Archive for the ‘Samorozwój’ Category

John Gatto – Pruska Edukacja – napisy PL

 

John Gatto, Nowy York, 2003

Szkolnictwo jest odmianą adopcji. Oddajesz swe dzieci w ich najbardziej plastycznym wieku, pewnej grupie nieznajomych. Akceptujesz obietnicę, czasami oficjalną, częściej jednak implikowaną, że państwo poprzez swoich przedstawicieli wie lepiej jak wychować oraz wyedukować twoje dziecko niż ty, twoi sąsiedzi, twoi dziadkowie czy lokalne tradycje. Nikt nie może zostać nauczycielem, jeśli mniej lub bardziej nie pogodził się z takim faktem, że
to eksperci mogą stworzyć program nauczania, a pedagogowie jedynie go nadzorować.
Horacy w wielu swoich esejach pisał, że to mistrz tworzy lekcję, pedagog, nauczyciel ją nadzoruje.
Nauczyciel tworzący własne lekcje lub odstępujący od zasad musi zostać usunięty.
Ludzie, którzy dali nam obecne szkolnictwo nie byli geniuszami — byli utopistami, którzy wierzyli, że rodzina i tradycja są największymi przeszkodami w utworzeniu idealnego społeczeństwa — utopii.
Rockefeller, Carnegie czy J.P. Morgan widzieli inny rodzaj utopii.
Porzucili oni wiarę w stwórcę lub życie po śmierci, to bogactwo było najlepszą rzeczą, do której mogła dążyć ludzka istota. By tego dokonać rodzina musiała zostać usunięta ze środka sceny, a dzieci musiały zostać obrobione niczym surowce.

Szkoły zaprojektowano by tworzyły przewidywalny, jednolity, bezpieczny produkt. By sortowały ludzi według kategorii zatrudnienia, tylko ogólnikowo zgodnie z zapotrzebowaniem oraz potrzebami ekonomii.

Nie istnieje żaden sposób by ukarać dużą grupę odstępców. Działające sposoby byłyby zbyt kosztowne.
Kolonizacja umysłów dorastających dzieci w taki sposób by stały się swoją własną policją, tak by raportowały one inne dzieci, które odstępują od norm — dopiero to jest tak wydajne i opłacalne.

Druga najsławniejsza książka Darwina — „The Descent of Man, and Selection in Relation to Sex”
wprowadziła w społeczność ludzi władzy w Europie i Stanach Zjednoczonych myśl tak dogłębną, w ludzkiej historii, że ciężko jest znaleźć coś bardziej bezkompromisowego, głoszącą po prostu, że nie wszyscy ewoluują.

Jedynie bardzo mała frakcja rasy ludzkiej ewoluuje. Poza nimi wszyscy są ewolucyjnymi ślepymi zaułkami, szczególnie wskazał on na Irlandczyków, ale rozszerzył to na resztę.
Jesteśmy ślepym zaułkiem ewolucji, a „naukowo” odkrytym dowodem na to było, że jeśli ewolucyjnie zaawansowana jednostka skrzyżowałaby się ze ślepym zaułkiem, wtedy ewolucja cofnęłaby się wprost w wirującą mgłę bezbrzeżnej przeszłości.

Darwin stwierdził, że jest to nakazane przez biologię. Nie można przed tym uciec.
Jeśli jednak będziesz próbował uciec zanieczyścisz ludzi tam na górze.
Oni pociągną ciebie do góry, ty ich w dół.
W ostateczności jeśli zbyt dużo osób będzie tak robić cała historia się odwróci i powędruje w tył.

Andrew Carnegie i inni dorzucili do tego swoje trzy grosze, jedną z rzeczy, która powstała, było stworzenie przymusowego, państwowego szkolnictwa, które segreguje ludzi, dzięki, czemu mogą konkurować ze sobą, a najlepsze partie rozrodcze mogą być zarezerwowane dla najwyżej położonej części tej piramidy.

Najważniejsze jest by rygorystycznie rozwarstwiać nauczanie, by trzymać dzieci w szkołach na tyle długo, by ich więzi do innych form rozwoju i ich mocnych stron – ich społeczności, tradycji, rodziców, starszego rodzeństwa — były tak osłabione, że władze, w pierwszej kolejności nauczyciel, następnie dyrektor, później wszelkie głosy, które wydają rozkazy miały na nich większy wpływ.

Ludzie nie wiedzą jak sprzeciwić się władzy i dostarcza się im wystarczająco dużo przykładów ludzi, którzy zostali zniszczeni z tego powodu. Strach jest paliwem, które napędza opóźnienie ewolucyjne, na zawsze utrzymując ich w jednym miejscu.

Jeśli weźmiemy to w całość jak mozaikę, część z tego wydarzenia, część z innego i jeszcze wielu innych, które wydają się wcale nie mieć sensu, to dopiero gdy są połączone, widoczne są jako droga zarządzania porządkiem rasy ludzkiej oraz stworzenia jej przewidywalną.

Wtedy dopiero widać, że jest to narzędzie z teorii zarządzania. Gdzie część ludzi uczy się wykonywać większą ilość poleceń czy ważniejszych rozkazów. Jest to potrzebne, ponieważ ci ludzie będą sterować, jeśli będą się dobrze zachowywać. Będą obarczeni przekazaniem tej wiedzy kolejnym pokoleniom.
Jednak większość z nas musi być utrzymywana w nieświadomości misternego planu.

Edukacja normalizowanie

Obraz samego siebie

Nie wiem kim jesteś, ale wiem kim nie jesteś, nie jesteś swoją przeszłością, nie jesteś tym skąd pochodzisz, nie jesteś swoją rodziną, nie jesteś nawet tym kim myślisz, że jesteś teraz, ale identyfikujesz się z tym. Zacznij budować nowego siebie. Umysł może być największą maszyną do kreowania bzdur i będzie to robił do końca Twoich dni, dopóki się nie zaangażujesz w ten proces i wypełnisz go tym czym chcesz.
Zacznij tworzyć dla siebie afirmacje. Twórz je zawsze w czasie teraźniejszym, tak jakbyś cokolwiek chciał osiągnąć już posiadał. Jeśli cokolwiek co zaczynasz afirmować aktualnie jest jeszcze sprzeczne z obecnym stanem to wstęp w rodzaju: „Ja (imię) mam (kolor) oczy/włosy) i (afirmacja)”
Kolejnym sposobem, aby afirmowane treści weszły szybciej nam „w krew” to wypowiadanie ich na głos i/lub codzienne ich przepisywanie, aby osiągnąć synergiczny efekt.

Czy kiedykolwiek nie chciałeś wypaść głupio bardziej, niż cokolwiek innego?
Czy kiedykolwiek nie chciałeś wypaść jak dureń bardziej, niż odnieść sukces?

Nikt nigdy nie osiągnął niczego wspaniałego z wyjątkiem tych, którzy uwierzyli, że mają w sobie moc zdolną pokonać niesprzyjające okoliczności. – Bruce Barton

Osoba, która uważa się za grubasa – sądzi, że jest łasuchem, nie potrafi odmówić sobie hamburgera ani znaleźć czasu na gimnastykę – nie zdoła schudnąć i utrzymać wagi, choćby świadomie robiła wszystko w tym kierunku. Jeśli sądzisz, że nie poradzisz sobie z dziewczyną to będziesz się tak zachowywał, aby tak było.
Nie da się na dłuższą metę wygrać ze swoim wizerunkiem siebie ani uciec od niego. Nawet jeśli uda ci się odejść od niego na chwilę, to zaraz „wskoczysz” z powrotem w starą skórę – ni­czym gumka rozciągnięta na dwóch palcach, która gdy zsuniesz ją z jednego z nich, wraca do poprzedniego stanu.
Osoba, która sądzi, że jest „nieudacznikiem”, zawsze znajdzie sposób, by się jej nie powiodło, mimo dobrych intencji i silnej woli, nawet gdy szanse na sukces dosłownie spadają jej z nieba. Osoba, która uważa się za ofiarę niesprawiedliwości, kogoś, komu „pisane jest cierpienie”, bez trudu znajdzie potwierdzenie tej opinii.

Jest kilka psychicznych pułapek w które często wpadamy nie które z nich to:
-Lęk przed lękiem.
-Brak opanowania.
-Huśtawka emocjonalna
-Przywiązywanie zbyt dużej wagi do opinii innych.

„Jeśli czegoś nie wiesz, nie trzeba się bać, tylko uczyć… „

Strach i zagrożenie tym różnią się od siebie, że to drugie odnosi się do czegoś realnego, konkretnego, natomiast strach odwrotnie – do czegoś nieuchwytnego i irracjonalnego.

Zmiana nawyków, osobowości czy stylu życia wydaje się ludziom tak trudna między innymi dlatego, że koncentrują niemal cały wysiłek na tym, co znajduje się na zewnątrz ja, a nie na samym ja.
Nie dopuszczaj do siebie ani przez chwilę myśli, że nie są ci dane osiągnięcia z powodu wrodzonego braku talentu czy uzdolnień. To jest wierutne kłamstwo i najbardziej żałosne samousprawiedliwienie.

Podobno według optymistycznych wersji przeciętny człowiek korzysta maksymalnie z 5-10% potencjału swojego umysłu. Zastanawiałem się nad tym i te
5-10% to będzie świadomy umysł, a reszta to wszystko co działa automatycznie, podświadomie, „w tle” co przeważnie do tej pory nie było tworzone świadomie tylko była to kwestia przypadku co tam wpadło.

Głęboko zakorzenione uczucia przekształcają się w nawyki myślowe, czyli postawy, które ograniczają nas w znacznie większym stopniu niż przemijające emocje. Nastawienie optymistyczne” albo „pesymistyczne” czy „pozytywne” albo „negatywne” oznacza zajęcie określonej postawy.

Jakie czynniki kształtują owe przekonania? Jednym z najważniejszych jest środowisko, w którym dorastaliśmy(rodzina i szkoła) i które uformowało nasza osobowość. Jeżeli od dzieciństwa wpajano ci, że możesz wiele osiągnąć, prawdopodobnie włączyłeś te opinie do własnego systemu przekonań i
zawdzięczasz jej swa obecna pozycje. Na nasza obecna ocenę samych siebie wpłynęły równie role, które odgrywaliśmy w dzieciństwie. Jeżeli w wyobraźni udaje ci się zająć miejsce innej osoby, zaczynasz wierzyć, ze naprawdę możesz się do niej upodobnić…

Na podstawie tego wszystkiego stworzyliśmy nasze ja (inaczej obraz samego siebie). Jeśli jakaś opinia lub przekonanie na nasz temat staje się częścią tego obrazu, staje się też „prawdą”, przynajmniej dla nas. Nie kwestionujemy jej słuszności, lecz działamy, jakby faktycznie była to prawda.
Obraz samego siebie determinuje to, co możesz i czego nie możesz osiągnąć, co jest dla ciebie trudne, a co łatwe, a nawet to, jak inni cię odbierają – i czyni to tak samo mechanicznie i precyzyjnie jak termostat kontrolujący temperaturę w twoim domu.

W książce „Potęga podświadomości” – Josepha Murphy’ego było takie stwierdzenie

„W cokolwiek wierzysz, zawsze masz racje”

Jeśli wierzysz, że potrafisz czegoś dokonać – masz rację.
Jeśli wierzysz, że nie potrafisz – też masz rację.

Myśli nie mają władzy nad nami, chyba, że im na to pozwolimy. Wybierajmy więc takie myśli, które nas wzmacniają i wspierają.

Każda istota żyjąca ma wewnętrzny układ sterowania czy też system naprowadzający, wbudowany przez Stwórcę po to, aby zdołała osiągnąć podstawowy cel – czyli mówiąc z grubsza, „żyć”. Dla prostszych form życia ten cel oznacza po prostu fizyczne przetrwanie – jednostki i gatunku. Zadaniem wewnętrznego mechanizmu zwierząt jest znalezienie pożywienia i schronienia, unikanie lub pokonanie wrogów i niebezpieczeństw oraz prokreacja w celu przetrwania gatunku.
W przypadku ludzi ten cel oznacza coś więcej niż samo przetrwanie. Ludzie mają pewne emocjonalne i duchowe potrzeby, których nie posiadają zwierzęta. W konsekwencji „życie” ludzi nie ogranicza się tylko do fizycznego przetrwania i zachowania gatunku.

Wyobraź sobie, że tuż przed siódmą rano budzi Cię telefon. Chcę Ci powiedzieć, że jesteś najlepszą osobą, jaką znam – mówi głos w słuchawce. – Cenię Cię za to, że tak mądrze podchodzisz do życia i że z taką ogromną odpowiedzialnością traktujesz swoje obowiązki. Lubię Twoje poczucie humoru i fakt, że z takim zrozumieniem traktujesz otoczenie. Uważam, że jesteś filarem naszego środowiska i większość wspólnych znajomych się ze mną zgadza. Od dawna chciałem Ci to powiedzieć. Naprawdę jestem dumny, że mam prawo nazywać Cię swoim przyjacielem. Za każdym razem, kiedy jestem w Twoim towarzystwie ogarnia mnie entuzjazm i moje życie nabiera głębszego sensu. Szczerze mówiąc nie mogę się po prostu doczekać, kiedy się znowu spotkamy. Tyle na razie, bardzo się śpieszę, ale musiałem Ci to powiedzieć.
Tutaj usłyszałbyś trzask odłożonej słuchawki. Gdybyś rzeczywiście otrzymał taki telefon, gdybyś miał pełny szacunek do tej osoby, która zadzwoniła i gdybyś wiedział z całą pewnością, że to nie jest żart – jaki czekałby Cię dzień? Jeśli jesteś lekarzem czy byłbyś tego dnia lepszym lekarzem? Oczywiście. Tego dnia otoczyłbyś swoich pacjentów większą troską niż kiedykolwiek w życiu. Jeśli jesteś sprzedawcą w sklepie, byłbyś też lepszym sprzedawcą – tego dnia uśmiechałbyś się bardziej życzliwie do każdego wchodzącego do sklepu klienta. Byłbyś też lepszym kierowcą autobusu. I lepszym studentem. Byłbyś lepszy we wszystkim, czym się na co dzień zajmujesz.O ile więcej wiedziałbyś jednak na temat medycyny, sprzedawania, kierowania autobusem? Nic ponad to, co już wiedziałeś dnia poprzedniego. A jednak byłbyś lepszy! Dlaczego? Bo pod wpływem tego, co usłyszałeś dramatycznie zmieniłoby się Twoje własne pojecie o samym sobie. Twój obraz samego siebie.

Jeśli chcesz w życiu osiągnąć więcej niż masz, jeśli pragniesz zmian – zacznij od swojego obrazu samego siebie – wizerunku samego siebie, który wszędzie nosisz ze sobą. Jak? Pomocna w tym mogą być ćwiczenia z psycho-cybernetyki, które zalecał dr Maltz. Przynajmniej przez pół godziny dziennie, ale konsekwentnie. W Twoim umyśle powstanie „metryka” człowieka sukcesu.

Niższość i wyższość to dwie strony tego samego medalu i lekarstwem jest uświadomienie sobie, że cały ten medal jest fałszywy.
Prawda o tobie jest następująca:
-Nie jesteś „gorszy”.
-Nie jesteś „lepszy”.
Jesteś po prostu taki, jaki jesteś.

„Ty” jako osobowość nie rywalizujesz z żadną inną osobowością z tego prostego powodu, że nie ma na tej planecie innej osoby takiej jak ty. Jesteś niepowtarzalny. Jesteś jedyny w swoim rodzaju. Nie jesteś „taki” jak ktokolwiek inny i nigdy „taki” nie będziesz. Wcale nie masz być taki jak jakakolwiek inna osoba, a żadna inna osoba nie ma być taka jak ty.Bóg nie stworzył jednej standardowej osoby. Sprawił, że każdy jest niepowtarzalny i wyjątkowy, podobnie jak uczynił niepowtarzalnym i wyjątkowym każdy płatek śniegu.

Zwróć też uwagę na niebezpieczeństwo porównywania się z jakimś wzorem z zupełnie innej dziedziny. Gdybym na przykład zaczął mierzyć swoją wartość pisarza, porównując liczbę sprzedanych egzemplarzy książek z takimi twórcami, jak Tom Clancy czy Stephen King, porównywałbym, jak to się mówi, „jabłka z pomarańczami”. Przestań mierzyć się „ich” miarą. Ty to nie „oni” i nigdy im nie dorównasz. „Oni” też nie dorównują tobie – i wcale nie muszą.
Bierz przykład z innych, ucz się od lepszych od siebie w danej dziedzinie, ale porównuj dzsiejszego siebie do siebie z przeszłości.

Kiedy nieśmiałemu i zahukanemu człowiekowi sugeruje się w czasie hipnozy, że jest odważnym, pewnym siebie mówcą, i kiedy zaczyna w to wierzyć, jego wzorce zachowania natychmiast się zmieniają. Zachowuje się zgodnie z tym, w co aktualnie wierzy. Jest całkowicie skupiony na obecnym celu i nie wraca myślami do wcześniejszych niepowodzeń.

Umysł jest jak ogród, jeśli nie będziesz świadomie o niego dbał to jest i będzie zarośnięty przez wszystko co do niego wpadnie.
Przeanalizuj swoje przekonania na temat siebie, świata i innych ludzi, kryjące się za twoim negatywnym zachowaniem. Czy zawsze dzieje się coś, co ci przeszkadza w odniesieniu sukcesu, który wydawał się na wyciągnięcie ręki? Może w skrytości ducha myślisz, że jesteś nic niewart i nie zasługujesz na sukces? Czy czujesz się zakłopotany i skrępo¬wany w towarzystwie innych ludzi? Może uważasz, że jesteś od nich gorszy lub że ludzie są nieprzychylnie, a nawet wrogo do ciebie nastawieni? Czy bez wyraźnego powodu czujesz się czasem niepewnie w sytuacji, która wydaje się stosunkowo bezpieczna? Może sądzisz, że twoje otoczenie jest wrogie, nieprzyjazne i zagraża ci albo, że zasługujesz na jego potępienie?

Maxwell Maltz używa terminu serwomechanizm, co można by nazwać też autopilotem.
Serwomechanizmy dzielą się na dwa typy:
1) te, w których cel jest znany i chodzi o to, by go osiągnąć, oraz
2) te, w których cel jest nieznany, a chodzi o to, by go odkryć lub zlokalizować. Ludzki mózg i układ nerwowy spełniają obydwie te funkcje.

Przykładem serwomechanizmu pierwszego typu jest samosterująca torpeda lub pocisk. Cel jest znany – okręt lub samolot wroga. Chodzi o to, żeby go dosięgnąć. Takie maszyny muszą „znać” obiekt, do którego zmierzają. Muszą być wyposażone wjakiś system napędowy, któryje porusza. Muszą mieć „narządy zmysłu” (radar, sonar, czujniki ciepła itd.), które odbierają informacje o położeniu celu. Te narządy zmysłu dostarczają maszynie informacji, czy jest na właściwym kursie (pozytywne sprzężenie zwrotne), czy też popełniła błąd i zboczyła z kursu (negatywne sprzężenie zwrotne).
Coś bardzo podobnego odbywa się w naszym układzie nerwowym, kiedy podejmujemy wszelkie celowe działania, nawet tak proste jak podniesienie ołówka ze stołu.Potrafimy osiągnąć ten cel i podnieść ołówek ze stołu, ponieważ mamy do dyspozycji automatyczny mechanizm, a nie tylko „wolę” i świadome myślenie.
Zadanie świadomej myśli ogranicza się do wyboru celu, uruchomienia mechanizmu działania i dostarczania do automatycznego mechanizmu informacji zwrotnej, tak by ręka mogła nieustannie korygować swój ruch.
Przypuśćmy, że w pokoju jest ciemno i nie widzisz ołówka. Wiesz (lub masz nadzieję), że ołówek leży na stole razem z innymi przedmiotami. Twoja
ręka szuka go po omacku, wykonuje zygzakowate ruchy („przeczesuje teren”), odrzuca kolejne przedmioty, aż wreszcie natrafia na ołówek i „rozpoznaje” go. To przykład funkcjonowania serwomechanizmu drugiego typu. Przy¬pominanie sobie zapomnianego imienia jest następnym przykładem.
„Wyszukiwarka” w mózgu wędruje przez zapamiętane przez ciebie informacje, dopóki nie znajdzie właściwego imienia.
Skuteczny wzorzec zachowania jest zapamiętywany i „naśladowany” podczas następnego podejścia. Dzieje się tak, gdy człowiek uczy się rzucać podkowami czy strzałkami, śpiewać, prowadzić samochód, grać w golfa, nawiązywać kontakty z innymi ludźmi, czyli nabywa wszelkie umiejętności. A zatem wszystkie serwomechanizmy, co wynika z ich natury, zachowują w „pamięci” przeszłe błędy, niepowodzenia, bolesne i negatywne doświadczenia. Te negatywne doświadczenia nie powstrzymują, lecz wspomagają proces uczenia, jeśli tylko zostaną wykorzystane jako informacje zwrotne oraz jeśli są postrzegane jako zboczenie z drogi do pozytywnego celu.

Idei nie zmienia się dzięki „sile woli”, lecz z pomocą nowych idei. Metoda polega na tym, by „zobaczyć”, że jakieś negatywne przeświadczenie na temat siebie jest niezgodne z ich innym głębokim przekonaniem.
Istnieją dwie potężne dźwignie umożliwiające zmianę przekonań i poglądów. Są to typowe przeświadczenia, które podzielają niemal wszyscy ludzie. Po pierwsze, że potrafisz zrobić to, co do ciebie należy, do pewnego stopnia samodzielnie; po drugie, że jest w tobie „coś”, co zasługuje na szacunek i nie powinno doznawać upokorzeń.

Do sukcesu nie ma żadnej windy – trzeba iść schodami.

Jeśli potrafisz cokolwiek zapamiętać,
martwić się lub zasznurować sobie buty,
możesz odnieść także sukces z psychocybernetyką!

Jak ktoś chce więcej to polecam „Nowa Psychocybernetyka” – Maxwell Maltz

Wprowadzenie

Niezwykli ludzie nie istnieją, są tylko ludzie zwykli w niezwykłych sytuacjach.

Ci, którzy sięgnęli po tę książkę w nadziei wykorzystania możliwości umysłu dla osiągnięcia egoistycznych celów, srodze się rozczarują. W rzeczy samej, tego rodzaju zabiegi niektórzy uznać mogą za czarną magię, a nawet i za „sprzyjanie złu”. Jednakże takie nastawienie niemalże z pewnością przyniesie karę, którą winowajca sam sobie wymierzy.

To, czego chcemy nauczyć, jest znacznie bardziej wartościowe; powinieneś nauczyć się panowania nad własnym umysłem. Znajdujesz się w obliczu wielkiej przygody. Stajesz przed doświadczeniem grozy i tajemnicy, które rozciąga się od wewnętrznego sanktuarium umysłu aż po zewnętrzne granice świata realnego.

Stronice te zawierają opis najbardziej tajemniczych starożytnych ćwiczeń, jakie kiedykolwiek zostały spisane. Nie zaczynaj ich ot tak sobie, bez należnego im szacunku, gdyż są obdarzone niezwykłą mocą i niemalże na pewno zmienią twoje życie na lepsze. Po rozpoczęciu ich nie może być powrotu do przeszłości czy też skoku w przyszłość. Istnieje tylko rzeczywistość chwili obecnej.

Opisane ćwiczenia równoważą przepływ wewnętrznej energii, mogą więc leczyć stare niedomagania i napełniać ciało energią życia. To jest pierwsza korzyść, która z nich płynie. Istnieje powiedzenie: „Jakie dobro płynie ze wszystkich skarbów ziemi, jeżeli nie posiada się zdrowia?” Ćwiczenia te obdarzą cię zdrowiem.

Oczywiście, nie stanie się tak od razu. Efekty wszystkich jogistycznych postaw, jak choćby tych medytacyjnych, narastają stopniowo. Już niedługo po rozpoczęciu ćwiczeń można będzie zauważyć, iż bóle i niedomagania, które pojawiły się na początku, zdają się rozwijać w pożądanym kierunku, aż znikną zupełnie. Z całą pewnością nagroda codziennych ćwiczeń, czyli utrzymywanie ciała w znakomitej kondycji, warta jest poświęcenia jej kilku minut naszego czasu. Z całą też pewnością nie można oczekiwać, iż po przeczytaniu jednego z rozdziałów natychmiast zapanuje się umysłem nad większością spraw. Wysiłek wkładany w osiągnięcie takiego celu lepiej jest poświęcić samo udoskonalaniu się; to właśnie jest szczytniejszą misją.

Drugą korzyścią płynącą z tego typu technik jest stopniowy rozwój zdolności kierowania, lub inaczej, działania w zgodzie z przepływem energii wewnątrz ciała fizycznego. Dzięki tej sile niższe poziomy świadomości, zwykle krępujące rozwój, wykorzystać można dla osiągnięcia prawdziwej natury i właściwego miejsca we wszechświecie.

Gdy już raz osiągnie się samopoznanie oraz zrozumie prawa natury, wówczas stanie się jasne, iż nikt nie może kontrolować działania innych. W rzeczywistości, jeżeli nauczymy się panować nad naszymi zachciankami i potrzebami, jeżeli pozostawimy w spokoju nasze obawy i pożądania, wówczas dokonamy wielkiej rzeczy. Osiągając to, wyzbędziemy się chęci panowania nad innymi, a nawet ingerencji w cudze sprawy przez udzielanie najróżniejszych rad. Będziemy promieniowali ożywczą energią płynącą z wewnętrznego spokoju.

Pracując nad ulepszeniem samych siebie, odbierani będziemy jako wspaniałe wzory do naśladowania, a uwalniając się od małostkowych ambicji w celu podążania za wzniosłym celem, staniemy się ludźmi spokoju. Ponieważ zrozumiemy, iż naszej wewnętrznej istoty nie da się zastraszyć, nie będziemy odczuwali potrzeby panowania nad innymi. Właśnie w ten sposób osiąga się prawdziwą kontrolę. Inni, kierujący się własnym interesem, będą chcieli wiedzieć, jak robi się to wszystko, czego się nauczyliśmy. Kiedy zapytają, swobodnie im wszystko wyznamy, podzielimy się wszystkim co posiadamy, aby i oni mogli odnaleźć drogę.

Kinjiru, które wymawia się jako „ken-jeh-roo”, po japońsku oznacza „zakazane” lub „tajemne”. Uważajcie wy, którzy chcecie udać się w podróż. Uważajcie wy, którzy rozpoczynacie poszukiwanie wewnętrznej światłości. Kryją się tutaj najróżniejsze niebezpieczeństwa. Spotkacie się z potworami id, maskami własnego ego. Miejcie śmiałość przejścia pomiędzy filarami zwątpienia i spoglądania w zwierciadło własnej świadomości. Opisane techniki mogą rozjaśnić wam drogę, którą przed wami przeszło już wielu. Mogą poprowadzić do źródła, gdzie wszystkie pytania i odpowiedzi pozostają jasne. W tym drzemie siła, wystarczająco potężna, aby was zniszczyć, drzemie i miłość potrafiąca zapewnić nieśmiertelność, drzemie także mądrość, która wie, jak odróżnić dobro od zła.

Kluczem jest praktyka. Mądrość przyjść może każdego dnia jako wewnętrzny rozbłysk światła, może też narastać w ciągu wielu lat, lecz przyjdzie z pewnością. Każda, nawet najdłuższa podróż zaczyna się od pojedynczego kroku. Ta podróż zaś nie skończy się wcześniej, zanim TY nie przyznasz, że osiągnąłeś swój własny cel.

1. Mistyczny wojownik: poziomy treningu

Bycie Ninja oznacza bycie mistycznym wojownikiem. Znaczenie tego terminu zawarte jest w powiedzeniu:

„Będąc Ninja, każdy musi być silny, musi posiadać wiedzę, musi być nieustraszony, oraz musi zachować milczenie”.

BYCIE SILNYM

Podstawowym atrybutem wojownika jest siła. Istnieją dwa rodzaje siły: zewnętrzna oraz wewnętrzna. Siła zewnętrzna jest widoczna, lecz przemija z wiekiem. Siła wewnętrzna jest subtelna, niewidoczna i wieczna. Ninja posiadać może obie siły.

Zwykle osoba najsilniejsza staje się liderem dowolnej grupy Ninja, która podąża ku temu samemu celowi. Dzieje się tak w sposób naturalny, bez potrzeby konfrontacji. Trenując i studiując sztuki wojenne przez dłuższy okres, Ninja uważa się za mistrza najróżnieszej broni. Co więcej, jego sprawność i wszechstronność są tak duże, iż w praktyce każda rzecz może zostać wykorzystana jako narzędzie destrukcji. Nie trzeba nawet wspominać o możliwościach niszczycielskiego wykorzystania dłoni i stóp wojownika Ninja.

Ninja cechują się zarówno umiejętnościami walki, jak i wysokim poziomem wyostrzenia zmysłów, co wyposaża ich w każdej walce tak w „ostrza” psychiczne, jak i fizyczne. Oni nie tylko wykazują „siłę dziesięciu, dzięki czystości serca”, lecz także spokój w obliczu niebezpieczeństwa, co często decyduje o końcowym wyniku. Wszyscy Ninja są ludźmi kochającymi pokój i takimi muszą pozostawać zawsze, w przeciwnym bowiem razie mogą stanąć przed groźbą utraty części specjalnej siły, którą w sobie rozwinęli. Poza tym, Ninja są także adeptami sztuki poruszania się w terenie, przemiany i szpiegowania. Dzięki wywiadowczym sprawnościom i skrajnej kinestatycznej wrażliwości Ninja zwykle zaskakują przeciwników, co znacznie zwiększa ich szanse. Zaskoczenie można osiągnąć poprzez skradanie się w kierunku wroga i uderzenie od tyłu, zmylenie przeciwnika lub dzięki walce od frontu, wciągnięcie go w pułapkę. Większość tych umiejętności zdobywa się przez ciągły, rygorystyczny trening oraz przez rozległe studia. Dopiero po nich prawdziwy Ninja tworzy własną formę.

Inne korzyści płynące z faktu stania się Ninja wiążą się ze szczególną mocą, którą daje właściwa ocena pozycji i zręczności przeciwnika, przy równoczesnym umiejętnym odczytaniu mowy jego ciała. Umożliwia to zorientowanie się co do celu i zakresu działania danej osoby. Tak więc Ninja rozwijają przede wszystkim te sfery swojej aktywności, w ramach których zachować mogą realne bezpieczeństwo.

Ninja potrafią też opatrywać własne rany, mniejsze urazy, które w czasie treningu może odnieść nawet najbardziej uważna i ostrożna osoba. Posiadając tę umiejętność, mogą też pomagać innym. Tych najpowszechniejszych urazów można jednak uniknąć dzięki cnocie regularności w ćwiczeniu oraz dzięki rozważnej diecie. Tylko wówczas dobre zdrowie w naturalny sposób towarzyszyć będzie ćwiczącemu.

Po osiągnięciu określonego stopnia doświadczenia Ninja uzyskują zdolność korzystania z mocy uznawanych w wielu kręgach jako moce psychiczne. Charyzma takiego wojownika, bez podejmowania przez niego jakichkolwiek wysiłków, przyciąga naśladowców. Mogą oni pojawić się jako uczniowie lub osoby towarzyszące, a od samego początku są całkowicie oddani. Może przyciągnąć ich wspólny cel, mogą poszukiwać rady, w każdym jednak wypadku pozostają lojalni tak długo, jak niezachwiane pozostaje postępowanie przywódcy.

POSIADANIE WIEDZY

Aby rozwinąć umiejętności związane z mistyczną istotą treningu Ninja, w odniesieniu do pozyskiwania mocy, należy „wiedzieć”. Wiedzieć oznacza posiadać inteligencję. Nie odnosi się ona do IQ [stopnia inteligencji — J. K.] tak często stosowanego do pomiaru intelektu, lecz do zdolności uczenia się i rozumienia.

Wielu ludzi ogranicza się do prowadzenia posępnego i nudnego życia, podlegając osądom innych co do ich niskiego stopnia inteligencji. Nie powinno tak być. To, że ktoś nie poddaje się jakiejś informacji i nie odpowiada na nią w taki sposób jak robą to inni — co w każdym przypadku jest skrajnie nudne i wskazuje na zanik twórczego myślenia — nie oznacza braków w rozumowaniu. Nie rozumienie zamysłów innych nie oznacza utraty orientacji.

Ninja władają niesformalizowanymi mocami umysłu o charakterze ofensywnym lub obronnym, dopiero w późniejszych stadiach treningu wszystkie te techniki stają się efektywne w walce wręcz. Należy zaznaczyć, iż długotrwała praktyka pozwoli pokonać przeciwnika bez fizycznego kontaktu. Do tego czasu uczniowie tak przekształcą motywację swojego działania, że sytuacje, w których się znajdą, w pełni będą uzasadniały wykorzystanie nadprzyrodzonych mocy.

Mistycyzm Ninja przyjąć może wiele form. Forma prosta pozwala na odbicie negatywnych wibracji i obronę przed psychologicznym atakiem, przede wszystkim dzięki osiągnięciu emocjonalnej równowagi. Formy bardziej złożone wymagają mantr, komponentów somatycznych oraz długotrwałych rytuałów, aby ich efektywność była największa. Na początku każdy sam musi określić metodologię tworzenia form i konstrukcji psychologicznych. Jako że jednym z pierwszych atrybutów szpiega zawsze była dobra pamięć, większość wojowników nigdy nie spisała własnych technik, chociaż istnieje kilka tora-maki, czyli tajemnych pergaminów.

Dzięki studiom nad umysłem, Ninja ma możliwość zdobycia mądrości i stania się człowiekiem wiedzy. Tylko to pozwoli na duchowe oddanie się uprawianej sztuce, co niejako gwarantuje wysoki stopień sprawności w posługiwaniu się bronią. Wielu uduchowionych Ninja rozpoznać można po odwiecznych symbolach, które wybrali dla naznaczenia swoich poszukiwań, jednakże z czasem także i one zostają odrzucone. Na najwyższym poziomie szacunek dla życia staje się tak ogromny, że Nin ja nigdy nie zabijają, a swe moce wykorzystują jedynie dla ożywienia, ochrony i wspomagania wysiłków innych.

Celem osoby prawdziwie poszukującej jest stanie się mędrcem lub prawdziwym człowiekiem. Istnieją niezmienne prawa wszechświata, z którymi mędrzec pozostawać musi w harmonii. Różne sekty Ninja są orędownikami różnych praw szczegółowych, przyznając im wyższość nad innymi. Jednakże każde prawo w swej istocie i znaczeniu równe jest wszystkim pozostałym.

Prawo równowagi. Nawet najstarsi mędrcy twierdzili, że wszystkie rzeczy pozostają we władaniu równoważących się przeciwstawnych sił. Góra wznosi się nad dołem, za przodem następuje tył. Piękno poznać można tylko dzięki temu, że istnieje brzydota.

Prawo skrajności. Kiedy równoważące się siły doprowadzone zostaną do swych skrajności, odbierane są jako identyczne. Człowiek oślepiony zostanie jasnym światłem tak samo skutecznie jak i ciemnością.

Prawo karmy [kumulacji dobrych i złych uczynków — J. K.]. Wszystkie rzeczy są ze sobą połączone i każda oddziałuje na wszystkie pozostałe. To co czynimy innym, wraca do nas z potrojoną mocą.

Prawo zmiany. Wszystkie rzeczy dzieją się nieustannie na skutek ściśle określonego podążania naprzód. Jedyną stałością, na której można polegać jest to, że wszystko będzie się zmieniać ze ścisłą logiką i w myśl praw cykliczności.

Ninja, który osiągnął poziom mistrza, jest tak spokojny i w harmonii z prawami natury, że pozostaje niewzruszony wobec upływającego czasu lub zmieniających się rządów. Wojownik taki spostrzega yin i yang jako równoważące się siły uniwersum oraz uwzględnia nie kończący się cykl przemiany jako coś nieubłaganego i nieuchronnego.

Mędrzec porozumiewa się z mistrzami pozostającymi w ukryciu (patrz rozdz. 9) oraz pozostaje w kontakcie z „kosmiczną świadomością” w znaczeniu posiadania zdolności kierowania się i podążania w harmonii z psychokinetyczną energią umysłu i ciała, odbieranych jako jedność. Mówi się o tym w wielu sztukach, lecz osiąga zaledwie w kilku. Często znane jest to jako udrożnianie przepływu chi, czyli siły życia. Należy zaznaczyć, iż mędrzec posługuje się własnym sekretnym językiem oraz potrafi porozumiewać się za pomocą telepatii.

Opisywany tutaj poziom kwalifikacji jest tak wysoki, że tylko kilku mistrzów może pojawić się w jednym pokoleniu. Rzadko kiedy żyją oni w pobliżu miast, opowiadając się za samotnością życia na wsi lub w pustelni. Jednakże znani są z „wtrącania się” od czasu do czasu w ludzkie sprawy. Stanowi to podstawę dla wątku „starego człowieka z gór”, który pojawia się w chińskich i średniowiecznych legendach i mitach.

Dzięki właściwościom prostego, zakonnego życia łatwo jest mistrzom znaleźć lub spreparować niemalże każdą rzecz lub środek, który jest im potrzebny do przetrwania. Są oni cierpliwi i pracowici, zwykle bywają znakomitymi rzemieślnikami i wspaniałymi gospodarzami. Z racji wysoko rozwiniętej wrażliwości i zdolności rozpoznawania ludzkich słabości często wydają się urzeczywistniać lub posiadać coś, co uznać można za nadprzyrodzone siły.

Mistrzowie w przeciwieństwie do Ninja, którzy ukończyli niższe stopnie wtajemniczenia, nie są atrakcyjni dla grup naśladowców, zawsze jednakże każdemu pielgrzymowi przekazują wystarczającą porcję wiedzy, aby nie było konieczne nad wyraz rozciągnięte w czasie studiowanie pod kierunkiem mistrza.

BYCIE NIEUSTRASZONYM

Trzecią potrzebą nienasyconego Ninja jest szczególny rodzaj śmiałości. Odnosi się on do darów i możliwości Ninja, które pozwalają mu na pokonanie przeciwnika bez stosowania przemocy. Na tym poziomie Ninja stają się nieustraszonymi mistrzami bezkrwawych zmagań, którzy wygrywają bez walki, są czarodziejami ninjitsu. Ich domeną jest zręczność. Sztukmistrzostwo i sprawność rąk stanowią podstawę ich magicznego działania. Podczas gdy wojownik walczy przemocą i siłą, mistyk wykorzystuje przebiegłość i skrytość. Atrybuty te składają się na sztukę stawania się niewidzialnym.

W ninjitsu zręczność ma charakter tak psychiczny, jak i fizyczny. Aż do samego końca praktyki, uczniowie ćwiczą się w kodach i szyfrach będących uzupełnieniem innych mentalnych ćwiczeń, takich jak zagadki i labirynty. Umożliwia to adeptom otwieranie wszelkiego rodzaju zamków oraz bezproblemowe pokonywanie rejonów naszpikowanych pułapkami i śmiercionośnymi urządzeniami. Poziom sprawności Ninja określony jest indywidualną pomysłowością i dokładną znajomością takich urządzeń. Spora część tej sprawności zależy też od wnikliwości obserwacji oraz rozumienia zasadniczych motywów działania i społecznych wzorców postępowania. Sławę bycia niewidzialnymi Ninja zdobyli właśnie dzięki takiemu rozumieniu sprawności oraz dzięki umiejętności pozostawania nie zauważonym.

Praktyczne zastosowanie tych technik w dużej mierze zależne jest od indywidualnych metod skrywania się w cieniu lub innych maskujących miejscach. Ninja musi też umieć zachować odpowiedni rodzaj równowagi umożliwiający mu bezszelestne i nie zauważone przemieszczanie się z jednego miejsca ukrycia do drugiego. Dużą pomocą w tego typu aktywności jest sztuka wspinania się na mury. Technika ta pozwala Ninja na szybkie i ciche chodzenie po pionowych powierzchniach — praktyczna metoda znikania z widoku lub przed niebezpieczeństwem.

Podstawowym typem działania Ninja jest szpiegowanie, wykorzystanie inteligencji bądź to dla własnych celów, bądź też dla przedsięwzięć wywiadowczych. Każdy może zostać zaangażowany jako szpieg, a wystarczającą zachętą może być finansowa nagroda lub zagrożenie życia. W zależności od stopnia trudności zadania zapłata może być bardzo wysoka. Oczywiście poziom sprawności agenta jest również ważnym czynnikiem.

Cecha „gorliwości” też odgrywa niebagatelną rolę. Dla przykładu, gorliwość jednostki może wypływać z jej osobistych motywów chęci rewanżu i być tak silna, że wykonywane zadanie całkowicie pochłonie agenta. Może też być wynikiem intensywnego treningu i psychologicznych zabiegów. Elitarna grupa fanatycznych wyznawców może zostać tak wytrenowana, że poświęci własne życie dla wypełnienia wyznaczonej im misji. W walce ci specjalnie wytrenowani gorliwcy zachowują się jak szaleni wojownicy wikingów, którzy pozostają nieczuli na rany i ból aż do czasu rozwiązania konfliktu lub śmierci w walce z przeważającymi siłami wroga, czy też w wyniku wykrwawienia się. Wojownicy, wysłani jako zabójcy, korzystają z każdego dostępnego im schronienia, aby zlokalizować cel i w tylko im znany sposób zlikwidować. Jeżeli zaś zostaną złapani, co zdarza się niezmiernie rzadko, raczej sami się zabiją niż pozwolą zidentyfikować.

Znakomity przykład tego rodzaju wojowników stanowią japońscy piloci kamikadze z okresu drugiej wojny światowej, którzy w imię giri — obowiązku, honoru i sławy — niszczyli nieprzyjaciela występując w charakterze ludzkich bomb.

Ninja zwykle znani byli jako ludzie walczący lub znikający. Wyznając zasadę, iż przeciwnik nie trafi w to, czego nie widzi, Ninja wymyślili wiele metod niespodziewanego znalezienia się za plecami oponenta i zmuszenia go do obejrzenia się przez ramię, gdy będzie chciał nawiązać kontakt wzrokowy z wrogiem. W takiej pozycji tylko niewielu potrafi skutecznie walczyć. Ponadto atak od tyłu jest korzystny, gdyż przeciwnik nie jest w stanie odpowiednio się przygotować, ani zdążyć obronić.

Ninja są mistrzami unikania i wymykania się z nagłego ataku. Umiejętność ta utalentowanemu Ninja daje więcej niż 50 procent szans na uniknięcie ataku, którym może być strzała lub rzucony sztylet. Jest przydatna nawet wówczas, gdy pocisk został wystrzelony spoza zasięgu wzroku, co gwarantowało dosięgnięcie nie przygotowanego człowieka.

Większość Ninja walczy lepiej, kiedy nie są uzbrojeni. Uderzenie dłońmi i stopami oraz stosowanie techniki rzucania się i upadania umożliwia praktykującym podejmowanie wielu ataków naraz lub jednoczesną walkę z wieloma przeciwnikami. Takie uderzenie otwartą dłonią może okazać się wystarczające dla ogłuszenia lub zabicia wroga jednym ciosem, chyba że jest on wyjątkowo mocnej postury.

Na tym poziomie Ninja ćwiczą niemalże nieustannie, wyrabiając refleks, „ostrząc swe narzędzia”, wykuwając ciała w ogniu silnej woli. Wierząc, że wszystko jest możliwe, stają się bohaterami legend. Nie interesuje ich współzawodnictwo z innymi mistrzami sztuk wojennych. Zamiast tego każdy Ninja walczy sam ze sobą — z jedynym przeciwnikiem godnym walki.

ZACHOWYWANIE MILCZENIA

Zasada „milczenia” w ninjitsu nie zakłada posiadania sekretów czy powściągliwości w dzieleniu się informacjami na jakimkolwiek poziomie. Zaleca raczej powstrzymanie się od komentowania. Tym, którzy wiedzą, nie trzeba nic mówić; ci, którzy nie wiedzą, rzadko słuchają.

Długie studia nad siłami ezoterycznymi, wraz z praktykowaniem ćwiczeń rozwijających świadome panowanie nad ośrodkami energetycznymi ciała, wyposażają w podświadomą wiedzę i intuicyjne rozumienie sił natury. Umożliwia to Ninja rozwinięcie szczególnych mocy uśpionych w każdym człowieku.

Po pierwsze, w zależności od samopoznania i ufności Ninja opiera się wszelkim formom pochlebstw, propozycji i zastraszania. Umiejętność maskowania myśli na wypadek przesłuchania, przy jednoczesnym skrywaniu prawdziwych motywów działania, wprowadza do działań Ninja nieugięty spokój.

Po drugie, dzięki uzyskaniu kontroli nad ciałem Ninja jest w stanie wywoływać stany zredukowanego oddychania i bicia serca wystarczające do pozorowania śmierci. Podobne jest to do wstrzymywania procesów życiowych przez hinduskich mistrzów. W ramach tego typu działań, Ninja nabywa umiejętności medytacyjnego leczenia.

Wymienione dwie siły prowadzą do osiągnięcia mocy wczuwania się nie tylko w sprawy ludzkie, lecz także zwierząt domowych i dzikich. Niektórzy Ninja mówią o szczególnym porozumieniu nawet z roślinami. Umożliwia to poruszanie się w zgodzie z naturą, która niezauważenie rewanżuje się we wszystkich praktycznych przedsięwzięciach.

W końcowych stadiach nauki Ninja uczy się kierować energią Ziemi oraz wpływać na jej przemiany, w zależności od swojej woli. Jest to poziom „wibrującej dłoni”, na którym zwykłe machnięcie ręką może okazać się wystarczające dla zadania śmierci bądź to natychmiastowej, bądź też z opóźnieniem. Stanowi to podstawę dim mak, czyli „dotyku śmierci”.

Wraz ze zrozumieniem działania kosmicznych mocy Ninja automatycznie wywołuje atmosferę godnego spokoju. Wszelkie potrzeby sprawdzenia się w walce przemijają, tak jak przemija drżenie towarzyszące wprowadzeniu partnera o odmiennej płci w arkana sztuki miłości. Aż do momentu inicjacji tajemnice wszechświata były skryte za niemalże mistyczną walką. Po niej zaś stało się oczywiste, że w każdej istocie uśpione są wszystkie elementy płciowości, w takiej czy innej formie. Odbiera się je jako yang lub yin. Yang jest pozytywne, męskie i białe, reprezentuje prawą stronę siły płynącej z góry; yin jest negatywne, żeńskie i czarne, reprezentuje lewą stronę i wznosi się od dołu. Yang można też opisać jako „moc” niespokojną, pozostającą w nieustannej pogoni; yin jako „miłość” pasywną i wszechogarniającą. Yin zawsze otacza yang, które nieustannie stara się przeć do przodu. Z tego typu aktywności uformowana jest wznosząca się spirala wszechświata.

Każda jednostka jest nosicielem obydwu aspektów, yang i yin, pozytywnego i negatywnego. Kiedy dominuje energia elektryzująca, daną osobę określa się jako bardziej męską; kiedy zaś wibruje energia magnetyzująca, daną osobę określa się jako bardziej kobiecą. Właśnie z tego powodu ludzie skłaniają się do poszukiwania energii uzupełniającej. Właśnie takie jest znaczenie wyrażenia „woda szuka własnego miejsca”, które określa podstawy faktycznie dla wszystkich międzyludzkich uwarunkowań.

9. Mistrzowie pozostający w ukryciu: duchowi sprzymierzeńcy

Droga ta dostępna jest wszystkim, lecz nie wszyscy jej dostąpią.

W książkę tę zaopatrzyłeś się prawdopodobnie dlatego, że poszukiwałeś okultystycznych sił. Jednakże kiedyś zostało powiedziane, że nie ma możliwości odnalezienia tych mocy bez otrzymania indywidualnych instrukcji od kogoś, kto osiągnął pewną sprawność w tych ciemnych sztukach. Jak więc możemy skontaktować się z tymi tajemniczymi nauczycielami? Odpowiedź jest prosta: musimy brać z nich przykład.

Prawdziwa wiedza przetrwa bez względu na upływający czas, a nie podlegające zmianie prawa wszechświata prowadzą nas ku naszemu przeznaczeniu, bez względu na to czy zdajemy sobie sprawę z tego, czy też nie. Istnieje wiele ścieżek prowadzących do powszechnego umysłu, do kosmicznej świadomości. Ktoś może dążyć ośmiostopniową ścieżką i w ten sposób rozwijać się; ktoś inny może zostać zwolennikiem drogi wielbienia ducha. Wszystkie drogi prowadzą do miejsca zamieszkania Vishnu, który wszystko wie, wszystko widzi i wszystkiego naucza. Na tym poziomie umysłu wszystko jest możliwe.

Jeżeli dążymy do jedności z naturą, a więc chcemy doświadczyć wspólnoty z tą wszech mądrą świadomością, musimy założyć, że wyobrażamy ją sobie jako istniejącą poza nami. W tym punkcie rozumowania czujemy się samotni, co powoduje, że szukamy rady innych. Większość ludzi kieruje się interesem własnym, jednakże istnieją i tacy, którzy potrafią wykorzystać ten rodzaj motywacji. Wywołują u innych poczucie zupełnego opuszczenia. Każdy przechodzi
taki test na zwątpienie w siebie. Stanowi to „ciemną stronę naszej duszy”. Trzeba wówczas wybierać pomiędzy życiem a śmiercią i odnaleźć wewnętrzną moc, z „pomocą” lub też bez.

„Nie mam przyjaciół; sprawiam, że mój umysł jest moim przyjacielem”. Słów tych nauczyć się można w czasie praktykowania medytacji zen, stanowią one kredo japońskich samurajów. Ninja korzystając z Hsi Men Jitsu, czyli chińskiej psychologii, idą dalej. Hsi Men Jitsu uczy, że na rozwój każdej osobowości składają się trzy wartości. Doktor Erie Berne nazywa je: dziecko, dorosły i rodzic; starożytni odpowiednio: niebo, ziemia i człowiek {shen, ch’i i ching). Mistrzowie, którzy skrywają się w nas stanowią najwyższe ja, wyższy poziom człowieczeństwa, uwewnętrzniają wartości i zachowania, których nauczyliśmy się od autorytetów.

Przywoływanie i porozumiewanie się z mistrzami utajonymi w nas służy trzem celom: po pierwsze, umożliwia zachowanie się jak prawdziwy rodzic, co gwarantuje przetrwanie naszej rasy; po drugie, sprawia, że wiele reakcji i odpowiedzi pojawia się w sposób automatyczny, w nawiązaniu do zasady przyczyny i skutku; po trzecie, duchowy sprzymierzeniec jest naszym obrońcą i strażnikiem, kiedy się zagubimy, jest naszym przyjacielem, kiedy czujemy się samotni, jest także naszym nauczycielem wiedzy tajemnej. Każdy z nas ma takiego sojusznika, któremu może w pełni zaufać, i z którym może przedyskutować każdą wątpliwość.

Zadaniem ukazanych w tej książce ćwiczeń jest uspokojenie „niższego” ja, czakramów lub też centrów energetycznych ciała, które wiążą się z zaspokajaniem jedynie fizycznych pragnień: powietrza, wody, jedzenia, schronienia i seksu. Wykonując te ćwiczenia, można doprowadzić do wzrostu energii życia, a wraz z tym, do podniesienia poziomu świadomości. Po osiągnięciu spokoju stajemy się bardziej wrażliwi na siły natury i potrafimy działać w całkowitej zgodzie z prawami wszechświata.

Aby osiągnąć to o czym mówimy, przede wszystkim należy zacząć. Jednych może to kosztować więcej wysiłku aniżeli innych. Może też zaistnieć potrzeba kilkakrotnego wznawiania prób, nawet w różnych okresach życia, aby wystarczająco porozumieć się z alter ego. Można jednak tego dokonać. Czyniono to przed nami, będzie się to robić i po nas.

W wielu kulturach można odszukać tajemne obrzędy, w których
odnajduje się lub wzywa własnego duchowego doradcę, oczywiście każdy ma własne wyobrażenie co do sposobu pojawienia się i porozumienia się z tą osobistością. Dla większości jest to proces automatyczny i podświadomy, lecz jeśli skojarzy się go z siłą wyobraźni, wówczas staje się potężnym sprzymierzeńcem. Kontakt z duchowym doradcą może przyjąć formę pamięci o ukochanym krewnym, który pojawia się, by udzielić nam rad, może stanowić kombinację kilkunastu osób, które miały silny lub przywódczy wpływ na nas, a nawet może on być postacią z historii. Może także być szeptem naszej świadomości, która przez większość czasu trzyma nas z dala od kłopotów, która szepce nam bezpośrednio do ucha. Tak długo jak jesteśmy świadomi życzliwości i kierowniczej natury tych doradców, tak długo możemy być pewni ich pomocy i wsparcia. Im częściej się z nimi konsultujemy, tym większy wpływ mogą na nas wywierać i tym łatwiej możemy ten kontakt nawiązywać.

Historia i doświadczenie pokazały, że bez względu na formę, jaką przyjmą ci wyimaginowani przyjaciele, wykazują oni pewne wspólne cechy. Ponieważ reprezentują osoby oficjalne, są niezawodni i uczciwi w swych radach i pouczeniach. Ponieważ z kolei są wyidealizowaną kreacją nauczycieli i mędrców, nigdy nie okazują zniecierpliwienia ani złości, a ich wyjaśnienia, lub też okazywane przez nich przebłyski intuicji, w pełni wyjaśniają każdą wątpliwość. Cecha ta niezawodnie uspokaja praktykującego i pomaga złagodzić pojawiające się obawy i niepokoje. Wreszcie, ponieważ są oni prawdziwymi przyjaciółmi, cechuje ich ironia i poczucie humoru. Pozwala nam to ujrzeć siebie takimi, jak nas widzą inni, oraz uświadomić sobie, że większość naszych problemów wywołaliśmy sami, i że faktycznie niewiele one znaczą w porządku wszechświata. To zaś prowadzi do zachowywania pokory.

W latach dwudziestych i trzydziestych naszego stulecia, Stanami Zjednoczonymi zawładnęli spirytyści i najróżniejsze media, którzy przypisywali sobie cudowne siły lecznicze daleko wybiegające poza możliwości zwykłych śmiertelników. Posiadali oni, lub tylko tak mówiono, „duchowych przewodników” pochodzących spoza poziomu ludzkiego, z którymi porozumiewali się, będąc w stanach głębokiego transu. W czasie trwania tych seansów duchowi przewodnicy przemawiali głosem medium. Najczęściej głosy te nie były podobne do ich głosów. Nie chcemy sugerować, iż był to zbieg okoliczności,
lecz jedynie zaznaczyć, że mediami były wyłącznie osoby, które publicznie przyznawały się do posiadania wyimaginowanego przyjaciela.

Istnieją setki technik medytacyjnych, które pozwalają na nawiązanie kontaktu z własnym duchowym sprzymierzeńcem. Każda z nich polega na sztucznej zmianie składu chemicznego krwi bądź dzięki pogłębionemu oddychaniu (nadmierna wentylacja), bądź na skutek wstrzymania oddechu (niedostateczna wentylacja). Należy je stosować ostrożnie, żeby wzrost zawartości tlenu w składzie krwi nie uczynił człowieka świadomym bicia własnego serca. W wielu przypadkach może to wywołać lęki, które można łatwo opanować, wstrzymując oddychanie choćby na chwilę. Najróżniejsi szarlatani często stwierdzają, że powstałe fenomeny stanowią rezultat ich działania, podczas gdy faktycznie są one prostą reakcją fizjologiczną.

Pokazujemy tutaj najbardziej podstawową metodę, której cierpliwe stosowanie przez dłuższy okres, doprowadzi poszukującego do odkrycia sprzymierzeńca, którego akurat będzie potrzebował. Rudyard Kipling napisał: „Każdy może doświadczyć pewnego uspokojenia dzięki przybraniu wygodnej pozycji i powolnemu powtarzaniu swojego imienia”. Ponadto praktyka ta rozwija świadomość i rozumienie ja. Jednakże zanim poprosi się mistrzów pozostających w ukryciu o pomoc — tych, którzy mogą pełnić funkcje wartowników, wywiadowców, szpiegów, którzy pozostają w kontakcie z wszechogarniającym umysłem całego rodzaju ludzkiego, którzy mają dostęp do wiedzy i rzeczy tajemnych lub objawionych — należy poczynić pewne przygotowania.

Działania w sytuacjach szczegółowych, które przypisuje się sojusznikowi, przyczyniają się do jego realności, a przez to i skuteczności. Nie należy jednak poddawać się czarowi opartych na fantazji wzajemnych z nim relacji, które przysłaniają rzeczywistość. Winno się przyjąć postawę dziecka ufnego i starającego się. Należy powstrzymać, choćby na kilka chwil, presję codziennego życia. Pozwala to uchronić się przed odpowiedzialnością, co można nazwać „pomniejszaniem stresu”.

To ty decydujesz, jakiego rodzaju doradcy potrzebujesz. Aby podnieść wartość swojego doświadczenia, możesz go naszkicować i poetycko opisać. Jednak — z czasem twoja podświadoma część
umysłu określi formę, która będzie ci dostępna. Jeżeli będzie ona podobna do tej, którą stworzyłeś sobie wcześniej, znaczy, że posiadłeś wgląd w siebie i samopoznanie. Jeżeli nie, wówczas wyższe ja stanowić będzie kontrapunkt dla wartości: dziecko twojej osobowości, i w ten sposób zrównoważy yin i yang w ja dorosłego, który musi działać w realnym świecie.

Połóż się w wygodnej pozycji, tak aby wszystkie części twojego ciała równo spoczywały na podłożu. Zamknij oczy. Uświadom sobie dźwięki, które cię otaczają. Nie daj się im omamić, po prostu bądź ich świadom. W czasie odliczania w myślach „jeden, dwa, trzy, cztery”, swobodnie zrób głęboki i pełen wdech. Zatrzymaj go na czas liczenia do dwóch. Odpręż się i pozwól powietrzu swobodnie opuścić płuca, podczas gdy ty będziesz liczył „jeden, dwa, trzy, cztery”. Zatrzymaj się na wydechu, licząc do dwóch. Ćwiczenie powtórz trzy razy.

Na początku, prędkość odliczania będzie odbiciem stanu twojego umysłu. Później zostanie ono zsynchronizowane z biciem serca. Kiedy zatrzymujesz wdech, nie zaciskaj mięśni gardła; uszkadza to naczynia krwionośne karku i twarzy. Przy wydechu wypuszczaj powietrze, korzystając z hary.

Pomyśl o najbardziej przyjemnych doświadczeniach, które kiedykolwiek przeżyłeś. Zrób trzy głębokie wdechy. Wydychając, za każdym razem licz odwrotnie, od trzech do jednego. Jest to ćwiczenie pogłębiające, które pozwala na utrwalenie stanu medytacyjnego. Ponadto skupia uwagę na oddychaniu, co pomaga ujawnić opisaną przez niektórych bostońskich naukowców „reakcję relaksacyjną” obecną u wszystkich ludzi. Odpręż się we wszystkich częściach ciała. Żaden z dźwięków, które ewentualnie możesz usłyszeć, nie rozprasza twojej kontemplacji. Większość prawdopodobnie popadnie w lekki sen.

Ninja mają swoje powiedzenie: „Każdy ma trzy imiona: jedno — którym został nazwany, jedno — pod którym jest znany i jedno, którego nie dzieli z nikim innym”. Podobnie jest z duchowym sprzymierzeńcem. Podejmując decyzję porozumienia się z nim, możemy działać bez pośpiechu, czekając na wybrany przez niego czas pojawienia się i dopiero później nadać mu imię. Można też nawiązać kontakt z tą specyficzną istotą, wypowiadając wybrane imię.

Powtórz je spokojnie trzy razy. Będzie to twoją osobistą mantrą: nie zdradzaj jej nikomu, gdyż ujawnienie jej może wywołać porównania i krytykę ludzi obdarzonych mniejszą wyobraźnią.

Porozumiewanie się z alter ego, z którym udało nam się skontaktować, przyjąć może wiele form dźwiękowych, wizualnych lub kinestatycznych. Może nawet przyjąć formę telepatii, gdyż jest dialogiem dwóch umysłów.

Kiedy czujesz się samotny, zakłopotany lub potrzebujesz
pomocnej dłoni,
Zamknij oczy i pomyśl o mnie, wypowiedz głośno moje imię,
A przybędę.
Szukaj mnie na niebie letniego dnia,
Nadsłuchuj dźwięków mych kroków na ścieżce,
Podnieś skalę, tam jestem.

Hymn Indian Czejenów

Postscriptum

Nie ma żadnej tajemnicy z wyjątkiem tej zaprzątającej umysł poszukującego.

Zawsze prawdziwi mistrzowie posługiwali się prostymi środkami, które my zwykli śmiertelnicy odczytywaliśmy jako niepojęte. Znają oni różne „sztuczki”, co sprawia, że wydają się tajemniczy. Odpowiednie wykorzystanie tej wiedzy może uczynić z nich wojowników. Znaczy to, że przyjmują odpowiedzialność za swoje czyny. Łatwo jest zabić i zwyciężyć jest łatwo, sztuką jest natomiast przechytrzyć, okazać wolę dokonania czegoś. Lecz brak przebiegłości jest tym, co odróżnia prawdziwego człowieka od bestii człekokształtnej. W królestwie zwierząt każda sytuacja oznacza albo życie, albo śmierć. Jedynie człowiek potrafi dokonać rozróżnienia pomiędzy dobrem a złem, potrafi określić, czy w danej sytuacji musi wykorzystać całą posiadaną moc, aby przeżyć, czy też właśnie ujawniło się zwykłe szaleństwo ego bądź własnego, bądź też innych.

Usposobienie wojownika uwarunkowane jest jednym wielkim oczekiwaniem; czeka on na czas i okoliczności, które poruszą jego wolę. Jest cierpliwy i wyrozumiały. Aby się czymś zająć, do perfekcji doprowadza swoje umiejętności, swoje kung fu (zdolności). Uczy się rozwijać rozumienie samego siebie i innych, wiedząc, że stanowią jedno i są tacy sami. Prawdziwy wojownik jest człowiekiem pokoju walczącym jak dziesięć tygrysów. Jest mistycznym wojownikiem, który, w śmiertelnej ciszy, niezauważenie niszczy nieprzyjaciela. Jest Ninja.

Tak więc może się rozpocząć prawdziwa gra. Wzięcie w niej udziału jest bardzo proste: trzeba jedynie podążać za swą prawdziwą naturą, która istnieje poza iluzjami i złudzeniami. Trzeba doskonalić swój charakter poprzez wewnętrzny wysiłek, trzeba bronić prawdy, przestrzegając zasad moralnych i chroniąc się przed atakiem porywczej odwagi. Wreszcie, trzeba gromadzić dobre uczynki, dobrze wykonując swoje zadania, poszukując i odkrywając nowe wartości oraz nowe warunki, co staje się radością życia. Nie ma oświecenia poza nami. Możemy w grze tej wziąć udział lub ją zignorować. Ona i tak toczy się, bez względu na wszystko.

Skan książki można ściągnąć z linku poniżej
Umysł Ninja – Ashida Kim.pdf