniesz czegokolwiek. Partnerka w biznesie – en. męska, przyjaźń – neutralna, kochanka – en. kobieca. Cel waszego związku postaw na 1st miejscu bo inaczej pozostanie seksualnie zneutralizowany sojusz. Resztę dostosuj do głównego celu, musisz wiedzieć czego chcesz. Jeśli chcesz od żony gorącego seksu nie zmuszaj jej też by była matką, księgową i przyjaciółką, bo nie dostaniesz nic.
Rozdział 26: Często będziesz pragnął więcej niż jednej kobiety
Naturalnie będziesz pożądał wielu kobiet, nawet gdy będziesz kochał tę jedyną ale to jak sobie z tym radzisz to już zupełnie inna sprawa. To co z tym robisz odzwierciedla Twój cel w życiu:
-fizyczna przyjemność – posuwaj ile się da
-grzeczny chłopiec i zadowolenie „mamusi” – to co uszczęśliwia kobietę
-wyzwolenie siebie i innych w miłości i wolności – to co potęguje miłość i wolność
Samodyscyplina nie oznacza tłumienia siebie.
Stłumienie – walka z pragnieniami i ukrywanie ich.
Samodyscyplina – najwyższe pragnienie rządzi mniejszymi przez zrozumienie, miłość i współczucie.

Rozdział 27: Młode kobiety ofiarują Ci szczególną energię

Czujesz się szczęśliwszy w towarzystwie młodych kobiet. Starsze są otulone grubą warstwą ochronną i nie mają aż tak promiennej, niezakłóconej i orzeźwiającej energii (to nie reguła, oczywiście kobieta może ją pielęgnować; recenzent: sam takie znam).
Jeśli czujesz pożądanie rozprowadź je po całym ciele. Naucz się nim kierować, mistrzostwo seksualne – utrzymywać w ciele coraz większą przyjemność i pożądanie bez konieczności pozbywania się tej siły ponieważ nie możesz sobie z nią poradzić.
Kiedy młoda kobieta Cię ożywia oddychaj jej zapachem, chłoń piękno, rozluźnij ciało, otwórz serce, okazuj szacunek i bądź odpowiednio oficjalny nie utrudniając sytuacji swoim własnym planem, by była wolna i czuła że może ofiarować Ci swój dar.
Rozdział 28: Każda kobieta ma swoją „temperaturę” która może Cię uzdrawiać lub irytować
-twój gust wobec kobiet związany jest z tym jak one wpływają na twoją energetykę
-uświadomienie jak zimna i gorąca energia wpływa na Twój związek może mieć ogromne znaczenie
-jeśli żyjesz na wysokich obrotach będziesz potrzebował chłodnej która Cię ostudzi, pozwoli się zrelaksować; jeśli żyjesz wolno, spokojnie możesz potrzebować gorącej kobiety która Cię rozgrzeje i wprawi w ruch
-typy kobiet metaforycznie:
ZIMNE – „jak łyk mrożonej herbaty w gorący słoneczny dzień” – zimne blondynki czy o chłodnych niebieskich oczach
GORĄCE OGNISTE I ZAPALCZYWE – ogniste rude czy gorącej krwi Latynoski
-w zależności od stylu życia, wymogów pracy i stanu emo możesz potrzebować różnych energii w różnych chwilach
-jeśli zmieni się Twoja praca możesz poczuć że potrzebujesz odmiennej energii niż dotychczas, nie podejmuj na tej podstawie decyzji o rozwodzie! Energię której potrzebujesz możesz uzyskać z całkowicie nieseksualnych źródeł: przebywanie w pokoju z inną kobietą, masarz u takiej kobiety, zmiana diety, ubioru, spacery wokół rzek i jezior (woda odbiera ciepło).
CZĘŚĆ 4 CZEGO KOBIETY CHCĄ NAPRAWDĘ

Rozdział 29: Wybierz kobietę która wybierze Ciebie

O byciu neddy -w skrócie. Jeśli chcesz kobietę która Ci nie chce nie masz szans, Twoje łaknienie podważy związek, ona nie chce żebraka, chce faceta któremu może zaufać. Określ czy naprawdę Cie nie chce czy gra tylko trudną do zdobycia. Jeśli nie chce musisz sobie z tym poradzić. Wybieraj spośród kobiet które Ciebie chcą (recenzent: aby więcej kobiet ciebie chciało zainteresuj się uwodzeniem, stań się prawdziwym facetem, nadaj swojemu życiu kierunek, cele, misje).
Męskim celem jest misja, kobiecym związek. Jeśli tobie zależy za bardzo na związku ona przejdzie na biegun męski i będzie chciała więcej przestrzeni. Nic się nie ułoży.
Rozdział 30: To co mówi nie jest tym czego chce
Czasami prosząc Cię testuje – sprawdza czy zrobisz to co słuszne czy to co ona chce. Jeśli zrobisz to o co prosiła będzie zawiedziona i zła. Zaufanie do faceta rodzi się w wyniku potęgowania miłości, świadomości i sukcesu pomimo jej próśb. Jeśli jesteś słaby jej proszenie o jedno a pragnienie innego będzie Cię wkurwiać.
Kobieca energia ma postać bogini – gotowa odrąbać głowę gdy jesteś słaby i oddać się miłości gdy jesteś silny, świadomy. Bogini nie zadowoli się niczym innym niż bogiem. Pamiętaj o tym.
Przesiewaj jej prośby przez sito rozróżnienie, nie traktuj ich dosłownie.
Jeżeli będzie zawiedziona Twoją najgłębszą prawdą wtedy nie powinieneś z nią być.

Rozdział 31: Jej skargi odnoszą się co czegoś innego

-Jej skargi nie odnoszą się bezpośrednio do tego co mówi
-Jeśli będziesz je dosłownie interpretował szybko zgubisz kurs, one raczej odzwierciedlają jej nastrój
-Kiedy ona się skarży, histeryzuje, krytykuje oznacza to że powinieneś zinterpretować to jako dzwon ostrzegawczy i wskazówkę co powinieneś zmienić w swoim życiu zestrajając się ze swoim rdzeniem, najgłębszą prawdą
-Ona zna twoja nawyki i podświadome ograniczenia, brednie w jakie wierzysz aby chronić ego – i Ty pewnie też – ale ją to bardziej boli
-Gdy narzeka że nie sprzątasz a obiecałeś raczej skarży się na to że nie może Ci zaufać bo nie dotrzymałeś słowa, gdy narzeka że straciłeś pracę i nic nie robisz raczej mówi o tym że brakuje Ci celu lub uciekasz od problemów – tak interpretuj to co ona mówi, sam musisz się dowiedzieć czego dt. jej skargi, one są wskazówką że jest coś do zmiany
-To co ożywia i pociąga w mężczyznach kobiety: MĘSKA KLAROWNOŚĆ, UKIERUNKOWANIE, SPÓJNOŚĆ I OBECNOŚĆ.
-Nigdy nie kłóć się z nią o to co ona mówi, raczej znajdź przyczynę w sobie i stań się lepszym człowiekiem

Rozdział 32: Tak naprawdę ona nie chce być na pierwszym miejscu

Chociaż tego nie przyzna nie chce być pierwsza bo gdy staje się sensem twojego życia Ty jesteś tzw ‚neddy’ (slang PUA) czyli łakniesz jej uczucia a ona czuje się przytłoczona bo Twoje szczęście zależy od niej. Chce abyś ją kochał w pełni i był oddany swojemu najwyższemu celowi ponieważ jako facet masz do przekazania Światu swój dar (Twoim priorytetem jest rozwój i służba).
Przykład: gdy facet idzie na wojnę ona płacze bo nie chce aby szedł, ale wie ze musi bo ważniejsza jest wolność o jaką walczy dla Świata niż związek. Dziwnie by się czuła gdyby płakała sobie a gość się zawrócił i powiedział „zmieniłem zdanie – jesteś dla mnie najważniejsza ważniejsza niż jakaś tam wolność Świata, zostaje z Tobą.”
Jeżeli ona jest sensem życia jesteś zgubiony bo masz dar do ofiarowania, głęboki poryw serca. Jeśli go nie czujesz będziesz podejmował decyzje bo musisz, może podejmował jej decyzje, wybierał domyślne opcje (typowa szkoła, przeciętny ojciec, zębatka w maszynie korporacyjnej) i będziesz robił wszystko bo musisz. Wtedy ludzie będą podważać twój autorytet, śmiać się z ciebie, może wykorzystywać, zona Ci nie zaufa a przyjaciel nie wiele będą się po Tobie spodziewać…
Ona chce wiedzieć co leży w centrum twojego życia aby mogła Ci zaufać.

Rozdział 33: To jak wspaniały byłeś do tej pory nic nie znaczy

Dla kobiety ważna jest ta energetyczna chwila. Dla Ciebie jako faceta liczy się przeszłość. Mogłeś być ideałem przez 10 lat ale byleś dupkiem przez 30 sekund i ona traktuje Cie jak dupka. Nie kłuć się z nią, dla niej ważna jest chwila obecna. Ty mógłbyś puścić facetowi w niepamięć nawet duży błąd jeśli po za tym był nieskazitelny ale kobieta jest inna. Biorąc pod uwagę że dla niej liczy się ta chwila zaszokuj ją swoją miłością i spraw aby poczuła się dobrze a wszystko pójdzie w niepamięć.

Rozdział 34: Ona chce się rozluźnić gdy zademonstrujesz jej swój kierunek

Jeśli chcesz aby Twoja kobieta była energetycznie kobieca to jest dla Ciebie. Aby ona pozwoliła sobie taka być musi móc zaufać twojemu męskiemu kierunkowi, a więc musi wyczuć w tobie spójność dt twojego kierunku duchowego, finansowego, związkowego… nie chodzi o to abyś miał dużo pieniędzy (możecie nawet żyć za jej pensję) ale o to abyś Ty wiedział czego chcesz i był na drodze do realizacji tego i aby to było właśnie to czego chcesz w głębi serca. Twój kierunek musi być jasny i klarowny, twoje wnętrze musi być w harmonii.
Jeżeli ona poczuje że nie masz kierunku poszuka własnego i postara Ci się go narzucić, a jej blask wtedy przygaśnie…
Chodzi o to abyś znał swój najgłębszy cel i opierając się o niego zorganizował wasze finanse i życie. Możesz nawet zostać mnichem. Wcale nie chodzi o pieniądze, chodzi o męską część ciebie.

CZĘŚĆ 5 TWOJA MROCZNA STRONA

Rozdział 35: Wolności szukasz zawsze

Twoją podstawową rozkoszą jest uwolnienie się od ograniczeń (gdy stawiasz czoła śmierci, rywalizujesz – rytualna groźba śmierci, osiągasz cel – uwalniasz się od niego [od recenzenta: rozwój osobisty mężczyzny też jest formą uwolnienia się od ograniczeń jakiej kiedyś raczej nie stosowano, chyba dlatego więcej jest oświeconych mężczyzn niż kobiet]). Kochamy smakować wolność, ona może tego nie rozumieć.
Przykłady: orgazm (rozładowanie napięcia), football i inne sporty, wojna…
Abyś osiągnął wolność duchową potrzebujesz tej samej gotowości stawienia czoła śmierci, jednak wielu mężczyzn się boi. Zadowala się małym poczuciem wolności (orgazm, sukces finansowy itd) ale boi się ‚umrzeć całkowicie’. To paradoks bo śmierć ego jest tym czego chce i tym czego się boi.
Ty szukasz pustki, śmierci. Kobieta pełni, miłości. Ona to osiąga poprzez rozmowę, czekoladę, lody, zakupy… denerwuje się gdy on po orgazmie chrapie bo on dostał pustkę a ona nie dostała pełni.
Rozdział 36: Przyznaj się do swoich mrocznych pragnień
-wyrzekasz się mrocznego pragnienia wolności = twoja energia nie będzie płynąć swobodnie, uwaga zostanie uwięziona przez niespełnione tęsknoty, osłabi się zdolność bycia nieustraszonym wobec śmierci i życia w pełnej świadomości, nie będziesz potrafił stawić czoła nieznanemu i działać stale w miłości z głębi serca

David Deida napisał
Kiedy ostatni raz tak naprawdę zniewoliłeś swoją kobietę? To znaczy kiedy ostatni raz tak na prawdę ją „wziąłeś” dziko, z miłością, bez żadnego zahamowania? Może to było tak dawno temu, że fascynują cię i podniecają filmowe sceny gwałtu?

-gdy nie umiesz wyrazić mrocznych namiętności z miłością, one schodzą do podziemi psychiki = zostają odłączone od serca => fantazje o kontrolowaniu i dominowaniu kobiet bez miłości
-pragnienie „wzięcia” dziko swojej kobiety jest tym samym pragnieniem dążenia do wolności co wcześniej wymienione; pragniesz przedrzeć się przez jej opór aby otworzyć jej serce i ciało do ekstatycznej miłości
-„pragnienie kobiety bycia zmuszaną do oddania się, jest tak silne jak męskie pragnienie przedzierania się przez opór kobiety. Różnice między gwałtem a zniewoleniem wyznacza miłość”
-stosunek do zniewalania pokazuje twój stosunek do życia wogóle
-gdy się z nią kochasz wczuj się w nią tak bardzo że zatracicie świadomość siebie
-seks jest drogą do oświecenia, do porzucenia ego

Rozdział 37: Ona chce w tobie „zabójcy”

-nieustraszoność i zdolność do pokonywania lęku w imię miłości jest kwintesencją męskiego celu.
-chociaż nie chce abyś był mordercą, kobietę podnieca że byłbyś zdolny zabić
-jest moda na stłumienie mrocznej męskiej energii mężczyzn (wojownika) i kobiet (gniewna bogini) stąd dużo mięczaków i uprzejmych kobiet
-chociaż może się początkowo opierać, ona chce abyś kochał ją pomimo jej furii, szczególnie wtedy gdy ona jest w furii – abyś potrafił kochać ją stawiając czoła jej mrocznej stronie
-odczuwanie na wskroś przez wszystko jest Twoją ostateczną wolnością
-życie jest procesem umierania aż do tego co nie może zostać utracone

Rozdział 38: Twoja świadomość musi łączyć się z jej energią

-kobieta niszczycielka musi spotkać faceta niszczyciela, Bóg przenikającej wszystko miłości-Bogini pełnego oddania
-nie możesz unikać ani mrocznych ani jasnych rodzajów swoich zdolności bo ona będzie Cię tam testować; testowane obszary najpierw leżą zwykle po mrocznej stronie, dopiero gdy wie że może Ci tam zaufać będziecie mogli postępować w stronę światła
-ona będzie stale wracać do energii której nie potrafisz sprostać a Ty sprawisz aby zakwitła ponad własnym spięciem, przemienisz jej energię
-słaby mężczyzna powiedziałby „Rozmawiałem z nią setki razy i nie pomogło. Dobra, wycofam się. Będzie musiała sobie z tym sama poradzić.” Ale gdyby chciała sobie z tym radzić sama nie była by z Tobą.
-ona chce twojej świadomości – jasnej, czystej, wolnej tak samo jak Ty chcesz jej blasku
-demonstrowanie energii poprzez ciało(nie mów co robić tylko zrób to razem z nią używając ciała): gdy np rzuca talerzami możesz podejść, porwać ją w ramiona i z uczuciem roześmiać się z zabawności tej sytuacji – uwierzy Ci jeśli będziesz w tym prawdziwy – poczuje to, bo przekazujesz to ciałem – (gdybyś się skulił i powiedział ‚kocham Cię’ nie uwierzyłaby Ci); gdy jest zamknięta możesz podnieść jej ręce do góry i pocałować ją w szyje…
-nie powinieneś troszczyć się o jej nastroje bo nie o to chodzi; ona ofiarowuje Ci dar w postaci jej emocji i daje Ci okazje abyś nauczył się je opanowywać nieustraszoną miłością; nie starasz się jej zadowolić ale uczysz się przenikać świat ze świadomością i miłością
-Twoja odp. na testy kobiety jest analogiczna do odp na testy świata, jeśli nauczysz sie radzić ze jej testami, nauczysz się opanowywać świat a po to tu jesteś
CZĘŚĆ 6 KOBIECA ATRAKCYJNOŚĆ

Rozdział 39: Obfitość kobiecości

-gdy facet czuje ze nie istnieje dość dużo kobiet, albo ze nie ma dość dobrych kobiet, albo że nie dostaje od życia tego co chce, ogólnie – poczucie głodu, jest to zazwyczaj związane z relacją z matką we wczesnym dzieciństwie
-życie samo w sobie jest żeńskie, nigdy nie ma niedoboru żeńskiej energii, jest tylko opór aby ją przyjąć, zaufać jej
-kiedy tylko czujesz się odizolowany i zmęczony poczuj obecną chwilę jakby była kobietą, jakbyś fizycznie obejmował jej nagie ciało, poczuj jej piersi i brzuch oparte o przód twojego ciała, oddychaj głęboko jakbyś wdychał nie tylko jej zapach ale i samą esencję kobiecej pyszności jakby była pokarmem dla duszy, rozluźnij się tak jakbyś relaksował się ze swoją kochanką
-to samo rób w towarzystwie innych kobiet, przyjmij ich emocje jako smak żeńskiej energii
-nie musisz pokazywać im że robisz cokolwiek szczególnego, nadal traktuj je odpowiednio ale pośród tego rozluźnij się i ciesz kobiecą energią

Rozdział 40: Pozwól starszym kobietom emanować ich czarem

-kobieta w każdym wieku ma swoją indywidualną wartość
-porównania kobiet starszych z młodszymi w ogóle nie powinny mieć miejsca
-przemiana z powierzchownego połysku w głęboki blask jest czymś nieuchronnym
-atrakcyjność seksualna młodej kobiety jest wyrazem znacznie głębszej cechy – jej promienności
-prawdziwa promienność kobiety mówi o tym na ile jest otwarta, ufna, złączona i kochająca
-czym innym jest odruchowa reakcja na fajną laskę, czym innym zachwyt otwartego serca w towarzystwie kobiety która porusza się, uśmiecha, oddycha, jaśnieje kobiecą promienną energią
-te głębokie kobiece piękno nie musi przygasać z wiekiem, może być potęgowane i wysławiane
-jeżeli jesteś odłączony od męskiego wnętrza wtedy nie nawiążesz połączenia z kobiecą głębią
-naturalna seksowność młodej kobiety zawsze doda Ci energii, nie powinieneś temu zaprzeczać; zachwycające piękno i promienna swoboda kobiety o dojrzałym wnętrzu mogą zatrzymać umysł, otworzyć serce i unieść ciało a wszystko w jednej chwili, jednym spojrzeniem czy dotykiem bez względu na wiek jej ciała
-musisz zdecydować rok po roku waszego związku które cechy będziesz wzbudzał w swojej kobiecie swoją uwagą, pochwałami i zjednoczeniem
-gdy kobieta dojrzewa w mądrości wzrasta waga jej zdolności psychologicznych, staje się „potężną” kobietą która może lepiej niż mniej dojrzała kobieta oddziaływać na swoje otoczenie, potrafi czytać znaki natury i wpływać na wydarzenia z niemal wstrząsającą władzą
-pełniejszy mężczyzna szanuje ten rodzaj magii i wie że jest ona dopełnieniem męskiego sposobu spełnienia
-starsza kobieta będzie też mniej tolerować twoje brednie; jeśli twoim celem jest stawanie się coraz bardziej wolnym to taka osoba może być doskonałym sojusznikiem twojej podróży

Rozdział 41: Obróć żądzę w dar

-gdy widzisz piękną kobietę to naturalne że czujesz przepływ energii traktowanej na ogół jako pożądanie
-powinieneś nauczyć się ją rozprowadzać po całym ciele (co pomoże Ci uzdrowić i odmłodzić ciało) i wykorzystywać do służenia światu
-u większości mężczyzn en seksualna zmierza bezpośrednio do umysłu lub genitaliów ale to tylko biegun północy i południowy, pełniejszy facet rozprowadza ją po całym ciele, pożądanie zmienia się w coś przeciwnego
-celem pożądania jest tworzenie, nie tylko reprodukcja, większość twórczych mężczyzn przyzna że kobiety są dla nich natchnieniem, muzami
-zapewne już kiedyś zainspirowała Cię kobieta, taka inspiracja jest zwykle chwilowa bo facet nie wie jak pielęgnować swoje relacje z kobiecością, zazwyczaj wyrzuca wszystko z siebie w spazmie myśli lub wytrysku i szuka natchnienia u kolejnej kobiety lub w alkoholu, narkotykach, przyrodzie
-jeśli nauczysz się panować nad nawykami gromadzenia i uwalniania seksualnego napięcia będziesz mógł zrobić użytek z wrodzonej siły seksualnego pociągu do kobiet
-poczuj czym jest żądza jako całość – ten wybuch może być podstawą całego twojego życia a nie tylko krótkiej chwili
-kiedy pożądasz kobietę nie pozwól en. utkwić w głowie czy genitaliach ale niech krąży w całym ciele, używaj oddechu jako narzędzia cyrkulacji

Rozdział 42: Nie pozwól by twoje pożądanie zostało stłumione lub uległo depolaryzacji

-jeśli masz pozostać z kobietą i światem w związku musisz mieć wobec nich biegunową relację (chodzi oczywiście o en seksualną), ew możesz zostać pustelnikiem
-kiedy zaprzeczasz pożądaniu czy to ze względu na poznanie kobiety czy z wyboru to znak depolaryzacji wobec świata (twoje projekty przestają cię kręcić, nie masz ochoty na nic może po za poszukaniem nowych zajęć i nowej kobiety)
-kiedy czujesz do niej depolaryzację ona będzie czuła odrzucenie i odwracanie się od niej, energia będzie poruszać się chaotycznie, czasem samodestrukcyjnie i może to powodować choroby o podłożu psychosomatycznym (szczególnie w kobiecych częściach ciała)
-kiedy ją raczej tolerujesz niż przenikasz miłością ona czuje się zła a wasza polaryzacja (podniecenie względem siebie) opadają, może Cię jeszcze kochać ale nie będzie naprawdę szczęśliwa, będziecie czuli coraz większą odrazę niż podniecenie
-nowa praca i kobieta poprawi Ci nastrój dopóki się znów nie zdepolaryzujecie, wtedy przeciętny facet poszukał by znów czegoś nowego
-dogłębne poznanie rodzi depolaryzację a ta pogardę miedzy kochankami
-to nie twoja kobieta jest wyczerpana ale twoja zdolność pożądania
-gdy traktujesz swoją kobietę jak nianię lub kumpla czy partnera w biznesie neutralizujesz te seksualne różnice które przyciągają Cię do innej kobiety
-pełniejszy mężczyzna zawsze bierze odpowiedzialność, nie oczekuje niczego prócz wrodzonego poczucia kompletności (że zrobiłeś wszystko co mogłeś, byłeś najbardziej spójny z najgłębszą prawdą)
-gdy się zdepolaryzujecie Twoja kobieta wyda Ci się brzydką, właśnie wtedy i pomimo wszystko (czujesz że ona Cię odpycha) przyjmij że jest boginią a jej ciało i serce potrzebują twojej boskiej ingerencji, spraw aby zaczęła się śmiać, odprężać i rozpromieniać, traktuj ją jak kochankę wydobądź z niej seksualność, bądź odpowiedzialny za efekt
-czasem musisz iść dalej ale zwykle depolaryzacja pojawia się gdy przestajesz wnikać w tę chwilę i tworzyć a w zamian działasz jak robot
-wystarczy chwila pochwał i głębokiego uznania aby znów przywołać blask kobiety

Fragmenty książki Niedobry chłopiec – Olivia Goldsmith

 
(…)
– Pamiętaj, synu – powiedział. – Nie ma na świecie kobiety, która nie kupi twojego kłamstwa, jeśli chce w nie uwierzyć.
(…)

–   To jest podstawa. Zasada numer jeden: niedostępność.
–   Może dla kobiet. Ale muszę załatwiać swoje sprawy zawodowe.
–   Przez ostatnie sześć lat nic innego nie robiłeś, tylko pracowałeś. Jeśli chcesz kogoś poderwać, będziesz musiał zmienić obyczaje.
Pomyślał o Sam.
–   Dobra. W porządku – powiedział. – Więc jakie są dalsze zasady?
–   Zasada numer dwa: nieprzewidywalność. Wyrzuć zegarek. Jon zaczął odpinać pasek od zegarka.
–   Wygląda dziadowsko, co? Powinienem zmienić markę? Na swatcha?
Jęknęła tylko.
–   Boże! „Zły chłopiec” w ogóle nie potrzebuje zegarka. Albo się tradycyjnie spóźnia, albo przychodzi za wcześnie, ale nigdy na czas. Poza tym odpadają wszelkie logo. Żadnych malutkich aligatorów ani bumerangów. Jeśli ktoś chce sobie poczytać, niech kupi „Timesa”, zamiast gapić się na twój podkoszulek. I zapomnij o swoich firmowych ciuchach z Micro/Conu.
–   Nie zawsze noszę coś ze znakiem Micro/Conu – próbował się bronić.
Spojrzał na swój podkoszulek. Napis na jego piersi głosił: „W sześćdziesiąt sekund od dyskietki do twardego dysku”. Prawdę mówiąc, nigdy nie zauważał, co ma na sobie.
–   Chyba że śpisz nago. Ale ilekroć cię widziałam, zawsze miałeś na sobie coś ze znakiem firmy, a to jest takie żałosne.
Może miała rację?
–   Założę normalną koszulę – obiecał.
–   A zatem twoja praca domowa: jutro przychodzisz do pracy bez zegarka i bez ciuchów Micro/Conu. Potem spotkamy się u ciebie o siódmej.
Jon był pojętnym uczniem. W szkole zawsze dostawał dodatkowe punkty i trafnie odpowiadał na podchwytliwe pytania. Tylko w życiu prywatnym jakoś zawsze udawało mu się wszystko schrzanić.
–   Czy to jest test? Mam się spóźnić? Czy przyjść za wcześnie?
–   Na czas – powiedziała surowym głosem. – Nie graj w te gry ze swoim alchemikiem.
(…)
–   Nie mam czasu powtarzać wszystkiego od początku – ciągnęła Tracie. – Ale to nieważne. Zasada numer trzy: Nigdy nie pokazuj im swojego mieszkania.
(…)
–   Zasada numer cztery: Nigdy im niczego nie proponuj. To one mają się o ciebie troszczyć. To klucz do całej sprawy. I nigdy nie używaj takich słów, jak „układ” czy „moczowy”, jeśli nie jesteś weterynarzem, ginekologiem albo fanatykiem religijnym.
Chwyciła go za poły marynarki. Przez moment – bardzo krótki moment – Jon pomyślał, że Tracie chce go pocałować. To – albo cios głową.
–   To one będą ciebie prosić, żebyś poszedł z nimi do łóżka.
–   Z nimi? To będzie więcej niż jedna? – zapytał i uświadomił sobie, że jego głos zabrzmiał o oktawę wyżej.
Tracie, nie zwracając na niego uwagi, pociągnęła go za klapy, obróciła i ściągnęła z niego marynarkę.
–   No, nie tak od razu – powiedziała. – To kurs wyższego stopnia, dla zaawansowanych.
Teatralnym gestem rzuciła jego marynarkę do kosza na śmieci.
–   Zaraz! – zaczął protestować, ale przypomniał sobie jej przykazanie.
–   Żadnych marynarek sportowych. Koniec. I żadnej kratki, drobnej ani grubej. Tylko jednolite kolory. Ciemne. Prawdę mówiąc, na początek zaczniemy od starej formuły Henry’ego Forda: Każdy kolor, jaki chcesz, pod warunkiem, że jest czarny.
–   Czarny? Ale ja nie… każdy… – urwał. – W porządku – przytaknął.
Tracie powoli obeszła Jona dookoła, jak oficer podczas inspekcji oddziału.
–   Gdzie się tak ostrzygłeś? – spytała.
–   U Logana.
–   Nigdy więcej tam nie chodź, chyba że chcesz mu przyłożyć. Stefan spróbuje to jakoś naprawić. Jeśli go ubłagam.
Spojrzała na jego nogi.
–   Zapomnij o khaki. I nie próbuj kupować niczego w The Gap, Banana Republic, J. Crew czy L.L.Bean.
Jon rozpaczliwie usiłował zapamiętać jej słowa – żałując, że nie może sięgnąć po swojego palmtopa – i równocześnie nie czuć urazy.
–   Słuchaj, jeśli będziesz się tam ubierał, po prostu kobietom wszystko zwiędnie na twój widok.
–   Zwiędnie?
Tracie zrobiła wielkie oczy.
–   Tak jak mężczyznom opada, tak kobietom więdnie. Czasem mężczyzna tak wygląda, że na jego widok wszystko nam więdnie… żebyśmy miały pewność, że nigdy nie będziemy nosiły w sobie ani odrobiny takiego materiału genetycznego.
–   Okej. Więcej informacji, niż potrzebuję. – Zaczął się zastanawiać, czy coś, jeśli cokolwiek, zostało jeszcze z jego garderoby. – Więc skąd mam wziąć… – zaczął.
–   Będziesz nosił albo odlotowe ciuchy z dobrych sklepów z używaną odzieżą, albo naprawdę drogie rzeczy włoskich projektantów – powiedziała. – I będziesz je ze sobą łączył. Zobaczmy, co tam masz w szafie.
Przeszła przez pokój i otworzyła drzwi do jego garderoby. Jon poszedł za nią. Jego ubrania wisiały starannie posegregowane według wzorów materiału. Te w grubą kratkę po jednej stronie, w drobną po drugiej, zgodnie ze skalą barwną od jasnych kolorów do ciemnych. Tracie zrobiła gest naśladujący ruch karabinu maszynowego koszącego żołnierzy. Ściągnęła z wieszaka pierwszą z brzegu sportową marynarkę i rzuciła na podłogę.
–   Nie.
Wyciągnęła następną i też rzuciła na podłogę.
–   Nie – i nie – i – no nie!
–   Co jest złego w madrasie?
Tracie zignorowała jego słowa, posyłając mu mordercze spojrzenie. Otworzyła jedną po drugiej szuflady jego komody i przerzuciła szybko wszystkie jego rzeczy. Jon na moment wpadł w panikę, że już nic mu nie zostanie… ale nie miał czasu się zastanawiać, gdyż Tracie rzuciła mu czarny sweter z golfem, dżinsy i – w akcie rozpaczy – wyciągnęła własny pasek od spodni. Jon skurczył się w sobie.
–   Nie! Tylko nie pasek! Czy złe ubranie to aż taka zbrodnia?
–   Nie, ale kupowanie takiego chłamu powinno być karalne. Zdecydowanie musimy pójść na zakupy. Wątpię, czy z tego, co tu masz, uda mi się złożyć choć jeden przyzwoity zestaw. Rozumiesz? Rzecz w tym, że musisz wszystko zmienić: to, jak się ubierasz, co mówisz, gdzie się umawiasz, a nawet to, co jesz.
–   Nawet to, co jem? Może jednak trochę przesadzamy z tymi zmianami – powiedział.
–   Chwileczkę. Sam mnie o to prosiłeś. Tak? No to masz. – Tracie uniosła brwi. Bez słowa podała mu pasek i wskazała w stronę garderoby. Posłusznie poszedł się przebrać.
–   Mam się przebrać? Zmierzyła go wzrokiem.
–   Tylko spytałem – bąknął, wciągając dżinsy z wąskimi nogawkami.
–   Nigdy nie kwestionuj słów alchemika! – zawołała Tracie z jakiegoś miejsca koło drzwi. – Inaczej magia nie będzie działać.
Jeszcze raz przejrzała jego płaszcze i marynarki. Zebrała wszystkie odrzucone ubrania i upchnęła je do plastikowej torby.
Jon wyszedł z garderoby. Czuł się teraz mały i słaby jak prawdziwy Oz. Tracie odstawiła torbę i uważnie mu się przyjrzała.
–   Tak, teraz jest lepiej. Oprócz butów. Koniec z adidasami.
–   Żadnych adidasów? Ale…
Tracie uniosła brwi i obróciła się na pięcie.
–   To nie było „ale” – pośpieszył Jon z wyjaśnieniem. – To nie było nawet pytanie. Chciałem… tylko doprecyzować. Więc co mam nosić zamiast Nike’ów? Sandały?
Tracie odwróciła się do niego.
–   Tyłko nie myśl, że Jezus miał bogate życie osobiste. Słuchaj, buty są bardzo ważne. Porządni chłopcy noszą Niki, Topsidery, Kędy albo Conversy. Boże, co za nudziarstwo! Seksowni faceci noszą martensy albo buty wojskowe.
Tracie popatrzyła na niego, mrużąc oczy. Jon poczuł się… jakoś dziwnie. Z pewnością posuwała się za daleko.
–   Słuchaj – zaczęła z westchnieniem – muszę ci coś powiedzieć na temat spodni.
–   Spodni?
Tracie zdawała się nie słyszeć jego pytania.
–   Mówię ci to naprawdę w wielkim zaufaniu, ale chyba powinieneś to wiedzieć. Większość kobiet ma coś takiego, że biorą je spodnie.
–   Co?! – wykrzyknął Jon.
Obawiał się, że Tracie zaraz powie, że musi sobie skarpetkami wypchać spodnie w kroku i że kobiety wybierają swoich kochanków i mężów na podstawie rozmiarów wypukłości w kroku. Pomyślał, że dłużej tego nie wytrzyma, ale zanim zdążył jej powiedzieć, żeby przestała, Tracie zadała pytanie zupełnie bez związku z tematem.
–   Czy widziałeś Pożegnanie z Afryką?
–   Film? – upewnił się.
–   Tak. Z Robertem Redfordem i Meryl Streep.
–   Nie – odpowiedział.
–   A Wichry namiętności?
–   Nie znam nikogo powyżej czternastu lat, kto by to oglądał.
–   O, parę osób by się znalazło – stwierdziła Tracie. – Widzisz, właśnie w tych filmach szło o spodnie. Mnóstwo kobiet zwraca uwagę na spodnie.
–   O co, do diabła, chodzi z tymi spodniami? Westchnęła.
–   Łatwiej byłoby to wytłumaczyć, gdybyś widział te filmy – powiedziała. – Ale rzecz w tym, że tam szło o pewien rodzaj spodni. Nie za ciasnych, bo za ciasne…
Jon poczuł falę ulgi, która zalała go jak woda podłogę
w łazience stacji napraw. Nie będzie musiał wypychać spodni w kroku, choć nadal nie był pewien, jakiego typu spodni nie będzie musiał wypychać.
–   …ale i nie tych z zaszewkami. Boże, wszystko, tylko nie te khaki z zaszewkami, które sprawiają, że kiedy facet siada, jego spodnie wyglądają jak poduszka na kanapę. Chodzi o spodnie, które ściśle przylegają z przodu. Nie widziałeś, to nie wiesz, ale Robert Redford był już pomarszczonym chłopcem w średnim wieku, kiedy zagrał w Pożegnaniu z Afryką, a wyglądał tak świetnie w tych spodniach. Moja przyjaciółka Sara mówi, że biorą ją włosy zaczesane do tyłu, ale większość znanych mi kobiet twierdzi, że chodzi o spodnie.
–   Skąd się bierze takie spodnie? – spytał Jon zafascynowany.
–   Będę musiała pójść z tobą. Ponieważ chodzi nie tylko o to, jak leżą z przodu, ale także, jak opinają cię… z tyłu.
–   Jak wysoko sięgają? – spytał Jon, wyobrażając sobie jakiś rodzaj jednoczęściowego kombinezonu. – Zakrywają całe plecy?
Tracie z rozpaczą pokręciła głową.
–   Mówię o twoim tyłku. Czasami, muszę przyznać, kobiety patrzą na męskie pośladki.
–   Nie na krocze? – spytał Jon.
–   Nie bądź niesmaczny – powiedziała z naganą, po czym spojrzała w górę i na chwilę zapadło milczenie.
Nie miał pojęcia, co takiego zobaczyła na suficie, ale bez wątpienia patrzyła na to z upodobaniem. Może to był tyłek Roberta Redforda.
–   To zabawne – powiedziała. – Ale chodzi także o materiał. Nic błyszczącego. Niee. Facet w lśniących spodniach to… – pokręciła głową, jakby chciała odegnać od siebie jakąś myśl. – To musi być gładka, mocna tkanina. Widzisz, chodzi o pośladki, a zarazem nie chodzi o pośladki. Jeśli rozumiesz, o czym mówię.
Jon nie miał zielonego pojęcia. Ale nie chciał jej teraz powstrzymywać. Czuł, że lada moment będzie świadkiem jakiegoś biblijnego objawienia.
–   Rzecz w tym, że większość nagich pośladków nie wygląda zbyt fajnie, ale w dobrych spodniach, takich, które je jakby obejmują, takie pośladki, nie za duże i nie za płaskie, raczej dość wąskie, ale pełne… Rany!
–   Tracie, sama byś się zawstydziła, gdybyś posłuchała tego, co mówisz – przerwał jej Jon. – Mam rozumieć, że odpowiedzialne, dorosłe kobiety dokonują wyboru mężczyzny na podstawie spodni i butów? Takich szczegółów?
Tracie jeszcze szerzej otworzyła oczy.
–   Jezu! Jon. Nawet się nie domyślałam, że możesz być aż takim ignorantem. Znasz to powiedzenie: Diabeł tkwi w szczegółach. My, kobiety, godzinami omawiamy każdy detal. To wy zajmujecie się wielkimi sprawami, my siedzimy po uszy w detalach; jesteśmy detalami.
–   Ależ ja się zajmuję detalami. Przez cztery lata byłem analitykiem komputerowym. Same detale.
Tracie pokiwała głową, ale nie był to gest aprobaty.
–   No właśnie. Czy nie przyszła pora, żebyś porzucił swój celibat?
Jon usiłował szybko przemyśleć sprawę, obawiając się, że Tracie może mieć rację.
–   Słuchaj – ciągnęła dalej – w tej kwestii możesz mi zaufać. Nie mówię, że coś jest nie w porządku z twoją pracą. Po prostu nie jest sexy. Nie mów o niej nikomu.
Jon wzruszył ramionami, lekko urażony.
–   A jeśli któraś z nich mnie spyta, czym się zajmuję?
–   Każda zapyta. Kobiety lubią wszystko wiedzieć. Wtedy musisz być zagadkowy. Zagadkowość doprowadza kobiety do szaleństwa.
–   W pozytywnym czy negatywnym sensie?
–   W obu – roześmiała się. – Zajęło mi trzy miesiące, żeby się dowiedzieć, że Phil jest jedynakiem. Ale rzecz w tym, żeby wracały po jeszcze. Po prostu odchrząknij i powiedz, że za¬jmujesz się… handlem. Niech się same domyślają, czy chodzi o narkotyki czy remontowane silniki.
–   Zaraz, niech nieco uporządkuję tę sprzeczność: kobiety
uwielbiają zagadkowość, a równocześnie jak szalone grzebią się w detalach? Tak?
–   Tak. Beth przez półtorej godziny omawiała dziś w pracy ścieg białego, „rybackiego” swetra, jaki założył na pierwsze spotkanie facet, z którym się umówiła, i czy ten ścieg oznacza, że facet był gejem.
–   A oznacza? – spytał.
Rzuciła w niego czarną marynarką. Jon wcisnął ją na siebie.
–   Tak, jeśli nie jest rybakiem – powiedziała Tracie i uśmiechnęła się do niego.
Widząc zadowolenie na twarzy przyjaciółki, Jon wykonał serię póz supermodela.
–   W porządku. Teraz wyglądasz z grubsza jak człowiek. Jon podszedł do lustra i sprawdził swój wygląd. Rzeczywiście
(…)
–   A teraz posłuchaj – mówiła dalej. – Kiedy już pójdziesz z którąś z nich do łóżka, musisz pamiętać, żeby nie zostawać na noc. Nieważne, która jest godzina, ani to, czy konasz ze zmęczenia. Nawet w środku nocy musisz wstać z łóżka i pójść do domu. Zasada numer pięć i najważniejsza mówi: Nie wolno zostawać na noc.
–   Nigdy? Przecież Phil bez przerwy zostaje na noc – zaprotestował.
–   Ale na początku tego nie robił – przyznała Tracie. – Chodzi o to, że wtedy kobieta jeszcze bardziej ciebie pragnie. Najlepiej będzie, jeśli uda ci się wymknąć, kiedy ona śpi.
–   Nawet nie mówiąc do widzenia?
–   Możesz zostawić zdawkowy liścik.
–   Jaki?
–   Na przykład… – zawahała się. – Powiedzmy… „Muszę iść. Przez ciebie”. I żadnych podpisów w stylu: „Twój”. I za nic nie zostawiaj swojego numeru telefonu. – Jon aż otworzył usta z niedowierzania.
–   Przychodzę do niej, kocham się z nią, a potem zostawiam
jej karteczkę, że przez nią odchodzę? No co ty! Czy to znaczy, że mam uwodzić same masochistki?
–   Słuchaj, chodzi o to, żeby nie przestawała o tobie myśleć. Potem, kiedy już będziecie razem, możesz robić, co ci się podoba. Ale na początku musi czuć, że jesteś kimś wyjątkowym, że ona jest wyjątkowa i że musi być bardzo wyjątkowa, żeby ciebie zdobyć. I dlatego nigdy nie będziesz do nich oddzwaniał.
Oczy omal nie wyszły mu z orbit ze zdumienia.
–   Jak to? Kiedy wreszcie uda mi się którąś z nich namówić, żeby poszła ze mną do łóżka? O czym ty mówisz? Jeśli do niej nie oddzwonię, jak mam pójść z nią do łóżka drugi raz?
–   A kto ci powiedział, że masz z nią spać drugi raz? Śpij z następną. Na tym etapie liczy się bogactwo doświadczeń.
–   Więc mam zachowywać się jak łajdak? – spytał. – Chcesz powiedzieć, że to jest właśnie szczyt kobiecych marzeń? Łajdak w odpowiednio skrojonych spodniach?
–   No nie. Czy ty masz nas za idiotki? Mamy złożoną naturę. Ten nasz upragniony mężczyzna może zachowuje się jak łajdak, ale my potrafimy go oswoić, a przynajmniej wydaje nam się, że potrafimy. Pragniemy faceta, który jest nieprzystępny – ale za tą fasadą kryje się czułe serce, które potrafimy podbić. Marzymy o panterze, która słucha naszych rozkazów. W pewnym sensie chodzi o kobiecy odpowiednik tej dawnej męskiej szajby.
–   Co? Choroba psychiczna?
–   Nie. No wiesz. Chodziło o to, że mężczyźni nie chcieli kobiet, które łatwo zdobyć, bo to niby znaczyło, że każdy może je mieć.

 Komunikacja Seksualna – David DeAngelo

 

Dalszy ciąg tłumaczenia skoroszytu do szkolenia pod tym samym tytułem.

Tytuł oryginalny: Sexual Communication

Szkolenie można kupić na stronie: http://www.doubleyourdating.com/catalog/sexualcommunication.html

Tłumaczenie: Elżbieta Murzińska i BladyMamut

 

Część 4: Kontakt fizyczny

Na końcu omówię FIZYCZNY aspekt seksualnej komunikacji. Od kontaktu wzrokowego i specyficzną mowę ciała poprzez całowanie i kontakt seksualny.

Przypominam składniki procesu seksualnej komunikacji:

1. Zaiskrzenie przyciągania/pociągu lub chemii (flirt, rozpoczęcie rozmowy od cwanego/pewnego siebie humoru/żartów)
2. Budowanie napięcia seksualnego (zadziorność i zabawa, arogancja)
3. Rozwijanie/wzmacnianie przyciągania (dwa kroki do przodu, jeden do tyłu… opuszczenie natychmiastowo domu)
4. Kontakt fizyczny (wąchanie, całowanie itd.)

W tej części skupimy się na punkcie 3 i 4 czyli wzmacnianiu przyciągania oraz kontakcie fizycznym. Zaczniemy od kontaktu wzrokowego, tonu głosu, mowa ciała.

 

Mowa ciała

 

Jak  już prawdopodobnie słyszałeś wcześniej, około 93 % Twojej komunikacji to ton głosu i mowa ciała, a tylko 7 % słowa jakich używamy. Pozwól, że dam ci kilka wskazówek o tonie głosu i mowie ciała, których będziesz potrzebował użyć podczas komunikacji seksualnej z kobietą.

Czytałem szacunki, że kobiety radzą sobie DZIESIĘĆ RAZY LEPIEJ niż mężczyźni w odczytywaniu  i komunikowaniu subtelnej mowy ciała.

Kobiety zwykle mogą powiedzieć w jakim nastroju jest druga osoba wyłącznie poprzez patrzenie na nią. Twoja mowa ciała WIELE komunikuje kobietom. Potrzebujesz zwracać uwagę na wszystko co robisz, od postawy ciała, tego jak się poruszasz, jak chodzisz, do tego jak gestykulujesz.

Kilka wskazówek: trzymaj się prosto, z wyprostowaną postawą… klatka piersiowa do góry, ramiona do tyłu. Nie pochylaj się do przodu, odchylaj się do tyłu. Poruszaj się powoli i z gracją.

 

Kontakt wzrokowy

 

Kontakt wzrokowy odkrywa jak dobrze czujesz się we własnej skórze – albo jak niepewnie – oraz wiele innych rzeczy. Utrzymuj pierwszy kontakt wzrokowy do momentu, aż ONA opuści wzrok – demonstrujesz ‚pewność siebie, męskość, seksualną uważność . Mrugaj i poruszaj oczami wolniej.

 

Ton głosu

 

Mów niższym głosem, wychodzącym z klatki piersiowej i przepony, a nie z nosa i ust. Popracuj nad mówieniem wolniejszym, głębszym oraz używaj… PAUZ.

Rozmyślny, świadomy, wyraźny, rytmiczny głos jest bardzo wyróżniający i atrakcyjny. Pewność siebie jaką te głosy demonstrują jest silnie hipnotyzująca dla kobiet.

Jeśli myślisz, że masz wysoki głos i nic nie da się z tym zrobić to mylisz się. MOŻESZ obniżyć swój głos jeśli chcesz: świadomie wciągaj powietrze z głębokości swoich  płuc oraz świadomie na nowo naucz się brzmienia swojego głosu. Z czasem twój głos stanie się głębszy, płynąc z poziomu podświadomości.

 

Szczypta romantycznej przyprawy

 

Kobieta potrafi wyczuć mężczyzn, którzy są świadomi głębszych poziomów Seksualnej Komunikacji oraz tych którzy dodają do tej mieszanki trochę tradycyjnych „romantycznych”, „rycerskich” czy „dżentelmeńskich” cech.

Kiedy kobieta wyczuje mężczyznę, który naprawdę „łapie/rozumie”  te wszystkie aspekty, to będzie on dla niej  atrakcyjny nawet jeśli on nie jest nią zainteresowany.

Kiedy otwierasz przed kobietą drzwi,  idąc chodnikiem idziesz od strony drogi, zamawiasz jej jedzenie, wybierasz butelkę wina lub jakiekolwiek z setek działań tego typu, to może potężnie WZMOCNIĆ waszą interakcję.

Upewnij się jednak, że nie używasz powyżej wymienionych BEZ kontekstu Seksualnej Komunikacji. Używaj ich jak PRZYPRAWY, a nie dania głównego.

Porozmawiajmy teraz o niektórych  fizycznych aspektach seksualnej komunikacji… mam na myśli całowanie, dotykanie, a nawet seks.

 

Mężczyźni podejmują ryzyko

 

Czy kiedykolwiek siedziałeś rozmawiając z kobietą i chciałeś ją pocałować, ale nie byłeś w stanie do tego doprowadzić, ponieważ nie wiedziałeś jak się do tego zabrać?

Czy kiedykolwiek nie posunąłeś się dalej  niż do pocałunków ponieważ martwiłeś się, że bardziej seksualne działania mogą ją obrazić i zepsują wszystko między wami? Czy ryzyko odrzucenia kiedykolwiek zatrzymało cię przed byciem seksualnie agresywnym?

Czy kiedykolwiek całowałeś kobietę, która nagle przerwała, by powiedzieć „Myślę że powinniśmy zaczekać” albo „To się dzieje za szybko”, „Nie spieszmy się”, itd.

Myślę, że większość z nas była w takich sytuacjach.

Od mężczyzn oczekuje się prowadzenia i inicjowania całej serii fizycznych kroków: trzymanie za rękę, całowanie kobiety, pocieranie jej ciała, itd. To także znaczy, że mężczyzna ponosi ryzyko zalotów poprzez cały ten proces, co perwersyjnie daje kobiecie władzę do ODRZUCENIA go w każdym momencie na tej drodze.

Mężczyzna podejmuje całe ryzyko, a jeśli coś zawali nie dostaje drugiej szansy, tracąc wszystkie swoje szanse na zawsze. Przynajmniej tak się wydaje większości…

 

Ale TY NIE musisz

 

Rzeczywistość wygląda tak, że jeśli zrozumiesz jak działa Komunikacja Seksualna i podniecenie dla kobiet, możesz uniknąć większości tych przeszkód i w zasadzie wyeliminować te problemy.

Jest jeden uniwersalny błąd który popełniają mężczyźni.. i ten błąd prowadzi do większego oporu i odrzucenia mężczyzn przez kobiety niż wszystkie inne.

Typowy mężczyzna ponosi porażkę, bo zachowuje się jakby to ON miał zdobyć coś OD NIEJ, podczas gdy użycie tego sekretnego języka pokazuje, że to właściwie  ONA  mogłaby uzyskać wiele przyjemności OD NIEGO.

Przestań zachowywać się jakbyś próbował coś WZIĄĆ/ZDOBYĆ.

Zacznij DEMONSTROWAĆ w języku którego kobiety słuchają, że mogą one UZYSKAĆ dużo przyjemności OD CIEBIE.

Możesz budować małymi krokami, aż dojdziesz do najwyższego poziomu zadowolenia seksualnego. JEŚLI mówisz językiem ANTYCYPACJA/PRZEWIDYWANIA/OCZEKIWANIA rozumianym przez wszystkie kobiety.

 

ANTYCYPACJA

 

Porozmawiajmy teraz o konkretnym szczególnym kluczu do seksualnej stymulacji kobiet jakim jest ANTYCYPACJA/PRZEWIDYWANIE.

Kiedyś mądry nauczyciel podzielił się ze mną tą zasadą: ludzie robią tylko to co widzieli, że robią NAJPIERW w swoim umyśle.

Innymi słowy, dopóki kobieta NAJPIERW  NIE  WYOBRAZI SOBIE, bycia z Tobą seksualnie i SPODOBAJĄ JEJ TE MYŚLI nie zrobi tego. Kiedy droczysz się z nią, użyj antycypacji i wzmocnij seksualne podniecenie, wytworzysz emocje, które AUTOMATYCZNIE STWORZĄ W JEJ WYOBRAŹNI ŻYWE OBRAZY was obojga razem.

Mężczyźni nie mają tego kłopotu, ponieważ uprzedmiotowiają kobiece ciało stają się  seksualnie podniecenie w kilka sekund, mogą nawet uprawiać seks z dmuchaną lalką w kształcie owcy jeśli będzie pod ręką.

Mężczyźni są jak włączniki do światła, a kobiety pokrętła/regulatory głośności. Musisz podkręcać kobietę stopniowo, aż do osiągnięcia tego samego poziomu gotowości co Ty.

Studiuj jak sprawić, aby kobieta czuła się dobrze! Utworzenie totalnej pewności przy której ona będzie czuła się wspaniale poprowadzi was naprzód. Całe twoje zachowanie i wszystko co przez nie komunikujesz, musi pokazywać seksualną uważność, pewnego siebie mężczyznę, który sprawi, że ona będzie czuć się niesamowicie.

Chęć bycia lubianym może być największym problemem aktora ponieważ odwraca jego uwagę od tego co potrzebuje zrobić, aby odegrać swoją rolę odpowiednio.

To samo jest  z mężczyzną.

Potrzebujesz być w stanie panować nad sobą i robić to co wiesz, że należy robić, nawet gdy przyjdzie Ci zmierzyć sie z niepewnością  i zamętem emocjonalnym.

Nie próbuj być lubianym… tylko ją rozpalaj!

 

Dwa kroki do przodu, jeden do tyłu

 

TO  NAJWAŻNIEJSZY  KLUCZ DO WZMOCNIENIA PRZYCIĄGANIA/ATRAKCYJNOŚCI I SEKSUALNEGO PODNIECENIA  KOBIET.

Zacznij wcześnie! Ustawienie tej potężnej fizycznej elektryczności, która prowadzi do pasjonującego całowania i seksu może zacząć się od początku relacji  i mają na nie wpływ nawet małe pozornie nieznaczące rzeczy. Na przykład jeśli spotykasz się z nią w swoim domu, po chwili wychodząc z niego szybko, tworzy to magnetyczną ciekawość i komfort, dzięki któremu ona będzie chciała dowiedzieć się więcej…

Podobnie, nie wykorzystywanie atutów i nie posuwanie się do niczego więcej niż pocałunku, tworzy ANTYCYPACJĘ poprzez tworzenie sugestii, ale ich nie spełnianie… sprawiaj by o tym myślała do czasu, aż stanie się to niespodziewanie, a ona będzie tym zachwycona (miękkie kolana, kisiel w majtkach:) ).

Inną rzeczą jest zatrzymywanie działania, szczególnie kiedy i tak nic nie możesz zrobić.

 

Mężczyźni zazwyczaj tworzą wszelki opór nawet nie zadając sobie z tego sprawy

 

Większość mężczyzn podchodzi do seksu w sposób który tworzy kobiece opory, protesty, a często na dobre odrzucają możliwość JAKIEGOKOLWIEK przyszłego fizycznego związku  z mężczyzną.

To podejście charakteryzuje się próbą dotykania kobiety zanim jest na to gotowa, natychmiastowe złapanie jej wpół zaraz po całowaniu i ogólnie brakiem zrozumienia  całego procesu  rozbudzenia/podniecania kobiety.

Odpowiedzią  jest podejście do napierania fizycznego  z innej perspektywy. W sprzedaży najlepiej skupić się na potrzebach klienta demonstrując jak produkt lub usługa rozwiążą jego problemy, a nigdy skupianiu się na potrzebach sprzedawcy. W seksie chodzi o demonstrowanie, że:

  1. Rozumiesz proces i co właściwie się dzieje.
  2. Masz kontrolę nad sobą i sytuacją.
  3. Masz zdolności do rozbudzenia jej bez otwartej rozmowy o seksie lub dotykania jej.

Kiedy kobieta jest już rozbudzona/rozpalona i czuje, że seks to jest jej pomysł, sama zacznie inicjować seksualną gestykulację, taką jak pocieranie, dotykanie lub rozmowa. Po tym nie ma już oporu.

Z drugiej strony, jeśli kobieta nie stanie się rozbudzona, dalsze próby spowodują tylko opór.

 

Pewność siebie, pewność sytuacji, wiedza o tym się dzieje

 

Przechodzenie naturalnie od jednego kroku do następnego pokazuje, że rozumiesz co się dzieje oraz to, że ‚kumasz/łapiesz’ i wiesz co robić.

Dwa kroki do przodu i jeden do tyłu demonstruje, że kontrolujesz sytuację i siebie. Drocz się z nią, a nawet czasem… spraw, aby mówiła ‚proszę’. Utrzymuj nastawienie „Mógłbym, ale nie chcę.”

Na początku lekki powolny dotyk jest czymś co rozbudza większość kobiet – bez bycia jawnie seksualnym.

Kontrastuje to z późniejszym przyciąganiem, chwytaniem oraz innymi pasjonującymi  sposobami okazywania fizyczności, które kobietom naprawdę sprawiają przyjemność.

 

Przykładowy postęp fizyczny

 

Opisze teraz specyficzny przykład postępu w sferze fizycznej, który silnie wzmacnia  kobiece seksualne podniecenie krok po kroku, przyspiesza proces prowadzący do seksu i sprawia że jest on potężniejszy, pełen pasji i intensywniejszy niż cokolwiek wcześniej doświadczyła, więc kobieta jest dosłownie zwalona z nóg i nie zdolna do samo kontroli…

Usiądź na łóżku, daleko od niej.

Pomasuj jej dłoń.

Używając olejku lub balsamu, masuj jej przedramię. Zatrzymaj się i odchyl się do tyłu.

Wyciągnij dłoń  jakbyś chciał wziąć jej dłoń, a kiedy ja do ciebie wyciągnie, połóż ją z powrotem.

Odwróć ją i pomasuj jej ramiona przez chwilę.

Jeśli nie wiesz jak to robić, zapisz się na masaż, albo kup książkę o tym jak masować. Głaskaj szyję i odsłaniaj skórę szyi/ramion bardzo delikatnie i powoli. Zatrzymaj się i odchyl do tyłu.

Przysuń ją do siebie, przytul, otul ją ramieniem i odpręż/zrelaksuj się. Kontynuuj mówiąc „Odpręż się.”

Powąchaj jej szyję, a potem odchyl się do tyłu i skomentuj jej zapach. Zrelaksuj się na kilka minut.

Wąchaj jej szyję ciągiem przez 10 minut, poruszając po niej nosem, potem przyciągnij ją blisko do siebie i powiedz „Chcę cię ugryźć. ”

Kiedy możesz powiedzieć, że jest BARDZO urobiona, drocz się z nią „prawie całując”. Kontynuuj wąchanie i dotykanie/pocieranie ją w miejscach nie związanych ze sferą seksualną.

Gładź/Dotykaj palcami wokół miejsc gdzie jej skóra jest odsłonięta przez ubranie, nawet podciągnij lekko jej bluzkę, drocz się z nią.

Pocałuj ją mocno i przyciągaj do siebie. Całuj ją przynajmniej przez 10 lub 15 minut.

Przerwij i odchyl się, możesz pójść napić się wody lub skorzystać z łazienki, itd.

Wykreuj nastrój poprzez zapalenie świec, włączenie muzyki, itd.

Zacznij ją całować ponownie, z tym, że tym razem ustawiając ją w różne pozycje seksualne.

Kiedy leży na brzuchu, zacznij ciągnąć ją za włosy podczas gdy ją całujesz.

Kiedy ona jest już całkowicie rozgrzana i gotowa, sprawdź czy czuje się komfortowo gdy dotykasz ja pomiędzy nogami poprzez położenie ręki OBOK jej krocza, ale nie na nim przez kilka minut, a potem ją zabierz. Powtórz.

Dotknij jej piersi przez ubranie, a potem uszczypnij jej sutki.

Jeśli ona jest bardzo podniecona, przesuń dłonią z jej uda na krocze podczas gdy ją całujesz pocieraj ją w tym miejscu przez chwilę i wydaj głębokie westchnienie „Mmm.” Jeśli jej się to spodoba, przestań, tylko całuj ją i wąchaj, rób to przez kilka chwil.

Sięgnij w dół i odepnij guzik od jej spodni, połóż palce na jej majtkach… dotykaj ją, a potem umieść swój palec pomiędzy waszymi ustami podczas całowania.

Jeśli jej się to podoba, zdejmij jej majtki i kochajcie się. Drocz się z nią ustami, buduj antycypację, aż do samego końca.

Możesz naturalnie zmieniać pozycję kochania, ponieważ próbowałeś i testowałeś je podczas całowania.

Zawsze używaj zabezpieczenia i uprawiaj bezpieczny seks!

Jeśli chcesz żeby to doświadczenie było naprawdę wyjątkowe, nakarm ją zimnymi owocami np. truskawkami, weźcie razem kąpiel, itd.

 

Opór i  WYTRWAŁOŚĆ! Nie, nie, nie… TAK!

 

Opór kobiety jest często rezultatem tego, że chce innego tempa niż mężczyzna  Jeśli pójdziesz na kompromis co do tempa fizycznego postępu fizycznego wtedy kobieta może chcieć tego samego punktu docelowego dla fizycznego postępu relacji co Ty.

Wytrwałość, nic na siłę czy bycie przypierającym do muru, ale po prostu kontynuowanie na akceptowanym przez nią poziomie, buduje antycypację do następnego poziomu. Wystarczająco ilość antycypacji w końcu generuje/tworzy wystarczająco dużo pożądania  do przejścia na następny poziom, aby pozwolić jej wprowadzić Cie tam przez nią samą!

 

Podsumowanie…

 

Dlaczego kobiety zrywają z mężczyznami po jednej, dwóch lub trzech randkach? Albo jednym dwóch, lub trzech LATACH?

Ponieważ zniknęło PRZYCIĄGANIE/ATRAKCYJNOŚĆ. Ponieważ ona już tego nie CZUJE. Większość kobiet  nie potrafi ci tego konkretnie wytłumaczyć, ale właśnie to się dzieje. Kobiety nie wiedzą dlaczego tak się dzieje, jak się to stało, ani jak to naprawić.

Tak więc jeśli chcesz, aby kobieta czuła do Ciebie pociąg/przyciąganie, NIGDY nie bądź przewidywalny, pamiętaj o komunikacji seksualnej, byciu Zadziornym i Zabawnym, antycypacji oraz umiejętności dawania jej niesamowitej przyjemności seksualnej, która powali ją z nóg.

 

10 Praw bycia mężczyzną – Paul Dobransky

The 10 Laws of Being a Man
Tłumaczenie: Żaneta Tyborowska
Korekta: BladyMamut

Link do pierwszych 5 praw

.

SZÓSTE PRAWO

„Jesteś przyczyną wszystkich swoich porażek i strat. Jak uniknąć rozstań, utraty pracy, braku pieniędzy/ bogactwa”

Teraz kiedy już wiesz co ogólnie znaczy być mężczyzną i jak strach może sprawić, że będziesz czuł się mniej mężczyzną, jak twój charakter może doprowadzić cię do bogactwa i miłości, jak kobieta może być zbawieniem dla twojej misji (lub jej klęską), oraz jak tajemniczość jest esencją twojego stylu i wiąże się z ogromną władzą. Do tej pory mówiliśmy o tym jak zmierzyć się z wyzwaniami, jakie stawia prze nami świat oraz jak wyjść z nich zwycięsko.

O czym jeszcze nie powiedzieliśmy to wyzwania pochodzące z naszego wnętrza – twoja potrzeba posiadania racji i poprzez to przekonanie, że inni są w błędzie; twoja potrzeba bycia pierwszym, najlepszym, kapitanem drużyny; potrzeba posiadania tego czego pragniesz tutaj i zaraz; potrzeba bycia ważnym i perfekcyjnym. Żadna z nich nie jest godna pochwały i żadna nie przybliża cię do wypełnienia twojej misji i związanych z tym nagród. (Odstraszają też odpowiednie dla ciebie kobiety, które są skłonne wierzyc w twoją życiową misję).

Kobiety które wyczuwają te cechy w tobie – potrzebę bycia podziwianym, idealnym, ważnym, posiadania statusu, stanowiska i dominacji – wyczują je z daleka. Twoje wysiłki w celu bycia szlachetnym są godne szacunku i same w sobie są nagrodą. Pomogą ci osiągnąć szczęście i dobrobyt. Wielu wojowników powie ci, że są szybkie i łatwe wojny w których pada zaledwie jeden strzał, ale są też takie w których rozpętuje się piekło od początku do końca.

Czas nauczyć się jak uformować ścieżkę do swoich celów i pozbawić ją cierni i trudności. Jeśli chodzi o formowanie charakteru to NIGDY nie uda nam się dojść do czegokolwiek bez wysiłku i wzratającego bólu, jednak ta ilość wysiłku i bólu może być zminimalizowana.

Następne wszechobecne i logiczne prawo to to, które pomaga nam zatrzymać wroga wewnętrznego – prawdopodobnie naszego najbardziej niebezpiecznego wroga. Ten wróg cicho niszczy nasza pracę i nie da się go zatrzymać z pomocą innych [tylko pracą nad sobą] – ani przyjaciół, ani rodziny, rządu, ani kultury. Nawet ukochana kobieta nie pomoże nam w tej kwestii.
To nasza ignorancja naszych wewnętrznych działań uwalnia nieświadome procesy, które unieruchamiają nas, doprowadzają do tego, że zostajemy samotni, porzuceni, głodni, ponosimy porażki i jesteśmy nie kochani. My sami. To my sami jesteśmy źródłem swoich porażek i strat.

Pozwól mi wyjaśnić jak to się dzieje.
W wieku chłopięcym naturalnie adoptujemy pogląd na „niedostatek” świata. Fantazjujemy/marzymy o tym kim możemy kiedyś zostać o tym, że odkryjemy swoją misję – wyleczymy raka, zdobędziemy Złoty Medal w Igrzyskach Olimpijskich, Oskara, objedziemy dookoła świat, będziemy w czymś NAJLEPSI. Ale gdzieś wewnątrz nas samych wiemy, że fantazjowanie o naszym marzeniach to nie to samo co życie nimi lub zrealizowanie marzeń. Jako chłopcy patrzymy na dorosłych, prawdziwych mężczyzn, którzy naprawdę coś osiągnęli. My mamy 90cm wzrostu, oni 180cm – wydają się gigantami, którzy mogą osiągnąć wszystko – silne ręce, które mogą podnieść rzeczy kilka, a nawet kilkanaście razy cięższe niż my, kluczyki do szybkiego samochodu, kartę płatniczą, która magicznie pozwala im na kupno tego czego zapragną oraz rękę kobiety o której my możemy tylko pomarzyć jako młodziki. Poprzez „niedostatek” nie mam na myśli „nędzy”. Mam na myśli „nie jestem wystarczająco dobry” lub „to nie jest wystarczające”, lub „ten świat nie daje mi wystarczająco dużo”.
To zrozumiałe. Możemy marzyć o byciu pilotem myśliwca, ale mając 90cm wzrostu i ważąc 30kg daleko nam do zrealizowania tego celu. Możemy marzyć o byciu bogatym mężczyzną, ale dostając 20 dolarów kieszonkowego, nie stać nas na drogi obiad. Nigdy nie widzieliśmy żywej, nagiej kobiety, chyba że jej zdjęcie i podświadomie wiemy, że nie może to się równać z prawdziwym pocałunkiem, dotykiem, albo podekscytowaniem z powodu bycia z kimś naprawdę.

I w tym “byciu nie wystarczająco dobrym” jest ból, niecierpliwość i pustka. Odruchowo zaczynamy wymyślać sposoby, aby wypełnić tę pustkę. Tak długo marzymy o byciu idealnym, że w końcu zaczynamy w to wierzyć. W tęsknocie za nagrodami prawdziwych mężczyzn, wyobrażamy sobie, że jemy ich steki, cieszymy się ich bogactwem i wkrótce nasze udawanie sprawia, że wierzymy w to, że jesteśmy prawie na ich poziomie dojrzałości. Widzimy siebie na szczycie, jesteśmy najlepsi i często zatrzymujemy te myśli tylko dla siebie. Nie wspominając o nich nikomu, łatwo jest nam w nie uwierzyć, że są prawdziwe i pocieszać się nimi.

Nasz niepokój dotyczący „bycia nie wystarczająco dobrym” powoli się zmniejsza i osiągamy równowagę, spokój dotyczący naszego miejsca w świecie, który może potrwać bardzo długo. Niestety czasem przez całe nasze życie.

Niefortunnie te schematy myślenia, które sami sobie wymyślamy prowadzą nas na ruchome piaski i do naszej klęski i jeśli mamy szczęście w końcu dopada nas rzeczywistość i musimy skonfrontować siebie z rzeczywistym mężczyzną w rzeczywistym świecie.

Tak więc każda klęska i strata jaka cię spotkała w życiu nie jest niczyją winą tylko twoją. Może do tej pory nie byłeś tego świadomy, jak sprawy się mają. Kobiety wyczuwają twoją słabość poprzez twoją niecierpliwość, potrzebę bycia ważnym, posiadania zawsze racji, twoje uzależnienia, niepewność i postawę obronną.

Twoi koledzy z pracy i szefowie też mogą je wyczuć i chociaż nigdy nie wspomną o tym w ocenie twojej pracy – lub zwolnieniu itd. – to tylko te cechy stoją na drodze do rozwoju twojej kariery. Są zagładą twojej męskiej misji, a ich doskonalenie jest kluczem do ocalenia tej misji.

Jeśli nie zrozumiesz szóstego prawa bycia mężczyzną, nie przetrwasz szóstej pułapki. Dokładnie tak – odniesiesz porażkę, kiedy nie zauważysz, że sam jesteś źródłem swoich porażek – nic dziwnego, że nie zauważyłeś wcześniej – a ból, który poczujesz jako rezultat straty będzie spowodowany twoim własnym biczem, chłoszczącym cie z powodu twojej psychologicznej ślepoty.

Pułapka wygląda tak:

„Przypadkowość życiowych wyzwań sprawia, że łatwo obwiniać innych o nasz pech i tym samym nie używać swojego własnego heroizmu.”

Ludzki mózg posiada cechę, która utrzymuje nas przy życiu, ale tym samym sprawia, że łatwo zapominamy o tym podstawowym prawie. Skoro nie możemy znać WSZYSTKICH faktów – ani być pewni, że z następnym krokiem będziemy mieć grunt pod nogami – nasz mózg „wypełnia luki” brakującymi danymi, aby mieć pewność, że nasze działania nie pójdą na marne.

Pomyśl o zestawie kropek tworzącym okrąg. Jeśli są tylko 4 kropki, nie widać za bardzo kształtu, ale jeśli jest ich 5, 6 lub 7 łatwiej nam nazwać kształt, prawda? Nazywamy go okręgiem. Ale czy nim jest? Nie. To tylko zestaw kropek, a nie okrąg. Kiedy widzimy kropki, myślimy “okrąg” ponieważ nasz mózg wypełnił luki pomiędzy kropkami. Potrzebujemy tej pewności, żeby poruszać się w świecie i podejmować w nim działania, nazywać rzeczy, zgadywać ich znaczenie i zrobiwszy to jesteśmy gotowi, żeby przejść dalej.

Innymi słowami, żeby funkcjonować w rzeczywistości i być efektywnym, nasz mózg buduje „historie”, żeby wypełnić luki w swoich danych, aby wyjaśnić znaczenie całości. W ten sposób widzimy sens w przypadkowości świata i nabieramy pewności co do reguł nim rządzących, dzięki czemu możemy w nim działać.

Tak, ten głód pochodzący ze świadomości naszego „niedostatku” działa dalej sprawiając, że czujemy jeszcze większą potrzebę szukania pewności w świecie wokoło nas. To zmniejsza nasze niepokoje i maskuje nasz wstyd. Historie które wymyślamy pomagają nam przetrwać (i tolerować “pecha” życiowej przypadkowości) oraz dają nam nieustającą nadzieję, że któregoś dnia będziemy jak ci “prawdziwi mężczyźni”, którzy mają wszystko czego zapragną. Jednak te same historie tracą na znaczeniu gdy wreszcie zdajemy sobie sprawę, że prawdziwe historie to te które zabawiają, niosą przekaz i zadawalają WSZYSTKICH, nie tylko nas.

Dorośli mężczyźni żyją w świecie dostatku. Mężczyzna który ma 180cm wzrostu, posiada samochód, kartę płatniczą, wygląd i kobietę u boku, nie ma tego wszystkiego ponieważ ktoś mu to wszystko podarował, ani dlatego, że mu się „poszczęściło”, ale ponieważ nabył umiejętności niezbędne do uzyskania tych rzeczy – nauczył się on Dziesięciu Praw Bycia Mężczyzną na swojej ścieżce. Wie on czym jest męskość i rozwiązał już wystarczająco dużo problemów, żeby czuć szacunek, ale nie bać się śmierci. Zna on swoją misję i wie, że potrzeba charakteru, żeby zdobyć nagrody mu przeznaczone. Ma świadomość, która kobieta jest dla niego odpowiednia, a która nie oraz nauczył się zachowywać swoje sekrety dla siebie. Jest Mężczyzną(samcem) Omega. Z pewnością zna on też szóste prawo, bo bez niego nie osiągnąłby tego co ma.

Codzienne, nieustanne wychodzenie na kraniec naszej granicy ma swój efekt. Nazywa się to „projekcją”, a pojęcie to wyjaśniam obszerniej w e-kursie System Operacyjny Umysłu, pokazując jego efekt.

W zasadzie, projekcja zachodzi gdy jesteśmy młodzi ponieważ łączy w sobie miksturę tego co dobre i złe, zdrowe i niezdrowe, właściwe i nie właściwe oraz wszystkie inne pozytywne i negatywne cechy w nas, czekając na połączenie w niedoskonałą lecz „wystarczająco dobrą” całość. Kiedy wyobrażamy sobie, że jesteśmy idealni, prawi, nie chcąc czuć bólu wstydu z powodu nie bycia jeszcze prawdziwym mężczyzną, mamy tendencję do wyrzucania wszystkiego co w nas złe poza naszą granicę – na zewnątrz – i projekcji tych cech na innych [obwinianie ich o nasze złe cechy]. W ten sposób czujemy się lepiej, zachowując wszystko co dobre w naszym wnętrzu i wyrzucając to co złe na zewnątrz. Składają się na to historie które sobie opowiadamy, a nasza wyobraźnia pomaga nam w naszym cierpieniu.

Żyjemy w świecie innych myśli i nie da się funkcjonować bez nich. Jak wkrótce zauważysz, twoja misja jako mężczyzny nie może zostać zrealizowana bez wspierających cię przyjaciół wokół Ciebie, kobiet lub kobieta w twoim życiu, która musi w nim być, jeśli chcesz mieć wystarczająco męskości aby ją ukończyć. Ludzie nie lubią słuchać ICH historii w TWOJEJ wersji.
To burzy ich certainty i unsettles pewność siebie i spokój, wzburza emocje.
Zjada to ich od środka, a w rezultacie oni też budują swoje projekcje na TWÓJ temat. W końcu znienawidzą cię oni za wytknięcie im, że na świecie nie ma NIC pewnego, tak jak ty nienawidzisz ich za wytknięcie ci tego samego.

Bycie mężczyzną oznacza tolerowanie/zrozumienie takiego zachowania.

Więc jeśli kiedykolwiek walczyłeś o coś w związku lub kłóciłeś się w pracy, albo groziła ci jej utrata lub utrata kobiety, albo mierzyłeś się z czymś co zapowiadało się jak zagłada twoich marzeń, to tylko ty byłeś przyczyną tych wszystkich zmartwień, projektując je (obwiniając) na innych.

Jeśli spotykasz jakąś osobę pierwszy raz – w pracy lub życiu prywatnym – i od razu czujesz do niej niechęć, czy wiesz co jest jej przyczyną? Widzisz w tej osobie SWOJE niechciane cechy. Patrzysz jakby w lustro i widzisz rzeczy, które cię w tobie zawstydzają, albo w stosunku do których czujesz się źle, albo „niewystarczająco” z ich powodu. Tak więc winisz o nie innych.

Jeśli zamiast tego zaakceptowałbyś te rzeczy w sobie, miałbyś szansę nad nimi POPRACOWAĆ, doszlifować i dojrzeć jako mężczyzna. Te cechy są w tobie czy tego chcesz czy nie chcesz i tak jak chłopiec marzy o zostaniu pilotem któregoś dnia, ale JESZCZE nim nie jest, tak samo ty masz jeszcze rzeczy nad którymi powinieneś popracować.

Ta projekcja powoduje nie tylko zniszczenie twojej reputacji w stosunkach z kobietami i potencjalnymi współpracownikami w twojej misji, ale tez sprawia że wyrzekasz się swoich mocnych stron.

Czy masz swoich bohaterów? Oczywiście, że masz. Mężczyźni których nigdy nie spotkałeś i nie spotkasz. Mężczyźni, którzy mimo to prowadzą cię i uczą jak stać się tym kim chcesz się stać.
Kim są twoi bohaterowie?

Zgadnij kim są? Są różnymi aspektami CIEBIE. Wszystkie ich godne pochwały cechy są w TOBIE i to te cechy są twoją zewnętrzną projekcją. Kiedy podziwiasz jakiegoś bohatera, podziwiasz w nim twoje nierozwinięte części siebie i zgadnij co jest potrzebne, żeby rozwinąć i udoskonalić te heroiczne rzeczy w tobie? Jakie narzędzia sa potrzebne do tego, aby zrobić je wydajnymi i praktycznymi jak i do osiągnięcia nagród w twojej misji?

Twoje „złe” aspekty. Te które są źródłem twojej projekcji na innych, a przez to idą na marne.

Wszystkie twoje cierpienia i wstyd który nosisz umacniającą są siłą, empower skierowaną na to kim nie chcesz być. Poprzez ich poznanie i zaakceptowanie, możesz „oszlifować” swoje dobre cechy które już posiadasz. To uczucie nie bycia prawdziwym mężczyzną, bycia “niewystarczającym,” nie było spowodowane „złymi cechami” lub rzeczami których nie lubisz w sobie. Były rezultatem oddzielenia w tobie dobrego i złego, oraz brak zaakceptowania ich i używania razem w prawdziwym świecie.

Wszyscy w pewnym momencie naszej młodości idealizujemy naszych ojców. Lub przynajmniej czujemy, że mamy z nimi coś wspólnego – dziedzictwo, zwyczaje, poglądy albo chociaż przynajmniej genetykę, wygląd, wzrost, typ budowy itd. Ale jeśli naprawdę chcesz stać się prawdziwym mężczyzną, musisz jednego dnia wejść w jego buty, zobaczyć świat przez jego oczy i zdać sobie sprawę, jako kolejne pokolenie zapoczątkowane przez niego, Ty też masz swoje skazy i słabości, niedoskonałości i kłopoty. Nigdy nie zdawałeś sobie z tego sprawy jako chłopiec – twój ojciec był dla ciebie gigantem o wzroście 180cm, dwa razy wyższym niż ty, z samochodem, piędzmi, silnym głosem, którego ty nie miałeś. Jednak on też był niedoskonały.

Mit o Sfinksie mówił o jego zagadce, która miała być nie do rozwiązania: „ Co chodzi na czterech nogach rano, dwóch w południe i trzech wieczorem?” I podczas gdy wielu wędrowców nie umiało odpowiedzieć poprawnie i nie przejść przez bramę Sfinksa bezpiecznie, słynny wędrowiec który odpowiedział poprawnie i nie został zjedzony przez bestię powiedział: „Człowiek.”

CZŁOWIEK chodzi na dwóch nogach rankiem – na początku, jako niepewny chłopiec, raczkując; potem na dwóch nogach wyprostowany w wieku dorosłym; i na końcu, w wieku starczym, podpierając się laską, czyli trzecią „nogą” (co może sprawiać wrażenie trzech nóg). Ten mit to opowieść o inicjacji w męskość, którą widzimy w symbolu laski sugerującej, że nasze niedoskonałości sprawiają, że nie umieramy jako mężczyźni. Musimy się nauczyć ADAPTOWAĆ i przystosowywać do naszych ograniczeń.

Chłopiec wyobraża sobie, że jest perfekcyjny i idealny, ale prawdziwy mężczyzna WIE, że nie jest idealny i MIMO TEGO adaptuje(przystosowuje) się do życia. To jest z pewnością tematem Dojrzałej Męskiej Siły.

Aby pokonać pułapkę obwiniania innych o twoje klęski i straty oraz odnaleźć swój własny heroizm musisz nauczyć się Szóstej Umiejętności:

„W każdym momencie klęski lub straty, pytaj się dlaczego tego chcesz?”

Kiedy jako prawdziwy mężczyzna masz już umiejętność brania odpowiedzialności za swoje porażki, tylko wtedy możesz naprawdę się rozwinąć i wyciągnąć z nich wnioski, zbierając Z POWROTEM ich straconą wartość i zmieniać je w siłę. Tylko wtedy możesz użyć tych porażek do oszlifowania umiejętności związanych z heroizmem, które są już w tobie i zobaczyć je odbite w swoich bohaterach.

Wtedy pytasz siebie dlaczego “chciałeś porażki” – to nie twoja logiczna, świadoma jaźń „chciała” tego. To twoja PODŚWIADOMOŚĆ – nieujarzmione, chłopięce instynkty, które cię sabotowały poprzez twoje uzależnienia i przyzwyczajenia, doprowadzając do furii twoich potencjalnych współpracowników/kolegów poprzez twoją potrzebę posiadania racji, bycia „tym odpowiednim” oraz unikania poczcucia wstydu bycia „niewystarczającym”, co doprowadziło też do tego, że najlepsza kobieta jaka mogła Ci się przytrafić opuściła cię, ponieważ uważałeś się za zbyt idealnego, żeby tolerować jej niedoskonałości.

Będziesz “wystarczająco dobry” jako mężczyzna tylko wtedy gdy połączysz swoje naturalne uzdolnienia i skazy, aby zbudować z nich prawdziwego mężczyznę, który sprawdzi się w realnym świecie. Nie ma w tym nic wstydliwego, a wręcz przeciwnie, w ten sposób zajdziesz tak daleko jak niegdyś marzyłeś. Tym razem jednak stanie się to rzeczywistością, a nie pozostanie w sferze marzeń.

Pilot testowy Chuck Yeager kiedyś powiedział: „Nie przechwalasz się jeśli naprawdę POTRAFISZ to zrobić.”

Pomyśl o tym przez chwilę. W twojej słabościach “bycia niewystarczającym” i chełpienia się pychą, brawurą i pseudo-dominacją nad innymi, twoimi potencjalnymi współpracownikami w misji oraz potencjalnej kobiecie twoich marzeń, poczują twój wstyd. Bedą dotknięci twoimi wymyślonymi historyjkami, które sprawiały, że wyglądałeś lepiej niż oni tylko w twojej głowie. Czuli, że ignorujesz ICH wielkość i wkrótce zaczynali czuć do ciebie niechęć, a ich własna podświadomość sprawiała, że sabotowali oni twoje szczęście i sukces.

Byłeś do bani. Byłeś dla nich tylko narzędziem ignorancji, który sprawił że poczuli się mniejsi. Sprawiłeś, że poczuli się „niewystarczająco dobrzy”, chociaż twój mózg chciał tylko spowodować, że poczujesz się lepiej, jak prawdziwy mężczyzna, których widziałeś wokół siebie gdy byłeś mały.

Ale gdy zaakceptujesz swoje słabości, przystosowujesz/adaptujesz do nich i szlifujesz swoje naturalne talenty ostrzem porażek, zaczynasz osiągać PRAWDZIWE nagrody poprzez PRAWDZIWY wysiłek. Gdybyś żył jak Chuck Yeager musiałbyś stać się słynnym pilotem testowym, nie ma wątpliwości, że również osiągnąłbyś niesamowite rzeczy w swojej misji jako mężczyzna. Byłbyś szanowany i uważany za wyszkolonego i uczciwego, a twoje dobre samopoczucie nie miałoby miejsca kosztem pomniejszanie zasług innych.

Wtedy można by o tobie powiedzieć, że masz w sobie “siłę”, własność twojej granicy, która sprawia że jesteś solidny, cecha o której opowiadam w moim e-kursie System Operacyjny Umysłu. To coś niezbędnego jeśli chcesz uniknąć samo-sabotażu, NIGDY nie zostać porzuconym z powodu bycia słabym małym chłopcem, NIGDY nie stracić pracy z powodu niesubordynacji, bycia „zbyt wykwalifikowanym” lub „braku umiejętności działania w zespole”, albo innych powodów utraty pracy o których NIE przeczytasz w podręczniku pracownika.

Powodem dla którego pytasz siebie czy “chciałeś porażki” jest to, że porażka i rany przez nią zadane pokazują rzeczy nad którymi musisz popracować w życiu. Część twojej podświadomości POTRZEBOWAŁA porażek aby odkryć co jeszcze należy ulepszyć, jakie słabości należy wzmocnić i jakie skazy przezwyciężyć i zaadoptować.

Można to porównać do bloku marmuru na którym pracujesz poprzez drążenie w nim, aż utworzysz piękną rzeźbę. Bez młotka i dłuta, NIGDY nie skończysz dzieła swojego życia (swojej misji). Dłuto i młotek to twoje porażki i straty. Nauczyliśmy się, że potrzebujesz strachu, ryzyka i straty aby móc użyć swojej odwagi. To odnosi się też do strachu przed porażkami.
W świecie Mężczyzn Omega, prawdziwym męskim świecie obfitości, ma on do dyspozycji więcej niż mu potrzeba na zewnątrz i wewnątrz siebie. Poprzez adaptację prób i błędów może on rozwiązać każdy problem i zmienić każdą idealną słabość w niedoskonałą siłę. Siłę która jest „wystarczająco dobra” i przez to rzeczywista, prawdziwa i satysfakcjonująco TWOJA.

SIÓDME PRAWO

„Nigdy nie rezygnuj ze swojej misji, ale zawsze wiedz kiedy zrezygnować gdy coś nie działa”

Nie kontrolujemy innych ludzi. Możemy mieć tylko na nich wpływ. Nie kontrolujemy też przypadkowości naszego środowiska. Możemy kontrolować wyłącznie siebie. To jedna z podstawowych lekcji granic i Systemu Operacyjnego umysłu. Chciałbym żebyście nigdy nie rezygnowali z tego KIM jesteście, ale zawsze byli gotowi zrezygnować z tego CO robisz w danym momencie.
Po wielokrotnym znalezieniu się w sytuacji, która nie idzie po naszej myśli, albo uniemożliwia nam realizację naszej życiowej misji – lub relacji z kobietą – nawet najsilniejszym mężczyznom czasami przychodzi na myśl, żeby się poddać. Jednak ważne żebyś pamiętał, że jako mężczyzna nie jesteś definiowany przez swoją KARIERĘ. Nie, nigdy w życiu. Masz tożsamość i męskość z której wynika twoja MISJA, a nie odwrotnie. A twoja kariera i kobieta, którą znasz też cię nie definiują. Są tylko odzwierciedleniem tego kim jesteś.

Kiedy uczysz się (studiujesz) diagramy dotyczące granic osobowości w Systemie Operacyjnym Umysłu widzisz, że wszyscy ludzie w zależności od ich umiejętności granic mają albo „wewnętrzny punkt kontroli” lub „zewnętrzny punkt kontroli”. Ci którzy mają ten ostatni (zewnętrzny punkt kontroli, czyli ich ocena zależy od oceny innych), mają ciężko w życiu i cierpią. Jeśli nie zmienią swoich przyzwyczajeń, nigdy nie osiągną spełnienia swojej misji. Nigdy też nie osiągną trwałego połączenia z kobietą.

Nie bądź takim mężczyzną.

Ci z WEWNĘTRZNYM punktem kontroli SAMI się definiują. Nie pozwalają definiować się swojej pracy, lub kobiecie o którą się starają. Właściwie to musisz pamiętać, że twoja kariera NIE jest tym samym co twoja misja. Twoja misja wynika z twojej tożsamości i może manifestować się różnych karierach, hobby i zainteresowaniach. W zasadzie, twoja misja może zawierać próbki WIELU karier i hobby zanim połączysz je razem w dobrodziejstwo, które przekażesz z powrotem społeczeństwu i swojej rodzinie.

Niektórzy z was mozliwe, że słyszeli o książce Josepha Campbella „Podróż Bohatera(The Hero’s Journey)”. Mówi on w niej, że każdy mężczyzna żyje realizując swoją misję. To jest to o czym tutaj mówię. Będzie powołanie do akcji, potem pojawienie się mentora, potem wiele wyzwań, jałowa ziemia życia oraz heroiczna bitwa o to żeby stać się tym czym jest nam przeznaczone się stać. Na koniec bohater przynosi korzyść nie tylko dla siebie, ale też dla swojej społeczności.

Między czasie, potrzebujemy też REZYGNOWAĆ Z RZECZY.
To może być trudne dla osoby która chce z chłopca stać się mężczyzną. Jak sobie przypominasz, w naszej młodości myślimy w kategoriach ideałów i perfekcyjności, co jest sposobem na ukrycie naszego wstydu z powodu bycia „niewystarczająco dobrym.” Może to zawierać nastawienie polegające na odmowie rezygnacji z CZEGOKOLWIEK. Co prawda nie powinieneś NIGDY rezygnować ze swojej misji – to rzecz, która podtrzymuje cię kiedy znajdujesz się w „martwym punkcie” swojego życia po zwolnieniu z pracy lub porzuceniu przez kobietę, przy problemach zdrowotnych lub samotności w nowym miejscu zamieszkania.

Ale powinniśmy pamiętać, że słowo “rezygnować/porzucić” ma dwa znaczenia. Pierwsze – wielu mężczyzn poddaje się byciu „porzuconym i osamotnionym”. Drugie znaczenie – być zwycięskim czyli „wolnym, podekscytowanym życiem i tym co kryje przyszłość”. Tak więc część bycia mężczyzną to nie tylko wiedza, kiedy należy zrezygnować, ale też jak szybko przejść przez fazę żalu/żałoby i zrezygnować z tego co jest stracone na dobre.

Mężczyzna musi wyciągnąć lekcję z przeszłości, aby przejść do przyszłości.

W moim życiu był czas gdy straciłem kobietę, którą miałem nadzieję poślubić. Byłem młody i naiwny, a jeśli zostałbym z nią, to nigdy nie byłbym tym kim jestem teraz. Nie zwiedziłbym świata i nie pomógł tak wielu ludziom. Nigdy nie zostałbym psychiatrą, nie poznał sławnych ludzi, nie doświadczył miłości i nie wiedział jak to jest pomagać tysiącom ludzi poprzez telewizję, radio i słowo drukowane. Nigdy nie zostałbym autorem, nie poznałbym CIEBIE, co jest najważniejszą kwestią. Innymi słowy, nieodpowiednia kobieta POGRZEBAŁABY moja życiową misję, a ona była NIEODPOWIEDNIĄ kobietą.

Był czas w moim życiu, kiedy myślałem, że NIGDY nie przetrwam bez wygód posiadania stałej pensji, bonusów i biura które utrzymywałby i czyściłby ktoś inny. Zostawienie tego za sobą było jak śmierć. Jak życiowe pustkowie. Usłyszałem wezwanie do akcji, w moim życiu zjawili się mentorowie, ale ja stałem na krawędzi, wahając się, pełen obaw i myślałem, że umrę kiedy postanowiłem zrobić to co WIEDZIAŁEM, że WIEM że muszę zrobić. Nie umarłem, a ta sytuacja stała się dla mnie małą inicjacją w męskość. Nie stałbym się dyrektorem wykonawczym gdyby nie ta sytuacja, nie poznałbym najjaśniejszych umysłów w mojej dziedzinie, oraz prawdopodobnie nie byłbym w tak dobrej kondycji i zdrowiu jak teraz. Widzisz, gdybym pozostał w mojej poprzedniej karierze, spędzając całe dnie w pracy, dzień po dniu nie dbając o swoje zdrowie i związki, skróciłbym swoje życie. Moja kariera w tamtym momencie mojego życia nie była tożsama z moją MISJĄ jako mężczyzny.

Jeśli nie nauczyłeś się do tej pory, że kariera przypisana ci przez innych, jest tylko ICH misją, nie twoją, przemyśl to jeszcze.

Musisz się nauczyć rezygnować z kariery i innych rozpraszających cię w danym momencie rzeczy, aby podjąć zobowiązanie wobec MISJI, którą powinieneś wypełniać.

Skąd masz wiedzieć kiedy zrezygnować? Niestety u tych z was, którzy trwają w swoich przyzwyczajeniach i u których przeważa lewa półkula mózgu, nadal odczuwają niepokój (aby pokonać niepokój staraj się pokonać strach przed śmiercią) – potrzebujecie ćwiczyć INTUICJĘ.

Intuicja NIE opiera się na PEWNOŚCI jakiej potrzebowaliśmy i sprawiała nam przyjemność jako chłopcy. Jest oparta na doświadczeniu bycia mężczyzną. Po tym jak doświadczyłeś życia w wielu miejscach, konstruujesz magazyn doświadczeń z których możesz czerpać, co daje ci wiedzę na temat prawdopodobnych rezultatów/scenariuszy podczas stawiania czoła wyzwaniom. Nigdy nie będzie to tak prawdopodobne i pewne jak np. liczenie rachunków; raczej jak chodzenie po ziemi z pewnością posiadania gruntu pod nogami, jest to jak uczenie się latania.

Nauczenie się tego jest dla każdego z nas źródłem niepokoju, ponieważ pierwszą rzeczą jaką musimy doskonalić, jeśli chodzi o to Prawo Bycia Mężczyzną jest to jak REZYGNOWAĆ z PEWNOŚCI. Musimy wyciągać wnioski z przeszłości i poddać się niepewnej przyszłości, niosąc ze sobą nasze talenty i uzdolnienia, NIE projektując naszych słabości i blędów na innych oraz NIE projektująć na innych i nie obwiniać ich . Potrzebujemy odwagi, żeby wyruszyć w nieznane, stawić czoło lękom mniejszym niż nasz inicjacyjny lęk przed śmiercią – bitwa którą już wygraliśmy – i iść do przodu z odpowiednią kobietą, odpowiednimi narzędziami i lojalnością wobec misji do której jesteśmy stworzeni.

Po drodze napotkamy siódmą pułapkę:

„Komfort tego co znasz sprawi, że ciężko będzie ci podjąć decyzję.”

Ustawiamy się w życiu i aranżujemy je, aby było nam wygodnie. Pracujemy ciężko nad swoją karierą – nie nad życiową misją – i ewentualnie zostajemy za to sowicie nagrodzeni pieniężnie. Jeśli nie rozwiązaliśmy zagadki Sfinksa, nie nauczyliśmy się przystosowywać do każdych warunków – i przez to stajemy się zależni od naszej pracy, zamiast uwolnić się i kroczyć naszą ścieżką do realizacji życiowej misji. Sami wykuliśmy dla siebie łańcuchy, które ciągną nas w dół. Wokół naszych nadgarstków mamy „Złote Kajdanki.”

Nie możemy odejść z pracy bo jesteśmy przekonani, że potrzebujemy pieniędzy, aby przetrwać. Nie potrafimy odejść od nieodpowiedniej kobiety bo jesteśmy przekonani, że nigdy nie uda nam się znaleźć innej.

Zajęło mi dekady żeby przestudiować i zebrać wszystkie źródła jakie były powiązane z tematem. Wszystkie historie i lekcje oraz systemy, które wyjaśniają dokładnie skomplikowany proces seksualnej atrakcyjności, randkowania i tworzenia związków formalnych, jak i związków personalnych na całe życie – z bratnią duszą. I nie mam tutaj na myśli tylko mentalnego (umysłowego) aspektu tego procesu, ale też sposób poruszania się mężczyzny, rzeczy które mówi w rozmowie, znaki zainteresowania w mowie ciała kobiety, wszystkie fizyczne czynniki, które przyciągają i dzięki nim wygrywasz kobietę twoich marzeń. To wszystko razem zebrał w jednym miejscu dla Ciebie w Programie Mężczyzna Omega: Totalna Dominacja w Randkowaniu (The Omega Male Program: Total Dating Dominance), nie możesz sobie pozwolić na bycie ślepym na sekretną psychologię, która jest tam przedstawiona. Dzięki temu programowi nie tylko będziesz wiedział jak wybrać ODPOWIEDNIĄ kobietę. Będziesz umiał rozpoznać „niewłaściwą kobietę”, tą od której odejść.

Twoja intuicja jest kluczem do przetrwania i sukcesu w świecie przypadku. Widzisz, to nie intuicja jest tym co jest źródłem niepewności, ale środowisko z którym masz do czynienia. Byłeś ślepy na fakt, że nie kontrolujemy środowiska (świata). My tylko możemy się do niego przystosować. TO (środowisko) jest niepewną rzeczą w życiu, a TY jesteś siłą organizacji, intencji i ambicji.

Twoja siódma umiejętność jako mężczyzny to:

„Nie potrzebujesz ‘pozwolenia’ lub ‘pewności’ aby robić to co czujesz, żeby robić. ‘No bo tak’ jest wystarczającym powodem. To uczucie w trzewiach (w tobie) to więcej niż Ci potrzeba na pozwolenie, aby podjąć następną decyzję – aby podjąć następne działanie.”

Pomyśl o wszystkich najtrudnych decyzjach jakie podjąłeś. Relacje z których musiałeś zrezygnować, zobowiązanie wobec kobiety, praca z której odszedłeś lub nowa ścieżka kariery przed tobą. Twoja misja nigdy nie odeszła. Zawsze była ta sama. A kobieta, której życiowa historia połączyła się z twoją, też się nie zmieniła. Przewinęły się też inne zwykłe kobiety oraz prace, które przychodziły i odchodziły, ale warunki które są ci potrzebne do bycia prawdziwym tobą, pełnym pasji i siły, męskim tobą (ze słabościami, które akceptujesz) cały czas pozostają niezmienione. Tylko czynniki środowiska i różnorodność ludzi wokół ciebie się zmieniały.

Tak wielu mężczyzn, w tym ja sam, stawali przed decyzjami i nie podejmowali żadnej akcji. To jak pierwszy skok z wysokiej trampoliny do basenu. Wszedłeś na krawędź, rozglądasz się patrząc na przestrzeń między tobą i wodą. Już prawie skaczesz, ale nagle się powstrzymujesz. Może nawet wykonałeś już skok w połowie i niezręcznie wpadłeś do wody, połykając kilka łyków wody, krztusząc się, bo nie byłeś w pełni zdeterminowany i zaangażowany.

Tak niewielu z was zapewne zatrzymało się żeby rozważyc to, że nie potrzebujemy pozwolenia, faktów, danych, albo jakiegoś rodzaju dowodu sukcesu zanim zdecydujemy się zanurkować w nowy kierunku życia. Nigdy tego nie potrzebowałeś. Twoi rodzice, przyjaciele, media, nauczyciele – tak wielu ludzi którym na tobie zależy lub chcą ci pomóc – nie mogą być tobą i nie mogą być mężczyzną ZA ciebie. Jedyne prawo i odpowiedzialność jaka na tobie spoczywa to bycie mężczyzną.

A to wymaga pełnego zaufania, pewności siebie oraz słuchania swoich „trzewi”. Twoja intuicja i ty macie prawo popełniać błędy i uczyć się na nich.

Jesteś tego wart aby pozwolić swojej intuicji się wzmocnić. Mężczyzna tak postępuje. Mężczyzna czasem robi rzeczy „bo tak.”

ÓSME PRAWO

”Nie odniesiesz sukcesu w Twojej misji bez przyjaciół”

Większość Praw Bycia mężczyzną, które do tej pory przerobiliśmy mówiły o zatwardziałym indywidualizmie. To było niezbędne, ponieważ praca w zespole nigdy nie odniesie sukcesu, jeśli nie nauczysz się być mężczyzną, który potrafi pracować samodzielnie. Innymi słowami, zespół potrzebuje twojej kontrybucji (wkładu pracy), a nie tego żebyś był od niego zależny. Jeśli jesteś całkowicie zależny, nie tylko zaprzepaścisz swoją misję jako mężczyzna, ale również zaprzepaścisz misję całego zespołu.

Żyłem w Kolorado wiele lat, tam gdzie wspinaczka górska to nie tylko sport, ale dla wielu kultura i sposób życia. Jest specyficzny rodzaj koleżeństwa bedąc w spiczaczkowej drużynie, jego członkowie wymieniają sarkastyczne uwagi przed wspinaczką, aby „przetestować” pozostałych. To jest proces testowania w grupie siły charakteru i zdecydowania każdego członka ekipy. Nie chodzi tylko o dobrą zabawę i spędzanie wolnego czasu. To rodzaj oceny odpowiedzialności na śmierć i życie każdego ogniwa łańcucha, każdego członka zespołu.

Wyobraź sobie jak starożytne plemiona radziły sobie w dżungli. Na pewno wielu wojowników polowało w głuszy samotnie, ucząc się jak zdobywać pożywienie, na własną rękę, zapuszczając się na obce terytorium, prawdziwi mężczyźni na indywidualnych misjach. Jednak samotne osiągnięcia przeplatały się z duchem zespołowym, ponieważ nie wszystkie zadania można było wykonać samotnie. Obrona przed innym plemieniem, zebranie jedzenia na zimę lub systematyczny podbój nowego terytorium wymagały wysiłku grupy mężczyzn. Obejrzyj na przykład film Apocalypto.

Dzisiaj, nie chodzimy boso przez dżunglę z innymi wojownikami. Możemy pracować w biurze, jako partnerzy w firmie prawniczej, nauczyciele, księgowi w firmie, odpowiadamy za sprzedaż w sklepie, albo serwujemy jedzenie w restauracji, tworzymy strony internetowe – podsumowując, pracujemy w różnorodnych zawodach. Jednak zasady dotyczące współpracy z innymi mężczyznami w pracy i grupach społecznych pozostały niezmienne. Nazywamy innych mężczyzn przyjaciółmi, a nie wojownikami, a przyjaźń jest zasadą kryjącą się za każdą misją grupową, każdym celem większym niż my sami. Aby ją osiągnąć potrzeba Mężczyzny (Samca) Omega.

W naszych przyjaźniach z innymi mężczyznami, instynktownie czujemy potrzebę ustalenia swojej POZYCJI, a kiedy o nią rywalizujemy, to nie jest to próba podcięcia autorytetu innych mężczyzn, którzy mają tę samą misję – ale rywalizacja w celu ustalenia pozycji, nauczenia się sztuki dowodzenia oraz sprawienia, że każdy z mężczyzn poprzez rywalizację stanie się lepszy [powiększy swoje zdolności itd.]. Prawdziwy mężczyzna rywalizuje nie żeby pokonać innych, ale żeby poprawić kondycje CAŁEGO zespołu, aby osiągnąć cel.

Pierwszą rzeczą jaką musimy się nauczyć, jeśli chodzi o przyjaźń z innymi mężczyznami (lub kobietami) jest działanie emocjonalnej energii. Opisuję zarządzanie emocjonalną energią dokładniej w Systemie Operacyjnym Umysłu – unikanie depresji, niepokoju, zarządzanie gniewem, impulsywność, unikanie strachu, masochizm i samo-sabotaż.
Jeśli kiedykolwiek miałeś jedenz powyższych, albo innego problemu powiązanego z nieumoznością pracy w zespole przyjaciół o podobnych misjach w życiu, to jest to w tym programie.

Istnieje nieprawdopodobna siła w naszej umiejętności liczenia, upraszczania, definiowania i mierzenia niejasnych (ogólnikowych) pojęć psychologicznych w coś praktycznego. Zrobiłem do dla was ponownie w definicji którą stworzyłem, aby opisać słowo PRZYJAŹŃ.

Na następnym poziomie instrukcji którą jest na stronie http://www.doctorpaul.net,
zwanej KWML Mastery Course. Definiuję przyjaźń jako „stałą, wzajemną, dzieloną pozytywną emocję.” Jeśli zastanowisz się czym naprawdę jest przyjaźń, jeśli chodzi o mężczyznę i kobietę, u jej rdzenia znajduje się wzajemny wzrost poczucia własnej wartości w obojgu tych osobach. Czujemy się „dobrze” kiedy spędzamy czas z przyjaciółmi, jesteśmy szczęśliwsi, a zatem wzrasta nasze poczucie własnej wartości, mamy więcej energii, ducha i nastrój do zrobienia więcej w naszej misji. U mężczyzn dochodzi potrzeba ustalenia hierarchii (pozycji) pomiędzy nimi, ale rdzeń przyjaźni jest zbudowany z pozytywnych emocji.

W podstawowym e-kursie KWML oraz zaawansowanym KWML daję ci to co składa się na „e=mc2 psychologii,” czyli podstawową definicję poczucia własnej wartości – składa się ono z dwóch specyficznych typów energii. Możesz się nauczyć je kontrolować poprzez System Operacyjny Umysłu i używać ich do skompletowania twojego zespołu przyjaciół poprzez Zaawansowany kurs KWML. Nie ma innego źródła informacji, które mówi o tym z taką jasnością, a bez tych systemów informacji niemożliwym jest stanie się efektywnym mężczyzną, liderem, i członkiem zespołu który ma osiągnąć sukces w swojej grupowej misji.

Powiedzmy, że osiągnąłeś pewien stopień równoważenia misji z kobietami w swoim życiu i stanąłeś oko w oko z wieloma lękami. Powiedzmy że nauczyłeś się z Programu Mężczyzna Omega każdego szczegółu identyfikacji/rozpoznania odpowiedniej dla ciebie kobiety, przyciągnięcia jej oraz wiesz kiedy zrezygnować z kobiety, która nie jest dla ciebie odpowiednia. Powiedzmy, że nauczyłeś się już szczegółów solidnego charakteru, które zagwarantują twoje przeznaczenie sukcesu w życiu. Pomimo tego, bez względu to jak silny jesteś, albo jak pewnie czujesz się pracując w pojedynkę, natkniesz się w końcu na wyzwanie, które będzie WYMAGAŁO wsparcia zespołu innych mężczyzn.

Jak go zbudujesz?
Wyzwania którym teraz stawiasz czoła i mogą cię powstrzymać przed zbudowaniem i/lub podtrzymywaniem zespołu który cię wesprze, co jest ósmą pułapką:

„Będziesz czuć pokusę, aby samemu ustalić sobie swoją rangę w grupie, kosztem realizacji misji twojego zespołu.”

Gdzieś po drodze na ścieżce do osiągnięcia twoich nagród będziesz musiał się zmierzyć z etycznymi pytaniami. Czy wybieram WŁASNĄ korzyść? Czy wybieram korzyść INNYCH? Takie pytania nie powstałyby gdybyś był całkowicie SAM. Kiedy jesteś sam w dżungli polując, nie pojawiają się żadne etyczne pytania. Dopiero w świecie innych wykuwa się nasza etyka, nasze umiejętności granicy, nasze decyzje, które są ważne ponieważ dotykają one nie tylko NAS, ale też INNYCH – w tym kobietę którą kochamy i przyjaciół, którzy są naszymi sprzymierzeńcami.

Jak więc wybierać?

Często przytaczam przykład mowy, którą słyszymy od stewardess lub stewardów na początku naszej podróży samolotem, ponieważ wyruszenie w świat jest bardziej podobne do lotu niż spaceru. Kiedy mówią do Ciebie, słyszysz: „jeśli wlączy się światło alarmowe i maski tlenowe opadną z luków, nałóżcie je najpierw na SWOJĄ twarz, zanim pomożecie innym, a nawet przed swoimi dziećmi.”

Dlaczego?

Ponieważ byłoby lekkomyślne i głupie próbowanie pomóc przetrwać innym z twojego „zespołu,” jeśli sam skończyłbyś nieprzytomny. Tak więc twoją zasadą bycia mężczyzną jest pomóc najpierw SOBIE, POTEM innym dlatego, że twój zespół i społeczność i ich przetrwanie zależy od twojego przetrwania.

Zbyt mało mężczyzn jest tego świadomych, ponieważ byli wychowani w kulturze bezmyślnego poświecenia dla innych. Prawdziwy mężczyzna wie, że o wiele bardziej wspaniałomyślne jest wzmocnienie SIEBIE zanim bezmyslnie zaczniemy asystować innym z samo osłabianiem siebie. Także ci z nas, którzy są zwolennikami „chłopięcej psychologii” mają zwyczaj zadowalania innych jako sposób na zyskanie ich aprobaty i miłości. Kiedy dorastamy, ten sposób już nie działa. Wręcz przeciwnie – przynosi pogardę i brak szacunku od innych i w rzeczywistości jest formą tchórzostwa.

Żeby zbudować wokół siebie zespół współpracowników, najpierw będziesz musiał dowiedzieć się wystarczająco dużo o sobie, twoich gustach i preferencjach – przeczytasz o tym w Systemie Operacyjnym Umysłu – o twojej tożsamości jako mężczyzna i poprzez to zdasz sobie w pełni sprawę ze swojej misji, co pozwoli ci na dobranie sprzymieżeńców wśród innych mężczyzn.

Twoi współpracownicy muszą mieć ten sam umysł albo twoje sojusze nie wypalą, a tym samym, jak możesz dowiedzieć się z zaawansowanego programu KWML, ci inni mężczyźni powinni być równowagą CZTERECH TYPÓW OSOBOWOŚCI. TO jest idealny zespół.

Wśród nich odkryjesz „najlepszych przyjaciół”. Będą oni zawsze mieli podobne MISJE do ciebie, ale PRZECIWNE STYLE OSOBOWOŚCI (wg systemu KWML).

Autor Napoleon Hill opisał kiedyś siłę/moc którą nazwał „Grupą Mistrzowskich Umysłów (Mastermind Group)”. Przypomina ona rodzaj męskiej drużyny, którą mam na myśli i składa się z grupy mężczyzn, którzy pomagają sobie nawzajem w osiągnięciu wspólnego celu, który staje się ich wspólną misją.

Jednak trzeba też wiedzieć KOGO wybrać do swojej drużyny i kolejna kwestia – JAK zacząć kompletować twój zespół.

Twoja ścieżka do tego JAK zdobyć przyjaciół na swojej drodze zaczyna się od ósmej umiejętności bycia mężczyzną:

„Aby zdobyć przyjaciół, oferuj pozytywne emocje tak często jak to możliwe”

To wydaje się proste, jednak gwarantuję ci, że przez większość czasu o tym zapominasz. Kiedy tracisz swój spokój, wybuchasz gniewem lub cofasz się od działania z powodu strachu, nadajesz wyraźną wiadomość megafonem do wszystkich wokoło ciebie: „Nie jestem dobrym przyjacielem!”

Przyjaźń jest naukowo zdefiniowana w moim systemie jako „trwała, wzajemna, dzielona wspólnie pozytywna emocja.” Kiedy jesteś rozzłoszczony i nie rozwiązałeś własnych problemów, jesteśmy przerażeni lub sfrustrowani, łatwo się denerwujemy i nie możemy podjąć żadnej decyzji – tak jak w przypadku skoku na trampolinie gdy nie jesteśmy pewni czy chcemy go wykonać – wysyła to osobom wokoło wiadomość, że nie można na tobie polegać gdy misja grupy jest zagrożona.

Jeśli chcesz w pełni poczuć się mężczyzną, będziesz musiał odkryć swoją pozycję jako mężczyzna – bez różnicy czy czeka cię długa wspinaczka po drabinie sukcesu czy już jesteś na jej wysokim szczeblu. Jednak jeśli ustalanie twojej pozycji stanie się twoją misją – zarabianie pieniędzy, nabycie lepszego samochodu, poznanie piękniejszych kobiet, albo innych rzeczy materialnych, które tylko stwarzają pozory, że jesteś prawdziwym mężczyzną – wtedy PONIESIESZ KLĘSKĘ i nie zrealizujesz twojej prawdziwej misji o której jeszcze nie masz pojęcia. Dlaczego? Ponieważ twój zespół cię opuści. Nic nie ma dla NICH.

Poczują twoją NEGATYWNE emocje i tym bardziej wyczują, że chcesz ich pozbawić ich pozycji, wspiąć się po nich na drodze. A poza tym stajesz się ZAGROŻENIEM dla ich misji.

Nawet sobie nie wyobrażasz ile razy mężczyźni, których nawet nie znałem podchodzili do mnie i proponowali mi „wspólne partnerstwo w interesach”, które bez wątpienia miałoby przynieść korzyści tylko IM, albo pytali o to czy mógłbym ich zapoznać z moim agentem, albo znanymi przyjaciółmi. To absurd. Nie uderzam ich z oburzeniem w twarz, ale kręcę głową z niedowierzeniem na ich brak finezji i dyplomacji. Oczywiście jest dla mnie jasne, że nie są oni nawet odrobinę moimi „przyjaciółmi”, ani nie są zdolni do dojrzałej i męskiej przyjaźni.

Jedyną niezbędną rzecza, aby zyskać sojuszników, zespół, i osiągnąć gwarantowany sukces, którego nie udałoby się nam osiągnąć samotnie, jest umiejętność uszczęśliwiania ludzi. To jest przyjaźń.

DZIĘWIĄTE PRAWO

„Pamiętaj o kolejnym pokoleniu, albo ryzykujesz klęskę swojej misji”

Nauczyłeś się już jak zawierać przyjaźnie, tworzyć zespół – masz już wszystko czego potrzebujesz, aby osiągnąć cel twojej podróży. Ale nie powiedzieliśmy za wiele o tym co to jest!

Czy zdefiniowałeś swoją misję?
Jak wyobrażasz sobie jej wypełnienie?

Czy chciałbyś być fotografem, dziennikarzem, lekarzem, prawnikiem, pilotem czy nauczycielem? Jak będzie wyglądało twoje życie za pięć, dziesięć, dwadzieścia lat? Czy jako twoją nagrodę wyobrażasz sobie Pulitzera, Oskara, milion dolarów, 50 milionów, czy seks z aktorką z pierwszych stron?

Wszystkie te rzeczy jako nagrody, sa tylko miarą twojej pozycji jako mężczyzny i ŻADNA z nich nie jest PRAWDZIWĄ nagrodą w twojej misji życiowej. Mogą być one efektami ubocznymi, ale nie nagrodą. Tak wielu młodych ludzi mówi mi, że chcą wygrać to lub tamto, pokonać tego faceta lub jakiegoś wroga z którym rywalizują. Chcą się przespać z kobietą, która jest „dziesiątką” w ich 10-stopniowej skali piękna i liczyć miliony zdobyte bez wysiłku. Niektóre z tych rzeczy łatwo osiągnąć, ale nie dają one wcale satysfakcji.

Jeśli wrócimy do dramatu 300 wojowników, którzy walczyli pod Termopilami, walczących przeciwko 500 tys. armii perskiego króla Kserksesa, zauważymy coś bardzo ważnego w byciu mężczyzną. Jeśli prześledzimy dokumentację dotyczącą tej bitwy zauważymy, że bitwa której w owym czasie nie dało się wygrać doprowadziła do zjednoczenia wszystkich miast greckich i utworzenia pierwszej światowej demokracji. Można wręcz stwierdzić, że wszystkie przywileje jakimi cieszymy się dzisiaj w wolnych społeczeństwach są rezultatem walki tych 300 Spartan.

Kiedy inni wojownicy opuszczali tą drużynę i wracali do domów do ich rodzin, pytali dlaczego u licha 300 jest tak „lekkomyślnych”, aby stawać do walki z wrogiem którego nie można pokonać. Ich odpowiedź brzmiała: „To oferuje dobrą śmierć.”

Czym jest „dobra śmierć” ?

Widzisz, ci mężczyźni mieli intuicję co do tego co poświęcają oraz co ich wysiłek będzie znaczył dla świata.

Mówiliśmy o różnych rodzajach cech dotyczących dobrego ŻYCIA mężczyzny, ale co z znaczeniem śmierci. W młodości czuliśmy strach przed śmiercią w trudnych momentach – zerwania, utraty pracy, oraz w sytuacjach wyzwań, które przerażały nas do tego stopnia, że nie byliśmy w stanie na nie patrzeć. To wszystko były nasze pierwsze inicjacje w męskość. Ale co z PRAWDZIWYM końcem? Prawdziwą śmiercią?

Wiele badań dotyczących psychologii śmierci i umierania pokazało, że są dwa rodzaje ludzi: ci, którzy są pełni strachu, żalu i zgorzkniali w momencie śmierci, oraz ci którzy ją spokojnie akceptują, myśląc: „Moja misja jest zakończona. Zrobiłem co miałem do zrobienia.”

Opisuję bardzo dokładnie w moim Systemie Operacyjnym Umysłu tą ostatnią grupę jako tych którzy znaleźli “trwałe spełnienie” w życiu. Osiągnęli trwałe szczęście, sukces i wolność bycia sobą. Ale jest jeszcze But there is another subtle distinction for men and men only

Kobiety mają potrzebę stworzenia czegoś w swoim życiu – głównie posiadania dzieci. Ale mężczyźni – bez względu na to czy mają dzieci czy nie – bez wyjątku muszą RÓWNIEŻ osiągnąć nagrodę spełnienia swojej misji życiowej. W innym wypadku całe znaczenie ich życia jako mężczyzny zostało stracone.

To jest to o czym tych 300 Spartan mówiło o „godnej śmierci”. Dobra śmierć to taka w której przekazujemy następnemu pokoleniu DZIEDZICTWO, dar dla następnego pokolenia bez różnicy czy mamy przez to na myśli nasze dzieci czy ogólnie społeczeństwo. Widzisz, Nagroda Nobla czy Oskar może pokazać twoją pozycję/rangę innym mężczyznom, ale nie robią NICZEGO dla następnego pokolenia. Są tylko EFEKTEM UBOCZNYM twojego dziedzictwa, które to jest kontrybucją dla kolejnego pokolenia.

Na ścieżce do pewnej śmierci, 300 wojowników Spartańskich było błaganych przez swoje żony, aby zrezygnować z walki która byłaby pewnym samobójstwem. „Pomyślcie o dzieciach” – mówiły – „One was potrzebują.” Te prośby i błagania były kuszące, okropne i zjadały ich dusze. W duchu niektórzy z nich zapewne płakali na myśl o stracie miłości którą tyle lat budowali na myśl, że nigdy nie dotkną już swoich kobiet, ani nie wezmą w ramiona swoich dzieci. Ale wiedzieli oni także, że bez postawienia swojej męskości na pierwszym planie, spotka ich klęska – i to nie tylko ich, nie tylko ich rodziny, ale także tysiące lat społeczeństwa.

Tych 300 Spartan wiedziało, że jest JEDNA rzecz wbudowana w duszę mężczyzny, ważniejsza niż przeżycie kolejnego dnia walcząc lub zadowolenia kobiety. Męskość z definicji zakłada, że dążymy do osiągnięcia misji nawet kosztem naszego życia. Aktor Russel Crowe w filmie „Gladiator” powiedział:
„To co robimy w naszym życiu, odbija się echem w wieczności.”
To jest ścieżka mężczyzny do nieśmiertelności. W jego dzieciach i jego heroicznych darach dla świata.

Nigdy nie osiągniesz tego spełnienia, radości z bycia mężczyzną, jeśli wpadniesz w dziewiątą pułapkę:

„Będziesz czuć pokusę, żeby zrezygnować ze swojej misji, gdy w zamian będziesz mógł zyskać aprobatę kobiety lub własne samo-zadowolenie w postaci lepszej pozycji wśród mężczyzn.”

Tak jak większość ludzi, uwielbiam film „To Wspaniałe Życie” z Jamesem Stewartem. Świąteczny klasyk, który zawsze napełnia mnie ciepłymi uczuciami w środku. Jednak pewnego razu zauważyłem braki męskości w podejmowaniu decyzji przez postać George’a Bailey’a (Jamesa Stewarta) i NIE wyjście do świata, aby stać się architektem, którym od zawsze chciał być. Musiał wybrać pomiędzy poślubieniem Mary (graną przez Donnę Reed) LUB zrealizowaniem swojej misji jako mężczyzna i w momencie decyzji: „mam zostać czy wyruszyć w drogę?”, George zetknął się z dziewiątą pułapką i według mnie, już na początku historii poniósł klęskę. To było też przyczyną tego, że prawie popełnił samobójstwo – jego męskość, jego pasja życiowa wyciekły z niego, dlatego kusiło go, by złamać siódme prawo bycia mężczyzną – „nigdy się nie poddawaj.”

Męskość George’a Bailey’a ucierpiała z powodu wstydu spowodowanego tym, że jego brat pojechał na wojnę i wrócił z honorami, podczas gdy on został w domu, aby być mężem. Możesz poczuć jego ból. Jednak kiedy uczy się on wartości przyjaźni, współczesny widz zastanawia się: „Dlaczego nie pojechał on z Mary do Nowego Jorku, aby zostać architektem i ją poślubić?”

Nie chcę żebyś poddał się iluzji, że KIEDYKOLWIEK będziesz musiał wybierać miedzy kobietą i misją. Nie możesz być mężczyzną bez obojga. Jeśli zabraknie ci jednego lub drugiego, to rozedrze twoje równanie męskości i sprawi, że nie będziesz mógł przekazać swojego dziedzictwa następnemu pokoleniu. To dziedzictwo nie jest niczym samolubnym, ani czymś co ignoruje kobietę, którą kochasz. To jest coś czego ona również instynktownie chce, jeśli jest odpowiednią kobietą dla ciebie.

Decyzja udania się do Nowego Jorku, aby zostać architektem nie byłaby ZABÓJCZA. To nie byłaby walka w bitwie nie do wygrania. To po prostu przeprowadzka do Nowego Jorku. Możesz się przeprowadzić Z POWROTEM, jeśli zajdzie taka potrzeba, ale nigdy, przenigdy nie rezygnuj ze swoich marzeń i misji. Zbyt wielu z nas zbyt łatwo daje się przekonać, że najważniejsze decyzje dotyczą kariery, mieszkania, małżeństwa, dzieci. Wcale nie.

Kiedyś starszy chirurg powiedział mi że „Nie chodzi o to co robisz. Liczy się to co zrobisz POTEM.” W chirurgii błędy są popełnianie cały czas, ponieważ chirurdzy to ludzie. Jednak mają oni też do swojej dyspozycji różne narzędzia, aby zmieniać, naprawiać i poprawiać błędy w danym momencie. Na końcu misja jest zrealizowana, bezpiecznie i efektywnie – a małe błędy popełnione w trakcie nie mają znaczenia, ani nie przynoszą żadnej szkody. ZAWSZE jest rozwiązanie dla KAŻDEGO problemu, jeśli tylko nie stosujemy półśrodków lub nie jesteśmy rozproszeni przez tych którzy mówią, że czegoś NIE MOŻESZ/NIE DASZ RADY lub PROSZĄ CIĘ BYŚ TEGO NIE ROBIŁ. Nawet w obliczu śmierci, zawsze będzie kolejny dzień na rozwiązanie problemów. Realizuj swoją misję z odwagą i weź ze sobą odpowiednią kobietę. Nigdy nie zdradź siebie przez stanie się ofiarą Dziewiątej Pułapki.

W filmie Stephena Kinga i Franka Darabonta „Mgła” bohater – ojciec jest przekonany, że koniec już się zbliża i to, że za chwilę jego, jego syna i przyjaciół pożrą go potwory. Nie wie jednak, że oddziały ratunkowe są już w drodze, prawie na miejscu. W najbardziej niepokojącym momencie filmu, ojciec wyjmuje strzelbę i strzela do swojego syna, przyjaciół, a dla niego braknie kuli. W tym momencie pojawia się oddział ratunkowy i zabija potwory. Jeśli ojciec nie poddał by się w realizowaniu swojej misji w stosunku do syna, przekazania mu dziedzictwa jego długiego życia i jego skorzystania z ojcowskiej porady oraz mądrości i TYLKO śmierci pozwolić na zabranie go kiedy ONA tak zdecyduje. Miałby wtedy dziedzictwo do przekazania i byłby prawdziwym mężczyzną.

Zamiast szukać dla siebie nagród i być rozproszonym przez błaganie, opinie, życzenia i pragnienia innych, musisz doskonalić Dziewiątą Umiejętność Bycia mężczyzną, jeśli chcesz dotrzeć do nagrody jaką jest dawanie kolejnemu pokoleniu:

„Nie PRZYMUJ nagród. Jako swoją misję przyjmij obdarowywanie innych i bądź gotowy ZAAKCEPTOWAĆ nagrody, które za to otrzymasz.”

Jako chłopiec poprzez dawanie innym, łatwo dawałeś się wykorzystywać innym przez twoją potrzebę akceptacji. W poszukiwaniu pozycji wśród mężczyzn także przyjmowałeś pozycję biorcy, nawet jeśli nie zdawałeś sobie z tego sprawy. Ale kiedy osiągniesz już ten rodzaj dojrzałości, tajemnicy, odwagi, samo-doskonalenia, przyjaźni oraz umiejętności przyciągania kobiet, którego chcę cię nauczyć w moich kursach będziesz na tyle silny, by dawać i otrzymywać nagrody. W tym momencie życia nauczysz się, że tylko ty możesz zdefiniować siebie jako mężczyznę, ale tylko społeczeństwo może dać ci laury jako mężczyźnie, który wypełnił swoją misję.

Nauczyliśmy się już, że wybierając odpowiednią kobietę, musisz ją do siebie przyciągnąć, zlustrować od stóp do głów – czy jest odpowiednia, abyś spędził z nią życie, i zatrzymać ją przy sobie, według wytycznych z Programu Mężczyzna Omega: Totalna Dominacja w Randkowaniu. Jednak niektórzy mężczyźni nie zdają sobie sprawy, że aby znaleźć odpowiednią kobietę, odpowiedni zespół przyjaciół, odpowiednią misję – musisz być wystarczająco silny.

Zapytaj siebie czy kobieta o której MYŚLISZ, że cię wspiera jest z tobą dlatego, że jest silna i wybrała cię z własnej woli czy też dlatego, że jest słaba i cię potrzebuje. Zapytaj siebie czy TY jesteś z nią z własnej woli, ponieważ jesteś silny czy dlatego, że jesteś słaby i zależny od niej. Ludzie, którzy są z nami z powodu własnej słabości na pewno nas zawiodą w godzinie próby.

Z pozycji siły odkryjesz, że łatwiej jest dawać ludziom, przyjaciołom i twojej kobiecie, zamiast kurczowo się ich trzymać, próbować uzyskać pozycje, lojalność lub publicznego poklasku i nie mieć nic do ofiarowania w zamian.

Tak więc nie dawaj innym z pozycji słabości. Nałóż maskę tlenową najpierw na SWOJĄ twarz. Dawaj innym będąc silnym, a odkryjesz, że poprzez to zrealizujesz swoją męską misję. A któregoś dnia, kiedy ONA przyjdzie po CIEBIE, umrzesz „dobrą śmiercią”, nie zgorzkniały, pełen strachu, żałosny lub urażony. I nie będziesz sam w momencie śmierci.

DZIESIĄTE PRAWO

„Wolność to twój klucz, potęga (siła), i twoje pierworództwo jako mężczyzny”

Zaczęliśmy naszą podróż przez te prawa zaczynając od zamieszania, strachu, samotności i bólu. Potrzebujemy zakończyć nasze ostatnie prawo, opisującym jednoczącą siłę kryjącą się za męskością. To co się działa pod dwoma częściami równania męskości – pod naszą umiejętnością przyciągania i zatrzymywania odpowiedniej kobiety w naszym życiu oraz pod odkryciem misji i jej dziedzictwa dla społeczności – jest to męski sens WOLNOŚCI.

Jeśli byłeś w dołku, nie mogąc znieść swojej pracy, ponieważ ona cię unieszczęśliwiała.
Wolność była odpowiedzią.

Jeśli miałeś dziwne przeczucia co do kobiety z którą byłeś w związku, np. że może cię zdradzać lub wkrótce cię zostawi albo, że coś innego ostatecznie nie wypali w waszym związku.
Wolność była odpowiedzią.

Jeśli bałeś się, że twoje życie może nie mieć znaczenia lub nie przybliżasz się do realizacji swoich celów albo, że COFASZ się w swoim życiu, zamiast iść do przodu.
Wolność była odpowiedzią.

Niekoniecznie chodzi o wolność w sensie zerwania z kobietą po drobnej kłótni, lub zrezygnowania z pracy ponieważ w tym momencie ci nie odpowiada.

Mówię o wewnętrznej wolności podejmowania decyzji, przestrzeni osobistej i opiece nad sobą w postaci dbania najpierw o siebie, stawiania siebie przed kobietą, pracą, czy propagandą mówiącą o tym jak być ”dobrym mężczyzną” (tłumaczenie: „dobrym chłopczykiem”, który jest posłuszny tym, którzy chcą go użyć w SWOJEJ misji).

To wolności myśli, uczuć i etycznego postępowania – podstawa współczesnej cywilizacji i fundamenty zachodnich demokracji. W Systemie Operacyjnym Umysłu opisuję jak biologowie „zdefiniowali życie” – według nich żywa rzecz jest „drażliwa” i z tego powodu PODEJMUJE DECYZJE. Im mniej decyzji podejmujesz, tym jesteś „mniej żywy” i odwrotnie – im więcej decyzji podejmujesz, tym „bardziej żywy” jesteś. Spróbuj. Bądź pasywny przez tydzień i zobacz jak „żywo” będziesz się czuć. To będzie nudne. Ale w następnym tygodniu bądź aktywny – podejmij wszystkie decyzje jakie są dla ciebie ważne. Poczujesz się bardziej „żywy”, nawet jeśli popełnisz jakieś błędy.

Podczas gdy S.O. Umysłu leży na ścieżce charakteru dla wszystkich ludzi – mężczyzn i kobiet – nasz podstawowy warunek bycia żywym jako ludzie zakłada, że mamy wolną wolę w podejmowaniu decyzji. Innymi słowy, poprzez nasze pierworództwo mamy prawo, nie przywilej, ale prawo do podejmowania decyzji. A jednak wiele kobiet i mężczyzn oddaje to prawo innym.

Co więcej, w męskiej psychologii bycia mężczyzną jest dodatkowa cecha bycia żywym, która także zakorzeniona jest w wolności. Wszystkie cechy męskości jakie omówiliśmy są połączone przez tą jedną cechę, która jednocześnie leży u podstaw oraz kryje się za nimi wszystkimi – czyli potrzeba WOLNOŚCI.
Czy chodzi o wolność myśli, wolność opinii, wolność wypowiedzi, wolność odczuwania tego co czujemy, wolność etycznego działania, wolność podążania za swoją misją, czy też wolność posiadania prywatności i przestrzeni osobistej. Omawiam użycie jako mężczyzna w produktach Męska Dojrzała Siła(Mature Masculine Power).

Istnieje równanie pod równaniem, czy mówimy o kobietach, twojej misji lub obojgu: im więcej wolności posiadasz, tym bardziej męski się CZUJESZ, tym więcej PASJI masz w swoim życiu, tym większe odnosisz sukcesy i jesteś bardziej seksualnie pociągający dla kobiet.

Jeśli kiedykolwiek zastanawiałeś się czy kobieta cię zdradza, miałeś zapewne chłopięcy impuls, żeby pilniej ją obserwować, jak chłopczyk obserwuje matkę. Ale mężczyzna w takim momencie potrzebuje dać sobie WIĘCEJ wolności, a nie mniej. Kobieta, która cię zdradza szybciej cię zostawi i szybciej UWOLNI twój czas i zasoby. A kobieta, która jest ci oddana pobiegnie za tobą, porzucając jakiekolwiek fantazje o odejściu.

Kiedykolwiek czujesz, że praca jest dla ciebie nieodpowiednia, nie musisz kulić się w strachu, że szef wykryje twoją niepewność i cię zwolni. Właściwie im bardziej niepewny jesteś, tym gorszym jesteś przyjacielem, a nawet szefowie potrzebują poczuć dobrą energię od swoich pracowników. MOŻE on cię zwolnić jeśli będziesz się tak dalej zachowywać. Zamiast tego wykorzystaj swoją wolność do szukania lepszej pracy, szef może o tym nie wiedzieć. Poczuj dobrą energię pewności siebie wynikającą z twoich innych opcji, która będzie z ciebie promieniować. Poczuje on więcej przyjaźni i ironicznie, tym bardziej będzie chciał żebyś został w firmie niż kiedykolwiek wcześniej. Będzie stawał na rzęsach, żeby cię zadowolić.

TY jesteś tym, który daje ci pozwolenie jako prawdziwemu mężczyźnie na bycie wolnym. Na podejmowanie decyzji. Nie zależy to od innej osoby, mężczyzny, przyjaciela, pracodawcy, kobiety, ani nawet od twojego ojca. Twoje życie jest Twoje.

Po wszystkich naciskach i wyzwaniach życia, po pułapkach i lekcjach których się nauczyłeś, umiejętnościach przez ciebie nabytych, będzie cię kusić ostatnia pułapka. Brzmi ona:

“Doświadczysz ambiwalentnego (dwuznacznego) czasu, kiedy nie będziesz w stanie podjąć wyraźnej decyzji, nie będziesz mieć żadnego przeczucia i poczujesz pokusę pozostania na ‘ziemi niczyjej’.”

Być może prowadziłeś dobre życie i nie dbałeś o politykę, głód na świecie lub cierpienie które ma miejsce daleko od twojego domu. Masz dziedzictwo i osiągnąłeś już zaszczyty i honory, masz u boku wspaniałą kobietę i rodzinę, dzieci którymi się zajmujesz. Poczujesz pokusę spoczęcia na laurach i NIE SYMPATYZOWANIA z trudnościami świata, które NIE SĄ TWOJE.

Nie są.

Ale jesteś prawdziwym mężczyzną w świecie i masz wybór ZDECYDOWANIA, że ci zależy, nawet jeśli masz wszystko czego ci trzeba i nawet jeśli na innych spoczywa odpowiedzialność za plagi, które spadają na nasz świat.
Ambiwalencja jest trudna – nie ma gut żadnych instynktów/przeczuć, nie czujesz moralnego imperatywu. Już sprawiłeś, że świat jest lepszym miejscem. Jednak jest stadium męskiego rozwoju, które mogą osiągać nawet gwiazdy biznesu, nauki i sztuki – FILANTROPIĘ. To jest opcja zrobienia czegoś po tym jak zabezpieczyłeś swoje dziedzictwo dla swoich dzieci i społeczności. Okazja dawania nie tylko własnemu następnemu pokoleniu, ale też innych którym nic nie jesteś winien, już teraz, dziś, w SWOJEMU własnemu pokoleniu i innych które nie pochodzą z twojego rodu. Jako Mężczyzna Omega nie obdarowujesz innych jak głupiec z pozycji słabości, aby zyskać aprobatę, ale jako mężczyzna, który już wypełnił swoją życiową misję.

Ten etap bycia mężczyzną nie finalizuje twojej misji, ale misję wszystkich mężczyzn, której główną zasadą jest możliwość wyboru między działaniem, a nie działaniem, stanie się liderem lub nie, a kiedy twój związek z kobietą upada, może nie chodzić o to że ona jest nieodpowiednią kobietą dla ciebie, ale to że nie PROWADZISZ.
Kiedy praca wygląda jak najgorsza rzecz przez którą przeszedłeś możliwe, że to nie decyzja twojego szefa lub kolegi, ale po prostu to , że nie przewodzisz.

Kiedy przekazałeś już swoje dary, swoje dziedzictwo i zostałeś za to nagrodzony, zyskałeś uznanie, nie oczekuje się od ciebie niczego więcej. Ale jeśli mimo to jesteś na to gotowy, jesteś więcej niż prawdziwym mężczyzną. To sprawia, że jesteś mężczyzną wśród mężczyzn i liderem.

Jeśli spojrzysz na swoje życie wstecz, 10,20 lat od teraz i pomyślisz o tym, jak bałeś się podejść do kobiety i zagadać, albo pójść nową ścieżką kariery, albo bałeś się, że okażesz się „niewystarczającym” do wypełnienia misji o zrealizowaniu której marzyłeś, zrozumiesz, że cały czas podejmować WYBORY – czy to odwagi, ciszy, przejścia, rezygnacji, czy też innego obrania nowego kierunku życia i nowej ścieżki.

Każdy moment w twoim życiu jest „nowy”, tak jak kierunek w którym on cię prowadzi.

Ostatnia umiejętność jakiej nauczyłem się od mojego mentora dawno temu brzmi:
„Kiedy usiądziesz w miejscu ambiwalencji, nie czując nic, nie czujesz potrzeby, ani logicznej konkluzji, lepiej jest DZIAŁAĆ, niż nie robić nic. JAKAKOLWIEK decyzja jest lepsza niż jej brak.”

To jest bycie żywym.

Możesz nie dbać o politykę, sprawy socjalne, biednych, sztukę, rozrywkę, kulturę lub naukę. Ale żyjesz w tym świecie i jako mężczyzna musisz działać.

Kiedy odkryjesz, że nie wiesz co robić lub nic nie czujesz, nie masz zdania, czas na DECYZJE, ponieważ dopóki nie umrzesz, nadal żyjesz. A bycie żywym oznacza wolną wole do podejmowania decyzji.

KAŻDA DECYZJA JEST LEPSZA NIŻ JEJ BRAK i każda opinia jest lepsza niż jej brak. Mówi się, że najbardziej niebezpieczny nie jest mężczyzna który walczy, lecz ten który nic nie robi.

Za każdym razem gdy czujesz się niepewnie tak jak tylko mężczyzna może się czuć, czy to w dramatycznej kłótni z przyjacielem, szefem lub twoją kobietą, czy też w ciszy nie odczuwania tego, że jesteś na dobrej ścieżce, jest to spowodowane przez odpływ twojej męskości, która nie wyczuwa WOLNOŚCI.

To co powinieneś wiedzieć to, że wolność wyboru, działania i wzrastania do bycia mężczyzną jakim miałeś się stać były w tobie od początku. TY jesteś tym, który daje ci pozwolenie na to żeby czuć, myśleć, wybierać, działać i BYĆ.

Używaj tego prawa i tej siły, zawsze.

Jeśli już doświadczyłeś tego darmowego daru wiedz, że jest o wiele więcej do nauczenia się o życiu niż sobie wyobrażasz.

Powiedzieliśmy o podstawach bycia mężczyzną. Ale są też inne programy, które sięgają znacznie głębiej do zrozumienia czym jest bycie mężczyzną, nie tylko wewnątrz, ale też mówiące o tym jak się zachować w sytuacjach z kobietami i jak realizować twoją misję NA ZEWNĄTRZ.

Są następne kroki dla ciebie. Zacząłeś edukacją czytając materiały o tym jak funkcjonuje umysł, ale teraz przyszedł czas na zdobycie DOŚWIADCZENIA odnośnie tego co się nauczyłeś. Te kwestie znajdziesz na naszej stronie internetowej nie tylko w formacie pisanym, ale i na płytach CD i DVD, które POKAŻĄ ci jak przyciągać kobietę oraz jak tworzyć własną drogę w świecie.

Jest to dla mnie zaszczyt, że mogłem Ci służyć.