Posts Tagged ‘Działanie’

Konieczne kłamstwa, proste prawdy – Daniel Goleman

Link do skanu na mega

Kilka fragmentów na zachętę z książki. Jest w niej bardzo wiele na temat samooszukiwania siebie i nawet nie zdawania sobie z tego sprawy oraz jakie są tego konsekwencje.

Wprowadzenie

Trudno mi sformułować temat niniejszej książki, mimo że traktuje ona o czymś, co jest nam wszystkim bardzo bliskie. Trudność polega na tym, że nie dysponujemy słowami, które precyzyjnie określałyby, o co mi chodzi. To między innymi sprawia, że tak mnie intryguje ten temat – istnieją, zdaje się, ważne fragmenty naszego życia, które są dla nas w pewnym sensie białymi plamami; dziurami w przeżywaniu, zamaskowanymi brakami w słownictwie. Z tego, że są rzeczy, których nie doznajemy, zdajemy sobie sprawę jedynie bardzo mgliście albo wcale.
Właśnie te białe plamy w przeżywaniu są moim tematem.
Niemożność uprzytomnienia sobie pewnych aspektów naszego życia wydaje się spowodowana przyczynami leżącymi głęboko w naszej jaźni. Jej rezultatem jest niezdolność do zwrócenia uwagi na pewne zasadnicze aspekty otaczającej nas rzeczywistości, przez co powstają luki w tym strumieniu świadomości, który w każdym momencie określa nasz świat.
Tak więc moim tematem jest to, jak postrzegamy, a może bardziej jak nie postrzegamy tego, co uchodzi naszej uwagi.
Innymi słowy, ten fragment, który nie dociera do świadomości. Dziura w postrzeganiu. Sprawy wymazane gumką z karty postrzegania.
Tę niezdolność widzenia rzeczy takimi, jakimi rzeczywiście są, można metaforycznie nazwać „ślepą plamką”. W anatomii ślepą plamką (ściślej: ślepą plamką Mariotte’a [Edme Mariotte (1620-1684), francuski fizyk, zajmował się optyką i badaniami właściwości gazów i cieczy. W 1666 r. wykrył istnienie ślepej plamki w oku, ponadto w 1676, niezależnie od R. Boyle’a, podał prawo określające zachowanie gazów w stałej temperaturze, znane jako prawo Boyle’a-Mariotte’a.]) nazywa się lukę w polu widzenia, wynikłą z budowy oka.
Na dnie każdej gałki ocznej znajduje się fragment siatkówki, pozbawiony komórek światłoczułych (wyściełających całą resztę siatkówki), a więc niewrażliwy na bodźce świetlne, utworzony przez tarczę nerwu wzrokowego, czyli miejsce, w którym zbierają się wszystkie włókna nerwowe wewnętrznej warstwy neuronów siatkówki i przechodzą w nerw wzrokowy. W rezultacie w informacjach dostarczanych do mózgu jest luka dotycząca tego fragmentu pola widzenia. Ślepa plamka nie rejestruje niczego.
Zwykle ten brak danych jest kompensowany informacjami z drugiego oka. Tak więc zazwyczaj nie dostrzegamy naszych ślepych plamek. Ale kiedy zamkniemy jedno oko, ślepa plamka ujawni się. Aby dostrzec swoją ślepą plamkę, zamknij czytelniku lewe oko, przytrzymaj książkę przed sobą w wyciągniętej prawej ręce i skup wzrok na krzyżyku. Bardzo powoli zbliżaj książkę do oka i oddalaj z powrotem. Gdzieś w odległości od dwudziestu pięciu do czterdziestu centymetrów od oka będziesz miał złudzenie, że kropka znikła [Warto zwrócić uwagę, że w momencie kiedy czarna kropka „znika”, wychodzi na jaw „oszustwo” naszego mózgu – o czym autor nie wspomina. Otóż zamiast czarnej kropki nie zobaczymy „dziury” w polu widzenia, nie zobaczymy „miejsca, w którym nic nie ma”. Zobaczymy papier. Mózg wypełni „dziurę” informacjami z sąsiedztwa. Jeszcze wyraźniej można się o tym przekonać, jeśli przerysuje się kropkę i krzyżyk na kolorową kartkę i powtórzy eksperyment.].

krzyzyk i kółko
Dostrzeżenie własnej ślepej plamki jest bardzo pouczające: przeżycie to dostarcza konkretnej analogii dla znacznie subtelniejszych zjawisk psychicznych.
Pozwólcie, że przedstawię kilka przykładów takich zjawisk, zaczerpniętych z rozmaitych sfer życia. Wszystkie one zdają się świadczyć o istnieniu schematu, którym będę się tutaj zajmował.
Weźmy przykład kobiety, która w trakcie psychoterapii przypomina sobie, iż kiedyś, jako pięcioletnie dziecko, słyszała, że jej matka płacze w nocy. To wspomnienie zaskakuje kobietę, zupełnie nie pasuje do jej świadomych wspomnień z tamtych czasów. Był to okres wkrótce po wyprowadzeniu się ojca z domu. Matka wtedy wydzwaniała do niego błagając, żeby wrócił, jednakże w obecności dziewczynki utrzymywała pozory zupełnie innego stanu uczuciowego – zaprzeczała, że brakuje jej męża, i sprawiała wrażenie osoby beztroskiej i nie przejmującej się sytuacją: „Przecież dobrze nam razem tylko we dwie, prawda?”.
Córka pojęła, że o smutku matki się nie wspomina. Ponieważ matka ukrywała te uczucia, jej córka także miała je stłumić. Wielokrotnie słyszała wersję na temat rozwodu, odpowiadającą wizerunkowi, jaki jej matka pragnęła stworzyć; opowieść przerodziła się w pamięci dziewczynki w niezbity fakt. Takie niepokojące wspomnienia, jak matka płacząca w nocy, zbłakły w pamięci i skryły się w jej zakamarkach, by ujawnić się wiele lat później w trakcie psychoanalizy.
Temat katastrofalnego wpływu skrywanych tajemnic na ludzkie życie jest tak częsty w literaturze, iż wskazuje na powszechność przeżyć tego rodzaju. Opiera się na nim historia Edypa, podobnie jak fabuła powieści Forda Madoxa Forda pt. The Good Soldier, czy też niektóre sztuki Ibsena. Ibsen nazwał tego rodzaju tajemnicę, czyli taki mit rodzinny, który zastępuje niezbyt wygodną prawdę, „zakłamaniem” albo „życiowym kłamstwem” [W oryginale: vital lie (użyte także w tytule niniejszej książki), co oznacza „kłamstwo konieczne po to, by żyć”. Zwrot ten pochodzi z angielskiej wersji Dzikiej kaczki Henryka Ibsena (w innym angielskim przekładzie używa się słowa life-illusion, „złudzenie, na którym opiera się życie”). W polskim tekście Dzikiej kaczki, w przekładzie Jacka Friichlinga (z autoryzowanego tekstu niemieckiego – sic!) brzmi to bądź ,.życiowe kłamstwa” (Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 1988; Zysk i S-ka, Poznań 1994), bądź – „życiowe zakłamanie” (Wyd. KAMA, Warszawa 1994). W związku z tym w tekście będę używał obu tych sformułowań. Natomiast w tytule, na życzenie wydawcy, użyto zwrotu „konieczne kłamstwa”.].
Takie życiowe kłamstwo to coś często spotykanego. Oto pewien psychiatra relacjonuje wypowiedź kobiety, zasłyszaną na jakimś przyjęciu’.
Czuję się bardzo blisko związana z rodziną. Kochają mnie i okazują to. Kiedy nie zgadzam się z matką, potrafi rzucić we mnie czymś, co ma pod ręką. Pewnego razu trafił jej się nóż i trzeba było mi założyć dziesięć szwów na nodze. Kilka lat później ojciec chciał mnie udusić, bo zaczęłam chodzić z chłopakiem, który mu nie przypadł do gustu. Naprawdę bardzo się o mnie troszczą.
Mechanizm zaprzeczania, widoczny jak na dłoni w powyższym przykładzie, to niezawodny wskaźnik zakłamania. Kiedy brutalność faktów jest zbyt oczywista, by je zignorować, zmienia się ich wymowę. Kłamstwo pozostaje nie zdemaskowane dzięki przemilczeniom, wykrętom, zaprzeczaniu w żywe oczy, w czym solidarnie uczestniczy cała rodzina. Zmowę podtrzymuje odwracanie uwagi od przerażających prawd albo owijanie ich w bawełnę, żeby się można było z nimi pogodzić. Pewien terapeuta zajmujący się rodzinami z takimi problemami, jak stosunki kazirodcze lub alkoholizm, w następujący sposób opisuje funkcjonowanie życiowego zakłamania:
Bagatelizuje się wszelkie aluzje do prawdziwej natury problemu, wyśmiewa się je, pokrętnie wyjaśnia, nie nazywa się rzeczy po imieniu. Ogromną rolę w bagatelizowaniu tego, co się naprawdę dzieje, odgrywa język, czyli słowa. By ukryć rzeczywistą naturę zjawisk, nagminnie używa się eufemizmów. Określenia: „lubi wypić”, małżeńskie
„Nieporozumienie” lub „surowa dyscyplina” mogą oznaczać alkoholizm, bicie żony lub maltretowanie dzieci. Mówi się o „drobnym wypadku” w celu wytłumaczenia siniaków i złamań, gdy mamy do czynienia z przemocą w rodzinie. Twierdząc: „zaszkodziło mu”, usprawiedliwia się zachowanie po nadużyciu alkoholu.
Pewien człowiek, którego ojciec był alkoholikiem, ujął to tak: „W naszej rodzinie obowiązywały dwie wyraźne reguły: pierwsza, że wszystko jest w porządku, i druga, że nikomu ani słowa”.
A oto przykład innego rodzaju. Jesse Jackson [ (ur. 1941), amerykański polityk znany z działalności na rzecz Murzynów, wybitny mówca. Bez powodzenia starał się o nominację Partii Demokratycznej na kandydata w wyborach prezydenckich w USA w latach 1984 i 1988.], wspominając dzieciństwo w Karolinie Południowej, opowiada następującą historię o spotkaniu z mężczyzną imieniem Jack, białym właścicielem miejscowego sklepiku spożywczego.
Tego dnia śpieszyłem się wyjątkowo, ponieważ przed sklepem czekał na mnie mój dziadek, który dał mi parę groszy na herbatniki czy coś innego. Wewnątrz znajdowało się ośmiu czy dziesięciu czarnych, a ja powiedziałem: „Jack, poproszę herbatniki”. On w tym czasie kroił mortadelę czy coś tam. Zagwizdałem, żeby zwrócić jego uwagę. Nagle rzucił się na mnie z pistoletem. Wycelował w głowę i powiedział: „Nigdy więcej na mnie nie gwiżdż!”. Moją uwagę zwróciło to, że pozostali czarni w sklepie zachowywali się tak, jakby tego nie widzieli. Krzątali się wśród półek. Strach głęboko zapuścił w nich korzenie. Ja bałem się nie tyle pistoletu, ile tego, co zrobi mój ojciec. Wrócił właśnie z frontu drugiej wojny światowej, wiedziałem, że jest porywczy, a na dodatek miał umysł otwarty dzięki kontaktowi z Europą w czasie wojny. Narastał w nim sprzeciw wobec panującego systemu. Wiedziałem, że jeśli ojciec się o tym dowie, to albo zabije Jacka, albo sam zginie. Tak więc stłumiłem to przeżycie. Dopiero wiele lat później wyszło na jaw. Ale tak się żyło w naszej „strefie okupowanej”.
W pewnym sensie drugą stronę medalu przedstawia Barney Simon, południowo-afrykański dramaturg, kiedy snuje refleksje na temat niewypowiedzianych prawd o apartheidzie. Jeśli w Ameryce Północnej Murzyni tłumią gniew przeciwko białym, to w Afryce Południowej biali muszą tłumić ciepłe uczucia wobec czarnych.
Wszyscy biali mieszkańcy Afryki Południowej mieli w dzieciństwie murzyńskie nianie. Pamiętam tę, która służyła u nas w domu, Rose… Pierwsze kilka lat życia spędza się na plecach czarnej kobiety. Spędza się je z policzkiem przytulonym do jej karku. Słucha się jej piosenek, jej języka. Chodzi się z nią do parku i siaduje wśród innych czarnych – jak ona – kobiet. Wchodzi się do jej pokoju i może nawet zastaje tam jej kochanka. Poznaje się nawzajem, blisko, intymnie. Ale w końcu przychodzi moment,  kiedy Afryka Południowa mówi ci, że ta bliskość jest czymś wstrętnym, jest zbrodnią, gorzej niż zbrodnią – grzechem. Każe ci się wyrzucić z pamięci to, czego się dowiedziałeś.

Historia wojen i wojskowości to bogata kopalnia przejawów tego, co próbuję uchwycić, weźmy na przykład wypadki jawnej odmowy przyjęcia do wiadomości prawdy.

•   W czasie pierwszej wojny światowej, na tydzień przed pierwszym niemieckim atakiem gazami bojowymi, pewien niemiecki dezerter przyniósł ostrzeżenie, że taki atak ma nastąpić. Pokazywał nawet ochronne maski, które zostały wydane siłom niemieckim. Francuski dowódca uznał doniesienie za absurdalne i zmyl głowę łącznikowi za to, że zameldował się z pominięciem drogi służbowej.
•   W czasie drugiej wojny światowej doniesiono Hermannowi Goringowi, że nad jednym z miast niemieckich zestrzelono aliancki myśliwiec, pierwszy, który znalazł się tak daleko od linii frontu. Oznaczało to, że alianci dysponują nowym myśliwcem dalekiego zasięgu, będącym w stanie konwojować bombowce nad terytorium Niemiec. Góring, który sam był pilotem, „wiedział”, że to niemożliwe. Jego odpowiedź brzmiała: „Stwierdzam stanowczo, że Akwizgran znajduje się poza zasięgiem myśliwców amerykańskich… W związku z powyższym oficjalnie rozkazuję, że ich tam nie było”.
•   Podczas tej samej wojny, w dniu rozpoczęcia ofensywy niemieckiej na Związek Sowiecki, jednostka ochrony pogranicza wysłała meldunek do kwatery głównej: „Znajdujemy się pod ostrzałem. Co mamy robić?”, na co dowództwo odpowiedziało: „Chyba zwariowaliście”.

Następny z kolei przykład, tym razem na znacznie większą skalę, znajdziemy, jeśli rozważymy los ludzkości. „Światowe zapasy broni atomowej – stwierdzono w jednym z artykułów «The Wall Street Journal» – narastają w tempie jednego miliona dolarów na minutę, obecnie liczba głowic przekracza pięćdziesiąt tysięcy”. Równocześnie – według danych Światowej Organizacji Zdrowia – pięćdziesiąt milionów dzieci umiera rocznie z powodu biegunki, największego zabójcy na świecie – a tak łatwego do opanowania za pomocą najprostszych środków higienicznych i przez poprawę odżywiania.
Psychiatrzy ukuli termin „atomowe odrętwienie” na określenie tej masowo obserwowanej niezdolności do odczuwania strachu, gniewu i buntu, adekwatnych do sytuacji, w jaką ludzkość wpędził wyścig zbrojeń. Ludzie zachowują się tak, jakby aplikowali sobie środki znieczulające, jakby niebezpieczeństwo było zbyt ogromne, by się nim przejąć.
Lester Grinspoon, psychiatra, zauważa, że w ramach „atomowego odrętwienia” ludzie „odmawiają przyjmowania informacji, które mogłyby sprawić, że mgliste lęki staną się wystarczająco konkretne, by wymagać od człowieka stanowczego działania”, a także „świadomie unikają wyciągania wniosków z informacji, które do nich dotarły”. Innymi słowy, traktują ten problem, problem nas wszystkich, jakby dotyczył kogoś innego.
Przytoczone przykłady pokazują, jak skutecznie wypaczone postrzeganie może ukrywać bolesną prawdę. We wszystkich cytowanych opisach mamy do czynienia z uspokajaniem przemożnych obaw poprzez wypaczenie postrzegania rzeczywistości.
Postrzeganie to gromadzenie informacji niezbędnych do przeżycia. Niepokój (lęk) to reakcja, która pojawia się, gdy informacje kwalifikowane są jako oznaki zagrożenia. Najciekawsze jest to, że możemy użyć postrzegania do zaprzeczenia zagrożeniu, do łagodzenia niepokoju.
Takie samooszukiwanie się może być pod wieloma względami użyteczne. Pod innymi – nie.
W Związku Sowieckim każde czasopismo miało własnego cenzora. Ale dziennikarze i redaktorzy rzadko mieli do czynienia ze skreśleniami cenzury, pisząc bowiem automatycznie wykonywali robotę za cenzora, z góry przyjmując jego wymagania. Lew Poliakow, rosyjski emigrant, który pracował jako fotoreporter w Związku Sowieckim, opowiada o swoich odwiedzinach w pewnym miasteczku nad Morzem Kaspijskim, gdzie przyjechał jako wysłannik czasopisma dziecięcego. W mieście znajdowały się dwie duże instytucje: ośrodek naukowy i obóz pracy przymusowej. Przyjął go tam miejscowy funkcjonariusz partyjny i powiedział: „Słuchaj, ty jesteś zapracowany i ja jestem zapracowany. Ułatwmy sobie nawzajem robotę. Jak tylko zobaczysz drut kolczasty, po prostu odwróć się do niego plecami i dopiero wtedy rób zdjęcie”.
Inny fotograf-emigrant, Lew Nisniewicz, sfotografował głosowanie w Związku Pisarzy. W kadrze znalazł się agent KGB, który pilnie obserwował, jak członkowie związku głosują. Zdjęcie opublikowano w szeroko czytanej „Litieraturnoj Gazietie”, jednakże postać agenta odcięto, zostali tylko głosujący pisarze, trzymający w górze swoje mandaty. Obraz nasuwał myśl o spontanicznym entuzjazmie, nie dając żadnej wskazówki o innych siłach, które wtedy miały wpływ na członków związku.
Wypadki takiej ewidentnej cenzury są łatwe do rozpoznania. Ale zmiany, jakie zachodzą w naszej świadomości, nie są łatwe do uchwycenia. Niemniej jednak przykład z wykadrowanym zdjęciem jest wyjątkowo trafny jako metafora tego, co się dzieje w naszej psychice. To, na co zwracamy uwagę, znajduje się wewnątrz ram naszej świadomości, to, co zostaje odcięte – znika.
Rama obrazu prowadzi nasz wzrok ku temu, co jest przez nią otoczone, a odwraca od tego, co na zewnątrz. Określa, co jest obrazem, a co nie. Dobra rama tworzy margines, który stapia się z obrazem w ten sposób, że zauważamy tylko to, co jest oprawione, a nie samą ramę.
Podobnie jest z uwagą. To ona określa, co zauważamy, ale jest tak wyrafinowana, że z rzadka tylko uświadamiamy sobie, w jaki sposób zauważamy. Uwaga stanowi ramę wokół tego, co przeżywamy.
Ram się na ogół nie zauważa – z wyjątkiem może pozłacanych barokowych potworności. Ale tak samo jak zła rama kłóci się z oglądaniem, rujnuje obraz, tak zniekształcona uwaga wypacza nasze przeżywanie i wstrzymuje działanie.
Wykoślawiona świadomość może prowadzić do katastrofy. Dyżurnym tematem greckiej tragedii antycznej jest łańcuch fatalnych przypadków, rozpoczęty przez niewielką wadę percepcji na wstępie. Filozof społeczny Hannah Arendt wiele pisała o tym, jak mieszanina oszukiwania samego siebie i wolnej woli pozwala nam wyrządzać zło w przekonaniu, że czynimy dobro.
Skłonność do uśmierzania bólu za pośrednictwem zniekształcania uwagi może być niedomaganiem, na co współczesna wrażliwość jest szczególnie podatna. John Updike w swoim artykule o Kafce formułuje to celnie:

„Stulecie, które minęło od urodzenia Franza Kafki, charakteryzowało się ideą «modernizmu» – świadomością nowości, która pojawiła się w dziejach jako coś nowego. W sześćdziesiąt lat po swojej śmierci Kafka ucieleśnia jeden z przejawów tej modernistycznej mentalności: doznanie lęku i wstydu, nie wiadomo skąd się biorące, a więc niemożliwe do ukojenia; poczucie, że wszystko jest nieskończenie trudne, pętające wszelką aktywność; te wrażenia są tak dojmujące i bolesne, jakby system nerwowy odarty ze swoich dawnych osłon konwenansów społecznych i wierzeń religijnych rejestrował każde poruszenie jako dotkliwy cios”.

Ślepe plamki szczególnie kuszą umysły nadwrażliwe na ból. Oferują łatwą pociechę w obliczu bolesnych faktów zarówno wtedy, kiedy źródło owego bólu jest głęboko wewnętrzne, jak na przykład wspomnienia dziecięcej krzywdy albo poranna sprzeczka z małżonkiem, jak i wówczas, gdy jest ono publiczne – tortury i morderstwa popełniane przez dyktatorskie reżimy albo też groza wojny atomowej.
Jakieś filtry selekcjonujące postrzeganie są bezwzględnie konieczne, choćby ze względu na ogromny potok informacji, który w każdym momencie dociera do naszych zmysłów. Kora mózgowa, najnowsza część ludzkiego mózgu, większość swojej energii poświęca na wybieranie z tego potoku. „Prawdę mówiąc – twierdzi neurofizjolog Monte Buchsbaum – filtrowanie czy też radzenie sobie z tym ogromnym nadmiarem informacji, jakim ludzkie oczy, uszy i inne organy zmysłów obciążają ośrodkowy układ nerwowy, jest jednym z głównych zadań kory mózgowej”.
Postrzeganie jest wyborem. Odsiewanie informacji jest więc korzystne. Ale właśnie ta sprawność mózgu czyni go podatnym na deformację tego, co dociera do świadomości po odrzuceniu reszty. Buchsbaum posuwa się do twierdzenia, że różnice między ludźmi, w związku z tym, co odsiewają,

„prowadzą do tego, że różne osoby tworzą w swej świadomości całkowicie odmienne obrazy zewnętrznego środowiska, w zależności od tego, jakie nastawienie towarzyszy procesowi przyjmowania i odrzucania sygnałów zmysłowych”.

Skuteczność sposobów, prowadzących do wypaczenia naszego postrzegania, ma daleko idące skutki. Jak ujął to William James: „Moje przeżycia są tym, w czym zgodziłem się uczestniczyć. Tylko to, co zauważam, kształtuje mój umysł”. Ale dodaje też: „Bez selekcji, którą kieruje zainteresowanie, nasze doświadczenie byłoby jednym wielkim chaosem”. Według Jamesa uwaga jest aktem woli, wybór tego, co zostanie przyswojone przez umysł, jest wyborem świadomym. Według Freuda tymczasem uwagę kształtują siły psychiki nieświadomej, krainy znajdującej się poza zasięgiem dyktowanych wolą decyzji.
Obaj, James i Freud, mieli częściowo rację. Uwagę modyfikują zarówno siły świadome, jak i nieświadome. Niektóre z nich nie szkodzą nam, na przykład ograniczenia pojemności, ustanowione przez konstrukcję psychiki. Niektóre mają dla nas zasadnicze znaczenie, jak skłonność do zwracania uwagi na bodźce najsilniejsze i aktualne. Inne modyfikacje uwagi – co postaram się wykazać – mogą się obracać przeciwko nam. Najważniejszą z nich jest samooszukiwanie się spowodowane wymianą typu „coś za coś” między lękiem a uwagą.

HANDEL WYMIENNY

Wymiana, polegająca na tym, że płacimy zniekształceniem świadomości za poczucie bezpieczeństwa, stanowi – w moim przekonaniu – zasadę, wokół której skupia się ludzka aktywność w rozmaitych dziedzinach i na wielu poziomach organizacji życia. Moim zamiarem jest naszkicować to powiązanie między uwagą a lękiem, które uznaję za element skomplikowanej sieci wplecionej w funkcjonowanie mózgu, strukturę naszej psychiki i tkankę życia społecznego.
Pragnę się skoncentrować na tym, w jaki sposób napływają informacje i jak ten potok jest zniekształcany przez współgranie bólu i uwagi. Dostrzeżenie związku między bólem a uwagą nie jest osiągnięciem nowym. Freud dawno temu rozpracował go z właściwą sobie błyskotliwością. Jednakże współczesne badania i poglądy, zwłaszcza w dziedzinie przetwarzania informacji, oferują bardziej dopracowaną koncepcję wewnętrznej dynamiki procesów psychicznych, koncepcję, którą daje się rozciągnąć na funkcjonowanie życia grupowego i rzeczywistości społecznej.
Ani Freud, ani żaden inny współczesny mu badacz psychiki ludzkiej nie byli w stanie dokonać tego przeskoku na wyższe poziomy organizacji, ponieważ dopiero w ostatnich dekadach psychologia poznawcza wypracowała model funkcjonowania umysłu, model, dużo bardziej szczegółowy i oparty na znacznie solidniejszych podstawach, niż to było w przeszłości. Model ten pozwala nam wreszcie pojąć, jak kształtuje się nasze przeżywanie i jakie ukryte siły rzeźbią osobistą i społeczną rzeczywistość.
Obszar rozciągający się od mechanizmów psychicznych do funkcjonowania życia społecznego to dziedzina, w którą będziemy się zagłębiać w tej książce. Nasza podróż rozpocznie się jednakże na poziomie znacznie bardziej podstawowym: od układu funkcjonalnego odczuwania bólu przez nasz mózg. Na poziomie neurofizjologii kryje się podstawowy model tego handlu wymiennego między bólem a uwagą. Mózg, jak się przekonamy, dysponuje zdolnością znoszenia bólu poprzez maskowanie jego żądła, ale za cenę ograniczenia pola świadomości.
Ta sama zasada powtarza się na każdym następnym poziomie zachowań ludzkich: w mechanizmach psychicznych, w strukturze charakteru, w życiu zbiorowym, w społeczeństwie. W każdej z tych sfer rodzaj „bólu”, który jest odgradzany od świadomości, staje się coraz bardziej wyrafinowany, od stresu i lęku, przez bolesne tajemnice do zagrażających bądź niewygodnych faktów z dziedziny życia społecznego.
Podsumowując, moje tezy obracają się wokół następujących przesłanek:
•   Psychika aktywnie chroni samą siebie przez przytępianie uwagi.
•   Mechanizm ten wytwarza ślepą plamkę: strefę wyłączonej uwagi i samooszukiwania
się.
•   Ślepe plamki istnieją na każdym z głównych poziomów organizacji zachowań ludzkich, od psychicznego do społecznego.

Niniejsza książka podzielona jest na sześć części. Pierwsza z tych części to zarys handlu wymiennego między uwagą a bólem, pokazujący tę współzależność na poziomie funkcjonowania mózgu i sposobu, w jaki psychika radzi sobie z lękiem i stresem. Neurofizjologiczne mechanizmy tej wymiany wykorzystują wytwarzane w mózgu substancje z grupy opioidów, „morfiny mózgowej”, która osłabia wrażenie bólu i przytępia uwagę. Analogią tego fizjologicznego handlu jest mechanizm psychologiczny polegający na łagodzeniu lęku przez stępienie uwagi.
Część druga wypracowuje model funkcjonowania psychiki. Jego zadaniem jest ukazać mechanizmy umożliwiające ów handel wymienny między uwagą a bólem. Przedstawione są tu dwie zasadnicze koncepcje: pierwsza głosi, że nieświadomość odgrywa zasadniczą rolę w funkcjonowaniu psychiki, a druga – że umysł upakowuje informacje w „schematy poznawcze” czy „szablony”, coś w rodzaju kodu reprezentującego doświadczenie życiowe. Schematy poznawcze operują poza naszą uwagą, w nieświadomości. Ich zasadnicze zadanie polega na kierowaniu świadomości (uwagi) w stronę bodźców w danym momencie najistotniejszych, a ignorowaniu reszty. Jednakże gdy na schematy te ma wpływ lęk przed informacjami bolesnymi – tworzą się „ślepe plamki” w uwadze.
Część trzecia pozwala nam ujrzeć psychiczne mechanizmy obronne – te sztandarowe przykłady samooszukiwania się – w nowym świetle płynącym z przedstawionego modelu funkcjonowania umysłu. Część ta w nowy sposób przedstawia procesy psychiczne, kształtowane powiązaniami między uwagą a schematami poznawczymi, i ukazuje jak – poprzez samą strukturę psychiki – niedostrzeganie bolesnych prawd chroni nas od lęku.
Gdy takie łagodzenie bólu przez niedostrzeganie bolesnych prawd stanie się nawykiem, wówczas zaczyna wpływać na charakter człowieka. W części czwartej przyjrzymy się, w jaki sposób nawyki unikania lęku wskutek przytępienia uwagi są przekazywane z rodziców na dzieci. W trakcie kształtowania się osobowości zaczynają dominować określone zestawy mechanizmów obronnych, a wraz z nimi „ślepe plamki” i wynikające z tego samooszukiwanie się.
Część piąta opisuje życie w grupie, używając przykładu elementarnego – rodziny. Pokazuje, w jaki sposób wspólne schematy poznawcze dyrygują dynamiką procesów zachodzących w grupie. Odbywa się tu ten sam handel wymienny „ból-uwaga”, wykrawając „ślepe plamki” w zbiorowym polu widzenia grupy.
W części szóstej korzystamy z tego samego modelu, by rozpoznać społeczną konstrukcję rzeczywistości. Wspólne schematy poznawcze funkcjonują w życiu społecznym, tworząc „uzgodnioną” rzeczywistość. Ta rzeczywistość społeczna jest usiana „dziurami informacyjnymi”, którym zaprzecza się na mocy cichej zmowy. Łatwość powstawania takich społecznych „ślepych plamek” wynika z budowy umysłów poszczególnych jednostek. Ceną, jaką płaci za to społeczeństwo, są kolektywne złudzenia.
Nasza wyprawa to wyprawa zwiadowcza. Dokonamy po drodze rozpoznania terenu w rozmaitych dziedzinach przeżywania. Rzucimy okiem na obszary, do których mam nadzieję powrócić, by sporządzić ich dokładniejsze mapy. Do czytelników-niespecjalistów zwracam się z prośbą o wyrozumiałość i cierpliwość dla moich wywodów. Lektura ich będzie zapewne wymagała niekiedy wysiłku. Żywię jednakże nadzieję, że pilny czytelnik zostanie wynagrodzony lepszym zrozumieniem swoich własnych przeżyć.
Fachowców, którzy wezmą do ręki tę pracę – kolegów psychologów, specjalistów teorii poznania, neurofizjologów, socjologów i wszystkich tych, w których dziedziny wkraczam – proszę, by mi wybaczyli, jeśli stwierdzą pewną skrótowość w traktowaniu ich dyscyplin. Mając tak ogromny obszar do prześledzenia mogłem tylko musnąć powierzchnię każdej mijanej okolicy. Na przykład nie byłem w stanie wprost odwołać się do prac Rubena Gura i Harolda Sackheima, psychologów, którzy interesowali się rolą samooszukiwania się w zaburzeniach psychicznych, takich jak depresja. Ja podchodzę do tego zagadnienia w sposób zbliżony, jednakże patrzę z innego punktu widzenia.
Próba ekstrapolacji, którą podjąłem – wychodząc z modelu przetwarzania informacji w umyśle i dochodząc do obszarów osobowości, funkcjonowania grupy i rzeczywistości społecznej – nie była dotychczas, z tego, co mi wiadomo, podejmowana przez nikogo innego. Tak więc formułuję tutaj konkretną hipotezę, że nasze przeżywanie jest kształtowane i ograniczane przez handel wymienny „uwaga-ból”. Ów model zachowań ludzkich na wszystkich poziomach organizacji stanowi dla mnie wielkie ułatwienie w wykonaniu zadania. Jednakże równie wielki jest mój niepokój przed prezentacją tak daleko idącej syntezy.
Ta książka nie daje łatwych odpowiedzi (podejrzewam, że ich nie ma) ani nie zapewnia miarki, którą można by zmierzyć samego siebie. Po prostu dostarcza nowej mapy do przeżywania, szczególnie uwypuklając pewne ciemniejsze miejsca. Chodzi w niej o to, jak się rzeczy mają, a nie o to, jak można temu zaradzić. Ufam, że lepsze zrozumienie psychiki, zyskane dzięki ostatnim odkryciom naukowym, umożliwi nam pełniejszy wgląd w osobistą i zbiorową mentalność.
Moją intencją było odsłonić czytelnikowi na moment zasłonę, za którą kryje się to, co dzieje się na marginesie świadomości. Ta zasłona potrafi zakryć przed nami najistotniejsze rzeczy w dziedzinach, na których nam najbardziej zależy: w naszych najgłębszych myślach, naszych najistotniejszych związkach, grupach, z którymi jesteśmy najmocniej związani, w tworzeniu naszej wspólnej rzeczywistości. Chodziło mi o to, by zasygnalizować, że te zasłony istnieją i gdzie ich należy szukać. Ale nie twierdzę, że wiem, jak najlepiej je zerwać i czy w ogóle należy je zrywać.
Kiedy stajemy przed tymi zagadnieniami, mamy do czynienia ze szczególnym paradoksem. R. D. Laing ujął to w swoim „supełku” następująco:
Zasięg naszych myśli i naszych poczynań
ograniczony jest przez to, że nie zauważamy.
A ponieważ nie zauważamy,
że nie zauważamy,
nie jesteśmy w stanie
nic zmienić,
póki nie zauważymy,
że to niezauważanie
kształtuje nasze myśli i uczynki.

George Bateson ukuł wielce adekwatne określenie. Używał słowa dormitive, aby określić pewne zaciemnienie rzeczywistości, niezdolność do widzenia rzeczy takimi, jakimi są. Słówko dormitive wywodzi się z łacińskiego dormire, oznaczającego „spać”.
„Ukradłem to słowo Molierowi – wyjaśnił mi Bateson. – W zakończeniu dzieła Mieszczanin szlachcicem jest fragment w makaronicznej łacinie, przedstawiający komiczną scenę egzaminu ustnego z medycyny. Grupa medyków pyta kandydata: «Dlaczego opium usypia ludzi?», a ten triumfalnie oznajmia: «Ponieważ, uczeni doktorzy, zawiera ono czynnik usypiający (dormitive)». To znaczy, usypia ludzi, bo ich usypia.
Ten neologizm dormitive (albo może po polsku „siła usypiativa”? – przyp. tłum.) byłby tu nadzwyczaj odpowiedni. Kradnąc z kolei słowo Batesonowi, moglibyśmy nim określić siły, które są odpowiedzialne za usypianie marginesów naszej uwagi.
W katalogu czynników, które kształtują nasze postrzeganie, szczególną moją uwagę zwracają „usypiające” ramy, te wypaczenia i skrzywienia narzucone naszej uwadze przez potrzebę bezpieczeństwa. Jeśli uda nam się dostrzec, choć na moment, ramy ograniczające nasze przeżywanie, zyskamy odrobinę więcej wolności, żeby „rozepchnąć” trochę marginesy. Okaże się wtedy, że mamy więcej do powiedzenia o tym, czy chcemy tych ograniczeń narzuconych naszemu myśleniu i działaniu.
Chciałbym w tej książce zadumać się nad naszym wspólnym położeniem: skoro tak łatwo dajemy się ukołysać do snu, jak możemy się ocknąć? Pierwszym krokiem w tę stronę, jak mi się wydaje, jest zauważyć, że śpimy.

(…)
Na ogół to nie niebezpieczeństwo jako takie, lecz groźba niebezpieczeństwa wyzwala reakcję stresową. Podstawową cechą informacji, będącej wyzwalaczem stresu, jest niepewność. Niepewność to system zdalnego ostrzegania, wyzwalacz stanu podwyższonej gotowości, kiedy trzeba sprawdzić, czy istnieje jakieś realne zagrożenie. Trzask gałązki może oznaczać lub nie, że zbliża się drapieżnik. Ale to potomkowie tych małych ssaków naczelnych, które spinały się do działania na trzask gałązki, dożyły dzisiejszych czasów i mogą o tym pisać książki.
Najogólniej biorąc, każde zdarzenie nowe, dotąd niespotykane, każda rzecz niezwykła, niesztampowa wymaga bliższego zapoznania się, niechby tylko przelotnego. Nowe to – z definicji – nieznane. Nowość to niepewność, a niepewność z kolei może być zwiastunem niebezpieczeństwa.
Mózg reaguje na rzeczy nowe podwyższoną gotowością do reakcji stresowej (choć nie wyzwalając jej jeszcze), tak na wszelki wypadek. Reakcja stresowa jest związana z uwagą podwójnym wiązaniem: wzmożona uwaga wyzwala tę odpowiedź, a ośrodki odpowiedzialne za uwagę są pobudzane przez gotowość stresową. Jeśli zagrożenie zostanie potwierdzone, rozwija się pełna reakcja stresowa. Ożywienie, które wywołują rzeczy nowe i nieznane, też wywodzi się z tego mechanizmu: zetknąwszy się z czymś nowym, organizm przygotowuje się do działania reagując stanem niewielkiego podniecenia.
Taka – powszechnie występująca u zwierząt – reakcja zwana jest „reakcją rozpoznawczą”; to kombinacja podwyższonej aktywności mózgu, pobudzonych zmysłów i wzmożonej uwagi. Spokojna czujność kota, który obserwuje ptaka, to właśnie przykład takiej reakcji. Podobnie postępuje człowiek, który zastanawia się, czy szmer za oknem to złodziej, czy kot.
Jeśli zdarzenie, które wyzwoliło reakcję rozpoznawczą, zostało zakwalifikowane jako znane, nie niosące zagrożenia (to tylko kot), mózg i ciało obniża poziom pobudzenia. Lecz jeśli informacja zostanie zakwalifikowana jako zagrożenie (złodziej!), reakcja rozpoznawcza zamienia się w reakcję stresową.
Poziom pobudzenia mózgu zależy od tego, jak duży jest rozziew między tym, co jest spodziewane, a tym, co zostaje stwierdzone. Jeżeli zdarzenie nie wykracza poza normalność, hipokamp – ośrodek w śródmózgowiu – utrzymuje pobudzenie na niskim poziomie; zdarzenie zostaje zarejestrowane, wzięte pod uwagę, ale spokojnie. Hipokamp rejestruje znajomy bodziec, nie „kłopocząc” tym reszty mózgu. Wykonuje codzienny nudny kołowrotek zajęć. Tak jego rolę opisano w jednej z publikacji:

Jeśli witamy kogoś w progu swojego domu, nie musimy świadomie obserwować ścian, framug drzwi i tak dalej, a mimo to zauważamy je nieświadomie i dostosowujemy do nich swoje zachowanie. Co innego, jeśli zdarzy się trzęsienie ziemi – wtedy natychmiast zainteresujemy się świadomie tymi dotąd nieistotnymi bodźcami.

Jak ważną funkcję spełnia hipokamp w takich sytuacjach, widać najwyraźniej u pacjentów, którym operacyjnie go usunięto. Wtedy „każda zmiana w otoczeniu przybiera rozmiary trzęsienia ziemi… Każdy bodziec wdziera się (…) i rozprasza aktywne procesy psychiczne (…) które kierują zachowaniem„. To hipokamp zatem powstrzymuje mózg przed traktowaniem każdego zdarzenia jako alarmu i w ten sposób pozwala rutynie toczyć się poza świadomością .
Podczas reakcji stresowej część obwodu mózgowego, który wyzwala wydzielanie ACTH, przebiega od pnia mózgu przez hipokamp. Te szlaki również uczynniają uwagę. W rezultacie natężenie uwagi i pobudzenie stresowe są ze sobą splecione: pewne steroidy stresowe są uwalniane za każdym razem, gdy mózg wzmaga uwagę powyżej pewnego progu.

(…)

Niektórzy niewidomi – niewidzący wskutek wylewu lub urazu mózgu, a nie z powodu uszkodzenia oka – potrafią zrobić rzecz niewiarygodną. Jeśli umieścić przed nimi przedmiot i zadawać pytania, nie są w stanie odpowiedzieć, co to jest ani gdzie się znajduje. Jeśli poprosić ich, by sięgnęli po ten przedmiot, odpowiedzą, że to niemożliwe, przecież nie widzą. Jeśli jednak ich przekonać, by spróbowali, wydarzy się coś niezwykłego – wezmą przedmiot do ręki z pewnością, która zdziwi ich samych. Ta niezwykła zdolność wynika z tego – jak się okazało na podstawie badań psychologa Anthony’ego Mercela z uniwersytetu w Cambridge – że ludzie ci mają doskonały wzrok, natomiast nie wiedzą, że widzą. Filmując ruchy pacjentów za pomocą ultraszybkiej kamery Marcel prześledził dokładnie ruchy ich rąk, dłoni i palców podczas chwytania przedmiotów, których świadomie nie widzieli. Jak wykazała analiza filmów, te ruchy były absolutnie precyzyjne.
Jakie jest podłoże tego zjawiska? Neurologiczne wyjaśnienie przedstawia się następująco: uszkodzone fragmenty mózgu tych pacjentów odgrywały rolę w „uprzytomnianiu” sobie obrazów, a nie w widzeniu jako takim. Wzrok tych
ludzi jest sprawny, ale to, co widzą oczy, nie dostaje się do tej części mózgu, w którym wrażenia wzrokowe przekazywane są do świadomości. Zdolność chwytania przedmiotów u tych pacjentów wskazuje na niezwykłą cechę psychiki, polegającą na tym, że jedna jej część po prostu wie, co robi, a ta część, która powinna wiedzieć – czyli świadomość – nie ma o tym pojęcia.
Inne doświadczenia przeprowadzone przez Marcela wykazały, że także u ludzi, którzy nie ulegli urazom, umysł może o czymś wiedzieć, a nie być świadomym tego, co wie. Marcel dokonał tego odkrycia przypadkiem, kiedy zajmował się badaniami umiejętności czytania u dzieci. Wyświetlał na ekranie słowa, czasami tak krótko, że badane dzieci nie były w stanie ich przeczytać. Kiedy jednak prosił je, żeby zgadywały, jakie słowa wyświetlano, zaskoczyła go częstość „inteligentnych błędów” – dzieci podawały słowa blisko powiązane znaczeniowo z tymi z migawek, na przykład „dzień” zamiast „noc”. Zaintrygowany tym, zaczął badać to zjawisko metodycznie. Rzucał na ekran wyraz niekiedy tylko przez tysięczne części sekundy, za krótko, by badani nawet wiedzieli, że zobaczyli słowo. Potem podawał parę wyrazów, z prośbą o wybór tych, które miały znaczenie albo wygląd podobny do obrazu, który mignął. Jeśli na przykład nie dostrzeżonym wyrazem na ekranie było określenie book (książka), to wyrazem podobnym z wyglądu byłoby pojęcie look (spojrzenie), a spokrewnionym znaczeniowo – read (czytać). Mimo że badani kompletnie nie orientowali się, jakie słowo pojawiło się na ekranie, zgadywali z dokładnością około dziewięćdziesięciu procent, co jest wynikiem niebywałym, jeśli uwzględnić, iż nie zdawali sobie oni w ogóle sprawy, że widzieli jakieś słowo.
Zjawisko, które ujawniło się w tych doświadczeniach, Marcel nazwał „nieświadomym czytaniem”. Jest ono – podobnie jak zdolność chwytania przedmiotów przez niewidzących – niewytłumaczalne, jeśli wyznaje się obiegowy pogląd na temat psychiki. Ale współcześni badacze przyjęli dość radykalne założenie: duża część, a nawet większość ważnych czynności psychicznych zachodzi poza świadomością.
Słuszność tej tezy wspiera się na dwóch faktach, a mianowicie pojemności kanału świadomego, czyli ilości informacji, jaką może przechować pamięć krótkotrwała, oraz zdolności psychiki do funkcjonowania poza świadomością. Z badań psychologów poznawczych wynika, że pojemność pamięci krótkotrwałej wynosi „siedem plus/minus dwa”,
jak brzmiał tytuł słynnej publikacji George’a Millera na ten temat. Miller opierając się na szczegółowym przeglądzie danych z badań uznał, że człowiek jest w stanie zapamiętać mniej więcej siedem „jednostek”  pamięciowych. „Jednostka” to taka część informacji, którą zapamiętuje się naraz jako całość, na przykład cyfra albo litera. Dlatego zapamiętamy bez większego kłopotu sześcio- czy nawet siedmiocyfrowy numer telefonu. A co z dłuższymi numerami, zawierającymi na przykład kod kierunkowy? Zapamiętamy je pod warunkiem, że kilka cyfr połączy się w jedną jednostkę, np. „22″ jako „kierunkowy do Warszawy”.
Późniejsze badania Herberta Simona wskazują, że pojemność tego kanału może być jeszcze mniejsza: pięć plus/minus dwie jednostki. Skoro pole świadomości ma tak małą pojemność, a wszelka informacja musi przez nie przejść, aby dostać się do pamięci długotrwałej, to znaczy, że mamy do czynienia z bardzo wąskim gardłem. Bogactwo informacji wpływających do wejścia jest ogromne, Przejście do wąziutkiego pola świadomości wymaga więc niezwykle gęstego sita informacyjnego.
A jednak nie wszyscy teoretycy zgadzają się z poglądem, że umysł musi odrzucać tak wiele informacji. Niektórzy psychologowie – wśród nich wiedzie Ulric Neisser – uważają, że w ogóle nie istnieje zjawisko ograniczonej pojemności. Poglądom Neissera dostarczyła amunicji Gertruda Stein.
W latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia Gertruda Stein, zanim stała się znaną postacią literacką Paryża, studiowała psychologię na Uniwersytecie Harvarda u Williama Jamesa. Pod jego kierunkiem Stein wraz z kolegą-studentem Leonem Solomonsem przeprowadzili sprawdzian pojemności kanału świadomości na wiele dziesiątków lat wcześniej, zanim znalazł on się w psychologicznym modelu umysłu Oboje fascynowało zjawisko „pisania automatycznego”, które było jedną z przelotnych okultystycznych manii fin de siecle ‚u. Polega ono na tym, że człowiek trzyma ołówek nad kartką i czeka, żeby ręka zaczęła się poruszać „sama z siebie”. Nie daje jej żadnych świadomych poleceń; jeśli zostanie napisany jakiś tekst, ma on pochodzić z innego źródła niż świadoma psychika. Dla kogoś o zacięciu psychologicznym pismo będzie się wywodziło z nieświadomej części psychiki. Dla kogoś skłonnego do wiary w działanie sił nadprzyrodzonych będzie przekazem ze świata duchów.
Solomons i Stein wykorzystali siebie jako króliki doświadczalne i postanowili nauczyć się automatycznego pisania. Zaczęli od tego, że jedno zapisywało słowa dyktowane przez drugie, równocześnie czytając inny tekst. Na przykład Solomons czytał jakąś historię i w tym samym czasie zapisywał słowa wypowiadane przez Stein. Założyli, że czytanie zajmuje świadomość, natomiast akt pisania pozostaje pod kontrolą tej części psychiki, która leży poza obszarem aktualnej świadomości.
To był początkowy etap treningu. Później udawało im się wykonywać to zadanie równocześnie we dwójkę: oboje naraz czytali na głos różne teksty, pisząc w tym czasie coś innego. Teraz już zamiast pisać pod dyktando, pozwalali dłoni pisać „automatycznie”.

(…)

Nauka nowej umiejętności wymaga skupienia uwagi. Potrzebna jest nieustanna czujność, by sprostać wymaganiom nowego zadania. Czynność jest opanowana wtedy, kiedy da się ją wykonać bez myślenia o niej, całkiem lub prawie całkiem automatycznie. Gdy zostanie zakodowana w pamięci, bodźce, zdarzenia i reakcje, jakie się z nią wiążą, mogą pozostawać niezauważone.
Mistrz nie musi myśleć o krokach, przy których potyka się nowicjusz. Oto dlaczego arcymistrz szachowy José Capablanca, któremu zadano pytanie: „Ile możliwych ruchów rozpatruje pan na szachownicy podczas zastanawiania się nad następnym ruchem?” – odparł: „Jeden. Ten właściwy”.
Dopóki wszystko idzie naprzód płynnie, możemy oddawać się niezliczonym, bezmyślnym równoległym działaniom. Ale jeśli z jednym z tych działań zaczną się jakieś kłopoty, wtedy zagarnie całą naszą uwagę. Inne czynności ulegną spowolnieniu lub ustaną.
Pomyłka sprawia, że nasza uwaga kieruje się na jej naprawienie. W trakcie tego procesu to, co zwykle znajdowało się poza świadomością, wchodzi w pole świadomości i zajmuje je. Innym zadaniom można wtedy poświęcić niewiele uwagi lub nie poświęcić jej wcale.
Zjawisko odwrotne, czyli niemożność poświęcenia uwagi czynnościom normalnie wykonywanym automatycznie, stało się tematem anegdot o roztargnionych naukowcach, których świadoma część psychiki jest tak zajęta myśleniem o odkryciach i wynalazkach, że nie ma w niej miejsca na trywialne sprawy codzienności. Żona Einsteina, Elsa, ubierała go w palto i żegnała się z nim w przedpokoju, gdzie wkładał buty. Nieraz znajdywała go tam po trzech kwadransach, pogrążonego w myślach. Ale jeśli chodzi o większość z nas, to kiedy mamy do czynienia z czynnościami rutynowymi i dobrze opanowanymi, granice uwagi są dość elastyczne i nieświadoma część psychiki dobrze sobie radzi.

(…)

Szwajcarski pionier psychologii rozwojowej Jean Piaget badał, jak zmieniają się te szablony w trakcie rozwoju dziecka. Stwierdził, że rozwój poznania ma charakter kumulatywny. Zrozumienie wyrasta z tego, czego dowiedzieliśmy się wcześniej. Staliśmy się tym, kim jesteśmy, nauczyliśmy się tego, co wiemy, dzięki schematom poznawczym, które nabyliśmy po drodze. Gromadzą się one z czasem; schematy poznawcze, którymi dysponujemy w danym momencie, są produktem końcowym naszego osobistego życiorysu.
Do opisania, jak kształtują się te struktury psychiczne w interakcji ze światem, Piaget korzystał z pojęć „przyswojenie” i „przystosowanie”. Gdy dowiadujemy się nowych rzeczy, nasze schematy zmieniają się. Jako dziecko sądziłem, że każde drzewo, które nie ma liści, jest uschnięte, martwe. Wychowywałem się w Kalifornii i tam ten schemat sprawdzał się zawsze. Kiedy widziałem zdjęcia bezlistnych drzew, uważałem, że to drzewa uschnięte. Potem przeprowadziłem się na Wschód i ze zdziwieniem odkryłem, że drzewa tracą liście na zimę, ale nie usychają. Mój schemat uległ rewizji: drzewo pozbawione liści niekoniecznie musi być uschnięte.
W sytuacji gdy ktoś nie potrafi zrewidować schematu tak, by pasował do faktów, dochodzi do dziwacznych błędów w postrzeganiu. Dla unaocznienia tego problemu Ulric Neisser opowiada anegdotę o człowieku, który trafił do psychiatry, ponieważ uważał, że nie żyje. Po kilku sesjach terapeutycznych psychiatra stwierdził, że pacjent uparcie trzyma się swojego przekonania. W związku z tym pyta go:
– Pan wie, oczywiście, że trupy nie krwawią?
– Jasne, że wiem – odpowiada pacjent.
Psychiatra bierze igłę i wbijają pacjentowi w rękę aż do krwi.
– I co pan na to? – pyta.
– Coś podobnego! – wykrzykuje pacjent. – A jednak trupy krwawią!
Wzorzec jest w pewnym sensie hipotezą, pewnym założeniem określającym,
czym jest to, czego doświadczamy, i jak działa. Schemat, mówiąc słowami psychologa Davida Rumelharta, to „rodzaj nieformalnej, osobistej, nie sformułowanej hipotezy na temat natury zdarzeń, przedmiotów czy sytuacji, w obliczu których stajemy. Zestaw wszystkich schematów, którymi dysponujemy do interpretacji naszego świata, składa się na naszą prywatną teorię na temat natury rzeczywistości” .
Dzięki schematom dowiadujemy się więcej niż tylko to, co niosą zmysłom informacje. Jeśli widzimy samochód, możemy spokojnie przypuszczać, że jest wyposażony w te atrybuty, co zwykle – kierownicę, bak, fotele itd. – mimo że nie widzimy ich bezpośrednio. Podobnie jak w wypadku hipotezy, schemat ucieleśnia założenia, które przyjmujemy za prawdziwe z pełnym zaufaniem. To pozwala nam wyprowadzać wnioski, które wykraczają poza bezpośrednie dowody dostarczane przez zmysły. Takie skróty poznawcze pozwalają nam bezpiecznie żeglować wśród niepewności, z którą mamy najczęściej do czynienia, stawiając czoło światu.
Schematy, podobnie jak hipotezy, mogą się zmieniać. Właśnie poprzez rewidowanie starych i dodawanie nowych schematów gromadzimy wiedzę. Schematy to hipotezy, które podlegają weryfikacji. Kiedy znajdziemy się w sytuacji niepewnej, dwuznacznej, przywołujemy schematy, żeby ją wyjaśnić. Każdy schemat, z którym wychodzimy, jest równocześnie sprawdzany – czy trafnie dobrany, czy dobrze pasuje.
Do schematów, z których korzystamy, mamy na ogół pełne zaufanie. Ale kiedy dostrzegamy jakąś drobną rozbieżność – na przykład widzimy w tłumie twarz, chyba znajomą, ale nie jesteśmy o tym do końca przekonani – wtedy sprawdzamy dopasowanie schematu, biorąc pod uwagę większą liczbę dowodów, podobnie jak to robią naukowcy z hipotezami: Czy to może być ona? Czy może być tutaj teraz? Czy z bliska też wygląda jak ona? Czy ma te same ruchy, ubiera się jak ona? Te wszystkie pytania to małe sprawdziany hipotezy „To ona”.
Odmianą schematów poznawczych są stereotypy. Oto relacja Susan Fiske, psychologa poznawczego, o jej własnym stereotypie dotyczącym robotników pracujących w zakładach metalurgicznych. Można się z niej dowiedzieć wiele
o dynamice schematów poznawczych.

Kiedy przeprowadziliśmy się do Pittsburgha, zetknęłam się z nowym stereotypem (…) stereotypem „robociarza”. Robociarz to archetyp hutnika. Robociarz to – według tego szablonowego obrazu – kobieta lub mężczyzna, lecz zawsze twardziel; niezależnie od płci – sprośny. Robociarz zawsze pije piwo Iron City, ogląda wszystkie mecze Hutnika Pittsburgh, chodzi w trykotowej koszulce niezależnie od pogody. (…) Mój stereotyp robociarza tkwi we mnie jako abstrakcyjny przykład pewnego gatunku, nie jako zbiorowy obraz wszystkich hutników, których kiedykolwiek poznałam, chociaż ten stereotyp zawiera w sobie także pewne konkretne przykłady. Mam tendencję do ignorowania informacji, które nie przylegają do tego stereotypu (…) mam tendencję przypominać sobie jedynie informacje, które są z nim zgodne. (…) Robociarz, który czyta „Hustlera”.

Schematy dotyczą zarówno ogromnych sfer, jak i szczególików; funkcjonują na wszystkich poziomach przeżywania, na każdym szczeblu abstrakcji. „Tak jak hipotezy, schematy mogą dotyczyć rzeczy wielkich i drobiazgów – powiada Rumelhart – i reprezentują naszą wiedzę na wszelkich poziomach: od ideologii i kultury, do wiedzy o tym, jak zbudować poprawne zdanie w swoim języku, do znajomości znaczenia konkretnego wyrazu, czy też przyswojenia sobie tego, która litera alfabetu oznacza określoną głoskę”.
Pojęcie schematu jest także schematem. A więc za jego pomocą musimy sobie wyjaśnić to, w jaki sposób wyjaśniamy sobie rzeczy. Schematy organizują naszą wiedzę w czasie jej rozwoju. Jeśli zdamy sobie sprawę, w jaki sposób działają, zrozumiemy rozumienie.

(…)

Prowadzono jeszcze wiele innych badań potwierdzających, że informacja, która nigdy nie dotarła do pola świadomości, mimo to ma silny wpływ na nasze postrzeganie i działanie. Na przykład Howard Shevrin z Uniwersytetu Michigan rejestrował fale mózgowe u studentów-ochotników, którym pokazywał migawki
zawierające słowa lub obrazy. Migawki wyświetlano przez tysięczne części sekundy – zbyt krótko, by badani mogli uświadomić sobie ich znaczenie. Równocześnie ochotnicy mieli na głos wypowiadać nasuwające się im swobodne
skojarzenia.
Informacje z migawek wpływały na sposób kojarzenia badanych. Na przykład, kiedy pokazywano im zdjęcie pszczoły, skojarzenia ograniczały się do związanych z nią słów, takich jak: „truteń”, „żądło”, „miód”. Mimo że nie mieli pojęcia, jakie słowo czy obraz im pokazywano, wyraźnie odbierali informację poza świadomością i uruchamiali zgodne z tą informacją schematy poznawcze.
Wyjaśnienia Shewina pasują dobrze do roboczego modelu umysłu, który opisaliśmy .

Zawsze zdajemy sobie sprawę jedynie z małego ułamka wszystkich bodźców dociera-
jących do naszych zmysłów. Zależnie od swoich potrzeb, zainteresowań czy intensyw-
ności bodźca czynnie wybieramy to, na co zwracamy uwagę. Jednakże sam proces do-
boru tematów jest nieświadomy. Mamy wrażenie, że coś nam „wskakuje” w pole świa-
domości, coś zwraca naszą uwagę, ale za tym „wskoczeniem” kryje się cały złożony
i nieświadomy proces. (…) Reasumując, badania uwagi i bodźców podprogowych wy-
kazują, że w naszych mózgach tętnią procesy poznawcze i emocjonalne, poprzedzają-
ce świadome poznanie.

(…)

Ernest Hilgard, wybitny badacz hipnozy z Uniwersytetu Stanforda, relacjonuje seans hipnotyczny, który zdarzył się w klasie szkolnej, gdy jednego ucznia-ochotnika zahipnotyzowano i zasugerowano mu, że będzie przez jakiś czas głuchy. Jako „głuchy” ochotnik nawet nie mrugnął na takie dźwięki, jak strzał czy łomot uderzanych o siebie kamieni.
Jeden z uczniów zapytał, czy „jakaś część” hipnotyzowanego nie rejestruje jednak dźwięków, przecież jego uszy najprawdopodobniej funkcjonują w dalszym ciągu. Prowadzący seans wyszeptał do ochotnika:

Jak wiesz, istnieją fragmenty naszego układu nerwowego, wypełniające funkcje, z których nie zdajemy sobie sprawy, na przykład krążenie krwi (…). Mogą także istnieć nieświadome procesy psychiczne, te, które znajdują swój wyraz w (…) snach. Wprawdzie wskutek hipnozy jesteś głuchy, ale być może jakiś twój fragment słyszy mój głos i przetwarza zasłyszane informacje. Jeśli tak jest, chciałbym, żeby podniósł się twój palec wskazujący u prawej ręki na znak, że tak rzeczywiście jest.

Ku konsternacji prowadzącego, palec się uniósł. Zaraz potem zahipnotyzowany uczeń odezwał się spontanicznie mówiąc, że czuje uniesienie palca, ale nie ma pojęcia, dlaczego się tak dzieje, i domagając się wyjaśnienia.
Prowadzący seans uwolnił następnie ochotnika od głuchoty hipnotycznej i zapytał, co jego zdaniem zaszło. „Pamiętam – rzekł ochotnik – że powiedział mi pan, iż będę głuchy, kiedy pan doliczy do trzech, a słuch mi powróci, kiedy położy mi pan rękę na ramieniu. Potem przez chwilę było cicho. Nudziło mi się tak siedzieć, więc zacząłem w myślach rozwiązywać problem statystyczny, nad którym poprzednio pracowałem. Byłem tym zajęty, kiedy nagle poczułem, że unosi mi się palec, i chciałbym prosić o wyjaśnienie tego zdarzenia”.
Hilgard (zakładając prawdomówność badanego) wyjaśnia, że umysł człowieka jest zdolny rejestrować i magazynować informacje poza polem świadomości. W pewnych warunkach można nawiązać kontakt i komunikować się z ową nieświadomą uwagą, ciągle poza polem świadomości danej osoby. Tę szczególną zdolność nazywa Hilgard „ukrytym obserwatorem”.

(…)

Analiza Neissera pokazuje, że pamięć – podobnie jak uwaga – jest podatna na zniekształcenia. Związki między uwagą a wspomnieniami są niezwykle bliskie. Wspomnienia to uwaga w czasie przeszłym – pamiętamy tylko to, co zauważyliśmy. Wspomnienia są więc podwójnie narażone, bo oprócz wstępnych zniekształceń tego, co zauważamy, podlegają wtórnym wypaczeniom podczas przypominania.
„Czy wszyscy tacy jesteśmy? – zapytuje Neisser. – Czy u każdego z nas wspomnienia są spreparowane, poprzekręcane, upozowane, egocentryczne?”. Studium pojedynczego przypadku nie stanowi wystarczającej podstawy, by udzielić wiążącej naukowo odpowiedzi na to pytanie. Mimo to Neisser przypuszcza, że w każdym z nas jest coś z Johna Deana. „Wspomnienia przeorganizowała mu własna ambicja; kiedy nawet stara się powiedzieć prawdę, nie może się powstrzymać, by nie podkreślić roli, jaką odegrał w każdym zdarzeniu. Ktoś inny na jego miejscu mógłby patrzeć na zdarzenia bardziej beznamiętnie, zastanawiać się nad swoimi przeżyciami z większym rozmysłem, relacjonować je wierniej. Niestety, takie cechy charakteru są rzadkością”.
Dean albo wiedział, że nagina prawdę, albo wierzył we własną wersję i sam siebie wprowadzał w błąd. Niezależnie od tego, czy była to obłuda zamierzona, czy mimowolna, rekonstrukcja wydarzeń w jego wykonaniu była doskonałą ilustracją wybiórczego przypominania.

(…)

„Własna przeszłość to narastające brzemię – napisał Bertrand Russell. – Łatwo sobie pomyśleć, że własne emocje były żywsze, niż są obecnie, a umysł bystrzejszy. Jeśli to prawda, to trzeba o tym zapomnieć, a jeśli się o tym zapomni, to prawdopodobnie przestanie być prawdą”. Przemyśleniom Russella odpowiada złowieszcze hasło z Roku 1984 Orwella: „Kto rządzi przeszłością, w tego rękach jest przyszłość; kto rządzi teraźniejszością, w tego rękach jest przeszłość”. A w królestwie psychiki w czyich rękach jest naprawdę przeszłość?
Pamięć jest rodzajem autobiografii, jej autorem jest ja”, wyjątkowo potężny zestaw schematów. Czasami nazywany jaźnią”, ego – jest tym zestawem schematów, który określa, co rozumiemy przez ja”, „sobie”, „mój”, który precyzuje poczucie bycia sobą w świecie.
„Ja” buduje się powoli, od dzieciństwa, i prawdopodobnie jest najbardziej podstawowym zgrupowaniem schematów w naszej psychice. Jego początki biorą się z interakcji między matką a niemowlęciem; rozwój formowany jest przez związki z rodzicami, rodziną, rówieśnikami, z każdym i ze wszystkimi ważnymi ludźmi, znaczącymi wydarzeniami w życiu człowieka. To jaźń kształtuje sposób, w jaki dana osoba filtruje i interpretuje swoje przeżycia, komponuje te wszystkie zmyślenia służące podnoszeniu własnej wartości, jak w przypadkach Deana i Darsee. Robiąc to jaźń ma do dyspozycji całą potęgę i wszystkie narzędzia – także zachęty – władzy w państwie totalitarnym. To jaźń sprawuje funkcję cenzora, dokonując wyboru i skreśleń w strumieniu informacji.

 


 

 

Źródło: http://michalpasterski.pl/2009/04/co-potrafi-twoja-plamka-slepa/

Co potrafi Twoja plamka ślepa

Co potrafi Twoja plamka ślepa

Plamka ślepa to miejsce na siatkówce oka, gdzie nie ma komórek odbierających światło. Jak to się w takim razie dzieje, że nasze oko obserwuje otaczający nas świat bez „dziur” w widzeniu?

Czytając ten artykuł będziesz mieć wyjątkową okazję przetestować swój własny wzrok, sprawdzić wielkość swojej plamki ślepej i doświadczyć, w jaki sposób Twój mózg sprytnie „dorabia” sobie obraz tam, gdzie tak naprawdę nie powinno go być.

Tylna część oka jest zbudowana z fotoreceptorów, komórek, które odbierają światło i zamieniają je w impulsy nerwowe przekazywane do mózgu. Na siatkówce jest jednak jedno miejsce, gdzie tych komórek nie ma- jest to plamka ślepa. Jest to miejsce, z którego odchodzi włókno nerwowe, przekazując informację o obrazie prosto do mózgu. O istnieniu plamki ślepej możesz przekonać się sam, patrząc na poniższy obrazek 15-25 centymetrów od monitora. Zasłoń lewe oko i skup swój wzrok na krzyżyku. Teraz zacznij przybliżać i oddalać głowę aż czarna kropka po prawej stronie zniknie.

blindspot1bw

 

Ale to jeszcze nie wszystko. Możesz dokładnie określić wielkość swojej plamki ślepej! TUTAJ znajdziesz specjalne miejsce, gdzie możesz sprawdzić jak duża jest plamka ślepa w Twoim polu widzenia. Aby to zrobić, wejdź na stronę (link w poprzednim zdaniu), zakryj lewe oko i spójrz na obraz tak aby nie widzieć czarnej kropki. Teraz manewruj wskaźnikiem myszki tak aby oscylować nim przy niewidzianej przez Ciebie kropce. Gdy nie widzisz wskaźnika, oddalaj go od tej kropki aż do momentu gdy go zobaczysz. Na granicy kliknij lewym przyciskiem myszy, co spowoduje zaznaczenie tego punktu. I tak samo zrób z różnymi kierunkami, aby obrysować kształt Twojej plamki ślepej.

Co potrafi Twoja plamka ślepa?

Okazuje się, że nasza plamka ślepa potrafi więcej niż nam się wydaje. Otóż mózg automatycznie wypełnia lukę w obrazie, która powstaje poprzez istnienie plamki ślepej. W końcu gdy patrzysz normalnie przed siebie, nie masz dwóch pustych kropek w swoim polu widzenia (każde oko ma swoją plamkę ślepą). Mózg wypełnia te obszary tym, co spodziewa się, że tam powinno być! Aby samemu tego doświadczyć, przetestuj kilka ciekawych przypadków działania plamki ślepej, które znajdziesz poniżej. Wszystkie obrazki pochodzą ze strony http://serendip.brynmawr.edu. Za każdym razem zasłaniaj lewe oko i patrząc na krzyżyk przybliżaj się oddalaj od ekranu, aż zniknie czarna kropka po prawej stronie.

 

blindspot1

 

blindspot1rev

 

Jak widzisz, Twój mózg potrafi wypełnić miejsce, w którym znajdowała się kropka kolorem, który tą kropkę otaczał. I potrafi to zrobić niezależnie od tego, jaki kolor wchodzi w grę.

 

blindspotline

 

W tym przypadku mózg w miejsce kropki uzupełnia linię. Robi tak dlatego, że „spodziewa” się ciągłości tej lini.

 

blindspotdotfield

 

Wyraźna, żółta kropka znika a zamiast niej pojawia się czerwona!

 

Wygląda na to, że rozglądając się wokół siebie widzimy też punkty, które są tylko „dopowiedziane” przez nasz mózg. Oczywiście w miarę możliwości mózg będzie uzupełniał brakującą informację danymi z drugiego oka, jednak gdy drugie oko ma ograniczone pole widzenia, mózg po prostu dorabia sobie spodziewany obraz.

Jak sprawić, aby kogoś głowa zniknęła

Tom Stafford, autor książki „100 sposobów na zgłębienie tajemnic umysłu”, z której pochodzą informacje zawarte w tym artykule, opisuje tam zabawną możliwość wykorzystania plamki ślepej. Gdy będziesz w pomieszczeniu, w którym znajdują się ludzie, zasłoń jedno swoje oko i wysuń przed siebie drugą dłoń z wysuniętym palcem wskazującym. Skup swój wzrok na tym palcu i wybierz jakąś osobę. Teraz przesuwaj swój palec tak, aż głowa tej osoby zniknie a zastąpi ją tło 🙂

Zachęcam cię również do przeczytania artykułu Efekt McGurka – słyszenie oczami, z którego dowiesz się jak to możliwe, że Twój mózg słyszy to, czego nie słychać.

 

Źródło: http://michalpasterski.pl/2009/04/co-potrafi-twoja-plamka-slepa/

Rozdział 14 – Analizowanie Innych poprzez Przekraczanie Spektr

A jeśli chciałbyś ocenić siebie lub kogoś pod względem „uczciwości”? Prawdopodobnie zacząłbyś „przekraczać spektra”! Jeśli połączyłbyś dwa zasoby takie jak energia emocjonalna i decyzje, lub decyzje i intelekt, znalazłbyś wspólne rejony centralne zawierające obaszry największego zdrowia psychologicznego. To jest w przybliżeniu uczciwość – jednoczesna równowaga jeśli chodzi o różne zasoby.
W analizowaniu Twojej lub czyjejś uczciwości, powinieneś przekroczyć trzy spektra wewnętrznych zasobów, aby rozważyć style (rodzaje) komunikacji, działania i intencji (zamiaru) w życiu. To pomoże odkryć „schemat” (strategię) duszy danej osoby, ponieważ to działanie pozwala zauważyć czas jaki poświęca ona na poszczególne funkcje.
Wspaniałą rzeczą jeśli chodzi o przekraczanie spektr jest fakt, że nie patrząc na nie indywidualnie, ale w kilku wymiarach (aspektach) pozwalają nam one zrozumieć ludzi nie tylko jednowymiarowo, ale też dwu- i trzy-wymiarowo! Zapytasz pewnie jakim sposobem?

Jeśli narysujesz na stronie okrąg, a potem zaznaczysz na nim poszczególne spektra, utworzysz w nim cztery specjalne strefy. To fantastyczne – masz teraz sposób na kategoryzowanie rodzajów zachowania, ale także pozwalasz zachowaniom na bycie w spektrum – czyli na kontinuum funkcji. Jeśli jesteś zaznajomiony z fizyką, to można to porównać do kwantowej miary psychologii.
W fizyce kwantowej, materia jest mierzona i badana jako zarówno punktowe cząsteczki jak i fale w spektrum w tym samym czasie. Widzisz, „rodzaje” zachowania mogą być oznaczone tak jak cząsteczki, a „spektra” zachowania pozwalają na ich analizę tak jak fale prawdopodobieństwa.

Nowe Spojrzenie na Komunikację

Patrząc na umiejętności komunikacyjne danej osoby, patrzymy w tym samym czasie na ich podstawowe przekonania i ich styl reklamy lub tendencję przekazywania tego kim są innym. Z tego względu Mapa Komunikacji jest dobrym miernikiem ogólnej tożsamości.

Mind 14.1

Zauważ, że w tych spektrach wewnętrznych zasobów, które tworzą komunikację istnieją cztery różne kwadranty [narzędzia pomiarowe] w których dana osoba może spędzać większość czasu, komunikując sama sobie przekonania/poglądy o świecie i swojej tożsamości w nim, oraz reklamować swoje idee innych ludziom.

Czy kiedykolwiek słyszałeś stwierdzenie, że sposób mówienia „dużo mówi o człowieku”? Albo czy mówiłeś innym, że to jak się ubierają sprawia, że masz wrażenie że ich znasz, wiesz jacy są naprawdę? Wyjaśnienie znajduje się w powyższym diagramie – typach komunikacji tożsamości.
Nauczymy się więcej o tym diagramie w następnym rozdziale o Psychologicznej Integracji. Diagram ten definiuje tożsamość osoby w sposób kwantowy, czyli zarówno poprzez ogólną definicję (kategoryzację), jak i spektrum możliwości. Zapamiętaj z fizyki, że najodpowiedniejszym sposobem przedstawienia materii jest zarówno ujęcie jej jako cząsteczki (punktu) we wszechświecie, jak i fali spektrum możliwości.

Ludzie z przewagą pomyślności(well-being) + edukacji, pomyślności + doświadczenia, pewności siebie + edukacji i pewności siebie + doświadczenia – każdy pochodzący z tych grup będzie miał różne poglądy i będzie reklamował je innym ludziom w unikalny sposób. Wszystkie te równania przedstawiają różne style tożsamości, systemy przekonań/poglądów i komunikacji, wszystkie w jednym pakiecie. Znajdź siebie na kwadrantach w kole na wykresie powyżej.

Położenie poszczególnej osoby na tych spektrach nie zmienia się w czasie, ponieważ nie bierzemy tutaj pod uwagę podejmowania decyzji i wolnej woli. Tak więc w naszym pierwotnym psychologicznym stanie nie bierzemy pod uwagę zmiany naszego stanu na tym konkretnym wykresie.
Psychologowie nazywają te strefy tożsamości i funkcji komunikacji temperamentami. Są to ogólne „kolory” psychiki w które wradzają się ludzie, żyją w nich przez większość życia oraz są punktami startowymi jeśli chodzi o rozwój osobowości. Temperament nie zmienia się w czasie naszego życia.
Za to w naszej osobowości lub charakterze, zachodzą zmiany! „Nabieramy charakteru” i dojrzewamy z czasem (okres dojrzewania do dorosłości). Dodajmy do tego podejmowanie decyzji i możemy zmieniać w ten sposób nasz „pierwotny stan” temperamentu! Będziemy o tym mówić szerzej w następnym rozdziale. Ale na razie…
Ale co jeśli natrafiłbyś na osobę, która byłaby pełna pewności siebie i doświadczenia, prawdziwy typ „prawo półkulowy”? Ta osoba miałaby określony system przekonań charakteryzujący się poglądami natury kreatywnej i odwołującej się do przyszłości (Pamiętaj że w prawej półkuli chodzi o przyszłość). Te osoby miałyby wyjątkowy sposób na rozmawianie z Tobą oraz zrozumienie świata, nieprawdaż? Aby naprawdę nawiązać z nimi „połączenie” i poprawić pracę grupową, powinieneś umieć „mówić ich językiem”.

Tak więc bez znaczenia w jakim kwadrancie znajduje się Twój temperament, musisz „nadawać na ich falach” poprzez używanie terminów i języka bardziej humorystycznego, wizjonerskiego, i (tym samym) zorientowanego na prawą półkulę. Poprzez to dorównasz ich poziomowi pewności siebie zanim wprowadzisz do konwersacji swoją prywatną tożsamość.
Proces „odzwierciedlania i dopasowywania” ludzi jest znanym konceptem w teorii marketingu i psychologii. Ludzie nie otwierają swoich granic, ani nie stają się otwarci na chwilę obecną bez Twojego „dostosowania” do ich poglądów, a nawet postawy (fizycznej). Odzwierciedlanie zapewnia sposób na nawiązanie bliskiego (intymnego) kontaktu.
To samo jest prawdą. jeśli chodzi o trzy inne temperamenty. Jeśli dana osoba myśli logicznie, używa „bardziej” lewej półkuli i jest opiekuńcza – pełna pomyślności – będzie ona przekazywać swoje pomysły w sposób logiczny, powoli przemyśli rzeczy i kwestie zanim odpowie ci w opiekuńczy, troskliwy sposób. Aby nawiązać kontakt z tą osobą, należy tak jak wcześniej mówiliśmy użyć mechanizmu odzwierciedlenia i mówić jej językiem.

Tak samo z dwoma pozostałymi temperamentami. Teraz poradzisz sobie lepiej z testem osobowości Myersa – Briggsa oraz możesz uprościć swoje relacje, negocjacje i rozwiązywanie konfliktów.
Kiedy będziesz intelektualnie i emocjonalnie połączony z ludźmi, możesz zacząć analizować i dorastać z nimi używając swojej władzy podejmowania decyzji zawartej w Twoich działaniach.

Nowe Spojrzenie na Działanie

Załóżmy. że chciałbyś odkryć typowy sposób działania danej osoby? (także twoje własne tendencje działania, które chcesz zmienić lub pozostawić). Musisz skupić się na dwóch spektrach które składają się na działanie–podejmowanie decyzji i energię emocjonalną. To pomoże Ci na umiejscowienie siebie lub tej osoby w kwadrancie funkcji typowym dla nich, chyba, że użyją one Obserwacji Ego, aby dokonać znaczącej zmiany w swoim życiu.
Podejmowanie decyzji działa od sumienia do intuicji, a środkowy punkt zwany jest mądrością. Energia emocjonalna działa od zwiekszenia pomyślności/dobrobytu do powiększenia pewności siebie – a jej centrum to wysokie poczucie własnej wartości, miłość lub bliss. Bycie blisko centrum mądrości i wysokiego poczcia własnej wartości pewności implikuje, że mądra i szczęśliwa osoba będzie często podejmować konstruktywne, dobre działania. Tak uważaj na działania osób, które są nieszczęśliwe lub niemądre.

Mind 14.2

Na diagramie powyżej widać, że osoba którą charakteryzuje w większości wyższa lewa część okręgu podejmuje opiekuńcze działania wynikające z naiwnej natury – jest tchórzem lub mięczakiem. Natomiast osoby znajdujące się w wyższej prawej części okręgu podejmują opiekuńcze działania ze względu na pobudki samolubne i amoralne – są pasywnymi manipulatorami lub uwodzicielami. Za to ci z niższej lewej części wykresu podejmują pewne siebie działania powodowane naiwnością – to pyszni głupcy (charakteryzujący się pychą). Zaś ci z dolnej prawej części wykresu podejmują pewne siebie działania wynikające z amoralnej, samolubnej natury – aktywni manipulatorzy lub naciągacze.

Pomyśl więc jakie byłyby typowe działania tchórza, głupca, uwodziciela i naciągacza. Po czym możemy poznać, że działania osoby zmienią się w jedno z powyższych? Aby umieścić oznaczenie „kwantowe” na danej osobie musimy posiadać dane na jej temat w okresie jakiegoś czasu. Co jeśli nie mieliśmy czasu na zaobserwowanie ich działań?

Można „wyczuć” czy osoba jest bardziej opiekuńcza czy też skłonna do działania oraz „wiedzieć” w ciągu kilka minut rozmowy czy jest ona bardziej sumiennym „dźwigam świat na swoich ramionach” typem, czy też intuicyjnym „popatrz jaki/a jestem bystry/a” typem – szczególnie jeśli poruszamy się w środowisku bez alkoholu lub narkotyków (one mogą zasłonić obraz).

Czego nam brakuje? „A, ha! – powiesz – „Ich funkcji granicy!” Jeśli mają oni tendencję do cierpienia – czyli próby kontrolowania rzeczy, których nie mogą kontrolować – stają się jednym z destruktywnych typów osób działających wymienionych powyżej.
Kiedy ludzie często używają słowa „powinien/na” i mają problemy ze słyszeniem „nie” lub mówieniem „nie”, stają się jednym z destruktywnych typów wymienionych powyżej. Dlaczego? Ponieważ solidność granicy jest oznaką dojrzałości, a dojrzałość jest synonimem konstruktywności! Widzisz? Masz teraz gotową metodę na przewidywanie działań innych.
Jeśli jednak dana osoba koncentruje się na zachowaniu równowagi i znajduje się w centrum okręgu (na wykresie), osiąga ona mądrość i wysoki poziom własnej wartości i nie zalicza się do żadnego z czterech destrukcyjnych typów powyżej. Zamiast tego jej działania są wydajne, właściwe i służą społeczności. Możesz to racjonalnie (merytorycznie) ocenić poprzez zauważenie ich osobistej granicy, która jest „wysokiej jakości”. Ci ludzie nie mają problemu z mówieniem „nie” kiedy mają to na myśli oraz zaakceptowaniem odrzucenia i niezgody kiedy my mówimy im „nie”.

Na co ty poświęcasz najwięcej czasu? Jeśli znajdujesz się na brzegach wykresu, musisz popracować nad dwoma cechami charakteru aby poprawić swoje działania.
Jeśli jesteś opiekuńczym i sumiennym „tchórzem”, musisz popracować cierpliwie i dyscypliną nad intuicją i pewnością siebie. Poprawisz swoją intuicję poprzez wypróbowanie różnych rodzajów środowiska w swoich działaniach, a potem podejmowanie w nich wielu decyzji, aby zdecydować, które ci pasują i przynoszą korzyści, a które nie. Podniesiesz swoją pewność siebie poprzez użycie Mapy Niepokoju o której już mówiliśmy. Popracuj nad uczynieniem Twojej granicy osobowości bardziej dojrzałej, a wtedy Twoje działania częściej będą właściwe.
Jeśli jesteś opiekuńczym intuicyjnym „uwodzicielem”, musisz popracować nad swoim sumieniem i pewnością siebie. Wykształcisz sumienie poprzez umieszczanie siebie na miejscu innych (wyobrażanie sobie siebie „w ich butach”), rozmawianie z tymi którzy czują się przez Ciebie skrzywdzeni, aby zobaczyć jaki efekt miały na nich Twoje działania. Rozwijasz swoja pewność siebie poprzez użycie Mapy Niepokoju. Pracuj także nad swoją granicą, aby stała się bardziej dojrzała, a Twoje działania zaczną przynosić lepsze rezultaty.
Jeśli jesteś sumiennym, podejmującym działania „głupcem” – popracuj nad swoją intuicją i pomyslnością. Intuicję rozwijaj tak jak powiedzieliśmy przed chwilą, poprzez wypróbowywanie różnych środowisk i podejmowanie w nich decyzji. Rozwiń swoją pomyslność(well-being) poprzez używanie Mapy Gniewu. Dodaj do tego prace nad bardziej dojrzałą granicą, a Twoje działania z głupich staną się znaczące.
Na koniec, jeśli jesteś „naciągaczem” kierującym się intuicją, musisz cierpliwie rozwijać sumienie i pomyslnośc. Pracujesz nad sumieniem poprzez konfrontacje z tymi których skrzywdziłeś, a nad pomyślnością poprzez używanie Mapy Gniewu. Do tego dodaj prace nad bardziej dojrzała granicą i twoje działania nie są już „oszustwami”, ale zostają za to autentycznie nagradzane przez społeczność.

Kiedy pracujesz nad tymi wszystkimi umiejętnościami w celu uzdrowienia swoich relacji i poprawnego „odczytania” działań innych odkryjesz, że stajesz się poprzez to również coraz lepszy w innych, bardziej skomplikowanych ludzkich umiejętnościach, takich jak polityka, władza, przywództwo i intencja.
Tym samym doszliśmy do ostaniego z trzech „skrzyżowanych spektr”, które łączy nasz intelekt i decyzje i jest nazywane intencją (zamiarem). Fantastyczna – ta niezwykła ludzka umiejętność jest jak super „system pokładowy” dla twojego „samolotu sukcesu.” Pozwala Ci bezbłędnie osiągnąć Twoje cele za każdym razem oraz powiększa rozmiar Twojej granicy. Poprzez to powiększa zasięg Twojej realnej kontroli nad światem wokół ciebie.

Intencja: Przeciwieństwo Cierpienia

Jak możesz zawsze podejmować „właściwe działania?” Jak możesz doskonale kierować swoim „samolotem”? Pokażę ci jak! Musisz przygotować się do działania wcześniej używając intencji (zamiaru), albo tego co zwiemy purpuse ] przyczyną. Intencja jest specjalną, skomplikowaną umiejętnością jaką zachowałem dla Ciebie na koniec – idealna umiejętność, która poprzedza perfekcyjne działania. Intencja jest „przeciwieństwem cierpienia.”
Możesz w to wierzysz? Cały czas mówiłem Ci o rzeczach, które zatrzymują cierpienie – czyli o odpowiednim mówieniu „nie” lub akceptowaniu odmowy. Ale istnieje też przeciwieństwo cierpienia – które zamienia je w moc. Twoje cierpienie jest wskaźnikiem rzeczy w których powinieneś użyć swojej intencji.
Chcę żebyś pomyslał o pewnym powiedzeniu, które niektórzy znają, a brzmi:
„Lepiej mierzyć w gwiazdy i wylądować w błocie, niż mierzyć w błoto i zrealizować to” Przypomina to powiedzenie: „Jeśli ci się nie powiedzie raz, próbuj dalej.”

Wiele zostało już napisane o słowie „intencja” w książkach na temat samopomocy, ale zawsze istniało w nich niejasne odwołanie do „starania się” i zaakceptowania osiągniętych rezultatów. To jednak nie wystarczy. Chcę Ci pokazać anatomię intencji, aby uczynić tę kwestię bardziej praktyczną zamiast mydlić nią oczy.
Iintencja jest sposobem na połączenie podejmowania decyzji i intelektu, aby otrzymać poteżny „pocisk termolokacyjny” aby osiągnąć osobiste lub firmowe cele. Intencja nie dodaje Ci energii, aż do ostatniego momentu kiedy jesteś pewny, że osiągniesz cel bez marnowania energii. Jako taka, intencja jest przeciwieństwem cierpienia, które jest „zużywaniem energii chcąc lub próbując kontrolować rzeczy niekontrolowane.”
W powyższym powiedzeniu „mierzenie w błoto i zrealizowanie celu” to właśnie cierpienie. Ale „mierzenie w gwiazdy” jest intencją. Z intencją możesz „wylądować w błocie”, ale ważne jest żeby się podnieść, nauczyć czegoś z tego i na nowo ustalić swój cel. Intencja jest także jak „cel (10 na tarczy)”, rodzaj „kompasu” który prowadzi nas w strone celu.

INTENCJA (zamiar): Przeciwieństwo Cierpienia

Mind 14.3

Zauważ jak cierpienie czerpie Twoją pozytywną energię zwaną poczuciem własnej wartości z Twojej granicy i marnotrawi na to czego nie możesz kontrolować. Bez planowania i doświadczenia, sumienia (etyki) lub intuicji cierpisz mój przyjacielu.

Kiedy używamy tych 4 rzeczy: funkcji lewej półkuli (edukacji), funkcji prawej półkuli (doświadczenia), sumienia (etyki) i intuicji, używamy intencji aby osiągnąć cel przede wszystkim bez marnotrawienia naszej cennej energii.
Na przykład, co jeśli miałbyś/miałabyś określony cel zostania aktorką/aktorem? Jeśli żyjesz w Iowa, i nigdy nie uczyłeś się w szkole ani na kursie aktorskim, nie próbowałeś swoich sił w żadnej (nawet szkolnej) sztuce, nie rozmawiałeś z aktorami o ich doświadczeniu praktycznym w zawodzie, ani nie myślałeś o przeprowadzce do Nowego Jorku lub Los Angeles, to o czym to świadczy? Czy masz intencje zostać wspaniałym aktorem? Nie!
Ale jeśli mieszkając w Iowa zacząłbyś odkładać pieniądze na mieszkanie w Los Angeles, zaplanował uczęszczanie tam na lekcje aktorstwa lub porozmawiałbyś z zapoznanymi znajomymi aktorami w tym mieście, a nawet umówił się na jakieś przesłuchania wstępne do filmów, to czy miałbyś intencje zostać aktorem? Przygotowałbyś się na spełnienie swoich celów bez narażania się na cierpienie.
Twoją intencją jest Twój cel w danym momencie i pracując sporo nad swoją granicą, możesz nawet stworzyć jeden życiowy cel pochodzący z Twojej tożsamości – życiową misję. Nie cierpisz, chcąc zostać aktorem w tej chwili, ale przygotowujesz sobie drogę na to aby stało się to możliwe.
W przypadku bycia wspaniałym aktorem, czy masz gwarancję, że staniesz się nim? Nie. To jest poza Twoją kontrolą zanim nie osiągniesz celu. Ale ze względu na Twój intencje ( wykonane w tym celu kroki) zwiększasz swoje prawdopodobieństwo. Kiedy już wszystkie te kwestie są gotowe i przygotowane jak pocisk termolokacyjny, jesteś gotowy na poświęcenie temu swojej energii, bez zbytniego cierpienia. Czy słyszałeś kiedyś powiedzenie:
„Bóg pomaga tym, którzy sami sobie pomagają”? No właśnie.
Odkryjesz, że intencja jest jak celownik skierowany na Twój cel – lub kompas w Twoim samolocie – złożony z czterech części. Edukacja i doświadczenie są jak ster w samolocie pozwalają Ci lecieć w prawo i lewo: wiedza teoretyczna pozwalająca na utrzymywaniu oczu na celu, a wiedza praktyczna pomaga Ci być elastycznym w omijaniu przeszkód.
Jednakże, dodając decyzje do naszej wiedzy o nawigacji zauważymy, że sumienie i intuicja są jak „lotki” w skrzydłach – intuicja zwiększa naszą wysokość, aby próbować nowych rzeczy w nowym środowisku w których zachodzi ryzyko i trudności w nawigacji, a sumienie obniża nas wystarczająco, aby być wystarczająco „uziemionym” w swoich ambicjach.
Jednak jaki jest sens w posiadaniu wykształcenia i doświadczenia jeśli Twoje cele wiążą się z krzywdą innych? I na co przydadzą się Twoje logiczne i kreatywne umiejętności, jeśli ich nadużywasz? Potrzebujesz również sumienia i intuicji!
Intencja jest jak „mierzenie do gwiazd”, ale nie zniechęcanie się gdy lądujesz w błocie, i podnoszenie za każdym razem, aż do osiągnięcia celu. Działania powinny następować po mądrym zaplanowaniu poprzez zamiar, a wtedy zawsze będą odpowiednie. W ten sposób nasze akcje nie zostaną zmarnowane.

Intencja jako celownik na drodze do Twoich Celów: ostatnie „przekraczanie (krzyżowanie się) spektr”

Mind 14.4

Zauważ, że jeśli „błądzisz” w drodze do celu, zawsze znaczy to, że brakuje Ci jednej lub więcej części z czterech składników intencji:
1. Edukacji
2. Doświadczenia
3. Sumienia
4. Intuicji

Musisz poprawiać swój „kurs lotu” często poprzez ćwiczenie jednej lub więcej z tych umiejętności – aby osiągnąć swój cel w życiu. Prze-edukowana i nadmiernie intuicyjna osoba jest krytycznym i uprzedzonym manipulatorem, który potrzebuje kultywować doświadczenie i sumienie. Prze-edukowana i nadmiernie sumienna osoba jest krytycznym ofiaro-tchórzo-głupcem, który musi popracować nad doświadczeniem i intuicją.
Osoba nadmiernie doświadczona i nadmiernie sumienna jest ignoranckim ofiaro-tchórzo-głupkiem – potrzebuje kultywować edukacje i intuicje. I wreszcie osoba z nadmiernym doświadczeniem i nadmiarem intuicji jest ignoranckim manipulatorem, który musi popracować nad edukacją i sumieniem, aby uczciwie zrealizować swoje cele.
Zauważ, że brak równowagi na spektrum decyzji prowadzi do patologicznego narcyzmu.
Zamiast tego pamiętaj, że edukacja plus doświadczenie równa się geniusz lub równa się inteligencji w Twoim intelekcie. A sumienie plus intuicja tworzą mądrość w podejmowaniu decyzji. Z inteligencją i mądrością, Twój cel jest „odpowiedni” i uważany za społeczeństwo za „prawy.”
Wiele religii mówi o „grzechu.” Interesująca jest definicja judaizmu, która mówi o grzechu w starożytnym hebrajskim jako „przeoczyć znak.”
To implikuje, że wszyscy ludzie są grzeszni i żaden z nich nie jest zły do cna, skazany na potępienie. Wystarczy zmienić nastawienie, zmienić przyzwyczajenia i przestać grzeszyć. Obrać nowy „cel” który jest „prawy.”
Inteligencja + mądrość tworzy idealną intencję i poprzez to, cel w życiu i biznesie. Idealna intencja jest nazywana sprawiedliwością. Nie da się czynić sprawiedliwości bez mądrości, ale też bez pełnej wiedzy o sytuacji, połączonej z edukacją i doświadczeniem. Może dlatego sędziami w Wyższym Sądzie zostają starsi ludzie – zgromadzenie wiedzy, mądrości i doświadczenia wymaga czasu.
Dąż do użycia tych kwestii w obmyślaniu strategii swoich celów, zanim zaczniesz na nie marnować emocjonalną energię. Intencja gwarantuje, że Twoja energia zostanie dobrze wykorzystana – to jak decyzja o lądowaniu Twojego „samolotu sukcesu” tuż nad pasem do lądowania.

Intencja jako „Kompas” prowadzący do Celów

Mind 14.5

Co jeśli uznalibyśmy intencję jako „kompas” lub przewodnika, który pomoże naszemu „samolotowi” dolecieć do celu? Nie tylko odkrylibyśmy, że są niektóre rzeczy które robimy „źle” jeśli chodzi o nasz zamiar, ale i to że samo „dopasowanie” naszej intencji może bezwysiłkowo popchnąć nas do realizacji celu!
Jeśli chodzi o powyższy przykład – należy ćwiczyć edukację i sumienie aby osiągnąć cel. Uczynienie tego może nam w cudowny sposób pomóc w realizacji celu, bez wysiłku i cierpienia.

Nawiązując do analogii „samolotu”, „Kompas Intencji” działa poprzez:
1. Edukację, która sprawia że skupiamy się na celu poprzez organizację.
2. Doświadczenie dające nam elastyczność, aby omijać przeszkody.
3. Sumienie „podnoszące nas” do etycznego poziomu, który jest konieczny, aby dotrzeć do celu bez rozbicia się…
4. Intuicja „uziemiająca nas” wystarczająco, abyśmy dostrzegli odpowiednie środowisko do osiągnięcia naszych celów/celu.

Dostrojenie Twojego „Kompasu Intencji”

Co jeśli potrzebujesz pracy nad jedną lub więcej części z czterech części intencji? Pamiętaj, intencja jest kombinacją Twoich zasobów intelektualnych i zasobów dotyczących podejmowania decyzji.
Aby dostroić swoją edukację, naucz się jak organizować – weź udział w zajęciach, kursach „jak to zrobić”, ćwicz bycie punktualnym i jak myśleć logicznie, zwracaj uwagę na historię i ucz się z niej.

Aby dostroić swoje doświadczenie, naucz się jak być elastycznym i tolerować niezorganizowanie i żyj – podróżuj, chodź na imprezy i wydarzenia artystyczne, zacznij jakieś kreatywne hobby, zaangażuj ciało i umysł w coś co wymaga użycia wszystkich 5 zmysłów, przebywaj z ludźmi i znajdź mentora, aby czerpać z jego doświadczeń.

W celu dostrojenia swojego sumienia, naucz się twarzą-w-twarz jaki wpływ ma twoje konstruktywne lub destruktywne zachowanie na innych. Bądź otwarty na ich opinię i doświadczenie jeśli chodzi o Twoje krzywdzące zachowanie. Zwróć uwagę na informację zwrotną jaką daje Ci społeczność; jeśli mądrzy, prawi, dojrzalsi ludzie zwracają Ci uwagę i przydzielają kary znaczy to, że Twoje zachowanie jest złe lub destruktywne.

Aby dostroić Twoją intuicję idź w różne środowiska i żyj – próbuj wielu różnych rzeczy i zapisuj to co jest destrukcyjnym środowiskiem dla Ciebie (opierając się na Twojej tożsamości), oraz to co wydaje się konstruktywnym środowiskiem. Próbuj i testuj różne rzeczy i różne otoczenia.
Wyobraź sobie co by się stało gdybyś użył intencji w każdym aspekcie Twego życia, Twoich marzeń. Miałbyś wtedy jasno określony cel i środki, co pozwoliłoby na rozwiązanie Twoich problemów oraz niektórych problemów innych osób.

Syntetyzowanie (łączenie) celów w jedno „Powołanie”

Mind 14.6

Naturą tego „powołania” w życiu jest przyniesienie Ci sukcesu. Tak jak w przypadku zbioru drewna w mroźną zimową noc, jeśli wyciąłbyś tylko jedną małą gałąź, nie wystarczyłaby Ci ona nawet na godzinę. Większa gałąź mogłaby wystarczyć na jedną noc. Ale całe drzewo – z pewnością wystarczyłoby na całą zimę!
To właśnie jest niesamowita natura Twojego powołania, czyli Twoich marzeń. Kiedy nadchodzą ciężkie czasy, czasem nawet przez całą zimę – Twoje sny – Twoje powołanie są w stanie cię podtrzymywać.
Co ciekawe, natura powołania w naszym życiu prowadzi także do wypełnienia Cię dobrymi emocjami, mądrością w Twoich decyzjach i wzmocnienia granicy. Jak?
Kiedy dążysz do zrealizowania swego powołania jako celu, zostaniesz poddany testowi poczucia własnej wartości. Będziesz musiał zgromadzić zasoby pomyslności, aby zatroszczyć się o swoje wysiłki, ale także pewności siebie, aby „wyjść ze strefy komfortu.” Podejmując decyzje będziesz popełniać błędy i poczujesz, że musisz rozwinąć swoją mądrość sumienia i intuicji. Na koniec, będziesz musiał zbudować solidne granice które dadzą Ci zdefiniowane preferencje, jeśli chodzi o Twoje powołanie (misję).

„Powołanie” wymaga zaangażowania wszystkich Twoich umiejętności budowania charakteru i zmusza je do rozwoju. Efekt końcowy podążania za powołaniem jest rzadką nagrodą Trwałego Spełnienia.

Teraz wiesz już dokładnie jak osiągnąć Trwałe Spełnienie, i poprzez to posiadasz umiejętności rozwiązania każdego problemu który da się rozwiązać

Mind 14.7

Jak rozwiązać każdy, ale to każdy, Problem

Na początku podziel problem na mniejsze części:
Która odpowiada za stres, która za porażkę, a która sprawia, że czujesz się jak w pułapce?
Teraz, pomyśl nad jaką częścią problemu masz kontrolę, a jakiej nie kontrolujesz? Nie cierp – czyli zrezygnuj z tego czego nie możesz kontrolować, aby skupić się tym co leży w Twoim zasięgu i skupienie na tym Twoich zasobów.
Teraz możesz przeanalizować cztery części psychiki, aby zmaksymalizować ich wpływ na tę część problemu, którą możesz kontrolować.

Jak możesz dostroić swoją granicę, aby zmierzyć się z problemem? Przede wszystkim – czy możesz zatrzymać problem u drzwi swojej granicy? Czy twoje drzwi wpuszczają użyteczne zasoby i zatrzymują problemy? Czy też twoja granica ma mury i dziury… To wpływa na Twoją „trwałość” w stosunku do problemu.
Czy Twój proces podejmowania decyzji jest konstruktywny i mądry? Charakteryzuje się równą ilością sumienia i intuicji? Jest wolny od „narcyzmu” i „niedojrzałości”? To daje Ci wolność do poradzenia sobie z problemem.
Czy Twój intelekt spędza dobrze czas? Czy korzysta on w równej ilości z wiedzy teoretycznej jak i praktycznego doświadczenia? To one pozwalają ci szybko osiągnąć cele, szczególnie jeśli używane jako część zamiaru.
Jak intelekt i podejmowanie decyzji razem tworzą dobry kompas do sterowania samolotem? To one sprowadzają Cię na właściwą drogę gdy zboczysz z kursu. Jesteś na dobrym kursie? Skoryguj swój kurs.
I wreszcie, czy masz kontrolę nad paliwem Twojego samolotu? Czy konstruktywnie zmieniasz gniew i niepokój na pomyślnośc i pewność siebie poprzez asertywność i odwagę? Czy jesteś w stanie „matkować albo „ojcować” sobie lub Twojemu biznesowi, aby zbudować poczucie własnej wartości, a przez to szczęście?
Im więcej posiadasz uczciwości, czyli połączenia/integracji wszystkich tych wymienionych wcześniej części, tym lepsze są Twoje umiejętności w innych narzędziach (aspektach) ludzkiego życia: Komunikacji, Polityce, Zarządzaniu Czasem, Mocy/Władzy, Działaniu i Poglądach.
Zmaksymalizuj swoją umiejętność „odczytywania” problemu i odpowiedz na niego z dobrą komunikacją/ tożsamością (i poglądami/przekonaniami), odpowiednim działaniem oraz z poczuciem celu lub intencją.

Wtedy uda Ci się rozwiązać każdy problem, który ma rozwiązanie – poprzez osiągnięcie psychologicznej integracji.
Połączmy teraz wszystkie cztery części razem – granice, podejmowanie decyzji, intelekt i energię emocjonalną – i zróbmy to w całościowy sposób poprzez połączenie komunikacji, tożsamości, działania i celu.
Udoskonaliłeś granicę jeśli chodzi o „trwałość,” oraz podejmowanie decyzji aby mieć więcej „wolności.” Udoskonaliłes swój intelekt, aby odnosić więcej „sukcesów” w osiąganiu celów. Udoskonaliłeś też emocjonalną energię, aby osiągnąć „szczęście.” lub „błogosławieństwo” To są cztery składniki Trwałego Spełnienia w życiu. To coś co odnaleźli ludzie, którzy nie boją się już śmierci. A jeśli nie boisz się śmierci, czego jeszcze masz się bać? Niczego.
Z Trwałym Spełnieniem, jesteś wolny i możesz przeżyć swoje życie bez strachu lub destruktywności. Wyłóż teraz „całego siebie” na stół w tym co nazywa się Psychologiczną Integracją.

Część III
Rozdział 11: Kombinacje Naszych Zasobów

Może nadal masz problemy z porażkami, stresem, uczuciem bycia „w pułapce”, uczuciem przytłoczenia, zmieszania, bycia pod presją, bycia „użytym” lub wykorzystanym przez innych, bycia osądzanym, ignorowanym, zaniedbanym, opuszczonym, trzymanym na dystans, albo innymi tym podobnymi problemami. I gdy tylko uda ci się na krótko odpocząć od swoich kłopotów, pojawiają się nowe.

Te warunki „środowiska” poza naszą psychiką. Rządzą się przypadkowością i zmianą. Musimy pamiętać w tym miejscu o koncepcie równowagi pomiędzy spektrami naszej psychiki. Każdy problem na jaki trafiamy sprawia, że tracimy równowagę – następuje stan zwany „perturbacją [zaburzeniem]” naszego systemu psychologicznego. Czy kiedykolwiek powiedziałeś, że czujesz się „zaburzony/zaniepokojony/wyprowadzony z równowagi”? No widzisz – wtedy jakaś część twojego charakteru traci równowagę z powodu problemu. Jeśli kiedykolwiek ktoś Ci powiedział, że „nie jesteś sobą”, „straciłeś równowagę” lub „coś jest z tobą nie tak” , miał po prostu na myśli, że któreś z twoich psychologicznych spektrów utraciło równowagę. Było zaburzone, perturbowane.
Mamy jednak wiele umiejętności, które pozwalają nam radzić sobie z problemami. Używamy ich, aby „znaleźć centrum równowagi.” Ta idea w nauce nosi miano „allostazy.”

[Bruce McEwan – „allostaza”: Według niego organizm w odpowiedzi na silne zmiany środowiskowe, zmniejsza lub zwiększa czynności życiowe w celu ustalenia nowego stanu równowagi. Zdolność utrzymania stanu równowagi poprzez dokonywanie zmian wielo układowych McEwen nazywa allostazą (z greckiego stabilność poprzez zmiany). Allostaza aktywnie utrzymuje stałość środowiska wewnętrznego. Jest to stan, w którym organizm przeżywa, ale ponosi tego niepomyślne skutki. Allostaza w normalnych warunkach powinna utrzymywać stan równowagi do momentu wystąpienia adaptacji organizmu do nowej sytuacji życiowej lub zaniku zmiany środowiskowej.]

Zanim „perturbacja/ wzburzenie” nas pokona, znajdujemy się w „homeostazie” – czyli pewnego rodzaju spokojnej równowadze. Po „perturbacji” musimy przejść przez allostazę aby powrócić do równowagi. ,
Można to porównać do momentu gdy nasz komputer wykonuje jakąś trudniejszą operację i gdy widzimy kursor-klepsydrę, który przesuwa się powoli w miarę postępu czynności – wtedy właśnie zachodzi proces allostazy. Była „perturbacja/zaburzenie” i „allostaza”

Umiejętności przydatne w powrocie do równowagi to intencja, polityka, zarządzanie czasem, komunikacja, działanie, planowanie, negocjacje, zarządzanie konfliktami, reklama, marketing, praca zespołowa, wiara, charyzma, moc; oraz inne kombinacje czterech podstawowych bloków budulcowych psychiki, plus umiejętność Obserwacji Ego.

Pomyśl o wszystkim czego do tej pory cię nauczyłem jako o układzie okresowym pierwiastków, który omawia się na lekcji chemii w szkole podstawowej. Opanowaliśmy już podstawowe części psychologii, a teraz nauczymy się jak budować z nich użyteczne cząsteczki; tak jak buduje się wodę, powietrze, węglowodany i proteiny z wodoru, tlenu, węgla i azotu.

Co jeśli masz problemy z „polityką” lub „zarządzaniem czasem” ? Będziesz wiedzieć jak to naprawić poprzez elementy psychologii o których mówiliśmy. Na „politykę” składają się Twoje decyzje + funkcja granicy osobowości, tak więc pracuj nad swoim sumieniem i intuicją i buduj w swojej granicy drzwi zamiast dziur lub murów. To jest szybki i prosty sposób na Twoją „politykę biurową.”
„Zarządzanie czasem” jest oparte na Twoim intelekcie + funkcji granicy, tak więc pracuj nad uzupełnieniem swojej edukacji i doświadczenia oraz buduj w swojej granicy drzwi zamiast dziur lub ścian. Twoja edukacja i doświadczenie sprawią, że będziesz bardziej wydajny, a ulepszenie Twojej granicy pozwoli Ci na lepsze dysponowanie czasem!

Wszystkie słowa jakich będziemy używać już znasz, ponieważ używasz ich na co dzień. Teraz jednak lepiej poznasz ich znaczenie, jak nigdy wcześniej! Wyliczę Ci wszystkie ważne całościowe umiejętności i zobaczysz, że są one po prostu kombinacjami czterech podstawowych części psychiki – granicy osobowości, energii emocjonalnej, decyzji, intelektu – plus Obserwacji Ego.

Jeśli znasz kombinacje „elementów” tworzących personalne lub biznesowe umiejętności i opanowałeś je przy wcześniejszym omawianiu w tej książce, możesz opanować i doskonalić każdą ludzką umiejętność!
Jeśli masz problem w tych dziedzinach – lub innych umiejętnościach o których nie wspomniałem – możesz łatwo rozpoznać z czego się one składają: granice, decyzje, emocjonalna energia, intelekt i Obserwacja Ego. Popracuj nad każdą podstawową częścią, aby poprzez to przejść do opanowania bardziej skomplikowanych umiejętności!
To zadziała zarówno w Twoim życiu prywatnym, jak i biznesowym. Podstawową ideą biznesu jest to, żeby pamiętać, że tworzy on ogromną granicę zawierającą wszystkie indywidualne granice pracowników i zarządu.

S.O. Umysłu wykres 11.1 Granice Firmy

W firmie (lub inne zwartej grupie ludzi, jak np. narodzie) tworzy się wspólna granica grupowa, a w tej ogromnej granicy, zawierającej wspólne poglądy, przekonania i wartości, istnieje też dużo indywidualnych personalnych granic.

Wszystkie umiejętności i psychologiczne kontakty, które mają miejsce pomiędzy ludźmi – jednostkami, mają też miejsce pomiędzy pracownikami i zarządem (managerami). Skoro prawnie definiujemy biznes jako „osobę prawną” – wszystkie zasoby i umiejętności,które posiada jednostka, posiada także firma jako całość – biznes prowadzi handel, zajmuje się ekonomią, polityką, itd., ma kontakty z innymi firmami i rządem.

Częścią zarządzania biznesem jest więc zrozumienie tego modelu, oraz tego jak zmaksymalizować wszystkie indywidualne zasoby pracowników firmy aby psychologicznie zebrać je razem w spójną całość. Zarazem istotne jest zrozumienie, że żadna grupa ludzi nie może mieć dokładnie tych samych poglądów, wartości, silnych stron lub słabości. Muszą oni dojść do kompromisu dotyczącego ogólnych zasad i tolerować różnorodność dotyczącą reszty. Jeśli nie da się tego osiągnąć, to twoja firma „cierpi” i jest skazana na zagładę.

Popatrzmy na niektóre opcje i umiejętności dla bardziej skomplikowanych cech charakteru jednostki i grupy.

Poniżej częściowy słowniczek kwestii nad którymi możesz pracować i je doskonalić:

1. Przekonania(poglądy) = Połączenie intelektu + emocjonalnej energii, które tworzą dowody, łączące się w rdzeń Twojej osobowości. Przekonania są jedną z dwóch form komunikacji (ze sobą).
2. Wartości = Przekonania o wyższej wartości ze względu na ich wagę i „wartość”, nabytą poprzez doświadczenie tego, że są one silnie przydatne w świecie.
3. Tożsamość = Połączenie przekonań + Twojej funkcji granicy do mówienia tak lub nie dla Twoich preferencji + proces podejmowania decyzji, które otwierają lub zamykają drzwi dla tych preferencji. Zauważ że ta kombinacja zawiera „wszystkie składniki mnie” – granicę, emocjonalną energię, intelekt i decyzje.
4. Komunikacja = Intelekt (idee) + towarzysząca mu emocjonalna energia. W tym sensie przekonania są także formą komunikacji ze sobą.
5. Reklama = Komunikacja + funkcja granicy, gdzie komunikujesz się z innymi. Zła reklama to zła komunikacja lub złe granice (dziury),a dobra reklama to dobra komunikacja i dobre granice. Wydaje się, że większości współczesnych reklam brakuje dobrych granic jako metody kontroli publiki (odbiorcy), przyczyniając się do niedojrzałości i podatności na kontrolowanie.
6. Osądzanie lub Uprzedzenia = Funkcje lewej półkuli mózgu (edukacja i „wiedza książkowa”) + patologiczny narcyzm (destruktywność).
7. Ciekawość = Funkcje lewej półkuli mózgu (wypełnione edukacją) + konstruktywność.
8. Ignorancja = Funkcja prawej półkuli mózgu (wypełniona doświadczeniem i „wiedzą praktyczną” + patologiczny narcyzm (destruktywność) który ignoruje kreatywność, doświadczenie i „wiedzę praktyczną” innych ludzi, która jest inna od mojej własnej.
9. Kolaboracja = Funkcja prawej półkuli mózgu (wypełniona doświadczeniem) + konstruktywność, która wita doświadczenie innych i łączy z naszym własnym, aby stworzyć coś nowego, lepszego (w synergii).
10. Działanie = Energia emocjonalna + decyzja o użyciu tej energii, aby coś zrobić.
11. Charyzma lub Siła/Władza = Emocjonalna energia +funkcja granicy konserwująca i dysponującą tą energią, tak aby używać jej z korzyścią dla nas.
12. Zarządzanie czasem = Intelekt + funkcja granicy zarządzająca „czasem” – walutą intelektu.
13. Polityka = Decyzje + funkcja granicy, która działa w ten sposób, że zawarte w granicy zasoby są używane na zasadzie wygrana/wygrana, z dobrym dysponowaniem. Możesz zauważyć, że polityka jest blisko powiązana z władzą i zarządzaniem czasem, ponieważ polityka jest w zasadzie Twoją umiejętnością używania drzwi granicy. Polityka tym różni się od władzy lub charyzmy że można być dobrym politykiem nawet, jeśli nie posiadasz wiele energii lub charyzmy.

Przekraczanie Spektrów – Przewidywanie zachowania Twojego i innych

14. Działanie = Decyzje + energia emocjonalna, jednak przekraczanie spektrów pozwala Ci także na przewidywanie działań jakie podejmie dana osoba, jeśli założymy, że działanie to przewidywalna „jakość” osoby z umiejętnością Obserwacji Ego. W innym wypadku nasza wolna wola w wyborze destrukcyjnych zachowań ponad konstrukcyjnymi pozostawia możliwość nieprzewidywalności.
15. Komunikacja = Emocjonalna energia + intelekt, jednak przekraczanie spektrów mówi coś więcej o poglądach i prawdopodobnej tożsamości osoby; jest dużą pomocą w reklamowaniu i marketingu skierowanym do ludzi i nadaje Twojej komunikacji z nimi lepszą jakość.
16. Intencja (zamiar) = Intelekt + decyzje, które dotyczą zastosowania tego intelektu w dziedzinie w której potem można podjąć działania w celu manifestacji Twoich celów i tożsamości w szerszym kręgu (na świecie).

Wielokrotne Kombinacje

17. Przywództwo = Polityka + Władza + Komunikacja. Zauważ jak w tym skomplikowanym zestawieniu pominięto intelekt, który jest obecnie zaledwie minimalnie jako element komunikacji. Można być liderem nie będąc „jajogłowym” i bez posiadania rozległej wiedzy, co widać często w świecie polityki. Zauważ, że mądrość jako zrównoważenie podejmowania decyzji jest niezbędna do przedłużenia okresu bycia liderem/przywódcą
[aby być liderem na dłuższy okres czasu potrzebna jest jednak wiedza].
18. Przywództwo „Służące” lub bycie Mentorem = Polityka + Władza + Komunikacja (Przywództwo/bycie liderem) + intelekt. To wyższa forma bycia liderem, w której lider nie tylko ma za zadanie być przywódcą, ale i nauczycielem innych, pokazując im jak być liderem; w tym samym czasie będąc mentorem poprzez cnotę posiadania nie tylko mądrości, ale i edukacji i doświadczenia pozwalającego na przekazywanie idei i kreatywność. Przykładem może być bardzo mądry dziadek, lub Ojcowie Założyciele Stanów Zjednoczonych.
19. Wiara = Przekonania(wierzenia) + decyzja uważania ich za prawdziwe + Obserwacja Ego aby zobaczyć, że te poglądy mają dobrą, konstruktywną podstawę, które nie próbuje kontrolować ani gwarantować środowiska, które nie leży w naszej kontroli, ale ma ku temu predyspozycje.
20. Generatywność, Magia Manifestacji = Twoja intencja (zamiar) + działanie, gdzie twoje przemyślane plany pochodzące z Twojej tożsamości tworzą w świecie coś co pomaga Ci osiągnąć Twoje cele i rozszerzyć Twoją granicę oraz kontrolę nad środowiskiem. Zobaczysz jak wiara jest powiązana z manifestacją zrealizowania Twoich marzeń w środowisku.
21. Kultura = Kombinacja mniejszych granic zebrana w jedna wielką grupową granicę + intelekt w sensie zawartych w nim naszych przekonań/wierzeń; niektóre z tych poglądów (lub częściej –wysoko cenionych wartości) są dzielone przez członków grupy w ramach grupowej granicy.
22. Ekonomia = Użycie czterech „walut” dla osobistej granicy, energii emocjonalnej, decyzji i intelektu, którymi są odpowiednio: „siła,” „miłość lub poczucie własnej wartości,” „wolność” i „czas”; i ustosunkowanie ich do ustalonej wspólnie nie-psychologicznej waluty zwanej pieniądzem. Jako takie, wszystkie umiejętności danych osób są wymieniane (handel) wśród grupowej granicy ekonomii, a podgrupy wśród tej ekonomii mogą zgromadzić władzę, aby handlować/negocjować zgromadzonymi wspólnie zasobami. To wyjaśnia rolę pracowników, managerów, związków zawodowych, lobbystów i ich wzajemne wpływy od polityki po ekonomię.

Tak więc widzisz możemy skomplikować to jak chcemy, ale u podstaw wszystkie ludzkie umiejętności i interakcje można wyjaśnić poprzez połączenie czterech elementów psychologii – indywidualnie lub kolektywnie (zbiorowo) w grupach lub podgrupach – wśród granicy społeczności.

Ta lista to tylko zarys wszystkich umiejętności jakie mogą posiąść ludzie. Jeśli spojrzysz na niektóre słowa z języka codziennego, których używasz aby opisać jakąś umiejętność lub działanie, zauważysz że one też są kombinacją funkcji osobistej/personalnej granicy, emocjonalnej energii, decyzji i/lub intelektu.
Zacznijmy od pojęcia komunikacji, na które składają się: idee + emocje.

 

Poniżej rozdział 12

https://bladymamut.wordpress.com/2014/03/11/s-o-umyslu-rozdzial-12-komunikacja-przekonania-i-reklama/