Posts Tagged ‘Depresja’

Niebezpieczeństwo amalgamatów dentystycznych – napisy PL

FoodPrint® 200+  Informacja Techniczna

Test FoodPrint® 200+ opiera się na tej samej technologii, która leży u podstaw testu FoodPrint® 120+. Test Genarrayt®Food IgG jest szybkim, kolorymetrycznym, mikropłytkowym testem immunologicznym ELISA służącym do pomiaru przeciwciał IgG swoistych dla zestawu obejmującego do 221 składników pokarmowych, wykonywanym na próbce krwi pełnej, surowicy lub osocza. Technologia Genarrayt® Microarray Food IgG została opracowana przez naszą partnerską firmę Genesis Diagnostics Ltd. Bliższe informacje można uzyskać odwiedzając stronę www.elisa.co.uk

Wyjaśnienie testu

Wielu ludzi wykazuje przewlekłe reakcje nadwrażliwości na określone antygeny pokarmowe. W przeciwieństwie do natychmiastowych skutków związanych z alergią, w której działają przeciwciała IgE. Reakcje nadwrażliwości pokarmowej, w których biorą udział przeciwciała IgG mogą rozwijać się w ciągu kilku dni od chwili kontaktu z antygenem. Kontrolowane usuwanie powodujących problemy składników pokarmowych z diety pacjenta może, w wielu przypadkach, przynieść szybką poprawę stanu jego zdrowia. Ogólny letarg, przybieranie na wadze, zapalenie skóry, zapalenie stawów i zmęczenie mają związek z nietolerancją pokarmową. Także zespół jelita drażliwego może mieć związek z wrażliwością na składniki pokarmowe.

Zasada testu

Na każdej z 16 wkładek nitrocelulozowych umieszczonych na szkiełku mikroskopowym umieszczony jest mikroukład zawierający do 221 składników pokarmowych. Nieswoiste miejsca wiązania ulegają zablokowaniu pod wpływem buforu blokującego, przed inkubacją testu z rozcieńczoną pełną krwią, surowicą lub osoczem pacjenta. Po spłukaniu niezwiązanych składników surowicy, na wkładce umieszcza się przeciwciała IgG anty-człowiek sprzężone z peroksydazą chrzanową. Podczas drugiej inkubacji, koniugat ten wiąże się z przeciwciałami związanymi z ekstraktami składników pokarmowych. Niezwiązany koniugat jest usuwany podczas płukania, a do testu wprowadzany jest roztwór zawierający tetrametylobenzydynę (TMB) oraz substrat enzymatyczny, mający na celu ujawnienie swoistych związanych przeciwciał. Po płukaniu wodą destylowaną, szkiełka suszy się w wirówce przed skanowaniem. Gęstość optyczną prób standardowych, dodatnich i ujemnych prób kontrolnych oraz badanych próbek mierzy się korzystając z płaskiego skanera o wysokiej rozdzielczości oraz specjalnego oprogramowania. Gęstość optyczna jest wprost proporcjonalna do aktywności przeciwciał w próbce.

W jaki sposób działa test?

W teście CNS FoodPrint® 200+  service zastosowano nowatorskie, jedyne w swoim rodzaju oznaczenie immunologiczne bazujące na technologii mikroukładu, do wykrywania przeciwciał IgG swoistych dla poszczególnych składników pokarmowych. W teście uwzględniono zestaw składników pokarmowych często wchodzących w skład diety wegetariańskiej.

Ekstrakty składników pokarmowych są „nadrukowywane” na płatki nitrocelulozowe umieszczone na szkiełku mikroskopowym. Na tym samym szkiełku znajdują się także standardy kalibracyjne i próby kontrolne. Próbkę krwi pobraną od pacjenta rozcieńcza się i nanosi na każdy mikroukład. W przypadku obecności przeciwciał IgG, wiążą się one z odpowiednimi ekstraktami składników pokarmowych. Związane przeciwciała IgG zostają następnie wykryte dzięki zastosowaniu innych odczynników do oznaczeń immunologicznych, które powodują powstanie niebieskiego zabarwienia w miejscach, w których obecne są przeciwciała IgG skierowane przeciwko określonym składnikom pokarmowym. Intensywność tego niebieskiego zabarwienia jest mierzona poprzez zastosowanie skanera o wysokiej rozdzielczości. Wyniki uzyskane ze skanera zostają następnie skalibrowane wobec prób standardowych. Proces ten przeprowadza oprogramowanie FoodPrint®. W rezultacie uzyskiwane są wyniki ilościowe. Oprogramowanie zapewnia następnie indywidualny wydruk ostatecznych wyników badania obecności przeciwciał IgG przeciw każdemu ze składników pokarmowych uwzględnionych w zamówionym panelu prób.

Zalety

FoodPrint® 200+  jest przeprowadzony na próbce krwi pobranej z opuszka palca do CNS probówki z heparyną. Reaktywność przeciwciał wobec poszczególnego pokarmu jest porównywalna co umożliwia opracowanie optymalnego planu żywieniowego, opartego o wynik przeciwciał pokarmowych. Wyniki przedstawione są w U/ml.

Wymagana próbka i otrzymanie wyniku

Niewielka próbka krwi pobrana z opuszka palca jest wystarczająca. Wyniki badania są dostępne w ciągu 10 dni roboczych od otrzymania próbki.

Wybierz z oferowanych testów FoodPrint®

Elastyczność testów FoodPrint® oferuje szeroki wybór paneli pokarmowych (Patrz Food Print).

Wynik FoodPrint®

Wynik FoodPrint® jest przygotowany graficznie w formie Grup przedstawiając podobne rodzaje żywności razem.

  • Wynik FoodPrint® w grupie przedstawia wyniki produktów danej grupy (np. ryby, owoce).
  • Każdy produkt jest zaklasyfikowany do jednej z trzech kolumn Avoid, Borderline lub No Reaction.
  • Żywność w kolumnie Avoid należy wyeliminować na okres 2-3 miesięcy, po których można ponownie wprowadzić produkty, pojedynczo do diety.
  • Spożywanie produktów z kolumny Bordreline powinno być ograniczone do raz w tygodniu.

Jeśli objawy powrócą po wprowadzeni pokarmu – należy je wykluczyć na dłuższy okres.

Źródło: http://www.cambridge-diagnostics.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=50&Itemid=37



Analiza nietolerancji pokarmowych

Foodfood_detective1 DetectiveTM

  • Szybki i wiarygodny test na nietolerancje pokarmowe.
  • Sprawdza reakcje organizmu na 59 produktów żywnościowych.
  • Wynik już po 40 minutach.
  • Odstawienie pokarmów wykazujących pozytywną reakcję może polepszyć samopoczucie już nawet po kilku dniach.

Objawy nietolerancji pokarmowej

Jeśli konsultowałeś z lekarzem rodzinnym swoje objawy a diagnoza nie została ustalona, być może cierpisz na nietolerancję pokarmową. U chorych z nietolerancją pokarmową mogą wystąpić więcej niż jeden objaw w tym samym czasie.

Jeśli występuje u Ciebie jakikolwiek z podanych niżej objawów, możesz cierpieć na nietolerancję pokarmową:

  • Niepokój (ostry lub chroniczny)
  • Artretyzm
  • Astma
  • Zespół deficytu uwagi (AHND)
  • Moczenie mimowolne nocne
  • Wzdęcia
  • Zapalenie oskrzeli
  • Celiakia
  • Zespół przewlekłego zmęczenia (CFS/ME)
  • Zatwardzenia
  • Mukowiscydoza
  • Depresja
  • Biegunki
  • Fibromialgia
  • Nieżyt żołądka
  • Bóle głowy
  • Zapalenie jelit
  • Bezsenność
  • Zespół hiperaktywności
  • Zespół jelita nadwrażliwości (IBS)
  • Świąd skóry
  • Zespół złego wchłaniania
  • Migrena
  • Zaburzenia snu
  • Zatrzymywanie wody w organizmie
  • Nadwaga lub niedowaga

food_detective2


Czym dokładnie jest nietolerancja pokarmowa?

Długotrwałe choroby, o podłożu trudnym do zdiagnozowania mogą mieć swoją przyczynę w nietolerancji pokarmowej. Jest ona niewłaściwą reakcją organizmu na składniki pewnych pokarmów, co samo w sobie może objawiać się na wiele sposobów. Niektórzy będą mieć tylko jeden objaw, np. ostre bóle głowy, podczas gdy u innych objawi się to zespołem jelita drażliwego, migrenami, problemami skórnymi czy niedomaganiami układu oddechowego. Symptomy występowania nietolerancji pokarmowej występują po kliku godzinach lub nawet kilku dniach od spożycia wybranych produktów i mogą trwać tygodniami. Zupełnie inaczej niż w przypadku alergii pokarmowej, kiedy objawy często są widoczne natychmiast po kontakcie z alergenem.

Nietolerancja pokarmowa charakteryzuje zwiększoną ilością przeciwciał typu IgG produkowanych we krwi przeciwko problematycznym pokarmom. Ocenia się że problem dotyczy nawet 45% populacji. Część pacjentów posiadających zdiagnozowaną nietolerancję pokarmową, po odstawieniu problematycznych pokarmów, odnotowuje pozbycie się objawów, które doświadczała praktycznie przez całe dotychczasowe życie. Odstawienie najczęściej trwa 3 miesiące, a po tym okresie problematyczne pokarmy mogą być spożywane sporadycznie bez negatywnych konsekwencji.

Alergia pokarmowa to nie to samo co nietolerancja pokarmowa

Obydwa terminy są często mylone. Przy standardowej alergii pokarmowej (jak alergia na orzeszki ziemne, czy skorupiaki) po spożyciu określonego pokarmu występuje zazwyczaj ostra i natychmiastowa reakcja układu immunologicznego. Objawy nietolerancji pokarmowej są rozłożone w czasie i mają miejsce od kilku godzin do kilku dni od spożycia pokarmu. W przeciwieństwie do nietolerancji, alergie pokarmowe diagnozuje się u niewielu pacjentów (ok. 2.5% populacji).




Testowane pokarmy
– jakie nietolerancje zbada test?food_detective5
  • Zboża: kukurydza, pszenica durum, gluten, ryż, pszenica, żyto, owies.
  • Orzechy i strączkowe: migdały, orzechy brazylijskie, orzechy cashew, ziarno kakaowca, orzechy włoskie, orzeszki ziemne, groch, soczewica, fasola, soja.
  • Mięsa: wołowina, kurczak, baranina, wieprzowina.
  • Ryby i owoce morza: mięso ryb słodkowodnych (łosoś, pstrąg), skorupiaki (krewetka, krab, homar, małż jadalny), tuńczyk, białe mięso ryb (łupacz, dorsz, flądra).
  • Warzywa: brokuły, kapusta, marchewka, seler, ogórek, ziemniak, por, papryka (czerwona, zielona, żółta).
  • Owoce: jabłko, czarna porzeczka, grejpfrut, melon (cantalupa i arbuz), oliwki, pomarańcze i cytryny, truskawki, pomidory.
  • Inne: jajko (całe), mleko krowie, czosnek, imbir, grzyby, herbata, drożdże.

Badanie łatwe do wykonania

food_detective3

  • Food DetectiveTM wykrywa pokarmy tworzące przeciwciała pokarmowo-specyficzne IgG.
  • Tacka do przeprowadzania badania ma pola pokryte wyciągiem z białek występujących w poszczególnych pokarmach.
  • Niewielka próbka krwi jest pobrana z opuszka palca a dalej jest rozcieńczona i wylana na tackę reakcyjną.
  • W kolejnych etapach, używając rozpoznawczych i wywołujących odczynników, wykrywana jest obecność przeciwciał pokarmowych poprzez pojawienie się zabarwienia, jednego lub kilku niebieskich punktów na tacy.
  • Porównując z załączonym planem umieszczenia próbek żywności pozwoli nam dowiedzieć się, jakie pokarmy źle tolerujemy.
  • Zidentyfikowane produkty nietolerowane zaleca się wyeliminować czasowo z diety.
  • Wyniki w badaniu Food Detective pojawiają się po zaledwie 40 minutach.

Źródło: http://www.ajwen.pl/oferta/analiza-nietolerancji/#sthash.VjbrCdgG.dpuf

Wojny plemników – Robert Baker

W różnych fazach cyklu miesiączkowego kobieta postrzega u mężczyzny cechy jako atrakcyjne/pociągające. W zasadzie to można podzielić to na dwie grupy: jedna to cechy na stałego partnera, a druga to najlepszy dostępny partner (alfa). W książce Bakera jest wystarczająco dużo opisów różnych mechanizmów jakie zachodzą w organizmach, żeby móc zrozumieć różnice między jednym a drugim i jakie mogą być tego konsekwencje. Wiele z tych mechanizmów dla wielu ludzi jest poza świadomym umysłem. Są też odpowiedzi na pozorną niepłodność, nie możność zajścia w ciąże z jednym partnerem, a po zmianie partnera wszytko gra.

Poniżej kilkanaście fragmentów z książki

 

Przedmowa
Seks i rozmnażanie zajmują ludziom znaczną część czasu – w mniejszym może stopniu jako działania praktyczne, w większym jako myślenie i rozprawianie. Mimo tego całego zainteresowania większość ludzie uważa zachowania, reakcje i emocje seksualne za najbardziej wstydliwe aspekty swego życia. Rozważmy następujące kwestie.
Dlaczego w pozornie doskonałym, satysfakcjonującym związku odczuwamy niebywale silną pokusę niedochowania wierności? Dlaczego podczas każdego stosunku mężczyźni wyrzucają z siebie wystarczającą liczbę plemników, aby zapłodnić całą populację Stanów Zjednoczonych, w dodatku ponad dwukrotnie? Dlaczego następnie połowa z nich spływa kobietom po nogach? Dlaczego nieustannie mamy ochotę na uprawianie seksu, mimo że zazwyczaj wcale nie chodzi nam o dzieci? Dlaczego w sytuacji, gdy bynajmniej nie chcemy mieć dzieci, zawodzi nas organizm i dochodzi do zapłodnienia? Albo organizm nas zawodzi i nie dopuszcza do poczęcia, choć zależy nam na posiadaniu dzieci? Dlaczego tak trudno wybrać najlepszy moment do stosunku, aby doszło do poczęcia lub aby do niego nie doszło? Dlaczego penis ma taki kształt, jaki ma, i dlaczego w trakcie stosunku wykonujemy charakterystyczne ruchy? Dlaczego drzemie w nas nad wyraz silna skłonność do masturbacji i dlaczego zdarza się, że przeżywamy orgazm podczas snu? Dlaczego orgazm u kobiety jest nieprzewidywalny i tak trudno go wywołać? Dlaczego niektóre osoby przedkładają seks z osobnikami tej samej płci nad seks z osobnikami płci przeciwnej?
Oto część z pytań, na które większość ludzi – jeśli są uczciwi – nie potrafi udzielić odpowiedzi ani sensownej, ani choćby spójnej. Wszystkie one napłynęły wraz z falą rewolucji w rozumieniu płciowości, rewolucji, która zaczęła się w latach siedemdziesiątych, ale w istocie do lat dziewięćdziesiątych nie nabrała rozpędu.
Dotychczas dokonywanie rewolucji w interpretacji zachowań seksualnych było przywilejem naukowców, a zwłaszcza biologów ewolucjonistów. W tej książce pragnę po raz pierwszy przedstawić nowości znacznie szerszemu kręgowi czytelników.
Istnieją podstawy, aby zrewolucjonizować sposób, w jaki wszyscy myślimy o seksie. Mam ambicję pomóc rewolucji w jej postępach. Podstawowym przesłaniem owej rewolucji jest teza, że nasze zachowania seksualne zostały zaprogramowane i ukształtowane dzięki siłom ewolucji. Oddziaływały one na naszych przodków i oddziałują dzisiaj na nas. Zasadnicze uderzenie tych sił kieruje się na nasze ciało, nie na świadomość. Ciało po prostu wykorzystuje inteligencję do sterowania naszym zachowaniem odpowiednio do określonego z góry programu.
Główną siłą, która steruje tym programem, jest zagrożenie wojną plemników. Ilekroć w tym samym czasie wewnątrz kobiecego ciała znajdują się plemniki dwóch lub większej liczby mężczyzn, dochodzi do rywalizacji, czyje zdobędą główną „nagrodę”, to znaczy zapłodnią komórkę jajową. Sposób, w jaki owa rywalizacja przebiega, przypomina działania wojenne. Zaledwie minimalna część (mniej niż 1%) plemników w każdym wytrysku należy do elity, płodnych „zdobywców”. Na resztę składa się bezpłodna rzesza kamikadze, których funkcja nie ma nic wspólnego z zapłodnieniem jako takim, lecz wyłącznie z uniemożliwieniem zapłodnienia komórki jajowej przez plemniki innego mężczyzny.
Wojny plemników można potraktować jako osobny temat, lecz mają one wielorakie konsekwencje na wielu poziomach ludzkich zachowań seksualnych. Częściowo świadome, znacznie częściej podświadome, wszystkie seksualne postawy, uczucia, reakcje i zachowania obracają się wokół wojny plemników, a wszystkie seksualne zachowania można poddać reinterpretacji z tej nowej perspektywy. Tak oto większość seksualnych zachowań mężczyzn okazuję się próbą albo powstrzymania kobiety od „wysłania” ich nasienia na wspomnianą wojnę, albo – jeśli to zawiedzie – dania własnemu nasieniu szansy na jej wygranie. Zachowanie kobiet jest usiłowaniem bądź wymanewrowania partnerów lub innych mężczyzn, bądź wpłynięcia na rozstrzygnięcie, czyje nasienie będzie miało największą szansę na wygranie wojny, do której ona doprowadza.
W wypadku każdego z nas był krytyczny moment w przeszłości, kiedy to jeden z plemników naszego ojca dotarł do jednej z komórek jajowych matki i zostaliśmy poczęci. Ów moment oznaczał wyzwolenie złożonego zespołu instrukcji dotyczących dalszego rozwoju. Owe instrukcje pochodziły w połowie od ojca, w połowie od matki i ostatecznie stworzyły osobę, którą obecnie jesteśmy. Gdyby nasz ojciec i nasza matka nie kochali się wtedy to a wtedy, gdyby nie zrobili tego z tym a tym konkretnym człowiekiem, będąc na to przygotowani w pewien określony sposób, nigdy byśmy się na tym świecie nie pojawili.
Każde poczęcie ma w tle jakąś historię. Jej szczegóły rzadko są znane. Czy ktoś z nas wie na przykład, czy wówczas jego matka przeżywała orgazm, a jeżeli tak, to czy szczytowała przed, po czy w tym samym momencie co ojciec? Czy ojciec lub matka masturbowali się w dniach albo godzinach poprzedzających nasze poczęcie? Czy może jedno z nich przejawiało bi- seksualizm albo zdradzało swego partnera? Czy w momencie naszego poczęcia matka miała w sobie nasienie tylko jednego mężczyzny, dwóch czy może kilku? Czy mężczyzna, którego nazywamy naszym ojcem, rzeczywiście jest tym, którego plemnik zapłodnił komórkę jajową, zapoczątkowując nasz rozwój?
Okaże się wkrótce, że wszystkie wymienione wyżej kwestie określiły nasze pochodzenie, a zrozumienie, jak to się dokładnie odbyło, jest jednym z najbardziej interesujących rezultatów nowej rewolucji.
Oczywiście większość ludzi poczęto podczas rutynowego aktu seksualnego między kobietą i mężczyzną, którzy żyją ze sobą w jednej z form stałego związku. Tak to się dzieje obecnie i tak się prawdopodobnie działo przynajmniej od trzech albo czterech milionów lat. Wiele w tych działaniach monotonii, to prawda, lecz nawet w rutynowych zachowaniach seksualnych tkwią niespodzianki, co, mam nadzieję, znajdzie odzwierciedlenie w niniejszej książce. Z poczęciem około jednej piątej całej populacji – ludzi, którzy nie są rezultatem powszedniego seksu, siłą rzeczy wiążą się jeszcze bardziej interesujące historie. Wiele z nich znajdzie się w tej książce.
W 1995 roku wydawnictwo Chapman & Hall wydało książkę, którą napisałem wspólnie z doktorem Markiem Bellisem, zatytułowaną Human Sperm Compétition: Copulation, Mastur-bation and Infidelity. Przedstawiliśmy w niej wyniki najnowszych badań biologicznych, głównie własnych, nad problemem reperkusji, jakie w ludzkiej seksualności wywołuje ryzyko wojny plemników. Dowodziliśmy, że niemal każdy aspekt ludzkiej seksualności, w tym wiele najpowszechniejszych i najbardziej monotonnych, zawdzięcza swe cechy toczącej się wojnie plemnikowej bądź przynajmniej ryzyku jej wystąpienia. Kto pragnie zapoznać się z naukowym uzasadnieniem wniosków i twierdzeń zamieszczonych w tej książce, niech sięgnie po Human Sperm Competition. Tamta praca z konieczności obfituje w żargon, beznamiętne dane, wykresy i tabele, co nieuchronnie odgradzają od doświadczeń większości ludzi. Niemniej zawiera interpretacje i wyjaśnienia zachowań seksualnych, z których wszystkie mieszczą się w granicach doświadczeń większości – często zachowań z pozoru irracjonalnych i niewytłumaczalnych. Badania naukowe dowodzą, że zachowania seksualne we wszystkich swoich przejawach — przyziemne, żenujące, radosne, ryzykowne, występne czy amoralne – przebiegają według pewnych fundamentalnych zasad.
Aby owe zasady zilustrować i tchnąć życie w zachowania pojmowane modelowo, tę książkę skomponowałem jako cykl wymyślonych scen. Każda z nich dotyczy jakiejś formy konfliktu seksualnego – pomiędzy mężczyznami, pomiędzy kobietami albo, najczęściej, między mężczyznami i kobietami. Liczne dotykają tego lub owego oblicza plemnikowej wojny, która, jak staram się dalej dowieść, stanowi podłoże wszelkich zachowań seksualnych. Po każdym fragmencie literackiej fikcji, następuje interpretacja przedstawionych zachowań z punktu widzenia biologa ewolucjonisty.
Wszystkie scenki ukazują ludzi stosujących strategie seksualne, które w ostatnich latach stały się głównym przedmiotem dociekań i interpretacji. Podstawy do uogólnień na temat ludzkich zachowań pochodzą z obserwacji naukowych i eksperymentów, w których wzięło udział wiele tysięcy ludzi z całego świata, natomiast same historyjki są oczywiście wymyślone. Chodzi wszak o to, by ukazać ludzi ponoszących koszty i osiągających korzyści w wyniku określonych zachowań oraz trafnie zilustrować dane oraz ich interpretację. Postawiłem sobie zadanie stworzenia typów i scenerii, które złożyłyby się na zabawną, prawdopodobną fikcję i stanowiły zarazem odzwierciedlenie pewnego typu dowodów. Pisząc historyjki, korzystałem z informacji mniej całościowych niż te, które pochodzą z badań i eksperymentów – i chociaż pewne z nich mają swe źródło w doniesieniach prasowych, telewizyjnych lub radiowych, dla większości zaczynem były epizody z mojego własnego życia, życia moich bliskich i przyjaciół. Wszystkie bez wyjątku mają bardzo bliski związek z rzeczywistymi wydarzeniami. Choć tak jest, moi przyjaciele i znajomi nie powinni tracić czasu na próby zidentyfikowania konkretnych osób, tak samo jak pozostali czytelnicy nie powinni zajmować się odszukiwaniem określonych wiadomości w serwisach informacyjnych. Każda postać jest swoistym amalgamatem, a każda opowieść mozaiką kilku różnych zdarzeń. Co więcej, ta czy inna postać może reprezentować dowolną rasę (i narodowość), scenka zaś — rozgrywać się w niemal dowolnym kraju.

Nie wszystkie zdarzenia z każdej scenki są natychmiast objaśniane, lecz każdy element przedstawionego zachowania jest zinterpretowany w którymś fragmencie książki. Na przykład masturbacji poświęciłem dwie scenki, w tym jedną z udziałem mężczyzny (scenka 12) i jedną z udziałem kobiety (scenka 22). Po każdej z nich omawiam funkcję masturbacji. Obie scenki obrazujące zachowania seksualne dotyczą postaci w trakcie masturbacji oraz jakiś czas po niej. Skoro jednak funkcje masturbacji zostały opisane w nawiązaniu do poświęconych im scenek, ich rola w innych scenkach powinna być jasna.
Pisząc objaśnienia, starałem się nie wpadać w akademicki styl, co jest moją naturalną skłonnością. Starałem się również nie przesadzać z liczbami, a tam, gdzie któreś wyjaśnienie było szczególnie złożone, wybierałem wersję krótszą i bardziej zabawną kosztem formalnej precyzji. Powstrzymywałem się od używania słów „prawdopodobnie” i „chyba” w wielu przypadkach, kiedy, ściśle rzecz ujmując, były potrzebne. Każdy czytelnik z naukowym przygotowaniem, którego razi brak rygorów formalnych w moim tekście, powinien szukać odpowiednich informacji i wyjaśnień w rozprawie, którą napisałem wraz z Markiem Bellisem.
Nie wszyscy koledzy ze społeczności akademickiej zgodzą się z moimi interpretacjami ani nawet szczegółami na temat tego, co dzieje się pomiędzy kobietami i mężczyznami, jakie interakcje zachodzą między nasieniem i jego drogą wewnątrz kobiecego ciała, między plemnikiem i komórką jajową, pomiędzy plemnikami. Z całą pewnością istnieją osoby, znakomitości w swoich dziedzinach, które całą tę książkę – zarówno interpretację, jak i scenki – uznają za wymysł. Niechaj już tak zostanie. Rzecz w tym, że zdecydowałem się opowiedzieć historię opartą na naukowych interpretacjach najnowszych badań. Poza narzuceniem sobie tego pierwszego ograniczenia starałem się uczynić opowieść zajmującą i spójną. Nie wdawałem się we wszechstronne prezentowanie poglądów innych ludzi. Gdybym postąpił inaczej, powstałaby książka zawiła, przeładowana treścią, a nawet nudna. Interpretacje innych zostały obszernie omówione i poddane ocenie -w Humań Sperm Competition, gdzie wspólnie z Markiem Bellisem dokładnie wyjaśniliśmy, dlaczego uważamy historię, którą tutaj przedstawiam, za najlepszą spośród obecnie istniejących. Przedstawiwszy argumenty tam, tutaj mogę snuć opowieść w sposób możliwie prosty i swobodny
Jeden z problemów, jakie napotkałem, pisząc tę książkę, polegał na tym, że wiele zachowań, które próbuję zinterpretować, wymaga otwartego przedstawienia. Liczne scenki i szczegóły, które opisuję, w innym kontekście mogłyby uchodzić za pornograficzne. Starałem się unikać nadmiernej wyrazistości i mam nadzieję, że w wypadku wszystkich scenek czy fragmentów, które czytelnik uznałby może za krępujące lub nadmiernie ekscytujące, wyjaśnienie występujące po nich wystarczająco wszystko usprawiedliwi.
Jest jeszcze jedna kwestia. Otóż w znacznej części opisuję i interpretuję zachowania uznawane przez wielu ludzi w najlepszym wypadku za amoralne, w najgorszym zaś – za karygodne. W moim mniemaniu najistotniejsze jest jednak, abym nie godził w żadne określone postawy moralne. Jako biolog ewolucjonista dokonuję interpretacji bez uprzedzeń i krytycznych ocen. Niebezpieczeństwo polega na tym, że ktoś może potraktować mój brak krytycyzmu wobec pewnych form zachowań jako przejaw akceptacji bądź zachęty. Warto wszak poczynić spostrzeżenie, jak to czynię w odniesieniu do gwałtu (scenka 33), że wstępem w procesie opanowywania antyspołecznych zachowań powinno być ich zrozumienie. A właśnie to, i tylko to jest celem wszystkich moich interpretacji.

(…)

Nasze cechy osobnicze zależą od genów – chemicznych instrukcji dotyczących tego, jak powinniśmy się rozwijać i funkcjonować. Owe instrukcje znajdują się w plemnikach oraz komórkach jajowych i są przekazywane zgodnie z rozgałęzieniami drzewa genealogicznego, aż dotrą do nas za pośrednictwem genetycznych rodziców. Dzięki genom dziedziczymy nie tylko „rodową twarz”, ale także wiele innych cech naszej fizjologii, psychiki i zachowania, w tym także określających nasze zachowania seksualne.
W książce tej spróbujemy odpowiedzieć na pytanie, dlaczego w sytuacjach seksualnie znaczących postępujemy właśnie tak, a nie inaczej. Zastosujemy podejście niezwykle proste. Zapytamy, dlaczego tak jest, że ludzie stosujący określone strategie seksualne (wzory zachowań seksualnych) osiągają pomyślniejszy rezultat niż inni. Miarą sukcesu będzie liczba zstępnych – to bowiem kształtuje przyszłe pokolenia.
Rodziny i populacje zostaną zdominowane przez potomków zwycięskich przodków, będą w się w nich liczyły przede wszystkim cechy tych ludzi. W pierwszej scence pokolenie młodej kobiety przejęło twarz prababki, nie zaś charakterystyczny nos bezimiennego brata babki. Orientowała się, że jej generacja w stopniu dominującym przejęła „rodzinną seksualność”, przekazaną tak wielu osobnikom przez założycielkę dynastii, prababkę. Nikt bezpośrednio nie odziedziczył seksualności bezimiennego brata babki. Jakakolwiek by była jego strategia seksualna, w praktyce okazała się zawodna i nie pozwoliła na pozostawienie zstępnych, ażeby im tę strategię przekazać.

(…)

Ci, którzy choć przez kilka lat żyli w związku seksualnym, w opisanej powyżej scence powinni znaleźć kilka znajomych elementów. W istocie są one do tego stopnia znajome, że istnieje niebezpieczeństwo zagubienia subtelności zachowania tych dwojga ludzi. W ciągu czterech lat trwania związku odbyli mniej więcej pięćset pełnych stosunków. Mimo to ani jeden wytrysk nie doprowadził do zapłodnienia. Oczywiście używali środków antykoncepcyjnych, jednakże od czasu do czasu bywali nieostrożni i kobieta mogła zajść w ciążę, jednak do tego nie doszło. Teraz przestali korzystać z antykoncepcji i nadal nie dochodziło do poczęcia. Cóż, nie powtarzali pięćset razy aktu seksualnego, aby mieć dzieci. Pod tym względem wcale nie zachowują się osobliwie. Przeciętny mężczyzna i przeciętna kobieta, mieszkańcy buszu, pustyni Kalahari albo luksusowego domu z mnóstwem sypialni – bez różnicy – kochają się około dwóch, trzech tysięcy razy w ciągu całego życia. Mimo wszystko, nawet bez stosowania nowoczesnej antykoncepcji, większość ludzi ma mniej niż siedmioro dzieci. Wypada przeciętnie pięćset ejakulacji na jedno dziecko, choć określenie dokładnej liczby nie jest specjalnie istotne. W kontekście sukcesu reprodukcyjnego warto podkreślić, że rutynowe zachowania seksualne nie służą ludziom ani przede wszystkim, ani zwłaszcza do płodzenia dzieci.
Pod tym względem wcale nie jesteśmy odosobnieni. Jeśli porównać nas z naczelnymi, okaże się, że liczba stosunków przypadających na spłodzenie jednego potomka jest u nas w miarę przeciętna. Wypadamy blado w porównaniu z szympansami bonobo, które zdają się uprawiać seks niemal bez wytchnienia. Prócz naczelnych bez trudu bije nas na głowę lew, który musi dokonać trzech tysięcy inseminacji na jedno lwiątko. Niektóre ptaki w każdym okresie godowym parzą się niewiele razy, lecz inne dorównują nam, osiągając pięćset parzeń na każde pisklę. Zatem dlaczego my i wszystkie te zwierzęta parzymy się tak często, jeżeli nie chodzi o prokreację? W jaki sposób rutynowy seks pomaga nam, zarówno mężczyznom, jak i kobietom, w odniesieniu sukcesu reprodukcyjnego?
Najczęściej spotykamy się z wyjaśnieniem, że ludzie (i przypuszczalnie wszystkie wymienione zwierzęta) uprawiają seks, ponieważ sprawia im to przyjemność. Ale czy to na pewno prawda? Jeszcze raz powrócimy do pary z ostatniej scenki. Oczywiście przez pierwsze tygodnie związku, kiedy kochali się codziennie, stosunek pełny, kontakt, a nawet perspektywa bycia razem nago – wszystko to było dla obojga bardzo ekscytujące. Z całą pewnością od tamtego pierwszego przypływu namiętności zdarzały się momenty, że jedno albo drugie okazjonalnie przeżywało rzeczywistą przyjemność podczas stosunku. Lecz ostatnio nasza para doświadczała owych przyjemności jakby rzadziej. W scence z pewnością dostrzegliśmy, że partnerzy nie czekali z utęsknieniem na seks. Co więcej, gdyby ich ktoś zapytał, musieliby uczciwie przyznać, że w tym związku nie doznają już tak dużej rozkoszy.
Z pewnością nie odczuwała jej kobieta. Przebieg stosunku odebrała jako niezbyt przyjemny, momentami nawet bolesny i niemal całkowicie niesatysfakcjonujący. Poprzedniej środy podczas zwykłego flirtu z obcym mężczyzną doświadczyła znacznie silniejszego podniecenia niż podczas pełnego stosunku ze swoim partnerem. Podczas gry wstępnej mężczyzna się nudził. Zdobywając skąpo zwilżoną pochwę, odczuwał irytację. W końcu do irytacji dołączyła nuda, gdy poruszał się, czekając, kiedy kobieta się podnieci. Przeżył krótką chwilę rozkoszy na moment przed wytryskiem, ale niemal natychmiast popadł w przygnębienie wzmocnione poczuciem winy. Co więcej, nie tylko oboje czerpali mało przyjemności ze związku, lecz ponadto wiedzieli z góry, że tak będzie.

(…)

Chyba niewiele aspektów seksu jest tak niewłaściwie i fałszywie rozumianych jak „odpływ”, złożona substancja, która wypływa z pochwy jakiś czas po stosunku. Dla niektórych ludzi to powód do irytacji, dla innych do niepokoju, dla jeszcze innych zagrożenie dla płodności.
Odpływ jest wspólnym produktem kobiety i mężczyzny. W zasadniczej części składa się z wprowadzonego przez mężczyznę płynu nasiennego, który zostaje usunięty niemal w całości. Do tego dochodzą komórki ze ścianek pochwy, uwolnione poruszeniami członka oraz pewna ilość śluzu z szyjki macicy. Lecz najliczniejsze komórki w odpływie to plemniki, z reguły miliony plemników. Ludziom trudno traktować odpływ inaczej niż jako negatywne, bierne zjawisko. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że nie jest możliwe, by wilgotna plama na prześcieradle albo strumyczek spływający po nodze stały się wydarzeniem pozytywnym i dynamicznym. Ale właśnie do tego zamierzam doprowadzić. Chciałbym uzasadnić tezę, że odpływ jest jednym z ważniejszych oręży kobiety wspomagających osiągnięcie sukcesu reprodukcyjnego.
Jedna z moich ulubionych fotografii ostatnich lat przedstawia rodzinę zebr: ogiera, klacz i źrebaka. Ogier właśnie przed chwilą pokrył klacz i jeszcze stoi na zadnich nogach, trzymając przednie na grzbiecie klaczy. Źrebak spogląda w inną stronę, jakby krępował go widok matki wyrzucającej z pochwy strumień odpływu. W wypadku tego gatunku zwierząt klacz pozbywa się większej części nasienia w ciągu zaledwie kilku minut. Kobiety w żadnym wypadku nie zachowują się równie otwarcie jak samica zebry. Można sądzić, że ściekanie wilgoci po nogach nie da się porównać z gwałtowną reakcją zebry. Lecz z racji prowadzonych badań musiałem wykazywać większe zainteresowanie odpływem niż większość ludzi i dlatego z pełną odpowiedzialnością mogę oświadczyć, że kobiety w istocie wcale nie muszą się czuć pod tym względem upośledzone.
W scence 3 kobieta, oddawszy mocz, zauważyła w toalecie białe kulki. Jeśli jesteś kobietą, posłuż się lustrem i w trzydzieści, czterdzieści pięć minut po stosunku zobacz odpływ podczas oddawania moczu. Nie możesz tego zrobić w muszli klozetowej, więc wykorzystaj pustą wannę. Przykucnij, rozdziel włosy łonowe i wargi sromowe, tak aby mocz tryskał bez przeszkód. Wybierz odpowiedni moment. Odczekaj, póki nie poczujesz, że zbiera się odpływ, i dokładnie w tym momencie oddaj mocz. Obserwując się w tej pozycji, zobaczysz, że strumień moczu płynie do przodu z cewki moczowej, tymczasem kiedy dojdzie do odpowiedniego skurczu mięśni, mniej więcej centymetr niżej, odpływ tryśnie z pochwy z zadziwiającą siłą. (Jeżeli jesteś mężczyzną, spróbuj przekonać partnerkę, aby pozwoliła ci zobaczyć u siebie to zjawisko). Obojętne, czy jesteś mężczyzną czy kobietą, nie powinieneś albo nie powinnaś mieć wątpliwości, że odpływ oznacza pozbycie się przez kobietę części nasienia, które przed momentem dostarczył mężczyzna.
Kobiety i samice zebry nie są jedynymi, którym to się zdarza. Małpy, króliki, myszy, wróble – prawdopodobnie wszystkie samice ssaków i ptaków – wyrzucają odpływ.
Jak to się dzieje u kobiet? Zanim wyjaśnię mechanizm tego zjawiska w odniesieniu do ludzi, muszę zrobić dwie rzeczy. Po pierwsze, opisać dość szczegółowo budowę dróg płciowych kobiety. Po drugie, wypada ukazać, co się dzieje z nasieniem w tym krytycznym momencie mniej więcej trzydzieści minut po wytrysku. Jedno i drugie zajmie nam trochę czasu.
Wyobraź sobie, że jesteś lekarzem i że właśnie masz dokonać badania kobiety leżącej przed tobą na łóżku. Ona leży na plecach. Najpierw odsuwasz włosy łonowe, które znajdują się na drodze, potem rozdzielasz wargi sromowe, abyś mógł widzieć wejście do pochwy. Trójkątna przestrzeń zaraz na początku to przedsionek. Jeśli masz dobry wzrok i odpowiednio rozciągniesz wargi, zobaczysz niewielką szczelinę na szczycie Przedsionka, czyli cewkę moczową. Tędy wypływa mocz.
Następnie wsuń dwa palce do pochwy i delikatnie rozsuń je na maksymalną szerokość. Zwróć uwagę, że palce dotykają pochwy ze wszystkich stron. A to dlatego, że pochwa nie jest tunelem, lecz szczeliną o ściankach przylegających do siebie. Pochwa nie tylko nie jest tunelem, lecz nawet nie stanowi przejścia. Popularne wyobrażenie tego organu jako rury prowadzącej bezpośrednio do macicy poprzez szyjkę jest całkowicie błędne. Myliłby się również ten, kto by sobie wyobrażał, że „ślepogłowe kuśki” mogą rzeczywiście wstrzelić ładunek nasienia bezpośrednio przez szyjkę do macicy. Oba te poglądy są z gruntu fałszywe, bo pochwa jest w istocie ślepą uliczką. Rzecz jasna istnieje wejście do macicy, lecz wcale nie z przodu; aby dotrzeć do wejścia, należałoby zmienić kierunek o dziewięćdziesiąt stopni.
Nie wyciągając palców, odwróć rękę w taki sposób, aby otwarta dłoń była skierowana ku górze, a grzbiet dotykał powierzchni łóżka. Macica, która ma kształt gruszki, znajduje się na szczycie samego końca pochwy, prawdopodobnie zaraz za koniuszkami twoich palców. Zwężonym końcem gruszki jest szyjka i właśnie szyjka przechodzi przez sklepienie pochwy, stercząc nieco ponad nią. Jeśli masz wystarczająco długie palce – a z reguły nie są dość długie – koniuszkami możesz wyczuć szyjkę sterczącą przez sklepienie pochwy. Przez szyjkę macicy biegnie wąski kanalik i to właśnie on łączy pochwę z wnętrzem macicy. Tędy muszą przejść plemniki, zmierzając do celu. Ten właśnie kanał – fenomen inżynierii i elastyczności – musi pokonać dziecko, wychodząc na świat. Na razie jednak skoncentrujmy się na szerokości kanalika i wchodzących doń plemnikach.
Kanalik wewnątrz szyjki macicy nie jest pusty. Wypełnia go śluz. Jeśli wystarczająco długo przytrzymasz palce w środku, nieco tego śluzu spłynie ci na palce. To zjawisko w sposób najistotniejszy przyczynia się do powstania odpływu i na stronach tej książki występuje w roli głównej. Wiele zrozumiemy z zakresu ludzkiej seksualności, jeśli docenimy piękno kobiecego śluzu i zadziwiające rzeczy, jakich dzięki niemu kobieta jest stanie dokonać. Śluz spełnia wiele złożonych wymagań. Z jednej strony jest ostatnią zaporą przed bakteriami i innymi drobnoustrojami chorobotwórczymi, które zawsze usiłują zaatakować szyjkę macicy i macicę. Z drugiej strony udostępnia przejście plemnikom do środka i krwi menstruacyjnej na zewnątrz. Innymi słowy pełni funkcję dwukierunkowego filtra.
Większość ludzi myśli o śluzie z pewną dozą podejrzliwości jako o brudnej, amorficznej substancji, czego przyczyną jest prawdopodobnie to, że śluz, z jakim się głównie stykają, wydostaje im się z nosów. Śluz, o który nam chodzi, może i przypomina wydzielinę z nosa, lecz w istocie jest całkowicie inny. Stanowi cudowne zjawisko, posiada nieskazitelną strukturę i ma absolutnie żywotne znaczenie dla zdrowia, bezpieczeństwa i seksualnej potencji kobiet. Zawiera włókna i jest po- przetykany kanalikami. Większość tych kanalików jest bardzo wąska, niektóre z nich mają średnicę zaledwie podwójnej główki plemnika, lecz w żadnym razie nie są czymś w rodzaju autostrad, którymi nasienie przepływa strumieniem z pochwy do środka szyjki macicy i dalej.
Śluz jest wydzielany nieustannie, najpierw z gruczołów położonych w górnej połowie szyjki macicy, następnie z pochwy. Początkowo wydziela się i spływa powoli niczym lodowiec, w końcu ścieka do pochwy. Tempo tego procesu jest powolne w porównaniu z prędkością płynących plemników, ale szybkie, gdy odniesiemy je do prędkości atakujących organizmów chorobotwórczych. Bakterie oraz inni intruzi są przenoszeni z powrotem do pochwy, nim zdołają się zagnieździć. W pochwie giną z uwagi na kwaśny odczyn wydzielin pochwowych. Podczas miesiączki substancja menstruacyjna po prostu towarzyszy strumieniowi śluzu. Taki podwójny potok jeszcze bardziej utrudnia inwazję organizmom chorobotwórczym – zwłaszcza że podczas menstruacji świeży nabłonek macicy czyni ją podatną na atak. Śluz spełnia bardzo ważne funkcje, zwłaszcza ze względu na strategię kobiet polegającą na odbywaniu stosunków w trakcie niepłodnych faz cyklu menstruacyjnego (scenka 2), kiedy wydają się nie mieć z nasienia żadnego pożytku – aby zwieść mężczyzn. Po menopauzie także nie stronią od kopulacji – w tym samym celu – kontynuując aktywność seksualną wiele lat po ostatniej miesiączce. Unikając otwartego sygnalizowania swego wyjścia poza wiek rozrodczy, kobieta po menopauzie jest w stanie zmniejszyć ryzyko, że zostanie opuszczona na rzecz kobiety młodszej i bardziej płodnej. W istocie kobiety, które pozornie weszły w fazę postmenopauzalną, mogą czasem zajść w ciążę – Przynajmniej do wieku pięćdziesięciu siedmiu lat, a nawet Podobno do siedemdziesięciu (scenka 34). Stosunki seksualne odbywają także kobiety w ciąży – też aby zwieść mężczyzn, lecz ze szczególnych względów, które omówimy w kontekście scenki 17.  Kobieta musi ustawicznie balansować między korzyściami płynącymi z dopuszczenia plemników i utrzymania na zewnątrz organizmów chorobotwórczych. Rzecz jasna ułatwienie zadania plemnikom wiąże się z ułatwieniem życia zarazkom. W okresie ciąży kobieta nie może mieć pożytku z plemników, które otrzymuje podczas kopulacji, i usuwa całe nasienie z odpływem; śluzowy filtr nie dopuszcza do przedłużenia życia plemnikom, bo zapewnia maksimum ochrony przed chorobami. Jednakże wyjąwszy okres ciąży, aktywna seksualnie kobieta może mieć pewien pożytek z plemników, a wówczas musi zrezygnować z niektórych środków obronnych, aby wpuścić nasienie. I jak korzyści z wpuszczenia nasienia zmieniają się wraz z wiekiem i w różnych fazach cyklu menstruacyjnego, tak zmienia się skuteczność śluzowego filtra.
Kobieta nie będąca w ciąży ma najmniejszy pożytek z nasienia w czasie niepłodnych faz swojego życia (czyli przez większą część cyklu menstruacyjnego i po menopauzie). Jednak nawet wtedy może mieć pewne korzyści z plemników, chociażby dlatego, że plemniki wpuszczone w fazie niepłodnej mogą oddziaływać na nasienie, które pojawi się na początku najbliższej fazy płodnej (zilustrujemy to w scence 7). Ponieważ korzyść z utrzymania spermy w fazie niepłodnej jest względnie niewielka, kobieta może sobie pozwolić na wzmocnienie szczelności filtra, aby obronić się przed zakażeniem. Wraz z nadejściem owulacji korzyść z przepuszczenia przez szyjkę macicy większej liczby plemników oczywiście wzrasta, zatem sprawy przybierają dla plemników możliwie najbardziej sprzyjający obrót. Organizm kobiety ułatwia bądź utrudnia przejście plemnikom poprzez zamianę charakterystyki śluzu szyjkowego.
Podczas licznych i długich faz bezpłodności śluz szyjkowy jest trudny do spenetrowania. Wąskich kanalików jest niewiele i chociaż plemniki mogą wniknąć do śluzu, mało z nich się przez nie przedostanie. Nawet te, którym to się uda, nie dokonają tego szybko. Podczas tej fazy wyciek śluzu jest powolny, ale jednocześnie dostatecznie prędki, aby zapobiec infekcji. Przeciwnie dzieje się podczas krótkich faz płodnych. Wówczas śluz zmienia się: staje się bardziej płynny i rozciągliwy, a kanaliki większe. Łatwiej przechodzą nimi zarówno plemniki, jak i bakterie.
Jedyny większy problem, jaki napotykają nacierające plemniki w czasie fazy płodnej, polega na tym, że nie wszystkie kanaliki są wolne od zatorów, o których była mowa wcześniej. Aby je usunąć i przeciwdziałać zwiększonemu zagrożeniu infekcją, kobieta zwiększa tempo wydzielania śluzu. W ten sposób usuwa bakterie i inne zanieczyszczenia. W tym czasie odczuwa zwiększoną wilgotność i na jej bieliźnie pojawia się przeźroczysta wydzielina o słodkawym zapachu.
Chociaż dobrodziejstwa zmian właściwości śluzu szyjkowego są oczywiste, mogłyby stwarzać pewien problem. Stanowiłyby zagrożenie dla wysiłku kobiety, aby ukryć fazy płodne zarówno przed partnerem, jak i przed sobą (scenka 2). Jej ciało niweluje to zagrożenie, powodując że wydzielanie śluzu nasila się i jest on obfitszy, niż wynikałoby to z potrzeby ułatwienia plemnikom przedostania się przez szyjkę macicy. Objawy zwiększonego wydzielania śluzu mogą wystąpić z ponadtygodniowym wyprzedzeniem i trwać jeszcze przez dwa dni lub dłużej po owulacji. W rezultacie, choć śluz szyjkowy daje pewne wskazówki co do istnienia fazy płodnej, jest zbyt nieprzewidywalny, by mógł zrujnować całą strategię.
Zatem śluz szyjkowy sam jest niezależnym filtrem. Ponadto bez względu na fazę cyklu menstruacyjnego kobieta może wzmóc skuteczność filtracyjną śluzu, blokując kanaliki. Im więcej kanalików zdoła zablokować, tym skuteczniejszy jest filtr. Czym się posługuje, aby zablokować kanaliki w śluzie? Trzema rodzajami substancji. Pierwsza to krew, fragmenty tkanki i inne produkty menstruacji. Druga to białe krwinki (scenka 4). Trzecia to plemniki (scenka 7). Wymienione rodzaje blokad mogą się utrzymywać kilka dni i są ostatecznie likwidowane, kiedy lodowiec śluzu szyjkowego spycha je do pochwy. Potem zobaczymy, że owa zdolność kobiety do modyfikowania skuteczności filtra szyjkowego bądź jej brak jest jej najpotężniejszym orężem w próbach wyprowadzenia w pole mężczyzny (scenki od 22 do 26).
Hola śluzu szyjkowego nie kończy się z chwilą przejścia do Pochwy. Spływa on po jej ściankach, pokrywając je cieniutką warstwą. Trochę wydostaje się na zewnątrz, przyczyniając się do odczucia „wilgotności” na wargach sromowych. Jednakże znaczna część śluzu pozostanie na ściankach pochwy – jako przygotowanie do następnego stosunku, nawet jeśli w najbliższym czasie do niego nie dojdzie. Kiedy podczas gry wstępnej kobieta podnieci się, ścianki pochwy zaczną się „pocić”. Ten pot sam w sobie nie jest śliski, ale gdy zmiesza się z warstewką starego śluzu szyjkowego, powstanie w efekcie bardzo skuteczny smar. Teraz pochwa jest gotowa do penetracji i stosunku.
Mamy już wszystkie konieczne informacje, by móc prześledzić to, co dzieje się od chwili wniknięcia penisa do pochwy aż do momentu powstania odpływu. Aby ułatwić sobie zadanie, zrezygnujmy teraz z roli lekarza. Za chwilę opiszę, co po raz pierwszy sfilmowano za pomocą cienkiego jak włókno endoskopu przypiętego do penisa tuż przed odbyciem stosunku. Dzięki temu zyskaliśmy możliwość ujrzenia tego, co się stało, „okiem penisa”. Dla ułatwienia opisu załóżmy, że zgłosiłeś się, czytelniku, na ochotnika, by wziąć udział w tym eksperymencie. Odbywasz stosunek w klasycznej pozycji i twój wyprostowany członek (jeśli jesteś mężczyzną) albo członek twojego partnera (jeśli jesteś kobietą) ma na czubku kamerę. To, co jest filmowane, widzisz od razu na dużym ekranie telewizyjnym, który masz bezpośrednio przed sobą.
Kiedy penis wdziera się do pochwy po raz pierwszy, jej ścianki rozstępują się i, kiedy już jest całkowicie wewnątrz, w pewnej odległości dostrzegasz ślepy kraniec pochwy. Tak samo nieco z przodu, wystająca ze sklepienia pochwy, znajduje się szyjka macicy. W tym momencie z centralnie położonym, trochę wklęsłym wejściem wygląda niczym pozbawiony wąsów ukwiał. Lecz to się zmieni w trakcie stosunku.
Jeżeli będziesz od początku przyglądać się poruszeniom penisa, najpierw dostrzeżesz, że ilekroć ów męski narząd cofa się, wciąga za sobą ścianki pochwy, kiedy zaś napiera, ścianki się rozstępują. Kiedy penis tkwi całkowicie w środku, widzisz kraniec pochwy i wystającą szyjkę macicy. W miarę trwania stosunku, obraz pełnej penetracji ulega zmianie. Kraniec pochwy zaczyna bardziej przypominać komorę, powoli wypełnia się powietrzem i staje się śliski od śluzu. Co niezwykłe, szyjka macicy coraz bardziej rozciąga się i zwisa. Mniej przypomina ukwiał, a bardziej różową, szeroką trąbę słonia. W końcu wszystko, co dostrzegasz przed wprowadzonym w pełni członkiem, to przednia ściana trzonu szyjki. Jej ujście skierowane jest ku dołowi i nie można go zobaczyć. Blisko szczytowania ujście szyjki może nawet oprzeć się na dnie pochwy. Kiedy z penisa tryska nasienie, strumień uderza w przednią ściankę szyjki i spływa na dno, tworząc zbiornik nasienny. Zanurzona w tej kałuży nasienia, niczym trąba słonia przy wodopoju, zwisa szyjka macicy.
W ciągu minuty po wytrysku penis zaczyna się kurczyć. Kiedy do tego dochodzi, ścianki pochwy zamykają się za nim, ale nie wypuszczają nasienia. Wiotczenie penisa oznacza, że tracimy nośnik kamery i nasz ekran telewizyjny ciemnieje. Na razie nie ma to większego znaczenia, choć to moment krytyczny, ale nie chodzi o przemiany oczywiste i widoczne, tylko chemiczne i mikroskopijne.
Najpierw – i to prawie mogliśmy zobaczyć na ekranie, nim penis skurczył się i wydostał z pochwy – nasienie tworzące zbiornik nasienny tężeje, stając się mniej wodniste, bardziej zaś galaretowate. Następnie plemniki zaczynają wydostawać się ze zbiornika. Zmierzają do kanału w szyjce macicy, do którego mogą się dostać przez połączenie między śluzem szyjkowym a nasieniem. Wyobraź sobie, że szyjka macicy jest rzeczywiście trąbą słonia, zanurzoną w dużej kałuży nasienia. Trąba jest pełna śluzu. Jednakże śluz nie rozpuszcza się ani nawet nie miesza z nasieniem. Dzieje się coś znacznie bardziej skomplikowanego.
Połączenie pomiędzy śluzem a nasieniem przy ujściu szyjki nie jest płaskie. „Palce” nasienia wypełniają najpierw większe kanaliki w śluzie szyjkowym i rosną. Pokonują krótki odcinek w głąb i w śluzie rozchodzą się ku górze niczym palce gumowej rękawicy. Plemniki gorączkowo wpływają w te palce, a stamtąd kierują się w węższe kanaliki, pozostawiając z tyłu płyn nasienny. Później podążymy dalej tropem plemników, tymczasem w centrum naszej uwagi umieśćmy odpływ.
Po kilku minutach zanurzenia w zbiorniku nasiennym, szyjka macicy zaczyna się kurczyć i wracać do sklepienia pochwy, Przechodząc jeszcze jedną metamorfozę: trąba słonia przybiera kształt ukwiału. Traci kontakt ze zbiornikiem nasiennym 1 odcina plemnikom drogę do góry. Kiedy szyjka macicy wróci do poprzedniego położenia, plemniki pozostałe w kałuży zostaną skazane na usunięcie i wczesną śmierć. Kwadrans po ejakulacji, kałuża zaczyna tracić konsystencję galarety i ponownie staje się bardziej wodnista. Wkrótce niewyczuwalne i bezwiedne poruszenia mięśni zsuwają mieszankę złożoną ze starego nasienia, śluzu, plemników i innych komórek w dół pochwy. W końcu wszystko to gromadzi się w jej przedsionku. Zwykle dochodzi do tego mniej więcej w pół godziny po wytrysku, ale może się zdarzyć, że i w dziesięć minut – najkrócej – i w dwie godziny – najdłużej. Zanim do tego dojdzie, kobieta może wstać, przespacerować się, nawet oddać mocz, a jeszcze nie wyrzuci odpływu. Kiedy jednak odpływ zatrzyma się w przedsionku, wówczas wystarczy każda z wymienionych czynności, a nawet kaszlnięcie bądź kichnięcie, i zbędny materiał zostanie usunięty. Jeżeli kobieta śpi, to po dwóch godzinach odpływ staje się do tego stopnia płynny, że w końcu sam zaczyna wyciekać i wsiąkać w prześcieradło.
Przeciętnie odpływ zawiera połowę wprowadzonych plemników – czasem więcej, czasem mniej. To zależy w pewnej mierze od tego, jak bardzo wybiórczy jest u kobiety filtr szyjki macicy. Dosyć często (mniej więcej raz na dziesięć) filtr jest tak selektywny, że odrzuca niemal całość materiału inseminacyjnego; znacznie rzadziej filtr pozwala prawie wszystko zatrzymać. Najistotniejsze jest to, że liczba plemników, która pozostaje, nie zależy od czystego przypadku. W znacznym stopniu pozostaje pod kontrolą kobiecego ciała. Za każdym razem, kiedy kobieta uprawia miłość, jej ciało rozstrzyga, ile spermy zatrzymać, a ile odrzucić. W jaki sposób to się dzieje i dlaczego, postaramy się przedstawić później. Niedługo ta umiejętność stanie się niezwykle ważna w życiu naszej pary. Lecz nie od razu.

(…)

Wraz z nadejściem środowego wieczoru język jej ciała i duszy zmienił się diametralnie w porównaniu z poprzednim czwartkiem. Większość sugestii znowu pochodziła od mężczyzny, ale choć przed tygodniem kobieta jasno dawała do zrozumienia, że nie jest zainteresowana, tym razem wszystko wyglądało zupełnie inaczej. Współpracowała także w hotelowej sypialni, ażeby zapewnić sobie otrzymanie jego nasienia. Przystała na pełny stosunek oraz wytrysk, poprzedzony zaledwie minimum gry wstępnej, i całkowicie zignorowała kwestię antykoncepcji. Później zapewne zinterpretowała swoje zachowanie jako rezultat działania pod wpływem chwilowego podniecenia i chwilowego przypływu namiętności. W rzeczywistości chodziło o to, że na dwa dni przed owulacją jej ciało zmierzało
do otrzymania nasienia tego a nie innego mężczyzny. Później zastanowimy się, dlaczego ciało tej kobiety dążyło do powtórnej inseminacji (scenka 25). W każdym razie, otrzymawszy nasienie, kobieta straciła zainteresowanie tym związkiem. I, co należy uznać za fakt zdecydowanie najważniejszy, wróciła do swojego stałego partnera.
W sferze podświadomości były to prawdopodobnie dwie główne przyczyny nagłej zmiany nastawienia naszej bohaterki wobec partnera. Jakąś cząstką świadomości obejmowała je, ale pod postacią nieco odmiennych wyjaśnień. Dominująca strategia, jaką realizowało jej ciało, polegała na tym, że bez względu na to, kto począł dziecko, najlepszym mężczyzną do jego wychowania miał być stały partner. Istotne dla tej strategii było zatem to, że niewierność nie powinna zostać odkryta.
W ciele kobiety pojawiła się obawa przed odkryciem i poczucie paniki, ale potrzebna była świadomość, aby subtelniej posłużyć się kategorią czasu i kłamstwem. Jedno wydaje się całkiem dobrze współgrać z drugim. Badania naukowe pozwalają wysunąć sugestię, że odosobnione przypadki niewierności, takie jak ten, rzadko są ujawniane, ale nawet dłuższe okresy niewierności mają tylko pięćdziesięcioprocentową szansę wykrycia. W tym przypadku, jak dostrzegliśmy, kobiecie udało się zatrzeć ślady.

(…)

Najbardziej znaną postacią ludzkiego plemnika jest, rzecz jasna, wspaniała, elegancka komórka o budowie atlety – z główką, talią i długim, szczupłym ogonkiem. Główka ma kształt wiosła, owalna w obrysie, ale ścięta i zakończona czapeczką. Czapeczka zawiera bardzo ważne płyny. W główce, ściśle upakowane, znajduje się DNA, geny, które zapładniający plemnik dostarczy do centrum komórki jajowej. Główka sterczy niczym lizak na krótkiej, sztywnej części środkowej, która jest silnikiem plemnika, miejscem, gdzie uwalnia się zmagazynowana energia i uaktywnia ogonek. Owe zgrabne osobniki bez wysiłku podróżują przez wydzieliny kobiecego ciała, popychane do przodu eleganckimi, falistymi poruszeniami ogonków.
Choć większości ludzi ów wizerunek wydaje się znajomy, odpowiada mu zaledwie połowa plemników wchodzących w skład normalnego nasienia. Armia plemników jest w większym stopniu zróżnicowana, niż większość z nas jest skłonna przypuszczać. Na przykład niektóre plemniki mają duże główki, inne – małe, jeszcze inne – igłogłowe – tak małe, że brakuje miejsca na genetyczny ładunek DNA. Niektóre główki są okrągłe, inne przypominają kształtem cygaro, gruszkę, hantle, innych natomiast nie da się z niczym porównać. Pewne plemniki, prawdziwe bandy potworów, posiadają po dwie, trzy albo, bardzo rzadko, cztery główki.
Kształt główki nie jest jedyną cechą, która odróżnia od siebie plemniki. Pewna ich liczba posiada ogonki krótkie albo zakręcone niczym sprężynki, albo też po dwa, trzy lub nawet cztery. Niektóre, typ garbusów, mają części środkowe wygięte pod kątem prostym. Jeszcze inne, podobne do autostopowiczów z plecakami, przenoszą materiał komórkowy w częściach środkowych. Przeciętnie tylko około 60% armii przybiera znajomy kształt szczupłych atletów; pozostałe stanowią zbiór dewiantów. Wszystkie jednak mają do spełnienia istotną rolę w wojnie plemnikowej.

(…)

Kontrolowana agresja albo groźba posłużenia się nią może odgrywać ważną rolę w obronie przed niewiernością partnerki. Jeśli jednak zostanie niewłaściwie zastosowana, zarówno gdy idzie o moment, jak i moc, koszty mogą znacznie przewyższyć korzyści reprodukcyjne. Istnieją trzy możliwe rodzaje ujemnych stron zachowań agresywnych wobec partnera seksualnego. Po pierwsze, póki samiec (albo samica) potrzebuje współpracy partnera, póty pozostawanie w stanie zdrowia i płodności jest najistotniejsze. Przemoc, każdy uszczerbek, jaki może spowodować, jest tak samo niekorzystna dla agresora, jak i dla ofiary. Po drugie, istnieje niebezpieczeństwo gwałtownego odwetu ze strony ofiary, a wtedy ostatecznie agresor może się okazać najbardziej pokrzywdzony. W końcu inne jednostki, którym leży na sercu interes ofiary – na przykład rodzice, potomstwo albo potencjalni partnerzy — mogą pospieszyć z obroną, co mężczyzna ze scenki 9 musiał zaliczyć do szczególnie dotkliwych kosztów. Ów człowiek zaprezentował wobec partnerki taki poziom agresji, jakiego u zwierząt prawie się nie spotyka. Jego pęd do kopulacji w czasie silnego wzburzenia emocjonalnego, to znaczy pod wpływem uczucia zazdrości, jest już znacznie mniej niezwykły i zdarza się też u niektórych zwierząt. Samce ptaków spostrzegłszy, że ich partnerki kopulują z innym samcem, natychmiast lecą wprost na tego samca, strącają go, a następnie same dokonują inseminacji samicy. Samce szczurów i małp reagują bardzo podobnie. Po dokonaniu inseminacji partnerki szczur albo małpa w normalnych warunkach czekają chwilę, nim zrobią to ponownie. Gdy jednak zobaczą, że parzy się ona z innym samcem, natychmiast inseminują ją ponownie. Nawet jeżeli tylko tracą się z oczu na jakiś czas, wzrasta prawdopodobieństwo że samiec zainseminuje samicę przy najbliższej okazji.
Tego rodzaju reinseminacja jest ważną strategią prowadzącą do sukcesu w wojnie plemnikowej (scenka 21). Jeśli drugi samiec zwleka zbyt długo, więcej plemników pierwszego samca ma czas na opuszczenie zbiornika nasiennego. Na dodatek armia pierwszego samca ma szansę optymalnie rozmieścić się wzdłuż wewnętrznego traktu samicy, zablokować kanaliki szyjkowe, wypełnić krypty szyjkowe i zorganizować na kilka najbliższych dni przejście dla swoich zabójców i zdobywców. Z drugiej strony, jeżeli drugi samiec jest w stanie szybko dokonać inseminacji samicy, jego armia znajdzie się tam na czas, aby wdać się w walkę o najlepsze pozycje w ciele kobiety. Badania na szczurach wykazały, że liczy się dosłownie każda sekunda. Im dłużej drugi samiec zwleka z kopulacją, tym więcej młodych w miocie zostanie spłodzonych przez pierwszego samca. Wszystko sprowadza się do szybkości.
Właśnie z tego powodu szczury, małpy – i ludzie – doznają podniecenia seksualnego na widok kopulującej pary. Penis samca sztywnieje, a czasem nawet nasienie przechodzi do cewki moczowej. Ostra pornografia właśnie dlatego tak silnie oddziałuje na ludzi, że sprzyja osiągnięciu zwycięstwa w wojnie plemnikowej.
Ludzie starają się uniknąć kosztów niewierności partnera, zwracając uwagę na szczególne objawy, ograniczając okazje do minimum i grożąc porzuceniem lub odwetem. Jeśli oznaki niewierności zostaną odkryte, wtedy następuje eskalacja gróźb i kontrola staje się bardziej ścisła. Groźby są spełniane, jeżeli tylko rzeczywiście dojdzie do aktu zdrady. Nawet wówczas mężczyzna może ostatecznie uznać, że na dłuższą metę jego perspektywy reprodukcyjne są lepsze, jeśli zostanie, niż jeśli odejdzie do kogoś innego – w tym wypadku realizacja groźby podlega ograniczeniu.

(…)

Ludzie nie są jednymi zwierzętami, które znajdują upodobanie w seksie oralnym. Większość samców ssaków, od szczurów i psów po słonie i małpy podczas gry wstępnej pociera, trąca nosem, wącha i liże srom samicy. Małpy także dotykają żeńskich genitaliów, czasem wsuwają palce do pochwy, a po wyciągnięciu wąchają je i liżą. Te samce nie robią nic innego, tylko zbierają informacje. Szukają odpowiedzi na trzy pytania. Czy samica jest zdrowa? Czy jest płodna? Czy ostatnio miała kontakt seksualny z innym samcem? Mężczyzna robi dokładnie to samo – a informacje, które zbiera, mogą być mu pomocne w dążeniu do prokreacyjnego sukcesu.
Jeśli kobiece wydzieliny smakują i pachną szczególnie nie-przyjemnie, mężczyzna prawdopodobnie w ogóle straci chęć na penetrację. Zapach może wskazywać na chorobę. Tego rodzaju informacja jest najbardziej użyteczna, kiedy w grę wchodzi seks z nieznajomą kobietą. A ponieważ w choroby się wpada i wychodzi z nich, nie zaszkodzi od czasu do czasu zbadać zdrowie nawet stałej partnerki.
U wielu ssaków zapach żeńskich wydzielin jest wyraźnie odmienny i przyjemniejszy podczas fazy płodnej. U kobiet oraz innych ssaków ukrywających fazę płodną zmiana zapachu podczas cyklu jest mniej zauważalna. W Stanach Zjednoczonych przeprowadzono eksperyment, który polegał na tym, że grupa ochotniczek w różnych okresach cyklu nosiła tampony, które następnie umieszczono w specjalnych rurkach. Miały być niewidoczne, jedynie pachnieć. Potem przekazano je do oceny zespołowi ekspertów. Zapach każdego tamponu klasyfikowano na skali pomiędzy „bardzo nieprzyjemny” a „bardzo Przyjemny”. Okazało się, że stopień „przyjemności” zapachu zmieniał się zależnie od fazy cyklu menstruacyjnego. Najbardziej nieprzyjemny był podczas menstruacji. Przeciętnie zapach był nieco, choć nie całkiem konsekwentnie, bardziej przyjemny podczas fazy płodnej. Zatem dotykając kobiecego sromu, mężczyzna może przynajmniej stwierdzić, czy u partnerki n,G rozpoczęło się krwawienie.
Jeśli kobiece wydzieliny przejdą test zdrowia i płodności, wtedy mężczyzna szuka innej ważnej informacji, mianowicie czy kobieta miała ostatnio kontakt z innym mężczyzną. Organizm mężczyzny może tę informację wykorzystać, aby zmienić odpowiednio liczbę plemników-zabójców i plemników-zdobywców, które znajdą się w wytrysku. Jak już mieliśmy okazję zaobserwować, najbardziej prymitywna ocena dokonuje się na podstawie proporcji czasu, jaki mężczyzna spędził z kobietą podczas minionego tygodnia albo od ostatniego stosunku (scenka 6). Im mniej czasu z nią spędził, tym większa szansa, że znajduje się w niej nasienie obcego mężczyzny, i tym więcej nasienia powinien wprowadzić. Metoda ta sprawdza się, ale jest bardzo niedokładna. Gdyby jego ciało mogło się dowiedzieć, czy kobieta ma w sobie nasienie obcego mężczyzny, byłoby w stanie bardziej precyzyjnie ocenić, jaka liczba plemników będzie potrzebna.

(…)

Ciało mężczyzny odróżnia masturbację od inseminacji. Wytryski jednego i drugiego rodzaju nie są identyczne. Wiele czynników wpływa na liczbę plemników wprowadzanych podczas stosunku – takich jak potrzeba uzupełnienia ich liczby u partnerki i wygrania w walce, oczywiście zawsze z określonym poziomem ryzyka. Pomijając wiek, tylko jeden ważniejszy czynnik – czas od ostatniego wytrysku – określa liczbę plemników wydalanych podczas masturbacji. Kiedy mężczyzna się masturbuje, uwalnia około pięć milionów plemników na każdą godzinę, która upłynęła od ostatniej ejakulacji. Wydaje się, że w takim tempie plemniki osiągają datę ważności jako blokery, zabójcy i zdobywcy.
Plemniki zmieniają funkcję w zależności od wieku. Większość młodych to zabójcy, większość starych to blokery. Plemniki-zabójcy muszą być pełne energii, zdolne do szybkiego ruchu i mieć czapeczki wypełnione uśmiercającymi związkami chemicznymi (scenka 7). Blokery mogą być stare. Albo, żeby wyrazić to inaczej, jedyny sposób na wykorzystanie starych plemników polega na blokowaniu. Aby zablokować kanaliki w szyjce macicy, plemnik musi mieć tyle energii, aby opuścić zbiornik nasienny i pokonać krótki odcinek w śluzie szyjkowym. Potem wystarczy, że zwinie ogonek i pozostanie w bezruchu. Może nawet umrzeć. Kanalik w dalszym ciągu będzie zablokowany.
Zdobywcy również się przekształcają z upływem czasu. Zanim zdobywca wedrze się do komórki jajowej, na jego powierzchni będą zachodziły przemiany chemiczne, przemiany, do których nie dojdzie, póki plemnik nie zbliży się do strefy zapłodnienia. W rezultacie życie zdobywcy dzieli się na dwie fazy aktywności. Pierwsza polega na wydatkowaniu energii – przed dokonaniem zapłodnienia – kiedy surfuje i płynie do strefy wyczekiwania w jajowodzie. Podczas krótkiej fazy płodności następuje powtórne silne wydatkowanie energii – kiedy dociera na miejsce, a potem płynie przez strefę zapłodnienia. Następnie po prostu umiera.
Zawartość nasieniowodów zgromadzona w kolejce do wytrysku (scenka 4) nie jest jednolitą mieszanką bez żadnego charakteru. Naturalnie te plemniki, które znajdują się na początku kolejki, są najstarsze. Te, które pozostają z tyłu głęboko w jądrach, są najmłodsze. Kiedy nasienie przechodzi do cewki moczowej, może dojść do wymieszania pokoleń plemników. Nawet jeśli tak się dzieje, kiedy po wytrysku nasienie zostaje wprowadzone do pochwy, najstarsze plemniki wychodzą pierwsze i zajmują miejsce na dnie zbiornika nasiennego, młodsze plemniki przybywają w ostatnich wyrzutach i idą na wierzch.
Młodsze plemniki jako bardziej ruchliwe pierwsze znajdą się w śluzie szyjkowym. Starsze plemniki wolniej opuszczą zbiornik nasienny. Bardzo stare plemniki w ogóle z niego nie wyjdą i zostaną usunięte w odpływie. Zdarza się, że młodsze plemniki muszą przedostać się z góry i minąć grupy starszych, zanim wpłyną do „trąby słoniowej” szyjki macicy. Wiele zależy od tego, jak głęboko szyjka zanurza się w zbiorniku nasiennym. Nadmierna liczba starych plemników może przeszkadzać młodzieńcom w ucieczce.
Masturbacja między stosunkami zazwyczaj oznacza, że mężczyzna podczas stosunku dostarczy partnerce mniej plemników niż w przypadku, gdyby do masturbacji nie doszło. Wtedy jednak plemniki, które dostarcza kobiecie, są młodsze, bardziej dynamiczne i trudniejsze do zatrzymania przez zwiększoną liczbę podstarzałych plemników. W rezultacie tyle samo, jeżeli nie więcej, plemników zdoła wyjść ze zbiornika nasiennego i pozostać w ciele kobiety. Co więcej, plemniki, którym się to uda, będą młodsze i bardziej aktywne, stworzą więc bardziej efektywną armię.
Tym niemniej mężczyzna powinien wstrzyknąć pewną liczbę starych plemników pełniących funkcję blokerów – przynajmniej tyle, aby uzupełnić ich populację w śluzie szyjkowym partnerki. W ciągu trzech dni po ostatnim rutynowym stosunku proces starzenia się plemników w nasieniowodach z zadziwiającą precyzją odpowiada stratom blokerów w szyjce macicy partnerki. Gdy odstęp między kolejnymi stosunkami wynosi od trzydziestu minut do trzech dni, mężczyzna jest w stanie wprowadzić do ciała kobiety idealny uzupełniający ładunek blokerów. Gdy odstęp powiększa się z trzech do czterech dni, w kolejce plemników powstaje nadmiar blokerów. Dzieje się tak, ponieważ w śluzie szyjkowym znajduje się określona liczba kanalików i po ich zablokowaniu, nadmiar blokerów staje się zbędny. Więcej niż zbędny, gdyż prawdopodobnie utrudnia młodszym plemnikom wyjście ze zbiornika nasiennego do szyjki macicy. Z pewnym zastrzeżeniem można stwierdzić, że lepsza taktyka mężczyzny polega na wydaleniu starszej zawartości nasieniowodów przed kopulacją i wytryskiem, a nie dopuszczanie, by została usunięta w odpływie. Na tym polega Jedna z funkcji masturbacji.
Jeżeli przerwa między jednym a drugim stosunkiem przekracza cztery dni, idealny materiał do wytrysku powstanie wówczas, gdy od masturbacji do stosunku upłyną dwa dni. W ten sposób na początku każdego z dwóch nasieniowodów mężczyzny znajdzie się dwadzieścia milionów wiekowych blokerów, nieco z tyłu od stu do pięciuset milionów młodszych blokerów oraz zabójców. Wśród młodszych plemników, rozproszeni, znajdują się zdobywcy w proporcji jeden zdobywca na dziewięćdziesiąt dziewięć plemników typu kamikadze. Około 10% zdobywców osiągnęło szczyt płodności i ruszy od razu do jajowodu. Pozostali będą dojrzewać do tego stadium czasem nawet przez pięć dni po wytrysku.
Ten stan rzeczy pozwala mężczyźnie na elastyczne przygotowanie armii stosownie do zagrożenia. Jeśli od ostatniego stosunku pilnie strzegł partnerki, powinien dostarczyć jej pełny kontyngent blokerów, mniej zaś zabójców i zdobywców. Zatem w jego wytrysku wszystkie blokery znajdą się na początku kolejki, z tyłu natomiast mała porcja zabójców i zdobywców. Jeśli spędził z nią mniej czasu, ryzyko działań wojennych jest większe, wówczas potrzebuje większej liczby zabójców. Sięga zatem do głębszych zasobów każdego z nasieniowodów. Liczba blokerów pozostaje ta sama, zwiększa się liczba młodszych plemników: zabójców i zdobywców.
Aby mieć w nasieniowodach dwudniowy zapas plemników, mężczyzna powinien przewidzieć, kiedy nastąpi następny stosunek z partnerką. Poważną rolę w tym procesie odgrywa podświadomość. Impulsy zachęcające do masturbacji ustalane są przez umysł oraz ciało i zmierzają do osiągnięcia właśnie takiego odstępu pomiędzy masturbacją a stosunkiem. W scence 12 mężczyzna masturbuje się najczęściej we wtorki i czwartki, przewidując normalne współżycie w sobotę. Bywa, że masturbuje się jedynie w środy. W rezultacie rzadko się zdarza, że zawartość wytrysku jest starsza niż trzy dni albo młodsza niż dwa. Oznacza to, że podczas każdego stosunku wystawia optymalną w danych okolicznościach armię. Oczywiście znacznie częściej żadna armia nie jest potrzebna: nie ma wojny, wystarczy więc wprowadzić kilka milionów zdobywców w różnym wieku. Na wszelki wypadek jednak, gdyby partnerka była albo mogła być niewierna, dostarcza ograniczonej liczby blokerów i zabójców.

(…)

Większość ludzi zwykła myśleć o antykoncepcji i planowaniu rodziny jako o wynalazkach bardzo współczesnych. Lecz one wcale takie nie są. Nawet „świadoma” antykoncepcja nie jest niczym nowym. Przez stulecia kobiety z najróżniejszych kultur umieszczały sobie w pochwach liście albo owoce (a nawet krokodyle odchody!), aby uniknąć poczęcia. Chemiczne środki antykoncepcyjne, takie jakie wchodzą w skład pigułek, nie są nawet ludzkim wynalazkiem. Na przykład samice szympansów w odpowiednim czasie żują liście, które zawierają antykoncepcyjne związki chemiczne. W istocie organizmy samic planowały rodziny i unikały poczęcia na wiele milionów lat przed chwilą, gdy na arenę ewolucji wkroczył człowiek. Kobiety odziedziczyły owe zupełnie naturalne cechy od swoich przodkiń – ssaków.
Dla kobiet oraz wszystkich samic ssaków naturalnym czynnikiem pośredniczącym między nieodpowiednimi warunkami i unikaniem reprodukcji jest stres. Reakcja stresowa zazwyczaj uchodzi za wrogą – stan patologiczny, z którego nie potrafimy się otrząsnąć, i dlatego funkcjonujemy nienormalnie, nieskutecznie. Istnieje jednakże inna interpretacja: reakcja stresowa jest przyjacielem – środkiem, za pomocą którego organizm powstrzymuje się przed uczynieniem czegoś niekorzystnego, kiedy okoliczności są bardzo niesprzyjające. W szczególności stres jest skutecznym środkiem antykoncepcyjnym. A dla kobiety unikanie poczęcia jest nieocenionym sprzymierzeńcem w dążeniu do sukcesu reprodukcyjnego! Jak to się dzieje?
Kluczowy paradoks polega na tym, że kobieta niekoniecznie osiąga największy sukces, gdy urodzi dużo dzieci w możliwie najkrótszym czasie. Sama okoliczność, że kobiety identycznie jak samice większości naczelnych rodzą zwykle jedno dziecko naraz, jest świadectwem niebezpieczeństw i trudności wychowywania w tym samym czasie więcej niż jednego potomka jednocześnie. Urodzenie bliźniaków mogłoby się wydawać dobrym sposobem zwiększenia sukcesu reprodukcyjnego, lecz istnieje przy tym dwukrotnie większe niebezpieczeństwo, że dzieci te nie przeżyją. Póki warunki, w jakich żyje kobieta, nie są sprzyjające, póty szansa na wychowanie dwojga zdrowych i płodnych dzieci urodzonych jako bliźnięta jest mniejsza niż w wypadku spłodzenia dwojga dzieci w odstępie kilku lat.
Kobieta odziedziczyła pewien podstawowy problem w spadku po swoich przodkiniach-naczelnych – trudno nieść więcej niż jedno dziecko, kiedy trzeba pieszo pokonywać znaczne odległości. Trudność jest wielka zwłaszcza wtedy, gdy idzie się w pozycji wyprostowanej na dwóch nogach. Dała się poważnie we znaki kobietom w toku ewolucji, ale nie jest nieznana także tym, które żyją w nowoczesnych społeczeństwach przemysłowych. Naturalnie ograniczenie to ma zasadnicze znaczenie w tych kulturach, gdzie do obowiązków kobiety należy zbieranie i dźwiganie dużych ilości pożywienia, wody, opału oraz innych materiałów. Noszenie choćby jednego dziecka jest równie uciążliwe. W tych okolicznościach większy sukces reprodukcyjny osiągają te kobiety, które nie mają następnego dziecka, póki poprzednie nie tylko nauczy się chodzić, ale i nie ociąga się w marszu.
Odstęp czasowy między urodzinami kolejnych dzieci nie jest jedynym aspektem „planowania rodziny”, który wpływa na
sukces reprodukcyjny kobiety. Dzieci z większym prawdopodobieństwem przeżyją i staną się zdrowymi, płodnymi osobnikami, jeżeli przyjdą na świat w sprzyjających warunkach. Pierwszorzędne znaczenie ma przestrzeń i dostarczanie zdrowego, pożywnego pokarmu. Wówczas dzieci są w niewielkim i stopniu podatne na choroby, a jeśli zachorują, ich organizm lepiej się broni. W nowoczesnych społeczeństwach przestrzeń i jakość pokarmu zależy od dobrobytu. Nawet obecnie prawdopodobieństwo śmierci w okresie przed reprodukcyjnym dziecka pochodzącego z biednej rodziny jest dwukrotnie większe niż dziecka z rodziny zamożnej. W historycznie i ewolucyjnie pojmowanej przeszłości – kiedy zamożność mierzono nie ilością pieniędzy, lecz wielkością zbiorów i stada albo po prostu dostępem do obszarów zasobnych w pokarm, wodę i schronienie — owo zróżnicowanie było jeszcze większe.
Istnieje pewna ogólna zasada, opisana skrótowo w scence 8 w odniesieniu do wad i zalet rodziny z jednym dzieckiem: dla dowolnej kobiety w określonych warunkach istnieje taka wielkość rodziny, która zapewni jej największą liczbę wnuków.
W mniejszej rodzinie kobieta zapewni sobie mniejszą liczbę wnuków. Stanie się identycznie, jeżeli będzie miała rodzinę większą, bo wówczas ryzykuje przepełnienie przestrzeni mieszkalnej, niewystarczający rozdział zasobów, w tym także możliwość własnej opieki. Konsekwencją tego stanu rzeczy będą choroby, niepłodność i ostatecznie mniejsza liczba wnuków. Każda kobieta staje przed wyzwaniem, by przede wszystkim zidentyfikować optymalną wielkość rodziny w danych warunkach, następnie zaś doprowadzić do uzgodnienia jednego z drugim. Innym czynnikiem, który wpływa na liczbę wnuków, jest sposób, w jaki kobieta ustala poczęcia. Życie układa się w mozaikę sytuacji. Zdrowie, zamożność i okoliczności zmieniają się wraz z upływem czasu. Niektóre okresy życia kobiety bardziej sprzyjają staraniom o dzieci. Te kobiety, które doprowadzą do poczęcia w najkorzystniejszym czasie, będą miały najwięcej wnuków.
Nie tylko dzieci cierpią, jeśli zostaną poczęte w niedobrych czasach – cierpią także matki. Poczęciem nie w porę nadwyrę- żają zdrowie i czasem pogarszają sytuację do tego stopnia, że przestają być zdolne do zajścia w ciążę. Gdyby kobieta ze scenki 16 wydała na świat dziecko w jednej z najbardziej stresujących faz swego związku, mogłaby doznać nieodwracalnych szkód (wymagania dziecka mogłyby się okazać nawet śmiertelne, bo para z trudem utrzymywała siebie). W takich okolicznościach istnieje ryzyko utraty zdrowia i w konsekwencji płodności. Narasta wrogość, zwiększając ryzyko maltretowania, a nawet zabójstwa. Kobieta ze scenki, opóźniając poczęcie pierwszego dziecka do czasu poprawy okoliczności, urodziła w końcu troje dzieci, którym zapewniła dość przestrzeni i zasobów. Gdyby próbowała doprowadzić do prokreacji wcześniej, narażałaby się nie tylko na niepowodzenie, ale również na utratę szans na poczęcie w przyszłości.
Najlepszą metodą uniknięcia poczęcia jest naturalnie całkowita abstynencja seksualna, a kobieta i jej partner ze scenki rzeczywiście rezygnowali z seksu w najbardziej stresujących momentach wspólnego życia. Działo się tak nie dlatego, że świadomie pragnęli uniknąć poczęcia, lecz przeciwnie – ponieważ stracili zainteresowanie sobą. Bywało, że odczuwali wobec siebie wrogość. Ich organizmy manipulowały emocjami w ten sposób, aby zredukować szanse poczęcia dziecka. Sporadycznie jednak oboje rezygnowali z seksu na dłużej. To dlatego, że abstynencja jest, ogólnie rzecz biorąc, pełna wad jako strategia antykoncepcji. Ostatnie twierdzenie wymaga uzasadnienia.
Omawiając scenkę 2, zauważyliśmy, że pierwotną funkcją rutynowych aktów seksualnych nie jest poczęcie dziecka: w wypadku kobiet chodzi raczej o zmylenie mężczyzn, w wypadku mężczyzn – o zabezpieczenie się przed niewiernością partnerki poprzez ustawiczne dostarczanie jej armii plemników. Ponieważ ani kobieta, ani jej partner nie mogą sobie pozwolić na rezygnację z rutynowego seksu na zbyt długi okres, mężczyźni i kobiety uruchamiają różne od abstynencji mechanizmy, które pomimo ustawicznej seksualnej aktywności ograniczają szanse zajścia w ciążę, kiedy nie sprzyja temu sytuacja zewnętrzna.
Zwłaszcza kobiety dysponują wieloma tego rodzaju mechanizmami. Jeden z nich jest powszechnie znany: wpływ laktacji na owulację. Jeżeli kobieta karmi dziecko piersią przez kilka miesięcy po porodzie, owulacja w tym okresie jest mało prawdopodobna. Dzieje się tak nawet wówczas, gdy powraca okres. Brak owulacji należy do głównych sposobów rozkładania w czasie poczęcia kolejnych dzieci.
Jednak większość ze sposobów unikania reprodukcji w niestosownym momencie jest powiązana ze stresem. W scence 16 kobieta nie tylko uniknęła zajścia w ciążę w czasie największego stresu. Zdarzyło się też, że poroniła, potem zaś w niebezpieczeństwie znalazło się życie jej nowo narodzonego dziecka – także w związku z reakcją na stres.
Reakcje stresowe manifestują się na wiele sposobów. W ostatniej scence dojrzewająca kobieta, jak 1% populacji dziewcząt w wieku między 16 a 18 rokiem życia, popada w anoreksję, nie mogąc sobie poradzić z sytuacją w trudnym związku. Stres fizjologiczny wywołany głodówką ma właściwości antykoncepcyjne, hamuje owulację, często także menstruację. Z reguły sytuacja taka nie trwa zbyt długo. Chociaż anoreksja prowadzi niekiedy do śmierci (5 do 10% przypadków), a niekiedy utrzymuje się w dalszym etapie życia( 15-20%), większość (75%) chorych wraca do normalnego, zdrowego życia, w którym jest miejsce na rozród.
Większość reakcji antykoncepcyjnych ma charakter znacznie mniej ekstremalny niż anoreksja. W każdym razie im większy stres, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że w organizmie kobiety dochodzi do jajeczkowania (scenka 15). Tak samo mniejsze jest prawdopodobieństwo, że ułatwi ona plemnikom zapłodnienie komórki jajowej albo dopuści do zagnieżdżenia w macicy zapłodnionej komórki jajowej. Wreszcie częściej ryzykuje poronienie, zwłaszcza w ciągu trzech pierwszych miesięcy ciąży.
Ocenia się, że większość zapłodnionych jaj dociera do macicy, z czego jednak 40% nie zagnieżdża się tam. 60% pozostałych obumiera przed dwunastym dniem ciąży. Wreszcie i tak około 20% ulega poronieniu w czasie następnych trzech miesięcy. Wszystkie te liczby są wyższe, jeśli kobieta pozostaje pod wpływem stresu, niższe, jeżeli jest od niego wolna. Wiadomo, że takie czynniki, jak na przykład śmierć partnera, jego niewierność, wybuch wojny powiększają ryzyko poronienia. Podczas pierwszych miesięcy ciąży poronienie może mieć także przyczynę genetyczną albo wynikać z fizjologicznego rozwoju płodu.
Na pierwszy rzut oka może się wydać dziwne, że do dyspozycji kobiety jest tak wiele sposobów obrony przed posiadaniem dziecka. Z pewnością gdyby jeden z tych systemów działał sprawnie, pozostałe byłyby zbędne. Lecz ten pozorny nadmiar wcale nie jest błędem w programie sterującym organizmem kobiety. Warunki zmieniają się, czasem dość szybko, zatem organizm kobiety musi równie szybko reagować. Na przykład, warunki zewnętrzne w okresie owulacji są sprzyjające, ale to się zmienia, kiedy komórka jajowa dociera do macicy. Wtedy wprawdzie dochodzi do owulacji, ale jajo się nie zagnieżdża. Albo warunki mogą być odpowiednie w chwili zagnieżdżenia się jaja, lecz zmieniają się po miesiącu lub jeszcze później. Dlatego po zajściu w ciążę bohaterka naszej scenki poroniła.
Nawet jeśli warunki są sprzyjające na początku ciąży, mogą ulec zmianie przed narodzinami dziecka. Ostatnim trzem miesiącom ciąży towarzyszy poważna zmiana w psychice kobiety. Po pierwsze przychodzi okres „budowania gniazda” – silne skłonności do kształtowania środowiska, w którym pojawi się dziecko. Podobnie przedstawia się sprawa z próbami przewartościowania istotnych elementów otoczenia, co dotyczy w pierwszej kolejności partnera i domu, następnie szerszego środowiska. W tym okresie często następują po sobie fazy troski, depresji i irytacji. W końcu często występuje zaabsorbowanie Przyszłością. W tym czasie każde poważniejsze pogorszenie sytuacji w najbliższym otoczeniu kobiety może prowadzić do Patologicznej depresji i późniejszego odrzucenia, a nawet maltretowania dziecka.
Depresja poporodowa jako niepohamowane dążenie do opuszczenia, maltretowania albo wręcz zabicia dziecka spotykana jest powszechnie. Tak samo powszechnie wiele systemów prawnych uwzględnia okoliczność, że kobieta bezpośrednio po urodzeniu dziecka może w pełni nie odpowiadać za swoje czyny.

W historii ludzkości dzieciobójstwo występowało – i występuje nadal – jako jeden ze sposobów planowania rodziny, stosowanych przez kobiety. W kulturach, w których dominuje gospodarka oparta na łowiectwie bądź zbieractwie, nie na uprawie ziemi, około 7% dzieci ginie z rąk matek. Światowa Organizacja Zdrowia utrzymuje, że dzieciobójstwo było najpowszechniejszą formą planowania rodziny w dziewiętnastowiecznej Wielkiej Brytanii.
Tego rodzaju postępowanie nie ogranicza się do ludzi. Podobnie jak inne formy naturalnego planowania rodziny odziedziczyliśmy dzieciobójstwo po naszych przodkach z gromady ssaków. Kto trzymał w domu takie zwierzęta, jak króliki, gerbile (Gerbillus amoenus), chomiki albo myszy, ten wie, że jeśli samica jest w stresie zaraz po porodzie, wtedy może zabić, a nawet pożreć część albo całość miotu. Tego rodzaju dzieciobójstwo nie jest patologiczne: odzwierciedla podświadomą decyzję matki, aby w danych okolicznościach nie zajmować się wychowaniem potomstwa, przesunąć próbę do czasu, aż się polepszą warunki.
Dotychczas zwracaliśmy szczególną uwagę na planowanie rodziny z punktu widzenia kobiety. Okazuje się jednak, że także mężczyźni mają sporo podobnych problemów. Wiele wysiłków kierują na przygotowanie środowiska dla swoich dzieci. W ciężkich czasach mężczyzna może nie chcieć zajmować się dziećmi tak samo jak jego partnerka.
Przeważnie interesy mężczyzny i kobiety w związku współgrają. Organizm kobiety planuje rodzinę dla wspólnego dobra. Zdarza się jednak, że owe interesy nie pokrywają się. W tym wypadku mężczyzna potrzebuje własnego mechanizmu antykoncepcyjnego. Interesy obojga popadają w konflikt, gdy warunki do urodzenia dziecka są prawie, ale nie zupełnie dobre. Jeżeli w tej sytuacji kobieta spotka mężczyznę, którego jej organizm uzna za genetycznie bardziej odpowiedniego od jej partnera, wtedy może spróbować począć z nim dziecko. W takich okolicznościach – uwzględnionych niżej w scence 18 – reprodukcyjne dobrodziejstwa posiadania dziecka z drugim mężczyzną będą warte ryzyka nadwyrężenia zasobów jej i jej partnera. Oczywiście partner kobiety będzie tych korzyści po-zbawiony.
Dla niego sytuacja może okazać się groźna i delikatna. Przede wszystkim w jakiś sposób musi on przeciwdziałać powstaniu takiej sytuacji. Jednocześnie sam musi uniknąć zapłodnienia partnerki. Mężczyzna ze scenki 16, pierwszy partner kobiety – choć nieświadomie – pozostawał w takiej sytuacji dosyć długo, zanim ona od niego odeszła. Aby przeciwdziałać zapłodnieniu kobiety, także przez siebie, mężczyzna ma do dyspozycji akcesoria rutynowego seksu. Dysponuje on wyrafinowanym mechanizmem, który akurat temu służy: toczeniu wojny z własnymi plemnikami.
Istnieją dwa typy plemników w porcji przeznaczonej do wytrysku, które, jeżeli są obecne w znacznych ilościach, silnie redukują szanse zapłodnienia. Zdaje się, że owe plemniki rzeczywiście mogą zostać zaprogramowane na niszczenie własnych zdobywców. Należące do jednego typu mają główki w kształcie cygara, do drugiego – w kształcie gruszki. Kiedy mężczyzna przeżywa stres, wówczas wytwarza znacznie większą liczbę tych tak zwanych „plemników planowania rodziny”.
Im więcej plemników planowania rodziny i im mniej zdobywców mężczyzna dostarczy partnerce, tym mniejsza szansa, że zajdzie ona w ciążę. Jeśli jednak kobieta nie jest wierna i dojdzie do wojny plemników, wówczas plemniki planowania rodziny są w stanie pomóc zwykłym zabójcom w unieszkodliwianiu zdobywców innego mężczyzny. Co więcej, jeśli mimo wysiłków partnera jakiś plemnik-zdobywca zdoła się przedrzeć, to istnieje przynajmniej szansa, że dziecko będzie jego. Gdyby reakcją na stres była rezygnacja z rutynowego seksu, wtedy nie istniałaby taka szansa.
W scence 16 strategia ta przyniosła sukces pierwszemu partnerowi. Udało mu się nie dopuścić, aby kobieta zaszła w ciążę w wyniku niewierności. Kiedy w końcu doszło do poczęcia dziecka, on był zwycięzcą w wojnie, w którą ona go wciągnęła.
Jak się okazało, organizmy mężczyzn i kobiet dysponują wieloma naturalnymi metodami, uruchamianymi zazwyczaj przez stres, które zabezpieczają przed posiadaniem dzieci w trudnych czasach. Można by się zatem spodziewać, że społeczeństwa żyjące w zasadniczo bardziej stresujących warunkach będą miały mniej dzieci. Tak się nie dzieje. W istocie prawdziwe jest coś całkowicie przeciwnego. Jak to jest możliwe?
Otóż czynniki, które wyznaczają najbardziej odpowiednią liczbę dzieci, są odmienne od czynników określających naj-
lepszy moment do posiadania dzieci. Z perspektywy historycznej i geograficznej liczba dzieci, które kobieta w ciągu swojego życia wydaje na świat, jest ściśle powiązana z szansą, że dożyją one dojrzałego wieku. Kiedy widoki na przeżycie są mizerne, kobieta daje życie większej liczbie dzieci. Gdyby tego nie zrobiła, niewiele z nich lub zgoła żadne nie dożyłoby dojrzałości. Unika posiadania dzieci tylko podczas najtrudniejszych momentów, zachodzi w ciążę i rodzi dzieci, ilekroć warunki zdają się poprawiać. Dla kontrastu, jak dostrzegliśmy wcześniej, kiedy rokowania są dobre, kobieta rodzi mniej dzieci i każdemu z nich poświęca więcej czasu oraz innych zasobów. Jej wysiłki nie powinny zostać zmarnowane, skoro szanse przeżycia każdego dziecka są wysokie. Warto powtórzyć, że
kobieta unika rodzenia dzieci w złych czasach i zachodzi w ciążę, gdy okoliczności rzeczywiście wydają się temu sprzyjać.
We wszystkich opisanych sytuacjach stres ma charakter antykoncepcyjny. Ponieważ jednak kobiety w różnych sytuacjach mają różne oczekiwania, stresujące są rozmaite poziomy deprywacji. Warunki, które stresują kobiety z zamożnych dzielnic podmiejskich Europy Zachodniej czy Ameryki Północnej nie stresują mieszkanek rynsztoka w którymś z krajów Trzeciego Świata. Chodzi o to, że liczbę dzieci determinuje oczekiwany przez kobietę poziom życia. Jakiekolwiek byłyby te oczekiwania, w zależności od tego, czy są przekraczane albo nie zaspokajane, stres to pojawia się, to przemija. W tym procesie wspomniany wpływ zaznacza się zarówno wtedy, kiedy chodzi o każde poszczególne dziecko, jak i wtedy, gdy kobieta stara się osiągnąć preferowaną ich liczbę.
Małe rodziny nie są wynalazkiem nowym. Niemal przez całą historię ludzkości, w okresie od około miliona do dziesięciu,
piętnastu tysięcy lat temu, ludzie utrzymywali się dzięki łowiectwu i zbieractwu. Mężczyźni polowali na zwierzęta, kobiety szukały pożywienia w postaci warzyw i owoców. Społeczności składały się z małych, rozproszonych gromad ludzi. Ich dieta była bogata w białka i większość przypadków śmierci wiązało się częściej z nieszczęśliwymi wypadkami, napadami oraz walkami międzyplemiennymi, rzadziej z chorobami. Dzieci łowców i zbieraczy miały znakomitą szansę na przeżycie. Stosując jedynie naturalną, regulowaną stresem metodę antykoncepcji, którą omówiliśmy, w ciągu całego życia kobiety rodziły maksymalnie troje, czworo dzieci, z czego przeżywało
dwoje albo troje.
Duże rodziny zaczęły się pojawiać dopiero mniej więcej przed dziesięcioma tysiącami lat, kiedy uprawa ziemi stworzyła możliwość zmiany stylu życia. Na najbardziej urodzajnych obszarach duże, osiadłe społeczności rozwijały się, stosując dietę bogatą w węglowodany. Panoszyły się choroby, panowała wysoka umieralność niemowląt. Przeciętna liczba dzieci to siedmioro, ośmioro, ale i dwa razy tyle nie było rzadkością. Cóż z tego, kiedy całe rodziny padały ofiarą szalejących chorób. Podobnie jak w kulturze zbieracko-łowieckiej przeżywało przeciętnie dwoje albo troje dzieci z każdej rodziny.
W przededniu rozwoju nowoczesnej cywilizacji spadła śmiertelność niemowląt, a wraz z nią, po kilku dekadach, także liczba urodzin. W Europie Zachodniej spadek liczby urodzin znowu był efektem naturalnego planowania rodziny, bo zjawisko to wystąpiło jeszcze zanim zaczęto stosować nowoczesne metody antykoncepcji. Zatem redukcja rodziny do poziomu istniejącego w nowoczesnych społeczeństwach przemysłowych dokonała się nie poprzez ulepszone metody antykoncepcji, lecz za sprawą podświadomego „planowania” przez kobiety mniejszych rodzin w reakcji na pewniejsze perspektywy przeżycia ich dzieci.
Wiele kobiet przeczyta te rozważania na temat naturalnego planowania rodziny z pewną dozą lekceważenia, zachodząc w głowę, dlaczego tak się stało, że zaszły w ciążę dokładnie w momencie, kiedy najmniej tego pragnęły, choć ponoć ich organizmy są takie doskonałe w planowaniu rodziny. Oto więc Podamy jeszcze jeden przykład konfliktu między świadomym umysłem i podświadomą cielesnością.
Jak wielokrotnie podkreślaliśmy, organizm kobiety może interpretować kontekst otoczenia całkowicie inaczej niż umysł. Z tym konfliktem mieliśmy do czynienia w scence 15. Jej bohaterka myślała, że ostatnią rzeczą, jakiej pragnie w surowych czasach wojny, jest poczęcie dziecka. Jednak jej organizm uczynił wszystko, aby dziecko się poczęło. W tym przypadku słuszność była po stronie organizmu, a kobieta osiągnęła sukces reprodukcyjny dzięki „przypadkowo” poczętemu synowi.
Błędna byłaby konkluzja, że organizm ma zawsze rację. Żaden organizm nie jest tak zaprogramowany, żeby idealnie reagować na każdą sytuację. W każdym pokoleniu jedni ludzie osiągają większy sukces reprodukcyjny niż inni, co oznacza, że niektóre organizmy popełniają mniej błędów niż inne. Całkiem możliwe, iż organizm – ciało – popełnia tych błędów mniej niż umysł. Ostatnio jednak w kwestii antykoncepcji umysły liczą się bardziej. Nowoczesne środki antykoncepcyjne, takie jak pigułki i kapturki, na pierwszy rzut oka zdają się odbierać kontrolę nad poczęciem ciału i przekazywać ją bardziej stanowczo umysłowi. Lecz ta zmiana kontroli nie może, jak już zauważyliśmy, wpłynąć na całkowitą liczbę dzieci, jaką kobieta będzie miała. Wydaje się, że nowoczesna antykoncepcja raczej uzupełnia naturalne mechanizmy kobiety, pomagając jej kontrolować, kiedy i z kim mieć dziecko – przekonamy się o tym w następnej scence.

(…)

Z upływem lat partner tracił w jej oczach. Nie sprostał wzorcowi, jaki prezentował dawniej. Obecnie zdrowie mu nie dopisywało i nie był tak silny, jak się wydawał. W jej pojęciu nie wyróżniał się żadnymi szczególnych cechami intelektu czy charakteru. W rezultacie jej organizm zdecydował, że ojcem dziecka będzie ktoś inny, i w pełni wykorzystał okazję, gdy ta się pojawiła.
Okazuje się, że kobieta rzadziej korzysta ze środków antykoncepcyjnych, jeżeli kocha się z kimś innym niż własny partner. Dzieje się tak wcale nie dlatego, że zazwyczaj warunki towarzyszące zdradzie utrudniają skorzystanie z nich. Kiedy w scence 17 kobieta po raz pierwszy kochała się z szefem partnera albo młodzieńcem myjącym okna, trudno byłoby wymagać założenia prezerwatywy. Na kolejne okazje zarówno ona, jak i oni mogli się lepiej przygotować, jednak nie uczynili tego. Gdyby we właściwym czasie przyjęła pigułkę, mimo wszystko uniknęłaby zapłodnienia. Ale zapomniała. Był to rzeczywiście Przypadek, a może autentyczny zanik pamięci? A może jej organizm w granicach podświadomości dokonał manipulacji, by zaszła w ciążę z kimś innym niż jej partner?
Nagły, ale trwający tydzień przypływ podniecenia seksualnego, którego doświadczyła kobieta, był zewnętrzną manifestacją hormonów fazy płodnej. Opisaliśmy już wcześniej (scenka 6) mechanizm kierujący w tym czasie zainteresowania kobiety ku niewierności. Niespodziewana utrata zainteresowania seksem pod koniec tygodnia oznaczała koniec fazy płodnej i, tak się złożyło, początek ciąży. Gdy partner wrócił i przyjął powitalny prezent w postaci stosunku bez zabezpieczenia, kobieta już od
dwóch tygodni była w ciąży. Kobiety, podobnie do samic większości zwierząt, które nie ujawniają płodnej fazy cyklu menstruacyjnego, miewają stosunki seksualne niemal przez cały okres ciąży. Zatem także tym sposobem mogą zmylić otaczających je mężczyzn. Gdyby traciły zainteresowanie seksem zaraz po zajściu w ciążę, byłby to łatwo dostrzegalny sygnał dla mężczyzn z otoczenia, że doszło do zapłodnienia. To pozwoliłoby każdemu z nich poczy-
nić pewne obliczenia, kto może, a kto nie może być biologicznym ojcem. Odbywanie przez nie stosunków w początkowym okresie ciąży gwarantuje ostateczną możliwość wyprowadzenia w pole wszystkich potencjalnych ojców. To wyjaśnia, dlaczego nasza główna bohaterka chętnie kocha się bez zabezpieczenia ze swoim partnerem po jego powrocie. Oznacza to, że w jego ocenie, a nawet w jej ocenie, on może być ojcem jej trzeciego dziecka, nawet jeśli nim nie jest.

(…)

Badania wielu kultur na całym świecie konsekwentnie i zgodnie potwierdzają, że kandydat na stałego partnera powinien przynajmniej mieć zadatki na osobę o odpowiedniej pozycji, zamożną, ustabilizowaną i wytrwałą. Dawniej we wszystkich kulturach dzieci kobiet tworzących związki z mężczyznami posiadającymi owe cechy miały znacznie większą szansę na przeżycie, zdrowie i w związku z tym także na płodność. To samo zachowuje prawdziwość w odniesieniu do współczesnych społeczeństw przemysłowych.
Preferencje są wyraźne, ale w wypadku większości kobiet kompromis jest konieczny. Konkretny mężczyzna może się okazać zamożny, ale obca mu będzie troska; inny będzie miał wysoki status, lecz zabraknie mu stałości; jeszcze inny może być biedny, ale i stały, i opiekuńczy. Zatem nieuchronnie kobieta musi dążyć do najlepszego kompromisu. Oczywiście wcale nie musi zostawać z pierwszym partnerem. Badania dowodzą i tego, że kiedy jakaś kobieta zostawia pierwszego partnera dla drugiego, przesuwa się na skali w stronę lepszego kompromisu.
W wyborze mężczyzny, który ma pomóc w wychowaniu dzieci, wygląd nie ma pierwszoplanowego znaczenia, podczas gdy w poszukiwaniu partnera seksualnego wygląd jest znacznie ważniejszy. Cechy, które kobiety uważają za najbardziej atrakcyjne, to zdrowe oczy, skóra i włosy, mocne pośladki, pas o obwodzie zbliżonym do bioder, kształtne nogi, szerokie ramiona, poczucie humoru oraz inteligencja. Pociąga je również symetria cech fizycznych. Wszystkie te cechy są dość wiary, godnymi oznakami zdrowia genetycznego, płodności i waleczności i wskazują na genetyczną konstytucję, która byłaby także pożądana u dzieci.
Ponieważ kobiety poszukują innych atrybutów u stałych partnerów, innych u partnerów na krótką metę, przy czym;
mają większy wybór tych drugich, znowu mogą być zmuszone do kompromisu. Mogą wybrać najlepszego z możliwych stałego partnera, a potem zdradzać, aby otrzymać najlepsze geny.
Sukces zależy od tego, czy zdołają uniknąć ujemnych stron niewierności, którymi zajmowaliśmy się już wcześniej (scenki od 8 do 11). Pozostaje ewentualność, że wybiorą mężczyznę, który nie będzie ani najlepszym dostarczycielem genów, ani najlepszym partnerem.
Jak zdążyliśmy się zorientować w odniesieniu do wielu aspektów sukcesu prokreacyjnego, zachowania i doświadczenia kobiet mają odpowiedniki w świecie zwierząt. Kobiety nie są jedynymi samicami, które muszą balansować pomiędzy kryterium wsparcia ze strony samców a genami. Jedno z najbardziej  odkrywczych badań w tej dziedzinie dotyczyło ptaka, małej sikorki. Samice tego gatunku przejawiają zachowanie, które przed chwilą opisaliśmy w odniesieniu do kobiet. Niektóre z nich miały więcej szczęścia i dobrały się z genetycznie
lepszymi samcami, do których należały najlepsze terytoria. Te są całkowicie wierne. Samice z sąsiedztwa, towarzyszki innych samców, wykorzystują każdą okazję, aby dokonać zdrady z tamtymi samcami. Zakradają się na terytoria lepszych samców, parzą się z nimi, po czym wracają ukradkiem do partnerów, których właśnie przed momentem oszukały. Przeciętnie mniej więcej co trzecie pisklę w gnieździe nie zostało spłodzone przez partnera matki. Rzeczywisty udział tych piskląt waha się od zera w gniazdach najbardziej uprzywilejowanych samców do 80% w gniazdach samców najbardziej pod tym względem upośledzonych. To może dziwić, lecz podobną prawidłowość obserwujemy
u ludzi. Przeciętnie 10% dzieci nie pochodzi od domniemanego ojca. Wszak wiadomo, że mężczyźni należący do określonego kręgu będą oszukiwani częściej niż inni – zazwyczaj ci, którzy nie są zamożni i powodzi im się najgorzej. Rzeczywiste wskaźniki wynoszą od 1% dla mężczyzn o wysokim statusie w Szwajcarii i USA, 5-6% dla mężczyzn z klasy średniej w Wielkiej Brytanii i USA, do 10-30% dla osobników o niskim statusie w Wielkiej Brytanii, Francji i USA. Co więcej, najbardziej prawdopodobna sytuacja to taka, że mężczyzn o niskim statusie nabierają ci o wyższym statusie. Studia antropologiczne ujawniają dokładnie taką samą prawidłowość. Mężczyźni o wyższej pozycji społecznej i bardziej zamożni szybciej zdobywają partnerki i wcześniej przystępują do prokreacji, ich part-nerki rzadziej są zapładniane przez innych mężczyzn, oni zaś częściej zapładniają obce kobiety. Zatem tak czy inaczej mężczyźni zamożni i zajmujący wysoką pozycję dysponują odpowiednim potencjałem, aby odnieść większy niż pozostali sukces prokreacyjny.
Wracając do ptaków, trzeba dodać, że jeśli samiec nie jest bezpłodny, rzadko bywa tak, że wszystkie młode w „jego gnieździe” zostały spłodzone przez innych samców. Można by pomyśleć, że samiczka zazwyczaj daje partnerowi pewną szansę na ojcostwo, by tym pewniej otrzymać jego pomoc w utrzymaniu dzieci. To samo może być prawdą w odniesieniu do ludzi. Co więcej, gdybyśmy chcieli zbadać, które dzieci najprawdopodobniej należą do partnera danej kobiety, okaże się, że znajdziemy wyraźną prawidłowość. Jak w przypadku kobiety ze scenki 18, najpewniej drugie dziecko zostanie spłodzone przez partnera kobiety; istnieje mniejsze prawdopodobieństwo, że będzie to dziecko pierwsze, a zwłaszcza ostatnie. Przyczyny są jednakowoż nieco odmienne w wypadku pierwszego i ostatniego.
Często kobieta jest gotowa do zajścia w ciążę, kiedy ułoży sobie stabilne życie ze stałym partnerem, przy czym zdarza się, że ów partner nie jest ojcem jej dziecka. Bywa, że o tym wie, ale i tak wiąże się z kobietą i jej dzieckiem z powodów, które przedstawiliśmy w scence 9. Bywa też tak, że nie wie 0 niczym. Najmniejsze prawdopodobieństwo niewierności kobiety zachodzi w okresie poprzedzającym poczęcie drugiego dziecka. Późniejsze dzieci z coraz większym prawdopodobieństwem będą rezultatem niewierności.

(…)

Ponadto mężczyźni na całym świecie silnie reagują na zdrowe oczy, włosy i skórę, kształt twarzy, zwłaszcza zaś na jej symetrię. Także w tym wypadku owe cechy są silnie powiązane z ogólnym zdrowiem i płodnością. Mężczyźni w większości kultur są bardzo wrażliwi na rozmiar i kształt piersi, choć rzeczywiste preferencje są różne i nie istnieje bezpośredni związek między wielkością piersi a zdolnością kobiety do laktacji i utrzymania dziecka przy życiu. Wreszcie silnie reagują na pewne rysy charakteru, takie jak potulność i uległość, które mogą sugerować potencjalną wierność. Jednakże owe rysy są łatwe do odegrania, zwłaszcza przez jakiś czas.
Istnieje jeszcze inna różnica między kobietami i mężczyznami w preferencjach dotyczących wyboru towarzysza. Kobiety mają tendencję do wybierania na stałych partnerów mężczyzn starszych od siebie. Tacy mężczyźni mają więcej czasu, aby się sprawdzić i zgromadzić zasoby, których kobieta będzie w przyszłości potrzebowała do utrzymania dzieci. Mężczyzna około pięćdziesiątki, jeżeli nie jest bardzo zdrowy, z upływem czasu staje się coraz mniej atrakcyjny dla młodszej i nadal płodnej kobiety – wzrasta ryzyko, że może umrzeć, zanim usamodzielnią się ich dzieci.
Z drugiej strony mężczyźni wolą kobiety, które wprawdzie już dojrzały do zapłodnienia, ale które mają przed sobą długi okres zdolności do prokreacji. W rezultacie mogą liczyć na większą liczbę dzieci przy danych nakładach. Czy mężczyzna ma lat dwadzieścia czy siedemdziesiąt, kandydatka na jego nową partnerkę będzie miała dwadzieścia lat albo nawet mniej. To dlatego najbardziej aktywni mężczyźni tak często opuszczają swoje partnerki w średnim wieku i pierwszą rodzinę, by stworzyć sobie nowy dom i założyć drugą rodzinę ze znacznie młodszą kobietą.
Starsze, lecz nadal płodne kobiety również mogą zyskać na romansie z młodszym mężczyzną. Rzecz jasna najłatwiej ocenić fizyczną jakość mężczyzny, kiedy znajduje się on pod tym względem w najlepszych latach swojego życia. Lecz w większości przypadków taki mężczyzna nie jest w stanie utrzymać starszej kobiety, a tym bardziej jej już narodzonych dzieci, a także tych, które miałyby się urodzić z nowego związku.
W rezultacie starsze kobiety częściej obiorą sobie za cel młodych mężczyzn w kontekście zdrady bezpiecznego stałego
związku niż w kontekście doboru stałego partnera.

(…)

„Udany” syn może dać kobiecie znacznie więcej wnucząt niż udana córka. Im wyższy status społeczny syna, tym większe prawdopodobieństwo, że osiągnie sukces. Ponieważ zamożność i status, jak również potencjał genetyczny do zdobycia bogactwa i osiągnięcia statusu podlega dziedziczeniu, możemy się spodziewać, że parom o wysokim statusie rodzi się więcej synów niż parom o statusie niższym – i tak jest rzeczywiście. Studia porównawcze na całym świecie potwierdzają przewagę płci męskiej wśród dzieci par 0 wyższym statusie (weźmy jako przykład dzieci mężczyzn
1 kobiet wymienionych w angielskim Who’s Who). Zazwyczaj Przewaga chłopców ma charakter statystyczny, bynajmniej nie oczywisty – około 115 chłopców przypada na 100 dziewczynek – lecz czasem może zrobić wrażenie. Prezydenci Stanów Zjednoczonych na przykład postarali się o 90 synów i 61 córek, co jest ekwiwalentem 148 synów na każde 100 córek.
Dlaczego zatem nie wszystkie kobiety rodzą nadwyżki synów? W istocie do pewnego stopnia rodzą. Przeciętnie na 106
mężczyzn przychodzi na świat 100 dziewczynek. Lecz ponieważ chłopcy częściej umierają w okresie dzieciństwa, proporcja niemal się wyrównuje, gdy dane pokolenie dojrzewa. Chociaż tak jest, to przeciętna kobieta nie tylko ma mniejsze szanse na urodzenie syna niż kobieta w związku z mężczyzną 0 wysokim statusie, ale kobiety związane z mężczyznami o niskim statusie i kobiety samotne mają większą szansę na córkę. Dlaczego?
Odpowiedź zamyka się w sformułowaniu, że syn jest opcją daleko bardziej niepewną niż córka. Mimo że jest potencjalnie
bardziej płodny, grozi mu, że umrze, zanim przystąpi do reprodukcji, a także że nie uda mu się spłodzić potomstwa, nawet kiedy spróbuje. Jeśli synowie mają nie być konkurencyjni reprodukcyjnie, ich narodziny to marna opcja. Wyobraźmy sobie społeczeństwo, w którym wszystkie kobiety rodzą tylko dwoje dzieci: na każdego mężczyznę, który spłodzi sześcioro dzieci z trzema różnymi kobietami, przypadnie dwóch, którym nie uda się spłodzić żadnego dziecka. Wówczas córki są opcją bezpieczniejszą w dwojaki sposób: po pierwsze, ponieważ względnie niewiele córek rodzi matce względnie znaczną liczbę wnucząt, względnie niewiele nie rodzi w ogóle; po drugie, matka może być pewna, że wszystkie wnuki i zarazem dzieci córki są jej. Nie może być tak samo pewna co do wnuków spłodzonych prawdopodobnie przez jej syna.
Zatem warto urodzić syna jedynie w sytuacji, kiedy istnieje bardzo duża szansa, że nie tylko przeżyje, ale także okaże się konkurencyjny wobec innych mężczyzn. Dlatego w zasadzie nie powinniśmy się dziwić, że kobiety bez stałego partnera 1 kobiety związane z mężczyznami o niskim statusie rodzą nadmiar córek – albo że kobiety związane z mężczyznami o wyższym 2 statusie rodzą nadmiar synów. Nie powinniśmy się dziwić,  3 że większość kobiet znajduje środek i nie skłania się ku żadnej płci.
Kobieta ze scenki 18 stosuje się precyzyjnie do tego wzorca, jeszcze w wieku szkolnym wydając na świat córkę – wskutek
spadku” – oraz dwóch synów już ze związku z zamożnym mężczyzną o wysokim statusie. Właściwie nie wiadomo, w jaki sposób doprowadzi ona do takiego rezultatu. Aby to wyjaśnić, nie wystarczy stwierdzić, że mężczyźni o wysokim statusie wytwarzają nadmiar „męskich” plemników – przypadkowi kochankowie pochodzący z tej grupy płodzą nadmiar córek, tak jak powinni. Nie wydaje się prawdopodobne, żeby mężczyźni o wysokim statusie dostarczali nadmiaru „męskich” plemników partnerkom, a nadmiaru „żeńskich” – kochankom. Jedyne racjonalne wytłumaczenie wiąże tę tendencję z rolą kobiet. Ich organizmy sterują proporcją, w jakiej męskie i żeńskie plemniki dostaną się do strefy zapłodnienia w jajowodach, albo dokonują selekcji rodzajów embrionów, które będą dopuszczone do zagnieżdżenia się w macicy po zapłodnieniu. Być może jeśli embrion jest „nieodpowiedniej” płci w określonych okolicznościach, to macica go nie przyjmuje (scenka 16).
Dla większości ludzi cały proces wyboru partnera jest polem minowym pełnym niebezpieczeństw i pułapek, zwłaszcza w okresie dojrzewania, kiedy chłopiec albo dziewczyna poszukują pierwszego stałego partnera.

(…)

Organizm kobiety nie pragnął partnerstwa, tylko genów. W mężczyźnie szukał zasobu cech odpowiednich dla dziecka, gdyby je miała urodzić. Zgodziłaby się na urodzenie jego dziecka, gdyby te cechy przeważały nad potencjalnymi kosztami niewierności. Wynik był zrównoważony nie tylko z tego powodu, że jej ewentualny kochanek jak dotychczas nie przedstawił świadectw seksualnej potencji. Otóż z punktu widzenia jej organizmu tego popołudnia odbył się test jego potencji – ostateczne zebranie danych, ostateczne zbilansowanie równania. Podświadomie kobiecie nie chodziło o nasienie, lecz o informację.
Po pierwsze, przyjrzała się dokładnie jego ciału. Dotychczas nigdy nie widziała go nagiego, kiedy zaś je ujrzała, okazało się, że jest takie, jakiego się spodziewała. Oczywiście typowo dla większości mężczyzn jej towarzysz podróży sądził, że interesuje ją głównie rozmiar penisa i mięśnie. W istocie najbardziej w tym nagim ciele interesowały ją pośladki. Najlepszym wskaźnikiem zdrowia i poziomu męskich hormonów jest proporcja między pasem a pośladkami. Optymalnie obwód na wysokości pasa powinien zbliżać się do obwodu bioder i pośladków (powinien stanowić około 90%). Mocne, jędrne pośladki są dobrym, choć naturalnie niezupełnie doskonałym wskaźnikiem zdrowia i płodności.
Po drugie, kobieta miała okazję ocenić zdolność mężczyzny do erekcji i wytrysku. Dopiero kiedy zaczęła go całować po incydencie z samochodem, jej ciało mogło się upewnić, że nie jest on impotentem.
Wreszcie w grę wchodziło zdrowie seksualne. Najlepszym sposobem sprawdzenia, czy nie istnieje zagrożenie infekcją, jest obejrzenia penisa z bliska. Kobieta przyjrzała mu się, polizała go i posmakowała. Brak wysypki i zranień oraz względnie przyjemny smak są dobrymi sygnałami świadczącymi o zdrowiu i właśnie tego się dowiedział jej organizm. Wytrysk także wiele ujawnia. Płynny, białawy, o normalnym zapachu oznacza zdrowie, podczas gdy przebarwienia, zwłaszcza zaś jasnożółte albo pomarańczowe, do tego nieprzyjemny zapach, często świadczą o zakażeniu. Podobnie przedstawia się sprawa ze śladami krwi.
W ciągu kilku minut zebrała o tym mężczyźnie całe bogactwo informacji, z których wiele pozostałoby w ukryciu, gdyby Po prostu odbyła z nim stosunek. Tak się złożyło, że pomyślnie Przeszedł wszystkie próby.
Nie tylko podczas pierwszego spotkania z potencjalnym kochankiem kobieta może skorzystać, sprawdzając jego penis. Od czasu do czasu taką samą korzyść może osiągnąć w trakcie rutynowych aktów seksualnych. Wszak partnerzy, którzy dawniej byli zdrowi, mogą zachorować. Zwracając baczną uwagę na zmiany, oglądając, wąchając, próbując podejrzany członek, kobieta może tylko zyskać. Posługując się techniką oralną, jest w stanie wyczuć bądź wywąchać zdradę (także mężczyzna – scenka 10). Smak lub zapach po kochance utrzymuje się na męskim członku nawet do kilku godzin. Nie tylko partnerka mężczyzny, lecz także kochanka zyska na seksie oralnym. Ta ostatnia może się spodziewać znalezienia na członku śladów partnerki kochanka; gdyby wyczuła smak pochwy, zyskałaby pewność, że ta druga kobieta jest zdrowa albo nie.
Skłaniając mężczyznę do zaprezentowania wytrysku, kobieta może osiągnąć wiele innych korzyści. Tak samo jak poprzednio nie tylko podczas pierwszego spotkania z potencjalnym kochankiem, ale także okazjonalnie w ramach rutynowego seksu. Niepokoić może nie tylko wygląd i zapach, ale także smak nasienia. Powinna zwłaszcza zbadać starannie partnera, który ma kłopoty z wytryskiem albo wytwarza mało nasienia. Jeśli jednak od ostatniego rutynowego stosunku minęło kilka dni, być może wytłumaczeniem jest to, że ostatnio się masturbował. Ta wiadomość także jest dla niej użyteczna (scenka 13), ale – co znacznie ważniejsze – wyjaśnieniem może być zdrada. Czas, w którym należałoby dokonać badania po stosunku, jest raczej krótki, lecz nie na tyle krótki, by ta czy inna kobieta nie mogła przyłapać swego partnera. Na przykład większość mężczyzn miałaby kłopoty z wytryskiem w ciągu pierwszej godziny po stosunku z kochanką. Co więcej, ilość nasienia w wytrysku nie powróci do normy przed upływem dwunastu godzin od tego wydarzenia.
Istnieją też dobre strony świadomego doprowadzenia się do wytrysku przed partnerką. Starannie dobrana okazja prezentacji wysokiej jakości nasienia staje się znakomitym sposobem udowodnienia dobrego stanu zdrowia. Albo pozwala uspokoić bądź zwieść partnerkę co do niedawnej zdrady. Sukces męskiej strategii zapewnia i to, że większość kobiet prawdopodobnie nie dostrzega mniejszej niż zwykle ilości nasienia w wytrysku. Dzieje się tak dlatego, że większość mężczyzn nie robi tego jawnie zbyt często, a kiedy to robią, zwykle sami wybierają najbardziej odpowiedni moment. Zatem przeważająca część kobiet nie ma szans, aby poznać zakres zróżnicowania ejakulatów w poszczególnych sytuacjach. Tym samym nie jest w stanie odkryć odstępstwa od normalności. Mężczyzna, który zbyt często dopuszcza do jawnego wytrysku, być może będzie miał trudności z ukryciem choroby bądź niewierności,
gdy zajdzie taka potrzeba. W szczególności powinien on unikać biernego seksu oralnego czy też pokazywania wytrysku w niedługim czasie po akcie niewierności. Z tego wynika, że najlepszą strategią kobiety będzie wybranie momentu na seks oralny według własnej woli albo wywołanie jawnego wytrysku. Im bardziej nieoczekiwane będą to momenty, tym więcej wiarygodnych informacji zbierze.

(…)

Większość ludzi postrzega męski penis bardziej w kategoriach funkcji niż estetyki. Wszak większość ludzi nie uświadamia sobie, że zadaniem owego narządu jest coś więcej niż dostarczenie nasienia do pochwy. Ludzki penis jest bardzo skutecznym tłokiem. Jego kształt nie wydaje się przypadkowy, tak samo jak nie są wcale przypadkowe jego posuwiste ruchy towarzyszące penetracji. W toku ewolucji penis osiągnął taki kształt i rozmiar, aby wypierać wszystko, co już znajduje się w pochwie. U ludzi dotyczy to w szczególności zbiornika nasiennego i jeszcze nie wydalonego odpływu. Kiedy penis prze w przód, gładki, wolny od naskórka koniec przedziera się przez nasienie i śluz w pochwie. Cofając się, działa dwojako: spód żołędzi ściąga wszystko, co znajduje się z tyłu; przednia część zasysa w dół to, co się znajduje z przodu, a przez co przejdzie podczas następnego ruchu. Szybkie ruchy frykcyjne w czasie stosunku usuwają więc to, co pozostało po poprzednim wytrysku. Usuwają jednocześnie nieco śluzu i blokerów z szyjki macicy. Im dłużej ruchy trwają i im są szybsze, tym dokładniej pochwa jest oczyszczona. Im większy jest penis, tym bardziej skuteczne oczyszczanie.

(…)

Jak pewnie zdążyliśmy się zorientować, większość strategii stosowanych przez mężczyzn i kobiety w związku z ejakulacją i orgazmem jest podświadoma – zaaranżowana przez ciało za pośrednictwem sekwencji nastrojów, libido i wrażliwości na stymulację. W istocie większość zachowań opisanych w tej książce jest podświadoma, jest raczej efektem programu genetycznego niż działania rozumu. Lecz element świadomy wcale przez to nie liczy się mniej, gdy mężczyźni i kobiety uczą się zaspokajać swoje pragnienia metodą prób i błędów. Mężczyźni mają niemało do nauczenia się, od podstaw penetracji po subtelności kobiecego orgazmu. Kobiety muszą się nauczyć, jak szczytować, jak zachęcić mężczyzn do pomagania im w tym, kiedy i w jaki sposób udawać. Obie płci muszą się nauczyć wyrafinowanych technik zdradzania i zapobiegania niewierności; tego, jak dobierać partnera do stosunku, jak się zalecać i uwodzić, a także jak unikać niepożądanego zainteresowania.
Zdolność do uczenia się tego wszystkiego dobrze i szybko, popełniania możliwie najmniejszej liczby błędów będzie miała ogromne znaczenie. Scenki od 27 do 29 obrazują, w jaki sposób mężczyźni i kobiety uczą się niezbędnych subtelności w tej dziedzinie.

(…)

Techniki seksualne nie są mężczyźnie dane od urodzenia. Trzeba się ich nauczyć. Pod tym względem ludzie nie różnią się od ptaków i ssaków. Podniecenie, erekcja i ejakulacja są zaprogramowane biologicznie, czyli są automatyczne, lecz tego, co w seksie najprzyjemniejsze, należy się nauczyć. Jeśli mężczyzna ma przekonać kobietę, by zgodziła się na stosunek i dopuściła do ejakulacji, musi się nauczyć subtelnych zalotów i stymulacji. Zatem musi się też dowiedzieć, jak kopulować szybko i skutecznie, aby nie stracić okazji, jakie mogą się pojawić dzięki technikom zalotów.
Samce ptaków na przykład muszą się najpierw nauczyć, jak utrzymać się na grzbiecie samiczki, potem jak odchylić ogon i napierać na genitalia przed przekazaniem nasienia. Samce ssaków muszą się nauczyć, co począć z erekcją – gdzie wsunąć penis. Nawet tak inteligentny ssak jak dorosły szympans nie potrafi sobie poradzić, jeśli w okresie dojrzewania nie miał kontaktów seksualnych. Jego rozwój seksualny zależy po pierwsze od obserwacji innych kopulujących osobników, po drugie zaś od samodzielnego praktykowania stosunku. W towarzystwie samic niedoświadczony dojrzały samiec jest podniecony, dostaje erekcji, ale nie ma pojęcia, co z tym zrobić. Ma nawet kłopoty z oceną, od której strony podejść do samicy ze swoim sterczącym penisem. Rzadko udaje mu się kopulacja podczas pierwszego zetknięcia z samicą, a nawet podczas kilku pierwszych spotkań. Jeżeli więc samiec nie chce stracić pierwszych w życiu okazji, aby dokonać inseminacji samicy, musi ćwiczyć w wieku dorastania – ludzie nie są tu żadnym wyjątkiem. Jak przekonał się bohater ostatniej scenki, niepowodzenie w szybkim opanowaniu techniki seksualnej podczas dorastania może się wkrótce objawić w postaci utraty okazji do kopulacji. Może też znacząco wpływać na sukces prokreacyjny mężczyzny.
We wszystkich ludzkich kulturach młodzi mężczyźni najpierw słuchają o podstawowych technikach seksualnych od bardziej doświadczonych, zarówno od wcześnie rozwiniętych rówieśników, jak i starszych nauczycieli. W wielu kulturach seksualne eksperymentowanie młodych, chłopców i dziewcząt, a nawet dzieci przed okresem pokwitania, spotyka się z zachętą lub przynajmniej jest akceptowane. Chłopiec, który wcześnie się dowie, jak namówić dziewczynę na kontakt seksualny, jak przygotować jej genitalia do penetracji, jak ją stymulować, aby stała się wilgotna, jak znaleźć i sterczącym penisem spenetrować pochwę, najprawdopodobniej nie zmarnuje pierwszej okazji do prokreacji. Młodzieniec ze scenki 27 miał swoją pierwszą szansę nauczenia się techniki seksualnej w wieku szesnastu lat. Jedna okazja nie wystarczyła. Dwa lata później stracił szansę na odbycie pełnego stosunku z pewną dziewczyną, ponieważ nie nauczył się jeszcze, jak znaleźć jej pochwę penisem ani co się czuje, gdy jest się już w środku. Jako dziewiętnastolatek znalazł pochwę i przy pomocy dziewczyny wytrysnął do środka, ale nawet wówczas brak doświadczenia pozbawił go możliwości utrzymywania stałego związku z poznaną na przyjęciu dziewczyną, a zatem kolejnych okazji do współżycia z nią.
Oczywiście mężczyzna musi się nauczyć znacznie więcej niż tylko tego, jak zwracać na siebie uwagę kobiet, utrzymać zainteresowanie dostatecznie długo, aby wykorzystać okazję i doprowadzić do stosunku, a także tego, gdzie umieścić penis, kiedy nadejdzie odpowiedni moment. Mężczyzna, który może się także nauczyć, jak wpływać na wzór kobiecych orgazmów, ma znacznie większą szansę na sterowanie zatrzymaniem swego nasienia wewnątrz ciała kobiety (scenki od 24 do 26). Ciało kobiety w niewielkim stopniu pomaga mężczyźnie w opanowaniu koniecznych technik. A nawet dzieje się coś wręcz odwrotnego. Dlaczego? Odpowiedź kryje się w kryteriach doboru partnerów seksualnych i sposobie, w jaki kobiety zdobywają informacje o mężczyznach.
Zajmowaliśmy się już w pewnej mierze kryteriami, jakie stosują kobiety w doborze mężczyzny (bądź mężczyzn) na stałego albo tymczasowego partnera (scenki od 18 do 21). Rozpatrzyliśmy znaczenie statusu mężczyzny, jego wyglądu, zachowania, płodności i zdrowia seksualnego. Zwróciliśmy też uwagę na to, że dobór partnera jest wynikiem szeregu kompromisów; że mężczyzna, który wydaje się najlepszą partią w pewnej fazie związku, w innej fazie może już nią nie być; że kobieta potrzebuje czasem zrównoważenia zewnętrznych cech mężczyzny, takich jak status i wygląd, mniej widocznymi zaletami, takimi na przykład jak sprawność w wojnie plemnikowej.
Aby zdobyć informacje o jakimś mężczyźnie, kobieta musi przeprowadzić serię prób. W zależności od liczby testów, przez które dany mężczyzna przejdzie pomyślnie, w porównaniu z wynikami innych kandydatów, albo zaakceptuje go, albo odrzuci. Powinna go wystawiać na próby trudne, lecz możliwe do przejścia. Nie będą miały żadnej wartości, jeśli okażą się zbyt łatwe. Równie bezużyteczne będą próby zbyt trudne, jeśli nie przejdzie przez nie żaden kandydat. Zachowanie i ciało kobiety zostały tak ukształtowane, aby przeprowadzić tego rodzaju test. Mniej więcej w połowie przypadków sprawdzana jest zdolność mężczyzny do uczenia się, w jaki sposób korzystać z ciała kobiety i radzić sobie z jej zachowaniem.
Uczenie się jest trudniejsze, kiedy dane zachowanie nie zawsze spotyka się z taką samą reakcją. Reakcja kobiety na określony rodzaj stymulacji jest całkowicie nieprzewidywalna. Tak jest od początku zalotów do wystąpienia orgazmu podczas stosunku. Kobiety nie tylko różnią się między sobą (z istotnych względów – scenka 36), ale także reagują odmiennie w różnych momentach swojego życia (znowu z istotnych względów – scenki 24 i 25).
Zmienność ta umożliwia kobietom wyznaczanie zadań trudnych, ale możliwych do wykonania przez mężczyzn, którzy spełnią inne ich kryteria. Bez wątpienia próby te są trudniejsze dla niedoświadczonych mężczyzn. Jako przykład podajmy usytuowanie łechtaczki. Jak już wcześniej zauważyliśmy, w wy-padku ludzi, małp i małpiatek organ ten jest mały, trudny do odszukania i nie podlega bezpośredniej stymulacji przez członek podczas stosunku (scenka 22). Może być drażniona przez jakąś część ludzkiego ciała – zwykle przez penis – jeśli jednak samiec nie wie dokładnie, co robić, zwykle drażniona nie jest.
Stymulacja łechtaczki zależy przede wszystkim od pozycji albo poruszeń kobiety i dlatego znajduje się bardziej pod kontrolą kobiet niż mężczyzn. Tak jest u ludzi, zdarza u innych ssaków i wcale nie dziwi w świetle konkluzji dotyczących funkcji orgazmu podczas stosunku (scenka 25). To niezmiernie utrudnia życie niedoświadczonemu mężczyźnie, który stara się poznać techniki stosunku. Jeśli zachowanie mężczyzny czasem pobudza kobietę, a czasami nie, może się on nauczyć, jak wykorzystywać to najbardziej zasobne źródło seksualnych podniet, jedynie metodą prób i błędów albo korzystając z nauk jakiejś kobiety. Nawet technika łechtaczkowa, która zdaje egzamin w wypadku jednej kobiety, nie sprawdza się wobec innej (scenka 36).
Dziewczyna ze scenki 27 szukała stałego partnera. Częścią procedury selekcji, jaką przeprowadzało jej ciało, było zbadanie kompetencji wybranego mężczyzny w akcie spółkowania. Ponieważ on czegoś już się nauczył o zalotach, przeszedł pierwsze próby i został dopuszczony do stosunku. Niestety, fatalnie zawiódł. Z kolei starszy mężczyzna zaliczył wszystkie próby na wszystkich poziomach. Dziewczyna prawdopodobnie wolała starszego mężczyznę z wielu powodów, ale na pewno jednym z nich była lepsza technika seksualna.
Zapytane, dlaczego lubią mężczyzn, którzy są w stanie doprowadzić je do orgazmu, kobiety naturalnie podkreślają przyjemność, jaką czerpią z orgazmu. Lecz korzyści, jakie osiąga kobieta, wybierając bardziej kompetentnych mężczyzn, są natury zarówno biologicznej, jak i zmysłowej. Dzieje się tak mimo pozornej wady, mimo że im większy wpływ ma mężczyzna na wzór występowania u niej orgazmów, tym słabszą kontrolę ma ona sama. A przecież dowodziliśmy (scenki od 22 do 26), że kontrola kobiety w tej sferze jest jej główną bronią w walce o własny sukces prokreacyjny. Czy to możliwe, że utrata kontroli jest bardziej pozorna niż rzeczywista?
Żaden mężczyzna nie może zmusić kobiety do szczytowania, jeśli jej ciało tego nie chce. Kompetentny mężczyzna po prostu pomaga jej szczytować, gdy ona tego pragnie. Mniej kompetentny zmuszają do większego wysiłku – do masturbacji i bezwiednych orgazmów. Doświadczony i kompetentny mężczyzna stanowi pomoc, nie zagrożenie. Ale istnieje jeszcze jeden aspekt preferowania przez kobiety bardziej doświadczonych mężczyzn.
W istocie kobieta wykorzystuje podejście mężczyzny do gry wstępnej i stosunku, by zebrać informacje. Mężczyzna, który jest w stanie podniecić kobietę i doprowadzić ją do orgazmu, sygnalizuje, że miał doświadczenia z innymi kobietami. Sygnalizuje, że inne kobiety także uznały go za dostatecznie atrakcyjnego, aby dopuścić do stosunku z nim. Im skuteczniej ją stymuluje, tym bardziej doświadczony powinien być – i stąd większa liczba kobiet, które do tej pory uznały go za atrakcyjnego. Wymiana genów z nim może więc doprowadzić do przyjścia na świat synów i wnuków, którzy także będą atrakcyjni dla kobiet, zwiększając szanse matki na sukces reprodukcyjny.
Interesujący jest fakt, że samiczki niektórych gatunków ptaków wykorzystują te obserwacje w doborze partnera. Gdy jakaś samiczka dostrzega, że inne parzą się z pewnym samcem, wówczas wzrasta prawdopodobieństwo, iż także ona to uczyni. Zatem sprawianie wrażenia, że jest się atrakcyjnym dla innych samiczek, wydaje się na swój sposób zaletą samca.
Mimo trudności właściwie wszyscy mężczyźni uczą się w końcu podstaw, większość zaś nabywa wyrafinowania w grze miłosnej. Im szybciej się uczą, tym mniej okazji do odbycia stosunku utracą i będą mieli tym większe szanse na spłodzenie większej liczby dzieci z większą liczbą kobiet. Inaczej niż w wypadku wolniej uczących się rówieśników. Badania dowodzą, że chłopcy i dziewczęta, którzy eksperymentowali przed okresem pokwitania, zwłaszcza jeśli owe doświadczenia obejmowały kontakt genitalny, mają w życiu więcej partnerów seksualnych. Dobre wykorzystanie wczesnych kontaktów do nabycia seksualnej praktyki daje młodemu chłopcu przewagę nad rówieśnikami i zapewnia, że w przyszłych pokoleniach będzie miał większą populację swoich potomków.
Rzecz jasna brak wczesnych doświadczeń seksualnych nie skazuje młodego człowieka na życie bez udanych stosunków.
Jeśli dziewczyna lub kobieta uzna danego mężczyznę za właściwego kandydata na stałego albo przelotnego partnera tak-
że z innych powodów, to może mu wybaczyć brak doświadczenia, dbałości oraz to, że nie jest biegłym kochankiem. Wybór partnera do kontaktów seksualnych jest ciągiem kompromisów (scenka 18). W scence 27 koleżanka głównej bohaterki postanowiła wprowadzić młodziana w subtelności gry miłosnej. Jej celem było ukształtowanie partnera, który obok cech całkiem przez nią lubianych miałby także tę właściwość, że potrafiłby pomóc jej osiągnąć orgazm, ilekroć miałaby na to ochotę. Edukując go, poddawała próbie jego zdolność do uczenia się technik seksualnych. Stawał się „całkiem dobry”, co sugerowało, że synowie i wnukowie, których mógł jej ewentualnie dać, również będą przynajmniej „całkiem nieźli”. Istotne jest to, że ucząc go, jak pomagać jej w szczytowaniu, nie uczyła jednocześnie, jak pomóc w tym innym kobietom – w każdym razie nie w takiej samej mierze (scenka 36). W tej dziedzinie także nauczyłby się czegoś od niej, ale nie tyle, ile mogłoby się wydawać.
W rozważaniach tych skoncentrowaliśmy się na seksualnym rozwoju młodych mężczyzn, którzy zmagają się, aby poradzić sobie z próbami, na które wystawiają ich kobiety w imię selekcji. Chociaż młode kobiety mają znacznie mniej do przyswojenia niż młodzi mężczyźni, jeśli chodzi o podstawowe umiejętności potrzebne przy stosunku, one powinny się nauczyć, jak rozpoznać i działać pod naciskiem popędów generowanych przez ciało. Na przykład wiele muszą się nauczyć o tym, jak się masturbować i kiedy to czynić – lub kiedy się powstrzymać. Muszą opanować wiedzę, jak i kiedy szukać męskiej współpracy w dojściu do orgazmu podczas gry wstępnej, podczas stosunku albo po nim. W końcu musi się wiele nauczyć o technikach oszukiwania i uspokajania partnera.
Skłonności, aby robić to wszystko, są aranżowane podświadomie przez kobiece ciało, ale biegłość w zaspokajaniu owych skłonności, którą zdobywa, zależy od jej zdolności do uczenia się – szybkiego uczenia się. Niepowodzenie w szybkim przyswajaniu techniki seksualnej zdaje się nie prowadzić jak w wypadku mężczyzn do utraty szans na inseminację. Niemniej jednak będzie wpływało na liczbę wykorzystanych okazji. Skuteczność uczenia się wpłynie na zdolność do jak najlepszego wykorzystania wojny plemnikowej.

(…)

W fascynującej serii eksperymentów przeprowadzonych w USA we wczesnych latach osiemdziesiątych, kobiety z grupy ochotniczek zgodziły się codziennie przez kilka miesięcy smarować skórę pod nosem wydzielinami spod pachy innej kobiety. U każdej kobiety, która otrzymywała wydzieliny, cykl menstruacyjny dostosowywał się do cyklu kobiety, która dostarczała wydzielin. Sugeruje to, że związki chemiczne wchodzące w skład wydzielin spod pachy umożliwiają grupie kobiet spędzającej ze sobą czas zsynchronizować cykle menstruacyjne.
W ostatnich latach dużo się dyskutuje o tym, czy synchronizacja menstruacyjna jest zjawiskiem prawdziwym. Najnowsze badania zdają się to potwierdzać – lecz że podobnie sprawa się przedstawia z procesem odwrotnym. W pewnych grupach kobiet cykle menstruacyjne upodabniają się do siebie, w innych stają bardziej odmienne. Nie jest dziełem przypadku, w którym kierunku zjawisko to przebiegnie. W największym stopniu zależy to od tego, czy u kobiet regularnie występuje owulacja (scenka 15). W grupach składających się z kobiet, z których nieliczne mają owulację, zwłaszcza jeśli niektóre łykają pigułki, panuje tendencja do synchronizacji. W grupach, w których większość ma owulację, powstaje tendencja do desynchronizacji – jak gdyby kobiece ciała starały się przeprowadzić owulację w możliwie największym odstępie czasu od owulacji innych.
Mechanizm pojawiania się tych reakcji pozostaje nadal tajemnicą, lecz prawdopodobnie ma jakiś związek z ukrywaniem
faz płodnych przed mężczyznami (scenka 2). Gdyby wszystkie kobiety w grupie przechodziły owulaqę w tym samym czasie, nawet najbardziej niezorientowani mężczyżni mogliby dostrzec zmianę w ich zachowaniu związaną z fazą płodną (scenki 3, 6, 10 i 22). W izolacji jednostka może z łatwością ukryć owe zmiany przed partnerem pośród przypadkowych zachwiań nastroju i zachowania.
Fakt, że dwie kobiety w scence 31 zsynchronizowały się, sugeruje, że nie miały owulacji w minionych miesiącach. Jest to powszechna reakcja na brak mężczyzn (scenka 15). Kiedy młodsza dziewczyna rozpoczęła aktywność heteroseksualną, powinniśmy się spodziewać, że najpierw przejdzie owulację, a potem jej cykl nie będzie już zsynchronizowany z cyklem kochanki.

(…)

Mężczyźni są wyposażeni w parę jąder niejednakowej wielkości (zwykle prawe jest o 5% większe), które wiszą sobie w mosznie na różnych wysokościach (częściej lewe jest niżej).
Jądra wszystkich ssaków rozwijają się wewnątrz ciała dokładnie w tym samym miejscu co jajniki – a w przypadku wielu gatunków tam właśnie pozostają. U innych gatunków, takich jak ludzie, schodzą do woreczka mosznowego jeszcze przed pojawianiem się mężczyzny na tym świecie i pozostają tam przez całe życie poszczególnych osobników. U jeszcze innych gatunków jądra schodzą na sezon rozrodczy, a potem wracają do wnętrza ciała, gdzie pozostają bezpieczne do następnego sezonu.
Jądra w mosznie są bardziej wrażliwe niż jądra wewnątrz ciała i łatwo je urazić. Zaleta takiego położenia polega na tym, że plemniki są przechowywane w niższej temperaturze niż wówczas, gdyby pozostawały w ciele, przez co dłużej zachowują żywotność i zdrowie. U nagich mężczyzn nasienie jest przechowywane w temperaturze o 6°C niższej niż ta, która panuje wewnątrz ciała. W ubraniu różnica wynosi jedynie 3°C.
Przeciętnie wyżsi i ciężsi (lecz nie otyli) mężczyźni mają większe jądra. Niektórzy jednak mają jądra względnie większe w proporcji do masy ciała; inni zaś – względnie mniejsze. Różnica ma charakter genetyczny i dziedziczny. Jeżeli nie występują żadne szczególne problemy, nawet najmniejsze jądra są w stanie wyprodukować dostateczną liczbę plemników do zapłodnienia, jeśli akurat nie muszą wziąć udziału w wojnie plemnikowej. Poza tym małe jądra są mniej wrażliwe i mniej narażone na uszkodzenie niż większe. Dlaczego zatem wszyscy mężczyźni nie mają małych jąder? Otóż kiedy prawdopodobna jest wojna plemnikowa, małe jądra stanowią poważne upośledzenie. Najlepszą strategię dla danego mężczyzny wyznacza w znacznej mierze wielkość jego jąder.
Mężczyźni z większymi jądrami wytwarzają dziennie więcej plemników, częściej miewają wytrysk i podczas każdego stosunku wprowadzają więcej nasienia do ciała kobiety. Co interesujące, podczas masturbacji wcale nie usuwają więcej spermy. Spędzają mniej czasu ze swoimi partnerkami, częściej bywają niewierni i często dobierają sobie partnerkę, która także nie jest wierna. U mężczyzn z mniejszymi jądrami sprawy mają się wprost przeciwnie.
Ujmijmy to w największym skrócie: mężczyźni z większymi jądrami są zaprogramowani jako eksperci od wojen plemnikowych. Ponieważ wprowadzają do walki potężne armie plemników, powinni być zwycięzcami. Z drugiej strony mężczyźni z mniejszymi jądrami zgodnie z genetycznymi programem specjalizują się w pilnowaniu partnerki, w wierności oraz unikaniu wojny plemnikowej – wojny, którą z powodu wystawiania do boju małych armii prawdopodobnie by przegrali. Zatem kto powinien odnieść większy sukces reprodukcyjny, mężczyzna z małymi czy z większymi jądrami? Wydaje się, że żaden nie osiąga zdecydowanej przewagi. Jak w wypadku biseksualizmu, wygląda na to, że ewolucja wytworzyła stan równowagi. Mężczyźni z małymi i dużymi jądrami radzą sobie równie dobrze.

(…)

W porównaniu z mężczyznami kobiety różnią się między sobą pod względem seksualnych upodobań wprost niewiarygodnie. Niektóre (2-4%) nigdy nie przeżywają orgazmu; inne (5%) mają wielokrotne orgazmy, przechodząc płynnie od jednego szczytowania do drugiego. 10% w ogóle nie osiąga orgazmu w trakcie stosunku, z kolei tyle samo szczytuje prawie zawsze. Niektóre wolą całkowicie biernie dochodzić do orgazmu; inne wolą być aktywne. Wreszcie 40% miewa bezwiedne orgazmy nocne, podczas gdy inne nawet nie potrafią sobie czegoś takiego wyobrazić.
Zróżnicowaniu we wzorach przeżywania orgazmu towarzyszy – albo się z nim wiąże – różna wrażliwość i pobudliwość rozmaitych części kobiecego ciała. Niektóre kobiety mają wrażliwe brodawki, inne nie. Niektóre mają łechtaczkę tak wrażliwą, że nie lubią, aby dotykać żołędzi; inne bardzo słabo reagują na bezpośrednią stymulację.
Nie do końca prawdziwe jest twierdzenie, że nie istnieją dwie takie same kobiety – lecz wielu mężczyzn często odnosi podobne wrażenie. Dlaczego występuje tak znaczne zróżnicowanie kobiecej seksualności i jaką rolę odgrywa ona w dążeniu kobiet do osiągnięcia sukcesu reprodukcyjnego? Otóż jest to jeszcze jedna manifestacja umiejętności kobiet wyprowadzania mężczyzn w pole (scenka 2) i testowania ich zdolności (scenka 27). To się sprawdza, bo jak mieliśmy okazję już zauważyć (scenka 27), mężczyźni muszą opanować techniki seksualne.

(…)

Niewiarygodna różnorodność kobiecej seksualności jest po prostu najbardziej złożonym przykładem tego rodzaju równowagi. Jak w przypadku poprzednich przykładów, możemy się spodziewać, że poziom równowagi zostanie ustalony przez ewolucję w taki sposób, iż w zakresie prokreacji wszystkie kategorie zaczną się sprawdzać równie dobrze.
Zatem jakie to kategorie? Czy są różne tylko ze względów estetycznych czy z uwagi na powiązanie z innymi aspektami zachowań seksualnych? To ostatnie wydaje się najbardziej prawdopodobne. Jak duże jądra (scenka 35) i biseksualizm (scenka 30) predestynują pewnych mężczyzn do specjalizacji w zakresie osobliwych strategii seksualnych, tak różnorodne wzory dochodzenia do orgazmu oznaczają stosowanie określonych strategii seksualnych przez kobiety. Niektóre wzorce pomogą danej kobiecie jak najlepiej wykorzystać wierność i troskliwość partnera. Ujmując sprawę w uproszczeniu, zgadzamy się z poglądem, że bogactwo kobiecej seksualności w znacznym stopniu nie poddaje się kategoryzacji, lecz dla ułatwienia sobie życia wyróżnimy cztery główne typy.
Do pierwszego zaliczają się kobiety, które są zaprogramowane, aby od czasu do czasu przeżywać (czasem zaś nie) pełen zestaw możliwych orgazmów (wyzwalanych pod wpływem masturbacji, gry wstępnej, stosunku albo po stosunku, czyli postkoitalny – czasami wielokrotnie). Chociaż tylko 5% kobiet przeżywa absolutnie całe spektrum możliwości, dodatkowo aż 25% doświadcza wszystkich odmian orgazmów z wyjątkiem wielokrotnych, a jeszcze 40% przeżywa je wszystkie z wyjątkiem orgazmów wielokrotnych i bezwiednych nocnych. Wszystkie kobiety zaliczane do tej kategorii są zdolne do sterowania utrzymaniem nasienia na wszystkie sposoby, które już omówiliśmy (scenki od 22 do 26). W szczególności są w stanie różnicować częstotliwość, z jaką przeżywają ten czy inny typ orgazmu, aby maksymalnie wykorzystać mężczyznę i dane okoliczności. To są najprawdopodobniej kobiety, które są maksymalnie przygotowane do eksploatacji wojny plemnikowej, ilekroć warto to uczynić.
Chociaż ta kategoria kobiet jest pewnie najbardziej liczna (około 75%), jest też ogromnie zróżnicowana. Na przykład około 30% masturbuje się i jednocześnie ma bezwiedne orgazmy. Owe różnice odzwierciedlają chyba już tylko różnorodność dla samej różnorodności. Masturbacja i bezwiedne orgazmy są alternatywnymi środkami prowadzącymi do tego samego celu (scenka 22 i 23). Nacisk na jedno albo drugie pozwala się kobietom odróżniać. Wyznacza także możliwość utrzymania w tajemnicy przygotowań do zdrady (scenka 23), lecz chyba nie ma poważniejszego znaczenia, jeśli chodzi o zdolności do manipulowania utrzymaniem nasienia. Dodatkowo w obrębie tej kategorii jest dość przestrzeni, by każda kobieta różnicowała własne zachowanie (w zależności od okresu i od mężczyzny) tak, by nigdy nie stała się przewidywalna.
Drugą kategorię tworzą kobiety zaprogramowane na unikanie tego czy innego ważniejszego sposobu manipulowania zatrzymaniem nasienia albo wojną plemnikową. Nie przeżywają orgazmów ani samotnie (bezwiednych bądź masturbacyjnych), ani w obecności mężczyzn. W większości przypadków angażują jedynie odrobinę ze swoich manipulacyjnych umiejętności. Zyskują na tym, że występują nieco mniej powszechnie. tylko koło 10% kobiet jest tak zaprogramowanych, że ani nie miewają orgazmów bezwiednych, ani się nie masturbują, co w efekcie sprowadza się do tego, że cała odpowiedzialność za manipulowanie nasieniem spada na orgazmy, które przeżywają w obecności mężczyzn. Pełen zakres manipulacji plemnikami jest w dalszym ciągu możliwy (poprzez orgazmy w trakcie gry wstępnej, w czasie stosunku albo po stosunku – scenki od 22 do 25), ale istotne staje się dla kobiety to właśnie, aby wybrała seksualnie kompetentnego mężczyznę. Inne kobiety (znowu około 10%) są tak zaprogramowane, aby nigdy nie szczytować w obecności mężczyzn, ale które mastur- bują się i/albo miewają bezwiedne orgazmy. One również w pełni manipulują nasieniem. W sekrecie przygotowują bardziej lub mniej szczelny filtr szyjkowy – jednego wszak uczynić nie mogą, to znaczy nie są w stanie w ostatniej chwili zmienić „zdania” i zniweczyć skutków istnienia szczelnego filtra.
Trzecia kategoria składa się z 10% kobiet, które szczytują praktycznie za każdym razem podczas pełnego stosunku. Te kobiety także mogą manipulować utrzymaniem nasienia, a przez to aktywnie wpływać na rezultat wojny plemników – tak długo, jak długo dostosowują chwilę szczytowania do momentu wprowadzenia nasienia (scenka 25). Orgazm minutę bądź dwie przed mężczyzną zapewnia niski poziom zatrzymania nasienia; po mężczyźnie – wysoki.
W skład czwartej kategorii wchodzi 2 do 4% kobiet, które nigdy nie przeżywają orgazmu ani podczas stosunku, ani podczas masturbacji, ani bezwiednie. W efekcie, jak zaznaczono wyżej, kobiety tego typu zyskują, nie ucząc partnera technik seksualnych, które sprzyjałyby jego niewierności. Inaczej niż przedstawicielki wymienionych wcześniej kategorii, te kobiety tylko w niewielkim stopniu są w stanie wpływać na wynik wojny plemnikowej. Są jednak dobrze przygotowane do tego by względnie bezpiecznie wybrać partnera i jak najlepiej wykorzystać związek. Mają pewną kontrolę nad liczbą plemników, głównie przez możliwość odczekania, aż filtr szyjkowy utraci swoją szczelność (scenka 22). Ale ponieważ liczba plemników jest znacznie mniej ważna dla poczęcia niż dla celów wojny, jeśli nie ma możliwości, by do takiej wojny doszło, kwestia, ile nasienia kobieta zatrzyma po każdym stosunku, nie ma praktycznego znaczenia.
Chociaż po prawidłowym wytrysku można zatrzymać znacznie więcej nasienia niż potrzeba do zapłodnienia (scenka 19), znacznie trudniej zatrzymać go zbyt mało. Trzeba jednak przyznać, że ejakulat zawierający zbyt mało nasienia nie jest zwykle w pełni zdolny do zapłodnienia, nawet jeśli kobieta zatrzymuje je w całości. Dzieje się tak nie dlatego, że zawiera mało plemników – mężczyźni po sterylizacji, którzy wprowadzają bardzo niewielką liczbę plemników do ciała kobiety (może nawet mniej niż sto), bywają czasem ojcami. To raczej warunki kliniczne warunkujące obniżoną produkcję plemników (dziesiątków milionów, nie zaś setek milionów) są odpowiedzialne za niską płodność nasienia.
Kobiety zaliczające się do tej ostatniej kategorii oczywiście nie korzystają z dobrodziejstw orgazmu jako obrony przed infekcją. Lecz z drugiej strony, w porównaniu z innymi kategoriami, są najmniej podatne na zarażenie się chorobami wenerycznymi. W każdym razie wydaje się, że nawet kobiety zaprogramowane na unikanie manipulowania plemnikami za pośrednictwem orgazmu mogą go przeżywać, jeśli pojawi się zagrożenie infekcjami genitalnymi. W jaki sposób to uczynią, zależeć będzie od ich anatomii. Jeżeli łechtaczka takiej kobiety jest wrażliwa na stymulację, może ona nagle poczuć pociąg do masturbacji. Jednakże u tego rodzaju kobiet częścią biologicznego programu bywa względny brak wrażliwości na stymulację łechtaczki. Może zatem trudno im poprzez masturbację doprowadzić się do orgazmu, ale naturalnie droga do orgazmów bezwiednych pozostaje dla nich otwarta.
Predyspozycje różnych kobiet do stosowania rozmaitych strategii seksualnych stanowią ostateczny niuans w procedurach doboru partnera seksualnego — tym szczegółem powinniśmy uzupełnić elementy przedstawione wcześniej (scenki 18, 20, 21,27 i 28). Dana kobieta powinna szukać partnera, którego podejście do wojny plemnikowej uzupełniać będzie jej własne. Mężczyzna o małych jądrach ze scenki 35, specjalizujący się w pilnowaniu partnerki, stanowił dobrą partię dla kobiety, która nigdy nie przeżyła orgazmu. Podobnie mężczyzna o dużych jądrach z tej samej scenki był odpowiednią partią dla kobiety potrafiącej przeżywać wiele rodzajów orgazmu. Mogła ona uzyskać najwięcej, wykorzystując niewierność i wojnę plemników. Skorzystała w dwojaki sposób. Po pierwsze, nastawienie jej partnera na wojnę oznaczało, że jego liczna armia plemników w maksymalnym stopniu utrudnia zadanie armiom kochanków. Po drugie, ponieważ sam dopuszczał się niewierności, często pozostawiał kobiecie swobodę w zmierzaniu do sukcesu prokreacyjnego dokładnie tą samą drogą
Wreszcie powinniśmy zaakcentować kwestię, na którą zwracaliśmy już uwagę w poprzednich scenkach tego rozdziału: kobiety zaliczające się do rozmaitych kategorii osiągają identyczny sukces prokreacyjny. Odsetek każdej kategorii w całej populacji ustala się dokładnie na takim poziomie, aby tak się stało. W konsekwencji żadnej kobiety nie powinien wstrzymywać w dążeniu do osiągnięcia sukcesu prokreacyjnego reżim orgazmu, któremu ona podlega – póki dobór partnera i wynikające z niego zachowanie będą ze sobą współgrać.

 

 

Podróż plemników do jajeczka nie jest jedynie prostym procesem prowadzącym do zapłodnienia. To bezwzględna walka, w której zwyciężyć mogą tylko najsilniejsi. Jak się jednak okazuje, równie dramatyczne są ostatnimi czasy wysiłki mężczyzn, mające na celu zachowanie płodności.

Niektórzy twierdzą, że mężczyzna XXI wieku jest jedynie połową tego, kim był jego dziadek. Mówi się tak nie bez powodu, jako że męska płodność, a w raz z nią zdolności reprodukcyjne, ulegają systematycznemu obniżeniu. Dociekając przyczyny tego alarmującego zjawiska specjaliści wskazują na szereg różnych czynników. Nadmierne korzystanie z telefonów komórkowych i laptopów, zbyt obcisła bielizna, nadużywanie alkoholu i lekarstw, nafaszerowana chemią żywność – wszystko to ma wpływ na upadek etosu mężczyzny-reproduktora.

Czy jednak istotnie panowie mają powody do niepokoju? Czy ich przyszłość wygląda tak źle, jak przekonują naukowcy? Czy nowoczesny styl życia stanowi realne zagrożenie dla trwałości gatunku ludzkiego? Odpowiedzi na te i inne pytania postanowili udzielić twórcy filmu „Wojny plemników”. W atrakcyjny i przystępny sposób przekazują najważniejsze informacje na temat tego, jak każdy mężczyzna może zadbać o własną płodność. Mówią, co ma dobry, a co negatywny wpływ na spermę, przy okazji weryfikując pogląd o jej „psuciu się” u kolejnych generacji. Na trzech sprawnych seksualnie mężczyznach przeprowadzone zostaje badanie na szkodliwość obcisłej bielizny, laptopów, a nawet częstego spoczywania w pozycji siedzącej. Przy okazji twórcy przedstawiają rzadko omawiane prawdy na temat męskiego nasienia i samego procesu zapłodnienia.

Film dotyka także poważnego problemu bezpłodności, który dla wielu panów jest powodem osobistych tragedii. Twórcy „Wojen plemników” przyglądają się nie tylko sposobom zapobiegania tej przypadłości, ale też możliwościom jej leczenia – poprzez radykalną zmianę diety i sposobu życia, kurację farmakologiczną lub zabieg chirurgiczny.

„Wojny plemników” stanowią swoisty przewodnik dla wszystkich mężczyzn chcących zadbać o własne zdrowie i sprawność seksualną, są również wnikliwym studium współczesności, w której bezpłodność staje się jedną z coraz powszechniejszych chorób cywilizacyjnych.

Deep Inner Game – Głęboka Wewnętrzna Gra

Jest to tłumaczenie ze szkolenia Deep Inner Game, opartego na Mind OS (System Operacyjny Umysłu) szkolenie jest pod kątem relacji damko męskich i wewnętrznych przeciwności jakie z tym się wiążą, ale jak już zagłębisz się w lekturę to narzędzia podane niżej dają możliwość rozwiązywania wszelkich życiowych problemów jakie pojawią się na Twojej drodze.

 

Głęboka Wewnętrzna Gra DVD 1
Głęboka Wewnętrzna Gra DVD 2

https://www.cda.pl/video/21280950d

Głęboka Wewnętrzna Gra – DVD 3

https://www.cda.pl/video/21281107f

Głęboka Wewnętrzna Gra – DVD 4

 

 

 

„Każda gra składa się z dwóch części: zewnętrznej gry i wewnętrznej gry. Zewnętrzna gra rozgrywana jest przeciw zewnętrznemu przeciwnikowi w celu pokonania zewnętrznych przeciwności oraz osiągnięcia zewnętrznych celów. Opanowanie tej gry jest podmiotem wielu książek oferujących instrukcję na temat tego jak wykonać zamach rakietą, ścinać, przyjmować pozycję nóg, rąk i ciała by otrzymać najlepsze rezultaty. Jednak z jakichś powodów większość z nas znajduje te informację łatwiejszymi do zapamiętania niż do wykonania. Tezą tej książki jest to, że zarówno zdolności oraz satysfakcja nie mogą być osiągnięte w graniu w żadną grę, bez zwracania, choć części uwagi na względnie zaniedbywane zdolności gry wewnętrznej. Tym jest gra, która toczy się w umyśle gracza i rozgrywana jest przeciw takim przeszkodom jak zaniki koncentracji, nerwowość, samo zwątpienie czy samo potępienie. Jest pewnym, że grana jest by przezwyciężyć wszelkie nawyki umysłu, które hamują doskonałość i wydajność.

Czy kiedykolwiek mieliście przeszkodę, jaką jest zanik koncentracji, nerwowość, samo zwątpienie czy samo potępienie podczas interakcji z kobietą? Ta sama rzecz ma miejsce w tenisie. Ta sama rzecz ma miejsce w każdej dziedzinie życia ważnej dla nas. Tak też, w tym programie wejdziemy, bez owijania w bawełnę, głęboko, wejdziemy naprawdę głęboko. Większość ludzi w naszym współczesnym społeczeństwie poszukuje szybkich rozwiązań dla swoich głębokich problemów. Problemy, które stworzyli w swoim życiu są zwykle o wiele bardziej złożone niż są w stanie to sobie uświadomić.”

David DeAngelo – Wewnętrzna Gra 1

Dave DeAngelo: Witam! Nazywam się David DeAngelo. To jest Wewnętrzna Gra, dyskusja z Davidem DeAngelo i dr Paulem.

Chciałbym przedstawić wam, mojego przyjaciela dr Paula. Interesującą rzeczą na temat dr Paula, rzeczą, która odróżnia go, od wielu innych ludzi, którzy praktykują psychologię, psychiatrię i pomaganie ludziom jest to, że dr Paul nie tylko pomógł wielu tysiącom ludzi przezwyciężając chyba wszystkie problemy natury wewnętrznej, które tylko istnieją, lecz także stworzył on, coś, co można nazwać, teorią ujednolicenia. Posiada on system, nazywany przez niego MIND OS (System Operacyjny Umysł – z ang.), który zamierza wam przedstawić i o którym on i ja będziemy dyskutować. Ujednolicił on wszystkie wielkie teorie psychologii, wnosząc wiele swojego własnego materiału. I sądzę… naprawdę rozniesie wam on umysły większością materiału, zna on narzędzia, techniki, systemy, procesy krok po kroku, które możecie przyjąć i natychmiastowo znokautować wiele z waszych wyzwań, przenieść je na znacznie wyższy poziom. Proszę o serdeczne powitanie mojego dobrego przyjaciela, dr Paula. Jak leci?

Dr Paul Dobransky: Wspaniale.

DD: Wiesz, co? Chyba musimy rozpocząć od miecza.

PD: Miałem nadzieję, że będziesz chciał.

DD: Wiecie, on i ja wczoraj poszliśmy do sklepu i kupowaliśmy parę rzeczy. Rzucam je na tył samochodu i ta rzecz spoczywa na tylnym siedzeniu, więc zapytałem; Co ty wyprawiasz z mieczem leżącym z tyłu samochodu?

PD: Nigdy nie wiem, kiedy mi jeden się nie przyda.

DD: I to była jego odpowiedź, zatem zatrzymamy to na scenie oraz… nie wiem, do czego będziemy go używać, ale wiedz, że jest on tam. Ok? Chcę żebyś wiedział.

PD: Mam, co do niego pewien pomysł. Symbole są bardzo ważne i wiesz… symbole są bardzo wryte w moją teorię, oraz w ideę męskiej osobowości i posiadam tutaj świetną książkę na temat symboli pt. Signs & Symbols Mirandy Bruce-Mitford (Znaki i symbole – z ang.).

DD: Jak brzmi nazwisko tej osoby?

PD: B-R-U-C-E – M-I-T-F-O-R-D. Wspomina miecze i mówi, że w kulturze miecze są wyrazem mocy i siły. Miecz odebrany wrogowi jest oznaką zwycięstwa, a otrzymanie miecza, dla przykładu podczas pasowania na rycerza jest otrzymaniem władzy. Miecz oddziela dobre od złego i przecina ignorancję. Wielu bogów, bohaterów i świętych dzierży miecz. I początkowo pomyślałem o tym jak śmiesznym by było posiadanie miecza na scenie, jednak później, myśląc bardziej o symbolizmie nabrało to sensu, że prawdziwy dżentelmen nie czułby się śmiesznie trzymając miecz. Może, zatem będziemy mieć ludzi wchodzących na scenę, aby potrzymać miecz, by dać im władzę.

DD: Fascynujące. Nie wiedziałeś, że otrzymasz swoje własne przedstawienie komediowe? Wiedziałeś?

Dobra, porozmawiajmy, więc o Wewnętrznej Grze. Rozpoczynając – ostrzeżenie! To, czym chcemy się z wami podzielić, nie jest medyczną poradą. Ok? To, czym się dzielimy są to nasze opinie, oraz to, co zadziałało w naszych przypadkach. Jeśli przypuszczacie, że macie jakiegoś rodzaju problemy psychologiczne, prosimy abyście najpierw poszukali pomocy u specjalistów. Prezentowany tu materiał ma charakter rozrywkowy i nie powinien być mylony z poradami medycznymi. Zrozumiano?

Chciałbym przeczytać kawałek z książki The Inner Game of Tennis, ok… tak… z The Inner Game of Tennis Timothy’ego Gallwey’a, jest to interesującym, ponieważ uważam, że właśnie to jest tym, skąd termin wewnętrzna gra tak naprawdę pochodzi, było to w książce The Inner Game of Tennis. I nie jestem tenisistą jednak po dokonaniu paru poszukiwań, trafiłem także na książkę, napisał on także książkę The Inner Game of Work, gdy tylko ją otworzyłem, na samym początku, przeczytałem na początku wstępu, jest napisane: Każda gra składa się z dwóch części: zewnętrznej gry i wewnętrznej gry. Zewnętrzna gra rozgrywana jest przeciw zewnętrznemu przeciwnikowi w celu pokonania zewnętrznych przeciwności oraz osiągnięcia zewnętrznych celów. Opanowanie tej gry jest podmiotem wielu książek oferujących instrukcję na temat tego jak wykonać zamach rakietą, ścinać, przyjmować pozycję nóg, rąk i ciała by otrzymać najlepsze rezultaty. Jednak z jakichś powodów większość z nas znajduje te informację łatwiejszymi do zapamiętania niż do wykonania. Tezą tej książki jest to, że zarówno zdolności oraz satysfakcja nie mogą być osiągnięte w graniu w żadną grę, bez zwracania, choć części uwagi na względnie zaniedbywane zdolności gry wewnętrznej. Tym jest gra, która toczy się w umyśle gracza i rozgrywana jest przeciw takim przeszkodom jak zaniki koncentracji, nerwowość, samo zwątpienie czy samo potępienie. Jest pewnym, że grana jest by przezwyciężyć wszelkie nawyki umysłu, które hamują doskonałość i wydajność.

Czy kiedykolwiek mieliście przeszkodę, jaką jest zanik koncentracji, nerwowość, samo zwątpienie czy samo potępienie podczas interakcji z kobietą? Podnieście rękę, jeśli kiedykolwiek mieliście jedną z nich. Łał. To fascynujące. Ta sama rzecz ma miejsce w tenisie. Ta sama rzecz ma miejsce w każdej dziedzinie życia ważnej dla nas. Tak też, w tym programie wejdziemy, bez owijania w bawełnę, głęboko, wejdziemy naprawdę głęboko. Większość ludzi w naszym współczesnym społeczeństwie poszukuje szybkich rozwiązań dla swoich głębokich problemów. Problemy, które stworzyli w swoich życiach są zwykle o wiele bardziej złożone niż są w stanie to sobie uświadomić.

W tym programie omówimy parę z moich poprzednich koncepcji omawianych w innych programach i skoncentrujemy się na głębi. Część materiału, który tutaj omówimy wyzwie was, część może sprawić, że nie będziecie czuć się wygodnie. Wierzę, że jeśli zaangażujecie się w pracę nad tym, czego was nauczymy zaczniecie zauważać, że wasze problemy rozpoczęły rozwiązywać się same. Naszym celem jest pomóc wam w osiągnięciu sukcesu z kobietami i randkowaniu. Narzędzia oraz pomysły materiałowe, którymi się z wami podzielimy będą koncentrować się na jednym ostatecznym celu: sukcesie z kobietami i randkowaniu. W naszej opinii kobiety na ogół nie są zainteresowane mężczyznami, którzy nie radzą sobie ze swoimi wewnętrznymi problemami. Podzielimy się naszymi własnymi badaniami, technikami krok po kroku oraz przełomowymi naukowymi odkryciami innych, by pomóc wam utworzyć wewnętrznego ty, który naturalnie pociągałby kobiety. Wierzymy, że jeśli podniesiecie narzędzia, które wam damy, podzielicie się tym i następnie ich użyjecie, sukces jest niemal gwarantowany.

Próba 90 dni. Próba 90 dni. Wiecie… uważam, że jest naprawdę ważnym, pewnie słyszeliście mnie mówiącego to wiele razy, mówię to na początku większości moich programów, że próbę 90 dni podejmujesz dla siebie samego, zaangażowanie osobiste. Jest to pomiędzy tobą i tylko tobą, że spędzisz godzinie dziennie, w ciągu najbliższych 90 dni, jedną godzinę dziennie, pracując nad tym materiałem. Po co to? Ponieważ wiem, że jeśli poświęcicie godzinę dziennie, przez 90 dni z rzędu, w samych siebie, stworzycie nieświadomy nawyk, podłączycie go, niczym lodówkę i stanie się to wtedy naturalnym dla was. Wiedzcie to. Dr Paul i ja usiedliśmy i stworzyliśmy listę pytań. Pytań, które naprawdę przechodzą do punktu, przedstawiają sprawę, oto pytania, które chcielibyśmy wam zadać, abyście je przeanalizowali, może nad częścią już myśleliście, może nie a część już rozwiązaliście i mamy ich parę. Jest ich około dwudziestu, przez które chciałbym przejść. Chciałbym byście odpowiadali szczerze.

  1. Czy odkryłeś kiedyś, że nie jesteś w stanie powiedzieć nie dziewczynie? Lub męczyłeś się dziewczyną, która odpowiedziała nie tobie i męczyło cię to, do momentu, w którym chciałeś się poddać na zawsze?
  2. Czy dla kobiety zmieniłeś swoją tożsamość i starałeś się zachowywać jak ktoś, kim nie jesteś?
  3. Czy trwałeś w jakimś związku dłużej niż powinieneś, ponieważ czułeś, że nie możesz odejść?
  4. Czy byłeś w poważnym związku, który wyczerpywał cię psychologicznie i emocjonalnie, lecz nie wiedziałeś, co z tym zrobić?
  5. Czy dawałeś się wykorzystywać dziewczynie, następnie będąc na siebie złym z tego powodu?
  6. Czy starałeś się, by dziewczyna przejęła prowadzenie nad tobą, sprawiając by to ona wybierała gdzie chce zjeść, co będziecie robić razem etc., tylko by sprawić, aby czuła się bardziej i bardziej szczęśliwą w związku, ostatecznie prowadząc do jej odejścia, nawet pomimo tego, iż chciałeś tylko ją zadowolić?
  7. Czy czułeś się sparaliżowany analizą i nie czułeś się w stanie do podjęcia decyzji, dopóki najpierw nie przemyślisz sobie w głowie wszystkiego?
  8. Czy miałeś obsesję na punkcie dziewczyny, nie mogłeś przestać myśleć na jej temat oraz czuć do niej silnych emocji, nie ważne cokolwiek byś zrobił?
  9. Czy kiedykolwiek odkryliście, gdy po prostu szliście do przodu, cieszyliście się życiem, ciągle zajęci i w ruchu i pewnego dnia obudziliście się zadając sobie pytanie; Dlaczego nie mam w swoim życiu wspaniałej kobiety?
  10. Czy mieliście kiedyś wspaniały pomysł by opanować jakiś obszar w swoim życiu i następnie poddaliście się na początku, nie posiadając dyscypliny by być zorganizowanym i pójść za ciosem?
  11. Czy wypróbowywaliście trick, technikę, o której sądziliście, że może zadziałać z kobietami w prawdziwym świecie, czasie rzeczywistym i nie mogliście sprawić, aby tak się stało? Zjebaliście upuszczając pałeczkę i parę godzin później przychodziło wam do głowy, co powinniście zrobić? Czy mieliście coś takiego, gdy przez 4 godziny obsesyjnie myśleliście: Kurwa! Chcę wcisnąć przycisk cofnij.
  12. Czy kiedykolwiek stosowaliście wobec kobiety złą etykę, wykorzystaliście ją, następnie ją niszcząc i później czuliście się źle z powodu tego zachowania?
  13. Czy pozostawaliście w tym samym środowisku, starając się by to się stało i nic nie działało? I czy nigdy nie naszło was by przenieść się do innego środowiska?
  14. Czy byliście sparaliżowani przez strach przebywając z kobietą?
  15. Czy mieliście problem w stosunku do kobiety z niepochamowaną złością i temperamentem niezależnie od tego czy naprawdę była temu winna?
  16. Czy miała miejsce sytuacja z kobietą, która właściwie doprowadziła do depresji?
  17. Czy byliście w sytuacji, gdy pragnęliście tej jednej, specjalnej dziewczyny, nawet pomimo tego, iż nie była ona wami zainteresowana i nawet pomimo tego, że mieliście wiele innych opcji?

 

Wiecie… przeszliśmy tutaj przez wiele spraw, lecz podnieście rękę, jeśli więcej niż pięć z nich uderzyła w czuły punkt? Tak naprawdę intensywna rzecz. Czy uważalibyście… czy czulibyście, że mamy pomyślny program, jeśli omówilibyśmy wszystkie z tych spraw, radząc wam, w jaki sposób możecie rozwiązać wszystkie z tych rzeczy i nie męcząc się z nimi już nigdy więcej? Dobrze. W porządku. Wasze trzy najważniejsze problem. Wasze problem. Co chcielibyśmy teraz od was, byście wyciągnęli kartkę papieru, następnie zapisali trzy wasze najważniejsze problem związane z wewnętrzną grą. Wasze osobiste, dla was, bez ściągania tam z kartki waszego sąsiada, wybierzcie swoje własne. Zapiszcie swoje trzy topowe problemy wewnętrznej gry. Podczas gdy będziecie to robić, chciałbym powiedzieć, że chcę abyście skupili się na tych sprawach podczas trwania programu, chcę abyście zaaplikowali to, czego się nauczycie, do tych trzech spraw. Podzielimy się narzędziami do rozwiązania tych problemów i w procesie nauczymy was jak robić rzeczy, które pomogą wam nie tylko w waszej wewnętrznej grze, lecz także pomogą wam być zdecydowanie bardziej atrakcyjnymi dla kobiet. Uważam, że jeśli mamy cel, mamy swego rodzaju skupienie umysłu, wasze problemy, wasze sprawy i gdy myślicie o tym jak zastosować te narzędzia do tych spraw to wyniesiecie o wiele więcej z tego programu, niż gdybyście mieli po prostu słuchać. Ok? Zapiszcie, zatem wasze problemy. Kto byłby chętny do podzielenia się? Osoba tam z tyłu, mógłbyś powstać?

Koleś 1: Nazywam się Andy, jestem z San Diego i co zapisałem to to, że robię się niepewny siebie, niespokojny i niekomfortowo podczas interakcji z kobietami.

DD: Hmm niepewny, niespokojny i niekomfortowo. Ktoś jeszcze z tym się identyfikuje? Dobrze. Dzięki. Ktoś inny?

Koleś 2: Jestem Scott z Los Angeles. Mam poważne problemy różnej głębokości i intensywności płynące z zachęcającego zainteresowania i pociągu do kobiety, z którą nie aspiruję by być w związku.

DD: Interesujące. Kiedykolwiek zauroczeni w kobiecie, która nie była dla was dobra? Kiedykolwiek byliście uzależnieni od kobiety, która nie była dla was dobra? Co? Naprawdę, podnieście dłoń, jeśli byliście uzależnienie od kobiety, która nie była dla was dobra? Nie jest to interesującym? Podnieście dłoń, jeśli byliście uzależnieni od więcej niż trzech, które nie były dla was dobre? Jednocześnie…? Ok.. dobrze. Kto jeszcze? Powstań. W tyle.

Koleś 3: Jestem Jeff z Florydy. Muszę mieć rzeczy perfekcyjnie, mieć uczucie, że rzeczy są perfekcyjne w innym wypadku nie jest to sukces.

DD: Perfekcjonista? Tak, będzie perfekcyjnie. Kto inny? Powstań.

Koleś 4: Bob z Waszyngtonu. Moim głównym jest strach, że nie będę miał nic do powiedzenia po cześć.

DD: Hmm. Podnieście rękę, gdy baliście się, że nie będzie mieli nic do powiedzenia po cześć, więc nawet nie powiedzieliście cześć? Dobrze

Koleś 5: Moim największym problemem jest zwątpienie. Jest zwątpienie w siebie. Wiecie… staje się to tak poważne, aż do punktu, gdzie paraliżuje mnie. Wiecie… pożera mnie…, więc…

DD: Paraliżujące zwątpienie w siebie. Ten dżentelmen tutaj.

Koleś 6: Witam, jestem Bruto Miami. Moimi trzema problemami są zwątpienie w siebie, pewność siebie oraz samoocena.

DD: Człowieku, mamy sporo problemów w tym pokoju, co? Powinniśmy podnieść cenę. Co myślisz?

PD: Potrzebujemy trochę poważnych problemów. Naprawdę rozwalimy każdy z tych problemów.

DD: Fantastycznie. W porządku! Wypożyczcie lub zakupcie film Hrabia Monte Christo, jako, że będziemy używać go później podczas prezentacji w roli materiału naukowego. Zdobądźcie remake z 2002 roku, jako że do niego będziemy odnosić się podczas późniejszych części programu. Spróbujcie też oglądnąć go tak szybko jak tylko jest to możliwe, ponieważ zawiera on materiały, które pomogą wam połączyć razem wszystkie części, z którymi wam się podzielimy. W porządku. Zatem…

Rzeczą, którą się teraz zajmiemy… wejdziemy w o wiele bardziej zaawansowaną część wewnętrznej gry. Doktor Paul podzieli się z wami swoim systemem MIND OS oraz jego rodzajem ujednoliconej teorii psychologii oraz paru niesamowitymi rzeczami, zatem… masz głos.

PD: W porządku. Dzięki. Ta terminologia, MIND OS, ja i mój zespół wymyśliliśmy go, by zwrócić uwagę na system operacyjny ludzkiego umysłu i właśnie on jest tym, co chciałbym pokazać wam dziś w całości. Jest to wizualna metoda rozwiązywania problemów psychologicznych i zastosujemy je dziś w stosunku do wewnętrznej gry, lecz gdy pomyślicie… Czy ktoś w przeszłości odbywał terapię, coaching czy rzeczy w tym rodzaju? Ludzie zawsze czynią z tego rzecz werbalną. Jednak istnieje pełno osób, które są wzrokowcami i jedną z rzeczy, dla których chciałem przynieść do demonstracji miecz, jest to, że symbole są naprawdę interesującymi rzeczami. Są one inne od słów, symbol posiada milion kawałków informacji związanych ze sobą, więc jest on bardzo ekonomicznym, jest niczym obraz warty tysiąca słów. Oto, więc jest jeden z powodów, co zaraz wam udowodnię, dla których ta metoda jest tak potężna, ponieważ jest ona wizualnym sposobem rozumienia psychologii. Jest to także swojego rodzaju język, matematyczny i naukowy język, którego możecie się nauczyć by szybko zrozumieć siebie, swoją wewnętrzną grę i rozwiązywać problemy. Dodatkowo używa ona normalnego, codziennego języka i sądziłem, że to także jest ważne. Część z was mogła usłyszeć na innych seminariach, gdy definiowałem słowo elegancja? Elegancki oznacza wzięcie skomplikowanego I przetworzenie w proste. Co ujrzycie, zatem, jest wiele prostych słów, lecz to, co pod nimi działa, niczym maszyna kodu od system operacyjnego w komputerze… jawi się, jako proste na powierzchni jednak pod nią działa prawdziwa nauka. Innymi, więc słowami, o ile mi wiadomo, wszystko, co zobaczymy działa, właściwie za każdym razem. Możecie, więc na nią liczyć, nie jest ona jedynie fuszerką, poradą czy anegdotami. Ok? Wiele z tego pochodzi z badań.

DD: Z jak wieloma osobami pracowałeś używając tego materiału, tego dziś?

PD: Około 4000 osób.

DD: 4000 osób? Jeden na jednego?

PD: Jeden na jednego oraz w grupach

DD: W grupach?

PD: Ta.

DD: Jak często odnosicie sukces z tym materiałem?

PD: To jest w pewnym sensie dziwne w tym wszystkim. Niepodobnie do sporej części nauki, która powstała przed tym konceptem teorii ujednolicenia zawsze istnieje spory procent błędu, lecz z jakiegoś powodu większości osób, którym to pokazuje, jeśli da się im wystarczająco dużo czasu, wystarczająco praktyki, oraz troszkę dyscypliny, albo nie powracają lub nie potrzebują wrócić albo powracają i mówią: Potrzebuję trochę więcej czasu. Noszę te diagramy w swoim portfelu i po prostu natychmiastowo je wyciągam by wiedzieć, co mam zrobić.

DD: I to jest rzeczą, która mnie naprawdę przyciągnęła. On…. Uprościł on sporo skomplikowanych, psychologicznych pomysłów i używał ich, używał i używał, następnie testując je i przetwarzając, testując i przetwarzając, aż do punktu gdzie ostatecznie działały. Teraz są naprawdę ogólnodostępne.

PD: Wiesz Dave… Sporo myślałem na temat twoich rzeczy i jeśli materiał Mind OS, ten system operacyjny jest tym czy mówię, że jest, twój materiał, materiał DYD (Podwój Swoje Randkowanie – z ang.) jest najwspanialszym oprogramowaniem do randkowania, jakikolwiek widziałem. To jedna z rzeczy, która przyciągnęła mnie do twojego materiału i zastanawiam się jak wyszłoby swoiste połączenie Windows’a XP z najbardziej niesamowitym oprogramowaniem, jakie kiedykolwiek powstało. Zastanawiam się też nad jednym z twoich głównych pomysłów, że atrakcja nie jest wyborem. Ja uczę o charakterze. Anatomii charakteru, i czuję się pewny stwierdzając: charakter jest atrakcyjnością. Oba: bycie atrakcyjnym i przyciąganie kobiet, charakter jest tym, co to sprawia. Natura waszego charakteru jest bardzo zależna od rodzaju kobiety, którą uważacie za atrakcyjną, zatem charakter jest wyborem, jeśli posiadacie rzecz, o której was będę uczył, nazywaną obserwującym ego.  W życiu, większość ludzi wędruje sobie nie posiadając obserwujące ego, nie mają oni zdolności do monitorowania swych zachowań w czasie rzeczywistym, dlatego zafiksowują się, zatrzymują się na pewnym poziomie dojrzałości, więc dla nich, charakter nie wydaje się wyborem, są oni tym, kim są i nigdy się nie zmienią. Jednak, gdy poskładacie z te rzeczy razem, przy czym właściwie są one równaniami, ostatecznie nauczycie się kontrolować waszą atrakcję i dając wystarczająco czasu, także atrakcyjność. Uwielbiam ten cytat: Charakter jest przeznaczeniem. Cytat ten jest prawdopodobnie rdzeniem całego mojego materiału. Charakter jest przeznaczaniem.

DD: Sigmund Freud…

PD: Sigmund Freud. Uwielbiam to mówić. Wielu ludzi, zatem tułają się zadając sobie pytania typu; Dlaczego ja? Dlaczego nie mogę zdobyć tego, czego pragnę? Dlaczego nie mogę zdobyć dobrej kobiety? No cóż, wszystko zależy od ciebie. Po pierwsze musicie być wystarczająco świadomi, musicie pracować nad własnym charakterem i gdy tym się zajmiecie, osiągniecie wszystko, czego chcecie, zdobędziecie przeznaczenie, którego pragniecie. Rozmyślania nad symbolami, nazwami, opowieściami i osobowością, jako mężczyzny w… prezentowane w bardziej naukowym materiale, który przygotowałem dla was uzmysłowiło mi… Wiele osób powiedziało mi, że jest to trochę jak picie wody z hydrantu. Mam wam do pokazania wiele rzeczy, w zasadzie chciałbym w jeden dzień pokazać wam całą psychologię zastosowaną w wewnętrznej grze. Inni ludzie mówią, że uwielbiają ilość materiału, który im daję i nie potrafią go ogarnąć przez wiele miesięcy, więc wy znajdziecie się gdzieś pomiędzy tymi dwoma ekstremami, każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Jednak jedną rzeczą, o której sądziłem, że powinienem dodać do skomplikowanej nauki, jest dodanie trochę opowiadania historii tak by zrównoważyć rzeczy, oraz dlatego, gdyż myślałem nad paroma pytaniami, które są bardzo ważne, a na temat, których mogliście się nie zastanawiać. Dla przykładu; co jest waszym symbolem? Czy ktoś z was posiada symbol, który upakowuje w sobie, kim jesteście? Symbol nosi w sobie miliony fragmentów informacji na temat czegoś. Każdy mężczyzna powinien mieć swój własny symbol. Ja oraz obu moich braci współdzielimy podobny symbol: tatuaż, który w pewien sposób wiąże nas ze sobą. Drugie pytanie; do jakiej opowieści należycie? Życie jest opowieścią I częścią z celów w waszym życiu jest odkrycie, jaka jest wasza opowieść, gdzie należycie i w pewnym sensie poddanie się temu i zmierzanie w stronę swego przeznaczenia. Gdy posiadacie obie te rzeczy to możecie rozpocząć, coś zwanego identyfikacją grupową, to, do której grupy należycie wy. Czy zapisujecie odpowiedzi na te pytania? Pomyślcie nad wyborem symbolu, który naprawdę was reprezentuje oraz może opowieści, lub waszego ulubionego filmu, o którym sądzicie, że jest bliski waszemu życiu, temu jak chcielibyście by wasze życie wyglądało. Większość współczesnych mężczyzn nie przestaje myśleć na temat tych rzeczy, stulecia temu to robili, tak jak i dziś wciąż robią to w kulturach aborygeńskich, w procesie zwanym rytuałami inicjacyjnymi, w których teraźniejsi chłopcy chcą stać się mężczyznami. Tak jak współcześni chłopcy i mężczyźni, Sting – wykonawca, nie mógł liczyć na ojcowską czy starszeńską inicjację, opowieść, do której mógłby należeć, symbol osobowości, który kierowałby go w głąb społeczności mężczyzn wokół niego, musiał sam poskładać je w całość. Oto cytat z autobiografii Stinga, jest całkiem interesujący i może będziecie chcieli sobie go zapamiętać, powiedział on: Stworzyłem strategię, mglistą, co prawda, lecz mniej lub bardziej strategię, że bas, pomimo bycia o wiele mniej jaskrawą, by pokryć moją osobowość, nada się o wiele bardziej niż gitara. Byłoby zbytnim heroizmem bym szukał fundamentów niczym ojciec, moje ambicje stały się konkretne od poziomu ziemi, ukryte, lecz działające. Stłumię w sobie pragnienie by świecić spektakularnie, na rzecz udania się głęboko oraz oznaczenia czasu, gdzie w jakiś sposób rozumiałem, że stanie długą kampanią. Czy naprawdę zrozumiałem, że kiedykolwiek stanę się popularnym muzykiem?
Sitng, zatem stworzył własną strategię I to zaprowadziło go ku odnalezieniu opowieści, niektórzy ludzie nie znają pochodzenia jego ksywki, a jest ona…, jako dziecko nie posiadał on zbyt wielu ubrań I zdarzyło się, że nosił on dziwną czarno-żółtą koszulkę rugby, która sprawiała, że wyglądał on niczym pszczoła, więc inne dzieciaki dokuczały mu z tego powodu i nazywały go STING, jednakowoż przemienił on to słowo oraz symbol w całkiem niezłą reprezentację dojrzałej, męskiej siły. I wy wszyscy jesteście obciążeni tymi samymi zadaniami, przemienienia symbolu z dzieciństwa w dorosłość. Parę nocy temu miałem dziwny sen, w pewnym sensie koszmar. Byłem oczywiście… to seminarium chodziło mi po głowie, i widziałem znaki… były powieszone, mówiące o tym seminarium: Doktor Phil, i byłem trochę zdenerwowany z tego powodu. Byłem jak: Czekajcie, nie jestem doktor Phil, jestem doktor Paul. Może i nie jestem znany tak bardzo jak doktor Phil, jednak miałem taką potrzebą, że musze rozwiązać ten problem. Tak czy inaczej mój nieświadomy umysł rozwiązał to za mnie – sny są swojego rodzaju opowiadaniem historii, które wasz umysł wam podpowiada. Opowieści prowadzą was, i tak jak sprawy potoczyły się dla mnie, były zorientowaniem się, że jedyną różnicą pomiędzy mną a doktorem Philem, wiecie, symbolem – przeliterowanie naszych imion – jest to, że dwie jego środkowe litery to hi (witaj – z ang.), wygląd takiego przyjemnego kolesia. Jednak, gdy nad tym rozmyślałem… moje imię, nie jest zbyt dobrze znane – Paul, moje dwie środkowe litery właściwie tworzą au, co właśnie było różnicą pomiędzy mną a nim. Nagle zrozumiałem we śnie, że au jest uniwersalnym symbolem oznaczającym złoto. Było to, zatem swego rodzaju szalonym, trochę śmiesznym, uzmysłowieniem, które miałem, iż odnalazłem wartość w symbolu swego imienia, którego nigdy wcześniej nie znałem. Myślałem, że Paul jest swego rodzaju zwyczajnie brzmiącym, no wiecie… chrześcijańskim imieniem, jednak tak naprawdę pośrodku niego znajduje się złoto. Obudziłem się i zrozumiałem, że pomimo odbycia setek seminariów, nie miałem okazji do omówienia konkretnie tej sprawy, o której będziemy mówić i to mnie uderzyło – spędziłem ostatnie dwie dekady na naukowym treningu, właściwie nawet więcej – całe moje życie, właśnie dla tego momentu – z wami. Po prostu by z wami porozmawiać. W swym życiu zajmuje się większą ilością rzeczy, lecz na dziś sądzę, że powinienem całkowicie podejść do stołu, dziś i jutro, dla waszych korzyści. Opowieść, której zgodziłem być się częścią oraz, która poprowadziła mnie właśnie tutaj, teraz i wy jesteście jej częścią. Ćwiczyłem, zatem całe życie po to by dziś móc z wami porozmawiać. To prawda. Symbol, schowany w mym imieniu, którego nigdy nie odkryłem, jest mą osobowością między wami i naprawdę chcę rozdać wam mapy byście mogli odnaleźć psychologiczne złoto.

Pomówmy o terminie dżentelmen, Dżentelmen nie oznacza czułego kolesia. Do XIX wieku, słowo gentle (łagodny – z ang.) posiadało w pewnym sensie legalny status, gdzie w tradycyjnym angielskim regułą było, iż dżentelmen oznaczał wysoko urodzonego. Słowo gentle jest oryginalnie słowem oznaczającym wyniesienie do wysokiej pozycji lub nobilitacji. Mój Słownik Oksfordzki opisuje dżentelmena na dwa sposoby: albo zostałeś nim urodzony, byłeś szlachetnie urodzony albo zaprezentowałeś niezależnie od swych postępów rycerskich, dla innych oraz wyższy charakter. Pamiętajcie: charakter jest przeznaczeniem. Bycie, zatem dżentelmenem jest wyborem i bycie nim nie oznacza bycie miłym przez cały czas, zdecydowanie nie znaczy bycie słowem na c (ciotą – w domyśle) Częściowo to jest powodem, dla którego przyniosłem miecz. Wraz z braćmi męczyłem się z pomysłami na temat tego seminarium, gdy powiedziałem: Przyniosę miecz. Co zostało przez nich wyśmiane: Nie jest to przypadkiem głupie, śmieszne? Gdy myślałem o tym koncepcie bycia dżentelmenem, sam dżentelmen jest w porządku w stosunku do konfliktów i wojny, walki, a szczególnie do symbolu miecza, więc nie byłoby dla niego śmiesznym dzierżyć miecz i czuć się źle, nawet w dzisiejszych czasach. Wywodzi się to ze świetnej książki, jeśli mógłbyś ją podnieść Dave…

DD: Którą?

PD: Absent Fathers Lost Sons (Nieobecni ojcowie zagubieni synowie – z ang.). Absent Fathers Lost Sons napisane przez Guy’a Cornea’u, psychoanalityka. Jest to niesamowitym opracowaniem wszystkich konceptów, które mają dla was znaczenie.

DD: Absent Fathers Lost Sons. Guy Corneau. C O R N E A U.

PD: Powiedział on, że facet nie jest facetem póki nie posiada dostępu do swej pierwotnej energii i nie czerpie przyjemności ze swych możliwości do walki i obrony. Dopiero wtedy jest on w stanie przemienić swój ślepy gniew w siłę do zaangażowania się, radzenia sobie z napięciem i podejmowania decyzji oraz rozwija poczucie wewnętrznego bezpieczeństwa. Opiera się ono na świadomości, że jeśli cokolwiek pójdzie źle zdobędzie on pomoc ze swoich wewnętrznych zasobów, z podstawowej energii swej agresji. Ktoś tutaj nie przepada za konfliktem? Omija go za wszelką cenę? Ciężko jest być dżentelmenem, jeśli unikacie konfliktu.

Mamy, zatem dwie drogi nauczenia się na temat wspaniałych mocy drzemiących w środku was, wewnątrz waszych wewnętrznych zasobów. Jeden sposób to parę analitycznych narzędzi, których was nauczę – technologia Mind OS oraz technologia Davida DYD, lecz ważnymi także będą opowieści. Wiele z tego, co robię wiąże się z wizualnymi diagramami, które mam. Wszystkie diagramy mogą być także przedstawione, jako matematyczne równania i posiadam ich wiele, dzięki nim rozbijemy wewnętrzną grę na atomy, psychologiczne atomy, jeśli chcecie, z kolei z nich nauczycie się budować różnego rodzaju molekuły męskiej siły, których będziecie potrzebować w swym życiu. Jednym z głównych równań, które stosuje, a którego zrozumiecie sens im dłużej będziemy rozmawiać, dotyczy czegoś, co nazywam dojrzałą, męską siłą. Dojrzała, męska siła jest wasza umiejętność obserwującego ego, o którym mam zamiar was nauczyć, plus dojrzałe funkcje granic, o których będę was uczyć później oraz dodatkowo do tego pewność siebie. Jakakolwiek lista słów opisująca, kim jest prawdziwy mężczyzna według was, pokrywa się z tym równaniem. Gdy mówimy o idei bycia cool, o kimś, kto utrzymuje swój spokój, o kimś, czyją obecność wyczuwamy od razu, gdy wchodzi do pokoju, oto funkcja waszego obserwującego ego. Ktoś, kto jest wybiórczy i posiada preferencje, chce tego a nie tamtego, jest zdolny do powiedzenia nie i usłyszenia nie od kobiety, przyjmuje odmowę, właściwie wita odmowę, posiada on dojrzałe funkcje osobistych granic. I ostatecznie pewność siebie. Wszyscy wiemy, czym ona jest. Cytat Seanna Connery: Tym, czego szukacie dla kobiet są: pewność siebie, pewność siebie i pewność siebie.

DD: Zaraz, sekundę, chciałbym skomentować. Czyż nie byłoby interesującym witanie kobiecej odmowy? Rozumiecie, o czym mówię? Czyż nie jest to interesującym, ze dżentelmen przywitałby kobiecą odmowę? Przywitał! Spróbujcie oswoić się z tym pomysłem, bo z pewnością wrócimy do niego później.

PD: Każda odmowa jest waszą szansą na rozwój. Daje wam moc, więc przywitajcie ją. Chciałbym opowiedzieć wam historię, pierwszą z wielu opowieści. Będzie ona przydatna i jest lekcją dla facetów, przy czym oryginalnie była ona także lekcją dla kobiet. Opowieść o Niebieskobrodym. Wasza psychika jest niczym dom, wasza rzeczywistość jest niczym dom i gdy wiążecie się z kobietą zapraszacie ją do swojego domu. Chcę wam pokazać, że nie jest dobrym pomysłem pozwolić jej by miała pełny dostęp do każdego z pokojów w waszym domu. Niebieskobrody dodatkowo jest przykładem przeciwieństwa dżentelmena.

Pewnego razu w sprawiedliwiej ziemi Francji, żył sobie bardzo potężny lord, właściciel wielu włości i wsi oraz wielkiego, wspaniałego zamku, a na imię mu było Niebieskobrody. Nie było to jego prawdziwe imię, lecz jedynie przydomek, który wziął się z faktu, iż posiadał on długą, gęstą, czarną brodę przetykaną kolorem niebieskim. Był on bardzo przystojny i czarujący, typ niegrzecznego faceta, lecz będąc szczerym, było w nim coś, co sprawiało, że czuło się wobec niego respekt oraz troszkę niepokój. Niebieskobrody często wyruszał na wojnę, i gdy to czynił jego żona przejmowała zarząd na zamkiem. Posiadał on wiele żon, wszystkie młode, piękne i szlachetnie urodzone, lecz z powodu pecha lub nieszczęść jedna po drugiej, wszystkie umierały. Z tego też powodu szlachetny lord bezustannie ponownie się żenił. Nikt nie widział w tym nic dziwnego, tak jak i słodka, piękna, młoda dziewczyna, którą Niebieskobrody wziął za nową żonę. Mijały miesiące, lub i więcej i Niebieskobrody sprowadził powóz i oznajmił swej żonie:

Kochanie, muszę opuścić cię na parę tygodni, lecz nie smuć się podczas tego czasu, spraszaj, kogo tylko chcesz i opiekuj się zamkiem. Tutaj – dodał, podając jej pęk kluczy – Będziesz ich potrzebowała. Oto klucz do skarbca, do zbrojowni I do biblioteki, ten z kolei otwiera wszystkie pokoje, a ten mały klucz tutaj – wskazał na klucz, który był zdecydowanie mniejszy od pozostałych – otwiera mały pokoik, na końcu wielkiego korytarza na parterze. Oprowadzaj swych znajomych gdzie tylko chce, lecz nie do niego. Czy jest to dla ciebie jasne? Nie do tego! Nikt nie ma pozwolenia na wstęp do tego małego pokoiku. Jeśli kiedykolwiek do niego wejdziesz, wpadnę w tak przerażający gniew, iż lepiej byś tego nie robiła.

Nie martw się mężu – odrzekła żona Niebieskobrodego, odbierając klucze – zrobię tak jak mi kazałeś.

Po pożegnaniu, Niebieskobrody wsiadł do powozu, smagnął biczem konie i odjechał. Dni mijały, młoda dziewczyna zaprosiła swych przyjaciół do zamku i oprowadziła ich po pokojach z wyjątkiem tego na końcu korytarza. Dlaczego nie mogę wejść do tego małego pokoiku? – Zastanawiała się. Dlaczego? Dlaczego jest to zabronione? Myślała o tym tak intensywnie, iż prawie wybuchła z ciekawości. Pewnego dnia otworzyła drzwi i weszła do malutkiego pokoju. Pośród wszystkich horrorów ujrzała wiszące na ścianach ciała żon Niebieskobrodego. Wszystkie zostały własnoręcznie uduszone przez niego. Strach ogarnął dziewczynę I wybiegła ona z pokoju, niestety klucze wyślizgnęły jej się z ręki. Szybko i bez zerknięcia podniosła je i wróciła do swego pokoju Serce głośno biło w jej klatce piersiowej. Horror, żyłam w zamku umarłych. Właśnie to spotkało wszystkie rzeczy Niebieskobrodego. Dziewczyna zebrała w sobie odwagę i spostrzegła, że jeden klucz, właśnie ten do małego pokoju, jest zakrwawiony. Muszę go wyczyścić, nim mój mąż powróci – powiedziała, lecz pomimo wszelkich starań krew nie chciała zejść. Myła go, szorowała i czyściła, lecz wszystko na próżno, ponieważ klucz wciąż pozostawał czerwony. Tego samego wieczoru Niebieskobrody wrócił do domu. Wyobraźcie sobie w jak kiepskim stanie musiała być jego zona. Nie poprosił on dziewczyna o klucze tego samego wieczoru, lecz tylko zauważył:

Wyglądasz na trochę zdenerwowaną, kochanie. Czy wydarzyło się coś nieprzyjemnego?

Och nie – odpowiedziała.

­- Może jesteś nieszczęśliwa z tego powodu, że wróciłem tak wcześnie?

– Ależ nie, jestem przeszczęśliwa – dodała.

­Lecz tej nocy, małżonka nie zmrużyła nawet oka na chwilkę. Nazajutrz Niebieskobrody oznajmił:

Kochanie oddaj mi klucze. – Jego żona z trudem to uczyniła.

Wtedy zauważył on:

Jednego brakuje, klucza do małego pokoju.

Naprawdę? ­– Zapytała młoda dziewczyna – Musiałam zostawić go w swym pokoju.

W porządku, idź i go przynieś – odrzekł Niebieskobrody.

Żona Niebieskobrodego wręczyła mu klucz do ręki, co spowodowało, że cały posiniał. Głębokim, charkotliwym głosem zażądał:

­- Dlaczego ten klucz jest naznaczony krwią?

– Nie wiem – skłamała żona.

Wiesz bardzo dobrze niewierna, weszłaś do małego pokoiku, czyż nie? Teraz udasz się tam jeszcze raz, tym razem na dobre, wraz z resztą znajdujących się tam kobiet.

I pomyślałem, że chciałbyś przeczytać tą linijkę…

DD: Musisz umrzeć!

PD: Musisz umrzeć!

Dalsze wydarzenia w skrócie. Na scenę wkraczają bracia żony Niebieskobrodego, dobywają mieczy skacząc ku niemu, lecz on ucieka po schodach, ostatecznie doganiają go i zabijają. Tak kończy się tam smutna historia. Co z tego możecie wyciągnąć? Psychologicznie, ta historia napakowana jest lekcja dla mężczyzny. Oryginalnie przeznaczona ona była dla kobiet. W czasach Wiktoriańskich służyła ona straszeniu kobiet w celu ich większej ostrożności.  Wiecie… Niebieskobrody jest przerażającym facetem: Lepiej uważaj będąc w pobliżu mężczyzn. Jednak, jeśli spojrzycie na tą historię bardzo uważnie, psychoanalitycznie, opisuje ona, coś, co nazywa się kobiecym kompleksem Edypa, i co on oznacza to… wszyscy ludzie w swym życiu przechodzą przez fazę Edypa, głównie w okresie dzieciństwa, od czterech do sześciu lat. Dziewczynki zauważają, że u taty istnieje pewna tajemnicza siła, którą sprawuje nad mamą. Możliwe, ze nie są one w stanie ubrać tego w słowa, lecz małe dziewczynki są w stanie zauważyć to w działaniach, że tatuś posiada jakiegoś rodzaju siłę. Jest to bardzo intensywna metafora, ale mówiąc ogólnie… ta ukryty pokój w domie Niebieskobrodego jest w zasadzie jego siłą, jest najgłębszym, wewnętrznym sekretem jego męskiej siły. Czy wielu, więc z was ma tendencje do oddawania kobietom swej siły i ujawniania im wszystkich swych sekretów, opowiadania im wszystkich szczegółów ze swego życia oraz wszystkich swych uczuć? Czy ktoś tak zrobił? Albo przyznaje się do tego? Okay.

DD: Czekaj sekundkę. Podnieście dłoń, jeśli kiedykolwiek wyjawiliście wszystkie swoje sekrety? Przyznajcie się przed wszystkimi w pokoju. Oczywiście, jeśli chcecie. W porządku. Dobrze.

PD: W porządku. Zawsze musicie mieć jakieś sekrety, które są tak głęboko, prywatnie wasze, częścią waszej męskości, nawet w małżeństwie, po to by utrzymywać je w zdrowych relacjach. Teraz, błędem Niebieskobrodego było oddanie jej klucza. Nie oddawajcie jej nawet klucza, interesującą sprawą w kobiecej psychice jest to, że kobiecy kompleks Edypa jest jedną z przyczyn, dla których kobiety nie potrafią oprzeć się sekretom – po prostu musza wiedzieć. Najlepiej sprzedającymi się książkami w dniu dzisiejszym są romanse. Dziś kobiety są numerem jeden w kupowaniu książek, głównie romansów, ponieważ kobiety nie potrafią oprzeć się sekretom. W porządku? Przetrawcie tą historię raz a razem, bo może się okazać przydatna. Mam dla was inną opowieść i dowiemy się o niej więcej w porze lunchu, lecz jest ona bardzo, bardzo pozytywną i szczegółową opowieścią dla mężczyzn zwaną Hrabia Monte Christo, która przez wielu uważana jest za jedną z najlepszych kiedykolwiek napisanych książek. Ukazuje ona prawdziwego dżentelmena oraz jego rozwój.

Jest to klasyczna historia niewinnego mężczyzny, niesłusznie i celowo uwięzionego oraz jego genialnej strategii na zemstę wobec tych, którzy go zdradzili. Dziarski młody żeglarz Edmund Dantès jest obiecującym i uczciwym młodym mężczyzną, miłym kolesiem i słowem na c, który… którego spokojne życie… który prowadzi spokojne życie i ma poślubić piękną Mercedes.  Jego plany są niespodziewanie zniszczone gdy jego najlepszy przyjaciel Ferdinand, który pragnie Mercedes dla siebie samego, oszukuje go. Skazany przez niepraworządny… Skazany na niepraworządny wyrok izolacji na wyspie Château Dieu, Edmund zostaje uwięziony w koszmarze trwającym trzynaście lat, nawiedzany przez kurs, jaki obrało jego życie. Wszystko w cokolwiek wierzył na temat dobra i zła zostaje porzucone i zastąpione przez wszechogarniającą myśl zemsty wobec tych, którzy go zdradzili. W więzieniu, z pomocą równie niewinnego współwięźnia z celi – księdza – Dantès uknuwa i realizuje misję ucieczki z więzienia, następnie przemienią swą osobę w bogatego i tajemniczego Hrabiego Monte Christo. Z przebiegłą bezwzględnością sprytnie wtapia się w grono francuskiej szlachty, systematycznie niszcząc ludzi, którzy nim manipulowali i go uwięzili. Odkrywa on, że jako mężczyzną stał się on ręku obu: opatrzności i boskiej sprawiedliwości. Wraz ze swymi mocami wyrósł on z naiwności, lecz pozostaje przed nim odkrycie, w jaki sposób odsunąć się od zemsty i dzięki swym dojrzałym, męskim siłom czynić dobro.

Zatem… w skrócie, historia Hrabiego Monte Christo jest mapą dla całego męskiego rozwoju z okresu chłopięcego w dojrzałą męskość. Jeśli, więc obejrzycie film lub przeczytacie powieść, ujrzycie rozwój każdej fazy z życia mężczyzny, każdy z nas, w pewnym momencie swego życia, znajduje się gdzieś w trakcie tej historii. Podczas gdy najbardziej kluczową sceną w filmie czy powieści, jest uwięzienie Edmunda Dantès, jego więzienie zasadniczo jest jego słabym charakterem. Jego więzienie jest okresem chłopięcym a jego dziecięce myślenie jest jedynie metaforą, musi on znaleźć drogę wyjścia i ostatecznie stanąć w obliczu albo skoku z klifu albo po prostu pozostania w więzieniu. Skok w nieznane lub po prostu pozostanie w mniej dojrzałym, chłopięcym, znanym. Okay? Czy potraficie zrozumieć jak ciężką decyzją byłoby stanie na szczycie klifu, z jednej strony więzienie, a z drugiej skok do wody, z wysokiego klifu? Tym jest emocjonalne uczucie kogoś, kto obarczony jest stworzeniem nowego charakteru, wejścia na całkowicie inną ścieżkę swojego życia. Łatwym jest wejście do znanego i pozostanie przy znanym chłopięctwie, lecz trudnym jest skok w nieznane. Moim pytaniem jest, więc czego wy chcecie? Czy chcecie zakończenia życia niczym Niebieskobrody, czy pragniecie podążyć za przeciwnościami, przed którymi stanął Hrabia Monte Christo? Czy chcecie skarbu Monte Christo, którym miał być największy skarb wszechczasów? Stary galeon, statek pełny złota spod Świątyni Salomona, będący największym kiedykolwiek znanym skarbem. Czym jest jednak ten skarb, metaforycznie, jako symbol w historii, czym jest ten skarb? Skarb… Tak? Myślisz, że skarbem są bogactwa życia. Coś w tym stylu. Skarbem są wszelkie nagrody wyższego charakteru. Pieniądze nie znaczą nic, co się liczy to wyższy charakter; pieniądze są skutkiem ubocznym wyższego charakteru. Posiadanie wspaniałej relacji z kobietą czy przyjaźni z wieloma kobietami są skutkami ubocznymi wyższego charakteru. Wysoka pozycja, polityczna władza są skutkami ubocznymi wyższego charakteru. Musicie jakby uderzać najpierw w wyższy charakter. Co jest mapą do skarbu? Podczas uwięzienia kapłan, który był uwięziony z nim, przekazał mu mapę do skarbu Hrabiego Monte Christo. Mapą tą jest kierownictwo, które uczy was charakteru, i ja planuję wam to dać – tą mapę – mapę do skarbu. Skarbem Monte Christo jest nic innego jak tylko wyższy charakter. Mapą do skarbu jest nic innego jak inicjacja w dojrzałą męskość, co prowadzi do waszego własnego złota. Czasami, podczas procesu możecie czuć się samotni, wasze życie należy tylko do was I nikogo innego, lecz pamiętajcie, że za wami są pokolenia mężczyzn. Biologowie powiedzą, życie jest popędliwe, środowisko robi rzeczy nam, następnie my mu się odwdzięczamy – celowo – oznacza to, że decyzje są podejmowane. Ok? Żywa istota, zatem podejmuje decyzje, byłoby to najbardziej podstawową definicją żywej istoty. W pewnym sensie nawet drzewa są żywe, ponieważ podejmują prymitywny rodzaj decyzji; ich gałęzie rosną ku światłu słonecznemu, a nie cieniowi. Skały nie są żywe, ponieważ nie mogą zdecydować, aby wtoczyć się pod górę, I o ile bardziej skomplikowani jesteśmy my – ludzkie istoty – niż skały czy drzewa. Dlatego potrafimy podejmować całkiem skomplikowane decyzje. Czy myśleliście kiedyś nad tym? Ostateczną sumą, jakości waszego życia jest suma wszystkich waszych decyzji, które kiedykolwiek podjęliście. Czy zastanawialiście się kiedyś na tym? Gdybyście nie byli zdolni do podejmowania decyzji, wtedy nie jedlibyście, może nie spalibyście i wkrótce byście umarli. Życie wymaga dokonywania wyborów i te wybory dodają więcej życia do waszego życia. Ten diagram, więc który mam tutaj, ukazuje was w waszym obecnym stanie mentalnym. Macie dwa kierunki, w które możecie się udać, możecie albo nie podejmować żadnych przemyślanych decyzji w swym życiu, a gdy to zrobicie będziecie w pewnym sensie dryfować z prądem w jakościowy dół waszego życia i poziomu waszej dojrzałości. Jeśli to uczynicie będzie to rodzaj psychologicznego zaniku czy załamania, daleko na dole tej strzałki w całej okazałości znajduje się śmierć, wraz z takimi rzeczami jak depresja, uzależnienia i utrata waszego zdrowia psychicznego. Strzałka ku górze symbolizuje dokonywanie wyborów. Jakakolwiek decyzja, którą podejmujecie powoduje psychologiczny rozwój i istnieją dwa rodzaje decyzji. Każda decyzja, która kiedykolwiek podjęliście była albo destruktywna albo konstruktywna, albo nie była decyzją. Każda decyzja, którą kiedykolwiek podjęliście wpłynęła na was lub innych przynajmniej troszkę destruktywnie lub przynajmniej troszeczkę konstruktywnie. W innym przypadku nie była to decyzja. Chcę dołączyć do tego kolejny pomysł; w jaki sposób spędzamy czas? Istnieją trzy sposoby, w których poruszamy się codziennie spędzając czas: w naszych głowach spędzamy czas w przeszłości, w teraźniejszości lub w przyszłości. Czy jechaliście kiedyś do pracy, była to taka długa przejażdżka, ale nie bardzo pamiętaliście jak dotarliście na miejsce? Po prostu przyjechaliście i było to jak: Och, oto jestem. Nie podejmowaliście celowych decyzji w związku z każdym zakrętem I tego typu sprawami, prawda? Gdzie, zatem znajdował się wasz umysł podczas jazdy? Ktokolwiek? Gdzieś indziej w czasie. Zarówno albo śniliście na jawie o przyszłości albo rozmyślaliście o przeszłości. Prawda? Gdy znajdujecie się w przeszłości lub przyszłości właściwie jesteście na autopilocie. Ok? Gdy znajduje się w teraźniejszości, tak nie jest. Jesteście przy sterach. No właśnie, jest parę rzeczy, które mogą być wykonane tylko w czasie teraźniejszym np. podejmowanie decyzji. Czy możecie dokonać wyboru w przeszłości, która minęła? Związanego z dziewczyną, która z wami zerwała, lub z którą zrobiliście błędy? Nie, to minęło. Czy możecie podjąć decyzję w przyszłości, której jeszcze tutaj nie ma? Nie, możecie podejmować decyzje tylko w chwili obecnej. Usposobienie umysłu. Tym, zatem co to oznacza, jest to, że teraźniejszość jest przedziałem czasowym, w którym jesteście najbardziej żywi. Brzmi to sensownie? Innymi rzeczami, które możecie tylko w teraźniejszości są: podejmowanie akcji, używanie waszych pięciu zmysłów, nie możecie naprawdę powąchać czegoś z przyszłości, czy poczuć prawdziwie wyrazisty smak czegoś z przeszłości – tego możecie dokonać tylko w chwili obecnej. Tylko w czasie teraźniejszym możecie także poczuć bliskość z innymi. Czy mieliście kiedyś… czy mieliście kiedyś kumpla jak z liceum, którego widywaliście jedynie, co sześć miesięcy i zawsze było to w momencie, gdy z kimś zerwał? Nie? Ja miałem takiego kumpla z liceum i wiecie… widywałem go, co sześć miesięcy i był trochę jak: Hej koleś, musimy gdzieś wyjść razem, minęło sporo czasu. Ktoś właśnie ze mną zerwał. Spotykaliśmy się, więc razem i próbowałem zrozumieć wspólnie, od czego odszedł, jak wyglądało jego życia a on jakby gapił się na telewizor, rozglądał się i nie odczuwało się zbytniego połączenia. W porządku? Ta przyjaźń nie była zbytnio połączona. Ja znajdowałem się w teraźniejszości, dlaczego, więc nie czułem się połączony czy bliski? Ponieważ on był w przeszłości lub przyszłości – przez cały czas. Zatem intymność, i to jest niezwykle istotne dla was i kobiet, możecie jedynie prawdziwie osiągnąć połączenie czy intymność, gdy w tym samym czasie oboje jesteście obecni umysłami. Gdy nie działacie na autopilocie.

Te dwie koncepcje poprowadziły do idei, że decyzje są definicją naszego życia, oraz teraźniejszość jest przedziałem czasu, w którym czujemy się najbardziej żywi, pełni życia. Istnieje jeszcze jedna umiejętność, która działa tylko w chwili obecnej, i jest nim coś zwanego obserwującym ego Okay? Obserwujące ego jest jedyną ludzką zdolnością pozwalającą na zmianę swego rozwoju. Jeśli nie masz obserwacyjnego ego, nie może się rozwijać, psychologicznie. Nie możesz zdobywać nowych umiejętności. Obserwujące ego jest właśnie tą rzeczą, która powoduje taki efekt, gdy chcecie przy wszystko dobrze poszło z kobietą, a następnie cztery godziny później uzmysławiacie sobie: Och, nie powinienem tego robić. Powinienem zrobić coś innego. Nie posiadaliście obserwacyjnego ego. Jest to zdolność w czasie rzeczywistym do monitorowania swych własnych zachowań, nawet podczas momentu robienia. Oto przykład: powiedzmy, że uczestniczę z kimś w kłótni i walczę, walczę, walczę, lecz używam trochę obserwującego ego, wychodzę z siebie i spoglądam na siebie z boku i widzę: Kurczę, jestem wściekły. Wciąż walczę, lecz wychodzę i spoglądam na siebie, tak jakby było tutaj oko i dochodzi do mnie: Czy to zmierza gdziekolwiek? Ciągle walczę, wychodzę na zewnątrz siebie, spoglądam i stwierdzam: No cóż, do niczego to nie zmierza, więc czemu nie zrezygnuję? – I wtedy to robię, a walka się kończy. Ok? Przejąłem kontrolę nad moim życiem i przekierowałem je ku innemu celowi. Ok? Co by się stało gdybym nie posiadał obserwującego ego? Gdybym walczył? Tak, wyszlibyśmy poza kontrolę i sama walka kontrolowałaby mnie, zamiast to mnie kontrolującego ją.

I zgadnijcie, co się dzieje, gdy na to pozwalacie – kończycie z pracą, której nikt nie chciał, ponieważ nie posiadaliście obserwującego ego. Kończycie z kobietą, której nikt nie chciał oraz życiem, którego nikt nie chciał, więc obserwującego ego jest całkiem ważne. Oto przykład diagramu, patrząc na siebie, używając obserwującego ego wiecie, że… istnieje fajny sposób zrozumienia obserwującego ego, oraz jest ten drugi. Mam nadzieję, że ktoś ma ulubiony film? Czy ktoś może krzyknąć tytuł swojego ulubionego filmu? Braveheart! Casablanca. Fight Club, łał, lepiej wezmę miecz. Spiderman. Gwiezdne Wojny. W porządku Genialnie. Komuś podobał się Gladiator? Armageddon. W porządku.. Właściwie na temat Spidermana mam krótką historię. Prowadziłem kiedyś seminarium I dotarłem już do końca, właściwie do momentu szczytowego nauczam ludzi o ich charakterze, jak jest potężnym i mówię: Z wielką mocą przychodzi wielka odpowiedzialność. Wydaje mi się, że był to Benjamin Franklin lub ktoś taki, ale ktoś z widowni nagle wyskakuje: Uhmm… przepraszam, czy to był Spiderman? Sprawdzajcie, więc swoje źródła. Tak czy inaczej… obserwujące ego jest czymś, co naturalnie rozwija się za każdym razem, gdy zdobywasz doświadczenie, za każdym razem, gdy oglądasz świetny film i zaraz powiem, dlaczego. Jeśli naprawdę kochasz film, film jest kalibru Oscara, główny charakter jest każdym mężczyzną. Główna postać jest kimś, z kim każdy może się utożsamić, właśnie dzięki temu zatracić w filmie. Wy stajecie się głównymi charakterami, główny charakter staje się wami i przeżywacie film. Możecie też zauważyć, że podczas oglądania świetnego filmu nie martwicie się o przyszłość w tym momencie, nie rozpaczacie nad przeszłością w tym momencie, jesteście w pełni obecni. Na świetnym filmie. Co robicie naturalnie wy, a także każdy na widowni – oglądacie siebie, tym jest obserwujące ego. Jedynie dla was widoczne jest dziewiętnaście minut czy dwie godziny masywnego rozwoju w swych charakterach, właśnie, dlatego nazywane jest to charakterem, głównym charakterem. Cały, zatem heroizm, który widzicie w filmach, właściwie, czego was uczy to, że jeśli zrobilibyście dokładnie te same rzeczy, co główny bohater, otrzymalibyście te same nagrody. Zgadnijcie, co? Wasze życie jest niczym film i to wy jesteście głównymi postaciami, a najlepszym filmem, jaki kiedykolwiek zobaczycie, z najlepszym zwrotem akcji, jaki kiedykolwiek ujrzycie może być wasze życie. Jeśli nauczycie się wszystkiego co możecie na temat swojego charakteru i będziecie go rozwijać. Obserwujące ego pozwala wam na to. Jakieś pytania? Słucham?

Koleś X: Jaka jest różnica pomiędzy obserwującym ego a samoświadomością?

PD: Istnieje wiele synonimów dla obserwującego ego. Czy słyszałeś o książce The Power of Now (Siła Teraz – z ang.)? W sumie można ją podsumować w jednym zdaniu: dobrze jest być w obecnej chwili ponieważ wtedy masz dostęp do swojego obserwującego ego.

Koleś X: Zadaje to pytanie, ponieważ dla mnie samoświadomość jest czymś złym. No tak..

PD: Och nieśmiałość. Myślę, że samoświadomość, o której mówisz oznacza brak pewności siebie, która to jest energią; jest brakiem męskiej energii. Czy pamiętacie to równanie: dojrzała męska siła równa się obserwującemu ego, o którym wam właśnie opowiedziałem, plus dojrzałe funkcje osobistych granic, o których mam zamiar was nauczyć, plus pewność siebie. Pewność siebie jest energią, więc gdy ludzie są nieśmiali, prawdopodobnie tej energii im brakuje. Ok? Jednak inne terminy jak bycie pomnym, obecnym umysłem, bycie obecnym, czy czuwającym, są to synonimy dla obserwującego ego. Oznacza to właśnie obserwowanie siebie w czasie rzeczywistym. Jak nam idzie?

Kolejne, zatem pytanie dla was. Czego byście pragnęli: pieniędzy czy charakteru? Rosnące głosy w temacie badań ekonomii i szczęścia stwierdzają, że bogactwo materialne jest przereklamowane. Te kontrowersyjne badania nie twierdzą, że wzrost ekonomiczny jest niepożądany, wiedzą, że niezatrudnieni ludzie w prawie zawsze są nieszczęśliwi, jednak twierdzą, że ustawodawcy powinni poświęcać większą uwagę temu, co ludzie mówią na temat swoich satysfakcji życiowych przy rozważaniach na temat tego jak daleko posuną się w pościgu za rozpasanym bogactwem. Problemem, który odkryliśmy jest to, że PKB (Produkt Krajowy Brutto) wzrósł, lecz szczęście nie wzrosło wraz z nim – Twierdzi David Branch Flower.

DD: Wiesz co… chciałbym się tutaj wtrącić. Parę świetnych książek wyszło niedawno, dajcie mi sekundę… wyszło parę świetnych książek, jedna z nich o tytule Paradox of Choice (Paradoks Wyboru) Barry’ego Schwartza. Paradox of Choice. Następną książką jest The Progress Paradox (Paradoks Postępu) napisana przez Grega Easterbrooka. Fascynującym w tych książkach jest fakt, że mówią one na temat tej same rzeczy. Im bardziej pomyślni jesteśmy, jako społeczeństwo, tym bardziej nieszczęśliwi jesteśmy, czujemy się mniej spełnieni. Kto może się z tym identyfikować? Im bardziej jesteśmy pomyślny, im więcej mamy do wyboru, tym mniej czujemy się spełnionymi. Polecam wam przeczytać najpierw Paradox of Choice. Jest bardzo interesujący.

PD: Świetnie. Inną rzeczą, którą odkrywają podobni naukowcy to, im więcej seksu tym szczęśliwsza osoba. Z kolei ludzie, którzy nie spełniają się seksualnie, są zauważalnie mniej szczęśliwi niż przeciętnie. Nie wiecie, o co mi chodzi?

DD: Czy samo macanie się liczy?

PD: Dobry dotyk, zły dotyk, ta…

DD: Widzę wiele śmiejących się twarzy.

PD: Wielu, więc z was uzmysłowiło sobie już, że może I chcecie wiedzieć jak zdobyć kobietę, jednak jest o wiele więcej rzeczy niż posiadanie tej zdolności, które prowadzą do zdecydowanie większej obfitości w waszej karierze i każdym aspekcie waszego życia. Istnieje sposób by rozbić mój system dla was na cztery części. Wasz charakter posiada cztery części. Jakikolwiek problem, który napotkacie w życiu także ma cztery części i jeśli całkiem się temu poświęcicie, rozwiązywania każdego problemu, którego napotkacie w życiu, do rozwiązania będziecie używać czterech części. Okay? Te cztery części to: wasza osobista granica, którą omówimy w poświęconej jej sekcji, wasz proces decyzyjny lub wolna wola, którą omówimy w poświęconej jej sekcji, wasz intelekt i pomysły oraz to, w jaki sposób je aranżujecie, także zarządzacie czasem jest z tym powiązane, oraz na końcu, w jaki sposób zarządzacie energią emocjonalną, jak używać gniewu i niepokoju, jako mocy niż raczej, jako plag. Okay? W jaki sposób zbudować poczucie własnej godności? Jest w tej teorii wiele słów, które brzmią bardzo ogólnikowo, które są niejasnymi, formalnymi słowami, jak np. poczucie własnej godności, samoocena. Czym tak właściwie jest samoocena? Bo jeśli nie wiem, czym tak dokładnie ona jest, to niby jak możemy być zdolni do jej dokładnej budowy, jak za pomocą przepisu? Mamy nadzieję, dokładnie pokazać wam jak.

Jest badanie, właściwie to jest wiele badań na temat śmierci i umierania, a skoro mówimy o życiu, a definicją życia jest podejmowanie decyzji, możemy równie dobrze wspomnieć o śmierci, na ten temat będziemy mieć o wiele więcej do powiedzenia później. Jednakowoż… jak ważną dla każdego związku jest śmierć. Te studia pokazują, że istnieją dwa typy ludzi, którzy mają różne podejście do końca swego życia. Pierwszy z nich to osoby o wiele bardziej powszechne, typ, który jest przerażony, przestraszony, pełny bojaźni, rozpaczający i płaczący nad śmiercią i gdy ten moment następuje. Istnieje też mniej powszechny rodzaj osób, które odnajdują śmierć, jako coś, z czym się pogodzili, mówią oni: Wiem, że miałem świetną rodzinę, prowadziłem biznes, wiele podróżowałem, zrobiłem wszystko, do czego byłem przeznaczony. Misja zakończona sukcesem. Pogodziłem się z tym, skończyłem. Bardziej lekceważące osoby. Jest w tym coś, co rzadko ludzie mają, i tego właśnie mam zamiar nauczyć was podczas tego całego seminarium. Co ci ludzie posiadają? Większość czasu, gdy pytam ludzi, czego pragną tak ogólnie, jeśli potrafiliby naprawdę uogólnić; Dlaczego tu jesteś, tak naprawdę? Jeśli potrafilibyście naprawdę wydestylować, dlaczego tu jesteście? Wiele osób powiedziałoby, że chcą więcej szczęścia, więcej przyjemności. Inni ludzie mogliby powiedzieć, że chcą sukcesu. Czy znacie ludzi, którzy odnieśli wielki sukces a nie byli szczęśliwymi? Może tak jak Ernest Hemingway? Czy Kurt Cobain, czy Judy Garland albo Micheal Hutchene? Okay? Sukces I szczęście są, więc czymś innym I powinniście utrzymywać je w swych głowach, jako dwie osobne idee. Jest tez trzecia rzecz, o której wiele ludzi mówi, że tego chcą ponad wszystko i jest to wolność. Ludzie pragną wolności! Jednak czy znaliście osobę, która była prawdziwie wolną i nie była szczęśliwa? Może jak świeżo rozwiedziona osoba? Czy znaliście kogoś będącego bardzo wolną osobą a nie była zbytnio pomyślna? Jak np. osoba bezdomna? Bardzo wolna, może robić, co tylko zapragnie. Szczęście, zatem, sukces i wolność są bardzo odmiennymi rzeczami, okay? Szczęście to wysoka samoocena, zawiera się to w równaniu. Sukces jest to po prostu osiągniecie celu część ludzi zawodzi w jego osiągnięciu i czują się z tego powodu koszmarnie, jednak inni ludzie zawodzą w osiągnięciu celu, jak stara historia o Edisonie, który gdy starał się wynaleźć żarówkę, to, co… z dziesięciu tysięcy razy lub podobnie, w 9999. próbach zawiódł. I wiedział on bardzo dobrze, że było to po prostu porażki, co nie czyniło go nieszczęśliwym. Powinniście rozpatrzeć swoją krzywą nauczania w stosunku do kobiet w podobny sposób, że gdy odniesiecie porażkę, to, co? Wciąż będziecie mieć swoje cele, i ostatecznie, z wystarczającym uporem, uda wam się je osiągnąć. Tak jest, Thomas Edison odkrył 9999. sposobów na to jak pomyślnie nie wynaleźć żarówki. Tak, mam słowo by opisać wszystkie z tych rzeczy, i używam słów, przy okazji – możecie używać innych słów na wszystko, co będę wam opisywać przez następne dni, bo słowa są niedoskonałymi symbolami – używam słów, które wydają mi się mieć powszechne i logiczne znaczenie, lecz możecie je udoskonalić w taki sposób, jak je rozumiecie. Słowo, którego ja używam na posiadanie wszystkiego to spełnienie. Spełnienie to szczęście, odniesienie sukcesu i posiadanie wolności, i spełnionymi są ci ludzie na łożach śmierci, którzy z pogardą patrzą na śmierć, osiągnęli to. Misją w życiu jest odnalezienie spełnienia. Nie tymczasowo! Czy ktoś przeżył kiedyś chwilowe spełnienie? Gdy byli jednocześnie szczęśliwi, pomyślni, czując się wolnymi by robić, to, na co mają ochotę? No właśnie. Paru z nas. No cóż, jest to moment szczytowy. Czy słyszeliście o terminie moment szczytowy? Czy jest wystarczającym, by mieć jedynie jeden moment szczytowy w całym życiu? Czy widzieliście kiedyś film Friday Light Nights (Jupitery Piątkowych Wieczorów – z ang.), który wydaje mi się naprawdę przygnębiający? Tak, gdy momentem szczytowym w życiu tych mężczyzn było wygranie licealnego meczu w football? Byłem trochę jak: Czekajcie moment; wydawało mi się, że to miał być naprawdę dobry film. Ok. Potrzebujemy więcej niż tylko moment szczytowy; potrzebujemy trwałego spełnienia oraz siły w naszym spełnieniu. Zgadnijcie, co? Te cztery części, cztery części psychologii, o których właśnie wam opowiedziałem: osobista granica, proces decyzyjny, intelekt i emocjonalna energia pasują do czterech części tego, co chcecie osiągnąć, co tworzy trwałe spełnienie. Wasza granica, wasza osobista granica jest tym, co sprawia, że jesteście silni i wytrzymali. Wasz proces decyzyjny jest tym, co daje wam więcej wolności. Im mądrzejsze są wasze decyzje, tym więcej wolności daje wam społeczeństwo, by podejmować coraz ważniejsze decyzje. W taki sposób zdobywacie więcej zdolności przywódczych. Wasz intelekt, dobrze wykorzystywany, oczywiście zapewni wam sukces. I na końcu, emocjonalna energia. Opanowanie jej jest opanowaniem waszej samooceny i osiągnięciem szczęścia. Okay. Każdy, zatem problem, który napotkacie w waszych życiach, czy jest to chociażby spotykanie się z kobietami, posiada cztery części. Część zawierająca brak siły lub wytrzymałości, część zawierająca brak wolności lub poczucie uwięzienia, część zawierająca porażkę oraz część obejmująca szczęście, nieszczęście. Okay? Używanie, zatem waszych czterech części psychologii, może rozwiązać każdy problem. Okay? Wiecie… te cztery części psychologii są nawet wbudowane w naszą Konstytucję i Deklarację Niepodległości. Czy słyszeliście w szkole podstawowej termin niezbywalne prawa? Posiadamy niezbywalne prawa i w skład tych praw wchodzi prawo do Życia, Wolność i dążenia do Szczęścia. Co oznacza termin niezbywalne? Oznacza on, że nie mogą być odebrane, dokładnie tym zajmuje się dla was wasza osobista granica. Zawiera ona wasze prawa, waszą prywatność, wasze psychologiczne zasoby i własności i nikt nie ma prawa naruszyć waszych niezbywalnych praw, nawet rząd. To oznajmili Ojcowie Założyciele. Cóż… Życie może być mierzona za pomocą wydarzeń, Wolność to wasz proces decyzyjne, a dążenie do Szczęścia jest w zasadzie dążeniem do samooceny. W taki sposób ludzka psychika przedstawiona jest w Deklaracji Niepodległości i pomyślałem, że jest to interesującym. Rzeczą, którą robię dla ludzi jest ukazanie im, że nasza osobista granica działa jak granica kraju. Jest jak posiadanie swego własnego, prywatnego kraju, w którym jesteś jedynym obywatelem i posiada te same funkcję, co granica kraju. W pewnym sensie posiada celne i imigracyjne służby, jest linią, przez którą dokonujecie psychologicznej wymiany z innymi, jest niczym zbiornik, pojemnik na wasze psychologiczne surowce.

Te trzy pozostałe psychologiczne zasoby, wasza emocjonalna energia, wasze pomysły i intelekt, oraz proces decyzyjny, istnieją na spektrum funkcji. Słyszeliście kiedyś termin kwantowy, fizyka kwantowa? Co on oznacza? Poziomy energii… wszystkie rzeczy są w tym samym czasie zarówno cząsteczkami jak i falami. Jest to, więc rodzaj kwantowej psychologii ponieważ co chciałbym wam opisać, to fakt, iż wszystkie ludzkie istoty egzystują na spektrach. Jeśli nauczę was na temat każdego z dwóch końców trzech spektrów, wiem, że może brzmi to trochę naukowo, jeśli nauczę was sześciu rzeczy, dwóch końców każdego z trzech spektrów, jeśli opanujecie oba końca spektrum, co opanujecie? Wszystko! Wszystko, zatem co musicie wiedzieć to właściwie opanowanie dwóch końców spektrum waszych psychologicznych funkcji, dzięki czemu będziecie mogli opanować wszystko pomiędzy. Dwa końce spektrum dla negatywnej energii emocjonalnej nazywane są gniewem i niepokojem, środkowym punktem jest neutralność. Dwoma końcami spektrum dla pozytywnej emocjonalnej energii, w którą to chcemy przemienić złość i niepokój, są dobre samopoczucie i pewność siebie, a środkowym punktem jest szczęście. Dwoma końcami spektrum dla waszego intelektu i zarządzania pomysłami są edukacja, które napełniają coś zwanego lewą półkulą mózgu, wasz logiczny, uporządkowany mózg, ten bardziej zorientowany historycznie, możecie to nazwać wiedzą książkową. Drugim końcem waszego intelektualnego spektrum jest doświadczenie życiowe, które wypełnia waszą prawą półkulę mózgu, wasz bardziej kreatywny, zdezorganizowany mózg, który funkcjonuje trochę jak wasz własny Internet, a środkowym punktem, opanowaniem waszego intelektu byłby geniusz. Coś do czego warto dążyć. I wreszcie na końcu spektrum waszego procesu decyzyjnego są to świadomość lub etyczność oraz intuicja, a środkowym punkt zwany jest mądrością.

DD: Wydawało mi się, że wspomniałeś o trzech spektrach?

PD: Wydawało mi się, że omówiłem trzy spektra.

DD: Są cztery.

PD: Och to. Spektrum emocjonalne może być podzielone na dwa pod-spektra. Pozytywną energię emocjonalną oraz negatywną energię emocjonalną.

DD: Pod-spektra?

PD: No tak.

DD: Pod-spektra?

PD: Tak. Wziąłem to ze Star Treka.

DD: Łał. Ok. Naprawdę to lubię. Czy uważasz, że… może mógłbyś… czy masz zamiar wejść w to głębiej? Opowiedzieć?

PD: Czy omówię to w skrócie jeszcze troszkę?

DD: Nie, nie. Czy wejdziesz głębiej w te spektra?

PD: Och tak, zrobimy to. Tak. Każdy z trzech wewnętrznych zasobów; emocjonalna energia, proces decyzyjny oraz intelekt mają dwa końce spectrum im odpowiadającym, zatem każdemu z nich, z osobna poświęcona będzie sekcja.

DD: Wspaniale.

PD: Właściwie zatem, odpowiedź na każdy z ludzkich problemów, randkowych problemów, czy problemów z kobietami, leży pomiędzy dwoma końcami każdego ze spektrów. Teraz, problemy, które nie są rozwiązywalne w danym momencie, chciałbym byście po prostu jakby je sobie odpuścili, na później. Jeśli tego nie zrobicie, będziecie cierpieć na coś, co nazywa się cierpieniem, przez co zużywamy swe osobiste granice. I na szybko, te dwa diagramy tutaj w inny sposób, jeśli spojrzymy na anatomię problemu, wszystkie problemy można by rozbić na stres, poczucie uwięzienia oraz porażki. Istnieją dwa typy stresu: ból oraz strata. Poczucie uwięzienia spowodowane jest brakiem świadomości lub intuicji, a porażka zawsze spowodowana jest brakiem edukacji lub brakiem doświadczenia. W taki oto sposób można anatomicznie podzielić nasze problemy. Czy mieliście kiedyś problem, że… było to niesamowicie skomplikowane i nie mieliście nawet pojęcia gdzie powinniście rozpocząć? Okay. Oto właśnie sposób w jaki można rozdzielić problemy u podstaw. Tym czym odpowiadacie na problem są wasza samoocena, wasz proces decyzyjny oraz intelekt. Przy czym każde z nich dzielą się na dwa typy, które to omówiliśmy. Zasiadacie zatem do stołu i rozwiązujecie problem.

DD: W kolejnej części, mamy zamiar omówić koncept osobistych granic, i jak Paul wspomniał wcześniej, działają one niczym granice kraju. Chciałbym zatem pomówić o tym trochę więcej, oraz o tym w jaki sposób granice oddziałują na różnych poziomach na całkiem inne typ rzeczy. Pomówmy o różnych poziomach organizmów oraz jak wyewoluowały one do tych, określonych funkcji.

PD: Pewnie. W porządku, pouczmy się, więc na temat pierwszej części psychologii. Jest to bardzo ważne, jest to unikalna własność waszej psychiki oraz męskości, ponieważ jest ona zbiornikiem, który przetrzymuje wszystko inne. Właśnie dlatego przed pozostałymi częściami psychologii musimy omówić najpierw to. Porozmawiajmy o kontroli – jest to ważne. W każdym ludzkim problemie, czy jest on osobisty, biznesowy, ekonomiczny, społeczny, lecz zarówno kulturowy, międzynarodowy, polityczny, rodzinny, prawny czy psychologiczny. Zawsze istnieje część, która znajduje się w naszej kontroli, innymi słowy, wewnątrz naszej osobistej granicy, oraz inna część, która jest poza naszą kontrolą czy poza naszą osobistą granica. Nasza osobista granica oddziela to, co kontrolujemy, psychologicznie, od tego czego nie. Pierwszym zatem krokiem w rozwiązywaniu każdego ludzkiego problemu jest rozwinięcie zdrowych, dojrzałych, wyższego charakteru granic. Gdy posiadacie solidną osobistą granicę, wyraźnie odróżniacie co kontrolujecie w każdym z problemów, od tego co nie. Wtedy rozwiązanie problemów staje się łatwym. Odpuśćcie sobie to, czego nie kontrolujecie i skoncentrujcie się na tym co kontrolujecie. Właśnie dlatego twierdzę, że każdy problem posiada rozwiązanie, nawet jeśli oznacza to porzucenie problemu, przynajmniej na teraz. 100% gwarancji. Mam dla was krótką historię, którą David naprawdę lubi, którą nazywa Słupy telefoniczne – historia wypadków drogowych w Kansas nie wjeżdżania w otwarte pole.

DD: Dlaczego wszyscy pozostali uważają to za mniej śmieszne niż my?

PD: Nie mam pojęcia. Jest bardzo trafne, dobre, mocno brzmi.

DD: Jest dobre. Mocne.

PD: Podoba mi się. Istnieje studium wypadków. I70 (droga krajowa nr 70) w Kansas w okresie zimowym jest bardzo niebezpieczna, rozciągła droga, setki mil długa i jest bardzo łatwo tam się rozbić, stracić kontrolę. Znaleziono dziwną statystykę, gdzie bardzo duży procent wypadków, które miały miejsce, były zderzeniami z telefonicznymi słupami ustawionymi wzdłuż drogi. Co dziwniejsze, te telefoniczne słupy ustawione były od siebie w odległości połowy boiska futbolowego i nie miało to sensu, że odsetek około 60% lub 70% wypadków, związany był z nimi dopóki, by odkryć, co je spowodowało, nie przesłuchali oni ludzi, którzy uczestniczyli w tych wypadkach. Odkryto, że gdy tylnie koło ulegało zablokowaniu, ludzie spoglądali na najbliższe zagrożenie, a w momencie gdy patrzysz się na coś, nieświadomie skręcasz ku temu kierownicę. Dlatego ci ludzie, którzy w obliczu niebezpieczeństwa nie posiadali obserwującego ego, działali na autopilocie, skręcali właśnie w kierunku niebezpieczeństwa. Jest coś co robią wasze osobiste granice, by zapobiec temu problemowi. Zamiast skręcania wprost w telefoniczne słupy w waszym życiu, lepszym pomysłem jest posiadanie obserwującego ego i być zdolnym do skręcenie w otwarte pole, gdy napotkacie problem. Ok?

Słowem, podmiotem jest tutaj cierpienie. OK? Jest ono jednym z najpowszechniejszych ogólnikowych słów, które używamy przez cały czas: Och, naprawdę cierpię z tego powodu. Jednak czym naprawdę jest cierpienie? Cierpienie ma właściwie definicje, możecie się z nią spotkać w wielu głównych religiach świata, możecie ją ujrzeć w filozofiach jak np. Buddyzm. Cierpienie jest spalaniem swojej emocjonalnej energii na rzeczy, których nie kontrolujecie. Mam tutaj większy diagram. Cierpienie jest spalaniem swojej emocjonalnej energii na rzeczy, których nie kontrolujecie. Pamiętajcie, co znajduje się wewnątrz waszej granicy posiadacie na tym 100% kontrolę. Wasza granica jest niczym sfera znajdująca się wokół was, wewnątrz niej znajdują się wasze prawa, rzeczy, które kontrolujecie, rzeczy, za które jesteście odpowiedzialni; to na zewnątrz niej – to czego nie kontrolujecie, psychologicznie. To z kolei wlicza wiele rzeczy: pogodę, ekonomię, firmę, pracę, dziewczynę, szefa, innych ludzi, którzy posiadają własne granice, których nie kontrolujemy. Przykładem, więc cierpienia jest jak utknięcie w korku drogowym. Gdy utykam w korku, w godzinach szczytu czasem zatrąbię czy siedzę komuś na zderzaku, możecie też krzyknąć na swych sąsiadów w korku: No dalej! Całe to zdenerwowanie, wygrażanie pięściami oraz tego typu rzecz, kosztują was energię. Czy kiedykolwiek zaciskaliście pięści z powodu związku z kobietą? Wtedy cierpieliście, spalaliście niekontrolowalnie energię, jest to bardzo ważna sprawa. Jeśli cokolwiek z tego seminarium zasługuje na naukę, to byłoby niewiarygodną zdolnością do posiadania w waszym życiu. Ponieważ idąc przez swe życie, gdy używacie swego obserwacyjnego ego, możecie zauważyć kiedy spalacie energię na rzeczy, których nie kontrolujecie. Istnieje wskazówka na to, kiedy cierpicie i jest to za każdym razem, gdy używacie słowa powinienem, jak np.: Ta dziewczyna powinna odpowiedzieć na mój tekst? Ta-dum! Długo czekaliście na dowcip z mojej strony, więc pomyślałem, że to dobry moment.

DD: Wiecie… jedną z rzeczy, o których mówisz, która mnie fascynuje, jest to gwałtowne spalanie, spalanie waszej psychicznej energii, czy jakkolwiek moglibyście to nazwać.

PD: To prawda.

DD: I jest spalaniem nieefektywnym w sposób, który jest marnotrawstwem.

PD: Tak.

DD: Używacie, zatem jej sporo i ją marnujecie.

PD: Tak.

DD: Co powoduje, ze zabieracie ją z innych obszarów, gdzie moglibyście ją wykorzystać by zapewnić sobie przewagę.

PD: To prawda. W zasadzie, tym co dzieje się gdy cierpicie jest, co ja nazywam, cierpieniem poprzez dziury w waszej granicy. Ok? Jest to trochę jakby wasza granica była bakiem na benzynę a wasza pozytywna energia emocjonalna czy samoocena była benzyną. W momencie gdy posiadacie dziurę w waszej granicy, gdy cierpicie, wasze paliwo gwałtownie z was wycieka. Okay? Cierpienie następuje poprzez dziury w waszej granicy. Dziury w waszej granicy są miejscami, gdzie macie problem mówiąc nie, lub słysząc nie. Ok?

DD: Wiecie co… tylko na sekundę, coś nad czym moglibyście się zastanowić. Zapiszcie sobie parę obszarów, w których cierpicie. Gdzie niekontrolowalnie spalacie energię, na rzeczy których nie jesteście w stanie i nie możecie kontrolować. Zapiszcie trzy z nich. Gdzie cierpicie? Definiowane jako spalanie waszej energii nieefektywnie, na rzeczy których nie jesteście w stanie i nie możecie kontrolować. Okay. Dobrze. Kontynuujmy

PD: Ok. Te rzeczy, które zapisaliście sobie, w których to cierpicie. W stosunku do tych spraw posiadacie dziurę w swojej granicy. Posiadacie miejsce, gdzie tarcza wokół waszego życia posiada przerwę. Jest to miejsce gdzie macie problem mówić nie, lub słyszeć nie. Trudności z odmową. Ktokolwiek miał kiedyś trudności mówiąc kobiecie nie? Lub słysząc odmowę, jak chyba każdy w tym pokoju, włączając mnie? Jest to trudnym. Nikt z nas nie posiada doskonałej granicy – przy okazji – każdy z nas posiada w swej granicy defekty. Wiele z rzeczy, które ujrzycie w tej metodzie psychologicznej, w tej teorii, jest to, że właściwie wszystkie mądre powiedzenia zostaną wam przedstawione naukowo. Czy słyszeliście kiedyś stwierdzenie: Naciskasz moje guziki!? Czy chodzi o prawdziwe guziki umieszczone na was? Gdzie są guziki gdy ludzie mówią: Naciskasz moje guziki. Są to dziury w waszej granicy. Ktoś posiada szybki i łatwy dostęp do waszych wewnętrznych zasobów. Gdy wasza bariera jest dziurawa, także wasza osobowość staje się kwestowana.  Wasza bariera byłaby mglistą w kształcie. Jeśli narysuję… jeśli narysuję wam kółko, lecz zamiast tego… nie mogę znaleźć diagramu. Jeśli narysuję kółko i będzie w nim pełno wielkich przerw, mogę nawet spowodować, że nie będzie ono już wyglądać jak kółko. Może być kwadratem lub trójkątem a gdy ciężko powiedzieć czym jest to cóż, podobnie jest z waszą osobowością, z waszą męską osobowością. Jeśli używając swojej granicy nie posiadacie preferencji: rzeczy, którym mówicie tak, oraz te, którym mówicie nie, wtedy nie posiadacie jasno określonej osobowości. Jeśli mówicie: Och cokolwiek się nada, zjem byle co. Lub: Założę byle jakie ubrania. Albo: Cokolwiek co zrobisz będzie dobre. Pójdę gdzie tylko zechcesz. Rozumiecie? Nie posiadacie solidnej osobowości, którą prezentujecie innym osobom, czy tego, że żyjecie w zgodzie z sobą. Dlatego teraz szybki przykładzik, który zawsze daje ludziom. Wasza granica jest czymś, co zapewnia wam preferencje, budżet i zasoby, więc opisuje zwykle ludziom, że jestem osobą, która w sowim życiu mówi nie dla kotów, oraz tak dla psów. Nie chcę nikogo urazić, ale mam skłonność do mówienia nie muzyce country oraz mówię tak muzyce rockowej. Także mam skłonności do mówienia nie dla Forda, oraz tak dla Porsche. To czyni mnie kocio-nienawidzącym-psio-kochajacym-Porsche-lubiącym-Ford-nienawidzącym-country-nienawidzącym-rock-kochającym czubkiem. Co nieszczęśliwie brzmi jak piosenka country. Ta-dum! Daje wam to jednak lepszy ogląd tego jak wygląda moja osobowość, trochę lepiej wiem, kim jestem, jedynie z tych trzech powierzchownych preferencji. Ok? Posiadanie preferencji pomaga wam, zatem zidentyfikować waszą osobowość zarówno dla was jak i dla kobiety. W porządku. Pozwólcie mi to pokazać na tym krótkim przykładzie. Jeśli to jest wasza bariera, a to oznacza jak wielkie są w niej dziury, tak duży jest wasz brak preferencji w niej oraz wasza niezdolność do mówienia nie, tolerowania odmówienia oraz cierpienia. Jaka jest wasza osobowość, jaki jest jej kształt? Może to być kwadrat, trójkąt, lecz i koło, jest trudnym do poznania, kim jesteście. Ok? Jeśli jednak powiecie nie kotom, nie country, nie Fordowi, posiadacie bardziej solidne, lepsze preferencje dla każdego z aspektów z waszego życia, każdy szczegół w waszym życiu. Mówcie tak temu, a nie tamtemu. Pomaga to wam, jako istocie ludzkiej ustalić waszą osobowość, każdy szczegół w waszym życiu: Tak, to jest właśnie dokładnie tym, kim jestem. Jeśli nie wiesz dokładnie, kim jesteś lub dokładnie, jaka jest przyczyna problemu, w jaki sposób moglibyście pracować z problemami oraz je zmieniać? Ok? To jest także powód, dla którego za każdym razem, gdy na traficie w swym życiu na problem, związany z kobietami czy czymkolwiek innym, jeśli natura problemu jest bardzo mglista i używacie ogólnikowych stwierdzeń jak: No nie wiem, coś jest nie tak. Czy: Czuję się przytłoczony. Albo: Jestem trochę zdezorientowany, naprawdę nie wiem jak ugryźć problem. Za każdym razem, gdy używacie niepewnego języka pojawia się dziura w granicy, związany z waszym problemem. Granica jest tym, co sprawia, że nie jesteście mgliści, dzięki czemu problem istniejący na zewnątrz was także nie jest mglisty. Ok? Pytania. Dajcie mu mikrofon.

DD: Powstań.

Koleś: Hej. Jak się macie? Philippe z Colorado. Czy właśnie, dlatego kobiety uważają za atrakcyjną wybredność, ponieważ komunikuje to, że wiesz, kim jesteś?

DD: Gdy jesteś wybredny?

PD: Och tak.

DD: Czy dlatego kobiety uważają to za atrakcyjne?

PD: Och tak. Właśnie dlatego David często powtarza: Kobiecie najlepiej odpowiedzieć NIE!. Prawda? Właśnie dlatego. Definiuje to bardzo solidne granice, osobowość, którą może zobaczyć, a bycie wybrednym jest także posiadaniem solidnej, zdefiniowanej granicy, jej przedstawianej.

DD: Cóż…. Gdy posiadacie bardzo niezdefiniowaną granicę i gdy pojawia się kobieta, tym, co często będzie ona robić, jest testowanie waszej granicy. Testowanie by zobaczyć jak dobrze ona działa. Może słyszeliście, gdy mówiłem o tym dżentelmenie zwanym David Deida, który napisał The Way of the Superior Man (Droga Lepszego Mężczyzny – z ang.). Wspaniały facet, który twierdzi, że kobieta testuje mężczyznę, po to by sprawdzić czy może mu zaufać. Czy nie jest to interesującym? Gdy sprawdza ona obszar, w którym posiadacie granicę i czuje ona, że ta granica się tam znajduje, zaufa wam ona bardziej. Sprawdzi ona obszar, gdzie nie macie granicy, gdzie nie odczuwa żadnego oporu, może po prostu przejść na wylot, dosięgnąć i nacisnąć wasze guziki, kontrolować was – wtedy wam nie będzie ufać. Nie czuje ona tam żadnej spójności, dlatego też musicie mieć dobrą, silną granicę osobistą. Jedną z rzeczy, która mnie fascynuje, gdy rozpocząłem naukę, w jaki sposób być bardziej pomyślnym z kobietami i randkowaniem było to, że… mogę być z kobietą, ale nie mogę być… no wiecie… nie stanę się kimś, kogo ona szuka, nie stanę się typem faceta, którym jest ona zainteresowana, nie mogę robić rodzaju rzeczy, których oczekiwałaby ode mnie, jednak wciąż jestem dla niej atrakcyjny. Granica. Byłem szczerym w tym, kim jestem, moich oczekiwaniach oraz działaniach. Co prawda zajęło mi to długo, było no wiecie… bolesną lekcją, a inną drogą odkrycia tego jest posiadanie dobrego mentora, lecz w tym kryje się lekcja.

PD: Innym spojrzeniem na temat posiadania dziur w swojej granicy, która wiąże się bezpośrednio z sytuacjami z kobietami – w pewien sposób tworzę tutaj nowe dziury – jest to, że powiedziałem wam na początku, że jesteście pełni złota, co nie? Wewnątrz siebie posiadacie niesamowicie cenne skarby, właściwie to dokładnie trzy typy skarbów: samoocenę, intelekt oraz wasze decyzje, mądrość. Gdy posiadacie tego typu sytuację, jest to trochę jak bycie Fortem Knox i pozostawieniem otwartego okna. Co się wtedy stanie? Kobieta może podejść i stwierdzić: Łał, darmowe złoto. Dzięki, kup mi obiad. Widzieliście film Kill Bill 2? Pamiętacie lekcje mistrza Pai Mei, gdzie naprawdę znęca się nad Umą Thurman mówiąc: Wy amerykańskie kobiety! Wszystko, co potraficie to zmuszenie mężczyzny do wzięcia was na obiad i zużycia jego pieniędzy. Gdy w taki sposób w waszych granicach są szeroko otwarte dziury, każdy może podejść i wziąć wasze rzeczy, przejąć waszą wolną wolę, zacząć wami rządzić. Czy byliście kiedyś rządzeni przez kobietę? A może przez przyjaciół, szefa lub rodziców? Ok? Cóż… pozostawiliście dla nich otwarte okno, by przyszli i przejęli wasz proces decyzyjny. Czy kiedykolwiek powiedziano wam, w co wierzyć? A wy stwierdziliście: Och, ok. Spoko. I uwierzyliście każdemu we wszystko co powiedział? Nie pytam się nawet czy wierzycie w to, co mówię wam ja. Jest to strawą dla myśli – jeśli wam się podoba – świetnie. Jeśli, zatem ktoś podszedł do was i spoglądnął przez okno mówiąc wam jak się macie czuć, lub jak powinniście się czuć, wszystko spowodowane jest przez was! Poprzez pozwolenie na istnienie dziur w granicy.

DD: Właśnie, gdy kobieta rozmawia z przyjaciółkami, często mówi rzeczy w stylu: Czuję się niezadowolona z mojego faceta, bo daje on mi wszystko, czego chcę. Czy nie jest to ironicznym, że ktoś może otrzymywać to, czego zapragnie i nie szanować osoby, która im to zapewnia? Akt otrzymywania, posiadania faceta, który zapewnia wszystko zabija atrakcyjność. Kwestia granic. Powstań i pytaj.

Koleś: Jestem Alex z Orange County i będzie to bardziej komentarz. Wasze ćwiczenia uzmysłowiły mi, że w niektórych przypadkach nie tyle obawiam się o usłyszenie nie czy mówienie nie, a o ile nie jestem przygotowany by poradzić sobie z kimś mówiącym do mnie nie czy, by powiedzieć nie niektórym osobom. Dla przykładu, gdy przyjaciele zapytają się mnie o coś, co naprawdę potrzebują, lecz naprawdę czuję, że odmowa spowoduje mi przykrość i uczucie, że nie będę przygotowany by pomóc następnym razem. Wtedy, gdy kobiet mówi mi nie, odczuwam niepokój, że nie będę w stanie odwrócić tego na swoją stronę i to sprowadza się do tego, o czym wcześniej mówiłeś David, mówiłeś: Czy potraficie sobie wyobrazić kogoś, kto faktycznie poszukuje odrzucenia? Tak, jeśli jesteś na tyle pewny siebie, aby każdą odmowę obrócić na swą korzyść wtedy tak, wtedy będziesz wychodzić i szukał tego, ponieważ będzie to nowymi możliwościami dla ciebie. To, o czym, zatem wspomniałeś w twoim innym wcześniejszym materiale, no wiesz.. Posiadałeś domyślne odpowiedzi na rzeczy, jeśli wymyślisz odpowiednio dużo domyślnych odpowiedzi na nie czy odmawianie czyjejś prośby, tak jak próbuję to robić przez ostatnie parę miesięcy, wtedy rzeczy stają się o wiele łatwiejsze.

PD: No cóż, mamy tutaj dwa aspekty składające się na twój problem. Wciąż posiadasz rodzaj… wciąż posiadasz rodzaj dziury w swej barierze, dla tych sytuacji… Tak przy okazji, jeśli brzmi to jak defekt lub problem lub, że czegoś brakuje w tym, co przeżyłem, wszyscy jesteśmy sobie równi, jako mężczyźni, więc nie jest to przesłuchaniem, gdy wskazuje rzeczy w taki sposób. Posiadasz dziurę w swojej barierze dla tych scenariuszy gdzie ludzie proszą cię o przysługi, gdzie dodatkowo, brzmisz trochę jakby brakowało ci trochę obserwującego ego, tak jakby coś cię deprymowało. Pamiętasz może, gdy mówiłem, że obserwujące ego jest czymś, co zapewnia poczucie spokoju, zimnej krwi? To brak obserwującego ego w rzeczywistym czasie jest tym, co powoduje, że stajesz się swego rodzaju wrzuconym w sytuacje, które cię uderzają. Gdy jesteś w porządku z mówieniem nie, czy słyszeniem nie, lecz uderza cię to na wskroś. Czy to właśnie słyszę, że mówisz? Musisz popracować na obserwującym ego; musisz popracować nad tymi dziurami w swojej granicy dla tych scenariuszy. W jaki sposób to zrobić? Praktykujesz mówienie nie oraz słyszenie nie. Mam szybką historyjkę dla ciebie o kolesiu i jego dziewczynie

DD: No wiesz… chciałbym się wtrącić, podczas gdy ty będziesz szukał tej historii. Jeśli w swej granicy posiadasz dziury, pojawi się często przez następne dni, jedną z rzeczy, którą możecie zrobić… może posiadacie dziurę w granicy, gdy tylko kobieta mówi: Chcę żebyś wziął mnie na obiad, to jest jedyny sposób abym wiedziała, że mnie naprawdę lubisz i chcesz być ze mną. Cóż, może i jestem w stanie dać wam technikę, która załata troszeczkę tą dziurę, gdy zawsze możecie coś odpowiedzieć, gdy zawsze macie coś gotowego, lecz tak naprawdę nie tworzy to granicy dla was. Tak właściwie nie wytwarza to osobistej granicy. Wiele z materiałów, które stworzyłem w przeszłości nie było wytworzone z tym rodzajem sformalizowanego systemu, który doktor Paul wykłada na stół, dlatego też zdaję sobie teraz sprawę, że wiele z moich technik, których was uczyłem, na wiele sposobów są zastępstwami za defekty w charakterze. Problemów, które musicie rozwiązywać na o wiele głębszym poziomie.

PD: Nazywasz je czasami kołami ćwiczeniowymi.

DD: Dokładnie. Możecie potrzebować sztangi czy koła treningowego, które pomogą wam przejść do następnego poziomu, lecz tak naprawdę rzeczą, którą chcecie jest rozwój zdrowej, osobistej granicy. Ponieważ wtedy naprawdę nic nie ma znaczenia, a odpowiedź znajdziecie za każdym razem gdy znajdziecie się w jednej z tych sytuacji, gdy będziecie musieli powiedzieć nie, będziecie widzieć dawnego siebie: Ok, zrobię cokolwiek co chcesz, żebym zrobił. Lecz ty stwierdzisz: Nie, nie, nie. Od samego początku byłeś gotów, gdy po prostu byłeś w stanie powiedzieć: Nie.

PD: Właśnie po to macie obserwujące ego, gdy czujecie powracającego starego siebie, który mówi: Och, zrobię cokolwiek, co chcesz, żebym zrobił. Lecz wasze obserwującego ego widzi to i mówi: Patrz co masz zamiar zrobić. Myślicie, więc sobie: Och, lepiej tego nie zrobię. Zmieniacie, zatem swoje postępowanie w czasie rzeczywistym.

DD: Tak, kolejnym przykładem, o którym wspomniałeś wcześniej, przy czym nie wiem czy zrozumiałem to, do czego zmierzałeś, lecz jeśli wiesz, w jaki sposób odwrócić odmowę na swoją korzyść, to wiesz… może cię to w jakiś sposób zaboleć… zaznaczę jeszcze raz, że nie wiem czy do tego właśnie zmierzałeś, ale wielu facetów mówi do mnie; Co odpowiedziałbyś, gdy ona mówi…? No wiecie… Co gdy próbuję zdobyć jej numer, ona go zapisuje, zatrzymuje się i nagle pyta się jak się pisze dupek? Rzeczywistość jest taka, że odrzucenie w sposób, jaki je omawiamy sprawia, że jesteście silniejszymi tylko, jeśli się nie przejmujecie. Gdy nie potrzebujecie odwracać czegoś i sprawiać, że czuję się ona źle, czy wiecie… uderzyć jej tym… wtedy stajecie się silniejsi, gdy ona mówi: No wiesz, co no nie wiem… Wiesz co, świetnie narka. Jest tu 47 innych kobiet, dlaczego więc chciałbym nawet spędzać czas z kimś niezdecydowanym, dziwnym czy troszkę psychologicznie pokręconym?  Brzmi sensownie?

PD: Wiecie co… coś, odnosząc się do tego co powiedziałeś właśnie, jest ważne by wskazać… wewnątrz was macie koncepcję tego jaki rodzaj dziewczyny do was pasuje. Gdzieś wewnątrz siebie. Jaka jest ogólnie idealna kobieta dla was? Jednak, gdy cierpicie spalacie paliwo z baku na Tą Dziewczynę, na Tą szczególną dziewczynę, która musicie mieć, nawet, jeśli posiadacie inne znajome, staracie się ustanowić swój cel wewnątrz czyjej granicy, co jest skazane na porażkę. Nie możecie ustalić celu wewnątrz granicy kogoś innego. Gdy mówi on, więc: Nie chodzi tu o dziewczynę, chodzi o umiejętności. Oznacza to dokładnie to. Jest to także koncepcja granicy, ponieważ nie chodzi tu o szczególną dziewczynę – chodzi tu o budowanie wewnątrz siebie umiejętności, które naturalnie przyciągają idealny dla was typ dziewczyny. Granica jest także niczym tarcza. Jest to tarcza przeciwko stresowi. Jeśli wasza granica jest solidna i posiadacie już ustalone preferencje, preferencje dla wszystkiego, odpowiadając automatycznie nie rzeczom, z którymi nie czujecie się dobrze, stres wtedy odbije się od was. Ok? Stres nie jest wynikiem jakiegoś pojedynczego wydarzenia; stres jest po prostu negatywną energią emocjonalną. Nie obchodzą mnie detale, stres jest po prostu negatywną energią emocjonalną, a wasza granica jest pierwszą linią obrony przed nim, jak zobaczymy to o wiele później dzisiejszego dnia. Prawdę mówiąc stres objawia się jedynie w dwóch smakach. Stres jest albo bólem, albo stratą albo nimi dwoma. Są to po prostu negatywne formy energii emocjonalnej; każdy stres jakiegokolwiek doświadczyliście był albo stratą, albo bólem albo nimi dwoma. Wysoki rachunek w poczcie może być stratą, emocjonalną pieniędzy, zniewaga może być bólem, rozwód może być nimi dwoma: bólem i stratą. Możecie, zatem skosztować trochę strawy dla myśli i poćwiczyć to, myśląc na temat różnorakich wariantów stresów w waszych życiach. Zawsze odkryjecie, że są one jedną lub obiema z tych rzeczy. Wasza granica jest pierwszą linią obrony. Czy kiedykolwiek stresowaliście się z powodu jakiejś osoby? Czy powiedzieliście kiedyś komuś: Sprawiasz, że jestem zły? Albo: Sprawiasz, że jestem niespokojny!  Lub: Robisz ze mnie dziwadło! Okay? Nikt nie sprawia ani nikt nie robi nas niczym. Te problem spowodowane są czym? Dziurą w waszej granicy, miejscem gdzie używacie słowa powinien: Ludzie powinni być uprzejmi. Dziewczyny powinny robić to co chcę. Ludzie powinni dokonywać dobrych rzeczy. Szef powinien dać mi podwyżkę. Za każdym razem gdy mówicie powinien, walczycie z niekontrolowalnym, życząc sobie kontroli nad czymś, nad czym jej nie macie.

DD: Uderza mnie także to, że może to także być wyimaginowany ból lub strata, które jeszcze nie miały miejsca.

PD: Pewnie.

DD: No wiesz… jak strach przed rzeczami, który prawdopodobnie nigdy nie dojdą do skutku.

PD: Omówimy to później. Chodzi mi o to, że jeśli cierpienie jest kontrolą niekontrolowalnego, jest to interesująca sprawa, czy kontrolujemy przeszłość, która minęła? Nie! Ona minęła. Co zatem się dzieje gdy spalamy energię na przeszłość? Cierpimy. Gdy zatem żałujemy pewnych rzeczy, co wtedy robimy? Cierpimy. A co z przyszłością? Czy całkowicie kontrolujemy przyszłość, czy raczej jakby w nią celujemy? Nie kontrolujemy jej w pełni. Gdy zatem potencjalnie spalacie energię na przyszłość, potencjalnie, co dokonujecie? Cierpicie. Tak samo w momencie gdy zbytnio się martwicie. Także gdy jesteście zazdrośni! Zazdrość jest cierpieniem z powodu przyszłości, w której podejrzewacie, że ktoś będzie posiadał więcej niż wy. Zazdrość jest, więc cierpieniem. Zemsta jest cierpieniem, ponieważ jest ona chęcią kontroli przeszłości, złością. Widzicie? Wszystkie, więc te wszystkie ogólnikowe wyrażenia, o których myślimy: cnoty, atuty i tego rodzaju, tak naprawdę znajduje się nich prawdziwa nauka, na temat tego dlaczego są one dobre lub złe w czynieniu.

DD: Miałem ostatnio przyjemność spotkać Tony’ego Shwartza, autora książki o tytule The Power of Full Engagement (Siła Pełnego Zaangażowania – z ang.) i miał on coś bardzo interesującego do powiedzenia, że większość ludzi uważa, iż to czas jest naszym najcenniejszym, ograniczonym zasobem, lecz tak naprawdę to energia jest naszym najcenniejszym i ograniczonym surowcem, ponieważ wszyscy otrzymujemy tyle samo czasu, lecz to naszej energii nie potrafimy kontrolować. Dlatego też interesującym jest, gdy mówisz, że większość rzeczy, które robimy są spalaniem naszej emocjonalnej energii i wielu przypadkach w nadmierny sposób. Używamy jej do czegoś negatywnego lecz jest to zasilaniem negatywnych rzeczy, a im częściej to robimy, tym bardziej obrabiamy samych siebie z pozytywnej energii. Pozytywnej emocjonalnej energii i dobrych uczuć w zasadzie z energii.

PD: To prawda. Nauczymy się jak przekształcić negatywną energię w pozytywną energię, dosłownie jak z przepisem, jednakowoż w pełni w sposób naukowy. Przykładem tego rodzaju cierpienia jest sytuacja współzależności. Ten diagram jest przykładem na to. Kiedyś przyszedł do mnie chłopak, który stwierdził, że czuje się niespokojny i powiedział: Wiesz, co… po prostu przepisz mi valium. Zareagowałem jak: No cóż, używamy valium w szczególnych przypadkach, zwykle w wyjątkowych, czy masz napady padaczkowe? Nie. Nawroty alkoholowe? Nie. Co chciałem wiedzieć od kolesia, jest to czy valium będzie odpowiednie, lecz mogłem się dowiedzieć, czy jego lęk nie wiąże się ze szczególnym wydarzeniem lub osobą? Jeśli tak, to wiedziałbym, że nie jest to sytuacja biologiczna, więc on odpowiada: Tak, mój lęk związany jest z moją dziewczyną. Cały czas ćpa i mieszka ze mną. Sam nie ćpam, ale policja cały czas przychodzi i ją zbierają. Tak. Jestem niespokojny gdy ona jest tylko w pobliżu.

DD: Nie ćpam, więc daj mi trochę valium.

PD: No tak.

DD: Fascynujące. Ludzie są naprawdę fascynujący, nigdy nie przestaną mnie zaskakiwać.

PD: Nikt nie znalazł się nigdy w takiej sytuacji, prawda? Gdy przebywaliście w kobieta, która bez przerwy sprawiała, że czuliście się niespokojni? W sumie nie może on sprawiać, że jesteście niespokojni – wy czuliście się niespokojni w jej pobliżu? Co miało tutaj miejsce, ponieważ przepisanie mu valium byłoby leczeniem jego dziewczyny poprzez jego ciało, o co tutaj chodziło? Posiadał on dziurę w swej barierze dla tej dziewczyny, z kolei ona także posiadała dziury w swojej barierze, naprawdę wielkie. Jak możecie zobaczyć na diagramie, posiadała ona wiele dziur w swojej barierze a jej samoocena ciągle wyciekała dołem, ponieważ nie mogła powiedzieć nie narkotykom.  Dlatego używała ich by sztucznie poczuć różnicę, tak jak valium sprawiłoby, że on czułby się inaczej. Wyobraźcie sobie, że jesteście samochodem i zastanawialibyście się ile benzyny pozostało w waszym baku. Wasza samoocena znajdowałaby się w zbiorniku i w oparciu o rzeczy zwane emocjami ocenialibyście ile samooceny jeszcze pozostało, więc to jest wasz miernik zużycia paliwa. Jednak wtedy bierzecie narkotyk, popadacie w uzależnienie i ono właściwie niszczy kable pomiędzy waszym miernikiem a bakiem. Jeździcie zatem dookoła nie bardzo zdając sobie sprawę ile tak naprawdę znajduje się tam paliwa. Nadążacie za tym? Właśnie to robiła dziewczyna, ćpała by poczuć się inaczej. Samoocena odpłynęła – wziąć narkotyk. Samoocena odpłynęła – wziąć więcej narkotyków. Tym właśnie jest proces uzależnienia, w taki też sposób, przynajmniej częściowo, dziury w granicy są winne uzależnieniom.

DD: No wiecie… podnieście rękę jeśli identyfikujecie się z tym o czym tu mowa. O posiadaniu procesu, gdzie wasza samoocena jest wyciśnięta a wy próbujecie ją wypełnić czymś sztucznym. Czy byłoby to coś fizycznego, emocjonalnego, logicznego czy osobowego jedynie sprawia, że wasza osoba wpada w coraz gorsze zapętlenie się. Dobrze

PD: W porządku. Ten koleś zatem przychodzi do mnie, mówiąc to wszystko, więc ja odpowiadam mu: Problemem jest to, że posiadasz dziurę w granicy związaną z dziewczyną. On odpowiada: Co mam niby zrobić? Ja mu radzę: A co sądzisz, że powinieneś zrobić? Zgaduję, że powinienem powiedzieć jej „nie”. Ja na to: Prawidłowo. Wrócił on, więc do domu, kazał jej się wyprowadzić, jeśli nie przestanie ćpać, faktycznie to chyba tak czy inaczej się wynieść i zgadnijcie, co? Zgadnijcie co się stało gdy to zrobił? Jak się czuł? Czuł się lepiej! Żadnego lęku! Naprawił on dziurę w swojej barierze poprzez powiedzenie nie. Ukryty realizm jest taki, że nazywamy to trudną miłością, gdy robimy coś takiego. Zgadnijcie jednak co? Przyszedł on do mnie ponownie i mówi: Wiesz co? Zrobiłem to, sprawiłem, że się wyprowadziła, ale w pewien sposób czuję się źle. Czy wiesz o co mi chodzi? Tak jakby nie chcę zobaczyć jej na ulicy, w jakiejś melinie ćpunów czy innych takich. Rozumiesz? Czuję się źle. Odpowiadam mu, więc: Dlaczego tak się czujesz? On z kolei mówi: Nie wiem. Po prostu czuję jakbym ją skrzywdził. No cóż, czy możliwym jest skrzywdzenie kogoś poprzez nieoddanie im swego fortu Knox? Nie! To jest…, gdy stajesz się dorosły ty odpowiadasz za swe życie. To kobieta ma przeżyć swoje życie i je określić. Chodziło o to, że jego dziewczyna odnalazła inną drogę do jego granicy. Naprawił on jedną dziurę, lecz ona znalazła drogę by go obwinić poprzez inną dziurę. Ok? Używała go, zatem niczym narkotyk. Dlatego też, musiał on nauczyć się jak naprawić także i tą dziurę i pomogłem mu mówiąc: Ty jej nie ranisz, ty jej pomagasz, ponieważ nie tylko łatasz dziurę w swojej barierze, lecz także łatasz dziurę w granicy dziewczyny. To z kolei jej pomaga? Racja? Ponieważ jeśli to jest dziewczyna I posiada ona wiele dziur w swojej granicy, to czyją odpowiedzialnością jest ich załatanie? najpierw i przede wszystkim jej.  Natomiast kto jest odpowiedzialny po niej? Całe społeczeństwo. W porządku? Możliwe, że zadaniem chłopaka jest pomóc jej, choć trochę. Jest to zadaniem jej matki, zadaniem jej ojca, zadaniem jej przyjaciół, zadaniem policji, zadaniem rządu, zadaniem innych instytucji, jest załatanie dziur w granicy tej dziewczyny. Ten koleś posiadał swego rodzaju iluzję, że to on był dla niej całym światem.

DD: Ponieście dłoń, jeśli kiedykolwiek czuliście, że to waszym zadaniem jest naprawa dla niej wszystkich dziur w kobiecej granicy? No tak. Och, słyszę te wszystkie wydechy: Ochh, ochh, ufff.

PD: Czy czujecie się teraz lepiej? Jesteście zwolnieni z tej służby. Ok.

DD: To nie jest waszym zadaniem. Ironicznie załatanie dziur w swojej barierze pomoże załatać dziury w jej barierze. Zbudowanie silnej, osobistej granicy samemu pomoże tym dookoła was naprawić ich własne granice. Gdy wy stajecie się zdrowsi, oni stają się zdrowsi.

PD: Rysuję teraz małe oko, które jest trochę jak wasze obserwujące ego patrzące na zewnątrz. Wewnątrz siebie, wewnątrz waszej granicy posiadacie 100% kontrolę, na zewnątrz siebie – macie 0% kontroli. Wszystko na zewnątrz nie jest w waszej kontroli, wliczając dziewczynę. Jeśli spojrzycie na krawędź swej granicy, co zobaczycie i zrozumiecie? Co zobaczycie i zrozumiecie, gdy spojrzycie na krawędź swojej granicy? Proszę? Ujrzycie swoje ograniczenia! Oto jak daleko posiadam. Oto jak daleko kontroluję, jak bardzo jestem odpowiedzialny. Lecz co stanie się gdy spojrzycie przez dziurę? W jaki sposób będziecie postrzegać wszystkie rzeczy? Wydawać się wam będzie, że jesteście w stanie kontrolować wszystko. Nie będzie mieć sensu, dlaczego coś idzie niezgodnie z planem, dlaczego dziewczyna nie robi tego, czego od niej oczekuję. Ten błąd powtarzany jest w nieskończoność, a tacy ludzie posiadają problem zwany omnipotencją. Jest to składnik czegoś zwanego narcyzmem, gdy wierzysz w to, że jesteś zdolny zrobić wszystko. Jest to także podstawowym czynnikiem odpowiadającym za ludzki perfekcjonizm. Gdy ktoś jest perfekcjonistą posiada on dziurę w swej granicy związaną z obrazem ich samych, gdzie znajdują się oni daleko w nieskończoności i czują jakby już jej dosięgnęli. Nawet pomimo tego, że nie wykonali żadnej rzeczywistej pracy w tym kierunku. Kiedyś znałem faceta, które rodzina była złożona z bogaczy. Wszyscy jego krewni byli warci od 50 do 150 milionów każdy, a on posiadał może jeden milion, mając 28 lat. Z tego powodu był całkowicie zdołowany, ponieważ powinien on już zarabiać przynajmniej dwieście milionów. To skandal! Powinienem być warty dwieście milionów! W swojej głowie, zatem posiadał on wyobrażenie przyszłego siebie, w sposób, jaki chciałby się widzieć, bez żadnej pracy ze swojej strony. Tym jest perfekcjonizm.

 

 

David DeAngelo – Wewnętrzna Gra

Dr Paul Dobransky: To jest coś, czego używam, właściwie by wytłumaczyć problem pacjentom, ponieważ wiążę się to również z medycyną.

Dave DeAngelo: Uważam to za interesujące, ponieważ ukazuje wam kontekst, w którym można to wszystko umieścić.

PD:  Gdy ludzie przychodzą do mnie z problemami zmiennych nastrojów, czy innymi problemami psychiatrycznymi, zawsze mogą one być rozbite na trzy części. Przyczyny problemów, rozbite na trzy części.

Są to część biologiczna, część psychiczna oraz związana ze szkodliwym stresem. Dla każdej z nich istnieje rozwiązanie.

Dla części biologicznej problemu ludzie potrzebują lekarstwa. Możecie pomyśleć o biologii swoich mózgów jak o sprzęcie komputerowym. OK? Macie zepsuty sprzęt? Musicie go wymienić. Nie możecie stworzyć oprogramowania naprawiającego sprzętu, potrzebujesz na to innego rozwiązania.

Lecz problemy psychiczne, psychiczna część problemu wiążę się z waszym stylem, nastawieniem. Charakterem oraz stylem. Jest to coś, co można poprawić jedynie za pomocą edukacji lub terapii i jest to mniej więcej jak zmaganie się z problemem z oprogramowaniem. OK? Wyobraźcie sobie, bo istnieje wiele sposobów zobrazowania tego problemu, wiele osób działa na swoich nieadekwatnych, starszych wersjach ich systemów operacyjnych i nie jest ważne jak niesamowite jest oprogramowanie, ponieważ gdy system jest stary, w pewnym sensie spieprzony, to nie będzie ono działać. Zatem musimy to naprawiać, za pomocą nauczania, terapią.

W związku z ostatnią częścią każdego problemu: stresem, interesujące jest, że jedynym rozwiązaniem na niego… jesteś Ty, decydujący na jego temat. Czy będziesz myślał na temat stresu odmiennie, spróbujesz od niego uciec, walczyć z nim czy zrobić z nim cokolwiek. Ty jesteś lekiem na swój własny stres. Nieszczęśliwą sytuacją jest, że jeśli żyjemy w stresie zbyt długo zaczyna on niszczyć naszą psychikę, nasz charakter oraz nasz styl.  I czyni nas… Doświadczamy, zjawiska zwanego regresją. Widzisz normalną, dorosłą osobę, pod wpływem stresu zachowującą się jak dziecko, to jest regresja. Sprawia, że wasza psychika cofa się. OK? Jest bardziej wadliwa, czy inaczej: widzicie szklankę, jako półpustą a nie półpełną. Im dłużej znajdujecie się w tym stanie negatywnym, niedojrzałości, może to wpływać na biologię waszego umysłu, zmniejszając w nim poziom seratoniny.  Gdy żyjecie w ciągłym stresie oraz wystarczająco długo macie poczucie niższości zaczyna to wpływać na twoją chemię. W tym momencie ludzie przychodzą do mnie po lekarstwo. Możemy to tak naprawić lekarstwami, lecz, w przeciwieństwie do tego, w co niektóre firmy farmaceutyczne chcą abyście wierzyli, nie ma medykamentów na każdy problem, a lekarstwa wpływają jedynie na chemię twojego mózgu. Mają zerowy wpływ na wasze nastawienie czy psychikę i zdecydowanie nie robią nic w temacie stresu w waszym życiu. Facet, który wynalazł Valium, sam posiadał problemy związane ze stresem w życiu, w postaci dziewczyny uzależnionej od narkotyków i miał nadzieję, że lekarstwo w jakiś sposób to naprawi. Istnieje, zatem granica pomiędzy twoją psychologią wewnątrz oraz stresem na zewnątrz ciebie. Musimy, zatem nauczyć się kontrolować to pierwsze, aby powstrzymać to drugie. OK?

DD: Brzmi sensownie?

Jak wiele razy, my ludzie, próbowaliśmy rozwiązać jeden z tych problemów czymś, co rozwiązywało inny problem, odmienny problem? Gdy stosujesz nieodpowiednie lekarstwo przeznaczone dla innego problemu w związku ze swoim problemem, nie tylko czasami sprawiasz, że on się pogarsza, lecz czasami otrzymujesz kolejny, którego wcześniej nawet nie miałeś, ponieważ cokolwiek, co stosujesz nie naprawia tego, do czego było zaprojektowane.

PD:  Tak. Jak uzależnienie od narkotyków powstaje z tego samego powodu, więc wracając do kwestii granic… Jeśli kiedykolwiek słyszeliście, by komuś powiedziano, że są cienkoskórni lub gruboskórni, czy mowa tu o prawdziwej skórze? Czym jest skóra? Jest to twoja osobista granica. Jest to skóra otaczająca twoją psychikę, twoją duszę przypuszczalnie, zatem mówiąc gruboskórna osoba, ktoś twardo stojący na ziemi, ktoś, kto jest bardzo czuły nie powinien robić za dużo tych rzeczy. (?)(jakich rzeczy?(5:10)). Ktoś, kto jest przewrażliwionym, miłym kolesiem, który jest cienkoskórny ma w swej granicy wiele dziur i one sprawiają, że jest on wrażliwym na stres.

Jedna rzecz, o której dyskutowaliśmy wcześniej w tym tygodniu, jest skalowalność rzeczy. Jak atom, jest podobną konstrukcją do komórki, która jest podobna do człowieka, który jest mikrocząstką świata, który jest mikrocząstką galaktyki… Skalowalność form.

DD: Taa. To jest fascynujące dla mnie, jest to trochę jak zasada jak na górze, tak na dole, gdzie na poziomie atomowym mamy atomy, molekuły, komórki, istoty, osobniki, następnie mamy większe formy jak jednostki rodziny, społeczności, kraje, planety, układy słoneczne, galaktyki a każda z nich wyewoluowała swój naturalny system granic.

PD:  Dzięki temu łączy ich wspólne przekonanie, że granica dla rzeczy jest niepozbywalną własnością. Daliśmy przykład, w którym granice omawiane są jak granice państwowe, lecz są one także jak membrana komórki. Czy ktokolwiek pamięta jak w podstawówce na biologii uczyli was o membranach komórek? Posiadają one coś takiego jak półprzepuszczalne membrany. Chyba jednak tego nie pamiętacie. OK. Co w takim razie robią półprzepuszczalne membrany? Dobre rzeczy wchodzą, złe rzeczy nie mogą, oraz są wyrzucane. Zatem półprzepuszczalność znaczy, iż składniki odżywcze przechodzą, lecz jesteśmy chronieni przed stresem. Tak też pracuje dojrzała granica, z kolei niedojrzała granica, bardziej dziecinny facet, będzie miał sporo, sporo dziur w swojej granicy a to sprawia, że jest ona przepuszczalna. Takie komórki są szeroko otwarte i umierają. Są łatwo pokonywane w życiu. To jest nasz cienkoskórny.

Przypomnijcie sobie naszego gruboskórnego. OK? Oto granica człowieka, który możliwe, że był często raniony, wytwarzając swego rodzaju tkankę bliznowatą. Czy ktoś na sali był odrzucony przez kobiety tyle razy, iż czuje się chłodnym, cierpkim i zgryźliwym facetem? Nikt się do tego nie przyzna. Ktoś, kto był naznaczony w życiu wystarczająco wieloma traumami, może stworzyć w swojej granicy coś, co ja nazywam murem. Takie komórki z grubymi ścianami, niewpuszczającymi niczego z zewnątrz, usychają i ostatecznie umierają z powodu głodu. Jeśli to byłaby granica państwa, jakim państwem by ono było? Północną Koreą? Dokładnie. Nic nie wchodzi, nic nie wychodzi. Żadnych przemian kulturowych. OK? Dzielenia się zasobami czy umowami międzynarodowymi. Facet ze zbyt grubą skórą, zatem, w jakiś sposób jest równie niedojrzały jak facet ze zbyt cienką skórą. OK? W obu przypadkach ostatecznie umrzesz, a z powodu zbyt grubej skóry uschniesz z głodu, dodatkowo będąc samotnym. Pozwólcie mi zaprezentować najbardziej dojrzały projekt granicy. Granicy z drzwiami zamiast, dziur czy murów. Odkryjecie, że będzie to bardzo pomocne dla was w waszych związkach. Ponieważ co stanie się z waszym życiem towarzyskim ogólnie, gdy zamiast dziury w swojej granicy, będziecie mieć drzwi?

Drzwi poruszane są za pomocą waszej mocy decyzyjnej. Wy decydujecie mając, posiadając spoglądające obserwujące ego, decydujecie, dla jakich sytuacji otworzyć drzwi, a dla których je zamknąć. W taki oto sposób dla swojej granicy posiadacie w pewnym sensie własną półprzepuszczalną membranę. Macie dojrzałą, twardą, ale zarazem optymistyczną służbę celną swojego własnego, prywatnego kraju.

DD: Podczas gdy pracowałem w programie szkoleniowym IBM chyba już o tym wspominałem, Robert (?)(Blight (10:20)) wskazał ciekawą rzecz, dla tego, że gdy posiadasz wspomniane drzwi do swej osobowości musisz upewnić się, że klamka czy gałka od nich znajduje się wewnątrz a nie na zewnątrz. Wiecie? Podnieście dłoń, jeśli kiedykolwiek posiadaliście klamkę na zewnątrz. Taa. Gdy inni ludzie mogą je otwierać, kiedy tylko zechcą, a wy nie możecie ich zamknąć.

PD:  Podejmowanie decyzji płynie z wewnątrz i to wy kontrolujecie drzwi. Skąd wiemy, kiedy powinniśmy otworzyć lub zamknąć drzwi? Gdy ktoś puka? Proszę? Poprzez obserwacje?

Tak. Czy pamiętacie początek rozmowy, gdy mówiliśmy o decyzjach, jako definicjach życia? Jak każda decyzja, którą podejmujemy jest jedną z dwóch typów. Prawda? Czym one są? Prawidłowo. Konstruktywne lub destruktywne. W tym miejscu ekonomia teoretyczna, łączy się z tą teorią. Czy słyszeliście o kimś takim jak John Nash, słynny dzięki filmowi Piękny umysł? Wiecie, że nagrodę Nobla otrzymał za badania nad teorią równowagi Nasha, z teorii gier? Ta teoria istnieje w nauce od 1967 roku i ogólnie mówi ona o tym, że wszelkie działania, które podejmujemy sprowadzają się jedynie do sytuacji win-win (wygrana-wygrana – od tłum.) lub win-lose (wygrana-przegrana – od tłum.). Właśnie to mam na myśli mówiąc decyzje konstruktywne, destruktywne. Destruktywne oznaczają sytuację win-lose, gdzie w momencie abym ja wygrał, inna osoba musi przegrać, lub ja nie będę czuł jakbym wygrał. David wspomina o tym często na swoich innych seminariach. Czy jesteś facetem, który nie potrafi poczuć się prawdziwym mężczyzną, dopóki nie pokona innego mężczyzny? Tym jest zachowanie destruktywne, zachowanie win-lose. Możecie wstrzelić się w sytuację win-win poprzez wykorzystywanie drzwi w twojej granicy, to sprawi, że oferty będą spływać w twoją stronę przez cały czas. Będzie mieć miejsce psychologiczna wymiana… pomiędzy ludźmi. Nieprzerwanie będą spływać oferty. Część z nich będą to oferty win-lose, inne to z kolei win-win. Jeśli powiem: może przyjdziesz do mnie i umyjesz dla mnie mój samochód, jednak mnie tam nie będzie i nie dam ci za to nic. Co odpowiecie? Czy jesteście zainteresowani? Czy jest to oferta win-win, czy win-lose? Jest to oferta win-lose! Ja zyskuję, a wy tracicie. Jeśli idę do swojego szefa i jęczę, uskarżam się, narzekam oraz przerzucam swój niepokój na niego, aby to on się nim przejmował zamiast mnie. Cóż to za oferta, którą rzucam w niego? Jest to oferta win-lose. Ja wygrałem, ponieważ wyrzuciłem swój niepokój na niego, a on traci gdyż go zaabsorbował i stał się jego problemem. Przy okazji, gdy coś znajduje się w waszej przestrzeni, wewnątrz osobistej granicy, jest to Wasz problem i niczyj inny, więc gdy lubicie mówić, że ktoś was zdenerwował, to cóż, wiedzcie, że tego nie zrobili. To wy jesteście w tym momencie źli i to wasz problem do rozwiązania. Ta ekonomia psychologii, psychologiczna wymiana następuje nieprzerwanie i gdy przypomnicie sobie, wspominałem o tym na początku, że cała psychologia i wszystkie problemy można podzielić na cztery proste części: osobistą granicę, proces decyzyjny, pomysły i intelekt oraz energię emocjonalną, które wydają się być środkiem płatniczym, dla każdej z tych rzeczy, które są wymieniane przez tą granicę, gdy otwieracie i zamykacie drzwi swej granicy. Nazwami czterech walut są: siła, dla twojej granicy, gdy ktoś użycza wam swej granicy, która jest ochronna, jest jak tarcza, użyczają wam wtedy swą siłę lub wytrzymałość. Gdy ktoś was ochrania. Gdy wy ochraniacie kobietę, użyczacie jej swojej granicy. Walutą dla procesu decyzyjnego jest wolność. Jeśli oddajecie część ze swej zdolności do podejmowania decyzji oddajecie część swej wolności. Walutą dla waszych pomysłów lub intelektu jest czas. Jest to coś, czym płacicie w zamian za zapełnienie nowymi pomysłami. Jeśli rozpoczniecie edukację, będzie was to kosztować czas, jeśli zechcecie nowych doświadczeń w życiu, aby to osiągnąć kosztować to będzie czas. W pogoni za swymi celami i sukcesami poświęcamy czas, zatem jest on walutą, a upływ czasu jest koncepcją, która została wymyślona przez nasze umysły. Kamienie nie znają czasu, są ponadczasowe. Jedynie ludzie z umysłami, którzy są samoświadomi posiadają koncepcję czasu. Jest to waluta. I ostatecznie, tym czym jest waluta dla energii emocjonalnej, jest to samoocena. Jeśli oddajecie komuś swą samoocenę za darmo, czym to jest? Naukowo, jest to miłość. Nie chcę tutaj niszczyć wam pojęcia miłości, lecz jeśli byłaby pojęciem technicznym byłaby tym. Miłość jest walutą, dlatego, ahm…

Byłem zatrudniony przez wiele lat przez szefa, dokonywałem z nim psychologicznej wymiany. Wymieniałem z nim pieniądze w formie mojej wypłaty, w zamian za mój czas i moją energię, oraz w pewnym stopniu za moją wolność. Szef z definicji ma więcej wolności niż wy. Szef posiada część z waszej wolności i podejmuje on więcej decyzji niż wy, lecz wy dokonujecie wymiany. Wymieniacie pieniądze za stratę wolności lub za stratę części czasu. Na chwile obecną nadążacie za mną czy jest to zbyt przeładowane? Ok? Te rzeczy są walutami. Te rzeczy są wartościami. Te rzeczy są najcenniejsze w waszym życiu, o wiele bardziej niż pieniądze, ponieważ są one wymienialne na pieniądze. Jeśli poświęcicie wasz czas swoim rodzicom, mogą oni odwdzięczyć się wam miłością. Jeśli pomożecie swojemu starszemu bratu w przeprowadzce, będzie was to kosztować energię, akurat mam zamiar się przeprowadzić i staram się przekonać mojego brata, który siedzi gdzieś na widowni do udzielenia pomocy, jeśli udzieli mi on części swojej energii, ja mogę poświęcić mu trochę mojego czasu, aby nauczyć go czegoś, lub udzielić mu porady. Ok? Podążacie za mną? Istnieje, zatem ta niewidzialna wymiana dokonująca się ciągle, nieprzerwanie wkoło nas. Jeśli kiedykolwiek byliście słowem na „c”

DD: Przy okazji. Gdy mówi on słowo na „c” nawiązuje on do cioty (z ang. wussy – od tłum.). Dobrze…

PD:  Jeśli kiedykolwiek tym byliście, to w zasadzie dlatego, iż otrzymywaliście w waszym życiu kiepskie oferty, od każdego, prawdopodobnie na skutek tego, że w waszej granicy było więcej dziur niż drzwi. Drzwi w granicy pozwalają na rozsądne lokowanie waszych zasobów.

DD: To jest pytanie, które ostatnio często sobie zadawałem: co jest wartością? Co jest wartością? To pytanie było naprawdę poszerzeniem mojego umysłu. Co jest wartością? Co jest wartością? Paul mówi o walutach. Siła, wolność, czas, miłość. Różnych typach walut. Co jest innym typem waluty? Pieniądze? Odmienne rodzaje pieniędzy? Jak możemy zauważyć obecnie, różne waluty mogą zmieniać swą wartość bardzo szybko? Jeśli zadacie sobie pytanie, co jest wartością, co jest wartością dla was? Zaczniecie wtedy nakładać na siebie nakładać koncepcje, których uczy was Paul, zaczniecie wtedy uzmysławiać sobie, że w wielu przypadkach albo sprzedajecie siebie po taniości albo próbujecie sprzedać tak innych ludzi, bądź akceptujecie sytuację win-lose bądź też próbujecie z nich wyjść, jako wygrani, co ostatecznie nie służy w doby sposób wam czy innym.

PD:  Prawda. Zatem gdy ktoś mówi wam, że czas to pieniądz, cóż… jest w tym o wiele więcej. Czas to pieniądz, to wolność, to miłość, to wszystko są wymienne waluty. Możecie użyć pieniędzy by wykupić więcej wolności dla siebie, możecie użyć wolności by zarobić więcej pieniędzy.

DD: Wiecie, wiele osób nie lubi tej idei, że w związku powinno się otrzymywać coś w zamian. Lubią posiadać to idealistyczne wyobrażenie świata, gdzie: Jestem przez cały czas miły, więc w sumie nie obchodzi mnie czy otrzymam coś w zamian, ponieważ wiem, ze ta osoba mnie kocha lub jakoś tak. Nie brzmi to dobrze. Wymiana natomiast istnieje w każdym związku, na różnych poziomach, ale zawsze istnieje, więc jeśli nieprzerwanie przyjmujecie złe oferty, oferty win-lose i to wy jesteście przegranymi, będzie to coraz bardziej i bardziej niszczyć wasz charakter i osobowość.

PD:  Czy ktoś ma do tego wątpliwości? Ponieważ część facetów naprawdę mówi:  Wierzę w bycie po prostu bardzo dobrym dla każdego i pomoc dla każdego, w bycie dawcą, zawsze. Czy ktoś tak ma? Czy zna ktoś kogoś mającego takie podejście? I uważają oni, że posiadanie równowagi, posiadania więcej sytuacji win-win, jest w jakiś sposób złe. Spowodowane jest to problemami z granicą. Zobaczycie, jeśli przeczytacie powieść lub oglądnięcie film Hrabia Monte Christo, ujrzycie człowieka przemieniającego się z bezgranicznej postaci wciąż rozdającej wszystko wszystkim, więc na pierwszy rzut oka wydaje się, iż wszyscy go lubią. Czy ktokolwiek uwierzył w to, że im więcej mówisz tak tym bardziej będziesz lubianym? Rozmawialiśmy o tym przed przerwą. Tak, no cóż. Jest to prawda, gdy jesteś małym chłopcem. Ok? Gdy jesteś małym chłopcem i jesteś milusińskim, jest w tym coś, pewnego rodzaju słodkość i stałość w stosunku do mamy, w jakiś sposób was to łączy. Jednak w którymś momencie musicie z chłopca stać się mężczyzną i jest to całkowita przemiana oraz to jest moment, w którym uzmysławiacie sobie, że powiedzenie nie przysparza wam o wiele więcej szacunku niż powiedzenie tak. Mam, zatem bardzo, bardzo świetny wykres. Czy o tym mówiłeś, czy o to ci chodziło?

DD: Nie.

PD:  Nie? Ok. No cóż, narysuję go i tak. [22:11] Ok. Możliwe, że przypomina wam to rzeczy z Mr Billa (parodia edukacyjnych programów dla dzieci – od tłum.), może do zestawu genitaliów?

DD: Pozostaw to psychologom na widowni.

PD:  Jednak, co pragnę wam pokazać jest kluczowe, dowiedzieliście się trochę o granicach i jak funkcjonują one dla indywidualnych osób, lecz co się dzieje, gdy wasza granica współdziała z czyjąś granicą, z kobiecą granicą? Gdy rozpoczynamy, zanim spotkamy drugą osobę, znajdujemy się w stanie niezależności, w którym to posiadamy energię emocjonalną i pomysły wewnątrz, a każdy ma pełną możliwość podejmowania decyzji. Zauważamy, że podoba nam się kobieca energia oraz w jakimś stopniu uzupełnia się z naszą, nasze dwie samooceny są połączone w sposób tworzący poczucie doładowania. Czy byliście kiedyś w pobliżu osoby, która was osłabia? Zawsze, gdy jesteście koło niej po prostu wysysa waszą energię?

DD: Czy mieliście w swoim życiu kobietę, od której byliście uzależnieni i która was wysysała? Taak.

PD:  Alternatywnie, czy kiedykolwiek mieliście kumpli czy kobiety, które będąc w waszym pobliżu stymulowali was? Za każdym razem będąc w pobliżu po prostu czuliście się lepiej, jedynie dzięki przebywaniu blisko nich. Czy jest to prawdziwe czy nie? Jest to niewidzialne.

Jedną z rzeczy, o którą pytam ludzi jest to, czy udało im się przekroczyć granicę kraju, jak z USA do Meksyku, USA do Kanady czy poprzez Europę, gdy przechodzicie przez granicę państwa czy na ziemi znajduje się kropkowana linia, którą możesz zobaczyć? Nie, lecz jeśli spróbujecie tego bez paszportu, zdarzy się coś naprawdę rzeczywistego. Mam, chociaż taką nadzieję. Tak. Mam, chociaż nadzieję. Jest to niewidzialne, lecz rzeczywiste. Twoja granica jest niesamowita, dla dużej części społeczeństwa bardzo sekretna i tajemnicza z tych samych powodów, ponieważ jest niewidzialna, lecz bardzo prawdziwa. W rzeczywistości cała psychologia jest niewidzialna, lecz prawdziwa, więc gdy jesteście w pobliżu osoby, która was drenuje to nie możecie tego zobaczyć fizycznie, lecz tak czy inaczej to się dzieje. Robią to, ponieważ mają łatwy dostęp poprzez waszą granicę, wysysając poza nią waszą energię i tym jest ten drenaż, który właśnie odczuwacie. Alternatywnie, będąc w pobliżu kogoś, kto jest liderem, osoby w typie win-win, posiadającego solidną granicę, są oni tak przepełnieni samooceną, że posiadają jej aż w nadmiarze i są zdolni do jej oddania, będąc z nią charytatywni. Ok?

DD: Co z osobami, które pozwalają innym na naruszanie swojej granicy, nie dając im o tym znać, po czym oburzają się, denerwują się?

PD:  Masz na myśli osobę pasywnie agresywną? To ktoś, kto ma wiele dziur w swojej granicy i nie jest on… raczej…

DD: Nie jest dobry w komunikacji?

PD:  Tak, nie jest także dobry w komunikacji.

DD: Innymi słowy. Jestem w stanie sobie wyobrazić momenty w moim życiu, gdy czułem się urażony, ponieważ ktoś naruszył jedną z moich granic, lecz nigdy nie dałem mu znać. Czy mieliście tak z jakąś kobietą? Pozwolić jej manewrować dookoła siebie, lecz nie zakomunikować, nie zauważyć, że to ona jest tą złą.

PD:  Pokażę wam, w tym wielkim kole tutaj na dole, jak to działa. Energia jest atrakcyjna, przeciwne energie są atrakcyjne i David wiele o tym mówi. Szybko zauważycie, że dzielicie idee. Bardzo lubię twoje przekonania, podobają mi się twoje poglądy polityczne, religijne, lubię twój pogląd na związki czy to jak działa twoja granica. Podobają się wam wasze pomysły oraz ostatecznie stajecie się tak powiązani, że zaczynacie podejmować wspólne decyzje, więc mocno to upraszczając, decydujecie się by pójść na randkę, czy pobrać się w tej samej kaplicy o tej samej godzinie. Może, w końcu, zadecydujecie by mieć wspólnie dziecko. Łapiecie? Wasze życie zaczyna łączyć się z życiem tej drugiej osoby i gdy raz się to dokona, osiągacie stan bliskości, w którym nie istnieje już żadna granica pomiędzy wami, gdzie jesteście ze sobą naprawdę blisko. W tym momencie nie ma już granicy pomiędzy wami i posiadacie kompletną umowę, kompletną więź, gracie w jednym rytmie, w jednej linii. Ok? I przechodzenie od niezależności do bliskości, jakie jest? Niesamowite! Prawda? Dlaczego? Ponieważ właśnie podwoiliście rozmiar swojej granicy, podwoiliście rozmiar tego, co kontrolujecie w świecie i możliwe, że podwoiliście swoją samoocenę, swoje pomysły, swe umiejętności, natychmiastowo czujecie się, jako osoba, dwukrotnie większy, bez żadnej pracy. Oto iluzja zakochiwania się. Jest to świetne, lecz wciąż pożyczacie od kogoś innego i pomiędzy wami nie istnieje żadne ochronne zabezpieczenie. To nawiązuje do tego, o czym mówił David chwilę temu. Gdy już jesteście w stanie bliskości i jeśli w nim utknęliście nazywa się to współuzależnieniem a nie niezależnością, a gdy jesteśmy współuzależnieni jest to jak trwałe uwięzienie w połączeniu, bez ochrony pomiędzy nami, bez możliwości do powiedzenia nie, bez możliwości do przytaknięcia lub niegodzenia się. Ok? Poczucie potrzasku, jakby ktoś was kontrolował, ponieważ gdy jesteście współzależni nie ma pomiędzy wami ochronnej granicy. Dlatego ludzie często mają tendencję do zachowywania się jak kameleon, wnosząc nieszczerość, wnosząc pomysł wspólnego załatania sprawy czymś w rodzaju granicy, bardziej jednak przypominającej zasłonę dymną. Ok? Bycie nieszczerym jest sztucznym wyjściem poprzez tworzenie w tym miejscu granicy.

DD: Czy kiedykolwiek pracowaliście z zespołem lub grupą ludzi, może uprawialiście sport lub tworzyliście muzykę i po pracy ze sobą przez pewien okres czasu nagle pojawia się pewna spoistość, że razem czujecie się lepsi niż indywidualności. Jest w tym coś z dzielenia ze sobą swych granic, co czyni was o wiele potężniejszym.

PD:  Tak. W tematyce religijnej, mitologicznej, w mitologii religijnej, w związku z małżeństwem, dwie osoby stają się jedną, duchowo, no cóż… dosłownie, naukowo, psychologicznie dwie osoby stają się jedną, czerpiecie ze swoich zasobów. Gdy słyszycie różne pomysły Napoleona Hilla (?) () Jest taki pisarz, ale nie wiem czy to o niego chodzi) (29:50) jak grupy zarządzające (?)(mastermind groups) mowa w nich o czerpaniu zasobów. Istnieć będą pewne układy, ponieważ każdy posiada różne pomysły, potrzeby itp., lecz jeśli w granicy posiadasz drzwi, zamiast dziur czy murów, będziesz w stanie je wynegocjować na sytuacje win-win.

Istnieje trzeci tryb używania swojej granicy z granicą drugiej osoby. Zamiast bycia ciągle, całkowicie niezależnymi, gdzie mamy tylko mury, gdzie nie ma żadnej psychologicznej wymiany, jesteście tylko dwójką ludzi załatwiającymi swoje rzeczy, lub jesteście w związku, który jest chłodny; on robi swoje rzeczy, ona robi swoje, tak naprawdę nie ma bliskości, oraz zamiast bycia współuzależnionym, dołączenia do roju, w którym nie ma miejsca na powiedzenie nie, zgodę czy zanegowanie; trzecią opcją jest współzależność. Jest to najbardziej dojrzały tryb, w którym można używać swoich granic, gdzie łatwo przeskakujesz z dzielenia i zażyłości na czasami bycie niezależnym i powiedzenie: Hej wiesz, co? Narka. Tego wieczoru ja będę robił swoje rzeczy, więc zabaw się, wyjdź gdzieś z dziewczynami, rób cokolwiek, ja będę robić swoje. Jednakowoż pomimo bycia niezależnym wciąż pamięta się, że jest się w związku z tą osobą.

DD: Czy kiedykolwiek byliście w związku z kobietą, nie mam nawet na myśli poważniejszego związku, może była to przyjaźń lub po prostu ją poznaliście, w związku, w którym gdy ona mówiła, że ma zamiar zrobić coś bez was i zauważyliście, że czuje się tym podekscytowana, to czuliście się wtedy źle, jako, że nie będziecie zaangażowani, że będzie się bawić bez was? Lub czy czuliście potrzebę sprawdzenia jej zdania, zanim mogliście zrobić coś niezależnego? Wiecie, o czym mówię?

PD:  Ten koleś się uśmiecha. W pierwszym rzędzie.

DD: Uśmiechająca się osobo w pierwszym rzędzie. Tak, to jest współuzależnienie. Gdzie będąc współzależnymi, oczywiście, gdy nie znacie odpowiednio dobrze osoby nie będziecie z nią współzależni, lecz to i niezależność są o wiele zdrowszymi trybami? Czy może byliście także w związku z kobietą, w którym gdy mówiliście: Hej idę zrobić coś ze znajomymi, i była szczęśliwa z tego z powodu i odpowiadała: Baw się dobrze? Jest to zdrowsze.

PD:  Czy nie jest to świetne? Jak myślicie, dlaczego współuzależnienie jest tak powszechne? Ok? Jest to przyjemne przez chwilę, lecz nie na długo, ponieważ ostatecznie pomiędzy wami nie ma ochronnej granicy i prędzej czy później ktoś stanie się despotą. Prędzej czy później ktoś zacznie gromadzić całe złoto Fortu Knox tylko po swojej stronie granicy, a wam pozostanie tutaj malutka grudka i ostatecznie, co jest naturalną historią współuzależnienia: Na razie, potrzebuję trochę miejsca. Wtedy wasza granica jest tak malutka, a jej jest tak ogromna i tak pełna samooceny. Ona jest szczęśliwa, prosperująca i posiada sporą kontrolę a wy jesteście malutki i pusty. Ok? Tym jest naturalna historia współuzależnienia.

DD: Podnieście rękę, jeśli któremuś to się przydarzyło.

PD:  Tak. Czy czuliście się zdruzgotani po tym, gdy dziewczyna z wami zerwała? Tak właśnie się dzieje, prowadzi do tego współuzależnienie. Zamiast tego, współzależność to możliwość na przechodzenie z jednego na drugie, lecz gdy przypatrzycie się dzisiejszemu społeczeństwu nie mamy wielu dziadków lub nauk religijnych mówiących nam: Zaangażujesz się, sprawisz, aby to działało. Nie ma stojących za nami rodziców, podpowiadających jak to działa. Dlatego wielu z nas blokuje się we współuzależnieniu, czując: Jeśli chcę być bardziej niezależny, musi to oznaczać koniec związku. Z pewnością znacie jakieś kobiety, dla których jest to prawdą, że moment niezależności: No cóż, mam wielu innych facetów, z którymi się widuje, więc… tak to wygląda.

DD: Właśnie dokładnie, właśnie dokładnie taki rodzaj związku, który pragnęlibyście zakończyć jak najszybciej. Poważnie.

PD: Tak. Nie ma już naokoło tego systemu wielkiej granicy nazywanej zaangażowaniem. Ok? Czy facet z cienką skórą posiada w swej granicy zaangażowanie? Nie. Co z kolei z facetem mającym jedynie mury, grube mury, grubą skórę? Czy może się zaangażować? Nie otwiera on murów nawet po to by rozpocząć, jest samolubny, samotny i głodujący. Jedynie z drzwiami w granicy jesteś w stanie naprawdę się zaangażować. Czy widział ktoś film Alfie? Mogę opierać się na nim przez dłuższą chwilę. Oto facet, który nie potrafi się zaangażować, ponieważ nie posiada dojrzałych granic, traci się w swojej fantazji, pewnego rodzaju uzależnieniu od kobiet. Wiecie? Jeśli jesteście naprawdę bardzo dobrzy w oczarowywaniu, flirtowaniu, w swojej grze z kobietami. Potencjalnie możecie posiadać naprawdę sporo przyjaciółek. Prawda? W jaki sposób wybierzecie? W jaki sposób będziecie mogli się zaangażować? Do tego musicie posiadać dojrzałą granicę.

Znajduję się tu diagram współuzależnienia, pokazujący jego naturalny przebieg. Przegrany, po rozstaniu otrzymuje malutki kawałeczek granicy, trochę samooceny, wygrany dostaje linię podziału dla granicy oraz samooceny.

DD: Nienawidzę, gdy to się dzieje. Wiecie…, gdy tak się dzieje, piecze to przez lata. Prawda? Ona dostała kopalnię złota a ja szyb?

PD:  Jeszcze parę rzeczy do przerobienia z granicami, część z was może doświadczyła w pewnym momencie traumy, może było to wasze pierwsze zerwanie, może coś naprawdę dużego. Psychologiczna trauma w poglądowej perspektywie, jest to przytłaczający stres, negatywna energia, która jest tak duża, że wbija się w waszą granicę nawet pomimo tego, iż powiedzieliście nie. Ok? Brzmi to sensownie dla wszystkich? Trauma to więcej niż stres. Jest to stres tak duży, że wbija się w granicę, mimo iż powiedzieliście mu nie. Jest to ważna sprawa dla każdego mężczyzny, idea zranienia w taki sposób. Jeśli stres wbija się w was, lub gdy posiadacie dziury w granicy i po prostu go wpuszczacie, wtedy ból i strata tworzą gniew i niepokój. Kolejno. Zatem to, o czym mówię, to ma właśnie miejsce.

Stres znajduje się w środowisku, stres jest zarówno bólem lub stratą. Jeśli posiadacie dziurę w swojej granicy lub są one właściwie tak duże, traumatycznie, że wejdą tak czy owak. Gdy ból dostanie się do środka nazywa się wtedy gniewem, gdy strata wejdzie wewnątrz was nazywana jest niepokojem. Widzicie jak to działa? Zgadnijcie, co się dzieje, gdy to ma miejsce? Czym są te słowa? Jak brzmi termin, którym możemy opisać je wszystkie? Emocjami? Co jest większe niż systemy biologiczne, myślcie także fizycznie? Energią! Każda z tych rzeczy jest rodzajem energii, wszystkie są negatywnymi energiami, ok? Lecz są one energiami. Są tylko tym, więc gdy stres wchodzi wam w drogę, bądź to wbija się, bądź to, wiecie, jesteście głupi i do Fortu Knox zostawiacie otwarte okno w wchodzi on tak czy owak, to wszystkie te negatywne energie, które próbowały się wedrzeć są właśnie w was, to są one wasze oraz są waszymi ranami.

Chciałbym podzielić się z wami szybką historią. Widzieliście film Troja, lub czy czytaliście na temat wojny trojańskiej i może spodobała się wam? Jest tam postać, bardzo ważna dla ludzi, zwana Filoktetem, był lekarzem po stronie greckiej, w pewnym momencie swego życia zdobył on strzały i łuk Heraklesa, więc było to jak posiadanie końcowej broni wojny trojańskiej. W drodze do Troi, podczas żeglowania, został ukąszony przez węża otrzymując ranę, która naprawdę się zaogniła, zaczęła śmierdzieć, i był on w naprawdę złym stanie. Zaniepokoiło to tak mocno pozostałych marynarzy, pozostałych Greków, którzy zaczęli namawiać Odyseusza: Hej, musimy się pozbyć tego kolesia, ma tą swoją ranę, nie wydobrzeje, powinniśmy go zostawić. Śmierdzi, roznosi zarazę na statku. Musimy się go pozbyć. Odyseusz, więc pozostawił go na wyspie. Ok? Udali się dalej do Troi i rozpoczęli poważnie przegrywać, więc zdecydowali: Lepiej udajmy się do wyroczni Apolla i zapytajmy się, co jest nie tak, dlaczego przegrywamy tak dotkliwie? I Apollo powiedział im: To z powodu Filokteta. Zostawiliście swego brata na wyspie, posiadał on solidną ranę, pełny był wiedzy. Potrzebujecie tej wiedzy. Symbolicznie tym były strzały Heraklesa, łuk Heraklesa, które ostatecznie pozwoliły im wygrać wojnę. Ok? Wszystko to jest metaforą dla waszych ran, jako mężczyzn. Rany dla mężczyzn są cenne, tworzą część waszej tożsamości, z tego też powodu są one wpajane w rytuały inicjalne. Gdzie w kulturze Aborygenów, biorą chłopców do lasu i tam ich biją. Prawda? Czy ich obrzezają, czy coś w tym stylu. W ranie istnieje energia, oraz w ranie znajduje się szczególna wiedza. I w waszych ranach jest wiedza, której nikt na świecie nie posiada, lecz świat potrzebuje jej od was. Ok? Zatem dla ludzi, którzy zostali zranieni lub są negatywni w stosunku do siebie, bez względu na wasz dotychczasowy postęp, po prostu pamiętajcie, że wszystkie te złe doświadczenia, których możliwe, że doświadczyliście nie dzieją się bez powodu. Ofiarowują wam rany, które są niezwykle cenne, teraz, jak i w przyszłości. Jednak zamiast większej ilości cierpienia i traumy, chciałbym abyście się nauczyli przemieniać uszkodzenia swojej granicy w sukces. Oto jedna z wizji sukcesu i skończymy z granicami.

Rozważcie to: tutaj jest wasza granica, zatem to, co kontrolujesz znajduje się wewnątrz, będącego na zewnątrz nie kontrolujesz. Co gdybyśmy mieli powiedzieć o sukcesie w zakresie pojęcia granic? Czym jest sukces? Osiągnięciem celu, więc gdy obieram sobie moją energię, jako cel, życząc sobie abym miał ją teraz, właśnie teraz. Co robię? Cierpię! Nie mogę osiągnąć tego celu natychmiastowo, muszę dać temu trochę czasu, aby zaplanować sobie dotarcie do niej. Jednak wraz z dotarciem do celu, czy wciąż jest on celem? Nie, ja go posiadam! Gdy tylko ukończyłem szkołę medyczną posiadłem medyczną wiedzę, nie może być mi odebrana. Ok? Tym właśnie jest osiągnięcie celu dla waszej granicy. To jest sposób by powiększyć rozmiar swojej granicy. Ok? Jednak czy powiększenie rozmiarów swojej granicy daje wam więcej samooceny, innymi słowy czy tym jest sukces, czy sukces daje wam więcej samooceny? Nie! Jest to niepołączone. Są to dwie różne rzeczy. Sukces po prostu oznacza, że wasza granica jest większa, kontrolujecie więcej, lecz nie oznacza to, że wasz zbiornik jest bardziej pełny. Osobnym procesem jest to, abyście nauczyli się napełniać swój zbiornik. Podążacie za moim tokiem myślenia?

DD: Czy kiedykolwiek znaliście osobę, której bardzo się powiodło, która była jednakowoż bardzo nieszczęśliwa?

PD:  Lub pusta.

DD: Tak, lub pusta.

PD:  Czy mieliście przez jakiś czas wielkie powodzenie u kobiet, z pewnego powodu nie będąc jednak szczęśliwymi? Lub czy byliście jak Alfie? Czy widzieliście film Bliżej? To nowy film (z 2004 😉 – od tłum.) i wiele tego typu rzeczy ma w nim miejsce. Sukces, uzyskiwanie rzeczy, bycie terytorialnym, zdobywanie kontroli nie muszą być równe szczęściu, po prostu oznaczają, że kontrolujecie więcej. Jednak teraz macie większy zbiornik, który moglibyście uzupełnić bardziej do pełna dobrą energią. Później w dzisiejszym dniu nauczymy się sposobów jak to robić.

DD: Tak też, na początku tego programu, poprosiliśmy was o załatwienie filmu Hrabia Monte Christo, remake’u z 2002 roku i użyjemy części scen z tego filmu, jako materiałów treningowych w kolejnych sekcjach, na temat tego jak zbudować swój własny, dojrzały, męski charakter. W jaki sposób zbudować swój charakter.  Jeśli jest cokolwiek, na co chcielibyście zwrócić uwagę lub omówić zanim rozpoczniemy kolejne…

PD:  Taak. Chciałbym uporządkować wątki, bo w sumie, dlaczego nie? I…

DD: Wisi nad tym kolesiem pewnego rodzaju klątwa…

PD:  Tak, przeszedł on przez wiele walk…

DD: Och, interesujące…

PD:  Możecie zaobserwować, że na początku filmu jego szermierka był bardzo niezręczna, tak jakby nie za bardzo wiedział, co ma z nią zrobić. I o ile bycie kapitanem statku, bycie awansowanym, swoją drogą nie był on także gotów na ten awans, nie wiedział nic o polityce, nie wiedział jak rozwiązywać konflikt, nie radził sobie z konfliktami… to zauważycie, że na końcu jest on świetnym szermierzem a miecz nie jest głupią rzeczą, gdy tylko osiąga on stan dojrzałości, męskości. Dzisiejszego ranka, gdy przyszedłem, ludzie na, zewnątrz, którzy widzieli, że niosę miecz, byli trochę zdezorientowani, część z nich się śmiała i ciekawą obserwacją było, że gdy tylko wszedłem, jeden z twojej ekipy – Chance: O super, miecz! Mogę go zobaczyć? Pewnie, łap. I był mniej więcej jak: Tak jest… świetne! Było to dla niego normalne, nie było to śmieszne. Ok? I można powiedzieć, że posiada on w pewnym dużym stopniu dojrzałą męskość. Chciałem to tylko wspomnieć, jako ważny symbol, zarówno w tym filmie jak i dla całej idei dojrzałej męskości.

Każda, prawie każda cecha postaci, którą będziemy omawiać abyście ją opanowali, została wspomniana w tym filmie. Zatem, jedną z rzeczy o Edmundzie Dantès z samego początku, jest to, że posiada on wiele przytomności, jest miłym facetem, że tak powiem jest on dobrym dzieckiem. Jest on wielce pielęgnowany, czy jak ja mówię, obdarzony dobrobytem, kobiecym rodzajem energii, -troszczy się on o wszystkich, lecz drastycznie brakuje mu porządnych granic, może zauważyliście, że wierzył on we wszystko, co mu powiedziano, bardzo łatwo mógł być oszukany, dziury w jego granicy pojawiały się wraz z przychodzącymi pomysłami. Mamy tutaj duże dziury, a pomysły innych… były przyswajalne, po prostu je akceptował, dryfowały prosto poprzez okno. Tym są zasady reklamowania, łatwiej jest reklamować ludziom o słabych granicach, którzy uwierzą we wszystko. Brakowało mu pewności, widzieliście moment, gdy musiał stanąć przed urzędnikiem i był on bardzo niepewny, zaniepokojony a natura jego granicy właściwie przeszła z posiadania wielu dziur w posiadanie murów. Gdzie nie mógł on pogodzić się z myślą o ponownym połączeniu z Mercedes, czy też jej wybaczeniu? Idea przebaczenia, jest czymś, co może się tylko zdarzyć, gdy do twej granicy prowadzą drzwi. Ostatecznie w swej granicy rozwija on drzwi, by pod koniec filmu, porzucić myśl o byciu tą groźną, mściwą osobą, a swoje nowo odkryte moce wykorzystać dla dobra i dobrobytu. Ma to sens?

Jedną z rzeczy o…, jeszcze, aby skończyć ostatecznie kwestię granic i to jak działają, gdy macie duże dziury w granicy, stres może wejść kiedykolwiek zechce, oraz wyjść, kiedy tylko zechce a gdy to ma miejsce jest to pewnego rodzaju drażliwość. OK? Bycie rozdrażnionym, gdy każda mała rzecz trafia w was, mówiąc potocznie, rzeczy zachodzą wam za skórę zbyt łatwo. Jest to rodzaj drażliwości, z którym medycyna nie może wam pomóc, ponieważ jest ona czysto psychologiczna. W porządku? Lądujecie z tym, że dobry dzień jest możliwy tylko wtedy, gdy środowisko jest przypadkowo dobre, z kolei macie zły dzień za każdy razem, gdy środowisko naokoło was jest nieprzyjazne. Nie jest to dobra sytuacja, w której można się znaleźć, ponieważ jeśli sobie przypominacie; co jest wewnątrz was, kontrolujecie w 100%, z kolei to, co na zewnątrz – kontrolujecie w 0%. Gdy macie spore dziury w granicy, środowisko posiada stu procentową kontrolę nad wami, a to nie jest dobre, ponieważ skończycie z robotą, której nikt nie chce, lub związkiem, którego nikt nie chce, czy ostatecznie z życiem, którego nikt nie chce. To wtedy, gdy macie dziury w granicy, lecz cóż, Edmund Dantès rozwinął drzwi w swojej granicy i możliwe, że zauważyliście, iż również rozwinął on złożone i dojrzałe umiejętności, takie jak polityka. Czy przystanęliście i zastanowiliście się nad tym, czym jest polityka, tak właściwie? Polityka jest dojrzałą granicą zmieszaną z dojrzałym procesem decyzyjnym – oferty win-lose spływają w twoją stronę zamykasz dla nich drzwi, z kolei możliwość przebaczenia i zapomnienia oraz otwarcia drzwi na oferty win-win, nawet nadchodzących od tej samej osoby… Czy znaliście ludzi, którzy trzymają urazy? Czy wy trzymaliście urazy? To właśnie jest posiadanie w swojej granicy murów zamiast drzwi. Jak niby kiedykolwiek mielibyście być z kimkolwiek w trwałym związku, jeśli macie tendencję do zamykania całej swej granicy za każdym razem, gdy ktoś był w stosunku do was destruktywnymi, ponieważ każda ludzka istota przynajmniej okazjonalnie, jest destruktywna, włączając mnie?

DD: Wiecie… chciałbym… pomyślałem, że byłoby tu użyteczne, byłoby dobrze zająć minutę, może wyjmijcie kartkę papieru i pomyślcie o swoim życiu, pomyślcie o swoich związkach z kobietami i może zanotujcie, w jakich trzech sytuacjach pozwoliliście swojemu środowisku na kontrolowanie swojego życia, w jakich trzech sytuacjach pozwoliliście, aby kobieta przejęła kontrolę nad waszym życiem? Gdzie w tych sprawach byliście notorycznymi przestępcami? Jak możecie zauważać, ponieważ zostaliście właśnie zmuszeni do obserwacji swojego ego, możecie zauważać, że są to sprawy, na które wy pozwoliliście?  Wy jesteście tymi, którzy stworzyli te rzeczy.

Doktor Paul będzie mówić trochę na temat tego, jak dojrzałe podejmowanie decyzji może pomóc rozwiązać niektóre z tych problemów, gdy wy będziecie przejmować kontrolę w części spraw oraz nie będziecie pozwalać innym ludziom i sytuacjom kontrolować waszego życia.

PD:  Czy ktoś chciałby się podzielić tym, co zapisał? Może jedna, dwie osoby?

DD: Kto chciałby się wypowiedzieć? Co masz? Podaj mikrofon Kirk (?)(52:33), tutaj.

Koleś1: (?) (jakieś imię, Bert?) z Miami, właściwie to brak pewności siebie i niepewność.

DD: Brak pewności siebie i niepewność? Tak? Bądźmy bardziej dokładni. Waszym ćwiczeniem było zapisać gdzie pozwalacie swojemu środowisku na kontrolowanie swojego życia lub kobiecie na kontrolowanie swojego życia. Podaj mi przykłady.

Koleś1: Właściwie to przyzwolenie na prowadzenie.

DD: Pozwalasz kobiecie się prowadzić?

Koleś1: Kontrolować.

DD: Hmm i kontrolować cię? Spoko. Dobrze.

PD:  OK, więc to jest sytuacja, w której jesteś. Posiadasz tutaj raczej dziurę niż drzwi i pozwalasz kobiecie na wejście oraz przejęcie twojej zdolności decyzyjnej, by mówiła ci, co masz robić. OK?

Koleś2: Dla mnie byłoby to środowisko, które posiadam w pracy. Jestem… kupiłem biznes, jakoś trochę ponad rok temu i podjąłem parę naprawdę złych decyzji, więc w sumie… w sumie zaczyna się rozpadać… Przez te parę ostatnich miesięcy, ponieważ musiałem niespodziewanie się przenieść… I wiecie… biznes dramatycznie zmalał i wydałem tonę pieniędzy, których właściwie nie posiadam, więc…

DD: I jaki jest skutek? Czy pozwalasz temu wywoływać u siebie stres? Co się dzieje?

Koleś2: Tak, pozwoliłem na wywołanie sporej ilości stresu, no i… tak, po prostu na kontrolowanie mnie. Więc…

DD: Okay, więc pozwoliłeś środowisku wokół ciebie na dyktowanie tego, czego chce z twojego życia.

Koleś2: Tak, właśnie tak.

 PD:  OK.

DD: Jeszcze jeden. Ostatnie krzesło. Nie? Facet tutaj. Wstań.

Koleś3: Witam. Ney (?) (może to imię (51:10)) z Salt Lake City, moim było to, gdy grupa ludzi wokół mnie zachowuje się obraźliwie i bez poszanowania, powiedzmy drogowa agresja, wiecie… kierowcy zajeżdżający ci drogę… po prostu mam tendencję o to się bardzo irytować, zamiast po prostu odpuścić  i zdać sobie sprawę, że nie mam kontroli nad tym co oni robią…

DD: Hmm…

Koleś3: … no i to mi nie daje spokoju.

DD: Hmm. Czy wciąż męczysz się z powodu kiepskiego kierowcy z zeszłego tygodnia?

Koleś3: Nie!

DD: Okay. Dobrze.

Koleś3: Nie, aż tak źle.

PD:  Cierpiałeś zatem, spalałeś na to energię.

Koleś3: No tak.

PD:  Jest to po prostu część tego, czym jest agresja drogowa… cierpieniem.

DD: Widziałeś to? Widziałeś to?

PD:  Tak, to było bardzo realistyczne. Tak.

DD: Właśnie widzę cię wyraźnie poprzez szybę twojego samochodu, i jesteś jak… To było rzeczywiste.

PD:  Czy jesteś tym kolesiem, który wczoraj jechał za mną?

DD: Pamiętaj o cierpieniu. Czym jest cierpienie? Nieefektywnym wypalaniem twojej energii, jeżdżeniem z działającym wężem paliwowym.

PD:  Niekontrolowalnie.

DD: Dzięki. Dzięki wam. Ok. Dajcie tym facetom rundkę oklasków.

Ja… wiem, że jest to dosyć interesujące zajęcie, I zauważycie co się dzieje gdy powiem, czy mamy jakiś ochotników, którzy chcieliby podzielić się swoimi najgłębszymi problemami?

Nie? Proszę was… no dalej, no dalej panowie, ktoś podnosi swą rękę I dzieli się paroma… wtedy kolejny, a reszta jest jak: Ja teeeż, ja też chcę podzielić się moimi problemami! Kapuję. Naprawdę doceniam to, że jesteście tutaj i jesteście chętni do otwarcia się i zwierzenia. OK? Ponieważ w życiu zwykle czujemy się osamotnieni, że jesteśmy jedynymi, którzy przechodzą przez ten typ rzeczy, więc raz jeszcze, naprawdę was doceniam, honoruje to, że jesteście chętni by się dzielić, by się otworzyć. Dziękuje wam.  

PD:  W porządku, więc na ten moment omówiliśmy sporo na temat granic. I wasza osobista granica jest pierwszą częścią psychologii, którą musieliśmy opanować oraz jest tym, co daje wam siłę i wytrzymałość. Może przypominacie sobie, na samym początku powiedziałem, że są cztery części ludzkiej psychologii: jest granica, jest energia emocjonalna, są idee oraz intelekt, oraz wykorzystywanie idei oraz jest zdolność do podejmowania decyzji.

Cóż, teraz, skoro granicę mamy już przynajmniej wstępnie omówioną: jak działa, daje wam siłę… powinniśmy omówić te trzy typy wewnętrznych surowców. Chcę się upewnić, że symboliczne nawiązanie do hrabiego Monte Christo jest jasnym. Czym jest… co jest skarbem Monte Christo? Tak naprawdę? Władza? Dojrzałość? Właśnie. Wyższy charakter, dojrzałość? Wszystko to jest nagrodą za wyższy charakter i dojrzałość, jest wytrzymałym wypełnieniem, które opisywaliśmy na początku. I co jest mapą do skarbu Monte Christo? Czym jest to, co dziś robimy? Mam na myśli dosłownie edukację lub terapię, czy seminaria tego typu, produkty „Double Your Dating” (Podwój Swoje Randkowanie), wypełnianie braków. Kim jest kapłan? Czy gdzie jest kapłan? Symbolicznie. Właściwie, wszystkim z powyższych. Kapłanem jest David DeAngelo, kapłanem jest każdy dobry mentor, którego mieliście w swym życiu oraz ostatecznie, dobrzy mentorzy udzielają wam swego obserwującego ego dopóki naprawdę, w pełni nie zaczniecie używać swojego własnego. Obserwujące ego jest waszym własnym życiowym trenerem, jest waszym własnym życiowym psychiatrą, waszym własnym ojcem i matką. Tym właśnie jest. Okay, zatem tym, czego nauczymy się na temat tych trzech wewnętrznych zasobów jest to, że właściwie są skarbami wyższego charakteru, do których dążymy. I każdy z nich trzech istnieje na spektrum. Zacznę od procesu decyzyjnego.

Powiedzieliśmy, zatem, że każda decyzja, którą podejmujemy jest albo destruktywna albo konstruktywna. Destruktywne decyzje są niedojrzałe, są natury win-lose, cechują niższy charakter, są dziecięce, wszyscy je czasami popełniamy. Konstruktywne decyzje są decyzjami win-win, są dojrzałe i cechują wyższy charakter i wszyscy, mam nadzieję, popełniamy je. Wybór konstruktywnych rzeczy jest łatwiejszy, gdy posiadacie pracujące dla was obserwujące ego. Co się dzieje, gdy mamy tendencję do podejmowania wciąż i wciąż tych samych decyzji a może nawet przełączenia wszystkiego na autopilota? Jak się to nazywa? Jest to nawyk! Tak, więc właściwie można wykształcić w sobie destruktywny nawyk jak i konstruktywny nawyk. Punkt przejściowy pomiędzy posiadaniem nawyków destruktywnych, trochę jak podchodzenie do kobiety zawsze z rodzajem poczucia niższości… to jest nawyk, jak możecie to zmienić? Cóż, punktem początkowym byłoby posiadanie trochę obserwującego ego i przyłapania siebie na akcie robienia tego. Następnie rozpoczęcie przyłapywania siebie na akcie robienia tego w czasie rzeczywistym, wtedy, gdy to robicie. Pamiętacie w historii hrabiego Monte Christo, jak głupio pozwolił się uwięzić, ponieważ nie był on na tyle bystry by zorientować się, że jest wrabiany, w tym momencie. Gdyby posiadał on obserwujące ego zdałby sobie sprawę, co się dzieje i nie przyznałby się do znajomości imienia Loucille Cleirone (?) (1:00:39). OK? Podczas przemiany z destruktywnego nawyku do konstruktywnego, obserwującego ego jest punktem przejściowym, wtedy, aby naprawdę ustabilizować konstruktywny nawyk, musicie umyślnie podjąć wiele konstruktywnych decyzji i podejmować ich aż tyle, że staje się to łatwym i wtedy możecie w pewnym sensie pozwolić działać temu w tle, jako nowy, dobry nawyk. Naprawdę chciałbym panowie, abyście zrozumieli te różnice; przelecimy przez to szybko. Tym są różnice pomiędzy destruktywnością a konstruktywnością… John Nash ze swoją teorią Nasha i konceptem zachowań win-win przeciwko win-lose… Jest to fascynująca teoria ekonomiczna, warta Nagrody Nobla, po części jak myślę, ponieważ właściwie jest to matematyczny dowód idei duchowej. Jest to całkiem zdumiewające. Matematyczny dowód duchowej idea… to dowód na karmę, jest dowodem na to, że to, co od was wychodzi to do was wraca. Czy to ma sens?

Co przez to rozumiem? Gdy posiadamy nawyk, który jest destruktywny, będący win-lose, w krótszej mierze korzystamy z niego, czerpiemy korzyści od innych, trochę jak najlepszy przyjaciel Edmunda Dante – Fernand, jest on człowiekiem win-lose, destruktywnym przyjacielem inaczej mówiąc. Jednak prędzej czy później zostanie on zdemaskowany, jest to jak z bogactwami (?)(amaronds?)(1:02:16) świata. Na krótszą metę można się na nich znacznie wzbogacić, lecz prędzej lub później zostaniesz przyłapany. Różnice pomiędzy byciem destruktywnym a konstruktywnym sprowadzają się do wszystkich cech wieku chłopięcego przeciwko wszystkim cechom dorosłości, dlatego też mam dla was dwie listy. W związku z tym: natychmiastowe wynagradzanie u chłopca, destruktywnego chłopca, musimy nauczyć się zmieniać na opóźnione wynagradzanie u konstruktywnego mężczyznę, nie uznawanie innych i ich nie szanowanie na uznawanie i ich szanowanie; słabe, obserwujące ego na zaawansowane, obserwujące ego. I jak już wam pokazałem kiepską świadomość i kiepską intuicję w silną świadomość i intuicję, jednak to już opracowaliśmy… Dziecięcą stroną psychologii są także słabo zdefiniowane granice, dziury w waszej granicy, dobrze zdefiniowane granice z drzwiami są dojrzałe. OK?

Dowiedzmy się, zatem więcej na temat podejmowania decyzji oraz odpowiedniego dla niego spektrum. Obiecałem wam, że dla każdego z tych trzech wewnętrznych zasobów istnieje spektrum a jeśli dowiemy się jak opanować każdy z dwóch końców spektrum to, co opanujemy? Wszystko pośrodku. Okay? Jak do tej pory, surowiec podejmowania decyzji i pamiętajcie, bo jest to także dosyć ważne, ponieważ powiedzieliśmy, że decyzje definiują nasze życie, nakreśla spektrum, w którym z jednej strony mamy przytomność lub etyczność i to jest, czego Edmund Dantès ma pod dostatkiem, nawet troszkę za dużo, lecz z kolei z drugiej strony spektrum procesu decyzyjnego znajduje się intuicja. Obie z tych dwóch rzeczy kierują każdą z decyzji, którą podejmujecie. Teraz – co rozumiem pod pojęciem intuicja, ponieważ używam słów, które są użyteczne dla mnie, jednak słowa, jako symbole są niedoskonałe i możliwe, że posiadacie lepsze słowo, które pasowałoby wam. Pod pojęciem intuicji rozumiem swego rodzaju życiową mądrość, spryt. Czy ktoś zauważył gdzie na spektrum, na początku historii, znajdował się Edmund Dantès? Był on daleko, może aż tak daleko na spektrum: sporo przytomności, co Freud nazwałby byciem przeciążonym po stronie superego; oraz brak pewnego rodzaju życiowej mądrości. Okay, cóż, przytomność jest wewnętrznym zmysłem rozumienia tego, czy twoje motywy są destruktywne czy konstruktywne, a intuicja jest wewnętrznym zmysłem wiedzy na temat tego czy różne środowiska są konstruktywne czy destruktywne w stosunku do ciebie. Czy brzmi to sensownie? Jedno, więc tak jakby spogląda wewnątrz, zaś drugie spogląda na zewnątrz, na środowiska i stara się zbalansować oba oraz wydać osąd. Idealnym miejscem, aby znaleźć się ze swą zdolnością do podejmowania decyzji jest faktycznie martwy środek i wytłumaczę, dlaczego. Co jeśli miałbym do podjęcia decyzję, lecz nie powiedziałbym wam zbyt wiele na temat środowiska, w którym to robię? Co jeśli decyzją byłoby: Czy powinienem strzelić z pistoletu? Czy istnieje na to prawidłowa lub błędna odpowiedź? Nie? Ktoś, kto jest bardzo, bardzo przeciążony po stronie przytomności mógłby powiedzieć, że jest: Nigdy nie powinieneś strzelać z pistoletu. Kropka. OK? Czy pamiętacie starą Sobotnią Noc na Żywo (Saturday Night Live – amerykańskie show komediowe) i panią kościelną? OK? Istnieje wiele osób jak ona, swego rodzaju ofiar, przeciążonych po stronie przytomności i bardzo nieświadomych różnych środowisk. Co jeśli zamiast powiedzieć: Czy powinienem strzelić z pistoletu? Podam więcej informacji na temat środowiska? Co jeśli zapytam: Czy powinienem strzelić na ulicy, na ulicy Las Vegas? Czy na to jest prawidłowa lub błędna odpowiedź? No tak, prawdopodobnie jest to kiepska decyzja, destruktywna decyzja, która możliwe, że ukazuje kiepską przytomność z mojej strony, ponieważ jaka jest moja moralność, jeśli jestem do tego zdolny, lub jak kiepska jest moja intuicja, ponieważ… no wiecie… jak głupi musiałbym być, by nie zdać sobie sprawy, że środowisko nie jest dobrym środowiskiem do zrobienia tego. Z kolei zamiast tego: Czy powinienem strzelić, będąc wraz z Zielonymi Beretami w Iraku, będąc pod ostrzałem? Czy istnieje prawidłowa lub błędna odpowiedź na to? Prawdopodobnie tak. Możesz okazać brak przytomności oraz brak intuicji nie strzelając z broni w tym środowisku. Czy dzięki temu ktoś ma nowe spostrzeżenia lub pomysły, których nie miał przedtem?

DD: Jedną z rzeczy, o których powiedziałeś, jest to, że Edmond miał… pokazał brak intuicji, brak życiowej mądrości, naprawdę ulicznego sprytu na początku, zaś na końcu, aczkolwiek zaraz przed samym końcem, naprawdę przechylił się na tą stronę.

PD:  Tak.

DD: Wiesz, wskazówka naprawdę przechyliła się tam gdzie było naprawdę mało etyczności.

PD:  Świetna uwaga. Jest to swego rodzaju stereograficzny korektor (EQ), ok? Gdzie jesteśmy w stanie faktycznie dostosować częstotliwość (?) (nab? (1:08:15)), nie zamierzone… tak też na początku historii był on zbyt przeciążony po stronie przytomności, tak jak Dave wskazał, musiał on wziąć odwet w kierunku środka, a gdy się wydostał – zbyt dużo intuicji. Na tym końcu jest on w pewnym sensie maminsynkiem lub męczennikiem, a tutaj jest rekinem, jest (?) (adnon? (1:08:40)). OK? Niegrzeczni faceci mają wiele intuicji. Znaczy to, że jesteście bardzo doświadczeni w próbkowaniu środowisk, znacie wiele różnych środowisk oraz co jest w nich destruktywne i co jest w nich konstruktywne. Ma, zatem miejsce, gdy myślicie o tych dwóch końcach spektrum procesu decyzyjnego, są one w pewnym sensie jak dwa garnki. Jak pełne były te dwa garnki, gdy się urodziliście? Co? Były puste! W momencie narodzin nie posiadamy etyczności, z pewnością też, po urodzeniu nie mamy intuicji na temat świata, posiadamy puste zbiorniki. Co je napełnia? Po prostu to – podejmowanie decyzji oraz odnotowywanie, co z nich otrzymujecie. OK? Zatem to, to też może być zachętą dla was… czy ktoś z obecnych w tym pomieszczeniu jest prokrastynatorem? Dobra. Czy ktoś próbował kiedyś zmobilizować się do podejścia do kobiety a następnie wycofał się? Okay. Co powstrzymało was przed zrobieniem kroku i podejściem? Ok, strach. Tym jest emocjonalna część, jednak część decyzyjna tego, dlaczego nie podeszliście było myślenie, że to jest spora szansa na to, że to może być destruktywne. Prawda? A wy z tą kobietą pragnęliście konstruktywnego rozwiązania… cóż chciałbym abyście wiedzieli, że cokolwiek, co się dzieje jest dobre i w porządku, tak długo dopóki podejmuje decyzje by spróbować. Dlaczego? Ponieważ każda decyzja, którą podejmujecie, zarówno konstruktywna jak i destruktywna napełnia, choć troszkę oba garnki… trochę jak w (?) (hardwire (1:10:45))… napełnia dla was oba garnki zarówno przytomnością jak i intuicją, nawet jeśli zawalisz w każdej próbie, spróbuj jeszcze raz.

DD: Czy zauważyliście, że powiedział złe decyzje napełniają oba? Dobre decyzje i złe decyzje tak długo jak tylko wyciągacie z nich lekcje.

PD:  Tak długo jak macie obserwujące ego, które pozwala wam zadokumentować, czego się nauczyliście. Prawda? Zdobywajcie obserwujące ego też poprzez zapisywanie, także róbcie notatki… zachowujcie notatki tego, czego nauczyliście się ze swych decyzji. Dobra.

DD: Chciałbym się tylko tutaj wtrącić. Siedzę sobie i zastanawiam się nad niektórymi, no wiesz, świetnymi filmami, które zostały stworzone przez te lata… a sam mówiłeś… nie wiem czy już wspominałeś o idei… no wiesz w świetnych filmach, sądzę, że już mówiliśmy o tym wcześniej… możesz zobaczyć samego siebie w… no wiesz… w postaciach.

PD:  W głównych postaciach? Ty?

DD: I tak sobie myślałem, nie wiem, może parę filmów, które są swego rodzaju ikonami, natychmiastowo pojawiło się w moim umyśle. Jednym z nich jest Wall Street. Pamiętacie Wall Street  z Michaelem Douglasem i Charliem Sheenem? Gdy Charliee Sheen rozpoczynał w filmie, miał mleko pod nosem, wiecie, był takim początkującym… jednak był ambitny i wtedy spotkał kogoś, kto był daleko po tej stronie: Gordona Gekko, który przeciągnął go daleko na tą stronę, gdzie stał się nieetyczny, dopiero wtedy poprzez ten proces powrócił on na środek… albo wiecie, Star Wars są kolejnym przykładem, który pojawia się w umyśle, gdzie on także zaczynał tutaj, z dużą ilością przytomności, lecz nie miał ulicznego sprytu i przez to, dopiero w procesie znajduje swą drogę z powrotem na środek.

PD:  To prawda. I jak nazwiesz środek? Czym jest perfekcyjna zdolność do podejmowania decyzji, która jest trwała, ponieważ osadzona w solidnej granicy, która czyni ją trwałą? Mądrością! Jeśli posiadacie doskonałą równowagę obu, przytomności oraz intuicji posiadacie mądrość. OK? Tak też, w wielu filmach, tak jak w Hrabią Monte Christo, wiecie, ludzie mogą zmieniać się tam i z powrotem z tym, gdzie znajdują się wzdłuż spektrum, jednak wraz z zakończeniem lądują na środku z równym bilansem obu. To jest przykład tego jak wygląda to w uproszczeniu. Wasza przytomność kieruje waszymi decyzjami na temat motywów z wewnątrz, gdzie dopiero zaraz przed momentem decyzji was intuicja mówi wam, czy będziecie właśnie destruktywni czy konstruktywni. Pewnego rodzaju oddział waszego obserwującego ego mówiący wam, że właśnie będziecie destruktywni lub konstruktywni.

Co sądzisz na temat tego cytatu? Życzliwość wobec winnego jest okrucieństwem wobec niewinnego.

DD: Świetne cytaty są…

PD:  Są po prostu świetnymi cytatami…

DD: … są niesamowite. Właśnie.

DD: Mój przyjaciel… wiesz, po prostu rzuć nim. Bardzo szybkie wyraziste spojrzenie na twojej twarzy(?)(1:14:00)… Mój przyjaciel, rodzaju mentor, nakłonił mnie do przeczytania wielu cytatów przez te parę ostatnich lat i teraz z magią Internetu zacząłem je kolekcjonować według moich ulubionych myślicieli… i można tak siedzieć, no wiesz, dniami kolekcjonując świetne cytaty. Odkrywasz wtedy, że czytając świetny cytat lub ich grupę, jest to jak czysta… no wiecie… wyrafinowana mądrość wprowadzana do twojego mózgu… i gdy usłyszysz jakiś genialny, naprawdę musisz przysiąść i rozważyć przez dłuższy czas, musisz pomyśleć nad wszystkimi implikacjami do niego. Więc siedzę w tym głęboko.

PD:  Cóż… to sprawia, że myślę o idei posiadania mentorów, ale także i bohaterów, są oni ludźmi, którzy uprzednio przeszli przez wszelkiego rodzaju traumy i mają wiele ran, z których się nauczyli… i są oni w stanie podarować tobie część ze swojej intuicji. Właściwie pomyślcie o tym, jeśli posiadacie bohatera, z którym nigdy się nawet nie spotkaliście, nie musicie się nawet spotkać z tą osobą a potrafią oni wspomóc was materiałem do wypełniania waszej granicy, charakteru. Całkiem interesujący pomysł.

DD: Właśnie, wnioski płynące z dynamizmu grupowego oraz perspektywy przywódcy. Zaczynam mieć wrażenie, że mając grupę ludzi, którzy ufają tobie, jako przywódcy a jesteś pobłażliwy wobec kogoś, kto jest winny, wszyscy niewinni czują się potraktowani niesprawiedliwie. Tymczasem gdybyś potraktował winnych z… no powiedzmy prawidłowo i wymierzył w tej sytuacji sprawiedliwość niewinni czuliby się bardziej bezpieczni i czuliby się… czuliby się jakby mieli przywódcę, który potrafi się o nich dobrze zatroszczyć.

PD:  Ponieważ czują oni twoją mądrość to chcą dać ci jeszcze więcej dowodzenia. Im więcej mądrości prezentujesz, tym więcej przywództwa daje ci społeczeństwo, zatem dostajesz coraz więcej wolności, by podejmować jeszcze poważniejsze decyzje.

DD: Powtórz to.

PD:  Im więcej mądrości demonstrujesz, innymi słowy dobrą równowagę pomiędzy obiema etycznością i intuicją, tym bardziej wynagradzany jesteś przez społeczeństwo poprzez więcej możliwości do dowodzenia, ponieważ jesteś tak mądry. W wyniku tego wzrasta twoja pozycja przywódcy, masz więcej wolności niż wcześniej.

DD: Zademonstruj mądrość – zdobądź więcej przywództwa. Zademonstruj mądrość – zdobądź więcej przywództwa.

PD:  To sprowadza nas z kolei do idei bycia dżentelmenem.

DD: Wielkim szlachetnym mężczyzną

PD:  Albo i szlachetnym mężczyzną, zatem czy Edmund Dantès na końcu historii jest łagodnym mężczyzną czy dżentelmenem? Nie był on łagodny, okay? Dlaczego? Czy rozumiecie teraz, dlaczego dżentelmen nie jest łagodnym mężczyzną? Bo co?

DD: Nie bał się konfliktu.

PD:  Och, nie bał się konfliktu. Tak. Dokładnie, wyhodował w sobie to. Oto, czego brakowało Edmundowi Dantès, to czego brakuje każdemu maminsynkowi, przyjemniaczkowi, ciocie to intuicja, życiowa wiedza na temat różnych środowisk i tego co jest w nich destruktywne oraz tego co jest w nich konstruktywne. OK? Tym jest spryt; jest to bycie zdolnym do zachowywania swoich sekretów, nie wyskakiwania jak Filip z konopi, oddawania ludziom klucza od drzwi do swojego schowka.

DD: Właśnie, porozmawiajmy jeszcze przez sekundę, o… większość z nas, szczególnie, jeśli dorastaliśmy w… no wiecie… późnych latach dwudziestego wieku, przez większość czasu byliśmy wychowywani przez nasze mamy, często z nieobecnym tatą i wiele czerpiemy z tego. Nauczyliśmy się z tego wiele, tak jak Paul powiedział wcześniej, byliśmy nagradzani za to, za to wynagradzały matki, za to okazywały nam swą miłość oraz aprobatę i nie zdobyliśmy korzyści płynących z tego, że w wieku 14 lat starsi mężczyźni zaciągnęli nas do lasu i przeprowadzili nas przez rytuał inicjacyjny, więc nie dorośliśmy, nie otrzymaliśmy nic z tego w procesie, musimy sami to sobie wytworzyć, zatem tutaj jesteśmy. Jak to nazwałeś, Freud mógłby powiedzieć przeciążeni po stronie superego?

PD:  No.

DD: Uwielbiam te specjalistyczne terminy. Jeśli, więc kobieta powie wam, że jesteście czepliwi odpowiedzcie: Nie jest to całkiem precyzyjne, jestem przeciążony po stronie superego. Pomyśli, że jesteście bardzo wyszukani, nieszczęśliwie to wciąż znaczy ciota. Prawda? Przeciążony po stronie superego, gdy sprowadza się do atrakcyjności znaczy ciota, tak, więc… podejmowanie lepszych decyzji, zdobywanie większej ilości intuicji lub życiowej mądrości są prawdziwą odpowiedzią.

PD:  Zatem zamiast poczucia boleści lub marudzenia i narzekania na temat przeszłych niepowodzeń, dodajcie trochę obserwującego ego do tego diagramu i popatrzcie na swoje rany i kopcie je po to… wiecie… tak jak można kopać złoto, no cóż… wasze rany mają w środku złoto. Do wyciagnięcia mają swego rodzaju mądrość do wypełnienia waszych zbiorników i uczynienia was bardziej zbalansowanym, bardziej jak hrabia Monte Christo niż jak chłopiec Edmund Dantès. Mądrością jest równowaga przytomności i intuicji. Niektórzy ludzie, którzy są nadmiernie moralistyczni mogą mieć skłonność do zbytniego przejmowania świata na swe ramiona i posiadają zbyt dużo przytomności tak by dopasowała ich intuicji. Przeciążeni po stronie superego. U innych ludzi brakuje moralności i są zbyt przeciążeni sprytem, wiedzą jak różne środowiska mogą być dobrymi i złymi miejscami. Te ostatnie osoby Freud mógłby powiedzieć, że są przeciążone po stronie id, zwierzęcego instynktu, jak przestępcy w białych kołnierzykach. Mądrość jest doskonałą równowagą obu i prawdopodobniej poprowadzi was do większej liczby zachowań win-win.

Oto sposób jak opanować swój proces decyzyjny. Dobrze jest podejmować decyzje, zarówno, gdy kończą się dobrze lub źle, na waszą korzyść lub nie, to dobrze, że ich dokonaliście, ponieważ napełniają one jeden z tego rodzaju zasobów, poprzez to będziecie mogli ostatecznie opanować, z wystarczającą ilością praktyki, każdą decyzję, która stanie na waszej drodze i będzie musiała być podjętą.

DD: Chciałbym się tutaj wtrącić, w moim życiu starałem się osiągnąć punkt gdzie badam ludzi sukcesu, badał ludzi sukcesu w wielu różnych rodzajach pól i obszarów i odkryłem, że ludzie, których znam, którzy są bardzo pomyślni, są bardzo dobrzy w podejmowaniu decyzji. Jest to coś, co naprawdę ich wyróżnia, mają tendencję do bycia zdolnym rozejrzeć się na to, co dzieje się wokół nich i powiedzieć: Ok. Mam zamiar podjąć decyzję i właśnie to mam zamiar zrobić. I postępują zgodnie z tym, przechodząc do kolejnej rzeczy, zdając sobie sprawę, że pewien procent z decyzji, którą mają zamiar zrobić, będzie nieprawidłowy, będzie zły. I to jest w porządku, nie zamartwiają się tym. Zauważyłem z kolei, że nieudacznicy, których poznałem w swoim życiu, wahają się, zwlekają przez długi czas, czują wiele niepokoju w strefie podejmowania decyzji, ponieważ boją się podjęcia złej decyzji. Oh, co jeśli podejmę złą decyzję? I nigdy nie oswajając się z podejmowaniem decyzji, szczególnie ważnych decyzji…, kiedy ich dokonują, czekają, wątpią, zastanawiają się nad decyzją, nie czynią kroku naprzód i nie ruszają prosto w nią, skazując samych siebie na porażkę. Zatem chciałbym powrócić do list, które stworzyliście wcześniej. Jedna… wasze wewnętrzne problemy i druga… lista, gdzie pozwalacie swojemu środowisku i innym ludziom lub kobietom na kontrolę nad wami oraz wpuszczacie ich do środka swojej granicy. Mówiliśmy też o dwóch narzędziach, jak do tej pory… dowiedzieliśmy się o osobistej granicy….

PD:  Ty powiedziałeś narzędzie…

DD: Tak, ja powiedziałem narzędzie… i… tak, więc dowiedzieliśmy się o osobistej granicy. Jak niezdrowa osobista granica wygląda, czym jest zdrowa osobista granica, w jaki sposób zdrowa osobista granica funkcjonuje. I dowiedzieliśmy się o procesie decyzyjnym. Kluczowe decyzje… podejmowanie decyzji… Chciałbym żebyście teraz zastosowali, jak moglibyście zastosować osobistą granicę by rozwiązała je w czasie rzeczywistym oraz jak wykorzystacie je w przyszłości… lub jak użylibyście zdrowej osobistej granicy by rozwiązać je w przyszłości, następnie proces decyzyjny… Jakie lepsze decyzje moglibyście podjąć w tych sytuacjach, w przyszłości? Ok? Kto chciałby się podzielić? Stań tutaj.

Koleś 4: Problemem, który zapisałem było nie uwzględnianie moich osobistych przekonań, gdy ona mówiła, lub robiła coś, co było poza linią oraz moimi rozwiązaniami; już faktycznie wprowadziłem to do praktyki i teraz mówię oraz uwalniam dokładnie, co chodzi mi po głowie, gdy kobieta mówi coś, co jest zdecydowanie poza linią oraz jest przeciwko moim osobistym przekonaniom.

DD: Interpretuję twoją mowę ciała oraz sposób, w który tutaj się wypowiadasz i wnioskuję, że musiałaby ona zajść naprawdę daleko zanim zamknąłbyś jej drzwi i powiedział: Nie, to jest oferta win-lose.

Koleś 4: Ja…

DD: Czy zaakceptowałeś od kobiet dużo zachowań drugiej kategorii?

Koleś 4: Tony..

DD: Och, to troche zbyt dużo? Taa…

Koleś 4: Oto najlepszy przykład, który przychodzi do mojej głowy…

DD: Oho, rozpoczęliśmy to, otworzyliśmy tutaj bramy powodziowe.

Koleś 4: Chodziłem kiedyś z taką kobietą i ona… brała jakieś lekarstwa antydepresyjne, cokolwiek… jakiś Prozac czy coś w tym stylu, i…

DD: Powinieneś poprosić ją o trochę…

Koleś 4: …wtedy, pewnego dnia mówi mi, że jest tutaj bardzo dużo czerwonych flag i pierwsza myśl, która przychodzi mi do głowy to: Halo, czekaj minutkę, to ty jesteś tą, która bierze psycho lekarstwa, to ty jesteś z flagami latającymi naokoło.

DD: Czy mówiłeś to do siebie?

Koleś 4: No tak. I ja…

DD: Jak to jest, gdy mówisz do siebie?

PD:  Nazwa? Schizofrenia?

DD: Schizofrenia? Ach, okay. Po prostu zastanawiam się, kto był tutaj chorującym.

Koleś 4: Właściwie, więc nie będę się angażował po czymś takim, ponieważ… nie. I jestem..

PD:  Dajemy ci rany, by sprawić abyś wyrosnął…

Koleś 4: Zatem… co… to było trochę czasu temu i wtedy, jakoś rok temu, chodziłem z taką jedną dziewczyną i ona nie była…

DD: OK. Zatrzymajmy się na sekundę. Masz jeszcze tylko jedną historię po tej, na cały program. OK?

Koleś 4: Nie opowiem innej historii po tej…

DD: W porządku. Kontynuuj.

Koleś 4: …więc, odbijało jej na punkcie oddzwaniania lub czegoś takiego, i tworzyła wszystkie te wymówki, które…. no wiesz… wskazywałeś w swoim materiale, więc dzwonię do niej, właśnie wtedy i tam, a ona wariuje, tak jak nigdy wcześniej jej się to nie przydarzyło…, więc ostatecznie zakończyłem związek krótko po tym. I był to pierwszy raz, gdy kiedykolwiek to zrobiłem.

DD: Hmm… jakie to było uczucie?

Koleś 4: Wspaniale.

DD: Wspaniale… dobrze dla ciebie.

Znasz moją… ponownie, moją interpretację, gdy obserwuję twoją mowę ciała, wciąż, gdy musisz ukazać swoją granicę, wciąż czujesz się trochę jak: Och, czy to będzie w porządku? Lub: Czy muszę poczekać, dopóki nie popchnie ona, no wiesz, wyraźnie za daleko zanim nie ukaże swojej granicy? Jest to jak najbardziej w porządku by zrobić to natychmiastowo, tak szybko, gdy tylko wnętrze mówi ci, że coś jest nie w porządku.

PD:  Dla dużej ilości facetów jest to uczucie jak, z tej historii, bycie na klifie. Czy powinienem pozwolić zrzucić się z klifu czy powinienem zanurkować z klifu w nieznane? Czy po prostu zostać w wygodnym, rzeczy w rodzaju współuzależnienia, czy brzmi to sensownie? Dla wielu kolesi wygląda to tak; jest to częścią wartości tej historii. Nie jest to wyłącznie historia całego waszego życia, rodzaj historii, który właśnie przejrzeliśmy może być przydatny, gdy chcecie odkryć, w którym punkcie z historii jestem w swojej karierze, w którym punkcie z historii jestem z kobietami, w którym punkcie z historii jestem w stosunku do mojej rodziny, OK? Możecie sprecyzować gdzie się znajdujecie, więc nurkujecie z klifu i zrywacie i czujecie się po tym wspaniale. Jak czułeś się zaraz przed decyzją?

Koleś 4: Tak dobrze, jak to pamiętam to nie sądzę, że chciałem to zrobić

PD:  OK.

Koleś 4: Zrobiłem to tak czy owak, ponieważ uważałem, że to się zbliżało.

DD: Nie chciałeś tego zrobić, lecz zrobiłeś to tak czy owak, ponieważ uważałeś, że to się zbliżało.

PD:  To dobre, dojrzałe. Wkrótce będziemy omawiać sporo na temat energii emocjonalnej. Oraz to… pokochacie to. Wszystko inne jest nudne w porównaniu do tego, co omówimy za 15 minut do pół godziny.

DD: Podnieście, więc rękę jeśli byliście kiedyś w związku, który nie był dla was dobry, czuliście jakby zbliżał się do końca, ona miała nad nim kontrolę i nie skończyliście tego, nawet pomimo tego, iż wiedzieliście, że zbliża się on ku końcowi, wtedy ona kończyła, a to męczyło was przez kolejne sto lat po tym. W porządku. Zgadnijcie, co? Powinniście to skończyć. W przyszłości… Właśnie… W przyszłości, jeśli znowu pojawi się to przed wami, musicie to zabić natychmiastowo, tak szybko jak tylko wasze wnętrze mówi wam, że jest źle, że to idzie w złym kierunku i źle się skończy – wy to skończcie!

PD:  Jakiej umiejętności wam brakuje gdy tego nie kończycie? Tak, intuicji.

DD: Dobra, tutaj.

Koleś 5: Tak, moje rzeczywiście, jest w sumie rzeczą związaną z pracą, gdzie jest nowa technologia i zaangażowałem się w to, wylądowałem z pozostawaniem na nogach do szóstej w nocy, zaangażowałem się i starałem się zrobić interpretację, które niekoniecznie musiały być zrobione, mogę poczekać aż ktoś odpowie… i notorycznie zacząłem kończyć pracę o ósmej, dziewiątej wieczór, podczas gdy moi partnerzy zbierali się o szóstek. Mam tego dość i muszę z tym skończyć, nawet pomimo tego, że czerpię przyjemność z robienia tego, muszę z tym skończyć i powiedzieć: Hej, jeśli potrzebujesz więcej informacji na ten temat możesz to zrobić w przyszłości.

DD: To jest dobre.

PD:  Jest to bycie przeciążonym po stronie przytomności i posiadanie dziur w swojej granicy, co sprawia swoistego rodzaju pasywny typ złej polityki. OK? Połączenie twojego procesu decyzyjnego wraz z twoją granicą równa się polityce. Te cztery rzeczy, nie sądzę, że powiedziałem to wcześniej, te cztery części psychologii są jak atomy psychologii, atomy randkowania, jednak możesz połączyć ich różne kombinacje by stworzyć molekuły. Polityka jest jedną z bardziej skomplikowanych ludzkich zdolności, lecz jeśli rozbijesz to na pół składa się ona z procesu decyzyjnego plus funkcjonowania granicy.

DD: Czy czułeś kiedyś urazę w kierunku innych, ponieważ ty pracowałeś, a oni nie?

Koleś 5: Nie, ponieważ to jest dokładnie rzeczą w praktyce, którą lubię najbardziej… no wiesz.. Bezgranicznie mnie wsysającą, jednak muszę postawić sobie jakieś granicy… myślę, że to jest nonsensowne…

DD: Jest to, zatem całkowicie o tobie.

Koleś 5: No.

DD: Tak. Dobra. Dzięki ci. Pan tutaj. Powstań.

Koleś 6: Jaycee z Sillicon Valley (Silikonowa Dolina – od tłum.), dla mnie byłoby to..

DD: Ooo, Sillicon Valley, …

Koleś 6: Nie muszę… jestem z Sunny Vale (Słoneczna Dolina – od tłum.), ale kto do diabła wie gdzie Sunny Vale jest?

Ktoś: Ja tam mieszkałem…

Koleś 6: No proszę jednak, spoko, możemy się wymienić numerami… Dla mnie to, co robię… po każdej społecznej interakcji lub czymś w tym stylu zaczynam wątpić i przemyśliwać to, co zrobiłem, zamęczam się kurewsko: Och, to zrobiłem źle… no wiecie, i ciągnie się to przez tygodnie lub dnie po fakcie, więc jest to jak: Nie chcę tam wracać. I prawie się was spytałem, gdy mówiliście o, dokładnie nie pamiętam, co to wtedy było, ale włożenie tego w sprawy decyzji wydaje się mi sensowne, ponieważ jest to jak: Podjąłem decyzje, więc podążę za nią i zrobię to, pozostawię tą decyzję za mną i przejdę do następnej. Nie chodzi o to, czy odniosłem sukces, czy czułem się przez to dobrze czy jakkolwiek, jest to po prostu jak koncentrowanie się na pieniądzu, który wyciągnąłem z decyzji. Przewóz. Podoba mi się to.

PD:  Ta cała koncepcja poczucia niższości zawsze oparta jest na przeszłości, czyż nie? Czy kontrolujemy, zatem przeszłość? Co, więc dzieje się, gdy spalamy energię na przeszłość? Co robicie?

Koleś 6: Właśnie.

PD:  Cierpimy. Cierpienie nigdy nikomu nie uczyniło nic dobrego oprócz tego, że niepotrzebnie wyczerpywało twoją samoocenę.

Koleś 6: Dodatkowo to tylko projekcja, znaczy, nie mam do diabła zielonego pojęcia, co ci ludzie myślą, wiem tylko, co ja sobie wmawiam. Nie muszę, więc przez to przechodzić.

PD:  Wiecie, gdy zmierzamy do końca tego, cała ta teoria jest ideą psychologicznej integracji i jeśli przypominacie sobie historię, gdy był on w więzieniu, Edmund Dantès był w więzieniu… było dwóch ojców, był zły ojciec oraz dobry ojciec. Zły ojciec był więziennym, który go bił, zatem jeśli jesteś negatywnym w stosunku do siebie pozwalasz, aby twój wewnętrzy zły ojciec cię smagał biczem. OK?

Koleś 6: No tak

PD:  Jednak integracja w dżentelmena lub szlachetnego mężczyzny łączy w sobie obu, opiekuńczego typu kapłana, dobrego ojca, który uczy was rzeczy, ale również łączy agresywność i energię złego ojca by zasilić trochę z waszego sprytu, którego potrzebujecie, aby zdobyć zdolność waszej intuicji.

DD: Taa, jest to bardzo interesujące, że część z moich przyjaciół, których obserwowałem, którzy byli niezwykle pomyślni z kobietami często posiadali koncepcje dobrego ojca i złego ojca, mówiąc inaczej bardzo dobrze zintegrowani, więc gdy wpadli oni na kobietę, która powiedzmy mogła być wobec nich nieuprzejma, lub robiła coś, aby ich zranić, wiecie… mówiła coś, co wiedziała, że ich zamknie i się ich pozbędzie, zamiast sprawienia, że się załamywali sprawiając, że ten sposób byłby efektywny, uzmysławiali sobie oni, że tak naprawdę wcale nie chodzi o nich i zwalczali ogień ogniem, uwalniali trochę złego ojca i mówili: Wiesz, dla takiej małej dziewczynki jest to niedopuszczalne! I co ciekawe… wiecie… czasami to wychodziło, czasami nie, lecz w momentach gdzie szło dobrze, zwykle przemieniało się w atrakcję tak silną, tak potężną, że nieomal nie do wyobrażenia dopóki się tego nie zobaczy.

Koleś 6: Właśnie, nie mam problemów z granicami, jest to przeciętna rzecz, którą chciałbym odłożyć na bok, bo nie mam z niej żadnych opinii oprócz tych, które wymyślam w swojej głowie.

DD: Stworzyłeś kiedyś w swojej głowie dużo negatywnych opinii, które nie były prawdziwe?

  1. Dzięki. Przejdźmy, zatem do kolejnej sekcji. Dzięki za podzielenie się chłopaki.

PD:  W porządku. Opanowując, zatem wasze osobiste granicy otrzymujecie siłę oraz wytrzymałość dla waszego życia, opanowując proces decyzyjny zdobycie w życiu więcej wolności, ponieważ im jesteście mądrzejsi tym więcej wolności daje wam społeczeństwo, robi was przywódcami. Co zdobywacie opanowując pomysły oraz intelekt, oraz ich wykorzystywanie? Sukces jest tym, co otrzymujecie! Sukces jest rzeczą intelektualną.

I obiecałem wam panowie, że każdy z tych wewnętrznych zasobów jest zawarty w spektrum. Dla waszego intelektu, który daje wam sukces, istnieje spektrum, które rozpoczyna się, z jednej strony od tego, co ja nazywam edukacją, z kolei z drugiej doświadczeniem. Możecie nazwać je wiedzą książkową i możecie je nazwać ulicznym sprytem. OK? To doświadczenie jest fenomenem prawej półkuli mózgu; po raz kolejny macie dwa zbiorniki, przechowujące dla was dane, dwa typy danych. Jaka jest różnica pomiędzy czymś jak twardy dysk z waszych komputerów a Internetem? Cóż, wasz dysk twardy jest bardzo zorganizowany, logiczny, rząd po rzędzie ułożone informacje; tym w najprostszy sposób jest twoja lewa półkula. Powiedziałem wam na początku, że nasz umysł jest tym to tworzy pojęcie czasu, skały nie czują czasu, tylko istoty z umysłami potrafią to zrozumieć, zaobserwować, potrafią pojąć koncepcję czasu. Podczas gdy nasza lewa półkula tworzy pojęcie historii, nasza lewa półkula koncentruje się na przeszłości… wiecie… jesteście na lekcji historii i wszystko uporządkowane jest według rzędu po rzędzie, według dat, jest zorganizowane, OK? Jest to trochę jak wasz dzienny opiekun, wasz wewnętrzny dzienny opiekun. Edukacja jest tym, co to zasila. OK? Wiedza książkowa.

Jednak z drugiej strony mamy waszą prawą półkulę. Prawa półkula jest jak Internet, jest kreatywna, artystyczna i jest jak sieciowo podobne wewnętrzne połączenie, na pierwszy rzut oka niezwiązane ze sobą fragmenty informacji, lecz to czyni nas kreatywnymi: łączenie niezwiązanych ze sobą idei i w jakiś sposób odnajdywanie ścieżki by połączyć je logicznie. Wasza prawa półkula jest, zatem raczej zdezorganizowana niż zorganizowana i tworzy ona pojęcie przyszłości, wasza prawa półkula postrzega możliwości, wasza lewa półkula postrzega prawdopodobieństwa. OK? Czy wyszliśmy trochę zbyt do przodu dla kogoś? OK.

Wasz intelekt jest odpowiedzialnym za prowadzenie was do sukcesu, teraz ktoś, kto na graficznym wykresie jest daleko w stronę wiedzy książkowej, do czego pewnie ja się skłaniam, ku tej stronie, jacy oni są?

Ktoś: Nerdami.

PD:  Nerdami! Co? (?)(1:38:18). Psychologicznie mają oni skłonności by być bardziej obsesyjni po tej stronie, są nadmiernie zorganizowani, są nadmiernie analityczni, są w swych własnych głowach, analizując bez przerwy wszystko, układając wszystko do porządku. OK?

DD: Mam przeczucie. Ktoś ze zgromadzonych tutaj jest taki? Tylko cztery osoby? Podnieście dłonie. OK. Taa.

PD:  OK, jakiego rodzaju droga do sukcesu czeka tych ludzi? Zwykle jest ona raczej trudna. OK? Ponieważ nie są oni zbyt elastyczni. Z drugiej strony ludzi, którzy są zdecydowanie po tej stronie, mają tendencje do bycie zwariowanymi i szalonymi, bardzo doświadczonymi, lecz niezorganizowanymi, osobami artystycznymi, można nawet stwierdzić, że ADHD jest tak daleko tutaj. Jest to bardzo doświadczony przedsiębiorca, który nie jest nawet zorganizowany na tyle być pojawić się w swoim biurze. W porządku? Zatem jak bardzo pomyślni są ci ludzie? W wielu przypadkach są bardziej pomyślni niż ci kolesie, lecz wciąż… brakuje im czegoś, pewnego rodzaju równowagi. OK?

Jeśli chcecie efektywności w dążeniu do celu, co jest walutą waszego intelektu, którą wydajemy? Co jest naszą walutą dla intelektu? Czas! Kosztuje nas czas przetworzenie danych, nauka danych, wymiana danych, kosztują nas czas. Zatem pragniemy efektywności, chcemy osiągnąć sukces gwałtownie, w najkrótszym okresie czasu. By to osiągnąć potrzebujemy równowagi obu -doświadczenia i edukacji, obu – ulicznego sprytu i wiedzy książkowej, a jeśli potrafisz osiągnąć w tym perfekcję byłoby to nazwane geniuszem. Ktoś taki jak Leonardo Da Vinci jest świetnym przykładem geniuszu kogoś, kto jest wystarczająco zorganizowanym i logicznym, naukowym oraz mistrzem filozofii, lecz zarazem mistrzem sztuki. Sztuka znajduje się tutaj, okay? Nadążacie?

Właśnie, kapłanem faktycznie był źródłem dla każdego z powyższych, zarówno uporządkowanej edukacji, czytania książek… nauczył go jak czytać… a także jego doświadczeń, szczególnie rzeczy fizycznych, cóż wiele z fizycznych części istoty bycia mężczyzną jest empirycznych: dla przykładu szermierka, walka na pięści, OK? Naprawdę są, zatem dwie powiązane koncepcje, które mają związek z sukcesem. Jedną omówiliśmy wcześniej i jest to…, gdy osiągasz cel twoja granica się rozszerza, uczyniłeś swoją granicę większą, kontrolujesz więcej w swoim świecie, tym jest wartość sukcesu, jest kontrolowaniem większej części twojego świata. Sukces nie prowadzi koniecznie do szczęścia. Szczęście musisz wypełnić osobno wewnątrz twojej granicy. Edukacji używamy by utrzymać nasz wzrok na celach, by nie stracić tropu z naszego pierwotnego miejsca przeznaczenia, wiedza książkowa pomaga nam w tym. Uliczny spryt, czy doświadczenie, czyni nas elastycznymi, oskubać można na wiele sposobów, okay? Właściwie to mam historię, która pomoże wytłumaczyć tą koncepcję sukcesu i porażki. Zaczynamy.

Kiedyś… współpracowałem z kimś, kto pracował nad scenariuszami. Ja w procesie pisania jestem trochę bardziej zorganizowanym człowiekiem, on z kolei był bardziej półgłówkiem, komicznym gościem w sprzedaży, rodzaj osoby ADHD. Robiliśmy wiele kreatywnych rzeczy, wiele pomysłów powstało dzięki naszym konwersacjom, jednak, gdy przychodziło do zapisania naszych słów na kartkę nie następowało to i zacząłem się z tego powodu naprawdę denerwować, więc porozmawialiśmy o tym i byłem mniej więcej jak: Słuchaj, musimy przestać pracować wspólnie nad scenariuszami, ponieważ nigdy nie uda się nam osiągnąć docelowego Los Angeles, okay? Wtedy on jakby… wyszedł wtedy z pomysłem i powiedział: Skoro jesteśmy w Denver… gdzie było gdzie mieszkałem aż to tego tygodnia, … jesteśmy w Denver i staramy się dostać do LA i wszystko, czego bym chciał… tylko mówię… może odwiedźmy pod drodze Meksyk, no wiesz? Zabawmy się… rozumiesz… nie bądź taki spięty, zawsze jesteś taki poprawny. No to ja byłem jak: Taa, ale mieliśmy tutaj pisać scenariusz… i mówię mu: Problemem jest, że gdybyśmy byli samolotem, i po prostu pozwoliłbym ci być pilotem, zamiast lecieć do LA, dolecielibyśmy do Chin. Nie byłby to nawet Meksyk, zgubiłbyś nas i poleciał do Chin. Nadążasz? Odpowiedział mi na to: Oho tak, tak myślisz? Gdybyś to ty był pilotem, jesteś tak zorientowany na cel, upierasz się na praca, praca, praca, pchaj, pchaj, wiesz? Skończmy to i jedźmy do LA! Jest to trochę jak, gdybyśmy byli samolotem kierowałbyś nas przez burze z piorunami, prosto przez nie, ponieważ jesteś tak chętny do dostania się do LA. I byłem jak: Hmm, prawda… Mogę to sobie wyobrazić. Czasami dobrze być elastycznym, obrać odmienne drogi do celu. Cóż, nigdy nie rozwiązaliśmy naszych różnic, jednak, nauczyłem się tego, że wszyscy posiadamy, prawą i lewą półkulę mózgu. On tak jakby używał prawej półkuli za nas obu, ja używałem lewej półkuli za nas obu. Istoty ludzkie mają obie, zatem musimy być w stanie używać obu, okay? Musimy nie tracić z oczu naszego celu z pomocą naszej lewej półkuli, edukacji, naszej wiedzy książkowej, lecz także musimy być chętni do bycia elastycznymi, rozumienia, że oskubać można na wiele sposobów, by na drodze do celu móc obejść przeszkodę, to wasza prawa półkula, wasze doświadczenie.

Znaczy to, zatem, że jeśli kiedyś doświadczyliście czegoś, co moglibyście nazwać porażką i oddzieliliście całą część emocjonalną, oddzieliliście część procesu decyzyjnego i oddzieliliście część granic, która jest ciężarem, byciem w stanie powiedzieć nie, lub cierpieniem; to wszystko, co zostało to część intelektualna. To jak dużo edukacji posiadacie w stosunku do celu przeciwko temu jak dużo doświadczenia macie. Jeśli przegracie, to jesteście przeciążeni po stronie doświadczeń i musicie wykonać więcej pracy organizacyjnej, więcej logicznej, uporządkowanej pracy, planu w rodzaju dziennego schematu czy formalnej edukacji, oraz gdy poczujecie, że bijecie waszymi głowami o mur, że trochę przypominacie mnie, musicie stać się bardziej doświadczenie, musicie zrobić więcej kreatywnych rzeczy, które niebezpośrednio łączą się z waszym celem, takich jak podróże, lekcje aktorstwa, jakakolwiek forma aktorstwa, świętowanie, poznawanie nowych przypadkowych ludzi, wydobywanie z nich pomysłów. Brzmi to sensownie?

To też może być dobrym miejscem to spytania się czy mieliście jakieś doświadczenia z kobietami, które odczuwacie jak porażki? Nie chodzi o część emocjonalną, czy też część decyzyjną, po prostu nie osiągnęliście swojego celu, porażka znaczy, że nie osiągnąłem swojego celu, przynajmniej jeszcze nie. Czy ktoś może podzielić się przykładem?

DD: Powstań.

Koleś 7: Nazywam się Latimer (?) (Jakieś imię męskie (1:46:55)) i jestem z Austin, Texas. Celem było przelecenie, a staliśmy się przyjaciółmi.

DD: Huh. Okay. Celem było przelecenie, staliśmy się przyjaciółmi.

PD:  Dobra, no cóż, jest jeden problem…

DD: Narysujesz obrazek do tego?

PD:  Jest tutaj jeden problem… zobaczmy, co tutaj da się zrobić. Tutaj jest twoja granica i tutaj znajdujesz się ty strzelający do celu. OK? Jest tutaj jeden problem, jak można nie trafić w tak duży cel? Co jest problemem? Umieściłeś swój cel wewnątrz czyjejś granicy – przegrałeś, okay? Nie możesz umieścić swego celu wewnątrz czyjejś granicy – przegrasz. Pamiętaj, że są niezbywalne prawa do życia, prawo do wolności oraz dążenia do szczęścia. Nie mamy żadnych praw, aby podejść do innych ludzi i powiedzieć im: Hej, jesteś moim celem i zdobędę cię, kiedyś. To nie zadziała. Lecz tym, co możesz zrobić, jest posiadanie wewnątrz ciebie przedstawienia właściwego typu kobiety dla ciebie, okay? Generalnie kogoś, w stosunku, do kogo jesteś otwarty na spotkanie oraz reklamowanie siebie w jej stronę, lecz nie wymaganie wyjątkowo jednej by dopasowała się do tej konstrukcji. I robiąc to pamiętaj o tym, co jesteśmy w stanie kontrolować, a co nie możemy? Kontrolujemy w stu procentach to, co jest wewnątrz nas, kontrolujemy w zeru procentach to, co jest na zewnątrz nas oraz co jest wewnątrz granic innych ludzi. Zatem jeśli kontrolujesz obraz tego, czego chcesz, poprzez ponownie, nie posiadanie dziur, poprzez ustawianie preferencji: nie lubi country, lubi rock, nie lubi kotów, lubi psy, nie lubię tego typu kobiet, lubię ten typ kobiet. Jakie są twoje preferencje wobec kobiet? To może być coś, co chciałbyś spisać w detalach, ekstremalnych detalach. Jakie są moje preferencje wobec kobiet? Gdy już masz te preferencje, twoja granica jest solidna i jest w stanie kontrolować te preferencje. Docelowo nie kontrolujesz specyficznej kobiety, lecz twoje preferencje naturalnie sprawią, że będziesz przebywać jedynie z takim typem kobiet, które chcesz spotykać. Ostatecznie, więc osiągniesz swój cel, jednak nie z jedną określoną.

DD: Ktoś inny? W ostatnim krześle. Powstań.

Koleś 8: Okay, więc… chciałbym przejść przez całą podróż z podrywem… (z ang. – Pick Up)

DD: Jak Ford Pick-up?

Koleś 8: Nie. Czy wiecie, co mam przez to na myśli?

DD: Uhm. Ja pewnie wiem, o co ci chodzi, ale nie jestem pewny, że wszyscy pozostali także…

Koleś 8: Och, ok. Wytłumaczę, więc w normalnych określeniach. Nauka tego jak spotykać się i podrywać kobiety.

DD: Okay, więc zdecydowałeś, że podejmiesz edukację i będziesz podrywać kobiety.

Koleś 8: Właśnie. Tak też rozpocząłem dosyć sporo wychodzić, miałem parę niezłych sukcesów, lecz miałem też sporo odmów i w pewnym punkcie, wydaję mi się, że przyjąłem odmowy zbyt mocno, nie zważając na sukcesy, więc niespodziewanie znalazłem się… wiecie… bardziej w pobliżu tego gdzie byłem na początku tej podróży niż tego gdzie byłem pośrodku, gdzie miałem miejsce, do którego mogłem naprawdę wyjść, spotkać się z kobietami i nie mieć… no wiecie…. Nie mieć żadnych problemów z podejściem. Naprawdę nie wiem, co się stało, lecz uważam to za rodzaj porażki.

PD:  Jeszcze raz, co powoduje niedoskonałości? Perfekcjonizm! Właśnie, posiadasz dziurę w swojej granicy, ja także ją mam, każdy z nas, choć po części ją ma. Gdy patrzysz się przez dziurę w granicy na określony cel i czujesz, że powinieneś go już osiągnąć… także, dlatego nie jesteś w stanie docenić sukcesów, ponieważ jesteś jak: Dobra, czuję, że to osiągnąłem!. Jednak jeszcze tego nie masz! Ponieważ nie osiągnąłeś jeszcze tego sukcesu, którego pragnąłeś…, więc przyłapując się na tej czynności, musisz zamknąć dziurę w swojej granicy. Dla tego określonego celu po prostu poprzez robienie tego co robisz, czym jest po prostu wychodzenie na zewnątrz i bycie odrzucanym, sporo razy, czym jest banda nie… nie, nie, nie, nie… co z kolei wynagradza cię poprzez łatanie tej dziury i ukazywanie ci, że naprawdę jeszcze cię tam nie ma. Wtedy też, ironicznie, gdy już to zrobisz, wtedy faktycznie zaczniesz doceniać swoje postępy, które naprawdę czynisz w kierunku celu. Docenianie sukcesów.

DD: Mam do ciebie pytanie. Dlaczego zacząłeś uczyć się podrywu?

Koleś 8: Ponieważ chciałem użyć tego by na różne sposoby ulepszyć siebie. Chciałem stać się osobą, która jest bardziej pewna siebie i towarzyska.

DD: Dobra, więc… zostań ze mną przez sekundę. Czy nie jest interesującym, tym, co właśnie stwierdził jest to, że jeśli nauczę się jak podrywać kobiety wtedy stanę się bardziej pewny siebie. Potrzebuje pewności siebie, więc nauczę się jak podrywać kobiety. I tym, co słyszę, jest on mówiący, że ponieważ nie poszedł drogą bezpośrednią, to nie osiągnął on rzeczy, której tak naprawdę szukał

PD:  I co to oznacza?  Jesteś zdecydowanie po stronie doświadczenia, masz wiele doświadczenia, niczym mój przyjaciel Patryk, który prędzej by nas zagubił. Wiele doświadczeń oraz prawa półkula, lecz brakuje ci trochę organizacji by osiągnąć swój cel. Może musisz usiąść i bardzo szczegółowo rozrysować sobie w zorganizowany sposób, czego już się nauczyłeś, czego pragniesz.

Koleś 8: Zgadzam się… i wiecie… właśnie, dlatego tutaj jestem.

PD:  OK. Super.

DD: To było trudne; uraczcie go brawami. Czy jesteście w stanie zidentyfikować się z ideą posiadania pewnego rodzaju problemu i widzenia rozwiązania, w byciu… dostaniu się do majtek jakiejś kobiety? Lub majtek jakiejś grupy kobiet? Widzicie, o czym mówię? Jakby pośrednio lub bezpośrednio tam leżałaby odpowiedź. Ktoś inny? Ktoś jeszcze się podzieli? Spoko, to znaczy, że wszyscy zrozumieli to dosyć dokładnie, to dobrze. Tam z tyłu? Jeszcze jedno.

Koleś9: Witam, Jonah z Sidney, Australia. Ja… moje małżeństwo… Ja jestem… Miałem cel życia długo i szczęśliwie i w sumie byłem skoncentrowany na tej rzeczy, na celu… lecz sądzę, że zawiodłem… i moje małżeństwo zawiodło, ponieważ byłem tak skupiony na sukcesie… na tym by moje małżeństwo było sukcesem… i włożyłem w nie wszystko a ono odbiło się rykoszetem lecąc prosto we mnie… sądzę, że zawiodło, więc teraz w obecnych związkach nie daje z siebie aż tyle, patrząc na to o czym tutaj mówicie, chcę odnaleźć trochę więcej równowagi, i… myślę, że czasami gdy jesteś zbyt skoncentrowany, aż do stwardnienia i bycia nieelastycznym… jesteś skazany na porażkę.

PD:  Zgadzam się. Uważam nawet, że używając tego rodzaju materiału pewni ludzie mogą stać się zbyt twardzi i nieelastyczni oraz próbują odnosić się do wszystkiego, także do pewnego stopnia, więc bierzcie to z przymrużeniem oka i niech to będzie strawą dla ducha, ponieważ życie jest tym naprawdę skomplikowanym, bogatym doświadczeniem, którego nie mogę nawet przypuszczać, że kompletnie rozgryzłem. Jednak o czy mi przypomnieliście, jest bardzo ważną rzeczą, którą powtarzam wielu ludziom, jak ważne jest na pierwszym miejscu wybieranie. Czy kiedykolwiek brakowało wam obserwującego ego i odnaleźliście się… po prostu obudziliście się pewnego dnia w zrujnowanym związku, przez parę lat z niewłaściwą osobą, i poczuliście się jak: Oh, zainwestowałem w to tak dużo, więc powinienem to zmusić, aby było takim, jakim tego żądam, ponieważ tak wiele zainwestowałem. Komuś się to przydarzyło?

Zatem… z waszą wiedzą na temat swojego charakteru możecie również dokonywać bardzo szybkich oszacowań charakterów innych, włączając w to kobiety. Jedną rzeczą, która zajmie prawdopodobnie do jutra rana, możliwe, że wejdziemy w jest król-wojownik-kochanek-magik (KWLM), materiał zdolny do ocenienia kobiet, oraz własnej stosowności do danej kobiety. Jeśli jednak… gdy posiadacie dojrzały charakter możecie widzieć to w innych, lecz na pierwszym miejscu musicie wybrać prawidłowo bo trzymanie się określonego związku, pomimo tego, że trwaliście w nim lata, lata i lata, oraz tak wiele w niego zainwestowaliście, nigdy jednak nie będziecie w pełni kontrolować innej istoty ludzkiej, nawet jeśli się pobraliście. Robienie tego jest cierpieniem, jest też współuzależnieniem. Wiecie, tak naprawdę to jest świetna książka, zapomniałem nazwiska autora, jednak w istnieniu jest tylko jedna książka o dokładnie takim tytule i nazywa się: Jak się odkochać? (How to fall out of love?) Jest dostępna na Amazon oraz Barnes & Noble i jest niesamowitą książką dla facetów, którzy nie potrafią pozwolić przeminąć związkom, co wciąż sprawia, że cierpią. Cierpią nad przeszłością. Jak się odkochać? Jest bardzo przydatna, mniej więcej trzy tygodnie po przeczytania czujecie się całkiem nieźle.

 

David de Angelo – wewnętrzna gra ego część 4 (do 21 min)

  • wiec jakie jest wyjście?
  • Jakie jest jedyne wyjście?
  • Za chwilę zaprezentuję wam świetny cytat
  • jedynym sposobem na pozbycie się lęku, uzależnień, lekkomyślności, przejadania się, rozrzutności, pracoholizmu, masochizmu
  • bycia mięczakiem i zrzędą
  • jest odwaga
  • to jedyny sposób
  • odwaga
  • oto świetny cytat z Theodora Roosevelta
  • „Nie kry­tyk się liczy, nie człowiek, który wskazuje, jak potykają się sil­ni al­bo co in­ni mog­li­by zrobić le­piej. Chwała na­leży się mężczyźnie na are­nie, które­go twarz jest umazana błotem, po­tem i krwią, który dziel­nie wal­czy, który wie, co to jest wiel­ki en­tuzjazm, wiel­kie poświęce­nie, który ściera się w słusznych spra­wach, który w swych najlep­szych chwi­lach poz­nał tryumf wiel­kie­go wyczy­nu, a w naj­gor­szych, gdy przeg­ry­wa, to przy­naj­mniej przeg­ry­wa z od­wagą, nie chcąc, aby je­go miej­sce było wśród chłodnych i nieśmiałych dusz, które nig­dy nie poz­nały ani sma­ku zwycięstwa, ani sma­ku po­rażki.”
  • właśnie…
  • czy kiedykolwiek znaliście kogoś, kto był takim krytykiem?
  • Człowieka, wytykającego palcem potknięcia silnego mężczyzny
  • by móc samem poczuć się ważnym?
  • To właśnie jest masochista
  • to jest właśnie mięczak, zrzęda i wymoczek
  • poruszający się na bocznym torze życia
  • poza areną
  • narzekający z powodu tych, którzy mają odwagę
  • chciałbym wykorzystać fragment filmu „Szeregowiec Ryan”, żeby zdefiniować słowo „odwaga”
  • oni robią to bardzo dobrze w tym filmie
  • to bardzo krótkie: „odwaga robi to co jest właściwe” – to wszystko
  • odwaga to nie jest okazywanie męstwa czy bycie nieustraszonym
  • to po prostu robienie tego co jest właściwe
  • jeżeli miałbyś zrobić to co jest właściwe, to czym by to było?
  • zrobić to co jest właściwe
  • więc czym jest zwyczajnie robienie czegoś właściwego?
  • Decyzją – to wszystko czym jest
  • nie musisz jej pożyczać od kogoś innego
  • choć pewnie słyszeliście o tzw „odwadze w płynie” takiej jak piwo 😉
  • nie musicie pożyczać odwagi od kogoś innego bo to zwyczajnie podjęta decyzja
  • a skąd to wiemy?
  • Bo nasze życie jest definiowane jako podejmowanie decyzji
  • jeśli żyjesz, oddychasz i jesteś w stanie podejmować decyzje
  • oznacza to, że dysponujesz odwagą
  • niezależnie od tego jak bardzo jesteś poniewierany
  • albo jak bardzo ci się nie wiodło do tej pory
  • lub jak bardzo źle traktowały cię kobiety
  • albo jak trudno było ci przyswajać głęboką wewnętrzną grę
  • możesz mieć odwagę na zawołanie zwyczajnie decydując by robić to co jest właściwe
  • a co kieruje nas ku temu co jest tą właściwą rzeczą?
  • sumienie i intuicja
  • sumienie mówi ci co jest dobre a co złe w tobie samym
  • a intuicja mówi ci jakie środowisko jest dla ciebie złe lub dobre
  • widzicie jak to działa?
  • Tak wyglądają dopasowane do siebie te kawałki puzzli
  • chciałbym się czymś z wami podzielić
  • być może słyszeliście mnie wypowiadającego już ten cytat wcześniej
  • to początek książki zatytułowanej „Podejmując ryzyko” Davida Viscota
  • to bardzo interesująca książka przedstawiająca koncepcję stawania się osobą, która podejmuje ryzyko
  • rozpoczyna się od słów:
  • „Bezpieczeństwo to w większości przesąd. Nie istnieje nigdzie w naturze. Nawet ludzkie dziecko nie doświadcza go w pełni.
  • Unikanie niebezpieczeństwa nie jest na dłuższą metę ani trochę bezpieczniejsze niż wystawienie się na nie.
  • Życie jest albo śmiałą przygodą albo niczym.”
  • to właśnie powiedziała Helen Keller
  • Helen Keller
  • pomyślcie o tym
  • to była kobieta, która była głucha, niema i niewidoma
  • nie widziała, nie słyszała i nie mówiła
  • ale z pewnością doskonale potrafiła podejmować decyzje
  • fantastycznie
  • a na przykład Victor Franco
  • to dobry przykład osoby będącej w strasznym zniewoleniu, pozbawionej wolności
  • sądzę, że miał spory kłopot z decydowaniem o swoim ciele
  • żyjąc w obozie koncentracyjnym, gdzie wszystko kontrolowali naziści
  • lecz zdał sobie sprawę, że wewnątrz swojego umysłu,
  • w obrębie jego osobistej granicy, która jest niezbywalna
  • miał wolną wolę podejmowania decyzji jak myśleć
  • mimo, iż wiedział, że nie może zdecydować o tym, by wykorzystać ciało do ucieczki
  • mógł jednak decydować o tym jak postrzega swoje doświadczenia w odważnym akcie myślenia
  • i co na to powiecie?
  • Co ciekawe, tuż przed momentem wykazania się odwagą
  • odczuwamy w naszym życiu większą samotność niż w jakiejkolwiek innej chwili
  • pomyślcie o tym
  • tuż przed tym jak wykażemy się wielką odwagą jesteśmy zupełnie i całkowicie sami
  • nikt nie wykaże się za ciebie odwagą, tylko ty sam
  • nie możesz jej pożyczyć
  • lecz co dziwniejsze, zaraz po wykazaniu się odwagą zostajesz przywódcą
  • każdy chcę się przyłączyć i wspomóc cię
  • pomyślałbyś?
  • to tak jakby stać na szczycie klifu w ???  krysztale ?? (6:20)
  • możesz wciąż na nowo powracać do swojej inicjacji męskości przez całe swoje życie
  • by czerpać z niej lekcje i pamiętać o niej
  • za każdym razem gdy na twojej drodze pojawia się wyzwanie, wymaga ono odwagi
  • zgadnijcie co za każdym razem w 100 % otrzymujecie za wykazanie się odwagą ?
  • za każdym razem gdy jesteście odważni?
  • Jeśli wiecie, co jest właściwe by to zrobić
  • nie? asertywność wychodzi na przeciw waszym potrzebom
  • kiedy wykazujecie się odwagą, wypełniacie wówczas drugą połowę poczucia własnej wartości, zwaną pewnością siebie
  • pewność siebie jest każdorazowo nagrodą za odwagę
  • za każdym razem
  • ta odwaga..
  • ta pewność siebie wynikająca z wykazanej odwagi zależy od rezultatów jakie osiągasz
  • nie! (odpowiedź prawdopodobnie po pytaniu z sali, którego nie słychać- przp. tłumacz)
  • A co jeśli bałbym się przemawiać publicznie
  • I miałbym małą pewność siebie w tym względzie ?
  • I bałbym się utraty mojej reputacji
  • a więc utraty poczucia własnej wartości w pewien sposób
  • a co jeśli byłbym skłonny wybrać metodę pochopnego działania by poradzić sobie z tym strachem?
  • Możecie wypisać listę swoich obaw poniżej (najprawdopodobniej pokazuje – przp. tłum)
  • na diagramie, na głównym diagramie lęku
  • który nazywam mapą trwogi, ok?
  • W kolumnie „brak pewności siebie” wstawcie swoje lęki
  • gdybym bał się publicznych wystąpień, mógłbym od tego uciekać
  • pewnie nigdy nie podjąłbym pracy, w której musiałbym publicznie przemawiać
  • mógłbym się przesadnie objadać tuż przed publicznym wystąpieniem
  • wziąłbym jakiś środek albo wypił drinka tuż przed
  • ale to nie pomogłoby mi wzrosnąć jako mężczyzna
  • Opcjonalnie mógłbym się zachować jak masochista
  • mógłbym podjąć się publicznych wystąpień
  • ale byłoby to coś na kształt: „pewnie mnie za bardzo nie polubicie, jestem tego pewien
  • choć mój głos i jego emisja jest niezbyt dobra ale mam nadzieję, że mimo to się wam spodoba…”
  • to co się wydarzy?
  • Słucham? (pytanie z sali – przyp. tłum.)
  • A tak, nie buduję pewności siebie ponieważ teraz uosabiam masochistę
  • czy słyszeliście kiedyś takiego gościa mówiącego: „uff, przetrwałem to”
  • czy to był ktoś odważny?
  • Nie, to był ktoś w rodzaju ocalonego
  • nadal jest to jednak masochizm
  • „przetrwałem to” ok?
  • To nie odwaga
  • ledwie dać sobie z czymś radę, to nie jest odwaga
  • odwaga jest wtedy, gdy bierzesz się za to ze wszystkim co masz
  • a cokolwiek się stanie to się po prostu stanie
  • czy jesteście gotowi stanąć twarzą w twarz ze śmiercią?
  • Teraz będzie dramatycznie
  • jest tu jednak coś co chciałbym sprostować
  • coś, w czym nigdy nie mieliście okazji przetestować swojej odwagi
  • to są te kwestie związane z prawdziwym życiem i śmiercią
  • pomyślcie o tym
  • żołnierze, którzy jada by walczyć za granicą – czy jadą tam po to by zginąć?
  • Nie, jadą tam, by żyć
  • przeszli szkolenie o nazwie Boot Camp (wojskowy trening rekrutów)
  • traktujące o tym jak nie zginąć
  • ja nie odbyłem tego szkolenia
  • wiec to nie byłoby odważne, gdybym pojechał i stanął w obliczu utraty życia czy kończyny
  • to byłoby nierozważne a nie odważne
  • kiedyś miałem okazję rozmawiać z człowiekiem, który był bardzo wstrząśnięty po 11 września na jednym z moich seminariów
  • powiedział do mnie: wiesz, jestem taki zdołowany z tego powodu
  • nie wiem jak mam się z tego otrząsnąć,
  • chciałbym być teraz w Nowym Yorku i walczyć z tymi pożarami
  • a ja na to: to czemu tam nie jesteś? Bo to brzmi dość szlachetnie
  • na co on: a wiesz, ja mieszkam tutaj
  • kontynuując pytam: jesteś strażakiem?
  • on na to: nie
  • ja: więc czemu się dołujesz? Z jakiego powodu cierpisz?
  • Z jednej strony chciałbyś być strażakiem ale z drugiej nie jesteś zbyt skłonny żeby się nauczyć jak nim zostać
  • nie masz też ochoty jechać jako ochotnik do Nowego Yorku by pomóc
  • więc na co się skarżysz?
  • To jest właśnie przykład masochizmu
  • to nie było odważne, rozumiecie?
  • to byłoby lekkomyślne
  • gdyby pojechał do Nowego Yorku, po prostu wbiegł do budynku
  • i zaczął walczyć z ogniem nie będąc w tym przeszkolonym to byłoby szaleństwo nie odwaga
  • słucham?
  • Gwarantuję wam, że za każdym razem, gdy okażecie odwagę zdobędziecie pewność siebie
  • i jeśli możecie sobie przypomnieć jak na różne sposoby rozmawialiśmy
  • o tym że męska, dojrzała siła ma definicję
  • teraz już przedstawiliśmy to dokładnie – a wygląda to tak
  • męska dojrzała siła obserwuje ego
  • to twoje opanowanie, prezencja, samoobserwacja
  • to twoja umiejętność samoszkolenia
  • to coś, co Di Angelo „pożycza” ci na chwilę
  • byś „pożyczając” to od niego był w stanie spojrzeć sam na siebie
  • to jest właśnie obserwowanie własnego ego
  • a wykorzystując funkcję dojrzałego ustanawiania granic
  • używasz drzwi zamiast jam
  • jesteś w stanie mówić: NIE, usłyszeć NIE i nie cierpieć z tego powodu
  • nie tracisz energii na rzeczy, które są poza twoją kontrolą
  • to jest właśnie funkcja dojrzałego ustanawiania granic
  • i na koniec… to moje własne przemyślenie…
  • na koniec nauczyliśmy się jak generować pewność siebie
  • jak ją budować przy użyciu odwagi
  • która jest ostatnim elementem siły dojrzałej męskości
  • co osiągacie poprzez obracanie odwagi w pewność siebie?
  • sprawujecie nad sobą ojcostwo
  • czy nie jest to świetne?
  • Nie potrzebujecie nikogo innego w tym momencie
  • wykorzystując odwagę stajecie się dojrzałym mężczyzną sprawującym nad sobą ojcowską opiekę
  • i możecie zrobić wszystko, czego zechcecie
  • możecie zbudować tak dużą pewność siebie jak tylko zechcecie
  • to jest dokładny przepis na poczucie własnej wartości
  • w tej chwili posiadacie już narzędzia, by rozwiązać każdy psychologiczny problem, jak sądzę
  • czy też problem związku, problem programowania czy problem głębokiej gry wnętrza, który pojawia się na waszej drodze
  • to tylko kwestia tego jak je wykorzystacie
  • OK, więc właśnie nauczyliśmy się użycia dwóch nowych narzędzi
  • nauczyliśmy się wykorzystywać energię emocjonalną
  • dowidzieliśmy się o… co było tym drugim?
  • Inteligencja
  • Inteligencja i energia emocji
  • powróćcie teraz do waszych 3 problemów związanych z wewnętrzną gra ego
  • i spędźcie klika minut rozmyślając jak możecie wykorzystać te nowe narzędzia
  • w sytuacjach, które mogą się pojawić przed wami w przyszłości
  • jakbyście z nich skorzystali mając je „wtedy” i jak wykorzystacie je w przyszłości
  • pochylcie się nad tym przez jedną, dwie minuty
  • zauważcie, że w tym miejscu omówiliśmy już wszystkie formy..
  • wszystkie części składające się na waszą psychologiczną konstrukcję
  • dlatego możecie wykorzystać te wszystkie 4 części do trwałego zrealizowania ostatecznych rzeczy,
  • których każdy pragnie w swoim życiu
  • trwałego szczęścia, sukcesu i wolności
  • OK, kto miał jakieś „acha” przyglądając się swojej wewnętrznej grze ego,
  • dostrzegł jak może tam zastosować ten nowy zestaw narzędzi
  • i chciałby się tym z nami podzielić?
  • Jestem Gary z Los Angeles
  • moim głównym problemem była kwestia braku pewności siebie, więc kiedy dobrze to zastosujesz
  • to masz odwagę wystąpić przed szereg i zrobić to co się należy
  • żeby wzmocnić swoją pewność siebie
  • tak, choć nie koniecznie chodzi tu mienie odwagi lecz o odważne działanie
  • czy mógłbyś to bardziej wyjaśnić, David?
  • Odwaga to decyzja a nie coś co musisz znajdować
  • jest w tobie choćby z tego powodu, że żyjesz
  • definicją życia jest podejmowanie decyzji
  • więc jeśli żyjesz, to możesz stwarzać swoją odwagę
  • a jest nią wykonywanie tego co jest właściwe
  • niezależnie od tego jak się z tym czujesz
  • po prostu muszę zdecydować, by być odważnym i..
  • tak, decyzja by być odważnym jest zawsze tobie dostępna
  • możemy w związku z tym spróbować pewnej rzeczy jeszcze dziś, jeśli zostanie dość czasu
  • będziecie mogli zrobić dziś coś odważnego, np rozmowa z kobietą
  • jeśli obawialiście się tego w przeszłości to będzie teraz wasz akt odwagi
  • będziecie to nawet mogli zmierzyć w jednostkach
  • spróbujcie, możecie to „przetransformować” i zmierzyć to w jednostkach
  • ile jednostek pewności siebie zyskujecie poprzez odważne działanie
  • jeśli boicie się czegoś, konkretnej kobiety
  • która jest warta 100 punktów
  • i jeśli zamienicie to na 100 jednostek odważnego działania
  • to otrzymacie z tego dokładnie 100 jednostek pewności siebie
  • i poczujecie to w środku
  • przetestujcie to co wam mówimy
  • dziękuję
  • Brandon ze Seattle w stanie Washington
  • to co odkryłem słuchając tych informacji to to, że mam teraz więcej przestrzeni by zintegrować odwagę z każdym aspektem mojego życia
  • i już wiele z tego zrobiłem
  • jednak co mnie jeszcze mocniej zaskakuje, to jak bardzo byłem ….(? 16:31)
  • i jak niewielkie ryzyko łączy się z prawdziwie odważnym zachowaniem
  • że wystarczy robić to co jest właściwe i zaufać swojej intuicji
  • zaufać, że mój charakter w wieku 32 lat jest na tyle rozwinięty
  • że po prostu wyjdę i zrobię co trzeba
  • a jeśli coś nie pójdzie tak jak się tego spodziewałem
  • to wezmę to takim jakim jest,
  • zrzucę z siebie ciężar
  • i podążę do kolejnego doświadczenia
  • po prostu to przyjmę
  • w dzieciństwie mocno skupiałem się na próbach oporu takim sytuacjom
  • ale teraz im więcej to praktykuję tym piękniejsze i bogatsze staje się moje życie
  • i obserwuję jak bardzo widoczne się to staje
  • czerpię z tego ogromną przyjemność i chcę więcej
  • dziękuję
  • kto jeszcze się z tym zetknął? Z problemem wewnętrznej gry ego i zastosował te narzędzia?
  • Stań może tutaj
  • Neil z LasVegas
  • mam w sobie sporo lęku dotyczącego tego, co będzie po tym jak powiem „cześć”
  • to mnie paraliżuje w środku
  • oczywiście mogę podejść i powiedzieć „cześć” ale jest we mnie taki paraliżujący strach, że potem będę stał bez słowa i pewnie zechcę odejść
  • tak, coś jak to robią Beavis i Butthead – „hej, dziecinko”
  • ale teraz sądzę, że jeśli podejmę decyzję by podejść i otwarcie powiedzieć „cześć”
  • to oczywiście pewnie będą takie sytuacje, kiedy będę stał nie wiedząc co powiedzieć
  • i nie powiedzie mi się i….
  • chwileczkę, odstaw takie podejście na bok
  • wyjdź od tego punku: podchodzę, mówię cześć i..
  • OK, podchodzę, mówię cześć i nie umieram
  • to buduje we mnie pewność siebie w kwestii, by się już więcej nie martwić
  • tak, o to chodziło, bardzo dobrze, super
  • brawa dla niego
  • próbuję sprawić byście odrzucili wszelkie oczekiwania porażki,
  • rozumiecie co mam na myśli?
  • I na prawdę podziwiam was za przechodzenie tego procesu i radzenie sobie z nim
  • kto poczuł ból w tym procesie, kto się z nim zmierzył?
  • Kto doświadczył osobiście problemu z gatunku „hej, dziecinko” ? 😉
  • tak, dobre, dobre to jest 😉
  • ktoś jeszcze?
  • Chodzi o problem wewnętrznej gry ego
  • stań sobie tutaj
  • do czego możesz wykorzystać jedno z tych narzędzi?
  • Mike z Ventura
  • ja oddaje swoją siłę w ręce innych ludzi
  • dowiedziałem się, że dopuszczam do swojego wnętrza reakcje innych ludzi, lecz niestety tylko te negatywne
  • to zaś potwierdza wszystkie moje negatywne emocje względem siebie
  • więc jeśli mówisz do mnie coś przeciwnego, to musisz dać tego tyle, żebym mógł odsunąć się od tamtych skojarzeń
  • więc to co muszę zrobić, to zbudować w sobie właśnie to drugie, (pozytywne przekonanie) by trzymać z dala od siebie negatywność innych osób
  • masz więc w sobie pewną osobistą granicę z jednokierunkowymi drzwiami, przez które przechodzą tylko te „złe rzeczy”
  • ojoj, możliwe że masz także przekonanie, które jest supermocno przyklejone do podłogi twojego umysłu z pomocą negatywnych emocji typu:
  • jestem zły lub coś jest ze mną nie tak
  • możliwe
  • jak możesz to jednak dość prosto naprawić?
  • Odpowiedzią jet nowe doświadczenie
  • ostatnio psychoanalitycy przekonali się, że nasze umysły działają niczym robotnicy fizyczni ładujący informacje
  • powiedzmy, że masz jakiś złe doświadczenie a potem następne
  • to jedno zostaje załadowane na drugie a potem więcej kolejnych na nie
  • w twoim umyśle tworzy się więc tak wielka bryła
  • która jest negatywną energią i negatywnymi przekonaniami o sobie samym
  • że musisz odciąć nogi stołu na którym spoczywa, by móc się jej pozbyć
  • a rozpoczniesz to od przyswajania niewielkich, nowych przekonań
  • zaczniesz wtedy otrzymywać nowe potwierdzenia tego.. tak jak dziś np
  • mogliście zobaczyć świeże potwierdzenie waszych nowych pozytywnych przekonań o sobie,
  • o tym że jesteście człowiekiem sukcesu
  • i jesteście odważni
  • wszyscy mężczyźni tacy są
  • dziękuję, świetne

Rozdział 9: Gniew, Agresja i Depresja

Kiedy już myślałeś, że nauczyłeś się wszystkich niezwykłych rzeczy jeśli chodzi o emocje, znowu cię zadziwię. Wiesz już, że każda negatywna emocja mieści się w spektrum, tak jak pozytywna emocja. Ale co wiesz o „krańcach spektrum” ? Jak można przekształcić negatywną energię w pozytywną?
W tym momencie, mamy wystarczająco dużo wiedzy i narzędzi aby połączyć wszystko co wiemy w całość. Wielu ludzi ma trudności z dawaniem sobie rady z własnymi emocjami. Gubimy się w emocjach kiedy bierzemy rozwód, tracimy pracę. dotyka nas zdrada, kiedy w grę wchodzi polityka, wojna, terroryzm. Czujemy się zagubieni. A kiedy czujesz się zagubiony, nie ma nic lepszego od znalezienia mapy.
Mam zamiar zademonstrować Ci pierwszą z dwóch niesamowitych MAP – tak niesamowitych, że obie pokazują każdy rodzaj ludzkiego zachowania jeśli chodzi o emocje. Każde zranienie, strata, gniew, niepokój, depresja, uzależnienie, przejadanie się, nadmierne wydawanie pieniędzy, obsesje, impulsywność, masochizm, sadyzm, przemoc, agresywność, heroiczność, asertywność, odwaga, opieka, pewność siebie albo pasja z powodu których działałeś jest rozrysowana w intymnych anatomicznych szczegółach. Prześwietlenie Twojej duszy, abyś mógł ją poznać i nauczyć się jak zmienić się na lepsze.
Obie te mapy nie tylko pokazują wszystkie emocje każdej jednostki, ale wyjaśniają też zachowanie całych grup – rodzin, społeczeństw, korporacji, a nawet narodów. Biznes jest w świetle prawa „osobą”, więc to co się teraz nauczysz w odniesieniu do gniewu, depresji i przemocy odnosi się w tym samym stopniu do Twojej firmy, jak i do Ciebie jako osoby.
Firmy też posiadają poczucie własnej wartości i odczuwają stres, wpadają w depresję i cierpią pod względem ekonomicznym, tak jak dokonują one aktów przemocy na innych, albo swoich własnych pracownikach lub właścicielach akcji. Tak więc nawet całe grupy ludzi, jak korporacje, są w stanie wytwarzać rodzaj poczucia własne wartości zwany dobrobytem/pomyślnością.

Zbudujmy „MAPĘ” dla GNIEWU

Jeśli będziemy mieć kontrolę nad dwoma krańcami spektrum uczuć, używając mapy gniewu i mapy lęku/niepokoju, wtedy nauczymy się panować nad każdą niekomfortową emocją zawartą pomiędzy tymi ekstremami. Aby zbudować mapę potrzebujemy „poznania terytorium.” To znaczy że musimy poznać każdą najmniejszą możliwość związaną z „sytuacjami związanymi z uczuciem gniewu” (dosł: gniewnymi sytuacjami).

Mind OS 9.1

Są tylko dwie przyczyny gniewu w świecie; wszystko z nim związane było spowodowane pierwszą lub drugą:
1. Zranienie/krzywda, ten rodzaj stresu atakuje twoją granicę z zewnątrz
Lub
2. Twoje potrzeby nie zostają zaspokojone od wewnątrz, co jest równoznaczne z niskim poziomem zaspokojenia potrzeb/dobrobytu/pomyślności.

Wszystko co spotkało ciebie lub twoją firmę co wytwarza gniew było albo „zranieniem” z zewnątrz granicy – tak jak „wrogie przejęcie” – albo brakiem zaspokojenia potrzeb wewnątrz. Przykłady z osobistego życia to np. brak przyjaciół albo brak zdrowia. Przykłady z biznesu to brak sponsorów albo kapitału na rozpoczęcie działalności.

GNIEW: spowodowany ZRANIENIEM, albo poprzez NIEZASPOKOJENIE Twoich POTRZEB

Powiedzmy że wszedłeś do sklepu i żadne z twoich potrzeb życiowych nie są zaspokojone – mam na myśli rzeczy które sprawiłyby że twoje życie byłoby idealne. Prawie nie masz pieniędzy, nie masz przyjaciół, miłości, małżonka ani partnera, cierpisz na brak wolnego czasu i masz słabe zdrowie. Stan dobrobytu jest niski, brakuje Ci tej energii poczucia własnej wartości która sprawia, że czujesz „matczyną” opiekę.
A na dodatek sprzedawca w sklepie jest dla Ciebie niemiły i każe Ci iść na koniec kolejki – bardzo długiej kolejki. To stres zwany zranieniem. Co najprawdopodobniej zaczniesz odczuwać? Zezłościsz się!
A jeśli wszedłbyś do tego sklepu pełen pomyślności? Wtedy wszystkie twoje potrzeby są już zaspokojone. Masz tyle pieniędzy co Bill Gates, tysiące przyjaciół, idealne małżeństwo, nie musisz pracować, a swój wolny czas możesz spędzać na zabawie, no i jesteś zdrów jak ryba.
Powiedzmy, że w tej sytuacji sprzedawca w sklepie jest dla ciebie niemiły i każe Ci iść na koniec kolejki wystawiając na pośmiewisko (zranienie). Co wtedy zrobisz? Nie przejmiesz się tym! Masz to gdzieś. Masz więcej pieniędzy niż Gates i jesteś kochany – nic nie jest w stanie Cię zmartwić. Możesz nawet czuć współczucie wobec sprzedawcy – i ofiarować mu pracę w swojej firmie skoro najwyraźniej nie lubi swojej obecnej pracy!
Jaka jest różnica pomiędzy tymi dwoma sytuacjami? Ty !
Zachowanie sprzedawcy się nie zmieniło, ale zmieniłeś się Ty i Twój poziom pomyślności. I wiesz co? To ty jesteś odpowiedzialny za poziom swojego pomyślności od kiedy osiągniesz dorosłość.
Przykro mi, dla mnie też nauczenie się tej zasady było bardzo trudne. Od kiedy stajemy się dorośli, inni nie są już odpowiedzialni za wypełnianie naszego zbiornika w określonych granicach opieką ani dbanie o nasz dobrobyt.

Zranienie(Krzywda) i Pomyślność są przeciwieństwami które się nawzajem niwelują
Mind OS 9.2

Właściwie, pomyślność wzmacnia Twoją granicę osobowości przeciwko stresowi zwanemu zranieniem. Jeśli zranienie dostanie się do środka (poza granicę), niweluje (kasuje) ono dokładnie równą porcję twojego dobrobytu w chmurze dymu, jak anty-materia kolidująca z materią i pozostawiająca przestrzeń zwaną gniewem. Jeśli twój dobrobyt jest większy niż zranienie, nawet jeśli zranieniu uda się przeniknąć do środka Ciebie, nie będzie to miało znaczenia i konsekwencji.
Twoja osobista granica jest jak tarcza przeciwko stresowi – właściwie to jak twoja pierwsza linia obrony. Ale jeśli masz tam jakieś dziury albo jeśli zranienie jest tak silne, że da radę sforsować granice (nazywamy to traumą), wtedy zwycięstwo w tym pojedynku zależy od tego co stanowi większą siłę w Tobie – pozytywna czy negatywna energia.
Kiedy byłem anestezjologiem popularne było powiedzenie – „ważne jest nie to co robisz, ale to co zrobisz potem (jaka będzie twoja reakcja).” Powiedzmy że twój dobrobyt jest mniejszy niż zranienie które cię dotyka. Wpadasz w złość. Teraz ważne jest to co zrobisz ze swoją złością. Co teraz?

TRZY jedyne możliwości reakcji na Gniew
Mind OS 9.3

Kiedy się zdenerwujesz, możesz postąpić tylko na trzy sposoby, są tylko trzy opcje reakcji na gniew:
1. Wpaść w depresję z tego powodu, będąc pasywnym i nie podejmując żadnej decyzji, co jak wiemy z definicji oznacza „bycie mniej żywym.”
2. Zareagować agresją, co jest destruktywną decyzją, czyli użyciem gniewu tworząc sytuację wygrana/przegrana, krzywdzącym innych aby „zrzucić” nasz gniew na innych poprzez ich granice i zaspokoić swoje potrzeby ich kosztem.
Lub
3. Zachować się asertywnie, co jest konstruktywną decyzją i tworzy sytuację wygrana/wygrana, my dbamy o swoje potrzeby i zaspokajamy je samodzielnie.

Czy widzisz już jak musimy korzystać z naszych wewnętrznych zasobów aby przekształcić emocje gniewu? Przypomina to proces w jaki części komputera pobierają prąd i są chłodzone przez system chłodniczy. Energia wypełnia nas tak jak komputer, albo tak jak olej działa w silniku samochodu – są nim pokryte tłoki, komory oraz reszta jego części; dzięki temu może on działać płynnie. Tak jak dzięki pomyślności(well-being) działa nasza psychika.
Jeśli więc nauczymy się i zrozumiemy każdą opcję jeśli chodzi o sytuację związaną z gniewem, będziemy wiedzieć co należy robić gdy go odczuwamy – co robimy dobrze, a co źle i jak to naprawić. Pierwszym błędem jaki popełniamy jest pozwolenie aby gniew doprowadził nas do depresji.
DEPRESJA

Mind OS 9.4

Spójrzmy na pierwszą opcję jeśli chodzi o gniew – bycie pasywnym, jak Szczur w naszej bajce. Kiedy reagujemy na gniew pasywnie, naszą naturalną tendencją jest „gromadzenie” go w środku, co przypomina składanie go w garnku o ograniczonej wielkości.
Psychologowie dawniej opisywali depresję jako „złość zwróconą do środka.” Jest trochę prawdy w tym stwierdzeniu. Kiedy chowamy swój gniew, żywiąc urazę – albo traktujemy kogoś z „pogardliwym milczeniem”, albo zachowujemy się w sposób „pasywno- agresywny” – napełniamy się gniewem, cały czas zaprzeczając, że istnieje (w nas). Odkąd nauczyliśmy się że 1 Prawo Termodynamiki mówi, że „energia nie może być stworzona, ani zniszczona” – tylko przekształcona – wtedy nasze niespełnione potrzeby i zranienia muszą gdzieś iść. Wypełniają one zbiornik w naszym wnętrzu, który możemy nazwać „depresją.”

Mind OS 9.5
Jeśli nasz „zbiornik depresji” napełni się po brzegi, w pewnym momencie musi eksplodować. A w międzyczasie, wpływa on na nasze myślenie w pesymistyczny sposób. Niektóre badania pokazały, że wpływa on na nasze zdrowie fizyczne i zaburza funkcje systemu odpornościowego, zwiększając ryzyko raka.

Mind OS 9.6

Wiele osób powie Ci, że być w depresji to czuć się jakby „mniej żywym.” Ale tylko po części, ponieważ depresja to pasywna opcja reakcji na gniew. Ta pasywność to działanie Szczura w naszej opowieści. Brakuje mu intuicji co do tego jak odczytywać swoje otoczenie i sprawiać, że rzeczy idą po jego myśli. Ma za bardzo wyczulone sumienie i pozwala mu nadmiernie decydować na skali spektrum decyzji i ma skłonności do masochistycznego „brania na siebie ciężaru całego świata”, nie zdając sobie sprawy, że odczuwa on gniew z powodu narzuconego na siebie więzienia depresji.
Kiedy pozwoliliśmy, aby gniew zagościł w naszym wnętrzu, zwraca się on przeciw nam, sprawiając, że wpadamy w depresję. Od kiedy „decyzje są definicją życia,” pierwszym krokiem w uleczeniu nie-biologicznej depresji jest rozpoczęcie podejmowania decyzji i zaczęcie odczuwania gniewu. Zmień kierunek strzałki z „w dół” na „do góry.”
W młodym wieku, wiele z nas było nauczonych przez naszych rodziców albo kulturę, że gniew jest „złym słowem.” Nie powinno się wpadać w „gniew.” To duży problem. Potrzebujemy gniewu – jest pożytecznym sygnałem mówiącym, że musimy coś zrobić.
W rezultacie, pierwszym krokiem, aby uwolnić się od osobistej lub korporacyjnej depresji, trzeba odczuć gniew i użyć umiejętności Obserwacji Ego, aby zdać sobie sprawę, że jesteśmy zezłoszczeni. Następną rzeczą jaką należy uczynić to użyć umiejętności swojej lewej półkuli aby przeanalizować dane dotyczące przyczyn „depresji” Twojej lub firmy. A co jeśli czuje się po prostu „smutny” ? Hm, wtedy utknąłem w miejscu. Potrzebuję szczegółów: dlaczego jestem smutny? Oh… praca. Jestem „smutny powodu mojej pracy.”
Więc dlaczego konkretnie jestem smutny? Okej, „mój szef jest wredny, kiepsko płacą i pracuję za długo.” Zauważ jak te szczegóły mojego gniewu są jednocześnie potrzebami, które nie są zaspokojone. Im więcej szczegółów podam, tym bardziej mogę się wkurzać na te konkretne sprawy, a nie być mgliście „smutnym.” Mogę podjąć decyzję aby się wkurzyć z tego powodu, a nawet podjąć jakieś działania.
Jak widzimy, wielu ludzi myśli, że gniew to złe słowo. Dlaczego tak jest? Może dlatego, że wielu ludzi myśli, że gniew musi owocować agresją lub przemocą. To jest błędne założenie.

 

AGRESJA
Mind OS 9.7

Drugą opcją jeśli chodzi o gniew jest decyzja aby go użyć. Niestety wielu ludzi myśli że agresja jest jedyną drogą na ujście gniewu, a jest to destruktywny sposób – użycie gniewu tworzące sytuację „wygrana/przegrana.”
Wielu ludzi po prostu „nie wpada w gniew” i pozostawia sobie jedyną opcję – depresji. To jest typowy syndrom np. u dorosłych dzieci alkoholików (DDA), którzy tłumili w dzieciństwie wszelkie emocje, przede wszystkim uczucie agresji.

Zbiornik Depresji
Mind OS 9.8

Właściwie, agresja jest destrukcyjna, sytuacje typu wygrana/przegrana wymuszająca zrzucenie gniewu na kogoś innego. To właśnie robią alkoholicy. Dlatego też logiczne jest rozumienie słynnej Modlitwy o Spokój jako wspaniałego wyjaśnienia osobistej granicy:
„Boże daj mi pogodzić się z rzeczami, których nie mogę zmienić [są poza moją granicą osobowości], odwagę aby zmienić rzeczy które mogę [w mojej granicy], i mądrość abym mógł odróżnić jedne od drugich [wiedza o tym co jest granicą].” Brzmi sensownie?
Jako taka, agresja jest przejawem niedojrzałości i dziecinności ponieważ nie szanuje ona granic innych ludzi. Agresja to postrzeganie świata jako miejsca ograniczonych zasobów, w którym abyśmy my mogli „wygrać,” ktoś musi „przegrać.” To także cierpienie, ponieważ nigdy nie możemy „sprawić”, że ktoś przegra walkę.
Alkoholicy (i inni destruktywni ludzie) widzą świat jako miejsca ograniczonych zasobów czyli sytuacji wygrana/przegrana. Wszystko w życiu jest dla nich rywalizacją. Rywalizacja wymaga wyładowania gniewu poprzez agresję, ponieważ rywalizacja zakłada zwycięzców i przegranych.
Możemy teraz użyć poniższych równań: Patologiczny Narcyzm = zachowanie wygrana/przegrana = chęć kontroli tego co jest poza naszą granicą = cierpienie= rodzaj wykorzystania gniewu nazywany agresją.
Agresja jest więc formą cierpienia, ponieważ chce ona kontrolować to czego nie da się skontrolować, sprawić że ktoś inny przegra abyś ty mógł wygrać – skrzywdzić kogoś abyś ty poczuł się lepiej i przestał odczuwać gniew lub depresję. Bądź świadomy, że ten sposób działania jest dziecinny.
To znaczy że, myśląc logicznie, agresja jest dziecinnym zachowaniem. Przestępstwo jest psychologicznie dziecinnym działaniem, tak jak obraza, terroryzm, albo oczernienie kogoś.

AGRESJA jako forma CIERPIENIA, poprzez GNIEW

 
Mind OS 9.9

Każde cierpienie zabiera nam energię, pozytywną lub negatywną, marnuje ją bezmyslnie, bez refleksji, planu ani celu na „niekontrolowalne” środowisko. Skoro nie mamy kontroli nad przeszłością i przyszłością, kiedy spalamy swój gniew koncentrując się na przyszłości lub przeszłości, taką formę używania gniewu nazywamy „cierpieniem.”
Zużywanie gniewu w odniesieniu do przeszłości nazywamy zemstą – życzenie komuś utraty poczucia własnej wartości, abyśmy mogli uzyskać nasze poczucie własnej wartości poprzez skrzywdzenie go.
Zużywanie gniewu na przyszłość jest zwane zazdrością podejrzewanie, że utracimy coś w swoim życiu, ponieważ ktoś wygra coś w swoim. Oba są dziecinne, zarówno zemsta jak i zazdrość są formami agresji jak i cierpienia.
Chcę Ci teraz przypomnieć coś fascynującego. Pamiętasz, że proces podejmowania decyzji jest zarządzany przez spektrum sumienia i intuicji? Czy teraz już wiesz, że agresja jest destruktywną decyzją dla użycia gniewu? To znaczy, że cała nasza agresja jest powodowana brakami sumienia lub nadmiarem intuicji!
Pomyśl o tym. Szczur w naszej bajce miał „za dużo sumienia” i „nie wystarczająco intuicji” – usiadł i biernie patrzył na linie startu. Brakowało mu wiedzy o otoczeniu i to powstrzymywało go od wzięcia udziału w wyścigu. Natomiast Zając w naszej historii miał „za dużo intuicji” w porównaniu do sumienia, i dlatego rzucał się on impulsywnie w głupie sytuacje do których był nieprzygotowany.
Agresja to to co zające robią. Agresja jest spowodowana brakiem sumienia, i nadmiarem intuicji na temat tego jak działa świat, tak że stajemy się zbyt pewni siebie i tego że my (i zwycięstwo) jest najważniejsze ( i tylko to się liczy). W ten sposób zaniedbujemy prawa (czyli granice) innych.
Tak więc częścią terapii na przemoc i agresję (taką jaka występuje u Zajęcy) jest kultywowanie sumienia, aby jego poziom był równy zdolnościom naszej intuicji (tak jak u Żółwia). Musimy się nauczyć odczuwać skruchę, a nie wstyd z powodu wpływu naszych działań na innych. Kiedy dostajemy klapsa zranienia od społeczeństwa za naszą agresję, zaczynamy „napełniać” nasz zbiornik większa ilością sumienia.

AGRESJA i „cykl przemocy”
Mind OS 9.10

Używając przykładu wykonywania pracy której nie lubię – mogę plotkować, krytykować szefa, mówić każdemu jak „nie znoszę tej pracy” i tym podobne. Wyrażam przez to emocjonalną agresję. Niektórzy mogą nawet dojść do (popełniania) agresywnych czynów jeśli w ich wnętrzu w „zbiorniku agresji” nazbierało się wystarczająco gniewu i sprawił on że nastąpił wybuch!
Kiedy ludzie powodowani gniewem zachowują się agresywnie, wyładowanie to jest jednym z najłatwiejszych sposobów na ujście gniewu (jednak oczywiście niezbyt rozsądnym). A więc tak jak powiedzieliśmy sobie wcześniej kiedy była mowa o różnicach między dojrzałością i dziecinnością, nauczyliśmy się że „natychmiastowa gratyfikacja” jest charakterystyką dziecinności. Agresja posiada tę cechę – jest szybką ucieczką od niewygodnego gniewu poprzez „zrzucanie” go na innych. Przynajmniej przez chwilę, czujemy się dobrze – dlatego agresja jest taka kusząca, poprzez obietnicę natychmiastowej ulgi.
Jednak jak mówi Równowaga Nash’a, „matematyczny dowód na istnienie karmy” to fakt, że społeczeństwo nie toleruje agresji i dlatego powraca do nas ona (krzywdząc nas) jeśli ją popełniamy.
Możemy wtedy wpaść w „cykl agresji” tak jak Izraelici i Palestyńczycy, albo Bojownicy o Wolność kontra Terroryści. (Agresja może się stać destrukcyjnym nawykiem.) Jedynym naukowo udowodnionym skutkiem agresji jest tworzenie (generowanie) nowej ilości bólu i gniewu.

 

ASSERTYWNOŚĆ: „trzecia opcja” jeśli chodzi o gniew, i jedyny lek na Depresję i Przemoc 

Mind OS 9.11

Jedynym sposobem na pozbycie się gniewu który nam przeszkadza i nas przytłacza, ale także depresji albo agresywnej przemocy, jest asertywność. Jest to konstruktywne użycie gniewu, konstruktywna decyzja której podstawą jest widzenie świata jako miejsca obfitości, i używanie metod wygrana/wygrana.
W asertywności uczymy się postępować niezależnie, cierpliwie, dojrzale i spełniać swoje potrzeby bez krzywdzenia innych lub wykorzystywania ich do swoich celów.
Asertywność jest jedynym dojrzałym sposobem na rozładowanie gniewu. Wymaga cech osoby dorosłej – cierpliwości, dyscypliny, szacunku do granic innych ludzi oraz widzi świat jako miejsce obfitości (dla każdego starczy jego zasobów).
Teraz, wielu ludzi myli asertywność z próżnością lub arogancją. To nieprawda. Asertywność to zdrowy sposób typu wygrana/wygrana, który pozwala na użycie gniewu (z powodu niezaspokojenia twoich potrzeb) w konstruktywny sposób. Metafora mówiąca o początku lotu samolotem przyda nam się do wyjaśnienia pozytywnych i negatywnych cech asertywności, tak jak wyjaśniała negatywy codependence/współuzależnienie.
Powiedzmy, że ciśnienie w samolocie spada – wypadają wtedy maski tlenowe dla pasażerów. Zaleca się umieszczenie ich na swojej twarzy, nawet zanim pomożemy swoim dzieciom. Dlaczego? Ponieważ i tak nie zdołałbyś im pomóc, jeśli byłbyś nieprzytomny. Umarłbyś z powodu uduszenia (braku tlenu) – ty i cała twoja rodzina!
Włożenie maski najpierw na swoją twarz jest konstruktywne, dojrzałe, tworzy sytuację wygrana/wygrana, i jest asertywną rzeczą którą możemy zrobić. Potrzebujesz tlenu! Masz opcję zostania depresyjną osobą o mentalności ofiary, która ofiarowuje innym maskę tlenowa odmawiając jej sobie i narażając swoje życie dla innych. Co za lekkomyślność! Nie. Nie rób tak. Istnieje także opcja ukradzenia maski tlenowej dziecku (mimo, że sami posiadamy swoją)! Skoro nie zabraknie Ci tlenu, a dziecko będzie się w tym czasie dusić się – twój czyn jest samolubny i jest to ewidentna sytuacja wygrana/przegrana, w której postępujesz dziecinnie. Czyli jest to agresja!
Dojrzałą rzeczą byłoby zachować się asertywnie – ocalić najpierw siebie , potem innych.

ASERTYWNOŚĆ która tworzy Pozytywny moment i WYGRYWA dla Ciebie Pomyślność (well-being)
Mind OS 9.12

Asertywność ma więc w sobie cierpliwość, czyli działanie z byciem uzbrojonym w szczegóły (z lewej półkuli) dotyczące tego czego potrzebujesz. Te potrzeby są oparte na twojej wyjątkowej tożsamości, która jak się nauczyliśmy powstaje poprzez pracę nad Twoją granicą osobowości. Powoli, cierpliwie używaj swojego gniewu, aby zdobyć rzeczy których potrzebujesz, bez krzywdzenia innych. Twoja lewa półkula, jak pewnie pamiętasz, pomaga Ci utrzymywać wzrok na twoich celach. A więc najbardziej efektywnym sposobem na użycie gniewu jest spożytkowanie go jako paliwa, aby osiągnąć Twoje cele – a twoje cele powinny być wtedy spełnieniem Twoich potrzeb! Ta-da! Używasz swoich wewnętrznych zasobów na tej Mapie Gniewu!
Jeśli chodzi o przykład podany wcześniej – praca której nie lubię – zwalniam się ze starej pracy w której mam wrednego szefa, niską płacę i długie godziny pracy, po rozejrzeniu się w ofertach pracy i ewentualnym podjęciu treningu do kolejnej pracy; aby zacząć nową pracę w której będę mieć miłego szefa, wysoką płacę i mniej godzin pracy. W ten sposób nie zaszkodzimy naszemu staremu szefowi – znajdzie sobie na pewno kolejnego głupiego na nasze miejsce.
Wyrażanie asertywności kreuje pozytywny moment w moim życiu kiedy stopniowo wypełniam się dobrobytem. Innymi słowami, tworzę konstruktywny nawyk z asertywności – cykl pozytywnego rozwoju osobistego lub biznesowego.
Kładziemy całego siebie na stół kiedy używamy Mapy Gniewu – jeśli nasza granica posiada dziury, jesteśmy skłonni kierować się depresją albo agresją; a jeśli nasza granica posiada drzwi – jesteśmy skłonni kierować się asertywnością. A gdyby jakiś człowiek w samolocie próbowałby zabrać Twoją maskę, kiedy próbowałbyś włożyć swoim dzieciom ich maski? Zatrzasnąłbyś przed nim drzwi swojej granicy, może nawet uderzyłbyś go, ale jeśli ten sam człowiek po włożeniu swojej maski tlenowej pomagałby twoim dzieciom wkładać ich maski, też prawdopodobnie pomógłbyś jego rodzinie – otworzyłbyś drzwi swojej granicy dla niego.
Możemy dostosowywać nasze decyzje opierając się na Mapie Gniewu. Jeśli sumienie przeważy w nas ponad intuicję, zachowujemy się jak Szczur, pasywno-depresyjnie. Ale jeśli intuicja znacznie przeważy etykę naszego sumienia, stajemy się agresywni. Równowaga pomaga nam w byciu bardziej asertywnym.
Największy użytek z naszej wiedzy o emocjonalnej energii czynimy na Mapie Gniewu. Jednakże, na lewym górnym cyklu mapy, używamy swego intelektu. Uzywamy naszej lewo półkulowej edukacji, aby osiągnąć cel jakim jest zaspokojenie naszych potrzeb, a naszego prawo półkulowego doświadczenia do ominięcia przeszkód na drodze do osiągnięcia naszych potrzeb, z użyciem asertywności. Wyobraź sobie lot samolotem w dół od słowa „asertywność” do zbiornika z dobrobytem. Do nawigacji potrzebujesz intelektu. Twój gniew jest jednym z dwóch paliw których używa twój „samolot.”

Mapa Gniewu wykorzystuje całą naszą dotychczasową wiedzę

A oto kolejny przykład asertywności, który pokazuje dobre osobiste granice, sumienie, intuicję, wiedze, doświadczenie oraz nasza nową wiedzę o gniewie i dobrobycie/pomyslności (wszystko czego się dotąd nauczyliśmy):
To jest właśnie to co niektórzy ludzie robią, błędnie myśląc, że jest to dobre postępowanie. Co gdybym Cię zapytał czy chcesz milion dolarów i powiedziałbyś: „Tak, oczywiście.” I wtedy otrzymałbyś czek z mojego konta na tę kwotę, jednak zaznaczyłbym: „Nie możesz go jednak zrealizować.” Czy byłoby to prawe lub byłby to gest darowizny? Nie! Byłoby to głupie marnotrawstwo i brak szacunku dla Ciebie i mnie. Jeśli nie masz czego ofiarować, a mimo tego składasz obietnice i oferty, nie jesteś wcale dobroduszny, mężny ani prawy.
Dojrzałą i asertywną rzeczą jaką możesz uczynić jest dorobienie się, a dopiero później dzielenie z innymi i pomaganie im. Jeśli najpierw zadbasz o własne potrzeby, a dopiero potem o innych gdy Twój dobrobyt jest zapewniony, w ten sposób bardziej im pomożesz. Nie jest to samolubne; to dojrzałe i rozsądne działanie, dobre wyznaczenie granicy. „Oddanie swojej maski tlenowej” nie różni się od współzależności, i poddania się narcyzmowi tej drugiej osoby. Użyj swojego „samolotu” czyli rozumu aby zrealizować swoje cele finansowe używając lewej półkuli mózgu, w tym samym czasie kreatywnie i elastycznie omijając przeszkody do ich osiągnięcia z użyciem prawej półkuli.

MAPA GNIEWU

 
Mind OS 9.13
 
Mind OS 9.14