Czterech wrogów człowieka wiedzy

 

 

Fragment książki „Nauki Don Juana” Carlosa Castanedy.

 

Niedziela, 15 kwietnia 1962

W trakcie przygotowań do odjazdu postanowiłem zagadnąć go jeszcze raz o wrogów człowieka wiedzy. Wysunąłem argument, że przez jakiś czas nie będę mógł przyjechać, a zatem dobrze byłoby, gdybym mógł zanotować słowa don Juana i zastanowić się nad nimi podczas mej nieobecności.
Chwilę się wahał, lecz w końcu zaczął mówić.

Przystępując do nauki, człowiek nigdy nie ma pewności co do swych celów. Jego dążenia naznaczone są skazą, jego zamiary są mgliste. Spodziewa się nagrody, której nigdy nie otrzyma, bo nie ma najmniejszego pojęcia o udrękach nauki. Powoli zaczyna się uczyć, najpierw po kawałeczku, później wielkimi porcjami. Wkrótce też dochodzi do kolizji myśli. To, czego się uczy, nie odpowiada nigdy temu, co sobie wyobrażał lub wymarzył, toteż zaczyna się bać. Uczenie się nie jest nigdy tym, czego się spodziewamy. Każdy etap nauki jest nowym zadaniem, a lęk, jaki człowiek odczuwa, zaczyna narastać bezlitośnie i nieustępliwie. Przedmiot naszych dążeń zamienia się w pole bitwy. Tym sposobem napotykamy naszego pierwszego naturalnego wroga – strach! „Straszny to wróg: zdradziecki i trudny do pokonania. Czai się za każdym zakrętem drogi, czekając w ukryciu. A jeśli człowiek ulęknie się jego obecności i ucieknie, ów wróg położy kres jego poszukiwaniom.

– Co się dzieje z człowiekiem, który ze strachu ucieknie?

– Nic, z tym tylko, że niczego się już nie nauczy. Nie zostanie nigdy człowiekiem wiedzy. Możliwe, że będzie tchórzem znęcającym się nad słabszymi albo nieszkodliwym strachliwcem, ale w każdym razie będzie pokonany. Pierwszy z wrogów położy kres jego gorącym pragnieniom.

– Jakie ma możliwości pokonania strachu?

– Odpowiedź jest bardzo prosta. Nie wolno mu uciec. Musi rzucić wyzwanie lękowi i wbrew niemu zrobić następny krok w nauce, a potem jeszcze i jeszcze jeden. Nie wolno mu uronić niczego ze strachu, a mimo to nie może się zatrzymać w miejscu. Taka jest zasada! Nadejdzie chwila, kiedy pierwszy wróg się cofnie. Człowiek zaczyna wówczas nabierać pewności siebie. Jego zamiary zyskują na sile. Nauka przestaje być zadaniem wywołującym przerażenie. Kiedy nadchodzi ta radosna chwila, człowiek może stwierdzić bez wahania, że pokonał swego pierwszego naturalnego wroga.

– Czy to się dzieje od razu, don Juanie, czy stopniowo?

– Stopniowo, ale zwycięstwo nad strachem dokonuje się nagle i błyskawicznie.

– Ale czy taki człowiek nie przelęknie się znowu, jeśli przydarzy mu się coś nowego?

– Nie. Skoro człowiek raz pokona strach, wyzwala się od niego na całe życie, bo miejsce strachu zajmuje w nim jasność umysłu, która unicestwia lęk. Odtąd człowiek zna swoje pragnienia, wie, jak je zaspokoić. Potrafi przewidzieć kolejne etapy nauki i widzi wszystko z przenikliwą jasnością. Doznaje uczucia, że nic nie jest przed nim zakryte. Tym sposobem napotyka drugiego wroga – jasność! Owa jasność umysłu, którą tak trudno osiągnąć, usuwa lęk, lecz także zaślepia. Zmusza człowieka, żeby nigdy w siebie nie wątpił. Obdarza go pewnością, że nie ma dla niego rzeczy niemożliwych, gdyż potrafi wszystko przeniknąć. Jest odważny, bo jest przenikliwy. Nic go też nie powstrzyma, bo widzi jasno. Ale to błąd. Jeśli człowiek podda się tej iluzorycznej potędze, ulegnie swemu drugiemu wrogowi i zamiast gnać, będzie się ociągał. Będzie się cackał z nauką, aż w końcu straci zdolność do nauczenia się czegoś więcej.

– Co się dzieje z człowiekiem w ten sposób pokonanym, don Juanie? Umiera?

– Nie, nie umiera. Jego drugi wróg odebrał mu wszelką chęć, żeby starał się zostać człowiekiem wiedzy. Taki człowiek zamienia się w nadętego wojownika lub błazna. Ale jasność umysłu, za którą tak słono zapłacił, nie przekształci się nigdy w ciemność i strach. Do końca życia zachowa swoją przenikliwość, ale niczego się już nie nauczy ani niczego nie będzie żarliwie pragnął. ; – Co powinien uczynić, żeby uniknąć porażki?

– Musi zrobić to samo, co zrobił z lękiem: powinien rzucić wyzwanie swej przenikliwości, korzystając z niej tylko w patrzeniu na świat, czekać cierpliwie i odmierzać starannie każdy kolejny krok. Przede wszystkim zaś powinien uważać, że jego przenikliwość niewiele różni się od obłędu. Nadejdzie chwila, kiedy zrozumie, że owa przenikliwość to tylko punkcik w polu jego wzroku. W ten sposób pokona swego drugiego wroga i znajdzie się w położeniu, w którym nic mu już nie będzie zagrażać. Nie będzie to błędem. To nie będzie jedynie punkcik w polu widzenia. Będzie to prawdziwą mocą.

Doszedłszy do tego punktu, przekona się, że znalazł się w końcu w posiadaniu mocy, do której dążył od tak dawna. Może z nią począć, co tylko zechce. Ma sprzymierzeńca do dyspozycji. Jego wola jest prawem. Widzi wszystko, co go otacza. Ale napotkał również trzeciego wroga moc! Moc to najpotężniejszy z wrogów człowieka. Oczywiście, najłatwiej się jest poddać, bo przecież człowieka tak naprawdę nie można pokonać. Wydaje rozkazy; zaczyna od podejmowania rozsądnego ryzyka, a kończy na ustanawianiu praw, gdyż to on jest panem i władca. Człowiek na tym etapie właściwie nie dostrzega, że znalazł się w okrążeniu wroga. Raptem, nic o tym nie wiedząc, przegra całą bitwę, a wróg uczyni z niego kapryśnego okrutnika.

– Czy utraci swą moc?

– Nie, nie utraci nigdy ani przenikliwości, ani swej mocy.

– Czym zatem będzie się różnił od człowieka wiedzy?

Człowiek pokonany przez moc umiera, nie dowiedziawszy się właściwie, jak się z nią obchodzić. Moc jest jedynie brzemieniem ciążącym na jego losie. Taki człowiek nie jest panem samego siebie i nie wie, kiedy i jak użyć swej mocy.

– Czy klęska zadana przez któregoś z tych wrogów jest ostateczna?

– Oczywiście. Skoro któryś z nich zatriumfuje nad człowiekiem, nic nie da się już zrobić.

– A czy możliwe jest, na przykład, żeby człowiek pokonany przez moc spostrzegł swój błąd i go naprawił?

– Nie. Jeśli człowiek raz się podda, jest skończony.

– A jeśli moc tylko przejściowo go oślepi, a później człowiek ją odrzuci?

– Będzie to znaczyło, że walka trwa i że człowiek próbuje jeszcze zostać człowiekiem wiedzy. Prawdziwa klęska nadchodzi dopiero wówczas, gdy człowiek przestaje próbować i poddaje się.

– Ale jest przecież możliwe, don Juanie, że człowiek poddaje się najpierw na długie lata strachowi, a mimo to ostatecznie go przezwycięża.

– Nie, to nieprawda. Jeśli raz podda się strachowi, nigdy go już nie przezwycięży;nauka będzie napawała go lękiem i zaniecha wszelkich prób. Jeśli jednak będzie starał się uczyć wbrew lękowi, odniesie ostateczne zwycięstwo, bo w rzeczywistości nie pozwoli mu nigdy nad sobą zapanować.

– W jaki sposób można pokonać trzeciego wroga, don Juanie?

Trzeba mu się z rozmysłem przeciwstawić. Trzeba sobie uświadomić, że moc, nad którą człowiek rzekomo zapanował, w rzeczywistości nigdy nie stanowi jego własności. Cały czas człowiek musi się bardzo pilnować, wykorzystując z wielką ostrożnością i starannością wszystko, czego się nauczył. Jeśli zrozumie, że jasność umysłu i moc, którym nie towarzyszy panowanie nad sobą, są gorsze od błędu, dojdzie do punktu, w którym nic nie wymknie się spod kontroli. Tym sposobem zada klęskę swemu trzeciemu wrogowi. Wówczas to znajdzie się on u kresu swej wyprawy po wiedzę, jednocześnie zaś, właściwie bez ostrzeżenia, napotka ostatniego ze swych wrogów – starość! Jest to wróg najbardziej okrutny, którego nigdy nie da się pokonać całkowicie, można tylko odpierać jego ataki.

Człowiek nie odczuwa już więcej lęku, nie trapią go żadne obawy ani niecierpliwa jasność umysłu – sprawuje pełną kontrolę nad swą mocą, równocześnie jednak zaczyna odczuwać przemożne pragnienie odpoczynku. Jeśli podda się pragnieniu, by położyć się i zapomnieć o wszystkim, jeśli pofolguje swemu zmęczeniu, przegra ostatnią rundę, a ciosy wroga uczynią zeń słabiutkiego starowinę. Pragnienie wycofania się weźmie górę nad całą jego przenikliwością, mocą i wiedzą. Jeśli jednak ów człowiek otrząśnie się ze zmęczenia i mężnie zniesie swój los do samego końca, będzie zasługiwał na miano człowieka wiedzy, choćby przez krótką chwilę zwycięstwa w odpieraniu ataków swego ostatniego niezwyciężonego wroga. I ta chwila jasności umysłu, mocy i wiedzy – wystarczy.

Reklamy
Komentarze
  1. bladymamut pisze:

    PORZĄDEK OPERACYJNY
    PIERWSZY ZESPÓŁ: CZŁOWIEK WIEDZY

    Na samym wstępie mego terminowania don Juan oznajmił, że celem jego nauk jest “ukazanie, jak zostać człowiekiem wiedzy”. Stwierdzenie to czynię punktem wyjścia. Jest oczywiste, że zostanie człowiekiem wiedzy stanowi cel operacyjny. Jest również oczywiste, że wszystkie części uporządkowanych nauk don Juana są tak pomyślane, by cel ten w taki czy inny sposób osiągnąć. Moje rozumowanie opiera się tu na założeniu, że w tej konkretnej sytuacji ów cel operacyjny, nazywany “człowiekiem wiedzy”, musi stanowić niezbędny warunek wytłumaczenia określonego “porządku operacyjnego”. Wolno zatem wyciągnąć z tego wniosek, że aby zrozumieć ów

    operacyjny porządek, trzeba zrozumieć przypisany mu cel: pojęcie człowieka wiedzy.
    Ustaliwszy, że “człowiek wiedzy” jest pierwszym strukturalnym zespołem pojęciowym, mogłem dokonać bez wahania następującego uszeregowania siedmiu wchodzących w jego skład pojęć:
    1) zostanie człowiekiem wiedzy jest kwestią nauki;
    2) człowiek wiedzy nieugięcie dąży do celu;
    3) człowieka wiedzy charakteryzuje jasność umysłu;
    4) zostanie człowiekiem wiedzy to kwestia wytężonej pracy;
    5) człowiek wiedzy jest wojownikiem;
    6) zostanie człowiekiem wiedzy to proces ciągły;
    7) człowiek wiedzy posiada sprzymierzeńca.

    Owych siedem pojęć tworzy wątki tematyczne przewijające się w naukach i określające charakter całej wiedzy don Juana. O ile operacyjnym celem jego nauk jest ukształtowanie człowieka wiedzy, o tyle wszystko, czego uczy, zabarwione jest specyficznymi cechami charakterystycznymi, znamionującymi każdy z owych siedmiu wątków. Wspólnie tworzą one pojęcie “człowieka wiedzy” w znaczeniu określonego sposobu postępowania, stanowiącego punkt końcowy długotrwałego i niebezpiecznego treningu. “Człowiek wiedzy” nie stanowi wszakże podręcznika zachowań, lecz jest zespołem zasad obejmujących wszelkie niecodzienne okoliczności związane ze zdobywaniem wiedzy.

    Każdy z owych siedmiu wątków tematycznych składał się z kolei z rozmaitych innych pojęć, które dotyczą różnych ich aspektów.

    Z wypowiedzi don Juana można było wyciągnąć wniosek, że człowiek wiedzy może być diablero, czyli czarnoksiężnikiem; wyznał, że był nim jego nauczyciel, on sam też nim był w przeszłości, choć niektóre aspekty czarno-księstwa przestały go interesować. Ponieważ celem jego nauk jest ukazanie, jak zostać człowiekiem wiedzy, a jego wiedza sprowadza się do tego, jak być diablero, mógł istnieć wewnętrzny związek pomiędzy człowiekiem wiedzy i diablero. Jakkolwiek don Juan nigdy nie używał obu tych określeń wymiennie, prawdopodobieństwo występowania takiego związku zwiększało możliwość, że pojęcie “człowieka wiedzy” wraz z jego siedmioma wątkami tematycznymi i ich elementami składowymi wyczerpuje teoretycznie wszystkie możliwe sytuacje, jakie mogą zaistnieć w trakcie stawania się diablero.

    Aby zostać człowiekiem wiedzy, trzeba podjąć naukę

    Z pierwszego wątku tematycznego wynika, że nauka stanowi jedyny sposób zostania człowiekiem wiedzy, to zaś wiąże się z kolei z podjęciem zdecydowanej próby osiągnięcia określonego celu. Zostanie człowiekiem wiedzy jest produktem końcowym pewnego procesu w odróżnieniu od natychmiastowego osiągnięcia wiedzy w wyniku aktu łaski bądź interwencji sił nadprzyrodzonych. Możliwość nauczenia się, jak zostać człowiekiem wiedzy, gwarantuje istnienie określonego systemu nauczania prowadzącego do osiągnięcia tego celu.

    Pierwszy wątek składa się z trzech elementów:
    1) nie istnieją żadne jawne wymogi będące warunkiem zostania człowiekiem wiedzy;
    2) istnieją pewne wymogi ukryte;
    3) o tym, kto może podjąć naukę pozwalającą zostać człowiekiem wiedzy, decyduje bezosobowa potęga.

    Pozornie nie istnieją żadne jawne warunki wstępne decydujące o tym, kto jest, a kto nie jest predestynowany do podjęcia nauki sposobów zostania człowiekiem wiedzy. Teoretycznie zadania tego mógłby się podjąć każdy, kto tylko by tego zapragnął. W praktyce jednak istnieje sprzeczność pomiędzy tym stanowiskiem a faktem że don Juan dokonuje jako nauczyciel wyboru swych uczniów.

    W istocie każdy działający w tych okolicznościach nauczyciel dobierałby sobie uczniów, konfrontując ich z pewnymi ukrytymi warunkami wstępnymi. Konkretny charakter tych wstępnych wymogów nie został nigdy sformalizowany; don Juan napomknął jedynie, że istnieją pewne wskazówki, o których należy pamiętać, zastanawiając się nad ewentualnym uczniem. Wskazówki owe mają ujawnić, czy kandydat posiada pewną dyspozycję charakterystyczną, którą don Juan nazywa “nieugiętym dążeniem do celu”, czy też jej nie posiada.

    Niemniej jednak ostateczna decyzja w sprawach dotyczących możliwości zostania człowiekiem wiedzy należy do pewnego potężnego czynnika bezosobowego, znanego don Juanowi, lecz pozostającego poza sferą jego aktów wolicjonalnych. Owej bezosobowej potędze przypisuje się zdolność wskazania właściwej osoby, co czyni ona, pozwalając tej osobie dokonać jakiegoś niezwykłego wyczynu bądź wytwarzając wokół niej jakąś osobliwą sytuację. Stąd też nigdy nie zachodzi konflikt pomiędzy brakiem jawnych wymogów wstępnych a istnieniem takich wymogów ukrytych.

    Człowiek wyłowiony w ten sposób spośród innych zostaje terminatorem. Don Juan nazywa go escogido, “wybrańcem”. Być escogido znaczy jednak coś więcej, niż być zwykłym uczniem. Escogido, tylko dlatego, że został wybrany przez bezosobową moc, uważany jest za kogoś różniącego się od zwykłych ludzi. Uważa się mianowicie, że już otrzymał on pewną minimalną ilość mocy, której przybędzie mu w trakcie nauki.

    Nauka jednak jest procesem ciągłych poszukiwań; zakłada się, że moc, która powzięła początkową decyzję – lub też jakaś moc jej pokrewna – podejmie podobne decyzje także w kwestii, czy escogido może kontynuować naukę, czy też należy go uznać za pokonanego. Decyzje te przybierają postać znaków wróżebnych, które pojawiają się w dowolnym momencie nauki. Wszelkie niecodzienne okoliczności związane z postacią ucznia uważa się również za znaki tego rodzaju.

    Człowiek wiedzy nieugięcie dąży do celu

    Myśl, że od człowieka wiedzy wymagane jest nieugięte dążenie do celu, wiąże się z uskutecznianiem aktów woli. To, że nieugięcie dąży się do celu, oznacza, iż mocą woli wciela się w życie niezbędny sposób postępowania, nie wykraczając nigdy ani o cal poza granice zdobywanej wiedzy. Człowiek wiedzy potrzebuje nieugiętej woli, by sprostać wymogom, jakie nakłada na niego każdy czyn spełniany przezeń w ramach zdobywanej wiedzy.

    Wymogi, z jakimi wiążą się wszystkie akty tego rodzaju, a także to, że nie dopuszczają one żadnych odstępstw, a ich charakter jest z góry przesądzony – bez wątpienia nie są dla nikogo niczym miłym, z której to przyczyny jedynym jawnym warunkiem wstępnym stawianym ewentualnemu uczniowi jest minimum nieugiętości w dążeniu do celu.
    Na nieugięte dążenie do celu składają się:
    1) umiarkowanie;
    2) roztropność;
    3) brak swobody innowacyjnej.

    Od człowieka wiedzy wymaga się umiarkowania, gdyż znakomita większość czynów o charakterze obowiązkowym wiąże się z sytuacjami bądź zdarzeniami wykraczającymi poza ramy codziennego życia, bądź też nietypowymi w zwyczajnym działaniu, a człowiek, który ma je spełniać, musi zdobyć się na niezwykły wysiłek, ilekroć podejmuje działanie. Wynika z tego, że zdolność do podejmowania tak wielkiego wysiłku można posiąść, zachowując umiarkowanie we wszelkich innych działaniach nie mających bezpośredniego związku z tymi, których charakter przesądzony jest z góry.

    Ponieważ wszystkie czyny ustalone są z góry i mają charakter obowiązkowy, człowiek wiedzy musi wykazać się roztropnością. Nie chodzi przy tym tylko o zdrowy rozsądek, lecz także o umiejętność dokonania oceny okoliczności towarzyszących każdej sytuacji wymagającej działania. Oceny takiej można dokonać na podstawie zebranych razem wszystkich elementów nauk, które należy traktować jako logiczne zasady postępowania stojące do naszej dyspozycji w chwili, gdy tylko trzeba przystąpić do działania. Instrukcje tego rodzaju podlegają zatem ustawicznym zmianom, w miarę jak wzrasta liczba przyswajanych sobie elementów nauki, zawsze jednak wynika z nich pewność, że każdy czyn obowiązkowy, który należy spełnić, jest w istocie najwłaściwszy w danej sytuacji.

    W związku z owym z góry powziętym i obowiązkowym charakterem działania przymus spełnienia określonych czynów oznacza brak swobody innowacyjnej. System, jakim don Juan posługuje się, przekazując wiedzę, jest tak dobrze ugruntowany, że wyklucza jakiekolwiek możliwości jego zmienienia.

    Człowieka wiedzy charakteryzuje jasność umysłu

    Jasność umysłu stanowi ten wątek tematyczny, który sprawia, że ma się poczucie zdążania w określonym kierunku. To, że wszystkie czyny są z góry ustalone, oznacza, że orientacja w zakresie przekazywanej wiedzy jest również z góry przesądzona, dlatego też jasność umysłu obdarza wyłącznie poczuciem, że podąża się w określonym kierunku. Nieustannie potwierdza ona zasadność obranego kursu na podstawie składających się na nią trzech idei:
    1) swobody poszukiwania ścieżki;
    2) znajomości określonego celu oraz
    3) elastyczności.

    Uważa się, że człowiek ma swobodę poszukiwania swej ścieżki. Wolność wyboru nie staje w sprzeczności z brakiem swobody innowacyjnej; między oboma pojęciami nie zachodzi konflikt ani tez nie kłócą się one z sobą. Swoboda poszukiwania ścieżki wiąże się z wolnością wyboru spośród rozmaitych możliwości działania, równych sobie pod względem skuteczności i możliwości zastosowania. Kryterium wyboru stanowi wyższość jednej możliwości nad inną, o czym przesądzają preferencje danego człowieka. W istocie rzeczy swoboda w wyborze ścieżki obdarza poczuciem ukierunkowania na podstawie artykulacji osobistych skłonności.

    Innym sposobem wywołania poczucia ukierunkowania jest sformułowanie sądu, iż każde działanie podejmowane w ramach przekazywanej wiedzy ma na celu coś konkretnego. Od człowieka wiedzy wymaga się przeto jasności umysłu, ażeby mógł on zharmonizować konkretne powody swego działania z konkretnymi celami przyświecającymi wszelkiemu działaniu. Znajomość konkretnych celów każdego działania jest wskazówką, której człowiek wiedzy używa w ocenie okoliczności towarzyszących jakiejkolwiek potrzebie działania.

    Inny aspekt jasności umysłu wyraża się w przekonaniu, że człowiek wiedzy – aby z tym lepszym skutkiem wykonać swe obowiązkowe czynności – musi zaangażować wszystkie zasoby, jakie dzięki naukom otrzymał we władanie. Na tym polega idea giętkości. Rodzi ona poczucie ukierunkowania, wywołując u człowieka uczucie, że jest elastyczny i zaradny. Przymusowy charakter wszystkich czynności wywoływałby wrażenie sztywności i jałowości, gdyby nie owo wyobrażenie, że człowiek wiedzy musi być elastyczny.

    Aby zostać człowiekiem wiedzy, potrzeba wytężonej pracy

    Człowiek wiedzy musi posiadać lub też rozwinąć u siebie w trakcie treningu wszechstronną zdolność do wysiłku. Don Juan twierdzi, że aby zostać człowiekiem wiedzy, potrzeba wytężonej pracy.
    W pojęciu tym zawiera się zdolność:
    1) do dramatycznego wysiłku;
    2) do osiągnięcia skuteczności oraz
    3) do sprostania wyzwaniu.

    Na ścieżce człowieka wiedzy na plan pierwszy wysuwa się z pewnością dramatyzm, wymagający szczególnego wysiłku w odpowiedzi na sytuacje stawiające człowieka wiedzy wobec dramatycznych wyzwań. Obierając za przykład zachowanie don Juana, można by na pierwszy rzut oka odnieść wrażenie, że w jego wypadku ów dramatyczny wysiłek sprowadza się wyłącznie do jego maniackiego upodobania do błazenady. Jego dramatyczny wysiłek jest wszakże zawsze czymś znacznie więcej niż zabawą w aktora; stanowi on raczej akt głębokiej wiary. Poprzez dramatyczny wysiłek nadaje on wszystkim wykonywanym przez siebie czynnościom charakter osobliwie nieodwołalny, wskutek czego na scenie, na której dokonuje on swoich czynów, śmierć jest jednym z głównych bohaterów. Jest zrozumiałe, że w trakcie nauki należy się poważnie liczyć z możliwością śmierci, a ta z powodu niebezpiecznego charakteru wszystkiego, z czym styka się człowiek wiedzy, nic więc dziwnego, że dramatyczny wysiłek płynący z pewności, że śmierć to aktor wszędobylski, jest czymś więcej niż błazenadą.
    Z wysiłkiem wiązał się nie tylko dramatyzm, lecz także potrzeba skuteczności. Wysiłek musi być skuteczny; powinien charakteryzować się odpowiednim ukierunkowaniem oraz przydatnością. Widmo zagrażającej śmierci rodzi nie tylko dramatyzm nadający wszystkiemu odpowiednią wagę, lecz także pewność, że każde działanie wiąże się z walką o przetrwanie, jeśli zaś wysiłek nie spełniałby wymogu skuteczności, musiałby prowadzić do zagłady.
    Z wysiłkiem wiąże się także idea wyzwania, czyli aktu pozwalającego sprawdzić oraz udowodnić, czy dana osoba potrafi spełnić właściwy czyn, nie wykraczając poza ściśle wytyczone granice wiedzy.

    Człowiek wiedzy jest wojownikiem

    Egzystencja człowieka wiedzy stanowi pasmo nieustannych zmagań, wyobrażenie zaś, zgodnie z którym uważa się on za wojownika wiodącego życie wojownika, dostarcza sposobów zapewnienia sobie emocjonalnej równowagi. Na pojęcie człowieka wojującego składają się cztery elementy:
    1) człowiek wiedzy musi odczuwać szacunek;
    2) musi odczuwać lęk;
    3) musi mieć oczy szeroko otwarte;
    4) musi ufać we własne siły.

    Bycie wojownikiem stanowi zatem pewną formę samodyscypliny, kładącą nacisk na indywidualne osiągnięcia; a mimo to postawę tę znamionuje zredukowanie interesu osobistego do minimum, jako że w zdecydowanej większości przypadków interesu osobistego nie sposób pogodzić z rygorem koniecznym przy spełnianiu wszelkich ustalonych z góry i obowiązkowych czynności.

    Na człowieku wiedzy występującym w roli wojownika spoczywa obowiązek odnoszenia się z należytym szacunkiem do wszystkiego, czym się zajmuje; wszystko, co wiąże się z jego wiedzą, powinien traktować z głębokim szacunkiem, a tym samym uważać za obdarzone głębokim sensem. Poczucie respektu równa się tutaj właściwej ocenie własnego, pozbawionego znaczenia potencjału w konfrontacji z Nieznanym.

    Jeśli człowiek myśli tymi kategoriami, w sposób logiczny rozciąga pojęcie szacunku na własną osobę, ponieważ o sobie nie wiemy tak samo nic jak o Nieznanym. Kultywowanie tak poważnie pojmowanego uczucia szacunku czyni z przyswajania sobie owej specyficznej wiedzy, która w przeciwnym razie mogłaby się wydawać absurdem, nadzwyczaj racjonalną alternatywę.
    Z życiem wojownika wiąże się także konieczność doświadczania i starannej analizy uczucia lęku. Ideał polega na tym, by pomimo lęku nie przerywać wykonywanych przez siebie czynności. Istnieje założenie, że lęk można pokonać i że w życiu człowieka wiedzy nadchodzi moment jego przezwyciężenia, wpierw jednak trzeba sobie ów lęk uświadomić i niezwłocznie zanalizować to uczucie. Don Juan twierdzi, że strach można pokonać, jedynie z nim walcząc.
    Człowiek wiedzy powinien także – jako wojownik – mieć oczy szeroko otwarte.
    Człowiek wojujący musi zachowywać czujność, ażeby jego uwagi nie uszły czynniki związane z dwoma nadrzędnymi aspektami świadomości:
    1) ze świadomością celu oraz
    2) ze świadomością oczekiwanych zmian.

    Świadomość celu polega na uświadomieniu sobie czynników wiążących się z reakcją zachodzącą pomiędzy konkretnym celem jakiejkolwiek obowiązkowej czynności a własnym celem działania. Ponieważ wszelkie czynności obowiązkowe posiadają określony cel, człowiek wiedzy musi umieć w każdym momencie zestawić określony cel każdego obowiązkowego czynu z tym celem, który przyświecał w myślach jego pragnieniu działania.

    Za sprawą uświadomienia sobie owej reakcji człowiek wiedzy jest także zdolny uświadomić sobie to, co uważa się za oczekiwane zmiany. To, co nazywam tu “świadomością oczekiwanych zmian”, odnosi się do pewności, że w każdym momencie człowiek potrafi ustalić wszystkie istotne zmienne, jakie implikuje relacja zachodząca pomiędzy konkretnym celem każdego działania a jego własnym powodem działania. Zakłada się, że dzięki świadomości oczekiwanych zmian człowiek potrafi odkryć najdrobniejsze zmiany. Owa świadomość zachodzących zmian pozwala rozpoznać i zinterpretować znaki wróżebne i inne niezwykłe wydarzenia.

    Ostatni aspekt właściwego postępowania wojownika wyraża się potrzebą wiary we własne siły, to znaczy przekonaniem, że konkretny cel podjętego działania nie może być inny, bo tylko takie działanie jest możliwe w danej sytuacji. Gdyby nie wiara we własne siły, człowiek nie zdołałby spełnić jednego z najważniejszych celów nauki: nie potrafiłby uczynić ze swej wiedzy potęgi.

    Proces stawania się człowiekiem wiedzy nigdy się nie kończy

    Los człowieka wiedzy nie jest przesądzony raz na zawsze. Nigdy nie można mieć pewności, że przebywszy kolejne, ustalone z góry etapy poznawania wiedzy, zostanie się człowiekiem wiedzy. Można domniemywać, że funkcja tych etapów sprowadza się wyłącznie do ukazania sposobu zostania człowiekiem wiedzy.

    Jest to więc zadanie, którego nie da się wykonać w pełni, a raczej ciągły proces obejmujący:
    1) przekonanie, że zabiegi w celu zostania człowiekiem wiedzy należy ponawiać;
    2) przekonanie o ludzkiej nietrwałości oraz
    3) przekonanie, że należy kroczyć ścieżką obdarowaną sercem.

    Potrzeba ciągłego wznawiania zabiegów w celu zostania człowiekiem wiedzy znajduje wyraz w wątku czterech symbolicznych wrogów, których napotyka na ścieżce wiedzy (strach, jasność umysłu, moc i starość). Wznowienie tych zabiegów wiąże się z potrzebą uzyskania i zachowania samokontroli. Człowiek wiedzy z prawdziwego zdarzenia powinien stoczyć bitwę z każdym z owych czterech wrogów po kolei, co ma trwać do ostatnich chwil jego życia, taki jest bowiem warunek czynnego zaangażowania się w proces stawania się człowiekiem wiedzy. Jednak pomimo rzeczywistego wznowienia zabiegów wynik walki jest z góry przesądzony – musi on ulec ostatniemu ze swych symbolicznych wrogów. Na tym polega przekonanie o nietrwałości.

    Wyrównaniem owego braku, którym jest ludzka nie-trwałość, jest wyobrażenie, że należy kroczyć “ścieżką obdarzoną sercem”. Ścieżka serca to wyrażone na sposób metaforyczny twierdzenie, że pomimo cechującej go nietrwałości człowiek nie powinien przerywać marszu; powinien znajdować zadowolenie i spełniać tkwiące w nim możliwości w akcie wyboru alternatywy obciążonej największą odpowiedzialnością i całkowitej z nią identyfikacji.
    Syntezę przesłanek całej swej wiedzy zawarł don Juan w metaforze, iż dla niego istotne jest to, by odnaleźć ścieżkę, która ma serce, i przemierzyć ją do końca; to ma oznaczać, że wystarczy mu identyfikacja z alternatywą obciążoną odpowiedzialnością. Mógł poprzestać na samej podróży; żywienie nadziei na dotarcie do jakiegoś stałego miejsca wykracza poza granice jego wiedzy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s