Prawda, magnetyzm seksualny, kobieca i męska esencja – Błękitna Prawda, David Deida.

Posted: Wrzesień 1, 2014 in Kontakty Damsko-Męskie
Tags: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Fragmenty książki Błękitna Prawda Davida Deidy

 

24.Pozwól sercu na szaloną namiętność

Dawanie klapsów może być aktem zamknięcia lub otwartości.

Dla większości z nas, gwałtowne emocje są destrukcyjne. Ludzie wpadają we wściekłość i mówią coś, czego nie chcą powiedzieć. Ktoś może zaatakować i zranić drugą osobę, a potem bardzo tego żałuje. Albo, ponieważ sam został zraniony odrzuceniem, wpada w przygnębienie, opycha się jedzeniem i wyleguje w łóżku, gnijąc w oparach samo-destrukcyjnej depresji. Większość agresywnych zachowań jest formą znęcania się nad sobą albo nad drugą osobą.
Dlatego początkowo duchowy wzrost oznacza pielęgnowanie współczucia i ograniczenie przemocy emocjonalnej wobec siebie i innych. Kiedy zwiększa się twoja samo-świadomość, naturalnie kierujesz się w stronę pokoju i harmonii. Będąc zmartwiony czy poirytowany, dbasz, aby wziąć kilka głębokich oddechów i wyciszyć się. Próbujesz wprowadzać w życie uprzejmość zamiast nienawiści, akceptację zamiast osądzania i radość w miejsce złości.
Niestety płytkie próby wprowadzenia przemiany mogą uczynić cię tak harmonijnym, że aż w końcu bezbarwnym i mdłym. Owszem uśmiechasz się i jesteś uległy, ale głębia mocy twojej miłości zostaje utracona na rzecz bezpiecznego, lecz płytkiego zrównoważenia. Być może wyrosłeś z agresywnych zachowań, za które nie chciałeś brać odpowiedzialności i przeszedłeś do wyćwiczonej beznamiętności, ale twój rozwój nie powinien się na tym zatrzymać Po tym jak rozwinąłeś zdolność uprzejmych zachowań i używania oddechu do opanowania niskich odruchów emocjonalnych, trzeba zrobić kolejny krok. Możesz nauczyć się otwierać na swoje emocje, zamiast zadawać ciosy w na­wykowych reakcjach. Zamiast oddychać w złości, chcąc za wszelką cenę przywrócić spokój, możesz użyć jej czy jakiejkolwiek innej emo­cji jako bramy prowadzącej do głębszego wyrażenia prawdy i miłości.
Przypomnij sobie chwile kiedy chciałeś kogoś uderzyć, walnąć w ścianę, rzucić talerzem o podłogę albo zrobić sobie krzywdę. Praw­dopodobnie czułeś się uwięziony przez własne lub zewnętrzne ograni­czenia albo doświadczałeś braku miłości. Przemoc jest zawsze próbą uzyskania większej wolności lub miłości. Otwartość jest wolnością i miłością. Nawet największa przemoc czy samo-destrukcyjne emo­cje są zakorzenione w potrzebie serca, aby się otworzyć, być wolnym, ofiarować i przyjmować miłość
Zawsze kiedy zanurzasz się w otwartości, jesteś w stanie dawać i przyswajać miłość w pełni i jesteś wolny. Ale, jeśli nie ćwiczysz otwie­rania i nie jesteś w stanie żyć jako miłość, to energia miłości wycofuje się i tworzy emocjonalny zamęt. Czujesz się uwięziony i samotny. Do­kucza ci wewnętrzne rozchwianie. Intensywne emocje – jeśli traktu­jesz je umiejętnie – mogą wprowadzić cię na szybką drogą do głębszej otwartości. Jeśli potrafisz otworzyć serce i naprawdę poczuć upomi­nającą miłość kryjącą się pod złością, to taki gniew może przynieść gwałtowną burzę, konieczną, by wytrącić cię z fochów, rozproszenia i humorzastego szaleństwa.
I podobnie smutek potrafi odsłonić twoje serce. W każdej chwili, gdy zauważysz jakiekolwiek przygnębienie, rozluźnij klatkę piersiową i szczęki, tak aby to uczucie mogło swobodnie popłynąć przez całe ciało. Niczym ocean, łagodność i otwartość są uległe, ale nie słabe. Poddaj się swojemu smutkowi, nie upadając na duchu. Poczuj fale de­presyjnej energii w piersiach, narastającą, tłumioną tęsknotę i wresz­cie głębię miłości w sercu, która otwiera się jako smutek. Otworzyć się na smutek, to otworzyć się na przeogromny ocean pragnienia miłości.
Lęk pokazuje, że coś powstrzymujesz. Gdzie w ciele przechowujesz napięcie? W języku, w brzuchu, między nogami? Co by się stało, gdy­byś w pełni zaufał otwartości i poddał się, aby żyła tobą tajemnica, która jest życiem? Na krótką chwilę, zrób wszystko co możesz i otwórz się całkowicie. Rozluźnij mięśnie, aby energia mogła popłynąć bez przeszkód przez całe ciało. Pozwól życiu oddychać tobą – nie wymu­szaj oddechu. Jeżeli zechce przestać, niech i tak będzie.
Co może się wydarzyć, gdy w tej chwili przestaniesz myśleć lub dzia­łać? Czego się boisz? Dowiedz się. Zaufaj temu co głęboko w tobie, wczuj się w swoje serce, niech umysł będzie tak łagodny jak uśmiech dziecka. Wysonduj co myślisz i robisz, gdy poddajesz się otwarty ży­ciu, nie dodając ze swojej strony żadnego wysiłku ani starań.
Zauważ, kiedy ponownie łapie cię strach. Twoje myśli, emocje i mię­śnie podejmują wysiłek, abyś tak zabezpieczył przyszłość, by uchronić się przed porażką. Poczuj jak bardzo nie ufasz życiu, które pragnie żyć poprzez ciebie. Poczuj wyraźnie, jak ograniczasz bezgraniczną otwar­tość miłości poprzez swoje zamknięcie. Odczuj jak kulisz się z lęku, nie chcąc się poddać i odmawiając, by życie żyło tobą otwarte jako pełnia tej chwili. Nie odwracaj się od niego, tylko odczuwaj go jako obecny kształt miłości. Wypełnij sobą to uczucie-kształt swojego lęku. Kiedy będziesz gotowy zaufać tajemnicy, która żyje w tobie nawet pod postacią lęku – otwórz się.
Gniew, smutek, lęk – kiedy pozwolisz sobie odczuwać w pełni i otworzyć się na wszystkie emocje, twoje serce będzie mogło wyrazić się we wszystkich odcieniach miłości. Niektóre chwile będziesz odbie­rać jako spokojne i harmonijne, a inne jako gwałtowne i dzikie, cha­otyczne i niebezpieczne albo dotkliwie bolesne. Pamiętaj, pod każdą z tych form ukryta jest miłość.
Zanim zaczniesz coś zmieniać, prawdopodobnie siejesz zniszczenie impulsywnymi reakcjami, znieważając siebie i innych. Przed jakąkol­wiek reakcją, dobrze jest więc opanować sztukę głębokich oddechów i wyciszania. Ale ten rodzaj poskramiania i tonowania emocji przydaje się tylko dopóki nie jesteś gotowy i chętny, aby otworzyć się jako mi­łość w postaci wszelkich emocji .
Postęp w wyrażaniu emocji – od impulsywnego do swobodnego – w oczywisty sposób odzwierciedla się w obszarze zachowań seksual­nych. Najpierw seks jest zaledwie – „podniecić się i wytrysk”, albo wynikającym z potrzeby aktem – „czy ty mnie naprawdę kochasz?”.
Potem dojrzewasz do seksu bardziej harmonijnego, wypełnionego ja­sną komunikacją, powolną zmysłowością i troskliwym wsparciem.
Wreszcie, nie chcąc ukrywać przed sobą, ani przed partnerem naj­głębszych pragnień serca – całkowicie otwieracie się razem. Uczycie się dawać i przyjmować miłość za pomocą całego spektrum emocji, kocha­jąc się łagodnie, drapiąc jak dzikie koty, gryząc jak wampiry czy łącząc niemalże bez ruchu. Uczycie się kochać z szeroko otwartym sercem, bez względu na to jak agresywnie czy spokojnie wyraża się wasze kochanie.
W niektórych momentach, powodowany miłością i płynący z serca klaps – nawet bolesny – może być bardziej erotycznym i budzącym miłość doznaniem, niż jakiekolwiek słowa. Podobnie, jeśli partner ma zamiar zrobić coś, co może zniszczyć jego życie, podyktowany troską klaps może ją czy jego przebudzić kochającym upomnieniem, kiedy spokojne słowa nie odnoszą skutku. Gwałtownie okazywana miłość często jest niebezpieczna, ale prawdziwa.
Oczywiście, jeśli agresywne działania nie płyną z serca, stają się ak­tem karygodnej destrukcji. Kiedy masz zamknięte serce i dajesz komuś klapsa – tworzysz ból i cierpienie, koniec kropka. Prawa, zasady i bez­pieczne granice są konieczne, żeby chronić każdego od takiej przemo­cy i krzywd Jeśli nie ufasz partnerowi albo nie chcesz kogoś zranić czy zostać zranionym, jasno wytyczone granice będą bardzo istotne.
Kiedy jednak zbudujecie wzajemny szacunek i bezpieczne granice, wasze zaufanie będzie być może gotowe, aby przenieść je na głębszy poziom. Może dojrzeliście do tego, że nawet chęć zranienia czy by­cia zranionym stanie się częścią pogłębiania miłości. Możesz poprosić partnera, aby krzyczał na ciebie, osądzał, zawodził, gryzł czy nawet uderzył – podczas gdy w trakcie takiej „awantury”, wspólnie ćwiczy­cie głębokie odczuwanie siebie nawzajem i pozostajecie połączeni ser­ce z sercem.
Jeżeli potrzebujesz przestrzeni, aby poczuć się bezpiecznie, pozostań przy takich zasadach i granicach, które dają ci komfort. Powiedz – jeśli potrzebujesz pozwalam ci wrzeszczeć, ale nie wolno ci mnie dotknąć, do­póki się nie uspokoisz. Dla większości ludzi takie zasady są lepsze, niż szkody wywołane agresją zamkniętego serca.
Pamiętaj, że gwałtowność powodowana autentyczną miłości jest na­miętnością. Czasami, aby kogoś zauroczyć potrzeba miłosnej dzikości.

Jeśli oboje jako para, zdecydowaliście się wykroczyć poza granice bez­pieczeństwa, możecie praktykować sztukę kochania w pełnym spek­trum uczuć. Zamiast tłumienia siebie i prób przekształcania „złych” emocji w „dobre”, możecie nauczyć się żyć we wszystkich emocjach jako formie wyrażania – z serca do serca – swojej najgłębszej miłości, niezależnie od tego jak gwałtownie i namiętnie ta miłość będzie się wyrażać. Taka praktyka przyniesie dobre owoce jedynie w przypadku sprawdzonego zaufania i autentycznej łączności serc
Leżąc albo siedząc, patrzcie sobie w oczy i otwierajcie się na siebie. Odprężcie ciała i oddychajcie głęboko. Poczujcie rytm swojego odde­chu. Poczujcie nawzajem swoje serca.
Patrząc w oczy oraz wczuwając się w serca, nauczcie się zauważać momenty emocjonalnego zamknięcia i dystansowania od siebie. Być może partner pozornie odpływa lub staje się mniej obecny. Albo oczy któregoś z was odwracają się z lęku czy potrzeby obrony. Ćwicząc przez jakiś czas, możecie nauczyć się wyczuwać z wielką wrażliwością jak serce partnera to otwiera się, to zamyka.
Aby doskonalić tę umiejętność, możesz mówić ukochanej osobie jak odbierasz to co dzieje się w jej sercu – otwiera się, otwiera, zamyka, otwiera … Po kilku minutach, partner może słownie zweryfikować czy twoje odczucia były trafne. Na podstawie takiej informacji zwrotnej, zauważ na ile dobrze odebrałeś poruszenia jego serca. To tak jakbyś obserwował minimalny ruch migawki w aparacie fotograficznym, któ­ra otwiera się i zamyka, w niezauważalny prawie sposób.
W końcu oboje rozwiniecie tę umiejętność na tyle, aby zaufać swo­jej zdolności do odczuwania serca partnera. Wraz z praktyką, będzie­cie potrafili precyzyjnie wyczuć kiedy ukochana osoba jest otwarta i całkowicie z tobą obecna, a kiedy zaczyna się oddalać lub wycofywać za emocjonalną zasłonę. Nauczycie się wyczuwać te stany, nawet gdy są bardzo subtelne, nagłe czy szybko się zmieniają.
Kiedy obydwoje nauczycie się odczuwać swoją obecność i otwar­tość – lub jej brak – możecie dodać do swojej gry seksualnej bardziej gwałtowne elementy. Jakakolwiek emocja czy impuls, na który się nie otwieracie, będzie pozostawać ukryta w waszej psychice i czekać na wybuch w pozbawiony miłości sposób, w nieoczekiwanym momencie w przyszłości. Ale jeśli nauczycie się otwierać serce na swoje mroczniejsze impulsy, odkryjecie, że również za nimi stoi głębsza miłość, zaufanie i otwartość.
W czasie gry miłosnej, za pomocą słów, dotyku, ruchu i oddechu, zacznij wyrażać jedno ze swoich bardziej gwałtownych pragnień i na­tychmiast zwróć uwagę na wahania otwartości i zamknięcia, zarówno w sobie jak i w swoim partnerze. Uprawiaj mroczniejsze oblicze mi­łości, ale tylko w tych chwilach, gdy oboje pozostajecie otwarci i po­łączeni ze sobą, serce w serce. Jeśli migawka twojego serca całkiem się zamyka albo jeśli czujesz, że partner zaczyna się wycofywać, przestań zachowywać się czy odzywać agresywnie. Odbudujcie otwartość i po­łączenie – poczujcie siebie i oddychajcie razem, patrząc sobie głęboko w oczy.
Intensywna przyjemność może być tak samo trudna do zniesienia jak emocjonalny lęk. Może odkryjesz, że twój partner naprawdę lubi, kiedy traktujesz go ostro. Kiedy warczysz, przeklinasz, żartobliwie przyduszasz czy dajesz klapsy on czy ona może zatracić się w obez­władniającej przyjemności i seksualnym podnieceniu.
Jeśli jednak zamyka oczy, wstrzymuje oddech lub napina ciało, zre­dukuj gwałtowne zachowania, dopóki nie nawiążecie ponownie peł­nego kontaktu uczuciowego. Patrzcie sobie w oczy. Oddychajcie razem. Swobodnie otwórzcie się i wczujcie wzajemnie w swoje serca. Pocze­kajcie aż oboje będziecie otwarci i poczujecie nawzajem głębię miłości w rozluźnionych brzuchach i ufających sercach. Nie chodzi o to, aby podniecić się czy popaść w ekscytację, ale żeby nauczyć się odczuwać głębię i wnętrze partnera, podczas gdy w naturalny sposób pojawiają się wszelkie emocje.
A więc następnym krokiem jest ćwiczenie otwierania się w bezgra­nicznej miłości, nawet gdy gwałtowne emocje płyną przez wasze ciała i serca. Wpatruj się głęboko w źrenice oczu partnera, tak jakbyś spo­glądał w bezdenną studnię miłości. Poczuj przestrzeń, która otacza cię we wszystkich kierunkach, otwierając skórę bez żadnych ograniczeń. Niech miłość promieniuje na zewnątrz serca, nie tylko do ukochanej osoby, ale do każdego. Kochaj się ze wszystkim co niesie dana chwila.
Poczuj swojego kochanka – jego wilgotną skórę, rozchylone zęby, miękkie wargi, dziką energię – i nie zatrzymuj się na tym. Poczuj także ściany i sufit, samochody gdzieś daleko na ulicy, odgłosy miasta – czuj tych wszystkich, którzy umarli przed tobą i tych, którzy będą żyli dłu­go po twojej śmierci. Nawet kiedy figlarnie szamoczesz się z ukocha­nym, kiedy krzyczysz, gryziesz czy drapiesz, otwórz się szeroko na wszystko co wydarza się w tej właśnie chwili. Każda chwila przeżywa­na totalnie jest formą otwartej miłości.
Jeżeli jesteś tym, który przyjmuje gwałtowną miłość, oddychaj głę­boko i przyjmuj wszystko, będąc bardziej otwarty niż twój partner. Otwórz się z takim zaufaniem wobec siły miłości, że zostaniesz porwa­ny przez wszystko co niesie ze sobą ta chwila. Odczuwaj moc istnienia i rozprzestrzenianie ogromu miłości, zajmującej twoje ciało, penetru­jącej serce, biorącej otwartego ciebie w przestrzeń nieskończoności.
Jeśli jesteś tym, który daje agresywną miłość, wtargnij w pełnię tej chwili swoją czującą świadomością jak woda penetrująca otwarcie su­chą gąbkę, wzbierając ładunkiem miłości bez granic, otwierając się jasny i pełen przyjemności. Wniknij we wszystko co niesie ze sobą ta chwila – i w swojego partnera – tak totalnie obecny, żeby każda cząst­ka mogła rozszerzyć się nasycona miłością, kiedy otwarty przenikasz i oddychasz wszystkim.
Taki rodzaj praktyki seksualnej jest wstępem do podobnej otwarto­ści, którą możesz ćwiczyć samodzielnie w ciągu dnia i nocy. Z biegiem czasu, z ukochaną osobą lub bez niej, możesz uczyć się jak się kochać – przyjmując całym sobą, oddychając i rozprzestrzeniając się – tak jak szeroko otwarta, pełna poddania chwila.
Prawdziwa duchowa i seksualna namiętność wymaga zdolności do otwarcia się na dzikość, której pragnie dana chwila. Klapsy, krzy­ki i mroczne pragnienia mogą władać miłością z taką samą mocą, jak delikatne pocałunki, łagodne nastroje i głaskanie po plecach. Podob­nie jak konieczne mogą być lata, by dojrzeć i przejść od relacji pełnych przemocy, do takich, w których panuje wzajemny szacunek i bezpieczne granice, tak samo może być potrzebna długa praktyka, zanim będziesz w stanie swobodnie otworzyć się na wszystko co niesie ze sobą chwila – pełen życia, w czułej zabawie bardziej gwałtownych sił miłości.

25. Żyj prawdą swojego serca

Prawdę łatwiej jest poznać, niż ją poczuć.
I łatwiej jest ją poczuć, niż nią żyć.

Każdy zna jakąś prawdę. Na przykład większość ludzi wie, że nadmiar słodyczy jest niezdrowy. Wśród tych, którzy to wiedzą, niewielu jednak czuje tę prawdę, pałaszując pudełko ciastek. Tylko niektórzy znając i czując prawdę, zaczynają nią żyć i zdecydowanie
zmieniają swoje nawyki.
Dużo trudniej żyć prawdą niż poczuć ją lub poznać. Poznanie jest najłatwiejsze Umysł jest bardziej giętki, niż emocje czy ciało i dlatego stosunkowo szybko coś przyswaja. Słyszysz coś i natychmiast decydujesz czy coś brzmi dla ciebie prawdziwie Wtedy możesz chcieć przekazać to innym.
Możesz o tym pisać czy nawet stworzyć filozofię, ale w życiu niewiele się zmienia. Możesz, na przykład doskonale wiedzieć, że ćwiczenia poprawiają wydolność układu krążenia i wciąż siedzieć na tyłku. Czasem konieczne są lata cierpień, zanim prawda, że coś jest nie tak będzie na tyle silna, aby pojawiły się łzy i zapał do zmiany.Jednak nawet wysoko rozwinięta inteligencja emocjonalna – twoja zdolność do czucia prawdy z wielką wrażliwością i szczegółami – nie wystarcza do prawdziwego wzrostu.
Ostatnią częścią ciebie, poddającą się transformacji jest ciało. Będąc bardziej stałe niż umysł czy emocje, zmienia się na końcu. Będziesz wiedział co powinieneś zrobić i będziesz czuł tę prawdę na długo przedtem, zanim zechcesz żyć tym w swoim ciele. Możesz wiedzieć, że nie stać cię na nowy ciuch czy kolejną podróż do Las Vegas, mo­żesz czuć jak ta prawda sprawia, że stajesz się nerwowy i niespokojny, a mimo to możesz nie być gotowy, by nią żyć – wyciągając kartę kre­dytową i powtarzając to co zwykle, z tym samym poczuciem winy. Nawyki twojego ciała i ruchy, które powtarzasz są najbardziej uparte, najbardziej sztywne i jako ostatnie ustępują prawdzie.
Ponieważ ciało jest najbardziej ociężałą i niepodatną na zmiany czę­ścią w tym procesie, seks jest często ostatnim obszarem twojego życia, który zmienia się pod wpływem prawdy. Najpierw wiesz, że miłość może być fundamentem dla seksu. Potem, otwierasz się, aby odczuwać emo­cjonalnie partnera w trakcie miłosnych igraszek. W końcu uczysz się doświadczać poruszeń i aktywności w czasie seksu jako samej miłości.
Nawet podczas najbardziej erotycznych, przyjemnych lub bolesnych momentów seksualnych, możesz nauczyć się być miłością – mówić z miłością, oddychać miłością, wić się z miłości, ufać jej, ofiarowywać ją i przyjmować Seks może stać się miłością w działaniu wyrażaną całym ciałem. W chwilach seksualnej bliskości – a także w każdym innym momencie dnia – możesz uprawiać miłość, otwierając się, od­czuwając każdego, wdychając wszystko co niesie chwila (obojętnie czy będzie to pełne bólu czy przyjemności) i potem wydychając miłość do wszystkich prosto z serca.
Podobnie jak maratończyk możesz trenować ciało, by przebiec cały dystans w miłości. Kiedy jesteś zmęczony i już chcesz się poddać, wy­trzymaj jeszcze kilka minut przekazując miłość poprzez oddech, ciało i zachowanie. Ofiaruj uśmiech, uścisk czy czułą pieszczotę ukochanej osobie, nawet jeśli chciałbyś się zamknąć Z biegiem czasu, twoje życie będzie otwierać się jako miłość w działaniu coraz bardziej i bardziej.
W ciągu dnia zwolnij i poczuj bicie serca. Odczuj bijące w nim głę­boko źródło strumienia miłości. Pozwól ciału otworzyć się w miłości i rozluźniając brzuch, wdychaj i wydychaj powietrze do serca. Podaruj serce każdemu poprzez oddech i pozwól, aby miłość poruszała twoim ciałem w każdej chwili, w której o tym pamiętasz.
Jak miłość zmywałaby naczynia? Stojąc przy kuchennym zlewie, kiedy twoje dłonie pocierają namydloną gąbką powierzchnie tale­rzy, wdychaj i wydychaj miłość do serca, odczuwając równocześnie to wszystko, co na zewnątrz ciebie, aż po otwarty horyzont chwili.
Jak mógłbyś ofiarować otwartą prawdę serca swoim współpra­cownikom, nawet jeśli się z nimi nie zgadzasz? Czy powinieneś się uśmiechnąć, powiedzieć coś śmiesznego, zachować się kompetentnie, poruszyć ich, a może odejść i dać im przestrzeń? Dzień po dniu rozta­czaj miłość jako umiejętny dar płynący z ciała, prosto z głębi serca na zewnątrz, aż po otwarty horyzont chwili.
Samo poznanie prawdy jest bezużyteczne – czucie jej, jest czymś głębokim – ale dopiero życie nią robi prawdziwą różnicę.

26. Wykraczaj poza to co bezpieczne

Głębokie seksualne obdarowywanie wymaga wzajemnego szacunku i równości, ale je przekracza.

W dawnych czasach mężczyźni byli mężczyznami, kobiety kobietami… a przynajmniej takie było założenie. Mężczyźni musieli być bezpośredni, opiekuńczy i posiadać stoicką naturę. Kobiety miały być promienne, łagodne i zajmować się dziećmi. Potem, z ważnych powodów, kobiety poczuły się uwięzione w swoich ograniczonych, kobiecych rolach. Zaczęły się zmieniać, pielęgnując bardziej męskie cechy – mniej się malowały, ubierały bardziej formalnie oraz nauczyły trzymać się własnego kierunku i celu, osiągając finansowe i polityczne sukcesy.
Wkrótce potem, mężczyźni również poszli śladem poszerzania swojej przestrzeni, uświadamiając sobie, że omija ich wiele przyjemności życia. Sukces to nie wszystko. Przyjęli więc to co w nich kobiece – pozytywne jakości życia – i zaczęli czerpać przyjemność z noszenia dłuższych włosów, barwnych ubrań oraz pozbawionej wstydu seksualności. Nauczyli się rozluźniać własne, sztywne poglądy, grać na bębnach w lesie i płynąć w naturze z muzyką i tańcem.
Mężczyźni i kobiety dali sobie pozwolenie, aby stać się bardziej pełnymi istotami. Zaakceptowali i przyjęli swoje zarówno męskie jak i kobiece, wewnętrzne jakości. Będąc w związkach, przyznawali sobie oraz wspierali własną autonomię i niezależność Pojawiła się większa równość Wzajemny szacunek stał się podstawą nowego rodzaju rela­cji. W zasadzie, niby wszystko było w porządku.
Niby, ponieważ z czasem, odnoszące sukcesy i niezależne kobiety zaczęły narzekać na tych wszystkich ofermowatych facetów – gdzie podziali się silni mężczyźni, którzy potrafiliby zaakceptować kobiecą moc i wciąż mieć wewnętrzną determinację i zdecydowanie, żeby nie wspomnieć o na tyle gwałtownej namiętności, by zniewolić ją w łóż­ku? Również mężczyźni zaczęli czuć się zmęczeni twardymi kobieta­mi – gdzie podziały się te, które byłyby w stanie odnosić sukcesy bez zamykania serca i napinania ciała – cudowne kobiety, które potrafią cieszyć się słodyczą głębokiego poddania?
Pewny siebie macho i uległa gospodyni domowa zmienili się we wraż­liwego i delikatnego mężczyznę, który stał się irytująco przewidywalny oraz kobietę sukcesu, która była zawzięcie niezależna. Niestety ani bez­pieczeństwo, ani niezależność nie dotykają najgłębszych pragnień serca.
Kiedy ostatni raz twój mężczyzna był tak czule obecny z tobą, tak pewny siebie w tym, że cię pragnie, że wziął twoje ciało w głębokie posiadanie, a w tej miłości twoje serce zakwitło rozkoszą? Kiedy w ostatnim czasie twoja kobieta rozjaśniła ci życie swoją cudowną miłością i rozpaliła twoje ciało gorącymi, pełnymi ufności i słodki­mi błaganiami? Kiedy był ten ostatni raz, kiedy twój kochanek czy kochanka kochali cię tak, jakby twoje ciało było nieskończonością, wyprowadzając cię poza spazmatyczne „o Boże”, do stanu, w którym nie ma już nic do otwarcia?
Na pewno nikt nie chce wracać do dawnych czasów, zawężonych ról każdej płci. Dlatego dla wielu kobiet i mężczyzn nadszedł czas, aby wykonać następny krok w seksualno-duchowej ewolucji.
Samowystarczalna kobieta zaczyna na nowo kusić i cieszyć się sta­nem zniewolenia pozbawionym bezpieczeństwa. Praktykuje pełne otwartości poddanie, aby mężczyzna mógł wziąć ją całym sobą, gdy ona oddycha mocą miłosnej obfitości. Totalnie, soczyście otwarta, ćwiczy aktywne przyjmowanie pełni obecności danej chwili, biorąc każdy moment w swoje ciało i serce, tak jak przyjmowałaby w siebie namiętnego kochanka, któremu ufa. Wtedy jej miłość rozbłyskuje sze­roko otwarta, wszystkimi kolorami tęczy.
Ona już wie, że może z powodzeniem zadbać sama o siebie. Teraz, troszczy się z miłością o wszystko. Uwielbia się kochać i kocha otwie­rać się niczym jasna i pełna mocy łaska miłości. Oddech za oddechem, oddaje swoje ciało miłości, by nią zawładnęła, poruszała, ożywiała – dzika i pozbawiona wstydu – w każdym momencie, biorąc wszystko głęboko do serca, otwierając się na pełnię miłości, lśniąc wszystkimi jej kolorami i tańcząc każdym jej przejawem, niezależnie czy ukocha­na osoba jest przy niej czy nie.
Odnosząc sukcesy, nigdy nie zapomina, że zewnętrzne zdobycze i wy­czyny to tylko ozdoby, podczas gdy to sama miłość płynie w jej żyłach jak krew. Praktykuje otwieranie się i pozwala, by całkowicie wypełniła ją każda przemijająca chwila. Poddaje się w pełni miłości, by poruszała jej ciałem w ciągu dnia i nocy Jest zmysłowa, tańczy i otwarcie komunikuje się z naturą, rodziną i przyjaciółmi. Wszystkie jej przyjemności, począw­szy od modlitwy, a skończywszy na biżuterii, z wdziękiem eksponują jej serce jako żywą, promienną miłość To na czym zależy jej w każdej chwili, to oddać się i przyjąć wszystko do ciała i serca, tak aby miłość mogła ją wypełnić otworzyć i w ten sposób stać się radością jej życia.
Wrażliwy mężczyzna wzrasta ku temu, aby zaryzykować wszyst­ko dla miłosnej wolności. Uświadamia sobie, że wolność ukryta jest w tym, że nie wie się niczego, jest się otwartym na głębię serca i ofia­ruje wszystko. Zatem praktykuje ofiarowanie całej swojej obecności, otwarte wchodzenie w każdą chwilę ze wszystkim co posiada, łagod­ne, ale nieubłagane dawanie swoich najgłębszych darów – nawet, gdy lęk czy wątpliwości miałyby go powstrzymać.
Ofiarowuje siebie do tego stopnia, że zatraca się w dawaniu. Patrząc na świat jak na odbicia kobiety w szybie, przenika uczuciem to, co się pojawia i rozszerza, ofiarowując wszystko. Czując wszystko, od­czuwając poprzez wszystko, przenika gęstą przestrzeń niczym światło. Wchodzi w każdą formę czy stan i otwiera je, jakby robił to z ufającą mu, promienną kochanką.
On już wie jak się dzielić Wie także jak słuchać i współpracować z innymi. Teraz uczy się, że życie w wolności nie oznacza pójścia na kompromis, ani kapryśnego robienia tego co mu się zachce, ale że jest to raczej odczuwanie wszystkiego i otwieranie się na pełnię pojawia­jącej się chwili, z równoczesnym ofiarowaniem swoich najgłębszych
darów, bez względu czy chce tego czy nie – i niezależnie czy inni tego chcą czy nie.
W obliczu trudności, obstaje przy najprawdziwszej sile autentycznej miłości, bez wycofywania się w miłe subtelności. Czuje się bardziej otwarty, niż otoczony zbroją macho, bardziej swobodny niż nakazuje wystudiowana uprzejmość, a jego odkryte serce bije na zewnątrz dla wszystkich i przenika każdą chwilę, otwartą po kres czasu.
Współczesna duchowa kultura jawi się jako wytwór drętwych ko­biet i pozbawionych kręgosłupów mężczyzn – bardzo racjonalnych i nad wyraz przewidywalnych. Dlatego kiedy już zrównoważyłeś w so­bie to co w męskie i kobiece oraz osiągnąłeś niezależną pełnię, może pojawić się naturalne pragnienie, by wykroczyć poza ograniczenia za­ledwie bezpiecznego i wygodnego życia.
Tak głęboko w sobie – co byś wolał i wybrał? Zadowolić się bezpie­czeństwem i wygodą czy raczej szeroko otworzyć swoje życie na ogrom miłości – czasami krzycząc, czasem walcząc, jednak zawsze bezbronny, z sercem na dłoni i ciałem wibrującym bezgraniczną siłą miłości?

27. Raduj się ukwieconą walką

Zawsze przyciąga cię odwzajemniona energia seksualna.

Podobnie jak ukochaną osobę, darzysz miłością również swoich przyjaciół i rodzinę. Jednak twój intymny związek jest wyjątkowy nie dlatego, że kochasz, ale ze względu na wzajemne przyciąganie tego co męskie i kobiece.
Każdy mężczyzna i każda kobieta ucieleśnia w sobie zarówno energie męskie jak i kobiece, chociaż w każdym te proporcje są unikalne i niepowtarzalne. Te właśnie proporcje określają twoje wyjątkowe, seksualne dary. Wpływają również na to, kogo pociągasz seksualnie i kto będzie pociągający dla ciebie.
Gdybyś miał wybierać, to wolałbyś uprawiać seks z kimś kto promieniuje życiem, jest świeży i soczysty, stęskniony za tym, by poddać się twojemu kochaniu czy z osobą, która jest zintegrowana, umie wejrzeć w serce i chce wziąć cię pewnie, namiętnie, z totalną obecnością?
Jeżeli masz w sobie więcej męskiej energii seksualnej, będziesz przyciągany do partnera (-ki) o większej energii kobiecej. To co kobiece jest
światłem, które odczuwa się jako miłość i które lśni w każdym przejawie życia. Kobieca kochanka będzie promienna, pełna energii życia
i będzie pragnęła otworzyć się jako miłość oraz przyjąć głębię twojego kochania. Uśmiech takiej partnerki może rozjaśnić ci życie i zainspirować serce. Taka kochanka będzie mówić jedno, mając na myśli co innego, a także zmieniać zdanie i nastroje jak pogoda. Jak sama Matka Natura, kobieca siła jest pełna mocy, zmienna i nieprzewidywalna – nie po drodze jej z rozumem i odpowiedzialnością. Większość kobiet i niektórzy mężczyźni mają bardziej kobiecą esencję seksualną.
Jeśli twoja esencja seksualna jest bardziej kobieca, będzie pociągać cię bardziej męski partner. To co męskie jest świadomością, którą ucie­leśnia głęboka i przenikająca obecność Męski kochanek będzie zdolny do tego, aby wziąć cię i posiąść z kochającą intensywnością i głębią. Może otworzyć cię szeroko i z humorem odsłonić sedno chwili.
Kochanek, który ma więcej męskiej energii, będzie równocześnie bardziej płytki emocjonalnie, stosunkowo nieświadomy twoich uczuć i dużo bardziej oddany poczuciu życiowej misji, niż bliskości z tobą. To co męskie bardziej dba o to „dokąd” zamiast „z kim”. Większość mężczyzn i niektóre kobiety mają bardziej męską esencję seksualną.
Niewiele mężczyzn i kobiet ma idealnie zrównoważone proporcje męskich i kobiecych jakości w swojej seksualnej esencji (chociaż wie­lu ludzi jest błędnie przekonanych, że posiada zrównoważoną esencję seksualną, ponieważ nabrało powierzchownych przyzwyczajeń seksu­alnego stłumienia). Jeżeli w swojej seksualnej istocie jesteś naprawdę zbalansowany, najbardziej będziesz przyciągany do partnera, który pod tym względem jest podobny do ciebie – nie będziesz mieć wiel­kiego pragnienia, by posiadła cię z pasją kochanka, która ma więcej męskich jakości i nie będziesz bardzo pragnął, aby posiąść swoją ko­biecą kochankę nagle i gwałtownie.
Jeśli jesteś jak większość ludzi, hetero- i homoseksualnych, to nie masz zrównoważonej esencji seksualnej. Chociaż każdy ma pewne męskie i kobiece cechy – szczególnie na powierzchni – to głęboko w swoim wnętrzu, w sercu sekretnych pragnień, twoja esencja seksu­alna jest prawdopodobnie całkiem wyraźnie bardziej męska albo bar­dziej kobieca. W głębi siebie, prawdopodobnie pragniesz zniewalać lub zostać zniewolonym seksualnie, bez względu czy masz możliwość cieszenia się takim wymiarem miłosnej gry w swoim życiu czy nie.
Ponieważ męskość i kobiecość przyciągają się wzajemnie jak ma­gnes, będziesz przyciągać kochanka czy kochankę, której esencja od­wzajemnia twoją – kogoś, kto w głębi siebie chce wziąć z radością to co dajesz i chce ofiarować to, co z radością przyjmiesz. Dzieje się tak nawet wtedy, gdy na powierzchni, wasze różnice mogą doprowadzać was do szału.
W tym oto leży słodka tortura, „ukwiecona walka” intymności – kochanek czy kochanka, którzy naprawdę głęboko podniecają cię seksualnie, będą równocześnie frustrować cię w codziennych drobia­zgach. Jeśli masz kobiecą esencję, podniecająca będzie dla ciebie głę­boka pewność siebie i spójność twojego męskiego kochanka, za wyjąt­kiem sytuacji , gdy w chwilach nieporozumień spycha twoje uczucia i czepia się szczegółów, za każdym razem gdy o nich mówisz. Jeżeli twoja esencja jest męska, to podnieci cię spontaniczny śmiech twojej kobiecej kochanki i jej zmienna wrażliwość seksualna, pomijając czas, gdy histerycznie wybucha albo nieprzewidywalnie się zamyka.
W chwilach głębokiego zjednoczenia, męskość i kobiecość otwie­rają się jako pojedynczy dar – dwa aspekty jednego klejnotu. Ale w bardziej codziennych chwilach, ich powierzchowne różnice mogą się ścierać Kiedy na przykład próbujecie porozumieć się werbalnie, to męskość chce zrozumieć problem i dotrzeć do sedna, mając nadzieję, że rozmowa przebiegnie stosunkowo prostą ścieżką od punktu A do punktu B, aby przynieść konkretne rozwiązanie Kobiecość zaś uwiel­bia rozmawiać, jakby tańczyła, chce połączyć się z uczuciami i wspól­nie cieszyć odczuwaną energią.
U większości par, bardziej męski partner denerwuje się kobiecym, nieco poplątanym stylem rozmowy, który do niczego konkretnie nie prowadzi, podczas gdy bardziej kobiecego partnera frustruje sztywne dążenie do celu i postawa wszystkowiedzącego.
W jaki sposób można otworzyć się i kochać pomimo tych różnic w seksualności, traktując je jako bramę prowadzącą do głębszej jed­ności? Jak można wyjść poza chwile frustracji, by mogły ujawnić się głębsze dary?
Najpierw, określ jakość swojej seksualności – czy często idziesz na kompromis z najgłębszymi pragnieniami serca, w imię powierzchow­nej harmonii i równości? Ofiarowanie ukochanej osobie przestrzeni, aby mówiła cokolwiek chce i jakkolwiek chce to wyrazić, jest przy­datnym ćwiczeniem terapeutycznym, jeśli jest stosowane od czasu do czasu. Owszem, może prowadzić do wzajemnego zrozumienia i po­czucia, że jesteśmy wspierani. Ale nie dorównuje zachwytowi i znie­woleniu poddanego serca, które skrywa się w najbardziej intymnym pragnieniu.
Kiedy równość nie budzi już żadnych wątpliwości, kiedy czujesz się zrozumiany i wspierany, nadchodzi czas, by wejść głębiej. Tam wła­śnie odnajdziesz istotę sztuki seksualnego obdarowywania.
W swoim wnętrzu odkryjesz jedyne pragnienie – aby być szeroko otwarty jak miłość, wolny jak bezgraniczna świadomość i nieustrasze­nie żywy jak spontaniczne obdarowywanie. Zamiast iść na kompromis, który usatysfakcjonuje bardziej powierzchowne potrzeby, możesz ćwi­czyć się w tym, aby otwierać się głęboko, jednocząc serce z ukochaną osobą – pełen życia i nieograniczony jak otwarte światło danej chwili.
Jeśli twoja kobieta trajkocze o czymś zupełnie nieistotnym, ofia­ruj jej swoją prawdziwą i niewzruszoną obecność Bez odwracania się i popadania w otępienie, przedostań się z darem totalnej obecności do jej serca. Oddychaj, poruszaj się i uważnie patrz w jej oczy, jakby to była wasza ostatnia chwila życia razem.
Jeżeli twój mężczyzna zawęża życie do problemów i rozwiązań oraz projektów, zalej go swoją kobiecą siłą. Jak monsun czy ocean światła, skąp jego ciało w zachwycie i rozkoszy, nasącz go w głębokich wodach miłości, którym nie będzie w stanie się oprzeć.
Głęboka intymność nie polega na tym, aby dostawać to czego się chce, ani na wzajemnych kompromisach, ale na ofiarowaniu najgłęb­szych darów własnej, seksualnej esencji. Zauważaj swoją powierz­chowną, męską potrzebę rozwiązywania problemów lub własną, płytką, kobiecą potrzebę emocjonalnego kontaktu z partnerem i za­miast tego, ofiarowuj głębię swojego serca i otwieraj się całkowicie na wszystko, co niesie ze sobą każda chwila.
Jako męski partner, przenikaj totalnie otwarty swoją kochankę, obdarowując ją swoją głęboką i nierozproszoną świadomością. Jako kobieca partnerka, szeroko otwarta, zapraszaj swojego kochanka, po­kazując mu całe, pełne życia ciało, niczym podarunek miłości. Ofiaruj swoje głębokie, seksualne dary poprzez wyznanie z serca do serca, z lę­dźwi w lędźwie, z oczu do oczu. W głębokim uścisku i z uśmiechem wdzięczności:
On – Jestem świadomością, a ty mój słodki tyłeczku należysz do mnie.
Ona – Jestem światłem. Weź mnie… jeśli się ośmielisz!
I gdy łączycie się totalnie otwarci, cieszcie się swoją grą, pod którą kryje się prawda – obecność kocha promienność, a promienność ko­cha obecność Przejawiając się jako kobiece światło i będąc obecnym jako męska świadomość, każda chwila objawia się otwarta jako jedno świadome światło. Kochankowie, traktujcie z humorem swoje różnice – otwierajcie się jako jedno, kochajcie za dwoje.

28. Przestań chronić swoją seksualność

Dary twojej głębokiej esencji seksualnej są prawdopodobnie otoczone warstwami lęku, zranienia i gniewu.

Czy jesteś w stanie ofiarować i przyjmować swobodnie miłość poprzez swoje ciało? Czy reaguje ono na seks falami błogiej rozkoszy? Czy to co kryjesz głęboko w sercu wyraża się ekstatycznie słowami błagania, jęczeniem i rozkazem? Czy jesteś w stanie oddać się swojemu kochankowi jako dar, otwierając się na niego z namiętnością, niczym miłość, bez żadnych ograniczeń?
Twoje najgłębsze dary seksualne mogą pozostawać uśpione, dopóki nie zrozumiesz prawdy swojego głębokiego pragnienia. Czego najbardziej pragniesz w życiu? Co tak naprawdę masz nadzieję poczuć, dostać albo ofiarować? Jaka wizja przyszłości najbardziej porusza twoje emocje? Jeżeli masz bardziej męską esencje seksualną, twoje życie motywowane jest głównie pragnieniem, aby być wolnym.
Jeśli twoja seksualna esencja jest bardziej kobieca, twoje serce najbardziej tęskni za miłością.
Wszyscy chcą osiągnąć więcej wolności i miłości – i kiedy jesteś rzeczywiście otwarty, wolność jest miłością, a miłość jest wolnością – lecz dominujący wątek twojego życiowego dramatu, określony jest przez rodzaj twojej esencji seksualnej.
Czy częściej i z większym uczuciem, napędza cię potrzeba odniesie­nia sukcesu czy raczej cierpisz z powodu pragnienia miłości?
Jeśli nie jesteś pewien czego bardziej pragniesz, wolności czy miło­ści, być może należysz do tych niewielu ludzi, którzy mają zrówno­ważoną esencję seksualną. Jeżeli tak jest – twoja esencja seksualna ma w sobie w miarę równe ilości energii męskiej i kobiecej – wtedy, tak samo cieszą cię mecze bokserskie, jak i komedie romantyczne. Re­agujesz podobnie emocjonalnie na wahania na giełdzie oraz zmienną troskliwość ze strony ukochanej osoby. Czasopisma z nagimi ciałami, w których możesz poczytać także o strategiach politycznych i o tym jak złowić więcej ryb, przyciągają twoją uwagę tak samo, jak pisma ze zdjęciami najnowszych trendów w modzie i artykułami na temat urządzania wnętrz oraz podtrzymywania namiętności w małżeństwie.
Ale jeśli należysz do większości ludzi z bardziej męską albo bar­dziej kobiecą esencją seksualną, to poruszają cię bardziej albo zma­gania dotyczące wolności albo miłosne dramaty. W głębi siebie pra­gniesz partnera seksualnego, który uwielbia poddawać się twojemu zniewoleniu albo takiego, który cię weźmie, wprawi w ekstazę i cał­kowicie posiądzie. Ktoś, kto jest podobny do ciebie – z kim remisu­jesz za każdym razem, gdy mocujecie się na ręce – nieszczególnie cię podnieci. Najsilniej pragniesz seksualnie kogoś, kto może czule cię „wziąć” albo kogoś, kto z miłością da się „wziąć”. W rzeczywistości, ta gra miłosnego poddania jest istotą twoich najgłębszych pragnień seksualnych.
Jeżeli jesteś jak wielu ludzi, to w głębi siebie wiesz czego chcesz, ale na powierzchni twoje codzienne życie może wydawać się pełne chaosu i zawiłości. Chcesz czerpać przyjemność z nieokiełznanej namiętności seksualnej, ale spędzasz całe dnie stresując ciało i zaprzeczając sercu, przez wzgląd na dobre dochody. Czasami napędza cię męska potrzeba, by przesunąć swoje granice i osiągnąć wolność sukcesu – często kosz­tem życia uczuciowego. Innym razem masz poczucie, że eksplodujesz od nadmiaru kobiecej pełni miłości-światła albo pogrążasz się w de­presji z powodu jej braku, gdy nie jesteś w stanie skupić się na swoim życiu i osiągać żadnych celów.
Skąd bierze się to pomieszanie? Dlaczego twoja kariera czy życie intymne wydają się często sztuczne lub pozbawione wielkiej namięt­ności? Co stało się z twoimi najgłębszymi darami seksualnymi? Co oddziela cię od poznania twojej prawdziwej życiowej pasji, najgłęb­szego bodźca i impulsu żeby żyć?
Oto ważna wskazówka do odpowiedzi na te pytania – twoja sek­sualność może być zakryta. Być może otoczyłeś głęboką, seksualną esencję warstwami powierzchownej energii seksualnej. Mogłeś utracić kontakt z najgłębszymi pragnieniami serca – najgłębszym celem swo­jego życia – ponieważ te warstwy okryły twoje serce. Jak to się stało, że ukształtowałeś tę skorupę wokół własnego serca?
Załóżmy, że rodzisz się – jako dziewczynka lub chłopiec – z głęboko kobiecą esencją seksualną. Kobiecość jest siłą życia, mocą Matki Natury, światłem, które rozświetla świat. Uczuciem tego światła jest miłość i każ­dy nowy kochanek lśni jak promienny świt. Jeśli jesteś otwarta na swoją kobiecą esencję, poruszasz się i czujesz jak natura sama w sobie. Czasami jesteś pełna życia jak słoneczny dzień, a kiedy indziej zachowujesz się jak dziki monsun. Ale zawsze żyje tobą miłość … albo jej pragnienie. Ponie­waż w sercu jesteś miłością – choć mogłaś się na to zamknąć – to świecisz jej światłem albo chcesz, aby tak było. Taka jest kobiecość
Jeśli urodziłaś się z kobiecą esencją seksualną, to będąc dzieckiem lubisz bawić się lalkami lub z małymi zwierzakami, pełna miłości i światła. Lu­bisz lśnić różnymi odcieniami blasku, zdobiąc ciało migoczącymi błyskot­kami, iskrzącymi się strojami i świecącą biżuterią. Chcesz być widoczna i odbierana jako miłość-światło, ponieważ tym właśnie jest twoja esencja.
Teraz załóżmy, że masz kilka lat i rodzi się twoja siostrzyczka. Ro­dzice uważają ją za ładniejszą od ciebie. Ona jest teraz tą śliczną, a ty tą od osiągnięć. Na Boże Narodzenie ona dostaje wyszywaną cekinami spódniczkę baletnicy, a ty – mikroskop. Chociaż lubisz mikroskopy, to gdzieś w środku czujesz się zdruzgotana. Ona dostaje bransoletki i wstążki, ty encyklopedie. Lubisz czytać, ale czujesz, jakby twoje ser­ce zostało zdeptane. Chociaż jesteś mądra, chcesz, aby twoja miłość- światło była zauważana i pielęgnowana.
Na osobności, rodzice próbują cię zapewniać – Tak, tak, twoja siostra jest ładna, ale to ty jesteś na drodze do czegoś wspaniałego. Uroda to nie wszystko.
Pewnie tak – powtarzasz sobie, gdy zazdrośnie patrzysz na siostrę w jej bransoletkach i tiulowej spódniczce, podskakującą beztrosko i wnoszą­cą do domu radość – zmierzam dokądś. Ale twoje kobiece serce, twoje promienne światło miłości boleśnie pragnie, by je dostrzeżono. Więc aby ochronić się przed bólem bycia kimś niewidzialnym, zaczynasz identyfikować się ze swoją męskością – poczuciem celu i kierunku.
Męskość pragnie być zestrojona z głębokim poczuciem celu lub mi­sji, raczej uwolnić się i dążyć do sukcesu, niż otworzyć się i opływać blaskiem głębokiej miłości. Każdy lubi zarówno wolną świadomość jak i promienną miłość, ale prawdziwe seksualne spełnienie zależy od zro­zumienia najgłębszych pragnień swojej unikalnej esencji seksualnej.
Ponieważ to twoja siostra otrzymuje całą uwagę jako ktoś pełen bla­sku, ty masz zdruzgotane serce. Twoje światło zostaje ukryte. Cierpisz wewnątrz. Aby złagodzić swoje zranienie zaczynasz identyfikować się z męskim poczuciem kierunku – zostanę naukowcem. Ale jedną rze­czą jest wybrać karierę, ponieważ kocha się naukę, a zupełnie czymś innym jest dokonać wyboru w odpowiedzi na zranienie, jak skorupę chroniącą przygnębione serce.

Przez następne lata budujesz pancerz słabego, męskiego ukierunko­wania, wokół swojej głębokiej i zranionej kobiecej esencji. Podświa­domie zaczyna kierować tobą zemsta. W złości, mówisz nieraz siostrze – jesteś ładna … ale całkiem głupia. Gdzieś w głębi duszy dałabyś się pokroić, aby tylko inni zauważyli piękno blasku twojego serca, ale na zewnątrz gardzisz „płytkimi kobietami”, którym brak celu.
W szkole średniej, jesteś dziewczyną, „która najpewniej odniesie sukces”. Wszystko w tobie – to jak chodzisz, mówisz czy ubierasz się – naznaczone jest pancerzem męskiej – „dojdę do czegoś” – ener­gii, która otacza zranione kobiece serce, skrywające głęboką miłość i blask. W końcu zauważasz, że chłopcy nie lgną do ciebie tak, jak do tych rozpromienionych dziewcząt, skaczących na szkolnych meczach z pomponami, w błyszczących kostiumach. Chcesz, aby koledzy pra­gnęli ciebie i tak powstaje następna skorupa.
Zaczynasz naśladować kobiecą promienność atrakcyjnych dziew­czyn. Nakładasz taki sam świecący błyszczyk jak one. Kupujesz dopa­sowane dżinsy tej samej marki. Oglądasz się w lustrze przed wyjściem do szkoły i uczysz się chodzić oraz przybierać pozy jak szkolne gwiaz­dy. To nie jest naturalny przejaw twojego wewnętrznego, kobiecego światła, ale uboga imitacja zewnętrznego aspektu kobiecości.
Tworzysz opętaną na punkcie figury kobiecą skorupę, otaczającą owładnięty na punkcie celu męski pancerz, otaczający twoje zranione serce, prawdziwie i głęboko lśniące miłością-światłem. Jakiego rodza­ju mężczyznę przyciągniesz do siebie? Jako, że energie seksualne za­wsze przyciągają swoją odwrotność, przyciągniesz chłopca z kruchym, męskim pancerzem, wokół kruchej, kobiecej skorupy, otaczającej zra­nioną, ale prawdziwie niezłomną, głęboką, męską esencję.
Wyobraź sobie teraz, że to ty byłeś takim chłopcem. W dzieciństwie twoja głęboka męska esencja seksualna utożsamiona jest z kierowaniem, celem i poszukiwaniem wolności wśród wyzwań. Rodzice napominają, abyś uważał, by nie spaść z werandy – więc odpowiadasz na to wyzwanie, chodząc dokładnie po jej krawędzi. Twoi koledzy zeskakują z wysokiego na dwa metry dachu – ty próbujesz zeskoczyć z trzymetrowego. Ponie­waż identyfikujesz się z męskością, chcesz by uznano twoje poczucie celu i zdolność do pokonywania przeszkód na drodze do wolności.
Ale załóżmy, że twój ojciec jest alkoholikiem skłonnym do agresyw­nych zachowań. Ty trwasz przy swoim, a on używa siły fizycznej. Za­mierzasz skończyć wcześniej obiad, żeby wyjść i pobawić się z kolega­mi, ale ojciec podnosi rękę, wrzeszcząc – to jest mój dom i albo zrobisz co ci mówię albo pożałujesz! Za każdym razem, gdy przedstawiasz własną perspektywę, wizję lub cel jesteś bity, ośmieszany albo krzyczą na ciebie
Ostatecznie, aby uniknąć bólu bycia ranionym, uczysz się tłumić wewnętrzne poczucie kierunku. Stajesz się szczególnie wrażliwy na nastroje ojca. Uczysz się tak tańczyć wokół niego, aby uniknąć kry­tyki, lania lub ośmieszenia. Innymi słowy, rozwijasz kobiecą skorupę wokół własnej, wewnętrznej, męskiej esencji.
Ze strachu, uczysz się elastyczności. Ale nie ma to nic wspólnego ze zdrową, kobiecą otwartością na miłość. Ani naturalną, kobiecą wraż­liwością na energię i siłę życia. To pancerz ochronny, otaczający twoją głęboką, seksualną esencję. Stłumiłeś prawdziwe manifestowanie we­wnętrznego, męskiego poczucia celu i zbudowałeś ochronną skorupę kobiecej troski i elastyczności.
Jasne, tato. Kocham cię, tato. Siła twojej głębokiej esencji seksualnej blednie. Twoje męskie serce, któremu zaprzeczasz staje się słabe i pu­ste. Nauczyłeś się przystosowywać do poczucia kierunku ojca i tym samym straciłeś kontakt ze swoim.
W szkole średniej zauważasz, że troskliwi „przepraszam, dziękuję, pro­szę” – chłopcy, nie przyciągają dziewcząt tak, jak silni i podążający swoją drogą. Dziewczyny najwyraźniej lgną do tych „złych chłopców” na mo­tocyklach, rozgrywających piłkę na boisku i pewnych siebie przewodni­czących klasy. Zatem chcąc ich naśladować, kupujesz te same papierosy, które palą i ćwiczysz jak wypuszczać dym z manierą twardziela. Uczysz się chodzić i mówić, jakbyś wiedział dokąd zmierzasz. Uczysz się udawać pewność siebie, chociaż głęboko w środku jesteś przerażony i zagubiony.
Właśnie tak, w naturalny sposób, chłopak z głęboką-lecz-zranioną męską esencją, przykrytą kobiecą skorupą uległości i okrytą męskim pancerzem twardziela będzie przyciągany do dziewczyny z głęboką- lecz-zranioną kobiecą esencją, przykrytą męskim pancerzem twardzielki, okrytą kobiecą skorupą uległości.
Przeciwieństwa zawsze się przyciągają – warstwa po warstwie. Na zewnątrz, on pręży klatę, a ona kręci tyłkiem. A pod spodem – on ostrożnie unika konfrontacji i ustępuje pierwszeństwa jej planom, podczas gdy jej wydaje się, że wiedzieć kim się jest i dokąd się zmierza, jest ważniejsze niż być atrakcyjną. W głębi serca on czuje, że jego cel został stłumiony, a ją aż fizycznie boli pragnienie, by jej głębokie po­czucie miłości-światła zostało rozpoznane i ukochane.
Kiedy dwie takie osoby biorą ślub, ich pancerze zawierają niezwy­kły sojusz. Ich ukryte i wyparte esencje seksualne pozostają nietknię­te, podczas gdy skorupy czują się na zmianę potrzebne i odrzucane. Ona chce, żeby on zarabiał więcej pieniędzy i podejmował więcej de­cyzji albo poddaje się i postanawia robić to sama. On pragnie od niej więcej rozkoszy w sypialni albo rezygnuje i ma nadzieję, że znajdzie to u kochanki. Ona czuje jego lęk przed konfrontacją i traci do niego zaufanie. On czuje jej brak zaufania, napięcie w ciele i twardnienie serca, więc przestaje jej pragnąć W końcu, rozwodzą się.
Teraz, odrzucona i samotna kobieta, buduje kolejną warstwę ochron­ną – Odłożę związki na później, będę robić własną karierę. Nigdy już nie będę zależna od mężczyzny! O ile samo dbanie o rozwój kariery może być czymś zdrowym, o tyle robienie tego w oparciu o lęk i chronienie serca jest wyraźnym znakiem, że działa męski pancerz.
On, także nakłada kolejną warstwę na swoją ukrytą i wypartą esen­cję – Zmarnowałem najlepsze lata swojego życia, próbując utrzymać żonę i rodzinę, wciąż odkładając na później to co naprawdę chcę robić, ale ko­niec z tym. Nadeszła pora, żebym cieszył się życiem. Będę podróżował – pojadę w jakieś piękne miejsce, na Bali albo Hawaje – i po prostu popłynę z prądem. Będę żył spontanicznie. A jeśli spotkam kobietę, która mi się spodoba, zostanę z nią przez jakiś czas, a potem pójdę w swoją stronę.
I znów – jeżeli jego spontaniczność płynie z głębokiej intencji serca, to jest to zdrowy i ożywczy wyraz miłości. Ale w tym przypadku, jego potrzeba, by iść z prądem i być w ruchu jest strategią unikania głębi, kierunku i zaangażowania – jest pancerzem.
W ten sposób on staje się wrażliwym, łagodnym, kochającym zaba­wę mężczyzną, który nie umie podejmować decyzji i zupełnie stracił z oczu głęboki cel swojego życia, podczas gdy ona staje się odnoszącą sukcesy kobietą, z jasno określonym celem, której serce łka z tęskno­ty, gdy zamyka za sobą drzwi. Oczywiście, ponieważ ich pancerze są przeciwieństwami, łagodny mężczyzna i konkretna kobieta, prawdo­podobnie znów staną sobie na drodze i wejdą w związek, tylko po to, by ponownie przeżyć rozczarowanie.
Twoja głęboka, seksualna esencja może być bardziej męska, bardziej kobieca albo zrównoważona. Zacznij otwierać się na nią, zaczynając od przyznania się przed sobą do swoich najgłębszych pragnień. Czy w głębi serca bardziej porusza cię poszukiwanie wolności czy miłości? Czy jesteś bardziej poruszona, gdy twój ukochany podąża za twoimi wskazówkami czy kiedy chwali twój blask? A może w każdym wypad­ku czujesz się podobnie?
Wyobraź sobie, że jesteś w łóżku z ukochaną osobą, która odnosi sukcesy i jest samowystarczalna. Patrzy w twoje oczy z głęboką tęskno­tą i mówi – Zrobię dla ciebie wszystko co zechcesz. Pragnę się otworzyć i dać ci siebie. Weź mnie tak jak tego pragniesz. Wszędzie pójdę za tobą. Czy podnieca cię to, że on czy ona tak bardzo ufa twojej wewnętrznej spójności, że ma ochotę poddać się całkowicie? Jeśli tak, to oznacza, że twoja esencja seksualna jest bardziej męska. Podnieca cię to, że ukocha­na osoba ufa twojej głębokiej integralności i poczuciu kierunku.
A teraz wyobraź sobie, że ukochana osoba patrzy ci głęboko w oczy i wychwala cię z całego serca – Jesteś taka piękna (Jesteś taki piękny).
Bardzo cię kocham. Pragnę cię. Chcę posiąść każdą cząstkę ciebie. Czy to jest dla ciebie podniecające? Czy podnieca cię, że on czy ona widzi twoje prawdziwe piękno i chce cię posiadać, pragnąc zanurzyć się we wspaniałości twojego otwartego blasku i wejść w najgłębsze zakamar­ki twojego serca? Jeśli tak, to masz bardziej kobiecą esencję seksualną. Podnieca cię z serca wypowiedziana pochwała i namiętne pragnienie twojej najgłębszej miłości-światła.
Oczywiście, chroniące cię zewnętrzne pancerze mogą, jak na razie, przemawiać głośniej, niż twoje najgłębsze pragnienia. Możesz czuć się wewnętrznie zmieszany i podzielony. Otaczające cię skorupy, które nagromadziłeś przez lata i przeróżne seksualne sposoby obrony, mogą opierać się tym działaniom, które pozwoliłyby twojej wewnętrznej esencji otworzyć się w pełni i ofiarować swoje najgłębsze dary uko­chanej osobie i światu.
Nieważne jak wiele masz warstw ochronnych i niezależnie czy jesteś kobietą czy mężczyzną – jeżeli w głębi siebie masz męską esencję sek­sualną, będziesz czuć się wolna – wolny tylko wtedy , gdy odkrywasz najgłębszy cel swojego serca i zestrajasz swoją życiową misję oraz związki ze swoją najgłębszą integralnością. Ostatecznie zdajesz sobie sprawę, że żyjesz po to, aby uświadomić sobie, że jedyne co możesz zrobić – to otworzyć się na miłość, która ożywia wszystko.
Jeśli masz kobiecą esencję seksualną, tylko wtedy będziesz czuć mi­łość, o której wiesz, że jest możliwa, gdy oddajesz swoje ciało otwarte na dawanie i przyjmowanie miłości, ofiarowując bezbronny blask swoje­go serca. Wtedy, ponieważ moc miłości rozkwita w życiu, twoja tęsk­nota otwiera się w pełni na miłość żyjącą we wszystkim.
Co najbardziej pragniesz ofiarować? Co zawsze najbardziej pra­gnąłeś dawać, pomimo odgrywania swoich sztucznych ról? Przyznaj się do swojej ochrony, zaryzykuj uwolnienie troskliwie budowanych pancerzy i ofiaruj prosto z serca misję życia albo miłość-światło, które zawsze chciałeś czy chciałaś dać. Ofiaruj całkowicie integral­ność, miłość i wszystkie swoje dary. Otwarta tak szeroko klarowność twojego celu jest nie do zatrzymania, przepełnia cię blask miłości. Żyj wolny, kochaj w pełni i umieraj, całkowicie pozbawiony pancerza.

29. Niech samo spełnienie ci nie wystarcza

Kiedy jakaś chwila wydaje się szczególnie cudowna, niech posłuży ci do otwarcia się na jeszcze głębszą prawdę.

Niektórzy ludzie odczuwają nieporównywalną z niczym ekstazę, spełniając swe najbardziej szalone marzenia, wygrywając na loterii miliony dolarów czy zgarniając nagrodę Nobla. Wiele matek trzyma przy piersi nowo narodzone dziecko, czując obezwładniającą rozkosz niewyobrażalnej miłości. Tego typu chwile – chociaż piękne – sprawiają, że mamy kompletnie złudne wyobrażenie o życiu.
Boska męskość w tobie to nieskończona świadomość. Kiedy tracisz z nią kontakt, poszukujesz nieskończoności w ramach ograniczoności swojego życia – w koncie bankowym, sławie, związkach, sukcesach.
Wszystko co daje ci posmak ucieczki w nieograniczony bez-stres, bezpieczne lądowanie, wytrysk, wielki sukces zawodowy – wydaje się być źródłem niemal świętej rozkoszy. Boska kobiecość w tobie to siła życia, obfita energia lub światło miłości. Kiedy tracisz z nią kontakt, poszukujesz błogiej pełni poprzez
swoje ciało, zmysły czy związki. Cokolwiek pochłania cię w pełni miłości – począwszy od dzieci, przez seks, aż po ulubioną czekoladę – może przynosić niemal boskie doznania.
Każda chwila jest okazją, aby otworzyć się na swoją prawdziwą na­turę, którą jest jednocześnie nieskończona świadomość i obfita miłość. Niestety, większość ludzi, traci kontakt ze swoją najgłębszą otwarto­ścią. Odczuwając jej brak, stają się wielbicielami drapania, które tylko chwilowo zaspokaja swędzenie. Oddają cześć substytutom. To co mę­skie wielbi zdobycze, rozumienie i sukces, a to co kobiece oddaje się dzieciom, niebiańskim tkaninom, smakowitemu jedzeniu i związkom niosącym obietnicę miłości.
Drugorzędne substytuty takie jak sport czy robienie zakupów mogą być silnie uzależniające, ale moc tych większych – rodzicielstwa i pracy – jest ogromna. Oddany rodzic może latami troszczyć się o swoje dzie­ci, zanim te wyprowadzą się z domu. Człowiek biznesu może stracić najlepsze lata życia, wyciskając siódme poty, zanim jego motywacja osłabnie, a jałowość życia i wypalenie zajrzą mu w oczy.
Wszelkie substytuty, to jakiekolwiek życiowe aktywności, które mylisz z prawdą samego życia – jedzenie, uprawianie seksu, wycho­wywanie dzieci, zarabianie pieniędzy, zdobywanie sławy czy pozycji, wyrażanie twórczych impulsów, podtrzymywanie relacji. Prawda jest taka – jeśli myślisz, że któraś z tych rzeczy ma szczególnie boski i wy­zwalający charakter, jesteś na najlepszej drodze do wielkiego cierpie­nia. Owszem, możesz wyrażać boską miłość i wolność poprzez każdą z tych rzeczy, ale jeżeli myślisz, że to one są źródłem twojego szczęścia, staniesz się jak narkoman, zależny od substytutu, który nieuchronnie przestanie cię zaspokajać.
Jeśli masz bardziej kobiecą esencję seksualną, jesteś tak zbudowana, że pewne rzeczy naciskają twoje wewnętrzne guziki związane z miło­ścią. Nie pomyl tego z nią samą. Ale kiedy masz coś przeciwko swo­jemu dziecku i wypływa to z pozornie doskonalej miłości, otwórz się i na taką miłość. Bądź ogromem miłości jaki wywołuje w tobie twoje cudowne dziecko. Jednak zawsze pamiętaj, że żyje mnóstwo samot­nych kobiet o pustych sercach, które były kiedyś rozpromienionymi matkami, przepełnionymi szczęściem pośród śmiechu ich dzieci.
Jeżeli masz bardziej męską esencję seksualną, łatwo jest spędzić go­dziny, dni, a nawet lata, totalnie angażując się w sprawy nie cierpiące zwłoki. Jak mnich oddający się modlitwie, twoje życie może zostać poświęcone obrazom twojego zbawienia odkryciom, realizacji, tworzeniu czy osiągnięciom, które mają cię wyzwolić Ale jeśli do tej pory zrealizowałeś już jakieś cele, wiesz, że szczęście płynące z osiągnięć mi­jało – bez względu jak były szlachetne – i znowu musiałeś szukać spo­sobu, aby jeszcze bardziej uwolnić się od pełnej napięcia motywacji.
Wypełniony bezgraniczną miłością, możesz dzielić szczęście z dzieć­mi, nie tłumiąc ich swoim poczuciem braku. Otwarty niczym wolna świadomość, możesz poprzez własną misję ofiarować dary światu, bez napięcia, aby odnieść sukces.
Istotą każdego działania i związku w życiu jest obdarowywanie. Ofiaruj więc siebie w pełni. Otwórz się niczym bezgraniczna miłość i pozbawiona granic wolność. Zawsze dawaj z bezkresnej pełni swo­jego otwartego serca, ale nie sprowadzaj rodziny czy kariery do roli substytutów dla szczęścia, które jest twoją najgłębszą istotą.
W chwilach, które wydają się cudowne, nie zadowalaj się blaskiem tymczasowego spełnienia. Uścisk dziecka czy owoce kariery mogą, na chwilę, wydawać się zdecydowanie wystarczające. Jednak nawet wte­dy, praktykuj bycie prawdziwie spełnionym i całkowicie wyzwolonym w każdej chwili, ponieważ tym właśnie jesteś. Urodziłeś się, aby żyć jako bezgraniczna miłość i otwartość Urodziłeś się, by przekazywać swoje najgłębsze dary. Dlatego nie obarczaj dzieci, pracy czy powoła­nia obowiązkiem, by łudzili cię namiastką spełnienia przez całe życie.

30. Już teraz bądź wolny jak miłość

Robienie prowadzi do robienia jeszcze więcej, a to nigdy nie zaspokaja twoich najgłębszych pragnień.

Z reguły, życie determinuje potrzeba działania. Coś jest nie tak, czujesz się nie całkiem kompletny, więc działasz. Jednak bez względu na to co robisz, w ostatecznym rozrachunku, ży­cie okaże się chwilami intensywne, lecz szybko zapomniane, pozornie ważne, ale nie całkiem zadowalające – przelotne wspomnienie o przy­jemnościach i bólach, zyskach i stratach, zdrowiu i chorobie, miłości i samotności. A potem umrzesz, jak wielu przed tobą. Dżyngis Khan, księżna Diana i Frank Sinatra nie żyją. Odeszli z tego świata. W końcu słońce wybuchnie i ziemia też zniknie. Wszystko co się połączyło, ule­gnie rozpadowi. To jest gwarantowane.
Starania o różne rzeczy – twoje sprawy zawodowe, intymny związek – wydają się takie ważne. Wewnętrzna męskość wciąga cię w przygo­dę, której stawką jest sukces lub porażka. Robić, robić, robić … i za­wsze gdzieś kołacze pytanie – uda mi się czy nie? – nieustannie czekasz na ten dzień w przyszłości, kiedy odniesiesz wystarczający sukces, aby w końcu żyć tak jak tego pragniesz.
Do tego czasu, będziesz ćwiczył uwagę, aby koncentrowała się na ro­bieniu, jakby życie mogło ci gdzieś umknąć w międzyczasie. Ale jedyne co naprawdę się liczy to twoje wnętrze. Możesz być milionerem, ma­jąc dwadzieścia czy osiemdziesiąt lat, a twoje życie może być jałowe i pozbawione znaczenia, dopóki nie nauczysz się bardziej czuć, pod warstwami twojego robienia, tego otwartego istnienia, które niektórzy nazywają Bogiem, Prawdą czy Miłością. Czy coś robisz czy nie, życie ma swoją głębię. Czy coś robisz czy nie, ta chwila już jest otwarta, nieskończenie pełna, bez granic Już jesteś wolny, ale męskość w tobie wierzy, że potrzebujesz na to zasłużyć, więc działasz.
Wewnętrzna kobiecość uwikłana jest w dramat miłości i nie-miłości. Dzień po dniu i rok po roku, sprawdza – Jestem kochana, nie jestem kochana, … kochana, nie kochana, kochana, nie kochana… – jak gdyby cały świat obracał się wokół twojego emocjonalnego spełnienia. To tak jakbyś miała przeczekać złe czasy i wtedy wspaniała bliskość sta­nie się możliwa. To tak, jakby twój kochanek miał dojrzeć albo mia­łabyś znaleźć właściwego partnera, który naprawdę będzie cię kochał, tak jak tego pragniesz.
W międzyczasie, ból pustki odbija się echem w twoim ciele, więc robisz coś, aby to zagłuszyć Opychasz się jedzeniem. Mówisz. Dzwo­nisz. Kupujesz. Tęsknisz. Nigdy nie będę kochana. Jestem kochana. Czy naprawdę jestem kochana? Dzień po dniu, twoja nadzieja na miłość blednie, dopóki w końcu nie zadowolisz się związkiem, który jest wy­starczająco dobry, ale nie tak dobry jak wewnętrznie wiesz, że mógłby być. Więc dalej wyczekujesz – nie-otwarta i niespełniona. Mój part­ner nie daje mi takiej miłości jakiej pragnę, więc i ja powstrzymam swoją miłość.
Czekanie na miłość lub robienie czegokolwiek, aby być kochaną jest tak samo nieskuteczne jak nadzieja ryby pływającej w oceanie, która chce poczuć wodę i zmoknąć. Już teraz, miłość jest tym kim je­steś. Miłość jest tym co żyje twoim życiem, oddycha twoim oddechem i porusza twoim ciałem.
Miłość chce otworzyć ci serce w tej chwili. Możesz odczuć jak ona pragnie, by płynąć przez twoje ciało, właśnie w tym momencie. Często musisz odrzucić miłość, żeby poczuć jej brak. Często musisz zamknąć serce, stłumić oddech i napiąć ciało, aby poczuć się samotną i pustą.
Jednak tak długo jak wątpisz lub ochraniasz siebie, żadne robienie nie doprowadzi do większej miłości.
Jeśli rozejrzysz się dokoła, prawie każdy coś robi w napięciu – albo próbując zasłużyć na poczucie wolności albo pragnąc głębszej miłości.
Z pozoru wygląda, jakby w życiu chodziło o robienie. To prawda, że życie jest ciągle zmieniającym się działaniem. Ale to nie robienie przy­niesie ci prawdziwą wolność i godną zaufania miłość, której najbardziej pragniesz. Dzięki robieniu zdobędziesz prawdopodobnie więcej pienię­dzy. Robienie pomoże ci spotkać innych ludzi i poprawić umiejętności w relacjach. Ale nawet z pieniędzmi i związkami, nadal będziesz czuła się niespełniona, dopóki nie przestaniesz zamykać się w lęku i nie otwo­rzysz swobodnie, taka jaka jesteś, właśnie w tym momencie.
Jak ryba w bezdennym, czystym oceanie, wczuj się w przestrzeń wo­kół siebie, jakby to rzeczywiście była woda. Wdychaj i wydychaj, jakbyś oddychała gęstością wody, wciągając ją w siebie i wypuszczając tętnią­cą życiem klarowność, która cię otacza. Czuj wodę przenikającą ciało i zmiękczającą łuski uczuć na twojej skórze, aż do pełnego otwarcia.
Z serca, odczuwaj na zewnątrz, poprzez wodę przestrzeni. Czuj dźwięki jako wibracje w tej wodzie, jakby głośna muzyka miała rozwi­brować twoje galaretowate wnętrze. Poczuj przedmioty wokół siebie. Otwierasz się, więc twoje uczucia rozszerzają się poprzez wodę coraz dalej i dalej. Kiedy wczuwasz się w otaczającą wodę, czy to odczuwa­nie ma gdzieś swój kres?
Czy istnieje granica tej chwili? Gdy doświadczasz tego co jest dalej, poza najbliższym otoczeniem czy twoje uczucie trafia na ścianę czy ra­czej rozprzestrzenia się i otwiera poza to co widzialne, jak otwarta kla­rowność oceanu? Niech to co czujesz rozlewa się poprzez i poza twoje otoczenie, jak woda, która nie ma granic – otwieraj się bez końca.
Otwierając się, pozostań całkowicie wrażliwa, miękka, nasączona wodą. Twoje serce otwiera się jak galaretka miłości, wibrując każdym dźwiękiem, rozświetlona każdym kolorem i promieniem światła. Kiedy ludzie podchodzą do ciebie, czuj jakby woda pomiędzy wami gęstniała i wirowała, dotykając twojego serca na różne sposoby, przez wir konsy­stencji i emocji każdej osoby. Całym sercem, odczuwaj wszystkich.
Poszerzając swoje pozbawione granic odczuwanie, otwieraj się. Przepeł­niona każdym doświadczeniem, otwieraj się. W każdej chwili, otwieraj się.
Będąc otwarta, jesteś wolna i to co robisz może wzmocnić i przy­nieść wolność innym. Będąc otwarta, jesteś miłością, a twoje związki mogą rozprzestrzeniać miłość na świat. Ale jeśli czekasz na jakiś dzień w przyszłości, aby otworzyć się na to kim jesteś, to nic co robisz nie przyniesie ci wolności ani miłości, za którymi najbardziej w sercu tę­sknisz.
Wielu ludzi, których znasz, zdobyło mnóstwo pieniędzy i było w wielu związkach, jednak ich serca, ani nie są wolne od lęku, ani pełne miłości. Robienie to realia życia. Ale jego nagrody są przerekla­mowane.
Już teraz otwórz serce Bądź wolna jak ta chwila i żywa niczym miłość

32. Traktuj seksualność jak sztukę

Męskość kieruje, kobiecość zaprasza.

Jak utrzymać żywą namiętność w intymności, na równi ze wszystkich codziennymi obowiązkami, które muszą być wypełnione?
Żeby zrozumieć sztukę seksualnego obdarowywania, zacznij od wyczuwania w jaki sposób mówienie i działanie wpływa na twoją, ukochaną osobę. Kiedy stajesz się bardziej otwarty, każde twoje słowo i gest może być darem – albo nie.
Otwartość zawiera w sobie wszelkie jakości, zarówno męskie jak i kobiece. Kobiecość jest siłą życia, feerią światła i miłości, które tańczą
jako twoje ciało, emocje i blask pełni tej chwili. Męskość jest świadomością samą w sobie, nicością prostej obecności, pustką lub cichym świadkiem rodzącej się chwili.
Kiedy pogłębiasz zdolność otwierania się jako świadomość, dochodzisz do poznania tego kim jesteś i jak możesz żyć zgodnie ze swoim najgłębszym celem. Zdolność do poznania najgłębszego celu i świadome kierowanie własnym życiem, tak samo jak życiem innych ludzi, jest częścią męskiego aspektu – niezależnie czy jesteś mężczyzną czy kobietą.
We współczesnej kulturze większość ludzi gloryfikuje męskie dążenie
do celu i umniejsza siłę magnetyzmu, który jest nieodłączny dla kobiecego sposobu życia. Każdego ranka, kiedy budzisz się z głębokiego snu, możesz poczuć jak światło dnia przyciąga i zaprasza świadomość do przedstawienia jakim jest życie. W każdej chwili, kobiecy magnetyzm zaprasza męskość do działania. Niestety w dzisiejszej anty-kobiecej kul­turze oczekuje się, że mężczyźni i kobiety w większym stopniu będą wydawać polecenia i wycofywać się emocjonalnie, niż zaangażują się w pełni w życie i jego odczuwanie, które zachęca do działania.
Na przykład, oczekuje się, że pokierujesz kimś – nawet gdy chodzi o ukochaną osobę – raczej przez powiedzenie co ma zrobić, niż zapro­szenie jej do działania poprzez wyrażenie swoich uczuć. Twoje mę­skie stwierdzenie – proszę włącz ogrzewanie – jest uważane za bardziej uczciwe, niż kobieca „prośba-przez-wyrażenie-uczucia” – jest mi na­prawdę zimno. Ludzie, którzy są szczególnie dumni z męskiej zdolności działania, postrzegają taki kobiecy styl wyrażania jako pełen manipu­lacji i pokrętności.
Rzeczywiście w obszarze biznesu i przyjaźni, używanie męskości, aby skierować kogoś w stronę konkretnego działania jest często skutecznym sposobem, by czegoś dokonać, ale w krainie intymności, gdzie przepływ energii seksualnej często określa jakość danej chwili, to co mówisz doty­czy bardziej sztuki erotycznej, niż sprawnego funkcjonowania.
W jaki sposób twój styl rozmawiania wzmacnia lub redukuje seksu­alny przepływ? Namiętność seksualna zawsze płynie pomiędzy dwo­ma energetycznymi biegunami – męskim i kobiecym. Dzieje się to po­dobnie jak w przepływie elektryczności między biegunem ujemnym i dodatnim oraz w magnetyzmie, w przepływie pomiędzy biegunem południowym i północnym. Jeśli oboje z partnerem jesteście akurat w swojej męskości – na przykład wspólnie akcentujecie jakość kiero­wania – seksualny przepływ ustaje, ponieważ nie ma kobiecego daru zaproszenia i wyrażania uczuć, by dopełnić polaryzację. Dotyczy to każdego rodzaju związku, zarówno hetero- jak i homoseksualnego.
Kiedy wskazujesz kierunek, stajesz na biegunie męskości. Załóżmy, że jesteś kobiecą partnerką w intymnym związku. Kiedy mówisz swo­jemu, męskiemu kochankowi co robić, precyzując przebieg działania – proszę, zdejmij buty – twoja męska energia nie pozwoli na zaistnienie polaryzacji. Seksualnie zneutralizowałaś przepływ. Twój męski part­ner poczuje się zniechęcony. Żeby od-tworzyć łuk seksualnej polary­zacji, któreś z was – ty lub twój kochanek – musi zaoferować kobiecą energię zaproszenia. Możecie swobodnie wybierać, kto w danej chwili odgrywa męski, a kto kobiecy biegun i kogo męska obecność, a kogo kobieca promienność, będzie bardziej pożądana w przepływie seksu­alnej namiętności.
Efekt seksualnej neutralizacji, wywołanej brakiem polaryzacji może być bardzo subtelny, chociaż jego skutki gromadzą się w miarę upły­wu czasu. Załóżmy znowu, że w związku jesteś partnerem o kobiecej esencji. Jeśli wystarczająco często akcentujesz męskie sposoby kiero­wania – Czy możesz wynieść śmieci? Odebrałbyś dzieci ze szkoły? – mo­żesz przez nieuwagę stworzyć kompletny brak pociągu seksualnego, a nawet niechęć pomiędzy tobą i kochankiem. Twój męski ukochany potrzebuje czuć twoją kobiecą energię, aby zaistniał łuk seksualnego przyciągania i przywiódł go do ciebie.
Jeśli chcesz ofiarować dar kobiecej energii w swojej intymności, niech będzie to raczej energia, która ciągnie, niż taka która popycha. Zachęcaj do działania poprzez wyrażanie w pełni tego co czujesz, zamiast kiero­wania przez określanie toku działania (w postaci pytań określających to działanie). Otwórz drzwi, ale nie proś ukochanego, żeby przez nie przechodził. Jeśli chcesz podtrzymać swobodny przepływ seksualnej polaryzacji, pozwól otwartym drzwiom być zaproszeniem.
Zamiast – czy mógłbyś zdjąć buty? – otwórz drzwi za pomocą – uwiel­biam dotykać twoje stopy. Raczej niż – czy możesz wynieść śmieci? – za­proś działanie, przez ujawnienie swojego zmysłowego świata – zaczynam czuć smród z kosza. Zamiast – czy odebrałbyś dzieci ze szkoły? – pode­przyj działanie słowami – martwię się o dzieci, które czekają w szkole. Po prostu zachęć do działania, wyrażając swoje uczucia i pozwól ukocha­nemu, aby sam sprecyzował, jaki kierunek działania powinien podjąć
Ktokolwiek wyznacza kurs działania poprzez kierowanie – słowami czy zachowaniem – niesie w danej chwili męską energię. Jeżeli mówisz – czy mógłbyś zatankować samochód? – to w swojej prośbie określasz i precyzujesz działanie partnera. Ale jeśli powiesz – martwię się, bo kończy się benzyna – stwarzasz zaproszenie do działania dzięki wyra­żeniu własnych uczuć W danej chwili otwierasz przestrzeń dla partne­ra, aby wypełnił ją męskim działaniem. Oferujesz ukochanemu ocean możliwości, by wypłynął na niego i żeglował.
Różnica między kierowaniem i zapraszaniem może wydawać się niewielka, ale z czasem potrafi wytworzyć wielką dysproporcję w prze­pływie seksualności między partnerami w związku. Kierując ukocha­nym, rzeczywiście szybciej uzyskasz efekt, ale równocześnie zdepola- ryzujesz i osłabisz łuk namiętności między wami.
Twój męski partner, nie obeznany z oferowaniem własnego kierow­nictwa jako daru dla kobiecości, może rzeczywiście woleć, abyś stero­wała sama i określała czego chcesz za pomocą jasnych sugestii – ale po­tem, nie wiedząc czemu traci seksualne zainteresowanie tobą. Dlatego chwila po chwili możesz decydować co jest dla ciebie ważniejsze – sku­teczne funkcjonowanie czy seksualna polaryzacja. Możesz umiejętnie wybierać pomiędzy skutecznością precyzowania kierunku, a podtrzy­mywaniem biegunowości. Możesz wybierać – kierować czy zapraszać
Możesz kochać partnera, kiedy oboje wyrażacie swoją męskość i próbujecie kierować daną sytuacją. Ale to, jak cały dzień traktujecie własną seksualność – naenergetyzowani w przyciągającej się bieguno­wości czy zneutralizowani w skuteczności – przepełnia wasze ciała w łóżku nocą. Tylko wtedy będziesz chciała oczarować lub być ocza­rowaną przez ukochanego, kiedy jedno z was jest kochająco otwarte jako promienna, poddana, dzika, kobieca siła życia, a drugie – kocha­jąco otwarte, jako męska świadomość, siła jasnego celu, pewne kiero­wanie i całkowita obecność
Jeżeli zrzekasz się własnego kierownictwa, aby ofiarować swój ko­biecy dar zachęcania, to aby podtrzymać dwa bieguny seksualne, twój ukochany musi zrewanżować się, ożywiając męski dar świadomego kierowania. Musi być obecny i pewny, zauważając co powinno być zrobione, a potem uczciwie za tym podążać. Prawdopodobnie nie chciałabyś porzucić własnego męskiego przewodnictwa, gdyby twój ukochany był rozproszony, nieświadomy czy słaby.
Jeśli jesteś męskim partnerem, możesz pogłębiać swoją obecność, poznając swój wewnętrzny, głęboki cel. Zadawaj sobie pytania – Po co żyję? Co muszę zrobić albo kim się stać, abym w chwili śmierci umie­rał kompletny, z uśmiechem na twarzy, wiedząc, że dałem wszystko co miałem do ofiarowania? Co musisz zrobić dzisiaj, abyś idąc spać wie­czorem wiedział, że dałeś wszystko, kochałeś całym sercem i ofiarowa­łeś najprawdziwsze dary, które miałeś do dania? Życie w ten sposób, dzień po dniu, jest sposobem, by przygotować się na śmierć Kiedy potrafisz zestroić codzienne działania z przywołaniem własnego, naj­głębszego celu, żyjesz pełen pasji, z honorem i bez żalu.
Wolny od poczucia ciężaru, działasz pewnie, klarownie i precyzyj­nie. Jeśli twój głęboki cel zawiera w sobie małżeństwo i posiadanie rodziny, możesz wzorowo i chętnie odbierać dzieci ze szkoły i wynosić śmieci, ponieważ jest to częścią twojego powołania, częścią sposobu w jaki ofiarowujesz, dzień po dniu, swoje najgłębsze dary.
W przeciwnym razie, gdy nie jesteś w kontakcie z własnym głę­bokim powołaniem i sposobem w jaki powinieneś ofiarować miłość za życia, będziesz czuł, że nie kierujesz się swoim wnętrzem. Twój kurs będzie nieprecyzyjny. Decyzjom i działaniom zabraknie zaan­gażowania. Z powodu braku pewności i kierunku, będziesz zmuszał swoją kobiecą partnerkę do pobudzania męskiej energii w związku. W poczuciu nieobecności własnej misji, będziesz robił rzeczy, których w rzeczywistości nie chcesz.
Pozbawiony głębokiego poczucia celu, by kierować własnym ży­ciem, będziesz sterowany tym, co na zewnątrz – względami finanso­wymi, potrzebami dzieci czy ukochanej – i w końcu zaczniesz obwi­niać ich za swój brak spełnienia. Poczujesz się rozżalony i uwięziony wykonując codzienne obowiązki. W relacjach z partnerką i rodziną zaczniesz się wycofywać, niepewny co robić, pogrążony w dwuznacz­ności, z poczuciem winy i złości. Twoim działaniom zabraknie spój­ności i konsekwencji. Kobieca partnerka nie będzie w stanie zaufać ci w codziennym życiu, ani otworzyć się na ciebie seksualnie.
Kiedy ćwiczysz, aby głęboko się otwierać i tym samym pozwalać, by męski cel ujawniał się w życiu, twoje działania zaczną wypływać z głębokiej, wewnętrznej pewności. Będziesz robił to, co czujesz pro­sto z serca, a w relacjach z najbliższymi zaczniesz ofiarowywać swoją głębię i miłość, bez niechęci czy wycofania. Staniesz się kimś kochają­cym i intensywnie obecnym.
Kiedy kierujesz się własnym, wewnętrznym celem, twoja świado­mość jest klarowna i jasna. Działania – precyzyjne i doprowadzane do końca. Prowadzi cię głębokie poczucie misji i dlatego jesteś ze swoją ukochaną tylko wtedy, gdy głęboko tego pragniesz. Ona czuje, że posiadasz silne poczucie celu, niezakłócone pragnienie i trwasz w niezmąconej obecności. W każdej chwili męskiej klarowności, kiedy jesteś ze swoją ukochaną, jesteś z nią W pełni.
Gdzie spoczywa teraz twoja uwaga? Jeśli koncentrujesz się na tym, że swędzi cię policzek, ukochana natychmiast odczuje twoje rozpro­szenie tak głęboko, jak ty swoje drapanie. Jeśli z całą uwagą wczuwasz się w jej serce, oddychając jakby jej wnętrze było twoim, wtedy twoje oczy, gesty i oddech wyrażą jak bardzo jesteś z nią obecny. Ona zaufa bardziej twojemu głębokiemu i kochającemu spojrzeniu, niż rozpro­szonemu drapaniu się po policzku.
Możesz wzmacniać męską obecność – i tym samym powiększać zaufanie ukochanej oraz jej promienne oddanie – przez pogłębianie swojej uwagi. Zatrzymaj się teraz na moment i zwróć uwagę na swo­je myśli. Spróbuj poczuć skąd przychodzą. Odpręż się przez chwilę i zauważ pojedynczą myśl jak przypływa i odchodzi. Poczuj skąd się bierze i dokąd zmierza i wtedy otwórz się na tę przestrzeń. A teraz wczuj się w nią jeszcze bardziej, otwierając się na to skąd pochodzą wszystkie twoje myśli i gdzie znikają.
W ten sam sposób możesz ćwiczyć ze swoimi emocjami. Poczuj „miejsce” gdzie najbardziej je odbierasz. Jakąkolwiek emocję odczu­wasz, zdaj sobie sprawę gdzie ją czujesz i otwórz się na ten obszar. Pozostań otwarty, bez względu na rodzaj emocji.
Zauważ jak wszystko w tej chwili, łącznie z twoim ciałem, jest w trakcie nieustannego manifestowania się. Przypomnij sobie jak to jest, gdy widzisz swoje ciało we śnie i traktujesz je jakby było twoim rzeczywistym ciałem. Potem sen blednie, a ta szczególna postać two­jego ciała rozpływa się i inne ciało, które teraz wydaje się być twoim, zaczyna ukazywać się w następnym śnie, tym co określamy jawą. Na­bywając praktyki, możesz odczuwać manifestowanie się swojego ciała w każdej chwili. Podobnie jak myśl, emocja czy ciało we śnie, twoje fizyczne ciało kieruje na siebie twoją uwagę. Zwykle go nie zauważasz, gdy jesteś pochłonięty jakąś czynnością czy zadaniem.
Podążając w duchu praktyki, otwieraj się na przestrzeń, w której przejawia się teraz twoje ciało, tę samą gdzie ukazują się twoje sny i w której manifestuje się ta chwila. Swobodnie otwieraj się na to miej­sce. Odprężony, otwieraj się do tego stopnia, aż wyda ci się, że twoje ciało, myśli i emocje w magiczny sposób pojawiają się, manifestują i błyszczą jak świetlny pokaz, który możesz odczuć i zobaczyć.
Połącz się wewnętrznie ze swoim najgłębszym poczuciem celu. Jeśli jeszcze go nie znasz, wyobraź sobie, gdzie mógłbyś go poczuć, gdybyś go znał. Otwórz się na to wewnętrzne miejsce, w którym poczujesz swoje najgłębsze pragnienie serca i cel.
Ofiaruj ukochanej tę samą głębię odczuwania. Praktykuj wczuwanie się w swoją kochankę, patrzenie jej w oczy i tak głębokie odczuwanie jej istoty, że zaczniesz czuć otwartość, z której przychodzą i odchodzą jej myśli, gdzie płyną jej emocje, gdzie promienieje jej ciało i gdzie przebywa pragnienie jej serca. Ćwicz otwieranie się na tę przestrzeń, gdzie ty i ukochana czujecie teraz pojawiającą się chwilę i rozluźniaj się jeszcze głębiej w tej czującej otwartości. Praktykuj to w tej chwili oraz przez kolejne miesiące i lata swojego życia.
W każdej chwili, na nowo odkrywaj i otwieraj się na to najgłębsze miejsce-przestrzeń, które możesz odczuwać, w sobie i w swojej uko­chanej.
Chwila po chwili pozwalaj głębi obecności, by swobodnie manife­stowała się poprzez twoje ciało. Praktykuj oddychanie raczej głęboko do brzucha, niż górną częścią klatki piersiowej. Z brzucha wczuwaj się w ciało ukochanej. Przez stopy wczuwaj się ziemię pod tobą, a z brzu­cha i serca w swoją ukochaną. Otwórz czubek głowy na niebo nad tobą, zamiast ograniczać świadomość do myśli w głowie i obrazu ko­chanki w umyśle.
Z chwili na chwilę, w ciągu dnia i kiedy się kochasz, odczuwaj wszystko, czując jednocześnie poprzez wszystko, otwierając się na głę­bię wszystkiego. Praktykuj odczuwanie wszystkiego za pomocą sonaru ciała, wczuwając się całym sobą – łącznie ze stopami, brzuchem i klat­ką piersiową – w ciało ukochanej, wyczuwając jej napięcie, rozkosz, oddychając jej rytmem, doświadczając subtelnych zmian jej postawy, od głowy do palców stóp.
Jeśli zwracasz uwagę głównie na swoje myśli, twoja obecność zosta­je uwięziona w głowie. Być może myślisz, że jesteś obecny, ale ukocha­na tego nie poczuje.
Kiedy ćwiczysz odczuwanie myśli, emocji i energii ciała ukochanej – rzeczywiście wczuwając się w nią, jakbyś wczuwał się w czyjś napię­ty mięsień, chcąc go rozmasować albo w energię pomieszczenia, by jak najlepiej ustawić meble – wtedy twoja obecność wykroczy ponad to co zewnętrzne. Rozszerzy się tak daleko, jak otwiera się twoja czują­ca uwaga. Jeśli możesz objąć swoją otwartą, czującą uwagą ukochaną i całe pomieszczenie, wtedy zarówno kochanka jak i wszyscy inni, którzy są w tym miejscu, poczują i uhonorują twoją obecność.
Kiedy ukochana czuje, że wczuwasz się w nią z klarowną i głębo­ką obecnością, może ci zaufać Kiedy czuje, że naprawdę wyczuwasz wnętrze jej serca, może otworzyć się w rezonansie z twoim sercem, źródłem twojej integralności. Kiedy czuje, że w każdej chwili jesteś otwarty, ona też może swobodnie się otworzyć, niczym żywe światło chwili – włączając w to emocję, myśl i ciało.
Tak głęboko jak otwiera się ta chwila, ty odczuwasz wszystko, a ona pokazuje wszystko. Ona czuje, że głęboko bierzesz pod uwagę ją i wszystko co niesie ze sobą chwila. Może zaufać twojemu spójne­mu prowadzeniu i w pełni mu się poddać jako żywa miłość-światło, oddając siebie, by zostać otwarcie wziętą przez twoją jasną i klarowną obecność.
W każdym związku pojawiają się decyzje do podjęcia i ktoś musi to robić. Często, najlepsze dla partnerów jest wspólne decydowanie i kie­rowanie. Ale zawsze wielką ulgę sprawia kobiecie, gdy mężczyzna nie zobowiązuje jej do podejmowania każdej decyzji i kierowania każdym działaniem. Czasami kobiece serce potrzebuje się odprężyć, otworzyć i lśnić niczym miłość, gdy jest zabierana – pewnie i głęboko – do nie­skończonego miejsca, w którym otwiera się chwila.

34. Zaufaj mu bardziej, niż sobie

Aby kobieta doświadczyła najgłębszej seksualnej rozkoszy i otwartości, musi zaufać męskości ukochanego, bardziej niż ufa swojej własnej.

Większość kobiet jest zdolna do przeżywania bardzo głębokiego seksu. Będąc kobietą, twoje ciało i serce pragnie całkowitego zniewolenia, totalnego poddania, unoszenia się na fali rozkoszy i błogiej miłości. Ale na ogół seksualne doświadczenia nie są aż tak wspaniałe. Jeśli należysz do większości kobiet, czujesz w środku, że seks może być dużo lepszy niż zazwyczaj jest. Nawet gdy jeszcze go nie doświadczyłaś, przeczuwasz głębszy potencjał seksualny, chociaż możesz nie wiedzieć dokładnie jak go obudzić. U większości kobiet (i mężczyzn) istnieje potrzeba opanowania pewnych umiejętności seksualnych oraz rozwiązania emocjonalnych węzłów. Ale niezależnie jak wiele już udało ci się osiągnąć w tym zakresie i jak jesteś zrelaksowana, twój partner odgrywa ogromną rolę
w tym, na ile będziesz gotowa otworzyć się razem z nim seksualnie,
psychicznie, emocjonalnie i duchowo.
Głęboki, piękny seks obejmuje miłosną grę męskich oraz kobiecych sił i jakości. To co męskie, jest świadomością i manifestuje się w ciele jako obecność i wyznaczanie kierunku. To co kobiece, jest miłością- światłem i przejawia się na zewnątrz jako promienność i siła życia. Mężczyzna pociągający seksualnie jest bardzo obecny i pewny w wy­znaczaniu kierunku. Seksowna kobieta jest bardzo promienna i pełna witalności. Obecność i promienność przyciągają się wzajemnie i mogą osiągnąć swą jedność w głębokim, seksualnym zjednoczeniu.
W rzeczywistości, męskość i kobiecość są aspektami jednego, świa­domego światła, które nazywane jest boskością na wiele różnych spo­sobów. Dla najpełniejszego doświadczenia seksu, miłość jest koniecz­na, ale nie wystarczająca. Aby seks stał się świętym oczarowaniem i zniewoleniem, świadome światło musi wyrażać się jako dwoje – je­den partner uosabia męską siłę świadomości, obecności i celu, pod­czas gdy drugi ucieleśnia kobiecą siłę miłości-światła, promienności i siły życia. W dzisiejszych czasach, wielu mężczyzn i wiele kobiet oba­wia się nadać tym boskim ekspresjom wymiar seksualny. Dlaczego?
Każda osoba, kobieta i mężczyzna, ma w sobie zarówno męskość jak i kobiecość Przed laty, w tradycyjnym społeczeństwie mężczyzna zmusza­ny był, by zawsze odgrywać role męskie, a kobieta – kobiece To stwarzało poczucie fałszywej stabilizacji, ograniczenia i przytłoczenia. Współczesne trendy, poszły o krok dalej i idealizują zbalansowanych mężczyzn i zrów­noważone kobiety – każda osoba powinna uosabiać zarówno męskość jak i kobiecość w rodzaju psychologicznej całości i niezależności relacyj­nej. Bycie kompletnym dla samego siebie jest oznaką zdrowia psychicz­nego. Ale być w stanie zrobić kolejny krok oraz porzucić własne granice, by uświadomić sobie i wyrazić coś większego od siebie, to znak duchowej dojrzałości. Chcąc wznieść się poza zwykłą samo-wystarczalną całość ty i twój kochanek możecie nauczyć się przekraczać własne granice i zrezy­gnować z seksualnej autonomii na rzecz dwu-cielesnej, boskiej gry
Jeśli seksualnie wyrażasz kobiecość, chcesz być oczarowana i znie­wolona niezachwianą obecnością kochanka, pragniesz być zabrana poza wszelki opór, w nieodpartą pełnię miłości i uprowadzona w roz­kosz. Jeżeli wyrażasz męskość, chcesz poczuć zaufanie kochanki i być przyciągany do jej promiennego poddania, tak abyś mógł oddać się całkowicie zniewoleniu ukochanej. Ponieważ wasze serca ufają, po­rzucacie swoje granice, a wtedy męskość i kobiecość otwierają się – czasem dziko, czasem wzniośle – jako jedno, świadome światło.
Ale jeśli trzymasz się kurczowo psychologicznej całości, nie bę­dziesz gotowa porzucić swoich granic samo-wystarczalności. Jeżeli jesteś podobna do wielu współczesnych kobiet, to ciężko pracowałaś, by ustanowić zdrowe granice oraz zrealizować osobisty kierunek i cel. Zrzeczenie się kontroli nad własnym prowadzeniem wydaje ci się nie­bezpieczne. Jednak, o ile masz bardziej kobiecą esencję seksualną, to zaufanie i seksualne poddanie jest dokładnie tym, czego w głębi pra­gnie twoje serce. Zatem, jeżeli chcesz autentycznie otworzyć się w głę­bokiej, seksualnej grze, możesz praktykować zaufanie swojemu uko­chanemu, aby wyrażał to co męskie, podczas gdy ty – to co kobiece.
Jeszcze większą trudność stanowi fakt, że dzisiaj wiele kobiet ma bar­dziej rozwiniętą męskość, niż ich kochankowie Być może nie chcesz pod­dać się kierowaniu męskości partnera, ponieważ mu nie ufasz. I jeśli twoja męska strona jest bardziej rozwinięta niż u twojego ukochanego, czujesz, że nie powinnaś poddawać się jego męskości. Wydaje ci się, że lepiej będzie sterować sama sobą i podążać za własnym seksualnym przewodnictwem. Oczywiście czasami to najlepsze rozwiązanie, ale pamiętaj, że jeśli tak zro­bisz, nie możesz oczekiwać, że twój partner będzie cię pożądał.
Czy chciałabyś czuć, że twój mężczyzna cię pragnie, że tonie w two­jej kobiecej promienności? Albo inaczej, czy byłoby to dla ciebie po­ciągające, gdyby twój mężczyzna wolał swoją promienność zamiast twojej? Czy podniecałoby cię gdyby spędzał więcej czasu przed lu­strem niż ty, pragnąc siebie i podziwiając swoje własne piękno i blask?
Czy byłoby dla ciebie atrakcyjne seksualnie, gdyby twój partner był „samo-wystarczająco promienny” i cieszył się własnym blaskiem bar­dziej niż twoim? On tak właśnie się czuje, gdy jesteś „samo-wystar­czająco kierująca”, ufając bardziej swojemu prowadzeniu niż jego. Jeśli w głębi siebie masz kobiecą esencję seksualną to chcesz, by partner pragnął twojej promienności bardziej, niż własnej, a on chce byś pra­gnęła jego prowadzenia bardziej niż swojego. W taki sposób boskość pragnie wyrażać się i kochać poprzez wasze ciała.
Oto prosta i naga prawda – jeśli chcesz otworzyć się seksualnie jako kobieca boskość, nie doświadczysz najgłębszej rozkoszy zniewolenia i zachwytu, dopóki nie będziesz z kochankiem, który seksualnie może poprowadzić głębiej niż ty i dopóki nie zaufasz jego męskości bardziej niż własnej.
To zasadnicza kwestia. Nieważne na ile opanowałaś biegłość w sek­sualnych arkanach i jak jesteś otwarta emocjonalnie. Jeżeli nie ufasz męskiej sile partnera i jego kierownictwu bardziej niż własnemu, nie otworzysz się całkowicie. Nie porzucisz granic i nie poddasz się w głę­bokim zaufaniu, aby zostać seksualnie zniewoloną przez boską mę­skość Męska świadomość, obecność i prowadzenie twojego partnera muszą być zdolne do zabrania cię w głębszą, szczęśliwszą i bardziej otwartą miłość, niż możesz zabrać się sama. Jeśli nie otworzysz się całkowicie i nie zaufasz nawigacji ukochanego, seks nigdy nie będzie boskim zachwytem.
Kiedy zrównoważyłaś już własną, wewnętrzną męskość i kobie­cość oraz kiedy rozwinęłaś się jako autonomiczna, kompletna oso­ba, osiągnęłaś psychiczną integrację. Ale dla doświadczenia boskiego, seksualnego błogostanu, trzeba zrobić kolejny krok. Nie tracąc swojej zdolności do bycia całością w codziennym życiu, możesz uczyć się re­zygnować ze swoich granic w czasie uprawiania seksu, ofiarując cał­kowicie ciało, by zostało wzięte przez boską-męską siłę. Oczywiście jeżeli twoja własna męskość jest bardziej rozwinięta, niż twojego part­nera, nie zdołasz poddać się zupełnie – i nawet nie powinnaś! Dlacze­go podążać za seksualnym prowadzeniem partnera, jeśli twoje własne jest głębsze i bardziej autentyczne?
Zatem, jeżeli chcesz doświadczyć najpełniejszej boskiej gry jako kobieta, musisz wybrać kochanka, który wart jest twojego zaufania. Jeśli jesteś już w związku, twój ukochany może rozwijać w ciele głę­bię swojej obecności, a ty doskonalić zdolność do przyjmowania jego autentycznego prowadzenia. W szczególności, męska świadomość, obecność i kierowanie partnera, powinny być bardziej rozwinięte niż twoje, bardziej zdolne do wzięcia cię w całkowitą otwartość seksualną i duchowe poddanie, niż jesteś w stanie zrobić to sama.
O ile twój ukochany może ofiarować ci taki dar, to dlaczego nie uwolnić własnego seksualnego prowadzenia i nie poddać się zniewo­leniu, którego zawsze pragnęłaś?
Jeżeli nie ufasz męskiemu prowadzeniu bardziej niż swojemu, to najlepszym, czego możesz oczekiwać, jest miłość bez głębokiego ocza­rowania. Jeśli taka miłość jest wszystkim czego pragniesz, wtedy gra męskości i kobiecości nie będzie istotna. Możesz cieszyć się miłością do przyjaciół, do dzieci czy rodziców. Możesz kochać siebie. Możesz kochać boskość. Możesz kochać swojego intymnego partnera na wiele sposobów – tuląc się, uprawiając ogród, tworząc rodzinę. Miłość jest prawdziwą naturą twojej istoty, prawdziwą naturą wszystkich istot. Miłość jest otwartością każdej chwili.
Ale jeśli okazuje się, że tęsknisz za miłością, w której zawiera się tak­że zniewalająca gra seksualna i jeśli chcesz, by ktoś cię wziął, zawrócił ci w głowie i obezwładnił bezlitosną siłą boskiej, męskiej obecności, to musisz być z kochankiem, którego męskiemu prowadzeniu ufasz – i pragniesz – bardziej niż własnego. Tylko wtedy pozwolisz sobie na poddanie, przyjmowanie i rozkwitanie, szeroko otwarta, jak pełna światła chwila miłości.

 

 

Advertisements
Komentarze
  1. […] Zobacz na: Konieczne kłamstwa, proste prawdy – Daniel Goleman Prawda, magnetyzm seksualny, kobieca i męska esencja – Błękitna Prawda, David Deida. […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s